5109789a0ebdb679ec7c0a442b8fdae1.pdf
Media
Part of Eleusis/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.4
- extracted text
-
WŁODZIMIERZ L E NG AUE R
D
la greckiego pojmowania świata charaktery
styczne było przekonanie o jego porządku (ko
smos) ukształtowanym ostatecznie po objęciu
władzy przez Dzeusa i bogów olimpijskich. Podstawą
tego porządku było zaś rozdzielenie trzech całkowicie
odrębnych sfer i trzech kategorii bytów: bogów, ludzi
i zmarłych. Świat olimpijski nie stykał się z Hadesem,
zmarli tylko wyjątkowo pojawiać się mogli w świecie
żywych,1 a od krisis na górze Mekone jedyną formą
kontaktów ludzi ze światem bogów była ofiara.
Wprawdzie u Homera mowa jest o bogach odwiedza
jących w przebraniu ludzi, by zbadać ich postępowa
nie,2 ale nigdy nie zjawiają się oni ludziom we własnej
postaci, a spotykając kogoś niezwykłego, człowiek mo
że (i powinien) co najwyżej domniemywać, że ma do
czynienia z bóstwem (daimon, theos), ale nigdy nie ma
pewności. Dotyczy to nawet poetyckiego obrazu
udziału bogów w walce w Iliadzie czy kontaktów Odyseusza i Telemacha z Ateną w Odysei. Prawdziwa po
stać bóstwa pozostaje człowiekowi na zawsze niezna
na, a historia Semele jasno pokazuje, jak bardzo jest
ona dla śmiertelników niebezpieczna. Kontakt z bó
stwem w jego własnej postaci może przynieść człowie
kowi tylko zgubę. Zresztą całość greckiej therapeia theon nastawiona jest na utrzymanie rozdziału i równo
wagi: każdy bliższy kontakt z bóstwem jest równie nie
bezpieczny jak zaniedbanie i zlekceważenie obowiązku
oddawania bogom czci.3 Zresztą bogowie greccy nie
byli ludziom szczególnie życzliwi, koncepcja miłości
bóstwa do śmiertelników jest najzupełniej obca grec
kiej religijności,4 może dlatego, że grecka myśl mitycz
na uderzająco lekceważy problem antropogonii. Wy
jątkiem jest orficki mit dionizyjski.
Bogom jednak ludzie zawdzięczają bardzo wiele.
Już dla Hezjoda (Prace i dni) boskiego pochodzenia
jest dike - zasada sprawiedliwości obowiązująca
w świecie ludzi, a także cały ich sposób życia (nomos)
różniący ludzi od zwierząt.5 I dike, i nomos są ustano
wione przez samego Dzeusa. Zgodnie z mitem, który
opowiada Protagoras w dialogu Platona, zatytułowa
nym jego imieniem, bogowie dali ludziom nie tylko di
ke, lecz i aidos - wstyd, a raczej poczucie szacunku wo
bec innych. Tylko dzięki tym właściwym ludziom ce
chom, a pochodzącym od bogów, możliwe jest życie
społeczne, a w konsekwencji - przetrwanie gatunku
ludzkiego, słabszego fizycznie od zwierząt. Bogowie
stoją więc na straży norm ludzkich, dlatego polis grec
ka zgodna jest z porządkiem świata i znajduje się pod
opieką bogów, potrzebując stałego z nimi kontaktu, co
zapewnia therapeia theon należąca do polis, która ze
swej natury jest wspólnotą wiernych. Opieka bogów
ogranicza się jednak w najlepszym razie do czuwania
nad przestrzeganiem norm moralnych, reakcji na zma
zę i zaniedbania w dziedzinie kultu. Wyposażeni
w aidos i dike, zdolni do społecznego współżycia, czyli
współpracy, ludzie powinni umieć sami sobie radzić.
Eleusis
N a gruncie ateńskim rozwinęła się jednak szcze
gólna ideologia obejmująca pochodzenie trzech pod
stawowych elementów życia cywilizowanego człowie
ka: wina, oliwy i zboża. Miały to być dary trojga bóstw,
odpowiednio Dionizosa, Ateny i Demeter, wszystkie
przekazane bezpośrednio Ateńczykom, osobiście przez
te bóstwa i oczywiście w samych Atenach (drzewko
oliwne ofiarowane przez Atenę) czy na terenie Attyki
(winna latorośl w demie Ikaria, zboże - w Eleusis).
Trudno powiedzieć, kiedy powstały te opowieści mi
tyczne tak bardzo podkreślające rolę i szczególne miej
sce Ateńczyków wśród Hellenów, w każdym razie ich
znaczenie Ateńczycy wydobywali szczególnie w wieku
V p.n.e., dbając o ich znajomość i popularność, co
miało poniekąd uzasadniać politykę podporządkowa
nia Atenom członków Związku Morskiego.
Ta właśnie szczególna ideologia dotycząca trzech
wręcz symbolicznych składników ludzkiego pożywie
nia legła zapewne u podstaw poglądów Prodikosa, wy
bitnego sofisty tej epoki, który początki kultu bogów
wiązał z ubóstwieniem wynalazców pożywienia, wyli
czając wśród nich Dionizosa i Demeter.6 Stan zacho
wania fragmentu pochodzącego zapewne z traktatu
Peri theon nie pozwala sądzić ani o tym, czy i jakich po
dawał on innych dawców żywności, ani o tym, czy
istotnie był prekursorem euhemeryzmu. Raczej chyba
postrzegał boskość w umiejętności uprawy winnej la
torośli i zboża.
Demeter była w całym świecie greckim boginią cy
wilizującą, o czym świadczy powszechność wyłącznie
kobiecego święta obchodzonego na cześć tej bogini
z przydomkiem Thesmophoros. Święto (Thesmophoria),
którego przebiegu nie znali także starożytni, ponieważ
mężczyźni byli z niego całkowicie wykluczeni, miało
zapewne w dużej mierze charakter rytów dawnej ma
gii agrarnej, a może też (przynajmniej w niektórych
miejscach i w pewnych okresach) inicjacji seksualnej
młodych dziewcząt,7 ale wyjaśnienia wymaga epitet
bogini, związany z pojęciem thesmos, jednym z dwóch
archaicznych terminów (obok themis) oznaczających
prawo. Demeter thesmohoros to wobec tego bogini
„przynosząca” prawo czy prawa. Dziwi jednak trochę,
75
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
Persefona, Londyn, British Museum; Źródło: Lexicon Iconographicum Mythologiae
Classicae, Artemis Verlag, Zurich
Malowidło z wazy odnalezionej na terenie
Eleusis, przedstawiające oślepienie Polifema
przez Odyseusza. VII w. p. n. e., Muzeum
w Eleusis, źródło: www.holycross.edu
76
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
Demeter, Londyn, British Museum; Źródło: Lexicon
Iconographicum Mythologiae Classicae, Artemis Verlag, Zurich
Malowidło jest częścią wazy przedstawiającą procesję
inicjowanych w misteria eleuzyjskie, fot. dr Alena
Trckova-Flamee, źródło: www.pantheon.org
Persefona, Leyda, Rijkmuseum; Źródło: Lexicon IconograZurich
Jedna ze statui podtrzymujących dach „mniejszych
Propylejów”. I w. p.n.e., źródło: www.culture.gr
phicum Myth°l°giae Classicae, Artemis
77
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
dlaczego bogini „przynosząca prawa” jest czczona wy
łącznie przez kobiety, niemające przecież nic wspólne
go ze stanowieniem prawa w polis. Pozornie łatwo wy
jaśnić tę trudność interpretacyjną, tłumacząc thesmos
jako ogólną zasadę życia cywilizowanego związanego
z rolnictwem zakładającym życie społeczne (oparte na
zasadach prawa, niekoniecznie stanowionego przez lu
dzi, ale albo wywodzącego się od bogów, albo po pro
stu wynikającego z bliżej nieznanej, lecz szanowanej
i uznawanej tradycji), którego z kolei niezbędnym ele
mentem jest oikos, gospodarstwo, dom rodziny, niewy
obrażalny bez kobiety. Ale wydaje się, że thesmos,
0 którym mówi epitet bogini, to jeszcze coś innego.
Jean Rudhardt w znakomitej analizie Homerowego
Hymnu do Demeter8 wskazywał, że podstawowym te
matem opowiedzianego w nim mitu jest sprawa geras
Demeter, czyli określenia funkcji i sfery działania bo
gini, niejako „przydziału czynności” zgodnie z wolą
Dzeusa. Mit zawarty w hymnie dotyczyłby więc czasów
kształtowania się porządku olimpijskiego, wprowadzo
nego przecież nie od razu w momencie objęcia władzy
przez Dzeusa po odsunięciu Kronosa. To nic szczegól
nego w greckiej myśli mitycznej: i Apollon, i Dionizos
otrzymali przecież swoje pola działania też dosyć póź
no. Zdaniem Rudhardta geras Demeter i porządek
ustanowiony po porwaniu Kore, ugodzie Demeter
z bratem oraz spotkaniu Matki z Córką, to nie,
a w każdym razie nie tylko rolnictwo i znajomość zbo
ża w świecie ludzi, ale przede wszystkim pory roku
1 rytm przyrody. Pamiętać bowiem trzeba, że podsta
wową treścią opowiedzianej w hymnie historii nie jest
wcale wprowadzenie rolnictwa, ale porwanie Kore, jej
zamążpójście, a następnie ugoda z Demeter i spotka
nie obu bogiń w Eleusis, gdzie przebywała zagniewana
na bogów bogini.
Jest jednak kilka innych elementów tej historii,
którym Rudhardt poświęcił, jak się zdaje, zbyt mało
uwagi. Najważniejszą cechą opowieści o pobycie D e
meter w Eleusis jest chyba rozpoznanie bogini. Po fa
talnym incydencie z Demofontem, spowodowanym
niepokojem albo może zwykłą ciekawością Metanejry,
Demeter objawiła swoją tożsamość i - co więcej - ka
zawszy wybudować dla siebie świątynię, przebywała
w niej we własnej postaci, nie chcąc udać się na
Olimp. Jest to więc szczególny przypadek, kiedy bó
stwo pozostaje na ziemi, w świecie ludzi, którzy dobrze
0 tej obecności wiedzą. Następnie obie boginie, D e
meter i Kore-Persefona spotkały się, również we wła
snej postaci, także w Eleusis, w świecie śmiertelników.
1 to kolejna szczególna cecha mitu eleuzyńskiego w świecie ludzi, oddzielonym od państwa Hadesa zja
wia się jego władczyni. Kore jest już przecież w tym
momencie małżonką Hadesa, królową Podziemi, któ
rą oglądać mogą tylko umarli.
Homerowy Hymn do Demeter nie jest tekstem dziś
dla nas jednoznacznym. Panuje dość powszechna zgo
da co do tego, że powstał w okresie archaicznym, naj
pewniej w końcu VII lub w początku VI w. p.n.e.,9 ale
już miejsce powstania, cel i funkcje tego tekstu są
przedmiotem dyskusji. Nie dla wszystkich jest w pełni
oczywiste, że hymn ma rzeczywiście związek z misteria
mi eleuzyńskimi, a w każdym razie wątpi się w jego
ateńskie pochodzenie.10
Nie jest dziś jasne, kiedy Eleusis stała się miejscem
kultu Demeter. Nie ulega wątpliwości, że już w okre
sie mykeńskim znajdowała się tam budowla, znana
w literaturze archeologicznej jako megaron B, ale jej
funkcje są nieznane i nie ma wystarczających podstaw,
by określać ją jako budynek kultowy. Zresztą nawet
zwolennicy takiego poglądu nie utrzymują, że odbywa
no tam misteria.11 Misteriami bowiem nazwać można
tylko obrzęd kultowy zamknięty, do którego dopusz
czenie wymaga wtajemniczenia, czyli odbycia rytu
wprowadzającego (inicjacja),12 a o przebiegu całego
obrzędu uczestnicy muszą zachować milczenie. Jed
nym słowem misteria pozostają tajemnicą dla postron
nych, co oznacza, że obrzędy misteryjne odbywać się
muszą w miejscu, do którego nikt poza inicjowanymi
nie ma wstępu. To zresztą podstawowa cecha wszyst
kich antycznych kultów misteryjnych, odróżniająca je
od religii polis, z natury widowiskowej, otwartej, obli
czonej na pokazanie wszystkim (także i nieobywatelom, którzy nie biorąc sami aktywnego udziału w kul
cie polis, mogą przypatrywać się wszystkim świętom,
uroczystościom i składanym przez polis ofiarom) tak
pobożności całej społeczności, jak i świetności pań
stwa umiejącego w odpowiedni sposób czcić bogów.
Pewność, że w Eleusis odbywały się misteria, za
mknięte, niedostępne dla postronnych obrzędy, moż
na mieć dopiero od momentu wzniesienia tam telesterionu, budynku przeznaczonego i właściwego do takie
go celu. To właśnie w jego wnętrzu gromadzili się
uczestnicy obrzędów. Tymczasem pewne jest tylko to,
że budynek ten (wielokrotnie potem przebudowywa
ny), wzniesiono w początkach VI w. p.n.e., zapewne
w czasach Solona.13 Nie ma pewności co do wcześniej
szego charakteru Eleusis, choć prawie na pewno było
to na długo przed Solonem ważne sanktuarium, za
pewne poświęcone Demeter, ale niekoniecznie zwią
zane z kultem misteryjnym.
Dla Greków oczywiście i początek misteriów, i wy
darzenia opowiedziane w hymnie, a stanowiące osno
wę mitu eleuzyńskego, należały do rzeczywistej histo
rii Attyki. Pobyt Demeter w Eleusis, będącym wedle
tej opowieści samodzielnym królestwem, miał miejsce
przed zjednoczeniem państwa ateńskiego, czyli przed
Tezeuszem. Ateńczycy mieli jednak poznać obrzędy
eleuzyńskie (hiera) w wyniku wojny, jaką prowadził
król Eumolpos, przybysz z Tracji, syn Posejdona
i Chione. Historię tę opowiada Pauzaniasz,14 ale mi
tyczna historia Eleusis najwyraźniej nie była jedno
znaczna. W scholiach do Sofoklesa15 napotykamy róż
78
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
to istotnie podział roku na trzy pory wyodrębniane
przez Greków (wiosna, lato, zima), na to właśnie
miejsce zwracał uwagę Jean Rudhardt, uważając wy
odrębnienie pór roku za główną treść mitu Demeter
i czyniąc z niej przede wszystkim boginię pór roku. Py
tanie jednak, którą z pór roku spędza Kore pod zie
mią. Problem połączenia porwania i następnie powro
tu Kore z cyklem pór roku był wielokrotnie dyskuto
wany, a całość tych dyskusji streszcza najnowsza mo
nografia przedmiotu.21 N a podstawie hymnu można
by sądzić, że spotkanie Kore z matką miało miejsce
wiosną (opis okoliczności porwania Kore również su
geruje wiosnę, ale przypomnijmy, że zgodnie z inter
pretacją Rudhardta nie było jeszcze wówczas pór ro
ku), bo cała przyroda rozkwitła wtedy tak jak na wio
snę (w. 443-445). Porą roku, kiedy Kore przebywa
w Podziemiach razem z Hadesem, byłaby więc zima,
a jej obecność wśród bogów u boku matki przypada
łaby na wiosnę i lato. Tak też interpretowano długo,
a i dziś jeszcze tak się czyni, mit o porwaniu Kore wi
dząc w nim historię bóstwa wegetacji odradzającego
się po zimowej bezczynności przyrody wraz z wiosną.
Ale nie tylko wspomniane Proerosia (ustanowione
przecież zgodnie ze wspomnianym wyżej świadec
twem Marmor Parium na pamiątkę spotkania Deme
ter z Kore w Eleusis) wskazują na jesienny termin po
jawienia się Kore. Także Thesmphoria świętowano jesienią (w miesiącu Pyanopsion, mniej więcej paździer
nik), a przede wszystkim właśnie na początku jesieni,
w miesiącu Boedromion (odpowiednik września), ob
chodzono Wielkie Misteria w Eleusis.
Problem dostrzegł już sto lat temu Martin Nilsson22
zwracając uwagę, że w klimacie Grecji jałową porą
roku nie jest wcale zima, ale suche i upalne lato. Je
sienne deszcze rozpoczynają okres płodności przyrody,
co wyraża formuła (czy może rodzaj modlitwy) wypo
wiadana przez mystów, wskazujących odpowiednio na
niebo i ziemię, zapewne po zakończeniu obrzędów
i wyjściu na zewnątrz z telesterionu: hye, kye („padaj
deszczu, stawaj się ciężarna [ziemio]”).23 Nilsson pod
kreślał też, że uprawiane w Grecji zboża (ozime)
wschodziły wkrótce po siewie i pola stały zielone przez
zimę. Zdaniem Nilssona okres przebywania Kore
w królestwie Hadesa to czas przechowywania ziarna
po zbiorach w podziemnych pojemnikach (pithoi), a jej
wyjście to pora siewu. Ta interpretacja zakłada, że
córka Demeter jest przede wszystkim Panną Zbożową
(Kornmadchen), w pewnym stopniu lekceważy więc in
ne wątki mitu, zwłaszcza funkcje Kore jako Persefony,
małżonki Hadesa i władczyni Państwa Zmarłych. Po
mija też zakończenie hymnu i znaczenie hiera objawio
nych przez Demeter.
Bogini bez wątpienia przekazała w Eleusis ludziom
tajemnicę dotyczącą życia i śmierci. Tylko tak można
rozumieć słowa hymnu, że znający orgia kala będzie
szczęśliwy, a ateles zazna takiego samego losu (aisa)
ne jej wersje, przy czym widać, że już tożsamość Eumolposa była przedmiotem domysłów i dyskusji. Scholiasta przywołuje pogląd, że „pierwszym odbywającym
misteria (ta en Eleusini mysteria)” był nie Eumolpos
Trak, lecz Eumolpos syn Deiope, córki Triptolemosa
(wspominanego w hymnie Homerowym). Jest to wo
bec tego taka wersja przebiegu wydarzeń, w której
opowiadano o ustanowieniu misteriów niemal bezpo
średnio po pobycie bogini w Eleusis. Mogła ona po
wstać poprzez wyjaśnianie zakończenia hymnu: De
meter objawia tam Keleosowi i innym władcom Eleu
sis (w tekście użyta jest liczba mnoga - themistopolois
basileusi, w. 473), wśród nich Triptolemosowi i Eumolposowi „spełnianie świętych obrzędów” (dresmosynen hieron) oraz ukazuje orgia kala semna (w. 475-476).
Zwłaszcza ten ostatni termin (orgia semna) niemal
z pewnością odnosi się do misteriów, ale trzeba pamię
tać, że Triptolemosa wiązano zawsze tylko z pozna
niem, a potem - przekazaniem innym, umiejętności
uprawy zboża. Kłopot w tym, że Hymn do Demeter mó
wi o wielu sprawach, a przede wszystkim o dwóch naj
ważniejszych: poznaniu dzięki bogini uprawy zboża
oraz o przekazaniu ludziom czegoś świętego, co ma za
pewnić szczęście (w. 480) tym, którzy poznali ten dar
bogini, pozostawiając w gorszym położeniu ludzi, któ
rzy nie uczestniczą w świętych obrzędach (ateles hie
ron, w. 481). O takich dwóch darach bogini mówi Isokrates,16 oczywiście zaznaczając, że o telete, jednym
z dwóch darów, wolno mówić tylko do wtajemniczo
nych w misteria (tois memyemenois).
Hellenistyczna kronika świata, zachowana w po
staci dokumentu epigraficznego, tzw. Marmor Parium,
wymienia jako dar bogini tylko płody rolne (eis Athenas karpon epheuren), a ze świętych obrzędów - Proerosia, które jako pierwszy zorganizował Triptolemos.17
Proerosia to święto polis (5. dnia miesiąca Pyanopsion), uroczystość religijna o typowo rolniczym cha
rakterze, poprzedzająca orkę jesienną. Oczywiście był
to dzień ofiar dla Demeter, nazywanej w tym wypadku
imieniem D eo.18 Prawdopodobnie w tym właśnie dniu
odbywała się święta orka w Eleusis, na równinie Ra
rion, o czym wspomnina Plutarch.19 Zapewne jako
opiekunka rozpoczynającego się sezonu rolniczego
przywoływana była też Kore.20 Jeśli tak, to obie bogi
nie występowały tu w funkcji opiekunek czy spraw
czyń płodności ziemi. Wydaje się najzupełniej zrozu
miałe, że także córka Demeter, chtoniczna bogini Kore-Persefona opiekuje się rolnictwem i sprzyja urodza
jowi, jej spotkanie z matką miałoby przecież oznaczać
ożywienie przyrody, jałowej w czasie gniewu Demeter.
A jednak jeśli chce się powiązać mit opowiedziany
w hymnie z rytmem przyrody i prac polowych, napoty
ka się znów trudności.
Zgodnie z rozporządzeniem Dzeusa Kore ma prze
bywać jedną trzecią roku pod ziemią, dwie trzecie
spędzać z Demeter i innymi bogami (w. 445-447). Jest
79
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
także po śmierci przebywając w Państwie Zmarłych
(hypo dzopho, w. 480-482).
Pamiętać trzeba, a można czasem odnieść wraże
nie, że wielu współczesnych komentatorów o tym za
pomina, że Homerowy Hymn do Demeter jest tekstem
literackim, należy do dziedziny poezji, a nie teologii,
nie jest opowiadaniem przeznaczonym dla uczestni
ków obrzędu, jak może niektóre hieroi logoi, chociażby
wspomniany przez Herodota24 logos związany z miste
riami Kabirów na Samotrace. Płyną stąd dwie konse
kwencje. Pierwsza jest oczywista: hymn nie przekazu
je niczego ani o samych misteriach, ani o związanej
z nimi doktrynie, ponieważ święta treść orgia kala mo
gła być znana tylko wtajemniczonym, a tekst poetycki
przeznaczony był dla niezróżnicowanej publiczności.
Druga wymaga głębszej refleksji.
Jak wspomniano wyżej, nie da się określić nie tyl
ko autorstwa i w miarę dokładnego czasu powstania
hymnu, ale także miejsca powstania i funkcji. Należy
on do kategorii hymnów epickich, a więc niemających
bezpośredniego zastosowania w obrzędzie, jak hymny
kletyczne (przywołujące bóstwo) czy modlitewne.
Hymn do Demeter był zapewne wykonywany przez za
wodowego aojda, być może należącego do którejś z ist
niejących w okresie archaicznym szkół czy raczej zrze
szeń śpiewaków, niekoniecznie przy okazji uroczysto
ści religijnej (w Atenach jeszcze w czasach Platona
rapsodowie wykonywali eposy Homera na Panatenajach), ale po prostu przy jakimś spotkaniu towarzy
skim, z myślą o przyjemności estetycznej słuchaczy.
Okoliczności jego wykonywania można sobie wyobra
zić na wzór sceny z Odysei, kiedy to Demodokos śpie
wa pieśń także opowiadającą mit o bogach, mianowi
cie o miłości Aresa i Afrodyty.
Autor hymnu, jak każdy zawodowy poeta tej epo
ki (przełom VII i VI w. p.n.e.?), znał długą i bogatą
tradycję poetycką, przekazywaną przynajmniej przez
czas jakiś ustnie. Interesowała go właśnie ona, a nie
żadna określona doktryna religijna. Znał też, rzecz ja
sna, święta i obrzędy ku czci Demeter, z pewnością do
brze wiedział, że jest ona Thesmophoros, co oznaczało
przede wszystkim, że to ona czuwa nad podstawami
społecznego życia ludzi, wcale nie tylko nad rolnic
twem. Thesmos to także, może nawet na pierwszym
miejscu, całość spraw oikos, a więc małżeństwa, macie
rzyństwa, stosunków mężczyzna - kobieta. Dlatego ca
łość opowieści da się interpretować na wiele sposo
bów, co znakomicie wykazała Anette Kledt dając rze
telny obraz dotychczasowego stanu badań.25 Historia
Kore i Demeter jest istotnie mitem inicjacyjnym
wskazującym na rolę kobiety jako żony, opowieścią
ukazującą w sposób symboliczny stosunki między świa
tem mężczyzn i światem kobiet, a więc dającą się rozu
mieć w kategoriach gender26 i wreszcie oczywiście mi
tem agrarnym wyjaśniającym płodność ziemi i korzy
stanie z niej przez ludzi.
Twórca hymnu zebrał różne znane mu opowieści do
tyczące Kore i Demeter (porwanie, małżeństwo, gniew
i żałoba Matki, ugoda z Dzeusem, jej pobyt wśród ludzi,
spotkanie dwóch bogiń, dar rolnictwa) w jedną arty
styczną całość, podobnie jak Homer, czerpiąc z poezji
ustnej, ułożył wielki epos o gniewie Achillesa i jego kon
sekwencjach. Wydaje się, że zakończenie hymnu jest
świadectwem tak jego nowatorstwa i oryginalności, jak
i nowej sytuacji w epoce, w której tworzył.
Jeżeli, jak się wydaje, wyrażenie orgia kala odnosi
się do misteriów eleuzyńskich i głoszonej tam nauki
0 losach pośmiertnych duszy, to wolno widzieć zwią
zek między budową nowego telesterionu w czasach
Solona (przełom VII i VI w. p.n.e.) a zakończeniem
hymnu. Nie rozstrzygając zagadnienia początków kul
tu Demeter w Eleusis i wcześniejszego charakteru
eleuzyńskiego sanktuarium, można przyjąć, że w tej
właśnie epoce obrzędy w Eleusis nabrały nowego cha
rakteru, jeśli nie nowego znaczenia. Wiele wskazuje
na to, że był to okres rozwoju refleksji nad pośmiert
nymi losami człowieka i kształtowania się doktryny
nieśmiertelności duszy, wprawdzie tylko jako nauki
przeznaczonej dla wtajemniczonych, których po
śmierci oczekiwać miał inny los.
Z początkami misteriów eleuzyńskich poza Eumolposem (eponim i protoplasta arystokratycznego rodu
Eumolpidów,27 wywodzącego się jakoby z Eleusis
1 sprawującego pieczę nad misteriami eleuzyńskimi)
wiązano też Muzajosa i Orfeusza. Wspomniany autor
scholionu do Sofoklesa podaje genealogię Eumolposa,
twórcy misteriów jako piątego w kolejności potomka
trackiego Eumolposa, miałby on być jakoby synem
Muzajosa (nawiasem mówiąc to właśnie zapewne jego,
a nie Orfeusza, ma na myśli w Państwie Platona Adejmantos,28 kiedy mówi dość ironicznie: „Muzajos zno
wu i jego syn bardziej zabawne dobra zsyłają z ręki bo
gów na ludzi sprawiedliwych”. Z kolei chyba już
w V wieku popularne było przekonanie, że twórcą mi
steriów w Eleusis był sam Orfeusz,29 co umiejscawiało
ich początki mniej więcej w epoce Tezeusza (Orfeusz
był, zgodnie z wersją poświadczoną już w VI wieku
p.n.e.,30 śpiewakiem Argonautów, a w wyprawie Jazo
na brali udział Herakles i Tezeusz).
W VI wieku był Orfeusz postacią znaną, o czym
świadczy najlepiej określenie Ibikosa: onomaklytos Orpheus,31 nie jest wprawdzie całkiem jasne, czy już wte
dy istniały pisma, których autorstwo mu przypisywa
no, zawierające przede wszystkim teogonię konkuren
cyjną w stosunku do Hezjoda, a także wizję świata
podziemnego i losów duszy po śmierci. Wydaje się jed
nak, że ostatnie badania, zwłaszcza Waltera Burkerta,
dotyczące głównie fascynującego tekstu, znanego jako
Papirus z Derveni, rzucają nieco światła na to skom
plikowane zagadnienie.
Papirus z Derveni (miejscowość w pobliżu Salonik)
pochodzi zapewne z końca IV w. p.n.e. lub początku III.
80
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
Zachował się przypadkiem, przeznaczony był do spale
nia na stosie pogrzebowym, lecz najwyraźniej z niego
spadł, a okoliczność, że uległ zwęgleniu, umożliwiła je
go przetrwanie do naszych czasów. Mamy tu do czy
nienia z autentyczną, najstarszą dziś znaną książką
grecką w postaci zwoju, niestety zachowaną z dużymi
lukami. Sądząc po wyposażeniu grobu, książka należa
ła do zamożnego arystokraty macedońskiego. Termi
nus post quem znaleziska wyznacza znajdująca się
w grobie złota moneta z czasów Filipa II.32
Książka jest komentarzem do cytowanego przez jej
autora poematu. Komentator cytuje z tego utworu
dwadzieścia kilka fragmentów, czasem są to tylko po
jedyncze słowa lub wyrażenia (i można w niektórych
wypadkach mieć wątpliwości, czy jest to rzeczywiście
cytat), ale często cały wiersz, zawsze w heksametrze.
Podaje też imię autora, którego poemat nie tyle nawet
komentuje, ile wyjaśnia, zaznaczając, że ten pisał dla
wtajemniczonych. Jest nim Orfeusz.
Waga znaleziska polega przede wszystkim na tym,
że mamy dzięki niemu poświadczony fakt istnienia
stosunkowo wcześnie tak orfickich hieroi logoi (za któ
rych autora uchodził sam Orfeusz), jak i poświeconej
im literatury, na tyle znaczącej czy popularnej, że gro
madzonej przez zainteresowane osoby. Pochowany
w Derveni Macedończyk z jakichś powodów trzymał
egzemplarz książki w domu i zapewne polecił spalić go
po swojej śmierci na stosie. Rozważanie, czy tekst ten
odgrywał jakąś rolę w trakcie ceremonii pogrzebowej,
albo czy istniał zwyczaj palenia jakichś tekstów przy
pogrzebie, co miałoby symbolizować zabieranie ich do
świata zmarłych, może, z braku innych danych, owo
cować tylko domysłami i hipotezami.
Najważniejszą kwestią jest ustalenie daty powsta
nia tekstu traktatu oraz próby określenia jego charak
teru i oczywiście autorstwa. Stosunkowo najłatwiej
można wypowiedzieć się o przynależności gatunkowej
i charakterze traktatu. Nie jest to rozprawa historycz
no-literacka poświęcona analizie twórczości określo
nego autora (o takim pisarstwie można mówić od po
wstania krytyki Homera, czyli od Theagenesa z Rhegion w końcu VI w. p.n.e.). W zasadzie nie jest to, jak
przywykło się mówić, komentarz do poematu Orfe
usza, do którego autor przechodzi dopiero w VII ko
lumnie (zachowanych jest dwadzieścia sześć). Pierw
sze sześć kolumn33 (niestety, tekst jest w tej partii
szczególnie źle zachowany) odnosi się do praktyk reli
gijnych związanych ze stosunkiem do zmarłych i świa
ta podziemnego. Autor zaczyna (kol. II w. 3-4) od
stwierdzenia, że oddaje się cześć Eryniom (Erinyon....
timosi), ponieważ są one duszami (psychai eisi). Treść
tych kolumn jest dość zagadkowa, nieco dalej autor
bowiem utożsamia dusze z Eumenidami (kol. VI w. 9
-10) i powiada, że jacyś wtajemniczeni (mystai) skła
dają im wstępne ofiary według zasad magów. Nie wia
domo, o jakich mystai myśli w tym miejscu (przypo
mnijmy, że w tej części tekstu nie było jeszcze mowy
o Orfeuszu i wtajemniczeniach orfickich, ta sprawa
pojawia się dopiero w następnej kolumnie). Ale to
w Atenach nastąpiła przemiana ścigających Orestesa
Erynii w Eumenidy czczone odtąd jako Dostojne (czy
„czcigodne”) Boginie (Semnai Theai). Można więc do
mniemywać, że autor myśli o kulcie ateńskim, a wów
czas kuszące wydaje się przypuszczenie, że może cho
dzić o wtajemniczonych w misteria eleuzyńskie.
Traktat, który mamy dzięki Papirusowi z Derveni,
dotyczył więc nie tylko Orfeusza, ale także jakichś kul
tów misteryjnych i związanych z nimi wierzeń. Jest bar
dzo możliwe, że zachowany tekst jest tylko jedną
(pierwszą?) częścią większego dzieła, znanego, jak się
wydaje na podstawie pewnych śladów, niektórym auto
rom starożytnym. Walter Burkert za odpowiedni tytuł
tego dzieła uważa Peri teleton, a kiedyś proponował
uznać za jego autora Stesimbrotosa z Tazos, o którego
takim właśnie dziełku (niezachowanym) mamy pewne
wzmianki ze starożytności.34 W swej ostatniej pracy nie
wypowiada już tego poglądu, wydaje się zresztą, że nie
da się przypisać autorstwa tego tekstu żadnej ze zna
nych nam postaci, choć można dobrze uchwycić wpły
wy konkretnych presokratyków V w. p.n.e.,35 ale dość
powszechnie dziś się przyjmuje, że traktat został napisa
ny w drugiej połowie, może końcu V w. p.n.e. (oczywi
ście pochodzący z Derveni egzemplarz to po prostu ko
lejne, współczesne zmarłemu, wydanie antyczne).
Właściwie mamy tylko terminus post quem, wyzna
cza go cytat z Heraklita (przywołanego imiennie)
w kolumnie IV. Pozostałych argumentów dostarcza
analiza wypowiedzi i metody objaśniania autora. Sto
suje on wyjaśnienia alegoryczne, odnosząc mityczną
historię z poematu Orfeusza do zjawisk kosmicznych.
Jego zainteresowanie to physis, a teogonia Orfeusza
staje się w jego interpretacji kosmogonią, przy czym
postrzega on świat jako jedność. We wszystkich chyba
badaniach i dyskusjach podkreśla się dziś jego związek
z myślą przedsokratyczną i wskazuje na związek z czo
łowymi przedstawicielami greckiej filozofii przyrody
przy jednoczesnym braku jakichkolwiek śladów myśli
Platona i Arystotelesa. Datowanie na lata dwudzieste
(lub nieco tylko później) V wieku wydaje się bardzo
prawdopodobne.
Innym problemem jest komentowany tekst, za któ
rego autora komentator uważa Orfeusza. Trzeba też
próbować odpowiedzieć na pytanie, dlaczego autor,
który pisze, być może, traktat o misteriach czy obrzę
dach związanych z wierzeniami w życie po śmierci za
interesował się utworem poetyckim o zupełnie innej
treści. Czym właściwie był komentowany poemat i jak
wiązał się z wiarą w życie pozagrobowe?
Wszystkie cytaty omawiane przez komentatora
wskazują na to, że miał on przed sobą Theogonię Orfe
usza. Widział on w niej podstawę do rozważań o duszy,
jej naturze i obrzędach ku czci dusz zmarłych. Tym
81
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
czasem wszystkie zachowane fragmenty mówią tylko
0 początku (Noc) i następstwie kolejnych boskich
władców świata - Uranos, Kronos, Dzeus. Zdaniem
Martina Westa, który zaproponował śmiałą, lecz scep
tycznie przyjętą restytucję utworu,36 poemat zasadni
czo tłumaczył dojście do władzy Dzeusa i po formule
wstępnej wykluczającej niewtajemniczonych zaczynał
się, wzorem hymnów epickich, od określenia tematu
1 zwrócenia się do bóstwa, o którym hymn miał opo
wiadać (aeiso.... Dzenos pammedeontos anaktos theskela
erga). W przedmiocie datowania tego orfickiego hym
nu czy poematu teogonicznego można z całą pewno
ścią powiedzieć tylko tyle, że jest on dawniejszy niż
epoka komentatora i jednocześnie na tyle dawny (czy
za taki uważany), że ten, człowiek z pewnością wy
kształcony i inteligentny, uznał go za dzieło Orfeusza,
czyli poety uważanego w V wieku na ogół za starszego
od Homera. Z pewnością jest to zatem utwór wcze
śniejszy niż wiek V. Względy filologiczne i merytorycz
ne doprowadziły Waltera Burkerta do wniosku, że jest
on wcześniejszy od Parmenidesa,37 który musiał go
znać. Mielibyśmy wobec tego do czynienia z fragmen
tami teogonii orfickiej być może z początków VI wie
ku p.n.e. Zbliżamy się w ten sposób do daty przebudo
wy sanktuarium eleuzyńskiego i budowy telesterionu,
czyli do momentu, od którego można mówić o miste
riach eleuzyńskich zapewniających wtajemniczonym
inny, lepszy los po śmierci. Jest to zarazem - przypo
mnijmy - prawdopodobnie mniej więcej ta sama epo
ka, w której powstał Homerowy Hymn do Demeter.
Oba teksty mają, jak można się domyślać, wiele
wspólnego. Nie ma podstaw, by uważać, że teogonia
orficka znana autorowi dziełka Peri teleton kończyła się
na objęciu władzy przez Dzeusa i że zaproponowana
przez Westa restytucja obejmuje rzeczywiście cały,
dość krótki tekst. Co więcej, zapewne nie mamy cało
ści traktatu, w którym z jakichś powodów jest ona cy
towana i wyjaśniana i właśnie dlatego nie rozumiemy
związku pierwszych sześciu kolumn tekstu mówiących
o duszach i obrzędach z częścią teogoniczno-kosmogoniczną.
Walter Burkert przypuszcza, że dalsza część poema
tu obejmowała znany mit dionizyjski w wersji orfickiej,
zawierający antropogonię.38 Mit ten znamy ze źródeł
późniejszych, w pełnej wersji (powstanie ludzi z popio
łów Tytanów spalonych przez Dzeusa piorunem po zje
dzeniu rozszarpanego Dionizosa) jedynie z komentarzy
do Platona, autorstwa Olimpiodorosa, neoplatonika
VI w. n.e.39 Ale o męce Dionizosa i Tytanach pisał już
Onomakritos,40 (jak się wydaje, pewne aluzje do tego
mitu znaleźć można w niektórych fragmentach Pindara41), postać niezwykle ważna, choć mało nam znana.
Działał on w Atenach za Pizystrata i jego następców
(czyli pokolenie lub dwa po Solonie) i został wygnany
za fałszowanie wyroczni w opracowywanym przez nie
go zbiorze czy wydaniu. Okoliczność, że zbierał wy
rocznie Muzajosa, pisał o Dionizosie i Tytanach, po
zwala go uznać za znawcę ówczesnego orfizmu.
Jeżeli przypuszczenie (czy raczej tylko sugestia) Bur
kerta,42 co do dalszej treści poematu komentowanego
w Papirusie z Derveni, jest słuszne, to można by sądzić,
że orficki mit o początkach gatunku ludzkiego powią
zany z losami Dionizosa i Persefony (jego matki, we
dług tych opowieści), znany był już w początkach VI
wieku. Miał on zaś kapitalne znaczenie dla ówczesnych
wierzeń w życie pośmiertne i losy ludzi, a także dla ob
razu Persefony. We wspomnianym antropogonicznym
micie orfickim była ona matką Dionizosa i już przez to
szczególne związki łączyły ją z ludźmi: powstali oni
z prochów Tytanów, morderców jej syna, ale przez to,
że Tytani najpierw zjedli Dionizosa, zawierali w sobie
boski pierwiastek pochodzący od jej syna. Ale przede
wszystkim była ona zgodnie z tym samym mitem wład
czynią podziemi, i to ona, a nie Hades (czy Dzeus
Chthonios) z popularnych, powszechnie znanych opo
wieści, decydowała o pośmiertnym losie ludzi.
Mówią o tym, wyraźnie fascynujące testy tak zwa
ne tabliczki orfickie.43 Są to niewielkie (o wymiarach
ok. 2,5 x 3,5 do 4,5 cm) i bardzo cienkie (rodzaj folii)
złote blaszki znajdowane na różnych terenach świata
greckiego (od Wielkiej Grecji i Sycylii przez Macedo
nię i Tesalię do Krety) zawierające krótkie teksty po
etyckie ze wskazówkami dla duszy na temat jej dal
szych losów i tajemniczymi formułami, które ma ona
wygłosić w Królestwie Zmarłych. Znanych jest dzisiaj
ponad dwadzieścia takich tekstów,44 ale nie można
określić dokładnie ich liczby, ponieważ wiadomo
0 wielu jeszcze innych, które pozostają nieopublikowane, mamy o nich tylko wstępne informacje odkryw
ców. Rzecz znamienna, nie ma ani jednego takiego
tekstu z terenu Attyki.
Najstarsza ze znanych obecnie tabliczek datowana
jest na lata ok. 400 p.n.e. (na podstawie kontekstu ar
cheologicznego, znaleziono ją w nieźle zachowanym
1 dobrze wyposażonym grobie z pochówkiem szkieleto
wym) i pochodzi z Hipponion (Wielka Grecja, dziś Vibo Valentina w południowych Włoszech). Niedawno
znaleziona tabliczka z Pelinny45 najlepiej oddaje cha
rakter związanych z tymi tekstami wierzeń, zawiera
ona formułę oddającą całość problematyki orfizmu:
„Teraz zmarłaś [ten zwrot skierowany jest albo do du
szy - psyche - gramatycznie rodzaj żeński, albo do
zmarłej, tabliczka pochodzi z grobu kobiety] i teraz się
narodziłaś, o po trzykroć szczęśliwa, w tym to dniu.
Powiedz Persefonie, że sam Bakchios cię wyzwolił”. To
od Persefony zależy zatem los duszy, a zyska ona lep
szy, ponieważ za życia została wtajemniczona w orfic
kie misteria Dionizosa.
Powiązanie tekstów złotych tabliczek z prądem re
ligijnym zwanym orfizmem, mimo wyrażanego niegdyś
sceptycyzmu, nie ulega dziś wątpliwości, podobnie jak
istnienie wtajemniczeń orfickich, misteriów dionizyj-
82
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
skich i związanych z Dionizosem wierzeń w życie po
śmiertne. Zresztą takie przecież wierzenia i praktyki
ma na myśli Platon w słynnym miejscu Państwa,46 kie
dy także wspomina ofiarujących swe umiejętności spe
cjalistów (manteis kai agyrteis), kpiąc i z nich, i z łatwo
wierności ich akolitów. Mówi tam też o „stosie pism”,
które zawierają ich nauki. Obiecują oni szczęście po
śmiertne, jakoby w postaci wiecznie trwającego ban
kietu. Podobny obraz szczęścia po śmierci, zarezerwo
wanego dla wtajemniczonych, przynoszą Żaby Arystofanesa, gdzie przecież idzie o wtajemniczonych w Eleu
sis. Hymn do Demeter również zapowiadał szczęście po
śmierci, a Sofokles47 nazywa mystę „po trzykroć szczę
śliwym” (trisolbios, dokładnie ten sam termin, u Sofoklesa w liczbie mnogiej, który występuje w tekście na
tabliczce z Pelinny).
Ale Eleusis łączy z orfizmem (to znaczy z doktryną
wyłożoną w tekstach poetyckich, powstających i zna
nych zapewne od przełomu VII i VI w. p.n.e. i uważa
nych za utwory Orfeusza) nie tylko podobna koncep
cja życia pośmiertnego. Przede wszystkim łączy Perse
fona, której historia jest osnową Hymnu do Demeter
i podstawą misteriów eleuzyńskich. W Atenach za
wsze określano je jako misteria (telete, myteria) dwóch
bogiń. Wydaje się, że głównym tematem hymnu jest
kathodos i anodos Kore, a treścią misteriów w Eleusis
było spotkanie z Persefoną, podobne do spotkania
wtajemniczonego zwolennika doktryny orfickiej, tyle
że jeszcze za życia.
Ale wierzenia orfickie łączy z Eleusis także postać
Dionizosa. Oczywiste i dobrze poświadczone jest zain
teresowanie orfików misteriami w Eleusis, czego naj
lepszym dowodem jest Papirus Berliński48 przynoszący
inną wersję mitu eleuzyńskiego, w której Baubo, a nie
Metanejra jest władczynią Eleusis przyjmującą boginię
w swoim domu i powierzającą jej syna na wychowanie,
podobnie jak i Papirus z Gourob mówiący o wtajemni
czeniach orfickich, w których jakąś rolę odgrywa De
meter, to istotnie poświadczenia dość późne. N a ogół
wydaje się, że zainteresowanie orfików misteriami
eleuzyńskimi lub raczej połączenie pewnych wątków
mitów orfickich z eleuzyńskimi to zjawisko wtórne, za
początkowane może w V w. p.n.e.49
A jednak pewne okoliczności dopuszczają i inną
hipotezę. Po pierwsze - wspomniana bliskość w czasie
powstania Homerowego Hymnu do Demeter i poema
tu Orfeusza zawierającego teogonię znaną nam z Papi
rusu z Derveni. Jeśli rzeczywiście poemat ten mówił
także o losach Dionizosa i pochodzeniu ludzi (tak jak
historia wspomniana u Olimpiodorosa), to prowadził
w prostej linii do obrazu znanego z tabliczek orfickich:
szczęście po śmierci osiągalne dla wtajemniczonych po
stawieniu się przed obliczem Persefony. Takie też
szczęście osiągał eleuzyński mysta. Uderzające podo
bieństwa między tajemnicą eleuzyńską i wierzeniami
orfickimi pochodzą z tej samej epoki. Tym właśnie
można tłumaczyć brak tabliczek orfickich z Attyki.
Aby osiągnąć szczęście po śmierci, człowiek mógł wta
jemniczyć się albo w misteria eleuzyńskie, albo orfic
kie. Ateńczycy chyba niemal wszyscy brali udział
w obrzędach w Eleusis, dlatego nie potrzebowali zabie
rać z sobą do grobu tekstów z pouczeniem, co mają po
wiedzieć Persefonie. Eleusis i orfizm łączy jeszcze i ta
okoliczność, że w obu wypadkach wtajemniczane były
także kobiety. Od przełomu VII i VI w. p.n.e. (mo
ment, od którego można mówić o właściwych miste
riach eleuzyńskich, spełniających zapowiedź szczęścia
znaną z hymnu) misteria eleuzyńskie ściśle łączyły się
z nauką wykładaną w utworach poetyckich krążących
pod imieniem Orfeusza. Obraz życia po śmierci znany
mystom eleuzyńskim pochodził zapewne z tekstów
i nauk orfickich. Jest rzeczą dobrze wiadomą, że naj
wcześniejsze znane nam z Homera koncepcje losów
pośmiertnych człowieka w najmniejszym stopniu nie
przewidywały możliwości szczęśliwej egzystencji duszy
po śmierci, wierzenia w pośmiertne losy duszy to zja
wisko czasów pohomerowych. Być może, jak chce
Walter Burkert,50 powstały one przede wszystkim pod
wpływem kontaktów z Egiptem, intensywnych od cza
sów Psammetycha (pierwsza połowa VII w. p.n.e.)
i znajomości egipskiej teogonii oraz tekstów znanych
jako Księga Zmarłych. Także mit o pochodzeniu ludzi
ze szczątków zamordowanego boga, może mieć, zda
niem Burkerta,51 wschodnie pochodzenie, w tym wy
padku mezopotamskie. I ten wątek dostał się do Gre
ków zapewne gdzieś w początkach VII w., po upadku
Asyrii, kiedy mogli oni utrzymywać kontakty z Babilo
nią (wystarczy przypomnieć losy brata Alkajosa). M o
tyw znany jest zresztą z babilońskiej redakcji Enuma
elisz, opracowanej w tej właśnie epoce.
Ale Demeter to oczywiście grecka bogini, o natu
rze bardzo złożonej. Jej imię nie występuje wprawdzie
w tabliczkach mykeńskich, choć kusi możliwość do
myślania się tej właśnie postaci w zagadkowej potinija
iqeja, „Pani Koni”, ze względu na mit arkadyjski, opo
wiedziany przez Pauzaniasza,52 wedle którego ucieka
jąc przed Posejdonem zamieniła się w klacz. Posejdon
posiadł ją w postaci ogiera, a z tego połączenia naro
dziła się córka, „której imienia nie wolno wymawiać”.
Jeśli Eleusis rzeczywiście było miejscem kultu już
w epoce brązu, to attycki kult Bogini Matki sięgać mu
siał tych właśnie czasów. Demeter bowiem to przede
wszystkim Matka, co mówi drugi człon jej imienia.
Znaczenie tego imienia nie jest jednak jasne. Grecy
wcześnie rozumieli je jako inne określenie Matki Zie
mi, tak właśnie czytamy w Papirusie z Derveni (kol.
XXII), gdzie komentator powiada, że Ge, Meter, Rhea
i Hera to ta sama bogini (w. 7) wyjaśniając, że „nazy
wa się Demeter jako (hosper) Ge Matka” i przywołuje
miejsce z hymnów (kai en tois hymnois - nie wiemy,
o jakie chodzi): „Demeter Rhea Ge Meter Hestia Deio” (w. 12).Wyjaśnienie pochodzi od niego, ale cytat
83
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
w Eleusis i tamtejszych obrzędach już w początkach
V wieku.
Co prawda Herodot pisze tylko o „okrzyku mi
stycznym Iakchos” i można sądzić, co przyjmują nie
którzy badacze, że imię to pochodzi od zawołania, ry
tualnego krzyku typu ololyge, z czego powstał daimon
procesji eleuzyńskiej utożsamiony następnie z Dioni
zosem. Ale imię Iakchos mogło być znane już w okre
sie mykeńskim, jeżeli rzeczywiście jego odpowiedni
kiem są występujące w tabliczkach pisma linearnego
B wyrazy i-wa-kor oraz i-wa-ka,65 a w każdym razie
w V wieku, w czasach Sofoklesa i Arystofanesa, ta
identyfikacja nie ulegała wątpliwości. Nie wydaje się,
żeby w oczach obu poetów, przywiązanych do trady
cyjnej religijności, była to nowość.
Dionizos w Eleusis to oczywisty trop orficki. W cy
towanym przez Klemensa Aleksandryjskiego66 frag
mencie jakiegoś utworu orfickiego Iakchos wyłania się
wprost z Baubo i chwyta ją pod łono, co budzi śmiech
zasmuconej i zagniewanej po stracie córki Demeter.
Jest to kolejna orficka wersja mitu eleuzyńskiego,
w której, inaczej niż w historii znanej z Papirusu Ber
lińskiego, Baubo nie jest władczynią Eleusis, lecz od
grywa rolę taką, jaką Iambe w hymnie Homerowym.
Być może jest to fragment późny (a jego treść była
dość obsceniczna), ale dowodzi znaczenia mitu Deme
ter dla orfików. Z kolei jego miejsce w Eleusis było
oczywiste, ze względu na Persefonę, ale trzeba pamię
tać, że syn Persefony to mitologem orficki.
Wiele więc przemawia na korzyść sformułowanej
wyżej hipotezy, że misteria eleuzyńskie takie, jakie od
bywano od czasów Solona, zostały zorganizowane pod
wpływem ukształtowanej w tej mniej więcej epoce na
uki orfickiej, wiązały się z orfickimi mitami i (być mo
że) tekstami, głosiły tajemnice świata zmarłych, obie
cały wieczne i szczęśliwe życie duszy po śmierci zgod
nie z doktryną orficką o nieśmiertelności i boskim po
chodzeniu duszy ludzkiej.
W ateńskiej therapeia theon misteria eleuzyńskie
zajmowały szczególne miejsce. Zasadniczo nie należa
ły do religii polis tak ze względu na tajny i zamknięty
charakter, jak i dlatego, że ich organizacja należała do
dwóch arystokratycznych rodów przypisujących sobie
pochodzenie z Eleusis - Eumolpidów i Keryów. Ale
chociaż tylko przedstawiciel rodu Eumolpidów mógł
być hierofantem misteriów i prowadzić obrzędy
w Eleusis, to przynajmniej w wieku IV p.n.e. opieka
nad ich przebiegiem należała do archonta basileusa
(nazywanego zresztą oficjalne po prostu basileusem),
a Zgromadzenie Ludowe co rok wybierało do pomocy
czterech epimeletów (epimeletai), dwóch spośród
wszystkich Ateńczyków, dwóch odpowiednio spośród
Eumolpidów i Keryków.67 Autor Athenaion politeia nie
podaje tu, niestety, szczegółów, ale należy sądzić, że
tak basileus, jak i każdy epimeletes musiał sam być wta
jemniczony, pozostaje niejasne, czy wybierający demos
zapewne ze znanych mu kletycznych hymnów orfic
kich, to znaczy znowu tekstów na tyle archaicznych,
że uważanych za utwory Orfeusza. W V wieku naj
wcześniej znajdujemy utożsamienie Demeter z Matką
Bogów u poety Melanippidesa53 i w słynnym passusie
Eurypidesowej Heleny.54
W nauce nowożytnej zdania były i są podzielone.
Widziano w Demeter Matkę Zboża (tak jak w Kore Pannę Zbożową) i wywodzono pierwszy człon jej imie
nia, de-, od kreteńskiego wyrazu deai oznaczającego
pewien gatunek jęczmienia.55 Obecnie jednak zdaje
się przeważać pogląd, zgodnie z którym w członie dewystępuje rdzeń oznaczający ziemię,56 taki sam jak
w wyrazie demos, oznaczającym (a znaczenie to jest
dobrze widoczne u Homera) pierwotnie „kraj”, „zie
mię ojczystą”, „rejon, z którego się pochodzi”, co zresz
tą zostało w attyckim terminie oznaczającym gminę,
najmniejszą jednostkę organizacyjną polis Ateńczyków. W każdym razie dla Greków, i to zapewne od
okresu archaicznego (na co wskazują znane autorowi
Papirusu z Derveni „hymny”), Demeter to Matka
i Ziemia, znana i czczona też jako Ge Kourotrophos57
(Ziemia Opiekunka Młodych). Jest to zresztą także
bogini chtoniczna, związana ze światem zmarłych.
W intrygującej historii jakoby egipskiej, opowiedzia
nej przez Herodota,58 Rampsenit spotkał w Podzie
miach właśnie ją, a według Plutarcha59 zmarli to „lu
dzie Demeter”. W Sparcie rytualna żałoba po zmarłym
kończyła się w dwunastym dniu złożeniem ofiar D e
meter.60 Podobnie jak Kore-Persefona, także jej mat
ka związana jest ze światem podziemnym. Z kolei Kore-Persefona, podobnie jak jej matka, jest sama rów
nież Matką, i to także nieszczęśliwą i bolejącą. Deme
ter straciła córkę, którą odzyskała potem na część ro
ku, Persefona straciła syna, którego serce jednak ura
towano i został on potem wskrzeszony.
W znanym „Hymnie do Dionizosa” z Antygony Sofoklesa61 mowa jest o czci, jaką jest on otoczony
w Eleusis i w Wielkiej Grecji. Połączenie nie jest chy
ba przypadkowe - sądząc z liczby znalezionych tam ta
bliczek, orfickie misteria Dionizosa cieszyły się tam
szczególną popularnością, a słynna inskrypcja na ka
mieniu granicznym wydzielonej części cmentarza62
może być świadectwem, że tamtejsi wtajemniczeni
tworzyli rodzaj wspólnoty. Sofokles musiał o tym wie
dzieć: Dionizos, o którym mówi w tym miejscu, to bó
stwo misteriów. Nazywa go Iakchos i powiada, że czu
wa on „nad nocnymi okrzykami”.63 Pod tym imieniem
występował Dionizos, przynajmniej od V wieku, w ja
kiejś roli w misteriach eleuzyńskich, co poświadcza też
dobrze Arystofanes w Żabach. Najwcześniejsze po
świadczenie związku Iakchosa, jeśli nie z samymi mi
steriami, to w każdym razie z procesją mystów udają
cych się z miasta do Eleusis przynosi Herodot,64 mó
wiąc o wydarzeniach z czasów wojny z Kserksesem.
Jest to więc dowód, że Iakchos Dionizosa pojawił się
84
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
składał się też tylko z inicjowanych. Wydaje się to
choćby ze względów technicznych raczej niemożliwe,
kierowano się zapewne zasadą, że polis Ateńczyków
w całości odpowiada za przebieg misteriów. W prakty
ce jednak chyba wszyscy obywatele Aten uczestniczy
li w misteriach bogiń.
Wielkie Misteria eleuzyńskie należały do najważ
niejszych wydarzeń w życiu religijnym Ateńczyków,
same obrzędy w Eleusis trwały wprawdzie tylko trzy
dni, od 20. do 22. dnia miesiąca Boedromion (koniec
września), ale przygotowania rozpoczynały się już 13.,
cały okres świąteczny obejmował więc dziesięć dni,
nieco dłużej niż obchodzone wiosną szczególnie uro
czyście Wielkie Dionizja. Trzeba tu zaznaczyć, że usta
lenie kalendarium wydarzeń związanych z organizacją
całego czasu świętego może być tylko hipotetyczne,
a w miarę pewne tylko dla okresu Cesarstwa, ponie
waż mamy stosunkowo dobre źródła epigraficzne, za
pewne zresztą zachodziły w ciągu trwania misteriów
od Solona do schyłku starożytności (zakaz ich odby
wania wydał cesarz Teodozjusz) pewne zmiany, gdy
idzie o czynności kolejnych dni.
Natomiast raczej pewne dla całego okresu trwania
misteriów są wstępne wtajemniczenia, którym podle
gał mysta zanim udał się po raz pierwszy do Eleusis.
Znów wprawdzie występują w naszych źródłach pewne
niejasności związane z samą terminologią: mystą (mystes) nazywają bowiem autorzy strożytni każdego, kto
udaje się do Eleusis, albo nawet tylko dokonuje nie
zbędnych przygotowań, a jednocześnie jest to pierwszy
stopień wtajemniczenia, otrzymywany po pierwszym
uczestniczeniu w obrzędach w telesterionie.
Uczestnictwo w misteriach miało zapewnić szczęśli
we życie wieczne, dlatego przystąpienie do tego aktu
wymagało skomplikowanych przygotowań, o których
mamy niestety tylko rozproszone i nie zawsze dla nas
jasne wzmianki. Pierwszą czynnością była wstępna myesis dokonywana dla chętnych raz w miesiącu przez Keryków i Eumolpidów albo w aula (pomieszczenie inne
niż telesterion, w którym odbywał się właściwy obrzęd)
w Eleusis, albo w Eleusynionie w mieście. Było to miej
skie sanktuarium Demeter, znajdujące się w pobliżu
agory i wspominane przez Pauzaniasza oraz innych au
torów.68 Wiemy o tym z inskrypcji z V wieku,69 ale nie
da się powiedzieć, na czym ten ryt polegał. Być może
było to wstępne oczyszczenie i tę właśnie scenę (jako
niepodlegającą tajemnicy obowiązującej tylko co do
obrzędów w Eleusis) przedstawia słynne wyobrażenie
na urnie Lovatelli.70 O znaczeniu rytu oczyszczającego
(katharmos) pisze uczony II wieku n.e. Theon ze Smyr
ny.71 Wprawdzie mówi on ogólnie o każdej myesis (co
w jego epoce oznaczało udział w jakichkolwiek miste
riach), wyodrębniając pięć etapów wtajemniczenia, ale
wymienia wśród nich epopteia, co jest terminem tech
nicznym związanym z Eleusis. Także jego uwaga o katharmos każe myśleć o tych właśnie misteriach. Powia
da on bowiem, że nieoczyszczeni byli wykluczeni
z udziału w misteriach. Takie wykluczenie zawierała
prorresis, czyli uroczyste ogłoszenie czasu misteriów
przez hierofanta i daucha (dadouchos - dosłownie „no
siciel pochodni”, taki tytuł nosił przedstawiciel rodu
Keryków prowadzący wraz z hierofantem obrzędy). Ta
zapowiedź czasu świętego miała miejsce w Atenach,
w „pstrym portyku” (stoa poikile)72 i z pewnością po
przedzała wyruszenie procesji, ale nie jest pewne, na
który dzień miesiąca przypadała.73
Katharmos dokonywany był indywidualnie, być
może już wtedy inicjowany spotykał się z jakąś formu
łą czy uczony był jakiegoś znaku, co było potem pod
stawą dopuszczenia do udziału w procesji i wejścia do
telesterionu. Nic nam jednak o tym, w przypadku Mi
steriów Eluzyńskich, nie wiadomo, ale uczestnicy in
nych tajnych obrzędów poznawali jakieś znaki czy ha
sła, po których mogli się nawzajem rozpoznać. Mówią
o tym dwa teksty, oba wprawdzie późne.74
Ale katharmos nie był jedynym warunkiem uczest
nictwa w misteriach w Eleusis. Jesienne obrzędy zwa
ne były Wielkimi, najpierw należało uczestniczyć
w Małych Misteriach. Wiemy o nich znacznie mniej
niż o Wielkich.
Pewne jest to, że były one niezbędnym warunkiem
wtajemniczenia w Eleusis75 i odbywały się w Agrai
(miejsce nad rzeczką Ilissos, w pobliżu Aten, niektórzy
scholiaści podają en astei - „w mieście”) wczesną wiosną
w miesiącu Anthesterion.76 Ale już co do bóstwa, któ
remu były poświęcone, autorzy starożytni podają nieja
sne informacje. Przypomnijmy, że Wielkie (w urzędo
wym języku Ateńczyków po prostu ta mysteria) poświę
cone były obu boginiom, co wyraźnie mówią wszystkie
teksty dotyczące ich organizacji. Tymczasem w wypad
ku Małych Plutarch77 podaje, że były to obrzędy związa
ne z Demeter, a scholiasta do Arystofanesa przeciwsta
wia je Wielkim, pisząc, że Małe były misteriami Persefony.78 Jednak inny pisze - zapewne słusznie - że i Wiel
kie, i Małe poświęcone były Demeter i Kore.79 Najdziw
niejszą informację przynosi leksykon Stefana z Bizan
cjum. Według niego Małe misteria w Agrai to mimema
pros ton Dionyson. Użyty tu termin mimema może suge
rować przedstawienia dramatyczne albo obrzęd silnie
dramatyzowany, którego treścią byłyby losy Dionizosa.
Najpewniej wszyscy autorzy mają rację: w Małych Mi
steriach, podobnie jak i Wielkich miały swój udział te
trzy bóstwa, a jeśli wzmianka Stefana z Bizancjum zasłu
guje na wiarę, to wolno przypuszczać, że w Agrai szcze
gólny nacisk kładziono na przekazanie tajemnej prawdy
(orfickiej) o Dionizosie, rozszarpanym przez Tytanów
synu Persefony. Było to istotnie właściwe przygotowa
nie do poznania w Eleusis samej Persefony.
Klemens Aleksandryjski lapidarnie podsumowuje
kolejne stadia poznawania tajemnicy misteriów: ryty
oczyszczające (ta katarsia, czyli wspomniana myesis od
bywana indywidualnie w Eleuzynionie w mieście albo
85
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
w aula w Eleusis), Małe Misteria dające wstępne po
uczenie i przygotowanie do Wielkich, wreszcie Wiel
kie, których celem nie było nauczyć się (ou mantanein), ale „zobaczyć” (epopteuein) i „przemyśleć” (perino
ein) „naturę rzeczy” (physin kai ta pragmata) czy może
raczej „istotę tego, co się działo”.80
Przebieg wydarzeń związanych z Wielkimi Miste
riami, począwszy od 13. dnia miesiąca Boedromion
znamy pozornie bardzo dobrze dzięki inskrypcji81 wy
mieniającej wszystkie kolejne czynności. Kłopot jed
nak w tym, że jest to dokument późny, datowany na
ok. 220 n.e. Jest to jednak uchwała Zgromadzenia
podjęta na wniosek Eumolpidów, a wiemy, że już przy
najmniej w IV w. p.n.e. dbali oni o przechowywanie
tradycyjnych praw religijnych i oficjalnie zasięgano
u nich w tych sprawach porady.82 Eumolpidzi zapew
ne, podobnie jak niektóre inne gene sprawujące pew
ne funkcje religijne (jak na przykład dziedziczne ka
płaństwo), mieli swoją organizacje, podejmowali na
zgromadzeniu genos odpowiednie uchwały i je staran
nie przechowywali. Podjęta przez ateńskie Zgromadze
nie uchwała z początku III w. n.e. powołuje się na
„tradycyjne prawa” (nomima) Eumolpidów. Można
więc założyć, uwzględniając też znany konserwatyzm
Ateńczyków w sprawach religijnych i przekonanie, że
ta patria nie powinny ulegać zmianom, a wobec tego
nasz tekst, choć późny, oddaje realia sięgające okresu
klasycznego. Dekret podaje daty dzienne, wiemy stąd,
że 13 efebowie udawali się do Eleusis, a następnego
dnia (czyli 14) w uroczystej procesji przenosili hiera do
Eleuzynionu w mieście. Pojawiają się w tym miejscu
pierwsze trudności i wątpliwości. Nie chodzi już o to,
że nie wiemy, czym były hiera, dosłownie „świętości”,
„rzeczy święte” . Ale epheboi to w Atenach (a i w in
nych miastach greckich od okresu hellenistycznego)
termin techniczny oznaczający młodzież w wieku od
18 do 20 lat odbywającą zorganizowane przez państwo
szkolenie, głównie wojskowe, czy raczej w tym okresie
sportowe (w innych poleis, w których prowadzono
efebię w czasach hellenistycznych pod wpływem Aten,
mogła to być inna grupa wieku i samo szkolenie prze
biegało inaczej, trwało dłużej, nosiło charakter wycho
wania szkolnego). Efebię wprowadzono jednak w A te
nach dopiero w IV w. p.n.e., (najwcześniejsza wzmian
ka dotyczy roku 372), a sam wyraz ephebos nie jest po
świadczony przed tym okresem. Nie wiadomo więc,
kto przynosił hiera z Eleusis w epoce wcześniejszej,
trudno jednak przyjąć, że wyprawę po nie urządzano
dopiero po zorganizowaniu efebii, procesja mystów
jest dobrze poświadczona dla początku V wieku,83 sko
ro udawała się do Eleusis, musiano nieść w niej tam
tejsze świętości. W wypadku uczestnictwa młodzieży
(także w okresie wcześniejszym) pojawia się pytanie
0 dopuszczenie młodych do misteriów. Chłopcy poni
żej 18 roku życia należą, z punktu widzenia zwyczajów
1 praw ateńskich, do kategorii dzieci (paides). Do mi
steriów bardzo wcześnie dopuszczano obcych, to zna
czy wszystkich Hellenów, nie ograniczano tych obrzę
dów (jak w wypadku religii polis) do samych Ateńczyków, postępowano tak ze względu na Heraklesa,
pierwszego cudzoziemca wtajemniczonego przez Eumolposa,84 była nawet opowieść o ustanowieniu Ma
łych Misteriów przez Demeter specjalnie dla niego,
aby mógł się oczyścić po zamordowaniu Centaurów.85
Także udział kobiet jest dobrze poświadczony, miały
się tam nawet udawać na specjalnych wozach (epi
hamkson)86 i zapewne do wtajemniczonych w Eleusis
odnosi się glosa Hesychiosa wyjaśniającego, że pszczo
łami (melissai) nazywa się kobiety w misteriach Deme
ter (tes Demetros mystides), ale w wypadku dzieci sły
szymy wyraźnie tylko o wtajemniczaniu jednego dziec
ka (mogła to być także dziewczynka), dobranego lo
sem i wymienianego w dokumentach epigraficznych
obok funkcjonariuszy (hierofant i dadouchos), określa
nego jako [pais] aphhestias.87 Nie wiadomo, czy to
określenie (hestia oznacza „ognisko”, „palenisko”) od
nosi się do symbolicznego ogniska wspólnoty polis
(znajdowało się ono w siedzibie Rady Pięciuset), czy
też do ogniska, w którym Demeter hartowała Demfonta, by zapewnić mu nieśmiertelność. W pierwszym
wypadku chodziłoby o symboliczne wprowadzenie do
Eleuis całej polis (pojęcie to, w odróżnieniu od demos,
obejmuje także kobiety i dzieci), w drugim - byłby to
akt rytualny przypominający los Demofonta. Oczywi
ście nie wiemy, na czym ten ryt polegał.
Ale w każdym razie dzieci w Eleusis nie wtajemni
czano, wobec tego młodzież niosąca hiera nie należała
do kategorii mystai w żadnym znaczeniu tego wyrazu.
To zresztą nie dziwi: procesja miała przecież charakter
publiczny, otwarty, niesione „świętości” były z całą
pewnością ukryte, a niosący nie wiedzieli, co niosą.
Właściwy okres święty rozpoczynał się 14, gdy hie
ra znajdowały się w ateńskim Eleuzynionie, ale jeszcze
nie wtedy dokonywano zapowiedzi (prorreis) miste
riów. Dzień rytualnej kąpieli w morzu, nazywany halade mystai, wypadał 16.88 Tego też dnia mystowie skła
dali ofiarę z prosięcia. Poprzedniego dnia uczestnicy
misteriów zbierali się w Eleuzynionie. Według Hesychiosa ten właśnie dzień (15 Beodromiona), zwany
agyrmos, był pierwszym dniem misteriów. Tu zresztą
pojawiają się kolejne znaki zapytania. Czy gromadzili
się absolutnie wszyscy uczestnicy procesji, czy też tyl
ko ci, którzy pierwszy raz udawali się do Eleusis po
wtajemniczenie pierwszego stopnia? Czy w jakiś spo
sób kontrolowano odbycie wstępnej myesis i udział
w Małych Misteriach?
Prorresis musiała mieć miejsce albo 15, albo
w dniach 17-18, kłopot znowu w tym, że w tych
dwóch dniach obchodzono Epidauria, święto Askle
piosa.89 Autor Athenaion Politeia pisze zaś, że w dniu
procesji mystowie zostawali w domu.90 Kult Asklepio
sa został jednak ustanowiony w A tenach dopiero
86
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
w końcu V wieku p.n.e. (mamy nawet dokładną datę,
rok 420/19 i tradycję o roli Sofoklesa przy tym wyda
rzeniu91). Wobec tego przed wprowadzeniem święta
Asklepiosa (uroczystość ku czci tego bóstwa chtonicznego i uzdrowiciela dobrze się tłumaczy w okresie
Wielkich Misteriów) dni poprzedzające procesję do
Eleusis musiały mieć nieco inny przebieg, możliwe też,
że cały okres świąteczny (od wyruszenia po hiera do
Eleusis) był nieco krótszy. W każdym razie nie wydaje
się, żeby w V wieku zmieniono datę procesji i telete
w Eleusis, to z pewnością należało do tradycyjnych nomima Eumolpidów.
Procesja była wydarzeniem uroczystym, ściśle zrytualizowanym. Porządku pilnowali nieznani nam bliżej
mystagogoi, a termin ten ma tu znaczenie dosłowne „prowadzący mystów”. Być może to właśnie także oni
przeprowadzali jakąś kontrolę zgromadzonych podczas
agyrmos. Uczestnicy szli pieszo (pościli też tego dnia),
chociaż wyżej przytoczona wzmianka, niecałkiem zro
zumiała, świadczy o odbywaniu podróży przynajmniej
przez kobiety na wozach. Niektórzy zresztą sądzą, że
jest to wymysł uczonego scholiasty, który pomylił po
chód w czasie Antesteriów z procesją eleuzyńską.
Droga do Eleusis (ok. 21 km od miasta) zajmowała
cały dzień, nie tylko ze względu na odległość, lecz
przede wszystkim z powodu czynności rytualnych po
drodze. W cytowanej wyżej inskrypcji mowa jest o skła
daniu ofiar, także płynnych (thysia, spondai) oraz o cho
rei efebów, podobną informację przynosi Plutarch.92
Mystowie nosili na głowie wieńce z mirty,93 co
miało znaczenie apotropaiczne i wyróżniające, podob
nie jak przewiązanie specjalnymi wstążkami koloru
szafranowego (krokai) prawej ręki i lewej nogi.94 Znów
nie wiemy, czy dotyczyło to wszystkich, czy tez tylko
udających się do Eleusis po raz pierwszy, nie znamy na
tyle organizacji procesji, by powiedzieć, czy w jakikol
wiek sposób te dwie grupy były oddzielone. Jeżeli jed
nak występujący w chórach efebowie byli (jak się wy
daje) niewtajemniczeni i w najlepszym razie udawali
się do Eleusis, by uzyskać pierwszy stopień wtajemni
czenia, to można sądzić, że przynajmniej w tym okre
sie w kroczącym tłumie nie dokonywano takiego roz
różnienia i wszyscy wykonywali te same czynności ry
tualne, będąc przybrani w taki sam sposób.
Poza ofiarami i choreją dwa inne, nieco dziwne za
chowania rytualne wiążą nasze źródła z procesją eleuzyńską. Strabon podaje,95 że na mostku na rzece Kefisos obrzucano uczestników procesji nieprzystojnymi
obelgami i szyderczymi uwagami (gephyrismoi). Miało
to jednak miejsce, według niego, 23 Boedromiona,
przy powrocie mystów z Eleusis. Takie zachowanie jest
oczywiście rytualne, ma być może apotropaiczne zna
czeniu lub wiąże się z magią płodności, na co wskazu
ją i inne wzmianki o rytualnych zachowaniach obsce
nicznych w kulcie Demeter. N a podstawie dwóch glos
Hesychiosa można sądzić, że gephyrismoi towarzyszyły
raczej procesji do Eleusis. Objaśnia on wyraz gephyris,
podając, że oznacza on „porne na moście” (gephyra to
grobla, tama, mostek albo most). Dodaje, że inni uwa
żają tę postać za przebranego za kobietę mężczyznę.
Osoba ta miała obrzucać sprośnymi obelgami (skommata) znakomitych obywateli w trakcie misteriów (epi
ton en Eleusini mysterion). Wyjaśniając termin gephyristai, podaje z kolei, że byli to „szydercy” czy „kpiarze”
(skoptai) wyśmiewający z mostu w Eleusis przechodzą
cych tamtędy uczestników misteriów. Całość tych da
nych wskazuje na zabawę rytualną, może przebierań
ców i kobiet. Tłumaczyć ją można znanym z hymnu
epizodem z Iambe, która rozśmieszyła boginię. W ta
kim razie musiało to występować w drodze do Eleusis,
w trakcie procesji mystów. Ale skommata, o których
słyszymy w kontekście Anthesteriów i może innych
komoi dionizyjskich, były sprośne i odnosiły się do sfe
ry seksualnej. Tego właśnie należy się domyślać przy
gephyrismoi, tylko dlatego termin gephyris można było
wyjaśnić jako porne, a łatwo sobie też wyobrazić spro
śne żarty i gesty w wypadku mężczyzn poprzebieranych
w stroje kobiece. Powadzi to do wspomnianego już wy
żej orfickiego mitu, w którym Baubo rozśmieszyła bo
ginię, ukazując części wstydliwe, przy czym tkwił
w nich Iakchos. Jest to pośrednie potwierdzenie orfic
kich wpływów w Eleusis.
Kwestia drugiej ewentualnej zabawy rytualnej zwią
zanej z misteriami eleuzyńskimi jest bardziej skompli
kowana. W Hymnie do Demeter, po niefortunnym epi
zodzie z Demofontem, bogini zapowiada ustanowienie
na jego cześć corocznej walki (polemos, phylopis) chłop
ców eleuzyńskich (w. 265-267). O takiej walce mamy
dwie niejasne wzmianki, bez podania terminu ani oko
liczności. Hesychios, objaśniając wyraz balletys podaje,
że było to święto (heorte) ateńskie. Nic z innych źródeł
o takim święcie nie wiadomo, a z Athenajosa96 (który
pisze o panegyris) wynika tylko tyle, że balletys polegała
na obrzucaniu się kamieniami (sam wyraz znaczy „rzu
canie”, „miotanie czegoś”). Brak danych nie pozwala
na pewne stwierdzenia, ale prawdopodobne wydaje się
przypuszczenie, że ta walka czy zabawa młodych była
jednym z epizodów procesji obok występów chórów.
Rytualna walka chłopców występuje w Sparcie w trak
cie święta Artemidy Orthia97 (z niej powstała znacznie
później chłosta na ołtarzu bogini).
N a teren Eleusis procesja wkraczała po przekrocze
niu rzeczki Rheitoi, stanowiącej tradycyjną granicę
między niegdyś niepodległą Eleusis a obszarem polis
Ateńczyków.98 Znów pojawiają się tu pewne niejasno
ści: Pauzaniasz pisze o jednej rzeczce, poświęconej Ko
rze i Demeter, natomiast według Hesychiosa były dwie
o tej samej nazwie (gramatycznie jest ona w liczbie
mnogiej, być może dlatego Hesychios domyślił się ist
nienia dwóch), z których bliższa morzu uważana była
za rzeczkę Demeter, a bliższa miastu - jej córki. Tu
też, jak podaje ten sam autor, odbywały się jakieś ryty
87
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
także Amobiusz,104 jako odpowiedź, której ma udzie
lić otrzymujący wtajemniczenie (sacra). Nieco inaczej
mówi trzeci tekst:105 „jadłem z tympanon, wypiłem
z kymbalon, niosłem kernos, zanurzyłem się pod pastos.
Wszystkie te trzy teksty pozwalają sądzić, że mystes
wygłaszał istotnie formułę odnoszącą się do tego, co czy
nił w trakcie wtajemniczających go obrzędów, czyli na
zakończenie misteriów. Miało to być dowodem, że istot
nie przeszedł ryt inicjacyjny. Trudno jednak na tej pod
stawie odtworzyć przebieg wtajemniczenia, choć wydaje
się, że mowa w niej o czynnościach wtajemniczonego
pierwszego stopnia, a więc zapewne o obrzędzie czy ob
rzędach odbywających się w trakcie pierwszej nocy lub
dwóch pierwszych. Liczne aluzje oraz wzmianki o po
chodniach, a i nazwa funkcji przypadającej Kerykom
(dadouchos) wskazują, że inicjacja odbywała się nocą.
Z przytoczonych tu tekstów informacje scholiasty
wydają się najbardziej zrozumiałe, chociaż być może
popełnił on błąd, włączając do instrumentarium mi
steriów eleuzyńskich tympanon i kymbalon, instrumen
ty muzyczne występujące w obrzędach ku czci Wiel
kiej Matki.106 Jednak prawdopodobna wydaje się in
formacja o rytualnym posiłku mystów. Podobnie jak
wypicie kykeonu, była to czynność przypominająca
przerwanie postu przez Demeter. Kykeon to napój
wspomniany w Hymnie do Demeter, który bogini zgo
dziła się przyjąć po tym, gdy rozśmieszyła ją Iambe,
składający się z wody wymieszanej z mąką jęczmienną
(może z wywarem czy rozgotowaną kaszą jęczmienną alphi) oraz miętą. Składniki napoju mają głęboką wy
mowę symboliczną: woda to żywioł Dzeusa i zarazem,
0 czym mówi przytoczona wyżej formuła kye - hue, śro
dek zapłodnienia ziemi; mąka jęczmienna symbolizuje
zboże i chyba w ogóle płodność i urodzajność ziemi,
wreszcie mięta to roślina wiązana z żywiołem podziem
nym. Była to bowiem kochanka Hadesa (Minthe)
wdeptana w ziemię przez zazdrosną Persefonę i zamie
niona w roślinę.107 W okolicy Pylos Strabon wymienia
górę Minthe, w której pobliżu znajdowała się świąty
nia Hadesa.
Skład kykeonu eleuzyńskiego jest więc inny niż na
poju też tak nazwanego, wspominanego u Homera.108
Nie wydaje się jednak, żeby napój ten, nawet z powo
du jakichś właściwości olejku miętowego czy zawarto
ści alkoholu w być może sfermentowanym wywarze
jęczmiennym, miał jakieś właściwości halucynogenne
1 jego wypicie powodowało wizje.109 Niejasne jest
zresztą, w którym momencie mystes wypijał napój.
Prawdopodobnie miało to miejsce przed wkroczeniem
do telesterionu, taką kolejność sugerują wszystkie trzy
wzmianki. Po przybyciu procesji już na teren temenos
miałby więc miejsce rytualny posiłek i wypicie kykeonu, po czym przystępowano do następnych czynności.
Omawiany scholion wymienia w dalszej kolejności
niesienie kernosu (ekernophoresa). Opisuje je Athenaios, a właściwie cytowany przez niego hellenistyczny
oczyszczające, czy też czerpano tylko wodę do oczysz
czającej kąpieli. Wydaje się bardzo prawdopodobne,
że istotnie mystai w tej rzeczce lub może w dwóch stru
mieniach, poddawali się kąpieli oczyszczającej bezpo
średnio po dojściu procesji do tego miejsca.
Pierwsze czynności obrzędowe miały zapewne
miejsce jeszcze przed temenos, wzmiankę o nich przy
nosi Eurypides,99 który mówi o nocnych tańcach para
kallichoroisi pagais. Homerowy Hymn do Demeter wspo
mina źródło Kallichoros (w. 273), o którym więcej pi
sze Pauzaniasz,100 podając, zresztą w zgodzie z hym
nem, że tam „niewiasty z Eleusis po raz pierwszy zatań
czyły i zaśpiewały na cześć bogini”. Były to pierwsze
obrzędy ustanowione przez boginię po jej rozpoznaniu,
ale inne od właściwych misteriów (ustanowionych po
spotkaniu z Kore). Mógł więc pisać o nich Eurypides,
bo nie należały do tajnych misteriów i dobywały się
w przestrzeni otwartej. Z przytoczonego miejsca Eury
pidesa wynika, że tańce miały miejsce 20. dnia miesią
ca, co odpowiada archaicznemu sposobowi liczenia
czasu, który jest niemal regułą przy podawaniu dni
świąt: nowy dzień liczono od zmierzchu, procesja idą
ca 19. przybywała późnym wieczorem i spełniane ob
rzędy liczono już jako czynności następnego dnia. Za
pewne miały też miejsce ofiary wstępne (protymata).
Cała reszta jest już tajemnicą, a dla badaczy współ
czesnych zagadką. Rozproszone wzmianki różnych au
torów, przede wszystkim pisarzy chrześcijańskich póź
nego antyku, nie pozwalają na pewną rekonstrukcję
czynności trzech następnych dni i nocy. Niewątpliwie
główne uroczystości odbywały się nocą, ale na czym
polegały i co w trakcie nich czyniono, wymyka się na
szej uwadze, także i dlatego, że autorzy naszych i tak
niedokładnych informacji piszą zapewne łącznie tak
o obrzędach w pierwszym stopniu, jak i o epopteia, czy
li wtajemniczeniu drugiego stopnia.
Sprawę dodatkowo gmatwa skomplikowana histo
ria wprowadzenia kultu Demeter w Aleksandrii w de
mie Eleusis. Podstawowe informacje przynosi Tacyt
piszący o sprowadzonym przez Ptolemeusza I Timotheosie z rodu Eumolpidów:101 quem ut antistitem caerimoniarum Eleusinae exciuerat. Ale nie wydaje się moż
liwe, żeby w Eleusis aleksandryjskiej odbywano do
kładnie takie misteria, jak w Eleusis w Attyce, nato
miast tamtejszy kult mógł zostać przez różnych auto
rów starożytnych uznany za dokładne przeniesienie attyckiego,102 ich informacje odnosić się mogą do obrzę
dów w Eleusis w Aleksandrii, a nie do misteriów attyckich. Dotyczy to przede wszystkim pozornie najlepsze
go i najobficiej nas informującego autora, mianowicie
Klemensa Aleksandryjskiego.
Klemens podaje „formułę” (synthema) misteriów
eleuzyńskich: „pościłem, wypiłem zmieszany napój
(kykeon), wziąłem ze skrzynki (kiste), spełniłem swoje
zadanie, złożyłem do koszyka (kalathos) i z koszyka do
skrzynki”.103 Z niewielką różnicą podaje tę formułę
88
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
uczony Polemon.110 Te tacki z terakoty, na których
znajdowały się przytwierdzone małe naczynka (kotyliskoi) nieśli mystowie po umieszczeniu w nich wyda
nych przez prowadzącego obrzęd produktów. Informa
cje Polemona nie odnoszą się do Eleusis, lecz ogólnie
do obrzędów, w których niesiono kernos, znany zresztą
jako naczynie ofiarne jeszcze w epoce brązu.111 Zawar
tość naczynia niesionego w Eleusis z pewnością była
inna, nie mógł on zawierać wymienionego przez Polemona bobu (kyamos), który ze względu na jakieś jego
znaczenie symboliczne i postać Kyamity z nieznanego
nam niestety mitu, był w Eleusis zakazany.112
Znów nie da się precyzyjnie określić, gdzie i w któ
rym momencie mystowie nieśli kernoi. Polemon mówi
o początku telete, jeśli było tak istotnie w Eleusis, to
można przypuszczać, że rozdanie produktów odbywało
się na terenie temenos, ale przed telesterionem, po
czym udawano się do miejsca, w którym składano za
wartość naczyń lub pozostawiano kernoi.
Co robiono wewnątrz telesterionu, pozostaje ta
jemnicą. Klemens pozornie opisuje przebieg wydarzeń:
„Demeter i Persefona stały się także przedmiotem mi
stycznego dramatu, Eleusis czci z pochodniami porwa
nie córki oraz smutek szukającej matki”.113 Nie jest
jednak jasne, co rozumie on przez drama mystikon,
a poza tym budzi się tu właśnie podejrzenie, że mówi
o telete w aleksandryjskiej Eleusis, bo ten obrzęd mógł
znać z autopsji lub z relacji naocznych świadków,
chrześcijan uczestniczących w kulcie pogańskim przed
nawróceniem, a niekoniecznie tak samo misteria prze
biegały w Attyce (do autorów chrześcijańskich można
mieć większe zaufanie wtedy, gdy opierają się na tek
stach i zwłaszcza, kiedy je cytują). Bardzo wątpliwe, by
w Eleusis odgrywano dramat w sensie przedstawienia
teatralnego. Zasadniczą część telesterionu tworzył
anaktoron, tam najpewniej hierofant prowadził obrzęd.
Ale ta część wnętrza budynku wyznaczona była ko
lumnami odgradzającymi mystów zgromadzonych na
stopniach-ławach pod ścianami telesterionu. Żadnej
akcji rozgrywającej się w tej wydzielonej kolumnami
przestrzeni nie mogliby oni zobaczyć. Z kolei wyjaśnie
nia wymaga czynność określona w cytowanym scholion słowami „zanurzyłem się pod pastos” (hypo ton paston hypedyn). Podobnie jak w wypadku terminu Kle
mensa, drama mystikon, tak i tu nie wiadomo, czy na
leży to wyrażenie rozumieć dosłownie, czy też symbo
licznie lub przenośnie. Pastos lub pastas może mieć róż
ne znaczenie, na pierwszym miejscu „pokój kobiecy”,
„komnata ślubna” ale też „łoże ślubne”.114 Klemens
w innym miejscu115 cytuje dokładnie tę właśnie for
mułę podaną przez scholiastę, ale odnosi ją do obrzę
dów ku czci frygijskiej Kybele, a z kontekstu wynika,
że ma na myśli to ostatnie znaczenie. W telesterionie
w Eleusis trudno spodziewać się „małżeńskiego łoża”
czy „małżeńskiej komnaty”. Być może jest to formuła
symboliczna, podobna jak zagadkowe sformułowanie
z tabliczki orfickiej hypo kolpon edyn chthonias basileias
(„zanurzyłem się pod [? do? w?] łono podziemnej
władczyni”)116 i nie odnosi się ona do szukania zagi
nionej Kore przez uczestników misteriów.
Ale takich poszukiwań wolno się domyślać nie tyl
ko w związku ze słowami Klemensa o drama mystikion,
lecz także na podstawie kompetentnej, jak się wydaje,
informacji, że przy wzywaniu Kore uderzano w echeion,
rodzaj specjalnego bębna czy gongu.117 Wzywanie Ko
re musiało mieć charakter zrytualizowany, to znaczy
przebiegać w określony sposób i przy użyciu słowa
w postaci pieśni kultowej. Warto tu przypomnieć, że
najstarsza zachowana grecka pieśń kultowa pochodzi
zapewne z początku VI w. p.n.e. Jest to hymn przyzy
wający Dionizosa śpiewany przez chór kobiet w Eli
dzie.118 Pieśń kultowa jest z reguły chóralna, jej wyko
nanie to choreia na cześć bóstwa, wykonuje ją tańczą
cy chór z towarzyszeniem muzyki.
Otóż tej właśnie „jedności trzech” (śpiew, muzyka,
taniec)119 wolno domyślać się w Eleusis. Wskazują na
to dwie, wprawdzie niezbyt jasne, wzmianki o tańcu
związanym z misteriami. Jedna odnosi się do Alkibiadesa, który miał jakoby „wytańczyć” tajemnicę misteriów.120 Można by uznać te słowa Klemensa za figurę
retoryczną, ale o wytańczeniu tajemnicy misteriów bo
giń mówi także Lukian.121 Istniała zatem choreia eleuzyńska, której nie można było zdradzić, należała do ta
jemnicy misteriów, wobec tego musiała należeć do misteryjnych obrzędów w telesterionie.
Także rola słowa nie ulega wątpliwości. Wystarczy
przypomnieć odpowiedni ustęp szóstej mowy z korpu
su Lizjasza (Przeciwko Andokidesowi, autorstwo jest
sporne, ale dla tych rozważań nie ma to znaczenia).
Oskarżyciel twierdzi, że Andokides „mówił głosem
rzeczy niewypowiadalne”. Uczynił to, przywdziawszy
szatę i pokazując święty obrzęd (albo „święte przed
mioty” - ta hiera). Zwraca uwagę zwrot eipe te phone
(tłumaczę „mówił głosem”). Dla samego tylko stwier
dzenia, że wypowiedział świętą formułę, albo użył ja
kiegoś innego zwrotu, wystarczyłoby eipe („mówił”,
„powiedział”). N a dodatek coś wyraźnie przedstawiał:
włożył specjalną szatę (stole) i ukazał hiera. Jego dzia
łanie to całe przedstawienie, w którym coś się dzieje
przy użyciu głosu, prawdopodobnie śpiewu.
N a rolę słowa śpiewanego w misteriach eleuzyńskich zwrócił uwagę dawno temu wybitny francuski
znawca religii greckiej.122 W świetle różnych rozpro
szonych wzmianek źródłowych czy raczej tylko aluzji
uznał on, że określenie aporeta („niewypowiadalne”)
odnosi się do hymnów śpiewanych zapewne w różnych
momentach obrzędu. Wznoszono z pewnością hymny
do Kore-Persefone.
Jakieś miejsce w pewnym momencie misteriów od
grywało nagłe pojawienie się światła. Intrygujący tekst
papirusowy123 zawierający słowa Heraklesa domagają
cego się dostępu do misteriów mówi o „świętym
89
Włodzimierz Lengauer • ELEUSIS
ogniu” (to pyr to hieron). W Żabach Arystofanesa chór
wtajemniczonych (a nie ulega wątpliwości, że idzie
o wtajemniczenie w Eleusis), przyzywając Iakchosa
nazywa go „jasną gwiazdą wieczornych misteriów”
(nykterou teletes phosphoros aster).124 Scholiasta wyja
śnia to miejsce, pisząc, że określenie phosphoros odno
si się do „ognia misteriów” (to mysteriakon pyr) i doda
jąc, że inicjacja przebiegała nocą. To samo powtarza
znany nam z imienia autor objaśnień do Arystofanesa,
uczony bizantyński Tzetzes. Także inne wzmianki po
zwalają domyślać się nagłego rozbłysku światła jako
kluczowego momentu obrzędu, choć trzeba przyznać,
że z objaśnień scholiastów można by wnosić, że wszyst
kie te określenia odnoszą się do światła pochodni uży
wanych w trakcie całego obrzędu. Ale Plutarch mówi
o dromena w trakcie inicjacji i o zobaczeniu „wielkiej
światłości”125 jako o właściwej treści wtajemniczenia
czy w każdym razie najważniejszym przeżyciu inicjowa
nych. Nic jednak bliższego nie da się powiedzieć
o tym, w jakim momencie i jakie światło widzieli
uczestnicy misteriów. Problem pozornie znika, jeśli
uznamy, że w telesterionie odbywał się tylko obrzęd
drugiego stopnia, epopteia, i to do niego odnoszą się
wzmianki o świetle, w którym coś ukazywano. Uważa
ją tak ci, którzy myesis łączą tylko z Małymi Misteria
mi.126 Ale nie da się utrzymać tego rozumowania: M a
łe Misteria w Agrai były czymś innym, podobnie jaki
wspominane wyżej (też określane mianem myesis)
wstępne wtajemniczenie, możliwe do przeprowadzenia
w Eleuzynionie w mieście. Oba stopnie wtajemnicze
nia mystai otrzymywali w Eleusis,127 nie wiemy tylko,
w którym momencie i w jaki sposób oddzielano wta
jemniczanych w pierwszym stopniu od epoptai.
O samym obrzędzie pisze pozornie szczegółowo Hi
polit Rzymski, pisarz chrześcijański z przełomu II i III
w. n.e. Trzeba jednak pamiętać, że jego traktat (Kata
pason haireseon elenchos), skierowany głównie przeciw
ko gnostykom, tylko marginalnie podejmuje proble
matykę kultów greckich, nie można być pewnym jego
wiedzy, zwłaszcza że jest raczej wątpliwe, by misteria
eleuzyńskie znał z autopsji. Przykłady z zakresu licz
nych i różnorodnych misteriów pogańskich dobiera on
by wykazać niebezpieczne błędy gnostyków dążących
do doskonałego poznania Boga. Z tego względu zajmu
je się misteriami na Samotrace oraz obrzędami frygijskimi) misteria Wielkiej Matki. Pisze on po omówie
niu różnych symboli obrazujących w misteriach do
skonałość człowieka, który jakoby poznał istotę bó
stwa: „Frygowie powiadają, że jest to zżęty kłos zboża,
a poza nimi także Ateńczycy odprawiając misteria
eleuzyńskie (myontes Eleusinia) i pokazując inicjowa
nym w stopniu epopteia (tois epopteuousi) wielki, do
skonały, godny podziwu, do oglądania w milczeniu
zżęty kłos”.128 Nieco dalej dodaje, że hierofant odpra
wiający misteria, otoczony wielkim światłem (hypo pollo pyri) wznosił okrzyk: „Pani Brimo zrodziła świętego
chłopca (kouron) Brimosa”. Z tą ostatnią formułą łą
czy się może wzmianka Asteriusza z Amazji Pontyjskiej (schyłek IV w. n.e.), który niejasno sugeruje, że
w Eleusis miał miejsce akt płciowy hierofanta z ka
płanką (semnai tou hierophantou pros ten hiereian syntychiai).129 To oczywiście wydaje się tylko rezultatem
właściwej dla autorów chrześcijańskich tendencji do
wykazywania nieprzyzwoitości i rozpusty towarzyszącej
jakoby wszelkim obrzędom religii antycznych. Z kolei
w wypadku Hipolita zachodzi podejrzenie, że przyto
czone przez niego obwieszczenie hierofanta odnosi się
nie do Eleusis, lecz właśnie do obrzędów frygijskiej Kybele, do których taka formuła pasowałaby bardzo do
brze: to frygijska Wielka Matka zrodziła boskiego mło
dzieńca, który został jej ukochanym i kochankiem.
Ale nie można wykluczyć, że istotnie w trakcie miste
riów eleuzyńskich padały takie słowa. Brimo byłoby
imieniem Demeter, problemem jest kouros Brimos. Je
śli uznamy za Brimosa Dionizosa, to musimy przyjąć,
albo że za określeniem „Pani Brimo” kryje się Persefo
na, albo że za jego matkę uznawano Demeter, co
wprawdzie nastąpiło w późnym okresie, ale było wyni
kiem hellenistycznego synkretyzmu i pracy mitografów, a z pewnością nie było możliwe w okresie Hymnu
do Demeter i początków misteriów w Eleusis. Możliwe
też, że Brimos to Plutos, bóstwo obfitości, ale znów py
tanie, czy misteria eleuzyńskie okresu archaicznego
i klasycznego uwzględniały w ogóle tę postać, nigdy
nie wspominaną w tym kontekście. Misteria łączono
z Dwiema Boginiami i Iakchosem-Dionizosem. Brak
jakichkolwiek poświadczeń o Brimo i Brimosie poza
przytoczoną przez Hipolita formułą nakazuje raczej
odrzucić tę formułę jako nieodnoszącą się do obrzę
dów w Eleusis (imię Brimo odnosi się zaś nie tylko do
Demeter).130 Kwestii tej nie sposób rozstrzygnąć. Po
dobnie nigdy nie zdołamy poznać przebiegu telete
i epopteia w Eleusis, wobec tego nigdy nie poznamy
pełnej treści i pełnego znaczenia misteriów eleuzyń
skich. Nie ma co liczyć na znalezisko w rodzaju Papi
rusu z Derveni. Liturgii eleuzyńskiej nigdy nie spisano,
przynajmniej nie w sposób taki, by miała ona szansę
dojść do naszych czasów. Starożytność umiała docho
wać tajemnicy, a niedyskrecje autorów chrześcijań
skich niewiele nam mogą powiedzieć.
Przypisy
1
2
3
4
5
6
90
Por. S. I. Johnston, Restless Dead. Encounters Between the Living and
the Dead in Ancient Greece. Berkeley Los Angeles London 1999
Odyseja XVII 485-487
Por. W. Lengauer, Człowiek i bogowie. Kontakty z bóstwem
w wierzeniach greckich. Poznań 2003
Por. W. Lengauer, Religijność starożytnych Greków. Warszawa
1994, s. 166-169
Hezjod, Prace i dni, w. 274-285
Fragment B 5 w wydaniu: Die Fragmente der Vorsokratiker. Grie
chisch und Deutsch von Hermann Diels. Herausgegeben von
Włodzimierz Lengauer
Walte Kranz (wydanie 6 z roku 1952, reprint 1972) Bd. II,
s. 317
7 Por. L. Deubner, Attische Feste. Berlin 1956, s. 50- 60 oraz
J. J. Winkler, The Constraints of Desire. New York London 1990,
s. 188-209.
8 J. Rudhardt, A propos de l’hymne homérique a Démetér [w:] ten
że, Du mythe, de la religion grecque et de la compréhension d’autrui
(„Revue européenne des sciences sociales” XIX 1981) s, 227-244.
Wydanie tekstu z tłumaczeniem polskim: W. Appel, Hymny
Homeryckie. Toruń 2001, s. 38-73
9 Por. P. Scarpi, Le religioni dei misteri. Fondazione Lorenzo V al
la., 2002, s. 442-443 oraz M. L. West, Homeric Hymns. Home
ric Apocrypha. Lives of Homer. London 2003, s. 7-9
10 K. Clinton, The Author of the Homeric Hymn to Demeter. Opuscula Atheniensia XVI 4, 1986, s. 43-49
11 Por. Chr. Sorvinou-Inwood, Reconstructing Change: Ideology and
the Eleusinian Mysteries. [w:] M. Golden, P. Toohey (Edited by)
37
38
39
40
41
W. Burkert, Die Griechen und der Orient, s. 104-105
ibidem, s. 103-104
OF Frg. 220
OF Testimonia 191-195
Por. H. Lloyd-Jones, Pindar and the After Life. [w:] Pindar. „En
tretiens sur l’Antiquité classique”, 31, 1984, s. 245-283
42 Por. też G. Beteg, op., cit., s. 140-143
43 Por. M. Tortorelli Ghindi, D a Orfeo agli orfici. [w:] T ra Orfeo
e Pitagora. Atti dei Seminari Napoletani 1996-1998. Napoli
2000, s. 11-41; A. Bernabé, Nuovi frammenti orfici e una nuova
edizione degli Orphika. [w:] ibidem, s. 43-80
44 Najnowsze wydanie: G. Pugliese Carratelli, Le lamine d’oro orfiche. Istruzioni per il viaggio degli iniziati greci. Milano 2001 (por.
A. Bernabé, op. cit.).
45 G. Pugliese Carratelli, op. cit., II B3, s. 114
46 3 63 D - 365 A.
47 Frg. 753 Nauck. Por. P. Lévçque, Olbios et la félicité des initiés.
[w:] Rayonnement grec. Hommages a Ch. Delvoye. Bruxelles
1981, s. 113-126
48 P. Scarpi, op., cit., A 17, s. 338 (= O F 49)
49 Por. F. Graf, Eleusis und die orphische Dichtung Athens in vorhel
lenistischer Zeit. Berlin New York 1974
50 W. Burkert, Die Griechen und der Orient, s. 79-106
51 W. Burkert, Die orientalisierende Epoche in der griechischen Reli
Inventing Ancient Culture. Historicism, periodization and the A n
cient World. London New York 1998, s. 132-164; M. B. Cosmo-
poulos, Mycenaean religion at Eleusis; the architecture and strati
graphy o f Megaron B. [w:] Greek Mysteris. The Archaeology and
Ritual of Ancient Greek Secret Cults. Edited by M. B. Cosmopo-
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
ELEUSIS
ulos, London and New York 2003, s. 1-24
Por. W. Burkert, Starożytne kulty misteryjne. Bydgoszcz 2001,
s. 35-53
Chr. Sourvinou-Inwood, op., cit., s. 136-137
I 38, 2
ad Oed. Col. 1053, (tekst w: P. Scarpi, op., cit., A 16, s. 66)
Panegiryk (IV 28)
Marmor Parium 12, FgrH 239a
Schol. Aristoph. Plut. 1054
Plut. Coniug. praec . 144a
L. Deubner, Attische Feste. Berlin 1956, s. 68-69
A. Kledt, Die Entfurung Kores. Studien zur athenisch-eleusinischen Demeterreligion. Stuttgart 2004, s. 16-27
M. P. Nilsson, Griechische Feste von religiöser Bedeutung mit A u s
schluß der attischen. Leipzig 1906, s. 354-355; tenże, Geschichte
der griechischen Religion. Bd. I. München 1967, s. 469-477
Hipolit, Refutatio omnium heresium V 7, 34 (tekst w: P. Scarpi,
op., cit., D 59 s. 150).
Herodot II 51
A. Kledt, op., cit., s. 13-37
Por. H. Folley, The Homeric Hymn to Demeter. Princeton 1993,
s. 103-137
Por. J. Toepffer, Attische Genealogie. Berlin 1889, s. 24-80
363 C. Przekład: Platona Państwo. Przełożył W. Witwicki. Tom 1,
Warszawa 1958, s. 93
O. Kern, Orphicorum Fragmenta. Berlin 1922 (cytuje dalej OF),
gion und Literatur. Heidelberg 1984, s. 116-177; tenże, L a teogo
nia originale di Orfeo secondo il papiro di Derveni. [w:] Orfeo e le
sue metamorfosi. Mite arte poesia. A cura di G. Guidorizzi e M.
Melotti. Roma 2005, s. 61
Pauzaniasz VIII 25, 5-7
PMG 764
w. 1301-1352
M. P. Nilsson, Geschichte der griechischen Religion, Bd. I, s. 456
i 461-462. por. też P. Chantraine, Dictionnaire étymologique de la
langue grecque. Histoire des mots. Paris 1983, s. v.
56 Por. H. Petersman, Der homerische Dmeterhymnus, Dodona und
südslawisches Brauchtum. „Wiener Studien“ 99, 1986, s. 69-85
57 Por. F. Graf, Gli dei greci e i loro santuari. [w:] i Greci. Storia cultu
ra societa. 2,1. A cura di Salvatore Settis. Torino 1996, s. 369-370
58 II 122
52
53
54
55
59 M oralia 943 B (tekst polski: O obliczu widniejącym na tarczy księ
życa. [w:] Plutarch, M oralia II. Przeł. Z. Abramowiczówna,
Warszawa 1988, s. 188).
60
61
62
63
Testimonia 90, 91, 102-104
OF 1-2
OF 2 (=P M G 306)
Por. F. Jourdan, Papyrus de Derveni. Paris 2003, s. XI-XIV oraz
G. Betegh, The Derveni Papyrus. Cosmology, Theology and Inter
pretation. Cambridge 2004 s. 56-73
Por. K. Tsantsanoglou, The First Columns of the Derveni Papyrus
and their Religious Significance. [w:] Studies on the Derveni Papy
rus. Edited by A. Laks and G. W. Most. Oxford 1997, s. 93-128
Por. W. Burkert, Orpheus und die Vorsokratiker. „Antike und
Abendland” 14, 1968, s. 93-114 i ostatnio tenże, Die Griechen
und der Orient. Von Homer bis zu den Magiern. München 2004,
s. 96
G. Betegh, op. cit., s. 307-379
M. L. West, The Orphic Poems. Oxford 1983 i recenzja L. Brissona, Les théogonies orphiques et le papyrus de Derveni. « Revue
de l’Histoire des Religions », 202, 1985, s. 389-420
64
65
66
67
68
69
70
Plutarch, Likurg 27,4
miejsce z Antygony, odesłać też do Bremmer Furley
F. Sokolowski, Lois sacrées des cités grecques. Supplément. Paris
1962 (dalej LSCG. Suppl.), nr 120 (= P. Scarpi, op. cit., Dionisismo F7, s. 322).
Antygona, w. 1146-1151. Przekład polski: Sofokles, Antygona.
Przełożył R. R. Chodkowski. Warszawa 2004, s. 147
VIII 65
Por. K. Kerényi, Dionizos. Archetyp życia niezniszczalnego. Prze
łożył I. Kania. Kraków 1997, s. 78
Protreptikos II 20,1-21,1 (= OF 52). Por. W. Lengauer, Dioni
zos rogaty. [w:] Nunc de Svebis dicendum est. Studia archaeologica et historica Georgio Kolendo ab amicis et discipulis dicata. W ar
szawa 1995, s. 159-160
Arist. AP 57,1
I 14, 3-4; Por. Andok. I 110; Lys. In Andoc. 4
LSCGr Supp. 3 ,(= IG I 6).
Por. W Homo Necans. The Anthropology of Ancient Greek Sacri
ficial Ritual and Myth. Berkeley Los Angeles London 1983, il. 8
-9 i s. 267.
71 P. Scarpi, op. cit., E7 I s. 160
72 Scholie ad Aristoph. Ranae 369
73 Deubner, Attische Feste, s. 72
91
Włodzimierz Lengauer
74
75
76
77
78
79
Plaut. Miles gloriosus 1016 i Plutarch, Consolatio ad uxorem 611D
Platon, Gorgias 497c
Plutarch Demetr. 26, 2-3; P. Scarpi, op. cit., B6 s. 76
loc. cit.,
P. Scarpi, op., cit., B5 s. 76
scholia ad Aristoph. Plutos 845
ELEUSIS
112 Por. Pauzaniasz I 37,4
113 Protreptikos II 12,2 (przekład polski: op. cit., s. 125-126)
114 Por. podstawowy słownik translacyjny greki: H.G. Liddell, R.
Scott, A Greek-English Lexicon. A New Edition.... Oxford 1958
(i kolejne wydania) sub pastos.
115 Protreptikos II 15,3
116 G. Pugliese Carratelli, Le lamine d’oro orfiche. Istruzioni per il
viaggio oltremondano degli iniziati greci. Milano 2001. II B 1 w.
7 (s. 103). Por. J. Harrison, Prolegomena to the Study of Greek
Religion. London 1980 [ I wyd. 1903], s. 593 - 594; G. Zuntz,
80 Kl. Al. Stromata V 11, 70, 7 - 71,1. P. Sarpi, op., cit., B10 s. 79
81 L SC G 8 (= P. Scarpi, op., cit., D5 s. 108-109)
82 Lysias In Andoc. 6, 10 (= P . Scarpi, op., cit., C 10 s. 89)
83 Herodot, loc. cit.
84 Apollodoros, II 5,12
85 Diodor IV 14,3
86 Scholia ad Aristop. Plutos 1014a
87 P. Scarpi, op. cit., E10 - E13 s. 162-164
88 Polyainos 3, 11,2
89 Filostratos Żywot Apolloniosa IV 18 (=P . Scarpi, op. cit., D 24
s. 123)
90 AP 56, 4
91 M. P. Nilsson, Geschichte der griechischen Religion, Bd. I, s. 538
92 Alk. 34,4
93 Sch. ad Soph. Ed. Kol. 681 ( = P. Scarpi, op., cit., D 27 s. 127),
sch. ad Aristoph. Ranae 330 (= P. Scarpi, op., cit., D28 s. 127).
94 Anecdota graeca I 273, 25-7 Bekker (=P . Scarpi, op. cit., E 24
Persephone. Three Essays on Religion and Thought in M agna Graecia. Oxford 1971, s. 319-320; G. Devereux, Baubo. Die mythi
sche Vulva. Frankfurt am Main. 1985, s. 173-174
117 Scarpi D 423 s. 139
118 W. D. Furley, J.M. Bremmer, Greek Hymns. Vol. I: The Text in
Translation. Tübingen 2001, s. 369-372; Vol.II: Greek Texts and
Commentary. Tübingen 2001, s. 373-377
119 Określenie E. Zwolskiego: Choreia. M uza i bóstwo w religii grec
kiej. Warszawa 1978, s. 5
120 Protreptikos II 12,1. Przekład polski: op., cit., s. 125
121 Piscator 33. Przekład polski: Rybak albo zmartwychwstali [w:]
Lukian, Dialogi. Tom II. Przełożył M. K. Bogucki, s. 117
122 P. Boyance, Le culte des muses chez les philosophes grecs. Etudes
d’histoire et de psychologie religieuse. Paris 1937, s. 21-59
123 Papyrus Tebtynis 20. Cytuję według: P. Scarpi, op., cit., vol. I,
s. 152-152 (D63)
124 w. 342. Przekład J. Ławińskiej-Tyszkowskiej: Arystofanes, Ko
medie. Tom II. Warszawa 2003, s. 271
125 M oralia 81 d-e. Przekład Z. Abramowiczówny: Plutarch, Moralia. Warszawa 1977 s. 58 (Jak można stwierdzić własny postęp
w cnocie 10)
126 Por. K. Kerenyi, op., cit., s. 79-82 i 119-122
127 Por. K. Dowden, Grades in the Eleusinian Mysteries. „Revue de
l’Histoire des Religions”, 197, 1980, s. 409-427; K. Clinton,
Stages o f initiation in the Eleusinian and Samothracian Mysteries.
[w:] Greek Mysteries. The Archaeology and Ritual o f Ancient Greek
Secret Cults. Ed. by M. B. Cosmopoulos. London and New York
2003, s. 50-60
128 Hippolitus, Refutatio omnium haeresium V 8,39-40. Tekst poda
je według: M. Simonetti, Testi gnostici in lingua greca e latina.
Milano 2001, s. 79
129 Asterius, Homiliae 10, 9,1. Cytuje według P. Scarpi, op., cit.,
s. 171).
95 IX 1,24 [400 C
96 406 D.
97 Ksenofont, Lakedaimonion Politeia (Ustrój polityczny Sparty) II 9
98 Pauzaniasz I 38,1
99 Ion 1074-1086.
100 I 38, 6
101 Historiae IV 83
102 M. P. Nilsson, Geschichte der griechischen Religion. II Band. Die
hellenistische und römische Zeit. München 1961, s. 94-95
103 Protreptikos II 21,2. Przekład polski Jana Sołowianuka: Zachęta
Greków [w:] Apologie. „Pisma starochrześcijańskich pisarzy”
Tom XLIV. Warszawa 1988, s. 130
104 Adversus nationes V 26
105 Scholia ad Plat. Gorgias 497c
106 Scarpi w komentarzu ad loc. tom 1, s. 521
107 Strabon, VIII 3, 14 (344C); Ovid. Metamorph. X 728
108 Iliada XI 638-641 i Odyseja X 234-36; 316-317
109 Por. K. Kerényi, Eleusis. Archetypowy obraz matki i córki. Kra
ków 2004, s. 221-225
110 Athen. XI 56 (478d). Por. K. Kerényi, op. cit., s. 230-231
111 M.P. Nilsson, Geschichte der griechischen Religion. I Band: Die
s. 140 (D45).
130 Por. W. Burkert, Homo Necans, s. 289
Religion Griechenlands bis au f die griechische Weltherrschaft.
München, 1967, s. 270-271
92
