"Jestem głodny" / LUD 2007 t.91

Dublin Core

Tytuł

"Jestem głodny" / LUD 2007 t.91

Temat

antropologia codzienności
przestrzeń społeczno-kulturowa
antropologia miasta

Opis

LUD 2007 t.91, s.207-230

Twórca

Lehr, Urszula

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

2007

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5186

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:4811

PDF Text

Text

Lud, t. 91, 2007

URSZULA LEHR
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Pracownia Etnologii
Kraków

„JESTEM GŁODNY".
PRZESTRZEŃ JAKO KONTEKST Z D A R Z E Ń CODZIENNYCH
„W Krakowie ludzcy ludzie"
(Bystroń, 1933, s. 184).

Rozważania zawarte w tym artykule są pretekstem do przedstawienia kul­
turowego aspektu zjawiska społecznego, funkcjonującego w przestrzeni miasta,
określanego mianem żebractwa sensu stricto oraz innych przejawów współczes­
nego „sposobu na życie", a dla niektórych osób na przeżycie. Ubóstwo nie jest
zagadnieniem odnoszącym się tylko i wyłącznie do obecnych realiów i im to­
warzyszącym, aczkolwiek współczesne żebractwo charakteryzuje się pewną od­
miennością w stosunku do znanych dawniej, zbliżonych sposobów pozyskiwania
źródeł dochodu. Występowało niezależnie od systemu politycznego, poziomu
gospodarczego czy stopnia rozwoju społecznego. Widoczne było w społecznoś¬
ciach miejskich i wiejskich minionych wieków, a jego nasilanie się towarzyszyło
kryzysom ekonomicznym, przeobrażeniom ustrojowym, klęskom elementarnym
czy wojnom jako konsekwencja naruszenia określonej homeostazy. Rozwój zin¬
stytucjonalizowanych form pomocy społecznej co prawda ograniczył w znacz¬
nym stopniu jego rozmiar, ale nie rozwiązuje problemu zachowań nawykowych
i słabnących więzi solidarnościowych, sprzyjających utrzymywaniu się tego
1

1

Na ten temat piszą m.in.: B. Baranowski w monografiach historycznych nt. ubóstwa w Polsce
(XVII i XVIII w.) (1953, 1986), J. Bieniarzówna, ukazując je na tle XVII-wiecznego Krakowa (1957).
Uwarunkowania społeczne zagadnienia przedstawiają: J.K. Gregorowicz (1870), I . Piątkowska (1894),
J.S. Bystroń (1947), A. Kowalska-Lewicka (1958), Z. Gloger (1972). Materiałów dostarczają także
opracowania podnoszące to zagadnienie w aspekcie prawnym i administracyjnym (Męciński, 1888,
1890, 1893), w kontekście opieki społecznej nad ubogimi (Antosiewicz, 1966, 1978, Woźniak, 1998)
oraz transformacji ustrojowej (Zrozumieć biednego..., 2000). Problem egzystencji najuboższej części
współczesnego społeczeństwa poruszają również socjologowie, kreśląc „portret" tego zjawiska widzia­
ny z różnych perspektyw badawczych (Żebracy w..., 1995). Wiele drobnych przyczynków znajdujemy
w artykułach etnograficznych (Świętek, 1897; Kantor, 1907; Gaj-Piotrowski, 1967; Kuchowicz, 1954)
oraz w opracowaniach monograficznych ukazujących kulturowe aspekty żebractwa na tle życia społeczno-religijnego, obrzędowego i w folklorze mieszkańców wsi (Tomicki, 1981; Thomas, Znaniecki, 1976;
Kolberg, 1963; Benedyktynowicz, 1992; Szulczewski, 1996).

Urszula Lehr

208

zjawiska we współczesnym społeczeństwie konsumpcyjnym. Niekonwencjonal­
na forma pozyskiwania środków finansowych przechodzi liczne metamorfozy, ale
także w sposób znaczący sygnuje przestrzeń. Jest nią w omawianym przypadku
obszar Krakowa, ograniczony do Starego Miasta jako miejsca wydarzeń codzien­
nych, podnoszących znaczenie dawnego i współczesnego centrum (rynku i jego
otoczenia). Należą do nich między innymi manifestacje ubóstwa (od żebrania po
autoprezentację możliwości artystycznych) reprezentowane przez dramatis personae, stanowiące odzwierciedlenie efektów przeobrażeń ustrojowych. Zjawiska tego
rodzaju występują również w innych punktach miasta, co sygnalizuję, koncentrując
się jednakże na centrum jako meritum analizy, refleksji i obserwacji. Natomiast
przedstawienie historii żebractwa stanowi punkt wyjścia do omówienia bardziej
zróżnicowanych i niekonwencjonalnych sposobów zarabiania na życie.

Przestrzeń — scena otwarta współczesnego miasta
Rzeczywistość zamknięta w ramach czasu i przestrzeni nie tylko umożliwia
pojmowanie obu tych form, ale determinuje życie ludzkie. Potrzebą każdego
człowieka jest bowiem zagospodarowanie, stosownie do własnych wymogów,
zajmowanego przez siebie terenu, a zatem wykreowanie przestrzeni , w której
egzystuje. Niezależnie od tego, czy będzie nią mieszkanie, dom, czy ich wielość
tworząca jednostkę administracyjną (wieś, miasto), odtwarza on w sposób mniej
lub bardziej świadomy uniwersum, które „rodzi się ze swego centrum, tworzy się
wokół punktu środkowego" (Eliade, 1999, s. 35). „Aby móc żyć w świecie", jak
pisze Mircea Eliade, „trzeba go ustanowić" (tamże, s. 16). Odzwierciedleniem
takiego sposobu myślenia i działania mogą być średniowieczne plany urbani¬
styczne, według których w budowanym mieście, obwarowanym murami, pozo¬
stawiano pośrodku teren otwarty. Plac stanowił przestrzeń centralną, wywołującą
skojarzenia z duchową koncepcją świata, nawiązującą do nieodzowności „kontak­
tu z innym światem — światem ponadziemskim", który umożliwiała przestrzeń
„otwarta" ku górze (Eliade, 1999, s. 35). W świadomości człowieka centrum
oznaczało zawsze miejsce najważniejsze, a jego „prestiż", jak podkreśla Yi-Fu
Tuan, pozostaje „mocno ugruntowany" (1987, s. 56). Niektóre ludy uznawały
swój kraj za „środek świata" , za taki uważali tradycyjne miasto zamieszkujący je
obywatele z ubiegłych wieków. Do czasów współczesnych pozostał nim, chociaż
2

3

2

S. Papp precyzuje jej rodzaje w zależności od sposobu realizacji konkretnych oczekiwań, uwarun­
kowanych „kulturowo i cywilizacyjnie", wynikających z oceny „wartości i znaczenia sytuacji przestrzen­
nej", wyróżniając: 1. przestrzeń prywatną (mieszkanie, dom, najbliższe otoczenie i tereny prywatne),
2. pracy (zróżnicowaną i zależną od jej charakteru), 3. publiczną (obejmującą formy i płaszczyzny życia
społecznego, kulturalnego i gospodarczego) oraz 4. środowiska (należą do niej wszystkie kategorie prze­
strzeni i sytuacje życiowe) (Papp, 2002, s. 125).
Np. wędrowne plemiona mongolskie uważały, iż zamieszkują szczyt góry, a jej zbocza zaludniają
inne rasy; w tradycji islamskiej sanktuarium Kaaba uznawane jest za najwyższy punkt świata, jego
centrum (Tuan, 1987, s. 56).
3

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

209

nie w sensie dosłownym, Rynek Główny, zwany też Krakowskim, znajdujący się
w granicach Starego Miasta. Jego wielofunkcyjność , dawniej wyraźna i odmienna
od dzisiejszej, uległa co prawda pewnym ograniczeniom związanym z moderni¬
zacją miasta, w tym — przestrzeni samego placu . Nie miało to jednak wpływu
na zmianę percepcji śródmieścia, postrzeganego nadal jako przestrzeń szczególna,
0 wyrazistych, wizualnych symbolach. Niezmienna od wieków — w pojmowaniu
jej jako mitycznego środka — w miarę doświadczania i poznawania przekształca¬
ła się w miejsce, które odbierane może być intymnie i bezpośrednio lub pośred¬
nio i konceptualnie (Tuan, 1987, s. 16-17), w kategoriach społecznych tożsamych
z kulturowymi, także ideologicznie .
Dokonywane sukcesywnie modyfikacje przeobraziły tę część miasta w cen­
trum turystyczno-handlowe, z wyłączeniem ruchu szynowego i znacznym ogra¬
niczeniem kołowego, z wyjątkiem dorożek i „meleksów", wożących turystów.
Renowacja, a następnie adaptacja zabytkowych kamienic na banki, hotele, eks¬
kluzywne sklepy — salony, kawiarnie i restauracje, czy na przykład instytucję
oferującą produkty kultury — EMPiK Megastore , uczyniła zeń przestrzeń nową
1 reprezentacyjną. Jakkolwiek kamienice o bogatej i sławnej przeszłości histo¬
rycznej stały się, co trafnie określił Piotr Śliwiński, „wydmuszkami, dekoracja­
mi, które zapełnione są niezgodną z opakowaniem treścią" (2005, s. 149), to
genius loci miasta, wyczuwalny zarówno przez mieszkańców, jak i przybyszów
spoza jego granic, pozwolił na zachowanie jego niepowtarzalnego charakteru.
Sprawia on, iż mimo zewnętrznych i widocznych przeobrażeń, czas miniony jest
tu obecny. Na tę szczególną przestrzeń kulturową składają się bowiem nie tylko
przetrwałe, mimo działań wojennych , zabytki dziedzictwa minionych pokoleń,
4

5

6

7

8

9

10

4

W ubiegłych wiekach Rynek Krakowski był m.in. miejscem kaźni (Zaremska, 1986, s. 61, 63,
65) i kar piętnujących (Adamczewski, 1996, s. 58-59; Bieniarzówna, Małecki, 1984, s. 47), wydarzeń
historycznych (Rożek, 1993) oraz ważnych dla społeczeństwa momentów przełomowych czy wydarzeń
kulturalnych (Pilichowska, 1993).
Od aktu lokacyjnego Krakowa (1257 r.) było to jedno z głównych targowisk, zapełnione kramami
oferującymi towary od spożywczych po użytkowe (Wyrozumski, 1992, s. 162; Bieniarzówna, 1957,
s. 151; Bieniarzówna, Małecki, 1984, s. 31, 466), z usytuowanymi pośrodku Sukiennicami — halą
targową, symbolem roli handlowej XVI-wiecznego miasta (Bieniarzówna, Małecki, 1984, s. 35) oraz
instytucjami municypalnymi. Pozostałością jednej z jego dawnych funkcji — handlowej, po moderniza­
cji rynku w czasach Wolnego Miasta Krakowa (Bieniarzówna, 1957, s. 172), są stałe stoiska z kwiatami
oraz okresowe, związane z czasem przedświątecznym czy imprezami folklorystycznymi. Dla współ¬
czesnych mieszkańców i turystów Wieża Ratuszowa, Sukiennice oraz pomnik Adama Mickiewicza to
symbole przeszłości i zarazem znaki identyfikacyjne Starego Miasta.
Aspekt ideologicznego wymiaru miasta na przykładzie Krakowa przedstawia R. Kantor (2000).
Nie we wszystkich jednak przypadkach decyzje były przemyślane do końca. Likwidacji uległy
m.in. trzy zabytkowe apteki, z których jedna: „Pod białym orłem", pochodząca z 1625 r., jest obec­
nie siedzibą Sopockiego Domu Aukcyjnego, wnętrza drugiej zamieniono na firmowy sklep odzieżowy,
trzecia oferuje markowe kosmetyki i naturalne środki do pielęgnacji ciała.
Jeszcze w okresie międzywojennym wokół rynku jeździł tramwaj.
Kulturową rolę Empiku w historycznej przestrzeni centrum omawia P. J. Śliwiński (2005).
Nie oszczędziły one np. Wrocławia, który tworzył przez pół wieku swój własny, nowy wizerunek.
Problematykę kreowania przestrzeni i jej „oswajania" na przykładzie tego miasta poruszają K. Górny
i M. Marczyk (2000).
5

6

7

8

9

10

Urszula Lehr

210

ale także ludzie, którzy dostosowują miejsca do własnych potrzeb, w sposób so¬
bie właściwy. Przestrzeń „oswojona" jest bowiem przestrzenią bezpieczną, z którą
człowiek identyfikuje się, dobrze się w niej czuje. Znajdujące się w niej, usytuowa­
ne w określonym porządku stałe punkty orientacyjne zapewniająjej niezmienność.
Na marginesie można dodać, iż na znaczenie centrum jako przestrzeni wyjątkowej
dla jej mieszkańców wskazuje chociażby powszechne określenie miejsca spotkań.
Obywatele starsi i średniego pokolenia umawiają się „w mieście", idą „do miasta",
w dalszej kolejności wskazują określony cel (ulica, kawiarnia, punkt orientacyjny
itd.). Oznacza to, iż udają się bądź wprost na rynek, w jego okolice, a w każdym
razie podążają w kierunku centrum. Jest to wymowny i jednoznaczny zwrot, na
który mało kto zwraca uwagę, a zdaje się on istotną wskazówką semantyczną poj¬
mowania i różnicowania przestrzeni. Jeszcze w okresie międzywojennym Rynek
Główny był rodzajem salonu miasta, odwiedzanym regularnie przez mieszkańców
w dni świąteczne, którzy przechadzali się po nim lub raczyli się dobrą kawą i ciast¬
kami w renomowanych kawiarniach tam zlokalizowanych .
Jakościowe pojmowanie przestrzeni, podporządkowane kiedyś myśleniu magiczno-religijnemu, pozostaje do dzisiaj widoczne w dyslokacji społecznej, jako
przykład na ogół nieświadomego zachowania archetypowego (Bystroń, 1980,
s. 221-223). Wkomponowane natomiast w określoną przestrzeń materialne obiekty
struktury miasta podkreślają jej waloryzację. Stanowią o różnorodności funkcjo­
nalnej wiążącej się z jej podziałem na obszary sakralne i świeckie. Cechy sacrum
religijnego przypisywane kościołom, kaplicom, cmentarzom oraz sacrum świe¬
ckiego, nadawane siedzibom władz lokalnych, państwowych, miejscom pamięci,
pomnikom, muzeom, mauzoleom, tworzą miejsca szanowane, podlegające ochro¬
nie. Inne obiekty służące człowiekowi w jego codziennym życiu (domy, wyty­
czone ulice, place, sklepy, banki, urzędy) pozostają w sferze profanum. Sztywny
i jednoznaczny kiedyś podział przestrzeni podporządkowuje się jednak współ¬
czesnym zapotrzebowaniom komercyjnym. Ulega dającemu się zaobserwować
procesowi desakralizacji i rozszerzania obszarów sakralizacji świeckiej, tworzą¬
cych na co dzień nową jej kategorię — sacrofanum (Buchowski, 1993, s. 89;
Sieradzan, 2006, s. 13-36). Przykładem może być krótkotrwałe wykorzystanie
obiektu spełniającego funkcje sacrum do realizacji potrzeb świeckich, wynika¬
jących ze względów utylitarnych (kościół — muzeum, kościół — sala kinowa,
koncertowa) . Z kolei powstałe w ciągu kilkunastu lat, poza granicami Starego
Miasta, centra handlowe (supermarkety) czy w latach ostatnich — „galerie" (Gale¬
ria Kazimierz, Galeria Krakowska), stają się swojego rodzaju „świątyniami", miej11

12

11

Do takich należała m.in. kawiarnia „Redolfi" (1823 r.), bardziej znana wśród średniego i młod­
szego pokolenia mieszkańców pod nazwą „Maurizio". Słynęła ze znakomitych wyrobów cukierniczych
i wpisała się trwale w przestrzeń rynku (odcinek A-B) (Adamczewski, 1996, s. 52-54).
Przykładów dostarcza artykuł M. Szalbot, w którym autorka ukazuje m.in. metamorfozę zacho­
wań ludzi w przestrzeni sacrum (kościół), przekształconej tymczasowo w przestrzeń ludus (sala kino¬
wa), w kontekście miejsc i sposobów spędzania wolnego czasu (2004, s. 158).
12

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

211

scami spędzania czasu wolnego przez wiele rodzin i ludzi młodych, dla których
zakupy są tylko pretekstem do przebywania w innym świecie, przestrzeni będącej
znakiem X X I wieku.
Współczesny rynek, pierwotnie prawdopodobnie o kształcie zbliżonym do
koła, na co wskazuje przysłowie związane z topografią miasta — „okrągły jak
rynek krakowski" (Bystroń, 1933, s. 189), dzisiaj kwadratowy o zaokrąglonych
narożach, jako przestrzeń o niepowtarzalnych walorach opiera się skutecznie ma¬
gicznej sile przyciągania konkurencyjnych „świątyń" (mapa 1). Nie zaspokaja
co prawda snobistycznych potrzeb ludzi młodych, lecz nie jest to równoznaczne
z wygaśnięciem roli tego miejsca jako najważniejszego, znakowanego pamięcią
historyczną. Pozostał do dzisiaj centrum życia kulturalnego i politycznego miasta.
Przyciąga bowiem nadal mieszkańców pragnących uzewnętrznić i zamanifesto¬
wać swoje poglądy, uczucia, podkreślić wagę i znaczenie obchodów świeckich,
świąt kościelnych, wydarzeń kulturalnych, charytatywnych i religijnych. Tutaj
młodzież świętuje pierwszy dzień wiosny („dzień wagarowicza"). To właśnie na
rynku jeden z obywateli miasta dokonał w 1980 roku aktu samospalenia na znak
protestu przeciwko władzy komunistycznej (fot. 1).
13

Fot. 1. Miejsce samospalenia mieszkańca Krakowa (rok 1980), płn.-zach. część rynku
(fot. U. Lehr, 2007)

13

Czyn 76-letniego Walentego Badylaka był również aktem sprzeciwu wobec demoralizacji mło¬
dzieży, zniszczeniu rzemiosła oraz zmowie milczenia wokół zbrodni katyńskiej, o czym informuje tab¬
lica na studzience nazwanej jego imieniem, a także płyta ufundowana przez mieszkańców Krakowa.

Urszula Lehr

212

Rynek jest sceną dla prezentacji wyrobów sztuki ludowej (targi sztuki ludo¬
wej), koncertów zespołów muzycznych, występów grup folklorystycznych, Fe¬
stiwalu Nauki, plenerowych widowisk misteryjnych, konkursów szopek, obcho¬
dów Nowego Roku, miejscem modlitewnego skupienia (Boże Ciało), święcenia
darów wielkanocnych oraz rozdawania ubogim i bezdomnym paczek z żywnoś¬
cią, jak i wieczerzy wigilijnej organizowanej dla najuboższych. Różnorodność
i wielość wyrażanych treści popularyzuje miejsce, kreując — jak pisze Adam Pomieciński — „znaczące światy pop-przestrzeni" (2005, s. 8). Przestrzeń centrum
jako obszar życia społecznego charakteryzuje dostrzegalna jeszcze ambiwalencja
w jego użytkowaniu, wyrażająca się poprzez sposoby wykorzystania tego miej¬
sca w sytuacjach szczególnych, jako wyraźnego sacrum lub profanum.
Rynek i jego najbliższe otoczenie, idąc z duchem czasu, realizuje się dzisiaj
także w inny sposób, jako „teatr osobliwości". Rozgrywające się na jego scenie
codzienne wydarzenia unaoczniają trwającą koegzystencję dwóch odmiennych
rzeczywistości: bogatej i biednej, funkcjonujących w przestrzeni tego samego
miasta. Dostarczają one dodatkowych wrażeń, mniej lub bardziej pozytywnych
dla odbiorcy. Mimo iż płyta rynku pozostaje obszarem względnie neutralnym dla
„aktorów", przebywanie w bliskości jej przestrzeni zdaje się tożsame z byciem
wewnątrz niej. Niwelacja krawężników doprowadziła bowiem do zniesienia fi­
zycznej i zarazem symbolicznej granicy pomiędzy chodnikiem a jezdnią i placem,
tworząc jednolitą płaszczyznę kulturowego współistnienia śródmieścia. Newral¬
gicznymi punktami są natomiast ulice , okalające rynek z czterech stron, przede
wszystkim zaś niektóre miejsca związane z pamięcią historyczną, kulturową czy
sacrum. Jest to więc odcinek E-F, okolice kamienic Hetmańskiej, Wenzla oraz
należącej prawdopodobnie do Morsztynów, w której w 1364 roku bogaty kupiec
i bankier Mikołaj Wierzynek podejmował, w imieniu rady miejskiej, wystawnym
obiadem, goszczonych przez króla Kazimierza Wielkiego monarchów (Adam¬
czewski, 1996, s. 60-61; Dąbrowski, 1964, s. 43). Interesujące wnętrza (stropy,
kamieniarka, polichromie) oraz renoma restauracji nazwanej przez jej założycie¬
la Kazimierza Książka (rok 1947) „Pod Wierzynkiem", przyciągają rzesze tury¬
stów z całego świata. Podobnie — ulica Szewska i wloty ulicy Sławkowskiej ,
traktu królewskiego (ulica Grodzka) prowadzącego do dawnej siedziby królów
— Wawelu, a następnie (idąc odcinkiem [G-H] w kierunku kościoła Najświęt¬
szej Marii Panny) sławne kamienice Bonerów (z renesansową attyką) i Sza14

15

16

1 4

Niezależnie od takiej samej nazwy każdej z nich — Rynek Główny, dla rozróżnienia dodane zo¬
stały oznaczenia literowe: A-B (tzw. „deptak" — północna strona rynku), C-D (tzw. „cielętnik" — stro­
na zachodnia), E-F (południowa), G-H (wschodnia) — zob. Adamczewski, 1980, s. 8.
W wiekach średnich tą ulicą, a następnie Długą (usytuowaną wówczas poza murami miasta) wie¬
ziono skazańców na Pędzichów, gdzie stała szubienica (Zaremska, 1986, s. 58, 60, 68).
Protoplastą rodu był Jan Boner, najbogatszy człowiek w XVI-wiecznej Polsce, przybyły z Alzacji,
bankier, nieoficjalny minister skarbu Zygmunta I (Dobrowolski, 1950, s. 227).
15

16

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

213

Mapa 1. Stare Miasto.
Objaśnienia: 1. Studzienka im. W. Badylaka, 2. Sukiennice, 3. Wieża Ratuszowa, 4. Kościół
św. Wojciecha, 5. Pomnik Adama Mickiewicza, 6. Kościół Najświętszej Marii Panny, 7. Kościół
św. Tomasza, 8. Cerkiew Zaśnięcia NMP, 9. Kościół św. Krzyża, 10. Kościół św. Trójcy, 11. Kościół
św. Franciszka, 12. Kościół św. Józefa, 13. Kościół św. św. Piotra i Pawła, 14. Kościół św. Andrzeja,
15. Kościół Ewangelicko-Augsburski św. Marcina, 16. Kościół św. Idziego, 17. Kościół św. Anny,
18. Kościół Pijarów, 19. Kościół Matki Bożej Śnieżnej, 20. Cerkiew Podwyższenia Krzyża św.,
21. Kościół św. Kazimierza, 22. Kościół św. Jana. Rys. U. Lehr

Urszula Lehr

214
17

ra Kamienica . Najważniejszym punktem jest wspomniany wyżej kościół oraz
jego najbliższe otoczenie wraz z Placem Mariackim, a także romański kościółek
św. Wojciecha , usytuowany vis ä vis wlotu ulicy Grodzkiej. Pozostaje nim także
Brama Floriańska , która — chociaż oddalona od rynku — znajduje się w prze­
strzeni współczesnego Starego Miasta. Ze względu na turystyczną atrakcyjność,
wymienione miejsca w okresie od wiosny do późnej jesieni stały się obszarem
społecznych interakcji i centrum kulturowych atrakcji.
18

19

Dramatis

personae

Miasto przyciągało od wieków tak zwanych wędrownych, ludzi „luźnych"
różnego autoramentu, których do takiego trybu życia skłoniły rozmaite przyczy¬
ny. Na południu Polski celem takich „pielgrzymek" był Kraków, o którym nie­
miecki geograf Schedel pisał, że „żyją tu wystawniej niż w reszcie Polski. Znaj­
dziesz tu wszystko, czego pożąda natura ludzka" (cyt. za Adamczewski, 1980,
s. 5). Takie opinie przetrwały do X V I I I wieku, znajdując wyraz w określaniu
tego miasta „panem, ponieważ ma wszego dostatek" (Bystroń, 1933, s. 193).
Niektórych „kierowała tam prawdziwa nędza, innych żądza wrażeń i przygód.
Szli niekiedy na «świętą jałmużnę» gospodarze, co dzieciom schedę zostawi¬
l i , szli wykolejeńcy z miast i miasteczek, którym się w życiu nie poszczęściło,
nie brakło mistyków, marzycieli i psychopatów, a także pospolitych oszustów
i złodziejaszków, obok prawdziwie chorych i kalek" (Bieniarzówna, 1957, s. 73).
Pauperyzacja Europy w X V I - X V I I wieku powiększająca sferę ubóstwa, w rów¬
nej mierze jak założenia religii chrześcijańskiej, podnoszące znaczenie wspoma¬
gania biednych jako uczynku zapewniającego darczyńcy „zbawienie i łaskę nie¬
bios" (Baranowski, 1986, s. 120), stymulowały taką formę zdobywania środków
do życia (Gregorowicz, 1870, s. 129). Uważano bowiem, że „litość nad nędzą
bliźniego jest najpiękniejszym czułych serc przymiotem, a szlachetną rzeczą jest
wspierać jałmużną ubogiego" (Kolberg, 1963, s. 269).
W związku z nasilaniem się żebractwa, a nawet działalnością przestępczą
dziadów (np. porywaniem dzieci) (Gregorowicz, 1870, s. 164-166) oraz trudnoś¬
ciami w opanowaniu tego zjawiska, średniowieczna koncepcja dobroczynności
— jałmużna jako „przepustka do wieczności" dla ofiarodawcy (Goglin, 1998,
s. 41) straciła swoje pierwotne znaczenie, ewoluując w kierunku zasady wspo17

Należąca w XVIII w. do kasztelana bieckiego Franciszka Żeleńskiego, była w okresie przedroz¬
biorowym główną kwaterą Naczelnika Tadeusza Kościuszki (Bieniarzówna, Małecki, 1984, s. 602).
W okresie lokacji miasta znajdował się na północnej krawędzi zespołu osadniczego, którego pier¬
wotne centrum mieściło się w rejonie nieistniejącego już kościoła Wszystkich Świętych, a między koś¬
ciołami św. Trójcy i św. Franciszka. W drodze ewolucji przestrzennej kościółek ten znalazł się w środku
obecnego Starego Miasta (Wyrozumski, 1992, s. 69, 160).
Jedyna zachowana do czasów współczesnych, prowadząca od murów otaczających średniowiecz¬
ne miasto, przez ulicę Floriańską, do jego centrum (Wyrozumski, 1992, s. 276).
18

19

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

215

magania potrzebujących dla nich samych. Dostrzeżono bowiem z czasem pew­
ne ułomności chrześcijańskiej idei wspierania ubogich, uznając, iż „żebractwo
wynika z próżniactwa" (Gregorowicz, 1870, s. 166), a więc „nierozsądkiem,
a nawet grzechem, podsycać lenistwo i do próżnowania zachęcać", jak zauważa
Oskar Kolberg (1963, s. 269). Postulat ten znalazł realny wyraz dopiero w okre­
sie Oświecenia, odrzucającego „apoteozę ubóstwa" jako stanu przyrodzonego,
na rzecz pracowitości i wspomagania tylko starców i kalek (Woźniak, 1998,
s. 84), uzewnętrzniając się w systemowym działaniu władz państwowych. Jego
zalążkiem były bez wątpienia odnotowane już w średniowieczu wysiłki i przed¬
sięwzięcia osób duchownych oraz prywatnych zmierzające do ulżenia doli naj¬
uboższym. Akcje charytatywne obejmowały wówczas stałą opieką ludzi starych,
ubogich, kalekich, niezdolnych do podjęcia jakiejkolwiek pracy czy bezdom¬
nych. Początkowo były to tak zwane szpitale, czyli przytułki organizowane przy
parafiach . Z czasem zaczęły powstawać instytucje dobroczynne, częściowo
prywatne, częściowo zakładane i utrzymywane przez gminy . Niezależnie od
starań związanych z pomocą dla najuboższych i odpowiedzialnością miasta za
„swoich" biednych, przedsiębrano już w X V I wieku środki restrykcyjne wobec
żebraków „obcych" . W tym celu „swoi" podlegali nakazowi rejestracji w księ¬
gach miejskich i zobowiązani byli do noszenia cechy — blaszki z herbem mia­
sta (Bieniarzówna, 1957, s. 74). Podejmowano również próby zmuszania ich
do zatrudnienia, tworząc domy pracy (XVII, X V I I I w.), ze względu na ówczesną
skalę zjawiska, jakim było żebractwo jeszcze w pierwszej połowie X I X wieku
(Żebracy, 2002, Baranowski, 1986, s. 120). Dokonujące się sukcesywnie prze­
obrażenia gospodarcze, powstanie manufaktur, a później fabryk, ograniczyło je
w sposób znaczący poprzez wykorzystanie ubogich i „ludzi luźnych" jako taniej
siły roboczej (Bieniarzówna, 1957, s. 81). Dalszą konsekwencją polityki pań¬
stwa, zmierzającej do unormowania stosunków społecznych, były z jednej strony
20

21

22

23

20

Najstarszy szpital istniał już w 1220 r. (przed lokacją miasta) początkowo na Prądniku k. Krakowa
(obecnie w jego granicach). Do organizacji takiej instytucji, będącej pierwowzorem miejskiej opieki
społecznej, przyczynił się prawdopodobnie biskup Iwo Odrowąż, sprowadzając z Wiednia zakon krzy¬
żowy kanoników regularnych Ducha Świętego, zwanych „duchakami", i powierzając im prowadzenie
szpitala. Po przeniesieniu zakonu do Krakowa przez biskupa Jana Prandotę (1244 r.) utworzono przy
kościele św. Krzyża nowy szpital-przytułek (pierwotnie przeznaczony dla podrzutków, czyli „dzieci
potajemnie urodzonych"), rozszerzający sukcesywnie swoje funkcje. Nie była to jedyna tego rodzaju
instytucja na terenie średniowiecznego Krakowa (Starnawska, 1998, s. 91; Antosiewicz, 1966, s. 175,
1978, s. 38; Wyrozumski, 1992, s. 451 i n.).
Tak np. w X V I I I w. we wszystkich krajach monarchii austriackiej, a więc także i w Galicji znaj¬
dowały się „ domy dla ubogich albo stowarzyszenia, których zadaniem jest niesienie pomocy, umiesz¬
czanie i opieka nad ubogimi w ogóle, bez względu czy to wdowa, czy kaleka, starzec lub sierota"
(Męciński, 1890, s. 841).
Kwestie tego rodzaju, jak i zatrudnienia zdolnych do pracy żebraków oraz sposobów ich karania
regulował wydany już w 1786 r. w patent cesarza Józefa II (Męciński, 1890, s. 827- 829).
Podlegali oni tzw. wójtom ubóstwa, płatnym z dochodów miasta, których zadanie sprowadzało się
do pilnowania bram miejskich i niewpuszczania obcych włóczęgów (Bieniarzówna, 1957, s. 74).
21

22

23

Urszula Lehr

216

24

stosowne ustawy prawne zakazujące żebractwa pod groźbą sankcji , z drugiej
— stworzenie systemu ochrony socjalnej . Powyższe uwarunkowania zminima¬
lizowały skalę zjawiska, ale nie wyrugowały z obyczajowości takiej formy zara¬
biania na życie, reaktywowanej zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.
Żebracy zaistnieli w kulturze jako klasa osobna, w pewnym sensie zawo­
dowa, „obyczajami, zajęciem, uprawą umysłową, fizyognomią swoją od innych
wielce różną" (J.K., 1896, s. 551). Żebrak był „osobistością religijną" (Thomas,
Znaniecki, 1976, s. 272), sługą kościelnym. Na ukształtowanie się takiego wi¬
zerunku dziada, a nawet postrzegania go jako autorytetu w sprawach religij¬
nych, miało niewątpliwie wpływ częste uczestnictwo w obrzędach kościelnych,
pielgrzymkach (Bystroń, 1947, s. 43). Spełniał on rozmaite wobec darczyńcy
zadania. Odmawiał modlitwy za zmarłych, w intencji żyjących, pełnił istotną
rolę, zwłaszcza w życiu mieszkańców wsi: był lekarzem, swatem, kumem, do­
radcą (Piątkowska, 1894, s. 784 i n.; Kowalska-Lewicka, 1958, s. 6). Posiadał,
jak wierzono, wiedzę magiczną (Szulczewski, 1996, s. 148-153). Z usług bab
wędrownych korzystały w niemałym zakresie także mieszkanki miasta, zaopa¬
trując się u nich w różnego rodzaju czarodziejskie eliksiry, korzystając również
z ich umiejętności położniczych (Bystroń, 1976, s. 252). Barwna i wieloznaczna
postać żebraka, znana z przekazów i literatury, przetrwała najdłużej w małych
społecznościach lokalnych.
Żebrak miejski różnił się jednak od wiejskiego. Miał przede wszystkim ogra¬
niczoną swobodę działania, a jego rola sprowadzała się na ogół do sfery religij¬
nej i obszaru sacrum. Zorganizowani w dawnych wiekach w bractwa, stanowili
zwartą grupę strzegącą jej interesów przed dziadami przybywającymi z różnych
stron (Kraszewski, 1929, s. 71-72). Sporadyczne przypadki żebractwa na terenie
miasta odnotować można na przestrzeni X X wieku . I tak na przykład w okre¬
sie międzywojennym postacią, o której krążyły po mieście mniej lub bardziej
wiarygodne opowieści, był żebrak mający swoje stałe miejsce pod kościołem
Najświętszej Marii Panny. Uważano go nawet za „króla" dziadów. Widywano
go tam od poniedziałku do piątku. W dni wolne od „pracy" dziad przeistaczał
się w starszego dystyngowanego pana o nienagannych manierach, w eleganckim
garniturze, przechadzającego się po słynnej A-B. Był również stałym bywalcem
25

26

27

24

Artykuł 58 § 1 i 2, ustawy z 20.05.1971 r. stanowi, iż osoby żebrzące w miejscu publicznym pod­
legają ograniczeniu wolności, karze grzywny lub naganie (Ustawaz
1971).
W tym miejscu należy dodać, iż zalążkiem systemu ochrony przed ubóstwem były cechowe,
a następnie pracownicze instytucje. Przykładem mogą być istniejące już w X V I w. w Polsce tzw. kasy
brackie obejmujące zatrudnionych w górnictwie i hutnictwie (Ubezpieczenia społeczne, 2003, s. 1).
Stosunkowo precyzyjnie określa ich ustawa wydana już w 1803 r. i uzupełniona w 1811 r. de¬
kretem, w której „za żebraka uważanym być ma ten, kto na miejscu publicznem, albo po domach pry¬
watnych w jaki bądź sposób o jałmużnę prosi, czy to ustnie i wyraźnie, czy to gestami lub kto na
przechodniem miejscu się ustawi w sposób współczucie wzbudzający, tak iż zamiar dostania podarunku
jest oczywistym, tem bardziej, kto w takim położeniu przyjmuje datki lub modli się głośno i w sposób
spostrzegalny" (Męciński, 1890, s. 831).
Informacje z przekazów rodzinnych.
25

26

27

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

217

renomowanych kawiarni i restauracji w Rynku Głównym. Mieszkał samotnie.
Po jego śmierci, w skromnie wyposażonym mieszkaniu oddalonym od centrum
miasta, znaleziono spory majątek ukryty w sienniku. Wielu żebraków zginęło
podczas I I wojny światowej, rozstrzelanych przez władze okupacyjne. Po za¬
kończeniu działań wojennych pojawili się nowi, jako ich ofiary. Jedną z nich
była zgwałcona przez okupanta dziewczyna z wadą wymowy, która chodziła „po
prośbie", podejmując się różnych prac fizycznych, przede wszystkim aby utrzy¬
mać i wychować dziecko zrodzone z przemocy. Była uczciwa i pracowita, toteż
w wielu domach znajdowała zatrudnienie. Wychowała i wykształciła syna, mimo
iż na skutek splotu niekorzystnych dla niej okoliczności znalazła się poza margi¬
nesem społecznym. Do późnej starości odwiedzała „swoje panie", nawet wbrew
zakazowi syna, który zapewnił jej utrzymanie i opiekę. Matka zaś, która przy¬
wykła do „chodzenia po domach", przynosiła mu wstyd i złą reputację. Zawsze
dostawała poczęstunek i jakieś wsparcie finansowe, choć o to nie prosiła. Jest to
przykład szczególnego rodzaju więzi międzyludzkiej powstałej między wspiera¬
jącym a potrzebującym, opartej jednak na zasadzie wzajemnie świadczonych kie¬
dyś usług: praca — zarobek. Nierzadko zdarzało się, iż osoby oferujące drobne
usługi w domu okradały właścicieli, co zamknęło drzwi także przed uczciwymi
biedakami. Pozostała ulica i oczekiwanie na jałmużnę. Szczególnie dwie postacie
wrosły w pejzaż przestrzeni miasta. Byli to: starszy mężczyzna w ciemnych oku¬
larach, brzdąkający na mandolinie, zwany potocznie przez mieszkańców mia¬
sta „ślepym grajkiem", i stara, mocno przygarbiona kobieta ubrana na czarno,
w chustce nasuniętej głęboko na oczy, wsparta na lasce. Widywać ich można
było jeszcze w latach 90. X X wieku na ulicy Szewskiej, prowadzącej do rynku,
nieodmiennie w tym samym miejscu.

Dramatis personae w przestrzeni miasta X X I wieku
Przemiany polityczne i będące ich konsekwencją przeobrażenia gospodarcze
w Polsce spowodowały, iż na ulicach miasta zaczęły pojawiać się osoby wzbu¬
dzające wśród jego mieszkańców różnorodne emocje, począwszy od zaintere¬
sowania, współczucia aż po irytację. Można wśród nich wyróżnić dwie podsta¬
wowe grupy: „swoich" (mieszkańców miasta) i „obcych" (osoby napływowe).
Z czasem dołączyła grupa trzecia, konkurencyjna dla żebraków, nie będąca nimi,
ale tak jak i oni licząca na datek. Generalnie rzecz biorąc, przedstawiciele wy¬
mienionych grup to osoby, które zostały zmuszone do poszukiwania środków do
życia, utraconych z różnych powodów lub nie mogący ich znaleźć, względnie
nie zamierzający podejmować pracy nisko płatnej („swoi") lub nie posiadający
źródeł dochodu z racji nieustabilizowanego statusu politycznego („obcy" — nie¬
legalni imigranci). Otwarcie granic przyczyniło się do tego, iż kraj stał się rodza¬
jem eldorado dla „obcych", znajdujących tu tymczasowe źródło zdobycia pie-

Urszula Lehr

218

niędzy poprzez żebranie, w drodze ku krajom Europy Zachodniej. Pierwszą falą,
jaka pojawiła się w latach 90. X X wieku w miastach, byli Cyganie rumuńscy.
Reprezentowali oni zbliżone do typowych kategorie żebraków, nawiązując swym
zewnętrznym wizerunkiem, przede wszystkim jednak sposobem żebrania, do
opisywanych w literaturze polskiej (eksponowanie jątrzących się ran, kikutów
kończyn, kalectwa). Tworzyli na ogół ruchliwą grupę żebraków w przeciwień¬
stwie do „swoich", wybierających tradycyjny, statyczny model żebrania. „Obcy"
nie pojawiali się w przestrzeni rynku ani kościołów. Miejscem ich działania były
najczęściej środki transportu publicznego, ulice, okolice dworca, względnie pla¬
ców targowych. Wędrujący byli ludźmi młodymi, z podkreślaną niesprawnością
narządu ruchu (prawdziwą lub udawaną), wspierali się na kulach. Nachalnie do¬
magali się pieniędzy, w przypadku odmowy lub zwrócenia im uwagi głośno wy¬
rażali swoje opinie na ten temat, a następnie mimo „kalectwa" oddalali się szybko
i sprawnie. Inni żebrali na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną, podchodząc
do samochodów oczekujących na zmianę świateł. Starsi, mniej liczni, siedząc na
chodniku eksponowali okaleczenia i rany. Do równie dokuczliwych żebraków
należały polskie i rumuńskie Cyganki z dziećmi zaczepiające przechodniów, ofe¬
rujące wróżenie oraz domagające się jałmużny i złorzeczące w razie odmowy.
Grupę „zarabiającą" stanowili natomiast mężczyźni, którzy w zespołach dwu¬
osobowych przemieszczali się najczęściej środkami komunikacji miejskiej, zmu¬
szając jadących do słuchania melodii granych na harmonii przez jednego z nich,
podczas gdy drugi natarczywie podsuwał pasażerom kubek na datek. Intensywna
działalność władz miejskich spowodowała prawie całkowite zniknięcie „obcych"
z ulic miasta.
Drugą falą, która pojawiła się po roku 1989, byli „swoi" jako rezultat procesu
rozwarstwienia społeczeństwa pod względem zamożności. Złożone i różnorodne
są przyczyny, które decydują o szukaniu pomocy pośród anonimowych darczyńców . Wśród wielu czynników skłaniających człowieka do „wyjścia na ulicę",
dominującym jest utrata środków finansowych zaspokajających dotychczasowe
potrzeby, zasiłek niewystarczający na przetrwanie, brak świadczenia socjalnego
(emerytury, renty) , odrzucenie przez rodzinę i znajomych na skutek alkoholizmu,
28

29

30

28

Pewne kategorie zamieszcza Wielka Encyklopedia Powszechna Ilustrowana (J. K., 1896, s. 551¬
-552), ogólnie na ten temat pisze J. Bieniarzówna (1957, s. 73-74). Systematyczny opis podaje A. Męciński, wymieniając blisko 30 rodzajów żebraków znanych z terenu Niemiec, klasyfikowanych wedle
różnych kryteriów: pochodzenia, rodzaju kalectwa, sposobu pozyskiwania jałmużny itp. Podobne typy
występowały także na obszarze Galicji (Męciński, 1888, s. 819-833).
Z socjologicznej analizy badania przyczyn motywujących człowieka do żebractwa wynika, iż
są to: bieda (choroba, kalectwo, niefrasobliwość życiowa, przestępstwo, pech, niezaradność życiowa),
wyobcowanie, decyzja, uzasadnienie (przeżycie, intencja, fucha, kontestacja, spotkanie, zabawa, narzu¬
cenie), przejście, tożsamość (Niedźwiedzki, 1995, s. 87-110).
Jako przykład mogę podać casus siedemdziesięcioletniej kobiety, która pracowała w szalecie
miejskim. Po jego modernizacji została zwolniona, nie mając jednak przewidzianych ustawą wysłu¬
żonych lat pracy, upoważniających do świadczenia rentowego. Mieszka w Nowej Hucie wraz z wnu¬
kiem, odbywającym służbę wojskową. Pieniądze, jakie przesyła oraz zasiłek nie wystarczają na opłatę
29

30

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

219

narkomanii, wkroczenia na drogę przestępstwa. Powodem żebrania jest również
gromadzenie środków na operację ratującą życie własne lub dziecka (przeszczep
organu), na lekarstwa dla siebie lub bliskiej osoby cierpiącej na nieuleczalną cho¬
robę (nowotwór, AIDS). Niewielu jednak decyduje się na tak desperacki krok,
jakim jest „wyjście na ulicę". Najczęściej są to ludzie młodzi, mniejszą grupę
stanowią osoby w wieku średnim, starzy należą do nielicznych. Nie jest to jed¬
nak równoznaczne ze stwierdzeniem, iż ta ostatnia kategoria pokoleniowa żyje
w dobrobycie. Reprezentuje ona jednak grupę ludzi, dla których przekroczenie
przyjętych norm jest w większości przypadków niemożliwe; uwłacza godności
osobistej, przynosi wstyd i ujmę rodzinie, znajomym. Skutkiem zachowania nie¬
konwencjonalnego może być odrzucenie, a w następstwie utrata więzi prowa¬
dząca do alienacji. Tego rodzaju zagrożenie bywa niekiedy skuteczną granicą
psychologiczną. Przekroczenie jej następuje wówczas, gdy na skutek tragicznego
splotu zdarzeń człowiek traci wszystko. Młodym przychodzi łatwiej zmieniać
role, przeciwstawiać się obowiązującym i przyjętym regułom egzystencji. Nie
mając doświadczenia życiowego, podejmują znacznie częściej ryzyko narażenia
się na dezaprobatę oraz godzą się z brakiem „odzewu emocjonalnego". Ich posta¬
wy można odczytywać jako roszczeniowe, a nawet stanowiące rodzaj manifestacji
krzywdy doznanej od kraju, społeczeństwa, bliskich. Zaistniałe uwarunkowania
społeczno-ekonomiczne traktowane są więc zarazem jako powód i usprawied¬
liwienie żebrania. Warunki egzystowania na nowych zasadach przyczyniły się,
między innymi, do przełamania barier obyczajowych. Odzwierciedleniem tego
jest, zwłaszcza wśród osób młodych i zdrowych, niepodejmowanie pracy, któ¬
ra jest w ich ocenie nisko płatna, życie z zasiłku i dorabianie przez żebractwo.
Prawdziwe ubóstwo nieme, rzadziej widoczne w przestrzeni miasta, przeplata się
z coraz łatwiej rozpoznawalnym wyłudzaniem pieniędzy. Tego rodzaju zacho¬
wania są także wyrazem lekceważenia przyjętych norm zwyczajowych, a rów¬
nocześnie dyskredytują osoby faktycznie wymagające wsparcia. Przemawiają za
tym informacje umieszczane na tabliczkach, w rodzaju: „zbieram na piwo" czy
„na jedzenie dla psa" (fot. 2). Jednoznacznie brzmią również słowa osoby dobrze
ubranej, proszącej przy stoisku monopolowym o dołożenie złotówki do chleba.
Podobnie jak zbyt często nadużywana werbalna motywacja uzasadniająca naga¬
bywanie o jałmużnę: „jestem głodny", wypowiadana przez młodego człowieka
z nieprzytomnym wzrokiem lub idącego chwiejnym krokiem, wskazującym na
narkomana lub osobę nietrzeźwą. Rzeczą znamienną jest, iż proszący o wsparcie
bardzo często odwołują się do tego ostatecznego i jakże skutecznego argumentu,
jakim jest głód. Przemawia on szczególnie silnie do psychiki starszego pokole¬
nia, które poznało jego „smak".

mieszkania i mediów, zmuszając tę kobietę do pozyskiwania środków na utrzymanie poprzez żebranie.
Równocześnie jednak za poradą sąsiadów czyni starania o uzyskanie stałego świadczenia.

Urszula Lehr

220

Fot. 2. „Zbieramy na jedzenie" (ul. Sławkowska)
(fot. U. Lehr, 2006)

Znamionami charakteryzującymi dawnego dziada był przede wszystkim
wygląd zewnętrzny (Gregorowicz, 1870, s. 131 i n.; Kowalska-Lewicka, 1958,
s. 6), przyjmowana przez niego postawa , miejsce i rekwizyty. Ubiór żebraka
X X I wieku, zwłaszcza jeśli jest nim człowiek młody, nie wyróżnia go spośród in¬
nych osób. Jego status społeczny określają natomiast pozostałe elementy i przed¬
mioty należące do „wyposażenia" jałmużnika. Jest to więc miejsce, najczęściej
sacrum, które było zawsze terenem gromadzenia się biedoty proszącej o wspar¬
cie. Ich obecność w przestrzeni kościoła (przed wejściem, w jego przedsionku
lub nieopodal świątyni) była dopuszczalna, tolerowana i na tyle oczywista, że
wtopili się w nią, stanowiąc nierozerwalną całość. Sacrum było przestrzenią,
w której granicach nie godziło się odmówić potrzebującemu, a więc obszarem
gwarantującym otrzymanie datku. Profanum tego nie zapewniało, aczkolwiek
i tam niekiedy można było otrzymać wsparcie. Także i dzisiaj spotkać można sto¬
jące przed bramą wejściową do kościoła Najświętszej Marii Panny młode matki
z niemowlętami na rękach (fot. 3), ludzi starych grzejących się w jego przed¬
sionku.
31

31

Socjologowie wyróżniają takie oto typy figur: nikt, ofiara losu, kaleka, kwestarz, współczujący trędo­
waty, dziad, menel, żebrak okazjonalny, wędrowiec (Marmuszewski, Światłowski, 1995, s. 130-143).

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

221

Fot. 3. Młode kobiety przed kościołem Najświętszej Marii Panny
(fot. U. Lehr, 2006)

Centrum miasta, na skutek jego modernizacji, stało się dla poszukujących
wsparcia poza terenem sacrum przestrzenią w pewnym sensie niedostępną, co
najmniej z dwóch powodów. Do tych ograniczeń przyczyniło się jego ukierunko­
wanie na rozwój usług turystycznych i handlowych. Powstałe w ostatnich dwóch
dekadach liczne kawiarnie, puby i restauracje, organizowane również na zewnątrz
letnie „ogródki", wypełniły wolną przestrzeń, a miejsca pozostałe zajęła grupa
„aktorów", konkurencyjna i obecnie dominująca. Właściciele licznych sklepów
usytuowanych w rynku oraz straż miejska skutecznie usunęła żebrzących z re¬
prezentacyjnej i najczęściej odwiedzanej przez turystów centralnej części Stare­
go Miasta. Dla żebraka pozostał teren kościoła oraz ulice dochodzące do rynku
(fot. 4), względnie, przechadzanie się z kubkiem wokół niego (fot. 5).
Równie istotny, jak lokalizacja, jest układ ciała przyjmowany przez osobę
oczekującą wsparcia, stanowiący element odgrywanej roli . Od jego ekspresji
zależy, czy przybrana poza wywoła pożądaną reakcję, nakłaniając tym samym
do złożenia datku. Najczęściej więc przyjmowana jest postawa modlitewna: po­
zycja klęcząca, ręce złożone jak do modlitwy, nisko pochylona głowa. Budzi ona
respekt. Uczucie współczucia i litości wywołuje natomiast inwalida siedzący na
32

32

Na temat ról żebraczych zob. artykuł S. Marmuszewskiego i J. Światłowskiego, interpretujących
postać żebraka w trzech kategoriach: indywidualności (wyjątkowość osoby), typu (ekspozycja elemen­
tów do określenia samego siebie), tożsamości (postać sama w sobie) (1995, s. 122).

222

Fot. 4. „Co łaska proszę" (ul. Floriańska)
(fot. U. Lehr, 2007)

Urszula Lehr

Fot. 5. Droga jałmużnika (Rynek Główny A-B)
(fot. U. Lehr, 2006)

wózku lub bezpośrednio na chodniku czy postać stojąca z wyciągniętą ręką w nie¬
mym geście proszalnym, w pozie charakteryzującej przeważnie ludzi starych.
Niektórzy, celem nakłonienia przechodniów do dania jałmużny, klęcząc trzymają
w rękach lub umieszczają obok siebie karton z informacją o sytuacji życiowej,
w rodzaju: „nie mam rodziny, mieszkania, nie mam pracy, proszę o pieniądze na
jedzenie i odzież, bo nie mam nic na zmianę, śpię na nieogrzewanej klatce scho¬
dowej" lub „mam raka płuc, zbieram na leki". Niekiedy uzupełnieniem kartonów
informacyjnych są obrazki z wizerunkami świętych, mające sprowokować, za¬
chęcić do obdarowania żebraka.
Niezależnie od proszących o wsparcie w sposób bierny — oczekujących na
jałmużnę — spotkać można osoby starsze, które oferując haftowane przez siebie
serwetki, czy wykonane własnoręcznie szczotki, dorabiają w ten sposób do skrom¬
nej emerytury. Są one przykładem przedsiębiorczości wymuszonej przez sytuację
życiową, jednakże w granicach pozwalających na zachowanie godności.
Największą grupę stanowią „aktorzy" — mimowie — bezosobowe posta¬
cie skryte pod maską i niecodziennym ubiorem. Pomalowana twarz i kostium
sprzyja zachowaniu anonimowości, pomaga również w autoprezentacji. Stojąc
nieruchomo, „ożywają", gdy przechodzień wrzuci monetę do pudełka. Równie
licznym gronem są uliczni muzykanci. Osoby te nie posiadają najczęściej kon¬
cesji na swoją działalność, licząc na pobłażliwość strażników miejskich. Trudno
jednak nazwać reprezentantów tych grup żebrakami, ponieważ w jakimś sensie
pracują. Taka forma zarabiania lub dorabiania zapożyczona została z krajów za¬
chodnich, czasem wraz z wykorzystaniem pomysłu na postać. Wśród barwnych
i zmieniających się sylwetek mimów oraz muzykantów, zajmujących ekspono¬
wane miejsca w przestrzeni centrum, można zobaczyć między innymi „Robin¬
sona Crusoe" (okolice kamienicy Hetmańskiej, fot. 6), „złotego" pisarza z gęsim

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

223

piórem, w stroju wskazującym na wiek X V I I I (u wlotu traktu królewskiego do
rynku, nieopodal restauracji „Pod Wierzynkiem"), parę leciwych, koncertujących
krakowiaków, eksponujących wspólne zdjęcie z papieżem Janem Pawłem II, wy­
konane podczas audiencji (okolice kamienicy Bonerów, fot. 7), przechadzające się
monstrum w skórze przypominającej niedźwiedzia z pyskiem wilkołaka (na obrze¬
żach płyty rynku przed kościółkiem św. Wojciecha) i goryla uczącego się słówek
ze słownika angielskiego (siedzącego przed Szarą Kamienicą).
Najwięcej postaci zgromadzonych jest na obszarze sacrum — przed kościo¬
łem Najświętszej Marii Panny. Są to: przechadzający się smok wawelski, po¬
zujący do zdjęcia za drobną opłatą, nieruchomo tkwiące postacie „miedziane¬
go" rycerza i „srebrnego" latarnika, śmierć przyzywająca palcem przechodniów,
z maską przypominającą bardziej twarz z obrazu Edwarda Muncha („Krzyk") niż
trupią czaszkę, biała dama zajmująca najbardziej eksponowane miejsce nieopo¬
dal wejścia głównego do kościoła na Placu Mariackim. Przez krótki okres można
było także przed kościołem oglądać trumnę z leżącym w niej zmarłym, który po
wrzuceniu monety „ożywał", unosząc się do pozycji siedzącej .
33

W okolicach wspomnianego kościoła oraz w przejściu przez Bramę Floriań¬
ską spotkać można także „obcych" (Ukraińcy), którzy prezentują swoje umie¬
jętności muzyczne na ksylofonie, akordeonie, promując nagrane już wcześniej
płyty (fot. 8). Tuż pod murami świątyni koncertują na skrzypcach mali chłopcy
w strojach barokowych, pod czujnym okiem siedzącej nieopodal matki. Najcie¬
kawszą postacią jest bez wątpienia mieszkaniec Krymu, śpiewający i grający na
bandurze pieśni kozackie, tatarskie, mołdawskie, tak zwane hajduckie i biesiad¬
ne oraz dumy żywcem przeniesione z Ukrainy, opiewające historię tego kraju
i czyny jego bohaterów (Plac Mariacki, fot. 9). W kozackim stroju zaporoskim,
z wygoloną głową — z wyjątkiem pozostawionego pośrodku kosmyka włosów
opadającego na czoło — i sumiastymi, sięgającymi piersi wąsami, o twarzy sku¬
pionej, oczach zapatrzonych w dal, przyciąga uwagę przechodniów.
Na ulicy Sławkowskiej (drodze skazańców), kilka metrów od rynku, siada na
niskim stołeczku starszy mężczyzna grający na harmonijce ustnej. Repertuar za¬
leżny jest od czasu zwykłego lub świątecznego. W okresie wielkich świąt (Boże¬
go Narodzenia, Świąt Wielkanocnych), grywa kolędy i pieśni religijne, poza nimi
— melodie świeckie, nawiązujące do folkloru lokalnego. Nieco dalej koncertują
na oboju i flecie „obcy".
Przedstawione postacie żebraków, mimów, muzyków, kreują nie tylko wizeru­
nek przestrzeni centrum współczesnego miasta. Swoją obecnością uzewnętrznia¬
j ą reakcję na skutki destabilizacji społeczno-gospodarczej. Poprzez przyjęte role
powszechnie nieaprobowane, czy dotychczas nieznane, wskazują równocześnie,

33

Sądzić należy, iż efemeryczna wręcz obecność tej postaci była skutkiem interwencji mieszkańców
miasta w formie protestów przeciwko bezczeszczeniu pamięci zmarłych i drwin ze śmierci, o czym
pisała lokalna prasa.

224

Fot. 8. Kwartet akordeonistów
(w tle Kościół Najświętszej Marii Panny,
fot. U. Lehr, 2007)

Urszula Lehr

Fot. 9. „Bandurzysta" z Krymu
(Plac Mariacki, fot. U. Lehr, 2007)

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

225

kim niektórzy z nich zostali, a kim być nie chcieli lub nie powinni. „Obcy" mu¬
zycy są nadto ambasadorami kultury kraju, z którego pochodzą.
Poruszona w artykule kwestia ubóstwa zaledwie zarysowuje problem, który
sięga głęboko do przemian w zakresie sfery obyczajowości współczesnych miesz¬
kańców. Jest to niewątpliwie zagadnienie społeczno-kulturowe ważkie i wielowąt¬
kowe, o charakterze etycznym, religijnym, także estetycznym. Przewartościowanie
treści dotąd uznawanych za jedynie słuszne, środowiskowa akceptacja społeczna
(w sensie wspierania datkami ludzi młodych i zdolnych do pracy), także przeobra¬
żenia ustrojowe, które można by przyjąć jako uzasadnienie „wyjścia na ulicę", nie
są dostatecznym wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. Nowy obraz centrum, poprzez
wyrosłe i kumulujące się na tej właśnie osobliwej scenie postacie, potwierdza jed¬
nakże znaczenie jego przestrzeni kulturowej także dla zjawisk codziennych. Tu
bowiem można być dostrzeżonym czy to w sferze sacrum, czy profanum Starego
Miasta, którego pamięć historyczna oparła się daleko idącym przeobrażeniom ur¬
banistycznym grodu ongiś królewskiego, jakim był Kraków.
Słowa kluczowe: przestrzeń, miasto, ubóstwo, żebractwo

BIBLIOGRAFIA
Adamczewski J.
1980
Kraków od A do Z, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków.
1996
Kraków osobliwy, Wydawnictwo „Skrzat", Kraków.
Antosiewicz K.
1966
Zakon Ducha Świętego De Saxia w Polsce średniowiecznej, w: Studia
z dziejów Kościoła i kultury katolickiej w Polsce, red. A. Scheltz, Kraków,
s. 67-198.
1978
Opieka nad chorymi i biednymi w krakowskim szpitalu Świętego Ducha
(1220-1741), „Roczniki Humanistyczne" t. 26, z. 2, s. 35-79.
Baranowski B.
1953
Ludzie luźni w południowo-wschodniej
Wielkopolsce w XVII-XVIII
wieku,
„Przegląd Nauk Historycznych i Społecznych" t. 3, s. 252-269.
1986
Ludzie gościńca, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź.
Benedyktynowicz D. i Z.
1992
Dom w tradycji ludowej, „Wiedza o Kulturze", Wrocław.
Bieniarzówna J.
1957
Z dawnego Krakowa. Szkice i obrazki z XVII wieku, Wydawnictwo Litera­
ckie, Kraków.
Bieniarzówna J., Małecki J. M .
1984
Dzieje Krakowa. Kraków w wiekach XVI-XVII, t. 2, Wydawnictwo Litera­
ckie, Kraków.
Buchowski M .
1993
Magia i rytuał, Instytut Kultury, Warszawa.

226

Urszula Lehr

Bystroń J. S.
1933
Przysłowia polskie, Polska Akademia Umiejętności, Warszawa, Kraków,
Lublin, Łódź, Poznań, Wilno, Zakopane.
1947
Etnografia Polski, Czytelnik, Poznań.
1976
Dzieje obyczajów w dawniej Polsce. Wiek XVI-XVIII, t. 1, Państwowy In¬
stytut Wydawniczy, Warszawa.
1980
Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, wybór
i oprac. L. Stomma, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa.
Dąbrowski J.
1964
Kazimierz Wielki twórca korony Królestwa Polskiego, Zakład Narodowy
im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław,
Warszawa, Kraków.
Dobrowolski T.
1950
Sztuka Krakowa, Wydawnictwo M . Kot, Kraków.
Eliade M .
1999
Sacrum i profanum. O istocie religijności, przeł. R. Reszke, Wydawnictwo
KR, Warszawa.
Gaj-Piotrowski W.
1967
Kultura społeczna z okolic Rozwadowa, „Prace i Materiały Etnograficzne",
t. 26.
Gloger Z.
1972
Encyklopedia Staropolska, t. 2, 4, Wiedza Powszechna, Warszawa.
Goglin J.- L .
1998
Nędzarze w średniowiecznej Europie, Oficyna Wydawnicza Volumen, Dom
Wydawniczy Bellona, Warszawa.
Górny K., Marczyk M .
2000
Obraz miasta jako przestrzeni kreowanej i przestrzeni kreującej tożsamość
kulturową jej mieszkańców. Przyczynek do antropologii Wrocławia,
w: Przestrzeń kulturowego współistnienia, red. I . Floreńska-Bukowska,
„Studia Etnologiczne i Antropologiczne", t. 4, Wydawnictwo Uniwersytetu
Śląskiego, Katowice, s. 75-91.
Gregorowicz J.K.
1870
Żebracy, „Dzwonek. Pismo dla Ludu" t. 2, nr 9, s. 129-135, nr 11, s. 161-166.
J. K.
1896
Dziad, w: Wielka Encyklopedia Powszechna Ilustrowana, t. 18, Drukarnia
Artystyczna S. Sikowskiego, Warszawa, s. 550-552.
Kantor J.
1907
Czarny Dunajec. Monografia etnograficzna, „Materiały AntropologicznoArcheologiczne i Etnograficzne", t. 9, s. 12-229.
Kantor R.
2000
Kulturowe aspekty sporu o przestrzeń ideową, w: Przestrzeń kulturowego
współistnienia, red. I. Bukowska-Floreńska, „Studia Etnologiczne i Antropo¬
logiczne", t. 4, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice, s. 37-48.
Kolberg O.
1963
Żebraki w Polsce, w: Dzieła wszystkie. Wielkie Księstwo Poznańskie, t. 9,
cz. 1, Państwowe Wydawnictwo Muzyczne, Ludowa Spółdzielnia Wydawni¬
cza, Wrocław, Poznań, s. 167-282.

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

227

Kowalska-Lewicka A.
1958
Dziady na Podhalu, „Ziemia" R. 3, nr 8-9, s. 6, 9.
Kraszewski J. I .
1929
Mistrz Twardowski. Powieść z podań gminnych, w: Powieści historyczne,
t. 46, Wydawnictwo M . Arcta w Warszawie, Warszawa.
Kuchowicz Z.
1954
Leki i gusła dawnej wsi. Stan zdrowotny polskiej wsi pańszczyźnianej
w XVII-XVIII w., Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa.
Marmuszewski S., Światłowski J.
1995
Rola żebracza i jej ekspresja, w: Żebracy w Polsce, red. S. Marmuszewski,
A. Bukowski, Wydawnictwo Baran i Suszczyński, Kraków, s. 122-154.
Męciński A.
1888
O żebractwie i włóczęgostwie ze stanowiska historycznego, socyalno-ekonomicznego i prawnego. Szkic historyczny wzrostu żebractwa włóczęgostwa,
w: Przegląd Sądowy i Administracyjny, red. Dr E. Till, t. 13, Drukarnia
Ludowa pod zarządem S. Baylego, Lwów, s. 481-494, 561-580, 641-651,
721-739, 819-833, 896-917.
1890
O żebractwie i włóczęgostwie ze stanowiska historycznego, socyalno-ekonomicznego i prawnego. Część administracyjna, w: Przegląd Sądowy
i Administracyjny, red. Dr E. Till, t. 14, Drukarnia Ludowa pod zarządem
S. Baylego, Lwów, s. 561-574, 652-672, 729-752, 818-843, 907-932.
1893
O żebractwie i włóczęgostwie ze stanowiska historycznego, socyalno-ekonomicznego i prawnego. Część prawno-karna, w: Przegląd sądowy
i Administracyjny, red. Prof. Dr E. Till, dr B. Łoziński, t. 17, Drukarnia
W. Łozińskiego, zarządca W. J. Weber, Lwów, s. 125-144, 159-177.
Niedźwiedzki D.
1995
Zostać żebrakiem, w: Żebracy w Polsce, red. S. Marmuszewski, A. Bu­
kowski, Wydawnictwo Baran i Suszczyński, Kraków, s. 87-110.
Papp S.
2002
Przestrzeń, Stefan Papp i Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Nau­
kowych UNIVERSITAS, Kraków.
Piątkowska I .
1894
Żebracy w ziemi sieradzkiej, „Wisła" t. 8, s. 784-790.
Pilichowska B.
1993
Rok obrzędowy na krakowskim rynku w minionych stuleciach, w: Kraków.
Przestrzenie kulturowe, red. J. Bujak, A. Zambrzycka-Steczkowska,
R. Godula, Wydawnictwo PLATAN, Kraków, s. 27-49.
Pomieciński A.
2005
Współczesna polis. Dialogiczność kultury popularnej a przestrzeń miasta,
w: Przestrzenie dialogu międzykulturowego we współczesnych miastach Pol¬
ski, red. A. Koseski, A. Stawarz, Zakład Poligraficzny Ośrodka Przetwarza¬
nia Informacji, Warszawa, s. 7-12.
Rożek M .
1993
Forum regale. Rynek krakowski jako miejsce wydarzeń politycznych (XIV-XVIII w.), w: Kraków. Przestrzenie kulturowe, red. J. Bujak, A. Zambrzycka-Steczkowska, R. Godula, Wydawnictwo PLATAN, Kraków, s. 11-26.

228

Urszula Lehr

Sieradzan J.
2006
Sacrum i profanum czy sacroprofanum? Przemiany w rozumieniu sacrum
we współczesnym świecie, „Lud" t. 90, s. 13-36.
Starnawska M .
1998
Szpitalnictwo zakonów krzyżowych w średniowiecznych miastach polskich,
w: Szpitalnictwo w dawnej Polsce, „Studia i Materiały z Historii Kultury
Materialnej", Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk,
Warszawa, s. 86-95.
Śliwiński P. J. OFM Cap.
2005
Między nie-miejscem a kulturowym sezamem — EMPiK na Rynku Głównym
w Krakowie, w: Przestrzeń dialogu międzykulturowego we współczesnych
miastach Polski, red. A. Koseski, A. Stawarz, Zakład Poligraficzny Ośrodka
Przetwarzania Informacji, Warszawa, Pułtusk, s. 145-151.
Świętek J.
1897
Zwyczaje i pojęcia prawne ludu nadrabskiego, „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 2, s. 119-379.
Szalbot M .
2004
Na pograniczu sacrum i profanum. Przestrzenie ludyczne współczesnego
miasta, w: Sfera sacrum i profanum w kulturze współczesnych miast Europy
Środkowej, red. A. Koseski, A. Stawarz, Polskie Towarzystwo Etnologii Mia­
sta, Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki, Wyższa Szkoła Humanistyczna
im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku, Czeskie Centrum, Instytut Słowacki,
Muzeum Niepodległości w Warszawie, Warszawa, Pułtusk, s. 153-165.
Szulczewski J. W.
1996
Pieśń bez końca. Zbiór tekstów folklorystyczno-etnograficznych,
red.
W. Łysiak, PSO Sp. z o.o., Poznań.
Thomas W. I . , Znaniecki F.
1976
Chłop polski w Europie i Ameryce, t. 1, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,
Warszawa.
Tomicki R.
1981
Religijność ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej,
red. M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka, „Biblioteka Etnografii
Polskiej", Polska Akademia Nauk, Zakład Narodowy im. Ossolińskich,
Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź, t. 34, cz. 2, s. 29-70.
Tuan Yi-Fu
1987
Przestrzeń i miejsce, przeł. A. Morawińska, Państwowy Instytut Wydawni¬
czy, Warszawa.
Ubezpieczenia społeczne
2003
Ubezpieczenia społeczne, www.wp.pl «encyklopedia» ubezpieczenia
społeczne.
Ustawa z...
1971
Ustawa z dnia 20.05.1971, Kodeks Wykroczeń (Dz. U. z 1971, Nr 12, poz.
114, Art. 58, [Żebranie] §1., 2).
Woźniak A.
1998
Szpitale wiejskie na Mazowszu w końcu XVIII i początku XIX wieku,
w: Szpitalnictwo w dawnej Polsce, red. M . Dąbrowska, J. Kruppe, „Studia
i Materiały z Historii Kultury Materialnej", t. 66, s. 77-86.

„Jestem głodny". Przestrzeń jako kontekst zdarzeń codziennych

229

Wyrozumski J.
1992
Dzieje Krakowa. Kraków do schyłku wieków średnich, t. 1, Wydawnictwo
Literackie, Kraków.
Zaremska H.
1986
Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV-XVI w., Państwowy
Instytut Wydawniczy, Warszawa.
Zrozumieć biednego...
2000
Zrozumieć biednego. O dawnej i współczesnej biedzie w Polsce, red.
E. Tarkowska, Typografika, Warszawa.
Żebracy
2002
Żebracy, w: Złota encyklopedia PWN (płyta CD).
Żebracy w...
1995
Żebracy w Polsce, red. S. Marmuszewski, A. Bukowski, Wydawnictwo
Baran i Suszczyński, Kraków.

Urszula Lehr

„1 A M H U N G R Y "
SPACE AS A CONTEXT FOR EVERYDAY EVENTS
(Summary)
The problem discussed in the article concerns the manifestations of poverty in the
space of a modern town, which is a peculiar stage for the everyday events played on it.
The text consists of three parts. The first part is about the multi-functional importance of
the town centre for cultural, social and political life of the inhabitants. The second part
presents the background and motivations for the decision to „take to the streets" in order
to get some food and money, and describes the attitudes and behaviours of „our own"
and „foreign" beggars. These problems have been discussed at the background of a short
historical description of beggary. The third party of the article discusses the cultural sym¬
biosis between people and the space of the town centre in the situation of socio-economic
destabilisation, which is the result of system changes.
Key words: space, town, poverty, beggary

Kolekcja

Cytat

Lehr, Urszula, “"Jestem głodny" / LUD 2007 t.91,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 4 grudnia 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/9501.

Formaty wyjściowe