Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4

Dublin Core

Tytuł

Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.197-200

Twórca

Reinfuss, Roman

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1987

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3225

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:3022

PDF Text

Text

I I . 1. Dyrektor

Bartosz

telefonuje;

i l . 2. Królowa

i król;

i l . 3. Wysoka

kobieto

Roman Reinfuss

MARIA MADEJ.
SYLWETKA RZEŻBIARKI I POETKI

M a n a M a d e j , z d o m u W o j t o w i c z ( i l . 1) u r o d z i ł a się 21 stycznia
1948 r o k u w Bistuszowoj, wsi odlegloj o p ó l k i l o m e t r a od T u c h o ­

Ludowej

zasięgnąć

opinii

na

tomat

artystycznych

wartość

swych prac. J ó z o f p r z y w i ó z ł ze s o b ą k i l k a r z e ź b , z k t ó r y c h by

wa, gdzie p ó ź n i e j c h o d z i ł a do s z k o ł y . U k o ń c z y ł a , j a k sama m ó w i ,

osobiście bardzo d u m n y , M a r i a z a ś me p r z y w i o z ł a nic. Dopiero

„ j e d y n i e b i e d n ą p o d s t a w ó w k ę " , ale że jest o s o b ą

po p o w n y m czasie p r z y j e c h a ł a z n i m i do K r a k o w a ale j u ż boz

inteligentną

i ma c h ł o n n y u m y s ł , wiele n a u c z y ł a się przez czytanie k s i ą ż e k ,
o g l ą d a n i o tolowizji i chodzenie do k i n a . Szczególnio l u b i f i l m y
przyrodnicze

i fantastyczno.

Chętnie

czyta p o w i e ś c i

Verne'a ale l u b i r ó w n i o ż poozje •—• Mickiewicza,

Juliusza

Słowackiego

i Broniewskiego.

brata.
„ C z e m u p a n i swych r z e ź b nie p r z y w i o z ł a za pierwszym ra­
zem ? — B o się w s t y d z i ł a m . — Czego ? B o m n i e się te r z e ź b y nie
p o d o b a j ą , wszyscy się z n i c h

śmieją".

B y ł y t o cięto z p n i a k l o c k i o k o l i s t y m l u b o w a l n y m p r z o k r o j u

Jej r z e ź b i e n i e jost właśoiwio dalsz^Tn c i ą g i e m zabaw dziecię­

p r z e d s t a w i a j ą c e samych k r ó l ó w l u b ś w i ę t y c h , odzianych w dłu­

cych, k i o d y t o na w s i w r a z z b r a ć m i E d w a r d e m (ur. 1932) i J ó z e ­

gie, l u ź n o szaty, z a k r y w a j ą c e stopy. Twarze nieproporcjonalnie

fom w y c i n a ł a z leszczynowych g a ł ę z i „ l a l k i z n o g a m i ale bez r ą k " ,

dużo

k t ó r y m n a s t ę p n i e przyczepiali f r y z u r y

bądź płasko

z k o ż u c h a i u b i e r a l i jo

w stosunku

nosa i ust

w szmatki.
E d w a r d mieszka

obecnio w O ś w i ę c i m i u i r z e ź b i w k a m i o n i u

do

„wzrostu"

z zaznaczonym
( i l . 2), b ą d ź

postaci,

potraktowane

jedynio p ł y t k i m

traktowano

bardziej

rytem

były

zarysem

światlocioniowo,

z w y r a ź n ą dbałością, o w y d o b y c i e a n a t o m i i ( i l . 3). W j e d n y c h

za­

i d r u g i c h z w r a c a ł y u w a g ę d u ż e , bardzo wyraziste oczy, k t ó r y c h

puszcza b e j c ą na b r ą z o w o . M a r i i nie p o d o b a j ą się one „ b o s ą

o k s p r e s j ę p o d k r e ś l a ł o jeszcze odpowiodnio podmalowanie. R ę c e

ponuro

n a t o m i a s t , podobnio j a k z n a j d u j ą c e się w n i c h p r z e d m i o t y (np

i drewnie realistyczne r z o ź b y o t e m a t y c e
i smutne".

Pod

wpływom

świeckiej, k t ó r e

Edwarda

zaczęła

rzeźbić

i M a r i a . J a k o pierwszy „ w y s z o d l z t y c h p r ó b t a k i p o t w o r e k ,

borlo, b u k i o t i t p . ) b y ł y lodwo zaznaczone r y t y m i na k l o c k u k o n ­

p o m a l o w a ł a m go na czerwono i zielono ż o b y b y l ł a d n i e j s z y " .

t u r a m i ( i l . 2). Pozbawiono naturalnoj p l a s t y k i r o b i ł y

K i e d y indziej z rozszczepionego drowna w y r z e ź b i ł a „ o j c a i s y n a " .

p r z y l e p i o n y c h do k o r p u s u . I s t o t n y m elementem t y c h r z e ź b b y ł a

Matka, która

ż y w a , m o ż n a rzec nawet agresywna, p o l i c h r o m i a , k t ó r a przede

tych

artystycznych

wyczynów

nie

pochwalała,

s p a l i ł a t ę r z e ź b ę podobnie j a k i k i l k a n a s t ę p n y c h „ ż e b y dziew­

wszystkim skupiała

czyna nie t r a c i ł a czasu na g ł u p s t w a " . W k o ń c u m u s i a ł a j e d n a k

f r y z u r a ) , j e d y n i e k a r n a c j a t w a r z y pozostawiana b y ł a w n a t u r a l ­

u s t ą p i ć , „ o s t a t e c z n i e n i e e h ż o t a w a r i a t k a r o b i co chce". W k r ó t c e

n y m kolorze d r o w n a . Szaty malowano b y ł y g ł a d k o , n a j c z ę ś c i e j

za w z o r e m brata i siostry z a b r a ł się do r z e ź b i e n i a d r u g i

na k o l o r czerwony, niebieski l u b zielony.

Józef, k t ó r y poszedł d r o g ą Edwarda

i równioż robił

brat

„smutno

się na

szczegółach

wrażome

t w a r z y (oczy, zarost,

N a piorwszy r z u t oka m o g ł o b y się w y d a w a ć , że m a m y t u do

r z o ź b y zapuszczane na c i e m n o " a do „ l a l e k " siostry o d n o s i ł się

czynienia z p r ó b ą n a ś l a d o w a n i a H o r ó d k a z O r a w y , b y ł o b y

z p e ł n y m wyższości lekceważeniom.

jednak

Powiiego r a z u za r a d ą E d w a r d a u d a ł o się m ł o d s z e r o d z e ń s t w o
do K r a k o w a a b y

w Pracowni D o k u m e n t a c j i Polskiej

Sztuki

podojrzonie

najzupełniej

błędne.

Rzeźbiarka

w

to

ogóle

o H e r ó d k u nie s ł y s z a ł a i nio w i d z i a ł a jego r z e ź b , me m a t u r ó w n i e ż
j a k i e g o ś zamierzonego p o s z u k i w a n i a w ł a s n e g o s t y l u ozy w y d e -

197

I I . 4. Król;

i l . 5. Twarz;

il. 6

Rodzina

dukowanego sztucznie p s e u d o - p r y m i t y w u . Jest t o szczera i n i ­

b r a m i . Gotowe, a u t o r k a naciera b i a ł ą p a s t ą do p o d ł o g i i starannie

czym

szlifuje

nie

zafałszowana

wypowiedź

plastyczna

osoby,

która

„ r z e ź b i j a k u m i e " i t o dla w ł a s n e j p r z y j e m n o ś c i , p o n i o w a ż a n i
nie znajduje

uznania w s w o i m ś r o d o w i s k u , a n i nio czerpie ze

s w y c h prac m a t e r i a l n y c h k o r z y ś c i .

do p o ł y s k u .

Pewnego razu Madejowa p r z y w i o z ł a do K r a k o w a p a r ę r z e ź b ,
których

d ł u g i e , sięgające s t ó p szaty p o k r y t e b y ł y g ę s t o

dość

d u ż y m i k r o p k a m i w p a r u kolorach k a ż d a ( i l . 2, 4). „ C z y j a m o g ę

„ C z y p a n i n i g d y nie r z e ź b i postaci w s p ó ł c z e s n y c h 'i — K i e ,

swoje r z e ź b y m a l o w a ć w takie c i a p k i ? — J e ż e l i się to p a n i podoba

bo nie p o t r a f i ę p o r a d z i ć sobie z n o g a m i u b r a n y m i w s p o d n i o ! " .

t o o c z y w i ś c i e . N a j w a ż n i e j s z e jest ż e b y a r t y s t a b y l zo swej p r a c y

W dalszoj rozmowie zwiorza się a u t o r k a , ż e r z o ź b y , k t ó r e r o b i

zadowolony".

nie p o d o b a j ą się jej „ b o nio s ą podobne do n o r m a l n y c h l u d z i " .

Od togo czasu k r ó l o w i o i święci odziani s ą w kwieciste k i m o n a ,

W y p o w i e d ź t a nie jest j e d n a k c a ł k o w i c i e szozera; r z e ź b i a r k a

n a k t ó r y o h ledwo widoczno s ą anemiczne zarysy r ą k . R z e ź b y

asekuruje się w ton s p o s ó b na w y p a d o k g d y b y k t o ś j e j r z e ź b y

Madejowej, w zajadzie w y b i t n i o arealistyczne, w r z o c z y w i s t o ś c i

skrytykował

nie s ą oderwane od obserwowanej przoz n i ą r z o c z y w i s t o ś c i . „ K a ż ­

lub wyśmiał.

W

rzeczywistości

jest

do

swoich

„ l a l e k " bardzo p r z y w i ą z a n a a r z e ź b i e n i e sprawia jej d u ż o ra­

da m o j a r z e ź b a , j a k idzie o t w a r z , jest podobna

d o ś c i . „ C i e s z ę s i ę , żo jest ich t a k d u ż o . K a ż d a z n i c h k o l o r e m

c z ł o w i e k a . W Tuchowie m o j e r z e ź b y m o ż n a z o b a c z y ć n a u l i c y .

c z ł o w i o k a po p r o s t u p r z y c i ą g a . N i o m o g ę o d e j ś ć d o p ó k i nie s k o ń ­

M o j a m a t k a t y c h l u d z i t e ż w r z e ź b i e poznaje. N a r z e ź b i o

czę".

( i l . G) m a t k a m a t w a r z k o b i e t y , k t ó r ą z n a ł a m ze szpitala".

0

swej

rzeźbiarskiej

pracy

opowiada

prosto

i całkiom

n a t u r a l n i e : „ w e z m ę klocek, nio w i e m co z niogo b ę d z i o . P o m y ś l ę ,
narysuję

i dopiero w y c i n a m " . W y c i n a n i o zawsze zaczyna od

do

żywego
Rodziny

T a k ą d r o g ą doszła r z o ź b i a r k a do p o r t r e t o w a n i a . P r z y k ł a d e m
jest r z e ź b a , k t ó r a w e d ł u g i n f o r m a c j i a u t o r k i przedstawia d y r e k ­

g ł o w y a ściślej od t w a r z y p o n i e w a ż g ł o w a p r z e w a ż n i e n i c z y m nie

t o r a M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r n o w i o A d a m a Bartosza ( i l . 1).

jest o d k o r p u s u odgraniczona. „ N a j b a r d z i e j l u b i ę w y c i n a ć oczy',

Jest t o r ó w n i e ż klocek, j a k wszystkie poprzednie, o w a l n y w prze­

bo m i się w y d a j e , ż e na, m n i e p a t r z ą " . C h o c i a ż nie uznajo surowogo

k r o j u , u g ó r y s p ł a s z c z o n y , na k t ó r y m w y c i ę t a jest r y t e m t w a r z

drewna, twarze, j a k w i e m y , zawsze zostawia „ c z y s t o " ,

okolona

maluje

t y l k o b i a ł k a i t ę c z ó w k i oczu, b r w i , usta i zarost. Szczególnie

w y d a t n y m , czarnym

zarostom.

Postać

odziana

jest

w l u ź n ą s z a t ę k o l o r u c z e r w o n o - b r ą z o w e g o u s i a n ą g ę s t o niere­

silnie akcentuje w ą s y , k t ó r e w j e j w y k o n a n i u p r z y b i e r a j ą f o r m ę

gularnymi biało-zielonymi

k s i ę ż y c a n a n o w i u z k o ń c a m i ostro z a d a r t y m i o d g ó r y ( i l . 4).

p ł y t k i m r y t o m d z i e r ż ą d y r e k t o r s k i e insygnia. P r a w a opuszczona

Czasem zdarza się, żo t w a r z jest w y m o d e l o w a n a

plastycznie

„ c i a p k a m i " . Małe rączki wydobyto

w d ó l t r z y m a zielony d ł u g o p i s , lewa przyciska do ucha s ł u c h a w k ę

p r z y p o m o c y n i e c k o w a t y c h w g ł ę b i e ń i ostro c i ę t y c h zmarszczek

t e l o f o n i c z n ą . Z ust zwisa m a ł a , z a k r z y w i o n a fajeczka, s t a n o w i ą c a

( i l . 5).

indywidualny atrybut

N a j c z ę ś c i e j p o s z c z e g ó l n y k ł o c e k przedstawia t y l k o j e d n ą pos­
t a ć . G d y rzoźbila Ś w . R o d z i n ę ( i l . 9) p o s t a ć m a ł e g o Jozusa b y ł a

M a r i i Madejowej

kilkakrotnie

płaskorzeźby.

w y m i e n i a n a , g d y ż nie o d p o w i a d a ł a

wyobrażeniom

a u t o r k i . K o m p o z y c j o s k l a d a j ą c o się z dwojga l u b w i ę k s z e j ilości

portretowanego.

P r ó c z „ l a l e k " mniejszych i w i ę k s z y c h , k t ó r e w
reprezentują

Przykładem

twórczości

r z e ź b ę p e ł n ą , t w o r z y ona czasem

jest n i e w i e l k i , p r a w i e

kwadratowy

klocek, na k t ó r y m w y k o n a n y jest r y t e m zarys M a t k i Boskiej

o s ó b r o z w i ą z a n e b y w a j ą t e ż w ton s p o s ó b , że w j e d n y m k l o c k u

w p ó l p o s t a c i z D z i o c i ą t k i o m n a r ę k u ( i l . 7). Podobnie j a k r z e ź b y

r z e ź b i się n p . t r z y twarze jedna n a d d r u g ą , j a k t o m a

połne, płaskorzeźba

w r z e ź b i o z a t y t u l o w a n o j Rodzina

miejsce

( i l . 6), lub toż mniejsza p o s t a ć

w k o m p o n o w a n a b y w a w m a s y w w i ę k s z o j postaci m i e s z c z ą c się
na n i m c a ł y m s w o i m k o n t u r e m ( i l . 2).
R z e ź b y j a k w i o m y s ą z n a t u r y polichromowano. P o c z ą t k o w o
malowano b y ł y s z k o l n y m i a k w a r e l a m i , obecnie k o l o r o w y m i w i l -

198

jest

również

polichromowana,

kolory



j o d n a k bardzo spokojne, u t r z y m a n e w ciemnej t o n a c j i .
R z e ź b y Madejowej s ą dotychczas bardzo m a ł o znane. W r .
1977 cztery z n i c h z a k u p i ł o M u z e u m E t n o g r a f i c z n o w K r a k o w i e
( t r z y dalsze p o z o s t a w i ł a w darze, ż e b y z n i m i nio w r a c a ć

do

d o m u ) . W i ę c e j jest ich w zbiorach M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r -

I

w a ł a swoje m y ś l i w chwilach dobrego

l u b złego n a s t r o j u , zwie­

rzenia, a czasem po p r o s t u drobno u t w o r y w postaci bajek o zwie­
r z ę t a c h czy ludziach. U t w o r y te nie o d z n a c z a j ą się w p r a w d z i e
n a d m i e r n ą p o p r a w n o ś c i ą f o r m y , ale w s k a z u j ą na d u ż ą w r a ż l i w o ś ć
a u t o r k i , k t ó r a n i e z w y k ł o ż y w o reaguje na wszystko co j ą otacza
i co o d b i o r ą w k o n t a k c i e z otoczeniom. U w i e l b i a p r z y r o d ę we
wszelkich j o j przejawach,

jost ona

dla niej ź r ó d ł o m

radości

i optymizmu:
G d y co d z i e ń rano
Okno o t w i e r a m ,
S ł y s z ę srobrny glos skowronka
I

złoty troi słowika

I

innych p t a s z ą t istną wrzawę.

Zaczynam w i e r z y ć w ż y c i e ,
Ze p i ę k n e i ciekawe,
Piękno od kolorów,
P a c h n ą c e miłością
I

szumom ciemnych b o r ó w .

Wiosnę widzi autorka jako królownę, k t ó r a „ w s z y s t k o maluje,
cieszy i b o g a c i " . A j o s i e ń :
Idzio złocista josień,
T a k a ż w a w a staruszka,
S t r ą c a oddechom

jabłka,

Przobioga dreszczem po
I I . 7. Matka

Boska

z

Dzieciątku

gruszkach.

I d z i o skulona, z z i ę b n i ę t a ,
W s z y s t k o spycha z p o ł a ,
Twarda, nieugięta
ż e g n a j jesieni z ł o t a .
Wiolo u w a g i p o ś w i ę c a a u t o r k a k w i t n ą c y m drzewom, zwie­
r z ę t o m , zjawiskom atmosferycznym

(wichura, deszcze, b u r z a ) ,

zachwycają j ą chmury, w których widzi m n ó s t w o interesujących
postaci:
nowio, k t ó r e się w p o w a y m sensie Maria. M a d e j o w ą
zaprasza do u d z i a ł u w konkursach

opiekuje,

i prozontujo jej r z o ź b y

W y s t a r c z y g ł o w ę p o d n i o ś ć do g ó r y

na

B y widzieć w górze chmur całe fury

w y s t a w a c h . K o n t a k t z muzeum w Tarnowie t r w a j u ż sporo l a t .
„ D y r e k t o r a Bartosza

p r z y s ł a ł do m n i o m ó j b r a t

Józof,

Pięknych,

żeby

Bartosz w y ś m i a ł się z m o i c l i r z e ź b , a on tymczasem wzi<jł ode
m n i o 7 r z e ź b na k o n k u r s i

puszystych,

Srebrzysto-bialych,
(a w n i c h : )

dostałam I I nagrodę. Później kupili

Olbrzymie zamki,

r z o ź b y do M u z e u m " .

Piękne królowny,

M i a ł a t e ż Madejowa przez k r ó t k i czas k o n t a k t z „ M i l l e n i u m "

I

królowiczo i czarownicy

w K r a k o w i e , k t ó r o wzięło od niej p a r ę prac do s p r z e d a ż y a t a k ż e

I

złe czarownice,

z k r a m a m i w Sukiennicach, a ł e to się bardzo szybko u r w a ł o , g d y ż

Konie i słonie,

Madejowa w zasadzie nio jest nastawiona

na pozbywanie się

swych prac w obce r ę c o . W r. 1979 na podstawie

W i l k i i niedźwiedzie,

ogłoszenia

Nawet imć Twardowski, k t ó r y

w prasie p r z e s ł a ł a „ n a j a k i ś k o n k u r s " t r z y swojo r z e ź b y , a m i a ­

Czeka a ż z a s n ą

nowicie: chłopa z kosą, chłopa z siekiorą i kobietę z grabiami.

Zoby l u d z i o m

Nio p a m i ę t a j u ż j a k i t o b y l k o n k u r s i j a k i b y ł jego r e z u l t a t ,
w a ż n o natomiast b y ł o t o , żo r z o ź b y nie p r z e d s t a w i a ł y a n i o s ó b
k o r o n o w a n y c h ani ś w i ę t y c h , t y l k o zwyczajnych ś m i e r t o l n i k ó w .
W rozmowach z M a d e j o w ą na t e m a t w s i , gdzio się u r o d z i ł a ,
czy odlogłcgo p r z o d m i o ś c i a w Tuchowie, gdzio p ó ź n i e j z a m i e s z k a ł a ,

P i ę k n o sny z g ó r y .
Uwagę
wsi (Lato
Kosiarz,

B y b a b u n i a sto l a t jeszcze ż y ł a ,

Pownego r a z u p r z y w i o z ł a do K r a k o w a swojo wiersze, „ k t ó r y c h

Spokój i błogość s w ą obocnością

dotychczas n i k t nio c z y t a ł , t y l k o jodon k s i ą d z w T u c h o w i o " .

W domu czyniła.

Pisane s ą w zeszycie s z k o l n y m o p r a w i o n y m w zielony ozdobny

znajduje się napis:

Chatka,

B y k i o d y ś w p r z y s z ł o ś c i inaczej nie b y ł o ,

nie p i s z ę " .

flamastrem,

Żniwa,

Bardzo się b o j ę , b y się nie z m i e n i ł o

p i s a ł a m — t o b y ł o nawet w c z e ś n i e j od tego r z o ź b i e n i a , ale teraz

zielonym

ranek,

żolazną ręką trzyma

p y t a n i e : „ C z y p a n i p r z y p a d k i e m nie pisze wiorszy? — D a w n i e j

i

Niedzielny

W swym domu rygor

szał. S p o s ó b w j a k i to m ó w i ł a s p o w o d o w a ł , że w rozmowio p a d ł o

czerwonym

wieś,

B a b u n i a wiojska kobiecina,

o ptakaeli i innych zwierzętach i to był joj świat, k t ó r y j ą wzru­

narysowanych

na wsi, Moja

n a s t r ó j wiejskiej niodzioli, gdzio

r o d y . C h ę t n i o o p o w i a d a ł a o s ł o ń c u , k w i t n ą c y c h sadach i lokach,

kwiatów

p o e t k i w d u ż e j miorzo skupia w i e ś i praca l u d z i na

Domek i i n . ) . Ze s z c z e g ó l n y m uczuciem opisuje r o d z i n n y

z w r a c a ł o u w a g ę j o j ż y w o i bardzo b o z p o ś r o d u i o odczuwanie p r z y ­

papier. N a pierwszej k a r t c e kratkowanego zeszytu, n a d w i ą z a n k ą

kury,
przynieść

W i d a ć j e d n a k , żo coś z m i e n i ł o się w ż y c i u

poetki, gdyż

u t w o r ó w przepojonych s p o n t a n i c z n ą r a d o ś c i ą j o s t ooraz

mniej,

p o j a w i a j ą się n a t o m i a s t u t w o r y ś w i a d c z ą c e o m n i e j o p t y m i s t y c z ­

„ T o nie s ą moje wiersze,

n y c h nastrojach

T o t y l k o moje ziolone m y ś l i "

a u t o r k a z t a k ą t r o s k ą p i s a ł a z n i k n ą ł . P o j a w i ł y się inne e l e m e n t y :

Jost t o zbiorek, na k t ó r y s k ł a d a się 41 wiorszy pisanych n a j w i ­

Burza

w

(Smutek,

Samotność

i in.). Spokój, o k t ó r y m

domu

doczniej w r ó ż n y c h czasach i w r ó ż n y c h nastrojach. Coś w rodzaju

M ó j p i ę k n y , s ł o n e c z n y , c i c h y ranek

poetyckiego n o t a t n i k a czy p a m i ę t n i k a , w k t ó r y m a u t o r k a n o t o ­

R o z l e c i a ł się j a k b a ń k a

mydlana,

299

B u r z a gradowa z a w i s ł a w p o w i e t r z u .
Wystarczy r u s z y ó d r z w i a m i
B y powiat s z a l e ń c z y p r z e c i ą g ,
B y z a c z ą ł p r z e w r a c a ć s p r z ę t y i naczynia,
B y e k s p l o d o w a ł a burza.
J a k zegarowa z a r d z e w i a ł a m i n a .
P r z e ż y c i a m u s i a ł ) - b y ć istotnie silne i nio wesoło, skoro a u t o r k ę
naw e d z a j ą m y ś l i dalckio od dawnoj ż y w i o ł o w e j r a d o ś c i ż y c i a :
Odchodzić gdzioś?
To c ó ż . że p i ę k n a t r u m n a
I dużo pięknych

kwiatów,

N i c po m n i o nio zostanie,
A n i oddech, ani miłość.
A n i to pisanie.
Zginie gdzieś w c i e m n o ś c i s m u t n o j ,
Zadumane j .
Tylko trawa urośnie i położą kamień,
A m o ż o d z i a t k i z a ś w i e c ą świoeę
I położą k w i a t k i .
Ż e b y nie p o z o s t a w i a ć C z y t e l n i k a z p o n u r y m i m y ś l a m i o ś m i e r ­
ci, zacytujemy jeszczo jeden wiersz ze starszego r e p e r t u a r u :
Słomiany

chochoł

P r z y k r y j s ł o m i a n y chochole
Moje róże i giadiole

I I . 8. Maria

I piwonie p r z y k r y j toż

Madej,

1979 r .

Rozłóż swoją suknię
W z d ł u ż i wszerz.
Zechciej t e ż p o p r o s i ć

się, że j u ż wszystko n a p i s a ł a m , co m i a ł a m do napisania. M o ż e

P i ę k n i e brata swego

jeszcze do tego w r ó c ę , j a k s i ę c o ś stanie, c o ś m n ą w s t r z ą ś n i e " .
T a k a jost w p r z y b l i ż e n i u s y l w e t k a M a r i i M a d o j ,

Żeby m i pożyczył
B y m ja mogła otulić

jej d z i a ł a l n o ś ć r z e ź b i a r s k ą t r u d n o b y ł o b y u w a ż a ć j ą za a r t y s t k ę

Winogron koronę.

l u d o w ą skoro ani nie n a w i ą z u j o do t r a d y c y j n e j r z e ź b y l u d o w e j ,

D a m ci za to w zamian

a n i j e j praco nie z o s t a ł y zaakceptowane i p r z y j ę t e w j o j w ł a s n y m

N a płaszcz n o w ą slomę-

wiejskim

W e ź t e ż pod s w ą s u k n i ę

i malowanie „ l a l e k " stanowi j e j o s o b i s t ą p o t r z e b ę . Daje

Zwierzątka malutkie

m o ż n o ś ć oderwania się o d r z e c z y w i s t o ś c i i zapomnienia o codzien­

One ci na w i o s n ę

nych

P o d z i ę k u j ą cudnio

t w ó r c z o ś e i amatorskiej podobnej do t e j , j a k ą u p r a w i a ł n i e ż y j ą c y

Śpij j u ż m ó j k o c h a n y

już Horódek z Orawy.

ś r o d o w i s k u . Madejowa r z e ź b i dla siebie. W y c i n a n i e

kłopotach.

Jest

to

więc

klasyczny p r z y k ł a d

Inaczej przodstawia się sprawa z jej t w ó r c z o ś c i ą

Chochole s ł o m i a n y .
,,Co p a n i ą skłoniło do pisania w i e r s z y ! — P i s a ł a m j a k b y ł o

jej

wiejskiej

poetycką.

T u r ó w n i e ż nie w i d a ć b e z p o ś r e d n i o g o z w i ą z k u , czy w p ł y w u t r a ­

jasno, zielono, j a k p a c h n i a ł y k w i t n ą c e drzewa. P i s a ł a m bo b y ł o

d y c y j n e j poezji l u d o w e j , widoczne s ą j o d n a k w y r a ź n o p o k r e w i e ń ­

cudnie. — A czomu p a n i teraz nie pisze ? — „ B o mojo wierszo s ą

stwa z współczosną poozją chłopską, k t ó r a w środowisku wiejskim

jeszcze gorszo n i ż r z o ź b y . A poza t y m , w d o m u nio m o g ł a m

i nie t y l k o w i e j s k i m

o t y m m ó w i ć . P i s a ł a m w nocy j a k nikogo nie b y ł o , z r o s z t ą wydajo

w i ę k s z y m uznaniem-

I I . 9. Sw.

Bodzina

P o t . : K . Reinfuss, i l . i , 6, 8, 9

1

rzeźbiarki

i p o e t k i wiojskioj. A l e czy l u d o w e j ? J e ś l i w e ź m i e m y p o d u w a g ę

P ł a s z c z y k a swojego

oioszy się ż y c z l i w y m p r z y j ę c i e m

i coraz

Cytat

Reinfuss, Roman, “Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 19 sierpnia 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/6706.

Formaty wyjściowe