Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza (region sądecki) w świetle badań empirycznych / LUD 1982 t.66

Dublin Core

Tytuł

Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza (region sądecki) w świetle badań empirycznych / LUD 1982 t.66

Temat

demonologia ludowa
wierzenia ludowe
Małopolska

Opis

LUD 1982 t.66, s.113-150

Twórca

Lehr, Urszula

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

1982

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1829

Format

application/pdf
application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:1695

PDF Text

Text

URSZJUiLA LEHR

WIERZENIA

Lud, t.. 66,1.982

DEMONOIJOGIGZlNE WE WSI OBłDZA (<REGiON SĄDECiKI) W ŚWIETLE BADAŃ ffiMP:IiRYCZNYCH

Wierzenia i nierozerwalni'e z nimi związane życie duchowe mieszikańców wsi, wykazują znacznie wnększą zachowa'WC'z'Ośćwe wsiach peryferycmych, leżących z dala od ośrodków podilegających wpływom współczesnej ,kultury. Żywym teg'O przykładem jest wieś Obidza, w któr-ej
zachowało się wiele tradycyjnY'ch wątków wierz'eni'oWych 1. Krótki rys
geograrficzno"';histolrycznypozwoli na wSkazanie pO'diStawowych elementów, determinujących zach'Owawczy charakter tej wsi w za'kresie ,kulflury duchowej.
Wieś Obidza należąca do gminy Łącko w woj. nowosądeckim, położona jest w Beskidzie Zachodnim, na północ:nym stoku pasma Radzie::
j6wej. Z pun'k1u widzenia osadniczego, posiada olna charakter wsi zarębnej, zacho'wany po dziś dzień prawie w niezmieniouej postaci. Kon:fiigulracjatelrenu (:strome stoki gÓTskie) i występujące tu gleby charakteryzujące się niską klasą i dużą ilością nieu:żytJk6w, uniemolŻliwiły
rozwój intensywnego roilJnictwa. Niska jakość gle1b i wynikająca z tego
powoounędza, prr-zyczyniły się do migracj.i mieszlkańców wsi w poszukiwaniu dodaitkowego źródła dochodu z,a'równo do większych miast i miasteczek, jak też poza granice kraju (Węgry, USA). Nasilenie ,ruchów miglTacyjnych datuje się na okres międzywojenny. Mimo migracjii i związanych z tym .kontaktó'w kUllturowych, Obidza poZO'staławsią zaehowawczą, której start ·ekonoonicZlllo-spolecznyzostał wyraźnie opóźniony.
Zasygnalizowane powyżej determinanty spowodowały, iż baTdziej tu
niż w innych badanych ws'iach teg'o re,gionu, wlSipółczynnilktra'dycj'i za-'
chował swą stosunkowo pi'erwotną pOIstać. Odnosi się to między innY'mi
ta:kże do większości wątkaw wierzeniowych tam zal':ltanych.
Świat nadzmysłowy warstwy nieellitalruej cechowała nriezwy'k.łaróżnorodność wątków wiecrzenio'wych, ucllwytnychnawet
i współcześnie. Wiąże się to z jednej strony z czynnikiem natury isubiektywnej, a więc samymi nusicielami kultury ludowej, jak też z elementami w zalsadniezy sposób warunkującymi ich powsianie i ukształtowanie w określonej formie,
z drugiej strony. Wielrz'enia, jak podaje J. Krzyżanowski to "poglądy
1 W latach
1976- 77 i 1980 prowadzono we wsi Obidza badania terenowe i ani<:iet""'ie d()ltycz~lced-emono1o;;ifi ludowe}. Opracowane mate:r'k1ły zna'jodują się w Archiwum Pracowni Etnografii
IHKM PAN w Kra~owie
pod nr inw. 1512176,
1555/77, 1mO/l~Oora:z ankietowe 1554/77.

8

"Lud"

-

tom

68

URSZULA LEHR

114

i ptrZ€'konaniao występowaniu yvprzytrodZiiei życiu ludzkim zjawisk nad-

przyrO'dz.o:nych"2. Wyni1ka z tego nierozerwa'lnyich związek z WS7lellkimi
poczynaniami jednostki, w niektórych nawet wypadkach do tego stopnia
silny, :żJe powodujący zaskakujące reakcje u osób uważających się i uważanych ,prz'ez .innych za po-zbawione przesądów. Jakie'ż są zatem czynniki w sposób talk kat'egoryczny implikujące postawę jednotstlki, zachowanie i ptrze111wani'ewąrt!ków wier:z,elniowych?Dzie!lą się one na dwie grupy, subiektywną i abi'eiktywlną. W grupie pierwszej, do podstawowych
naJleż.ećbędą przede wszys1<kim€I1emenJtypsychologiczne. W pojęciu tym
zawierają się stany emOlCjonal1ne,
podatność na wISzelkiegorodzaju bodźce
zew.nętrzne .będące jedynie hallucynacjami słuchowo-wZlfokowymi, nadwradiwość czy w końcu wyobraźnia, wykraczająca poza ramy Iracjonalizmu. Pomilnięte tu zostały stany chorobowe powIStałe przede wszystkim
na tle nerwicowym, które w zasadniczy sposób mogą przyczyniać się
do twoiTz'eniafantastycznych wizji.
Do grupy drugiej zali'czane są następujące czynniki: ekonomiczny,
społeczny, historyczny i ogólnokUJlitruTowy,które to określają pozycję
jednostki i wY'znaC'zająjej rolę jaką pełnić będzie w danej społeczności
wioskowej. We wspomn'ianej grupie WLSzystikie
te elementy są jednallwwo
wa'żne.
Ludowe pojęcia o istotach nadprzyrodzonych obejmują: demony, istoty demoniczne, ludzi o wiedzy iTlracjo,nalnej oraz inne, a więc różnego
rodzaju duchy, strachy itp.3. Podział ten pozwaaa na ogólne zorientowanie i u'Sy:st€lilla'tyzowanietej mnogości istot jalkie występują w ludowych
wierzenia'ch. Jednakże dla bardziej operatyWnego i bliższego przedstawienia tychże, jak też ukazania ich stosunku do człowieka - co w końcu
J. KrzyżaJl'0'W1ski, Slownik
jolklaru
polskiego,
Warszawa
1965, s. 436.
Przyjęty tu prileze mmie podział je3<t umo,wny. Różni się tei. od podziału
pnda.neg.o przez K. Mo~zyńsk'ieg.o, ktary u wilględnia jedynie dwie gru.py: demony
i p61demoalY. Wychodząc z założenia, iż 'S'klasyfli.koiWanie .iJsrtort'nie bGdący,ch bóffiwam·i .nIie jest pPOiffiei jed:ruozm.a,C'zneprzy ich g'fUpo.warruitu,ze \'vzglr:du cho::ia,;:by
na z;m,ieszanie s.ię w kalejnyc.h prrz,e'kaZla'ch wątków wierzeni·o,wy;c,h, przeto zasitosow,mo kilka .g]rup. za kryt.erium prrzyję'to bzyczną pMtać jaką mngą pl'ZYb.ierać te istmy. Tak w,ięc I - demo'Dy to i'St,orty:niemat'eTiail'IJ-e,ale posria,d,ające
właściwości materializowania
się pod różnymi po.staciami f.izycznymi, w tym także
ludzkimi, II istoty demoniczne postacie zmaterializowane
lub realizujące swą
fizyczną egzystencję poprzez namacalne
działanie, III ludzie
wiedzy magicznej
(irracjonalnej),
a więc będą to osoby żywe, ludzie, posiadający
umiejętności
zadziałania magLc'zTI<egona otaczającą TilOCrzywist-o'ść,
IV grupę srtaTIio:wiązjawisika nie
mieszczące się w kategoriach
trzech wymienionych
wyżej grup, a będące wytwo[·am.i wyohr.a.Ź:rui,nie wynikające
z ,traidy·cyjny,ch wi,erzeń czyli: duchy, sl1;.rachy
różnego f'odzaju widma itp.
Poróiw,naj .podział K. Moszyński'e<go, Kultura
ludowa Slo wian, 't. II, cz. l, Warszawa 1967, s. 598 - 599.
2

3

°

lIS

Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza

jest najistotnie'jlSze - dokonano w obrębie głównegb podział'li rozbicia
na mniejsze pod.gll"upy.Po:ni!żej zamieszczona taJoola, wyjaśnia przyjęty
na pO'dstawie kryterium funkcjona1nego schernalt próbnego podziału, pogrupowania i:s1:otnadprzyrodzonych, występujących w wątkach wierzeniowych, zachowanych we wsi Obiidza.
Schemat klasyfikacji istot nadprzyrodzonych
Działalność
Podgrupa

--Gru.p~J~~
Demony

Rodzaj

wg kryterium funkcjonalnego

I
I

Grupa II-. _
Grupa III
Grupa [~
Ludzie o wie-i
Istoty_ demo- d zy trraCJo.
.
lnne
i nieme
_ naJnej
_

__II_

I

i------I-------I-------pozytywna, m. in. ochronna, przynosząca korzyści
materialne

A

diabeł
pośrednio

negatywna - szkodząca
diabeł (3)
\v różnym stopniu od 1) , topielec (3)
drobnych, przejściowych I boginka (2)
dolegliwości fizycznych
czasami (I)
poprzez 2) stany choro- li południca (I)
bowe, aż po 3) zgon
śmierć (3)
-;:'egaty-wno':;:;wtralna--:.:.:
--I-i>oroniec-----

!:

II

płanetnik

iI

-1----------

'Ii

B
I

E-

I

(np.

stras?:enie, drobne

~~~!!.~ości, psoty)

I
I

zmora (2)
strzyga (I)

czarownica
(I, 2, 3)

diabeł

I ?~~~y_ ognj~_

Jak wynika ·z zamieszczonej tu tabeli, na ogół kaj)da z istot nadprzyrodzonych mana z przekazów tcr-adycyjnych na terenie badanej wsi, daje
się podporządJkować określonej grupie i podgrupie za wyją'tkiem diabła.
Jak przypuszcza się, wynikać to może z fakitu, iż istota ta była bardziej
znaną, której to istnienie i wiarę w nią podtrrzymywał Kośdół.
WŚiród zachowanych w Obidzy wąrtkówwieTZeniowych o demonach,
a więc przynaileżących do grupy I, a zalmasyfi'kowanych wedle zamieszczonego wyżej schematu zarówno do pod~upy A (pośrednio) B i e, należy jedna tylko istota, a mianowide diaheł. Nieujednolicony charakter
działania tego demona jest wynikiem - jak można przypuszczać - kolejnych etapów metamorfozy tej istoty, trwa;le zapisanej w chrześcijańskim systemie wierzeniowym, aż po dziś dzień. Wprowadzona jako
uosobienie zła przez chrześcijańlstwo, została cwtakiej postaci zaadoptowana do świata wi€1I"zeniowego.Diabeł był zatem tym, który porywał dusze
nielSzczęsnych grze:sznik6w do piekła, w którym to podlegały one naj'wy~
myśln:iejszyrn i najokrutniej:szym torturolffi. Taka wizja przyszłego życia
po śmiea'ci, odstraszała wie!lu od popelniania grz'eiChów,a także sprzeciwiania się .na1ka'zomKościoła ,i ws~e1]iki'mzarządzeniom duchownych.
W miarę upływu czasu, władza kościelna ingerująca VI tak zarsadniczy

••

URSZULA LEHR

116

sposób prwcle wszystkim w życie duohowe chłopów, straciła na swym
znaczeniu, powodując tym samym złagodzsnie form działalności tego demona, ja!k i ,bardziej sympatyczne przedstawianie jego postaci. W okresie
powojennym jeśli gldzi,eik'Olwiek
moźjna było się spol11kaćz wiarą w diabła,
przedstawiany był on jako nieszkodliwy na ogół pso!fmi'k.WiSpókz.eśni'e,
jest on nielled'wie postrachem dzieci zarówno w społeczności wiejskiej
jak i mie'j15kiej. Wąt1ki wi€lI'zeniowe dotyczące tej istoty, pochodzące
z Obidzy, uwzględniają wszystkie wymienione tu etapy ewO'lucji, przez
które przeszedł ten demon.
Wśród wię'kszośei mieszlkańców Obidzy ni'e przetrwała w wierzeniach g·eneza pochodzenia tej istoty, niemniej Jednak zetknięto się zaró'wno z tą pierwotną znaną z lilteratUiTY,jak terż i bardziej współczesną.
Obie są wynikiem nauki Kościoła. Wersja pierwsza podaje, że diaib'ły
"som strącone z nieba, bo się Panu Bogu sprzeciwiły" (1556/77) 4. Bar~
dziej popularną i nowsz'e'gopochodzenia genezą tej istoty jest przekonanie infOO'matorowo tym, jakoby ty:l'ko złe duchy mogły być diabłami,
a takimi S'tają się po ~nieTCi dusze ludzi niewienzących w Boga.
W zachowanych wąt:kach diabeł mógł przyibierać postać człekokształt~
ną, a więc występował iraz w postaci małego, nagiego dziecka, okopciałego cZYJliusmolonego w wie1ku do dwóch lat {rys. 1), a~iboteż przybierał postać dorosłego mężczyzny częstokroć przypomi'na'jącego swym wyglądem sylwetkę znajomego. Jego dialbe1l"lkie
pochodzenie zdradzać miały
ogromne pazury i większy niż u ,normaln€lgo człowieka nos (rys. 2)1
a także - jak podano - "głowa rochmata, duzy, corny łeb" (1610/80).
Ludzie opowiaidali, że palił fajkę, "no ,brał mech i t10m pahł fajke"
(1610/80). Podany w tej wsi, jeden z opi'Sów postaci diabła SJuge[,ujeaż
nazbyt wyraźnie jego nieludowe, a bardziej rebgij'ne wyobrażenie 00 nim:
"taki czarny i tu mo pełno ognia w pysku, śmieje sie, woła, takie białe
zemby, a tom mu "ie pali, jarzy mu sie ... " (1555/77). z'nane są również
na tym ,terenie ślady zoormofizmu pTzejaw'iające się w przybieraniu
przez diabła pOlstacikozy, psa lub "bycka" (1610/80).
Diabła można ,było spotkać wszędzie, aile najczęściej w lasie, w ,górach czy w krzakach. Ulubionym miejscem jego pr.zebywania i uwalŻa4 Jest
to wersja podobna do podanej przez J. Święt'ka, z tym,' że bardzi·ej
szczegółowa: "Kiedy Pan Bóg na pO'C'Zątku świata ~1trąc;ił z nieba do piekła złyc.h
aniołów, którzy !pod wodzą Lu·cype:ra podnieśli rokosz przeciw swemu s,twórcy,
nie wszyscy oni potrafili w przeciągu 40 dni i nocy dolecieć do piekła. Niektórzy
lZ nich
pa,dli na ziemię i tu pO'ZoQsta,jl
na pokusę dusz" (J. Święt·ek, Lnd nadrabski .
.od Cdowa
po Bochn.ię, Kraków
13!}3, s. 453). POTów.naj także pracę S. Udzie.li,

Swiat

nadzmysłowy

Warsza,wa

ludu

krakowskiego

micszlcajqcego

po

prawym

1900, s. 23 - 30, jak tci inną ciekawą wC'rsję podaną
Krakowskie,
t. 7, cz. III, W'focław 1962, s. 40 i 42.

brzegu

Wisły,

przez O. Kolbe:rga,

Wierzenia

Ryc. 1. Diabeł

-.

Ryc. 2. Diabeł

-

demonologiczne

rysował Józef Owsianka,
Etnogr. w Krakowie,
rys. Anna

Tomasiak.

117

we wsi Obidza

UT. w 1885
nr 1613/80/1/1

lat 76 Arch.

r. A,rchiwum

P. E. w Krakowie,

PTacowni
nr

1613/

/80/III1

nym powszechnie - nie tylko w Obidzy, ale i na znac~nych obszarach
Polski - za siedzibę diabła, był jedłlak krzak czarnego bz:u (Sambucus
nigra L.)

5.

Wedle ,pa:nującej powszechinie opinii mieszkańców wsi uważa się, że
za sprawą dia'bdską mOliJna!było się wzbogacić poprzez uzyskanie tzw.
jn'kluza. Był to pieniądz posiadający tę właśówość, że przechowywany
z innymi pO'wodował, iż zawsze pi€'ll.iąd!zewracały do właściciela. Uzyskać i'nkluza można było w sposób następujący: "Thzeba było chodziĆ
przez 9nie'dziel do kościoła i pieniądze w bucie mieć i patrzyć stojąc (nie
walno było klękać) przed ołtanzem t)"lko mówić w duchu, że się wyrzeka
(wiary). I jak wyjął tego piełniądza to patem. do niego pieniądze szły.
Staile nosił tego pieniądza i .stalleprzychodziły do niego pieniądze. I mówili, że taki człowiek ma i,nklursa"(1512/76).
Nieco inaczej przedstawiony został sposób uzyskania inkluza w innych regionach Polski 6.
5 Patrz
m. in. E. Kolbuszowski,
Ro.~!iny w wierzeniurh
ludu,
.,Lud" t. 1,
Lwó,w 1895, s. 120, F. Kotula, Po Rzeszowskim
Podgórzu
?>łą.dzqc, Kraków, 1974,
s. 35, 3,9..
G Na przykład
.w Kra:kow9kiem, aby uzyskać i:nlduza nad·eżało włożyć do lewego buta monetę i tr.zyunać ją tam prZiez 9 dni. W tym czasie nic mo:7.:nabyło
wyk-onY'wać żadnY'ch pdktyk
relig;ijny.ch, a nad1;o nie było w5(ka~ar-{m myć się,'

118

URSZULA LEHR

Z innymi formami pozytywnej działalności dialbła nie spotkano się
w tej wsi. Jest rzeczą powszechnie znamą, że dem<m ten namawia ludzi
do złego, kusi do grzechu, by tym samym pozyskać sobie duszę taikiego
człowieka. Wedle mniemania miesZkańców Obidzy i ogólnie przyjętego
w literaturz.e rysu działalności diaibła, roia'ł on prawo tylko do grzeszników i tacy też ludzie, nie podlegający ochronie ze strony środków
religijnych, musielli mu ulegać. Stwierdzono !bowiem, że "jak w Boga
wierzy, modli się, to ,żadna pokusa do ni'ego nie ma prawa" (1557/7;7).
Owo złe, do którego namawia człowieka diaJbeł to między innymi odebranie sobie życia, a więc samobójstwo, uW31żaneprzez Kościół za jooen
z cię:żJkichgrzechów. Stąd też uwa'żano do niedawna, iż samobójcy nie
należy się chrześcijański pog.rzeb, ani też pochówek.
Na potwie:rdzenie słów, iż diabeł namawia między innymi do odehrania sobie życia, przytoczono mające miejsce w Obidzy następująoe zdarzenie.
KiIiku pastuc<hów pasło bydło i jeden z nich dla żartu postanowił się
powiesić, co później zinterpretowano jako zdradziecki podszept diabła,
Byłby zapewne się udusił, bo "piane jus tocył", gdyJby nie szybka interwencja jednego z nich. Potem opowiadając swoje wrażenia, niedoszły
wisielec mówił, że widział diabła, który "chytał za garło i chciał go udławić" .(1555/77).
Na ogół jednak w większoś'ci wypadków działa'1ność tego demona
sprowadzała się do czynienia złośliwych ża!Ii\)w i psot ludziom pijanym,
ale także i trzeźwym, którym owe złośliwości wyczyniał na wezwanie
w przekleństwie, gniewie lub ,na życzenie człowieka, który chciał drugiego za coś ukarać, względnie działalność jego sprowadzała się jedynie
do straszenia.
Stosunkowo najwięcej opowieści krążyoprzyJgodach
jakie spotkały
nietrzeźwych. Często powtarzający się motyw w tego typu opowiadaniach to pijany chło,p idący pod górę, z któTej to, gdy był już pod
szczytem, coś (czytaj diabeł) ściągało go ustawicznie na dół, lub - jak
podaje nieco odmi'oony wariant tego ~motywu - d:ialbełpo prostu siadał
na grzbiecie nietrzeź'wego chłopa i kazał mu zjeŻ'dżać~ gÓlry (na siedzeniu oczywiście) tak długo, aż zdzierał sobie spodnie. Dopi'elI'owypowiedziane słowa modlitwy, jeśli człowiek zdołał sobie przypomnieć w takim
momencie i ochłonął na tyile, uwalniały od tego demona.
czesaćitd,
Po spełnieniu powyższyrch warunków
pieniądz ów nabier,ał Wł:.łSln,O,Ś(;1
mag~:::zmych, stawał się inkluzem, a więc ;tym, który przyciągał i,n.ne, (;zyli przyczyniał s'ię do wzbogacenia czł.ow.ieka pOIsia.d,ającego in'kluza (M. Brylak, Wi0Tzenia ludowe
(w:] Monografia
pow. myślenickiego,
t. 2, Kraków 1970, s. 301 - 302)
Jesu:ze inny slpolSób zdobycia in'k:1uza podaje O. KoJbel'g, lvTazowJze t. 42, cz, VII,
Wrocław 1970, s. 371.
'

Wierzenia demonologiczne

we ws,i Obidza

119

P['zed II wojną światową miało miejsce w Obidzy zdarzenie innego rodza'ju, wska'zujące na kolejny waTiam.t działalności dialbła. Otóż rozgniewany na swą 2:onęchłop, któremu owa k6bieta odmówiła wypełnienia oIbowiązkó\vma'!'ż'eńskich "jak się zaibieTał na wojne", wypowiedział
życzeni'e, by wobec takiej jej postawy przez cały czas jego nieoibecności
przychodził do niej diaibeł w jego zaJstępstwie: "to ni,ech cie diarbeł gniecie" ,(151217-6). Tak też się staro. Nieszczęsna kobieta prooiła sąsiadów
o radę i pomoc. Ci przychodzili, czuwali po nocach, ale diaibel chował się
wtedy do pieca. Nie widząc innego wyjścia z sytuacji, wlali do pieca naftę i podpalili. Wytbuch rozwalli-ł piec, dia!beł wyUecial przez okno, ale
czatował nadal nieopoda'l domu. I tak do końca wojny i powrotu męża.
zgodnie z jego wolą df'mon ten ,nie op.uszczał kobiety, wypełniając wypowiedziane w złości przez jej męiŻażyczenie.
Diabeł przyjść może i wtedy, gdy nieopaitrzmie wezwi'e się go w pyzekileństwi'e. Poa-ywa on wtedy tego na kogo ono zostało rzucone. Przed
I wojną św,iatową w tej wsi - jak opowiadają jej mieszkańcyna
weselu kiioś po,wiecizriałw przeil<lIeństwie,żeby jakąś 'kiolbietędiabli wzięli. Natychmiast po wYipawiedzeniu tych słów, zja'wić mi'a'ł się diabeł
i "Ją porwał w powietrze" (15 112/7.6). Dalsze losy tejkioibiety n~kQmu
nie były 'znalne.
Diabeł 'znany był takż.e z licZlIlych złośl~ych ż.aTltówcZ)'lnionych
ludziom. O jednyrrn z takich zdarzeń ~TJZ.edI wojny 0pOI\viadanorównież
w tej wsi. Jeden z jej mieszkańców, wracając od swej dziewczyny przez
las, spotkał si,e:dzącego przy ognis;k!u i palącego fajkę mę~zyznę. Pnysiadł się do niego, a ponieważ tamten miał ładniejszą fajkę przeto wymienili się nimi. Przysz,edłszy do domu chciał się pochwa:lić lIlowym nabyVkiem, ale znala,zł w kieszeni tylko suchą gałązkę i końskie "gówno".
Powrócił szyhko na to samo miejsce. Męż.czyzny już nie było, a na pniu,
na którym siedział leżała jego fajka.
Inne zmów opowiadanie mówi o tym, jak diabeł przybrawSlzy postać
dZIecka, a potem rosnącego w 'o:czach do d1brzyrrnich!roZillliarówmężczyzny, nie !pozwolił jednemu z mies7Jkańców tej 'Wsi iść do narzeczonej.
Przybierając tak dziwną postać IPOwlodował,iż tamten tak się wystraszył, że musiał zawrócić z drogi i do narzeczonej nie poszedł.
Cza'sami jednak diabeł nie poika'zywał się ludziom, lecz słychać było
tylko gwizdanie: "gwizdał diabeł w potoku, tu na osiedlu. (... ) Koło
półruocy,tak jakby ktoś gwizdał :na paka,ch" (1610/80).
Jak więc wynika z powyż.ej przytoczonych przykładów istota ta
w podśmiadomie wypowiadanej opinii za,wa-rte'jIW przekazywanych treściach wierzeniowych, pełniła kilka swO'istego rodzaju funkcji. Była to
zatem funkcja S'połeczno--dyda~ty:czna,wychowawcza, będąca naturalnym - wykorzystującym naiwność ludzką - probierzem trzeźwości, jak
1

URSZULA LEHR

120

też i w lPeWlI1ytm
sensie stała na straży moraloo!ści. Ze społecznego punktu wid~enia wyimaginowana postać diahła 'WY'wi'erała pozytywny
wpływ na tę waIist1wę społec,zną, choć środki jakie do swych celów
przedsiębrał ów demon - jak wynika z przekazów tradycji i literatury
- bywały ICizęstokroćdra\Sty~zne.
Istota ta na poły lokrutna, na poły złośliwa, nie była jednak aż tak
strasznym demonem, przed którym nie można by się było jakoś obronić. Z racji relPI'e'zellitowaniasobą sHy nieczystej, stosQwano p.rzeciwko
niej te apotropeje, symbole czy okr'eślone sposoby zachowania, które
stanowiły ich przeciwwagę. Były to więc: święcona woda, 'znak krzyża czy reJ.igijny tryb życia, bo wtedy "do takiego czł'Cl'wieika
diabeł nie
ma dostępu" {155M77). Sipotkano się również w tej wsi z formułą, której wypowiedzenie miało równielŻodpędzić diabła. Brzmi ona następująco: "Abraham prosił i uprosił, a ja nie mogę ulPrlolsić"(1512/76). Należy
tu dodać, ż,e postać diabła, która stosunkowo talk żywo przertTlwaław Wierzeniach ludowych w Obidzy, a także i w warstwach chłopskich lllnych wsi, by !!lie mówić szerzej, że również wśród niektórych przedstawicieli waI'Sltwy elitarnej, p!rzema,wia za tym, że diabeł był jednym
z tych demonów, którego uznawał, respektował, malo - "lansoiwal" Kościół. Przyczyną takie@o stanu rzeczy może być Istwierdzenie, ;iż diabeł
uważany za bóstwo zła stanowił przeei>wieństwo bóstwa dobroczynnego - Boga. Nadto przyta'C'zając tu słowa A. Kasi, które dopełnią ohrazu przY1czynegzystencji tej istoty w czalsach współczesnych należy d0dać, że diabeł "był w Ikażdejepoce jalk gdyby alienacją ludzkich pojęć
i wyobrażeń
złu, był on niejako kwintesencją i personifikacją zła,
które właśnie ~udzi gnębiło, zarówno zła społecznego jak i i,ndywidualnego 7.
Demonem znanym z racji Siwego wybitnie negatywnego charakteru
działalności wobec człowieka jest topielec, kt6ry to pod taką nazwą znany jest w Obidzy. Sporadycznie tylko występuje nazwa wodnika. Wywodzić się miał - jak podają infolimatOiTzy- z nie1nal'odzonegodziecka,
które zglinęło wraiZ 'z mart:kąw wodzie: "z kobiety w eiąży, co sie utopi
to były OOpieke" (1161O/80). Dotyczy to najczęśC'iej kobiet niezamężnych,
co wielokrotnie podkreślano. Odmienne wersje na temat pochodzerua
tego demona znane na innych terenach, jak i z hteratury, nie występują
tutaj 8. Podawana plTzezmies.zkańców Iwsi geneza tej istoty zdaje się być

°

A. Kaslia, Metamorfozy
diabla, WarszalW<l 1977, s. 13·.
We w:sli Łą!cko poloż.Q'nej w tym samym regionie podają m.in., że gdy ktoś
umrze w grzechu to może stać się po śmierci topielcem (1596/79). Wersję tę należy przyjąć jedna,kże krytycznie
jako, że jeslt OIna przypadkiem
sporady,c.znylR
H. Biegeleisen natomiast zwraca uwagę na biblijny rodowód tych is10t pisząc,
że "toiPielce wedle wyobrażeń ludu JJJadra:bski,ego to pyszni aniolowie, któ.fzy s{orą7

8

Wierzenia

demonologiczne

121

we wsi Obidza

stosunkowo starą, jako że współcześnie spotykane przekazy topielcem
nazywają zarów11JO
takiego czło!W~eka,który utopił się przypadkowo, jak
też i samobójcę.
./
Topie'lec zamieszJkLwaćmiał ty.}lkoi' wyłącz·nie obszary 'Wodne, a więc
miej'sca, w których został "zrodrony". Były to głębokie jeziora, a także
miejsca pod br.zegami rzek.
Opis postaci tego demona jest nia:o zró:żJnicowany i raczej nieścisły. Niektórzy ilnformatol'lzy podają, że ukazywać się miał w pootaoi
dziecika, ilJJI1i,że miał wygląd dorosł'ego człoW1ieika(rys. 3), ewentualnie

..

-

Ryc. 3. Topielec
Ryc. 4. Południca

rys.

-

-

Anna

Tomasiak, lat
1613/80/II/3

rys. Franciszka Jasińska
nr 1613/80/1/5

76 Arch.
lat

56

P. E. w Krakowie,

Arch.

P. E.

nr

w Krakowie,

ceni z nieba na ziemię pa,dli w wodę, gdzie d.o-dziś palzostają ... " (H. BiegeleiserJ,
U kolebki. Przed ołtarzem.
Nad mogiłą,
Lwów W29, ·s. 521). PO'rórw.naj także inn·e
wersje różniące się 'od wyżej wymienionych jak np. wersja mówiąca o tym, że
topi·e1ec jeSJt synem bog,inki (S. Polaczek, Wieś Rudawa, Bibliolte'k.a "Wisly", t. IX,
Warszawa 1892, S. 98), czy 'też ma s'ię wywodzić zoży;wiomych przez diabła s<lirnobój1Ców lub uiop;iomych przy,padko-wo (O. KolherJg, Krakowskie,
op. cit., s:. 59).

122

URSZULA

LEHR

pół-r)T1by,:pół-czlQlWiek.a(patrz :przypis 37). Jetdoo z dokładniejszych
opisów podaje, ~ Ibył 1.0 "niedUlŻYchłopak, włosy takie wielkie (mial).
'że jak siadał to się nimi OIkrył, bielutkie włosy" (151Q/76). Przedstawianie wItem tolPielca iW postaci d2ji>eclka
joes:tbardziej adekwatne z jego pochodz,eniem li wS'kazU'jena reliktową fOiI'męIt-egowierzenia.
DzialaJność tego demona sprowadzała się do ~powodowall1ia śmierCI
czło,wielka pOlpT'zelZ
jego ut.opienie. Ten głóWIl1Ymotyw wątku powtarza
się we wszystkich znan)'lch z terenu i literatury przekazach. Zdarzały
się ,wypadki - na ogół siporadJ71czne-że
topielec wyrządzał jedynie
drobne szkody, lOp. wyjadał groch na polu. Z większości jednakże przekazów pochodzący~'h z Objjdzy Iwynika, że była to istO'ta niebezpieczna,
ale dla oikreślOłl1ejgrupy osób, a mianowicie "takiich, którzy się nie modlrili, nie chodzili do Kośdoła to wciągał topielec" (1555/77). POIdkreślany przez informatorów - w IprzYlpadikutego demona, a ta!kże innych JTIort)'lwTehg:ij:ności czł'Owielka determinujący jego bezpieczeństwo wobec istniejących rw,wierzeniach demonów,przemawia
za występ:ującym
wyrażni€ synkreityzrnem chrześcijańiS1ko-magic;znym. Inne wyjaśll1ienie
tłumaozące, iż "topielec wciągał tych, którzy kąpa'lri się w głębokiej wo:'
dzie"(1,555V7;7),polS'iadajuż cechy racjonalne.
Wątki wli·erzeniowe ZTIaJnew tej wsi nie zawierają jedna1k dokładnych S'zc7iegółów.oooośni;e mochanizmów d2jialania tj. sposobu w jaki
demon ten wabił swą ofiarę ido wody, a następnie topił.
MiesZJkań-cyObidzy są prz e!kona ni co do tego, że osoba wybrana
,przez topiielca illa ofiarę nie mogła w żaden spooób przed nim się wybronić. Uważano to niejark,o za przeznaczenie, kJtórego człowiek nie jest
w stanie uniknąć. Iluskuje to następujące opowiadanie jednej z ,informator;ek:
..Jeden ... opawi8!dał co inny ma siC; utopić, - bk:ie przeznaczeni-e. Pirzelatuje taki (chłopak) ku Dunajcowi,
a ci co na tratwach
południowali.
widzieli (tego
chłąoalk,a) 'i g10iWętOiPielca ja'k gadał:
- już pół god>z:iIny:czek,am
- jes7Jcze go nile ma
- dZieslięć miil1>utprz.eszł-o
- jes,ZlclZego ni-e ma
- j-e:':ZJczedrzi.esi.ęćminut p'I'!Zeszł.o
-.i nie m<.l
;;ikrył się do wody. Zaraz potem leci chło'pak di) wody. do tego miej;,x:<.Ico siC;
skrył topielec. Flisa-cy go zatrzymali,
że tam coś w wodzie siedzi: jak sie bedziesz kąpał to zginiesz. Zabrali go na kieliszek do karczmy. Wypili pod zdrówko, a on udłalWH S1ięwódką na śmierć. Sta;w'iają gn na nogi, a on jes1 bezwładny
I powiadają:
,chcieli my go zatrzymać, a i tak śmierć po niego przyszła w tej wodzie" (1512f7.6).

Wierzenia

demonoLogiczne

we wsi

123

Obidza

l choć panuje 'Olpinia,iż demon wodny jest ,tak "mocny", że człowiek
m.usi mu ulec '(w Ityrrn wypadku pr:cez działanie pośrednie) jest to wypowiedź jedyna li pełna za!razem odnośnie tej rkJwetstii.Panuje 'bowiem
pr'zelkoalanie, że mo'Żna się p!rzeld topielcem obronić znając odpowiednie
sposoby zachOlW<lnia
z tym związane i stosowane aIPotrropeje.
WŚ!rÓrd
znanych 'We wsi sposobów iObrony przed tym demonem, dają
się wyróżnić dwi'e ich grupy wskazujące na ich odmienny icharakter. Są
to środki i sposoby o charakterze religijnym starnowiące pierwszą grupę OTaz ślwieckie tworzące grUlpę drugą. Podstawową
oibrioną przed
wszelkiego rodzaju ,siłami nieczystymi, a więc także i topielcami Jest
modlitiwa wypowiedziana w momencie sport:kania z nim, ś1więcona woda, którą krolpiono mającego zamiar się kąpać, iltp. przedmioty zlwiązane z kultem, rlehgijnym. Daje się tu zauważyć wyraźna ik:melacja dwu
przejalwów kultury icluchowej: religii i traidycyjnY'ch wierzeń, gidzie ten
pierwszy zdaje się górować nad drugim po.przez swoje atry!buty (modlitwa, woda święcona) przeoiwdziałające istotom demonicznym. W grupie
drugiej na uwagę zasługuje jedyny, znany z IprlzekazÓrwtLradycyjnych
sposób zachowania, czynna obrona przed topielcem. NajleiPszą ilustracją
tego będzie egzemplifikacja dwu wypowiedzi pocho'dzących z tej wsi.
"ZDobili buta i pos'taIW.iJli.Topielec włożył jedną nogę, n!ie udawało mu się.
,I poltem dwic (w jeden but, nic mógł więc uciekać) i g,o złapali i bili, a on mówił: siostrzyczko nie powiadaj na co białe ziele i dwoisty owies. Tak mówił do
drugieg-o, a1e go nic widzieli".

n51'2/76)

10.

..Był grO!ch w palu i one ze rz.clki p!'zycholdzili na groch
złapać. Bili, a topielec mówił do tego miesiączka:
- ~lwieć, świeć
- świeciłbyś
- nie biłbyś" (1512/76).

(ludzie) chcieli

Je

W ostatniej cytowanej !wypowiedzi informato-ra występuje niezwykle
Istotny elememt; słowa topielca skierowane do księżyca, który jak pisze H. Bieg:ele·isenmiał być jego "Bogiem", do którego Z1aw:sze
się zwracał 'w taikich prz)'lpadkach 11. Szczególnie podkreślono tutaj tę wypowiedź, ponieważ jest ona jedyną, jalką udało się uZYSlkaćw trakcie ba10 Białe
ziele o jalkim wspomina topielc>c 'to pI'zestęp (Bryonia aLba L.), a dwoisty olwies to podwójny 'kłos zboża. Przes'tęp uŻylwany był do czar,owa.nia, ściągania k]1owom mleka, natamia9t klm poidlwój,ny .- jakmni,emano
-- przynoslić mial
szczęście. Nie uzyskano jednakże wyjaśnienia
dlaczego właśnie te dwie rośliny
były a.ż tak: ważne. Być może chodzUo tu () za'chowacflie 'W tajemnilcy prz.ed ludżm: ich magim:n)'lch właśc'iwości.
11 P,.trz H. Biegeleis,en, U kolebki
... alp. cit., s. 525.

124

URSZULA LEHR

dań prowadzonych we wsiach karpackich, a Móra Ito Ipodaje niezmieruoną do 'dnia d:zilSiejs'zegoformułę "modlitwy" d€lIllOIlawlodnego dio księżyt:a.
,
Na k'OO1fi·ec
waTlto 'WSIpomniećo jeszcze jedm.ym ciekawym moonencie
znanym nie ty1JkoIW ht'eraturze, a mianowicie, że jeśli człowi€'kowi udało się IW jakiś sposób \WytdOlStać
'z wody, do ktocej wciągał go topielec
i stanąć na gruncie ornym był już wówczas heZiPieczny12,
PrzedstaWlione demony reprezenJtO'wały .sobą płeć męską i jako takie ZiIlaJI1€
są w literaturze dotyczącej innych terenów Bols!ki13. Pozostałe demony występująee w tradycyjnych wierz,eniach ludolwych w Obidzy (patrz tabela s. 1'1<5), wyobmżane są jako istoty rodzaju żeńskiego loa
wyjątkiem jednego .- pOlrońca (niechrzczeńca) - 'Przedstawianego'N postaci dziecka.
W grupie żeńskich demonów istotą, któlra s'tosunkowo najmlllej
krzywdy miała wyrządzać ludziom jest południca. Niektórzy utożsamiają
tę .istotę z boginką wyjaśniając, że "potnice to 'PTZ€zwa boginek"
(1610/8D).

Nazwa tej 'istoty - ja'k moma mniemać - wywodzi się stąd, iż ukazywać się miała w południe wśród lpól14.
Mieszkańcy wsi nie znają pochodzelnia tego demona względme
,w tradycji usrtne'j nie ,zachowały się wzmianiki na ten temaL J. S. Bystroń
wyjaśnia, iż jest to klasyczny daemon meridiamus będący uosobieniem
nagłego wiatru 15. Podczas \badań terenowych ni·e slpo;1;ika:no
się jed'Ilak
z najmniejszą wzmianką na ten temat, która mogłaby .sugerować takie
pochodzenne.
W Obidzy w)'Iobrażająsobie tego demona w postaci kobiety na ogół
starej i brzydkiej, nieidbale ubranej z długimi, Irolocloochranymi\Włosami,
posiadającej IW nich wse.y (rys. 4). Ten ostatni element charakte1rystyki
znajduje na':1PTawdOipo
dobnie j wytłumaczenie w ich specyficznym dzia_
łaJI1ilU
w stosunikJudo ludzi, !k<tórepolegać miało na zm.'ll5zall'iuich do wylaPY'wania i zaJbijall1iainsektów. Niektórzy 'podkreślają, ż·e południca nllJala posiadać bardzo duże, obwisłe piersi. P1oda'wanatu również inna cePa'brz materiały
tereno.we z Obidzy (1555/77), a tak?e
ibidem, s. 526.
Mcri..na jedna'kże ~p()lbkać w literaturze
wąt'k.i uWZJgl~dniają;ce pleć ż.ep',;~ą
demona wodIDoe-gio.
Patrz m. i'll. A. Fis,c.her, Lud
polsIki, Kraków 19'2'0, s. t )~.
O. Kolberg, Góry i Podgórze, t. 45, C'Z. II, Wrocław 1968, s.. ~ll, G. Morcinek, Ziemia Cieszyńska, Katowice 1962, s. 134.
14 W.a,nto tu
naJdmienić, iż ten s.am demon lub bardzD podobny na terenie
Walr.mii i Maiwr przyjął ncuzwę m. illl. Żyt.niej Baby . .Tak można przypu.sz,cl.ać
nazwa jego wywodzi się od stałego miejsca przebywania, a więc żyta (A. Szafer,
12

13

Ludowe

obrzędy,

wierzenia

Wrocław 11976, s. 431).
li J. ByS't!roń, Etnografia

i wiedza
Polski,

[w:] Kult1ira

ludowa

Pozna!1 1-947, s. 141.

Mazurów

i Warmiabiw,

Wierzenia

demoT!ologiczne

125

we wsi Obidza

coo .południcy: jej zdolność przemieniania się 'w 'postać ZJwiecr:-zęcą,
w ,tym
kon/kretnym prz)'lpadku w konia, jest jedynym i niezbyt jaiSnJ'lffiśladem
WLSIkazującym
na cechy 'z'oomorfiewe tego demona 16.
Południce ulkazywały się rw poŁudnie wśród 'pól uprawnych, a więc
mlejsc, gdzie znajdowali się i pracowali ludzie. Do dziś d'rlia zachował
się 'w tej wsi i .nie tylko tam - na ogół przestrzegany - nakalZ przerwania pracy a godzinie 1200. Uzasadnienie tego nalkazu znajduje wytłumacZJeniez jednej 'stro:ny w wierze -- 'kiedyś bardz>osilnej - 'w istnienie południc, (które napastowały ludzi pracujących przez południe, z drugiej natomiast st'T<:myjest poniekąd
usankcjonowany
pTIez Kościół.
O godzinie g~oowieT!Iliodmawiają knioł Pańs\ki co wymaga skupienia,
a przede 'Wszyl5tkimprzerwania na czas modlitwy wS'zel1kitehczynności.
Stąd też nie wypełnienie owej c'zyIllnościTeligijnej - jaik :wieliZlol11o
narażało człowielka na spotka;nie z·ezłym duchem, w tym wJ'lpadku z południcą 17. Demon ten jak kaida inna siła niecz)'lsta miał prawo do takiego człowieka, 'bo nie chroniła go modlitwa. Najczęściej zmuszał on ludzi, by Z1ahija'liwszy, \które posiadał, nie czyniąc. im przy tym nic złego, choć na terenach nie tak od:1e'głychmiał on rozszarpy.wać swe ofiary 18. Zakaz .pracy w południe i grożące z racji nied'oS'tosowa:niasię do
niego k'Onseklwencje, jest ,podkreślany przez infOO'ffia:1;·orów
s,t'OS'l1lnlk.owo
wyraźnie: "w południe nie 'wolno było pracować prz,ez conaijmniej pół
godziny, a jak lnie to t,rzeba było ją (południcę) iskać" (1-5111217,6). Częstokroć człowiek "iskający" połud:nicę, znuż>ony jednO'stajną czynnością zalSY'piałna 'S'ł<Jń'Ou.
Bowodowało to bóle głowy, a nieraz mOlgłodOiprowa,dZJićdo uiclaru słonecznego. Nie prz)'lpisY'wano jednak iY'ch 'Oibjawów
działaniu siLnych r;v południe promieni słonecznych, lecz południcy, co
rpod!k<reślano
mówiąc, iż "zdrowie rnrszczyły" (1<51,2/716). Tak więc działanie tego demouabez.pośrednio - wedle opinii miesL'Jkańcówwsi - było
rpnyczyną st'osunkowo niewielJkich dCJileglirwQlści
fizycL'JnY'ch.Poza tym
- jak wyżej :wspomniano - demQn ten nie podejmował innego rodzaju
wrogich 'w sibosunikudo {:'zławielkaakcji. Mało, zaart;akowa'l1Yprz·ez istotę ludzJką, która o:cllwa'żyłasię stanąć oko rw {)ikoz demO'nerrnpo prostu
uciekał.
W zwiąr~U z zarysawanym iu profilem działawności p olurdnicy s.posoby obrony przed nią były nie~wY'kle Ipraste i logiczne, sprowadzające
r

Ie Jeden

z mic'3zkańców Obidzy padał, że zaaitaJkowa·na przez c~lo:wi.ek.a połud"w konia się zamieniła i ud·ekŁa" (16'1.2176).
17 Za godz~n<:, w którcj
działają złe dUichy u,waża się ni'e tylko 1200 w !1O'.cy,
ale takż.c 12m w południe.
18 W okoilricarch ,nad Rabą,
gdy olfiara n,arparsto:wana przez prrzypołudnrcę nie
poslucha jej Jlo,zkarzu tj. nie zechc'e jej is!kać, .wtedy "rozdziera OO1a[... ] Dcl części i we:>pół z psami pożera" (J. Świętek, Lud .,. op. cit., s. 472 - 473).
nka

]26

URSZULA

LEHR

się do iprrzeT)'lWania
pracy w okresie jej Ipoja·wiania się tj. 00 godzinie 12°°.
a nadto ,oidmawiania oWtym czasie modlitwy "Anioł Pań'Ski".
przetTlWała zaltem IW tradycji [ludowej mieszlmń'cólw Ohidzy postać
'ipobudnicy zarówno \pod w~ględem iS'tO'SUI1kO'wo
łagodnych form aktywilloścti'wobec człowielka jak i nie na1jgOlI''Szejpowi·eTlZchO'wności
(np. oWporównaniu z opisami z ]Il'nych terenów) 19,zdaje się być zaleidiwie przyozynJldem do falkit~clZin€'j
działalności !złych ,ciuchów.
Remimisoell'cjąż}'lwej dawniej wiary w tego demona jesi przestrzegany po dziś d~j.eń zakaz Ipracy w :południe. Przerwa zJU'żyJtllwwana
jest na
odmówi,enie modłitwy i południ'owy posiłelk, jak też i przecz.ekanie okresu, kiedy to słońce najmocniej grz.eje.
Bardziej niebe~i.ecznym demonem przede wszystkiim dla ko.biet
i dzieci jest bOlgi·nka.NieZJbyt jasnego pochodzenia i za'Pornnia:nego już
dzi'Siaj, IpOltrafi:przyspoT'ZYć
wi·e1u ntieszczęść.
Uważana jest w Obi.dzy bądź to za 'Prz.€Iklętegoducha, b~dź też tylko :za złośhwego, występująoego :zawsze w postaci kobiecej. Jedna z inteTlpretacjizawa:rlych w lite'f'a.turze :przedmiotu podaje, że bogi'n!ką stawała się kOibieta, która była Izłą za życia, względnie zmarła przy porodzie bez salkramentów świętych 20. Wynika z itego, że illUlSiała rto być
dusza poikrutująca, a więc zasadnicza myśl została .zachowana w przekazie ludowym, 'choć po'z.bawionym wyraźnie bliżsizych sZ'cz'egółówna ten
temat.
Bogi'IlJkęprzedstawiano jako istotę pk,i żeńskiej, której cechą charakterystyczną mia'ły być nielzwylkle "dŁugie", "wOłfikowa'te"piersi, oraz
"ręce, nogi suche jak kijaki" (rys.5). Czasami - jak podano - "taikie
małe były te bogin:ki" (1610/80).
Mia/no je wi:dywać kuło głębokich potoków, w Mórych rzekomo mieszkały, w ipOib1iżurzek, a na\wet iW lesie. P:rz.ebywanie demonólw W tych
miejs'cach, Szc~E'gólnie w blislmrści wody (Bwko/wy Port'ok), tłumaczono
tym, że często ;prały w niej pieluchy swoich dzieci. Słyszano baw,jem wieleIkroć stuk ort ik,/ija:nek;najczęściej C'zY'niłyto w porze nocnej, ale czasa·mi także i rarno. Jak uważają niektórzy inf.ormartor:zy,hogi/nki miast kijamek używały do prania własnych piersi. To pa-iologi'czne za,cholWanie
uwz.ględniane i mocno 'W}'Ipunktowane w wątku wierz.eniowym ma na
celu - jak lSięIprzypuIYZcza- pOid!k'f'eślenie,iż wbrew pozornym cechom
ludzkim (zewnętrznym) była to liSto/ta nie z te-go ś!wiail:a.Uzupebnienie
19 Jak
np. podaj,e J, Swiętek, południcą miała być "postać niewieścia, biało
ubra.na, nad'zJWyre:za'jbrzydka
z kłami śWlińs'kiani p=d
wa~'gami wY~ltają·eymi,
z ogr,orrnnerni 'k>rOlwiemi oczami, z pazurami
u rąk i nóg jak :radce by'dlęce"
(J. Swięt.ek, Olp.ciLtL,s. 472).
20 J. 8kJoiWfQineJk,
ZWY'C'zajei obro:ędy l'od'zirnne [w:] Monogr,aJia pow. mysleniockiego, op. cit., s. 256.

Wierzenia

Hyc. ,l. Boginka

-

rys. Anna

demonologiczne

Tomasiak,

127

we wsi Obidza

lat 76 Arch.

P. E. w Krakowie,

nr 16131

18D!II/2

Ryc. 6. Smier('

-

rys. Franciszka

Jasińska,

lat 36 Arch.

P. E. w Krakowie,

nr

1613/80/117

charakterystyki tego demona stanowi przypisywana hoginkom 'zdohlOŚĆ
znikania w momentach dla nlch krytyc,znych, np. zbyt b1i~kie podejście
człowieka, czy przy;bieranie postaci znajomej są:sia'd!ki,albo dziecka, co
.'izczególniemiało im 'pomagać w dręczeniu kobiet.
W działalności tych demo'nów uwa'ża'nych za nie'be.ZJpiecznedają się
wyodręhnić dwa kierunki :pieI'Wszy, 'ZJwiąlzaJlyhezopśreidnio z iPo1oż.nicą,zagrażający
jejżydu,
oraz idrrugi, wią1żący się z filowonarodzonym
dzieckiem. Naileży tu na wstępie wyraźnie zaiZnaczyć, że bogin!ki zainteresowane ,były tylko takimi kobietami, które nie były jeszcze - z różnych względów - na wywodzie o1'a,zdziećmi, ktć'rych nie ZidąiJonoochI"Zcić.
Wiadomo, że kobieta po urodzeniu dziecka była uwa'żana za ni.eczY'stą,
aż do wywodu - obrządku religijnego zmywającego z niej grzech nie.czystości. Okres pomi~dzy poro:d€!Illa wywóde:m traikltowany j'e'SIt; w chrreścijańskim sySttemi!e rehgijnym jako moment przejścioWy; w :krt;órym
to kohie1a-poło'ŻJIlioapo'Z'bawioQlla
łask oo·żych, nara'żona bywa na działanie złych duohów. Podobnie tralktowane jest no'WonarooWiI1edziecko od momentu :swych naro:dzin do 'chrZitu wprowadzającego go w świat

URSZULA LEHR

128

chrześcija ńslci, a tym samym polddającego go o:cłux>niereligijnej, w.ajduje się w !Okresi,eprzejścia i podlega tym samym mocy "zła". Naj.bardziej więc ożywioną działa'l'llość Iprzeja'wiają boginki w tych właśnie
okresach. Stąd też ;zachował się - kiedyś baTdz<oprzestr:uegany - zaka~zmówiący a tym, .że "za miedzę nie mogła wyjść, aż Ido wywodu,
aż dziook.o ochrzciła" ('1610/80), /bowiem "póki na IWYlwód
nie iposzła do
sześciu dni to przyszła (iboginika)i Iprzyniosła swoje (dziecko) i ulkrad~a
tamto" (1~10/80).
Przybrawszy postać dziecka "ssa'ły mańkę tak długo, aż ją prawie całą wyssały i uciekatly" (1 5ił2/76). Potem dopieTO taka k>oIbietamiala się
zorientować, że to !była przemieni'o:na w dziecko boginka. Nie potrafiono jednaJkże wytłumaczyć powodu, dla kitórego tak są'dzHa. MoŻ'Jnapr·zyp'USZC'Zać,.
iż 'Zibytt'rrieosłahienie po 'karmieniu ta!kiego "dziecka" mogło
nasunąć mrode1j i :prze'sądnej ma:1Jcetaką myśl, a w rzeczywistoś.ci było
tylko i ,wyłącznie IPr'zyczynąchwilowej niedY61pozycji.
Kobieta, któTa 'nie poszła lIla lwywód nara!żona była takż·e nazwadzelIlie jej prze1ziboginkę, która - jak podano - "stała za oknem. Zielona chustka 'na głowie. Przybrała postać kogo innego. Miesiąc świecił
i gada stojąc plOdokn€iIIl:chodź-ze, chodź-'ze. Wyszła na po'1ei uwi!<1ziala, że nilkogo mile było i zemdlała. Ta kobieta nie poszła na wywód"
(16112/716).
Na ·ogół jedJna'k zwraca 'się uwagę na tradY'Cyjny motyw wierzenia
zwią~zanegoz tynl demonerrn, a mialnowicie na porywanie nieochrzczonych dzieci MimzJkańcy Obidzy znaleźli tu 'proste, logiczne wytłumaczenie tego faktu. Uwa'żają oni, że boginki choć posiadały własne dzieci,
porywały jednakże, a właściwie zamieniały Ina ludzkie z tej racji, że
ich własne były "nieidorajdawarte", lub też ihrzydkie i 'ułomne, "inne
na oer:ze", a nalde" wszystko placz<liwe. Fa'k't przypisywania boginkom
tego I!"Odzajudziała'lnoś:ci tj. zamiany dZJieci,stanowił również dla niektórych i:nfo:rmatoróiw,tłumaczenie '~darzających się uyQldzindzieci nienormalnych.
Celem zamienienia dzieCka, hogtnki uciekały się częstokroć do podstępu, który :po~'egałna wywoływaniu położnicy 'z domu, by podczas jej
chwilowej nieobecności zCłmienić dziecko. Zamienione klz.ieckonazywano tuodmieńrcem, a 'Po~nać go ffi'O'Ż'Jnabyłoni~ tylko 'Po brzydo'Cie czy
kalectwie, ale takźe po wielkiej żarłocznoś'Ci!i nienasyceniu, ora'z umiejętnoś'Ci cho'Ctzenia i mówienia zara'z po ur,oidwniu: "udawało, że nie
umie chodzić, wychodziło z kołyski jak kto nie widział" .(115112/716).Aby
Uipe,VIIlić
się co do tego, że dzieclkowstało faktycznie odmienione, należało rozpa'1ić ogień, !rozbić jajka, do skoruipe'k włożyć jedzenie i o.bse'rwować. Wtedy odmi,eni,ecmiał wyJść z kołyski i powiedzieć: "tu mało,
tu malo, tu sie nie Illahaju" (15112/76). Oba więc fakty: :zdolność parui

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

129

szania się i umiejętność mówienia były niezaprzeczalnym dowodem, że
dzieckonaileżydo boginki.
W,edług optni,i mieszJkańców wsi, młoda matka chcąc uniknąć spotkania z .tym demonem, pOw'inna jak naszybciej ochrzcić dziecko, a sama pójść Ina wywód. Jak stwierrdzono:"ochrzcić dzieako to najlepiej
jest, a też przy chrzcie te modlitJwy są dobre" (li61Of80).Jeżeli jednak
nie uczyniła tego w stosunkowo krótkim czasie - boginki jako duchy
wiedziały przecież, gdzie urodziło się dziecko - musiała Ipi:1nieje strzec.
Gdy mimo to boginkom udało się podmienić dziecko, kobieta zmuszona
była uciekać się do drastycznych posunięć w stosunku do odmieńca.
Najbardziej skutecznym działaniem w celu odzyskania dziecka było bicie odmienionego. Czyniono to w ,ten sposób, że "bili dzieck,o bogrrJiki
rękami, scapami", ailbo też radzono "wynieść na kapę i święconą palmą
(wie!lkanocną) bić" 1610/80). Usłyszaiwszy ikrz~k odmieńca, boginka przybiegała natychmiast oddając zabrane dziecko i mówiąc przy tym z wyrzutem do matkii: "Na mas 'oddaje ci, ja sie nad twoim nie znęcam jak
ty nad moim" (1512/76).
Dziecko ludzkie, które trzymała u siebie bog'inka" suche było i zabiedzone jak oddała i na trzeci dzień umarło" (115'12f7r6).
Informatorzy
tłumaczą ten fakt w sposób ,następujący: "zabiedzone było, bo to był
duch, a duch mleka nie ma" (1512/76).
MieszJkańlcyObiJdzy przekona'llri są co do szczególnej mocy rośliny
-nwanej zwonkiem (Hypericum
perforatum
L.), czyli posiadającego lecznicze właścilwo,ścidziurawca 21.Miał on skuteczmie chronić napastowaną
przez boginkę ,położnicę. Wystarczyło bowiem, że dotknęła ona tej rośliny, a demony te uciekały w popłochu pozostawiając koibietę w spokoju.
O tyrrn, że roślina w sposób ,tak skuteczny przerciwdziałała boginkom
miała się dowiedzieć od nich samych. Jak podano: "boginie tak wołały:
Połonlka, trzymaj się zwonka" (Hii55/77)22.
Istoltą, która z racji tego, iż kończyła ludzkie życie, a więc zawsze,
od wieków tOlwarzyszyła człowiellmwi i towarzyszyć będzie, a zdecydowanie jednym 'kierunku działania i to na niekorzyść człowieka - zgon,
a także dlatego, że nigdy istota ludzka nie mogla się jej przeciwstawić
21 Na temat
dziurawca patrz mój artykuł pt. Ro'śliny jako magiczne śl'Oidki
apl~tropeiczne w polSlkiej demonOl!ogii ludowej i magii (artykuł w druku).
22 Poda,ny tu
wątek dotyczy wywiedzionej
prllez boginki położnicy. Jest to
przekaz zniekształcony,
uwzględniający
jedynie matkę, względnie drugi wariant
tego wątku. Pełny przekaz znany z literatury
mówi a porwaniu przez boginki
dzi·('('ka. PlJdaje także Clko,licznoś('i w jakich gOlniąca je maltka, a nie porwana.
dowiedziała
się () cudowny,ch właś'Ciwoś'Cia.ch dZlwonka (J. Ś'Wię:tek,o'p.
cit.,

~. 474).

Porównaj ta'kże O. Kolberg,
Krakowskie,
op. cit., s. 46 - 47.
9 "Lud" -

tom 66

Góry

...

op. cit., s. 503 - 509 i 510, tegoż autora

130

URSZULA LEHR

jest śmierć. Wybitnie negatywne funkcjono'wanie tej is,toty, jak też
jej nie mają:ce :zJwiązkuz człowiekiem pochodzenie, poiwoliły zaklasyfiktOWaćją do grupy demonów i podgrupy B, którą to podgrupę zamylia!.
LudOIWawersja rodowodu demona zwanego 'śmiercią poldaje co następuje: "jak się aniołowie zbuntowali to jedni poszli na jedną stronę,
a drudzy na drugą. Jeden nie wieldział gdzie iść i został na ziemi śmiercią" (1:5<112176).
Jest to :postać ucieleśniona, żywa, 'widzialna przez człowieka nie ty lIko końc:zącego swoje iŻy>Cie,
dokitórego przychaidzi, aile t,eż i przez mnych. Przyibiera postać kobiety, jak niektórzy informatorzy podkreśiają
"wielkiej baiby, suchej w łoktusie białej" (161<0/80), czasem z koszykiem
w ręce lub z kosą (ryc. 6), przy czym cz,ęsto miewa zasłoniętą twarz.
Przychodząc natlQlmiast do konającego ma nieść w ręce "jakisi kielich
i daje cosi do wypicia" (1151217i6).
Głównym ceilem jej działalności jest odebranie człowiekGwiżycla,
co wszyscy uważają za naturalną kolej losu. Przychodzi więc do konających, by wypełnić swą misję, bo takie jest główne zada'nie tego demona, z czym się na ogół godzą. Oba1wia'jąsię jednakże spotikania z nim
ludzie zdrolWi i slprawrni. Nie spotkano się jednak z t'wierdizeniem, by
śmierć mogła zaszkodzić w jakikolwiek sposób tym, którym rychły z.gon
nie jeslt prze:Zlnarczony.Pojawienie się tego demona zwiastuje śmierć
w poib~iżurnie1jlSca,
w którym go widziano.
"Prr:z.ecież chłop wió,zł śmierć w Jazolwsku. No sła baba pięknie ubrana. c'ws~'eiCz:kana głowie no i przybrał babę. Weszła pOltem do domu jakiegoś, gdZie
chło,p leżał i u:mie[1ał. I we5zła i :.;'traciła slię" (1610/80).

Ujrzenie natamialSit tego demona przez j'akąś osobę bywa talkiŻezalPorwied:ziąjej zgonu.
"Na roik przed śm1ercią widziała matka moja
łolktl.:us'iąn.a plecarch. Wieczorem w'idz;~ała" (11610/80).

śmierć.

Z

jak wierzą -

płachtą

białą.

tJiką

Czasami zdar:za się, że zagadnie człowieka pytając czy w dalnym ohejściu, do któreg,o ,zmielTzasą psy, które wyC'zuwają tego demona będącego przeoież duchem mimo cielesnej powłoki.
"Sed chło!p i śmierć sła z nim. I on rOIZJma:wiał(ze śmi'crdą). Pó:'.ni pTzesz.li
kawałek drogi i ona nie pyto tego chłopa: a pan w tamtym osiedlu? - ono t1lLalo być bhsiko - a w tamtym osi,edlu po,wiązane óum psy? A pOlWiązalne.pOlWiazanc. No i podziała się" (1555/77).

Demon ten zaezerpia człowielka nie tylko w ce'lu uzyskania jaktejś
informacji. Nieraz prO'S'i'O jakąś przysługę, zaOldldanie której potrafi się
odwdzięczyć - jak podano - iW dwojaki sposób; może przedłużyć życie lub też powiedzieć po kogo idzie. Poniżej zamieszczone krótkie opowiadania najlepiej to zilustrują.

Wierzenia

demonologiczne

131

we wsi Obidza

"Deńko sta.ry chlap przechodził pr.zJez Dunajec. Ja'kaś kobieta podeszła i gada: pflZeni,cś mni'e. A ,on s'ie bał, ż'e SJle wY'Wlró.ci,a ona gada: przenieś mnie,
bede ciężka jak gęś. A potem podziękowała i gaJda, że będz~ie żył długo, 102 r:Dki bedzies żył. To była śmierć" (1;51217<6).
"Majerski szed z roboty i spotkał ją (śmierć) i niosła koszyk.
mógł i na końcu powiedziała mu gdzie idzie i po kogo" (1512176).

On jej

po-

Bywa też, że śmierć może niechcący kogoś przestraszyć s'Woją os-obą, wtedy 'l1'jawlIliacel swegozj'awielIlia :się, uspokajając poprzez podanie
powodu S'wej orbeonośd.
"Idzie dziwka po IWode, a smi'erć ją zadągnęl.a za rl;kę, a
na) gada: śmierteczko mojaś ty, nie bier mnie. A śmierć: ja
po ciebie. I jak ta dziwka wróciła to gazda już nie żył" (15112/76).

(dziewczypo górala, nie

0Iillł

Ale ZJdarzają się wypadki, iż jej nagłe pojawienie się powodujące
strach u człowieka, który ujrzał t~go demona jest celOlwe.W tym wypadku doty:czyć to miało - jak podkreślano ...•
takiego "c,o wódke pił, pije, a mało chodził do spowiedzi, to ta:kiemu sie traf~o śmierć zobaczyć"
(155,5/77). Ów strach zatem
wywołany
niespodJzi'ewanym ujrzeniem
śmierci ma być niejako przestrogą, patrząc na to p'1,z€'zpryzmat wierzeń ludowych. Tego rodzaju "nauczka" może wywrzeć - jak uważają
mieszkańcy wsi - (pozyty1WlIly
Iwpływ na takiego człowieka, albowiem
strach jaki się wówcza\S u niego zr'odzi, w)'lwołany oWYIIDspotkarniem
jest IPonoćokropny.
"To idzie w nocy ze smlerciom rozmawia, a ta śmierć leci koło niego, żeby
ten człowiek ją nie widział, żeby ją nie poznał. Lezie taka biała kobieta z chłopem
i rozmawia z nim. A łon niby to widzi, że to kobieta idzie. Późni ona zniknie,
podzieje się i chłop zostanie i późni chłop nawróci we swoją strone, a to zniknie
na miejscu, że tego wiency nie widzi. No i późni go biiClre~trach, t.ak go ogarn~ic
strach i on sie okropnie boi. Jak zaleci do domu to słowa wtedy nie może wyp:)wiedzieć tak mu ~micró stra~ha dał,a" (15'5.';/77).

Przerl demonem tym nic, ani też nikt nie jest w stanie się obronić. Co prawda ·literatura podaje szereg ciekawych przypowieści o przechytrzeniu śmierci, na których to kanwie powstało wiele bajek, ale tu
raczej traktuje się tę istotę pawa'żnie, z należytym szacunkiem dła spełnianej przez nią misji. Poja1wienie się tego demona jest nieubłaganym
wyJ.'lcikiem,
a :na!wet kIQniec'z:nością.Zrozumienie tego fakrtu spowodowało,
że nie starano się 'nawet wYlIDyślaćsposobów mających na celu odwrócenie losu czy pokrzyżowanie planów tego demona. Zresztą byłoby to
bezce-lowe, albowiem nic nie zdziałałyby ani ŚTodlk:imagi:czne, a .tym
więcej rehgijill<e.Dem·on ten stoi ponad nimi. Jest posłańcem Iwyk1ollliującYIIDpolecenia Istoty Najwyższej, której człOlwiek WlieTlZący
nie będzie
i nie jest w stanie się przeci'wstawić i talk le'ż rOZJUmianajest przez
mieszkańców Obidzy spełniana przez niego funkcja.
II·

132

URSZULA

LEHR

Przedstawione dotychczas wątlki wierzeniowe wiązały się ze światem
dorosłych i ich to głównie dotYCizyły.Istnieją jednak zachowane - choć
w pO'staci :znac~nie zubożonej - przeka'zy o demanaich wywodzących
się z rpoJmtujących dusz dzieci, które takimi stawały się za sprawą swych
matek. Mowa Ituo ,porońcach, Z1wanych wymiennie w Obidzy niechrzczeńcami z racji zatarcia ,różnic pomiędzy nimi w kolejny.ch przekazach
ustnY'ch. Znany tu wątek wierzeniowy o demonie dziecięcym łączy w sobie dwa ba:I1dz.oZ;ohżone, których rozid:zie1enie na etapie jedynie fragmentarycznego przekazu jest niemożliwe. W związku z tym potraktowany został jaiko jeden i tak przedstawi,O'tly23.
Wedle iPolWszechniepanującej qpinii, pokutuje dusza dziecka, które martka zabiła Irozmyślnie to jes,t poprzez sztuC'znie wywołane poronienie, wzgilędnie uśmiercenie go zaraz po urodzeniu. NajlczęśCliejczyniły
to kohiety niezamężne, aby ukryć O'wocswego ,grzechu. Ponie'waż działanie talkiej matki okryte było tajemnicą, przeto embrion lub zahite
dZliecko :zakOlpYIW:ała
w jakimś usironnym miejscu. Tak więc z niezależnych od niego ,przyczyn dziecko, awłaś'Ciwie je.ga dusza musiała po
swej śmierci pokutować; po pierwlSZerl1atego,że Ziginęło śmiercią glWałtOWiIlą,a po drugi,e zmaTło bez salkrame.ntuchrzDU. Stawało się więc jak podają wierze'I1ia ludowe -z
tych dwu powodów dem'onem w pasiaci najczęściej bliżej nieokreślonej.
Funkcja jaką pełnić miał ten demon przejawiająca się w jego negatYlWno-neuiralnej działalności (podgrupa C), a więc w sposób fizyczny nie krzywdząca ludzi, to rodzaj wyrzutu :sumienia, w tym kOlllikretnym przypad!kudo pewnego stopnia zmaterializ'O'wanego, wywołującego
wizje. Przejawiać się miał dojącym się słyszeć głosem płaczącego dziecka, lub nawet widywaniem jego postaci tak przeiZ ludzi obcych, ale nade ws.zystko przez matk,i w godzinie ich śmierci.
Jak podano niechrzczeńce "som tam, gdzie je matka zakopie" (1612/
/76), a więc mogą być zaTówno IW kTZakach, w lesie, a nawet wodzie.
W każdym razie w miejscach odludnych. Mimo toZ'b['oidnia zostaje odkryta dzięki ingemncji sił Iwyższych. A dz,ieje się t'o w następujący sposób: "zawsze jak talkie dziecko jest gd:zJiepochowane, to biją pioruny
i deszcze leją, ,żefby:g~ wyrzuciło i aby woda spłukała" {l5,l,2/'ii3).Zdarza się, że nie zawsze za pierwszymrozem woda wymyje dziecko, wtedy
to tak długo pada, aż w końcu ukaże się ono na poiwiel"zchni.

23 Zasadnicza
ró,żnica tkwi w poc.hodzeniu tych is~·o<t.Po-r-Ollcem "taje siG dusza
dziecka poronionego umyślnie, niechrzczeńcem
natomiast
dusza dz.iecka zmarłego
lub zabitego bez chrztu. Ale talk w jBdnym jak i w drugim przypadku
elementem łączącym obie 1ó>1Q1;y
jest bra'k sa!k,rementu chr:z.tu.
Porównaj K. MO'szyński, op. ciA., s. 674.

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

133

"Ta!k bije w dzieck.o zakcxpaTI'e, nieochrwz,o.ne, m.ałe. Biło kiedyś i ulikt nie
wiedział o tym (-o dziecku tam leiącym). Przyszła powódź, była pod korzeniem.
ale go ni,e wy.rz,udlo. Drugi raJZ prlzyszla i jeSlZlC1Ze
nie wY'niosło, piO'rUlny biły
i nic. Trzeci dzień, pioruny wY'w;rócily gr:us.zkę i .dz.i,eoko się pO:k.azał,o i u:-ltało" (151~176).

Na ogół mielszJkańcywsi wiedzą jaka jelSrtprzyczyna tych gwał,townych ulew, a już na pewno bijących w Jedno miejs'ce piorUil1ów,co wyjaśniają w spooób na:stępujący: "jak jednym pasem idzie bur.za to znaczy,
iż coś tam jest sohowalIle (w .obrębie tego pa'sa). Zawsze jak pioT'ulIlybiją
w jaikieś miejsce to dziecko wyniesie" (1'512/716) 24.
Dziedw wymyte przez desze·ze chrzczono i chowano na omentaTzu.
W przypadku, ,gdy słyszalIlo jooynie .płacz dziedk.a, za poradą ,księdza postępowano w taki oto sposób:
"Przyszli na to miejsce z księdzem i za-ezęlichrzcić:
jakeś panna, to niech
będzie Anna i kropi święconą wodą. Ale zaczęło jeszcze bardziej płakać i wtedy paiwiedzieli: ja1keś pcm to niech będzi,e Jon. W:tedy za'klalskalo i udSlzylo s.ię.
I nigdy już nie p.htkalo w kj kępie" (1512176).

Z przytoczonego :tu cytaltu wynika, że dem()lIlten (potrzebował dla swego wybawienia sa;kramentu chrztu, Iktóry to wy!pełmionynawet oW takich
okolicznościach Izwatniał go od pollmty.
Jak już wspomniano, zabite d·ziecko mogło ukaiZywać się swojej matce
w godzinie ·jej śmierci pOIwodującprzedłiużalIliek'onani.a. DOIpietropo wypelni€lniuodpowiednich czynnośó talk.magicZ'nych j'aik i religijmych znikalo, a matka mogła spokojni'e umrzeć.
"Jedna taka we wsi zgubiła siedmioro dzieci. Jak umierała
to nie mogła
Clmrzeć, bo t.e d'zioci latały ko'lo ni·ej. Musilała uszyć s'ied-em su:ld'enek, poświęcić
je i ochrzcić i n,lr:zucać na ka:i-de dzi.et:Ko i wtedy już ~pok,O'jnj.euIDalrł,a" (1512/76).

Do demonów liteTatura przedmiotu zahcza także tak zwane błędne
ogniki. Mają to być duchy pDllrutujących .geometTow, którzy za swego
życia niesprawiedliwie wymierzali :granice pól, krzywdząc tym samym
ich właśció€lli. UikalZYlwa'ły
się w postaci światełek. W badanej wsi,
w wątkach wierzemiowych ,zachowały się jedynie:zmaczoniezu:bozone przekazy sugerujące jednozmac~nie przynależność tych istot do poikutujących
duchów. W związku z :tym wyjątkowo, odnośnie materiałów doitycZących
tej wsi, błędny ognik :został pr:zemiesionydo 'grupy IV.
Drugą grupę stalIl'owią istOltydemoniczne. Wśród nilch niezwylkle ci€ka'wą istotą z pUinktu widzenia ,etno-medycznego jest zmora, która wedle przekonania inf.ormatorów ~ co prawda sporadycznie, ma się uaktyw,niać jeszcze obearrie. Uzasa'dniono to następująeo: ,,'ej teraz i tak będzie, ho ludzie grzeszmi" (1610/80).
24

Poró"\VInajK. Moszyński, ,o!p.cit., s. 677.

134

URSZULA

LEHR

Zmora uważana w tej wsi !Zaniewidzia·1nego ducha, przychodzić ma
do czlowielka rw nocy, podczaISsnu najczęściej - jak podano - o 1200
godzID.ie.Na ogół i'nf.OII'matorzytwierdzą, że siada przeważnie Ina piersiach
śpiącego dowieka i dusi go. Przejalwiać się ,to ma IW ten sposób, że albo
gniecie swyan ciężarem powodując 'Uczillicie
'dusznośoi, \Względni'edusi poprzezw\kładanie ISwoj~g()języka - tak to odczuwano - do ust śpiącego
i ssie krew. Celem obezwładnienia ozlOlwieka,co ma jej ułatwić jego dręezenie, zmora ma chwytać go za duży palec li Illogi. Podkreślano tu również fakt, ~ zmora ma .napastować tylko tak'ich ludzi, którzy śpią na
wznak.
"Dusiła, nie można było oddychać. Na wznak jak ·kto leżał to pr.zychodziła.
Najbardziej jak leżał w stodole pod strzechą" (1610/80).

Opisany wyż,ej ze<spółobjawów wywoła,nych przez tę ist'otę wskazuje
jednozna,cznie na dolegli'wo'ści 'związallle z sercem i układem Ik:rą:żooiowym, które to nie uŚWliadamiane,!przypisywano izmorize.Pot,wierdzeniem
takiej htpotezy są sposoby o charakterze mag.icznym i magiczno-religijnym mają'ce na celuobrO'nę przed nią jak' i jej rpozJbyciesię.
Przede wszystkim zalecano, ,aby człowiek udający się na spoczynek
"położył Tęce na piersiach na krz)'lż, itO 'W-tencZ'as
go zmora nie napadła"
(1,5.57/77), lub skny,żował nagi. WskamnYJffi było również nie spać na
wznalk, :bowiem "jaik się inaClzej poł'Oży to nie dusi :nmoca" (1:5J.:217i6).
Jeśli człowiek nie 'Zas'tosowałsię d,o powyższych wskazań i zmora przyszła w nocy, należało 'Za'W1szel:kącenęprzezwyciężyć ów bezwład ~powodawany jej dzialaniem i przewrócić się na bok, lub przeżegnać się, albo
też "jak zmora dusi to poruszyć palcem u nogi" (1151\2/76).
Przedstawiiana w przekazach tradycyjnych Ipochoidzą'cychz tej wsi
postać zmory wskazuje bardziej na fizjologiczne źródła pochodzenia tej
istoty, aniż,ełi - mówiąc ogólnie - demoniczne.
Nie jest tu między innymi :ona1na,a przytPi:syiwanazmorze zdo,lność
dręczenia przez nią zwierząt, a nawet rQŚ'lin25.
Inną istotą, Iktórej działanie w 'sto:SIJ.,nku
do czł01Wiekaposiada charakter zdecydowa,nie negatywny jest strzyga, strzygoń. Są to na;:nwyokreślające jedną istotę, a wynikające zró:żmicowa'Uiegramatycz'ne ma wskazywać na jej płeć.
Wywodzić się rna znieochrzczonego
ducha ezłO'wieka, który to po
swej Śmierc.i,chodził i I?-a'pa'stowałludzi. Wiąże się to przekona,nie z wiarą, iż niektórzy ludzie mieli po:siadać dwa duchy. Dawniej nie było tak
rozpowszechnione bierzmowanie, jak też nie było zwyczaju dawania :przy
25 Wspomina
nowski, Kultura
1971, s. 198)..

o tym-B.
Ludowa

Bara.no.wo:tkiodn:o~nie ziem Polski
XVII

i

XVIII

w.

na

ziemiach

środkowej

PoLski

(B. B:naŁódź

środkowej,

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

135

chrzcie dwóch 'W iOlI1
, pr..zeto je/den z tych dUlchów jak wierwno
nie poskromiony
pTZ€Z saikrament
chrztu lub ibie:rzmowa.nia stawał się
złym duchem.
Z przekazów 2malIlYlChw t'ej wsi, istota ta była niewidz'ialna, ałe za to
można .było poz,nać czlO'wieka, po śmierc.i którego duch chodził, a mianowicie: "rodzi się z zębalffii",. a "dorOlSrłego strzygonia
poznać pOZJTO'śniętych brwiach" (1/511:2/716).Tak więc oooiliniki rodzące się z 'Pewnymi adchyl00'iami od normy (zęby, ni€'1:ypowy wygląd zewnętrzny),
a nawet zpewnymi ohjawami chorooowytmi tuż 'Po UI'odzooiu nip. powszechna u mały~h
dzieci p~eśnia:wka, były uważane za potencja'lnych nosicieli diwóch duchów,
a co za tym ~dzie kandy;datów na strzygi i strzYlgO'nie. Z tym, że naJeży
tu podkreślić raz jeLsZClze,że to jeden z dwu duchów po śmierci takiego
człowi€lka, a nie 'on sam, stawał się :s'trzy.goniem.
Można jednak było w porę z<łJpobiec zwcizeniu
się tak~ej istoty.
Zorie~ntowawszy się - po cechach wyżej wspomnia,nych
- tnelba było
jak najszY1bciej ochr2Jcić dzie~ko nie jednym lee.z dwoma imi,onami.
Strzy,goń pojalwiał się w nocy i jak powiadają nie da\wał spać. Szczególnie miał przychodzić
do tych osób, a nawet domo'WIni'ków, 'którzy mu
mieli za życia wyrządzić jakąś krzywdę. "Po śmierci przychodził
do domu i straszył"
(1.6W/80). Bliższych danych na temat jego działalności
mieszkańcy wsi nie umieli padać.
Aby uchrolIlić się od tej istoty, gdyby 'ni,e zdołano w porę tj. nadać
jej za życia dwóch imion należa'ło: "rtaki jalk U1IlXlzeto się go chowa twarzą do ziemi, aby chodził pod ziemią" (1512/76). Irnni n:atmp.iagt podali, że
trzeba było posiadać ,,<palmy wie1Jkalnocme i tymi palmami się ludz·ie bronili, bili" (15:55177), lub też ,)uid7ie się m od:l11i i na msze da.wali. To
miało pomóc." (1:61<0/80).
Talk 'więc te dwa, jakie prze.tpwały w wierzeniach
o tej istocie archaiczne elementy rt:u wskazane,
a mianowicie
posiadanie
dwóch duchów
(dusz), rodzenie się z zę'bami lub zrośnięt'e brwi, a także specyficzny
rodzaj pochówlku, ułatwiają
identyfikację
,tej istoty jako strzygi, a równocześnie wskazują na 7Jna,cZJnezubożenie ,wątku wierzeniowego.
PiTzedsta<wione Idotychczas demony i istoty demoniczne
występujące
w wątkach wierzeniowych
w Obidzy charakteryzowało
wyohrażanie
,ich
jalko istot człek.dkszta łtnych, wywodzących
się od duszy człowieka, ale
ukazujących się w ludzkiej i częścio,~o ludzkiej postaci, wL)ględnie :niewidzialnych. Inne za,noto,walD€ w tej wsi przekazy traktują
o ludziach posiadających szczególne predyspozycje
i wiedzę irracjonalną
(płane1milk, czarownica), które to upoważniają
do umieszczenia
ich w osobnej grrupie tj.

nI.

Jak wynika z zachowalnych 'w Obidzy przekazów,
płalDetlIlikiem był
człowiek "ży:wy nie duch, :wyglądał jak chlap s.tary", wzg'lędnie "siwy

136

URSZULA LEHR

dziadek z ksiątżką taką" (1:5'1217-6). Była to więc osoba i to wyłącznie
mężczyzna, w starnzym wieku, a więc posiadająca jakieś doświadczenie.
Musiał to być człowiek znający się na zjawiskach zachodzących w Iprzyrodzie, a nade wszystko stosUlnlmwobiegły w meteo[,o'IOlgiiludowej. Na bazie tej wiedzy potrafił p['zewidY1waćmające nastąJpić ZJmia'nykJimartyczne.
Umiejętność ta a:ni lnie była ZJnanąwe wsi, ani też tym więcej praktykowaną przez wi'e'le osób. Posiadana na ten tem'at wiedza przez pojedynczego człowieka, stwarzała lwokół niego mitY0ZJnąotoczkę, czyniąc go
kimś innym, wyższym, przy!pisując mu właściwości nadiprzy['odzolnei nadając mu miano płanetnilka. Uważa się nadto że posiadał on zdollność
nagłego znikania lub "wciągania" przez ,chmury 26.
J ak podają ludolwe przekazy, ipłaUletnik różnił się Old iI1lnych ludzi
także i tym, że oprócz szczególnego posłannictwa jakie mu zostało dane,
urodzić się miał w tzw. "czepku", który to zasuszony lnosił zawsze przy
sobie, a nadto "zaWiSizez jednego raga kabata kapała woda" (15112/';"6).
Niektórzy zlwracają uwagę, że "miał taką pła1chtę lnialną", w Mórej to
"nosił się" (1,512/76).
Wszyscy indagO'wani twierdzą zgodnie, że była to istota dobra, której
działanie sprowadzało się do ochrony wsi od deszczów i burz. Wspominają, że we wsi miało być dwóch płanetników; jeden z 'nich żyjący
około 100 lat temu Mróz lub Bil Qnaz.wi.skadoikładnie nie pamiętają),
oraz drugi niejaki Warzecha. Podany przez infoirmatorów profil działalności płanetników bazuje na Slposohie.zachowania się pierwszego z nich.
Zakres działania tej istoty jest ściśle określony i ogranicz.ony jedynie
do ingerolwania w momencie niekorzystnych układów atmosferycznych.
Tak więc, gidy zbliżała się burza - a czym płanetnik wiedział znacznie
wcześniej - wtedy znikał ,gdzieś na jaikiś czas, a potem "wracał cały
mokry i zmor,oowany, ale nie chciał się przyznać gdzie był" (16012/76).
Nagłe znikanie plainetnika wytłuma'czolno ,w sposób następujący: "chmury
prrzychodzą i wynorszą .go w powietrze - taka mgła go przesłaniała"
(1512/76), lub "mgła spadała na niego. Unosił Slięw powietrze do chmur"
(1610/80). Wyrnika z tego, iż "pTalcę" swą wylkon)7IWał
wśiTódchmur, a nie
na ziemi. Polegała ona na odganianiu burz, co przejawiało się w podtrzymywaniu chmur i IprzEmosz1en1iu
iJchnaj'czę.ściej na oibszary neutra,lne np.
lasy, dlat,ego też "un~LSiłsię w powietrze i rozganiał je" (1)610/80). Ale
bywały i takie 'WY1padki,·żepłanetnicy "bili się między sobą w odganianu
chmur. Ten od swego odganiał, tamten od swojego pola czy wsi" (m1l2/
17.6). Gdy naitorrnialstw powie!trzu s'ły,szano szum mówi'ono, "że zmalwiały
się - te płanetniki - żeby te chmury trzymać" (l,5ilI2/76).
W ObiJdzy panuj'e powszechna orpiJnia,że "płall1letnikisą dobre" (15l!21
2G

Porólwnaj K. MOiszyńJski,op. dt., s. 649.

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

137

/76). W związku z tym nie tyl.ko nie urni!kano ich czy obalwialIlo się, ale
nawet usiławano
im pomóc. Wierzono,
że <płanetnicy
bory1kają,cy się
z chmurami potrzebują
dla wzmocnienia siebie pokal'mu, a za talki uważano dym. W tym celu sypall1JOmąlkę jęczmienną
(żytniej nie używano, ale
dlaczego ni'e potrafiomo wytłumaczyć)
"z chleba lPieczonego na Boże Narodzenie" (11610/80), na żarzące węgieliki UilllieszC'zone na łopacie chlebowej czy pokrywce. Mąka tląc się wydzielała
tak potcr:zebny:płanetnikom
dym. Czyniono to na ogół na z8W1I1ątrz dOffiU. Czasami mąkę sypan-o
wprost na blachę pieca, a wtedy dym wychodził 'przez rkom1n, c·o wcale
nie umniejszało
jego wartości "odży;wczych".
Zamiast mąiki "smeJldzono"
nieraz "cetynkę"
lub "ziela święcone w wiąza'nkach
alho w wialnkach"
(1610/80). Niektórzy informatorzy
Iwyraz'!llie podikl'eś1ają, że dym miał być
pOIkarmem dla pła1netni:ków, i'llII1ina'tomiast uważa'li, że sam ,w sobie posiadał zd·O!lność odpędzania chmur 27. Do dziś dnia w czasie gwaltow.ny{;h
burz, względmie ulewnych deszczów, przynajmniej
starsi mieszkańcy
wsi
wykonują tego rodzaju zabieg m3Jgiczny, uzupebniany częstokroć ślwleceniem ipoświęccmy;ch w dniu MaiJki .Moskiej G:['l()mnicznej (2 II) gromnic
lub świec.
Obok wiary wopielkuńczą
ro'lę płanetnika
chroniącego
wieś przed
skutkami gradobicia i podobnego typu zjawiskami atmOlSlerycz:nymi, mane
były inne sposoby z3IbeZlpieczające, .sto:sowalIle już przez samych ludzi,
bez udz'iału tej istoty 28.
Przedstawiona
tu dŹJiałalność płanetników
wSikazuje na cechy archaiczne tego wątku przez podkreślenie,
iż istota ta zabiera'na była przez
chmury i walczyła z nimi w ,powietrzu, a nie ogralIliC'zała się do wykonywa'nia tylko i wyłącznie
magi'CZlny:ch gestów i iWypo'Wiadaill'ia zaklęć,
jak to miało miejsce na ;przyiklad w innych W1siach ikanpaekich 29. ZreSiztą
S:lill !przekaz
mówiący o istnieniu
tego rodzaju
ist'ot jest świadl€ctwem
przetrwania
,tradycyjnych
'Wi~rzeń, za którym przemawia
także i to, że
wiara ludz·i w istnienie
pła,ne1m1ków była niej€ldmokrotmie wykOlrzystyPaitTz mat. terenowe nr inw. 15,12176.
8:pos·oby te wskazujące
na ich arc'haiczl1iOoŚćpoleg.ały mi'ęd'zy innymi n:a
1) obOlrY'w<lmrugranic
pól ciolętami-bhźniakrumi,
2) zakopy:w,Wi~U czy cholwa,iliu
do -ctl1zewsciojqcyoh na gra'Il'i1calchpól lub wsi CIClpoIWiedrllkhwers'etó\W przepisywany.ch z Ewangelii, co czyniono 'We wrześniu (1555/77).
Do innyich, zn<l'nych i pawszed],nie ·9to.si()\w.amy.ch
ob ec'nli'e spos()Ibó\\,v nale'LY:
1) "kl1Zyżyk albo pasyjkę
wy.st<llwiaU .pr.zed dom ·i ter.az jak shalS'zna burza:',
2) "na Zielone Swiątki jak brzezinę z ołtarza urwali
to w burze smendzili to
wy ja.śniało sic", 3) "albo n:iemowlę wynoSiili i da'WaJi dO' rękii grad .j to też przechodziła bU.l1za", 4) przechawywanie
naiomias.t w d.omu "l;>'Slki" po'święc'o'Uej, zapewniało, że "pioruln nie bije w taką chałUlpe" (HHO/80).
Zł PatI'Z po'rów.nawczo mat.
terenowe z Lądka .(1575178) Oira·z Istebnej (156317!/
i. 1:556n7).
27

28

138

URSZULA LEHR

wana przez IOOJnegoirodzaju oszustów podszywających
o czym opowiada j'erlen z inf.ormatorów:
"Kabat llJaJm{)crw,nyw rzece, wchodzi do iJzby i g,aida: 00
dzie mÓ\wią, a on: to za:ra:z betdzie s,łYiChać burze-lWied:ział,
Wiet7.OIT,emto bedzie burza. I gaJ.a: jak mi dacie co żreć
Masła, jedzenia, kawe mu naszykowali, on to wziął i wyśmiał

się pod nich,

słychać? Ano nic Luże czer.wona chmu;r.a
to bede wa,s bronił.
się w lesie" (1512176).

iWykOTJzys1Jujący
naiwność ~Uidzką oszuści 'wi,edzie1i doibrze, że płanet'niikowi nie 1W0~no,nie godzi ':się odmówić iPOCzęs.~unku,bo ohrażony
złYJ11rtrakowaniem nie ibronrŁiby,wsi pr~ed iburzą czy deszczem.
Kole'jny, zaichowany IW tradycji :1u!d!Olwej
wąt,e(k wierzeniowy dotyczy
isto1ty, której pÓ'jawienie się na air'enie dziejów wywołało niemały zamęt w umysłach lud'zlkichz wszelkimi najibardziej dramatycznymi MiI1sekwencjami dla niej. MOWiatu o czarownicy, której 'wiele prac nauko_
wych i pseudona'll!kOlwych:poświęcono, a prz,edst'awiającY'ch świadec,tlwa
tragicZlnych losów osóib :padejrzanych o zajmowanie się czarami. Owa
swoistego mdmjiU p:sychoza, Mó.rej podłożem ibyły walki religijne, nie
ornim;ła i Polski 30. Przetrwał e w Ohi~dzyprzeka'Zy mówiące o czarownicach, odbiegają ,:z:natC'zmie
.od htt'€lrackiego pieTlwowzoru na co między
innymi zł,ożyły się talkie czynnilIDijak: z:nietkształce:nie przelkazYl'vvanych
z pokolenia na pokolenie u:s1mychre'lacji, modyfiJkacja postaci do rodzimej kiUltiUJrY,
czy w końcu działalIlie czasu.
CzarOlwnircebyły. Co do tego mieszkańcy Ob~dzy nie mają żadnych
wątrphwości. Mi€lSikały w tej wSi trzy kobiety u:nnalne za czarolWnice.
Wszystkie zmarły mniej więcej przed II wojną światową. Jedną z nich
ibyła "taka mała baba i mi'ała z:a:pa1trzeiIliec
na twa['Zy" (1512/76), a dwgą ikobieta zwana "ś!wilniką",która "mag'll1e miała w oczach" (1512/76).
O trzeciej bralk bliiższych danych. Były to więc kobiety, kltóre zewnętrznymi cechami fizyc,zmymi lub wyglądem różniły się od innych łudzi, co
dawało mieszkańoom wsi - wedle kh mniema'Il'ia - prawo do różnego
rodzaju podejrzeń skierowanych pod adresem tych kobriet (patrz przypis 37).
ZaTzuty jaki'e w'Zględem ,nich kierowano to· przede wszystkim szkodzenie iby1dłlupoprze'Z ozary jaikie miały wykonywać oraz rzucanie uroków między innymi także na ludzi. Dniem, który uważano za szczególnlie ni'ebeZlpiecZlny,'albowiem wtedy to czarownice najwięcej szkód wy30 Pi.szą na ten temat
m. in .. J, KeHcr, Zt!)yrzaje,
obrzędy
i symb9le
religijne
w chrześcijaństwie
(w:) Zwyczaje,
obrzędy
i symbolc
religijne,
War;.z;.\IW:l 1!J74,
s. 45.6 - 457, A. Fis'cher, Opowieści
o czarownicach
z doliny
nowotarskiej,
"Lud"
i. 25, Lwów 1926, s. 78 - 94, R Bugaj, Nauki
tajemne
w Polsce Ul douie Oc!ro:lzenia, r'odz. 6, Pro/cosy o czary i praJktyki czarno.J<~ięskic, W:r-odaw 1976, B. BaTaJnolWski,Poslowie
[w:] K. Ba'schwibz, Czarownice.
Dzieje
procesów
oczary,
WroGlaiW1971.

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

139

rządzały był dzień św. Wojde<:ha .(23 IV). Na1leżało zart€ID.pilnie strzec
swego bydła. Nie na wiel'e je.dna\k to się zdawało ja!ko, że ich coory
oparte były na magii homeopa!tyezmej. Talk więc przed dniem ś!W.Wojciecha lub wczesnym rankiem tego!ż dnia, .czarownica chodziła po polach
sąsiadów i z,bi'erała ,,'T'Osęz gówien, ła'jtna i to do garczka li Ludziom :kirzYlwde robiła, ona miała mleko, a inni nie" (11512/76),względnie "ZJbierała rosę
do ,podołka, pt"zynosiła do domu i ten z którego pola zbierała to nie
mieli mleka" (H>j,2176).Po takim zabiegu magicZJlYlffi,ałbo kr.OIWysąsiadów mleika w ogóle Jllie da/wały lub też "klagało im się, ściina'ło słodkie"
.(Hi/12/76), względnie "ikr<liwykrwią sie doiły" (talO/80). We wlSzy.stkich
wymienionych tu przypadkach taki stan rzeczy bezapelacyjnie przypisywano czaTownicy. Miały OInetakże podobno .posiadać umiejętność rzadlko
spotykaną, "ze wszystkiego co żyło, co się doiło ściągały mleko, z żaby,
węża" (1511 217:6).
Czarownice mtały hodować przestęp (Bryonia aLba L.).
Była to r,oślina, Mórej korz'eń kształtem swym przypom~nający sylwetkę
lUJdzoką,podohny był do śr'edniOlwiecznej mandra,gory lub cizrwo<strrętu
(Mandragora sp.). Wedle przekonania informatorów "przestęp ziele jak kto
zada krowie to traci mleko" ,(1,6110/80). Roślina ta, jak w,ier,zą mieszkańcy
Obidzy, p0't['af<iławydawać gkJlsna widok człcwlieka abc,ego chcąc.ego ją
dotknąć. Były to nasrtępujące sł<;iwa:"nie biel' mnie, bo to mO'je, nie bieli'
mnie, bo to moje, to mnie drze" (1.511:2/76).
W tejże WlSi podano magiczny
sposób na wyhotdoJwalllier.ośliny ~walllej przestępem, polegający na tym,
że IWwigilię Św. Woj'Ciecha należalozabić węża i ,wyjąć jaąowity ząb tZiW.
żądło. Następni'e żądło M'lkładano do czosnku i zaikopywano do ziemi. Wyrosłej z tego rośliny nie wolno było ruszać aż przez 9 lat. Po upływie
tego okresu czasu lI1adawać się miała do praktyk magicznych.
Dzi,ałalność cza'roiwlllicnie ograniczała się tylko do jednego dnia w roku, w.tedy jedYiI1i'e;najba:r\dziej się nasilała. NieiheZjpiecznebyły przez cały
roik. Szczegó~nie na'leżalo się wystT'Z'e'gać koibieity, która przychodziła
w dniu ocielenia się krowy. Mogla być bowiem czalI'ownicą, choć nie zawsze świadczył a tym jej wygląd ze.wnętrzny.
Jak już wspomniano wyżej, czar;owlllica mogła rówlllież rzucić urOlk
tak na bydło i inne Ziwierzęta domowe jak i na czł,oiwie'ka.Wysltarczyło,
aby ty~ko spojrzała, a było to rÓWIllOZ'llaICzne
z przykrytrni tego spojrzenia
konsekwencjami np. chorobą, a nawet padnięciem w pTzy,padku zwierząt,
bólami glo'wy czy na/gły.m zasłahnięciem w 'wYJpadkuczłowielka.
W celu za'beZJpieczeniabydła prz·ed czaTami, urokiem, masowano sposoby i środki o profilu magicznym, 'Wz,ględllliemagiczno-rehigijnym. Za
najS'kuteczniejiSzy sposób o chara:ktelI'ze z3.ró'W'no profilaiktyc7Jlly:rD jak
i leczniczym uważano olkadzalI1iebydła ziołami. Były to między innymi
takie zioła jak: ruta (Ruta graveolens L.), barwilllek (Vinca minor L.), kłosyzbóż, koniczyna, a talkże luhczyk (Levisticum
officinaLis Ko'ch.), len
1

URSZULA

140

LEHR

Matki Boskliej (Linum usitatissimum L.) 31 przywJIXltnik (Alchemilla silvestris Schm.) 32. Zbiera!I1o je w wiJgIliędnia Mai1JkiBoskiej Zielnej i święcono IW tym dmu. Za:suiszOlnew pOlStalciwiązanki, ~wanej także zielem lub
wianus2JkÓiwz ziół świę:co.nych w oktaiwę Bożego Ciała 33, wytkorzys:tywm€
były później do oelów magiczmych. Gdy na przykład "kmwa krew daje
zamiast m!le1kato kadzą wiankiem święcOlnym pod kOlI1ieco!ktalwy - to
jest środek radykalny" (1511:2n6). Chcąc natomiast zabezpieczyć krowy
przed Ctlarami to jaik ,,!VJychodzHy,pieTWszyraz w pole i kadzili ziołami"
(16/1:2/716). Przed wtaTg.nięciem czaif'owni'cy do stajni miały ch:ran~ć nakreś10ne na Jej drzwiach święcOIną kredą krzyżyki lub poikropienie pomieszczeń dla bydła ŚiWięconąwodą. RÓi\\lmieżziołami święconymi na Matkę
Boską Z'ietLnąkadlZono tk-rowy, a talkże "kładziOlIl'Opod próg, aby krowa
pTZesżła przez niego. To sie roibiło, żeby nie było uroków" (1,5.12/7 6). "Krowy ikadzih zielam/i z wialników a'l\bo z;iela w wilię św. Wojciecha, bo czaro,wniiki chodziły i mleko odbierały. TI'lochę z wianka, trochę z ziela sie
dawał'o do kadzenia. Też jak by:dlo szło pierwszy raz w raiku na wypas, to
też kadzili" (16110/80). Przestrzeganie nakazu "żeby jeden od drugiego nic
nie pożyczał w wiHię św. Wojde!cha" {16liO/80) miało talkże uchronić przed
.odeb["aniem kro.wom mleka. Niektór;zy starsi infOTmatorzy czynią te zabiegi magicZlne po dzień dzisiejszy.
J eŚih bydło wstało poczarolwane mimo podjętych uprzednio środków
zabezpieczających, .należało je raitować. Albo udawano się w tym celu do
zna:chora, albo też zdawano się na wla:,me umiejętności. Oikadzano więc
bydło podobnie jak w celu pro'fi1a'ktycznym luib też czasami ucieikano s·ię
do zabiegó,w bardziej skomplikowanych, o jakim w~pomi.na jeden z Lnf ormatO'I"Ó'w:
1

'.1

"W Obidzy służy! ja u jednego. Miał trzy krowy, dobrze mu sie doiły. Bab(goopod.yn,i) na,składała mleka, a tu nie ma śmiet.any j,na woda. To wziela to
:111eko do wiadrów i do pola (pala).Gdzie był pierwszy pol, tak go wyjęła i wy-

).;:~l

31

J. RO'stafil'Ls'ki, Przewodnik

do

oznaczania

roś1in,

Wał~s.z.awa 19-62. s.

110,

l;,)fl, 120, HJ7~

L. ŚwiejkOlW:;.ki, K~ucz do oznaczania po~skich roś~in ~eczniczych i przemyKr<llkólw 1932, s. 341.
33 W skład
wianuszków
święconych w o.MalWę Bożego Ciała wchodziły następujące rośliny: ł-Ilopytnik zwany kopelnikiem
(Asarum
ewropaeum L.), rozchodnik
(Sedum acre L.), śmietanni·k, ruia (Ruta graveolens L.), bar,w~nek (Vinca minor L.),
rumianek
(Matricaria
chemomiL~a L.), dziuraw.iec (Hypericum
perforatum
L.), koniczyna (Tr,ifolium
prat.ense L.) 1555/717, biały bez (Syringa
vu~ga ,is L.), przy,w,rotndlk (ALchemi!!a
vu~garis 1..), kode
pa,z;du:ry, ziele kukułki,
żabie oc.zka ~na:z:wy
nie ilidentyftlwlWane) 1,610/80).
S'kład. wią'za.rrki czyli ziela wyglądał na'stępująC'Q: "kłosia z:boża ro.zm31te", po
gałązce z dT'zew O(WCJ!C'Otwy'c.h,
oOIrzoch, bób, dzwonek
(Hypericum
perforatum
L,),
ma:eiotka (Thymus vulgaris L.), śpiolcrh ('11610/80),' lubczyk (Levisticum
officinale L.),
len M3Itlci Boskiej (Linum usitatisimum
L.l, ruta, bar.wiJnek (1512176, 1556n7).
32

słowych,

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

141

lała mle:lm, albo do wychOidka. P,o dwulllillSiej godzini'e zbiCIT'ała gałęzie i !uople
we młyrnie co wracały z powrOltem. Zaparzyła te wade i myła nią gaTki co w nic,h
było mle'ko. Frz'ez trzy mJes-iąee ta,k parzyła. Potem byl0 cZY'ste mleko" ('1610/30)

Czarawnicom przYJpisYlwanotailde zardulwanie u[,OIków,choć w :zmac:zmie
mni'ejS'zym stopniu l11:iżczarów, !k.l1:óre
stanowiły ich domenę. Na urok podatne były przede wszystkim kOlnie,ale 'także - jalk zam1a~zono - ludzie.
Ta sfera magicznego działalIlia czyli urok jest szeroko r01JPOwszechniOl11a
w Obidzy i można się spotkać z jego odczynianiem nawet po dziś dzień,
na przykład z jego odmianą będącą rodzajem pierwszej pomocy 34.
Ze 'Względu na TI!ieZJWy;kłą
"popularność" tego rodzaju działalności nie
tylko - jak podlkreslono - cZRirOiwnic,
ja!k też :dosyć mocną wiarą w urok,
zachowały się we wsi stooun'kowo dokładlIl·e spols'Qlbyodclzyniania oraz
formuły ja'he należało w talkich okolicznościach wJIIPowiadać. A ot'O dwa
nieco odmienne w swym charakterze "przepisy" odczynial11iauroku zadanego koniowi, podane przez osoby, które czyniły t-ooiS'obiŚJciei to kilika
lat temu .
..W~d:z:ia!C'Jm
takiego Iwnia (zauTO'cz'onego) i chci.dlenn mu po,móc, a robiłem
t'o tak: wzi'1łem przetak, co s'ię zboiŻe przesiewa i mi'et!ę do zam1atal1'ia poło,żyłem na pr.zE'itak. Do tego miałem zwykłą wodę z węgla,mi S)'cizącyrni, gorejącymi,
wypa}(JInymi.w gar:l1luS/zk:u.Lałem wodę przez przet.a'k i mietłe, tr;zymając' to n.ad
kon:iem, nad gł'Ową i lalem mówiąc: oczy urz,ekly, ooCzy uzdrowią,
Bóg Ojciec,
Syn Boży, Duch ŚwiQty. Tak mówiłem do t,rzeoh r.a;z.ólw. I koni'owi przeszło,
otJ2epa! się i już" (J512176) .
..Przypn~w.adzUi ko;nia. Fra,wie zdyc,hal. Trząs się, makrusieńki,
z:imni,utki pot
na nim. W,pPC1wadzilina bO!i:s'lw,koń padł. G.a'Claji1,że uroki, a ja, że ni·e, że trz-eba po weterynarza,
a jak nie pomoże (weterynarz) to uroki odczyniać. Ale stary
czlowiek powiedział, że to uroki to i musiałam odczyniać. Wzięłam ogień jarzący
z drzewa (ch,ociJz,io węgiebki), zimną wode do gaiI"ka i te wom.gl·e puś.cilam na
wade. Wongli ma być nieparzyście 5 lub 9. Rzuciłam. na wode po jednym wonglu i mówiłam: jeden cie urzek, trzech cie uzdrowi, Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch
SWi(,'ty. Potem po trzy r<rz.y "Zdro\waś Maria" i "Oj1cze Nas'z". POltem wl·ałam
prz.c:z nozdrza koniowi te wode, dalej pot.arŁam człcn'kami (pakami)
do trz.eciego razu po c;z.()·le(knn.i:a) i przelaŁam prze'z siebie (wedę) w stronę dl7Jwi. Ja:k
tr()'~hu uroki to zaraz pomoże, a jaik s,tral";'zne to do ·t,rz(Y:h ra'zó.w tlrLeba (po'Wta'!':wć całą pw~edun; magicZJną)" (1555177).

Jak podano najlepiej było do tego I"Odzajuzahiegów brać wodę z prądem rzeki i to "za prą.dem do hrz-ec'i,eg'O
razu", przy cQ:ym "nu·e wolno
sie 'ohzi,erać" (15,12/716). Na ogół po zabiegu wodę przelewano Iprz-ezpróg.
Celem uchronienia koni "kaiJdy fUrman u uzdy ma c,z,erwOinąszmatkę
przeciw urokom" (1,5112/76).
Jeśli urolk zadano człDwiekowi wystarezylo, aby popluł pake i trzy
34 O uroku,
jego rodzajach i s,toS'o'wa'ny'chfOlrmula,ch pi:szę w artykule pt. Urok
u; aspekcie dziaŁań magiczno-religijnych,
"Lud" t. 65 W'roe!aw 1981, s. 91 - 105.

142

URSZULA LEHR

razy pneń:arł po czole mówiąc: "oczy urzekły, oczy uz:drowńą, Bóg Ojciec,
Syn BOfŻy,Duch Śiwięty i ~'zeszŁo" (151:2176).
poza wymieni{)lIlymi tu slpos'OibalIll'i
działania czaro!WlIlic,szeroko roz-'
powszechini()lIlei prak!ty!kowlllnebyło czarowanj,e OIparle na magii homeopatyc2lIlej, stOGowalIleprzez ludzri znających się na tym, nielkoniecznie przez
cz:aT'Ownice.Byh to na ogół męż.czy:Zmi.Ilustracją tego są następujące diwa
przelkazy:
"Jak murz.y!kanty grały na wes-ela:ch, jak jeden miał złu;:ć na dru.gi0g.o tu '.ak
rz.robił, j,a:k Z3lcUą,gnąłsmy;c<zki to struny zleciały. A ten co mu pOlps.QIw'lłs!kII-zypee, związał struny na węzełek i szpilkę wbił we środek, a ten zaczął z płaczem
prosić, żeby prz~s~ał, bo tak mu jakby miał we Halkach j'głę. A ton rozwiązał.
a tamten zapłacił koszta wszystkie" (1512176).
"Raz jech.ał funna'n, a chłopy stawiali dom i konie nie pu;>zły. A cm (furman) gada: chłopy puśćcie mnie, a oni nie chcieli. To wziął bat i prosił: puśćcie
m:nie, a oni ś,mi-eją się. A on gada: nie pUs-Cltle =ie?
l wziął bat, zło:i.ył tl<l
cztery części
przerżnął ,chłopu flaki i ten zma'rł. Za starych ludzi tak było" (1512/
/'ifJ).

Magia i zwią!zaJne z nią czary, urok itp. praktyki nieZIwykle silnie
egzystowały w środowisku wiejskim o czym świadczą zacholwal11eprzekazy, a nawet praktyki, jak to ma miejsce w przYlpadku uroku, wykonywane - co perawda - ,~p.Q[radyc'znie,
aż do dnia dzisiejszego. Pirzyczyny
tkJwią nie tylko w irracjonalnym tmkto'waniu zja'wiJsk, ale i ta!kże w zacofalnuugospooarczym tej cz,ęści regionu.
Pr:zedsta'W'ionew niniejszym opracowaniu posta'Cie świata nadzmysłowego,a więc delIno'ny,istoty demoniczne oraz ludzie o wierdJzymagiczaej,
wskazują na w,zglę1dnążywotność tego rO'dz.aju w'ttlków, wierr-zenio1wych
w badanej wsi. J,edne z nich w f.ormie większego za,nilku, inne stosunkowo dobrze zachowane, stalIlawią grupę tradycyjnych wierzeń właściJwych
kulturze lurdolwej, a także charaLkteryzująsię pewną odrębnością regionalną·
Osohną grupą IV są natomiast wszelkiego rodzaju duchy, zjawy,
strachy będące monirtanli w:rażeń :słucho'Wo-wzrolkolWych,powstałe bądź
-to w stanach chorOibOlWych,w trakcie popełniarnia czynów niezgodinych
z prawem, bądż t,eż u os'Ohników o zbytniej wrażliJwośc'i 'Psychicmej i wyolbrzymionej wyoJbra:zmi,jak też uSa''l1kcj,o'n'owa'ne
wierz.eniarni religijnymi
o pokucie za ,grzechy popełniane za życia. Częstokroć też perce,pcja zJawisk natu.ralnych, a nie :zmanych czy też w porę nie uŚlwiadamianych
przez mies:zlkańców wsi, t1umacz,Otnabyła IW sposób irracjo'nalny.
Anah~ując zeiJjTainymateeriał, wśród opowieści o duchach i tym podohnych zja1wilSikach,dają się wy'rÓ'~nićcztery niejalko erodr.':ajetychże biorąc
za p'Odstalwęich wyodrębnienia padane przez mie:szkańcó,wwsi motywacje

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

egzyste<IliCji
tych i:stot. Są to więc. n~tępujące
- duchy: 35
1. Straszące

2. Pokutujące z własnej
winy
I

3. Pokutujące nie z własnej
winy
4. Wywołane

-

143

nazywając je ogólnie

a. 'icientyf]kovo.:ane z ogólnie 'pojętym
"złem"
a. za kradzież QlWiec
b. 'za zbrodnię
c. za czary
d. za niewykonaną za życia, a opłaconą
pracę
e. 'za niesprawiedhwą działalność
f. za targnięcie się Ina własne życie
a. dusza zamordowanego człolWi·eka
a.
b.
c.
d.

chorobą
nadużywaniem alkoholu
strachem przed karą za przestępstwo
sugestYWInym pra·gnieniem ujrzenia
izmarłej osoby

Duchy czy te·ż strachy, które ludzie mieli v<.ridywaćmogły przybierać
różne postacie (patrz przypis 37). Widywa'no' zatem małe dzieci na biało
ubrane, przybierały postać olsoby L'jmarłej, a więc mogła to być postać
kobiety lub mężczyzny, względnie jedynie o zarysach ciała ludzkiego.
Częstokroć duch nie wkazytwał się ludziom, lecz głośnym zach'J<waniem
się na przykład trżaskalnieim, szuraniem, przesUIWalni-emgarnków, człapaniem, a nawet wyda!waniem głosu, datwał znać o swojej obecności.
Mógł równiież przybierać ksztalty zwi.erzęcenajC'zęściej kO'zy, a także
możlna było widzieć światełko wL'Jględniemgłę. Najbardziej adekwatną
egzemplifikacją wspomnianych kategOlrii duchów będą wypOIWiedzisamych ~nformal\;orów,'Zamieszczone poniżej i Ulsystemal1yzowalllewedle
wymienionych uprzednio kategorii.
la ... Na Chudotbówce g.adali, że ~tra!slzylo. \VarzElcha tam chadzal. Wid;ljiai capy jak hipkały w stodole. Raz kiedyś pO'5'<.edld'O Sttodoły. Tam było coi; t:l'kil'
małe i wymłócił cepem i już nie było" (inf. M. K. UL 1928, arch. pryw. autora)
35 Pod tym
popu:larny;m pojGciem. w tym ko:nte:kś'Ci-er.a!ZluiTTliet
.na.leży wSl:wlkie
zjaJWi5ka b1iiej nie-dkreślcme. Moż'na by pr.zyjąć, zgo.c!Jni.ez wierzeniami
ludu. iż
duszę posiada człowiek żyjący. Po jego śmierci, jeśli za życia czlowie'k nie spełnił
pewnY'ch waru:nlków, .przede wszy,S:ŁtkiJnnatury reliJgJij.nej, duch (już nie dusza)
tego czławieka .odl;>ywapO'ku1ę tu na ziemi,- wŚ<ród żyją'c}'lc,h.

144

URSZULA LEHR

za. "Pastuch niemy pasł wdowie owce. W św. Trójcę owca zginęła. Wziął
koszyk taki stary dziadek i porwał owce i zabił. Do tygodnia zmarł. Pochowano
go i sltira1slZyło.Widziały tego du'c:ha w postad kozy" (inf. F. .J.. ur. ).922, <lorch.
plfy,"". aut.)
<Nale'ży tu zwrócić Ulwagę ITa fakt .podJkreślalny przez informatorów,
że chodZLilogłównie a k'rad'zi.eż dwi~,co
się wią'że z następującym ich
wyjaśnieni'em: "Olwca to jest jak barranelk na of!iarę był złożony. To może wyjrś'ć jak kto ukradnie OWCie, jalk inne zwierzęta to nie wy;chodzi"
(ilni. T. K., ur. HJO.2, arch. pryw. autora).
2b. "Wystawili dom i przenosili, ale znów straszyło. Fucało koło pieca. I pytają się: co r()b~s? (duch) na to: obuwam sie, a gdzie idz:iC's? (duc'h): za wami
do nOlWej chałupy. Przenosili' stół i S!pytałi: po co?, a (m ga.da: pl'Zy tym <to,le
,zabiłem brata. I wyrzucili stół i nie ~"1raszyło" (i.nef.F. .J., UL i9-2,2,arch. I)ryw.
autora).
2c. "W 1939 roku s'z!y my na KalwaJ·i(~. Nocowali my w Przyslowie i tam
straszyło. Umarła mait'ka, rodzina priZenliol,ła się do innego domu, bo nie wytrzymywali, tak ~tra'szyło. My z sąsiadką tam nocO!wały. Była kuchnia i pokój. O 1200
przYPl1owad:zili czarną babę. Dwóch 'chłopó,w był·o. Przypalili (~gie11choć nie było
zapałek. Dudniło. Nagotowały olbrzymi gar mleka, ją posadzili na piecu i lal~
jej mleko, aż wypiła wszystko i poszU jak minęła północ. Kobieta była podłużna,
czarna na twarzy. Matka czarowała mleko i dlatego w nią lali mleko po śmierci.
To taka pokuta" (inf. E. R., UL 1910, arch. pryw. autpra).
2d. "Chodził taki ,duich i sąsiad po'łożył S'obie ziemię
Iw~'Zelki ,dwch Parna Boga ·chw.ali, a on oo<].>owi'eidział:ja tC'L.
trzebujeSlz?, a duch mu taJk gada: rz WieT1chów ktO'ś mi dał
zr,ob~lem. To zrób ty wóz, albo pie<niądizeO'ddaj" ('inf. B. S.,
auto,ra).

na gł'Jwie .i Ilzekł:
To on pyt.1: co pozard.a:tek i wozu n.ie
ur. 190 I, a,mh. pryw

2£'. "Któryś pr]je'kupnie mierzył, rOlzgralfl'i'czałto po śmiercichordzi
po miedza'ch świ.a,tełk,o jego dU5iZa. Błędny ognik, to mowili, że geomelt.ra pokutuje
(1555177).
2>£. "KO!bieLa.co Slie powie3ila, ,chodziła po :nocy i talk sp'i'e'wała:

Po .pa.gÓI'kach'Wy,wiało
hOlp ciup wywiał,o
bo .mi żle sie zasiało
horpciup ,za.siało
po dolirn'k.ach wymokło
hopciu:p wymokło
bo mi sie źlezawlOlkło
hop ciup z<JJwlOlkło"(1nf. F .. T., ur.

1922, arch.

pryw.

autora).

3a. "Jak weźmie okropa (strach) to ani sie człowiek nie może modlić, ani prz£'żegn"ć, aż chuś'cinę ;wyJ)f(~ży.Słyszałam j,ak neką szło i -cłapało, plus'kalo - tam
zahito parotyzalil.ta i to j-ego duc'h chodzi!" (i·oJ. F. J., ur. 1!t22, arch. pryw. autora).

4.'1. "W,tedy sta.wja.Ji krzyż na M·igootOIWie.Nie pOIs:zła.mdo kościo'ła, bo noga
byLl Zinies-i·ofi<a.
Za'częłam się modhć do d'U'sz, aby tn:niie nie puściły do s:zpitala.
Ciupa'c:ki (duSiZyczkii) w świetle księżyca taką pr{)lccsjąsły
i przysłydo
łól..kJ

Wierzenia

demonoLogicz.ne

145

we wsi Obidza

i tak mi się ciężko zrobiło. Zaczęło skrzypieć. Tak przycisnęły
pierzynę, że ni
mogłaun Slię 'fIU:sIZyć.
Bije 1121lO• wtedy ja sie osa.'lała (,aprzytOO'TlJniala).Potem ooraJZ
lekcej, \ekcej, aż sie całkiem zlekcyło. Pachnęło (wrzód pękł)" (inf. F. J., ur. 1922,
at'Oh. pryw. aUltora, rys. 7).

Ryc.

7. Duch

Ryc. 8. Widmo

rys.

-

-

Bronisława

rys. Franciszka

Słowik, lat
1613/80!Il8

76 Arch.

Jasińska, lat 56 Arch.
1613/80/1/9

P.

E. w Krakowie,

nr

P. E. w Krakowie,

nr

4b.. "W :ziJrnie UiWliJdzJiał
Tomasik 'podipity dziecko na dradme. Gada Oln: jakaś
franca ,c-ie cisnęła, j,aka chabra cie wy,rz:udła. RDlZipiął'\wltUlch i ,chce glo WlZiąć,
aJe takie dziecko cięż'kie, że g,o nie mÓlgł po:dJnieść :i przY'Polllmial s,obie, że tu
straszy oj kopnął je i zrobiło się z niego koń. Potem przewiJdziJało mu s,ie, że idzie
ze Starego Sąc;z.a oj uwidział 'taIkielglo chłopa Toz'klraozOlnegO\dużego. Zgiął sie
i przeszedł między nogami. Potem zdawało mu się, że jedzie furmanka
z deskami wyg!.ającym.L Siadł s,e na tej pasoance, a to była ~ojó;wIka, a to dz:iecko s.ie
znów paki<J!wło,i mówi: "lkqpnąleś mnie, to se ltetrarz sie!dź w tej gn'o,jó/WlCe"(inf.
E. S., UL \'910, <lioch.pryrw. 'aJU,tQTa).
4c. "Wd,dZJiał= takie widmo czyli ducha 'W lWiCy k,olo HOlI g'o:d:ziny, w lesie
w Obidzy ';Vol ,!'oIku W3'9. Sło z góry i wołalo: Filip CoOc.hwilla, aż ku 'I'zece taką
pr:zepaś,c,ią, że lu<di:zJka
,noga nie prne5'Iaby, aż do na,s ,gdiZJiemy byE z hratem sta,rmym ist.ało
przed 'nami ,i wołało daU'eoj,aż brat oikr;z.Y'c:załi otbiecal 'zjbić. Tak
uCliekło i poszło tą pnzepaścią z powr,otem w górę, ale jaik wiidzi,a:łam to sie 'robiło coraz rwiękSlze, aż miZJnikło z Ólez bez 'slo,wa'. CaŁe byŁo biale jalk e,złO'wieok
do :ramio,n (głorw,a i rClimiona) tyTko zarys t'wa,r'zy, restwa c:z3'ma, pOlwłólClzyst'e,'brz~są'Ce jakby 'SIz,aty" (inf. F. J., ur. 1'9'22, aneh. IPryw. aJUllJora,rY's. 8J,.

Należy tu dodać dla wyjaśni,enia, że ~nfoMlaJtorka udała się wt'e'dy
z bratem do lasu, alby u:Icr-a:ść
trochę drewllana ;podtpałkę.
4d. "P'oszetdlem na strych

z małą .cÓIl".ką.Żona, kJtÓ'1<lzmarła pr:zy5rz.łado mnie
przy mnie, a ja nk .ni~ wildiz:iał. P,otem

w .nocy. Ta'k baiI'dZJozilffino było i leżała
10

"LUd"

-

tom 66

]46

URSZULA LEHR

przyszłe1 pod okno ·i pod oknem siedziała. Była j.ak żywa, na biało ubrana, p.Jd
ogródkiem siedziała. Nic nie było słychać, jak szła. Nic nie robiła, ani nie mówiła. Tak byl0 dwa ,razy" (inf. J.O., UL 1885, arch. pry'w. autora).

. Jak wy,niika z zamieszczonych tu kategO'I"ii duchów, najhc:nniejSiZą
grupę stanowią duichy pokutujące lUJdzi, którzy przekroczyli ok!I'eślone
normy talk społeczne, 'llsankcjo!I1D1WalIle
przez prawo jak i rehgijne, normowa:ne przez Kościół. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku
rezultatem ich naruszenia były skutki w postaci pokuty duszy po śmierci człowieika, który się takiego cZJIIlu dopuścił za życia. Dusza jeg.o błąkała się po świecie nie mogąc za:nnaćspokoju .i nękała innych ludzi. Zróżnicowany cha,rakter działalności duchów został zd~teTmiJnolWanyw większości wypadków naika:zami Kościoła i 'wiaiTą chrześcija11s!ką. Rz·ecz
ja.sna, iż w niektóry;ch wy;padrka!chokreślOllla działalność człowieka może
być wynikiem obawy przed restrykcjami natury prruwnej na przykład
zabicie człowieka, a nie religijnymi, jednakże jak moiJna mniemać, ten
rodzaj sankcji jest bandziej respeiktowany. Jest Ito wynikiem bardzo głęboko zakorzenionej IW świadomości wiejskiej religijności.
Prz.edstalWione w niniejszym 0piTa'cowaniu wą.tJki wierzeniolwe składają się Ina przetrwały do czasów iw:spókzesnych Olbraz jednego 'z fragmentÓowtradycyjlnej kultury duchowej. Miejscami widać wyraŹJnie lUiki
w ma,ter·iale faktograficznym, lub przemiesza'nie się róiJnych wą,t'ków, będące ,wynibem jeidynej drogi 'prze\kalzu - rela,cja ul5ltma,ja!k i działania C'za.s.u- pamięć i'nfoTmatorÓiw.Zachowane 'wierzenia uŚ1wiadamiają,
iż pJ'oees zanikamia tego rodzaju treści' kultuTOlwych jest niezwykle powolny w st:oSUJnkudo zmian zachodzących na przykład w dziedz,i.:nieikultury materiaill1'ej. Ostatnimi nosicielami daVv'll1ychwierzeń są bo'wiem
O'sobystaT'sze, w opfulii to których, głównymi przy<Cizynamizainiiku tychże była sze~ca
się oświata oraz ożywio.na działailJnośćKQścio-1a.A zatem istlIli'eIlie daIW1Il'ie'j
wszelkiego .rodzaju duchów, a s'Z'Czególn:iesiLne
przekonanie o i'Ch wrogim na!StalwienilUdo człowiieka, było wynikiem
ciemnoty, co motyiwują sami w taki oto spolSób: ,.dzi'Sri.ato j,esi oświata.
Tera:z ni ma'ją <teduchy !siły, taki .mocy 'do ludzi" (11555/717),
czy też "byli
dawni ludzie głupi" (1\611O/8D).
KQ~dół naiJomias.t, przez wzmo,żelIliesIWej
działal1ności; pOŚlwięcuil1'ie
domów, l'eJmolekcje,hierzmo'walIlie, a naweit jak
uwafżu'ją - misje, w opinii mieszkańców wsi przyczynił się do tego, 'Że
"to zł,€, co bywaŁo to j€lSzatm6wiOllle i Iteraz tego ni. ma" (11555/77).
"Przódy nie było bieTZIl10lWaniato więcej strachów bylo. Teraz ksiądz
jeździ to sie modli pod:r{)ldz1e'" T'eraz ludzie chrzCiZOlne(-). To tea.-az
tego ni rna. Już bedzie 80 ~oków jaik t'ego ni ma. Ptrzed pieuwszą austriacką wQjną toprzesło już. Teraz to nie s'lychać o tym" 1(116'10/'80).
Tak więc uŚlWii.adomi.eniu
spolec'znemu poprzez podniesienie poziomu
kulturalnego (sz:kd1Jniti1Jwlo)
ora'z ingerencji Kościoła w spmwy duchowe,

Wierzenia

dcmono!ogiczne

we wsi Obidza

147

przypisywano w tej wsi zni'lrnięaie tych wszystkich istot, zarównQ demonów,istO't demonicznych, ludzi o wi-edzy ma,gicmej, 'a także duchów
wszelkiego rodzaju, które przez długie wieki gnębiły ludzi :nieomalże
na każdym kToku.
Uwolnienie od przeISądów i roznego rodzaju zabobonów, daje się
zauważyć w opiniach dzieci szkolnych 36. Pr2iede wszys1Jkim nlie wykazują one przywiązania do tradycji, a w przY1padkukultury
duchowej,
wiele wierzeń nie jest im po prostu znanych. Co pTawda pOlk'Q!lenie
starsze prz.ekazuje dzieciom w formie już tylko 'opowiadań da:wine wątki
wierzeni,olWe lecz traktowane są one jako bajki. Naj'Siini1ejszy wpły.w
przekazów tradycyj:nych daje się zauważyć u dziec'i w wieiku mniej więcej 11 - 12 lat, a potem stopniowo u wyższych rocznikóJW zatnrilkająone
prawie zupełnie. I <tak na :przykład, gdy IW obrębie tej piwwszej grupy
wieku dz,ieci po,trafią cokol,wiek powiedzieć na temat i:st:otnadprzyrodzonych czy nawet przytoczyć jakieś 2idarzenie z nimi związane, to w grupach starszych ni'e zmają ich w ,ogóle, lub też działa tu już czynnik samokontroli. Ogólnie rzecz ujmując można stwierdzić, iż w maeznym
stopniu 'przeważają tu wierzenia o treści wybitmie reiligijnej, a llie magicz,nej. Zami'e'Szczona tabela ma na celu zilustrowanie I\V'spółczesnego
sta.nu wier2ień odnośnie demonologii ludOlwej i ukazanie Sltoplrliamajomości wątków tradycyjnych w odniesieniu do wieTzeń religijnych, na podstawie wypOlWiedz:iuczniów szkoły podstawoiwej w Obidzy z klas V - VIII
(przeciętna ilość dzieci w klasie około 20 uC<7JniÓIW).
Na prodstawlie ilościowego prz,edstawienia wypOiWied:zi,widać wyraźnie, iż maj'omość iWą:tlkówtradycyj1nych w klasie V i VI w stosumku
do ogólnej liczby uczniów w danej klasie jest znacznie większa
niż
w klasach 'WyZszych tj. VIIi VIII, ale ;tylko mimima'lna liczba ue~niów
we wS'zystJlcichczterech klasach wierny w istni,em.ie istot nadprzyrodzonych. Najiwliększą pojp-ularnością cieszy się diaheł, .natomiast o innych
istotach słyszało niewielu, a o nie wymienionych 'tutaj jak na przykład
południca, pDlToniec,zmOTaczy s1Jrzyganic nie wiedzą.
St'OSowane środki o chalTaik:terzepro.filaiktycZJnym,i obIiOnnym, a więc
taklie akcesoria jak na przykład: kTzyżyk, szkaplerz, woda święcona czy
~eślO1ne zacho'wamia (znak krzyża), modlitwa itp., mają poldł'oiległównie
religijne. W sporadycznych tytlkio wYIPadkach wylkaza'Ilo stię znajomością
stosowania czeTIWonegok!alol'1Ujako zabezpiecza,jąc€lgO przed UT'okiem.
POIWyżJsze
uwagi nasuwają wniosek, że wialTa chrześcijańska jaką wy38 Opinie
dzielc.i na temarl; wiemeń
UJZyskano w opa.I'lC'itu
o przeprolWadrzoną
w Ob~dzy w 1976 1'. W 'k1lais·a'ChV, VI, VII i VIII ankJ.etę·. O:gółelln badalI1iami IJ'bjęt,o
87 dziecL Malteriał
ariklieitOlWY znaijdu:j-e się w Anchi'wllm
P.rawwni
EtrJiolgr.afii
IHKM PAN 'W Kir ak,OIwie, fiT iIllW. /1;554/77).

148

URSZULA LEHR
Wierzenia demonologiczne w opinii uczniów szkoły podstawowej
znajomość
wątków tradycyjnych

Klasa

charakter
sposobów
obrony

najbardziej znane istoty
nad przyrodzone

Ilość
uczniów

i

I

<U

'2

;;

VI
VII
VIII

12

3

11

11

4

11

7

5

14

3

3

5

9

5

17

5
17

12
3

I

4
6
5

12
9
4

2

1
7

----'-----'-----'----'----'----'----'-----'-------'---'----

1

"O

.~

..>o:

l

1

2

2

3

1
3
12

1

----

4

1
2

o

...

<IS

...

oD

2
9

4
13

7

12
10

Q

N
U

18
22
22
23

11)

.s,

~
o

V

o.

u

12

._---_._---

znaje młoda geneIra,cja jest na tyJe 9iL1nąi jednoznaczną, że ni,e dopuszcza
narwet współi:stn:ioeniawieTZeń kadycyjnych i zalbi'egówo cba,ralkteiI"zemagic:unym, w pi":oeciwieńsltwiedo osób starszych. Wyrazem tego jest na
przykład stwierdzenie wielu uC:m1iÓiW,
mot)l'wujących swą n~erwliaręw inne istoty IlIiż Bóg, Matka Boska czy alll.iołowi,etym, że są katiO'lilkami,
względnie prarwdziwymi chTześeijanam~.
Przekazane ipr.zez uczniów opowiadania 37, na 'podstawie relacji osób
starszych, stano'wią minimalny procent 'w stosunku do ogólnej liczby
ucznió'wz wszystkich klas i charakteryzują się dU!Żąnieścisłością. iWskazuje to na lbralk zahrteresowania tego Toci'za'juprzekazami ~ lbacrdziejracjonalny stosunek Ido 'tego ty/pU zjawisk. Najlepszym tego pr:zykładem
maże 'być jedna z wY!powieidzi:"Sądzę, że jest to zwykły przesąd i uroJenie o istnieniu czegoś takiego. Myślę, 'że istoty nadprzyrodzone ibiorą
się z ;wyo'braźni człowieka. Jeśli ktoś umie fantazjować, to zarnz wymyśli iStotę nadprzyrddwną" '(kI. VIII)(li51514J7~).
27 Pondż.ej zamies~czane
relacje ulcZi!1iówdotyczą bądź to be:zpo.śretdniego sp,o.tkania z duchem, diabłem itp., względnie ich 'bliskich lub też są to opowieści zasłysa.a:ne.
"Spotkałem się w nocy z istotą nadprzyrodzoną.
Był to taki człowiek bez głowy. Był niżej drogi i mówił tak do mnie: skąd łuni, skąd łuni, skąd łuni. Ja nie
mógł uciekać, ani wołać, bo mi wszystko, że nawet nic w ogóle. I dopiero zrobiłem znak krzyża świętego, wtedy mnie opuściło" (kI. V, 1554/77).
"Mama spotkała się z wodnikiem. Szła w nocy szosą i płynęła rzeka i zobaoczyła wodnika. pół-ł"yby, pół-człowieka. Miało wielgie włosy. Było to po II wojnie
światowej w roku 19'47 w Piwnicznej" (kI. V, 1554/77).
"Był wieczór, gdy dziadek wracał do domu. Zobaczył kozę czarną i zaczął ją
chwytać, a to zniknęło, bo to był diabeł" (kI. V, 1554/77).
"Czarownica ma wygląd kobiety; jest duża, włosy czarne, rozczochrane, dość
wysoka, .owinięta w pot'argane łachmany,
wykonująca
dziwne ruchy" (kI. VI,
1554/77).

Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

149

M021namlni€lIllać,iż to pokolenie, gdy dorośnie rui.ewiel1ebędzie mogł,o
pOIWioomećlIla t€mat tradycyjnych wierzeń swoich dziadków, czy w SIjJiOradycznych wY1Padkachrodziców; względnie nie bę'd2lie o nich nic wiedziało. Tak więc wlSzysrt;lkie
te relacje uzyskane w ibralkciebadań terenowych, stanowić 'będą ostatni wyraźmy 'ślad JulCiowychwierzeń demono:l:ogtic2lDychwe wsi Obidza, jaik. i w innych wsiach karpackich, p!rzetTlWały
do końca lat 7()~tych XX wi'eku.

URSZULA LEHR
DEMONOLOGICAL

BELIEFS IN THE VILLAGE OF OBIDZA
REGION). AN EMPIRICAL APPROACH

(NOWY SĄCZ

(S u m m ar y)
The present article concerns maintenance
of demonological
plots in beliefs
and views of elders and school children (5 - 8 grade).
The prGblcm is discussed in r·ela.t:ilOnto dalta coile-eted dwr;in,g a fielid research
carried ou;t in the village of Obidza {N·OiWySącz COUill,ty), where traditional
belie.fs have been preserved
in their ()lrigilfl3l fOI1ffis mairrlly due to penLpheJ'ic
location 'of the village.
Beliefs roga'rding supe-rna.tural be-ungs are- presented fol1Q<\v'i!n.g
a classification
es.'tabl·is,hed accQ;pding ,to fandona'!
criterion.
Thus, thre-e- caJtegOlI'ies of aJotivity
of supernatural
beings have been distingui·shed. They are: a) advantageous activity
(i.e. pm,tection or ,J,divities yielding
pJ'ofi,t), b) disadva.nitage-oiUls aictivity (L.e.
activity hurting s,omebody or some/thing), and c) :neutral adivLty (eg. hal\1nJting).
Dem·onu.lolg.ical plots presented
in the ariticle ·nclcur in fragmClIlitary farms.
HOiWcver. a va.riety Oil Sll'pel'lllatuTal bein;gls a,nd magkal ceremolnies pro'ves a cons.iderable pre:;ervaJlion and vivaC'ity of them. Magical adivities
refled.ing
old
belief.s in supcnna'lural beings or cO'lllcerrung cC'.rtain phenomena, C'S\peciaJly t.hese
which man could not ·dcal with ra:tiolna>l1y (i.e. pr·otection ·of hous.eholds from
rain O,I' sto,pm) serve as a good example.
A,ccofiding to the oldest generation, the lack of edl.{cation and church activity,
in a broa.d sense of the word, deterrn;j,ned main;tenance of old belieh. Well-educated school ,children, however, seem not to believe in supernatural
forces their
grandparents talk about.

Kolekcja

Cytat

Lehr, Urszula, “Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza (region sądecki) w świetle badań empirycznych / LUD 1982 t.66,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 23 maja 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5987.

Formaty wyjściowe