Sprawozdania i recenzje / LUD 1966 t.51 cz.1

Dublin Core

Tytuł

Sprawozdania i recenzje / LUD 1966 t.51 cz.1

Opis

LUD 1966 t.51 cz.1,s.181-218

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

1967

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:315

Format

application/pdf
application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:279

PDF Text

Text

II.

S P R A W O Z D A N I A

ETNOGRAFIA POLSKA. Instytut Historii
demii Nauk, Wrocław~WarszRwa~Kraków

I

RECENZJE

Kultury Ivlaterialnej
1963, z. VII.

Polskiej

Aka-

Zeszyt VII Etnografii polskiej rozpoczyna artykuł W. D y n o w s k i e g o pt.
Z dziedzin deficytowych
etnografii
poLskiej. Określając
mianem deficytowych
te
wszystkie dziedziny życia zbiorowego w państwie, które nie wykazują właściwej
pr~żności rozwojowej, autor stara si~ wykazać, że brak na terenie nauki polskiej
żywszych tradycji w zainteresowaniach
problematyką tzw. ludów niecywilizowanych
zarówno w tematyce prac badawczych nad kulturą ludów "pierwotnych", jak i w zakresie własnych koncepcji teoretycznych, wypływa z ogólnej sytuacji polskiej przeszłości w ubiegłym stuleciu. Zastanawiając
się wszakże nad aktualną
sytuacją
ludów niecywilizowanych,
nad ich zmienioną pozycją i rolą we współczesnym
świecie wiodącą w kierunku
emancypacji
politycznej
i świadomych poszukiwań
nowej, własnej kultury, dochodzi do przekonania, że podstawową sprawą w etnografii winny stać si~ obecnie studia nad zachodzącymi procesami przeobrażel1 kulturowych ludów niecywilizowanych
ze szczególnym uwzględnieniem
realnie istniejącej sytuacji. Aby ta dziedzina etnografii polskiej mogła dojść do pełnego rozkwitu, należy przede wszystkim wyrównać dawny deficyt, co zdaniem autora artykułu oznacza konieczność odpowiedniego ustosunkowania
się do dorobku przeszłości,
czyli innymi słowy, do spopularyzowania
fundamentalnych
twierdzel1 teoretycznych
oraz przyswojenia sobie podstawowej bazy faktograficznej,
zgromadzonej przez poszczególne szkoły, czy kierunki etnograficzne.
W maksymalnym
uj~ciu dojść powinno do wypracowania
oryginalnych
stanowisk
poznawczych,
ale to jedynie
w oparciu o konkretne badania terenowe.
W cz~ści ~

Studia

i materiały

T. L e w i c k i, Pożywienie
źródeł

--

ludno.ki

znajdują
Zachodniej

si~ następujące
Afryki

artykuły:

w średniowieczu

wedłur;

arabskich.

Jest to próba ukazania całokształtu wiadomości o pożywieniu ludów zamieszkujących Zachodnią Afrykę przed początkiem XVI stulecia, zawartych w dziełach
średniowiecznych
pisarzy arabskich.
Wiadomości te mają charakter
fragmentaryczny i przypadkowy, mimo to pozwalają na ogólną orientacj~, dotyczącą źróder
pożywienia i konsumpcji mieszkal1ców Afryki Zachodniej. W pożywieniu większości
tych ludów zasadniczą rol~ odgrywały pokarmy pochodzenia roślinnego. Uzyskiwano je bądż przez zbieranie roślin dziko rosnących, bądż też najpowszechniej
i najcz~ście.i przez kopieniaczą uprawę. Wśród artykułów spożywczych pochodzenia
roślinnego na pierwszym
miejscu wymienione
jest proso, następnie
ryż, fonio,
pszenica, jęczmień oraz ziarna różnych traw zbieranych. W dalszej kolejności cytowany jest yam, woandzu, czyli orzeszki ziemne, rośliny strączkowe (fasola, bób),
warzywa (cebula, czosnek, kapusta, bakłażan, rzepa), dynie, owoce, trufle i manna.
W porównaniu z pokarmem pochodzenia roślinnego, mi~so odgrywało w konsumpcji

182

Sprawozdania

i

recenzje

ludności Zachodniej Afryki o wiele mniejszą rolę i spożywane było' jedynie z okazj i
specjalnych uroczystości, aczkolwiek u niektórych plemion zdarzały się odstępstwa
od tej zasady. W średniowiecznej
Afryce Zachodniej hodowano bydło rogate, m. in.
woły, krowy, owce, barany i kozy. U szczepów berberskich
jadano mięso wielbłądzie, a w kraju Mali - mięso osłów. Duża ilość Czarnych jadała mięso psów.
Z ptactwa domowego hodowano ku.ry, gęsi, kaczki i gołębie. Poza mięsem zwierząt
domowych i ptactwa
pewną rolę w pożywieniu
ludności odgrywała
zwierzyna
łowna, a wśród niej antylopy, żyrafy, strusie, hipopotamy,
krokodyle, słonie, żółwie i węże. Duże znaczenie miały ryby i to zarówno morskie, jak i słodkowodne.
Z innych artykułów spożywano tłuszcze roślinne i zwierzęce (w tym ogromne ilości
masła) oraz miód i trzcinę cukrową, stosowane do słodzenia potraw. Sól używana do
przypraw konsumowana
była w niewielkich ilościach i uchodziła za artykuł rzadki
i drogi. Znanymi przyprawami
importowanymi
były imbir i pieprz. Jedyną używką
(pomijając alkohole) był orzech koLta, bardzo chętnie żuty przez Czarnych. Z napojów, poza wodą rozpowszechnione
było mleko słodkie i kwaśne, różne kwaśne polewki, piwo z prosa oraz płynny miód.
W zakończeniu
artykułu
podane są wiadomości
o naczyniach
do gotowania,
jedzenia
i przechowywania
pokarmów
i napojów,
używane przez mieszkańców
Zachodniej Afryki.
K.

M a k u l s k i,

Geneza

Buszmenów

na

podstawie

bad01l. (/rcheoLogicznych

etnograficznych.

Opracowanie
poświęcone
jest genezie etnicznej
Buszmenów,
potraktowanych
przykładowo
ze względu na swą pierwotną
kulturę zbieracko-łowiecką,
jako warstwa naj starszych mieszkańców
Afryki. W kulturze
buszmeńskiej
wyróżnionych
jest kilka etapów rozwojowych.
Są nimi: 1. lata 1900-1950,
na które przypada
szybka
industrializacja
terenów
Afryki
płd., powodująca
zasadnicze
zmiany
w tradycyjnej
kulturze
Buszmenów;
2. lata
1900-1870,
w których
występuje
zanik żywotności kultury Buszmenów, spowodowany
ekspansją
sąsiednich ludów;
3. okres poprzedzający
lata 1870, a sięgający momentu odkrycia Buszmenów przez
europejskich podróżników. Buszmeni stanowili lud zbieracko-łowiecki.
Ich gospodarka miała typowy charakter przyswajający.
Sposób życia koczowniczy; grupy liczebnie słabe; kultura materialna
bardzo uboga. Ten tryb życia Buszmeni wiedli od
niepamiętnych
czasów i nie zmieniali go bez wyraźnego przymusu.
Porównując
kulturę buszmeńską, głównie do XVIII wieku (gdyż w latach późniejszych widoczne są duże zmiany), z kulturami
archeologicznymi
Afryki płd ..
datowanymi
na ,późną epokę kamienia, a reprezentowanymi
przez przemysł smithfieldzki i wiltoński, daje się stwierdzić łączność kulturową, polegającą na podobieństwie występowania
pewnych
typów narzędzi
oraz charakterystycznych
ozdób.
Z tych przesłanek
autor wyciąga wniosek, że Buszmeni jako lud uformowali się
w bliżej nieokreślonym
czasie, w wyniku zmieszania się autochtonicznych
elementów południowo-afrykańskich
z elementami przybyłymi
z północy.
A. Wal
kańskiego

i g ó.r
plemienia

S

k i, Studio

nad

więzią

terytoriaLną

i Todzinną

wschodnioafry-

Luo.

Artykuł poświęcony jest analizie podstawowych
form więzi społecznej, stanowiącej o spójni wschodnio-afrykańskiego
plemienia nilockich Luo, zamieszkałych
na terenach przylegających
do wschodnich wybrzeży jeziora Wiktoria w zachodniej
Kenii. Zasadniczą
więzią społeczną wśród LUD jest pokrewieństwo,
które, choć
stale jeszcze zajmuje miejsce naczelne, nie stanowi już jedynego czynnika, deter-

Sprawozdania

183

i recenzje

minującego zbiorowe życie plemienia. Do momentu przyjścia Europejczyków podstawową jednostką
rodzinną była rodzina poligamiezna,
pozostająea
pod władzą
naczelnego patriarchy.
Jej sytuację
społeezno-gospodarczą
cechowała prz'ewaga
pasterstwa nad rolnictwem, mimo że rolnictwo stanowiło główną bazę wyżywienia.
Bogactwo określane było posiadaniem wielkich trzód bydła. Zwie,rzęta stanowiły
nie tylko o stanie zamożności właściciela, lecz także o znaczeniu władzy, wpływach
grupy męskiej w życiu publicznym oraz o liczebności i trwałości rodu. Odpowiednikiem terytorialnym
tego typu rodziny była zagroda, zbudowana najczęściej na
planie koła, wg. specjalnego, tradycyjnego
schematu,
zazwyczaj ufortyfikowana
i posiadająca własną drużynę wojskową, niezbędną wobec częstych wojen plemiennych. W zagrodzie takiej mieszkała cała rodzina, która wśród Luo przybrała formę
zespołu małżeństw indywidualnych,
powiązanych
osobą wspólnego męża, gdzie
wszystkie kobiety były pełnoprawnymi żonami.
W rodzinie poligamicznej współżycie małżonków stanowiło splot wzajemnych
uprawnień, obowiązków i usług. Mężczyzna dostarczał kobiecie ziemię i wyposażał
jej gospodarstwo, natomiast ona pracowała na roli, a poza tym obowiązana była
do współżycia z mężem i do rodzenia mu dzieci. Z chwilą śmierci męża poligamisty
zagroda przestawała istnieć.
Pozycja mężczyzny w rodzinie poligamicznej Luo kształtowała się pod wpływem
trzech istotnych czynników: jego uprawnieil i przywilejów
jako ezłonka lineażu,
jego autorytetu, jako męża i głowy rodziny oraz jego kierowniczej roli, jako organizatora i przywódcy zespołu produkcyjnego, jaki stanowiła rodzina poligamiczna.
Sytuacja kobiety w rodzinie Luo była niewątpliwie niższa niż mężczyzny, ale
jej rola we własnym domu w zakresie wychowania, wyposażenia i wykształcenia
dziecI była i jest bardzo wysoka.
Ten stan rzeczy ulegał gruntownym zmianom na skutek inger,encji europejskieh
kolonizatorów. W związku z niektórym i zarządzeniami administracyjnymi
nastąpił
rozpad wielkiej rodziny. Główna podstawa władzy mężczyzn - zwierzęta, zaczęły
coraz bardziej ustępować
zainteresowaniom
rolniczym, a możność dodatkowych
żródeł dochodu (handel i zbyt nadwyżek rolnych), skupione w rękach kobiet osłabiły prestiżową sytuację mężczyzny. Mimo to, pojedyńcza rodzina poligamiczna
u Luo wykazuje nadal zadziwiającą
trwałość i pDzystosowuje się skutecznie do
nowego typu gospodarki chłopskiej. Nic też nie zdaje się wskazywać na to, by
przechodziła ona kryzys, mający doprowadzić ją do rozpadu.
K. W o l s k i, Powindah

-

patańscy

koczownicy

Afganistanu

i Pakistanu.

Artykuł poświęcony jest zanikającemu
koczownict,wu i handlowi okrężnemu.
prowadzonemu na terenach Afganistanu i Pakistanu przez patańskie plemię Ghilzai
z Afganistanu. Ludzi, oddających się tym zajęciom i temu trybowi żyeia określa się
mianem Powindah. Termin ten jest pochodzenia perskiego i znaczy dosłownie, tłumok towarów".
Współcześnie na terenie Pakistanu
obejmuje
się nim jednak
wszystkich patańskich
koczowników z Afganistanu,
przyby'wających
jesienią na
zimę do Pakistanu, bez względu na ich zawód, czy uprawiane zajęcie. Powindah
nawet na terenie Pakistanu
różnią się od otaczającej
ich ludności osiadłej ze
względu na fakt, że zamieszkują
w namiotach, a nie w lepiankach
oraz przez
odmienny kolor odzieży.
Terenem działalności i wędrówek Powindah są wschodnie krailee Wyżyny Irańskiej i ziemie tym krańcom prizyległe. Z utartych głównych szlaków schodzą Powindah obecnie coraz częściej na tereny bardziej ustronne, omijają'c miejsca, gdzie
napotykali na trudności. Wśród Powindah znajdują się ludzie oddający się różnym

18..1,

Sprawozdania

i recenzje

zajęciom. Zalicza się do nich pasterzy ,rzemieślników-specjalistów
do robót wodnokanalizacyjnych
oraz kupców. Ci ostatni są grupą naj liczniejszą i najcharakterystyczniejszą. Prowadzą oni handel naj różnorodniejszymi
towarami, których zestaw
zależy każdorazowo od kierunku szlaku.
Obecnie odwieczny ruch nomadów ulega pewnemu ograniczeniu, a w handlu
daje się zauważyć duży zastój. Być może, że dojdzie wkrótce do zahamowania
i likwidacji wędrówek Powindah.
J. M a c i e j e 'w s k a,
górskich

w kol'!cu XIX

Akulturacja

i na początku

w

gospodarce

i, trybie

życia

Lapończyków

XX wieku.

Przez akulturację rozumie się zjawiska, które powstają, gdy dwie grupy, mające
różne kultury wchodzą w ciągłe i bezpośrednie kontakty, co pociąga za sobą zmiany
w pierwotnych
modelach kulturowych
jednej lub obydwu grup.
Artykuł zajmuje się dawną kulturą grupy Lapończyków górskich i zmianami,
jakim uległo ich życie wskutek nowych warunków
gospodarczych, jakie wytworzyły się na Północy pod wpływem polityki gospodarczej kapitalistycznego
państwa
szwedzkiego.
Typ dawnej gospodarki
Lapończyków
górskich związany był bardzo ściśle
z hodowlą dużych stad reniferów. Najistotniejszą
cechą leżącą u podstaw kultury
lapońskiej
była umiejętność
maksymalnego
przystosowania
się do środowiska
naturalnego
oraz duży stopień samowystarczalności
gospodarczej.
Początkowe kontakty Lapończyków
z państwem szwedzkim, datujące siG od
połowy XVIII w. były na ogół bardzo lużne i ograniczały się do działalności handlowej i zbierania podatków, Poza akcją misyjną i początkami edukacji, państwo
szwedzkie nie ingerowało w kulturę, a w tym i w życie gospodarcze grup lapo!iskich. Trwałe i bezporśednie kontakty zapoczątkowało osadnictwo fińskie w XIX w.,
poprzedzające
narastający
proces kolonizacyjny.
Jego nastGPstwem
był caly
szereg konfliktów, wynikających
z odmienności etnicznych, ustrojowych
gospodarczych grup, wchodzących ze sobą w kontakt.
Naruszenie stanu równowagi w gospodarce lapońskiej doprowadziło z jednej
strony do zmiany typu zajęć i przejścia do osiadłego trybu życia, z drugiej zaś do
przekształcenia
hodowli renów w przedsiębiorstwo
produkujące
na zbyt mięso
i skóry.
Obecnie Lapończycy górscy, trudniący się hodowlą renów, przyjmując
wiele
elementów kultury sąsiedzkiej zachowują nadal własną odrębność (adaptacja), natomiast te Todziny, które 'przeszły do innych zajęć, wzorując się na systemie gospodarowania osadników skandynawskich
i przejmując od nich formy życia i gospodarowania są bliscy utraty własnej kultury (asymilacja).
A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a, Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu FranJest to omówienie działalności naukowej i organizacyjnej
zmarłego profesora Eugeniusza F'rankowskiego wraz z bibliografią jego prac, uszeregowaną wg
porządku chronologicznego.
kowskim.

W dziale - Kronika - poza omówieniem kilku podstawowych wydarzeń 7. życia etnografii krajowej znalazły się informacje na temat rozwoju kultury Afryki
oraz dane o etnografii w krajach socjalistycznych.
Dział Kroniki nie jest w zasadzie przeznaczony do szczegółowego recenzowania, mimo to, pozwalam sobie wypowiedzieć kilka zdań na margin€\Sie jednej informacji zatytułowanej
Afryka nieznana
a bliska. Nie pragnę tu bynajmniej polemizować z autorem informacji, ani przeciwstawiać mu swego zdania, oceniającego wystawę ze względu na wybitnie nieusyste-

Sprawozdania

i

recenzje

matyzowaną i nie dbale skomentowaną
ekspozycję jak najbardziej
negatywnie, chcę
jedynie zwrócić uwagę Redakcji, aby na przyszłość z nieco większym krytycyzmem
podchodziła do materiałów dokumentacyjnych,
które zdecydowanie kolidują z tekstem artykułu, oraz z punktu nasuwają wątpliwości co do kwalifikacji zawodowych
autorów wystawy i co do rzeczywistej
wartości "udanego eksperymentu"
(przykłady: ryc. 6. Maska Senu ..., powinno byś Senufo; ryc. 7. Maska Chińczyka, Afryka
Wschodnia, tak, ale bliższego określenia brak, a dane istnieją, nawet w języku
polskim i brzmią:: Mozambik, dorzecze Rowuma, Makonde Mawia; ryc. 10. Na
planszy z prawej strony rytualny ubiór, wyobrażający
biust kobiecy, nie jest pełnym strojem, brak maski twarzowej
z kłódką pelele w wargach, a obiekt taki
istnieje w Mlocinach).
W dziale - Recenzje - znajduje się kilka omówień interesujących
publikacji.
w tym trzech książek Levi-Strauss'a
oraz nie opublikowanego
manuskryptu
prof.
K. ;Vloszyńskiego.
Krystyna

Karol Iłławiczka,
Melodie
polskie
lU
Kancjonale
Mazurskim.
zursko- Warmińskie", Olsztyn 1963, nr 3 (81), s. 333-374.

Czerniewska

.,KomlAnikaty

Ma-

Karol Hławiczka w wyżej cytowanej pracy zapoznaje nas z popularnym wśród
ludności ewangelickiej
na Mazurach Kancjonałem
Mazurskim,
którego pierwsze
wydanie pochodzi z 1741 r. Stanowi on bardzo cenny dokument polskości tamtejszego ludu. Materiał pieśniowy przejął ten kancjonał z kancjonału wcześniejszegD
ks. Samuela Tschepiusa, opracowanego
z polecenia władz pruskich pt. Doskonaly
Kancy()Ilal
Pruski
Królewiecki
z 1'. 1732. Bardzo niewiele pieśni opuszczono, prawie wszystkie wciągnięte zostały do Kancjonału
Mazurskiego. Są one przeważnie
tłumaczone z niemieckiego. Hławiczka jednak zauważa, iż pieśni niemieckie były
częściowo także tłumaczeniami
dawniejszych
hymnów łacińskich, pieśni czeskich,
a nawet polskich autorów i dochodzi do wniosku, że Kancjonał Mazurski posiada
około 300 pieśni pochodzenia polskiego, co stanowi ponad 300/0wszystkich pieśni. Są
to piE'śni polskich poetów religijnych polskiej Reformacji z XVI wieku, ~(oci1anov..-skiego, Reja, Trzycieskiego i innych, a także pieśni anonimowe z czasów Reformacji
w Polsce oraz pieśni oryginalne
powstałe na Mazurach.
Wielka liczba wydań
świadczy o wielkiej popularności
kancjonału.
Napisany jest w literackim
języku
polskim, ale zabarwiony wyrazami z dialektu mazurskiego. Przeznaczony nie tylko
do użytku w kościele, lecz i w domu przy różnych okolicznościach, w związku z różnymi zwyczajami. Pieśni kancjonału związane zostały z biblią, nad każdą umieszczony werset biblijny z podaniem księgi i wiersza. Między wiersze pojedyńczych pieśni
powsuwane zostaly objaśnienia tłoczone odrębnymi czcionkami, tłumaczące wyrazy
obce, symboliczne i obrazy religijne. Poza pieśniami zawiera kancjonał modlitwy
w liczbie około 100.
Mówiąc o pieśniach mamy na myśli tylko teksty, bo melodii niestety Kancjonał
nie zawieTa. To stało się punktem wyjścia dla pracy Hławiczki. Postawił on sobie
za zadanie znalezienie właściwych melodii do odpowiednich tekstów. Sięga do wydawnictw polskich pieśni na terenie Niemiec z połowy XIX wieku, a specjalnie
opiera się na zbiorze Btilowa von Dennewitz
38 Masurische
Chorale...
z roku
1902, w układzie na 4 głosy, z których omawia tylko same melodie (głos najwyższy),
uporządkowując
je według kolejności występowania
w "Kancjonale
Mazurskim",
Hławiczka stwierdza, że Bulow korzystał z kancjonałów polskich i zbiorów pieśni

186

Sprawozdania

i recenzje

protestanckich, jakie były dostępne w Elblągu i Gdańsku jak; kancjonały z XVII
wieku Artomiusza, "Kancjonał Gdański" Huenefeldta, wydawnictwo A. Wedeckego
i kancjonał zdefe~towany bez karty tytułowej, który Biilow mylnie uważał za kancjonał Seklucjana z XVI wieku. Hławiczka zwraca uwagę też na częstą niezgodność
zapisów Biilowa z oryginałem pod względem metrycznym, były to jednak konieczne korekty, które Biilow przeprowadza ze względu na niezgodność dawnych zapisów z nowoczesnym sposobem notowania. Hławiczka przytacza szereg melodii
z tekstami (44 + kUka wariantów tych samych melodii), umieszczając przy każdej
tytuł każdego działu, numer oraz tytuł pieśni, a następnie w nawiasie obok nazwiska
Billowa numer melodii w 'jego wydawnictwie, źródło z którego jest zaczerpnięta,
rodzaj taktu przez niego użyty, numer pieśni i stronę w "Kancjonale Pruskim"
oraz ewent. adnotacje odnoszące się do pieśni poza wersetem biblijnym. Adnotacje
te dokładnie wymieniają kancjonały i wydawnictwa, w których daną melodię spotykamy, z oznaczeniem jej numeracji.
W adnotacjach
tych widzimy kolosalny
wkład pracy autora, który sięga do wszystkich nawet najstarszych
kancjonałów,
wyszukuje tam kolejno każdą pieśń i stwarza nam w ten sposób obraz żywotności
danej melodii i jej roz,pow,gzechnienia.
Hławiczka umie, mimo tekstów niemieckich, odkryć charakter słowiański pieśni,
jak np. nr 3:. "Słuchay, co żywo, sądu straszliwego" nad którą Billow podaje
tekst niemie<:ki "Har, was da lebt" i której nie ·spotykamy w dawniejszych kancjonałach, a której wariant Hławiczka od·nalazł w dzisiejszej żywej praktyce na Śląsku
Cieszyńskim ,śpiewany do psalmu Kochanowskiego "Kto się w opiekę". Zdaje on
sobie sprawę z pewnych adaptacji rytmów polskich do potrzeb tekstu niemieckiego, np. rytmy mazurkowe w pieśni nr 9 "Moy .Jezu, serca Radości" lub nr 34 ,.Śpiewaycie, cześć daycie". Niektóre pieśni znajduje też w śpiewnikach kościoła katolickiego. Krytycznie traktuje informacje Biilowa, do których wnosi nieraz uzupełnienia, a nawet korekty.
Oprócz pieśni ze zbioru Biilowa Hławicz;ka korzysta i z innych wydawnictw,
jak publikacje Małłka ("Jutrznia Mazurska na Gody", "Plon czyli dożynki na Mazurach", "Mazurs.ki śpiewnik regionalny"). Spotykamy tu często warianty melodii
ze zbioru Billowa, ale i pieśni, których w publikacji Biilowa nie ma. Małłek w przeciwieństwie do "Kancjonału
Mazurskiego" teksty podaje w gwarze mazurskiej.
a melodie - z później wprowadzonymi ozdobnikami melizmatycznymi. Nie znajdujemy ich pierwowzorów w kancjonałach polskiej Reformacji. Hławiczka przypuszcza, iż są tworami miejscowymi. W dwóch wypadkach Hławiczka znajduje melodie
do pieśni z Kancjonału Mazurskiego w ulotnych drukach. Na koniec Hławiczka
stwierdza, że na Mazurach musiały być znane jeszcze inne melodie nie zanotowane
ani przez Billowa, ani przez Małłka, gdyż spotkał on odwołania przy poszczególnych pieśniach do znanych melodii innych pieśni, nie publikowanych.
Analiza melodii, rytmiki i prozodii jest krótko i zwięźle ujęta. Hławiczka
stwierdza, iż melodie w zapisach Biilowa w stosunku do swoich pierwowzorów
zostały zmienione .przez dostosowanie do systemu dur-moll, objawia się to przede
wszystkim podwyższeniem VII stopnia. Tylko w 5' wypadkach spotyka on skalę
doryck::t (na 47 mel.). P.od względem rytmicznym melodie dawniej zróżnicowane,
podporządkowane
zostały zasadzie izo'rytmii, a więc prowadzone w równych wartościach, z zatrzymaniem tylko na nutach końcowych. Co do zasad prozodii, to brak
zgodności akcentów
słowa i akcentów melodii, podobnie jak to ma miejsce
w pieśniach XV i XVI w.
Reasumując musimy przyznać, iż omawiana praca Hławiczki jest cennym wkładem w dziedzinę etnografii polskiej, odkrywa nam ona piękno dawnych pieśni

Sprawozdania

187

l recenzje

religijnych, wskazuje wiele wartościowych,
o niez,wykle głębokiej treści tekstów.
Kancjonał Mazurski jest cennym zabytkiem nie tylko jako wy'raz polskiej Reformacji, ale jako wyraz życia ludności polskiej i jej przywiązania
do Macierzy,
od której była odcięta przez długie wieki.
Antonina

Wozaczyńska

O. Polonec, Slovanske valasky, fokasa a takany,
Zbierky Slovenskeho Narodneho
Muzea, Narodneho Odboru w Martine. Wyd. Os veta n.p. Bratislava-Martin
1963.
str. 63, 'ryc. 85, 1 mapa.
O. Polonec, Valasky
[t valaiikari
na Slovensku.
Sbornik Slovenskeho
Muzea. Etnografia 4. Rocz. LVII, 1963, str. 40-75, ryc. 27.

Narodneho

Temat poruszony przez A. V a c l a v i k a w pracy Slovenske palice (Turc. Martin 1934) doczekał się na południowej stronie Tatr wyczerpującego
opracowania,
na podstawie bogatych zbiorów znajdujących się w Muzeach w Bratysławie i Martinie. Autor w pierwszej pracy opublikował właśnie te zbiory -- podając opisy
137-u obiektów. Fotografie 85-u indywidualnych faktów wchodzących do tego zbioru
zostały zestawione na tablicach. Zasób źródłowy jest dostatecznie liczebny a ścisłe
opisy odpowiadają wszystkim wymogom źródłoznawczym.
Nic więc dziwnego, że
i przeprowadzona typologia budzi zaufanie, a w konsekwencji i wnioski wychodzące
poza typologię są godne uwagi i uznania.
Autor wyróżnia - ze względu na kształt - trzy formy: valaska, fa kos, cakan.
Cakany wywodzi autor z palic, a vlasniki
z siekier; fakose uważa za przejściową
formę. Prototyp "czakanów" widzi O. P o lon e c w hakowatych
kijach pasterskich, służących do chwytania owiec. Tematem tym zajmował się w przeszłości
A. Vaclavik w pracy, Slovanske palice (1934 str. 1 - 123). Zwraca przy tym uwagę
fakt, że pierwotna funkcja jak też i forma uległa zmianie i narzędzia te stały
się oznaką golności pasterskiej, zamożności, służyły w obrzędach i zabiegach magicznych. (ryc.63, 81, 85).
O ile nie można wnosić zastrzeżeń do typologii przeprowadzonej
przez autora,
należy ostrożnie traktować próby wyjaśnienia genezy "czakanów", gdyż należałoby
wtedy liezyć się z koniecznością rozważenia tego zagadnienia na szer·szym tle porównawczym. Liczyć się trzeba z tym, że jest to pożyczka z tureckiego (lokotsch), chociaż Vasmer widział tu śr. gr. Autor daje zresztą historyczne tło społeczne używania
różnych form broni tego typu, podkreśla też, że "fakosze" i ,.czakany" przyszły
do Karpat i w Tatry z pasterską falą wołoską.
Interesujące
są również jego wywody O wytwórcach
tych narzędzi, z czym
wiąże się specyficzność form i ornamenty z poszczególnych mikroregionów, jak Liptów, Bańska Bystrica, Radwan, Priechod, Spisz.
Również ciekawe są dociekania i wnioski autora o pierwotnej
funkcji tych
narzędzi, który'ch kształt a ta,kże zdobnictwo wiąże się z pozycją społeczną pasterza. To że "walaszka" czyli góralska ciupaga z jej bogatym wystrojem była atrybutem bacy potwierdza się i po polskiej stronie. *
I jeszcze jedna uwaga luźna, wymagająca .rozważania - czy i o ile kółka przy
ciupagach, "fakoszach" czy "czakanach" są echem grzechotkowych
kijów pocisko-

* Na hali Pod Wołoszynem byłem świadkiem
linę wręczył starszemu juhasowi na pożegnanie

w 1949 r. jak baca schodząc w doswoją ciupagę·

188

Sprawozdania

i recenzje

wych (Por. K. Moszyński, K.L.S.). Wprawdzie w literaturze
polskiej brak stwierdzenia istnienia takich kijów w Karpatach, ale w roku 1959 można je było widzie l'
u pasterzy (krów?) w drodze na Krywań.
Dobrze określone typologicznie "walaszki", "fakosze" i "czekany" uporządkował autor przestrzennie
a wyniki przedstawił na osobnej mapie. Trochę niepokoi,
dlaczego autor potraktował jednym znakiem "fakosze" i "czekany", czyżby zasięgi
obu typów pokrywały się wiernie.
W drugiej rozprawie opublikowanej w "Sborniku" rozszerza autor swoje zainteresowania,
szuka powiązań siekierek w słowiańskim materiale archeologicznym
i w materiale etnograficznym. Ale ostatecznie decyduje się na wiązanie małej "walaszki" raczej z pasterstwem wołoskim. W istocie wnioski obu prac pokrywają sic
z sobą i prowadzą do uogólnienia, że te typy wołoskich narzędzi są rozpowszechnione w dolinie Hronu, na Liptowie, Spiszu IMagurze.
Obie prace oparte na sumiennej analizie formy i funkcji zebranych faktów,
uporządkowane
chronologicznie i prz'estrzennie
doprowadziły autora do trafnych
rozwiązań - a mianowicie - prawidłowość w przemianach formy i funkcji i w powiązaniach etnicznych. Jest to chyba cenny punkt wyjścia do studiów nad ciupagami na północnym stoku Tatr i Karpat.
Józef

Dimitr Krandzalov,
sitatis Palackianae

Vala,,!

na

Ivlorave-rnateria!y,

Olomucensis,

Facultas

vrob!emy,

Philosophica,

metody.

Historica,

Gajcie

Acta Univer1963, s. 5-2\~.

Praca prof. Krandzalova
uzupełnia wyniki obszernej rozprawy tego autora.
wydanej przed ćwierćwiekiem 1, oraz późniejszych, pomniejszych
jego studiów'.
Autor przeprowadził
ponowną analizę zagadnienia
osadnictwa wołoskiego, ustosunkowując się do wyników badań z ostatnich dziesięcioleci.
Rozdział I (s. 5-10) ma charakter wstępu. Drugi rozdział (s. 11-48) przedstawia aktualny stan badań nad genezą języka i narodu rumuńskiego. Autor krytykuje nawroty do koncepcji autochtonizmu
elementu romańskiego
na północ od
Dunaju (E. Petrovici, C. Daicoviciu i in.), skłaniając się raczej do poglądu o jego
imigracji z obszarów Mezji. Zarazem przeprowadza
korektę własnych dawniejszych koncepcji, przyjmując, że przodkowie Rumunów zetknęli się z żywiołem slo··
wiańskim jeszcze przed VI w. n.e. Przychyla się dalej do poglądów, że języki romańskie, używane obecnie na Bałkanach (rumuński, meglenorumuński,
i in.) nie
są dialektami, ale wyłoniły drogą odrębnego rozwoju poszczególnych grup dawnego, zromanizowanego
osadnictwa tych okolic.
W rozdziale III (s. 49-59)
Autor przeprowadza
analizę literatury
dotyczącej
osadnictwa wołoskiego na Morawach. Podkreśla on że wielu badaczy identyfikuje
1.
.,

a

D.
K r 8. n d j
l a,
RHmunskc
vLivy
w Karr~(ltech sc =L'liistnim
:::fcteLem
k lWoravskemu Va',assku. Praha
1938.
Np.:
D.
Kra
n d
a l o v.
Znaczenie
i charakter
wpl'uwów
rumuńskich
w Karpatach
zachodnich
ze szczególnym
uwzględnieniem
Woloszczyznu
Morawskiej.
Pasterstwo
Tatr
i Podhala,
t. 5, Zakł. Nar. im. Ossolińskich,
1963, s. 165-232; t e n ~ e, Sur les methodes
de verification
de la nationalitees
Valaques-Vlaques
dans les Carpathes et <lans les Balkans au moyen-i1ge d !'aide des noms de persannes. Slavische
Namenforschung:
Verbff.
des Institut
fur Slavistik
der Deutschen
Akademie
der Wissenschaften
zu Berlin,
nr 2:1
Berlin 1963, s. 216-222; t e n ż e Rumiinische
Einf!ilsse
in der slawischen H!rtenterminologie und Toponomast!k
in den Karpaten.
Zeitschrift
flir Slavistik,
Bd. X, Heft 3, Berlin
1965.

z

Sprawozdania

i

reCCllzJe

189

niesłusznie nazwę: Wołosi z żywiołem etnicznym .rumuńskim. Jako jeden z głównych argumentów przytacza się rzekome wyrazy rumuńskie w terminologii pasterskiej zachodnich Karpat. Analizie filologicznej tych słów poświęcony jest rozdział IV
(s. 60-76). D. Krandzalov
wykazuje, że znaczna część tych przykładów
oparta
została na błędn€j etymologii. Stwierdza przy tym, że najwięcej wyrazów rumuńskich występuje w narzeczach ukraińskich
(powyżej stu), podczas gdy na obszarach Karpat zachodnich liczba ich nie przekracza 26.
Wnioski z tej analizy zamieszczono w rozdziale V. (s. 72-76). Autor stwierdza,
że rumuńska terminologia
pasterska przenoszona była na tereny Karpat zachodnich przez ludność słowiańską z terenów położonych dalej na wschód . .zywioł etnicznie rumuński nie przekroczył nigdy masowo rzeki Uh. Toteż określenie: "Valach", na Morawach nie oznaczało (zgodnie z pierwotnym znaczeniem) Rumuna, ale
pasterza górskiego.
Osobny rO'zdział VI (s. 77-126) poświęcony jest ocenom przedwojennej
pracy
D. Krandzalova. Autor przeprowadza
tutaj polemikę z recenzentami,
którą trudno
przytoczyć z powodu braku miejsca.
W rozdziale VII (s. 127-131) przeprowadzono
krytykę naj nowszych publikacji,
dotyczących osadnictwa na tzw. Morawskim
Walaszsku (R. Pavlik, J. Tvaruzek,
K. Papica i inn.). Zdaniem Autora powstawanie
osad następowało na tym terenie
w wyniku planowej akcji wielkiej własności.
Rozdział VIII (s. 132-156) dokonuje oceny ostatnich prac z zakresu etnografii
i językoznawstwa.
AutO'r kwestionuje
niektóre nowe ustalone wyrazy rumuńskie
w gwarze wołoskiej, jak np. "portasz" - który wywodzi się z hcińsko-węgierskiego te'rminu, oznaczającego "strażników wrót", czy też zestawienia nazw miejscowych zebrane przez P. Olteanu na Morawach i OTawie (s. 140). Recenzent pragnie
poświęcić więcej uwagi polemice D. Krandzalova
z badaczem polskim K. Dobrowolskim. Autor zarzuca mu słabą znajomość języka rumuńskiego,
przytaczając
szereg wyrazów podawanych przez K. Dobrowolskiego mylnie za rumuńskie.
Nalcżą tu słowa niewątpliwie
slowiańskiego pochodze::ia, jak: kuciu, vet (od: wieli).
kusyk
(nazwa barana' od kusy) syśka (od: szyszka), trestka - cybuch (od staropolskiej nazwy trzciny). Słowiańskie są również imiona: Bułas, Kaluch, Kila, Makula.
Kaldoń. W liczbie rzekomo rumuńskich wyrazów nie brak także słów pochodzenia
tureckiego (np. majdan, bazar, czardak itp.), czy niemieckiego (Bayer).
Autor stwierdza również, że formy chowu owiec, któr€ Dobrowolski poczytuje
za charakterystyczne
dla gospodarki rumuńskiej,
spotyka się również u innych
pasterskich lud6w Półwyspu Bałkańskiego
(s. 154). Zwraca także słusznie uwagę,
że poważniejsza
liczebnie imigracja
elementu rumuńskiego
na tereny Królestwa
Polskiego musiałaby znależć odzwierciedlenie
w żródłach, czego jednak brak.
Odrębny rozdział IX (s. 157-204) poświęcono analizie licznych prac J. Macurka
o kolonizacji wołoskiej w Karpatach zachodnich. Dopatrywał się on głównych przyczyn tego ruchu w "instynkcie wędrownym"
narodu rumuńskiego
oraz w przewrocie gospodarczym, jaki miał nastąpić w XVI w. w związku z przechodzeniem
do gospcdarki folwarcznej.
D. Krandzalov
odrzuca słusznie tezę o wędrownych
instynktach,
kwestionuje
również znaczenie rzekomego przewrotu
gospodarczego
w tym okresie. Należy zresztą mieć na uwadze, że początki kolonizacji wołoskiej
w Karpatach wschodnich przypadają
już na przełom XIV i XV w., kiedy trudno
mówić o problemie folwarków.
W dalszym ciągu D. Krandzalov wykazuje, że instytucja wojewodów wołoskich
nie wynikała z wyborów kolektywu wołoskiego, jak to ujmuje Macurek, lecz stanowiła wykładnik władzy feudalnej, podobnie jak sołtysi. Samo słowo wojewoda

190

Sprawozdania

i recenzje

jest niewątpliwie
słowiańskiego pochodzenia i zostało przejęte przez Rumunów.
Autor kwestionuje też pogląd o rzekomo postępowym charakterze pasterskiej gospodarki Wołochów, skoro chów owiec był już szeroko rozpowszechniony w średniowieczu na ościennych obszarach przykarpackich.
ZdaniemD. Krandzalova kolonizacja wołoska wynikała raczej z biedy i rugów chłopskich, przeprowadzanych
w tym okresie przez feudałów. Prawo wołoskie było według niego mniej .korzystną
odmianą tz. ·prawa niemieckiego.
Rozdział X (s. 205-222) zajmuje się zagadnieniem
szałaśnictwa
wołoskiego.
Autor polemizuje z poglądami niektórych
etnografów (B. Kopczyńska-Jaworska,
J. Stika), którzy identyfi,kują Wołochów z Rumunami. Zwraca on uwagę, że koczowniczne formy pasterstwa górskiego nie łączyły się bynajmniej z etnicznym pochodzeniem pasterzy, natomiast były wynikiem ok'reślonych warunków klimatycznych,
gospodarczych itp. Przykładem
tego są np. koczownicze grupy tureckie (Juruci,
Karakaczani) bułgarskie, greckie, albańskie itp. Wyraża się .przy tym z uznaniem
o badaczu polskim S. Ber·ezowskim, który w jednej z ostatnich prac (1959 L) zajmował analogiczne stanowisko, wykazując wpływy środowiska geog.raficznego na
typ pasterstwa.
Ostatni rozdział XI (s. 223-238) zawiera podsumowanie wyników pracy. Autor
stwierdza raz jeszcze, że nie można liczyć się z poważniejszą migracją elementów
rumuńskich na tereny Karpat zachodnich. W tzw. kolonizacji wołoskiej uczestniczyły różne grupy etniczne, przy ·czym na za·chodnich obsza,rach jej zasięgu przeważała ludność miejscowa, lub uchodźcy słowaccy spod jarzma tureckiego. Badania
ostatnich lat 30 nie zwiększyły w poważniejszy sposób liczby znanych wyrazów
rumuńskich
używanych przez ludność podkarpacką.
Tzw. prawo wołoskie było
formą eksploatacji, stosowaną w ok,reślonych warunkach ekonomicznych, ale nie
wiązało się z pochodzeniem pasterzy. Dalsze badania zespołowe uczonych z krajów przykarpackich
mogą przyczynić się do wyjaśnienia różnych szczegółów tego
procesu.
Praca prof. D. Krandzalova jest wynikiem wieloletnich studiów autora i opiera
się na olbrzymim materiale źródłowym (w tym również załączone fotokopie). Chociaż tytuł jej wiąże się ściślej z Morawami, obejmuje ona całość zagadnienia kolonizacji wołoskiej. Wyborna znajomość literackiego i ludowego języka rumuńskiego,
jak również opanowanie języków słowiańskich, łaciny i niemieckiego, umożliwiła
Autorowi sprostowanie wielu fałszywych etymologii, ustalonych przez badaczy władających tylko niektórymi z tych języków. Tezy Autora, poparte licznymi przykładami winny znaleźć szerokie uznanie u specjalistów.
Niektóre sformułowania budzą pewnę zastrzeżenia. Tak np. D. Krandzalov dopatruje się jednej z głównych przyczyn kolonizacji wołoskiej na Morawach i Słowacji w zbiegostwie spod jarzma tureckiego. Niewątpliwie
czynnik ten musiał
odgrywać role, jednakże początki migracji wołoskich w Karpatach przypadają na
okres poprzedzający wielką ofensywę państwa Osmanów, stąd musiały istnieć i inne przyczyny. Autor zdaje się również przeceniać udział wielkiej własności feudalnej w organizowaniu
osadnictwa wołoskiego. Na teTenie państwa polskiego większość osad powstawało w k'rólewszczyznach, a nie w dobrach magnatów. Wydaje
się przy tym, że penetracja pasteTzy wołoskich miała częściowo charakter samo'rzutny, a dopiero po ich pojawieniu
się w słabo zaludnionych górach, zarządcy
dóbr zmierzali do ujęcia tego ruchu w jakieś normy organizacyjne i nałożenie na
przybyszów ciężarów na rzecz dworu.
Z drobnych uwag, należy stwierdzić, że urząd wojewody nie istnieje już w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej od reformy z 1950 r. utrzymała się tylko nazwa

Sprawozdania

191

i recenzje

województwa.
Nazwisko Raska mogło być nietylko ukraińskiego
czy czeskiego
pochodzenia, ale i polskiego, jest to nazwa ptaka (s. 106). Nazwa miejscowa Trojanowice występuje również w Polsce. (s. 140). Należy sądzić, że wbrew przypuszczeniu Autora, dalsze badania mało dotąd wykorzystanych
źródeł polskich jak np.
akta wielkich dóbr ziemskich, akta grodzkie krakowskie i in. wyłoniłyby jeszcze
niektóre nieznane
wyrazy
pochodzenia
rumuńskiego,
używ·ane w terminologii
osadnictwa wołoskiego 3.
Kazimierz

Ślaski

J. Ostatnią

pozycję z tego zakresu stanowi praca D. Kra n d ź a l O v a, wygłoszona jako
referat na Kongresie Słowianoznawstwa w Salzburgu: Comment distinguer
des Slaves
la population romanisee dans les materiaux archeologiques des pays balcaniques. W tomie:
Congresus Historiae Slavicae Salisburgensis, 12-16 Julii 1963 (w druku).

OBERLAUSITZER FORSCHUNGEN. Beitrage zur Landesgeschichte.
Im Einvernehmen mit der historischen Komission bei der Sachsischen Akademie der Wissenschaften. Herausgegeben
von Martin Reuther. Koehler u. Amelang, Leipzig 1961,
s. 368, nlb. 3, ilustr.
Omawiana książka powstała jako księga pamiątkowa z okazji 25-lecia istnienia
Saskiego Archiwum Krajowego w Budziszynie (1933~1958) i poświęcona jest pamięci prof. dr Ryszarda Jechta (1858-1945), sekretarza
Górnołużyckiego Towarzystwa Naukowego, wybitnego archiwisty i historyka.
Oprócz krótkiej przedmowy Marcina Reuthera
księga pamiątkowa
obejmuje
prace 18 autorów. Spośród tych prac jedna zawiera historię a.rchiwum górnołużyckiego, trzy dotyczą Rysza.rda Jechta, pozostałe obejmują dość różnorodne zagadnienia opa-rte o liczne źródła historyczne (ponad tysiąc odsyłaczy źródłowych dokumentuje wnioski podawane przez autorów).
Więź etniczna Łużyczan wyrażała się na zewnątrz przede wszystkim odrębnością
języka i ubioru. Te dwa czynniki zadecydowały w głównej mierze o przetrwaniu
narodu łużyckiego. Ale poza zewnętrznymi
efektami więzi etnicznej istniały niewątpliwie głębsze przyczyny tej odrębności.
W jakim stopniu zbiór artykułów publikowanych
w Oberlausitzer Forschungen
potrafi pogłębić naszą wiedzę w tym zakresie?
Etnograf i historyk kultury zwróciłby uwagę szczególną na artykuły tych autorów, których rozważania ściślej wiążą się z problematyką
etnohistoryczną.
Artykułów etnograficznych
(w węższym tego słowa znaczeniu) właściwie brak - jednakże nagromadzony tu materiał historyczny daje znakomitą podbudowę naukową
dla różnych dociekań związanych z nowszą historią kultury łużyckiej.
Rozważania
B l a s c h k e ' g o i M e t s k a dotyczą zagadnień
związanych
z procesami osadniczymi i rezonansu, jaki te zjawiska wywoływały
w składzie
etnicznym Łużyc. MetSk rozpatruje
te zjawiska szukając
głębszej "podszewki",
która zaważyla na ogólnych procesach germanizacyjnych.
Druga grupa tematyczna - to artykuły
L e m p e r a i L e h m a n n a. Zawierają
one charakterystykę
sylwetki Adolfa Traugotta von Gersdorf (1744-1807) i jego zapisów w notatniku
podróżniczym
z Dolnych Łużyc. Na oddzielne wyróżnienie
zasługuje
sumienna
praca K u n z e ' g o o procesach zachodzących w 'różnych wsiach - przechodzenie
od zajęć rolniczych do zajęć rzemieślniczo-tkackich
(Vom Bauerndorf zum Weberdorf). Lektura
tekstów interesujących
badaczy kultury ludowej nie powinna być

1!J2

Sprawozdania

., "ecenzje

zamknięta
wspomnianym
zestawem.
Warto np. sięgnąć do studium a Janie 01mi.itzerze, którego
dzieła plastyczne
dostarczają
cennych
asocjacji
nie tylko
dla historyka
sztuki. Przy tej sposobności reprodukowano
wytwory
plastyczne
z tego okresu nieoznaczone wyraźną metryczką, a brane pod uwagę jako domniemane dzieła Olmiitzera. Z nich naj ciekawsza jest niewątpliwie
drewniana
rzeźba
Chrystusa Frasobliwego (Ch7'istus in der Rast).
Wydaje się, że istotną zmianę w badaniach kultury narodu łużyckiego wyraża
pozornie drobny fakt - zastąpienie przez Niemców z NRD dotychczasowego określenia Wende, wendisch
na Sorbe, sorbisch. O ile dawniej nazywano "Wendami"
każde skupisko słowiańskie
stykające
się z elementem
niemieckim,
to ostatnio
wyraz Wende oznacza tylko słowiańskiego mieszkańca Łużyc; przyjęto jednak obecnie samookreślającą
nazwę Sorb z łuż. Serb (pol. Łużyczanin) - w odniesieniu zarówno do Górno- jak i Dolnołużyczan.
Niemiecki
"Drang na ch Osten", spychający
przez ostatnie
dziesięć wieków
ustawicznie
na wschód element słowiański, który był niszczony biologicznie bądż
też wynaradawiany,
nie zdołał zatrzeć ogromnej ilości śladów Słowiańszczyzny
na
obszarze leżącym na wschód od Łaby. Słowiańskie
relikty językowe w gwarach
wschodnioniemieckich,
dane toponomastyczne
i onomastyczne,
kształty osad, różne
elementy stroju ludowego itd. są zauważalne daleko na zachód i północ od terytorium rdzennych Łużyc. Warstwa słowiańs,ka zawsze występuje jako starsza, warstwa niemiecka - jako młodsza. Trzeba pamiętać o tym - o czym wspomina Blaschke - że pochodzące z czasów słowiańskich osiedla były rozbudowywane
i przebudowywane, dzięki czemu uzyskiwały wygląd niemiecki (... damit ein "deutschcs"
Aussehen

erhalten

haben").

Stopień natężenia procesów germanizacji na tych obszarach wiąże się niewątpliwie z faktem, że kolonizacja niemiecka już po XIII wieku odcięła element łużycki
od etnicznego pogranicza czeskiego, a w pięć wieków później rozerwała ostatecznie więź z etnicznym pograniczem
polskim. Niezależnie od tego nadwątlona
jest
więź etniczno-terytorialna
Łużyc Górnych i Łużyc Dolnych. Faktem jest również,
że Łużyczanie i Niemcy zamieszkują obszar mieszany pod względem narodowościowym żywioł słowiański nie tworzy obecnie na obszarze Łużyc bezwzględnej
przewagi statystycznej.
Kontakty językowe łużycko-polskie
istniały jeszcze na przełomie XVII i XVIII
wieku. Długo istniejąca styczność wskazywała na to, że wschodnie gwary dolno-łużyckie i pograniczne
gwary polsko-śląskie
łączyło wiele cech wspólnych. Sprawa
ta została szerzej omówiona w pracy Metska: Serbsko-polska
reena hranica
w 17
a 18 letsotku
(Historiski
letopis
II, 3, 1958), natomiast
w publikowanym
tu studium: Dic sorbische Be'Uolke7'ung in der Standesherrschoft
Kun'ifjsbriici-:
]i"r/ i'I re
Germanisierung,
potwierdza w przypisie 82, że obszar językowy łużycki stykał się
z obszarem językowym polskim (...bis zur damaIs noch IJestchenden wrbisch-polnischen Sprochgrenze
an der Pleiske und am Grieselschen
Forste im Kreise Crossen ...) jeszcze w początkach
XVIII wieku.
Najstarszym
zabytkiem kartograficźnym
podającym granice mowy sło""iańskiej
w Górnych Łużycach jest mapa Bartłomieja
Scultetusa
z 1593 roku. Granice jE;zykowe z tego okre·su .porównywane z granicami językowymi z 1886 r. (mapa opracowana przez E. Mukę) wykazują stosunko,wo niezbyt poważne ubytki terytorialne
na korzyść elementu niemieckiego
(przede wszystkim od strony zachodniej); materiał ten przedstawiony
został kartograficznie
na rycinie 4. Wersja urzc;dowa niemiecka nie potwierdzała
oczywiście tych danych, zawężając znacznie obszar o LEJności łużyckiej.

Sprawozdania

193

i recenzje

Mechanizm procesów germanizacyjnych
ukazuje MetSk z dużą precyzją, opierając się o liczne dane źródłowo-statystyczne.
Przykładem
stały się dzieje baronii
Konigsbriick, leżącej w zachodniej
strefie granicznej
łużycko-niemieckiej,
częściowo obejmującej w XVI wieku dawny łużycki obszar językowy.
Nasilenie procesów germanizacyjnych,
jakie na Łużycach miały miejsce, zwłaszcza po wojnie trzydziestoletniej,
kiedy silne wyludnienie
było rekompensowane
elementem napływowym z dalszych części Niemiec - na terenie baronii Konigsbriick nie odegrało znaczniejszej roli. W ciągu XVII wieku stosunek między ludnością niemiecką a' łużycką nie ulegał większym zmianom (Łużyczanie stanowili
nie znaczną przewagę w baronii - z tym, że w m. Konigsbriick większość była
niemiecka, zaś na wsi blisko "!I ludności było pochodzenia słowiańskiego).
Stały
nacisk germanizacyjny
za pośrednictwem
kościoła protestanckiego
i szkoły wywierany w XVII i XVIII wieku zaczął w pewnym momencie przynosić rezultaty
aż nadto widoczne - oto już w XVIII wieku, a zwłaszcza w pierwszych dziesiątkach lat XIX w., zaczyna gwałiownie
gasnąć przewaga żywiołu słowiańskiego.
Oficjalne oświadczenia z 1800 r. wskazują jedynie dwie wsie, w których mieszkają
jeszcze Wenden. W połowie ub. wieku właściwie cała baronia Konigsbriick jest już
zgermanizowana.
Kościół i ~zkoła były podsta-wowym instrumentern
zwycięstwa
etnizmu niemieckiego (Die beiden Hauptmittd
der Germanisationspolitik
waren Kirche und Schule).

Skrótowo przedstawiony
przegląd ważniejszych materiałów
dzę, potrzebę sięgania do tej pozycji przy każdej poważniejszej
kultury narodu łużyckiego.

uzasadnia, jak sąpróbie studiowania
J erz·y Damrosz

A. Vinkevic, n. T. Dybowskij,

Osnovnyje

etapy

zizni

i dejatel.nosti.

Irkuck

1961,

59, 1 nlb.

Książka poświęcona Benedyktovii Dybowskiemu
(30. IV. 1833 30. 1. 1930),
jest streszczeniem
obszernej monografii
opracowanej
przez A. Winkiewicza
na
uzyskanie stopnia kandydata
nauk geograficznych.
Wydana w Irkucku staraniem
Bajkalskiego Oddziału Towarzystwa
Geograficznego
stnowi skromny dowód pamięci złożony polskiemu uczonemu, który podczas pobytu na Syberii prowadził pionierskie bad,mia nad fauną okolic jeziora Bajkał.
Fublikacja ta zawiera szereg oddzielnych ezęści poświęconych kolejnym etapom życia polskiego uczonego. Właśnie tak pomyślany układ pozwala zorientować
się dokładniej w zasługach B. Dybowsldego nad badaniami Syberii i jego konspiracyjnej działalności w okresie powstania styczniowego. Skazany na 12 lat katorgi
za uczestnictwo w pracach Rządu Narodowego już w grudniu 1864 r. znalazł się
we wsi Siwakowa nad rzeką Ingodą. Część pracy poświęcona omówieniu młodziel1czych lat B. Dybowskiego spędzonych początkowo w domu rodzinnym w Adamarynie (pow. Mińsk), a potem w mińskim gimnazjum
po ukończeniu
którego
zapisał się na studia uniwersyteckie
w Dorpacie, nie wnosi niczego nowego do
ogólnie znanej biografii tego wybitnego przyrodnika.
Jest to kompilacja opracowana na podstawie szeregu artykułów
i większych publikacji
z których spora
część jest powtórzeniem
powszechnie znanych faktów z jego życia i naukowej
działalności.
Już od pierwszych chwil pobytu na zesłaniu poświęca się B. Dybowski bada13 -

Lud,

t. 51, 1967

194

Sprawozdania

i recenzje

niom faunistycznym, i jako chirurg niesie pomoc lekarską ludności tubylczej. Dzięki
swej naukowej
i humanitarnej
działalności pozyskuje względy urzędników
carskich, którzy umożliwiają mu przeniesienie się do Czyty, a następnie do Darasunia
powodując przez to znaczną ulgę w katordze. Przedstawiony
przez autora 12-letni
okres katorgi B. Dybowskiego zawiera pobieżną charakterystykę
jego prac badawczych nad florą i fauną Bajkału, które roz'począł już w roku 1868 po przeniesieniu
się do Kułtuku - wsi leżącej w okolicach tego jeziora. B. Dybowski wzbogacił
nauki przyrodnicze szeregiem cennych prac specjalistycznych
i przyczynków, które
w bardzo małym stopniu cytuje autor recenzowanej książki.
Badania faunistyczne prowadzone przez B. Dybowskiego na Dalekim Wschodzie
wspólnie z W. Godlewskim i M. Jankowskim
to ważny rozdział w jego życiu,
a udział w naukowej ekspedycji gen. Skołkowa, to nie tylko zwiedzenie okolic
Syberii wzdłuż Amuru i Ussuri ale jednocześnie badania ichtiologiczno-ornitologiczne.
Pomimo wielu nieistotnych szczegółów zamieszczonych w pierwszej części pracy
uszły uwadze autora fakty o wiele większym znaczeniu. A. Winkiewicz pomija
całkowicie półtoraroczny
pobyt B. Dybowskiego w kraju po powrocie z zesłania
(od sierpnia 1877 do końca grudnia 1878 r.). Okres ten to szukanie zatrudnienia
gwarantującego
mu możliwości rozwoju badań naukowych - którego jako darwinista nie mógł znaleźć. Zroilumiał wtedy B. Dybowski, że w kraju nie ma dla niego
miejsca, gdzie mógłby pracować równie twórC'.Zo jak na Syberii, czyni więc starania o wyjazd na Kamczatkę. Korzystając
z poparcia i pomocy finansowej Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego otrzymuje
posadę lekarza okręgowego na
Kamczatce, i tam przez 4 lata (1879-1883) prowadzi badania naukowe.
B. Dybowski nie poprzestaje
na wypełnianiu
obowiązków
lekarskich,
lecz
z własnej inicjatywy prowadzi odkrywcze prace badawcze. Oddany bezgranicznie
działalności humanitarnej
nie zaniedbuje
jednak prowadzenia
badań naukowych
stanowiących właściwy cel wyjazdu na Kamczatkę, gromadzi materiał zoologiczny,
i jako lekarz przebywający
stale wśród ludności tubylczej czyni szereg trafnych
spostrzeżeń z zakresu etnografii, zbiera zabytki kultury materialnej,
materiał językowy i antropologiczny.
Sprawy te uszły prawie całkowicie uwadze A. Winkiewicza, a przecież stanowią one ważny rozdział w działalności naukowo-badawczej
B. Dybowskiego.
Zebrany przez niego materiał
słownikowy
posłużył Ignacemu
Radlińskiemu
do opracowania
"Słownika narzeczy ludów kamczackich", a zabytki
etnograficzne
przywiezione z Kamczatki stanowią cenny materiał pozwalający poznać dokładniej kulturę jej tubylców 1. Zasługą B. Dybowskiego jest fakt sprowadzenia na Wyspy Komando'rskie
renifera,
na Wyspę Beringa konia i renifera,
a na Kamczatkę kóz i królików. Trudno w krótkim streszczeniu podać wszystkie
zasługi B. Dybowskiego na polu nauk przyrodniczych oraz ocenić jego wkład w badania nad ludami Syberii. Stąd też w książce A. Winkiewicza - wydanej staraniem Towarzystwa
Geograficznego
w Irkucku znalazły się tylko najważniejsze
wzmianki o zasługach polskiego badacza, i to szczególnie w dziedzinie zoologii,
ornitologii i ichtiologii. Jego dOfQbek naukowy z zakresu etnografii jest nikły, ale
zasługi w dziedzinie dostarczonego etnografom materiału terenowego są naprawdę
wielkie.
1. R a d l i ń s k i Ignacy, Słowniki
nm'zeczy
Ludów
kamczackich. Ze zbiorów B. Dybowskiego, wyd. Polska Akademia Umiejętności. Wydział Filologiczny. Rozprawy. Seria II,
Kraków 1892-1895.
Zabytki te znajdują się obecnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie oraz W Muzeum
Narodowym - Kraków.

Sprawozdania

195

i recenzje

Recenzowanej książki nie można uwazac za pełne źródło informacyjne
o pracy
naukowej działalności B. Dybowskiego. Jej braki stają się szczególnie rażące gdy
weźmiemy pod uwagę dokumentację
naukową przedstawionych
przez autora faktów. Niejednolity
system przypisów wprowadza
chaos oraz zmniejsza wartość
opracowania i podważa zaufanie w stosunku do autora monografii. Trudno uważać
większą część usterek w przypisach za błędy korektorskie. Sam autor stosuje zapis
niekonsekwentnic
zmniejszając przez to 'wartość podawanych przez siebie faktów.
I tak na str. 41 autor cytując obszerny urywek z książki B. Dybowskiego podaje
w przypisie: "Praca Dybowskiego o Kamczatce i Syberii", ale już na str. 43 podając cytat z tej samej książki wyjaśnia w przypisie nr 1 "Praca a Syberii i Kamczatce". Na str. 15 autor powołuje się na książkę B. Dybowskiego podając w przypisie nr 1 "B. 1. Dybowski - O Syberii i Kamczatce. Kraków 1912 r.". Również
i w tym wypadku brak jest strony z której pochodzi cytowana wiadomość, a cały
zapis bibliograficzny
jest mylnie sporządzony 2. Przy sześciokrotnym
cytowaniu
urywków z tej książki autor w ogóle nie podaje strony z której one pochodzą,
istnieje więc przypuszczenie czy korzystał z oryginału, czy też opierał się na wyjątkach z innej pracy rosyjskiej, które jeszcze na początkach
XX stulecia
nie
zawsze podawały strony, z których pochodził cytowany tekst. Brak ten powtarza
się w odniesieniu do literatury polskiej, również na str. 51 w przypisie nr 1 autor
wymienia pracę J. Domaniewskiego ("Benedykt Dybowski", Warszawa 1954 r.) jednak nie podaje strony z której pochodzi przytoczona wiadomość. W większości
wypadków niemal wszystkie przypisy podane są mylnie, braki te dotyczą zarówno
niedokładności w zapisie tytułu, jak i niejednolitości
systemu bibliograficznego.
Tylko niektóre cytowane przez autora prace w języku rosyjskim posiadają poprawny zapis i wolne są od wspomnianych usterek. W sumie książka A. Winkiewicza jako popularne przedstawienie
wkładu B. Dybowskiego w badania nad Syberią jest pożyteczna i stanowi pracę w której uwzględniono całe jego życie prawie
ze wszystkimi przejawami badań naukowych i humanitarnej
działalności.
Autoni

A. L. Cekanowskij,
~tatji o ego naucnoj

Sbornik
raboti!.

neopubUkovannych

Kniznoje

Irkuckoje

materialow

Izdatelstwo

A.

Kuczyński

L. Cekanovskogo

1962, s. 363, 1 nlb.

Analiza dorobku naukowego polskiego zesłańca na Sybir Aleksandra
Czekanowskiego (1830-1876)
nie znalazła dotąd oceny w literaturze polskiej *. Rozproszone po licznych czasopismach drobne artykuły i wspomnienia nie stanowią wyczerpującego opracowania przedstawiającego
jego dorobek naukowy, na który złożyło
się wiele lat syberyjskiego zesłania, a potem praca w instytutach naukowych. Tak
jak wielu innych współczesnych mu zesłańców prowadził A. Czekanowski pionierskie badania nad geologią północno-wschodniej
Syberii, ale poczynił również szereg
trafnych spostrzeżeń z zakresu języka i kultury jej tubylców.
Uznając wartość prac badawczych A. Czekanowskiego Syberyjski Oddział Aka2. Powinno
być D Y b O w s k i B., O Sybery!
i Kamczatce,
Część I, Podróż z Warszawy na Kamczatkę,
Kraków
1912.
* Artykuły
o A. P. Czekanowskim
r02Jproszone
po iicznych
czasopismach
ograniczają
się
w znacznym
stopniu
do podania
jego
biografii
z pobieżną
charakterystyką
syberyjskich
badań
naukowych.
Napisane
w oparciu
o nieliczną
literaturę
są jej ogólnym
streszczeniem
i nie wnoszą
niczego
nowego
d,o dZiejów
poznania
i historii
badań
Syberii
przez
polskich
zesłańców.

196

Sprawozdania

i recenzje

demii Nauk ZSRR wydał w 1963 r. obszerny zbiór jego dotychczas niepublikowanych artykułów i mniejszych opracowań, a recenzowana książka, która ukazała
się dzięki staraniom Instytutu Geografii Syberii i Dalekiego Wschodu Syberyjskiego
Oddziału AN - ZSRR stanowi jedyną pracę, w której znalazła miejsce wnikliwa
ocena badań polskiego uczonego.
Książka obejmu}e zbiór artykułów
omawiających
najważniejsze
etapy życia
oraz oceniających wartość prac badawczych A. Czekanowskiego. Zebrane w jedną
całość listy i sprawozdania
z naukowych wypraw, urywki wspomnień innych zesłańców tworzą ciekawą pracę rozszerzajc1cą wiedzę o zasługach Polaków nad badaniami Syberii. Z książki tej dowiadujemy
się, że A. Czekanowski wywiezion,'
na Sybir za udział w powstaniu 1863 r. przez 12-letni okres zsyłki prowadził intensywne prace badawcze odkrywając szereg dalekich regionów nieznanych zupełnie
współczesnym
przyrodnikom
rosyjskim. Na pamiątkę tych odkryć nazwano jego
imieniem góry leżące w międzyrzeczu Leny i Olenioka. Wlaśnie ocenie tych badali
naukowych i geograficznych odkryć poświęcona jest pierwsza część recenzowanej
książki nosząca tytuł - "Znaczenie prac naukowych A. Czekanowskiego"
(str. 857). W części tej scharakteryzowano
badania geologiczne A. Czekanowskiego P!'owadzone w pierwszych latach zesłania na obszarach przybajkalskich
ora '. .ie'~o
późniejsze eksploracje na obszarze północno-wschodniej
Syberii. Północno-wschodnia ekspedycja, którą odbył on w latach 1873-1875 zapewniła mu szeroki roz.głos
i naukową sławę. Bogaty materiał kartograficzny
stanowiący jej rezultat pozwolił
dokładniej poznać i otworzył drogę innym badaczom w dorzecz.a rzek Leny. Olenioka, Dolnej i Górnej Tunguski. A. Czekanowski prowadząc geologiczne prace
badawcze na terenie Syberii interesował się również dziejami jE'j pOll1ania. W czasie ostatniej wyprawy na pólnoc odnalazł groby rosyjskich badaczy północnej drogi
morskiej
małżonków
Proncziszczowów,
którzy zginęli w połowic XVITI w.
O etnograficznych
badaniach
A. Czekanowskiego
oraz o zehranych przez niego
materiałach,
nie wiele posiadamy wiadomości w literaturze
polskiej. Przedstawieniem tego dorobku oraz jego oceną zajmuje się na stronach 47---54 recenzowanej
książki
M. Wasilewic
(Etnografićeskie
nabljudenija
i lingwistićeskie
zapis i
A. L. Cekanowskogo).
Etnograficzne
spostrzeżenia
A. Czekanowskiego
pGczynione
szczególnie nad grupą ludności tunguskiej stanowią cenny wkład do szerpgu innych
prac z tego okresu. Jako wnikliwy eksplorator
ustalił on, że Ewenkowic 7. okolic
jeziora Suringda
i Ekongda przechodzili w okresie letniego sezonu łowieckiego
w rejony górnego biegu rzeki Oleniok, a ich współplemieńcy z okolic Dolnej T,l!lguski docierali nie tylko do Olenioka, ale dalej na północ aż do wybrzeży Oceanu
Lodowatego. Ciekawe są również jego informacje
o comiesięcznych tan,ach. na
które zjeżdżali się Ewenkowie
z różnych rejonów Syberii. Targi te .,tanowiły
ważny element w życiu społecznym tej grupy etnicznej, która wykazywala
silne
poczucie odrębności narodowej oraz świadoma byla własnej więzi mi:;dzyplemiennej. Wiadomości podane przez A. Czekanowskiego stanowią ważny material źródlowy do zagadnienia tradycyjnej
kultury Ewenków. Jego spostrzeżenia z zakresu
etnografii Ewenków z okolic dorzecza Olenioka traklują
o wpływie J"kutów na
ich kulturę. O zależności tej dowiadujemy siG również z nowszej literatury
etnograficznej, potwierdzającej
trafne spostrzeżenia A. Czekanowskiego.
Polski uczony podczas swych terenowych eksploracji korzystał w dużej mierze
z usług przewodników rekrutujących
się z Ewenków. W ten sposób zebrał on liczny
materiał językowy, który posłużył A. Schiefnerowi l do opracowania malego slow2. S c h i e f n e r A., Alexander
gegeben von A. Schiefner.,
BulI.

CZeka1l01J.Jski's

Ac. Sc.,

Tungusisclles

Worterverzcichniss

t. XXIV, 1878, s. 89-146.

Herau3~

Sprawozdania

197

i recenzje

nika tunguskiego. Słownik ten pozwala uchwycić zmiany językowe, które zaszły
w okresie ostatnich stu lat pod wpływem przemieszania
się dialektów właściwych
poszczególnym grupom tunguskim koczującym na obszarze północno-wsch.
Syberii.
Druga część książki poświęcona
jest omówieniu
spuścizny
rękopiśmienne.i
A. Czekanowskiego - "Nieopublikowane
materiały A. L. Czekanowskiego - prace,
dzienniki, listy", (str. 5'8-254).
Autorzy poszczególnych
opracowań
składających
się na tę część pracy zebrali bogaty materiał archiwalny,
odkrywający
wiele ciekawych szczegółów z życia polskich
podróżników
zesłańców
politycznych
(3. Czerski, B. Dybowski).
Książkę zamykają
urywki wspomnień "Wspomnienia
o A. L. Czekanowskim", (str. 255-316)
charakteryzujące
działalność naukową polskiego zesłańca, są
to wyciągi z prac B. Dybowskiego, który przebywając
na zesłaniu często kontaktował się z A. Czekanowskim podczas jego pobytu w Irkucku.
.
Wspomnienia te pisane również ręką zesłańca z roku 1863 zawierają właściwą
ocenę jego prac i charakterystykę
naukowej działalności,
na powtórzenie
której
czekano po raz drugi około stu lat.
Zbiorowe
wydawnictwo
a A. Czekanowskim
wykonane
pod kierunkiem
S. W. Obrucziewa wnosi wiele nowych szczegółów do zagadnienia polskich badań
nad Syberią. Problem ten wciąż czeka na opracowanie.
Zestawiony
na końcu
książki wykaz zwierząt i roślin kopalnych oraz współcześnie rosnących nazwanych
jego imieniem pozwala jeszcze dokładniej zorientować się w naukowych zasługach
polskiego zesłańca - powszechnie znanego i cenionego badacza na polu geologii
i etnografii Syberii.
Zestawiona na końcu bibliografia prac A. Czekanowskiego obejmuje 38 pozycji;
prace powstałe w oparciu a zebrane przez niego materiał - 36 tytułów; wykaz
bibliografii poświęconej
omówieniu życia i naukowych
zasług obejmuje
łącznie
150 pozycji.
Tak ciekawa w treści książka zasługiwała
jednak na większe wydanie niż
20CO egzemplarzy,
a jej niewątpliwą
zaletą jest to, że zawiera dużo treściwego
materiału, który jeśli nie w całości to przynajmniej
w części powinien być spopularpowany
przez literaturę
polską.
Antoni

so \I. f Y',

KA 'A ETNOGRAFIA.

Akademija

Nauk ZSRR, Moskwa

Kuczyński.

1964, z. 1.

Fierwszy numer rocznika otwiera w roku VII Międzynarodowego
Kongresu
Nau. /\]l;lopologicznych
i Etnograficznych,
artykuł redakcyjny poświęcony owemu
z,a7.lcwi - ,.:Vlir,(jzynaroGowe forum antropologów
i etnografów"
(s. 3-5).
Obok
sprawozdania
z przebiegu przygotowań organizacyjnych
znajdujemy
w nim inforlT:,~cje o prot-1ematyce wystąpiei'l przygotowywanych
na zjazd przez uczonych radzić'ckich i z innych krajów socjalistycznych.
Godny zainteresowania,
również
tela '. w o:·.resie po!wngresowym,
jest zamieszczony w artykule wykaz zagadnień,
woo ó: :"tÓ:':. l h, zLianiem redakcji, rozgorzeją w toku obrad gorące dyskusje,
V, (.,:ls·'ej CZl;ści zeszytu opublikowano
szereg prac, spośród których wiele poświt COI'C" i: jest problematyce
terenów pozaradzieckich.
Cbszerny dział "Materiałów i badań z etnografii i antropologii ZSRR" zapełniaj,! artykuły: D. Ch. Karmyszewej
i E. M. Pieszczieriewej
"Materiały z etnograficznych badań nad Tadżykami gór Nuratyńskich"
(s. 6-21),
M. S. Szichariewa

198

Sprawozdania

i recenzje

"Wesele u wiejskiej ludności Kubania" (s. 22-33) i B. K. Gardanowa "Gościnność.
związki przyjaźni i patronat u Czerkiesów w XVIII pierwszej połowie XIX
wieku".
Dużą wartość przedstawia przede wszystkim artykuł pierwszy, pióra doskonałych znawczyń i dł·ugoletnich badaczek radzieckich terenów Azji Środkowej, stanowiący wstępny zarys monografii etnograficznej
tadżyckiej enklawy na obszarze
tureckojęzycznym.
Podjęte badania posiadają duże znaczenie m. in. dla rozważań
etnogenetycznych,
specjalnie interesujących
na tym terenie inwazji plemion tureckich na ziemie zamieszkałe przez ludy iranojęzyczne. Warto wspomnieć, że jedną
z pierwszych badaczek Tadżyków z gór Nuratyńskich była Polka, Antonina Pisarczyk, od wielu lat kierująca Oddziałem Etnografii Instytutu Historii, Archeologii
i Etnografii A. N. Tadżyckiej SRR w Duszanbe.
W dziale przeznaczonym na materiały i studia, dotyczące terenów pozaradzieckich opublikowano prace: M. N. Morozowej, "Skandynawskie
mieszkanie chłopskie" (s. 60--72), L. A. Fajnberga,
"Niektóre cechy gospodarki współczesnej nieindiańskiej ludności Amazonii" (s. 73--80) i A. B. Lietniewa, "Nowe we wsi malijskiej" (s. 81-88). Wszystkie one posiadają dużą wartość informacyjną. Materiały
z własnych badań terenowych w dziale tym spożytkowane zostały jednakże jedynie
w ostatnim artykule o problemach wiejskich w Republice Mali.
Walory rzetelnej informacji posiada również artykuł N. A. Krasnowskiej, "Do
zagadnienia etnogenezy Retoromanów" (s. 89-101), wypełniający dział "Zagadnienia
etnogenezy, paleoetnografii
i etnografii historycznej". Dla etnografów zajmujących
się historią etnografii interesujący będzie artykuł słowackiego uczonego J. Horaka,
"P. J. Szafafik i słowiańska literatura ludowa" (s. 102-111), zamieszczony w dziale
publikującym
materiały doty·czące dziejów etnografii i antropologii. W kolejnym
dziale "Ludy świata - materiały informacyjne" ogłoszono artykuł A. A. Biernowa
"Ludność wyspy Timor" (s. 112-126) a w dziale "Komunikaty" artykuły N. A. Dwornikowa "Rosyjskie i ukraińskie
tradycje w odzieży ludności dorzecza Kubania
(koniec XIX - początek XX w.)" (s. 127-132) i P. W. Komina "Pół roku w Zachodnim Irianie" (s. 133-143).
Końcowe działy czasopisma: "Kronika" i "Per:sonalia" przynoszą notatki: "Folklor i etnografia na V Międzynarodowym ,zjeź~zie slawistów", "Sztuka ludowa na
I Indyjskiej Narodowej Wystawie w Moskwie", "Nowa kolekcja papua ska z Zachodniego Irianu w Muzeum Antropologii i Etnografii A. N. ZSRR", "Jubileusz
prof. L L Potiechina" oraz nekrolog S. L Gabijewa, zasłużonego badacza ludów
Dagestanu. Numer zamyka dział krytyki i bibliografii zawierający kilka recenzji
zarówno prac radzieckich, jak i spoza ZSRR.
Zbigniew

Jasicwicz

S. I. Bruk (red.), Cislennost' i Tasse\enie narodov mira, Izdatelstvo Akademii
SSSR, Moskva 1962, ss. 483. N. S. Apecenko, S. I. Bruk, Atlas na-rodov mira,
telstvo Akademii Nauk SSSR, Moskva 1964, ss. J.84.

Nauk
Izda-

Powyższe prace zostały przygotowane przez Instytut Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja.
Pierwsza ukazała się w serii wydawniczej "Narody Mira", natomiast Atlas, jakkolwiek ukazał się oddzielnie, dzięki dobrze wykonanym mapom
i przejrzystym
zestawieniom tabelarycznym,
jest jej dobrym uzupełnieniem.
W przedmowach autorzy podkreślają, że prace te są przeznaczone dla etnografów, historyków, językoznawców, geografów, nauczycieli w szkołach wyż,zych

Sprawozdania

199

i recenzje

i średnich, dla lektorów, kierowników i uczestników seminanow
oświatowych itp.
Zdaniem autorów prace te mają służyć pomocą w opracowywaniu różnych naukowych problemów w dziedzinie etnografii i nauk pokrewnych.
Rozprawa Cislennost'
i ras selenie narodov
mira
składa się z trzech części.
W części wstępnej autorzy charakteryzują
krótko procesy kształtowania
się świadomości etnicznej w zależności od warunków społecznych i gospodarczych, ukazują
ich złożoność i zmienność w czasie. Za podstawowe kryterium wyodrębniania
grup
etnicznych tj. plemion i narodów autorzy przyjmują
język, jakkolwiek
niekiedy
odstępują od tej zasady. Przy okazji ostro krytykują
próby powiązania określonych rodzin językowych z typami antropologicznymi,
które przedsięwziął J. Bartholomew 1. Autorzy są bowiem zdania, że "pierwsze społeczności -' plemiona były jednorodne pod względem rasowym, jednakże w drodze dalszego rozwoju
społeczno-gospodarczego,
gdy więzi plemienne
wywodzące
się z pokrewieństwa
ustąpiły miejsca więziom terytorialnym,
grupy ludzi różnych ras zaczęły łączyć
się i mieszać między sobą". Nie stając w obronie poglądów J. Bartholomew warto
zauważyć, że chyba nigdy nie uda się bezspornie udowodnić prawdziwości sądów
zawartych w powyższej cytacie, tak samo jak morganowskie
hipotezy o stadium
promiskuityzmu
w rozwoju ludzkości.
W drugiej części rozprawy omówiono ,szczegółowo skład etniczny, w sensie
przynależności językowej, państw poszczególnych kontynentów .W tekście zamieszczono 249 tablic. Na część trzecią składają się tablice statystyczne przedstawiające
liczebność narodów i ich rozsiedlenie w poszczególnych krajach. Na końcu pracy
umieszczono indeks grup etnicznych omawianych w pracy oraz bibliografię.
Na s. 96 autorzy piszą o narodzie polskim sredi etnograficeskich
grupp kotorago vyd'elajutsa
kasuby i mazury. Na następnych
stronach (s. 104, 106, 116) używają określenia Polaki
(vklucaja
mazurov
i kasubov).
To samo powtarza
się
w Atlasie narodov mira. Na obszarze Polski wyróżnia się dialekty: kaszubskie,
wielkopolskie, kujawsko-kociewskie,
malborsko-warmińskie,
mazowieckie, śląskie,
małopolskie oraz dialekt centralny i słowiński. Tak więc sformułowanie
polaki
(vklucaja
mazurov
i Kasubov) sugeruje wyrażną odrębność Mazurów i Kaszubów
od pozostałych Polaków, co nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Autorzy opracowując zagadnienie klasyfikacji języków i ich granic na świecie
i opierając się w większości przypadków na gotowych opracowaniach
syntetycznych, niejednokrotnie
spotykali się w swej pracy z różnymi rozwiązaniami
tych
samych problemów. I tak na przykład zagadnienie klasyfikacji
języków tubylców
australijskich
opracowywali
ostatnio m. in. A. Capell 2 T. Milewski 3 i C. Loukotka 4. Każdy z tych autorów doszedł do odmiennych wyników. W tym miejscu
nasuwa się pytanie: dlaczego zreferowano pogląd Capella a pominięto rozwiązanie
Milewskiego, cytowanego w tej pracy przy innej okazji. W omawianej rozprawie
nie uwzględniono wspomnianej pracy C. Loukotki, w której omawia on problem
języków papuas kich na Nowej Gwinei i w Australii w oparciu o analizę leksykostatyczną, dokonaną uprzednio przez T. Milewskiego 5. Analiza ta wykazała istnie·

1 J. Bartholomew,
Oxford Economic
2 A.
Capell,
The Clasification
of
"Oceania"
t. X, zesz. 3-4, 1940.
3 T. Milewski,
-Kraków,
1948.
4 C. Loukolka,
s. 19-83.
5 T. Milewski,

Zarys

językoznawstwa

Classification
op.

cit.

Atlas, wyd. VIII, Oxford
1937.
languages
in
North
and North
ogólnego,

des Langues

"Prace

Papoues.

etnologiczne"

t.

"LinguaPosnaniensis"

West
I, cz.

Australia,
II,
t.

LublinVI,

1957,

200

Sprawozdania

i

recenzje

nie języków papuaskich
na znacznej części Terytorium
Północnego i w północno-zachodnim Queenslandzie.
Atlas narodov
mira
składa się z ao-u map obrazujących
stosunki etniczne,
w sensie językowych, i gęstość zaludnienia na określonych obszarach świata obok
map: politycznej, językowej i antropologicznej.
Atlas uzupełniają
szczegółowe dane
statystyczne
dotyczące
poszczególnych
krajów
i terytoriów,
podano też ustrój,
liczbę mieszkańców,
powierzchnię
kraju, gęstość zaludnienia,
stolicę i liczbę jej
mieszkal'lców, zaopatrzono w daty dane zamieszczone w tabelach. Nadto w Atlasie
zamieszczono teksty i tablice dotyczące: ogólnych danych o zaludnieniu kuli ziemskiej, ras, języków, religii, składu etnicznego ludności całej kuli ziemskiej ora7.
poszczególnych krajów, liczebności i rozmieszczenia grup etnicznych w poszczególnych krajach
i częściach świata oraz indeks ludów zamieszczonych
na mapach
Atlasu
(w języku rosyjskim i angielskim).
Kartogramy
są opracowane techniką płaszczyznową, linearną i punktową równocześnie. Dużą zaletą pracy jest podanie na mapach aktualnych
granic politycznych, co stwarza dogodne warunki do prześledzenia problemu, jak dalece granice
państw pokrywają się z zasięgami grup etnicznych. Najbardziej
szczegółowo opracowali autorzy terytorium
ZSRR oraz środkowej
i południowej
Azji. Pozostałe
części świata, jakkolwiek
poświęcono im proporcjonalnie
mniej skartowań, zostały
w całości objęte niniejszym Atlasem.
Posługiwanie się Atlasem nieco utrudnia fakt, że prawie wszystkie skartowania
zbyt dokładnie odpowiadają
swoim tytułom. I tak np. Mapa Sojuza Sovetskich
Socialisticeskich
Respublik
(s. 10-11) obejmuje jedynie te grupy etniczne które
wchodzą w skład ZSRR, natomiast na jeszcze widocznych na tej mapie terytoriach
sąsiednich brak zasięgów grup etnicznych; dla znacznej części Europy środkowej
i zachodniej widocznej jeszcze na tej mapie grupy etniczne są podane dopiero na
stronach 36-37.
Do niektórych map wkradło się kilka drobnych błędów natury formalnej. I tak
na mapie zatytułowanej
Narody Zarubieznoj
Evropy
(s. 36-37) Arumuni są oznaczeni kolorem sepiowym w Grecji oraz w Albanii, podczas gdy "V Serbii w trójkącie utworzonym
przez Dunaj, Morawę i Timosz Arumunów oznaczono l':olor~r:l
jasnozielonym.
Na mapie Narody Avstralii
(s. 1l(1) tubylcy australijscy
i osadnicy
ze Słowenii i Chorwacji zostali oznaczeni nieomal identycznym
znakiem, co powoduje, że w wielu wypadkach
trudno mieć pewność którą grupę etniczną przedstawia dany znak.
Druga grupa uwag dotyczy strony merytorycznej.
Zajmijmy się dla przykładu
skartowaniami
dotyczącymi
Australii
i Oceanii. otóż JVIelanezyjczycy nie tworzą
tak dużych skupisk ludności przy ujściu rzeki Fly oraz na części wybrzeża Nowej
Gwinei leżącej naprzeciw wyspy Saibai, aby oznaczać ich jednolitą szrafurq (mapa
Narody Melanezii
na s. 111). Wiadomo także, że mieszkal1cY Melanezji we wschodniej części Nowej Gwinei tj. na wschód od gó;' Ow£'n Stanley'a
tworz8, wraz
z Papuasami
tzw. Grupę Massim G. Fakt ten należałoby zaznaczyć szrafurą mieszomą·
Mieszkańcy po<;zczególnych obszarów lVIelane7.ji różnią się między sobą znacznie
pod wzglC'dem kultury, a więc i języka, i to w znacznie większym stopniu niż
1Dbylr:y JVIikrone7.ii i Polinezji. Jednakże wyodrębnione
w Atlasie grupy etniczne:
Melanezyjczycy
Nowej Gwinei, Melanezyjczycy
Archipelagu
Bismarcka,
lV[elaneCiPOf. choćby
pracę
C. G. Seligrnana,
bridge
1910 oraz
artykuł
A. C. Haddona,
"The .Tournal of the Royal Anthropological

The

Melanesians

Miqrations

Institute"

of

of

Culture;

t. L, 1920.

British
in

New
British

Guinea,
New

Cd

m-

Guinea.

Sprawo zda nia

201

i recenzje

zyjczycy Wysp Salomona, Melanezyjczycy
Wysp Santa Cruz itp. mają pokrycie
naj prawdopodobniej
tylko w terminologii geograficznej. Te same uwagi odnoszą się
się do skartowań grup etnicznych na obszarze Polinezji i Mikronezji (s. 112) oraz
do mapy Narody AvstraLii i Okeanii na s. 107.
Pomimo wymienionych usterek Atlas narodov mira jest opracowany dla celów
popularno-naukowych
bardzo dobrze. To samo można po·wiedzieć o tomie Cislennost' i rasselenie narodov mira. Z obydwu prac niejednokrotnie
korzystać będzie
zawodowy etnograf, gdyż brak w Polsce wielu opracowań na których oparli się
autorzy omawianych wyżej pozycji.
Zygmunt

Klodnicki

AZJA I AFRYKA SIEWODNIA. Jeżemiesiacznyj
naucznyj i obszczestwienno-politiczeskij żurnal Instituta Azji i Instituta Afryki Akademii Nauk SSSR Moskwa,
196;3, nr 6 i 12.
Wydawany przez 2 Instytuty: Narodów Azji i Afryki AN - ZSRR popularno-naukowy miesięcznik "Azja i Afryka Dzisiaj" poświc;cony jest co prawda aktualnym problemom
społeczno-politycznym
i kulturalnym
krajów
afro-azjatyckich,
jednakże w interpretacji
wydarzeń politycznych podkreśla się bardzo często udział
faktów natury etnicznej. Znajdują
one swój wy.raz między innymi w artykule
zatytułowanym
"Kongo i losy Afryki"
(nr 6, s. 3---6), którego autor, W. K ud r i a w c e w, omawia znaczenie dokonujących
się w tym kraju wydarzeń
na
dekolonizację obszarów ościennych. Kongo znajduje się w geograficznym
centrum
Afryki i dlatego zachodzące tam procesy i wydarzenia wywrą - zdaniem autora mniejszy lub większy wpływ na losy krajów sąsiednich. Tym bardziej, że państwo
to znajduje się na politycznej granicy między zespołem niepodległych krajów afrykańskich i "białym imperium"
złożonym z Republiki
Południowo-Afrykańskiej,
Angolii i Mozambiku oraz Federacji
Rodezji i Niassy. Znaczenie Konga jako
amortyzatora
między niepodległą częścią Af.ryki a "białym imperium" stale wzrasta. Państwa kolonialne pragną więc za wszelką cenę zapobiec politycznej jedności
i społecznej stabilizacji
Konga. Główny środek w realizacji swego celu upatrują
one w federacyjnej
formie ustroju państwowego,
dzięki której można by osłabić
znaczenie władzy centralnej.
Wyrazem realizacji
tych dążeń jest rozdrobnienie
kraju na liczne jednostki terytorialno-administracyjne,
co sprzyja wzniecaniu wa§ni
i sporów międzyplemiennych
i utrudnia
tym samym proces formowania
siC; narodu kongolańskiego z jednolitym systemem władzy politycznej.
Próby forsowania i narzucania
federacyjnej
zasady ustroju polityczno-administracyjnego w konstytucjach
wyzwalających
się i walczących o suwerenność p,l)~stwową ludów afrykańskich
omawia ten sam autor w artykule pi. "Konstytucyjne
zakusy kolonizatorów"
(nr 12, s. 5-9). Jako podloże do realizacji lansowanej koncepcji federalizmu wykorzystuje
się, jego zdaniem, zróżnicowaną. strukturę etniczną
krajów afrykańskich.
Zróżnicowanie
to stanowi niewątpliwie
element dezintegracyjny, bowiem "liczne plemiona nie zjednoczyły się jeszcze w naród" i dlatego
"federalizm może tylko zahamować budowanie zjednoczonego
państwa z silnym
ekonomicznym podłożem (...). W większości państw afrykańskich
federalizm sprzyja
rozpalaniu waśni międzyplemiennych,
tendencjom separastycznym,
strzeże wpływów
warstwy feudalnej, osłabia niezależność młodego państwa w stosunku do dawnej,
imperialistycznej
metropolii...".
Jednym z pierwszych krajów, które padły ofiarą federacyjnych
tendencji jest

202

Sprawozdania

i recenzje

Nigeria ,największe
(około 50-milionowe) państwo afrykaóskie,
dysponujące
ponadto olbrzymimi bogactwami naturalnymi.
Jest ono jednak silnie osłabione, gdyż
wedle konstytucji "feudalna północ oddzielona została od południa i wschodu autonomii, zachowujących
jeszcze średniowieczne
przeżytki, .które szybko można by
zlikwidować w warunkach
jednego, zcentralizowanego
państwa ...". Szczególnie jaskrawy przykład "uprawomocnienia"
podziału kraju stanowi konstytucja Ugandy,
opraCOwana jeszcze przed przyznaniem jej niepodległości. W myśl tego dokumentu
Uganda składa się z królestw Buganda, Ankole, Bunioro, Toro, Terytoriów Busonga oraz 11 rejonów administracyjnych:
Aczoli, Bugisu, Bukedi, Karamodża, Kigezi, Lango, Madi, Sebei, Teso, Rejonu Zachodniego Nilu i Terytorium
Mbale.
Każde z pięciu królestw posiada swoją radę ministrów i zgromadzenie ustawodawcze. Rozdrobnienie to nie wystarczyło jednakże Anglikom i dlatego pozostawili
temu młodemu państwu s·pór między królestwami Buganda i Bunioro wokół przynależności księstw Buijaga i Bugaugadzi, który to spór grozi w każdej chwili niebezpieczeństwem wybuchu wojny domowej.
Podobny, choć w nieco innym wariancie, eksperyment
z federalizacją
próbowali kolonizatorzy
angielscy powtórzyć w Kenii. Wykorzystując
fakt, że przywódcy kenijskiego
ruchu narodowo-wyzwoleńczego
.przeżywali chwilowy kryzys
w orientacji politycznej, władze angielskie usiłowały narzucić Kenii konstytucję
opartą na szerokiej autonomii jej siedmiu prowincji. Projekt takiej konstytucji
zaproponowano w roku 1952, w chwili, gdy z kierującej
ruchem wyzwoleńczym
partii J. Kenyatty: Afrykański
Narodowy Związek Kenii (KANU) odeszła frakcyjna, popierająca regionalizm, grupa, która utworzyła wkrótce Afrykańską Partię
Narodową.
Rozłam ten wzmocnił na pewien czas Afrykański
Związek Kenii
(KADU), będący główną ostoją i propagatorem
idei federalizacji.
Przywódcy tej partii utrzymywali,
iż zasada regionalizmu konieczna jest dla
ochrony interesów 48 grup etnicznych zamieszkujących
Kenię. Dla podtrzymania
swego autorytetu liderzy KADU twierdzili, że Afrykański Narodowy Związek Kenii
reprezentuje
jedynie interesy dwóch największych plemion: Luo i Kikuju, podczas
gdy ich partia reprezentuje
Ma,sajów i plemiona im pokrewne. Przywódcy Afrykańskiego Związku Kenii zagrozili nawet, iż w wypadku uchwalenia konstytucji
uznającej centralizację państwa, utworzą oni samodzielną republikę z rejonów zaludnionych przez plemiona, które reprezentują.
Z tego też względu - pisze Kudriacew - z'rozumiałąstaje
się uporczywość, jaką przejawiła kenijska delegacja
rządowa z Kenyattą na londyńskiej konferencji dla rozpatrzenia konstytucji. Kenyatta, biorąc pod uwagę przyszłość niepodległego 'państwa, nalegał na taką konstytucję, która umocniła by jego centralną władzę i jedność, likwidowała regionalizm prowadzący
nieuchronnie
do separatyzmu
prowincji ze wszystkimi wynikającymi stąd następstwami
dla rozwoju kraju.
W zakończeniu swych uwag o zgubnych skutkach federalnej koncepcji ustroju
państwowego
autor przypomina
wydarzenia
w Algierii, gdzie przy poparciu rodzimych elementów feudalnych, Francuzi próbowali wykorzystać strukturę etniczną i klasową dla dokonania podziału kraju i zachowania w nim swoich wpływów.
"Fakty dowodzą - dokumentuje autor artykułu - że kolonizatorzy francuscy kładli
stawkę na separatyzm w Alg.ier-ze, .gdzie również istnieje zróżnicowanie plemienne i feudalne. Tak zwana opozycja kabylska i jej partia (...) Front Sił Socjalistycznych próbowała osłabić jedność państwa algierskiego znanymi metodami separatyzmu, bazując na tym, iż Kabylia zamieszkała jest przez Berberów różniących się
od, stanowiących
większość ludności kraju, Arabów językiem, obyczajami i tradycją"·

Sprawozdania

203

i l"eCenzje

Ten sam problem
integracji
narodowej
omawia
na przykładzie
Indonezji
M. Mitrofanow w artykule zatytułowanym
"Jedność w mnogości" (nr 6, s. 13-15).
Autor stwierdza, że etniczne grupy Indonezji mimo, iż należą do jednej rodziny
malajskiej, różnią się jednak między sobą tak istotnymi w rozwoju etnicznej świadomości elementami jak język i obyczaje, a także stopniem rozwoju i cechami antropologicznymi.
Zróżnicowanie
to jest, według Mitrofanowa,
rezultatem
odmiennych dróg i warunków
rozwoju społeczno-historycznego,
w jakich formowały się
poszczególne ludy. Tak więc współcześni Balijczycy to w głównej mierze potomkowie Jawajczyków,
którzy przesiedlili się na Bali kilkaset lat temu, zachowując
dawną religię i kulturę.
Słabe jednakże
kontakty
między wyspami
Indonezji
w okresie panowania
holenderskiego,
odmienne warunki
rozwoju Bali i Jawy
oraz różnice w wierzeniach
religijnych,
które na wschodzie posiadają
o wiele
większe znaczenie niż w Europie, wszystko to doprowadziło do stopniowej między
nimi izolacji.
ZróŻJlicowanie etniczne Indonezji zręcznie wykorzysty,wali
holenderscy kolonizatorzy, aby ,przedłużyć tam swoje panowanie.
Stosując wypróbowaną
zasadę
"dziel i rządź" Holendrzy niejednokrotnie
podejmowali
próby przeciwstawiania
sobie poszczególnych ludów. Przykładem
może być podany przez autora artykułu
fakt wykorzystania
nawróconych
na chrześcijaństwo
mieszkańców wyspy Ambon
w zdławieniu powstania muzułmanów na innych wyspach. Przejawem tych samych
tendencji była rebelia w roku 1950, w wyniku której pozostająca na służbie kolonizatorów feudalna warstwa Ambonu i wysp ościennych ogłosiła marionetkową
Republikę Wysp Południowo-Mo1uskich.
Innym przykładem poróżnienia ludów Indonezji może być wywołanie w roku 1952, z inspiracji USA i HolandH, antyrepublikańskiego powstania na Sumatrze i Sulawezi skierowanego przeciw Jawajczykom.
Trudno się więc dziwić, że rząd Indonezji jest - jak stwierdza
Mitrofanow
bardzo czuły na wszelkie przejawy
prowincjonalizmu
i partykularyzmu,
które
osłabiają jedność kraju.
Krzysztof

Carleton S. Coon, The ongll1 of races. "Borzoi
York 1962, s. 724, ryc. 84, map 13, fot. 32.

Books",

Zielnica

A. A. Knopf,

New York

C. S. C o o n należy do wybitnych
antropologów
amerykańskich
doby dzisiejszej. Znane są wśród fachowców jego dzieła "Historia człowieka" (The story
of man, 1954, 1962) oraz "Siedem stanowiisk jaskiniowych"
(The seven caves, 1957).
Ostatnie syntetyczne
dzieło dotyczy zagadnienia
pochodzenia
ras (The origin
of
races, 1962), a więc dotyczy spraw ważnych nie tylko z punktu widzenia biologii
ale także nauk społecznych. Całość obejmuje
13 rozdziałów tekstu, kilkadziesiąt
stron przypisów i objaśnień, skorowidze i bardzo obszerną bibliografię (z polskich
autorów uwzględnił tylko L. Krzywickiego i E. Lotha).
W pierwszych
6 rozdziałach
znajdujemy
materiały
cenne dla ewolucyjnego
poglądu na antropogenezę. Autor omawia kolejno niektóre czynniki ewolucji wynikające z procesu przystosowania
do środowiska i przeprowadza
ciekawą dyskusję
adaptacji społecznej. Ponadto daje przegląd rzędu Primates
i precyzuje miejsce
człowieka w systemie zoologicznym. Osobny rozdzial poświęca kopalnym formom
najwyższych
Naczelnych
i form przedludzkich
oraz wczesnoludzkich.
Ta część
dzieła - objętościowo obejmująca jedną trzecią tekstu - nie budzi najmniej.szych
zastrzeżeń i daje doskonale skonstruowaną
współczesną syntezę problemu antropogenezy i rasogenezy.

204

SpTawozdania

i Tecenzje

Pozostałe
rozdziały,
czyli -większość dzieła, nasuwają
wątpliwości
a nawet
sprzeciwy. Coon jest wyraźnie oczarowany tezą Franciszka Weidenreicha o równoległym rozwoju poszczególnych ras łudzkich, skrajnie polifiletycznie w niezależnych
liniach rozwojowych. Takie tezy stanowią od dawna pożądaną podstawę wszelkich
doktryn rasistowskich.
Ponadto brak im wszełkiego udokumentowania
pałeontologicznego.
Trzydzieści lat temu F. We i d e n r e i c h na podstawie badań szczątków istot
wczesnoludzkich
z kręgu Sinanthropus
w Pekinie, wysunął koncepcję, że większość
dzisiejszych ras ewoluowała z regionalnie zróżnicowanych form kopalnych Człowiekowatych na szczeblu Pithecanthropus
(wg obecnej terminologii
Homo erectus).
Weidenreich opierał się na analizie anatomicznej
i uderzyła go wielka rozmaitość
morfologiczna
form kopalnych.
Koncepcje
Weidenreicha
są do dziś izolowane,
nigdzie nie przyjęto ich ,pozytywnie. Przyznając
temu uczonemu wybitne zasługi
w dziedzinie anatomii porówna,wczej Naczelnych, koncepcje dotyczące raso genezy
powszechnie odrzucono. Dodać należy, że Weidenreich publikował w czasopismach
ściśłe fachowych i nie popularyzował
wszystkich swych koncepcji.
Coon podjął tezy Weidenreicha. Aby swą postawę tym bardziej podkreślić dedykował nawet całą swą książkę pamięci wielkiego anatoma. Poszedł jednak dalej
od swego poprzednika.
Coon głosi nie tyłko skrajny polifiletyzm
ale dodaje ponadto, że różne populacje w różnych okresach czasu dochodziły do poziomu Homo
sapiens. Jedne odłamy ludzkości stały się w pełni rozumne jeszcze w głębi epoki
lodowej, ·inne do dnia dzisiejszego trwają na etapie neandertalskim
czy bodaj
nawet Pithecanthropus
(Homo erectus).
Im później jakaś populacja
osiąga etap
"sapiensowy", tym bardziej jest upośledzona wobec tych, którzy od wielu pokoleń
reprezentują
ten etap.
Jakkolwiek
należy uczonemu
gwarantować
wolność hipotez, to z drugiej
strony należy też oczekiwać od niego pełnego poczucia odpowiedzialności.
Twierdzenie, że istnieją
biologiczne skale wyższości i niższości między ludźmi, jest
zbyt doniosłe, aby je można głosić bez uzasadnienia.
Kategorycznie
trzeba stwierdzić, że w książce Coona takiego uzasadnienia
nie znajdujemy.
Sprawa jest tym
bardziej doniosła, że Coon podjął tak ryzykowne tezy i ogłosił je w dziele przeznaczonym nie tylko dla grona fachowców ale dla szerokich rzesz czytelników.
Syntetyczna
książka Coona o rasogenezie
jest publikacją
raczej popularną,
którą bez trudności może czytać każdy mający średnie wykształcenie.
Dlatego te?
przy lekturze
tego dzieła nasuwa się mimowoli podejrzenie,
że autor realizuje
tu jakieś "zamówienie społeczne" natury politycznej.
Coon usiłuje swe tezy podbudować argumentacją
naukową. Wprowadza nowe
wskaźniki antropologiczne,
szczególnie wskaźnik wydatności twarzowej mierzonej
dla grzbietu nosa i zębodołów. Ponadto analizuje cechy uzębienia. Stwierdzić należy, że wskaźniki te nie są wystarczająco
diagnostyczne. Coon starając się udowodnić "archaiczność"
wielu dzisiejszych ras ludzkich bierze pod uwagę pewne
tylko grupy populacji, które odpowiadają
jego koncepcjom, ignorując po prostu
inne leżące między nimi.
Joseph B. B i l' d s e 11, dawny współpracownik
Coona, w pracy ogłoszonej
w 1963 w Review o Biology (vol. 38 no 2) wykazał bardzo dobitnie, że proponowane -przez Coona wskaźniki wydatności twarzowej i eeehy morfologiczne uzqbienia
zachodzą na siebie i krzyżują się u rozmaitych
przedstawicieli
tej samej populacji. Nic więc dziwnego, że linie ewolucyjne wykreślane przez CODna dla pOSl~:Z€gólnych regionalnych linii rozwojowych od Homo erectus do ras dzisiejszych okazują się niesłuszne. Są to pomysły powziqte apriorycznie,
do których autor stara

Sprawozdania

205

i recenzje

siG dorabiać weryfikację w oparciu o dane anatomiczne. Te dane są jednak zupełnie
zawodne i brak im diagnostyczności.
W ten sposób błędne koło zamyka się.
Pomijając wymowę polityczną książki Coona, która niestety może w fatalny
sposób podbudować tezy rasistów amerykańskich,
wypada się także zająć pozytywnymi stronami pracy. Ciekawe wydaje się nowe ujęcie systematyki
rasowej człowieka. Coon wyró;i:nia aż pięć "wielkich ras" czy odmian ludzkich. W zakresie odmiany białej (nazywanej przez niego kaukazoidalną)
i odmiany żółtej (mongoloidalnej) nie wprowadza żadnych daleko idących nowości. Co do odmiany czarnej natomiast proponuje
zupełny przewrót
dotychczasowych
ujęć. Afrykę subsaharyjslq
dzieli na Kongoidów (Negra i Negrillo dżungli tropikalnej)
i na Kapoidów (Buszmeni i Hotentoci południowej
Afryki). Osobną grupę rasowe: stanowią
według
Coona Australoidzi. Zalicza do niej poza autochtonami
Australii i Melanezji także
różne czarne populacje' poJuclniowo wschodniej Azji. Jak wiadomo znakomita większość autorów uważa odmianę czarną za jedną calość, w której wyróżniają sic, jak
w każciej innej odmianie, różne wyspecjalizowane
podgrupy czy rasy. Na koncepcje
Coona zapewne alllropologo\vie się nie zgodz:ł. Z taką samą racją można by rozbijać również odmian,: bialą czy żółtą. Tabe postępowani<~ nie miałoby jednak
uzasadnienia. Niewatpliwie wobec nasuwających
się tu zagadnień povvstaje zadanie
na przyszłość: opracowclDi(' metod, za pomocą których daloby się pokrewieńshva
mierzyć i oceniać. \V paleontologii wyodrębnia się pokrewne rodzaje systematycznI'
(qeneroj
metodami
morfologicznymi.
"V przypadku
badań paleoantropologi'2znych
trzeba wykryć ró;i:nice rasowe w obn;bie jednego gatunku (species). Ponieważ mamy
do dyspozycji wyłącznie materiały kostne i to fl-agmentaryczne,
zadanie sbje się
szczególnie trudne.
Może na zakończenie warto dać krótki zarys dzisiejszych poglądów na rasogenez€;. Większość autorów zgodnie zalicza aktualne odmiany i rasy ludzkie do :iednego gatunku biologicznego Homo sapiens. Zróżnicowanie
dzisiejszej ludzkości powstalo około 100 tysięcy lat temu w póż'l:,-m plejstocenie.
Tr?y olLliC"_1:, H01ll')
sapiens (żółta, biała i czarna) powstały monofiletycznie
z jednorodnej formy ancestralnej i zaczęły się rozpnestrzeniać
po obszarze Starego Świata w późnym plejstocenie wchłaniając
i spychając marginalne
formy człowiekowatych
(np. zachodnio
europejskich Neandertalczyków).
W tym ujęciu tkwi głębokie podkreślenie biologicznej równoważności wszystkich aktualnych
form ludzkich. Na tej zasadniczej tezie
można dopuścić pewne dodatkowe koncepcje nawet w pewnym sensie nawiązujące
do koncepcji Weidenreicha.
Podczas ruchów migracyjnych
przodkowie dzisiejszych
ras spotykali i wchlaniali pewne czynniki genetyczne (geny) pochodzące od marginalnych, reliktowych populacji, które napotykali na swej drodze i z którymi się
krzyżowali. Dlatego można nawet przyjąć pewną słabą gen€tyczną domieszkę pochodząCe) od formy Pithecanthropus
wśród populacji Australii i Nowej Gwinei, od
Sinanthropus
u współczesnej odmiany żółtej, formy neandertalskiej
u białych Europejczyków i formy rodezyjskiej
(też neandertaloidalnej)
u afrykańskich
Murzynów.
Wielu autorów np. B i r d s ,e II przyjmuje
to za zupełnie prawdopodobne.
Taka
teza byłaby do przyjęcia. Należy żałować, że Coon w swej książce, opracowanej
zresztą niezwykle
starannie
z ogromnym
warsztatem
metodycznym,
zeszedł na
wyraźne bezdroża tendencji
rasistowskich.
Dla fachowych
antropologów
książka
Coona ma mimo wszystko ogromną wartość. W żadnej innej publikacji
nie ma
tak wyc.zerpująco zestawionych materiałów pomiarowych jak w pracy Coona. Wobec
rozproszenia danych biometrycznych
wśród wielu szczegółowych monografii takie
zebranie materiałów
liczbowych stanowi ogromne ułatwienie
dla dalszych prac_
Wanda

Stęślicka

206

Sprawozdania

CAHIERS

FRAN<;AIS D'ANTHROPOLOGIE.

i recenzje

Paris

1964, r. II, nr 1.

Pierwszy zeszyt drugiego rocznika CahicTs FTanc;ais 1964 o rozmiarach 23 stron
in 4 zawiera trzy artykuły rozmaitej treści.
J. B e 11 i n - M i 11 e r o n rozważa problematykę
filozoficzną dotyczącą perspektyw antropologicznych
w dzisiejszym kryzysie świadomości (POTtee anthropoLogiquc de La crise actuelle
de La connaissancc,
ss. 3-9). Współczesny świat cechuje
rozkwit techniki i przewartościowanie
wartości, zarazem upada kurcząca się coraz
więcej rodzina. W tej sytuacji człowiek jest osamotniony i wytrącony
z normy.
Autor sądzi, że antropologia mogłaby zbilansować dotychczasową historię ludzkości
od prapoczątków
naszego gatunku i stworzyć nową syntezę dającą oparcie dla
błądzącego człowieka. Antropologia
polska ostatniego
dwudziestolecia
jest ściśle
związana z biologią. Niemniej kontakty z socjologią, psychologią i innymi naukami
humanistycznymi
aktualizują
zagadnienia
filozoficzne,
z tego względu artykuł
Bellin-Millerona
może obudzić pewne zainteresowanie.
Druga z kolei pozycja dotyczy terenowych prac wykopaliskowych
w dolinie
Sommy w 1955' r., jej autorem jest J. L. B a u d e t, profesor archeologii w Ecole
d'Anthropologie
w Paryżu (Campagnes de fouiUes dans La Somme en 1955, ss. 11-·
18). Pozyskano wówczas współpracę ks .. prof. H. Breuil'a i stosownie do jego wskazówek przeprowadzono
bardzo intensywne badania. Dla określenia stratygrafii wykorzy.stano najnowocześniejsze
metody geologiczne. Przejrzyście
wykonany
wykres orientuje w miejscu prowadzenia wykopalisk. Uzyskano bogate materiały archeologiczne od dolnego plejstocenu
do końca epoki lodowej. Reprezentowane

narzędzia klaktońskie,
aszelskie oraz lewaluasko-mustierskie.
Precyzyjne
metody
stosowane podczas eksploracji badanych stanowisk nad Sommą pozwoliły stwierdzić
nieprzerwaną
ciągłość zamieszkania tych okolic od dolnego plejstocenu począwszy.
Uzyskano całą "gamę archeologiczną" według określenia autora, mimo że zjawiska
mrozowe nieraz zakłócały pierwotne położenie materiałów archeologicznych. Pewne
zdziwienie budzi jedynie fakt, że sprawozdanie
z przeprowadzonych
badań terenowych ogłasza się w 10 lat po ich zakoń·czeniu.
Trzeci artykuł ma zupełnie odmienny charakter. Autorem jest lekarz pułkownik
A. C. B e n i t t e, kierownik pracowni fizjologicznej wojskowej
służby zdrowia.
Publikacja
dotyczy przystosowania
człowieka do warunków
życia podziemnego
(Adaptation
de L'homme aux necessites de La vie souteTTaine, ss. 19-23). Rozwój
przemysłu, zwłaszcza zaś górnictwa od dawna zmusza tysiące ludzi do przebywania
pod ziemią. Dochodzi zagrożenie atomowe, które być może spowoduje długotrwałe
przebywanie w podziemnych osiedlach. Autor analizuje warunki panujące w grotach i tunelach, szczególnie w pomieszczeniach metro, omawiając kolejno temperaturę, wilgotność, ciemność i wentylację. Przy tej okazji daje wiele ciekawych informacji
dotyczących
życia jaskiniowego
ludzi plejstoceńskich,
których ciężkie
warunki epoki lodowej zmuszały do wejścia pod ziemię. Przytacza także pewne
przykłady fauny jaskiniowej,
ale bez podania szc.zegółów. Ostateczne wnioski są
tego rodzaju, że człowiek dzisiejszy mógłby się stać troglodytą, gdyby konieczność
do tego zmusiła. Warunki pod ziemią nie są wprawdzie normalne dla ludzi, jednak inteligencja
sprawia, że nawet w najmniej sprzyjających
warunkach
zewnętrznych
mOże człowiek stosując zdobycze techniki stworzyć możliwe warunki
egzystencji. Perspektywa
ta nie jest jednak szczególnie nęcąca.
0

Wanda

StęśLicka

Sprawozdania

i recenzje

207

THE ANTHROPOLOGY OF FRANZ BOAS. Essays on the Centennial of his Birth.
Edited by Walter Goldschmidt. Sponsoring Editors A. L. Kroeber, Robert H. Lowie - The American Anthropologist, Vol. 61, No.5, Memoir No. 89, October, 1959,
The American Anthropological Association. - str.
VII + 165.
Omawiana tu książka została wydana dla uczczenia stulecia urodzin Franciszka
(Franza) B o a s a (1858-1942), wielkiego etnologa amerykańskiego
pochodzenia niemieckiego, profesora antropologii
kulturalnej
na Uniwersytecie
Columbia
(New
York). Po Przedmowie A. L. Kroebera (ss. V-VII)
i Wstępie W. Goldschmidta
(s. 1-3) następuje dziesięć artykułów, które charakteryzują
różne aspekty działalności Boasa. Artykuł 1. Wpływy w czasie lat kształtowania się (InfLuences during
the Formative
Years), przez C. Kluckhohn
i O. Prufera (s. 4-28) charakteryzuje
atmosferę intelektualną,
w której wyrastał Boas i podkreśla wpływ, jaki wywarli
na niego A. v. Humboldt, K. Ritter, Theobald Fischer, Bastian i G. Fechner. Artykuł 2. Terminowanie u Boasa (Apprenticeship
Under Boas), przez Margaretę
Mead
(s. 29-45) poświęcony jest jego działalności pedagogicznej na Uniwersytecie
Columbia. Artykuł 3. "Historia naturalna"
Boasa w zestawieniu
z metodą terenową (Boas' "Natural
History"
Approach
to Field Method), przez Mariana Smitha
(s. 46-60) charakteryzuje
metodę badań terenowych Boasa. Artykuł 4. Zrozumienie
Kwakiutlów (The Understanding
of the KwakiutL),
przez Helenę Codere (s. 61-75)
przedstawia pogląd Boasa na istotę kultury. Artykuł 5. Wkład Boasa w poznanie
ludzkiego wzrostu i postaci (Boas' Contributions
to KnowLedge of Human Growth
and Form), przez J. M. Tanner (s. 76-111) referuje wyniki badań Boasa w zakresie antropologii fizycznej. Artykuł 6. Boas jako statystyk
(Boas as Statistician),
przez W. W. Howels (s. 112-116) omawia metody statystyki matematycznej
stosowane przez Boasa w jego badaniach z zakresu antropologii fizycznej. Artykuł 7.
Boas o ceramice i stratygrafii
(Boas Sorbe Cej'{Imica y Estratigrafia)
po hiszpańsku - reszta książki po angielsku), przez Manuel Gamio (s. 117-118) omawia
prace wykopaliskowe
Boasa w dolinie Meksyku. Artykuł 8. Folklor (FolkLore),
przez Melville Jacobs (s. 119-138) charakteryzuje
Boasa jako zbieracza, wydawcę
i badacza opowiadań Indian. Artykuł 9. Pogląd Boasa na znaczenie gramatyczne
(Boas' View of GramaticaL
Meaning), przez Romana Jakobsona (s. 139-145) przed··
stawia poglądy Boasa na język. Wreszcie artykuł
10. Kilka ważnych elementów
w spadku po nim (Some CentraL Klements
in the Legacy),
przez Leslie Spier
(s. 146-155) daje pogląd na całość dorobku wielkiego u.czonego.
Wyraz angielski anthropoLogy nie ma dokładnego odpowiednika w języku polskim. Oznacza on, zgodnie z etymologią, naukę o człowieku obejmującą zarówno jego
stronę fizyczną jak i duchową. Tak pojmował ją również Boas, czego dowodzi choćby tytuł jednego z jego głównych dzieł "Rasa, język i kultura" (Race, Language
and Culture,
1940). Boas uprawiał, a poniekąd i stworzył, naukę, która swym zazakresem odpowiada naszej antropologii (nauce o ciele człowieka jako podłożu zjawisk społecznych), językoznawstwu i etnologii (nauce o kulturze ludowej i kulturze
ludów egzotycznych). Na tym założeniu opierają się jego dzieła "Anthropologia
ogólna" (GeneraL Anthropology,
1938) i "Umysłowość człowieka pierwotnego"
(The
Mind of Primitive
Man, 1938). Dla nas jednak Boa,s jest przede wszystkim wielkim
etnologiem, potem językoznawcą, a dopiero na trzecim miejscu antropologiem w naszym tego słowa znaczeniu. Zajmiemy się więc najprzód jego poglądami na kulturę, potem na język, aby przejść z kolei do jego badań nad ciałem człowieka. Ten
przegląd wyników prac analitycznych zawartych w recenzowanej książce zamkniemy ogólną charakterystyką
dorobku Boasa, przedstawieniem
poglądu na cechy

208

Sprawozdania

i

recenzje

wspólne łączące zjawiska kultury, języka i rasy. Zanim jednak do tego przejdziemy musimy powiedzieć kilka słów o badaniach terenowych Boasa, które dostarczyły mu materiału do szerszych uogólnień.
Pole obserwacji Boasa w zakresie etnologii i językoznawstwa,
a w pewnym
stopniu także antropologii fizycznej, było ściśle ograniczone. Obejmowało ono ludność tubylczą (Eskimosów i Indian) północnych i północnozachodnich
wybrzeży
Ameryki. Badał on plemiona Eskimosów żyjące na Grenlandii i w Ziemi Baffina,
szczepy Tlingit na południowych wybrzeżach Alaski, Haida na Archipelagu Królowej Karoliny, Tsimshian w Kolumbii Brytyjskiej,
trzy grupy etniczne wyspy
Vancouver: Nootka, Kwakiutl i Bella Bella, oraz plemiona zamieszkujące sąsiednie
wybrzeża lądu stałego, które należą obecnie głównie do stanu Washington, a mianowicie Quileute, Bella Coola, Kutenai, nadbrzeżne szczepy Salish i Chinook nad
dolnym biegiem rzeki Columbia. Z tych wszystkich plemion naj silniejsze zainteresowanie wzbudzał u Boasa szczep Kwakiutl, który badał on przez 57 lat od r. 1885
aż do swej śmierci w r. 1942. Pragnienie zrozumienia Kwakiutlów było największą
pasją jego życia.
Najcharakterystyczniejszą
cechą pn'lc Boasa nad Kwakiutlarni
i innymi plemionami wybrzeży północno-zachodnich
jest podkreślenie
symbolicznego aspektu
kultury.
W pracach tych dotycz,~cych zarówno poszczególnych
plemion jak
traktujących
porównawczo całe wybrzeże północno-zachodnie
-- zajmuje się Boas
przede wszystkim mitologią językiem, sztuką i rytuałem. Ponieważ wszelka kultura ludzka może być określona jako działanie symboliczne, przeto podział na kulturę materialną
i niematerialną
nie ma istotnego znaczenia. Niektóre aspekty
kultury, jak organizacja społeczna i ekonomiczna, muszą być umieszczane pomiędzy
dziedziną materialną
i niematerialną,
inne jak technika nie mogą być przydzielane wyłącznie do dziedziny materialnej,
jeszcze inne wreszcie jak mity, język
i sztuka mogą być najlepiej zrozumiane jako systemy symboliczne. Boas pragnął
zrozumieć życie umysłowe Kwakiut!ów jako refleks ich kultury. Z drugiej strony
jednak najrozmaitsze
wytwory kultury pojmował on jako refleks życia umysłowego ich tworców. I tak w pracy "Nazwy geograficzne Indian z plemienia Kwakiut!" (GeographicaL
Names
Of the KwakiuU
Indi.ans,
1934) podkreśla
on, że
"nazwy geograficzne są wyrazem umysłowego charakteru
każdego ludu i każdej epoki, a charakter
ten odzwierciedla
życie kulturalne
plemienia i jej linię
rozwojową wspólną całej prowincji kulturowej".
Interesując
się specjalnie człowiekiem prymilywnym,
BOd,: ,twierdz<), 7e dana
grupa etniczna jest niższa. od innych nie z pO\'lodu odzi0Clziczone.i niższości lecz
z tego powodu, że warunki jej życia były bardziej ·statyczne niż tzw. ludów cywilizowanych. Różnica istniejąca w poziomie kulturalnym
grup etnicznych jest wynikiem specyfiki ich historii i wyposażenia
przez tradycję kulturową.
,,Isf.nieją
pewne prawa, które rządzą rozwojem kultury" - stwierdza Boas - "a naszym
zadaniem jest wykrycie tych praw. Przedmiotem naszych badal1 jest ustalenie procesów, dzięki którym rozwijały się pewne stadia kultury. Zwyczaj lub wierzenie
samo w sobie nie jest ostatecznym celem badań. Chcemy poznać przyczyny, dla
których dany zwyczaj lub wierzenie istnieje - innymi słowy chcemy ustalić historię ich rozwoju ... s.zczegółowe studia zwyczajów w ich stosunku do całości kultury
plemienia i w związku z badaniami ich geograficznego rozprzestrzenienia
na obszarze sąsiednich plemion daje nam prawie zawsze środki do określenia z dużą dokładnością przyczyn historycznych,
które umożliwiły ukształtowanie
się badanego
zwyczaju oraz tego procesu psychicznego, który odegrał zasadniczą rolG w jego
rozwoju". Z tego wynika, że procesy psychiczne, które stworzyły kult.urę były

Sprawozdania

recenzje

209

uwarunkowane przez przyczyny historyczne. Mity i opowiadania z wybrzeży północno-zachodnich były na nowo złączonymi fragmentami
opowiadań, które się krzyżowały i wykrzyżowywały
w trakcie swego rozpowszechniania
się, a zatem opowiadania te były zawiłymi konstrukcjami
historycznymi
a nie bezpośrednimi
produktami myśli i fantazji.
W swych pracach
"Mitologia plemienia
Tsimshian"
(Tsimshian
MythoLogy,
1916) i "Kultura Kwakiutlów odbita w ich mitologii" (KwakiutL CuLture as RefLected in MythoLogy,
1935) Boas stwierdza, że zasadnicze cechy
społeczeństwa i kultury występują wyraźnie odzwierciedlone w jego opowiadaniach
folklorystycznych.
W książce znowu pt. "Sztuka pierwotna"
(Primitive
Art, 1927),
poświęconej nie tylko plastyce i grafice ale także poezji i muzyce, Boas rozwija
tezę, że pewne elementy estetyczne wynikają
z kierowniczej
roli techniki, która
była związana z rozwojem zręczności. Wirtuozja sama przez się staje się źródłem
estetycznego
zadowolenia.
Rytmiczne
powtarzanie
i zrównoważenie
ornamentu
wynika częstokroć z regularności
ruchów wykonawcy.
Podkreślając
rolę warunków historycznych
nie zamyka Boas oczu na znaczenie jednostki w rozwoju kultury. "Dynamika życia społecznego" stwierdza on "może być zrozumiana
tylko na podstawie reakcji jednostki na kulturę, wśród której ona żyje i jej wpływu na społeczeństwo".
Owocem trwających
dziesiątki lat badań językoznawczych
Boasa są nie tylko
wielkie zbiory tekstów i opisów gramatycznych
języków Indian Ameryki Północnej opracowane przez niego i jego uczniów lecz także pewne założenia ogólne
sformułowane
we Wstępie do Handbook
of American
Indian
Languages
(1911),
w artykule wstępnym
do InternationaL
JournaL
of American
Lingui.stics
(1917)
i w rozdziale Lanr;uage w książce General AnthropoLogy
(1938). Dziś dla wszystkich
j2st pewnikiem, że każdy język musi być rozpatrywany
w kategoriach jego własnej
budowy, ale teza ta wysunięta przez Boasa była czymś niezmiernie rewolucyjnym
w czasach, gdy jGzyki egzotyczne przekrawywano
wedle języków literackich
Starego Świata. Dla Boasa analiza języka, ta pewnego rodzaju gra matematyczna,
nie
była celem sama dla siebie, jak dla wielu dzisiejszych językoznawców. Boas pojmuje
język jako formG kultury, którą należy badać jak wszystkie inne jej formy, przy
czym analiza języka ma - jak podkreśla -- ogromne znaczenie dla zrozumienia
bardziej subtelnych aspektów kultury w ogóle, jej form uzewnętrzniania
się i odcieni działań społecznych.
Wedle Boasa funkcja systemu gramatycznego polega na wyborze, sklasyfikowaniu i wyrażeniu różnych aspektów doświadczenia. Ponadto spełnia on jeszcze inną
ważną funkcję, "określa mianowicie, jakie są aspekty każdego doświadczenia, które
muszą być wyrażone".
W komunikacji
językowej
jesteśmy
zmuszeni do przeprowadzenia szeregu aktów wyboru binarnego między dwoma możliwościami. I tak
np. osoba mówiąca po angielsku czy po polsku musi przy każdym zdaniu dokonać
wyboru miGdzy konstrukcją
czynną (np. pol. ojciec kocha córkę) a konstrukcją
bierną (córka jest kochana przez ojca). Pierwsza jest skoncentrowana
na stronie
działającej (agens) - druga na stronie doznającej (paciens). Wybór jakiejś formy
gramatycznej przez mówiącego przekazuje słuchaczom określoną ilość jednostek informacji, tj. tzw. bitów. Jednak - jak stwierdza Boas - "wybrane aspekty doświadczenia są zupełnie różne w różnych grupach języków. I tak gdy dla ludzi mówiących po angielsku kategorie rodzajnika
określonego
(the) względnie
nieokreślonego (a), liczby i czasu są obligatoryjne,
konieczne, to w innych językach
znajdujemy jako konieczne do wyrażenia aspekty doświadczenia miejsce (czy bliskie od mówiącego czy oddalone?) lub rodzaj źródła informacji,
którą przekazu14 -

Lud,

t. 51. 1967

210

Sprawoodan;a

i

recenzje

jemy słuchaczowi (czyśmy to widzieli czy tylko o tym slyszeli?). "Kategorie, które
muszą być wyrażone, mogą być liczne w jednym języku a nieliczne w innym ale"
to ubóstwo kategorii koniecznych nie powoduje zupełnie niejasności mowy. Gdy
jest to potrzebne, dorzuca się dla jasności wyrazy wyjaśniające".
I tak dla wyrażenia czasu lub liczby języki, które nie znają czasu i liczby gramatycznej,
posługują się wyrazami
tego typu co wczoraj, jutro, wiele, malo. Gramatyka
jest
istotnie ars obligatoria,
jak to mówili scholastycy, gdyż narzuca ona mówiącemu
konieczność decyzji między "tak" a "nie". Wskutek tego - jak to zaznaczył Boas kategorie gramatyczne danego języka zwracają uwagę wspólnoty językowej w określonym kierunku i tą drogą wpływają na poezję, wierzenia a nawet na myśl spekulatywną,
nie zmniejszając
przez to zdolność wspólną wszystkim
językom dostosowania
się potrzeb wywołanych
postępem wiedzy. Powstaje jednak pytanie,
czy w istocie języki różnią się między sobą we wszystkim, czy nie ma kategorii
gramatycznych
niezbędnych
i uniwersalnych.
Jakie szczegóły informacji
są konieczne we wszystkich grupach językowy'ch świata? Które natomiast są kO:1ieczne
tylko w niektórych
językach? Odpowiedź na te pytania pozostawił Boas swoim
następcom, sam jednak odróżnił wyraźnie logikę systemu językowego od logiki
myślenia. Wedle niego kategorie gramatyczne nie są kategoriami
myśli lecz wciskają one logikę myślenia w pewne kanały, które są zresztą różne w różnych
grupach językowych.
Boas już w r. 1917, a więc chyba pierwszy, stwierdził, że wS'pólne dziedzictwo
nie jest jedyną przyczyną podobieństw między językami. Podkreśla on, że pierwszym problemem historycznym w stosunku do badanych języków - zanim jeszcze
zostaną postulowane
związki genetyczne jest ustalenie, w jakim stopniu ich
elementy leksykalne, morfologiczne i składniowe są wynikiem wzajemnych
zapożyczeń. "W Ameryce moźna ustalić" - stwierdza Boas - "róźne obszary o wspólnym charakterze
fonetycznym,
które nie pokrywają
się z ugrupowaniami
morfologicznymi a geograficznymi są stosunkowo dobrze określone", ostrożność jest wi~c
konieczna przy postulowaniu,
że podobieństwa
są jedynie wynikiem
wspólnego
dziedzictwa. "Jest prawie nie do pojęcia", - powiada Boas - "by podobieństwa,
jakie występują między Quileute, Kwakiutl i Salish były wynikiem czystego przypadku, albo żeby podobieństwa morfologiczne języków Kalifornii, które stwierdzili
Kroeber i Dixon, nie były wynikiem określonych przyczyn ... Nie jest bezpiecznie
nie brać pod uwagę możliwości złożonego pochodzenia grup językowych". A więc
obok rodzin języków, których podobieństwa
wynikają
ze wspólnego dziedzictwa,
występują - używając dzisiejszej terminologii - ligi języków, których zbieżności
są rezultatem wzajemnych wpływów języków na siebie. Języki Indian Amerykańskich tworzą rozliczne ligi.
Podobnie jak w etnologii i w językoznawstwie
był Boas wielkim nowatorem
także i w antropologii
fizycznej. W latach 1892-1941
wydał on 36 prac z tego
zakresu poświęconych głównie problemowi wzrastania
dzieci. Jego podstawowym
osiągnięciem w tej dziedzinie było wykazanie plastyczności
i zmienności tY~JÓW
antropologicznych.
Podstawą
dla tego twierdzenia
były badania nad wzrostem,
którego przebieg związany jest z mnóstwem czynników. Należy podkreślić, że Boas
przyjmował
tylko ograniczoną
plastyczność ras ludzkich. Plastyczność
ta jednak.
choć ograniczona, sprawia, że pomiary dokonane na jakiejś lokalnej grupie nie
odsłaniają bezpośrednio cech dziedzicznie ustalonych. Boas twierdził, że jednolitość
grupy rasowej nie jest identyczna z czystością pochodzenia, gdyż odgrywaj;, tu
rolę także wspólne warunki
wychowania.
Wobec tego problem klasyfikacji
ras

Spra u;o:<1((n;a

211

i recenzje

mial dla Boasa małe znaczenie. Przedmiotem
jego badań były lokalne grup:!
o wspólnym wychowaniu,
a głównym problemem było tu odróżnienie
cech dziedzicznych od wpływów otoczenia. Stwierdzał on, że jedynie wówczas, gdy znamy
biologiczną historit:; badanych grup, możemy układać je w porządku taksonomicznym. Twierdzenie to jest zgodne z podstawowymi
wynikami
Boasa w dziedzinie
badań nad kulturą i językiem.
Trzy te dziedziny: kulturę, język i rasę badał Boas z jednego punktu widzenia
i dzięki temu stworzona przez niego nauka nie jest zlepkiem różnych twierdzeń
lecz organiczną
całością. We wszystkich
trzech dziedzinach
problemem
zasadniczym dla Boasa był stosunek człowieka do środowiska, wpływ środowiska kulturalnego, językowego i fizycznego na jego twórczość psychiczną i językową oraz
na kształtowanie
się jego ciała. Do tych badań nad rolą środowiska wprowadził
Boas ścislą metodę naukową, polegającą na starannej
analizie, ostrożności w wyciąganiu wniosków, unikaniu sformułowań
dogmatycznych
i przeprowadzaniu
przekonywającego
dowodzenia. Dzięki temu Boas stworzył własną szkołę antropologii
społecznej (kulturowej) i przyczynił się do ukształtowania
się tej nauki w Stanach
Zjednoczonych
Ameryki. W dziedzinie językoznawstwa
zaczyna on obecnie wywierać - poprzez popularyzujące
go prace Romana Jakobsona - silny wpływ na
naukę światową.
Tadeusz

Milewski

Georg Peter Murdock, A/rica.
!ts People$ and Their
Culture
History.
Graw--Hill Book Company, Inc., NC'w York, Toronto, London 1959 r.

Wyd.

Me

Georg Peter Murdock, profesor antropologii
na uniwersytecie
Yale, w swej
obszernej pracy dał wyczerpujący
obraz stanu gospodarczego, organizacji społecznej i politycznej ludów Afryki. Książka powstała na gruncie długotrwałych
prac
etnograficznych,
pogłębionych
osobistym
kontaktem
autora z tym kontynentem
w latach 1921 (pobyt w Egipcie), 1945 (Cape Town) oraz w 1957 (Kenia i Tanganika). Autor nie miał łatwego zadania, gdyż dotycheza1sowe ogólne opracowania,
z małymi wyjątkami,
okazały się, jego zdaniem, niekompletne
w zakresie geografii, naiwne w swych perspektywach
teoretycznych
i niedokładne w szczegółach.
W przedmowie autor podaje jedynie trzy prace, traktujące
ogólnie o Afryce, które
stanowiły pewną pomoc i oparcie w jego poszukiwaniach.
Są to: B a u m a n n H,.
We s t e r m a n n D., T h u r n wal d R., Volkerkunde
von Afrika,
Daryll F o r d e,
Ethnographic
SU1'vey Of .!l/rika,
oraz prace J. H. G r e e n b e r g a, które' wprowadziły porządek do chaosu klasyfikacji
lingwistycznej.
Praca Murdock'a nie porusza ważnych zagadnień dotyczących religii, sztuki, praw i sądownictwa,
technologii i socjalizacji. Autor świadomie ograniczył swoje opracowanie
do następujących problemów: produkcja
środków żywienia, podział pracy na zajęcia kobiece
i męskie, osady i mieszkania, stosunki pokrewieństwa
i małżeńskie, formy organizacji spolecznej i politycznej,
oraz nieco różnych wiadomości
o kanibaliźmie
i okaleczeniach cielesnych.
W części wstępnej autor podaje ogólne wiadomości z zakresu geografii, ras,
języka, ekonomii, organizacji społecznej i politycznej, oraz historii plemion afrykańskich. Nie są to suche dane statystyczne,
lecz bogato ilustrowany
mapami material, oparty na naj nowszych badaniach
afrykanistycznych.
Autor wyjaśnia
na
czym polegają stosunki społeczne, organizacja
rodzinna i plemienna
w Afryce,
co, jak wiemy, jest sprawą wielce skomplikowaną.
Murdock pierwszy sięgnął do
historii ludów Afryki dając w poszczególnych rozdziałach
obraz kulturalnego
roz-

212

Sprawozdania

i recenzje

woju plemion na przestrzeni wieków, rozpoczynając od około 5000 r. p.n.e. Na szcz.ególne podkreślenie zasługuje fakt, że w książce Murdock'a po raz pierwszy dokonano przeglądu
prawie wszystkich
form organizacji
społecznej
i politycznej
Afryki, oraz dokonano również dokładnej systematyki
roślin uprawianych
na tym
kontynencie.
W części szczegółowej swej pracy autor zajmuje się ludami zamieszkującymi
terytorium
Afryki, dzieląc je na grupy pokrewne, wykazujące podobieństwa
.i~zykowe i kulturalne.
Każdy rozdział zaopatrzony
jest w dokładną bibliograiip'.
wybraną dla omawianych zagadnień. W sumie książka zawiera 1500 pozycji bibliograficznych. Wreszcie alfabetyczny
indeks nazw plemion wymienionych
w tekście
jest wybitną pomocą w posługiwaniu
się pracą :\lurdock'a.
Krystyna

JAHRBUCH DES MUSEUMS FUR VbLKERKU. DE ZU LEIPZrG.
demie-Verlag-Berlin
1964, s. 433, tabl. 74, map. 5.

Świcrczyń.ska

Band XX. Aka·

Zeszyt XX rocznika Muzeum Etnologicznego w Lipsku za rok 1964. obejmuje
17 rozpraw, z których cztery dotyczą obszaru Austl'onezji, cztery są poświęcone
problemom etnografii Azji, trzy - Afryki, dwie - Bliskiego Wschodu i dwie Ameryce. Rozprawa ostatnia omawia ceramikę z Kition (miasteczko na wschodzie
Cypru), datowaną na drugie tysiąclecie kultury śródziemnomorskiE'j.
Hans D a m m, zajmuje się "wieszakami
z dorzecza Sepiku". Na podstawie
mapy, ilustrującej
wyniki badań terenowych oraz wniosków Alfreda Biihlera, dyrektora muzeum etnologicznego w Bazylei, autor próbuje wyodrębnić wśród wi>
szaków nowogwinejskich
muzeum lipskiego typowe dla dorzecza Sepiku. Docho~zi
do wniosku, że podział na 7 kręgów kulturowych
znajduje swoje odbicie w [(1'3teriałach muzealnych i jego zdaniem problem powinien rzucić dodatkowe światło
na historię osadnictwa, a nadto dopomóc zidentyfikować
i bliżej okreśłić podobne
obiekty w innych muzeach.
Georg H o l t ker
w "Zarysie etnografii mieszkal'lców Nubia-Awar
nad zatoką Hausa w północno-wschodniej
Gwinei", będącym wynikiem badań terenowych
w latach 1936-1939,
mało miejsca poświęca kulturze materialnej,
odsyłając czytelnika do materiału
ilustracyjnego.
Holtker, przedstawiciel
kierunku socjolo~dc7.nego, koncentrujący
się na zagadnieniach
kultury społecznej (np. opaski sromowe,
ubiór męski i in. w aspekcie socjologicznym). Na szczególną uwagę zasługują opisy
wierzeń i obrzędów związane z kanibalizmem,
jak również opis zwyczaju "kupna
dzieci", za którym kryło się kidnaperstwo
a nawet mord rytualny.
Ernst G r e m e r wskazuje
na podstawie
analizy ,.Formy toporów plem ion
Hagi- Wagi, północno-wschodniej
Centralnej
Nowej Gwinei", na wpływy kompo·
nentów kultury Dongson (kultury brązu) w kształtowaniu
kultury centralnej Nowej
Gwinei.
Karl L a u f e r zajmuje się "Podziałem plemiennym oraz osadnictwem BainingÓW w Nowej Brytanii". Laufer uczestniczył w ekspedycji naukowej w 1930 r. do
centrum Nowej Brytanii i należał do tych Europejczyków,
którym dane było po
raz pierwszy zetknąć się z tamtejszymi
tubylcami. Uzupełniając własne spostrzeżenia nowszymi danymi, autor daje zarys demograficzny
Bainingów i ich sąsiadów, omawia osadnictwo
rozproszone,
zagrody oraz typy domostw. które pod
wpływem czynników zewnętrznych,
po II wojnie świa towej uległy korzystnemu
przeobrażeniu.

Sprawozdania

i recen7je

213

Prace Waltera B li t t g e l' a i Kristiny L a n g e noszą charakter
sprawozdań
muzealnych. Tematem ich są skrzynie z japońskiej
świątyni oraz dwie figurki
kultowe bCon-k'a-pa.
Heinz K u c h a l' s k i w "Spostrzeżeniach
do klasycznego indyjskiego tańca ze
szczególnym uwzględnieniem
EhaTata Natja"
dokonuje nie tylko tradycyjnego
podziału indyjskiego tańca na dwie kategorie, wyodrębnia
cztery style klasycznego
indyjskiego tańca, wskazuje też na jego odrębność, filozofię sztuki, interpretację
idei i pochodzenie. Uzupełnieniem artykułu jest 15 rycin tańca Bharata Natja.
Renate S t e i n przedstawia
"Kilka wzorów tatuażu beduińskich
kobiet republiki Gezira w Iraku". Po przebadaniu
43 kobiet i porównaniu
ornamentu tatuażu,
autorka dochodzi do wniosku, że główną cechą irackiego kobiecego tatuażu jest
jego asymetryczne
rozmieszczenie.
Wiek tatuowanych
oraz inne cechy wskazują
na jego zanik, w czym autorka
dopatruje
się wpływów rozwoju gospodarczego
beduinów. Praca ilustrowana
22 tablicami.
Nowe etnograficzne
nabytki z Iraku dla Muzeum w Lipsku omawia Lothar
S t e in.
Wolfgang K li n i g w artykule "Do gospodarki Turkmenów
w XIX w." dochodzi do wniosku, że mimo licznej literatury
etnograficznej,
archeologicznej
i archiwaliów, nie jesteśmy w stanie ująć Turkmenów
w jednolity gospodarczo-kulturowy typ. Podstawę takiej klasyfikacji musiałby tworzyć wyraźny podział Turkmenów na rolników w oazach, hodowców bydła w stepach i pustyniach,
oraz
kombinacje tych dwu typów. Gospodarcze stosunki tworzą przy tym tylko jeden,
choć decydujący czynnik.
Dietrich D l' o s t zajmuje się "Mumifikacją
w Afryce". Autor dochodzi do
wniosku, że na południe od Sahary występują
dwie zasadnicze metody mumifikacji - 1) bez usuwania wnętrzności i 2) z usuwaniem wnętrzności przed wysuszaniem) - oraz 5 odmian. Mając na względzie rozległe obszary zasięgu występowania głównych metod i ich odmian, autor nie przypuszcza, by były to wpływy
egipskie. Występowanie mumifikacji
ilustruje mapka.
Ladislav H o l y w artykule
"Uprawa ziemi w porze deszczowej w Darfur
(północna prowincja
Sudanu)" przedstawia
wynik badań terenowych
z 1961 r.
Autor zaznajamia nas ze sposobem uprawy ziemi, kultywowanymi
roślinami, podziałem pracy, narzędziami,
sposobami sprzedaży nadprodukcji,
a także z małżeństwem poligamicznym,
rolc) primus intel' pares i daje szczegółowy przegląd
inwentarza ruchomego omawianej społeczności.
F. J. de H e n w "Kilku etnograficznych
notatkach
o Ihansałach",
szczepu,
zamieszkałego w 4-ech wsiach Wysokiego Atlasu, daje krótki zarys monograficzny.
Zdaniem jego, na szczególną uwagę zasługuje
prymitywne
rolnictwo
(jęczmień,
żyto, częściowo pszenica), hodowla rogacizny, łowiectwo i rybołówstwo. Z kultury
społecznej - autor omawia problemy seksualne, z zagadnień dotyczących kultury
duchowej - formę i funkcję muzyki.
Rolf K r u s c h e w przyczynku do badań nad socjalnym zróżnicowaniem
Indian
prerii pt. "Instytucja
uprzywilejowanego
dziecka", autor dochodzi do wniosku, że
dotychczasowe opracowania
nie pozwalają
na wszechstronne
ujęcie omawianego
zagadnienia u poszczególnych szczepów Indian prerii. Można jednak już obecnie
stwierdzić, że instytucja "uprzywilejowanego
dziecka" w poszczególnych szczepach
była zróżnicowana, wprowadzona
została do kulturowych
kompleksów poszczególnych grup etnicznych i połączona z istniejącymi już elementami i wyobrażeniami.
Brak występowania
tej instytucji
u Crow'ów, szczepu o ustroju matrylincarnym,
zdaniem autora należy tłumaczyć trudnościami
dziedziczenia.

214

Sprawozdania

i recenzje

Artykuły Frank H. B o o s 'a i Edithy H o f f m a n n noszą charakter
an:heologiczno-muzealny.
Tom XX zamyka rozprawa A. D. A w d i e j e w a w tłumaczeniu
W. Koniga
na temat "Aleuckich masek w zbiorach Muzeum Antropologii i Etnografii Akademii
Nauk ZSRR", rzucając światło na funkcję tych masek i na rolę aleuckich szamanów.
JAHRBUCH DES MUSEUMS FUR VOLKERKUNDE
ZU LEIPZIG,
Akademie-Verlag-Berlin
1965, s. 182, tabl. XXXVI, mapa.

Band

XXI,

Tom XXI rocznika Muzeum Etnologicznego w Lipsku za 1965. r. zawiera dziewięć rozpraw, z którY'ch trzy dotyczą Azji, jedna - Oceanii i Ameryki. Cztery
rozprawy zajmują się problematyką
muzealną i nie zostaną tu omówione, choć
stanowią bardzo ciekawy materiał dla muzeologów.
Georg H o l t k e l' w rozprawie
"Garncarstwo
i gliniane lalki u Bosngunów
w północno-wschodniej
Nowej Gwinei" zapoznaje nas z pierwotnym garncarstwem
spiralnym.
Omawiając
szczegółowo proces uzyskiwania
surowca i jego obróbkę,
(przygotowanie
do formowania
garnków), suszenie i wypalanie, autor wskazuje
na zalążki "koła garncarskiego".
Produkcją ceramiki użytkowej (garnków) zajmują
się u Bosngunów tylko kobiety. Wyprodukowana
ceramika stanowi wyłącznie ich
własność i jest poszukiwanym
artykułem wymiany. Następnie autor omawia przywiezione z badań terenowych w 1937 r. wypalone z gliny przez dziewczęta figury
antropomorficzne,
o naturalistycznym
wykonaniu.
Zabawki są sporządzane
pod
nadzorem matek lub starszych
sióstr. Jest to jedyny dotąd znany w literaturze
przykład świadomego i praktycznego
wychowania
żeńskiej młodzieży do przyszłej
pracy przy pomocy zabawek u papuaskiego
szczepu ludów pierwotnych
Nowej
Gwinei.
Dietrich T l' e i d e w artykule "Łosoś w wyobrażeniach
Indian" podaje przegląd: 1) wyobrażeń, opierających
się na połączeniu pewnych miejscowych i czasowych zjawisk natury z ciągami łososi, a w sżczególności o: a) mitycznych "właścicielach" lub "opiekunach"
łososi, (ptaków wędrownych:
jaskółek, gołębi, drozdów.
bekasów);
b) wyzwoleniu
z oceanu łososi przez: białogłowego
orła morskiego,
jastrzębia, kruka, kormorana i in. i c) współdziałaniu
duchów pomocniczych przy
połowach łososia (zalicza tu także białogłowego orła morskiego oraz zimorodka.
nurka polarnego, dzikie kaczki). 2) Wyobrażenia o wspólnocie łososi i innych gatunków zwierząt, o podobnym sposobie życia i podobnym zewnętrznym
występowaniu (np. ryby i zwierzęta morskie podobnego koloru), znajdujące wyraz w podaniach. 3) Wyobrażenia
o towarzyskim
sposobie bycia łososi i ich świadomym.
planowym działaniu (wspólne stałe "siedziby" morskie, posiadanie szybkich łodzi.
przodownik - łosoś królewski). 4) Wyobrażenia o konieczności przestrzegania
przepisów przy obchodzeniu się z łososiami jako wyraz niecyklicznych
odchyleń w liczebności ciągów łososi (w szczególności oddalanie rzeczy związanych ze śmiercią
i menstruacją).
5) Wyobrażenie o nieśmiertelności
albo wiekuistości łososi (główną
ość uważa się za wieczną, zetknięcie z wodą prowadzi do ponow.nego "omięsienia"
(ożywienia); z tego powodu ości wyrzuca się do wody).
Autor usiłuje usystematyzować
te wyobrażenia
i dochodzi do wniosku. że powstanie zróżnicowanej
społeczności przyspieszyło
powstawanie
kompleksów
wyobrażeń, umożliwiło ich systematykę
- także w społecznościach stosunkowo mało
rozwiniętych.
Lothar S t e i n kontynuuje omawianie zbioru irackich ethnographica.
w szczególności w mniejszości kurdyjskiej
i innych.

Sprawozdania

215

i recenzje

Wolfgang K o n i g w "Etnograficznych
spostrzeżeniach
u Dzachcinów w Mongolskiej Republice Ludowej" przedstawia
wyniki badań, przeprowadzonych
u zachodnio-mongolskiej
grupy etnicznej. Autor przedstawia
krótki zarys historyczny,
gospodarkę, hodowlę (owiec, kóz, bydła, koni, wielbłądów) i związany z nią wypas,
organizację spółek pasterskich
oraz uprawę ziemi (jęczmienia), nawadniania
pól
i przetwórstwo
(żarna ręczne). Dochodzi on do wniosku, że 1) uprawa ziemi stanowi integralną
część gospodarki Dzachcinów, pod względem zakresu i znaczenia
noszącą charakter gospodarki pomocniczej; 2) gospodarka pomocnicza nie wpływa
na zmianę bazy produkcyjnej
ludności w kierunku
pół-osadnictwa
ani też nie
powoduje podziału pracy w ramach działów produkcyjnych
wewnątrz
pewnych
wspólnot (rodziny, grupy nomadów).
Konrad

PRZEGLĄD

WAŻNIEJSZYCH
FOLKLORU

WYDARZEŃ ZAGRANICZNYCH
TANECZNEGO W ROKU 1963 *.

Wypych

W ZAKRESIE

Publikacje:
Maurice A.-L. L O u i s, Le FoLkLore et La Danse. Paris 1963, ss. 405, 64 ilustr.
Autor jest wykładowcą Ecole Superieure d'Etudes Choregraphiques
w Paryżu.
Praca ma charakter
studium historyczno-obyczajowego,
analizuje. nurt tańca ludowego od naj dawniej szych czasów do naszych dni i wprowadza podział tańców
ludowych na: 1) folklor taneczny (Danses joLkLoriques);
2) tańce ludowe (Danses
popuLaires)
i 3) t'ańce towarzyskie,
powszechne o podłożu ludowym (Danse s popuLarisees),
które dodatkowo dzieli na a) występujące
do ok. XIX w. (włącznie)
b) do 1920 1'. (około) i c) występujące po 1920 1'. W szeregu następujących
rozdziałów omawia naj dawniejsze ślady działalności tanecznej człowieka, tańce średniowieczne - ich ludowe oblicze, tańce kościelne, procesyjne, tańce śmierci (danse
macabre),
tańce majowe, sataniczne, tańce z użyciem maszkary konia (lajkonik),
tańce ognia, tańce mieczowe zachodniej Europy (Wyspy Brytyjskie, półw. Iberyjski,
kraje germańskie). Dalej następuje analiza przeobrażeń tańca ludowego w różnych
okresach czasu i krótki szkic o tańcach ludowych współczesnej Europy. W aneksie
jest jeszcze analiza tańca caroLe z doby średniowiecza według rozprawy napisanej
przez Margit Sahlin (Upsala 1940). W materiale
i zestawie źródeł w tej książce
uderza brak pozycji dotyczących słowiańskiego
folkloru tanecznego. Np. jedyną
informacją o tańcach polskich była dla autora mierna praca Helen Wolskiej (195053 Londyn).
Czasopismo "Folklore",
Spring/1963 (The Folklore Society, Londyn) przynosi
omówienie pracy:
Violet A l f o r d, Sword Dance and Drama, Londyn 1962, Merlin Press, ss. 222,
13 ilustr. i mapa ukazująca rozprzestrzenienie
tego typu tańca.
(Tematem pracy są tańce mieczowe z terenu Wysp Brytyjskich
i ich analiza
porównawcza na tle materiału europejskiego).
Szereg omówień publikacji tanecznych za lata 1960-1962 przynosi czasopismo
"Demos" (Deutsche Akademie der Wissenschaften
zu Berlin) zeszyt 2/1963. Kilka
• Rednkcja
.,Ludu",
wobec
dużych
braków
w nauce
polskiej
ludowymi
zwrócila
się do autora
o systematyczne
informowanie
pisma o rozwoju
i kierunknch
badań
w tej dziedzinie
na całym

w badaniach
nad tańcami
na lamach
naszego
czasoświecie.
J. G.

216

Sprawozdania

i recenzje

pozycji zwraca tu specjalną uwagę ze względu
dla prac w dziedzinie folkloru tanecznego:

na swe pierwszorzędne

znaczenie

Zdenka J e l i n k o va, Ostatkovy tanec "konopice"
v Nove Lhote na S~(J'l;ac;~u.
(Taniec zapustny "konopice" w miejscowości Nove Lhote w słowackiej części Moraw). Ceskoslovenska etnografie 10/1962, s. 127-165'.
Autorka wykazuje pokrewieństwa
z podobnymi tańcami środkowej i wschodniej Słowacji. Łączą się one z szeroko praktykowanymi
zabiegami magicznymi -skokami na urodzaj konopi i lnu. Duży materiał porównawczy zebrany w terenie.
Opisy słowne tańców, uzupełnione sytuacyjnymi
znaczkami graficznymi.
Gyi:irgy M a r t i n, Erni:i P e s o v a r, A Structura~ Ana~ysis of the Hungarian
Fo~k Dance (A methodologica~
Sketch). (Analiza strukturalna
węgierskich tańców
ludowych (szkic metodologiczny). Acta Ethnographica,
t. 10, zeszyt 1-2,
1961.
Biorąc pod uwagę analizę funkcjonalną,
muzyczną i morfologiczną tańca, autorzy rozprawy zajmują się obszernie zagadnieniem
analizy strukturalnej
i rozważają: 1) sposób ustalania
strukturalnych
części składowych
tańca, 2) stosunek
struktury
tańca do muzyki akompaniującej
3) podstawy tworzenia formuły ujmującej strukturalne
właściwości tańca 4) sposoby tworzenia typów strukturalnych.
Rozprawa jest oparta na analizie przykładów zapisanych pełną notacją graficzną
ruchu, systemem Labana-Knusta.
Jedna z pierwszych i podstawowych
prac tego
typu.
Olga S z e n t p a l, A Magyar neptanz formai e~emzese. (Próba analizy formalnej
węgierskich tańców ludowych). Ethnographia,
72/1961, s. 3-55,
streszcz. ros. i niem.
Systematyka
ludowych tańców węgierskich (ich
analiza porównawcza oparta
o analizę formalną. Rezultaty uwidocznione na załączonych tabelach synoptycznych.
Materiał utrwalony systemem notacji Labana-Knusta.
Czasopismo "Ethnomusicology"
(Journal of the Society for Ethnomusicology)
wychodzące w USA prowadzi na swych łamach bibliografię wydawnictw dotyczących folkloru tanecznego w skali światowej i zestawienie filmów tanecznych.
Nr 1/1963 zawiera ciekawy artykuł
analityczny
Kapila Vat s yay a n (Delhi).
Notes on the Re~ationship
of Music and Dance in India (Uwagi dotyczące współzależności muzyki i tańca w Indiach). Nr 2 i 3/1963 zawiera szereg streszczonych
referatów - wypowiedzi uczestników dyskusji zorganizowanych
przez Dance Research Center - Michigan.
1) Dyskusja
pt. "Composition
in traditional
and new Dance: a brief Symposium". (Kompozycja w tradycyjnym
i nowym tańcu: krótkie sympozjum). Wypowiedzi: a) Ted S h a w n, From Dance of Me~vme Is~and, Australia
(O tallcach
wyspy Melville, Australia), b) Helene N e w b r a n d, FTOm Chants and Dances
of ancient Hawaii (O pieśniach i tańcach dawnych Hawai), c) Lila II i t c h c o c k,
A Formu~a for Creativity
in the Dance (Formuła tworzenia
w dziedzinie tańca) ..
2) Dyskusja pt.: "Dance Ethnology, Dance Education, and the Public" (Etnologia
tańca, wychowanie taneczno-ruchowe
i publiczność). Wypowiedzi: a) Rose B r a nd e l, Some Contrasts in educationa~ Communication
(Zasadnicze przeciwieństwa
w sposobie wykładania);
b) Nadia C h i l k o v s k y, Training
in Dance Ethno~ogy
(Cwiczenia w zakresie folkloru tanecznego); c) George L i s t, Techniques for Dance
Ethno~ogy in Te~evision
and Film (Technika
eksponowania
folkloru tanecznego
w audycjach telewizyjnych
i w filmie); d) Reginald and Gladys L a u b i n. American Indian Dancing on the Stage (Tańce Indian amerykańskich
na scenie) e) Donald Nelson B r o w n, Museums and Dance Ethnology
(Muzea i badania nad fol ..
klorem tanecznym).

t

Sprawozdania

Konferencje

217

i recenzje

i kongresy:

W dniach od 6. do 14. sierpnia 1963 r. odbyło się kolejne posiedzenie Inter'nationaL CounciL of Kinetography
Laban w Addlestone pod Londynem. W pracach
Raciy bierze stale udział szereg specjalistów z różnych krajów całego świata (m. in.
z Polski R. Lange). Wysiłki ICKL zmie-rzają obecnie do ujednolicenia labanowskiej
notacji ruchowej w skali światowej. Ten system notacji ruchu stał się podstawą
racjonalnej folklorystyki tanecznej.
Organizowany
w sierpniu
1964 roku VII Kongres Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w Moskwie objął m. in. w swych planach pracy po raz pierwszy oddzielną sekcję tańca ludowego. Tematem
obrad sekcji by!:,' zagadnienia
notacji folkloru tanecznego.
Jest to druga impreza naukowa w skali światowej, która przewiduje wyodrębnienie si~ prac nad zagadnieniem
folkloru tanecznego
z kontekstu
innych specjalności. Pierwszym aktem na tej drodze było uformowanie
oddzielnej Komis,ii
do spraw folkloru tanecznego w czasie trwania XV Konferencji International
Folk
Music Council, która się odbyła w lipcu 1962 roku w Gottwaldowie
w Czechosłowacji.
Z kroniki
W czasopiśmie "Demos" 1/1963 s. 11, H. Laudova krótkim artykułem
uczciła
pamięć Stefana Tótha, który zginął dnia 10. X. 1962 r. w katastrofie
samolotowej.
Jego śmierć jest wielką stratą dla folklorystyki
tanecznej. Zmarły był współpracownikiem Słowackiej Akademii
Nauk w Bratysławie.
Dzięki jego działalności
archiwum
słowackie ma dzisiaj największą
w Czechosłowacji
kolekcję filmów
folkloru tanecznego z terenu wsi słowackiej. Był on wynalazcą własnego systemu
notacji tańców w oparciu o taśmę filmową. (Śt. T ó t h, Tanecnż
pismo,
S.A.V.
a U. Bratislava, 1952).
Roderyk

Lange

'0. i.'.

Kolekcja

Cytat

“Sprawozdania i recenzje / LUD 1966 t.51 cz.1,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 6 października 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5861.

Formaty wyjściowe