Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1970 t.54

Dublin Core

Tytuł

Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1970 t.54

Opis

LUD 1970 t.54,s.205-274

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

1970

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1135

Format

application/pdf
application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:1045

PDF Text

Text

IY.

c

N

z

J

E

Lud, t. 54, 1970

Bertil Malmberg, Nowe dTOgi w językoznawstwie.
Przeglqd
szkół i metod. Z języka
szwedzkiego przełożył Aleks.ander Szulc. Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, War.'Z<:I\';[I 1969, ss. :Hll.
Z wielu względów praca Bertila Malmberga, 'szwedzkiego lingwisty, profesora
uni wersy te tu w Lund i redaktora
czasopisma
"Studia Linguistica",
godna jest
uwagi etnologów.
Wzajemne kontakty między etnografią
i etnologią a językoznawstwem
legitymują się długą historią. Dla etnografa, opisującego egzotyczną kulturę, opanowanie w miarę możności języka tubylców jest warunkiem
koniecznym pozytywnych
rezultatów. Niemniej przydatna
jest etnografowi
pracującemu
wśród europejskich
społeczności wioskowych
znajomość miejscowego
dialektu. Językoznawcy
zaś ze
swej strony, tłumacząc pewne zjawiska językowe, korzyst9ją z wiedzy o kulturze.
Owe praktyczne powiązania korelują z powiązaniami
w płaszczyźnie teorii formułowanej przez lingwistykę
antropologiczną,
zwaną też etnolingwistyką.
Podstawowa teza badającej
stosunek
języka do kultury
lingwistyki
antropologicznej
głosi, iż między strukturą
języka a odpowiadającym
jej typem kultury
istnieje
zależność. To ogólne twierdzenie
może mieć przeróżne
konkretyzacje
i może być
też założeniem dla różnych typów badań. Dotychczas najwięcej na rzecz wyjaśnienia wzajemnych
zależności między kulturą .a językiem zrobili Amerykanie:
Boas,
Sapir, Wharf. Ich też należy uważ,ać za właściwych twórców lingwistyki
antropologicznej.
Etnografowie badający kulturę chłopską szukali w lingwistyce oparcia i pomocy
dla swych usiłowań etnogenetycznych.
Etymologie wyrazów miały zrekompensować
brak żródeł pisanych i pozwolić na stworzenie przynajmniej
przybliżonej
chronologii hipotetycznych
dyfuzji i migracji, czy też w ogóle rozstrzygnąć
o autochtoniźmie względnie allochtoniźmie
jakiegoś tworu kultury,
bądź też nawet grupy
etnicznej. Te same idee przyświecały
też powstającej
pod wpływem
geografii
lingwistycznej etnogeografii i pracom nad atlasami etnograficznymi.
Obydwa wyżej pobieżnie naszkicowane
typy wzajemnych
powiązań ukonstytuowane są przez wspólny przedmiot
badań, którym jest język i kultura,
słowa
i rzeczy. Obydwa też zrodziły się w okresie poprzedzającym
dokonaną w latach
trzydziestych
rewolucję strukturalną
w lingwistyce,
w wyniku której uważa się
językoznawstwo
współczesne za najbardziej
zaawansowaną
metodologicznie
naukę
humanistyczną,
zbliżoną zarówno co do metod, jak i charakteru
formułowanych
przez nią twierdzeń, do nauk ścisłych.
Gwałtowny
rozwój lingwistyki
strukturalnej
nie mógł pozostać bez wpływu
na inne nauki humanistyczne,
a szczególnie na etnologię. Sytuacja
ta zrodziła
nowy typ powiązań między lingwistyką
a etnologią. Etnologowie,
a także inni
badacze kultury, podejmują próby zastosowania wypracowanych
na gruncie lingwi-

206

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

styki strukturalnej
metod do badania kultury. Pierwsze z tych prób okazały się
co najmniej
na tyle udane, aby mogły stanowić zachętę do podjęcia dalszych.
W rezultacie
znaczna część autorów ukazujących
się obecnie rozpraw z teorii
kultury inspirowana jest przez lingwistykę.
Podstawową
tezą współczesnej lingwistyki jest teza systemowości języka: "Elementy języka służące celom komunikacji
społecznej są nawzajem od siebie bezpośrednio lub pośrednio uzależnione, tworząc zwarty układ opozycji, czyli system,
w którym żaden człon nie stoi luźno, lecz wchodzi w relację z innymi" '. Podobnie
o kulturze wypowiadał się Ernst Cassirer: "Filozofia kultury zaczyna od założenia,
że świat kultury
ludzkiej
nie jest tylko nagromadzeniem
odrębnych
faktów.
Zmierza
ona do zrozumienia
tych faktów
jako systemu,
jako zorganizowanej
całości (...) Jej punktem wyjści.a i hipotezą jest przekonanie,
że różne i pozornie
rozproszone promienie mogą zostać połączone i odniesione do wspólnego ogniska.
F,akty zostają tutaj zredukowane
do form, a wśród samych form istnieje pewien
związek wewnętrzny" 2.
Podobieństwo tych tez jest ewidentne i ono jest też teoretyczną podstawą transponowania
metod lingwistycznych
na teren nauki o kulturze.
Z chwilą jednak
wyjścia poza owe założenia pierwotne, sytuacj,a z wielu względów komplikuje się.
gdyż: 1) sami lingwiści nie są, poza pewnymi twierdzeniami
podstawowymi, jednomyślni zarówno co do natury swego przedmiotu badań, jak i co do stosowanych
metod; 2) poszczególne szkoły lingwistyki
współczesnej
rozwijały się w izolacji,
zabrakło dyskusji między przedstawicielami
różnych szkół. Każda z nich na własną
rękę formułowała
reguły analizy i tworzył,a odrębny <lparat pojęciowy; 3) rozwój
lingwistyki
następuje
niezwykle szybko. Metody zaproponowane
kilkadziesiąt
lat
temu uchodzą obecnie za klasyczne. Twórcy 'nowych metod badawczych, mających
doprowadzić
do zbudowania
automatycznie
działających
modeli języka, mówią
o zapoczątkowaniu
w latach pięćdziesiątych
nowej rewolucji w językoznawstwie.
W tym stanie rzeczy nie tylko bezpośrednie
korzystanie
z osiągnięć warsztatu
metodologicznego
językoznawców,
ale nawet lektura prac etnologów, stosujących
do badań nad kulturą metody lingwistyczne,
nastręcza niewykształconemu
lingwistycznie czytelnikowi znaczne trudności.
W tym kontekście można dopiero ocenić właściwą wartość pi'acy Malmberga.
Autor dokonał systematycznego
przeglądu wszystkich
ważniejszych
szkół, problemów i metod lingwistyki współczesnej. Prezentację
rozpoczyna krótkie omówienie
językoznawstwa
historycznego
i porównawczego,
które tkwiąc w tradycji
dziewiętnastowiecznej,
nie jest wiodącym kierunkiem
lingwistyki
współczesnej i jako
takie posłużyło Malmbergowi
jedynie za tło, od którego odbijają zdecydowanie
nowsze sposoby uprawiania
lingwistyki. Z nich zostały omówione wszystkie ważniejsze szkoły: strukturalizm
Ferdynanda
de Sausser'a, szkoła genewska, fonologiczna szkoła praska, glossematyka
szkoły duńskiej, współczesne językoznawstwo
amerykańskie.
Specjalne
rozdziały poświęcił autor semantyce,
eksperymentalnej
fonetyce, metodom matematycznym
i statystycznym
w językoznawstwie,
teorii
informacji oraz językoznawstwu
stosowanemu.
Dość obszernie zostały też zreferowane badania psychologiczne
i filozoficzne nad językiem szczególnie prace
Karola Biihlera.

1 Z. Gołąb,

s.

A. Heinz,

K.

Polański,

Stownik

terminologii

językoznawczej,

Warszawa

19<38,

559.

2 E. Cassirer,
An Essay on Man,
Warszawa
1963, s. 77.

New

York

1944, S, 279: cyt.

za

H.

Buczyńską,

Cassirer,

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

207

i czasopism

Omawiając
pos'l;czególne szkoły i metody autor używa specyficznej
dla nich
terminologii
z podaniem
w przypadkach
możliwych
synonimów
funkcjonujących
w aparatach
pojęciowych
innych szkół. Umożliwia
to posługiwanie
się pracą
lVIalmberga w charakterze
słownika terminologii
językoznawczej.
Niestety,
autor
nie zaopatrzył swej pracy w indeks rzeczowy, a tylko w indeks nazwisk. Dobrze
natomiast
została opracowana
strona bibliograficzna
pracy. Zarówno omówieniu
każdej szkoły, jak i zdaniu sprawy z badań nad poszczególnymi
problemami
towarzyszą liczne i dokładne dane bibliograficzne.
Pewna preferencja
autorów szwedzkich daje się przy tym zauważyć, ale właściwa równowaga
w wyborze materiału
bibliograficznego
została w zasadzie utrzymana.
Podobnie po przykłady
autor dość
często sięga do języka szwedzkiego, ale z reguły fakt ten nie utrudnia zrozumienia
objaśnianego problemu.
Lektura pracy Malmberga pomoże zapewne i etnologom w korzystaniu
z metodologicznych osiągnięć lingwistyki, ułatwi im orientację w gąszczu terminów i szkół.
W okresie kiedy zewsząd odzywają
się postulaty
integracji
nauk społecznych,
należy sobie życzyć jak najwięcej prac podobnego typu.
Gerhard

Probleme
Diskussionen

gegeben
s,;. 173.

und
einer

Methoden

volkskundlicher

internationalen

von Wolfgang

JacobeiŁ

Gegenwartsforschung.

Arbeitstagung

und

Paul

Konrad

Nedo.

in

Bad

Berlin

Kloska

Vortriige

und

1967. Heraus1969, Akademie~Verlag,
Saarow

W dniach 5 i 6 grudnia 1967 r. odbyła się w Bad Saarow pod Berlinem międzynarodowa
konferencja
etnograficzna
poświęcona
teoretyczno-metodologicznym
zagadnieniom
badań nad współczesną
kulturą
ludową. Spotkanie,
w którym obok
gospodarzy uczestniczyli
przedstawiciele
Czechosłowacji,
Francji, Niemieckiej
Republiki Federalnej,
Polski, Rumunii, Szwecji oraz Berlina Zachodniego
- zorganizowały placówki etnograficzne
Niemieckiej
Ak.ademii Nauk w Berlinie. Dorobek
naukowy konferencji
został obecnie udostępniony
w formie publik.acji (technika
offsetowa), która jest przedmiotem
niniejszego
omówienia.
W skład publikacji
weszło 16 wygłoszonych
na sesji referatów
wraz z dodanymi
do każdego z nich
krótkimi streszczeniami dyskusji.
Wartość omawianej
pracy leży w dwóch płaszczyznach.
Z jednej strony daje
ona pogląd na zakres i tematykę badań etnograficznych
prowadzonych
przez różne
ośrodki naukowe
w kilku krajach
europejskich.
Szczególnie
w odniesieniu
do
działalności środowisk etnograficznych
Niemieckiej Republiki Demokratycznej
książka zawiera szeroki i zapewne reprezentatywny
przegląd prowadzonych
prac, imponujących rozmachem i rozległością tematyki.
Istotniejsza
wydaje się jednak teoretyczna
warstwa pracy stanowiącej
konfrontację poglądów, założeń i różnych postaw badawczych
wobec wspólnego przedmiotu badań, co pozwala zorientować
się w panujących
obecnie w etnografii
europejskiej poglądach w zakresie myśli teoretycznej,
a przede wszystkim w aktualnych tendencjach
metodologicznych.
Z tych względów
praca
stanowi
ważną

208

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

pozycję w literaturze
teoretycznej
dotyczącej badań nad współczesnością
i zasługuje na popularyzację.
Nadmienić
"".arto, że praca wydana
została w całości
w języku niemieckim, bez streszczeń obcojęzycznych.
Jest rzeczą niemożliwą streścić w krótkim omówieniu wszystkie referaty-a: tyKuły składające się na całość publikacji. toteż z konieczności trzeba się ograniczyć
jedynie do zasygnalizowania
tematyki wypowiedzi poszczególnych autorów. Ponieważ zaś każdy artykuł
zawiera
informacje
o prowadzonych
lub zamierzonych
badaniach
różnego typu, a ponadto pewną sumę rozważań teoretyczno-metodologicznych wskazujących
na różne aspekty omawianej problematyki
- w poniższym
omówieniu nie została zachowana kolejność artykułów w publikacji, lecz ugrupowano je według treści.
Pracę otwiera wprowadzająca
wypowiedź Pawła Nedo, który przedstawił
zało:,:enia i cele konferencji,
a równocześnie
w lapidarnym
wywodzie teoretycznym
przedłożył program
środowiska
etnograficznego
Niemieckiej
Republiki
Demokratycznej w zakresie teorii i metodologii współczesnych
badań nad kulturą ludową.
Autor zwrócił przy tym uwagę na węzłowe problemy teoretyczne i metodologiczne
współczesnej
etnografii, które zostały następnie szerzej rozwinięte w pozostałych
artykułach.
Jak wynika z treści publikacji,
na czoło wysunęły się tutaj trzy podstawowe
problemy, które w pewnym uproszczeniu następująco
można przedstawić:
1) Teoretyczny
problem rozszerzenia sfery zainteresowań
etnografii poza tradycyjną orbitę tematyki chłopskiej czy wiejskiej i objęcie nią również kultury innych
warstw
społecznych,
zwłaszcza proletariacko-robotniczej.
Interesujące
jest przy
tym, że propozycje
nie ograniczają
się bynajmniej
do statycznego
ujmowania
określonych
warstw
społecznych
na wzór dawniejszych
badań nad kulturą
chłopską - lecz zmierzają do ujęć przekrojowych,
mi,anowicie badań różnych środowisk ekologicznych
w miastach oraz badań określonych
tematów w przekroju
przez różnorodne warstwy i grupy społeczne. Warto dodać, że badania przeobrażeń
społeczno-kulturowych
same w sobie nie stanowią już dziś problemu teoretycznego, co najwyżej metodyczny. Podobnie ma się rzecz z kwestią badań kompleksowych (w sensie tematyki) w ramach kultury wiejskiej, gdyż i ten problem wszędzie
na ogół jest już doceniar,y i bieżąco rozwiązywany.
2) Problem teoretyczno-metodologiczny
- uwzględniania
w badaniach etnograficznych historycznego
aspektu podejmowanej
tematyki. Autorzy podkreślają m.in.
potrzebę poszukiwań archiwalnych,
poprzedzających
etap pracy terenowej, w celu
udokumentowania
historycznego tła badanych zjawisk.
3) Metodologiczny
problem badań interdyscyplinarnych,
szczególnie aktualnych
w odniesieniu
do badań nad współczesnością.
Jako dyscypliny
współdziałające
z etnografią
której przypada
rola wiodąca wymienia się tutaj socjologię,
historię, geografię, agronomię, historię rolnictwa i techniki, językoznawstwo
(dialektologię)
i inne, nie mówiąc o folklorystyce,
niejako z urzędu uczestniczącej
w badaniach
nad kulturą
ludową. Nie trzeba dodawać, że współdziałanie
takie
ma na celu kompleksowe
i możliwie wszechstronne
ujęcie tematu badań.
Oczywiście poza wymienionymi
problemami
w omawianej
publikacji poruszono
również szereg innych, w tym kontekście drugoplanowych
zagadnień teoretycznych
i metodologicznych,
których nie sposób tutaj wymienić. Są to m, in. zagadnienia
szczegółowe, organizacyjne,
techniczne
i praktyczne,
dające pogląd na złożoność
problematyki
teoretycznej
współczesnej etnografii.
Sklasyfikowanie
zawartych w publikacji artykułów pod kątem powyższych ustaleń byłoby zabiegiem sztucznym
i nie dałoby się konsekwentnie
przeprowadzić.

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

t czasoptsm

209

Można wszakże wskazać przynajmniej
na pewne prace, w których przedstawiona
wyżej problematyka wyraziście się zarysowała.
I tak do pierwszego z wymienionych
problemów odnosi się w całości studium
Hermanna Bausingera na temat współpracy tzw. miast bliźniaczych (Ortspartnerschaft). Autor zajął się zupełnie nowym w etnografii
zagadnieniem
kontaktów
między takimi miastami w Europie zachodniej oraz wynikającymi
stąd konsekwencjami natury kulturowej.
Sam temat jest w etnografii
nowatorski,
zwłaszcza iż
dotyczy głównie średnich i małych miast (choć nie brak i "wsi bliźniaczych")
i obejmuje w znacznej mierze zjawiska kultury masowej.
Interesujące
i odkrywcze koncepcje teoretyczne zawiera artykuł Siegfrieda Naumanna o współczesnych
formach i tematyce ludowej narracji.
Autor stwierdza,
iż tradycyjne formy epiki ludowej zostały w większości wyparte przez nowe formy
o współczesnej treści, zwłaszcz.a "kawały" i relacje bieżących wydarzeń, zawierające często typowe cechy fołkloru słownego I. Nadają się one częściowo do badań
przekrojowych pośród różnych warstw społecznych.
Zgola nietradycyjny
temat badań przedstawił Ulrich Bentzien w studium zatytułowanym "Pług parowy". Autor zajmuje się w nim szerzej problemem recepcji
innowacji technicznych na wsi oraz towarzyszącymi
zjawiskami kulturowymi
(np.
kwestią ludowej nomenklatury
iechnicznej i form folkloru powstałych na tle omawianego procesu).
Wymienić tu także trzeba trzy artykuły na temat badań środowisk miejskich.
Olga Skalnikova pisze o metodzie badań kultury robotniczej
w regionach przemysłowych, podając jako przykład badania prowadzone w rejonie Ostrawy. Sformułowania
autorki można by w dużej części odnieść do wielu miast Zagłębia
Śląsko-Dąbrowskiego.
Z kolei Karel Fojtik zajął się mało dotąd badaną problematyką kulturową wielkich miast. Nowość jego metody polega na badaniu wybranych
środowisk ekologicznych w przekroju
społecznym. Środowiskami
tymi były dwie
peryferyjne
ulice Brna, o różnym typie zabudowy i różnym składzie socjalnym
mieszkańców. Wreszcie Sven B. Ek, na przykładzie
położonego w Skani! (południowa Szwecja) miasta Eslllv i jednej z dzielnic Lundu, omawia problematykę
kulturową uprzemysławiających
się ośrodków miejskich. Autor kładzie duży nacisk
na historyczne uwarunkowania
ich rozwoju, sięgające końca XIX wieku, i na
badania związków między zjawiskami
kulturowymi
w aspekcie socjalnym
zalecając kompleksowe ujmowanie tematu.
Problem historycznego aspektu w badaniach etnograficznych
został silnie uwypuklony w pracy Wolfganga Jacobeita i Hainera Pl aula o rozwoju Jmltury ludowej
na Nizinie Magdeburskiej.
Autorzy omawiają historyczno-ekonomiczne
podłoże tej
kultury, sięgając aż do drugiej połowy XVIII wieku i obserwując
jej ewolucję
od feudalizmu do socjalizmu.
Konieczność historycznego pogłębienia badań nad kulturą ludową podkreśla Rudolf Weinhold omawiając rezultaty badań nad wsią współczesną prowadzonych
we
wszystkich krajach socjalistycznych
Europy. Na historycznej zmienności warunków
ekonomiczno-politycznych
oparte zostały założenia metodyczne etnograficznej
monografii meklemburskiej
wsi Damshagen, przedstawione
w artykule Giseli Burde-Schneidewind. Autorka podkreśla również rolę współpracy różnych dyscyplin naukowych, dotykając tym samym wspomnianego
już problemu badań interdyscyplil Warto
zaznaczyć,
niektórych
folklorystów
dowa. Opole 1969, oraz
czywistości
kulturowej

li --

Lud.

tom

LiV

że poglądy
autora
są w wielu
szczególach
zbieżne
z koncepcjami
polskich.
Por.:
Dorota
Simonides,
Wspólczesna
ślqska proza ludoBoguslaw
Linette,
Problematyka
folkloru
wspólczesneuo
na tle rzeZiemi Lubuskiej.
w: Mi~d:y clawnymi a nowymi latu. Wrocław 1970.

210

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

narnych,
który najwyraźniej
wystąpił jednak w artykułach
Jesta i Nowotnego.
Corneille Jest przedstawił
założenia metodologiczne,
organizacj~ i wyniki kompleksowych badań nad gospodarką pasterską w latach 1964-1966 w paśmie Aubrac
w Masywie Centralnym.
Współprac~ wielu dyscyplin naukowych
podkreśla także
Paul Nowotny w sprawozdaniu
omawiającym
historię i wyniki badań łużycoznawczych. Trzeba dodać, że są to wyniki imponujące,
wyrażające
siG m. in. dokonaną
inwentaryzacją
obiektów
i przejawów
łużyckiej
kultury
ludowej, pięcioma vvydanymi tomami atlasu strojów ludowych
oraz całą serią opublikowanych
prac
źródłowych
na temat budownictwa,
folkloru słownego i muzycznego i in.
Z kolei należy wymienić dwa artykuły
związane tematycznie
z problematyką
współczesnych przemian kulturowych
na wsi. Ute Mohrmann zajmuje się zagadnieniem przemian
w wiejskiej
kulturze
mieszkaniowej
w NRD, omawiając
zmiany
w funkcji i urządzeniu
wnętrz
oraz metody i program
prowadzonych
badań.
Szerzej ujmuje problematykę
Józef Burszta, który na przykładzie badań nad przemianami kulturowymi
na polskich Ziemiach Zachodnich
przedstawia
różnice metodologiczne,
jakie się zaznaczają
między tradycjonalnie
pojmowaną
etnografią
a jej nowymi, współczesnymi
kierunkami.
Do lej tradycyjnej
etnografii
odnieść
można temat artykułu
Hansa J. Racha, w którym autor ukazał zagadnienie ewolucji budynków
mieszkalnych
robotników
folwarcznych
we wschodniej
Brandenburgii.
Wreszcie ostatnią pozycją jest skrót gdzie indziej ogłoszonego artykułu Rudolfa
Brauna na temat społecznych
uwarunkowań
predyspozycji
do innowacji, napisanego ze stanowi'ska socjologii.
W powyższym sprawozdaniu
wskazano na niektóre tylko problemy, w rzeczywistości książka zawiera ich znacznie więcej. Toteż można ją polecić wszystkim
interesującym
się współczesną
problematyką
etnograficzną
jako dającą wiele do
myślenia lekturę.
Boguslaw

J. Spencer Trimingbam, The influence
du Liban 1968, Londyn, ss. 159, map 5.

of

Islam

Linette

U)Jon Africa .. Longmans

Lihraire

Autor omawianej książki kierował wydzialem studiów nad islamem i arabistyką
na uniwersytecie
w Glasgow. Obecnie współpracuje
z uniwersytetem
amerykańskim w Bejrucie. Jego publikacja
jest drugą z rozpocz~tej przez ten uniwersylet
serii książek "Arab background
series" mającej na celu ukazanie historycznego,
geograficznego
i społecznego tła Arabów oraz ich kultury. Każdy z około 40 tomó\\'
ma również uwzględniać analizę problemów współczesnych. J. Spencer Trimingham
jest autorem szeregu prac omawiających
islam afrykański
w zasięgu regionalnym.
The influence
of Islam upon Africa ma obecnie dać całościowy obraz wpływu
islamu jako rodzaju
kultury
religijnej
na mieszkańców
Afryki. Autora przede
Wszystkim interesują
ludy żyjące na południe od Sahary. Zajmuje się on problemami zmian, jakie w partykularystycznych
społeczeństwach
tubylczych wprowadza
religia muzułmańska
wraz ze swoją uniwersalistyczną
koncepcją świata. Interesują
go podobieństwa
afrykańskiego
islamu do jego odpowiedników
w Azji, aie takżr

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

czasopism

211

i rozmce lokalne. Z dużą uwagą traktuje wreszcie Trimingham sytuację, w jakiej
znalazł się obecnie świat muzułmański Afryki pod wpływem coraz potężniejszego
nacisku świeckiej cywilizacji Zachodu.
Wstęp przedstawia charakterystyczny,
marginesowy dla średniowiecznej
cywilizacji muzułmańskiej
typ obszaru, jakim była aż do niedawna Afryka na południe
od Sahary. Trimingham tłumaczy przyczyny, dla których najbardziej
błyskotliwe
zdobycze kultury arabskiej nie dotarły nigdy do murzyńskich
narodów i plemion,
lub też upowszechniły się wśród nich w postaci szc.zątkowej, zubożałej. Przechodząc
do poszczególnych rozdziałów autor zajmuje się najpierw tak zwanymi kulturalnymi strefami islamu, ich dziejami i charakterystyką.
Wyróżnia więc najpierw
Afrykę śródziemnomorską,
Egipt i kraje Magrebu, daje odmienną charakterystykę
tych dwu obszarów i kreśli ich odmienną rolę w krzewieniu
islamu na terenie
Czarnej Afryki. Ogólnie rzecz biorąc wskazuje, iż kontynent afrykański korzystał
z wpływów muzułmańskich
poprzez raczej marginesowe niż centralne ośrodki starej kultury islamu, co zaważyło na całokształcie
zjawiska. Z kolei Trimingham
wyróżnia trzy części Sudanu, odrębne pod względem rozpowszechniania
się mahometanizmu i przenikania
tej nowej religii w głąb rodzimej, tradycyjnej
kultury.
Pisze więc o zachodnim, centralnym i wschodnim, czyli "nilockim" Sudanie. Dalej
zajmuje się bardzo zróżnicowaną etnicznie, kulturowo i religijnie strefą północno-wschodnią, "etiopską", która od wieków była obszarem konfrontacji
chrześcijaństwa z islamem. Na koniec mówi o Afryce Wschodniej, najodleglejszym
terytorium
penetracji islamu, pozostającej pod wpływem Hadl1amautu.
Po naszkicowaniu
dziejów rozchodzenia się islamu w poszczególnych częściach
kontynentu autor analizuje przyczyny popularności
tej religii, a zarazem kultury
wśród tak bardzo rozmaitych społeczeństw, żyjących na różnych stopniach rozwoju
kultury. Podkreśla prostotę islamu w porównaniu z dawnymi, lokalnymi kultami
animistycznymi, nie wytrzymującymi
nieraz próby czasu w obliczu wojen i rozbicia społecznego. Wskazuje na czynniki powodujące racjonalizację
i pod pewnymi
względami nawet sekularyzację życia codziennego, jakie niósł średniowiecznej Afryce islam. Przedstawia
fazy przyjmowania
nowego systemu religijno-spolecznego
przez lokalne grupy. SIedzi następnie zmiany, nieraz bardzo zasadnicze, jakie w tradycyjnej kulturze społecznej, ale także duchowej i materialnej,
wprowadza mahometanizm. Przykładem
tego może być chociażby pozycja kobiety, tak niekiedy
poczesna w starej Afryce murzyńskiej,
obyczaj rytualnych
ofiar z ludzi, czy tradycyjne kaleczenie ciała drogą tatuażu i skaryfikacji,
tępione przez nową religię.
Po omówieniu szczegółowym życia religijnego tradycyjnych
skupisk muzułmańskich Afryki, wraz z jego elementami
dawnych, rodzimych kultów pogańskich,
Trimingham rozpatruje wpływ islamu na życie społeczne. Wskazuje, iż islam stosunkowo najsłabiej przemawiał
do tradycyjnych
społeczeństw rolniczych, którym
usiłował narzucić formy kulturowe wypracowane
w skupiskach kupieckich, miejskich lub koczowniczo-pasterskich.
Autor podkreśla
wyraźnie
elektyzm
islamu
afrykańskiego, jego praktycyzm prawny, niechęć do teoretycznych
rozważań, niski
poziom duchowieństwa muzułmańskiego w Afryce i niechęć hermetycznych,
zwartych społeczeństw tubylczych do elementów indywidualistycznych
nowej religii.
Omawia wreszcie rolę Arabów oraz ich języka w kształtowaniu
się kultury
muzułmańskiej
na tym kontynencie. Tutaj wyraźnie obserwujemy jak - w przeciwieństwie do koczowniczych plemion - murzyńska ludność osiadła odporna była
przez wieki na wpływy arabszczyzny, zachowując swój język. Autor między innymi
zajmuje się zjawiskiem języka suahili i problemem używania arabskiego alfabetu
do lokalnych narzeczy.

212

necenzje,

przegLądy

tV,lJciaum,iciw

i

cz"(tsopism

Szczególnie
interesującym
nie tylko dla ~ocjologa lecz i dla etnog.-afa. który
pragnie wyjść poza obręb tradycyjnie
pojmowanej
kultury tubylczej, będzie rozdział ostatni, poświęcony islamowi afrykańskiemu
w procesie przemian XIX i XX
wieku. Trimingham
podaje przyczyny
gwałtownego
rozprzestrzeniania
się religii
muzułmańskiej
w Afryce po opanowaniu
jej przez kolonizatorów.
Pisze, iż islam
miaŁ wtedy
szansę
stania
się "afryl,ańskim"
systemem
religijno-kulturalnym.
Z kolei jednak przedstawia
impas, w jakim znalazla się ta religia w obliczu zarówno nowoczesnej cywilizacji zachodniej, przenikającej
coraz gwaltowniej
do społeczeństw afrykańskich,
jak i wobec nowoczesnych,
afrykańskich
dążeń niepodległościowych. Nacjonalizm
tubylczy wynikał z ideologii świeckiej, od:'zucanej z góry
przez konserwatywnie
nastawione
społeczności
muzułmańskie.
Był częścią świata
pojęć zachodnich, od jakich odżegnywał się prawowierny
wyznawca Proroka. Część
duchowieństwa
i muzułmańskie
warstwy rządzące w koloniach afrykańskich
chętnie poszły na współpracę
z europejską
admil1istracją
za cenę osobistych zysków.
Tym samym niechętne były zmianom. Odcinając się od nowoczesnego szkolnictwa,
tysiące muzułmanów
afrykańskich
dobrowolnie
rezygnowało
z udziału w kształtowaniu losów swego kontynentu.
Dystansowani
oni byli często przez do niedawna
pogańskie, zacofane plemiona, które bez obciążeń doktrynalnych
korzystały z nowoczesnej cywilizacji i zaczynały \vieść prym w walce polityt:/.ne.i o wyzwolenie.
Z drugiej strony afrykańskim
politykom nie odpowiadał
i nie odpowiada średaiowieczny model społeczeństwa,
utworzony
wedle klucza wyznaniowego,
jaki proponował konserwatywny
islam. Trimingham
podaje liczne przykłady
spadku popularności
średniowiecznego
modelu życia, dzielącego świat na wiernych
i niewiernych, nawet wśród zachowawczych
kręgów afrykańskich
muzułmanów.
Rysuje
także na koniec obraz pierwszych
tenqencji, mających na celu zmianę i modernizację islamu afrykańskiego
tak, by sprostał on wyzwaniu now~'ch czasów.
Książkę uzupełniają
mapki problemowe
i bibliografia
obejmująca
ponad pi.;:ćdziesiąt pozycji. Należy żałować, iż autor obszerniej
nie omówił wpływu kultury
islamu na całokształt
bytu materialnego
społeczeństw
afrykańskich,
lecz skonCentrował się głównie na zjawiskach
religijno-społecznych.
Inna sprawa, iż w takim
wypadku praca musiałaby
znacznie przekroczyć
dotychczasowy
rozmiar.
[,eszek

Dietrich Drost, Topferei
in Afrika.
Museums fUr VOlkerkunde zu Leipzig",
ryc.4

Okonomie

und

Bd. XXV. Berlin

J)"ieyiel

"Jahrbuch
des
1968, s. l:H ·_·270, mapa 1,

Sozioloqie.

Praca Drosta jest kontynuacją
omówionej na łamach "Ludu" publikacji o garncarstwie afrykańskim '. Obydwie stanowią pewną całość, są pierwszą próbą syntetycznego ujęcia garncarstwa
na kontynencie
afrykańskim,
co uzasadnia omówienie
także drugiej części. Nie bez znaczen1a jest fakt, iż dopiero nieomal 70 lat po
rozprawie H. Schurtza ukazała się druga praca na temat garncarstwa
w Afryce".
, Dietrich
Drost,
Top/erei
in Afrika.
Teclmoloyie.
Vel'iHCent1ichungen
c1es
V6lk"rkunde
zu Leipzig.
Heft lo, Berlin
1967. Zob.
"Lud",
t.. ;;~. s. :17~-:j811.
"H.
Schul'lz,
Vas "frikanische
Gewerbe. Leipzig
19UU

l\1uSt'ums

Fi;r

Hecen.:;.")c

J

pr::eutqc1.y

tliydnu...ntctu;·

czasop!s'Jn

213

Autor analizuje kolejno garncarstwo
uprawiane
przez kobiety i przez mężczyzn,
szczególną uwagę skupiając
na ostatnim.
W tej części pracy wyjątkową
wartość
przedstawia
mapa, ilustrująca
zasięg i natężenie
garncarstwa
w Afryce. Drost
wyodrębnił w niej ośrodki, w których garncarstwo
uprawiane
jest przez mężczyzn
i przez kobiety. Zarówno H. Schurtz jak i D. Drost dochodzą do zgodnego wniosku,
i:2 .. w większości plemion afrykańskich
w dalszym ciągu kobiety opanowują
garncarst\vo". Mapa ta jest według Drosta dostatecznym
świadectwem
tego, iż twórcą
ga~ncarstwa w subsaharyjskiej
Afryce jest kobieta. Sieć kobiecych ośrodków garncarskich jest bowiem bardzo gęsta, w nielicznych
tylko wypadkach
przerywana
ośrodkami męskimi. Te występują głównie w trzech punktach:
w północnej i środkO\\'ej Nigerii, w dorzeczu dolnego Konga oraz w rejonie pięciu jezior, skąd wyl'aźnie gamcal's\\Vo pl"'Jlllicniuje w kierunku północno-zachodnim,
północno-wschodnim i południowozachodnim.
Bliższa analiza tych centrów
doprowadziła
Drosta
do wniosku, iż chodzi tu o skupiska garncarskie
produkujące
na eksport. Wyraża
on w związku z tym zdanie, że koncentracja
i intensyfikacja
produkcji g.arncarskiej
są wynikiem ekonomicznych
ko:'zyści, pod wpływem
których
również mężczyźni
wyrazili gotowość włączenia się do produkcji,
stanowiącej
domenę kobiet. Czysto
"męski proces produkcyjny"
ma miejsce
w bardzo
sporadycznych
wypadkach
(Kongo, Mushaie).
Stosunki w garncarstwie
północnoafrykańskim
są odmienne i - zdaniem Drosta - można przedstawić
je w formie nieco uproszczonej,
jak następuje:
garncarstwo, uprawiane tradycyjnie
technikami
ręcznymi, na własny użytek, bądź na użytek określonego, sąsiedniE'go kręgu odbiorców, stanowi domenę kobiet. Garncarstwo,
uprawiane przy pomocy kół garncarskich
i wypał naczyń w dwudzielnych
piecach,
którego produkcję
przeznacza
się na eksport,
spoczywa
w rękach zawodowych
garncarzy. Godzi się wspomnieć, że ekspansję tego typu garncarstwa
obserwuje się
tylko do górnego Egiptu i Nubii, z najdalszym
południowym
zasięgiem do Omdurmanu.
Garncarki
względnie garncarze tworzą w Afryce w połączeniu z innymi zawodami specjalne grupy zawodowe. Na podstawie wnikliwych badań Drost stwierdza:
1) kombinacja
g<lrncarstwa z kowalstwem
występuje
przede wszystkim w zachodnim i centralnym
Sudanie. Występowanie
tego zjawiska u plemion szczątkowych,
stojących poza zasięgiem typowego systemu kast, zdaje się wskazywać
na jego
relatywnie
wiekowe połączenie;
2) kombinacje
garncarstwa
z innymi zawodami:
tkactwem, przetwórstwem
skórzanym i śpiewak.ami v-rystępują sporadycznie
w Sudanie; 3) kombinacja garncarstwa
z myślistwem-garbarstwem
jest charakterystyczna
lila północno-wschodi1;ej
Afly!;:i, a pl'zede wszystkim
Etiopii: 4) kombinacja
garncarstwa z rybołówstwem
uzasadniona
jest w pierwszym
rzędzie częstym występowaniem surowców na obszarze osadnictwa
rybaków;
grupy zawodowe garncarzy,
w ścisłym tego slowa znaczeniu, ustalono w nielicznych przypadkach
w północnej
częśt': pi~ciu jezior, gdzie występują
jako "nadworni
garncarze".
6) Specjalnych
form organizacyjnych
garncarstwa
uprawianego
przez kobiety Drost nie stwierdził.
Nie wnikając w szczegółowe rozważania można stwierdzić, że centra garncarskie
(w rozumieniu
wsi garncarskich
lub dzielnic garncarskich
w osadach) znajdują
się na całym obszarze kontynentu
subsaharyjskiej
Afryki, a na powstanie
ich
wplywały różne czynniki, jak: źródła surowca (gliny czy piasku), wyjątkowo
wielkie zapotrzebowanie
na wyroby garncarskie,
dogodne warunki
transportu.
Niezależnie od ograniczenia
garncarstwa
na określone
osoby względnie grupy •
. jego koncentracji
lokalnej, często występuje
czasowe ograniczenie
produkcji
garncarskiej. Liczne plemiona uprawiają
garncarstwo
tylko w okreśłonych pora::h roku.

Recenzje,

przcQ!qdy

wydawnictw

! czasopism

Jako sezonowe występuje ono na obszarach objętych wyrażnymi porami deszczowymi i suszy. Wpływają na to po części techniczne, a po części gospodarcze względy
(brak surowców do wypału, zabezpieczenie samego surowca, konsystencja
surowca,
uprawa pól w czasie pory deszczowej). Poza nielicznymi wypadkami
garncarstwo
uprawiane jest w porze suszy.
Organizacja
pracy ma miejsce w sporadycznych
wypadkach,
i to też tylko
w silnych ośrodkach
garncarskich.
Ogranicza
się ona do kolektywnego
wypału
naczyń. Inne współdziałanie
nosi char.akter przypadkowej
pomocy sąsiedzkiej lub
dorywczej pomocy człOnków rodziny (dostarczanie
surowca względnie opału przez
męża).
Inaczej przedstawia
się specjalizacja
w produkcji
garncarskiej.
Idąc po linii
daleko posuniętego
uproszczenia
można stwierdzić, iż na ogół produkuje
się powszechnie znane formy naczyń. W nielicznych ośrodkach występuje specjalizacja.
Tak np. niektóre garncarki
plemion Awka-Ibo
wytwarzają
wyłącznie małe naczynia, inne garnki na wodę, wreszcie jeszcze inne misy na wodę itp. U Nube
np. notuje się specjalizację tylko w odniesieniu do różnych typów garnków. Specjalizację w pelnym tego słowa znaczeniu stwierdzono
natomiast w ośrodkach silnie
rozwiniętych,
uprawiających
handel naczyniami,
np. w Sudanie: Massi, Kombisiguiri, w Dahomeju:
Abomey, Yoruba. Ostatni wytwarzają
albo czerwoną, albo
czarną ceramikę, nigdy obie na raz. DLa każdej z tych grup wytwórców drugi typ
ceramiki stanowi nawet coś w rodzaju tabu. Ogólnie więc można stwierdzić, iż
specjalizacja
w garncarstwie
afrykańskim
jest dalej posunięta w centrach miejskich.
Pod wpływem
rozwoju ośrodków produkcyjnych
i ich specjalizacji
nastąpił
wzrost handlu produktami
garncarskimi
zarówno w handlu miejscowym jak i na
eksport. Nie rzadko korzysta się nawet z pośredników,
przez co następuje dalszy
dynamiczny rozwój handlu.
\Vreszcie należy wspomnieć o ustaleniach
Dr:.>sla co do l'<lngi społecznej garncarek i garnc.arzy. Uprzywilejowaną
pozycję społeczną zajmują tylko "nadworni"
garncarze
i garncarki.
Poza tym garncarstwo
nie wpływa na rangę społeczną.
Przynależność
garncarzy do takich lub innych kast należy łączyć z drugim zawodem (kowalstwo, tkactwo itp.), a nie z g.arncarstwem.
Drost omawia nadto takie zagadnienia
jak, czas i wielkość produkcji,
nauka
zawodu garncarza, stemple garncarskie,
sposoby ustalenia cen, dochody garncarzy,
handel surowcami i pomocami technicznymi i in.
Umieszczenie pracy Drosta w roczniku, choć "szczególne względy" zmusiły wydawcę do tego, nie wyszło na korzyść publikacji, bez wątpienia pionierskiej
i odważnej. Autor, ograniczony miejscem, w obliczu ogromnego materiału faktograficznego, rozpatrywanego
w różnych aspektach
ekonomiczno-socjologicznych,
musiał
dokonywać
wyczuwalnych
w pracy skrótów,
wzgl. nawet unikać koniecznych
czasem nawiązań (choć nie ustrzegł się po'wtórzeń), ułatwiających
ogarnięcie c.ałości
problematyki.
Drost traktuje
zarówno część I jak i II jako "pierwszą próbę" syntetycznego
ujęcia garncarstwa
afrykańskiego
i zadanie to w pełni wykonał, czyniąc w pewnej
mierze zadość postulatom
czasopisma "Current Anthropology"
o "pilnej potrzebie
pełniejszego opisu etnograficznego
produkcji garncarskiej",

Konrad

Wypych

Hl}CCIl~j('.

lJ1d!yLt{{ly

Hejuaee Problem:; in .4Jrica, edit.
of Atrican Studies. Uppsala UlG7.

lvydawnictw

by Sven

215

i czasopism.

Hamrel!.

The

Scandinavian

Institute

W kwietniu 1966 roku w Uppsali, staraniem Skandynawskiego
Instytutu Studiów
Afrykańskich,
odbyło się międzynarodo·we
seminarium
poświęcone
problemom
uchodźców afrykańskich.
Chodziło tu o tereny tak zwanej Czarnej Afryki, położone
na południe od Sahary. Wygłoszone na seminarium
referaty uczestników spotkania,
uzupełnione następnie i rozszerzone o aktualne dane, ukazały się w rok później
w postaci nieduźej, lecz obfitującej w nader interesujące
informacje
broszury.
Niewątpliwie od najdawniejszych
czasów te czy inne obszary naszego globu były
';wiadl';:Llmi wielkich
migracji
uchodźców,
szukających
schronienia
przed wojną
i prześladowaniami.
Jednak
dopiero w naszym stuleciu opinia międzynarodowa
u.znaje za wlaściwe
udzielanie
tym ludziom solidarnej
pomocy. Idea niesieniLl
pomocy międzynarodowej
przymusowym
wychodźcom aktualna
była w pierwszej
połowie XX wieku w Europie, gdyź ta właśnie część świata stała się widownią tego
typu masowych migracji. Ale obecnie, w miarę procesu dekolonizacji oraz zaostrzającej się walki a władzę w pozostałych koloniach i obszarachafryk,ańskich,
charakteryzujących
się zjawiskiem białej supremacji,
problem uchodźców objął również i tereny Afryki.
Słusznie chyba zauważył jeden z uczestników seminarium
uppsalskiego,
iż proces przemieszczania się setek tysięcy ludzi wraz z rodzinami i dobytkiem na nowe
obszary zasiedlenia w Afryce kiedyś historycy kultury, etnografowie
i' socjolodzy
będą przyrównywali
do ery kolonizacji Syberii lub Kanady i Alaski. Ale dziś na
pierwszy plan wysuwa się tragedia
i nędza. ludzi, których sytuacja
zmusza do
szukania schronienia
poza ojczystymi
siedzibami.
W roku 1966 obliczano liczbę
uchodźców afrykańskich
na około 730 tysięcy.
Rekrutują
się oni zarówno z kolonii portugalskich
oraz rasistowskich
państw,
takich jak Republika Południowej
Afryki i Rodezja Południowa,
jak i z niepod!egłych krajów afrykańskich,
gdzie odejście kolonizatorów
wyzwoliło antagonizmy
międzyplemienne
i doprowadzilo
do walk bratobójczych.
Uczestnicy
konferencji
w Uppsali podzielili tych wszystkich wychodźców na dwie podstawowe
kategorie.
Jedną z nich, ogromnie liczną, tworzą masy chłopstwa afrykańskiego,
które wraz
z dobytkiem
i stadami
bydla ucieka przez niestrzeżoną
granicę do sąsiednich
państw, szukając schronienia
przed represjami
portugalskich
wojsk, ścigającymi
powstańców w Angolii i Mozambiku
oraz przed prześla.dowaniami
plemiennymi.
Szczególnie drastycznym
przykładem
są tu Sudan i Rwanda. W Sudanie od lat
toczą się zmagania między muzułmańską
północą, a murzyńskim,
pogańskim, zacofanym południem, których podłoże ma charakter
zarówno społeczny i polityczny,
jak i rasowy. W republice Rwanda przedmiotem prześladowań
ze strony większości
chłopskiej ludności Butu stali się przedstawiciele
,arystokratycznego,
pasterskiego
plemienia Watutsi, od wieków sprawujący
władzę nad resztą kraju na zasadzie
warstwy najeźdźców. Ale Sudan i Rwanda nie wyczerpują
bynajmniej
listy anta:,;onizmów międzypl.=miennych, których wiC!ownią stały się niepodległe kraje afrykańskie. Drugą kategorię, mniej liczną lecz znacznie kłopotliwszą dla rządów udzielających azylu, tworzą uchodźcy z miejskich ośrodków Afryki Południowej i kolonii
portugalskich,
inteligenci,
działacze społeczni, studenci
oraz młodzież szukająca
In,)żliwości kształcenia się, jakich nie posiada w swej ojczyźnie.
Powainą trudność w uporaniu się z problemem masowego uchodźctwa mają te
kraje Afryki, w których panuje przeludnienie
na gruntach zdatnych pod uprawę.

216

Recenzje,

przeglądU

wyrJawnict:w

i

czasopism

Nie ma bowiem funduszów na zagospodarowanie
nieużytków. Tam również ludi10ŚĆ
miejscowa
odnosi się z niechęcią
do przybyszów,
widząc w nich kłopotliwych
intruzów.
Ogólnie jednak stwierdzono,
że mimo wszystko, przy zaangażowaniu
pomocy ONZ, łatwiej jest rozwiązywać
problem osiedlania wychodźców wiejskich
niż miejskich.
Tysiące wieśniaków
wprawdzie
w pierwszej
fazie tułają się po
nadgranicznych
dżunglach
i saw.annach, przymierając
głodem, ginąc od chorób
i niedostatku,
lecz ostatecznie można ich osiedlać tworząc nowe zespoły wiejskie.
liczące od paru do kilkunastu
tysięcy osób. Szcze,,;ólnie pozytywne rezultaty osiągnięto z uciekinierami
sudańskimi
w Republice Środkowoafryka11skiej,
przy walnej
współpracy finansowej
i organizacyjnej
Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodżców Organizlacji Narodów Zjednoczonych.
Zaosberwowa;lO
także, że uciekinierzy
szczególnie szybko aklimatyzują
się tam, gdzie pozwolono im na osiedlenie się
wśród obyczajowo i językowo identycznych
pobratymców
na obszacach przygranicznych. Inna sprawa, iż większość rządów afrykaI1skich nie chce mieć na granicy osad uchodźczych ze względów bezpieczeństwa.
Uchodźcy są elementem, który
łatwo ulega panice, celowo rozsiewanej niekiedy np. przez portugalskich
agentów.
Trudnym
problemem
są dla niepodleglej
Afryki uchodżcy z wielkomiejskich
ośrodków RPA. Uciekają oni przede ,,,szystkim dlatego, bo nie godzą się z systemem segregacji
rasowej, stanowiącej
tamę na drodze do zaspokojenia
aspiracji
życiowej każdej ambitniejszej
jednoski. Ale rasistowska
RPA jest krajem o najwyższym standardzie
materialnym
n3. tym kontynencie.
W pewnym sensie przeto
i uchodźcy murzyńscy zastają w niepodległych
krajach Afryki o wiele gorsze warunki bytowe, niż u siebie w domu. Nie mogą pracować na roli, a w niedużych
i słabiej rozwiniętych
ośrodkach miejskich nie znajdują pracy. Dyskutanci szczegółowo omawiali opiekę, jaką otacza tych uchodźców Zambia i Tanzania, których
rządy czynią doprawdy
wiele w tym kie-runku. Mówiono o pracy specjalnych
ośrodków szkoleniowych
i adaptacyjnych
dla uchodźców. Podkreślano
konieczność
l<oordynacjiakcji
oświatowo-stypendialnej.
Osobnym problemem
jest konieczność
udzielenia
im statusu emigracyjnego,
pozwalającego
na swobodne poru,;'zanie się
poza obrębem wydzielonych
administracyjnie
stref oraz uzyskanie
zatrudnienia.
Wskazywano
na egoistyczną
podejrzliwość
niektórych
rządów afrykańskich,
widzących w wykształconych
uchodźcach
grożbę konkurencji
w obsadzaniu posad.
Z drugiej strony podkreślano
trudną sytuację tych krajów uskarżających
się na
bezrobocie.
Część mówców realistycznie
oceniała obecną sytuację polityczną Afryki wskazując, iż wielu polityków afrykallskich
sceptycznie ocenICi tempu dalszego procesu
dekolonizacji.
W każdym razie niepodległa
Afryka patrzy w przyszłość bez porównania mniej optymistycznie,
niż przed laty, kiedy to ówczesne Złote Wybrzeże
otrzymywało
niezależność. Bezkarność
rasistów z Rodezji i RPA oraz brak realnego nacisku ONZ na kolonizatorów
portugalskich
skłaniają państwa afrykańskie
do mniemania,
że pobyt uchodźców na ich terytoriach
ma charakter
trwały. Gnębione trudnościami
ekonomicznymi'
coraz niechętniej
też udzielają azylu przybyszom z południa. Stwarza to niewątpliwie sytuację tragiczną.
Uczestnicy spotkania
w Upps.ali wysuwali szereg konkretnych
postulatów mających polepszyć i usprawnić akcję pomocy wychodźcom afrykańskim.
Równocześnie stale jednak podkreślano,
iż Narody Zjednoczone
będą bezsilne, jeżeli ten
problem nie zostanie podjęty szczerze i bez zahamowań
przez wszystkie zainteresowane
kraje niepodległej
Afryki, które dziś odnoszą się z dużą rezerwą do
ogólnokontynentalnej
konwencji.
Lękają się mianowicie,
iż akceptowanie
statusu
uchodźczego, jaki dotyczyłby uciekinierów
z niepodległych
państw afrykańskich,

ReCC!l1;:jc,

prz.egtqr1],j

wyrIClwn~ctw

i c.ztlsopisnt

byłoby wodą na młyn wichrzycieli
i rebeliantów,
dążących
do obalenia
władzy
w poszczególnych krajach.
Jeżeli nawet jednak niepodległa Afryka zawrze wspólne porozumienie
w sprawie
pomo~y uchodźcom, to koszty i potrzeby
organizacyjne
jeszcze przez długie lata
przewyż5~aĆ b~dą możliwości poszczególnych
rządów. Pomoc w tej dziedzinie krajów zaawansowanych
cywilizacyjnie
i bogatych b~dzie nieodzowna.
Leszek

Ingeborg

Weber-Kellermann,
Sammlung

Sozialwissenschaften.

Deutsche

Metzler

VoLkskul1de

M. 79, Stuttgart

zwischen

Dzięgiel

Germanistik

1969, ss. X

+

und

113.

Dr 1. Weber-Kellermann,
profesor
etnografii
na uniwersytecie
w Marburgu,
autorka m.in. dużej pracy Erntebrauch
im 19. Jahrhundert
(196M, prezentuje
tu
udaną syntez~ historii niemieckiej
myśli etnograficznej,
pomyślaną jako podręcznik
dla studentów. Chodzi tu o tę część etnografii,
którą określa się jako VoLkskunde,
" co można by oddać najlppiej jako .,etnografia ojczysta".
Nie często można spotkać się z tak układnym,
sensownym,
a zarazem z tak
trafnym
i pożytecznym
ujęciem historii rozwoju
myśli w obrębie jednej nauki
w jej uwarunkowaniach
społecznych,
w powiązaniach
z pokrewnymi
dyscyplinami
:)[·i.1Z z ukazaniem
społeczno-poEtycznych
konsekwencji
tych myśli. Jest Jaktem. że
etnografi,a w tej jej części, którą określiliśmy
jako "ojczysta"
należy do
nauk humanistycznych
najbardziej
podatr.ych
na wplywy ideologiczne,
co nieraz
mocno jej zaszkodziło. W każdym też niemal większym kr"ju europejskim
kształtowała się ona po części odrębnie i nabrała ~woistych cech w zależności od złożenia
się \\'ielu współczynników.
Ponieważ przedmiotem
jej stał się "lud" i jego kultura,
stąd więc już samo położenie tego "ludu" w ramach danego narodu i państwa
odbnało się w konkretny
sposób na postaci "etnografii
ojczystej".
ZnaLazło to po
części swój wyraz nawet w nazwie tej nauki: ludoznawstwo,
narodopis, folklivsforskning, Volkskunde
itd., obok łączącej te wszystkie określenia
(ale bynajmniej
nie równoznacznej)
nazwy: etnografia.
Właśnie dzieje tej nauki w Niemczech mogą być najbardziej
chyba wyrazistym
przykładem
takich zależności i powiązań. Przebija
to jasno z wszystkich
niemal
12 rozdziałów opracowania
Weber-Kellermann,
co jest właśnie najbardziej
interesujące.
Pomijając
prekursorów
zainteresowań
ludem z okresu średniowieczia
i czasów
nuwożytnych, spoleczno-polityczne
uzależnienie
VoLkskunde
uwidacznia
się od mo-o
mentu pojawienia
się jej nazwy w publikacjach
J. Madera
(1787). Pojawia
się
ono w ramach topograficzno-statystycznych
badań związanych
z tworzeniem
się
oświeconego, scentralizowanego
państwa. Chodziło o zdanie sobie sprawy z liczby,
właściwości
i zajęć ludzi, zapewne (czego autorka
nie dopowiada)
jako właśnie
podstawy tego państwa. Na tej podst"wie
żądali inni (1802, C. H. Niemann), tak
jak u nas wówczas Kołłątaj,
opisu właściwości
kultury
ludu we wszystkich
dystryktach.
Chodziło wówczas m.in. o określenie
i wyjaśnienie
charakteru
narodu.
Pod wpływem głównie literatury
pięknej
(Goethe) zwrócono uwagę na samego
człowieka, stopniowo jednak przełożono nacisk na same wytwory kulturowe.

218

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i ezasopislH

Romantyzm wniósł wiele nowych idei, z których większość - jak się okaże --została w różnych kierunkach
dalej rozwijana i odegrała znaczną rolę w dziejach
etnografii: dominację uczucia, pojęcie "ducha ludu", ponadosobowej indywidualności
ludu i narodu, wolnościowy humanizm, demokratyczny
liberalizm itd., stąd idealizujący obraz ludu. Przejawem tych cech mialy być pieśni ludowe. owo "najstarsze
i najukochańsze
dziecko etnografii
niemieckiej".
Stąd leż odkrycie zwyczajów
i obyczajów ludowych i ich dokumentacja.
VV atmosferze zaś walk wyzwoleńczych
"ludowość" stała się podstawą polityczno-narodowego
wychowania aż do nacjonalistycznych tendencji; wtedy też po raz pierwszy wyróżniono: sztukę ludową, taniec, wierzenia, nazwy, stroje ludowe itd. Tak odkryto też bajki ludowe (bracia
Grimm), które według ówczesnych mniemań miały być pozostałościami
wierzeń
z najstarszych
czasów. W takich warunkach
ich publikacje miały ogromne powodzenie (za życia Grimma aż 17 ich wydań) i stały się "niemiecką biblią domową"·
Zainteresowanie
się zaś nimi i dążenie do ujęć porównawczych
doprowadziło do
związków Volkskunde
z filologią, z językoznawstwem
germańskim,
z historią starożytną i z historią kultury. Związki te, zwłaszcza z germanistyką,
staną się odtąd
typowe dla etnografii niemieckiej.
Zrozumiałe
też staje się, dl,aczego jednym z konsekwentnie
wypracowanych
i usystematyzowanych
kierunków
w etnografii
tej stała się szkoła mitologiczna
(W. Mannhardt,
1830-1880)
wyrosła bezpośrednio z badań starożytności ojczystych
(vaterWndische
AUertumskunde).
Szkoła mitologiczna, mająca poprzez badania germańskiej mitologii odzwierciedlić przeszłość niemieckiej kultury, powiązana z ewolucjonizmem, ukształtowała się w zwarty system naukowy.
Równolegle jednak z tą szkołą rozwinęły się inne ukierunkowania.
Gdy jednak
szkoła mitologiczna wkrótce się przeżyła, to idee, jakie wyraził w licznych opracowaniach
twórca programu
niemieckiej
Volkskunde,
W. H. Riehl (1823-1897),
nadały tej nauce zdecydowanie
narodowy
charakter
i miały swoje znamienne
reperkusje
w niedawnych
czasach, mianowicie w narodowym socjalizmie (aczkolwiek takich wniosków autorka expressis verbis tutaj nie wyciąga). Riehl mianowicie powiązał ściśle Volkskunde
z ideą narodu i państwa.
Ma ona na celu
"samopoznanie
ludowości", uchwycenie
"psychologicznego
charakteru
niemieckiej
grupy ludowej" przez badania "czterech wielkich S: Stamm, Sprache, Sitte, Sicdlung". Riehl traktował
etnografię ojczystą jako naukę w naj głębszym swym sensie
polityczną,
jako pomocniczą dyscyplinę
nauki o państwie. Chłop zaś to "przyszłość narodu", a naród niemiecki ma się odrodzić z jednej strony z arystokracji,
z drugiej właśnie z chłopstwa. To wciąganie przez Riehla etnografii w wyrażną
służbę narodowo-polityczną
działo się w czasie, kiedy Karol Marks ogłosił S\vój
wiekopomny Kapitał!
Dalsze równolegle z poprzednimi ukierunkowania
maj<\ już nawi<\zania szersze
i wykraczają
poza ramy jednego narodu. Wiążą się one bezpośrednio
z ogólnym
rozwojem humanistyki,
a zwłaszcza etnologii. Tak więc na bazie językoznawstwa
porównawczego
wyrasta indyjska teoria pochodzenia wątków bajkowych (T. Benfey), stąd międzynarodowe
badania komparatystyczne
i tzw. teoria wędrówki, najbardziej zdecydowanie
rozwinięta potem w fińskiej metodzie historyczno-geograficznej; w oparciu o rozwój psychologii, językoznawstwa
itd. powstaje ukierunkowanie etnopsychologiczne
(Volkerpsychologie
M. Lazarus, H. Steinthal) i jego
wpływ na pojmowanie
ludu jako całości psychicznej
(Volksgeist)
wyznaczającej
subiektywne postawy i zachowania jednostki; w ścisłym nawiązaniu do ewolucyjnej
zasady rozwoju z jednej la w oparciu o psychologiczny
punkt widzenia z drugiej
strony, ustala A. Bastian swą teorię o tożsamych u różnych ludów podstawowych

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

21H

wyobrażeniach i prawidłach rozwoju kultury w perspektywie
procesu psychicznego
rozwoju ludzkości, która to teoria wywarła swój wpływ zarówno na etnografię
ludów europejskich,
jak i tzw. pierwotnych;
stąd np. położenie w badaniach
nacisku na dokumentację
i porównawcze
studia tc1kich "psychicznych"
wytworów
kulturowych,
jak zwłaszcza różnych postaci wierzeń, przesądów
i zabobonów, tu
geneza Handwiirterbuch
des deutschen
AbergLaubens,
stąd też tendencja do badań
wytworów kulturowych
jako Ding an sich, itd.; odnośnie zaś do ludów pierwotnych
przeorganizowanie
ekspozycji muzealnych
według ewolucyjnych
schematów
rozwojowych i in. W nawiązaniu lub w opozycji do powyższych pojawiają
się teorie
W. Ratzela, W. Wundta, 'Póżniej R. Thurnwalda
i in. Powstała tak do końca XIX w.
duża rozmaitość stanowisk
metodologicznych
i kierunków
teoretycznych,
w których badania "etnografii ojczystej" wiązały się w różny sposób z ogólnymi teoriami
etnologicznymi.
Etnografia ta była uprawiana
w tym okresie także przez licznie
powstałe towarzystwa etnograficzne.
Lektura dalszych rozdziałów tomiku Weber-Kellermann
prowadzi do wniosku
o wydzielaniu się i zamykaniu Volkskunde
w obrębie własnych problemów, w pośrednim tylko kontakcie z etnologią ogólną (Vi:>Lkerkunde). Z tą ostatnią wiązała się
etnografia np. poprzez pewne wpływy historyczno-kulturowej
szkoły wiedeńskiej.
W związku z ogólnym nastawieniem
na badania wytworów kulturowych
rozwinęł1a
się szeroka dyskusja nad rolą jednostki
i kolektywu 'z jednej, a nad zakresem
i zadaniami VoLkskunde
z drugiej strony. Teoria recepcji Johna Me'ieoo o przekształcaniu twórczości indywidualnej
we własność zbiorową doprowadziła
potem
do jej przejaskrawienia
w postaci stanowiska
H. Naumanna
w sprawie tzw. gesunkenes KuUurgut
- że lud nic nie tworzy, tylko biernie przejmuje
i dostosowuje,
co zresztą wywołało nie kończącą się, szerszą dyskusję. Podobnie sprawa zakresu
i przedmiotu VoLkskunde:
czy to ma być nauka ściśle oddzielona od innych i zajmująca się tym, co określono jako vuLgus in popuLo (Meier, Hoffmann-Krayer
i in.),
czy też ma to być szersza nauka w zazębianiu się i częściowym pokrywaniu
z innym; (A. Strack, A. Dieterich i in). ,Juk wiadomo, dyskusje takie trwają w etnografii zachodnioniemieckiej
do dzisiaj. Równocześnie inne spojrzenie na etnografię
i jej rzeczywistość badawczą wniosło ukierunkowanie
socjologiczne
w etnografii
(J. Schwietering,
A. Spamer i in.): psychosocjo10giczne
pojęcie Volksmensch
jako
przedmiotu
badania
w jego stosunku
do ugrupowań
społecznych,
ograniczanie
badań do chłopstwa jako warstwy społecznej w jego historyczno-socjologicznym
,aspekcie itd. Te socjologiczne zorientowanie
wywarło swój wpływ także na charakter gromadzonego materiału do niemieckiego atlasu etnograficznego
(od 1927 r.),
którego założenia tkwiły zresztą w innych ukierunkowaniach.
Narodowy socjalizm (hitleryzm) poddany został przez autorkę obiektywnej
ocenie
i krytyce od strony jego wpływów na losy niemieckiej
etnografii. Jak wiadomo,
wykorzystał
on niektóre zasadnicze pojęcia, myśli i idee dla celów rasowo-politycznych: przyjmowanie
tylko własnych, germańskich
tradycji kulturowych
a odrzucanie innych; traktowanie
pewnych form życia zbiorowego i reliktów przeszłości,
także obrzędów, jako przejawów germańskiej
rasy; gloryfikacja niemieckiego chłopstwa jako podstawy życia narodu i państwa;
dowolne wykorzystywanie
ludowej
symboliki dla celów nacjonalistycznych
itp. Słusznie też przyznaje,
że hitleryzm
obciążył niebezpiecznie nie tylko samo pojęcie "lud", ale całą etnografię niemiecką,
czego skutki odczuwa się do ostatnich·czasów.
Powojenna etnografia niemiecka, zarówno w NRD jak w NRF, stanowi przedmiot
ostatniego syntetycznego
rozdziału. Obiektywnie
omawia autorka zarówno jej kłopoty z szukaniem rehabilitacji,
trudności tkwiące w teoretycznym
i ideologicznym

Recenzje,

prze[;i.qciy

wydawnictw

l

c.:.:asapism

obciążeniu z przeszłości, przeprowadza
krótką krytykę wykorzystywania
tradycyjnej
ideologii w tzw. etnografii
przesiedleńców
(Volkskunde
der Heimatvertriebenen),
jak też informuje o badaniach atlasowych, historii narzędzi, o szeroko rozwiniętych
studiach folklorystycznych
itd. Warto podkreślić,
że wiele problemów
opracowywanych jest przez ogólnoniemieckie
komitety naukowe.
W sumie biorąc, jest to wartościowa
pozycja z etnografii europejskiej,
zarówno
dzięki obiektywizmowi,
sposobowi ujęcia, jak też i pożytecznej treści, mającej spO:'o
punktów stycznych także z historią tej nauki w innych krajach, również w Polsce.
Jej przydatność
zwiększa celnie dobrana do każdego z tematów bibliografia.
Józef

Friedrich Sieber, Deutsch-westslavische
austragen

und

Umgang

1\kademie-Verlag,

Berlin

Beziehungen

mit dem "Sommer".
Mit
19GB, ss. 275, tablic XVI.

ill

BUl's:to

Friihlingsbl'iiuchell.

Mitarueit

von Siegfried

Tot-

Kube,

W lipskim ośrodku etnograficznym
Niemieckiej
Akademii Nauk Instytutu Etnograficznego podjęto od niejakiego czasu skrupulatne
badania nad europejską obrzędowością. Fakt ten sam w sobie nie byłby może wydarzeniem
ozczególnej wngi
w nauce, bowiem fińska szkoła folklorystyki
posiada dawniejsze tradycje i osiągnięcia naukowe w tej dziedzinie. Można dać jako przyldad pracę W. Liungmana,
Traditionswanderungen

Rhein-Jenissei.

Eine

Untel'suchung

iibel'

das Winter-

zmd

Helsinki
1941. "FF Communications", nr 129. Waldemar Liungman czerpał dane z różnorodnych
źródeł opierając
swe poszukiwania
wątków obrzędowych
na wegetacyjnej
teorii W. Mannhardta.
Metoda Liungmana
polegała na nanoszeniu
na mapę zasięgów danego obrzędu.
Odpowiednie
źródła gromadzono
w formie kart materiałowych.
Każdą kartę opatrywano
umownym symbolem cyfrowym, któryokn:ślał
typ i odmianę obrzędu.
Następnie
nanoszono symbol na mapę, oznaczając okolicę, do której odnosiła się
dana wiadomość. Analiza spo-rządzonego kartogramu
ulatwLała spm,trzeganie: miejsc
i kierunków
występowania
obrzędów, gdzie i jakie ich typy i odmiany są najliczniej reprezentowane,
czy jakaś odmiana
obrzędu została przyniesiona
gdzieś
z daleka itp.
Praca Friedricha
Siebera posiada zgoła odmienny charakler.
Istotną jej \vartość
stanowi
zastosowanie
swoistej,
nowej metody badawczej.
Wśród współczesnych
badaczy obrzędowości
panuje słuszr.e przekonanie
o konieczności
ujmowania
zjawisk w czasie i przestrzeni,
wobec czego na plan pierwszy wysuwa się warstwę
historyczną
danego obrzędu. Tematem głównych zainteresowań
Fr. Siebera stały
się bardzo dawne i szeroko w Europie rozpowszechnione
obrzędy, odbywające
się
zwykle na półpościu i mające na celu oddalenie od ludzi zimy (śmierci, złego) oraz
przybliżenie
oczekiwanego
łata (życia, dobrego). Fr. Sieber wykorzystał
wszełkiego
rodzaju dostępne świadectwa
historyczne
w celu przedstawieniu
typów i odmian
obrzędów "ŚIDiercicha ze wsi, nowe latko do wsi". Na podstawie
analizy tych
materiałów przedstawił
nadrzędne zagadnienie związków w obrzędowości wiosennej
niemiecko-zachodnio-słowiańskiej.
Największą
wlagę przykładano
do świadectw
historycznych
najwcześniejszych
uważając, iż one u'kazują dany obrzęd w postaci
na tyle nieuszkodzonej,
by móc na jej podstawie sensO\vnie interpretować
formę
póżniejszą·
Dzięki zastosowaniu
tej metody obrzędy (amorficzne,
pł} nne czasowo i przeTotaustragen

und

eine

hierhergehorige

Briiuche,

Rc:cen:je,

przeg['ldjJ

u;ydawnictw

i c2!lsopism

strzennie.+ uzyskały w niniejszej
pracy stopień historycznego
datowania.
W ten
sposób FI'. Sieber przeprowadził
szczegółowy dowód twierdzenia,
iż przemiany zachodzące w obr~bie obrz~dów nie przebiegają
w sposób izolowany, lecz są wyrazem dynamiki ogólnego rozwoju społeczno-kulturowego;
np. dialektyka
obrzędu
w okresie reformacji i kontrreformacji
(roz. IV).
Pod wzgl~dem chronologicznym
praca Fr. Siebera si~ga XIII wieku, gdyż z tego
okresu, z roku 1286, pochodzi znane pisane świadectwo na temat obrzędu wypędzania zimy w Eisenach. Interesujące
nas zagadnienie
zawarto w czterech rozdzialach, z których pierwszy został przeznaczony na analizę świadectw pisanych podstawy niniejszej
pracy. Następnie
w pierwszej
kolejności
omówiono obrzęd
wyp~dzania śmierci (zimy) oraz jego miej~ce w strukturach
kultur
ludowych.
Uczyniono tak dlatego, ponieważ obrz~d ten uznano na podstawie faktografii
za
genetycznie wcześniejszy od obrzędu przyprowadzania
lata do wsi. Obrzęd wypędzania śmierci odbywał si~ na ogromnych
przestrzeniach
sięgających
daleko na
wschód i zachód, natomiast obrzęd przyprowadzania
lata, według dostępnych świadectw pisanych, pojawił się na niewielkim terenie (Badenia) w XVI wieku.
Dalsza część pracy dotyczy zagadnienia
mechanizmu
zetknięcia
się tych dwu
obrz~dów, jego przyczyn i skutków, wreszcie typów i odmian wewnątrz
całego
kompleksu obrz~dowego. Zetknięcie ~ię obrz~dów wypędzania
śmierci i przyprowadzania lata nastąpilo
najwcześniej
w Niemczech
(II ćwierć XVI w.), potem
w Czechach (koniec XVI w.), w Polsce (XVIII w.), a najpóźniej
w Słowacji.
Obrzęd przyprowadzania
lata początkowo nie posiadał stałego terminu i dopiero
szkol y świeckie przyczyniły się do obchodzenia go w sposób zorganizowany.
Bardzo długo oba typy obrzędów funkcjonowały
oddzielnie bądź w sprzężeniu i najczęściej śmierć wypędzano przed południem, a lato przyprowadzano
po południu.
8opiel'O okres reformacji
zapoczątkował
zmianę, gdy wypędzanie
śmierci zaczęto
nazywać wypędzaniem
,antychrysta
lub papieża. Okres kontrreformacji
wprowadził administracyjny
zakaz odbywania pierwszego członu sprzężonego obrzędu (wypędzania śmierci), Tym sposobem, w przeciwstawieniu
do obrzędu wypędzania
śmierci, obrzęd przyprowadzania
lata stał się obrzędem ekspansywnym.
O wartości
niniejszej pracy, pomijając
jej wielce przejrzysty
układ, decydują
głównie dwa
czynniki: 1) konkretny
materiał faktyczny
o ścisłej proweniencji
chronologicznej
l pl'zestrzennej; 2) metoda - wyjście poza tradycyjne stanowisko badawcze i operowanie faktami w ścisłej łączności z interpretacją
społeczno-kulturową.
Ponadto
praca \V końcowej pllItii zawiera: załączniki (wypisy źródłowe), rejestr osób. miejSCO\\'Ościi terminów, spis i objaśnienia
ilustracji, tablice z ilustracjami.
Irena

TiflY

seŁskol7o ziWića

v

stronach

zarubeznoj

Evropy.

N. N. Gracianskiej,
N. M. Listovej i S. A. Tokareva
Moskva 1968 r. ss. 376 + rysunki i mapy.

Pujanek

Pod red. O. A. Ganskiej,
(red. odp.) Wyd. "Nauka",

Wydając powyższą pracę o budownictwie
ludowym w Europie (z wyłączeniem
ZSRR) Instytut Etn'Jgl'afii im. N, N. Miklucho-Makłaja
A. N. ZSRR objął swoimI
opracowaniami
na ten temat obszar prawie całej Europy. Bowiem w atlasie Russkije zagadnienie
to doczekało się dwudziestu map i obszernego omówienia, a stosunkowo niewielka luka, obejmująca
zachodnie republiki ZSRR, już niedługo zo-

222
stanie

Recenzje,

przeglqdy

u;ydawnictw

czasopism

zapełniona
przez zapowiedziany
Istoriko-etnograficellkij
atlas
i Moldavii.
Autorzy recenzowanej
pracy już dawniej stykali się z problematyką
budownictwa. -1 tak np. M. J. Salmanovic
i O. A. Ganckaja
są autorami
części map
we wspomnianym
atlasie Russkije,
a N. N. Gracianskaja
i N. M. Listova były
autorkami
referatu
"Voprosy tipologii tradicionnogo
zi!iśca Centr.alnoj i Jugo-Vostocnoj Evropy" przygotowanego
na VII Kongres M.U.N.A. i E. Oprócz osób wchodzących
w skład
kolegium
redakcyjnego
poszczególne
rozdziały
opracowali:
L. V. Markova, M. J. Salmanovic,
1. N. Grozdova, M. S. Kasuba, O. R. Budina,
J. V. Ivanova,
L. V. Pokrovskaja,
I. A. Krasnovskaja,
N. N. Sadomskaja
i N. V. Slygina. Rozdziały te są poświęcone posz.czególnym krajom lub grupom
sąsiadujących
krajów. Dotyczą one głównie budownictwa
miesz:kalnego; jiakkolwiek
można też znaleźć wzmianki o kształcie zagrody i wyposażeniu
wnętrz. Omawiano.
pr.aca nie ma charakteru
pionierskiego.
Czterdzieści lat przedtem pierwszą poważną
próbę w zakresie systematyki
budownictwa
ludowego podjął A. Haberlandt 1.
W niniejszej recenzji zawężono się głównie do problematyki
typologii oraz omówiono szerzej tę część, która została poświęcona budownictwu
Słowian zachodnich.
RozdzJał Krestianskoe
zaisce zapadnych
Slovian
został opracowany
przez O. A.
Gancką i N. N. Gracianską
w oparciu o ponad 3D prac. Pewne zastrzeżenia budzi
dobór
polskich
autorów.
I tak w zakresie
budownictwa
przedhistorycznego
uwzględniono
bardzo pobieżny artykuł
J. Kostrzewskiego 2, ale pominięto nowsz1l'
i o wiele bardziej wyczerpującą
pracę S. Noska 3. Z regionalnych
monografii budownictwa wykorzystano
jedynie pracę T. Wróblewskiego 4 dotyczącą Wielkopolski,
pomijając
poważne monografie
np. Z. Staszczak 5 i F. Klonowskiego 6. Przy omawianiu urządzeń ogniowych powołano się na notatkę R. Reinfussa, a nie uwzględniono pracy K. Kwaśniewskiego
7. Mimo
wagi przywiązywanej
przez autorki do
opracowań
kartograficznych,
nie wykorzystano
map dotyczących budownictwa
zamieszczonych
w II Zeszycie Polskiego Atlasu
Etnograficznego
M.
Już po oddaniu
do druku recenzowanej
pracy ukazała się monografia Trawińskiej
dotycząca kształtów zagrody w Polsce 9.
Ukrainy

częściowo

Belorussii

1 A. Haberlandt,
Die volkstumliche
klung. (w:) G. Buschan
(red.), I!!ustrierte
seine Randgebiete, Stuttgart
1926.
2 J. Kostrzewski,
O typach domów

Kultur
Europas
in ihrer
geschichtiichen
EntwicVólkerkunde
in zwei Biinden, cz. II Europa and
mieszkalnych

z czynn. i pos. PAU, t. XXXI, s. 22-23, 1926.
S S.
Nosek,
Przedhistoryczne
budownictwo

w

Polsce przedhistoryCznej.

mieszkalne

na

ziemiach

Sprawozd.

polskich.

"Lud"

XXXIX,
s. 253-290, 1952.
4 T. Wróblewski,
Chłopski
dom w Wielkopolsce,
jego rozwój
i przeobrażenia.
Poznarl
1961.
5 Z. Staszczak,
Budownictwo
chłopskie
w województwie
łubeiskim
(w XIX i XX wieku). Prace i Materiały
Etnogr.
t. XXIV. Wrocław
1963.
6 F. Klonowski,
Drewniane
budownictwo
ludowe na Mazurach
i Warmii.
Olsztyn
1955.
,K.
Kwaśniewski,
Paleniska
i piece w polskim
budownictwie
!Udowym.
WrocławWarszawa-Kraków
1963. Biblioteka
Etnografii
Polskiej
nr 7.
8 Polski
Atlas Etnograficzny.
Zesz. II, 1965: mapy
K. Kwaśniewskiego
dotyczlIce
głównie palenisk
i pieców
(nr nr 10_128)
i mapa K. Pudły
(nr 129) dotycząca
konstrukcji
przysłupowych.
Nieco luźniej
związane
z tematem
artykułu
są mapy
spichrzy
i komór
(nr nr
BIl-96) opracowane
przez J. Bohdanowicza.
III Zeszyt
PAE, wydany
w 1968 r. równocześnie
z recenzowaną
pracą,
przynosi
dwie
ciekawe
mapy
chałup
podcieniowych
opracowanych
przez K. Jagiełę
i Z. Kozerę.
Problematyka
budownictwa
(konstrukcja
ścian, materiał
z którego są one wykonane
oraz formy
l funkcje
ogrodzeń)
jest
także
opracowana
w dwóch
następnych
oddanych
do druku
Zeszytach
PAE.
- 9 M. Trawińska,
Zagroda chłopska
w Polsce na przełomie
XIX i XX wieku, cz. 1. Budownictwo
tradycyjne.
Wrocław
1968, Biblioteka
Etnografii
PolskIej
nr 18.

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

223

W omawianym
rozdziale autorki analizują po kolei poszczególne elementy chałupy oraz, zupełnie
pobieżnie,
kształty
zagród. Wśród przyczyn
powodujących
zróżnicowanie podkreślają
rolę czynników politycznych
i ekonomicznych
(np. rozbiory Polski), administracyjnych,
oraz geograficznych.
Te ostatnie
są wyraźnie
przecenione w części rozdziału traktującej
o materiale i technice wykonania ścian.
(Tu także omyłkowo w~pomniano o obszernych poŁaciach laso-stepu
na Słowiańszczyżnie Zachodniej - s. 141).
W krótkim rysie historycznym
znalazło się stwierdzenie
o dawności techniki
łątkowej w przeciwieństwie
do zrębowej. Problem jednak tkwi w tym, że z natury
rzeczy łatwiej zachowują się ślady po ścianach łątkowych
i dlatego trudno z całą
pewnością stwierdzić,
która z technik była pierwsza 10. Poważnym
uchybieniem
w omawianym
rozdziale jest pominięcie milczeniem
zasięgu ścian przysłupoviych
ciągnącego się przerywanym
równoleżnikowym
pasem przez Słowiańszczyznę
Zachodnią·
Do drobniejszych
uchybień w omawianym
rozdziale należy zaliczyć: - stwierdzenie, że w czeskich chałupach
spotyka
się kapliczki
wnękowe
w ścianach
pomijając
ich występowanie
co najmniej
w południowej
Polsce (np. Kotlina
Kłodzka, Górny Śląsk, a w postaci skrzyneczek
na drewnianych
ścianach w Małopolsce); - liczne błędy korektorskie
(np. ss. 143, 144, 148); - trzykrotne
powtórzenie (na trzech kolejnych stronach 142-144)
i za każdym razem nieco inaczej,
zasięgu konstrukcji
ryglowej
(szkieletowej);
a już oczywiście błędem jest włączenie do tego zasięgu Mazowsza (s. 143); - stwierdzenie,
że skanseny buduje się
w Czechosłowacji
i NRD, pomijając
milczeniem dorobek Polski w tym zakresie.
Zamykając tak rozległą problemowo i terytorialnie
tematykę budownictwa
wiejskiego na niespełna 40 ~tronach skupiono się na podkreśleniu
różnic i podobieństw
pomiędzy poszczególnymi obszarami Slowiańszczyzny.
Różnice te, zdaniem autorek,
są stosunkowo niewielkie. Stąd zarzut pod adresem L Tłoczka, że poszedł w swej
typologii tak daleko, że trudno uchwycić różnice między poszczególnymi
wyróżnionymi przez niego odmianami. A przecież w zależności od celu, autor może klasyfikację
"drobić",
może poprzestać
już na podziale
pierwszego
stopnia.
Drugi
zarzut (dotyczący chronologii)
jest w zasadzie słuszny. Szkoda tylko, że tego
kryterium nie użyły w swej typologii O. A. Gancka i N. N. Gracianska.
Przy użyciu
trzech
kryteriów
autorki
wyróżniły
na obszarze
Zachodniej
Slowi,c;ńszczyzny następujące
podstawowe
typy chałup:
chalupa
wąskofrontowa
z zimną sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa wąskofronto\\'a z ciepłą sienią i a~ymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa
szerokofrontowa z zimną sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa szert'kofrontowa
z cieplą sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa
sZŁ'rokofrontowa z zimną sienią i symetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza; chalupa
szerokofrontowa
z cieplą sienią i symetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza.
Wszystkie odmiany (w artykule:
pozostałe typy) są, zdaniem autorek,
jedynie
wariantami wyżej wymienionych typów podstawowych
(s. 177).
Z typologią powyższą trudno się zgodzić z dwóch powodów. Po pierwsze mogłyby
istnieć tylko dwie "odmiany": chalupa wąskofrontowa
symetryczna
z zimną kuchnią i takaż z kuchnią ciepłą. Po drugie - w dzisiejszym stanie wiedzy o budownictwie Słowian zachodnich
typologia
oparta
jedynie
o trzy kryterIa
jest nie
do przyjęcia. Pominięto szereg co najmniej równorzędnych
kryteriów:
konstrukcja

jest

tO Nawet
stwierdzenie,
że w kilku
starsza
od drugiej,
nie rozstrzyga

miejscowościach
tego 2agadnienia

z pewnosclą
jedna
z tych
technik
dla miejscowości
pozostalych.

~21

Recenzje,

przeglądy

wydawmctw

i czasopism

i materiał SClan, konstrukcja,
materiał i forma dachu i jego pokrycia oraz rozplanowanie wnętrza z uwzględni'eniem
przekroju
pionowego. Prawda, że klasyfikacja
skomplikowałaby
się, ale też, nie przecząc względnej unifikacji
Słowiańszczyzny
w zakresie budownictwa, zbliżyłaby się do stanu faktycznego .
. Pracę kończy rozdział pt. Obscaja
sistematika
narodnogo
zilisca
v strunach
E1TOpy opracowany
przez O. A. Gancką, N. N. Gracianską. N. M. Listovq i S. A.
Tokareva.
Za podstawę typologii przyjęto
rozplanowanie
wnętrza
(przekrój poziomy i pionowy). Wyodrębniono
w ten sposób 8 typów i szereg odmian. Jednakże
definicje są mało precyzyjne "; brak rysunków lub choćby odsyłaczy do tekstów
lub fotografii czy rysunków poprzednich rozdziałów.
Analizując określoną grupę czy kompleks wytworów kulturowych
etnograf dokonuje najpierw typologii - podziału w oparciu o określone kryteria. I najczęściej
nie jest w stanie stwierdzić, które kryterium
(kryteria) jest ważniejsze. Jedno jest
pewne: im więcej kryteriów
weżmie pod uwagę, tym systematyka
będzie bliższa
rzeczywistości, tym klasy systematyczne
będą precyzyjniejsze,
tym mniejsza będzie
,.obecność licznych mieszanych
i pośrednich
form budownictwa".
By nie zgubić
się w mnogości faktów, wystarczy posłużyć się prostymi metodami statystycznymi
(ko1"elacja) z powodzeniem
stosowanymi,
do podobnych zresztą celów, w antropologii. Podstawa typologiczna
przyjęta przez autorów jest stanowczo niewystarczająca. I wyjaśnienia
autorów (s. 9) w niczym faktu nie zmieniają. Powyższe rozważania na temat systematyki
nie znaczą, że typologia dokonana przez w/w autorów dokonana zostala żle. Często bowiem zdarza się, że znając doskonale ogromny
materiał
dotyczący
jakiegoś
zagadnienia
intuicyjnie
można ustalić prawidłowe
klasy systematyczne.
U podstaw rozważań autorów nad ewolucją poszczególnych
typów chałup, jak
wynika z tekstu zakończenia, leży przeświadczenie,
o istnieniu w przeszłości typÓ\\'
"czystych",
"pierwotnych".
Z nich drogą różnorodnych
zmian, powstał dzisiejszy
obraz budownictwa
ludowego Europy: obok zdefiniowanych
typów "obecność licznych mieszanych
i pośrednich
form budynków, których nie można lub z trudem
można zaliczyć do określonych typów" (s. 369). Podany przez autorów obraz ewolucji jest uproszczony.
Na podstawie
choćby pobieżnych
lektur
podręczników
archeologicznych
należałoby
przypuszczać,
że w przeszłości
nie było "czystych"
typów z tendencjami
rozwojowymi.
Typy były ciągle w stanie tworzenia
się
zmieniając się na skutek różnorodnych
przyczyn, z których nie ostatnią było krzyżowanie się form. Z tego powodu np. aktualnej
typologii nie można przykładać
bezkrytycznie do planów budynków odtwarzanych przez archeologów.
F-akt, że na obszarach zajmowanych
przez dany typ oprócz form rozwiniętych
spotyka się też formy prymitywne
zbliżone lub identyczne z teoretycznym
"pratypem" nie świadczy jeszcze, że są to relikty. Mogą to być miniatury
typów
określonych przecież na podstawie analizy materiału zebranego w ostatnim 0lue3ie,
Ich powstanie było uwarunkowane
często względami ekonomicznymi.
Na zwrócenie uwagi zasługuje jeszcze problem tzw. "etnicznej
tradycji".
otóż
podczas lektury
kilkakrotnie
spotykamy
się z przypisywaniem
przez autorów
określonych
typów określonym
narodom.
Stąd np. interpretacja
zasięgu domu
typu wschodnio-europejskiego
według schematu: typ ten jest powszechny u Słowian Zachodnich,
stąd obecność tego typu w Austrii i znacznej części Rumunii
świadczyłaby
o słowiańskiej
tradycji etnicznej. Stwierdzenie,
że zasięg tego typu
11 Np. niezrozumiale
nastowiecznych
ziemianek

wydaje
się
naddunajskich

zaliczenie
do typu
(s. 364·-365).

po!l.ldniowoellropejskiego

dziewięt-

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

225

i czasopism

pokrywa się w znacznej części z zasięgiem Słowian po części teraz a po części
w przeszłości może być cenne, ale jak tłumaczyć wobec tego występowanie
bardzo
podobnego zdaniem autorów, typu "północnoskandynawskiego"
w znacznej części
Norwegii, Szwecji i Finlandii.
Należałoby
wystrzegać
się zbyt pochopnych
prób
łączenia określonych
typów czy odmian z określonymi
językami
czy rodzinami
językowymi.
Są to zjawiska,
w zasiedziałej
od wielu stuleci Europie, zwykle
nie chodzące w parze'. Już elementy gramatyki, a znacznie bardziej słownika, są
zapożyczane przez ościenne języki. Bez porównania
szybciej upowszechniają
się
(i giną) wytwory kulturowe
w niewielkim
stopniu ograniczane
barierami
językowymi czy granicami
politycznymi.
Stąd najczęściej
granice zasięgów wytworów
czy areałów kulturowych
są różne od granic apelatywów
czy języków. Poza tym
te pierwsze są z reguły mniej ostre i znacznie mniej trwałe. Ten wywód miał
na celu zwrócenie uwagi przed często zbyt pośpiesznym przypisywaniem
narodom,
wyodrębnionym
przecież na podstawie języka, ergo świadomości etnicznej, wyróżniających je rzekomo cech kulturowych
(mowa tu oczywiście o kulturze ludowej).
Od tego schematu tylko krok do wykrycia
"ducha narodu",
a więc powrót do
błędnej koncepcji Meitzena sprzed bez mała 90 lat.
Przytoczone wyżej uwagi krytyczne
nie przekreślają
wartości pracy. Oceniono
pobieżnie podstawy
metodologiczne,
ale na ocenę czekają
jeszcze poszczególne
rozdziały pracy.
Trudno było autorom na podstawie wciąż jeszcze nielicznych, monografii regionalnych 12 czy problemowych
zbudować jasny i konsekwentny
obraz. Tym bardziej,
że brakowało, jak dotąd, jednolitej
klasyfikacji
budynków
mieszkalnych.
Należy
się spodziewać, że następne próby w tym zakresie jeszcze wiele wniosą i pozwolą
stworzyć obraz przydatny
do rozważań etnogenetycznych.
Bo, jak słusznie podkreślają
autorzy, uchwycenie
zróżnicowania
budownictwa
ludowego w Europie,
to tylko jeden z etapów wiodących do dalszych rozważań historycznych.
Zygmunt

Etnograficeskoje

izucenije

by ta

rabocich.

Moskwa

1968, Izd.

Klodnicki

"Nauka",

ss. 208,

ilu str.
Omawiana
publikacja
jest pierwszym
samodzielnym
zbiorem prac z zakresu
etnograficznych
zagadnień
kultury
i bytu klasy robotniczej
ZSRR. Składa
się
z 7 artykułów
poprzedzonych
krótkim wstępem redaktora
tomu W. J. Krupianskiej. Podkreśla ona, że systematyczne
badania radzieckich
etnografów
nad klasą
robotniczą mają stosunkowo
krótką historię. "Jest to problem nowy i złożony,
kt6ry znajduje się dotąd w stadium gromadzenia materiałów
i dlatego nie pozwala
jeszcze na dokonywanie
szerokich uogólnień"
(s. 3). Celem publikacji
jest więc
i z tych nie wszystkie zostały wykorzystane. I tak np. w rozdziale pt. Krestanskoe
Avstrii
i Svejcarii
pominięto znakomitą syntezę budownictwa ludowego
Szwajcar!! R. Weiss, Hauser und Landschajten
der Schweiz.
Zurich 1959, a także monografie z serii Vert\ffentlichungen
des Instituts fUr Deutsche Volkskunde: K. Baumgarten,
Das Bauernhaus
im Mecklenburg.
Berlin 1965; W. Radig, Das Bauernhaus
in Brandenburg
und im MittelelbQgebtet.
Berlin 1966 (pomijając już prace wydane w tej sert! później).
12

źHiśce

15 -

A

Germanii,

Lud, tom LIV

Recenzje,

przeglqdy

wydulvn.1etlc

i

cZlLsopislH

przedstawienie
ogólnego kierunku
badań prowadzonych
\\' tej dZiedzinie. m. in.
dla rozwinięcia
dyskusji i wypracowania
metod badawczy:h.
W. J. Krupianskaja
stwierdza,
że w omawianym
zbiorze ogłoszono tylko niektóre
zagadnienia,
ale
~zczególnje ważne dla poznania wspólczesnego
życia robolników
i o zasadniczym
znaczeniu
dla etnografii
jako nauki. Do głównych
problemów
etnografii
klasy
robotniczej
należą: materialne
warunki
bytu robotników,
przeobrażenia
rodziny,
rola tradycji narodowych
i etnicznych we współczesnym
życiu robotników, proces
wzajemnych
oddziaływań
narodowych
i społecznych,
dokonujących
się w środowisku robotniczym
i in. Etnografia,
która powinna aktywnie uczestniczyć \\' praktyce budownictwa
komunistycznego,
winna wsl-:azywać na zjawiska
postępowe
i wsteczne
w kulturze
badanych
zbiorowości,
wykorzystując
historyczny
punkt
widzenia na aktualną
rzeczywistość.
Konsekwentny
historyzm
powoduje konieczność znacznego rozszerzenia
zakresu żródeł i wykorzystywanie
materiałów
archiwalnych,
prasowych,
reportaży,
pamiętników.
Z drugiej
strony potrzebne
jest
dla stwierdzenia
typowości
różnych zjav,;isk wykorzystywanie
masowych
danych
statystycznych,
gromadzonych
np. za pomocą ankiet. Zgodnie z tymi założeniami
znajdujemy
w poszczególnych
artykułach
ujęcia historyczne,
rozwojowe, jak i statystyczne.
Zebrane w tym niewielkim tomie artykuły, choć dotyczą bardzo różnych zagadnień, zostały wyselekcjonowane
celowo, stosownie do przedstawionych
we wstępie
założeń. Pierwszy z nich, napisany przez W. J. Krupianską,
daje przegląd etnograficznych
zagadnień życia robotników
i rozwoju badań nad nimi w ZSRR, dwa
artykuły
przedstawiają
historię ,kształtowania
się i współczesny
skład kolektywów (kadr) robotniczych w dwóch różnych częściach RSFSR: w obłasti gorkowskiej
nad środkową Wołgą oraz w Buriatskiej
ASSH. Trzy następne artykuły
poświęcone sc1 kolejno robotniczej
rodzi:lie ukraiJ'.skiej na P<ldkarpaciu, warunkum
bytu
robotników
przemysłu
naftowego
w południowo-wschodniej
Tatarii
(Tatarska
!\SSH) oraz przemianom
w dekorowaniu
\vm)trz mi<,'S/.kdlll\"('b ['"i)otnik()w-wl'JkniarbY na Litwie. Ostatni artykuł omawia wartość danych prasowych dla badania
życia robotniczego,
na przykładzie
pierwszych
roczników
bolszewickiej
..Prawli~"·.
W aneksie zamieszczono formularze
2 ankiet i kartę rodziny, którymi posługiwano
się w badaniach.
Mamy więc w zbiorze 3 względnie 4 grupy zagadnień,
!\lóre
należałoby oddzielnie zreferować i ocenić.
Artykuł W. J. Krupianskiej
zawiera najbardziej
pełny przegląd rozwoju i stanu
badarl etnograficznych
nad klasą robotniczą
i jej kulturą
w ZSRR. Autorka wychodzi od zagadnień bazy źródłowej i jej wykorzystania.
Podkreśla
wa rtc.ść dawnych materiałów
i opracowań
statystyczno-ekonomicznych,
dając za przykład wykorzystywanie
ich jeszcze przez Lenina. Wobec braku przed Rewolucją Październikową prac etnograficznych
dotyczących ludności robotniczej, stanowią one ważne
źródło dla poznaniJa niektórych
cech życia robotniczego,
a zwlaszcza warunków
bytu. W łatach międzywojennych
etnografia
radziecka
skoncentrowała
swe zainteresowania
n.a zagadnieniach
etnicznych
i nie uwzględniała
klasy robotniczej ani
ludności miast. Dla tego okresu najważniejsze
znaczenie
mają również opracowania statystyczno-ekonomiczne,
zwłaszcza dotyczące budżetów rodzin robotniczych.
W latach dwudziestych
rozpoczęto natomiast
gromadzenie
i opracowywanie
folkloru robotniczego.
Zwrot ku problematyce
robotniczej nastąpił dopiero około 1950 r., kiedy w Instytucie Etnografii
AN ZSRR podjęto
badania
nad różnymi
grupami
robotników
Moskwy, Leningradu
i niektóry(;h
ośrodków przemysłowych,
7.whszeza ur'alskich,
organizując
m.in. w 1954 r. ekspedycję
dla porównawczego
badania życia robotni-

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

227

ków i chłopów w dorzeczu Kamy. Do badań tych włączyły się niektóre regionalne
muzea i wyższe uczelnie. W 1960 r. rozwinięto badania nad robotnikami
w rejonie
miasta Gorki. Dobre wyniki osiągn~li etnografowie
ukraińscy badając m.in. robotników Donbasu; opracowali
oni również parę monografii
syntetycznych.
Autorka
wskazała także na osiągnięcia
badawcze etnografów
innych republik
radzieckich,
zwłaszcza Gruzji. Badania nad życiem i kulturą ludności robotniczej
prowadzone
są już we wszystkich
republikach
radzieckich.
Szczególną uwagę zwraca problem
",cielonarodowego składu załóg robotniczych
w licznych nowych ośrodkach
przemysłowych, ich przemian i adaptacji do nowych warunków życia.
Z szerokim rozwojem badań empirycznych
nie zawsze idzie w parze odpowiedni
poziom metodologiczny
i teoretyczny,
który wymaga stałego ulepszania.
Autorka
podkreśla
konieczność
pogłębienia
historycznego
punktu
widzenia,
badania
tendencji rozwojowych.
Stwierdziła
potrzeb(; badania przez etnografów
także procesów kształtowania
się nowej inteligencji,
wywodzącej
się ze środowisk
robotniczych. Etnografowie
powinni zdawać sobie dokł.adnie sprawę ze zmian zachodzących w strukturze
społeczeństwa
radzieckiego
oraz w warunkach
życia i pracy
różnych kategorii zawodowych. Badania nad współczesnym
życiem i kulturą robotników obejmują
głównie zjawiska kultury
duchowej i społecznej, a opierają się,
ze względu na dużą liczebność badanych
zbiorowości,
w znacznym
stopniu na
materiałach
ankietowych,
pozwalających
na ujęcia ilościovve. Dużo miejsca
poświęciła autorka badaniom
rodzin, gdyż ich skład i styl życia stanowi węzłowy
problem
współczesnych
przemian
społecznokulturowych.
Na uwagę
zasługuje
stwierdzenie,
iż "badanie kultury i bytu robotników
jakiegokolwiek
przedsiębiorstwa... nieuchronnie
łączy się z poznawaniem
określonej
miejscowości",
gdyż
robotnicy żyją w ścisłej symbiozie z innymi kategoriami
ludności (s. 34). Zwraca
uwagę fakt, że charakteryzując
współczesne przeobrażenia
spoleczeńst\va
radzieckiego i związane z tym zadania badawcze
etnografii
nie posługuje
się autorka
pojęciem urbanizacji,
które u nas zrobiło niejaką karierę,
a które nie jest całkiem do pominięcia, zwłaszcza przy analizowaniu
przekształceń
ludności chłopskiej
w kategorię
robotników
socjalistycznego,
uprzemysłowionego
i zurbanizowanego
kraju. O wpływach miasta jest w całej książce niejednokrotnie
mowa.
Artykuły S. B. Rożdżestwienskiej
i J. W. Argudiajewej
dotyczą problematyki,
którą etnografowie
dotąd raczej w ogóle się nie zajmo\vali - kształtowania
się
i składu kadr robotniczych.
Około 1960 r. ekspedycja
badawcza
Instytutu
EtnografIi AN ZSRR zebrała kompletne
dane o załogach 2 wielkich zakładów przemysłowych w rejonie miasta GOI'ki oraz odpowiednie reprezentacyjne
dane o rodzinach robotniczych,'w
ilości 700 względnie 842. Dane te zostały w 1963 r. opracowane przy pomocy maszyn licz<"jcych. Była to prawdopodobnie
pienvsza
w ogóle
operacja
obłiczeniowa
tego typu w zakresie
etnografii.
\V opracowaniu
ujęto:
skład narodowy załóg, pochodze:lie z bliższych i dalszych okolic oraz skład zawodowy, wiek, wykształcenie
a także skład rodzin, w którym zdecydowanie
przeważają rodziny małe. Część robotników
mieszka w wiejskich
domach i w domach
jednorodzinnych
własnych, postawionych
na terenie miejskim.
Autorka stwierdza,
że materiały
z omówionych
badań, rozpatrzone
w świetle
historii kształtowania
się załóg fabrycznych,
pozwalają
na to, by: a) stwierdzić
wspólne cechy składu załóg badanych fabryk i pewne różnice w najmłodszej
z nich,
b) określić kierunki
dalszych badań nad ogólnymi i specyficznymi
cechami bytu
i kultury badanych załóg, c) oprzeć się przy zbieroniu i analizowaniu
materiałów
etnograficznych
na ankietach, dających możność wiernego odtwarzania
cech kultury
i warunków bytu badanych załóg.

228

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Nieco inne założenia i metodę przyjęto
w badaniach
nad załogą temluńskiej
fabryki
cementu
w pobliżu południowych
wybrzeży
Bajkału
(Buriacka
ASSR),
zreferowanych
przez J. W. Argudiajewą.
Tu zwrócono przede wszystkim
uwagę
na społeczno-kulturowe
skutki powstania fabryki i osiedla robotniczego na czysto
wiejskim dotąd terytorium,
powodujące
ukształtowanie
się swoistego mikroregionu
miejsko-przemysłowego.
Bardzo trafne wydaje się stwierdzenie
autorki, że "takie
mikroregiony
przedstawiają
ogromną wartość dla badań etnograficznych,
ponieważ
dają możność poznać głębiej i pełniej byt robotniczy i wykryć te swoiste cechy,
które wyróżniają
go od bytu chłopów" (s. 62). W toku dalszych badań ma być
rozpoznany
jeden z ważniejszych
problemów,
a mianowicie sposoby 'kształtowania
się współczesnych
form bytu robotników
i rola w tym procesie tradycji regionalnych i lokalnych
oraz wzajemne
oddziaływanie
na siebie ludności
robotniczej
i rolniczej.
Podobnego zagadnienia
dotyczy artykuł R. K. Urazmanowej
o swoistych cechach
kształtowania
się i warunków
bytu robotników przemysłu naftowego w Tatarskiej
ASSR. W południowo-wschodniej
części tej republiki
rozwinął
się po ostatniej
wojnie przemysł naftowy, który dał zatrudnienie
licznym robotnikom.
Początkowo
większość z nich stanowili przybysze z dalszych stron, przeważnie z innych ośrodków przemysłu
naftowego, szybko jednak wzrastała
liczba robotników
rekrutujących się z miejscowej
ludności rolniczej. Ciekawe, że w wielu wsiach większość
domów postawiono
w ostatnich
latach, po 1{}50 r. Znikła do 1{}63 r. większość
domów jednoizbowych,
krytych
słomą, a poważnym
zmianom
uległy ',v ogóle
wnętrza domów tatarskich.
Wśród domów rodzinnych dominują dwuizbowe, jednotraktowe.
Urbanizacja
omawianego
rejonu była po 1945 r. szczególnie intensywna.
Przedmiotem
badań
wykonanych
na ukraińskim
Podkarpaciu,
opracowanych
we wstępnej postaci przez S. A. Makarczuka,
była rodzina robotnicza. Przebadano
no rodzin związanych z 6 zakładami przemysłowymi Drohobycza, Boryslawia,
Stryja, Stebnika i Rozdola. Zastosowano
kwestionariusz
ankietowy i kartę rodziny.
Autor przedstawił
w zasadzie tylko strukturę
zbadanych rodzin. Szczególny nacisk
położył na zjawisko zaniku wśród robotników
rodzin trzypokoleniowych,
charakterystycznych
dla środowiska
wiejskiego,
rolniczego,
uwarunkowane
zasadniczymi
zmianami
ekonomicznych
warunków
bytu. W obecnych
rodzinach
robotniczych
duża część kobiet, zwłaszcza młodych, pracu~e, podczas gdy do 1939 r. kobiety
stanowiły
zaledwie 3% załóg robotniczych
w obwodzie drohobyckim.
Ogólnie postępuje stale podnoszenie się poziomu wykształcenia
i potrzeb w rodzinach robotniczych.
Stosunkowo
najwęższe zagadnienie
omawia A. A. Danilauskas
- rozwój dekoracji mieszkań
robotników-włókniarzy
osiedla Juodupe
w północno-wschodniej
Litwie w latach 1907-1962.
Autor przedstawił
to zagadnienie
na dość obszernie
potraktowanym
tle rozwoju warunków
bytu i warunków mieszkaniowych
robotników fabryki włókienniczej.
Robotnicy ci utworzyli szereg nowych osad wiejskich,
które otoczyły fabrykę i przyfabryczne
osiedle. Część dom6w stanlJwily tradycyjne
domy typu auksztockiego,
griczja,
część domy nowe, ale wzorowane
na tradycyjnych, niewielką
zaś część domy oparte na wzorach miejskich.
Domy tradycyjne
zaczęto stopniowo tynkować
wewnątrz
i bielić, albo przynajmniej
oklejać ściany
papierem.
Około 1936 r. zaczęły przeważać
we wnętrzach
meble miejskiego typu.
Stos·owano nadal tkaniny dekoracyjne,
lecz według nowych wzorów, bardziej bogatych. Naczynia fajansowe
zajęły miejsce dawnej ceramiki ludowej. Ogólnie zaznaczyły się coraz silniejsze wpływy miejskie i mieszczańskie.
Najdalsze odejście od
tradycyjnych
wzorów wykazują
mieszkania
młodych rodzin mieszanych, litewsko-

Recenzje,

przcc;Lądy

wydawnLctw

i czasopism

22H

-rosyjskich.
Zasadniczą,
ogólną tendencją
jest upodabnianie
się wnętrz mieszkalnych do siebie i dominacja
wyrobów
fabrycznych,
chociaż istnieją
dążenia
do
utrzymania w przemyśle i rękodziele pewnych dawnych wzorów ludowych względnie narodowych.
Ostatni artykuł, opracowany
przez O. R. Budiną, przedstawia
zagadnienie
bytu
i kultury
robotników
rosyjskich
w prasie bolszewickiej
do wybuchu
Rewolucji.
Składa się z obszernego
wprowadzenia
oraz szczegółowej,
obszernej
bibliografii
omawianych
zagadnień
w rocznikach
"Prawdy"
z lat 1912-1914 i 1917. Autorka
przedstawiła niektóre fakty dotyczące położenia robotników w Rosji carskiej, przytaczając fragmenty
artykułów.
Jest to bodaj pierwsze omówienie wartości materiałów prasowych z punktu widzenia etnografii. U nas sięgali do takich informacji
prasowych niektórzy socjologowie, zaś etnografowie
zupełnie wyjątkowo.
W omawianym
zbiorze .artykułów
znalazła odbicie tylko część zagadnień, które
W. J. Krupianska
okreśłiła
jako podstawowe
w badaniach
etnograficznych
nad
ludnością robotniczą, część natomiast
poruszono w różnych artykułach
okazjonalnie, ubocznie (materialne
warunki
bytu, rola tradycji
narodowych
i etnicznych
i in.). Badania zreferowane
w poszczególnych
artykułach
przeprowadzone
zostały
w różnych częściach ZSRR nad bardzo różnymi zbiorowościami
robotników (względnie ludności robotniczej),
zatrudnionych
w przemyśle
metalowym,
naftowym,
cementowym, włókienniczym,
chemicznym i in. Uwzględniono
robotników zamieszkałych w średniej wielkości miastach (np. Drohobycz) oraz w osiedlach robotniczych
i wsiach. Warto nadmienić,
że ostatnie
roczniki "Sowietskiej
Etnografii"
przyniosły także sporo artykułów
z zakresu etnografii klasy robotniczej,
na podstawie
badań przeprowadzonych
w różnych częściach ZSRR.
Niewątpliwie
cenna wydaje się przyjęta w badaniach
radzieckich
etnografów
zasada uwzględniania
załóg robotniczych na tle ich środowisk, a więc równoległego
badania załóg i skupisk osadniczych.
Interesujący
jest przy tym fakt, że przy
szybkim rozwoju
miast i osiedli w badanych
rejonach
Związku
Radzieckiego
znaczna częsc robotników
mieszka nadal w osiedlach
wiejskich,
obok chłopów
kołchozowych
i wchodzi w skład rodzin o mieszanym
składzie. Wobec pełnej
kolektywizacji
wsi radzieckiej ci robotnicy wiejscy różnią się na pewno od naszych
"chłopów-robotników",
ale sytuacją swą przypominają
robotników
wiejskich
w innych krajach demokracji ludowej, np. w Rumunii czy Bułgarii.
Bardzo pozytywnie
należy ocenić sięgnięcie do masowych
badań przy wykorzystaniu
danych urzędowych
i kwestionariuszy
ankietowych.
Etnografowie
radzieccy udowadniają,
że \V badan1ach współczesnej
kultury i bytu takie podejście
jest wręcz warunkiem
powodzenia
wszelkich badań podejmowanych
na szeroką
skalę. Kwestionariusz
ankietowy
zawierający
pytania
i odpowiedzi
dotyczące
zwłaszcza obiektywnych
sytuacji,
okazuje
się ważnym
narzędziem
bad.awczym
współczesnej etnografii. Dokładniejszy
obraz użyteczności tego podejścia uzyskamy
po ukazaniu się drukiem pełnych opracowal'l wyników badań, zreferowanych
na
razie tylko skrótowo w omawianym zbiorze.
Dalszym etapem prac badawczych
radzieckich
etnografów
nad problematyką
klasy robotniczej będzie zapewne opracowanie
pewnej liczby całościowych
monografii różnych mikroregionów,
obejmujących
jakieś zakłady przemysłowe
i powiązane z nimi skupiska osadnicze - miasta, osiedla i wsie. Dotychczasowe
publikacje
wskazują, że radzieccy etnografowie
uwzględniają
bardzo szeroki zakres zagadnień
w badaniach
nad ludnością
robotniczą,
obejmując
także tematy
u nas niejako
zarezerwowane
ella socjolGgii, jak adaptacja ludności wiejskiej do pracy w przemyśle

2,')0

Recenzje

J

przeglądy

wydotvntctw

j

czasopisHl.

i życia w miastach. Jest to zjawisJw niewątpliwie
korzystne i dlatego z zainteresowani'~m n<lleżaloby oczekiwać dalszych prac bacl:Jwczych i pubiil"wii
rildziec].;jch
etnografów
dotyczących
ludności
robotniczej
różnych
ośrocl1,uw pn:cmyslowych
i miast. Skądinąd
j2di1ilk wiadoma, że ostatnio pra~e te uległy ZnaCi'-IWInUogr<lniczeniu.
Edward

Pietrllszek

Paulinus Galaunc, Li,etuviu
Liaudies menas (Litewska
rzeźba ludowa)
T. l (l9l):l), ss. 452, nlb. lO, iI. 489; t. 2 (1965), ss. 4lili, nlb. n, it. ~j:JG.Tel;:s!
litewskim i rosyjskim.

\V

Vilnius.
języku

Litewska
rzeźba ludowa jest w Polsce dobrze znana dziE;ki publikacjom
oraz
wymianie kulturalnej
i nauko"vej. Omawiany tu dwutomowy
album o litewskim
śv;iątkarstwie
ludowym i maskach
obrzędowych
imponuje ilością materiału
plastycznego. Słabiej natomiast
przedstawia
się wstęp i metryka zabytl;ów. Ciekawe
v.:iadomości o rzeźbie ludowej, j~j t\vól'cach i Śi oclo\vi:;ku, zas]ugi'\>va!yby na szers:.-:c
omówienie. Również w spisie ilustracji nie uwzględniono
m.in. wymiarów poszczególnych zabytków, ich kolorystyki
itd. Zebrany materiał
artystyczny
sięga XVIII
wieku, ale zdecydowanie
przeważają
rzeźby dziewiętnastoi dwudziestowieczne.
S~ to kompozycje płaskie, uformowane
przeważnie
w drzev.:ie i polichromowane.
Wielu z licznego grona wybitnych
świątkarzy
litewskich,
pracujących
twórczo
w XIX i XX wieku, głęboko związanych
z własnym środowiskiem,
zapisało się
trwale w tradycji
ludowej.
Ukształtowane
przez nich formy, od prymitywnych
do realistycznych,
powstawały
na kanwie stosunków
feudalno-kapitalistycznych,
panujących
na wsi litewskiej do Rewolucji Październikowej.
Roz\vój świątkarstwa,
masowy i gwałtowny, był możliwy d;;:ięki rozleglej funkcji, jaką te wytwory sztuki
pełniły w śiodowisku
wiejskim. Bóg i święci - w pojęciu łudu - pełnili funkcję
opiekullczą.
Kapliczki
i figury fundowano
z okazji ważnych
dla jednostki lub
grupy ludzi okoliczności, jak np. przyjście
na świat noworodl<a, powołanie syna
do służby wojskowej itp. Niektórym
świętym przypisywano
szczególną moc. I tak
np. wierzono, że św. Flori,an i św. Agata chronią domostwa przed pożarem. Świątki
umieszczano
\V izbach,
na ścianach chałup, w obrębie zagrody i wsi, na rozstajnych drogach, na skraju lasu i na grobach. Choć rzeźba ludowa posiadała charakter religijny, oparty na bazie ikonografii
chrześcijańskiej,
którą pod względem
treści i rozwiązań
kompozycyjnych
przerastała,
to problcmatyka
ta, nurtująca
świątkarzy
litewskich,
była przepojona
sprawami
głęboko ludzkimi, realiami codziennego życia wsi. Jak dalece plastycy
ludo\vi swą twórczością
zaangażowali
się w sprawy polityczne i społeczne ludu najdobitniej
obrazuje fakt, że kiedy na
gm bach powstańców, poległych w !B63 r., masowo umieszczano figury, carat odczul
to zjawisko jako wrogie i w 1864 r. wydał zarządzenie zabraniające
tych praktyk.
W XIX i XX wieku na Litwie nadal działa wielu świątkarzy,
artystów pochodzących z ludu - biedoty wiejskiej, chłopów małorolnych,
muzykantów,
różnych
majsterkowiczów
itp. Ich sylwetki są dotąd żywe w tradycji ludowej.
W omawianej
książce silnie podkreślono
przemiany
formalno-ideowe,
zachodzące na przestrzeni
ostatnich kilkudziesięciu
lat w świątkarstwie
litewskim. I tak
np. diabły, przedstawione
w t. l, miały ścisłe powiązania ideowo-formalne
z ikonografią chrześcijańsk~,
natomia6t
temat ten pokazany
w t. 2 posiada samoistny

J(('C(;H:'je.

pr::egLqclu

wydawnictw

i czasopism

charakter. Postal: diabla zosbała tu sprowadzona
do symbolu oznaczającego
zło. Tak
więc punkt ciężkości na przestrzeni
stosunkowo krótkiego czasu, został przesunięty
ze spraw religii na stosunki społeczne i polityczne wsi.
Stosunek ludu litewskiego
dr) Boga i jego świętych
wyrażał się niemal w tych
samych formach, które spotykamy
w Polsce, był on oparty na założeniach utylitarnych. Na Litwie, podobnie jak i w Polsce', wśród świątkarzy
powszechnie było
znane powiedzenie:
"Boże, tyś mnie stworzył, jam cię zrobił, sprzedał i przepił".
Artyści ludowi natchnęli postacie nadprzyrodzone
bogactwem
przeżyć psychicznych, które sami głęboko odczuwali. Twarze i ubiór Boga i świętych charakteryzuje silny związek ze środowiskiem
wiejskim. Poprzez kształtoVl'ane formy plastyczne artyści ludowi wyrażali
cierpienia
i upokorzenia,
które przynosiły
wsi
niesprawiedliwe
ustroje minionych epok. I tak np. poprzez przedstawienia
Matki
Bosk'ej zQosta!y wyrażono przeżycia Litwinki-matki,
cierpiącej,
zbolałej, rozpaczającej, rzadziej
uśmiechEiętej
i dumi1ej. Klasyeznym
przykładem
jest tu Pieta,
w której łud li te \0\ ski widział wiejską
kobietę, matkę, opłakującą
syna bitego na
śmierć lub zabranego
na 25 lat do armii carskiej.
W obu przypadkach
jest to
rozpacz matki za utraconym
synem. Do ulubionych
motywów
świątkarzy
litewskich, podobnie jak i w Polsce, należy zaliczyć Chrystusa
Frasobliwego,
którego
forma odznaC'za się cieplem i liryzmem. W maskach obrzędowych
można dost"zec
trafne ujęcia typów \\'iejskich, niekiedy potraktowanych
humorystycznie.
Zostały
one v;zbogacone dodatkowymi
akcesoriami,
jak np. doklejeniem
włosów, brody,
wąsów itp.
Masowy i niezwykle gwałtowny rozwój świątkarstwa
na Litwie można porównać
pod względem ilościowym i jakościowym
tylko z folklorem. W obu bowiem dziedzinach twórczości ludowej
zostało ujawnione
głębokie zrozumienie
spraw społecznych i politycznych,
nurtujących
wieś litewską
przed Rewolucją
Październikową. Artyś~i ludowi byli piewcami
wolności narodo\vej
i równości społecznej,
wyrażali tęsknotę do idei humanitarnych,
byli wyrazicielami
bogactwa duchowego
wsi litewskiej
Edward

Miroslav
Novi:le.

Draszkić,

Krojputos::i

olcotine

Kratjeva.

Beograd

Ozgowicz

1967, Wyd. Knyżevne

Autor, pracownik
Muzeum Etnograficznego
w Belgradzie,
poświęcił
swą najnowszą publikację
ludowym kamiennym
nagrobkom
zwanym "krajputaszami"
-co \v tlumaC'zeniu brzmiało
by: "kamienie
przydrożne",
których
znaczna ilość
znajduje się na terenie Serbii, przy wiejskich drogach. "Pod "krajputaszami"
nie
leżą zmarli. IV przeciwict1stwie
do nagrobków
cmentarnych.
Wbrew jednak tytułowi - ograniczającemu
treść do "krajputaszy"
książeczka
w kilku swych rozdziałach pośvv'ięcona je~t historii rzeżbionych
kamieni
nagrobnych
w ogólności.
Pozycja wydana bardzo starannie
w formacie
16, składa się z 13 rozdziałów
pop,'zedzonych
wstępem
Pedzi Milosavljevića,
w którym
omawia autor krótko
1 PM. nI'- p<'wi"dzt'lIil'
pr<:lc:",-':.. Hnzt::'. t,v7.eś

('lon ej

]"r'1I1ciszka Nowaka,
cieśli 7. Wielkopolski
mnie ~t\vol'zył)
ja cie zrobił, ale cie musze

(1810-1894),
po skońsprzedać i przepić ... "

232

RecenzjO!, przQ{I!qdy

wydawnictw

i cza&opism

historię
nagrobków
w ścisłym powiązaniu
z kulturą
antyczną
i bogomilskimi
"stećkami"
z Bośni i Hercegowiny.
W posłowiu od wydawnictwa
omówione są
pokrótce publikacje,
które ukazały się do tej pory na temat nagrobków. Dostrzeżono je raczej niedawno, bo dopiero przed ok. 10 laty. Bodźcem, który skierował
uwagę na te zabytki, była zorganizowana
w 1955 r. wystawa etnograficzna
w Muzeum belgradzkim,
dzięki której wzbudziły one szersze zainteresowanie
społeczeństwa. Jednakże
do tej pory ukazało się niewiele opracowań
na ten temat, i to
napisanych przez ludzi pióra i pędzla, a nie przez etnografów. M.in. poeta Branko
Radićević
wydał na temat nagrobków
piękną książeczkę
pl. Plava linija żivota
(Belgrad 1961), gdzie w poetyckiej formie zawarte jest wiele cennego etnograficznego materiału,
który autor zebrał prowadząc
na własną rękę badania terenowe.
Uwagi poety odnoszą się zresztą w głównej mierze do artystycznych
wartości
nagrobków.
W pierwszym
rozdziale
książki zatytułowanym
"Lud twórcą nagrobków"
wyjaśnia Draszkić cel i zakres publikacji.
Ograniczył się w swych poszukiwaniach
głównie do okolicy Kraljeva,
ponieważ
uważa, że nagrobki
z tego terenu

najmniej
znane, ,a ponadto znajdują
się tam w znacznej ilości. Powiat Kraljevo
liczy 53 wsie, zamieszkałe przez Serbów, którzy osiedlili się tutaj w XVIII i XIX w.
po przejściu z Czarnogóry i Stal'ej Serbii. Ma to istotne znaczenie dla wyjaśnienia
genezy nagrobków serbskich. Ponadto powiat ten znajduje się na granicy średniowiecznego państwa serbskiego i posiada bogate tradycje kamieniarki,
która szczególnym artyzmem
zabłysła m.in. w monastyrach
Studenica
i Żicza. W okolicy
Studenicy
znajduje
się jeden z największych
kamieniołomów
słynnego z białości
marmuru.
Nagrobki
w okolicy Kraljeva
znajdują
się na wiejskich
cmentarzach,
lub bardzo często przy wiejskich drogach, ustawione w tym przypadku
równolegle
do drogi, w jednym lub kilku rzędach. Jak już wspomniano
na wstępie, różnica
między przydrożnymi
a cmentarnymi
nagrobkami
polega na tym, że pod tymi
pierwszymi
nie został nikt pochowany,
są to kamienie pamiątkowe
- w przeciwieństwie do znajdujących
się na cmentarzach.
Jednakże
zarówno kościelne,
jak i rodzinne
uroczystości
pogrzebowe
(łącznie
z ucztami na cześć zmarłego) odbywają się bez żadnej różnicy przy obydwu rodzajach nagrobków.
Rozdział drugi poświęca autor omówieniu kultur zmarłych w powiązaniu z pomnikami nagrobnymi,
wychodząc od stwierdzenia
że wyobrażenia,
wierzenia i zwyczaje związane ze zmarłymi są wynikiem wymieszania
się animistycznych
i chrześcijańskich pojęć. W świadomości ludu doprowadziło
to do uznawania
konieczności
związania duszy zmarłego z określonym
kamieniem
lub drzewem, aby nie błąkała
się po świecie. Przytacza
tu także autor szereg dowodów animistycznego
traktowania kultu zmarłych od starożytności po czasy współczesne.
Trzeci rozdział "Krajputasz
- nagrobek
dla duszy" poświęca autor wyłącznie
krajputaszom,
opierając
się na dokumentach
wyraźnie mówiących o stawianiu nagrobków dla zmarłych, którzy polegli gdzieś na obczyźnie (naj wcześniejsza wzmianka sięga I pol. XV w.). Kamienne nagrobki mają być w tym wypadku miejscem siedliskiem
duszy zmarłego,
względnie
przedmiotem,
na którym dusza choć na
chwilę mogłaby spocząć w postaci ptaka. Dla udokumentowania
twierdzenia
przekonywująco
operuje
autor licznymi przykładami
z zakresu ludowych
obrzędów
pogrzebowych.
Następny rozdział poświęcono historii kamiennych
nagrobków
od średniowiecza
do ,dziś, śledząc ich pojawianie
się na tle migracji ludności z tzw. okolic starego
państwa serbskiego (Raszki) na tereny zachodniej Serbii.

Recenzje,

przelllq<ly

wyd.awniciw

i czasopism

233

W rozdziale "Rzemiosło
w służbie kultu" wymienia
autor kilku znanych
z nazwiska kamieniarzy-rzeźbiarzy,
którzy zaczęli podpisywać
swe dzieła dopiero
w II pol. XIX wieku (Todorović, Radoje, Rade Lazar).
Dwa dalsze rozdziały
poświęcone
są omówieniu
formy kamieni
nagrobnych
z okolic Kraljeva oraz występującej
na nich symbolice i znakom. Pod względem
formy wyróźnia
autor 3 grupy pomników:
stelle, obeliski i krzyże. W obrębie
pierwszej grupy kamiennych
bloków o formie prostopadłościanu
wydziela dodatkawo: 1) stelle z płaskorzeźbionym
motywem lub głową mężczyzny na szczycie,
2) stelle nakryte daszkami i wreszcie 3) zwieńczone krzyźami. Najstarsza
pierwsza
grupa nawiązuje do pomników ze Studenicy (pochodzą z XVII i XVIII wieku).
Obeliski mają kształt piramidalny
z charakterystyczną
podstawą. Podobnie jak
na stellach, prócz płasko rzeźbionych
wizerunków
zmarłych
występują
tu geometryczne,
zwierzęce i roślinne motywy. Przypuszczalnie
kamienie
te pochodzą
najwcześniej z pocz. XX wieku.
Krzyże są charakterystyczną
formą pomników
z okolic Studenicy.
Posiadają
krótkie rozszerzające
się ku brzegom ramiona, z przyczepionymi
pośrodku stożkowatymi "brodawkami".
W centrum krzyża znajdziemy
charakterystyczne,
geometrycznie potraktowane
twarze, lub tylko motywy geometryczne.
Większość krzyży
datuję Draszkić na poło XIX W.
W części rozdziału poświęconej
motywom zdobniczym na pomnikach
dowiadujemy się, źe są to przede wszystkim
ludzkie postacie, względnie
tylko głowy
zmarłych (czasami ręce) - przedstawione
nader realistycznie.
Z geometrycznych
motywów naj częstsze są: romby, kwadraty,
spirale, rozety i koła; roślinne motywy pojawiają
się najczęściej
w postaci kiści winogron,
liści lauru, gałązek.
Z innych rekwizytów
często spotkamy
przedstawienie
stołu z zastawioną
stypą
na cześć zmarłego, lichtarz ze świecą, narzędzia rolnicze, broń, przyrządy tkackie,
instrumenty
muzyczne
oraz przedmioty
codziennego
uźytku:
par.asol, lusterko,
torbę - a nawet maszynę do szycia. Realia te stanowią oryginalne
ikonograficzne
źródło do historii ludowego stroju (dokładnie odtworzonego
na portretach
zmarłych), zajęć, jak równieź sztuki i literatury
ludowej (oryginalne
poetyckie teksty
inskrypcji nagrobnych).
Dalsza
część ksiąźeczki
poświęcona
jest opisowi
konkretnych
krajputaszy
z uwzględnieniem
napisów ze wsi: Samaile, Cwetke, Toplisznice (większe zgrupowania kamieni wzdłuź wiejskich dróg) oraz pojedynczym
przydroźnym
kamieniom
nagrobnym
ze wsi: Mu,gina Reka, Peczenoge, Ratina, Sibnica, Stubal, Tolisznica,
Stancza, Czukojevac, Szumarice, Kamenica.
Ciekawe informacje
przynosi
rozdział pt. "Radość
na pomnikach
,a magia".
Jakkolwiek
większości przedstawionych
postaci nadali rzeźbiarze
wyraz spokoju
i dostojeństwa,
to istnieje grupa kamieni, na których przedstawieni
zmarli uśmiechają się, niekiedy ironicznie, niekiedy żartobliwie. Znajdziemy
tu także dowcipne,
wesołe teksty. Według Czajkanovića
jest to uśmiech magiczny, który np. spotykamy w obrzędach
greckich, rzymskich,
fenickich
gdzie towarzyszy
śmierci.
Opierając się na wynikach
badań Czajkanovića
- Draszkić uważa, że podobnie
żołnierz serbski, odchodząc na wojnę uśmiechał
się udając przed rodziną wesołość. "Ofierze winien towarzyszyć
pogodny nastrój"
często człowiek wierzył,
że na drugim świecie będzie wyglądał tak, jak schodził z tego świata, dlatego
uśmiechał się umierając.
Śmiech magiczny miał również za zadanie obronę przed
demonami.
Swoją książkę kończy autor rozdziałem
pt. "Uwagi z pogranicza
etnogr.afii
i sztuki", w którym zwraca u\\'agę na konieczność
pogłębienia
przez badaczy

234

Recenzje,

jJTzeyl.qfly

wycl"wnictw

i. czasopism

problemu
serbskich
nagrobków,
przy czym powinni się nimi zająć tak historycy
sztuki, etnografowie
jak i literaci, gdyż tylko kompleksowe
badania mogą przynieść rozwiązanie wielu dotychczas niewyjaśnionych
problemów.
Jakkolwiek
książka Draszkića
omawia dość wąski wycinek zagadnienia,
jednak
przynosi sporo rzeczowo opracowanego
materialu,
jak dotąd słabo eksploatowanego
przez etnografów
jugosłowiańskich.
Po raz pie:'wszy
spotykamy
tu próbę wyjaśnienia
pewnych
zjawisk interpretowanych
dotychczas
tylko z punktu widzenia
artystycznych
wartości - w oparciu o bogatą sferę życiu duchowego
ludu serbskiego. Wartość
książki podnoszą
znakomicie
przygotowane
ilustracje
i oprawa
graficzna
M. Diklića i M. Nikolića.
Książeczka
posiada
streszczenie
w języku
angielskim
oraz prąpby
wraz z bibliografią.
Ze względu na prawic nie znaną
w Polsce tematykę - zasługiwałaby
na tłumaczenie.

Rolf Langematz, Paul
J3,Lltzen 19GR, ss. 194.

Nedo,

Sorbische

Volkskunst.

VEB

Domowina-Verlag,

Literatura
etnograficzna
niewiełe dostarczyła
nam dotychczas okazji do bliższego
zapoznania
się z twórczością
płastyczną
Serbołużyczan.
Zainteresowani
tym przedmiotem mogli korzystać
tylko ze sporadycznie
rozsianych
wiadomości
w trudno
dostępnej literaturze
lub też ze zbiorów serbołużyckich
muzeów regionalnych.
Autorzy Serbolużyckiej
sztuki
ludowej,
Rolf Langematz
i Paul Nedo, wykoc'zystali zarówno obydwa wyżej wspomniane
rodzaje źródeł, jak również przeprowadzili bacLania terenowe
uzupełniające
istotnie ich materiał
źródłowy. Przyświecała
zaś im koncepcja sztuki plastycznej
nadZWYCZaj szeroka obejmująca
wszelkie możliwe - przenikające
życie gospodarcze,
społeczne i religijne - przejawy
plastycznego kształtowania.
Tak szerokie zakreślenie
przedmiotu
pracy podyktowała
przede
wszystkim
specyfik.a tematu. Nie znajdujemy
bowiem w inwentarzu
kulturowym
Serbołużyczan
wielu obiektów,
które tylko i wyłącznie
funkcjonowałyby
j:::ko
przedmioty
dostarczające
wzruszeń
estetycznych.
Mamy zaś do czynienia pr,awie
wyłącznie
ze sztuką użytkową
w naj szerszym tego słowa rozumieniu,
co zadecydowało o wyborze punktu
spojrzenia
na twórczość
plastyczną
jako na fenomen
zintegrowany
z innymi aspektami
kulturowego
bytu, na omówienie
jej \V kontekście v;.arunkujących
ją w dużym stopniu czynników gospodarczych,
społecznych
i religijnych.
W tych też determinatach
upatrują
autorzy przyczyn stosunkowego,
w porównaniu
z bogactwem twórczości językowej
i muzycznej, ubóstwa twórczości
plastycznej
Serbołużyczan.
Nie wiemy w jakim zakresie
te sugestie są słuszne,
gdyż autorzy nie zawsze w tym względzie przekonywująco
argumentują
na rZl?cz
wypowiadanych
przez siebie stwierdzeń.
Precyzacji
i relatywizacji
domaga się
przede wszystkim
twierdzenie
tłumaczące
ubóstwo twórczości plastycznej
trudnościami ekonomicznymi.
Bardziej
adekwatny
i zgodny z prawidłowościami
zaobserwowanymi
na innych obszarach
jest nie wyrażony przez autorów expressis verbis
wniosek
stwierdz-ający
intensywniejszy
rozwój twórczości
plastycznej
na terytorium zasiedlonym
przez ludność wyznania katolickiego
(powiaty Bautzen, Kamenz,
Hoyersverda),
niż na terenach
zamieszkałych
przez ludnoś(~ wyznania protestanckiego. Niektóre z owych odmienności,
realizujące
się zarówno w formie jak i treści,
zostały przez autorów
wypunktowane.
Potraktowali
oni jednak ludową plastykę

H\'cen:j<"

przeglądy

wyclalcnictw

i czasopism

sakralną raczej marginalnie,
przyznając,
że wymaga ona specjalnego
opracowania
monograficznego.
Wydaje się nam, a w naszym przekonaniu
ub'v'ierdzają nas również wzmianki autorów o kapliczkach
i krzyżach, że monograficzne
opracowanie
sakralnej
plastyki ludowej katolickiej
części Łużyc istotnie wzbogaci nasze wiadomości o kulturze
plastycznej
Serbołużyczan.
Nawet jednak dalsze badania nie
podważą zapewne naczelnej konkluzji autorów, głoszącej, że zdolności plastyczne
Serbołużyczan
znalazły przede wszystkim
wyraz w kształtowaniu
przedmiotów
użytkowych, a przede wszystkim stroju.
Autorzy rozpoczynają, po dość obszernym wprowadzającym
szkicu historycznn-geograficznym,
prezentację
materiału
od omówienia
typowego wnętrza chałupy,
sprzętów domowych i narzędzi gospodarczych.
Najobszerniejszy
rozdział dotyczy
ubioru, a przede wszystkim stroju kobiecego, gdyż tradycyjny
ludowy strój męski
zanikI okola połowy XIX stulecia, kiedy iD zastąpiony
został przez surdut i cylinder. Jedynie pewne dodatki w postaci chustek, szarf, wstążek i bukietów
do
współczesnego odświętnego ubioru męskiego nadają mu nieco lokalny, specyficzny
charakter.
Strój kobiecy natomiast, choć nie wszędzie po dziś dzień noszony, zachował się jeszcze w swym społecznym i regionalnym
zróżnicowaniu.
W ostatnim
rozdziale
zapoznajemy
się z przejawami
twórczości
plastycznej
w życiu społecznym:
w obrzędach dorocznych i uroczystościach
rodzinnych.
Bezsprzecznie najwięcej
uwagi, zarówno ze względu na rozmaitość technik jak i na
wysokie walory p1astyczne, przyciąga zdobienie jaj wielkanocnych.
Zwyczaj ts m
bardzie! godny uwagi, że w chwili obecnej obserwujemy
na terenie Łużyc jego
renesans.
Autorzy nie 7.ajmu ją się jednak upodobaniami
estetycznymi
współczesnych Serbolużyczan, lecz ograniczają sit: do ujawnienia wartości estetycznych funkcjonujących
\V tym, co zwykliśmy
malo precyzyjnie nazywać tradycyjną
kulturą ludową. Ramy
chronologiczne opracowania
narzucił z konieczności stan źródeł, gdyi; prawie całość
zebranego przez autorów materiału
pochodzi z ostatnich
150 lat. W wypadkach,
gdzie to było możliwe, starano
się zawsze odróżnić obiekty wytworzone
przez
Serbolużyczan
od obiektów imp01'towanych,
które co prawda świadczą o upodobaniach estetycznych
ludu, ale nie są wyrazem jego twórczości. Tam też, gdzie
to było możliwe, próbowano ustalić bliższe dane dotyczące twórców, wzorów, z jakich ewentualnie
czerpali, a w przypadku
obiektów importowanych
- źródeł ich
pochodzenia.
Nie został w pracy rozwinięty interesujący
i znany z innych obszarów problem
zależności plastyki ludowej od sztuki warstw wyższych. W wypadku Serbołużyczan
zagadnienie
tym bardziej
intrygujące
i ,godne przebadani.a,
gdyż nie mieli oni
swojej szlachty ani swego mieszczaństwa,
a początki inteligencji
serbolużyckiej
przypadają
dopiero na drugą połowę XIX wieku; kultura
wyższa była dla nich
zawsze kulturą obcą etnicznie i językowo.
Gerhard

Józef Grabowski, Dawna
ss. 36, nlb. 5, ił. 191, nlb. 2.

polska

rzeźba

ludowa.

Warszawa

Konrad

Klaska

1968. Wyd.

Auriga,

Kolejna książka Józefa Grabowskiego,
znakomitego
badacza plastyki ludowej,
pokazuje te zabytki
polskiego świątkarstwa,
które wyróżniają
się prymitywną
formą i \valorami artystycznymi.
Autor, omawiając
problematykę
rzeźby ludowej

236

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

na tle innych gałęzi twórczości ludowej, zasygnalizował
węzłowe zagadnienia, dając
równocześnie
szereg własnych spostrzeżeń, które w świetle niepełnej argumentacji
wydają się być kontrowersyjne.
Celem omawianej pracy było: "Pokazanie rzeżb niezależnych
od stylów oficjalnych sztuki kościelnej czy dworskiej,
naśladowanych
często przez różnych majsterków wiejskich, poszukiwanie
wyrazu artystycznego
właściwego wyłącznie rzeźbie ludowej, a specjalnie tej prymitywnej
..." (s. 5). Autor nie daje odpowiedzi
na szereg zagadnień, a mianowicie:
1. jakie są kryteria umożliwiające
wyodrębnienie
zabytków, których Iorma wykazuje niezależność stylową od sztuki kościelnej czy dworskiej?;
2. czy wszystkie cechy formalne, z których składa się styl ludowy, można uznać
za wyłączną własność sztuki ludowej?;
3. jeżeli nawet założymy, że istnieją takie metody i kryteria,
które pozwalają
wyodrębnić
zabytki o stylu wyłącznie ludowym, to jeszcze nie mamy żadnej
pewności, czy przypadkiem
dla świątkarza określona rzeźba lub obraz kościelny
nie stanowiły wzorca, który w procesie twórczym artysty ludowego uległ zasadniczej przeróbce plastycznej?
Mówiąc o tych sprawach autor przyznaje, że: "...w dziedzinie ikonografii rzeźbiarze, podobnie zresztą jak i malarze ludowi, niewiele mieli od siebie do powiedzenia. Koncepcję ikonograficzną
brali z tradycji i wzorów nieludowych"
(s. 19).
Nie można mówić o niezależności
rzeźby ludowej od sztuki kościelnej, skoro jak sam autor przyzn.aje ~ ikonografia
kościelna stanowi dla świątkarza
punkt
wyjścia.
Autor, ograniczając
się do analizy formalnej,
poszedł w wyciąganiu
wniosków
o wiele dalej - wnika w zag.adn1enia funkcji i idei wytworów sztuki (por. s. 6),
co oczywiście musiało doprowadzić
do wykrzywienia
interpretacji
artystycznej
twórczości ludowej. Sztuka ludowa jest wynikiem wielu złożonych i skomplikowanych zjawisk społecznych, aby więc wyjaśnić jej istotę, nie można opierać się
wyłącznie na analizie formalnej,
jak to czyni Grabowski, ale trzeba badać także
wszystkie te zagadnienia
z zakresu kultury
duchowej
i społecznej, które występują w związku z procesem twórczym. I tak np. autor, opierając się na analizie
formy, stwierdza, że: "...wyraz psychiczny rzeźb ludowych jest zawsze, przynajmniej w dużym stopniu, przypadkowy,
to znaczy powstały raczej nie z dążenia
twórcy do osiągnięcia właśnie takiego efektu, ale niejako jako produkt uboczny
cięć, mających na celu wydobycie szczegółów twarzy czy ciała. Niemniej jednak
jest to efekt rzeźbiarza zadowalający
i przez niego zaaprobowany,
więc odpo\\dadający jego zamierzeniom"
(s. 20).
Z taką interpretacją
można się tu zgodzić ale pod warunkiem,
że pogląd jego
odnosi się do rzeźb szczególnie prymitywnych,
natomiast nie da się go utrzymać
w odniesieniu
do wybitnych
artystów
ludowych
o duźej indywidualności.
Ich
świadoma twórczość jest oparta na wiejskiej logice, która uformowała
specyficzny
światopogląd
religijny
i społeczno-polityczny
chlopa. Zjawisko
to jest dostrzegalne może nie tyle w efekcie końcowym
procesu twórczego,
ile w dążeniu
artysty do ukazania spr.aw ludzkich. I tak np. powszechne stosowanie polichromii
w rzeźbie ludowej to nie przypadek i nie tylko trwanie w tradycji, ale konieczność. Kolor bowiem ulatwiał transponowanie
złożonych treści, które chciał pokazać
artysta, w sposób wizualnie czytelny.
Józef Gr,abowski oparł wartościowanie
rzeźby ludowej na generalnym
założeniu,
że ilość cech prymitywnych
decyduje o wartości dzieła, to znaczy, że im więcej
występuje elementów prymitywnych,
tym dzielo pod względem artystycznym
jest

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopIsm

237

cenniejsze (por. s. 5). Wydaje mi się, że zagadnienie to zostało zbyt mocno uproszczone. Na ogół specjaHści od sztuki ludowej pr'zy ocenie zabytków są dość zgodni,
ale nie sądzę, aby ocena artystyczna
rzeźby ludowej była oparta o jedno główne
kryterium,
a mianowicie
stopień prymitywizmu.
Nasuwają
się tu pytania:
czy
słusznie przyjęto tu jedno kryterium
na wiele znanych z teorii sztuki? Czy dzieła
sztuki ludowej powstałe
na zasadzie przypadku,
bo takie są w dużym stopniu
zabytki o formie prymitywnej,
należy stawiać wyżej od tych, które nie legitymują
się formą wyłącznie prymitywną?
Odpowiedż jest jedna - nie stopień prymitywizmu formy daje lepsze efekty artystyczne.
Nie można budować hierarchii
wartości artystycznych,
porównując
formy prymitywne
z realistycznymi
czy mieszanymi. Decydują tu różne kryteria,
znane powszechnie
historykom
sztuki. Można
tu postawić jeszcze inne pytanie, a mianowicie:
jaką wartość posiadałaby
polska
rzeźba ludowa, oparta wyłącznie na prymitywnej
formie? Upraszczając
zagadnienie
można powiedzieć, że byłby to jeszcze jeden przyklad
twórczości
zbliżonej
do
prymitywnych
form, ukształtowanych
w drzewie, które spotykamy
u ludów o niskim stopniu rozwoju kulturowego.
W takiej, wyłącznie
prymitywnej
twórczości
nie byłoby miejsca na ujawnienie
bogatej skarbnicy
duchowej
polskiego
ludu.
W formach prymitywnych
zaś nie wiele znajdziemy
treści ideowych. Nie wolno,
nie negując wartości wynikających
z prymitywizmu
w sztuce, o tym zapominać!
Prymitywizm
dla polskiej rzeźby ludowej byl punktem wyjściowym,
ale nie koilcowym.
Polska rzeźba ludowa rozwijała się na bazie kultury-lokalnej,
w oparciu o szeroką kompilację zj.awisk społecznych, jej rozkład na części składowe, na podstawie
znanych dotąd kryteriów,
jest niemożliwy.
Wartość
artystyczoo
poszczególnych
rzeźb zależy głównie od tego, w jakim stopniu przynoszą one nową interpretację
ideowo-formalną
tematów ciągle powtarzanych.
O powodzeniu artystycznym
decy:Jowal talent rzeźbiarza
i jego więź ze środowiskiem,
natomiast
przypadek
odgrywał rolę drugorzędną.
Józef Grabowski
wprowadza
pojęcie "pełny styl ludowy"
(s. 26) i mówi, że
opiera się on na formach
nieludowych.
Takie stwierdzenie
samo w sobie jest
logiczne, ale nie wiemy co należy rozumieć przez formę nieludową,
wyjaśnienia
bowiem autora w tym zakresie nie są pełne. Sprawę tę poruszyłem
częściowo na
początku recenzji, tu zaś chcę zaznaczyć, że tworzenie konstrukcji
definicji, która
przyniosłaby
określenie
pojęcia "styl ludowy",
może uzyskać powodzenie
tylko
pod warunkiem,
że uwzględnimy,
poza formą, także ideę i funkcję
wytworu,
jakim jest wyrzeźbiony w drzewie "świątek".
Podjęta tu polemika nie obniża wartości albumu. Twórczość ludowa dostarcza
bowiem uczonemu
wiele nietypowych
i nie dających
się przewidzieć
sytuacji,
dlatego zajęcie często jednego
stanowiska
jest niemożliwe.
W tej sytuacji
na
szczególne podkreślenie
zasługuje odwaga ,autora, który od wielu lat podejmuje
próbę wyjaśniania
szeregu trudnych problemów z zakresu polskiej rzeźby ludowej.
Omawiana praca, z dobrym katalogiem
i materiałem
fotograficznym,
jest cenna
zarówno dla interesujących
się zawodowo problemami
sztuki ludowej, jak i szerokiego grona czytelników.
Jak dotąd nie jesteśmy jeszcze w stanie pokazać wszechstronnie
polskiego świątkarstwa ludowego, a to dlatego, że dotychczasowy
stan badań nie jest w pełni
zadowalający,
choć można powiedzieć, że w tym kierunku
nauka polska w ciągu
ostatnich dwudziestu kilku lat zrobiła bardzo dużo.
Edward OZllowicz

238

Recenzje,

przeglqd.'l

wydawnictw

-i czasopism

Stanisław Swirko, Orle gniazdo. Podania, legendy i baśnie wielkopolskie.
"Li"ował Jan Marcin Swncer. Wydawnictwo
PoznaJiskie 1969, ss. 529.

Ilu-

We współczesnych
badaniach
folklorystycznych
wielkopolska
bajka i podanie
ludowe stanowią
teren ciągle jeszcze prawie nie UCzE:szczany. Od czasu pionierskich poczynań "Przyjaciela
Ludu" (1834-1849), który na łamach swoich 16 roczników przyniósł kilkadziesiąt
opowieści ludowych (w tym znaczną cZE:ŚĆdotyczącą
Wielkopolski),
publikacji Raczyńskiego,
Siemieńskiego,
Berwińskiego,
zapisów Kierskiego. Chociszewskiego
i Piątkowskiej,
głównie zaś Kolberga,
którego siedmiotomowa seria W. Ks. Poznańskie
zawiera ok. 230 podań i bajek, artystyczna
proza
ludowa, w przeciwieństwie
do pieśni i muzyki ludowej, pozostawała
na marginesie
zainteresowań
badaczy folkloru
tego regionu. Publikow.ana
w latach 1964-1965
na łamach 4 zeszytów "Literatury
Ludowej",
poświE:conych folklorowi
wielkopolskiemu, garść tekstów, pochodzących
tylko cZE:ściowo z badań terenowych,
stanowiła wprawdzie
próbę przełamania
impasu, nie zastąpiła jednak braku monograficznego opracowania
ani reprezentatywnego
dla całego regionu zbioru tekstów.
Pojawiający
się wiE:c obecnie zbiór podań, legend i baśni wielkopolskich,
przygotowa:l.Y przez Stanislawa
Świrkę, zasługuje na specjalną uwagE: z dwu głównie
powodów: po pierwsze, jako pierwsza tego rodzaju próba od czasów kolbergowskich, czyli od lat prawie stu, po drugie, jako wydanie tekstów ludowych opracowanych literacko, wybranych
z typowego dLa Wielkopolski repertuaru
przez specjalistę i przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców.
Określając
profil swej publikacji,
autor zastrzega siE: w Przedmowie:
"Nie jest
to jednak opracowanie
naukowe,
lecz wybór popularny,
zbeletryzowany,
adresowany do szerokich rzesz czytelniczych,
rozmiłowanych
w pięknie ludowej literatury
polskiej" - jednak star.anny dobór materiału
podaniowego
i bajkowego przeprowadzony
na drodze rzetelnej
penetracji
źródeł starych
i nowych, towarzyszący
tekstom komentarz,
umożliwiający
zapoznanie się z warsztatem
autora i konfrontacjE: ze źródłami, wreszcie rewindykacja
wątków zapoznanych
lub mało znanych,
stawiają tę pozycję w rzędzie ambitnych
i właściwie pojE:tych przedsięwzięć
popularyzatorskich.
Całość obejmuje
111 tekstów zaczerpniętych
lub opracowanych
przez autora na
podstawie
przekazów
literackich
(tylko 2 opowiadania
oparte są o relacje ustne,
z żywej jeszcze współcześnie
tradycji).
Najwięcej
materiału
dostarczyła
folklorystyczna literatura
XIX-wieczna:
"Przyjaciel
Ludu", zbiory Berwińskiego,
Siemieńskiego, Raczyńskiego,
prace Syrokomli,
Szajnochy,
głównie zaś poznańska
seria
Ludu Kolberga
oraz jego monografia
KaLiskie. Drugą grupę źródeł stanowią
stare
zapisy kronikm'skie
- Gall, Dlugosz i Kronika
Wielkopolska,
skąd wybrał autor
podania historyczne
dotyczące Wielkopolski.
Wreszcie reprezentowane
są w zbiorze źródła współczesne,
m. in. Wybó1' polskich
tekstów
gwarowych
K. Nitscha,
Klechdy
domowe
H. Kostyrko,
głównie zaś wspomniane
już zeszyty "Literatury
Ludowej",
z których pochodzi 6 opowieści (2 ze zbiorów folklorystycznych
Szulczewskiego,
3 zebrane przez Z. Strawińską
w OstatkO\ ••..
ej Strudze
w pow. szubińskim i 1 bajka kujawska opracowana przez M. Fryczową).
Jak wynika z tego pobieżnego pl'leglądu, są to więc materialy o różnej wartości
dokumentalnej,
odmiennym
niekiedy krańcowo stosunku do tekstu: od swobodnego
literackiego
przetworzenia,
poprzez proste relacje o zdarzeniach,
do wiernego zapisu
gwarowego, z zachowaniem
wszystkich elementów indywidualnego
przekazu. Łączy
je jednak związek z historią i kulturą
Wielkopolski
i ich wydobycie ze żródeł

Recen:je,

przeglqdu

lvydawnicil.JJ

i czasopisrrt

często mało dostępnych, niekiedy nawet poprzez tłumaczenie
z języka niemieckiego
(ze zbioru Ottona Knoopa) jest niewątpliwą
zasługą autora usiłującego
maksymalnie uprzystępnić
najciekawsze
okazy artystycznej
prozy ludowej Wielkopolski.
Zbiór składa się z siedmiu
rozdziałów,
którym
tytuły
nadał autor zgodnie
z własnym, uproszczonym
kluczem tematycznym
(np. ,,0 królach, panach, książętach tudzież o poniektórych
grodach i wioskach wielkopolskich").
Zasadniczy trzon książki, wypełniający
niemal w całości pierwsze 6 rozdziałów,
na które składa się 87 tekstów, stanowią podania, wśród których znalazło się parę
legend; rozdział VII i ostatni zawier,a baśnie oraz 7 zgrupowanych
razem opowiadań
o charakterze facecjonistycznym.
V\' dziale podań najobszerniejszą
I-;rupę tworzą podania historyczne
i topograficzne (rozdział l, tekstóv! 53) związane z osobami i wydarzeniami
głośnymi w historii, wyjaśniające
powstanie miast i wsi, dotyczące budowli i cudownych miejsc,
komentujw:c lokalne osobliwości. W~zystkie teksty ułożone tu zostaly chronologicznie.
według epoki i faktów, do których odnoszą się poszczególne
wątki tematyczne,
począwszy od legendarnej
przeszłości związanej z postaciami Lecha, Popiela, Piasta,
poprzez panowanie
pierwszych
Piastów, walkę nowej religii z odradzającym
się
pogaństwem, wieki średnie, najazdy krzyżackie, epokę Jagiellonów,
do okresu wojen szwedzkich i czasów s,askich, wojny północnej, kampanii napoleońskiej,
Wiosny
Ludów aż po czasy najnowsze. Wszystkie niemal teksty uzyskały w myśl założeń
autora konkretne
osadzenie historyczne,
wyrażające
się jeśli nie opisem tła historycznego, to przynajmniej
wzmianką o faktach lub osobach, czy choćby datą.
Drugą obszerną
grupę podań stanowią
podania
o charakterze
wierzeniowym
(rozdziały II-VI, tek~tów :H). Elementem decydującym
o zaliczeniu tego typu tekstów do grupy podań jest moment lokalizacji, różniący je istotnie od bajek, z którymi
jednak wiążą je niektóre cechy wspólne. Czerpiąc więc obficie z wierzeń i wyobrażeń ludu o świecie nadzmysłowym
związane są również z określonym
miejscem,
szczegółem terenu,
budowlą.
Zasadą kompozycji,
szeregującą
tę partię
tekstów
\'7 zbiorze
są określone tytułami rozdziałów wątki tematyczne:
zatopione kościoły,
dzwony i miasta oraz "inne osobliwe i cudowne historie", np. wędrujące
kamienie
w Ostrowie, śmierć uwięziona przez pustelnika
z Krobi, anielski pocałunek
ratujący Górkę pod Łobżenicą od zagłady itp., zaklęte skarby pilnowane
przeważnie
przez diabelskie siły, 5łynne przygody zbójeckie i miłosne, historie o diabłach, duchach, strachach, rusałkach
wodnych. W odróżnieniu
od podań historycznych
konkretyzacja
w czasie jest tu rzadkością,
zastępują
ją charakterystyczne
zwrnty:
"przed wielu, wielu laty", "było to może sto lat temu, a może i więcej".
Wśród wyodrębnionych
tu dwu zasadniczych
grup podań nie brak oczywiście
kategorii pogranicznych,
w obrębie których mieszają się i krzyżują elementy obu
zespołów.
Rozdział ostatni, zawierający baśnie, operuje zgodnie z prawami dla tego gatunku
innymi zupełnie kryteriami.
Nie istnieje tu konkretnie
określony czas czy miejsce,
a nawet bohater, nie obowiązują
kategorie świata realnego ani troska o prawdopodobieństwo. Autor zgromadził tu głównie bajki magiczne, których akcje wyznaczają zasadnicze wątki tematyczne:
nadludzkie
zadania i pomocnicy, przedmioty
magiczne, nadprzyrodzeni
przeciwnicy,
nadludzka potęga i wiedza.
Wyróżnia się w tym rozdziale jako zespół odrębny 7 opowiadań anegdotycznych,
zamykających całość.
Taki dobór tekstów miał zapewne w intencji autor,a dwa swoje istotne aspekty:
z jednej strony uprzywilejowanie
podań, stanowiących
wyraz ludowej
wiedzy
o naszych dziejach i bądących wyrazem naturalnej
potrzeby ich interpretacji,
pełni

240

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

ważną funkcję zbliżenia i udostępnienia
dawnych
dziejów Wielkopolski
poprzez
pokazanie
jej historii podaniowej,
co stanowi kontynuację
postulatów
millenialnych, z drugiej zaś taki dobór materiału
jest odbiciem sytuacji w życiu poszczególnych gatunków
ludowej
prozy Wielkopolski,
która posiada
niezwykłą
ilość
ciągle jeszcze popularnych
podań, jest bogato reprezentowana
przez baśnie, ale
posiada bardzo niewiele bajek zwierzęcych
i jest stosunkowo
uboga w legendy.
Wszystkie uszeregowane
w ten sposób teksty napisane są współczesnym językiem
literackim,
a wprowadzanie
przez autora osobliwości gwarowych,
wyrażeń staropolskich czy zapożyczeń obcych jest rezultatem stylizacji, która ma na celu nadanie
opowiadaniu każdorazowo harmonizującego
z nim kolorytu.
Osiągnięcie tego jednolitego kształtu literackiego, wobec faktu, że teksty pochodzą
z różnego typu żródeł, narzuciło autorowi trzy różne metody postępowania:
przedruk, adaptację
literacką
wersji gwarowej
lub opracowanie
samodzielne,
czyli
nadanie własnego kształtu narracyjnego
relacji żródłowej.
Wśród tekstów przedrukowanych
przeważają
baśnie (na 21 przedruków
- 10
baśni), co wynika z faktu, że literatura
tę właśnie formę opowieści ludowej przekazała w postaci najpełniejszej.
Przedruki
dokonane są na ogół wiernie. Towarzyszy im jednak retusz stylistyczny,
polegający na niwelacji elementów gwarowych
i wprowadzający
poprawki leksykalne,
skladniowe
i gramatyczne.
Ma on na celu
nie tylko wprowadzenie
języka literackiego,
ale w niektórych wypadkach
również
i właściwe zrozumienie
tekstu, który w przekazie
żródłowym
zawiera oczywiste
błędy. Wyjątkowo
tylko zachodzą sytuacje, gdy poprawki
autora nie wydają się
zbyt celowe i zacier.ają pierwotny,
właściwszy sens myśli, jak się to zdarzyło np.
w baśni ,,0 złotym ptaku, złotych jabłkach
i złotej dziewicy", przedrukowanej
z "Literatury
Ludowej"
1964 nr 3 (zob. tamże s. 50, w OrUm gnieździe s. 404).
Niektóre drobne różnice między wersją źródła i omawianą sprawiają
też czasami
wrażenie błędów druku.
W tekstach,
które stanowią
literacką
adaptację
przekazu
gwarowego,
zachowana została wiernie w stosunku do źródła zasadnicza struktura
wątku i poszczególne ogniwa akcji, zabieg stylizacji starł jednak z pierwowzoru,
zgodnie z założeniem, wszystkie cechy gwarowe. Niekiedy zatarte zostało nawet swoiste piętno
indywidualnego
przekazu i zmieniona tym samym wymowa treści (np. sens epilogu
baśni ,,0 Krzywdzie
i Pomocy" zaskakująco
odmienny od epilogu wersji źródłowej czy wyłożenie
znaczenia
symbolicznych
trzech
lilii w zakończeniu
baśni
,,0 Bogdynku,
cudownym koniu i pięknej królewnie"
- w źródle potraktowane
eliptycznie).
Najdalej poszła jednak ingerencja autora w teksta,ch opracowanych
przez niego
samodzielnie.
Dotyczy to głównie pod.ań, które źródła przekazują
często w postaci
niepełnej,
niekiedy nawet kalekiej
(na 87 podań tylko 4 zostały przedrukowane,
wszystkie pozostałe są opracowaniami).
Autor zachował tu pomysł przewodni, przekazany przez źródło, wprowadził
jednak wł.asną narrację,
tworząc bardziej lub
mniej rozbudowane
opowieści. Odpowiedni
do opisywanych
wydarzeń koloryt nadają poszczególnym tekstom starannie dobrane i weryfikowane
realia i słownictwo,
wprowadzanie
elementów
wierzeniowo-obrzędowych
(np. w "Ostatniej
Sobótce
w Wałczu"), dawnych pieśni rycerskich
i ludowych, dialogów. Zgodnie z przeznaczeniem zbioru, urealnieniu
akcji służą wcielane do tekstów dane historyczne w postaci dat, rodowodów,
szlaków, opisów położenia polityczno-geograficznego,
konkretnych
nazwisk w miejsce
ogólników,
a niekiedy
całych ram historycznych,
wstępów czy zakończeń komentujących
okres i fakty, klamer nawiązujących
do
współczesności.
Dużą rolę gra tu teź obecność przyrody ściśle stopionej z treścią

Recenzje,

przeg!qc1y

wyc1awnictw

241

i czasopism

opowiadania, stąd częste opisy krajobrazów,
ukształtowania
terenu na tle różnych
pór roku i dnia, wytwarzające
pożądany nastrój.
Rolę przewodnika
w tym materiale
spełnia zamieszczony
na końcu komentarz
uwzględniający
każdy tekst z osobna. Składa się on z kilku warstw;
pierwszą
i najważniejszą
jest komentarz bibliogr.aficzny.
Odsyła on do źródeł drukowanych,
które były podstawą przedruku
czy przeróbki autora, uwzględnia też, co niezwykle
cenne, publikacje
wcześniejsze,
na których oparli się autorzy cytowani w Orlim
gnieździe. Zasada ta przeprowadzona
jest na ogól konsekwentnie,
zdarzylo się jednak parę istotnych potknięć. Np. odsyłacz żródłowy dotyczący podania "Zaniemyśl
i Płowce" powołuje się jedynie na cz. I i III W. Ks. Poznański.ego Kolberga, przemilczając fakt, że w cz. I Kolberg cytuje za "Przyjacielem
Ludu" (R. 3/1836 nr 12
i 19), w cz. III zaś przytacza korespondencję
"Wieku"; w innym przypadku komentarz do opowiadania
"Zaklęta księżniczka
w zamku gnieźnieńskim"
powołuje się
wyłącznie na cz. II serii wielkopolskiej
Kolberga
(powinno być: cz. III) oraz
cz. IV, pomijając
wcześniejszą
proweniencję
tekstu, który Kolberg przejął, skróciwszy go, z Baśni wielkopolskich
dla młodzieży
Emilii Puffke, zbioru pod względem wartości folklorystycznej
bardzo nieudanego.
W niektórych
wypadkach
komentarz
źródłowy uzupełnia
nazwisko informatora
i miejsce sporządzenia
zapisu, co ma szczególne znaczenie przy tekstach
pochodzących z niemieckiego zbioru Ottona Knoopa, gdyż wskazuje, że narratorami
byli
Polacy.
Drugim stałym elementem
komentarza
jest uwaga o sposobie przygotowania
tekstu,a
więc nota, że jest to przedruk,
adaptacja
lub opracowanie.
Zdarza się
też komentarz
rzeczowy, wyjaśniający
wątpliwe lub kontrowersyjne
realia historyczne (np. informacja o sprowadzeniu
do Polski przez Bolesława Chrobrego pięciu
benedyktynów
i osadzeniu ich koło Międzyrzecza,
gdzie w 1003 r. zostali zamordowani, sprostowanie,
że bohater podania o "wielkim budowniczym",
to nie Piotr
Duńczyk, a Piotr Włast, czy uwagi o Janie Płomieńczyku
Nałęczu zw. diabłem
weneckim).
Wreszcie ostatnią wnrstwę stanowią odsyłacze do Pols/dej bajki ludowej
w układzie systematyczn y Tn, osadzające
teksty, których dotyczą, w systemie klasyfikacji
międzynarodowej.
Posiada je ponad 1/3 tekstów, w tym większość dotyczy rozdziału
VII poświęconego baśniom i anegdotom. Odsyłaczem takim opatrzone są wszystkie
teksty, których wątek notuje PBL.
Obok komentarza,
na oprawę naukową
zbioru skł.ada się Przedmowa
autora
omawiająca
założenia, zawartość książki i dająca krótki rys hi;;toryc:wy dziejów
folklorystyki
wielkopolskiej,
oraz wykaz bibliografii
i sporządzony
przez ,autora
"Słowniczek wyrazów staropolskich, gwarowych i obcych".
Z charakterem
publikacji
harmonizuje
szata edytorska,
w której
na uwagę
zasługują kolorowe ilustr,acje Jana Marcina Szancera.
Tak więc omawiany zbiór, wychodząc z rąk specjalisty,
który trafnie dokonał
naukowej analizy i selekcji źródeł, wyrażając
to odpowiednim
zestawem tekstów
i komentarzem,
będzie na pewno książką pożyteczną
w ręku młodzieży i wielu
czytelników dorosłych, pragnących
zapoznać się z wielkopolską
literaturą
ludową.
Ze względu jednak na daleko niekiedy posuniętą
ingerencję
autora w materiały
przekazane przez źródła, dla bajkoznawcy,
badającego
utwór ludowy jako dokument źywej tradycji i indywidualnego
przekazu, ten typ opracowania
źródeł folklorystycznych nie może być przydatny.
Elżbieta
16 -

Lud,

lorn

LIV

Millerowa

242

Recenzje,

Franciszek Kotula,
górzan.

Folklor

Muzeum w Rzeszowie.

przeglqdy

słowny

wydawnictw

osobliwy

Wydawnictwo

t czasopism

Lasowiaków,

Lubelskie,

Rzeszowiaków

i Pod-

1969, ss. 249.

Z czymś osobliwym mamy do czynienia nie tylko w tytule oraz - jak ten
zdaje się zapowiadać - w treści omawianej książki, ale także w całej sytuacji jej
powstania. Chodzi o autora tej publikacji. Franciszka Kotuli od strony jego działalności i dorobku naukowego przedstawiać
nie potrzeba. Podkreślić trzeba wszakże
osobliwą pasję badawczą tego regionalnego
badacza terenowego,
należącego bez
wątpienia do ostatnich - klasycznych rzec można - regionalistów,
a wśród nich
do bodaj "ostatnich,
co tak poloneza wodzą". Pasja poszukiwawcza,
szperacka,
zbieracka, dokumentacyjna
w zakresie szeroko pojętej kultury regionu towarzyszy
jego działalności od bodaj ponad czterdzi€stu lat i to - można rzec - ze wzrastającą siłą. Obecnie, kiedy osiągnął on siedemdziesiątkę,
znalazł się wobec nieprzebranych
wręcz zbiorów swych materiałów,
z których usiłuje udostępnić publiczności czytelniczej przynajmniej
część. Kotula stworzył czy zastąpił sobą i swoją
działalnością
badawczą całą niemal instytucję. Objął badaniami region rzadko penetrowany przez wyspecjalizowane
placówki etnograficzne
i folklorystyczne.
A jest
to region należący dzisiaj bez wątpienia do najhardziej
interesujących
i "złotodajnych", jeśli chodzi o badania tradycyjnej
kultury ludowej. Kotula od lat świadom
jest, że to "stare złoto" szybko zanika, że trzeba je szybko "wykopać" i zachować
póki jeszcze czas. Stąd pochodzi jego podziwu godna pasja, niespokojna i niespożyta aktywność kierowana stałą ideą.
Miał Kotula w swej karierze badacza-regionalisty
kilka kolejnych "umiłowań":
ceramik,a, stroje, plastyka,
budownictwo
ludowe, mieszkalne
i obronne. Ostatnio
pasją jego stała się dokumentacja
folkloru regionalnego. Ten usiłuje przede wszystkim z pamięci ludzi i wprost z przejawów życiowych utrwalić i jakoś usystematyzować. Kotulę, jako autora wielu rozprawek
historycznych,
.a ostatnio pracy
Rozmowy
ze skorupami
(w druku) pociągają
jednak szczególnie te postacie
i wytwory folkloru, które zdają się być owym "starym złotem", pochodzić gdzieś
z głębi wieków. Te zdaje się swym zmysłem szperackim niejako dobrze wyczuwać,
jednak stronę genetyczno-porównawczą
zostawia specjalistom. Pisze też we wstępie
omawianej pracy wyraźnie: "Nie znajdzie tedy czytelnik C .. ) prób genezy tych czy
innych utworów, zestawień i analogii, rozbioru poetyckiego,
rozważań nad prawidłami kompozycyjnymi,
zjawiskami
językowymi itd." Chodzi mu tylko o "przekazanie późniejszym
syntetykom
i historykom
literatury
ludowej materiału
naukowego, tym wartościowszego,
że (...) zebranego bezpośrednio w terenie, od żywych
ludzi" (s. 9).
Tak też trzeba na tę pozycję wydawniczą patrzeć. Chodzić więc tu będzie raczej
tylko o jej zaanonsowanie.
Nawet nie można nawiązywać do pewnych prób autora
w wyjaśnianiu
niektórych
tekstów zarówno z punktu widzenia historycznego
jak
i tekstowego, są to bowiem wyjaśnienia
tylko "na wyczucie", a nie oparte o normalny warsztat folklorystyczny.
Z pięciu rozdziałów najmniej
udany i wartościowy
jest pierwszy i najobszerniejszy - "Pieśni weselne". Na 60 stronach autor starał się pogodzić i połączyć
kilka na raz spraw: opis kolejnych etapów wesela jako obrzędu z wyjaśnianiem
niektórych
charakterystycznych
jego momentów (wianka, rózgi, kołacza, korowaja,
oczepin) z tekstami odnośnych pieśni wplatanych
w treść opisową oraz z w.ariantarni zróżnicowań regionalnych
(cały teren i Brzozowskie, dziwnie temu terenowi
przeciwstawione).
Z takiej próby "upchania"
wszystkiego na raz wyszło niewiele.
Powstał bowiem stąd zlepek tekstów pieśniowych
z różnych terenów, w gruncie

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

czasopism

243

rzeczy szczupły, gdyż mogły się tu znaleźć tylko niektóre, wybrane pieśni, same
w sobie cenne, ale w takim zestawieniu
niewiele wnoszące. Opisy obrzędów musiały zostać ograniczone do minimum, przy czym autor nie przestrzega ich porządku
chronologicznego,
nawracając
do tych samych etapów kilkakrotnie.
Wydaje się,
że było by łepiej, gdyby ,autor bądź zrezygnował z tej partii pieśni przeznaczając
je do odrębnej
i pełniejszej
publikacji,
tylko pieśniom weselnym
poświęconej,
bądź też ograniczył się do pieśni związanych z jednym tylko etapem wesela, albo
też do jednego ich rodzaju, jak to czyni na końcu, podając pieśni humorystyczne
i satyryczne.
Pierwszorzędną
wartość posiada rozdział II "Poezja znachorskich
zamówień".
Ten dział tradycyjnej
kultury wsi został u nas - j1rk wiadomo - mało przebadany i znany z racji trudnoŚCi uzyskania
informacji
o zamówieniach
(wiadomo,
zdradzenie komuś tekstu i zabiegu znachorskiego
odbierać miało znachorowi jego
"siłę" magiczną). Autor przebadał
bardzo zachowawczy
pod tym względem teren
Puszczy Sandomierskiej,
umiał dotrzeć do inforTI1Jatorów, zdobyć ich zaufanie
i utrwalić stąd aż 17 tekstów różnych zamówień oraz opisów czynionych przy tym
praktyk. Nawet z terenu Podgórza uzyskał ponadto 8 tekstów, co w sumie daje
największy u nas zbiór owej "najstarszej
formy poezji", jak ją chyba słusznie
za Sto Czernikiem nazywa. Dotyczą one zamówień: uroków (8 tekstów), róży (5),
zwichnięcia (4) i takich jak: łuszczki na oku, ukąszenia węża, reumatyzmu,
czezycy u bydlęcia i tzw. obyczajowe
(raczej życzeń osobistych). Niektóre poznajemy
tu po raz pierwszy. Do takich należy pochodzące niewątpliwie
z czasów feudalnych wierszowane
liczenie snopów oraz - mająca cechy zamówienia "litania
do masla".
Ciekawy i obszerny
jest rozdział o kolędach.
Daje tu autor szereg opisów
obchodów kolędniczych
zwanych "Turoniem",
"Szopką",
"Gwiazdą"
czy "HeroJem" i śpiewanych wówczas kolęd. Autor wydziela tu noworoczne zwane "drabskimi" i "szczodraczymi"
z terenu południowej
Rzeszowszczyzny.
Niektóre z nich
znane są z kantyczek,
sporo wygląda na oryginalne,
bądź nowe, bądź dawnego
pochodzenia (wywodzone przez autora np. z twórczości sowizdrzalskiej).
Charakterystyczne
są tzw. kolędy świeckie, traktowane
j.ako średniowiecznego
pochodzenia. Wśród tego zestawu mamy istotnie nowe i znakomite
odkrycia, nadające
się do specjalnej historyczno-porównawczej
analizy, ale tę należy zostawić folklorystom. W każdym razie Kotula ma duże zasługi w ich odkryciu i utrwaleniu.
Do specjalnej analizy nadawałyby się też pieśni przedstawione
w rozdziale "Echa
wydarzeń historycznych".
Nie ma ich wiele, tak jak i w życiu rzadko się one
przejawiły.
Najciekawszą
zapewne jest pieśń o Ciuryle, mająca swoje koneksje,
a także odpowiednik w pc,dłańcuckim tańcu zwanym "ciuryło". Mamy tu utrwalone
także pieśni chronologicznie
nowsze, aż do powstałych
w czasie ostatniej wojny.
Wzbog.aca to znacznie dotychczasowe zbiory.
W końcowym rozdziale zebrał autor dość bogaty i ciekawy zbiór kołysanek (tak
mało u nas zanotowanych),
dalej pieśni pastuszych, sierocych, dożyn'kowych, echa
pieśni sobótkowych, nieco przykladów
pieśni emigranckich,
zawodowych (furmańskie, żołnierskie,
złodziejskie)
onaz satyryczno-żartobliwych,
śpiewanych
głównie
na weselach.
Jeśli chodzi o same pieśni, to omawiany zbiór ma - pomijając cenne odkrycia
tekstów o starej niewątpliwie
metryce - tylko połowiczną wartość a to dlatego,
że żadna z pieśni nie ma melodii. Kiedy się pomyśli, że pierwsze zbiory pieśni
O. Kolberga sprzed 130 lat tak wysoką uzyskały ocenę właśnie z racji połączenia
przez niego programowo
dwóch nieodłącznych
stron pieśni - tekstu i melodii -

244

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

! czasopism

w jedną, dopiero wtedy przemawiającą
i wartościową
całość, to dziwnego doznaje
się dzisiaj uczucia stykając
się z samymi tylko ich tekstami.
O ile wiem, na
dołączenie melodii nie zgodziło się wydawnictwo.
Wielka szkoda. Wartość zbioru
byłaby wówczas niepomiernie
większa. Dobrze przynajmniej,
że znalazło się tu
sporo oryginalnych
ilustracji.
Józef

Dyskusja
folklorystów
radzieckich
nad
1956-1966. (Według artykułu Z. I. Vlasovej
Folkloru",
w: "Russkij Folkłor. Historyczne
dia i materiały"
1968, t. 11, s. 337-339).

10 tomami rocznika
Omówienie
dziesięciu
związki w folklorze

Bllrszta

"Russkij Folkłor"
(omów "Russkogo
słowiańskim.
Stu-

W marcu 1968 r. odbyła się w Leningradzie
narada folIdorystów
radzieckich
nad ID-letnim dorobkiem swego jedynego w ZSRR wydawnictwa
specjalistycznego
"Russkij Folkłor",
rocznika ukazującego
się od 1956 r. w ramach prac Instytutu
Literatury
Rosyjskiej
(Domu Puszkina)
Akademii
Nauk ZSRR. Współinicjatorem
narady,
obok Instytutu,
była Rada Naukowa
do spraw Folkloru
przy Wydziale
Literatury
i Języka AN ZSRR.
Jak stwierdził
przl.:wodniczący
narady prof. dr A. D. Sojmonov, na treść 10
tomów czasopisma
złożyły się prace ponad 100 naukowców
ze Związku Radzieckiego oraz wielu wybitnych
folklorystów
z zagranicy.
W ciągu swego lO-lecia
czasopismo
przyczyniło
się do znacznego
zacieśnienia
więzi między badaczami
centralnych
i terenowych
radzieckich
instytucji
naukowych
oraz zagranicznych
placówek folklorystycznych,
co miało poważne znaczenie dla rozwoju nauki.
Podstawowy
referat
na naradzie
wygłosiła
80-letnia
uczona, nestor etnografii
i folklorystyki
radzieckiej
i europejskiej,
prof. dr A. M. Astachova,
członek kolegium redakcyjnego.
Autork,a poddała analizie treść i budowę wszystkich
tomów
"Russkogo Folkłora" i ukazała sposób, w jaki wydawnictwo
odzwierciedlało
i kształtowało rozwój myśli naukowej.
Jeżeli chodzi o tr2ść - w piśmie stawiano i rozwiązywano
podstawowe zagadnienia teorii folkloru
w związku z badaniami
nad współczesną
twórczością
ludową
(tomy 1, 5-6,
8-9);
wiele miejsca
poświęcono
zagadnieniom
specyfiki
poszczególnych gatunków i dyferencjacji
form folkloru (tomy 5, 10) oraz problemom wzajemnego stosunku
literatury
i folkloru, głównie w oparciu o materiały
literatury
starorosyjskiej
i radzieckiej
(tomy 2-4, 7). Prawie w każdym tomie zajmowano
się badaniem
historii folklorystyki.
Wiele prac z tej dziedziny, opartych w dużej
mierze na poszukiwaniach
archiwalnych,
wzbogaciło historiografię
mdziecką (prace
o S. 1. Guljajeve,
N. A. Ivanickim,
P. V. Kirejevskim,
J. E. Linevoj, G. I. Parichine, G. L Ponomareve,
P. N. Rybnikove, P. V. Sejne i in.). Poruszane były także
zagadnienia
tekstologii (tomy 1, 6-7), metody badań terenowych
(tom 9); większość
tDmów zawierała wybór bibliografii związanej z treścią.
Pod względem
strukturalnym
"Russkij
Folkłor"
posiadał
zasadniczo
3 działy:
studia i rozprawy,
materiały
i publikacje,
kronikę,
jednak
w ostatnich
tomach
materiały i luonika nie były prezentowane.
Zarówno referat, jak i dyskutanci,
którzy ocenili pismo jako cenne źródło informacji
naukowej
oraz jako organ folklorystyki
ukierunkowujący
rozwój nauki,

1{CCl'1l:jc,

pr.:cylc{llU

lvy<1uwnicLw

i

245

czasopLsrn

wskazali
na potrzebę
podjęcia
w najbliższych
tomach
niewystarczająco
dotąd
u względnianej
problematyki,
odpowiadającej
aktualnym
wymogom nauki: metodologii, studiów nad folklorem
w aspekcie socjologii, strukturalistyki
i semiotyki,
studiów nad dramatem
ludowym i zagadnieniami
poetyki folkloru, badań muzykologicznych, zbieractwa, ewidencji i kartografowania
folkloru.
Pod adresem kolegium redakcyjnego
zgłoszono szereg postulatów
zmierzających
do udoskonalenia
pisma, tj. nadania mu bardziej wszechstronnego
charakteru
międzyrepublikańskiego
i międzynarodowego,
zwiększenia jego polemiczności, ulepszenia struktury,
przyspieszenia
częstotliwości
ukazywania
się do pół roku itp.
Uczestnicy
narady
postulowali
więc m.in. poszerzenie
zainteresowań
folklorem
narodów ZSRR oraz informacji
o materiałach
archiwów wojewódzkich
i zbiorach
amatorskich.
W związku z opracowywaniem
zbiorów przez niektóre instytuty republikańskie
postulowano
omówienie
w najbliższych
numerach
problemu
klasyfikacji folkloru pod względem gatunków
i kryteriów
wewnątrzformalnych
oraz
systematyzacji
materiału
archiwalnego,
a także poruszenie
zagadnień tekstologicznych. Postulowano
również przeznaczenie
jednego z tomów na omówienie metod
pracy terenowej
i kartografowania
zjawisk folkloru
(w celu zestawienia
atlasu
badań), dla ułatwienia
likwidacji
"białych plam" na mapie badań folklorystycznych.
W odniesieniu do struktury
czasopisma zgłoszono następujące
postulaty:
szersze
publikowanie
materiałów
folkloru współczesnego,
wprowadzenie
streszczeń
obcojęzycznych i informacji o autorach, zmniejszenie działu bibliograficznego
powołując
specjalne
towarzyszące
wydawnictwo
biuletynów
bibliografii
folkloru,
otwarcie
dzialu krytycznych przeglądów i recenzji prac radzieckich i folklorystyki światowej,
poszerzenie działu informacji
o życiu naukowym
folklorystyki
krajowej
i zagranicznej oraz wznowienie działu kroniki.
Na uwagę zasługuje
postanowienie
narady w sprawie wprowadzenia
wielotematyczności pisma, w odróżnieniu
od monograficznego
charakteru
trzech ostatnich
tomów (S-lO), przy zachowaniu zasady wyboru tzw. problemu głównego, określającego podstawową
zawartość tomu. I jeszcze jedno postanowienie
narady zwraca
swą uwagę, mianowicie
zmiana karty
tytułowej
czasopisma,
wprowadzona
ju.ż
w tomie 11. "Russkij Folkłor", dotychczasowy
podtytuł czasopisma, wyeksponowano
jako tytuł główny.
Do życzeń dalszego rozwoju tego cennego czasopisma
dodać warto jedno, by
było ono łatwiej dostępne w Polsce.
Medard

V. E. Gnsev, Izuceni.je
skij Folkłor. Istoriceskije
1968, t. 11, s. 318-336.

slavjanskogo

svjazi

folklora

v slavjanskom

v sOV1'emennoj

folkłore.

Tarko

nauke. "Rusi issledovanija"

Tusskoj

Materialy

Zainteresowanie
nauki rosyjskiej i radzieckiej folklorem słowiańskim, od dawna
żywe i owocne, wzrosło znacznie po drugiej wojnie światowej.
Bardzo istotnym
bodźcem w rozwoju tej dziedziny była moskiewska
narada w 1961 r. koordynująca
prace słowianoznawcze,
na której czołowy folklorysta
N. L Kravcov
w swym
referacie RezuUaty i zadania w zakresie badań nad folklorem
Słowian
zachodnich.

246

Recenzje,

przegLądy

wydawntctw

i czasopism

oraz inni specjaliści
uczestniczący
w naradzie,
J. N. Smirow
i B. N. Putiłov, wskazali na najważniejsze
potrzeby naukowo-organizacyjne
w dziedzinie rozwoju folklorystyki
słowiańskiej, tj. na metodę badań i kadrę naukowców.
Od tego czasu w rosyjskiej folklorystyce
dokonano bardzo wiele. Wprawdzie badania z braku dostatecznej kadry nie osiągnęły jeszcze pożądanego rozmachu, jednak rozwijają
się one we wszystkich
dziedzinach
folkloru słowiańskiego,
a ich
oparciem jest metoda historyczno-porównawcza,
której wypracowanie
na podstawie
metodologii marksistowsko-leninowskiej
oraz upowszechnienie,
zwłaszcza w badaniach nad eposem Słowian wschodnich, rozpoczęli w latach 50-tych N. L Kravcov
i P. G. Bogatyrev w toku walki z burżuazyjnym
komparatywizmem.
Prace tych uczonych - N. L Kravcov Historyczno-porównawcze
badania eposu
narodów
słowiańskich,
w: Podstawowe
zagadnienia
eposu Słowian
wschodnich
(Moskwa 1958), P. G. Bogalyrev Niektóre
aktualne
zadania
w badaniach
porównawczych
nad eposem Słowian
(tamże), jak również referat V. M. Zirmunskogo
wygłoszony na IV zjeździe slawistów pt. Twórczość epiczna narodów słowiańskich
a zagadnienia
badań porównawczych
eposu (Moskwa 1958) oraz prace B. N. Putiłova o południowosłowiańskich
pieśniach junackich,
zwłaszcza referat pt.
Typologiczne spotkania
eposu jugosłowiańskiego
i rosyjskiego,
wygłoszony n.a XIII kongresie folklorystów
Jugosławii
w 1966 r., i referat V. K. Sokołovoj O niektórych
prawidłowościach
rozwoju
folkloru
w dziedzinie
pieśni historycznej
narodów
słowiańskich
na V międzynarodowym
zjeździe slawistów w Sofii w 19·63 r., przyczyniły się do głębszego zbadania słowiańskiej
twórczości epicznej - jej wzajemnych
związków, czynników wpływających
n.a powstawanie
odrębności w formach i treści
utworów ludowych, sposobów przekazywania
wydarzeń historycznych,
wyobrażania
postaci itd.
Nowością odkrywającą
dalsze perspektywy
badań historyczno-porównawczych
jest praca J. L Smirnova
Słowiańska
wspólnota
epiczna
(1967), w której autor
analizuje wzajemny stosunek systemów gatunku \V folklorze Słowian wschodnich,
zachodnich i południowych.
W ostatnich latach - obok badań eposu - znacznie wzrosło zainteresowanie
słowiańskim folklorem balladowym. Badania porównawcze prowadzą tu folkloryści
rosyjscy, jak i europejscy (m.in. M. Arnautov, K. Horalek, Z. Kumier, H. Romańska), wobec czego można obserwować nawet swoiste współzawodnictwo
w tej dziedzinie. W radzieckich badaniach dominują prace monograficzne
nad poszczególnymi
wątkami, wskazujące
na nowe możliwości stosowania
metody historyczno-porównawczej. Tak np. D. M. Bałasov, zajmując się zasadniczo rosyjską balladą o straceniu zniesławionej
żony, pokusił się o zlokalizowanie
powstani.a wątków znanych
wszystkim Słowianom wschodnim, a L L Zemcovskij, który zbadał wszystkie warianty ballady o córce-ptaszku
znane u Słowian wschodnich
i zachodnich, obalił
przyjętą przez wiele autorytetów
tezę o zachodnim pochodzeniu tego tematu. Najszersze jednak osiągnięcia
w badaniu porównawczym
ballad słowiańskich
należą
do B. N. Pu:1:iłov,a,który w szeregu prac, m.in. w Słowiańskiej
baHadzie hist.orycznej
(Moskwa-Leningrad
1965) zajął się zagadnieniem
odrębności
historyzmu
ballad
w porównaniu
z historyzmem
eposu bohaterskiego
lub epicznych pieśni historycznych. B. N. Putiłov skoncentrował
swe wysiłki na wyk<lzaniu podobieństw między
balladami
słowiańskimi.
Jak wiadomo, jest to zadanie bardzo trudne, gdyż na
pierwszy rzut oka ballady wyraźnie różnią się cechami narodowymi
i ludowymi.
W dziedzinie badań porównawczych
nad pieśnią liryczną najbardziej
interesujące
są prace muzykologów.
Wyróżniają
się tu dwie prace: F. A. Rubcova ZWiązki
intonacyjne
w twórczości
pieśniowej
narodów
słowiańskich
(Leningrad 1962), dotyi południowych

Recenoje.

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

247

cząca glównie folkloru obrzędowego
i będąca jeszcze jednym zaprzeczeniem
psychoanalitycznej
freudowskiej
koncepcji
słowiańskiej
obrzędowości,
która doznała
miażdżącej
krytyki
na IV międzynarodowym
zjeździe
slawistów,
oraz praca
L. V. Kułakovskogo
Pieśń, jej język, struktura,
dzieje (Moskwa 1962), będąca syntetycznym studium ludowej pieśni r;)syjski0j i ukraińskiej
jako złożonej artystycznej
całości tekstowo-melodycznej.
Porównawcze
badanie folkloru pieśniowego
- zdaniem V. E. Guseva - moglo by pomóc w rozwiązaniu
problemu klasyfikacji
liryki
ludowej - jednego z najbardziej
złożonych problemów
w folklorystyce
międzynarodowej. Do pierwszych prób w tym kierunku zalicza się pracę N. P. Kołpakovoj
skupiającą
uwagę n.a podobieństwach
w głównych,
zestawionych
przez autorkę
grupach pieśni rosyjskich, białoruskich
i ukraińskich.
W znacznie mniejszym
stopniu niż pieśń badana jest porównawczo
proza słowiańska, niemniej i w tej dziedzinie dorobek rosyjskiej
folklorystyki
jest okazały.
oto najważniejsze
prace: N. V. Novikov a zbieraniu i badaniu porównawczym
bajki
wschodnio-słowiańskiej,
"Russkij Folklor"
1963 t. 8 (an.aliza w aspekcie historiograficznym);
L. G. Bar.ag Olbrzymy
(osiłki)
w białoruskich
bajkach
i podaniach
(dotyczy formowania
się wschodniosłowiańskiego
eposu), "Russkij
Folklor"
1963
t. 8; E. V. Pomeranceva
W sprawie narodowego
i międzynarodowego
pierwiastka
w opowiadaniach
ludowych,
w: Historia, folklor,
sztuka ludów słowiańskich,
referaty na V międzynarodowym
kongresie slawisów w Sofii" Moskwa 1963 (studium
porównawcze
tematu
"niewierna
żona" według
systematyki
Aarne-Thompsona,
nr 13liO); R. R. Gelhardt O badaniu porównawczym
folkloru
robotniczego,
"Sovietskaja Etnografija"
1962 nr 5 (studium nad prozą górników nie tylko słowiańskich)
i tegoż O badaniach Jolkloru robotniczego,
"Russkij Folklor" 1963 t. 8 (klasyfikacja
prozy, artyzm i historia folkloru itd.).
W ostatnich latach w radzieckiej
folklorystyce
rozwija się tendencja
do stosowania metodyki historyczno-porównawczej
w badaniach
nad folklorem współczesnym, tj. głównie nad procesami dokonującymi
się w folklorze w warunkach
walki
rewolucyjno-wyzwoleńczej
narodów słowiańskich
i ich socjalistycznych
przeobrażeń.
Przystępuje
się więc do bardzo złożonych badań nad prawidłowościami
ewolucji
folkloru w naszych cza~ach. Główne prace w tej dziedzinie prowadzą dwaj uczeni:
V. E. Gusev Partyzancka
poezja Słowian
w latach drugiej
wojny
światowej,
w:
Historia, folklor,
sztuka ludów słowiańskich,
Moskwa 1963; tegoż Ideowo-estetyczne
właściwości
rosyjskiego
folkloru
Wielkiej
Wojny
Ojczyźnianej,
w: Rosyjski folklor
Wielkiej
Wojny
Ojczyźnianej,
Moskwa-Leningrad
1964; Typizacja
rzeczywistości
w folklorze partyzanckim,
w: VII międzynarodowy
kongres nauk antropologicznych
i etnograficznych,
Moskwa 1964; Walka u:yzwoleńcza słowiańskich
narodów w pieśniach, w; Słowiański
folklor
i j'zeczywistość
historyczna,
Moskw3 1964 (rozpatrywanie zmian w folklorze na podstawie antyfaszystowskiego
folkloru narodów słowiańskich);
oraz A. D. Sojmonov Nowe procesy w folklorze
Słowian
wschodnich,
"Russkij Folkłor" 1963 t. 8 (historyczna
perspektywa
rozwoju folkloru rosyjskiego,
białoruskiego i ukraińskiego).
Badania
porównawcze
nad wspólczesnym
folklorem
rozwijają
się coraz bardziej, V. E. Gusev zwraca jednak uwagę na konieczność
podejmowania
zarówno
kompleksowych
badań porównawczych
nad słowiańskim
folklorem
tradycyjnym,
zwłaszcza nad zagadnieniami,
które dotychczas najmniej
poznano, tj. nad różnymi
formami sztuki i folkloru słownego (np. przysłowiami
i zagadkami),
nad wzajemnym wpływem
folkloru
muzycznego,
pieśniowego,
tanecznego
i dramatycznego,
związkami twórczości z mitologią, obrzędowością,
instytucjami
społecznymi,
zwyczajami itd., jak też badań poświęconych
folklorowi poszczególnych
narodów (lu-

2:18

Rccenzje,

przeglądy

wyuawni.ctw

i czasopism

dów) słowiańskich.
Prace
w pierwszym
z powyższych
kierunków
podjęli już
P. G. Bogatyrev (badanie porównawcze
mitologii słowiańskiej)
oraz V. V. Ivanov
i V. N. Toporov (objaśnienie charakterystycznej
w folklorze słowiańskim symboliki
i systemu przeciwieństw,
dokonane w oparciu o zbiory słowial1skiej etnografii,
folklorystyki
i lingwistyki).
Jeśli zaś chodzi o badania w zakresie folkloru narodów najwięcej
uwagi radzieccy folkloryści
poświęcili
dotychczas Słowianom
południowym,
ich eposowi: prace V. E. Guseva, N. 1. Kravcova, 1. N. GoleniSceviCl-Kutuzova, B. N. Putilova, L. S. Septajeva, J. 1. Smirnova i N. N. Veleckoj. Folklor
bułgarski badali L M. Śeptunov, N. A. Gridasova, N. Kornejeva
i N. L Kravcov,
a zachodniosłowiański
- P. G. Bogatyrev, A. V. Pozdnejev (o polskich pieśniach
w rosyjskich śpiewnikach
rękopiśmiennych
XVIII w.), P. N. Berkov, V. B. Vilinbachov, N. B. Engovatov, R. 1. Gruber i 1. F. Bełza (m.in. o polskim i niemieckim
folklorze pieśniowym), V. E. Gusev (poezja polskich partyz.antów). Folklorem ukraińskim i białoruskim
zajmowali się B. P. Kirdan, J. 1. Gudosnikov, B. N. Putilova
i A. V. Pozdnejev (dumy i pieśni ukraińskie)
oraz L. G. Barag (bajka białoruska).
Charakterystycznym
szczegółem
slawistyki
radzieckiej
jest badanie
folklorystycznych źródeł twórczości wybitnych pisarzy słowiańskich.
Wśród licznych prac
na ten temat, opublikowanych
w zeszytach
"Literatury
narodów słowiańskich"
wydawanych
przez Instytut
Słowianoznawstwa
AN ZSRR oraz w osobnych wydawnictwach,
uwagę naszą zwracają
prace E. A. Słobodskiej,
S. S. Sovetova
i A. A. Savickego o twórczości Adama Mickiewicza, O. S. Ostroj o ludowości w estetyce polskiego romantyzmu rewolucyjnego
oraz V. B. Obolevica Historia literatury
polskiej

(1960).

Na koniec - wzmianka o pracach dotyczących historii folklorystyki
słowiańskiej.
Oprócz znanej pracy M. K. Azadovskogo Historia
folklorystyki
rosyjskiej,
w której
wiele miejsca udzielono folklorystom
narodów słowiańskich,
ukazały się prace
N. 1. Hagen-Thorna
na temat folklorystyki
bułgarskiej, N. 1. Kravcova, B. N. Putiłova i V. E. Guseva o folklorystyce
Jugosławii i o Vuku Karadźiću, V. E. Guseva
i N. V. Novikova o folklorystach
ukraińskich
i białoruskich,
K. 1. Rovdy o związkach z folklorystami
czeskimi, M. F. Pjanych na temat historii wydania "Encyklopedii filologii słowiańskiej",
T. S. Karskoj, 1. M. Kolesnickoj i M. J. Melc o działalności folklorystów
rosyjskich i wreszcie praca L. N. Vinogradovoj
pt. Miejsce
i znaczenie Kolberga
w polskiej
folklorystyce,
tejże recenzja Slownika
folkloru
polskiego,
S. N. Azbcleva i V. B. Vilinbachov
Pismo polskich
folklmyslóu'
maz
V. E. Guseva Slawistyczna
konferencja
folklorystów
(Warszawa 1966).
Medard

Tarko

Erhard Hexelschneider,
Izucenije
russkogo
folklor a w Germanskoj
DemokratiRespublike
(1945-1966). "Russkij Folkłor. Istoriceskije
svjazi v slavjanskom
folkłore. Materialy i issledovanija",
1968, t. 11, s. 297-307.
ceskoj

Tradycja
poznawania
i badania folkloru rosyjskiego
w Niemczech jest dosyć
dawna; przypomnijmy
kilka faktów. Pierwsze przekłady
rosyjskich
pieśni ludowych i bajek były publikowane
w prasie niemieckiej
w końcu XVIII wieku.
Szersze zapoznanie społeczeństwa
z folklorem rosyjskim, zwłaszcza pieśnią, miało

Recenzje,

przcg!<{lly

wydawnictw

i czasopism

24!J

miejsce w początku XIX wieku w czasie walki Serbo-Łużyczan
o niepodległość
(okres entuzjazmu dla eposu ludowego) oraz podczas wojny 1813-1815. Rozbudzone
zainteresowanie
folklorem osiągnęło szczyt w pierwszej połowie XIX wieku dzięki
rozwojoWi folklorystyki,
a zwłaszcza dzięki licznym przekładom
rosyjskich pieśni
i bylin oraz bajek (w których bad.aniu porównawczym'
i upowszechnieniu
najwięcej zasług położyli bracia Grimm), a także dzięki pierwszemu
dokładnemu
omówieniu
najważniejszych
gatunków
folkloru
słowiańskiego
przez Th. A. L.
v. Jacoba (Talvj) przy udziale J. W. Goethego i J. Grimma.
Zainteresowanie
to
malało w drugiej połowie XIX i początku XX wieku. Do 1945 r. folklorem rosyjskim zajmowali się w Niemczech nieliczni slawiści, spośród których największy
wkład do nauki wnieśli M. Vasmer, R. Trautmanr.
i A. v. Lovis of Menar w dziedzinie bajkoznawstwa
oraz A. v. Reinholdt i A. Luther - w zakresie historii
literatury rosyjskiej.
Przeobrażenia
demokratyczne
po 1945 r. na terytorium
NRD spowodowały
zupełnie nową sytuację
w nauce. Slawistyka
i folklorystyka
zaczęły odgrywać
aktywną rolę w życiu narodu, w związku z czym nastąpił burzliwy rozwój tych
dyscyplin.
Jednym
z pierwszych
zadań i osiągnięć
było zbliżenie materiałów
folklorystycznych
i badań do potrzeb szkoły, która - po raz pierwszy w historii
9bydwu państw niemieckich - folklor rosyjski, obok języka, uczyniła przedmiotem
wyksztalcenia. Wydano w tym celu liczne zbiory pieśni i opowiadań rosyjskich oraz
podręczniki i materialy folklorystyczne,
z których wiele ukazało się w doskonałym
wydaniu pod opieką naukową akademika W. Steinitza w ramach "Nowej Biblioteki
Rosyjskiej", wychodzącej od 1946 1'. do dnia dzisiejszego. Prócz tego ukazywały się
dwa periodyki naukowo-pedagogiczne
dla nauczycieli języka rosyjskiego - "Russischunterricht"
i wykładowców
muzyki "Musik in der Schule", które rozpowszechniając
wiedzę teoretyczną
w zakresie folkloru rosyjskiego
przyczyniały
się w gruncie rzeczy do kształcenia przyszłych kadr naukowych.
W rozwoju badań w NRD nad folklorem rosyjskim czasów powojennych
należy
wyróżnić dwa okresy: pierwszy - do końc.a lat 50-tych, tj. do konferencji
folklorystycznej, odbytej w Greifswaldzie
w 1959 r. z inicjatywy
Instytutu
Slawistyki
przy Uniwersytecie
greifswaldzkim,
drugi - lata następne.
a ile w pierwszym
okresie kontynuowano
tradycyjne
badania na podstawie burżuazyjnej
metodologii
(prace R. Trautmanna
i E. Schneeweisa
oraz ich uczniów, prace M. Woltnera,
pierwsze próby uogólnienia
i systematyzacji
folkloru
rosyjskiego
R. Redlich-a
i Koppego) przy równoczesnym
stopniowym przyswajaniu
metod marksistowskich
w oparciu o pomoc nauki radzieckiej,
a wszystko to odbywało się w warunkach
rozproszenia sił i przypadkowości
współpr,acy folklorystyki
z etnografią, to rozwój
badań w drugim okresie cechuje się zdecydowaną zmianą metod pracy oraz próbą
(do 1966 r. jeszcze niepomyślną) zjednoczenia wysiłków badawczych. Greifswaldzka
konferencja dała poważny impuls rozwojowi poznawania i badania folkloru rosyjskiego z pozycji marksistowskich.
I mimo niepowodzeó
w organizacji
centrum
folklorystycznego,
którego brak, lata BO-te zaznaczyły się celnymi pracami, m.in.
pierwszymi po wojnie dysertacjami
z rosyjskiego folkloru i dziedzin pokrewnych.
Na podkreślenie
zasługują
prace instytutów
slawistycznych
przy uniwersytetach
w Rostocku, Jenie i Lipsku, dotyczące aktualnych
zagadnień teorii folkloru, poetyki pieśni ludowych i bylin oraz historii rosyjskiej poezji ludowej, publikowane
najczęściej w zeszytach "Deutsches
Jahrbuch
fUr Volkskunde"
oraz "Zeitschrift.
fiir Slawislik". Poważną rolę w upowszechnieniu
prac radzieckich
w tłumaczeniu
niemieckim odgrywał kierowany
przez W. Steinitza Instytut
Etnogr.afii Niemieckiej przy Akademii Nauk w Berlinie, w którego publikacjach
wyszło V. M. Źir-

250

Recenzje,

przeglqdy

wydawntctw

t czasoptsm

t'l;orcestvo
slavjanskich
narodov
i problemy
sravnitelnogo
pod redakcją
G. Raaba oraz V. r. Cicerova Russkoje narodnoje
tvorcestvo
pod redakcją
E. Hexelschneidera
(przekład skrócony). Instytut opublikował także zbiór wybranych
prac folklorystów
radzieckich,
zawierający
- obok
dokładnego
przeglądu
powojennej
folklorystyki
i bibliogr.afii prace badaczy
folkloru słownego (A. M. Astachovoj, B. G. Bazanova, P. G. Bogatyreva, V. E. Guseva, V. J. Proppa, B. N. Putiłowa i K. V. Cistova) oraz muzykologów (V. M. Beljajeva, G. S. Vinogradova,
E. V. Gippiusa i Z. Evald). W serii .,Narodnyje skazki",
wydawanej
przez wybitnych folklorystów
J. Krzyżanowskiego,
V. Ortutaema
i W.
Steinitza, ukaZ/ał się zbiór bajek z obszernym
komentarzem
oraz posłowiem pióra
E. V. Pomerancevoj.
Także wydawane
przez Instytut międzynarodowe
czasopismo
informacyjne
"Demos" oraz wspomniane
już "Deutsches Jahrbuch fi.ir Volkskunde"
udzielają wiele miejsca aktualnym
pracom i badaniom uczonych radzieckich. Działalność ta - jak stwierdza .autor artykułu - odpowiada roli pośrednika
między
Wschodem i Zachodem, którą rocznik wziął na siebie z chwilą swego powstania.
Bardzo interesująco
przedstawiają
się rezultaty
badań niemieckich
slawistów-folklorystów
rozpatrywane
w poszczególnych
dzialach
folkloru
rosyjskiego
i w osobnych zagadnieniach
folklorystyki.
W zakresie poezji ludowej pierwsze powojenne próby, zmierzające
do uogólniającego przedstawienia
istoty i form folkloru rosyjskiego,
podjęli wspomniani
już
F. Redlich (w pracy Wprowadzenie
do folkloru
radzieckiego,
1951) i W. Koppe
(w pracach
pt. Ludowa
poezja
rosyjska,
1958) W. Koppe rozpatruje
wszystkie
gatunki folkloru chłopskiego, nie tykając folkloru robotniczego
ani współczesnego
obu klas.
Ogólne pojęcie i istotę folkloru (z ekskursjami
w dziedzinę rosyjskiej twórczości
ludowej) oraz historię folklorysty:ki wyłożył przed paroma laty serbo-łużycki
uczony
P. Nedo w cyklu wykładów,
wygłoszonych
na Uniwersytecie
im. A. Mickiewicza
w Poznaniu i tamże opublikowanych
pt. Folklorystyka,
ogólne wp1'owadzenie
(1965).
Procesom
współczesnego
folkloru poświęcone
są prace H. Raaba Wsp6lcze~na
poezja
rosyjska
i perspektywa
jej rozwoju
w okresie
przejścia
do komunizmu
(1962) oraz Ustna poezja rewolucyjna
klasy
robotniczej
a zagadnienie
realizmu
socjalistycznego
(1960). Autor podniósł tezę, iż w warunkach
socjalizmu nie maże
być mowy o pełnej zbieżności literatury
i folkloru, tymczasem literatura
ludowa
i kolektywna twórczość zbliżają się obecnie coraz bardziej.
Najwięcej
uwagi poświęcono dotąd badaniu eposu. Cenne są prace M. Brauna
i T. Fringsa
o serbskim
i rosyjskim
folklorze bylinowym,
dotyczącym
swactwa,
R. Trautmanna
o starorosyjskiej
pieśni bohaterskiej
i .arlekińskiej,
W. Koppego
o demokratycznych
elementach
w rosyjskim
eposie bylinowym
i jego związku
z życiem ludu, H. Peukerta
o artystycznej
formie bylin (Peukert uważa, że folklor
ostatecznie należy rozpatrywać
jako sztukę słowa i badać go metodami literaturoznawstwa).
W dziedzinie bajki - krótkie wprowadzenie
do badań nad właściwościami
bajki
rosyjskiej napis.ał w 1952 1'. F. Redlich, a pewnym rosyjskim motywom bajkowym
poświęcił swą pracę G. Kahlo.
Wiele uczyniono w zakresie badania liryki pieśniowej (cenne są tu poszukiwania
H. Barth) oraz przysłów
(dwa wydania
przysłów rosyjskich
w opracowaniu
A.
E. Graf.a). Prace 1. Lammel, H. Maassena i W. Steinitza, dotyczące pieśni robotniczej, ukazują
paralele
i oddziaływanie
rosyjskiej
i radzieckiej
pieśni na pieśń
niemieckiego
proletariatu,
udział tematyki
rosyjskiej
w ludowych,
robotniczych
pieśniach
niemieckich
itp., a prace E. Hexelschneidera
i E. Reissnera
omawiają

munskogo

izucenija

Epiceskoje

eposa

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

251

i czasoptsm

zagadnienie percepcji rosyjskiej twórczości ludowej w Niemczech w XVIII-XIX w.
Uwagę zwraca także pierwsza w NRD ściśle folklorystyczna
dysertacja
1. Klagge
z Rostocku na temat powojennej
czastuszki radzieckiej
(szybka zmienność i zawężenie tematyki) oraz prace H. Raaba i K. Kaspena o wykorzystywaniu
motywów
i form folkloru we współczesnej literaturze
radzieckiej.
Wśród dalszych
wielokierunkowych
prac niemieckich
folklorystów-rusycystów
figurują i takie, które w najbliższym
czasie mają służyć potrzebom szkoły i ogólnemu rozwojowi kultury, jak np. opracowanie
nowego podręcznika
folkloru, wydanie antologii rosyjskiej twórczości ludowej oraz śpiewnika dla młodzieży, analiza
procesów rozwoju folkloru współczesnego i in.
Medard

bsterreichische

Zeitschrift

i 72. Wiedeń 1968, z. 1-4;

fiir

Volkskunde.

Nowa

Seria,

t. 22

Tarko

23, całości

t. 71

1969 z. 1-4.

W ostatnich 7 zeszytach, w tym 1 podwójny,
przedstawiono
łącznie w dziale
"Doniesień
i komunikatów"
24 pozycje. Tym razem większość
stanowią
prace
z zakresu kultury duchowej, następnie społecznej, a najmniej
z materialnej.
Prac
nad współczesnymi
przemianami
kulturowymi
brak zupełnie. Drukowane
pozycje
oparte są w większości na bogatych,
nie wykorzystanych
dotąd źródłach
historycznych i równocześnie sprawdzone z danymi z terenu.
W pierwszym zeszycie z 1968 r. Leopold Schmidt rozwija bardzo drobiazgowo
powstanie
i rozwój historyczny
pewnego
elementu
zwyczajowego,
związanego
z okolicznościowym
podrzucaniem
w górę człowieka lub kukły (Jagglschutzen
und
Fuchsprellen.
Zur Bezeugungsgeschichte
eines Brauchelementes).
Podrzucania
kukły
zwierzęcej lub ludzkiej,
symbolizującej
jakiś kończący
się okres, np. karnawał
lub wiosnę, dokonywano
przy niektórych
zwyczajach
dorocznych
(zapusty,
na
św. Jana) lub żniwnych. Zwyczaj ten stosowano także przy przyjmowaniu
nowicjusza do określonego grona (np. czeladnika - w cechu rzeżników, kowali, garbarzy;
rekruta - do plutonu; studenta do zbiorowości akademickiej)
lub też przy szczególnej okazji (np. zdaniu matury).
Z kolei Wolfgang Haid przedstawił
sylwetkę ludowego snycerza masek (Toni
Scharf.
Ein Maskenschnitzer
aus Trojaiach
in Steiermark).
Opisany
wytwórca,
chociaż z zawodu murarz, początkowo
ubocznie, później wyłącznie, zajmował
się
wycinaniem
krucyfiksów,
a w końcu masel,- Te ostatnie
przedstawiały
postacie
ludzkie, zwierzęce i demoniczne.
Podobno żadna z nich nie miała sobie równej.
Kolekcjonerzy
masek wykupywali
je od ręki, nieraz nawet niewykończone.
(W tej
sprawie zob. komunikat w zesz. 2).
W drugim
zeszycie zestawiono
parę zagadnień
z kultury
duchowej.
Rudolf
Kriss w artykule Zum Problem der religiOsen Magie und ihrer Rolle im volkstiimlichen Opferbrauchtum
und Sakramentalien-Wesen
zajął się procesem przyjmowania się wzajemnych
powiązań
oraz zanikania
ludowych
praktyk
i wierzeń
w religii. Swoje rozważania oparł na danych z odbywanych
pielgrzymek
do miejsc
pątniczych, składaniu tam różnych wot (noszących w sobie cechy magiczne) i przynoszonych stamtąd
dewocjonaliach.
Ponadto interesow.ał się przyczynami
używa-

RcceJlzje,

pr '::C!JlCldy

wy<lltwJlict

W i c.::tlsopism

nych współcześnie
medalików,
ryngrafów
(św. Krzysztofa
przez automobilistów)
i innych zewnętrznych
oznak mających
za zadanie zabezpieczenie
stosujących
je
przed niebezpieczeństwem.
Autor wykazał, jak dalece pogańskie praktyki
weszły
do religii oraz jak dalece narzucone przez Kościół różne dewocjonalia
nadal utrzymują się wśród ludu. Frederika
Wirth opisała zamierający
zwyczaj kultu zmarłych poprzez wywieszanie
specjalnych
tabliczek
(Die "Leichbretter".
Ein absterbendes Brauchtum
im Prinzgau).
Tabliczki
wykonywano
z kawałków
desek, na
których
zaraz po śmierCi kładziono
nieboszczyka.
Wybtanc
kawałki
opisywrlnO
następnie nazwiskiem
lub inicjałami,
datą śmierci lub jakimś wersetem-epitafium.
"Trupie tabliczki"
zawieszano
początkowo
w lasach na drzewach
lub na stodołach, wzdłuż często uczęszczanych
dróg. Miały one przypominać
żyjącym pamięć
o zmarłych. Zwyczaj ten - zdaniem autorki - był szeroko rozprzestrzeniony
na
terenie Bawarii i północnej Austrii. Ostatnie tabliczki zmarlych sporządzano jeszcze
w 1953 roku. Franz Hutter podał krótki komunikat
o zachowanych
do dziś dwu
przydrożnych
kolumnowych
krzyżach
(Das Spielbel'ger
Kreuz
niichst
Melk
in
Niedel'osterreich).

W następnym
zeszycie znajdujemy
bardzo ciekawy artykuł
Franza Marescha
o chłopskim
rzemiośle
(Das Biiuerliche
Handwerk.
Nach Beobachtungen
in der
Loich,
Niederosterreich).
Autor zrobił interesujące
zestawienie
chłopskich
prac
mogących z nich wynikać czynności I'zcmieślniczych,
które w części przytac:lamy:
Chłopska praca
chłopskie rzemieślnicze prace
w lesie
drewno
budowanie
wyrób narzędzi
wyrób naczyń
snycerstwo
koszykarstwo
wiązanie mioteł
uprawa zbóż
sloma
plecionkarstwo
krycie dachów
mielp.nie zboża - itd.
Ponadto przedstawil
kilka przykładów
pomysłowo skonstruowanych
lub projektowanych przez chłopów narzędzi i urządzeń, lctórymi w badanej wsi poslugiwali
się chłopi przy różnych pracach rzemieślniczych.
W zeszycie 3/1968 znajdujemy
jeszcze dwa krótkie omówienia: katalogu muzealnego (Melanie Wissor, Volkskundlicher
Katalog
zum Museum
der Stadt Modling)
oraz częściowo realizowanego
projektu
tzw. "skansenowskiej
ulicy" (IIiltraut
Ast,
Die

Lienzer

teilweise

Museumsstrasse.

Die

Idee

einer

Freilichtmuseumsst1'Qsse

und

ihre

Verwirklichung).

W ostatnim zeszycie z 1968 roku znajdujemy
trzy przyczynki
z zakresu literatury ludowej. Ulrich Steinmann
przedstawił
genezę powstania
opowieści o kolorowych butach (Die Bundschuhsage.
Ihre Entstehung
im Zusammenhang
mit der
Kiirntner
Herzogseinsetzung)
noszonych podobno przez grafa Eckeharda
podczas
wyprawy krzyżowej. Misch Orend wspomina o badaniach A. Schullerusa
w odniesieniu do zbieranych
przez niego bajek (Aus dem Nachlass von Adolf Schullel'us.
Ein Beitrag
zur siebenbiirgischen
Miil'chenforschung).
Wymieniony
badacz znany
jest w literaturze
jalco autor słownika (A. Schullerus,
Siebenbiirgisch-siichsisches
Worterbuch).
Poza nim zajmował
się zbieraniem
bajek trzech narodowości:
węgierskich,
saksońskich
i rumuńskich,
wchodzących
w skład dawnej
monarchii
austro-węgierskiej.
Część ich opublikował już w okresie międzywojennym
(A. Schullerus, Siebenbiirgische
Miirchen).
Ciekawszy
od nich jest kolejny komunikat
Fe-

Recenzje,

liksa Karlingera,

Ober

przegLqdy

das Sammeln

wydawnictw

von

253

i czasopism

Volkscrziihlungen

in KlOstern

der Roma-

Zapoznaje on bowiem czytelnika z warsztatem
pracy naukowca. Podaje bardzo interesujące
sposoby docierania
badaczy do najbardziej opornych klasztorów oraz nagrywania
tam wywiadów. W konkluzji Karlinger dochodzi do wniosku, iż w tych instytucjach
można zdobyć sporo oryginalnych i nieznanych dotąd szerszemu ogółowi różnych opowiadań.
Artykuł Leopolda Schmidta
dotyczy obchodów i praktyk
zwyczajowych
związanych z dniem św. Szczepana (Burgenliindisches
Brauchtum
am Stefanitag.
Aus
der Arbcit
am Atlas
der Burgenliindischen
Volkskunde).
Schmidt wyróżnił
dla
tego terenu istnienie
kilku zwyczajów:
tzw. "Stefanireiten"
wyprowadzenie
wczesnym rankiem koni z zagrody, by w nadchodzącym
roku były zdrowe, dalej
tzw. "Steffelaushangen"
wywieszania
kukły Stefana
(Szczepana)
w przebraniu kobiecym jako oznaki zaczynającego
się karnawału.
Ponadto w niektórych
okolicach "ugadzano"
sobie parobków - podobnie jak u nas: "na św. Szczepan
każdy sobie pan" - oraz święcono jabłka. Do zwyczajów karnawałowych
wraca
ponownie L. Schmidt w drugim zeszycie z 1969 r. (Bauernfasching
im BurgenIand).
Aus der Arbeit
am Atlas der burgenliindischen
Volkskunde)
opisując przebieg
pochodów przebierańców
oraz zakopywanie
lub palenie
"karnawału"
w środę
popielcową·
Pierwszy zeszyt z 1969 r. otwiera praca Hermanna
Steinigera
z modnej w Austrii tzw. "etnografii
odpustowej"
(Wal!fahrtsvolkskunde).
Autor zajął się opisem
zabytków muzealnych oraz wybranych przykładów
z terenu tzw. wotów żelaznych,
albo ofiar żelaznych,
które składali
wierni
na św. Patrycego
albo Leonarda.:
nia.

Ein

fragmentarischer

\Eisenop!er

Bericht.

aus niederosten'eichischen

Gnadenstdtten.

Ein

Beitmg

zur

Wal!fahrts-

Swoim wystąpieniem
uzupełnia
Steiniger
wcześniejszą
pracę R. Krissa
(Eisenopfer.
Munchen 1957). Owe żełazne ofiary wykonywane
przez miejscowych
kowali, a wyobr.ażające
najczęściej
domowe zwierzęta, składano tym świętym za
opiekę nad ich żywym inwentarzem.
Drugi artykuł profesora
etnologii z Heidel-.
bergu, Wilhelma E. Muhłmanoo,
dotyczy kultu greckich łekarzy z V w. - Kosmy
i Damiana (27 IX) (Kosmas und Damian in Sizilien). Autor opisuje utrzymujący
się po dziś dzień kult tych świętych, w tym przebieg odpustu trwającego
od 3 do
5 dni oraz tzw. "skaczącą procesję" z figurami Kosmy i Damiana. Z kolei Louis
Carlen (Der IIirteneid)
opisuje zwyczaj składania
przysięgi przez pasterzy z niemieckiego obszaru językowego przy podejmowaniu
pracy, względnie podczas przesłuchania podejrzanego.
W <Jstatnim wystąpieniu
Margit Grohsl mówi o skarbonkach wyobr,ażających
mitycznego ptaka (Vom mythischen
Vogel zur Sparbiichse)
znajdujących się w muzeum Kasy Oszczędności w Wiedniu. Ow motyw symbolizuje
względnie zapewnia stałe powiększanie
dobrobytu.
Wspomniane
muzeum posiada
przykłady
takich skarbonek
z Portugalii,
Hiszpanii, Francji,
Włoch, Jugosławii,
Austrii, Niemiec, Węgier i Słowacji.
W drugim zeszycie na wyróżnienie
zasługują
dwa artykuły
z tzw. etnografii
historycznej, traktujące
o ludowych przedstawieniach
pasyjnych. Ich autorzy oparli
swoje rozważania
na XVII i XVIII-wiecznych
źródłach
archiwalnych.
Otto G.
Schindler mówi o Barockes Volksschauspiel
in Perchtoldsdorf.
Fragmente
eines
spatbarocken
Passionsspieles
aus dem niederosterreichischen
Markt.
W świetle
odnalezionego
w archiwum
tzw. "porządku
przedstawienia"
<Jraz innych luźnych
żródeł Schindler odtworzył sposób przygotowywania
i samego przedstawiania
żywych obrazów męki pańskiej. Przedstawienia
dawano od pierwszej niedzieli postu
aż do wielkiego czwartku
włącznie. Cieszyły się one dużym powodzeniem,
tak
że aktorzy dawali nawet w niektóre
dnie dodatkowe
przedstawienia
zamknięte
kunde).

254

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

(np. dla cesarzowej
czy książąt). Norbert
ROlzI mówi natomiast
o urządzanych
w Tyrolu, przez członków bractwa
różańcowego
w St. Johann, przedstawieniach
pasyjnych
oraz procesjach
figuralnych
w wielki piątek
(Das Jahrhundert
der
Passionsspiele
und Karfl'eitagsprozessionen
in St. Johann). Ich rekonstrukcji
dokonał on w oparciu
o rachunki
bractwa,
z których
wynikały
różne wydatki
na
organizację tych imprez,
W ostatnim podwójnym
zeszycie Richard Pittoni relacjonuje
wyniki z przeprowadzonych wykopalisk
XVIII w. karczmy (Tiroler
Gasthaus Archiiologie.
Grabungsergebnisse
aus Jochberg
bei Kitzbiihel),
a Alfred Hock zasięg korzystania
z usług sezonowych
"kwaszarzy
kapusty"
(Montafoner
Krautschneider
in Hessen.
Bemerkungen

und

Notizen

in

einem

Obernachtungsbuch

in

den Jahren

um

1840).

Na podstawie zachowanych
zapisów w księdze noclegowej wiejskiej karczmy autor
pokusił się o odtworzenie
zasięgu korzystania
z usług wspomnianych
krajaczy
i ubijaczy
kapusty,
którzy w czasie 10 tygodni
trwającego
sezonu objeżdżali
określone tereny świadcząc usługi dla ludności w zakresie krojenia i zakwaszania
do beczek kapusty.
W sumie bardzo urozmaicone
przyczynki
ludoznawcze
świadczące o aktualnych
zainteresowaniach
niektórych etnografów austriackich.
Walerian

Schweizerisches

Archiv

fur

Volkskunde.

T. 64, z. 112

Sobisiak

t. 65, z. 1/2, Basel

1968

i 1969.

Pierwszy podwójny zeszyt z 1968 r. zawiera na początku dalsze artykuły o maskach z terenu Czechosłowacji:
Richarda
Jefflbka, Masken und Maskenbrauchtum
in den tschechischen
Liindern
oraz Emilii Horvathovej,
Maskenbrauchtum
in der
Slovakei.
Zamykają
one - według założeń R. Wildhabera
- przegląd tej problematyki z terenu wschodniej
i południowowschodniej
Europy. Ponadto wypełniają
istniejącą
lukę w pracy wspomnianego
już L. Schmidta, Masken in MitteleuTopa,
w której o maskaradach
z terenu Czechosłowacji
w ogóle się nie mówi.
Wymienione artykuły dają w sumie pobieżny przegląd używanych masek i związanych z nimi zwyczajów
naszego południowego
sąsiada.
Wskazują
przy tym,
co szczególnie
interesuje
polskiego
czytelnika,
na wzajemne
powiązania
z tego
samego rodzaju zwyczajami
z terenu południowej
Polski (np. korowody z turoniem). W układzie treści obie prace znacznie różnią się między sobą. Pierwsza,
obszerniejsza,
zawiera zwarty zarys problematyki
masek i maskarad
z czeskich
regionów.
Druga
jest raczej
przyczynkiem
uzupełniającym
pierwszą,
dającym
dość nieuporządkowany
obraz korowodów maskowych Słowacji. Pod pojęcie masek
podciąga Jerabek:
1) maski sensu stricto, 2) ucharakteryzowanych
przebierańców
uosabiających
różne postacie i 3) figurki wyobrażające
ludzi i zwierzęta noszone
w korowodach
maskaradowych.
Natomiast
ich występowanie
szereguje
według
specjalnego
podziału na tzw. "okresy zwyczajowe"
nie stosowane raczej w naszej
literaturze
etnograficznej.
Wzorując się na pracy A. Vaclavika, VYTocni obycaje ...
(1959), Jerabek
wyróżnia
maskarady
okresu "przed nowym rokiem" (na Cecylię,
Barbarę,
Mikołaja, Łucję, Boże Narodzenie
aż do Grzegorza - 12 III włącznie).

Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

255

Szczególnie interesujące,
nie znane u nas, są korowody
na Barbarę
połączone
z obdarowywaniem
dzieci podarunkami;
na Mikołaja - przemarsze
przebierańców
za biskupów, huzarów i niedźwiedzia
i wreszcie na Łucję, gdzie występują
omączone i przybrane
w białe szaty "Łucje" - kilka dziewcząt lub kobiet, wymiatające z domów złe duchy. W drugim ·okresie "wiosenno-noworocznym"
znajdujemy
przebierańców
w zwyczajach
wielkanocnych
przy okazji
obchodów
majowego
drzewka oraz zielonoświątkowe
np. "chwytanie
króla". W następnym
"ponoworocznym" mamy "maskowanie"
przy źniwach. Ponadto
autor uwzględnia
występowanie przebierańców
w zwyczajach
rodzinnych,
szczególnie
weselnych.
Tymczasem E. Horvathova
przeszła w swych rozważ.aniach od razu do przedstawienia
poszczególnych
zwyczajów związanych
z charakteryzacją
lub maskami,
jak chodzenie z niedźwiedziem
lub tzw. "kurzą
babą" na Sylwestra,
a w karnawale
korowody "kobylarzy" czy slomianego dziada "slamenika",
i "bachuda" i "sitavika".
W przedstawionych
opisach Horv8.thovej zawodzi często chronologia.
W kolejnym
artykule
Hans Trtimpy
stara się odpowiedzieć
na pytanie,
czy
ludzie z okolicy Saane (na wschód od Lozanny) jeździli już w XVIII wieku na
nartach
(Fuhren
die Leute von Saanen schon um 18. Jahrhundert
Ski? Untersuchung zu C. V. von Bonstettens
Schrift
ilber
das Saanenland).
Podstawę
do
zastanowienia
stanowiło dla autora jedno ze zdań listu Bonstettensa
z II połowy
XVIII wieku, które następnie
przeanalizował
w kontekście
obszernej
literatury.
W konkluzji zajął niezdecydowane
stanowisko:
jeżeli istniało, mogło być to zjawisko reliktowe
dawnych
kultur, bo właściwy
rozwój narciarstwa
przypada
na
tym terenie dopiero na koniec XIX wieku.
Walter Heim zastanawia
się nad przemianami
w katolickiej
ludowej pobożności
w Szwajcarii
(Klimawechsel
in der katholischen
Volksfrommigkeit
der Schweiz)
dokonywającymi
się po soborze w związku ze wzrostem roli laikatu w kościele.
I wreszcie
ostatnią
jest praca
Dragoslava
Antonijevića,
"Premlaz"
Ein
Ritual bei Viezuchten
auf dem Balkan;
dotyczy ona praktykowanego
dotąd zwyczaju związanego
z pierwszym
wypasem
owiec (połowa maja), który utrzymał
się mimo dokonujących
się przemian społeczno-gospodarczych
w niektórych
okolicach Serbii. "PremIaz"
zabieg magiczny
praktykuje
się w pasterstwie
wysokogórskim
w pierwszym
dniu wspólnego wypędzania
owiec na letni wypas.
Ma on zapewnić powodzenie
w hodowli. Cały rytuał, przeprowadzany
w każdej
zagrodzie, składa się z kilkunastu
elementów:
m.in. palenia ognia, przystrajania
owiec, ich rytualnego
opisywania,
dokonania
miary jednorocznego
udoju całego
stada (stąd nazwa zwyczaju), łączenia stad, tańca ze śpiewem oraz wspólnej uczty.
Niektóre
elementy
wspomnianych
praktyk
stosowano
również przy wypędzaniu
owiec na hale w naszym pasterstwie
wysokogórskim
jak i nizinnym.
W zeszytach
z 1969 roku znajdujemy
ciekawe
wystąpienia
w zakresie
tzw.
etnografii miasta, a w szczególności dotyczące jednego z problemów - zapustów.
Są one wynikiem
podjętych
wcześniej
badań oraz opracowanych
później referatów wygłoszonych na specjalnej
sesji w Bazylei w dniach 28-29 X 1967. Etnografów szwajcarskich
i niemieckich
pasjonował
już od dawna wlaśnie zwyczaj
zapustów, bardzo uroczyście obchodzony przez ostatnie trzy dni karnawału.
Uwagę
badaczy przykuwał
wprost wyjątkowy,
i nie spotykany,
jak mi się wydaje, gdzie
indziej sposób ich urządzania
przez specjalnie
zorganizowane,
głównie do tego
celu, zespoły czy grupy (w jęz. niem. nazywane
Cliquen)
działające
na zasadzie
stowarzyszeń czy dawniejszych
bractw. W Bazylei istnieje obecnie około 20 takich
.,Cliquen". Kilka z nich zachowało ciągłość organizacyjną
od lat osiemdziesiątych
ubiegłego wieku. Poza podstawową
działalnością
urządzają
one okresowe zebrania,

i

256

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

cozne formy spędzania wolnego czasu oraz uczestniczą
w zwyczajach
rodzinnych
swoich członków. W recenzowanym
zeszycie opublikowano
tylko ;; referaty. A oto
bliższe szczególy. Hans Durst przeanalizował,
w oparciu o wyniki materialów
ankietowych
uzyskanych
od wszystkich
"Cliquen",
sprawę zróżnicowania
poszczególnych grup zespołów uczestniczących
w obchodach
zapustowych
w pracy
pt. Das Cfiqllenwesen
und die Basler Fastnacht.
Wykazał różnorodność w podejściu
do tej imprezy przez dane zespoły, zrekonstruował
także przebieg tych imprez
oraz ich repertuar.
W ostatnich latach w ciągu trzydniowych
zapustów przesuwa
się przez miasta ponad 100 korowodów pieszych lub na traktorach
z przyczepami,
w których uczestniczy
do 5000 przebierańców
(na 280 000 mieszkańców).
Zespoly
improwizują
na przyczepach
różne widowiska.
Maszerujące
korowody
skandują
przy akompaniamencie
muzyki naj różniejsze zwroty "intrygujące"
w sposób nieraz
niewybredny,
ale wesoły, przyglądających
się gapiów. Rozdają
ulotki o treści
satyrycznej
czy frywolnej, noszą lub rozwieszają, szczególnie na latarniach, plakaty,
czy wreszcie obrzucają
tłum konfetti, owocami, cukierkami,
ale także i różnymi
resztkami.
Durst oddał dość wiernie całą specyfikę
istniejącego
zwyczaju postulując jego dalsze pielęgnowanie.
Pracę tę czyta się z dużym zainteresowaniem.
Dwa następne artykuły, uzupełniające
niejako pierwszy, rzucają ciekawe światło
na stanowisko
kościołów katolickiego
i protestanckiego
do tych obchodów. Theo
Gantner (Katholiken
und die Basler Fastnacht)
doszukuje się, na podstawie źródeł
historycznych,
genezy uczestnictwa
katolików
w zwyczajach
zapustowych
i późniejszego ich udziału oraz wpływu tamtejszej
parafii. Natomiast
Peter Weidkuhn

w

Ideologiekritisches

zum

Streit

zwischen

Fastnacht

und

Protestantismus

in Basel

przedstawił
stosunek kościoła ewangelickiego
do tych obchodów. Obydwa kościoły
zajmowały
negatywne
stanowisko
do tych imprez. Uważano bowiem, że demoralizują one ludność miasta przez "nieprzyzwoite"
ubiory przebiemńców,
niewybredne, a czasem wręcz wulgarne
"pyskówki"
i epitety. Wpływ protestantyzmu
był
w niektórych
okresach
historycznych
tak wielki, iż doprowadził
do wymuszania
na władcach
miejskich
wydawania
zakazów urządzania
zapustów. Przelamywanie
niechęci do tego zwyczaju trwało dość długo. Mankamentem
tych artykułów
jest
zbytnia drobiazgowość w przedstawianiu
poszczególnych faktów.
Interesujące
założenia teoretyczne
w odniesieniu
do problemu
literatu ry ludowej znajdujemy
w kolejnym wystąpieniu
Maxa Luthiego, Das Bird des Menschen
in der Volksliteratur.
Jest to nieco skrócony
wykład inaugurujący
(23 XI 1968)
działalność
katedry
literatury
ludowej
na wydziale
filozoficznym
uniwersytetu
w Zurychu.
Autor stwierdza
m.in., iż pod pojęcie literatury
ludowej podciąga
"te gatunki literatury,
nad których formowaniem
i kształtowaniem
istotny wpływ
miał lud 1 i które przez niego są noszone". Do gatunków tych zalicza: opowiadania,
legendy, bajki, facecje, humor, anegdoty i osobiste wspomnienia
nad powiedzonkami, przysłowiami
i zagadkami
oraz pieśni i widowiska
ludowe. Jest to jednak
wyłącznie słowna, mówiona poezja (chociaż nie zawsze wierszowana).
Wyjątkowo
do literatury
ludowej zalicza pisane zwroty, np. napisy na domach oraz na wyrobach ludowych takich jak: skrzynie, szkło i pieczywo. W tym ostatnim stwierdze-

1 w pojęciu Liithiego "wszyscy jesteśmy CZęSClą ludu". Nn innym znów miejscu
stwierdza, "iż przez czlonków ludu rozumie samowolnych twórców i poetów nie tylko jako
vulgus
in populo
ale również vulgus in ind!v!duo".
To ostatnie określenie przeją! LUthi
za innym folklorystą
szwajcarskim,
R. Weisem (Volkskunde
der Schweiz,
1946, s. 11). Stąd
też elementy literatury
ludowej znnjdujemy
nie tylko w "mowie chlopa, dziewek i parobków,
rzemieślnika
a również
w każdym z nas".

Recenzje,

przeglądy

wydaumi<:tw

257

czasopism

niu Luthi roznl się nieco od ustaleń przyjętych
w naszej literaturze
etnograficznej.
W następnej części swego referatu dał autor odbicie obrazu człowieka w poszczególnych gatunkach
literackich.
Wystąpienie
Ltithiego
wzbudzi
na pewno żywe
zainteresowanie
naszych folklorystów.
Zeszyty Archiwum
uzupełnia,
jak zwykle, bardzo obfity dział recenzji
omówień, aktualnie wydanych publikacji europejskich.
Walerian

Jahrbuch

des Museums

fur

Volkerkunde

-Verlag, Berlin Ul67, !>!>. 266, tabl. XLVIII,

zu

Leipzig.

Band

Sobisiak

XXIV,

Akademie-

ryc.

Spośród 10 rozpraw omawianego rocznika aż 9 dotyczy etnografii wzgl. etnologii,
przy czym 2 Nowej Gwinei, 1 Mongolii, 2 Ameryki, 1 Afryki, 1 Indii, 1 Węgier
oraz 1 broni ludów Oceanii.
Georg Holtker w rozprawie Mutter-Kind-Motiv
und verwandte
VorsteHungen
in
der Holzplastik Neuguineas zajmuje się rzadkim motywem "matka-dziecko"
w plastyce nowogwinejskiej
i dochodzi do wniosku, że motyw "matka-dziecko"
w ogóle
bardzo często jest problematyczny,
gdyż może również oznaczać motyw "kobietadziecko", a samo dziecko, często tylko mniejszą figurkę. Holtker wyodrębnia
pięć
zasadniczych motywów: 1) ciężarne i rodzące matki; 2) karmiące matki; 3) opiekuńcze matki; 4) wątpliwe motywy "matka-dziecko"
oraz 5) spokrewnione
przedstawienia. Badacz reprezentuje
pogląd, że nowogwinejskie
drewniane rzeźby antropomorficzne o omawianym motywie były figurami magicznymi, związanymi z ideą
płodności.
Hans Damm, dyrektor
muzeum lipskiego, omawia
z inspiracji
G. Holtkera l,
Ethnographica
aus dem Gebiet der Hansabucht
(Nordost
Neuguinea)
zbiory muzeum lipskiego z północnowschodniej
części Nowej Gwinei. Analizując
typy ornamentowych drcwianych
mis, ornamenty
na drewnianych
bębnach, figury antropomorficzne, broń (oszczepy, luki, tarcze), maski i inne obiekty Damm wnioskuje,
iż wskutek interwencji
zbrojnej ze wschodu i zachodu w ciągu ostatniego stulecia
nastąpiła fuzja dóbr kulturowych
szczepów pomiędzy ujściami rzek Sepik i Nomumbo.
Wynikiem badań terenowych jest przyczynek Eriki Taube pt. Einige mongolische
Unterhaltungsspiele.
Przedmiotem
badań było kilka typów gier w kostki, uprawianych po dzień dzisiejszy zarówno przez dzieci jak i dorosłych. W grach i zabawach mongolskich, jak zresztą i innych ludów, odbicie znajdują stare zwyczaje
i obyczaje i choćby z tego względu zasługują
na nie mniejszą
uwagę niż inne
działy kultury. Użycie prymitywnych
kostek (z przegubów tylnych kończyn owiec)
i nazwy ich czterech boków ściśle związane są z głównym zajęciem mongolskim hodowlą. Kilka gier powstało zresztą w oparciu o zawody konne, jedną z głównych rozrywek ludu mongolskiego.
Znany w literaturze
etnograficznej,
historycznej
i ikonograficznej
problem inkarnacji
Dalej-Lamów
porusza
Kristina
Lange
w pracy
Manifestationen
des
Avalokiteśvara

und

1 Zob. omówienie
17 -

Lud,

10m LIV

ihre

Inkarnation

artykułu

in

G. HoJtkera,

den
.,Lud",

Oberhiiuptern
tom

53,

s. 395.

der

"Gelben

Kirche".

258

Recenzje,

Werner

Hartwig

przeg!qdy

w rozprawie

Zum

wydawnictw

Problem

i czasopism

der

"feudal

position"

des Akekao

na podstawie wnikliwej analizy do
wniosku, że J. H. Hutton i H. C. Barnes mylnie wywodzili system "manor" (lenny)
u Semangów z "systemu kolonizacyjnego"
i powiązali go z średniowiecznym
systemem feudalnym
Anglii, zamiast badać historyczne przyczyny tego zjawiska, które
tkwiły w naturalnym
rozwoju wspólnot wiejskich.
Przełom XIX i XX w. nie
przyniósł
Semangom
zasadniczych
przemian
gospodarczych
ani też społecznych,
a wzrost produkcji rolnej osiągnąć mogli tylko i wyłącznie w drodze powiększenia
obszarów uprawnych.
To pociągało za sobą powstawanie
nowych wspólnot wiejskich i powoływanie
nowych feudałów, tzw. Akekao i Awon (to jest przewodniczących ceremonii),
na rzecz których
wspólnota
wiejska
dobrowolnie
składała
świadczenia
w postaci produktów
rolnych, rodzaju
wynagrodzenia
za pełnione
funkcje.
Thea Buttner przedstawia w rozprawie pt. Die autochthone BeviJlkerung Adanauas
im XIX Jhd., Formen ihrer Unterdrilckung
durch die Fulbe-Aristokratie
typowe
formy zależności podbitej ludności autochtonicznej
od arystokracji
Fulbe. Autorka
dochodzi do wniosków, że 1) nielicznym tylko szczepom, wskutek ucieczki w tereny
górskie, udało się zachować w ciągu XIX w. niezależność od Fulbe; 2) typową
formą wyzysku były świadczenia
w postaci produktów
rolnych, dary, usługi oraz
dostawa niewolników.
Podbitych
nadto używano jako wojsk pomocniczych
dla
jazdy Fulbe. W licznych wypadkach
autochtoniczna
arystokracja
wskutek przyjęcia islamu zajmowała
poważne stanowiska
w arystokracji
Fulbe; 3) całkowicie
zatraciły swoje samorządy i ekonomiczną niezależność wsi, leżące w bezpośrednim
sąsiedztwie
Fulbe i odstawiani
niewolnicy.
Zdaniem
Buttner
istnieje z jednej
strony silnie rozwinięta hierarchia
urzędnicza i bogata arystokracja,
której przeciwstawieniem
jest wyzyskiwany
i zniewolniony
lud adanauski. Charakterystyczny
dla Adanau jest całkowity
brak stanów "średnich"
rolników, rzemieślników
i kupców. Zamieszkali
w Adanau
rzemieślnicy
i kupcy nie wywodzą się ani
ze zdobywców Fulbe, ani też z podbitej ludności autochtonicznej.
Są to imigranci
pochodzenia Hausa lub Kanuri.
Lothar
Drager
odtwarza
na podstawie
materiałów
archiw.alnych
(fotografie,
rysunki) w artykule pt. Die Ausriistung
der Kriegsanfiihrer
bei den Ogalala-Dakota
wyposażenie wojenne przywódcy indiańskiego i daje jednocześnie wgląd w kulturę
materialną,
w sposoby prowadzenia
wojen, przedstawienia
religijne,
symbolikę
i w .społeczną organizację
Indian Ogaiala i innych grup Indian Dakota.
Edyta Hoffmann publikuje część II rozprawy, poświęconej tzw. zbiorowi Ohnefalsch-Richter,
który obejmuje
cypryjskie
rzeźby z piaskowca,
znajdujące
się
w zbiorach lipskich 2.
Problematyce
ekspozycji muzealnych
poświęcony jest artykuł Ernsta Germera
(chief)

bei

Museologische
Siidseevolker"

den

Sema

Naga

(Indie n) dochodzi

Betrachtungen
am Beispiel
der
in Greiz, Leipzig und Potsdam.

SonderaussteHungen

"Waffen

der

Węgierską
ekspozycję
Ungarische
Volksbriiuche
im Jahreslauf,
wystawioną
w muzeum lipskim, omawia Ralf Wendt.
Ostatnie dwa sprawozdania
mają za zadanie, jak stwierdza prof. Damm, "udostępnienie szerszemu kręgowi czytelników ..., w formie referującej,
wystaw specjalnych i stałych"
i w pełni je spełniają
stanowiąc
zarazem cenne uzupełnienie
pozostałych materiałów.
Konrad
2 Część I rozprawy opublikowano w "Jahrbuch
des Museums
zig", t. XXIII, s. 113-129. Zob. też "Lud", t. 53, s. 397.

Wypych

fUr Vo!kerkunde

ZlI Leip-

Recenzje,

Jahrbuch

-Verlag-Berlin

przegLqdy

wydawnictw

259

i czasopism

des Museums
fur VćHkerkunde
zu Leipzig.
196B, ss. 270, tab!. XXIV, ryciny i mapy.

Band

XXV,

Akademle-

Kolejny, dwudziestypiąty
rocznik muzeum lipskiego znamionuje
i tym razem
bogactwo tematyczne
i regionalne rozprawo
charakterze
etnograficznym,
archeologicznym
i etnobotanicznym,
mających
nie małe
znaczenie
dla fachowców,
a wzbogacających
wiedzę o kulturze i sposobie bytu ludów.
Znany z łam rocznika muzealnego Georg Holtker tym razem zajmuje się skarifikacją. Opierając
się, w przeważającej
mierze, o własny materiał
.archiwalny,
autor omawia w artykule pt. JHtere BHddokumente
zur Narbentatauierung
in Neuguinea pojęcie nazewnictwa
i zasięg tatuażu. Rozróżnia on 3 typy tatuażu:
1) tatuaż, polegający na nakłuwaniu
skóry i wprowadzaniu
barwnika;
2) skarifikację,
powstającą
w wyniku celowych oparzeń;
3) skarifikację,
powstającą
w wyniku
nacięć skóry. Przedmiotem
studium są ostatnie dwa typy. Autor koncentruje
uwagę
na sposobach wykonywania
ran ozdobnych, używanych
w tym celu narzędziach,
celach i motywach skarifikacji
i omawia jej znaczenie dla porównawczych
badań
etnologicznych
oraz zasięg tego typu zdobnictwa
w Nowej Gwinei. Studium ilustrowane jest unikalnym materiałem fotograficznym.
Hans Damm przedstawia
w rozprawie pt. Alte Holzgefiisse von den Hawaii-Inseln wyniki badań nad kolekcją
10 drewnianych
mis, ustala ich hawajską
proweniencję, podaje sposoby wyrabiania
ich i określa funkcję naczyń.
Problemom etnobotanicznym
w ostatnich Iatach uwagę poświęca Barbara Treide 1.
Tym razem w pracy pL bkologische
Klassifizierung
von Pflanzen
durch schoschonischsprachige
Bevolkerung
im westHchen Nordamerika
autorka omawia: 1) tworzenie etnonimów
z punktu
widzenia
ekologicznego;
2) nazewnictwo
osad według
charakterystycznych
zjawisk najbliższego otoczenia; 3) klasyfikację
roślin z punktu
widzenia ekologicznego.
Na podstawie
dogłębnej
analizy B. Treide dochodzi do
wniosku, iż indiańska ludność zachodniej Ameryki Północnej posiadała umiejętność
rozpoznawania
roślin. Właściwości odżywcze, lecznicze i surowcowe roślin zapewniły
ludom zbierackim
minimum
egzystencji
i z tego powodu przywiązywano
wielką
wagę do zgłębienia wiedzy o świecie roślinnym. Nazewnictwo
roślin pozwala, zdaniem autorki, wnioskować o funkcji roślin, ich ewentualnym
mitycznym znaczeniu,
świadczy równieri: o tym, do kt6rych właściwości
danej rośliny przywiązywano
największe znaczenie.
Literatura
podróżnicza
odgrywa
dla etnografii
niepoślednią
rolę, wzrastającą
w dodatku wtedy, kiedy przekazuje
nam niezmącony jeszcze obraz kultury. Lothar
Stein z tego powodu sięgnął do pierwszego
opisu Beduinów
w literaturze
niemieckiej, pochodzącego z drugiej połowy XVI wieku, a spisanego przez Leonharta
Rauwolfa, lekarza i podróżnika. W artykule Die iilteste Beschreibung
der Beduinen
in der deutschsprachigell
Literatur
L. Stein przedstawia
uporządkowane
dane
o 1) sposobie bytu Beduinów w Syrii, 2) uwagi o hodowli, 3) obejścia gospodarcze,
4) dane o ubiorze, ozdobach, bron'! itp. Trzeźwa ocena i rzeczowy opis Rauwolfa,
zdaniem L. Steina, pamiętnikom
jego zapewniają
nawet we współczesnej
litera1 Zob. Barbada Treide, WiLdpfLanzen in der Erniihrung
der GrundbevoLkerung
MeLaBerlin 1967, s. 267. W pracy tej autorka bada, na podstawie materiałów etnograficznych z Melanezji, konieczność i możliwość włączenia dziko rosnących roślin jadalnych
do pożywienia tradycyjnego,
opartego o uprawę pól w tropikach. Rośliny te służą przede
wszystkim w okresach przejściowych, na przednówku, jako pokarmy interwencyjne,
a służą także jako uzupełniające bogate w skrobię pokarmy tradycyjne witaminami, tłuszczami
i białkiem.
nesiens.

260

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

turze etnograficznej
bardzo wysoką rangę. Zapisy jego potwierdzają
prawdziwość
tezy o jedności kontynuacji
kultury beduińskiej,
jak to wynika ze współczesnych
badań. Rauwolf, co należy tu dodać, jest pierwszym
autorem w literaturze
niemieckiej, używającym terminu "Beduini".
Polityczno-społeczna
rewolucja, rozpoczęta w 1921 1'. oraz techniczna rewolucja,
po drugiej
wojnie światowej,
w Mongolii stały się powodem wyparcia wielu
działów tradycyjnej
kultury ludowej przez cywilizację. Ograniczenie
roli kościoła
lamańskiego,
jako społecznej
instytucji
oraz rozpad instytucji
~zamanów, wpłynęły na zanik obrzędowości, której pierwotne formy z trudem dziś nawet mongolscy
uczeni starają
się odtworzyć.
Z zadowoleniem
więc przyjąć
należy przyczynek
C. R. Bawdena z Londynu, Einiges zu den Ethnographica
der Chalcha und Burjaten im Museum fU'r Volkerkunde
Leipzig. Autor, w oparciu o literaturę,
wyjaśnia
funkcję obrzędową 11 modeli narzędzi, wkładanych
do grobów umarłym, jako dary
lub "w celu użycia ich w tamtym świecie".
Przedmiotem
kolejnej rozprawy są wota buddyjskie,
znajdujące
się w kolekcji
muzeum lipskiego. W artykule
Weitere
buddistische
Votivstelen
aus dem alten
China im Besitz des Museums fur Volkerkunde
zu Leipzig Walter Bottger omawia
ich archaiczny styl, inskrypcje, wiek i inne dane.
Omawiany rocznik zamyka praca Dietricha Drosta Topferei in Afrika, Okonomie
und Soziologie. Objętość i zakres pracy nie pozwalają
na krótkie, referujące omówienie. Jej recenzję z tych względów umieszczono oddzielnie.
Konrad

Zeitschrift

Volkskunde.

fur

Halbjahresschrift
1969, z. 1 i 2.

Volkskunde.

T. 65, Stuttgart

der

Deutschen

Wypych

Gesellschaft

fUr

W etnografii
nad zjawiskiem

europejskiej
toczy się już od pewnego czasu ożywiona dyskusja
folkloru stosowanego,
zwanego umownie folkloryzmem
(po niem.
Folklorismus,
po ang. fakelore).
Szczególne ożywienie wywołuje ono w literaturze
zachodnioniemieckiej
l. Ostatni
rocznik omawianego
czasopisma zawiera w pierwszym zeszycie interesujące
wypowiedzi niektórych
etnografów
europejskich
na ten
temat. Inicjatywa
ich napisania
wyszła od współredaktora
tegoż czasopisma, Hermanna Bausingera,
który zwrócił się w tej sprawie do 15 wybranych
przez siebie
f.achowców. Podstawą
ich wypowiedzi
miała być sporządzona
przez Bausingera
ID-punktowa
ankieta.
Nadesłane,
nieliczne zresztą, wypowiedzi
nie upoważniają
na razie do wysuwania
wniosków natury ogólnej. Dlatego artykuł wstępny inicjatora dyskusji pt. Folklorismus
in Europa, który miał 'Nedług z·amierzeń jego autora
podsumować
całość, zaledwie sygnalizuje
problem, podkreśla
także celowość wymiany poglądów między nauką zachodnią
a marksistowską.
Mówi także o niektórych
aspektach
folkloryzmu,
np. politycznych.
Autorowi
chodzi o uzyskanie
1 Zapoczątkowało
"Zeitschrift

Hansa Mosera artykułem
Yom Folklorismus
In 1tnserer
(1962) i następnym
Der Folklorismus
aIs Forsclwngsder Volkskunde
zamieszczonym
w: ..Hessiscbe Blatter fur Volkskuncle" (1~64). Wypowiadali się na ten temat także H. Hunsinger, czy G. Heilfurth. Por .. ,Populus Revisus"
(Volksleben), R. 14, Tubingen 1966.

Zeit
w:
problem

ją wystąpienie
fur Volskunde"

Ilcccncje,

przeg!({<1y

wydawnict.w

i czasopism

261

danych na temat rozwoju historycznego
folkloryzmu
w danym kraju, w szczególności zaś o ustalenie poszczególnych elementów folkloryzmu
oraz ich roli w życiu
codziennym
danego społeczeństwa,
np. we wtórnym
przyjmowaniu
się i przy
określonych okazjach: strojów ludowych, zwyczajów, różnych zespołów tanecznych
i śpiewaczych,
widowisk
i festiwali
folklorystycznych
oraz komercjalizacji
folkloru (w reklamie, przemyśle płytowym, wyrobach sztuki ludowej). Autora ankiety
interesuje
ponadto pytanie, kto jest nosicielem tego zjawislm, jaką rolę S'pełnia
w tym państwo, urzędy, czy cieszy się ono poparciem
partii politycznych,
dalej,
jaką rolę spełnia w jego rozwoju nauka i instytucje
badawcze oraz czy istnieją
kontakty
między nimi a nosicielami
folkloryzmu.
Następnie
jaką rolę w jego
rozwijaniu
się spełnia
turystyka
(wabienie
turystów
festiwalami,
widowiskami
czy wyrobami sztuki ludowej) i wreszcie w czym się przejawia
folkloryzm:
polityczny (np. jako wyraz narodowej
jedności lub umacniania
się mniejszości narodowych), regionalny oraz określonych grup społecznych lub zawodowych.
We wspomnianym
zes2ycie zamieszczono wypowiedzi w dziale pl. Folklorismus
in: Folkloryzm
w: Polsce - J. Burszty; na Węgrzech - T. Domator; w Jugosławii - D. Antonijević;
w Szwajcarii - H. Trumpy; w Portugalii - J. Dias; oraz
o nieco odmiennym charakterze
pt. Fakelore - R. M. Dorson dotyczący stosunków
amerykańsko-angielskich.
Czytelnika z pewnością zainteresuje
szczególnie samo pojęcie folkloryzmu.
Otóż
pierwszy zdefiniował je w niemieckiej
literaturze
Hans Moser jako "pośrednictwo
i reprezentowanie
kultury ludowej z drugiej ręki". J. Burszta uważa folkloryzm
\V prostej
linii jako pochodną folkloru, jako folklor stosowany, polegl3jący na odtwarzaniu
w szczególnych
sytuacjach
bieżącego
życia określonego
środowiska,
w którym wyrósł (np. z dziedziny
literatury,
muzyki, tańca, obrzędów,
stroju
i sztuki). T. DomatOr twierdzi natomiast,
iż są to "niektóre
elementy
chłopskiej
kultury wyrwane
ze swego środowiska
i przedstawione
jako cechy narodowe".
D. Antonijević
uważa znów folkloryzm
jako "wykorzystanie
folkloru
dla celów
komercjalnych
i turystycznych".
A np. J. Dias jako zwyczajny folklor, ale w szerszym ujęciu łącznie z muzyką, tańcem, strojami i artystycznym
rzemiosłem. Z tych
kilku przykładów
wynika, iż niektóre z definicji są do siebie zbliżone i to tam,
gdzie chodzi o folkloryzm jako folklor stosowany.
Obok tych mamy zgola inne
spojrzenie na ten temat.
Początków folkloryzmu
doszukuje się w końcu XVIII względnie przełomu tegoż
i XIX w., chociaż np. w Portugalii i Jugosławii zaczął się pojawiać dopiero o wiek
później, mimo że pewne jego przejawy, ale wyłącznie w twórczości ustnej, datują
się od lat dwudziestych
XIX w. Widoczne one były już w literaturze
romantyzmu
(np. A. Mickiewicz, V. Karadźić, J. Horvath), u nas później w "Młodej Polsce".
W muzyce: F. Chopin, K. Szymanowski,
na Węgrzech B. Bartók, F. Lehar, J. Killman, współczesnej
G. Bacewiczówna.
Szczególne nasilenie
występowania
folkloryzmu jako zjawiska
społeczno-kulturowego
datuje się po II wojnie światowej,
zwłaszcza wraz z rozwojem turystyki. Powstają w tym czasie zespoły pieśni i tańca
("Mazowsze", "Śląsk", "Koło", "Lado", "Tanec") rozsławiając
folklor kraju szeroko
poza jego granicami. Organizuje się festiwale (Opole, Krk, Sarajewo, Split) i specjalne widowiska
(np. winobranie
w Vrsac, Zielonej Górze, wesele w Galicevo
czy "dragacevska
trąba"), nawiązujące
do folkloru ludowego i nastawione
głównie
na turystów.
Niektóre
ze strojów ludowych
uzyskały
charakter
narodowy
(np.
w Portugalii
z okolic Viana de Castelo, u nas krakowski).
Obok nich szeroko
rozpowszechni.a się wyroby sztuki ludowej. Dla podtrzymania
i rozwoju folkloru
istnieją i działają specjalne organizacje. Włącza się również i nauka, czy słusznie?

262

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Wydaje się, że tak. Chodzi mianowicie
o udzielanie pomocy organizacjom,
fachowej rady nosicielom folkloryzmu
oraz pielęgnow.anie
i podsuwanie
oryginalnych
wzorów ludowego folkloru godnych utrzymania.
Ostatni z artykułów pierwszego zeszytu, Gerharda Lutze, Volkskunde und Ethnologie dotyczy
nadal aktualnego,
zwłaszcza
na niemieckim
obszarze
językowym
i nie rozstrzygniętego
dotąd,
problemu
definicji:
Volkskunde 2, Volkerkunde
i Ethnologie
oraz wzajemnego
ich stosunku.
Interesujące
są zwłaszcza wywody
autora na temat stosunku Volkerkunde
do etnologii. To nie są synonimy!
W drugim
zeszycie rozważania
teoretyczne
znajdujemy
w pracach:
Herberta
Schwedta
z historii pojęcia sztuki ludowej (Zur Geschichte des Problems "Volkskunst")
oraz Hermanna
Bausinger.a
o krytyce
tradycji
(Kritik
der Tradition).
Pierwszy
z nich dokonuje pewnego rodzaju przeglądu
zajmowanych
dotąd w tej
sprawie stanowisk.
Schwedt wspomina, iż ostatnio w literaturze
niemieckiego
obszaru językowego
zabierali głos P. Nedo i R. Wildhaber,
zajmując krańcowo odmienne zdania. W dalszej kolejności swoich rozważań ustosunkowuje
się, chronologicznie rzecz biorąc, do zakresu sztuki ludowej, wskazując
daleko idące w tym
względzie
zróżnicowania
u poszczególnych
autorów.
Niektórzy
z nich zaliczają
do niej, podobnie jak do folkloru, ludowe opowiadania,
pieśni, taniec i teatr. Następnie zajął się stosunkiem
sztuki ludowej, do właściwej sztuki, wykazując również
niejednolitości
stanowisk.
Większość
autorów
uważa, iż sztuka ludowa kopiuje
tylko właściwą sztukę, że nie może w niej być mowy o kryteriach
stylu. W końcu
stwierdza,
że, zdaniem większości
fachowców,
nie powinno się używać terminu
Volkskunst,
ale raczej bardziej zawężonego ujęcia w rodzaju "sztuka regionu" czy
"sztuka określonej grupy".
H. Bausinger
zabrał głos w sprawie aktualnej
sytuacji w ni2mieckiej
Volkskunde
dokonując
krytyki
dotychczasowych
ujęć. Jego wystąpienie
przypomina
w pewnym sensie wcześniejsze
rozważania
J. Burszty na temat kryzysu w etnografii. Bausinger zastrzega się od razu, że w NRF nie może być mowy o kryzysie,
ale raczej o "chorobie".
"Leczeniem"
należałoby objąć przewartościowanie
pokutujących dotąd i przestarzałych
ustaleń, nadając im nową treść. A oto kilka myśli
autora na ten temat. Z historycznego
punktu widzenia Volkskunde
stała się bardzo
schematyczna,
.a jej istotny przedmiot coraz węższy! Nowego zdefiniowania
wymaga
pojęcie Volk - lud. Zmienić należy przedmiot
badań. Powinna nim być kultura
masowa
("Mir schiene es moglich populare
Kultur
aIs Gegenstand
der Volkskunde zu proklamieren",
s. 243).
Uwagi natury teoretycznej
zawiera również wystąpienie
Martina Scharfa, Dokumentation
und Feldjorschung
jako pokłosie z tzw. "Ścisłego Ti.ibińskiego Seminarium" z kwietnia
1009. Autor wyławiał z czytanych referatów
oraz toczącej się
nad nimi dyskusji sprawy związane z dokumentacją
oraz badaniami
terenowymi
dając kilka bardzo ogólnych i dyskusyjnych
refleksji. M.in. stwierdza,
iż w technikach etnograficznych
nie należy stosować żywiołowego
odpytywania,
lecz podporządkowanego
ustalonym
założeniom. Należy stawiać pytania o zdania i postawy
informatora
na dany temat uwzględniając
procesy rozwojowe, zachodzące zmiany,
dyfuzję i adaptację
danych wytworów
kulturowych.
Nadto zwraca uwagę na to,
iż Voikskunde,
jako nauka empiryczna,
powinna w pełni korzystać
z technik badawczych nauk pokrewnych
(statystyki,
socjologii i psychologii).
s. 249)
2 Odnośnie definicji
VoHcskunde
zabrał głos w następnym
zeszycie
(2/1969,
H. Bausinger. Stwierdził on m. in., iż "VoLkskunde
jest bliższa Ku!tursozioLogie,
aniżeli
koncepcjom Kll!turanthropoLogie
czy EthnoLogie;
uiek tórzy obstają przy określeni u: EthnosoZioLogie" .

Recenzje,

przea!qdy

wydawnictw

263

i czasopism

Komunikat Georga R. Schroubeka
jest przyczynkiem
dotyczącym rozwoju badań
etnograficznych
w Czechach w XIX w. (VoLksforschung
in nationaLen
Spannungsgebiet. Zur Geschichte
der VoLkskunde
des 19. Jahrhunderts
in Bohmen),
a tym
samym i do historii etnologii w Europie. Autor stara się wykazać, w jakim stopniu
zamieszkałe
tam wówczas dwie narodowości:
Czesi i Niemcy zaczęły interesować
się ludoznawstwem,
jak tłumaczyły genezę rozwoju tamtejszej
kultury i jakim poświęcały się badaniom.
Schroubek
patrzy na te zagadnienia
jako Niemiec, uwypuklając wkład jego narodowości w ogólny rozwój etnografii Czech.
Trzy dalsze artykuły
dotyczą szczegółowych
tematów
z kultury
duchowej.
Elfrieda Grabner
zajęła się rysem historycznym
roli korali w medycynie
ludowej
i wierzeniach
(Die Korane
in VoLksmedizin
und VoLksgLaube), Elfriede
Moser-Rath
ludową pobożnością w świetle barokowych
kazań (VoLksfrommigkeit
im SpiegeL der
Barockpredigt),
a Helga Gerndt opowiadaniami
marynarzy
na lądzie i morzu (Seemanssagen
auf See und an Land.
Zur Sagenaufzeichnung
im 19. Jahrhundert).
Wspomniane
artykuły
oparte są na bogatej literaturze
historycznej.
W sumie bardzo interesująca
lektura,
zwłaszcza w odniesieniu
do problemów
teoretycznych,
które nurtują współczesną
etnografię
zachodnioniemiecką.
WaLerian

Anthropos.

Tom 63/64,rocznik

Sobisiak

1968/69, zesz. 1-2, 3-4, 5-6.

Ten podwójny tom został wypełniony
artykułami
i rozprawami
nawiązującymi
do etnologicznych, lingwistycznych
i archeologicznych
koncepcji Wilhelma Schmidta,
założyciela
i długoletniego
redaktora
czasopisma
"Anthropos",
z okazji setnej
rocznicy jego urodzin. Nie zawsze autorami
są zwolennicy
i kontynuatorzy
kierunku, którego on był założycielem.
Toteż wśród nich znaleźli się także badacze,
którzy do idei W. Schmidta ustosunkowali
się krytycznie
i negatywnie.
Oto ujęty
w esencjonalnym
skrócie przegląd wielce różnorodnych
treści recenzowanego
tomu:
Zesz. 1-2. J. K. Brown: W. Schmidt's
Mutterrecht
and Cross-CuLturaL
Research.
Za najistotniejsze
ślady matriarchatu
Schmidt uważał stosunki matryIinearne
oraz
inicjacyjne obrzędy dziewcząt. Wskazywał przy tym na fakt, że zachowały się one
głównie w społeczeństwach
kopieniaczych,
reprezentujących
kultury tzw. ogrodowe
(horticuLtures).
Przechodzenie
ich na uprawy zbożowe było istotnym współczynnikiem powodującym
zanikanie
stosunków
matriarchalnych.
Do tych samych konkluzji doszli badacze amerykańscy
stosując zupełnie inne metody badawcze aniżeli
W. Schmidt.
R. Pitioni: Bemerkungen
zu einer "Theorie
der schriftLosen
Geschichte".
Zagadnienie uhistorycznienia
kultur tzw. ahistorycznych,
tj. nie posiadających
dokumentacji pisanej, było swego czasu jednym z najważniejszych
celów kierunku
historyczno-kulturowego.
Próby stworzenia
etnograficznego
systemu
chronologicznego
dla tych kultur (Graebner,
Schmidt) zawiodły. Daleko pewniejszy
system chronologicznej sekwencji
zjawisk
kulturowych
stworzyła
archeologia.
Ale w gruncie
rzeczy nie o samą chronologię zjawisk kulturowych
chodzi, lecz także o człowieka,
który fakty kulturowe tworzy, posługuje się nimi i pomnaża. Chodzi o pełen obraz
funkcjonującej
kultury.
Taki obraz właśnie etnografia
jest w stanie przedstawić
na podstawie opisów współczesnych
ludów tzw. ahistorycznych.
Przy odpowiednio

20.1

Recenzje,

przeg!qdv

wydawnictw

i czasopism

wypracowanych
metodach
można zatem przerzucić
pomost między archeologią
a etnografią
i pokusić się o stworzenie nowej "teorii niepisanej historii".
H. Baldus: Wertikale
und horizontale
Struktur
im religiO sen Weltbild
sudamerikanischer
Indianer.
Autor charakteryzuje
kosmologiczne wyobrażenia
Indian południowo-amerykańskich
o ziemi, podziemiu i niebie.
H. G. Bandi: Eiszeitkunst
und Zoologie.
Autor przedstawia
opinie i poglądy
zoologów na temat wielu rysunków skalnych z okresu młodszego paleolitu, które
przedstawiają
różne zwierzęta wtedy obserwowane przez człowieka. W świetle tych
opinii sporo dawnych interpretacji
było mylnych, m.in. ta, w myśl której główne
motywy tych rysunków miały cechy magii łowieckiej.
H. Manndorf:
Zur strukturell-funktionalen
Analyse
in der ethnologischen
Forschung. Autor przypomina,
że już w lfł27 r. Wilhelm Koppers wskazywał na potrzebę
stosowania
analizy
strukturalnej
w ramach
tzw. interpretacji
lokalnej.
Kierunki
historyczno-kulturowy
i strukturalno-fu
nkcjonalny
nie tylko się nie
wykluczają,
ale dobrze się wzajemnie
uzupełniają.
Na konkretnym
przykładzie
strukturalno-funkcjonalnej
analizy pewnej
wsi w południowych
Indiach,
autor
ilustruje
kilka interesujących
wniosków krytycznych
na temat założeń kierunku,
a którym w tytule mowa.
E. Damman:
"Mwiko"
und "mzio".
Oba te terminy należą do języka suaheli
(Bantu) i aktualnie
oznaczają prawie synonimicznie
coś, co jest zakazane przez
czarownika,
znachora, a co spożyte, dotknięte albo napotkane
magIo by szkodzić
komuś. Autor wyjaśnia pochodzenie i dawne znaczenie obu słów.
G. Tiburtius:
Altere
Hauskeramik
aus der Umgebung
von Curitiba.
Sprawozdawczy artykuł
o 316 naczyniach
glinianych
zebranych
przez autora w latach
1941-1942
w okolicy Kurytyby w Paranie.
J. Ulenbrok:
Zum
chinesischen
Wart
"hue"
fur
Blut.
Analityczna
rozprawa
lingwistyczna,
z której
m.in. wynikJa, że przedstawiciele
rodziny językowej indoeuropejskiej
dotarli do północno-zachodnich
obszarów chińskich gdzieś
między 3000 a 2500 lat p.n.e. To zaś oznacza, że powstanie
językowej
rodziny
indoeuropejskiej
należy odnieść do okresu mezolitu,a
najpóźniej
do wczesn0go
neolitu.
W. Muller: Erlebnis und Ergebnis. Zur Selbstbesinnung
der Ethnologie.
Inter\:·
sujący, krytyczny
artykuł
na temat roboczych metod oraz aparatu
pojęciowego,
którymi operuje współczesny etnograf. Autor określa jako "zwodniczą" (vcrfuhrerisch, s. 84) i szaleńczą (Wahnidee)
ideę, że fakty i zjawiska kulturowe można ująć
w formuły matematyczne.
Badacz, wyćwiczony
w myśleniu
recjonalnym,
posługujący się etykietkami
pojęć takich, jak "system dwóch klas", "totem", "klan" itp.,
odcina się od tego, co można by nazwać ogólną atmosferą życia badanej spoleczności; od wszystkiego
co może tchnąć mistycyzmem
itd. W ten sposób usiłuje
dojść do realiów, do faktów, lub raczej do tego, co on uważa za fakty. W rezultacie takiej postawy powstają
opisy schematyczne,
przekazujące
odbiorcom nieprawdziwe obrazy zjawisk kulturowych.
J. Lukas: Nunation in afrikanischen
Sprachen. Termin "nunacja"
oznacza pewien
sufiksowy morfem w językach semickich. Rozprawa
jqzykoznawcza
dotyczy specjalnego zagadnienia zapowiedzianego w tytule.
S. Lagercrantz:
African
Tally-Strings.
Jest to studium na temat afrykańskich
sznurowych,
węzełkowych,
drewnianych
(karby) i innych przyrządów mnemotechnicznych, pomocniczych do liczenia np. danin, okresów kalendarzowych
itp.
J. Dormann: Bachofen Morgan.
Dość często wyrażano opinie, że koncepcje
J. J. Bachofena zawarte w jego podstawowym
dziele Mutterrecht
(Stuttgart 1861)

Recenzje,

zostały

of

the

i rozwinięte

wydawnictw

i czasopism

265

przez L. Morgana w Systems of Consanguinity
and
(Washington
1871) oraz w Ancient
Society
(New
York 1877). Diirmann dowodzi, że idee Bachofena i Morgana wypracowane
zostały
od siebie niezależnie. Natomiast pod koniec lat siedemdziesiątych
Bachofen uległ
dość silnie wpływom L. Morgana.
W. Hirschberg:
Der Quelenwert
fri.iher
ethnographischer
Bilddokumente.
Spora
liczba ikonograficznych
dokumentów,
które interesują
etnografa, reprezentuje
wątpliwą wartość etnograficzną.
Często bowiem są one dziełem rysowników,
którzy
do ilustracji
wnosili więcej pomysłów własnej fantazji,
aniżeli realiów naocznie
sprawdzonych.
Jest też jednak pewna ilość rysunków
oryginalnych,
które mają
wartość etnograficznych
dokumentów.
Autor wskazuje przykłady
i prezentuje
metodę krytycznej ich analizy.
J. Sterly: Der Aderlassbogen
in Melanesien.
Ein Beitrag
zur Geschichte
der
Phlebotomie.
Opis melanezyjskiego
łuku a specjalnym
przeznaczeniu
- do upuszczania krwi - oraz samego terapeutycznego
zabiegu zwanego phlebotomią.
O. Schlaginhaufen:
Eingeborene
aus der Landschaft
Petpeter
in Neuirland.
Informacja ,antropologiczna
dotycząca tubylców z krainy Petpeter
na melanezyjskiej
wyspie, zwanej Nowa Irlandia.
V. Rosner: The Impact of Modern Forces on the Oraons of Samtoli. Studium
obrazujące przeobra~enia
zachodzące w kulturze mieszkańców
wsi Samtoli (prow.
Bihar, Indie) pod modernizującym
wpływem
szkoły, nowej organizacji
rolnictwa
i wzorów miejskich.
A. Sławik: Glaube und Kult im Wortschatz
des Ainu.
Studium
z pogranicza
językoznawstwa
i religioznawstwa.
P. Leser: Dreschen und Worfeln
in der Grossen Kabylei.
Kulturwandel
und
Kulturstillstand
in Nordafrika.
Szczegółowy opis młocki przez przepędzanie
bydła
oraz techniki wiania zboża pr,aktyko·.vanej w Kabylii.
J. Gonda: The Hindu Trinity.
Religioznawczy
artykuł
na temat idei zawartej
VI hinduskim
pojęciu Trójni, której aspektami
są Brahma - stwórca, Vishnu podtrzymujący życie i Śiva - niszczyciel.
W. Dostal: Zum Problem der Stadt- und Hochkultur
im Vorderen Orient: Ethnologische
Marginalien.
Termin
"kultury
wyższe"
(Hochkulturen),
sformułowany
w 1924 r. przez W. Schmidta, znajduje w etnografii
nadal szerokie zastosowanie.
Szczegółowe cechy zasadnicze
przypisywane
kulturom
wyższym,
różni badacze
definiują różnie. Na ogół jednak zgodność zachodzi w nast. kryteriach:
posiadanie
pisma, zróżnicowanie
zawodowe
i klasowe
społeczeństwa,
dyspozycyjny
system
w stosunku do nadwyżek produkcyjnych
oraz budowa miast. Autor analizuje przede
wszystkim pojęcie samego miasta. Śledzi zatem na materiałach
archeologicznych
proces powstawania
najstarszych
miast na starożytnym
Bliskim Wschodzie. Analizuje na tym tle wyłanianie
się najdawniejszych
kultur wyższych. W sumie jest
to wielce interesująca
rozprawa, głównie ze względu na metodologiczne
założenia
i technikę rozwiązań poszczególnych
zagadnień w ramach problemu
zapowiedzianego w tytule.
Zesz. 3/4. P. Weidekuhn: Aggressivitiit
und Normativitiit:
Ober die Vermittlerrole
der Religion zwischen Herrschaft
und Freiheit.
Temat agresji i agresywności
jako
dynamicznego
składnika
kulturowego
był w ostatnim
dziesięcioleciu
(1960-1970)
wielokrotnie podejmowany
zarówno w antropologii amerykańskiej,
jak i w etnologii
europejskiej.
Artykuł
P. Weidekuhna
jest jakby polemicznym
komentarzem
do
książki K. Lorentza On Agression (1967) oraz uzupełnieniem
rozprawy H. Helmutha
Zum Verhalten
des Menschen
("Ztschr. f. Ethnologie"
1967, 92, 265-273). Autor
Affinity

podjęte

przcg!qdy

Human

Family

260
analizuje
agresji.

Recenzje,

m.in. rolę religii

M. Urban:

przeglqdy

wydawnictw

w konfliktowych

i czasopism

tendencjach

powodujących

ujawnienie

der Silsskartoffel
in der Sildsee. Problem słodkich kartofli
na wyspach
Oceanii interesował
już kilka pokoleń badaczy.
Artykuł ma charakter
polemiczny
w stosunku
do wniosków wysuniętych
przez
J. W. Macnaba w pracy Sweet Potatoes and Settlement in Pacific. Zdaniem autora,
twierdzenie
Macnaba, że kartofel
przedostał
się na tamt. wyspy gdzieś na ok.
7'50 lat p.n.e., można uznać za prawdopodobne.
Ale dowieść tego nie da się. Uprawa
kartofla
nie jest bynajmniej
starym, powszechnym
składnikiem
kultur malajopolinezyjskich
i austronezyjskich.
Jego pełne upowszechnienie
na tym obsZlarze
miało miejsce dopiero w czasach pokolumbijskich.
K. J. Narr: Mutterrechtliche
Zilge im Neolothikum.
Odkryte w Anatolii (Turcja)
przez archeologów neolityczne osiedle Catal Huyuk jest jakby miastem rolniczym.
Autor analizując
szczegóły konstrukcji
zabudowań,
formy pochowków,
rzeźby,
zdobnictwo
i in. dochodzi do wniosku, że jest prawdopodobne,
iż ludność tego
miasta żyła w stosunkach matryline,arnych
i matrylokalnych.
C. Hentze: Die Hausurne im iiltesten China. Autor, który na temat urn domó~
wych i kultu zmarłych opublikował już dwie interesujące
prace (Tod, Auferstehung,
Weltordnung,
Zurich 1955 i Das Haus aIs Weltort der Seele, Stuttgart
1961), tym
razem analizuje konstrukcje
urn chińskich i doszukuje się związków z łotewskim
drewnianym
domem zrębowym z XlI w.
C. Schuster: V -Shaped Chest-Markings
Re-Considered:
a Paleolithic
Figurine
as
Explanation
of Their Wide Modern Distribution.
Chodzi o szeroko rozpowszechniony
wśród współczesnych ludów prymitywnych
tatuaż bliznowy wzgl. nakłuwany piersi
aibo pleców, powtarzający
wzór V. Autor
sugeruje
pochodzenie
tego wzoru
od naszyjnika,
a zaś dawności
dowodzi wskazując
na niektóre
figurynki
paleoli tyczne.
H. J. Pinnow: Zu den Eigennamen
der Apachen-Hauptlinge.
Autor podejmuje
filologiczną próbę odtworzenia prawdziwych
imion dawnych wodzów Indian z grupy
Apacze.
A. Pollak-Eltz:
KulturwandeI
bei den Waika am oberen Orinoko. Plemię Waika
jest częścią ludu Yanonami. Do niedawna było grupą seminomadyczną,
z początkową znajomością rolnictwa, zajmującą puszczańskie tereny nad brzegami górnego
biegu Orinoko.
Autorka
przedstawia
opis kultury
tego plemienia
w stadium
przechodzenie
od zbieractwa,
myślistwa
i rybołówstwa
do kopieni,aczej uprawy
ziemi.
(Ipomoea

Das AUer

batatas)

B. Gunda: Die Jagd und Domestikation
des Kranichs
bei den Ungarn. Na Nizinie
Węgierskiej
nad jeziorami Balaton i Ferta jeszcze w XVIII i XIX w. roiło się
od żurawi i dropi. Były one przedmiotem łowów. Polowali na nie głównie pasterze
oraz tzw. pakasze, tj. półnomadyczni
zbieracze, myśliwcy i zarazem bartnicy z błotnistych krain, obfitujących
w ptactwo, zwierzynę
itp. Żurawie także chwytano
żywcem, oswajano i używano do stróżowania
miast, grodów i nawet chłopskich
zagród. Autor kończy artykuł szkicem porównawczym,
wskazując
na analogiczne
niegdyś praktyki w starożytnym
Egipcie, Grecji, Rzymie, Chinach. Próbuje nadto
dać krótką charakterystykę
światowego,
geograficznego
ich zasięgu.
A. i W. Kronenberg:
Soziale Struktur
und religiose Antinomien
darlłestel1t
am Beispiel
der Jo Luo (Niloten).
Autor nawiązuje
do dzieła W. Schmidta Der
Ursprung
des Gottesidee.
Bazując na materiale
odnoszącym
się do nilotyckiego
ludu Jo Luo, dowodzi, iż im mniej złożona jest struktura
jakiegoś społeczeństwa,

Recenzje,

przelltądy

wydawnictw

263

! czasopism

Komunikat Georga R. Schroubeka
etnograficznych
w Czechach w XIX

jest przyczynkiem
dotyczącym rozwoju badań
w. (Volksforschung
in nationalen
Spannungsgebiet. Zur Geschichte
der Volkskunde
des 19. Jahrhunderts
in Bć:ihmen), a tym
samym i do historii etnologii w Europie. Autor stara się wykazać, w jakim stopniu
zamieszkałe
tam wówczas dwie narodowości:
Czesi i Niemcy zaczęły interesować
się ludoznawstwem,
jak tłumaczyły genezę rozwoju tamtejszej
kultury i jakim poświęcały się badaniom.
Schroubek
patrzy na te zagadnienia
j.ako Niemiec, uwypuklając wkład jego narodowości w ogólny rozwój etnografii Czech.
Trzy dalsze artykuły
dotyczą szczegółowych
tematów
z kultury
duchowej.
Elfrieda Grabner
zajęła się rysem historycznym
roli korali w medycynie
ludowej
i wierzeniach
(Die KoraHe in Volksmedizin
und Volksglaube),
Elfriede Moser-Rath
ludową pobożnością w świetle barokowych
kazań (Volksfrć:immigkeit
im Spiegel der
Barockpredigt),
a Helga Gerndt opowiadaniami
marynarzy
na lądzie i morzu (Seemanssagen auf See und an Land. Zur Sagenaufzeichnung
im 19. Jahrhundert).
Wspomniane
artykuły
oparte są na bogatej literaturze
historycznej.
W sumie bardzo interesująca
lektura,
zwłaszcza w odniesieniu
do problemów
teoretycznych,
które nurtują współczesną
etnografię
zachodnioniemiecką.
Walerian

Anthropos.

Tom 63/64, rocznik

Sobisiak

1968/69, zesz. 1-2, 3--4, 5-6.

Ten podwójny tom został wypełniony
artykułami
i rozprawami
nawiązującymi
do etnologicznych, lingwistycznych
i archeologicznych
koncepcji Wilhelma Schmidta,
założyciela
i długoletniego
redaktora
czasopisma
"Anthropos",
z okazji setnej
rocznicy jego urodzin. Nie zawsze autorami
są zwolennicy
i kontynuatorzy
kierunku, którego on był założycielem.
Toteż wśród nich znaleźli się także badacze,
którzy do idei W. Schmidta ustosunkowali
się krytycznie
i negatywnie.
Oto ujęty
w esencjonalnym
skr6cie przegląd wielce różnorodnych
treści recenzowanego
tomu:
Zesz. 1-2. J. K. Brown: W. Schmidt's Mutterrecht
and Cross-Cultural
Research.
Za naj istotniejsze
ślady matriarchatu
Schmidt uważał stosunki matrylinearne
oraz
inicjacyjne obrzędy dziewcząt. Wskazywał przy tym na fakt, że zachowały się one
głównie w społeczeństwach
kopieniaczych,
reprezentujących
kultury tzw. ogrodowe
(horticultures).
Przechodzenie
ich na uprawy zbożowe było istotnym współczynnikiem powodującym
zanikanie
stosunków
matriarchalnych.
Do tych samych konkluzji doszli badacze amerykańscy
stosując zupełnie inne metody badawcze aniżeli
W. Schmidt.
R. Pitioni: Bemerkungen
zu einer "Theorie
der schrijtlosen
Geschichte".
Zagadnienie uhistorycznienia
kultur tzw. ahistorycznych,
tj. nie posiadających
dokumentacji pisanej, było swego czasu jednym z najważniejszych
cel6w kierunku
historyczno-kulturowego.
Próby stworzenia
etnograficznego
systemu
chronologicznego
dla tych kultur (Graebner,
Schmidt) zawiodły. Daleko pewniejszy
system chronologicznej sekwencji
zjawisk
kulturowych
stworzyła
archeologia.
Ale w gruncie
rzeczy nie o samą chronologię zjawisk kulturowych
chodzi, lecz także o człowieka,
który fakty kulturowe tworzy, posługuje się nimi i pomnaża. Chodzi o pełen obraz
funkcjonującej
kultury.
Taki obraz właśnie etnografia
jest w stanie przedstawić
na podstawie opis6w współczesnych
ludów tzw. ahistorycznych.
Przy odpowiednio

2G4

Recenzje,

pTzeg~qdv

wydawnictw

i czasopism

wypracowanych
metodach
można zatem przerzucić
pomost mi~dzy archeologią
,a etnografią
i pokusić się o stworzenie
nowej "teorii niepisanej
historii".
H. Baldus: Wertikale
und horizontale
Struktur
im religiosen
Weltbild
siidamerikanischer
Indianer.
Autor charakteryzuje
kosmologiczne
wyobrażenia
Indian południowo-amerykańskich
o ziemi, podziemiu i niebie.
H. G. Bandi: Eiszeitkunst
und ZooLogie. Autor
przedstawia
opinie i poglądy
zoologów na temat wielu rysunków
skalnych z okresu młodszego paleolitu, które
przedstawiają
różne zwierzęta wtedy obserwowane
przez człowieka. W świetle tych
opinii sporo dawnych interpretacji
było mylnych, m.in. ta, \V myśl której główne
motywy tych rysunków miały cechy magii łowieckiej.
H. Manndorf:
Zur strukturell-funktionalen
Analyse
in der ethnologischen
Forschung. Autor przypomina,
że już w 1927 r. Wilhelm Koppers wskazywał
na potrzebę
stosowania
analizy
strukturalnej
w ramach
tzw. interpretacji
lokalnej.
Kierunki
historyczno-kulturowy
i strukturalno-funkcjonalny
nie tylko się nie
wykluczają,
ale dobrze się wzajemnie
uzupełniają.
Na konkretnym
przykładzie
strukturalno-funkcjonalnej
analizy
pewnej
wsi w południowych
Indiach,
autor
ilustruje
kilka interesujących
wniosków krytycznych
na temat założeń kierunku,
o którym w tytule mowa.
E. Damman:
"Mwiko"
und "mzio".
Oba te terminy
należą do języka suaheli
(Bantu) i aktualnie
oznaczają
prawie synonimicznie
coś, co jest zakazane przez
czarownika,
znachora,
a co spożyte, dotknięte albo napotkane
moglo by szkodzić
komuś. Autor wyjaśnia pochodzenie i dawne znaczenie obu słów.
G. Tiburtius:
Altere
Hauskeramik
aus der Umgebung
von Curitiba.
Sprawozdawczy artykuł
o 316 naczyniach
glinianych
zebranych
przez autora w latach
1941-1942 w okolicy Kurytyby w Paranie.
J. Ulenbrok:
Zum
chinesischen
Wart
"hue"
fiir
BZut. Analityczna
rozprawa
lingwistyczna,
z której
m.in. wynik,a, że przedstawiciele
rodziny
jęl.Ykowej indoeuropejskiej
dotarli do północno-zachodnich
obszarów chińskich gdzieś
między 3000 a 2500 lat p.n.e. To zaś oznacza, że powstanie
językowej
rodziny
indoeuropejskiej
należy odnieść do okresu mezolitu,a
najpóźniej
do wczesnego
neolitu.
W. Muller: ErLebnis und Ergebnis. Zur SeLbstbesinnung
der Ethnologie.
Inter\:·
sujący, krytyczny
artykuł
na temat roboczych metod oraz aparatu
poj~ciowego.
którymi operuje współczesny
etnograf. Autor określa jako "zwodniczą"
(verjiihrerisch, s. 84) i szaleńczą (Wahnidee)
ideę, że fakty i zjawiska kulturowe
można ująć
w formuły
matematyczne.
Badacz, wyćwiczony
w myśleniu
recjonalnym,
posługujący się etykietkami
pojęć takich, jak "system dwóch klas", "totem", "klan" itp"
odcina się od tego, co można by nazwać ogólną atmosferą
życia badanej społeczności; od wszystkiego
co może tchnąć
mistycyzmem
itd. W ten sposób usiłuje
dojść do realiów, do faktów, lub raczej do tego, co on uważa za fakty. W rezultacie takiej postawy powstają
opisy schematyczne,
przekazujące
odbiorcom nieprawdziwe obrazy zjawisk kulturowych.
J. Lukas: Nunation in afrikanischen
Sprachen. Termin "nunacja"
oznacza pewien
sufiksowy
morfem w językach
semickich. Rozprawa
jQzykoznawcza
dotyczy specjalnego zagadnienia
zapowiedzianego
w tytule.
S. Lagercrantz:
African
TaUy-Strings.
Jest to studium
na temat afrykańskich
sznurowych,
węzełkowych,
drewnianych
(karby) i innych przyrządów
mnemotechnicznych, pomocniczych
do liczenia np. danin, okresów kalendarzowych
itp.
J. Dormann:
Bachofen
Morgan.
Dość często wyrażano
opinie, że koncepcje
J. J. Bachofena zawarte w jego podstawowym
dziele Mutterrecht
(Stuttgart
1861)

Recenzje,

zostały

of

the

i rozwinięte

wydawnictw

i czasopism

265

przez L. Morgana w Systems of Consanguinity
and
(Washington
1871) oraz w Ancient
Society
(New
York 1877). Dormann dowodzi, że idee Bachofena i Morgana wypracowane
zostały
od siebie niezależnie. Natomiast
pod koniec lat siedemdziesiątych
Bachofen uległ
dość silnie wpływom L. Morgana.
W. Hirschberg:
Der Quelenwert
fruher
ethnographischer
Bilddokumente.
Spora
liczba ikonograficznych
dokumentów,
które interesują
etnografa, reprezentuje
wątpliwą wartość etnograficzną.
Często bowiem są one dziełem rysowników,
którzy
do ilustracji
wnosili więcej pomysłów własnej fantazji,
aniżeli realiów naocznie
sprawdzonych.
Jest też jednak pewna ilość rysunków
oryginalnych,
które mają
wartość etnograficznych
dokumentów.
Autor wskazuje przykłady
i prezentuje
metodę krytycznej ich analizy.
J. Sterly: Der Aderlassbogen
in Melanesien.
Ein Beitrag
zur Geschichte
der
Phlebotomie.
Opis melanezyjskiego
łuku o specjalnym
przeznaczeniu
- do upuszczania krwi - oraz samego terapeutycznego
zabiegu zwanego phlebotomią.
O. Schlaginhaufen:
Eingeborene
aus der Landschaft
Petpeter
in Neuirland.
Informacja antropologiczna
dotycząca tubylców z krainy Petpeter
na melanezyjskiej
wyspie, zwanej Nowa Irlandia.
V. Rosner: The Impact of Modern Forces on the Oraons of Samtoli. Studium
obrazujące przeobra~enia
zachodzące w kulturze mieszkańców
wsi Samtoli (prow.
Bihar, Indie) pod modernizującym
wpływem
szkoły, nowej organizacji
rolnictwa
i wzorów miejskich.
A. Sławik: Glaube und Kult im Wortschatz
des Ainu.
Studium
z pogranicza
językoznawstwa
i religioznawstwa.
P. Leser: Dreschen und Worfeln
in der Grossen Kabylei.
Kulturwandel
und
Kulturstillstand
in Nordafrika.
Szczegółowy opis młocki przez przepędzanie
bydła
oraz techniki wiania zboża pr.aktyko·Nanej w Kabylii.
J. Gonda: The Hindu Trinity.
Religioznawczy
artykuł
na temat idei zawartej
w hinduskim pojęciu Trójni, której aspektami
są Brahma - stwórca, Vishnu podtrzymujący życie i Siva - niszczyciel.
W. Dostal: Zum Problem der Stadt- und Hochkultur
im Vorderen Orient: Ethnologische
Marginalien.
Termin
"kultury
wyższe"
(Hochkulturen),
sformułowany
w 1924 r. przez W. Schmidta, znajduje w etnografii
nadal szerokie zastosowanie.
Szczegółowe cechy zasadnicze
przypisywane
kulturom
wyższym,
różni badacze
definiują różnie. Na ogół jednak zgodność zachodzi w nast. kryteriach:
posiadanie
pisma, zróżnicowanie
zawodowe
i klasowe
społeczeństwa,
dyspozycyjny
system
w stosunku do nadwyżek produkcyjnych
oraz budowa miast. Autor analizuje przede
wszystkim pojęcie samego miasta. Śledzi zatem na materiałach
archeologicznych
proces powstawania
naj starszych miast na starożytnym
Bliskim Wschodzie. Analizuje na tym tle wyłanianie
się naj dawniejszych
kultur wyższych. W sumie jest
to wielce interesująca
rozprawa, głównie ze względu na metodologiczne
założenia
i technikę rozwiązań poszczególnych
zagadnień w ramach problemu
zapowiedzianego w tytule.
Zesz. 3/4. P. Weidekuhn: Aggressivitiit
und Normativitiit:
Ober die Vermittlerrole
der Religion
zwischen Herrschaft
und Freiheit.
Temat agresji i agresywności
jako
dynamicznego
składnika
kulturowego
był w ostatnim
dziesięcioleciu
(1960-1970)
wielokrotnie podejmowany
zarówno w antropologii amerykańskiej,
jak i w etnologii
europejskiej.
Artykuł
P. Weidekuhna
jest jakby polemicznym
komentarzem
do
książki K. Lorentza On Agression (1967) oraz uzupełnieniem
rozprawy H. Helmutha
Zum Verhalten
des Menschen
("Ztschr. f. Ethnologie"
1967, 92, 265-273). Autor
Affinity

podjęte

przegLądy

Human

FamiLy

266
analizuje
agresji.

Recenzje,

m.in. rolę religii

M. Urban:

przeglądy

wydawnictw

w konfliktowych

i czasopism

tendencjach

powodujących

ujawnienie

der SiisskartoffeL
in der Siidsee. Problem słodkich kartofli
na wyspach Oceanii interesował
już kilka pokoleń badaczy.
Artykuł ma charakter
polemiczny
w stosunku
do wniosków wysuniętych
przez
J. W. Macnaba w pracy Sweet Potatoes and Settlement in Pacific. Zdaniem autora,
twierdzenie
Macnaba, że kartofel
przedostał
się na tamto wyspy gdzieś na ok.
750 lat p.n.e., można uznać za prawdopodobne.
Ale dowieść tego nie da się. Uprawa
kartofla
nie jest bynajmniej
starym, powszechnym
składnikiem
kultur malajopolinezyjskich
i austronezyjskich.
Jego pełne upowszechnienie
na tym obsZJarze
miało miejsce dopiero w czasach pokolumbijskich.
K. J. Narr: MutterrechtUche
Ziige im Neolothikum.
Odkryte w Anatolii (Turcj.a)
przez archeologów neolityczne osiedle Catal Hiiyiik jest jakby miastem rolniczym.
Autor analizując
szczegóły konstrukcji
zabudowań,
formy pochowków,
rzeźby,
zdobnictwo
i in. dochodzi do wniosku, że jest prawdopodobne,
iż ludność tego
miasta żyła w stosunkach matryline.arnych
i matrylokalnych.
C. Hentze: Die Hausurne im altesten China. Autor, który na temat urn domo~
wych i kultu zmarłych opublikował już dwie interesujące
prace (To d, Auferstehung,
Weltordnung,
Ziirich 1955 i Das Haus aIs Weltort der SeeLe, Stuttgart
1961), tym
razem analizuje konstrukcje
urn chińskich i doszukuje się związków z łotewskim
drewnianym domem zrębowym z XII w.
C. Schuster: V -Shaped Chest-Markings
Re-Considered:
a Paleolithic
Figurine
as
ExpLanation
of Their Wide Modern Distribution.
Chodzi o szeroko rozpowszechniony
wśród współczesnych ludów prymitywnych
tatuaż bliznowy wzgl. nakłuwany piersi
albo pleców, powtarzający
wzór V. Autor
sugeruje
pochodzenie
tego wzoru
od naszyjnika,
a zaś dawności
dowodzi wskazując
na niektóre
figurynki
paleolityczne.
H. J. Pinnow: Zu den Eigennamen
der Apachen-HauptUnge.
Autor podejmuje
filologiczną próbę odtworzenia prawdziwych imion dawnych wodzów Indian z grupy
Apacze.
A. PolIak-Eltz:
KuUurwandeL
bei den Waika am oberen Orinoko. Plemię Waika
jest częścią ludu Yanonami. Do niedawna było grupą seminomadyczną,
z początkową znajomością rolnictwa, zajmującą puszczańskie tereny nad brzegami górnego
biegu Orinoko.
Autorka
przedstawia
opis kultury
tego plemienia
w stadium
przechodzenie
od zbieractwa,
myślistwa
i rybołówstwa
do kopieni.aczej uprawy
ziemi.
(Ipomoea

Das AUer

batatas)

E. Gunda: Die Jagd und Domestikation
des Kranichs
bei den Ungarn. Na Nizinie
Węgierskiej
nad jeziorami Balaton i Ferta jeszcze w XVIII i XIX w. roiło się
od żurawi i dropi. Były cne przedmiotem
łowów. Polowali na nie głównie pasterze
oraz tzw. pakasze, tj. półnomadyczni
zbieracze, myśliwcy i zarazem bartnicy z błotnistych krain, obfitujących
w ptactwo, zwierzynę itp. Żurawie także chwytano
żywcem, oswajano i używano do stróżowania
miast, grodów i nawet chłopskich
zagród. Autor kończy artykuł szkicem porównawczym,
wskazując
na analogiczne
niegdyś praktyki w starożytnym
Egipcie, Grecji, Rzymie, Chinach. Próbuje nadto
dać krótką charakterystykę
światowego,
geograficznego
ich zasięgu.
A. i W. Kronenberg:
Soziale St"uktur
und religiose Antinomien
dargestellt
am Beispiel
der Jo Luo (NHoten). Autor nawiązuje
do dzieła W. Schmidta Der
Ursprung
des Gottesidee.
Bazując na materiale
odnoszącym
się do nilotyckiego
ludu Jo Luo, dowodzi, iż im mniej złożona jest struktura
jakiegoś społeczeństwa,

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

t czasopism

267

tym prostsze i mniej zróżnicowane
są jego pojęcia i wyobr.ażenia religijne. Interesujący przyczynek do strukturalnego
religioznawstwa.
N. Mylius: Beol:Jachiungen tiber das Siedlungswesen
in Maroko:
Die Kasbach.
Słowo to pochodzi z języka arabskiego
i oznacza na ogół kompleks
budowlany,
który daje pomieszczenie
mieszkalne
głównie chłopom, ale także kupcom i rzemieśnikom. Osady typu k.asbach liczą od jednego do kilku tysięcy mieszkańców.
Autor opisuje Kasbah Tourirte w prowincji Quarzazate
w Marokko.
J. Beckmann: Schokolade und Kakao in der spanischen Kolonialzeit.
Krzew kakowy był w Meksyku przed konkwistą
obok kukurydzy
przedmiotem
wysoko rozwiniętej uprawy. Napój z proszku kakowego, zmieszanego
z miodem i wonnymi
przyprawami
otrzymał
ok. 1590 r. zeuropeizowaną
nazwę chocolate.
Czekolada,
j.ako napój, odgrywała dużą rolę tak w obrzędowości
jak i codziennym życiu meksykańskich
Indian. Po podboju przez Hiszpanów krajów środkowoamerykańskich
odegrała także rolę w życiu tamto kolonistów, klasztorów i w handlu zewnętrznym
i wewnętrznym.
H. W. Debrunner:
Gottheit
und Urmensch
bei den Togo-Restvolkern.
Autor
opisuje i analizuje wyobrażenia
o bogu jako stwórcy świata i ludzi u ok. dwunastu
plemion zamieszkałych
w centralnej,
górzystej części Togo (Afryka) i we wschodniej Ghanie.
Zesz. 5-6. H. von Sicard: "Luwe" und verwandte mythische
Gestalten. Interesujące, obszerne studium religioznawcze.
Pień słowny "luw" występuje w szczątkach
najstarszych
mitów .afrykańskich
w określeniach
na różne bóstwa. Wyobrażenia
tych bóstw, zdaniem autora, dają się sprowadzić do jednej, wspólnej postaci wielce
archaicznego bóstwa pierwotnych
euroafrykańskich
zbieraczy i łowców. Opierając
się na starannej analizie i porównawczych
badaniach
materiałów
lingwistycznych,
ikonograficznych
i in. dowodzi, że istnieją
ślady jakiegoś pierwotnego
monoteizmu, dające się retrogresywnie
śledzić w głąb przeszłości
do ok. 8000 lat p.n.e.
T. Obayashi:
Zur Geschichte
der japanischen
Volkskunde.
Etnografia
Japonii
powstała stosunkowo niedawno z inicjatywy i na podstawie prac jednego człowieka:
Kunio Yanagita
(1875-1962). Jego działalność
i naukowy
dorobek
przedstawia
autor artykułu.
Uczniowie Yanagity
to aktualnie
szkoła i zasadnicza
kadra japońskiej etnografii.
A. Huber: "Woman-Marriage"
in Some East African
Societies. Chodzi o dość
osobliwy zwyczaj u afrykańskiego
ludu Simbete (na wsch. wybrzeżu jez. Victoria).
Kobieta, zwykle jedna z kilku żon w poligamicznej,
tubylczej rodzinie. jeżeli jest
bezdzietna albo nie urodziła syna, dokooptowuje
sobie młodszą dziewczynę, którą
traktuje jak synową. Artykuł omawia motywację tego zwyczaju.
J. Haekel: Totenrituale
und Ahnenkult
bei den Rathwa Koli in Gujerat
(WestZentralindien).
Obszerny artykuł materiałowy,
zawierający
szczegółowe opisy rytuału pogrzebowego
oraz ceremonii
związanych
z kultem
zmarłych
przodków.
Autor zebr.ał materiały w badaniach terenowych
(1960, 19tH, 1964 i 1967). W zakończeniu znależć można interesujące
refleksje
i wnioski
natury
metodologicznej,
nawiązujące do tzw. wiedeńskiej szkoły w etnografii.
P. i D. P. Sinha: Al.fred Louis Kroeber: His Contributions
to Anthropological
Theories. Wkład
A. L. Kroebera
(1876-1960)
do nauki wyraża
się liczbą 532
pozycji drukowanych:
książek, rozpraw,
artykułów
i recenzji.
Na polu amerykańskiej .antropologii działał 65 lat. Wniósł znaczny wkład teoretyczny
do nauki
CI kulturze.
Antropologia
była dla Korebera
i historią
i nauką. Artykuł zawiera
ogólną charakterystykę
naj wartościowszych
jego koncepcji w dziedzinie lingwistyki,
archeologii i ogólnej metodologii i teorii kultury.

268

J(ecenzjc,

pr:::eytqdy

wydaw1tZctw

i czasopism

E. Verstraelen:
Some elementary
Data of the Manobo
Language.
Lud Manobo
żyje na Wyspie Mindanao
na Filipinach.
Artykuł
dotyczy gramatyki
i struktury
języka tego ludu.
R. V. Joshi i S. A. Sali: Middle Stone Age Factory
in Western
India.
Opis
i analiza kamiennych
narzędzi
jako znalezisk
archeologicznych
na stanowiskach
nad rzekami Pravara,
Godawari
i na innych odkrywkach
w Środkowych
Indiach.
J. W. Van Stone: Masks of the Point Hope Eskimo. Autor char.akteryzuje
kolekcję drewnianych
masek w zbiorach Muzeum Fielda w Chicago. Chodzi o maski
rzeźbione i używane
przez Eskimosów
z osady Point Hope (płn.-zach.
wybrzeże
Alaski) w czasie ceremonii i tańców łowieckich.
V. Maconi: Riti funebri e culto dei morti pressu i KarimojulIf!.
Materiały pochodzą z terenowych
badań autora w latach 1963 i 1966 i dotyczą niJo-hamickiego
ludu
Karimojong
we wschodniej Ugandzie.
U. Bianchi:
Osservazioni
storico-culturali
sull'uso
del termine
"primitivo"
in
etnologia.
Znakomity
autor Historii
Etnologii
(Storia
Den'Etnologia,
Roma 1965)
przedstawia
swoje uwagi na temat pojęcia "pierwotny"
(primitive)
używanego
w etnografii.
S. Hummel:
Bon Ikonographisches
im Linden-Museum,
Stutt(Jart.
Treścią
artykułu
jest analiza rysunków,
które przedstawiają
kilka ważniejszych
postaci
tybetańskich
bóstw należących
do panteonu lamaistycznej
religii Bon.
L. Porrois:
Aspects
de la sculpture
traditionelle
du Gabon. Charakterystyka
afrykańskich
rzeźb i masek z obszaru Gabonu, techniki
ich wykonywania
oraz
procesu zmian, jakie w nich aktualnie zachodzą.
J. L. MuIIie: Note sur deux mots de la langue wou - houan. Chodzi o pochodzenie nazwy mongolskiego
ludu Wou-houwan
z wschodniego
pogranicza
Gobi
oraz znaczenia słowa "keou-kiue",
którym określano
rodzaj ozdoby głowy u kobiet tegoż ludu.
A. Closs: "Los Concheros"
Kulturund Religionshistorisches
tiber Steinbauten
und Felsen
auf Hierro.
Słowo "concheros"
oznacza stosy odpadów
muszlowych
znajdowane
w bliskości archaicznych
miejsc kultowych
na wyspie Hierro w archipelagu Kanaryjskim.
Tematem
artykułu
są dociekania
związków tych arche,)logicznych znalezisk z kulturą megalityczną
i jej afro-europejskim
zasięgiem.
M. Kilson: The Ga Naming Rite. Autor prezentuje
opisowo-analityczne
studium
jednego z obrzędów
inicjacyjnych
(rite de passage), zwanego
tu "naming rite",
a praktykowanego
u ludu Ga w południowo-zachodniej
Ghanie.
K. Corvinus: Stratigraphy
and Geological
Background
of an Acheulian
Site at
Chirki-on-Pravara,
India.
Komunikat
archeologiczny
z prac wykopaliskowych
dokonanych w sezonie zimowym 1966/67 w prowincji Pravara
na półn.-zach. od Bombaju.
K. Lang-Kirnberg:
Die Hcrkunft
der Null.
Wynalazek
zera należy do n.ajwiększych
w dziejach
myśli ludzkiej.
Krótka
historia powstania
i zastosowania
zera w rachunkach
cyfrowych jest w tym przypadku
streszczeniem
ol:>szerniejszej
praey tegoż autora, opublikowanej
pod tym samym tytułem w serii Mikro-Biblioteki "Anthroposu".
Jak każdy z poprzednich
tomów, także i tom 63/64 w każdym z trzech zeszytów
zawiera wielce interesujące
"analecta
et additamenta",
obszerny dział recenzyjny
pt. "bibliographia",
informacje
o licznych publikacjach,
nadsyłanych
jako egzemplarze recenzyjne
do Instytutu
or·az spis tytułowy
zawartości
wielu europejskich
i pozaeuropejskich
czasopism etnograficznych,
antropologicznych,
archeologicznych
i językoznawczych
z lat 1967 i 1968. Całość recenzowanego
tom·u "Antroposu"
obej-

Recenzje,

przeg!qdy

wydaWnictw

269

I czasopism

muje aż 1079 stron druku. Generalny
układ i sekwencja
artykułów
oraz rozpraw
mogą budzić niejakie zastrzeżenia.
Tematycznie
są one bowiem dziwnie pomieszane. Artykuły
() treści etnologicznej
są przeplatane
archeologicznymi
a także
lingwistycznymi.
Reprezentują
przy tym dość nierówny
poziom metodologiczny.
Tym niemniej lektum tego tomu, podobnie jak poprzednich,
dobrze orientuje w aktualnych osiągnięciach i problemach etno-kulturowych.
Tadeusz

Zeitschri[t

fur

Ethnologie.

und del' Berliner
Gesellschaft
t. 93: 1968, z. 1-2, ss. 316.

Organ der Deutschen
fi.ir Anthropologie,

Wróblewski

Gesellschaft
fur Volkerkunde
Ethnologie
und Urgeschichte,

Kolejny tom organu Niemieckiego
Towarzystwa
Etnologicznego
zasługuje
na
szczególną uwagę choćby z tej racji, iż pod względem zawartych
w nim treści
stanowi on jedną dość zwartą całość. W roczniku tym opublikowano
bowiem wyłącznie artykuly,
rozprawy, przyczynki
i sprawozdania
z zakresu etnograficznych
i archeologicznych
studiów amerykanistycznych.
Z tego rodzaju inicjatywą
wydawniczą na lamach "Zeitschrift
fUr Ethnologie" spotykamy
się w ostatnim dziesięcioleciu już po r·az trzeci. W pierwszym przypadku
był to zeszyt poświęcony wyłącznie problematyce
oceanistycznej
(t. 86, z. 2), następny natomiast ograniczony został
pod względem
tematyki
do fizycznej
i kulturowej
antropologii
obszaru
Afryki
Zachodniej (t. 88, z. 2).
Prezentacja
zachodnioniemieckiego
dorobku w zakresie amerykanistyki
zbiegła
się z Międzynarodowym
Kongresem
Amerykanistów,
który odbył się w połowie
sierpnia w Stuttgarcie
i Monachium. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż również
z tej niecodziennej
okazji Państwowe
Muzeum Etnograficzne
w Monachium
zorganizowalo specjalną wystawę, poświęconą prekolumbijskiej
sztuce Meksyku i Peru.
Z podobną inicjatywą
wystąpiło wówczas także muzeum w Stuttgarcie
otwierając
w swych s.alach ekspozycję etnograficzną
pt. "Kultury Ameryki".
Wszystkie te wydawnicze, organizacyjne
i wystawiennicze
przedsięwzięcia,
a takle rozbudowana
działalność dydaktyczno-naukowa,
jaką specjaliści w zakresie kultur prekolumbijskich
i l.atynoamerykańskich
prowadzą na 16 wyższych uczelniachświadczą o randze uprawianej
w NRF amerykanistyki
oraz o chęci zademonstrowania swych niewątpliwie
dużych w tym względzie
osiągnięć
z okazji zjazdu
naj wybitniejszych
fachowców z całego świata.
Tradycyjnie
już na łamach
"Zeitschrift
fUr Ethnologie"
zaprezentowali
swój
naukowobadawczy
dorobek
nie tylko uczeni zachodnioniemieccy,
ale i ich koledzy z Austrii, Szwajcarii,
Szwecji, Stanów Zjednoczonych,
Brazylii i Wenezueli.
Mimo ograniczenia
zawartości tomu do problematyki
jednego tylko kontynentu
to jednak zakres i różnorodność
poruszanych
w poszczególnych
artykułach
zagadnień jest ogromna. Sytuacja
ta, charakterystyczna
nie tylko dla kręgu autorów
skupionych
wokół "Zeitschrift
fUr Ethnologic",
jest świadectwem
rozpiętości problematyki jaka znajduje się w centrum zainteresowania
współczesnej
amerykanistyki; ilustruje stopień postępującej
w ramach tej "dyscypliny"
dezintegracji
i specjalizacji, przy równoczesnym
systematycznym
zbliżaniu się do nauk pokrewnych.
Przejawem
utrzymywania
się nadal
przewagi
tradycjonalistycznego
nurtu

270

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

w amerykanistyce
pod którym rozumieć należy niewątpliwie
prekolumbijską
archeologię i etnografię
Mezoameryki
i Wyżu Andyjskiego - jest również omawiany tu rocznik, w którym studia tej właśnie kategorii zmajoryzowały
w dużym
stopniu rozprawyetnohistoryczne,
akulturacyjne
czy folklorystyczne. Szkoda wielka.
iż w tej panoramie dorobku zachodnioniemieckiej
amerykanistyki
zabrakło artykulów. które dotyczyłyby współczesnych
przeobrażeń
społeczno-kulturowych
ludności
indiańskiej
i latynoamerykańskiej.
Ten - rozwijający
się bowiem coraz prężniej
dział - stanowi świadectwo zaangażowania
się specjalistów-etnografów
w rozwiązywanie trudnych i skomplikowanych
problemów rozwijających
się krajów Trzeciego Świata; jest również dowodem. iż na płaszczyźnie
tej dyscypliny istnieją
także duże możliwości przerzucenia
mostów między nauką a praktyką
społeczną.
Oryginalnością
ujęcia i sposobem potraktowania
tematyki wyróżniają się dwie
rozprawy
poświęcone
kulturowym
i etnicznym
przeobrażeniom
Indian Stanów
Zjednoczonych.
Są to typowe studia etnogr.aficzno-a'kulturacyjne,
w których autorzy starają się przede wszystkim ukazać dynamikę zmian, rolę migracji oraz uwypuklić wszystkie podstawowe
czynniki kulturotwórcze.
jakie spowodowały
powstanie tzw. "kultury
konnych nomadów i myśliwych
bizonów". Metodologiczne
założenia. jakie określiły charakter
tych rozważań, wypracowane
zostały w latach 60-tych w amerykańskim
czasopiśmie o znamiennym
nagłówku - "Ethnohistory"
wydawanym
przez Indian.a University 1. Typ badań etno historycznych
zbliżający ku sobie naukowe warsztaty antropologa, socjologa i historyka - przeiywa obecnie w Stanach Zjednoczonych
(i nie tylko tam) dość bujny rozwój; jest
on w pewnym sensie wynikiem odwrotu od antyewolucjonistycznego,
ahistorycznego traktowania
kultury. stanowiąc odtrutkę na zakorzeniony jeszcze tu i ówdzie
skrajny relatywizm, oraz wskazując na niedoceniane dotąd możliwości właściwego
wykorzystania
nowego typu źródeł. ignorowanych dotychczas przez konsekwentnych
empirystów.
Odtwarzając
etniczną
historię
dorzecza Średniego
Missouri w latach 15501850 i ukazując
podstawowe
etapy egzystencji
Szoszonów przed r. 1800, dwaj
':1Utorzy: Amerykanin
niemieckiego
pochodzenia, K. H. Schlesier z Wichita University (Migration
und KuUurwandeL
am MittLeren
Missouri),
i zn.any wszystkim
amerykanistom
wybitny szwedzki antropolog i religioznawca
A. Hultkranz
(Shoshoni Indians
on the PLains), zwrócili szczególną uwagę na kwestię źródeł, ich rodzaje, interpretację
i kryteria
oceny. Zgodnie z założeniami metody - jeśli ją
już tak można określić "etnohistorycznej",
poddali oni krytycznej
analizie
dotychczasowe
koncepcje
etnologiczne
i podpierający
je materiał
faktograficzny,
konfrontując
następnie
wyniki tych dociekań
ze źródłami
typu historycznego.
Wykorzystali
w tym celu materiały
archeologiczne, teksty lingwistyczne, tradycję
folklorystyczną,
wreszcie źródła archiwalne, począwszy od pamiętników osadników,
wspomnień i relacji podróżniczych,
a skończywszy na oficjalnych sprawozdaniach
jednostek lokalnej administracji,
misyjnych placówek i faktorii handlowych. Tego
rodzaju konfrontacja
umożliwiła nie tylko - jak piszą o tym obaj wymienieni
autorzy - uzupełnienie luk w obrazie etnicznej historii wielu terenów, ale pozwoliła także dokonać reinterpretacji
i przewartościowania
tych sądów, które były
1 Zob. np. W. C. Sturtevant,
Anthropo!ogy,
Historyand
Ethnohistory;
oraz W. N. Fenton, Fie! Work, Museum Studies and Ethnohistorical
Research,
oba (w:) "Ethnohistory",
t. 13: 1966, z. 1-2;
także A. Hultkranz,
Historical
Approaches
in American
Ethno!ogy.
"Ethnologia Europea", t. 1: 1967, z. 2. Ogólne krytyczne omówienie organu amerykańskiego kierunku neohistorycznego
W antropologii
zob. 1. Zołotarlewskaja.
Nowyj
amierikanskij
etnotraticeskij
żurnal.
"Sowietskaja EtnOgrafija", R. 1961, z. 5, s. 162-167.

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

271

i czasopism

błędne lub mylące, przyczyniając
się także do zdemaskowania
niczym nie uzasadnionych stereotypów.
Do kategorii przyczynkarskich
zaliczyć należy artykuł R. Hartmanna
i U. Oberema o współczesnej,
związanej
z obrzędami
pogrzebowymi
Indian Ekwadoru
rytualnej grze - "huairu"; także rozprawkę G. Hartmanna,
poświęconą krytycznemu przeglądowi literatury omawiającej
problem znajomości procesu destylacyjnego
u południowo-amerykańskich
Indian, oraz refleksje H. Baldusa koncentrujące
się
wokół problematyki
trwałości autorytetu
i miejsca wodza w strukturze
społeczności Indian Tapirape
z grupy Tupi, żyjących w centralnej
Brazylii. Większość
tych artykułów, a także studium religioznawcze
H. Hartmanna
(Die Gros Ventres
und ihr Hochgott)
zostały napisane w oparciu o materiały
zebrane bezpośrednio
w trakcie badań terenowych i dotychczas nigdzie nie publikowane.
Współczesna
antropologia
prekolumbijska
opiera swoje dokonania
zasadniczo
na dwóch rodzajach źródeł, z których każdy determinuje
w pewnym sensie specyfikę metodyki badań i określa metodologię. Z jednej strony mamy do czynienia
z klasycznymi zabytkami archeologicznymi
- poszczególnymi
obiektami, zespołami
znalezisk czy wreszcie całymi ich kompleksami
w postaci cmentarzysk,
ruin miast,
świątynnych
okręgów i fortyfikacji.
Z drugiej zaś strony do dyspozycji badacza są kroniki z pierwszych
lat konkwisty,
spis,ane nierzadko
przy pomocy
miejscowych "intelektualistów"
indiańskich,
manuskrypty
Majów i Azteków, czyli
tzw. "kodeksy" i wreszcie hieroglificzne
inskrypcje,
pokrywające
mury świątyń,
ołtarze, stelle i posągi. Ten drugi typ źródeł wymaga całkiem odmiennego postępowania badawczego,
które w swym charakterze
zbliż,a się w dużym stopniu do
studiów lingwistycznych.
Sytuację tę można by z dużym powodzeniem przyrównać
do wewnętrznego
podziału egiptologii, w której, obok klasycznej archeologii śródziemnomorskiej,
ogromny wkład wnosi nobilitowana
niemal do rangi niezależnej
dyscypliny - p.apirologia.
Tego rodzaju
specjalizacyjne
podziały
zaakcentowane
są także dość mocno
w omawianym tu numerze "Zeitschrift
fur Ethnologie", przede wszystkim w odniesieniu do problematyki
meksykanistycznej.
I tak znany amerykanista,
K. Nowotny (Die aztekischen Festkreise),
,analizuje układ azteckich świąt w odniesieniu
::lo przeplatających
się kalendarzowych
cyklów 260-,365- i 584-dniowych, a R. Schultz
zajmuje się systemem chronologicznego
i astronomicznego
zapisu Majów wyprowadzając go z pewnych świątynnych inskrypcji miasta ruin Palenque.
Problematyki
historii Majów dotyczy obszerny artykuł T. Barthela (Historisches
in den klassischen
Mayainschriften),
jednego z najwybitniejszych
epigrafików i paleografików,
znanego szeroko w świecie naukowym
dzięki swym pracom
nad
odczytaniem pisma Majów i mieszkańców Wyspy Wielkanocnej.
Na łamach "Zeitschrift fur Ethnologie" podejmuje
on tym razem próbę poddania analizie hieroglificznych reliefów Majów, celem wykrycia w nich treści o walor,ach historycznych. Jest to dodatkowy głos w polemice z tymi uczonymi, którzy jak np. E. Thompson czy S. Morley 2, uważali dotychczas, iż w napisach tego rodzaju, obok danych
astronomicznych,
dat i pewnych pojęć o charakterze
symboliczno-religijnym,
nic
już więcej znaleźć nie można. Twierdzenie
o "kronikarskim"
charakterze
tych inskrypcji, które zawierać jakoby miały także informację
o panujących
dynastiach,
wojnach, podbojach, podróżach, reformach kalendarza itp. dziejowych wydarzeniach,
były wg tych badaczy niczym nie uzas,adnione. Barthel jest jednak przeciwnego
2 Zob. S. Morley,
ot Maya

Clvil!zation,

The

ancient

Norman

1954.

Maya,~ Stanford

1964; E.- Thompson,

The

Rise

and

Fall

:372

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

zdania i na materiale
pochodzącym
z tzw. klasycznego
okresu rozwoju kultury
Majów wykazuje,
iż tezy jego adwersarzy
nie były podbudowane
gruntownymi
studiami.
Artykuł
jest niezwykle
trudny
i dostępny
w zasadzie tylko dla tych
specj.alistów, którzy są wprowadzeni
w problematykę
epigrafiki
prekolumbijskiej
i posiadają
znajomość
klucza, w jakim zakodowane
zostały poszczególne
znaki
pisma Majów.
Kilka artykułów
o tematyce
archeologicznej
świadczy o dużej aktywności
zachodnioniemieckich
pr.ahistoryków,
włączających
się w bezpośrednie
badania wykopaliskowe
na terenach
Ameryki Południowej,
szczególnie na Wyżu Andyjskim.
H. Trimborn
w oparciu o krytyczną
analizę efektów dotychczasowych
penetracji
archeologicznych
dwóch miejskich kompleksów w Peru: Apurlec i Tucume leżących
nieopodal szosy panamerykańskiej
w departamencie
Lambayeque
oraz spostrzeleń
z autopsji, dokonuje oceny stanu badań, wskazuje na luki w dokumentacji
i wytycza dalszy kierunek
poszukiwań.
Oba stanowiska
nie posiadają żadnych monograficznych
opracowań,
pomijając
niewielkie
pod względem objętościowym
opisy;
nie są także dokładnie
datowane,
a dotychczasowa
dokumentacja
prowadzonych
tam badań pozostawia wiele do życzenia. Autor postuluje, by jak najszybciej rozpocząć nad tymi kompleksami
budowli intensywne,
metodyczne
studia -- gdyż
pobieżna nawet analiza wskazuje,
iż mamy tu do czynienia z rzadko spotykaną,
przejściową
formą między teokratycznym
miastem kultowych
piramid i centrum
religijnego
życia, .a wielkim
miastem
o świeckim
charakterze
z mieszkalnymi
osiedlami dla większej liczby ludności. Dalsze zatem badania będą posiadały niebag.atelne znaczenie
nie tylko dla rekonstrukcji
prekolumbijskich
dziejów Peru,
ale stanowić mogą istotny element
na drodze do wyjaŚnieni.a procesów powstawania i przeobrażania
się miast oraz rozwoju państwowości.
Konstrukcji,
typologii i pochodzeniu
tzw. "chulIpas"
naziemnych
okrągłych
lub prostokątnych,
niewielkich,
kamiennych
lub glinianych
(adobe) wież pochówkowych, poświęcony
jest przyczynek
H. Nachtig.alla (Z um Problem
der Chullpas
von Sillustani),
który tego rodzaju budowle badał w r. 1962 na półwyspie SiIlustani, niedaleko miasta Puna w Peru.
Znany niemiecki
amerykanista,
.autor szeregu prac o charakterze
podręcznikowym - H. D. Disselhoff, przedstawi!
problem hipotetycznych
powiązań kulturowych, jakie łączyć musiały w X w. n.e. kulturę Tiahuanaco
z Altiplano z kulturą
Huari z południowego
Peru, a K. Hahn-Hissink
omówił archeologiczne
znaleziska,
jakie zdobyła wielka etnograficzna
wyprawa
tzw. "Frobenius-Expedition",
której
uczestnicy eksplorowali
w latach 1952-54 tereny Boliwii, zamieszkałe przez Indian
Ch imane, Tacana i Chama.
Rocznik
otwiera
obszerna
rozprawa
nieżyjącego
już austriackiego
etnografa
i archeologa,
wybitnego
specjalisty
i znawcy kultur Azji Południowo-Wschodniej
oraz Oceanii R. Heine-Gelderna
(Transozeanische
Kultureinfliisse
im alten
Amerika).
Warto tu przypomnieć,
iż uczony ten był autorem
śmiałej koncepcji
kolejnych
etapów zasiedlania
wysp Pacyfiku przez ludność z kontynentu
azjatyckiego, hipotezy dziś już w wielu aspektach
zdezaktualizowanej,
ale interesującej
z tego względu, iż wykorzystała
ona skromny jeszcze podówczas inwentarz
znanych zabytków
archeologicznych.
W latach powojennych
Heine-Geldern
dał się
poznać jako gorący rzecznik
powiązań
kulturowych
między Azją a Ameryką,
dopatrując
się w przyczynach
nagłego rozkwitu cywilizacji Meksyku i Peru udziału
impulsów płynących z drugiej strony Oceanu Spokojnego 3.
3 Poglądy
der

Allstronesen.

na tcn tcmat wyloży! autor w pracy: Urlleimat
lind friilleste
Wanderungen
"Anthropos",
t. 27: 1932, z. 3--4. Bibliografia prac Heine-Gelderna
poświę-

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

273

i czasOpism

Omawiany artykuł poświęcony
jest przeglądowi
współczesnej
literatury,
poruszającej problematykę
transoceanicznych
wpływów kulturowych
na rozwój społeczeństw prekolumbijskiej
Ameryki, pisany oczywiście z punktu widzenia zdecydowanego zwolennika
tej nadal dość słabo udokumentowanej
koncepcji.
Krótki,
historyczny
przegląd
dzieł dawniejszych
jest świadectwem,
iż myśl o łączności
Starego z Nowym Światem via Pacyfik sięga aż XVI stulecia. Po tym wprowadzeniu daje Heine-Geldern
metodyczny przegląd naukowego dorobku w omaw~anej
dziedzinie, segregując
materiał
na dział problematyki
kontaktów
japońsko-ekwadorskich, chińsko- i indyjsko-amerykańskich,
oceaniczno-amerykańskich
by wreszcie zamknąć
tę prezentację
skrótowym
zarysem
aktualnego
stanu badań
nad
transatlantyckimi
związkami
kulturowymi.
Artykuł
nie uwzględnia
oczywiście
ostatniej próby T. Heyerdahla
pokonania
Atlantyku
na łodzi z papirusu,
gdyż
napisany został wcześniej, nim opinię całego świata poruszyła wiadomość o nowym,
sportowo-naukowym
przedsięwzięciu
słynnego Norwega. Rozprawa Heine-Gelderna,
mimo z pozoru sprawozdawczego
charakteru,
jest jednak tak dyskusyjna, iż wszelka
polemika w ramach objętościowo
ogr,aniczonego
omówienia
jest całkowicie
niemożliwa. Nie wytyczając
tu więc żadnych kontrargumentów
warto jedynie uwypuklić jedno charakterystyczne
przeświadczenie
autora, który formułowaną
dotychczas hipotezę w postaci: czy w okresie przedkolumbijskim
istniała transpacyficzna
łączność Starego z Nowym Światem, czy łączności takiej nie było, zastępuje
pytaniem:
dlaczego w II czy III stuleciu p.n.e. te niewątpliwe
kontakty
zostały
nagle przerwane?
Abstrahując
od indywidualnych
sądów na ten temat, należy
stwierdzić, iż w ostatnim ze swych studiów wybitny uczony pokazał raz jeszcze,
że cały basen Pacyfiku
winno się rozpatrywaĆ' pod względem kulturowym
całościowo, porównując
ze sobą nie tyle poszczególne elementy wydarte z większych
zbiorów, ale zestawiając
kompleksy
wytworów,
idei czy wzorców. Tylko takie
podejście może bowiem dostarczyć nam rzetelnych
argumentów
podtrzymujących
hipotezę, iż Pacyfik nie dzielił, lecz łączył Azję i Amerykę.
Lektura omawianego wyżej rocznika nie daje asumptu do jakichś dalej idących
uogólnień na temat sytuacji w zachodnioniemieckiej
amerykanistyce.
Przyczynkarski charakter
wielu artykułów,
różnorodność
tematyki, szeroki zakres geograficzny
i chronologiczny,
odmienność stosowanych
metod, sprawia wrażenie, iż w amerykanistyce tej trudno wyróżnić pewną generalną,
"wiodącą"
linię, poza tym, że
nadal w sferze największego
zainteresowania
znajduje
się problematyka
prekolumbijska.
Pamiętać
jednak musimy o tym, że "Zeitschrift
fUr Ethnologie"
nie
jest jedynym periodykiem,
w którym publikują
,amerykaniści
z NRF i dlatego
dopiero analiza całokształtu
ich naukowej
działalności
mogłaby dostarczyć
nam
materiału
do oceny stopnia rozwoju jednego z ważniejszych
działów zachodnioniemieckiej etnografii powszechnej.
AZeksander

ZWrot. Roczniki XVIII-XXI.

Posern-ZieZiński

Czeski Cieszyn 1967-1969.

Miesięcznik ten jest organem Zarządu Głównego Polskiego Związku KulturalnoOświatowego w Czechosłowacji,
ukazuje się od r. 1949, obecnie redaktorem
jest
Jan Rusnok (poprzednio,
do r. 1958, Paweł Kubisz, do r. 1964 Tadeusz Siwek).
eona
zagadnieniu
wianym
artykule.
18 -

Lud,

tom

transoceanicznych

LIV

kontaktów

kulturowych

zostala

zamieszczona

po

oma-

274

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Pismo adresowane
jest do polskiej grupy narodowej
liczącej w Czechosłowacji
około 78 tys. osób, w większości robotników i chłopów mieszkających
w przygranicznych powiatach kraju północno-morawskiego.
"Zwrot", realizując politykę społeczno-kultu-r,alną
PZKO, porusza wszystkie ważniejsze sprawy związane z życiem
Polaków
w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego
i stosownie
do zainteresowań
i poziomu odbiorców daje im też możliwość uczestniczenia
w wydarzeniach
kulturalnych Czechosłowacji i Polski.
Poza problematyką
aktualną
i twórczością
miejscowego
środowiska
artystycznego, trzydzieści dwie strony miesięcznika
zawierają
też sporo publikacji z dziedziny etnografii
i folkloru. Tak np. w nr 8 z 1969 r. ukazał się artykuł Karola
Piegzy Kitka słów o architekturze
śląskiej, ilustrowany
fotografiami
nieistniejących
już częściowo zabytków budownictwa
drewnianego.
W tym samym numerze Gustaw Fierla pisał na temat śląskiego stroju ludowego, reprodukując
dwa rysunki
z XIX i pocz. XX wieku. W cyklu Sylwetki
naszych działaczy
publikowane

m.in. biografie ludzi zasłużonych dla ludoznawstwa:
w nr 8 z 1967 r. Jan Kurzelowski pisał o Andrzeju Cinciale, działaczu społecznym i etnografie, w nr 11 i 12
z 1967 r. ten sam autor przedstawił
Ernesta Farnika, założyciela "Zarania Śląskiego", wydawcy
wielu materiałowych
prac etnograficznych,
oraz Adama Sikorę,
poetę ludowego. W nr 3 z 1968 r. Ludwik Brożek pisał a historyku Franciszku
Popiołku, a Józef Stebel o Oskarze Zawiszy, kompozytorze, zbieraczu pieśni. W tym
samym numerze jest artykuł
Jubileusz
naszego Kolberga,
omawiający
z okazji
50-tej rocznicy urodzin dotychczasowy
dorobek Józefa Ondrusza, znanego folklorysty, autora wielu opracowań o śląskiej literaturze ludowej.
Te publikacje
"Zwrotu" podają materiały
nie obce etnografom,
dodają jednak
szczegóły mniej znane i o kulturze ludowej Śląska Cieszyńskiego, i o jej badaczach,
Najbardziej interesujący
dla folklorysty jest cykl Zywe teksty, przynosi on bajki,
facecje, anegdoty itp., notowane współcześnie w terenie i opatrzone krótkimi komentarzami.
W trzech omawianych
rocznikach
tekstów takich opublikowano
21.
Większość pochodzi z repertuaru
gawędziarza odkrytego przez Daniela Kadłubca Józefa Jeżowicza z Koszarzysk
(o pierwszym
spotkaniu
z nim opowiada Kadłubiec W nr 1 z 1967 r.). U Jeżowicza nagrano około 200 tekstów, część z nich znalazła
się już na łamach "Zwrotu"
(nr l, 5, 6, 12 z 1967 r., 6, 8, 9, 11, 12 z 1,968 r.,
1, 3, 5, 10 z 1969 r.). Pozostałe teksty zapisane zostały u Zofii Matuszkowej
w Orłowej Łazach, Zofii Szeligowej we Frysztacie, Agnieszki Węglorzowej w Cierlicku
Gm. i Anny Chybidziurowej
w Bukowcu (nr 4, 8, 11 z 1967 r., 2, 7 z 1968 r.,
8, 11 z 1969 r.). Obok tekstów pojawiają
się w "Zwrocie" artykuły popularyzatorskie (cykl To co odchodzi na zawsze, opracowany przez Roberta Daniela - nr 68, 11 z 1967 r.), liczne recenzje i informacje o aktualnych
publikacjach,
konferencjach i zjazdach folklorystycznych,
wreszcie artykuły o folklorze (np. Władysława
Sikory Na tropie śląskiej poezji magicznej, w nr 11 z 1969 r.).
Działalność sekcji folklorystycznej
ZG PZKO przekroczyła
już ramy szczupłych
miejscowych
periodyków. W 1968 r. ukazał się pierwszy numer "Biuletynu Ludoznawczego" zawierający
m.in. przyczynki o Andrzeju Cinciale i bibliografię ludoznawczą czasopism "Ogniwo" i "Szyndzioły",
w druku jest tom Plyniesz Olzo monografia folkloru cieszyńskiego, a w przygotowaniu
następny tom - monografia
kultury materialnej
ludu polskiego na Śląsku Cieszyńskim.

Agata

Skrukwa

Kolekcja

Cytat

“Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1970 t.54,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 23 maja 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11495.

Formaty wyjściowe