Powroty do przeszłości, albo czy wspomnienia kłamią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2

Dublin Core

Tytuł

Powroty do przeszłości, albo czy wspomnienia kłamią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.57-60

Twórca

Piątkowski, Krzysztof

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1994

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2453

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2277

PDF Text

Text

Powroty do przeszłości, albo czy
wspomnienia kłamią?
Krzysztof Piątkowski

Czy godzi się i r o n i z o w a ć z tak miłego dla d o j r z a ł e g o serca
uczucia j a k n o s t a l g i a za przeszłością? G ł u p i o to r o b i ć
w skali jednostkowej, prywatnej, kiedy „ c z a r w s p o m n i e ń " ,
tylko dobrych w s p o m n i e ń , prostuje nam przygarbione plecy,
a p r z y w o ł a n i e utraconego czasu wyciska łzę. Jacy byliśmy
p i ę k n i , j a k żarliwie k o c h a l i ś m y , jakie cudowne b y ł o kiedyś
życie i świat...
Czy wspomnienia k ł a m i ą ? D e l i k a t n y to problem z a k ł a m a ­
nie ludzkich biografii. A l e gdy rozszerzymy skalę patrzenia,
gdy „ w y j d z i e m y z siebie", gdy do tego rozejrzymy się
wokół...
Być m o ż e zobaczymy, j a k k u l t u r a popularna epatuje nas
n o s t a l g i ą za czasem m i n i o n y m . Słyszymy m u z y k ę , o g l ą d a m y
filmy, z a k ł a d a m y modne stroje - i j u ż j e s t e ś m y w sidłach
przeszłości! W y w o ł a n e j przeszłości.
Najpierw była moda na lata pięćdziesiąte - j a k w filmie G .
Lukasa American Graffiti (1973): dynamiczny czas, cudow­
ne, wyzwolone dziewczęta, najpiękniejsze samochody i rock
and r o l i ! W y d a w a ł o się - „ t o se ne v r a t i . . . "
Dziś pop k u l t u r a czaruje nas n o s t a l g i ą za latami sześć­
dziesiątymi. M o d y w kulturze, m o d y w sztuce...
„ Z a c z ę ł o się to chyba od m o d y na retro, czyli n a w r o t u do
stylu modernizmu z p r z e ł o m u X I X i X X w i e k ó w . Szybko
zaczęły k l a r o w a ć się tendencje do przeciwstawiania się
awangardyzmowi z jego a b s o l u t y z a c j ą o r y g i n a l n o ś c i , rady­
kalnej n o w o ś c i . W pewnym k r ó t k i m okresie p o w r ó c o n o do
r o m a n t y z m u czy też neoromantyzmu - zwłaszcza w muzyce.
Lecz artyści nie mogli z a p o m n i e ć bez reszty tego wszyst­
kiego, co d a ł a W i e l k a Awangarda i p o w s t a ł konglomerat,
ś w i a d o m e przemieszanie stylów na zasadzie pastiszu, cyta­
t ó w z odniesieniami do nowych tendencji w myśli filozoficz­
nej" ( G o ł a s z e w s k a 1992:103).
Czy k u l t u r a postmodernistyczna w t y m w i e l k i m przypo­
m i n a n i u o d k r y w a nam j a k ą ś p r a w d ę o przeszłości?
S p ó j r z m y na nasz, lokalny, polski p r z y k ł a d .
N a p o c z ą t k u paradoks: nie należy dziś „ d o dobrego t o n u "
nostalgiczne p r z y w o ł y w a n i e c h o ć b y f r a g m e n t ó w z peerelow­
skiej przeszłości. Jest t u jednak sfera pop k u l t u r y w y m y k a j ą ­
ca się z „ o b s z a r u wstydu i zapomnienia": muzyka m ł o d z i e ż o ­
wa - j a k to się wtedy m ó w i ł o . Z w r ó ć m y u w a g ę , że j u ż s ł o w o
„ m ł o d z i e ż o w a " , u ż y w a n e wtedy oficjalnie, m i a ł o p r z y w o ł y ­
w a ć kontekst czegoś d r u g o r z ę d n e g o , m a ł o w a r t o ś c i o w e g o ,
infantylnego czy niedojrzałego (przypomnijmy jednak d w u ­
z n a c z n o ś ć niedojrzałości u Gombrowicza!).
O d k i l k u lat do dziś j e s t e ś m y ś w i a d k a m i serii k o n c e r t ó w
tzw. „ d i n o z a u r ó w " . Reanimowane zespoły z lat sześćdziesią­
tych zapełniały w i d o w n i e w większych i mniejszych mia­
stach. Ostatnio r ą c z o p r z y g r y w a ł y „ C z e r w o n e G i t a r y " ,
a k i l k a d n i temu come back w p e ł n y m składzie z a p o w i e d z i a ł
zespół „ N o T o C o " .
Czy to t y l k o zwiewny czar elektrycznych gitar, czy zawarta
jest w t y m zjawisku j a k a ś prawda czasu?
Milan Kundera zauważa:
„Jeśli to prawda, że historia m u z y k i s k o ń c z y ł a się, to co
p o z o s t a ł o z muzyki? Cisza?
S k ą d ż e ; m u z y k i jest coraz więcej, wielokrotnie więcej, niż

58

było jej w najwspanialszych czasach. Rozlega się z g ł o ś n i k ó w
na domach, ze straszliwych a p a r a t ó w d ź w i ę k o w y c h w miesz­
kaniach i restauracjach, z m a ł y c h t r a n z y s t o r ó w noszonych
przez ludzi na ulicach.
S c h ó n b e r g z m a r ł , Ellington z m a r ł , ale gitara jest wieczna.
Stereotypowa harmonia, wytarta melodia i r y t m , t y m w y r a ź ­
niejszy, i m bardziej m o n o t o n n y , oto co z o s t a ł o z m u z y k i , oto
jej wieczność. W tych prostych kombinacjach nut wszyscy
m o g ą się zjednoczyć; przecież to sam byt krzyczy w nich swe
radosne: Ja t u jestem! Ż a d n a zgoda nie jest głośniejsza
i bardziej j e d n o m y ś l n a niż prosta zgoda na byt. Pod t y m
w z g l ę d e m p o r o z u m i e w a j ą się A r a b o w i e z Ż y d a m i , Czesi
z Rosjanami. C i a ł a p o r u s z a j ą się w takt d ź w i ę k ó w , pijane
ś w i a d o m o ś c i ą , że istnieją. Dlatego ż a d n a kompozycja Beethovena nie była p r z e ż y w a n a z większą, z b i o r o w ą e k s t a z ą j a k
rytmicznie p o w t a r z a j ą c e się uderzenia w struny gitar.
(...) H i s t o r i a m u z y k i jest ś m i e r t e l n a , lecz g ł u p o t a gitar jest
wieczna. M u z y k a w r ó c i ł a dziś do swego p o c z ą t k o w e g o
stadium. Jest to stan po ostatnim postawieniu pytania, stan
po ostatnim zastanowieniu, stan po h i s t o r i i " ( K u n d e r a 1993:
183-184).
A więc dźwięki gitar b r z m i ą j a k słowa konsekracji:
p o w o ł u j ą świat m i t u .
J a k i ż to m i t j e d n o c z y ł dawniej tych s z a r p i ą c y c h d r u t y
i tych wywijających marynarkami? M i t w s p ó l n o t y , w k t ó r y
wierzono wtedy i k t ó r y m i t o l o g i z u j ą c przeszłość wywołuje
się teraz. P ó j d ź m y tropem Rolanda Barthesa i przyjmijmy
rozumienie takiej m i t o l o g i i j a k o z a k ł a m y w a n i a (Barthes 1970). W s p ó ł c z e ś n i e w dalszym ciągu - p o w i a d a ł Barthes
- mamy do czynienia „ z obfitością e l e m e n t ó w mitycznych,
j a k dawniej anonimowych, p o k r ę t n y c h , rozgadanych, p o d ­
dawanych z a r ó w n o krytyce ideologicznej j a k i semiologicznemu d e m o n t a ż o w i " . D z i ś jednak trzeba - d o d a w a ł - „ w y ­
o d r ę b n i a ć i o p i s y w a ć nie m i t y ale socjolekty. M i t o l o g i ę
n a l e ż a ł o b y z a s t ą p i ć przez idiolektologię, bardziej sformali­
z o w a n ą i j e d n o c z e ś n i e , j a k sądzę, bardziej p r z e n i k l i w ą . Jej
kategorie operacyjne to j u ż nie znak, signifiant, signifić czy
konotacja, ale cytat, odniesienie, stereotyp"
(Barthes
1992:6).
J a k ą przeszłość w y w o ł u j ą „ d i n o z a u r y " ? Oczywiście miłą,
wesołą, z a b a w o w ą - t a k ą jak piosenki z tamtych lat. Bo
w o k ó ł czego ma b u d o w a ć się m i t w s p ó l n o t y ? Naturalnie,
w o k ó ł spraw, k t ó r y m i żyje pokolenie. J a k i e ż to sprawy
j e d n o c z y ł y m ł o d y c h ? - pytamy dalej. N i e w ą t p l i w i e w a ż n e .
O N tak J Ą charakteryzuje: „ J e s t e ś taka j a k inne dziew­
częta / lubisz b a w i ć się, b y ć u ś m i e c h n i ę t a " ; jest jednak
pewien feler: „ T o , że ty się boisz myszy / czy nie śmieszne to?"
- śmieszne, bardzo śmieszne. O N A bywa bardziej konkret­
na: „ N i e wołaj mnie na ż a d e n film" - powiada, t y l k o :
„ z a m ó w m i czekoladowy k r e m " ; lecz m ł o d y nie musi się
z a m a r t w i a ć zanadto, bo wreszcie usłyszy: „ C i e b i e k o c h a m
i czekoladowy k r e m " . O N A p r z e w a ż n i e „ c z e k a na m i ł o ś ć " ,
O N to wyczuwa i pyta wprost: „ C z y będziesz sama dziś
wieczorem / bo jeśli tak, to przyjdę / a jeśli nie, to nie"! O N A
spuszcza z t o n u i sugeruje: „ N i e pukaj do m y c h d r z w i " ,
raczej: „ N a p i s z p r o s z ę " , bo przecież „ Z a daleko mieszkasz

m i ł y " , a w o g ó l e to lepiej „ Z a m n ą nie o g l ą d a j się". O N
p r z y g n ę b i o n y filozoficznie się zaduma: „ N a betonie kwiaty
nie r o s n ą " , ale zaraz krzyknie do innych: „ P o w i e d z c i e j e j " , że
„ P ł y n i e Wisła, p ł y n i e " , ot co.
R o z d o k a z a ł e m się erotycznie... M o ż e zamiast seksu, dzie­
w c z ę t a zajęłyby się p r z y r o d ą ? P r o s z ę bardzo, najlepiej r u d y m
rydzem, m u c h o m o r k i e m czy b i e d r o n e c z k ą w kropeczki.
Najbezpieczniej jednak w r ó c i ć do zabaw dziecięcych i za­
c h ę c a ć wszystkich: „ B a w się w c i u c i u b a b k ę z nami (wystar­
czy w k r ą g u s t a w i ć się) c h u s t e c z k ę j e d n ą m i e ć " - prawda, że
proste?
Były też marzenia. Co m o g ł o być obiektem m a r z e ń ?
- oczywiście dżinsy. Jako że był to towar trudno d o s t ę p n y
i drogi, m u s i a ł go s f i n a n s o w a ć tato: „ T a t o , k u p m i dżinsy
spodnie (tato, będzie m i wygodnie) tato, nie m ó w , że są
drogie". T a t o , naturalnie, p r a c o w a ł w sektorze p a ń s t w o w y m
( u s p o ł e c z n i o n y m ) , bo „ b a n a n o w a m ł o d z i e ż " w y w o d z ą c a się
z k r ę g ó w „ p r y w a c i a r s k i c h " dżinsy k u p o w a ł a sobie sama.
Banan - symbol b u r ż u a z y j n e g o zbytku... C ó ż tam banan!
Przypomnijmy sobie, j a k o statku w i o z ą c y m cytryny na
święta entuzjastycznie i n f o r m o w a ł a cała prasa z k i l k u d n i o ­
w y m wyprzedzeniem. Notabene debatowano na „ n a j w y ż ­
szym szczeblu", czy nie da się z a s t ą p i ć tego luksusowego
owocu k a p u s t ą k w a s z o n ą ( w y t ł u m a c z o n o jednak towarzy­
szowi W i e s ł a w o w i , że nie da się z t y m pić herbaty...).
I n n y m obiektem m a r z e ń był m o t o c y k l ( „ N i e chcę skody
ani opla..."), oczywiście krajowej produkcji. U b r a n i w jajo­
waty kask, elastyczny golf i p r z y s ł o w i o w y o r t a l i o n (z p o d p i n ­
k ą lub bez) m o g l i ś m y z a d a ć szyku, c h o ć b y na zabawie
podmiejskiej, gdzie m o ż n a b y ł o „ T a n g o za p ó ł z ł o t e g o
tańczyć"...
K s z t a ł t o w a ł y się t a k ż e pewne wzorce p o s t ę p o w a n i a . Bujn o w ł o s a nimfa, k o k i e t u j ą c a o b f i t y m biustem w y l e w a j ą c y m
się z obcisłej, brokatowej sukni kusiła: „Przyjdzie na to czas
/ przyjdzie czas / najpierw w s t ą p do d o m u / o przyszłości ze
m n ą p o m ó w " . D z i e w c z ę t a smodzielnie natomiast zapew­
niały hardo: „ O mnie się nie m a r t w / j a sobie r a d ę d a m " .
Z kolei r o d z i m y amant o wyglądzie wyleniałego wymoczka,
z a w o d z i ł j a k prawdziwy macho: „ P o s ł u c h a j co ci powiem
dziś / j u ż jesteś nie potrzebna m i / j u ż z a p o m n i a ł e m chwile
te"...
A emocjonalnie pobudzona p u b l i c z n o ś ć dziś się wzrusza
i bije brawo...
Jaki m i t w s p ó l n o t y , j a k i e d o ś w i a d c z e n i e pokoleniowe
kryje się za t y m i piosenkami o banalnej miłości czy trzecio­
r z ę d n y c h problemach życiowych? Ż a d e n m i t , raczej jego
skrawek, rudyment; przywołuje się d o ś w i a d c z e n i a m i ł o s t e k ,
prywatek, mody...
Piosenka z c z a s ó w m ł o d o ś c i - j a k w magii kontaktowej
- p r z y w o ł u j e m ł o d o ś ć . M ł o d o ś ć jest p i ę k n a i dobra, m ł o d o ś ć
jest wieczna; p r z y w o ł a n y m i t w s p ó l n o t y redukuje się do
wspomnienia młodzieńczej zabawy, wywołuje obraz siel­
skiej, wesołej, bezproblemowej m ł o d o ś c i . C i sami ludzie
grają, te same usta śpiewają s t a r ą p i o s e n k ę : stare jest dobre,
stare nie m o ż e k ł a m a ć , jest p r a w d ą .
I d i o c i m u z y k i p r z y w o ł u j ą czas zapomnienia... Lecz za­
k ł a m a n a prawda zderza się z p o d w ó j n i e z a k ł a m a n ą rzeczy­
wistością peerelowskich lat sześćdziesiątych. P o d w ó j n i e za­
k ł a m a n a , bowiem zostaje p r z e s ł o n i ę t a nawet r e a l n o ś ć tej
rzeczywistości. Tak wielka jest siła kreacji ideologii, wiary
w moc słowa, k t ó r e stwarza n o w ą p o s t u l o w a n ą rzeczywis­
tość. C h o d z i ł o o to - j a k m ó w i ł Aleksander W a t - by „ u z n a ć
za to co jest - to, co p o w i n n o być, a czego właśnie nie ma i być
nie m o ż e " . Z a w o d o w i interpretatorzy p r z e k ł a d a l i i upo­
wszechniali m ą d r o ś ć partii. W s p i e r a ł a to wiara (to co, że
udawana) i nauka (to co, że fałszywa). Obraz ś w i a t a
w y d a w a ł się ustabilizowany na wieki w i e k ó w ; nie m o g ł a go
z a c h w i a ć z m i e n n o ś ć f o r m pop k u l t u r y . M a ł o tego: p r ó b o w a ­
no z a a n e k t o w a ć w y t w o r y k u l t u r y masowej i u s t a w i ć je pod

sztandarami realnego socjalizmu. O p o r t u n i ś c i m u z y k i śpie­
w a l i na propagandowych festiwalach o t y m , że „ Ż o ł n i e r z
dziewczynie nie s k ł a m i e " , czy o mogile partyzanckiej
w „ s z c z e r y m p o l u " , gdzie biały krzyż, lub zachęcali m ł o d z i e ż
„ d o woja marsz", czy r o d z i n ę do przyjazdu na przysięgę
w o j s k o w ą . Wychwalali też p o m y ś l n y r o z w ó j ludowej ojczyz­
ny, k t ó r a „ k w i t ł a j a k p ę k czerwonych r ó ż " , a zespół „ N o T o
C o " tak się rozpędził, że w s t ą p i ł w 1968 r o k u do partii
i p o p a r ł linię kierownictwa...
W ł a d z e d o z o w a ł y w radio i T V r o c k - a n d - r o l l o w ą m u z y k ę
a n g l o s a s k ą , preferując p i o s e n k ę w ł o s k ą (np. F. Buscalione)
czy f r a n c u s k ą - a m ł o d z i e ż słuchała Radia Luksemburg. Jeśli
n i e k t ó r z y nasi wykonawcy p r ó b o w a l i ś p i e w a ć „ R o c k
A r o u n d the C l o c k " czy „ R o c k and R o l l M u s i c " , to r o z g ł o ś ­
nie p a ń s t w o w e h u c z a ł y szlagierem o Tierieszkowej, jeśli k t o ś
z a ś p i e w a ł ,,1'm Sorry", czy „ L o v e M y Tender", nasi t w ó r c y
odpowiedzieli zaraz „ Z i e l o n y m i w z g ó r z a m i nad S o l i n ą " . . .
R o d z i m o ś ć była u r z ę d o w o zalecana, zwłaszcza sięganie do
ludowych tradycji. P r z y k ł a d y m o ż n a m n o ż y ć . . .
Z w i ą z e k tego t y p u propozycji z t y m co się działo w muzyce
rockowej na Zachodzie był, delikatnie m ó w i ą c , umowny.
N i e zapominajmy jednak o całkowitej k o n t r o l i p a ń s t w a nad
życiem estradowym, rynkiem fonograficznym czy radiem
i telewizją, o p r ó b a c h skanalizowania i zaanektowania
muzycznej pop k u l t u r y . T o co w y m y k a ł o się t y m zakusom
m i a ł o charakter undergroundowy; k i l k a z e s p o ł ó w p r ó b o w a ­
ło p r z e n o s i ć na nasz grunt wzory zachodnie (ciekawe zwłasz­
cza były p r ó b y bluesowe czy jazzrockowe). N i e zapominaj­
my wreszcie o d o s ł o w n e j granicy z a m k n i ę t e j m i ę d z y obu
blokami: na p o c z ą t k u szóstej dekady w y b u d o w a n o m u r
berliński, a narowisty p r z y w ó d c a Z S R R omal nie p r z e k s z t a ł ­
cił tzw. k o n f l i k t u k u b a ń s k i e g o w ś w i a t o w ą w o j n ę .
Rock jest o g ó l n o ś w i a t o w y m fenomenem artystycznym,
k u l t u r o w y m i s p o ł e c z n y m drugiej p o ł o w y X X wieku, k t ó r y
ma w ł a s n ą p r a w d ę i w ł a s n ą estetykę ( Z o b . Siwak 1993).
M o ż n a powiedzieć, że zjawisko to lokuje się m i ę d z y s z t u k ą
a życiem, czy m i ę d z y s z t u k ą a c o d z i e n n o ś c i ą ; t o usytuowanie
„ p o m i ę d z y " dodaje m u sensów nie t y l k o artystycznych i nie
t y l k o k u l t u r o w y c h . Zajmuje pozycje m e d i a c y j n ą m i ę d z y
spontanicznymi, często z a m k n i ę t y m i subkulturami m ł o d z i e ­
ż o w y m i , a najszerszym obiegiem k u l t u r y masowej. Jest więc
„ p o trosze" s z t u k ą k u l t u r y nieoficjalnej i „ p o trosze"
p r o d u k t e m masowym, w y t w o r e m p r z e m y s ł u kulturowego
(jest też s z t u k ą w i e l o p o s t a c i o w ą : obejmuje koncerty, płyty,
film, T V e t c ) . K u l t u r a w s p ó ł c z e s n a w ostatnich kilkudziesię­
ciu latach w y p r o m o w a ł a ideę m ł o d o ś c i j a k o w a ż n ą w a r t o ś ć ,
j a k o m i t ; rock w t o p i ł się w tę ideę, k t ó r a jest jego n o ś n i k i e m .
Rockowcy m u s z ą zawsze p o z o s t a w a ć w opozycji do zasta­
nych f o r m k u l t u r o w y c h : bunt i agresja (wyrażająca się
m i ę d z y i n n y m i poprzez h a ł a s , głośne granie) są atrybutem
m ł o d o ś c i i reakcją na nieprzystosowanie do s k o s t n i a ł y c h
f o r m , czy p o t r z e b ą znalezienia własnej t o ż s a m o ś c i . Rock ma
swoją p r a w d ę , szczerość wypowiedzi: zjawiska sztuczne,
nieautentyczne nigdy nie z a d o m o w i ł y się na dłużej na
rockowej niwie. Ta prawda kreuje w s p ó l n o t ę r o c k o w c ó w ,
zawarta jest w ewokowanych pragnieniach w o l n o ś c i , m i ł o ­
ści, a u t e n t y c z n o ś c i i p r a w d z i w o ś c i , poczuciu b e z p i e c z e ń s t w a
i akceptacji, m o ż l i w o ś c i uczestniczenia na w ł a s n y c h warun­
kach w życiu s p o ł e c z n y m . . . Intensywna ekspresja, specyficz­
na forma wsparta p u l s u j ą c y m rytmem, w o k a l n o ś ć - oto
ś r o d k i , k t ó r e tę p r a w d ę niosą. Dialogiczny charakter k o n ­
t a k t u t w ó r c a - odbiorca, w y m u s z a j ą c y specyficzną aktyw­
n o ś ć odbiorcy - to u ł a t w i a . K o n c e r t rockowy bywa spektak­
lem parateatralnym, ma w ł a s n ą , z a a r a n ż o w a n ą dramatur­
gię, gdzie stopniuje się napięcie od p o c z ą t k u do
finału.
Manifestuje się m i t w s p ó l n o t y , poparty w s p ó l n ą ekspresją
i p o d o b n y m w y g l ą d e m t w ó r c ó w i słuchaczy.
O d swego p o c z ą t k u rock w y t w a r z a ł s p o ł e c z n ą o t o c z k ę ,
k r e o w a ł idoli, bożyszcze t ł u m ó w . Dawniej ten mechanizm

59

I

c e c h o w a ł k i n o i o d n o s i ł się do gwiazd filmowych. O d p o ł o w y
lat pięćdziesiątych na o ł t a r z uwielbienia wynoszeni są rockowcy; pierwszym był Elvis Presley...
D z i ś dawniejsi idole w y w o ł u j ą uczucie nostalgii za prze­
szłością, m ł o d o ś c i ą . . . M ó w i ę o t y m w k o n t e k ś c i e m u z y k i . O d
j a k i e g o ś czasu w kulturze Zachodu w y r a ź n i e z a u w a ż a się
tendencje do p o w r o t ó w - ostatnio zwłaszcza do lat sześć­
dziesiątych. W i d a ć to w filmie, sztukach plastycznych,
zainteresowaniach kulturalnych, modzie czy nawet w p o l i t y ­
ce.
Prezydent U S A B i l l C l i n t o n w y r a ź n i e kształtuje swoje
image na w z ó r Johna F. Kennedy'ego, niemal mitycznego
dziś prezydenta, bohatera wielu filmów, książek. Ten sam
w y g l ą d , fryzura, retoryka, styl, rola ż o n y , m o ż n a wręcz
powiedzieć: czekamy jeszcze na głośne romanse... S ą d z ę , że
jest w t y m pewne uzasadnienie: konserwatywne r z ą d y R.
Reagana czy M . Thatcher nie r o z w i ą z a ł y wielu n a b r z m i a ł y c h
p r o b l e m ó w społecznych, m i m o p o c z ą t k o w y c h s u k c e s ó w
ekonomicznych. Liberalna gospodarka, aktywne społeczeń­
stwo - d o s k o n a ł y m i realizatorami takich idei o d p o c z ą t k u lat
80-tych byli tzw. yuppies ( Z o b . P ę c z a k 1992); j e d n a k ż e
późniejsza recesja i ostre k o n f l i k t y społeczne (np. ten w Los
Angeles) zmąciły j e d n o z n a c z n ą o c e n ę takiej p o l i t y k i . Z r e s z t ą
k o n s e r w a t y ś c i n i e c h ę t n i e o d w o ł u j ą się do lat sześćdziesią­
tych, w i d z ą c zwłaszcza u ich schyłku d e s t r u k c j ę i anarchizm
a w treściach - mistyfikacje. Polityka konserwatywna zawsze
k r y t y k o w a n a b y ł a przez kręgi akademickie i artystyczne.
Przedstawiciele tych ś r o d o w i s k p o s t r z e g a j ą tamte lata j a k o
czas rozbudzenia demokracji, okres w a ż n y c h przemian
obyczajowych i i instytucjonalnych, modernizacji społecznej
i liberalizacji prawa, a także przemian duchowych - sięgania,
j a k by to p o w i e d z i a ł Eliade, do archaicznej gleby religijnej,
by r e k o n s t r u o w a ć pierwotne dla wszelkiej k u l t u r y d o ś w i a d ­
czenie sacrum. Z r e s z t ą r ó ż n e na ten temat opinie, j a k i e
znajdujemy w literaturze zależą od stanowisk politycznych
a u t o r ó w ( Z o b . u nas L e g u t k o 1993 i K r z e m i ń s k i 1993).
Przypomnijmy t a k ż e , iż artyści z formacji beat generation,
czy intelektualiści b y l i ideologami ruchu hipisów; ś r o d o w i ­
ska te m o d e l o w a ł y t a k ż e wizerunek k o n t r k u l t u r y ( Z o b .
J a w ł o w s k a 1975). R ó ż n e nurty k u l t u r y alternatywnej są
j a k ą ś k o n t y n u a c j ą r u c h ó w s p o ł e c z n y c h z lat sześćdziesią­
tych. M a m y więc powody, aby w kulturze Zachodu pojawiła
się - czy to w perspektywie jednostkowej, czy w perspektywie
s p o ł e c z n e g o d o ś w i a d c z e n i a - nostalgia za przeszłością, za
straconą młodością.
W muzyce rockowej po inwazji w latach o s i e m d z i e s i ą t y c h
heavy metalu, m u z y k i monochromatycznej, noise music czy
rapu - wraca się do r o z w i ą z a ń i b r z m i e ń z szóstej dekady (np.
styl rave). Nawet ekscentryczny heavy metal w y c i e n i o w a ł
swą a g r e s y w n ą d i a b o l i c z n o - h e d o n i s t y c z n ą w a r s t w ę , upoda­
bniając się coraz bardziej do starego hard rocka. Notabene
ciekawym jest, iż w tekstach a u t o r ó w klerykalnych czy

B I B L I O
Barthes R.
1970, Mit i znak, Warszawa
1992,
O zmianie przedmiotu badań (czyli mitologia dzisiaj), „Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty" nr 3-4
Gołaszewska M .
1992,
Postmodernistyczna gra w ku/turę, (w:) Oblicza postmoderny.
Teoria i praktyka uczestnictwa w kulturze współczesnej, red. A.
Zeidler-Janiszewska, Warszawa
Jawłowska A.
1975, Drogi kontrkultury, Warszawa

60

konserwatywnych bardzo często heavy metal u t o ż s a m i a n y
jest z satanizmem i wręcz z c a ł y m rockiem; nierzadkie są też
opinie, że tego t y p u muzycy n o s z ą długie włosy, aby p r z y k r y ć
ślady po l o b o t o m i i . . .
K u l t u r a postmodernistyczna przetwarza wiele w ą t k ó w
k u l t u r y alternatywnej. Socjolog Jerzy W e r t e n s t e i n - Ż u ł a w s k i
z a u w a ż a , że „ T o , co (...) najbardziej znamienne w z w i ą z k a c h
postmodernizmu z k u l t u r ą a l t e r n a t y w n ą to antyteologiczna
wizja świata nie m a j ą c e g o wytyczonej drogi ani d o m i n u j ą c e j
jedynie słusznej aksojologii i k u l t u r y - ś w i a t a «globalnej
wioski» z ł o ż o n e g o z lokalnych, bardzo spluralizowanych
kultur, w k t ó r y c h p r z e b y w a j ą czasowo jednostki ludzkie,
o d g r y w a j ą c e na pewien czas j a k i e ś role społeczne, opierające
jednak swój sens egzystencji na autonomicznych systemach
w a r t o ś c i służących doznawaniu k o m f o r t u psychicznego
(post-konwencjonalnych) i b ę d ą c y c h w l u ź n y c h z w i ą z k a c h
z i n n y m i ( p r z y n a l e ż n o ś c i t o ż s a m o ś c i o w e j a nie p r z y n a l e ż n o ś ­
ciowej).
Jest to wizja świata trwałej anomii, ś w i a t a w k t ó r y m
m o ż n a się z a t r a c i ć , jeśli nie zredukuje się swoich potrzeb
transcendentalnych na rzecz temporalistycznych r o z w i ą z a ń
d o r a ź n y c h , p r z y n o s z ą c y c h ulgę i m o ż n a być stale r a n i o n y m ,
jeśli nie u ł o ż y się na n o w o więzi z l u d ź m i , ze w s p ó l n o t a m i
l u d z k i m i , z k u l t u r a m i i ich w z o r a m i i n o r m a m i : »lojalność
wobec s p o ł e c z e ń s t w a s k o ń c z y się w momencie, w k t ó r y m
m u s i a ł b y m z a p r z e c z y ć w ł a s n e m u j a « - pisał W . S i m o n "
( W e r t e n s t e i n - Z u ł a w s k i 1992: 136-137).
Powroty do przeszłości m a j ą swe uzasadnienie w refleksji
postmodernistycznej. Nostalgia za u t r a c o n y m czasem jest
w kulturze Zachodu t a k ż e p r ó b ą poszukiwania t o ż s a m o ś c i
ze s o b ą samym i k o m u n i k a c j i z i n n y m i k u l t u r a m i .
A w naszym kraju? M ó w i ł e m o muzyce z tamtych lat
odgrzewanej przez „ d i n o z a u r ó w " , o zderzeniu z a k ł a m a n y c h
ś w i a t ó w . Czy wspomnienia k ł a m i ą ? D o jakiej rzeczywistości
społeczno-politycznej sprzed ćwierćwiecza m i e l i b y ś m y się
o d w o ł a ć : do g o m u ł k o w s k i e g o marazmu, regresu, b r a k u
alternatyw i sytuacji totalnego niedoboru wszystkiego, czy
do hucpy politycznej z 1968 roku? Nie m o ż e t a k ż e do
w ł a s n y c h korzeni p o w r ó c i ć polski rock, k t ó r y dopiero
w latach 80-tych o d z y s k a ł swoją p r a w d ę , gdy w stanie
wojennym s p a d ł a maska z z a k ł a m a n e g o oblicza i trzeba b y ł o
samemu to przeżyć i z a c z ą ć pisać w ł a s n ą a u t o b i o g r a f i ę . . .

Coda
Przypomnijmy na koniec film W i m a Wendersa Niebo nad
Berlinem (1987), m ó w i ą c y o e u r o p e j s k o ś c i rozumianej j a k o
p a m i ę ć . Berlin jest miastem o b c i ą ż o n y m p a m i ę c i ą wojny;
bohater filmu stara się go o b s e r w o w a ć z pozycji przybysza,
z p u n k t u widzenia anioła... T r o c h ę tak j a k antropolog: t y l k o
dla niego p a m i ę c i ą jest w ł a s n a k u l t u r a .

R A F I A
Krzemiński I.
1993, Lata szczęśliwe, lata szalone... Kontrkułtura i lata sześćdziesiąte,
„Znak", nr 455
Kundera M .
1993, Księga śmiechu i zapomnienia, Warszawa
Legutko R.
1993,
Trzy tezy o kontrkulturze, „Znak", nr 455
Pęczak M .
1992, Mały słownik subkultur młodzieżowych,
Warszawa
Siwak W.
1993, Estetyka rocka, Warszawa

Cytat

Piątkowski, Krzysztof, “Powroty do przeszłości, albo czy wspomnienia kłamią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11438.

Formaty wyjściowe