Epifaniusz Drowniak / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Dublin Core

Tytuł

Epifaniusz Drowniak / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Temat

malarstwo nieprofesjonalne
Nikifor Krynicki (1895-1968)
twórcy nieprofesjonalni
Drowniak, Epifaniusz (Nikifor)

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.226-236

Twórca

Wisłocki, Seweryn

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

2004

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5432

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5050

PDF Text

Text

SEWERYN

SĄD UZNAJE,
ŻE NIKIFOR -TO EPIFANIUSZ DROWNIAK

W dniu 26 marca 2003 r. "Sąd Rejonowy w Muszynie Wydział I Cywilny w następującym składzie: Przewodnicząca SSR Barbara Tischner po rozpoznaniu
w dniu 13 III 2003 r. w Muszynie na rozprawie z wniosku Zjednoczenia Łemków Zarząd Główny z siedzibą
w Bielance z udziałem Muzeum Okręgowego w Nowym
Sączu i Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu
o unieważnienie aktu urodzenia
postanawia:

l. Unieważnić akt urodzenia Nikifora Krynickiego
sporządzony w Urzędzie Stanu Cywilnego w Krynicy na
nr 4 77/1962/1 w dniu 18 X 1962 r. na podstawie postanowienia Sądu Powiatowego w Nowym Sączu Wydziału Zamiejscowego w Muszynie z dnia 18 września 1962 r.
sygn. Akt N s. 122/62;
U. Koszty postępowania między stronami wzajemnie
znieść;

III. Nie obciążać wniosk. kosztami postępowania na
rzecz Skarbu Państwa
Uzasadnienie
Wnioskodawca Zarząd Zjednoczenia Łemków
w Gorlicach we wniosku domagał się unieważnienia aktu urodzenia Nikifora Krynickiego, sporządzonego na
podstawie postanowienia Sądu Powiatowego w Nowym
Sączu Wydziału Zamiejscowego w Muszynie z dnia 18
września 1962 r. sygn. Akt Ns. 122/62, wywodząc, że Nikifor Krynicki to Epifaniusz Drowniak, dla którego sporządzono akt urodzenia pod nr. 35 w dniu jego chrztu
22 V 1895 r. w Greckokatolickiej Parafii w Krynicy.
Uczestnik Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu
wniósł o oddalenie wniosku i zarzucił, że wnioskodawca nie ma legitymacji czynnej do złożenia nin. wniosku.
Do niniejszego postępowania wstąpił Prokurator
Okręgowy w Nowym Sączu, zgłaszając swój udział
w sprawie o unieważnienie aktu stanu cywilnego Nikifora Krynickiego /k. 131 akt/.
SĄD USTALIŁ NASTĘPUJĄCY

WISŁOCKI

Epifaniusz Drowniak

J

ako wprowadzenie - ten fragment z postanowienia
oraz uzasadnienia wyroku sądu jest wystarczający.
Rzeczowo i z wykluczeniem wszelkich zastrzeżeń,
w specyficznie precyzyjnym języku prawniczym, Sąd
Rejonowy w Muszynie przywraca krynickiemu "Matejce" jego pełną tożsamość: imię i nazwisko, prawdziwą datę urodzenia i rodzinę, czyli łemkowski rodowód.
Doszło do tego wreszcie - w wymiarze formalnoprawnym - dzięki uporowi i konsekwencji Stefana Hłady­
ka, prezesa Zarządu Zjednoczenia Łemków. Podkreślam: w wymiarze formalnoprawnym, bowiem w kręgu
znawców przedmiotu matactwa wokół osoby Nikifora
wynikające z przesłanek politycznych (m.in. akcji ,:Wisła") sygnowane przez Mariana Włosińskiego i Stefana Półchłopka, a sterowane przez Andrzeja Banacha,
zostały już dawno rozpoznane. Dowodem prawdy w tej
mierze są bogate materiały dotyczące Nikifora opublikowane w monograficznym numerze "Polskiej Sztuki
Ludowej" (R. XXXIX, 1985 r. nr 3-4). Obok tekstów

STAN

FAKTYCZNY:
W dniu 21 V 1895 r. w Krynicy Eudokia Drowniak
urodziła syna Epifaniusza Drowniaka, którego ojciec
był nieznany. Eudokia Drewniak była córką Grzegorza

Drowniaka i Tatiany z domu Krynicka. W dniu 22 V 1895
r. w Parafii Greckokatolickiej w Krynicy Epifaniusz
Drowniak został ochrzczony imieniem "Epifaniusz". Jego rodzicami chrzestnymi byli Andrzej Kozak i Katarzyna wdowa po Jakubie Rystweju. W dniu
22 V 1895 r. sporządzony został pod nr. 35/1895 w Parafii Grecko-katolickiej w Krynicy akt urodzenia Epifaniusza Drewniaka urodzonego w dniu 21 V 1895 r.
w Krynicy syna Eudokii Drewniak, córki Grzegorza
i Tatiany z domu Krynickiej. Dowód: odpis zupełny aktu urodzenia Epifaniusza Drewniaka k. 13 akt oraz wyciąg z kopii ksiąg metrykalnych greckokatolickiej parafii Krynica przechowywanych w zespole Archiwum Biskupstwa Greckokatolickiego w Przemyślu k. 6 w aktach
tut. Sądu sygn. Ns. 169/98/... /."

Nikifor, fot. Jan Świderski 1965r.

226

Seweryn Wislocki • EPIFANIUSZ DROWNIAK

Nikifor,

Pejzaż,

akwarela

A. Jackowskiego i J. Jarnuszkiewicz opublikowany
wtedy został materiał niżej podpisanego Przyczynek do

biografii Nikifora Drowniaka nazwanego Krynickim,
przytaczająy

m.in. za Pawłem Stefanowskim treść metryki urodzenia Nikifora - czyli Epifana Drowniaka.
Należy podkreślić, iż wspomniany numer monograficzny "P.Sz.I.:' zawierał pierwsze, poważne opracowania etnograficzno-etnologiczne dotyczące kultury
Łemków od czasu akcji "Wisła" w Polsce, a to, że się
ukazał, począwszy od koncepcji po realizację (włącz­
nie, a może szczególnie z pokonaniem ogromnych
oporów ówczesnych władz politycznych PRL oraz cenzury) było osobistą zasługą Aleksandra Jackowskiego.
W każdym razie jest faktem, iż od tamtego czasu,
a dotyczy to wydań z lat dziewięćdziesiątych ub. wieku, w Encyklopedii PWN, w jej wszystkich wariantach objętościowych, hasło Nikifor - to Epitafiusz
Drowniak z prawdziwą datą urodzenia. Również
w oparciu o tę publikację, jako w pełni wiarygodną,
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
w 1995 roku, zorganizowało ogromną wystawę dzieł
Nikifora, w stulecie jego urodzin, wydając przy okazji kompetentnie opracowany katalog. Został w nim,
obok tekstów Aleksandra Jackowskiego, Jadwigi
Migdał i Andrzeja Osęki, opublikowany obszerny
szkic mojego autorstwa "Epifan Drowniak - łem­
kowski <<Matejko>>, będący poszerzonym merytorycznie tekstem z "P.Sz.L." nr XXXIX, 1985 r., nr 3-4,
z przytoczeniem prób mityzacji ukrainizującej Epifana Drowniaka z katalogu wystawy "Nikifor Drowniak- stulecie urodzin" w Galerii Sztuki Ukraińskiej
w Krakowie.

Opracowanie to, które po raz pierwszy dotarło do
szerszej publiczności, zadając kłam licznym książkom
Banacha na temat Nikifora i wynikłym z nich publikacjom prasowym, wywołało sporą sensację, czego dowodem był dwukrotny dodruk katalogu wystawy muzealnej! Nie należy zapominać także o wydanym w tymże
1995 r. monumentalnym opracowaniu A. Jackowskiego Sztuka zwana naiwną. Zarys encyklopedyczny w Polsce, (Wyd. Krupski i S-ka, Warszawa), gdzie pomieszczone zostało duże hasło dotyczące Nikifora.
Wydawać by się mogło - skoro jest już tak dobrze,
to po co proces? Rzeczywistość w tym konkretnym
przypadku miała jednak cechy schizofrenicznego rozdwojenia. Z jednej strony tak jak powyżej, z drugiej,
tej oficjalnej, urzędowej, było zupełnie coś innego.
Urodził się w 1895 r. Epifaniusz Drowniak i zapowiadało się, że w swym życiu urzędowym będzie żył wiecznie. Po prostu nie mógł umrzeć, bo nie istniał w oficjalnych dokumentach. Na odmianę umarł w 1968 r.
jakiś Nikifor Krynicki, który w ogóle się nie urodził!
Nie ma takiego w księgach metrykalnych parafii greckokatolickiej w Krynicy - Wsi. W istniejącej do momentu tegoż historycznego wyroku sądu sytuacji nie
można było zmienić fałszywej inskrypcji na grobie najwybitniejszego akwarelisty świata. Nie można było
także umieścić stosownej tablicy na JEGO muzeum
w Krynicy. Fakt ten boleśnie odczuwali Łemkowie, jako dalszy ciąg dyskryminacji z okresu PRL.
Proces trwał bez mała 7 lat! Tyle trzeba było czasu
i ogromnej ilości świadków o nieposzlakowanej wiarygodności, aby przezwyciężyć w demokratycznej i wolnej Polsce komunistyczny humbug o ewidentnej pro-

Nikifor przy pracy, fot.

J. Świderski

weniencji politycznej. Zjednoczenie Łemków 30 grudnia 1996 roku złożyło do Sądu Rejonowego w Nowym
Sączu (Wydział I Cywilny) wniosek o sprostowanie
aktu urodzenia Nikifora przezwanego Krynickim. Do
wniosku dołączono dowody: istniejący w USC w Krynicy skrócony odpis aktu urodzenia Epifaniusza Drowniaka, ze wskazaniem, że w księgach metrykalnych parafii greckokatolickiej w Krynicy- Wsi, przechowywanych w Archiwum Biskupstwa Greckokatolickiego
w Przemyślu (sygn. 7372, s. 174) istnieje zapis o urodzeniu tego samego człowieka. Celem rozwiania wąt­
pliwości, iż obydwa zapisy dotyczą osoby Nikifora,
Zjednoczenie Łemków przedstawiło pisemne oświad­
czenia tegoż dowodzące. Największy ciężar gatunkowy
posiadało w pierwszej fazie procesu oświadczenie księ­
dza Stefana Dziubiny, będącego w latach 1942-45 proboszczem greckokatolickiej parafii w Krynicy - Wsi
(obecnie Krynicy Dolnej) i zarazem spowiednikiem
Nikifora. Przytoczę je in extenso: ,~rew twierdzeniom, że był on głuchoniemy, oświadczam, że nie jest
to prawdą. W czasie wielu rozmów z nim rozumiałem
każde jego słowo, chociaż rzeczywiście mówił bardzo
niewyraźnie i dlatego kto nie znał dobrze mowy łem­
kowskiej, uważał go za niemego. Ja, jako rodowity
Łemko, rozumiałem go doskonale. Nieprawdą jest, że
był on głuchy. Nadmieniam również, że rozmawiałem
z nim w Krynicy po nadaniu mu nazwiska <<Krynicki>>
i kiedy powiedziałem mu, że on nie nazywa się <<Krynicki>> , ale <<Drowniab, to on wtedy chytrze odpowiedział: -Ja znam o tim, ale ja nie głupi siedzieć w kryminale. Powiedział tak, gdyż jako Łemko był wysiedla-

ny w czasie akcji <<Wisła>> , a gdy wracał do Krynicy, był
nadal wysiedlany, a z nazwiskiem <<Krynicki>> zostawiono go w spokoju".
W trakcie procesu wielu Łemków krynickich zeznało, iż Nikifor Krynicki i Epifaniusz Drowniak to ta
sama osoba. Z początku sprawę rozpatrywał Sąd Rejonowy w Gorlicach pod przewodnictwem sędzi Krystyny Wszołek, który nie dawał wiary zeznaniom świad­
ków. Rzecz ta była co najmniej dziwna, choćby w świe­
tle powszechnie stosowanej współcześnie w Polsce
praktyki określenia tożsamości Romów. W ich przypadku wystarczy oświadczenie przed sądem dwu świad­
ków romskiej narodowości, aby dany osobnik czy osobniczka otrzymali urzędowe akty swojej tożsamości.
Stroną w procesie było Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu reprezentujące skarb państwa, mające
wątpliwości, czy urodzony w 1895 roku Epifaniusz
Drowniak to ta sama osoba co Nikifor Krynicki.
Znaczna część spuścizny artystycznej po malarzu jest
w zbiorach tegoż muzeum i znajduje się od kilku lat
w budynku dawnej wilii Romanówka, przeniesionej
w rejon deptaku, przystosowanej do pełnienia funkcji
muzealnej. To na budynku Romanówki Stefan Hładyk
w imieniu Zjednoczenia Łemków chciał umieścić tablicę z prawdziwym nazwiskiem i prawdziwą datą urodzenia genialnego malarza. Sprzeciw ze strony muzeum stał się powodem procesu. Postacią głównie podważającą wiarygodność świadków, nieuznającą, iż metryka urodzenia Epifaniusza Drowniaka dotyczy nie
kogo innego, tylko Nikifora przezwanego później Krynickim, był od początku kustosz Muzeum Okręgowe­
go w Nowym Sączu Zbigniew Wolanin. Sprawa ta ma
swoją oddzielną, choć nie do końca zrozumiałą historię. W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych pomagałem Antoniemu Krohowi, wybitnemu etnografowi,
ówcześnie kustoszowi Muzeum Sądeckiego w nawią­
zaniu kontaktów ze środowiskiem łemkowskim w Krynicy, ze zrozumiałych względów wysoce nieufnym wobec osób z zewnątrz. Miało to miejsce w związku
z przygotowaniem przez niego wystawy dotyczącej kultury materialnej i duchowej Łemków, a także tragicznych skutków akcji ,,Wisła". Wtedy Antoni Kroh zapoznał się z jednoznacznymi dowodami w środowisku
łemkowskim dotyczącymi tożsamości Nikifora.
Rzeczona wystawa doszła do skutku, była ogromnym wydarzeniem społecznym, politycznym i kulturalnym. Na niej pokazano po raz pierwszy publicznie, że
Nikifor Krynicki to Epifaniusz Drowniak.
Potem p. Kroh odszedł z pracy w muzeum, zmienił
się dyrektor i nastąpiło zlekceważenie, czy wręcz zignorowanie dokonanych przez rzetelnego badacza
ustaleń. Z jakich powodów się to stało, nie jestem tego w stanie określić, lecz przychylałbym się do opinii,
iż niekoniecznie par excellence merytorycznych. Przemawia za tym fakt, iż wielokrotnie wskazywałem kustoszowi Z. Wolaninowi osoby w Krynicy będące nośnikami informacji źródłowych w tej mierze. Nie zda-

228

Seweryn Wtslocki • EPIFANIUSZ DROWNIAK

Nikifor, kompozycja złożona z 21 obrazków przedstawiających uzdrowienie chorej i Kościół w Krynicy, akwarela
rzyło się, aby z nich skorzystał, prezentując z uporem
godnym lepszej sprawy konsekwentnie negatywne stanowisko, twierdząc, że tożsamość Nikifora jest praktycznie nie do udowodnienia.
Jak dalece usiłowano zagmatwać całą sprawę, jak
dalece Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu zabrnęło
w kruczki prawne, niemające nic wspólnego z naukową metodologią badawczą, jedyną mu właściwą, jako
statutowej placówce naukowej - dowodnie ilustruje
postępowanie pełnomocnika muzeum w sądzie. Wyrażone przez niego stanowisko w imieniu Muzeum
Okręgowego było następujące: - zakwestionowanie
prawa Zjednoczenia Łemków do występowania
w sprawie Nikifora. Zjednoczenie - zdaniem pełno­
mocnika - nie wykazało swego interesu prawnego do
zmiany aktu urodzenia. Jednocześnie stwierdził on, że
Zjednoczenie Łemków wkroczyło w sferę praw osobistych. Z takim wnioskiem mogliby wystąpić krewni
Nikifora. Ponieważ nie ma ich wśród żyjących, albo
inaczej - nikt nie jest w stanie dowieść swego pokrewieństwa z Nikiforem- w obecnym stanie rzeczy koło
się zamyka. Wyrok korzystny dla Łemków byłby
stwierdzeniem, że sąd powiatowy popełnił błąd, naru-

szył ustawę

i zasady postępowania cywilnego. Wyrok
korzystny dla muzeum byłby przyznaniem się do błędu
polegającego na przyjęciu wniosku strony Łemkow­
skiej. W takiej sytuacji najlepszym wyjściem będzie
odroczenie sprawy na czas nieokreślony.
Wynika z tego jasno pozanaukowy, ciągle jakby polityczny podtekst całej sprawy. Jest w tym stanowisku
Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu zawarta pełna
negacja istniejących materiałów źródłowych, dużej
liczby wiarygodnych informatorów, jak na złość ludziom złej woli, ciągle żyjących, a także publiczne
przyznanie się do braku zainteresowania w wyjaśnie­
niu do końca podstawowych danych biograficznych
krynickiego artysty.
Należy zwrócić uwagę na sformułowanie - wyrok
korzystny dla Łemków (!)-nie wyjaśnienie wątpliwo­
ści, nie dojście do prawdy, nie osoba malarza są tu
ważne! Ważne jest, aby do wyświetlenia prawdy nie
dopuścić, bowiem byłoby to korzystne dla Łemków!
W tym kontekście trzeba uznać postawę Muzeum
Okręgowego w Nowym Sączu, wyrażoną jednoznacznie przez jego pełnomocnika, jako mieszczącą się we
współczesnym kontekście "spadku" po akcji ,,Wisła" ...

Nikifor przy pracy, fot.

J. Świderski 1965r.

Dodatkowym dowodem na to, co napisałem pojest wydany trzy lata temu przez Muzeum
Okręgowe w Nowym Sączu album Nikifora, w którym pominięto informacje biograficzne. Trzeba
w sposób zdecydowany zwrócić uwagę, iż taka postawa cechowała wyłącznie sądeckie muzeum, a sam
proces był żenującym widowiskiem. Sąd zmusił Muzeum do rzetelności, do uznania dowodów o charakterze źródłowym! Jest to niechlubny casus w historii
muzealnictwa polskiego!
wyżej,

***

Proces wywołał ożywienie wokół Nikifora i spraw
z nim związanych. Pojawiły się spekulacje, na temat
rzekomo zakulisowych jego przyczyn. A to sprawa
zwrotu przez skarb państwa trudnych do wyobrażenia
pieniędzy - owych 367 tys. zł., jakie Nikifor zostawił
umierając na książeczkach oszczędnościowych PKO.
A do tego odsetki za ponad 30 lat!
W rzeczywistości w ogóle nie o to chodziło. Zjednoczenie Łemków już na początku procesu złożyło
w sądzie stosowne oświadczenie określające jego rolę
oraz oczekiwania Łemków. I tak, zgodnie ze statutem
zadaniem zjednoczenia jest reprezentowanie i ochrona interesu Łemków, pobudzanie, pielęgnowanie
i rozszerzanie działalności kulturalno-oświatowej
w regionie łemkowskim i innych skupiskach ludności
łemkowskiej .

Co do oczekiwań Łemków? Nie oczekują oni zwrotu pieniędzy ani setek obrazów i osobistych pamiątek
po Nikiforze. Zresztą nie mają do tego prawa. Chodzi
w tym przypadku o moralną stronę sprawy. O symboliczne choćby zadośćuczynienie za krzywdy doznane
zaraz po wojnie i jeszcze długo po niej. O zwrot zawłaszczonego artysty społeczności łemkowskiej, a więc
także o to, by wygnani przed laty odwieczni mieszkań­
cy tej ziemi mogli, przyjeżdżając tutaj, pomodlić się
nad grobem sławnego ziomka. Oznacza to przede
wszystkim zgodę władz na zmianę tekstu i dat na pły­
cie grobowca w Krynicy.
Wyrok sądu wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Ożywienie wywołane przez proces obrodziło
także dwoma dokonaniami o ambicjach dokumentacyjnych. Film Człowiek zwany Nikiforem, którego reży­
serem i autorem scenariusza jest Grzegorz Siedlecki,
to dzieło udane zarówno w płaszczyźnie dokumentacyjnej, jak i czysto filmowej, wręcz artystycznej. Film
ten zbudowany został z umiejętnie zestawionych, precyzyjnie dobranych wypowiedzi ludzi związanych z Nikiforem w różnoraki sposób. Siedlecki zgromadził
przed kamerą filmową osoby, które odegrały w tragifarsie, jaką było życie Epifana Drowniaka, zwanego
Nikiforem, najróżniejsze role. Świetnie zrytmizowany,
operujący kontrastem postaci, ich wypowiedzi, skalą
emocji osobistych, trafnie grupujący relacje dotyczące
meritum sprawy jak i te, które rysowały konteksty po-

230

Seweryn Wislacki • EPIFANIUSZ DROWNIAK

lityczny i społeczny, jest bez wątpienia dokumentem
artystycznym, mającym własną wartość autonomicznego dzieła.
Znawcy przedmiotu, badacze, etnolodzy przewijają
się obok postaci zacnych, acz pospolitych, tudzież niezacnych, także pospolitych. Do tego kilka szwarccharakterów, nadal butnych, usiłujących się teraz "awansować" z podrzędnych wykonawców - do twórców
(rzekomo dla dobra Nikifora) - humbugu z jego wyssaną z nie wiadomo czego "metryką" i zmyślonym nazwiskiem Krynicki. Całość tego pochodu otwiera czło­
wiek, który swoją karierę "artystyczną" w relacjach
krajowej i europejskiej opiera wyłącznie na malowaniu
pastiszy obrazów Nikifora. Żadna postać występująca
w filmie nie wiedziała w jakim wystąpi towarzystwie,
i każda z wypowiedzi filmowana była oddzielnie. Dzię­
ki temu powstało porażające wręcz autentycznością
postaw i zabójczymi dla kłamców zestawieniami - panoptikum.
Film ten powstały- jak pisałem - z inspiracji tymże procesem, w jego ostatniej fazie stał się dowodem
dla sądu, i to dowodem, który mocno zaważył na ostatecznym wyroku! W tej sytuacji zwróciłem się do
Grzegorza Siedleckiego o przedstawienie, jak do realizacji tego zamysłu doprowadził. Oto jego lakoniczna
wypowiedź: Pomysl filmu powstal na podstawie artykułu
w "Gazecie Wyborczej" z roku 1998 o toczącym się procesie Nikifora. W tym samym roku wyjechałem na dokumentację do Krynicy, gdzie m.in. spotkałem się z Marianem Wlosińskim - osobą, która uczestniczyła w nadawaniu Nikiforowi polskiego, wymyślonego nazwiska. Na Festiwalu Filmów Krótkometrażowych (w Krakowie przyp. SAW) poznałem przyszlą producentkę filmu,
Agnieszkę Traczewską (Studio Filmowe "Largo" w Krakowie - przyp. SAW), której pomysł filmu się spodobał:
"W poszukiwaniu tożsamości Nikifora".
Po dokumentacji w archiwum Zachęty - wszystkich
wycinków prasowych, rozmowach telefonicznych lub spotkaniach z przyszłymi rozmówcami filmu - powstal scenariusz. Zlożony w 1998/99 roku w Agencji Produkcji Filmowej, mimo najwyższych ocen kilka lat czekał w kolejce
na pieniądze. To trudności finansowe - brak pełnego
budżetu filmu - rozciągały w czasie rozpoczęcie jego realizacji. W końcu stalo się to możliwe, dzięki usilnym staraniom i zaangażowaniu producentki, w 200 l roku.
Niektórzy świadkowie zmarli w międzyczasie, a co do
występu pozostałych, którzy mataczyli przy sprawie, nie do
końca bylem pewien, czy wezmą udział. Jednak udało się!".

Filmem jest zainteresowane Museum of Modern
Art w Nowym Jorku, jednak jak dotąd nie mogą się
znaleźć pieniądze w Telewizji na wyprodukowanie
wersji anglojęzycznej. Należy jeszcze gwoli ścisłości
dodać, że do realizacji doszło dzięki współdziałaniu finansowemu Agencji Produkcji Filmów, Programu
2 TVP i Studia Filmowego "Largo"
Drugim "produktem ubocznym" procesu jest
książkaJaśnie Pan Nikifor Adama Kowalczewskiego. 1

Nikifor, Autoportret

Nikifor,

Wnętrze

nawet o niej, gdyby nie to, iż również została włączona przez sąd do materiałów dowodowych. Jest to prymitywny produkt, mający jednoznaczne cechy koniunkturalnego skorzystania z szerszego społecznie zainteresowania sprawą Nikifora, wywołanego przez inicjatywę Zjednoczenia Łemków. Kowalczewski- czyli "Jaśnie Pan Plagiator", swoje "dzieło" oparł głównie na kompilacji teksów Andrzeja Banacha, Aleksandra Jackowskiego i moich. Nie podając
literatury przedmiotu, ani nie zaznaczając cytatów, zasugerował, iż całość publikacji jest jego oryginalnym
opracowaniem. Aby mistyfikacja była pełna, bezczelny
Pan Plagiator, przepisując całe fragmenty publikacji
A. Jackowskiego i moich, prezentuje je tak, jakby były to fragmenty udzielonych wywiadów, czyli przykła­
dowo: ... - wspomina profesor Jackowski- str. 48 plagiatu Gest to fragment w całości przepisany z Notatek
o Nikiforze Jackowskiego z "numeru łemkowskiego'',2
w plagiacie Kowalczewskiego str. 43 - 48), "Seweryn
Wisłocki opowiada, ... "- str. 34 plagiatu)
Jedynie tu i ówdzie A. Banach jest cytowany (np.
str. 35 plagiatu z książki Historia o Nikiforze), ale to wynika prawdopodobnie z faktu, iż trudno byłoby Kowalczewskiemu z nieboszczyka zrobić swego rozmówcę!
Tych kilka cytatów nie zmienia tego, że duże partie
tekstu z książek Banacha zostały przepisane lub nieudolnie poprzerabiane i podane "jako swoje"!
W odniesieniu do mojej publikacji pomieszczonej
w rzec;::onym "numerze łemkowskim" "PSzC' Kowalezewski "korzystał" z niej obficie: "przyswoił" sobie
metaforyczne porównanie Nikifora z Mowglim z Księ­
gi dżungli Kiplinga,4 przepisał w nieudolnej przeróbce,
Nie

wspomniałbym

pod "hasłem" ,,Wisłocki wspomina ... " fragment dotyczący mojego dziadka Harasyma Gromosiaka i jego
opieki nad Nikiforem, a także o jego wędrówkach po
Łemkowszczyźnie,s przy wątku dotyczącym konfraterni żebraczej, kontaktu z nią Nikifora i jego chęci przystania do niej, brak jest podania źródła mojej publikacji, na którą ogólnikowo powołuje się Kowalczewski, 6
wątek "szpiegowski" jest przepisany w nieudolnej
przeróbce,7 jako tekst własny. Kolejny raz pod "hasłem". "Seweryn Wisłocki opowiada ... " przytoczony
zostaje fragment dotyczący Andrzeja Banacha i pewnego Rumuna, który dostał się do rodziny Gromosiaków na prawach "wojennego fuksu". Jest to nieudolnie przerobiony fragment mojego tekstu z "PSzC', 8 na
dodatek źle przepisany. Historia z rumuńskim dezerterem miała miejsce jesienią 1939 r., czyli w czasie
wojny, a nie jak niefrasobliwie napisał Pan Plagiator.
"Ale to było oczywiście przed wojną". Skandal zwią­
zany z pochówkiem Nikifora, a potem z jego muzeum,
został przepisany w nader prymitywnej przeróbce
z mojego tekstu Epifan Dwomiak - lemkawski "Matejko, opublikowanego w katalogu wystawy dla uczczenia 100-lecia urodzin Artysty, zorganizowanej przez
Państwo w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, pt.
Nikifor w 1995 r.9 Prymitywne przekręcenia są tu
szczególnie rażące: polska elita intelektualna zamienia się w jakichś artystów protestujących w KC, Ludwig Zimmerer, który chciał utworzyć Muzeum Nikifora w Krynicy, dając narodowi za darmo swoją fenomenalną kolekcję polskiej sztuki ludowej i amatorskiej, zatrzymując dla siebie funkcję honorowego dożywotniego kustosza (czyli bez etatu), za co zobowią-

232

Seweryn WISiocki • EPIFANIUSZ DROWNIAK

Nikifor,

Pejzaż

z cerkwią

zywał się do uzupełniania kolekcji ze swych funduszy
- zamienia się w tekście Kowalczewskiego w małego
karierowicza, któremu zależy na tym, aby być tam
pierwszoplanową postacią!

Wskazane przekręcenia świadczą nie tylko o niekompilatora i plagiatora, ale także o jego
nieznajomości tematu i "locie" myśli.
Nie wymieniłem oczywiście wszystkich "dwuznacznych" fragmentów zaczerpniętych z moich publikacji,
jedynie ważniejsze, bądź bardziej charakterystyczne.
Wszystkie znaleźć można wyłącznie w moich o wiele
wcześniejszych tekstach, mających charakter informacji źródłowych.
Oświadczam, że nigdy niejakiemu Adamowi Kowalczewskiemu żadnych wywiadów nie udzielałem.
Nie znam go osobiście. Nie udzieliłem mu także zgody
na wykorzystanie w takiej formie moich publikacji.
Pozostaje jeszcze "na deser" grubsze przestępstwo
A. Kowalczewskiego. Na 12 str. swego "dzieła" pisze on
tak: "Przekonywająca jest więc teza o zaproszeniu Nikifora przez dwóch malarzy związanych z Aleksandrem
Gierymskim. Kim oni byli? (... ) Kilka domysłów niepozbawionych podstaw snuje Seweryn Wislacki - tym
drugim mógł być syn Tadeusza Stryjeńskiego - Karol".
Na str. 14 m.in. czytamy: "Seweryn Wislacki opisuje swoją rozmowę z Zygmuntem Królem- krakowskim
malarzem, który zetknął się z Nikiforem około 1922 r.".
Obydwa odwołania się do mojego nazwiska (pisanego zres ztą konsekwentnie błędnie; poprawnie jest
udolności

Seweryn A. Wisłocki) i do rzekomych publikacji na
wskazane tematy są zwyczajnym humbugiem. Jest to
ordynarne kłamstwo. Jeśli nie- to żądam pokazania
moich publikacji, które upoważniły Kowalczewskiego
do napisania powyższych stwierdzeń.
Kowalezewski nie zna słowa "fontaź". Pisze "fontaż", a w przepisanym fragmencie z Notatek o Nikiforze
A. Jackowskiego - fontazie zamieniają się w fantazje!!! Takich prymitywnych lapsusów jest więcej, ale
na tym tylko się zatrzymam.

***

Zamykając ten specyficzny zapis dotyczący sądowego finału ustalenia tożsamości Nikifora jako Epifa-

niusza Drowniaka, chcę wrócić do pewnych fragmentów uzasadnienia wyroku. W części zatytułowanej:
Sąd ustalił następujący stan faktyczny mamy do czynienia z syntetycznym, opartym na udowodnionych
zdarzeniach i faktach, życiorysem Epifana Drowniaka,
w tym również z całościowo wypunktowaną jego świa­
tową karierą artystyczną. Część ta zamknięta jest peł­
nym wykazem dowodów procesowych. W szeroko rozbudowanej części trzeciej - W tym stanie rzeczy Sąd
zważył - omawiającej zeznania świadków i przedstawione dowody, podzielił je na wiarygodne i niewiarygodne. Te pierwsze sumuje stwierdzenie: "Złożone
więc przez nich zeznania i oświadczenia z tego wzglę­
du, że są autentyczne i prawdziwe, zasługują na wiarę.
Na ich podstawie Sąd ustalił tożsamość Nikifora jako

Epifaniusza Drowniaka, syna Eudokii Drowniak urodzonego 21 V 1895 r. w Parafii Greckokatolickiej
w Krynicy na nr 35/1895. Natomiast Sąd pominął dowody z zeznań świadka Zbigniewa Wolanina, który
w zeznaniach nie miał żadnych istotnych wiadomości
o pochodzeniu i tożsamości Nikifora, a wątpliwości
(... ) . Zeznania św. Mariana Włosińskiego, św. Stefana
Półchłopka złożone w sprawie Ns 169/98 nie stanowią
materiału dowodowego istotnego w obecnie prowadzonej sprawie, bowiem wyjaśniają przyczyny dla których utworzono akt urodzenia Nikifora w toku postę­
powania przed Sądem Powiatowym w Nowym Sączu
Wydziałem Zamiejscowym w Muszynie".

Pisząc

***

Przypisy
Adam Kowalczewski, jaśnie Pan Nikifor, Wydawnictwo ADI,
Łódź, 2003 r.
Aleksander Jackowski, Jadwiga Jarnuszkiewicz, Notatki o Nikiforze, "Polska Sztuka Ludowa", Warszawa, Rok XXXIX, 1985,
nr 3-4, s. 227-238
Seweryn A. Wisłocki, Przyczynek do biografii Nikifora Drown.iaka nazwanego Krynickim, "Polska Sztuka Ludowa", j. w., s. 220221, w plagiacie s. 10-11
ibidem, s. 221; w plagiacie s. 8
patrz: przypis 3
ibidem, s. 223, w plagiacie s. 22-24
ibidem, s. 223; w plagiacie s. 31
ibidem, s. 223-224, w błędnej przeróbce s. 34
Seweryn A. Wisłocki, Epifan Drowniak- lemkawski "Matejko, w:
Katalog wystawy "Nikifor", PME, Warszawa, 1995, s. 20-21;
w plagiacie s. 57

ten tekst, uświadomiłem sobie, że 13 marca
2003 r. odbyła się przedostatnia rozprawa tego historycznego w swoim wymiarze procesu. Składałem na
niej zeznania jako ostatni świadek powołany przez
Zjednoczenie Łemków. Rozbudowane wnikliwymi pytaniami sędzi Barbary Tischner i podstępnymi pełno­
mocnika muzeum zeznanie trwało ok. półtorej godziny. Złożyłem również sądowi, jako dowód, kserokopię
tzw. łemkowskiego numeru "PSze oraz kserokopię
mojego tekstu z katalogu wystawy Nikifor w PME
w Warszawie na stulecie urodzin Artysty. 26 marca
2003 r. na ostatniej, tzw. walnej rozprawie sąd zapoznał się w obecności obu stron i przybyłej licznie publiczności (głównie krynickich Łemków) z filmem
Człowiek zwany Nikiforem Grzegorza Siedleckiego. Po
tej dowodowej projekcji został uroczyście ogłoszony
wyrok. Po uprawomocnieniu się jest on werdyktem
obowiązującym, którego wiarygodność nie budzi wąt­
pliwości.

Na zakończenie chcę podzielić się pewną refleksją.
Wbrew emocjom- może dobrze się stało, iż proces ten
trwał prawie siedem lat, że przesłuchano wszystkich
żyjących świadków, którzy znali Nikifora osobiście,
a także i tych, którzy mieli wiarygodne przekazy
z pierwszej ręki (jak przykładowo ja - od mojej Matki
Olgi z domu Gromosiak, Wisłockiej, córki Harasyma,
w którego domu mieszkał Epifaniusz, zwany przed
wojną pospolicie Nikifor). Sąd musiał "przekopać" się
przez multum publikacji gmatwających obraz, a także
zapoznać się materiałami o charakterze wiarygodnych
opracowań źródłowych. W sytuacji mataczonej do
ostatniej chwili jedynie tak rzetelnie, tak wnikliwie
przeprowadzony proces i wieńczący go wyrok - mają
wartość ustaleń nie do podważenia.
W wymiarze "Kontekstów. Polskiej Sztuki Ludowej" jest to klamra, już(!) po siedemnastu latach przynosząca urzędową korektę dotyczącą tożsamości Nikifora, zgodnie z naszymi niegdysiejszymi ustaleniami.
Dwór Bella Vita, Wola Zręczycka, 17.08.2003 r.

Nikifor, Biskup w pokoju ok. 1937 akwarela, papier

234

Jacek

Olędzki 1933~2004

Cytat

Wisłocki, Seweryn, “Epifaniusz Drowniak / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11411.

Formaty wyjściowe