-
extracted text
-
09_Micha‡ Januszkiewicz.ps - 8/1/2011 8:20 AM
MICHAŁ JANUSZKIEWICZ
1. Literatura, prawda, „rzeczywistość”
zy literatura powołana jest do tego, aby zdawać
nam sprawę z tzw. rzeczywistości? Czy aksjomatem teorii literatury nie jest raczej przekonanie, że literatura to sprawa fikcji, tj. konstrukcji artystycznej polegającej na wytwarzaniu świata
alternatywnego, którego status bytowy polega wyłącznie na tym, że jest zbudowany ze słów? Czy nie oznacza to zarazem, że to, o czym w dziele mowa nie podlega prawdziwościowej weryfikacji? A skoro tak, to
jaki sens ma podejmowanie w związku ze światem literatury problemu prawdy rozumianej jako rodzaj odpowiedniości pomiędzy wypowiedzią literacką a rzeczywistością pozaliteracką? Wydaje się to kłopotliwe, tym
bardziej że trudno dziś utrzymywać wyraźny rozdział
między nimi. Innymi słowy: czy możemy jeszcze sądzić,
że literatura może nam coś ważnego powiedzieć
o świecie, czy raczej, wręcz przeciwnie, stanowi ona jedynie obszar przynajmniej względnej, jeśli nie całkowitej, autonomii?
Nie ma łatwej odpowiedzi na te pytania. W istocie
przywołują one przecież problem wielowiekowego sporu, który wywieść by można przede wszystkim od Platona i Arystotelesa. Ten pierwszy, choć zasadniczo odmawiał literackiej mimesis dążenia do prawdy,
zakładał, że literatura nie stanowi wartości autonomicznej, ale posiada określone społeczne, dydaktyczne, czy polityczne zadania. Drugi z wymienionych filozofów uważał z kolei, że literatura to wyłącznie sprawa
kreacji, a kategorię mimesis rozumiał jako to, co my
nazywamy dziś fikcją. Autor Poetyki wyraźnie odróżniał działalność poety i historyka: historyk mówi o wydarzeniach, które miały miejsce, poeta zaś koncentruje się w najlepszym razie na tym, co prawdopodobne.
Rzecz jasna, przekonania antycznych poddane obecnie zostały znaczącym rewizjom i nie dają się utrzymać
bez zastrzeżeń. Nie sposób jednak nie wziąć pod uwagę tego, że spór zapoczątkowany przez filozofów to
spór, który wydaje się nie mieć zakończenia: do dziś
wiodą go z sobą rozmaitej maści „mimetycy” i „kreatywiści”. Pozostając przy uproszczeniach, które wiążą się
z tym dychonomicznym podziałem: po stronie „mimetyków” stawali średniowieczni przedstawiciele literatury parenetycznej, pisarze, którzy stawiali sobie za cel
kształtowanie wzorców osobowych (np. w renesansie
czy w oświeceniu), pisarze, którzy postanowili wprzęgnąć literaturę w służbę dominującej filozofii czy ideologii państwowej. Z kolei po stronie „kreatywistów”
stają: romantyzm, Młoda Polska, czy wiele nurtów
awangardowych. O ile pierwsi opowiadają się po stronie społecznego i politycznego zaangażowania literatury, o tyle drudzy akcentują jej kreacyjną moc, nie
dbając o tzw. zgodność ze światem realnym. Pierwsi
sądzą, że literatura spełniać winna funkcję konstatywną, tzn. ma orzekać o świecie pozaliterackim, drudzy
C
Etyka autentyczności
jako postulowany
styl życia
(glossa o krytyce etycznej
Stanisława Barańczaka)
natomiast dostrzegają przede wszystkim jej performatywną funkcję.1
W drugiej połowie ubiegłego wieku spór, o którym
mowa, rozgorzał pomiędzy pokoleniem Nowej Fali
a pokoleniem ’60: zdaniem nowofalowców zaangażowanie w problemy polityczno-społeczne kraju oznaczało opowiedzenie się za takim pisarstwem, które
znajdowałoby się w służbie rzeczywistości. Dlatego
właśnie Nowa Fala zaatakowała „Orientację Poetycką
– Hybrydy”, uznając, że ta postanowiła uciec od realnego świata. Wydaje się rzeczą ciekawą prześledzenie
stanowiska „nowofalowców” w dwóch aspektach: krytycznoliterackim i literackim. W tym celu posłużę się,
jako formą przykładu, stanowiskiem zaproponowanym
przez jednego z głównych przedstawicieli Nowej Fali,
Stanisława Barańczaka. Jest ono, moim zdaniem,
w tym sensie interesujące, że w pewien sposób wyłamuje się jednak z zarysowanego powyżej podziału na
„mimetyków” i „kreatywistów”.
2. O nowy styl życia
Postawa zaprezentowana przez przedstawicieli Nowej Fali wydaje się zrazu dotyczyć kwestii związanych
z poetyką, sposobów myślenia o literaturze (poezji).
Okazuje się wszakże, że spór o charakter literatury nie
jest tu sprawą, która rozstrzyga się po prostu między
tymi, którzy piszą wiersze, ale sięga głębiej. Dotyka bowiem przede wszystkim pytań o to, kim jesteśmy, ku
czemu dążymy, jak definiujemy świat wartości? Odpowiedzi na te pytania wyznaczają zasadniczo styl naszego życia jako obywateli PRL: czy opowiadamy się za
tzw. małą stabilizacją, przymykając oczy na mechanizmy państwa i rzeczywistości społeczno-politycznej,
a zatem: czy opowiadamy się po stronie – jak powiedzieliby egzystencjaliści- nieautentycznego stylu życia?
Czy może, na odwrót, pragniemy życia autentycznego,
życia w prawdzie?
Te właśnie pytania zajmują centralne miejsce
w krytycznoliterackiej twórczości Stanisława Barańczaka. Po raz pierwszy zostają dobitnie sformułowane
w jego pierwszej krytycznej książce zatytułowanej Nieufni i zadufani (1971).2 Co ciekawe, pisarz nie wystę65
09_Micha‡ Januszkiewicz.ps - 8/1/2011 8:20 AM
Michał Januszkiewicz • ETYKA AUTENTYCZNOŚCI JAKO POSTULOWANY STYL ŻYCIA
puje tu przeciw ustrojowi PRL: przeciwnie, swoje stanowisko gruntuje w marksowskim punkcie wyjścia.
Ciekawe jest także i to, że myślenie w kategoriach
marksowskich sytuuje on w szerszym kontekście kulturowym: w postawie romantycznej. Tym samym,
można powiedzieć, postanawia on ożywić dawny spór
pomiędzy klasykami i romantykami, nadaje mu wszak
nowe znaczenie. Barańczak komplikuje dychotomiczny podział na klasycyzm i romantyzm, wprowadzając
wewnętrzne zróżnicowania do każdego z nich (klasycyzm dogmatyczny i sceptyczny, romantyzm anarchiczny i dialektyczny). Osią konfliktu czyni zderzenie
klasycyzmu dogmatycznego i romantyzmu dialektycznego. Pierwszy reprezentuje pokolenie ’60, drugi –
Nowa Fala.3
Klasycyzm dogmatyczny, zakładający, że to, co wyidealizowane, jest rzeczywiste, jest, zdaniem krytyka,
formacją szkodliwą:
nieufność, ponieważ nie jest on zdolny zaprezentować nam jakiejś spójnej i systemowej wizji świata.
Z tego powodu poezję wzorcową wyznacza zdaniem
Barańczaka poezja lingwistyczna (reprezentowana
szczególnie przez Wirpszę, Białoszewskiego, Karpowicza, czy Balcerzana). Tym samym klasycystycznemu, arbitralnemu myśleniu prezentowanemu przez
pokolenie ’60 (gdzie językiem rządzą zasady łączenia,
wynikania i niesprzeczności), Nowa Fala przeciwstawia romantyczne z ducha myślenie dialektyczne
(w którym istotną rolę odgrywają zasady wyłączności,
przeciwstawności i sprzeczności).
O ile w swej pierwszej książce Barańczak skupiał
się zrazu na kwestiach dotyczących literatury, poetyki,
wyborów stylistycznych, o tyle w kolejnej pracy – Etyce i poetyce (Paryż 1979)6 – pogłębia stawiane diagnozy, akcentując dużo wyraźniej kontekst społeczno-polityczny. Dobitnie pokazuje, że nie tylko tzw.
rzeczywistość, historia i uwarunkowania społeczne
wpływają na to, co dzieje się w literaturze, ale i na odwrót: zadaniem literatury jest odmieniać świat, w którym żyjemy: estetyka (poetyka) nierozerwalnie wiąże
się z etyką. Spór o rozumienie roli słowa nie jest już
dłużej sporem ani tylko po prostu poetyckim czy estetycznym, ale – w szerokim rozumieniu tego słowa –
politycznym, dotyczącym kwestii społecznych. Spór
ów implikuje zarazem określone postawy, style życia.
Powtórzmy: punktem wyjścia staje się opozycja dwóch
postaw: jedna sytuuje słowo poza wszelkim podejrzeniem, druga, przeciwnie, stawia je właśnie w stan podejrzenia:
„Szkodliwą choćby dlatego, że uczy bezkrytycznej
bierności w działaniu i myśleniu, przyzwyczaja do uległości wobec każdego dogmatu, pozwala przemycać
ideologiczną i artystyczną hochsztaplerkę i tandetę
obok rzeczy istotnie ważnych”.4
Problem, podkreślmy raz jeszcze, nie dotyczy tylko poezji. Barańczak zauważa, że taki sposób myślenia nierozerwalnie wiąże się ze stylem życia charakterystycznym dla lat 60. w Polsce. Autor Nieufnych
i zadufanych nie szczędzi owemu stylowi uwag ironicznych i sarkastycznych. Mówi więc o tym, że po
latach afirmacji nowej rzeczywistości powojennej
(pierwsze dziesięciolecie), późniejszej negacji, która
pojawia się ok. 1956 r., nastąpił w latach 60. czas
„społecznego minimalizmu”, „piekła łatwizny”. Pragnienie stabilizacji za wszelką cenę doprowadziło,
zdaniem Barańczaka, do wyjałowienia życia, zaniku
krytycznej nieufności, bierności, społecznego zobojętnienia. Analizując dokonania „młodej poezji”,
której patronują „Hybrydy”, dostrzega w niej przede
wszystkim rozmaite formy eskapizmu polegające na
odsuwaniu trudności życia poprzez ucieczkę w świat
jednoznaczny, nad którym podmiot potrafi zapanować. Ten świat ujmowany jest w kategoriach tradycyjnej estetyki „Wzniosłości, Zdobności i Harmonii”.
Towarzyszy temu także skłonność do upraszczania
rzeczywistości i pojmowania jej na sposób sentymentalny.5 Mówiąc jeszcze inaczej: spór pomiędzy pokoleniem ’60 a pokoleniem ’68 wyznacza stosunek do
języka. W przypadku „hybrydowców” język wzbudza
zaufanie, gwarantuje jednoznaczność i ład (łat-wość)
świata. W przypadku „nowofalowców” tymczasem
szczególną uwagę skupia język, który zdaje sprawę
z nieufności wobec samego siebie: nie tylko w swych
poszczególnych stylistycznych przejawach, ale we
własnej systemowości. Sam system języka wzbudza
„SŁOWO POZA PODEJRZENIEM I SŁOWO
W STANIE PODEJRZENIA. (...) Poezja, która stawia poza podejrzeniem swój własny język, głuchnie też
na groźby pobrzmiewające w językach innych, pozapoetyckich, daje się im zniewolić (jak poezja 1949) lub
udaje, strusią metodą, że ich w ogóle nie słyszy (jak
poezja 1960). O jakimkolwiek – estetycznym czy
etycznym – sensie istnienia poezji można chyba dziś
mówić tylko wówczas, gdy próbuje ona ze stałą, przeciw sobie nawet skierowaną czujnością, bronić swego
języka przed zafałszowaniem i deprawacją z jednej
strony, a bezradną izolacją – z drugiej”.7
Przypadek Barańczaka jest o tyle ciekawy, że pozwala zauważyć, że wskazywany przeze mnie w pierwszej części szkicu spór między koncepcją poezji zorientowaną na sprawy autonomii języka poetyckiego i tą,
która opowiada się po stronie realizacji społecznych
zadań, zostaje skomplikowany, by nie powiedzieć –
zdekonstruowany. Krytyk zwraca nam bowiem uwagę
na to, że jest to spór pozorny:
„Podłożem wyboru określonej estetyki, poetyki,
sposobu mówienia i rzeczywistości jest mniej lub bar66
09_Micha‡ Januszkiewicz.ps - 8/1/2011 8:20 AM
Michał Januszkiewicz • ETYKA AUTENTYCZNOŚCI JAKO POSTULOWANY STYL ŻYCIA
dziej uświadomiony system etyczny, zespół wartości,
koncepcja człowieka i świata. Jeśli tak sprawę rozumieć, trochę chybione wydają się wszelkie ataki na
«czysty estetyzm» w literaturze, na rzekomą rezygnację
ze stawiania pytań etycznych. Literatura nie może bowiem nie stawiać takich pytań”.8
kłamstwa, choćby nawet kłóciło się ono ze zdrowym
rozsądkiem i elementarnymi prawami etycznymi”.10
Symbolem kłamliwego słowa stała się Gazeta, nie
tyle jako prasa, ile jako wyraz wszelkich form fałszywej
świadomości, którą charakteryzują dogmatyzm, jednostronność, ogólnikowość i pustosłowie. Dlatego też
Nowa Fala podejmowała częstokroć polemikę ze słowem oficjalnym: posługiwała się tym „cudzym słowem”
dla jego kompromitacji – poprzez ironię, sarkazm, czy
parodię. Nieufność i krytycym skierowane przeciw słowu oficjalnemu nie stanowiły jednak celu samego
w sobie, ale służyć miały innej wartości: prawdzie.
Prawda to zatem kolejny, i najważniejszy zarazem, fundament etyki Barańczakowskiej. Jeżeli literatura ma odwoływać się do prawdy, musi najpierw,
zdaniem Barańczaka, zdać sobie sprawę z istnienia
rzeczywistości.11 Twórcy pokolenia ’68 wyprowadzali stąd różne konsekwencje. Julian Kornhauser
i Adam Zagajewski w swej niezwykle ważnej książce
krytycznej Świat nie przedstawiony (1974)12 wyobrażali sobie, że rzeczywistość jest określona i obiektywna. Poezja ma więc zadanie bezstronnie ją opisać,
później zaś wprowadzić do owego opisu oceny i wartości. Takie przekonanie z dzisiejszego, ponowoczesnego punktu widzenia, wydaje się całkowicie bezzasadne. Ciekawe jest to, że już trzydzieści lat temu
zdawał sobie z tego sprawę Barańczak, dlatego jego
stanowisko wydaje się dużo ciekawsze niż Kornhausera i Zagajewskiego. Wprawdzie autor Etyki i poetyki podziela przekonanie o istnieniu prawdy obiektywnej, lecz jednak podkreśla, że prawda zawsze jest
już wypowiadana w imię jakichś wartości. Dotyczy
to w istotnym stopniu samej literatury, bowiem gdy
ta nawet „stara się być krańcowo obiektywna, nigdy
nie może wyzwolić się całkowicie od jednostkowego
punktu widzenia, zawsze stanowi pewien indywidualny wybór w imię tej czy innej wartości dokonywany”.13 Czym jest przeto prawda dla Stanisława Barańczaka? Moim zdaniem nie chodzi tu po prostu
o mimetycznie rozumianą zgodność sądu z rzeczywistością. Prawda to raczej podstawowa aktywność,
która ma za zadanie budzić z uśpienia, wprowadzać
niepokój, demaskować – nie tylko fałsz oficjalnego
słowa, ale i jego banał, pustosłowie.14 Ale i to nie
wszystko. Tak rozumiana prawda okazuje się podstawą wolności. Nieufność i krytycyzm, służące obnażaniu kłamstwa Gazety, fałszywych form świadomości,
otwierają więc drogę ku prawdzie jako podstawie
wolności. I dlatego służą obronie autonomii jednostki i jej praw. Zdaniem Barańczaka są to wyzwania,
które stają przed poezją. Poezja to nie po prostu pisanie i wydawanie ładnych wierszy, ale sprawa zaangażowania.
Zaangażowanie to zatem kolejny komponent etyki
autora Nieufnych i zadufanych. Określa ono ścisły
Nie chodzi jednak o to, że literatura ma się zmienić
w tanią moralistykę, ukazującą jednoznaczny, czarno-biały świat. Przeciwnie, literaturze przysługują szczególne funkcje moralne i społeczne, ponieważ zdaje ona
sprawę z dynamiki świata, jego skomplikowania,
zmienności, niepewności istnienia. Nie jest więc tak,
jak sądzą niektórzy filozofowie czy estetycy, że literatura niczego (poza banałami) nie wnosi do świadomości
moralnej. Temu, jak sądzą niektórzy, służy raczej etyka
jako dział filozofii z wykształconymi w jej ramach gatunkami (takimi jak traktat moralny).9 Przeciwnie:
rangę literatury w sprawach moralnych wyznacza najpierw to, że z samej zasady (wyznaczanej przez metaforyczny charakter języka poetyckiego) nie jest ona „mową wprost”, mową jednoznaczną, lecz wykorzystującą
wieloznaczność po to, by zmuszać odbiorcę do myślenia samodzielnego i autentycznego, które przekładać
się ma następnie na dokonywanie określonych wyborów dotyczących światopoglądu, jak i stylu życia. Poetyka nie może być dłużej pojmowana jako wróg etyki.
Określone wybory artystyczne, to znaczy sposoby myślenia o języku i jego użycia, nieuchronnie bowiem
okazują się wyrazem postaw społecznych i moralnych.
3. Etyka autentyczności jako styl życia
Nie bez powodu odwołuję się do spopularyzowanego
dawno temu przez egzystencjalistów pojęcia autentyczności. Choć słowo to nie zajmuje wyróżnionego miejsca
w refleksji Barańczaka, to jednak, w odniesieniu do problemu stylu życia nierozerwalnie związanego z etyką, wydaje się zasadne. Obejmuje ono bowiem najistotniejsze
komponenty etycznego systemu, jeśli tak można powiedzieć, autora Nieufnych i zadufanych. Przedstawmy więc
pokrótce komponenty etyki Barańczakowskiej.
Pierwszy, o którym była już mowa, to nieufność.
Zasadniczo chodzi o nieufność wobec języka. Dzieje
się tak dlatego, że ten właśnie problem należałoby
uznać za fundamentalne doświadczenie pokolenia
Nowej Fali: Barańczaka, Krynickiego, Zagajewskiego,
Karaska, czy Kornhausera. Barańczak, z założenia
sceptyczny wobec pokoleniowych taksonomii literatury czy życia społecznego, w przypadku swoim i rówieśników skłonny jest mówić właśnie o pokoleniu,
przeżyciu pokoleniowym. Zderzenie ze światem nie
miało tu zrazu charakteru buntu wymierzonego przeciw totalitaryzmowi, ustrojowi czy Polsce Ludowej.
Chodziło o coś innego:
„Właśnie wtedy poznaliśmy dwuznaczne możliwości słowa, zdolnego do upowszechniania każdego
67
09_Micha‡ Januszkiewicz.ps - 8/1/2011 8:20 AM
Michał Januszkiewicz • ETYKA AUTENTYCZNOŚCI JAKO POSTULOWANY STYL ŻYCIA
związek między literaturą a światem. W miejsce izolacji od rzeczywistości i tematów od niej oderwanych,
poezja „zmierza w stronę historyczno-społecznego
konkretu”.15 Nie oznacza to wszakże, że wartość tej
poezji określać ma jej temat. Żaden, nawet tzw. wielki
temat nie przesądza bowiem o wielkości poezji. Chodzi raczej o przenikliwe widzenie i analizowanie świata. Zaangażowanie poezji wyznaczające jej autentyczność oznacza zarazem konieczność mówienia własnym
głosem, który przeciwstawia się słowu „cudzemu”, nieautentycznemu, fałszywemu. Tym samym znów spotkać się muszą etyka i poetyka. Nie tylko nie ma poetyki bez etyki. Na odwrót także: nie sposób
skonstruować taki system wartości czy system etyczny,
który nie brałby pod uwagę wypracowania jakiegoś
systemu estetycznego, języka, w którym to, co etyczne,
mogłoby się wyrazić. Nośnikiem etyki jest zawsze przecież jakiś określony język. Zdaniem Barańczaka postawa etyczna ujawniać się winna w języku napięć, ekspresji, dramatyzmu i ironii, nie zaś w języku
beznamiętnym, ogólnikowym i jednoznacznym.
Ważne jest także co innego, to mianowicie, kto
mówi, podmiot. Krytyk przeciwstawia się zasadniczo
dwóm typom podmiotu. Po pierwsze, takiemu, który
rozpływa się w tym, co bezosobowe, a przy tym – ahistoryczne. Jest on pogrążony, jakby powiedział Heidegger, w „Się”, anonimowej opinii publicznej,16
w tym, co można by nazwać zbiorowością bez wspólnoty. Podmiot taki wydaje się pogodzony ze światem.
Nie jest to jednak pogodzenie autentyczne, wynika
bowiem raczej z inercji, pragnienia stabilizacji za
wszelką cenę. Ten typ podmiotu odnajduje Barańczak
na gruncie tego, co nazywa klasycyzmem dogmatycznym, zwłaszcza w obrębie pokolenia ’60 (inna rzecz,
czy krytyka Barańczaka jest słuszna). Dostaje się zresztą od krytyka nie tylko „hybrydowcom”! Barańczak
uderza także w Rymkiewicza jako autora tomu Co to
jest drozd. Za quasi-traktatowymi formułami oraz oklepanymi motywami podmiot utworów Rymkiewicza zanika w świecie wiecznym, tzn. pozbawionym historii,
zmienności, stawania się. Po drugie, autor Etyki i poetyki sprzeciwia się również takiemu podmiotowi, który choć wyraźnie zakreśla granice swojego „ja”, to jednak wycofuje się w świat prywatny, własny i „wsobny”.
Krytyk skrupulatnie tropi ten typ podmiotu nawet
wśród tych poetów, z którymi dzieli własne doświadczenia pokoleniowe. Odnajduje go więc np. w tomie
Zjadacze kartofli Juliana Kornhausera. Zasadniczy zarzut dotyczy nie tyle jednak indywidualizmu (bo przeciw takiej postawie Barańczak nie występuje), ile tego,
że ów indywidualizm, „mówienie własnym głosem”,
nie przekłada się na żadne istotne doświadczenie społeczne. W tym miejscu dochodzimy więc do postulowanego przez Barańczaka typu podmiotu: nie jest to
podmiot po kartezjańsku samoupewniony w sobie, jakiś człowiek abstrakcyjny czy modelowy. Jest to podmiot rozdarty sprzecznościami, słaby, zagubiony. Ale
właśnie z tych powodów podmiot ów podejmuje walkę z bezsilnością w imię własnego człowieczeństwa,
w imię etyki, prawdy. Nie jest to wszakże cel indywidualistyczny. Przeciwnie, tu docieramy do ostatniego
ważnego wymiaru etyki Barańczakowskiej: jest nim
drugi człowiek.
Drugi człowiek, inny, to przecież, jak można zasadnie sądzić, fundament sytuacji etycznej. Etyka zaczyna
się tam, gdzie jest przynajmniej dwóch. Kim jest ów
drugi człowiek?
To „Nie człowiek z dużej litery, (...) ale człowiek
konkretny, ten, który właśnie w tej chwili umiera
w okopie, osuwa się pod ścianą straceń, chowa w dłoniach spoliczkowaną twarz, płacze w poczuciu poniżenia i opuszczenia. Tylko rozważenie stosunku «ja» do
«nie-ja», do kogoś, kto nie jest mną, lecz jest tak samo
jak ja człowiekiem, może mi pomóc w jedynie pewny
sposób oddzielić dobro od zła. Zło będę wtedy dostrzegał w każdej sytuacji, która polega na naruszeniu czyjejś
Jan Lebenstein, karykatura związana
z wprowadzeniem Stanu Wojennego.
68
09_Micha‡ Januszkiewicz.ps - 8/1/2011 8:20 AM
Michał Januszkiewicz • ETYKA AUTENTYCZNOŚCI JAKO POSTULOWANY STYL ŻYCIA
wolności, na zburzeniu czyjejś jednostkowej autonomii,
na wkroczeniu przemocą w sferę cudzego «ja»”.17
Teraz jeszcze lepiej potrafimy zrozumieć stanowisko Barańczaka w sprawie podmiotu: nie chodzi o to,
by wyeliminować zeń to, co indywidualne, „jego własne”. Przeciwnie, człowiek powinien zabiegać o samego siebie po to, by móc samego siebie szanować. I tylko wtedy, gdy ten warunek będzie spełniony, będzie
mógł również szanować innego – zarówno w jego inności, jak i w tym, co wspólnie podzielane: w człowieczeństwie. Barańczak pragnie swą etykę określić mianem „etyki bez autorytetów”, jest to etyka pozbawiona
autorytarności, jakichś zewnętrznych i przymuszających nas sił. Chodzi tu raczej o etykę równouprawnienia, polegającą na tym, że szacunek wobec człowieczeństwa innego oddać mogę tylko wtedy, gdy sam nie
pozwalam na to, by być go pozbawionym.
4. Zakończenie
Poetycki i społeczny program Stanisława Barańczaka z jednej strony ma charakter opisowy, z drugiej
– normatywny. W tym pierwszym wymiarze Barańczak
ukazuje go na podstawie konkretnej twórczości poetyckiej, przede wszystkim Nowej Fali (choć nie tylko). W tym drugim krytyk daje się poznać jako analityk niedomagań poetyckich wprawdzie, ale przecież
związanych z możliwymi zagrożeniami społecznymi.
Te właśnie niedomagania, błędy i uproszczenia okazują się zarazem punktem wyjścia do konstrukcji własnego i spójnego programu etycznego. Ma on ścisły związek z czasem historycznym, z którego wyrasta:
z konkretnym, codziennym zmaganiem się z rzeczywistością PRL. Uwagi Barańczaka skupiają się zarówno
na sprawach poetyki, jak i etyki. Sprawy te mają swoje określone konsekwencje w życiu społecznym. Można powiedzieć, że Barańczak konfrontuje z sobą, znów
odwołam się do formuł egzystencjalizmu, dwa style życia: nieautentyczny, zdogmatyzowany, „zadufany”,
a zarazem bierny, poddany ideologii, zmanipulowany
przez rozmaite fałszywe formy świadomości; oraz autentyczny, oparty na fundamentach nieufności i krytycyzmu, dążenia do prawdy, która stanowi wyraz zaangażowania, wreszcie szacunku do własnego i cudzego
człowieczeństwa. Szczególną zasługą Barańczaka jest
jednak nie tylko sformułowanie programu etycznego,
jakże potrzebnego w czasach rzeczywistości Polski Ludowej, ale i przekonywające zniesienie dawnego sporu
o charakter i wartość literatury. Nie daje się ona zredukować ani do kwestii estetyki (poetyki), ani do utylitarnej służby społecznej. Prawdziwie ważna literatura
jest bowiem zawsze splotem tych nierozerwalnie związanych z sobą wymiarów.
Jan Lebenstein, L’Ordre regne ne Pologne.
Przypisy
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
69
Problematykę tę rozwijam szczegółowo w artykule Prawda i literatura, który ukazał się w serii aksjologicznej
KUL-u, w książce pod redakcją Andrzeja Tyszczyka
Prawda w literaturze, Lublin 2009.
Stanisław Barańczak, Nieufni i zadufani, Wrocław 1971.
Na temat pokolenia ’60 zob. Edward Balcerzan, Poezja
polska w latach 1939-1965. Ideologie artystyczne, Warszawa 1988, s. 96-102
Stanisław Barańczak, op.cit., s. 18
Ibidem, s. 109-161
Stanisław Barańczak, Etyka i poetyka, Kraków 2009.
Ibidem, s. 182
Ibidem, s. 290
Zob. Anna Głąb, Literatura i moralna iluminacja, „Znak”
2007, nr 7/8.
Etyka i poetyka, op.cit., s. 298
Ibidem, s. 284
Julian Kornhauser, Adam Zagajewski, Świat nie przedstawiony, Kraków 1974.
Ibidem, s. 290
Ibidem, s. 298
Ibidem, s. 274
Zob. Martin Heidegger, Bycie i czas, tłum. B. Baran,
Warszawa 1994.
Etyka i poetyka, s. 35