614fec09f0e1fb078bc17f281640de80.pdf
Media
Part of W sprawie zjazdu etnografów polskich / Lud, 1911, t. 17
- extracted text
-
Opisy i notatki
Dr. N. Kiriłow w prelekcyi „Próba nowej systematyzacyi niektórych elementów etnografii“ dochodzi do wniosku ko
nieczności klasyfikacyi talizmanów, amuletów i metody rozró
żniania i leczenia chorób, włączając i religijno-obrzędową stronę.
Dla objaśnienia swej myśli p. Kiriłow proponuje teoryę pierwo
tnych żywiołów, zbudowaną na idei wzajemnego oddziaływania
dwóch początkowych sił: męskiej i kobiecej z ich symbolami:
fallusem i lingą. Gdy otrzymam od p. Kiriłowa, mego osobi
stego przyjaciela z Dalekiego Wschodu obiecaną mi broszurę
o tej ciekawej teoryi, postaram się zapoznać z nią czytelników
„Ludu“ bliżej.
Chciałbym bardzo, by to krótkie sprawozdanie z prac
zjazdu naszych kolegów było bodźcem do wystąpienia na pro
ponowanym zjeździe etnografów polskich z niemniej ciekawymi
i ważnymi referatami.
Bron. Piłsudski.
W sprawie zjazdu etnografów polskich.
W lipcu b. r. odbył się w Krakowie XI zjazd lekarzy
i przyrodników polskich, na którym między innymi działami
miano uwzględnić etnografię, jako jedną ze składowych części
antropologii w najszerszem tego słowa znaczeniu. Czy i co mia
nowicie było zrobione dla ożywienia tego działu, ściśle nie
wiem. Widoczne było na zjeździe jedno. Etnografia była tak
słabo reprezentowana, że prawie nie istniała tam zupełnie. Co
do mnie, to po powrocie z Zachodniej Europy na wiosnę
otrzymałem propozycyę od prezesa podsekcyi antropologii
(przydzielonej do sekcyi zoologiczno-anatomicznej) prof. J. Talko-Hryncewicza uczestniczenia na zjeździe; zgłosiłem więc krótki
referat o „Trądzie i sposobach leczenia jego u Gilaków i in
nych ludów Dalekiego Wschodu“. W programie prac zjazdu
był obiecany jeszcze inny referat z zakresu etnografii p. S.
Udzieli: Zmora. Jednak w ostatniej chwili p. Udziela cofnął go
i faktycznie etnografię ku wielkiemu swemu zdumieniu repre
zentowałem ja jeden. Wobec takiej niespodzianki czując za sobą
zbyt mało praw mówienia w imieniu polskich etnografów,
wśród których jestem zaledwie od paru lat, przemilczałem, gdy
— 267 —
Opisy i notatki
podniosła się dyskusya nad projektem p. K. Stołyhwy z War
szawy o utworzeniu na następnych zjazdach specyalnej samo
dzielnej sekcyi antropologiczno-etnograficznej. Projekt upadł
Wątpię jednak, czy słuszne były motywa, które między innymi
wskazywano. Otóż zaznaczano, że mamy brak ludzi pracujących
w tych dziedzinach wiedzy i że mnożenie liczby sekcyi przy
słabej frekwencyi ich jest bezcelowem. Przypuszczzm, że inne
przyczyny działały i wpłynęły na tak rażąco słabą reprezentacyę etnografii na ostatnim zjeździe przyrodników polskich. Z je
dnej strony prawdopodobnie organizacya przygotowawcza musiała mieć poważne braki. Z drugiej, należy domyślać się, iż
ogromna ilość etnografów polskich odczuwa większą łączność
z filologami, historykami, prawnikami niż z przyrodnikami, po
mimo, iż im dalej, tern silniej etnografia wchodzi na drogę
ścisłych badań, korzystając z metod nauk przyrodniczych i czę
sto nosi nazwę historyi naturalnej szczepów i ludów.
Czy mylnym jest pod tym względem mój domysł, lub nie,
uważałbym za niezbędną rzecz i bardzo będącą na czasie, by
wszyscy pracownicy nad ludoznawstwem określili jasno swe
stanowisko co do przyszłych zjazdów przyrodników polskich.
Rezultatem zaś takiego lub innego stanowiska w tej kwestyi
byłoby: albo zgłoszenia odnośnych referatów i poparcie bar
dzo racyonalnej propozycyi pana Stołyhwy, albo zupełnie unie
zależnienie się od zjazdów przyrodników i rozpoczęcie szeregu
ogólno polskich zjazdów etnografów, może najlepiej w takim
razie, w połączeniu z antropologami, archeologami i pracują
cymi nad pomyślnie rozszerzającem się u nas krajoznawstwem.
Zjazd taki był nawet parę lat temu omawiany przez grono osób
z p. B. Wysłouchem na czele, którzy z wielkim zapałem krzą
tali się koło zorganizowania niestety niedoszłej do skutku wy
stawy etnograficznej we Lwowie. Może myśl taka powstała
i przedtem u niejednego z etnografów polskich; tego nie wiem,
ale było by dziwnem, gdyby było odwrotnie.
A wielki czas na zrealizowanie planu zjazdu, zapoznania
się i porozumienia wszystkich badaczów Polaków, interesują
cych się nauką, którą — o ile dotyczy własnego terytoryum śmiało można nazwać — jedną z najwięcej patryotycznych; a więc tak odpowiadającą obecnej chwili i rosnącej
pięknej miłości do tego, co jest nasze — polskie, chociażby
w niem dużo było smutnego i potrzebującego udoskonalenia.
— 268 —
Opisy i notatki
Wszak tyle mielibyśmy sobie do powiedzenia czy to w ogól
nych kwestyach etnografii i historyi pierwotnej kultury, lub
w zakresie specyalnych badań przeprowadzonych na tym lub
owym odrębnym terenie Polski, w sąsiednich z nią krajach lub
nawet wśród dalekich od nas grup etnicznych, które poznać
udało się Polakowi dzięki kaprysowi losu. Nasuwają się mi
i inne ważne chociaż i bardziej praktycznego charakteru kwestye, potrzebujące wspólnego omówienia i szerszej akcyi: n. p.
podtrzymywanie i dążenie do rozwinięcia interesujących wyda
wnictw antropol. - etnograficznych, jak Materyały antr. archeol.
i etnograf, wydawane przez komisyę Antropologiczną Akademi
Umiejętności i „Lud“; wydanie ścisłej mapy etnograficznej
z rozsiedleniem Polaków; tworzenie i racyonalne prowadzenie
Muzeów antropologiczno-etnograficznych; utworzenie choćby je
dnego w Polsce Muzeum ogólnej etnografii (na wzór Museum
für Völkerkunde powstających w różnych miastach zachodnie
Europy i Ameryki); potrzeba wprowadzenia wykładów o etno
grafii w wielu szkołach średnich i wyższych, chociażby w ta
kich specyalnych jak n. p. Dublańska rolnicza Akademia, Szkoła
leśna, znany Zakład dla panien hr. Zamojskiej w Zakopanemi
które przygotowują uczących się do przyszłej pracy na wsi,
wśród ludu ; wykorzystanie sił, obecnie dla nas ginących, tych
Polaków, którzy czy to przymusowo, czy to dobrowolnie za
mieszkują w różnych obcych nam częściach i zakątkach świata;
podtrzymanie strojów, ornamentyki i wyrobów ludowych;
wprowadzenie motywów swojskich do zabawek i początkowego
nauczania; rozpoczęcie systematycznych badań nad naszymi ro
dakami osiadłymi na stałe na obczyźnie, tak w imię interesu
naukowego, jak i w przeświadczeniu, iż takie badanie jest
zdolne podtrzymać zacierane przez obcą kuiturę poczucie swo
jej narodowości; i t. p.
Uważałbym za najwięcej stosowną rzecz, by redakcya „Lu
du“ zwróciła się do swych abonentów, jak też i do wszystkich
osób, które się etnografią interesują z ankietą, która by
samą kwestyę zjazdu etnografów zasadniczo rozstrzygnęła,
względnie wybrała odpowiedni czas dla niego.
Bronisław Piłsudski.
269
