9e18205cf4306cb5031ecdae5296a0d1.pdf

Media

Part of »Sin po grijehu / Lud, 1911, t. 17

extracted text
Opisy i notatki

Ale nie tylko u Słowian jest soból od dawna ulubionem
futrem możnych. Zna go już i nosi w wiekach średnich cały
europejski Zachód. W epice starofrancuskiej często trafiają się
wzmianki o sobolu (sable, sebelin, sebeline)1) i różnych
częściach odzieży, podbitych, lub obłożonych sobolem futrem2).
Bardzo też wysoko ceniono czarne sobole w średniowie­
cznych Niemczech3). Według pieśni o Nibelungach sobolami
obramowaną być miała czapka myśliwska Zygfryda4). Jeszcze
wcześniej znane były sobole w Skandynawii5). Było to jednak
futro ogromnie drogie. Nosili je więc tylko ludzie bogaci i tylko
przy świątecznych szatach, które nie były, nota bene, podbijane,
lecz tylko obkładane sobolami.
Stanisław Ciszewski.

„Sin po grijehu.“
Południe słowiańskie jest klasyczną ziemią najrozmaitszych
pokrewieństw urojonych. Wzorowane one są na pokrewień­
stwie naturalnem, pod które się je też zwykle podprowadza. Że
się je jednak pod ten pierwowzór tylko podprowadza, ale
z nim bądź co bądź absolutnie nie utożsamia, niepodobna się
więc obejść bez specyalnych terminów, któreby, w razie po­
trzeby, umożliwiały dokładne odróżnienie stosunku, zachodzą­
cego pomiędzy pewnemi osobami raz z racyi pokrewieństwa
naturalnego, drugi raz znowu z racyi pokrewieństwa fikcyjne­
go. Posiadają też Słowianie południowi a mianowicie Serbo­
wie i Chorwaci, terminów takich sporo.
Syn, naprzykład, rodzony, w przeciwstawieniu do syna
przysposobionego, zwie się niekiedy u Serbów: Sin po grijehu.
') M. Winter, Kleidung und Putz der Frau nach den altfranzósischen chansons de geste, Marburg, 1886, 29.
2) „paile de sable“, „mantel sebelin“, „pels sabelines“, „mantel de
sebelin fourre“, „orles de sebeline“. F. Bangart, Die Tiere im altfranzósischen Epos. Marburg, 1885, 193.
3) O. Hartung, Die deutschen Alterthumer des Nibelungenliedes u.
der Kudrun, Cóthen, 1894, 355; porów. K. Weinhold, Die deutschen Frauen
in dem Mittelalter, Wiedeń, 18822, 11, 257.
4) Hartung, tamże, 356.
5) K. Weinhold, Altnordisches Leben, Berlin, 1856, 159.

261

Opisy i notatki

Mówi więc ojciec o swym rodzonym synu: „On je moj po
grijehu sin, ale go meni sad valja slusati“ (T. Maretić, Naśa
narodna. epika, Zagrzeb, 1909. 194, przyp.l) „O Stojane, moj
po grijehu sine!“ (B. Bogiszić. Zbornik sadaśnjih pravnich obicaja u jużnih Slovena, Zagrzeb, 1874, 207).
W przeciwstawieniu do rodzonego ojca, ojciec przybrany
jest znów dla swego przysposobionego syna bezgrzesznym
ojcem“. „Roditelj moj bezgrjeśni“, odzywa się o przybranym
ojcu w paru swych listach z r. 1523 Skenderbeg (Maretić,
tamże). „Pooćime, bez grijehu babo!“ woła adoptowany syn
na przybranego ojca w pieśni ludowej. (Bogiszić, tamże).
Istnieje także i „brat bez grijeha“, ale znaczenie tego osta­
tniego terminu niezupełnie jest jasne. Hercegowińcy uskocy, pisze jeden z korespondentów Bogiszića (Zbornik, 8), chroniąc
się przed uciskiem tureckim do Czarnogórza, założyli tu w Dol­
nej Moraczy wieś, zwaną dzisiaj: Uskoci „pa kad godj bi koji
na novo uskoćio i k prvim dobjeżao, postao bi drug druźevni, iii brat bez grijeha“. Prawdopodobnie chodzi tu
o pobratyma.
Prof. T. Maretić, idąc za F. Mikloszićem, skłania się do
przypuszczenia, że w „sinu po grijehu“ widzieć należy reminiscencyę poglądów sekciarskich Bogomiłów, którzy odrzucali
małżeństwo, jako związek grzeszny. Mnie przypuszczenie to nie
wydaje się trafnem, a dlaczego, postaram się wyjaśnić.
Żyje w Indyach plemię Chammarów (A. van Gennep, Les
rites de passage, Paryż, 1911, 54). Przyjęte jest u nich, iż bez­
dzietni ojcowie przysposabiają za synów obce dzieci. Odbywa
się to z wielką uroczystością. Schodzą się wszyscy wspólrodowcy adoptującego i w ich obecności, rodzony ojciec mają­
cego być adoptowanym chłopca, odzywa się doń w te słowa:
„Byłeś dotąd moim synem „pogrijehu“ (pap*) par une action
*) Co do páp i dharm ob. J. Jolly, Grundriss der Indo-Arischen
Philologie u. Altertumskunde. Recht u. Sitte, Strasburg, 1896, 115. Są to
pojęcia bardzo obszerne. Pap odpowiada jednocześnie i polinezyjskiemu
tabu i łc. nefas i naszemu grzechowi, niegodziwości a zarazem inie­
czystości rytualnej. Natomiast dharm odpowiada znowu polinezyjskiemu
noa, greek. Qć/us, łc. fas, naszemu: godzi się, po prawdzie, zbożnie
itd. Te dwa pojęcia są kamieniami węgielnymi całej etyki pierwotnej, do
tych dwóch bowiem mianowników sprowadzają się wszystkie czynności
ludzkie, ludy zaś pierwotne dzielą w ten sposób nietylko wszystkie
czynności i postępki ludzkie, ale nawet wszystkie istoty i rzeczy. Wszystko,
co istnieje, co jest, lub co się dzieje, może być tylko albo tab u, to zn.
nietykalne, niedozwolone, niegodziwe, niecne, albo n o a, t. zn. tykalne,
dozwolone, godziwe, zacn .

— 262

Opisy i notatki

mauvaise), obecnie zostajesz synem takiego a takiego na pod­
stawie czynności zbożnej (dharm par une action sainte). Na­
stępnie, obecni współrodowcy obsypują chłopca ryżem, przy­
brany zaś jego ojciec wyprawia na cześć gości ucztę.
Już samo istnienie „sina po grijehu“ w Indyach przeczy,
zdaniem mojem, temu, ażeby u Serbów zwać tak poczęto ro­
dzonego syna dopiero pod wpływem nauk sekty Bogomiłów.
A są inne jeszcze fakty, które sprzeciwiają się temu także.
Słowo brat ha i r znaczy po irlandzku : brat, a słowo
siuir — siostra. Ale bratem (brathair) i siostrą (siuir) współ­
czesny wieśniak irlandzki zwie tylko braci i siostry zakonne,
czyli mnichów i mniszki, a więc, według terminologii serbskiej,
braci i siostry „po duhu“. Istotnych, rodzonych braci i istotne,
rodzone siostry, nazywa zupełnie inaczej, a mianowicie: brata
rodzonego — dearbhrathair, siostrę rodzoną deirbhshiur. W pierwszej części obydwóch tych złożeń tkwi wy­
raz: derbsicher, gewis, obydwa zaś te terminy są bar­
dzo stare, Są one, zdaniem H. Zimmera Zeitschrift f. deutsch.
Alterth. u. deutsch. Litter., 1882, XXXII, 310) starsze, od najstarożytniejszych rękopisów irlandzkich, gdyż już w tych ręko­
pisach „germane compar“ oddaje się przez: derbrathir,
a córka rodzona Conchobara zwie się: derbsiur.
Mamy więc drugi dowód, że nie żadne wpływy uboczne,
lecz po prostu potrzeba zróżniczkowania dwóch analogicznych
ale nie identycznych stosunków pokrewieństwa daje pochop do
kreowania odpowiednich, na oznaczenie tych stosunków służą­
cych, terminów.
Również, co się tyczy samego poglądu, jakoby obcowanie
cielesne mężczyzny z kobietą (bo o to tu przecież chodzi) było
czynnością grzeszną, plugawą, nieczystą, to prędzej jest to od­
wieczny pogląd ludu serbskiego, aniżeli bogomilska naleciałość.
Nie ma przecież na to żadnego dowodu, iż lud serbski przyjął
ten pogląd od Bogomiłów, faktem natomiast jest, że prócz
Serbów, poglądowi takiemu hołdują i inne jeszcze ludy.
W Melanezyi (R. Parkinson, Dreissig Jahre in der Südsee,
Stuttgart, 1911, 179—180) stosunek płciowy mężczyzny z ko­
bietą, bez względu na to, czy są oni mężem i żoną, czy nie,
uchodzi za akt plugawy, kalający jedną i drugą stronę, splugawiający nawet mimowolnych świadków owego aktu. Małżonko­
wie, którzy obcowali z sobą cieleśnie, muszą natychmiast, ka— 263 —

Opisy i notatki

żde z osobna, poddawać się ceremonii oczyszczenia. Poucza
się o tym obowiązku każdego, żeniącego się młodzieńca i ka­
żdą, wychodzącą za mąż dziewczynę. Młodzieńców informują
mężczyźni, dziewczęta — kobiety.
Kabardyniec (A. P. Ippolitow, COopmawb OBtaesiS o kbbKa3CKBXTb ropuazT., Tyflis, 1868, I, 10) spaliłby się ze wstydu,
gdyby go kto podpatrzył, jak wchodzi, lub wychodzi z sypialni
swej żony. Nawet mężowie, pozostający w związkach małżeń­
skich po dwadzieścia, po trzydzieści lat, nigdy nie nawiedzają
połowic swych inaczej, tylko ukradkiem, troskliwe dając bacze­
nie, aby ich kto czasem nie widział. 1 w Swanecyi (CSopmiKt
MaTep. flaa onncan. MbicTHOCTefi n oneaiem. KaBKa3a, Tyflis,
1890, X, 70—71) uchodzi obcowanie cielesne męża z żoną za
akt plugawy. Aktem plugawym było ono także w oczach staro­
żytnych Greków. (F. G. Schoemann, Griechrsche Alterthumer
Berlin, 1871, II3, 366).
Wszystko więc przemawia za tern, że i u ludu serbskiego,
pogląd, o którym mowa, zrodził się wcale nie pod wpływem
nauk Bogomiłów, lecz powstał zupełnie samorzutnie. Ponieważ
zaś plugastwem był sam akt płodzenia, więc plugawem, grzesznem musiało także być z konieczności i to, co dzięki temu
plugawemu aktowi powstawało. Plugastwu zawdzięczający życie
syn był synem „po grijehu“. Synem „po duhu“, w przeciw­
stawieniu do syna „po grijehu“, był natomiast taki syn, któ­
rego się pozyskiwało inną drogą, drogą zbożną, t. ]. przez przy­
sposobienie obcego dziecka, co, zarówno u Serbów, jak i gdzie­
indziej, odbywa się zwykle z zachowaniem różnych obrzędów,
podnoszących akt przysposobienia do godności, aktu uroczy­
stego, świętego.
Stan. Ciszewski.

Dział etnografii
na XII zjeździe rosyjskich przyrodników i lekarzy w Mo
skwie (grudzień 1909 — styczeń 1910).
(Według sprawozdań rosyjskich pism).

Wobec poruszonej przez p. Stołyhwo sprawy zjazdu etno
grafów polskich nabiera szczególniejszego znaczenia zjazd ro
syjskich etnografów, którzy na XII zjeździe przyrodników i le
— 264 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.