051c7a4753927b8369cb280e86133a39.pdf
Media
Part of Lud, 1911, t.17
- extracted text
-
Opisy i notatki
Forma przedstawionej tu w konturach bańki przypomina
niektóre w żalnikach słowiańskich spotykane urny.
Terminy tu przytoczone pochodzą z pod Radzynia ze wsi
Turowa, Białki.
Z tego samego materyału : słomy i prątków na Kujawach
plotą k ó s z k i , rodzaj uli dla pszczół, podczas gdy na Pod
lasiu tego rodzaju ule są nieznane.
IT. Pracki.
Coby robił chłop, gdyby został królem.
Cóż za rozkosz być królem, a zwłaszcza królem z bajki!
Chyba ptasiego mleka mu brakuje. Zresztą opływa we wszystko,
jest najszczęśliwszym z ludzi. Niejeden więc radby być królem.
Chcąc zostać królem w Europie, Afryce, a choćby nawet
w Oceanii, ma człowiek nieraz wiele kłopotu. W świecie atoli
wyobraźni zostaje się królem z nadzwyczajną łatwością i zda
rzyć się to może każdemu. Nie dziś, to jutro, nie jutro to po
jutrze; mniejsza o to, kiedy. Dość, że każdy może tam być
królem.
Wobec takiego wszakże stanu rzeczy, sprawa zostania kró
lem, przestaje być kwestyą najważniejszą. Na plan pierwszy wy
suwa się kwestya inna: co robić, gdy się zostanie królem.
Więc, ażeby ktoś nie był z nien cka zaskoczonym, z góry się
nad tern powinien zastanowić, co będzie robił, skoro zostanie
królem.
Nad tą sprawą rozmyślano już niejednokrotnie. Myślał
nad tern nasz chłop, myślał wieśniak czeski, słowacki i chor
wacki. Każdy z nich wie bardzo dobrze, coby robił, zostawszy
królem i jest, dzięki temu, najzupełniej do zajęcia tego wyso
kiego stanowiska przygotowany.
W Małopolsce (pow. olkuski), szczęśliwiec, któryby zo
stał królem, według anegdoty, która często obijała mi się o uszy,
kazałby sobie nasłać w izbie siana pod samą powałę i, jedząc
tylko jajecznicę z kiełbasą, wylegiwałby się na tern posłaniu
bez przerwy.
.
Lubo anegdota o tern przemilcza, łatwo się jednak do
myślić, że załatwianiem wszelkich innych, mniej ważnych spraw
— 133 —
Opisy i notatki
państwowych, zajmowaliby się, oczywiście, ministrowie... no i par
lament.
Wieśniak czeski, aczkolwiek wcale także nie jest od tego, aby
zostać królem, nie posiada jednak, na przypadek powołania go
na tron, takiego jednolitego, jak nasz chłop, z góry obmyśla
nego programu zajęć. Dowodzi tego rozmowa, którą prowa
dziło razu jednego dwóch Hanaków.1) Zostawszy królem, każdy
z nich robić chciał co innego.
„Debech ja bel kralem", zwierzał się towarzyszowi jeden,
„napostil bech nas rebnik (staw) smetanó, vlezl bech do neho
e s plondrama (w spodniach) a delal bech enom: chlamst,
chlamst, chlamst...“
Zamiary drugiego Hanaka były inne. Zostawszy królem,
bynajmniej nie czyniłby tego, co jego znajomy, lecz „nabóchal
be se każde den bochet, velezl be na pec, zapale] si fajko a de
lal be pomalóćko: pok, pok, pok...“
Tutaj wyjaśnić muszę, że w jadłospisie hanackim śmie
tana i „buchty“ (rodzaj ciastek pieczonych na smalcu) uchodzą
za specyały nad specyałami, podobnie jak w jadłospisie na
szego chłopa jajecznica z kiełbasą.
Pierwszeństwo przed wszystkiemi jadłami oddaje też ja
jecznicy Słowak.2) Ztąd rzecz jasna, że każdy szanujący się chłop
słowacki, gdyby został królem, jadałby tylko „szkwarkę“, t. j.
jajecznicę ze skwarkami, smażoną na maśle.
Jeszcze bardziej niezdecydowanym od czeskiego, okazuje
się w swym programie zajęć na wypadek zostania królem wie
śniak chorwacki.3)
Łamało sobie pewnego razu nad tern głowę aż czterech pa
sterzy. Wypowiadano zdania po kolei.
„Nie zdarzy mi się to pewno, mówił pierwszy, zagadnięty
przez towarzysza, ale, gdyby się zdarzyło, tobym kazał nasy
pać pełen wóz plew, położyłbym się na tych plewach i całemi
*) J. Herben, Moravske obrazky, Praga czeska, 1879, 286—287.
2) Ulubionem słowackiem jadłem zdaje się także być kasza z mle
kiem. Według przysłowia należy się:
Nemcom zelina, Uhrom slanina,
Slov4kom kaSa s mlekiem.
B. Niemcowa, Ćasopis Ćesk. Mus., 1858, XXXII, 568.
3) M. Stojanović, Sala i zbilja. Sbirka naroćnih pripoviedaka, Sen
1879, 20.
— 134 —
Opisy i notatki
dniami musieliby mię wozić.“ Drugi miał inne życzenia. „Jabym sobie, bracie, leżak cały dzień pod brzóstem w chłódku,
a wybyście musieli paść moje świnie i krowy.“ Trzeciemu, bar
dziej, aniżeli o wypoczynek, chodziło o jadło. Zapytany przeto
odrzekł: , Ja, zostawszy królem, jadałbym tylko światłe placki
z zielonemi, cebul owenii piórami.“ Wypadało teraz z kolei, ażeby
wypowiedział się z zamiarami, coby robił, zostawszy królem,
czwarty pasterz. Gdy go jednak o to koledzy spytali, odparł:
„Nie wiem, cobym robił, bo wy trzej wybraliście wszystko, co
jeno było najlepszego, więc dla mnie nic już nie zostało“.
Zestawmy wszystkie te chłopskie rojenia. Dziwnie one do
siebie podobne. Zarówno dla naszego, jak dla czeskiego, sło
wackiego, oraz chorwackiego chłopa ideałem jest dolce far
niente i pełny żołądek. To właśnie, czego w życiu częstokroć
upragnie. Więc, ze wszystkich tych rozkoszy, których w wy
obraźni jego zażywa król, najponętniejszą jest dlań możność niepracowania i użycia na dobrem jadle.
St. Ciszewski.
„Prflski most“.
Któż nie zna rysunków humorystycznych Franciszka Kostrzewskiego. Często czerpie do nich artysta tematy z polskiej
wsi. A na polskiej wsi nie trudno się jeszcze spotkać z „pol
skim mostem“. Zna go dobrze Kostrzewski i ów „polski most“
posłużył mu za temat do jednego rysunku.
Wczesna wiosna. Na skraju wsi przystanęła, w czwórkę koni
zaprzężona, dworska landara i wyliberjowany stangret rozpytuje
z kozła przechodzącego chłopa o drogę. A filuternie uśmiech
nięty chłop udziela objaśnień, że zrazu brać się należy na prawo,
później na lewo, a potem już jechać wypada prosto, prosto,
„tylko będzie tam taki jeden mostek, co go niema“. To wła
śnie on, ten słynny „polski most“. Kto jednak nazwał go
„polskim“ ?
Na wołowej skórze nie spisałby tych docinków, których
słuchać musi od wieków poczciwy Mazur od niemazura. Wszystko,
co mazurskie, jest śmieszne. Ale nie „Sibretkowie“ przecież
wymyślili te uszczypliwe żarciki, których im się nie szczędzi,
bo nikt sam na siebie bicza nie kręci. Wszelkie tego rodzaju
— 135 —
