839b804cd39a2a497243c8493f7c9fa7.pdf
Media
Part of Znaczenie wyrazu „Soboty“ w architekturze / Lud, 1910, t. 16
- extracted text
-
Opisy i notatki
zmianami prawie do wszystkich opracowań Vita Alexandri,
a więc u Lamprechta (Alexandergedicht des zwölften Jahrhun
derts vom Pfaffen Lamprecht. Hrsg, von Dr. Heinrich Weismann
Frankfurt, 1850. 1. S. 158, w. 2796 — 2804), w przeróbce
angielskiej (Kyng Alisaunder w Metrical Romances by Henry
Weber. Lond. 1810. i. 1 —127, nie mając pod ręką tego wydania,
cytuję jedynie na podstawie streszczenia w wydaniu Lamprechta
j. w. t. II. S. 442), w wersyi hebrajskiej Pseudo-Gorionidesa
(wyd. Lamprechta t. II. S. 497) i we francuskim romansie
prozaicznym (Histoire do noble et trésvaillant roy Alexandre le
Grand. Streszczenie w Lamprechta wyd. t. II. S. 393). U Ka
dłubka słowo „caudis“ dowodzi związku z tym motywem,
a zresztą wątek przekształcony i przypomina raczej podobny tu do
pewnego stopnia inny motyw, a mianowicie opowiadanie, że
Aleksander w walce z Daryuszem przywiązał kozom smolne
łuczywa do rogów i tak puścił je przed szeregami nieprzyjaciół
(wyd. Lamprechta j. w. T. II. s. 89 i Ausfeld j. w. s. 80).
A więc jak długo ktoś szczęśliwy nie wskaże tekstu Ale
ksandra de proeliis, w którymby i nasz motyw się znalazł, tak
długo do licznego już zastępu wątpliwości, łączących się z ge
nezą podaniowych motywów, a nie rozstrzygniętych czy to na
rzecz literatury uczonej czy ustnej tradycyi dodać należy jeszcze
jeden wątek — wątek Krakusowej baśni.
Adam Fischer.
Znaczenie wyrazu „Soboty" w architekturze.
fZ powodu kwestyonaryusza p. Szymona Matusiaka).
W notatce swej podaje p. S. Matusiak1) wiadomość o tern,
że w powiecie gorlickim „podcienia koło dawnych kościołów
drewnianych nazywają się sobotami i że to rzecz znana na całem Podkarpaciu zachodniem“, poczem, zacytowawszy ustęp
z książki J. Łepkowskiego (Przegląd zabytków przeszłości oko
lic Krakowa), gdzie wyraz „soboty1'’ często jest powtarzany, za*) „Soboty“ Lud (1910) tom XVI., zesz. 2., str. 212 i nast.
— 285 —
Opisy i notatki
pytuje w końcu „odkąd w budownictwie polskiem i czy tylko
na Podkarpaciu znane to wyrażenie i czy wyłącznie odnosiło
się do podcieni koło kościołów“...
Otóż stwierdzam przedewszystkiem, że wyraz „soboty“ jest
w terminologii budowniczej powszechnie znany, oraz, że
co do tego, co on oznacza, żadna nie zachodzi wątpliwość. Na
pytanie odkąd znane jest to wyrażenie, nie odpowie zdaje się
żaden architekt, gdyż należy to raczej do filologa. Nauka i dzieje
architektury stwierdzają tylko, że ta część budowy, którą nazy
wamy „sobotami“ istniała w każdym razie już w XI. wieku,
a są ślady, że istnieć musiała w Polsce przedchrześcijańskiej,
choć jest to już rzeczą sporną.
Cytatami z dzieł, w których jest mowa o „sobotach“, możnaby zapełnić tomy... Dla lepszego jednak wyjaśnienia poję
cia tego wyrazu, oraz dla poparcia słów swoich, podaję kilka
cytatów z dzieł, które w danej chwili miałem pod ręką.
Słownik Lindego nie wymienia tego wyrazu. Natomias
wileński „Słownik języka polskiego“ (Wydanie M. Orgelbranda,
Wilno 1861, Część II. str. 1523) podaje: „Soboty, — ów. b’ p.
ż. prow., podsienia czyli ganki około dzwonnicy drewnianych
kościołów, wsparte na filarach pod płaskim dachem“. Dr. Teo
fil Żebrawski mówi w swym słowniku1):
„Podścienie: zewnątrz ściany czelnej domu ciągnąca
się przystawka na słupach, dachem nakryta. Przy domach mu
rowanych podścienie bywa również na filarach sklepione. Pe
rony, do tegoż rodzaju budowy policzyć można.
„Podobneż przystawki bywają zewnątrz ścian kościołów
drewnianych i dzwonie, zwane sobotami, albo zamszami, słu
żące liczniejszej ludności za schronienie przed niepogodą, lub
przed skwarem słonecznym“.
Cenną bardzo wiadomość o „sobotach“ podaje Prof. T.
Wojciechowski, omawiając przedromańską budowę Katedry na
Wawelu:
.... Ale co można przyjąć na pewne, to że kościół przedromański miał obejście czyli podcienia, tak zwane soboty, a to
dlatego, iż można wykazać, że taka ozdoba budowli drewnianej
znajdowała się już w jedynastym wieku, przy kościele mniej*). Dr. Teofil Żebrawski: Słownik wyrazów technicznych tyczą
cych się budownictwa. Kraków, Nakł. Akademii Umiejętności, 1883, str. 223.
— 286
Opisy i notatki
szego grodu, aniżeli krakowski, przy kościele parafialnym w Spicymierzu. Kronikarz Gallus wspomina o arcybiskupie Marcinie,
około r. 1100, że pewnego razu przebywał ze swoim archidyakonem w Spicymierzu, gdy nagle dano znać, że Pomorzanie chcą
go pochwycić i że już są w grodzie. Schronił się więc po dra
binie na piętro, zaś archidyakon wyszedł z kościoła przez
drzwi, aby dojść „przez nakryte solarium“ do koni, rozumiejąc,
że tym sposobem umknie: per ostium exiens, per solarium
coopertum ad equos exire volebat, et sic evadere se putabatNie powiodło się jednak: przy samem wyjściu z kościoła po
chwycono go (11. 43).
W słownictwie średniowiecznem solarium (skąd niemiec
kie sóller) oznacza przystawkę zewnętrzną na piętrze, izbę czy
balkon, słoneczną i powietrzną. Ale solarium spicymirskie nie
mogło być na piętrze, skoro archidyakon wyszedłszy drzwiami
z kościoła, dążył przez solarium ku stajni. Było to więc obej
ście na przyziomie, nakryte, coopertum, czyli — soboty. Przy
toczyłem umyślnie cały tekst Galla o solarium, bo chociaż
o tym szczególe naszego budownictwa drewnianego już dawno
można było wiedzieć, że sięga czasów przedchrześcijańskich, to
przecież nasza wiadomość o nim opierała się jedynie na pod
stawie analogii z badań etnograficznych; u Galla zaś znajdu
jemy dowód historyczny, i to już z końca jedynastego wieku“1).
Ludwik Pusz et w uwagach swych do pracy K. Mokłowskiego p. t. „Domy podcieniowe w Polsce“, powiada2): „Soboty
na słupach oparte znajdują się przy najstarszych kościołach
naszych i dochodzimy nimi do wieku XIV“.
Okazało się jednak, że „soboty“ to szczegół charaktery
styczny nie tylko w naszych kościołach konstrukcyi drewnianej
ale i w skandynawskich. Mianowicie, Prof Maryan Sokołow
ski, omawiając dzieło Dietrichsona, profesora historyi
sztuki w Chrystyanii, p. t. „De Norske Stavkirker“ (Christiania
1890), pisze między innemi3):
’) Kościół Katedralny w Krakowie, opisał Tadeusz Wojciechowski,
Kraków, Nakładem Akademii Umiejętności, MDCCCC, str. 155 i nast.
2) Sprawozdania z posiedzeń Komisyi do badania historyi sztuki
w Polsce, za czas od 1. stycznia do 31. grudnia 1901 r., Tom VII. „Spra
wozdań“, Kraków, 1902. str. CCCL.
3) Sprawozdania z posiedzeń Komisyi do badania historyi sztuki
w Polsce, Tom V., Kraków 1896, str: XCV1.
287 —
Opisy i notatki
„...Wracając do kościołów, to nawet one mają z naszymi
pewne pokrewieństwo. Co jest rzeczą charakterystyczną, to, że
mimo nawet zupełnie różnej konstrukcyi i innego systemu bu
dowy, wszystkie te budowle, tak wschodnie jak zachodnie, tak
skandynawskie, jak zachodnio-słowiańskie i polskie, mają jedną
stronę wspólną. Wszystkie nieledwie i we wszystkich krajach,
mają ganki na słupach wsparte i otaczające czy to cerkiewkę,
czy kościół, nieledwie do koła, mianowicie w budowlach star
szych. Ganki te, zwane w naszych kościółkach sobotami, noszą
nazwę lob w Norwegii. Cel ich zdaje się być przedewszystkiem
praktyczny i z drewnianem budownictwem ściśle związany...“
Nawiązując do wywodów prof. Sokołowskiego i poprze
dnio zacytowanego ustępu w książce Prof. Wojciechowskiego,
mówi Kazimierz Mokłowski w swem głównem dziele:
„...Pozostają soboty słupowe. Przedewszystkiem stwierdzić
należy, że soboty, które stoją u kościołów norweskich w orga
nicznym związku, u nas są zupełnie luźną przyczepką tak w ko
ściołach i w cerkwiach, i powstały najwidoczniej pod wpływem
krużganków zamkowych i podcieni miejskich słupowych.
„Świadczy o tern ostatniem przypuszczeniu fakt, że na Czer
wonej Rusi, cerkwie z sobotami znajdują się głównie w małych
miasteczkach, w Drohobyczu, Rozdole, Starej Soli naprzykład,
natomiast ogromna ilość cerkwi wiejskich zupełnie się bez tych
sobót obywa. W cerkwi w Drohobyczu znać najwyraźniej, że
owe soboty niczego nie dźwigają ani podpierają, i są tylko zdo
bniczym przydatkiem. Dach wspiera się na systemie rysiów da
leko od węgłów powysuwanych i tworzących znamienny far
tuch dookoła podeszwy cerkwi, chroniący ją od zawilgocenia.
„Są cerkwie nader ozdobne, które już pięćdziesiąt lat temu
uwagę rytownika naszego Kielisińskiego zwróciły, a które naj
zupełniej sobót są pozbawione fjak naprzykład cerkiew w Torkach pod Przemyślem), mimo że mają kryte dookoła cerkwi
obejście.
„Widocznym jest z tego wniosek, że i dawne kościółki
przedgotyckie w Polsce wolne były od tych późniejszych przy
datków, mając, jak wiemy z cytaty u prof. Wojciechowskiego,
kryte obejścia, miały je w tej formie, jak dotąd jeszcze widzimy
w starych kościołach Polski piastowskiej na Śląsku wLubomlu
naprzykład, chociaż już w zanikającej postaci1)“.
— 288 —
Opisy i notatki
Widzimy z tego, że K. Mokłowski rozumie przez „sola
rium coopertum“ podcienie, czyli „kryte obejście“, jednak
z boków zupełnie otwarte. Że takie tłumaczenie jest niedopu
szczalne wykazał już K. Mokłowskiemu L. Puszet, słusznie za
uważając (w cytowanych powyżej „Uwagach“), iż gdyby to„ so
larium“ było z boków otwarte, nie zamierzałby z pewnością ów
archidyakon przejść przez nie s k r y c i e do koni, gdyż byłoby
to usiłowanie daremne wobec zupełnie wolnych boków. Podobnie
jednak, jak Mokłowski, który zdaje się uznawać „soboty" zu
pełnie otwarte, określa soboty Wł. Łuszczkiewicz, mówiąc
o kościele w Dębnie*2) : „Wewnątrz przybudowań ochronnych two
rzą się ciemne korytarzyki, w których niesłusznie niektórzy piszący
o kościele, chcą widzieć tak zwane „soboty". Soboty są otwarte
arkadami od pola, tu ściany szczelnie zamknięte...“
Już z powyższych cytatów okazuje się, że wyraz soboty
jest w nauce i dziejach architektury po wszechnie znany, a ozna
cza wyłącznie podcienia oparte na słupach przy kościo
ła c h, cerkwiach i dzwonnicach. W formie mniej lub więcej
prawdopodobnego domysłu, ośmielam się tu wyrazić przypusz
czenie, że soboty pochodzą od wyrazu sobranje, zebranie, gdyż
tam zbierał się.lud w czasie niepogody lub upalnego słońca,
o ile nie mógł się pomieścić we wnętrzu świątyni. Możliwy
jest także inny sposób wyjaśnienia tego wyrazu ; wiadomo bo
wiem, że w owych krytych obejściach ustawiają nieraz szereg
konfesyonałów, czy stołków tylko, dla spowiadania licznego
łudu, zwłaszcza w czasie przedwielkanocnym, i to zazwyczaj
w wielką sobotę. Tam również święcą księża potrawy wiel
kanocne.,, Soboty“ pochodziłyby więc od nazwy dnia sobota. Przy
puszczenie to zdaje się potwierdzać fakt, że soboty związane
są ściśle z kościołem, a ta sama część budowy w chatach i do
mach miejskich nazywa się podcieniem.
Dyskutować więc można tylko nad tern, czy sobotami na>
zwiemy podcienia kościelne wogóle, czy tylko kryte całkiem,
') K. Mokłowski: Sztuka ludowa w Polsce, Cz. 1. Dzieje mieszkań
ludowych, Cz. II. Zabytki sztuki ludowej. (Lwów, nakładem H. Altenberga, 1903) str. 386 i nast.
2) Wład. Łuszczkiewicz: Polichromia kościółka drewnianego
w Dębnie pod Nowym Targiem. (Sprawozdania Komisyi do badania
historyi sztuki w Polsce, Tom V. str. 188), Kraków 1896.
- 289
Opisy i notatki
lub pół otwarte (w formie arkad), albo otwarte zupełnie, oraz,
czy stanowią one część istotną w naszem budownictwie drewnianem, czy też, jak chce p. Mokłowski, są one późniejszą
zbyteczną przyczepką, co jednak wydaje mi się rzeczą mniej
prawdopodobną.
Tyle o sobotach w architekturze.
Czy pozatem uda się dojść do nowych jakich wyników
w sprawie soból, zapomocą kwestyonaryuszy i poszukiwań,
wątpię.
Mieczysław Treter.
Kasztan i Kostań.
Ojczyzną kasztana jest podług Miklosicha (Lexicon Palaeoslovenico-graeco-latinum) miasto Kdarava w Poncie, skąd
też drzewo to zowie się po grecku Kaaravov, po łacinie c astane a.
W języku starosłowiańskim nazwa tego drzewa brzmi
dwojako: w starszych zabytkach zowie się kostań b, w pó
źniejszych kastanb (zob. Miklosich 1. c.). Zgodnie z formą
starszą zowie się też kasztan po serbsku i kroacku kostań,
po bułgarsku ko sten. Zgodnie z tern powinniśmy i w polszczyznie mieć kostań i jeżeli się nie mylimy - tak istotnie było.
W swem znakomitem dziele Średniowieczna historya naturalna tak pisze prof. J. Rostafiński(t. 1. 139)
o historyi kasztana: „Nie mam żadnej
wątpliwości, że
to drzewo było już w średnich wiekach u nas hodowane.
Marcin z Urzędowa (wiek XVI.) stwierdza to stanowczo nie
tylko co do samego Krakowa, ale pisze, że nawet „w Warsza
wie jest sadów wiele kasztanowych“.
Jeżeli tak jest rzeczywiście, to obok nazwania późniejszego
kasztan, opartego na łacińskiej nazwie ca stanę a, powin
niśmy mieć nazwę dawniejszą, bardziej słowiańską kostań.
Jakoż mamy w rodzinnej wsi mojej Stale, (powiat tarno
brzeski), powstałej wśród dawnej puszczy sandomierskiej, pa
stwisko, zwane Kostań iec (w gwarze miejscowej K oste n i ect
gdyż gwara ta każde a czyste wymawia przed n jak e, a więc:
— 290 -
