ba75f588721cdc2f7fa176502ab2e4ee.pdf

Media

Part of Andrzej Suleja, chłop-poeta / Lud, 1910, t. 16

extracted text
Opisy i notatki

jak i pochodne od niego nie są polskimi wyrazami ; wyraz Jan
wzięty przez nas z łaciny potwierdza właśnie moje zdanie, bo
pokazuje wpływ analogii na wyraz obcy Jan ; siano, sienie —
Jan, Jenie, Jenik; las, lesie = Jan, Jeśko. Tymczasem mamy
przecież i formy: Jaśko, Janiszewo, Janiszew. Tak samo mamy
w w. XII. i XIII. Jerosław, Jerota i Jarosław 1229,
Jarogniew 1218, Jarosława 1273, Jarostowic 1291, Jarost 1233,
1226, 1173, 1118, Jarota 1253 i t. d. Tu to e zam. a nie jest
żadnym wyjątkiem, lecz pokazuje tylko, że wtenczas prasłow.
e jeszcze nie przeszło całkowitego procesu zamiany na ia, lecz
jest starszą formą. Tak samo ma się rzecz z połabskim J e r ow i t itd., chociaż te formy tu nie należą, bo język połabski ma
odmienne prawa od polskiego. Czeski znów wyraz Germirus
jest utworzony pod wpływem niemieckim, a zresztą i w czeskim
języku prasłow. e nie przeszło w XI. wieku jeszcze całkowitego
procesu zamiany. I te więc wyrazy nie są jeszcze dowodem,
że e w Jesza jest usprawiedliwione.
4) Nie robię wcale szanownemu autorowi zarzutu z te­
go, że nie wywodzi J a s z a od tematu j e s, który mamy
w jestem. Mówię przecie tylko, że mnie się nasuwa jeszcze
temat jes —, ale nie upieram się wcale przy słuszności mej
myśli i poddaję ją tylko do dalszego badania. Nie miał się
więc autor o co gniewać na mnie.
Jan Leciejewski.

Andrzej Suleja
CHŁOP — POETA.

Andrzej Suleja przedstawia ciekawy typ chłopa - poety,
który mimo pewnej kultury zachował całą pierwotność natury
i talentu chłopskiego. Zawdzięcza to zapewne temu, że nie odry­
wał się ani na chwilę od roli i od swego środowiska i choć
„pisze jak jaki pan po gazetach“, to tworzy, myśli i czuje jak
chłop. Nic go jeszcze nie „przeodmieniło“.
Suchy, zawiędły ale krzepki góral, lat 55, o spokojnych ru­
chach, swobodny i naturalny nie tylko między swymi, ale także
gdy się znajdzie wśród ludzi innej kultury, nie potrafi być zbyt
uniżony ani też zbyt narzucający. Po prostu opowiada o swoich
— 187 —

___ _____________ _______ Opisy i notatki

zajęciach, o swojem prostaczem życiu i o swoich „utworach*“
które są jego dumą i umiłowaniem. Realista jak każdy góral
i chłop, nie gardzi korzyścią, w jakiejkolwiek zjawi się ona po­
staci, owszem myśli i stara się o nią. Inteligentny z natury gar­
nie się chętnie do tych, od których czegoś nauczyć się może
1 przyswaja sobie szybko wiadomości i pojęcia, czasem i wyra­
żenia tych, z którymi obcuje. Ciekawem też jest zjawiskiem ów
góral z namulonemi rękami od ciężkiej codziennej pracy, uży­
wający czasem zwrotów i wyrazów wyrafinowanego świata, przy­
jętych i przystosowanych doskonale. „Małżeństwo to wielka
rzecz, to nie żaden flirt“ mówi w jednym ze swoich utworów,
a takich zwrotów jest u niego więcej, i świadczą, jak ten pier­
wotny umysł chciwie wszystko chwyta, jak rozważa nad tern, co
sobie przyswoił.
Czytać i pisać nauczył się Suleja od znajomego leśnego,
pasząc bydło w dolinie Kościeliskiej, i wnet, jak mi sam opo­
wiadał, wszystkie kamienie i głazy pokryte były jego ćwicze­
niami kaligraficznemu Gdy dorósł, służył za leśnego w dobrach
Zamojskiego w Zakopanem, z Sabałą odprawiał dalekie obchody
po górach i wyprawy myśliwskie. Obecnie ma w Jaszczurówce
pod Zakopanem rolę i dom, gdzie mieszka z liczną rodziną.
Jako „poeta“ przedstawia Suleja talent więcej refleksyjny
i narracyjny niż uczuciowy. Fantazya też jego niezbyt lotna,
a dowcip mierny. To też choć Sabała „wirsy nie składał, jeno
takie sobie spiwanki“, przenosi go o całe niebo i swoją fantazyą i dowcipem i inwencyą poetyczną. Suleja ma zrozumienie
i odczucie przyrody, jak każdy góral w Zakopanem, a umie to
tylko lepiej i poprawniej wypowiedzieć i ma zamiłowanie i nie­
przezwyciężony pęd do tego, aby mówić i opowiadać, nie prze­
bierając nawet zbytnio w słuchaczach. Rytmu poprawnego u niego
nie szukać, ucho ma pod tym względem mało wyrobione, rym
często kuleje, to też jego utworów nie można brać tą miarą,
jaką sięprzykłada dó utworów artystycznych, trzeba zawsze
pamiętać, że to chłop, samouk, który w niedzielę i święta za­
miast spać lub pić w karczmie, urządza sobie „niepróżnujące
próżnowanie“ i pisze to, co mu przez tydzień do głowy przy­
szło. Między wierszykami i poematami opisowymi znajdzie się
u niego w skrzyni drewnianej, gdzie swoje skarby literackie cho­
wa, i utwory „które na teatrze mogą się odgrywać“. Są to wła­
ściwie udramatyzowane dyalogi („Bajeczny świat Tatr“, Prządki“)
— 188

Opisy i notatki

bez właściwej akcyi, bez plastyki i charakterystyki osób. Grano
z nich niektóre na okolicznościowych obchodach w Zakopanem,
ale większej wartości nie mają.
W swym scenicznym utworze „Bajeczny świat Tatr“ wpro­
wadza na scenę: turystę, przyrodnika, przewodnika i cza­
rownicę.1) Przewodnik ma najwygodniejszą rolę, bo zaraz na
początku zasypia i budzi się na końcu. Rzecz, właściwie rozmo­
wa, toczy się między przyrodnikiem, turystą i ukazującą się im
czarownicą, młodą na pozór i piękną, która wabi niedwuzna­
cznemu obietnicami turystę, ale kiedy go skusić nie może, uka­
zuje mu się we właściwej postaci „baby jędzy i ucieka.
Jednym z najładniejszych jego utworów jest wiersz p. t.
„Gewont“ który niżej przytaczam. Jest to opowieść o miłości
Gewontu do Babiej Góry?) Wiersz podaję tak, jak go otrzy­
małam od Sulei, który mówi gwarą zakopańską, w piśmie ją nie­
stety zatraca.

Gewont.
Tu nad Zakopanem
Stoi szczyt szczyrbaty,
Zdała tak wygląda
Jak rycerz garbaty,
Twarz jego Szczyrbami
Ospeciły wiatry,
Dawnemi czasy
Kiedy rosły Tatry.
Nad małą doliną
Strążyskami stanął,
Wsłuchany w szum wody
Giewontem się nazwał.
Wzrok bystry namiętnie
Rzuca ku północy,
Patrzy ku Orawie
Babiej Górze w ocy.
Ona też jak zwykle,

Czasem i zalotnie
Niedbale nibyto,
Okiem swem nań zerknie.
A on stoi dumny,
Często zagniewany,
Obwija swą głowę
We mgliste tumany.
Niekiedy mu z oczy
Błyśnie piorun srogi,
1 ryknie swym głosem,
Jakby lew złowrogi.
Na całe Podhale
Rzuci oddech skalny,
Wszystko jęczy, skrzypi....
Bo to wicher halny.
On na nic nie zważa,
Bo je zagniewany

‘) Patrz Tetmajera „Na skalnem Podhalu“ opowiadanie pod tym
samym tytułem, z uwagą, że szczegóły wzięte od A. Sulei.
2) W Zakopanem "opowiadają o romansowaniu Gewontu z Guba­
łówką.

- 189 —

Opisy i notatki

Bo był w Babiej Górze
Bardzo zakochany.
Ale od kilku lat
Ona go zdradziła,
Bo się po Orawie
Z niemcami wodziła.
Niemiec na jej głowie
Wbił swoją tablice
Z napisem „Hekselberg“...1)
Jakiejś ladacznice.
Zdarł z niej polskie imię
Co od wieków miała,
Bo się Babią Górą
Polską, nazywała.
1 od tego czasu
Giewont się odmienił,
Od żalu i złości
Dużo się przekrzywił.
I niema się czego
Dziwić Giewontowi,

Że się tak rozłościł
Przeciw intrygowi,
Boby to każdy z nas
Jeszcze gorzej zrobił
Wziąłby niemca za kark
Zęby by mu pobił.
Prawda, Gewont stary
Lecz i ona niemłoda,
Byliby ta jeszcze
Pchali bidę oba.

Biedny Gewont z tego
Okreł się żałobą
Krzyż na swojej głowie
Dał wstawić nad sobą.
Smutny zawsze stoi
Lecz i ona taka;
Może go żałuje...
Nieskoro, — sobaka 1

Lwów.

Helena Nuzikowska.

‘). Zapewne Heksenberg
— 190

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.