c13cd0b5a36e9a020583b26d571735d5.pdf

Media

Part of Ze starych aktów. Proces o czary w Bochni, 1679/ Lud, 1910, t.16

extracted text
OPISY I NOTATKI.
__----- V''__

Ze starych aktów.
Proces o czary w Bochni 1679 r.

Przeglądając dawne księgi i akta, spotykamy niejednokro­
tnie bardzo ciekawe szczegóły do zwyczajów, wierzeń i życia
naszego ludu za czasów polskich, jak o tem świadczą wymo­
wnie niektóre roczniki „Ludu“, zawierające tego rodzaju materyały. Najobfitszych wiadomości dostarczają nam zwłaszcza
księgi sądowe w sprawach karnych, w nich może najdokładniej
odbiło się życie ludu naszego w przeszłych wiekach, podają
one bowiem w wielu wypadkach w całej rozciągłości zeznania
obwinionych świadków. Dzięki temu zachowało się do naszych
czasów wiele zwyczajów i przesądów, o których już dawno na
wsi zapomniano, a nadto dochował się tu i ówdzie niejeden
ciekawy zwrot językowy, wyszły obecnie z użycia.
Słusznie zatem Redakcya „Ludu“ udziela swego poparcia
tym rzeczom.
W archiwum m. Bochni, przechowywanem troskliwie w ma­
gistracie, znalazłem między innemi księgę pt.: „Acta iudiciorum
criminalium anni Domini 1676 sub notariatu nobilis Stephani
Wolka protunc notarii iurati Bochnensis conscripta“. Księga ta,
fo, str. 124, oprawna w deski powleczone skórą z wyciskami
z XVIII. w., obejmuje sprawy karne z lat 1676—1682 prowa— 45

Opisy i notatki

dzone „coram officio consulari et iudicio viceadvocatiali et scabinali composito“. Zawiera ona niejeden ciekawy szczegół do
historyi lokalnej, nas obchodzi jednak tylko proces o czary,
prowadzony w marcu 1679 r„ a pomieszczony na str. 63—95.
Z treścią jego, przytaczając ważniejsze ustępy dosłownie,
pragnę podzielić się z czytelnikami „Ludu“ — przedtem jednak
składam podziękowanie p. posłowi i burmistrzowi m. Bochni
Dr. Maissowi. tudzież sekretarzowi magistratu p. Tomasikowi
za łaskawe pozwolenie na przeglądnięcie tamtejszego archiwum.
Proces rozpoczyna się z Maryną Mazurkowicową z Bo­
chni i Reginą Wierzbicką z Prędocina „in praetorio Bochnensi
coram officio consulari et iudicio viceadvocatiali compositio....
die 15 Martii anno Domini 1679“. Początkowo ma on podkład
zupełnie inny, dopiero w dalszym przebiegu wychodzi na jaw,
kwestya czarów.
A teraz, by zaznajomić się ze sprawą, pozwólmy przemó­
wić oskarżycielowi publicznemu, który przed sądem podnosi:
„Iż pomienione w więzieniu będące, zapomniawszy bojażni
Bożej, namówiwszy się z sobą, ważyły się, przyszedszy do pe­
wnego mieszczanina tutecznego niejakiego Józefa Jazwca, na
nim niewiniątko wymodli (sic! wymogły) i one podobno, że
mu zapłaciwszy, niewiedzieć gdzie podzieć i, ut praesumitur,
żydom go sprzedać, petens nomine publico, aby były ad torturas destinowane“.
W myśl obowiązujących przepisów wyznacza sąd oskarżo­
nym obrońcę z urzędu w osobie ławnika Jana Majchrowica,
który w porozumieniu się z obwinionemi, przedkłada sądowi
wyjaśnienie: „Maryna Mazurkowicowa z Reginą Wierzbicką nie­
dostatkiem wielkim będąc przyciśnione, szukały dziecięcia, żeby
się mogła Regina Wierzbicka jakim kolwiek sposobem poży­
wić, a przy niey Maryna Mazurkowic; to dziecię wzwyz pomieniona Wierzbicka wzięła i na podrzucenie, jakoby je z Barto­
szem Ogrodnickiem spłodziła, które położywszy, dawszy grosz
dziewce, żeby go pilnowała, odeszła; po małej chwili, gdy na
to miejsce (wróciła), dziecięcia już nie było, gdyż je ten ogrod­
nik, jako udają, wziąwszy, nie wiedzieć, gdzie podział“. Według
życzenia oskarżyciela publicznego zeznaje następnie osobiście
oskarżona, a to daje nam sposobność przypatrzeć się bliżej
obwinionej Wierzbickiej, podającej swój życiorys przedstawia­
jący się następująco: „Iż ja jestem szlacheckiego rodu, z domu
— 46

Opisy i notatki
Okrasionka, a zrodziła mnie Nowomieyska, że chowałam się
przy ojcu w Prędocinie na sołtystwie, które jego było, nas
dwie, jedna siostra Zofia Okrasionka, która poszła była za
Furdygela, który mieszkał w Grobelkach pod Lelowem, którzy
już pomarli powietrzem, już temu lat siedm, drugi był brat
Franciszek, który wojnę traktował i na wojnie zginął, już temu
lat siedm, rodzic nasz umarł lat kilkanaście, po śmierci jego
przedał to sołtystwo brat lat temu dziewięć niejakiemu panu
Bronickiemu, od którego na swoję część wzięłam złotych ty­
siąc, któremu my czynili ząpis w grodzie krakowskim, przy
którym panu Bronickim służyłam lat dwie, który pan Bronicki
wydał mie za mąż na czwarty rok temu, z którym tylko mie­
szkałam siedmnaście niedziel, a wdową jestem półczwarta roku
i wdową będąc, służyłam temu panu dwie lecie, od niego się
odprawiwszy służyłam u paniej Rupniowskiej w Kolesiech ')
dwie lecie do kluczy, potem służyłam u paniej Taszyckiej w Igołomiej rok, potem służyłam u pana Dąbrowskiego w Kalinie *2)
dwie lecie, od niego przyszłam do jejmoście paniej Piegłowskiej do Uścia i tam byłam pół roka, odprawiwszy się od niej
byłam w mieście cały rok u kuśnierza na Starym Uściu nie­
dziel sześć, a ostatek u kotlarki do god, w Jakszycach3) za
Wisłą u baby znowu starałam się o służbę u jego mości pana
Trzcińskiego, przyszłam tu do Bochnie“.
Wcale zatem ciekawy przebieg wędrówki kobiety wiejskiej
za chlebem.
W ciągu dalszego śledztwa i tortur kwestya zabranego
dziecka nie wyjaśnia się wcale. Natomiast sprawa zaczyna przy­
bierać inny obrót, bo oto wychodzi na jaw nowy szczegół, gdy
oskarżyciel publiczny podnosi zarzuty: „że fama publica undique volât, że inculpata czarami się bawiła y tego ogrodnicka
czarować chciała, które czary znalezione były na niego nagotowane przez jejmość panią Piegłowską przeszłą swoją panią“.
Wnet też zjawili się świadkowie, którzy potwierdzają sły­
szane od p. Piegłowskiej wieści, że Wierzbicka w czasie służby
u niej „czarami się poczęła bawić, gdy na ogrodnicka nagotowała była w garku nowym węża, jaszczurkę i żabę“ dlatego
') Wsi tego nazwiska w Słowniku geograficznym nie ma.
2) Wsie koło Miechowa.
3) Jaksice, wieś koło Miechowa.
— 47 —

Opisy i notatki

__________________

też p. Piegłowska „bojąc się, aby czego nie uczyniła odpra­
wiła ją, dobrze ją wyprawiwszy i zapłaciwszy“.
Ale dopiero w czasie tortur wychodzi na światło dzienne
cała działalność Wierzbickiej jako czarownicy, posłuchajmy jej
zatem:
„Z porady Boruciny, co w Niedarach ') na Fiałkowem
mieszka, czarowałam tego ogrodnicka i naprzód szpilkami, wty­
kałam je w to miejsce, kędy mokrzył i zgięłam te szpilki, a to
na to, żeby mu nie s.... do inszych tylko do mnie, co mu nic
nie pomogło. I tent taż znowu poradziła mi zadać, abym wło­
żyła w garnek żabę z rosą, com ja uczyniła, jeszczem ja do
tego przyłożyła pas człowieczy, któregom dostała w Nowem
Mieście u mistrza,2) com mu miała zadać, lecz do tego nie
przyszło, bo on na to napadł i wziął z garkiem... Borucina
jest czarownica, która mnie uczyła tego czarostwa i bywa na
granicach ta Borucina i widziałam ją raz, kiedym u niej obok
zawsze sipiała ;!), ze oknem w nocy wyleciała, com to na swoje
oczy widziała i dopiero, gdy nadedniem przyszła, pytałam jej,
kędy była, ona powiedziała, cos ci do tego, niecheno potem
powiem ja tobie i dopiero mie poczęła uczyć tak: oto mąm
słoiki, których jest czternaście, będziesz sie nimi smarowała
i pokazowała mi wszystkie, bo stały w izbie na skrzynce. Jak
wylehiała po Bożem narodzeniu na czwartek koło Trzech Kró­
lów i widziałam, kiedy się smarowała i szukała pomiotła, py­
tając chłopca, gdzie nowe pomiotło i gdym w słoiku chciała
palec pomacać czerwonym, nie dała mi, mówiąc: bedzie temu
dosić czasu, bobyś zabłądziła i sumnieniem to swojem pieczę­
tuję i na duszę to swoję biorę, iż to nie z nienawiści mówię,
ale jako było; i to widziałam, że ta Borucina w komorze miewa
mleko w słupku pod stragarzem, który słupek był przy boku
przy ścienie i powiedała mi ze mleko u mnie nigdy nie wynidzie i widziałam, gdy czopek wyjęła z tego słupka, ze mleko
w garnek ciekło i pytałam jej, jak to robicie, ona mi powie­
działa, ze to diaboł robi to mleko, kiedy mu się będziesz od­
dawała, to będziesz też tak miała i mówiła mi: iz kiedy się
mu będziesz oddawała, to we wtorek i we czwartek pójdziesz
*) Wieś w pow. bocheńskim.
2) Kat.
3) Spała.

48 —

Opisy i notatki

po wodę z konwiami do dworskiej studnie, jednak nie chodzi­
łam jeszcze bo mie pierwej uczyła, abym przyszedszy po wodę,
czerpiąc, zawołała trzy razy na pokuśnika „djable oddajęć ciało
i duszę moją“, to on dopiero przyjdzie do ciebie, bedzie chciał
od ciebie cyrografu i nauczyła mnie, abym mu dała, to jest
puściła krew z nozdrza swojego lewego, to się mu tak zapisesz, jam się rewligowała, nieszłam w ten czwartek, dopierom
miała w drugi czwartek iść, a to mnie od tego odraziło, zem
poszła do kościoła, tę intencyą dawszy na mszę św., jeźli mąm
duszę, czy nie zatracić. Stoję przytem i duszę to swoją pieczę­
tuję, iz ta Borucina oknem wyleciała raz, i mazała się słoikami,
jako raz powiedziałam to i teraz powiedąm, to okno od ko­
mory było... To dziecię wzięte jest przezemnie na czary Borucinej, która z niego żyły miała pruć, a to bratu, który jest zło­
dziej i temi żyłami świeci po nocy, i gdym tej Borucinej po­
wiedziała, ze mi trzeba dostać dziecięcia, podrzucić ogrodnickowi, rzekła mi, takiegoż dostąń, co by mu było niedziel dwa­
naście, to mu podrzuć, a ja będę pilnowała i wezmę go i to
też ta Borucina przedemną powiedziała, że ten brat jej zabił
był na Kalwaryej białogłowę brzemienną w lesie i dziecię z niej
wypruł, z którego dziecięcia żyły widziałam u niej w skrzynce;
i jakoś po Bozem Narodzeniu albo po Nowem Lecie w dzień
poniedziałkowy ten brat w wieczór przyszedł do niej, która
z n;m do sięni wyszła i tam gadała z nim i wysłuchałam, kiedy
ten brat mówił, aby mu dała te żyłki i wróciła się po nie do
skrzynki, dała mu je, który się zmawiał kraść do Proszowic.
Examinata in torturis o babie, jeżeli wiedziała o tern, nie
wie, tylko ze gadała z Boruciną i kazała się jej udusić w wię­
zieniu i to zeznała, ze ta baba zadała mi jakiegoś proszku
w jadle, który miała przy sobie w mieszku, a to było na po­
czątku w więzieniu. Co wszystko mówię sumnieniem dobrem
i onegdajszego dnia, gdy mie męczono, nieczułam mąk nic bez
tę babę, która mi zadała proszku“.
1 druga oskarżona Maryna Mazurkowa, przecząc z po­
czątku wszystkiemu, wzięta na tortury, zaczyna śpiewać o swych
sztukach czarodziejskich: „Iż Borucina tamta dała jej tego pro­
szku, abym dała Wierzbickiej, z którą Boruciną gadałam tylko
to, abym się nie bała i dała mi tego proszku w Uściu w wię­
zieniu. Zem i ten proszek piła, co mi go dała Borucina, o dzie­
cięciu nie wiem, o Borucinej wiem, że jest czarwnica, bo jej to
— 49 —

Opisy i notatki

sama powiedała i byłam z tą Boruciną przed gody na grani­
cach, po zawiślu pod Uściem tam my zbierały trzaski na su­
cha, która się nie szmarowała tylko proszek piła od niej i na
kiju wyjechała, było nas tam pięć, Boruciną, Jagneszka Kucina
z Uścia mezata, która mieszka u Tchorzowskiego, trzecia Jag­
neszka Jąnowa, mieszka u szewca na przedmieściu, która jest
komornica, także mąz jej wyrobnik, Regina Wierzbicka także
czwarta, na których granicach Jąn Jaczek, chłop z PiekarŁ)
grawał nąm na radie, który mieszka tamże w Piekarach na za
grodzie od Jakszyc'z końca trzecia chałupa, u którego my tam
bywały te trzaski na proch spaliłyśmy po poluśmy siały po za­
wiślu, aby niszczały zboża, xiądz kanonik w Krakowie lmc
xiądz Dąbski przenajął Borucinę, aby tak uczyniła, bo siła zboża
ma, tam ta Boruciną powie lepiej, gdyż będą bardzo szkodzić
w tamtym powiecie, i to zeznaję, ze Boruciną ma Uście na
proch obrocie, spalić, bawię się tern dopiero rok, z tą Wierz­
bicką poznałam się na granicy i wiem o tern, ze to dziecie,
o które się ona starała ta Wierzbicka na czary miało być, bo
o tern wiedziała od Borucinej, ze Wierzbickiej kazała się o nie
starać i to dziecię, taż Boruciną miała pruć na żyłki na sucho
i na powietrze i to dziecie na swoje sumnienie jam wzięła i to
zeznają, gdy starsze rzucały ten proszek na zawiślu, kazały nąm
mówić za sobą: „bodaj suche roki były, jak ten proch, bodaj
deszcze nieprzechodziły i zęby się nic nie rodziło“. Wiem i to
za pewne, ze ta Wierzbicka paliła z tą Boruciną to dziecie na
proszek, bo mi to powiedziała Boruciną i ten my proszek piły
z Wierzbicką od Borucinej dany. Examinata jak dawno się
bawi? Respondit: Dwa roki, djabeł nasz zwie się wojewodzie
i marszałek, który z nami zawsze tańcował na granicach i pi­
jałyśmy z krozlów *2) cynowych, obcowałam z starostą djabłem,
a Wierzbicka z wojewodzicem, w Bochni tu nie szkodziłam,
bom miała dobrodziejstwo, tyłkom szkodziła na zawiślu rożnym
panom, co sieją, aby sie im nierodziło i panu Brzechwie szko­
dziłyśmy, które skutki wyszły juz, trzeba pytać Wierzbickiej
i Borucinej, jeżeli co mają jeszcze z tych proszków, w Bochni
żadnej carownicy nie znąm. W ten czas nauczyłam się tego

’) Wieś w pow. pińczowskim nad rzeką Śreniawą.
2) Dzbanki.

50 —

Opisy i notatki

czarownictwa, gdym żynała1) w polach u Imci xiędza Dąbskiego z Boruciną i Kuciną, który mówił Borucinie w Krako­
wie i mnie, zebyśmy uczyniły na zboza nieurodzaj, za co po­
dobno tej Borucinej tenże xiądz kanonik dał 1000 zł ; tylko
nas pięć w pułku dlatego chodzi, a szósty chłop, abyśmy się
prędzej dorobiły. Dopiero dwa roki się tern bawi i w Bochni
nieszkodziła, tylko tam, gdzie powiedziała. Od tego proszku
z dziecięcia powietrze ma szkodzić tylko w zawiślu. Z tych pie­
niędzy, które nąm dał xiądz kanonik po zł. 100 dostało się
nąm, których ja jeszcze nie wzięłam. Mąm je w schowaniu
u Boruchy. Et dimissa e torturis benevole haec omnia agnovit: Odrzekam się tez djabła, któremum duszę byłam oddała
lat temu dwie“.
Teraz nastąpiła konfrontacya obydwóch oskarżonych, nie
przyniosła ona szczegółów nowych, z wyjątkiem tego, że Wierz­
bicka „nie bywała na granicach, tylko uczyć się była dopiero
poczęła“. Ponowne badania Wierzbickiej dorzucają znowu sporo
ciekawych wiadomości, które tak się przedstawiają według jej
zeznań:
„Iż mnie ta Boruciną raz była naszmarowała, z którą wy­
leciałam i nie mogłam dolecieć, az po mie przyleciały i było
nas tam na granicach pięć, gdzie tam i ta była, Boruciną mnie
tego uczyła od św. Wojciecha i te które ona mianuje, były,
i to dziecię ony kazały spalić na to, aby marło po wsiach i to
przyznaję, iż na pierwszym razie, gdy ta Maryna przyleciała do
Borucinej i z drugięmi, kazały mi ustąpić do sięni, a ony się
szmarowały i naszmarowawszy się poleciały, jedna na pociaszku, druga na pomietle, trzecia na pociaszku, a czwarta na
szabli; ta Maryna była na pociaszku, jam się dopiero uczyć
poczęła, nie poleciałam, az dopiero we trzy niedziele polecia­
łam z niemi i kazały mi wsiąść na motykę i o półtory mile
nie doleciałam; Boruciną mi powiedziała, ześ niedosmarowałaś,
upadłam na Skwarczowskich polach a ony były na granicach,
az dopiero Boruciną przyleciała z tą Maryną i wzięły mie mię­
dzy się i tam zaleciałam z niemi. Skoro mnie przyprowadziły
na granice, ta Maryna z Boruciną na stołku plecionym zazały
mi siąść, te granice nowomiejskie stykają się z kalińskiemi2),
') Żęła.
2> Wsi Kaliny.

— 51 —

Opisy i notatki

a ona tam tańcowała i potem mnie wywiedła Borucina i ka­
zała mi tańcować w spaki; widziałam djabła, który był czarny,
a gdy mie przyprowadzono, zem się potchnęła, dał mi w gębę,
który był po niemiecku w pludrach, a ony gotowały sobie jajeśnicę i dała mi jeść jaje, które z gęby mi wypadło, zem
westchnęła do N. Panny, a ony zdarły mi szkaplerz i piły cos
czarnego, co mi dały tez skosztować. Kwaśne było, a ony za
wino udawały i mówiły z sobą: zaprzędamy nabiał do Śląska
na ten rok, ale się niewszystkiego przedemną spusczały 1) i od­
leciały mnie, a ja trzy dni musiałam piechotą iść. Wróciwszy
się poszłam najpierw do kościoła i dałam na mszą na tę intencyę. 1 to zeznaję, ze to dziecię na czary wzięłam i ta Boru­
cina i z tą Maryną zadusiwszy to dziecię paliły przyczem była
i ta Maryna, bo we czwartek przyleciała, a we środę dziecię
dałam i to powiedziała przedemną ta Mazurkowa, ze weś ty
dziecię a ja przylecę za niem, musi tedy ona mieć słoiki, bo
się na oborze, kiedy wylatowały, gotowały.
Marina examinata dixit: Iz juz to dziecię paliły, kiedym
przyleciała.
Wierzbicka examinata, gdzie to dziecię palono. Confessa,
iz pod brogiem na samym końcu pod Niedarami, słońce juz
zachodziło, Borucina ta mieszka za kowalem za Niedarami.
Examinata Wierzbicka, jeżeli to bedzie szkodził ten proch
tu powietrzem. Deposuit: Ze bedzie szkodziło, jeśli Borucinej
nie dostaną, który proszek taz Borucina zakopała na granicach
między Uściem a Zielonem2), przyczem była ta Maryna, zęby
tez i tym proszkiem szkodziło Bochni, jednak Borucina nie
chciała mówiąc: ze tam ludzie dobrzy i to mówiła przedemną
ta Maryna, aby na zaparsztki3) nasadzić kwokę i zakopać na
granicach bocheńskich, a tak będą się górnicy zabijać i nieuro­
dzaj bedzie na pszenicę; jam jej disuadowała, aby tego nie czy­
niła, bo tam przecię skarb, tameś się schowała, a chcesz szko­
dzie i powiedała przedemną, ze zaparsztek ma pod nogą, gdzie
lega i to powtore i po trzecie zeznaję, ze gdy paliły to dziecię,
jam siedziała na skrzyni w komorze, skoro je spaliły, dopiero

*) Zwierzały.
2) Wieś koło Miechowa.
3) Jaja zalęgłe.

— 52

Opisy i notatki

się skorygowały i poleciały na granice z tym proszkiem, a mnie
uśpiły, zem się nie mogła obaczyć az nadedniem.
Marina examinata: Jeżeli to będzie szkodziło confessa ut
supra. Iz gdy przyleciała do nich juz było dziecię spalone przez
tę Reginę Wierzbicką i Boruchę. We czwartek do nich na pomietle przyleciałam i jam tam była z tym proszkiem z nimi
i z tą Wierzbicką na granicach; Boruszyna zakopała tak głę­
boko jak na chłopa między Zieloną a Uściem.
Eadem examinata, jeżeli to będzie szkodziło confessa, iż
będzie, jeżeli Borucinej nie dostaną i jest tam garnek ten na
tern miejscu, co w niem ten proszek był, co będzie na tamtę
stronę szkodziło, jednak tu nicego, na wiosnę skutek ma być.
1 to zeznała, ze kiedy nas nie ogolą, to pokuśnik w tych wło­
sach siedzi i broni nas“.
Na tern skończono śledztwo. Wydano wyrok na obydwie
oskarżone, skazując je na śmierć przez spalenie.
Przed samem wykonaniem wyroku „indicium praesens descendens in locum executionis aute executionem in facie plebi.
congregatae interrogavit easdem: Jeżeli to wszystko aprobuje­
cie, coście na mękach i potem zeznały, ponieważ już na ten
tam świat idziecie.
Responderunt: „Iz na on świat idąc i na sąd Boski gotu­
jąc się przy tern ostatniem skończeniu życia naszego to wszystko,
cośmy zeznały na mękach, potwierdzamy, ześmy czarami się
bawiły, Boga najwyższego Stwórcę nieba i ziemie odstąpiwszy,
czego teraz żałujemy, Jego na pomoc i ratunek upadku na­
szego tak ciężkiego wzywając i to wszystko, co po mękach ze­
znałyśmy, aprobujemy, iz to wszystko prawda było i cokolwiekeśmy na mękach przyznały i te białogłowy prawdziwie
a nie z nienawiści powołujemy“.
Na tern kończy się proces, następuje tylko dopisek o wy­
konaniu wyroku: „Quarum maleficarum in instanti executio
facta est“.
Kazimierz Karczmarczyk.

— 53 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.