0171787ac371fd804fe07882c134e7f6.pdf

Media

Part of Przesuszanie się pieniędzy / Lud, 1910, t.16

extracted text
Opisy i notatki

czego się zaczęło, to jest na formalności prawnej; nabożeństwo,
tortury i czary nic nie pomogły.
Do czarów, do tajemnych sposobów (jakich nie wiemy) *)
wyśledzenia winnych mieli, jak widzimy z powyższych zapisek,
najwięcej zaufania sławetni panowie rajcy, nie szczędzili bowiem
na to wydatków i po zwykłej wróżce zwrócili się aż dwa razy
do zażywającego widocznie sławy bezpośrednich stosunków
z mocami piekielnemi Zacharyaszka, którego płeć nie była na­
wet pewna. Równocześnie także zwracali się obydwa razy do
Krakowa, prawdopodobnie w tym samym celu; czy i teraz jak
pierwszą rażą do doktora Fontana — nie wiadomo.

Fr. Bujak.

Przesuszanie się pieniędzy.
(Z Castr. Biecensia, tom 197, str. 1809—11).

Wobec urzędu i aktów bieckich grodzkich złożył 11. gru­
dnia 1673 roku uczciwy Wojciech Waczławek, tkacz, czyli płóciennik ze wsi Gorlica średnia, liczący wyżej, niż 40 lat, dobro­
wolnie i publicznie następujące świadectwo:
„Już to drugi rok blisko nadchodzi, jako ja we wsi Śre­
dniej Gorlicy w browarze pod Ślachetnym panem Janem Krzy­
sztofem Osuchowskiem, tejże wsi Średniej Gorlicy arendarzem
mieszkam i tam sobie rzemiosło robię. Czasu nie bardzo da­
wnego podczas żniw w roku teraźniejszym woziłem groch z pola
zwyż mianowanemu panu Osuchowskiemu i przyjechawszy
z pola z furą grochu składając go do stodoły — a było nas
trzech, którzyśmy ten groch składali: ja jeden, parobek Jan
drugi i poganiacz Jonek trzeci — przyszedł do nas tenże pan
Osuchowski i rzekł nąm: „Chłopcy pilnujcie tu przededniem,
kiedy to woły pasiecie, są tu pieniądze w koniec (s) stodółki
małej 1 Widziałem ja je, kiedy się przesuszały, ale nie mogę
wiedzieć, z której strony przykopy, czy z tę, czy z tamtę. Kie-

‘) Wyjątek stanowią może bochenki Chleba u duchownego astro­
loga pod Jarosławiem, które zapewne odgrywały rolę w jego czarach.

— 56 —

Opisy i notatki

___ ____________

dybyście postrzegli, podrzućciesz guńkę, to jest su­
knie; będziesz miał na czapkę, coć na guńce zo­
stanie“. Myśmy to sobie lekce ważyli, rozumiejąc, że to pąn
żartuje. Po tym zaś w dzień sobotni, minęło temu sześć albo
siedm niedziel, przerzeczony pan Osuchowski przysłał do
mnie pannę Teresę, córkę swoję, po południu ze dwie godzinie,
rozkazując mi, abym zaraz poszedł do niego. Poszedłem ja za­
raz i potkałem się z nim na podwórzu z domu wychodzącym
i zaprowadził mnie na to miejsce, gdzieśmy pieniądze wykopali;
a przyszedłszy tam na to miejsce, zastałem tam łopatę, motykę,
siekierę, skorupy bardzo miąższe i twarde z jakiś banie świeżo
potłuczone i doł głęboki w pas wykopany y olsą porząnną, jak
konewka od spodu półgarcowa miąższa, juz z korzeniem wy­
wróconą. Przyszedłszy tam, kazał mi ten doł, przez się wyko­
pany zasuć, bo on tam sątn od rana samego aż do tego czasu
popołudniu, jak po mnie przysłał, kopał, widziała go żona moja
od rana samego kopiącego i mnie o tym zaraz powiedziała.
Zasuwszy ja ten doł, kazał mi pod drugą olszą kopać, pod
którą przedtym i sąm znacznie już był pokopał. Uczyniłem to,
jak mi rozkazał. Kopiąc tedy pod tą drugą olszą, ledwiem kilka
razy motyką w ziemię zaciął i siekierą korzenie odcinać począł,
wykopałem prędko pod tąż drugą olszą między korzeniami dwa
worki pieniędzy, jeden był czarny, nie postrzegłem z czego,
a drugi biały jakby konopny i z osobna stusik talerów z orłami,
czego postrzegłszy pan Osuchowski przyskoczył zaraz i sąm te
pieniądze wybierał i dał je przerzeczonej pannie Teresie, córce
swojej, które wziąwszy w zapaskę zaniosła do domu. Po po­
wzięciu tych pieniędzy i zasypaniu dołu, jak mi rozkazał, żeby
i znaku nie było, poszedłem do rzeki łopaty, motyki i siekiery
płokać, a opłokawszy tez łopatę, siekierę i motykę zaniosłem
to wszystko troje panu Osuchowskiemu, że jego były i zosta­
łem w sieni, a panna Teresa, córka jego, tez talery znalezione
w skopcu płokała i dał mi zaraz za tę pracą korzec żyta po­
śledniego“.
Na zeznanie powyższe złożył świadek uroczystą przysięgę.
Na podstawie tego zeznania właściciel Gorlicy średniej Jerzy
Potocki, cześnik Chełmski, wniósł natychmiast protestacyę o bez­
prawne zabranie skarbu z jego ziemi przez dzierżawcę i przed­
łożył skorupy z wielkiego garnka niezwykłego, starożytnej ro­
boty garncarskiej.
— 57 —

___________ _____ ______ Opisy i notatki_______________________

Akt ten podany w całości ze względu na żywą formę, na­
śladującą miejscami gwarę ludową, choć o przesądzie o prze­
suszaniu się pieniędzy jest tylko wzmianka.
Fr. Bujak.

Stypa doroczna.
Ksiądz Beski, pleban w Ossownicy, wniósł 14. grudnia
1679 r. do ksiąg grodzkich bieckich następującą protestacyę:
Reverendus Dominicus Beski, parochus Ossownicensis..
coram officio (castrensi Biecensi) contra nobilem Albertum Ko­
byłecki protestatus est ideo, quia ipse... praeconcepto contra se
protestantem summo odio., ex motivo monitionis protestantis,
ne secure conversaretur cum subditis et incolis villae Ossownica
propter periculum infectionis contagióse pestis, de qua sibi suspectum habet, ob acceptum ex domo peste infecta in villa Koczarowy vasis mellis, cum idem parochus post peractum
in ecclesia sua anniversarium per nobilem Helisabetham
Woytynska conductum pro prandio in subsi dium animae
pie olim defuncti nobilis Stanislai Woytynski mariti sui comparato cum reverendis Stephano Krzemienski, Hartloviensi, Alberto
Stołkowicz, Sławecinensi parochis, et reverendo Alberto Chaynowicz, vicario Biecensi ad aulam magnifici domini Johannis
Casimiri Brodecki, capitanei Jaslensis et mansionem dicte nobi­
lis Woytynska cum clemosinarris pauperibus condescendisset
ibique finito prandio de laudabili antiqua et pía consuetudine
gratiis Deo actis cum cantoribus ecclesiae suae... cantilenam Bo­
garodzica camasset, is idem Kobyłecki ante habitacionem praedictae Woytynska in equo superveniens... statim absque omni
respectu... in verba turpia honorem famam, reverentiam pastoris sui laedentia prorupit...
Castr. Biec. t. 201, str. 737—8.
W akcie tym stwierdzona jest stypa, na cześć zmarłego
urządzana przez osoby stanu szlacheckiego, odbyta ze współu­
działem licznego duchowieństwa i połączona ze śpiewaniem pie­
śni : „Boga Rodzica“. Stypa odbyła się po nabożeństwie żałobnem, odbytem w rocznicę śmierci; nie wiadomo, czy to była
— 58 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.