4921442aea6c021d836253d3f6c94431.pdf
Media
Part of Recenzye i sprawozdania cz.1 / Lud, 1909, t. 15
- extracted text
-
B.
J.
RECENZYE I SPRAWOZDANIA.
a) Z czasopism amerykańskich.
Annals of Archaeology and Anthropology, issued by the Liverpool
Institute of Archaeology. Liverpool. Vol. I., nos. 1—2 (September 1908),
nr. 3 (November 1908). Stron 1—48, 49—96. Rocznie 10 szylingów.
Nowe to pismo wydaje J. L. Myres, profesor geografii klasycznej
w uniwersytecie liwerpulskim, przy współpracownictwie swoich kolegów:
Barnarda (prof, archeologii średniowiecznej), Bosanqueta (prof, archeo
logii klasycznej), Frazera (antropologia społeczna), Ganna (archeologia
Ameryki środkowej), Garstanga (archeologia ogólna), Milnego (numizma
tyka), Newberry’ego (egiptologia) i Pinchesa (assyryologia). Pismo jest
organem Instytutu Archeologicznego, założonego w r. 1904, znajdującego
się pod protektoratem księżnej Henrykowej Battenbergowej, a pod prezydencyą Earla of Derby i jego małżonki. Do wiceprezydentów należą
m. in. znakormci uczeni Evans i prof. Sayce, honorowym sekretarzem
jest prof. Garstang. Instytut liwerpulski prowadził już wykopaliska w ang.
Hondurasie, Egipcie, Azyi Mniejszej i południowej Syryi; corocznie urzą
dza wykłady, a niniejsze „Roc.niki“ są nowym objawem pożytecznej
jego działalności. Treść wydanych zeszytów jest obfita i pouczająca.
Garstang zamieścił opis swej podróży po Azyi Mniejszej, podając od
kryte przez siebie napisy chetyckie i rzymskie, jakoteż frygijski, który
według Myresa jest dokumentem sławnego króla Midasa z VII. przed
Chr. Newberry, Małgorzata Murray i prof. Petrie ogłaszają przyczynki
egiptologiczne, Milne pisze o monetach miedzianych epoki ptolemejskiej,
Garstang zdaje sprawę z głośnej pracy Wincklera o Boghaz - Keiii. Pin
ches i Sayce omówili tabliczki kapadockie z napisami klinowymi, nale-
141
Recenzye i sprawozdania
żące do Instytutu liwerpulskiego. Peet rozprawia o narzędziach kamien
nych z Breonio Veronese, które (str. 89) są podobne do zabytków
z „M u i kow caves near Krakau“ (,!): chodzi oczywiście o nasz Mułków.
Kair
Tad. Smól.
Twentv-Sixth Annual Report of the Bureau, of American Ethnology to the Secretary of the Smithsonian Institution. 1904-1905. Washigton, Government Printing Office 1908. 8-ka wielka, str. 512 i wiele tablic.
Kiedyż u nas zapanują podobne stosunki, jak w tej „prozaicznej“
Ameryce, gdzie badania ludoznawcze odbywają się z ramienia rządu, sy
stematycznie i na wielką skalę! U nas ta nauka postępuje li tylko dzięki
dobrej i bezinteresownej woli garstki, tam za Oceanem pracuje nad fol
klorem cały sztab uczonych, mający i fundusze na badania i poparcie
władz i pewność ogłoszenia poszukiwań. A co za wydawnictwa! dość
spojrzeć na nowy tom instytucyi smitsońskiej, dwudziesty szósty z rzędu,
wydrukowany i oprawny wytwornie, ozdobiony mnóstwem rycin i tablic,
przedewszystkiem zaś bogaty treścią pierwszorzędnej wartości. Oczywi
ście tworzywo zawarte w tej księdze zajmie głównie amerykanistów, ba
daczy Indyan amerykańskich. Prócz obszernego wstępu, będącego spra
wozdaniem z dwuletniej działalności komitetu — znajdujemy tu dwie
pokaźne monografie : Franka Russella o Indyanach Pimańskich i Johna
Swantona o warunkach społecznych, wierzeniach i języku plemienia
Tlingit. W rozbiór tych prac nie wchodzę; jeżeli o dziele smitsońskiem
zamieszczam notatkę w „Ludzie“, to czynię to w przekonaniu, że warto
wciąż patrzeć na ogrom twórczości cudzoziemskiej, aby w porównaniu
z naszem ubóstwem znaleźć pobudkę do roboty żywszej i doskonalszej.
7'. Smól.
b) Z czasopism francuskich.
Revue des Etudes Ethnographiques et Sociologiques. Nry 6-7,
8, 9-10. Czerwiec - Październik 1908. Str. 321—480.
Fernand Gand z Paryża omawia organizacyę polityczną ludu Mandża w Kongo. Redaktor van Gennep, nawiązując do artykułu p. Gandefroy-Demombynes o lingwistyce i socyologii (p. Lud 1908, str. 311), zaj
muje się językami specyalnymi kast, zawodów i zgromadzeń, a w ciągu
rożprawy swej przytacza pracę Sieroszewskiego o Szamanizmie u Jaku
tów (Revue de 1’ Hist des religions 1902). A J. Reinach wyciąga wnioski
z gramatycznej odbudowy pierwotnych tekstów biblijnych o walce Jahwego z Jakóbem i Mojżeszem: pada stąd światło na początki obrzeza
nia. Ryszard Gottheil z Nowego Jorku przedstawia dzieje instytucyi kadich; Herman Beyer z Texas pisze mitologiczne studyum o meksykań
skim bogu Ksiuhtesutli ; Pantusof z Turkestanu daje opis pewnej świą
tyni chińskiej. Nadto znajdujemy dalsze ciągi rozpraw A. Bela o ludności
muzułmańskiej Tlemsenu i Delafosse’a o plemieniu Siena albo Senufo
W dziale rozbiorów Ernoni omawia Ewangelie Synoptyczne Loisy’ego,
uważając poznanie i rozważenie tego dzieła za konieczne dla wszystkich,
— Î 42
___ ________________ Recehzye i sprawozdania
którzy zajmują się krytyką i egzegezą Nowego Testamentu. Zinych roz
biorów wymienia René Dussaud’a o znakomitem wydawnictwie ks. Musila (Arabia Petraea) i René Basseta o zbiorze przysłów żydowskich
Ignacego Bernsteina 2 wydanie, Warszawa 1908). Śród zapisków biblio
graficznych uwzględniono przyczynek p. Wąsy I e w ski ego w sprawie
wampiryzmu, drukowany w „Ludzie“. Przegląd przeglądów i kro
nika uzupełniają treść bardzo bogatych zeszytów.
Kair.
7. Smól.
Romania. 37-e année (1908). P a u 1 M e y e r (str. 160) ocenia P.
Sébillota, Le folk-lore de France, tome 4: Le peuple et l’histoire
Paris 1907. Ostatni tom tego znakomitego dzieła, poświęcony jest sto
sunkowi ludu do dziejów, a więc wierzeniom związanym z pewnemi bu
dowlami, orsz podaniom i pieśniom, mającym historyczny podkład, więc
użto wybitne dziejowe postacie, jużto ważne zdarzenia.
A. Fischer.
c) Z czasopism niemieckich.
Zeitschrift des Vereins für Volkskunde 18. Jahrgang. 1908 Heft IV.
Przegląd nasz należy zacząć od tego czasopisma choćby dlatego,
że poświęca ono bądź co bądź wiele miejsca polskiemu folkolrowi.
Wśród bogatego materyału, składającego się na ośmnasty rocznik tego
pisma, zwraca uwagę nasza notatka R. Fr. Kain dl a: Beiträge zur
Volkskunde des O stka rp a t h e n g e b i e t es (5. Moderne
Zauberer. 6. Die Eigenschaften einiger Tiere\ w której notuje on
ostatnie wypadki znachorstwa wśród hucułów i przytacza dosłowny
tekst podręcznika do znachorstwa, noszącego tytuł „O cnotach niektórych
zwierząt“, a sporządzonego w r. 1824 przez przybyłego do Polski Kurlandczyka, Józefa Bensdorfa. — W dziale sprawozdań z prac, dotyczą
cych słowiańskiego ludoznawstwa, Aleksander Briickner daje prze
gląd prac polskich i czeskich (str. 203—214). Zeszyt IV. rozpoczyna
ciekawe studyum Paula Sartori: Das Wasser im Totengebrauche.
Autor wskazuje na powszechne wierzenie ludowe, że woda ma cudowną
moc uchronienia od złego tak zmarłego jak pozostałych przy życiu.
Stąd rozpowszechniony jest zwyczaj mycia zwłok wodą, ciepłą lub
zmieszaną z wódką, octem czy ziołami. Czynność tę spełniają szczególnie
wyznaczone do tego osoby, lecz muszą przytem zachowywać wielkie
środki ostrożności, by uniknąć nieszczęścia; równie zaś wielka ostrożność
wymagana jest ze względu na sprzęty, używane do mycia i samą wodę,
choć posiada ona moc cudowną, czarodziejską. U niektórych ludów
woda służy nie tylko do mycia zmarłego, lecz stawia się ją też obok
trupa podobnie jak światło; inne zaś ludy mają tu zwyczaj wprost
przeciwny i uznają wszelką wodę, znajdującą się w domu. Ody orszak
pogrzebowy wyrusza z domu, wylewa się za nim wodę, ale u innych
ludów panuje zwyczaj, że orszak wszelką wodę omija. Gotowy już grób
pokrapia się wodą, a po pogrzebie wszyscy uczestnicy tego obrzędu,
a szczególnie strona owdowiała, muszą się obmyć, jużto zaraz, jużto po
— 14.3 —
Recenzye i sprawozdania
pewnym czasie, zależnie od zwyczaju; ten sam przepis dotyczy wszyst
kich rzeczy po zmarłym, oraz izby, w której spoczywał. Lecz już nawet
po pogrzebie stawia się naczynie z wodą, szczególnie w dzień zaduszny,
by dusza zmarłego mogła się skąpać. Uwagi swoje popiera autor bardzo
licznymi przykładami, co czyni studyum jego tern więcej wartościowem.
Rai munda Zodera rozprawa pt. „Die Melodien zu der Ballade von
der Nonne“ zajmuje się ułożeniem 44 melodyi niemieckich i 10 obcych
do znanej ballady „Ich stand auf einem Berge“; dzieli je na siedm grup
i przytacza 2 nowe nieznane odmianki. Luise Gerbing opisuje
turyńskie stroje ludowe. —W dziale notatek i materyałów wy
mienić należy A. E. Schönbacha „Die Bereitung der Osterkerze im
Mittelalter, M. Lemann Filhes „Ein isländisches Pfarrhaus von hun
dert Jahren“ i O. Pappuscha „Inschriften an Kruzifixen und Bild
stöcken in Westfalen“; nowe odmianki ballady o rycerzu Ewaldzie notuje
E. K. B 1 ü m m 1 a zbliżona do niej ze względu na zasadniczy wątek
„Luiska“, którą przytacza O. Böcke 1. G. Manacorda zestawia nie
które włoskie osnowy ludowego motywu wdzięków niewieścich z ana
logicznym epigramatem Celtisa i fraszką Bebla i uzupełnia w ten spo
sób swoje badania nad źródłami niektórych motywów Hansa Sachsa
(Studien zur vgl. Lit. gesch. VII. s. 331 i nast.). 7 nieznanych anegdotek
z nad Sali przypomina sobie A. L. Stiefel, a nowe przyczynki do
wierzeń ludowych zapisuje Theodora Zachariae „Das Dach über
einem Sterbendem abdecken“ (Str. 442—446) i J. Bol tego „Aberglaube
aus Württemberg“. — Niezwykle bogaty jest dział sprawozdań. Tu należy
wymienić doskonały przegląd najnowszej literatury ludoznawczej zesta
wiony przez J. Boltego. Ten sam autor daje recenzye z dzieł:
F. Kluger, Bunte Blätter, Kulturgeschichtliche Vorträge und Aufsätze.
Freiburg 1908. Deutsches Leben der Vergangenheit in Bildern. Ein Atlas
mit 1760 Nachbildungen alter Kupfer und Holzschnitte aus dem 15 bis
18. Jahrhundert, mit Einführung von H. Kienzle. Jena, E. Diederichs.
1908; Paul Sebillot. Le paganisme contemporain chez les peuples celtolatins. Paris, 1908. Fritz Pradel, Griechische und süditalienische Ge
bete, Beschwörungen und Rezepte des Mittelalters. Giessen 1907. Robert
Petsch ocenia A. Deissmanna, Licht von Osten. Das Neue Testament
und die neu entdeckten Texte der hellenistisch-römischen Welt. Tü
bingen 1908 R. M. Meyer zdaje sprawę z książek: Troel-Lund, Himmels
bild und Weltanschauung im Wandel der Zeiten. Das Werden der Welten
Leipzig 1908. Max Roediger wykazuje wielkie braki w dziele K. Wehrhana,
Die Sage. Leipzig 1908. K. Michel chwali bogatą treść i przejżysty układ
K. Böckenhoffa Speisesatzungen mosaischer Art in mittelalterlichen
Kirchenrechtsquellen des Morgen und Abendlandes. Münster i. W. Liczne
drobne zapiski kończą różnorodną treść tego zeszytu.
Zeitschrift für österreichische Volkskunde. XIV Jahrgang 1908.
I — VI Heft.'
Studyum A. Dachlera „Nordische Bauernhäuser“ poświęcone
jest budownictwu ludowemu w północno-zachodnich Niemczech i na
skandynawskim półwyspie; autor opisuje niezwykle wyczerpująco urzą-
144 -
Recerizye i sprawozdania
dzenie i ozdobienie domostw, a wywody swe popiera licznemi rycinami;
ciekawa rozprawka zasłużyła też w zupełności na osobną odbitkę. —
A John opisuje tańce ludowe z okolic Chebu, aj. Bachmann kreśli
zwyczaje ludu zamieszkującego północny zakątek Czech, szczególnie
o ile wierzenia te dotyczą domu i rodziny, a więc przy sprowadzaniu się
do nowego mieszkania, pieczeniu chleba i t. d. A. Kochanowska
opisuje jarmark w Wyżnicy na Bukowinie (str. 199 — 207).
L. Rzeszowski daje wcale dokładny obraz życia kolonistów niemiec
kich na zachodniej granicy Galicy i, opisuje ich zwyczaje, pieśni i na
rzecze, wykazując przytem i wpływ polski (str. 178 — 199).
Na bogaty dział nowych materyałów składają się: A. Stege nś e k a.. Grabverse aus Gonobitz (in Steiermark) und Umgebung (str. 23—
29), Sagen und Märchen aus Voralberg, zebrane przez ś. p. A. D ö rlera, W. Tschinkla, Volksspiele in Gottschee, O. v. ZingerleOrkenplätze in Tirol, Singender Brunnen (str. 131), R. F. Kaindla.
Deutsche Lieden aus der Bukowina, R. Andre ego, Der eiserne Mann
von Villach, Das Pfafienköchineisen, Zur Strafe des Steintragens, F. Wil
helma, Über die Strafe des Steintragens, a nadto ciekawa notatka.
„Über Herkunft und Bedeutung der alten Steinkreuze, H. v. Pr een
Zwei Sympathiemittel aus Oberösterreich, A. Gassnera, Zwei Pro
dukte vorarlbergischen Volkswitzes, K. M o s e s a, ’s Knecht’n (Das
Knechten). (Eine abgekommene Drescharbeit), M. Wuttego Zaubersprü
che aus Kärnten (str. 132), J. T umy, Da Wonssavogl im Böhmerwalde(Volksbrauch zu Pfingsten). Die Sage vom „Cserpall", E. Weslowskiego, Die Melksteine im romanischen Volksglauben. Mama
pädurei (Die Mutter des Waldes) im romanischen Volksglauben, i E. v.
Hornbostel, Fragebogen über Doppelpfeifen. — Treść tego rocznika
dopełnia: Ethnographische Chronik aus Österreich, Literatur der öster
reichischen Volkskunde i Mitteilungen aus dem Verein und dem Museum
für österreichische Volkskunde.
Studien zur vergleichenden Literaturgeschite t. 8— 9. J. 1908 — 9.
H. Jantzen omawia dzieło O. Böck la, Psychologie der Volksdich
tung. (Leipzig, Teubner 1906). Böckel pragnie zgłębić najwewnętrzniejszą istotę poezyi ludowej, a to usiłowanie jest nicią czerwoną, prze
wijającą się przez wszystkie rozdziały jego pracy. Rozpoczyna swą ksią
żkę próbą określenia genezy pieśni ludowej, którą uważa za bezpośre
dnie następstwo silnego wzruszenia umysłowego; krzyk, zawołanie jest
to zdaniem jego najstarsza postać poezyi ludowej. A zresztą o bogatej
treści mogą poświadczyć nagłówki poszczególnych rozdziałów: 1) Urs
prung des Volksgesanges, 2) Das Wesen der Volksdichtung, 3) Das Ent
stehen des Volksliedes. 4) Volksart und Volksdichtung. 5) Die Sprache
der Volksdichtung. 6) Volkssänger. 7) Die Trauen und ihr Anteil am
Volksgesang. 8) Die Totenklagen. 9) Stätten des Volksgesanges. 10) Le
bensfähigkeit der Volksdichtung. 11) Wanderungen der Volkslieder. 12.
Wettgesänge. 13) Wirkung des Volksgesangę= 14) Der Optimisimus der
Volksdichtung. 15) Mensch und Natur. 16) Das Gefühlsleben im Volks
liede. 17) Humor und Spott in der Volksdichtung. 18) Geschichte der
— 145 —
Recenzye i sprawozdania
Volksdichtung. 19) Das Kriegslied. 20) Hochzeitslieder. 21) Das Ver
schwinden der Volkslieder. 22) Ausklang. — Ciekawym nowym doku
mentem dla folklorystyki porównawczej jest rozprawka J. Lautenbac h a, Verwandte Motive in Volkspoesien 19C9. Autor przytacza w prze
kładzie litewską dajnę, „Jazda przez most“, o junaku co spadając z ko
nia zabija się, a nad zwłokami jego jęczą trzy łabędzie, matka jego, sio
stra i kochanka; kochanka biada trzy tygodnie, siostra trzy lata, matka
całe życie; w innych odmiankach litewśkich i w pieśni łotewskiej są to
trzy kukułki. Podobna jest do niei piosnka bułgarska, „Sokół posłem",
serbska„Matka, siostra i małżonka“, przysłowie rosyjskie i pieśń nowogrecka, „Skarga matki“. Bardzo zbliżone są do siebie pieśni litewskie
i łotyska, a różnolite są natomiast pieśni słowiańskie, a szczególnie nowogrecka. Do pieśni litewskiej zbliżona jest w wysokim stopniu ruska
dumka o trzech kukułkach. (Rusałka dnistrowaja, u Budymi 1837.
Nr. 18. str. 33). Na analogiczną do niej dumkę L. Siemieńskiego wska
zał A. Zdziarski. (Pierwiastek ludowy w poez. polsk. str. 286).
Zeitschrift für romanische Philologie 1908 XXXII. Band.
Należy zwrócić uwagę na dzieło, które jest czemś więcej niż zwy
kłym katalogiem, a którego recenzyę można znaleść w ostatnim zeszy
cie. Mam na myśli Ramona Menéndez Pidal: Catálogo del ro
mancero judio-español. Madrid 1907. Autor nagromadził ogromny materyał i uzupełnił w ten sposób badania A. Danona, M. Menéndez, Y. Pelayo, L. Wienera, A. Galante i Angela Pulido.
Literaturblatt für germanische und romanische Philologie. XXX.
Jahrgang (1909 Nr. 2).
Karl Helm wskazuje na O. M e i s i n g e r a. Volkswörter und
Volkslieder aus dem Wiesenthaie, Freiburg 1907. (str. 52), zbiorek cenny
choć niezupełny, będący zapowiedzią dalszych prac w tym kierunku.
Euphorion. Jahrgang 1909. Heft 1. A. Rosenbaum w bibliografii
za r. 1906 zestawia też wszystkie dzieła, odnoszące się do badań nad
ludoznawstwem (str. 398).
A. Fischer.
Kencho Suyematsu baron. The ethics of Japan. (Odbitka z wydawn. Smithsonian Institution, Washington 1907).
1 rzy były główne źródła, które wytworzyły dzisiejszy system ety
czny Japończyków, a to: szintoizm, buddyzm i konfucyanizm.
Pierwszy jest wytworem rodzimym Japonii, drugi przeszedł od Hindusów
za pośrednictwem Chin i Korei, trzeci zaś stanowi naukę moralności
Chińczyków. Przy te źródła spłynęły w jedną całość, nie wywołując przeprzeciwieństw wewnątrz społeczeństwa japońskiego. O ile chodzi o ści
słość, jeden tylko buddyzm posiada znamiona wyznaniowości ; szintoizm,
a bardziej jeszcze konfucyanizm — są w pierwszym rzędzie systemami’
moralności, nauką etyki czyli dobrych obyczajów.
— 146
k.ecenzye i sprawozdania
Najwięcej pierwiastków filozoficznych zawiera buddyzm, który
zajmuje się kosmologią, mówi o życiu przyszłem i zastanawia się nad złem
i dobrem poza stosunkami społeczności ludzkiej. Etyka buddyzmu podaje dziesięć zakazów, cztery nakazy i ośm dróg do
brego postępowania. Zakazy są: nie zabijaj, nie kłam, nie cu
dzołóż, nie rozmawiaj rozpustnie, nie czyń nadużyć zmysłowych, nie
złorzecz, nie bądź podwójnego języka, nie bądź łakomy, nie bądź gniewliwy, nie miej złych zamiarów. Nakazy przykazują pamiętać: o ojcu
i matce, o władcy kraju, o wszelkiej istocie żyjącej i o trzech skarbach,
którymi są: Buddha, prawo, porządek duchowny. Nareszcie ośm dróg
mówi: o dobrych zamiarach, dobrych myślach, dobrych słowach, dobrem
zachowaniu się, dobrem życiu, o dobrej samoświadomości i dobrych
pragnieniach, o dobrych postanowieniach i o dobrej spółpracy. W treści
swojej wszystkie te przykazania, podobnie jak etyka europejska (uwaga
autora), mają przedewszystkiem charakter negatywny. Dlatego też nie
mogły przyjąć się bezpośrednio na podłożu japońskiem, któremu tylko
nauki pozytywne są dostępne, a zatem w skutku swoim oddziałały na
etykę japońską jedynie pośrednio, przyczyniając się do wytworzenia
pewnego rodzaju atmosfery moralnej.
Konfucyanizm opiera się na patryarchalnym systemie spólnoty.
Poucza więc nie tylko o dobrem zachowaniu się jednostki wobec innych
jednostek, ale także o obowiązkach człowieka wobec spólnoty czyli pań
stwa. Nie zna on różnicy między władcą i władzą, nie zna różnicy mię
dzy państwem a ojczyzną. Mówi o pięciu przyrodzonych związkach czło
wieka, a tymi są: rządca a rządzeni, ojciec (z matką) a dzieci, mąż
a żona, bracia (i siostry), przyjaciele. Podkreśla dwa jeszcze inne zwią
zki, a mianowicie stosunek starszych do młodszych i nauczycieli do
uczniów. Najwyższa cnota władcy nazywa się „dżen“ a oznacza naj
sprawiedliwsze i najbardziej ludzkie postępowanie wobec rządzonych,
najwyższą cnotą rządzonego jest lojalność. Dzieci względem ojca winny
zachować ścisłe posłuszeństwo, względem matki czułość. Stosunek męża
do żony nazywał się dawniej dystynkcyą, dzisiaj harmonią. Warunkiem przy
jaźni jest prawdomówność i otwartość. Uczniowie do nauczycieli powinni
się odnosić tak, jak do własnych rodziców. Główne cnoty mężczyzny są:
mądrość, ludzkość (dżen) i odwaga. Znamienna jest maksyma chińska:
„Prawy poddany nie zna dwuch panów, cnotliwa żona nie zna dwuch
mężów“. Najbardziej zasadniczemi kryteryami etyki chińczyków są jednak
dwa przedewszystkiem : lojalność i miłość synowska. Znane są konfucyamizmowi pojęcia Najwyższej Potęgi i duszy nieśmiertelnej, ale bez wyra
źnych skutków praktycznych w odniesieniu do życia codziennego. Sam
Konfucyusz wyraził się w ten sposób: „Nie znam jeszcze życia, jakżeż
znać mogę śmierć?“ Dlatego tylko w bardzo szerókiem tego słowa zna
czeniu możnaby uważać konfucyanizm za wyznanie religijne. W rzeczy
wistości jest on systemem etycznym, nauką moralności, religią bezwy
znaniową w europejskim tego słowa rozumieniu.
S z i n t o i z m jest rodzimą własnością duszy czy ziemi Japończyka.
Jeżeli chciałoby się go uważać za wyznanie, w takim razie ma dużo po
dobieństwa z kultami dawnych Greków i Rzymian. Jak one, nie zna za— 147
Recenzye i sprawozdania
łożyciela ani dogmatów, a wyrósł z tradycyi i obyczajów narodowych.
Uznaje wprawdzie nieśmiertelność duszy i wierzy w Potęgi nadprzyro
dzone, ale głównie opiera się na czci duchów przodków i dlatego mógłby
być nazwany religią ubóstwiania przodków. W tym względzie jest po
de bny do konfucyanizmu, z którym łączy go ponadto większa troska o rze
czy ziemskie niż nadprzyrodzone. Takim był szintoizm w Japonii już od
czasów niepamiętnych, przed zaznajomieniem się z konfucyanizmem
i buddyzmem. Dzisiaj zna on więcej wskazówek praktycznych, aniżeli
buddyzm, lecz nie jest tak opracowany jak konfucyanizm. Szintoizm jest
również oparty o formy patryarchalne spólnoty. Zasadniczym przepisem
jego etyki jest czystość sumienia, która to zasada ma znaczenie nie
tylko myślowe, ale niemal fizyczne, skąd pochodzi skłonność do utrzyma
nia ciała w największej czystości u japończyków. Dlatego złe myśli na
zywa Japończyk „czarne“ albo „brudne“, dobre zaś „czerwone“ albo
„białe“. Ideałem dobrego życia jest w szintoiźmie uczciwość i prawość.
Około szóstego wieku ery chrześcijańskiej poznali Japończycy naukę
chińską i prawie równocześnie buddyzm. Zapłodniły one umysłowość
japońską w ten mniej więcej sposób, jak to uczyniła greka i łacina z no
wożytnymi narodami europejskimi. Przyniosły szereg pojęć i określeń,
na podstawie których rozwijały się w dalszym ciągu rodzime pierwiastki
umysłowości japońskiej, nie tracąc nic na swojej przyrodzonej sile
i tendencyi.
Wiadomo powszechnie, jak wielką rolę odgrywa w etyce japoń
skiej pojęcie Buszido. Jest to wyraz z ożony. Busz i oznacza ryce
rza albo wojownika, do drogę, sposób, zasadę, naukę. W starej japońszczyżnie brzmiał ten wyraz Mononofu-no-Miczi. Buszi byli to
początkowo właściciele większych i mniejszych posiadłości, którzy w od
powiednich warunkach wytworzyli klasę wojowników, t. zw. daj mi ów
samurajów. Kodeks etyczny tej klasy ujął pierwszy szogun Joritomo w następujące instrukeye: 1) doskonała znajomość sztuki wojen
nej, 2) szlachetne postępowanie, 3) wielkoduszność i męstwo, 4) pro
stota i umiarkowanie, 5) zupełne spełnienie obowiązków pana czy sługi
6) dotrzymanie obietnicy, 7; dzielenie spólnych losów na śmierć i życie.
W związku z temi instrukeyami stoi pojęcia czci czyli honoru. Mówiło
się dawniej: „nie przystoi to mężowi łuku i strzały“, później zaś „nie
przystoi to buszi“, podobnie jakby powiedziało się po angielsku: It is
unbecoming to a gentleman. Uwagę największą przywiązywano do mę
stwa. W pewnej starej książce mieści się rozkaz naczelnego wodza, który
zniewieściałym mieszkańcom stolicy pozwala opuścić pole walki, jeżeli
ojciec, syn lub krewny zostanie zabity albo zraniony. Buszi zaś i w tym
wypadku ma wytrwać do końca na stanowisku. Stara piosenka powiada,
iż członek klasy wojowników może wylewać łzy tylko z miłości do ko
biety. Inna piosenka mówi, że powinien on siedm razy zmartwychwstały,
siedm razy poświęcić życie dla ojczyzny, chociażby wiedział, że zgon
jego zwycięstwa nie przyniesie. A zmartwychwstały na nowo powinien
być gotowy na nowo poświęcić jej życie w ofierze.
Buszi jako szintoista składa ofiary bóstwom, lecz nie w nadziei
otrzymania pomocy, ale zgodnie z obyczajem porządków. Buszi buddy-
— 148 -
Recenzye i sprawozdania
sta czyni dobrze nie dla nagrody w życiu przyszłem, choć zaprzeczyć
nie można, że teorya buddyzmu wpływa na spotęgowanie u niego mę
stwa i zaparcia się, gdyż w nagrodę za rozmyślanie pozwala mu przy
puszczać, że stanie się jedyną istotą w wszechświecie, a wszystko inne
stanie się niczem.
Był czas, kiedy buszi jako wojownik nie posiadał dość wysokiej
kultury literackiej i nie rozwijał szczegółowo w rozmaitem zastosowaniu
swoich wyobrażeń etycznych. Dlatego dochodziło nieraz do konfliktu,
gdyż nie rozumiał, jak pogodzić obowiązki swoje wobec cesarza z obo
wiązkami wobec bliższego zwierzchnika, który mógł się cesarzowi sprze
niewierzyć. Gdy jednak nastały czasy pokoju, buszi mając byt zapew
niony, a nie mając żadnego zajęcia, oddał się studyum literackim,
a w szczególności nad chińszczyzną. Czynił zaś to tern chętniej, że inne
zajęcia, przynoszące zyski bezpośrednie, były u samuiajów w pogardzie,
więc zakazane. Tak z kolei buszi opanował życie umysłowe i stał się
całkowitym twórcą pojęć obyczajowo-towarzyskich i kulturalnych swo
jego narodu. Duch Buszido zaczął następnie w nowych warunkach od
działywać na cały naród, który wytworzony kodeks etyczny uważa coraz
więcej za swoją własność, zmieniając zgodnie z potrzebami czasu nie
które wyobrażenia mniejszej wartości zasadniczej.
Najgłówniejszymi przykazaniami etyki japońskiej pozostały: lojal
ność i miłość synowska. W Chinach miłość synowska pierwsze zajmuje
miejsce, w Japonii lojalność. Piosnka powiada, że choćby morze wyschło,
agory popękały, nie wolno sprzeniewierzyć się swojemu panu. Idea patryotyzmu łączy się w Japonii najściślej z ideą lojalności.
Najnowszym elementem, oddziaływującym na duszę Japończyka,
jest chrześcijanizm. Można przypuszczać, że odegra on swoją rolę w ten
sposób, iż nada pewne zabarwienie rodzimym wierzeniom szintoistycznym podobnie, jak to uczynił konfucyanizm i buddyzm. Reskrypt cesar
ski w sprawie wychowania, wydany przez obecnie panującego mikada,
kreśli najlepiej dzisiejszy nastrój etyczny Japończyków. Brzmi on, jak
następuje: „Jest mojem pragnieniem, ażeby nasi poddani oddawali winną
miłość rodzicom, braciom i siostrom. Mąż i żona niechaj jednoczą się
w harmonii, a przyjaciele w wzajemnej szczerości. Niechaj każdy stara
się o wstrzemięźliwość i prawość w postępowaniu. W stosunku do ogółu
powodujcie się miłością człowieka. Rozwijajcie zdolności umysłu i do
skonalcie się w cnocie. Starajcie się o dobro publiczne przez dobre
dzieła społeczne. Szanujcie ustawy zasadnicze i prawa narodowe. W ka
żdym kierunku według najlepszych sił wykonywujcie służbę publiczną
i bądźcie dobrowolnie odważnymi w każdej potrzebie ojczyzny. Wszel
kimi sposobami wspomagajcie powodzenie rządów cesarskich, które są
trwałe na niebie i na ziemi. W ten sposób będziecie nie tylko wiernymi
poddanymi i dobrymi obywatelami, ale zarazem objawicie najlepsze tradycye własuych praojców“. Baron japoński kończy ciekawą swoją cha
rakterystykę zapewnieniem, iż ojczyzna jego, dążąc do najwyższego po
stępu, unikać będzie zatargów z najlepszymi ideałami innych narodów
gdyż każdy Japończyk pragnie zachować harmonijne stosunki z całą,
idącą do postępu ludzkością.
Streścił Dr. Michał Janik.
— 149
Recenzye i sprawozdania
J C. Ewald Falls. Beduinen-Lieder der libyschen Wüste. Gesam
melt, erstmalig herausgegeben und übersetzt von... Cairo 1908, str. 240.
Cena 9 mk. (Z licznymi obrazkami).
Ewald Falls jest towarzyszem robót księdza K. M. Kaufmanna
z Frankfurtu nad Menem, który niedawno odkopał kościół św. Menasa
w pustyni mareockiej, przez co położył wielkie zasługi około archeo
logii pierwszych wieków chrześcijaństwa w Egipcie. Zbiór niniejszy obej
muje sto pieśni i sto oderwanych zdań poetyckich (t. zw. ranauat).
Po tekście niemieckim, nieco ciężkim i niezdarnym, -- inoże dlatego, że
autor silił się o dosłowność, — następuje tekst arabski. Nie tak wyglą
dać powinno ściśle naukowe wydawnictwo, które domaga się uważnej
tran skrypcyi, oddającej wszelkie odcienie wymowy; arabskie czcionki
są tu zbędne 1 niewystarczające, boć to tylko rodzaj stenografii, z wy
puszczeniem samogłosek i literackieml odmiankami. Ale autora nie stać
było na trudy ściśle naukowej metody, kazał więc sobie pieśni spisywać
arabskim przyjaciołom. W przedmowie Ewald Falls tłómaczy, że transkrypcyi dokładnej nie mógł podjąć chociażby z powodu kairskich sto
sunków drukarskich. Istotnie są one jeszcze bardzo niedoskonałe książka wygląda niebrzydko, ale dziwnie droga i w tekście arabskim
strony pomieszane. Jedna chyba tylko drukarnia francuskiego instytutu
Archeologicznego stoi na wyżynie Europy i to najlepszych naszych
oficyn, ale tam widocznie nie miał autor dostępu. Bądź jak bądź, dzieło
Ewalda Fallsa nie jest bez wartości, może zająć i o znamicfnach beduińskiej poezyi rzetelnie pouczyć.
Tad. Smól.
Dr. Erich Berneker. Slavisches, etymologisches Wörterbuch. Miklo
sicha etymologiczny słownik języków słowiańskich dawno już wyczer
pany, więc potrzeba nowego była już z tego powodu nieodzowna; po
czyniła zresztą lingwistyka słowiańska w ostatnich 25 latach niemałe po
stępy, wobec których słownik Miklosicha musi do pewnego stopna być
uważany za przestarzały. Słownik prof. Bernekera wychodzi zeszytami
5-arkuszowymi, których dotąd pojawiło się, o ile nam wiadomo, dopiero
dwa. Całość ma objąć około 125 arkuszy. Zeszyty, które się pojawiły,
czynią jak najlepsze wrażenie, a sądząc z nich i znając tak gruntowną
naukę autora, jak i jego zdolności, jesteśmy pewni, że i całość wypadnie
jak najlepiej.
Słownik poprzedzają uwagi wstępne, które nas obznajamiają
z zakresem pracy i sposobem jej przeprowadzenia, tudzież skrócenia,
jakich autor używa, przytaczając źródła.
Szczegółowo omówimy dzieło, gdy wyjdzie całość, narazle zazna
czamy tylko pojawienie się dwu pierwszych jego zeszytów, które, jak
już powiedzieliśmy, czynią jak najlepsze wrażenie i wskazują, że język
polski znajdzie w tern dziele należyte uwzględnienie.
Zanim wydrukowaliśmy słowa powyższe, pojawił się trzeci zeszyt
omawianego dzieła równie dobry, jak poprzednie. Autor korzysta obficie
i z dzieł naszych uczonych. Z nazwiskami Brucknera, Baudouina, Kar
łowicza, Krćeka, Kryńskiego, Rozwadowskiego i wielu Inneml spotykamy
się co chwila.
S. Matusiak.
— 150 —
Recenzye i sprawozdania
Edward König. Ahasver „der ewige Jude" nach seiner ursprüngli
chen Idee und seiner literarischen Verwertung betrachtet von... (Gütersloh,
1907, Druck und Verlag von C Bertelsmann, 8", str. 74).
W książce swej stara się E. König, profesor uniwersytetu w Bonn
dotrzeć do źródła, z którego powstało opowiadanie o Żydzie wiecznym
tułaczu. Alias wer miał być jednym z tych żydów, którzy najbardziej
domagali się wypuszczenia na wolność Barabasza, a skazania na śmierć
krzyżową Chrystusa; miał brać żywy udział w naigrawamu się z mę
czonego Chrystusa i był pod krzyżem aż do ostatniej chwili. Później
jednak nie mógł już wrócić do swoich, do Jerozolimy, lecz w mysi po
wiedzenia Chrystusa musiał wiecznie błądzić po całym świecie. Wydana
wr 1602 w mieście Leydzie nakładem Krzysztofa Creutzera, książka, ktoia
po raz pierwszy podaje w druku to opowiadanie, przynosi między innemi
wiadomość, że ostatni raz widziano Żyda wiecznego tułacza w Hamburgu,
1542 r Miało z nim wtedy rozmawiać grono uczonych, przed ktorem
skarżył się Ahaswer na swój los nieszczęśliwy, opowiadając dziwne ko
leje-swego długiego życia.
Trudno tu streszczać zwięzłe a w treść bogate wywody prof. Koniga który opiera się na obszernej literaturze dotyczącej tego przed
miotu, uwzględniając zarazem najrozmaitsze wersye tego samego wątku.
Na jedno tylko zwrócę uwagę.
König, przystępując do swej analizy, zastanawia się przedewszystkiem nad tern, czy historya Ahaswera jest podaniem (Sage), czy mi
tem (Mythus) i rozróżnia wyraźnie te dwa pojęcia. I odanie jest to
opowiadanie, przywiązane do jakiegoś rzeczywistego zdarzenia, miejsca
lub bohatera; mit zaś jest to opowiadanie, w ktorem z góry juz peis o n i f i k u j e się jakąś myśl lub i d e ę, bez oglądania się na fakty rze
czywiste, a nawet wogóle na prawdopodobieństwo.
. Mieczysław Treter.
Materyały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne, wydane
staraniem komisyi antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie.
Tom X. (Z 35 tablicami ilustracyjnemi i 13 rycinami w tekście). W Kra
kowie 1908, 8° 344).
.
Z działu antropologicznego mamy w tym tomie tylko jedną pracę,
a mianowicie Przyczynek do antropologii dzieci chrze
ścijańskich i żydowskich na Ukrainie p. J. i alko-Hryncewicza Praca to ściśle umiejętna. Daleko liczniej reprezentowany jest dział
archeologiczny. Mamy z tego działu prace: p. J- Czarnowskiego. Wy
kopaliska Miechowskie (w guberni Kieleckiej); p. Wandalina
Szukiewicza : P o s z u k i w a n i a archeologiczne w Królestwie
Polskiem , Grodzisko w Strodow.e w powieP>"
czowskim, gminie Chroberz, gubernn Kieleckiej
wreszcie Wiktora Kuźnicza: Zabytki przedhistoryc z n e: z W i k o w i c pod Krakowem. Wszystko to prace cenne umiejętn e na.
pisane i Opatrzone wybornemi illustracyam. w^°pa7,ch’
sïcznych pamiątek (wielokrotnie bardzo ciekawych), tudziez planami sy
tuacyjnymi i mapami.
151 —
Kecenzye i sprawozdania
Prac etnograficznych mamy tylko trzy, ale zajmują one i tak po
łowę tomu. Znana dobrze i dobrze zapisana na polu etnografii naszej
p. Helena Windakiewiczowa pomieściła bardzo dobrze napisaną i cenną
pracę: Katalog pieśni polsko-morawskich. Drobiazg p. Fran
ciszka Gawełka: Czarownik w Rzą eh wy w powiecie brze
skim doskonale się przedstawia. Młodemu autorowi, który znany jest
dobrze naszym Czytelnikom z prac swoich, pomieszczanych w Ludzie,
udało się wydobyć od wieśniaka, uchodzącego niegdyś za czarownika, ksią
żeczkę, trzymaną przez niego w tajemnicy, książeczkę tę odpisać i wy
dać. Niewielka ta rzecz zawiera 45 różnych wierzeń i zabobonów ludo
wych, które szczęśliw/ wydawca zestawia ze znanymi już z innych źró
deł etnograficznych. Resztę działu etnograficznego zajmuje praca p. Ale
ksandra Saloniego: Lud rzeszowski, która wyszła także w osobnej
odbitce, o której też osobno pomówimy.
S. Matusiak.
Adam Antoni Kryński. Języki słowiańskie, ich rozwój i stosunki
wzajemne. Wykład wstępny w Uniwersytecie lwowskim dnia 7-go maja
1908. Lwów 1908, 8 okt. str. 16.
Prof. Kryński, zasłużony dobrze około naszego języka i literatury
i znany z tych zasług powszechnie, objął po śp. Kalinie, tyle zasłużonym
na różnych polach i nieodżałowanym założycielu naszego Towarzystwa
i pisma, katedrę języków słowiańskich w Uniwersytecie lwowskim i dnia
7-go maja zeszłego roku wygłosił w nim pierwszy swój wykład, który
ogłosił także drukiem i który właśnie mamy przed sobą. Tytuł wskazuje
dokładnie treść broszury i kto tych spraw nie zna, a chce je poznać,
znajdzie w tej broszurce objaśnienie z pierwszej ręki.
Z poglądami autora, opartymi na wszechstronnej i gruntownej zna
jomości przedmiotu najzupełniej się godzimy. Nawet w tych kwestyach,
które uchodzą za sporne, poszedł prof. Kryński naszem zdaniem za najlepszem zapatrywaniem. Do takich kwestyi należy np. kaszubszczyzna,
z której czynią niektórzy na gwałt osobny język słowiański, a którą prof.
Kryński wraz z wielu innymi znawcami języków słowiańskich, słusznie
naszem zdaniem uważa za „narzecze“ polskie (str. 11). Zwracamy tylko
uwagę na nieszczęśliwie ustylizowane zdanie na str. 4: „język polski
z kaszubskim', które mógłby ktoś opacznie zrozumieć i myśleć, że prof.
Kryński uważa kaszubszczyznę za osobny jakiś język słowiański, a nie
za narzecze polskie, jak to wyraźnie zaznacza (str. 11). Co do nieusta
lonych dotąd nazw niektórych języków słowiańskich, dobrzeby było na
szem zdaniem, gdybyśmy je w nauce polskiej ustalili. Wydaje się
nam mianowicie, że dobrzeby było, gdybyśmy poszli za przykładem prof.
Kryńskiego i zdecydowali się nazywać język, który jedni nazywają starobułgarskim, drudzy starocerkiewnym, inni starosłowiańskim, raz
na zawsze starosłowiańskim. Dobrzeby także naszem zda
niem było, gdybyśmy się pozbyli pstrokacizny i niedokładności nazw:
wielkoruski, moskiewski, małoruski, rusiński, ukraiński, a używali
całkiem dla nas jasnych i w poczuciu językowem narodu ustalo
nych: rosyjski (zam. wielkoruski, moskiewski) i ruski (zam. mało-
— 152 —
Recenzye i sprawozdania
ruski, rusiński, ukraiński). Zamiast nazwy poniekąd ustalonej „język połabski“, używają niektórzy nazwy „język, załabski", zdaje nam się, nie
słusznie, gdyż tak zwani „Połabianie“ mieszkali z jednej i drugiej strony
Łaby i prędzej mogliby się zwać z naszego punktu widzenia ZaodrZa
nami, aniżeli Załabianami. Skoro już takimi zajmujemy się drobiaz
gami,to nadmienimy jeszcze, że wolelibyśmy wyrażenie „wyróżnienie się ,
„wyodrębienie się lub wyosobnienie się języków słowiańskich“, aniżeli
„zróżniczkowanie się języków słowiańskich“, które nas razi, może zresztą
tylko dlatego, że do niego nie nawykło nasze mazurskie ucho. Nie
wiemy także, czego to ucho bardziej nie lubi, czy pisowni Marja, Zofja,
czy wyrażeń germańskich „cecha“, cechuje się“, nie dlatego, że germań
skie, ale dlatego, że mamy piękne i doskonałe wyrażenia swoje, jak
znamię, własność, przymiot, znamionuje się, odznacza
s i ę i t. d., a zarzucamy je dla tamtych bez żadnej przyczyny. Szan. Pro
fesor używa jednych i drugich wyrażeń (str. 6 i 7), ale widocznie woli
także znamię od cechy, skoro na str. 7. mamy „znamiona (cechy) .
S. Nlatusiak.
Dr. Franciszek Krćek. Teorya Peiskera o niewoli prasłowiańskiej
w świetle krytyki. We Lwowie 1909. 8., str. 20. (Odbitka z „Kwartał
nika historycznego R. XXII. zesz. IV.).
Znany uczony niemiecki J. Peisker w obszernej pracy „Neue For
schungen zur Social- und Wirtschaftsgeschichte der Slaven“, której do
tąd pojawiła się część 1. (o 243 stronach) usiłuje dowieść, że pierwotne
dzieje Słowian to jedna wielka pierwotna niewola, wychodząca jużto od
ludów wschodnich uraloałtajskich, jużto z zachodu od ludów germań
skich, skutkiem której to niewoli zatracili Słowianie przedsiębiorczość,
ducha wojowniczego, pragnienie wolności, nawet pojęcie wolności i t. d.
Ponieważ wywody Peiskera są natury językoznawczej, więc tylko języznawcy mogą o niej sąd wydać, a z naszej strony nikt się tak do tego
nie nadawał,"jak prof. Krćek, którego gruntowna wiedza językoznawcza
dobrze jest zagranicą znana (lepiej, z żalem trzeba powiedzieć, aniżeli
w kraju). Prof. Krćek, uwzględniając zdanie o tej pracy obcych uczonych,
a w szczególności czeskich, tudzież poddawszy wywody Peiskera własnej
analizie, stwierdza w sposób przekonywujący, na jak kruchych i nieuza
sadnionych podstawach opierają się wywody Peiskera o tej prasłowiań
skiej niewoli. Dobry to znak, że historycy nasi, którzy dawniej nieraz
tern grzeszyli, że bezkrytycznie przyjmowali takie teorye z zagranicy,
obecnie zwracają się o zdanie do własnych kompetentnych badaczy.
S. Matiisiak.
Regina Lilientalowa. Święta żydowskie w przeszłości i teraźniej
szości. Z 20 tablicami. Kraków 1908, 8°, str. 98.
P. Lilientalowa znana nam dobrze z wybornych prac folklorysty
cznych i z Wisły i z naszego Ludu i z wydawnictw krakowskiej
Akademii Umiejętności. Prace te poświęcone są ludoznawstwu żydow
skiemu, które niestety tak mało u nas ma znawców, pracowników i lubowników, a odznaczają się bezpośrednią, głęboką znajomością przed-
— 153 —
Recenzye i sprawozdania
miotu wielką obfitością ważnych z pierwszej ręki pochodzących faktów.
Szan. Autorka zna także dobrze dotyczącą literaturę zagraniczną
i swojską, a nadto wybornie folklorystykę słowiańską, która niemało
ma faktów stycznych lub paralelnych z folklorystyką żydowską, a to
wszystko czyni prace jej nie dyletancko - kobiecemi, lecz prawdziwie
naukowemi.
Te same znamiona ma i praca niniejsza, która jest osobnem od
biciem z t. XLV. Rozpraw wydz. filologicznego Akademi Umiejętności
w Krakowie. Jest to dopiero pierwsza część pracy, poświęcona trzem
głównym świętom żydowskim, „pielgrzymim“ (szalosz regalim): Pesach,
Szabuoth i Sukoth, dalsza więc część czy części obejmią inne rodzaje
świąt żygowskich. a mianowicie święta o wybitnie religijnym charakterze:
Rosz-Haszana, Tomkippur i święta historyczne, świeckie: Purim, Chankę.
Jeżeli części dalsze będą tak opracowane, jak pierwsza, zyska literatura
nasza dzieło jedyne w swoim rodzaju i niepospolite.
Trzy główne święta żydowskie zowią się „pielgrzmienri“, gdyż po
dług późniejszych wyobrażeń odnoszą się do wędrówki żydów z Egiptu
do Ziemi obiecanej. Pesach mianowicie obchodzi się na pamiątkę wy
zwolenia z niewoli egipskiej, Szabuoth na pamiątkę otrzymania Za
konu na górze Synai, a S ukoth jest świętem szałasów, pamiątką prze
bywania Żydów na puszczy. Ale ten charakter tych świąt, jak Autorka
zgodnie z innymi utrzymuje i wykazuje, jest późniejszy, pierwotnie zaś
były to święta złączone organicznie z rolniczemi zajęciami ludu izrael
skiego. P e s a c h było mianowicie dziękczyniłem świętem wiosny, Szaobuoth świętem żniw, Sukoth wreszcie świętem zbiorów jesiennych.
Oprócz naukowych wywodów dotyczących tej sprawy podaje Szanowna
Autorka ceremoniał tych świąt, tudzież zwyczaje i obyczaje, które się
z niemi łączą. Ta część pracy dla folklorystyki oczywiście najważniejsza
i dobrzeby było, żeby jeszcze szczegółowiej i barwniej była traktowana.
Dobrze się też np. stało, że Szan. Autorka nie pominęła wycinanek, któ
rych dokonuje dziatwa żydowska dla ozdobienia domów swych i bożnic
w święto Szabouth. 20 tablic tych wycinanek (niektóre są kolorowe)
stanowi prawdziwą ozdobę tej pracy i ze względu na sztukę ludową jest
pierwszorzędnej wartości. Nie wiadomo, co w tern bardziej podziwiać,
czy rozmaitość i oryginalność pomysłów, czy naiwność i misterność
wykonania.
Dalszych części tej niezwykłej rozprawy oczekujemy z niecier
pliwością.
S. Matusiak.
„Gryf“ pismo dla spraw kaszubskich poczęło wychodzić w Ko
ścierzynie w Prusach zachodnich (Berent WPR.) od listopada 1908
pod redakcyą Dra Majkowskiego. Pismo poświęcone przedewszystkiem sprawom społecznym i kulturalnym na Kaszubach, ale ma także
i dla folklorystyki niemałe znaczenie, gdyż każdy zeszyt zawiera wiele
materyału folklorystycznego w gwarze kaszubskiej, a nawet artykuły lu
doznawcze. W zeszycie 1. mamy np. wyborne powiastki: Wilk i jego
podfresztek, Ożołmnierzuiżedze (żydzie), Czymu zajk
— 154 —
Recenzye i sprawozdania
(zając) nie źre mięsa, a nadto w powszechnej polszczyźnie roz
prawkę z ilustracyami: Chaty podcieniowe w Skórzewie,
przyczynek do historyi budownictwa ludowego na Kaszubach. W zeszy
cie U. z niepisanej literatury kaszubskiej mamy powiastki: O głupym,
co strachu nimnioł, O głupym, co prińcesę dostał, a nadto
obrazek z Kaszub: Nigde do zgubę nie przyńdą Kaszube, na
pisany w powszechnej polszczyźnie, ale pełno w nim wyrażeń i zwrotów
kaszubskich. Pismo sprawia dobre wrażenie i godne szerokiego rozpo
wszechnienia. Abonament ćwierćroczny z przesyłką wynosi 165 mk.
S. Matusiak-
155 —
