3643c658e747c7ec23ba153196635922.pdf

Media

Part of Z Jaworza na Ślązku austyackim / Lud, 1909, t. 15

extracted text
Opisy i notatki

__________________

ziemi była, a to we 100 lat, bo jest w aktach dawnych,
że była 1713 r. dnia 26 Julia, a teraz była 1813. 26.
Augusta, a to we sto lat.
W przytomności naszej: Józef Pawłowski, burmistrz
miasteczka Muszyny.

Sądząc z opisu, przyczyną tej powodzi były nie tylko zwy­
czajne zmiany atmosferyczne, ale, jak się zdaje i przyczyny na­
tury kosmicznej. Owa woda „nie tak z dyszcza jak z pod ziemi
buchająca“, owe potoki deszczu tak zimnego, „że ledwie wy­
trzymać było“, przypominają naprawdę coś z opisu potopu biblij­
nego, kiedyto „przerwały się źródła i przepaści“ także, jak przy­
puszcza hypoteza naukowa, wskutek zbliżenia się komety do
ziemi. Ciekawem by było zbadać, czy i gdzieindziej w Europie,
nie zauważono podobnych zjawisk w owym czasie, łącznie ze
zjawieniem się komety. A wtedy wierzenie ludu, że kometa jest
zapowiedzią klęski, lub, „że co dziwnego“ ma się stać na świę­
cie“, straciłoby coś trochę swej cechy zabobonu. Mógłby kto
przypuścić, że ów szczegół o wybuchającej wodzie z pod ziemi,
w opisie burmistrza, jest objawem pewnej sugestyi i reminiscencyi biblijnych, zdaje się jednak, że tej sugestyi tu nie było.
Dwukrotnie powraca do tego szczegółu i znać w tonie wyrażeń
owe silne wrażenie, jakie umysłem jego targnęło na widok
niezwykłego zjawiska przyrody.
Lwów.
Helena Nuzikowska.

Z Jaworza na Ślązku austryackim.
W czasie mego kilkutygodniowego pobytu w Jaworzu przy­
glądnąłem się nieco bliżej tutejszemu ludowi i zanotowałem
niektóre szczegóły z jego życia, które niniejszem podaję.
Lud tutejszy, pozostając w częstych stosunkach z ludno­
ścią pochodzenia obcego, przeważnie niemieckiego, zatracił już
bardzo wiele ze swej tradycyi, przyjmując obce zwyczaje i oby­
czaje. Mowa skażona licznemi przymieszkami z języka niemiecdiego, czeskiego i t. p. Gościnność jest tu mniejsza niż u nas.
Przechodzący pozdrawiają się wzajemnie: „Zostaną z Bogiem“,
„z Panem Bogiem“ odpowiada pozdrowiony. Wśród ludno— 69 —

Opisy i notatki

ści rozróżnić można trzy niejako klasy: najbogatszych, zwanych
siedlakami, posiadających od 20—50 morgów i więcej, mniej­
szych gospodarzy i wreszcie zarabiających na utrzymanie już to
w oddalonym o milę Bielsku, już też w pobliskiej wsi, Jasie­
nicy, w fabryce mebli. Nabiał i inne produkta spożywcze za­
noszą na targ do Bielska. Mężczyźni zatracili już od dawna
stroje narodowe; zachowały je tylko kobiety. Zwyczajnym stro­
jem mężczyzny są buty z cholewami, ciemne ubranie i kapelusz
z szerokiem rondem (zob. ryc. 1 i 2). W niedzielę zamiast butów

i.
wdziewają sznurowane trzewiki, czarny surdut, kołnierzyki i kra­
watkę. (zob. ryc. 3 i 4); zarost przeważnie golą O ile strój męż­
czyzn nie przedstawia dla nas wielkiej wartości, o tyle uderzają
swą oryginalnością stroje kobiet. Długie, po kostki mniejwięcej sięgające spódnice, barwy tabaczkowej, obszyte są dołem
szeroką wstążką niebieską. Do spódnicy przyszyty jest „żywotek“, rodzaj naszego gorsetu, z niskiem wycięciem na przodzie,
bez zapięcia. Wzdłuż brzegów biegnie szeroka na dwa palce
taśma szychowa zakrywając w ten sposób całe „ramiączka“;
prócz tego przechodzi ona zwykle przez środek pleców, dzieląc
żywotek na dwie równe części; u góry ścięta jest w kształcie
klina. Miejsca wolne na plecach wypełniają złote lub srebrne
— 70

____________ ____________ Opisy i notatki_____

hafty w formie kwiatów, wysadzane drobniutkimi koralikami
(zob. ryc. 5 i 6). Koszula (kabatek) bez krezy, z wyszywanym
kołnierzykiem, rękawy krótkie, po łokcie, z wymijanemi szerokiemi oszewkami,— przypominającemi krezy — tworzą obszerne
„pufy“ (ryc. 5 i 6). W warkocz wpleciona szeroka wstążka nie­
bieska lub modra (zob. ryc.); każda kobieta przepasana jest
wstążką spadającą aż do kostek; wstążki te mają prawdopo­
dobnie zakrywać szwy łączące żywotek ze spódnicą; bardzo
często noszą dziewczęta fartuszki kolorowe (zob. ryc. 5, 6 i 9).
Materyą używaną na żywotki jest czarny lub granatowy plusz.
W dnie robocze noszą żywotki z ciemnego sukna, mniej ozdobne
(zob. ryc, 7 i 9). Mężatki zamiast warkocza, zwijają włosy
w pukiel, objęty czepkiem spadającym na czoło. Korale pod
szyją spotyka się rzadko.

Wesele w Jaworzu ').
Młodzi poznają się, podobnie jak to i u nas bywa2), naj­
częściej w polu przy pracy, w drodze do kościoła, na odpu­
stach, zabawach i t. p. Ody kawaler jest już pewny, że dziew­
czyna „ma się ku niemu“, poczyna chodzić do niej na „zality“3), zaprasza ją, zwłaszcza w dni świąteczne na napitek,
podczas czego proponuje jej swe zamiary małżeńskie. Znajo­
mość ich nie może się długo ukrywać i w jak najkrótszym
czasię winien starający sie o rękę dziewczyny wysłać kogoś ze
znajomych na „wywiady“ do jej rodziców4). Wysłany na wy-

') Wł. Siar... Wesela włościan z okolic Sobkowa i Chmielnika.
Kielce 1871. Bogdanowiczowa. Wesele wiejskie. Wisła VII. s. 687. — Ks.
Adolf Pleszczyfiski. Wesele Litwinów Wielofiskich. Wisła VII. s. 803. Toż
VIII. s. 114,419. — Konst. Rayski. Zwyczaje weselne w Białej Błotnej
Wisła VII. s. 736. — Jan Sembrzycki. Wesele na Mazurach. Wisła VII.
s. 87. — Tenże IV. s. 799. Wójcicki Kaz. Archiwum domowe. Warszawa
1856. s. 433. K. Kaczmarkczy. Wesele w Przyborowie. Lud XIV. s. 253.
Gołębiowski Łuk. Lud Polski, jego zwyczaje i obyczaje. Warszawa 1830.
s 218 i n., 236 i n. Prócz zacytowanych, cały szereg obrzędów weselnych,
w każdym niemal tomie po kilka, u Kolberga.
*) Fr. Gawełek. Wesele staroświeckie w Radłowie. Lud. XIII. s. 313,
3) Wisła. VII. s. 274. — Wójcicki Kaz. Zarysy domowe t. III. s. 282.
Warszawa 1842.
4) Kolberg. Krakowskie II. s. 2\ — Tenże. Poznańskie 1. s. 179.

— 71

Opisy i notatki

wiady reprezentuje w tym razie konkurenta: z jego przyjęcia
wnioskują o przychylności dla młodego. Jeśli go przyjęto uprzej­
mie i traktowano z życzliwością, udaje się młody we czwartek1)
w towarzystwie rodziców na „zmowy“ 2), biorąc ze sobą naj­
częściej ćwiartkę piwa i litr wódki; bogatsi zamiast piwa przy­
noszą pewną ilość wina. Napiwszy się wspólnie, rozpoczynają
starzy wesołą rozmowę, podczas gdy narzeczeni usiadają skro­
mnie gdzieś w kącie izby, najczęściej koło pieca i rozmawiają
po cichu. „My se popijmy, a oni (t. j. narzeczeni) niech se

2.

dziwają“ odzywa się głos któregoś ze starszych, raczących
się wesoło piwkiem.
Uczta trwa do późnego wieczora. Wreszcie zabierają głos
jeden z przybyłych i rozpoczyna oracyę na temat stworzenia
‘) Kolberg. Kujawy I. s. 296. — Tenże. Poznańskie I. s. 171. — Ina­
czej. Poznańskie II. s. 80. — Gołębiowski. Lud Polski, s. 29. — Federowski Michał. Lud Białoruski t. I. s. 279. Kraków 1898. - Poznańskie
III. s. 166. — Tenże inaczej. Poznańskie III. s. 187, 191, 201.
2) Wisła. VII. s. 278. — Jan Świętek. Lud. Nadrabski. Str. 134. —
Kolberg. Kujawy III. cz. I. s. 150 i n. Kolberg. Krakowskie cz. II. s. 10.
Poznańskie I. s. 201, 203, 225, Poznańskie II. s. 96, Poznańskie III. s. 53
h. — Gołębiowski. Lud Polski, s. 75.

— 72 —

Opisy i notatki

pierwszego człowieka, któremu Pan Bóg przysłał za towa­
rzyszkę kobietę, Ewę, aby rozweselała jego życie, „bo nie dob­
rze jest człowiekowi samemu“ ; w dalszym ciągu przytacza sze­
reg przykładów z pisma świętego w końcu wskazując na
młodzieńca wyjawia cel przybycia. Ojciec narzeczonej wypytuje
się, ile młody dostanie gruntu, koni, krów, jakie jego prowa­
dzenie się w domu i poza domem i t. p., a gdy się rodzicom
narzeczonej spodoba, zawierają zaraz przy świadkach ugodę co
do przyszłego małżeństwa, poczem spisawszy akt przedślubny
załatwiając go notaryalnie. Syn, prócz gruntu, dostaje zazwyczaj
i narzędzia gospodarcze, do uprawy roli potrzebne, dziewczyna
zaś na „wywianek“: krowę, świnię, pościel i narzędzia ku­
chenne. W piątek udają się młodzi do fararza (proboszcza)
„na naukę“, lub jak się często wyrażają, idą „po kartkę“,
(w Radłowie mówi się: „idą na pacierze“. Zob. Wesele w Rad­
łowie). Za zapowiedzi wraz z protokółem płacą 4’50 K. Czas
od piątku do niedzieli, t. j. do ogłoszenia pierwszej zapowiedzi,
upływa zazwyczaj na niecierpliwem wyczekiwaniu, tembardziej,
że koledzy i koleżanki nowożeńców, naśmiewają się z nich:
„a też ty tam spadniesz z ambony a ja nadstawię fartuch, abyś
się nie strzaskała, albo: nie leć ta prosto na mnie, jak spad­
niesz z ambony“ i t. p. Przed każdą zapowiedzią udają się
młodzi do fararza na katechizacyę. Dzień przed ślubem
przystępują do spowiedzi. Przygotowania do wesela czynią
obydwie strony 1j. Młoda otrzymuje od swych drużek masło,
ser, kurczęta a często także i naczynia kuchenne2). Muzykę za­
mawia pan młody. Tak żenich, jak i młoducha muszą zmówić
sobie starostę, każda strona swego3). Już na tydzień lub
dwa przed weselem starostowie imieniem rodziców młodych
zapraszają gości na wesele 4). Na trzy lub cztery dni przed ślu
bem posyła się zaproszonym placki dla upewnienia się, ilu go­
ści weźmie udział w weselu, i jakie wobec tego czynić przygo­
towania; ci bowiem, którzy placków nie przyjmą, nie zjawią
się też na zabawie weselnej. Młoda posyła żenichowi kołacz

*) Kolberg. Krakowskie II. s. 28.
2) Wójcicki. Archiwum domowe s. 436. — Lud. XIII. s. 315.
3) Kolberg. Kujawy. I. s. 263 i 281.
*) Kolb. Poznańskie. III. s. 166. — Tamże inaczej s. 187, 191, 201

— 73 —

Opisy i notatki

a na wierzchu tegoż, bukiet biały do boku *); żenich przynosi
kołacz narzeczonej i druchnom. Rano, w dzień wesela, przy­
chodzą drużbowie wraz muzyką do młodego, gdzie zastają już
licznie zebranych gości ze starostą na czele. Ilość drużbów
jest względna; najczęściej bywa ich dwóch zmawia ich młody.
Po dłuższej zabawie zabiera głos starosta *2), dziękując imieniem

3.
młodego za wychowanie i opiekę nad synem ; prosząc o bło
gosławieństwo, podaje za przykład starego Tobiasza wysyłają
cego syna w świat i udzielającego mu błogosławieństwa. Prze
*) Inaczej. Kolb. Krakowskie. II. s. 13.
2) Kolberg. Sandomierskie. I. s. 29.

— 74 —

Opisy i notatki

mowa kończy się błogosławieństwem i pożegnaniem syna z ro­
dzicami oraz z resztą rodzeństwa. Przed odejściem z domu
zagra muzyka „Kto się w opiekę“, poczem wszyscy udają się
do młodej. Tu zastają drzwi zamknięte 1). Starosta podchodząc
ku drzwiom poczyna silnie stukać a gdy to nie pomaga zwraca
się do ukrywających się za drzwiami z prośbą; coście za
jedni? odzywa się ktoś z wewnątrz2); sąśmy biedne ludzie;
skąd przychodzicie? z daleka;
czego chcecie? szukamy
ciepła! puszczajcie 1 Nie znamy was, bo krzyczycie i hała­
sujecie jak „chahary“. Dyć my są porządne ludzie, bo przy­
chodzimy w biały dzień; puszczajcie! A toż ich puścić
odzywa się inny głos poznać co warci. Na to hasło rozstępują się drzwi przed przybyłymi i ukazuje wnętrze izby pu­
stej, aczkolwiek stoły zastawione bogato pieczywem, udekoro­
wane wódką i piwem. Kobiety schroniły się przed przybyłymi
do komory. Goście raczą się z chciwością wódką i piwem, za­
jadają kołacze i rozmawiają wesoło; tylko żenich nie mówiąc
nic do nikogo, zbliża się do starosty i szepcze mu do ucha.
Wówczas ten prosi starostę młoduchy „na słowo“. Wskazując
na bukiet żenicha prosi, by mu poszukał dziewczyny z takim
samym znakiem, jak ten, który widzi. Starosta wyprowadza z ko­
mory małą dziewczynę; to jest za młoda, brzmi protest
żenicha3); przyprowadza większą; „ta będzie dla drużby“
odzywa się młody4). Za trzecim razem przynosi starosta
na talerzu nakrytym białą chustką wianek zielony z białą wstą­
żeczką; „ładne to jest, tylko kieby to było żywe“, odzywa
się młody, poczem bierze bukiet i przypina go sobie do
boku kładąc w jego miejsce monetę srebrną jako nagrodę za
wieniec. Talerz wraz z pieniądzem odnosi siarosta do komory,
poczem przyprowadza stamtąd młoduchę i oddaje ją żenichowi.
Teraz przemawia do młodych5), wskazując na ciężkie obo­
wiązki małżeństwa, wzywa do zgody i miłości; w dalszym
ciągu zwraca się do rodzeństwa młodej, zachęca do posłuszeń­
stwa rodzicom ; wreszcie daje przestrogę drużkom :
’) Inaczej Świątek, s. 137. — Gołębiowski s. 47.
2) Tak samo. Świątek, s. 137. — Inaczej Gołębiowski, s. 47.
3) Zob. Lud. XIV. s. 256.
4) Podobnie. Świątek, s. 139.
B) Kolberg. Kujawy. I. s. 285.

— 75 —

Opisy i notatki

„Każdej godziny panienki czujcie
Na wesele się gotujcie!
Oblubieniec idzie.
Która gotowa, olej w lampie ma,
Z oblubieńcem pójdzie“.

Tu przypomina owo zdarzenie z ewangelii o dziesięciu
pannach, z których pięć mądrych, zamiast czekać z płonącemi
lampami na oblubieńców, posnęły. Po przemowie starosty za­

biera głos drużba1) lub który z gości; następuje błogosławień­
stwo młodej pary 2) i pożegnanie się z kolegami i koleżankami,
przyczem nie obejdzie się bez płaczu. Muzyka, która aż do tej
chwili milczała, poczyna teraz wygrywać wesoło. — Druchny
przybrawszy drużbów w czerwone bukiety (każdy drużba ma
dwie „wońki“, tj. bukiety przy boku przypięte obok siebie, lub
jeden na bluzce a drugi na kamizelce ; podobnie i pan młody
ma dwa bukiety: jeden, który dostał od narzeczonej wraz z plac*) Kolberg, Poznańskie. III. s. 167.
2) Kolberg, Krakowskie. II. s. 18 i 37. Tenże. Poznańskie 1. s.
181. — Gołębiowski s. 60 — Lud XIV. s. 257.

— 76 —

Opisy i notatki

kiem jeszcze przed ślubem, drugi przypięła mu najbliższa (zob.
ryc. 10). Starosta ma tylko jeden bukiet. Ozdobą druchny jest
wieniec w formie podkowy, z czerwonych, sztucznych kwiatów,
przypięty do włosów; wieniec młoduchy jest tego samego
kształtu, lecz biały; podobnie, biały kolor, posiada żenich i sta­
rosta ; drużbowie mają kolor czerwony), wsiadają na wozy i cały
orszak wyrusza gromadnie do kościoła na ślub.
Na przedzie wesela jedzie młody w towarzystwie jednego
drużby, za nim postępuje młoda otoczona druchnami, za tymi
muzyka z drugim drużbą, dalej starostowie i goście weselni.
Przy bogatych weselach gra muzyka na mszy ślubnej. Po
otrzymanym ślubie winien młody dać żonie jakikolwiek pie­
niądz, aby się z nią wszystkiem dzielił1). Z kościoła udają
się młodzi do domu na śniadanie a goście do karczmy na za­
bawę2). Zabawa ta przeciąga się czasem i do wieczora, dopóki
w domy nie przygotują obiadu. Około godziny piątej zaprasza
gospodarz na obiad3). Do potraw podawanych na obiedzie,
należą: zupa, nudle (kluski okrągłe zwane u nas knydle), mięso
rosołowe z jarzynami, pieczyste i drób 4). Przy weselach jedno­
dniowych następują po obiedzie czepiny5). Starościna bierze
pod rękę młodą, prowadzi ja do komory, sadza na stołku
i zdejmuje jej z głowy wieniec, kładąc na jego miejsce biały
czepek, z którym jako mężatka, już nigdy rozstać się nie może.
Druchny również zdejmują swe wianki. W ceremonii czepienia
żadnemu mężczyźnie nie wolno brać udziału. Wśród czepin
śpiewają drużki różne pieśni. Kiedy młodej założono już
czepek na głowę, wyprowadza ją starościna z komory a zwra­
cając się do starosty, zapytuje go, czy zna tę kobietę wska­
zuje na młodą czy mu ją oddać i t. p. Starosta bierze młodą
pod rękę i śpiewa:

') Zob. Lud. XIII. s. 320.
s) Kolberg. Kujawy. I. s. 289. — Poznańskie II. s. 104.
•’) Kolberg. Kujawy. I. s. 289. — Tenże. Poznańskie II. s. 104.
4) Kolberg. Kujawy. I. s. 256i 268 Krakowskie. I. s. 45. — Gołę­
biowski. s. 61. Gawełek. Lud. XIII. s. 321. — Kolberg. Poznańskie, III.
s. 176.
B) Obrzędy przy czepinach. Zob. Gołębiowski, s. 104. — Lud. XIII.
s. 322. — Lud. XIV. s. 261.

- 77 —

Opisy i notatki
Jest tu jedna dzieweczka,
Co pozbyła wianeczka.
Ale jest tu młodzieniec,
Co zapłaci za wieniec.

s.
To mówiąc zbliża się do młodego i nadstawia czapkę, by
tenże dał wykupne na „biały wieniec:“ następnie obchodzi
wszystkich wokoło zbierając składki na wieniec dla młodej.
„Najbliższy“, t. j. pierwszy drużba puszcza się z młodą w tany,
poczem oddaje ją młodemu; przy dwudniowych weselach
czepiny odbywają się w drugim dniu po obiedzie. Do piwa
podają kawałki placka, zwane wydziałkami. Wesela odby­
wają się tu najczęściej we wtorek. Każdy, kto stanie pierwszy
do tańca, (czyli jak się mówi u nas, kto chce tańczyć przodek),
— 78 —

Opisy i notatki

musi zapłacić muzykantom, których wynagrodzenie polega tylko
na tern, co sami zbiorą od gości ; za kawałek trwający pięć
do dziesięciu minut płacą mniej więcej 40 hal. , Do rzadkości
należy, aby drużba, stanąwszy przed muzyką, zaśpiewał; muzy­
kanci grają zazwyczaj sami, co im się podoba ; tylko na wy­
raźne żądanie zmieniają kawałek. Zamiast skrzypiec i basetli,
tak powszechnie używanych u nas, posługują się tu instrumen­
tami dętymi. — Po gości, którzy przychodzą później, wychodzi
drużba z muzyką. Poprawiny wesela nazywają się „ucztą i od­
bywają się już to zaraz po weselu, już też w najbliższą, po
weselu następującą niedzielę ’). W całem weselu nie znać tu
tego życia, tej szczerości, co u nas. Na zabawie w karczmie
każdy z gości chcący coś wypić, musi sobie sam zapłacić ; wydziałki rozdają także rzadko.
Tańce weselne.
Z całego wesela najbardziej uderzają swą oryginalnością
tańce.
Niektóre z nich zapisałem i te poniżej w całości
podaję. Do najpopularniejszych należą:
1) polka-tramla, 2) „jager-polka“, 3) żydowska-polka, 4)
damen-polka, 5) szkocka-polka, 6) raźna-polka, 7) walzer-polka,
8) chodzona-polka, 9) krzyżak, 10) ogrodnik, 11) kocurek,
12) dziad, 13) golacz, 14) cygan, 15) lindry, 16) marznica,
17) młynek, 18) liszka, 19) straszak, 20) baran, 21) kozak.
Z przytoczonych jest mi kilka nieznanych i dlatego je mu­
szę pominąć.
Tramla-polka: tańczy się w szybkim takcie. — Jagerpolka: tancerz trzymając dziewczynęj za rękę postępuje „en
avant“, staje w miejscu, wykonuje obrót, poczem tańczą 4 takty
polki i od początku.
Krzyżak: staje cztery pary ; 1. IV. podchodzą pod ręce
1.
II. i 111., przyczem zmieniają miejsca; To samo
11.
III. czyni II. i lik; teraz dziewczęta chwytają się za ręce
IV.
tworząc koło; chłopcy wchodzą w utworzone koło
i tańczą ze sobą kilka taktów. Później to samo wykonują
dziewczęta i znów pary wracają na dawne miejsce.
’) Kolberg. Krakowskie. II. s. 28. — Lud. XIII s. 323.
XIV. s. 262.

79 -

Toż. Lud.

Opisy i

notatki

Żydowska-polka: przed tańcem kłaniają się sobie
pary odwrócone twarzami w przeciwną stronę, poczem tańcząc
podskakują w górę.
Damen-polka: panie wybierają.

6.
Szkocka-polka: dwa kroki tańczą ze sobą w p;awo,
dwa w lewo i cztery takty polki; podczas tańczenia w prawo,
w lewo, chłopiec tańczy osobno a dziewczyna osobno ; cztery
takty tańczą razem.
Raźna-polka: tańczą galopkę.
Wal z er-polka: tańczą walca i polkę naprzemian.
Chodzona-polka: zamiast tańczyć, chodzą w takt
muzyki; po kilku taktach galopka.
83

Opisy i notatki

Zagrodnik: zagrodnika tańczy
mężczyzn, ośm kobiet).
A

X □ X

B

X

X





X

X
X □
fig. 1.

X

X □ X
A

B

X

X

X

X

osób

12, (czterech
B

A

X

X

X □ X

X


X □ X

X

X □ X
fig. 2.

fig. 3.

Ustawiają się w ten sposób, jak wskazuje fig. 1. Mężczyzna
jest w środku, kobiety po bokach. Pierwsze cztery takty idą
napJzeciw siebie trójką A i B (fig. 2). Następnie ukłon, poczem
przez następne cztery takty powrót trójki A i B na pierwotne
miejsca. Następnych ośm taktów powtarzają tak samo drugie
trójki (fig. 3).
(Trio). Tancerz klaska w ręce i bieży na prawo. Prawą
rękę podejmuje tancerkę pod prawą rękę i opisuje z nią pół­
kole. Gdy przyjdzie znowu na swe pierwotne miejsce, puszcza
tancerkę , która tymczasem obraca się w miejscu i bierze drugą
tancerkę ręką lewą pod lewą rękę i opisuje takie samo półkole.
To samo wykonują inne trójki. Uważać należy, ażeby w każdym
takcie nie zrobić więcej, jak dwa kroki ').
Kocurek: stają dwa szeregi naprzeciw siebie; z ode.................................. zwaniem się muzyki, łapie chłopiec sto. . . ..... jącą vis à vis dziewczynę i tańczy z nią
kilka taktów walca ; to samo czynią inne pary, każda z osobna.
Potem łapią dziewczęta chłopców.
Dziad: staje nieparzysta ilość osób ; tancerz nie mający
dziewczyny dostaje do ręki laskę i wśród tańca uderza nią
o podłogę ; z chwilą stuknięcia w podłogę rozstępują się tań­
czący : następnie szybka wymiana drużek. Kto nie zdoła zmie­
nić tancerki, ten musi wziąć laskę.
Goląc z: jeden siada na ziemi a drugi tańcząc polkę
zbliża się ku niemu ; przystąpiwszy doń, naciera go ręką po
*) Zaranie Śląskie. Styczeń 1908, str. 83. Cieszyn.

— 81

Opisy i notatki

twarzy, niby mydłem, poczem dalej tańczy. Zbliżywszy się do
niego po raz drugi, goli go ręką; nagle się ten przewraca. Golacz załamuje ręce i zaturbowany tańczy dalej. W końcu pod­
chodzi do rannego, bierze go na barki i unosi.

7.
Cygan:1) pary przechodzą kilka razy przez izbę trzyma­
jąc się pod ręce kłaniają się obecnym, jedni na prawo drudzy
na lewo; następnie tańczą.
Li n d ry: tańce na melodyę szybkiego walca. (Walc dwukrokowy, szybki, podobny do niemieckiego „hoppwalcer“).
Marzn ica : nie jest mi znana.

') Wisła. III. s. 65.

— 82 —

Opisy i notatki

Młynek: dwie pary podają sobie ręce na krzyż i obra­
cają się ośm taktów w prawo, następnie stają,
-|------- o klaszczą trzy razy w dłonie i obracają się w lewo,
0
poczem powtórnie klaszczą i ogólna polka.
Liszka: Kilka taktów skaczą chłopcy na jednej nodze za
dziewczętami zwróconemi do nich twarzą, poczem tańczą polkę.
Objaśnienie : +
O
+
O
+

o
Straszak: tańczą kilka taktów polki, następnie obra­
cają się grożąc sobie palcem i znów polka.
Baran: biegną parami przez salę w takt polki; chłopiec
klaszcze w dłonie a dziewczyna podczas tego obracasię w koło,
potem; powtórnie biegną i t. d.
Kozak: „Dzisiaj już rzadko można zobaczyć kozaka
w ten sposób wykonanego, jak go tańczono mniej więcej przed
22-ciu laty. Tańczono go w sposób następujący: Mężczyźni
i kobiety tworzyli dwa rzędy, oddalone od siebie na trzy „chłop­
skie“ kroki. Muzyka zaczęła grać. Mężczyźni szli wszyscy
razem drobnym krokiem polki do kobiet. Krok musiał być
z góry obliczony, ażeby w przeciągu ośmiu taktów doszli aż do
kobiet. Następował ukłon, potem przez następnych ośm taktów
powrót na pierwotne miejsca (w ten sposób, iż każdy tańczył
polkę).
Drugą zwrotkę gra tylko jeden instrument (flet, skrzypce
lub klarnet). Teraz w ten sposób podchodzą kobiety do męż­
czyzn. Mężczyźni wtórują krokom kobiet przez świstanie. To
powtarza się tak długo, jak długo sobie życzą tańczący. Ko­
niec stanowi „wściekła“ polka (każdy z swoją tancerką). Dzisiaj
tańczą kozaka zupełnie inaczej. Ilość par tańczących jest do­
wolna. Tancerz krzyżuje z tancerką ręce w tyle w ten spo­
sób, iż lewą ręką trzyma ją za lewą, a za prawą prawą rękę.
Pierwszy takt jest krokiem polki, w drugim takcie podskakuje
tancerz na prawej, a tancerka na lewej nodze, podnosząc przytem nieco drugą. W trzecim takcie znowu krok polki
— 83

Opisy i notatki

a w czwartym podskoki, z tą jednak różnicą, iż teraz tancerz
podskakuje na lewej, a tancerka na prawej nodze. To trwa
przez ośm taktów. Następnych ośm taktów tańczą polkę, nie
puszczając jednak w tyle skrzyżowanych rąk“ 1).

Pieśni Jaworzarr.

a) Miłosne.
1.
W szczerem polu stoi studnia niecembrowana;
Przy niej stoi szwarna panna bardzo zapłakana.
’) Zaranie Śląskie; zesz. 2. s. 82. Cieszyn 1908.

— 84 —

Opisy i notatki

O cóż plączesz i narzekasz i tak lamentujesz,
Kiedy jeszcze nie kolebiesz, ani nie piastujesz!
Jak ja będę kolebała i też piastowała,
To ja będę heski chłopcze na cię narzekała,
Nie narzekaj na nikogo, tylko sama na się,
Tylach razym ci powiadał: dziewczę rozejdźwa się,
A tyś się mię tak trzymała, jak kamienia woda,
A teraz ci to powiadam : dziewczę, ciebie szkoda.
2.
W moim ogródeczku wyrosła mi róża, nie mogę jej wykopać;
Spodobało mi się dziewczę bardzo szwarne, ale mi go nie clicą dać!
Jak mi jej nie dacie, za szkło se ją wstawcie,
Dajcie se ją malować.
Ja se siędę na konika i pojadę wojować.
Jak siadł na konika, wyjechał za wrota, luba za nim wołała:
Ej wróćże się mój ty najmilszy, w czemżem się obraziła ?
3.
Chodzi po ogrodzie po tej kalnej (brudnej) wodzie,
Ogląda się z boku na bok, skąd jej miły jedzie.
Ej jedzie on, jedzie, gdzie słońce zachodzi;
Dobry wieczór moja miła, jak ci się powodzi ?
Mnie się źle powodzi, główeczka mię boli,
Wszyscy ludzie powiadają, że ty mię nie weźmiesz.
Przyszedł pod okienko, kuka na okienko,
Wstań ma miła, bardzo miła, otwórz mi okienko 1
Matka usłyszała, otworzyć nie dała :
Czy ja dla ciebie, gałganie, cerę (córkę) wychowała ?
Ej mamo, mamulko, nie róbcie mi tego,
Boście się coś napili gorzałki od niego.
Wyście popijali a ja tańcowała,
Przez cały dzień, całą noc, muzyczka nam grała.
4.
Z pod lasu prześlicznej wioski wybiegła śliczna dziewica:
Włosy swe na wiatr puściła i łzami oblała lica.
Wybiegła na brzeżek rzeczki, gdzie strumyk w jezioro w pada,
Tam załamała swe rączki i tak ze łzami powiada :
— 85 —

Opisy i notatki

Jam go kochała tak szczerze i on mię poprzysiągł zaślubić,
Dziś inną za żonę bierze, mnie nieszczęśliwą chce zgubić!
On u nóg mych leżał, w tak to okrutnej rozpaczy,
On mię uwiódł, ja nie mogę, niech mu to Pan Bóg przebaczy!
To mówiąc, śliczna dziewica skoczyła w strumyk głęboki,
I woda ją porwała i popłynęła na wieki,

9.
Ci jaworscy chłopcy to jest sama »hyra« (pycha),
U boku łańcuszek a zegarka nie ma.
A jak się pyta dziewucha: »która jest godzina«,
»Ej nie mogę ci powiedzieć, zepsuta sprężyna«.
Idzie jeden ku drugiemu grajcareczek zmienić,
»Zmień mi, braciszku, grajcareczek, bo się trzeba żenić«.
— 86

Opisy £ notatW

Idzie wieczór ku dziewusze, ramionami wstrząsa,
Ona myśli, że porządny, a jego coś... kąsa.
b) Rycerskie.
Za Cieszynem w bębny biją,
Wojaczkowie maszerują,
I ja bym też maszerował,
Gdyby mi kto konia siodłał.
Jak to pierwsza usłyszała,
Zaraz konika siodłała.
A ta druga szablę dała,
A ta trzecia zapłakała.
Nie płacz, siostro, swego brata
Wróci on ci za trzy lata.

Trzy lata się pominęły,
Siostry brata nie ujrzały.
A on leży w szczerem polu,
Ma główeczkę na kamieniu.
A koń jego wedle niego
Grzebie nóżką, żałuje go.
Choćby grzebał po kolana,
Nie wygrzebie swego pana,
Choćby grzebał i po uszy,
Nie wygrzebie pana duszy.

c) Na Boże Narodzenie.
W między czasie od Nowego Roku do Trzech Króli, chodzi
trzech chłopców po kolędzie. Ubierają się w długie białe ko­
szule sięgające poniżej kolan, przepasują przez ramię szarfą
kolorową a na głowę wdziewa każdy z nich wysoką czapkę
z tektury, oblepioną kolorowym papierem ; barwa papieru jest
dowolna. Liczba trzech ma oznaczać Trzech Króli. Najstarszy
z nich trzymający gwiazdę przyprawia sobie zazwyczaj brodę
i wąsy. Gwiazda wygląda nieco odmienniej, niż u nas. Do
okrągłej tarczy, wyrżniętej z cienkiej deski przymocowanych jest
kilka krótkich patyków mających przedstawiać promienie gwiazdy;
przód tarczy oblepiony jest obrazkami przedstawiającymi naj­
częściej sceny z życia Pana Jezusa. Z tyłu gwiazdy pali się przy­
lepiona do krążka świeca (zob. ryc. 11). Specyalnych ceremonij,
lub deklamacyi przy gwiaździe, niema. Kolędnicy podchodząc
pod okno zapalają świecę i poczynają śpiewać:
1.
Hej, hej, wiem rubinka, wiem jednego, hej, hej!
Hej, hej, siedm lat służył u pana, hej, hej kolęda.
Hej, hej, jak na ósmy poszedł służyć, hej, hej, kolęda,
Hej, hej, ku swej lubej począł chodzić, hej i t. d.

- 87

Opisy i notatki

Hej, hej, służba mu się sprzeciwiła, hej itd.
Halka mu się polubiła, hej itd.
Hej, hej, zapłać panie służbę moją, hej, hej, kolęda
Hej, hej, czemże ci mam zapłacić, hej itd.
Hej, hej, talarami, pierścieniami, hej itd.

Hej, hej, czemże więcej mój rubinku, hej itd.
Hej, hej, galatami ze sznurami, hej itd.
Hej, hej, czemże więcej mój rubinku, hej itd.
Hej, hej, kabat nowy ażurowy hej itd.
Hej, hej, czemże więcej itd.
Westę (suknię) nową, hej itd.
Czapkę nową, piórko za nią itd.
- 88 —

Opisy i notatki
Buty nowe z ostróżkami itd,
Hej, hej, konia jemu osiodłali, hej itd.
Jak wyjechał na wierzch góry,
Trzej zbójnicy go chwycili,
Konia jemu rozstrzelali,
Ciało jego porąbali.
Hej, hej, jak się luba dowiedziała, hej, hej, kolęda
Na wsze strony dzwonić dała, hej, hej kolęda,
Hej, hej, ciało jego pozbierała, hej, hej, kolęda
I do grobu pochowała, hej, hej, kolęda.
Hej, hej, a leż ty tu ciało z ciałem, hej, hej, kolęda,
A duszyczka z Krystem Panem, hej, hej, kolęda.
2.
Dej Pan Bóg wieczór wesoły
Najprzód panu gospodarzowi
A potem też pani gospodyni
A na ostatku czeladzi jej.
Chcecie i dalej posłuchać,
Co nam będziemy śpiewać
O tym to nowonarodzonym
Iż będąc dzieciątkiem cierpiał
[mnogo.
Chcecie nas dalej posłuchać:

Była tu Matka Jezusowa
Józefowi była ślubiona.
Józef Maryę opuścić chciał,
Gdy Ją brzemienną przed sobą
[widział. —
Józefie Święty nie frasuj się,
A nie opuszczaj Panny Maryi,
Bo co się kolwiek z Niej narodzi,
Duchem Świętym to się sposobi.

3.
O Józefie ! — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, gdzie się Chrystus narodził? — W Betleem.
Chwała Tobie, Jezu Chryste, za Twe narodzenie czyste w Betleem. —
O Józefie 1 — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, kto Jezusa kołysał ? —■ Ja Józef, ja Józef 1 —
Chwała Tobie i t. d.
O Józefie 1 — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, kto Jezusowi śpiewał ? Anieli, Anieli! —
Chwała Tobie i t. d.
O Józefie ! — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, kto Jezusa odwiedzał ? Pasterze, pasterze 1 —
Chwała Tobie i t. d.
O Józefie ! — Czego chcecie ? —
— 89 —

Opisy i notatki
Powiedże nam, kto Mu pokłon oddawał ? Królowie, Królowie 1 —
Chwała Tobie i t. d.
O Józefie! — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, kto Jezusa zabić ehęiał ? Król Herod 1 Król Herod! Chwałą Tobie i t, d.

11.
O Józefie 1 — Czego chcecie ? —
Powiedzże nam, czemu Jezus ubogi ? — Bo drogi, bo drogi 1
Chwała Tobie, Jezus Chryste za Twe narodzenie czyste w Betleem !

Przytoczone trzy pieśni są ich oryginalną własnością, jak
mię zapewniali. Prócz tego śpiewają oni cały szereg pieśni
z kantyczek, które jako znane, pomijam.
— 90 —

Opisy i notatki

Jeżeli kolędnicy zostaną zaproszeni do izby, śpiewają
w dalszym ciągu kolędy, poczem najstarszy obracając gwiazdą
składa domownikom życzenia:
Winszujem Im szczęścia, zdrowia, na ten to nastający Nowy Rok.
Nie tylko na ten Nowy Rok ale i na dalsze czasy!
Wszystkiego dobrego od Pana Boga miłego
I tego Emanuela Świętego, Jezusa Chrystusa !
Żeby to dzieciątko w sercach ich przebywało,
Żeby mieli wielką radość z Niego.
Przyszła nam nowina, miłość Jezusowa cały świat zdziwiła.
Paśli Pastuszkowie w północnej krainie,
Jasność ich wielka otoczyła, oni się bardzo przelękli;
Anioł się im ukazał i rzekł do nich :
»Nie bójcie się ubodzy pastuszkowie,
Ale idźcie do Betleem, tam znajdziecie Dzieciątko
W żłobie położone, w pieluszki uwinione,
Jezusa Chrystusa«. Amen. — 1)

F. Gawełek.

Zwyczaje, obrządki, zagadki i pieśni ludu kaliskiego
w okolicach Wielunia.
W bibliotece Czartoryskich w Krakowie, znajduje się po­
wyższy rękopis nr. 3778 nieznanego autora. Obejmuje 12 kartek
formatu 4, gęsto zapisanych. Rękopis ten pochodzi z drugiej
połowy XIX. w., jak można wywnioskować z charakteru pisma
i rodzaju papieru. Ciekawsze miejsca podaję poniżej.
*
Dość żyzne okolice Wielunia zamieszkuje lud z wielu
względów godny literackiego badania. Pełno tutaj pieśni, obrząd­
ków, powiastek właściwych onej tylko okolicy.
Mnie zdaje się, że głównie na ich jednostajne, niezmieniające się wiekami obyczaje, wpływało najwięcej dziedziczenie
’) Co się tyczy samych widowisk świątecznych, zob. Fr. Gawełek:
Zwyczaje świąteczne w Radłowie. Lud 1907, s. 130. — Tenże: Boże
Narodzenie w Radłowie. Lud 1908, s. 131,

— 91

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.