c356e5ad902f401d3bad5559ae088616.pdf
Media
Part of Rozmaitości, cz.3 / Lud, 1908, t. 14
- extracted text
-
— 398
Rozmaitości.
Pogrzeb
góralski w Mszanie przed
pół
wiekiem.
W książce: „Ułamek z podróży archeologicznej po Galicyi od
bytej w r. 1849 przez Józefa Łepkowskiego i Józefa Jerzmanow
skiego (Okolica podkarpacka, obwód sądecki) Warszawa 1850.“
czytamy: „Karpackie echo, zbudzone mszańskiemi dzwony,
smętnym, przeciągłym tonem rozległo się w okolicy. Niedługo
potem ukazał się orszak pogrzebowy, ciągnący do kościoła.
Nie uroczystym, powolnym krokiem, jak to w dolinach bywa,
ale szybko postępując, smagli górale, nieśli na marach sześć
trumien z trupami zmarłych na cholerę włościan. Ciekawość,
z jakiemi narodowemi obrzędami odbywa się w tej okolicy ów
stanowczy akt życia ludzkiego, zaprowadziła nas do świątyni.
Nigdyśmy się jednak nie spodziewali, aby ta pełna uroczystego
smutku chwila, co nas mimowolnie i bojażnią przyszłości przej
muje ; aby ta mówię chwila, rozśmieszyć mogła. Rzeczywiście
był to komiczny widok. Ślepy na jedno oko kramarz, wychudły,
obdarty dzwonnik, w uroczystej postaci z ogromnemi waltorniami postępowali naprzód. Niestrojnemi głosy, najpodobniejszemi do myśliwskich lub pasterskich zwoływań, napełnili świą
tynię. Za nimi szedł organista z bębnem, wybijając marsz,
jakby do ataku. Wreszcie ksiądz, i kondukt z trumnami zakoń
czyły pochód. Po ustawieniu zwłok na miejscu, trąby i bęben
założyły swą rezydenyyę na chórze, gdzie się od czasu do
czasu odzywały. Narzędzia te muzyczne przy każdei większej
kościelnej paradzie koniecznie użyte być muszą ; a biedny chło
pek więcej płaci za pogrzeb, byleby tylko owa trąba z bębnem
dodawała parady przy odniesieniu zwłok nieboszczyka na miejsce
wiecznego spoczynku“. (Str. 5—6).
Lekarstwo na ból zębów. W tej samej książce (str. 6),
czytamy: „Zwróciliśmy także uwagę naszą na babieniec, któ
rego drewniane ściany są całe utkane zębami
1 u d z k i e m i. Jestto zabobon, w skutku którego dla uratowa
nia się od bólu zębów wyrwane w przedsionku kościoła Bogu
jakby jakiemu pogańskiemu bóstwu składają w ofierze“. Cie
kawi jesteśmy, czy ten zwyczaj jeszcze się tam lub gdzieindziej
zachowuje ?
- 399 —
Ludzi mierz, Krauszów, Długopole i Kościeliska. W tejże
książce (str. 30) zapisano następujące podania ludowe, przy
wiązane do nazw tych miejscowości: „W czasie napadów ta
tarskich, dzicz ta w miejscu Ludzimierza ludzi mierzyła,
wybierając zdatnych do noszenia broni; niezdatnym w Krauszowie krajano czyli obcinano uszy, a uciekający chronili się
we wsi, którą na pamiątkę Długopolem przezwali. W Kościeli
skach zaś kości tatarskie zasiały pola“.
Wyrażenia góralskie. W tejże książce (str. 39) przyto
czono następujące wyrazy góralskie : lach (mieszkaniec dolin),
pyrć (ścieżka wydeptana od kóz), cierpiołka (męka Pańska),
zły raz (szubienica), niepili (obcy), statek (bydło), centyrz (cmen
tarz), guśla (skrzypce), watra (ognisko), duchanie (tytoń), drapa
(przykry bok góry), kirkak (na plecach), grula (ziemniak), fuja
wica (zadymka), skała (każdy kamień), niewiasta (synowa),
bursa (nasz karnawał), zboże (owies), jarzec (jęczmień), gadzina
(drób), gruby statek (nierogacizna), smerek (świerk), karpiel
(brukiew), gacek (nietoperz), ciekawy (złodziej), zdatny (oszust),
juhas (pasterz), baca (starszy pasterz), bacówka, (buda pasterska),
ciupaga, wataszka (siekierka), hawiarz (górnik), śrężoga (mgła
na pogodę), tyrzeń (tydzień).
Łosica konfederacka. Na str. 40 tejże książki czytamy:
„Godny tu jeszcze uwagi, dochowany w dworcu dziedzica Łopuszny, jako pamiątka familijna, ubiór z czasów konfederacyi
barskiej. Krój ten munduru zupełnie podobny do naszego sakpaltota : wyłogi pąsowopluszowe, takież klapy i zagięcia szoso
wych dolnych końców. Ponieważ mundur ten jest sporządzony
ze skóry łosiowej, przeto go w owe czasy łosicą zwano. Srebrne
guziki z orłami, i ładownica łosiowa z pąsowemi frędzlami,
z krzyżem wyszytym na klapie, dopełniają ten ważny dla ma
larzy zabytek".
Stopa św. Kunegundy. Na str. 57 tejże książki czytamy:
„Św. Kunegunda uciekając przed Tatarami, na drodze, którą
postępowała, zostawiać miała po kamieniach cudowne ślady
swej stopy. Kamień ten piaskowy, dziś w drewnianej skrzynce
zachowany, ma na sobie rzeczywiście ślad małej nogi, jakby w gli
nie wyciśniętej. Stopka ta w lesie pod w'sią Łopuszną zna
leziona
5. Matusiak.
