e0e171f8f7e70e7721171df4d5b64c7d.pdf

Media

Part of Rozmaitości, cz.2 / Lud, 1908, t. 14

extracted text
— 300

Dwie legendy z Kalwaryi.
1. Gwiazdy spadające z nieba.
Istnieje legenda między ludem, jakoby nad Kalwaryą, około
święta Matki Boskiej Zielnej (15. sierpnia), spadały bardzo obfi­
cie gwiazdy z nieba. Jedynie uczestnik uroczystości odpusto­
wych może znaleźć taką gwiazdkę, bo tylko on może ją doj­
rzeć, gdy spadnie na ziemię. Gwiazda taka znaleziona w po­
bliżu cudownego miejsca, stanowi wielki i nieoceniony skarb
dla tego, który ją posiada, byle tylko nie zdradził się przed
drugimi z jej posiadania.
2. Cudowny kamyczek.
Inne znów opowiadanie, przypisujące cudowne, lecznicze
własności małej rzeczułce, przepływającej u stóp Kalwaryi (na­
zwy nie pamiętam), wspomina o cudownych kamyczkach, znaj­
dujących się w tejże rzece. Kto będąc pierwszy raz na Kalwa­
ryi, znajdzie taki kamyczek i nosi go z sobą przez cały odpust,
ten zabezpieczy się przed wszelkiemi chorobami i dolegliwo­
ściami na cały rok. Wiara w te rozmaite, nie głoszone przez
duchowieństwo legendy, jest powszechną wśród ludu naszego,
to też garnie się on tłumnie ze wszystkich stron do cudownego
miejsca.
Franciszek Gawełek.

Rozmaitości.
Do rozmowy z głuchym. Pod tym napisem drukowaną
w tomie V. Ludu (str. 271—2) notatkę pozwalam sobie uzu­
pełnić wiadomością, że prof. dr. R. Kaindl w swym zbiorze
rymowanek dziecięcych z Bukowiny i Galicyi (Zeitschrift
d. Ver. f. Volskunde t. VIII. r. 1898, s. 68), podaje tekst polski
takiej rozmowy pod. I. 221., zaczynający się wyrazami: „Dzień
dobry Tomaszu (Gurgoszu)“, a pod 1. 221. inny podobny dyalog czterowierszowy.
Dr. Fr. Krćek.

— 301
Wianek świętojański. Za łaskawem pośrednictwem pro­
fesora Dra Fr. Krćeka otrzymaliśmy fotografię amatorską, spo­
rządzoną przez pannę Halinę Dybowską ze Lwowa w roku
zeszłym w Boryczewie (koło Kiecka) na Białorusi litewskiej.
Przedstawia ona wianek ziół, umieszczany na żórawiu przez lud­
ność miejscową na św. Jan jako obronę przeciw czarownicom.
Z fotografii tej pochodzi niniejsza illustracya, a fotografię samą

składamy do zbiorów muzealnych naszego Towarzystwa, wy­
rażając szczere dzięki tak dr. Krcekowi jak i pannie Halinie Dy­
bowskiej za uprzejmą łaskawość dla Ludu i Towarzystwa na­
szego.
Redakcya

— 302 —
Uwagi z powodu „Figlików“ Reja. Lud. Tom XII. stro­
na 227 i dalsze. Do tego artykułu dodaję:
W r. 1886. widziałem w sklepie kupca towarów kolonial­
nych Ignacego Ungera w Andrychowie garnuszek do kawy, na
którego zewnętrznej stronie był taki obrazek: Mnich zgarbiony
dźwiga wielki okłot słomy na plecach a z okłotu u góry wy­
gląda ze ździebeł słomy dobrze ukryta głowa niewieścia, zaś
w dolnej części okłotu buciki. Naprzeciw mnicha stoi leśnik
za strzelbą na ramieniu i wskazuje ręką na okłot.
Pod tym obrazkiem jest umieszczony dyalog w języku
czeskim:
Leśnik: Je ta slama ku prodani?
Mnich: Ne; ja si sam lehnu na ni ł
(Czy ta słoma jest na sprzedaż?
Nie; ja sam położę się na niej!).

Szymon Gonet.
Sucha, 1908 r.
Wierzenie o gradzie. W Makowie, u prawego brzegu
rzeki Skawy, po wschodniej stronie granicy suskiej, wznosi się
góra, zwana Garncem, a na niej jest około 30 gospodarstw.
Grad, choćby całą okolicę nawiedził, to „na Garcu“ ni­
gdy nie będzie padał, bo jak opowiada cieśla Stanaszek, kie­
dyś, bardzo dawno, dwaj bracia bliźniacy, oborali pługiem cały
Garniec, zaprzągnąwszy do pługa dwa byczki, które także bli­
źniakami się ulągły.
— Ale pioruny w wasz Garniec biją! — Tak, bo na to
już bliźniacy poradzić nie mogli — odpowiada Stanaszek.
Szymon Gonet.
Sucha, 1908 r.
W Zarzeczu koło Jarosławia (Galicya) panuje wśród ludu
wiejskiego powszechna wiara, że dziecko, które przyjdzie na
świat w wilię Bożego Narodzenia o godzinie 12 w nocy, albo
będzie wielkim człowiekiem, albo zobaczy rzeczy, których nikt
nigdy nie widział i młodo bardzo umrze.

M. Goyski.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.