05adc0a013fd9fb0f8ea5339734925b3.pdf

Media

Part of Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego / Lud, 1912, t. 18

extracted text
STANISŁAW HUPKA.

Z badań nad rozwojem ludowego
budownictwa drzewnego.
i.
Budownictwo ludowe w Polsce przechodzi niepostrzeżenie
w dobie obecnej bardzo ważne stadyum rozwoju, które wymaga
tem większego zainteresowania, że po wielu już wsiach zaczy­
nają się pojawiać poważne zaczątki ludowego budownictwa mu­
rowanego. Wskutek tego naturalny teren rozprzestrzeniania się
budownictwa drzewnego zwęża się z rokiem każdym.
Budownictwo drzewne, którą to nazwą obejmujemy nietylko budowę chaty, lecz zabudowanie całego siedliska go­
spodarczego, wykazuje pod względem konstrukcyi trzy typy,
panujące dziś zasadniczo w różnych częściach Polski.
Zachodnia połać Polski, głównie Wielkopolska, jest tere­
nem siedliskowym budowli w słup, zazwyczaj w formie ryglówki. Środkowo położone Krakowskie, zwłaszcza Zachodnie
Krakowskie, to teren rozprzestrzenienia się budownictwa, bądź
to o wątku mięszanym słupowo-węgłowym, jaki spotykamy np.
w starej chacie bronowickiej, bądź to o koegzystencyi obu, co
najmniej równie tu dawnych — slupówki i węgłówki.
— 1

Stanisław Hupka

Cała południowa i wschodnia ściana Polski, a więc Pod­
hale, Beskidy, Podkarpacie, znaczna część wyżyny Szląsko-Małopolskiej, głównie zaś góry Świętokrzyskie, Mazowsze leśne
i pruskie (te ostatnie, o ile etnicznie jeszcze nie zniemczone)
zabudowane są po dziś dzień przeważnie w systemie węgłowym.
Gdzieniegdzie w tych południowo-wschodnich stronach Polski
pojawiająca się słupówka we formie ryglówki lub samoistnego
systemu sumikowego w nadziemnych częściach budynków, wy­
łączając pal owo budowane brogi, jest naleciałością później­
szą, która nie zdołała się jeszcze wybić do rzędu form panu­
jących.
Niewiadomo dlaczego szerokie koła naszych zawodowych
i przygodnych etnografów, historyków sztuki i dyletantów, po­
mijając istnienie dwu pierwszych typów, ze szczególnem upo­
dobaniem ogłaszają wyłącznie węgłówkę (wieńcówkę Mokłowskiego) za typowo polski, nawskroś rodzimy wytwór bu­
dowlany. Powoływanie się ogólnikowe i jednostronne na by­
najmniej nie jednolite w naszym kraju stosunki przyrodniczoflorystyczne przy zupełnem pominięciu stosunków kulturalnogeograficznych, słabo tylko przyczynić się może do wyjaśnienia
tej kwesty i.
Faktem jest, że typ zachodni, typ słupówki, rozprzestrze­
niwszy się znacznie pod koniec 18-go i w pierwszej połowie 19-go
wieku, w znacznej części kosztem wypieranej przez się węgłówki, zamiera dziś na równi z resztkami tej ostatniej. W Poznańskiem wegetuje on dziś jeszcze tylko w budowlach
siedliskowych drugo- i trzeciorzędnych, rzadziej pozasiedliskowych, a i stąd wypiera go na dobre, już rozwielmożnione bu­
downictwo murowane, posługujące się głównie cegłą, które pod
koniec wieku 19-go uzyskało stanowczą przewagę nad typem
drzewno-słupowym przy stawianiu chaty wielkopolskiej. O po­
stępowym więc rozwoju słupowego budownictwa dziś na zacho­
dzie Polski mowy być już nie może. Czy typ budownictwa słu­
powego istniał tu „od niepamiętnych czasów“ współcześnie
z typem budownictwa węgłowego, którego kosztem swego czasu
znacznie się rozszerzył — tego w niniejszej pracy rozstrzygać
nie będziemy.
Więcej odporności okazuje technicznie może najniż­
szy w całej Polsce typ budownictwa „krakowskiego“,
o wątku mięszanym słupowo-węgłowym, gdzie dach spoczywa
2 —

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

wyłącznie na „osnowie palowej“ i jako taki nie stanowi orga­
nicznej całości ze zrębem, względnie o wątku podwójnym, słu­
powym i węgłowym.
I tu jednak — o ile zwłaszcza budowę nowszej drewnia­
nej chaty weźmiemy pod rozwagę —daje się zauważyć zmiana,
bądź to na korzyść wyłącznie stosowanej wieńcówki, bądź to
słupówki, spokrewnionej z nią do pewnego stopnia we formie
systemu sumikowego. Ten ostatni w Krakowskiem zaczyna się
pojawiać coraz liczniej w przebudowie starych słupowo-palowych stodół i dawniejszych chat o wątku mieszanym, o ile
z kolei tak chata i stodoła, jak wreszcie i inne budynki gospo­
darcze nie przeistoczą swej starej konstrukcyi drzewnej na mu­
rowaną, co we wsiach podkrakowskich coraz częściej napoty­
kać się daje. Zatem mamy w Krakowskiem do czynienia po
części z odwrotnym kierunkiem rozwoju w obrębie budowni­
ctwa drzewnego, jak w Poznańskiem, gdzie węgłówka na całej
linii ustąpiła słupówce, przeważnie we formie ryglówki.
W budownictwie południowej i wschodniej ściany Polski
przejście zarówno częściowe jak i zupełne do konstrukcyi mu­
rowanej z cegły lub kamienia dopiero zostało zapoczątkowane;
straty, jakie panujący tu typ węgłówki poniósł w najnowszych
dopiero czasach na korzyść słupówki, we formie samoi s t n e g o systemu sumikowego, względnie ryglówki, są tak
nieznaczne, że wobec niewątpliwego ilościowego i jakościowego
rozrostu budownictwa wspomnianego już typu węgłowego nie­
mal nie wchodzą dotychczas w poważną rachubę. W całej tej
części Polski mamy więc do czynienia z prawdziwym rozkwi­
tem ludowego budownictwa węgłowego, który pod względem
ilościowym uwidacznia się w całem mnóstwie różnorakich bu­
dynków, stawianych na zgoła nowych lub na starych gruntach
chłopskich w zwiększonej różnorodności typów, w technicznej
i w zdobniczej stronie oprawy materyału, w sposobie łączenia
go w jedną całość budowlaną, wreszcie w zmianie wewnętrz­
nego rozkładu domu. Ostatnia objawia sie przedewszystkiem
w znikaniu jednoizbówek, mieszczących bądź to cały dobytek
martwy i żywy gospodarza, bądź to służących jemu tylko sa­
memu za wyłączne posiedzenie, na korzyść wieloizbówek, o wa­
hającej się liczbie, średnio od dwu do czterech „stancyi“. Roz­
kwit ten uwidocznił się następnie w przeobrażeniu dachu i wią­
zania dachowego z cztero na dwuokapowe, w którem oba
— 3 —

Stanisław Hupka

boczne „facyaty“, obywające się czasem bez „fartucha“ u dołu,
stały się na Podhalu znacznie wcześniej, na wschodzie Polski
nieco później — wdzięcznem polem dla rozwinięcia bogatego
zdobnictwa i zaczątkiem użytkowania góry-poddasza, jako cza­
sowego „piętrowego“ mieszkania ludzkiego.
Rozwój to, jednem słowem, niemal taki sam, przez jaki
przechodziły w Polsce przed kilku wiekami z reguły drewniane
również węgłowo stawiane dwory i dworki średnio-szlacheckie,
rzadziej wielkopańskie, a po części także i drewniane, późno­
średniowieczne wzgl. wcześnie-nowożytne domy miejskie.
I nietylko chata stała się wdzięcznem polem dla ulepszenia
i rozwinięcia się różnorodnych systemów węgłowych w połu­
dniowej i wschodniej części Polski etnicznej. Rozwój dotknął
również w wysokim stopniu sposób budowania stodół, samo­
istnych komór i spichrzy, objawił się w po raz pierwszy na drobnochłopskiem podwórku Podkarpacia wystawionych samoist­
nych stajniach, jakoteż w budynkach, służących do przemien­
nego użytku, jakoto: wozownie, drewutnie i t. p., pociągając za
sobą ustawiczne zanikanie niesamodzielnych, częściowo słu­
powych, częściowo węgłowych, z reguły licho kleconych przy­
stawek (u ludu: przytułków) o nadzwyczaj prymitywnej tech­
nicznej stronie konstrukcyi.
II.
Na szczególne rozpatrzenie zasługuje stosunek budowni­
ctwa „krakowskiego“, o wątku mieszanym, wzgl. podwójnym,
do budownictwa nadziemnego, wyłącznie zrębowo-węgłowego
wschodniej połaci Polski.
Do niedawna było silnie rozpowszechnione mniemanie,
które również podzielał Puszet w swych cennych studyach nad
polskiem budownictwem drewnianem, a z nim znaczna część
„dawniejszego kierunku“ w etnografii naszej, że c a ł a Mało­
polska — to prastara siedziba wyłącznie wieńcówki, a słupówka
jest tutaj naleciałością późniejszą. Temu, zdaniem mojem, zbyt
pospiesznemu uproszczeniu sprawy przeczy właśnie typ budo­
wlany krakowski; rozwój budownictwa tutejszego, jak już po­
krótce wzmiankowałem, tak prostej drogi nie przebył.
Powyższemu bowiem uproszczonemu postawieniu rzeczy
najwyraźniej sprzeciwia się do dziś dnia jeszcze zachowany typ
-- 4 —

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

starej chaty bronowickiej, najstarszej z żyjących dziś generacyi
chłopskich, nie mówiąc już nic o budynkach gospodarczych,
stawianych przez to pokolenie, stanowiących zatem niewątpliwą
jego kulturalną przynależność, co zresztą i sam lud trafnie pod­
nosi, wyrażając się np. przez usta starego wójta Franciszka
Ciepieli w Bieńczycach, o nowotnych budynkach, że to już za
jego pamięci „trzecie pokolenie ich idzie».
Panująca po dziś dzień przy budowie stodoł w Krakowskiem słupówka zdradza jeszcze bardzo prymitywną technikę,
co okazuje się jak najdowodniej w niedołężnie wyrobionem,
wyłącznie niemal jednostronnie używanem krytem czopowaniu,
w posługiwaniu się również niewyrobioną ząbką, w niezdarnej
obróbce materyału i wogóle w wielu razach w niewolniczem
naśladowaniu przyrody, zwłaszcza przy osadzaniu słupów
w ziemię.
Wobec tej prymitywnej techniki mowy być nie może na­
wet i bez wiarygodnych zeznań najstarszych z ludu, aby słupó­
wka, istniejąca tu jeszcze na pierwotnym stopniu rozwoju, mo­
gła być naleciałością późniejszą, jak to ma miejsce poniekąd,
we wschodniej, a jeszcze więcej w południowej połaci Polski
etnicznej, gdzie jednak słupówka w budownictwie nadziemnem
odrazu zjawiła się w swej formie wyższej, ząbkowej, względnie
ryglowej, o zasadniczem dwustronnem zacięciu.
Z podobnie prymitywną techniką, jak przy budowie słu­
powych stodół w Krakowskiem, spotykamy się w wielu jeszcze
wypadkach przy sporządzaniu słupów, stanowiących osnowę —
jak lud nazywa — dla wieńcowej chaty gospodarza. Osnowa
ta wyłącznie podtrzymuje wiązanie dachowe. Uważne przypa­
trzenie się pozwala dostrzedz, jak pod nią wsunięto konstru­
kcyjnie, ale nie technicznie (technicznie bowiem dzieje się wręcz
odwrotnie) zrąb węgłowy, podobnie jak w starych stodołach
słupowych, nasunięto naokół od zewnątrz zarówno konstru­
kcyjnie jak i technicznie chrustowe wyplecenie ścian, obejmu­
jące słupy, co w Mogile przy Pleszowskiej drodze można do
dziś dnia jeszcze wielokrotnie stwierdzić.
Tu i ówdzie w Krakowskiem daje się zauważyć przy wę­
głach starych chałup krzyżowe (poprzeczne) umieszczenie na­
rożnych słupów osnowy, co świadczy, że te ostatnie oprócz
funkcyi podtrzymywania dachu odgrywały w przeciwieństwie do
nadzwyczaj silnych zaciosów węgłowych „na zamek“ w jedno— 5

Stanisław Hupka

wątkowej chacie Górali tatrzańskich, dodatkowo rolę wzmacnia­
nia słabo i niedołężnie wyrobionych zaciosów węgłowych, nie
pozwalając tern samem rozsunąć się końcom ścian. W tych wa­
runkach staje się zupełnie zrozumiałem zastosowanie w budo­
wie chaty bronowickiej wątku mieszanego. Obie zasadniczo
różne konstrukcye drzewne: słupowa i węgło­
wa, miały się uzupełniać wzajemnie ¡wzma­
cniać domostwo sporządzone prymitywnie
pod względem technicznym.
Co więcej, daleko idące analogie dadzą się wykazać mię­
dzy budową chaty bronowickiej starszego typu, o wątku mięszanym, a sposobem stawiania chaty pańszczyźnianej, o zrębie
wyłącznie i nawskróś już węgłowym na Podkarpaciu, gdzie jak
w Ropczyckiem, Pilzneńskim i t. p. spoczywa ona z reguły na
palowych „pęckach“ dębowych, które, biorąc wstecznie roz­
wojowo, nie są niczem innem, jak przeobrażonymi i skróconymi
słupami dębowej osnowy w Krakowskiem. Zadaniem tych
ostatnich stało się z czasem na wschodzie Polski etnicznej
dźwigać nietylko same płatwie i wiązanie dachowe, lecz cały
ciężar budynku, t. j. zrąb i wiązanie dachowe, W Krakowskiem
w miejscowościach, gdzie dawno zarzucono osnowę, przyciesie
(podwaliny) są z reguły dębowe, zaś na wschodniem polskiem Podkarpaciu są one jodłowe.

111.
Gdy opuściwszy teraźniejszość, cofniemy się głębiej w dal
dziejową, nasunie się nam samo przez się pytanie, jaką rolę
w rozwoju budownictwa ludowego — osobliwie w Krako­
wskiem - odegrała słupówka oczywiście we formie swej naj­
prymitywniejszej t. zn. we formie nieregularnej palówki
i po części niesamodzielnej sumikówki. Że bowiem rola słupówki we formie rozwojowo najdoskonalszej, jaką widzimy
w ulepszonej reglówce, jest w tej części Polski nieznaczna
i chronologicznie bardzo późna, to nie ulega najmniejszej wąt­
pliwości.
Stwierdziliśmy w chacie bronowickiej wspólność wątku
konstrukcyjnego, a w zabudowaniu siedliska chłopskiego, zwła­
szcza na wschód od Krakowa, dwoistość tego jako charaktery6 —

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

styczną cechę tu występującą „od niepamiętnych czasów“. Czy
możemy posunąć się jeszcze o krok dalej i przyjąć w Krakowskiem praegzystencyę wątku słupowego a względną młodszość
wątku węgłowego? Otóż obecny stan naszych badań nie daje
nam na to jeszcze stanowczej i jasnej odpowiedzi. Nie mamy
jeszcze w tym względzie żadnego bezpośredniego dowodu 9,
są natomiast bezpośrednie poszlaki, po części do dziś dnia je­
szcze przechowane w życiu wioskowem, które w sumie zebrane
są bądź co bądź w braku bezpośredniego dowodu bardzo po­
żądane dla rozświetlenia wielu ciemnych jeszcze stron naszej
paleontologii budowlanej.
Ogólne prawo rozwojowe, uwzględniające porównawczo
różne rodzaje technik w obrębie i poza obrębem danej konstrukcyi, jakoteż stopniowanie, wykazujące formy niższe i wyż­
sze, zdaje się przemawiać w pewnej mierze na korzyść wyżej
wyszczególnionej formy słupówki, o której regularne i konse­
kwentne przeprowadzenie w budownictwie średniowiecznej chaty
krakowskiej, przypuszczalnie dawno już zaginionego typu, sporu
tu toczyć nie będziemy.
Główne momenty, które tu zasługują na podniesienie są
następujące:
') Jako dowód bezpośredni, że nawet jeszcze w 18-tym wieku bu­
dowano w Krakowskiem chaty w słupówkę, mogłoby posłużyć — gdyby
nie pewna niedokładność w jego zapiskach — świadectwo Jana Józefa
Kauscha, który w r. 1791 zwiedził Polskę. Pisze on np.: „Wnosząc z nie­
których szczegółów, zdaje mi się, że prosty chłop w pobliżu Krakowa
po części ma się lepiej, niż we wsiach nadgranicznych. 1 tu atoli już
się napotkasz z niektórymi obrazami najnędzniejszych w świecie budowli.
Dalej za Krakowem, jak mi mówiono, są one prawie powszechne. Domy
te budują z chrustu ściśle ze sobą splecionego“ (jak w Mogilskiem do dziś dnia stare stodoły — przyp. aut.). „Dach, jak i same
chruściane ściany, podtrzymują słupy belek, a u mie­
szkań, które mają być cieplejsze, oblepiają chrust gliną a potem pobie­
lają ściany“ (Liske, Cudzoziemcy w Polsce, str. 3i2i. Słowa „dalej za
Krakowem“ mogą się odnosić do dalszej nieco okolicy Krakowa w kie­
runku zwłaszcza na wschód, jak i do znacznie dalszego Podola, gdzie
do dziś dnia chłop ruski buduje się podobnie.
Osobiście skłonny byłbym do rozumienia słów Kauscha w pierwszem znaczeniu, gdyby brak zabytków budowlanych tj. choćby szczątków
chat słupowych z tak niedalekiej przeszłości, jak koniec wieku 18-tego
nie dawał dużo do myślenia. Choćby niewyraźnych śladów chat wyłącznie
słupowych w Krakowskiem dotąd nie znalazłem; być może, że za mało
jeszcze w tym kierunku robiłem poszukiwań.

— 7 —

Stanisław Hupka

Konstrukcya słupowa w swej najprymitywniejszej formie,
t. j. dopóki nie zjawi się dwustronne zacięcie słupa na kryty czop,
jest więcej podatną do niewolniczego naśladowania natury, dopu­
szcza też większego i wszechstronniejszego użycia żywych i rosną­
cych drzew, jako swoich części składowych 1), aniżeli najprymity­
wniejszy samodzielny system węgłowy. W ostatnim zerwał już
człowiek najwyraźniej ze ślepem niewolniczem naśladowa­
niem natury, oznaczającem niższy stopień w rozwoju wszel­
kiego ludzkiego wytwórstwa w zakresie wpływów materyalnych,
a po części i duchowych, i, przeciwstawiając się jej, zaczął
tworzyć samodzielnie, wedle własnej wyżej posuniętej
potrzeby. W związku z tern pozostaje niższy stopień techniki
w prymitywnych budowlach słupowych aniżeli w analogicznych
węgłowych.
Za praegzystencyą systemu słupowego w Krakowskiem
zdają się świadczyć drugorzędne budowle siedliskowe, w pierw­
szym rzędzie stodoły, które jako typ panujący, są tu wszędzie
słupowo budowane w bardzo prymitywnej formie, a jak to
słusznie zauważył Mokłowski, w wielu wypadkach (bynajmniej
nie we wszystkich) panujący dawny typ w głównych budynkach,
w naszym wypadku w chacie, przechodzi z czasem do konstrukcyi podrzędnych budynków i w niej uporczywie przecho­
wuje się wiekami całymi.
Węgłowo stawiane, w Krakowskiem przysadkowate stodoły
w wielu tutejszych wsiach niewątpliwie nie są najnowszej daty;
wedle wszelkiego prawdopodobieństwa „już drugie albo trzecie
pokolenie im idzie“, w niektórych miejscowościach powstały
one zapewne w pierwszej ćwierci wieku XIX lub ostatniej XVIII;
nie są one i nie były tu nigdy typem panującym i wedle wszel') Aby dać przykład zastosowania żywych drzew w konstrukcyi,
nie potrzeba się wcale uciekać aż do początków budownictwa obumar­
łych już kultur, jak staro-egipska lub babilońsko-asyryjska, ani też do
życia ludów pierwotnych. Zastosowanie żywego rosnącego drzewa
w dzisiejszem budownictwie ludowem w Polsce w konstrukcyi pod­
rzędniejszych zabudowań siedliskowych i pozasiedliskowych nie jest
wcale czemś zgoła rządkiem albo nadzwyczajnem. Co prawda, nieliczne
fakta tego zastosowania rosnących lub obumarłych, ale niewykorzenionych drzew, w pierwotnem budownictwie stwierdzić się dadzą nawet
w granicach Wielkiego Krakowa, w niektórych dawniej podmiejskich
wsiach, jak Nowa Wieś narodowa, Czarna Wieś, Łobzów, Krowodrza
i Zwierzyniec.

— 8 -

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

kiego prawdopodobieństwa powstały względnie późno, jako
forma pochodna, wzorowana na węgłowym wątku chaty tutej­
szej, pozbywszy się słupowej osnowy, zbędnej z powodu dro­
bnych rozmiarów i skromnej wysokości zrębu gumianego.
Natomiast słupowy wątek dzisiejszej chaty bronowickiej
świadczy niechybnie o niezaprzeczonem prastarem konstrukcyjnem jej pokrewieństwie ze słupową stodołą w znaczeniu wyżej
już wymienionem t. j„ że żadną miarą dzisiejszego typu
starej stodoły słupowej wyprowadzić nie można od dzisiejszej
starej chaty bronowickiej, natomiast da się on wyprowadzić od
typu dziś już zaginionego chaty jednowątkowej. Że ten typ dziś
już zaginionej chaty jednowątkowej był słupowej konstrukcyi,
zdają się" wskazywać na to pewne zabytki konstrukcyjne, tech­
niczne i lingwistyczne.
A więc sama „osnowa“, około której osnuwano pierwo­
tnie, tak jak dziś na stare słupowe stodoły koło Pleszowa,
bądź to plecioną zagrodę od zewnątrz)), bądź to na którą
w późniejszych czasach nasuwano węgłowe ściany od wewnątrz.
Na uprzednie osnuwanie osnowy słupowej chrustem wskazuje
wśród ludu krakowskiego (zwłaszcza około Morawicy) rozpo­
wszechnione używanie wyrazu „kij“ (kije) w znaczeniu zaró­
wno grubych kilkunastometrowych drzew ściennych, jak i w zna­
czeniu cienkich, z natury rzeczy, poplat.
Tu miejsce na przytoczenie tradycyi ludowej, co prawda,
wysoce mętnej z Bieńczyc i okolicy, która potwierdza, że „da­
wniej“ więcej chat stawiano słupowo, niż obecnie, względnie
w ostatnich dziesiątkach lat wieku XlX-go.
Charakterystycznem jest, że w osnowę budowano z dawien
dawna, tylko licho pod względem technicznym stawiane chaty
') Jako zabytki konstrukcyi zagrodowej (płotowej)
pokrewne poniekąd słupówce (a rozwojowo w wielu wypadkach ją wy­
przedzającej), w dzisiejszej starej chałupie krakowskiej wymieniamy,
pogródkę i grodzoną powałę, częstą jeszcze nad stajniami i t. p. ubika
cyami, łączącemi się z chatą właściwą w jedną organiczną całość; w sto­
dole zaliczamy tu wspomniane powyżej ogrodzenie słupów chrustem,
zarówno jak dziś bardzo już rzadkie wyplatanie pręciem wewnętrznego
boku zastronia (sąsieka) od strony boiska; chrustowe ogrodzenia po­
szczególnych siedlisk należą już do szybko zanikających w Krakowskiem;
ustępują one miejsca okoleniom najczęściej parkanowym lub sztacheto­
wym, rzadziej żerdziowym.

— 9 -

Stanisław Hupka

węgłowe lub zakładano ją w osłabiałych ze starości chałupach,
celem zapobieżenia skręcaniu się ścian, skutkiem bocznego par­
cia na nie ciężaru dachu. Rolę podobną na niedalekiem polskiem
Podkarpaciu (w południowem Ropczyckiem) odgrywało ujęcie
starych, lecących już ścian węgłowych, podwójnym stemplem
wiązanym witką lub zagłobieniem kołkowem przy równoczesnem podparciu „tragarza“ średniego, zazwyczaj na środku izby
słupowym „hadamem“. Podobnie i wyprawa zimowa chaty
w krainie przejściowej (u samego brzegu karpackiego) w Pilzneńskiem (n. p. w Lipinach) do niedawna posługiwała się
bardzo chętnie gęsto koło siebie poumieszczanymi grubymi drą­
gami, które jednym końcem silnie osadzano w ziemię, drugim
niemniej mocno zapierano o ostatni lub podostatni „szar“ łat
dachowych; powstałą stąd przestrzeń między szeregiem drągów
a zewnętrzną ścianą chaty upychano twardo, dla ciepła i wzmo­
cnienia domu ściołami, lub ją zakładano szczelnie drobno rąbanemi polanami.
Rola wzmacniająca słupa jest tu (zwłaszcza w Krakowskiem)
jasną, jakoteż i to, że liczba samoistnych chat węgłowych do­
piero z czasem wzrosła w miarę postępu i doskonalenia się
technicznej strony budownictwa tej konstrukcyi drzewnej t. j.
głównie doboru materyału, oprawy i wiązania. Ważnej wska­
zówki dostarcza nam stare i szeroko utarte mniemanie ludu
krakowskiego, wedle którego, odkąd pamięć ludzka sięga, oznaką
bogactwa i dobrego tonu gospodarza było częściowe lub zu­
pełne zabudowanie siedliska systemem węgłowym,, podczas gdy
ubożsi musieli zadawalniać się konstrukcyą słupową. To zary­
sowanie się w powyższym poglądzie pewnej różnicy społecznej
nie jest o tyle bez głębszego znaczenia, że wiadomo, jak w wielu
wypadkach bieda i ubóstwo są doskonałymi konserwatorami
starych urządzeń.
W Krakowskiem, wzmiankowany pogląd ludowy nie jest
bezwarunkowo wytworem późniejszym ostatnich dziesiątków lat,
za jaki może uchodzić na wschodniem polskiem Podkarpaciu, lecz
istotnie musi być bardzo dawny, a tkwi on poczęści, tak w chęci,
jak rzeczywistem naśladownictwie sposobu budowania się daw­
niejszego dobrze sytuowanej ekonomicznie średniej szlachty,
która od wieków nadewszystko ceniła węgłówkę 1).
*) Zasadniczo nie jest wykluczonem, że „szlacheckie“ budownictwo
drzewne (t. j. budownictwo rycersko-ziemiańskiej warstwy społecznej)

10 —

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

Czynnikami bezwątpienia sprzyjającymi w Krakowskiem
budownictwu słupowemu były dawniejsze warunki fizyograficzne
t. j. wielokrotnie większa niżjdziś obfitość błot i lasów dębo­
wych. Wobec niskiego stanu ścisłych badań geologiczno- wzglę­
dnie geograficzno-historycznych nie możemy sobie wytworzyć
dokładnego pojęcia o stanie średniowiecznego i wogóie
dawniejszego krajobrazu tej części Polski, w ramach którego
musiało się budownictwo ludowe rozwijać ’).
To pewne, że dąb, tak wyjątkowo dobrze się nadający do
konstrukcyi słupowej, począwszy od najprymitywniejszej, a skoń­
czywszy na najwyżej rozwiniętej formie tejże, tak znaczne znaj­
dujący zastosowanie w budowie średniowiecznych warowni, za­
zwyczaj wśród błot lub w czasach nieco późniejszych na wynio­
słościach oblanych zewsząd wodą wykazywał niegdyś bez po­
równania większe rozpowszechnienie i w budownictwie ludowem ziemi Krakowskiej niż dzisiaj. Będąc w przybliżeniu dla
mieszkańca Krakowskiego tern, czem dla starożytnego Egipcyanina była palma, a dla współczesnego Malajczyka bambus,
zachował tu dąb do dziś dnia wśród ludu znamiona niejako
drzewa świętego*2. Wielkie znaczenie, jakie dąb przez długie
wieki posiadał dla rozwoju kultury materyalnej i życia społe­
cznego tutejszych mieszkańców, ujawniło się też w do dziś dnia
znacznie wcześniej niż ludowe (chłopskie) odbyło w Polsce (zwłaszcza
w Krakowskiem) ewolucyę od słupówki najpierw czystej, następnie mięszanej do węgłówki; źródła dziejowe, o ile się nie mylę, bardzo mało
rzucają światła na tę sprawę.
’) Na szczególniejszą uwagę zasługiwałoby systematyczne i uiniejętniejsze niż dotąd przeszukanie torfowisk, zatorfionych łączyn i t. p.
liczniejszych we wschodniej części Małopolski (np. pow. Tarnobrzeski)
niż na zachodzie tejże (powiat krakowski); między , znaleniskami jak
czarnodęby i inne, być może, że udałoby się natrafić na ślady budowli
palowych, których ani okres wczesny historyczny ani okresy przedhistory­
czne w Małopolsce dotychczas nie wykazują, a które zwłaszcza na
wschodzi e Małopolski najprawdopodobniej tu kiedyś istnieć
musiały.
2) W pokrewnem pod wielu względami Krakowskiemu już na Pod­
karpaciu położonem Pilzneńsko-Ropczyckiem, dąb należy do tych nie­
wielu drzew, na których bez obawy popadnięcia w ciężki grzech śmier­
telny (w przekonaniu ludu) wolno, (w pewnych wypadkach nawet na­
leży), umieścić kapliczkę, tu pasyjką zwaną, krzyżyk lub obrazek
święty.

Stanisław Hupka

zachowanym skarbcu kultury duchowej chłopa krako­
wskiego (zwłaszcza ze starszego pokolenia). Ten dział kultury
tern więcej jednostronnem staje się odbiciem dawno już
minionych faz życia społecznego i materyalnego z równoczesnem szczególnem uwzględnieniem najwybitniejszych w nim mo­
mentów, im na prymitywniejszym stopniu rozwoju stoi dany
lud. Wzmiankowany dział kultury zatem wprost proporcyonalnie — do pewnej jednak granicy ’) — tern więcej zawiera pier­
wiastków odziedziczonych w stosunku do samodzielnego do­
robku, im mniej dany lud postąpił w rozwoju.
') Podkreślamy tu wyrażenie „do pewnego stopnia“, gdyż istotnie
nie da się zaprzeczyć, że również nagromadzenie danego zasobu (skarbu)
kulturalnego działa do pewnego stopnia przygniatająco na rozwój twór­
czy nowych pierwiastków kulturalnych, jak tego poniekąd Włochy są co
najmniej podwójnie klasycznym przykładem (stąd też zrozumiały lubo
zbyt jednostronny protest specyalnie włoskich „futurystów“ najnowszej
doby, przeciw „pętom“, jakie nakłada bogata rozwojowo i kulturalnie
przeszłość). Do pewnego stopnia słusznem więc jest twierdzenie, z j ednej strony, że bogaty dorobek kulturalny „przeżytych“ już pokoleń
pod pewnym względem, nietylko nie pobudza następców do nowych sa­
modzielnych zdobyczy kulturalnych, idących zwłaszcza w odwrotnym
kierunku do odziedziczonego kulturalnego spadku, lecz owszem podo­
bne w nich zdolności usypia, tak jak usypia i zabija w końcu zdolność
do samodzielnej walki życiowej* zbyt „troskliwe“ papinkowate wycho­
wanie; z drugiej strony faktem jest, że nagromadzony wiekami
zasób kultury działa poniekąd jak kapitał, który to ostatni od chwili
nagromadzenia do danej wysokości sam się automatycznie niejako po­
mnaża, dozwalając przytem jeszcze posiadaczowi swemu na zupełnie do­
statnie wyżycie z części odsetek, które poza tern odrzuca.
Bez wątpienia, że raz nagromadzone licznie zasoby kulturalne,
w danym kierunku sprawiwszy pewne chwilowe zaspokojenie (nierzadko
nieuświadamianych sobie) potrzeb, działają często zabijająco na szersze
i dalsze ich zaspokojenie zapomocą seryi nowych zdobyczy o podobnym
do dawniejszego kierunku; a działanie to „zabijające“ pozostaje w ści­
słej zależności od stopnia pojemności kulturalnej, jaki dany
osobnik czy dana grupa osobników np. naród wykazuje; bezsprzecznie
jednak nagromadzany zasób kulturalny o danym kierunku, wywoławszy
nasycenie jednych potrzeb, daje równocześnie nieodzowną pod­
stawę do zaspakajania innych, budzących się nieraz w zgoła odmien­
nych dziedzinach życia kulturalnego, zapomocą porobienia, na istniejącej
już nieodzownej podstawie, nowych różnorodnych od poprzednich, kul­
turalnych nabytków.
Powyższe ustosunkowanie rzeczy spotykamy, tak w życiu kulturalnem (w odróżnieniu od życia psycho-fizycznego, względnie biologi­
cznego, fizyologicznego i t. p.) jednostek ludzkich, jak ich ściślejszych

- 12 —

Z badań nad rozwojem ludowego budownictwa drzewnego

Na Podhalu i w wyższej części krainy Beskidowej 1), gdzie
dębu bądź to zupełnie brak, bądź to proporcyonalnie do wznie­
sienia i oziębienia klimatu coraz to rzedną lasy dębowe, a dąb
sam jako drzewo wogóle, tylko tu i ówdzie najczęściej samo­
tne lub w niewielkich skupieniach na górniejsze miejsca pod­
biega, spotykamy jedyny wPolsce teren, na którym w prze­
ciwstawieniu zwłaszcza do krakowskiego, lud od samego po­
czątku osadnictwa najwyżej rozwinął i najkonsekwentniej prze­
prowadził całkowitą konstrukcyę węgłową. Obie te krainy je­
dnak już bardzo późno, bo dopiero pod sam koniec średnio­
wiecza, a nawet dopiero na początku nowowiecza osiedlono
na stałe i masowo żywiołem polskim.
Kraków.

lub obszerniejszych związków społecznych, politycznych, wyznanioworeligijnych, gospodarczych i t. p.
Z równą siłą u obu (u jednostki i grupy jednostek) spotykamy
zjawisko zahypnotyzowania „wielką“ puścizną jakiegokolwiek ro­
dzaju (np. puścizna historyczna, majątkowa, puścizna rodowa, nazwiska,
koligacyi i t. d.); podobnie hypnotyzujące działanie wywiera nietylko
zresztą puścizna, ale i wszelki większy dorobek (negatywny lub po­
zytywny, polityczny, naukowy, moralny, materyalny, artystyczny i t. p.)
z lat młodszych; z pod przygniatającego ciężaru wspomnianych już do­
robku i puścizny można się tylko częściowo wyzwolić, zadając sobie pe­
wien „gwałt wewnętrzny“ przy podjętej równocześnie z dużym nakładem
sił uciążliwej pracy wewnętrznej.
’) To samo można, po części, powiedzieć o Orawie i Spiżu z do­
datkiem jednak, że ten ostatni znacznie wcześniej od górnych Beskidów,
a zwłaszcza Podhala, został z węgierskiej i polskiej strony osadzony
żywiołem polskim w północnej swej połaci.
— 13 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.