3a814cbfa163c849f32f59cf1c159beb.pdf
Media
Part of Cech tkacki w Ropczycach / Lud, 1908, t. 14
- extracted text
-
— 277
V. Rymowane przypowiastki.
Podała Krystyna Chowaniec.
1)
Bieda z takim mężem,
Co nie zawiąze gaci węzłem,
Jeno kłosem 7aklosuje,
To mu spadnom, co nie cuje.
2)
A za taką pieś
Dawali drzewiej jeść
1 selązkow seść,
A teroz ani selązka,
Ani moskala ’) kąska.
Siódmy już rocek minął,
Jak kołowrotek zginął,
Na ósmy sie obraco,
A nifto go nie wraco.
3)
Cech tkacki w Ropczycach.
Napisał
Józef Sulisz.
Wśród pięciu cechów rzemieślniczych, jakie w 16 wieku
w Ropczycach istniały, jak: szewców, sukienników, kowalski
czyli wielki, krawców, przedniejsze miejsce, zajmował cech tka
cki i liczbą swoich członków i ich zasobnością i butą wobec
innych rzemiosł. Już w drugiej połowie 15 wieku tworzyli tka
cze ropczyccy swoją konfraternię i mieli samodzielny ustrój ce
chowy, a wnet uzyskali i przywilej królewski.
W roku 1502, w wigilię świąteczną, Jan, wójt dziedziczny
ropczycki, nadaje cechowi tkackiemu statuta w 39 artykułach,
zebrane „aby rzemiosło, cech y bractwo tkaczkie przystoynie
y w dobrym rządzie było rządzone y zachowane Miasteczka
Ropczyc, aby zatym ono wzmnożenie y większe rozkrzewienie
mieć mogło to iest zachowuiącz, co iest godnego y przystoynego, a co zasz przeciwnego y nie przystoynego, karząc“. Te
‘) moskal = chleb.
Lud, Rocznik XIV.
10
— 278 —
artykuły wójtowskie „ucciwi mistrzowie Rzemiosła Tkaczkiego
przynieśli y położyli“ przed królem, Zygmuntem III. z pro
śbą, aby „przerzecony list władzą y zwierzchnością królewską
potwierdził y umocnił“.
Uczynił to król osobnym przywilejem na pergaminie pod
dniem 22. maja 1591 r. w Krakowie, umocniwszy go własno
ręcznym podpisem i pieczęcią koronną. Oryginał jednak jego
podczas wojen kozackich za króla Jana Kazimierza zaginął,
a król Michał na prośbę cechu i za wstawieniem się „niektó
rych Panów Rad swoich“ na podstawie zachowanej kopii, tu
dzież lustracyi i dekretu komisarskiego wydał odnowiony przy
wilej z datą w Krakowie 23. listopada 1669 roku. I ten przy
wilej dochował się tylko w dwóch odpisach, w jednym współ
czesnym za burmistrzowstwa Wojciecha Troynarowicza około
roku 1575. sporządzonym.
Artykuły tego przywileju określają bliżej wewnętrzny ustrój
cechowy, odbywanie nauki, która dla ucznia lat trzy u tego
samego mistrza trwać miała, zanim mógł zostać towarzyszem,
wykonanie robót przez majstrów i obyczajność życia członków.
Każde ich przekroczenie pociągało za sobą karę pieniężną lub
w odpowiedniej ilości funtów wosku, dla mistrza większą, dla
towarzysza mniejszą. Wyrokowała starszyzna cechowa, w skład
której wchodził: cechmistrz, podcechmistrz, dwóch braci stołe
cznych i jeden brat ziemski. Członkowie dzielili się na braci
starszych, średnich, młodszych i czeladników czyli towarzyszy.
Każdy majster musiał należeć do cechu i sam w warszta
cie robić. Konkurencya była ograniczona osobnymi przepisami,
odmawianie czeladzi i roboty zakazano „pod winą Czechową
seści groszy przypadku’. Wszyscy mistrzowie musieli mieć je
dnakże bardo, „dwa łokcia wzdłuż to iest na ośm czwierci
albo na pułosmy a przynajmniey na siedm ćwierci a nie mnieysze, a ktoby tak czynić nie chciał, Urzędowi Radzieckiemu za
winę Wiardunek ieden (12 groszy), a Cechowi funt wosku prze
pada. Wszyscy nadto Mistrzowie tego Rzemiesła na każdy rok
Panu dziedzicznemu Woytowi y iego następcom płótna zgrze
bnego łokci 30 dawać będą powinni“.
Król Michał przywilejem swoim nakazał także „żeby
z Tkaczami Ropczyckimi pospołu Gryffowianie — (Gryffów, były
to grunta przy mieście do wójtostwa należące i mieszkańcy ich
wyjęci z pod jurysdykcyi miejskiej, dotąd nazwa ta istnieje) —
— 279 —
Cech iako go raz przyieli, czasy wiecznymi trzymali y wespół
pobor dawali, Partacze zaś pod inszymi Jurisdicciami mianowi
cie na gruntach kościelnych, także na Przedmieściach mieszka
jący, aby od Cechmistrzów (byle dobrego urodzenia byli) byli
wyzwolani y do cechu przyjmowani, inaczey żaden Partacz
temu Cechowi przeszkadzać nie ma. Na ten cel polecił król
utworzyć fundusz na lat trzy, a na podwyższenie cechu dekla
rował „cztery funty wosku, cztery złote pieniędzy y achtel ieden piwa“.
Do bieienia płótna służył wspólny blech, blichem zwany,
którą to nazwę zatrzymała dotąd jedna z łąk nadrzecznych
przy mieście:
Wójt Jan zawarował jeszcze „aby żaden wszelkiey condiciey człowiek ninieyszych artykułów Mistrzów Rzemiesła Tka
ckiego danych y dozwolonych w całości i zupełności ich albo
w czymkolwiek naruszać, ganić y łamać sie nie ważył pod
winą sta czerwonych złotych, którey winy połowa przerzeconemu Cechowi y Bractwu położona y dana bydź ma, a druga
Staroście Robczyckiemu natenczas będącemu“.
(Przywilej ten okaże się w całości wraz z innymi miej
skimi w osobnem książkowem wydaniu).
Cech tkacki ropczycki miał także zwyczajem innych ce
chów swojego patrona, świętą Annę, której osobna Altarya
znajdowała się w kościele farnym. Przed jej ołtarzem odpra
wiał co kwartał ks. Altarysta uroczyste nabożeństwo zwane
„załemszą“, na które wszyscy mistrzowie i towarzysze pod
naznaczoną winą przybyć musieli. Do przechowywania ksiąg
cechowych i pieniędzy służyła im skrzynka drewniania, mister
nie wyrobiona, z ukrytem, podwójnem dnem, obecna z r. 1866
wzorowana jednak na dawniejszych. Na wewnętrznej stronie
wieka umieszczony jest pięknie wykonany obraz świętej Anny,
skąd i skrzynka nosi nazwę: Skarb św. Anny. Pozostaje
on w przechowaniu w domu każdoczesnego cechmistrza, a nowo
wybranemu ustępujący cechmistrz odnosi sam uroczyście do
domu w asystencyi wszystkiej braci cechowej. Akt ten był bardzo
uroczysty i rozrzewniający i zdarzało się, że domownicy, z któ
rych domu „skarb“ on do nowego cechmistrza wynoszono,
łzy ronili, bo mając go u siebie, miało się błogosławieństwo
Boże, które z nim na dom ten i jego mieszkańców spływało.
Obecnie takim szczęśliwym cechmistrzem jest mieszczanin Frań-
- 280 —
ciszek Saroma, od 30 lat bez przerwy ten urząd piastujący,
która to rodzina już w 16-tym wieku istniała i tkactwem się
trudniła.
Co kwartał, jaki w innych cechach, odbywały się i w cechu
tkackim schadzki czyli zebrania w domu cechmistrza, na
które tenże zwoływał wszystkich braci i towarzyszy przez obe
słanie do najbliższego swego sąsiada cechy, ten posyłał ją
drugiemu i tak w krótkim czasie obeszła cecha wszystkich
członków. Przybyć musiał każdy pod winą dla mistrza grosz
a dla towarzysza pół. Najważniejsza była schadzka suche
dniowa w środopościu.
Zagajenie i przebieg takich schadzek kwartalnych od
bywały się przy stale używanych formułach i z wielką powagą.
Zwyczaj ten istnieje jeszcze wprawdzie, ale stracił już całkiem
na dawnem właściwem znaczeniu i wkrótce pójdzie jak i wiele
innych w zapomnienie. Zachowały się w cechu te przepisy,
a pochodzą one z 18 wieku, są jednak niewątpliwie wzorowane
na dawniejszych. Odbywało się w ten sposób owo:
Zagajenie schadzki.
Zaraz po „załemszy“ mistrze i towarzysze schodzą się do
do cechmistrza, gdzie już na środku izby ustawiono stół a na
nim „skarb“ otwarty z obrazem św. Anny, obok zaś niego dwa
skórzane bykowce i goły miecz. Dokoła stołu i izby ustawione
ławki i zydle.
Kiedy już wszyscy obsiedli swoje miejsca, starszyzna wo
kół sołu, mistrzowie dalej według starszeństwa z obu stron izby,
a za nimi towarzysze, powstawał cechmistrz i wszyscy z nim
i odbywało się naprzód zagajenie schadzki przez cech
mistrza.
Cechmistrz do młodszego Brata -. Rozkaż Panom Braciom
obsiść mieisce swoje!
Młodszy Brat -. Imieniem Pana Cechmistrza macie Panowie
Bracia obsiść mieisce swoje!
Cechmistrz-. Rozkaż Panom Braciom uciszyć się po raz
drugi i po trzeci!
Młodszy Brat-. Imieniem Pana Cechmistrza macie się Pa
nowie Bracia uciszyć po raz drugi i po trzeci.
281
Cechmistrz-. Nie dziwujcie się Panowie Bracia, chociażem
sie Wam kazał uciszyć po raz drugi i po trzeci, bo tego była
słuszna potrzeba, iako nam Pan Bóg dał doczekać dnia dzi
siejszego a przy tym dniu dzisiejszym schadzki zupełnej załemszy kwartalnej. W Imię Boga w Trójcy Jedynego i tych Anio
łów Bożych, Wszystkich Świętych i tych praw Monarchicznych
od Rządów Wysokich wydanych a u Panów Dziedzicznych
aprobowanych a nam do Zwierzchności cechowej podanych,
ażebyście Panowie Bracia wiedzieli, jak się macie sprawować,
kogo czcić także i szanować.
W miejscach się nie podsiadać.
Nóg na pokrzysk nie zakładać.
Słów sobie szpetnych nie zadawać.
Spraw potajemnych za progiem Pana
Cechmistrza nie rozgłaszać.
Pod rynwami i pod wiechami żydowskiemi nie wystawać.
Z orężem do cechu nie przystępować.
Z uczciwością do Praw, z uczciwością od Praw.
1 jeżeli tego Panowie Bracia pełnić nie będziecie, taką karą
karani będziecie, jak opiewa na Przywilejach, Artykułach prawa.
Młodszy, rozkaż Panom Braciom obsiść mieisce swoie !
M. Brat: Imieniem Pana Cechmistrza macie Panowie
Bracia obsiść mieisce swoie.
Teraz zasiadają wszyscy na swoich miejscach. Młodszy popytuje się panów towarzyszy, jeżeli który na którego nie ma
jakowej skargi od tamtej załemszy aż do teraźniejszej schadzki,
to gotow pan Cechmistrz tę skargę wysłuchać, występnego uka
rać, posłusznego do łaski przyjąć. Najczęściej na takie skargi
dobierano się za doraźnym starszyzny wyrokiem do skóry nie
sfornych uczniów, a nie poślednią w tej przykrej procedurze
rolę odgrywały dwa zachowane dotąd bykowce i prosta ławka,
na środek izby wystawiona. Po załatwieniu różnorodnych spraw
wewnętrzno cechowych i kunsztu płóciennego.
Młodszy znowu popytuje się panów towarzyszy, jeżeli
który u którego lub u niego samego nie ma jakowego grosza,
szeląga, zatrzymanego od tamtej załemszy aż do teraźniejszej
schadzki, to tu panowie towarzysze mają oddawać do skarbu
boskiego także majstrowskiego według rzemiesła naszego z pola.
Towarzysze dawali po zaborze po cwancygierze, a za
uzbierane w ten sposób pieniądze urządzano sobie wspólne
282 —
.■Przyjęcie“. Odznaczało się ono już więcej weselszym nastro
jem obecnych, ale wszelkie nieprzystojne wybryki, brzydkie wy
razy, upicie się nadmierne, zaraz na miejscu karano. W kostki
i karty wolno było się zabawiać za zezwoleniem starszych.
Wyzwolenie na mistrza
czyli przyjęcie misteryi i do cechu odbywało się również z od
powiednimi przepisami i uroczystością, a ceremonia ta miała
miejsce także w domu cechmistrza na schadzkach kwartalnych.
Kandydat na mistrza, zwany wtedy „wędrowny“, stawał
na środku izby i mówił do Starszego Brata:
„Z Waszecinom Wolom mój Panie StarszyTowarzyszu, czy
mogę do łaski Waszeci przemówić słowa dwa, a przytem, co
mi będzie potrzeba“.
Starszy do Młodszego: Młodszy, rozkaż Wędrownemu
Towarzyszowi wystąpić po pierwsze przed skarb świętej Anny,
przed stół pana Cechmistrza, przed obecz panów Majstrów
Starszych, Średnich, Młodszych i wszystkich wokoło obecz.
Wędrowny: Z Waszecinom wolom mój panie Starszy Towa
rzyszu radbym ja wiedział,, po co mi Waszeć kazał wystąpić
po pierwsze przed Skarb Świętej Anny, przed stół pana Cech
mistrza, przed obecz panów Majstrów Starszych, Średnich, Mło
dszych i wszystkich wokoło obecz.
Starszy. Nie dziwuj się mój panie Wędrowny Towarzy
szu, chociem Waszeci kazał wystąpić po pierwsze przed Skarb
Świętej Anny, przed stół pana Cechmistrza, przed obecz panów
Majstrów Starszych, Średnich, Młodszych i wszystkich wokoło
obecz. Poczciwieście wystąpili, poceciwieście przystąpili, źadnyście sławy przez to niestracili i owszemeście większej nabyli,
jako się tu stało z ramienia słów panów Majstrów Star
szych, Średnich, Młodszych i wszystkich wokoło obecz. Bo
tu ma Waszeć odawać do skarbu boskiego także majstrowskiego według zbiegu rzemiesła naszego pola.
Wędrowny: Z Waszecinom wolom mój panie Towarzyszu
Starszy, radbym ja wiedział, co tu ma Wędrowny Towarzysz
odawać do skarbu boskiego także majstrowskiego według zbiegu
rzemiesła naszego z pola.
Starszy: Grosz jeden, jako dawny zwyczaj. Młodszy, roz
każ Wędrownemu Towarzyszowi iść na ustęp do pierwszego
progu pana Cechmistrza, za który by się mógł nie ważyć.
— 283
Wędrowny: Z Waspańkom wolom zdaje miejsce swoje.
Starszy. Młodszy, rożkaż Wędrownemu Towarzyszowi
przystąpić powtóre przed Skarb Świętej Anny, przed stół pana
Cechmistrza, przed obecz panów Majstrów Starszych, Średnich,
Mdodszych i wszystkich w około obecz.
Wędrowny: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Z Waszecinom wolom mój panie Starszy Towarzyszu radbym ja
wiedział, po co mi Waszeć kazał przystąpić powtóre przed
Skarb Świętej Anny, przed stół pana Cechmistrza przed obecz
panów Majstrów Starszych, Średnich, Młodszych i wszystkich
w około obecz.
Starszy. Nie dziwuj się mój panie Wędrowny Towarzyszu
chociem Waszeci kazał przystąpić powtóre przed Skarb Świętej
Anny, przed stół pana Cechmistrza, przed obecz panów Maj
strów Starszych, Średnich, Młodszych i wszystkich w około
obecz. Poczciwieście wystąpili, poczciwieście przystąpili, żadnyście przez to sławy nie stracili, owszemeście większej nabyli,
jako się tu stało z ramienia słów pana Cechmistrza, z ramienia
słów panów Majstrów Starszych, Średnich, Młodszych i wszyst
kich w około obecz. — Skąd Waszeć? Coście dawali prawa to
warzyskiego ?
Wędrowny: Grosz jeden.
Starszy. Prawa majstrowskiego?
Wędrowny: Groszy cztery.
Starszy: Mianujcie patki (tu wymienia nazwiska dwóch
braci), sam swego imienia nie przypominano, jakose go sam
obieram i donoszę.
Młodszy, rozkaż Wędrownemu Towarzyszowi iść na ustęp
za pierwszy próg pana Cechmistrza, za któryby się więcej nie
ważył.
Wędrowny: Z Waspańskom wolom zdaje miejsce swoje.
Starszy: Młodszy, rozkaż Wędrownemu Towarzyszowi
przystąpić po trzecie przed Skarb Świętej Anny, przed stół
pana Cechmistrza, przed obecz panów Majstrów Starszych, Śre
dnich, Młodszych i wszystkich w około obecz.
Starszy: Nie dziwuj się mój panie Wędrowny Towarzyszu,
chociem Waszeci kazał pójść na ustęp za pierwszy próg pana
Cechmistrza, za któryby się więcej nie ważył, bo tu ma Waszeć
odprawiać szenk za dziś niedziele cztery w pół urzędowania
za dziś uiedziel osiem, póki nam będzię stawało skarbu bo-
— 284 —
skiego także i majstrowskiego, a tego my sięWaść spodziewali.
Wędrowny: Wędrowałem przez góry, przez lasy, wywie
trzało mi z głowy temi czasy, mój panie Towarzyszu Starszy.
Starszy-. Młodszy, rozkaż Wędrownemu Towarzyszowi
obsiść miejsce boskie i towarzyskie.
Wędrowny. Z Waszecinom wolom, mój panie Towarzyszu
Starszy, radbym ja wiedział, gdzie to ma Wędrowny Towarzysz
obsiść miejsce boskie i towarzyskie.
Starszy: Wedle boku mego.
Teraz następował poczęstunek kosztem nowego mistrza,
do czego jednak i inni się dokładali. Nadto wysadzony na mi
strza „przed wyjściem roku jednego bez własnej i przystojnej
żony być nie ma“, gdyż inaczej „za winę wójtowi i rajcom po
łożyć kopę jedną a braci cechowej achtel piwa wystawić ma“.
Dziś bracia cechowi odbywają tylko jednę schadzkę w środopościu, celem dokonania wyboru starszyzny, zagajenie ma
jeszcze miejsce, lecz w całym tym akcie brak życia. 1 nie dziw.
Tkactwo na warstatach domowych ustało zupełnie z rokiem
1870, mało już nawet żyje z tych, co jeszcze płótna wyrabiali,
nie odbywają się więc i wyzwoliny na mistrzów i przyjęcia
misteryi.
Istnieje wprawdzie cech tkacki, ale wyłącznie jako Bractwo
kościelne, a członkowie jego są przyjmowani za opłatą 10 ko
ron, które obracają na wieczyste msze za dusze zmarłych braci
i za świece w kościele. Jako bractwo kościelne utrzymuje i dzi
siaj cech tkacki ołtarz własny z obrazem Św. Anny i przyczy
nia się do urządzania pogrzebów za umówioną opłatą, dostar
czając świec i chorągwi cechowych.
Z dawnej świetności i zwyczajów pozostały tylko trzy
moździeże, z których strzelają podczas świąt Wielkanocnych.
Ciekawy w tym względzie zachował się akt z roku 1807,
który jako nigdzie nie spotykany warto w całości przytoczyć.
Opiewa on:
Fundusz Moździeża. Przyłożywszy wielkich Sił y czuło
ści to iest sławetny Imci Pan Jan Siekirski na ten czas Preze
sem będący, Jakób Flaszeński Cechmistrz Tkaczki y Adam Kisielowski, nabyli Moździesz do strzelania ad Szlachetnego Jakóba y Tekli Litwińskich, a to dla Ozdoby y Zaszczytu Cechu
Tkaczkiego y Braci tegoż, do którego nabycia nie tylko sił
swoich nie żałowali, ale nawet y Maiątków swoich pouszczer-
— 285
biali. Którento Moździesz lęgnią Cechowi Tkackiemu Ropczyckiemu, Braciom y Potomkom ich na wieczne Czasy, y ten przy
Skarbie Anny Stey, gdzie ten zostawać będzie, zostawać ma —
do którego nikt żadney wolności ani pretensyi mieć, ale nawet
y Sukcessyi żadney wnosić y rościć nie może. Wyżej wspo
mniany Moździesz iest złożony w Cechu Tkaczkim za bytności
Sławetnego Jakóba Flaszeńskiego Cechmistrza Tkackiego, Woyciecha Dygasińskiego Podcechmistrzego y Ant. Kosydarskiego
Stołecznego. Fundatorowie wyżey wspomnieni za swoie trudy
y Fatigi nie zostawuią sobie nic więcey — iak tylko to: Usza
nowanie wszelkie y adoracyą a nakoniec dla Dzieci lub Sukcessorów swoich pamięć y pomoc. A jako Cech Tkacki Ropczycki
ten Mozdziesz na ozdobę Cechu przyimuie — a więc ten Fun
dusz Rękami własnemi podpisuje y Pieczęci zwykłej wyciśnieniem Cechowey ztwierdza. Datt. Ropczyce Dnia 26-go maja
1807. Fundatorowie nabywaiący podpisuią się. Jakób Flaszenski Cechmistrz Tkacki, Woyciech Dygasiński Podcechmistrz,
Antoni Kosydarski Stołeczny, Adam Kisielowski mp. Gregoryus
Szcepanski mp. (L. S.).
Moździeż ten przechował się dotąd wraz z dwoma innymi
późniejszymi. Strzelają z nich czasie nabożeństwa przez oba
dni wielkanocne, a wydatki na proch i „strzelacy“ opędzają
z kwestu, jaki przedtem urządzają. W drugim dniu po nieszpo
rach schodzą się bracia cechowi do domu cechmistrza, gdzie
starym zwyczajem odbywa się wspólne „święcone“ kosztem
bractwa.
W spokojnem posiadaniu tego zaszczytu strzelania pozo
stawał cech tkacki do ostatnich czasów. Dopiero przed kilku
laty cech szewski usiłował wydrzeć im ten przywilej i sobie
przywłaszczyć szczególnie za podjudzeniem kilku renegatów,
którzy z powodu prywatnych waśni wystąpili od tkaczów i przę
śli do szewców, chociaż ani oni, ani ich przodkowie rzemio
słem szewskiem nigdy się nie trudnili.
Trwała ta walka lat kilka, aż w końcu wdała się w to
władza polityczna i właśnie na podstawie wyż wspomnianego
dokumentu utrzymali się tkacze przy swojem dawnem prawie,
budząc jeszcze większą ku sobie nienawiść szewców.
Raz do roku, w adwencie lub w połowie wielkiego postu,
odbywa się w domu cechmistrza robienie świec woskowych,
potrzebnych na własny ołtarz, do pogrzebów i świecenia pod-
— 286 —
czas „sumy“ w niedziele i święta dla braci i sióstr. Używa się
do tego kociołka miedzianego, kształtu cylindra, zwanego stąd
„kapelusz lubcylinder“, w którym w gorącej wodzie rozmiękczają
i ugniatają wosk, ogrzewając go naprzemian przy tlejącem
ognisku. Mają też do tego odpowiedne nożyce, nóż i cechę do
znaczenia świec. Robią te świece sami bracia cechowi, zwołani
w tym celu przez cechmisrrza, a za całą swoją fatygę dostają
ćwiertnik piwa z funduszów brackich. Ilość świec woskowych
czyli „światła jarego liczą na ,,pary“, a oprócz tego mają
i „białe światło“. Są świece funtowe, dwufuntowe i t. p. Prze
chowują je w kościele w dwóch wielkich skrzyniach. Ma
też cech tkacki sześć chorągwi własnych, używanych w czasie
pogrzebów i procesyj kościelnych.
Z dziejów miasteczka polskiego
w wieku XVIII.
III. Z dawnych praktyk sądowych.
W tejże „Księdze wiecznej“ miasteczka Ulanowa, z której
w ostatnim roczniku „Ludu“, przedrukowaliśmy dwa charakte
rystyczne ustępy, znajdujemy pod r. 1783 przypomnienie nowoobranym ławnikom obowiązków sędziowskich, które własno
ręcznie zapisał I. P. Stokowski, komisarz pełnomocny domi
nium bielińskiego.
Treść zasługuje na uwagę przez swój ton patryarc h a I n y:
„...Magistratowi teraźniejszemu zaleca się, aby sądy podług
ustaw teraźniejszych sądzone były i pozwy in scripto od pisarzów żeby wychodziły zapisaniem sprawy, pozwana zaś strona
in scripto swoję krzywdę opisać ma, któren pozew wójt pod
pisać ma, także dekret z sądów aby przez urzędników teraz
obranych nie był nikomu wydawany, tudzież pijatyki aby żadnej
nie było, pod karą i grzywnami ostrzega się. Strona gdy za
pozwem na czas oznaczony nie stanie, tedy in contumatiam
osądzona, zaś za nieposłuszeństwo grzywnami karana być po') Lud XIII. 245.
