969268bc8608dd619180c4aed7c731ea.pdf

Media

Part of Legendy Chrystusowe / Lud, 1908, t. 14

extracted text
— 164 —
Jeszcze kilka słów o imionach chrzestnych.
Kalendarz Świętych, których imiona nosili mieszkańcy
Skawiny w tym okresie czasu, z jakiego te zapiski pochodzą,
jest bardzo ograniczony, zawiera bowiem tylko 19 imion mę­
skich, a i w tej liczbie są tylko cztery szczególniej uprzywile­
jowane, pięć znacznie mniej, a resztę zaledwie przez trzech,
dwóch lub jednego mieszkańca używane.
1 tak na 265 zapisanych mężczyzn było:
85 Józefów,
45 Wojciechów,
41 Janów,
25 Michałów,
następnie:
13 Klemensów,
12 Szymonów,
11 Piotrów,
7 Maciejów,
6 Błażejów,
Natomiast Jakóbów, Wincentych i Stanisławów było zale­
dwie po trzech; Franciszków, Jędrzejów, Wawrzyńców po dwóch,
a tylko po jednym Antonim, Marcinie, Pawle i Tomaszu.
Spisałem na podstawie informacyi, udzielonej mi uprzej­
mie w r. 1878 przez p. Józefa Florczaka, ówczesnego ucznia
gimnazyum wadowickiego, dziś katechetę w szkole wydziało­
wej w Podgórzu.
Kraków 1906.

IV. Kosiński.

Legendy Chrystusowe.
Pod tym tytułem ogłosiła znana poetka szwedzka, laurea­
tka szwedzkiej Akademii, Selma Lagerlof, *) zbiorek legend, od’) Selma Lagerlof. Legendy Chrystusowe. Przekład
Wandy Młodnickiej. Lwów. Nakład księgarni polskiej B. Połonieckiego
Warszawa E. Wende i Spółka. 1905. str. 227.

— 165 —
noszących się do życia Chrystusa; jest ich 11; dwie przedsta­
wiają sceny z owej nocy, w której się Zbawiciel narodził, inne
(3—7) opowiadają zdarzenia z jego lat dziecięcych, dalsze dwie
(8 i 9) odnoszą się do jego śmierci, dziesiąta p. t. p. Jezus
i św. Piotr kreśli smutną scenę z matką św. Piotra, ostatnia,
zatytułowana „o płomyku“ jest z całością tylko luźnie złączona,
odnosi się bowiem do czasów wojen krzyżowych i ma na so­
bie charakter czysto lokalny, włoski. Obok znanych z biblii
scen, które bujna fantazya autorki w przepiękne obrazki prze­
tworzyła, znajdujemy tu także inne, nowe, nieznane wprost bi­
blii opowiadania, a wszystkie nacechowane są prawdziwie poetyckiem natchnieniem, głęboką wiarą i niezwykłą prostotą. Ale
nam tutaj nie rozchodzi się o etyczną ani o estetyczną wartość
tych legend. Chcemy zwrócić uwagę czytelników na inną oko­
liczność.
Autorka mówi na początku, że legendy te słyszała na da­
lekim Wschodzie“. Otóż jeżeli na Wschodzie powstało tyle pię­
knych opowiadań o życiu Chrystusa, to nas wcale nie zadziwia;
wszakże Betleem i Golgota leżą na wschodzie. Ale i u nas,
chociaż od owych miejsc świętych oddaleni jesteśmy tak wielką
przestrzenią, krąży wśród ludu wiele podobnych legend. Głę­
boka religijność ludu, podsycana łantazyą utworzyła na podsta"
wie rozlicznych spostrzeżeń w świecie roślinnym i zwierzęcym
mnóstwo pięknych opowiadań tak, iż rozpatrując się w przyro­
dzie, co krok prawie napotykamy to roślinę jakąś,1) to ptaszka2)
lub inne zwierzę 3), które według tych opowiadań z Chrystusem
lub Matką jego w jakiejś styczności pozostawały i po dziś dzień
widoczne ślady tego na sobie noszą.
Bardziej jednak zdumiewać musi, że niektóre z legend, roz­
powszechnionych u nas, i to nawet takich, które nie opierają
się bezpośrednio na opowiadaniach biblijnych, są zadziwiająco
podobne do tych, jakie przytacza L. S.
1 tak w ustępie p. t. „U Nazarecie“ czytamy, że Jezus, ma­
jąc dopiero lat pięć, siedział przed domem swoich rodziców
') Zob. nazwiska niektórych roślin jak: boża krewka, sukienka
Matki B; suk. p. Jezusa i t. d. tudzież podania o kalinie, leszczynie, osice,
paprotce i t. d.
2) Do takich należy n. p. jaskółka, kakułka, skowronek, bocian,
kania i t. d.
3) Zob. podanie o niedźwiedziu, kozie, koniu, zającu i t- d.

— 166 —
i lepił ptaszki z gliny, malując je barwami, pochwyconemi z pro­
mieni słońca. Przed sąsiednim domem zajęty był podobną ro­
botą mały Judasz, tylko że ptaszkom swoim nie zdołał nadać
ani pięknych kształtów, ani złocistych barw słońca. Wiedziony
zawiścią, zbliżył się do Jezusa i począł nogami deptać jego
ptaszki po kolei. Boskie pacholę, nie mając w pobliżu nikogo
do pomocy, a chcąc przynajmniej resztę swych ptaszków oca­
lić od zniszczenia, klasnęło w dłonie i ptaszki wzleciały
w powietrze.
Tę legendę z niewielką zmianą słyszałem w Bochni przed
40 latami. „P. Jezus bawił się z dziećmi, lepiąc sobie ptaszki
z gliny, a kiedy żydzięta chciały mu dokuczyć i ptaszki ponisz­
czyć, p. Jezus klasnął w ręce a ptaszęta uleciały w górę“. Inna,
więcej już od poprzedniej odbiegająca wersya, znana jest w So­
potni Małej w zach. Galicyi, a jeszcze inna w okolicy Kielc.
„P. Jezus i inse dzieci — opowiadają w Sop. — robili sobie
ptásecki malućkie z gliny, ale ty, co p. Jezus robił, uleciały
na skrzidłak do góry, a drugik chłopców ulecieć nie kciały“;
(Zbiór, wiad. do antrop. t. VII.), a znów według ledendy, zapi­
sanej przez ks. W. Siarkowskiego, p. Jezus, będąc dzieckiem
ulepił z gliny na usilne żądanie żydziaków słowika i sikorkę,
które na jego słowa zatrzepotały skrzydłami i uleciały do po­
bliskiego lasku. Nadał też życie niezgrabnie przez żydzięta ule­
pionemu ptakowi, z którego powstała sowa (Antr, jak wyżej).
Lecz pójdźmy dalej. W przedostatniej legendzie S. Lager­
lof czytamy, że św. Piotr, będąc już z P. Jezusem w raju, za­
czął pewnego razu okazywać swe niezadowolenie, które posu­
nął do tego stopnia, iż złotą gloryę, którą miał nad głową,
rzucił pod nogi p. Jezusowi, oświadczając, iż ani dnia nie chce
dłużej w niebie pozostać. Wreszcie na nalegania p. Jezusa wy­
znał, iż dlatego czuł się tak nieszczęśliwym, gdyż matka jego,
która zmarła przed kilku dniami, dostała się do piekła. A trzeba
wiedzieć, że matka św. Piotra była chciwa grosza i choć sama
gromadziła pieniądze, nie udzieliła nigdy wsparcia żadnemu
biedakowi. P. Jezus przedstawił św. Piotrowi, że kto się nie
cieszy szczęściem drugich, ten i w niebie szczęśliwym być nie
może; gdy to jednak nie pomągało polecił aniołowi, aby matkę
św. Piotra przyniósł z piekieł do nieba. Św. Piotr, uszczęśliwiony,
spojrzał w tę niezgłębioną przepaść, skąd się miała ukazać jego
matka i zobaczył, jak anioł począł się z nią w górę unosić,

— 167 —
a kilkoro potępionych, poczepiawszy się jej szat, chciało razem
z nią dostać się do nieba. Anioł nie czuł zgoła tego ciężaru,
ale lekko wznosił się coraz wyżej ku niebu. Jednak staruszka,
zamiast cieszyć się z tego, że kilka dusz może ocalić od wie­
cznego potępienia, oburzała się widocznie na tę myśl, bo po­
częła z wielką usilnością odrywać ręce nieszczęśliwych, trzyma­
jących się jej szat i pomimo gorących ich błagań, strącać je napowrót w przepaść piekielną. Ale w miarę tego, jak ubywało
tych dusz i lot anioła stawał się coraz powolniejszy, widział
to św. Piotr i błagał matkę, aby się litowała nad nieszczęśli­
wymi. Nic to nie pomogło; nie okazała litości nawet jednej je­
dynej duszy, która z całym wysiłkiem jeszcze się jej trzymała;
targała i odrywała kurczowo ściśnięte jej ręce, dopóki i ta nie­
szczęśliwa nie runęła w otchłań. Ale też w tej chwili anioł za­
miast ku górze osunął się znacznie w dół, jakby mu przybyło
za wiele ciężaru, odchylił ramię, przytrzymujące staruszkę, która
natychmiast spadła w bezdenną czeluść piekła.
Teraz porównajmy tę legendę z odpowiednemi, wśród ludu
naszego krążącemi legendami. W Przebieczanach, w powiecie
wielickim, opowiadają, że matka ś. Piotra była bardzo zła, tak
że w niej było „więcej złości, jak w człowieku kości“. Gdy
umarła, dostała się do piekła. Ś. Piotr chciał swą matkę do
nieba wciągnąć i spuścił jej nitkę; ona uchwyciła się jej, ale gdy
inne dusze poczepiały się jej, chcąc się razem z nią z piekła
wydobyć, ona o to zazdrosna, „otrzepała się“ i spadła na dno
piekła. (St. Cercha. Mater. antrop. arch. t. IV. dź. 2. s. 192):
J. Karłowicz znalazł pod Wilnem podobną, na całej Litwie zna­
ną legendę: Jedna bardzo skąpa baba na natarczywe prośby żebraka
(którym był ś. Piotr) rzuciła mu główkę cebuli ze szczypiorem.
Baba ta wkrótce umarła i poszła do piekła. Syn wyprosił u P.
Boga uwolnienie jej z piekła pod warunkiem, że ją wydostanie
z przepaści, podając jej szczypiór. Matka chwyciła się za szczypiór, a syn począł ją ciągnąć w górę. Inne dusze pokutujące,
widząc to, uczepiły się jej, aby się razem z nią wydobyć. Ale
zazdrosna baba poczęła pomimo przestróg syna otrząsać z siebie
poprzyczepiane dusze; wtedy szczypiór się przerywa a baba spada
na sam spód przepaści.
Inni opwiadają, że ś. Piotr próbował ją kilka razy wycią­
gnąć na szczypiorze, ale kobieta zawsze spadała do przepaści,
więc ją też tam zostawiono na wieki.

— 168 Jeszcze inna odmiana tej legendy znana jest w powiecie
sokalskim1). Oto „ś. Piotr prosił raz P. Jezusa, aby matka jego
mogła wyjść z piekła. P. Jezus kazał szukać po księgach nie­
bieskich, co dobrego uczyniła ona kiedy na tym świecie. Po
długiem szukaniu znaleziono, iż raz rzuciła za ubogim ze złością
maleńką cebulkę. Ubogi ją porwał i zjadł. Spuszczono więc do
piekła ową cebulkę na sznurku, aby Piotrową matkę stamtąd
wyciągnąć“ ale wtedy nastąpiła taka sama scena, o jakiej po­
przednie opowiadania wspominają.
Inna z tych legend wschodnich wspomina, że ś. Rodzina,
uciekając do Egiptu, szukała wypoczynku pod palmą; u nas
palmy nie rosną i nie są powszechnie znane, więc też nasza
legenda mówi że „Matka Najśw. z malutkim Jezuskiem schowała
się pod osiką“, a gdy jej ta odmówiła schronienia, ukryła się
pod leszczyną2).
Już z tego, co tutaj przytoczyłem, pokazuje się dostatecznie,
że zestawienie i uporządkowanie wszystkich na ziemiach polskich
dotychczas zebranych „legend Chrystusowych“ przyniosłoby
wielce ciekawą i do studyów porównawczych bardzo przydatną
pracę.

IV. Kosiński.

Przyczynek do „mętowania“
i do zabaw dziecinnych w Ropczycach.
ii
Egdom, megdom, hedone,
abel, fabel, domine,
e te tyki,
gromatykihoc, hoc,
a majn liber — sroc!

Jest tu jeden
między nami,
co sie skurzuł
zimiokami,
sucho rzepa, suchy chrzón,
kto sie skurzył, a to — ón 1

‘) Lud t. IX. s. 69.
2) Zbiór wiad. do antrop. t. VII. s. 117-

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.