daa8e235bd712aa7c45006c28d771f9d.pdf
Media
Part of Wieszczba i źreb / Lud, 1911, t. 17
- extracted text
-
SZYMON MATUSIAK.
Wieszczba i źreb.
Wiara w możność zbadania zakrytej przed człowiekiem woli
bogów jużto za pośrednictwem ludzi, przez bogów natchnio
nych, jużto za pośrednictwem zwierząt bogom miłych lub tylko
w blizkim z nimi zostających stosunku, jużto zapomocą oso
bnych znaków, przez bogów w danej chwili zesłanych, dała
powód u wszystkich ludów do wytworzenia się wieszczbiarstwa
w najrozmaitszych formach i do powstania z czasem wieszczów
zawodowych, tudzież instytucyi wieszczych, choć, rzecz natu
ralna, nigdy nie brakło przygodnych obok tego wieszczów
i przygodnego wieszczenia przez ludzi, do tego nieukwalifikowanych. Zawodowymi, ukwalifikowanymi wieszczami byli z da
wna kapłani, a świątynie bogów, którym służyli, miejscami i instytucyami wróżby, które nazywamy wyroczniami. U Greków
i Rzymian doszło wieszczbiarstwo do wielkiego znaczenia i od
grywało w życiu prywatnem i publicznem ważną, niemal decy
dującą rolę, bo nie godziło się pod grozą niepowodzenia i kary
za nieposzanowanie wyroków bożych niczego takiego przedsię
brać, czegoby nie życzyli sobie bogowie, więc też przed ka
żdym ważniejszym krokiem o wolę bogów zapytywano i do
niej się stosowano.
Nie znamy pracy naukowej, któraby dawała obraz wieszcz
biarstwa słowiańskiego, choć nie brak do takiej pracy źródeł,
jakich dostarczyć mogą wzmianki historyczne i filologia sło193 —
Szymon Matusiak
wiańska z etnologią, tudzież stan rzeczy u pokrewnych ludów aryjskich. Nie może i artykuł niniejszy pracy takiej zastąpić i nie
jest to jego celem, gdyż zamiarem naszym jest rozjaśnić tylko
jeden szczegół naszego wieszczbiarstwa, a mianowicie: skąd
przyszło do tego, że I o s zowie się w staropolszczyżnie, a i u
innych Słowian podziśdzień źreb, ogólnie zaś powiedzieć
o wieszczbiarstwie jedynie to, co z tern pytaniem w bezpośred
nim zostaje związku.
Jak Grecy i Rzymianie, mieli i słowiańscy przodkowie
nasi zawodowych wieszczbiarzy, kapłanów, tudzież świątynie,
w których udzielano wyroczni. Wiemy to z całą pewnością na
podstawie źródeł historycznych, któremi odnośnie do zacho
dniej Słowiańszczyzny są przedewszystkiem zapiski kronikarzy
niemieckich, patrzących jeszcze własnemi oczyma na pogańskich
Słowian między Odrą a Łabą: jak kronikarza Thietmara, rówieśnika
Chrobrego, jak Adama bremeńskiego z czasów Bolesława Śmia
łego, jak Helmolda i Saxona Gramatyka, obu z XII wieku, tu
dzież żywoty Ottona bamberskiego, apostoła Pomorza, przyja
ciela Krzywoustego z tegoż wieku. Czyta się w tych źródłach
niejednokrotnie, czasem nawet dość szczegółowo o wydawaniu
wieszczbiarskich wyroków w Szczecinie, Retrze i Arkonie, przy
świątyniach, przez kapłanów, we wszystkich ważniejszych spra
wach, a przedewszystkiem w sprawach pokoju i wojny, przez
co wpływ kapłanów, wydających te wyroki, jest, jak u Greków
i Rzymian, ogromny: „Król u nich (u Słowian) — powiada
Helmold — w porównaniu z kapłanem mało znaczy, ten bo
wiem (tj. kapłan), bada odpowiedzi i wypadek losów. Kapłan
zależy od skinienia losów, król zaś i lud od jego woli“ ').
A jak też w rodzinnym języku nazywano tych tak potęż
nych narodowych kierowników, niewątpliwie wielce pożyte
cznych, o ile światłem rozumu, doświadczeniem i biegłością
w sprawach publicznych, tudzież rzetelną miłością kraju i na
rodu górowali nad innymi — i jak też zwała się ta ich sztuka,
która podług zdania Helmolda nimi kierowała, a oni królem
i narodem?
Źródła historyczne, pisane w obcym języku i przez ludzi
obcych, nie mogą oczywiście dać na to pytanie odpowiedzi, ale
’) Helmolda Kronika Słowiańska (tłomaczenie Jana Papłońsklego,
Warszawa, 1862), str. 254.
194 —
Wieszczba i źreb
na szczęście przychodzą nam z pomocą językoznawstwo i etno
logia, o ile naturalnie mogą. O Kalchasie, słynnym wieszczu
greckim, rozpowiada Homer, że wiedział, co kryje w sobie
teraźniejszość, przyszłość i przeszłość *), a to samo pojęcie
tkwi w naszych wyrazach: wieszcz, wieszczba, wieszczyć, zwia
stun, zwiastować, gdyż pochodzą tak samo, jak powiedzieć,
powieść, powiastka od tego samego rdzenia, co wiem, wie
dzieć. W i e s z c z (= starosłow. v e s t u), wyraz wspólny wszyst
kim językom słowiańskim, to pierwotnie przymiotnik i dla
tego u ludu naszego dzisiaj wieszczy, na rodzaj żeński
wieszcza, a zatem „wiedzący, wiedząca“, nazwany więc od
tej wiedzy, jaką miał w rzeczach, dla zwyczajnego człowieka
zakrytych, oczywiście teraźniejszych, przeszłych i przyszłych
i takie też znaczenie ma ten wyraz jeszcze w języku starosło
wiańskim, w którym nasz wieszcz zowie się yeśtbcr, a zatem
wyrazem od tamtego (veśtb „peritus, gnarus“) pochodnym.
Z tej przyczyny wieszcz zowie się w języku cerkiewnym także
v e d u n „wiedzący"*2). Wieszcz jednakże nietylko tę wiedzę
miał, ale także zapytany wydawał o niej orzeczenia, sądy czyli
po dawnemu roki, a później wyroki, skąd znowu wyro
cznia, wyraz, oznaczający tak samo wyrok, wieszczbę, jak
i miejsce, w którem wyroki takie czyli wieszczby wydają. Rok
i wyrok mają się tak do siebie, jak tego samego pochodzenia
i znaczenia słowa rzec (powiedzieć) i w y rz e c (wypowiedzieć):
to jakby powiedzenie i wypowiedzenie. Jako wyraz techniczny
na oznaczenie tego, co odpowiedziała zapytana wyrocznia, usta
lił się z czasem, już zdaje się w epoce prasłowiańskiej, wyraz
n a ro k dosłownie „napowiedzenie“ „nakaz“, że to a to się
stanie, lub że to a to powinno lub musi się stać, a zatem „rok,
wyrok (łać. sententia), wieszczba, los (łać. sors, fortuna)“, które
to znaczenia tego wyrazu przechowały jeszcze zabytki języka
starosłowiańskiego 3). W zabytkach języka starocerkiewnego
używa się w znaczeniu wieszcza także wyraz k o b b n i k te>,
a w znaczeniu n aro ku wyraz kobb4), lecz o tym wyrazie,
jak i o na roku jeszcze niżej pomówimy. Zapytywano wie') Iliada, I. 69: "Os fiSei ra t’ eóvra, ra t’ eaaófieva Trpó t’ eóvra.
2) Fr. Miklosich. Gramm. II. 141.
3) Fr. Miklosich. Lexiconpalaeo-slovenico-graeco-latinum.
4) Fr. Miklosich. Lexicon etc.
195 —
_______________________ Szymon Matusiak________________________
szcza przedewszystkiem o to, co miało nastąpić, o przyszłość,
więc zadaniem jego głównem było w każdym danym wypad
ku przepowiedzieć czyli po dawnemu przerzec przyszłość
i stądto zwał się on także prorok, tj. przepowiadający, gdyż
p r o ma w tym wyrazie to samo znaczenie, co prze w wy
razie przewidzieć lub przepowiedzieć, a rok jest tutaj staroży
tnym przymiotnikiem od rzeczownika rok, przymiotnikiem,
który dzisiaj brzmiałby roki, w całości p r o r o k i (jak jedno
oki, dwuręki) lub rokowy w znaczeniu „powiadający“ 1). Taki
wieszcz mógł także kogoś, lub coś urzec czyli rzucić na ko
goś lub na coś urok, a również rzucony przez kogoś urok
zarzec czyli zamówić i złe usunąć. Przy urzekaniu i zama
wianiu czynił różne znaki czyli, jak wtedy mówiono czary,
a więc czarował, skąd go też czarownikiem, czaro
dziejem nazywano. Dzisiaj obok zamawiać mówimy także
zażegnywać; nic dziwnego, gdyż żegnać poszło z niemieckiego
segnen (to zaś z łacińskiego signum „znak“), co pierwo
tnie znaczy „robić znaki“. Zamiast wyrazu czara używano
w tern samem znaczeniu także wyrazu lik, inaczej lek, przez który
rozumiano pierwotnie, jak wskazuje litewskie licus „znak“, znak
wogóle tak namalowany, jak i rznięty (karb)2), więc też tak l i’) Gdyby wyraz prorok nie był pierwotnie przymiotnikiem, ozna
czałby „przepowiednię“, a nie „proroka“.
3) Od lik „znak, rys“ poszło lice, rzeczownik nijaki (zbiorowy)
jak ziele, zboże, dosłownie „znaki, rysy, kształt, postać“. Stąd lice
sądowe „znaki, ślady zbrodni — corpus delict i“. Stąd także lice
„twarz“, pierwotnie „rysy twarzy“. Lice czyli ślady robiono np., gdy komuś
wytyczano własność, posiadłość: sypano wtedy kopce, kopano rowy i samą
granicą czyniono drogę, którą obchodzono, aż ją udeptano lub ujeżdżano.
Od tych znaków czyli śladów granicznych nazywano i same posiadłości
śladami, od obchodzenia ich obeściami, po łać.: ambitus, dzi
siaj u ludu obejście, obyście), od ujeżdżania ujazdami (Porów. Dr.
Fr. Bujak Studya, str. 318—391).
Przestrzeń taką opatrywać znakami, śladami, drogami, czyli jednem
słowem licami znaczyło ją *u 1 i c a ć (ulicać, jak ujeżdżać, ubierać, upię
kszać, umiatać itp.). Czasownik ten z biegiem czasu zaginął, jak zaginął
tego samego pochodzenia czasownik d ol i cać „probare“ tj. znakami do
wodzić lub rzeczownik dolicenie „probatio“, używane jeszcze w wieku
XV. (Nehring. Kaz. Gniez. Rozprawy Akad. Umiej. XXV. 99.), ale że był,
dowodem rzeczownik ulica, który od tego właśnie czasownika ufor
mowany. Ponieważ ostatecznym celem wszelkich lic (śladów), jakie przy
wytyczaniu robiono, było zrobić drogę (ujazd), więc *u 1 i c a ć przybrało
196 —
Wieszczba i źreb
czyć, jak i leczyć znaczy pierwotnie nie to, co dzisiaj, lecz
tyle, co czarować, a więc „robić znaki“, potem dopiero
„zamawiać“, dzisiejsze „czarować“. To też lek i oznaczają
jeszcze w staropolszczyźnie tyle, co dzisiejsze „czary“ *). 1 nic
dziwnego, gdyż leczenie pierwotne polegało na zażegnywaniu
t. j. robieniu pewnych znaków i zamawianiu, z czem dopiero
łączono także pewne środki lekarskie, mające służyć ku uzdro
wieniu chorej części ciała lub całego człowieka. Z czasem te
środki stawały się coraz więcej rzeczą główną, a tamto wszystko
odpadało i lek „znak“ przybierał z czasem coraz więcej zna
czenie „środka leczniczego“, leczyć zaś znaczenie dzisiejszego
„leczenia“, nie zażegnywania. Jak się mówi pisać i spisać, kreślić
i skreślić, tak mówiono obok liczyć, leczyć, także *sliczyć,
z czasem znaczenie „robić drogę“, skąd następnie urosło poczucie, ja
koby *ulicać poszło od wyrazu ulica „droga“ i taki też rzeczownik
i w tem znaczeniu uformowano, gdyż jak obok bierać była biera,
obok ł a p a mamy ł a p a ć, obok łata mamy łatać, obok chlapa
mamy chlapać itp., tak i wtedy obok u 1 i ca ć całkiem naturalnym spo
sobem musiała się pojawić u 1 i ca. Ponieważ form na -i ca, jak: siostrzyca, dziewica, palica i t. d. używano wtedy jako zdrobnienia w sto
sunku do form: siostra, dziewa, pała, więc obok formy ulica,zdrobniałej
w poczuciu języka, poczęła się pojawiać niezdrobniała *u ł a, skąd znowu
ros. u ło czka, z a u ło k i nasz zaułek. Wywodzić u 1 i c ę od ula,
jak to niektórzy czynią, nie uchodzi, gdyż, jak poucza źreb i źrebica,
pryszcz i pryszczyca, wieszcz i wieszczyca itp. ulica oznaczałaby nie
drogę lecz u I rodzaju żeńskiego.
Jeżeli wytyczanie posiadłości następowało wśród lasów, wtedy
ulicanie zaczynało się od czynienia lic na drzewach, zwanych później
c i os n a m i (Zob. Księga czerska pod r. 1418 str. 195), poczem cały pas
drzew między ciosnami (które czyniono paralelnie naprzeciw siebie na
szerokość drogi, mającej wzdłuż granicy powstać) wycinano, czyniąc do
koła posiadłości miejsce wolne, inaczej pole. Taką drogę wyciętą wśród
lasu wzdłuż granic posiadłości uczynić znaczyło ją opolić. Od tego obrębywania czyli osiekania posiadłości zwano je obrębami (dziś u ludu
obrąb) lub o s i e ka m i, a od opolania — opolami. Rubież „gra
nica“ jest wyrazem ruskim, po naszemu brzmiałoby to rąbież i jak
ta etymologia wskazuje, pozostaje z tem właśnie w związku, o czem mó
wimy. Opole jest więc naszem zdaniem pierwotnie to samo, co ślad,
ujazd, obrąb, obeście, także źreb, biera itp., o czem jeszcze niżej pomó
wimy. Wszystko to nie miało ściśle oznaczonej wielkości, mogło obejmo
wać kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt morgów, część osady lub całą osadę,
a nawet całą prowincyę, bo to zależało od rozmiarów posiadłości, jaką
ktoś zajął, otrzymał lub posiadał.
') Rozprawy Akad. Umiejętności w Krakowie. XXV. 290.
— 197 —
Szymon Matusiak
*sleczyć, skąd znowu poszły wyrazy slika, s 1 i k i * s 1 e k.
Stąd w języku słoweńskim wyraz slika „obraz“, ,,malowidło“,
a pierwotnie „to, co skreślone, namalowane“. Ponieważ podług
naszego poczucia estetycznego to, co piękne, działa na nas, jak
uroki, jak czary, inaczej liki, leki i sliki, sleki, więc też w prze
nośni uroczy, dawniej i dzisiaj jeszcze u ludu „urzekający“,
u nas zaś „piękny“; więc też czarujący (czarowny) pierwotnie
i dzisiaj jeszcze „czyniący czary“, ale także „piękny“, skąd
znowu czar „tyle, co urok“, a jedno i drugie także w zna
czeniu „piękna“. A tak samo było zapewne ze slikiem i ste
kiem, skąd też u nas zdaje się śliczny „piękny“, pierwotnie
„czarujący“, a u Czechów sieczna „panna“, a właściwie
„piękna“, dawniej „czarująca“. Rachunki zapisywano zapomocą
czynienia na kiju lików, leków, które później poczęto nazy
wać także karbami, stąd wyrazy te przybierają znaczenie ra
chunkowe („na mój karb“, „na jego karb“): stąd liczyć „ro
bić liki“ przybiera znaczenie dzisiejszego „liczenia“, skąd „bez
liku“, „liczba“ i t. d.; stąd i w dawniejszym języku rosyjskim
lęka, lek, znaczy „liczenie, rachunek“1).
To samo znaczenie, co wieszcz, miał niezawodnie wyraz
w i ł, w formie żeńskiej wiła2), wyraz uformowany, zdaje się,
od czasownika wić z domyślnem roki (wyroki), tj. wypowia
dać orzeczenia boskie w wyroczniach i ludzkie w sądach przy
procesach. Stąd w języku starosłowiańskim v i t i j (obok vetij),
oznacza rzecznika, mówcę, pierwotnie zapewne sądowego. To
wicie roków, którego ostatnie echa odbijają się jeszcze w starodawnem sądownictwie polskiem (porów, rok zawity „rok
zapowiedziany“), a z czem w związku pozostaje zapewne wy
raz wił i wiła, ma może starodawny, głębszy podkład reli
gijny, w co jednakże tutaj niepodobna się zapuszczać3).
Inaczej nieco ma się rzecz z wróżem, wróżeniem, wró
żbą i wróżbitą. Wszystko to pochodzi od wyrazu wróg
ze znaczeniem pierwotnem „nieprzyjaciel“, po łacinie i n i’) Fr. Miklosich Vergl. Gramm. der slav. Sprachen, I. 138. Czaro
wanie i leczenie wywodzą także inaczej, aniżeli jak tu przedstawiono,
ale zbijać tych wywodów nie będziemy.
3) Wiła, jak w ił, oznacza osobę męską, podobnie jak wojewoda,
starosta, Zawisza, trzeba jednakże dodać, że zwyczajnie forma wiła
oznaczała „wieszczkę“.
3) Pochodzenie wiła tłomaczą także inaczej.
— 198 —
Wieszczba i źreb
m i c u s, hostis, skąd też także poszła wspominana czę
sto w statutach mazowieckich (z wieku XV.) wróżba1), do
słownie „złowroga nieprzyjaźń“, dla której uniknięcia mężobójca uchodził niekiedy zagranicę i dopiero po publicznym zapozwie stawiał się w sądzie. O tej to wróżbie w Prawach
książąt mazowieckich z r. 1450 czytamy: „A gdy tym
obyczajem doświadczy a oczyści się (od winy meżobójstwa),
tegdy będzie sprawiedliw a (od) przerzeczonych win i od n i eprzyjaźni, która rzeczona jest wróżbą“ (str. 5 a)... „Od
pomsty krwie, jaż (która) rzeczona jest po polsku wróżba
rozdrzeszon ma być“ (str. 13 b). Otóż tego samego po
chodzenia etymologicznego, co ta statutowa, prawnicza wróżba,
jest także wróżba w znaczeniu „wieszczby“, wróżba, że tak
powiemy, wieszczbiarska, tylko nie w prostej linii, a i historya
jej znaczeniowa nieco odmienna: tamta poszła od rzeczownika
wróg w znaczeniu „nieprzyjaciel“, ta zaś od przymiotnika,
uformowanego od tego rzeczownika, od przymiotnika, który
niegdyś na rodzaj męski brzmiał także w r ó g, dzisiaj zaś brzmi
wrogi i znaczył „złowróżący“, skąd po dziśdzień „złowrogi“.
A jak znowu przymiotnik wróg przyszedł do tego znaczenia,
nie trudno wiedzieć.
Oprócz wieszczby, wynikającej z wiedzy wewnętrznej,
a pochodzącej z daru (natchnienia) bogów, znali nasi przodko
wie, podobnie jak Grecy i Rzymianie, wieszczbę ze znaków
zewnętrznych, zsyłanych przez bogów, jak wieszczbę ze znaków
niebieskich (błyskawic, grzmotów, gwiazd); z jakości i ilości
lecących ptaków i ich głosów; ze zwierząt czworonożnych (np.
przypadkowo spotkanych: wilk, zając, lis) — i wróżbę tę, do
której zalicza się i rzucanie losów, szczególniej uprawiali.
Same zaś te różne znaki, z których wróżono, zapowiadały po
dług wiary naszych przodków, podobnie jak u Greków i Rzy
mian, jużto pomyślność, jużto nieszczęście i z tego też powodu
dzieliły się na dobre, inaczej pomyślne, przyjazne, tudzież
na złe, inaczej niepomyślne, nieprzyjazne, lub wrogie.
Z czasem właśnie ten ostatni wyraz stał się technicznym
na oznaczenie znaków niepomyślnych, nieprzyjaznych. Kiedy
’) Nie wróćba — jak to niektórzy chcieli! Zob. Starożytnoności polskie (Poznań 1852), t. II. 744.
— 199 —
Szymon Matusiak
więc rzucony źreb (los) wypadł niepomyślnie, tj. wróżył złe,
mówiło się, że „źreb jest wróg“ (dzisiaj powiedziałoby się, że
„źreb jest wrogi“) tj. że źreb przepowiada złe czyli jednem sło
wem „wróży“. Tym sposobem przymiotnik wróg, w pó
źniejszej polszczyźnie wrogi w znaczeniu „nieprzyjazny“, przy
brał z czasem znaczenie „przepowiadający złe, wieszczący złe“,
inaczej „złowieszczy“, a tak samo i czasownik, od niego po
chodzący wróżyć (jak od pełny mamy pełnić, tak od
wrogi mamy wróżyć) znaczenie „złe wieszczyć“, skąd na
stępnie i wróż, wróża, w ró ż k a, w r ó ż b a, ale wszystko
to używa się pierwotnie — należy to sobie dobrze uprzyto
mnić— jedynie i wyłącznie w znaczeniu „wróżenia złego“. Z cza
sem dopiero wyraz ten, ponieważ znaczył, tak samo, jak w i eszczba, przepowiadanie, począł się używać (może dopiero wcza
sach chrześcijańskich) tak samo jak wieszczba, o wszelkiem
przepowiadaniu bez względu na to, czy znaki zapowiadały coś
pomyślnego, przyjaznego, czy też nieprzyjaznego, wrogiego.
Odtąd wyrazy wieszczba i wróżba, wieszczyć i wróżyć nakryły się
zupełnie pod względem znaczenia czyli stały się synonimami,
podczas gdy dawniej tylko złowieszczyć było synonimem
wróżenia — i teraz też dopiero uformował się wyraz zło
wrogi na wzór wyrazu złowieszczy, podczas gdy da
wniej już niezłożony wyraz wrogi był synonimem wyrazu zło
żonego złowieszczy.
Jako naoczny świadek dawnych czasów, kiedy jeszcze uży
wano wyrażenia „znak wróg“ w znaczeniu „znak złowróżący“,
a potem krócej samego wróg z domyślnem znak, tudzież wy
rażenia „narok wróg“ w znaczeniu „zły wyrok lub sąd
boży, zły los, przeznaczenie nieszczęsne“, a potem samego
„wróg“ z domyślnem narok — przechował się w staropolszczyźnie już tylko rzeczownikowo używany wyraz wróg w obu
tych znaczeniach aż prawie do samego końca XVIII wieku, jak
się o tern łatwo przekonać choćby ze Słownika Lindego.
Żebrowski np. w tłomaczeniu Przeobrażeń Owidyusza po
wiada: „Puhacz brzydki, wróg („omen“) ludziom nieszczęśli
wym rzewny“. „Gdzie wróg („fatum, los“) nas wlecze—pisze
w Pharsalii Chróściński — Bezpieczna cnota może iść swobo
dnie“, a Wacław Potocki w swych J o v i a I i t a 1 e s powiada:
„Trudno wieczne zahamować wrogi“ („losy, przeznaczenie“).
Nawet jeszcze w Monitorze warszawskim (r. 1764—84)
— 200 —
Wieszczba i źreb
czytamy: „Miłość sama pod czas ulegać musi potędze wrogu
(„losu“) złośliwego“.
Że wieszcz, wił i wróż byli niegdyś nietylko wieszczami, ale
i kapłanami, można poniekąd poznać i z niechęci, jaką chrześci
jaństwo otoczyło te imiona, szczególniej wieszcza i wiłę.
Zrobiono z nich najpierw czarowników w tern ujemnem,
chrześcijańskiem znaczeniu, w jakiem używa się tego wyrazu
w wiekach średnich na oznaczenie kapłanów pogańskich, z djabłami nadrabiających. Więc też w języku słoweńskim veśćec
nietylko wróż, ale i czarownik, a veśća czarownica, a podo
bnie po serbsku i chorwacku vjeśtac znaczy czarownik, vj eś t i c a czarownica. To samo stało się z w i ł e m. Po słoweńsku,
serbsku i chorwacku v i 1 e n i k znaczy czarownik a v i 1 e n i ca
czarownica. U Serbów v j e ś t i c a także tyle, co jędza, która
pożera dzieci. Gdy rodzicom słynnego Wuka Stefana Karadżića
umierały dzieci, sądzili, że sprawka to vjeśtic, aby więc no
wonarodzonego chłopca zabezpieczyć od przedwczesnej śmierci,
nadali mu imię Vuka tj. wilka (wilk po serbsku v u k), gdyż
wilka podług wierzeń serbskich nie może tknąć żadna czaro
wnica ’)• Podobnie całkiem napiętnowano wieszcza i wiła u nas.
U Wielkopolan wieszcz zowie się wieszczy, a tak samo
u Kaszubów, u których jest także wieszczo iwieszczeca:
tamto upiór rodzaju męskiego, to żeńskiego. Wieszczy podług
Wielkopolan rodzi się z zębami, „wie za życia o wszystkiem
i dlatego zowie się wieszczym“. Po śmierci wychodzi z grobu
„bo krew w nim żyje“, wychodzi na wieżę kościelną i podług
jednych dzwoni, a podług drugich tylko straszliwie krzyczy,
wymieniając imiona różnych ludzi. Jak zaś daleko jego dzwo
nienie lub krzyki słychać, ludzie muszą umierać*2). A w kaszub
skim Jaśku z Kniej i rozpowiadają prządki
O wieszczym, chtóren i na tamtym świece
Miru nie naloz, wróceł w swoje stronę,
Wloz do koscoła, wszeście wzruszeł zwone.
A jak dalece głos jech doszed z wieży,
Wszęde smertelno zaraza sę szerzy 3).
Podług wyobrażeń ludu nadrabskiego (w Galicyi) w i eszczyce są wysłannikami piekła, nachodzą śpiących i parzą
*) Wisła, VI. 20.
2) Kolberg O. Poznańskie VII. 33—34.
3) Jasiek z Knieji, str. 3—4.
— 201
Szymon Matusiak
ich swym piekielnym oddechem, czyhają szczególniej na małe
dzieci, żeby je odmienić 1). Wiła identyfikują niekiedy w Wielkopolsce z wieszczym i wyobrażają go sobie różnie. Mówią, że
to straszydło wysokie w tej postaci, jak piła, głowę ma atoli
zupełnie ludzką, twarz starca zgrzybiałego z długą, żółtą brodą.
Podług niektórych pokutuje w drzewie, gdy się takie drzewo
pali, wił piszczy i dlatego drzewo takie zowie się ,,wiłem“ lub
„kwikiem“2). U Czechów vilnik to rozpustnik, a vil nice
kobieta publiczna; u nas w staropolszczyźnie wiła znaczy to
samo, co głupiec, szaleniec, błazen, krętacz, a stąd w i ł a ć lub
w iłować kręcić3). Z dawnych czasów został też i szała
wiła (pierwotnie *s zato w ił a, dosłownie „prawiący szaleń
stwa“) oznacza podziśdzień człowieka wichrowatego, postrze
lonego, szalonego, głupca 4).
Jakkolwiek różni byli wieszczowie i różne mieli sposoby
wróżenia i decydowania w sprawach niepewnych, dwa jednak
sposoby wróżenia były u Słowian wiekami najbardziej utwier
dzone i najczęściej używane, a to wróżenie zapomocą konia
i losu.
Koń u dawnych Słowian uchodził za zwierzę poświęcone
najwyższemu bogu, który, podobnie jak u Greków Zeus a u Rzy
mian Jupiter, był zarazem najwyższym stróżem ojczyzny, a w woj
nie najwyższym, jakkolwiek niewidzialnym wodzem wojsk oj
czystych. Przy każdej większej świątyni chowano też na usługi
tego boga na koszt publiczny konia, którego używano zarazem
do wróżenia. Przybierano go wtedy we wspaniałą uzdę i po
złociste siodło, bo wtedy jakoby sam bóg najwyższy odbywał
na nim przejażdżkę. Uzda ta i siodło razem z ogromnym mie
czem w drogocennej pochwie spoczywało zresztą u stóp posągu
boga w świątyni, gdyż bóg czasem — jak to wszystko ze szcze
gółami opowiada Saxo Gramatyk — wyjeżdżał nocami dla opa
trzenia granic państwa i wracał dopiero nad ranem, a wtedy
zastawano świętego konia okrytego pianą i kurzawą, jakby po
jakiej wyprawie wojennej.
Najdawniejszą, o ile nam wiadomo, wzmianką o wróżeniu
zapomocą konia u Słowian w Retrze podaje Thietmar, który
‘) Świętek Jan. Lud nadrabski. 477.
2) Kolberg O. Poznańskie VII. 30—33.
3) Słownik Lindego.
4) Słownik Lindego.
— 202
Wieszczba i źreb
powiada, że koń ten uchodzi „za świętość“, że kiedy zapomocą
niego wróżą, prowadzą go „z korną usłużnością“ przez dwie
dzidy skrzyżowane, a wbite w ziemię żelaznymi grotami. Ten
sam kronikarz stwierdza na tern samem miejscu, że obok tego
wróżą zapomocą losów i dopiero gdy obiedwie wróżby jednako
wypadną, uważają wróżbę za pomyślną 1). Szczegółowiej mówią
o tej sprawie żywoty Ottona bamberskiego, Helmold i Saxo
Gramatyk. Roku 1124 przybył Otto bamberski w swej apostol
skiej podróży, podjętej na prośby Krzywoustego, do Szczecina
i zastał tutaj cztery świątynie pogańskie: jedną bardzo wspa
niałą, trzy pośledniejsze, a przy każdej kapłana. Przy jednej
z nich chował się koń kosztem publicznym, „koniem Trzy
głowa“ zwany, „ogromny, wypasiony, maści czarnej, nadzwy
czaj bystry“. „Przez caluteńki rok nic nie robił i takiej był
świętości, że nikt nie był godny siąść na niego, a miał w je
dnym z owych czterech kapłanów najgorliwszego opiekuna .
Ten przechowywał w swej świątyni także jego „złocone i po
srebrzane siodło“, które na niego wkładano, ilekroć chciano
zasięgnąć wieszczby, gdy zamierzano wyprawę wojenną. Wie
szczba tak się odbywała: „Kładło się na ziemi dziewięć włóczni
obok siebie, na łokieć jedna od drugiej. Potem kapłan, który
się opiekował koniem, prowadził osiodłanego i okiełznanego,
trzymając u wędzidła, przez owe włócznie tam i nazad po trzy
kroć. Jeżeli koń nie naruszył włóczni nogami, uważali to za
dobry znak i śmiało wyruszali w pole, w razie przeciwnym
zostawali w domu. Otóż ten rodzaj wieszczby i inne dokonywane
zapomocą drewnianych losó w... udało się wreszcie bisku
powi usunąć“2). Tak o tych rzeczach rozpowiada żywociarz Herbord (zaczął pisać 1158, umarł 1168), tak samo, choć krócej, inni
jak Ebbo (f 1163), a szczególniej mnich z Prieflingen (pisał
przed 1163), który z Herbordem zgadza się i co do tej wiado
mości, że po wieszczbie za pośrednictwem konia uciekano się
do wieszczby za pośrednictwem losów 3). Helmold o wieszcze
niu za pośrednictwem konia nie wspomina, ale często mówi
o losach ¡wyroczniach, dawanych w takich miejsco
wościach, o których wiemy skądinąd, że tam chowano świętego
*) Bielowski Monumenta 1. 278.
2) Bielowski. Monnmenta, II. 93—95.
3) Bielowski. Monumenta II. 135—136.
203
Szymon Matusiak
konia i zapomocą niego wieszczono. Dotyczy to np. świątyni
w Retrze u Ryadurów, tudzież świątyni w Arkonie u Ranów
czyli Rugijczyków. O Retrze mówiliśmy już wyżej na podstawie
Thietmara i wiemy, że tam wróżono zapomocą konia i losów.
Otóż „Ryadurowie lub Tolenczanie — powiada Helmold — z po
wodu swego najstarożytniejszego miasta i swej najsłynniejszej
świątyni, w której widać posąg Radegósta, nad innymi panować
chcieli, przypisując sobie szczególny zaszczyt pierwszeństwa dla
tego, że ich często odwiedzają wszystkie ludy słowiańskie dla
odebrania wyroków (od bożyszcza) i dla corocznego przy
noszenia ofiar“ 1). „Swantewit — powiada na innem miejscu
tenże Helmold — bóg ziemi Rugian, pomiędzy wszystkimi bo
gami Słowian najprzedniejsze miejsce zajął, on bowiem zwy
cięstwami więcej jaśniał i wyroczniami był od innych
dzielniejszy“ 2). Na innem znowu miejscu rozpowiada tenże kro
nikarz wogóle o Słowianach: „Na służbę im (bogom, o których
poprzednio mówił) poświęceni byli kapłani, przynoszono im
ofiary i rozmaitą cześć regilijną im wyrządzano. Kapłan podług
wskazania losów przeznaczał uroczystości, jakie na cześć tych
bogów odprawiano i wtedy schodzili się ludzie z żonami i dzie
ćmi i bogom swoim składali ofiary z wołów i owiec a wielu
i z ludzi chrześcijan, tych bowiem krew, jak tłomaczyli, szcze
gólniej podoba się bogom“. ..Corocznie zabijają mu (Swantewitowi) jednego chrześcijanina, na którego los padnie“ 3).
Ważniejsze jeszcze i dokładniejsze wiadomości o wróżeniu
za pomocą konia i losów podaje Saxo Gramatyk. „Utrzymywali —
powiada on o Ranach — kosztem publicznym konia maści białej,
któremu wyrwać włos z grzywy lub ogona było ciężkiem prze
winieniem. Tylko kapłanowi wolno go było karmić i dosiadać,
bo się obawiano, żeby przez częste użycie świętość nie powsze
dniała. Na nim, podług mniemania Rugijczyków, walczył Świętowit przeciwko nieprzyjaciołom swej wiary, na dowód czego
przytaczano okoliczność, że nieraz rano zastawano w stajni
konia okrytego pianą i kurzawą, jakby wrócił z wyprawy wo
jennej, przebiegłszy ogromne przestrzenie. I wróżby dokony
wano za pośrednictwem tego konia a to w taki sposób: Gdy
') Helmold 1. c. 58—59.
2) Helmold 1. c. 254.
3) Helmold 1. ę. 126.
— 204 —
Wieszczba i źreb
się zanosiło na wojnę z jakim krajem, stawiali kapłani przed
świątynią trzy rzędy dzid w równej odległości, wbiwszy je gro
tami w ziemię i skrzyżowawszy ze sobą. Po modlitwie wiódł
kapłan z westybulu konia, przybranego zupełnie jakby do jazdy
ku rzędom dzid. I jeżeli rzeczone rzędy przestępował koń wpierw
nogą prawą, nie lewą, wróżono, że to znak dobry do prowa
dzenia wojny, jeżeli zaś lewą lub raz prawą, porzucano myśl
o wyprawie wojennej. A nie wpierw ogłaszano wyprawę za
pewną, aż trzy po sobie następujące pochody konia wypadły
pomyślnie...“ ’)
„Udając się nawet do jakichś zajęć, ze spotkania się z jakiemś zwierzęciem wyciągali wróżbę. Jeżeli była pomyślna, spie
szyli żwawo do zamierzonej pracy, jeżeli niepomyślna, wracali
do domu...“*2)
„I wieszczba z losów nie była im obcą. Trzy patyki
drewniane, z jednej strony białe, z drugiej czarne rzucali
zamiast losów na podołek, przyczem biała strona oznaczała
wróżbę pomyślną, czarna niepomyślną...“3)
„Kobietom nawet nie była obca ta sztuka (sztuka wró
żenia). Siedząc mianowicie przy ognisku, kreśliły bez namysłu
linie w popiele. Jeżeli potem naliczyły parzystą liczbę kresek,
wróżyły pomyślność, jeżeli nieparzystą, niepomyślność“ 4).
Wobec przytoczonych świadectw historycznych, których
prawdziwość nie może ulegać żadnej wątpliwości, wróżenie
u Słowian zapomocą konia i losów uchodzić musi za pe
wnik ponad wszelką wątpliwość stwierdzony.
Odpowiedzmy teraz na pytanie, jak też pogańscy przod
kowie nasi nazywali konia i los: czy tak samo, jak my teraz,
czy też inaczej?
Co do losu — że od niego odpowiedź zaczniemy — to
każdy wie, że to wyraz niemiecki, który, jak to zauważył prof.
Bujak w swych cennych Studyach nad osadnictwem
Małopolski, przyszedł do nas wraz z osadnikami niemie-
’) Saxonis Grammatici Gęsta Danorum (wyd. Alfr. Holdera. Strassburg 1886) str. 567.
2 Saxo Gram. 1. c. 567,
3) Saxo Gram. 1. c. ¿67.
4) Saxo Gram. 1. c. 576.
205
Szymon Matusiak
ckimi dopiero koło XIV wieku Ł), pogańscy zatem przodkowie
nasi musieli po swojemu nazywać los inaczej: pytanie zatem,
jak ta swojska nazwa u nas brzmiała?
Najdawniejsze zabytki piśmiennictwa naszego, pisane po
polsku, pochodzą niestety dopiero z w. XIV., kiedy w języku
naszym mamy już niemiecki los*2), dawniejsze zaś pisane są
po łacinie, więc zdawałoby się, że na powyższe pytanie nie
znajdziemy w piśmiennictwie naszem odpowiedzi. Na szczęście
tak nie jest.
Od niepamiętnych czasów znany jest zwyczaj dzielenia
ziemi i innych przedmiotów pomiędzy interesowanych zapomocą losu. Dzieje się to już w odległych czasach u ludów
wschodnich,jak świadczy Biblia3), to samo widzimy u Greków
i Rzymian, a potem nawet w wiekach średnich na Zachodzie
i u nas. Po łacinie los zowie się, jak wiadomo, s o r s, a w przenośnem znaczeniu wyraz ten oznacza także i to, co ktoś przy
podziale zapomocą losu otrzyma, a więc przy podziale ziemi
sors zowie się także ten kawał ziemi nieokreślonej przestrzeni,
który komuś przypadł losem czyto jako członkowi rodziny ze
spadku, czyto jako koloniście z ziemi kolonizowanej. W tern
znaczeniu używa się sors w wiekach średnich na Zachodzie
i u nas w dawnych zabytkach łacińskich i nie wiedzielibyśmy
zgoła, jak to przodkowie nasi wyrażali po polsku, gdyby nie ta
okoliczność, że pisarze nasi łacińscy mają niekiedy zwyczaj obja
śniać wyrazy łacińskie polskimi, skutkiem czego dowiadujemy
się niekiedy, jak się co nazywało współcześnie nietylko po ła
cinie, ale i po polsku. Wypadek ten zaszedł i co do wyrazu
sors, a to po pierwszy raz, o ile nam wiadomo, w dokumen
cie z r. 1270. W dokumencie tym Bolesław Wstydliwy nadaje
dziedzicom Dubia znaczny obszar ziemi z prawem lokowania
obcych i polskich osadników, tudzież uwalnia ich dziedzinę
w Dubiu, oraz kupione za srebro od książęcego złotnika très
sortes que srebe vulgariter dicuntur, scilicet
*) Dr. Fr. Bujak. Studya nad osadnictwem Małopolski. (Rozprawy
wydz histor. Akad. Umiej, t. XXII) str. 338.
2) Zob. Psałterz floryański w wydaniu Nehringa, str. 200.
3) „Mówił jest Pan ku Mojżeszowi, rzekąc: Przykaż synom Izrael
skim a powiedz im: Gdyż wnidziecie w ziemię kanaańską, a ku imieniu
wam losem się dostanie, tymi to miedzami się dokona. Biblia król.
Zofii 127 a.
— 206 —
Wieszczba i źreb
Bolechowski, Crisanowski et Woynowski, quas
Gregor i u s, aurifaber a d i u d i c a t a s... o b t i n u i t 1),
Mowa więc tutaj wyraźnie o trzech losach ziemi, które w mo
wie pospolitej 't. j. polskiej) zowią się srebe, mianowicie Bolechówski, Krzyżanowski i Wojnowski, przysądzone w procesie
złotnikowi Grzegorzowi. Miał zatem sors i nazwę swojską,
polską którą wyraźnie wymieniono, bylibyśmy tylko w kłopocie,
jak wymienioną nazwę przeczytać, gdyby nie to, że znamy ją
tak z naszych późniejszych źródeł historycznych, jak o tern
można się przekonać choćby ze Słownika Lindego, jak i z in
nych języków słowiańskich, w których żyje podziśdzień. Napo
tykamy ten wyraz już w języku starosłowiańskim i to w dwu
postaciach: w postaci źrebi, i żrebij (oba rzeczowniki ro
dzaju męskiego), z których pierwsza brzmiałaby dzisiaj po pol
sku w pierwszym przypadku źreb, w drugim źreb a, w li
czbie mnogiej w 1 przypadku żreby, druga zaś w 1 przyp.
I. p. źreb’ (z miękkiem b na końcu), w drugim źrebią,
a w 1. m. w 1 przyp. żrebie (podobnie jak gołąb, jastrząb —
gołębia, jastrzębca — gołębie, jastrzębie). Po tej uwadze już
każdy sam wie, jak glosę srebe odczytać. Z tekstu wynika,
że to liczba mnoga rzeczownika męskiego, jak świadczą dodane
przymiotniki w rodzaju męskim: Bolechowski, Krzyżanowski,
Wojnowski. Dzisiaj więc brzmiałby ten wyraz źreb (z miękkiem
b na końcu), w drugim przyp. źrebią, a w liczbie mnogiej
żrebie, czyli że mamy tu do czynienia z tą formą wyrazu,
która po starosłowiańsku brzmi żrebij. I ta też forma prze
chowuje się u nas aż do ostatnich czasów. Tak ta forma brzmia
łaby u nas dzisiaj, ale w staropolskim języku, kiedy dzisiejsze
źrebię brzmi ż r z e b i ę, a dzisiejsza środa brzmi ś r z o d a
powinno być i jest rzeczywiście żrzeb, nie źreb, jak poucza
Słownik Lindego. Glosę więc z r. 1270, wyżej przytoczoną, na
leży czytać w brzmieniu staropolskiem żrzebie, co jak już
wskazaliśmy, jest formą przypadku pierwszego liczby mnogiej
od rzeczownika męskiego, brzmiącego po staropolsku w 1 przyp.
1. p. żrzeb (w drugim żrzeb i a), a w dzisiejszej polszczyźnie
źreb (w 2 p. 1. p. źrebią). Co do znaczenia wyrazu, to już
w języku starosłowiańskim oznacza on los, ten zwyczajny los,
który się miota, a który sie miota także przy podziale, gdyż
’) Dr. Fr. Bujak. Studya 1. c. 361.
— 207 —
Szymon Matusiak
w języku tym znajdujemy także wyraz żrebodajanije, który
oznacza rozdzielanie zapomocą losu: distributio, quae
f i t so rte, jak objaśnia Miklosich w swym Słowniku języka
starosłowiańskiego’). W znaczeniu losu zwyczajnego, tudzież
złej i dobrej doli (fortuna) żyje ten wyraz jeszcze dzisiaj prawie
we wszystkich językach słowiańskich. U nas miał on niegdyś także
znaczenie losu, ale od pierwszej chwili, jak go w roku 1270 na
potykamy, aż do ostatnich czasów zachowuje już tylko znaczenie
pewnej przestrzeni ziemi, mniejszej lub większej, nigdy ściśle
nieokreślonej. W tern znaczeniu zna go dokument z 1270 r.,
w tern znaczeniu znają go Volumina legum, w tern zna
czeniu mówi o nim X. Zaborowski w swej Geometryi
i w tern znaczeniu używał go w żywej mowie jeszcze w wieku
XIX. lud wielkopolski w województwie Sieradzkiem na granicy
śląskiej w miasteczku Baranowie, nazywając role żrebczami
i dzieląc je na żrebcze, półżrebcze i połpółżrebcze,
t. j. na rólki, półrólki i półpółrólki*2), a żrebcze (liczba
mnoga od *żrebcz(y) -a -e) jest pierwotnie, jak niżej zoba
czymy, przymiotnikiem, od źrebiec, źrebiec zaś takiem sa
mem zdrobnieniem od źreb, jak chłopiec od chłop. Znaczenie
większego lub mniejszego kawała ziemi jest oczywiście później
sze od znaczenia losu, gdyż tamto z tego dopiero wynikło, co
zresztą stwierdza znaczenie tego wyrazu w języku starosłowiań
skim i w innych słowiańskich, a z czego wynika, że wyraz ten
już w epoce prasłowiańskiej używał się w znaczeniu losu. Ale
czy to znaczenie, choć tak dawne, jest znaczeniem jego pierwotnem ?
Pytanie to wiąże się ściśle z pytaniem, jakiej nazwy uży
wali przodkowie nasi pogańscy na oznaczenie konia, tą więc
sprawą zająć się nam teraz wypada.
Wyraz koń znany jest wszystkim językom słowiańskim,
ale, jak niebawem zobaczymy, wyraz to w tych językach obcy,
nabytek kultury zachodniej. Zamiast niego używała Słowiań
szczyzna na oznaczenie tego zwierzęcia od wieku wieków swego
specyficznie wyrazu, zaczerpniętego jeszcze z praaryjskiego
skarbca, wyrazu, który potąd jeszcze w różnych postaciach żyje
we wszystkich językach słowiańskich, w postaciach, jak źrebiec,
’) Fr. Miklosich. Lexicon palaeo-slovenicograeco-latinum.
2) Dr. Fr. Bujak. Studya. 1. c. 367.
208 —
Wieszczba i źreb
źrebię, źrebica, żróbek, po staropolsku żrzebiec, żrzebię, żrzebica, żrzóbek. Wszystko to formy zdrobniałe od niezdrobniałej
*ż r e b, po staropolsku *ż r z e b, której historya języków sło
wiańskich już nie zapamiętała, o której jednak istnieniu w cza
sach przedhistorycznych nie może być wątpliwości, gdyż bez niej
istniejące dzisiaj formy nie dadzą się zgoła pomyśleć. Każdy,
najmarniejszy nawet filolog, a nawet niefilolog wie, że źrebiec
poszło od źreb, jak chłopiec od chłop; że źrebica poszła od
źreb, jak wieszczyca od wieszcz; że żróbek poszedł od żrób
(=żrzób =żreb), jak żłóbek od żłób; że forma źrebię opiera się na
formie *żreb, jak wilczę na formie wilk. W formie niezdrobnia
łej, pierwotnej, brzmiał tedy wyraz, o który chodzi, *ż r e b (drugi
przyp. I. p. ż r e b a i t. d.) — i ten to właśnie wyraz jest pra
starą, rdzennie słowiańską i wyłącznie słowiańską nazwą konia.
Prasłowianie wieszczyli tedy nie zapomocą konia, lecz zapomocą żreba i co źreb powiedział, to było święte.
Ale jeżeli tak, to dziwnie to się jakoś składa, że w Prasłowiańszczyźnie i los nazywa się źrebi koń także, nasuwa
się skutkiem tego pytanie, czy przypadkiem niema jakiego zwią
zku pomiędzy tymi wyrazami?
Co do samej materyalnej strony obydwu wyrazów, to
trzeba stwierdzić, że one od najdawniejszych czasów aż do
chwili obecnej we wszystkich językach słowiańskich niczem się
od siebie nie różnią, że w jednym i drugim wyrazie pierwszym
dźwiękiem jest pierwotnie ż, drugim r, trzecim e. (= starosło
wiańskie e), a czwartym b, że zatem oba wyrazy są najzupeł
niej identyczne 1). Różnica między nimi zachodzi więc tylko co
do znaczenia, stoją bowiem naprzeciwko siebie: koń i los. Nie
może to jednak jeszcze dowodzić ich nieidentyczności, wiemy
bowiem z doświadczenia, że jeden i ten sam wyraz przybiera
z biegiem czasu najrozmaitsze znaczenia. U ludu n. p, wyraz
baba, babka używa się nietylko w znaczeniu matki ojca lub
matki, ale także w znaczeniu kobiety zamężnej („szło kilka bab“),
w znaczeniu żony („moja baba“), w znaczeniu akuszerki, w zna') Jeżeli wyraz *żreb „koń“ uległ w jakim języku słowiańskim
z biegiem czasu jakim zmianom, to takie same zmiany zachodzą i w wy
razie źreb „los“. W czeskim języku np. mamy hrebec „źrebiec“, h rebice „źrebica“ i t. d., więc też tutaj mamy i hreb „los“. Po serbochorw. mówi się żdrebe „źrebię“, żdrebica „źrebica“, więc tutaj
mówi się także żdreb „los“ i żdrebati „losować“.
— 209 —
Szymon Matusiak
czeniu kowadełka do klepania kosy, w znaczeniu wreszcie bał
wana ze słomy lub szmat do zatykania pieca albo komina.
A i ów sors łaciński, o którym była mowa, oznacza: a) nietylko samą rzecz, zapomocą której się losuje (patyki, kostki
itp.), ale także b) to, co się komu losem dostaje (część, udział);
c) to, co wyrocznia ogłasza: rok, wyrok, narok, wieszczbę;
d) wyrocznię tj. miejsce, w którem wydawano roki, wyroki, naroki, wieszczby; e) dolę i niedolę ludzką („Ot taka moja dola!
Ot, taki mój los“!). Zawsze jednak w takich razach zachodzi
pomiędzy poszczególnemu znaczeniami danego wyrazu jakiś
związek psychiczny i logiczny, który identyczności wyrazu także
pod względem znaczenia dowodzi. Ponieważ sors w znaczeniu
losu (kostka, którą się rzuca) i sors w znaczeniach przytoczo
nych brzmią jednako, a ideowy związek tych znaczeń zupełnie
zrozumiały, nikomu nie przychodzi na myśl brać tych wyrazów
za odrębne wyrazy. Pytanie więc, czy i między wyrazami źreb ze
znaczeniem konia i ze znaczeniem losu nie było niegdyś takiej
ideowej łączności, któraby identyczność tego wyrazu w obu tych
znaczeniach stwierdzała?
Wykazaliśmy już wyżej na podstawie historycznej, że przod
kowie nasi w czasach pogańskich wróżyli zapomocą konia, t. j.
ż r e b a, zastanówmy się więc teraz nad tern, jakie skutki po
ciągnąć to musiało za sobą ze względu na znaczenie wyrazu
źreb?
Przedewszystkiem musiał wyraz źreb przybrać znaczenie
roku, wyroku, naroku, wieszczby, wyroczni (wyroku, wróżby),
boć rzecz całkiem naturalna, że obok wyrażeń: narok (wyrok
boży) zapowiada szczęście, narok jest pomyślny, narok wzbra
nia tego przedsięwzięcia, narok dokonał takiego a takiego po
działu i t. d. musiały także, jeżeli to wszystko działo się zapo
mocą żreba, powstać takie wyrażenia, jak: źreb zapowiada szczę
ście, źreb jest pomyślny, źreb wzbrania tego przedsięwzięcia,
źreb dokonał takiego a takiego podziału i t. d., a skutkiem ta
kich wyrażeń wyraz źreb przybierał znaczenie wyrazów: rok,
wyrok, narok, wieszczba i t. d. i musiał z czasem także i w tern
znaczeniu się ustalić. Czyjaś zła lub dobra dola to podług wy
obrażeń naszych przodków pogańskich zły lub dobry narok
(rok, wyrok...) czyli, jak dzisiaj powiadamy, zły lub dobry los.
Ponieważ zaś źreb przybrał znaczenie naroku (roku, wyroku...),
więc rzecz naturalna, że obok wyrażeń: taki mój narok, (rok,
— 210
Wieszczba i źreb
wyrok...) lub po dzisiejszemu: taka moja dola, taki mój los!
musiały się pojawić: taki mój źreb! — skutkiem czego wyraz
źreb począł się ustalać i wreszcie musiał się ustalić w znacze
niu doli i niedoli ludzkiej, złego lub dobrego losu ludzkiego
(po łać. sors, fortuna). Zamiast rozpowiadać długiemi słowy :
to jest ten kawał pola, który otrzymałem z naroku (roku, wy
roku... bożego); to jest ten kawał pola, który otrzymał mój
brat z naroku; to jest ten kawał pola, który otrzymała moja
siostra z naroku; mówiło się krótko: to narok mój, to narok
brata, to narok siostry. I stądto właśnie poszło, że i w czasach
chrześcijańskich jeszcze wyraz narok oznacza u nas kawał
ziemi (nieokreślonej przestrzeni), otrzymany w spadku czy
przy kolonizacyi, terytoryum czyjeś, a ci, co na takich narokach siedzą, zowią się n a ro czn i kam i '). Od takich to terytoryów, zwanych n a r o k a m i, poszły i miejscowości tej nazwy,
jak np. nieistniejące już obecnie dwie wsie w pow. kaliskim 2).
Ponieważ zaś źreb, jak to już zaznaczyliśmy wyżej, przybrał zna
czenie naroku, więc zamiast wyrażeń : to mój narok, to narok
brata — poczęto używać zwrotów: to mój źreb, to źreb brata, to
siostry źreb, skutkiem czego wyraz źreb począł się używać także,
jak narok, w znaczeniu kawała ziemi, otrzymanego w spadku czy
przy kolonizacyi zapomocą roku, wyroku, naroku, tj. orzecze
nia, czyli sądu bożego. Ten sąd boży czyli narok wydawano
jużto na podstawie wróżby zapomocą konia, jużto zapomocą
losu, jużto w inny sposób, to też i naroki te podług tego nie
zawodnie od siebie wyróżniano Narok, wydany na podstawie
wróżby zapomocą żreba, czyli koński, musiał zatem zwać się
narok źrebi, a z czasem krótko źrebi z domyślnem narok,
narok zaś, wydany zapomocą źrebca, jak to już zauważyli’) W kodeksie dypl. poi. wyd. Ryszczewskiego i Muczkowskiego
czytamy: pod r. 1242: de terra ad viginti aratra magna, que narok
a vulgo dicitur. III 435. Pod r. 1254: ad beneficium wratislauie, vulgariter
naroch dictum. III 29. Pod r. 1228: Cuncti insuper alias villas hominum
meorum, qui lingua polonica narochnici dicuntur. III. 15. W Theinera
Vetera Monumenta pod r. 1135: Dominus vero Wladislaus Narocincones castrorum suorum Nochal, Usche, Charuchów, Dreden... pacifice
possidebit.
Że u Czechów średniowiecznych narok oznacza także sąd bo
ży, to rzecz całkiem naturalna, gdyż, jak już zaznaczyliśmy wyżej, na
rok to wyrok, to sąd boży. Zob. także dra Bujaka Study a. 1. c. 273.
2) Zob. Słownik Geograficzny.
— 211 —
Szymon Matusîak
śmy wyżej, narok ż r e b c z y. I tak też rzeczywiście niegdyś było,
co łatwo pojmiemy, skoro tylko wyrażenia źrebi, żrebczy
wypowiemy w brzmieniu staropolskiem i starosłowiańskiem
Forma źrebi będzie brzmieć w staropolszczyźnie ż r z e b' (z miękkiem b na końcu), drugi przypadek żrzebia, a w 1 przyp. 1. mn.
żrzebie, a więc tak, jak wyraz ten brzmi istotnie w staropolszczy
źnie ; forma zaś żrebczy będzie brzmieć w staropolszczyźnie
*ż rzebcz, od czego żrebczaz domyślnem rola, jak to niżej zo
baczymy. W języku starosłowiańskim zamiast naszego źreb’ spo
dziewamy się formy ż r ê b i j i taką też formę, jak już wiemy,
mamy w tym języku istotnie i w tern samem znaczeniu, co
źrebi, a nic dziwnego, że żrebn» i żrebij i polski źreb’ (źrebią)
oznaczają to samo, bo czy się powiedziało: źreb tak każę,
czy żreb(i) lub żrebcz(y) z domyślnem narok tak każę, to na
jedno wychodziło: źreb, źreb’ i *żrebcz stały się zatem synoni
mami, a skutkiem tego tak źreb, jak źreb’ i *zrebcz miał zna
czenie naroku, a więc także i kawała ziemi odziedziczonej czy
otrzymanej przy kolonizacyi. Tak przy podziale otrzymany na
rok czy źreb’, *żrebcz to inaczej po staropolsku dział1), dzielnica2),
którą mógł być kawał lub kawałek przestrzeni w jakiejś osa
dzie, cała osada ze swem terytoryum lub nawet cała prowincya
(przy podziałach pomiędzy dzieci książęce). Schodzi się więc
niekiedy narok i źreb w staropolszczyźnie z działem, dziel
nicą, śladem, ujazdem lub opolem 3).
Od chwili, jak wyrazy źreb’ i *żrebcz stały się rzeczo
wnikami w znaczeniu „los“, przymiotniki od nich brzmiały
znowu źrebi a-e i żrebczy -a-ei odtąd pole, pocho
dzące z losu, źrebią, zwało się pole źreb i e, a rola, pocho
dząca z podziału losem, źrebczem, rola żrebcza, z czasem
zaś samo ż re b i e z domyślnem pole, jak to mamy w później
szej polszczyźnie (zob. Słownik Lindego) i samo żrebcza
z domyślnem rola, jak to mamy w wielkopolskiem Baranowie,
gdzie role mieszczańskie dzielą się na żrebcze, półżrebcze
i półpółżrebcze, jak o tern wspomnieliśmy już wyżej.
Jeżeli sobie teraz uprzytomnimy, że naroki wydaje się ró
wnocześnie, jak to już zaznaczyliśmy, nie tylko zapomocą żreba,
’) Księga czerska (wyd. Lubomirskiego) str. 185.
2) Księga czerska st. 289.
3) Zobacz znaczenie tych wyrazów w Studyach prof. Bujaka.
„Z żrzebiów albo śladów po sześci groszy1’. Vol. Leg. 2672 (1732).
212
Wieszczba i źreb
ale także zapomocą losu, a los ten, jak o tern niżej będzie
mowa, zowie się b i e r a, to rzecz naturalna, że biera, podobnie
jak łaciński s o r s, będzie oznaczała: a) nietylko rzucony patyk
albo kostkę, ale także b) n a r o k (rok, wyrok); c) dolę i nie
dolę ludzką; d) część, dział, udział, przez los otrzymany —
i we wszystkich tych znaczeniach będzie identyczną z wyrazem
narok i źreb, boć czy się powiedziało: taki mój narok, czy
taki mój źreb, czy taka moja biera, to na jedno wychodziło.
Rozumiano tylko pierwotnie, kiedy ktoś powiedział: taki
jego źreb, że to narok, który mu wywróżył źreb, a kiedy ktoś
powiedział, że taka jego biera, że to narok, który mu wywróżyła biera. Ale czy tak czy owak powstała wróżba, zawsze to
był narok, sąd boży,los, to było rzeczą główną i na nią wyłą
cznie była zwrócona cała uwaga, więc też z czasem tak do
żreba, jak do biery, to zasadnicze znaczenie przywrzało, skut
kiem czego obydwa wyrazy jedno i to samo przybrały znacze
nie, a więc losu, naroku, doli i niedoli ludzkiej i t. d. Źreb
zdawna ważniejszą w tern wszystkiem odgrywał rolę, z powodu
czego i wyraz głębiej wrył się w pamięć i wziął przewagę nad
wyrazem bierą (nad obydwoma zapanował z czasem niemiecki
los), który też zaledwo przeszedł do dziejów naszego języka.
Z drugiej znowu strony, gdy zaprzestano wróżyć zapomocą
żreba, a wróżono dalej zapomocą biery (losu), gdy zamiast wy
razu źreb w znaczeniu konia poczęto używać wyłącznie formy
źrebiec, a potem wyrazu koń, zaprzestawano rozumieć, że źreb
to koń, a skutkiem tego wyraz źreb pozostawał tylko przy zna
czeniu naroku, wieszczby, kawała ziemi, losu, biery i wreszcie
w tern znaczeniu musiał się ustalić.
Na dowód zaś, jak łatwo wyrazy jedne zajmują rolę dru
gich i stają się ich synonimami, niech nam jeszcze będzie wolno
powiedzieć słów kilka o wyrazie część i dola, o tych dwu
właśnie, a nie innych dlatego, że zarazem rozjaśnią jeszcze le
piej sprawę, o którą nam chodzi.
Wyraz część prasłowiański, wspólny podziśdzień wszyst
kim językom słowiańskim w tern ogólnem znaczeniu, w jakiem
go codziennie używamy. Jestto zarazem pierwotne jego znacze
nie, które odrazu tern dokładniej zrozumiemy, skoro tylko zwa
żymy, że najbliższym jego krewniakiem to wyraz kęs ’) U ludu
’) Dr. E. Berneker. 1. c.
— 213
Szymon Matusiak
naszego ma jednak wyraz część nie tylko to ogólne znaczenie,
które tkwi w łacińskim wyrazie pars, ale także to osobliwe,
które po łacinie wyraża się słowami: pars hereditaria
lub s 0 r s. IJ ludu naszego oznacza więc część także to, co
każde z dzieci otrzymuje w spadku po rodzicach. Mówi też tu
taj ojciec, że każdemu z dzieci oznaczył w testamencie część
lub starszy brat, że każde z rodzeństwa otrzymało swoją część
albo też, że siostra lub brat ma jeszcze u niego swą część.
A jak dzisiaj jeszcze u ludu, tak miała się niegdyś ta sprawa
w całym naszym narodzie ') i u wszystkich Słowian. Dlaczego
taką część nazywano po łacinie sors, już wiemy i wiemy
także, że to u nas nazywało się źreb, tj. los, gdyż części
te oznaczano częstokroć zapomocą losu czyli po naszemu żreb i a. Ponieważ źreb oznaczał u Słowian częstokroć to samo,
co część, więc też wyrazy te w tych wypadkach (kiedy była
mowa o częściach spadkowych lub wogóle o podziale losem)
stawały się synonimami, skutkiem czego jeden musiał się uży
wać w miejsce drugiego w tern samem znaczeniu. W znaczeniu
sors, fortuna język nasz wyrazu część już nie zapamiętał
ale w języku bułgarskim podziśdzień wyraz czest oznacza
nie tylko pars, ale także „los, szczęście, pomyślność“, a tak
samo ma się rzecz w jęz. serbskim i kroackim; nie brakowało
zresztą niegdyś tego znaczenia wyrazowi temu w żadnym języku
słowiańskim, jak z dalszego naszego wywodu każdy sie prze
kona.
Jak po niemiecku mówi się T e i 1 i t e i 1 e n, po polsku
dział i dzielić, tak mówiło się niegdyś u Słowian część
i *częścić, tj. „dzielić na części“, a jak obok niedokonanych
czynności: kreślić, pisać, prosić i t. d. używamy także dokona
nych: skreślić, spisać, sprosić; tak obok niedokonanego wyrazu
*c z ę ś c i ć używaliśmy dokonanego *s - c z ę s c i ć (po rosyjsku
do dziśdnia pisze się sczastje nie szczastje „szczęście“)
w znaczeniu „podzielić na części“, skąd też dzisiejsze szczę
ścić. Ponieważ pierwotnie czasownik szczęścić oznacza
„dzielić na części“, więc też i powstały stąd rzeczownik *szczęść
szczęście oznaczał pierwotnie to samo, co część spadkowa,
co dział, co źreb, a potem dopiero tak samo, jak część, tyle co
’) Zob. np. Statut wiślicki w polskim przekładzie z r. 1460, 19 b,
21 b, 27 b, lub Księgę czerską 230, 233.
— 214 -
Wieszczba i źreb
„pomyślność, fortuna, los szczęście“. Komu bogowie udzielili
czyli szczęścili coś swym narokiem (wyrokiem, losem), ten
miał coś, miał część, miał szczęście „dział“, a także „po
myślność, miał „los“, miał „źreb“; komu bogowie nie udzielili,
nie szczęścili nic, nie udzielili losem nic, ten nie miał
„działu“, nie miał „części“, nie miał „szczęścia“, nie miał „losu“,
nie miał „źrebią“, nie miał „pomyślności“. Jak się mówiło
i mówi dział i udział, tak mówiło się część i *u część
Stąd nasze dawne uczęścić1) „brać w czemś udział“ i uczęs t n i k, który w dawnych naszych pomnikach prawnych ozna
cza biorącego udział przy podziale spadku2). Samego wyrazu
*u część już dzieje naszego języka nie pamiętają, ale żyje on
dotąd w języku rosyjskim, w którym brzmi uczast' i ozna
cza nie tylko tyle, co „dział, udział, część spadkowa“, ale także
„los, dolę“. I nic w tern dziwnego, gdyż uczast’ było synonimem części, szczęścia, źrebią. U Czechów wyraz
uczast’ (=pol. *uczęść) oznacza podziśdzień „los, dolę“, a jest
tutaj naturalnie i ś tés tí (=pol. szczęście) i śfastny (=pol.
szczęsny) i t. d.
Zupełnie tak samo ma się rzecz z dolą i niedolą.
Etymologia stwierdziła mianowicie z całą pewnością i sta
nowczością, że wyraz ten oznacza pierwotnie to samo, co część
dział i to pierwotnie niespadkowy, później dopiero spadkowy
i wogóle podziałowy, a z tego dopiero wywinęło się w sposób
wyżej wskazany dzisiejsze znaczenie doli i niedoli. Po ro
syjsku dzisiaj jeszcze wyraz dola oznacza „część, udział“
a obok tego „szczęście, los, doi ę“; po litewsku d a 1 i s
dziś jeszcze to „część“ zwykła i „część spadkowa“, a w staroindyjskim dałam to „kawałek, część, połowa“3).
Tego samego pochodzenia, co dola są wyrazy, dziś jeszcze
używane, jak zdołać, po dołać i starożytny d o ł ę g a „zda
tny“ (porów, nie-dołęga). Podstawą ich, jak i doli wyraz
*d o ł pierwotnie „część, dział“, potem „los, szczęście, pomyśl
ność“, a dalej „szczęście, talent do czegoś“ (porów, żmujdzkie
talentas „szczęście“ kupców, szewców i t. d. Sylwestrowicz. Po
dania żmujdzkie, 1. 36—40). Stąd do łęg a pierwotnie „mający do
') Zob. Słownik Lindego.
2) Zob. Księgę ziemi czerskiej XXXIX—XL.
3) Dr. E. Berneker. 1. c.
— 215 —
*
Szymon Matusiak
czegoś szczęście“, potem „zdatny“; stąd także zdolny, udolny
z tą samą historyą znaczeniową; stąd również zdołać, po
dołać czemu.
Za „los, szczęście, pomyślność“ par excellence ucho
dziło „zwycięstwo“, więc też wyraz *d o ł, dola i to miał nie
gdyś znaczenie, jak świadczy starosłowiański czasownik od oleti w znaczeniu „zwyciężać“. *Doł, do 1 a pierwotnie „część,
dział“, potem „los, szczęście“, wreszcie „zwycięstwo“ przypo
mina żywo przez swą historyę znaczeniową wyżej wzmianko
wane irlandzkie cob w znaczeniu „zwycięstwo“, dawniej zaś
„los, szczęście“, a pierwotnie „koń“ czyli „źreb“.
Oto, jak naszem zdaniem przyszło do tego, że u Słowian
wyraz źreb oznaczał nietylko konia, ale także los i to wszystko,
co łaciński sors, że zatem wyraz źreb „koń“ i wyraz źreb
„los“ to jeden i ten sam wyraz.
I rzecz godna najwyższej uwagi, że wywód ten, oparty na
historyi, która u Słowian stwierdza stanowczo wróżenie zapomocą żreba (konia) i na identyczności materyalnej i znaczenio
wej tak wyrazu źreb w znaczeniu konia, jak i wyrazu źreb
w znaczeniu sors, znajduje jak najsilniejsze poparcie w tern,
że wyraz źreb, dopóki jeszcze miał obadwa powyższe znacze
nia, jest tłomaczony na język łaciński nietylko zapomocą wy
razu sors, ale także zapomocą wyrazów, które oznaczają konia.
Przykładów na stwierdzenie, że nasz wyraz źreb odda
wano przez łaciński wyraz sors, nie potrzebujemy przytaczać,
gdyż to fakt, historykom powszechnie znany, a ciekawi całe
mnóstwo przykładów tego rodzaju mogą znaleść w dotyczącym
ustępie dzieła prof. Bujaka przez nas wyżej zacytowanego (Studya), zajmiemy się więc tylko sprawą tłomaczenia wyrazu źreb
zapomocą wyrazów, które oznaczają konia.
Poczciwi nasi Kaszubi używają powszechnie wyrazu kawel,
który oznacza los i kawał ziemi, a kawlować oznacza u nich
losować J). Te same wyrazy napotykamy także wśród ludności
niemeckiej, ale do tej pory tylko tam, gdzie niegdyś mieszkali
Słowianie, a mianowicie na Pomorzu od Kaszubów na zachód
aż do rzeki Odry i za Odrą, na Rugii, w Brandenburgii i Sa
ksonii. Wszędzie tutaj wyraz kowel, kawel, kevel, kaffel
') Karłowicz J. Słownik gwar polskich. X. Pobłocki. Słownik ka
szubski. Dr. Nadmorski. Kaszubi i Kociewie, str. 28— 29.
— 216 —
Wieszczba i źreb
lub także kabel1), oznacza los i kawał ziemi, zwłaszcza lo
sem nadanej, a k o w 1 e (n>, k a w e 1 n losować. Ponieważ wy
raz ten utrzymuje się wyłącznie na ziemiach pierwotnie sło
wiańskich, więc musiał on być w jakiś szczególniejszy sposób
z niemi związany, bo wprawdzie znajdujemy go w tern samem
znaczeniu i w staroszwedzkim języku, a nawet w Holandyi
i dawnej Szkocyi, w tej ostatniej w znaczeniu naroku, wieszczby2),
ale rzecz aż nadto widoczna, że w tych stronach jest on przy
błędą z wybrzeży nadbałtyckich, z ziem niegdyś słowiańskich,
które, jak wiadomo, dochodziły pierwotnie aż do okolic dzi
siejszego Hamburga.
Co to za wyraz i skąd się wziął? Dr. Nadmorski myślał,
że to wyraz słowiański kawał, który w gwarach kaszubskich
brzmi kaweł i kawel3). Ale na to trzeba powiedzieć: 1) że
nasz kawał ma wprawdzie znaczenie kawała wogóle, a więc
i pola, ale nie oznacza losu i wieszczby, które to ostatnie zna
czenie jest ściśle związane z k a w 1 e m niemiecko-słowiańskim;
2) że nasz kawał brzmi po kaszubsku kaweł, kawel, ale drugi
przypadek od tego rzeczownika jest kawała, kawała; trzeci ka
wałowi, kawałowi i t. d., gdy tymczasem niemiecko-słowiański
kawel brzmi w drugim przypadku i dalszych : kawla, kawlowi
i t. d., co wskazuje, że jeżeli to ten sam wyraz, to musiało
z nim zajść coś takiego, coby dopiero należało wytłomaczyć;
3) że wyrazu kawał prócz czeskiego i naszego nie znają zgoła
inne języki słowiańskie (do języka ruskiego dostał się zape
wne z gwar lud. polskich 4), z czego wynika, że to jakiś przy
błęda, przybłęda tern bardziej, że etymologicznie nie można go
na podstawie języków słowiańskich wytłomaczyć. Zdanie dra
Nadmorskiego nie da się tedy naukowo podtrzymać i trzeba
się za innem objaśnieniem rzeczy oglądnąć.
*) Karłowicz J. Słownik obcych wyrazów. Knopp J. Fremden
sprachliches im hinterpommerschen Platt, str. 24. Weis ker O. Slavische
Sprachreste aus dem Havellande str 21. Grimm J. Deut. Wörterbuch.
2) Grimm J. I. c.
3) Dr. Nadmorski 1. c. 28—29.
ł) Po rusku (rusińsku) brzmi wyraz ten kawałok i kowełok,
z czego wynika, że w gwarach ludowych polskich, z których przeszedł
do ruszczyzny, brzmiał nie tylko kawał, k a w a ł e k, ale także k o w e ł,
kowełek. Porów, niem. Kowel.
217 —
Szymon Matusiak
Przedewszystkiem trzeba zaznaczyć, że i germańskim wy
raz ten także nie jest i to z tych samych powodów, dla których
za słowiański nie można go poczytywać. Że niemieckim nie
jest, wskazuje już i to, że w tych samych dyalektach niemie
ckich brzmi dwojako: kabel i kawek Niemieckim ten wy
raz nie jest, a przecież tylko tam się pojawia, gdzie stwier
dzone są bezpośrednio wpływy niemieckie; Niemcy musieli go
więc posiadać jako wyraz przyswojony, a przyswojony z Za
chodu, gdyż Wschód poza Kaszuby w tej formie zgoła go nie
zna. A skoro tak, to jesteśmy w domu: dzisiejsza forma nie
miecka: kabel, kawel musiała brzmieć w staroniemiecczyźnie,
jak to germanistom dobrze wiadomo, kabał, kawał, podobnie
jak dzisiejsze: Hagel, Spiegel, Adel, Vogel i t. d. brzmi w staroniemczyźnie hagal, spiagal, adal, fogal, a Staroniem, kabał,
kawał nie może być nic innego, jak średniowieczno-łacińskie
caballus, cavallus, wyraz, który, jak wiadomo, oznaczał
konia, skąd galhckie caballos, irland. cabal!, włoskie c avallo, francuskie cheval i t. d. w tern samem znaczeniu, skąd
także włoskie c a v a 11 i e r e (rycerz) i nasz kawaler. W łaci
nie średniowiecznej pisano ten wyraz ze spółgłoską b, ale że w ję
zykach romańskich brzmi on to z v, to z b, więc i łacinnicy śre
dniowieczni w ten dwojaki sposób wyraz ten wymawiali i w tej
dwojakiej formie do języków nowożytnych przenieśli. Wiedząc,
że kabel, kawel to caballus, cavallus „koń“, rozu
miemy odrazu wszystko. Słowianie, jak już wiemy, nazywali
konia źreb, a zarazem los, wieszczbę, narok i kawały ziemi,
które się komuś dostały losem w spadku, czy przy kolonizacyi.
Gdy zatem na ziemiach słowiańskich stanęły kościoły i kla
sztory chrześcijańskie, a z nimi zawitał język łaciński i kolonizacya niemiecka, tłomaczono słowiański wyraz źreb przez
łaciński caballus, cavallus, a ponieważ słowiański źreb
oznaczał nie tylko konia, ale i los i kawały ziemi, więc też i te
łacińskie wyrazy to samo oznaczać zaczęły. W ustach koloni
stów niemieckich zmieniły się te wyrazy, ulegając prawom ich
języka, najpierw (w staroniemczyźnie) na kabał, kawał, na
stępnie zaś (w średniej niemczyźnie) na kabel, kawel Zna
czenie konia musíalo z tych wyrazów zniknąć, gdyż w rodzi
mych językach ustaliły się na oznaczenie tego zwierzęcia inne
nazwy, a pozostać mogło i rzeczywiście zostało tylko znacze
nie: los, wieszczba, kawał pola i t. d. W ustach słowiańskich
— 218
Wieszczba i źreb
brzmiały te wyrazy *kabał, kawał i gdzie dalszych wpływów
germańskich nie było zbyt silnych, tam brzmienie dawne zo
stało: stąd polski i czeski kawał, pierwotnie „los, kawał ziemi,
otrzymany losem“, następnie i „kawał w ogóle, kawał czego
kolwiek“. Forma kawał była w mowie (zapewne pod wpły
wem włoszczyzny) powszechniejsza od formy *ka bał i ustaliła
się na zawsze, a tamta poszła w zapomnienie. Oznaczał wyraz
ten pierwotnie u nas i u Czechów także konia i los, ale gdy
na oznaczenie tego zwięrzęcia i losu ustaliły się inne wyrazy, jak
los i koń, znaczenia tamte z kawała wypadły. Kaszubski kawel
(2gi przyp. kawla) jest tedy rzeczywiście, jak przypuszczał dr. Nad
morski, tym samym wyrazem, co polski kawał (2gi przyp. k aw a ł a), ale dostał się on do Kaszubów przez usta niemieckie —
i później. Gdy wyraz ten do Kaszubów zawitał, łacińsko-staroniemiecko-polsko kaszubski wyraz kawał, kaweł (kawała) miał już
znaczenie dzisiejsze i w tern znaczeniu u Kaszubów się utrzymuje,
podczas gdy wyraz k a w e 1 (k a w 1 a) na odwiecznych stosunkach
zaodrżańskich Słowian, jak kawał, wyrosły i stamtąd z koloni
stami niemieckimi lecz znacznie później od tamtego na Kaszuby
przybyły ma znaczenie takie, jakie ze sobą przyniósł. Dostała
się i do nas ta późniejsza forma niemiecka tego wyrazu w po
staci kowel i brzmiała *koweł, jak świadczy ruski wyraz
kowełok „kawałek“, przez nas zapewne na Ruś zaniesiony,
ale się długo u nas nie utrzymała, skoro dzisiaj, o ile wiemy,
język polski już jej nie posiada.
Oto jeden fakt przetłomaczenia słowiańskiego żreba na
język łaciński, fakt z czasu stosunkowo niezbyt dawnego, skoro
wyraz kawał znajduje się tylko w języku naszym i czeskim (nie
wliczając ruszczyzny). Ale jest jeszcze inne tłómaczenie żreba
na tenże język, tłómaczenie znacznie wcześniejsze, co już stąd
wynika, że go nie brak w żadnym języku słowiańskim.
Łacina średniowieczna zowie konia nie tylko c a b a 11 u s,
c a v a 11 u s ale także c a b o 1). I ten to właśnie wyraz jeszcze
przed wyrazem caballus, cavailus znalazł się u Niemców, na
stępnie także u nas i wogóle u Słowian. O dawności przyswo
jenia sobie tego wyrazu z łaciny średniowiecznej (gminnej) przez
Niemców świadczy wymownie to, że ma na sobie ślady prawa
>) Du Cange. Glossarium mediae et infimae latinitatis. A. Walde
Lateinisches, etymologisches Wörterbuch.
— 219 —
Szymon Matusiak
głosowego języków germańskich, tak zwanego Lautverschie
bung, którego to prawa, polegającego na odpowiedniej prze
mianie spółgłosek, w tym wypadku na przemianie początko
wego c (k) na h (ch) niema ani śladu na wyrazie kabel, ka
wek Stądto w języku angielskim mamy h a p, nie kap „przy
padek“; w języku staroislandzkim h a p p nie kapp „szczęście“,
w norweskim h e p p e n nie keppen „szczęśliwy, pomyślny“;
w języku fińskim, h e p o (hevon) „koń“, w starszej formie h e b o
„kobyła“, h e v o n e n „ogier“ ’); w gwarach polskich c h a b a
„stary koń, kobyła“*2); est. hobbo „koń“, fryz, hoppa „koń“,
szwedz. hoppa „koń“, duń. hoppe „koń“, angl. hobby „koń“3).
Ponieważ w wyrazach przyswojonych z obcego języka prawa
głosowe języka przyswajającego nie zawsze działają bezwzględnie4),*
(porów. Staroniem, koufon i chouffon (kaufen) z łac. ca u po;
kiricha i chirihha z gr. ky r i a ke (Kirche); kruzi i chruzi (Kreuz)
z łac. c r u x i t. d.), więc też w staroniemczyźnie wyraz, o któ
rym mowa, mógł się pojawić także z k początkowem i brzmieć:
kabo, kabe, kab, kob, a z przyrostkiem — i 1 a (zdro
bniającym zapewne i zmieniającym rzeczowniki męskie na
żeńskie, jak nasz przyrostek — i ca: dziewa —dziewica, wie
szcz — wieszczyca) — *k a b i 1 a, *k o b i I a6). Jakoż w dyalekcie
szwabskim mamy podziśdzień kob w znaczeniu „Gaul“, w dolnomiem. kobei „kobyła“6); w języku irlandzkim, dokąd wy
raz ten dostał się niezawodnie za pośrednictwem germańskiem,
c o b „zwycięstwo“ 7). A języki słowiańskie wskazują to samo
') Dr. E. Berneker. Slav. etymolog. Wörterbuch, pod wyrazami
kobyła i kobi.
2) J. Karłowicz. Słownik wyrazów obcych.
3) J. Grimm. Gesch. d. deut. Spr. (Leipzig 1848) I. 30.
*) Porównaj zresztą käfig, średnioniem. kavje. a Staroniem,
che via z ludowego łać. *cavia, ogólnie łać. cavea i t. p. Eried.
Kluge. Etym. Wrtbch.
f) Fried. Kluge. Nominale Stammbildungslehre, 26 . 28.
6) Dr. E. Berneker 1. c. pod wyrazami , kobyła“.
Samogłoska o w kobei objaśnia się, jak w k o b, jak w k o w e 1,
a przemiana i la na e 1, jak przemiana ¡1, i la w wyrazach: Distel, Sichel,
Beutel, Flegel itd., które w Staroniem, brzmią: distila, sihhila, eihhila,
butil, flegil.
7) Za przyswojeniem z germ. zdaje się przemawiać samogł. o w tym
wyrazie, który po irland. powinien brzmieć c a b, skoro po gali, mamy
ca bal los, po irland, ca ba 11. Porów, ang. ho ppy „koń“.
— 220 —
Wieszczba i źreb
Ponieważ w dawniejszej epoce języki słowiańskie, przyswajając
sobie obce wyrazy, zamieniają źródłosłowe a na o 1), więc po
mijając końcówki, wyraz ten powinien brzmieć w językach sło
wiańskich k o b.
Jakoż mamy we wszystkich językach słowiańskich wyraz
kobyła ze znaczeniem dzisiejszem; wyraz k o b a w znacze
niu „kobyła" w języku serbochorwackim2); w tymże języku
wyraz k o b a i k o b (2-gi przyp. kobi)3) ze znaczeniem „znak
pomyślny, złe lub dobre przeczucie, spotkanie“; w języku staroczeskim wyraz k o b a „pomyślność“ i pokobiti se „poszczę
ścić się“; w języku bułgarskim wyraz prokob’avam „przet owiadam“ zwłaszcza coś złego; w języku starocerkiewnym
wyraz k o b i. ze znaczeniem „wieszczba“, wyraz kob uniki,
„wieszcz“; w języku daw. rosyjskim k o b’ „wieszczba, omen,
brany z lotu ptaków lub spotkania“; w języku starosłowiańskim
wyraz kob t (f) w znaczeniu „fortuna“ (los). W języku tym
jest także wyraz kobi. w znaczeniu „ducha opiekuńczego“, ale
wyraz ten nie jest identycznym z tamtym i niesłusznie go z nim
mieszają. Wyraz kobi- w znaczeniu „losu, wieszczby“ to pier
wotnie przymiotnik, uformowany od rzeczownika ko b (a) „koń“,
przymiotnik, przy którym domyśliwano się, jak przy źreb i j,
źreb’ wyrazu narok; kobt zaś w znaczeniu „duch opiekuń
czy“ to także przymiotnik ale od wyrazu ko ba (niem. Kobe)
w znaczeniu „chata“ z domyślnym wyrazem duch. Kobi. w zna
czeniu „duch opiekuńczy“ jest więc to samo, co niem. K ob o 1 d (=kobhold „przyjazny chacie, domowi“)4), to dzisiejszy
ruski „domowyk, domownyk“5), „chatnik’ domowyj“6) polski
„Chowaniec“, u Mazurów pruskich kobold i t. p.
Możnaby także przypuścić, że wyraz łaciński ca bo dostał
się do języków słowiańskich wprost z łaciny średniowiecznej,
ale przypuszczenie to nie przemawia do naszego przekonania,
gdyż w takim razie, pomijając różne inne względy, które za
’) Porów, ocet = acetum, pop = papa, komora — camera, ko
lęda — calendae, kocieł — got. katilas etc.
2) Filipowić J. Dżepni Rjećnik.
3) W dawniejszym języku chorw. wyraz kob (kobi) jest także mę
skiego rodzaju. Zob. E. Berneker 1. c.
4) Fried. Kluge. Etym. Wrtbch.
5) Wisła. V. 503.
6) Lud. 11. 213
221
Szymon Matusiak
pośrednictwem niemieckiem przemawiają, nie łatwo wytłómaczyć, jakim eposobem, dlaczego i w jakiem znaczeniu stworzyła
się forma kobyłą, kiedy przyrostek -yła w językach sło
wiańskich jest bardzo rzadkim, a może i obcym (oprócz ko
były mają go w języku starosłowiańskim tylko dwa wyrazy nieja
snego pochodzenia), w zakresie nazw zwierzęcych zupełnie nie
znanym 1).
Jak zaś przyszło do tego, że wyraz, który pierwotnie
oznacza konia, w językach słowiańskich, a poniekąd i germań
skich (w ostatnich trzeba przypuścić wpływy słowiańskie2) 3przy
brał znaczenie „losu, wróżby, naroku, przypadku, złego lub
dobrego przeczucia, szczęścia, zwycięstwa, złej lub dobrej doli“
i t. p., nie trzeba chyba wyjaśniać po tern wszystkiem, cośmy
już wyżej w sprawie tej wypowiedzieli, a że ze źródłosłowu
k o b- przez dodanie przyrostka zź, a więc z formy k o b -j- ń
już na niwie słowiańskiej powstał wyraz koń, pouczał już
przed nami wielki znawca filologii słowiańskiej Fr. Miklosich s).
Jeżeli bezpośrednio przed zz, ń stanie spółgłoska b, to na
mocy praw głosowych słowiańskich musi dla ułatwienia wy
mowy albo zniknąć, albo też upodobnić się do zz, zź, zamienia') Fr. Miklosich. Qram. II. 113 przytacza tylko starostów.: motyka
(onus), mogyła (mogiła) i kobyla.
2) Z Germanii Tacyta (c 10) wiadomo, że i Germanowie także
z koni wróżyli. „Jestto osobliwością tego ludu (Germanów) — powiada
Tacyt — że za pośrednictwem koni szukają wieszczb i wskazań bożych.
Chowają takie kosztem publicznym w tychże (wyżej wzmiankowanych,
świętych) gajach i dąbrowach, białego koloru, nietknięte żadną pracą na
usługi ludzkie. Zaprzęgają je do świętego wozu, a kapłan i król lub
najznamienitszy z ludu idzie za wozem i uważa na ich rżenie i parska
nie“. Możnaby tedy nie przypuszczać w tym względzie wpływów słowiań
skich, lecz przyjąć, że jak u Słowian, tak i u Germanów wyraz koń
oznaczał nietylko konia, ale i wróżbę, narok, los, kawał pola etc., a sku
tkiem tego, gdy potem przyszły łacińskie wyrażenia na oznaczenie tego
zwierzęcia, przybrały te same znaczenia, jednak w takim razie trzebaby
wykazać, że był czysto germański wyraz, oznaczający konia, a także
wróżbę, los, kawał pola etc. jak słowiański źreb, tudzież, że wróżenie
zapomocą konia przechowywało się u Niemców w takiej mierze, jak
u Słowian aż do ostatnich czasów pogaństwa. Tego wszystkiego jednakże
brak, a samo świadectwo Tacyta nie wystarcza już dlatego, że za odległe.
Wiadomo przytem, że ludy germańskie, jak świadczy przykład króla
duńskiego Swena, zasięgały wieszczby u żreba arkońskiego, nawet je
szcze w czasach chrześcijańskich.
3) Fr. Miklosich. Vergl. Gram, der slav. Sprachen, I. 65, II. 121.
222 —
Wieszczba i źreb
jąc się na m. I stądto właśnie wyraz koń brzmi w językach
słowiańskich nie tylko tak, ale także k o m o ń, jak dzisiaj je
szcze u Czechów, a niegdyś także u Rosyan, Rusinów, u nas,
czego pamiątką w naszym języku dawnym k o m o n i k „jeź
dziec“ i dotąd używane wyrażenia, jak iść k o m o n i k i e m
(konno, bez bagaży), wysłać komonik (jazdę samą, bez ba
gaży) 1}.
*) Przyrostek n, ń w formacyi wyrazów słowiańskich jest zjawi
skiem zwyczajnem. Jak od pierwiastków, kończących się na samogłoskę:
pły-, sły- (porów, sły-ch), czy-, mamy: p ł y - n (skąd płynąć = *płyn-ną-ć),
sły-n (skąd słynąć = *słyn-ną-ć), czy-n; tak od pierwiastków spółgło
skowych : g i b-, k a p-, s i e d i t. p. mamy : *g i n = g i b - ń (skąd ginąć=
*gin-nąć),*k a n = kap-n (skąd staropolskie kanąć w znaczeniu „ka
pnąć“ — *kan-nąć), sień = sied-ń, pierwotnie miejsce przebywania,
siedzenia, potem mieszkanie, izba, wreszcie znaczenie dzisiejsze i t. d.
Forma koń, wytworzona z kob + ń, nie może więc zadziwiać, a że
istotnie tak powstała, świadczy forma k o m o ń, w której m mogło po
wstać tylko z b przez upodobnienie do ń (porównaj słoweńskie: d r omn e = drobne, dromenca = drobnca (Miklosich Gramm. 1. 346) i na
sze gwarowe d r e m n i == drobny. J. Karłowicz. Słownik wyrazów ob
cych). Mieliśmy więc k o m ń (= kob-ń), a z tego dopiero powstało kom o ń na wzór: cisoń, lizoń, gryzoń i t. p.
Co do etymologii wyrazu łacińskiego cabo, caballus, caval1 u s, to ona zupełnie jasna. Początek rzeczy daje rzeczownik łać. cava
(sc. terra), pochodzący od przymiotnika ca vus (także co vus, skąd
c o v u m) „wydrążony, próżny“, a znaczący to samo, co c a v e a „jama,
jaskinia“. Jaskinie takie służyły niegdyś za mieszkania nietylko zwierzę
tom, ale i ludziom, skąd potem w dyalektach rzymskich i językach ro
mańskich używanie tego wyrazu w znaczeniu nędznego mieszkania ludz
kiego, wieśniaczego a więc w znaczeniu „chaty, chałupy“ (porów, włoskie
ca pan na, francuskie cabane w tern właśnie znaczeniu). Jak od cap u t „głowa“, coxa „biodro“, bucea „gęba“, fabuła „bajka“ centuria itd.,
formowali łacinnicy rzeczowniki męskie: capito (onis) „odznaczający
się głową, głowacz“, coxo „o niezwykłych biodrach, b i o d r o ń“,
buceo „gębacz“, fabuło „bajarz“, centurio „centuryon“ (zob. Brugmann.
Grundriss. 11. 330—331), tak od *c a b a „chata wieśniacza, chałupa“ uformo
wali rzeczownik cabo w znaczeniu „należący do chaty, odznaczający się
chatą,krótko : wieśniak“, w odniesieniu zaś do koma „koń wieśniaczy, końwieśniak“, zupełnie tak, jak jest u nas koń „wałach, szekler, litwak. an
glik, arab“ i t. p. Oznacza też pierwotnie cabo, caballus, cavallus, jak
świadczą źródła, konia chłopskiego, lichego, a nie wogóle konia. Stąd
też i greckie rajíáttus, które poszło z łaciny, używało się w znaczeniu
epyaTtjs imros. Zupełnie tak samo uczynili później Włosi, formując od
rzeczownika stall a „stajnia“ wyraz stall one (odpowiadający najzu
pełniej łacińskiemu stall o) w znaczeniu „koń stajenny“.
223 —
Szymon Matusiak
Przykład więc znowu jak łaciński wyraz c a b o, oznacza
jący konia, dostał się przez Niemcy do nas i zajmując rolę wyJak od geminus „bliźniak“ formowali łacinnicy gemillus
(---gemin-lus) „bliźniak“; odsuinus „świński“ suillus (=suin-lus)
„świński“; od cuna „kołyska“, culla (=cun-la) „kołyska“; od puer
„chłopiec“ p u e 11 a (=puer-la) „dziewczyna“ (zob. Brugmann II. 193), tak od
‘cabana, cavana (cavana we włoszczyźnie „wydrążenie w brzegu mor
skim“, gdzie się zatrzymują drobne statki wodne) „chata, chałupa“ ufor
mowali caballus (=caban-lus) i cavallus (=cavan-lus)
w tern samem znaczeniu, co cabo, pierwotnie „koń wieśniaczy, nędzny
koń“, wreszcie „koń“ wogóle.
A była jeszcze inna formacya od wyrazu cava na oznaczenie
konia. Jak od ‘cabana, cavana, taki od cava w znaczeniu „chata“
mogą być formowane wyrazy zapomocą przyrostka -lus, -la: więc też
już w łacinie klasycznej mamy caulus (=cav-lus) „Eingang in die
Gebärmutter“, właściwie „dziura“, tudzież caula (=cavla) „otwór,
dziura, obora, stajnia“. Jednakże grupa av zamienia się w języku łaciń
skim pod pewnymi warunkami nie tylko na a u, jak to widzimy w for
mach caulus, caula, ale także na u (zob. Brugmann. Grundriss. I. 53
i 153) — i stądto obok caulus mamy w łacinie klasycznej także c u1 u s „Arsch“, a właściwie „dziura“, skąd znowu włoskie culo tego sa
mego znaczenia. W gminnej łacinie początkowe c tego wyrazu zmieniało
się na g, jak świadczy włoskie gabbia (=lud. łać. *gabia — *cavia — cavea) „klatka“, gabinetto (zdrob. od ‘gabina—‘cabina) „gabinet“, a mó
wiono może i ‘gavallo zäm. caballo, skoro w dyalektach czeskich mamy
gaval „kawał“, tak zaś zapewne było i w dyalektach niemieckich, skoro
u Litwinów mamy gabala, u Łotyszów gabals „kawałek, udział, oko
lica“, a co zapewne zaczerpnięto z gwar niemieckich.
Otóż jeżeli od formy cava (używanej w łacinie klasycznej w zna
czeniu „jama, jaskinia“) w znaczeniu „chata wieśniacza, chałupa“ utwo
rzymy wyraz culus (=caulus = cavlus) na ten sam sposób, jak cavallus (=cavan-lus), caballus (=caban-lus) od ca v a n a, cab an a „chata wie
śniacza, chałupa“: to wyraz culus, w gminnej łacinie *gulus powinien
oznaczać to samo, co caballus, cavallus, tj. nędznego, wieśniaczego ko
nia. W tern znaczeniu źródła łacińskie ani formy culus ani gulus,
o ile wiem, nie wykazują, ale że była, dowodem niemczyzna, w której
Gaul, jak wiadomo, to „elendes Pferd“, a Gaul ten w wieku XIV i XV
brzmi Gul (zob. Fried. Kluge. Etymolog. Wörterbch). Ale wyraz cava
oznaczał także, jak świadczy łaciński caula (=cav-la) „stajnię, oborę“,
więc culus, gulus musiał wyrażać także tyle, co „stajenny, domowy,
swojski“, a skutkiem tego oznaczać w różnych stronach także wołu,
wieprza etc. Że tak istotnie było, dowód na to ten, że wyraz niem. Gul
napotyka się także w znaczeniu różnych zwierząt rodzaju męskiego,
w szczególności zaś w znaczeniu „wieprza“ (zob. Fried. Kluge 1. c). Co
więc oznacza znany z folklorystyki germańskiej Gulfest (Julfest), przy
którym zabijano wieprza, teraz jasno ażdy widzi i pojmuje, jak błędne
224 —
Wieszczba i źreb
razu słowiańskiego źreb, począł oznaczać to samo, co on,
tj. nietylko konia, ale także narok, wieszczbę, kawał ziemi itd.
O wyrazie kob w znaczeniu „losu“ pomówimy jeszcze niżej.
są wszelkie inne etymologie tego wyrazu. Mylny też naszem zdaniem
jest także wywód etymologiczny wyrazów cabo, caballus i słowiań
skiego koń, podany przez dra A. Bohaća (Listy filologické XXX111 106).
Podług nas łączy się z tą materyą także wyraz kobieta, o któ
rym w ostatnich czasach tyle się narozprawiano, tudzież, jak mi się zdaje,
wyrazy Hexe i Jagababa, więc jeszcze o tern słów kilka.
Wyraz kobieta, jeżeli jest obcym, to naszem zdaniem najpewniej
włoskim: *c a b i e 11 a (porów. s a k i e t a = wł. sacchetta od sacco
„worek, sakiewka“), a *cabiettato, jak wiadomo, zdrobnienie od
*cabia (porów, donna i donnetta, serva i servetta, femina i feminetta
i t. p.), *c a b i a zaś to lud. łać. *cabia = *cavia = cavea „jama, dziura“:
*cab i etta więc to w odniesieniu do kobiety „dziura, członek wstydliwy
kobiecy“, a w przenośni pogardliwe nazwanie kobiety, niczem zresztą
się nie odznaczaczającej, „kobiety głupiej, błaźnicy‘, w szczególności zaś
„rozpustnicy“ (porów, nasze p i . d a na oznaczenie głupiej kobiety lub
ch.j na oznaczenie głupiego mężczyzny). W jednem i drugiem znacze
niu było to nazwanie dla niewiast ubliżające, grubiańskie i to przyczyna,
dlaczego z kulturą we Włoszech zaginęło, używane zresztą otwarcie za
pewne tylko w niekulturalnych kołach, jak nasze, wyżej przytoczone dwa
wyrazy i nigdy nie pisane, a i u nas długie czasy w książkach unikane,
za obraźliwe dla kobiety uchodziło i dopiero w w. XVI11, gdy całkowicie
zaginęła pamięć pierwotnego jego znaczenia, na salony się dostało. Te
go samego pochodzenia jest także podług nas wyraz niemiecki Kebse
„Konkubine“, powstały z formy włoskiej *c a b i e s s a, która znowu jest
formacyą żeńską od męskiej *cabio .rozpustnik“ (porów, maestro
maestressa, profeta i profetessa, duce i duchesse itp.).
Mieliśmy więc niegdyś we Włoszech wyraz *c a b i a w znaczeniu
„dziury, głupiej baby, błaźnicy, rozpustnicy“ i *cabio (cabio uformowało
się obok *c ab i a na wzór figlia i figlio, maestra i maestro, monaca i mo
ñaco, cavalla i cavallo i t. p.) „rozpustnik“?
Że tak było, dowodem tego w naszym języku wyraz kiep, który,
jak świadczy wymownie jego postać, przyszedł do nas przez Niemcy.
Włoski bowiem wyraz *cabia, dostawszy się do Niemiec, musiał na
mocy praw języka niemieckiego przybrać brzmienie kebe, później
k e b (porów. *cabiessa i Kebese, Kebse), skąd właśnie poszedł, jak się
nam zdaje, nasz kiep i kiepski. Dzisiaj oznacza to u nas człowieka
„głupiego, błazeńskiego“, lecz niegdyś znaczenie to było nieco inne.
Otworzywszy Lindego, przekonamy się, że dawniej wyraz ten ozna
czał: a) „wstydliwy członek niewieści“ (Potocki W. w Jovialitates
powiada: „Między kolany u niewiasty kiep“, a na innem miejscu: „We
Włoszech żelaznym blachem mąż pięknej żony kiep kryje przed
gachem“); b) „kobietę i mężczyznę błazna, kpa“ (U tegoż pisarza w temże
dziele: „Jak to może kiep (kobieta) we kpa odmienić człowieka“).
— 225 —
Szymon Matusiak
Tym sposobem stwierdziliśmy, jak się nam wydaje, identy
czność wyrazu źreb w znaczeniu „koń“ z wyrazem źreb w znaJan Kochanowski zna także wyraz kiepstwo, oznaczający tyle co dzi
siejsze kpiny, ale w znaczeniu nieco odmiennem, bo wstydliwem.
Że wyraz kiep przyszedł do nas z Niemiec, a Niemcy mieli go
z Włoch, widzi teraz, jak mi się zdaje każdy, kto rozważy przytoczone
wyżej fakta.
Francuski wyraz c a g e „klatka“, (niemniej wł. g a gg i a — gabbia=
*gabia = *cabia = *cavia = cavea; port, caiola „klatka“) wskazuje
że wyraz *cabia = *cavia — cavea przybierał w pewnych gwarach
ludowej łaciny brzmienie *caggia wtem samem znaczeniu. Gdyby wyraz
ten dostał się niegdyś do ludów germańskich to dzisiaj moglibyśmy mieć
tutaj: Hag i Hecke. Jakoż mamy jedno i drugie w znaczeniu naszej
„zagrody“, pierwotnie zatem „chaty, chaty z gospodarstwem“, skąd
znaczenia „Umfriedung, Umzaunung, Gehege, Weideplatz“. Jeżeli na
sze przypuszczenie trafne (zwracamy uwagę, że to tylko nasze przy
puszczenie, bo niemieccy uczeni wyrazy Hag i Hecke uważają za czy
sto germańskie), to mamy tu do czynienia z wyrazem *caggia w znacze
niu „chaty, zagrody wieśniaczej“ i t. d., jak zaznaczyliśmy wyżej. Ale
wyrazu *c a g g i a, *c a g g i e s s a, *caggietta i*caggiettessa uży
wano we Włoszech, jak się nam zdaje, także w takiem znaczeniu pogardliwem o kobiecie, w jakiem wyrazu c a b i a, *ca b i e s s a, *c a b i e tta
— a i w tern także znaczeniu, jak się nam zdaje, wyraz ten dostał się
do ludów germańskich. 1 w ten właśnie sposób tłomaczymy sobie angiel
skie hag (=*caggia) „czarownica“, tudzież niem. H e x e „czarownica“,
wyraz, który w średniowiecznej niemczyźnie brzmi hecse (=*caggiessa),
a także haghetisse, haegtesse, hagzisa itp. (= *caggiettessa).
Że „błaźnice, rozpustnice“ zidentyfikowano z „czarownicami“, dzi
wić się nie będziemy, skoro tylko zważymy, że wszędzie czarownice
uchodzą za kobiety złej konduity z powodu obcowania z dyabłami i od
bywania z nimi nocnych, tajemnych balów i praktyk. Stąd też wzmianko
wany wyżej v i 1 e n i k u Serbokroatów i Słoweńców oznacza czarownika,
v ile ni ca „czarownicę“, u Czechów natomiast vilnik to „rozpustnik“
a vi 1 n i ce „rozpustnica“.
Czarownicom przypisywano zdawna zjadanie mięsa ludzkiego, zwła
szcza dzieci (zapewne to echo posądzeń o dokonywanie przez czaro
wnice ofiar z ludzi, jak za czasów pogańskich), więc też i „heksy“ nie
mieckie tę mają własność, a z niemi także nasza Jaga-baba, czeska
J eź i-bab a, ruska Jażibaba lub Jazia itp. Wszystkie te nazwy
poszły naszem zdaniem z dawnych wyrażeń niemieckich *h a g u w i p,
‘h ageswe i b (jak Kebsweib),z czego słowiańskie: *h ag o bab a, a da
lej: Jagobaba, Jaga-baba (porów, haftowany i jaftowany, hapetyk i japetyk, haptyka i japtyka itp.), tudzież przymiotnikowo-rzeczownikowa for
ma: Jażibaba, Jeźibaba, a także Jaża i Jazia pierwotnie z domyślnem baba. Ponieważ Jeżibaby posądzane o zjadanie ciał ludzkich,
więc powstały nowotwory, jak *Jeza (dajmy na to u Czechów),*J edza
— 226 —
Wieszczba i źreb
czeniu „los, kawał ziemi“ i t. d. ’). Ale jeżeli tak, to stąd wynika,
że na oznaczenie losu musieliśmy mieć niegdyś inny wyraz
(inne wyrazy), gdyż źreb to pierwotnie „koń“. I tak też było
niezawodnie. Znamy nawet jeden taki wyraz polski, który z da
wna służył na oznaczenie losu, a wyrazem tym b i e r a, w zdrob
nieniu bierka.
Na widownię historyczną występuje on u nas, o ile wiem,
dopiero w XVI wieku*2), ale że początkiem swoim sięga czasów
znacznie dawniejszych, przemawia za tern wiele okoliczności,
o których niebawem pomówimy.
U pisarzy wieku XVI. i XVII. ma on znaczenie losu, który się
rzuca, tudzież losu w znaczeniu doli i niedoli, jaka kogoś spotyka.
„Neptun żeglowaniem władnie — czytamy w tłomaczeniu Horacyusza Petrycego — 1 jak chce, tak bierka padnie“. „Kto
wie, jak b i e r a padnie — powiada wAdagiach Rysiński 3).
Bardzo często używa tego wyrazu Wacław Potocki w różnych
swych dziełach. „Bić się chcesz koniecznie — powiada w Argenidzie — a nuż opak bierka padnie“. A w temże dziele na
innem miejscu: „Zawsze niepewna takiej elekcyi b i e r a“. Pier
wotne znaczenie wyrazu, jak każdy sam widzi, to „branie“,
z czego wynika, że los u nas został tak nazwany od brania go
po rzuceniu celem odczytania woli bogów 4). Znaczenie to scho
dzi się zupełnie ze znaczeniem wyrazu niemieckiego les en,
który pierwotnie znaczy, jak wiadomo, „brać, zbierać“, a zna
czenie jego dzisiejsze poszło właśnie, jak dowodzą uczeni nie
mieccy, od wróżenia z losów podnoszonych (zbieranych). Za
chodzi też nawet pytanie, czy nasza biera, bierka nie jest tłomaczeniem z niemieckiego. Alé przypuszczenie takie łatwiej po(u nas), skąd znowu dalsze nowotwory, jak starocerkiewne J ę z a i na
sza Jędza. 1 nic podług nas słuszniejszego, jak zdanie Hermanna
(Deut. Mythologie 60): „Die meisten Bestandteile von dem, was wir volks
tümlichen Hexenglauben nennen, scheinen romanischen oder durch die
romanische Welt vermittelten orientalischen Ursprunges zu sein“.
*) Jest wprawdzie także opinia, jakoby źreb był wyrazem tego
samego pochodzenia, co rzeźba, rzaz, raz, ale to opinia, jak się nam
wydaje, mylna, mylna tak ze stanowiska historycznego, jak i lingwisty
cznego. Sprawozdanie Akad, umiej, wydz. fil. styczeń 1904.
2) Zob. Słownik Lindego.
3) Słownik Lindego.
4) Od brania wywodzi ten wyraz i prof. Berneker w swym Slav.
etymolog. Wrtbch.
— 227 —
Szymon Matusiak
wziąć, aniżeli uzasadnić. Boć gdyby los zwal się po niemie
cku L e s e (porów, np. W e i n 1 e s e), wtedy biera, bierka byłaby
jego tłomaczeniem, tymczasem los zowie się po niemiecku Los,
a tego wyrazu, nie mającego zresztą nic wspólnego z wyrazem
Lese1) nikt nie mógł tłomaczyć na polszczyznę przez biera,
bierka. Prawda, że 1 e s e n znaczy zbierać i czytać i że to zbie
ranie i czytanie ma związek ze zbieraniem i odczytywaniem lo
sów, ale związęk ten wykazali uczeni niemieccy dopiero w wieku
XIX, wiedzieć więc tego w XVI przodkowie nasi nie mogli,
a gdyby nawet wiedzieli, toby i tak niemieckiego losu przez
wyraz biera, bierka tłomaczyć nie mogli, gdyż wyraz ten nigdy
tego znaczenia nie miał i nie ma, a wyraz lesen nie tylko
w wieku XVI, ale w ogóle w czasach historycznych z wróże
niem i losami nie miał już u Niemców, o ile nam wiadomo,
zgoła żadnego związku. Jeżeliby więc mogła tutaj być mowa
o jakiemś tłomaczeniu, to trzebaby przypuścić, że to nastąpiło
jeszcze wtedy, kiedy Niemcy byli poganami i los nazywali Lese.
W takim razie miałaby nasza biera i tak sędziwą przeszłość za
sobą, ale przypuszczenie to na wielce słabych stałoby nogach,
bo najpierw niema zgoła żadnego dowodu, żeby los zwał się
u Niemców Lese2), a powtóre, na takiej stając podstawie, mo
glibyśmy przypuścić, że i Rzymianie uczyli się od Niemców
albo też Niemcy od Rzymian wróżenia z losów, gdyż łaciński
wyraz legere ma pono także związek z wróżeniem i znaczy
czytać, po niemiecku lesen, co przecież wydaje się być nie
dorzecznością. Przypuścić raczej należy, że te same manipulacye z losami u różnych ludów wywołały zupełnie niezawiśle te
same pojęcia o rzeczy i takie same pod względem znaczenia
wyrazy. Z tych przyczyn uważamy wyraz biera na oznaczenie
losu za samodzielny wytwór słowiański, a zwłaszcza polski,
gdyż posiada go nietylko język nasz literacki, ale i ludowy,
ten ostatni do chwili obecnej i to tak dobrze nad Rabą pod
Karpatami, jak i w Kujawach ku Bałtykowi. U ludu nadrabskiego mianowicie istnieje podziśdzień gra, zwana „birki lub
*) Zob. Fr. Kluge. Deut. Etym. Wrtbch.
2) Możnaby wprawdzie przypuścić, że nie wyraz Lese, ale lesen
„zbierać i objaśniać, czytać losy“ przetłomaczyliśmy sobie przez brać,
skąd potem już samodzielnie uformowaliśmy sobie rzeczownik biera,
bierka, ale w takim razie, wydaje się nam, mielibyśmy dzisiaj, jak Niemcy
lesen, tak my brać w znaczeniu czytać, a tego niema.
228 —
Wieszczba i źreb
kury“, gra zapomocą grochu piechotnego, który się rzuca
i chwyta, jak losy. Birki dzielą się na kury i popa, zwanego
inaczej c i u p e m lub kogutem; kury od popów muszą się
odróżniać kolorem1). Birka, nie bierka, bo w gwarze tej
e przed r brzmi jak Z: stąd także wybirki, wirzba i t. p. Ude
rza nas i to, że bierki te, jak przed wiekami na Rugii są różno
kolorowe. Na Kujawach znowu (koło Głuszyna i Sadlna) gry
wają dzieci „w b 1 i r k i“, podrzucając pewną ilość kamyków
w górę i chwytając2). Tutaj blirki, nie birki, ani bierki, gdyż
tutaj, jak nad Rabą, e przed r brzmi, jak z, a nadto po b przed
miękką samogłoską pojawia się Z, co zresztą nic dziw nego, gdyż
to jest właściwością naszego języka i wszystkich słowiańskich.
Stąd Elbląg zamiast Elbiąg (niem. Elbing = Albing), Lublin
zam. Lubin; stąd grobla, kropla i t. d., zamiast grobia, kropią. Ale
bierki, losy słowiańskie, nie tylko były opatrzone znakami koloro
wymi, jakby można wnioskować ze wzmianki, przytoczonej już wy
żej z Saxona Gramatyka i z birki nadrabskiej; rosyjski wyraz
birki, który dzisiaj oznacza kij z karbami, także same karby, a nie
gdyś niezawodnie oznaczał, jak u nas, los, świadczy wymownie,
że na losach słowiańskich nie tylko były malowane znaki, ale
i rznięte. Z powodu karbów, jakie były na bierkach, Rosyanie
przez podobieństwo każdy kij z karbami a i same karby poczęli
nazywać bierką, inaczej kij z karbami i karby nie byłyby do
tej nazwy przyszły.
Jak zaś źreb oznaczał nie tylko los, ale także kawał ziemi,
otrzymany losem ze spadku lub przy kolonizacyi, tak też rzecz
ma się i z bierą, bierką. Tego znaczenia biery, bierki dokumenta
nie przekazują (może dlatego, żeśmy tych dokumentów dotąd
niezbyt wiele zbadali), ale że i to znaczenie biera, bierka nie
gdyś istotnie miała, świadczą wymownie dotąd nazwy miejscowe
jak Biery, wś, w skoczowskim na Śląsku austr.; jak Bierna
(przymiotnik od biera z domyślnem niwa, dzielnica „niwa, dziel
nica, pochodząca z podziału zapomocą biery“), wś. w bielskim;
jak Birki, wś. w czehryńskim; jak B i rcza (niegdyś przymio
tnik od birka z domyślnym rzeczownikiem dzielnica, tj.
dział) m. w dobromilskim; jak Birczuki (ludzie osiedleni na
’) Świętek Jan. Lud nadrabski 643—644.
2) Kolberg O. Kujawy 1. 228.
— 229 —
Szymon Matusiak
birkach, działach, jak Polesiuki, ludzie z Polesia, Pińszczuki, lu
dzie z Pińszczyzny i t. d.), wś. w ihumeńskim — i t. d.1).
Jak podnoszono czyli brano rzucone żreby lub biery i od
czytywano, tak też brano czyli podnoszono rzucone k o b i e
od chwili, jak wyraz kob’ wszedł w używanie w znaczeniu
źrebią i biery, tj. losu. Ale czy wyraz k o b’ miał i to także
znaczenie? Wynika to już ze stosunku, jaki naszem zdaniem za
chodził pomiędzy tym wyrazem, a wyrazem źreb, o czem już
wyżej była mowa, ale nie brak i innych wskazówek, które za
tern przemawiają.
Poczciwi Słoweńcy mają w swym języku czasownik kobrati (lsza osoba 1. p. ko b r a m) w znaczeniu „rzucać kostki“,
a pierwotnie zapewne „losować“, tudzież rzeczownik męski kober (2 gi przyp. 1. p. kobra) i żeński kobra w znaczeniu
„kostka“, a pierwotnie zapewne „los“. Prof. Berneker twierdziJ),
że Słoweńcy przyswoili sobie ten wyraz ze średnioniemczyzny,
w której k o b e r n, ko v e r n znaczy „würfeln“. Zkobern
zrobili — zdaniem jego — Słoweńcy k o b r a ć, od kobrać zaś
poszły wyrazy kober i kobra. Pozory przemawiają za tern,
ale rzeczywistość może być inna. Przedewszystkiem trzeba zapytać
skąd średnioniemczyzna do tego wyrazu przyszła, zapytać tern
bardziej, że dwoistość formy kobern i kovern w tym sa
mym dyalekcie wskazuje, że to wyraz w niemczyźnie przyswo
jony, a za przyswojeniem przemawia wymownie i to, że wyraz
to, który niemieckiej etymologii nie ma, czyli że na podstawie
dyalektów germańskich nie można go etymologicznie w dosta
tecznej mierze objaśnić. Skoro zaś wyraz to niemczyźnie pier
wotnie obcy, to pytanie, skąd go niemczyzna wzięła, a pytanie
to nasuwa odrazu myśl następującą:
Zamiast dzisiejszego „losować, ciągnąć los“ mówili Sło
wianie, a w szczególności Polacy „źreb brać“, od chwili zaś,
jak wyraz kob’ począł zajmować miejsce wyrazu źreb, po
częto naturalnie mówić „kob’ brać“, z czego znowu całkiem
naturalnym sposobem musiała z biegiem czasu powstać zbitka
kobrać, czasownik w znaczeniu „losowania, ciągnienia losów,
rzucania losów lub kostek“, od którego to znowu czasownika
mogły się uformować rzeczowniki: żeński k o b i e r a (2-gi przyp.
') Nazwy miejscowe czerpałem ze Słownika geograficznego.
2) Dr. E. Berneker. Slav. etym. Wrtbch. 534.
230 —
Wieszczba i źreb______________________
k o b i e r y) i męski k o b i e r (2-gi przyp. k o b i e r a) gdyż po
czątkowo czasownik ko brać odmieniał się w czasie teraźniej
szym niewątpliwie: kobierę, kobierzesz i t. d. „losuję, losujesz“
lub k o b i e r a m, k o b i e r a s z (porów, zbieram, zbierasz itd.)..
Gdy jednak pod wpływem bezokolicznika ko brać, poczęto
mówić k o b r a m, k o b r a s z i t. d., jak to dzisiaj mówią Sło
weńcy, formy rzeczownikowe żeń. kobra, kobry, kobrze
i t. d. zamiast dawniejszych: kobiera, ko b i ery, kobierze i t. d., tudzież męskie: kobier, kobra, kobru (kobrowi) i t. d. zamiast dawniejszych: kobier, kobiera, kobieru (kobierowi) stały się rzeczą nieuniknioną. Z kobier
zrobili niemcy kober, kover „kostka, los“, a z tego kobern, kovern „würfeln, losen“ — i historya wyrazów k obern, kovern staje się całkiem jasna i zrozumiała. Stwierdzić
tego niezbitymi faktami niestety nie mogę; na dowód mogę
tylko przytoczyć szereg nazw miejscowych, które, jak mi się
zdaje, za tern przemawiają, żeśmy niegdyś wyraz kobra, ko
bier w znaczeniu „losu“ znali i to tak w tej późniejszej formie
(kobra — kobry etc., kobier — kobra etc.), jak i dawniejszej
(kobiera — kobiery etc., kobier — kobiera etc.); i że znano go
także, może przez nas, a może jako własny wyraz na Rusi
i Litwie. Oto niektóre z tych nazw:
1) Kobier, wś. w pow. pszczyńskim, a k o b i e r = źreb
= biera = narok, „dział, dzielnica, pochodząca w podziału
losem“.
2) K o b i e r n e, wś. w nowomińskim. Pierwotnie przy
miotnik (kobierny-a-e od kobier, kobiera) z domyślnem pole,
miejsce, a więc dział, który otrzymano losem.
3) K o b i e r n o (starsza forma zamiast K o b i e r n e), wś.
w krotoszyńskim.
4) K o b i e r n o, folw. w kaliskim.
5) K o b i e r n i c e, wś. w bialskim nad Sołą, Od ko
biery poszła ko bierna sc. niwa, „niwa nadana losem“
od czego rzeczownik kobiernica (jak od prawa lub lewa
sc. ręka — prawica i lewica) „niwka kobierą nadana“, od tego
zaś 1. m. kobiernice „niwki, kobierą nadane“.
6) Kobierzyce, wś. w raciborskim. Kobierzyca zdro
bnienie od kobiera, jak dziewica od dziewa, a więc „niwka
kobierą nadana“, a Kobierzyce „niwki kobierą nadane.,
jak żrebcze „niwy żrebczetn nadane“.
— 231 —
Szymon Matusiak
7) Kobierzyn: a) wś. w wielickim; b) wś. w tarno
wskim; c) dobra rycerskie w starogardzkim na Kaszubach. Ko
bierzyn pierwotnie przymiotnik od kobiera, jak matczyn (-a -o),
ciotczyn (-a -o) i t. p. od matka, ciotka, z domyślnem na rok
dział, kawał ziemi nadany kobierą.
8) K o b r o w c e, wś. w lidzkim. Jak borowiec ,.czło
wiek zamieszkały w borach“, 1 a s o w i e c „człowiek, osiadły
w lasach“, tak kobrowiec „człowiek, osiadły na kobrach
(kobierach), a k o b r o w c e „ludzie, osiedleni na kobrach“,
tj. działach, losem, kobrą rozdanych.
9) K o b r z y n i e c, dwie wsie (Stary i Nowy) w rypiń
skim. *K obrzyn = kobierzyn „dział kobrą nadany, k obrzyniec zaś od kobrzyn „miejsce, gdzie były kobry
tj. działy losem nadane jak lipiniec, dębowiec, jasieniec i t. d.
„miejsce, gdzie były lipy, dęby, jesiony (jasiony)“.
10) K o b r y n albo K o b r y n y przysiółek Lubelli w pow.
żółkiewskim. Nazwa ruska (rusińska) = poi. *Kobrzyn.
11) Kobry nieć, folw. w słuckim. Nazwa ruska (rusiń
ska) = poi. Kobrzyniec.
12) K o b r y n o w o, wś. w zwinogrodzkim. Od wyrazu
k o b r y n = źreb, biera, narok „dział, kawał ziemi“ poszedł
przymiotnik kobrynow -a -o z domyślnem pole „pole,
pochodzące z kobrynu, z działu zapomocą kobiery); stąd i Kobrynowa Hrebla, tamże leżąca.
13) Kobry ń, m. w województwie brzesko-litewskiem,
znane już w r. 1286. Nazwa pierwotnie niezawodnie ruska (ru
sińska) — poi. *Kobrzyń. Pierwotnie to przymiotnik (dzisiaj
po polsku brzmiałoby to kobrzyni -a-e) z domyślnem dział,
źreb, narok, kawał ziemi, pochodzący z nadania kobrą“,
a więc dział narokowy, tyle, co kobierna, kobierno, kofa r y n o w o. Podobnie jak obok kobryn mamy kobryń,
tak obok źreb mamy źreb’, obok koweł mamy k o w e 1. Stąd
zapewnę: a) Kowłaki trzy wsie w wileńskim, tj. ludzie na
kowłach „kawałach“, losem rodzdzielonych osiedli; formacya taka sama, jak chłopak, wiatrak, Litwak, Rusak, Prusak,
Ślązak i t. d.; b) Kowel, miasto wołyńskie (pierwotnie przy
miotnik od koweł z domyślnem narok — dział, kawał
ziemi, nadany kowłem, a więc „dział narokowy“); c) Kowluny, wś. w szawelskim (formacya ruska od Kowel, jak ruskie
brechun, krykun. łyzun, łasun, pustun, wiszczun itp., a więc
— 232 —
Wieszczba i źreb
„ludzie na k o w 1 a c h, na działach osiedleni“; d) K o w I i s z k i,
zaść. w trockim, tyle, co „kawałki“.
14) Kobryń, rzeczka koło Obuchowa na Ukrainie, tego
samego znaczenia i pochodzenia nazwa ruska, co Kobryń
poprzednio objaśniony (pod 13). Rzeczka otrzymała nazwę
oczywiście od zaginionej nad nią miejscowości tegoż imienia ').
Na losach słowiańskich, jak już wspomnieliśmy kilkakrotnie,
były znaki: czary, liki, karby. Otóż rzucone losy brano i na te
znaki uważano (patrzano) czyli znaki te czytano, bo to wła
śnie jest pierwotne znaczenie wyrazu czyść, czytać*2).3 Po
nieważ zaś czytanie to (patrzenie i spostrzeganie) polegało nie
jednokrotnie na policzeniu znaków, celem stwierdzenia, czy
liczba wypadnie parzysta, czy nieparzysta, a i znaki na kijach
do rachowania także miarkowano, aby je policzyć, więc też
czytać ma dawniej także znaczenie liczenia. Dlatego to starosłow. czbtą znaczy „rachuję“, czislo „liczba“, dlatego staropol.
poczytać kogo za co znaczy policzyć go zaco; dlatego góral
skie pocytać owce znaczy dzisiaj jeszcze „policzyć owce“ ).
Stądto i staropolski poczet pewna liczba ludzi, a także
rachunek, dlatego tó jeszcze dzisiaj pisze się i mówi: „pro
szę mi wypłacić taką a taką kwotę na poczet kwoty mi na
leżnej“.
W końcu niech mi jeszcze będzie wolno podziękować naj
serdeczniej p. Janowi Koczwarze, nauczycielowi gimnazyalnemu,
który przy pracy niniejszej był mi wielce pomocny, czyniąc nie
jednokrotnie podług mych wskazówek poszukiwania leksykalne
po dziełach, których nie mogłem mieć pod ręką.
■) Możnaby także przypuszczać, że nazwy ruskie Kobryń, Ko
bry nowo polegają na imieniu Kobryń (=starosłow. *Kobrym>), ale
o takiem imieniu nic nie wiemy, a nazwy miejscowe, jak Kobryń, Kobryniec, Kobrowiec, Kobrzyniec itd. stanowczo przeciw takiemu
przypuszczeniu przemawiają.
Przytoczone nazwy miejscowe czerpałem ze Słownika geogra
ficznego.
2) Dr. Berneker 1. c.
3) Sprawozdanie Komisyi językowej Akad. Umiej, w Krakowie,
t. III. 369.
— 233 —
Szymon Matusiak
Uzupełnienie.
(do str. 233).
1. Tego samego etymologicznego pochodzenia, co wieszcz,
są wiedźmy, po rusku w i d’m y, u naszego ludu w i dź m y1)’
pierwotnie tyle, co wieszczki, dzisiaj prawie to samo, co cza
rownice.
Wróż i wróżka wróżą jeszcze podziśdzień tak naszemu
ludowi, jak i ruskiemu, a zarazem leczą i czarują2).
2. Odwieczny n a r o k, używany podziśdzień u Chorwa
tów w znaczeniu „szczęście, dola“, żyje jeszcze i u nas do tej
pory w mazurskiej mowie naszych międzyrzeckich bojarów
(szlachty wieśniaczej). „Ta baba — powiadają tam — to na to
przyjście (na ten przykład) modli się tylko z na rok u“, co
dzisiaj znaczy „z pozoru“, lecz niegdyś musiało znaczyć „z musu,
z konieczności , a więc „nie z własnej pobudki, nieszczerze,
pozornie , z czego wynika, że ta mazurska zagonowa szlachta
znała niegdyś n a ro k w znaczeniu „nakaz, mus, konieczność“3).
Urok zowie się w Kieleckiem także u rzek. Odczynia
się tam urzeki następującem zamówieniem: „Święta Zochfia
trzy córecki miała: jedna pracka, druga swacka, a trzecia po
świecie chodziła, urzeki odcyniała. Odcyńże panienecko,
i temu cłowiekowi grzesnemu (jeżeli się odczynia bydlęciu —’
„bydlęciu rogatemu ). Jeśliś chłopski u rzek, wliźze pod capkę; jeśliś pański (oczywiście ma być: „panieński“, tj. dziew
częcy) u r z e k, wliźze pod warkoc; jeśliś kobiecy u r z e k
wliźze pod chustkę“. Poczem guślarz odmawia trzy razy „Zdro
waś Marya“4).5
•
W Wielkopolsce urok zowie się także przy rok6).
3. Obok wiłów i wiłek ludzkich, ziemskich byli nie
zawodnie w i ł o w i e nadziemscy, boscy i wiły, boginie — i to
naszem zdaniem te same, które specyalnemi imionami zowią
się w czasach historycznych i prawie do chwili obecnej u Sło
weńców i Chorwatów Roje ni ce, w ruskich źródłach Róża
ni c e (co po polsku brzmiałoby R o d z e n i c e), gdyż były to
’) Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. 111. 30, 33.
2) Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. 111. 50. Kolberg O.
Przemyskie. 236, 237.
3) X. A. Pleszczyński. Bojarzy międzyrzeccy. 48.
“) Zbiór wiadomości do antropologii kraj. 111. 51.
5) Zbiór wiadomości do antrop. kraj. I. 22.
— 234 —
Wieszczba i źreb
opiekunki rodzenia; a także u Czechów S u d i c k y, u Łu
życzan S u d i c z k e, u Słoweńców S o j e n i c e, u Chorwatów
S u j e n i c e, u Serbów S u d n i c e, u Bułgarów Sużdenice
(co po polsku brzmiałoby: Sędziczki, Sądnie e, Sądze
ni c e), gdyż one to naznaczały nowonarodzonemu dziecku bieg
życia, przyszłe losy, wydawały o jego przyszłości sądy; stąd
też zowią się u Bułgarów także Nartcznice, u Rusów
U d j e 1 n i c e (co po polsku brzmiałoby Narocznice, Udziel
ni c e) od naroków, udziałów tj. losów, przeznaczeń,
doli, która od ich postanowień zależałax).
4. Wyrazu ulica nie brak w tern samem znaczeniu, co
u nas, w żadnym języku słowiańskim, z czego wynika, że to
wyraz u Słowian bardzo stary, może prasłowiański i niepodo
bna go wywodzić od tatarskiego u ł u s a (część obozu), jak
i od ula.
Na oznaczenie drogi, ulicy mieli Słowianie wiele innych
wyrazów. W języku starosłowiańskim to samo znaczenie, co
ulica, ma np. wyraz stfegna, ciekawy bardzo przez to, że,
jak ulica, oznacza pierwotnie znak, ślad, co jeszcze najwy
raźniej stwierdza język staropolski, w którym ścięgno ozna
cza „trop, ślad" (trop, ślad zwierząt, ludzi i t. d.). To też je
szcze u Twardowskiego czytamy: „Niech się ustraszą przeszłe
interregna, Mokre krwią polską, pokazując ścięgna“. A stąd
także poszło i wyrażenie nasze ludowe do ź g n a w znacze
niu „do szczętu“, a pierwotnie „do znaku“, gdyż wyrażenie to
powstało z dawniejszego do ś ć g n a (=do ścięgna). W związku
z tym wyrazem jest i nasz ścieg, i starosłowiański s t e g
„vexillum“ (sztandar), a właściwie „znak“; w związku z tern na
sza ścieżka i wyrażenie naścieżaj, na roścież (=na
rozścież); w związku z tern i ścigać (pierwotnie „iść za śla
dem“, jak ś 1 a d o w a ć, prześladować, znaczyło pierwo
tnie „iść za śladami“*2), a także pościg i wyścigi. A wszak
to i ś 1 a d przyszedł w staropolszczyźnie do oznaczenia posiadło
ści (nieoznaczonej pierwotnie wielkości), że koło tych posia
dłości czyniono ślady, lice tj. znaki, a w ślad za tymi zna
kami ulice, ujazdy, drogi.
’) Zob. Dr. H. Machał. Nakres slov. bajeslovi. 76.
2) To pierwotne znaczenie wyrazu śladować zachowuje lud
nasz do tej pory: śladuje się tutaj złodzieja, wilka, dzika i t. d.
— 235
S z ymon Matusiak
Mieliśmy i my niegdyś, jak mają Czesi podziśdzień, wy
raz ces ta w znaczeniu „droga“, „ulica“, wyraz oznaczający
pierwotnie, jak tor, drogę utartą1). Stądto znowu ukraińskie
netry „miejsca niedostępne“, a właściwie miejsca, do których
niema utartych dróg, lub gdzie dotrzeć trudno2).
5. Obrąb, inaczej obręb, oznacza dzisiaj u ludu na
szego to samo, co plac, przejęty od kolonistów niemieckich,
a więc siedlisko poszczególnego gospodarza, miejsce, zajęte
przez jego budynki wraz z oborą, gumnem, sadem, ogrodem,
wyłączając jednakże należące do niego pola, łąki i lasy 3). To
znaczenie obrębu jest późne, ustaliło się dopiero w czasach
indywidualnej małej własności, i to tam, gdzie siedliska po
szczególnych właścicieli były gdzieindziej, a gdzieindziej ich
posiadłości gospodarskie (pola, łąki). W czasach wspólnot ro
dowych i kolonizowania obszarów musiał obrąb obejmować
całą posiadłość rodową i cały obszar oddany do zużytkowania
kolonistom, skoro mamy tyle miejscowości (wsi zwłaszcza),
zwanych Obrąb, Obręb, O b r ę b e k i t. p.4) Nie brak ta
kże miejscowości, zwanych Opole (mamy znane miasto na
Śląsku Górnym, wsie w pów. radymińskim, łęczyckim, pułtu
skim, siedleckim, włodawskim)5) lub Osiek, tych ostatnich zwła
szcza jest całe mnóstwo we wszystkich częściach dawnej Pol
ski (w pow, błońskim, gostyńskim, łowickim, kolskim, będziń
skim, olkuskim, sędomierskim i t. d.)6), ale już nigdzie dzisiaj,
o ile mi wiadomo, nie używa się wyrazu opole lub osiek
w znaczeniu placu lub obrębu, w tern znaczeniu, w jakiem go
lud nasz używa. Widać, że wyrazy te wyszły z użycia, nim
przyszła indywidualna własność ziemska na mniejszą skalę.
Wyrąbane wzdłuż granic obrębu, osieku, opola drzewa
składano niezawodnie wśród drzew po stronie zewnętrznej,
którą opatrywano niekiedy zapewne także rowem i wałem,
skutkiem czego posiadłość była zabezpieczona tak przed nie*) Dr. Berneker 1. c.
2) Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. III. 110. „Utikaj na
oczerety, na lisa, na bołota, na n e t r y“ (Zamówienie choroby).
3) Tak się rzecz ma np. w moich rodzinnych stronach (pow. tar
nobrzeski).
4) Zob. Słownik geograficzny.
b) Zob. Słownik geograficzny.
“) Zob. Słownik geograficzny.
— 236 —
Wieszczba i źreb
bezpiecznemi, dzikiemi zwierzętami, jak i przed nieprzyjacielem.
Jeżeli zasieczono w ten sposób i drogi, wiodące do po
siadłości, powstawał z niej zasiek i stądto znowu miejsco
wości, choć niezbyt liczne tego nazwania'). Wiadomo, że
zasiekami zwano u nas i obozy wojenne, w ten sposób ubez
pieczone, ale tych nie mamy w tej chwili na myśli.
Jest także wiele miejscowości, zwanych U j a z d *2),3 z czego
widać, że wyraz ten w czasach dawnych miał to samo zna
czenie, co opole, obręb, osiek. Miejsce, objęte ujazdem w sto
sunku do posiadłości, nim nieobjętych, zwało się u jazd owo
z domyślnym wyrazem miejsce (dzisiaj mówiłoby się u j azdowe sc. miejsce), las zaś lub grunt ujazdem objęty,
zwał się ujazdów sc. las lub grunt (dzisiaj zwałby się
ujazd o wy) a stąd znowu wiele miejscowości zwanych U ja
zdo wo, Ujazdów '). Mamy także miejscowości, zwane Sia
dów o, Siadów4), powstałe w ten sam sposób, z czego wy
nika, że ujazd, ślad stały niegdyś na równi z osiekiem, obrę
bem, opolem.
Ale ślad, podobnie jak obręb, doczekał się czasów,
kiedy własność indywidualna stanowiła nieraz taki obszar, jak
łan albo i mniej, tak, że jedna i ta sama miejscowość poczęła
obejmować po kilka i kilkanaście obrębów lub śladów, skut
kiem czego nie brak też i takich miejscowości, które się zowią
Obręby i Ślady5), podobnie, jak są miejscowości zwane
B i e r y, B i r k i, K o b r y n y i t. p.
Z czasem wyrażenia, jak obręb, osiek, opole, ujazd, ślad
ustaliły się na oznaczenie posiadłości wogóle, a bez względu
na jej wielkość, gdyż takie obręby, osieki, opola, ujazdy, ślady
były z dawna nierównej objętości i bez względu na to, czy
były obrąbane, osieczone, opolone, opatrzone ujazdami lub
śladami, czy też nie, gdyż z czasem powstały i takie własno
ści, które obejmowały wiele osieków, obrębów i t. d., a nie
były jako całość jedna osieczone, obrąbane i t. d. Czyja więc
posiadłość obejmowała wiele poszczególnych obrębów, osie
ków, opól, ujazdów, śladów, tego posiadłość czyli obrąb, osiek,
*) Zob. Słownik geograficzny.
2) Zob. Słownik geograficzny.
3) Zob. Słownik geograficzny.
*) Zob. Słownik geograficzny.
B) Zob. Słownik geograficzny.
— 237
Szymon Matusiak
opole, ujazd, ślad mógł obejmować ogromną przestrzeń Ł). Gdy
zaś przyszło do podziału majętności, np. pomiędzy spadko
bierców i ktoś otrzymał z dzielonej własności narok, źreb,
bierę, kobrę, kawał, koweł i t. d., obejmujący jedną tylko miej
scowość, jego narok, źreb, biera, kobra, kawał, koweł i t. d.
równał się zwyczajnemu obrębowi, osiekowi, opolu, ujazdowi,
śladowi, obejmującemu jedną miejscowość; kto zaś przy takiem
podziale otrzymał własność, obejmującą kilka lub kilkanaście
miejscowości, a więc kilka obrębów, osieków, opól, ujazdów,
tego narok, źreb, biera, kobra i t. d. mogła dochodzić do nie
zwykłych rozmiarów. A przeciwnie — gdy przyszły czasy małej
własności i w spadku otrzymał ktoś tylko jeden łan, a nawet
pół lub mniej, wtedy jego narok, źreb, biera, kobra i t. d.
tylko takich była rozmiarów i taki też był jego obrąb, osiek,
opole, ujazd, ślad. Ale tych czasów doczekał się już tylko
obrąb, jak to już zauważyliśmy wyżej, a i ślad, który
w Wielkopolsce dotrwał do ostatnich czasów, już to na ozna
czenie łanu, jużto kawałka gruntu nieoznaczonej bliżej wiel
kości *2).
Oto przyczyna, dla której nasze naroki, żrebie, opola,
ujazdy, ślady i t. d. co do swej objętości tak wielką w źró
dłach historycznych przedstawiają rozmaitość. Historycy nasi
łatwo ocenią, ile na całą tę sprawę moje wywody rzucają
światła.
6. Z wywodami o znaczeniu wyrazów część i dola
należy połączyć rzecz o znaczeniu wyrazu bóg, którego historya całkiem podobna, a bardzo ciekawa i pouczająca. Znacze
nie dzisiejsze tego wyrazu nie jest bynajmiej pierwotnem, jak
o tern pouczają już same języki słowiańskie.
U Słoweńców obok znaczenia dzisiejszego ma wyraz ten
znaczenie „losu, doli“, o tym bowiem, na kogo los niełaskawy,
powiadają tutaj, że „zlega boga vżiva“, że „zażywa złej doli“,
a na Łużycach górnych zboże znaczy „szczęście, pomyślność“.
Ponieważ wyraz zboże powstał z wyrazu *zbóg (u Słoweńców
nawet taki wyraz istnieje), a wyraz ten uformował się pod
wpływem czasownika *zbożyć w znaczeniu „szczęścić“, więc
’) Stąd też u j e z d (= poi. ujazd) oznacza się dzisiaj w języku
rosyjskim powiat.
2) Kolberg O. w Zbiorze wiadomości do antropologii krajowej.
1. 23 i 28.
238 —
Wieszczba i źreb
trzeba przypuścić, że wyraz bóg oznaczał niegdyś nie tylko
„los, dolę“, ale także „pomyśln ość, szczęście“, zupełnie tak
samo, jak wyraz część i szczęście w językach słowiańskich.
Wnioskować dalej z tego można, że wyraz bóg oznaczał nie*
gdyś także to samo, co część, szczęście, tj. dział, udział, który
ktoś otrzymał przy podziale losem, a *bożyć, *zbożyć tyle, co
pierwotnie *częścić i szczęścić, tj. dzielić i podzielić, udzielić
losem. Taki dział stanowił majętność, bogactwo obdarowanego,
więc też u Czechów i u nas w staropolszczyźnie zboże ozna
cza „majętność, bogactwo“, a u nas także tyle, co dzisiaj,
zboże, gdyż produkty w zbożu stanowiły podstawę majętności
rolnika, jak u pasterza bydło, skąd znowu na Łużycach Dol
nych zboże oznacza „bydło“.
Od wyrazu bóg w znaczeniu „majętność, bogactwo“ (pier
wotnie „dział“) poszedł przymiotnik bogaty w znaczeniu
dzisiejszem, tudzież przymiotnik *bóg — boga — bogo (dzisiaj
brzmiałoby to bogi — a — e), skąd znowu u-bogi (« zna
czy tutaj tyle, co n i e), co dosłownie znaczy „niebogaty, nie
zamożny“, a więc „biedny“ a nadto nieboga (rodzaj żeński
od przymiotnika: *niebóg — nieboga — niebogo) dosłownie
„biedna“ i rzeczownik nieboszczyk (=niebożczyk) pierwo
tnie „biedny“, wreszcie nieborak (pierwotnie: n i e b o ż o k)
pierwotnie „biedny, a więc „nieszczęśliwy“.
Fakta te, całkiem widoczne z języków słowiańskich, znaj
dują jak najzupełniejsze potwierdzenie w językach pokrewnych,
dawniejszych i dzisiejszych. Naukowo stwierdzono mianowicie
ponad wszelką wątpliwość, że wyraz bóg pozostaje w najści
ślejszym, etymologicznym związku ze staroindyjskim wyrazem
b h a j a t i „przydziela“, z wyrazem b h a g a s „przydzielający,
pan“, a także „mienie, dobro, szczęście“, w aweście z wyrazem
b a g a — „dział, udział, los, pomyślność, szczęście“, a także
„Bóg“; w staroperskim języku z wyrazem baga — w znacze
niu „pan“ i „Bóg“.
Początek wszystkiemu daje tedy czasownik *bhajami
„dzielę“, skąd potem dział, udział dany losem, potem los,
szczęście, tudzież ten, .co losem daje ludziom działy, udziały,
szczęście — pan nad panami — Bóg.
7. Z domniemanym przez nas wyrazem *kobra w zna’) Dr. E. Berneker 1. c.
— 239 —
Szymon Matusiak
czeniu „los“ nie ma nic wspólnego znana z historyi naturalnej
nasza kobra w znaczeniu „kamień wężowy“1), tudzież sło
weńska kobranka, rodzaj żmii. Kobra ta i uformowana od
niej kobranka to na niwie języków romańskich powstałe skró
cenie wyrazu łacińskiego c o 1 u b r a „wąż“, jak poucza język
portugalski, w którym cobra w znaczeniu „węża“ używa
się do dziś dnia 2).
Pomiędzy nazwami miejscowemi, jak Ko b i er, Ko bier
no, Kobierzyn i t. d. nie wymieniliśmy nazwy Kobierniki, gdyż niema ona z niemi nic wspólnego. Kobierniki to
w dawniejszej polszczyźnie ludzie, wyrabiający kobierce i stąd
tego rodzaju nazwy miejscowe powstały zupełnie tak samo, jak
Łagiewniki (ludzie co wyrabiali ł ag wie), jak Ko rab ni ki
(ludzie wyrabiający korabie), jak Płowce (pływacy, żeglarze,
tyle, co późniejsze z niemczyzny wzięte flisy. Po starosłow.
płowych „żeglarz“ i t. d.3).
8. Obok h a p „przypadek“ mamy w języku angielskim
także wyraz happy „szczęśliwy“ („It is customary to wish
ones friends a merry Christmas and a h a p py New-year“).
Dlaczego zaś koń zowie się po angielsku h o b b y, a przypadek
hap, choć to ma być ten sam wyraz, wyjaśnienie znajdujemy
w tern, że nie są to wyrazy w języku angielskim z jednego
czasu i z jednego pochodzące źródła, choć są wspólnego po
chodzenia etymologicznego: hap łączy się ze staroislandzkim
happ, a hobby z duńskim hoppe. Porównaj zresztą szwabskie kob „koń“ i fińskie hepo „koń“. Łotyskie kiawijtia
„kobyłka“ 4) jest niewątpliwie germańskiego pochodzenia i po
wstała z germańskiej formy h e w — (Litwini zwykli obce h=ch
wymawiać, jak k, gdyż nie mają w swym języku dźwięku ch,
a samogłoskę e wymawiają niekiedy jak id).
9. Napotykany w gwarach polskich wyraz guła w zna
czeniu „wół“ 5), jest niezawodnie tym samym wyrazem, co nie
miecki G a u 1, brzmiący w dawnej niemczyznie G u 1, a ozna
czający niekiedy także „wołu“.
') Zob. Słownik Lindego.
2) W. Meyer-Lübke. Einführung in das Studium der romanischen
Sprachwissenschaft. 114.
3) Z Połowcami niema ta nazwa nic wspólnego
4) Weryho Wład. Podania łotewskie. 44.
B) Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. I. 67.
— 240 —
Wieszczba i źreb
10. Włoski wyraz *c a b i e 11 a, z czego w ustach polskich
podług naszego zdania powstała kobieta, przybył do nas z Włoch,
podobnie jak kiep, ale nie przez Niemcy, jak kiep, tylko
wprost i to może dopiero z dworem królowej Bony, a jeżeli
wcześniej, to zapewne z pierwszymi humanistami za czasów
Kazimierza Jagiellończyka. To bezpośrednie przyswojenie w cza
sie stosunkowo dość późnym jest przyczyną, że tego wyrazu
nie napotykamy zresztą w żadnym innym języku słowiańskim,
a jeżeli jest, jak n. p. w języku ruskim, to przyswojony z pol
szczyzny ; do Czech mógł być zaniesiony przez naszych dwo
rzan już w XVI wieku, kiedy to na tronie czeskim zasiadali Ja
giellonowie, kiedy to między Polską a Czechami były tak ścisłe
i ożywione stosunki.
11. W domniemanym wyrazie ludowej łaciny *c a g g i a
(=Iud. łać. *cabia, *gabia, *gavia, *cavia, skąd klasyczne cavea,
włoskie gabbia, hiszp. gavia, portugal, gavea, niem. Käfig itd.)
oznaczyłem przez ggi dla braku odpowiedniej czcionki ten
dźwięk spółgłoskowy, z którego w języku francuskim ż: cage,
a we włoszczyźnie d-ż: gaggia.
12. Co się tyczy Jędzy, to przypuszczenie nasze, wyżej
wypowiedziane, że na formacyę tego wyrazu w językach sło
wiańskich wpłynęło wyobrażenie o zjadaniu przez czarownice
Jagobaby mięsa ludzkiego, stwierd za wymownie czeska nazwa
Jędzy, a mianowicie Jedu-baba i Jezinka. Pierwsza na
zwa mówi sama za siebie, a drugą rozumie także każdy, kto
wie, że nasze staropolskie jedzą (jadło, jedzenie) brzmiało
po staroczesku jeża, jiza; Jezinka więc brzmiałaby po pol
sku Jedzynka. Ponieważ czeskiemu e odpowiada w polszczyźnie
częstokroć ę (porów, czeskie : ehrest, vezeń i t. p. = poi. chrzęst,
więzień), a czeskiemu z odpowiada poi. dz (porówn. czeskie
jędza), więc czeską nazwę *Jeza, Jezinka można było przekręcić
na polską Jędza, Jędzynka co też mamy, a niewątpliwie drogą
przez Czechy przyszły do nas powieści o tych Jaga-babach,
Jażi-babach, Jeżi-babach.
241
