175e17583a80622325993b8afdf910c3.pdf

Media

Part of Lud, 1936, t. 34

extracted text
LUD
ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE
ZAŁOŻONY W ROKU 1895

OtGME DE LI SOCIETE POLOHAISE D’ETIROLOGIE
REDAKTOR:

ADAM FISCHER

SERJA II - TOM XIV - ZESZYT I-IV
OGÓLNEGO ZBIORU - TOM XXXIV
WYDANY Z ZASIŁKU MIN, W. R. I O. P.

Z 9 ILUSTRACJAMI, 13 TABLICAMI I 28 MAPAMI

LWÓW — WARSZAWA — KRAKÓW — POZNAN — WILNO
NAKŁADEM TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE - SKŁAD
GŁÓWNY W WYDAWNICTWIE ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSO­
LIŃSKICH, LWÓW, KALECZA 5. - WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 72. -

KOMITET REDAKCYJNY „LUDU" :
PFOF. DR. WILHELM BRUCHNALSKI, PROF. DR. ADOLF CHYBIŃLKI,
PROF. DR JAN CZEKA! OWSKI, PROF. DR. ADAM FISCHER, PROF.
DR. EUGFNJUSZ FF\NKOWSKI, PROF. DR LEON KOZŁOWSKI.
REDAKTOR : PROF. DR. ADAM r ISCHER

LUD
wychodni kwartalnie w zeszytach obj«lo£el 4—6 arkuszy. —
Prenumerata zniżona z przesyłka pocztowa rocznie 12 zł.
Przed*»łatc przyjmuje Administracja „LUDU“, oraz Wydaw­
nictwo Zakładu Narodowego im. OssoliAskich i wszystkie
księgarnię.
Członkowie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie;
którzy uiścili wkładką statutem przepisaną t. j. 12 zł. rocznie,
otrzymują „LUD" i „Prace Etnograficzne“ bezpłatnie.
Rękopisy, listy, czasopisma i książki przeznaczone dla redak­
cji „LUDU", oraz wszelkie pisma, odnoszące się do Towarzystwa
Ludoznawczego we Lwowie, a także spiawy administracyjne,
reklamacje, zamówienia wydawnictw, zgłoszenia do Towarzystwa
Ludoznawczego we Lwowie i wkładki należy adresować:
ADAM FISCHER, LWÓW — UNIWERSYTET, ZAKLAD ETNOLO­
GICZNY, UL. MARSZAŁKOWSKA <1.

„LUD“ (Le peuple).
Reçue trimestrielle, consacrée à l’étude d’ethnolcgie et ďanthropolo­
gie polonaises, publiée par la Société Polonaise d'Ethnologie à Léopol.
Prix d’abonnement d’un an, 12 złoty.
„LUD“ signalera tous les travaux se rattachant à l’ethnologie et
à l’anthropologie. L’échange est accepté avec toutes les revues savantes.
Toutes les communications relatives à la rédaction, lettres, livres,
pérhdianes etc. devront être ^dressées à M. Adam fischer, secrétaire de
la Société Polonaise d’Ethnologie, Institut d’Ethnologie de l’Université
Jean-Casimir à Léopol (Lwów, Pologne).

L UD
ORGaN POLSKIEGO towarzystwa
LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE
ZAŁOŻONY W ROKU 1895

OlGä.U DE LA SOCIÉTÉ FOLDHAISE DTTHNDLODIE
REDAKTOR:

ADAM FISCHER

SERJA II - TOM XIV - ROK 1936
OGÓLNEGO ZBIORU - TOM XXXIV
WYDANY Z ZASIŁKU MIN. W. R. I O. P.

Z 9 ILUSTRACJAMI, 13 TABLICAMI I 28 MAPAMI

LWÓW — WARSZAWA — KRAKÓW — POZNAŃ — WILNO
NAKŁADEM TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE-SKŁAD
GŁÓWNY W WYDAWNICTWIE ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSO­
LIŃSKICH, LWÓW, KALECZA 5. — WARSZAWA, NOWY ŚWiAT 72. -

34
KOMITET REDAKCYJNY „LUDU“:
PROF. DR. WILHELM BRUCHNALSKI, PROF. DR. ADOLF
CHYBIŃSKI, PROF. DR. JAN CZEKANOWSKI, PROF. DR.
ADAM FISCHER, PROF. DR. EUGENJÜSZ FRANKOWSKI,
PROF DR. LEON KOZŁOWSKI.
REDAKTOR: PROF. DR. ADAM FISCHER

Z DRUKARNI L. WIŚNIEWSKIEGO WE LWOWIE, UL. OSSOLIŃSKICH 16
pod zarządem Klemensa Preidla.

SPIS RZECZY
I. ROZPRAWY.

Str.
Falkowski Jan: Ze wschodniego pogranicza huculskiego
... 142
Falkowski Jan: Przyczynki do mniej znanych narzędzi rolniczych .
. 183
Flizak Sebastjan: Ekspansja podhalańskiej kultury ludowej
.... 269
Lewicki Marjan: Z rozważań nad kontaktem Słowian z ludami
Popiel Leon: Stępa w Polsce..........................................

ałtajskiemi . 171
187

Rysiewicz Zygmunt: O praojczyźnie Słowian ...

46

Sluszkiewicz Eugenjusz: O duchach, duszach, djabłach i demonach indyjskich
Śmiszko Marcjan: Naczynia pierścieniowate

1
67

Szczotka Stanislaw: Żywot zbójnicki Józefa Baczyńskiego, zwanego Skawickim
Uchwały pierwszego Kongresu bajkoznawców w Lundzie
.

157
272

II. RECENZJE I SPRAWOZDANIA
Acta Ethnologica 1936 I. (K. W. M a j e w s k i)
Bystrou J. St. Kultura ludowa. (Adam Fischer)
Dąbrowski St. Pisanki lubelskie. (A. F i s c h e r)
.

283
.
288
............................ 287

Gąsiorowski S. J. Le problème de la classification ergologique et la relation de
fart à la culture matérielle. (Edmund Bulanda)
.
.
Gładysz M.: Góralskie zdobnictwo drzewne na Śląsku. (A. Fischer)
Hardung S.: Die Vorladung vor Gottes Gericht. (K. Koran y i)
.
.

273
287
281

Hoffmann Krayer E. — Bächtold Stäubli H.: Handwörterbuch des deutschen
Aberglaubens VII (Adam Fischer)
.
.
.
.

279

Malicki L.: Zarys kultury materjalnej górali śląskich. (A. Fischer)
Schneeweis E.: Grundriss des Volksglaubens und Volksbrauchs der Serbokroaten (A. F i s c h e r)................................... .......
.
.
.
.

288
289

Zeitschrift f. Rassenkunde und ihre Nachbargebiete. III. (J. Falkowski)

290

III. BACHMANN ALFRED: BIBLJOGRAFJA LUDOZNAWCZA ZA LATA
1931—1932
.................................................
.

291

IV. ZESTAWIENIE KASOWE ZA ROK 193Ö

304

TABLE DES MATIÈRES
du volume XXXIV (Année 1936) de la Revue etnographique „ Lud“
(„Le Peuple“).
L ÉTUDES.

Pag.

Falkowski J.: Les frontières orientales du territoire houtzoul
.
Falkowski J.: Contributions aux instruments de culture peu connus
Flizak S.: L’expansion de la civilization populaire de Podhale

142
183

Sluszkiewicz E.: Ames des morts, revenants, spectres et démons dans l’Inde
Śmiszko M.: Les vases annulaires.................................................

260
171
187
46
1
67

Szczotka Stanislaw: La vie d’un brigand montagnard Joseph Baczyński

167

Lewicki M : Sur les rapports entre les peuples slaves et les peuples altaïques
Popiel L.: Le mortier à pilon en Pologne .
:
Rysiewicz S.: La patrie primordiale des Slaves

II CRITIQUES ET COMPTES-RENDUS

....

.

III. BACHMANN A.: BIBLIOGRAPHIE ETHNOGRAPHIQUE 1931—1,932

273—200
291

EUGENJUSZ SŁUSZKIEWICZ

O DUCHACH, DUSZACH, DJABŁACH
I DEMONACH INDYJSKICH1)
(ÂMES DES MORTS, REVENANTS, SPECTRES ET DÉMONS DANS L’INDE)
*) Artykuł powyższy, napisany na zaszczytne zaproszenie Szanownej Redakcji,
zawiera sporo przykładów, stanowiących odpowiedniki do omawianych przez prof
K. Moszyńskiego (ob. niżej bibljografję) tematów i motywów. Zbyt wiele pożytku
zresztą z dostarczonych tu przezemnie informacyj trudno sobie obiecywać, skoro —
jak powiada tenże uczony: „...kto z badaczy gruntownie zapoznał się z szeregiem
przyczynków czy materjałów, dotyczących demonologji różnych krajów, ten przy
dalszych studjach odnośnej literatury z tych krajów, choćby jej przeglądał bardzo
wiele, całkiem już rzadko spotka się z zespołem wierzeń zupełnie dlań nowym.
Najczęściej ma sposobność stwierdzić, iż pozorna nowość zespołów polega na kalejdoskopowem (mechanicznem) przestawieniu dobrze mu już znanych wątków“ (Kul­
tura ludowa Słowian, cz. II, str. 606 n.J. Nie wątpię bynajmniej, że ilość takich
przykładów dałoby się znacznie pomnożyć. Ponieważ jednak 1) miałem czas bardzo
ograniczony, a 2) pragnąłem dać rzecz zwartą i wmiarę możności symetrycznie czy
równomiernie skonstruowaną, nie goniłem za wszelką cenę za jak największą ilością
paralel; obawiałem się, że takie założenie dałoby obraz fałszywy, bo tendencyjny
a niepełny: zamierzoną symetryczność wtedyby niechybnie porwab djabli, korzy­
stając skwapliwie z nastręczonej im niebacznie sposobności pomszczenia się za nie­
dyskretne odsłanianie arkanów ich i ich krewniaków. Może zresztą będę mógł
jeszcze kiedyś dostarczyć takich uzupełnień niniejszego artykułu, jeśli naturalnie
wydadzą się one osobom kompetentnym pożądane.
Transkrypcję ze względów technicznych nieco upraszczam i odrobinę przysto
sowuję do polskiego czy słowiańskiego (więc zamiast ang. c, j, y, v piszę č, dž, j, w);
znającemu języki indyjskie nic a nic to nie przeszkadza, a nie znającemu ich nawet
pomaga. Znaku długości nad samogłoskami nie potrzebuję objaśniać; dodam nato­
miast dla objaśnienia, że — idąc za praktyką powszechną — znak ten opuszczam
stale przy e i o, gdyż te są (w staroindoaryjskiem) zawsze długie Złożony znak
r(y) oznacza r sonantyczne lub samogłoskowe, znane i językom słowiańskim (np.
czeskiemu; por. ułożone ad hoc zdańko, nie tryskające nadmiarem sensu, ale dość
dobrze się nadające dla ćwiczenia fonetycznego: strč prst skrz krk „prze­
łknij palec przez gardło“). Litera h po spółgłosce zwartej (więc po p, t, k, b, d, g)
oznacza wyraźny przydech; w innej pozycji — wyjąwszy na końcu, ale tu takiegc
wypadku niema, aby Czytelnik miał w tem smutném naogół życiu o jeden powód
do radości więcej — btera ta oznacza dźwięczną gardłową (tylnojęzykową) w ro­
dzaju ruskiego h (u nas podobny dźwięk słyszeć można w okolicach, gdzie oddzia­
ływają wpływy ruskie, a pozatem tylko w pozycji przed spółgłoską dźwięczną, więc
np. w wyrazach: Bohdan, klechda czy w związku zdania: takich
rzeczy). Znak ś należy wymawiać jak nasze ś.
Lud T. XXXIV.

1

2
If
Bohaterami pieśni i hymnów wedyjskich, istotami, które opiewano
i do których się zwracano z prośbą o pomoc, były przedewszystkiem
bóstwa potężne. Ich uwielbieniu poświęcone są przeważnie najstarsze za­
chowane teksty indoaiyjskie. O bogach niższego rzędu, bożkach, demoPoniżej podaję bibljografję, zaznaczając jednocześnie, że cytuję tylko te
dzieła, z których — wobec bardzo ograniczonego czasu — mogłem naprawdę ko­
rzystać. Kto ciekaw dalszej bibljografji, znajdzie ją w cytowanych tu dziełach
i artykułach.
Bibljografja. — H. Beckh, Buddhismus (Buddha und seine Lehre).
Berlin Lipsk 1919—1920 (2 t.); M. B 1 o o m f i e 1 d, The Atharvaveda, Strassburg
1899; Chantepie de la Saussaye-Bertholet-Lehmann, Lehr­
buch der Religionsgeschichte, X. wyd., Tubinga 1925 (2 t.) W Crooke, The
Popular Religion and Folklore of Northern India. Westminster 1896 (2 t.); tenże,
Démons and Spirits, w ERE IV (1911), 601—608; H v. Glasenapp, Der Hin­
duismus. München 19'22; E. Hardy, Die vedisch brahmanische Periode der Reli­
gion des alten Indiens. Münster i. W. 1893'; tenże, Indische Religionsgeschichte,
2. wyd. Lipsk 1904; tenże, Buddha. Lipsk 1903; tenże, (& R. Schmidt),
Der Buddhismus nach älteren Pali-Werken. Münster i. W. 1919; A. Hille­
brandt, Ritual-Litteratur. Vedische Opfer und Zauber. Strassburg 1897 ; tenże,
Vedische Mythologie. Wroclaw 1910; E. W. Hopkins, Epic Mythology.
Strassburg 1915; H. Kern, Manual of Indian Buddhism, Strassburg 1896;
A. A. Macdonell, Vedic Mythology. Strassburg 1897; Mythologie asia­
tique illustrée. Paryż 1928 (dzieło zbiorowe, opracowane przez szereg uczo­
nych); H. Oldenberg, Religion des Veda, 3. & 4. wyd. Lipsk-Berlin 1921;
R. Pischel, Leben und Lehre des Buddha. 3. wyd. 1921; T. W. Rhys
Davids, Buddhist India. Londyn 1903; W. S t e d e, Die Gespenstergeschichten
des Peta Vatthu. Lipsk 1914; L, de la Vallée-Poussin, Bouddhisme,
3 wÿd. Paryz 1925; L. A. Waddell, Démons and Spirits (Buddhist) w ERE IV
(19111, 571—572. — Nadto: A. Fischer, Polacy (Etnografja słowiańska, zesz. 3)
Lwów—Warszawa 1934; tenże, Rusini, Lwów—Warszawa—Kraków 1928;
K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, cz. II, zesz. 1. Kraków 1934. W od­
nośnikach cytuję te trzy dzieła w formie skróconej: „Polacy“, „Rusini“, Mo­
szyński II“.
Ad usum Zoili (toute proportion gardée, mian. jeśli idzie o mnie a Homera),
uprzedzając wszelkie ewentualne zarzuty co do peccata omissionis lub comnussionis
t. j. pominięcia czegoś lub niepotrzebnego uwzględnienia czego innego, dodaję
jeszcze raz, tylko już słowami Mickiewicza (aby się nie stać nudnym) : „Krótkość
czasu stała na zawadzie, Że nie stało się zadość Zoilowej radzie“. Artykuł
powyższy ma charakter wyłącznie informacyjny.
Kończę swe exposé małą prośbą do łaskawych Czytelników. Jeśliby się miano­
wicie znalazł między nimi jaki Kato z Utyki, któryby utyskiwał, że utyka co kilka
kroków na jakiemś mniej poważnem wyrażeniu lub że go razi szelmowskie mru­
żenie oka przez autora niniejszego elaboratu przy lada okazji, ośmielam się prosić,
aby sobie nie żałował i się zemścił: przedrzeźniając autora, niech też przymknie
oko, mian. na tę jego nawyczkę. Prośbę swą popieram przytoczeniem dwu faktów,
stanowiących tyleż okoliczności łagodzących: 1) nietylko wybitny uczony niemiecko-amerykański (czy odwrotnie), J. J. Meyer, prace swe naukowe roz­
jaśnia stale częslemi błyskami humoru i dowcipu, ale 2) także czysto amerykański
profesor Hopkins w pracy tak naukowej jak cytowana wyżej „Epic Mythology“,
stanowiąca część składową encyklopedycznego dzieła zbiorowego „Grundriss der
indoarischen Philologie und Altertumskunde“, pozwala sobie na dowcipkowanie
i wcale nie widać, by się przy tern rumienił. Porządek obu tych faktów mogę na
żądanie odwrócić.
2) Dla uchronienia Czytelnika przed rozczarowaniem czy przeliczeniem się
w rachubach pośpieszam wyjaśnić, że cztery rozdziałki, na jakie podzieliłem swój
artykuł, nie omawiają — kolejno — duchów, dusz, djabłów i demonów, lecz — pokolei — jedną z czterech epok czy faz rozwojowych, na jakie cały temat można
rozłożyć.

3
nach i duchach wspominają owe teksty niezbyt często. W Rygwedzie,
najstarszym ze wszystkich zachowanych zabytków literackich indoaryjskich, jaśniej zarysowują się postaci owych dii minorum gen­
tium dopiero w częściach najmłodszych, by się już wysunąć na plam
pierwszy w Atharwawedzie, stanowiącej przedewszystkiem bogaty zbiór
Zaklęć magicznych, oraz w wielu tekstach późniejszych, traktujących
0 religijnych ceremonjach domowych. Niepoślednią rolę odgrywają owe
bożki i demony jeszcze pótźmej w literaturze opowiadającej, w obu wiel­
kich epopejach t. j. Mahabharacie i Ramajanie, w buddyjskich zbiorach
opowieści.
Stan rzeczy w Rygwedzie, zaznaczony króciułlio wyżej, nie dowodzi
oczywiście bynajmniej, by wiara w duchy i demony rozwinęła się później
niż wiara w bóstwa potężne; świadczy o tern zresztą — pomijając już
wyniki badań etnologicznych w tej kwestji oraz brak jasnej różnicy po­
między bóstwami a demonami3) — choćby to, że i w starszych partjach
Rygwedy znajdujemy aluzje do wiary w świat demonów (rzadkość
1 ubóstwo tych aluzyj tłumaczy się charakterem hymnów, układanych
z myślą o czem innem; pamiętać też trzeba, że Rygweda stanowi tylko
jeden wycinek z życia religijnego dawnych Indyj), a nadto fakt, że rytuał
pfiarny indoaryjski rai się wprost już w najstarszej swej fazie od oeremonij i obyczajów natury magicznej. Wśród duchów i demonów wedyjskich przeważają złośliwe i szkodliwe — może dlatego, że bogowie,
uważani prawie wyłącznie za dobrych i dobroczynnych, niejednokrotnie
mieli sposobność zacieśnić zakres działania demonów dobrych. Część
tych demonów powstała prawdopodobnie z dusz zmarłych
przyjaciół
czy wrogów — albo unoszących się niewidzialnie wpohliżu albo też przy­
bierających postać upiorów czy strachów, zwierząt i przeróżne inne; nietylko odnajdujemy wyraźne ślady takiego rozwoju u najbliższych Hin­
dusom Irańczyków (nie mówiąc już o innych ludach), ale związku de­
monów różnego rodzaju z duszami zmarłych 4) dowodzą rozliczne szcze­
góły, zaświadczone także w owej literaturze dawniejszej indoaryjskiej.
Inne demony powstać mogły z bogów i bohaterów szczepów wrogich.
Wrogami bogów są t. zw. a s u r a. Wyraz ten oznacza w starszych
tekstach przeważnie jeszcze samych bogów, a dopiero później zmienia
znaczenie na wprost przeciwne5). Pogromcą tych demonów a s u r a
3J Cf. Moszyński II 604, 712.
*) Cf. ibid. 604 (o istotach półdemonicznych) i § 544 (oraz § 334 n.), § 565
ad finem & c.
5) Może tłumaczy się to w ten sposób:
Nazwa asura nie jest wcale jednoznaczną z nazwą d e w a („bóg“) ; szcze­
gólnie często nazywano owem imieniem bogów Mitrę i War nę, operujących cu­
downą mocą, zwaną m ä j a. Jednak maja oznacza także — równie bodaj
często — podstępne sztuczki istot wrogich, obdarzanych takżi nazwą asura.
Czyli że asura pierwotnie musiało znaczyć: „posiadacz cudownej mocy (używanej
na dobre lub złe)“, czy to był bóg czy też demon; sczasem jednak wyrazem tym
przestano nazywać bogów, rezerwując go wyłącznie dla demonów, przyczem po­
mocną mogła być i etymologja ludowa, rozkładająca asura na a-sura „nie­
bóg“. — Tak interpretuje Oldenberg (1. c„ 158—161), w sposób całkiem przekonywa­
jący (za nim bodaj idzie i S. Konow w „Lehrbuch der Religionsgeschichte , II, 59).
Zdaniem innych zmianę znaczenia wyrazu asura (z „bóg“ na „demon“) wywo­
łały okoliczności historyczne: ponieważ Irańczycy, oddający cześć swoim a h u r a
(= ind. asura) czyli bogom, odnosili się wrogo do kultu wedyjskich Indoarjów,

1*

4
jest przedewszystkiem bóg Indra. W rygwedyjskich mitach o asurach
odzwierciedlają się poczęści i wydarzenia historyczne — podobnie jak
wyrazy däsa i d a s j u, oznaczające także demony atmosferyczne,
pierwotnie stanowiły nazwę ciemnych tubylców indyjskich (jako przeci­
wieństwa jasnych zdobywców, Arjów). Spośród tych asura i däsa
wymieniają hymny wedyjskie szereg wybitniejszych osobistości po
imieniu, Jestto jednak raczej mitologja, dlatego dalsze, a właściwie
bliższe, szczegóły pominę.
Z duchów wspomnieć należy przedewszystkiem o gandharwach
i apsarasach. Gandharwowie — których nazwa (gandharwa) wbrew
przypuszczeniom dawniejszych mitologów nie może mieć nic wspólnego
z gr. kentauros, choć etymologicznie nie jest całkiem jasna 6-a) —
są to duchy, których dziedziną był pierwotnie .może przestwór powietrzny.
Te świetlane duchy niebiańskie obierają sobie jednak często siedzibę
i w wodzie — może dlatego, że kochankami ich i partnerkami są apsarasy, nimfy wodne. Gandharwowie — jak i apsarasy — mogą użyczyć
płodności lub ją odebrać; dlatego pragnący potomstwa do nich się zwra­
cają. W czasach późniejszych istotę, która w chwili poczęcia wchodzi
w ciało matki, stając się plodem, nazywają wprost gandharwa;
teksty buddyjskie zaś twierdzą, że na poczęcie składają się trzy czynniki:
„Ojciec i matka łączą się, matka ma już za sobą perjod, a gandharwa
jest gotów [pomóc obojgu]“. Z drugiej strony jednak gandharwowie są
też rywalami mężów6) i trzeba ich usuwać albo prośbą t. j. modlitwą —* 5
ci zaczęli skolei uważać ich bogów za demonów (Hillebrandt, Vedische Mytho­
logie, 186—190; lecz cf. Oldenberg, I. c. 158 uw. 3 oraz „Lehrbuch d. R.“ II,
214). Wreszcie J. Przyluski (Rocznik Orjental. VIII ‘Jr*—29) przypuszcza, że
rozwój znaczeniowy wyrazu asura da się wytłumaczyć początkowem eufemistycznem używaniem go przez Indoarjów: oznaczali nim nietylko najwyższe bóstwa,
lecz także główne demony, rakšas, i inne duchy lokalne, ale gdy nastąpiła
reakcja i zaznaczył się rozłam religijny pomiędzy światem aryjskim i jego bogami
a światem niearyjskim z jego bóstwami-demonami, nazwą asura nie można już
było oznaczać i bogów i demonów — i ograniczono ją do tych ostatnich. Co do
innych interpretacyj ob. też krótką bibljografję w R. Orj. VIII, 27, uw. 7.
Uwagę tę zamieszczam, gdyż wydaje mi się, że te próby wytłumaczenia roz­
woju znaczeniowego wyrazu asura zajmą i etnologów.
5-a) Etymologja tubylcza jest tu bardzo rozbieżna: jedni Hindusi wywodzą
to imię od pierwiastka gandh, mającego znaczyć „szkodzić“, inni wmawiają, że
to złożenie: gan-dhara, niby , trzymający (t. j. wykonujący) śpiew“; zdaniem
jeszcze innych wyraz ów pochodzi od g a n d h a „zapach“, gdyż oznacza duchy
o czystej woni. Nauka europejska doszła tylko do wyniku negatywnego, zaznaczo­
nego już wyżej: że mian. nie może być mowy o związku etymologicznym z gr.
kentauros. Natomiast jeśli idzie o stronę rzeczową, to istotnie trudno nie
przyznać, że zgodność obu pojęć — zwłaszcza jednak centaura z gandharwą epo­
pei — jest naprawdę duża. Mówiąc słowami Hopkinsa: „Whatever be the etymological discrepancy belween Centaur and Gandharva, the likeness is close. Centaurs
are nubigenae; Gandharvas are cloud-forms; the town of Gandharvas is cloud-land.
Both are sensual (kâminah; paiderastai); both liave equine forms; both are
musical . Both become teachers“. (Epie Mythology, p. 157). Mimo tych podobieństw
jednak — trzeba podkreślić jeszcze raz — dziś nie może już być mowy o zestawieniu
etymologicznem ind. gandharwa z grec, kentauros, ponieważ etymologja
dawno przestała być nauką, w której — jak sobie pokpiwał Wolter — samogłoski
nic nie znaczą, a spółgłoski bardzo mało. Ob. zresztą np. E. Boisacq, Diction­
naire étymologique de la langue grecque (1923), p. 434.
e) Por. Moszyński II 641 (§ 523; demony męskie z kobietami, a żeńskie
z mężczyznami).

5
takiej treści np.: „Idź sobie stąd... szukaj sobie innej lubieżnej ko­
biety...“ — albo i groźbą t. j. egzorcyzmami czy zaklęciami, odpędzającemi szkodników od kobiet, a szczeg. od położnic 7) ; w przepędzeniu ich
pomocne mogą być i zioła magiczne 8). O wyglądzie zewnętrznym gandharwów dowiadujemy się z literatury wedyjskiej niewiele: mają być
„wiatrowłosi“ — według innych źródeł włochaci 9), o kształtach przezpół
zwierzęcych 10)*— i nosić wonne szaty.
Apsarasy, których nazwa znaczy prawdopodobnie „chodzące (poru­
szające się) w wodzie“ (a p „woda“, sarati „chodzić“), to nimfy
wodne, mogące się podawać za siostry — bodaj przyrodnie — nereid.
Siedzibą ich jest pierwotnie morze lub rzeki, a nie gardzą i stawami lotusowemi; lecz mogą się unosić i w powietrzu, przedewszystkiem w wo­
dach chmur “), albo i zstępować na ziemię, gdzie się stają nimfami leśnemi i górskiemi — chętnie mieszkają z gandharwami w pniach różnych
rodzajów drzewa figowego (n j a g r o d h a, udumbara, aśwattha, plakša czyli Ficus Indica, F. Glomerata, F. Religiosa i F. Infectoria) lub igrają i zabawiają się, też w towarzystwie gandharwów, po
górach. Odznaczają się porywającą pięknością i mistrzowstwem w sztuce
mitosnej.Łask swych nie odmawiają i ludziom, jak świadczy prastare
podanie o miłości nimfy Urwaśi do króla Pururawasa, posiadające od­
powiedniki w poezji starogreckiej (Tetyda) i w nowożytnych wierzeniach
ludowych różnych krajów 6).
Jak w morzach i rzekach, tak i w górach, lasach (poza już wspomnianemi apsarasnmi i gandharwami), a także pod ziemią przebywają
duchy. Pod ziemią mian. mieszka W ii stos p a t i „Pan miejsca“,
którego sobie powinien zjednać, kto się chce sprowadzić do nowego
mieszkania; proszą go o oddalenie wszelkich plag, powiększenie dobytku
w bydle i koniach, użyczenie długiego życia. Na roli panuje „pan pola“
(kšetrasja p a t i), któremu składają ofiary lub oddają cześć przy
-orce. Deifikuje się rosimy i drzewa 12), co dość łatwo zrozumieć, gdy się
zważy, że używano .roślin i substancyj pochodzących z drzew jako leków,
amuletów i t. d.; že szczególną czcią odnoszono się do wielkich drzew,
nazywanych wanaspati ,*pan lasu“, a wielbiono i cały las jako
„Panią leśną“ (A r a h j ä n i), nie czyniącą nikomu krzywdy, kto jej
sam nie skrzywdzi. Lecz ten kidt drzew, roślin i lasu w literaturze we­
dyjskiej zajmuje niewiele miejsca; dużo silniej zaznacza się on w tekstach
buddyjskich.
Obok tych duchów istnieją jednak i demony, przeważnie szkodliwe.
Są wśród nich wprawdzie i takie, które ludziom pomagają — czynią
kłosy pełnemi, oddają usługi przy zbiorach, sieją przerażenie i śmierć
w szeregach, ale wroga i t. d. — lecz ważniejsze i ciekawsze są demony
') Że położnice (i ciężarne kobiety) są szczególnie narażone na niebezpie­
czeństwo ze strony demonów, można znaleźć np. ibd. § 520.
8) Cf. ibd. §§ 258 seqq.
9) Cf. ibd. p. 612 (§ 497).
10) Cf ibd p. 627 (§ 511).
”) Por. też może słów. wiły, co nietylko przebywają na obłokach i w chmu­
rach, związane z wieloma zjawiskami atmosferycznemi, ale i kąpią się w jeziorach
górskich (i przemieniają w łabędzie; ibd. § 563 seq.).
12) O kulcie drzew (z zastrzeżeniami) cf. ibd. §§ 424 seqq.

6
szkodniki, zagrażające zdrowiu i życiu i nękające człowieka rożnem i spo­
sobami13). Zwykle oznacza się je nazwą ogólną, .służącą dla całego da­
nego rodzaju, np. rakšas, jätu, p i ś ä č a, ale wiele z nich posiada
i własne imiona, zaznaczające jużto nieszczęścia i choroby, jakie dany
demon sprowadza, jużto charakterystyczne, nieraz potworne cechy jego
wyglądu 14) (np. „Bezgłowy“, „Sępiogłowy“, „Pstrokatobrzuchy“ i t. d.),
już też inne jakieś niesamowite właściwości; niekiedy wreszcie owe
imiona wyglądają na nagromadzenia dźwięków bez znaczenia, mające
tylko oddać szpetność obdarzanej niemi istoty. Gzęsto demony owe wy­
stępują parami, przyczem już i imiona zdradzają ich pokrewieństwo
(np. Mroka i Annmroka, Sarpa i Anusarpa). Są śmiertelne, płci męskiej
lub żeńskiej, tworzą rodziny i rody. Postacią przypominają przeważnie
ludzi (często jest mowa o ich głowie, oczach, sercu, wątrobie i innych
częściach ciała), lecz nieraz jest ona zniekształcona lub potworna: dowia­
dujemy się o istnieniu demonów trójgłowych, czworookich 1"), pięcionogich, o demonach z dwojgiem ust, z nogami wykręconemi piętą do
przodu16),17z* rogami
19
u rąk, słyszymy o Żółtookim, Niedźwiedzioszyim
i t. d. Niektóre znów mają postać zwierzęcia1'): ß&a, wilka, sępa, sowy,
albo też rośliny. Często jednak dopiero przybierają taką czy owaką po­
stać: by zbliżyć się do kobiet, ukazują się pod postacią brata czy męża
czy kochanka albo też czyhają na nie, przybrawszy postać psa lub małpy
lub całkiem owłosionego chłopca. Każdej postaci odpowiada głos i całe
zachowanie się: te duchy krzyczą jak osioł, owe hałasują po lesie, inne
śmieją się głośno1S) ; jeszcze inne piją z czaszek (te ostatnie przypominają
podobno — zdaniem Luschana-Czekanowskiego— wydawców po śmierci
autorów). Jedne latają po powietrzu, drugie wędrują po niebie; jeszcze
inne kryją się w ziemi lub w wodzie. Przedewszystkiem jednak gnieżdżą
się po mieszkaniach ludzkich. Ogromnie chętnie nawiedzają też rozdroża,
miejsce — jak wiadomo — przeróżnego rodzaju czarów lfl) (tłumaczy
się to przedewszystkiem właśnie ową predylekcją duchów, wywołaną
przypuszczalnie przez związek rozstajów — jako miejsca grzebania
zwłok — z duszami zmarłych; czasem jednak w grę mogą wchodzić
i inne wyobrażenia: na rozdrożu najłatwiej się pozbyć; jakiejś biedy —
t. zn. samemu pójść jedną drogą, a ją puścić drugą, lub też zostawić ją
na owem miejscu, aby ktokolwiek z przechodzących zabrał ją sobie) .
Demony szkodzą .albo z własnego popędu .albo też za sprawą ludzi,
z którymi się sprzymierzą lub którym służą. Już Rygweda mówi o „za­
przęgającym demony“ (r a k š o j u d ż), a nazwa j a t u d h a n a „zawie­
rający (kryjący W sobie) demona“, oznaczająca czarownika, wskazywa­
łaby dość wyraźnie, ża wyobrażano sobie demona jako zamieszkującego
swego sprzymierzeńca (bez karty meldunkowej, co utrudniało identyfi­
kację) . Dla obrony przed wrogiemi czarami należy złożyć ofiarę Ogniowi,
13) O ustosunkowaniu się demonów do człowieka wogóle cf. ibd. § 514. Nadto
ob. § 524.
14) Cf. ibd. §§ 495 seqq.
ls) Cf. ibd. 616.
16) Cf. ibd. § 509.
17) Cf. ibd. § 511.
15) Cf. ibd. 645 seq. (§ 527) i § 560 seq.
19) Cf. ibd. 203 (§ 151) oraz „Polacy“ 211 (§ 28).

7
gdyż on przepędza demony20), wysłane przez czarownika. „Do kogo na­
leżycie, tego żryjcie! — zaprasza się demonów — kto was posłał, tego
żryjeie; swoje własne mięso żryjcie!“.
Porą działania demonów *— jak i aktywności dusz — jest wieczór
i noc21). Kogo prześladują, temu przygotowuje się placek ofiarny nocą;
można też prosić samą Noc: „Daj, bym cało przeszedł przez ciebie!“.
Wschodzące słońce wypłasza demony, na wschodzie nie mają żadnej
mocy. Działalności demonów — znów podobnie jak i dusz zmarłych —
sprzyja szczególnie nów; o nowiu „wychodzą na łowy“22). Szkodzą lu­
dziom na zdrowiu i życiu — zaspokajają głód i pragnienie mięsem i krwią
ludzką23). Aby zaś tego dokazać, wchodzą najczęściej poprostu do
ciała biednej ofiary, szczególnie ustami (tamtędy też ewentualnie i wy­
chodzą), a korzystają ze sposobności, jaką im nadarza sam człowiek,
otwierając bramę podczas jedzenia i picia; demony, których specjalnością
jest dziedzina porodów, wkradają się do odpowiedniej części ciała ko­
biety. Raz już znalazłszy się wewnątrz, żrą mięso człowiecze, wysysają
szpik, żłopią krew, a nadobitek sprowadzają przeróżne choroby; wyrzą­
dzają szkody nietylko cielesne, ale i duchowe: odbierają siłę mowie, co
grozi nieuchronną klęską w dyspucie, oraz wywołują szaleństwo24).
Szczególnie niebezpieczne są w najważniejszych okolicznościach życia:
podczas wesela, ciąży, połogu, pogrzebu25).26Po weselu państwo młodzi
powinni przez trzy noce albo i dłużej praktykować wstrzemięźliwość —
prawdopodobnie, aby nie dać demonom sposobności wśliznięcia się do
ciała kobiety i zagrożenia płodowi albo nawet zapłodnienia kobiety; aby
zwieść demony, symuluje się wobec nich rezygnację z praw małżeńskich.
W okresie ciąży specjalne ceremonje mają niedopuścić do pożarcia płodu
przez demony 2,j, do zamiany płodu męskiego na żeński i t. d. Do zwłok
przywiązuje się przed wyniesieniem ich na miejsce spalenia gałąź, mającą
zatrzeć ślady stóp i w ten sposób uniemożliwić ślmierci 'odnalezienie drogi
do pozostałych przy życiu; w tymże celu, wracając do domu, przekracza
się jamy z wodą, bierze kamień lub grudę ziemi z granicy (zatem ma­
jące moc odgraniczania) i kładzie na drodze. Demony mogą też szkodzić
przy składaniu ofiary: porywają potrawę ofiarną lub przeszkadzają w mależytem odprawieniu ceremonji; zażegnać to niebezpieczeństwo mają
osobne formułki i akty, odmawiane i odprawiane w ciągu całej ceremonji.
Demony mogą szkodzić naturalnie i bydłu: wypijają mleko krowom,
żywią się mięsem koni. Nawet dom mogą zaatakować; rozłupanie się
jednej z głównych belek oznacza, że usiadł na niej zwiastun śmierci,.
Krótko mówiąc, każda chwilka życia (czy w kwietniu czy w grudniu),
wszelka czynność, wszelka własność narażone są na niebezpieczeństwo
ze strony demonów 27).
20) Cf. ibd. § 244.
21 ) Cf. ibd. 304 (§ 238): „Za szczególnie podatną (dla czarów) porę uchodzi
noc, wczesny poranek przed wschodem słońca i wieczór po jego zachodzie“.
22) Por. z drugiej strony „pociąg demonów do księżycowego światła“ (§ 529'.
23 j Cf. ibd. 634 (§ 517).
24) Cf. ibd. § 515.
25) Cf. ibd. 306 (§ 240).
26j Cf. ibd. § 519.
27) Por. jednak tamże § 240.

8
Terminy rakšas, jätu (dhana) i pisäca nie są ściśle roz­
graniczone 28). Rakšas mówi się naogół o złych duchach wogóle,
a jätu jest, zdaje się, co do znaczenia identyczne z rakšas (choć
kilka razy wygląda tak, jakgdyby rakšas oznaczało rodzaj, genus,
jätu zaś gatunek, species). Nadto jatu specjalnie oznacza bodaj ten
rodzaj złych duchów, którym czarownicy posługują się dla wyrządzania
szkody; podobnie zresztą i rakšas. Wreszcie demony piśaea wiążą
się, być może, specjalnie ze zmarłymi — jako ich wrogowie, gdyż poże­
rają trupy ; lecz czasem nie odróżnia się ich od j ä t u. Zazwyczaj złe
duchy różnych rodzajów tworzą tłum, w którym nie rozróżnia się jed­
nostek. Czasem jednak słyszymy o parach duchów — w rodzaju wspo­
mnianych już Mroka i Anumroka — należących do' klasy t. zw. ki­
rn ï d i n.
Złe demony przechodzą nieraz niepostrzeżenie w inne wrogie moce,
szkodliwe potęgi i substancje, które wyobrażano sobie raczej nieosobowo,
które jednak wciąż zbliżały się do postaci osobowej (charakterystyczne,
że najogólniejszą nazwą tych istności jest tanu „ciało“) : są to cho­
roby 2S-a), bezdzietność, grzech wina i t. p., unoszące się w powietrzu
i łatwo przylegające do człowieka. Jest tych istności, — wywołujących
najrozmaitsze skutki, a egzystujących jużto samodzielnie już też wpołą•czeniu z jakiemiś istotami — legjon cały. Głód i pragnienie -— to „ciało“;
w kobiecie o szkodliwych właściwościach przebywa „ciało zabijające
męża“, „ciało bezsynowości“, „ciało beztrzodowości“ (t. zn. kto się z taką
broń Boże ożeni, temu grozi śmierć, niedoczekanie się syna, utrata trzody
czy trzód). Do tej kategorji należy też np. braliman czyli święta
a niesamowita potęga słów Wedy, wynosząca znawcę ich i posiadacza,
bramina ponad szary tłum zjadaczy chleba. Jeśli taka substancja ucie­
leśniona jest w jakiejś istocie — np. ogromna siła w tygrysie czy obfitość
pożywienia (mleka i jego przetworów) w krowie — to znajduje się ona
nietylko we wszystkich częściach owej istoty, lecz także we wszystkiem,
co do niej .należy, co się z nią styka lub zetknęło, co jest do niej podobne;
•zatem siła, istniejąca w wodzie, istnieje zarazem w roślinach i zwierzę­
tach wodnych, a siła, właściwa dzikowi, znajdzie się i w ziemi, zrytej
przez niego — podobnie jak siła błyskawicy udzieli się drewnu drzewa,
w jakie uderzy. Owe substancje-siły mogą się poruszać, osiadać tu lub
tam, przenosić się z jednej istoty na drugą 29), przybierać łąką postać
lub inną. Przenoszą się z jednej istoty na drugą drogą zetknięcia, chętnie
zaś korzystają ze sposobności wniknięcia do ciała ludzkiego przy jedzeniu
i piciu (to też jest jednym z motywów przepisu poszczenia, bardzo rozpo­
wszechnionego w rytuale) ; można je jednak także wchłonąć z wdechem
(dlatego w wielu okolicznościach wstrzymuje się oddech) lub mogą się
udzielić przez spojrzenie (stąd w wielu wypadkach bezpieczniej się nie
oglądać lub nie patrzeć) — i t. d. Przed atakami tych substancyj bronią
ogień, woda, góry, wąskie otwory (jako tamujące przejście) i t. d. Jak już
2S) Por. np ścisłe kojarzenie się istot półdemonicznych z demonicznemi w wy­
obraźni ludu (§ 491).
28-a) O chorobach jako żywych istotach por.: „Rusini“, str. 134 (§ 29).
2* Por. z temi „ciałami“ „kondensację cech czy funkcyj“ (M. II. § 250 i od­
nośniki).

9
wspomniano, między terni substancjami a demonami ścisłego rozgrani­
czenia przeprowadzić niepodobna. O tych istnościach, nazywanych p ä pm a n („zła istność, złe“) mówi się raz jako o substancjach to znów jako
o demonach lub „bóstwach imieniem p â p m a n“;" błaga się „tysiącookiego nieśmiertelnego päpman ai\: by się ulitował nad ludźmi i puścił
ich wolno.
Do kompletu brakuje nam jeszcze dusz zmarłych i duchów w ściślejszem znaczeniu (t. j, „strachów“ czy „upiorów“ i t. p.). Śmierć, jak
wierzono, niszczy tylko ciało, duszę pozostawiając nietkniętą 30). Teksty
mówią wprawdzie o rozproszeniu się różnych części składowych czło­
wieka (i zwierzęcia, wogóle istoty żyjącej) po zgonie: oko ma „iść“ do
słońca, ucho do stron świata, a s u (t. j. bezwątpienia „dech życiowy
czy raczej żywotny“, Lebenshauch) do powietrza, kości do ziemi; jed­
nak — jak wykazują inne miejsca' — niepodobna tu myśleć o rzeczy­
wistym rozkładzie czy zaniku osobowości. Nie ulega wątpliwości, że
wierzono w trwanie duszy po śmierci ciała, prawdopodobnie też wyobra­
żano ją sobie jako człowieczka wielkości kciuka (czyli jako „Kciuczka“,
jeśli wolno naśladować imię Łokietka) już w najdawniejszej epoce we-dyjskicj — choć poświadczone to mamy dopiero ,dla czasów później­
szych dopiero — skoro wedle badań etnologji jest to wyobrażenie pra­
stare. Po śmierci ciała dusza nie odchodzi zaraz do dusz dawniej zmar­
łych ludzi, lecz przebywa jeszcze jakiś czas wpobliżu żyjących. Rozróż­
nia się też wyraźnie między pręta („odeszły“ t. j. zmarły niedawno;
także nieraz „duch, upiór, strach“) a pitaras („ojcowie“, po naszemu
„dziady“), duchami przodków o pełnych niejako prawach w przeciwień­
stwie do owego pręt a, zajmującego jeszcze miejsce pośrednie. Na to
wskazuje choćby np. okoliczność że regularnych ofiar dla zmarłych,
t. zw. śraddha, przeznaczonych dla ojca, dziadka i pradziadka ofiaru­
jącego, nie odprawiano przez pewien czas po wypadku śmierci; świeżo
zmarłemu oddawano cześć osobną ofiarą i przyjmowano go czy zali­
czano w poczet czczonych ofiarą „ojców“, pitaras, dopiero po upły­
wie określonego czasu, zazwyczaj roku, przyczem najstarszego z poprzed­
niej trójcy przodków włączano już do ogólnego orszaku „ojców“. Także
istnienie dwojakiej ceremonji pogrzebowej —- tymczasowej zaraz po
zgonie oraz ostatecznej w pewien (nieraz wcale długi) czas potem —
znanej zresztą i u innych ludów, świadczy wyraźnie o upatrywaniu róż­
nicy między zmarłym niedawno a tymi, którzy stąd dawniej odeszli.
Pręta, jak wspomniano, może też znaczyć „duch, upiór, strach“, gdyż
egzystencja takiego człowieka zmarłego niedawno ma cechy duehastracha. Z tekstów wedyjskich coprawda o tej egzystencji dowiadujemy
się bardzo niewiele. Chociaż bowiem jest prawdopodobne, że różne de­
mony, jak raksa s, piśąca i t. d. rozwinęły się ze złośliwych dusz
zmarłych (ob. w.)81), związek ten dla autorów -ksiąg wedyjskich był już
bardzo zaciemniony, a owe duchy dawno się usamodzielniły. Warto za­
znaczyć. że wyobrażenia indoaryjskie o duszy różniły się znacznie np.
so) Niektórzy uczeni jednak twierdzą, że w dawnych tekstach wedyjskich nie
■odnajdujemy nazwy, któraby naprawdę oznaczała duszę, i że wyobrażenie duszy
powstało dopiero później. Ob. „Lehrbuch der Religionsgeschichte“ II, 53.
S1) Cf. Moszyński II 666 (§ 544) i §§ 553—559.

10
od wyobrażeń, jakie napotykamy w poezji, przypisywanej Homerowi: nie
są to cienie, pozbawione wszelkiej woli i myśli, lecz istoty, posiadające
i nadal swą osobowość 3tl).
O wcielaniu się dusz zmarłych w zwierzęta s2) literatura dawniejsza
wspomina ogromnie rzadko. Raz mianowicie znajdujemy wzmiankę
0 wierzeniu, że „ojcowie“ przybierają postać ptaków ’2), a rytuał po­
grzebowy zawiera ślad wierzenia, że dusza zmarłego wciela się w owada
1 t. p. Może też takie, powiedzenie wedyjskie: „Ojcowie wślizgują się do
korzeni roślin“ należy tłumaczyć jako ślad wiary w zamieszkiwanie
roślin i drzew przez dusze zmarłychss). Wreszcie literatura wedyjska
zawiera i wzmianki o wcielaniu Się dusz w gwiazdy M) : gwiazdy są „świa­
tłem tych, którzy dostali się do nieba za swe dobre uczynki“, a oznacza­
nie Wielkiej Niedźwiedzicy nazwą „siedmiu r(y)szi (t. (. świętych)“
•■(przypominającą mimowoli łac. septentriones) lub nazwanie jed­
nej gwiazdy z konstelacji Plejad imieniem wiernej mężowi Arundhati
mogą być śladami tejże wiary.
W tym związku pozwólmy sobie jeszcze na eksfcurs o wierzeniach,
dotyczących duszy. Miejsce jego pod koniec rozdziałku jest usprawiedli­
wione faktem, że znajomość tych wierzeń zawdzięczamy prawie wyłącz­
nie całkiem późnym tekstom wedyjśkim, t. zw. upaniszadom, słynnym
w Europie od czasu Schopenhauera księgom lilozoliczno-mislycziio-spe■kulatywnym, stanowiącym pod pewnemi względami jakby wstęp do
■buddyzmu. Wiadomości, jakich nam tu dostarczają upaniszadyp są
■bardzo pożądanem uzupełnieniem niezwykle skąpych danych, zawartych
•w starszych tekstach. Dowiadujemy się zatem, że podczas snu z ciała
człowieka uchodzi istota, dzięki której ono żyje i porusza się8“). Za­
mieszkuje ona zazwyczaj schowek w sercu , kształtem przypomina
człowieka, a wielkością ziarno jęczmienia lub ryżu; dopiero w tekstach
późniejszych urasta do rozmiarów kciuka, co jej zyskuje nazwę: „ka­
rzełek“ *37).36
* Określenie jej wyglądu nastręczało spore trudności, skoro ją
raz przyrównują do wełny o barwie dymu, innym razem do koszenili
■lub płomienia, to znów do białego lotusu lub błyskawicy lub światła bez
dymu. Podobnie podzielone są zdania i co do materjału, z jakiego jest
sporządzona: raz ma się składać ze świadomości, umysłu (myśli), od­
dechu 3S), innym razem z oka39) i ucha albo z ziemi, wody, ognia i eteru,
32) Cf. ibd. §§ 448 seqq.
33 ) Cf. ibd. §§ 424 seqq.
34j Por. wierzenie o wcielaniu się w gwiazdę duszy nieochrzczonego dziecka
(ibd. p. 467, § 376).
3B) Cf. ibd. § 482 seq. & „Polacy“ p. 206.
36) Cf. Moszyński II 600 (§ 487),
37) Może wyobrażenie to má jakiś związek z oznaczaniem źrenicy nazwą
„człowieczek“ przez rozmaite ludy, skoro dusza może przebywać w oku (ob. np.
.Moszyński II 599 ad finem). O nazwie hebrajskiej i arabskiej tego rodzaju mówi
A. Śmieszek w ciekawym artykule („Pol. c z I o w i e c z e k = źrenica...“), za­
mieszczonym w „Języku Polskim“ II (1914), str. 123'—128, a St. Wędkiewicz dodaje
szereg nazw romańskich (np. hiszp. nina, portug. menina do ólho),
.przypominających naszą djalektyczną nazwę „panienka“. Przeoczono, nawiasem
.mówiąc, że już w staroindoaryjskiem jedna z nazw źrenicy, mian. k a n i n i k fi,
.znaczy dosłownie „dziewczynka“. Pozatem cf. Moszyński II § 498.
3S) Cf. Moszyński II, § 483 (dusza-oddech).
39) Cf. ibd. 599 infra (dusza przebywa w oku).

11
•to znów z gorąca i nie-gorąca lub pożądania i nie-pożądania lub gniewu
j nie-gniewu — jednem słowem bezmała de omnibus rebus et quibusdam aliis, Najwidoczniej wyobrażano ją sobie jako coś materjalnego, lecz
z pewnemi przydatkami duchowemi. Czasem nawet materja wysuwa się
•na plan główny: czytamy o pięciu duszach, z których każda następna
jest wewnątrz poprzedniej, każda wewnętrzna zaś taka sarna, a jednak
•inna niż wierzchnia, każda o kształcie człowieka; utworzone są — ko­
lejno — z pożywienia, oddechu, umysłu (myśli), świadomości i radości.
Podczas snu — zwłaszcza snu ze snami — dusza wymyka się z ciała
i dlatego nie należy śpiącego budzić nagle 40), bo, jeśliby dusza nie od­
nalazła drogi spowrotem, będzie nieszczęście — coprawda już sama
eskapada duszy może wywołać pewne choroby. Po wyjściu z ciała dusza
■podróżuje sobie s5), dokąd tylko sarna zapragnie, buduje sobie świat, jaki
się jej spodoba, stwarza sobie wozy i domy, jeziora i rzeki, przeróżne
•postaci, wspaniale miejsce do zabaw, gdzie sobie używa lub cierpi, „albo
bawiąc się z kobietami lub śmiejąc się z przyjaciółmi albo oglądając
przerażające widoki“. Wkońcu jednak zmęczona powraca do swego
ciała — niby sokół, co bujał tu i tanu po niebie, aż znużony, bijąc skrzyd­
łami, zawraca do gniazda. Z chwilą powrotu duszy ciało już przestaje
śnić o tych wszystkich wspaniałościach czy okropnościach. Powracająca
dusza przenika leżące bezwładnie ciało aż po czubki włosów i końce
paznokci, wnikając 72 tysiącami żył. Niestety nie podają nam, jak się
dusza wymyka ani jak się spowrotem wślizguje. Za informacje o tem by
•libyśmy wdzięczni nawet, gdyby zdania były tu tak sprzeczne jak przy
wyjaśnianiu, skąd się bierze dusza w człowieku po raz pierwszy t. zn.
przy poczęciu, pierwszych ruchach płodu lub narodzeniu: jedni twierdzą,
że dusza dziecka przed jego przyjściem na świat istniała w innern ciele,
co drudzy uzupełniają przypuszczeniem, że na początku dusza została
włożona do pierwszego ciała od góry, mian. przez szew na wierzchołku
czaszki, i stamtąd się dostała do serca, inni natomiast — zapewnieniem,
że tę drogę dusza odbyła oddołu, przez wnętrzności i brzuch do głowy.
Podobnie, przeniesienie duszy przy płodzeniu za pośrednictwem nasienia
tłumaczą teksty trojako. Według jednego wyobrażenia pewne dusze
ludzkie udają się na księżyc, tam się stają pożywieniem bogów, łącząc
się z nimi w nagrodę za dobre uczynki; gdy zaś zapas tych zasług się
wyczerpie, z bogów przechodzą do eteru, z eteru do powietrza, z po­
wietrza 'do deszczu, z deszczu na ziemię, z ziemi do roślin, a przez
rośliny — drogą pożywienia — do mężczyzn, skąd ostatecznie dostają
się i do kobiet. Zdaniem innych przy śmierci człowieka zwykłego —
„szarego“ jakbyśmy dziś powiedzieli — wierzchnia część serca rozświetla
się, a dusza, wiedziona tem światłem, odchodzi z serca do oka, przez oko
zaś dopiero do innego ciała, lepszego lub gorszego niż opuszczone — za­
leżnie od czynów, jakich dokonał zmarły; natomiast dusza człowieka,
który wyzbył się pragnień (i dzięki temu już nie musi się odradzać),
odlatuje przez szew wierzchołka czaszki do Brahmana, najwyższego
boga — w obu tych wypadkach dusza zatrzymuje się jeszcze nieraz po
drodze.
40) Cf. ibd. 594 {§ 482).

12
Hymny, pieśni i formuły Wedy przenika wiara w istnienie silnego
związku umarłych z żywymi Przeważnie wzywa się „ojców“ wogóle,
czasem jednak kapłan ofiarny zwraca się z modłami do pojedynczych
przodków rodów kapłańskich, wymieniając ich po imieniu. Prosi się
„ojców“ — zupełnie tak samo jak bogów — albo ogólnie o błogosła­
wieństwo, o wysłuchanie modlitw albo też o jakąś specjalną łaskę, np.
0 deszcz lub o natchnienie krasomówcze lub o zapewnienie pożywienia
wzamian za złożoną w ofierze potrawę — i t. d. Szczególnie jednak błaga
się o potomstwo t. j. o dzielnych synów. Nie brak naturalnie wzmianek,
świadczących o wierze w możliwość wyrządzania także zła przez dusze
zmarłych 41) : na prośbę potomka zniszczą wroga, a własnemu potomstwu
szkodzić będą tylko, gdy zawini wobec nich lub odmówi należnych da­
rów. Za nadzwyczaj złośliwe uchodzą dusze dzieci nieurodzonych, (t. j.
poczętych a niewydanych na świat)42),* uważane za ssące krew wampiry
(dlatego też pewnie zbrodnia zamordowania płodu uchodziła za nie­
zwykle ciężką: wyzwalała duszę wyjątkowo niebezpieczną). Ostrożność
wobec dusz, przenikająca cały rytuał, związany ze zmarłymi, świadczy
« wierze, że mogą się łatwo stać groźnemi — tak, jak kult zmarłych,
zrośnięty silnie z urządzeniami rodzinnemi i obejmujący cały rok (bo
praktykowany nietylko co nowiu lub co miesiąca, zwłaszcza w porze po­
południowej, ale i w pewnych innych okresach) dowodzi silnej wiary
w możność oddziaływania dusz zmarłych na losy żyjąc* ch.
Zakończę krótkiem przedstawieniem środków, jakiemi starano się
zapobiegać szkodliwym wpływom rakszasów, pisiaczów i innych demo­
nów i duchów. Niemałą rolę odgrywały zaklęcia ‘,:’) różnego rodzaju —
czy łączone z odpowiedniemi aktami czy też same; ciekawe są szcze­
gólnie. zaklęcia, mające skłonić demona do wyjścia i objawienia swej
prawdziwej natury (z tą chwilą staje się, jak wiadomo, nieszkodliwy jako
zdemaskowany). Kiedyindziej używa się amuletów44), także dosyć
różnorodnych. Można dalej ofiarować rzeczy małowartościowe45) lub
krew: podczas uroczystej ceremonjl namaszczenia na króla kapłan
ofiarny odprawia złe duchy kawałkiem miedzi, jaki wkłada do ust czło­
wiekowi o długich włosach. Albo stosuje się obcieranie 45-a), mające od­
dalić substancje szkodliwe: przy niektórych ofiarach kapłani obcierają
sobie ręce drzazgami ze słupa ofiarnego, aby odpędzić demony; obe­
trzeć ręce należy po złożeniu ofiary duchom przodków; kto miał sen
niedobry, obciera sobie usta; obtarciem usuwa się choroby dziedziczne
1 przekleństwa czy klątwy. Szkodliwych substancyj można się pozbyć
i inaczej. Wyrzuca się je lub wytrząsa 46) — odpadki np. ofiarowuje się
w rozburzonem mrowisku i przykrywa potem — albo też przenosi się
owe substancje na inne osoby: przywiązuje się więc np. do lewej nogi
czarnego ptaka hak z plackiem i wypuszcza ptaka, mówiąc: „Odleć...
żelazną zworą zawieszam cię na wrogu“ (także złe sny skierowuje się
41) Cf. ibd. §§ 553—559.
42) Cf, ibd. § 554 seq.
4S) Cf ibd. § 236; „Polacy“ p. 2114; „Rusini“ p. 134 seq.
44 ) Cf. „Polacy“ 215.
4rj Cf. Moszyński II § 189.
45-a) Cf. Moszyński II § 151 & § 208.
4C) Cf. ibd. p. 201 ad finem.

13
do wroga). Demony można dalej przepędzić ogniem47) : sierp, służący
do ścinania trawy ofiarnej, rozżarza się, odmawiając formułkę: „...spa­
lony jest demon (rakszas)...“, a przy ofierze dla duchów przodków
głownia4') odpędza asurów. Podobnie skuteczna jest woda 4S) (niedeszczowa) ; po każdej czynności, związanej z demonami czy duchami
przodków, po każdej formułce należy dotknąć wody; po pogrzebie
wszyscy krewni zmarłej osoby muszą odprawić wcale złożoną ceremonję
obmycia całego ciała (i zmiany szat)48-a). Środkiem ochronnym są rów­
nież hałasy 4S) 50
: odgłos,
51
jaki wydają kamienie przy wyciskaniu soku ze
świętej rośliny somy, wypłasza rakiszasy oraz choroby; podobną moc
posiada dźwięk gongu oraz bębna.
Dla leczenia chorób używa się zaklęćBn), mających wypędzić de­
mony, które je wywołały. Medycyna miesza się tu — w Indjach jak
gdzieindziej — z magją tak, że nieraz trudno lub zgoła niepodobna prze­
prowadzić linję graniczną. Demony chorób Wypędza się zaklęciami albo
amuletami różnego rodzaju albo roślinami, których moc cudowna tkwi
nieraz głównie lub wyłącznie w ich nazwie: demona Dżambhę, wywołu­
jącego konwulsje u dzieci, karmione przez matkę, unieszkodliwia się
recytacją pewnego zaklęcia; roślina „róg kozi“, adżaśr(y)ngi ma
wypędzić rakszasy, gandharwy i apsarasy z osoby opętanej (albo —
jakby odbiedy można powiedzieć 'po naszemu — zapędzić je w kozi
róg. 4). Nie brak formułek o charakterze uniwersalnym (przypomina­
jących zatem panacea), mających zapewnić bezpieczeństwo przed wszelkiemi chorobami52) * rzeczywistemi i wymyślonemi czy urojonemi, przez
samo ich wymienienie (czyli zidentyfikowanie lub zdemaskowanie). Po­
nadto i tu - jak przy walce z demonami — używają często środków
bardziej namacalnych: rozpalają ogień z drewna pewnych drzew; wbi­
jają do ziemi kołki drewniane, żelazne lub miedziane, mające przeszyć
demonowi dko, serce i t. d.; obsypują kamykami łoże, pocierają język
sznurem konopnym, każą wdychać dym ofiarnyB3), przewlekają cho­
rego przez rozdarty umyślnie dach słomiany 54).
II.
Dobiwszy szczęśliwie do końca okresu wedyjskiego, obejmującego
Czasy mniejwięcej od połowy II tysiąclecia do w. V przed Chr., stajemy
na rozdrożu, niby Herkules: tu wabi nas piękna epopeja (a nawet,
.szczerą prawdę mówiąc, dwie), tam surowa i nieraz dość oschła nauka
Buddy. Damy się skusić epopei — nie dlatego, że piękna, gdyż to vanitas
47) Cf. ibd. § 244 {i § 243; sierp.).
4S) Cf. ibd. p. 278 (§ 214).
4s-a) Cf. ibd. § 212.
49) Cf. ibd. § 209.
50) Cf. ibd. g 236.
51 j Oczywiście wiem. że tu roślina ma działać jak róg kozi. Ten „róg
kozi (a raczej, dosłownie: „koźli“)“ to podobno krzew Odina Wodier.
52) Cf. op. cit. p. 24)4 (kazano mu wyznać imiona zamieszkujących w nim
czartów).
5S) Cf. ibd. §§ 152 & 247.
54) Cf. ibd. § 207 seq.: „Polacy“ p. 215.

14
.vanitatum. lecz że wiąże się ściślej z ową przeszłością, a jednocześnie
stanowi ważne ogniwo pomiędzy nią ą czasami nowożytnemi, podczas
gdy buddyzm zrywa stanowczo z Wedami, a wyruszywszy na podbój
świata, traci ostatecznie oparcie w ojczyźnie. Czas powstania obu epopei,
z których i starszą i dłużej układaną i większą znacznie jest Mahabharata, obejmuje najprawdopodobniej okres od w. IV przed do w. IV po
Chr., lecz wpływ ich i znaczenie trwa do dziś.
Odnajdujemy tu starych znajomych: asurów, gandharwów i apsarasy, rakszasów, jatudhanów i pisiaczów, prętów i pitarów. Lecz na
widowni pojawiają się i nowi przybysze: kinnara i kim pu ruš a,
widjâdhara, b h u t a, naga.
Candharwowie mają jiuż teraz !kirku królów czy naczelników — jlak
Wiśwawasu, zawołanego tancerza, muzyka i śpiewaka, ale i ascetę (jednem słowem: i do tańca i do różańca). Zdobywają sobie reputację znako­
mitych śpiewaków 1) i muzyków 1j ; muzykę nazywa się wprost od ich
imienia: gandharwa (podobnie i muzyk zwie się g a n d h a r w a),
co przypomina grecką nazwę muzyki, pochodzącą od Muz. Liczbę ich
podaje się czasem jeszcze tradycyjnie — za obliczeniami wedyjskiemi —
na 27, ale przeważa wiara, że są ub'ique locorum (niemal jak nomina
Stultorain), a liczą się na miljony. Przy całej swej muzykalności są po­
dobno i wojownikami, mogącymi szkodzić ludziom, szczególnie wieczo­
rem, a jeszcze bardziej nocą (pewien uczony amerykański podejrzewa
niedyskretnie, że. groźni są szczególnie w nocy dlatego, iż nie lubią, by im
przeszkadzać w igraszkach miłosnych) ; bronią ich jest łuk. Mają też już
partnerki własnej rasy, zwane gandharwi, i nie muszą się uciekać
do apsarasy. Partnerki te, nazy wane: „kochanki (k ä n t ä s) kochanków
(k ä m i n a s) “, są pełne wdzięku i zamiłowane w muzyki dźwięku,
a odziewają się w jedwabie i noszą wieńce. Candharwowie przebywają
także w lasach i jaskiniach, lecz zwykłą ich siedzibą jest powietrze,
królestwo1 mgły i deszczu (świetnie musieliby się czuć w takim Londynie).
Stąd też i wyraz złożony gandharwanagara „miasto gandhar­
wów“ oznacza fatamorganę 2) — sceptyk np. powiada, że cnota jest jak
„miasto gandharwów“ i znika przy bliższem przyjrzeniu się jej; podobnie
0 duchach mówi się, że znikają jak „miasto gandharwów“. Od nich
nazwano też związek, oparty na wolnej miłości, „małżeństwo sposobem
gandharwów“ (gandharwawiwaha), uznając to za piątą formę
małżeństwa. Choć światem ich właściwym jest atmosfera powietrzna,
żyją — jako śpiewacy i muzycy niebiańscy — na dworach bogów, a cza­
sem zastęp ich towarzyszy bogu Indrze, jadąc na jaśniejących jak słońce
wozach.
Apsarasy, których miało być ni mniej ni więcej tylko 600.000.000
(nie licząc „niezliczonej służby“), zamieszkują chętnie góry lub pobliża
rzek, lecz przebywają także na dworach bogów. Tańczą i śpiewają, mając
za towarzyszki małżonki bogów. Są obładowane formalnie klejnotami
(szczęście, że w niebie niema złodziei) i wieńcami, a nie zapominają
1 o naszyjnikach, złotych pasach i branzoletach na nogi; włosy zaplatają
) Cf. Moszyński II G44 & 646; „Rusini“ 128 (chowańce).
) Cf. poniekąd Moszyński II 630 (określenia przysłowiowe i t. p.).

15
vv pięć warkoczy. Najlepsza z nich cieszy się sławą rozpustnicy i okrutnicy
ab una (optima!) disce omneš. Podobno też nie myślą o niczem,
tylko o miłości i zabawie. Gdy ginie w bitwie bohater, tysiące apsaras
unoszą się nad nim, pragnąc zwabić jego idus/ę. Zabawiają nietyłko bo­
gów śpiewem i tańcami, odsłaniając swe wdzięki; mogą tańczyć także
na weselu śmiertelników, przy śpiewie gandharwów. Lecz często stanowią
niebezpieczną broń w rękach bogów, przedewszyslkiem Indry: gdy jakiś
święty zbierze już zbyt wiele zasług religijnych i potęgą swą, na nich
opartą, zagraża poważnie hegemonji Indry, ów, drżąc o swój tron, wy­
syła szybko którąś z tych nimf, aby go uwiodła i zniweczyła w ten sposób
nagromadzony przezeń zapas zasług (nieraz zresztą apsarasy, nie cze­
kając wezwania, próbują na własną rękę, jeśli się można ták wyrazić,
uwieść świętego). Taka eskapada, mimo że odbywa się pod auspicjami
najwyższego boga, kończy się bardzo często smutno dla „ślepego mieoza — klątwą świętego, spełniającą się nieodwołalnie (mocą takiej klątwy
apsarasy odradzają się np. jako mieszkanki ziemi albo — jeszcze goyZG.i — jiko krokodyle, mające żyć „sto lat“). Nieraz jednak zadanie
ich jest skromniejsze i przyzwoitsze: otaczają tysiącami boski wóz na­
powietrzny, przyczem część ich śpiewa, inne grają, inne nucą, inne
tańczą, jeszcze inne wachlują twarz bogu. W czasie bitwy okrzykami
uznania witają bohaterów 3), a gdy który z nich ginie, przenoszą zwłoki
na wóz niebiański wśród głośnych dźwięków śpiewu i muzyki, pocho­
dzących z niebios, lecz słyszanych i na ziemi, a mających zachęcić in­
nych. Wedle wierzeń czasów późniejszych piękność ich — jak i piękność
gandharwów — stanowi nagrodę za zasługi, zdobyte w ‘poprzednich ży­
wotach ascezą i t. p„ a same owe nimfy niebieskie — i odpowiednie
uciechy (por. mahometańsikie huryski) — przypadają w udziele śmiertel­
nikom jako nagroda za ascezę.
i Pewną odmianą gandhaTWów są t. zw. kinnara oraz k i m p ur u š a, formalnie ińerozróżniani w obu epopejach. Pierwsi odznaczają
się przerażającym wyglądem, ale i miłym głosem; żony ich posiadają
też słodki głos, tańczą pięknie i uchodzą za wzór wdzięku, choć pod
względem wierności podobno pozostawiają sporo do życzenia (co lapidarnit tłumaczą Francuzi: ou belle ou fidèle). Drudzy są biegli w śpie­
wie, lecz władają i bronią, obok pięknych szat noszą miecze; mieszkają
z żonami w górach, a towarzyszą nieraz bogom, gandharwom, jakszom
i t d.
Z duchów podobnego autoramentu, które się tymczasem pojawiły na
widowni, wymienić trzeba jeszcze t. zw. wid jadhara („posiadający
wiedzę, mian. cudowną czy magiczną“). Są to wzasadzie duchy po­
wietrzne. Podziwiają zwysoka cuda waleczności, sypiąc kwiaty boha­
terom,. lecz nieraz chronią się z żonami w miejsca bezpieczniejsze, by się
wesoło zabawiać przy dźwiękach muzyki. Odznaczają się pięknością,
a posiadają nadohitek „wielką mądrość“ (w i d j a) t. j. cudowne zdol­
ności: pomniejszania łub powiększania swej postaci i t. p. Wraz z nim­
fami towarzysżą Indrze, gdy jakaś magiczna ofiara zmusza go do zstą­
pienia na ziemię. Wedle Ramajany mieszkają na górach, a także w lasach.
3) Cf. ibd. § 564 (wiły dopomagają junakom w bojach)?

16
Nadto występują w epopejach boskie węże, naga, zamieszkujące
własne państwo pod ziemią, ale przebywające także czasem w wodzie
(np. w Gangesie), bo zresztą i pod ziemią u nich — jak się dowiadu­
jemy — jest sporo wody; strzegą też tam skarbów4) *t. j. metali. Ich po­
łowa żeńska słynie z piękności. Nazwą Naga oznacza się jednak także
pewne szczepy, lokalizowane nad Gangesem, w Pendżabie i w górach
północy, a pewne szczegóły wskazują, że różnica między wężami a owemi
szczepami — mitycznemi czy historycznemi -- się zatarła. Wrogiem
wężów wogóle, więc i tych naga jest boski ptak Garuda, na którym
jeździ Wisznu; Garuda węże pożera.
I w epopei czytamy o bóstwach, zamieszkujących drzewa; obierają
sobie w nich mieszkanie zresztą nietyliko bogowie i półbogowie, ale
i święci. Obok tego jednak znajdujemy i inne wierzenie: drzewa to istoty
czujące, mogące słyszeć, widzieć, przenosić się z miejsca na miejsce,
czynić to czy owo — niezależnie od mieszkających w nich duchów;
same proszą dalej o taki czy inny przywilej, łub spełniają cudze życzenia,
same zawierają związki małżeńskie z istotami ludzkiemi, mówią. Oddaje
im się też cześć, a ścinanie ich w dniu nowiu jest grzechem równie
ciężkim jak zamordowanie bramina.
Nie brak bóstw i wśród zwierząt. Jedne są bogami na mocy uro­
dzenia, jako dzieci bóstw wyższych; inne, nie mając takiej metryki, sta­
nowią jednak postaci potęg demonicznych lub boskich, a jeszcze inne
odbierają cześć boską jako dające życie jakiejś społeczności. Ludzie,
zwłaszcza święci lub inni niezwykli, mogą się też wcielić w zwierzęta,
które wtedy będą groźne niemal jak bóstwa. Ponieważ zaś na każdego
człowieka może spaść przekleństwo, zamieniające go w zwierzę6), bez­
pieczniej wogóle się odnosić do zwierząt jako do istot wy ższych, skoro
niewiadomo, w którem z nich siedzi bóg,, djabeł lub człowiek.
W Mahabharacię wreszcie odnajdujemy i wierzenie w gwiazdydusze6), w gwiazdyr świecące „swem własnem światłem, zdoby łem dobremi
uczynkami“. Są to mędrcy z rodów królewskich, bohaterzy, którzy padli
na polu walki, asceci i święci, których zasługi religijne się wyczerpały.
Spotykamy też ślady wierzeń w dusze-węże, dusze-ptaki 7), dusze-cienie8).9
Na pytanie, co się dzieje z duszą człowieka zaraz po śmierci, znajdujemy
dwie odpowiedzi: dusza uchodzi przez stopy do Wisznu, przez czubek
głowy do Brahmana, przez oczy do Agniego (Ognia) i t. d. — albo też,
jako stworzona przez Brahmana, ulatuje do nieba w postaci światła8),
a tam Brahman ją wita i ona mu wlatuje do ust.
Świat duchów pręta (lub p a r ejt a), gdzie króluje bóg Jama,,
stanowi antytezę świata żywych. Nie znaczy to jednak, by owi pręta
byli zupełnie martwi i bezczy nni. Często oglądamy" ich w przerażających
scenach bitewnych jako postaci demoniczne, tańczące wśród rzezi wraz
z duchami p i ś ä č a i bhflta; w ich towarzystwie tańczą także na
4) Cf. „Rusini“ 129 (skarbnyk).
6) Cf. Moszyński II 548 (§ 444).
e) Cf. poniekąd Moszyński II 467 (§ 376).
7) Cf. ibd. § 449 seq„ p. 623 (§ 681).
8) Cf. ibd. 592; „Polacy“ 206.
9) Cf. „Polacy“ 206 (dusza jako płomyk).

17
cmentarzyskach. Dopóki rodzina nie pogrzebie szczątków śmiertelnych
i nie złoży ofiar duchowi, pr,eta jest jakby wyrzutkiem: nie należy
ani — już — do ludzi ani — jeszcze — do bogów. Owi pręta zresztą
chodzą częściej kupą niż w pojedynkę, a jako przedmiot kultu zajmują
szczebel wcale niski, dzieląc stanowisko z duchami b h ü t a (ob. niżej),
nieraz i z duchami piśaca i t. d. Pręta może ożyć za łaską boga lub
też ktoś z żyjących może go ożywić, odstępując mu część własnego
życia. Dzięki ofierze sräddha dostępują wyzwolenia czyli posuwają
się do rangi „ojców“, czczonych nietylko przez ludzi, ale i przez bogów,
demonów, wężów i t. d. Ofiarę taką składa się — naturalnie w sposób
ściśle przepisany — co miesiąc przed wstąpieniem księżyca w nów po­
południu albo też w jakikolwiek dzień (z wyjątkiem 14-go) „jasnej po­
łowy“ miesiąca ( t. j. w czasie od nowiu do pełni) ; oprócz ofiar .mie­
sięcznych są i codzienne, a nadto nadzwyczajne, gdy grozi jakie nie­
bezpieczeństwo (n;p. przy przeprawianiu się przez rzekę na wozie, za­
przężonym w woły) ; w ostatnio wymienionych wypadkach ofiaruje się
garść (dosłownie) wody, kiedyindziej placki z ryżu, pierwociny 10) i t. p.
„Ojcowie“ „ojcom“ nierówni: jedni żyją na dworze najwyższego boga
Brahmana, inni na dworze boga Pradżapatiego, jedni są „ucieleśnieni“
(mńrtimantas), inni „bezcieleśni“ (aśaririnas) — i t. d.; cza­
sem identyfikuje się ich z porami roku. Główną ich troską jest otrzyj
mywanie jedzenia od potomków, dlatego też nie patrzą przychylnem
okiem na zbytnie oddawanie się ascezie, grożące rodowi wymarciem,
odradzają samobójstwo, ale interesują się i sprawami rodzinnemi wogóle, a nieraz spieszą z pomocą, wspierając swą radą; gdy przychodzi
na świat dziecko, czują się trochę nieswojo i niepewnie („troskają się
i śmieją“), próbując odgadnąć, czy im przyniesie coś dobrego czy złego.
Mogą się ukazać w czasie bitwy lub jako zjawa nocna, przybrać postać
ptaków lub gwiazd; gwiazdy spadające są to dusze świętych, których
zasługi religijne się wyczerpały (ob. w.). Mogą jednak także grasować
jako demony (t. zw. p i t r(j) g r a h a czyli „ojcowie-demony“), rzuca­
jące się na ludzi i przyprawiające ich o szaleństwo. Ze stron świata upo­
dobali sobie południe.
I w epopejach grupy demonów złych nie są od siebie odgraniczone
jakimś murem chińskim, raczej ścianką pruską, nie stanowiącą dla
ducha żadnej zapory. Nierzadkie więc są i mezaljanse, których ow\pcem
są mieszańcy. Ponadto żadna grupa demonów — czy jako całość czy
w pojedynczych swych przedstawicielach — nie jest wyłącznie dobra
ani wyłącznie zła, tylko przeważnie dobra lub przeważnie zła 11). I tak
np. rakszasy, nacgół źli, walczą przeciw bogom, nie grzeszą pięknością,
wyrządzają szkody; ale mogą także pomagać bogom, być pięknymi, ota­
czać opieką. W zasadzie różnią się od duchów akša, poddanych
bogu Kuberze i strzegących jego skarbów; ale poczęści posiadają te
same cechy co tamci, jako zrodzeni z tej samej matki: jedni i drudzy
mają czerwone oczy 12), a rakszasy, strzegące Kubery, niewiele się różnią
od jakszów-strażników. Nawiasem mówiąc, wyraz rakšas jedni wy­
10) Cf Moszyński II 248 (§ 184).
“) Cf. ibd. § 514.
12) Cf. ibd. 615.
Lud T. XXXIV.

2

18
wodzą od rakš „szkodzić“, inni od raks „strzec“; prawdopodobniej­
sze wydaje się to pierwsze1S). Dobrą ilustrację duchowej dwoistości
rakszasów stanowi rakšasi (t. j. rakszas żeński) Dżana, żywiąca się
mięsem i krwią, lecz jednocześnie zwalczająca z rożkazu Brahmana złe
demony dana w a; podobiznę jej człowiek pobożny winien malować
na ścianie swego domu, aby mu przyniosła szczęście czyli odpędzała
zło (dzięki temu Dżana staje się gr(y)hadewï t. j. bóstwem domowem 13
14),* ale ta sama Dżana nocą wylatuje na rozstaje, by upolować
sobie surowe mięso.
Z wieku pierwszeństwo należy się asurom, Są oni dla poetów epicznyćh istotami „nie-boskiemi“ (a - s u r a). W poczet ich wlicza się za­
równo głównych przeciwników bogów — !t. j. synów Diti. zwanych Dajtja (lub Dajteja) i synów Danu, zwanych Dänawa (lub Dänaweja) —
jak rozmaite inne grupy „dzieci ciemności“, m. i. nawet często (i to już
w czasach wedyjskich) także rakszasów. Są to demony najwyższego
rzędu — nie włóczą się po polach bitew, by się opychać krwią i tłusz­
czem, jak duchy p i ś a č a — „starsi bracia bogów (d e w a) “, czasem
równie szlachetni i waleczni jak oni; w błogosławieństwach wzywa się
ich nieraz narówni z bogami. Danawowie byli pierwotnie pobożni i mo­
ralni, lecz pycha uwiodła ich do grzechu, niby drugich aniołów, i wy­
pędzono ich z nieba z końcem wieku zwanego kr(y)ta, pierwszego
i najlepszego z czterech wieków świata; schronili się wtedy do jaskiń
nadmorskich, w góry, lasy, pod ziemię, lecz przedewszystkiem do oceanu,
co im jednak najzupełniej nie przeszkadza ukazywać się, gdy potrzeba,
w powietrzu i na niebie, jak za dawnych dobrych czasów. Często identy­
fikuje się asurów ze zjawiskami natury i nadaje im też po części imiona
od nich, zwłaszcza od zjawisk, związanych z chmurami. Niektórych na­
zwano imionami zwierząt („Koń“, „Byk“, Dzik“), innych nazwami ognia,
jeszcze inni imię swe zawdzięczają jakiejś ułomności czy wadzie w wy­
glądzie zewnętrznym (np. „Szkaradnooki“). Zupełnie podobnie jak bo­
gowie (i rakszasy) lubią i oni posługiwać się sztukami czarodziejskiemi
i podobnemi sztuczkami czyli t. zw. (ogólnie) m ä j ä, mogą przybierać
dowolną postać16) i znikać, mają grzmiący głos; ponadto jednak —
w przeciwieństwie do bogów, a narówni z rakszasami — czują inaogół
wstręt do dobroci i światła. Poza siedzibą podziemną, zwaną P ä13; Zdaniem Przyluskiego (Rocznik Orjent. VIII 25, uw. 1) takie rozszcze­
pianie jest zbyteczne: „II ne semble pas qu‘on doive opposer Tune à l'autre les
significations de rakš. Un bon chien de garde est un chien méchant. Protéger
et faire du mal sont deux aspects, nécessairement connexes, d'une même activité".
Podanie indyjskie, zapisane w Ramajanie, tłumaczy różnicę między rakszasami
a jakszami igraszką etymologiczną, przypominającą nasze anegdotki o powstaniu
imienia Adama i Ewy (w rodzaju takiej: „A dam tutaj niema?" •— „E w a,
tylko jeden!“). Gdy mianowicie Brahman po stworzeniu wód stworzył istoty ma­
jące ich strzec, jedne z nich krzyknęły: „R a k š ä m a hl“ („Strzeżmy"), a inne „J a k
š à m a hl) (niby: „Jedzmy!" czy „Żryjmy!“) — i stąd tamte zostały strażnikami,
(rakszas), a Je;., jakszami. Zazdroszczę Hopkinsowi, któremu się tu udaje niezły
kalemburek: .... some of these créatures cried rakšámah „let us guard“, while
others cried yakšamah „let us gobble“..., so guards and goblins they became".
(Epie Mythology, p. 41).
14) Cf. Moszyński II § 524; „Polacy" 207, „Rusini“ 128.
lr’) Cf. Moszyński II 609 (§ 495) & § 511; „Rusini“ 127 (§ 27).

19
tála, zamieszkują szereg miast, przedewszystkiem „Trójmieście“
(Tripura) t. j. trzy miasta: złote na niebie, srebrne w powietrzu
i żelazne na ziemi; dalej „miasto kamienne“, miasto Prägdzjotisza,
prawdopodobnie pierwotnie rzeczywiście istniejące na ziemi, i i.
By dać pojęcie o przeciętnym wyglądzie rakszasów, wystarczy opi­
sać jednego z nich, wybranego na chybi-trafii: ma szpiczaste uszy,
twarde czy raczej sztywne, sz.czeciniaste włosy, zapadły brzuch, czer­
wone oczy, gruby nos i usta sięgające od ucha do ucha, długi czerwo­
nawy język, twarz barwy miedzi i t. d.; nosi zbroję z bronzu i złote
kolczyki a jezdzi na wozie o 9 'kołach. Moc rakszasów — jak pisiaczów
i jatudhanów — rośnie o zmierzchu, wzrasta znacznie o lub po północy,
i jest największa między północą a brzaskiem16),* *w sukurs zaś przy­
bywa im” jeszcze złuda. Mogą być — zależnie od swej woli — wielcy
jak góry albo niewięksi od kciuka, a postać przybierają — przyns '
mniej pewne ich klasy — dowolną lj). Jeżdżą na wozach, koniach lub
słoniach, używają broni boskiej lub ludzkiej, lecz często poprostu rzu­
cają kamieniami1|) — niemal jak łobuzy — albo i całemi drzewami ).
Wielu z nich mieszka w pustkowiach górskich lub podobnie ponętnych
miejscach, poczytując sobie za miły obowiązek przeszkadzanie świętym
w rozmyślaniach lub ofiamikom w składaniu ofiary i niepokojenie
miejsc świętych; ogromnie chętnie też uprowadzają kobiety ). Jak
wspomniano, moc ich wzrasta w nocy; nocą też grasują zazwyczaj
(stąd i jedna ich nazwa: niś.&cara „chodzący po nocy“) i o tej
porze niepodobna ich pokonać. Można ich jednak odpędzić, rozpalając
ogień, gdyż od ognia i światła uciekają19) jak djabeł od wody święconej.
Lubią walczyć podstępnie, chętnie zabijają świętych i królów, ale ziakomią się i na byle kogo. Niektóre demony tego typu są, zdaje się, po­
chodzenia meteorologicznego20) — na to przynajmniej wskazywałby
może fakt, że jednego takiego demona zabić można było tylko „w cza­
sie, gdy gorąco letnie minęło, a nastała noc pory dżdżystej“, orazi po­
jawianie się rakszasów w postaci chmur z piorunami i t. p. Obok tego
jednak czytamy o zamianie łudzi w rakszasów, mogącej się zdarzyć
zawsze, i o rakszasach-chcrobaeh (w znaczeniu zwykłem, nie przenośnem), odpędzanych przez ogień wewnętrzny jako zwalczający de­
moniczną niestrawność, a nadto zamawianych „zaklęciami, zabijającemi rakszasy“ (dodać tu jeszcze można, że materja, wyciekająca z rany,
to „głowa rakszasa“, przylegająca do chorego miejsca). W rodzinach,
dostępnych złemu wskutek naruszenia przepisów o małżeństwie lub
wskutek bezbożności króla, wywołującej — wedle wyobrażeń indyj­
skich — groźne następstwa dla poddanych, rodzą się dzieci niedołężne
fizycznie i umysłowo oraz „złe rakszasy“ (t. zn. bezwątpienia dzieci
zaczarowane). Rakszasy żłopią krew z rzeki Saraswati, lecz tłumaczą się,
że winę tego ponoszą nie oni, że zawiniły: brak pouczenia religijnego,
złe uczynki i wykroczenia płciowe. Pewna kategorja tych stworów, t. zw
16) Cf. Moszyński II 304 (§ 238).
o) Cf.ibd. 631 (§ 514).
1B) Cf.ibd. § 523.
10) Cf.ibd. § 244.
20) Cf.ibd. 648 (§ 529).

2*

20
pramatha („dręczyciele“), niepokoi w postaci niewidzialnych stra­
chów ludzi, śpiących u stóp drzewa, jedzących potrawy zakazane, leżą­
cych w pozycji nieodpowiedniej, zanieczyszczających wodę lub nie
oczyszczających się po obcowaniu cielesnem; tacy ludzie bowiem po­
siadają otwory, któremi przenikają owe duchy, podczas gdy ludzie
dobrzy lub przynajmniej noszący przy sobie sporządzony z żółci kro­
wiej jasnożółty złotokost czyli gorocanä lub korzeń fiołkowy21)
albo też posiadający w daniu skórę lufo pazury hjeny lub żółwia albo
kota lub kozę czarną czy czerwonawobrunatmą (rudą?) albo też pod­
trzymujący ogień ofiarny są przed temi duchami bezpieczni. Plemię
rakszasów jest tern niebezpieczniejsze, że rakszasiki zwijają się ogromnie
szybko i rodzą na poczekaniu, bo natychmiast po zapłodnieniu, a po­
tomstwo przychodzi na świat odrazu w pełni sił. Rakszasy uchodzą za
wnuków samego boga Brahmana, jako synowie Pulastji, czwartego jego
syna. Pozatem genealogja ich wykazuje ścisły ich związek mitologiczny
z gandharwami i jakszami Zdarza im się też — jak np. słynnemu Räwanie, który uprowadził żonę Ramy, bohatera Ramajany —- być ogrom­
nie pobożnymi (przez pewien czas) tak, że sam Brahman obdarza ich
w nagrodę za to specjalnemi przywilejami (Räwana np. otrzymał uro­
czystą obietnicę, ż,e' nie wskórają przeciw niemu nic żadne duchy).
Ogółem biorąc, wedle Mahabharaty rakszasy to okrutne a głupawe żar­
łoki, choć częściowo i demony choroby, a także wcielenia wszelkich
okropności nocnych; jeśli zaś wierzyć Ramajanie, są to duchy nieco
jednak szlachetniejsze i przypominające asurów — w obu epopejach
rakszasy są naogół ściśle związane z pisiaczami.
P i s ä č a to demony pośledniejszego gatunku, połączone zazwy­
czaj z rakszasami, a czasem wprost identyfikowane z niemi — podobnie
jak i demony jätudhäna. Pisiacze tańczą i piją krew, jak rakszasy;
są wprost symbolem 22) okrucieństwa. Dobrą sławą cieszą się tylko te
spośród nich. które się wyzbyły krwiożerczych (dosłownie) na wyczek
i, przeszedłszy na djetę jarsiką, żywią się tylko owocami pewnego cu­
downego drzewa (m ahaśankha), rosnącego nad rzeką Saraswati;.
jestto zastęp, otaczający boga Skandę i strzegący „Białej Góry“, sie­
dziby bogów — podobnie jak jatudhany strzegą góry boga Kubery.
Jatudhany ponadto Ukazują się jednak i w czasie bitwy, gdy się je
wzywa zaklęciami w celąch morderczych. I tu nie brak śladów istnienia
jakiegoś ludu, nazywającego się Piśaća; nazwą jego zaczęto ozna­
czać demony zupełnie podobnie jak w epoce wedyjskiej postąpiono so­
bie z nazwą dasju i dasa (por. też może później wyraz n ä g a,
omówiony wyżej).
Kompanję wymienionych już duchów uzupełniają w obu epope21) Dla uniknięcia nieporozumień dodaję wyraz angielski, użyty przez Hop­
kinsa: „orris-root“. Nazw staroindyjskich na oznaczenie tej rośliny jest sporo (np.
ugragandhä, kängä, g a n i n J ). Hopkins nie podaje tu w nawiasie nazwy
sanskryckiej, a z jego odnośników do Mahabharaty narazie skorzystać nie mogę.
Naogół unikam tu cytowania nazw roślin, gdyż wobec nierzadkiej wieloznaczności
tych terminów w staroindyjskiem identyfikacja przedstawia nieraz dość znaczne
trudności.
22) W potocznem znaczeniu tego wyrazu, nie w tem które atakuje Moszyński
II 317.

21
jach t. z,w. bhûta (właściwie „istota“; znaczenie „duch złośliwy“
rozwinęło się tu jak przy wyrazie s a 11 w a, oznaczającym też pier­
wotnie tylko istotę, a później ducha, zwłaszcza złego). Latają one po po­
wietrzu, szczególnie nocą, często w towarzystwie rakszasów, jakszów
i t. p., całemi gromadami. Ukryte w górach wrogie człowiekowi duchy
to — obok rakszasów — właśnie te bhüta, ogromne i bardzo silne.
Broni przed niemi asceza i 'wielbienie Ognia; składa im się też ofiary
(bali) w domu — po 'złożeniu,ofiar bogom, a przed ofiarami dla gości
i „ojców“ — a człowiek roztropny przed udaniem się na spoczynek
oddaje cześć bogom, „ojcom“ i bhuitom. Spragnione krwi bbuty ciągną
za armją. Lecz są bhuity, które w czasie bitwy głośno wyrażają uzna­
nie bohaterom, odnoszą się do nich wogółe z czcią i strzegą ich, a po
śmierci opłakują — są to zatem duchy przyjazne 23).
Karmienie demonów jest uczynkiem rozsądnym, gdyż usposabia
je dobrze i powstrzymuje od wyrządzania szkody chlebodawcy. Daje
się im niewiele i dość podle (por. naszą świeczkę dla djabła), ale zato
regularnie w dni świąt (co ‘wygląda niemal jak wizrusząjąca ilustracja
sentencyjki: „Love me little and love me long“). Obdarzą się ich
resztkami jedzenia, jedzeniem, nad którem kichnięto lub na którem się
stanęło lub które przekroczono czy przeskoczono, dalej takiem, w którem
są włosy lub robaki czy owady; które widział albo i polizał pies, wre'szcie
którego przy ofierze nie poświęcono formułkami — jednem słowem
„Masz tobi, neboře, szczo mojia dusza ne zmoré“. W dawniejszych partjach Mahabharaty rakszasy nękają i zabijają pobożnych kapłanów bez
obawy przed formułkami i bez oglądania się na cnotę swych ofiar,
w późniejszych dodatkach, mocno trącących nieraz panegirykami ku
czci braminów i zakusami teo- czy klerokracyjnemi, rakszasy spadają
niemal do roli djabłów średniowiecznych, dąjących się odpędzić cnotą,
księgą i dzwonkiem.
III.
Buddyzm przejął, zdaje się, od samego początku dawniejsze wierze­
nia w duchy dobre i złe, wyobrażenia o świecie zaludnionym bogami,
istotami półboskiemi, gfenjuszami niższego rzędu — znoszącemi się stale
z ludźmi. Wprawdzie Budda, mający na oku jedynie ostateczne wyzwo­
lenie się z łańcucha' egzystencyj, orzekł, że owe istoty — boskie, półhoskie czy demoniczne — podlegają same śmierci *) i nieskończonemu
odradzaniu się w rozmaitych postaciach i dlatego nie mogą dopomóc
człowiekowi do wyzwolenia się, że zatem oddawanie im czci jest zby­
teczne, lecz lud pod wpływem świadomości, że owe istoty istnieją i że
jednak są w stanie człowiekowi pomagać czy szkodzić, nie omieszkiwał
czcić ich i nadal na wszelki wypadek. Zresztą i ci bogowie, którzy oca­
leli z dokonanego przez czas pogromu, zeszli — poza kilku zaledwie wy­
jątkami — na psy (sit venia veťboi: poza życiem rajskiem aktywność
ich objawia się już niemal tylko tern, że zstępują na ziemię, towarzyszą
Buddzie i zachęcają go do głoszenia nauki, sami słuchają jego' kazań* 1
2S) Ob. wyżej o duchach złych i dobrych (i Moszyński II § 514).
1) Cf. — mimo całej różnicy — ibd. § 530.

22
i asystują przy cudach, dokonywanych przez niëgo. Teksty buddyjskie
nieraz też sobie z nich pokpiwają — tem słuszniej, że — wedle nauki
Buddy — tylko człowiek może dostąpić wyzwolenia z koła odrodzeń
i takiemu właśnie „świętemu“ (arhat), który zniszczył w sobie wszelkie
pożądanie, sprowadzające nieszczęście' odradzania się, bogowie z naj­
wyższym naczele muszą się wpas kłaniać (przypuszczano nawet, że
Budda pozostawił bogów poto tylko, aby móc jak maj,jaskrawiej za­
znaczyć tę ogromną różnicę). Nadobitkę bogowie dawni otrzymali
jeszcze nowych rywali, i to bardzo licznych, a różnorodnych: ilość ich
rodzajów dochodzi prawie kopy (dosłownie). Są wśród tych parwenjuszów np. bóstwa światła, dalej bóstwa, stanowiące uosobienia róż­
nych właściwości umysłowych, potem duchy, ukryte w gromach i desz­
czu*) — i t. d. W ten sposób panteon buddyjski z dość skromnych
zaczątków w postaci przejętych z braminizmu bóstw rozrastał się nie­
zwykle płodnie już w zaraniu swych dziejów, a gdy wiara buddyjska
podbiła inne narody poza granicami Indyj, panteon ten wchłonął po­
kaźną liczbę obcych /bogów oraz — szczególnie — duchów i demonów
tak, że stał się jednym °z najobszerniejszych, a może i najobszerniejszym
na świecie; ten rozwój na obcym terenie nas tu już naszczęście nie ob­
chodzi. W indyjskich tekstach buddyjskich nie znajdujemy systema­
tycznie przeprowadzonej klasyfikacji tych rozmaitych duchów i demo­
nów. Często jednak wylicza się je, wymieniając naczele .niebiańskich
bodbisattwa czyli istoty, mające zstąpić na ziemię w postaci ta­
kiego lub innego Buddy23), oraz istoty w rodzaju wężów czy też może
smoków4) czyli t. zw. naga i mahoraga, a potem już znanych
nam jakszów, asurów, rakszasów, dajtjów, pisiaczów i prętów; wkońcu
złośliwe demony piekielne i podziemne.
Jeśli z bogów można sobie bezkarnie pokpiwać, z demonami żarto­
wać niebezpiecznie. Zabobon oplata też znaczną część życia nawet naj­
gorliwszego buddysty. Obok owych niedobitków dawnych bóstw, które
zdołały jeszcze .zachować resztki powagi, t. j. przedewszystkieim Brahmana i Indry, oraz czterech „stróżów stron świata“ (d i k p ä 1 a) : rzą­
dzącego północą króla jakszów Kubery, panującego nad południem
władcy brzuchatych gnomów (kumbhända) Wirudhaki, dalej prze­
wodzącego muzykom niebiańskim, gandharwom, Dhrytarasztry na
wschodzie, i króla na,gów Wirüpakszy na zachodzie — widzimy całe
mnóstwo duchów i demonów: boginie drzew, węże źródeł, jezior'
i dżungli, rakszasów, prętów, duchy podziemne’ i t. d. Buddyzm pier­
wotny stanowił izakon, nie liczący się z potrzebami życia praktycznego,
świeckiego; nie znał ceremonij przy narodzinach, weselu, śmierci, nie
pouczał, jak sobie radzić w rozmaitych trudniejszych okolicznościach
2) Cf poniekąd ibd. 656 seqq.
3) Trzeba bowiem wiedzieć, że liczba Buddów jest nieskończenie wielka, jak
i ilość wieków świata (t. zw. k a 1 p a czyli okresów, z których każdy zamyka się
końcem świata, powstającego ■— jak feniks z popiołów — nanowo z początkiem
okresu następnego). Znany i laikom Budda jest czwartym (i przedostatnim) z tej
serji, jaka przypada na nasz k a 1 p a, szczególnie błogosławiony, gdyż pięciu
Buddów to maksimum dla jednego k a 1 p a (są takie, które się nie mogą pochlubić
ani jednym).
4) Cf. ibd. 583 seq. (żmije-węże i żmije-smoki).

23
egzystencji ziemskiej. To też nie dziw, że, kto pragnął deszczu lub oba­
wiał się powodzi czy lękał ukąszenia węża i t. d., zwracał się nadal
0 pomoc i ratunek do demonów.
Wspomniani już gandharwowie nietyłko przygrywali w niebie, ale
opiekowali się także kobietą brzemienną i rodzącą, a mogli nieść pomoc
ludziom i w innych wielu wypadkach w rozliczny sposób. Ogromną rolę
w wierzeniach — nadto w folklorze i V poezji, aż do czasów najnow­
szych ■— odgrywają t. zw. naga ,o postaci przezroół ludzkiej, a przezpół wężowej, spokrewnione ze zwykłemi wężami duchy wód podziem­
nych i. atmosferycznych6), nieznane literaturze wedyjskiej (coś niecoś
słyszeliśmy o nich jednak przy omawianiu obu epopei). Często mają
postać węża kobry, wielokrotnie wszakże przybierają i kształt ludzki,
lecz z wielkim czepkiem kobry, wyrastającym za i nad głową, a czasem
1 z ogonem węża, lub też z kształtami węża od pasa wdół. Nietyłko żyją
w dostatkach i opływają w rozkosze, ale dzięki klejnotowi, tkwiącemu
w czaszce, posiadają magiczne siły: panują nad deszczem, decydując
o urodzajności i dobrobycie okolic. Są pobożni i boleją nad swym upad­
kiem, gdyż mimo swych nadnaturalnych mocy stoją niżej od ludzi.
Znatury są łagodni i uprzejmi, lecz nie daj Boże ich rozgniewać, bo wtedy
stają się straszni, a niebezpiecznymi czyni ich choćby subtelna trucizna,
wydzielająca się z ich ciała. Możliwe, że na wyobrażenia o nich złożyły
się wierzenia z dziedziny kultu i drzew i wężów i rzek, a nadto jakieś
rysy szczepów tejże nazwy (Naga).
Dziedzicznymi wrogami nągów — Jako wężów — są garudy, in­
dyjskie gryfy, żywiące siię nimi, o postaci przeilpół ludzkiej a przezpół
ptasiej. W Indjach zresztą garudy przybierały coraz więcej postać ludz­
ką, aż wkońcu z drapieżnego ptaka nie zostało im się nic oprócz skrzy­
deł i dzioba, przechodzącego w haczykowaty nos (co oczywiście odbiera
im wszelkie szanse zostania bóstwem w państwje .Hitlera). Przypusz­
czano, że pierwotnie był to jakiś ,szczep, mający za| godło orła lub ja­
strzębia.
Szczególnie ulubiony sztafaż w opowieściach buddyjskich stanowią
bóstwa drzew, z,e .wszystkich dii minorum gentium może najściślej zwią­
zane z życiem ludzkiem. Niekiedy są to istoty, zamieszkujące drzewo
tylko przypadkowo i czasowo; zwykle jednak bóstwo takie zrośnięte
jest nierozerwalnie z drzewem czy Ijaną lub krzakiem, które zamieszkuje,
a nawet pojmuje się je wprost jako duszę owej rośliny 6) — tak, że
zniszczenie rośliny oznacza śmierć bóstwa. Sczasem drzewo przestaje
być ciałem bóstwa, a staje się tylko jego domem, który mogą zamieszki­
wać naturalnie i dzieci bóstwa. Ludziom ukazuje się takie bóstwo za­
zwyczaj wśród gałęzi, ale może też wyjść całkiem z drzewa i przybrać
dowolną postać, np. starego bramina (bóstwa drz,ew nazywały się też
naga i jak opisani wyżej inni naga mogły przybierać postać ludzką).
Jeśli człowiek nie rozgniewa czy rozdrażni bóstwa, jest ono dlań zazwy­
czaj usposobione przychylnie. Zanosi się też do niego modły o spełnienie
takiego czy innego pragnienia i składa śluby; dla oddania czci6) zaś
obchodzi się drzewo, zwracając się ku niemu prawą stroną, oczyszcza5
5) Cf. ibd.
°) Cf. ibd. § 423—427.

24
dalej ziemię wokoło z chwastów, sypie dokoła piasek, ofiarowuje won­
ności, wieńce, światło i inne dary. W lesie jednak .mieszkają także groźni
olbrzymi, dzicy czy leśni ludzie7), uosobienie okropności i {niebezpie­
czeństw lasu lub też przeniesione na ten teilen innego rodzaju szkodliwe
demony 8). Czatują one na przechodzącego, by go pożreć; kobiety chętnie
porywają i zanoszą do swych jaskiń. A mogą całkiem śmiało przejąć
strachem te (brzydale ogromnego wzrostu z czarnemi rękami i nogami 9j
Pozostają jeszcze do omówienia duchy pręta (pet a w pali t. j.
języku kanonicznych tekstów buddyjskich). Wyobrażenia buddyjskie
o tych duchach znamy szczególnie dobrze dzięki pewnemu tekstowi,
poświęconemu im specjalnie .(ob. bîbljografję). Chociaż tekst ten należy
do najpóźniejszej bezwątpienia. warstwy chronologicznej palijskiego ka­
nonu buddyjskiego (dokładnie wiek owego tekstu określić niepodobna;
przypuszczalnie pochodzi z okresu 'późniejszego conájmniej o jakie 2—3
wieki od daty śmierci Buddy), wolno mieć nadzieję, ‘że niejedno z wy­
obrażeń przezeń zaświadczonych kontynuuje poprostu wyobrażenia) daw­
niejsze, mimo że w Wiedzie ślady tych wierzeń są wcale nikłe. Dlatego
0 tych pręta rozpiszę się 'trochę szerzej, niżby wymagała właściwa
proporcja. Na obronę przytoczę nietylko isentencyjikę: „Ich bin kein aus­
geklügelt Buch, Ich bin ein Mensch mît seinem Widerspruch“, aie także
ciekawość i ważność tematu (jeśliby kto próbował temu .zaprzeczać, to
1 tak się odctnę słówkiem Woltera': „Le .superflu, chose très nécessaire“).
Już z wedyjskich ińfcrmiacyj wiadomo nam, że duchy zmarłych na­
leży karmić i poić10), gdyż inaczej cierpią 'głód i pragnienie.
Buddyści wyjaśniają, dlaczego: przecie duchy przodków nie zajmują
się ani uprawą roli ani handlem, więc nie mogą zbierać ani kupować.
Ofiara., jaką się składa dziadom, ma ratować zrazu tylko jednego zmar­
łego przodka, później jednak obejmuje wszystkie duchy zmarłych, gdyż
one także muszą z czegoś żyć; stąd też w buddyzmie różnica między
pręta11) a pitaras zupełnie się zaciera i wyrazem pierwszym ozna­
czają zarówno ducha zmarłego niedawno człowieka jak dziady wogóle,
a także pojęcia „świat prętów“ i „świat ojców“ są jednoznaczne, bóg
Jama ziaś, władca „ojców“, jest zarazem władcą prętów. Zmienia się
zresztą i sama ofiara dla dziadów, i to dwojako. Po pierwsze dawną
ofiarę bezpośrednią w formie klusek czy placków i t. p: zastępuje ofiara
pośrednia, t. zw. d a k ,s z i n 5, składana Buddzie i jego zakonowi jako
pośrednikom z tem zastrzeżeniem, że ma wyjść na korzyść duchowi czy
duchom; dzięki temu ów duch, zbliżony w stanie męki do upiora, zo­
staje uwolniony od katuszy głodu i pragnienia. Po drugie zaś na ofiarę
dla dziadów zaczyna się patrzeć pod kątem widzenia teorji odpłaty, pod7) Cf. ibd. § 560; „Polacy“ 207, „Rusini“ 129
8) Cf. może Moszyński II § ó62.
9) Cf. ibd. 611 (§ 4961.
1(j Cf. jbd. § 489.
13j Aby nie mylić niepotrzebnie Czytelnika, używam o ile możności i nadal
form sanskryckich. Da się to zresztą usprawiedliwić i faktem, że przecie spora
część literatury buddyjskiej jest spisana w sanskrycie (mniejsza o to, że nieraz
pożal się Boże jakim) ; jeśliby zaś ktoś się mimo tego chciał gorszyć, moim po­
stępkiem, wskażę mu dwu swych współwinowajców tego kalibru, co Oldenberg
i de la Vallée-Poussin.

25
stawowej w wierzeniach buddyzmu, a stan duszy-ducha uważać za bez­
pośrednie następstwo życia owego człowieka na ziemi, zależnie od mo­
ralnej wartości tego życia; męki głodu i pragnienia zatem to kara za
niedawanie jedzenia i picia, za skąpstwo i samolubstwo, dalej za
zazdrość, zawiść i nienawiść, za oszustwa, kłamstwa i krzywoprzysię­
stwo, podczas gdy każdy, który szedł za podszeptem miłości bliźniego,
osiąga- stan szczęśliwości, polegający na opływaniu we wszystko, a już
w każdym razie ma jedzenia i picia wbród. Źli ludzie więc zostają prę­
tami; dobrzy — spowodu drobniejszych przewinień i grzechów — wy­
stępują też w postaci prętów, ale nie cierpią głodu ni pragnienia, gdyż
są to duchy szczęśliwe, t. zw. (w pali) petä mahiddhikä (dobrzy
zresztą mogą zostać — właśnie spowodu owych rozmaitych grzeszków —
także rakszasami, pisiaczami, bhutami, jakszami, gandharwami).
Wygląd i stan tych prętów zdolny jest wzbudzić litość nawet w lu­
dziach bez serca lub lęk nawet w nieustraszonych. Nadzy lub okryci conajwyżej łachmanami, czarni, trapieni przez czarne muchy, wydzielają
woń zgnilizny; wychudli, bez krwi i mięsa, z wystającemi żebrami, bez
skóry lub posiadający jedynie skórę i kości, kompletnie osłabieni î wy­
czerpani ledwo się poruszają, kulejąc i potykając się na kamienistej
ziemi, pokrytej kolczastą trawą. Nieszczęsne te głodomory są krewnia­
kami Tantala: jeśli pragną się napić wody ze studni, stawu czy rzeki,
studnia, staw, rzeka wysychają; jeśli chcą zerwać owoc z drzewa, owoce
znikają (podobnie, gdy — dręczeni bezustanku żarem nie do zniesienia —
szukają ochłody w cieniu, cień się rozgrzewa). Pozbawieni jedzenia i na­
poju przez „500 lat“ 12), nie wzdragają się zaspokajać szarpiącego ich
głodu nawet najwstrętniejszemi rzeczami: nietylko śluz czy krew czy
ropa (którą wrazie potrzeby prokurują sobie z własnych wrzodów), ale
nawet mocz i ekskrementy służą im za pożywienie. Tym wiecznym gło­
dem tłumaczy się też zarówno ich olbrzymi, niesamowity, „podobny do
góry“ — t. j. wzdęty czy nabrzmiały — brzuch, jak usta drobne niczem
ucho igielne i wąziutki przełyk (organy zanikające spowodu nieużywania. ich). Oczy mają czerwonawe lub płomienne13), zęby czarne,14), paz­
nokcie długie a ostre. Są zmienni, wiecznie, wylęknieni i nękani wyrzu­
tami sumienia; opłakują ze skruchą popełnione grzechy, choć działać
tu może także obawa przed karami piekielnemi, a straszne ich zawo­
dzenia i /lamenty łsłychać szczególnie w nocy.
Miejsca ich pobytu są różne — zależnie od rodzaju, do jakiego na­
leżą. Pręty zwy kłe, przezpół ludzkie, wolą przebywać wpobliżu mieszkań
ludzkich, gdyż zachowały jeszcze pamięć o swem życiu ziemskiem
i ciągnie je do ich dawnych domów; wiedzione nadzieją otrzymania cze­
goś do jedzenia, udają się do okolic, które 'zamieszkiwały za życia,
a zatrzymują się na blankach murów i na rozstajach (gdyż tam można
łatwiej spotkać ludzi), tuż pod miastem, nieraz na brzegu rowu, ota
czającego miasto, lub w miejscach kąpieli, lecz często — skazane na je­
12) T. j. przez okres czasu niezmiernie długi; Liczbą 500 -— podobnie jak
liczbami 5.000 lub 5.500 — oznaczają teksty buddyjskie chętnie dużą lub bardzo
dużą ilość.
13) Cf. Moszyński II 015 (§ 499).
14) Cf. ibd. § 501.

26
dzenie brudne i wstrętne — wyszukują miejsc nieczystych, czasem
także i odległych, aby ukryć swą nagość. Że jednak związane są i ze
zmarłymi, nawiedzają również miejsca składania zwłok oraz miejsca
stracenia i takie, gdzie dokonano mordu czy zabójstwa. Natomiast pręty
półboskie czyli j a k š a przekładają okolice samotne i odległe nad
inne; można je więc spotkać np. na bagnach, na pustyni lub na łańcuchu
górskim Windhja, przecinającym Iiidje mniejwięcej w połowie od
wschodu ku zachodowi. I jeden i drugi rodzaj prętów ukazuje się tylko
nocą lub o brzasku w „ciemnej“ połowie miesiąca, i to zazwyczaj jako
zjawisko powietrzne, „wisząc w powietrzu“ lub „stojąc na głowie“;
bliskość prętów zdradza nieraz niesamowita woń lub grozą przejmujące
tony czy dźwięki.
Mają pamięć, jak człowiek —• mogą więc sobie przypomnieć i po­
przednią egzystencję, a zwłaszcza popełnione w niej grzechy. Jak czło­
wiek, mogą mówić, płakać i iskarżyć się. Wreszcie, co już wiemy, od­
czuwają też — i to niebyłe jak — głód i pragnienie. Nawet wspólnota
rodzinna istnieje u prętów, jak Ina ziemi. Nieszczęsne te istoty, których
życie stanowi jedno pasmo udręki, skazane są wzupełności na pomoc
ludzką — aż do chwili wyzwolenia. Czasu trwania takiego „życia“ nie
określają teksty jasno; operują chętnie liczbami dużemi. nieraz miljonowemi, choć czasem zadowalają się i cyframi wartości 500 czy 700,
a nawet tak niską stosunkowo jak 55. Gdy nadejdzie kres owej egzy­
stencji dzięki wyczerpaniu się karmami (t. j. sumy uczynków, popełnio­
nych w poprzedniiem życiu), pręty znów umierają t. j. zmieniają stan do­
tychczasowy na inny: dostają się do piekła lub na ziemię lub w poczet
bogów — zależnie od swego karmana. Świat prętów znajduje się wpobliżu świata, piekielnego i styka się z nim nawet na manowcach, bag­
nach i t. p. miejscach, gdzie ukryte jest wejście do piekieł; jedna z głów­
nych różnic pomiędzy oboma polega na tem, że świat prętów jest wi­
dzialny, a piekła, których liczba wynosić ma 7, 8, 12, 28 lub nawet 136
(t. j. 17X8), są niewidzialne. W kole odrodzeń czyli t. zw. sans ara
świat prętów — zamieszkany wzasadzie tylko przez te duchy, choć cza­
sem zabłąka się tam i jakiś człowiek jako odwiedzający czy wybawi­
ciel -— stanowi jakby miejsce pośrednie pomiędzy ziemią a piekłem i dla­
tego można poniekąd przyrównać go — jak to czynią niektórzy uczeni —
do naszego czyśćca lecz tylko z poważnem: zastrzeżeniami, gdyż z jed­
nej strony, jak już wiemy, Stamtąd można się dostać do piekła, a z dru­
giej można powędrować najpierw do piekła, a potem dopięro zostać
pretą, by następnie odrodzić się' w jakiejś niskiej kaście. Czyli że po­
równanie z czyśćcem mocno kuleje.
Przyjrzyjmy się bliżej przyczynom, jakie powodują odrodzenie się
człowieka w postaci pręty, oraz wywołanym przez nie skutkom. Do
wymienionych już wyżej przyczyn dodać można: gonienie za fartuszkami
oraz trzy szczególnie ważne: niewiarę, herezję i niedowiarstwo. Zależnie
od przewinienia zmienia się i kara. Tak więc za kradzież ubrania — na­
wet w żarcie (trudno, trzeba być w stylu Epaminondasa, który ne ioco
quidem mentiebatur) — pręta musi chodzić goły; za oszczerstwa i obmawianie — spożywać ekskrementy i inne świństwa; za kłamanie —
podobnież. Albo kara spotyka tę część ciała, która grzeszyła: niewypa-

27
rzona gęba zmienia się w ryj świński, a usta, które oczerniały, stają się
śmierdzące i żrą je robaki. Krzywoprzysięstwo, popełnione w takiej
formie: „Jeżeli to uczyniłem, niech mię spotka w przyszłem życiu taka
a taka kara!“, spełnia się jako klątwa. Niebezpieczne są i przekleństwa.
Kto zaklnie: „Niech mię pies pożre!“ (t. j. mniej więcej na nasze: „Niech
mię djaheł porwie!“), doczeka się tego w przyszłem życiu — podobnie
jak klątwa, rzucona na drugich, spełni się na przeklinającym. Kara spo­
tyka nietylko samych sprawców czy grzeszników głównych, ale i ich
wspólników.
Lecz w myśl tejże sprawiedliwości, polegającej na prawie odpłaty,
za dobre uczynki czeka pretę nagroda. Za życzliwe mówienie o drugich
(w poprzedniej egzystencji) dawny kupiec roztacza wspaniały zapach
(niczem właściciel perfumerji), inny za podarowanie gałęzi z kwieciem
ma głowę uwieńczoną, a jakaś kobieta za podarowanie.kłębka mci otrzy­
mała wspaniałe stroje (tak się dzieje niestety tylko w świecie prętów).
Zazwyczaj za dobre uczynki nagrodą jest cudowny pałac z niebiańskiemi
uciechami, nie wykluczającemu jednak i kar za czyny złe (tej samej
istoty).
Pręty zwykle to istoty cierpiące, skazane zupełnie na pomoc ludzką
i bezsilne t. zn. nie mogące człowiekowi ani szkodzie ani dopomagać.
Dwojaką tą zdolnością odznaczają się dopiero pręty wyższego rzędu,
jaksze, posiadające cudowne moce i stąd przypominające dobre i złe
duchy naszych europejskich baśni. Jaksze mieszkają w magicznych pa­
łacach — położonych często wpobliżu wody, morza czy jeziora — które
na życzenie swych panów przelatują wraz z ogrodami i stawami na to
czy inne miejsce. Wygląd jakszów — w zupełnem przeciwieństwie do
wyglądu prętów — jest wspaniały; od jaśniejącej piękności ich złotego
ciała promienieje cały przestwór powietrzny. Wyglądowi temu odpo­
wiada i cudowna moc, jaką posiadają. Żyją w dostatkach (i jako duchy
bogate podlegają Kuberze — podobnie jak pręty Jamie), lecz jako istoty
dobroczynne dzielą się niemi hojnie z ludźmi lub dopomagają im do
zdobycia mienia albo też obdarowują ich cudownemi owocami, dającemi
np. młodość i piękność. Dbają jednak także o ich moralne korzyści:
znając z własnego doświadczenia kary za grzechy, starają się uchronić
ludzi przed niemi i dla zawrócenia ich ze złej drogi odmalowują im
kary piekielne.
Mieszkańcom piekieł, odgrodzonych od reszty świata Żelaznem!
•bramami, pomóc nie można. Można natomiast ulgę przynieść prętom
właściwym — złożeniem daru (jak już wspomniano), zastępującem
dawną ofiarę dla dziadów, a wychodzącem na pożytek zrazu tylko
krewnym ofiarodawcy, ale potem wogóle prętom. Taką ofiarę czy dar,
złożony prętom nie bezpośrednio, lecz zakonowi t. j. mnichom — i to
tylko godnym, gdyż inaczej dar pójdzie na marne — stanowi przedewszystkiem jedzenie i picie; szczególnie skuteczny naturalnie jest
„wielki dar“, polegający na karmieniu całego zakonu (pięciuset chłopa)
i to nieraz przez dłuższy czas. Podkreśla się jednak, że drobny dar,
ofiarowany osobie godnej, jest więcej wart, ni,ż duży, dany niegodnemu.
Skuteczność ofiary zaznacza się bezzwłocznie, a rzecz uzyskana przenosi
ją wartością wielokrotnie: za posiłek, złożony z papki ryżowej, zapłatą

28
jest pożywienie na lat tysiąc, za łachmany — najwspanialsze szaty, za
chaty z liści — pałace, za kubek wody — stawy lotusowe i t. d., jakeśmy
już zresztą widzieli. Przypomina to naszą -stokrotną odpłatę.
Teraz już ze spokojném sumieniem powrócimy do złych duchów,
mających moc szkodzenia. Wiele z nich można było dobrze usposobić.
A kto prośby nie posłuchał, temu mówiono: „A kysz!“ egzorcyzmem czyli
t. zw. pariträ (w pali parit ť&lub p i r i t; wszystko: „obrona, ochro­
na“) . Taka p a r i t r a zresztą może być całkiem niewinna i łagodna, gdy
się zasadza np. n.a skuteczności objęcia szkodzących istot uczuciem
„życzliwości1'; co zalecał sam Budda; formułek tego rodzaju, ułożonych
bodaj z wypowiedzianych przez samego Buddę zdań, używać miał, jak
zapewniają stare teksty buddyjskie, ulubiony uczeń jego, Maudgaljajana
dla odpędzania złych duchów i do tego rodzaju obrony przed demonami
i t. p. uciekano się prawdopodobnie już w najdawniejszej fazie bud­
dyzmu; jeszcze dziś wśród wyznawców t. zw. buddyzmu „południo­
wego“ — na Cejlonie i w Indjach zagangesowych: w Sjamie, Birmie,
Annamie, Kambodży — jest to ulubiona i najpopularniejsza forma zwal­
czania chorób i nieszczęść, znana wcale szeroko i w buddyźmie „pół­
nocnym“ t. j. w Nepalu, Bhutanie, Tybecie, Mongolji, w Chinach, Japonji,
na Korei. Jedna z takich formułek, której autorstwo przypisują Buddzie,
brzmi: „Jestem przyjacielem wężów takich, takich, takich i takich (tu
nazwy) ! Jestem przyjacielem istot bez nóg, dwunogich, czworonogich,
wielonogich! Niech żadna istota bez nóg, dwunoga, czworonoga czy
wielonoga mi nie szkodzi!“ Podobnym środkiem ochronnym jest zaklę­
cie, wzywające duchy ziemi i atmosfery do opiekowania się tymi, co im
składają ofiary, i powołujące się na to, że nic nie dorównuje Buddzie, —
albo zaklęcie, wzywające owe duchy do oddawania czci Buddzie, nauce
jego i zakonowi, oraz inne, w których znać nieraz ślady przystosowywa­
nia formuł i zaklęć przedbuddyjskich do wierzeń buddyzmu. Sczasem
jednak — mian. w późniejszej postaci buddyzmu, t. zw. m a h äj ä n a — obok hymnów, modlitw strzelistych i litanij ku czci Buddy
i bodhisatlwów czy ich partnerek (zwanych Tara), a zwłaszcza inwo­
kacji do Awalokity, o którym wystarczy pomyśleć, by wszelkie niebez­
pieczeństwa pierzchnęły, pojawiają się zgłoski bez sensu (h u m, p h a t
■i t. d.) lub wyrazy (jak swä hä), które zatraciły swe znaczenie; takim
abrakadahrom, stanowiącym często obramienie inwokacyj, przypisują
cudowną moc — podobnie jak niezliczonym niemal imionom „wielkiej
■bogini“, mahädewi, małżonki Siwy.
Demony i duchy buddyzmu indyjskiego, naogół wzorowane na bra­
mińskich i kształtowane na ich obraz i podobieństwo, różnią s.ę jednak
od nich funkcjami, a także wyglądem — na obrazach i rzeźbach — oraz
godłami czy atrybutami. Niektóre z nich — jak demonica Häriti, o któ­
rej niżej--- choć nieznane tekstom 'bramińskim, mogą być całkiem dobrze
nie tworami buddyjskiemi, lecz -prze jętemi tylko przez buddyzm bóstwami
lokalnemi. W miarę rozprzestrzeniania się buddyzmu i obejmowania
■coraz szerszych warstw ludiu oiwe demiony i duchy zyskiwały coraz licz­
niejszą klientelę, rosnąc w znaczenie i sławę. Sczasem popyt tak się
ożywił, że trzeba było zwiększyć i podaż, stwarzając nowe przedmioty
kultu. Jest to cecha znamienna wspomnianej już późniejszej postaci

29
buddyzmu, t. zw. m a h ä j ä n a, sięgającej początkami w. I po Chr. ;
podkreślała ona silnie zewnętrzną stronę kultu. Kilka wieków później
zaczęły się wkradać corazto natarczywiej i uporczywiej do i tak już
zniekształconej nauki Buddy wierzenia i praktyki magiczne, ujęte sczasem w osobne teksty, zw. t a n t r a (stąd nazwa tego kierunku —
tantryzm), pouczające szczegółowo o sposobach zdobycia sił nadnatu­
ralnych przy pomocy mistycznych formułek, kół magicznych, amule­
tów i przeróżnych — poczęści wysoce sprośnych — obrzędów. Punkt
wyjścia tego tantryzmu stanowiły, zdaje się, szkoły ściśle ezoteryczne,
grupujące ascetów, żądnych zdobycia zdolności nadprzyrodzonych
(s i d d h i) ; obcowali oni z wężami-smokami i innemi istotami demonicznemi, stosowali wszelkie środki magiczne, chełpili się, że w stanie
ekstazy oglądają nietylko duchy niższego rzędu, ale i samych bodhisattwów i Buddów. Krążyła wśród nich bezwątpienia i literatura, zre­
dagowana w języku tajnym, a obejmująca pouczenia o inicjacji
i teurgji; niewtajemniczeni — t. zn. cała reszta społeczności — wiedzieli
z niej tyle tylko, iłe owi asceci czyli jcginowie uważali za stosowne im
podać do wiadomości, czyli garść formułek i zaklęć. Począwszy od
w. VI prawdopodobnie zaczęto układać — albo może nawet rozpo­
wszechniać już ułożone — owe teksty tantra,, zapewniając, że ob­
jawił je demonom sam Śakjamuni (czyli Gautama Budda), lub przy­
pisując ich autorstwo różnym słynnym głosicielom buddyzmu (jak Nägardżuna, Saraha, Arjadewa). Rzeczywistymi autorami tych tekstów
byli najprawdopodobniej zawodowi wywoływacze demonów, obeznani
nieco z filozofją buddyjską czarnoksiężnicy, których liczba wynosiła
wedle tradycji 84, a których biografja pozostawia bardzo wiele do
życzenia.
Conajmniej od w. X — ale prawdopodobnie znacznie wcześniej —
mamy do czynienia z nowym „kościołem“, buddyjskim już tylko ra­
czej z imienia, w którym rozpanoszyły się praktyki najzupełniej nie­
zgodne z duchem pierwotnej nauki Buddy, a ton nadają bóstwa wielorękie, wielogłowe, trójokie, z atrybutami wojennemi, przystrojone
w ozdoby makabryczne, idące ślepo za podszeptami miłości lub gniewu.
Na pierwszym planie widzimy bóstwa, a raczej djablice żeńskie.
Wymieniona już Hüritï — najstarsza w tern gronie, bo zaświad­
czona rzeźbami w Gandharze (na płn. zachodzie) dla początków na­
szej ery — to bogini ospy, wcielona przez mnichów do panteonu praw­
dopodobnie pod naciskiem wiernych; jest ona i boginią płodności —
jako matka pięciu setek demonów, które żywiła porywanemi ludziom
dziećmi. Partnerem jej, z którym razem tworzą parę opiekuńczą, jest
bóg bogactw, Pańczika. trzymający w ręce róg obfitości, a mający za
atrybuty pikę — jako wódz armji jakszów — i kiesę (mógłby zatem
całkiem dobrze służyć za ilustrację do powiedzonka: ,,Di bene verlanL,
tene crumenam!“, a przynajmniej do drugiej jego części). Bardzo po­
pularnym bogiem bogactwa był i Dżambhala, osobnik otyły, barwy
złotej, w rękach dzierżący cytrynę i ichneumona; w swej postaci groź­
niejszej tratuje istotę, która wymiotuje klejnoty.
Te bósfwa jednak to niewiniątka w porównaniu z różnemi posta­
ciami bogini Tary, pierwotnie miłosiernej i pomocnej -— zgodnie z na­

30
zwą, gdyż tärä znaczy „wybawicielka“ — patronki podróży i że­
glugi, wyprowadzającej istoty na drogą wyzwolenia. Pod wpływem
doktryn tantrycznych powstają rozmaite jej postaci budzące grozą
(trzeba zresztą znów pamiętać, że między bóstwem dobrem a złem czy
bóstwem a demonem linja graniczna często się nie da przeprowadzić:
to samo bóstwo jest raz dobre, innym razem wzbudza lęk i sroży się).
Są to: EkadżatS („O jednym warkoczu“), wymachująca mieczem,
strzałą, lukiem i czaszką; Dżanguli („Zaklinączka wężów“), lecząca
ukąszenia wężów i stąd przedstawiana jako grająca na lutni (indyjskiej,
t. zw. wina) i trzymająca węża z gestem Uspokajającym ; Parnas i a b a r i („Dzikuska z liśćmi“ t. j. z przepaską z liści w odpowiedniem
miejscu), tratująca choroby. Budzące grozę postaci Tary wywoływano
spomocą rytów magicznych: zaklinacz czy czarodziej (sad haka),
przygotowawszy się odpowiedniem oczyszczeniem, starał się w samotném
miejscu w medytacji zatracić swą osobowość i skupiwszy myśli na bo­
gini, wymówieniem zgłoski magicznej skłaniał ją do ukazania się.
Tara zresztą jest sama upostaciowaniem energji „Pana świata“, „Króla
tańca“ t. j Awalokity, który przejął te epitety Siwy.
Nadto było piąć bogiń, przewodzących pięciu zmysłom i pięciu
żywiołom, stworzonych dla zdobycia mocy nadprzyrodzonych. Dalej
bóg He i, bóg Hum i bóg siedmiu zgłosek, tak nazwani od uosobionych
przez nich dźwięków magicznych i wywabiani z nich mocą ewokacji.
Wreszcie — last, but not least — i sam Siwa wraz ze swą małżonką,
oboje pod różnorakiemi postaciami.
Poza wymienionemi istniały jeszcze całe grupy „dziewic“ (k u
mari), „matek“ 15) 16
i „strasznych sióstr“, dalej 4, 6, 8 i 25 le) czarownic
(j o g i n i), wreszcie cały rój demonicznych nagich tancerek 17) z rozpuszczonemi włosami (t. zw. d ä k i n i) — wszystko plebs boski czy
raczej demoniczny, potężne czarownice o złem usposobieniu, dające się
jednak czasem powodować i dobremu kaprysowi.
Podobnie jak w czasach nowszych aż po dziś dzień jakiekolwiek
bóstwo dżungli może doczekać się uznania przez braminów i awansu
na jedną z postaci Siwy czy Wisznu — dowodem promocja wieprza,
świętego zwierzęcia bandyckiego szczepu Minów, na inkarnację Wisznu
w postaci dzika — tak wszystkie owe bóstwa demoniczne mogą się
dostać i rzeczywiście się dostają w poczet bóstw najwyższego rzędu:
wystarczy dodać im na początku magiczne słówko w a d ż r a, uświę­
cone występowaniem w kilku nazwach Buddy czy raczej bodhisattwy
(np. Wadźrasattwa „istota z gromem“, Wadżradhara
„dzierżący grom“, Wadźrapani „mający grom w ręku“)18). Tego
zaszczytu dostąpić mogą także bóstwa zoomorficzne: obok W a d z r aj o g i n ï zatem istnieje i Wadžrawarahí („maciora z gromem“),
1B) Por. takaż nazwę polską pewnej boginki: „Polacy“ 208.
16) Cf. Moszyński II § 513.
17j Cf Moszyński II § 512 & 528.
lsj Źe grom (ta pierwotnie atrybut boga Indry) może odgrywać wielką rolę
w wierzeniach, nietrudno zrozumieć. Por. też np. choćby proroka Eljasza, który
„bezwątpiema jest dziś jeszcze u całego włościaństwa Rosji prawdziwym, rzeczy­
wistym bogiem gromu i błyskawicy oraz dżdżu“ (ibd. 258).

31
obie — narówni z innemi bóstwami „gromowemi“ — stanowiące taką
czy inną postać „wielkiej bogini“, małżonki Siwy.
Wielkie czy małe, każde z tych bóstw-demonów wymaga odpo­
wiedniego kultu w myśl zasady (indyjskiej) : „Jaki jaksza, taka ofiara“.
O gniew u nich nietrudno i wtedy są straszne^ ale wystarczy znać ich
imiona mistyczne czy koła, w które należy wpisać zgłoski, aby zdobyć
nad niemi władzę. Pierwsi czarnoksiężnicy długo też się pocili (i w ta­
kim klimacie jeszcze!) i niemało namęczyli, zanim zdołali się wkupić
w ich łaski postami, umartwieniami, trwaniem w niewygodnych po­
zycjach przez całe lata lub nawet ‘stulecia, ale ich trud i poświęcenie nie
poszły na marne: zdobytą przez nich wiedzę wraz z przepisami oo do
korzystania z niej przechowuje tradycja ezoteryczna troskliwie i pie­
czołowicie. Osobę postronną wtajemniczyć mogą mistrze, guru czy
ściślej wadzräcärja „doktorzy gromów“, za pewną zapłatą;
ileby ona nie wyniosła, zawsze płacący nabył niesłychanie tanio, nie­
mal za bezcen, łaski, jakiemi ci mistrze szafują: długie życie, eliksiry,
rajskie dziewice i inne cuda.
Dziś u buddystów „południowych“ demonolatrja ma rozmiary dużo
skromniejsze, niż u buddystów „północnych“: w mniejszym czy wię­
kszym stopniu szaleje w Chinach, Japonji, na Korei, ale przedewszystkiem sabat swój święci w Tybecie i Mongolji.
IV.
W czasach nowszych literatura wedyjska pozostała i nadal świę­
tością dla Hindusów, ale świętością dosyć martwą i nawet niebnrdzo zgłę­
bianą spowodu nieznajomości owego dawnego języka. Z wyjątkiem
pewnej ilości rodzin bramińskich, hołdujących i nadal wiernie tradycji
uczenia się Wed i uczenia ich, nawet trzy kasty najwyższe z braminami
naczele znają ową literaturę naprawdę mało. Większość Hindusów od­
nosi się do Wed z czcią i używa przy ceremonjach religijnych szeregu
formułek wedyjskieh, powtarzając je ooprawda raczej mechanicznie;
w praktycznem życiu religijnem Wedy straciły znaczenie na rzecz lite­
ratury późniejszej. Głownem źródłem wierzeń dla Hindusów nowo­
żytnych stały się obie wielkie epopeje oraz teksty (proszę zaczerpnąć od­
dechu!) treści religijno mitoiogicznc-legendamo-anoralno-filo'zoficznohistcryczno-geograficznej czyli t. zw. puräna, — stanowiące nieraz
istne silva rerum — jedne i drugie znane najszerszym warstwom ludności
dzięki przekładom na języki nowożytne i publicznym recytacjom bardówrapsodów (mangal gäjen). Jak stwierdzają sami Hindusi, Wedy
studjuje badacz starożytności, upauiszady filozof, ale pewną — pośrednią
czy bezpośrednią —- znajomość puran posiadać musi każdy prawo­
wierny Hindus, aby móc urządzić swe życie według nich i dopełnić
wszystkich obowiązków decydujących o pomyślności materjaloej i du­
chowej. Wierzeń, zavyartych w pur: (nach, osobno przedstawiać nie będę
z różnych powodów, m. i. dlatego, że nie mam pod ręką żadnego dzieła,
któreby' mi to umożliwiło. Ponieważ jednak w wielu punktach stykają
się p-urany i wiążą ściśle z obu epopejami, a wierzenia w nich zawarte
(o ile naturalnie nas tu obchodzą) już przedstawiłem, uważam, że owe

32
informacje wystarczą zupełnie dla orjentacji ogólnej i zrozumienia tego
ostatniego rozdział ku. Dodać jeszcze tylko trzdba, że hinduizm — t. j. ta
postać, jaką sczasem przybrał braminizm, ortodoksyjna wiara Arjów
indyjskich — wchłonął niemało z wierzeń demonologicznych dawnych
mieszkańców Indyj.
Mieszkańców Indyj nowożytnych, zwłaszcza szczepy leśne i kasty
niższe, nęka — jak nękało — niemal bezustanku, przez ciąg całego życia*)
uczucie czy nastrój, któremuby można dać nazwę demonofobji. Wszędzie
oni widzą złe duchy najrozmaitszych rodzajów, czyhające na lo by
sprowadzić na biednego człowieka chorobę lub nieszczęście. Dochodzi
do tego, że np. w Himalajach ludność dzielą na dwie klasy: ludzi i duchy.
Kult tych właśnie złych duchów, których rzeczywiście deos ferit timor.
wybija się też na plan pierwszy przedewszystkiem w religji klas nieoświeconych, uważających, że wyżsi bogowie — w przeciwieństwie ck>
owych duchów wciąż czynnych — spoczywają na laurach i patrzą obojętnem naogół okiem na cierpienia ludzkie.
Mieszkańcy okolicy Tarai, bagnistego podnóża Himalajów, żyją
w takim strachu przed przyczajonymi w drzewach lasu, zwłaszcza
w drzewie bawełnianem, bhutami i przed prętami, że z nastaniem ciem­
ności wszyscy — mężczyźni, kobiety, dzieci — chronią się coprędzej
do swych chat, zamykając drzwi jak najstaranniej. Na południu kraju
wiara w demony jest rozpowszechniona jeszcze więcej niż na północy:
Kryją się one wszędzie, w koronach palm, w jaskiniach i skalach, w roz­
padlinach i jarach, a latają też po powietrzu, wypatrując ofiary jak ptak
drapieżny. One to zsyłają cholerę, ospę, febrę, choroby bydła, nieuro­
dzaj, bezdzietność, pożary i mnóstwo innych nieszczęść. Ta wiara w de­
mony — z którą się wiąże naturalnie i kult ich (demonolatrja), mający
na celu ich przebłaganie i udobruchanie — była pierwotnie niezależna
od uraniinizmu, który nawet wiele szczegółów od niej dopiero przejął
(jak już wspomniałem). Jak wierzenia ludowe innych krajów, i ta wiara
nie jest ujęta w jakieś kanony i nie posiada „świętej literatury“. W oczy
rzuca się przedewszystkiem rozróżnianie duchów nie ludzkich i duchów
ludzkich.
. . .
.
Duchy nieludzkie posiadają ciało materjalne, zmieniające się wedle
ich woli, lecz podlegające zniszczeniu, i obdarzone są nadludzką mocą;
mogąc zaś wybierać między złem a dobrem, skłaniają się wyraźnie ku
złemu. Całą tę grupę, do której należą znani nam .już asurowie (danawowie i dajtjowie), gandharwowie i apsarasy, rakszasy, jatudhany, pisiacze,
bhutv, kinnary i kimpurusze, wywodzą niektórzy uczeni od wierzeń
preanimistycznych, wynikłego z, lęku kultu „potęg“ t. j. dosyć niejasno
pojmowanych uosobień okropności nocy, gór, lasów, jask
I w daw­
nych i w nowożytnych Indjach wyobrażano sobie nieraz Noc jako demonicę, przychodzącą o północy i wzywającą 12) pana domu do pójścia
za nią do lassu, gdzie go porzuci wśród cierni lub na szczycie jakiegoś wy­
sokiego drzewa; bardzo niebezpiecznie jest posłuchać jej wezwania.
Wiele szczepów indyjskich wierzy, że demony zamieszkują dzikie góry
1) Zastrzeżenia, wypowiedziane przez Moszyńskiego w § 240, dadzą się odnieść

do Indyj spewnością w dużo mniejszej mierze.
2) Gf. ibd. 632 (wabienie).

33
lub ziejące pustką lasy; błaga się je też o napędzenie zwierzyny, a w razie
niepowodzenia na polowaniu duchom dostaje się odpowiednia porcja wy­
mysłów za niewdzięcznośćs). Gdy kto ma ściąć drzewo, pisze na korze
zawiadomienie dla demona, uprzedzające go o tym zamiarze. W wielu
okolicach wierzą też w duchy wodne, wciągające do wody nieostrożnych
podróżnych34).* Wiara
6
w te wszystkie duchy i demony utrzymuje się i na­
dal wśród ludu. gdyż podtrzymuje ją tradycyjna znajomość literatury
epickiej i zbiorów opowieści (zresztą oh. w.). Do podanych już poprzednio
informacyj o asurach i t. d. (oh. zwłaszcza rozdział II) wystarczy dodać
garść szczegółów. Asurowie to istoty podobne do ludzi o wyglądzie jużto
pięknym już też budzącym grozę. Zamieszkują 7 regjonów podziemnych,
gdzie posiadają wspaniałe pałace, zbudowane przez ich własnego architektę, Maję; wylatują jednak stamtąd często, by podróżować po powietrzu
na skrzydlatym rumaku, protoplaście aeroplanów. W podziemiach miesz
kają i nagowic, pół ludzie a pół węże, podlegający królewskiej władzy
węża Sieszy, na którym spoczywa świat, niby na drugim Atlasie. Zda
niem pewnych uczonych w wyobrażeniach o asurach i o nagach prze­
chowały się reminiscencje o ludach obcych, mian. o Grekach i Scytach;
pewna sekta hinduska zaś twierdzi, że, skoro mieszkają oni pod ziemią,
to są to oczywiście antypody czyli — Amerykanie. Ponadto można do­
dać o widjadharach, że dzięki swej cudownej mocy przelatują po­
wietrzem i mogą przybierać dowolne kształty, lecz zazwyczaj postacią
przypominają człowieka, obcują też z ludźmi często, a żyją we własnych
miastach w górach północy.
Obawa przed epidemjami zrodziła wielką ilość bóstw-demonów
chorób, płci męskiej i żeńskiej. Im to przypisują wybuch febry, cholery
i t. p. i starają się je przebłagać i dobrze usposobić darami i oddawaniem
czci. Do rzędu tych bóstw należy np. w Bengálu Dżwarahariśwara, zsy­
łający i powstrzymujący malarję, Ghentu, zsyłający i powstrzymujący
świerzb, Ghantäkarna, mający pod swą władzą choroby skórne. Przedewszystkiemi jednak należą tu boginie, których poczet jest wcale po­
kaźny Nie jest wykluczone, że ten kult mocy żeńskich, zwanych często
„matki“ (mata), jest związany z matrjarchatem, lecz takie wytłuma­
czenie nie jest konieczne, skoro — jak wiadomo — kobiety uchodzą
u niejednego ludu za istoty tajemnicze o siłach nadnaturalnych B) (cza­
rownice są liczniejsze i pospolitsze od czarowników). Na północnym za­
chodzie oddają cześć boginiom cholery Hatthi i Marimai, dalej bogini
wymiotów Hůlka Děví; w Bengálu bogini cholery nazywa się Ola
Bïbï, w Bardwan — Didi Thakrun, i t. d. W pewnych częściach Indyj —
jak w Bengálu -— wierzą w „7 matek“ <;), nawiedzających ludzi choro­
bami w różnych okresach wieku; boginie te tworzą orszak Durgi, mał­
żonki Siwy, i uchodzą czasem nawet za jej postaci, a ich imiona zmie­
niają się też (jak imiona np. cholery) zależnie od okolicy. W Bengálu
więc np. dzieci do lat 7 napastuje Phul Mätä i Pänsahi Mätä, od lat 7
3) Cf. ibd. § 203 ;& uw. 1), pp. 234, 242.
4) Cf. ibd. § 559.
") Cf. ibd. § 211 (kobiety uchodzą powszechnie za bardziej dostępne zlu czy
bardziej „nieczyste“) & p. 652.
6) Cf. ibd'. § 513.
Lud T. XXXIV.

3

34
do 15 — Bädi Mätä, niezależnie od wieku Gulsuliä Mätä, a szczególnie
groźne choroby zsyłają Malhäl i Kari kar Mätä. Najpotężniejszą z tych
matek jest jednak bogini ospy, Śltala t. j. „Chłodna“, nazwana tak eufe­
mistycznie ') (choroba ta połączona jest z wysoką gorączką), a wyobra­
żana jako naga kobieta o przerażającym wyglądzie, trzymająca w ręce
rózgę i jadąca na ośle. Pochodzi ona prawdopodobnie z repertuaru tubyl­
czego, gdyż po pierwsze w Wedach niema o niej mowy, dopiero w puranach, a po drugie związane z jej kultem praktyki należą nie do bra­
minów, lecz do członków pewnej niskiej kasty, t. zw. d o m. Czczą ją
pod postacią czerwonego kamienia-fetysza, któremu pomalowano oblicze
na podobieństwo ludzkiej twarzy, a święto jej obchodzą corocznie, przyczem udział biorą zwykle tylko kobiety i dzieci, lecz w czasie epidemji kult
bogini zwiększa swój zasięg znacznie i składa się jej większe ofiary, daw­
niej i z ludzi. Na południu Indyj. miejsce Śitali zajmuje straszna „matka“
Märi (lub Märiyamiman), o ciele czerwonem jak ogień, z koroną roz­
iskrzoną od płomieni, dzierżąca jako atrybuty trójząb, miecz i bęben,
otoczona wężami. Z innych „matek“ trzeba wspomnieć jeszcze o wymie­
nionej już Du-rdze. Groźna ta małżonka Siwy, przy której czasem chyba
i jemu nieswojo, słynie z pogromu demonów, wciela się w corazto nowe
postaci dla nagradzania dobrych a karania złych i lubuje w krwawych
ofiarach; zdaje się, że z biegiem czasu w bogini tej, znanej dość dobrze
już obu epopejom, lecz naprawdę wielką rolę odgrywającej dopiero w puranach, spłynął szereg bóstw żeńskich, czczonych w różnych stronach
kraju, co zaznacza poczęści i bogata różnorodność jej imion.
Drugą kategorję tworzą duchy ludzi zmarłych, które z różnych
powodów żywią uczucia wrogie dla żyjących i wyrządzają im — czy
z własnej woli czy też za sprawą czarowników — szkody bezliku, dopóki
się ich nie odpędzi lub nie przebłaga. Na południu Indyj oznaczają je
trzema nazwami: bhüta, pręta, pisa ca, zależnie od rodzaju
ducha, przyczem jednak bhuta oznaczać może także wszystkie trzy
rodzaje. Istoty te, zawsze złośliwe, powstały i powstają z dusz ludzi
zmarłych przedwcześnie lub śmiercią gwałtowną78), ułomnych, chorych
umysłowo i idjotów 9), dalej nawiedzonych niezwykłemi chorobami, pi­
jaków, rozpustników i bezbożników10), wogóle zatem ludzi, którzy nie
byli całkiem normalni. Bhuta w ściślejszem znaczeniu to duchy ludzi,
którzy zeszli ze świata śmiercią gwałtowną lub samobójczą, wskutek
wypadku lub naskutek wyroku; dalej duchy bandytów, znanych zło­
czyńców 1 ’) i okrutników (śmierć takiego osobnika wzbudza więc lęk
w całej okolicy, gdyż wiadomo odrazu, że pojawi się nowy bhuta, nie­
mniej srogi i złośliwy niż był za życia na ziemi). Te duchy ludzie wy­
obrażają sobie jako istoty małe11) a tęgie, czerwone, pokryte ozdobami,
z twarzami przejmującemi grozą, z zębami lwa, z warkoczami wokół
głowy; mieszkać mają — jak wiele innych duchów — w wielkich drze­
wach, pustych domach, starych studniach, a przybierać często postać
7' Cf. ibd. § 131.
8) Cf. ibd. § 553.
9) Cf. — z drugiej strony — ibd. § 142
101 Cf. ibd. 680.
“) Cf. ibd. § 498.

35
zwierzęcia, np. wolu luli 'kozy12).13Kto się odważy spać pod ich drzewem,
ściąć zeń gałąź luib też potrącić ducha na drodze, ten zachoruje lub dozna
nieszczęścia. Pręta to duchy dzieci, zmarłych w wieku kilku lat lub
takich, co przyszły na świat ułomne albo potwurkowate (f) ; niedolę ta­
kich dzieci przypisują nienależytemu dokonaniu pewnych ceremonij,
obowiązujących w tych 10 dniach, podczas których — wedle wierzeń
ludu — członki płodu kształtują się w łonie matki (stąd i duchy tych
dzieci mają postać niekształtną). Wreszcie ostatni rodzaj duchów
b h ü t a, t. j. p i ś ä č a, to duchy ludzi o ujemnych cechach ducho­
wych: warjatów, nałogowych pijaków, gwałtowników, zdrajców.
Bhuty żywią się nieczystościami, .popijając jakąkolwiek wodą. Nie
mogą siedzieć na ziemi; dlatego przy poświęconych im kapliczkach
umieszcza się kołek, cegłę lub kij bambusowy. Mówią własnym językiem
czy raczej żargonem o artykulacji nosowej14). Za dnia są naogół bez­
radne, wychodzą nocą; jednak i południe, kiedy sobie gotują strawę,
i wieczór są porami niebezpiecznemi, zwłaszcza dla kobiet bez opieki15)
(podobne wierzenia odnajdujemy w europejskim świecie klasycznym).
Wedle wierzeń, panujących w Gudżaracie, bhuty i pręty mogą wejść
w7 zmarłego lub nawet żywego i mówić jego ustami, na żywego zaś spro­
wadzić chorobę; czasem są niewidzialne i mówią tylko szeptem, ale mogą
także przybrać postać, jaką posiadały za życia, albo postać zwierzęcą16) ;
mogą się wziąć za łeb z człowiekiem lub porwać go i zanieść na jakieś
niesamowite miejsce; mogą zapłodnić kobietę17). Pod drzewem, zamiesz­
kanemu przez bhutę, układają stos kamieni, który każdy przechodzący
powiększa o jeden; jeśli niemia kamieni pod ręką, wiesza się na owem
drzewie łachmany.
Do najniebezpieczniejszych bhutów należą duchy ludzi zamordo­
wanych, duchy ludzi, których pragnienia się na tym świecie nie spełniły,
i duchy cudzoziemców, którzy wzbudzali postrach.
Duchy zamordowanych uchodzą za mściwe Wśród wielu ludów 18).
Elmakaltai, matka siedmiu synów, pochowana jako ofiara pod můrami
fortu Kolhapur (w prezydencji bombajskiej), sprawia, że zapasy poży­
wienia się zmniejszają, z mleka nie można wyrobić masła, a bydło cho­
ruje. W indjach północnych do bóstw lokalnych, otaczanych ogólną
czcią, należą duchy osób, zwłaszcza braminów, które zginęły śmiercią
tragiczną, dalej bandytów18) i ludzi zabitych przez tygrysa czy inne
dzikie zwierzę. Szczególnie potężny i złośliwy ma być duch zamordowa­
nego bramina czyli t. zw. brahmaräkszasa lub brahmadait j a (vulgo b r a h m) ; ten rodzaj duchów, przedstawiany czasem pod
postacią kadłuba (bez głowy) i z oczyma na piersiach1B), mieszka
w wielkich drzewach, rosnących nad rzeką, lub na pustkowiu, a prze­
12) Cf. ibd. 562 (& uw. 1).
13j Cf. ibd. § 551.
14) Cf. ibd. 646 (§ 527).
lr') Cf. ibd. § 523.
16j Cf. ibd. 562, 628.
1T) Cf ibd. § 523.
18 ) Cf ibd. 680.
ie) Cf. poniekąd ibd. 616 (oko na plecach).

3*

36
chodzących tamtędy wita kamieniami20) i wodzi ich po bezdrożach
w ciemności nocnej. Biada nieszczęsnemu, który się narazi takiemu du­
chowi bramina — np. ścięciem drzewa, stanowiącego jego mieszkanie —
albo też winien jest (nie daj Boże!) choćby w znikomej części śmierci
owego bramina: uratować go może tylko obranie owego ducha na
bóstwo rodzinne i regularne oddawanie mu czc' Na Dekanie duch za­
mordowanego żonatego bramina, zw. brähmasamandh, straszy
w pustych domach, na miejscach palenia zwłok, brzegach rzek, lecz
rzadko napada ludzi; jeśli jednak już na kogo zagnie parol, niełatwo się
go pozbyć. Wiara w niesamowitą potęgę tych duchów braminów jest
tak rozpowszechniona i silna, że niejednokrotnie podobno bramini po­
pełniali samobójstwo w nadziei, iż będą mogli wyrządzać niemałe szkody
swym wrogom. Bardzo uprzykrzone mogą się stać duchy ludzi ściętych:
niełatwo sobie z niemi poradzić, gdyż nie mają uszu i nie mogą słyszeć
zaklęć, jakiemi się je raczy. Naszczęście — jak już wiemy — zaklęcia
nie są jedynym sposobem walki z duchami; bronią przed niemi także
amulety, a pozatem można je udobruchać ofiarowaniem kwiatów, orze­
chów, betelu, ryżu i t. p. oraz urządzaniem osobnych świąt ku ich czci.
Duchy osób zamordowanych przez tygrysa straszą w postaci tygrysa
z twarzą ludzką czyli jako „tygryso-łaki“ (czy — jakby wolał powie­
dzieć Brückner lub Moszyński21) — „tygrysołki“) ; w Ind jach bowiem
wilkołak występuje w takiej właśnie postaci — podobnie jak i w innych
krajach wilka w tym wypadku zastępuje zwierz krajowy szczególnie
groźny.
Osoby, które odeszły stąd z niezaspokojonemi pragnieniami, rekru­
tują się przedewszystkiem spośród nieszczęśliwych wdów 22) i nieszczę­
śliwych wdowców 22) oraz kobiet bezdzietnych 22), a nadto nieszczęśli­
wych dzieci22) i kobiet niezamężnych2S).
Z duchów kobiet największym strachem przejmuje t. zw. c z u r e 1
(lub c z u d e 1) t. j. duch kobiety, zmarłej wczasie ciąży, w dniu porodu
lub w okresie nieczystości rytualnej, wywołanej połogiem. W Pendżabie
wyobrażają sobie takiego ducha pod postacią ładnej kobiety ze stopami
zwróconemi ku tyłowi24) ; groźna jest ona zwłaszcza dla członków swej
własnej rodziny. Gdzieindziej c z u r e 1 ma nietylko stopy wykręcone,
ale i garb, oraz okazałą dziurę w brzuchu. Na Dekanie duch kobiety,
której małżeństwo nie przyniosło szczęścia, t. zw. d ż a k h i n (ze staroindoar. j a k š i n i, fern, do j a k š a), nawiedza kuchnię, nie daje spo­
koju swej następczyni (t. j. drugiej żonie), zabiera dzieci własne od ma­
cochy lub kradnie małe dzieci, lecz zwraca je po jakimś czasie. Wogóle
ducti męża czy żony, ale zwłaszcza żony, jest bardzo niebezpieczny dla
swych następców czy następczyń; to też tłumaczy poczęści, dlaczego
kasty wyższe sprzeciwiają się powtórnemu zamążpójsciu wdów, oraz
pozwala zrozumieć zwyczaj dokonywania powtórnej ceremonji ślubnej
w nocy (ma to utrudnić zauważenie jej przez mściwego ducha). W Ba20) Cf. ibd. § 514.
21) Cf. ibd. § 444 seq.
22j Cf.ibd. 680.
23) Cf. item „Rusini“ 131 („luzony“).
24) Cf. ibd. § 509.

37
rodzie talizmanem drugiej żony, mającym ją uchronić przed napaściami
ze strony zmarłej poprzedniczki, jest pewna ozdoba (śokjapaglu),
przedstawiająca ślad stopy owej poprzedniczki. W Madrasie kobieta,
zmarła przedwcześnie, zwłaszcza śmiercią samobójczą lub wskutek wy­
padku, zamienia się w djablicę, zwaną eufemistycznie mohani „cza­
rująca“, i w tej postaci żyje dalej, dopóki nie osiągnie przeciętnego wieku.
Duch kobiety zmarłej podczas ciąży lub porodu, t. zw. ha dal (lub
h e d a 1 i), wygląda okazale sprzodu, lecz niczem szkielet styłu 2G) ;
mieszka w studniach, drzewach, ciemnych kątach domu, niepokoi ko­
biety, a z mężczyznami żyje czasem, przybrawszy piękną postać, — aż
do chwili zdemaskowania. Trupy kobiet zmarłych w czasie ciąży lub
podczas porodu palą często, aby uniemożliwić czarownikom wykopanie
ich i używanie niewydanego na świat płodu lub kości matki do celów
czarnej magji; albo też naprzód rozcinają kobiecie wnętrzności i wyj­
mują płód, a potem pałą oba ciała po dwu stronach rzeki, ponieważ
matka może szkodzić tylko, jeżeli jest połączona z dzieckiem, a duchy
przez wodę przejść nie zdołają.
Wedle wierzeń mieszkańców Himalajów duchy dzieci, które nie za­
znały szczęścia, t. zw. t o 1 ä liib —— jeśli straszą na cmentarzu —
màsan, skazane na trzymanie się zdała od innych duchów, zamiesz­
kują miejsca dzikie i opuszczone; przybierają czasem postać niedźwiedzia
lub innych zwierząt, czasem zaś błędnych ogników26). Naogół są nie­
szkodliwe — choć duchy dzieci, które zmarły jeszcze niezaślubione, lubią
prześladować młodsze rodzeństwo i trzeba je przebłagać ofiarami lub
unieszkodliwić spomocą czarów — a ten ich stan jest tylko czasowy,
gdyż prędzej czy później ustępuje innemu.
Pokrewną grupę stanowią duchy osób, które zmarły nie zawarłszy
związku małżeńskiego. W Indjach południowych duchom takim, zwa­
nym wirika (od sanskryckiego w ira „bohaterski; wybitny“), od­
dają cześć w specjalnie dla nich zbudowanych świątyńkach; składają
przytem w ofierze ryż, szaty i t. p. Jeśli zaniedbać tego, ukażą się one
we śnie, grożąc zemstą, a żartować z niemi nie można, gdyż nietylko
straszą marami i widziadłami sennemi, ale zsyłają zarazę na ludzi i owce.
Na Dekanie duch młodzieńca, który zmarł nieożeniony, nie pozostawiając
krewnych, czyli t. zw. dżhoting, zamieszkuje drzewa, ruiny, miejsce
grzebania zwłok, i płata bardzo niemiłe figle: zabiera pieniądze listono­
szowi, gdy tylko odłoży torbę, lub wabi podróżnego nad staw, by go
utopić. Taki zmarły może się nawet doczekać ubóstwienia. Dowodem
tego kult t. zw. dulhadeo czyli „oblubieńca-boga“ (t. j. ubóstwio­
nego oblubieńca), który powstał, zdaje się, w Prowincjach Centralnych:
pewien oblubieniec, jadąc do oblubien.cy, zginął pod pazurami tygrysa
i odtąd przy ceremonji ślubnej składają w ofierze jego duchowi minia­
turowe ubranie, trzewiki i wieniec ślubny oraz huśtaweczkę dziecinną.
Wreszcie postrachem dla żywych są duchy cudzoziemców, którzy
wryli się im głęboko w pamięć walecznością, okrucieństwem lub innemi
wybitńemi cechami. Ducha kpt. Pole‘a, zabitego w Trawankorze
w e. 1809, starają się dobrze usposobić ofiarowaniem wódki i cygar.25
25 ) Cf. ibd. § 504.
2e) Cf. Polacy“ 208 seq.

38
Podobnie grób pewnego oficera angielskiego w dystrykcie Aligarh i grób
innego oficera w Rawalpindi (jedno i drugie na płn. zachodzie) są przed­
miotem czci dla Hindusów. Tego rodzaju wypadki zjednywania sobie
duchów europejczyków (i europejek) nie należą do rzadkości w różnych
częściach Indyj. Czasem takie duchy uchodzą za dobroczynne, np. duch
gen. Raymonda, zmarłego w Hajderabadzie w r. 1798, lub płk. Wallace‘a,
zmarłego na Dekanie w r. 1809; w dwu okolicach Prowincyj Central­
nych zaś lud oddaje cześć grobom dam angielskich, składając ofiarę
z orzechów kokosowych w nadziei podniesienia urodzajności swych pól.
W mieście Saharanpur (na płn. zachodzie) muzułmanin Allah
Bachsz, który zeszedł ze świata w stanie nieczystości, stał się niebezpiecz­
nym1 demonem; cześć mu oddają członkowie niższych kast. Takie
duchy, zwane (z arabskiego) nadżis „nieczysty“ lub eufemistycznie
m a m d ü h „chwalony, sławiony“, noszą szaty mahometańskie, w rę­
kach trzymają gałęzie, a włosy mają zjeżone. Groźnym duchem stać się
może nawet święty (p ï r) muzułmański, mian. dla ludzi, którzy nie­
opatrznie siądą na jego grobie, spluną nań lub w inny sposób ściągną
na siebie gniew świętego. Wogóle ze świętymi — czy indyjskimi czy
mahometańskimi — lepiej nie zadzierać. Nawiasem mówiąc, i muzuł­
manie indyjscy wierzą w złośliwość duchów osób, które za życia były
niedobre. Duch słynnego z okrucieństwa cesarza Mohammeda bin Togłuka, który panował w Delhi w połowie w. XIV, chodziłby po ziemi
i straszył i szkodził do tej pory, gdyby jego pobożny następca, Firozszach, nie był wynagrodził wszystkim pokrzywdzonym przez niebosz­
czyka poniesionych szkód, a otrzymanych od nich pokwitowań nie zło­
żył w szkatułce obdk trumny okrutnika, aby mógł się niemi wykazać
w dniu sądu ostatecznego.
Duch zmarłego niezawsze straszy czy szkodzi. Nie będzie niepokoił
ni napastował żyjących, jeśli tylko dostanie się do przybytku „ojców“
czyli przodków, odpowiadającego mniej więcej naszemu niebu. By się
jednak tam dostał (po przejściu koniecznych etapów), rodzina jego musi
dokonać przepisanych ceremonij pogrzebowych w należyty sposób;
w przeciwnym razie duch się błąka, straszy i szkodzi — i trzeba wzno­
sić kopce, na .których się składa drobne dary, mleko i wcdę z Gangesu
dla przebłagania ducha. Duch rodzinny, wobec którego dopełniono
owych obowiązków i o którego potrzebach pośmiertnych rodzina pa­
mięta, jest więc zreguły ddbrotliwy, życzliwy. Złośliwy jest zazwyczaj
tylko duch obcy. Na Dekanie rozróżniają przyjazne duchy „domowe“,
zlewające się naogół z bóstwem rodzinnem, i złe duchy „zewnętrzne“,,
przebywające na każdem polu, których jednak się niezbyt obawiają,
gdyż poskramiają je potężniejsze od nich duchy czy raczej bóstwa opie­
kuńcze (ob. niżej). Duch zmarłego (a z nim i pozostali przy życiu) osiąga
spokój niejako automatycznie po upływie pewnego czasu, zazwyczaj po
wygaśnięciu o nim pamięci wśród ludzi. Na Dekanie życie i działalność
bhuty obejmuje okres czterech pokoleń, lecz w nawiedzanych przezeń
miejscach straszy tylko przez dwa pokolenia. Pamięć o zmarłym trwa
też zazwyczaj — chyba że zajdą jakieś szczególne okoliczności — niedłużej niż dwa pokolenia, a w Birmie górnej uważają nawet, że wystarczy
oddawać cześć tylko duchom ojca i matki.

39
Jeżeli nie dopełniono ceremonij pogrzebowych spowodu braku
zwłok — np. wrazie zgonu na obczyźnie lub też wskutek niemożności
odnalezienia ciała — i duch straszy czy nawet szkodzi, krewni dokonują
ceremonij in effigie. U prawowiernych Hindusów wygląda to nieraz tak:
nad gałęźmi świętego drzewa Butea Frondosa, przedstawiająeemi
zwłoki — przyczsem głowę symbolizuje orzech kokosowy, oczy perły lub
w braku ich .muszelki kau ri, ciało zaś utarte na papkę owoce strącz­
kowe, a naskórek skóra zwierzęca —- kapłan wypowiada formułki ma­
giczne, mantra, mające tchnąć życie w ten symbol; skoro umiesz­
czona obok takich „zwłok“ lampa, symbolizująca życie, zgaśnie, odpra­
wia się zwykłe ceremonje pogrzebowe. U assamiskiego szczepu Garo wy­
starcza w takich wypadkach kupić pewną ilość muszelek kauri i zło­
żyć je w garnku — niby jako kości zmarłego.
Ale nie można być zanadto pewnym czy nawet duch osoby, którą
się pochowa lub spali naprawdę, nie- zechce przypadkiem powrócić do
domu. Zapobiec temu mają też rozmaite środki bezpieczeństwa. Na po­
łudniu Indyj, wśród szczepów madraskich, panuje obyczaj, że do cho­
wanego nieboszczyka przyjaciele wystosowują dość długą przemowę, za­
czynającą się słowami: „Żyłeś z nami — teraz nas opuściłeś. Nie niepo­
kój ludzi!...“*, a kończącą wezwaniem przodków: „O przodkowie, bądźcie
świadkami!“. U szczepów birmijskich zaś w chwili wynoszenia zwłok
z domu osoba w pierwszym rzędzie dotknięta żałobą wylewa na nie wodę,
mówiąc: „Jak rzeka rozdziela kraje, tak woda teraz wylana niech roz­
dzieli nas!“. Inni, nie dowierzając może wezwaniu czy zaklęciu, używają
podstępu, aby duch nie mógł odnaleźć drogi do domu27).28Wynoszą więc
np. ciało w ten sposób, że głowa się znajduje styłu, a nogi sprzodu, albo
wynoszą je małem bocznem wejściem, którego zwykle nie używano, albo
nawet przez specjalnie wybity w ścianie otwór. To znów każe się nio­
sącym zwłoki zamienić się w drodze do grobu i obrócić je w kierunku
przeciwnym. Żałobnicy zaś, opuszczając miejsce wiecznego spoczynku,
nie powinni się oglądać, aby im się złe nie udzieliło przez wzrok. Również
zgolenie włosów jest nienajgorszym środkiem2T) ochronnym, gdyż
zmienia wygląd żałobnika tak, że może zwieść ducha (według innych
wierzeń coprawda środek ten jest skuteczny dlatego, że odbiera duchowi
możność ukrycia się we włosach żałobnika). Wyprowadzić ducha w pole
ma także przybranie przez żałobników imienia zmarłego dziadka, gdyż
imię — jak wiadomo — jest identyczne z osobą (ze zmianą imienia zatem
zmienia się i osoba) ; naodwrót imiona zmarłych stają się tabu na prze­
ciąg jednego pokolenia, co ma zapobiec przywołaniu ich duchów 2Ś).
Wymyślono środki obronne czy ochronne jeszcze innego rodzaju.
Pewne szczepy wiążą razem wielkie palce rąk 32) i nóg nieboszczyka, aby
uniemożliwić duchowi chodzenie, albo zawiązują ciało w worku baweł­
nianym. Gdzieindziej rzucają kamyki na stos, aby odstraszyć ducha, albo
wznoszą poprostu barykadę z ciernistych 29) * krzaków pomiędzy grobem
a domem. Kasty niższe znów często chowają nieboszczyka głową nadół
27) Cf. Moszyński II § 212.
28j Cf. ibd. § 131 (nazywanie jakiegokolwiek zjawiska po imieniu może wy­
wołać jego zjawienie się).
2ij Cf. ibd. 307 (& § 156).

40
i przywalają grób cierniami29) i kamieniami, aby duch nie mógł się wy­
dostać stamtąd.
Przed duchami szczególnie groźnemi trzeba się naturalnie bronić
szczególnie troskliwie — w myśl zasady „Aux grands maux les grands
remèdes'“. Zatem zwłoki t. zw. czurel (ob. w.) rozcina się i wyjmuje
płód, albo straszy się ją ogniem30), ziemią i wodą31), albo też wbija się
jej w palce specjalnie sporządzone niewielkie gwoździe32) o okrągłej
główce, a kciuki skuwa żelaznemi pierścieniami33). U szczepu Oraonów
w Prowincjach Centralnych wynoszą taką nieboszczkę daleko, łamią jej
nogi powyżej kostek 32), wykręcają stopy piętą ku przodowi i wbijają
w nie długie ciernie32), potem grzebią zwłoki głęboko twarzą nadół33),
a obok składają kości osła. wypowiadając przekleństwo: „Jeśli wrócisz
do domu, obyś się zamieniła w osła!“ — dla wszelkiej pewności zaś
w drodze powrotnej sypią jeszcze nasiona gorczycy ze słowami: „Gdy
będziesz próbowała wrócić do domu, wyzbieraj je wszystkie!“34). Z takich
środków zaradczych wypracowano pod kierunkiem braminów osobny
rytuał pogrzebowy dla kobiet, które zemrą podczas perjodu, po szóstym
miesiącu ciąży lub wciągu 10 dni po porodzie 35).
Dolę osób, które opuściły ten świat przed zawarciem związku mał­
żeńskiego, starają się w niektórych Okolicach Indyj — jak w okręgu
madraskim i u niektórych szczepów birmijskich — złagodzić odprawie­
niem oeremonji ślubnej bodaj po ich śmierci. I tak u Todów wybierają
dziewczynę dla zmarłego chłopca, jej ojciec nakrywa jej głowę płaszczem,
a ona wkłada strawę do kieszeni płaszcza zmarłego. Inne szczepy łączą
ślubem zmarłego kawalera nie z dziewczyną, lecz z drzewem arka
(Calotropis Gigantea). U bramińskiego szczepu malabarskiego Nambutiri
zmarłą pannę przystraja się w naszyjnik ślubny.
Obroną i ucieczką przed demonami mogą być też — szczególnie na
południu Indyj — lokalne bóstwa \yiej;skie czyli grämadewatä,
albo też sami wodzowie armji złych duchów 36), jeśli się człowiekowi
uda ich sobie zjednać tak, by ukrócili wybryki swych wojaków Grä­
madewatä to naogół duchy nie-ludzkie, choć niekiedy przyjmują
w swe szeregi i duchy ludzkie. Identyfikują je często z matką-ziemią albo
też z armją „matek“ (m Sta), których kult kwitnie na zachodzie Indyj
(ob. w.). Taką grämadewatä, czczoną przez niższe kasty na
Dekanie, jest np. Czandki, żyjąca na żuławach i napastująca dzieci; by
sie wkupić w jej łaski, sporządzają jej podobiznę z gliny, wziętej z brze­
gów rzeki, i składają przed tą podobizną ofiary, a wkońcu rzucają ją
do wody. Inne taicie bóstwa lubią obierać sobie za mieszkanie kamienie
pod drzewami świętemi lub wcielać się w kamienie graniczne. Zazwyczaj
grämadewa tä opiekuje się jedną wsią czy też jakiemś ściśle ogra
niczonem terytorjum, czasem jednak zasięg jej działania staje się większy,
3D) Cf ibd. § 244.
sl) Cf.ibd. 278.
32) Cf. ibd 663 seq.
ss) Cf. item § 252.
S4) Cf.ibd. 331 uw. 3.
35) Cf. ,,40 dni, licząc od datyurodzin“
(ibd. 316).
"r>) Cf.ibd. 632 (niektóre demonyochraniają lud przed chorobami).

41
a kult jej zatacza też coraz szersze kręgi i może nawet dojść do uznania
takiego bóstwa pierwotnie lokalnego za bóstwo wyższego rzędu lub za
jedną z postaci np. boga Wisznu.
Z wodzów wojsk demonów najważniejszy jest żyjący na południu
Ajjanar. „czcigodny ojciec“. Siedząc na koniu lub słoniu, objeżdlża kraj
z mieczem w ręku, by przepędzić złe duchy; ktokolwiek spotka jego
i jego hufiec, ginie namiejseu. Na uwagę zasługuje nadto demon opie­
kuńczy wetäla, który występuje często i jako upiór czy djabeł, sie­
dzący .w trupie. Ma on postać ludzką, lecz z rękami i nogami zwróconemi
wstecz, oczyma czerwonawozielonemi37 ), a włosami zjeżonemi; w pra­
wej ręce trzyma laskę czy kij, w lewej muszlę; podczas patrolowania
ubrany jest na zielono (zatem niemal jak leśniczy), a siedzi w lektyce
lub na koniu, jadąc na czele swego orszaku, który trzyma zapalone po­
chodnie i pokrzykuje. W roli opiekuna wiosek zamieszkuje nieraz duży
kamień, pomalowany na czerwono, którego wierzchołek wyrzeźbiono
w kształcie głowy ludzkiej, lecz zazwyczaj przebywa wraz ze swą świtą,
zajmując starożytniejsze pomieszczenie: świtę jego goszczą przedhisto­
ryczne slupy kamienne, tworzące koło, a jego samego kamień, znajdu­
jący się w środku tego koła. W Indjach północnych, gdzie wiara w de­
mony jest nieco słabsza, dla obrony przed niemi instaluje się lokalne
bóstwa wiejskie, zwłaszcza znaną z Ramajany i ogromnie popularną
boską małpę Hanumanta. W Himalajach demony pod wodzą Bholanätha
jeżdżą na koniach lub w lektykach, lecz podróżują i piechotą.
Osobny rozdziałek wypada poświęcić opętaniu przez demony. Jak
zauważył już Tylor, wiara w opętanie jest ogromnie wygodna i owocna
dla filozofującego dzikusa i barbarzyńcy: z jednej strony wyjaśnia zja­
wiska chorobliwego podniecenia i obłędu ss) (zwłaszcza połączonego z nie­
normalną mową), przyczem wyjaśnienie to bardzo elastycznie da się
rozciągnąć na wszystkie niemal choroby, z drugiej zaś strony pozwala
dzikiemu pozbyć się szkodliwego ducha przez umieszczenie go w jakiemś
obcem ciele 39) albo ulokować ducha użytecznego w ciele zwierzęcia czy
w kamieniu czy w innym przedmiocie. Ilustracji obu tych możliwości
dostarczają i wierzenia indyjskie.
Różne nienormalne stany umysłowe i nerwowe uchodzą w Indjach
za skutki opętania38). Wiedzą tam też, że są podłoża, na których demon
szczególnie łatwo może się zagnieździć. Do osobników szczególnie po
datnych pod tym względem zaliczają np. impotentów, rozpustników,
świeżo owdowiałych, synów i braci nierządnic, nygusówi ludzi wiecznie
rozmyślających nad rzeczami niedającemi się zgłębić40), żarłoków i gło­
domorów. Spośród płci drugiej zaś zaliczają tu m. i. dziewczęta i młode
kobiety, które dopieroco dojrzały, młode wdowy, nyguski, nierządnice,
dalej przemy śliwające wiecznie nad rzeczami niedającemi się zgłębić (tę
pozycję dodano chyba głównie dla paralelizmu?), żarłoczne lub jedzące
nieregularnie i wszystkie chorowite. Kobiety wogóle jednak narażone są
na to niebezpieczeństwo podczas słabości miesięcznej, w stanie brzemien37) Cf. ibd. 614 seq. (oczy zielone i czerwone).
3S) Cf. § 141 & p. 632 (§ 515).
39) Cf. e. g. ibd. 192 (§ 141)
40) Cf. poniekąd „forsowne rozmyślanie o czemś gnębiącem“ (ibd. § 141).

42
nym i podczas połogu 41) ; mężczyźni zaś, kobiety i dzieci — gdy wystro­
jeni udają się do parków (mądrej głowie...) łub wpobliże studni. Męż­
czyźni rozumni a wykształceni oraz kobiety mądre a zdrowe są bezpiecz­
niejsze przed demonami niż inni i inne.
Ludźmi nienormalnymi umysłowo czy nerwowo, zwłaszcza kobie­
tami. trzeba się zaopiekować. W Pendżabie np. kobieta po porodzie, na­
rażona szczególnie na napaści duchów, winna nosić żelazny pierścień 42),
sporządzony o ile możności ze starej podkowy końskiej, i utrzymywać
płonący ogień. Podobnie składają ofiary demonom przy ceremonjach,
odprawianych z okazji dojścia dziewcząt do wieku dojrzałego, a także
w rozmaitych innych przełomowych chwilach życia ludzkiego43): pod­
czas wesela lub żałoby pogrzebowej (nadto oblubieniec i oblubienica,
żałobnicy i niosący ciało bronią się amuletami).
Z opętańca djabła wypędzają prośbą lub groźbą. Niekiedy starają
się demona udobruchać i wywabić ofiarowaniem jedzenia. W Himala­
jach np. potrząsają strawą wokół głowy opętańca i porzucają tę strawę
nocą na drodze; kto się złakomi i jej dotknie, ściągnie sobie na kark
i demona. W Koczinie (Cochin), na wybrzeżu płd.-zachodniem, jeśli
brzemiennej kobiecie śni się, że psy, koty44) lub dzikie zwierzęta na nią
napadają, oznacza to — wedle wierzeń tamtejszych, odbiegających przy­
puszczalnie dość znacznie od wykładu sennika egipskiego — iż opętał ją
demon. Wzywają zatem egzorcystę, a ten maluje na ziemi szkaradną
figurę, mającą przedstawiać owego demona, śpiewa, bije w bęben45) *,
mruczy zaklęcia, pali kadzidło4e) i wymachuje wokoło głowy opętanej
strawą, przeznaczoną na ofiarę dla demona; po otrzymaniu jej ów demon
się wynosi. Często jednak — zwłaszcza w wypadkach ataków histerycz­
nych — demonowi dobierają się dotkliwiej do skóry, coprawda poprzez
skórę pacjenta (tak, że od biedy ów demon mógłby sobie pomyśleć:
„Ja za tobą jak za murem“) : biją 47) dopóty, dopóki demon — ustami
swej ofiary, o której wyjątkowo niesposób twierdzić, że jest „tertius
gaudens“ — nie obieca, że się wyniesie. Na Dekanie egzorcysta, pragnąc
wypłoszyć demona z opętańca, stawia daną osobę przed bożkiem, uj­
muje ją za czub głowy i biczuje a wymyśla tak długo, aż bhuta oświad­
czy, jaką ofiarą się zadowoli. O podobnym stanie rzeczy u szczepu
Szanarów (Shanara) w okręgu Tiniweli (Tinnevelly) na południu Indyj
w drugiej połowie ub. w. donosi zasłużony misjonarz, biskup anglikański
Caldwell: „Jeśliby djabeł okazał się uparty i wzdragał się pójść sobie,
choćby niewiedzieć jak mądrze czarowali, można zazwyczaj przyspieszyć
jego rejteradę energicznem obrabianiem pleców osoby opętanej pantoflem
lub szczotką, przyczem operator stara się jednocześnie posługiwać najgminniejszemi wyrażeniami, na jakie go stać“. Trzeba jednak zaznaczyć,
że taka końska kuracja nieraz poważnie nadszarpywała zdrowie pacjentów,
41) Cf. ibd. 275, 302 (§ 237), 316 (§ 249).
42) Cf. ibd. § 252.
43 ) Cf. ibd. 306 (§ 240).
44 ) Cf. ibd. 562 (psy, koty etc. jako wcielenia złego ducha).
45) Cf. ibd. § 209.
4e) Cf. ibd. § 152 (& § 247).
47j Cf.- ibd. 204.

43
a nawet kończyła się śmiercią. Na Car Nicobar, najbardziej na północ
wysuniętej wyspie Nikobarów, dokonywano zorganizowanych morderstw
mężczyzn, kobiet i dzieci — pro publico bono, gdyż nieszczęsne ofiary
uważano za niebezpieczne lub szkodliwe dla społeczności, jako opętane
przez demony, czego dowodzić miała ich skłonność do czamoksięstwa,
podpalania, mordowania, kradzieży, nieudawanie się leczenia; ofiarom
łamano kości i duszono je, a trupy wrzucano do morza. Przypomina to
zupełnie europejskie gładzenie czarownic.
Najsilniejszym łękiem jednak przejmują demony, wywołujące cho­
roby, zwłaszcza epidamją — cholerę, mór, ospę — oraz choroby nie­
przewidziane lub takie, które świadczą o opętaniu (np. ataki, febrę,
reumatyzm, kolkę48) i t. p.). Takich demonów pozbywają się często
drogą przeniesienia4") (prawie jak urzędników), zmuszając je do nawie­
dzenia innej wsi lub usunięcia się na jakieś odległe miejsce. Gdy w Pendżabie odkryją ducha febry, zaklinacz udaje się nocą na cmentarz, przy­
nosi trochę ziemi i kładzie ją koło chorego1, a nazajutrz zawiesza na
akacji sznur, na którym winien się duch powiesić (przypomina to trochę
sułtana i wielkiego wezyra) ; albo też wiją sznur o 7 niciach od stóp do
głów chorego i okręcają go (sznur) wokół drzewa w nadziei ubłagania
ducha drzewa, który '.może wygnać ducha febry. Gdy w Birmie górnej
zachorują dzieci, umieszcza się jajo, garść włosów dziecka i trochę łakoci
na łódeczce i puszcza na rzekę, by uniosła ducha (późniejsze jest wie­
rzenie, że to ofiara dla ducha wodnego). W powszechnem użyciu jest
metoda pozbywania się choroby drogą eksportowania jej poza granice
zarażonego nią obszaru na zwierzęciu (por. kozła ofiarnego u żydów).
W prowincji środkowoindyjskiej Rerar wypędzają ducha cholery w ten
sposób, że zaprzęgają pług i wiodą go wokoło wsi50), aby utworzyć
święte koło 51), jakiego duchy obce i wrogie nie mogą przekroczyć; skła­
dają też w ofierze kurę i kozę i zakopują je do ziemi, a obok umocowują
grządziel i jarzmo pługa, nasmarowane minją, i oddają im cześć; potem
ciągną wóz z podobizną bogini chorób Märi od jej kapliczki do granicy
wioski, gdzie oddają cześć podobiźnie, a wkońcu ofiarowują młodego
bawołu i zakopują.
Nadto wytworzył się niemal system egzorcyzmowania, dokonywa­
nego przez osobnego egzorcystę, w całym prawie kraju, a zwłaszcza na
południu. Takiego egzorcystę nazywają rozmaicie zależnie od okolicy,
np. bhagat („czcigodny“), sjänä („mądry“)52), odżha („nauczy­
ciel, mistrz“) na północy, a dżanta („znawca“) na Dekanie, lecz
zawsze odróżniają go od zaklinacza, zwanego mantri: mantri
uczy się, jak przykazano, formułek zaklęć, mantra, od nauczyciela,
guru, ów egzorcysta zaś nie przechodzi żadnego kursu, tylko otrzymuje
swą moc od ducha, który wstępuje w niego, gdy wprawi się w odpo­
wiedni stan ekstazy. W ekstazę wprawia się przy rozmaitych okolicz­
nościach i dla różnych celów, szczególnie jednak dla wypędzenia takiego
48) Cf. poniekąd 190 (§ 140).

49j Cf. „Polacy“ 214, „Rusini“ 135; Moszyński II 206 (§ 153).
B0) Cf. Moszyński II 319 (§ 251).
51) Cf. ibd. 200, § 253.
5Sj Cf. ibd. 345 („mudry muž“, „mądry“).

44
czy innego ducha choroby. Ekstazie towarzyszą wstrętne konwulsjeBS),
drganie muskułów, kiwanie się głowy i szaleńczy taniec, a kończy się to
wszystko zazwyczaj zupełną albo częściową utratą czucia 5S).
Poza tem wypędzaniem ducha przez osobnego egzorcystę prakty­
kuje teię u wielu szczepów indyjskich — podobnie jak u innych dzi­
kich — także perjodyczne wypędzanie demonów, zazwyczaj z końcem
pory żniw, ale także przy okazji różnych świąt i uroczystości. Pewien
szczep w Birmie górnej, Karenni, wyciąga w okresie żniw z ogniska do­
mowego kawałek tlącego drewna, umieszcza go na kiju bambusowym
i wynosi uroczyście poza wieś, wierząc, że to odpędzi febrę i inne cho­
roby od domu r'4). Nawet wyższe kasty nie omieszkują często przepędzać
złych duchów, gdy się ma odbyć ślub. Po wsiach i u szczepów niecywili-.
zcwanych takie ceremonje przybierają często postać walki dwu partyj,
przedstawiających duchy dobre i duchy złe, przyczem naturalnie dba
się o zapewnienie zwycięstwa partji pierwszej.
Jak Twardowski zaprzągł djabła do swej służby, tak i nad demonem
indyjskim czarnoksiężnik może zdobyć władzę, i to za cenę dużo mniejszą;
wtedy zaś ów demon będzie chronił swego pana albo na jego żądanie
wyrządzał krzywdy i szkody, a pan może go nawet — podobnie jak
to się działo i u nas w średniowieczu (por. zresztą i słynnego ,,Le Diable
boiteux“ Lesage‘a) — spomocą zaklęć, mantra, zmusić, by wszedł
do jakiegoś naczynia czy innego schowku55), i — wystawić na sprze­
daż r,e). Idzie tylko o to, by naprawdę samemu djabła opętać. A tego
dokonuje się rozmaicie. U pewnego szczepu południowoindyjskiego
w okolicach Madrasu taki kandydat na pogromcę djabła musi się kąpać
rano przez 41 dni i sam sobie gotować jedzenie, z żony nie korzystać
nawet w innych celach — i w ogóle unikać wszelkiego zanieczyszczenia;
co nocy zaś o 10 godzinie ma się wykąpać w stawie lub rzece, a stojąc
nago po pas w wodzie, modlić się do bóstwa, które pragnie sobie zjednać,
takiemi słowy: „Ofiaruję ci swe modły, abyś mię pobłogosławił (a) tem,
czego pragnę“. Modlitwa wydaje się niedługa, ale też zato trzeba ją
powtórzyć w całym owym okresie czasu 101,1001 i 100,001 razy (liczba
z zerem — jako „pustką“ — na końcu jest feralna). Kto, nie zważając na
wszelkie przeszkody — także i na straszenie go przez demony — dotrwa
do końca, tego prośbę bóstwo spełni. Niektóre szczepy majsurskie wierzą,
że ducha osoby umierającej kradnie cudzy demon; ratuje go więc spad­
kobierca, składając w ofierze świnię, kurę czy inny dar owemu demonowi,
zidentyfikowanemu przez astrologa rzucaniem muszelek k a u r i lub
ryżu, a potem zamyka ducha szybko do garnka, gdzie go stale karmi5<î)
i poi, aby nie wychodził stamtąd i nie wyrządzał szkody. W Trawankorze
taki duszek, którego się karmi, strzeże mienia swego chlebodawcy, a pan
jego ma nieograniczoną wprost moc wyrządzania zła; tylko musi jej
używać należycie, bo w przeciwnym razie sam padnie ofiarą i umrze
bezpotomnie wśród strasznych cierpień cielesnych i duchowych. Nieraz
wierzą, że siła demona spoczywa w jego włosach (por. Samsona i t. d.) ;* 56
r’3) Cf. ibd. 351 (§ 277), 357.
r-4) Cf. ibd. § 152,
56) Cf. ibd. 334.
5(;) Cf. „Ru.sini ‘ 128.

45
wystarczy więc, byś uciął czub bhucie, a uczynisz go niewolnikiem do
końca swego życia. O Siddharadży, wielkim królu z zachodniej dynastji
Czalukjów, opowiadają, że bohaterskich swych czynów dokonywał spomocą demona, którego ujarzmił, jeżdżąc na trupie po cmentarzu. Po­
dobne gadki krążyły i o legendarnym niemal królu Wikramäditji.
Hinduizm wchłonął bardzo wiele z, demonologicznych wierzeń tu­
bylczych. Zmieszanie nowych elementów z religją dawną uderza przedewszystkiem na południu kraju, gdzie braminizm pojawił się stosun­
kowo późno i musiał się godzić z lokalnemi wierzeniami drawidyjskiemi; zwłaszcza w okręgach tamilskich zorganizowano demonologję
wprost pod kierunkiem braminów. Kompromisowe zlewanie się olbu
kompleksów wierzeń, połączone z ustępstwami obustronnemi (więc np.
tubylcy też krwawe swe ofiary ograniczali coraz więcej) doprowadzało
zazwyczaj do tego, że bogowie prawowierni przyjmowali krajowych de­
monów na swych trabantów. Z biegiem czasu zresztą zasięg demonolatrj' naskutek wysiłków bramińskich kurczył się znacznie. Redukcję
dawnej ilości demonów, sięgającej niejednokrotnie niemal cyfr astrono­
micznych, przypisują saimi Hindusi m. i. kolejom — nie żeby owe de­
mony ginęły pod kołami pociągów, tylko o tyle, że ułatwione odwie­
dzanie świętych miejsc pielgrzymek dla dokonania cerefiionij religijnych
umożliwia w wielkiej mierze udobruchanie mściwych duchów zmarłych.
Pozatem rząd angielski — jak wierzą Hindusi — pozwalając na zabi­
janie świętej krowy, przepędził i złośliwe duchy braminów (brahmaräksasa), nie mogące znieść takiego widoku — podobnie jak zalał
sadła za skórę i demonom mahometańskim, nie będącym w stanie przy­
glądać się spożywaniu wieprzowiny. Koniec końców przy życiu pozostały
na szerokiej przestrzeni kraju głównie duchy niższego rzędu, a i ich
wpływy znacznie zmalały. Europejczyka boją się nawet djably — może
to dowód, że jest od nich gorszy 5T).

RÉSUMÉ.
L’article qui précède a pour but de donner un bref aperçu des
croyances des Hindous relatives aux âmes des morts, aux esprits, aux démons.
Afin de mieux orienter le lecteur, l’auteur traite ce thème en 4 chapitres,
conformément aux quatre époques qu’on peut distinguer dans l’histoire de
la civilisation indo-aryenne en tant que reflétée dans la littérature. Le
B7) Już po wydrukowaniu artykułu wpadła mi w ręce obszerna praca G. Dumézila, Le problème des centaures (Paris 1929, d. 8°, 275), omawiająca
„centaury“ na szerokiem tle porównawczem (uwzględnia wierzenia słowiańskie,
irańskie, indyjskie, greckie, łacińskie). W rozdziale przedostatnim (253-—257) autor
zajmuje się i etymologiczną stroną kwestji, przyczem korzysta wydatnie z pomocy
znakomitego językoznawcy francuskiego Meilleta. Otóż nazwę indoirańską (md.
g a n d h a r v a, ir. gandarva) wiąże — za Meilletem — z łac. februam,
a do tej grupy dołącza i słów. gody, g o d i n a i t. d. i dodaje, że zestawieniu
tych nazw z gr. k e n t a u r o s stoją na przeszkodzie trudności i skrupuły fone­
tyczne, które jednak możnaby usunąć, przyjąwszy wpływ czy działanie „etymologji
ludowej“. Zdaje sobie wszakże sprawę, że tłumaczenie takie może się wydać zbyt
łatwem. Ostatecznie kto szuka dowodu, gotów go tam znaleźć. Po szczegóły muszę
odesłać do samego Dumćzila (str 253 nast. i uw. 1 na str. 256; ob. też str. VII
przedmowy).

46
premier chapitre présente les croyances de l’époque védique; on y voit
apparaître les asur a, les g a n d h a r. v a et les a p s a r a s, les
r a k š a s, les y a t u et les pisać a, les p r e t a et les p 11 a r a s. Le
chapitre II a pour sujet les croyances attestées dans les deux grandes épo­
pées, le Mahabharaivi) et le Râmâyana; on y apprend du nouveau sur les
esprits et les démons déjà nommés et on fait la connaissance, en outre, des
b i n n a r a et kimpuíuša, des vidyâdhar a, des b h ü t a, des
naga. Le chapitre I'II renseigne sur les croyances du bouddhisme primitif
et sur celles du tantrisme (dams 'l’Inde, bien entendu), y compris les pra­
tiques magiques. Le dernier chapitre est consacré aux croyances de l’Inde
moderne, fondées en grande partie sur celles des épopées ht des purâna;
en sus des esprits et des démons anciens, cependant, on y envisage nombre
de nouveaux, empruntés par rhindouisme, cette colluvies r.eligionum (de la Vallée-Poussin), aux religions des indigènes. L’article fait
mention des pratiques de précaution et des rites antidémaniaques aussi.
Les ouvrages dont l’auteur s’est servi sont cités dans la note biblio­
graphique (p. 1-re n. 1-re).
L’auteur s’est appliqué à relever les nombreeux points de contact qui
se laissent confejiater entre les motifs du folklore indo-aryen et ceux du
folklore slave. C’est ce qu’apprennent les notes ('au bas des pages) se rap­
portant aux ouvrages bien connus de MM. A. Fischer et K. Moszyński.
Ces notes-là prêteront peut-être à une étude plus détaillée et plus appro­
fondie des motifs indiqués.

ZYGMUNT RYS1EWICZ

O PRAOJCZYŹN1E SŁOWIAN.
(LA PATRIE PRIMORDIALE DES SLAVES)
Treść. 1. Rodzaje faktów językowych, użytecznych w badaniach nad pierwotnemi
siedzibami Słowian. 2 Teorje umieszczające praojczyznę na wschodzie: a) Kon.cepcja J. Rozwadowskiego, b) Teorja celtycka A. Szachmatowa, c) Teorja az,.Ltycka K. Moszyńskiego. 3. Teorje umieszczające praojczyznę na zachodzie a) Po­
glądy J. Czekanowskiego, b) Krytyczne stanowisko T. Lehra-Spławińskiego,
c) Hipotezy M. Rudnickiego. 4. Kolebka polesko-wołyńska: a) Prace M. Vasmera,
b) Wywód botaniczny J. Rostafińskiego, c) Hipoteza Peiskera. 5. Stanowisko
L. Niederlego i A. Briicknera. 6. Nowa synteza J. Czekanowskiego. 7 Zestawienie
wyników badań oraz postulaty i perspektywy na przyszłość.

Zagadnienie pierwotnych siedzib Słowian interesuje żywo etnolo­
gów, czego zewnętrznym wyrazem jest chociażby ten fakt, że wśród teoryj,
mających za przedmiot dociekania nad kolebką naszych praprzodków,
poważną pozycję stanowią prace, pochodzące od etnologów. Artykuł ni­
niejszy ma za zadanie dokonać przeglądu tych koncepcyj, które opierają
się wyłącznie lub częściowo na argumentach czerpanych z językoznaw­
stwa. Nie będzie tu zatem szło o przedstawienie syntez opartych na
podłożu faktów z zakresu prehistorji, paleoantropologji czy etnologji, bo
te teorje są etnologom dobrze znane. W tym sprawozdawczym prze­
glądzie zajmiemy się teorjami językoznawczemi oraz temi, które w argu­

47
mentacji, obok innych faktów, posługują się również daněmi językowemi.
Chcąc dać plastyczny obraz, oparty na istotnych rysach tych koncepcyj,
z natury rzeczy unikać będziemy analizy szczegółów, nie wnoszących nic
godnego uwagi dla etnologa.
1. Rodzaje faktów językowych, użytecznych w badaniach nad pierwotnemi siedzibami Słowian.
Wiadomości o pradziejach Słowian, w przeciwieństwie do innych
szczepów indoeuropejskich, są szczególnie szczupłe i stosunkowo późne.
Żrćdia starożytnych geografów i historjografów podają pierwsze pewne
informacje dopiero na przełomie I i II w. po Chr. Chcąc odnaleźć pier­
wotne siedziby Słowian, zmuszeni jesteśmy cofnąć się znacznie w tył
i zaczerpnąć danych przedhistorycznych, jakich dostarczają wcześniejsze
wykopaliska. W licznych wypadkach szczególnie cenne uzupełnienie tych
niekiedy ułamkowych danych przedhistorycznych stanowią fakty języ­
kowe. Doniosłe rezultaty językoznawstwa porównawczego pozwalają
wespół z wynikami prac z zakresu innych nauk rzucić nieco światła na
zamierzchłą przeszłość Słowian, umożliwając nam dostęp w głąb epoki
przedhistorycznej głównie dzięki temu, że zjawiskom językowym wła­
ściwa jest ciągłość.
Dla wytyczenia pierwotnych siedzib jakiegoś plemienia z pośród
faktów językowych szczególne znaczenie mają dowody bliższego po­
krewieństwa grup językowych, nazwy geograficzne, zapożyczenia oraz
nazwy roślin. Fakt bliższego pokrewieństwa dwu grup językowych upo­
ważnia do wniosku, że szczepy mówiące temi językami musiały kiedyś,
po wyodrębnieniu się z wspólnej im i innym szczepom prajedności,
przejść dalszy, wspólny okres rozwoju, i tern samem pozwala wnosić
o ich styczności terytorjalnej. Nazwy geograficzne, jako imiona własne,
odróżniające językowo części terenu nie ulegają z tej racji naogół tak
łatwo zmianom. Jak historja różnych języków wskazuje, przechowują
one w swej zakrzepłej postaci stare. nawarstwienia, które przetrwały
w nich, stając się niejednokrotnie wymownem świadectwem minionych
epok. Ekspansje ludów najeźdźczych pozostawiają często osad w na­
zwach geograficznych, pomnażając tem cennie naszą wiedzę o stosun­
kach dawnej przeszłości. W zapożyczeniach wyrazów odnajdują się
ślady wpływów innych ludów, które są świadectwem dawnych styczności
plemiennych. Z rodzaju bezpośrednich czy pośrednich zapożyczeń wno­
simy o zasięgu i typie ekspansji, a opierając się przedewszystkiem na
znawstwie innych języków, dowiadujemy się przy pomocy metod lin­
gwistyki porównawczej, jakie to były plemiona, o ile dane historyczne
nie rozstrzygają tego same przez się. Pewne usługi oddaje też nomen­
klatura roślin, która w zestawieniu z faktami paleobotanicznemi pozwala
wysnuwać pewne wnioski o zasięgu terytorjalnym plemion.
Wymienione dziedziny szczegółowych badań językoznawczych nie
są jedynemi, z których się czerpie środki do argumentacji. W badaniach
nad praojczyzną doniosłą rolę odgrywają też studja nad słownictwem,
mające na celu wydzielenie z odziedziczonego zasobu słownikowego po­
szczególnych języków słowiańskich najstarszego zrębu słownictwa pra­

48
słowiańskiego. Tak odtworzona warstwa, dzięki stanowiącym ją starym
nazwom, oznaczającym różne przedmioty i pojęcia z zakresu kultury
materjalnej i duchowej, pozwala na pewne nawiązania kulturowe, dając
przynajmniej częściowy obraz kultury prasłowiańskiej. Jest to zatem materjał o doniosłem znaczeniu dla etnologa i prehistoryka.
2. Teorje umieszczające praojczyznę na wschodzie.
Wedle starszej hipotezy, której wyznawcami byli Zeuss, Szafarzyk,
Müllenhoff i Niederle, a którą uzasadniali argumentami z toponomastyki
Nadeżdin, Filewicz, a zwłaszcza później Pogodin, obraz stosunków et­
niczno-językowych wschodniej Europy przedstawiał się następująco: po
Wisłę i zachodnie Karpaty sięgają plemiona germańskie, zachodnia Mało­
polska (w dzisiejszetn znaczeniu) i Podole od II w. przed Chr. zajęte są
również przez germańskich Bastarnów i Skirów. Na wschód od Germanów
po dorzecze g. Dniepru siedzieli Słowianie, na północ od nich Bałtowie,
połud. Rosję zajmują szczepy irańskie, zaś Bałtów, Słowian i Iranów opa­
sywali lukiem od ryskiej zatoki po ś. i d. Wołgę Ugrofinnowie, nie sty­
kając się przytem ze Słowianami, których oddzielali z jednej strony Bał­
towie, zaś z drugiej bagna poleskie, bardzo rzadko przez Słowian obsa­
dzone. Ugrofinnowie zostali później przez Słowian odepchnięci na pół­
noc i płn. zachód. Traktując to rozmieszczeniçvjako orjentacyjny punkt
wyjścia i nie wdając się w ocenę jego argumentacji, przejdziemy do bliż­
szego rozpatrzenia nowszych koncepcyj. Idą one w trzech kierunkach
Jedni umieszczają siedziby Słowian dalej na wschodzie, drudzy dopa­
trują się ich dalej na zachodzie w dorzeczu środkowej Wisły, ostatni są
natomiast zwolennikami dawnej poleskiej kolebki Słowian.
a)

Koncepcja J. Rozwadowskiego.

Twórcą koncepcji skłaniającej się do upatrywania praojczyzny Sło­
wian we wschodniej Europie jest językoznawca w wielkim stylu, uczony
o rozległym horyzoncie, prof. Jan M. Rozwadowski. Swe szczegółowe
badania ogłosił w szeregu rozpraw: „Quaestionum grammaticarum atque
etymologicarum sériés altera“, Rozpr. Wydz. Fil. Ak. Um. XXVIII
247*—261, „Ze studjów nad nazwami rzek słowiańskich“ w książce
„Almae Matri Jagellonieae“, Lwów 1900, 107—114, „Krytyczne uwagi
o praojczyźnie Słowian“, Sprawozd. Ak. Urn. 1906, nr. 3,2, „Kilka uwag
do przedhistorycznych stosunków Europy wschodniej na podstawie nazw
wód“ Roczn. Sław. VI 39 —58, „Nazwy Wisły i jej dorzecza“, Monografja Wisły, zesz. II, Warszawa (1921) oraz „Remarques critiques sur
la patrie, dite primitive, des peuples slaves“ w „Conférence des historiens
des états de l’Europe orientale et du monde slave“ II Warszawa 1928,
157—161, by wymienić ważniejsze. Zasadnicze znaczenie mają trzy
ostatnie rozprawy, zawierające syntezę studjów, z których tylko część
została opublikowana.
Wywód Rozwadowskiego opiera się na wynikach analizy nazw
wodnych, które filologicznie zestawił z świadectwem starożytnych pisa­

49
rzy. Do nazw wodnych przykłada wielką wagę, gdyż sądzi, że stanowią
one najstalszą warstwę ze wszystkich nazw geograficznych. Rzeki bo­
wiem od wieków grały rolę dróg, jużto wprost, jużto swemi dolinami,
czego dowodzi przekonywająco nomenklatura półwyspu bałkańskiego.
Rozwadowski w rozprawie „Kilka uwag do stosunków Europy wsch.“
przeprowadza dokładną analizę językoznawczą nazw wodnych na terenie
wsch. Europy, która doprowadza go do stwierdzenia starych nazw indoeuropejskich w Rosji półn. Pozatem ustala ślady starych nazw ugro­
fińskich w płn. zach. Rosji i w Polsce, wkońcu odnajduje też ślady
nazw germańskich na Wołyniu, Podolu i Rusi Czerwonej. Opierając
się na tych stwierdzeniach, sądzi że są to ślady dawnej bytności ugro­
fińskiej, tak daleko na zachód wysuniętej, oraz germańskiej, której po­
byt na wymienionych terytorjach nie mógł być przejściowy, z drugiej zaś
strony są też dowody bytności ludności indoeuropejskiej na obszarze
płn. zach. Rosji. Ostateczne wnioski Rozwadowski opiera na znacznie
szerszej podstawie. Sądzi, że przedhistoryczny obraz etniczno-językowy
Europy wschodniej jest jedynie rzutowaniem stosunków historycznych
wstecz, a więc jest właściwie na niczem oparty. Wędrówkę Słowian
wiąże z ogromnemi ruchami ludów indoeuropejskich, które dokonywały
się na przestrzeni dwu tysiącleci przed Chr. i włącza migracje Słowian
w orbitę ruchów innych Indoeuropej-czyków, nawiązując kierunek prze­
sunięć Słowian do kierunku ekspansji europejskiej gałęzi Indoeuropejczyków z północnej . wschodniej Europy na zachód. Stąd wnosi, że dla Sło­
wian niema miejsca w krajach przykarpackich, ani w omijanych przez
fale indoeuropejskie bagnach poleskich, zaś o kolebce Słowian wypowiada
się w pozytywnym sensie skąpo. „W każdym razie siedzieli dawniej
gdzieś w Rosji, za Niemnem i Dnieprem“ Roczn. Sław. VI 58.
W pracy „Nazwy Wisły i jej dorzecza“ Rozwadowski dochodzi do
wniosku, że dorzecze Wisły dzieli się na dwie części, południową po
Narew i Bzurę, północną od tych rzek na północ. Obszar południowy
zawiera nazwy o charakterze słowiańskim, acz nie brak tu nazw star­
szych, charakterystycznych dla obszarów celtyckich a nawet germań­
skich. Terytorjum północne ma charakter odmienny, zawiera nazwy cha­
rakterystyczne dla Celtów, w dorzeczu Narwi i d. Wisły nazwy bałtyckie,
zaś bliżej ujścia Wisły germańskie. W tych faktach oraz w ujawnieniu
związku całego szeregu nazw dorzecza Wisły z nazwami dorzecza g. Dnie­
pru i g. Oki szuka Rozwadowski pogłębienia a zarazem potwierdzenia swej
hipotezy o wschodniej kolebce Słowian na Zadnieprzu. Jego zdaniem,
Słowianie dopiero później ruszyli z tego Obszaru w kierunku zach. po­
łudniowym, zajmując terytorjum dorzecza Wisły i Polesie.
Szczególne stanowisko zajął prof. Rozwadowski w swej ostatniej
pracy „Remarques critiquesW tym referacie, który ma doniosłą war­
tość metodologiczną dla badań nad praojczyzną Słowian, wypowiada się,
że językoznawca rozumie przez naród, plemię, mówiące określonym języ­
kiem, natomiast etnolog lub socjolog ujmuje to pojęcie znacznie sze­
rzej ’). Wedle tej opinji Słowianie to narody^ posługujące się językami
1) Podobne stanowisko zajmuje Meillet „Introduction à l’étude comparative
des langues indo-européennes“, éd. 7, Paris 1334, 80.
Lud T. XXXIV.

4

50
słowiańskiemi t. j. narzeczami koritynuująeemi specyficznie starszy język
indoeuropejski. Nie są to bynajmniej kontynuacje narodu prasłowiań­
skiego, bo taki naród nigdy nie istniał, był bowiem tylko jakiś lud, który
dał swój język plemionom, a ich narzecza stały się z biegiem czasu sło­
wiańskiemi. Gdzie, kiedy i jaki był ten lud, tego nie wiemy, podobnie jak
nie wiemy, jakiemi były ludy, które przyjęły ten język. Można więc tylko
w teorji mówić o siedzibie narodu, którego język dał początek językom
słowiańskim.
Rozwadowski zajmuje sceptyczne stanowisko, podkreślając znikomość naszej wiedzy o prehistorycznych stosunkach Europy wschodniej,
sądzi jednak, że związki dorzeczy Wisły i Dniepru zdają się wskazywać
z wszelkiemi innemi, skąpemi niestety, daněmi, że kolebki Słowian należy
szukać raczej na wschodzie Europy.
b)

Celtycka

teorja

A.

Szachmatowa.

Również na wschodzie Europy szuka praojezyzny Słowian wybitny
sławista rosyjski A. Szachmatow w pracach' „Zu den ältesten keltischslavischen Beziehungen“ (Archiv f. slav. Phil. XXXIII 51—99) oraz
„K voprosu o finsko-keltskich i finsko-slavjanskich otnoszenijach“ (Bull.
de l’Acad. des Sciences de St. Petersb. 1911, I 707—714, II 791—812)
i in. Szachmatow umieszcza praojczyznę Słowian w dorzeczu g. Diwiny
i g. Niemna aż po jez. Ilmeńskie, przyczem usiłuje wykazać na podstawie
analizy nazw geograficznych i plemiennych oraz rzekomych pożyczek
celtyckich, że dorzecze Wisły wraz z wschodniem wybrzeżem Bałtyku
stanowiły terytorja, które zajmowali Celtowie. Wywody te, mające na
celu wykazać celtyckie ślady na tym terenie, były oparte na ogromnie
kruchych podstawach, wskutek czego spotkały się z rzeczowym i uza­
sadnionym sprzeciwem innych uczonych. K. Buga w rozprawie „Kann
man Keltenspuren auf baltischen Gebiet nachweisen?“ (Roczn. Sław. VI
I—38) wykazał materjałowe i metodyczne uchybienia Szachmatowa, od­
rzucając w rezultacie jego hipotezę o śladach celtyckich na terytorjach
bałtyckich. M. Vasmer („Kritisches und Antikritisches zur neueren slavischen Etymologie“. Roczn. Sław. VI 172—214) zwrócił uwagę, je sam
fakt istnienia pożyczek irańskich w językach słowiańskich, a brak ich
w bałtyckich, wyklucza tę północno-wschodnią kolebkę Słowian, pozatem podniósł, że nieznaczna ilość pożyczek celtyckich w słowiańskiem (i to
bardzo niepewnych) nie może stanowić żadnego argumentu zasadniczego,
któryby przemawiał za teorją celtycką Szachmatowa, zwłaszcza, że na­
wet gdvby udało się ustalić pewne ślady Celtów w nazwach geograficz­
nych, to dowodziłoby jedynie tylko, że przez terytorjum to kiedyś
(znacznie wcześniej) przesunęli się Celtowie. Wobec tych argumentów,
jak i wobec odrzucenia przez Vasmera rzekomych pożyczek celtyckich
w fińskiem — co tem samem obaliło możność przypuszczania stycz­
ności tych plemion — pociągająca hipoteza Szachmatowa nie ostała się
krytyce, przyczem sam Szachmatow uznał, pod koniec życia, że jego
argumentacja jest niedostateczna.

51
e) Azjatycka teorja Moszyńskiego2).
Sporo doniosłych argumentów językowych podaje autor azjatyckiej
kolebki Słowian etnolog, prof. K. Moszyński. Główny trzon dowodzeń
językowych Moszyńskiego opiera się na stwierdzeniu całego szeregu zgod­
ności słownikowych między językami słowiańskiemi a turko-tatarskiemi.
Przedtem sądzono, że Słowianie zapożyczyli te wyrazy od plemion turkotatarskich, tymczasem na podstawie bliższych zestawień i etymologicznej
analizy Moszyński dochodzi do przekonania i twierdzi, że takie wyrazy
jak czara, czekan, kąkol i wiele innych, nie są bynajmniej po­
życzkami od Turków, lecz przeciwnie ludy turko-tatarskie posiadają ich
odpowiedniki, które są zapożyczeniami z języków słowiańskich. Mo­
szyński uwzględnia liczne źródła, dotyczące ruchów plemion azjatyckich,
bierze pod uwagę nawiązania słowiańsko-azjałyckie w zakresie kultury
i powyższe wyniki językowych zestawień, i na tej łącznej podstawie twier
dzi, że język prasłowiański jeszcze około VII—VI w. przed Chr. panował
gdzieś w Azji, sąsiadując od wschodu z językiem Turko-Tatarów, od za­
chodu z językiem Ugrów, a od południa z gwarami ludów scytyjskich.
Hipoteza prof. Moszyńskiego sformułowana w sposób, świadczący
o rozległej wiedzy, erudycji i bystrości autora, nie ostała się jednak kry­
tyce. Obok zastrzeżeń i sprzeciwów ze strony slawistów (Brückner, Niederle) poddał ją szczegółowej krytyce orjentalista prof. W. Kotwicz
(Roczn. Orjentalistyczny III 290—'326), który podniósł, że kwestja za­
pożyczeń, odgrywająca w koncepcji prof. Moszyńskiego rolę czynnika
rozstrzygającego, nie może być wogóle postawiona jako zagadnienie przy
współczesnym szczupłym stanie badań nad przeszłością języków turkotatarskich. Fakty takie, jak brak jakichkolwiek danych chronologicznych,
co uniemożliwia stworzenie właściwego tła dla badań, mających, za za­
danie ustalić kierunek zapożyczeń, oraz małe prawdopodobieństwo bez­
pośredniego zetknięcia się Słowian z plemionami turko-tatarskiemi —
podważyły wartość dowodową sugestywnych dociekań Moszyńskiego.

3. Teorje umieszczające praojczyznę na zachodzie.
Teorje dopatrujące się pierwotnych siedzib na zachodzie w dorzeczu
Wisły i Warty są jak najściślej związane z wynikami badań z zakresu
archeologji prehistorycznej t. zw. lwowskiej szkoły, reprezentowanej przez
dwu uczonych lwowskich prof. L. Kozłowskiego i prof. J. Czekanowskiego.
a) Poglądy J. Czekanowskiego.
Zagadnieniem tern bliżej się zajął prof. Czekanowski w książce
„Wstęp do historji Słowian“, Lwów 1927, 83—90. Czekanowski czerpie
2) Teorja Moszyńskiego jest w tym przeglądzie potraktowana jedynie w formie
zarysu, ponieważ jej omówienie przyniesie artykuł orjentalisty dra M. Lewickiego.



52
argumenty z kilku pokrewnych nauk, lecz tu ograniczymy się przedewszystkiem do argumentacji językoznawczej. Badania zapożyczeń w ję­
zykach ugrofińskich wskazują, że Słowianie zetknęli się z tą rodziną
językową później, tak że zapożyczenia słowiańskie w językach fińskich
pochodzą już nie z epoki prasłowiańskiej, lecz z okresu praruskiego. Po­
nieważ w okresie poprzedzającym styczność Słowian z Finnami mamy
na terenach zajętych przez nadbałtyckich Finnów ekspansję plemion ger­
mańskich, odnoszoną do pierwszych stuleci po Chr., przeto — zdaniem
prof. Czekanowskiego — fakty te wykluczają możność upatrywania pier­
wotnej ojczyzny Słowian na terenie Europy wschodniej. Cofając się
dalej wstecz w poprzedzający okres, t. j. w drugą połowę pierwszego ty­
siąclecia przed Chr., odnachodzimy Finnów w kontakcie z Bałtami, co
uzyskujemy na podstawie chronologji zapożyczeń fińsko-bałtyckich, ja­
kich brak z tego okresu u Słowian. To upoważniałoby do wniosku, że
Bałtowie oddzielali wtedy Finnów od Słowian, skąd wniosek ostateczny,
że Słowianie musieli siedzieć gdzieś dalej na zachodzie.
Zwężając w ten sposób zakres możliwości stojących otworem, prof.
Czekanowski (za prehistorykami niemieckimi) wyznacza szczepom ger­
mańskim w początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. zasiąg południowowschodni po łinję łączącą ujście Odry ze źródłami Wezery. Dla
wyznaczenia wschodniej granicy zasięgu Germanów sięga do wywodów
botanicznych. Z faktu, że Słowianie zapożyczyli od Germanów nazwę
buku wysnuto wniosek, że go widocznie nie znali, wobec czego praojczyznę słowiańską należy umiejscowić na terenie nie znającym buku.
Ponieważ jednak Słowianie mają rodzime nazwy na cis, bluszcz i grab,
przeto rośliny te znane były Prasłowianom. Zachodnia granica tych
trzech roślin sięga znacznie dalej na wschód. Argumentując analogicznie
jak z bukiem, należy wnosić, że pierwotne siedziby Słowian winnyby się
znajdować wewnątrz granic wyznaczonych temi drzewami na wschodzie
a bukiem na zachodzie, t. j. w dorzeczu ś. Wisły, w zachodniej części
dorzecza Bugu oraz w dorzeczu Narwi, co wyklucza polesko-wołyńską
kolebkę. Uwzględnienie faktu, że w okresie bronzu, wskutek suchego
klimatu, buk cofnął się na zachód, daje w ostatecznym rezultacie przesu­
nięcie granicy zachodniej znacznie dalej w dorzecze Odry, a tem samem
odcina część wschodnią wyznaczonego uprzednio terytorjum 3).
Nowsze badania pałeobotaniczne (por. Kostrzewski, „Prasłowiańszczyzna“, Biblj. Słowiańska, ser. I, nr. 2, Warszawa 1935, 8—9) rzu­
ciły znaczną wiązkę światła na to zagadnienie. Zapomocą t. zw. analizy
pyłkowej stwierdzono brak śladu buku w torfowiskach wielkopolskich
oraz jego rzadkość w torfowiskach pomorskich. Te cenne odkrycia upo­
ważniły do przesunięcia granicy buku dla czasów przedhistorycznych
dalej na zachód, co ostatecznie włączyło całą zachodnią Polskę do terytorjum kolebki Słowian.
Zespolenie Słowian wyodrębnienie w osobną grupę językową wy­
magało dłuższego pobytu na pewnem terytorjum, co musiało za sobą
3) Za lokalizacją kolebki na zachodzie przemawia też wyzyskany przez Cze­
kanowskiego fakt ściślejszego związku języków słowiańskich z germańskiemi
(w szczególności z gockim).

53
pociągnąć — zdaniem prof. Czekanowskiego — wytworzenie się
pewnej kultury prehistorycznej. Zdaniem zwolenników autochtonizmu
Słowian kulturą tą może być jedynie kultura łużycka.
Tezie tej przeciwstawił się m. in. Rozwadowski, podnosząc, że przeczy
jej obcy, niesłowiański charakter imiennictwa dorzecza Odry oraz
brak o tern jakichkolwiek wiadomości u starożytnych pisarzy (por.
,.Remarques critiques...“ 161).

h)

Krytyczne stanowisko T. Lehra-Spławińskiego.

Zagadnieniem utożsamienia pierwotnych Słowian z ludem, który
pod koniec epoki bronzowej wytworzył kulturę łużycką, zajmował się
ze stanowiska wyłącznie językoznawczego prof. Lehr-Spławiński „Kilka
uwag o praojezyźnie Słowian“, Sprawozd. Tow. Nauk. Lwów. 1924,
nr. 2, 62—65. Slawista ten rozpatruje prawdopodobieństwo tezy i twierdzi,
że na terenie Wielkopolski są nazwy takie jak Ner, co możnaby na­
wiązać do Herodotowych Neurów, w których zwolennicy autochtonizmu
Słowian chcą widzieć szczepy Rałto-Słowian. Istnienie pożyczek fińskich,
właściwych językom słowiańskim nie zmusza jednak do szukania praojczyzny we wschodniej Europie, ponieważ sam Rozwadowski stwierdził
istnienie fińskich nazw wodnych nietylko na terenie zachodniej Polski,
ale nawet i w Meklemburgji. A zatem zetknięcie Słowian z Firmami
mogło nastąpić na zachodzie, na terenie ekspansji kutury łużyckiej.
Lehr-Spławiński poddaje krytyce stanowisko Rozwadowskiego.
Wniosek Rozwadowskiego, że praojezyzny należy szukać za Niemnem
i Dnieprem opiera się na stwierdzeniu na terenie zachodniej Rosji i Polski
nazw wodnych pochodzenia germańskiego, celtyckiego, bałtyckiego i fiń­
skiego przy nieznacznej ilościowo przymieszce nazw słowiańskich. Wedle
pro1- Lehra-Spławińskiegc brak jest jednak dostatecznych podstaw do
oceny, które z nazw są późniejsze, a które wcześniejsze. Wobec tego
trudno osądzić^ które z tych ludów, co pozostawiły ślady w nazwach,
mieszkały wcześniej lub później, a które równocześnie. Ponadto im dalej
sięgamy wstecz, tem trudniej jest znaleźć kryterja językowe, pozwalające
ustalić przynależność językową nazw. Jest bowiem wśród imienniczego
materjału Rozwadowskiego wiele nazw takich, których budowa nie wy­
klucza ich słowiańskości, niemniej jednak równie dobrze mogą być one
bałtyckiemi lub germańskiemi.
Po wtóre fakt, że nazwy utworzone od pewnych pni pojawiają się
szczególnie częsm na terytorjum celtyckiem czy germańskiem nie prze­
sądza jeszcze ich niesłowiańskiego pochodzenia. Wszak wszystkie te ję­
zyki mają znaczny zasób pni odziedziczonych z języka indoeuropejskiego,
a zatem nazwy te mogły powstać niezależnie od siebie na rozmaitych
podłożach językowych. Synteza zarzutów i zastrzeżeń upoważnia LehraSpławmskiego do sądu, że należy odrzucić wniosek Rozwadowskiego co
do lokalizaci;' praojezyzny Słowian. Co więcej, prof. Lehr-Spławiński
twierdzi, źe na podstawie materjału Rozwadowskiego dochodzi się do
przekonania, iż na przestrzeni między Karpatami a Rałtykiem mieszkali
niegdyś prócz Germanów, Celtów, Rałtów i Finnów także Słowianie,

54
chociaż językowe dane nie pozwalają ustalić chronologji ich wzajemnych
przesunięć. Mimo, że analiza nazw wodnych nie wykluczyła możli­
wości lokalizacji kolebki Słowian na obszarze zachodniej Polski i ziem
przyległych, niemniej jednak brak jakichkolwiek pozytywnych argumen­
tów językowych, któreby tę hipotezę popierały. Jest wogóle — wedle
trzeźwej opinji Lehra-Spławińskiego — rzeczą wątpliwą, by się takie
argumenty językowe kiedyś znalazły, jeśli się weźmie pod uwagę, że zmu­
sza nas to do szukania danych z okresu 1500—500 r. przed Chr. Jest
to tak odległa epoka, że nie zostały z niej żadne wyraźne ślady językowe.
Mimo znamiennej i słusznej w zasadzie dążności prof. Lehra-Spła­
wińskiego do operowania faktami konkrétném i, nie wszystkie jego za­
rzuty, skierowane przeciw Rozwadowskiemu, są — jak się zdaje —
jednakowo słuszne. Skoro trafną jest uwaga, że zgodności co do pni,
a zwłaszcza pierwiastków są w nazwach pozbawione wartości dowodo­
wej, przysądzającej przynależność językową, to jednak ta doza scepty­
cyzmu jaką zostały obdarzone wywody Rozwadowskiego, nasuwa pewne
wątpliwości. Rudzi je chociażby z tego powodu, że względnie wczesną
przynależność językową nazw można niejednokrotnie ustalać na pod­
stawie stwierdzenia rozbieżności czy zgodności całej formacji, a zwłaszcza
sufiksów z systemem, z żywotnemi procesami słowniwórczem i, właści­
wemu imiennictwu jakiegoś terenu danego języka. Sytuację udaje się
rozstrzygnąć szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z sufiksami
właściwemi tylko jednemu z dwu wchodzących w grę języków. WynLt
taki uzyskuje zwiększone prawdopodobieństwo, lecz oczywiście nie wy­
klucza możliwości drugiej, bo to a priori nieosiągalne. Wszak nazwa
rzeczna najoczywiściej polska np. Czarna może być nazwą wtórną, po­
krywającą pierwotną nazwę indoeuropejską, czy już np. germańską, która
została zkolei dosłownie przetłumaczona na polskie. Rozwadowski stara
się jednak zwrócić uwagę na zgodności sufiksów (por. Roczn. Sław. VI
54). Zarzuty prof. Lehra-Spławińskiego dotyczą więc w ogólności wszel­
kich badań imienniczych, operujących materjałem, pochodzącym z daw­
nych epok, w których brak jeszcze nietylko jakichś znamion wyodrębnia­
jących etnicznie te nazwy, ale też brak jakichkolwiek danych chronolo­
gicznych, co jest dla dowodowości nazw czynnikiem nieodzownym, bez
którego nie można istotnie ustalać następstw przesunięć.

c) Hipotezy M. Rudnickiego.
Zagadnienie zachodniej granicy kolebki Słowian żywo interesuje
prof. M. Rudnickiego, który poświęcił temu cały szereg prac, przedewszystkiem z zakresu toponomastyki. Studja prof. Rudnickiego mieszczą
się w tomach czasopisma „Slavia Occidentalis“ t. I—XIII. W ostatnich
latach autor ujął swe dotychczasowe wyniki w syntetycznych rozpraw­
kach, z których ważniejsze są: „Sur les populations primitives indoeuropéenňes des bassins de la Vistule et de l’Odra aux temps préhistoriques“
(Annales Acad. Scient. Fennicae B. XXVII, 263—273, por. też SI. Occ.
XI 82—112), „Sur rétablissement des Préslaves dans les bassins de la
Vistule et de l’Odra aux temps préhistoriques“ (Atti del III Congresso

55
internaz. dei linguisti..., Firenze 1935, 365—373, por. też SL Occ. XII
304—340), oraz „Ugrupowanie języków indoeuropejskich a szczególnie
słowiańskich w Zagłębiu Bałtyku w początkach ery indoeuropejskiej“.
(Księga referatów II Zjazdu Slawistów sekc. II, Warszawa 1934, 66—68,
por. SI. Occ. XIII 169—185).
Rudnicki porzuca pojęcie nauki niemieckiej ,Urheimat“ = praojczyzna, wprowadzając w jego miejsce pojęcie zasiedzenia, które tak ob­
jaśnia: „L’idée de .zasiedzenie1 signifie seulement la simple constatation
qu’une peuple ou qu’une peuplade est attestée plus ou moins longtemps
par les témoignages divers, surtout par les documents historiques ou
linguistiques dans une telle région. Cette constatation retient seulement le
fait qu'une peuplade habit« ou habitait réellement les environs en que­
stion, en ne préjugeant aucunement la provenance anthropologique ni
territoriale des habitants“ („Sur l’établissement des Préslaves...“ 365).
Warto in extenso przytoczyć jeszcze jeden cytat, w którym prof. Rud­
nicki zapoznaje nas zwięźle z metodą i systemem wysnuwania wniosków
z danych toponomastycznych: „Jeśli w dorzeczu Wisły i Odry mamy
nazwy wodne, a w szczególności rzeczne, tego rodzaju, że ich wyjaśnienie
językowe da się osiągnąć na drodze zupełnie regularnego rozwoju fone­
tycznego i językowego wogóle, właściwego tylko i jedynie językom sło­
wiańskim, to eo ipso należy wyłączyć możliwość pobytu na tych tere­
nach jakiegokolwiek innego ludu, aniżeli naprzód Indoeuropejczyków,
potem Przedsłowian, a wreszcie Słowian...“ (SI. Occ. XII 339). Wywody
prof. Rudnickiego, opierające się przedewszystkiem na analizie pier
wiastków, dowodzą w znacznej części tylko wspólności pni i pierwiast­
ków w językach słowiańskich i germańskich, a więc napotykają na te
trudności, które nie bez racji podniósł prof. Lehr-Spławiński. Dowo­
dzenia prof. Rudnickiego, zmierzające do wykazania niewątpliwie sło­
wiańskiego charakteru tych nazw spotkały się jednak z rezerwą, a nawet
sprzeciwem zarówno niemieckich (Vasmer)„ jak i polskich uczonych
(Brückner i in.). Prof. Rudnicki posługuje się coprawda i pomysłowemi
badaniami, ma jącemti na celu wykazać specyficzną słowiańskość sufiksów.
jednakowoż wymienione tam sufiksy (np. -o, -io, G, iG, -i, -ro i in.),
jako odziedziczone wspólnie z prajęzyka indoeuropejskiego, są sufiksami,
właściwemi zarazem językom słowiańskim jak i germańskim, wobec czego
nie mogą mieć rozstrzygającej wartości dowodowej. Gdybyśmy się nawet
zgodzili na to, że przesłanka — w zacytowanem rozumowaniu — jest
słuszna, to jednak mielibyśmy pewne wątpliwości co do wniosku z uwagi
na to, że na wyłącznej tylko podstawie faktu, iż w dorzeczu Wisły
i Odry są nazwy słowiańskie - jak się zdaje — żadną miarą nie da się
wykluczyć możliwości pobytu jakiegoś innego ludu. Wszak mamy sporo
przykładów na to, że jakiś szczep znikł z danego terytorjum, nie pozo­
stawiając po sobie żadnego śladu, zaś o jego pobycie na tern terytorjum
dowiadujemy się 'pośrednio na podstawie źródeł historycznych. Przece­
nianie źródeł pozajęzykowych jest niepożądane, bo może zaprowadzić
czasem zbyt daleko, i dlatego wstrzemięźliwość prof. Rudnickiego jest
w zasadzie słuszna, niemniej jednak zachodzi obawa niebezpieczeństwa
również i w tym wypadku, jeśli się nie uwzględnia i innych danych
(z prehistorji, paleantropologji) poza językowemi.

56

/

4. Kolebka polesko-wolyńska.
a), Prace M. Vasmera.
Dobre syntetyczne ujęcie argumentów za poleską kolebką Słowian
stanowi rozprawka prof. M. Vasmera „Die Urheimat der Slawen“, za­
mieszczona w zbiorowej pracy „Der ostdeutsche Volksboden“, wydanej
przez Volza, Wrocław 1926.
Vasmer sądzi, że językoznawca może oświetlić to zagadnienie na
podstawie trojakich danych, a. geografji roślin, b. zapożyczeń, c. topono­
mastyki. Z zapożyczeń muszą być brane te wyrazy, które są właściwe
wszystkim językom słowiańskim, przyczem ważną rzeczą jest ich wiek,
gdyż istnieją i takie pożyczki, spotykane we wszystkich językach słowiań­
skich, które są późnego pochodzenia, już po epoce wspólnoty. Liczne
i różnorodne zapożyczenia germańskich terminów z zakresu kultury materjalnej i duchowej wskazują na sąsiedztwo Słowian i Germanów —
zdaniem Vasmera — już od V w. przed Chr. Co do stosunków bałtosłowiańsko-fińskich zajmuje podobne stanowisko, jak Czekanowski, odno­
sząc zapożyczenia słowiańskie w językach fińskich za Mikkolą do epoki
praruskiej. Badania nad zapożyczeniami irańskiemi w językach słowiań­
skich doprowadziły do stwierdzenia nieznacznej ilości zapożyczeń (co do
ich liczby niema wśród badaczy jednomyślności). Okazały się jednak
zlnacznie łiczniejszemi zgodności słownikowe w językach prapokrewnych
plemion irańskich i słowiańskich, które wskazały łącznie z ujawnionemi
zapożyczeniami na istnienie kontaktu geograficznego tych szczepów
indoeuropejskich. Wedle Rozwadowskiego „Stosunki leksykalne między
językami słowiańskiemi i irańskiemi“ (Roczn. Orjentałistyczny I 95—
110), rezultatem tych styczności były, ściślej rzecz biorąc,, nie zapożycze­
nia, lecz raczej znaczeniowy wpływ irańskich terminów technicznych na
rodzime i prapokrewne wyrazy z zakresu kultury religijnej jak bóg,
święty, dziw, zły4).

Te dane staną się tem jaśniejsze, jeśli się uwzględni, że plemiona
Scytów i Sarmatów zajmowały od VII w. przed Chr. terytorja poło­
żone na północ od Morza Czarnego. Vasmer w pracy „Untersuchungen
über die ältesten Wohnsitze der Slaven, I. Die Iranier in Südrussland“,
Leipzig 1923, wykazał ponad wszelką wątpliwość irańskość tych plemion
na podstawie irańskich śladów w nazwach geograficznych.
W oparciu o wyniki swych badań toponomastycznych Vasmer
dochodzi do wniosku „Die alten Flussnamen zwischen Weichsel und
Elbe sind denn auch alle unslawisch: Oder, Havel, Spree, Elbe.
Einige von ihnen können gut aus dem germanischen erklärt werden —
kein alter Flussname auf diesem Gebiet ist mit Hilfe des Slawischen
deutbar“, „Urheimat“ 136. Wniosek ten jest stanowczo przedwczesny
4) Warto zaznaczyć, że ostatnio Meillet stwierdził obfitszy zasób zgodności
słownikowych słowiańsko-indo-irańskich, i to właśnie w zakresie terminologii reli­
gijnej. Por. „Le vocabulaire slave et le vocabulaire indo-iranien“ Revue des études
slaves VI 165—174. Przeciw uznawaniu pożyczek irańskich w słowiańskiem (pod.
trzymywane i w omawianej pracy stanowisko Vasmera) wypowiada się też i Mia
denow, „Les prétendus emprunts iraniens et turcs en slave commun“ Revue des
études slaves IV 190—198.

57
i pozbawiony rzeczowych podstaw, chociażby tylko z uwagi na to, że
zbyt mało mamy danych do tak stanowczych rozstrzygnięć, i zbyt wiele
pozostało dziś jeszcze szczegółów niewyjaśnionych, z czego sobie sam
Vasmer zdaje nawet sprawę na końcu tej pracy. Na tej podstawie, że
na terytorjum dorzecza Prypeci i ś. Dniepru spotyka się cały szereg nazw
rzecznych, które znajdują się i- w innych kątach Słowiańszczyzny, Vas­
mer sądzi, że terytorjum to należy uważać za praojczyznę Słowian,
zwłaszcza, że i do tego samego wniosku prowadzą dane geografji roślin,
por. niżej 5).
b) Wywód botaniczny J. Rostafińskiego.
Pierwszym badaczem, który w tym kierunku pracował był Szulek
„Pogled iz biljarstva u praviek Slavenah“ (Rad Jugoslav. Akad. XXXIX
(1877), 1— 64), a po nim J. Rostafiński „O pierwotnych siedzibach i go­
spodarstwie Słowian w przedhistorycznych czasach“ (Sprawozd. Akad.
Um. 1908, nr. 3, 6—25). Rostafiński stwierdził, że wschodnia granica
modrzewia, jodły, cisu i 'buku nie dosięga dorzecza Dniepru. Tych trzech
pierwszych drzew Słowianie nie znali, bo nazwy ich, acz spotyka się
w różnych językach słowiańskich, lecz w zastosowaniu do różnych drzew.
Nazwę buku zapożyczyli Słowianie od Germanów. Granica grabu sięga
znacznie dalej na wschód, obejmując Polesie i dorzecze g. Dniepru,
a ponieważ ta nazwa jest ogólnosłowiańska, więc wobec tego, na terenie
Polesia i g. Dniepru należy szukać praojczyzny Słowian.
Ten wywód botaniczny Rostafińskiego spotkał się z licznemi oce­
nami krytycznemu Pierwszy wystąpił przeciw niemu prof. Rriickner,
zwracając uwagę na to, że w innych językach są przykłady nierozróżniania buku od grabu, co pociąga za sobą opatrywanie obu tych drzew
jedną wspólną nazwą. Stąd Rriickner sądzi, że Słowianie, ciągnąc ze
wschodu, wpierw poznali grab i nazwali go grabem, a potem tem
samem mianem opatrzyli buk. „Miszellen. 1. Zur Geschichte der Ruchenbenennung“ (Zeitschr. für vergleichend^ - Sprachforschung XLVI 193—
197).
Warto przytoczyć tu podobne zjawisko z języków słowiańskich. Pa­
dania, jakie przeprowadził prof. Nitsch nad nazwami drzew szpilkowych
(„Jodła, świerk, smrek“, Lud Słowiański II A, 206—222) doprowadziły
go do przypuszczenia, że Słowianie mieszając nazwę, na picea (świerk)
z nazwami abies (jodła), której pierwotnie nie znali, prawdopodobnie nie
rozróżniali tych drzew, a gdy później uświadomili sobie różnicę między
niemi, wtedy ż każdem zftych drzew kojarzyła się jedna z nazw.
Wkońcu oczywiste fakty paleobotaniczne obaliły do reszty hipotezę
Rostafińskiego, przesuwając zasięg buku dla czasów przedhistorycznych
jeszcze dalej, niż uczyniły to nawet badania Szafera, zużytkowane przez
Czekanowskiego. Zastanawia tu jeszcze — jak sądzę — ten fakt wewnę­
trznej sprzeczności w strukturze wywodów Rostafińskiego, że odnosi się
5) Vasmer interesuje się żywo toponomastyką, której poświęca liczne rozprawy
ogłaszane w Zeitschr. für slav. Philologie oraz kontynuuje studja p. t. „Beiträge
zur slavischen Altertumskunde“.

58
on z dużą nieufnością do nazw europejskich: „Wyciąganie wniosków
z nazw ogólnoeuropejskich i sanskryckich roślin i zwierząt co do pier­
wotnej ojczyzny Arjów uważam za całkiem nienaukowe. Bhûoja może
być jakiemkolwiek drzewem — dajmy na to z jasną korą — ale nie
brzozą. Mádhu jest słodyczą. ...Jednem słowem, o ile wiemy, że mádhu
jest słodyczą, to nie wiemy nic więcej ponad to“ tl/12. Wszak wywody
Rostafińskiego są oparte na tej samej podstawie, bo badają nazwy drzew
słowiańskich, więc niewiadomo, dlaczego Rostafiński odnosi się z taką
ufnością do nazw słowiańskich, a uważa za chybione wywody tego sa­
mego rodzaju w odniesieniu do nazw sanskryckich, czy ogólno-europejskich, zwłaszcza, że o bliższem stosowaniu nomenklatury roślinnej
u Słowian również nic nie wiemy.
Po ujawnieniu kruchych podstaw hipotezy Rostafińskiego, i to nietylko co do buku, ale i co do pewnej kontrowersji z zasięgiem cisu
i bluszczu, dla których języki słowiańskie mają rodzimą nazwę, a za­
sięg ich jest niemal zgodny (z pewnemi odchyleniami) z zasięgiem buku,
dziś już nikt nie wierzy w absolutną wartość argumentu bukowego.
Fakt ten osłabia wyraźnie całą koncepcję polesko-wołyńskiej kolebki Sło­
wian, gdyż geografja roślin była dla niej najpoważniejszym argumentem.
c) Hipoteza J. Peiskera6).
Również za poleską lokalizacją pierwotnych siedzib Słowian wypo­
wiedział się J. Peisker, „Die älteren Beziehungen der Slaven zu TurkoTataren u. Germanen“ odb. z Vierteljahrschrift für Social- u. Wirtschaftgesellsch. III, 1905, Strassburg Peisker opiera się na zapożyczeniach
ważnych wyrazów z zakresu kultury rolnej i pasterstwa od Germanów
(nuta, mleko, skotü, svinïja), oraz wyrazów również z rol­
nictwa i pasterstwa od plemion turko-tatarskich (byku, koza, volů,
tvarögü). Na tej wąskiej podstawie głosi o niewoli Słowian w pierwszem tysiącleciu przed Chr. u Germanów, a następnie o surowem pano­
waniu Turko-Tatarów nad plemionami słowiańskiemi. Mimo to, że
w argumentacji językoznawczej wspomagał go językoznawca rosyjski
Korsch. jednak cała ta trącąca fantazją i pochopnością w wyciąganiu
wniosków, teorja, została naogół odrzucona, gdyż wystąpiono przeciw
niej bardzo stanowczo, i rzeczowo wykazano bezpodstawność jej wnio­
sków (Niederle, Brückner i in.).
5. Stanowisko L. Niederlego i A. Brücknera.
Pomijając — ze względu na cel jak i ograniczone ramy — te wszyst­
kie badania, które tylko pośrednio rzucają pewne światło na zagadnienie
pierwotnych siedzib Słowian, a więc zarówno szczególnie liczne s ludja
toponomastyczne (cenne prace Sobolewskiego, Pogodina i wielu innych),
badania nad podłożem przedsłowiańskiem, jak i stale żywo dyskutowane
6) Hipotezie Peiskera poświęcimy tylko parę słów, gdyż omawia ją dr. M. Le­
wicki w artykule poświęconym kontaktom słowiańsko-tureckim.

t

59

kwestje zapożyczeń, należy wspomnieć, jakie stanowisko ostatnio zajmuje
najwybitniejszy znawca starożytności słowiańskich Niederle. („Najdaw­
niejsze siedziby Słowian“ w dziele „Początki kultury słowiańskiej“ Encyklopedja Ak. Łjm. cz. 2, dział V, 1—30 oraz „Manuel de l’antiquité slave“
I, Paris 1923, 12—26). W tych pracach Niederle zarzuca swe dawniejsze
poglądy, zajmując stanowisko niejako kompromisowe. Niederle odrzuca
wnioski Rozwadowskiego i Szachmatowa co do ważności śladów celtyc­
kich, podnosząc, że nigdzie w Europie nie możnaby znaleźć takiego terytorjum, na którem nie byłoby śladów jakichś obcych elementów etnicz­
nych, i to właśnie zwalnia go od skrupułu, jaki mieli ci dwaj znakomici
slawiści. Pozytywnie sądzi, że terenem pierwotnych siedzib Słowian jest
obszar od Łaby do dorzecza g. Dniepru wraz z Desną, Prypecią i Berezyną.
Linja Łaby będzie stanowić zachodnią granicę, o ile kultura łużycka
okaże się właściwą Słowianom, w przeciwnym razie należy przesunąć
zachodnią granicę do Wisły „Manuel“ 23/24.
Wiele uwag poświęcił naszemu zagadnieniu wÿbitny znawca kul­
tury słowiańskiej prof. Brückner, por. zwłaszcza z ostatnich jego publikacyj „Starożytności słowiańskie“ Lud XXIV 8f—92 i „Dzieje kultury
polskiej“ I, Kraków 1930, 13—17 oraz liczne recenzje. W pierwszej
z tych rozpraw, recenzując dzieło Niederlego, Brückner podkreśla, że
jedność słowiańska poczęła się rozluźniać dopiero z końcem V-go wieku
po Chr. i od tej epoki datuje się ekspansja Słowian na południe i zachód.
Kolebkę Słowian dla IV w. po Chr. należy przyjąć na terenie, sięgającym
z jednej strony od Wielkopolski i Małopolski aż do siedzib Radymiczów
i Wiatyczów nad g. Oką i Wołgą. (Lud XXIV 82). W drugiej pracy od­
rzuca koncepcje, związane ze słowiańskiem pochodzeniem kultury łu­
życkiej i wypowiada się (odrzuciwszy też jakiekolwiek obce, poza ilirskiemi, przymieszki w imiennictwie topograficznem na terytorjum Polski),
że s'edziby Słowian sięgały od Odry do Dniepru, którego ś. bieg przekra­
czały, na płd. zachodzie opierały się o Karpaty i Sudety, przyczem na
północy nie docierały do Bałtyku, oddzielane od niego przez wąski pas
pruski.6
6. Nowa synteza J. Czekanowskiego.
Ostatnio dokonał prof. Czekanowski bardzo bystrej i ciekawej syntezy, która niewątpliwie posunie o duży krok naprzód „beznadziejny“
spór o kulturę łużycką, w pracy „Zróżnicowanie etnograficzne Polski
w świetle przeszłości“ Sprawczd. Pol. Ak. Um. XL, nr. 3, 64—67. Prof.
Czekanowski. czerpiąc argumenty z językoznawstwa in doeuropejskiego,
opiera się na wynikach badań komparatysty, prof. J. Kuryłowicza, który
stwierdził przynależność grupy językowej ilirskiej do północnej grupy
języków indoeuropejskich (podstawową cechą wyodrębniającą jest nieodróżnienie ä od o) zawierającej Bałto-Słowian, Germanów i Ilirów. Cze­
kanowski — jak wiadomo —twierdzi, że wskutek wyodrębnienia się
literalnych Germanów, kultura łużycka była wspólna pozostałym pół­
nocnym Indoeuropejczykom. Dowodzi tego na tej podstawie, że dla
okresu II tysiąclecia przed naszą erą prehistorycy Wyodrębniają na euro.pejskim niżu tylko dwie wielkie kultury prehistoryczne. Miejsce zetknię-

60
cia się tych kultur na linji ś. Wisły na Mazowszu zbiega się uderzająco
z całym szeregiem dzisiejszych linij etnicznych, które są linjami zasię­
gów różnych przedmiotów z zakresu kultury materjalnej.
Ta nawskroś oryginalna synteza danych etnologicznych, prehisto­
rycznych, antropologicznych i językoznawczych przeciwstawia kulturę
łużycką jakiejś innej, wyraźnie od niej odrębnej, którą prof. Czekanowski
przypisuje Finnom.
Ze względu na to, że operujemy narazie tylko zwięzłem streszcze­
niem większej pracy, która się jeszcze w całości nie ukazała, trudno jest
zająć krytyczne stanowisko wobec tezy prof. Czekanowskiego, gdyż szczu­
płe ramiy streszczenia nie pozwoliły mu przedstawić wyczerpującego uza­
sadnienia wniosków. Wobec tego zmuszeni jesteśmy zająć stanowisko
wobec skrótu, zdając sobie sprawę, że może niejedna wątpliwość została
już przez autora przewidziana i usunięta.
Po pierwsze narzuca się, że ta sugestywna koncepcja znajduje po­
parcie w przekonywającej zbieżności linij etnicznych z izotonami dialektycznemi Mazowsza, najodrębniejszej, poza Kaszubami, prowincji
gwarowej, jak to wykazały badania prof. Nitscha. Nitsch podnosił nawet
co do kontynuacyj 1 miękkiego (sonans), że „nie jest to wewnętrznie polski
objaw dialektyczny, ale ostatnie stadjum stopni przejściowych, jakiemi
są 1. języki płd. słowiańskie, 2. język czeski, 3. dialekty mało- i wielko­
polskie, 4. dialekty kaszubski i mazowiecki“ Gramatyka języka polskiego
Ak. Urn., Kraków 1923, 511. Odchylenia izofon mazowieckich są nie­
znaczne na linji biegu ś. Wisły w stosunku do granicy wschodniego
zasięgu kultury łużyckiej, stanowiącej linję wspomnianego zetknięcia
dwu odrębnych kultur.
Z drugiej strony nastręczają się narazie pewne trudności w uznaniu
we wschodnich sąsiadach kultury łużyckiej Finnów. Ramy wywodów
prof. Czekanowskiego nasuwają wrażenie, że do takiego wniosku do­
szedł on na drodze negatywnej. Wszak — rozumuje Czekanowski —
przy tej strukturze faktów, któż inny mógł siedzieć na wschód od ru­
bieży kultury łużyckiej, jak nie Finnowię,-'skoro Iranów należy umieścić
na podstawie konkretnych danych (toponomastyki zbadanej przez
Vasmera, zapożyczeń) raczej na południu. Należy sobie jednak zadać
pytanie, jakie są dane, które pozytywnie, a nie negatywnie nasuwają
z konieczności Finnów. Z badań nad imiennictwem wodnem (Rozwa­
dowski) wiadomo, że zarówno na terytorjum Mazowsza, jak i na terytorjum zachodniem w stosunku do poprzedniego znajdują się w nazwach
ślady fińskie i celtyckie (na zachodzie), przyczem Rozwadowski pod­
kreśla, że nazwy w półn. Rosji, mające dziś wygląd fiński, są jedynie
fińskiem przekształceniem nazw pierwotnie indoeuropejskich. W prze­
ciwieństwie do tej tezy Vasmer ostatnio stanowczo twierdzi, że na terenie
Polski niema żadnych nazw, zawierających ilościowo i bezspornie ślady
fińskie. Vasmer twierdzi, że takie nazwy znajdują się natomiast — i tu
wbrew Rozwadowskiemu — na terenie półn. Rosji europejskiej, por.
„Die finnischen Ortsnamen in den slavischen Ländern“, Księga refera
tów II Zjazdu Sławistów, sekc. III, W&rszawa 1934, 99, o czem szerzej
W rozprawie „Reiträge zur historischen Völkerkunde Osteuropas, II Die
ehemalige Ausbreitung der Westfinnen in den heutigen slavischen Län-

61
dem“, Berlin 1934, gdzie w szczegółach polemizuje z wywodami Rozwa­
dowskiego.
Z tych sprzecznych ze sobą wywodów tak wybitnych uczonych widać,
że sprawa rozbija się o brak konkretnych danych chronologicznych, któreby pozwoliły ustalić pierwotność i ewentualnie kolejność nawarstwień
i tern samem rozstrzygnąć, czy mamy na danych terytorjach do czy­
nienia tylko z przelotnemi migracjami Finnów, czy też z dłuższym ich
pobytem. Przy dzisiejszym stanie wiedzy jest niezmiernie trudno uzyskać
absolutną chronologję odnośnych zjawisk. Jeżeli ujawnią się jakieś fakty,
to chyba tylko wtórne dane, przydatne dla chronologji względnej, czego
najrychlej można oczekiwać od językoznawstwa porównawczego.
Jest jeszcze i drugi szkopuł. Gdyby wschodnimi sąsiadami tej gałęzi
północnych Indoeuropejczyków byli Finnowie, to winnibyśmy, nawet
mimo pewnej odporności jednej czy obu kultur, oczekiwać jakichś śla­
dów styczności w zapożyczeniach wzajemnych lub jednostronnych. Tym­
czasem w językach fińskich mamy zapożyczenia, które pochodzą nie
z języka prasłowiańskiego1, tylko z praruskiego. Z tego —- jak i prof.
Czekanowski przyjmuje, por. „Wstęp do historji Słowian“ 84 — wynika,
że Słowianie zetknęli się z Firmami później, w okresie różnicowania się
tych plemion. O Wcześniejszym kontakcie, narazie na podstawie faktów
językowych nic jeszcze niewiadomo. Z drugiej strony zapożyczenia bał­
tyckie w językach fińskich wskazują na styczność tych plemion, przyczem, jak poucza ich chronologja, styczność tę odnosi się do epoki wcześ^f
niejszej.
Jeśli się zważy, że w zachodniofińskiem1 istnieją pożyczki z bałtyc­
kiego, a dalej skoro się uświadomi, że na terenie Mazowsza istnieją stare
nazwy bałtyckie, a wkońcu, gdy się weźmie pod rozwagę, że Rozwa­
dowski przyjmuje, iż zerwanie wspólnoty bałtosłowiańskiej nastąpiło
w I i II tysiącleciu przed Chr., •— to nasuwa się jako bardziej prawdo­
podobne — ze względów językoznawczych — przypuszczenie, że na
wschód od wschodniej rubieży kultury łużyckiej siedzieli raczej Bałtowie. Warto dodać, że przy dzisiejszym stanie badań przyjmuje się za
Rozwadowskim, „że historyczną epokę geograficznego sąsiedztwa i współ­
życia obu grup poprzedzał okres, w którym rozwijały się one niezależnie
i wytwarzały różnice zacierające starszą jeszcze wspólność czy jedność
językową“, por. J. Kuryłowicz „Bałtósłowiańska jedność językowa“,
Słownik starożytności słowiańskich zesz., próbny, Warszawa 1934, 5.
Za ewentualną hipotezą, że w tych wschodnich sąsiadach, o odręb­
nej kulturze należy upatrywać Bałtów, przemawiałby ten fakt, że mimo
całego szeregu zgodności słowńikowych między słownictwem bałtyckiem
a słowiańskićm (ćo szczegółowo wykazał Trautmann), istnieje sporo roz­
bieżności w zakresie pojęć najzupełniej elementarnych z kultury ducho­
wej i materjalnej jak to ustalił Rozwadowski, por. „O pierwotnym sto­
sunku wzajemnym języków bałtyckich i słowiańskich“ Roczn. Sław. V
1—24, por. też zwłaszcza Trautmann „Baltisch-slavisehes Wörterbuch“
Göttingen 1923 oraz Kuryłowicz 1. c. Fakt bardzo silnego pokrewieństwa
w strukturze gramatycznej (poza konjugacją) przy tak poważnych roz­
bieżnościach słownictwa, w zakresie kulturowym, jak mi się zdaje upraw­
dopodobnia, że właśnie te odmienne słownictwo jest odzwierciedleniem

62
odrębnej kultury bałtyckiej. Z tych więc względów przedewszystkiem,
jak i z uwagi na liczne ślady w słownictwie i nomenklaturze geograficz­
nej Mazowsza wydaje mi się prawdopodobniejszem dopatrywać w sąsia­
dach wschodnich kultury łużyckiej Bałtów, posiadających tę istotnie
odrębną kulturę, jak można sądzić z tego uderzającego faktu, że przy
dużych zgodnościacb w strukturze gramatycznej istnieje silnie odrębne
słownictwo 7).
Niemniej nie sądzę bynajmniej, by zagadnienie to przedstawiało się
tak prosto, przedewszystkiem z tego względu, że d tu brak również da­
nych z zakresu chronologji. Stąd też właśnie prof. Kuryłowicz podkreśla,
że ustalenie chronologji względnej zjawisk pozwoli dopiero wyrobić
sobie opinję o istocie pokrewieństwa językowego tych dwóch grup.
Nieco światła na to zagadnienie winny rzucić badania nad słow­
nictwem grupy złożonej z Bałtów, Słowian i Ilirów. Jednakowoż i tu
nastręczają się trudności, pochodzące stąd, że ze słownictwa ilirskiego
zachowały się tylko nikłe szczątki. Język albański, zaświadczony dopiero
z XVI w. po Chr., jest jedynym żyjącym dziś reprezentantem tej grupy,
przyczem posiada on ogromnie pstre słownictwo, które jest tak grun­
townie przesiąknięte wpływami innych języków (romańskje, słowiańskie,
grecki i turecki) a tak bardzo ubogie w elementy rodzime, że wydobyć
zeń zrąb najstarszych cech jest niezmiernie trudno. Warto tu wkońcu
nadmienić, że Vasmer dopatruje się w pewnych nazwach na terenie
słowiańskim śladów ilirskich. Innemi słowy prof. Vasmer powraca na
podstawie toponomastyki do koncepcji „Nordillyrer“ Kosinny, por. „Alte
geographische Namen zwischen Elbe und Weichsel“ Sbornik I Sjezdu
slow, fil., Praha 1932, 735—1736.
Ostatnio w artykule „Słowianie“ (w encyklopedji Świat i Życie, IV
zesz. 5, Lwów-Warszawa 1936, 826—'835) umieszcza prof. Czekanowski
pierwotne siedziby Słowian w dorzeczu Wisły w czasach około naro­
dzenia Chrystusa. Wyciągając wnioski z swej ostatniej syntezy, sądni,
że jeszcze dawniejsza praojczyzna Słowian mogła się znajdować tylko
nieco dalej na południowym zachodzie (a nie na wschodzie), na terytorjum kultury łużyckiej.
7. Zestawienie wyników badań craz postulaty i perspektywy na
przyszłość.
Ten przegląd przytoczonych teoryj oraz ujawnionych w nich trud­
ności dobitnie wskazuje, że argumenty językowe nie dają narazie
żadnych rozstrzygnięć. Dotychczasowe badania nie zdołały jeszcze cał­
kowicie rozproszyć mroków, jakie przesłaniają kolebkę Słowian.
7) Te dane i przypuszczenia musiałyby oczywiście znaleźć poparcie i w in­
nych faktach z zakresu etnologji i prehistorji, któreby ewentualnie ze swej strony
potwierdziły istnienie odrębnej kultury bałtyckiej dla tego okresu. Zagadmenie
komplikuje się ze względów językoznawczych i przez to. że w bałtyckiem obok
faktów pokrewieństwa istnieją też i pożyczki, pochodzące z różnych nawarstwień
chronologicznych, na co dawno wskazał Brückner „Litu slavische Studien. I Die
slavischen Fremdwörter im Litauischen“ Weimar 18/7.

i

63
Główne trudności tkwią w tem, że jest to tak odległa epoka, iż trudno
jest na przestrzeni dzielącej okres wyodrębnienia grupy etniczno-języ­
kowej Prasłowian od epoki wczesnohistorycznej, znaleźć fakty, mające
bliższe datowania. Przy dzisiejszym stanie badań nie da się również usta­
lić pierwotniejszego złoża starszych cech językowych, tak cennych przez
porównawcze zestawienie, dla lokalizacji geograficznej pokrewnych
plemion indoeuropejskich.
W zakresie badań nad pokrewieństwem grupy bałtyckiej i słowiań­
skiej, obok dokładnego zbadania zgodności wzajemnych, należy ustalić
chronologję odrębnych, każdej. z tych grup z osobna właściwych nowo­
tworów, która rzuci światło na początki wzajemnego wyodrębniania się
tych gri p językowych, na co zwraca uwagę prof. Kuryłowicz, „Bałtosłow. jedność językowa“ 7. Poza 'brakiem stndjów poświęconych słow­
nictwu półn. grupy języków indoeuropejskich, brak również dokładniej­
szych opracowań porównawczych w zakresie struktury gramatycznej,
mimo, że pewne cechy z zakresu fonetyki (np. rozwój sonantów) lub
morrologji są od dawna uderzająco podobne w germańskiem i bałtosłowiańskiem. O tem jak cennemi mogą się okazać te badania wskazuje
ostatnia synteza prof. Czekanowskiego, rzucająca tak wiele światła ria
zawiły problem kultury łużyckiej, właśnie dzięki zastosowaniu nowych
wyników uzyskanych przez prof. Kuryłowicza co do grupy ilirskiej.
Wymienione tereny zagadnień leżą w kompetencji językoznawstwa po­
równawczego, które przez rozwiązanie całego szeregu szczegółów może
się przyczynić do rozjaśnienia i pogłębienia naszej problematyki.
Dotychczasowe wyniki badań nad imiennictwem geograficznem są
niezmiernie często dwu- jeśli nie wieloznaczne. Ma to swoje źródło po
pierwsze, w braku systematycznych studjów, a po wtóre, niekiedy w za­
sadniczych uchybieniach metodycznych. Dziś przynajmniej w zasadzie
utarło się przekonanie, że nazwy wyrwane z całości niczego nie dowodzą
(por. Vasmer „Alte geographische harnen zwischen Elbe und Weichsel“.
Sborn. I Sjezdu slow, fík, Praha 1932, 736). Jest bowiem rzeczą jasną,
że jedyną drogą, na której się można spodziewać wydatnego posunięcia
tego zagadnienia naprzód, jest żmudne, szczegółowe opracowanie peł­
nego systemu nazw miejscowych, czy też nawet wodnych dla poszczegól­
nych języków. Wszak cały szereg nazw na pierwszy rzut oka nasuwa­
jących liczne możliwości, lub wręcz niejasnych, po głębszem zapoznaniu
się z systemem toponomastycznym danego języka, opartym na skrupu­
latnej analizie całkowitego miąterjału, znachodzi zupełnie pewne i pozy­
tywne wyjaśnienie na tem tle całości systemu. Po wtóre, dzisiejszy stan
badań nad imiennictwem słowiańskiem niemal w zupełności wyklucza
budowanie jakichś poważnejszych syntez, gdyż narazie jest bardzo nie­
wiele prac szczegółowych, spełniających wymieniony postulat. Por.: S.
Rospond „Toponomastyka słowiańska“. (Księga referatów II Zjazdu Slawistów, sekc. I, Warszawa 1934, 90—95.
otychczasowych badaniach mieliśmy najczęściej do czynienia
z uprawianiem etymologicznych poszukiwań, boć przedewszystkiem kła­
dziono nacisk na ustalanie pierwiastków. Dziś obserwujemy, że onoma­
styka wyodrębnia się jako osobna gałąź naukowa, której przyświeca
ustalenie
w zakresie toponomastyki — systemu imjenniczego danego

\

64
jÇzyka, co daje się uzyskać przez zbadanie staryph oraz żywotnych pro­
cesów słowotwórczych, przez bliższe określenie funkcji sufiksćw i przez
ścisłą analizę słowotwórczej formacji danej nazwy. Te badania, prowa­
dzeni w stałym kontakcie z naukami historycznemi, pozwolą w przy­
szłości ustalić na podstawie wyczerpującego materjału historycznego
chronologję, wydzielając starsze nawarstwienie oraz obcy osad, co
zkolei może się stać punktem wyjścia dla badań porównawczych, które
potrafią cofnąć się w epokę przedhistoryczną, przy skrupulatnem i nieodłącznem uwzględnianiu faktów z zakresu nauk pogranicznych'.
Na pewne uchybienia metodyczne wskazywano już dawniej. I tak
np. Buga „Kann man Keltenspuren auf bałt. Gebiet nachweisen?“ 'Roćzn.
Sław. VI 1 38) podkreślał, że w 'badaniu nazw należy uwzględniać dane
historji i dialektów, a nie opierać się wyłącznie na formie współczesnej
nazwy, jak to czynił Szachmatow.
Z tych zastrzeżeń oczywiście nie wynika, by wszystkie dotychcza­
sowe prace były pozbawione wartości, gdyż jasne jest, że im bardziej
cofamy się wstecz, tern badanie pierwiastków jest nieodzowniejsze
z uwagi na to że starsze nazwy są formacjami prostemi, mającemi często
mało wyrazisty, nierozwinięty sufiks. Niemniej jednak wtedy trzeba bę­
dzie brać pod uwagę, czy taki typ nazw jest (zwłaszcza przy badaniu
obcych śladów) charakterystyczny dla danego terytorjum, o co starał się
Rozwadowski, i dlatego prace jego pozostaną tu pionierskiemii.
Bogate i cenne materjały do badań przynoszą żmudne prace ks. Kozierowskiego z terenu Wielkopolski a zwłaszcza ostatnio wydany „Atlas
nazw geograficznych Słowiańszczyzny zachodniej“ z. I, z. II B Poznań
1934 (I) i 1935 (II).
Często rozbieżne wyniki badań nad zapożyczeniami domagają się
ich rewizji. Wysuwano tu postulaty zarówno ze strony slawistów (Diels
w Eberta „Reallexikon der Vorgeschichte“ t. XII w artykule „Slaven“
282), jak i ze strony specjalistów i innych zakresów (Kowalski „W spra­
wie metodologji badań zapożyczeń tureckich w językach słowiańskich?,Sborn. I Sjezdu slow. fil., Praha 1932, 554—-556).
Ponieważ geografja roślin wymaga skrupulatnego uwzględniania
wahań klimatu, co pociąga za sobą konieczność uzależniania badań od
danych paleobotanicznych, a więc niejęzykoznawczych, przeto pozostają
nam1 do rozważenia tylko badania słownictwa.
Chodzi tu o rodzime i obce wyrazy, które zachowały się w dzie­
dzictwie z języka prasłowiańskiego w poszczególnych językach słowiań­
skich. Zestawiając wyniki uzyskane w wymienionych uprzednio dzie­
dzinach badań językoznawczych z rezultatami studjów nad słownictwem,
musimy dojść do przekonania —- mimo, że do syn leży słownictwa sło­
wiańskiego jest jeszcze daleko —, że badania te wnoszą wnoszą sporo
materjału konkretnego, pozbawionego tak silnej przymieszki elementu
hipotetycznego, jaki jest zawarty w imiennictwie. Pozatem jest to szcze­
gólnie wartościowy materjał dla nawiązań z zakresu kultury materjalnej
i duchowej i tern samem przedewszystkiem dla etnologa szczególnie cie­
kawy. Mimo tych zalet faktów ze słownictwa nie należy ich jednak prze­
ceniać, ponieważ nie można zapominać, że brak nam świadectw, w ja­
kiej mierze wyrazy zaświadczone wspólnie przez języki historyczne,

65
odzwierciedlają istotny zasób słownikowy języka prasłowiańskiego.
Wszak nie wiemy, wiele tych wyrazów bez śladu zaginęło, co tem sa­
mem przesądza, że uzyskany na tej podstawie i zrekonstruowany przy
pomocy prehistorji i etnologji obraz kultury pierwotnych Słowian jest
ułamkowy. Są jednak nadzieje, że studja obecnie prowadzone zdołają
posunąć dotychczasowy stan wiedzy o krok naprzód. Prot. Lehr-Spławiński bada szczegółowo zasób słownictwa prasłowiańskiego. Drobne
fragmenty tych studjów wydał w odniesieniu do polszczyzny „Język
polski jako zwierciadło kultury narodu“ Poznań 1935, zaś w referacie
opublikowanym w Księdze referatów II Zjazdu Slawistów sekc. I, War­
szawa 1934. p. t. „Dziedzictwo prasłowiańskie w słownictwie współ­
czesnych języków słowiańskich“ 70—72 ogłasza cyfrowe wyniki zesta­
wień oraz informuje o metodzie badań.
Bardzo wartościowe prace z zakresu słownictwa ogłasza znakomity
językoznawca francuski A. Meillet. W Niemczech istnieje specjalne czaso­
pismo „Wörter und Sachen“, poświęcone badaniom słownictwa, w któ­
rych śledzi się dzieje wyrazu wraz z losami oznaczonego przezeń przed­
miotu, co pozwala na ustalenie rozprzestrzenienia etnicznego sprzętu
oraz na wykreślenie zasięgu jego nazw, czem zajmuje się geografja lingwi­
styczna (zarówno w zakresie obszaru indoeuropejskiego jak i poszcze­
gólnych grup językowych).
Na zakończenie należy podnieść, że zagadnienie praojczyzny Sło­
wian jest jak najściślej związane z teorjami o kolebce Indoeuropejczyków.
Stąd więc badaczom nie mogą być obojętne wyniki ostatnich badań nad
słownictwem i chronologją przesunięć Indoeuropejczyków, które do­
prowadziły do gruntownej rewizji dotychczasowych poglądów na po­
dział i chronologję nawarstwień języków indoeuropejskich. Twórcą
nowszej koncepcji o kolebce Indoeuropejczyków jest uczony skandy­
nawski J. Charpentier, umiejscowiający praojczyznę, na podstawie wielo­
stronnej analizy słownictwa, na terenie środkowej Azji. („The original
home of the Indo-europeans“ Bulletin of The School of Oriental Studies, London 1926, Vol. IV, Part I, 147—170). Przekonywające ujęcie
syntetyczne daje rozprawka J. Kuryłowicza „Stosunki etniczne w przed­
historycznej Europie“ Zbiór prac poświęconych E. Romerowi, Lwów
1934, 542- - o50 8).
W tym sprawozdawczym przeglądzie teoryj, którego dokonałem na
zaszczytne zaproszenie Redakcji Ludu, przedstawiłem cały szereg koncepcyj wielu wybitnych i zasłużonych uczonych. Swój skromny udział
w sprawozdaniu ograniczyłem do zwrócenia uwagi na parę szczegółów
oraz do poświęcena kilku spostrzeżeń nowej syntezie prof. Czekanowskiego. Ponadto starałem się wykazać, że obok innych danych szczególnie
pożądanemi są badania z zakresu językoznawstwa porównawczego.
Rozbieżność wyników w studjach nad kolebką Słowian wskazuje,
że jest to jedno z najtrudniejszych zagadnień slawistyki. Główne trud­
ności w tych żmudnych badaniach tkwią — jak to podkreślał prof. Roz* 5
8) Z zagadnieniem tem można się też zapoznać w przystępnym i zwięzłym
artykule dr. E. Słuszkiewicza „Gdzie leżała praojczyzna indoeuropejska?“ Kurjer
literacko-naukowy, dodatek do Kurjera Lwowskiego z 5 maja 1935 r„ nr. 122 A.
Lud. T. XXXIV.

5

66
wadowski — w tem, że zarówno dane historyczne starożytnych dziejo­
pisarzy, jak i fakty przedhistoryczne są niezmiernie skąpe, co w ogromnej
mierze utrudnia pracę i zmusza do dokonywania wielkich wysiłków,
celem usunięcia tak poważnych przeszkód. Skoro uświadomimy sobie,
jak szczupły jest zasób jednoznacznych faktów, tem jaśniej zdamy sobie
sprawę, jak wielki i doniosły jest wysiłek twórczy i tych uczonych,
którzy dociekali pierwotnych siedzib Słowian w oparciu o fakty języ­
kowe.
RÉSUMÉ.
L’article est en même temps une revue critique et un compte-rendu
de ce qu’on sait sur les lieux les plus anciens d’habitation des Slaves. Les
théories en question reposent en entier ou partiellement sur des données
linguistiques. L’auteur parle de la théorie conçue pair Rozwadowski, baisée
sur les résultats de l’analyse des noms du rivières et autres dénominations
aquatiques, de la théorie des origines celtes de Schachimatov, enfin il men­
tionne celle du berceau asiatique des Slaves (Moszyński). Par rapport aux
théories localisant les lieux d'habitation des Slaves à rOocident, i;l fait re­
marquer la théorie de Czekanowski et le point de vue critique qu’a choisi
Lelrr-Spławiiński, tout ein mentionnant que les objections que ce slaviste
soulève Contre la théorie conçue par Rozwadowski, ne lui paraissent pas
toutes également justes. Puis il parle des hypothèse:?.ononiastiques de Rud­
nicki. Dans la suite il pąsse aux théories qui placent le berceau de la race
slave en Polésie, en citant les travaux de Vas,mer et la longue déduction
botanique de Rostafiński et en faisant remarquer la controverse que con­
tient la déduction de cet éminent botaniste II complète cette revue des
théories) qui localisent les origines de la race slave en Polésie, par la cita­
tion de l’hypothèse de Peisker et des ridées de NiederíeSgí de Brueckner.
L auteur présente enfin la nouvelle théorie de M. Gzpk.anowski. II résume
cette synthèse entièrement originale tout en lÂcritiquant par quelques re­
marques linguistiques il lui semble douteux de pouvoir admettre les Finnojts
comme voisins orientaux de la culture lusacienne. Il serait enclin à voir
en eux plutôt des Baltes. Cette £evqe rétrospective est terminée par le
résumé des résultats jusqu’à présent peu importants des recherches en
cette matière, et l’énuméraition de plusieurs thèses, devant former l’objet des
études futures.

MARCJAN ŚMISZKO

NACZYNIA PIERŚCIENI O WATE
ZARYS

HISTORYCZNO - TYPOLOGICZNY ROZWOJU
CERAMICZNEJ.

JEDNEJ

FORMY

(LES VASES ANNULAIRES).

W niniejszemi krótkiem studjum paleoetnograficznem zajmę się za­
gadnieniem pochodzenia, rozwoju oraz rozprzestrzenienia glinianych na­
czyń pierścieniowatych. Naczynia tego rodzaju znane były z jednej strony
już w przedhistorycznych kulturach śródziemnomorskich, a z drugiej
występują w nowoczesnych zespołach ceramiki ludowej. Ten fakt wska­
zuje, iż mamy tutaj do czynienia ze starą formą ceramiczną, która pow­
tarza konsekwentnie w ciągu długich stuleci ideę zaczerpniętą w środo­
wisku zamierzchłych ośrodków kulturowych.
Zagadnienie pochodzenia, rozprzestrzenienia i zastosowania pozio­
mych naczyń pierścieniowatych opracował częściowo E. Grohne w roz­
prawie p. t.: „Die Koppel-, Ring- und Tüllengefässe“. (Abhandlungen
und Vorträge der Bremer Wissenschaftlichen Gesellschaft. Jhrg. 6,
Heft 1/2. Bremen 1932). Jak zaznaczyłem, autor wykorzystał w tem stu­
djum tylko część materjału, uwzględniając tylko odmianę poziomych
naczyń pierścieniowatych z nasadkami na powierzchni. Inne pokrewne
odmiany, jak pojedyncze poziome i pionowe naczynia pierścieniowate,
nie zostały w tym wypadku zupełnie uwzględnione. Mojem jednak zda­
niem, zagadnienie naczyń pierścieniowatych musi być rozpatrzone na
jak najszerszej płaszczyźnie, a jednym z podstawowych warunków na­
leżytego zorjentowania się w tem zagadnieniu jest równoczesne rozpa­
trzenie wszystkich rodzajów naczyń pierścieniowatych. Dlatego w opraco­
waniu niniejszem postaram się uzupełnić materjał wspomnianego wyżej
studjum i na tej podstawie wyciągnąć wnioski, któreby bodaj częściowo
wyjaśniły rozpatrywane zagadnienie. Zdaję sobie dobrze sprawę z tego
faktu, iż materjał zestawiony przezemnie w tej pracy nie jest dostatecz­
nie kompletny. Poważne .zwłaszcza luki wynikły przy zestawieniu ma­
terjału czasów wczesnohistorycznych i nowoczesnych, ponieważ w wy­
dawnictwach etnograficznych materjał ceramiczny jest publikowany

68
tylko wyjątkowo, a w dodatku w sposób zupełnie niewystarczający dla
poważnych studjów naukowych.
W studjum niniejszem wykorzystałem w wielkiej ilości materjał
muzealny, który pomagali mi zebrać PP. dr. Pasternak i dr. K. Majewski,,
za co im na tem miejscu serdecznie dziękuję. Za cenną pomoc w uzyska­
niu materjału z Europy południowej dziękuję bardzo JWP. Prof. dr.
A. Fischerowi, a dr. Majewskiemu dziękuję nadto za wydatną pomoc
w określaniu przedhistorycznego materjału kultur śródziemnomorskich.
A. MATERJAŁY.
1. Poziome pojedyńcze naczynia pierścieniowaie.,
Wyroby ceramiczne, których brzusiec jest uformowany na kształt
poziomo ułożonego pierścienia pojawiają się już w czasach przedhisto­
rycznych. Zabytków takich dostarczyły przedewszystkiem zespoły cera­
miki kultur przedklasyeznych wschodniej części basenu Morza Śród­
ziemnego. Jednym z najstarszych zabytków tego rodzaju jest naczyńko
z Ku masa na Krecie, (tab. I, 7). Pochodzi ono z warstwy kultu­
rowej okresu wczesnominojskiego, a zatem może być datowane na po­
łowę 3 tysiąclecia przed Nar. Chr. Naczyńko to ma podstawę w kształcie
poziomego pierścienia okrągłego w przekroju zaopatrzonego w pionową
szyjkę o owalnym wylocie z wysuniętymi ku przodowi dziobem. Łukoiwate duże ucho łączy podstawę szyjki z przeciwległą stroną pierścieniowatej podstawy. Powierzchnia jest gładka i niezdobiona.
Na ten sam okres możemy datować naczyńko, podobne do kreteńskiego, pochodzące z cmentarzyska w Hagia Parascevi na Cy­
prze (tabl. I, 11). Składa się ono z poziomej podstawy pierścień iowatej
0 przekroju okrągłym i prawie pionowo osadzonej szyjki o rozszerzonym
wylocie. Duże kabłąkowate ucho, przełamane w najwyższym punkcie,
łączy brzeg szyjki z przeciwległą stroną podstawy. U podstawy widzimy
cztery niskie nóżki, rozmieszczone w równych odstępach. Powierzchnia
naczyńka jest pokryta ornamentem malowanym w kratkę, szachownicę
1 pojedyncze linje poziome. Znalezione zostało w grobie datowanym na
okres wczesnobronzowy, więc jest współczesne z poprzednio opisanym
zabytkiem z Krety.
Poziome naczynia pierścieniowate zostały stwierdzone także w pięciu
najwcześniejszych warstwach osady trojańskiej. Jedno z nich
jest przedstawione na tabl. I, 5. Widzimy tutaj dość grubo uformowaną
podstawę pierścieniowatą okrągłą w przekroju zaopatrzoną w pionowo
osadzoną okrągłą szyjkę rozszerzoną u wylotu. Taśmowate ucho łączy
podstawę szyjki z przeciwną stroną podstawy. Inne naczyńko tego typu
przypomina zupełnie wyroby z Krety i Cypru1). Jest to mianowicie na­
czyńko o poziomej, stosunkowo smukłej podstawie pierścieniowatej za­
opatrzonej pod spodem w trzy niskie nóżki, odgięte nazewnątrz. Szyjka
jest w tym wypadku pochylona ku przodowi, a jej wylot jest rozszerzony.
1) Dr. Max Ohnefalsch-Richter, Kypros, die Bibel und Homer. Beiträge zur
Cultur, Kunst- und Religionsgeschichte des Orients im Altertume. Berlin 1893.
Text-Bd. str. 495, Tafel-Bd CXcVIII, 10.

69
Kabłąkowate ucho łączy górną część szyjki z przeciwną stroną pod­
stawy (tab. I, 10). Powierzchnia obydwóch zabytków trojańskich jest
zupełnie niezdobiona i wypalona na kolor jasny2).3
Podobne naczyńko pierścieniowate, datowane na początek 2 tysiąc­
lecia przed Nar. Chr., jest mi znane ze stanowiska w Phylakopi
na Melos'1). Na poziomym pierścieniu w przekroju okrągłym osa­
dzono pionową szyjkę zakończoną rozchylonym brzegiem i wysuniętym
dzióbkiem (tabl. I, 2). U podstawy szyjki zostało umieszczone małe pętlicowate uszko. Powierzchnię ozdobiono ornamentem stempelkowym w po­
staci małych kliników inkrustowanych białą masą. Naczyńko to zostało
wykonane w stylu lokalnej ceramiki geometrycznej, charakterystycznej
dla okresu środkowo-cykladzkiego (2000—1200 przed Nar. Chr.).
Do tej samej odmiany naczyń pierścieniowatych należą jeszcze trzy
naczynka zoomorficzne z Cypru, znane mi z publikacyj. Wszystkie
one należą do cypryjskiej epoki branżowej, datowanej tutaj na 2000 do
1200 przed Nar. Chr. Jedno z nich, pochodzące zé stanowiska w Gesnoli,
reprodukuję na tab. I, 9. Jest to mały zabytek (wys. 85 nun, średnicy
130 mm) o podstawie pierścieniowaiej poziomej w przekroju okrągłej
umieszczonej na trzech niskich nóżkach. Szyjka niska cylindryczna za­
kończona jest głową zwierzęcą. Na przeciwnej stronie podstawy widzimy
krótki występ, imitujący ogon zwierzęcia. Prócz dużego kabłąkowatego
ucha, które łączy podstawę szyjki z przeciwną stroną podstawy, umiesz­
czono na obwodzie pierścienia sześć małych, poziomo przekłutych uszek.
Powierzchnię pokryto ornamentem geometrycznym4). Zabytek ten na­
leży do grupy naczyń czerwono polerowanych, którą datuje się na Cyprze
na środkową epokę bronzu, zatem na okres pomiędzy 2C00 i 1500 przed
Nar. Chr. Pozateim znane mi jest z Cypru podobne naczyńko pierścieniowate zoomorficzne, różniące się od poprzedniego małemi uszkami osadzonemi na szczycie kabłąkowatego uchwytu oraz na dolnej części szyjki.
Odmienną cośkolwiek formę przedstawia trzecie naczyńko zoomorficzne
z tej samej wyspy. Na dość grubej pierścieniowatej podstawie, zaopa­
trzonej w kabłąkowate ucho, umieszczono ukośnie pochyloną ku przo­
dowi szyjkę zakończoną rurkowatym wylotem. U podstawy umieszczono
trzy niskie nóżki, a w różnych miejscach podstawy, szyjki i kabłąka wi­
dzimy szereg małych uszek o poziomych otworach. Obydwa ostatnio
wspomniane naczyńka należą do grupy ceramiki biało polerowanej, która
chronologicznie jest późniejsza od czerwono polerowanej i przypada
gdzieś na okres około 1500 przed Nar. Chr. 4a).
Wielkiej ilości ułamków oraz całych naczyń pierścieniowatych do­
starczyły przedhistoryczne stanowiska na E g i n i e. Są to przeważnie
zabytki dochodzące do 8 cm wysokości, a więc nieduże. Zaledwie kilka
2) H. Schliemann, Atlas trojanischer Altertümer. Leipzig 1874. Tab. 120, 123.
Nr. 2352, 2465.
3) Oryg trał znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Atenach. Infor­
mację z:..fdzięczam p. dr. K. Majewskiemu. — Por. także: The excavation at Phyla­
kopi in Melos. London 1904, str. 91, Tab. IV, 9.
4i H. B. Walters, Catalogue of the greek and etruscan vases in the British Mu­
seum. London 1912. vol. I, part. IL str. 58. fig. 102, C. 3C9.
4a), E: I Gjerstad, Studies on prehistorie Cyprus. Uppsala 1926. str. 160. Ringvase 1, 2 i str. 163 g.

70
fragmentów można zaliczyć do wyrobów typu myceńskiego, natomiast
większość zabytków została wykonana w technice późniejszej. Na grubej
podstawie pierścieniowatej, o przekroju owalnym, jest umieszczona pio­
nowo szyjka cylindryczna, kończąca się zgrubiałym i wywiniętym nazewnątrz brzegiem z dziobem wyciągniętym ku przodowi (tab. I, 3).
Wydatne wywinięcie brzegu charakteryzuje wyroby wcześniejsze, na­
tomiast późniejsze protogeometryczne mają znacznie mniejsze wywinię­
cie, mimo iż naogół wyrób nie zmienił się zupełnie. Te dwie odmiany
różnią się także sposobem osadzania i formowania uszek. Typy myceńskie mają ucho o kabłąku wysokim, przewyższającym brzeg szyjki (tab.
I, 3 a), a późniejsze ucho niższe osadzone u podstawy szyjki (tab. I, 3 b).
Na podstawie danych typologicznych i chronologicznych rozróżniamy
wśród zabytków z Eginy trzy rodzaje: najwcześniejszy myceński, póź­
niejszy protogeometryczny i najpóźniejszy koryncki °). Najwcześniejsze
pojawiły się w okresie późnomyceńskim, zatem około 1400 przed
Nar. Chr.
Podobne naczynia pierścieniowate znajdujemy w B e o c j i. Na tab.
I, 8. reprodukuję jeden z takich zabytków, które są naogół również nie­
duże (wys. 70 mm, średn. 00 mm). Podstawa pierścieniowata jest za­
opatrzona w okrągłą szyjkę, osadzoną pionowo i zakończoną zgrubiałym
i wywiniętym brzegiem. Duże kabłąkowate ucho łączy brzeg szyjki
z przeciwległą stroną podstawy. Ornament został wykonany bronzowym
firnisem. Podobne naczyńko z T e b znajduje się w zbiorach Naturhisto­
risches Museum we Wiedniu (kolekcja Blum Blankenegg, Nr. 7953). Jest
to mały pierścieniowaty dzbanuszek bez nóżek, zaopatrzony w kabłąko­
wate ucho ozdobione na powierzchni plastycznym wężem. Szyjka zo­
stała osadzona pionowo i zakończona falistym brzegiem. Powierzchnię
pociągnięto kolorem blado-żółtym, a na tern tle wykonano ciemnobronzowym firnisem motywy kółek i zygzaków 56). Opisane zabytki heockic
należą do ceramiki geometrycznej, którą datujemy najwcześniej na 1200
przed Nar. Chr.
Innym ośrodkiem pierścieniowatych wyrobów na lądzie greckim był
Korynt, gdzie powstała lokalna odmiana takich naczyń. Dużo wyro­
bów korynckich widziałem w zbiorach ceramicznych Państwowego Eremitage-u w Leningradzie. Są to naczynia o podstawie pierścieniowatej,
okrągłej w przekroju, ze szyjką osadzoną pionowo, zakończoną zgrubia­
łym kanciastym brzegiem. Duże kabłąkowate ucho łączy podstawę szyjki
z przeciwległą stroną podstawy. Nie posiadają one nóżek u podstawy.
Pochodzą przeważnie z VII i VI w. przed Nar. Chr., lecz występują także
w stanowiskach późniejszych.
Wyroby pierścieniowate rozchodziły się z różnych ośrodków prze­
mysłowych Grecji szlakami handlu i kolonizacji greckiej. W ten sposób
dotarły do koloni j greckich nad morzem Czarne m
(Olbja, Chersonesos i inne). Stąd znajdujemy w zbiorach muzealnych
Związku Radzieckiego wielką ilość przeważnie małych askosów pierście5) A. Furtwängler, Aegina, das Heiligtum der Aphaia. I, str. 436, 20 i II, tab.
120, 40, 40a.
6) Die Sammlung antiker Vasen und Terracoten im k. k. oesterreichischem
Museum. Wien 1892. tab. I, 36.

71
mowatych pochodzących z wykopalisk na miejscu tych kolonij. Datuje
się je przeważnie na V i IV wiek przed Nar. Chr. W podobny sposób
dotarły one wraz z greckimi wpływanfi do Italji, skąd znam pięknie
wykonane pierścieniowate naczyńko z zoomorfićzną szyjką o kabłąkowatem uchu z Kampaňji6 a).
Poziome naczynia pierścieniowate występują sporadycznie także
w sąsiedtzwie kultur basenu morza Śródziemnego. Bardzo prymitywnie
wykonany taki zabytek jest mi znany ze stanowiska w Musi-Yeri
nad morzem Kaspijskiem7) (tab. I, 1). Jest to naczyńko o gru­
bej podstawie pierścieniowatej okrągłej w przekroju, zaopatrzonej w cy­
lindryczną szyjkę pochyloną ku przodowi. Powierzchnię ozdobiono geo­
metrycznym ornamentem rytym. Należy ono do zespołu wczesnożelaznego, więc jest datowane na około 800 przed Nar. Chr.
Częściowo uszkodzone naczynie pierścieniowate, przedstawione na
tab. 1, 4 pochodzi z cmentarzyska przedhistorycznego w Donja Do­
lina, pow. Bośniacka Gradiska mad Sawą w Jugoslawin ). Podstawa
pierścieniowata ma przekrój wyraźnie czworoboczny, a pionowo osa­
dzona szyjka rozszerzała się lejowato ku górze. Szeroki uchwyt kabłąkowaty łączył brzeg szyjki z przeciwną stroną podstawy. Zabytek ten na­
jeży do zespołu późnohalsztackiego, zatem jest datowany na VI wiek
przed Nar. Chr.
W uzupełnieniu naszych wiadomości o rozprzestrzenieniu poziomych
naczyń pierścieniowatyeh zauważę, iż takie wyroby znane były w czasach
przedkolumbijskich również na terenie amerykańskim. Z publikacyj
znam dwa poziome naczyńka pierścieniowate o poziomej podstawie,
w przekroju owalne o niskiej szyjce podniesionej tylko nieznacznie ku
górze. Jedno z nich pochodzi z San Juan (tab. I, 6), a drugie
z Chama Valley w New Mexicos). Znam także inne naczynia
pierścieniowate, pochodzące z Peru, a które znajdują się w Museum
für Völkerkunde w Hamburgu. Na poziomej podstawie pierścieniowatej
umieszczono w tym wypadku pionowo lejek zwężający się silnie ku
górze, a po przeciwnej stronie podstawy stylizowaną figurkę ludzką.
Prosta poprzeczka, która łączy lejek z figurką, tworzy rodzaj oryginal­
nego uchwytu. Nie mani pod ręką więcej materjału z kontynentu amery­
kańskiego, dlatego ograniczam się tylko do trzech wspomnianych za­
bytków, które świadczą wyraźnie o występowaniu wyrobów pierścieniowatych także w Ameryce.
2. Poziome naczynia pierścieniowate z kilku nasadkami na po­
wierzchni.

Bardzo interesującą odmianą pierścieniowatyeh wyrobów ceramicz­
nych są zabytki mające bądź po kilka otworów bądź po kilka różnej6 7 8 9
6a) Zbiory Państwowego Eremitage-u w Leningradzie. Nr. inwj 17M).
7) J. Morgan. La préhistoire orientale. Paris 1927. III, str. 3'03
8) Giro Truhelka, Der vorgeschichtliche Pfahlbau im Savebette bei Donja Do­
lina. Bericht über die Ausgrabungen bis 1904. Wien 1904 str. 141, fig. 78.
9) J. A. Jeancon, Excavations in the Chama Valley, New Mexico. Smilhsonian
Institut Bureau of American Ethnology. Bull. 81. Washington 1923 str. 4;6—47, tab.
43, AC.

72
formy nasadek na powierzchni. Tą cdmianą zajął się specjalnie E.
Grohne, w pracy p. t. „Die Koppel-, Ring-, und Tüllengefässe“ (Bremen
1932). Zebrał on poważną ilość materjału i wyjaśnia w sposób przekony­
wujący zastosowanie takich wyrobów zarówno w czasach przedhistorycz­
nych, jak i historycznych. Poniżej zestawiam krótko materjał uwzględ­
niony we wspomnianej pracy, uzupełniając go częściowo materjałem ze­
branym przeżeranie.
Najstarsze wyroby pierścieniowate tej odmiany pochodzą ze stano­
wisk przedhistorycznych Cypru. W grobie 9-tym, na cmentarzysku
w Hagia Paraseevi znaleziono dwa naczynia pierścieniowate: jedno pojedycze poziome (tabl. I, 11) i drugie o podstawie pierścieniowa Lej zaopa
trzonej w trzy wysokie tulejki rozszerzone w górze kielichowato. Zupełnie
podobne naczyńko cypryjskie tego rodzaju jest reprodukowane na tab.
I, 2. Różni się ono od poprzedniego ilością nasadek uformowanych
w identyczny sposób, których jest w tym wypadku cztery. Prócz tej
bardziej pojedyńczej formy znamy z tego samego stanowiska na Cyprze
zabytek o podstawie pierścieniowatej, okrągłej w przekroju, zaopatrzonej
w trzy wysokie nóżki u dołu i o czterech nasadkach w kształcie minjaturowych naczyń oraz jednej figurce ptaka na powierzchni. Inny tego
rodzaju zabytek, pochodzący z tego samego stanowiska, o czteřech wyso­
kich nóżkach u podstawy zaopatrzony jest na powierzchni w cztery szerokootworowe naczyńka, między któremi ustawiono figurki ludzkie oraz
jedną figurkę ptaka 10) * (tab. III, 5). Pozatem znam z publikacji schema­
tyczny rysunek zabytku pierścieniowatego z Cypru, który nie posiada
nóżek, a na powierzchni ma sześć nasadek 1Jj. Jeszcze jeden okaz z tej
wyspy wymienia E. Grohne; tutaj widzimy na podstawie cztery na­
sadki: jedną minjaturkę szerokootworową, dwie graniaste dwustożkowe
o wąskich otworach oraz jedną rytonową główkę zwierzęcą12).13 Naj­
*
starsze wyroby cypryjskie tego rodzaju pojawiają się w połowie 3 ty­
siąclecia przed Chr.
Podobnych zabytków pierścieniowatych dostarczyły warstwy II—V
osady w Troji (Hissarlik). Są one datowane na okres przed 1500
przed Nar. Chr. Pod względem kształtu najbardziej pojedyncze jest
naczynie o pierścieniowatej podstawie zaopatrzone w trzy wysokie roz­
warte tulejki na powierzchni. Pod spodem podstawy umieszczono w rów­
nych odstępach trzy małe nóżki1S) (tab. II, 1). Naczyńko to jest ulepione
z gliny szaro-bronzowej, słabo wypalone z wyraźnemi śladami gładzenia
na powierzchni. Inne naczyńko, pochodzące z tego samego stanowiska,
różni się od opisanego kształtem nasadek. Widzimy na niem dwa mniej­
sze i jedno wyższe naczyńka minjaturowe, a przy Lem kabłąkowate ucho
łączy brzeg wyższej minjaturki z przeciwległą stroną podstawy “). Stąd
10) Ohnefalsch-Richter, Kypros. str. 'IBS. Tab. CLXX, 13 d, e.
") Tamże, Tab. CXLVII, 2 m.
12) Ernest Grohne, Die Koppel-, Ring- und Tüllengefässe. Ein Beitrag zur Ty­
pologie und Zweckgeschichte keramischer Formen. Schriften der Bremer Wissen­
schaftlichen Gesellschaft. Reihe D. Bremen-Juli 1932 Tab. 28, i. (Następnie będę
cytował jako: E. Grohne, Ringgefässe.)
13) H. Schmidt, Heinrich Schliemanns Sammlung Irojanischer Altertümer.
Berlin 1902. str. 32, Nr. 610.
“) Tamże, str. 40, Nr. 823.

73
znamy także zabytki o większej ilości nasadek. Jeden z nich ma cztery
naczyńka minjaturowe, a inny pięć niskich brzuchatych garnuszeczków,
przyczem trzy z nich mają pod brzegiem po jednem małem uszku 15).
Podobne wyroby pierścieniowate zostały odkryte również w przed­
historycznych warstwach kulturowych Palestyny. Dostarczyły ich
wykopaliska koło Gezer16), Tell el Muteselim17), Bethsean i Megiddo18).
Są to wyroby o smukłej podstawie pierścieniowatej, okrągłej w przekroju
z kilkoma różnego kształtu nasadkami na powierzchni. Typowym przy­
kładem tego rodzaju wyrobów jest zabytek z Megiddo18 a) (tab. III, 1).
Podstawę tworzy tutaj, smukły pierścień o okrągłym przekroju. Na jego
powierzchni umieszczono cztery minjaturowe nasadki przypominające
kształtem jabłka granatu, jedno płytkie szerokootworowe naczyńko,
a obok niego po jednej figurce ptaka z każdej strony z główkami zwróconemi do naczyńka. Na przeciwległej stronie podstawy umieszczono na
pionowej szyjce główkę byka z rogami i małym otworem w pyszczku.
Wyrób ten datują na okres około 1200 przed Nar. Chr. Na podobném
wyrobie z Bethsean umieszczono prócz pięciu małych pękatych kubków
małą główkę zwierzęcą19) (tab. III, 2). Gronne wylicza nadto kilka
ułamków podobnych wyrobów pierścieniowatych ze stanowisk palestyń­
skich. We wszystkich wypadkach możemy stwierdzić smukłą pierścieniowatą podstawę, oraz nasadki różnych kształtów20). Wśród ostatnich
powtarzają się naczyńka uszate i bezuche, nasadki podobne do jabłek
granatu, figurki ptaków i główki zwierząt. Obok pierścieniowatych wy­
robów na stanowisku w Gezer znaleziono ułamki zielono polewanego na­
czynia egipskiego z imieniem Ramzesa II., który to fakt pozwala datować
palestyńskie wyroby pierścieiiiowate na XIV w. przed Nar. Chr.
Z Krety znamy dotychczas tylko jeden zabytek pierścieniowaty
tego rodzaju. Ma on dość nierówną podstawę pierścieniowatą, prawie
okrągłą w przekroju, oraz sześć małych naczyniek na powierzchni (tab.
III, 4). Naczyńka te mają dwustożkowate brzuśce, wąską szyjkę zakoń­
czoną wywiniętym brzegiem i po dwa przeciwległe uszka na załomie
brzuśca. Między naczyńkami umieszczono trzy figurki kobiece, z których
jedna ma ręce na głowie, druga na piersiach, a trzecia dotyka sąsiedniego
naczyńka21). Zabytek kreteński pochodzi z tego samego okresu, co wyżej
opisane wyroby palestyńskie.
Do zespołu przedklasycznego w basenie morza Śródziemnego należy
niewątpliwie także pięknie wykonane naczynie pierścieniowate z trzema
kubkami na powierzchni. Podstawa pierścieniowata ma w tym wypadku
przekrój czworoboczny a zewnętrzną stronę profilowaną. Na powierzchni
15) Dörpfeld, Troja und Ilion, str. 272, 'fig. 160.
le) R. A. S. Macalister, The excavations of Gezer. London 1912. II, str. 235,
238, fig. 390.
,7) G. Schumacher, Tell el Muteselim. Bericht über die 1903—1905 veranstal­
teten Ausgrabungen. I, 137, Abb 204.
18) Zeitschrift für die alttestamentliche Wissenschaft und das nachbiblische
Judentum. Bd. 44. I'92i6. Heft 1, str. 71.
18a) The Illustrated London News. 1934. Nr 4962. str. 837. fig. 9.
18) E. Grohne, Ringgefässe. Tab. 30, a.
20) Tamże, Tab. 29, b; 30. c.
21) Xanthoutides, The Annual of the British School at Athens. Nr XII, Sess.
1905—1906. str. 15/16. fig. 3

74
umieszczono trzy szerokorozwarte kubki o wąskich denkach, stykające
się brzegami ze sobą. Powierzchnię ozdobiono motywami roślinnemi,
ząbkami i linjami falistemi. Jest to prawdopodobnie wyrób ko­
ry n c k i pochodzący ze VI w. przed Nar. Chir.22).23
W okresach późniejszych występują podobne wyroby sporadycznie
na terenie Grecji i imperjurni rzymskiego. Znamy np. z Italji etruskie
naczyńko o pierścieniowatej podstawie i trzech małych naczyńkach
na powierzchni. Do obwodu podstawy umocowano pętliccwate ucho
ozdobione główką zwierzęcia 2S). Inne naczyńko pierścieniowate pocho­
dzące z Bari w Italji dolnej posiada trzy kubki osadzone.na pierście­
niowatej podstawie. Ornament nasadek jest wykonany w stylu waz etru­
skich, a składa się z motywów gałązek oliwnych, pomiędzy któremi umie­
szczono dwie figurki ludzkie w powłóczystych szatach24). Niewątpliwie
znacznie późniejsze naczyńko pierścieniowate rzymskiej roboty znajduje
się w zbiorach muzealnych we Friedbergu (Hessja). Na powierzchni
pierścieniowatej podstawy umieszczono tutaj dwa niskie kubki, z których
tylko jeden łączy się z wnętrzem podstawy (tab. III, 7). Po dwóch stro­
nach jednego z tych kubków umieszczono figurki jaszczurek, z których
w całości zachowała się tylko jedna z podniesioną główką ponad brzeg
naczynia. Obok drugiego kubka umieszczono dwie figurki ptaków, które
mają obecnie utrącone główki 2G).
Inne zabytki tego rodzaju prowenjencji rzymskiej mają zazwyczaj
na powierzchni po trzy naczyńka. Jedno tego rodzaju naczynie pierście­
niowate zostało znalezione w 1862 r. w Kolonji przy budowie gazowni
(Tab. II, 6), Zewnętrzna strona podstawy pierścieniowatej jest w tym wy­
padku trójgraniasta, a środkowa zaokrąglona. Na jej powierzchni umie­
szczono w równej odległości trzy kubki o wydętych brzuścach i wysokich
cylindrycznych szyjkach (zachował się obecnie tylko jeden kubek). Po­
wierzchnię nasadek ozdobiono motywami gałązek i punktów, malowanych jasnoczerwonym kolorem. Na obwodzie podstawy widzimy orna­
ment kratki, a powyżej napis: UTI. FELIX. SALÜS. TIBI. QUI. FECIT.
Po ostatniem słowie umieszczono pięć krzyżyków. Na powierzchni górnej
podstawy widnieje drugi napis wykonany punktami: EX SUPERIA
DO NAVIT IUSTINE. Słowa te zostały rozdzielone malutkiemi gałązkami.
Zarówno napis, jak i wyrób świadczą, że zabytek ten pochodzi z okresu
pćźnorzymskiego 26).
Bardziej nieudolnie zostało wykonane inne naczyńko pierścienio­
wate tego okresu, pochodzące z ciałopalnego grobu koło B r e t s c h, pow.
Osterburg (Altmark) 27) (tab. II, 4). Na pierścieniowatej podstawie o prze­
kroju prawie okrągłym umieszczono trzy pionowe ku górze zwężone
■2) E. Grohne, Ringgefässe, Tab. 27, a. Znajduje się ono w zbiorach muzeum
w Bonn.
23) O. Montelius, La civilisation primitive en Italie. II. seria B. Tab. 3>1>1.
23a) Furtwängler, Berliner Vasenkatalog: Nr. 3670.
™) E. Grohne, Ringgefässe. Tab. 26, b.
25j Tamże, str. 64 Tab. 26, a.
2e) Tamże, str. ii,'i—61. Tab. 25, c. Obecnie znajduje się w Reńskiem Muzeum
Prowin. w Bonn.
27) R. Kupka, Zwei germanische Tonlampen aus der Altmark. — Prähisto­
rische Zeitschrift. 1910. 2. str. 81—83. ryc. 2.

75
ramiona. Całość wykonano z wolnej ręki i ozdobiono ornamentem rytym
w postaci linij prostych i ząbczastych. W tym samym grobie znaleziono
charaktery styczną dla zespołu wschodniogermańskiego czarną popielnicę.
Do tego samego okresu należy podobny zabytek z Wąchocka, po w.
Iłża w Polsce, znajdujący się obecnie w zbiorach muzeum jm. E.
Majewskiego (Tab. II, 13). Jest to naczyńko lepione z wolnej ręki o pierścieniowatej podstawie w przekroju okrągłej, na której umieszczono trzy
ostroprofilowane nasadki. Wyrób, wypał i środowisko kulturowe pozwa­
lają przypisać ten zabytek kulturze t. zw. wandalskiej.
Pozatem poziome naczyńka pierścieniowate występują na terenie
A n g 1 j i. Kilkanaście sztuk tego rodzaju zabytków dostarczyły stano­
wiska przedhistor yczne obok Londynu, Carlisle, Yorku27 a). Nasadki
na tych wyrobach mają różne kształty: miseczkowaty, kulisty, gruszkowaty, flaszkowaty i t. p. Ogólnym charakterem przypominają one po­
niekąd wyroby fenickie. Chronologicznie należą one do młodszego okresu
wpływów rzymskich. Jeden tego rodzaju zabytek, zupełnie podobny do
naczyńka z Wąchocka, znany mi jest z okolicy Oxfordu 27 b). Nieznaczne
różnice zachodzą jedynie w sposobie uformowania brzegu nasadek,
który w tym wypadku jest poziomo wyłożony. Pozatem zabytek ten
został wykonany znacznie staranniej z białej gliny o powierzchni malo­
wanej na czerwono. Ten zabytek jest datowany na IV w. po Chr., więc
na koniec okresu wpływów rzymskich. Wyroby pierścieniowate utrzy­
mały się na terenie angielskim dość długo, bo znamy stąd także zabytki
średniowieczne
W następnych okresach natkniemy się na kilkuwiekową lukę, którą
przerywa dopiero zabytek ze Spiry (Niemcy) (tab. II, 5). Jest to
naczyńko pierścieniowate z jednym tylko zachowanym kulikiem na po­
wierzchni. Dwa otwory widoczne pozatem na powierzchni podstawy
wskazują, iż pierwotnie na powierzchni były trzy takie nasadki. Po­
wierzchnia zabytku jest wypalona na kolor szaro-żółty i ozdobiona małemi kółeczkami w kolorze brcnzowo-czerwonym 2S). Sądząc z charakteru
całości możemy zaliczyć ten zabytek do wczesnośredniowiecznego zespołu
ceramiki marireńskiej X lub XI stulecia po Nar. Chr.
W okresach następnych naczynia pierścieniowate pojawiają się zno­
wu bardzo rzadko. Na większą ilość takich wyrobów natrafiono nakrótko
przed wojną w Hamburgu, w warstwie kulturowej datowane" na XIV
i XV w. po Nar. Chir.27
29). 28
Znaleziono tam 12 sztuk całych i w ułamkach
naczyń pierścieniowatych. Dwa naczynia z tego znaleziska reprodukuję
na tab. II, 7, 9. Widzimy tutaj poziomą podstawę pierścieniowatą o prze­
kroju idealnie okrągłym z trzema nasadkami na powierzchni. Nasadki
te mają kulisty brzusiec i wysoką lejowato rozwartą szyjkę. Różnica
pomiędzy teini dwoma okazami polega na tran, iż w jednym wypadku
u podstawy dodano trzy niskie nóżki (tab. II, 7), a w drugim wypadku
nóżek niema zupełnie [tah. II, 9). Wszystkie naczyńka hamburskie to­
27a) W J. Kaye, Roman and Olher triple vases. The Antiquary L. 1914
str. 172!—177, 223* - 220, 290—294.
27 b) Journal of Roman Studies. Vol. XXIV. 1934, Plate XXIII, 1. i str. 207.
28) E. GrobneJ Ringgefässe, str. 62—63, Tab. 25, a.
2e) Tamże, str. 59.

76
czone są na kole garncarskiem, dobrze wypalone, a powierzchnię mają
ciemnoszarą lub czerwonawą. Na podstawie pierścieniowatej nie można
zauważyć miejsca spojenia, co spowodowało E. Grohnego do przypusz­
czenia, iż zostały one wykonane zapomocą trzonu woskowego29 a).
Bardzo podobny do wyrobów z Hamburga jest zabytek pierścieniowaty, zachowany w ułamku, znajdujący się w zbiorach muzeum wTrewirze nad Mozelą. Podstawa pierścieniowata jest okrągła w prze­
kroju, a jedyna zachowana nasadka ma kulisty brzusiec i wysoką roz­
wartą szyjkę. Powierzchnia pokryta jest polewą zieloną 80). Ten zabytek
pochodzi z XVI w. po Chr. W zbiorach Schlbssmiuseum w Berlinie znaj­
duje się majolikowe naczynie o pierścieniowatej podstawie wspartej na
trzech niskich nóżkach z trzema pękatemi nasadkami na powierzchni.
Bogaty ornament roślinny i z główek wykonany został w kolorze nie­
bieskim. Jest to prawdopodobnie wyrób włoski z Wenecji, pocho­
dzący z XVI wieku81) (tah. II, 11). Także z tego czaisu znane jest inne
naczynie pierścieniowate o sześciu nasadkach na powierzchni podstawy
pierścieniowatej, pochodzące z Lipska (tab. II, 8). Kubki na po­
wierzchni mają kuliste brzuśce i niskie cylindryczne szyjki, L podstawy
szyjki widzimy pozicme żeberko nacinane ukośnie. Na obwodzie pod­
stawy umieszczono pod każdem naczyńkiem małą tarczkę z herbami
mieszczan Lipska. Nóżki są uformowane schodkowato, a ich ilość od­
powiada ilości nasadek na powierzchni podstawy. Powierzchnię pod­
stawy, nóżek i poziomych żeberek na nasadkach pokryto polewą zieloną,
a same nóżki polewą żółtą30
32).*31
34
Pozatem jesteśmy w stanie przytoczyć jeszcze dla przykładu kilka
późniejszych zabytków podobnych, więc takich, gdzie wyróżnić można
podstawę pierścieniowatą i naczyńka minjaturowe na jej powierzchni.
0 kilku takich wyrobach z Niemiec północnych wspomina E. GrohneS3).
1 tak w zbiorach Muzeum Historycznego we Frankfurcie znajduje się
wyrób o pierścieniowatej podstawie, zwężonej w połowie wysokości,
z trzema smukłemi minjaturowemi dzbanuszkami na powierzchni. Za­
bytek ten pochodzi z XVII wieku84) (tab. II, 12). W tych samych zbio­
rach znajdują się ozdobne wyroby przypominające koszyczki, w których
jeszcze możemy wyróżnić podstawę w kształcie pierścienia o czworobocz­
nym przekroju i kilka naczyniek minjaturowych na, jej powierzchni.
Jeden z takich wyrobów, pochodzący już z początku XIX w., repro­
dukuję na tab. II, 10. Wyroby takie różnią się między sobą sposobem
zdobienia i szeregiem drugorzędnych szczegółów konstrukcyjnych35).
Jeszcze jedno takie naczyńko jest w zbiorach badeńskiego muzeum
w Karlsruhe, przyczem na uwagę zasługuje fakt, że podstawa pier­
ścieniowata jest w tym wypadku umieszczona na wysokiej podstawce. Na
powierzchni umieszczono tutaj siedem naczyń minjaturowych w ten
2Ba) Tamże, str. 59.
30) Tamże, str. 60—61.
31) Tamże, str. 59, tab. 22, a.
32) Tamże, str. 60, Tab. 22, b.
S3) Tamże, str. 61—62, Tab. 23, a—d.
34j Tamże, str. 61, Tab. 23, a.
35j Tamże, str. 61, Tab. 23, b. c.

77
sposób, że siódme znajduje się na środku nad sześciu innemi nasadkami.
Ten zabytek jest dokładnie datowany na 1830 rok36).
Wszystkie wspomniane ostatnio wyroby należą już właściwie do
wytworów sztuki ludowej, a ograniczają się terytorjalnie do Niemiec
północnych, pomiędzy rzekami Nekarą, Menem i Lahną.
Wyliczając współczesne relikty tej formy pierscicniowatej należy
wspomnieć o dwóch podobnych dc siebie okazach z Tyflisu na
Kaukazie. Na ażurowej podstawce zwężonej silnie w dole umieszczono
sześć smukłych minjaturowych naczyń, a między niemi plastyczną
główkę wołu 37). Te dwa zabytki nie są prawdopodobnie jedynemi z tego
terenu, a są dla nas wskazówką, iż tego rodzaju forma ceramiczna
występuje jeszcze w czasach nowożytnych na terenie Azji.
3. Pionowe naczynia pierścieniowate.
Najstarszym dotychczas znanym zabytkiem tego rodzaju są dwa
naczynia pierścieniowate pochodzące z późnoneolitycznego stanowiska
obok Vučedol k. Vukovar nad Dunajem w Jugosławji*3S).36Jedno
z nich zachowało się tylko w dużym ułamku, który jednak pozwala
zrekonstruować cały zabytek (tab. VI, 1). Było to duże naczynie (wys.
25 cm) o pierścieniowatym brzuścu okrągłym w przekroju. Kształtu
szyjki nie można odtworzyć, natomiast zachowało się jedno szerokie
ucho o poziomym otworze. Czernioną powierzchnię tego zabytku pokryto
inkrustowanym ornamentem geometrycznym. Drugie naczynie, pocho­
dzące z tego samego stanowiska jest również silnie uszkodzone (tab. VI,
2). Pierścieniowaty brzusiec, spłaszczony nieznacznie od góry i od dołu,
jest w przekroju okrągły. Szyjka jest niska i zakończona wywiniętym
brzegiem, a u jej podstawy umieszczono dwa małe guzkowate uszka o po­
ziomych małych otworach. Powierzchnię ozdobiono ornamentem wgłę­
bianym, wypełnionym białą masą. Obydwa zabytki pierścieniowate
z Vučedol są wykonane w stylu pannońskiej ceramiki późnoneolitycznej,
którą datujemy na początek 2 tysiąclecia przed Nar. Chr.
Znacznie późniejszym zabytkiem jest naczyńko pierścieniowate po­
chodzące z dziecięcego grobu we V r u 1 j i na wyspie Rodos (tab.
IV, 8). Brzusiec jest pierścieniowaty o okrągłym przekroju, szyjka sze­
roka, niezbyt wysoka kończy się wyłożonym brzegiem. Szerokie taśmowe
uszko łączy brzeg szyjki z górną partją brzuśca. Jest to okaz nieduży
(wys. 13,4 cm) ulepiony z tłustej gliny koloru żółtego, zawierającej
nieznaczną domieszkę miki. Ornament równoległych zębów pokry­
wający całą powierzchnię naczynia jest wykonany w kolorze jasnobronzowym. Styl późnomyceński ornamentu na tym zabytku datuje go na
XIV—XIII w. przed Nar. Chr. Prawdopodobnie zawierało to naczyńko
perfumę, jak i inne naczyńka znalezione w tym samym grobie39). Jeszcze
36) Tamże, str. 61—62, Tab. 23, d.
37j Tamże, Tab. 24, a.
35) M. Wosinsky, Die inkrustierte Keramik der Stein- und Bronzezeit. Ber­
lin 1904. str. 40—41. Tab. XVII, 4, 5.
36) K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia. Berlin 1914. str. 46, Tab. 31, 3 a, oraz
przypisek 1) na str. 46.

78
jedno podobne naczyńko pierścieniowate z Kamiros na wyspie Rodos
znajduje się w zbiorach British Museum (Nr. A. 1074). Jest to małe
naczyńko pierścieniowate z niską szyjką i kolankowatem uszkiem wy­
konane w stylu protogeometrycznym, zatem datowane na okres po­
między 1200 a 1000 przed Nar. Chr. W tym samym stylu zostało wy­
konane inne naczyńko pierścieniowate ze Siany na wyspie Rodos,
a przechowywane w zbiorach uniwersyteckich w Lund40) 41(Szwecja) —
(tab. IV, 3). Na pierścieniowatym korpusie o okrągłym przekroju umiesz­
czono szyjkę w kształcie głowy ptasiej. Szerokie wygięte uszko jest
umocowane jednym końcem na górnej części korpusu, a drugim w po­
łowie wysokości szyjki. Naczyńko to wysokie 15,5 cm zostało ulepione
z gliny przemieszanej z miką. Powierzchnię ozdobiono równolegkmi
ząbkami i koncentrycznemi pojedynczemi linjami. Zupełnie podobny
okaz do opisanego, pochodzący również ze Siany, znajduje się w zbio­
rach muzealnych w Karlsruhe. Opisane zabytki pierścieniowate z Ro­
dosu wykonane były prawdopodobnie w jednej pracowni ceramicznej.
Wskazuje na to zarówno technika wykonania, jak materjał i sposób
zdobienia zabytków. Także i wspomniane naczyńka z szyjką ptasią są
prawdopodobnie wyrobem miejscowym, prócz bowiem dwóch opisa­
nych, znany jest jeszcze jeden taki zabytek z Vrulji4t). Na tej wyspie
znajdziemy również i późniejsze wyroby tego rodzaju. Na tab. IV, 2.
reprodukuję jedno takie naczyńko z Kamiros, które znajduje się
obecnie w Rritish Museum pod Nr. A. 1075 42). Rrzusiec pierścieniowaty
jest w tym wypadku czworoboczny w przekroju, a u spodu zaopatrzony
w małą podstawkę rozszerzoną w dole. Szyjka jest wąska cylindryczna
i zakończona poziomem zgrubieniem. Kolankowato zgięte uszko umo­
cowano jednym końcem do brzegu szyjki, a drugim do górnej części
brzuśca. Zabytek ten został wykonany w stylu późncgeometrycznym,
a zatem jest datowany na 800—700 przed Nar. Chr. Na tab. IV, 7 jest
przedstawione jeszcze jedno naczyńko pierścieniowate
Siany o gru­
bym korpusie okrągłym w przekroju z szeroką cylindryczną szyjką
zakończoną zgrubiałym brzegiem wyłożonym poziomo. Uszko jest taśmowate i zgięte kolankowato. Zabytek ten jest wykonany z gliny jasnoczerwönej z ornamentem firnisowym geometrycznym i stylizowanych
łabędzi. W tymi samym grobie znaleziono drugie takie, zupełnie po­
dobne naczyńko pierścieniowate, na którem ornament wykonano firnisem czerwonym 42 a). W tych ostatnich wypadkach zauważymy wyraźne
oddziaływania korynckich aryballosów, dlatego możemy je datować na
VI w. pirzed Nar. Chr. Prócz tych zabytków, wykonanych w technice
doskonałej, stanowiska Rodosu dostarczyły poważne i ilości podobnych
zabytków o wykonaniu podlejszem, które różnią się od ostatnich także
motywami zdobniczemi.43). Wielka ilość wyrobów pierścieniowatych
stwierdzona w warstwach przedhistorycznych Rodosu pozwala przy­
411 ) Tamże, str. 46 n i ryc. 18.
41) Tamże, str. 46, ryc. 19.
12j Tamże, str. 46
42a) Jahrbuch des k. Deutschen Archäologischen Instituts. Berlin 1886. I, str.
148. Nr. inw. 3038, 3039.
43) K. F. Kinch, Vroulia, str. 47

79
puszczać, iż właśnie ta wyspa była ośrodkiem takich wyrobów ceramicz­
nych w czasie pomiędzy XIV i V w. przed Nwr. Chr.
Pionowe naczynia pierścieniowate występują pozatem także na in­
nych wyspach wschodniej części morza Śródziemnego, między innemi na
Cyprze, skąd znamy już poziome wyroby pierścieniowate. Na tab. IV, 10,
jest przedstawione jedno takie naczyńko pierścieniowate o wysokiej szyjce
zakończonej zgrubiałym brzegiem i kolankowato zgiętem szerokiem usz­
kiem obok niej. Powierzchnię ozdobiono szeregiem trójkątów zakreskowanych ukośnie, zwróconych wierzchołkami do środka. Zabytek ten po­
chodzi z grobu epoki wczesnożelaznej, jest zatem datowany na około
1200 przed Nar. Chr.
Odmiana pierścieniowata o czwci obocznym przekroju, którą pozna­
liśmy już w późnogeometrycznym zespole na Rodosie, występuje znacz­
nie wcześniej na wyspie Thera*4). Znamy stąd naczyńko o pierścieniowatym brzuścu czworobocznym w przekroju i o cylindrycznej szyjce ze
zgrubiałym wywiniętym brzegiem (tah. IV, 6). Wstęgowe uszko łączy
brzeg szyjki z największem .wydęciem brzuśca. Naczynie to zostało wy­
konane z gliny czerwonej i pokryte bronz owoczerwo nym firnisem, a or­
nament geometryczny nałożono białą farbą. Jest ono wykonane w stylu
protogeometrycznym, zatem pochodzi z okresu 1200—1000 przed Nar.
Chr. Takie same zabytki są znane z wyspy Egina. W przedkorynckim
zespole ceramicznym występuje tam cały szereg naczyniek pierścieniowatych o czworobocznym przekroju, zaopatrzonych w cylindryczne
szyjki o szerokim lejowatym brzegu. Uszka szerokie, kolankowato zgięte,
umocowane są z jednej strcny do brzegu szyjki, â z drugiej do górnej
partji brzuśca. Lepione są zazwyczaj z czystej gliny, a ich wykonanie jest
bardzo staranne45). Do tego samego okresu należy zabytek pochodzący
z bliżej nieznanej miejscowości w Grecji, który obecnie znajduje się
w zbiorach E. Habicha muzeum w Cassel46) (tab. IV, 11). W tym wy­
padku powtarza się pierścieniowaty brzusiec o czworobocznym przekroju
z niską szyjką i szerokiem uszkiem. Jest to mały okaz (wys. 9,5 cm) wy­
konany z brunatnej gliny, pokryty na powierzchni czerwonym firnisem
z ornamentem geometrycznym nałożonym białą, żółtą i czerwoną farbą.
Wysoko rozwinięta odmiana, zaopatrzona w podstawkę, którą już
znamy z Kamiros na Rodosie (tab. IV, 2), pojawia się w rozwiniętej
formie na wyspie Ithaka (tab. IV, 9). Pierścieniowaty brzusiec o prze­
kroju czworobocznym jest umieszczony na pustej wewnątrz nóżce, roz­
szerzonej silnie u dołu. Wysoka cylindryczna szyjka kończy się rozchy­
lonym brzegiem, a kolankowato zgięte wstęgowe uszko obok niej do­
pełnia całości47). Okaz ten wykonany w stylu ceramiki protokorynckiej
możemy datować na VIII—VIT w. przed Nar. Chr. Jeszcze bardziej roz­
winiętą formę takiego naczynia widzimy na tab. IV, 5. Jest to wyrób
prawdopodobnie także grecki47 a).
M) H. Dragendorff, Theraeische Gräber. Berlin 1903. str. 313. ryc. 501.
45j A. Furtwängler, Aegina, das Heiligtum der Aphaia. München 1900, I,
str. 450, ryc. 174 II, tab 120, ryc. 102.
46) Jahrbuch d. k. Deutschen Archäologischen Instituts. XIII. 1898. Archeo­
log. Anzeiger. 1898, I, str. 191, fig. 8.
47) American Journal of Archeology, tom. 37. 1933. str. 156—157. fig. 1, i.
47a) Jahrb. d. k. Deutschen Arch. Inst. XXXII, 1917. Beiblatt, str. 102, ryc. 30.

80

Pionowe naczynia pierścieniowate dotarły wraz z innemi wyro­
bami greckiemu do kolonij na północnem wybrzeżu mlorza Czarnego.
Wykopaliska przeprowadzone na terenie dawnych koloni] 01 b j i,
Cher so nesu i innych dostarczyły między innemi rakże poważ­
nej ilości małych naczyniek pierścieniowatych, zarówno poziomych,
jak i pionowych. Wszystkie te wyroby są do siebie bardzo podobne,
różnią się conajwyżej nieznacznie rozmiarami i motywami zdobniczemi
Jedno z takich naczyniek, pochodzące ze stanowiska w Berezaniu,
znajdujące się w zbiorach historyczno-archeologicznego muzeum
w Odessie pod Nr. inw. 7848, ma pierścieniowaty brzusiec okrągły
w przekroju i niską cylindryczną szyjkę zakończoną poziomym kancia­
stym brzegiem. Małe szerokie uszko łączy brzeg szyjki z brzuścem na '
wysokości podstawy szyjki. Ulepione zostało z gliny jasno-żółtej i ozdo­
bione na powierzchni koncentrycznemi kołami wykonanemi czarną
farbą. Występują takie zabytki niejednokrotnie po dwa i trzy w jed­
nym grobie, a datuje się je powszechnie na VI—V wiek po Nair. Chr.
Tiego rodzaju wyroby pierścieniowate wykonane z gliny lub fa­
jansu były znane w Egipcie. W „Catalogue général du Caire, VI“
jest wzmianka o trzech tego rodzaju naczyńkach glinianych, pocho­
dzących z czasów XVIII dynastji (1580—1350 przed Nar. Chr.). Je­
dyny fajansowy zabytek, który znam, pochodzi z późniejszego okresu,
nosi bowiem imię króla Amazisa, a napis na nim świadczy, iż był pre­
zentem noworocznym48). Na tab. VI, 6. reprodukuję jedno z takich
egipskich naczyniek noworocznych o pierścieniowatym brzuścu okrą­
głym w przekroju i o cylindrycznej szyjce, zakończonej zgrubiałym
profilowanym brzegiem. Po obydwóch stronach szyjki umieszczono
po jednej figurce małpki. Małpa, jak wiadomo, była ulubionym moty­
wem sztuki egipskiej. Zabytek ten jest wykonany z gliny, przyczem
powierzchnię pokryto turkusowo-błękitną polewą49). Jest to wyrób
aleksandryjski, pochodzący z okresu panowania 22. dynastji libijskiej
w Egipcie (900—'750. przed Nar. Chr.).
Pionowe naczyńka pierścieniowate utrzymały się także w cza­
sach późniejszych i to nietylko w dawnych granicach, lecz sięgnęły
poza nie w głąb lądu europejskiego. Wspominałem już o takich zabyt­
kach pochodzących z wybrzeży morza Czarnego. Z drugiej strony
także szlaki handlowe kupców i osadników rzymskich były arterjami,
któremi przedostawały się wyroby pierścieniowate w głąb lądu. W dru­
giej połowie I w. po Nar Chr. prowincjonalno-irzymiskie ośrodki prze­
mysłowe Gallji i Nadrenji wyrabiają dużo naczyń szklanych, wśród
których występują także wyroby pierścieniowate. Na tab. VI, 5.
reprodukuję jeden z takich flakoników szklanych, znajdujący się obec­
nie w zbiorach M. Ratha w K o 1 o n j i50). Korpus w kształcie spła­
szczonego od dołu pierścienia przechodzi ku górze w niską szyjkę
o zgrubiałym i rozchylonym brzegu. Obok szyjki umieszczono dwa* 60
4S) K. F. Kinch, Vroulia. str. 45—46.
4ei Anton Kisa, Das Glas im Altertume. I. str. 83—83. ryc. 13. Nr. 8. — Wy­
roby egipskie są publikowane w: Catalogue général du Caire. VI. Fayencegefässe.—
Petrie and Quibell, Nagada and Bollas. PI. XXXVI.
60) A. Kisa, Das Glas. II, str. 119. 60.

81
maie stylizowane uszka o poziomych otworach. Inny podobny flakonik
szklany mia korpus piarścieniiowaty, o przekroju okrągłym, umieszczony
na czterech niskich nóżkach (Tab. VI, 7). Niska cylindryczna szyjka
osadzona jest ostro i kończy się poziomo zgrubiałym brzegiem. Dwa
małe uszka falisto stylizowane są osadzone po obydwóch stronach
szyjki51).52 Flakoniki
53 54 * * takie były wyrabiane;- zazwyczaj ze szkła koloro­
wego, brunatnego względnie zielonawego. Wielkie ilości takich zabyt­
ków pojawiają się w I w. po Nar. Chr. w Nadrenji i G a 11 j i,
a Kisa łączy je z pierścieniowatymii aryballosami terenów greckich °2).
Obok małych flakoników wytwórnie prowincjonalno-rzymskie wyra­
biały, także większe, hardziej ozdobne przedmioty o brzuścu przypotminającym w zasadzie pierścień5d). Prowincjonalno-rzymskie wyroby
szklane przetrwały do III wieku po Nar. Chr.r'4- r,rj.
Niewiele znamy zabytków z okresów późniejszych, lecz dowodem
przetrwania tej formy do wczesnego średniowiecza jest zabytek pocho­
dzący z Chersonesu na Krymie (tab. VI, 3). Jest to wyrób dato­
wany na XII w. po Nar. Chr. o pierśeieniowatym brzuścu okrągłym
w przekroju i dwóch uszkach do zawieszania na górnej części pier­
ścienia. Wykonane jest to naczynie z czyszczonej gliny wypalonej na
kolor ceglasty. Powierzchnię tego zabytku pokryto nieregularnemi sze­
regami trójkątnych wgłębień, wykonanych stempelkiem“). W następ­
nych stuleciach coraz trudniej o zabytki tego rodzaju. Za wskazówkę
przetrwania i przedostania się takiej formy na teren Polski może
służyć minjatura na marginesie „Spéculum iuris Wilhelmi Duranti“,
dzieła napisanego przez Andrzeja z Żarnowca dla Grzegorza, plebana
*
i kanonika djecezji krakowskiej i sandomierskiej w roku 1304 57).* *Mi­
njatura ta przedstawia niedźwiedzia ze sztyletem za czerwonym pasem
grającego na trąbie, oraz małpę wtórującą mu na skrzypcach. Między
niemi stoi naczynie o pierśeieniowatym brzuścu zaopatrzone w profilo­
waną podstawkę i smukłą cylindryczną szyjkę (tab. VI, 4). Sytuacja
tej sceny wskazuje, że w tern naczyniu pierścieniowatem znajduje się
jakiś trunek (miód, wino, wódka).
Na terenie Nadrenji przetrwała ta forma ceramiczna do cza­
sów historycznych, chociaż narazie nie posiadamy zabytków aż do
wieku XVI po Nar. Chr. Na ten wiek jest bowiem datowane naczynie
ozdobne o brzuścu pierśeieniowatym umieszczonym na profilowanej
wysokiej podstawce, o wysokiej szyjce, zakończonej zgrubiałym kołnie­
rzem. Do szyjki umocowano duże wstęgowe ucho. Podobne naczynie,
datowane również na ten wiek, jest mi znane z H o 1 a n d j i6S).
Ciekawym przykładem zastosowania formy pierścienic wate j do
innych wyrobów są drewniane prochownice, pochodzące z XVII w.,
511 Tamże, str 332. Formentafel C. 166.
52 Tamże, str. 332
53) Tamże, str. 332. ryc. 153. Formentafel C. 150.
54) Tamże, str. 384.
5B) Tamże, str. 380.
66 ‘ Oryginał znajduje się w muzeum w Chersonezie obok Sebastopola na
Krymie. L. inw. 25, 5648.
67) Feliks Kopera, Dzieje malarstwa w Polsce. Kraków 1925. I, str. 58, ryc. 47
68) Neurdenburg and Rackham, Old Dutsh Pottery, tom XIX.
Lud T. XXXIV

6

82
a znane reji z różnych okolic Europy w trzech egzemplarzach. Jedna
taka prochownica kozacka z Nikopola nad Dnieprem znajduje się
w muzeum historyczno-archeologicznem w Odessie. Ma ona pierścieniowatą formę o przekroju owalnym, a wąska rurkowata szyjka oraz
inne okucia (uszka, zatyczka i t. p.), wykonane są z żelaza. Podobną
prochownicę z Finlandji z miejscowości Hankasalmi z datą 1764.,
publikuje U. T. Sirelius r,B). Zupełnie podobną prochownicę widziałem
w handlu starożytności A. Schulberga we Lwowie (tab. VIII, 10). Jest
ona wykonana z drzewa bronzowego, a ornament jest wykładany
z kości i drucików mosiężnych. Małe uszka do zawieszenia oraz za­
tyczka są wykonane z żelaza. Pokrewieństwo formy z poprzedniemi
prochownicaimi pozwala daitowiać ten zabytek na XVII—XVIII wiek.
Niestety ta prochownica nie posiada metryki. Średnica 12 cm., wys.
szyjki 3.2, grubość 1.2 cm.
4. Pionowe naczynia pierścieniowate nowoczesne.
Jedynym współczesnym zespołem ceramicznym, w którym po­
wszechnie występują naczynia pierścieniowate na terenie Polski, jest
zespół huculski. Nazywa je lud miejscowy: „kołacz“, „bokłah“, lub
„bokłak“. Typowe huculskie pionowe naczynia pierścieniowate są
przedstawione na tab. VII, 8. Jest to starannie wyrobione naczynie
o pierścieniowatym brzuścu okrągłym w przekroju. W górze widzimy
cylindryczną szyjkę ozdobioną w połowie wysokości poprzecznem zgru­
bieniem (żeberkiem) a zakończoną zgrubiałym nazewnątrz odgiętym
brzegiem. Podstawę naczynia tworzą cztery niskie szeroko rozstawione
nóżki. Na obwodzie widzimy dwie pary uszek umieszczone po­
przecznie z czworobocznymi otworami do przeciągnięcia rzemienia.
Całość jest wykonana bardzo starannie, pokryta białą polewą jako
tłem i ornamentem roślinnym, wykonanym w kolorach: bronzowym,
żółtym i zielonym. Okaz opisany pochodzi z Kosmacza, pow. Koło­
myja. (Wys. 24.5 cm., Muzeum im. T. Szewczenki we Lwowie, Nr. mw.
14979). Rzecz jasna, że istnieją także pewne odchylenia od tej formy
najbardziej rozpowszechnionej. Zamiast dwóch par uszek, występuje
czasem tylko jedna para (tab. VII, 9), czasem nie widzimy zgrubienia
w połowie wysokości szyjki (tab. VII, 7, 9), a czasem zamiast czterech
niskich nóżek zastosowano pojedyńczą podstawkę z otworem wzdłuż
obwodu pierścienia dla przeciągnięcia rzemyka (tab. VII, 12). Jak
widzimy, różnice te dotyczą tylko szczegółów drugorzędnych. Prócz
pierścienia o przekroju okrągłym starsze wyroby huculskie miały czwo­
roboczny przekrój pierścieniowatego brzuścaeo).
Tego rodzaju naczynia pierścieniowate używane były u Hucułów
na wódkę. Były one w powsziechmem! użyciu do końca XIX wieku,
a obecnie .już prawie nie mają zastosowania praktycznego. W czasach
najnowszych wyrabiają miejscowi garncarze wielką ilość takich na­
czyń na sprzedaż do miast, gdzie znajdują one chętnych nabywców
jako oryginalne ludowe naczynia ozdobne. Jednak te specjalne warunki
0") U. 7 Sirelius, Jagd und Fischerei in Finnland. Tab. 13, ryc. 39.
e°j W. Szuchiewicz, Huculszczyzna. Kraków 1902. I. str. 321. ryc. 192, 2.

83
popytu stwarzają taką sytuację, że często wyrabia się naczynia o dzi­
wacznych odchyleniach od czystej formy ludowej, które często nie
wiele mają wspólnego z przemysłem ludowym.
Poza terenem huculskim występują w Polsce naczynia pierścieniowate w czasach najnowszych tylko sporadycznie. Znane są np. takie
wyroby ceramiczne z powiatu złoczowskiego. Na tab. VIII, 1. reprodu­
kuję jedno z takich naczyń, pochodzące ze Szpikłosów, p o w.
Z ł o c z ów, a znajdujące się obecnie w zbiorach muzeum im. T. Szew­
czenki we Lwowie (Nr. inw. 23373). Brzusiec pierścieniowaty o prze­
kroju okrągłym zaopatrzony jest w niską owalną podstawkę, a w gó­
rze w cylindryczną szyjkę ze zgrubiałym kołnierzem i wywiniętym
brzegiem. U podstawy szyjki umieszczono esowato wygięte ucho. Po­
wierzchnia naczynia jest odymiana, a nie polewana, jak zresztą inne
naczynia z tej okolicy. Inaczej jest uformowane inne naczynie pier­
ścieniowate z tej samej miejscowości, znajdujące się w zbiorach
muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie (Nr. inw. 827). Pierścienio­
waty brzusiec jest w tym wypadku owalny w przekroju, a wspiera się
na czterech niskich szeroko rozstawionych nóżkach. Wjysoka cylin­
dryczna szyjka kończy się zgrubiałym kołnierzem o wywiniętym brzegu.
Uszek, ani uchwytu na tern naczyniu nie widzimy. Powierzchnia rów­
nież odymiana, jak w naczyniu poprzedniem (tab. VIII, 4). Specjalną
odmianę stanowi inne naczynie pierścieniowate, pochodzące także
z zachodniego Podola, a mianowicie z Łahodowa, pow. Złoczów, a znaj­
dujące się obecnie w zbiorach muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie
(Nr. inw. 925), (tab. VIII, 5). Jest to wyrób o grubym brzuścu pierścieniowatym, czworobocznym w przekroju, profilowanym na stronie
zewnętrznej. Podstawę stanowią dwie podłużne listewki, a w górze za­
miast szyjki umieszczono figurkę konia z jeźdźcem (tylko górna część),
przyczem otwór znajduje się w głowie jeźdźca. Całe naczynie jest po­
kryte jasno-żółtą polewą. Na odwrotnej stronie naczynia jest napis,
z którego wynika, że naczynie to zostało wykonane w 1878 roku. Ten
wyrób o dziwnym kształcie zaliczyć musimy do fantazyjnych wyrobów
sztuki ludowej.
Znane mi są ponadto wyroby pierścieniowate ze Sokalskiego.
W zbiorach muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie znajduje się wy­
soki dzbanek o brzuścu pierścieniowatym owalnym w przekroju. Pod­
stawę tworzy wysoka profilowana nóżka, silnie rozszerzona w dole. Obok
szerokiej szyjki zakończonej cylindrycznym kołnierzem o nieznacznie
zgrubiałym brzegu umieszczono wąski profilowany lejek nachylony
ukośnie ku przodowi. Duże kolankowato zgięte ucho łączy podstawę
szyjki z górną partją brzuśca (tab. V, 11). Naczynie jest polewane,
a ozdobę stanowią szeregi małych guzków u podstawy szyjki, kołnierza
i lejka (wysokość 40 cm., Nr. inw. 1577). Innym przykładem stosowa­
nia formy pierścieniowatej w ceramice tej okolicy jest antropomorficzne
naczynie ze zbiorów Miejskiego Muzeum Przemysłu Artystycznego we
Lwowie. Brzusiec pierścieniowaty ma w tym wypadku przekrój czworo­
boczny. Podstawa profilowana zaopatrzona jest płytką w dole. Szyjka
została uformowana nakształt ludzkiej głowy, przykrytej wysokim czar­
nym kapeluszem do zdejmowania: pod nim znajduje się otwór. Obok
6*

84
tej szyjki umieszczono osobny lejek pochylony ukośnie ku przodowi,
który jest uformiowany zoomorficznie. Szerokie kolankowato zgięte ucho
łączy podstawę szyjki z największą wydętością brzuśca. Powierzchnia
pierścieniowatego brzuśca i podstawka zostały pokryte polewą bronzową.
Na szyjce biała polewa imituje wysoko zapięty kołnierz, w kolorze czar­
nym zostały wykonane zarost na twarzy i kapelusz na głowie.
Pozatem znam bardzo interesującą formę naczynia pierścieniowa­
tego ze Strzelbie w p o w. S a m b o r. (tab. VIII, 8). Naczynie to
znajduje się w zbiorach muzeum „Bojkiwszczyna“ w Samborze, a jest
tylko przykładem licznych podobnych wyrobów, które były w użyciu
jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia. Składa się ono ze smukłego pier­
ścienia o przekroju okrągłym, który jest zaopatrzony w cztery niziutkie
nóżki u podstawy, oraz niską szyjkę zakończoną zgrubiałym rozchylo
nym brzegiem. Od poprzecznego zgrubienia w połowie wysokości szyjki
do górnej części pierścienia biegnie kolankowato zgięte wałeczkowate
ucho Na dole pierścienia od strony wewnętrznej umieszczono małą fi­
gurkę psa z podkręconym ogonem. Naczynie to, nazywane przez lud­
ność-' miejscową „kurszil“, służyło na wódkę, a pochodzi z początku
XIX stulecia. Obecnie takich naczyń na terenie bojkowskitm nie używa
się zupełnie.
Jeszcze dalszym punktem zachodnim w południowej Polsce jesl
naczynie pierścieniowate z Brzostka, pow. Pilzno, znajdujące się
obecnie w muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie (tab. VIII, 3). Jest
to naczynie pierścieniowate o okrągłym przekroju, zaopatrzone w niską
owalną podstawkę u dołu -!' cylindryczną szyjkę ze zgrubiałym brzegiem
u goiy. Pochodzi ono, podobnie jak poprzednie, z połowy XIX wieku.
W zbiorach „Museum für Völkerkunde“ we Wiedniu znajduje się
naczynie pierścieniowate z dkolicy Jabłonkowa (Nr. inw. 11817).
Brzusiec pierścieniowaty ma- w tym wypadku przekrój czworoboczny.
U podstawy widzimy cztery niskie nóżki, a cylindryczna szyjka kończy
się silnie zgrubiałym brzegiem. Powierzchnia jest pokryta bronzową
polewą. Zostało ono wykonane w 1878 r., a jak świadczy o tern notatka
w inwentarzu, przechowywano w niem wódkę.
Naczynia pierścieniowate występujące na Węgrzech są bardzo
podobne do huculskich kołaczy. Używa się tutaj nawet podobnej na­
zwy dla tych naczyń, mianowicie „kulacs“ lub „bretzelkulacs“, co
oznacza: naczynie w kształcie obwarzanka. Typowym okazem węgier­
skim jest naczynie pierścieniowate przedstawione na tab. VI, 11. Po­
chodzi ono z okolicy Szentes nad Cisą. Jest to naczynie o smukłym
brzuścu pierścieniowatym o okrągłym przekroju. Podstawę tworzą
cztery niskie nóżki, a wąska szyjka kończy się zgrubiałym brzegiem.
Na obwodzie naczynia umieszczono trzy pary uszek: po jednem uszku
o otworach poziomych z obydwóch stron szyjki, a po dwa uszka o otwo­
rach pionowych w równych odstępach poniżej. W okolicy Szenłes na­
czynia takie występowały w wielkiej ilości jeszcze do połowy XIX w.61).
Na tab. VI, 9 widzimy naczynie pierścieniowate z Dunántul (obszar
między Drawą i Dunajem). Pierścieniowaty brzusiec jest w tym wy­
61) Bátky Zsigmond, Utmutátó neprajzi. Budapest 1906. str 281. tab. 98, ryc. 2.

85
padku czworoboczny w przekroju, szyjka wąska o zgrubieniu środkowem,
a podstawa zaopatrzona w cztery, niskie nóżki. Na obwodzie pierścienia
widzimy trzy pary uszek: jedną parę małych uszek o otworach pozio­
mych obok szyjki i dwie pary umieszczone poniżej o szerokich czworo­
bocznych otworach pionowych. Interesującą odmianą jest okaz zMezöC s a. L Węgry środkowe) znajdujący się obecnie w zbiorach muzeum
w Miskolcz 62) (tab. VI, 8). Pierścień o przekroju okrągłym wsparty jest
na czterech dość wysokich nóżkach. Szyjka jest niska, łagodnie schodząca
do korpusu, a kończy się szerokim brzegiem. Otwór przytyka się kopu­
lastą zatyczką Na obwodzie pierścienia dwie pary różnych uszek: po
jednem kabłąkowatem uiszku z ‘każdej strony szyjki i po jednemu poprzecznem małem uszku umieszczonem tuż nad średnicą pierścieniowatego brzuśca. Powierzchnię ozdobiono wielobarwnym ornamentem ro­
ślinnym. Z terenu węgierskiego znamy naczynia pierścieniowate zaopa­
trzone tylko w jedną parę uszek, umieszczoną w pobliżu szyjki63),
a także okazy, które wogóle' żadnych uszek nie mają. Takim wyrobem,
bardzo pod tym względem uproszczonym, jest pierścieniowate naczynie
z Mezö-Csat (obecnie w muzeum w Miskolcz), na którem poza cylin­
dryczną szyjką ze zgrubiałym brzegiem żadnych szczegółów konstruk­
cyjnych niema Przypuszczalnie więc takie wyroby musiały być noszone
na ręce
Dzięki uprzejmości p. Dra Romulusa Vuia, dyrektora Muzeum Etno­
graficznego w Cluj (Siedmiogród-Rumunja) mogę opisać kilka najbar­
dziej charakterystycznych naczyń pierścieniowatych ze Siedmio­
grodu. Eardzo pojedynczą formę zdradza naczynie pierścieniowate,
pozbawione zupełnie uszek, a zaopatrzone jedynie w cylindryczną szyjkę
ze zgrubiałym brzegiem i cztery nóżki u podstawy, które obecnie zostały
utrącone. Powierzchnia tego naczynia jest chropowata i zupełnie nieozdobiona (tab VII, 6). Inne naczynie siedmiogrodzkie jest zaopatrzone
w cztery niskie nóżki u podstawy oraz dwa duże kabłąkowate uszka obok
szyjki. Także to naczynie jest chropowate i nieozdobione. Ciekawą od­
mianą jest naczynie o czworobocznym przekroju pierścieniowatego brzu­
śca, o spłaszczonej podstawie zaopatrzonej w cztery graniaste nóżki i ta­
kież dwa uszka umieszczone na górnej partji brzuśca (tab. VII, 4). Szyjka
jest u nasady spłaszczona, wyżej cylindryczna, a jej brzeg zgrubiały
i poziomo wyłożony. Chropowatą powierzchnię ozdobiono w górnej po­
łowie szeregiem poprzecznych linij rytych. Na Siedmiogrodzie występują
wyroby merścieniowate bardziej ozdobne. Jedno takie naczynie ze
zbiorów muzeum w Cluj (L. inw. I, 2928) o okrągłym w przekroju pierścieniowatym brzuścu umieszczonym na czterech niskich nóżkach
i o dwóch kabłąkowatych uszkach, ozdobione jest prócz motywu roślin­
nego także główką anioła ze skrzydełkami, umieszczoną na górnej części
pierścienia. Na tab. VII, 2 reprodukuję naczynie pierścieniowate o dwóch
parach uszek o pionowych otworach, czterech małych nóżkach u pod­
stawy i szyjce dwustożkowej. Taka forma szyjki powstała naskutek
zgrubienia poprzecznego występującego często w połowie wysokości
szyjki. Riałe tło naczynia pokryto w tym wypadku malowanym orna-* 6
e2) Informację wraz z rysunkiem otrzymałem od Dr. K. Majewskiego.
6S) L’art populaire Hongrois Budapeszt 19218. str. XXIX i 202.

86
mentem roślinnym. Zamiast nóżek pojawia się w niektórych wypad­
kach niska owalna podstawka (tab. VII, 3). Zwracam w tym wypadku
uwagę na plastyczną ozdóbkę umieszczoną na dole wewnętrznej strony
pierścienia Prócz tego bardzo oryginalne są uszka połączone kon­
strukcyjnie ze szyjką. Na innych wyrobach pierścieniowatych Siedmio­
grodu możemy zauważyć tendencję do wypełniania środkowego otworu
pierścienia. Na tab. VII, 5 widzimy naczynie, w którem otwór środkowy
wypełniono rozetą i drobnym motywem ażurowym. Dokoła obwodu tego
okazu widzimy grzebień, wycinany na zewnętrznej stronie, w którym
zrobiono dwa małe otwory w pobliżu szyjki, mające służyć jako uszka.
Inne podobne naczynie,, pochodzące ze wsi Almaseni, pow. Odorhei na
Siedmiogrodzie, a znajdujące się w muzeum w Cluj (nr. inw. 1332) ma
wstawkę rozetowatą w środku, a na powierzchni malowane rzymskie
cyfry od I do XII, co razem robi wrażenie tarczy zegarka. Przytem za­
równo nóżki, jak i dwa uszka są bardzo małe, a szyjka niska o poprzecznemi zgrubieniu w połowie wysokości.
Naczynia pierścieniowate były rozpowszechnione na Siedmiogrodzie
przed 50—100 laty. Używali ich zarówno Seklerzy, jak siedmiogrodzcy
Rumuni i Sasi. Z terenu dawnego królestwa rumuńskiego naczyń pier­
ścieniowatych nie znam64).* 66
Pionowe naczynia pierścieniowate występują także na obszarach są
siednich. Ze Słowacji znana mi jest „čutora“ o szerokim pierścieniowatym brzuścu czworobocznym w przekroju, zaopatrzona w cztery niskie
nóżki u podstawy i cylindryczną szyjkę zgrubiałą u nasady. Z jednej
strony szyjki jest widoczny graniasty występ, bez otworu, przypomina­
jący formą uszka 6B). Podobne naczynie pierścieniowate z tego sąmego
terenu znajduje się w zbiorach „Museum für Volkskunde“ we Wiedniu.
Różni się od poprzedniego zupełnym brakiem uszek. W tych samych
zbiorach znajduje się inne podobne naczynie pierścieniowate ze Znoimu
na Morawach. Podstawka jest wysoka profilowana na powierzchni
o rozszerzonej talerzowato części dolnej. Obok wysokiej szyjki ze zgru­
białym brzegiem umieszczono szerokie ucho sięgające dolnym końcem
do połowy wysokości brzuśca. Otwór środkowy wypełń km o w tym
wypadku ażurową rozetą. Na przedniej stronie pierścienia widzimy
figurkę jakiegoś świętego stojącego pod krzyżem. Na podstawce na­
czynia umieszczono napis: „Zum Andenken von Franz Schweda
1831“ 6e). Z Moraw znane mi jest naczynie pierścieniowate o brzuścu
czworobocznym w przekroju, wspartym na czterech niskich nóżkach.
Cylindryczna szyjka nie zachowała się w całości. Jest to wyrób majolikowy z ornamentem kolorowym, pochodzący z początku XIX stu­
lecia. Znajduje się obecnie w zbiorach „Museum für Volkskunde“
pod L. inw. 34582. Znam oprócz tego jeszcze jedno naczynie pierścienio­
wate z Austrji Dolnej (Rurgenland), gdzie występuje sporadycznie jako
wyrób ozdobny.
64) Informacje odnośnie do terenu rumuńskiego otrzymałem od Dyr. Dr. Romulusa Vuia z Cluj, za które mu na tem miejscu serdecznie dźi^kuję.
e5) J. Húsek, Hranice mezi zemi moravskoslezskou a Slovenskem. Praha 1932.
ryc. 8á
66) Informacji tej udzielił mi łaskawie dr. J. Pasternak.

87
Dzięki uprzejmości Dra B. Drobnjakoviéa, dyrektora Muzeum Etno­
graficznego w Belgradzie, oraz Dra M. Gavazzi, Prof. Uniw. w Zagrzebiu,
mogę opisać kilka najbardziej typowych wyrobów pierścieniowatych
z Jugosławji. Najbardziej typową formą pierścieniowatą z tego terenu
są naczynia o brzuścu pierścieniowatym, okrągłym w przekroju, umie­
szczonym na wysokiej profilowanej podstawce, a w górze zaopatrzonym
w niską szyjkę, boczny wysoki lejek i wysokie pętlicowate ucho (tab. V,
1—4). Uszko to schodząc w dół, tworzy jeszcze jedno mniejsze uszko
w połowie wysokości brzuśca. Tego rodzaju naczynia tworzą zwartą
grupę typologiczną, różniąc się między sobą tylko rozmiarami oraz spo­
sobem ozdobienia powierzchni. Zazwyczaj pokrywa je jednostajna bronzowa polewa (tab. 1—3), rzadziej zdarzają się ozdoby w postaci rzuca­
nych białych kropek na ciemną jednostajną powierzchnię (tab. V, 4).
Naczynia takie występują głównie w Serbji; mają one na północy nazwę
„bardaće“, a na południu spotyka się także nazwę „kolak“ 6T).
Z tego samego terenu są znane także inne naczynia pierścieniowate.
Dobrym przykładem tej jugosłowiańskiej odmiany pierścieniowatej jest
naczynie z Kniaževac W północnej Serbji, znajdujące się w zbiorach mu­
zeum etnograficznego w Belgradzie pod Nr. inw. 1849. Brzusiec ma kształt
grubego pierścienia o czworobocznym przekroju. U podstawy umie­
szczono trzy niskie nóżki, a w górze niską szyjkę i obok niej niziutki lejek.
Obok szyjki i lejka widzimy plastyczne ozdoby, w których przewiercono
po jednym małym otworze z każdej strony. Powierzchnia jest pokryta
jednolitą polewą bronzową (tab. VII, 10). Inne naczynie tego rodzaju
pochodzi z miejscowości Surdulica, w północnej Serbji (tab. VII, 11).
Brzusiec ma formę pierścienia zewnątrz wypukłego, a od środka pła­
skiego. W górze widzimy znowu szyjkę i lejek, a u podstawy trzy niskie
nóżki, umieszczone w trójkąt. Środkowy otwór pierścienia został w tym
wypadku wypełniony ażurową wstawką złożoną z koncentrycznie uło­
żonych wąskich trćjkącików, zwróconych wierzchołkami do środka.
Powierzchnię pokryto polewą koloru zielonego. Jeszcze innym warjantem naczyń tego rodzaju jest okaz pochodzący z Dubravec, pow. Ivanec
w północnej Chorwacji, znajdujący się w muzeum w Zagrzebiu pod Nr.
inw. 382 (tab. VII, 13). Pierścieniowaty brzusiec jest czworoboczny
w przekroju, u podstawy widzimy trzy niskie nóżki, w .górze wąską
i niską szyjkę, a obok mej dwa małe uszka. W środku pierścienia umie­
szczono w tym wypadku rodzaj małego naczynia, wybrzuszonego w po­
łowie i połączonego z górną i dolną częścią pierścieniowatego brzuśca.
Osobliwością jest wąska długa rurka gliniana wmontowana nazewnątrz
w dolną część brzuśca i zakończona lekkiem odgięciem tuż pod szyjką.
Jeszcze jeden okaz zasługuje na uwagę. Jest to małe naczynie o grubym
pierścieniowatym brzuścu, zaopatrzone w trzy niskie nóżki u podstawy.
W górze umieszczono szyjkę o brzegu zgrubiałym, a obok niej wysoki
wygięty lejek z jednej strony i wysokie pętlicowate ucho z drugiej. Po­
wierzchnię pokryto jednostajną polewą bronzową.67
67) W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Belgradzie, znajdują się dwa ta­
kie naczynia z Knjaževac (północna Serbja), nr. ińw. 1848/1, 2. — W muzeum w Za­
grzebiu znajdują się dwa zupełnie podobne naczynia z południowej Serbji. Nr. inw.
3725, 3722.

88
Macedońscy Bułgarzy używają naczyń pierścieniowatych
przypominających naogół wyroby węgierskie, a przechowują w nich
przedewszystkiem wódkę. Nazywają takie naczynie „pinta“°8). Kopję
zdegenerowanego wyrobu pierścieniowatego ołowianego, pochodzącego
z Filipopola (Bułgarja/ otrzymałem od p. dr. Wakarelskiego ze Sofji.
Przekrój brzuśca pierścieniowatego jest owalny, a otwór w środku został
przerobiony na schowek dla szklaneczki, przyczem zakręca go się gładką
zatyczką U dołu umieszczono czworoboczną podstawkę, a w górze wą­
ską szyjkę profilowaną z małym czopkiem do zatykania. Taki wyrób
nazywają Bułgarzy „paWur“.
Wyroby pierścieniowate występują także na wybrzężu dalmatyńskiem. Należały one tam do zwykłych naczyń domowych.
Jest to naczynie o pierścieniowatym brzuścu, ustawionym na czterech
niskich nóżkach i zaopatrzonym u góry w cylindryczną szyjkę ze zgru­
białym brzegiemoe). Ten zabytek jest mi znany z rysunku schematycz­
nego, więc nie mogę podać dokładniejszego opisu.
Nie posiadam materjału, któryby pozwolił zorjentować .się, czy
i jakie naczynia pierścieniowate występują we Włoszech. Z tego
terenu znane mi jest tylko jedno okrągłe płaskie naczynie^które zazwy­
czaj towarzyszy naczyniom pierścieniowatym*70).69 Ta okoliczność po­
zwala przypuszczać, że powinne być tutaj również naczynia pierścienio­
wate. Natomiast naczynia pierścieniowate są znane na Sycylji. Z publi­
kacji 71) znam jedno takie naczynie z Buracci, obok Calatafimi. Smukły
pierścieniowaty brzusiec o przekroju okrągłym jest zaopatrzony u góry
w cylindryczną szyjkę ze zgrubiałym brzegiem i dwa małe kabłąkowate
uszka o otworach poziomych. Podstawy specjalnej to naczynie nie po­
siada.
Pionowe naczynia pierścieniowate występują także w Europie
wschodniej, gdzie głównym ich ośrodkiem jest obszar byłej gub.
połtawskiej na L’ krainie. W języku miejscowym używa się
dla nich nazwy „kuman“, „kumaneć“. Występują one do dnia dzisiej­
szego przedewszystkiem na terenie Ukrainy stepowej, lecz okres ich po­
wszechnego zastosowania w użytku domowym zakończył się z XIX w.
Służyły one do przechowywania i podawania na stół wina, miodu
i wódki, skąd Jeż inna nazwa tych naczyń „medarka“. Typowym
przykładem tego rodzaju wyrobu glinianego jest „kumaneć“ pochodzący
z.połowy XIX w. z okolicy Połtawy (tab. V, 5). Jest to gliniane naczy­
nie o smukłym pierścieniowatym brzuścu, nieznacznie wydłużonym
w kierunku pionowym. Podstawę tworzy profilowana nóżka o rozsze­
rzonej części dolnej. W górze widzimy niską szyjkę, zakończoną zgru­
białym cylindrycznym kołnierzem. Po jednej stronie szyjki umieszczono
wygięty lejek, a po drugiej pętlicowate wysokie ucho. Powierzchnia jest
pokryta polewą bronzową, a ornament roślinny wykonany w kolorach
6S) Tę informację zawdzięczam Dr. Wakarelskiemu ze Sofji.
69) Zbornik za narodni život i običaje južni Slavena. Sv. I, Zagreb 1896,
str. 29, ryc. 18, 21.
-°) H. T. Bossert, Volkskunst in Europa. Berlin 1926. str. 16. Tab. LVIII 9
71) Giuseppe Pitre, Catalogo iilustrato della mostra etnografica siciliana. Exposizione nazionale di Palermo 1891—1892. Palermo 1892. str. 124. nr. 5.

89
żółtym i zielonym. Inne połtawskie naczynie tego rodzaju ma brzusiec
0 przekroju czworobocznym, podstawkę talerzowato rozszerzoną w dole
1 połączoną z korpusem zapomoeą cylindrycznej krótkiej szyjki
(tab. V, 1). W górze umieszczono dość wysoką szyjkę wygiętą nieznacz­
nie w profilu i zakończoną nasadzonym kołnierzem ze zgrubiałym i wy­
winiętym brzegiem. Lejek posiada u nasady nieznaczne wybrzuszenie,
zresztą jest utrącony. Ucho pętlicowate, podobne jak w naczyniu poprzedniem. Powierzchnię pokryto polewą bronzową i ozdobiono wypu­
kłym ornamentem roślinnym w kolorach zielonym i żółtym. Zabytek
ten, znajdujący się obecnie w muzeum krajoznawczem w Połtawie, po­
chodzi z XVIII stulecia. Jeszcze jedno naczynie pierścieniowa te o ozdob­
ném potraktowaniu końca lejka i uszka znam z muzeum w Żytomierzu
(tab. V, 12). Pierścieniowaty brzusiec o czworobocznym przekroju jest
zaopatrzony w wysoką podstawkę z talerzowatem rozszerzeniem, a w gó­
rze w cylindryczną szyjkę z lekko wywiniętym brzegiem. Lejek przy­
pomina szyjkę i głowę kurzą, a pętlicowate ucho ma na wierzchołku
dyskretną plastyczną ozdobę. Powierzchnia jest ozdobiona bogatym or­
namentem malowanym w Kolorach niebieskim, zielonym i żółtym. Prócz
„kumańców“ mniejszych rozmiarami, występują na tym samym terenie,
także większe i bardziej ozdobne „kumany“. Jeden z takich „kumanów“
reprodukuję na tab. V, 6. Rozmiary tego naczynia są większe od zwy­
kłych ,,kumańców“. Przekrój pierścienia jest w tym wypadku czworo­
boczny, podstawka wysoka o grubej szyjce, a w górze połączono w sty­
listycznej kompozycji silnie odgięty lejek, niską szyjkę zakończoną
szerokim kołnierzem ze zgrubiałym i wywiniętym brzegiem oraz kabłąkowate ucho łączące kołnierz szyjki z górną częścią brzuśca. W środ­
kowym otworze brzuśca umieszczono małą figurkę konia ze źrebakiem.
Całość jest pokryta ciemno-zieloną polewą i ozdobiona szeregami wyci­
skanych kółek72).73Takie wyroby nie należały na Ukrainie do wyrobów
sporadycznych. Inny taki kuman publikuje D. Zelenin ,3). Forma za­
sadniczo jest podobna do naczynia opisanego powyżej, zmienione są
tylko niektóre szczegóły. Otwór lejka uformowano w tym wypadku
nakształt głowy węża, a ucho splecione jest z dwóch wałków. Dokoła
szyjki oraz dokoła podstawki owinięto wałek imitujący korpus węża.
Zelenin wspomina przy opisie tego naczynia, iż takie wyroby na terenie
b. gubernji połtawskiej używane były na wino.
Obok tego rodzaju naczyń pierścieniowatych do stawiania, znam
z Ukrainy kilka naczyń pierścieniowatych innego typu. Jedno z takich
naczyń, pochodzących z Połtawszczyzny, znajduje się w zbiorach Mu­
zeum im. Szewczenki we Lwowie (tab. VIII, 9). Uformowane jest na­
kształt pierścienia o czworobocznym przekroju, zaopatrzonego u dołu
w cztery niskie nóżki, a u góry w szeroką cylindryczną szyjkę ze zgru­
białym brzegiem. Na obwodzie pierścienia umieszczono w równych od­
stępach cztery graniaste niskie występy, przypominające uszka. Jednak
żadnych otworów w tych pozornych uszkach nie zrobiono. Biało pole­
waną powierzchnię tego naczynia pokryto ornamentem roślinnym wy­
72) Peasant art in Russia. Special autumn numbçr of „The Studio“. London
1912. ryc. 434.
73) D. Zelenin, Russische (ostslavische) Volkskunde. Tab. I, 69

90
pukłym i kolorowanym równocześnie na żółto, zielono i czerwono.
Zbliżone do opisanego naczynie pierścieniowate, pochodzące również
z okolicy Połtawy, znam ze zbiorów Muzeum wołyńskiego w Żytomierzu
(tab VIII, 6). Pierścieniowaty brzusiec jest czworoboczny w przekroju.
Cztery nóżki u podstawy uformowano nakształt łap zwierzęcych. Po
dwóch stronach smukłej szyjki o zgrubiałym i wywiniętym brzegu umie­
szczono dwie stylizowane główki zwierzęce. Na obwodzie pierścienia
widzimy cztery wysokie uszka o małych otworach umieszczone na górnej
i dolnej części. Naczynie to jest pokryte polewą koloru jasno-zielonego,
przyczeiru ornament roślinny oraz szeregi punktów uwydatnione są kolo­
rami czerwonym, żółtym i niebieskim.
Wyroby pierścieniowate nie są ograniczone tylko do terenu prawo­
brzeżnej Ukrainy środkowej. Wyroby połtawskie wchodziły, jak wi­
dzieliśmy, także na lewy brzeg Dniepru docierając na wschodnią część
Wołynia. W zbiorach muzeum historyczno-archeologicznego w Odessie
widziałem dwa ozdobne dzbanki pierścieniowate pochodzące z oko­
licy Czernichowa. Jeden z nich (tab. VIII, 2) posiada brzuisiec
w kształcie' smukłego pierścienia o przekroju okrągłym. Podstawkę
tworzy nóżka zwężona pod -brzuścem i talerzowato rozszerzona u dołu.
Szyjka naczynia jest profilowana w poprzeczne żeberka i zakończona
kielichowatem rozszerzeniem ze zgrubiałym i wywiniętym brzegiem. Na
przodzie brzegu umieszczono mały wyciągnięty dzióbek dla ułatwienia
wylewania płynu. Plecione ucho kabłąkowatem wygięciem łączy pod­
stawę rozszerzenia szyjki z górną częścią brzuśca. Drugie naczynie wy­
konane zostało w tym samym stylu, a różni się jedynie formą brzuśca,
składającego się z dwóch krzyżujących się pod kątem prostym pierścieni.
Jest ono również trochę wyższe od naczynia pojedynczego (wys. poje­
dynczego: 37 cm., podwójnego: 40 cm.). Obydwa naczynia opisane
wykonane zostały w majolice białej, a ozdobione na powierzchni boga­
tym ornamentem plastycznym i kolorowanym w postaci herbów, główek
aniołków, drobnych kwiatów oraz poziomych żeberek
Podobne do czernichowskich wysokie dzbanki pierścieniowate wy­
stępują także u Tatarów na Krymie. Jedno takie naczynie wi­
działem w muzeum etnograficznem w Leningradzie (sala IX, szafa 33).
Jest to naczynie o pierścieniowatym brzuścu czworobocznym w prze-l
Kroju umieszczone na wysokiej profilowanej nóżce. Szyjka jest smukła^
zakończona rodzajem szerokiego kołnierza. Kolankowato zgięte ucho
łączy brzeg szyjki z największą wydętością brzuśca. Tło tego naczynia
jest utrzymane w kolorze czerwonym, a wypukły ornament jest złocony.
Drugie takie naczynie pierścieniowate tatarskie widziałem w zbiorach
muzeum państwowego w Jałcie na Krymie.
W zbiorach Muzeum Historycznego w Moskwie znajdują się dwa
naczynia pierścieniowate pochodzące z Rosji środkowej z końca
XVIII stuleciaT4). Krępy pierścieniowaty brzusiec o czworobocznym
przekroju jest umieszczony na czterech niskich zoomorficznych nóżkach.
Szeroka niska cylindryczna szyjka kończy się kielichowato rozszerzonym
kołnierzem. Do niej przylega z jednej strony esowato wygięty lejek,7
7i) H. T. Bossert, Volkskunst, str. 29, Tab. CXXVIÏI, ryc. 13, 17

91
a z drugiej, strony także esowato wygięte ucho. Powierzchnię jednego
z tych naczyń ozdobiono malowanemi krajobrazami i polami wypełnionemi kropkami (tab. V, 8), a na drugiem umieszczono plastycznego
orła dwugłowego z datą przedzieloną na dwie strony: 1793. (tab. V, 9).
Obydwa te okazy zostały wykonane w majolice7B). Zupełnie podobne
naczynie pierścieniowate, pochodzące także z Rosji środkowej, widziałem
w zbiorach muzeum historycznego w Moskwie.
Na Ukrainie lewobrzeżnej wyroby pierścieniowate występują znacz­
nie rzadziej, aniżeli na terenie Połtawskiego. Występują tutaj bądź wy­
roby połtawskie, bądlź zdegenerowane wyroby miejscowe. Do takich
miejscowych wyrobów należy np. szklane naczynie pierścieniowate
z Muzeum kijowskiego. Ma ono gruby pierścieniowaty brzusiec o prze­
kroju prawie okrągłym, niską owalną podstawkę i, szeroką cylindryczną
szyjkę. Pochodzi ono z XVIII wieku z okolicy Eijowa7e).
Znowu liczniej pojawiają się naczynia pierścieniowate na wschodniem Podolu. Jednym z takich podolskich wyrobów jest naczvnie po­
chodzące z Adamówki, pow. Płoskirów, które widziałem w zbiorach
Muzeum Krajoznawczego w Kamieńcu Podolskim. Jest to wysokie na­
czynie o pierścieniowatym brzuścu o przekroju okrągłym, zaopatrzone
w wysoką nóżkę o talerzowatej podstawie, oraz w cylindryczną szyjkę
ze zgrubiałym brzegiem. Powierzchnię pokryto jednostajną polewą ko­
loru ceglastego. Jakich naczyń używała ludność miejscowa na wódkę.
Ze zbiorów muzeum im. T. Szewczenki we Lwowie znam jeszcze jedno
naczynie takię .pochodzące ze wschodniego Podola (tab. VIII, 7). W tym
wypadku nóżka jest wyższa i posiada profilowaną szyjkę, Brzusiec
pierścieniowaty jest smukły okrągły w przekroju. Na górze umieszczono
wąską szyjkę przedzieloną w połowie wysokości poprzecznem żeber­
kiem. Powierzchnia jest pokryta jednolitą polewą koloru ciemno-zielo­
nego. (Wys. ogólna 36,5 cm.).
Poza Europą występują naczynia pierścieniowate na terenie afry­
kańskim w Marokko. Jedno z charakterystycznych naczyń tego
okręgu jest mi znane z publikeji75
77). *Jest to naczynie o pierścieniowatym
brzuścu okrągłym w przekroju, zaopatrzone w cylindryczną szyjkę
o zgrubiałym brzegu. Na górnej części pierścienia umieszczono dwa
małe kabłąkowate uszka o poziomych otworach. Naczynie takie w ję­
zyku miejscowym nazywa się „brirda“, zdrobniale „berrada“, i należy
do dziecinnych zabawek. Znam także inne podobne naczynie z tego
terenu znajdujące się obecnie w zbiorach Museum für Völkerkunde
w Hamburgu. Pierścieniowaty brzusiec jest w przekroju okrągły, za­
opatrzony w niską szyjkę w górze i dwa uszka w kształcie podgiętych
ku górze rogów z mlałemi okrągłemi otworami. Obok szyjki widzimy
łukowate wyniosłości, które formą przypominają uszka, jednak nie
widzimy w nich żadnych otworów. Jest to naczynie majolikowe bia­
ławe z ornamentem roślinnymi w kolorze niebieskim79). Inną odmianę
marokańskich naczyń pierścieniowatych reprezentuje okaz przedstawiony
75)- Peasant art in Russia. ryc. 162, 163.
7e) Publikowane w jednym z numerów „Siajwo“, wychodzącego w Kijowie.
77) L. Brunot, Noms de récipients a Rabat. Hesperis 1921. vol. I, str. 113.
ryc 6.

92
na tab. V, 10. Jest to również białe naczynie majolikowe zaopatrzone
w wysoką profilowaną nóżkę oraz cylindryczną szyjkę rozwartą kielichowato w górze i zakończoną zgrubiałym brzegiem. Po jednej stronie
szyjki umieszczono profilowany prosty lejek nachylony ukośnie ku
przodowi, a po drugiej pętlicowate ucho schodzące dwiema, coraz mniejszemi pętlicami na dolną partję naczynia. Rodzaj plecionego uszka łączy
również podstawę lejka ze szyjką. Powierzchnia naczynia jest ozdobiona
ornamentem wypukłym oraz nieregularnie rzucanemi plamami koloru
bronzowego. Kształt, staranne wykonanie oraz bogate zdobienie tego
naczynia wskazują, że mamy przed sobą wybitnic ozdobny okaz cera­
miczny.
Innym przykładem rozprzestrzenienia wyrobów pierścieniowatych,
tym razem wgłębi kontynentu afrykańskiego, jest orna­
mentowany dzbanuszek pierścieniowaty z nad górnej Uelle. Naczyńko
to posiada podstawkę rozszerzającą się ku dołowi oraz zupełnie iden­
tycznie uformowaną szyjkę. Powierzchnia podstawki oraz kołnierza jest
poprzecznie żeberkowana78). Jeszcze jednym przykładem formy pier­
ścieniowatej, tym razem na zachodniem wybrzeżu Afryki środkowej,
jest małe naczynie w kształcie pierścienia, wyplecione z trawy. Pochodzi
ono z terytorjum plemienia Bajakka, a służyło do przechowywania pie­
niędzy 7B). W tym wypadku widzimy^-, tylko pierścieniowaty korpus,
okrągły w przekroju oraz cylindryczną szyjkę ze zgrubiałym brzegiem.
Otwór zatykano zwykłym drewnianym czopem.
Na tern kończę zestawienie materjału odnoszącego się do zagad­
nienia postawionego w tytule pracy niniejszej. Zdaję sobie sprawę, iż
nie zebrałem bynajmniej całego materjaiu pierścieniowatego, któryby
pozwolił wyczerpująco wyjaśnić zagadnienie rozprzestrzenienia i zasto­
sowania wyrobów pierścieniowatych. Jednak i na podstawie tego skrom­
nego zestawienia materjału można się pokusić o próbę systematyki
ceramiki pierścieniowatej.
B. CZĘŚĆ ANALITYCZNA.
Wyroby ceramiczne o podstawie pierścieniowatej dzielą się na trzy
zasadnicze grupy typologiczne: I. Poziome pojedyncze naczynia pierścieniowate, II. Poziome naczynia pierścieniowate z nasadkami na po­
wierzchni i III. Pionowe naczynia pierścieniowate. Podział taki został
przeprowadzony na podstawię najbardziej uderzających różnic typolo­
gicznych. Celem zapoznania się z różnicami zachodzącemi w obrębie
poszczególnych grup zasadniczych, rozpatrzymy typologję każdej z tych
grup zosobna.
I. Poziome pojedyncze naczynia pierścienio­
wate są formą posiadającą poziomą podstawę uformowaną na kształt
pierścienia oraz jedną szyjkę z otworem w górze. Najbardziej pojedyńczym okazem w obrębie tej grupy pierścieniowatej jest zabytek pocho­
dzący z Mouci-Yeri, miejscowości położonej na zachodniem wybrzeżu
«

7S) Harry Johnston, George Grenfoll and the Congo. London 1908. II, str.
816, ryc. 472.
78) J. Falkowski, Przyczynek do' zagadnienia naczyń pierścieniowatych Lud.
serja II, tom XIII, zesz. I—IV, str. 20. ryc. 1, c.

93
Morza Kaspijskiego (tab I. 1). Podstawa pierścieniowa jest w tym wy­
padku gruba, spłaszczona od góry i od dołu, a niska pojedyncza szyjka
jest pochylona dość silnie ku przodowi. Brzeg szyjki jeśt zupełnie poje­
dynczy, niezgrubiały. Powierzchnię ozdobiono ornamentem rytym, skła­
dającym się z promienistych kresek na wewnętrznym brzegu pierście­
nie, oraz z szeregu podwójnych trójkątów, zwróconych wierzchołkami,
nazewnątrz Porównując to naczynie z innemi przedstawionemu na
tab. I., zauważymy w dalszych zabytkach wybitny postęp pod wzglę­
dem ulepszenia wyrobu zapomocą dodawania szczegółów konstrukcyj­
nych. Przedewszystkiem pojawia się uszko, następnie nóżki u podstawy
i profilowanie brzegów szyjki. Podstawa pierścieniowata ulega również
pewnym zmianom formowania. Obok bowiem pierścieni o przekroju
okrągłym (tab. I, 5, 7, 9—-11), widzimy podstawy spłaszczone bądź od
góry i dołu (tab. I, 1), bądź z obydwóch boków (tab. I, 3). W jednym
tylko wypadku podstawa pierścieniowata ma przekrój czworoboczny
(tab. I, 4j. Ze względów technicznych pierścień o przekroju czworobocz­
nymi był znacznie łatwiejszy do wykonania, albowiem można było for­
mować każdą ze ścian pierścienia osobno. Natomiast wykonanie pier­
ścienia o przekroju okrągłym wymagało specjalnej techniki (stosowanie
trzonów dających się następnie łatwo usuwać) oraz wielkiego doświad­
czenia. Pod względem estetycznym najpiękniej wyglądają wyroby o okrą­
głej W przekroju podstawie pierścieniowatej, podczas gdy przekrój
owalny, spłaszczony lub czworoboczny, nadaje naczyniu wyglądu cięż­
kiego i nieudolnego.
Tylko zupełnie prymitywnie wykonane zabytki tego rodzaju nie
posiadają zupełnie uszek. Do takich należą zabytek z Mouci-Yeri
(tab. I, 1), oraz naczyńko amerykańskie (tab. I, 6). Pozatem uszko wy­
stępuje stale .J&t ono małe pętlicowate, umieszczone u podstawy szyjki,
jak to widzimy na zabytku z Melos (tab. I. 2), lub częściej duże kabłąkowate, łączące różne części szyjki z przeciwległą stroną pierścieniowatej
podstawy. Uchwyty te mają formę łuku wysokiego, przewyższającego
brzeg szyjki (tab. I, 9, 11), lub umiarkowanie wysokiego, równego z brze­
giem,, względnie nieznacznie niższego (tab. I, 3—5, 7, 10). Czasem na
najwyższym punkcie uchwytu pojawia się guzkowata ozdoba, naskutek
czego uchwyt wygląda jakby przełamany (tab. I, 11). Uszka te bywają
wykonane bądź z okrągłych wałeczków, bądź z szerokich płaskich
pasków.
Nóżki umieszczane u podstawy tej grupy naczyń pierścieniowatych
musimy uważać za pewne techniczne udogodnienie, a tern samem za
szczegół pod względem typologicznym progresywny. Pojawiają się one
na poziomych naczyniach pierścieniowatych dość wcześnie. Zazwyczaj
są to niskie zupełnie proste, lub u dołu nazewnątrz wygięte słupki,
umieszczane u podstawy w równych odstępach po trzy (tab. I, 10), lub
cztery (tab. I, 7, 9, 11). Wielka ilość zabytków pierścieniowatych tej
grupy nie posiada nóżek wogóle i bywa ustawiana wprost na pierście­
niowatej podstawie. Faktu umieszczania lub braku nóżek u podstawy
nie możemy uważać za dostateczną podstawę przy chronologicznej kla­
syfikacji tego rodzaju wyrobów pierścieniowatych. Już bowiem naj­
wcześniejsze takie zabytki zaopatrzone były w małe nóżki, jak to wi­

94
dzimy na zabytkach z Cypru (tab. I, 11), Krety (tab. I, 7) i Troji
(tab. I, 10). Natomiast zabytki, należące niewątpliwie do wysoko rozwi­
niętych późniejszych zespołów ceramiki protogeometrycznej i geome­
trycznej, żadnych specjalnych podstawek nie posiadają (tab. I, 3, 8).
Najprawdopodobniej decydowały w tym wypadku upodobania i tra­
dycje lokalne.
Pewnych różnic typologicznych dopatrzymy się łatwo także w spo­
sobie formowania oraz osadzania szyjki na podstawie. Zabytki naj­
bardziej prymitywnie wykonane mają szyjkę zupełnie (pojedynczą, cy­
lindryczną, zakończoną niezgrubiałym brzegiem (tab. I, 1). Często wi­
dzimy szyjkę, rozszerzającą się lejowato ku górze (tab. I, 4), przyczem
pojawia się się wywinięcie *5 zgrubienie brzegów (tab. I, 5, 7, 8, 10, 11).
Pogrubianie brzegów szyjki, względnie zaopatrywanie ich w poziome
listwy, tłumaczyć należy chęcią zabezpieczenia brzegów szyjki przed wy­
szczerbieniem. Prócz tego celem ułatwienia wylewania zawartości z na­
czynia zaopatrywano czasem wyloty szyjek w wydłużone dzióbki
(tab. I, 2, 3). Znane są także wypadki, gdzie całej szyjce nadawano
formę głowy zwierzęcej,' przyczem także inne partje naczynia były po­
traktowane zoormoficznie (tab. I, 9). Taki sposób formowania szyjek
występuje tylko w tych zespołach kulturowych, w których znane są
inne naczynia zoormorficzne (askosy). W starszych fazach takim ze­
społem jest kultura cypryjska 3. tysiąclecia przed Nar. Chr. Sposób
umieszczania szyjki na pierścieniowatej podstawie ulega również pew­
nym wahaniom. Starsze wyroby tej grupy ceramicznej mają zazwyczaj
szyjkę pochyloną ku przodowi (tab. I, 1, 3, 10, 11), bardziej zaś rozwi­
nięte i młodsze mają przeważnie szyjki wmontowane pionowo (tab. I,
7, 8, 9). Zatem pionowe ustawianie szyjek na pierścieniowatej podsta­
wie możemy uznać za progresywną i chronologicznie późniejszą cechę
typologiczną.
Inne różnice, które łatwo możemy zaobserwować przy porównywa­
niu naczyń pierścieniowatych tej grupy, jak wypał, mater jał, sposób wy­
konania i sposób ozdobienia powierzchni, zależą wyłącznie od środo­
wiska ceramicznego, w jakiem występują. Naogół więc typologiczne
zróżnicowane w grupie pozionjyćh pojedynczych naczyń pierścieniowa­
tych jest nieznaczne, a tworzą one typologicznie zwartą grupę ceramiczną.
Najstarsze poziome pojedyńcze naczynia pierścieniowate wystę­
pują już w połowie 3. tysiąclecia przed Nar. Chr., a znane są z tego
Tablica I. — l. Mouei-Yéri, nad Morzem Kaspijskiem. — wg. J. Morgan, La
préhistoire orientale. Paris 1927. t. III, str. 303, fig. '307,. 3. — 2. Phylakopi na Me­
los. — wg. M. Hoemes, Urgeschichte der bildenden Kunst in Europa. Wien 1925.
str. 369 — 3. Egina. — wg. A. Furtwängler, Aegina, das Heiligtum der Aphaia. t. II,
tab. 121: 40, 40 a. — 4. Donja Dolina, pow. Bośniacka Gradiška (nad Sawą), Jugosławja. — wg. Ciro Truhelka, Der Vorgeschichtliche Pfahlbau im Savellette bei
Donja Dolina. Bericht über Ausgrabungen bis 1904. Wien 1904. str. 141, fig. 78. —
5. Troja. — wg. H. Schliemann, Atlas trojanischer Altertümer. Leipzig 1874. Tab.
123. Nr. 2465. — 6. San Juan, New Mexico. . . wg. J. A. Jeancon, Excavations in
the Chama Valley, New Mexico. Smithsonian Institution. Bureau of American Ethnology. Bulletin 81. Washington 1023. str. 46—47 i tab. 43, A. — 7. Koumasa na
Krecie.— Xanthoutides, The Annual of the Britisch School at Athens. Nr. XII, Sess.
19057' -1906. str. 15/16. fig. '3. — 8. Beocja. — wg. Die Sammlung antiker Vasen und
Terracotten im k. k. oesterreichischen Museum. Wien 1892. Tab. I, 36. — 9. Ces-

95

n°Ia na Cyprze - wg. H. B. Walters, Catalogue of the greek and etruscan vases
.ui the British Museum. Vol. I, part. II. London 1912. str. 58, fig. 102__C. 309. __
M!, lV0-,nňr7~ w8- H- Schliemann, Atlas trojanischer Altertümer. Leipzig 1874. tab.
120, Mo. 23-52.
11. Cypr. — wg. E. Gjerstad, Studies of prehistorie Cyprus. str 152
Kmg-vases 1.
r

96
czasu zarówno z Cypru, jak i innych wysp wschodniej Części Morza
Śródziemnego. Najpóźniejszy, dotychczas znany zabytek tego rodzaju,
pochodzi z późnohalsztackiej osady w Donja Dolina nad Sawą, zatem
jest datowany na około 500 lat przed Nar. Chr. W ciągu zwyż 2 tysiąc­
letniego okresu takie poziomie, pojedyncze naczynia pierścieniowate wy­
stępują przeważnie rzadko i zupełnie sporadycznie, tworząc tylko kilka
zagęszczeń na kontynencie greckim (Korynt, Egina), oraz w nadczarno­
morskich kolonjach greckich. Pozatem takie wyroby znane są także
z kontynentu amerykańskiego, gdzie zostały stwierdzone w niektórych
zespołach przedhistorycznych Nowego Meksyku, a prócz tegc także w ce­
ramice peruwjańskiej, Zabytki nowomeksykańskie są uderzająco po­
dobne do naczynia z Mouci Yeri.
II. Poziome näczypia pierścieniowate z nasad­
kami na powierzchni sątó wyroby o poziomej pierścieniowatej podstawie wewnątrz pustej z minjaturkami naczyń, figurkami ludzkiemi, ptasiemi i owoców umieszczonemi na jej powierzchni. Ze względu
na charakter nasadek możemy podzielić tego rodzaju zabytki na dwie
zasadnicze odmiany: 1. Poziome wyroby pierścieniowate z minjaturowemi naczyniami na powierzchni, oraz 2. Poziome wyroby pierścienio­
wate z naczyniami i figurkami na powierzchni. Przyjrzyjmy się skolei
bliżej wspomnianym odmianom poziomych wyrobów pierścieniowatych.
1. Poziome wyroby pierścieniowate z minjaturowemj naczyniami na powierzchni wykazują jednolity
charakter nasadek w kształcie minjaturowych naczyń. Kilka najhardziej
typowych zabytków tej odmiany zestawiłem na tab. II. Już na pierwszy
rzut oka zauważymy wśród nich szereg różnic, dotyczących uformowa­
nia zarówno całości, jak i poszczególnych części składowych. Zasadniczą
właściwością tej odmiany, jest wewnętrzne połączenie (komunikacja)
każdej nasadki z wydrążeniem wewnątrz podstawy pierścieniowatej
Zasadnicza część składowa, pierścieniowata podstawa, niezawszęi jest
wykonana staranniężi umiejętnie. Gdy np. przyjrzymy się jednemu z za­
bytków cypryjskich (tab. II, 2), zauważymy iż podstawa jest wykonana
nierówno, ma spłaszczoną powierzchnię podstawową, a kanty są bardzo
ostre. Całość robi wrażenie, jak gdyby główną częścią składową były
w tym wypadku cztery minjaturowe puharki, a podstawa pierścienio­
wata była tylko przypadkową formą połączenia tych puharków w jedną
całość. Wewnętrzna komunikacja puharków z wnętrzem podstawy
usuwa wszelką wątpliwość, że właśnie ta podstawa jest conajmniej rów­
nie ważną częścią składową całości, wykonaną celowo. W innych wcze­
snych zabytkach tego rodzaju zauważyć możemy pełne, techniczne opa­
nowanie formy. Staranne wykonanie całości uderza w zabytku, pocho­
dzącym z Tróji (tab. II, l). W tym wypadku podstawa ma zdecydowany
przekrój okrągły, a równe starannie gładzone ściany podstawy oraz naadek świadczą o doskonaleni technicznem wykonaniu. Prócz podstawy
o przekroju okrągłym także w tej odmianie pojawia się wyjątkowo pod­
stawa o przekroju czworobocznym, jak to widzimy na zabytku korynckim (tab. II, 3). W tym wypadku zewnętrzna powierzchnia pod­
stawy jest profilowana W równoległe żeberka na brzegach. Przeważają
jednak zdecydowanie wyroby o podstawie okrągłej w przekroju, które

97
przetrwały aż do późnego średniowiecza. Większym zmianom typolo­
gicznym ulega pierścieniowata podstawa w wyrobach czasów nowożyt­
nych. Np. zabytek pochodzący z Dreihausen w Niemczech (XVII w.)
ma podstawę zwężoną w połowie wysokości i profilowaną na zewnętrz­
nej powierzchni (tab. II, 12), a okaz pochodzący z tej samej okolicy
i początku XIX w. posiada podstawę uformowaną nakształt niskiego ko­
szyczka, rozszerzonego nieznacznie w górze (tab. II, 10), W obydwóch
tych wypadkach mamy do czynienia z formami wybitnie zdegenerowanemi, przyczem szczególnie wyraźnie został podkreślony w tych wy­
padkach charakter zdobniczy.
Jako uzupełnienie podstawy poziomych wyrobów pierścieniowatych
z nasadkami pojawiają się nóżki. Zjawisko to obserwujemy dość czę­
sto i tak np wszystkie wyroby pierścieniow.ate z Troji mają u podstawy
niskie nóżkie“). Są to zazwyczaj niskie słupki, lub tylko występy osa­
dzone w równych odstępach u podstawy wyrobu. Zazwyczaj było ich
trzy (tab. II, 1), czasem cztery i więcej. Przeważnie są one małe i nie
mają określonego kształtu, lecz w późniejszych zwłaszcza wyrobach
dochodzą do większych rozmiarów. Tak np. na wyrobach późnośrednio­
wiecznych z Hamburga mają one kształt wysokich, lekko u dołu zwężo­
nych i odgiętych słupków (tab. II, 7). Także dość wysokie nóżki posiada
majolikowe naczynie weneckie ze XVI wieku (tab. II, 11). Nóżki tych
zabytków są naogół wyższe, niż w zabytkach pochodzących z czasów
przedhistorycznych. Wyjątkowo pojawiają się nóżki profilowane schodkowato, jak to widzimy na zabytku z Lipska z początku XVI wieku
(tab. II, 8) W tym wypadku umieszczono sześć 'takich nóżek, a ich ilość
odpowiada ilości nasadek na powierzchni pierścieniowatej podstawy.
Duża ilość zabytków tego rodzaju nie posiada wogóle nóżek. Takie wy­
roby bez nóżek występują zarówno w Czasach przedhistorycznych
(tab. II, 2 3), jak wczesnohistorycznyçh (tab. II, 4, 6), średniowieczu
(tab. II, 5) oraz w czasach nowożytnych (tab. II, 9, 10, 12). Bywa i tak,
iż w jednym zespole kulturowym występują obok wyrobów pierście­
niowatych zaopatrzonych w nóżki, także wyroby zupełnie podobne po­
zbawione nóżek (tah. II, 7, 9). Widzimy więc, że w występowaniu nó­
żek nie można się dopatrzyć jakichś prawidłowości chronologicznych
i zespołowych, a jest to jedynie pewne udogodnienie stosowane w róż­
nych zespołach i różnych okresach przedhistorycznych i historycznych.
Drugą częścią składową poziomych naczyń pierścieniowatych tej
odmiany są nasadki umieszczane na powierzchni pierścieniowatej pod­
stawy. Były one umieszczane w różnej ilości, przeważnie po trzy, cza­
sem cztery i więcej. Wśród starszych zabytków tej odmiany przeważają
wyroby o trzech nasadkach, a przykładem tego są zabytki z osady tro­
jańskiej (tab. II, 1), Cypru (E. Grohne, tab. 28, f) i Grecji (tab. II, 3).
Taką samą ilość nasadek widzimy na wyrobach okresów późniejszych,
więc epoki cesarstwa rzymskiego (tab. II, 4, 6, 13), wczesnego średnio­
wiecza (tab. II, 5), późnego średniowiecza (tab. II, 7, 9) i czasów no­
wożytnych (tab. II, 11, 12). Już wśród najstarszych zabytków tego rom) Por. naczynia pierścieniowate trojańskie zestawione przez E. Grohne, Ring
gefässe, Tab. 28, e, c
Lud T. XXXIV.

7

98
dżaju występują wyroby o większej ilości minjaturowych naczyń na
powierzchni. Cztery takie nasadki widzimy na zabytku cypryjskim
(tab. II, 2), a wśród zabytków trojańskich znajduje się naczyńko pierścieniowate o pięciu miniaturowych naczyńkach na powierzchni
(E. Grohne, tab. 28, d). W czasach historycznych i nowożytnych ob­
serwujemy poraz drugi zjawisko powiększania ilości nasadek. Wi­
dzimy więc sześć naczyniek o kulistych brzuścach na powierzchni wy­
robu pierścieniowatego z Lipska (tab. II, 8) i tyleż nasacjek na naczyniu
z Dreihausen (tab. II, 10). We wspomnianem dziele E. Grob ne,.na tab.
23, d, jest reprodukowane zdegenerowane naczynie pierścieniowate tej
odmiany o siedmiu nasadkach na powierzchni, pochodzące z Niemiec
północnych. Osadzenie trzech minjaturowych naczyń na powierzchni
tego rodzaju wyrobów możemy uważać za normę. Zatem powiększa­
nie ilości tych nasadek świadczyć będzie o degeneratywnych tenden­
cjach, bez względu na okres, na jaki zjawisko owo przypadnie.
Bardzo interesującym szczegółem jest forma naczyń minjaturowych
umieszczanych na powierzchni tej odmiany wyrobów pierścieniowatych.
Już najwcześniejsze zabytki wykazują pod tymi względem wielkie
zróżnicowanie. Na bardzo wczesnych zabytkach tej odmiany, pocho­
dzących z Cypru, widzimy w jednym wypadku trzy (E. Grohne, tab.
28 i), a w drugim cztery (tab. II,'2' nasadki, przypominające kształ­
tem p uh arki na wysokich nóżkach o kielichowato rozszerzonych partjach górnych. Mimo prymitywnego wykonania całości, zwłaszcza w dru­
gim wypadku (tah. II, 2), musimy zwrócić uwagę, iż kształt tych nasa­
dek jest wyraźny i przypomina żywo normalne puhary na wysokiej
nóżce, występujące w zespole ceramiki cypryjskiej tego okresu81). Trzy
nasadki w kształcie rozwierających się ku górze tulejek, występujące na
zabytku trojańskim (tab. II. 1), wyglądają na pierwszy rzut oka na słabo
profilowane ramiona. W rzeczywistości zaś przypominają one smukłe
naczynia trojańskie, rozwierające się lejowato ku górze 2). Różnica chyba
polega na tem, iż normalne naczynia posiadają z obydwóch stron duże
kabłąkowate ucha, których nie widzimy na naszych nasadkach. Na­
leży jednak pamiętać, iż ucha takie przy małych nasadkach były zby­
teczne, a z konstrukcją całości wyrobu pierścieniowatego niewiele mia­
łyby wspólnego. Także kształty innych, znanych mi, nasadek na tego
rodzaju wyrobach pierścieniowatych potwierdzają przypuszczenie, iż
81) M. Ohnefalsch-Richter, Kypros. Tab. CXLIX, 7, 15 b. — E. Gjerstad, Studies. str. 113, 1.
®2) Tamże, Tab. CXLV1I, I, h. — H. Schliemann, Atlas trojanischer Altertü­
mer. Leipzig 1874. Tab.‘32, Nr. 787, 788, 35, nr. 880: 37, nr. 929, itd.
Tablica II. — 1. Troja. — wg. H. Schmidt, Heinrich Schliemanns Sammlung
trojanischer Altertümer. Berlin 1902 str. 32 No. 610. — 2. Cypr. — wg. E. Gjerstad,
Studies on prehistorie Cyprus. Uppsala Universitels Arsskrift 1926 Uppsala, str. 115.
Cultic vessels 3. — 3. Korynt.*— wg. E. Grohne, Die Koppel-, Ring- und Tüllengefässe. Abhandlungen u. Vorträge der Bremer Wissenschaftlichen Gesellschaft.
. alirg. 6. Heft 1/2. Juli 1932. Tab. 27 a. — 4. Bretsch, Altmark. — wg. R. Kupka,
Zwei germanische Tonlampen aus der Altmark. Prähistorische Zeitschrift, 1910. 2.
str 81—83, ryc. 2. — -5. Spira, Niemcy. — wg. E. Grohne, Die Koppel-, Ring- und
Tüllengefässe. Tab. 25, a. — 6. Kolonja (Köln). — wg. E Grohne, Die Koppel i t. d.
tab. 25 c. — 7 Hamburg. — wg. E. Grohne, Die Koppel... tab. 21, a. — 8. Lipsk.—

99

wg. E. Grohne, Die Koppel... tab. 22, b. — 9. Hamburg. — wg. E. Grohne, Die Kop­
pel... tab. 21, c. — 10. Muzeum we Frankfurcie. — wg. E. Grohne, Die Koppel...
tab. 23, c. — 11. Majolika włoska. — wg. E. Grohne, Die Koppel... tab. 22, a. —
12. Dreihausen. — wg. E. Grohne, Die Koppel... tab. 23, a. — 13. Wąchock, pow.
Iłża (Polska). Oryginał znajduje się w Muzeum Archeologicznem im. E. Majew­
skiego w Warszawie. Nr inw. 20710.
*

7*

100

wszystkie one wzorowane były na normalnych naczyniach odpowied­
nich zespołów ceramicznych. Na jednym z takich trojańskich zabyt­
ków umieszczono na podstawie pierścieniowatej pięć małych garnuszeczków z uszkami pod niskim kołnierzem. (Grohne, tab. 28 d). Zu­
pełnie podobne naczynia normalne łatwo znajdziemy wśród ceramiki
trojańskiej tego okresu83). Także w innych wypadkach wyszukanie analogij pomiędzy formą nasadek, a naczyniami normalnemi odpowiednich
zespołów ceramicznych nie przedstawia większych trudności. Czy to
weźmiemy pod uwagę szerokie czarki umieszczone na korynckim wyro­
bie (tab. II, 3), czy ostroprofilowane naczyńka szerokootworowe o ni­
skim kołnierzu umieszczone na zabytku z Wąchocka (tah. II, 13), które
są wprost dokładną kopją minjaturową t. zw. wandalskich popielnic84),
czy jakiekolwiek późniejsze zabytki tego rodzaju. Wyjątkowo tylko wy­
stępują nasadki słaboprofilowane o nieokreślonych kształtach. Przy­
kładem takiej zdegenerowanej formy są nasadki na zabytku pochodzą­
cym z Bretsch (Altmark) — datowanym na okres wpływów kultury
cesarstwa rzymskiego (tah. II, 4). Naogół jednak poziome naczynia
pierścieniowate z nasadkami odpowiadają zarówno pod względem wy­
konania całości, jak przedewszystkiem pod względem stylizacji nasadek,
ogólnemu charakterowi ceramiki odpowiednich zespołów ceramicz­
nych. Podobieństwo to jest tak uderzające, iż na tej podstawie możemy
określić przynależność kulturową i chronologiczną nawet luźnie znale­
zionego zabytku tego rodzaju.
Najstarsze wyroby pierścieniowate omawianego typu pojawiają się
już w połowie 3. tysiąclecia przed N. Chr. w kulturach wschodniej części
Morza Śródziemnego. Z tego najwcześniejszego okresu pochodzi zabytek
znaleziony w 9-tym grobie w Hagia Parascevi na Cyprze (tab. II, 2).
Zabytki takie pojawiają się sporadycznie w różnych zespołach śród­
ziemnomorskich. Za ich pośrednictwem weszły te wyroby pierścienio­
wate do Europy środkowej i północnej, gdzie występują począwszy od
okresu wpływów rzymskich przez wczesne i późne średniowiecze aż do
czasów nowożytnych, do XIX wieku łącznie. Pierwotna forma tego
rodzaju wyrobów uległa w ciągu długich stuleci tylko nieznacznym
zmianom. Jeszcze bowiem zabytki późnego średniowiecza z Hamburga
(tab. II, 9), zachowały czystą formę dawnych przedhistorycznych wy­
robów tego rodzaju. Tę samą czystość konstrukcji zauważymy na majolikowym zabytku włoskim z XVI stulecia (tab. II, 11), a nawet na za­
bytku o sześciu nasadkach' i tyleż nóżkach pochodzącym z Lipska (tab. II,
8,). Klasyczna niejako forma pierścieniowatej podstawy z nasadkami
na powierzchni zaczyna się degenerować począwszy od XVII wieku.
Zniekształceniom ulega przedewszystkiem pierścieniowata podstawa,
a następnie także sposób umieszczania nasadek, a przytem zaznacza się
przeładowanie całej formy ornamentyką. Np. na zabytku pochodzącym
z Dreihausen (tab. II, 12) podstawa pierścieniowata jest dość' wysoka
i silnie zwężona w połowie wysokości, a jej powierzchnia profilowana.* 81
m) Schliemann, Atlas. Tab. 33, nr. 797; 34, nr. 834, 838, 857; 36, nr. 905,
908 itd.
81 ) K. Hadaczek, Album przedmiotów wydobytych w grobach cmentarzyska
ciałopalnego koło Przeworska. Lwów 1909. tab. M, 7. N. 13, 14 itp.
'%

101
Inne naczynie takie posiada podstawę pierścieniowatą w kształcie płyt­
kiego koszyczka o zwężonem denku, a nad nasadkami umieszczonemi na
powierzchni widzimy sześć mlinjaturowych naczyń oraz jedno takie samo
naczyńko w środku nad niemi (tab. II, 10). W tym wypadku widzimy
ponadto misterną nadbudówkę ze skrzyżowanych kabłąkowatych uchwy­
tów zakończonych u góry ozdobnym guzem. Te dwa przykłady wska­
zują, że naczynia pierścieniowate tego rodzaju przyjmują w czasach
nowożytnych rozmaite formy ozdobne, które zależą wyłącznie od
smaku artystycznego wytwórcy. Począwszy zatem od XVII w. nasza
forma pierścieniowata degeneruje się, dając przewagę tendencjom zdob­
niczymi, które ostatecznie stają się dominującemi85
86).
Szlak wędrówki tej odmiany poziomych naczyń pierścieniowatych
wychodzi ze wschodniej części Morza Śródziemnego (Cypr, Azja Mniej­
sza). Wyroby tego rodzaju znajdujemy następnie w Grecji (Tanagra,
Korynt), stąd przeszły one na półwysep italski, gdzie pojawiły się jesz­
cze w zespole etruskim. Przyjęte przez kulturę rzymską weszły do prowincyj rzymskich (Kolonja), a dalej do sąsiednich zespołów „barba­
rzyńskich“. Stąd znajdujemy takie wyroby w Bretsch, w zespole tak
zwanym „wandalskim“ na terenie Polski (Wąchock) oraz na terenie
Anglji, gdzie przetrwały do średniowiecza86). W Niemczech utrzymała
się taka forma ceramiczna przez średniowiecze aż do czasów nowożyt­
nych (Lipsk, Trewir), gdzie też ostatecznie uległa degeneracji w wytwo­
rach ceramicznej sztuki ludowej XIX w (Frankfurt, Karlsruhe).
2. Poziome wyroby pierścieniowate z figural­
ne mi nasadkami na powierzchni. Do tej odmiany po­
ziomych wyrobów pierścieniowatych zaliczam te wszystkie zabytki
o podstawie pierścieniowatej, które mają na powierzchni kilka różnych
nasadek: naczyńka minjaturowe, figurki antropomorficzne, zoomorficzne i inne. Wyroby tego rodzaju pojawiają się, podobnie jak odmiana
poprzednia, w ciągu 3. tysiąclecia przed Nar. Cbr. w kulturach wschod­
niej części Morza Śródziemnego. Podstawa pierścieniowata jest w tej
odmianie stale okrągła w przekroju i po największej części pozbawiona
nóżek (tah. III, 1—4, 7). Znamy jednak i okazy zaopatrzone w trzy lub
cztery wysokie nóżki takie, jakich nie widzimy w żadnej innej od­
mianie 87) (tab. III, 5). Tego rodzaju wysokie nóżki możemy uważać za
specyficzną cechę cypryjskich wyrobów pierścieniowatych, stąd bowiem
pochodzą obydwa znane wyroby tego rodzaju i w tym zespole ceramicz­
nym występują także inne rodzaje naczyń zaopatrzonych w podobnie
wysokie nóżki88).
Najbardziej charakterystyczną właściwością tej odmiany pierście­
niowatej jest umieszczanie na powierzchni podstawy pierścieniowatej po
kilka rodzaji nasadek: naczyń minjaturowych i różnych figurek. Znaj­
dują się wśród nich przedewszystkiem naczynia minjaturowe, które są
dokładnemi kopjami normalnych naczyń odpowiedniego zespołu cera­
85) Porównaj z naczyniem publikowanem przez Grohne, Ringgefässe, Tab.
23, d.
8e) Grohne, Ringgefässe. str. 93. Nachtrag.
87) Ohnefalsch-Richter, Cyprus. tab. CLXX, 13, d.
8S) Tamże, tab. CXLVIIJ, 7 d, 10 c; CXLVII, 2 k, itp.

102
micznego. Weźmy dla przykładu jeden z takich wyrobów cypryjskich
publikowany przez Ohnefalsch-Ricntera87). Jest to wyrób o pierścieniowatej podstawie umieszczonej na trzech wysokich nóżkach z kilku
nasadkami na powierzchni. Prócz figurki ptaka widzimy tutaj cztery
naczyńka : uszaty dzbanuszek o kulistym brzuchu i wysokiej szyjce, za­
kończonej wydłużonymi dzióbkiem, drugi dzbanuszek o wysokiej szyjce
cylindrycznej zaopatrzonej w małe uszko, oraz puharek na wysokiej
nóżce. Czwartego naczyńka z rysunku nie można wyróżnić. Wszystkie
te odmiany naczyń, więc obydwa rodzaje dzbanków oraz puharki na
wysokiej nóżce, znajdziemy z łatwością wśród normalnych naczyń cy­
pryjskich lego okresu88). Wśród licznych wyrobów ceramicznych tego
zespołu łatwo również o figurkę ptaka, jaką widzimy na naszym pierścieniowatym zabytku: występują one na Cyprze bądź jako osobne wy­
roby, bądź jako minjaturowe ozdoby na brzegach różnych naczyń (mis,
puharów)90). Na innym podobnym zabytku cypryjskim, przedstawio
nym na tab. III, 5, umieszczono na powierzchni cztery rozwarty- mi­
seczki, zaopatrzone na brzegach w cztery małe występy. Takie naczy­
nia również łatwe znajdziemy wśród ceramiki cypryjskiej tego okresu81).
Prócz naczyń minjaturowych widzimy na powierzchni tego zabytku
schematycznie potraktowani'figurki ludzkie. Tego rodzaju figurki wy­
stępują w lym czasie na Cyprze dość licznie, jak zresztą w całym okręgu
późnoneoL tycznych kultur Morza Śródziemnego92). Specjalnością pale­
styńskich wyrobów pierścieniowatych tego rodzaju są figurki owoców
oraz główki zwierzęce umieszczane na powierzchni obok naczyń minjaturowych. Figurki owoców przypominają jabłka granatu, przyczem
u góry posiadają one mały otwór (tab III, 1). Główki zwierzęce bywają
osadzane na tego rodzaju wyrobach w sposób dwojaki: na wysokiej pio­
nowej szyjce wmontowanej na powierzchni pierścieniowatej podstawy
(tak. III, 1, 2), lub na krótkiej szyjce umieszczonej na obwodzie takiej
podstawy (tab. III, 3). Taka główka zwierzęca przypomina żywo naczy­
nia gliniane lub metalowe formowane nakształl głowy zwierzęcej (rytony), znane w przedhistorycznych i starożytnych kulturach Morza Śród­
ziemnego 9S). W cypryjskiej ceramice tego okresu główki zwierzęce wy
stępują także na innych naczyniach94), wobec czego pojawienie się rytcnowych nasadek na poziomych wyrobach pierścieniowatych nie jest
w tym okręgu kulturowym żadną nowością. Specjalnie palestyńskie wy­
roby pierścieniowate wykazują tendencję do przeładowywania po­
wierzchni nasadkami. Np. na zabytku pochodzącym z Megiddo (tab..
III, 1), widzimy na powierzchni obok minjaturowej miseczki, dwie fi­
gurki gołębi, cztery nasadki w kształcie jabłek granatu oraz rytonową
główkę zwierzęcą. Podobne przeładowanie nasadkami powierzchni pier80j Tamże, tab. CLXVIII, 1 d, 2 a, 5 d, f itp.
")■ Tamże, tab. CLXX, lß a, b, c.
91) Tamże, tab. CLXX, 7 i; CLXXIII, 23 a, b.
92) Tamże, tab. CLXXII, 17 t; CLXXIII, 23 a, b itp.
83) Gjerstad, Studies. str. 216, Rhyton 1.
64) Ohnefalsch-Richter, Kypros. Tab. CXXXVII, 1.
Tablica III. — 1. Megiddo, Palestyna. — wg. The Illustrated London News.
1934. Nr. 4962. str. 837. fig. 9. — 2. Bethsean, Palestyna. — wg. Reallexikon der

10?

Vorgeschichte. XIII, Tab. So, c. —
Cypr. — wg. E. Gjerstad, Studies on prehistorie
Cyprus. str. 212, Ring-vase 1. — 4. Kreta. — wg. E. Grohne, Die Koppel-, Ring- und
Tüllengefässe. Tab. 29, a. — 5. Cypr. — wg. E. Gjerstad, Studies... str. 115, Cultic
vessels, 4. — u Theby, Grecja. — wg. E. Grohne, Die Koppel-... tab. 3'2, b. — 7. Mu­
zeum we Friedbergu, Tltssja. — wg. E. Grohne, Die Koppel... tab. 26, a.

104
ścienią wykazują również inne tego rodzaju zabytki palestyńskie 95).* Na­
tomiast wyroby pochodzące z innych terenów mają przeważnie mniejszą
ilość nasadek, jak to dla przykładu zobaczymy na zabytku cypryjskim
(tab. III, 3), gdzie umieszczono tylko trzy minjaturowe naczyńka oraz
małą rytonową główkę z boku podstawy. Obok minjaturowych naczyń,
figurek ludzkich, podobizn jabłek granatu, nasadek rytonowych i figurek
gołębi, pojawiają się na jednym) z późniejszych zabytków także figurki
jaszczurek (tab. II, 7). Ten nowy motyw należy położyć prawdopodobnie
na karb oddziaływań kultury prowincjonalno-rzymskiej, do której za­
bytek wspomniany, pochodzący z Hessji, niewątpliwie należy. Przytem
musimy zwrócić uwagę na jeden szczegół degeneracyjny, mianowicie
na to, iż tylko jedno naczynie minjaturowe umieszczone na powierzchni
tego zabytku połączone jest z próżnią wewnątrz pierścieniowatej pod­
stawy. podczas gdy drugie nalepione jest na powierzchnię tejże. Praw­
dopodobnie do fenickich wyrobów pierścieniowatych zbliżone są wyroby
pochodzące z okresu wpływów rzymskich z terenu angielskiego. Wiado­
mość tę podaje E. Grohne “), wspominając o publikacji angielskiej, której
nie miałem możności otrzymać. Wobec tego ograniczam się jedynie do
powtórzenia tego zdania.
Wyroby pierścieniowate z figuralnemi nasadkami na powierzchni
występują bardzo rzadko. Dotychczas znamy zaledwie kilka zabytków
tego rodzaju z Cypru, Palestyny, Krety i Grecji. Powinne się znaleźć ta­
kie wyroby na obszarach oddziaływań klasycznej kultury rzymskiej,
a wskazówką tego są sporadyczne znaleziska tego rodzaju z Hessji
oraz wysp Brytyjskich. Drobnym przyczynkiem dla stwierdzenia dłu­
giej żywotności takich wyrobów są okazy pochodzące z nowożytnych
zespołów ceramicznych Kaukazu (Tyflis), w których możemy jeszcze
wyróżnić zdegenerowaną podstawę pierścieniowatą, szereg minjaturowych
naczyń oraz rytonową nasadkę na powierzchni97). Na terenie europejskim
takie wyroby zakończyły swój żywot prawdopodobnie równocześnie z od­
działywaniami kultury rzymskiej.
III. Pion owe naczynia pierścieniowate tworzą naj­
liczniejszą oraz najbardziej długotrwałą grupę ceramiki pierścieniowa­
tej. Zasadniczą właściwością, wyróżniającą ten typ od innych wyrobów
pierścieniowatych, jest pionowe ułożenie pierścieniowatego brzuśca na­
czynia. Ogólnym wyglądem przypominają takie wyroby małe dzbanuszki
o brzuścu pierścieniowatym. Podobnie, jak w dwóch poprzednich grupach
pierścieniowatych, możemy również wśród naczyń pionowych wyróżnić
kilka odmian. Są to mianowicie: 1. Pionowe naczynia pierścieniowate
z uchwytem (dużem uchem), 2. Pionowe naczynia pierścieniowate z lej­
kiem i uchwytem, 3. Pionowe naczynia pierścieniowate z uszkami do
zawieszania, oraz 4. Inne pionowe naczynia pierścieniowate. ' W) obrębie
każdej z tych odmian możemy odróżnić jeszcze pewne odchylenia na
podstawie różnic, występujących w szczegółach konstrukcyjnych.
1. Pionowe naczynia pierścieniowate z uchwy“) E. Grohne, Ringgefässe. tab. 29, b; 30, c.
9e) Tamże, str 93. Nachtrag. — W. J. Kaye, Roman and other triple vases.
The Antiquary, vol. L. (1914), str. 172—177, 223—226, 290—294.
97) 'E. i Grohne, Ringgefässe. Tab. 24, a

105
ťe.m (chiżem uchem) pojawiają się poraz pierwszy w zespołach cera­
micznych wschodniej części Morza Śródziemnego, a przedewszystkiem
na Cyprze. Najstarsza czysta forma takiego wyrohu składała się z pierścieniowatego brzuśca, cylindrycznej szyjki zakończonej zazwyczaj zgru­
białym brzegiem i dużego uszka umieszczonego obok szyjki. Taką formę
reprezentuje jedno z najstarszych naczyń tego rodzaju pochodzące z Kition na Cyprze, a datowane na 1300—1200 przed Nar. Chr. (tab. IV, 10).
Większej ilości takich wyrobów dostarczyły stanowiska przedhisto­
ryczne na wyspie Rodos, gdzie istniały prawdopodobnie pracownie tego
rodzaju ceramiki. Rodyjskie naczynia pierścieniowate są późniejsze od
cypryjskich, a różnią się od nich smuklejszym korpusem i lepszym wy­
robem. Typowym przykładem wyrobów rodyjskich jest zabytek przed­
stawiony na tab. IV, 4. Widzimy doskonale uformowany brzusiec pierścieniowaty o okrągłym przekroju, niską cylindryczną szyjkę zakoń­
czoną szerokim poziomym brzegiem i taśmowate uszko, które kolankowatem zgięciem łączy brzeg szyjki z górną częścią brzuśca. W porówna­
niu z prymitywnie wykonanem naczyniem cypryjskiem, zabytek rodyjski
jest świadectwem postępu techniki wykonywania naczyń pierścieniowa­
tych, co zresztą pozostaje w zgodzie z wysoko postawioną garncarską
techniką wytwórni rodyjskich. Zamiast zwykłej szyjki cylindrycznej po­
jawia się na wyspie Rodos przy takich naczyniach szyjka w kształcie
głowy ptaka (tab. IV, 3). Ten interesujący szczegół ornamentacyjny
można łączyć z ptasiemi figurkami występującemi w tym okręgu kul­
turowym. Jak wiemy takie figurki występują bądź osobno, bądź jako
ozdoby na brzegach naczyń i nasadki na naczyniach pierścieniowatych poprzednio omawianej grupyDB). Jak już wspominałem wyżej,
były to prawdopodobnie figurki gołębi, ptaka poświęconego bóstwom
płodności. Ten szczegół zaobserwowany na pionowych naczyniach
pierścieniowatych wskazywałby, iż tego rodzaju wyrobý pozostawały
w jakimś bliżej nieokreślonym stosunku do kultu płodności. Około XII w.
przed Nar. Chr. pojawia się na tym samym terenie nowa forma piono­
wych naczyń pierścieniowatych. Mianowicie, dotychczas okrągły w prze­
kroju pierścień, otrzymuje przekrój czworoboczny, a u podstawy pojawia
się niska pojedyncza podstawka (tak. IV, 2). Nowym zupełnie szcze­
gółem jest czworoboczny przekrój pierścienia, natomiast podstawkę
u dołu pierścieniowatego brzuśca widzieliśmy już na wcześniejszym za­
bytku tego typu pochodzącym z Cypru (tab. JV, 1). Porównując jednak
obydwie podstawki zauważymy między niemi pewną różnicę: zabytek
cypryjski posiada niską, nieprofilowaną owalną podstawkę, a zabytek ro­
dyjski posiada podstawkę profilowaną, rozszerzoną wydatnie w dole
i zwężoną pod brzuścem naczynia. Podstawka taka, początkowo tylko
nieznacznie w dole rozszerzona, dochodzi w późniejszych wyrobach do
znaczniejszych rozmiarów, jak to np. widzimy na dużem naczyniu pier­
ścieni owatem z Itaki (tab. IV, 9). Obydwa nowe szczegóły konstruk­
cyjne, pojawiające się po raz pierwszy na Rodosie, są wprawdzie chro­
nologicznie późniejsze, ponieważ jednak nie przyjęły się powszechnie
w tego rodzaju wyrobach, nie mogą stanowić podstawy do klasyfikacji
chronologicznej takich wyrobów pierścieniowych.
ss) Ohnefalsch-Richter, Kypros, Tab. CXLIX. 15, b, c, d, e itp.

106
Osobną odmianę pionowych naczyń pierścień iowa łych tworzą duże
okazy pierścieniowate. Przekrój pierścieniowatego brzuśca jest w tym
wypadku stale czworoboczny, szyjka zazwyczaj smukła, brzeg zgrubiały,
łub rozchylony', a obok szyjki umieszczone jest duże taśmowate ucho.
Tego rodzaju wyroby dochodzą przeciętnie do 40 cm. wysokości, podczas
gdy normalne nie przekraczają kilkunastu cm. Jedno takie naczynie
pochodzące z Cuma jest przedstawione na ryc. IV, 5"). Jest to wła­
ściwie rodzaj smukłego dzbanuszka o pierścieniowatym brzuścu, czwo­
robocznym w przekroju, umieszczonym na wysokiej podstawce rozsze­
rzonej u dołu i pustej wewnątrz. Szyjka jest smukła, zwężająca się ku
górze, a brzeg uformowany na kształt liścia koniczyny. Wysokie ka
błąkowate ucho łączy brzeg szyjki z jej podstawą. Ogólnym kształtem
naczynie takie przypomina oinochoje greckie, a jedyną różnicą jest
pierścieniowata forma brzuśca, zamiast brzuśca kulistego 10°), stosowa­
nego zwykle przy oinochojach typowych. Także mniejsze naczyńka pier­
ścieniowate występujące w zespołach przedhistorycznych i starożytnych
wykazują bliskie podobieństwo typologiczne z małemi dzbanuszkami
0 kulistym lub dwustronnie spłaszczonym brzuścu, które występują
w wielkich ilościach w tych samych zespołach kulturowych101).
1 w tych wypadkach główną różnicę stanowi forma brzuśca: kulista,
lub spłaszczona w jednym wypadku, a pierścieniowata w drugim. Inne.
szczegóły konstrukcji, a więc: szyjka, uszko, podstawka itp. we wszyst­
kich wypadkach są formowane analogicznie.
Pionowe naczynia pierścieniowate z uchwytem możnaby podzielić
na dwa warjanty: wyroby bez podstawki i naczyńka zaopatrzone
w podstawkę. Ta druga odmiana jest pod względem technicznym bar
dziej udoskonalona- i nieznacznie późniejsza. Następnie jednak obydwie
te odmiany występują razem obok siebie tak, iż na podstawie wystę­
powania, względnie nie występowania podstawki żadnego podziału
chronologicznego przeprowadzić nie można. Np. małe naczyńka pier­
ścieniowate, występujące w greckich kolonjach, pomiędzy VI a IV ww.
przed Nar. Chr. nie posiadają żadnych podstawek, a wiemy przecież,
iż taka podstawka pojawiła się już około 1000 r. przed Nar. Chr. przy
tego rodzaju wyrobach pierścieni owatych na Cyprze (tab. IV, 1). Wska­
zywałem już na różnice w kształtowaniu brzuśca pierścieniowatego
w tego rodzaju wyrobach, który jest bądź okrągły (tab. IV, 1, 3, 4, 7,
8, 10), bądź czworoboczny (tab. I IV, 2, 5, 6, 9, 11). Obydwa te sposoby
formowania pierścienia występują równie często w ciągu wieków. Naj-

eo) Jahrbuch des Deutschen Archäologischen Instituts. 1917. str. 102, ryc. 30.
10°) Ohnefalsch-Richter, Kypros, tab. CLXXVIII, 2.
101) H. Dragendorff, Theraeische Gräber. Berlin 1903. str. 311. Tab. 499. itp* 2 *
TaMicc IV. — 1. Cypr. — wg. E. Gjerstad, Studies... str. 126. Jug. 12. —
2. Kamiros, Rodos. — wg. K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia, Berlin 1914. str. 46—47,
fig. 20, a. — 3. Siana, Rodos. — wg. K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia. str. 46, fig. 19.—
4. Kamiros, Rodos. — wg. K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia. str. 46, fig. 18. —
5. Cumae. — wg. Jahrbuch d. k. Deutschen Archäologischen Instituts. XXXII, 1917.
Berlin, str. 102, Abb. 30. — 6. Thera, Cyklady. — wg. H. Dragendorff, Theraeische
Graeber. Berlin 1903. str. 313, ryc. 501.
7. Siana, Rodos. — wg. Jahrbuch d. k.
Deutschen Archäologischen Instituts. I. 1886. Berlin, str. 148. 3039. -— 8. Vroulia,

107

Rodos. — wg. K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia. Berlin 1914. Tab. 31 3 a. —
9. Ithaca. — wg. American Journal of Archeology, XXXVII, 1933. str. 157, fig 2'. __
10. Kition, Cypr. — wg. M. Ohnefalsch-Richter, Kypros, die Bibel und Homer. Berlin 1893. Tafeł-Band, tab. CL, 19. — 11. Grecja, miejscowość nieznana. — wg. Jahr­
buch d. k. Deutschen Archäologischen Instituts. XIII, 1898. Archäologischer Anzei­
ger. 1898. I, str. 191, fig. 8.

108

starsze zabytki tego rodzaju pochodzące z Rodosu i Cypru (tak. IV, 8,
10) mają pierścieniowaty brzusiec o przekroju okrągłym i na tej pod­
stawie możnaby przyjąć, iż pierścień o przekroju okrągłym jest formą
starszą. Wyroby o czworobocznym przekroju pierścienia pojawiają się
później, lecz obok nich nadal utrzymują się formy o przekroju okrą­
głym. Prawdopodobnie więc sposób formowania pierścieniowatych
brzuśców zależał wyłącznie od umiejętności, upodobania i smaku miej­
scowego.
, . , . .
W pierwszym okresie występowania pionowych naczyń pierscieniowatych, zdołaliśmy wyróżnić trzy centra, gdzie pojawiają się one w więk
szej ilości. Są to mianowicie Rodos, Korynt oraz północne wybrzeża Mo­
rza Czarnego. Znajdywano je przeważnie w grobach, oraz w najbliższem
otoczeniu świątyń 10Ź), co pozwala wyrazić przypuszczenie, iż wyroby te
pozostawały w jakimś związku z kultem zmarłych, lub innymi obrzę­
dami. Poza tymi najważniejszymi ośrodkami takie naczynia występują
na innych wyspach Morza Śródziemnego, a nawet przedostają się na teren
italski. O ile poziome wyroby pierścieniowate, a przedewszystkiem wy­
roby pierścieniowate z nasadkami, występowały tylko sporadycznie,
0 tyle omawiana grupa naczyń pierścieniowatych występuje częściej
1 w większych ilościach. Jednak nie możemy jeszcze w tym starszym
okresie zaliczyć naczyń pierścieniowatych do wyrobów powszechnego
użytku domowego.
Śledząc za taką odmianą naczyń pierścieniowatych w czasach pó­
źniejszych, natkniemy się na poważną lukę czasową. Dopiero bowiem
w XVI w. po Chr. pojawia się w reńsko-westerwaldzkim zespole cera­
micznym dzbanek o pierścieniowaty m brzuścu. Na południowym wscho­
dzie Europy pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie smukłe dzba­
nuszki o pierścieniowalym brzuścu w ceramice Tatarów krymskich ).
Przy porównaniu przedhistorycznych, względnie .starożytnych wyrobów
tego rodzaju, z naczyniami pierścieniowatemi zespołów nowożytnych, nie
znajdziemy różnic istotnych. Zwłaszcza wielkie podobieństwo uderza nas
przy zestawieniu południowo-niemieckich i tatarskich wyrobów pier­
ścieniowatych z du žerní naczyniami pierścieniowatemi ceramiki klasycz­
nej (Cuma, Ithaka). Jedyną różnicę stanowi tutaj chyba materjał oraz
sposób zdobienia powierzchni, pozatem wszystkie szczegóły konstruk­
cyjne pozostały te same (tab. IV, 5). Przytoczone analogję są terytorjalnie znacznie od siebie oddalone, lecz dla nas w tym wypadku ważnym
jest fakt stwierdzenia naczyń pierścieniowatych z uchwytem z jednej
strony w zespołach klasycznej greckiej ceramiki, a z drugiej strony w no­
wożytnej ceramice tatarskiej i południowo-niemieckiej. Na tej podstawie
możemy przyjąć z wielkiem prawdopodobieństwem, iż pierścieniowate
naczynia starożytne przetrwały w mało zmienionej formie aż do czasów
nowożytnych na obszarach pozostających w późnej starożytności pod
oddziaływaniem klasycznych prądów kulturowych.
W innych natomiast zespołach nowoczesnych pojawiają się naczy­
nia pierścieniowate w nieco zmienionej formie, jako:
2. Pionowe naczynia pierścieniowate/, z lej­
kiem i uchwytem. Jest to odmiana pionowych naczyń pierście-102
102) K. F. Kinch, Fouilles de Vroulia. str. 46.

109
niowatych o profilowanej podstawce pod spodem, zaopatrzona w górze
w szyjkę środkową, boczny lejek i duże pętlicowate ucho (tab. V). Ta
odmiana występuje jako nowoczesna ceramiczna forma ludowa na Ukra­
inie oraz w Jugosławji. W porównaniu z opisaną powyżej odmianą pio­
nowych naczyń pierścieniowatych, naczynia nowej odmiany otrzymują
nowy szczegół konstrukcyjny: boczny lejek obok szyjki. Z czasów przed­
historycznych oraz z zespołów ceramiki starożytnej dotychczas takich
wyrobów nie znamy. Lejek, występujący w tej odmianie naczyń pierście­
niowatych, nie jest nowym wynalazkiem w zespołach ceramicznych Już
w przedhistorycznych kulturach Morza Śródziemnego występuje taki le­
jek umieszczany zazwyczaj: obok właściwego otworu środkowego na na­
czyniach różnych kształtów. Jako przykład może nam służyć mała brzu­
chata czarka pochodząca z Wasyliki na Krecie, która jest wykonana
w stylu ceramiki wczesnominojskiej 103) * 105
(2800—-2400 przed Nar. Chr.).
Obok szerokiego otworu właściwego umieszczono w tym wypadku cha­
rakterystyczny lejek boczny o wydłużonym dziobie. Takich przykładów
na występowanie lejka w naczyniach różnych kultur i czasów można
przytoczyć znacznie więcej. Wspomnę na tem miejscu tylko, iż spoty­
kamy ten szczegół konstrukcyjny później w ceramice prowincjonalnorzymskiej, za pośrednictwem której wszedł on do zespołów średniowiecz­
nych, a następnie także do nowoczesnych zespołów ceramicznych Europy
południowejlt>4). Nowoczesne naczynie zaopatrzone w tego rodzaju
boczny lejek znam np. z ukraińskiej ceramiki ludowej (Połtawa)10B). Na
tej podstawie możemy stwierdzić, iż lejek spotykany na pierścieniowa­
tych naczyniach pionowych, został przejęty z innych wyrobów ceramicz­
nych i zastosowany jako udogodnienie praktyczne, umożliwiające łatwe
wylewanie zawartości.
Pionowe naczynia pierścieniowate zaopatrzone w lejek i pętlicowate
ucho występują, jak już wspominałem, na terenie Jugosławji jako „bardacę“, oraz na Ukrainie, jako „kuman, kumaneć“, względnie „medarka“.
Forma ich wskazuje, iż były to ozdobne naczynia domowego użytku,
nie nadające się do użytku w drodze, jako flaszki połowę. Na pod­
stawie pewnych, drobnych zresztą, różnic typologicznych, oraz zasięgu
terytorjalnego wyróżniamy wśród tego rodzaju wyrobów dwie odmiany:
a) jugosłowiańską i b) ukraińską.
a) J u g o s ł o w i a ń s k i e" „b a r d a ge“ posiadają smukły pierścieniowaty brzusiec wyłącznie o przekroju okrągłym (tab. V, 1—4).
Podstawę stanowi pojedyncza nóżka o profilowanej, powierzchni, zwę­
żona pod pierścieniowatym brzuścem i silnie rozszerzona w dole a we­
wnątrz pusta. Na górze widzimy dość krótką szyjkę, zakończoną zgrubia­
łym kołnierzem, osadzonym w ten sposób, iż ponad nim wystaje jeszcze
rąbek niezgrubiałego brzegu szyjki. Naskutek tego robi on wrażenie nasa­
dzonego obręczą. Z jednej strony szyjki umieszczono wysoki lejek, który
103) H. Bossert, Altkrela. Berlin 1921. ryc. 168, c. — K. Majewski, Kultura
aigajska. Lwów 1933. sir. 145, 1.
10ł) Por. np. Koenen, Gefässkunde der vorrömischen, römischen und fränki­
schen Zeit in den Rheinländern Bonn 1895. Tab. XI, 10, XIV, 22; XX, 6; XXI, 10, 12.
1051 Znajduje się obecnie w zbiorach Muzeum im. T. Szewczenki we Lwowie,
Nr. inw. 297.

no
jest szerszy u dołu i rurkowato zwężony u wylotu, przyczem sam jegö
brzeg jest zgrubiały. Osadzony jest zwykle pionowo, a tylko jego górna
część wygina się ku przodowi. Z drugiej strony szyjki umieszczono wy­
sokie pętlieowate ucho, które schodząc ku dołowi tworzy poniżej średnicy
pierścieniowatego brzuśca, drugie mniejsze uszko, które jest często pozba­
wione zupełnie otworu (tab. V, 2, 3). W tym wypadku praktyczne za­
stosowanie posiada jedynie uszko większe, wyższe, a drugie, mniejsze
uszko posiada charakter wyłącznie ozdobny. Charakterystyczny sposób
powtarzania uszek zauważymy także na podobnych naczyniach pierścieniowatych, pochodzących z Marokko (tab. V, 10). W tym wypadku uszko
takie zostało powtórzone czterokrotnie: jeden raz, jako pętla łącząca pod
stawę szyjki z lejkiem, oraz trzykrotnie powtórzone uszka coraz mniejsze
przypuszczać, iż zarówno jiedne, jak i drugie naczynie pierścieńiowale po­
krewieństwa w dwóch wypadkach znacznie oddalonych od siebie pozwala
przypuszczać, iż zarówno' jedne, jak i drugie naczynia pierścieniowate po­
chodzą ze wspólnej ojczyzny Zwrócę przy tej sposobności uwagę, że
jedno z najstarszych pionowych naczyń pierścieniowatych, pochodzące
z Cypru (tab. IV, 1), posiada obok szyjki uszko powtórzone dwukrotnie.
Wynikałoby z tego, że powtarzanie uszek na naczyniach pierścieniowatych
posiada bardzo dawną tradycję w basenie Morza Śródziemnego. Jugosło­
wiańskie „bardaće“ Worzą zwartą grupę ceramiczną o nieistniejących
prawie większych różnicach pomiędzy poszczególnemi wyrobami. Jeżeli
już istnieją jakieś różnice, to dotyczą one jedynie koloru i zdobienia po­
wierzchni oraz rozmiarów.
Prócz naczyń pierścieniowatych „bardaće“, występują w Jugosławji
inne jeszcze naczynia pierścieniowate, które typologicznie należą do grupy
pierścieniowatych naczyń do zawieszania. Temi naczyniami zajmiemy się
w jednym z następnych rozdziałów.
b) Ukraińskie naczynia pierścieniowate wystę­
pują przedewszystkiem na obszarze dawnej gubernji połtawskiej, a znane
są tam pod nazwą „kuman, kumaneć“. Typowe połtawskie naczynie pier­
ścieniowate składa się z pierścieniowatego brzuśca, zaopatrzonego w pro­
filowaną podstawkę u dołu, oraz szyjkę, lejek boczny i pętlieowate ucho
u góry (tab. V, 5, 7). Już na pierwszy rzut oka zauważymy, iż ukraińskie
naczynia pierścieniowate są bardzo podobne do takichże wyrobów jugo­
słowiańskich. Istnieją jednak między niemi także pewne różnice typo­
logiczne, które pozwalają nietylko na terytorjalne, lecz także na typolo­
giczne rozdzielenie tych dwóch zbliżonych rodzajów naczyń pierścienio­
watych.
W ukraińskiej odmianie pojawia się obok brzuśca pierścieniowatego
o przekroju okrągłym (tab. V, 5), także brzusiec o czworobocznym prze­
kroju pierścienia (tab. V, 7). Boczny lejek jest zawsze niższy od brzegu* 7
Tablica V. — 1.—4. Serbja północna i południowa. — Oryginały w Muzeum
Etnograficznem w Beogradzie, z Knjaževac, północna Serbja, nr. inw. 1848/1, 2. —
Muzeum w Zagrzebiu ze Serbji południowej. Nr. inw. 3725, 3722. — 5. „Kumaneć“
(medarka) z b. gubernji połtawskiej, Ukraina. Oryginał w Muzeum HistorycznoArcheologicznem w Odessie. — 6. „Kuman“ z południowej Ukrainy. — wg Peasant
art in Russia. Special autumn number of „The Studio“. 1912. London, ryc. 434. —
7. „Kumaneć“ z Ukrainy z XVIII. w. Oryginał znajduje się w zbiorach Hist.Arch.
Muzeum w Odessie. — 8, 9. Rosja środkowa. —- wg Peasant art in Russia. „The

111

Studio . London 1912. ryc. 162, 163. — 10. Marokko. — Oryginał znajduje się w zbio­
rach Muzeum Przemysłu Artystycznego we Lwowie. — 11. Sokal. — Oryginał znaj­
duje się w zbiorach Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie. Nr. inw. 1577. •—
■' Ukraina. — Oryginał znajduje się w zbiorach Muzeum Krajoznawczego w Żyto­
mierzu.

112
szyjki środkowej a forma jego jest już od samej podstawy pochylona ku
przodowi. Górna część szyjki środkowej jest zazwyczaj rozszerzona kielichowato i zakończona wywiniętym brzegiem. Bardaćę miały, jak
wiemy, osobno nasadzony kołnierź, zpod którego wychodził jeszcze rą­
bek niezgrubiałego brzegu szyjki. Ucho jest uformowane w wysoką pę­
tlicę, która nie bywa nigdy powtarzana i nie schodzi poniżej połowy wy­
sokości naczynia. Wyliczyliśmy właśnie cechy, które, odróżniają ukraiń­
skie naczynia pierścieniowate od naczyń jugosłowiańskich.
Połtawskie „kumańce“, więc mniejsze naczynia pierścieniowate,
zaopatrzone są stale w wysoką podstawkę o silnie, rozszerzonej części dol­
nej i wąskiej szyjce tuż pod pierścieniowatym brzuścem. Połączenie szyjki
podstawki z dolną częścią brzuśca jest albo zupełnie ostre, albo bardziej
łagodne Powierzchnia jest stale polewana w kolorach żółtym, branżo­
wym lub zielonym, rzadko białym i ozdobiona ornamentem roślinnym.
Ornament ten wykonywano często plastycznie, jak to widzimy np. na
okazie pochodzącym z XVIII w. przedstawionym; ńa tab. V, 7, lub tylko
kolorowo, jak to często bywa na wyrobach późniejszych (tab. V, 5, 12).
Wyjątkowo pojawia się ozdobne potraktowanie górnej partji lejka na po­
dobieństwo kurzej głowy, jak to widzimy na naczyniu przedstawionem
na tab. V, 12.
Zwykłe kumańce nie przekraczają granicy wysokości 29 cm. W tym
samym jednak zespole ceramicznym występują także większe naczynia
pierścieniowate, które osiągają 40 cm. wysokości i mają wygląd pierścieniowatych dzbanków; takie naczynia nazywają „kumanami“. Pierścieniowaty brzusiec kumanów jest zawsze czworoboczny, a górna jego część
zazwyczaj wydęta (tab. V, 6). Z tego wydęcia wychodzi: ozdobnie wy­
gięty lejek i środkowa szyjka o pięknie profilowanem zazwyczaj kielichowatem rozszerzeniu u góry. Szerokie, tasmowate ucho łączy łukiem
górną część szyjki z brzuścem. Nie jest ono zatem osadzone osobno, jak
to miało miejsce przy „kumańcach“. U spodu widzimy odpowiednio wy­
soką nóżkę o talerzowatej podstawie i przywężonej szyjce, zazwyczaj
profilowaną na powierzchni. „Kumany“ są naczyniami ozdobnemi, używanemi zazwyczaj na wino. Ten wybitnie ozdobny charakter podkreślony
jest umieszczaniem różnych figurek w środkowym otworze pierścieniowatego brzuśca. Na naczyniu reprodukowanem, na naszej tablicy wi­
dzimy małą figurkę kania ze źrebakiem; w podobném naczyniu, znajdu­
jące™ się w zbiorach Muzeum im.T. Szewczenki we Lwowie, umieszczono
w środku wysoką figurę świętego; okaz publikowany przez D. Zelenina
w „Russische Volkskunde“, tab. I, 69, prócz figurką konia w środku, jest
ozdobiony nadto na powierzchni podstawy i na lejku bocznym plastycz­
nym wężem, przyczem otwór lejka ma wygląd głowy węża.
Przy sposobności omawiania naczyń pierścieniowatych występują­
cych na Ukrainie pragnę zwrócić uwagę na ich nazwę, która brzmi obco
w języku słowiańskim: „kuman“. Obok tej nazwy spotyka się na ozna­
czenie tej samej formy ceramicznej inną nazwę zupełnie zrozumiałą:
„medarka“ (naczynie na miód). Nazwą Kuman, zastosowaną w naszym
wypadku do naczyń pierścieniowatych, oznaczano w czasach wczesnohistorycznych (X—XI wiek) szczepy koczowniczych Połowców grasują­
cych po nadczarnomorskich stepach. Istnieje zatem możliwość, że wła­

113
śnie ci Kumanowie używali takicli naczyń pierścieniowatych i od nich
przeszły one jako nowa forma ceramiczne do osiadłych szczepów słowieńskich. Zatem w tym wypadku do naczynia przywarłaby nazwa
szczepu, od którego ten bardzo charakterystyczny wyrób został przyjęty.
Jest również rzeczą ciekawą, że u krymskich Tatarów do dnia dzisiej­
szego istnieje nazwa „kuman“ na oznaczenie baniastego naczynia glinia­
nego o wąskiej szyjce, które jest używane tutaj jako rodzaj naczynia
obrzędowego10S). W( każdym wypadku naz'wa „kumian, kumaneć“, którą
oznaczają na Ukrainie naczynia pierścieniowate, wskazuje na to, iż ta
forma ceramiczna została przejęta za pośrednictwem szczepów tureckich.
Potwierdzeniem tego byłyby z jednej strony podobne formy ceramiczne
spotykane wśród ceramiki tureckiej, a z drugiej strony także turecka
nazwa naczyń pierścieniowatych „bardače“, używana na terenie jugo­
słowiańskim.
Obok typowo-ukraińskiej odmiany naczyń pierścieniowatych, poja­
wiają się na Ukrainie tu i tam inne wyroby pierścieniowate. Są to mia­
nowicie naczynia o pierścieniowatym brzuścu, zazwyczaj czworobocznym
w przekroju. Znane mi są dwa takie naczynia, pochodzące z terenu Ukra­
iny. Jedno z nich (tab. VIII, 9) ma czworoboczny w przekroju brzusiec
pierścieniowaty, u podstawy cztery niskie nóżki, a w górze cylindryczną
szyjkę ze zgrubiałym brzegiem. Na obwodzie umieszczono cztery niskie
graniaste występy, pozbawione zupełnie otworów, które ogólnym kształ­
tem i rozmieszczeniem przypominają uszka do zawieszania. Powierzchnia
jego jest biało polewana i ozdobiona wypukłym i malowanym ornamen­
tem roślinnym. Do tego samego typu należy inne podobne naczynie pier­
ścieniowate z Ukrainy. Różni się ono od poprzedniego tern, że nóżki są
potraktowane zoomorficznie, a u podstawy szyjki umieszczono dwie sty­
lizowane główki zwierzęce Cztery uszka ułożone, podobnie jak na
naczyniu poprzedniem, mają małe okrągłe otwory. Powierzchnię
tego naczynia pokryto polewą kolom jasno-zielonego, a wypukły orna­
ment roślinny pokryty został innym kolorem. Obydwa wspomniane ostat­
nio naczynia pierścieniowate różnią się zasadniczo od typowych pier­
ścieniowatych naczyń z Ukrainy. Jak widzimy wykazują one szereg cech
degeneracji, jak ślepe uszka w jeanym wypadku, oraz przeładowanie ornamentacyjne w drugim wypadku. Na tym terenie są one świadectwem
oddziaływań zachodnich, idących prawdopodobnie od Węgier, względnie
z południowej Polski, gdzie takie naczynia pierścieniowate do zawieszania
występują powszechna.
Naczynia pierścieniowate typu połtawskiego sięgnęły dalej na pół­
noc, aż na teren Rosji środkowej, a ku zachodowi do południowowschodniej Polski (Sokalskie). Środkowo rosyjskie naczynia pierścienio­
wate robią wrażenie krępych, niskich kumanów (tab. V, 8, 9). Brzusiec
ich jest szeroki, w przekroju czworoboczny zaopatrzony w cztery niskie
nóżki u podstawy, a szyjkę kielichowato rozszerzoną u góry oraz duże
kabłąkowate ucho. W tym wypadku elementem obcym są cztery niskie
nóżki, dodane u podstawy zamiast zwykłej podstawki stosowanej przy
„kumańcach“ połtawskich. Tego rodzaju podstawa występuje natomiast
bardzo często przy naczyniach pierścieniowatych do zawieszania, któ­
rych oddziaływanie zostało stwierdzone przez okazy przedstawione na
r.ud T. XXXIV.

8

\
114
tab. VIII, 6, 9. Tego rodzaju naczyń pierścieniowatych używano w Rosji
na „kwas“, a do otworu środkowego brzuśca wkładano lód celem ochło­
dzenia napoju wewnątrz naczynia 10e). Praktyczne wykorzystanie otworu
tego jest w tym wypadku niewątpliwie zjawiskiem wtórnem, nie mającem nic wspólnego z pierwotnem przeznaczeniem naczyń pierścieniowa
tych. Wspomniane właśnie środkowo-rosyjskie naczynia pierścieniowate
tworzą północno-wschodnią granicę rozprzestrzenienia tego rodzaju wy­
robów na terenie europejskim.
Także z terenu południowo-wschodniej Polski znane mi są podobne
do połtawskich naczynia pierścieniowate. Jedno z takich naczyń, po­
chodzące ze Sokala (tab. V, 11), przypomina bardzo w zasadniczym wy­
glądzie połtawskie „kumany“ (tab. V, 6). Naczynie to ma wygląd
dzbanka o pierścieniowatym brzuścu, zaopatrzonym w szeroką szyjkę,
prosty lejek boczny i duże kolankowato zgięte wstęgowe ucho. Cechą
lokalną jest w tymi wypadku jedynie zupełnie prosty lejek. Z tej samej
miejscowości pochodzi inne naczynie pierścieniowate, tym razem ufor­
mowane w górnej części antropomorficznie109). Cbydwa te naczynia ze
Sokalskiego świadczą o dalekich oddziaływaniach pierścieniowatych na­
czyń połtawskich, które należą na tym terenie do wyrobów sporadycz­
nych ludowego przemysłu artystycznego.
3. Pionowe naczynia pierścieniowate do zawie­
szania, tworzą drugą wielką grupę pionowych naczyń pierścieniowa­
tych. Różnią się one od odmiany poprzedniej zasadniczo tern, iż zamiast
dużego ucha (uchwytu), mają dwa lub więcej małych uszek zaopatrzo­
nych w otwpry do przeciągania sznurka względnie rzemyka, na którym
naczyńko takie zawieszano.
Najstarsze zabytki tej odmiany pochodzą z późnoneolitycznego sta­
nowiska obok Vučedol w Jugosławji (tab. VI, 1, 2). Na jednem z tych
naczyń, zachowanem w stanie silnie zniszczonym, umieszczono u góry
pierścieniowatego brzuśca szerokie, profilowane ucho. Na drugim za­
bytku, którego górna część zachowała się w całości (tab. VI, 2), umiesz­
czono dwa guzkowate uszka o poziomych otworach. Naczynia te miały
formę stosunkowo ciężką, a otwór szeroki, owalny; taka forma ceraI0*) 3 Zelenin, Russische Volkskunde. Tab. I, 69 i objaśnienia do tej ryciny.
107) Tatarskie naczynia pierścieniowate znam z autopsji ze zbiorów Muzeum
Etnograficznego w Leningradzie (sala IX, szafa 33) i Krajoznawczego Muzeum
w Jałcie.
10B) Informacji tej udzieliła mi współpracowniczka naukowa muzeum kra­
joznawczego w Jałcie, rodowita Tatarka, w roku 1934.
108) Naczynie to znajduje się w zbiorach Miejskiego Muzeum Przemysłu Ar
tystycznego we Lwowie.* 47
Tablica VI. — 1, 2. Vučedol, Jugosławja. — wg Hoernes-Menghin, ^-Urge­
schichte der bildenden Kunst in Europa. Wien 1925. str. 275, fig. 6, 7 — 3. Chersonezos, Krym. — Rysunek z oryginału znajdującego się w miejscowem muzeum.
Nr. inw. 25, 56418.. — 4. Minjatura na marginesie „Spéculum iuris Wilhelmi Duranti“. — wg. F. Kopera, Dzieje malarstwa w Polsce. Kraków 1925. I. str. 58, ryc.u
47. — 5. Kolonja (Köln). — wg. A. Kisa, Das Glas im Altertume. str. 119. —
6. Egipt, wyrób aleksandryjski. — wg. A. Kisa, Das Glas im Altertume. ryc. 13,
No. 8. Formen Tafel C. 166. — 7. Kolonja. — wg. A. Kisa, Das Glas... str. 332.
Forment. 166, Formentafel C. — 8. Mezöcsat, Węgry. — Rysunek na podstawie
notatek Dr. K. Majewskiego z oryginału znajdującego się w muzeum w Miskolcs. -—

115

U Dunantul, Węgry. — wg. Bátky Zsigmond, Utmutató néprajzi múzeumok szervřzésére. Budapest 1906. str. 281, tab. 98. 3. — 10. Węgry, bez miejscowości, j— wg.
L’art populaire Hongrois. Budapest 1928. str. XXIX i 202. (Transdanubie). —11. Szentes, Węgry. — wg Bátky Zsigmond, Utmutató néprajzi múzeumok szervezésére. Budapest 1906. str. 281 j tabla ryc. 2.

8*

116
miczna najmniej nadawała się do noszenia podczas podróży. Sposób
wykonania poszczególnych części tych naczyń, jak również sposób zdo­
bienia powierzchni, nie wyróżnia naszych zabytków zupełnie od środo­
wiska ceramicznego, do jakiego one należą110). Obydwa zabytki z Vučedol są świadectwem pojawienia się pionowej formy pierścieniowate] na
kontynencie europejskim, jednak nie reprezentują one jeszcze czystego
typu pionowych naczyń pierścieniowatych do zawieszania. Takiej formy
nie reprezeiH liją również małe gliniane i szklanne flakoniki występujące
zarówno w Egipcie, jak i na terenie prowincyj rzymskich około Nar. Chr.
] orma brzuśca pierścieniowatego jest owalna (tab. VI, 5), bądź okrągła
(tab. VI, 6, 7). Na przykładach ilustrowanych widzimy także rozmaity
sposób formowania szyjki. Obok flakoników zupełnie nie posiadających
żadnej podstawki (tab. VI, 5, 6), występują wyroby zaopatrywane
w cztery niskie nóżki rozstawione szeroko (tab. VI, 7). Takie małe gli­
niane lub szklanne flakoniki nie nadawały się wprawdzie do celów prak­
tycznych jako rodzaj flaszek polowych, przedewszystkiem ze względu na
małe rozmiary, a także ze względu na zbyt kruchy mlaterjał (szkło). Są
one jednak pośrednią wskazówką, iż w tych samych zespołach mu­
siały być w użytku podobne do nich większe wyroby ceramiczne, uży­
wane być może jako flaszki podróżne. Dowodów bezpośrednich narazie
na to nie mamy.
Pierwsza pierścieniowata gliniana flaszka połowa została znaleziona
we wczesnohistorycznej warstwie kulturowej, pochodzącej z XI—XII
wieku na miejscu starożytnej kolonji greckiej w Chersonezie na Krymie
(tab. VI, 3). Jest to stosunkowo nieduże naczynie gliniane (wys. 15 cm.)
o pierś cieniów atym brzuścu okrągłym w przekroju, zaopatrzone w dwa
małe uszka po bokach cylindrycznej szyjki, obecnie częściowo utrąconej.
W uszkach zrobiono małe okrągłe otwory nadające się wyłącznie do
przewleczenia sznurka. Zabytek ten pochodzi z terenu dawnej kolonji
greckiej, a więc z miejsca, gdzie wyroby pierścieniowate mają kilkuwiekową tradycję. Ostatnie greckie naczynia pierścieniowate na wybrzeżu
Morza Czarnego datujemy na IV w. przed Nar. Chr., a następnyu za­
bytkiem tego rodzaju jest dopiero naczynie z Chersonesu. Pomiędzy
tynń dworna punktami istnieje zatem poważna luka czasowa. Należy się
jednak spodziewać, iż przerwę tą zdołają bodaj częściowo wypełnić
przyszłe badania terenowe. Porównując ze soba naczynia pierścienio­
wate greckie i wspomniane naczynie z XII w. po Chr., zauważymy po­
między niemi poważne różnice typologiczne. Naczyńka greckie oyłv
znacznie mniejsze, miały tylko jedno kolankowato zgięte ucho a zaby­
tek wczesnohistoryczny jest przedewszystkiem większy i zaopatrzony
/a małe uszka obok szyjki, służące do zawieszania naczynia. Za­
sadnicza ta zmiana w sposobie używania obydwóch rodzajów naczyń
pierścieniowatych, występujących na wybrzeżu Morza Czarnego, musiała
ze sc w ciągu kilkunastu stuleci, z których takich zabytków nie znamy.
Zabytek z Ghersonezu pozwala nam ustalić z całą pewnością, iż w XII
w po Chr. naczynia pierścieniowate znalazły praktyczne zastosowanie
jako tlaszk połowę. Ta zmiana musiała się dokonać w zespole cera
micznym jakiegoś szczepu koczowniczego lub pasterskiego, który ze
110) Por. np. Reallexikon der Vorgeschichte, XI, tab. 53, a, b itp.

117
względu na swój tryb życia używał flaszek polowych. Nie jest rzeczą wy­
kluczoną, że ludem tym mogli być właśnie Kumanowie, których trady­
cja ukraińska powiązała z pierści eniowa terni naczyniami („kuman, kumaneć“ — ukr. naczynia pierścieniowate). W południowych zespo­
łach ceramicznych występują także naczynia płaskie okrągłe, zaopa­
trzone zawsze w uszka do zawieszania i szyjkę, a czasem w nóżki lub
podstawkę u spodu. Takie wyroby ceramiczne pojawiają się już w kul­
turach prz ed h i s tor yc z n yc h wschodniej części basenu M. Śródziemnego,
więc na Cyprze, w Palestynie, Grecji, Italji111). Podobne naczynie pła­
skie widziałem w zespole średniowiecznej ceramiki Chersonezu, a w no­
woczesnych zespołach ludowych towarzyszy płaska odmiana stale naczy­
niom pierścieniowatym. Jako łatwiejsze do wykonania, wyroby płaskie
uzyskują jednak przewagę ilościową nad wyrobami pierścieniowatymi.
Nie należy jednak upraszczać'" zagadnienia powstawania pewnych form
naczyń pierścieniowatych w ten sposób, że płaskie naczynia były formą
zastępczą trudnych do wykonania naczyń pierścieniowatych. Naczynia
pierścieniowate i naczynia płaskie są to dwie pokrewne wprawdzie, lecz
zupełnie odrębne formy ceramiczne, z których każda ma własną genezę
i historję rozwoju, inna sprawa, że obydwie te formy wzajemnie oddzia­
ływały na siebie. Prawdopodobnie też naskutek krzyżówki płaskiej okrą­
głej flaszki potowej z naczyniami pierścieniiowatemi powstała nowa
formą pierścieniowatego naczynia do zawieszania.
Najbardziej czystą pod względem typologicznym formą pionowego
naczynia pierścieniowatego do zawieszania jest właśnie omówiony wyżej
zabytek z Chersonezu. Widzimy tu formę pierścieniowatą, pozbawioną
zupełnie podstawy, zaopatrzoną w cylindryczną szyjkę i dwa małe uszka
do zawieszania. Taką form|ę naczynia pierścieniowatego znajdziemy
w niektórych nowoczesnych zespołach ceramicznych. Znam takie
naczynia z Sycylji112), a pojedynczo występują także na Węgrzech i Sied­
miogrodzie. Jako pierwsze udogodnienie konstrukcyjne pojawiają się na
takich naczyniach pierścieniowatych podstawki, lub częściej nóżki Tak
skons huowaną formę ceramiczną znajdziemy w nowoczesnych ludo­
wych zespołach ceramicznych: Jugosławji, Siedmiogrodu, Węgier i po­
łudniowo-wschodniej Polski.
a) Odmiana jugosłowiańska. Obok omówionych po­
wyżej pierścieniowatych naczyn jugosłowiańskich, zwanych „bardače“,
występuje na tym terenie odmiana zastosowana do zawieszania. Są to na­
czynia o grubym pierścieniowatym brzuścu, czworobocznym (tab. VII,
10), lub półokrągłym w przekroju (tab. VII, 11, 12). Właściwością od­
miany jugosłowiańskiej jest umieszczanie krótkiego lejka obok środko­
wej szyjki, szczegół, który w bardziej rozwiniętej formie występował na
„bardacach“ (tab. V, 1—4). Innym szczegółem, występującym tylko w tej
jugosłowiańskiej odmianie, są trzy krótkie nóżki umieszczane w trój­
kąt u podstawy naczynia (tab. VII, 10—13). Małe, konstrukcyjnie nie wy­
dzielane uszka mają tak małe otwory, że nadają się jedynie do przewle­
czenia sznurka.-W wyjątkowych wypadkach zamiast dwóch uszek ma­
m) Analogje znaleźć tatwo w publikacjach raaterjału odpowiednich zespołów
■ceramicznych.
112) G. Pitre, Catalogo illustrato... str. 124.

118
łych, pojawia się jedno duże ucho pętlicowate, takie jak np. na „bar da­
čách“ (tab. VII, 2). W tym wypadku jest to zanieczyszczenie typowej
formy pierścieniowatej do zawieszania. Środek pierścieniowatego brzuśca
wypełniano czasem ażurową wstawką w postaci koncentrycznych wycięć
trójkątnych (tab. VII, 11), lub w inny sposób. W jednym np. wypadku
wstawiono w środek pierścienia małe brzuchate naczyńko połączone
u góry i dołu z pierścieniowatym brzuścem (tab. VII, 13). To naczynie
posiada jeszcze leden nadzwyczaj interesujący szczegół konstrukcyjny,
a mianowicie wąską glinianą rurkę umieszczoną wzdłuż średnicy brzuśca
nazewnątrz naczynia. Jest ona wmontowana w dolną część brzuśca a koń­
czy się u podstawy szyjki nieznacznem odgięciem nazewnątrz. Tego ro­
dzaju szczegół należy do wyjątkowych zjawisk w pierścieniowatej cera­
mice Jugosławji, a przy tem, naczyniu spełniał on rolę bocznego lejka,
umieszczanego zazwyczaj obok szyjki u góry brzuśca. Jugosłowiańskie
naczynia pierścieniowate do zawieszania stanowią odrębną grupę wśród
naczyń pierścieniowatych tej odmiany. Pod względem typologicznym
stanowią one przejście pomiędzy pierścieniowatemi naczyniami do za­
wieszania o jednym otworze, występującemi na innych terenach,
a pierścieniowatemi naczyniami z dużem uchem i bocznymi wysokim
lejkiem, zwane mi w Jugosławji „bardaćó“. Prócz tego są one zbliżone
do płaskich okrągłych jugosłowiańskich „plošek“, od których różnią
się tylko pierścieniowatym brzuścem. Wszystkie naczynia pierścienio­
wate do zawieszania z tego terenu spełniają rolę polowych flaszek na
wodę, wino lub gorzałkę, a zatem posiadają jeszcze pełną treść użyt­
kową. Występują jednak już między niemi formy o charakterze naczyn
ozdobnych (tab. VII, 12).
b) Odmiana siedmiogrodzko-węgierska. Naczynia
pierścieniowate tej odmiany terytorjalnej różnią się od jugosłowiańskich
przedewszystkiem tem, iż mają tylko jeden otwór w górze. Brzusiec ma
formę smukłego pierścienia o przekroju czworobocznym (tab. VI, 9, 10
i VII, 4), lub okrągłym (tab. VI, 8. 11 i VII, 1—3, 6). Ponadto siedmio­
grodzkie naczynia pierścieniowate wykazują tendencję do wypełniania
środka pierścieniowatego brzuśca, zjawisko, z którem zetknęliśmy się
już przy omawianiu pierścieniowatych naczyń do zawieszania z Jugo­
sławji. Pojawiają się tutaj skromne plastyczne ozdoby na dolnej części
pierścienia (tab. VII, 3),'Mub rozety ażurowe wypełniające całą wolną
przestrzeń (tab. VII, 5). Wypełnianie przestrzeni wolnej w środku naczy­
nia ma charakter wyłącznie ornamentacyjny, co zwłaszcza wyraźnie zo­
stało podkreślone na tym ostatnim okazie, gdzie na otoku dodano po­
nadto ozdobny grzebień. Szyjka bywa osadzana na pierścieniowatym
brzuścu zazwyczaj ostro (tab. VI, 9—11), wyjątkowo tylko przejście to
jest złagodzone (tab. VI, 8). Szyjka jest niezbyt gruba, okrągła a w po­
łowie wysokości często zgrubiała, przyczem najczęściej występuje
również zgrubienie brzegu. Naczynie reprodukowane na tab. VIII, 4, po-* 8
Tablica YIŁ — 1.—6. Siedmiogrodzkie naczynia pierścieniowate ze zbiorów
„Muzeul Ardelean“ w Cluj, Rumunja. — 7. Huculszczyzna, bez miejscowości. —
Oryginał znajduje się w zbiorach muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie —
8. Huculszczyzna, bez miejscowości. — Oryginał w zbiorach muzeum Nauk. Tow.
im. Szewczenki we Lwowie. Nr. inw. 14979. — 9. Kosmacz, pow. Kołomyja. — Ory-

119

ginął znajduje się w zbiorach muzeum Nauk. Tow. im Szewczenki we Lwowie.
Nr. inw 14978. — 10. Knjaževac, Serbja północna. — Oryginał w Muzeum Etnogra
ficznem w Beogradzie, nr. inw. 11846. — 12. Huculszczyzna, bez miejscowości. ■—
Oryginał w muzeum Tow. Nauk. im. T. Szewczenki we Lwowie. Nr. inw. 14981. —
13. Dubravec, pow. Ivanec, północna Chorwacja. — Oryginał w Muzeum Etnograficznem w Zagrzebiu. Nr. inw 382.

/

120
siada szyjkę o podstawie czworobocznej, wyżej cylindryczną, zakoń­
czoną poziomo wyłożonym brzegiem. Większość wyrobów tej odmiany
posiada podstawę zaopatrzoną w cztery niskie nóżki, lub rzadziej w po­
jedynczą podstawkę (tab. VII, 3). Wyjątkowo występują naczynia po­
zbawione jakiejkolwiek podstawy (tah. VII, 5). Ważnym szczegółem
konstrukcyjnym są małe uszka, umieszczane parami na obwodzie na­
czynia. Najstarsze wyroby tej odmiany posiadają zazwyczaj tylko jedną
parę uszek, umieszczonych tuż obok, lub niedaleko szyjki. Są to bądź ka
błąkowate uszka, umieszczane podłużnie, bądź zwykłe małe poziome
otwory w czworobocznych występach obok szyjki naczynia (tab. VIII,
3). Taki rodzaj uszek nazywać będziemy uszkami poprzecznie przekłutemi, w odróżnieniu do innego rodzaju uszek występujących na tych
samych naczyniach, które mają otwory zgodne z obwodem brzuśca, zwa­
nych przez nas uszkami pionowo przekłuitemii. Ten drugi irodzaj uszek
pojawia się na naczyniu zazwyczaj w większem oddaleniu od szyjki i wy­
stępuje zazwyczaj jako druga para, obok uszek poziomo przekłutych
(tab. VII, 1, 4). Przeznaczenie każdego rodzaju uszek było inne. Uszka
poziomo przekłute służyły do umocowania (uwiązania sznurka), względ­
nie rzemyka, na którym naczynie zawieszano. Uszka pionowo przekłute
były natomiast rodzajem przytrzymywaczy sznurka, wzgl. rzemyka
i miały zabezpieczać opasujący naczynie sznurek (rzemyk) przed zsunię­
ciem się. Tego rodzaju uszka-przytrzymywacze znane już były w przedhistorycznych i starożytnych zespołach ceramicznych południowej Eu­
ropy i dlatego musimy je uważać za element bardzo dawny113
114). Na na­
czyniach pierścieniowatych pochodzących z Niżu węgierskiego występują
przedewszystkiem uszka przekłute poziomo, które są umieszczane w po­
bliżu szyjki. Gdy dodawano jeszcze jedną parę uszek, były to już zazwy­
czaj uszka przekłute pionowo, służące do przytrzymywanie rzemyka.
Takie uszka umieszczano po jednej (tab. VI, 8), lub po dwie pary (tab
VI, 9, 11), co z obowiązkowemi uszkami poziomo przekłutemi tworzyło
dwie i trzy pary uszek na obwodzie jednego naczynia. Zaznaczyć przytem należy, iż formę otworów dostosowywano zazwyczaj do rodzaju
wieszadła: okrągłe otwory robiono dla przewleczenia sznurka, a czworo­
boczne dla paska skórzanego. Rolę przytrzymywaczy wieszadła spełniały
między innemi także szeroko rozstawione niskie nóżki. Wyjątkowo wy­
stępują na tym terenie pierścieniowate wyroby pozbawione zupełnie uszek
i nóżek u podstawy, a zaopatrzone jedynie w szyjkę (tab. VII, 6). Takie
naczynia można było nosić chyba na ręce, dzierżce, lub sznurku.
c) Odmiana huculska, Pierścieniowate naczynia do zawie­
szania występujące na terenie huculskim są typologicznie bardzo zbli­
żone do odmiany węgiersko-siedmiogrodzkiej. Są to naczynia zazwyczaj
o smukłym pierścieniowatym brzuścu, przeważnie o przekroju okrągłym
(tab. VII, 7, 9), czasem, zwłaszcza w starszych formach, o przekroju czwo­
robocznym. Szyjka okrągła posiada zawsze brzeg zgrubiały, a czasem
113) L’art du peuple Roumain. Genève 1925. str. 42.
11L) H. B. Walters, Catalogue of the Greek and Etruscan vases in the Bri­
tish Museum. London 1912. vol. I, part. II. str. 167, ryc. 299. C. 846. — O. Hôlder,
Die Formen der römischen Thongefässe diesseits und jenseits der Alpen. Stuttgart
1897. tab. XII, 18. itd.

121
także poprzeczne zgrubienie w połowie wysokości (tab VII, 8). Na ob­
wodzie naczyń pierścieniowatych tej odmiany występuje tylko jeden ro­
dzaj uszek, a mianowicie uszka o pionowych otworach. Nieznane są tu­
taj zupełnie uszkia poziomo przekłute i to jest właśnie cechą specjalną
naczyń typu huculskiego. U podstawy tej odmiany naczyń pojawiają się
bądź cztery niskie, szeroko rozstawione nóżki, bądź owalna niska pod­
stawka o podłużnym otworze, biegnącym zgodnie z obwodem naczynia,
przez który przeprowadza się rzemyk dla zawieszania naczynia (tab. VII,
12). Wypełnianie środkowej części pierścieniowatego brzuśca, zaobser­
wowane w odmianie węgiersko-siedmiogrodzkiej i jugosłowiańskiej, nie
jest znane zespołowi pierścieniowatych naczyń huculskich. Inne szcze­
góły zarówno dotyczące muterjału, wyrobu, jak zdobienia powierzchni na­
czyń pierścieniowatych pokrywają się w zupełności z charakterem cera­
miki huculskiej.
Pod koniec naszych rozważań nad typologją pionowych naczyń
pierścieniowatych do zawieszania należy wspomnieć, iż tego rodzaju
wyroby występują także na terenie północno-afrykańskim, a miano­
wicie w Marokko i Fezie. Mimo, że bliższe rozpatrzenie tego rodzaju za­
bytków afrykańskich przedstawia się bardzo ponętnie, nie mogę się
niemi zająć przedewszystkiem ze względu na zupełnie przypadkowo ze­
brany materjał.
4. Inne
pionowe
pierś cieniowate
naczynia
nowoczesne. W tym ustępie zajmiemy się pokrótce tymi wszyst­
kimi rodzajami naczyń pierścieniowatych pionowych, które ze względu
na odmienne właściwości typologiczne nie zostały uwzględnione w ustę­
pach poprzednich.
Pod względem ilości materjału najlepiej przedstawia się podol­
ska odmiana pionowych naczyń pierścieniowa­
tych. Fod względem typologicznym grupa ta nie posiada jednolitego
charakteru. Na Podolu wschodniem przeważają smukłe naczynia pierścieniowate zaopatrzone zazwyczaj w wysoką profilowaną podstawkę
o talerzowatej części dolnej i wąskiej szyjce u góry. Smukła okrągła
szyjka posiada w połowie wysokości poprzeczne zgrubienie, a brzeg jej
jest zazwyczaj zgrubiały (tab. VIII, 7). Nie widzinyy na tych wyrobach
żadnych innych szczegółów konstrukcyjnych, a przedewszystkiem niema
uszek. Obok tego rodzaju glinianych naczyń pierścieniowatych, znam
jedno szklane naczynie pierścieniowate, pochodzące z okręgu kijow­
skiego ,to) Naczynie to zaopatrzone jest u spodu w niską owalną pod­
stawkę. Prócz niewysokiej- gładkiej szyjki o zgrubiałym brzegu nie za­
uważymy na tein naczyniu żadnych innych dodatków. Na zachodu iem
Podolu naczynia pierścieniowate występują w trochę zmienionej for­
mie. Nie mają one tutaj wysokich profilowanych podstawek, a na ich
miejsce pojawia się niska owalna podstawka, jaką widzieliśmy na szkla­
nym okazie kijowskim (tab. VIII, 1), łub cztery niskie szeroko rozsta­
wione nóżki, jakie występują przy pierścieniowatych naczyniach od­
miany huculskiej (tab. VIII, 4). Jedno z takich naczyń zachodnio po-115
115) Okaz ten pochodzący z XVII stulecia znajdował się przed wojną w jednem z muzeów kijowskich.

122
dolskiej odmiany, przedstawione na tab. VIII, 1, posiada duże ucho
umocowane jednym końcem do podstawy szyjki, a drugim schodzące
na pierścieniowaty korpus. Gdybyśmy chcieli poszukać ścisłych analogij
do takiego wyrobu pierścieniowatego, zaprowadziło by to nas aż do
przedhistorycznych zespołów basenu Morza Śródziemnego. Z nowo­
czesnej ceramiki pierścieniowatej znamy wyroby zaopatrzone w uchwyt
i jedną tylko szyjkę z Czernichowa (tab. VIII, 2), a na południowym
wschodzie z Krymu. Do tak dalekiego terytorjalnego i chronologicz­
nego powiązania zachodniopodolskich naczyń pierścieniowatych bra­
kuje nam ogniw pośrednich. Dlatego więcej cech prawdopodobieństwa
posiada przypuszczenie, iż ta nowoczesna forma pierścieniowata nie
posiada powiązania bezpośredniego ze wspomnianemi wyrobami podobnemi. Tradycja przekazała formę pierścieniowatą, a inne szczegóły,
więc uszko, nóżki i potraktowanie całości przejęte zostały z lokalnego
środowiska ceramicznego. W sposób podobny można wytłumaczyć
także ozdobną formę pierścieniowatą z Czernichowa, która pod wzglę­
dem. typologicznym różni się znacznie od ukraińskiej ceramiki pierście­
niowatej (tab. VIII, 2).
Bardzo zbliżone do omówionego powyżej podolskiego naczynia
pierścieniowatego jest naczynie pochodzące z okolic Sambora (tab.
VIII, 8). Pierścieniowaty brzusiec jest w tym wypadku bardzo smukły,
podstawę tworzą cztery nóżki, a w górze widzimy smukłą szyjkę z poprzecznem zgrubieniem] w połowie i duże ucho obok niej. Niespodzianką
w tej ceramicznej formie jest mała figurka pieska umieszczona na dol­
nej części pierścienia. Tego rodzaju figurki widzieliśmy już na dużych
naczyniach pierścieniowatych („kumanach“) z Ukrainy. Trudno jed­
nak na podstawie tego jednego faktu określić, czy figurka ta jest świa­
dectwem dalekich oddziaływań ukraińskiej ceramiki pierścieniowatej.
Obok zwykłych pierścieniowatych form ceramicznych na Podolu wy­
stępują sporadycznie ozdobne naczynia pierścieniowate, odbiegające
znacznie od normalnego użytkowego typu naczyń pierścieniowatych
Jedno z takich naczyń jest reprodukowane na tab. VIII, 5. Widzimy
tutaj bardzo szeroki pierścieniowaty brzusiec o profilowanej powierzchni,
przypominający ogólnym kształtem beczułkę, wsparty na dwóch po­
dłużnych listewkach. Na górze umieszczono plastyczną figurkę konia
z jeźdźcem (tylko górna część). Otwór znajduje się w głowie jeźdźca. Da­
leko posunięta stylizacja brzuśca oraz figurka jeźdźca zamiast szyjki
wskazują na wybitnie ozdobny charakter tego wyrobu. Zatem to naczy­
nie zaliczyłbym do specjalnej odmiany ozdobnych naczyń pierścienio­
watych, które występują sporadycznie na tym i sąsiednich terenach.
Wszystkie te wyroby ozdobne różnią się znacznie między sobą, stylizacja* 3
fakíica. VIII. — 1. Szpikłosy, pow. Złoczów. — Oryginał znajduje się w Mu­
zeum Nauk. Tow. im. T. Szewczenki we Lwowie. Nr. inw. 23373. — 2. Czernichów,
Ukraina. — Oryginał w Państwowem Muzeum Hist.-Archeologicznem w Odessie —
3 Brzostek, pow, Pilzno. — Oryginał w zbiorach muzeum im. Dzieduszyckich we
Lwowie, nr. inw. 1731. — i. Szpikłosy, pow. Złoczów. — Oryginał w muzeum im.
Dzieduszyckich, Nr inw. 827. — 5. Łahodów, pow. Złoczów. — Oryginał znajduje
się w zbiorach muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, Nr. inw. 952 — 6. Ukra­
ina, bez miejscowości. — Oryginał w Państwowem Muzeum Wołyńskiem (Derżawnyj Wołyńskij Muzej) w Żytomierzu. — 7. Podole wschodnie, bez miejscowość:.—
Oryginał znajduje się w Muzeum Nauk. Tow. im. T. Szewczenki we Lwowie. —

123

w
P o ' ia!!lbor' 77, ()rygln;lł znai^uie się w muzeum „Bojkhvszczyna“
Nauk Tow •
« I('T-’ Ukl7i,na- ~ Oryginał znajduje się w zmorach Muzeum
Miana w i ł'
SfÖTc.
zenfa> we .Lwowie.
N . imv. Z 18751.
10. Prochownica drewwe Lwow“ ZdUe°SzliłoryinaCłmem
m°SięŻnym
handlu—^Bytności
Schulberga

V"'

124
bowiem każdego z nich uzależniona była od indywidualnego smaku arty­
stycznego i umiejętności technicznej wykonawcy. Niema zatem potrzeby
analizować stylistycznie każde takie naczynie z osobna, różnią się one
bowiem znacznie od ogólnego charakteru normalnych naczyń pierścienio
watych danego terenu, a do typologji tych ostatnich nie wnoszą nic no
wego. Do tej grupy ozdobnych naczyń pierścieniowatych, nie związa­
nych ze sobą ani typologicznie, ani terytorjalnie, zaliczyć możemy okaz
połtawski o ślepych uszkach (tab. VIII, 9), dwa naczynia z Czernichowa
(tah. VIII, 2), eksponat muzeum w Żytomierzu (tah. VIII, 6), antropomorficzne naczynia pierścieniowate ze Sokala, oraz naczynie pierścieniowate z Łahodowa, pow. Złoczów (tah. VIII, 5).
Prawie wszystkie naczynia pierścieniowate omawiane w tym roz­
dziale mają szereg cech degeneratywnych. Zauważyliśmy, iż już sama
forma pierścieniowata należy do rodzaju mistrzowskiego wyrobu garn­
carskiego, a kunszt wytwórcy wyładowuje się zwłaszcza w różnych
dodatkach do niej. Inną formą degeneratywną są wyroby bardzo
uproszczone, w których mamy tylko pierścieniowaty brzusiec zaopa­
trzony w szyjkę i czasem podstawkę (tab. VIII, 3, 4, 7). Na uwagę za
sługuje fakt, iż zdegenerowane wyroby pierścieniowate, zarówno jed­
nej, jak drugiej odmiany, występują przedewszystkiem na peryferjach
właściwego rozprzestrzenienia naczyń pierścieniowatych. Powyżej
wspomniałem już o takich wyrobach z północnej Ukrainy, Rosji środ­
kowej, Podola wschodniego i zachodniego. Występują one także dalej
na zachodzie, więc w powiecie Pilzno (tab. VIII, 3), na Śląsku116),
w krajach sudeckich11'). Wyroby takie pojawiają się także na peryfe­
rjach zasięgu węgierskiego, mianowicie na Morawach, oraz w Austrji
i dalej ku południowi w Dalmacji118).
Na zakończenie nie od rzeczy będzie wspomnieć o zastosowaniu for­
my pierścieniowa tej do wyrobu prochownie XVII—XVIII wieku. Jedną
taką prochownicę reprodukuję na tah. VIII, 10. Podobną zupełnie,
tylko bardziej płaską znam z Finlandji, a drugą z Nikopola nad Dnie­
prem. Wszystkie one były wykonane z drzewa, mają okucia metalowe,
a ozdoby wykładane kością i drucikami. Wyroby takie są bardzo inte­
resującym dowodem na to, jak forma pierścieniowata wciskała się do
zespołu przedmiotów codziennego użytku.
5. Chronologja i rozprzestrzenienie pionowych
naczyń pierścieniowatych. Pionowe naczynia pierścienic wate pojawiają się po raz pierwszy w przedhistorycznych kulturach
basenu Morza Śródziemnego. Do najstarszych należą dwa naczynia
pierścieniowate z Vučedol w Jugosławji, datowane na koniec epoki neo­
lle) Naczynie używane przez ludność polską na Śląsku o czworobocznym prze­
kroju pierścienia, na czterech nóżkach z cylindryczną szyjką ze zgrubiałym brze­
giem bez uszek. Powierzchnia polewana bronzowa. Obecnie w Museum für Völker­
kunde we Wiedniu. Nr. inw. 11817.
117) Obydwa takie naczynia znajdują się w temże muzeum. Jedno majolikowe
o okrągłym przekroju pierścienia z napisem i dwoma uszkami z r. 1774. Nr. inw.
35992. Drugie także majolikowe, pochodzące z Moraw około 1800 r. Bez uszek na
czterech nóżkach o czworobocznym przekroju pierścienia i wklęsłym obwodzie.
Nr. inw. 34582.
lls) V. V. Vukasovié, Narodna kuca iii dom... str. 29. ryc. 18 i 21.

125
litycznej, zatem na około 2000 lat przed Nar. Chr. W porównaniu z innemi rodzajami naczyń pierścieniowia-tych (pierścieniowatemi poziomemi i poziomemi z nasadkami), które pojawiły się w 3 tysiącleciu
przed Nar. Chr., są pionowe naczynia pierścieniowate znacznie później­
sze. Najstarsze zagęszczenie terytorjalne stwierdzono na wyspie Rodos,
gdzie występują takie wyroby począwszy od okresu późnomyceńskiego
(XIV—XIII ww. przed Nar. Chr.). Prawdopodobnie istniały tutaj pra­
cownie, skąd rozchodziły się naczyńka pierścieniowate do krajów są­
siednich. Spotykamy je potem, na innych wyspach wschodniej części
Morza Śródziemnego, na Cyprze, Krecie, Terze. Pozatem pojawiły
się one w tym czasie także w Egipcie. Około IX w. przed Nar. Chr.
przedostały się pionowe naczynia pierścieniowate do Grecji i tutaj
rozwinęły się między innemi w specjalny typ korynckich ariballosów
pierścieniowatyeh. Za pośrednictwem, greckich kolonistów, przedostały
się takie naczynia do koionij na północnem wybrzeżu Morza Czarnego.
Dotychczasowe znaleziska z tego terenu pozwalają stwierdzić występo­
wanie takich Wyrobów do IV w. przed Nar. Chr. Około narodzenia Chry­
stusa pojawiły się pionowe flakoniki pierścieniowate w prowincjach
rzymskich md Renem, gdzie utrzymały się do III w. po Nar. Chr. Po
tym okresie, zarówno na zachodzie, jak wcześniej jeszcze na wschodzie
(IV w. przed Nar. Chr.), nie umiemy wskazać przez kilka stuleci ani
jednego podobnego zabytku pierścieniowatego. Luka ta jest spowodo­
wana prawdopodobnie brakiem publikowanego, względnie niewykrytego
jeszcze naaterjału. Dopiero na XII wiek po Nar. Chr. możemy datować
naczynie pierścieniowate znalezione w obrębie dawnej kolonji greckiej
Chersonezu nad Morzem Czarnem. Jak więc widzimy, przedhistoryczne
i starożytne wyroby pierścieniowate są narazie słabo połączone z podohnemi wyrobami czasów historycznych i nowożytnych. Jak już za­
uważyłem trudno uważać tę przerwę za istotną lukę w występowaniu
pionowych naczyń pierścieniowatyeh na terenie europejskim. Częściowo
możnaby ją wypełnić zabytkami należącemi dö innych grup ceramiki
pierścieniowatej, o których wspominaliśmy w rozdziałach poprzednich.
Większej ilości pierścieniowatyeh naczyń monęwych dostarczają dopiero
nowoczesne zespoły ceramiczne Jugosławji, Węgier. Rumunji, Polski
i Ukrainy. Pozatem znam takie naczynia z Syeylji i Bietonji119), a poza
Europą z Marokko, oraz ze środkowej i wschodniej Afryki120). W tym
samym czasie, biedy w Europie zachodniej przeżywają się poziome na­
czynia pierścieniowate z nasadkami na powierzchni, w Europie środko­
wej i południowo-wschodniej pionowe naczynia pierścieniowate osiągają
szczyt rozwoju typologicznego, stwarzając liczne grupy i odmiany. Na­
razie niestety nie potrafimy ustalić początku pojawienia się takich wyro­
bów pierścieniowatyeh we wspomnianych wyżej zespołach ceramiki no­
lie) Wiadomość o występowaniu naczyń pierścieniowatyeh w Bretonji zaw­
dzięczam uprzejmej informacji ustnej prof. Dr. R. Ganszyńca. Niestety materjału
tego nie znam, ani z publikacji, ani z autopsji.
ł2°) Pionowe naczyńko pierścieniowate gliniane z nad górnej Uelle w Afryce
publikuje Harry Johnston, George Grenfell and the Congo, vol. II. London 19'18.
str. 816. ryc. 472. O innej formie pierścieniowatej z plemienia Bajakka we wschod­
niej Afryce wspomina J. Falkowski, Przyczynek do zagadnienia naczyń pierścieniowatych. Lud. serja II, tom XIII, zesz. I—IV, str. 20. ryc. 1 c.

126
woczesnej. Musiało się to stać jeszcze przed XVIII w. po Nar. Chr., jeżeli
już w tym czasie widzimy tak silne zróżniczkowanie i rozprzestrzenienie
naczyń pierścieniowatych. W czasach nowożytnych używano pierścieniowatej odmiany do zawieszania jako rodzaju flaszek polowych, a od­
miany z lejkiem i uchwytem,, jako ozdobnego naczynia na napoje (miód,
wino, wódka). W czasach najnowszych wyszły naczynia pierścieniowate prawie zupełnie z użytku praktycznego, a wyrabiane są przeważ­
nie na sprzedaż do miast, gdzie są chętnie nabywane jako oryginalne
naczynia przemysłu ludowego.
C. GENEZA I ZASTOSOWANIE NACZYŃ PIERŚCIENIOWATYCH.
Naczynia o pierścieniowatej podstawie, względnie brzuścu są bardzo
charakterystyczną, ale równocześnie niezwyczajną formą ceramiczną.
Możemy stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że takiego kształtu nie na­
rzuciły wyrobom glinianym żadne Względy podyktowane praktycznemi
potrzebami życia codziennego. Jest to forma, bardzo trudna do wykona­
nia w glinie. Trudno również przyjąć, by kształt pierścieniowaty został
narzucony przez Szczególne właściwości materjału, z którego pierwotnie
mogły być wykonane takie naczynia. W tym wypadku mam na myśli
naczynia wykonywane z jakiegoś materjału organicznego, jak tykwy,
plecionki, skóry itp., które jak wiemy, często były następnie niewolni­
czo naśladowane w glinie. Wzorem takich naczyń pierścieniowatych,
pustych wewnątrz, nie mogły być także puste wewnątrz pierścienie
metalowe, które często występują w przedhistorycznych zespołach. Nie
znamy bowiem dotychczas żadnego naczynia pierścieniowatego meta­
lowego, a z drugiej strony wiemy, iż gliniane naczynia pierścieniowate
pojawiają się już pod koniec młodszej epoki kamiennej (neolitu), a więc
w okresie, kiedy technika metalowa nie istniała prawie zupełnie. Istnieje
jeszcze jedna możliwość, iż wzorem dla pierścieniowatych glinianych
naczyń mogły być jakieś specjalnie szyte mieszki skórzane. Wiemy, że
południowe kultury, różnych worków skórzanych używały, a np.
askosy są naczyniami glinianem) imitującemi specjalny rodzaj takiego
worka skórzanego, zeszytego z całej skóry zwierzęcia. Jest jednak rze­
czą bardzo wątpliwą, by Wyrobem skórzanym nadawano formę pierścieniowatą, powiedzmy dla wygodniejszego przenoszenia. Musimy
zatem poszukać innego wyjaśnienia dla genezy ceramiki pierścieniowatej.
W ceramice śródziemnomorskiej były znane gliniane podstawki
w kształcie masywnego pierścienia, na których stawiano naczynia o dnie
kulisfemi lub śpiczastem. Takie osobne podstawki znamy np. z osad
palowych Europy południowej, z Egiptu i innych kultur związanych
z kręgiem śródziemnomorskim121). Prócz takich podstawek glinianych
były w tych samych zespołach niewątpliwie w użyciu także podkładki
lzl) C. Truhelka, Der vorgeschichtliche Pfahlbau im Savabette bei Donja Do­
lina. Wien 1904. II. tab. XXVII, 11. — Reallexikon der Vorgeschichte, .t. XIV.
tab 33 d. — Z terytorjum Rumnnji taką podstawkę publikuje np. D. Berciu, Sàpàturile archeologice delà Tangàru (1'934). Buletinul Muzeiilui Judetului Vlasca „Theohari Antonescu“, I, Bucuresti 1935. str. 17, fig 13, 3.

127
pod naczynia noszone zwyczajem południowym na głowie. Taką pod­
kładkę widzimjy np. na glinianym modelu głowy męskiej z Mochlos na
Krecie, datowanej na okres środkowo-minojski III122). Takie podkładki
używane są do dnia dzisiejszego wszędzie tam, gdzie naczynia bywają
noszone na głowie, więc między innemj także w krajach Europy połu­
dniowej. W Grecji zrobione są one z materjałów miękkich, np. z nieczyszczonej wełny owczej owiniętej morską trawą. Niewątpliwie w po­
dobny sposób sporządzane były takie podkładki także w czasach przed­
historycznych. Być może, że zamiast owijania w trawę, sporządzano taką
podkładkę ze skórzanego płaszcza wypełnionego następnie miękkiemi
materjałami. W takim wypadku pusty płaszcz podkładki mógł pod­
sunąć ideę ulepienia takiej samej formy z gliny. Takiej możliwości
nie możemy wykluczyć, ponieważ wiemy, że zarówno pierścienipiwate podstawki, jak i podkładki na głowę były używane w związku
z ceramiką. Gdybyśmy przyjęli ten sposób wyjaśnienia powstania gli­
nianej formy ceramicznej, moglibyśmy dla przykładu wskazać na pusty
wewnątrz pierścień gliniany pozbawiony jakichkolwiek innych szczegó­
łów dodatkowych oprócz sześciu muszelek na powierzchni. Ten zabytek
pochodzi z Knossos z okresu środkowo-minojskiego, a zatem jest dato­
wany na 1700—1600 przed Nar. Chr.123). Niezależnie od tego, czy wszyst­
kie wymienione próby wyjaśniania okażą się mniej łub bardziej prawdo­
podobne, musimy się zgodzić na to, że forma pierścieniowata nie była
obca zespołom śródziemnomorskim jeszcze przed powstaniem właściwych
wyrobów pierściei iowatych. Wiemy ponadto, że w tych samych kul­
turach występują bardzo wcześnie naczynia połączone, wielorakie, więc
dwojaki, trojaki itp. Wśród wielkiej ilości wyrobów tego rodzaju, wy­
stępujących zwłaszcza licznie na Cyprze124), możemy wyróżnić naczynia
połączone ze sobą tylko zewnętrznie, oraz takie, które są połączone ze
sobą brzuścamii wewnętrznie, więc są właściwemi naczyniami połączonemi125). Gdy przypatrzymy się formie ceramicznej, która łączy trzy,
cztery i więcej małych naczyniek w jedną całość zauważymy,że tylko
nieznaczne różnice typologiczne dzielą je od typowych naczyń pierścieniowatych z nasadkami na powierzchni. Bardzo wyraźnie wystę­
puje takie zbliżenie na zabytku pochodzącym z Teb (tab, III, 6), skła­
dającym się z szeregu małych dzbanuszków połączonych ze sobą brzuścami w jedną całość. Niewiadomo właściwie, do jakiej kategorji na­
czyń zaliczyć ten zabytek: do naczyń wielorakich, czy pierścieniowa tych.
Ten fakt naprowadza nas na jeszcze jeden sposób tłumaczenia genezy
naczyń pierscieniowatycli. Istnieje możliwość, że forma pierścienio­
wata taka, jaką widzimy w przedhistorycznych zespołach ceramicz­
nych Cypru (tab. II, 2) powstała zupełnie przypadkowo naskutek odpo­
wiedniego połączenia kilku małych naczyniek w jedną całość zapomccą wspólnej podstawy. Takie tłumaczenie technicznej strony powsta­
nia naczyń pierścieniowatych nie wyczerpuje wszechstronnie tego za­
122) H. Bossert, Altkreta. Berlin 1923. str. 22, ryc. 108 a, b.
123j Evans, The Pałace of Minos. London, 1928. II, patr. I, str. 371, fig. 206, f. 2.
124) È7 Gjerstad, Studies, str. 115.
12E) Takie zabytki z różnych czasów i kultur zestawia E. Grohne, Koppel-, itd.
tab. 1—17.
. , ,, ,,

128
gadnienia. Działać musiały tutaj jeszcze pobudki wewnętrzne, które
stworzyły potrzebę wyrobu tego rodzaju naczyń. Tą stroną genezy na­
czyń pierścieniowatych zajmiemy się jeszcze. Takie tłumaczenie po­
wstania ceramicznej formy pierścieniowatej wyjaśniałoby równocześnie,
dlaczego najstarsze zabytki tego rodzaju mają taką skomplikowaną
konstrukcję, jako wyroby pierścieniowate o kilku małych naczyniach
na powierzchni (tab. III). W myśl naszego tłumaczenia moglibyśmy
taką formę pierścieniowatą określić jako stadjum przejściowe pomię­
dzy naczyniami połączonemi i czystą formą pierścieniowatą, taką jak
po.-edyncze naczynia pierścieniowate. Raz stworzona forma pierścieniowata zaczyna się usamodzielniać, by ostatecznie rozpocząć byt własny,
przechodząc przez różne przemiany typologiczne i ulegając oddziały­
waniom innych rodzajów ceramiki.
Powstaje z kolei pytanie, w jakim celu były wyrabiane naczynia
pierścieniowate. Nie ulega wątpliwości, że takie wyroby nie nadawały
się zupełnie do przygotowywania, przechowywania lub spożywania
jadła i napojów. Wj czasach nowożytnych znalazły one zastosowanie jako
rodzaj flaszek polowyeh na różne napoje, lub jako ozdobne naczynia
stołowe na wino, miód, wódkę itp. Nie było to jednak przeznaczenie
pierwotne naczyń pierścieniowatych, do tego celu bowiem nie trzeba
było aż tak wymyślnej i trudnej do wykonania tormy ceramicznej.
Było to dopiero wtórne zastosowanie praktyczne tego rodzaju wyro­
bów, a przeznaczenie pierwotne musiało być inne. Trudno się dowiedzieć
czegokolwiek o praktycznem zastosowaniu takich naczyń ze źródeł hi­
storycznych, mámo że wyroby te występują bardzo licznie jeszcze
w czasach historycznych. Pozostaje konieczność szukania wyjaśnienia
zagadnienia użytkowości najstarszych naczyń pierścieniowatych na
innej drodze.
Najstarsze naczynia pierścieniowate pojawiły się na Cyprze i w in­
nych okolicach wschodniej części Morza Śródziemnego w połowie 3 ty­
siąclecia przed Nar. Chr. Już w najstarszej fazie występują obok poje­
dynczych naczyń pierścieniowatych poziomych także wyroby o pod­
stawie pierścieniowatej i kilku różnych nasadkach na powierzchni. Na
specjalną uwagę zasługuje przytem fakt, iż cypryjskie zabytki tego ro­
dzaju pochodzą wyłącznie z grobów, w których także inne przystawki
mają kształty osobliwe, w życiu powszedniem nie spotykane. Np. z 9-tego
grobu w Lidir-Ledrai na Cyprze znaleziono obok dwóch naczyń pier­
ścieniowatych, dwa dwojaki i jeden trojak 12e). W 13 tym grobie tego
samego cmentarzyska znaleziono obok dwóch zabytków pierścienic
watych z nasadkami na powierzchni, jedną głęboką misę ozdobioną na
brzegu minjaturkami ptaków i naczyń, jeden puharek na wysokiej
nóżce z podobnemi nasadkami na brzegu i zoomorficzny askos126
127). Ten
osobliwy charakter grobowych podarków pozwala przypuszczać, że
w tych wypadkach nie mamy do czynienia z grobami zwykłych śmier­
telników. Dzięki studjom nad kulturami południowo - wschodniemi,
a przedewszystkiem nad kulturą egejską wiemy, że figurki ludzkie i pta126) Ohnefalsch-Richter, Kypros, tab. CLXX. g, d.
127) Tamże, tab. CLXX, 13 d, e.

129
sie występujące w wielkich ilościach w tych zespołach, są atrybutami
różnych bóstw lokalnych12S) Zatem prawdopodobnie także naczynia
ozdobione na brzegach, czy powierzchni takiemi figurkami posiadały
wotywno-kultowy charakter. Prócz tego wiemy z całą pewnością, iż na­
czynia połączone oraz askosy miały obrzędowe znaczenie. Chociażby
więc najstarsze wyroby pierścieniowate nie miały na powierzchni żad­
nych figurek o charakterze wotywnym, to znalezienie ich razem z inneinii podarkami o charakterze kultowym1, przemawiałoby za takiemiże
określeniem ich charakteru. Groby, w których takie podarki występo­
wały, zawierały być może zwłoki kapłanów, którym składano do grobu
szereg przedmiotów, z jakiemi mieli do czynienia za życia przy speł­
nianiu funkcyj kapłańskich. Nie możemy tłumaczyć wyrobów pierścieniowatych jako zwykłych naczyń związanych z kultem zmarłych,
w takim bowiem wypadku wyroby takie znajdy wanoby przynajmniej
w każdym bogatszym grobie, a tego dotychczas nie stwierdzono.
Kultowe wyroby pierścieniowate przedostały się około połowy 2
tysiąclecia przed Nar. Chr. na teren Palestyny. Pod względem styli­
stycznym uległy one pewnym zmianom. Nie występują one tutaj w gro­
bach, jak na Cyprze, lecz pochodzą wyłącznie z warstw osadniczych
(Bethsean, Gezer, Tell el Muteselim, Megiddo) jK). Prócz naczyniek
minjaturowych, figurek ptaków i owoców, umieszczano na ich po­
wierzchni także rytonowe główki zwierzęce z małym otworem
w pyszczku (tab. III, 1). Rodzaj nasadek umieszczanych na zabytkach
fenickich wskazuje, że i na tym terenie miały one przeznaczenie kul­
towe. Nie możemy ich i w tym wypadku tłumaczyć jako kultowych po­
darków grobowych, na tym bowiem terenie występują one wyłącznie
w osadach. Istnieje w najnowszej literaturze etnologiczne; poważna
próba tłumaczenia przeznaczenia tego rodzaju poziomych naczyń pierścieniowatych z nasadkami. Mam na myśli pracę E. Grohne, Die Kop­
pel-, Ring- und Tüllengefässe, wspominaną już kilkakrotnie w pracy
niniejszej, gdzie autor bardzo starannie i przekonywująco tłumaczy
przeznaczenie tego rodzaju wyrobów. Pozwolę sobie podać w skrócie
wywody tego autora.
Naczynia pierścieniowate ze stanowisk palestyńskich pochodzą
z okresu około połowy 2 tysiąclecia przed Nar. Chr. Na ten sam czas
przypada właśnie na tym terenie silne rozpowszechnienie kultu Adonisa
(Hadad Rimmona), w którym wielką rolę odgrywało kultowe pielęgno­
wanie roślin i kwiatów. Pierwszy Gressman wypowiedział przypusz­
czenie, iż starofenickie naczynia pierścieniowate mogły być używane
w tym kulcie jako podstawki na kwiaty, noszone na głowie podczas uro­
czystych procesyj15 °). Kult Adonisa łączy się ze starobabilońskim kul­
tem bogini Istar (Astarte) i jej oblubieńca Dumuzi (Tammuz). Ten
ostatni był antropomorficznym symbolem płodności. Podanie głosiło
między innemi, iż nieżywy Tammuz został obudzony przez skropienie
wodą. Stąd prawdopodobnie powstał starofenicki zwyczaj kultowy zakła-* 13
12S) K. Majewski, Kultura aigajska. Lwów i933 str. 184 i 188.
12B) Reallexikon d. Vorgeschichte, t. X. str. 135.
13°) E. Grohne, Ringgefässe. Uwaga 1, na str. 70, — także Reallexikon d. Vore
XIII, str. 172. Tammuz,
Lud T. XXXIV.

9

130
dania t. zw. „ogródków Adonisa“. Polegał on na zasiewaniu roślin w ma­
łych doniczkach, a nawet ułamkach naczyń i pilném podlewaniu dopóki
roślinki nie zeszły. W. ten sposób starano się niejako sprowokować na­
turę do nowego życia po śnie zimowym. Jest to obrządek podobieństwa
(Analogiegebrauch) stosowany często u ludów pierwotnych aż do czasów
najnowszych131). W' Palestynie utrzymał się on nawet wówczas, kiedy
sam kult Adonisa zastąpiony został przez inne obrzędy religijno-kultowe.
„Ogródki Adonisa“ zakładane były początkowo w zwyczajnych małych
naczyńkach, a nawet we wklęsłych ułamkach naczyń glinianych. Do­
piero później zaczęto używać do tego celu specjalnie skonstruowanych
naczyń połączonych wspólną podstawą pierścieniowatą, wewnątrz pu­
stą. Taka forma ceramiczna nadawała się równocześnie do noszenia
na głowie. Gdy pogodzimy się, iż forma pierścieniowata została nadana
„ogródkom Adonisa“ celowo, musimy dopuścić bodaj teoretyczną możli­
wość, iż pierwsze niedoskonałe wyroby tego rodzaju składały się z ma­
sywnej pierścieniowatej podstawy i umieszczonych na niej naczyniek
Dopiero później zaczęto stosować podstawę pustą w środku, co musimy
uważać za poważne ulepszenie techniczne, zastosowane w celu równo­
miernego nawadniania roślin, znajdujących się w tych naczyniach.
Niestety takich zabytków o masywnej podstawie pierścieniowatej do­
tychczas ir? znamy. Poparciem przypuszczenia, iż takie „ogródki
Adonisa były noszone na głowie, jest między innemi wielkość tego ro­
dzaju wyrobów pierścieniowatych, odpowiadająca wielkości normalnej
głowy ludzkiej.
Na powierzchni omawianych wyrobów pierścieniowatych z Pale­
styny umieszczano, obok minjaturowych naczyń, także figurki jabłek
granatu, ptaków oraz rodzaj małych rytonów. Wszystkie te figurki miały
znaczenie symboliczne, były bowiem atrybutami różnych lokalnych
bóstw fenickich. I tak np. jabłka granatu łączy Gressman (Voss. Zeitng.
1926, Í0, 4) bezpośrednio z kultem Adonisa. Mianowicie wyjaśnia on,
że rimmon znaczy w języku hebrajskim jabłko granatu, lecz równo­
cześnie jest to nazwia lokalnego bóstwa w Megiddo, czczonego również
w Damaszku. Zdaniem Gellinga (Reallex. d. Vorg. XIII, str. 173) znowuż
Tammuz, Adonis i Hagad Rimmon są różnemi imionami tego samego
fenickiego zmartwychwstającego bóstwa. Gołębie, których figurki wi­
dzimy często na takich wvrobach pierścieniowatych były, jak wiemy,
ptakami poświęconemu bóstwom płodności (str. 77).
Około 1000 r. przed Nar. Chr. kult Adonisa-Astarty rozprzestrzenił
się z Palestyny i Syrji przez Azję Mniejszą i Grecję dalej ma zachód aż
na teren italski (E. Meyer, Geschichte des Altertums, str. 669). Razem
z kultem przeszły niewątpliwie także symbole oraz naczynia obrzędowe
z tym kultem związane. Na terenie egipskim znowu zidentyfikowano
kult Adonisa z kultem Ozirisa. Jednak z tego terenu nie znamy dotych­
czas zabytków pierścieniowatych z nasadkami na powierzchni. Należy
zatem przypuszczać, iż obrzędy z nim związane natrafiły tutaj na
miejscowe dawne zwyczaje, których nie zdołały wyprzeć. Wcześnie zja­
wia się kult Adonisa także na Cyprze, skąd przeszedł następnie w V w.
131) W Mannhardt, Antike Wald- und Feldkulte, str. 286 i nast.

131
przed Nar. Chr. do Grecji, gdzie został stwierdzony w Atenach (Prel­
ler, Griechische Mythologie, I, str. 360).
W starożytnej ceramice greckiej występują obrzędowe naczynia,
zwane „kernoi“, które są typologicznie spokrewnione z naczyniami pierścieniowatemi z nasadkami na powierzchni. Kemos jest to zazwyczaj
rodzaj puharu na wysokiej nóżce, mający na brzegu, lub wokół niego
szereg miniaturowych naczyń, ułożonych koncentrycznie. Do tych ma­
łych naczyń składano w czasie ceremonij obrzędowych różne zboża
i plony, jak: miód, oliwę, wino, mleko, niemytą wełnę itp., a całość tak
wypełnioną obnoszono na głowie podczas procesji. Podobne do kernosćw greckich naczynia znamy z terenu italskiego oraz Krety, a w kra­
jach nadddunajskich pojawiają się takie wyroby w okresie halsztac­
kim (C. Schuchhardt, Alteuropa, tab. XXXVII, 6). Prawdopodobnie
wszędzie tam miały te naczynia zastosowanie obrzędowe.
W swoich wywodach Grohne posuwa się bardzo daleko twierdząc,
że pierścieniowate naczynia z nasadkami na powierzchni są przewodnią
formą ceramiczną dla kultu Adonisa tak, że tam gdzie występują tego
rodzaju zabytki, możemy z pewnością przyjąć istnienie kultu Adonisa,
lub jakiegoś pokrewnego bóstwa (str. 78). Jednym z ważnych dowo­
dów na trafność łączenia wyrobów pierścieniowatych z kultem Adonisa,
jest zdaniem E. Grohnego, napis „ho pais kalos“ na jednym z zabyt­
ków tego rodzaju pochodzącym z Grecji. W tym wypadku tym pięknym
młodzieńcem miałby być Adonis (str. 79).
Kult Adonisa przeniknął wszystkie kraje śródziemnomorskie i prze­
szedł w okresie cesarstwa rzymskiego wraz z innymi wędrownymi sy­
stemami religijnymi wschodu przez Alpy do Europy środkowej. Tym­
czasem zatraciła się pierwotna treść kultowa formy pierścieniowatej,
a pozostało tylko niejasne wspomnienie o jakiem.ś tajemniczem znacze­
niu naczyń pierścieniowatych. Prawdopodobnie też pewne pozostałości
wierzeń o stosunku Adonisa i Afrodyty wpłynęły na to, iż wyroby pier­
ścieniowate bywały w kulturze rzymskiej używane na upominki dla
ukochanych (str. 80). Naczynia pierścieniowate czasów historycznych
łączy Grohne z obrzędami świętojańskimi, a ścisłym odpowiednikiem
tychże miałyby być wieńce świętojańskie (str. 88). Potrójną ilość na­
sadek minjaturowych na tych wyrobach wyjaśnia on oddziaływaniem
motywów trynitarycznych. Dla przykładu podaje, iż kaznodzieje nie­
mieccy w średniowieczu posługiwali się często potrójną symboliką kwia­
tową w odniesieniu do Matki Boskiej. Porównywali Ją właśnie z łąką,
na których kwitną fiołki, róże i lilje. (W. Wackemagel, Die Farben- und
Blumensprache des Mittelalters. Kleine Schriften. I. str. 212 nn.). Na­
czynie pierścieniowate o sześciu minjaturkaeh na powierzchni pocho­
dzące z Lipska, ozdobione herbami mieszczan na powierzchni, tłuma­
czy Grohne jako symbol wspólnoty towarzyskiej sześciu rodów miesz­
czańskich (str. 92).
Nie ze wszystkimi wywodami E. Grohne, streszczonymi pokrótce,
możemy się zgodzić bez zastrzeżeń. Przedewszystkiem nasuwają się
pewne wątpliwości co do chronologicznego porządku pojawienia się wy­
robów pierścieniowatych w różnych krajach basenu Morza Śródziem­
nego. Wiemy, że wyroby pierścieniowate cypryjskie są datowane na po9*

132
łowę 3. tysiąclecia przed Nar. Chr., a zabytki palestyńskie pochodzą ze
stanowisk datowanych dopiero na połowę 2. tysiąclecia przed Nar. Chi
Zatem jest rzeczą zupełnie jasną, iż pierścieniowate wyroby mogły prze­
dostać się z Cypru na teren Palestyny, a nie odwrotnie, jak to przyj­
muje E. Grohne. Jest inna sprawa, że w Palestynie zostały one częściowo
zmienione i następnie w tej nowej formie pojawiły się znowu na Cy­
prze, być może, już jako wpływy palestyńskie.
Przypuszczenie natomiast, iż wyroby pierścieniowate jako ulepszone
„ogródki Adonisa1' obnoszone były w Palestynie podczas procesyj na
głowie, posiada wiele cech prawdopodobieństwa. Na poparcie takiego
wyjaśnienia zastosowania naczyń pierścieniowatych mógłbym ze swej
strony przytoczyć jeszcze kilka wskazówek z kultury egejskiej. Jednym
z takich dowodów byłby wieniec, wzgl. pierścień z kwiatami, przed­
stawiony na głowie królewicza kroczącego na czele procesji. Jest to
znane malowidło ścienne z Kinos sos 132).* 134
Być może, że ta ozdoba głowy
jest właśnie rodzajem naczyńka pierścieniowatego z minjaturkami,
w których umieszczono kwiaty. W podobny sposób moglibyśmy tłu­
maczyć ozdobę głowy figurki kobiecej z wężami, pochodzącej z tego
samego stanowiska. Ma ona na głowie przykrycie w postaci pierście­
nia ozdobione nazewnątrz szeregiem okrągłych guzków, w tym wy­
padku nie widzimy jednak nia pierścieniu nasadek ani kwiatów 13S).
Podobną ozdobę względnie przykrycie pierścieniowate widzimy na gli­
nianej męskiej figurce z Mochlos, która jednak w tym wypadku nie pow­
siada żadnych dodatków na powierzchni124). O ile dwa pierwsze przy­
padki wyglądają na ozdobne, być może nawet kultowe, przykrycia
głowy, o tyle w wypadku trzecim mamy prawdopodobnie do czynienia
ze zwykłą podkładką do noszenia naczyń 135). Wobec powyższego można
się zgodzić, że pierścieniowate naczynia z nasadkami na powierzchni
występujące zwłaszcza na terenie palestyńskim były „ogródkami Ado­
nisa“ noszonemi na głowie w czasie uroczystych procesyj. Nie możemy
jednak w ten sposób tłumaczyć sposobu używania wszystkich pozio­
mych wyrobów pierścieniowych. I tak nie można uważać za „ogródki
Adonisa“ cypryjskich wyrobów pierścieniowatych przedewszystkiem ze
względu na wysokie nóżki umieszczone u podstawy (tab. III, 5). Także
konstrukcja innych wyrobów pierścieniowatych, występujących przede­
wszystkiem poza terenem palestyńskim, nie zawsze nadaje się do umiesz­
czania, względnie pielęgnowania kwiatów. Dla przykładu wspomnę
o zabytku pierścieniowatym z Knossos, na którym wszystkie otwory
są przykryte muszelkami123). Na niektórych znowuż naczyniach pier
ścieniowatych występują rytonowe główki zwierzęce z otworem
w pyszczku umieszczone poniżej linji minjaturowych nasadek, a zatem
istniało niebezpieczeństwo, iż woda znajdująca się w takim naczyniu
będzie wyciekała. Więc i takie wyroby nie nadawały się do użytku jako
132) g Th Bossert, Altkreta. Berlin 1921. tab. 74.
lss) H. Bossert, Altkreta, Berlin 1923, str. 72.
134) Tamże, str. 76.
135) Por. figurkę bronzową przedstawiającą kobietę niosącą naczynie na
głowie. Bossert, Altkreta str. 103, ryc. 140, oraz reprodukcję zdjęcia kobiety no­
woczesnej z naczyniem na głowie z Ragazza di Taormina na Sycylji w Paul Hommel, Sicilien. Landschaft und Kunstdenkmäler. München 1926. tab. 124.

133
„ogródki Adonisa“. Tych parę przykładów wskazuje na to, iż już naj­
starsze poziome naczynia pierścieniowate miały prawdopodobnie różne
zastosowanie. Część z nich, zwłaszcza wyroby palestyńskie i podobne
dc nich, możemy uznać za „ogródki Adonisa“ (tab. III, lj 2, 4), inne,
zwłaszcza zaopatrzone w wysokie nóżki, zgodnie z C. Watzingerem135a), możnaby uważać za minjaturowe stoliki ofiarne, składane do
grobów kapłanów. Zupełnie pojedyncze wyroby pierścieniowate bez na­
sadek, możnaby uważać za rodzaj obrzędowego przykrycia głowy, takiego
jak to widzimy na głowie figurki kobiety z wężami, oraz głowy męskiej
z Mochlos. \Vyr0b5 o rytonowych główkach zwierzęcych mogły mieć
zastosowanie także jako rodzaj naczyń ablucyjnych. Bardzo trudno jest
rozstrzygnąć ostatecznie kwestję zastosowania najstarszych wyrobów
pierścieniowatych, nie ulega tylko wątpliwości, iż tego rodzaju zabytki
miały pierwotnie znaczenie naczyń obrzędowych. Trudno również orzec,
do jakiego celu służyły mniej skomplikowane pojedyncze naczynia pier­
ścieniowate zarówno pionowe, jak i poziome. Znajdywano je zazwyczaj
w grobach i koło świątyń, a fakt ten pozwala się domyślać, że i one po­
zostawały w jakimś związku z kultem zmarłych136). Wśród ceramiki
czasów porzymskich nie znam żadnego naczynia pierścieniowatego,
któreby pochodziło z grobu i to nasuwa przypuszczenie, iż właśnie w tym
czasie obrzędowa treść tęgo rodzaju wyrobów zatiaciła się stopniowo
Odpowiadając na pytanie, aki był charakter wyrobów pierścienio­
watych od czasów najdawniejszych, ustalamy, że wyroby takie posia­
dały pierwotnie znaczenie obrzędowe lub kultowe. Następnie przez
długi czas miały one jeszcze charakter symboliczny, który przy naczy­
niach poziomych o trzech nasadkach utrzymał się do aż do czasów naj­
nowszych. Pionowe i poziome pojedyncze naczynia pierścieniowate zo­
stały po raz ostatni znalezione w grobach zmarłych, więc o charak­
terze kultowym, na terenie greckich kolonij nad Morzem Czamem
w IV w. przed Nar. Chr. W czasach nowożytnych przeszły pionowe na­
czynia pierścieniowate do użytku praktycznego. Naskutek krzyżówki
z plasKvemi flaszkami głinialnemi otrzymują one uszka do zawieszania
i bywają używane jako flaszki połowę. Inne pionowe naczynia tego ro­
dzaju otrzymują podstawkę i lejek i wchodzą do zespołów ceramiki
użytkowej, jako ozdobne naczynia stołowe na napoje. Prawdopodobnie
więc pierwotna treść kultowa naczyń pierścieniowatych zatracała się
stopniowo w ciągu długich stuleci i być może, że jeszcze pierwsze pier­
ścieniowate flaszki połowę używane były tylko do jakichś celów specjal­
nych. W czasach nowoczesnych, naczyń pierścieniowatych wszelkich od­
mian używano na napoje: wodę, wódkę, wino, miód itp. Obecnie na­
czynia tego rodzaju nietylko utraciły zupełnie swą treść pierwotną,
lecz ustępują wogóle miejsca innym, bardziej zrozumiałym i praktycz­
nym wyrobom ceramicznym.

ł35a) Watzinger Farl, Denkmäler Palästinas. Leipzig 1933. str. 70.
lse) Ohnefalsch-Richter, Kypros. tab. CLXX. 9. — H Dragendorff, Theraeische Graeber. Berlin 1903 str. 313. ryc. »01. — K. F. Kinch, Fouillles de Vroulia.
Berlin 1914. str. 43—46. ■ Także naczyńka pierścieniowate z kolonij greckich nad
Morzem Czarnem pochodzą przeważnie z grobów.

134

f/-_ —

Byc. 1.

Mapka rozprzestrzenienia naczyń pierścieniowalych od czasów najdawniej­
szych do okresu wędrówki ludów.

Zestawienie miejscowoś c i :
1. Cypr I, II, III.*)
13. Chersonesos, Krym II, III.
2. Troja 1, II.
14. Olbja II, III
3. Palestyna I.
15. Kierunek do Mouci-Yeri. II.
4. Kreta I.
16 Donja Dolina II.
17. Vuřédol III.
5. Korynt I, II.
6. Italja (staroetruskie i Bari) I, II.
18. Rodos III. (centrum).
7. Grecja I, II.
19. Thera III.
8. Friedberg, Hessen I.
20. Ithaka III.
9. Kolonja I, III.
21>Egina III.
10. Bretsch, pow. Osterburg I.
22-. Carlisle I.
11. Wąchock, pow. Iłża I.
23. York I.
12 Phylakopi na Melos II.
24. Londyn I.
25. Aleksandrja* iII.wogóle
III.
Egipt III.
*) Rzymskie cyfry po nazwie miejscowości oznaczają rodzaje naczyń pierścieniowatych:
I. Poziome naczynia pierścieniowate z nasadkami.
II. Poziome naczynia pierścieniowate pojedyncze.
III. Pionowe naczynia pierścieniowate.
Strzałki wskazują powiązania oraz kierunek ekspansji.
Zakreskowane są tereny, o których posiadamy wiadomości ogólne o występowa­
niu naczyń pierścieniowatych, wzgl. gdzie występują te naczynia w dużych ilościach.

135

■_•';>

Ryc. 2.

Mapka rozprzestrzenienia naczyń pierściemowatych od wędrówki ludów
do czasów najnowszych.

Zestawienie miejsc
1. Spira (Speier) I.
2. Hamburg I.
3. Trewir (Trier) I.
4. Wenecja I.
5. Lipsk I.
6. Frankfurt nad Menem I.

8 Chersonesos, Krym III.
7. Karlsruhe I.
9. Westerwald III.
10. Nikopol III.
11. Carlisle I.
12. York I.
13. Londyn I.

Zakreskowano tereny, na których naczynia pierścieniowa le1 występują masowo
we współczesnej ceramice ludowej. Nie zakreskowałem jednak półwyspu Bałkań­
skiego i Apenińskiego, gdzie prawdopodobnie także występują naczynia pierścieniowate.
Strzałki ciągłe wskazują powiązania z odpowiedniemi ośrodkami cżasów przed
wędrówką ludów.
Strzałki przerywane' wskazują powiązania nowoczesne.

136
D. ZESTAWIENIE WYNIKÓW.
Ceramiczne wyroby pierścieniowate pojawiły się najwcześniej na
Cyprze. Już w połowie 3. tysiąclecia przed Nar. Chr. występują dwa naj­
starsze rodzaje takiej ceramiki: poziome wyroby pierścieniowate z na­
sadkami na powierzchni, oraz pojedyncze poziome naczynia pierścienio­
wate. W ciągu 2. tysiąclecia pojawiają się na tym samym terenie pionowe
pojedyncze naczynia pierścieniowate. Jak wskazują na to dotychczasowe
badania, wyspa Cypr była zatem kolebką ceramicznych wyrobów pierścieniowatych. Poziome naczynia pierścieniowate z trzema lub więcej
nasadkami na powierzchni powstały prawdopodobnie naskutek krzy­
żówki, znanej w tych kulturach, pojedynczej podstawki pierścieniowatej z formą naczyń połączonych (dwojaków, trojaków itp.). W za­
stosowaniu do potrzeb kultowych powstają wyroby pierścieniowate,
zaopatrzone na powierzchni w liczne nasadki o charakterze symbolicz­
nymi tai1- HI)- Na Cyprze występują one w postaci wyrobów zaopatrzo­
nych w wysokie trzy, lub cztery nóżki, które można uznać za rodzaj minjaturowych stolików ofiarnych, składanych do grobów (tab. III, 5). Na
terenie palestyńskimi rozwijają się takie formy w specjalną odmianę
„ogródków Adonisa;!, bogato ozdobioną nasadkami symbolicznemi (tab.
III, 1, 2). Tę odmianę fenicką spotykamy następnie znowu na Cyprze,
jednak jest ona już znacznie późniejsza od starszej odmiany na nóż­
kach. Pozatem sporadycznie znajdujemy tę odmiianę w krajach sąsied­
nich, mianowicie: na Krecie (tab. III, 4), w Grecji (Tanagraj, oraz na te­
renie Italji, skąd znamy ją zarówno z 'zespołów etruskich, jak i póź­
niejszych rzymskich (tab. III, 7). Za pośrednictwem kultury rzymskiej
przedostały się te naczynia na Wyspy brytyjskie, gdzie występują w okre­
sie cesarstwa rzymskiego. Obok tej formy, o charakterze wybitnie kulto­
wym, pojawia się równorzędnie odmiana pozioma z kilku, przeważnie
trzema nasadkami na powierzchni. Znamy ją z Cypru (tab. II. 2),
skąd przechodzi na wyspy Egejskie i do Azji Mniejszej (tab. II, 1) oraz
na ląd grecki (tab. II, 3). Za pośrednictwem greckiem dostała się-.ta
forma do Italji i do prowlincyj rzymskich (tab. II, 6), a stąd do zespołów
środkowo-europejskich (tab. II, 4, 13) i na teren angielski (Londyn,
Carlisle, York). W Niemczech przetrwały takie naczynia pierścieniowate
do wczesnego i późnego średniowiecza (tab. II, 5, 7, 9), a nawet do cza­
sów nowożytnych (tab. II, 8, 10, 12). Również i na innych terenach za­
chodnio-europejskich przetrwały te naczynia dość długo, jak świadczy
naczynie pierścieniowate z Wenecji pochodzące z XVII w. po Nar. Chr.
(tab. II, 11).
Poziome naczynia pierścieniowate z licznemi nasadkami na po­
wierzchni rozprzestrzeniają się dzięki wpływom kultur śródziemnomor­
skich (egejskiej), a podchwycone za pośrednictwem Grecji przez kulturę
rzymską przedostają się, dzięki jej wpływom, na teren Europy zachód
niej. Są to formy wybitnie obrzędowe, występujące w bardzo małych
ilościach, które zastosowania praktycznego w nowoczesnych zespołach
ludowych nie znalazły mimo, że występują aż do XIX w. po Nar. Chr.
Równocześnie z obrzędowemi naczyniami pierścieniowatemi poja­
wiły się na tym sa mym terenie (na Cyprze) poziome pojedyncze naczy­
nia pierścieniowate (tab. II, 11). Już na Cyprze dochodzą one do bardzo

137
wysokiego rozwoju formy i często przyjmują kształty zoomorficznych
askosów pierścieniowatych (tab. I, 9). Wraz z prądem kultury cypryj­
skiej i innemi naczyniami pierścieniowatemi przeszły te wyroby na
wybrzeże Azji Mniejszej (Troja, tab. I, 5) i sięgnęły wgłąb kontynentu
azjatyckiego (Mouci-Yeri, tab. I, 1). W kierunku zachodnim przedo­
stały się one na wyspy i ląd grecki (tab. I, 2, 7, 8), gdzie powstały nawet
specjalne pracownie takich form ceramicznych (Korynt, tab. 1, 3). Wraz
z kolonistami greckimi powędrowały one do kolonij nadczarnomorskich,
jak i na teren italski, gdzie jednak występują tylko sporadycznie. Na
terenie europejskim kończą pojedyncze poziome naczynia pierścienio­
wate swój stosunkowo krótki żywot wraz z osadnictwem greckiem na
północnych wybrzeżach Morza Czarnego. Jest rzeczą ciekawą, że po­
dobne naczynia znamy z terenu amerykańskiego (tab. I, 6). Naskutek
jednak braku odpowiedniej ilości materjału, trudno na podstawie zupeł­
nie przypadkowych faktów budować jakieś domysły.
Poziome pojedyncze naczynia pierścieniowate pojawiły się na Cy­
prze. Rozpowszechniły się za pośrednictwem wpływów cypryjskich
a potem greckich. W kulturze rzymskiej nie znalazły one szerszego za­
stosowania, a do czasów historycznych wogóle nie przetrwały.
Pionowe naczynia pierścieniowate pojawiły się znacznie później od
poprzednich również w kulturach wschodniej części Morza Śródziem­
nego. Najstarsza odmiana tego rodzaju naczyń była zaopatrzona w jedno
większe ucho (tab. IV, 1, 10). W XIII wieku przed Nar. Chr. występują
takie naczynia przedewszystkiem licznie na Rodosie, gdzie osiągnęły też
szczyt doskonałości technicznej (tab. IV, 2, 4). Pozatem występują one
także na innych wyspach Morza Śródziemnego: na Krecie, Therze itp.
Stąd wcześnie przeszły na ląd grecki, a wraz z kolonistami do emporij
nadczarnomorskich i italskich. Ze wschodniej części Morza Śródziem­
nego przedostały się takie wyroby także do Egiptu, gdzie utrzymały się
przez czas dłuższy jako balsamarja i upominki noworoczne. Jako
szklane importy egipskie zostały przeniesione na teren prowincyj
rzymskich i tutaj zostały podchwycone przez miejscowy przemysł,
nie wchodząc jednak jeszcze do praktycznego użytku (tab. VI, 5—7).
Za pośrednictwem egejskiem zaznajomiły się z takiemi wyrobami pier­
ścieniowatemi również naddumajskie kultury późlno-neoiityczme (tab.
V, 1, 2), gdzie zostały one przekształcone w stylu lokalnej ceramiki.
Na późnogreckich i p óźnorzyn i skie h naczyńkach pierścieniowatych
kończy się pierwszy etap rozprzestrzenienia i rozwoju pionowych na­
czyń pierścieniowatych (ryc. 1).
Pionowe naczynia pierścieniowate czasów historycznych pozostają
w niewątpliwej łączności typologicznej i terytorjalnej z przedhistorycznemi i starożytnemi zabytkami tego rodzaju. Powiązane to jest jednak
narazie bardzo nikłe, z tego bowiem przejściowego okresu posiadamy
zaledwie dwa zabytki pierścieniowate. Jedno pochodzi z wczesnohistorycznej osady datowianej lna XII w. po Nar. Chr. założonej na miejscu
dawnej kolonji greckiej w Chersonezie na Krymie (tab. VI, 3). Drugie
takie naczynie przedstawia minjatura rysunkowa na marginesie dzieła
„Spéculum iuris Wiłhelmi Duranti“, zabytku pochodzącego z początku
XIV w. po Nar. Chr. (1304 r.) — (tab. VI, 4). W XV i XVI wieku po­

138
jawiają się w nadreńskiej ceramice ozdobne dzbanki pierścieniowate,
a w XVII wieku prochownice pierścieniowate z Nikopoła nad Dnieprem,
Cz Polski (tab. VIII, 10) i Finlandji. Te nieliczne, jak dotąd, zabytki są
bardzo cennem potwierdzeniem ciągłości występowania formy pierście­
niowatej zastosowanej zresztą, jak widzimy, do różnych celów.
Brak monografij, poświęconych zagadnieniom nowoczesnej cera­
miki ludowej w Europie, nie pozwala narazie na dokładne ustalenie
daty pojawienia się pierwszych naczyń pierścieniowatych w zespołach
ludowych. Wliemy, że w XVIII w. wyroby takie występowały licznie za­
równo na Ukrainie, w Jugosławji, na Węgrzech oraz w południowowschodniej Polsce. Forma tych wyrobów jest w tym czasie już tak opa­
nowana, że śmiało niożemy przesunąć datę ich pojawienia się co naj­
mniej o jedno stulecie wstecz, zatem do początku wieku XVII. Prawdo­
podobnie więc wyroby pierścieniowate przetrwały na terenie zasięgu
starożytnego do czasu, póki nie zostały podchwycone przez nowocze­
sne ludowe zespoły ceramiczne. Nie jest rzeczą wykluczoną, że po­
średniczyć w tern mogły koczownicze plemiona turko-tatarskie, które
na stepach nadczarnomorskich natknęły się niewątpliwie na pozostało­
ści starożytnej cywilizacji greckiej. Prawdopodobnie w tym okresie do­
konała się zmiana typologiczna naczyń pierścieniowatych zaopatrzo­
nych w uchwyt na wyroby pierścieniowate zastosowane do wieszania.
Nowoczesne naczynia pierścieniowate występują w dwóch zasadni­
czych odmianach, różniących Się między sobą. Jedną stanowią wy­
bitnie ozdobne naczynia pierścieniowate, zaopatrzone w profilowaną
podstawkę, a w górze w szyjkę, lejek boczny i duże ucho. Ta forma
nawiązuje do greckich i śródziemnomorskich wyrobów przedhistorycz­
nych, a została przekształcona częściowo pod wpływem zespołów orien­
talnych zalewających wówczas tereny. “Europy południowo-wschodniej.
Odmiana ta występuje przedewszystkiem w Jugosławji i na Ukrainie,
a jest znana również w Marokko (tab. V).
Drugą odmianą są pionowe naczynia pierścieniowate zastosowane
do zawieszania. Ostateczną swą formę zawdzięczają te naczynia krzy­
żówce przedhistorycznego, względnie greckiego naczyńka pierściemowatego z płaską okrągłą flaszką połową. Obydwa te rodzaje naczyń glinia­
nych występowały od najdawniejszych czasów razem, a krzyżówka na­
stąpiła dopiero naskutek potrzeby użycia naczynia pierścieniowatego
jako rodzaju flaszki polowej do zawieszania. Tą najbardziej praktyczną
formę pierścieniowatą znajdujemy przedewszystkiem u szczepów pa­
sterskich południowej i południowo-środkowej Europy (Jugosławja, Wę­
gry, Siedmiogród i Polska południowo-wschodnia, Huculi) — (tab. VII).
W obrębić tej odmiany rozróżniamy osobno typ jugosłowiański z trzema
nóżkami, lejkiem bocznym i z uszkami do zawieszania (tab. VII, 10, 11,
13) i drugi typ, występujący na Węgrzech, w Siedmiogrodzie i u Hu­
cułów, o smukłym pierścieniowatym brzuścu, zaopatrzonym w jedną
szyjkę, cztery nóżki lub podstawkę oraz uszka do zawieszania (tab.
VII, 1—9, 12; VI, 8—11). Różnice zachodzące pomiędzy temi lokalnemi odmianami omówiliśmy wyżej, z czego wynikało, iż wszystkie
one tworzą właściwie jedną wielką grupę ceramiczną.
Na peryferjach zasięgu zwartego nowoczesnych naczyń pierścienio-

139
watych występują zdegenerowane częściowo formy pierścieniowate.
Znamy takie wyroby z północnej Ukrainy (tab. VIII, 2), z Rosji środko­
wej (tab. V, 8, 9), z Podola wschodniego (tab. VIII, 7) i zachodniego
(tab VIII, 1, 4, 5), z okolicy Sambora (tab. VIII, 8), Pilzna (tab. Vlil,
3) i Sokala w Polsce (tab. VIII, 8) i dalej ze Śląska, Moraw, krajów
sudeckich, Austrji i Dalmacji. Do terenu zwartego występowania pio­
nowych nowoczesnych naczyń pierścieniowatych należy zaliczyć nadto
Grecję, Sycylję oraz Bretonję, o których posiadam jedynie niewystar­
czające informacje ustne.
Nowoczesne naczynia pierścieniowate zajmują zatem zwarte terytorjum w południowo-wschodniej Europie, a mianowicie: półwysep bał­
kański (Grecję, Jugosławję, część Bułgarji), Niż węgierski, Siedmio­
gród i północne zbocza Karpat w Polsce (Huculi). Prócz tego’ występują
w górnem dorzeczu Bugu (Sokal) i na Podolu łącząc się z grupą ukraiń­
ską, a za jej pośrednictwem z grupą krymską. Większą część tego ob­
szaru, za wyjątkiem; południowych rubieży Europy (wybrzeży Morza
Czarnego i Śródziemnego) zdobyły naczynia pierścieniowate- dopiero
w czasach nowożytnych (rye. 2).
Pionowe naczynia pierścieniowate rozchodziły się ze swego ośrodka
przedhistorycznego, który znajdował się we wschodniej części Morza
śródziemnego, za pośrednictwem wpływów kultury greckiej. W pro­
mieniu oddziaływań tej kultury znajdowały się także peryferyczne te­
reny występowania tego rodzaju wyrobów, jak Egipt i za jego pośred­
nictwem Afryka środkowa, gdzie do dnia dzisiejszego występują wyroby
pierścieniowate w pobliżu górnego Nilu (Uelle). Poważną rolę odgrywały
także prądy kultury rzymskiej, którym zawdzięczamy występowanie
nowoczesnych naczyń pierścieniowatych na Sycylji oraz w Bretonji.
W Europie wschodniej natomiast odrodzenie naczyń pierścieniowatych
w czasach historycznych i nowożytnych nastąpiło dzięki kulturze tu­
reckiej i szczepów koczowniczo pasterskich. Dzięki tym oddziaływaniom
występują naczynia pierścieniowate do dnia dzisiejszego w Jugosławji,
na Węgrzech, Siedmiogrodzie, Huculszczyźnie i Ukrainie. W tych ostat
nich zespołach znalazły one zastosowanie praktyczne jako rodzaj flaiszek polowych, względnie jako naczynia stołowe na napoje i dzięki temu
utrzymały się aż do końca XIX w. w użyciu powszechnemi. W czasach
najnowszych utraciły naczynia pierścieniowate prawie wszędzie swe zna­
czenie użytkowe, a utrzymują się jedynie dzięki popieraniu i krzewieniu
oryginalnego przemysłu ludowego.
Kończąc wywody niniejsze zwrócić muszę uwagę na nadzwyczajną
wprost trwałość pierścieniowatej formy ceramicznej. Począwszy od po­
łowy 3 tysiąclecia przed Nar. Chr. forma ta przetrwała aż do czasów
najnowszych, ulegając w tym długim okresie, licznym przemianom
formy i treści. Dziś jeszcze znajdujemy pierścieniowate formy cera­
miczne na tych obsizarach, gdzie pojawiły się one w czasach przed­
historycznych, że wspomnę tylko o Cyprze137), Grecji i północnych
wybrzeżach Morza Czarnego. Pozatem znajdziemy naczynia pierścienio­
wate na tych terenach, gdzie kiedykolwiek dotarły wpływy kultury
137) Ohnefalsch-Richter, Kypros. tab. CL. 22 d.

140
greckiej i rzymskiej. Na tem miejscu pragnę ponadto stwierdzić, że
formia pierścieniowata nie jest jedyną formą ceramiczną tak dziwnie
konserwatywną i trwałą. Przy dokładnem przestudjowaniu materjału
ceramicznego nowoczesnych zespołów ludowych Europy znajdziemy
z pewnością trwałych i konserwatywnych form więcej, które są żywym
dokumentem prastarych prądów kulturowych składających się na
skomplikowaną strukturę nowoczesnych zespołów kulturowych.

RÉSUMÉ.
L’objet de l’étude ci-dessus esit la question de l’origine, du développe­
ment et de l’envergure du domaine des vases en argile, dites en anneau,
ou annulaires.
Dans la première partie j’ai groupé les matériaux en deux parts
principales, soit les matériaux préhistoriques ainsi que historiques et les
■matériaux modernes. Les matériaux en question ont éîé disposés dans leurs
groupes respectifs! selon l’ordre chronologique.
La seconde partie de 1 étude embrasse l’analyse du contenu de la pre­
mière, en premier lieu l’analyse de la typologie et de la chronologie des
vases annulaires. A la suite de cet examen on a pu reconnaître trois genres
principaux de vases annulaires, soit: I. vases annulaires horizontaux
simples (Taibl. I.); IL vases annulamS pourvus à leur surface de points
saillants (Tabl. II et Eïïj; III. vases annulaires verticaux (Táhl. IV—VIII).
Dams le premier de ces groupes&n peut distinguer: 1. les vases tout simples
(Taibl. I, 1—8, 10, 11) et 2. les vases zooiuorphiques (Taibl. I, 9). A part
ceci, ce- groupe présente peu de différencieraient dans ses types. Ce genre
de vases apparaît au 3-me millénaire avant notre ère dans de de Chypre
et n’a p£s survécu à l’époque historique. Dans le second groupe on distin­
guj 1. des vases horizontaux aux points saillants qui forment des vases'
en miniature (Tabl. II.) et 2. des vases horizontaux aux points saillants
à dessin figurai (Tabl. III, 1—5, 7). Ce genre de produits annulaires ap­
paraît dans la moitié du 3-me millénaire avant J. Chr. au Chypre et revient
de temps en temps jusqu’à l’époque moderne. Au III-me groupe appar­
tiennent: 1. les vases annulaires verticaux, pourvus d’une grande anse
(Tabl. IV, V.), 2. leis vases annulaires verticaux à suspendre (Tabl. VI, VII.)
et 3. d’autres formes de vases annulaires verticaux (Tabl. VIII). Les vases
annulaires verticaux apparaissent au cours du 2 e millénaire avant J. Chr
sur les bords de la partie orientale de la Méditerranée et ont duré jusqu’à
l’époque moderne. On les rencontre présentement sur lé territoire de la
Yougoslavie, où ils portent le nom de ,.ibardade‘V (Tabl. V, 1—4), en Ukraine
dénommés „kumameć“ (Tabl. V, 5—7, 12), en Hongrie et Trainssylvande des
„kulaes“ (Tabl VI, 8—11; VII, 1—6) et en Pologne du Sud chez les 'Hout zou les des „kołacz“ (Tabl. VII, 7—9, 12). A part cela, nous les rencontrons
en Sicile, au Chypre, en Bretagne et au Maroc (Tabl. V, 10), mais, vu la
quantité insignifiante ou le manque total du matériel provenant de ces der­
nières coutrqes, je ne décris pas ces vases d’une façon détadlée.(1‘;
La troisième partie de moin étude a été consacrée à la question de la
genèse et de 1 usage pratique des vases annulaires. La forme caractéristique

141
des vases précités n’est pas due à aucune intention de créer un objet pratique,
ni au désir d’imiter en argile les formes exécutées premièrement en une
autre matière. La forme annulaire de cette céramique résulte probablement
du croisement des vases combinés (triples, quadruples etc.) avec des sou­
coupes en argile qu’on glissait soius les vases à base ronde, ou bien avec des
disques-appuis pour soutenir les vases portés sur la tête. Tant les vases com­
binés, que les disques-appuis, étaient connus aux ensembles dés céramistes
de la Méditerranée! chez lesquels apparurent pour la première fois ces vases
annulaires en argile. Voulant répondre à la question à quoi pouvaient servir
ces vases annulaires, on pourrait accepter plusieurs probabilités, dépendant
de la forme et des usages locaux. Les vases annulaires horizontaux, aux
points saillants formant dessin, avaient pu être employés en (pia lité des
„Jardins d’Adoniis“, portés sur la tête à l’occasion des processions solen­
nelles (Palestine, Tabl. III,vl, 2, 4) Les produits semblables, reposant sur
de .minces pieds, peuvent être .considérés comme dés tables de sacrifice en
miniature, déposés dans les tomban en qualité de cadeaux posthumes
(Chypre, Tabl. III, 5). D’autres formes de vases à point saillants ont pu
être aussi une forme spéciale de vases usités pour les ablutions (pièces en
forme de rhyton, Tabl. ILI, 3). Les vases annulaires simples étaient uui.&i
une céramique consacrée au culte (Table I, IV). La preuve en est en ce
qu’on les trouvait souvent dans les tombeaux et près des temples, prove1'
nant d’une époque avancée de l’empire romain. II paraît qu’au Moyen-Agé
les vases annulaires passèrent à l’usage quotidien et sont depuis, çé tempslà usités soit comme des bouteilles annulaires emportées aux champs (en
Yougoslavie, Hongrie, Transsylvanie, pays des Houtzoules, Tabl. VI, VIE),
soit comme des réceptacles ornementés pour les boissons (Yougoslavie,
Ukraine, Tabl. V.). Actuellement les ustensiles annulaires cessent d’être
employés et ne subsistent que grâce aux efforts pour propager l’art po­
pulaire.
Les vases annulaires se propagent à partir des centres situés dans la
partie Est de la Méditerranée, par l’entremise des influences des culturels:
égé'è1, grecque et romaine (Fig. 1.) et à l’époque historique se font aussi
remarquer les influences des cultures orientales (vases annulairffi à enton­
noir). A la lin je désire faire remarquer l'extraordinaire permanence du
produit céramiquïÿ annulaire. Il a subsisté depuis la moitié du 3-me millénnaire avant notre ère jusqu’à l’époque actuelle, subissant des modifica­
tions nombreuses tant par rapport à sa forme, qu’à sa destination. Nous
rencontrons encore aujourd’hui des vases annulaires là, où ils ont apparu
encore à l’époque préhistorique, ou bien là, où ils ont été entraînés grâce
aux influences de la culture grecque et romaine (Fig. 2).

Sprostowanie.
Na mapce ryc. 1. zaznaczono mylnie (punkt 14) nad ujściem Dniestru Olbję,
która leżała dalej ku wschodowi, u ujścia Bohu.

JAN FALKOWSKI

ZE WSCHODNIEGO POGRANICZA HUCULSKIEGO
(LES FRONTIÈRES ORIENTALES DU TERRITOIRE HOUTZOULE)
KILKA UWAG METODYCZNYCH

Dla uczestników ćwiczeń i seminarjum etnologicznego odbywają
się corocznie obowiązkowe wycieczki terenowe, mające zaznajomić stu­
dentów z kulturą ludową, niejako in situ i z techniką badań terenowych.
W związku z przeprowadzanemi przez Zakład Etnologiczny od kilku
lat badaniami terenoweml na1 obszarze Karpat Wschodnich, jako teren
pierwszej tegorocznej wycieczki etnograficznej- zostały obrane okolice na
południowy zachód od Śniatyna i wycinek wschodniej granicy hucuł
skiej za Kosowem i Kutami. Podczas wycieczki badano następujące
miejscowości: Karłów, Widynów, Dżurów, Nowosielica, Rożnów, Wierzbowiec, Kosów; Moskalówka, Horod, Babin, Sokołówka, Riczka; i Moskalówka, Srmodna, Czerhanówka, Stare Kuty, Kuty, Rożen1).
Udział w wycieczce wzięli oprócz autora, kierownika wycieczki:
asyst. dr. Leon Popiel i uczestnicy: mgr. Ronym Harasymczuk, Eugenjusz Bereś, Anna Krajewska, Zofja Knańska, Włodzimierz Lewicki,
Katarzyna Matejko, Henryk Muszyński, Włodzimierz Ostrowski, Wil­
helm Tabor, Tadeusz Twarecki, M-arja Tysowycz i Franciszek Wfokroj.
Celem wycieczki było zaznajomienie się z kulturą ludową w terenie
i praktyczne pokazanie sposobów przeprowadzania badań terenowych.
Ponadto każdy z uczestników opracowujący jakiś temat pracy, semi­
naryjnej czy też magisterskiej, był obowiązany do zebrania materjałów
z zakresu opracowywanego zagadnienia, zwrócenia na nie uwagi in­
nych uczestników, udzielenia wyjaśnień ii t. p., które były uzupełniane
przez kierujących wycieczką. Taki sposób prowadzenia wycieczki uwa­
żam też za najodpowiedniejszy, wywołuje bowiem dyskusje nad rozmaitemi zagadnieniami i poszczególnemi elementami, a to jest bardziej
pouczające i daje więcej korzyści uczestnikom od jednostronnych wy­
jaśnień kierownika wycieczki.
Obszar przebyty przez wycieczkę jest ciekawy pod względem etno­
graficznym i zasługuje na dokładne zbadanie. Zwłaszcza jeżeli idzie
o Śniatyńszczyznę. Znajduje się tam bowiem bardzo wiele ciekawych
elementów, a brak jest do tych obszarów szczegółowszych opracowań
zwłaszcza z zakresu kultury materjałnej2). Dlatego też podaję poniżej
garść szczegółów odnoszących się do przebytego podczas wycieczki terenu.
Ze zbadanych wsi Karłów i Widynów leżą na równinie, a dopiero
mjniej więcej ,v połowie drogi do Dżurowa zaczyna równina przecho­
dzić w niewielkie pagórki. Za Dżurowem wzgórza rosną coraz bardziej,
przechodząc w okolicach Kosowa w góry.
*) Fotografje i rysunki wedle fotografji wykonał autor (maj 1936). Rękopis
ukończony w czerwcu 1936.
s) Por- nP- Fr. Ksawery Mroczko: Sniatyńszczyzna, Lwów 1897. Podane tam
materjały odnoszące się de kultury materjałnej są bardzo małej wartości. W do­
datku bez rycin. Podobnie O. Kolberg: Pokucie.

143
Karłów. Chaty wraz z budynkami gospodarskiemi otoczone są
plecionym płotem., a na podwórze prowadzą bramy z daszkiem, w któ­
rych są wrota i bramka dla pieszych przechodni (labl. I, 1, Karłów,
brama). Dachy na chatach są niskie, kryte dranicami. Na dachach
charakterystyczne czworokątne kominy osłonięte okrągłym daszkiem
(tabl. I, 2, Karłów, Widynów, kómyn). Dachy pokryte słomą wystę­
pują rzadko, i to przeważnie na budynkach gospodarskich. Zagrody
i chaty w Karlowie nie wiele różnią się od występujących w Widynowie.

Tabl.ca I. 1 brama, Karłów; 2 komin na chacie, Karłów, Widynów; 3 płot, Karłów,
Widynów; 4 kurnik, Widynów; o kosznica, Widynów; 6 płot do bielenia przędziwa,
Widynów.

Widynów3). Zagrody otoczone płotem jak w Karlowie. Płoty
podobnie jak i w Karlowie plecione, przyezcm najczęściej tylko u góry
plecione równolegle, reszta zaś (mniejwięoej 4/r, wysokości płotu) na ukos,
jak to przedstawiono na tabl. I, 3 (Karłów, Widynów). Ukośne plecenie
płotów tłumaczą tern, że łatwiej spływa z nich woda (pręty trwają dłu­
żej,, nie butwieją). W bardzo nielicznych wypadkach występują ogros) Przy badaniach w Widynowie był nam wielce pomocny kom. posterunku P. P.
~w Widynowie, przodownik Mikołaj Soliński, za co składam mu podziękowanie.

i44

d'zenia z desek kryte diwu^adknwemi daszkami Bramy prowadzące na
podwórza, na- tak duże jak w Karłowic. Chaty dwuwmętrzne budują
z drzewa, _ wytępiają gliną i bielą (Karłów, Widynów). Podczas gdy
w Karłowic przeważały dachy niskie, są one w Widynowie przeważnie
wyższe, przyczemj jako materjał do krycia dachów na chatach występuje
też niekiedy i słomą, która przeważa jako pokrycie dachów budynków
gospodarskich. Na dachach chat kominy (por. tabl. I, 2) i oprócz tego
zwykle dwa dymniki (podymnyk’y). Na dachach krytych dranicami wy­
stają dranice z jednej strony ponad grzbiet dachu. Zacięte szpiczasto no­
szą nazwę zúbťi. Oprócz dachów dymnikowych (kształtu dymnikowego)
niekiedy na budynkach gospodarskich są dachy naczółkowe. Budynki
na podwórzach wyłożonych dość często częściowo' kamieniami, rozmie­
szczone są rozmaicie. U uboższych brak jest czasem stodoły, która u za•możniejs ?ych jest iiiekiedy oddzielona płotem od podwórza,'otaczającego
chatę. W przeciętnie zamożnem gospodarstwie na podwórzu otoczonem
płotem znajdują się następujące zabudowania: chata, stodołą, stajnia,
kosznica, kurnik, kucza i komora. Z zabudowań tych, Zwłaszcza niektóre,
jaklo mało znane lub zupełnie nieopisywiane w naszej literaturze etnogra
ficznej zasługują ma dokładniejsze opisanie. Do wytworów tych należą np.:
Kurniki plecione z wikliny i oblepione gliną (miebielone) i pokrytě
dachen z tra.wy, Kurniki te mają kształt okrągły, niekiedy lekko owalny,
s są plecione z prętów wikliny na rusztowaniu z drążków o średnicy
około 3.Ö cm, rozmieszczonych mniej więcej co 20 cm. Wystające u dołu
końce drążków umocowują w ziemi i cały kurnik oblepiają gliną (por.
táhl. I, 4, Widynów, kamyk). Dach tworzą pręty wiklinowe kopulasto
zgięte i pokryte trawą. Niekiedy jest rodzaj powały. Wówczas przestrzeń
wolna między powałą a kopulastym dachem służy jako schowek różnych
drobnych przedmiotów. Wejście dła kur znajduje się u dołu. Na noc za­
kładają je kawałkiem deski. Podobnych kurników (raczej gęśników) uży­
wają niekiedy dla gęsi. Posiadają one wówczas szerszy otwór wejściowy.
Nieodłącznymi budynkiem gospodarskim jest pleciony spichrz na
kukurudzę, kosznica (tabł. I, 5, Widynów, kósznyďa, kósznyďi), wystę­
pująca na zbadanym obszarze od Widynowa po Babin. Otwć: u dołu
kusznicy służy do wyjmowania kaczanów kukurudzy. Poszczególne czę­
ści kosznicy (opis z Dżurowa) noszą nazwy: pkbvátyny, a na nich pub
lóhy. Ściany boczne plecione są między drążkami, których końce tkwią
w podwalinach. Zprzodu i ztyłu dwa belki sięgające od podwalin do
dachu, pidpóry. Dach ma dwie płatwy poperéczni (szczytowe) i dwie
pozdóużni. Na płatwach dłuższych wspierają się kozły (krokwie), na
nich łaty, do któatych przybite są dranice lub gonty.
Zamożniejsi posiadają osobno stojące komory podcieniowe, kryte
słomą, dranicami lub gontami. Podcienia wsparte na słupach są zwykle
otwarte, jedynie w nielicznych wypadkach (por. ryc. 5, Dżurów) posia­
dają podcienia zagrodzone, tworzące ganeczki.
Stodoły są przeważnie dość znacznych rozmiarów, kształtu krótkiego
prostokąta. Ściany stodół nie są zabudowanie między belkami, wspiera
jącemi dach, ale znacznie w przodzie, a dach jest również znacznie wy­
sunięty wprzód, tak że opada nad ziemią mniej więcej do wysokości
120 cm. Wskutek tego w miejscu, gdzie są wrota, dach jest wycięty, ina­

145

czej bowiem ani nie możmaby ich otworzyć nazewnątrz, ani też wóz nie
mógłby wjechać do środka. Jak wygląda taka stodoła, widać to wyraźnie
na ryc. 1 (Widynów). Stodoły są kryte słomą, a okap przedłużający dach
dranicami Wedle uzyskanych informacyj, nowsze stodoły posiadają dach
kryty wyłącznie dranicami (dość rzadkie).
Do budynków posiadających kształt bardzo podobny do komór
należą chlewy dla nierogacizny. Przedstawiony na ryc. 2 chlew (kamyk,
kúcza, Widynów) nie wymaga bliższych objaśnień.
W okresie gdyśmy byli w Widynowie, prawie przed każdą chatą
bielono przędziwo z konopi, do czego służy specjalne urządzenie. Mia­
nowicie przędziwo to (wátowec, wałowy c’a, Widynów) rozwieszają na

Ryc. 1. Stodoła. Widynów.

Ryc. 2. Chlew na nierogaciznę.
Widynów.

specjalnych rusztowaniach zwanych plit. Jak to widać na tabl. I, 6
(Wiuynów), są to rzeczywiście jakby kawałki rzadkiego płotu plecýonego
z wikliny i wspartego ztyłu na dwóch lub trzech niegrubych drążkach.
Do suszenia siana służą osterwy (ostrowy), pieńki świerkowe 4—6 ccm
grube z pozostawionemi gałęziami, całe obłupio-ne z kory. Przy sadzeniu
ziemniaków (bambóli) używany jest marók z czterema zębami i t. d.
Na odzież kobiecą w Vidynowie składają się następujące części:
okrycie głowy stanowi obecnie kupna chustka, przedtem, mniej więcej
do roku 1914, nosiły kobiety zamężne czepce (czipéc). Czepce szyły
same. Boki czepców z białego płótna haftowano, a ztyłu przyczepiano
wstążki. Denko czepca tworzyła plecionka (siatka) z nici. Ńa czepiec
wkładały kobiety peremitkę (perémitka), kawałek białego płótna długo­
ści około 15C cm, a szerokości 35—40 cm. Końce peremitki haftowane
w zabory z kocyka, po zawiązaniu jej na głowie zwisały ztyłu. W nie­
dzielę i święta do cerkwi, do ślubu, ubierały kobiety rantúch z białego
płótna, długości mniej więcej 2 ny
Koszule noszą długie o wyszywanych rękawach, manszetach zbie­
ranych i związanych sznureczkiem (zászinla). Koszula pod kołnierzem
(óbszyuka) jest zbierana, kołnierz związany również sznureczkiem (zászinká). Na koszulę wkładają jedną zapaskę (hórbotka, óbhortka) tej
Lud T. XXXIV.

in

146
szerokości, że końce jej zachodzą na siebie, tworząc rodzaj niezszytej
spódnicy. U dołu zapaska ma pas z jednokolorowej czerwonej wełny
(włóczki). zásmiůka. Końce (boki) zapaski posiadają również obszycie
(batk’ij) jak dół, tylko węższe. Zapaskę przytrzymuje pójas, tkany na
deseczce tkackiej (krosna) z czerwonej wełny lub włóczki. Stopy owijają
cnucami (omiczi), a na nie wkładają buty (czóboty) lub postotý. Dziurki
w postołach, przez które przeciągają u>ołók’y, zowią obory.
Stałem uzupełnieniem; stroju jest półkożuszek bez rękawów, krypto \
W zimie, a też w lecie w dnie chłodne, wkładają dość krótkie kożuchy
z rękawami i fałdami (kožúch risenýj, z riasami -= fałdami) jednakowe
dla kobiet i mężczyzn (por. ryc. 3,
Widýnów). Kożuch ma kôün’ir, rukaunj i część dolną peréhinka. Ko­
żuch jest ozdobiony sznurkami dar­
mowysip naszytemi ozdobami ze
skóry zùbc’i i małemi guziczkami
z kolorowej włóczki, kosyczk’y.
Zprzodu na kożuchu są naszyte
z jednej strony mosiężne guziki do
zapinania, gùdzyk’y, zaś z drugiej
strony pętelki, szpink’y. W dnie de­
szczowe noszą kożuchy odwrotnie,
włosem na wierzch (por. ryc. 3).
Odzież męska składa się z na­
stępujących części: kapehlch, kup­
ny, sukienny (filcowy1), lub w lecie
słomiany, sołóm’anka. Soróczka ha
Ryc. 3. Gospodarze podczas parastasu odprawianego corocznie w dniu
ftowana wokół u dołu (cyrk'i), z koł­
16 maja n. s. na pamiątkę zniesienia
nierzem (prószyuka) zawiązanym
pańszczyzny. Widynów.
sznurkiem (darmowysy). W zimie
háczi z białego sukna, w lecie z płot
na, lub spodnie z amatérjałów kupnych (pork’inyci). Na stopach buty
lub postoły nie różniące się od kobiecych. Uzupełnienie odzieży stano­
wią: kieptar, pas ze skóry (czéres) i torbýna z włóczki (wełny). W' zimie
i w dnie chłodne kożuchy, jak wyżej) opisane przy odzieży kobiecej.
Na ryc. 3 (Widynów) widzimy mężczyzn w kożuchach zimowych,
przeważnie odwróconych włosem na wierzch, z powodu deszczu. Przed­
stawieni na ryc. 3 zebrani są wokół krzyża wzniesionego na pamiątkę
zniesienia pańszczyzny (ehrest za pàn’szczynu), pod którym co roku
w dniu 16 maja n. s. odbywa się parastas za pàn’szczynu.
D ż u r ó w. Zagrody gospodarskie w Dżurowie mało różnią się od
karłowskich czy też wiidynowskich. Otoczone płotem podwórza, prze­
ważnie bardzo czyste, podobnie jak i w obu poprzednich wsiach, z rozmieszczonemi na nich chatami, stodołami, kosznicami, komorami i t. d.
Zasadnicza różnica występuje w formie i materjale dachu. Dachy kryte
dranicami nie występują Dachy, średniej wysokości (por. -ryc. 4) kryte
są słomą, samo zaś zakończenie szczytu dachu występuje w dwóch
odmianach. Szczyt, dachu jest kryty albo Warstwą słomy przyłożoną
kozłami, albo też posiada charakterystyczną formę jak na ryc. 4 (Dżu-

147
rów). Takie zakończenie grzbietu dachu zowie się hrébin’, a składa się
z pojedynczych, mocno skręconych wiązek słomy holoùk’y. Z wierzchu
grzebień nakrywa łata, o podstawie
około 10—12 cm i o trójkątnym
przekroju.
Chaty są bielone, przyezem
mniej więcej do połowy wysokości
ścian malowane zielono lub niebie­
sko. Przedtem przeważało malowa­
nie ścian na zielono, obecnie na
niebiesko. Malowanie ścian do po­
towy zielono lub niebiesko przyjęło
się wedle udzielonych nam obja­
śnień po roku 1914 (po wojnie).
Stodoły podobne jak w obu
wsiach wyżej opisanych
(por.
ryc. 1). Komory z podcieniem, nie­
kiedy oszalowanem w ten sposób, Ryc. 4. Chata o górnej części ściany
że tworzy rodzaj zamkniętego gan­ bielonej a dolnej malowanej niebie­
ku. Piękną formę komory przed­ sko. Szczyt dachu pokryty t. z. grze­
bieniem. Dżurów.
stawia ryc. 5 (Dżurów, por. Mo­
szyński: Kultura iud. Słowian, ćz/I,
sir. 539, ryc. 473). Kosznice identyczne jak opisana z Widynowa (por.
tabl. I, 5). W kosznicach przechowują kukuirudzę w kaczanach, ziarno
zaś wyłuszczają w rękach albo na specjalnym przyrządzie, który nazy­
wają maszyna uńd kukurúdziů (tabl. II, 1, Dżurów). Przyrząd ten sta­
wiany zwykle na dwóch kawałkach drzewa składa się z ram, między
któremi jest umlocowana plecionka (liset). Z trzech stron przymocowane
są do ramy zapomocą kołków (Mie) doszk’y, zapobiegające rozsypywa­
niu się ziarna przy młocce. Czwarty
bok, przedni, deski nie posiada.
Z tej strony staje młócący. Na przy­
rządzie tym młócą na wiosnę kuku-'
radzę wysuszoną w kosznicach za­
pomocą kijów,(bulxtmy) około 60 cm
długości. Kukurudzę młócą mężczy­
źni, a jeden osobnik pracując cały
dzień wymłaca około 7—8 korców.
W związku z pożywieniem, ważnem zajęciem gospodarskiem jest
przeróbka ziarna i uzyskiwanie ole­
ju. Zwłaszcza narzędzia do uzyski­
wania oleju zasługują na uwagę, ze
względu na to, że nasza literatura
Ryc. 5. Komora z podcieniem.
etnograficzna jest uboga w opisy
Dżurów.
rozmaitych olejnie.
Olejnice i cały sprzęt służący do
wyciskania oleju umieszczone są najczęściej w osobnych, specjalnie na
ten cel wystawionych budynkach, a posiada je we wsi zwykle kilku
10*

140
gospodarzy. W takim budyneczku,
oprócz urządzenia do wyciskania
oleju, znajduje się zwykle (prawie
zawsze) młynek ręczny (żórny)t
w formie rozwiniętej, takiej jaka
występuje też i u Hucułów (por.
Szuchiewicz : Huculszczyzna, I,
str. 125, ryc. 48).
Nasiona przeznaczone db wyci­
śnięcia z nich oleju tłuką naprzód
w stępach. W omawianej olejami
w Dżurowie znajdują się trzy stępy
obok siebie. Na tabl. II, 2 widoczne
są dwie stępy, trzecia niewidoczna.
Każda z tych stęp (stúpa) posiada
stupár (lub naholóumcz = stępor;
i ztyłu dwie łaby. U góry, ponad
stępami, umocowana jest do po­
wały żerdka. Tłukący w stępie
trzymają się tej żerdki rękami
wzniesianeani ponad głowę. Ziarno
stłuczone w stępie praży się następ­
nie na specjalnym piecyku (tabl. II,
3, picz’ka), którego górną część
stanowi płyta kamienna z zagłębie­
niem, w którem prażą się nasiona.
Jak to widać na tabl. II, 3, przed
piecykiem stoi rodzaj stołka, w któ­
rego części górnej sporządzonej
z grubej deski, jest wyżłobione za­
głębienie, forma makucha. W za­
głębieniu tem ugniatają sprażoee
nasiona, a stąd przenoszą je do
olejnicy, w której pod silném ci­
śnieniem (gnieceniem) wyciskają
olej. Olejnica (tabl. II, 4, olłjnyća)
składa się, z dwóch słupów (słiipy),
między któremii u dołu jest kołóda
z zagłębieniem, w które wkładają
sprażone nasiona i czop naciskający
(pip). Czop jest zkolei naciskany
przez kłodę górną, którą znów wci
skają w dół z obu stron kttih’i, zaTablica II. 1 przyrząd do wymłacania
bijane taranami (tarany). Tarany,
kukurudzy, Dżinów; 2 stępy, Dżurów;
dwa okrągłe kawałki belek, umie3 piecyk do prażenia nasion na olej,
,SZCZOIlie Są lia zawiasach, tak Że
można niemi wbijać kliny z dużą
siłą zamachową (tarany w t. zw. huculskich olejnicach wiszą nad kli­
nami, por. Szuchiewicz: Huculszczyzna, I, str. 191, ryc. 106).

149
Odzież kobieca i męska nie różni się od noszonej w W/idynowie.
Drobne różnice występują w nazwach: tak horbotka (obhortka) zowie
się już zapaska.
Lud zdaje sobie sprawę z różnic, jakie zachodzą między poszczególneini grupami etnicznemi, ire zawsze rozróżnia to zupełnie ściśle zwła­
szcza, jeżeli idzie o- grupy położone dalej od niego. Większą wagę kładą
raczej na pewne różnice lokalne, ukształtowanie terenu (nazwy: podołanie,
hirniacy), śmiesznostki, czy t. p. występujące u najbliższych sąsiadów.
W Dżurowie nazywają siebie podolanamii, jak ich też nazywają i Huculi.
Granice huculskie określają dość trafnie, powiadają bowiem, że od Ko­
sowa to Hncúly. Najbliższych swoich sąsiadów ze wsi Popelnyk’y (FoJ
pielniki, kilka kilometrów na wschód od Dżurowa nad Czeremoszem)
z powodu specjalnego kształtu kapeluszy, a też innego stroju (?), zowią
Has’ik’y. Co do siedzib bojkowskich pojęcia ich są najzupełniej mętne:
„za Dn’istrôm Bôjk’y, oný májut ýnszu nószu“. Zupełnie tak samo jak
w Worochcie, gdzie znów mówiono, że chodzą do nich „Łemki gdzieś
z Podola“, podczas gdy zachodzą do nich kupować owce Bojkowie z pod
Starego Sambora, trudniący się tam pasterstwem wypasowem.
Począwszy od Dżurowa widok wsi przydrożnych zmienia się. Cechy
charakteryzujące wsie, które narazić nazwać można śniatyńskiemi, zni­
kają, zaczynają natomiast występować cechy t. zw. huculskie. Ze zwięk­
szaniem się cech huculskich zanikać zaczyna schludność i czystość cha­
rakteryzująca wsie po Dżurów włącznie. Wsiami temi dojeżdża się do
Kosewa, miasteczka leżącego u krańców Huculszczyzny i będącego nie­
jako wrotami do niej. Dlatego też w Kosowie zatrzymaliśmy się przez
kilka dni. stąd bowiem robione były codziennie wycieczki do W:si hucul­
skich 4).
W okolicach Kosowa, we wsiach leżących w niajbliżsizem jego oto­
czeniu, znajduje się wiele ciekawych wytworów kultury ludowej dotych­
czas nie publikowanych i nieznanych. Do takich należą np. letnie stajnie
■dla krów, okrągła plecionka z dachem ze słomy (tabl. III, 1, S modne;
więcej takich stajen nie znalazłem). Za Kosowem, od Horodu zaczynają
się Huculi. W częściach wsi leżących przy gościńcu, podobnie jak i we
wsi następnej, Sokołówce, przewiązują cechy obce, niehueulskie, napły­
wowy f '
Ciekawe formy budownictwa występują w przysiółku Horodu, Mi­
chałkowie. Mianowicie wejście do chaty jest osłonięte przybudówką
nakrytą dachem, jak to przedstawiono na ryc. 6 (pyddásze). Wedle zapodań, chaty z taktem Doddaszepi miały być przedtem ogólną formą
budownictwa, obecnie zarzuconą. Ryc. 6, na której wejście do chaty
osłonięte jest poddaszem (od zasypania śniegiem ?) podaje ponadto widok
od bramy wjazdowej na całe podwórze w jednej z najstarszych chat
w przysiółku Michałków.
W Babinie kończy się w kierunku południowym wraz z uprawą
kukurudzy (oczywiście tylko na Huculszczyźaie) zasiąg kosznic. Wystęs) W związku z pobytem w Kosowie poczuwam się do obowiązku złożenia po­
dziękowania p. inż. Janowi Kordeckiemu, dyrektorowi Żupy Solnej w Kosowie,
który bardzo uprzejniie udzielił pomieszczeń* i noclegów wszyslkim uczestnikom
wycieczki.

150

Ryc. 6 Widok podwórza jednej z najstarszych zagród w przysiółku Michałków
(wieś Horod). Po lewej widoczna kosznica, po prawej wejście do chaty osło­
nięte poddaszem.

pują one tutaj nietylko w formie plecionek, ale także zestawione z liste­
wek drewnianych (tabl. III, 2). Przedstawiona kosznica z listewek jest,
jak to wlidać na rysunku, częścią ogrodzenia, a w szczególności częścią
główtoej bramy wiodącej na podwórze, z którą jest nakryta wspólnym
daszkiem. W kosznicach przechowują kaczany, zaś liście i łodygi (kukurudzýna) składają w kopice podobnie jak siano. Zowie się to kusziit
i posiada w środku osterwę (ostrewó). Kukurudzyna służy do karmienia
bydła. Do karmienia owiec w zimie służą t. zw. jáskt (tabl. III, 3). Po
zdjęciu z jaseł daszku (dmzók) nakłada się do środka siana, a owce
zjadają je przez otwory odgraniczone patykami (ďipk?ý).
Jak już wspomniałem Wyżej, wtieś następna za Horodem, Sokołówka,.
wykazuje w części leżącej przy gościńcu wiele naleciałości niehuciilskich.
Wystarczy jednak skręcić w jedną z dróg bocznych, np. wiodącą do
Riczki, aby znaleźć się w otoczeniu czysto huculskiem. Spragniony wę­
drowiec może ugasić pragnienie wodą ze źródełka ujętego w kádiůb, na
którym stoi korýtce (albo cyníwoczka, tabl. III, 4) do czerpania wody.
Po drugiej stronie drogi, ma zboczu góry widoczlna jest rynna wyżłobiona
w ziemi, czulujło, którem drzewo = bůtyny spuskójut. Na dole szara,
prymitywny szałas robotników pracujących przy drzewie, przeznaczony
na pomieszczenie różnych narzędzi. Na odcinku drogi wiodącej od go­
ścińca przez część Sokołówki w stronę Riczki, znajdują się dwa folusze,
zasługujące na zbadanie, różnią się bowiem od publikowanych z Huculszczyzny. Folusze, stanowiące element ściśle związany ze stępami, nie
były dotychczas odpowiednio zbadane. Folusz podany ma tabl. III, 5
zasługuje na uwagę ze względu na bardzo- ciekawe analogje' O analogjach tych nie wspominam, ponieważ zagadnienie to jest tematem innej
pracy.
Folusz przedstawiony na tabl. III, 5 działa w ten sposób, żę ;na
wale a (wół), poruszanym przez koło wodne, znajdują się dla każdego
młota (jest ich trzy) dwie wystające poprzeczki, metaük’y. Młot (doübn’i)
osadzony jest na belku umocowanym ruchomo w punkcie b. Wal z po­
przeczkami obraca się, poprzeczki podchodzą pod koniec belka wystający
poza młot i podnoszą go. Wskutek dalszego obrotu wału poprzeczka uno-

151
sząca młot wyślizguje się z pod belka, młot opada ku dołowi (własnym
ciężarem) na sukno umieszczone w zagłębieniu kłody (kołóda). W ten
sposób wszystkie trzy mlłoty są bez przerwy unoszone w górę, każdy dwa
razy na jeden obrót wału. Na tabl. III, 6 podana jest również stępa nożna
formy występującej na liueulszezyźnie obok stęp ze stęporem poruszają­
cym się prostopadle (por. Szuehiewicz : Iiuculszczyz-na, I, str. 190, ryc. 105).

Tablice III. 1 letnia stajnia dla bydła, Smodne; 2 kosznica z listewek drewnianych,
Babin; 3 jasła do karmienia owiec w zimie, Babin; 4 kadłub na źródle, a na nim
korytko do picia wody, Sokolówka; 5 folusz, Sokołówka; 6 stępa nożna, Sokołówka.

Jak widzimy z tych drobnych przyczynków, na obszarze Huculszczyzny pozostało jeszcze wiele do zrobienia, mimo pozorów, t. j. dużej
ilości literatury, odnoszącej się do tego obszaru. Większość, a nawet
olbrzymia większość rozmaitych artykułów i artykulików odnoszących
się do Huculszczyzny nie przynosi w swojej treści nic nowego poza mniej
lub więcej udatemi zachwytami nad pięknością swoistego folkloru hucuł

152
skiego. Nie brak też między niemi typowych wypracowań amatorów,
ludzi konjunktury w związku z mfodą huculską i modą hadań etnogra­
ficznych wogóle a na tym obszarze w szczególnościB). Już nie poważ­
nych, ale bodaj poważniejszych opracowań brak. Jako podstawowe
dzieło dla Huculszozyzny pozostaje do chwili obecnej Szuchiewicza „Huiculszczyzna“. Trzy tomy obejmujące miaterjały z zakresu kultury spo­
łecznej i duchowej, są bogatą skarbnicą, z której wiele miożna zaczerp­
nąć. Natomiast tom pierwszy, obejmujący kulturę materjalną, pozostawia
bardzo wiele dio życzenia. Pierwszy i najważniejszy zarzut to uogólnianie,
nie podawanie przy posizczegónych wytworach miejsca pochodzenia.
Huculszczyzna w ujęciu Szuchiewicza to obszar o jednakowych, wyrów­
nanych elementach kulturowych. Rzeczywistość znana mi choćby z mioich własnych badań na Huculsizczyźnie przedstawia się nieco inaczej,
występują tam bowiem takie samie elementy kulturowe w różnych for­
mach czy też odmianach. Nie ma tej jedności na całym obszarze hucul­
skim jakby to można wnioskować na podstawie pracy Szuchiewicza.
'W związku z Huculszczyzną nie zwracano odpowiednio uwagi na
to, że chociaż kultura huculska jest w dużej mierze „kulturą drewnianą“,
brak w niej jest w szeregu Wytworów prymitywności Większość różnych
wytworów jest naogół wysoko rozwinięta, niejednokrotnie wykaizują one
nawet wysoki poziomi techniczny. Ten brak prymitywów (poza paster-5
5) Jeżeli idzie o ową modę i amatorskość, to nie dotyczy ona jedynie obszaru
huculskiego. Nie brak jej i gdzieindziej, a skala płodów owej amatorskości docho­
dzi nieldedy aż do opracowań nadających się do pism humorystycznych. Do rzędu
tej amatorskości, nieświadomej celów i zadań etnografji, zaliczyć wypada również
rozmaite; kwestjonarjusze, zatytułowane jako poświęcone badaniom ośrodka (wiej­
skiego). W moim posiadaniu jest np. taki kwestjonarjusz mający dać wytyczne
nauczycielom szkół powszechnych przy badaniu ośrodka, wydany na wiosnę b. r.
(1936) w Sanoku. Oprócz etnografji obejmuje on także badania antropologiczne
i .językoznawcze. Każdy kto zna stopień wiedzy (a raczej niewiedzy, jak to stwier­
dziłem choćby przy sposobności własnych badań w terenie) nauczycieli szkół po­
wszechnych o antropologji, etnografji i językoznawstwie, łatwo sobie przedstawi
wyniki badań opracowane na podstawie owych głębokich kwestjonarjuszy.
Wobec aktualności takich zagadnień, jak: regjonalności, znajomości kraju ojczy­
stego (niem. Heimatskunde), dużego zainteresowania ludowością, nie ulega naj­
mniejszej wątpliwości, że wmę ponoszą nie ci, którym poleca się wykonanie rzeczy
zupełnie dla nich nieznanych. A jak przedstawiają sobie regjonalizm urządzający
rozmaite imprezy' ludowe, świadczy np. będące w mojem posiadaniu zdjęcie fotogra­
ficzne z jednego święta ludowego podlwowskiego (przedstawianego i we Lwowie) :
banderja konna ze Sokolnik pod Lwowem, w pięknych wyszywanych sukmanach
podlwowskich — w krakuskach z pawiemi piórkami na głowach. Dowodzi to tylko:
teoretyzowania na tematy ludowe z jednej strony — z drugiej zaś najzupełniejszego
niezrozumienia tych zagadnień. A zagadnienia te specjalnie są ważne dla nauczy­
cieli szkół powszechnych. Z tego powodu prowadzono od kilku lat starania o umie­
szczenie tego punktu w programach szkół, przedewszystkiem kształcących nauczy­
cieli, jednak jak dotychczas niestety bez żadnego skutku. Skutkiem tej nieświado­
mości są rozmaite naiwne (bo inaczej trudno je nazwać) artykuliki w pisemkach
prowincjonalnych (nieomal za klasyczny przykład takiej prymitywnej naiwności
może służyć artykulik: Stanisław Hreczuch „O nieprzyzwoitej nazwie rzeki przepły­
wającej przez Tłuste, Znicz Podola, Rok I., Nr. 6, Czortków 1936). I wiele innych,
podobnych wypracowali.
Inny przykład twórczości „naukowej“ amatorów dają naiwne artykuły p. Ro­
mana Reinfussa z Gorlic. Artykuły te, umieszczane w prasie codziennej, wyzyskują
pewną pobłażliwość krytyki fachowej i z tupetem robią różne „odkrycia“.

153
stwem) dowodziłby, że: różne wytwory nie powstały na miejscu (Huculszczyżnie;, ale w formie rozwiniętej zostały na nią przyniesione; mamy
do czynienia z zespołem elementów w większości wypadków pochodzą­
cych (zapożyczonych) od grup sąsiednich, zespolonych jednak w jed­
ność, tworzącą dziś grupę huculską; wiek grupy*huculskiej (co potwier­
dzają też inne badania) nie jest duży, jest to grupa młoda, w której
z jednej strony możemy zauważyć dalszy rozwój (przyswajanie), z dru­
giej pewien upadek starszych zajęć (pasterstwo), z trzeciej zaś niejaką
degenerację (sztukaj.
W każdymi razie Huculi Lworzą pewien zespół cech, odróżniających
ich od sąsiadów i bez względu na to, od kogo zostały zapożyczone po­
szczególne elementy, zostały one zespolone w charakterystyczną całość.
W związku z badaniem granic grupy huculskiej i badaniem granic
i całości grup etnicznych wogóle, nasuwa się pytanie, czy nie możnaby
tych badań przeprowadzić w inny sposób niż przez zbadanie tylko danej
grupy, czy też jej granic. Zastanówmy się wpierw, na czenr, na jakich
elementach polegają różnice między poiszczególnemi grupami etnicznemi.
Mamy do wyboru elementy z zakresu kultur: duchowej, społecznej i materjalnej. Elementy kultury duchowej dadzą oczywiście specyficzne za­
sięgi poszczególnych wątków i ich warjantów, jednak jak wiemy z licznych przykładów, będą to zasięgi obejmujące przeważnie obszar większy
niż jedna lub dwie grupy etniczne. W) wyjątkowych wypadkach dadzą
elementy kultury duchowej zasiąg odpowiadający jakiejś niewielkiej
grupie. Kultura społeczna, jako pozostająca w ścisłym związku z materjalną stroną życia ludowego ,;), da zasięgi wyraźniejsze*7).i *Ale
* * *i *te nie
będą dostateczne. Najwyraźniejsze zasięgi, odpowiadające poszczególnym
grupom etnicznym, dadzą wytwory kultury materjalnej. Jest to jasne,
bo w nich bowiem występują właśnie różnice najbardziej uchwytne
i istotne (odzież, budownictwo, zajęcia i t. p.), nawet u najmniejszych
grup etnicznych. Pełny obraz grup i ich zasięgów dadzą wytwory kul­
e) Mam tu na myśli kulturę społeczną, jako jeden z trzech działów etnologji,
zakres bowiem elementów tej kultury pozostaje w ścisłym związku z materjalną
stroną życia. Weźmy np pod uwagę urodziny. Praktyki wówczas wykonywane mają
głównie na celu zabezpieczenie pomyślności mającemu się urodzić, czy też urodzo­
nemu dziecku a wiec zabezpieczenie ' mu pewnych materjalnych korzyści. Podobnie
zwyczaje weselne. To samo zwyczaje pogrzebowe, czy te które mają ochronić przed
złem działaniem zmarłego, wyrządzające® stratę (materjalną), czy też choćby nad­
zwyczajne znaki zwiastujące jakiś ubytek (stratę) Podobnie zwyczaje łączące się
z czynnościami gospodarskiemi mają na celu zapewnienie np. dobrego urodzaju,
a więt..znowu korzyści materjalnych. Prawo ludowe ma na celu ścisłe stwierdzenie
własności osobistej względnie uprawnienie jej w razie nabycia czegoś. Jednem
słowem między życiem materjalnem a społecznem zachodzi bardzo ścisły związek
i drugié jest rozwinięte i nadbudowane na pierwszem. Z powodu tych łączności
uważam za słuszniejsze włączenie pewnych elementów z kultury społecznej, a nawet
duchowej do opisów z zakresu kultury materjalnej. Prace monograficzne, wedle
mego mniemania, mają dać nie tylko suchy opis (inwentarz), ale mają nam przed­
stawić daną grupę czy t. p. jako pewną całość żywą i działającą. Natomiast zupeł­
nie słusznem jest oddzielenie zakresów poszczególnych kultur w pracach synte­
tycznych.
7) Zwłaszcza jeżeli grupa będzie się różniła od grupy sąsiedniej zajęciami, np.
będzie to grupa pasterska. W tym wypadku pewne elementy społeczne ściśle zwią
zane z pasterstwem będą różne od związanych np. z rolnictwem charakterystycz­
ne® dla grupy sąsiedniej. Wypadki te będą jednak dość rzadkie.

154
tury materjalnej, uzupełnione pewnemi elementami społecznemi i duchowemi.
Zamiast więc badacVlementy poszczególnych grup, aby dojść do
ich wyodrębnienia, .możnaby badać poszczególne elementy na więk­
szych obszarach, a następnie wykreślić np. dla kilkudziesięciu elemen­
tów mapy zasięgów, przy równoezesnem bardzo ścisłem typologicznem ułożeniu materjału. Postępując w ten sposób, musimy
otrzymać ścisłe i drobiazgowe granice, bo zespoły elementów muszą
nam dać granice poszczególnych grup etnicznych (i pasów granicznych
między niemi), ponieważ rozgraniczając poszczególne grupv opieramy
się przedewszvstkiem nie na różnych elementach8), ale na róż­
nicach zachodzących w poszczególnych elementach. Zauważyć przytem należy, że w pierwszym rzędzie trzeba zwrócić uwagę nie na ilość
lecz na jakość elementów, ich ścisłą t y p o 1 o g j ę i chronologję,
na odpowiednie dobranie elementów kultury mlaterjalnej, uzupełnionej
elementami kultury społecznej i duchowej,.
Zbieranie materjału w ten sposób nie jest nowością. Materjały ze­
brane z całej Polski wydaje prof. K. Moszyński w „Atlasie kultury lu­
dowej w Polsce“. Praca ta ma poważne znaczenie. Jednak dla celów
ścisłego typologicznego rozgraniczenia najdrobniejszych nawet różnic
w zakresie jednego elementu siatka „Atlasu“ jest za rzadka, punkty są
za daleko od siebie. Praktycznie to przedstawiając, możemy w kwadra­
cie wykreślonym między czterema punktami zmieścić dwa a nawet
trzy obszary zajmowane przez grupę huculską. Dla celów, które wyżej
omówiłem, nie możnaby zadowolić się nawet mniejszą siatką, ale trzebaby zbierać materjały poprostu w każdej miejscowości. Że praca taka
jest możliwa, świadczy o tern materjał zebrany do stępy w jlttści kilku
tysięcy9), opracowany w Zakładzie przez dr. L. Popiela. Oczywiście że
praca taka jest ciężka i wymaga dłuższego czasu. Możnaby jednak
wykonać ją znacznie łatwiej, gdyby każdy z ośrodków naukowych, po
wzajentnem porozumieniu, zajął się zebraniem kilku elementów, względH
nie gdyby zbieraniem (wyłączneim zbieraniem materjałów) zajął się
jakiś specjalnie w tym celu stworzony ośrodek zbierania materjałów do kultury ludowej10).* 3
8) Ilość zupełnie różnych elementów będzie bardzo znikoma.
e) Podobnie są zbierane materjały do „Atlas der deutschen Volkskunde“ reda­
gowanego w Berlinie.
-loj O dotychczasowej organizacji badań terenowych możnaby wiele powiedzieć.
Podam jeden przykład: od lat przeprowadza Zakład Etnologiczny U. J.K. we Lwo­
wie na obszarze wschodniej góralszczyzny (Huculszczyzny, Bojkowszczyzny, Łemkowszczyzny) terenowe badania etnograficzne. Gotowe są do druku, lub opracowy­
wane następujące rękopisy: wyczerpująco zebrane tańce i muzyka do nich z Hu­
culszczyzny; zachodnia granica huculska; północno-wschodnia granica huculska;
życie i zajęcia na połoninach (organizacja pasterska); materjały do wsi huculskich;
wschodnia Bojkowszczyzna. Bękopisy zawierające ciekawe i obfite materjały leżą,
ponieważ nie można otrzymać najmniejszej subwencji na ich druk. Bównocześnie
Towarzystwo Przyjaciół Huculszczyzny „zdołało zorganizować w r. z. (t. j. 1935)
3 wyprawy naukowe w zakresie muzyki, pieśni, etnografji i prehistorji“ (por. Wik­
tor Ber: Ślady kultury gockiej na Huculszczyźnie, Wiedza i Życie, Rok 1936, zesz.
6—7, Warszawa 1936, ustęp II. Ochrona terenu). To że bada się we Lwowie, to
mało. Najważniejsze, że zdołano wysłać trzy ekspedycje z Warszawy. Jakie są wy­
niki tych ekspedycyj narazie nie wiadomo. Znane są najważniejsze wyniki prehi-

155
Na nadmiar materjalów, zwłaszcza z dziedziny kultury materjalnej
uskarżać się nie możemy. Przeciwnie z łatwością stwierdzić można
powtarzanie tego samego imaterjału. Mapy etnograficzne wykazują
niedokładności i luki. Nie jest to winą autorów, tylko jest to spowodo­
wane brakiem dokładnego materjału. Najlepiej wykazują to opraco­
wania syntetyczne. Są one oczywiście konieczne i cenne, orientują nas
w całości, a równocześnie na ich podstawie najłatwiej stwierdzić, jak
wiele pozostało do zrobienia.
Ścisłe badania typologiczne i chronologiczne poszczególnych ele­
mentów kulturowych (por. idee Graebnera) i wkreślanie ich na mapy
mogłoby nam posłużyć do dalszej pracy wychodzącej poza ramy etnografji Polski. Mianowicie wychodząc kolejno poza granice Polski, Sło­
wiańszczyzny, Europy, moglibyśmy otrzymać zespoły elementów, które
utworzyłyby pewne kultury zasadnicze. Te kultury zasadni­
cze dałyby nam podstawę do dalszych badań, przedewszystkiem po­
równawczych, nad etnologją Europy.
*
*
*
W! niniejszym artykule (oddanym Redakcji „Ludu“ w czerwcu 1936)
poruszyłem sprawę zagadnienia badania granic grup etnicznych. Ponie­
waż tymczasem ukazały się inne artykuły omawiające to samo zagad
nienie, skorzystałem z tego, że na mój artykuł dopiero w październiku
przyszła kolej oddania go do drukarni i uzupełniłem go krótkiem omó­
wieniem nowych sposobów badania granic grup etnicznych. Są to
mianowicie sposoby ogłoszone przez J. Obrębskiego, w studjach:
1) Problem grup etnicznych w etnologji. Przegląd Socjologiczny, IV;
2) Problem etniczny Polesia, Sprawy Narodowościowe, Rok X,
nr. 1—2, Warszawa 1936;
3) recenzja: Na pograniczu łemkowsko-bojkowsbiem, Sprawy Na­
rodowościowe, Rok X, nr. 1—2, Warszawa 1936;
4) odczyt : (ma I Zjeździć Naukowym poświęconym Ziemiom
Wschodnim (Polesiu) w dniu 20-go września w Warszawie).
Treść odczytu pomijam, ponieważ była’ ona właściwie socjologiczny^
polityczna i z etnografją nie wiele miała wspólnego. Co do recenzji
o pograniczu łemtkowsko-bojkowskiem, zakończył ją p. Obrębski tern,
że problem zagadnienia granicznego jest nadal otwarty, ponieważ nie
został opracowany w myśl sposobu p. O. Jaki to jest sposób ? Otóż
jądrem i podstawą tego sposobu jest pytanie, które nawet początkujący
storyczne podane w wyżej zacytowanym artykuliku p. Wiktora Bera. Uwagi godny
jest zwłaszcza ustęp VIII „Przyczynki do pochodzenia Hucułów“, zawierający
prawdziwe „rewelacje“ o Gotach na Huculszczyźnie i o pisanym kamieniu. Dobrą
odpowiedź na owe gockie rewelacje dał Piotr Kontny: Goci, Huculi i... August III,
Bunt Młodych, Rok VII, nr. 17 (108), Warszawa 1936. Jeżeli inne wyniki będą po­
dobne do rewelacyj gockich, to naprawdę opłaciło się wysyłać te ekspedycje. Do­
wodzi to jednak czego innego: braku jakiegokolwiek porozumienia i planowej akcji
badań terenowych. Podczas gdy na jednych obszarach roi się od badających,
wprawdzie z tego samego przedmiotu, ale z różnych miast, to na innych obszarach,
na mapach etnograficznych, rozpościera się piękna i niczem nieskalana biel. A zdaje
mi się, że ze względu na gwałtowne zanikanie kultury Indowej, zwłaszcza w zakresie
kultury materjalnej, najwyższy czas na rzeczową, planową i opartą na c e 1 o w e m
porozumieniu akcję zbierania materjałów na całym obszarze Polski.

155
etnograf zadaje osobnikom' dwóch grup etnicznych graniczących zie
sobą: „do której z grup zaliczają się sami“11).
Szerzej koncepcji i błędności założeń p. O. omawiać nie będę,
ponieważ trzebaby nieomal każde zdanie prostować i wyjaśniać. Stwier­
dzam tylko, że p. O. rozbudowując swój sposób zapomniał o tern, że:
1) chcąc stworzyć pewien sposób (teorję, mietodę) pomocniczy dla
jakiejś nauki, należy i musi się oprzeć na elementach tej na­
uki, a nie na nauce Wprawdzie w pewnych punktach stycznej, lecz
zasadniczo odrębnej;
2) nie miożna nadbudowywać sposobu (teorji, metody) .mającego
być ogólnym na doświadczeniach zdobytych na maleńkim tylko
skrawku obszaru (Polesie). Doskonały przykład powinien mieć p. O.
w teorji kręgów kulturowych, która choć zbudowana na bez porów­
nania większych obszarach od Polesia, wykazuje braki w zastosowaniu
do całości;
3) jakiś sposób (teorja, metoda) może być przy dzisiejszym stanie
etnologji tylko wtedy dobry i wartościowy, jeżeli jest zupełnie ści­
sły, dający się zastosować we wszystkich wypadkach i co
najważniejsza objektywny. A sposobowi p. O. jeżeli zbywa na
czemś to przedewszystkieim na ścisłości i objiektywności, natomiast cha­
rakteryzuje się on wybitnie subjekt y w n ością. Subjektywność
tę p. O. nazywa uporczywie objektywnością.
Objekt y wnie stwierdzam, że: sposób p. O. ma zastosowanie
przy badaniu granic grup etnicznych. Sposobu tego używałem i uży­
wam. Szerzej uwzględniłem go w rękopisach z badań terenowych (cze­
kających na możliwość druku), jako sposobu pomocniczego, słu­
żącego/ do pierwszej orjentacji. Nie uważałem za potrzebne wyolbrzy­
mianie tego sposobu, tern bardziej że, jak posiadani na to konkretne
przykłady, doszedłbym do zupełnie dziwacznych wyników. Nic dziw­
nego. Potwierdza się tylko znane założenie, iż nie imożna budować ja­
kiejś teorji dla całości, opierając się tylko na bardzo szczupłym
wycinku.
Żądanie p. O. przyjęcia sposobu socjologicznego w etnografji jest
tern dziwniejsze, że z wykształcenia jest (był) on etnografem. Być może
że nie orjentuje się jeszcze w tem, iż w k i 1 k u naukach dużo za­
gadnień można, a nawet trzeba rozpatrywać z punktu widzenia
socjologicznego12), niemniej jednak jeżeli pewien sposób wi­
dzenia jest właściwy dla socjologa, nie jest- względnie nawet nie może
być właściwy dla innej nauki.
Jestem’ pewien, że p. Ohrębski po przemyśleniu zmieni swoje
zapatrywania odnośnie do posługiwania się jego sposobem w ehiografji,
bowiem apodyktyczne nastawienie uznania jego socjologicznego sposobu
jako jedynego i najodpowiedniejszego przy ustalaniu granic grup et­
nicznych stawia ten sposób pod wieloma względami w jednym szeregu
z rewelacjami różnych dyletantów.
Z Zakładu Etnologicznego U. J. K. we Lwowie.
por. też: Cz. Znamierowski^Miasto w świadomości jego obywateli, Przegląd
Socjologiczny, III. i prace prof. Malinowskiego.
12) jako przykład mogą służyć liczne prace prof. .1. Si Byslronia.

157
STANISŁAW SZCZOTKA

ŻYWOT ZBÓJNICKI JÓZEFA BACZYŃSKIEGO
ZWANEGO SKAWICKIM
(La VIE D’UN BRIGAND MONTAGNARD JOSEPH BACZYŃSKI)

Historja zbójnictwa karpackiego czeka na opracowanie, w którem
wyświetlone zostanie podłoże społeczne tego ruchu, a postać „honornego
chłopca“, co „poza bucki“ idący „chodinicek“ wybrał, wyjdzie w prawdziwem świetle, pozbawionem aureoli, jaką tradycja ludowa otacza
wspomnienia o Omdraiszku na Śląsku Cieszyńskim, Proćpaku w Żywiec­
czyźnie, Janosiku na terenie całego Podkarpacia, czy wreszcie Doboszu
w Czarnohorze.
Zapoczątkowane w tym kierunku badania historyków i ludoznaw­
ców na podstawie zachowanych archiwa 1 jów niejeden już ważny frag­
ment z całości zbójnickiej epopei zdołały wyświetlić i z poza grubej za­
słony legend i podań ludoiwyćh prawdę wydobyć. Przyczynki dyrektora
Muzieum Tatrzańskiego J. Zborowskiego pokazały nam prawdziweglo Proćpaka1), ostatnio ogłoszona rozprawka Józefa Krzyżanowskiego2) roz­
wiała legendę osnuwajiącą positać najpopularniejszego zbójnika lńdowej
tradycji — Janosika.
Zbierając materjały do studjum, w którem zamierzam przedstawić
dzieje polskiego zbójnictwa karpackiego w "Okresie od XVI wieku aż po
jego upadek, natrafiłem w zbiorach Archiwum Ziemskiego w Krakowie
(Inscriptiones Rei. Oświenoim. t. 92 str. 791—813) na obiatę zeznań zbój­
nika Józefa Baczyńskiego alias Sfcawickiego ze Skawicy, złożonych przez
niego po ujęciu przez odpowiednie organy bezpieczeństwa w 1736 r. Ze­
znania te to ciekawy w szczegółach opis żywota zbójnickiego od począt­
ków „karjery“ aż po pojmanie przywódcy i członków „familji“. Z tego
też względu zasługują one na ogłoszenie w całości.
Bliższe zapoznanie się z materjałem, jaki zeznania te zawierają po­
zwala nam przyjrzeć się życiu „siumnyk chłopców“ we wspomnianym
okresie i na ich podstawie stwierdzić możemy, że życie to niejednokrotnie
daleko odbiega od wiadomości, jakie o niem przekazała tradycja. Zbój­
nicy, co świat mieli równać ujmując z kieszeni bogatych, a dając bied­
nym, często przecie zaglądają do chłopskich zagród i poczynają sobie jak
zwyczajni przyziemni złodzieje, choć przyznać trzeba, że nieczęsto w tym
wypadku przychodzi do rozlewu krwi, że napotkanych w więzieniu dworskiem chłopów na wolność wypuszczają. W świetle tego źródła ostoi się
jednak ich tradycyjna pobożność, ofuknie z oburzeniem Baczyński pro­
boszcza, który mu kościelne pieniądze pokazał: „Pokaż mi ty twoje pie­
niądze a me te!“, a kielichów i przyrządów liturgicznych w kościele zbój­
nik dotknąć się nie ośmieli.
Zeznania Baczyńskiego zasługują na ogłoszenie i z tęgo względu, że
prócz wiadomości o zbójnikach zawierają moc szczegółów odnoszących
się d/o etnografji polskiej. Z nich dowiadujemy się niejednokrotnie o nie­
*) Pieśń o Slandrechcie i Prorpakowej bardzie w i\ i7t>ój „Lud“, T. XXVIII.
2) Proces Janosika, „Przegląd współczesny“, nr 170 i 171.

158
znanych skądinąd szczegółach kostjuimologicznych. w nich napotykamy
na wierzenia o zakopanych w ziemi pieniądzach (jakże jeszcze dzisiaj
powszechne wierzenie na całej góralszczyźnie!), o lirniku w Beskidach,
obraźniku chodzącymi od wsi do wisi i t. p. Przedewszystkiem zaś po­
zwalają nam one choć w części zapoznać się ze stanem majątkowym gó­
rali, żydów arendarzy browarnych i szlachty podgórskiej.
Przy ogłoszeniu zeznań Baczyńskiego trzymałem się zasad przyję­
tych przez historyków przy wydawaniu źródeł, uwspółcześniając pisow
nię ze skrupulatnem zachowaniem wymowy taimtoczesnej.
Feria 2-da post dlamlinicuni Misericordiae proximam anno Dornjni
1736.
Oblata e confessatorum scelerafi Skawicki ac
aliornm inculpatorum.
Ad officium et acta.' praesienMa castrensia capitanealia Oswiecimensia
personaliter veniens generosus Eustachius Głazewski obtulit officio praesenti et ad actificandum porrexit extractum ex actis castrensibus capitanealibus Cracoviensibus oblatae confessatorum scelarati Josephi Baczyński
sive Skawicki petens eundem extractum a se offerente et in acta sua praiesentia ingrossar: permitti, cuius petitioni officium praesens annuendo
infraexpressum extractum ab eodem offerente suscepit et in acta sua prae
senti a ingrossari permisit de tenore verborum sequenti:
Ad officium et acta- praesentia castrensia capitanealia Gracoviensdia
personaliter veniens generosus Jozephus Zuchalski, instigator officii praesenltis castrensi'S capjtanealis Cracoviensis, ex munere officii sui agens,
praesentavit eidem officio praesenti castreosi capitaneati Cracoviensi soeleratum Josephujm Baczyński seu Skawicki inculpatum pro eo, quia ipse
obliitus timoris divin», am|oris proximi, pastpositis legibus et aonstitutionibus Regni ausus est teinereque praesumpsit facto, condictamine et cointeligentia cum cajeteris complicibus ipsi de nominibus et cognioaniinibuis
melius notio nocti dieque varia loca,-varias tam spirituales quam saeculares armatus super invadere, ibidemque violentias per multas depredationis
rerum varinrum iinterceptiones hiotminum, igne cremationes perpefcrare et
exequi. per quod contra lieges Regni excessit, poanasque eiusmodi procé­
dera suo oondignas et déméritas in se traxit et suocubuiit alias propositione contra ipsum oretenus propanenda latiori in se existente.
Et Ms sujbiinde idem imculpatus Josephus Raczyński sive Skawicki
ab officio praesenti interrcgiatus utrum obietorum sit reus nee ne, in halec
recagmpvit verba:
Rodziłem się we wisi Skawicy 3) do starostwa lanckorońskiiego' nale­
żącej, ojcu memiu Riotr, matce Rcjna. Z małości lat miaich byłem przy
ojcach, potym dorosszy lat moich, ożeniłem się, ale przed ożenieniem słu­
gując u różnych gospodarzów wszędziem się poczciwie sprawował. Do­
piero będąc ma jarmarku w Wadowicach zeszło nas się kilku, ja jeden
drugi Błażej Ficek, szwagier mój z Jaszczurowy4), trzeci Wawrzyniec
Wcisło z Chocznie5), czwarty z Gorzenia e), ale nie pamiętam jak mu
imię i jak się zowie, piąty Kasper Kulczak z Tarnawy 7), tam tedy mas) Dziś S k a w c e, wieś w powiecie wadowickim.
4) 6) 6) i 7) Wsi w pow. wadowickim.

159
mówiwszy się, poszliśmy w sani dzień świętego Wojciecha wieczór do
wsi Mikołaja K) pod Wladowioe do browaru, przy którym w izdebce -miesz­
kał Sowa, krawiec,, na którego nas sprowadził ter* z Gorzenia powia dając,
żę ma półfasie pieniędzy w dołku w ziemi. Tam tedy przyszedszy, szuka­
liśmy w dołku owych pieniędzy, gdzie nie nalazszy, pytaliśmy się tegoż
Sowy, gdzie podział piniądze. Odpowiedział, że ich niema, bo co miał, to
córkom za mąż idącym pawydlawał. Po takowej tedy odpowiedzi nic mu
więcy nie zrobiliśmy, tylko go Kulczak toparczyskiem od siekierki raz
w głowę przez czapkę uderzył, ale go nie ranił. Po owymi uderzeniu tenże
Sowa dał nam klucz do skrzynie, gdzie były fanty ludzkie, z których ja
nie wziąłem tylko trzy sukmany granatowe sukienne, nieposzyte i spod­
nich dziesięcioro granatowych, nowych.
Stamtąd rozeszliśmy się każdy w swoję stronę, ale ja owe trzy suk­
many i spodnich dziesięcioro z sobą wziąłem; to wszytko miałem przedać,
piniądzmii się podzielić. Przyszedszy tedy do Skawice, przedałem alias
na bórg Kazimierzowi Kowalczykowi dałem (którego tu stracono pod­
czas kapturów w Krakowie) suknie dwie, jednę po tynfów dziesięć, spod­
nich dziesięcioro po tynfów trzy, sobie zaś zostawiłem jednę suknię i jednę
spodnię, na które to suknie od tegoż Kowalczyka nie wziąłem tylko tyn­
fów dwadzieścia.
Potym w rok zmówiwszy się z Maciejem, Bartłomiejem, Marcinem
i Piotrem Gjertugaimi ze Skalwice i owym Kazimierzem Kowalczykiem
i Jakóbem Bąozlkiem z Makowa, poszliśmy do Dobczyc w sam, dzień
świętego Jakuba, już temu lat cztery. Taim przyszedszy w sam wieczór
do browaru dobczyckiego, jam został na podwórcu na warcie, oni wszyscy
wpadli do izby. Tam,, gdy nastąpili na żydów, powiedział im żyd o piniądzaeh, sama tedy żydówka prowadziła ich na spiklirz, z których Piotr
i Marcin Giertugowie 'zostali na warcie w izbie przy żydzie, a jam po­
szedł za podwórzec pod miasto wartować, Bącki także został przy bro­
warze, Kazimierz zaś Kowalczyk, Maciej i Bartłomiej Giertugowie poszli
z żydówką na spiklerz. Tam przyszedszy, nie wiem, czyli oni skrzynię od­
bili, czyli im żydówka otworzyła. Z te j tedy skrzynie wzięli pasów srebr­
nych dwa, niniejszy i większy, czarek srebrnych dwie, łyżek srebrnych
nie pamiętam wiele, pudełka srebrne dwa. pudło drewniane skórą ofoite„
w którym perły były, korale, ale wiele tego w ni było nie wiem, pierście­
nie, ale i tych nie wiem siła było, z których tylko mnie się dostały trzy
pierścionki, jeden szezyrozłoty z cięcią. kamykami czarwonemi, drugi takiż, w którym w środku był kantyk zielony a na krajach dwa białe, trzeci
sygnet z kamieniem zielonym, a koło niego kamienie białe, których rnogłto
być, bom ich nie liczył, blisko ośmnaście, także sztuka perłowa z rubi­
nami. Dostało mi się także łyżek srebrnych pięć, a szóste przvtrzymałem
za dług który mi był winien Maciej Giertuga, hetman, dostał mi się także,
kubek srebrny do picia, czarka sirebma, w której była kwarta, także pu­
dełko srebrne, pereł trzy nici, a drudzy pobrali pereł nici dziewięć, które
wzięli Giertugowie, dostał mi się także dukat z uszkiem, w którym było
8 czerwonych złotych pojedynkowych, dostało ml się także adamaszku
) Mikołaj do 1633 r. był przysiółkiem stanowiącym wójtostwo wadowic­
kie bez oddzielnej razwy. Dopiero po śmierci Miko'aja Komorowskiego, któr- w mm
po sprzedaniu Żywiecczyzny osiadł, miejscowość od jego imienia przybrała nazwę.

160
czarnego łokci dwa na kabatkij, za co wziąłem w Wadowicach od białejgłowy, nie wiem jak się zowie, złotych dziesięć, ma trzeci zaś kabatek do­
stało ani się adamaszku błękitnego z kołdry łokieć jeden. Pieniędzy nie
dostało mi się zaś tylko złotych dwa, więcy zaś pieniędzy zabrali Giertugowie, ale lnie wiem siła, bom ja był ma warcie.
Stamtąd poszliśmy do lipnickiego lasu, w którym owemi rzeczami,
jako wyżej, podzieliliśmy się. Z lasu zaś każdy do swego domu poszedł.
Wtyrn matka moja znalazła pieniądze, to jeśt czternaście czerwonych
złotych w tabakierze drewnianej, które był nieboszczyk Kazimierz Ko­
walczyk w Skawicy schował w poidgródioe pod swoją chałupą. A te pie­
niądze prosię wyryło z pogródki, bo tam matka moja u tegoż Kowalczyka
komorą siedziała i przyniosła ich do mnie do Jaszczurowy, kiedym miesz­
kał u szwagra mego Ficka tamże. Które ja pieniądze od matki mojej; ode­
brawszy, dałem je schować Paluchowej samej tamże w Jaszczurowy. Ten
tedy Kowalczyk postrzegłszy, że pieniędzy niemasz, gdzie ich schowa;!, po­
czął matkę moją bić. Matka tedy moja przyznała mu cię, że ich minie od­
dała, więc posłał z niią dwóch chłopów ze Skawice, jednego Macieja Mętelaka, drugi nie wiem jak się zowie, do mnie po te pieniądze. O których
matce powiedziałem, ona tedy poszła z owemi chłopami do Paluchowy
i odebrała te pieniądze od niiej i oddała je pomienioniemu Kowalczykowi.
Ja tedy ów swój dukat z uszkiem, który mi się był w gaju dostał,
zmieniłem go u Prządziela, mieszczanina wadowskiego, za sto trzydzieści
sześć tynfów, a nie wziąłem na to tylko tynfów trzydzieści, a zaś sto sześć
miałem potem wziąć. Z terni tedy tynfów trzydziestą poszedłem, do domu
do Jaszczurowy. O czym dowiedział .się był pan mój to jest JMść pan
Witkowski i wykupił ów dukat i wziął do siebie, a potym mnie kazał
wziąć w kajdany i owe rzeczy, które były przy mnie, których zaraz re
gestr pisano; ja zaś siedząc w kajdanach pięć tygodni. Wtym kiedy rajtarja JWMci pana wojewody bracławskiego do DąbrówkiB) przyjechała,
jam się o tym dowiedział siedząc w Jaszczurowy, wziąłem siekierkę temu,
co na warcie był, ale wtenczas wyszedł był na podwórze z izby, a ja tym­
czasem nitkę kajdan przeciąłem, co że prędko postrzeżono, zaraz mię
znowu okuto. Tak tedy przyszła noc, tak tedy ci, co mnie wartowali, po­
szli ze mną do szwagra mego Ficka, włodarza w kajdanach, gdzie przyszedszy, odkowałem się szwagrową siekierą, którą mi dał. Odkuwszy się
tedy, grałem tamże na weselu u Sebestjana Czuickiego.
Potym jakom się dowiedział, że Giertugów połapano, jam tedy z tej
racji obawiając się, uszedłem ze wsi i chodziłem stronami. I tak chodząc
dobrałem sobie towarzysza Wojciecha Kurzyka z Grzecliinie10) ; drugiego
Majchra Masarczyka, który się był ożenił z żoną nieboszczyka Kazimierza
Kowalczyka. Wszyscy tedy trzech poszliśmy do lasu jaszczurowskiego,
skąd poszliśmy na Gachówkę do karczmarza na przewiady o żonę moję,
która we dworzie jaszczurowskimi siedziała w kajdanach. I temu karczma­
rzowi na Gachowie wzięliśmy wódki baryłkę i kwart trzydzieści, ale nie­
pełna była.
Stamtąd z tą wódką poszliśmy do Jakuba Biele tamże w Jaszczu­
rowy niedaleko od tejże karczmy, tam przyszedszy, pojedliśmy syra, mleB) Wieś w pow. wadowickim.
111 ) Wieś w pow. wadowickim.

161
kaśmy się napili i zabraliśmy sukienkę czerwoną, szajową 11) z żubrem,
obrusów cztery drelichowych, żnpanów sukiennych, błękitnych, chłop­
skich dwa, spódnicę szajową, zieloną, drugą czerwoną, bombową 12), bawełnicę13) jednę iszychem na jednym końcu, na drugim jedwabiem czer­
wonym szytą, drugą z galonkami szychowemi14) na obudwóeh końcach,
kawałków dwa, jeden flHcfcajerowy ”), drugi adamaszkowy, obadwa
czer wone z galoinkami szychowemu, płótna albo rąbka rzadkiego łokci
dwadzieścia, drugiego pacześnego jak wiele łokci nie wiem, koszulek jed­
wabiem szytych dwie, chust inszych różnych nie pamiętam wiele wzię­
liśmy pasów dwa czerwonych, szkotowych “), trzt ci takiż zielony, cza­
pek dwie czerwonych, czepców białych cztery, jedwabny jeden, buty jedne
białe białogłowskie, stążek za złotych cztery, masła kwartę, włóczki czer­
wonej za złotych pięć, pieniędzy żadnych nie wziąłem.
Wyszedszy od tego Biele, poszliśmy ku Skawicy. Tamci dwa zo­
stali w Skawicy, a ja poszedłem na Orawę i tamem się uchraniał, gdzie
ranie wiktował Jasiek Kowalczyk, brat Kazimierza, już obydwa straceni.
Stamtąd z Orawy poszedłem tu w Polskie starostwo czorsztyńskie do
wsi Ochotnice17) ; tamem zimował, alem przez czas zimowania się ni­
kogo nie ukrzywdził.
Potyrn na wiosnę zmówiliśmy się z Jakubem Jancurą z Ochotnice,
z Bartłomiejem Paluchem z Tylmanowy 1S) 16
; Wojciechem Twarożkiem'
z Grzechynie, z Lasakiem z Kamienice18).* Poszliśmy ku Orawie do Ko­
walczyka, gdzie przybrawszy do siebie dwóch Kowalczyków, Jana i Ja­
kuba i trzeciego Jurka Lasaka, poszliśmy do Szleszowic 20) 21pana Skal­
skiego do żyda na browar. Gdzie nie zastawszy samego żyda Udko ży­
dówkę, tam wzięliśmy pieniędzy tylko złotych trzynaście, gorzałkę z ba­
ryłką i dzbankiem, koszul cztery, płótna sztuczkowego łokci dwa, lichtarzów cynowych dwa.
Z browaru wyslzedszy,••poszliśmy do dwom szleszowskiego pana
Skalskiego. Tam wzięliśmy pistoletów par dwie, szablę Imci pana Sła­
wińskiego i ładownicę łosią, pana Skalskiego zaś żupan czerwony, ma­
terialny, zegarek,, szablę prostą, fuzję, ; butów par dwie, żółte i czerwone,
spodnie zamszowe, płótna łokci dwadzieścia ciękiego, formy żelazne do
lania kul cztyry, półmisków cynowych jeden, czyli dwa nie pamiętam,
talirzy takichże cztery, pieniędzy tynfów pięć, które nam sama*nuci pani
Skalska dała, pas sekierski b, niebieski, suknem przerabiany.
Stamtąd poszliśmy do lasu. Z lasu poszliśmy w wieczór do Jasz­
czurowy, gdzie ja wziąłem żonę swoję z dziećmi i posłałem ją z mojemi
11 ) Szaja, saja, delikatna materja włoska.
,12) homzyn, z włoskiego bombasinu, materja jedwabna.
,3. Chustka kobieca tkana z bawełny.
,4) Galony z fałszywego złota lub srebra.
15) Materja pochodząca z Wenêeji lub z Turcji.
16) Szkot, gatunek kamlotu (materja z sierści kozy angorskiej, używano jej
w Polsce na kontusze, župany, oraz odzież kobięcą).
17) Wieś w pow. nowotarskim.
18) Pow. nowotarski.
“) Pow. limanowski.
20) Dziś Sleszowice, pow. wadowicki.
21) Z Siedmiogrodu.
LUD T. XXXIV.

11

162
towarzyszami do lasu, a sam poszedłem z drugiemi pachołkami na Gachówkę i wypiliśmy gorzałki kwart trzy za pieniądze.
Stamtąd poszliśmy do pomlienionęgo Jakuba Biela, gdzie nam dała
sama Bielma syra, mleka, chleba, cośmy zjedli. Oprócz tego taż Bielma
dała masła dwa garczki groszowe.
Stamtąd poszliśmy do wójta Wojciecha Młyńskiego w Jaszczurowy,
gdzie tegoż wójta nie zastaliśmy. Tam znalazłem swoję kalitkę, w której
były galonki dwa szychowe, łokciowe, wójtowe zaś rzeczy pobraliśmy:
kabatków dwa czerwonych, jeden muchajerowy, drugi bombowy, rańtuehów22) dwa, jeden gładki drugi wyszywany, koszul dwie,, jedna jed­
wabiem szyta, druga gładka, fartuchów dwa, masła półfasie i sadła pół,
słbtniny kawał, bawełnieę jedlnę, obrus jeden, pas bombowy jeden, chustek
dwie, buty czerwone nowe, stążek cztery.
Stamtąd poszliśmy do MusoTa tamże w Jaszczurowy. Tam wzięliśmy
muszkiet, bryndzy półfasie, gunię czarną i dudy. I stamtąd poszliśmy ku
Oraiwie, gdzie Jan Myszyniec powiadał nam, że Jan Lisicki z Łękowni
skrzynie swoje z pieniądzmi przewozić z Orawy ku domowi, (będzie) i miał
z nią wstąpić na wójtostwo 'do Sidziny 23) do brata swego i tam też skrzy­
nie zostawić. O czym my dowiedziawszy się, poszliśmy tam w nocy,
aleśmy nie zastali nikogo tylko sarnę panią Lisicką. Szukaliśmy owej
skrzynie, aleśmy jej nie znaleźli, tylkośmy wzięli cyny, sam nie wiem
jak wiele sztuk, fuzją, wilczurę, czapkę pacbolczą, żupan pacholczy,
skrzypce z puzdrem, spódniczkę w pasy bombowe, syra workowego dzie­
sięcioro, chleba czworo, flaszek kryształowych kilka i do tego tynfów
pieniędzy trzysta. Nikogośmy tam nie bili, nie piekli, tylko jeden pacho­
łek nasz uderzył Imci Lisicką toporzyskiem.
Stamtąd wyszedszy poszliśmy do lasu i schowaliśmy to wszystko
i samiśmy się bawili. Gdzie bawiąc się posłaliśmy do tejże Imci pani Li­
sickiej, po wódkę, której nam była obiecała i przysłała nam garcy dwa.
a jam jej wilczurę odesłał.
Stamtąd poszliśmy do Bystrej2i) do Soperki, gdzie go nie zastawszy,
wzięliśmy mu miodu przaśoego półfasie, wełny worek.
Stamtąd poszliśmy do lasu, gdzieśmy byli owe rzeczy w Sidziny po­
brane pochowali. Alesjny tana już na tym miejscu nie zostaliśmy, stam­
tąd wróciliśmy się nazad dio Bystrej do karczmarza, gdzieśmy nie za
stali karczmarza i karezmarki tylko ludzi gościnnych i babę, co wódki
dawała. Tameśmy tańcowali, wódkę pili, a gdy nie stale wódki, posła­
liśmy pachołka karcz,marskiego do dworu po wódkę, który się wrócił
wódk: nie przyniósszy. Potyrnl ją posłałem swego pachołka, którego nie
wierć było, posłałem i 'drugiego, gdy i ten się znowu nie wracał, po­
szedłem sam. Gdzie przyszedszy 1 moich pachołków zastawszy, poszedłem
do piwnicy, wzięliśmy wódki gąsiorów cztery, pieczenią wołową i rybę
świeżą. Poszukawszy po podwórcu, a (niczego) nie znalazszy, poszliśmy
nazad do karczmy i tam ową wódkę wypiliśmy.
Stamtąd poszliśmy znowu do Sidziny Imci pana Lisickiego, gdzie
zastawszy go, skarżyliśmy się przed miim, że nam rzeczy pokradziono.
22) Chustka kobieca służąca Jo okrycia.
231 Pow. myślenicki.
2S) Pow. myślenicki.

163
Gdzieśmy pili, tańcowali, broń moję Imci pan Lisicki oglądał, ja też jego
i oddałem jego czapkę alias magierkę, którą byłem przedtym u niego wziął
i więcejbym nra był oddał, ale to pokradzione. Stamtąd posłaliśmy po
księdza, który dó nas przyszedł i podochociliśmy sobie; posłał do siebie
ksiądz (po) pćłgarca wina, któreśmy wypili.
Stamtąd poszliśmy wsią Sidziną do Palczyny, na którą nas namó­
wił ów Jan Myszyniec. Gdzie przyszedszy, wzięliśmy czerwonych złotych
siedemnaście i tynfów siedemdziesiąt. Tejże Palczyny nie biliśmy, tylko
Jan Kowalczyk palce (jej) dwa wkręcił w kurek. Tamże wzięliśmy masła,
swa do jedzenia, wódki, piwa.
Stamtąd poszliśmy na las. Z lasu do wsi Wieprza25) w starostwie
lanckarońskim do chłopa Maka, którego nam udano, że pieniądze ma.
Tam przyszedszy w nocy, zastaliśmy tegoż Maka w stodole leżącego.
Wzięliśmy (pieniądze), które miał tamże w stodole pod podłogą, do tego
wzięliśmy płótna lnianego pófeetków dwa po łokci pięćdziesiąt.
Stamtąd poszliśmy na las. Z lasu ruszyliśmy się do wsi Łętowni26)27 28
do Imci pana Lipickiego. Było nas osób dziewięć. Tam przyszedszy nie
zastaliśmy żadnego z ichmościów państwa Lipickich, tylktośmy skrzy­
nie popsuli szukając pieniędzy, aleśmy ich nie znaleźli, drzwiśmy zepsuli
do komnaty, potem naciągnęliśmy sobie wina w piwnicy w bukładek
i dzbanek, ale iiam się dzbanek rozbił zaraz w sieni. Do tego wzięliśmy
prześcieradło, nożyki i brzytwy, świec łojowych ze czterdzieści, więcy nie
pamiętam), tam żebyśmy co brali. Wtym poczęto bić wie dzwony przy
kościele na gwałt, a my zastawszy ze czterdziestu ludzi na warcie, rozegnaliśmy, a dwóch złapawszy, trzymaliśmy ich we dworze poty pckiśmy nie zrewidowali, wychodząc stamtąd puściliśmy ich i poszliśmy
ku kościołowi, gdzie było łudzi gromada, ale i tamlci pouciekali i ksiądz
uciekł. A my przyszedszy do plebanji, poszukaliśmy, ale nie było co wziąć,
ale gdybyśmy zastali księdza, musiałby nam był co dać, połajalibyśmy
go byli o to, że kazał dzwonić na gwałt. Drudzy pachołcy moi byli na
wikaryjce, ale tam nic nie wzięli, tylko piec i okna powybijali. Ja zaś
z Lnszemi poszedłem do organisty, gdzie go nie zastawszy, wziąłem klawikord. Stamtąd poszliśmy do karczmy, tam okna wybiwszy, wleźliśmy,
nikogo nie zastawszy tylko piwo, któreśmy wypili, aleśmy nic nie wzięli.
A drudzy pachołcy moi, nie chcąc do karczmy wstąpić, do kościelnego
poszli, ale mu nic nie wzięli, ty lko warsztat tkacki porąbali i przędzę za
to, że dzwonił na nas. Potym ciż przyszli za nami do karczmy.
Tam się zgromadziwszy, poszliśmy na las i tameśmy siedzieli przez
dzieli, piliśmy piwo, wino i wódkę, cośmy zabrali we dworze łętowskim.
Ów zaś klawikord, odjąwszy od niego struny i ołowie, spaliliśmy tamże
w lesie nad Łętownią, bo go nie miał kto za nami nosić.
Stamtąd poszliśmy ku lasom porębskim2T), gdzie w drodze potka­
liśmy imci pana Lisickiego z Sidziny, jadącego do Rokicin 2S), do którego
ja z drugim wyszedłem na drogę, spodziewając się, jeżeli wódki z sobą
niema, ale że nie miał, pogadawszy z nim, niceśmy mu nie robili i tak
sr’) Pow. wadowicki.
2e) Dziś Łętownia Górna i Dolna w pow. myślenickim.
27) Pow. limanowski.
28) Pow. nowotarski.

11*

164
poszliśmy przez lasy porębskie ku wsi Ochotnicy. Tam przyszedszy
w święty Jakub w nocy, gdzie żona tam moja była, lameśmy się bawili
w tej wsi Ochotnicy, każdy w inszej; chałupie niedziel siedm. Potym ja
z żoną moją poszedłem na Spisz do wsi Lipnika, insi zaś jedni w Ochot­
nicy zostali, drudzy na Węgry, ïqsi do domów czyli gdzie poszli.
Ja zaś bawiłem się do Gód w Lipníku, po Godziech poszedłem sam
z żoną do wsi Biała Woda nazwanej pod Lubownią. Tam bawiłem- pracz
mięsopusty i post. W poście tedy przyszli do minie tamże na Białą Wodę
Józef i Wojciech Szerg.lowie ze wsi Budzowa29)30z podsołtystwa do sta­
rostwa lanckorońskiego należącego, zrabowawszy tu pod Lanckoroną
w Skawinkaoh chłopa i tam czekaliśmy wszyscy do lata. Przyszedł także
do nas Jerzy Niżnik rodem z Ponikle 3fj, powracając od Tokaja z wino­
brania, przybrał się znowu do nas Jędrzej z Lipnika, także Ślusarczyk
i Skibaczyk z pod Czerwonego Klasztoru, Łazarczyk z Grzechynie, Ja­
kub Labaniak z Tylmanowy, Szymon. Gabrysik, syn Gabrysików i Jakub,
parobek Gabrysiów, obadwa z Tylmanowy.
Tak tedy jedynastu nas się zebrawszy, poszliśmy do Orawy do Ko­
walczyka i inszego ziemiana, u którego wzięliśmy tynfów pięćset, aleśmy
go nie bili, aniśmy się o więcej pytali, bo nam sam pieniądze w drzewie
zaszpontowane pokazał. Tamże wzięliśmy dwie sukienki białogłowskie
z futrem i żupa® syna jego, które suknie zaraz powdziewali pachołcy moi
na siebie. Tamże wzięliśmy syrá, chleba, masła, kiełbas.
Stamtąd wyszedłszy, w tejże wsi Zubrzycy na Orawie poszliśmy do
drugiego sąsiada Koszczałki, gdzie przyszedszy, związaliśmy go, aleśmy
go nie bili, tylkośmy go o to związali, żeby był powiedział o pieniądzach.
A że pieniędzy nie miał, powiedział nam tylko o wódce w komórce krytej,
gdzie było trzy baryły wódki owej, tedy utoczyliśmy w mniejszą baryłkę.
A do tego wzięliśmy suknię męską z futrem. Tego zaś gospodarza wycho­
dząc rozwiązaliśmy, ale był p to najbardziej powiązany, że towarzyszów
naszych Jakuba Janczarę z Ochotnic, Jana i Jakuba Kowalczyków, Woj­
ciecha Lasaka, Wojciecha Judasika, Walentego u tegoż Koszczałki piją­
cych wydał i tamci wszyscy na Orawie poginęli.
Stamtąd poszliśmy tu w Polskę do Szleszowic do browaru. Tam przy­
szedszy, nie zastaliśmy samego żyda, tylkośmy się napili piwa, gorzałki,
pojedli chleba, syra, mleka. Wzięliśmy żupan sukienny błękitny góralską
robotą i złotych pięć. Z browaru wyszedszy, poszło nas kilku do dworu,
a drudzy w browarze zostali. Tam! we dworze nic nie wzięliśmy, tylko po­
szyliśmy do Jaszczurowy do żyda na browar.
r‘ am przyszedszy . poszukaliśmy wszędzie po komorze, po skrzynkach.
Wzięliśmy kontusz czarny, sukienny, żydowski, z którego ja spodnie uszy­
łem sobie, koszulę śmiertelną jedną, płaszczyk żydowski biały wierzchem
hatłasem białym podszyty jeden, sznurówkę aksamitną z galonami złotemi, fartuch kałamajkowy 31) z jedwabnemi pasamonami32), lichtarzów
mosiężnych dwa, moździerz mosiężny z tłuczkiem jeden, wilczy ząb
w srebro oprawny z szyje dziecięcznej z różnemi pieniądzami. także
2B) Pow. wadowicki.
30) Dziś P o n i k i e w. pow. wadowicki.
”) Kaiairajka. materja wełniana w pasy o jaskrawych kolorach.
32) Strefa do bramowania sukien.

165
i z krzyształem w srebro oprawnym. kila jki33
3S) **półtora łokcia, solnicę cy­
nową i połowę półmiska cynowego, koszul‘męskich sześć, koszul btałogłowskich pięć, rańtuchów z koronami trzy, rańtuch szyty z arasent 34),
obrus jeden, chustek cztery, poszewek białych z koronami cztery, piątą
wrocławską pstrą, płótna lnianego kawałków trzy po łokci cztery, koron
łokci osiemnaście, tasiemek jedwabnych bitych dwie, srebra palo­
nego w papierku łutów dwa, pieniędzy tynfów pięć, tork z kulbaki
z przączkami mosiężnemi, świec łojowych kóp trzy, świecę woskową,
z której było funtów trzy, wosku w krążku funt jeden, syrów workowych
dużych trzy, papiery różne, z którycheśmy ładunki porobili, piwa i go­
rzałki tylkośmy się napili i wzięliśmy we dzbanek choćby dwugareowy
i wódki baryłeczkę małą, nową, beczki nie wypiliśmy wódki, drugiej nie
roztoczyliśmy, tak i piwa beczki nie roztoczyliśmy, tylko tyło, cośmy
się napili i baretkę i dzbanek jak wyżej wzięliśmy.
Stamtąd wpadliśmy do dworu alias na folwark Jaszczurowy, gdzie
szukaliśmy żyda, aleśmy nie znaleźli, szukaliśmy też i pieniędzy i tych nie
było. Tylkośmy w komorze pisarskiej, zastali kontusz biały z^sukna fran
emskiego, jupkę35) małą białogłowską, kamizelkę kitajkową mienioną,
kornetyso) rąbkowe 37), aleśmy ich cisnęli, znaleźliśmy chustkę na okolę
we dwóch skrzynkach, które ja sam przerzuciłem, z tego wzięliśmy płótna
po kęsrc, kabatek jeden żółty, rzemienie z kulbaki oberżnęliśmy, spód­
nice żadnej nie wzięliśmy, syra kilkoro, fuzyjkę jedną, pistoletów parę,
ładownicę i pokrowce granatowe z galonkiem szychowym. Tamże więź­
niów dwóch Macieja Stróża i Michała Musiora i babę Kowalczonkę Rejnę
w kajdanach będących wypuściliśmy. Maciej tedy Stróż zaraz z nami po­
szedł, który prosił, abyśmy go odkuli, tak i za tą babą prosił, żeby ją od­
kuć, Michał zaś 'poszedł w swoją stronę. Wzięliśmy tamże na folwarku
słoniny połetków dwa, w spiklirzu zaś byli moi pocholcy, odbiwszy go.
Stamtąd poszliśmy na las jaszczurowski. z tego poszliśmy do Inwałda 3S) do księdza. Tam przyszedłszy w nocy, wycięliśmy drzwi, księdzaśmy wzięli między się, bo się szarpał na nas, nie biliśmy go, tylkośmy
go trzymali. Kazaliśmy mu sóbie pieniędzy dawać, gdzie on przynosił
miarkę liderów rozklepanych, których nie chcieliśmy brać,, bo już były
niebrane. Potym przyniósł kranuczyków węgierskich, powiedział, że ich
miało być za sto tynfów, które wzięliśmy. Potym pytaliśmy się go o pici-^
niądze, których miał koryto w zakrystji, bo nam go tak udano. Na co
ksiądz odpowiedział: „Tak wielkich pieniędzy nie mam, bo kiedym tu
nastał plebanem, to żadnej ozdoby w kościele nie było, tak tedy cokolwiekem miał zebranego, wszystkom to na chwalę Bożą obracał i jest to
wszytko w kościele na ścienie przy Najświętszej Pannie, co obaczyć mo­
żesz“. Jam tedy rzekł do księdza: „Chcę widzieć, dlatego pódź księże, weź
klucze odeinknyć“. Ksiądz tedy posłał chłopca swego po klucze ź mojemi
dwiema pachołkami do organisty. Gdy chłopiec ów wywołał organisty
33) Materja jedwabna.
84 ) Rasza, rasa, aras, haras, łmrasz, gatunek materji wełnianej, lekkiej, dość
szorstkiej.
3r) Gorset kobiecy.

30) Ubiór niewieści na głowę.
37) Materja bardzo delikatna i przeźroczysta.
ss) Pow. wadowicki.

166

z kluczami, zaraz go pachołcy moi porwali między się i poprowadzili na
plebanję, a ksiądz już był na cmentarzu z nami. Otworzono tedy do
kościoła, gdzie przy drzwiach stanął pachołek jeden na warcie, a^ ksiądz,
ja i organista weszliśmy w kościół. Kazałem ja tedy świece pozaświecać,
ksiądz tedy wszedszy na ołtarz i otworzył obraz, gdzieśmy się modlili.
Potym ksiądz pokazał mi skrzynkę kościelną z pieniądzmi mówiąc: „Tu
są pieniądze na chwałę Bożą, bierz tedy, jeśli chcesz“. Ja tedy wyjąwszy
owe kramczyki węgierskie, com miał od księdza i wziąwszy garścią, wło­
żyłem do owej skrzynki, a rzekłem do księdza: „Pokaż mi ty twoje pie­
niądze a nie te“. Potym poszedłem z księdzem do zakrystji, tam mi ksiądz
otworzywszy skrzynie, pokazowa! kielichy rożne, małe i wielkie, alem
z tego nic nie wziął, anim się tego tykał. Potym ksiądz wyciągnął szufladę,
w której był rząd, ale tylko sam nagłówek com wziął do torby, potym
wisiała strzelba na ścienie, ja tedy wziąłem jednę fuzyjkę, a swoją nà
tym miejscu powiesiłem. Więcej my tam nie wzięli, tylko gąsior wódki
niepełen, któryśmy sobie przelali do mniejszej flaszeczki i winośmy
w plebańji pili i wzięliśmy stamtąd gąsior wina z sobą. Nikogośmy tam
nie bili, nie piekli.
Stamtąd poszliśmy do Choczni, już się dzień robił, na browar do
żyda. Tam przyszedszy, związaliśmy tego żyda, który związany powie­
dział o pieniądzach na izbie w popiele, któreśmy sami wybrali. Było tych
piniędzy tynfów sto. Wzięliśmy także parę pistoletów i szpadę, gorzałki
baryłkę choćby półgarcową, oprócz tego piliśmiy lam gorzałkę i piwo,
wzięliśmy także korali nitkę tamże w popiele z piniądzmi. Wychodząc
rozwiązaliśmy żyda, aleśmy go nie bili, nie piekli.
Stamtąd Doszliśmy na las nad Ponikiew, tam w lesie wódki i piwo
wypiwszy, piniądzmi się podzieliwszy, z lasu poszliśmy do Ponikwie
i idąc przez tęż wieś wstąpiliśmy do Sobka Berskiego, sołtysicka. Tam
zastawszy ,go w domu, kazaliśmy gorzałki sobie dać za pieniądze; tameśmy pili przez noc i nazajutrz do południa. Stamtąd poszliśmy do
wójta jeść, tam wziąwszy chleba, którego dla nas upieczono, bom od
Berskiego umyślnie posłał po to.
Poszliśmy wsią Ponikwią aż do wsi KozińcaS9). Tam byliśmy do
wieczora, bo harnicy 40) żywieccy byli w lesie nad Kozińcem. W wieczór
tedy poszliśmy za wodę Skawę do lasu łękawiekiego41). Stamtąd po­
szliśmy do Leńczów42). Tam przyszedszy do chłopa Dudka, jak pies
związany począł na nas szczekać), tak tenże chłop porwawszy się, uciekł,
a my weszli db chałupy. Tam zastawszy dziwkę, pytaliśmy się o ojca
i matkę; postrzegszy ją w słomie nad bydłem, bo się była matka tam scho­
wała. Wzięliśmy (ją) do izby i mówiliśmy, aby była powiedziała o piniądzach, na co odpowiedziała: „Że ich nie mam, gdybyście byli chłopa
zastali, toby wam był powiedział, ale ja nie wiem“. Związaliśmy ją tedy,
związawszy położyliśmy na ziemi i piekliśmy ją świecą po udach obudlwóch. Tak będąc związana i pieczona nie powiedziała tylko o trzynastu39 *
39) Pow. wadowicki.
4Łi Specjalna służba do walki z rozbójnictwem W XVII w. bardzo cz.ęsto sej­
miki wyznaczają podatki na zaciąg harników do walki z „kupami swawolnemi plebeiae coiiditionis“.
11 ) i 42) Pow. wadowicki.

167
złotych pod sąsiekiem w szkatułce, któreśmy wzięli. Dziewkę zaś biliśmy
postronkiem, żeby powiedziała o koralach, ale ona nie powiedziała, tylkośmy sami korale owe w oborze na węgle znaleźli w puszce blaszanej,
których korali było nici pięć i stążek kilka, płótna także kilka kawałków.
Stamtąd poszliśmy do Tłuczani4ij na żyda. Tam przyszedszy, począł
się żyd bronić, my tedy okna wycięli, bo się żyd bronił, pięć godzin my
go dobywali. Tego żydaśmy postrzelili w rękę lewą w ramię śrótem, dru­
giego postrzeliśmy w nogę. A kiedy mas żydzi warem z okien lali, gdzie
się i mnie dostało, wtym pobiegła żydówka po war, rozświeciła słomą, ja
tedy postrzegszy szparą owę żydówkę war niosącą, strzeliłem do niej z pi­
stoletów kulą przez szparę, gdziem ją zaraz zabił. Dobyliśmy się tedy do
owego bi'owarn, tam żyda gospodarza posadziliśmy między sobą, do któregom ja mówił: „Na coś .się ty bronił?“ Odpowiedział żyd: „Byli u mnie
toni chłopi z pałkami, pobili minie, pieniędzy wzięli złotych ośmnaście,
jam rozumiał, że ci sami, cüategom się bronił“. Ja tedy mówiłem do żyda:
„Musisz ty pieniądze mieć, kiedyś się tak mocno opatrzył“. Odpowiedział
żyd: „Pan mój kazał mi się tak dobrze opatrzyć, piniądze zaś moje są
u pana dziesięć tysięcy“. Jam rzekł do żyda, jakby tych pieniędzy u żyda
dostać. Żyd rzekł: „Poszlę ja dziwkę“. Poszła tedy dziwka, powiedziała,
że pachołcy są u żyda, dziwka powróciwszy, mówiła, że nie mogła się
nikogo do wołać. Wzięliśmy u tego żyda sukien dwie żydowskich, wódki
baryłkę, chleba czworo, mąki pszennej ze trzy miarki, pieniędzy ośm
czeskich i groszy dwa, flintę. Żyda rozwiązawszy, poszliśmy do dwom
tamże w Tłuczani, gdzie obstąpiwszy dwór, weszli pachołcy oknami
i otworzyli dla nas drugich drzwi. Tam nie zastawszy nikogo, poszuka
liśmy wszędzie. Tam znalazszy futro rysie bez wirzchu, drugie futro lisie
z wirzchemi, kołdry dwie bagatjowe44), kabatek żółty kitajkowy, chustki
płócienne białe, poszewki, koszul dwie, klepsydrę piaskową, syra kilkoro,
piwa cośmy mogli wypić, bawet45) biały srebrem haftowany, to wszystko
zabrawszy, już dzień wielki był, poszliśmy do lasu.
Tam w lesie dzieliliśmy się. Mnie. się dostały lisy, rysie wziął Woj­
ciech Szergiel, kołdrę zaś, że już była zła i czapka stara do chodzenia, to
oboje zostawiliśmy w lesie na krzaku. Z lasu poszliśmy do jednej chałupy,
chcieliśmy sobie jeść gotować, ale na nas tam w tej chałupie ciekło, bo
deszcz był, poszliśmy do inszej. Tameśmy kazali sobie gotować kluski,
placki piec z owej, mąki, cośmy od żyda wzięli. Wtym z owej pierwszej
chałupy przeszedł za nami chłop stary, prosił jałmużny. Jam mm po­
wiedział, że pieniędzy nie mam, bom ich nie dostał, ale mu kazałem iść
po owę kołdrę i czapkę do lasu, opowiedziawszy, gdzie to było powie­
szano. Ten tedy dziad' poszedł tam po to i wziął przyniósł do domu, a my
pojadszy sobie i placki wziąwszy, poszliśmy w las.
Wtym harnicy żywieccy za nami idący przyszli do owej chałupy
pierwszej, w której ów dziad tęż kołdrę i czapkę chował do skrzynki. Za­
raz tegoż dziada i tego drugiego, cośmy placki u niego piekli, wzięli i za­
prowadzili na Żywiec, o czym mi powiadano w Suchy, gdy mnie było
wzięto.
4:1 ) Pow. wadowicki.
44) Prawdopodobnie z bagazji (malerja bawełniana).
4r’) Napierśnik kobiecy.

168

i

My zaś z tego lasu poszliśmy nad Szleszowice. Stamtąd poszliśmy do
Skawice do karczmy. Tam za pieniądze piliśmy wódkę chlebaśmy kupili.
Stamtąd różnie po lasach pochodziwszy, przyszliśmy do Gnilni ku Jaszczymie, który dał nam gorzałki pić, jeść. Rzekłem ja do niego: „Daj piniędzy na kierpce“. On tedy poszedszy, z żoną do komory i ja za nimi,
wziąłem tam złotych dwieście, słoniny połeć, syra góralskiego sześcioro,
pas czerwony węgierski.
Stamtąd poszedszy do lasu, podzieliliśmy się piniądzmi, z których
każdemu się dostało po złotych dwadzieścia. Potym poszliśmy do lasu
skawickiego, gdzie leżał Szymek Gabrysik z Tylmanowy, który się był
pirzedtym. igrając jeden z drugim, przebił na nózie, mając go w kieszeni
i tam nimeśmy do Chutnika szli, zostawiliśmy go byli w tym lesie. Przy
szedszy do niego i obaczywszy go, poszliśmy do wsi Skawiec do Tomka
chłopa Kuklaka. który mieszka u Maćka Mazura. Tam mówiłem z tym
Bukłakiem, aby był owego> chorego przyjął i dałem temuż Bukłakowi dla
chorego złotych dziesięć i przykazałem mu, aby go nie wydawał, aż tu
przyjdę albo przyślę. Bukłak tedy podjął się o nim wiedzieć, ale go nie
miał w domu tylko na polu. Tenże Bukłak mówił, aby o tymże chorym
matka moja wiedziała, gdyż kobita może prędzej przejść i donieść.
Stamtąd poszliśmy ku Sidzinie, napadliśmy sidzińskich pastuchów,
którzy nam powiedzieli, że tu w Sidzinie chłop jeden znalazł pieniądze
w dole, gdzie tam przychodzi i modli się, a kiedy go my pastuchy zawalemy, to go dobywa. Mając tedy takową wiadomość od pastuchów
poszliśmy do Sidziny i napadliśmy koniarzów z końmi w pole idących,
wzięliśmy z nich jednego, żeby nas do owego chłopa zaprowadził. Tam
iprzyszedszy, nie zastaliśmy chłopa w domu, tylkośmy sarnę babę po­
wiązali pytając się o owe pieniądze. Ona tedy powiedziała, że żadnych
pieniędzy nie mieli. Było tam płólnaGiielonego półsetków ośm, któreśmy
wzięli i gorzałki, gąsior, tytuniu funtów sześć. Babę zaś ową położyliśmy
na ziemi, jeden z nas nalał jej gbrzałki na żywot i zapalił, ale ona mając
ręce wolne starła.
Stamtąd poszliśmy do organisty, gdzie przyszedszy, posłaliśmy po
Gabrjela Lirę z Makowa rodem, który tam nocował u tej baby. Tam tedy'
u organisty tańcowaliśmy, a ten Gabrjel grał nam na iirze.
Stamtąd, zostawiwszy owego Gabrjela, poszliśmy w las, z lasu znowu
pochodziwszy różnie, wróciliśmy się do Sidziny do karczmy, zostawiwszy
torby na drodze. Tam w karczmie bawiąc się przez dzień i noc tańco­
waliśmy, piliśmy.
Z karczmy wyszedszy, poszliśmy do chłopa, wzięliśmy słoniny polep
i sadło i kazaliśmy dać sobie temu chłopu koni trzy, na których torby do
lasu odwieźliśmy, bo ich pachołcy nieść nie mogli, gdyż pijani byli i ka­
zaliśmy owemu chłopu przyjść po konie swoje. Przyszedszy sześciu nąś
do lasu, a piąci zostało przy wsi, bo bardzo pijani byli, spali tam w zbożu
pod wsią, a nas sześci spaliśmy pod lasem. Wtym harnicy przede dniem
szli za nami, a ja tam spał w lesie, drudzy zaś moi uszli. Harnicy tedy na­
padli na nasze torby wszytkie i zabrali to wszytko Jam tylko w koszuli
i z bronią, to jest z parą pistoletów, flintą i sukienką uszedłem, postrzegszy
bamików i poszedłem ku lasom Porębskim i tamem zastał wszytkich pa­
chołków moich.

169
Stamtąd poszliśmy do Ochotnice. Tam bawiliśmy sic; z tydzień, potym ja z Szymkicm Paczyzakiem ze Skawice, który był przystał do nas,
kiedyśmy owego chorego zostawili w Skawicy, do żony mojej na Białą
Vodí; poszedłem, gdziem siedział niedziel dwie. A wtenczas kiedym ja
był u żony wzięto w Ochotnicy Wjojciecha Niżnika na Żywiec.
Tak tedy będąc rozgromieni schránialiśmy się, a wtym przystał
do nas w Ochotnicy Śpiewak, który chadzał z obrazami. Powiedział nam
o chłopie na Obidzy za Jazowskiem, że ma pieniądze. Tak tedy zebrawszy
się siedmiu nas, ja, Stróż z Jaszczurowy, Majcher Masarczyk z Jusz­
czyna, Śpiewak, ten co zginął, Józef i Wojciech Serglowie z Budzowa
z podsołtystwa, Szymon Paczyzak z Skawice, poszliśmy tamże na Obidzą, spodziewając się wziąć piętnaście tysięcy z relacji Śpiewaka. Tam
przyszedszy, związaliśmy tegoż chłopa, a potem poszukawszy, że nic nie
było co wziąć, poszliśmy do drugiego tamże na Obidzy, bo nam go udano,
że miał mieć pieniądze jeszcze od tego czasu kiedyś Irnci pan Rybiński
podjazdem uszedł był na Lubownią, a potym uchodząc stamtąd chłopi
zastępowali i rabowali je. I ten tedy chłop wtenczas wziął był dzbanek
czerwonych złotych w jednym wozie, bo tak samo przed nami powiadał.
Wzięliśmy tedy tego chłopa i związaliśmy go, on związany powiedział
0 pieniądzach, ale baba taiła. My męża rozwiązali, a żoneśmy znowu
związali i poszła z nami do komory. Tam szukaliśmy piniędzy, nie mo­
gąc znaleść, paliliśmy ją pod podeszwy świecami, ale się nie przyznała,
chociaż mąż jej mówił, aby była powiedziała o dzbanku pieniędzy.
I tak popiekszy ją, poszliśmy stamtąd, nic nie wzięliśmy, do chałup,
które należą dc Łącka, do chłopa Drąga, któregośmy nie zastali, bo
uciekł. Żona tedy sama ,rżekła: „Gdybyście byli zastali męża, tobyście
mieli pieniądze,. ale on ich z sobą wziął“. Tylkośmy wzięli pieniędzy synowych złotych pięćdziesiąt, sukienkę z futrem szajową, czerwoną, sło­
niny kawał, wosku chociaż trzy funty.
Stamtąd poszliśmy do Młynarczyka do wioski, bo nas Śpiewak ów
tam prowadził do kowala, którego udano, że miał mieć korzeïf pieniędzy.
Tam przyszedszy, powiązaliśmy gOi'ja poszedłem z drugim do komory
w stodole i ta mein szukał, ale tam nic nie było. A tymczasem Majcher
Masarczyk i Maciej Stróż z Jaszczurowy palili świecami, na co ja po­
wróciwszy się, nic kazałem go palić. Tam wzięliśmy pieniędzy złotych
trzydzieści i suknią czarną, góralską i sukna takiegoż czarnego siągę.
Stamtąd poszliśmy do Muchy. Tam przyszedszy, powiązaliśmy oboje
1 wzięliśmy od nich tyniów pięćset, płótna półsetków czternaście, każdy
z nas po dwa, a pierwej jeszcze wzięliśmy byli na Obidzy i u tych
wszytkich po Obidzy.
Niżeli jeszcze Jurka wzięło na Żywiec, byliśmy u księdza w Mszany r
gdzie nie nalazszy ,go w plebanji, poszliśmy na wikaryjkę. Tam pyta­
liśmy się księdza wikarego o plebana, powiedział, że leży na zakrystji.
Tam my poszli, dobyliśmy się do zakrystji, drzwi wyrąbawszy, pyta­
liśmy się księdza o pieniądze, powiedział, że ich na zakrystji niemasz
tylko w domu tynfów stodwadzieścia. Wzięliśmy tamże na zakrystji
suknią księzką, czapkę, pas, a ja z księdzem poszedłem do plebanji po
owe tynfów stodwadzieścia, które wziąłem i zygarek na stole. Ten zygarek schowaliśmy w lesie nad Piwniczną i więcej go stamtąd nikt nie



170
wziął. Także byliśmy wzięli przystawek dwie, talerzy dziesięć, tośmy na
kule porąbali, syra kilkoro, strzelb sztuk trzy. Tam napiwszy się go­
rzałki, dopierośmy byli w Ochotnicy, z Ochotnicy (zaś) na Obidzą i da­
lej, jakom wyżej opowiedział.
A mieszkając na Białej Wodzie rozkazał do mnie podstarości, abym
do niego przyszedł. Jam nie chciał iść, tyłkom potym posłał żonę moję,
dawszy jej czerwony złoty i ortanek siedm, mówiąc jej: „Jeżeliby było
co na cię ciężko, to dasz i czerwony złoty“, ale nie dała tego czerwonego zło­
tego tylko siedm ortanek. Przyniosła znak do wójta, żeby mi wolno było
siedzieć we wsi. Także w Ochotnicy do starostwa czertyńskiego (!) należą­
cej kiedyśmy siedzieli, wiedział o nas gubernator tameczny pan kapitan
Kos, bośmy tam mieszkali w jednym roku niedziel siedm, w drugi teraz
przeszły trochę mniej.
Wyszedszy zaś od Muchy, poszliśmy w las, tameśmy się pieniędzmi
u Muchy wziętemi podzielili. Z lasu poszliśmy do karczmy, tameśmy bez
noc bawili.
Stamtąd poszliśmy do Bysiny46), tam siedząc w lesie przy drodze
postrzegliśmy kupców dwóch orawskich na jarmark do Myślenic idących.
Których wzięliśmy do lasu dlatego, żeby owo płótno, któreśmy wzięli
u Muchy pobrali, kupili, którymi przedaliśmy owo płótno po tynfów dzie­
sięć, a ja sobie zostawiłem jeden półsetek. Przedawszy to płótno, po­
szliśmy do karczmy bysińskiej, tameśmy pili noc i dzień.
Stamtąd wracając się ku Ochotnicy wstąpiliśmy do Kasinki do chłopa
Stoczka, tam przyszedszy, posłaliśmy po gorzałkę do dworu. Wypiwszy
gorzałkę, poszliśmy stamtąd, wziąwszy skrzypki, na Wilczyska do Do­
brej 47). Tam przyszedszy, pytaliśmy się o mięso, gdzie kupiwszy
u chłopa mięsa za tynfa, kazaliśmy zgotować, zjedliśmy, po gorzałkę
posłaliśmy.
Wtym przypadli hamicy i wzięli mnie. Wtenczas tam tylko było
piąeiu: ja, Józef i Wojciech Szeiglowie, Szymon Paczyzak i Śpiewak,
którego zaraz wtenczas wzięto, a drudzy pouciekali. Wzięto przy mnie
tynfów sto pieniędzy, płótna półsetek, ołowiu ze cztery funty, kul cyno­
wych sto, proch z prochownicą, pistoletów parę Jegomości pana Sławiń­
skiego, którem był wziął w Szleszowicach i muszkiet kościami nasadzany,
którym wziął w Lipnikn, pas lity węgierski.
Na ten zbój pierwszy raz namówił’ mnie byli Giertugowie. kiedyśmy
poszli na żyda do Dobczyc. W Tokami, w Łętowni i pobliższych wsiach
nikogo na zbój nie namawiałem.
Wj Strzeszowie u wójta wzięliśmy sukienkę białogłowską, pieniędzy
złoty jeden, chust kilkoro, samego wójta przywiązaliśmy do drabiny,
potym puściliśmy go, bo nie miał w domu pieniędzy, tylko w Zembrzy­
cach, wzięliśmy suknią syna jego. Więcej nie wiem.
Actum in castro Cracoviensi sabbatho post dominicain Reminiscere
proximo anno Domini millesimo septingentesimo trigesimo sexto. Correxit Korytowski manu propria. Lectum per Lipski.
46) Pow. myślenicki.
*7) Pow. limanowski.

171
MARJAN LEWICKI

Z ROZWAŻAŃ NAD KONTAKTEM SŁOWIAN
Z LUDAMI AŁTAJSKIEMI
(SUR LES RAPPORTS ENTRE LES PEUPLES SLAVES
ET LES PEUPLES ALTAÏ QUE S)
Artykuł niniejszy nie rości sobie pretensyj do nowego
przedstawienia kwestji kontaktów Słowian z ludami ałtajskienu:
Turkami i Mongołami. Pomyślany został jako pendant o cha­
rakterze iniormacyjno-sprawozdawczym do publikowanej w tym­
że tomie Ludu pracy Dra Zygmunta Rysiewicza.

Teorje o azjatyckiem pochodzeniu Słowian i ich pokrewieństwie z lu­
dami ałtajskiemi wypowiadane były niejednokrotnie w ciągu ubiegłego
wieku. Opierały się one na wynikach badań ówczesnej antropologji i prehistorji, posiłkując się niekiedy daněmi lingwistycznemu Ustalenie przy­
należności języków słowiańskich do indoeurcpejskiej rodziny językowej
kładzie kres hipotezom o pokrewieństwie językowem słowiańsko-ałtajskiem, ale nie daje odpowiedzi na pytanie, gdzie należy szukać kolebki
Słowian.
Ogół slawistów przychyla się do opinji, że pierwotne siedziby sło­
wiańskie znajdowały się w Europie (na obszarze między Odrą a Dnie­
prem) ; »istnieje tylko rozbieżność w dokładnej ich lokalizacji. Jednak ta
teorja, zwana teorją autochtonizmu Słowian, nie może być, zdaniem Niederlego, pojmowana w sensie absolutnym; należy ją rozumieć raczej
w ten sposób, że wymienione obszary europejskie zajmowali Słowianie
przed utratą wspólnoty językowej i przed migracją do siedzib, gdzie ich
zastaje historja.
Nie da się zaprzeczyć, ze Słowianie zetknęli się z ludami ałtajskiemi;
źródła historyczne pozwalają nam mówić z całą pewnością tylko o kon­
takcie Słowian z Turkami lub Mongołami w Europie i to w czasie, kiedy
wspólnota językowa słowiańska prawdopodobnie już nie istniała. Nato­
miast brak danych historycznych dla okresu przed przybycièm i osiedle­
niem się Słowian w Europió zaleca ostrożność w rozpatrywaniu tej
kwestji.
Pierwszym historycznie ludem ałtajskim, z którym musieli zetknąć
się Słowianie, byli Hunnowie. O ich przynależności językowej uczeni wy­
powiadali się kilkakrotnie, zaliczając ich już to do Turków, już to do
Mongołów; dzisiaj przeważa raczej przypuszczenie, że Hunnowie mówili
językiem tureckim. Najeźdźcy ci przewalili się przez teryiorjum słowiań­
skie, zatrzymując się dłużej na niewielkim jego skrawku, nad Dunajem,
i władza ich nie przetrwała nawet wieku (37G—<453).
Następnym ludem ałtajskim, który wtargnął na obszar zajęty przez
Słowian, byli Awarowie. Na pytanie, jakim mówili językiem, nie można
dać ostatecznej odpowiedzi; niektórzy (np. Pelliot) przypuszczają, że był
to język mongolski. Pisarze bizantyńscy rozróżniają między prawdziwymi
Awarami (identycznymi z ludem Żuan-źuan kronik chińskich), których
potęgę złamali w 552 Turcy środkowo-azjatyccy, a t. zw. Pseudo-Awa-

172
rami; ci ostatni są identyczni z Awarami naszych źródeł historycznych.
Awarowie pojawiają się w Europie w drugiej połowie VI w. i w krótkim
czasie zagarniają pod swą władzę przestrzeń od M. Czarnego do M. Adrja'. tyckiego, obierając, podobnie jak i Hunnowie, stepową nizinę Panonji
na ośrodek państwa. Wśród ludów podbitych znalazły się także szczepy
słowiańskie, ale nie wszystkie, bo tylko część Słowian wschodnich (po
Wołyń), Słowianie południowi, osiedli nad Dunajem, i Słowianie za­
chodni w Czechach po Morawy.
Po Awarach wspomnieć wypada o ludach tureckich lub sturczonych,
z któremi zetknęli się Słowianie. Ekspansja tych ludów nie była tak ży­
wiołową, jak Hunnów lub Awarów. Słowianie południowi wchodzili przez
krótki czas w skład państwa Bułgarów naddunajskich (od 679), którzy
przypuszczalnie byli ludem sturczonym. Prawdopodobnie wzajemne sto­
sunki w tern państwie nie były oparte na władzy zwierzclmiczej Bułga
rów i niewoli Słowian, ale może były uregulowane umową o solidárném
działaniu przeciw wspólnym wrogom.
*
lima część Bułgarów, mająca swe siedziby nad Kamą, a których
rozkwitLprzypada na IX w. i Chazarzy (lud turecki), którzy władali od
VII—IX w. obszarem na Południu ze stolicą u ujścia Wołgi do M. Kaspij­
skiego, uzależnili od siebie część Słowian wschodnich. Zależność ta wy­
rażała się w składaniu określone j daniny.
Południowe stepy nad M. Czarnem zajmują niebawem tureccy Pieczyngowie (upadają w połowie XI w) i zmieniający ich Połowcy (Ku­
manie). O stosunkach łych ludów ze Słowianami wspominają łatopisy
ruskie i źródła bizantyńskie.
Połowców zmiata z widowni dziejowej fala mongolska (w. XIII),
która rusza na Zachód, wzburzona wystąpieniem Czyngis-chana; dociera
do granic cesarstwa niemieckiego i brzegów M. Adrjatyckiego. Niebawem
cofa się jednak ze środkowej Europy, ustalając się wszelako na terytorjum Słowian wschodnich na dłuższy czas. W XV w. upada Złota
Horda, ale na jej gruzach powstaje kilka mniej lub więcej samodziel­
nych organizmów państwowych, które wchłonęły w dużym stopniu
element turecki.
Słowianie południowi wchodzą od XIV w. w sferę oddziaływania
Turków osmańskich, którzy ugruntowali władzę swą na tych terenach
na kilka wieków.
I Polacy nie pozostali odosobnieni. Inwazja mongolska objęła, cöprawda na krótko, swym zasięgiem i ten obszar; potem napady Tatarów
i ciągłe wojny z Turkami trwają prawie do upadku Rzeczypospolitej.
Jest rzfejczą zrozumiałą, żę zetknięcie się Słowian z temi ludami nie
mogło pozostać bez echa. Przejawić się mogło we wpływach, jakie ludy
ałtajskie wywarły na różnej dziedziny życia słowiańskiego.
Kontaktom Słowian z ludami ałtajskiemi poświęcone' są prace J.
Peiskera i prof. K. Moszyńskiego. Rozprawy obu autorów różnią się
znacznie między sobą. Peisker omawia wpływy ludów ałtajskich na
ustrój społeczno-polityczny Słowian, opierając się na danych historji,
socjoetnologji a także i lingwistyki. Bez odpowiedzi pozostawia pytanie,
czy Słowianie siedzieli w Europie zdawiendawna; można przypuszczać,
że autor mówi o zetknięciu się Słowian z Turkami (i Mongołami) już na

173

gruncie- europejskim. Natomiast prof. Moszyński, prawie wyłącznie na
podstawie materjaîu językowego, wypowiada przypuszczenie, że kontakt
Słowian z ludami ałtajskiemi mógł dokonać się jeszcze w Azji.
Peisker przedstawił swój punkt widzenia na stosunki słowiańskoałtajskie w rozprawie, wydanej w 1905 r.1). Główne myśli tam wypo­
wiedziane powtarzają się także w następnych jego pracach 2). Wywody
autora wzbudziły duże zainteresowanie, wywołały ożywioną dyskusję
i dały bodźca do zajęcia się specjalnie tą lub inną kwestją.
Badania Moszyńskiego 3), stanowiące wstęp do większego studjum,
nie pozostały również bez echa. W przeciwieństwie jednak do dyskusji
nad teorją Peiskera, w której wzięli udział prawie wyłącznie slawiści,
a w każdym razie indoeuropeiści, rezultaty prof. Moszyńskiego zaintere­
sowały także i orjentalistów. Wymownym dowodem zainteresowania
z tej strony jest recenzja prof. Kotwiczą, która urosła do rozmiarów spo­
rej rozprawki. Dzięki temu, w odniesienia do teorji tego badacza, jesteśmy
w lepszem położeniu, bo opinje sławistów (Niederlego, Briicknera) mo­
żemy konfrontować ze stanowiskiem orjentalisty 4), badającego specjalnie
ludy koczownicze Azji Środkowej.
Rozpatrzymy pokolei teorję Peiskera, ograniczając srg naturalnie
do tej części, która dotyczy stosunków Słowian z ludami ałtajskiemi,
omówimy ściśle z nią związane prace Kcrsza i Mladenova i przedsta­
wimy zarzuty, postawione Peiskerowi przez recenzentów.
W ten sam sposób omówimy wyniki badań prof. Moszyńskiego i za­
strzeżenia wysunięte przeciwko nim.
Wpierw należy powiedzieć kilka słów o używanej przez obu autorów
terminologji, bowiem ustalenie jej dla dalszych badań może mieć duże
znaczenie. Z powyższego krótkiego przeglądu historycznego widać, że na­
jazdy koczowników na Europę składały się uietylko z Turków ale i Mon­
gołów.
Obaj autorzy posługują się terminem „Turkotatarzy“ „turkotatarski‘í, a nie są odosobnieni, bo nazw tych używają także inni uczeni za­
bierający ' głos w tych kwestjach. Peisker nie precyzuje terminu „Turko­
tatarzy“ i odnosi się wrażenie, że określa nim wszystkie ludy, koczujące
na stepach Azji, ze względu na ich tryb życia, zostawiając na uboczu
sprawę ich przynależności językowej'. Np. mówi o Scytach, że język ich
był irański, „aber ihre Lebensweise zeigt derart turkotatarische For­
men, daß sie bereits von B. G. Niebuhr als „sibirisch-mongolische“ er­
laub wurden“.
Objaśnienie, jakie daje dla tego terminu prof. Moszyński nie jest
także zadowalające.^KPżywa on go w sensie ogólnikowym na oznaczenie
1) Die älteren Beziehungen der Slawen zu Turko-tataren und Germanen und
ihre sozialgeschichtliche Bedeutung, Vierteljahrschrift für Sozial- und Wissenschafts­
geschichte, III, Stuttgart 1905' (ukazała się jako osobna odbitka).
2) The Expansion of the Slaws w II t. The Cambridge Mediaeval History (1913),
Neue Grundlagen der Slawischen Altertumskunde, Stuttgart-Berlin 1910, -Kdo byli
naši předkově a co jsme po nich v sobě zdědili, Praha 1921.
s) Badania nad pochodzeniem i pierwotną kulturą Słowian I. Polska Akademja Umiejętności, Wydział Filologiczny. Rozprawy t. LXII, Nr. 2, Kraków 1926
4) Także turkolog krakowski, prof. • T.,' Kowalski poświęcił w czasie swych
wykładów wiele uwagi analizie wysuniętych przez Moszyńskiego równań leksy­
kalnych. Wiadomość tę zawdzięczam Dr. Tadeuszowi Lewickiemu.

174
Turków i Mongołów, ludów mówiących językiem pośrednim między tu­
reckim a mongolskim i tych ugrupowań etnicznych, „c których me
wiemy czy należały do Turków, czy do Mongołów, czy też były mie­
szane“.

;i
Zgodnie ze zdaniem prof. Kotwiczą, należy termin „Turkotatarzy
zastąpić nazwą „ludy ałtajskie“, przyjętą w dziś. nauce na oznaczenie
Turków, Mongołów i Tungusów.
Przymiotnik Fjturski“, który poza pracą Moszyńskiego można tu
i ówdzie spotkać, jest dziedzictwem starszego poglądu orjentalistyki ro­
syjskiej, która określała nim ludy tureckie wogóle, rezerwując nazwę
„turecki“ dla Turków (osmańskich. Z kół młodszych przedstawicieli turkologji rosyjskiej wyszła tendencja do wyeliminowania terminu ,,tjurkskij“ i zastąpienia go przez wyraz ^turecki“ dla ogółu Turków i „turecko-osmański'' dla Turków-Osmanów.
Przejdźmy teraz do przedstawienia teorji Peiskera. Autor, uderzony
zjawiskiem, że prawie przez całe średniowiecze element słowiański toczy
wojny z żywiołem germańskim, kończące się pomyślnie dla tego ostat­
niego, zastanawia się, jaka mogła być przyczyna słabości Słowian.
Według niego, brak odporności na ataki germańskie był wynikiem
warunków politycznych, w jakich żyli Słowianie. Na poparcie swego
poglądu wysuwa przypuszczenie, że Słowianie na długo przed pierwszem
natarciem Germanów znaleźli się w takich warunkach politycznych, które
wyczerpały ich zasób energji i umożliwiły innym ludom podbój.
Zakłada przeto Peisker, że Słowianie pędzili tryb życia niewolników,
dający się po/ównać z losem parjasów. Wprawdzie ówczesne siedziby Sło­
wian po obu brzegach Dniepru mogły wyżywić nawet liczną ludność, zaj­
mującą się rybołóstwem, hodowlą bydła lub uprawą roli, jednakże po­
łożenie ekonomiczne dawnych Słowian niezawsze odpowiadało w zupeł­
ności owym sprzyjającym warunkom ich siedzib.
Autor zwraca uwagę na brak w językach słowiańskich wyrazów na
■oznaczenie zasadniczych pojęć z zakresu chowu bydła i gospodarki rolnej
(bydło, mleko, ser, pług i i.), mimo istnienie bogatej swojskiej nomenkla­
tury dla bydła domowego. Wysnuwa przeto, wniosek, że pierwotni Sło­
wianie znali chów bydla i uprawiali go na wielką skalę, lecz sczasem zo­
stali zmuszeni, z jakichś ważnych przyczyn, poniechać go. Te ważne
przyczyny upatruje autor w panowaniu koczowniczych ludów tureckich
nad Słowianami. “Koczownicy nie mogli ścierpieć pod bokiem „konku­
rencyjnej“ hodowli bydła słowiańskiej, zmusili Słowian do jej poniecha­
nia, zajęli ich tereny ood własną gospodarkę, przeznaczywszy Słowianom
rolę stróż y trzód.
,
Potwierdzenie swej hipotezy widzi Peisker w danych źródeł
historycznych m. i. dzieła Konstantyna Porfirogenety, który powiada, że
Rusowie nabywają bydło u swych sąsiadów.
Z okresu samodzielnej hodowli bydła zachowały się, według Peiskera,
wyrazy župa i župan
poi., czesk. pan), które pochodzą.od
pierwiastka indoeuropejskiego (stind. gopá ,strażnik“, g o pa y á t i
,strzeże, przechowuje“)5). Župan oznacza dostojnika, głowę jakiegoś
B) Innego zdania jest Prof. Briickner (Początki kulturv słowiańskiej, 234, Słow­
nik etymologiczny s. v.), który uważa župan za pozostałość „awarsko-bułgarską“

175

obszaru, ale znaczenie to nie jest pierwotne i ustaliło się dopiero dzięki
temu, że żupanami byli koczowniczy pasterze, którzy sprawowali wła­
dzę nad Słowianami i którzy zagarnęli całą hodowlę bydła dla siebie.
Źródła historyczne wyróżniają wśród Słowian jeszcze warstwę spo­
łeczną, zwaną smerdami Peisker wiąże ten wyraz ze smerd.
(staroceik.-słOw. smriideti) ‘wydawać złą woń‘ i powiada, że pow­
stanie lub przynajmniej zastosowanie go jest wynikiem panowania tu­
reckiego; dla azjatyckiego najeźdźcy podbity Słowianin uchodził za wy­
dającego przykry zapach.
Tak więc ustrój społeczny przedstawia się Peiskerowi jako dwu­
warstwowy: z jednej strony element panujący, obcy, który przyjął sło
wiańską nazwę, (župana), z drugiej ludność podbita, smerdowie. Zda­
niem autora dwuwarstwowość ta istniała i pod panowaniem germańskiem, a przetrwała i dłużej w organizmach państwowych, stworzonych
przez samych Słowian.
Wywody swoje ilustruje autor daněmi źródeł historycznych, opisem
bytowania ludów tureckich6) i dosyć obfitym materjąłem leksykalnym.
Ten ostatni obejmuje szereg wyrazów słowiańskich zapożyczonych
w większości z języków germańskich i tylko jeden, uchodzący za po­
życzkę turecką.
Tym wyrazem tureckim ma być słów. wyraz twarogu ,ser‘.
Zdaniem Peiskera, ma on stanowić dowód, że Słowianie podbici przez
ludy tureckie nie mogli zajmować się chowem bydła, a tern samem byli
pozbawieni mleka w stanie świeżym. Idąc w ślady swych władców uży­
wali mleka w stanie przetworzonym i dla tego produktu zapożyczyli od
Turków nazwę: toraq-turaq.
W następnych pracach Peisker powiększa liczbę rzekomych poży­
czek tureckich o równania leksykalne słowiańsko-tureckie, zapropono­
wane przez językoznawcę rosyjskiego Th. Korsza. Należy więc zapoznać
się ze zdaniem tego uczonego.
Pracę Korsza ') można podzielić na 3 części. W pierwszej autor
streszcza poglądy Peiskera i wypowiada się w sprawie słów. twarogu;
w językach słowiańskich. Żup an pozostaje w związku z terminem: tsopon
Konstantego Porf uogenety, dzoapan napisów staro-bułg. i skarbu z Nagy SzentMiklós, który p. Nćmeth w ostatniej swej pracy (Die Inschriften des Schatzes von
Nagy Szent-Miklós, Budapest N'9.33) przypisuje Pieczyngom. Językom tureckim wy­
raz ten jest nieznany Jedynie filolog arabski XI w. Mahmąd al-Käsghan, autor cen­
nego dzieła o języku tureckim, zanotował zbliżony fonetycznie i znaczeniowo do
župana wyraz čupan ,pomocnik naczelnika wioskowego*1. *Możliwe
* * * * 7 że čupan
wiąże się z čoban, znaném osmańskiemu i krymskiemu w znaczeniu ,pasterz1,
i że w obu wypadkach mamy do czynienia z pożyczką irańską.
e) Peisker powołuje się na opisy podróży Vambéry’ego, Middendorffa, a nie
wspomina o pracach turkologa Radłowa (W. Radloff), K’i, Bonpocy oót. yfirypaxB
C~'pn.no5Ket,ie Kt.LXXII t. 3anncoia> Mwn. AKajteiwiH Hayrb, Nr. 2, CT16. 1893', Aus
Sibirien (2 t. Leipzig 1893). Radłów długie lata swego życia spędził śród różnych
szczepów tureckich i poznał gruntownie ich język i zwyczaje. Ustrój społeczny
•ioczowników mongolskich przedstawił rosyjski mongolista Vladimircov, w niedo­
kończonej niestety pracy OómeCTBeHHblfi CTpofi MOHroJlOB (Leningrad 1934).
7) O HŤ.KOTOpbIXTj ßblTOBbIXb CJlOBaX-b 33.1MCTBOBaHHbIX'b flpeBHHMH CjTaBfl-

HaMt* M3'b Tato. nasbiBaeMbix-b ypajro-aJTTařícKHx-b fl3biKOBi. 3anncKH M. PyccKaro
TeorpatJwtecKaro OSmccTBa no On;. SmorparfiiM, XXXIV (Cßopmucb bl. qecvt.
ceMnji,ec5iTMj[Ť.TÍ5i T. H. rioTaHMHa\ cns. 1909, 537—546.

176
druga obejmuje kilka nowych równań leksykalnych dla słowiańskich
wyrazów Dykü, wołu, koza, przyczem można dodać, że Korsz
czerpie materjał porównawczy nietylko z języków tureckich, ale również
z dialektów fińskich. W części trzeciej omawia slow. porsu, zapoży­
czone przez języki fińsko-ugryjskie, które w swej wędrówce dotarło da­
leko na północny Wschód.
Co się tyczy slow. twarogu, autor uważa za prawdopodobne, że
mamy tu do czynienia z pożyczką (ufalsko-) ałtajską wogóle; przeciw tu­
reckiemu pochodzeniu tego wyrazu przemawiać może istnienie w języku
greckim na długo przed pojawieniem się Turków wyrazu tvoůq pokrew­
nego słów, t w a r o g ü.
W wyrazie b y k ü, który Peisker uznał za rodzimy, widzi Korsz,
jakkolwiek nie bez trudności, pożyczkę z tureckiego b u q a, b u g a i za­
uważa, że turecki wyraz dostał się powtórnie do jęz. słowiańskich w okre­
sie późniejszym jako buhaj.
Słów. w o ł u zestawia z tur. ułaq ,zwierzę juczne1, które w róż­
nych formach występuje także w dialektach fińskich8|.
Nie znajdując zadawalającej etymologji dla słów. koza, traktuje
również i ten wyraz za zapożyczenie z tureckiego, gdzie odpowiadają mu:
kači, kadža, käzä.
Ze stanowiska historyka rozpatrzył teorję Peiskera przedewszystkiem zasłużony badacz L. Niederle9), a nieco uwag dorzucił i K. Kadlec10).
Opinje ich można ująć w ten sposób.
Dane historyczne, jakkolwiek skąpe, nie pozwalają jednak na wysnu­
cie wniosku, że Słowianie nie zajmowali się hodowlą bydła, lub, że mu­
sieli ją porzucić jeszcze w okresie wspólnoty. Nie pozwala na taki wnio­
sek i istnienie bogatej terminologji rodzimej słowiańskiej. Cytowany
przez Peiskera ustęp z dzieła Konstantego Porfirogenety dotyczy, zda­
niem Niederlego, nie Słowian ale germańskich Rusów, którzy siedzieli
w północnej części dziś. Rosji europ, (w okolicach jez. Ładoga) nieod­
powiedniej dla hodowli bydła i dlatego zmuszeni byli nabywać je u Pieczyngów.
Niederle nie przeczy tezie, że Słowianie mogli podlegać najazdom
ludów ałtajskich, jak: Hunnowie, Awarowie, Pieczyngowie, Połowcy,
lecz zaznacza, że niewola ta nie trwała zbyt długo, nie obejniowa.a ca­
łego terytorjum, zajętego przez Słowian i nie była tak okrutną, jak ją
przedstawia Peisker. Najdłużej ulegali Słowianie przemocy Awarów, ald
ogół Słowian nie odczuwał ich jarzma i nie było ono wszędzie jedna­
kowo ciężkie, bo przecież gdzieniegdzie mogła się wytworzyć samo­
dzielna władza słowiańska.
Źródła historyczne, ma które powołuje się Peisker, kreśląc przygnę­
biający obraz panowania koczowników nad Słowianami, w interpretacji
8) Do tych ostatnich dostały się niewątpliwie z języka tureckiego.
9) Najdawniejsze siedziby Słowian (Początki kultury słowiańskiej, Encyklopedya Polska IV2 - dział V, Kraków 1912) 1«, 2.8; Des théo ies nouvelles de Jan
Peisker sur tes anciens Slaves, Revue des Etudes Slaves II (1922), 19 37; Manuel
de Tantiquité slave I (Paris 1923), 28--30; v. te. 175 i nn.
10) O politycznym ustroju Słowian (Początki kultury słowiańskiej), 40 i nn.
V. też w temże dziele zbiorowem zamieszczoną rozprawkę prof. Briicknera, Wpływ
kultur obcych (str. 188—207).

177
Kadleca dają nam bardziej prawdopodobny pogląd na wzajemny stosu­
nek Słowian i najeźdźców.
Krócej lub dłużej trwające okresy zależności od ludów ałtajskich
i germańskich, przypadające na epokę historyczną, nie mogą, według
Niederlego, świadczyć o odwiecznej niewoli Słowian. Istniejące w języ­
kach słowiańskich liczne pożyczki językowe (germańskie przedewszystkiem) Niederle skłonny jest uważać za wynik kontaktów Słowian z temi
ludami, kontaktów, które mogły zachodzić na drodze pokojowej lub
w czasie wojny. W tym ostatnim wypadku stroną zaczepną mogli być
i byli także Słowianie.
Stroną lingwistyczną wywodów Peiskera zajął się J. Janko1Ł). Wska­
zuje on, że podstawa lingwistyczna jest krucha i niepewna, i nie może
być przekonywująca dla językoznawcy, i że zatem jest niewystarczająca
dla całej teorji. Wyraz twarogu pochodzi według niego od t w a r i,
tworiti ,tworzyć, formować1 jest więc wyraz-em rodzimym.
Ten sam uczony czeski rozpatrzył zestawienia Korsza *12). Opinja
jego wypadła negatywnie; przyjęli ją, wypowiadając się za indoeuropejskiem (słowiańskiem) pochodzeniem wyrazów b y k ü, wołu,
koza, Berneker, Vas mor, Szacbmatov.
W ścisłym związku z teorją Peiskera i wywodami jego recenzen­
tów pozostaje opinja bułgarskiego uczonego prof. S. Mladenova13).
Przychyla się on do stanowiska zajętego przez Niederlego. Zgadza się
także z etymologją dla wyrazu twarogü, znajdując analogje seman­
tyczne we fr. fromage <C formage <łać. *(lac) formaticum. Niemniej
jednak zwraca uwagę na zgodność fonetyczną i znaczeniową słów. twa­
rogü i greek, rvoóg z jednej strony, a tur. toraq z drugiej. Na pod­
stawie tego faktu wyraża możliwość istnienia pożyczek tureckich („touraniens“) w praindoeuropejskiem i wysuwa postulat jaknajrychlejszego
zbadania stosunków leksykalnych ndoeuropejsko-ałtajskich („turcotatars“). O ile mi wiadomo, prof. Mladenov podjął się tego zadania i na
ostatnim (IV) Kongresie Lingwistycznym w Kopenhadze (1936) przed­
stawił tego rodzaju listę. Sprawa ta wymaga jednak dokładnego zbadania,
gdyż wiele zestawień może być opartych na przypadkowem podobień­
stwie.
Skolei omówimy pracę prof. Moszyńskiego.
Autor zabrał się do zbadania pochodzenia Słowian z dużą sumien­
nością i wykorzystał całą dostępną mu literaturę. Rezultaty do jakich do­
szedł, były dla niego samego nieoczekiwane. Bowiem w początkach badań
myśl jego była skierowana „raczej w kierunku tak zwanego autochtonizmu tych ludów“. Tymczasem pewne wskazówki skłoniły go znacznie
rozszerzyć swe poszukiwania, a uzyskane wyniki doprowadziły go do
wniosków o azjatyckiem pochodzeniu Słowian, a więc różnych zupełnie
od zamierzonych.
1:l) O stycích starých Slovanů s Túrkotatary a Germany s hlediska jazykozpytného, Věstník české Akademie XVII (1905), 1'09—1'92 (specj. 113—ISO.
12) Hlídka kritik o Peiskerově theorii, hlásajici dvoji (turkotatarskou i ger­
mánskou) praporobu slovanskou, Národopisný Věstník Českoslovansky, IV (1909),
174—177.
ls) Les prétendus emprunts iraniens et turcs en slave commun, Revue des
Études Slaves IV (1924), l'90—198.
Lud T. XXXIV.

12

178
Rozprawa prof. Moszyńskiego składa się z 5 rozdziałów; w pierw­
szych czterech omawia pokolei ekspansję ludów stepowych, ślady ras
jasnych w Azji środkowej. Te 4 rozdziały stanowią wprowadzenie i uła­
twiają w pewnym stopniu zrozumienie ostatniego rozdziału, poświęco­
nego pierwotnym siedzibom Słowian. Rozdział piąty jest dla nas na jważ­
niejszy i dlatego zajmiemy się nim bardziej szczegółowo.
Rozpatrując kwcstję pochodzenia Słowian, nie można, zdaniem
autora, ograniczać się do danych z zakresu antropologji i kultury ma­
terjalnej.
U Słowian wczesnohistorycznych przeważał element jasny. Ten
fakt może być pewną wskazówką dla kwestji pochodzenia ich podłoża
rasowego, jednakże niedość ważną, aby można się było oprzeć na niej
w sposób zdecydowany. Już poprzednio (w III rozdziale) prof. Moszyń­
ski wykazał, że element jasny występuje daleko w głębi Azji i że on także
uczestniczył w ekspansji języków indoeuropejskich. Jednak ubóstwo ma­
terjałćw wykopaliskowych z Azji i wschodniej Europy nie pozwala na
przeprowadzenie ścisłych poszukiwań kolebki elementu jasnego.
Na danych kultury materjalnej też wiele budować nie można. Przedewszystkiem ta nie mogła być jednolita na całem terytorjum, zajętem
przez ludy słowiańskie jeszcze w okresie wspólnoty językowej; powtóre
uchodzi za prawdopodobne, że główny trzon kultury materjalnej powstał
i rozwinął się na gruncie europejskim. Takie przypuszczenie nie wyklu­
cza, że kultura materjalna mogła wchłonąć nawet wschodnio-azjatyckie
elementy. O pewnych związkach z kulturą stepową mogłyby świadczyć
niektóre rysy kultury prasłowiańskiej, które zachowały się w języku. Tak
np. słów. p a 1 ï c ü ,ten, który naciąga i spuszcza cięciwę, który strzela
(z łuku)‘ mógłby dowodzić, że Słowianie używali łuku i strzelali zeń
w sposób szeroko rozpowszechniony w Azji, zwany przez Moszyńskiego
mongolskim. Również słów. węża, która wiąże się etymologicznie
z wozu, węzą i oznacza przeto ,wćz mieszkalny, mieszkanie prze­
woźne1 mogłoby być reminiscencją owych związków.
Natomiast najmocniejsze podstawy dać może materjał językowy.
Język tworzy bowiem zwarty i zamknięty w sobie system, a jego trwa­
łość nie da się porównać z trwałością kultury lub rasy.
Zgodnie z tem stanowiskiem, prof. Moszyński stara się spomooą
materjału leksykalnego dochodzić do wniosku,, że Słowianie pochodzą
z Azji. Daje mianowicie szereg równań leksykalnych słowiańsko-tureckich i słowiańsko-fińsko-ugryjskich (a niekiedy i słowiańsko irańskich).
Wjśród nich znajdujemy zestawienia, znane nam z prac Peiskera i Korsza.
Dokładnie lista zgodności leksykalnych prof. Moszyńskiego obejmuje
39 pozycyj; z tej liczby tylko w dwóch równaniach (Nry 38 i 39) widzi
K. Moszyński przypadkowość, zaś w dwóch wypadkach (36 i 37) przyj­
muje możliwość zapożyczenia z jęz. słowiańskich. Znakomitą większość
równań uważa za absolutnie pewną, co więcej, dodaje, że „już dziś
możnaby łatwo podwoić liczbę zgodności, o ileby się zechciało uwzględ­
nić wyrazy o znaczeniu cokolwiek szerszem“.
Ten materjał leksykalny (35 pozycyj) pozwala mu wyrazić pogląd,
że dotychczasowy kierunek zapożyczeń od ludów tureckich do Słowian
nie da się wszędzie utrzymać. Większość równań wskazuje raczej, że Turcy

179
i ludy fińsko-ugryjskie zapożyczali odpowiednie wyrazy od Słowian
może w ciągu pierwszego tysiąclecia przed Chr. Prof. Moszyński bowiem
uważa, że Słowianie (w sensie językowym) jeszcze około VII—VI w.
przed Chr. żyli w Azji, mając za północnych sąsiadów południową gałąź
ludów fińsko-ugryjskich, za wschód rich — ludy „turko-tatarskie“, zaś
za południowych — ludy scytyjskie.
Równania słowiańskie-irańskie p. Moszyński, w zgodzie ze swymi
poprzednikami, uważa za pożyczki z języków irańskich, które jednakże
mogły się dokonać i w Europie; np. dzięki temu, że jakiś lud, będący
wpierw pod wpływami irańskiemi (Scytowie), osiadł następnie wśród
rzeszy słowiańskiej1.
Jeżeli hipoteza o wschoćtniem pochodzeniu języka słowiańskiego ma
realne podstawy, należy, zdaniem prof. Moszyńskiego, przyjąć, że język
ten, po przybyciu do Europy, zasymilował w bardzo dużym stopniu
języki miejscowe. Słowianie z pierwszego tysiąclecia po Chr. nie byliby
tymi samymi Słowianami z pierwszego tysiąclecia przed Chr. Różniliby
się bowiem pod względem rasowym, gdyż, przybywszy ze Wschodu,
wchłonąć musieli obce elementy, i kulturalnym, gdyż najprawdopodobniej
kultura ich powstała już w Europie.
Tak się przedstawia, w dużym oczywiście skrócie, teorja prof. Mo­
szyńskiego.
Spotkała się ona z żywem zainteresowaniem ze strony uczonych.
Prof. Brückner14), ograniczając swą recenzję również do piątego roz­
działu, zajął stanowisko negatywne. Jak można się było spodziewać,
najwięcej uwagi poświęcił recenzent zestawieniom leksykalnym, owemu
punctum saltens pracy p. Moszyńskiego. Zgodności te uważa Brückner
za wymysł fantazji autorskiej i rozróżnia wśród nich: Pozycje o przypadkowem podobieństwie brzmienia i znaczenia, najliczniej reprezento­
wane. Drugą grupę stanowią równania, nie mające ze sobą nic wspól­
nego ani pod względem fonetycznym ani znaczeniowym. Właściwe zaś
równania słowiańsko-tureckie, wyeliminowane spośród 39, zalicza Brück­
ner do grupy trzeciej i uważa je za zapożyczenia (być może późne) tu­
reckie w językach słowiańskich. Brückner przytacza kilka przykładów,
które mają dowodzić, żę. Moszyński błądzi przy operowaniu materjąłem
filologicznym, zaczerpniętym z drugiej i trzeciej ręki. Recenzję kończy
Brückner stwierdzeniem, że wywody Moszyńskiego są całkowicie chy­
bione i że on nie wykazał;, by Słowianie stykali się kiedykolwiek z ludami
ałtajskiemi, lub by mieszkali w Azji.
Prof. Kotwicz rozpatrzył pracę prof. Moszyńskiego ze stanowiska
orjentalisty15). Jego ogólna opinja o niej jest taka, że w wielu wypadkach
można pogodzić się z autorem. Zasługą Moszyńskiego jest skierowanie
swych poszukiwań ku Azji i tern samem utorowanie drogi przyszłym ba­
daczom. Jednakże zaznacza też swój odmienny pogląd na tę lub ową
kwestję, a uwagi jego mają ogromną wagę i muszą być uwzględnione
przez każdego, kto pójdzie w ślady pipf. Moszyńskiego, tembardziej że
wypowiedział je jeden z nielicznych głębokich znawców koczowników
14) Kwartalnik Historyczny, XL (1926), 43—48. Por. też jego uwagi w Ludzie,
ser. II t. IV (19215), 83—84.
15) Rocznik Orjentalistyczny III (1925), 290—306.

12

180

środkowo-azjatyckich. Co się tyczy hipotez o pierwotnych siedzibach Sło­
wian, prof. Kotwicz jest zdania, że Moszyński nie przeprowadził prawdzi­
wego dowodu na ich wschodnie pochodzenie. Recenzent poddaje analizie
wiadomości historyczne, na których opiera się przypuszczenie, że Słowia
nie sąsiadowali z Turkami w w. VII—VI. Jeżeli można mówić o zetknię­
ciu się Słowian z Turkami, to najwcześniej około 200 r. przed Chr.;
zetknięcie to nie mogło być długotrwałe. Nie da się zaprzeczyć, że Turcj
oddawna i przez dłuższy czas sąsiadowali z innemi ludami indoeuropejskiemi, głównie Irańczykami. Wynikiem .tego jest duża ilość wyrazów
irańskich, zapożyczonych do języków tureckich. Gdyby nawet Turcy sty­
kali się przez krótki czas ze Słowianami, mogliby zapożyczyć niewielką
tylko ilość wyrazów, a i te napewno znikłyby wśród pożyczek irańskich.
Wśród równań leksykalnych, zebranych przez Moszyńskiego znajdują
się i takie, które nie dotyczą życia koczowniczego; mogły się one dostać
do języków tureckich i słowiańskich z języków ludów osiadłych, np.
także Irańczyków. Mając na uwadze powyższe z jednej strony, a duże
jeszcze braki turkologji z drugiej, prof. Kotwicz uważą, że zestawienia te
świadczą conajwyżej o istnieniu w językach tureckich elementów sło­
wiańskich; chronologja ich czeka jeszcze na przyszłe badania.
Jak widać z powyższego przeglądu tezy wypowiedziane przez obu
autorów i ich prozelitów nie spotkały się z dodatnią oceną badaczy.
Zwłaszcza do równań leksykalnych słowiańsko-ałtajskich należy się od­
nieść z dużą rezerwą, bo dzisiejszy stan studjów ałtaistycznych a zapewne
i slawistycznych nie pozwala na formułowanie daleko idących wniosków.
Jeśli nawet się przyjmie istnienie pewnych wyrazów wspólnych językom
słowiańskim i ałtajskim, to nie można jednak niczego pewnego powie­
dzieć o kierunku zapożyczenia. Wspomnę o dwóch przykładach. Prof.
Moszyński notuje mongolski i turecki wyraz č a n a (z obocznemi for­
mami s a n g a, sanaq) i uważa go za pożyczkę indoeuropejską (por.
polskie sanie), natomiast ałtaista łotewski prof. P. Schmidt traktuje
wyraz słowiański za zapożyczenie z tureckiego16). W takim razie zapoży­
czenie, ze względu na nagłosowe s- byłoby dosyć późne. Również o po­
chodzeniu słowa chümelï .chmiel1 zdania są podzielone; według
Moszyńskiego jest to wyraz indoeuropejski, który dostał się do języków
tureckich i fińsko-ugryjskich. Inne stanowisko zdaje się zajmować ba­
dacz tej miary co Z. Gombocz 17), przypuszcza bowiem, że pochodzenia
tego wyrazu można szukać w językach tureckich, ale wyklucza, by
chümelï było bezpośrednią pożyczką w jęz. słowiańskich.
Jakkolwiek ma się ta sprawa, nie ulega wątpliwości, że do języków
słowiańskich dostało się sporo elementów ałtajskich. Dla czasów wczesnohistorycznych możemy mówić o kilku wyrazach, zebranych przez Rriicknera, które ten uczony uznaje za pozostałość panowania awarskiego18).
Również zetknięcie się Słowian z Bułgarami pozostawiło ślady w postaci
pożyczek leksykalnych19).
le). Etymologische Beiträge, Journal de la Société Finno-Ougrienne XLII3, 5.
Slavo-turcica, Symbolae grammaticae in honorem Ioannis Rozwadowski
(Kraków 1928) II, 73—75.
18) Wpływ kultur obcych, 204.
18) Wymienia je Gombocz w cytowanej już pracy. Por. także J. Mikkola, Die

181
O zapożyczeniach elementów pieczyńskich i połowieckich nie da się
wiele powiedzieć. Za pozostałości po Piecżyngach można uważać nazwy
miejscowości, występujące i na terenie Małopolski Wsch., jak: Pieczeniagi, Pieczenia góra, Pieczychwosty (starsza forma
Pieczihosti)20).
Dokładniejsze zaznajomienie się z grupą kipczacką języków turec­
kich może przyczynić się także do wyjaśnienia etymologji pewnych wy­
razów słowiańskich. To zdanie wypowiada prof. Kowalski, wybitny
znawca języka karaimskiego, i na poparcie tego cytuje slow. wyrazy
ciura i suhak (antylopa), które prawdopodobnie dostały się na
terytorjum słowiańskie z języków kipczackich, lub też za ich pośred­
nictwem 21). Jak wiadomo, język połowiecki a zapewne i pieczyński na­
leżą do grupy kipczackiej.
Z większą pewnością możemy mówić o elementach tureckich i mon­
golskich w czasach późniejszych, dla których rozporządzamy i obfit­
szym materjałem historycznym i językowym.
Inwazja mongolska nie pozostała bez wpływów. Mongołowie przy­
nieśli ze sobą na tereny okupowane organizację państwową i wojskową,
wraz z terminami, które przyjęli od nich Słowianie. Terminy te są bądź
tureckie bądź mongolskie, co łatwo zrozumieć] jeśli się zważy, że w skład
państwa mongolskiego wchodzili także Turcy i że oni byli nauczycielami
Mongołów.
O ile wiem, niema dotąd pracy poświęconej specjalnie zbadaniu ele­
mentów mongolskich w językach słowiańskich i jedynie tu i ówdzie
można znaleźć pewne wskazówki22).
Najwięcej jednak prac większych i przyczynków dotyczy zapoży­
czeń leksykalnych w okresie styczności z Turkami osmańskimi 23).* 2W tym
okresie dostają się do języków słowiańskich elementy rdzennie tureckie,
a także arabskie i perskie, wchłonięte stosunkowo dość wcześnie przez
język turecko-osmański.
Jak z tego szkicu wynika, wiele już zrobiono dla zbadania wpływów
koczowników ałtajskich na języki słowiańskie, jednakże dalecy jesteśmy
Chronologie der türkischen Donaubulgaren, Journal de la Société Finno-Ougrienne
XXX33.
2C) Księga referatów II Międzynarodowego Zjazdu Slawistów (Filologów Sło­
wiańskich), Warszawa I
46.
21) W sprawie zapożyczeń tureckich w języku polskim, Symbolae grammaticae in honorem loannis Rozwadowski ÍI, 349—353.
22) V. np. n. i,. MejiiopaHCKiił, Typeukie ajieMembi bt> íi3mkť> „CjiOBa
o rioJiKy MropeB-fe“, UsBtcTw Ora. Pyccitaro 5Í3HKa u Cjiobcchocth Mmii. AkaaemiH Haykb VII2 (1902), 273—302; tegoż autora CnoBa „warbxyjib“ h „CuhTi“
i> „Cka3aHisixT. o 42 amopiiiCKHXb MywemiKaxT,, M3BkcTia Otu. Pycck. U3. h Cjiob.
VII4 ( 1902 j, 430—432. Pierwszy artykuł spotkał się z uwagami wspomnianego już
Korsza w M3b1>CTÍM VIII4, (1903) 1—58, które znów wywołały odpowiedź Mełjorańskiego pt. BTopaa CTarbsi o TypenkHx-b 3JiemeHTaxb m, s.sbikk „CaoBa o Ilojiky.
MropeBk“, M3B"fecTÍa X2 (1905) 66—92. Por. także uwagi prof. Pellioťa o mong.
wyrazie bałamud (bałamad) i solskim, ruskim bałamut w Toung Pao
XXVIII, 157. Por. także MejiiopaHCkiü, 3aHMCTBOBaHHbia BOCTo>iHbia CJiOBa b pvcckoß
nncbMeHHOCTH jtomOHroubCkaro BpeMeHH, M3b1,ctí$i X4 (1905), 125—127.
2S) Dokładną bibljografję podaje p. Kowalski w swoim artykule Türk dilinin
komšu millet dilleri üzerindeki tesiri (Wpływy jęz. tureckiego na języki narodów
sąsiednich), drukowanym w czasopiśmie Ülkü, Nr. 20 z 1934 r.

182
jeszcze od całkowitego wyczerpania tego zagadnienia. W dalszych ba­
daniach należy uwzględnić postulaty, wysunięte przez prof. Kowalskiego,
jak ustalenie wieku i źródła zapożyczenia24). Dla dokładnego przestudjowania tego problemu nieodzowną jest współpraca slawisty z orjentalistąałtaistą. Wtedy może się okazać, że do języków słów. dostawały się i ele­
menty morfologiczne ałtajskie25).
Ale i naodwrót języki słowiańskie wywierały wpływ na języki tu­
reckie. Dość wspomnieć, że Bułgarzy naddunajscy zatracili swój język
na rzecz dialektu słowiańskiego, że w jedynym zabytku języka poło­
wieckiego t. zw. Codex Cumanicus występują wyrazy słowiańskie i że język
Karaimów polskich nietylko przejął duży zasób słów słowiańskich, ale
zatracił nawet charakterystyczne cechy składni tureckiej.
I ;na innych dziedzinach kultury duchowej koczownicy ałtajscy wyci­
snęli .swe piętno. Uwidacznia się ono najbardziej ma obszarach Rosji), pod­
bitych przez Mongołów. Wpływy ich, które, zdaniem niektórych uczo­
nych, przetrwały do reform Piotra Wielkiego, widoczne są w organizacji
wojska i stosunkach prawno-społecznych. Kwestja ta interesowała starszą
generację uczonych rosyjskich (np. Grigoriev26), N. Vesełowskij) 27) *; 29
w ostatnich czasach badają ją zwolennicy t. zw. eurazjanizmu2S).
Najmniej da się powiedzieć o wpływach koczowników ałtajskich
w dziedzinie kultury materjalnej. Znikome wpływy ich można tłumaczyć
tem, że ludy ałtajskie będąc bez przerwy w ruchu nie miały czasu na
stworzenie własnej kultury materjalnej. Rola ich ogranicza się jedynie
do pośredniczenia, do przenoszenia wartości kulturalnych ze Wschodu
na Zachód. Za takiem przypuszczeniem przemawiać może np. sprawa
pochodzenia posągów t. zw. bab kamiennych. Według prof. Kotwiczą są
one pochodzenia chińskiego, a na Zachód zostały przeniesione przez
Turków 20). Na tem miejscu można też wspomnieć, że składniki sztuki
islamu przedostały się na terytorjum Polski poniekąd także za pośred­
nictwem Turkówso).
24) W sprawie metodologii badań zapożyczeń tureckich w językach słowiań­
skich 1, Sjezd Slovanských Filologů v Praze 1029. Sekce II.
2B) Np. sufiks-či tworzący nomina actoris. V. MeaiopaHCKifi, Typeitlde 3JiemeHTbl (1902), 18 odbitki i Meillet, Le slave commun, 516 (§ 593).
26) V. jego zbiór rozpraw Poccia h A3Ï», CFI6, 1876.
27) Por. np. TaTapcKn bjiííiiiíc Ha pyccidři noconcKifi uepeMOHiajrb Bii Mockobckíh rrepioJCb pycCKOił McTOpÎH, en6. 191'. 1911. Można wspomnieć i o roz­
prawie V. Rjazanowskiego, K Bonpocy o bjihhhhh MOHroJibCKOfl KyjibTypbi h mohroJibCKoro npaBa Ha pyccKyio Kyjibrypy u npaBo, Mbbccthji tOpnuiwecKoro OaKyjibTeTa O. P. B. n. b r. Xap6nne, IX (1931); odbitka ma 31 str.
25) V. np. M. P., Hacjieane WnHrncxaHa. B3r.naa Ha pyccKyio ucTopiio He
c 3ana.ua a c BocTOKa, (Paryż) 1925, U BepHaucKHfi, MoHrojicKoe nro bt, pycCKOM HcropHH, EBpa3HHCKHM BpeMeHHHK V 1927, 153—164, tenże HaiepTaHue pycCKofi HCTopHH I, 1927, ifp. SpeujKen Xapa-XtaBaii, EBpa3HHCTBO c toskh apennsi
MOHroJia. Eßpa3. XpOHHKa.
29) Kilka uwag o t. zw. babach kamiennych, Bulletin Intern, de l’Académie
des Sc. et des Lettres. Cl. de philologie. Cl. d’histoire et de philosophie, avril-juin
1928, 70—81. Por. też Kotwicz Samoïlovitch, Le monument turc d’Ikhe-Khuchotu,
Bocznik Orjentalistyczny IV (1926) 17—33 odbitki.
so) Por. Mańkowski, Sztuka Islamu w Polsce w XVII i XVIII wieku. Polska
Akademja Umiejętności, Rozprawy Wydziału Filologicznego t. LXIX, nr. 3, Kra­
ków 1935.

183
Uwaga. Już po napisaniu tego artykułu miałem możność zapoznać
się z rozprawką uczonego tureckiego, p. Akdes Nimeťa, zatytułowaną
Eski slavcadaki türkçe sözlere dair (O wyrazach tureckich w języku staro­
słowiańskim) , • a zamieszczoną w- organie Instytutu Turkologji Uniwersy­
tetu Stambulskiego (Istanbul Üniversitesi Türkiyat Enstitüsii), Türkiyat
Mecmuasi, t. IV (1934), 89—97. Autor daje także przegląd teorji Peiskera
z zaznaczeniem opinji jego recenzentów.
RÉSUMÉ.
L’auteur paisse en revue les théories Concernant les rapports slavoaltaïques soutenues par le feu J. Peiisiker et C. Moszyński et donne un résumfl
des opinions émises par les savants 'silavistes et altaïstes (les turcologues pour
la plupart) qui ont pris part dams la discussion. Il semble résulter que, dans l’état
présent des études slavistiques et altaiques, on ne peut que parler sur les con­
tacts linguistiques slavo-alitaïques à l'époque historique seulement. Quant aux
temps plus anciens il nous manque des matériaux pour résoudre la question
posée par J Peisker et C. Moszyński et c’est pour cela elle reste encore
ouverte.

JAN FALKOWSKI

PRZYCZYNKI DO MNIEJ ZNANYCH NARZĘDZI ROL­
NICZYCH1)2
(CONTRIBUTIONS AUX INSTRUMENTS DE CULTURE PEU CONNUS)

Zdawałoby się, że Leser w swojej pracy „Entstehung und Verbrei­
tung des Pfluges“ ~) a także w „Westöstliche Landwirtschaft“ 3) wyczer­
pał zasadniczo cały materjał odnoszący się do narzędzi rolniczych, przedewszystkiem pługów4). Jednak przy przeglądaniu czy to literatury, czy
też przy sposobności pracy w zbiorach muzealnych można znaleść często
przedmioty, bądź to rzucające nowe światło na rozwój, bądź też będące
nowym i nieznanym przyczynkiem, albo formą pokrewną, lecz nieznaną
względnie nie publikowaną.
W Azji, a częściowo też i w Europie i północnej Afryce, występują
różnego rodzaju narzędzia rolnicze, przeznaczone do ciągnięcia a nie
będące radiami, pługami lub t. p. — Są to np. łopaty lub też coś w rodzaju
wielkich szufli5). Szufle takie używane najczęściej do gładzenia roli po
b Z materjałów zebranych w czasie studjów za stypendjum Funduszu Kul­
tury Narodowej. Rysunki wykonał autor. Artykulik został napisany w kwietniu 1934
2) Munster i. W. 1'931.
I 3) Festschrift Publication ďHommage offerte au P. W. Schmidt, Wien 1928.
4) Por. Moszyńskiego „Kultura ludowa Słowian“ część I. Kraków 1929, i inne
prace tego autora Nadto ,t. Falkowski, „Narzędzia rolnicze typu rylcowego“, Lwów
1931,. gdzie przedstawiono rozwój najstarszych wogóle, a następnie jednego tylko
typu narzędzi rolniczych.
°) Leser „Westöstliche Landwirtschaft“, str. 451, ryc. 54, 55.

184
siewie pozostają w pewnym związku z bronami deszczułkowemi (por.
Leser „Entstehung u. Verbreitung d. Pfluges“ str. 466, ryc. 301 i 302)6).
Szufle do ciągnięcia są to najczęściej jakby rzeczywiste szufle, dużych
rozmiarów, zaopatrzone z tyłu w jedną lub dwie rękojeście. — Ryc. 1 a
przedstawia nam rodzaj takiej szufli do ciągnięcia, która posiada jedną
rękojeść z tyłu. — Pochodzi ona z Orao, w okolicach Randu (na połuunie
od Jamda), a służy do gładzenia roli po siewie."^ Cała z drzewa składa
się właściwie z trzech części, szufli, rękojeści i rozdwojonego drążka, grządziela, służącego do ciągnięcia. Grządziel umocowuje się zapomocą sznura
do wystających z boku szufli uchwytów. Krawędź pracująca w tej szufli
nie posiada obicia żelazem.
Ciekawe są również narzędzia, których działanie podobne jest czy
to do szufli do ciągnięcia, czy też do bron deszczułkowych. Narzędzia ta­
kie posiadają jednak tylko jakby krawędź szufli, podobnie jak brony
deszczułkowe, osadzoną w miejsce lemiesza na radie (pługu), czy też na
innego rodzaju narzędziu. Na ryc. 1 b podano taki. jak zaznaczono w in­
wentarzu „pług“, pochodzący z Reinlah (Maroko). W miejsce lemiesza
jest osadzona poprzeczna listwa żelazna. Budowa samego narzędzia jest
identyczna z kształtem występujących na tym obszarze radeł (pługów).
Szkoda tylko, że odnośny badacz nie podał dokładnie, do jakiej pracy to
narzędzie jest używane. Wjnosząc z budowy najprawdopodobniej do po­
dobnej jak brony deszczułkowe lub szufle do ciągnięcia.
Do tego samego lub zbliżonego celu służą być może poniżej opisane
narzędzia pochodzące: jedno z Tybetu, drugie zaś z okręgu (District)
Bellary w Indjach. Częścią składową obu tych narzędzi są grube belki
z osadzonemi w nich częściami roboczemi i grządzielami, podobne do
tych, jakie występują w południowej Azji przy bronach W takich bro­
nach wbite są w poprzeczne belki zęby mniejwięcej tejsamej długości, co
część robocza opisywanych narzędzi, w ilości około 8 sztuk lub mniej
(częstG 3). W narzędziu pochodzącem z Tybetu (ryc. 1 c) a w inwen­
tarzu oznaczonem „pług“, część robocza, listwa żelazna jest nieprzerwana,
wykuta z jednego kawałka wraz z umocowanemi w belce bocznemi
listwami. Belka jest ośmiokątna. U góry posiada otwór na rękojeść, któ­
rej brak. Umieszczone są w nim dwa drągi, girządziele (hołoble) 7). Na­
rzędzie drugie, z okręgu Bellary (ryc. 1 d), różni się tylko tern, że listwa
dolna nie tworzy całości, lecz składa się z dwóch części. Belka jest rów­
nież ośmiokątna, u góry z otworem fenat ręfkojeść, której brak, i z dwomJa
grządzielami (hołoblami) z bambusu. W inwentarzu narzędzie to ozna­
czono jako „Grübler“.
Oprócz bron zaopatrzonych w zęby sporządzane z jednego materjału,
występuje w Indjach rodzaj bron posiadających żelazne zęby umoco­
6) Bronami deszczułkowemi nazywam te, w których deska wprost użyta jest
jako część pracująca.
7) W Museum für Völkerkunde w Berlinie są ponadto zapisane w inwentarzu:
1 D 4799 a-h „Pflug mit breiter Schar, zwei Räder und zwei Zugbäumen, Tibet“.
W inwentarzu jest narysowany tylko lemiesz jak na ryc. 1 c. Ciekawe byłyby kółka
przy tego rodzaju narzędziu. Następnie pod: I D 4800 „Pflug mit Gabeldeichsel ohne
Räder“, Tibet. Umieszczony tam rysunek narzędzia z wrysowaną rękojeścią, różni
się od narzędzia ryc. 1 c tem, że grządziel widłowaty przechodzi w pojedynczy, jest
więc przystosowany do zaprzęgu we dwa zwierzęta pociągowe.

185

wane w drzewie, kształtu charakterystycznego dla tamtejszych rylców
z lemieszami przy1 radiach rylcowych. Na ryc. 1 e podano takie narzędzie
pochodzące z okręgu Bellary, a w inwentarzu oznaczone jako „bullock
ho< . Narzędzie to jest opatrzone trzema zębami sporządzonemi w kształ­
cie rylców z lemieszami i osadzonemi w belce bez rękojeści. Ostrza że­
lazne posiadają formę dłutowatą. Są one wpuszczone w część drewnianą
i przymocowane skobelkami.
Wszystkie trzy ostatnie narzędzia są przystosowane do zaprzęgu
w jedno zwierzę pociągowe. Narzędzie ostatnie (ryc. 1 e) jest nietylko
przykładem dla narzędzi rylcowych o większej ilości rylców, ale wraz
z narzędziami 1 C i 1 d jest ono bardzo ciekawe też i z innego względu.

Ę_w,g.c

r.,i,tuin

f. wmu

tatmuütui

la. Museum für Völkerkunde Hamburg. Nr. inwentarza 38.71 : 350 a, b, c. Wszystko
sporządzone z drzewa. Długość części roboczej 100, szerokość 32, grubość
ściany tylnej ok. 8,5'. Długość rękojeści 63,5, a grządziela 171 — 1 h. -ÎJ: f. V. Ham­
burg. Nr. inwent. 13.29:3311 Cała \\’ysokość 80. Długośś grządziela (żelazny, wygięte
zakończenie z drzewa) 60'. Długość listwy żelaznej 55, szerokość 6, grubość około
3 mm. Żelazo kute. Cała rękojeść osadzona w żelaznej tulejce na grządzielu, z drze"'j1- “,lc- M. f. V. Berlin. Nr. inwent. I D 4801. Długość belki 51, średnica, 17.
Długość giządzieli 283. Część robocza z kutego żelaza: cała szerokość części robo­
czej 39,8, wysokość boków wraz z listwą 36. Szerokość listwy 8,1, grubość brzegu
górnego 1,9, przechodząca ku dołowi w ostrze — 1 d. M. f. V. Berlin. Nr, inwent.
I C 25832. Długość belki 50, średnica 14. Długość bambusowych giządzieli 290.
Część robocza z kutego żelaza: cała szerokość części roboczej 39, szerokość poje­
dyncza 17, wysokość boków wraz z listwą 2â! ' Szerokość listwy 6,5, w dół bitwa
przechodzi w ostrze. — le. M. f. V. Berlin. Nr. inwent. I C 25833. Długość belki
94. Długość giządzieli 220. Cała długość zębów 4'2 długość części żelaznej (ostrzy
dłutowatych) 24,2, przekrój ostrzy 1,8 X 1,8. — Wszystkie wymiary podano w cen­
tymetrach.

186
Mianowicie należą one do tej grupy narzędzi azjatyckich, która bez wąt­
pienia nietylko wywarły wpływ, ale były też w mniejszym lub większym,
pośrednim lub bezpośrednim stopniu pierwowzorem dla sochy łopatko­
wej. Zwłaszcza podzielność części roboczej, następnie zasada umocowy­
wania w belce poprzecznej częśdi roboczej i grządziela (hołobli na jedno
zwierzę pociągowe). Budowa, jej zasady, są podobne. W mojej pracy
0 narzędziach rolniczych (Narzędzia rolnicze typu rylcowego) zajmowa­
łem się problemem pochodzenia sochy, przedewszystkiem łopatkowej,
którą należy uważać za starszą od dwupolicowej, powstałej z oddziały­
wania sochy łopatkowej na radło rylcowe, i doszedłem do wniosku, że
początków sochy łopat, należy szukać w podobnych narzędziach jednozaprzęgowych azjatyckich. Trzy wyżej opisane narzędzia (c, die) uwa­
żam za przyczynek do dziejów jej powstania. Zagadnienie powstania
sochy łopatkowej nie jest ostatecznie rozwiązane. Brak jeszcze szczegó­
łowych materjałów, a przedewszystkiem wyczerpujących opracowań ma­
terjalnej kultury ludów azjatyckich.
Z krótkiego opisu podanych pięciu narzędzi rolniczych wynika, że
mimo zasadniczych i zdawałoby się wyczerpujących opracowań z zakresu
narzędzi rolniczych wiele pozostało jeszcze do zrobienia w tym przed­
miocie. Obszaru Europy nie można jeszcze uważać za dość dokładnie
opracowany, przedewszystkiem jednak kontynent azjatycki domaga się
szczegółowego zebrania materjałów. Dużą winę w tym wypadku ponoszą
badacze, którzy przeprowadzają poszukiwania raczej w dziedzinie spo­
łecznej i duchowej;, a z kultury materjalnej zajmują się przeważnie stro­
jem i budownictwem. Dlatego też mimo olbrzymiej ilości literatury od­
noszącej się do kontynentu azjatyckiego, opracowanie kultury materjal­
nej natrafia na poważne trudności, a często w odniesieniu do rozmaitych
wytworów kulturowych jest praiwie wykluczone. Brak ten istnieje też
w zagranicznych zbiorach muzealnych, w których inne części świata
(Afryka, Ameryka) są stosunkowo dobrze zaopatrzone w zbiory z zakresu
materjalnej kultury ludowej. Z obszarów Azji posiadają wprawdzie muzea
bogate zbiory sztuki, brak natomiast zwykłych przedmiotów codziennego
użytku. Dopiero w ostatnich latach zaczynają się wypełniać luki w zbio­
rach, odnośnie do kultury luaowej azjatyckiej. Ma to swoje uzasadnienie
w dwóch przyczynach. Pierwsza, to wogóle zwrot w kierunku badań nad
wytworami codziennego użytku, będący wynikiem zrozumienia ich waż­
ności, druga zaś jest ta, że o dalsze okazy sztuki i t. p. coraz trudniej.
Raz że nowych przybywa niewiele, stare zaś częściowo wyczerpały się,
względnie po prostu to, co można było ongiś nabyć za śmiesznie niską
kwotę, kosztuje obecnie setki i nieraz tysiące. Zwrot ten należy powitać
z radością, bowiem pierwsze opracowanie całokształtu etnografji azja­
tyckiej w Buschanie jest dziś już niewystarczające (oczywiście dla etno­
logów. Jako dzieło ogólne, wprowadzające, posiada nadal wartość). Tembardziej, że coraz więcej zdajemy sobie sprawę z tego, że bez rozwiązania
1 opracowania problemów azjatyckich nie będziemy mogli rozwiązać osta­
tecznie zagadnień wielkiego półwyspu azjatyckiego — Europy.
Z Zakładu Etnologicznego U. J. K. we Lwowie.

187

i
LEON POPIEL

STĘPA W POLSCE
(LE MORTIER À PILON EN POLOGNE)
1. Wstęp.

Pracę tu przedstawioną należy uważać za sprawozdanie z badań
nad stępą w obecnych granicach politycznych Polski. Celem zamierzonego
opracowania jest zobrazowanie całokształtu zebranego materjału, jako
podstawy dalszych zamierzonych badań, oraz przedstawienie wyników,
jakie osiągnięto przy rozpatrywaniu całego materjału przed przystąpie­
niem do jego systematycznego opracowania. Przedmiotem opracowania
jest jeden z elementów kulturowych bardzo charakterystycznych — mia­
nowicie stępa. Stępa jest to narzędzie, którego lud nasz używa przeważ­
nie do przerabiania ziarna zbożowego, następnie nasion oleistych, włókna,
kory drzewnej i soli. Stępa służy do przeróbki pewnych surowców i przy­
sposobienia ich dla celów spożywczych i gospodarskich, ma więc na
celu przystosowanie pewnych surowców czy raaterjałów w stanie suro­
wym dla celów użytkowych. Stępa ułatwia pracę człowiekowi, a przez to
zaoszczędza mu czasu i sił fizycznych, w celu zaspokojenia jego pewnych
potrzeb. Narzędzie to spełnia w zupełności swoje zadanie gospodarskie,
społeczne i techniczne, o wyraźnych cechach pomocniczych, celowych
i użytkowych — jest więc narzędziem gospodarskiem w pełnem znacze­
niu tego słowa. —• Stępa, jako narzędzie gospodarskie wynalezione i skon­
struowane przez człowieka, jest więc jego wytworem. Wytwór ten, prze­
kazywany przez tradycję z pokolenia na pokolenie, udoskonalany,
przerabiany lub redukowany pod względem kształtów, przeznaczenia
i sprawności technicznej, jest jednym z niepisanych dokumentów historji
kultury ludzkiej. Stępa, jako narzędzie gospodarskie, jest więc jedno­
cześnie objektem badań z zakresu historji kultury, jako jeden z elemen­
tów tej kultury. — Z tego względu, że w elemencie tym w sumie da się
wyróżnić i są z nim związane w przeważającej liczbie przejawy o cha­
rakterze fizycznym i technicznym, możemy ustalić, że stępa jest ele­
mentem kulturowym z zakresu kultury materjalnej.
Pod względem technicznym i konstrukcyjnym, stępa, jako narzędzie,
składa się z dwóch części. Jedna część narzędzia przedstawia się jako
masa materjałowa z ustaloną podstawą, stojąca lub leżąca. Przedewszystkiem od podstawy, a następnie w wypadku obróbki, od sposobu i zwy­
czaju obrabiania i sposobu używania, będzie uzależniony kształt, forma
i wygląd zewnętrzny tej masy. Stosownie do użytego materjału część ta
przredstawiać będzie albo kłodę dirzewną, albo blok kamienny z wyko­
nanym otworem u góry, t. zn. otwór bądź wgłębienie zawsze będzie
zrobione z wierzchu masy, zależnie od uprzednio ustalonej i wykonanej
podstawy. W części tej, najważniejszą cechą składową jest wykonalnie
w masie wgłębienie, ponieważ jest to właściwa i istotna część robocza.
Druga część przedstawia się odmiennie. Jest to samorodny kawał drzewa
lub bryła kamienna, przytem używane są albo w stanie naturalnym lub

188

zazwyczaj obrabiane celowo. Zależnie od sposobu, zwyczaju obrabiania
i sposobu użycia, będzie to tłuczek o formie kafaru bądź młota. Stępa
jest więc wówczas i tylko pod tym warunkiem narzędziem, gdy wystę­
pują i są używane w pracy jednocześnie obydwie części. Jeżeli używana
jest do pracy tylko jedna z tych części, bez uwzględnienia drugiej, to
wówczas jest to już inne narzędzie czy inne narzędzia. Natomiast te
dwie wyróżnione tu części narzędzia mogą być złączone razem w jedną
całośę, t. zn. będą wbudowane wzajemnie. Mimo tej nowej formy kon­
strukcyjnej, narzędzie nic nie straci ze swego charakteru, ani przezna­
czenia, ponieważ nie zostanie naruszona zasada jednoczesnego używania
i występowania w pracy obu części. Praca na stępie odbywa się w ten
sposób, że tłuczkiem uderza się w otwór stępy. Kierunek uderzenia bę­
dzie zawsze postępował po linji pionowej, t. j. z góry w dół. Przytem
należy wyjaśnić, że część z wgłębieniem jest częścią stałą i bierną, spo­
czywającą nieczynnie na ziemi, podczas gdy tylko tłuczek jest częścią
czynną i ruchomą, poruszany pewną siłą motoryczną. Istotniejszą więc
częścią składową ' narzędzia, z punktu widzenia konstrukcyjno-technicz
nego, będzie tłuczek, który, uderzając w otwór, kruszy znajdujący się
we wgłębieniu surowiec.
Stępę można więc zdefinjować : Stępa jest to wytwór
kulturowy, z, zakresu kultury materjalnej, który
jako narzędzie gospodarskie składa się z dwóch
zasadniczych części, a mianowicie: z części z wgłę­
bieniem — części przezńaczonejldo tłuczenia, służą­
cych do kruszenia surowca ruchem uder pniowym.
Technika użycia stępy jest więc różna od techniki użycia żarn, przy
których stosujemy ruch rozcierający *).
Stępa jest wytworem kulturowym z zakresu kultury materjalnej,
bardzo ciekawym i charakterystycznym, gdyż: 1) występuje w starych
zespołach, przytem barczo typowych i rozmaitych, i jest jednym ze
składników kultur zasadniczych, 2) posiada olbrzymi zasiąg geogra­
ficzny, oraz częstotliwość występowania w terenie. Pozwala to na przy­
puszczenie, że prześledzenie procesów kulturowych tego elementu kul­
turowego będzie względnie łatwe, a oparte na dużej ilości materjału, da
wyniki ścisłe i dokładne, 3) archaiczność i rozmaitość form tego na­
rzędzia pozwoli na wyraźne uchwycenie i powiązanie jego procesów
historyczno rozwojowych, 4) omówienie tego zagadnienia na odpowiedniem tle porównawczem, ze względu na przeznaczenie 'tego na­
rzędzia i jego zastosowanie w gospodarce ludzkiej, pozwoli również
na osiągnięcie bardzo ważnych wyników.
Do odtworzenia dziejów i procesów kulturowych tego narzędzia
jako elementu kulturowego prowadzi nas przedewszystkiem uchwycenie
tego zjawiska w przestrzeni. — Przytem należy podkreślić, że jakkol­
wiek stępa jest elementem kulturowym bardzo ciekawym i charaktery­
stycznym, nie została dotychczas opracowana należycie, a w szczegól­
ności nie została opracowana zupełnie na obszarach Polski. — Można
to wytłumaczyć zupełnym brakiem materjałów do tego zagadnienia.
’-) Definicja ta odnosi się tylko do stępy, występującej*1 na obszarze Polski
i bez uwzględnienia materjału paleoetnologicznego.

189
Dane materjałowe, odnoszące się do tego problemu, w dotychczasowej
literaturze są bardzo nieliczne. W dodatku te dane są zupełnie nieza­
dowalające i dość fragmentaryczne. W związku z tem powstała ko­
nieczność zgromadzenia odpowiedniego materjału tak przez poszuki­
wania w terenie, jak i przy pomocy odpowiednio przygotowanych
kwestjonarjuszy.1
W czasie czteroletnich żmudnych wysiłków zebrano przeszło sześć
tysięcy punktów z obszaru politycznego Polski. Zebrany materjał przed­
stawia zaś zbiór około dziesięciu tysięcy opisów poszczególnych stęp,
wraz z rysunkami, fotografjami i nieraz dokładnemi objaśnieniami.
2. Podział materjału.
Cały zebrany materjał podano na razie w stanie jakby surowym,
t. zn. bez analizy i ustalenia typologji stępy. Przy tym najprostszym,
wstępnym podziale kwestją najważniejszą będzie odpowiedź na py­
tanie, gdzie stępa występuje, la gdzie jej nie ma na obszarach Polski.
Dodatkowo zestawiono materjał, który pozwoli na ważne zorjentowanie
się co do tych obszarów, na których narzędzie to wprawdzie występuje,
ale ulega procesowi zanikania. Prócz tego podziaiu ogólnego, przepro­
wadzono częściowy podział szczegółowy na stępę i'ęczną, nożną i me­
chaniczną. Przed ustaleniem podstaw, na jakich przeprowadzony zo­
stał ten podział szczegółowy, trzeba przypomnieć formy i sposoby
pracy, jakie występują przy posługiwaniu się tem narzędziem. Prze­
prowadzony podział uzasadnia występująca tu siła motorjczna. Energja
dynamiczna, jaka pozwala na dokonanie pracy przy pomocy stępy
ręcznej i nożnej, będzie, jak wskazuje na to sama nomenklatura, praca
ludzkich rąk lub nóg. — Zarazem trzeba wyjaśnić, że praca tak na stępie
ręcznej jak i nożnej nierzadko dokonywana bywa tylko częściowo.
Istnieją mianowicie stępy ręczne, gdzie praca rąk ludzkich występuje
tylko jako ■ siła jednokierunkowa, t. zn. poruszanie i uderzanie tłucz­
kiem odbywa się tylko w dół, w kierunku ku otworowi stępy. Odcią­
ganie tłuczka w przeciwnym kierunku następuje na drodze mechanicz­
nej przy pomocy pewnego rodzaju prymitywnej sprężyny. Podobnie
jak przy stępie ręcznej, na stępie nożnej występuje praca nóg ludzkich
również jako siła działająca częściowo, tylko w jednym kierunku.
Jednakże kierunek pracy jest odwrotny jak przy stępie ręcznej. Tłuczek
względnie głowica stępora unosi się w górę przy pomocy stopy, która
naciska na przeciwległy koniec ramienia stępora, jak umocowana na
dźwigni — głowica. Opadanie stępora w dół, jak i uderzanie głowicy
w otwór stępy, odbywa się już w sposób mechaniczny. Po zwolnieniu
bowiem nacisku przez uniesienie nogi w górę, ramię wraz z głowicą
opada-samoczynnie w dół, przy wykorzystaniu w ten sposób siły bez­
władnej ciężaru własnego. Czasem występuje też naciskanie stopą tej
części dźwigni, gdzie umocowana jest głowica, w chwili opadania
w otwór stępy. Ma to na celu zwiększenie siły uderzania stępora. —
Wyróżnianie stępy ręcznej i nożnej usprawiedliwia się tylko wówczas,
gdy w pracy występuje czynne, choćby nawet częściowe działanie rąk
i nóg,— ale działanie czynnie przeważające. Przez działanie czynnie prze­

190
ważające, należy rozumieć pracę właściwą odnośnej kończyny ludzkiej.
Przy pracy właściwej rąk, np. na stępie ręcznej, pracują jednocześnie
ubocznie nogi, już choćby ze względu na konieczność utrzymania po­
stawy stojącej w pracy. Przy pracy nożnej, jako głównej czynności,
podobnier pracują jednocześnie ubocznie ręce, przy pomocy i których
pracujący trzyma się poprzeczki wbudowanej w stępę lub sznura nad
nim zawieszonego, by uchwycić równowagę i ułatwić sobie w ten sposób
pracę. — Będzie to zatem stępa właściwa. — Teraz można sprecyzować:
wyróżnienie na stępę ręczną właściwą i nożną właściwą przeprowadzono
z uwagi na występujące tu, czy stosowane w pracy, całkowite jak czę­
ściowe, ale przeważająco-czynne działanie — rąk łub nóg. Przy stępie me­
chanicznej praca odbywa się przy wykorzystywaniu, zupełnem i celowem przez człowieka, działania mechanicznego — wody lub wiatru. —
To krótkie wyjaśnienie uzasadnia dostatecznie cnarakter przeprowa­
dzonego podziału. Widać z tego jasno, że praca na stępie ręcznej
i nożnej dokonuje się przy zupełnem lub częściowem użyciu siły fi­
zycznej żywej — w tym wypadku siły fizycznej organizmu ludzkiego.
Odwrotnie więc jak przy stępie mechanicznej, gdzie praca dokonywana
jest w zupełności przez siłę martwą — a stąd, wykorzystana przez czło­
wieka celowo, działa energja natury martwej, w tym wypadku wody
lub wiatru. Stępa właściwa, tak ręczna jak nożna, będzie więc przeci­
wieństwem stępy mechanicznej.
Stąd wynikają definicje właściwej stępy ręcznej lub nożnej oraz
stępy mechanicznej.
Stępą właściwą nazywamy taką stępę, w której siłą moto­
ryczną, pozwalającą na spełnianie czynności temu narzędziu z góry
przeznaczonych, będzie zupełnie lub częściowo czynną sda ■fizyczna
natury żywej, t. j. siły fizyczne istoty ludzkiej. A będzie to:
•stępa ręczna, czyli taka stępa, w której siłą motoryczną pozwalającą na spełnianie czynności temu narzędziu z góry przeznaczonych
będzie zupełna lub częściowa, przytem przeważająco-czyima siła rąk
ludzkich, t. ,j. siła fizyczna natury żywej. Albo też będzie to:
stępa nożna, czyli taka stępa, w której siłą motoryczną pozwa­
lającą na spełnianie czynności temu narzędziu z góry przeznaczonych,
będzie zupełna lub częściowa, przytem przeważające -czynna siła nóg
ludzkich, t. j. siła fizyczna natury żywej.
Stępą mechaniczną nazywamy taką stępę, w której siłą
motoryczną pozwalającą na spełnianie czynności temu narzędziu z góry
przeznaczonych będzie w zupełności i jedynie czynną, celowo wyko­
rzystana przez ’ człowieka siła natury martwej, t. j. siła mechaniczna
natury martwej, jak np. woda lub siia wiatru.
Zatem cechą charakterystyczną przyjętego podziału będzie wystę­
pująca tu siła motoryczną. Podział na stępę ręczną i nożną było to wy­
różnienie dotychczas najsilniej narzucające się wszystkim zbierającym
materjał terenowy, chociaż bez właściwego uzasadnienia, jako ujęcie
najprostsze. W związku z 'tern/takie wyróżnienie podziałowe było naogół uwzględniane przez wszystkich jako zasadnicze z punktu widzenia
typologji. Pogląd ten należy uważać jednak za błędny. Narazić, przed
ustaleniem i przeprowadzeniem ścisłej i właściwej typologji, ten wy-

191
różniany dotychczas podział można zatrzymać, tem bardziej, że ze
względu na występującą tu siłę motoryczną ma on pewne uzasadnienie.
Wyróżnienie to zostało więc i 'tu uwzględnione, choć należy wyraźnie
podkreślić, że nie jest ono jednoznaczne z podziałem ściśle typologicz­
nym narzędzia. Jako kry terjuin podziałowe przy ustalaniu różnic typo­
logicznych służy bowiem w pierwszym rzędzie forma zewnętrzna na­
rzędzia. Dlatego, z punktu widzenia typologicznego, przy bliższem i do­
kladném rozpatrzeniu tego zagadnienia na podstawie zgromadzonego
materjału, podział, jaki tu został przeprowadzony, nić przedstawia się
w pełni ścisły. Stępa nożna w zasadzie, a czasem i stępa ręczna, repre­
zentują narzędzia proste,1 pojedyncze, ale nieraz przytem posiadają
w swej konstrukcji pewne udoskonalenia techniczne, pewnego roazaju
mechanizmy w znaczeniu techricznem. Przy bliższem rozpatrzeniu tej
kwestji, z punktu widzenia typologji właściwej, niewątpliwie okaże się,
że pewne typy stępy, względnie formy proste, pierwotne, przez wykrzyżowanie się i zróżnicowanie stworzyły pewien protorodzaj, który
udoskonalony technicznie lub wyposażony w konstrukcję pozwalającą
na wykorzystanie sił mechanicznych, dał podstawę do sformowania się
nowego rodzaju stępy właściwej — jak nożna z reguły, a ręczna w po­
szczególnych wypadkach. — Nie można zatem narazie mówić o typife.
Typ, to będzie suma chronołogiczno-rozwojowa szeregu składowych,
odcinająca się zupełnie wyraźnie od takiej samej sumy, ale zupełnie
innych składowych. Dopiero suma cech pierwszorzędnych stanowić
może o wyróżnianiu typu. — Ale przy rozpatrywaniu materjału nie
znaleziono danych, które wskazywałyby na odrębne i samorzutne po­
wstania narzędzia takiego' - - juk stępa nożna w tej formie, jak ją się widzi
w terenie. Zastosowanie w pracy przy narzędziu w miejsce rąk — nóg,
lub odwrotnie nie dowodzi niczego rzeczowego, by mówić o typie.
Trafiają się bowiem np. stępy o konstrukcji zupełnie identycznej jak
nożna, ale poruszane są zapomocą rąk umyślnie dostosowaną tu korbą
lub dźwignią. Nie można więc, narazie przynajmniej, mówić o typie
stępy ręcznej lub typie stępy nożnej. Jedyne określenie, jakie tymczasem
można uważać za słuszne, to będzie: stępa ręczna i stępa
nożna, bez określenia dodatkowego — „typ“. — Odnosi się to jedno­
cześnie i do stępy mechanicznej.
W związku z tem tymczasowem segregowaniem materjału został
wydzielony materjał, który zachował się w tradycji ludowej. Materjał
ten przedstawia zaczątek, a raczej część podstawową materjału, dla
przeprowadzenia dalszych badań historyczno-rozwojowych i genetycznohistorycznych nad stępą w Polsce i stępą w zasięgu światowym. Mate­
rjał ten będzie więc jednocześnie w pewnym stopniu podbudową dla
zagadnień paleoetnologicznych.
3. Opracowanie materjału.
Celem opracowania tak bogatego ilościowo materjału musiano
przystąpić dt, jego systematycznego ułożenia, by nie stracić orjentacji
w całości i nie przeoczyć najilrofcniejßzyah nawet faktów. Materjał został
więc ułożony alfabetycznie, poszczególnemi województwami, w zakresie

192
zaś województw alfabetycznie powiatami. Poszczególne punkty materjałowe zamknięte zostały zatem w szeregi powiatowe i wojewódzkie.
Następnie poszczególne punkty materjałowe ujęto w poszczególne
punkty rozprzestrzenienia geograficznego —Wymaga to dokładniejszego
omówienia. —[ Galem zgromadzenia materjału przeprowadzano badania
terenowe, rozsyłano kwestjonarjusze i wykorzystano zbiory muzealne
W ten sposób otrzymano, prawił^’zawsze lub dość często, dwie, trzy
bądź więcej odpowiedzi, a też informacji w sprawie stęp znajdujących
się w jednej miejscowości. Z tego względu, że badania nad stępą narazić
nie szły w kierunku typologicznym, ale głównie miały przedstawić roz­
przestrzenienie geograficzne tego elementu kulturowego, materjał więc
tak ułożono, by każdej chwili można go zmapować, oraz każde zagad­
nienie wykreślić na mapie. Aby uskutecznić takie ujęcie terytorjalne,
które dawałoby łatwy przegląd i sprawne operowanie materjałem, oka­
zało się koniecznem podzielenie całego obszaru Polski na pewne odcinki
i sekcje. Najdogodniejszym i najbardziej naturalnym podziałem terytorjalnym, któryby się do tego nadawał — to podział administracyjny.—
Z tych powodów poszczególne odpowiedzi umieszczano pod odpowied
nią nazwą województwa, zależnie od tego, z którego pochodziły. Po­
dobnie porządkowano je w związku z segregowaniem odpowiedzi w od­
cinkach powiatowych. Wreszcie, jeżeli tych odpowiedzi pochodzących
z jednej miejscowości było więcej jak jedna, zgrupowane zostały pod
nazwą tej jednej miejscowości. W wyniku, poszczególne odpowiedzi
czy informacje w sprawie stęp, a raczej (jeżeli użyty zostanie dogod­
niejszy termin) poszczególne punkty materjałowe zostały podporządko­
wane odpowiednim punktom rozprzestrzenienia geograficznego. Oczy­
wiście, gdy punktów materjałowych było więcej jak jeden, to również
zostały ujęte tylko przez jeden punkt rozprzestrzenienia geograficznego —
zostały więc poprostu zgrupowane pod jednym punktem rozprzestrze­
nienia. Zkolei punkty rozprzestrzenienia geograficznego zaopatrzono
liczbami porządkowemi, czyli każda miejscowość otrzymała swój osobný
numer porządkowy. Numeracja ustalona została dla każdego woje­
wództwa osobno. Mianowicie numeracja poszczególnych punktów roz­
przestrzenienia geograficznego w zakresie każdego poszczególnego wo­
jewództwa zaczyna się zawsze od 1 do x, przy zachowaniu porządku
alfabetycznego powiatów, też w ramach danego województwa. Nume­
racja miejscowości nic nie traci zatem na ciągłości, a jednoczesny układ
alfabetyczny powiatów ułatwia szybkie odszukanie danej miejscowości
(puiiktu kartograficznego) na siatce kartograficznej odpowiedniego
województwa. Orjentowanie się w granicach powiatu jest o wiele ła­
twiejsze i szybsze. Jednocześnie takie systematyczne ujęcie punktów
materjałowych dozwala pełne panowanie nad całością materjału, a przytem stwarza trwałą podstawę metodyczną — do opracowania tak dużych
zbiorów. Tak systematycznie ułożony materjał ujęto w dalszym ciągu
w formę zestawienia tabelarycznego. — Dla każdego województwa takie
zestawienie sporządzono osobno. Zestawienie tabelaryczne przedstawia
się w ten sposób, że na linji poziomej układu wydzielono rubryki, w któ­
rych wpisywano za porządkiem: liczbę porządkową, powiat, nazwę
miejscowości i t. d. Równocześnie uprzednio uporządkowany materjał,

193
jak podano wyżej, notuje się na linji pionowej układu — według usta­
lonej już numeracji i w układzie powiatowym, a w porządku alfabe­
tycznym — w kierunku z góry w dół. Po takiem przygotowaniu tabeli
można już przystąpić do opracowania pewnego zagadnienia bądź faktu
wiążącego się z przedmiotem opracowania, w tym wypadku rozmie­
szczenia terenowego stępy ręcznej, nożnej, mechanicznej i t. p. Przy ta­
kiem postępowaniu i dalszem opracowywaniu zagadnień łączących się
z tematem pracy, czy wchodzących w zakres pracy, powiększa się ilość
rubryk na linji poziomej tabeli, zależnie od ilości interesujących nás
kweslyj, które mają być opracowanie i dla którycfh podjęto pracę ba­
dawczą. W] wypadku zwiększania się materjału, punktów materjałowych, punktów rozprzestrzenienia — przedewszystkiem, powiększa się
ilość punktów na linji pionowej układu. — W tabeli, dostosowanej do
tej pracy, wprowadzono rubryki następujące: brak stępy, stępa ręczna,
stępa nożna, stępa mechaniczna. — Odpowiednio do obserwowanych
faktów, przy ponownem przeglądaniu uporządkowanego już materjału,
wpisujemy znajdowane informacje w odpowiednie rubryki. W miejscu
skrzyżowania się pewnej znalezionej adnotacji materjałowej, dla której
przygotowano odpowiednią rubrykę, z miejscowością, z której ta ad
notacja pochodzi — wpisuje się odpowiedni znak. Na tej drodze cały
materjał, część materjiału lub tylko jakieś zagadnienie zaczerpnięte
z tego materjału, przygotowane są do ujęcia kartograficznego. — Dla
zilustrowania i dostatecznego wyjaśnienia podany zostaje poniżej wzói
tabeli względnie zestawienia materjału w formie tabelarycznej.
Województwo białostockie.
L. p.

Powiat

Nazwa
miejscowości

Brak
stępy

1.

Augustów

Sztabin

2.

»

Dębowo

+

3.

»

Sucha Wieś

+

Stępa
ręczna

Stępa
nożna

Stępa
mecha­
niczna

i t. d.

+
+
+

it.d.

Z powodu trudności techniczno-wydawniczych, szczególnie dużego
kosztu, nie ogłoszono ani tych tabel, ani map pomocniczych z numero­
wanymi punktami, a podano jedynie wyniki tych przygotowawczych
prac.
Po tem ujęciu tabelarycznem materjału przystąpiono do przedsta­
wienia zagadnień na mapach województw. Każda miejscowość zaopa­
trzona poprzednio odpowiednią liczbą porządkową, zaznaczona została
13
Lud T. XXXIV.

następnie w miejscu swego położenia geograficznego — na mapie punk­
tem, przy którym zamieszczono jednocześnie numer porządkowy, oupowiadający tej miejscowości Wykonanie tych miap pomocniczych było
przyczyną nowych trudności. Trudności te powstały w związku z iden­
tyfikowaniem szeregu miejscowości. — Nierzadko nazwa podana w kwestjonarjuszu pewnej miejscowości nie była zgodna z podaną na ma­
pach czy słownikach geograficznych, któremi posługiwano się przy
wykreślaniu map pomocniczych (patronów). Główną mapą pomocniczą,
którą posługiwano się przy wykonaniu map etnograficzych, była E. Ro­
mera „Polska mapa topograficzna “, podziałka 1: 600.0002). Mapa ta
okazała się niewystarczającą, ponieważ wielu drobnych miejscowości
nie uwzględnia ona, a spora ilość miejscowości zamieszczona na tej ma­
pie podana została całkiem odmiennie w porównaniu z nazwami miej­
scowości podawanemi w kwestjonarjuszach i odpowiedziach. Trzeba
więc było uzgadniać i uzupełniać dane topograficzne. Różnice, jakie
stąd powstały, zaznaczone są w wykazie miejscowości, który to wykaz
daje jednocześnie zestawienie materjału uwzględnionego na zredagowa­
nych 26 mapach. Dla zidentyfikowania nazw topograficznych podano
w nawiasie źródło, według którego przyjęto nazwę danej miejscowości
w wypadku rozbieżności. Z powodu trudności i niemożności ustalenia
prawdziwej nazwy zamieszczano nierzadko dwie nazwy kolidujące.
Przytem jedna, ujęta w nawiasie, z podaném jednocześnie źródłem,
przeciwstawiona jest drugiej nazwie, wymienionej w kwestjonarjuszu
lub udzielonej informacji terenowej. — Dla odszukiwania drobnych a też
niezaznaczonych miejscowości na mapie E. Romera — podobnie jak
i ustalania rozbieżności nazw topograficznych, posługiwano się nastę­
pującemu źródłami: Ogólnie, dla całego obszaru Polski, „Słownik Geo­
graficzny“ 3), Mapy Wojsk. Inst- Geograficznego 1 : 300.000 i 1 : 100.000,
wszystkie jakie dotychczas zostały wydane4). Dla obszarów Małopolski
mapy austrjackiego sztabu generalnego 1 : 75.0005). Dla obszaru b. za­
boru rosyjskiego mapy K. d. w. R. 1 : 100.0006), mapa województw
centralnych i wschodnich7) i skorowidz miejscowości8). Dla obszarów
b. zaboru niemieckiego mapa 1 : 100.000 9). Przy pomocy tych źródeł
2) Polska mapa topograficzna, komunikacyjna i administracyjna, oraz „Sko­
rowidz miejscowości“, pod redakcją E. Romera. Lwów - Warszawa 1929. Wyd.
Książnicy-Atlas.
3) Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów Słowiańskich,
pod redakcją B. Chlebowskiego. Warszawa r. Ii8®0/1904, (om I—XV i dodatek.
4) Mapy specjalne 1 : 100.000 i mapy generalne 1 : ‘300.000 wydane przez Woj­
skowy Instytut Geograficzny w Warszawie.
5) Spezialkarte 1 : 75.000, herausgegeben von d k. u. k. Militärgeographischen
Institute. Wien.
®) Karten des westlichen Russlands 1 : 100.000, herausgegeben von d. Karto­
graphischen Abteilung der König. Preuss. Landesaufnahme, Rerlin.
7) Województwa centralne i wschodnie Rzeczypospolitej Polskiej. Mapa oraz
Skorowidz miast i gmin wiejskich. Warszawa lOiiG. Wyd. przez Główny Urząd Sta­
tystyczny.
8) Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej. Wyd. przez Główny
Urząd Statystyczny, tom I—XVI. Warszawa 1924/1926.
B) Mapy 1 : 100.000, herausgegeben von d. Kartographischen Abteilung der
König. Preuss. Landesaufnahme. Berlin.

195
i mapy topograficznej wykonano mapy pomocnicze dla każdego woje­
wództwa osobno, które otrzymały nazwę patronów. Patrony, wykonane
w podziałce jak mapa topograficzna E. Romera 1 : 600.000; —służyć będą
stale do opracowania całości zagadnień związanych ze stępą, występu­
jących na obszarach Polski. W miarę powiększania się materjału będą
uzupełniane. Narazie, również z powodu trudności techniczno-wydaw­
niczych i znacznych kosztów, nie mogą być na tem miejscu publiko­
wane. Patrony te służyły więc za podstawę do opracowania map anali­
tycznych poruszonych zagadnień, a każde zagadnienie otrzymało osobne
znakowanie. Mapy analityczne wykonano też w podziałce 1 : 600.000,
jak patrony, dla każdego województwa osobno. Z tych ostatnich otrzyma­
no mapy analityczno-syntetyzujące| — wykreślone na siatce 1 :3.000.000
E. Romera10);—.przedstawiające zasięgi wydzielonych tu drogą podziału
kwestyj, dotyczących stępy, ale już z całego obszaru Polski. Dla każ­
dego zasięgu wykonano osobną mapę. W tej samej podziałce wyryso­
wano mapę syntetyczną, na której zestawiono wszystkie razem wyróż­
nione zasięgi z całego obszaru Polski w jedną całość.
4. Wykaz miejscowości uwzględnionych na mapach.
I. BRAK STĘPY
1. Województwo białostockie.
Powiat Augustów: Hołynka, Nowinka, Łosośna, Białobrzegi, Bargłów. —
Powiat Białystok: Białystok, Dobrzyniewo, Choroszcz, Starosielce, Lewicka,
Trzacianne, Czarna Wieś, Zabłudów. — Powiat Bielsk Podlaski: Czeremcha,
Ciechanowiec. — Powiat Grodno: Grodno, Ejsymonty Wielkie, Żydomla,
Kopciówka, Imdura, Jeziory, Wiercieliszki, Hołynka, Brzostowica st. kole­
jowa, Hoża, Kamionka. — Powiat Łomża: Jedwabne, Kolno, Wincenta, Mały
Płock. Łomża, Rutki. — Powiat Ostrołęka: Czerwin. — Powiat Ostrów Mazo­
wiecka: Komorowo, Długosiodło. •— Powiat Sokółka: Korycin..— Powiat
Wołkowysk: Piaski, Krzemienica, Roś, Werejki.
2. Województwo kieleckie.
Powiat Będzin: Milowice, Wojkowice Kościelne, Czeladź, Dąbrowa Gór­
nicza, Będzin, Bobrowniki, Dębowa Góra, Grodziec, Gołonóg, Kazimierz (Ko­
palnia), Klimontów, Łagisza, Łosień, Maczki, Piaski, Niwka, Sarnów, Sączów,
Zagórze, Strzemieszyce Wielkie, Wojkowice Komorne, Ząbkowice. — Powiat
Busko (Stc'pnic'ki): Dobrowoda, Nowy Korczyn, Zborów, Pawłów, Stopnica,
Pacanów, Oleśnica, Niziny, Kurozwęki, Szydłów, Rączyce, Chmielnik. — Po­
wiat Częstochowa Panki, Wancerzów, Hutki, Kłobuck, Krzepice, Kamienica
Polska, Mykanów, Miedźno, Blachownia, Parzymiechy, Przystań, Puszczew,
Rędziny, Gnasizyn, Wrzosowa, Janów, Popów, "Mstów. — Powiat Iłżedki
(Wierzbnik) : Ciepielów, Iłża, Kazanów, Lubienia, Lipsko, Mirzec, Wąchock,
l0) E. Romer: „Atlas konturowy Polski“. Polska polityczna. Wyd. KsiążnicyAtlas. Lwów 1932.

13*

196
Sienno, Rzeczniów, Chotcza. — Powiat Jędrzejów: Jędrzejów, Brzegi, Mało­
goszcz, Lasochów, Wiśnicz, Góry-Lasochowskie, Nagłowice, Niegosławice,
Oksa, Sobków, Warzyn, Wodzisław, Złotmiki, Motkowice. — Powiat Kielce:
Morawica, Chęciny, Niewachlów, Bodzentyn, Białogon, Piekoszów, Suche­
dniów. — - Powiat Kozienice: Susko-Wola, Głowaczów, Zwoleń, Grabów n/Pilicą, Jedlnia.— Powiat Miechów: Słomniki, Racławice, Proszowice, Pałecznica,
Michałowice, Miechów, Luborzyca, Książ Wielki, Igołomia, Charsznica, Brzą-'
sko-Nowe, Wielkanoc.— Powiat Olkusz : Olkusz, Bolesław, Siemiozno, Jangrot,
Klucze, Ogrodzieniec, Żarnowiec, Pilica, Sławków, Skała, Sułoszowa, Wol­
brom, Piradła, Zarzecze. — Powiat Opatów: Raków, Iwanice, Malkowice na
Brzegach, Ostrowiec, Waśniów, Kumów. — Powiat Opoczno: Błogie, KIwów,
Odrzywół, Opocizno, Bukowiec, Gawrony, Paradyz, Wielka Woila, Niewierszyn,
Poświętne, Przysucha, Skrzyńsko, Żarnów, Białaczów, Białobrzegi, Drzewica,
Gielniów, Kocytków, Wąglany, Służno. — Powiat Pińczów: Chroberz, Dzia­
łoszyce, Góry, Kazimierza Wielka, Kije, Kolosy, Koszyce, Kościelec, Opato­
wiec, Pińczów, Skalbmierz, Złota. —- Powiat Radom: Radom, Białobrzegi,
Firlej, Jedlińsk, Jedlnia, Jastrząb, Zakrzew (R), Orońsk (R), Przytyk, Potwo­
rów, Stromiec, Skaryszew, Wyśmierzyce, Wieniawa, Wierzbica, Wolanów. —
Powiat Sandomierz: Lipnik, Rytwiany, Jurfcowice, Sandomierz, Staszów, Po­
łaniec, Bogorja, Klimontów, Zawichost, Obrazów, Osiek. — Pcwiat Włoszszowa: Secemin, Lelów, Włoszczowa, Słupia, Oleszno, Radków, Irządze,
Szczekociny, Chrząstów. — Powiat Zawiercie: Zawiercie, Kromołów, Mysz­
ków, Poraj, Poręba, Siewierz, Żarki, Koziegłowy.
3 Województwo krakowskie.
Powiat Bochnia: Bochnia, Połom Duży, Kolanów, Kobyle, Cichawka. —
Powiat Brzesko: Bieśinik, Biesiadki, Będzieszyna (Będziszyna, R), Borowa,
Czchów, Dzierżaniny, Drużków Pusty, Dobrociesz, Faściszowa, Gosprzydowa,
Iwkowa, Gnojnik, Kąty, Kończyska, Lusławice, Milówka, Okocim, Brzesko,
Olszowa, Paleśnica, Piaski-Drużków, Ruda Kameralna, Stróże, Słona, Wola
Stróżka, Zdonia, Uszew, Zawada Uszewska, Pojawię, Połom Mały, Porąbka
Iwkowska. Tworkowa, Wojnicz, Wytrzyszczka, Żerków. — Powiat Chrza­
nów: Krzeszowice, Dąbrowa, Szczakowa, Siersza, Nowa Góra, Chrzanów,
Płaza, Myślachowice, Jaworzno, Libiąż, Lipowiec, Trzebinia, Chełmek,
Dąb. — Powiat Kraków: Buków, Czołówek, Kościelniki, Koźmice Wielkie,
Krzyszkowice, Gaj, Lusina, Olszanica, Piekary, Przeginia Duchowna, Prokocim, Przewóz, Rożnowa, Skawina, Sworzowice, Węgrzyce, Wola Justowska,
Wołowice, Baczyn, Borek Szlachecki, Brzegi, Brzoskwinia, Grajów, Kamień,
Suchoraba, Włosań, Modlniczka, Zborówek, Więckowice, Sławkowice, Radziszów, Opatkowice, Mogiła, Lednica Górna, Modlnica. — Powiat Limanowa:
Bałażówka, Chyżówki, Dobra, Glisne, Góra Św. Jana, Jadamwola, Janowice,
Jasna Podłopień, Jastrzębie, Jodłownik, Kamienica, Kamionka Mała, Kanina,
Sasina Wielka, Kasinka (Mała), Kostrza, Koszary, Krasme-Lasocice, Krosna,
Laskowa, Limanowa, Lipowe, Łętowa, Łostówka, Męcina, Młynczyska,
Młynne, Mordarka (Sarysz), Mstów, Mszana Dolna, Owieczka, Piekiełko,
Pisarzowa, Podobin, Pogorzany, Półrzeczki, Porąbka, Poręba Wielka, Prze­
noszą, Przyszowa, Roztoka, Rupniów, Rybie Nowe, Rybie Stare, RzeczkiLipie-Sadki, Siekierczyna, Skrzydlna, Słomka, Słupia, Stara Wieś, Stróża,

197
Strzeszyee, Świdnik, Szczawa, Szczyrzyce, Tymbark, Szyk, Ujanowice, Wo­
łowa Góra, Wilczyce, Wiłkowisko, Wola Skrzydlańska, Wysokie, Zalesie,
Zamieście, Zasadne, Zawada, Zawadka, Zbludza. — Powiat Mielec: Blizna,
Błonie,. Borki Nizińskie, Cyranlka, Dąbrówka Wisłocka, DąbifJ Gawłuszo­
wice, Goleszów, Jamy, Mielec, Piechoty, Podleszany, Przecław, Rożniaty,
Rzochów, Szydłowiec, Toporów, Tuszów Kolonja, Wola Chorzelowska, Wola
Mielecka, Wola Otołężka, Wola Wadowska, Zaduszniki, Złotniki. — Powiat
Nowy Sącz: Nowy Sącz. — Powiat Nowy Targ: Jurgów, Raba Wyżna, Za-

WOJ. BIAŁOSTOCKIE

O

ň

WYSTĘPUJE RĘCZNA
••

NOŻNA

RĘCZNA ! NOŻNA

O O

+ NIE WYSTĘPUJE

1. Mapa różnych odmian stępy w województwie białostockiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Białystok.

kopane, Rabka, Chochołów, Czarny Dunajec, Szczawnica, Czorsztyn, Białka,
Groń, Leśnica, Gronków, Czarna Góra. — Powiat Tarnów Tuchów, Tarnów,
Bogoniowice, Brzozowa, Bukowiec, Chyszów, Dąbrówka Tuchowska, Jamna,
Janowice, Jastrzębia, Jodłówka Tuchowska, Joniny, Kąśna Górna, Koszyce
Wielkie i Małe, Krzyż, Łowczów, Łowczówek, Meszma Opacka, Meszna Szla­
checka, Piotrowice, Pleśna, Radlna, Siekierczyna, Świebodzin, Tarnowiec,
Tursko, Wróblowice, Zabłędza, Zawada, Zbylitowska Góra, Zgłobiec. — Po­
wiat Wadowice: dachówka.

198
4. Województwo lubelskie.
Powiat Biała Podlaska: Łomazy, Rokitno. — Powiał Biłgoraj: Sól. —
Powiat Chełm Lubelski: Kol. Leśniowice, Kukawka, Janówka, Kol. Wierz­
bica, P lisków, Kumów, Siejec. — Powiat Hrubieszów: Mieniany. — Powiał
Krasnystaw: Wesołówka, Maciejów, Krynica, Ostrów Krupski, Krupę. — Po­
wiat Lublin: Jakubowice Murowane, Brzeziny, Konopnica. — Powiat Radzyń
Podlaski: Radzyń Podlaski, Wohyń, Kąkolewica. — Powiat Siedlce: Mokobory, Wodynie, Stara Wieś. — Powiat Węgrów: Węgrów i cały powiat.
5. Województwo lwowskie.
Powiat Bobrka: Chlebowice Wielkie, Wybrańów-ka. — Powiat Krosno:
Cergowa, Dukla, Jasionka, Lipowica, Sulisitrowa, Trzaciana, Miejsce Piastowe,
Chorkówka. — Powiat Lwów: Rzęsna Polska, Rzęsna Ruska. — Powiat
Lesko: Baligród. •— Powiat Przemyśl: Riżankowice, Przemyśl. — Powiat
Przeworsk: Mikulice, Krzeczowice, Siennów, Łopuszka Mała, Żuklin, Mar­
kowa. —- Powiat Turka: Tarnawa Niżna.
6. Województwo łódzkie.
Powiat Brzeziny: Niebrów, Rochna. — Powiat Koło: Tury, Sompolno. —
Powiat Konin: Konin, Tuliszków. — Powiat Łask: Drzewociiny, Luciejów. —
Powiat Łęczyca: Krasnodęby-Nowe, Ozorków. — Powiat Łódź: Łódź. — Po­
wiat Piotrków: Sulejów, Apolinów, Wolbórz, Bogusławice, Golesze, Ostrów. —
Powiat Radomsko: Pajęczno, Soborzyce, Sulmierzyce. — Powiat Sieradz:
Brąszewice, Ligota, Złoczew. — Powiat Wieluń: Chotynin, Łubnice. — Po­
wiat Turek: Turek.
7. Województwo nowogródzkie.
Powiat Baranowicze: Żeleźnica. — Powiat Nowogródek: Nakryszki,
Niehrymowo, Lubcz (Sł. i R). — Powiat Słonim: Trybuszki, Rochotna, Kuryłowieze, Kozłowszczyzna, Jezierinica (R), Sieńkowszczyzna (R), Hawinowicze, Kościeniewo (R), Albertyn, Hołynka. — Powiat Szczuczyn: Kamionka,
Ostryna.
8. Województwo poleskie.
Powiat Kossów Poleski: Nieohaozewo, Kossów. —■ Powiat Prużana: Bereza Kartuska. — Powiat Stolin: Kołodno.
9. Województwo pomorskie.
Powiat Brodnica: Kawki. — Powiat Chełmno: Chełmno i na terenie
całego powiatu. — Powiat Chojnice: Brzeźno Szlacheckie, Łąkie, Ostrowite,
Prądzona, Borowy Młyn. — Powiat Działdowo: Iłowo, Koszelewy, Dębień,
Działdowo. — Powiat Grudziądz: Grudziądz (miasto i powiat). — Powiat
Kartuzy: Sulęczyno, Szymbark, Stężyca, Żukowo, Przyjaźń, Łapin, Niestępowo, Sulmin, Wygoda, Kokoszki — Powiat Kościerzyna: Skarszewy, Stara
Kiszewa, Nowa Karczma. — Powiat Nowe Miasto: Wawrowice, Lubawa, Nowe

199
Miasto, Rodzoine, Radomiro. — Powiat Sępolno: Sępolno i na terenie całego
powiatu. — Powiat Starogard: Skórcz (SŁ) Skurcz (R), Lubuchowo, Osieczno,
Leśna Jania, Starogard, Zblewo. — Powiat Świecie: Lniano, Półwieś, Dą­
brówka, Stary Młyn, Mała Karczma, Ostrowite. — Powiat Tczew: Gniew,
Janowo, Miłobądź, Nowa Cerkiew, Pelplin, Gorzędziej, Socho1.strzygi, Tczew,
Turze, Czatkowy, Gołębiewko, Opalenie. — Powiat Tuchola: Tuchola, Śli­
wice, Gostyczyn (Gostycyn, R), Bysław — Powiat Wejherowo: Strzepez,
Wielki Kack, Kolibki, Mały Kącik, Orłowo Morskie, Hel, Puck, Rumja, Za­
górze, Łebno.

WOJ. KIELECKIE
O WYSTĘPUJE’RĘCZNA
ů

«

NOŻNA



■»

RĘCZNA ! MECHANICZNA

O

•*

RĘCZNA! NOŻNA

+ +f<

Ł WYSTĘPOWAŁA.-NOŻNA

»
RĘCZNA
« WYSTĘPOWAŁA > NOŻNA
® A WYSTĘPUJE-RĘCZNA

i v~-

+ NIE WYSTĘPUJE .

> +

2. Mapa różnych odmian stępy w województwie kieleckiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Kielce.

10. Województwo poznańskie.
Powiat Bydgoszcz: Nowawieś Wielka, Ślesin, Mąkowarsko, Fordon, So­
lec Kujawski, Koronowo, Bydgoszcz. —- Powiat Chodzież: Chodzież, Margo­
nin, Szamocin, Budzyń, Ujście. — Powiat Czarnków: Stępy Młyn, Czarnków,
Sarbia, Lubasz, Drawsko. — Powiat Gniezno: Gniezno (miasto i powiat),
Kłecko, Kiszkowo, Łubowo, Witkowo, Czerniejewo, Mielno. — Powiat Ino­
wrocław. Inowrocław (miasto i powiat), Gniewkowo, Dąbrowa Biskupia,
Złotniki Kujawskie, Rojewo, Kruszwica. — Powiat Jarocin: Mieszków, Chy­
tre w, Skoraczew, Panienka, Góra, Łobzowiec, Wojciechowo, Kotlin, Żerków,

200
Pleszew, Nowe-Miasto, Robaków, Sobótka, Gołuchów, Jarocin. — Powiat
Kępno: Kępno, Podzamcze, Opatów, Laski, Rychtal, Słupia, Ostrzeszów, Do­
ruchów, Grabów, Kobyla Góra. — Powiat Kościan: Donatowo, Morowica,
Kościan, Kiełczewo, Lu'boisiz Stary, Śmigiel, Kamieniec, Wjianowo, Łęki
Wielkie, Puszczykowo, Parzęczewo, Konojad, Maksymiljanowo, Jaskórki,
Kotusz, Czempiń, Wielichowo. — Powiat Leszno: Mórkowo (Morkowo, R),
Osieczna, Krobia, Rokosowo, Pępowo, Piaski, Grotniki. — Powiat Między­
chód: Ryżyn, Orzeszkowo, Międzychód, Sowia Góra, Lewice, Sieraków,
Kwilcz. — Powiat Mogilno: Gębiec, Chełmec, Trzemeszno, Wójcin, Strzelno,
Mogilno, Pakość. — Powiat Nowy Tomyśl: Nowy Tomyśl, Stefanowo, NowaWieś Zbąska, Perzyny, Grodzisk Wielkopolski, Buk, Miedzichowa, Lwówek,
Chmielinko, Konin, Brody, Kośliin, Opalenica, Granowo, Sątopy, Białawieś,
Bukowiec, Głupoń. — Powiat Oborniki: Rogoźno, Połajewo, Ryczywół, Obor­
niki, Murowaina-Goślina. — Powiat Ostrów Wielkopolski: Fabianów, Weistrza.*— Powiał Poznań: Potznań-miasito, Naramowice-Poznań, Główna-Poznań,
Dębiec-Poiznań, Starołęfca-Poznań, Swarzędz, Owińska, Srchylas, Rofcitnica,
Tarnowo, Dopiewo, Fabianowo, Puszczykowo, Stęszew, Chomencice. — Po­
wiat Rawicz: Zakrzewo. — Powiat Środa: Śrem, Międzychód, Bodzyniewo,
Małpki, Morka, Ma słowo, Nowieczek, Ostrowieczno, Dolsk, Mosina, środa,
Witowo, Trzek, Kostrzyn, Nekla, Doliwiec Leśny, Zaniemyśl, Książ, Kórnik. —Powiat Szamotuły: Szamotuły, Pniewy, Kazimierz, Chojno, Obrzycko, Wronki,
Ostróg, Duszniki, Sękowo, Podrzewie. — Powiat Szubin: Łabiszyn, Szubin,
Kcynia. — Powiat Września: Powidz, Września, Strzałkowo, Miłosław, Borzykowo. — Powiat Wągrowiec: Skoki, Mieścisko, Gołańcz. — Powiat Wy­
rzysk: Nakło; Sadki, Mrocza, Miasteczko, Wysoka, Łobżenica, Gleśno — Po­
vídat Wolsztyn: Wolsztyn, Borują Kościelna, Rakoniewice, Kaszczor, Dąbrowa
Nowa, Solec, Wroniawy, Widzin Stary, Solec Nowy, Borki, Obra, Obra Nowa,
Stradyn, Widzin Nowy, Kłębowo, Mochy, Łąkie. — Powiat Żnin: Rogowo,
Janowiec, Żnin.
11. Województwo stanisławowskie.
Powiat Dolina: Wyszków, Osmołoda. — Powiat Kałusz: Niebyłów, Zawój,
Krasna, Słoboda Niebyłowska, Jasień, Śliwki. — Powiat Kołomyja: Debesławce, Trościamka, Pilipy. — Powiat Kosów: Kuty, Kuty Stare, Słobódka,
Tudiów, Rożen Mały, Pistyń. — Powiat Tłumacz: Lackie Szlacheckie, Worona, Winograd, Markowce, Czarnołoźce, Stryhańce.

12. Województwo śląskie.
Powiat Bielsko: Strumień, Zabłocie, Zbytków, Bąków, Dziedzice, Bielsko,
Kamienica, Mikuszowice, Bystra. — Powiat Cieszyn: Cieszyn, Istebna, Ka­
czyce, Ogrodzona, Kisielów, Krasna, Gumna, Kostkowice, Łączka, Brzezówka,
Pogwizdów, Haźlach, Puńców, Dzięgielów, Leszna Górna, Mnisztwa. — Po­
wiat Katowice: Katowice, Katowiee-Ligota, Załęska Hałda, Makoszowo, Mi­
chalko wieże, Bańgów, Giszowiec, Kończyce, Bielszowice, Wełnowiec, Mysłowice-Janów, Janów, Nowa Wieś, Bykowina, Maciejkowdce, SiemianowiceŚląskie, Roźdzdeń-Szopienice, Brzezinka, Brzęczkowice, Kochłowice, Ijalemba, Kłodnica, Dąbrówka Mała, Pawłów, Katowice-Lotnisko. — Powiat

201
Królewska Huta: Królewska Huta (Miasto), Pniaki, Klimzowiec, pozatem
w całym powiecie. — Powiat Lubliniec: Lubliniec, Drcmiowiczki, Steblów,
Wymyślacz, Kokotek, Pusta Kuźnica, Herby Śląskie, Olszyna, Kalina, Kalety/
Drutarnia, Jędrysek, Truszczyce, Kuc (a nie Kuczów), Zielona, Młotek, Dyrdy,
Mokrus, Sośnica, Kolonja Woźniaka, Sapota, Lubeoko, Glinica, Kochano­
wice, Jawornica, Lisów, Chwostek, Hadra, Droniowice, Brusiek, Strzefoień,
Cieszowa, Koszęcin, Kolonja Strzebińska, Irki, Kamieńskie Miyny, Piasek,
Psary, Babienica, Lubsza Śląska, Pawonków, Łagiewniki Wielkie, Dralin,
Lisowicze, Kośmidry, Solarnià, Rusinowice, Wierzbie, Hairbułtoiwice, Sądów,
Bór, Dąbrowa Mała, Dąbrowa Wielka, Solarnia, Sułów, Łany, Łazówka,
śliwy, Ligota Woźnicka, Skrzeszówka, Pakuły, Górale, Czarny Las. — Po-

WOJ. KRAKO’A/SKIE

O WYSTĘPUJE: RĘCZNA
A

w

NOŻNA

©



RĘCZNA i NOŻNA

0 WYSTĘPOWAŁA' RĘCZNA

_ WYSTĘPOWAŁA:RĘCZNA
° A WYSTĘPUJE NOŻNA
A WYSTĘPOWAŁ A-‘NOŻNA

_ WYSTĘPOWAŁA--N0ŻNA
® A WYSTĘPUJE RĘCZNA
+ WE WYSTĘPUJE

3-. Mapa różnych odmian stępy w województwie krakowskiem. — Carte des va­
riantes de mortier à pilon dans la vQÏévodie de Kraków.

wiat Pszczyna: Bieruń Stary, Goczałkowice-Zdrój, Rudołtowiee, Golasowice,
Jarząbfkowice, Pielgrzymowice, Bzie Górne, Bzie Dolne, Zameckie, Imienin,
Hełm, Goławiec, Gać, Kosztowy, Krasowy, Dziećkowice, Smardzowice, Górki,
Jaroszowiee, Łaziska-Górne, Miedźna, Mikołów, Mizerów, Kobielice, Wesoła,
Orzesze, Paniowy, Borowa Wieś, Stara Kuźnica, Krzyżowiec, Szeroka, Borynia, Warszowice, Pawłowice, Studzianka, Piotrowice, Bijasowice, Ściernie,
Bieruń Nowy, Kopciowice, Pszczyna Miasto, Stara Wieś, Jankowice, Cwiklice,
Piasek, Gzarków, Studizienice, Łąka, Woszczyce, Zazdrość, Gardawice, Zgoń,
Krółówka, Wyry, Gostyń, Tychy, Paprocany, Wilkowyje. — Powiat Rybnik:
Kobyla, Pogrzebień, Kwiwwac, Łajnce, Jankowice, Popielów, Bogusz owice,
Chwałowice, Bełk, Stanowice, Gzuchów, Leszczyny, Przegęza, Dębieńsko
Stare, Dębieńsko Wielkie, Gierałtowice, Łaziska, Krostoszowice, SkrzÿSzôw,

202
Podbucze, Sfcrbeńsko-Gołkowice, Gorzyce Śląskie, Gorzyczki, Uchylsko, Tu­
rza Śląska, Czyżowice, Jejkowice, Zebrzydowice, Gaszowice, (Przys. Pogwiz­
dów), Szczerbice, (Przys. Solarnia), Chwałęcice, Jastrzębie-Zdrój, Jastrzębie
Górne, Jastrzębie Dolne, Moszczenica, Gogołowa, Połomia, Mszana, Knurów,
Nieboezoły, Syx*ynia, Niedobczyce, Zamysłów, Bujaków, Pariiówki, Kokoszyce,
Krzyszkowice, Zawada, Głożyny, Obszary, Kolonja Kopalni „Ema , Adamowice, Dziiimierz, Nowa Wieś, Żytna, Bogunice, Kybnuk-Miasto, Orzepowice,
Paruszowiee-Rybnik, Ligota-Rybnik, Gotartowice, Wielopól, Golejów, Ka­
mień pod Rzędówką, Piece, Łuków, Pietrzkowice,, Sumina, Zwonowice,
Szczygłowice, Świerklany Górne, Marklowice Górne, Kłokocin, Rój, Skrzeczkowice, Wilcza Dolna, Wilcza Górna, Książenice, Ochojec, Marklowice Dolne,
Marusze, Tuirzyczka, Wilcbwa, Wodzisław, Jedłowinik, Żory, Kleszczów,
Baramowice, Osiny, Rogoźna, Folwarki, Rówień, Szczejkowice, Palowice.—
Powiat Świętochłowice: Wielkie Hajduki, Łagiewniki Śląskie, Kamień, Świę­
tochłowice. Poizatem w całym powiecie. — Powiat Tarnowskie Góry: Sowice,
Lasowice, Tarnowskie Góry, Radzionków, Miasteczko, Żyglin, Żyglmelk, Bryniea, Bibiiela, Nakło, Świerklaniec, Chechło Stare, Chechło Nowe, Ostrożnica,
Biz ja, Bobrowniki, Pilik ary Rudne, Sucha Góra, Blachówka, Latzarówka,
Piaseczna, Rybna, Opaitowice, Kolonja Repecko, Tarnowice Stare, Repty
Nowe, Repty Stare, Mikołeska, Pniowiec, Boruszowice.
13. Województwo tarnopolskie.
Powiat Borszczów: Nowosiółka, Słobódka, Tnrylcze, Podfilipie, Wierzbówka, Załucze, Kndryńce, Zawale, Michałów.ka, Dębówka, Zbryź, Bafoińce
ad Krzywcze, Bereżanka, Bielowce, Bilcze Złote, Borszczów, Boryszkowce,
Cygany, Filipkowce, Głęboczek, Gusztynek, Horoszowa, Iwanków, Jurjampol,
Kapuścińce, Korolówka, Kozaczyzna, Łanowce, Moinastyrek, Michalików, Muszkałówka, Muszkairów, Piszozatyńce, Skala n/ZbruiOzem, Skowiatyn, Szerszeniowice, Szuiparka, Szyszbowce, Trójca, Uście Biskupie, Wierzchniakowce,
Wiołkowce ad Borszczów, Wysueztka. — Powiat Brody: Podkamień, Maleniska, Wierzbowozyk, Orzechowczÿk, Kuty&zoze, Popowce, Nakwasiza, Ber­
linie, Jazłowczyk. •— Powiat Brzeżany: Kozowa, Kaine, Kozówka, Krzywe,
Wiktorówka, Komarówka, Helenków, Budyłów, Horodyszcze, Płotycza, Slo­
bod ka, Teofilówka, Tanrów, Dmuchawiec, Kaplińce, Medowa, Wymysłówka,
Paucza Wielka, Glinna, Zloczówka, Chorobrów, Chorościec. — Powiat Buczacz: Podlesie, Dźwinogród, Buczacz, Jezierzany, Duliby, Dobropole, Kujdanów, Mateuszówka, Jazłowiec, Nowosiółka Jazłowiecka, Browary, Przed­
mieście, Zaleszczyki Małe, Rzepińce, Huta Nowa, Huta Stara, Hrehorów, Cze­
chów, Słobódka Dolna, Potok Złoty, Sokołów, Rusiłów, Sokulec, Hubin, Kościelniki, Snowidów, Woziłów, Ćwitowa, Pyszkowce, Medwedowce, Nowostawce, Pilawa. — Powiat Kopyczyńce: Kotówka, Ho wiłów Wielki, Ho wiłów
Mały, Samołusfcowce, Raków-Kąt, Trybuchowce, Postołówka, Krogulec. —
Powiat Kamionka Strumiłowa: Rzepniów, Milatyn Nowy, Mila.tyn Stary, Nie.•słuchów. — Powiat Podhajce: Sosinów, Bieniawa, Siemikowce, Rakowiec,
Uhrymów, Mużvłów, Litwinów, Wołoszczyzna, Bożyków, Rudniki, Boków,
Szumlany, Sławentyn, Panowice, Zaturzyn, Markowa, Nosów, Mądzelówka,
Hajworonka, Wiśniowczyk, Sapowa, Zarwanica, Iszczów, Podhajce, Michałówka, Gniłowody. — Powiat Przemyślany: Nowosiółka. — Powiat Radzie-

203

WOJ. LUBELSKIE

ů

o
"o O

cP cP
o

q

o
O WYSTĘPUJE’ RĘCZNA

''v.

a

"

NOŻNA

O

»

RĘCZNA I NOŻNA



OO O o

WYSTĘPOWAŁA: RĘCZNA

+ NIE WYSTĘPUJE

o a

4. Mapa różnych odmian stępy w województwie lubelskiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Lublin.

chów: Witków Nowy, Witków Stary, Suszmo, Ordów, Wólka Suszańska. —
Powiat Skałat: Kołodziejówka, Grzymałów, Okno, Sorocko, Myślowa, Czerniszówka, Mołczanówka, Rosochorwaciec, Korszyłówka, Zarabińce, Krzywe,
Rasztowce, Dubkowce, Bilitówika, Borki Małe, Nowosiółka Grzymałowska. —
owiał Tarnopol: Gaje Wielkie, Worobijówka, Seredyńce, Cebrów, Pnmiatyn,

204
Janówka, Kutkowce, Zagrobela (na przedmieściu), Hladki, Isypowee, Kokutkowce, Horodysizcze, Pleskowce, Obarzańce, Nastasów, Józefówka, Dubowce,
Iwaczów Dolny, Iwaczów Górny. — Powiat Trembowla: Darachów, Dereniówka, Załawie, Małów, Ostirowczyk. — Powiat Zbaraż: Hnilice Wielkie,
Medyń, Pieńkowce, Skoryki, Zbaraż, Zbaraż Stary, Załuże, Tarasówka, Łu­
bianki Niżne, Terpiłówka, Czerniczowce, Li&ieczyńce, Maksymówka. — Po­
wiat Zborów: Zborów, Metenrów, Tustogłowy, Presowce, Korszyłów, Mły­
nówce, Zarodzie, Sławna, Beremowce, Brzowica, Białokiernica, Łopuszany,
Trościaniec Wielki, Gontowa, Wołczkowee, Kabarowce, Serwery, Jackowce,
Bogdanówka, Białko w ce, Nesterowce. — Powiat Złoczów: Strutyn, Folwarki,
Bieniów, Sobolówka, Ścianka, Tirędowacz, Majdan Gołogórski, Kondratów,
Zaszików, Gołogóry, Golo,górki.
14. Województwo warszawskie.
Powiat Aleksandrów Kujawski: Jarano wo (Juranowo, R).
15. Województwo wileńskie.
Powiat Braeław: Smoły. — Powiat Oszmiaina: Granżyszki. — Powiat
Wilno: Landwarów.
16. Województwo wołyńskie.
Powiat Dubno: Perekale, Ochimatków, Krasne, Wełnicze (R), Babołoki,
Wojnica, Bokuj.ma. — Powiat Łuck: Poddębce (Podębce, R), Łuck, Połonka. — Powiat Równo: Szpanów, Martynówka, Semigrany, Średni GajII
II

STĘPA RĘCZNA.

1. Województwo białostockie.
Powiat Augustów: Augustów, Sztabin, Dębowo, Sucha Wieś, Dowspuda,
Wołłowiczowce, Balia Wielka, Lipsk. — Powiat Białystok: Gródek, Nowo­
siółki, Mieleszki, Bielewicze, Wasilków, Dąbrówki, Wólka — Przedmieście,
Woroszyły, Sochonie, Michałowo, Suraż, Kolonja — Kąty, Goniądz, Za­
jączki. — Powiat Bielsk Podlaski: Andryjanki, Narew, Narewka Mała. Nasiewo, Orla, Pasynki, Siemiatycze, Wyszki, Hołody, Biała, Brańsk, Kiwaczyna, Białowieża, Sady, Drohiczyn, Górna, Grodzisk, Jelonka, Kleszczele,
Niemirów n/Bugiem, Radziwiłłówka, Mielnik n/Bugiem, Nurzec, Mielejszyce,
Panasiuki. — Powiat Grodno: Wołpa, Strzelce, Żukiewicze I, Żukiewicze III,
Żukiewicze III, Brzostowica Mała, Koleśniki, Marcińkańce, Morgiewicze,
Szklary, Kaszety,, Jeziorki, Porzecze, Ejminowce, Brzostowica Wielka, Stefaniszki Wielkie, Stefaniszki Małe, Mosty st. Kolejowa, Brzostowica (Berestowica, R), Berszty, Zasada, Nowa Ruda, Krynki, Saroczyce (Soroezyce, R),
Nerowo (Nierowo, R). — Powiat Łomża: Stryjakl, Chyliny, Brzostowo,
Kuczę Małe, Mocarze-Budne, Szumowo, Gać — (Sokola Łąka), Zagroby —
Zakrzewo, Janczewo, Wizna, Piątnica, Doliwy, Kolonja, Przytuły-Las, Trzaski,
Chrzanowo, Rubra, Borowskie, Romany. Romo-ty, Obrytiki, Stawiski, Jemielite, Śniadowo, Tarnowo, Rogieniee-Wielkie, Lipniki — Powiat Ostrołęka:

205
Turośl, Dąbrowy, Myszyniec, Gawrychy, Wyk, Gontarze, Zbójna, Dębisko,
Cieciory, Kuzie, Czarnia, Kadzidło, Myszyniec Stary, Olszewo-Borki. — Po­
wiat Ostrów Mazowiecka: Guty-Bujno, Jasienica, Ugnie wo, Nur, Boguty,
Szulborze-Koty. — Powiat Sokółka: Kropiwna, Dąbrowa, Nowy-Dwór, Plebanowce, Wierzch-Jedlina, Sokółka, Nowodziel (R), Staro wlany, Kuźnica,
Domorady, Jagłowo, Jasionowo, Suchowola, Krzywa, Kopciówka, Pokośno,
Odelsk, Janów, Sidra, Nietupa. — Powiat Suwałki: Berzniki, Olszanka,
Rospuda, Wólka, Filipów, Szafranki, Szkilówka, Giby, Pogorzelec, Wierśnie,
Krasnopol, Bursynowiana, Aleksandrowo (Aleksandrowsk, R), Przenosi, Sejny,
Szypliszki, Andrzejewo, Podwojponie, Kuków, Wychodne, Aleksandrowo
(W. I. G. 1 :300). — Powiat Grajewo: Wącosz, Białaszewo, Grajewo, Szymany, Lękowo, Toczyłowo, Radziłów, Pieńczykowo, Przechody, WoźnaWieś. •— Powiat Wysokie Mazowieckie: Piszezaty, Kapice, Kobylin, Grodzkie
Stare, Wierchy, Piekuty, Jahłoń-Kościelna, Sierki, Łopuchowo, Tykocin, Je­
żewo', Jabłońowo-Kąty. — Powiat Wołkowysk: Świisłocz, Licbosielcc, Izau
bellin, Porozów, Dobrowola, Łysków, Horodysko, Szybajły, Borysiki, Zelwa,
Jałówka, Wołkowysk, Nowy Dwór, Łuka, Tarnopol, Lewkowo, Mścibór,
Kusińce.
2. Województwo kieleckie.
Powiat Częstochowa: Biskupice. — Powiat Iłżecki (Wierzbnik): Tar­
łów. — Powiat Kielce: Borki. — Powiat Końskie: Ruski-Bród, Wólka. —
Powiat Kozienice: Granica. — Powiat Olkusz: Świńczów, Szklary. — Powiat
Włoszczowa: Młynek gmina Dobromierz. — Powiat Zawiercie: Niegowoniczki, Grabowa, Włodowice, Niegowa.
3. Województwo krakowskie.
Powiat Bochnia: Rajbrot, O kulice, Lipnica Górna, Leszczyna. — Powiat
Brzesko: Biskupice Melsztyńslkie, Charzewice, Maszkienice, Zakliczyn, Wieckowice, Wola Dębińska. — Powiat Chrzanów: Siersza, Zalas, Tenczynek,
Regulice, Nieporaz. — Powiat Dąbrowa: Radwan, Skrzynka, Wólka Mędzechowska, Wólka Grądzka, Dąbrówki Breńskie, Mędzechów, Kupienin, Laskówka Delastowicka, Odmęt, Delastowice, Bolesław i okolicznych gminach,
Grądy, Samocice, Zalipie, Podfilipie, Świebodzin. — Powiat Gorlice: Ropa,
Klimkówka, Gładyszów, Konieczna, Ług, Regelów Niżny, Regelów Wyżny,
Skwirine, Smerekowiec, Wirchne, Zdynia, Uście Ruskie, Kwiatoń, Kunkowa,
Hańczowa, Ropki, Blechnarka, Wysowa, Brunary Wyżne, Rzepiennik Strzy­
żewski, Rozembark, Sękowa, Męcina Mała, Ropica Ruska, Małastów, Pętna,
Bartne, Przegonili, Bodaki, Psitirążne, Moszczenica. — Powiat Jasło: Folusiz,
Wola Cieklińska, Kłopotnica, Pielgrzymka, Huta Samoklęska, Cieklin, Mrukowa, Samoklęski, Wrocanka, Nienaszów, Żmigród, Wola Dębowiecka, Dulębka, Majscowa, Skołyszyn, Lisów, Krępna i w reszcie gmin tego rejonu,
Brzostek i w reszcie gmin tego rejonu, Sieklówka Górna, Lubliea, Sowina,
Nawsie Kołaczyckie, Krajowice, Jasło i w reszcie gmin tego rejonu., — Powiat
Kraków: Morawica, Bugaj, Konary, Przeginia Narodowa, Rybna, Samborek,
Zelków. — Powiat Limanowa: Gruszowiec, Jurków, Kisielówka, Lubomierz,
Łukowica, Niedźwiedź, Olszówka, Raba Niżna, Słopnice, Sowliny, Stronie,
Zagórów, Zmiąca. — Powiat Mielec. Biały Bór, Brzyście, Chorzelów, Czaj-

206
kowa, Czermin, Dobrynin, Dulcza Mała, Hyki (lub Hyjki), Dębiaki, Izbisko,
Kawęczyn, Kiełków, Krzemienica, Książnice, Łączki Brzeskie, Łysaków i Łysokówek, Piątkowice, Partynia, Pień, Pławo, Podole, Radomyśl Wielki, Růda,
Rzędzianowice, Rzemień, Szafranów, Trześń (Trześnia, R), Tuszyma, Wado­
wice Dolne i Górne, Wyłów (Wyłów, R). — Powiat Nowy Sącz: Gostwica. —
Powiat Nowy Targ: Bańska, Łopuszna, Krościenko, Krośnica, Ochotnica,
Podszkle, Podwilk, Zubrzyca Górna, Podsarnie, Harkabuz, Murzasichle, Pie­
kielnik, Lipiea Wielka, Lipica Mała, Frydman. — Powiat Tarnów: Ciężko
wice, Jastrząhka (Jastrzębka, R), Kipszna, Lichwin, Żukowice Nowe. — Po­
wiat Wadowice: Zachełimna, Budzów. — Powiat Ropczyce: Poręby Huciskie.
4. Województwo lubelskie.
Powiat Biała Podlaska: Porosiuki, Wólka Plebańska, Bohukały, Horoszki Wielkie, Hołowczyce, Klonowica-Mała, WeTchliś (Wierzchlas, R),
Pawłów-Nowy, Kodeń, Konstantynów, Leśna-Podlaska, Nosów, Bukowice,
Kluczkowszczyzna, Droblin, Bordziłówka-Stara, Bordziłówka-Nowa, Witulin,
Hrud, Janówka, Kościemiewicze, Piszczac, Silnik, Łukowce, Lachówka-Duża,
Dobryń, Tuczna, Polatycze, Koibylaany. — Powiat Biłgoraj: Górecko, Brze­
ziny, Tar no wola, Józefów, Aleksandrów, Długi Kąt, Stanisławów, Zagrody,
Goraj, Średniówka, Majdan, Hoźnia Szlachecka, Giłów-Ordyn, Księżpol,
Krzeszów, Babice, Obsza, Biszcza, Zawada, Pisklaki, Szosiaki, Chmielnik,
Osuchy, Łukowa, Bubiczka, Kozaki, Błonie, Borowiec, Liipi.ny Dolne, Sygiełki, Łazów, Kutno, Naiklik, Zagródki, Potok, Jedlinki, Biłgoraj, Bojary,
Rożnówka, Frampol, Koonodzianka, Kocudza Góra, Dzwola, Konstanto w,
Kocudza Dolna, Zdzisławice,. Władysławów, Bukowa, Andrzejówka, Korytków Wielki, Korytków Mały. — Powiat Chełm Lubelski: Hruszów (Gruszów,
W. I. G 1 : 300.000'), Rejowiec, Wojsławice, Siedliszcze, Chojno-Nowe, Łukówek, Bukowa Mała, Kol. Biufcowa Mała, Kol. Mszanma, Bukowa Duża, Kol.
Bachus', Radzanów, Petryłów, (Kol. Tomasizówka, Kai. Podpahute, Msizanna,
Cbuteza, Serniawy, Sawin, Koif Piaski1, Świerże, Rudka, Ruda, Kol. Buza,
Wiiszniewice, (Cyców, R), Depułtycize Królewslkie, Pawłów, Staw, Bussowno,
Ołchowiec, Wierzbica, Dorohusk, Turka, Czenniejów, Leśniowice, Ostrów,
Majdan Ostrowski, Żmudź, Tarnów, Wólka Tarnowska, Bezek. — Powiat
Hrubieszów: Buśna, Kol. Zaniżę, Raciborowice, Strzelce,' Dubienka, Grabo­
wiec, Góra Gralbowiecka, Białowody, Tuczępy, Wólka Tuczępslka, Osicizyna,
Trościanka, Skomorochy Małe, Horodło, Hrubieszów, przedmieście Sławencin, przedmieście Pobereżany, Borodyca, Krylów, Koniuchy, Zawałów, Mircze,
Mołcdjatyoze, Moniatyoze, Zadubce, Sa-hryń (Sachryn, R), Miętlkie, Uchanie,
Teratyn, Werbkowice. — Powiat Janów Lubelski (Kraśnik): Godziszów,
Krzemień, Słodików, Kraśnik, Zaklików, Annopol, Kasin, Modliborzyce, Urzę­
dów, Dzierzkowice, Kol. Lipno, Zakrzówek, Chrzanów, Gościeradów, Wilko­
łaz, Trzydnik Duży, Karpiówka, Brzozówka. — Powiat Krasnystaw: Krasny­
staw i cała gmina, Wał, Izbica, Antoniówka, Żółkiewka, Huta Turobińska,
Turobin, Huta, Kraśniczyn, Czajki, Gorzków, Wiśniów, Wysokie, Zdzanne,
Zagroda, Wierzchowiny, Kozieniec, Woła Siennicka, Siennica Królewska I,
Rudka, ‘Siennica Królewska II, Siennica Różana, Siennica Nadolna, Kol.
Czamoziem, Bzite, Stryjna, Rybeewłcze, Rudnik, Łopiennik Lacki, Łopien­
nik Ruski, Ksawerówka, Siedliska, Suchodoły, Fajsławice. — Powiat Lu-

207
bartów: Czemierniki., Spiczyn. — Powiat Lublin: Babin, Chmielnik, Góra
Chmielnicka, Matczyn, Bełżyce, Wojciechów, Piaski Luterskie, Majdan
Kawęczyński, Krzczonów, Jabłonna, Piotrków, Mełgiew, Niedzwica Duża,
Niedzwica Mała, Gdłęzów, Bychawa, Biskupice, Czemierniki, Pełczyn,
Siosłrzytów, Białka, Starościce, Stróża, Kol. Popławy, Głusk, Chodel,
Piotrowice, Bystrzyca), Bychawtka, Strzyżewice, Rechtów, Kiełczewicze
Dolne, Borlkowizma, Kiełczewicze Górne, Lublin przedmieście Czechówka —

e>

Q>

WOJ. LWOWSKIE

,û ©O-'
û'û û

Ů*9

Mif.

WYSTĘPUJE‘RĘCZNA I NOŻNA
"

RĘCZNA

i WYSTĘPOWAŁA-NOŻNA
RĘCZNA I NOŻNA
A WYSTĘPUJE-NÜYNA
WYSTĘPOWAŁA■■ NOŻNA
A WYSTĘPUJĘ. RĘCZNA
NIE WYSTĘPUJĘ

5. Mapa różnych odmian stępy w województwie Iwowskiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Lwów.

ul. Północna N-ry 99 i 105. — Powiat Puławy: Kurów, Markuszów,
Bałtów, Zagrody, Kazimierz Dolny, Baranów, Ożarów, Opole, Godów. —
Powiat Radzyń Podlaski: Międzyrzec, Komarówka, Jabłoń, Żerocin. — Po­
wiat Siedlce: Paprotnia, Tarków, Płosodrze, Świnia rów, Żeliszew Duży,
Pióry, Królowa Niwa, Krzesk Stary, Łysów, Buzka (Buszka, W. I. G.
1 : 300.000), Sarnaki, Czeberaki, Górki, Huszlew, Kornica, Barbaryna, Stok
Ruski, Karcze, Zbuczyn. — Powiat Sokołów Podlaski. Krasów, Kudelczyn,

208

Korczew, Repki. — Powiat Tomaszów Lubelski: Tomaszów Lubelski, Ty­
szowce, Dębina Przedmieście, Antoniówka Stara, Śniatycze, Komarów, Maj­
dan Krynicki, Siemierz, Zwiartówek, Wożuczyn, Nabróż, Kmiczyn, Łasz­
czów, Zimno, Żerniki, Majdam Wielki, Zielone, Pańków, Huta Tarnowatska,
Tarnowatka, Wieprzowe Jezioro, Łuszczacz, Ciotusza Stara, Majdam So­
pocki, Hamernia, Oseredek, Susiec, Grabowica, Ułów, Cześniki, Dub, Zubowice, Perespa, Homiatyczki, Malice, Kotlice, Podhorce, Majdan Górny,
Przeorsk, Rachanie, Grodysławice, Wólka Poturzyńska, Poturzym, Su-szów,
Nowosiółki, Pasieki. — Powiat Włodawa: Uścimów No|Wy, Uścimów Stary,
Tyśmiemica, Ostrów Podlaski, Sławatycze, Hanna, Wyryki-Połód, Krzywo
wierzba, Wola Wereszczyńska, Wytyczno, Opole, Podedworze-Kolomja,
Bruss Nowy, Sosnowica, Hola, Kropiwiniki, Pieszowola, Górki, Romanów,
Sosnówka, Wola Uhruska, Soibibór, Kossyń, Haiisk, Konstantynówka, Ostrowy
Kolonja, Wojciechów, Kulczyn, Szczęśniki, Żdżarka, Słarzyzna, Kol. Kratje,
Lubowież, Kołacze, Bruss, Żłóbek. — Powiat Zamość: Wólka Łabuńska, Bró­
dek (Brudetk, W. I. G. 1 ; 300.000), Barchaczów, Majdan Roszowski, Ruszów,
Wierzbie, Łabunie, Sitno, Nowa Osada, Kornelówka, Bondyrz, Suchowola,
Adamów, Potoczek, Stary Zamość, Zapiaski, Krasnobród, Tworyczów, Sułów,
Szczebrzeszyn, Terespol Bukownica, Jadwiczyn, Rutka, Wywłoczka, Turzyniec, Topolcze, Żurawinica, Nielisz, Zawada, Mokre, Iłowiec, Podlesie, Ra­
decznica, Krasme.
5. Województwo lwowskie.
Powiat Brzozów: Brzozów, Dydnia, Bachórz, Jasienica, Rosielna, Sied
liska, Dąbrówka Starzeńska, Dylągowa, Wara, Nozdrzec, Rzeki przys. Noz­
drzec, Dynów, Wołodź, Wola przys. Woładzi, Poręby-Huta, Jasionów przys.
Poręb, Utucz, Hroszówka, Jabłonka, Temeszów, Witryłów, Końskie, Golcowa.
przys. Jacbomka, Izdebki. — Powiat Dobromil. Dobrami!, Lacko, Pietnice, Tar­
nawa, Golana, Nowosiółki Dydyńskie, Wełykie, Krościenko, Starzawa, Łopuszmica, Łopusizanka, Katypa, Smereozma, Malawa, Leszczawa Dolna, Rudawka,
Bircza Stara, Bircza, Korzeniec, Bogwszówka-, Wola KoTzeniecka, Brzuska,
Huta Brzuska, Jesienina Sufozyńsika, Sufczyna, Kotów, Brzeżawa, Lipa, Kuźmima, Wojtkowa, Trójca, Ja mina Dolna,•Janina Górna, Łornrna, Łodzianka Dol­
na, Łodzianka Górna, Krajna. — Powiat Drohobycz: Drohobycz, Jasymów
przys. ad Dołhe Podbuiskie, Majdam, Popiele, Bronica, Delawa, Bystrzyca, Kropiwmik Nowy, Kropiwnik Stary, Łastówki, Schodnica, Gassenďorf, Uliczno,
Dobrohostów, Orów, Borysław, Podbuż, Stronna, Opaka, Zalokieć, Smolna,
Zdzianna, Uroź, Winniki, Podmamasterek. — Powiat Gródek Jagielloński
Janów k/Lwowa, Wiszenka, Majdan, Walddorf, Łozina, Domażyr, Jamęlna,
Zielów, Karacizynów, Wroców, Żorniska. — Powiat Jarosław: Jarosław,
Ostrów, Zamojsee, Majdam Siemiawski, Krasne, Pawłowa^, Dobcza, Laszki,
Swiebodna, Skołoszów, Piskorowice, Dybków, Kisielów. — Powiat Ja­
worów: Drohomyśl, Hruszów, Jaworów, Jazów Stary, Wierzbiany, Trościaniec, Zawadów, Budzyń, Rogoźno, Ożomla, Nowosiółki, Laszki — Po­
wiat Kolbuszowa: Kolbuszowa Dolna, Okolice Kolbuszowy, Gmolas, Zarębki,
Kolbuszowa Górna, Przedbórz, Krzątka, Majdan, Widełka, Kopcie, Rusinów,
Wilcza Wola, Siedlamka, Niwiska, Leszcze, Poręby Huciskie, Zápole, Trześć,
Huta Przedborska, Hucisko. — Powiat Krosno: Draganowa, Głojsce, HyTowa,

209
lwia, Nadole, Widacz, Równe, Teod-orówka, Zboisfca, Stępina, Korczyna,
Potok, Barwinek, Polany, Myscowa, Olchowiec, Ciechania, Lubatowai, Lubatówka. — Powiat Lesko: Cisną, Kalnica, Wołosate, Żernica Wyżna, Krzy we
ad Dwernik, Ustrzyki Dolne, Zadwórze, Rabe, Żołabek, Czarna, Rosoliin, Po­
lana, Serednde Małe, Bobrka, Zwierzyń, Uherce, Myszkowce, Bereźnica Niżna,
Rudenka, S-tefko-wa, Zabrodzie, Lesko, Wańkowa, Paszowa, Stańkowa, Za­
wadka, Leszczowate, Ropienka, Balnica, 3aod-TÓw, Moczary, IToszów, H-oszowczyk, Równia, Ustjan-owa, Łodyna, Dźwiniacz Dolny, Strw-iążyk, Ol­
chowa, Dziurdziów, Studeňme, Lutowiska, Teleśniea Sanna, Stuposiany. —
Powiat Lubaczów: Narol-Miasto, Narol-Wieś, Kadłubiska, Chlewiska, Lipsko,
Łukawica, Wola Wielka, Huta Stara, Łukawiec, Horyniec, Krowica Hoło• dowsika, Szozutków i Sysaki, grupa domów w Szezutkowie, Felsendorf części
wsi Opaka, Lubaczów, Borowa Góra, Basznia Dolna, Basznia Górna, Sie­
niawka, Załuż-e, Dzików Stary, Dzików Nowy, Moszczanica, Mitków, Cewków, Ułazów, Żuków, Niemstów, Lubliniec Nowy, Płazów, Łowcza, Huta
Rożanieeka, Ruda Rożaniecka, Gorajec, Dachmów. — Powiat Lwów: Dublany, Siedliska, Tołszezów, Milatycze, Wołków, Zagórze, Buhajów, Podciemne, Zaszków, Z-arudce, Kośoiejów, Kozice, Sichów, Porszna, Rokitno
Wielkie, Rokitno Małe, Soł-omka, Grzybowice Małe, Brzuchowice. — Powiat
Łańcut: Zmysłówka, Opaleniska (Opaleńsko ÍS1J), Budy Łańcuckie, Kotniaktów, Żołynia, Albigowa, Białobrzegi, Dębina, Kosima, Wola Dalsza. —
Powiat Mościska: Balice koło Medyki, Dydjatycze, Szeszerowicze, Bolanowice, Husaków, Horyslawice, Jo-rdanówka, Lulków, Radochońce, Taman owice, Złotkowice, Kalnilków, K-rukieni-ce przs. Radjówka, Czyszki, Sądowa
Wisznia, Starzawa, Chrośni-ca, Laszki Gościńcowe, Królin, Stojańce, Słabasz,
Słomi-anfca, Twierdza, Wojkowice, Zawadów, Rudniki, Pnikut, Trzcieniec,
Lacka Wola. — Powiat Nisko: Pysznica, Jeżowe. — Powiat Przemyśl: Me­
dyką, Buców, Torki, Szechynia, Hurko, Rożubowice, Cyików, Byków, Nowo­
siółki, Gbodinowice, Tyszk-owice, Bolestra-szyce, Żurawica, Małkowice, Duńkowiczfci, Babice n/Sanem, Bachów, Iskań, Skopów, Kuńkowce, Wapowce,
Łętownia, Ostrów, Stubno-, Wola Rrzywiecka, Koniuszki (Kom-iu-chy [Sł]),
Nienadowa, Korytmiki, Krasiczyn, Krasi,ce, Miełnów, Śliwica, Zalesie, Maćkowice, Olszajny, Przekopana, Miżyniec, Tarnawce, Krubel Wielki, Prałkowce,
Kruhel Mały, Drohojćw. — Powiat Przeworsk: Pantalowi-ce, Kańczuga. —
Powiat Rawa Ruska: Kamionka Wołoska, Warchrata przys. Zawałyl i Wałuszcząki, Bełżec, Teniatyska, Kniazie, Sołtysy część Lubyczy Królewskiej,
Uhnów, Karów, Rawa Ruska, Rata część Rawy Ruskiej, Rzyczki, Wierzbica,
Machnów, Nowosiółki Przednie, Nowosiółki Kardynalskie, Poddębce, Potyri-cz, Uliciko-Seredkiewicz, Podlesie część Białej Piaskowej, Magierów, Hujcze,
Dyniska, Rzeczyca, Ulchówek, Tarnoszyn, Hubinek, Hrebenne, Kornie, Mo­
sty Małe, Siedliska, Uličko Zarębaine. — Powiat Rudki: Milczyce, Uherce
Wieniawskie, Rośoielniki, Kropielniki, Laszki Zawiązane, Nichowce, Knihynicze, Kanafosty, Błażew Dolna-, Koniuszki Siemianowskie, Chłopczyce, Dołobów, Zagórze, Ostrów, Nowosiółki Gościnni-c-owe, Kołbajowice, Podhajc-zyki, Bieńkowa Wisznia, Jaremków, Wistowice, Michalewice, Szeptyce,
Suisułów. -— Powiat Rzeszów: Hadle Szklarskie, Jawornik Pol. pirze&m. Górny
Koniec, Zabojki (koło Rudy), Chmielnik, Hyżne-, Piątkowa, Radawówkai,
Konieczków», Niebylec, Bratkowice, Świb-cza, Zgł-obień, Słocina, Drabinianka. — Powiat Sambor: Suszyc-a Wielka, Straszewice, Baczywa, So-zań, Kabło
Lud T. XXXIV.

14

21C,
Stare, Wola Robłowsfca, Suszyca-Rykowa, Stary Sambor, Wojutycze, Bereźnica, Czukiiew, Radłowice, Kułczyce, Uherce Zapłatyńskie, Stara Sól, Stara
Ropa, Strzelbice, Szumina, Wola Rajnowa, Rosochy, Czaple, Rajtarowice,
Dublany, Hordyinła, Siekierzyce, Bilinka Mała, Błażów, Czerchąwa, Łopu­
szna, Łukawica, Mnnasterzec, Sprynia Wola Błażowska, Zwór, Babina, Brze­
gi, Krużyki, Kornalowice, Piniany, Zarajsko, Mokrzany, Łanowice, Dorozów,
Chyrów, Posada Chyrowska, — Powiat Sanok: Nagórzany, Nowotaniec,
Sękowa Wola, Szklary, Dalijowa, Jaśliska, Posada Jaśliska, Wola Wyżna,
Wola Niżna, , Lipowiec, Czeremcha, Jurowce, Strachocina, Kostarowice, Pakoszówka, Lałim, Raczkowa, Falejówka, Sroigów Górny, Srogów Dolny, Czerteź, Prełuki, Królik Polski, Łodzina, Mnzygłód, Hłomcza, Dobra Szlachecka,
Liiszna, ‘Dębna, Międzybrodzie (Sł [Międzybrodzi ), Pisarowce, Sanoczek,
Prusiek, Pobiedno, Piełnia, Dudyńce, Jędr.uszkowce, Nowosielce, Markowce,
Sieniawa, Olchowce, Sanok, Kulaszne, Tyrawa Wołoska, Wola Kreeowska,
Surowica, Odrzechowa, Wujskie, Tyrawa1 Solna, Niebieszczany, Zagórz. —
Powiat Sokal: Sokal, Jastrzębica (Jastrzębia [Sł. i R] ), Wołświn, Hohołów,
Korczyn, Radwańce, Tyszyca, Żniatyn. — Powiat Tarnobrzeg: Grębów. —
Powiat Turka: Hołowsko, Jasionka1 Maslowa, Mszaniec, Bystre, Galówka,
Płaskie, Wiciów, Grąziowa, Hołowiecko, KryWka, Sianki, Jaworów, Butelka
Wyżna, Butelka Niżna, Butla, Hnyła, Turze, Niedzielna, Topolnica Szla­
checka i Ostykolna, Busowisko, Łużek Górny, Łcpuszainka Chomina, Tysowica, Strzyłki, Jabłonów, Turka Dolna, Wysoclko Wyżne, Tycha, Beniowa,
Bukowiec, Sokolniki Górskie, Tarnawa Wyżna, Tureczki Wyżne, Wołcze,
Żukotyn, Bereżek, Dniestrzÿk Dębowy, Przysłup, Szumiacz, Łomna, Cha
szczów, Łopuszainka Lechniowa, Miohniowiec, Lipie, Boberka, Dniestrzyk
Hołowiecki, Zawadka, Zadziełsko, Ryków, Mołdawsko, Bachnowate, Krywe,
Dołżki, Rosochacz, Myta, Suchy Potok, Rozłucz, Jasienica Zamkowa. —
Powiat Żółkiew: Butyny, Przystań, Lubela, Błyszczywody, Żółtańce, Bór
Kumińiski przyisi. Kurnin, Mosty Wielkie, Soposzyin.
6. Województwo łódzkie.
Powiat Kalisz: Pyczek. — Powiat Koło: Chrząbliee (Chrząblin [Sł.]).—
Powiat Konin: Grądzeń, Rzgów, Kuny, Słupca, Golina, Mielnica Duża. —
Powiat Łęczyca: Stanisławów.
7. Województwo nowogródzkie.
Powiat Baranowicze: Dobryniewo, Czemioły, Domanowo, Dobromyśl,
Łotwicze, Jełowo, Luszniewo, Mołczadź, Dziedzin, Huta, Leśna, Skoryinki,
Podlisiejki (R), Jatwieź (R), Swojatycze, Nowosiółki, Domasze, Łazowicze
(R), Zadwórze (R), Olchowce, Podjarowie, Podborocze, Tuchowicze, Rochacze. — Powiat Lida: Lida, Bielica, Ogrodiniki, Hance wieże, Bieniewicze,
Hończary, Bieniakonie, Woronów, Ejszyszki. — Powiat Nieśwież: Sołtanowszczyzna, Nieśwież, Simiawka, Orda. — Powiat Nowogródek: Zbójsk, OcJbonowo, Jatra, Zasiecie. — Powiat Słoinim: Ruda Jaworska, Derewna (R), Byteń, Ścieniewicze. — Powiat Stołpce: Litwa, Mieszyce, Chołów (R), Lubień,
Słobódka, Zuchowioze, Szeremowicze (R), Derewna (R). — Powiat Szczu­
czyn: Szczuczyn, Wasiliszki', Żołudek (R), Skrzybowce, Orla. — Powiat Wołożyn: Pierszaje (R), Wołożyn, Wołma.

211

WOJ. ŁÓDZKIE

O WYSTĘPUJE-RĘCZNA
û
"
NOŻNA
• WYSTĘPOWAŁA: RĘCZNA
A

"

NOŻNA



>'

MECHANICZNA

"

RĘCZNA I NOŻNA

+ NIE WYSTĘPUJE

6. Mapa różnych odmian stępy w województwie łódzkiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Łódź.

8. Województwo poleskie.
Powiat Brześć n/Bugiem: Gusak (R1, Lanka, Ołtusz, Motykąły, Dmitrowicze, Wołczyn, Czerkawćzyce, Bielowa, Piliszcze, Chlewiszcze, Wierch o wicze, Niechołsty, Małoryta, Zburaż, Wysokie Litewskie, Chmiele, Miedma, Berezówka, Radzież, Nawlesie (R), Mokraný, Czernie (R), Oczki, Zalesie, Kol.

14*

212
Kriuszyna, Domaczów, Komarówka, Sielachy (R), Przybórów® (R), Kamienia-Żur (R), Ratajczyce. — Powiał Drohiczyn: Opól, Ladowicze, Tulatycze,
Mikick, Biała, Bezdzież, Sorocnie, Weremiejowce, Braszewicze, Szyrajewicze,
Chomsk, Burmaki, Czerniewicze, Gnilec, Hoszewo, Rolniki, Perespa, Leśniki,
Skrzypiele, Staromłyny, Sukacze, S.ymonowieze, Okropno, Osowlany, Markowicze, Wólka, Zatoczę, Zajelenie, Zabierz (R), Nowiki, Drohiczyn, Drużyłowice, Tryliski (R), Bereźlany, Kułaki, Krzywica, Wierzchuście, Szczekocik,
Łysucha, Nowołuczki, Zastruże, Zarudzie, Smierdziacze, Zamosze, Łuczki,
Waratyck, Tyszkowicze Bussa, Odryżyn, Mukoszyn, Bałandycze, Osowce, Wołowiel (R), Osada Kozioł, Wschody, Soczewki, Zarudzie Tl, Nietnierza —•
Powiat Kamień Koszyrski: Dalniki, Toboły, Karpiłówka, Lutno, Kaczyn,
Nujno. — Powiat Kobryń: Lelików, Dziatkowicze, Filipowicze, Żabinka,
Kobryń, Nowosiółki, Dywin, Ruchowicze, Tewle, Antopol, Jaremicze, Horodec, Mechwedowicze, Oziaty, Podolecie. — Powiat Kossów Poleski: Różana,
Stajki, Ołsto (R), Lubiszczyce, Iwacewicze, Żytlin (R), Woroniłowicze, Piaski
Stare (R), Św. Wola, Rzeczki, Rudnia, ITorlol, Hntka, Kraje, Wygonoszcza,
Hołowiok, Sporów, Dołki, Koziki. — Powiat Łuniniec: Łuniniec, Łachwa,
Łoktysze, Bostyń, Dziatkowicze, Kupowce, Zamosze, Białe Jezioro (Mazury,
Sł), Woluta (R), Hance wieże,' Czudzin, Różan Wielki, Różan, Pierwołok, Du­
nin, Łowcza (R), Dubówka, Mieleśnicze, Wólka, Malkowicze, Futory Ośnica,
Hawrylczyce (R), Kruhowicze, Chorostów, Czołowiec, Puzicze, Sowa, Fachowicze, Lusino, Czuczewicze Wielkie, Czuczewicze Małe, Bereźniaki, Krasna
wola, Erodnica, Morszczynowicze, Mikaszewicze, Kożangródek, Wiczyn (R)>,
Lenin, Tymoszewicze, Chołynicze, Cna, Liuboń, Deniskiewicze. — Powiat
Pińsk: Sosnówka, Żabczyce, Newel, Miastkowicze, Wólka Wielka (R), Żytnowicze, Horynicze, Łohiszyn, Stoszany, Brodnica, Wiczówka, Serniki, Botowo,
Kamień, Po host Zahorodny, Kuchecka-Wola (Sł), Porzecze, Dobrosławka,
Dubnowicze, Lemieszewicze, Czarnowo, Moroczna (Sł), Młynek, Ciołkowicze
Wielkie. — Powiat Prużana- Linowo, Szakuny, Malecz, Laskowicze Wielkie,
Lasko wieże Małe, Pieszki, Międzylesie Wielkie, Jastrząb, Moszkowicze, Siehniewiczç (R), Prużana, Rudniki, Rewiatycze, Szereszów, Sielec, Suchopol, Radeck, Lichoisielcei, Hoirodeczino, Wliełkolas (R), Baterja,7— Powiat Stobn:
Zamorocze, Oziersk, Złote, Ludynie (R), Płotnica, Holce, Kupiel, Wojtkowicze, Słobódka Sobiczyńska (R), Przerody (R), Budymle, Olmany, Terebieżów,
Tumień, Bnchliszcze, Stare Sioło', Drozdyń, Wieżyce, Perechodzicze (R), Woronie, Rzeczyca, Otwierzyce, Futor Kurhan, Futory Mielińskie, Kołek (R),
Rubryń, Jeziory, Bereźce (R), Dubieniec, Choto-mla (R), Bór Dubieniecki,
Kuble, Uholec (R), Orły Małe, Orły Duże, Bleżowo (R), Radczysk, Kostrów,
Owsiemjerów, Teodory (R), Nieczatów, Ruchcza, Ćmień (R), Horodno, Ozdamicze, Maleszewo Duże (Maleszewo Po>lskie Wielkie, R), Wysock, Rzeczyca,
Łutyńsk (R), Wieluń, Białai, Milaciz, Żadyń (R), Udryck, Olszany, Ćmień II,
Ruchcza II.
9. Województwo pomorskie.
Powiał Brodnica Dworska Nowa Wieś Szlachecka,Górale, Górzno, Bartniki, Karbowo. — Powiat Chojmica: Łąg-Kolonja, Wiele, Czyczkowy, Jarcewo, Głowczewice, Górki. — Powiat Działdowo. Boleszyn. — Powiat Kar­
tuzy: Mojuszewska-Huta, Zakrzewo', Brzeziny, Żukowo, Ręboszewo, Chmiel-

213

no, Dzierząźno, Borzestowo, Gołubie, Warzno, Ostrzyce, Lipowiec, Mezowo,
Garez. — Powiat Kościerzyna: Sycowahuta (Zycowahuta [Sł. i R]), Lizaki,
Wąglikowice, Dziemiany, Tuszkowy. — Powiat Nowe Miasto: Rywaidzik. —
Powiat Wąbrzeźno: Borówno. — Powiat Wejherowo: Goszczyno, Wdozlino,
Strzebielinot, Domatówko, Kielno.

WOJ.NOWOGRO DZKIE

n WYSTĘPUJE••

°

RĘCZNA

* WYSTĘPOWAŁA:

RĘCZNA

o~o

+ NIE WYSTĘPUJE

7. Mapa różnych odmian stępy w województwie nowogródzkiem. — Carte des va
riantes de mortier à pilon dans la voïévodie de Nowogródek

10. Województwo poznańskie.
Powiat Chodzież: RÓwnopole. — Powiat Środa (Śrem): Żabno. — Po­
wiat Września: Nowawieś Podgórna.11
11. Województwo stanisławowskie.
Powiat Dolina: Bolechów, Brzaza, Sukiel, Polanica, Birbniszcze, Łużki,
Lipa, Sloboda Bolechowska, Perehińsko i okolica, Łopianka, Spas, Podsu-

214
che, Pohorylec, Łuby, Suchodół, Lipowica, Wyhadówka, Wiitwica, Stańko wce,
Cerko wna, Kaina, Roztoczlki. •— Powiat Kołomyja: Kamionki Małe, Kułaczkowoe, Balińce, Trofanówka, Buczaczki, Gwoździec Mały,. Słobódka Leśna,
Św. Stanisław, Załuczie, Kosmiacz. — P-owiat Kosów: Białoberezka, Uście
ryki, Riczika. — Powiat Nadworna: Bitków. — Powiat Rohatyn: Boi­
sz o wce, Słobódka Bołszowiecka, Bouszów, Herburtów, Zelibory, Popławniki, Hanowce, Demeszkowce, Niemiszyn, Ruzdwiany, Kunaszów. —
Powiat Stapiśławów: Delejów i cały rejon, Przs. Zabłocie ad Delejów. —
Powiat Stryj: Klimiec, Karlśdorf, Wyżłów, Żupanie, Koziowa, Orawa, Pohar,
Orawczyk, Tysowiec, Tarnawka, Podhorodce, Urycz, Sopot, Jaimielnica,
Kruszelnica, Pobnk, Międzybtody, Truchanów,. Synowódzko Wyżne, Tuchla,
Pławie I, Pławie II, Tucholka, Smorze Dolne, Wołosianka, Hołowiecko. —
Powiat Tłumacz: Kol. Trojan ad Jezierzany, Hostów, Winograd, Pilawszczyzna. — Powiat Żydaczów: Rozdół.
12. Województwo śląskie.
Powiat Bielsko: Międzyrzecze Dolne, Wapienica, Aleksandrowice, Stare
Bielsko, Biery, Grodziec, Drogomyśl, Renardowice, Żebracza, Grabowice,
Czechowice, Komorowice, Ligota, Oblask. — Powiat Cieszyn: Brenna, Małe
Górki, Zamarski, Godziszów, Kozakowice Dolne, Cisownica, Wiślica, Sko­
czów, Ustroń, (Jasizowiec) Wisła, Zebrzydowice Górne i Dolne, Marklowice
Górne, Kończyce Małe. — Powiat Katowice: Chorzów. — Powiat Lubliniec:
Boronów, Doły, Zuirnpy, Dębowa Góra, Niwy, Grójec, Hucisko, Pietruszowice. — Powiat Pszczyna: Czarnmchowice, Kopaniny, Lędziny, Hołdunów,
Wisła Mała, Wisła Wielka. — Powiat Rybnik: Brzezie n/Odrą, Stanowice,
Czerwionka, Godów pirzys. Olszyna, Olza, Ruptawa, Cisówka, Lubomia, Li­
gota Tworkowska, Niewiadom kol. Burowice, Chudów, Pszów, Rzuchów,
Radlin, Biertułtowy, Raszczyce, Rogów, Bełsznica, Odra, Kamień n/Odrą,
Buków, Bluszczów, Rydułtowy, Czernica, Świerklany Dolrie, Baranowice,
Osiny.
13. Województwo tarnopolskie.
Powiat Borszczów: Konstancja, Zwiahel, Zielińce, Piłatkowce, Jezie­
rzany, Tprylcze. — Powiat Brody: Ponikowica, Stanisławczyk, Manasterek,
Ruda Brodzika, Bordu'laki. — Powiat Brzeżany: Brzeżany, Narajów Miasto.—
Powiat Buiczacz: Zalesie Koropiecfcie, Berezówka ad Manasterek, Zuforzec,
Porchowa, Leszozańce, Soroki, Późniki. — Powiat Czortków: Bartoszówka,
Kolędziany, Bazar. — Powiat . iopyczyńce: Chorostków, Liezkowce, Niżborg
Nowy, Niżborg Stary, Myszikowce, Żabińce, Tłusteńkie, Probużna. — Powiat
Kamionka Strumiłowa: Kamionka Strumiłowa, Ruda Sielecika, Dziedziłów,
Horpiin, Streptów, Jamne, Żelechów', Sokole, Wolica Derewlańska, Derewlany, Spaś, Tyszyca. — Powiat Podhajce: Siółko, Stare Miasto. — Powiat
Przemyślany: Hulków ad Korzelioe, Hanaczówka, Hanaczów, Uniów, Sło­
wna. Łonie. — Powiat Radzieohów: Stojanów, Łopatyn, Toporów, Stołpin,
Turze, Hucisko Turzańskie, Trójca, Obiadów, Mukanie. — Powiat Skałat:
Dorofjówka, Staromiejszczyzna, Zadniszówka, Podwołoczyka, Kąt Toustecki. — Powiat Tarnopol: Toustoług, Kipiaczka, Zaścianka, Borki Wielkie,
Czołhańszczyzna, Petryków, Marjanka, Gzartorja, Kozłów. — Powiat Trem-

WOJ. POLESKIE
D D

O o
o o

o O

O WYSTĘPUJE* RĘCZNA

I-, WYSTĘPOWAŁ A MECHANICZNĄ
u
A WYSTĘPUJE* RĘCZNA
N

&

© WYSTĘPOWAŁA RĘCZNA I NOŻNA



NOŻNA
RĘCZNA I NOŻNA

+ NIE WYSTĘPUJĘ

8. Mapa różnych odmian stępy w województwie poleskiem. — Carte des variantes de mortier à pilon dans la voïévodie de
Polesie.

216
bovvla: Plebanówka, Janów, Iwanówka, Iławcze, Hleszczawa, Krowinka. —
Powiat Zaleszczyki: Burakówka, Siinków. — Powiat Zbaraż: Hołotkd, Nowe
Sioło, Toki. — Powiat Zborów: Wołosówka ad Podhajozyki, Jezierna. —
Powiat Złoczów: Złoczów, Białykamień, Buzek, Rozważ, Czeremosznia,
Uszinia, Olesko, Sassów (Sasów [R]), Sokołówka, Przewłoczna, Bołożyuów.
14. Województwo warszawskie.
Powiat Aleksandrów (Ndeszawski) : Radziejów Kujawski, Osięciny, Świn­
ki. — Powiat Lipno: Kol. Zębowo. — Powiat Łowicz: Sobota, Czerniew. —
Powiat Maków: Sypniewo. — Powiat Mława: Osówka. — Powiat Płock:
Murzynowo. — Powiat Przasnysz: Zaręby. — Powiat Radzymin: Woła Rasztowska, Kłębów. — Powiat Włocławek: Cbodecz.
15. Województwo wileńskie.
Powiat Bracław: Widzę, Karczmdszki, Grusztaliszki, Jody, Hawryłowce
(i : 300 W. I. G.), Leonpol, Opsa, Rusaczki, Miory, Bobin, Usiany, Rymszany,,
Bohinka, Druja, Przebrodzie, Plusy, Nowy Pohost, Turmont, Bracław, Dryświaty, Czeress, Wełuny (Wieluny [W. I. G. 1 : 300, R]). — Powiat Dziśnieński: Dzismą, Łużki, Głębokie, Szarkowszczyzna, Ponory, Hołubicze, Ledniki,
Porpliszcze, Prozoroki, Ziablki, Sloboda, Jazno, Hermanowicze, Dokszyce,
Mościszcze, Babicze, Kuty, Szaragii, Sierhiejówka, Podlberezie, Hnieźdzdłowo
(W. I. G. i : 300 [R]), Miereckde (R) — Powiat Mołodeczino: Gródek, Kaszewszczyzna, Raków, Samale, Hurnowicze, Radoszkowicze, Lebiodzie w,
Dziublewszczyzna, Oleohowicze, Krasne, Bienica, Połoczany, Jarszewicze,
Adamówce, Zarzecze, Zalesie. — Powiat Oszmiiana: Dziertniki, Drahlowce (R),
Holszany, Oszmdanka, Oszmdanka-Murowana, Dziewieniszki, Kucewicze, Po­
lany, Krewo, Kowale, Soły, Gancewicze (R), Żuprany, Przewóz, Hudogaje,
Mikszany, Ostejkiszfcii, Dębina, Roruiny, Wasiukd1, Szaciły, Jakielowszczyzna
(W. I. G. i : 300), Powiąże (Powiazie [R]). — Powiat Postawy: Połów, Chrystowo, Brówki, Zainarocze, Postawy, Myszki, Lembówka, Duniłowicze,
Małkowicze (W. I. G. i : 300), Sierhiejewicze (R), Nowosiółki, Ażuny (R)
(Ożuny [W. I. G. i : 300]), Wołkołata, Łuezaj, Hruzdowo, Kunickie, Kozłow­
skie, Kuropołe, Nowy Miadzioł, Mochowicze, Kozłowszozyzna, Kupa, Soiepieniewo. — Powiat Swięciany: Świr, Muncewicze, Macko wieże (W. I. G. 1 : 300),
Dziawguny, Piotr owicze, Wirszyły (W. I. G. 1 : 300), Łodosie, Siereńczany,
Skarpowce, Nowosiółki, Popowce, Daniewce (W. I. G. 1 : 300), Łowce, Koniabicze, Jodowce, Filipowce, Olechiniszki, Bucewicze, Bielani-szki, Łyntupy,
Raubiszki (Paubiszki [W. I. G. i : 300]), Dukszty, Antesory, Bielkiszki, Kiemiełiszki, Hoduciszlki, Smiłgiinie, Werekale, Mielegiany, Twerecz, Żukojnie,
Stara Wieś, Narejsze, Bobaóki, Kołtyiniany, Boiczkieniki, Daugieliszki, Baławieckie, Szemietowszczyzna, Aleksandrowo, Szyłejkiszki, Józefinowo, Celinowo, Zalesie, Mikotejewo, Andruszyszki, Karolewce, Rusaliszk-i, Orniany,
Koronje — Powiat Wilejlka: Syczynięta (R), Kołowicze, Krzywicze, Załocki,
Olkowi cze, Dziadzicze, Chomdńce, Harydowicze, Litwinki, Wiszndew, Jełażycze (Jelażycze [R])■, Wiazyń, Ilja, Choeieńczyce, Baturyn, Szymonowo,
Dołhinów, Budsław, Iża. — Powiat Wilno: Wilno, Rieniakonie, Woronów (R),
Ejszjfszki, Solecziniki, Góry, Woroiany, Nowa-Wdeś, Turgiele, Mejszagoła,

217
Gierwiaty, Zawielce (R), Rozdany, Ryndziuny, Knistuszki, Gierażery, Orany,
Naczą, Jagiełłowiicze, Niemen czyn, Rudomino, ■ Ołkieniikii, Zaprzeko'py, Zwirble-Dołne, Miokuiny, Nowo-Wilejika, Żudziszki (W. I. G. 1 : 300), Trofci-Nowe,
Rudzłszki, Ostrowiec k/Wilna, Bryże, Wielkie Soleczindki, Ławaryszki, Żarnele, Widziemańce, Szucmsk, Rudniki k/jaszuny, Podberezie, Burkita, Równopole*, Stare Meoele, G udzie, Michaiłówka, Jurczutoi, Pircinme, Jęczm ienk.zki,
Stare Sioło, Mieszkance, Padziuny.

W0J.P0M0RSKIE

+ O +
O WYSTĘPUJE RĘCZNA
û



NOŻNA

9 WYSTĘPOWAŁA* RĘCZNA
k

"

NOŻNA

+ NIE WYSTĘPUJE

9. Mapa różnych odmian stępy w województwie pomorskiem. — Carte des va­
riantes de mortier à pilon dans ta voïévodie de Poméranie.

16. Województwo wołyńskie.
Powiat O Litino: Pereweredów, Targowica, Stawrów, Ułbarów, Demidówika, Jarosławicze, Warkowicze, Dobratyn, Buderaż, Peratyn (Piratyn [RJJ,
Pełeza, Rudlewo (Si.), Kniahinin. — Powiat Horochów: Chołoniów, Boro-

218
czyce, Cechów, Zwiniacze, Drużkopol, Risielki, Hubin, Wojnica, Pawłowicze,
Podberezie, Koziaiyn, Lemiesze a>, Pieczychwosty, Swiniuchy, Zamlicze,
Ujma Łokacka, Łokacze, Cewelicze, Zajęczyce, Tumin. — Powiat Kostopol:
Stepań, Kryczylsk, Korbst, Werbce Małe, Werbce Duże, Butejki, Mielnica,
Komarówka, Kol. Stepań, Małyńsk, Rol. Ubérež, Moczulanka, Stara Huta,
Mokre, Brbnisławka, Lewacze, Siwki, Podłużne, Stydyń Wielki, Stydyń Mały,
Huta Śtepańska, Ludwipol, Berezne, Mokwiti, Kostopol, Chmyzopol, Woronówka, Roziarinik Ghotyński, Łęczyn, Białoszó\Vka, Witkowieze, Rudnia Łę­
czyńska, Kniaź-Sioło, Derażne, Bystrzyce, Pohorełówka, Drućbowa, Chotyń,
Wilja, Jackowicze, Podrałówka, Peresieki, Chołupy, Wólka Chołupochowska,
Berestowiec, Małe Siedliszcze (Siedliszcze [R]), Ujście. — Powiat Kowel:
Krymino, Hołoby, Obłąpy, Uchowieck, Kupiczów, Maniewicze, Uhły, Siedli­
szcze, Dorotyszcze, Serecbowicze, Boża Wola, Sołowjewo, Nieci, Kowel
(przedm. Mokre Ndwki), Lubiło w, Wołoszki, Kołodeżno, Budyszeze, Worona
(Woronna [R]), Białoszew (Białaszów' [R]), Rokitnica, Perkowce iPerkowicze [R]), Wólka Lubitowska, Zastawie, Drozd ne, Karasin, Maniewicze, Gró­
dek, Liszindówka (R), Turzysk, Bobły, Powórsk, Smolary, Zarzecze, Lubarka,
Hrywiatki, Koźlinicze, Szkurat, Piaseczno, Kol. Cegielnia, Dubniki (Dębniki
ÍR]), Sitowicze, Hulewicze, Jeziorne, Zajączówka, Czereinoszno, Górno,
Łomaczanka, Mielnica, Kortelisy, Smidyń, Hodowicze, Ratno, Górniki, Horodelec, Nowe Koszary, Szajno, Kruhel (R), Perewisy (R), DołgOnOsy, Mo­
szczona, Czerkasy, Różyn (Kol. Rożyn HU), Kaszówka, Zabłocie, Trojanówka, Dubecza (R). — Powiat Krzemieniec: Szumbar, Wyszogródek, Katryrnbu-rg (R), Wiśnio wiec, Wiśniowiec Stary, Białazórka, Łasiatyn, Hryńkowce.—
Powiat Lubomi: Stara Huta, Jawornik, Sukacze, Halinowola, Hołowno, Leśniaki, Borki, Koszary, Pulmo, Grabów (R),, Zalesie, Olszanka, Pulemiec,
Maszów, Skiby, Wiszniów (R), Kocury, Radziechów, Czmikos (R), Wólka
Chrypska, Perespa, Kamionka, Zacisze, Piszczą, Ostrowie, Chrypsk, Szack,
Rymacze, Zgorany, Humieńce, Kruszyniec, Nudysze (R), Ruśniszcze, Połapy,
Sokół, Hupały, Perespa (R), Huszcza:, Zabuże, Horodno, Skrzypka (R), Ruda,
Boremszczyzna, Podhorodno, Wysock, Binduha, Jagodzin, Switaź (R).
Powiat Łuck: Szepel, Tor czyn, Ulaniki, Ordeniż, Zabłotce, Serniki, Olszany,
Friedrichthal, Krasnowola, Ołyka, Czemeryn, Żorniszcze, Czartorysk, Trościaniec, Miłusze, Kol. Peretoki, Radomyśl, Ławrów, Bakowce, Werbojew (R)
Pałhanów, Ozdów, Ratniów, Anatolja, Rorszów, Mstyszyn, Nawóz, Borowicze, Hru'ziatyn, Ducbcze, Milsk (Sł.), Pożarki, Kozin, Rudka ] ■ oziatyńska,
Perespa, Smerdyń, Kołki, Jasionówka (R), Rrowatka, Rajmiasto, Tychotyń,
Berezołupy Wielkie, Kijuz (R), Witoirńż (R), Babie, Niernir (R), Lubcze, Wi
czyny (R), Sapobów (Sł.), Siekierzyce, Wólka Siekierzyńska, Bodiaczów (R),
Hawczyce, Rafalówka, Żabka, Aleksandrja, Żołobów, Nieśwież, Cbołoniewicze, Zofjówka, Majdan Lipieńśki, Wilcze. — Powiat Równo: Charołub (R1,
Rołowerta, Majków, Kobyla (R), Storożów, Rzeczki, Kozak, Hołyczówka,
Morozówka, Dżiatkowicze (R), Miłostów, Korzec, Międzyrzecz, Moszczany,
Buhryń (R), Krylów, Czernica, Bryków, Tudorów, Hoszcza, Basów Kat (R),
Klewań, Aleksandrja, Samostrzały, Glińsk, Arestów, Bohdaszów (R), Hruszwica (R), Tuczyn. — Powiat Sarny: Tutowicze (R), Kidry, Bereźnica,
Bielska Wola, Chinocz, Dąbrowica, Orwianica, Bereście, Pracuki, Niweck,
Sochy, Jasieniec, Sielec, Ostrowce, Moczuliszcze, Krupowie, Zaleszczany,
Jacule, Krzywica, Litwica (Litwsk [R]), Hryćki, Kisorycze, Klesów, Tedo-

219
rowka, Kamienne (R), Niemowicze, Snowidowicze, Rafałówka, Masiewicze
(R), Rokitno, Rudmia-Staryki (R), Rudnia-Lwa, Dorotyeze, Tomaszgród,

10. Mapa różnych odmian stępy w województwie poznańskiem. — Carte des va­
riantes de mortier à pilon dans la voïévodie de Poznań.

Kręta-Słoboda, Ośnick, Lady (R), Jelno, Długowola, Włodzimierzec, Rudnia
Załawie, Peresieczno i Duków. — Powiat Włodzimierz : Staweczki, Owłoezyn,
Stawki, Olesk, Wiadynopol, Pustynka, Zajbołotce (R), Bilicze (R), Litowiż

220
(R), Molników, Zdziary, Przewały, Zaszkïewicze (R), ZaMocie, Stężarycze,
Nikitycze, Cbmdelówka, Chmielów, Podhajce, Chobułtów (R), Jakowicze,
Babicze, Berezowicze, Biskupieze, Włodzimierz, Piatydni (R), Werba, Markosław, Kohilno (R), Swojczówku (R), Grzybowice (R), Iwanicze. — Powiat
Zdołbunów: Zdołbunów, Ostróg e/Horyniem, Bielmaż (R), Nowa-Moszczanica (Mała [Rj), Nowomalin, Buderaż, Wielbowno, Tesów (R), Boczariica
Chreniów, Zawizów, Michałkowce, Mizocz, Tajkury, Milatyn-Buryny, Wierz­
chów, Chórów, Zdołbdca, Płoska, Ożenin, Dermań, Międzyrzec Ostrowski,
Eljaszówka.

III. STĘPA NOŻNA.
1. Województwo białostockie.
Powiat Łomża: Burzyin, Wyszomierz, Gać (Seiko! a-Łąk a), Oiszewo', JakaćBorowa, Dawja. — Poiwiat Ostrołęka: Szafarczyska, Łyse, Kadzidło. — Po­
wiat Ostrów Mazowiecka: Niemiry, Osuehowa-Stara, Przyjmy, PrzezdzieckoGrzymki. — Powiat Grajewo: Konopki, Dybła, Wierzbowo. — Powiat Wołkowysk: Płosa.
2. Województwo kieleckie.
Powiat Busko (stopnicki) : Biniontkii, Podstoła, Osiny, Grabowiec, Kołączkowice. — Powiat Częstochowa: Bolesławów. — Powiat Iłża (Wierzbnik):
Jadownikdi, Solec, Wierzbnik, Tarłów. — Powiat Jędrzejów: Przełaj. — Po­
wiat Kielce: Samsonów, Mniów, Makoszyn, Kakomin, Huta Polysica, HułaSzklarma, Banoiszowiny, Bieliny, Łopuszno, Belno, Dębno, Cisów, Bieliny
Kościelne. — Powiat Końskie: Suche Góry, Adamów, Przys. Znajoma, Przyłogi, Kamienna Wola, Biały Ług, Pilczyca, Skąpe, Radwanów, Mokre, Jakdmowice, Mniin, Czerwona Woła, Grodzisko, Wilczkowice, Kopałów, Dziebałtów, Szarbsko. — Powiat Kozieniec: Ławeczko Stare, Ławeczko Nowe, Igna­
ców, Mszadła Stara, Mszadła Nowa, Hełenów, Janowiec, Baryczka Stara,
Rudki, Wojszyn, Kieszek, Brzeście (R), Lucynia (R), Oblasy Księże, Zajezierze, Michałówka, Kłoda, Kozienice, Brzeźnica, Stara Wieś, Cudów, Regów
Nowy, Świetlikowa Wola, Góra Puławska, Klikowa. — Powiat Opatów
Prusy, Obręczna, Borja, Mikułowice, Jasicę, Juljanów, Piórków Górny,
Brzositowa, Korycizna, Opatów, Bidiziny — Powiat Opoczno: Sławno, Jaiksonek. — Powiat Pińczów: Kobyliniki Zagościańskie. — Powiat Sandomierz:
Skotniki. — Powiat Włoszczowa: Kurzelów, Krasocin.
3. Województwo krakowskie.
Powiat Bochnia: Zabierzów, Woła Batorska, Wiśnicz Nowy, Wiatowice,
Szarów, świmdarów, Stanisławiice, Siedlec, Rzezawa, Proszówkd, Okułice,
Majkowice, Łapczyca, Leszczyna, Leksaindrowa, Krzeczów, Kolanów, Damienice, Bytomsko, Bieńkowice, Barczków. — Powiat Brzesko: Bogumiłowice, Biskupice Radłowskie, Biełcza,, Biadolmy Radłowskie, Biskupice Melsztyńskie, Biadolmy Szlacheckie, Łęki, Przyborów, Wokowice, Księże-Kcpacze, Buczę, Charzewice, Borzęcin, Dąbrówka Morska, Górka, Dębno, Doły,
Dołęga, Filipowie®, Grabno, Gwoździec, Jasień, Jastew, Jaworsko, Jurków,
Kwików, Lewniowa, Łętowice, Łoniowa (Łoniowy [R]), Łysa Góra, Marcin-

221
kowicej Maszkienice, Sterkowiec, Perła, Słotwłna-Brzezowiec, Mokrzyska,
Nieftźwiedza, Niwka, Ni-e-dziebsfca, Olszyny, Sukmanie, Poręba Spytkowska,
Szczurowa, Zawada Lanckoroń-ska, Łopoń (Łopań IR]), Łukanowice, Jado­
wi) i ki, Roztoka, Wesołów, Porąbka Uszewsfca, Przybysławice, Radłów, Z-d-roche-e, Zabawa, Wał Ruda, Woła Radło-wska, Rajsko, Ruda-Rysie, Rylowa,
Rzącbowa, Strzelce Wielkie, Szczepanów, Sufczyn, Tyrncwa, Więckowi-ce,
Wielka Wieś, Wola Dębińska, Wola Przemyko-wska, Zaborów, Zr.krzów,
Złota. — Powiat Dąbrowa: Radwan, Skrzynka, Wólka Mędzychowska, Wólka
Grądzka, Dąbrówki Breńskie, Mędzechów, Kupieniu, Laskówka De-lastowicka,
Odmęt, Delastowice, Bolesław i okolicy, Grądy, Samooj.ce, Zalipie, Podfilipie, Świebodzin, Szczucin i okolicy, Grębonów, Wietrzychowice, Wola Ro­
gowska, Siedliszowice, Jagodniki, Mieobowice, Mokre, Żabno, Czyzów, Rad­
goszcz, Smyków, Lusiz-owice, Malec, Zdżary. — Powiat Gorlice: Wójtowa, Mę­
cina Wielka, Zdymia, Łużna i w 8-miu wsiach tego rejonu, Kwiatoń, Rzepien­
nik Strzyżewski, Rozembark, Ropica Ruska, Małastów, Pętna, Bartne, Przeg-onin, Pstrążne, Klęczany, Zagórzany, Podlesie, Moszczenica. —- Powiat Ja­
sło: Folusz, Wola Cieklińska, Pielgrzymka, Umieszcz, Szerzyny i okolica,
Toki, Żmigród, Osobnica, Zarzecze, Załęże, Wola- Dębowiecka, Bajdy, Skołoszyn, Lisów, Kotań i okolica, Jodłowa:, Błażkowa, Dębowa, Skurowa, Dęborzyn, Siedliska Bogusz, Smarzowa, Bączałka, Kamienica, Grudna Dolna,
Grudna Górna, Brzostek i okolica, Sieklówka Dolna, Lublina, Sowin-a, Jasło
i okolice. — Powiat Kraków: Rugaj, Mała Wieś, Prusy, Samborek, Przebieczany. — Powiat Limanowa: Łukowica, Olszówka-. — Powiat Mielec: Biały
Bór, Babule, Borowa, Breń Osuchowski, Rrzyści-e, Chorzelów, Chrząstków,
Czajkowa, Czermin, Dulcza Wielka, Dulcza Mała, Gliny Małe, Gliny Wiel­
kie, Grochowe-, Górki, Grzybów, Lzbisko-, Jaśla-ny, Józefów, Kawęczyn, Kębłów, Kiełków, Kliszów, Krzemienica, Łysaków i Łysakówek, Mtodoc-hów,
Ostrówek, OtałężJ Padew Narodowa, Padew Kolonja, Piatkowiec, Par-tyni-a,
Pień, Pluty, Pławo-, Podborze, Przykop (Przykop |R]), Ruda, Rydzów, Bzędzi-an-owice, Rzemień, Sadko-we Góra, Schö-nanger, Surowa, Szafranów,
Tirzicia-na-, Trześń, (Trzie-śinia- ]R]), Tuszów Narodowa, Tuszyma, Wadowice
Górne i Dolne, Wampierzów, Wojków, Wola Pła-wsk-a, Wólka D-uleeka,
Zachwiejów, Zarówinie, Zie-mpniów, Zdziarzec, Żarówka, Czekaj. — Po­
wiat Nowy Targ: ‘Bańska, Łopuszmai, Rro-śnica, Nowy Targ, Zubrzyca
Dolna, Frydman. — Powiat Tarnów: Ciężkowice, Biała, Ristuszowa, Bo­
browniki Małe, Bobrowniki Wielkie, Bruśmiik,. Burzyn, Chojinik, Dąbrówka
Sz-czepao-owska, Grabek, Golonka, Gromnik, Ilkowice, Głów, Jałstrząbka,
(Jastrzębka [R]), Karwodrza, Kielanowic-e, Eipsz-na, Klikowa, Kobierzyn,
Kom-orów, Kowalowy, Lichwin, Lisia Góra, Lubinka, Łęg ad Partyń,
Łękawica, Łukowa, Mikołajowice, Muścic-e, Niedomice, Oist-rów, Pawężów,
Pogórska Wola, Rudka, Ryglice, Rzędzin, Rzuch-owa, Siedlec, Siemiechów,
Skrzyszów, S-zc-zepanowice, Szynwał-d, Unis-zowa, Wierzchosławice, Wola
Będzińska, Zaczarnie, Załas-owa, Żukowice Nowe, Żukowice 'Stare. —
Powiat Ropczyce: Ropczyce.
4. Województwo lubelskie.
Powiat Biłgoraj: Zagrody, Goraj, średniówka, Majdan, Hoźnia Szlachec­
ka, Giłów-Ordyn-, Różaniec, Wola Róża-nieoka, Łu-chów Górny, Ł/u íhów Dolny,

222
.Tamieńszczyzna, Podolszynka Plebańska, Krzeszów Górny, Jasiemnik Stary,
Kamionka Górna, Huta Stara, Biszcza, Goździe-Lipniki, Bukowina, Puszcza
Solska, Lipiny Dolne, Syglełki, Łazów, Ruino,, Naklik, Zagródki, Potok, Je­
dlinki, Frampol, Rocudza Górna, Zdzisławioe, Władysławów,, Bukowa, Andrzejówka, Korytków Wielki, Korytków Mały. — Powiat Garwolin: Ułęż
Górny, Natolin. — Powiat Hrubieszów: Dołhobyczów, Hołubię, Hrubieszów,
przedmieście Sławencin, przedmieście Pobereżamy, Borodyca, Moniatycze,
Zadubce. — Powiat Janów Lubelski: Godziszów, Krzemień, Zaklików, Anno­
pol, Kosiin, Modliborzyce, Chrzanów, Połichwa Górna, Brzozówka, Polichwa
Dolna. — Powiat Krasnystaw: Krasnystaw i cała gmina;, Antoniówka,; Wysokie
Rsawerówka, Siedliska:, Suchodoły, Fajsławice. — Powiat Lubartów: Cze­
mierniki', Serniki (Syrniki [R]). — Powiat Lublin: Piotrowin, Trawniki, Wola
Białecka, Stróża. — Powiat Łuków: Wola Blizdcka. — Powiat Puławy: Ku­
rów, Łany, Borysów, Bałtów, Żyrzyn, Zagrody, Bochotinica, Włastowiee,
Końskowola, Witowice, Józefów, Rybitwy, Gołąb, Irena, Podwierzbie, Sądowice, Cynków, Baranów. — Powiat Radzyń Podlaski: Wólka Romarowska, Jabłoń, Siemień, Milanów. — Powiat Sokołów Podlaski: Kudełczyn,
Dolne Pole. — Powiat Tomaszów Lubelski: Tyszowce, Zamłynie Przedmie­
ście, Nabróż, Kmiozym, Łaszczów, Zimno, Zerniki. — Powiat Włodawa:
Uścimów Nowy, Uścimów Stary, Tyśmienica, Ostrów Podlaski, Sławatycze,
Hajnna, Parczew, Stępków, Dębowa Kłoda, Soibibór, Kossyń. — Powiat Za­
mość: Ruszów, Kornelówka, Bondyrz, Suchowola, Adamów, Potoczek,' Latyczyn.
5. Województwo lwowskie.
Powiat Bobrka : Bobrka ul. Kopernika, Sokołówka, Chodorów, Horodyszcze, Cetnarskie, Horodyszcze Królewskie, Ottyniowice, Wierzbica, Suchrów, Dohrowlany, Zagóreczki, Wołczatyce, Bortnifci, Bukawina, Mołodyńcze,
Czeremchów, Demidów, Nowosielce, Podliski, Borynicze, Ostrów, Drocbowycze, Juszkowce!, Hołdowice, Łuczany, Borusów, Czyzyce, Laszki Dolne,
Laszki Górne, Podhorodyszeze, Podsosnów, Podjarków, Stare Sioło, Szołomyja, Wodniki:, Podmomasterz, Budków, Łopuszna, Bakowce, Strzeliska
Stare, Trybuchowce, Hrusiatycze, Oryszkowce, Lubeszka, Rniesioło, Strze­
liska .Nowe, Brzozdowce, Hrańki-Kuty, Podhorce, Stańkowce, Turzanowce,
Czartorja, Sarniki:, — Powiał Brzozów: Trześniów, Domaradz, Wesoła, Brzo­
zów. — Powiat Dobromil: Starzawa. — Powiat Drohobycz: Rychcice, Baniowice, Hruszów, Dobrowlany, Wola Jakubowa, Tynów, Rolów, Litynia,
WTÓbiowice, Dołhe Medenicfcie, Gaje Niżne, Gaje Wyżne, Medenice, Horuoko, Radelicz, Lipice, Rabozyce, Opary, Letnia, Biłcze, Krynica. — Powiat
Gródek Jagielloński: Janów k/Lwowa, Stradcz, Rottenhan, Porzecze, Wielkopole, Wereszyca, Lelechówka, Majdan, Czerlany, Stodółki, Ebenau, Uherce
Niezabitowskie, Zawidowic.e, Zaszkowice, Rodatycze, Mszana, Malczyce., Su­
chowola, Powitno, Z uszyce, Stronna, Załuże, Lubień Wielki, Lubień Mały,
Maikowi,ce, Kosowiec, Porzecze Lubienieckie, Bartatów, Obroszyn, Stawczany, Łozina, Dobrostany, Kamiieniobród, Cuniów, Wola Dobrostańska, Artyszczów, Drozdowiee, Kiernica, Gródek Jagielloński, Domażyr, Jamelna,
Zielów, Karaczynów, Wroców, Żorniska,- Haliczanów, Dobrzany. — Powiat
Jarosław: Wólka Pełkińska, Majdan Sieniawski, Krasne, Pawłowa, Dobcza,

223
Łowce (Podgaj), Cieplice, Bystrowice, Radawa, Wylewa, Dobra, Piskorowicę,
Leżachów, Dybków, Wiązownica, Zarzecze, Łapajówka. — Powiat Jaworów:
Bonów, Siedliska, Porudnoi, Lubienie, Sarny, Drohomyśl, Jaworów, Jazów
Stary, Wierzbiany, Trościaniec, Zaiwadów, Budzyń, Nakoneczna, Rogoźno,
Ożomla, Nowosiółli i, LaszIki, Brüchnal, Szkło, Żmijowiska. — Powiat Kolbu­
szowa: Kolbuszowa Dolna,
Cmolas, Sofcołów, Nienadówka, Trzeboś, Górno,
Turza, Raniżów, Krząika,
Dzikowiec, Widełka, Kop­
O WYS Tu PUJE■ RĘCZNA
cie, Rusinów, Wilcza Wo­
la, Siedlanka, Niwiska, Le­
A
»
NOŻNA
szcze, Poręby Huciskie, Zá­
• WYSTĘPOWALA-RĘCZNA '
pole, Trześć, Huta Przed­
*
»
NOŻNA
borska, Hucisko. — Powiat
Krosno: Głowienka, Cie­
©
»
RĘCZNA ! NOŻNA j
szyna, Korczyna, Krasna
+ NIE WYSTĘPUJE
przysiółek Mała Krasna,
Wiśniowa,
Jaszczurowa,
Pstrągówka, Jazowa, Szufnar-owa, Różanka, Brat■kówka, Glinnik Średni, Lubatówka. — Powiat Lulwiczów: Łukawiec, Horyniec,
Krowica Hołodowska, Stare Sioło, Lubaczów, Boro­
wa Górai, Baszmia Dolna,
Baszmia Górna, Sieniawka,
Załuże, Dzików Stary, Dzi­
ków Nowy, Mosizczanica,
Miłków, Cewków, Ułazów,
WYSTĘPOWAŁANOŻNA
Lubliniec Stary, Żuków1,
* A WYSTĘPUJERĘCZNA
Niemistów, Płazów, ŁoiwO WYSTĘPOWAŁA ■ RĘCZN/
cza, Huta Roiżaniecka, Ru­
A WYSTĘPUJE NOŻNA
da Rożaniecka, Goraj fec,
Dachmów, Zapałów, Wól ka Zapałowska, Szezutków
{Sysaki
grupa
domów
11. Mapa różnych odmian stępy w województwie
w Szczutfcowie), Felsendorf
Śląskiem. — Carte des variantes de mortier à pi­
część wsi Opaka. — Po­
lon dans la voïévodie de Silésie.
wiat Lwów: Mikłaszów,
Biłka Szlachecka, Siemia­
nówka, Dublany, Bródki,
Siedliska-, Tołszczów, Milatycze, Wołków, Zagórze, Ruhajów, Podcierane,
Mostki, Czerkasy, Zatszków, Bars*czowice, Pikułowice, Kamienopol, Kozice,
Sichów, Dawidów, Żyrawka, Czerepin, Porszna, Rudańce, Rukizów, Ceperów, Jajryczów Nowy, Jaryczów Stary, Podliski Wielkie, Czyżki, Dmytro-

WOJ.
ŚLĄSKI

224
wice, Gaje, Głuchowie©, Dobrzany, Zimna Woda, Remenów, Rokitno Wielkie,
Rokitno Male, Sołonka, Sokolniki, Brzuchowice, Stromiatyn, Podliski Małe,
Młynówce część Winnik ÍRJ. — Powiat Łańcut:' Kuryłówka, Zmysłówka,
Opaleniska (Opaleńsfco [Sł.] ), Budy Łańcuckie, Rorniaktćw, Medynia Łań­
cucka,, Medynia Głogowska, Pogwizdów, Zalesie, Węgliska, Czarna, Żołynia,
Brzoza Stadnicka, Rakszawa, Smolarzyny, Dąbrówki, Jelna, Przychojec, Łu­
kowa, Ruda, Szarzy na, Wola Zarcizycka, Albigowa, Brzyska Wola, Łańcut
Przedmieście, Soininą, Głuchów, Wola Bliższa, Podzwierzyniec, Kąty, Biało­
brzegi, Dębina, Kosi na, Rogoźno, Wola Dalsza. — Powiat Mościska: Balice
k/Medyki, Bojowice, Małnów, Krulkienice przys. Radjówka, Czyszki, Nikłowice, Orchowice, Hołodówka, Makuniów, Wiszenka, Sądowa Wisznia, So­
kola, Starzawa, Chorośnica, Laszki Gościńcowe, Króiin, Stojańce, Słaibasz,
Słomianka, Twierdza, Wojtkowice, Zawadów, Rudniki, Strzelezyska, Trzcieniec, Lacka Wola. — Powiat Nisko: Łapówka ad Przyszów Szlachecki przys.
Stainy, Nowosielce, Prusin gm. Kamień, Barce ad Nisko, Pysznica, Jarocin,
Dąbrówka, Wymysłów ad Wólka Tanewska, Huta Deręgowska, Dąbrowica,
Jeżowe, Bieliny. — Powiat Przemyśl: Medyka, Buców, Wyszatycze, Walawa, Dusowce, Żurawica, Stubło, Miżyniec. — Powiat Przeworsk: Tryń­
cza, Siedleczka, Urzejowiice, Niżatyce (Niziatycze [Sł.]), Medynia Kańczucka,
Manasterz, Przeworsk. — Powiat Rawa Ruska: Kamionka Wołoska. Warchrata przys. Zawałyl i Hałuszczaki, Żurawce, Bełżec, Teniatyska, Karów,
Rzyczki, Wierzbica, Machnów, Nowosiółki Przednie, Nowosiółki Kardynal­
skie, Poddębee, Potyłicz, UMcko-Seredlkiewioz, Korczymin, Hujcze, Dyniska,
Rzeczyca, Ulchówek, Tarnoszyn, Hubiinek, Skalskie część Niemirowa, Hre­
benne, Kornie, Mosty Małe, Siedliską, Chlewczany, Uličko Zarębane, Poddoube. — Powiat Rudki: Milczyce, Szołomienice, Jatwięgi, Dubaniowice,
Uherce Wieniawskie, Poborcę, Kościelniki, Kropielniki, Laszki Zawiązane,
Nichowice, Rnihynicze, Horożanna Wielka, Koropuż, Kupnowice Stare, Ko­
niuszki Siemianowskie, Chłopczyce, Dołobów, Zagórze, Ostrów, Porzecze
Zadworne, Kołodruby, Komamo, Kličko», Jakimozyce, Andrjamów, Bnzeziec,
No wa Wieś i przys. Swiniusza, Tuligłowy, Chłopy, Nowosiółki Gościnnicowe.—
Powiat Rzeszów: Jasionka, Łukowiec, Terliczka, Stohierna, Nowa Wieś,
Wysoka Rzeszowska, Wólka pod Lasem, H-adle Szklarskie, Zabojki (koło
Budy), Wola Rafajłowska, Bonarówka, Zaborów, Piątkowa, Trzebowistoo,
Przybyszówka, Żarnowa, Kraczfcowa przys. Fioki, Kraczkowa, Komieczkowa,
Bratkowice, Zgłobień, Wola Zgłobieńska, Słocina. — Powiat Sambor- Sam
bor, Straszewice, Stary Sambor, Bereźnica, Gzukiew, Radłowdce, Kulozyce,
Uherce Zapłatyńskie, Dąbrówka, Humieniec, Mrazowiec, Torczynowice, Waniowice, Slrzałkowice, Rosoohy, Dublany, Hordynia, Siekierzyce, Iidińka
Mała, Błażów, Czerchawa, Łopuszna, Łukawiica, Manasterzec, Sprynia, Wola
Błażowska, Zwór, »Babina, Brzegi, Krużyki, Kornalcwice, Riniany, Zarajsko,
Mokrzany, Łanoiwice, Dorozów. — Powiat Sanok: Olchowce, Kńlaszne, Odrze­
chowa, Bykowce, Wielopole. — Powiat Sokal: Stematyn, Sielec, Kuliczfców,
Parhacz, Uhrynów, Poturzyca, Jastrzębica (Jastrzębia [Sł. R]), Wołświin, Hohołów, Korczyn, Radwiańce, Tyszyca, Ostrów, Źniiatyn. — Powiat Tarno­
brzeg: Antoniów, Baranów, Cygany, Chmielów, Dąbrowica, Jadachy, Siedleszczany, Nagnajów, Kąt, Jastkowice, Nadibrzezie, Nowiny, Żabno,. Wola
Rzeczycka, Dąbrowa z Kępą, Rzeczyca Okrągła, Chorzewice, (Charzewfce
ÍR]), Soibów, Stale, Machów, Alfredówka, Dęba, Rozalin, Tarnowska Woła,

b

225

\
WOJ.
^^.STANISŁAWOWS­

ts

KIE

o <ß ...

O

»

NOŻNA

O

"

RĘCZNA



0
+

i' A

WYSJĘPUJE RĘCZNA / NOŻNA

û

A

i'; .

WYSTĘPOWAŁA’ NOŻNA
u

RĘCZNA

i.
RĘCZNA
A WYSTĘPUJE'NOŻNA

NIE WYSTĘPUJE

12. Mapa różnych odmian stępy w województwie stanisławowskiem. — Carte des
variantes de mortier à pilon dans la voïévodie de Stamslawów.

Ciosy, Poręby Dębskie, Majdan Zfoydniowski. — Powiat Żółkiew: Polany,
Butyny, Przystań, Lubela, Smereków, Błyszczywody, Żółtańce, Krechów,
Dobrosiin, Dzibułki, Derewuia, Turynka, Przemiwółki, Hrebeiíce, Nowe
Sioło, Kulików, Koszelów, Kupiczwola, Reikliniec, Sopaszyn, Batiatycze, Zubomosty, Różanka, Konstaintynówka.
6. Województwo łódzkie.
Powiat Brzeziny: Przesiadłów.
Radomsko: Pukarzów.

Powiat Kalisz: Kol. Zalesie.—Powiat

7. Województwo poleskie.
Powiat Brześćin/Bug.iem: Ołtuisz, Wólkay Pil iszczę, Radzież, Nawłesie (R),
Sołodkie, Czernie (R), Oczki, Zalesie, Kol. Kruszyna, Domaczów. — Powiat
15
Lud T. XXXIV.

226
Drohiczyn: Kremno, Wawulieze, Pańcowce, Syczewo, Zastawie, Zakletenié;
Bezdzież, Bielinek, Leśniki, Skrzypiele, SypfcJiowicze, Okropno, Osowlany,
Sfaro'Siele, Drużyłowice, Tryliski (B), Bereźlany, Kułaki, Krzywica, Wierzchlifcie, Szczefcpck, Łysucba, Nowołuczkd, Zastruże, Zarudzie, Smierdziacze (B),
Zamoszë, Łuczki, WaiawK, Mohilna, Odryżyn, Bałandycze, Osowce, Peganowicze, Perkowice, Zalesie, Skibicze, Soczewki, Zarudzie II, Niemierza. —
Powiat Kamień Koszyrski: Fut. Kisiele. — Powiat Kobryń: Dywin, Ossa. —Powiat Kossów Poleski: Hołowick. — Powiat Łunińiec: Łuniniec, Łachwa,
Wólka, Futory (R) (Andřuszkowo), Kożangrćdek, Tymoszewicze, Cna —iPowiat Pińsk: Stajki, Komory, Pary, Łohiszyn, Brodnica, Kamień, KucheokaWola (R), Soszmoi, Lemieszewicze, Kolby, Moroczna (R), Pińkowicze, Wólka,
Młynek, Ciołkowicze Wielkie, Dli baj, Krzywczyce, Podbłocie. — Powiat
Prużana: Szereszów. — Powiat Stolin: Kupiel, Wojtkowicze, Słobódka Sobiczyńska (R), Dawidgródek, Przebirody (R), Budymle, Koszary, Tumień, Stare
Sioło, Drozdyń, Wierzyce, Perechodzicze, Otwierzyce, Duboj, Futory Mdelińskie, Jeziory, Berezë'e (R), Dubieniec, Chotomla (R), Bór Dubieniecka, Kuble,
Uholec (R), Orły Małe, Orły Duże, Bleżowo (R), Ruchcza, Cmień (R), Derewnia, Ozadmicze, Maleszewo Duże (Maleszewo Polskie Wielkie [R]).
8. Województwo pomorskie.
Powiat Brodnica: Czyste Błoto. — Powiat: Chojnice: Władysławek. —
Powiat Toruń: Łążyn.
9. Województwo poznańskie.
Powiat Kępno: Mikstat. — Powiat Krotoszyn: Sapieżyn, Bolesławów. —
Powiat Leszno: Brenno, Radzyoa, Gostyń. — Powiat Ostrów: Wierzbno, Zacharzew, Łąkociny, Młyniik. — Powiat Rawicz: Gośtfcowo, Pomoemo, Za­
wady. — Powiat Szubin: Barcin. — Powiat Wągrowiec: Brzeźno Nowe.
10. Województwo stanisławowskie.
Powiat Dolina: Bolechów, Cisów, Hudziejów Stary, Podbereż, Tiapcze,
Hoszów, Gerynia, Brzaza, Sukiel, Polanica, Bubniszeze, Łużki, Lipa, Słoboda
Bolechowska, Dolina, Kniażołuka, Rachiń, Jaworów, Nadziejów, Raków,
Kr echo wice, Bnoszniów, Lisowice, Mizuń Stary i okolica, Perehińsfco i oko­
lica, Rożniatów, Łopian®, Sipas, Podsuche, Pohorylec, Luhy, Suchodół, Lipowica, Turza Wielka, Bełejów, Trościaniiec, Słoboda Doliniańska, Jakubów,
Sołuków, Grabów. — Powiat Horodenka: Nieźwisika, Harasymów, Łuka,
Uniż, Rakiowiec, Semenówka, Dąbki, Okno, Siekierczyn, Dżurków, Korniów,
Strzylce, Horodnica, Potoozyska, Siemiaskowce, Michalcze, Daleszowa, Kolanki. — Powiat Kałusz: Balbin, Babin Zarzeczny, Dołpotów, Medynia, Przewoziec, Studzianka, Hołyń, Dołhe Kałuskde, Kadobna, Siwka Kałuska, Kropiwnik, Tużyłów, Wistowa, Nowicai, Bereźnica Szlachecka,, Podmichale, Dobrowliany, Uhrynów Średni, Uhrynów Stary, Berłoby, Kamień, Łdziiany, Petranika, Równia, Słoboda Równiańiska, Topolsko, Wierzchnia, Zawadka, Bołochów, Zbiorą, Stańkowa, Dołba Wojniłowska1, Niiegowce, Humenów, Kopanka, Mościska, Woj.niłów, Dubiowilca, Tomaszowce, Rawlikówka, Dąbro­
wa, Dołżka, Perekosy, Cwitowa, Seredne, Siwka Wojniłowska, Łuka, Mosz-

227
kowce. —■ Powiat Kołom yja: Go'dy, Gwoździec Mały, Ispas, Rropiwiszcze,
Tracz ad Defoesławce, 'Szeparowce^Korszów, Myszyn, Peczeniżyn, Mołodiatyn,
Markówka, ‘Na-zurna, Słobodka Leśna, Św. Stanisław, Rungury, Kniaźdwór,
Tłumaczyk, Kujdańce. — Powiat Kosów: Balbin, Ja błonica, Kosów-Manastersko; Krzywoipole, Białoberezka, Roztok (Roztoki [R]l, Roztok przys. Babi­
niec, Roztok przys. Podpasilfei, Białoberezka przys. Morylewaz, Białoberezka
przys. Pasieczny, Rożen, Wielki przys. Nyżne, Rożen Wielki, Kobakii, Uścderyki, Zełenai, Żabie Puszkiar, Jasieniów Górny, Żabie. — Powiat Nadworna:
Porohy, Mołotków, Kosmacz, Dźwiniacz, Majdan Górny, Mik u liczyn przys.
Kraiszcze, Rafajłowa, Rosułnai, Wołosów, Przerosi, Cucyłów, Grabowiec, Fitków, Kamienna, Tarnow'ica Leśna, Maniawa. — Powiat Roha tyn : Bołszowce,
Słobódka Bolszowiecka, Bouszów, Herhurtów, Żeliibory, Popławniki, Hanow-ce, Demeszkowce, Niemsżyn, Ruzdwiany, Kunaszów, Żurawienko, Bur­
sztyn, Ludwikowie»,. Samiki Dolne, Demianów, Rnihyniicze, Zagórze Knihymickie, Jaiwcize, WasfSczyn, Oskrzesińee, Pomonięta, Doliniany, Psary, Dehowa, Babuchów, Obelnica, Skoromochy Nowe, Podszumlańce, Skomorochy
Stare, Konkolniiki, Bybło, Zagórze Konkolniiokie, Dytiatyn, Chochoniów, Jabłonów, Słobódka Konkolniecka, Lipica Dolna, Przys. Wygoda ad Lipica
Dolna, Lipica Górna i Przys. Ciuchów, Przys. Zieleniów ad Lipica Górna,
Łopuszna, Sarniki Górne, Przys'. Zaliwkl ad Sarniki Górne, Świstelniki, Przys.
Bojki ad Świstelniki, Kol. Stefanówk-a ad Świstelniki, Podkamień, Mełna,
Fraga, Potok, Czercze, Załuże, Wierzbołowce, Kutce, Podwinie, Peienówka,
Ruda, Stratyń, Dubryniów, Honoratówka, Zołczów, Puków, -{Ujazd, Cześniki,
Żurów, Kołokolin. —- Powiat śniatyn: Dżurów, Nowosielica, Ilińce, Rusów,
Stecowa, Śniatyn, Uście, Mikulińce, Wiidynów, Wołczkowce, Oleszków, Bełełuja (Bełełyja |R]), Zatorze, Kniażę', Zawale, Drahasymów. — Powiat Sta­
nisławów.: BłudnikŁ, Pukasiowce, Kurypów, Temerowce, Siedliska, Bohorodczany, Bołnorodczany Stare, Lachowce, Sadzawa, Chlebówka, Chmdelówka, Czermiejów, Delejów i okolica-, Przys. Zabłocie ad Delejów, Halicz,
Załukiew, Święty Stanisław, 1 lorocholina, Pochówka, Zabereże, Ciiężów, Pohereże, Hanusowce, Kozina, Pdtrycz, Jezupol, Kołodziejów i Przys. Zarzecze,
Przys. Wygoda ad Kołodziejów, Dorohów, Przys. Herbie ad Dorohów, Subotów (W. I. G. 1:100), Perłowce, Ostrów, Krech-owce, Iwanłkówka, Stebnik,
Bednarów, Bryń, Majdan, Wysotezanlka, Marjampol, Meducba, Głębokie, Łesiówka, Hrynjiówkai, Nłewoczyn, Łysieć Stary, Uhrynów, Górny, Stanisławów
przedm. Knibinin, Myikietyńce, Wiktorów, Komarów; Sapahów, Kryłoś, Wołczyniec, Kołodziejówka, Ddbrowlany, Uzin, Uhornilkd, Podłuże. — Powiat
Stryj: Daszawa, Disiatycize; Lubieńce, Morszyn; Dołhe, Stańków, Falisz,
Strzałków, Bereźnica; Dzieduszyce Małe, Dzieduszyoe Wielkie, Uhełna, Łotatniki, Siechów, Łany Sokołowskie, Dobrowlany, Dobrzany, Stryj przedm.
Łany, Pobuk, Międzyibrody, Truchanów, Synowódzko Wyżne, Nieżuchów,
Rawsko, Hołobutów, Kłodnica, Zawadów, Żułin, Mi-ertuki. — Powiat Tłu­
macz: Chocimierz, Bortnikii, Hoistów, Winograd, Niiżniów-, Okniany, Kutyska,
Horyhlady, Olesza, Ostrynia, Ottyrria, Tłumacz, Tyśmienica, Jackówka; Sło­
bódka.— Powiat Żydaczów: Iwanowce, Turady, Cucułowce, Wolica Hnizdyczowska, Pczany, Tejsarów, Kochawina, Lachowice Zarzeczne, Lachowice
Podróżne, Dubrawka, Lutynkai, Bujanów, Tarnawka, Czerteż, Łysków, Korczówka, Mielndc-z, Mikołajów n/Dniestrem, Piaseczna, Czernica, Derżów,
Rudniki, Nadiatycze, Rozdół, Brzezina, Kdjowiec, Stoisko, Iłów, Wola Wielka,
15*

228
Sulatycze, Izydorówfca, Krechów, Żurawno, Włodziimirce, Monasterzec, Protesy, Stara Wieś ad Monasterzec, Kotoryny, Lubsza, Mazurówka, Smuchów,
Młyniska, Boleszówi, Nowoszyny, Żydaczów, Hnizdyczów, Zabłotkowice, Bereźnica, Demnia.
11. Województwo śląskie.
Powiat Bielsko: Chybie. — Powiat Lubliniec: Boronów, Doły, Zurnpy,
Dębowa Góra, Niwy, Grójec, Hucisko, Kochcice (Przysiółek Paryż), Woź­
niki. — Powiat Pszczyna : Kobiór. — Powiat Tarnowskie Góry: Osiek.
12. Województwo tarnopolskie.
Powiat Borszczów: Oleksińce, Tarnawka, Konstancja, Zwiahel, Zielińce,
Piłatkowce, Jezierzany, Olchowiec, Chudykowce, Mielnica, Zielona Olchowiedka, Okopy Św. Trójcy, Dźwiniaczka, Iwanie Puste, Zalesie, Łosiacz,
Gusztyn, Burdiakowce, Strzałkowce. — Powiat 3rody: Smólno, Gaje Smo­
leńskie, Stare Brody, Dytkowce, Folwarki Wielkie Ponikowiica, Sucbojdoły,
Hołoskowice, Dubie, Kadłubiska, Jasionów, Wołochy, Ponikwa, Boratyn,
Lasowilki, Szyszkowce, Zwyżyn (B), Hołuhica, Czepiełe, Litowisko, Majdan
Biernacki, Hucisko Brodzkie, Pieniaki, Palikrowy, Pańikowce, Niemiacz, Dudyn, Styberówka, Jaśniszcze, Suchowola, Czernica, Gaje Starobrodzkie, Gaje
Dytkowieckie, Buczyna, Klekotów, Bołduiry, Bielawce, Sznyrów, Łabudów,
Koniuszków, Leszniów, Koirsów, Komarówka, Grzymałówka, Piaski, Korolówka, Kizia, Mytnicä, Stanisławezyk,, Manastereik, Buda Brodzika, Bordu1'aki1. — Powiat Brzeżany: Buczę, Brzeżany, Hinowice, Żuków, Łapszyn, Baranpwka, Szybalin, Kurzany, Wnika, Bohaczyn Wieś, Nadorożniów, Deimniia,
Podwysofcie, Olesin, Dubszcze, Sloboda Zlota, Koníuchy, Narajów Miasto,
Narajów Wieś, Robaezyn Miasto', Wierzbów, Mieczyszezów, Sarańczuki, Potutory, Żołnówka, Olchowiec, Raj, Leśniki, Fosuchów, Płaucza Mała —Po­
wiat Buczacz: Żyzmornierz, Podzameęzek, WierZbiatyn, Barysz, Gańczarki ad
Dubienko, Beremiany, Żniibirody, Przewłoka, Żurawińce, Zielona, Petlikowce
Stare, Bielawińce, Osowce, Bodulińce, Kurdwanówka, Petlikowce Nowe, Pomorce, Zalesie Koropieckie, Bobrowniki, Komarówka, Dubrowłca ad Monasterzyska, Korościatyo, Weleśniów, Ladkie, Koropiec, przys. Łęgi i Wagne­
rowska, Ostra, Ścianka, Kowalówka, Olesza, Suwaiuski, Słobódka Górna, Wyczółki, Folwarki ad Monaster,zyska, Trybuchowce, Trościańce, Niskołyzy,
Międzygórze, Łuka, Uście Zielone, Zadarów, Krasiejów, Łazarówka, Jarhorów, Baranów, Zubrzdc, ‘ Porchowa, Soroki, Puźniki. — Powiat Czortków:
Wawrynów ad Czortków, Sieniakowa grupa domów w Wygnance, Bartoszówka, Słobódka Dżuryńska, Pauszówka, Stary Czortków, Jagielnica. — Po­
wiat Kopyczyńce: Kopyczyńce przys. Kutec, Suchostaw, Chorostków, Karaszyńce, Peremilów, Wierzchowce, KluWińce, Uwisła, Chłopówka, Celejów,
Soroka1, Liczkowce, Horodnica, Niżborg Nowy, Myszkowce, Wasylkowce,
Czabarówika, Husiatyn, Olchowozyk, Suchodół, Sidorów, Czarnokońce Wiel­
kie, Czarnokońce Małe, Wola Czarinokoniecka, Bosyry, Żabnice, Tłusteńkie,
Probużna, Kociubtóce. — Powiat Kamionka Strumłłowa: Kamionka Strumiłowa, Łany Polskie, Jazienica Ruska, Jazienica Polska, Demów, Sapieżanka,
Krzywotanka, Tadanie (Sł.), Dobrotwór, Sielec Bieńków, Stryhanka, Ruda

229

O WYSTĘPUJE’RĘCZNA
û
■■
NOŻNA
©


•'

RĘCZNA I NOŻNA

WYSTĘPOWAŁA’ RĘCZNA

à



NOŻNA

m

"

RĘCZNA ! NOŻNA

»

RĘCZNA
A WYSTĘPUJE-NOŻNA

U) WYSTĘPOWAŁA’NOŻNA
A WYSTĘPUJE'RĘCZNA
+ NIE WYSTĘPUJE

WOJ.
TARNOPOLSKIE

13. Mapa różnych odmian stępy w województwie tarnopolskiem. — Carte des va­
riantes de mortier à pilon dans la voïévodie de Tarnopol.

Stolecka, Berbekii, Budki Nieznamowskie, Połoniezika, Adaimy, Czanyż, Maziarnia Wawrzikawa, Grabowa, Busk, Ostapkowoe ad Lanerówka, Nowo­
siółki, Kozłów, Liska, Chreniów^ Jakhnów, Sobolów, Dziedziłów, Baimnin,
Ubin, Łodyna Nowa, Horpin, Streptów, Jamne, Nahorce Małe, Żelechów,- So-

230
kole, Woli ca Derewłańska, Derewlany, Spas, Batiatycze, Obydów, Zidiomcsty, Różanka, Konstantynówka, Podliski Wielkie, Tyszyca, — Powiat
Podhajce: Rohatfcowce, Rosochowaciec, Nowosiółka, Justynówka, Telacze,
Szczepanów, Uwsie, Seredne, Zastawcze ad Zawałów, Złotniki, Sokolniki,
Sokołów, Chatki, Burkanów, Horożanka, Byszów, Dryszczów, Hnilcze, Toustobaby, Eorżowa (Korzowa [Sł.]), Riałokiiernioa (a też Białobrynica [SI.]),
Beckersdorf, Zawałów, Zawadówika, Wolica, Hołbocze, Wicrztiów, Zastawce
aid Hołhocze, Szwejków, Dobrowody, Czeremchów ad Szwejków. — Powiat
Przemyślany: Duinajów, Biała, Fodmsów, Ciemiierzyce, Gliniany, Baczów,
Biłka, Błotnia, Brzucbowice, Dobirzamica, Dusanów, Janozyn, Korz etice, Kosieniów, Podusilna, Wojciechowice, Kurowice, Hanaczówka, Hanaczów,
Wyżniany, Sołowa, Beczenia, Stanimierz, Turkocim, Alfredówka, Podhorylce, Podhajczyki, Łachodów, Umiów, Pniatyn, Wypyski Ładańce, Brykoń,
Pletanice, Poluchów Mały, Pierników, Wiśniowczyk, Słowita, Jaktorów, Krzy­
wice, Łonie, Lipowiice, Majdan Lipowiecki, Połonice, Laszki Królewskie,
Zadwórze, Świr z, Niedzieliska. — Powiat Badziechów: Badziechów, Choło
jów, Płowe, Stojanów, Sieńków, Uwiń, Barytów, ZawidczeJ Batyjów, Miko­
łajów, Smairżów, Strzemiłcze, Szczurowice, Łopatyn, Chmielno, Rudeńko
Lackie, Rudeńko Ruskie, Kuistyń, Toporów, Stołpin, Turze, Hucisko Turzańskie, Trójca, Majdam Stary, Manastyrek Ohladowski, Opłuciko, Ohladów, Niwica, Mukanie. — Powiat Sikałat: Kaczanówka, Orzechowiec, Iwanówka,
Kałaharówka, Kozina, Wolica, Sadzawki, Stawki, Krasne, Zielona, Łuka
Mała, Paszezówka, Rożyska, Turówka, Kokorzyńce, Bogdanówka, Chmieliska, Supranówka, Kamionki, Horodnica, Połupanówka, Skałat, Dorofjówka,
Staromiejiszczyzna, Podwołoczyska, Touste. — Powiat Tarnopol: Czystyłów,
Biała, Płotycz, Toustoług, Kipiaczka, Borki Wielkie, Chodaczków Mały,
Czołhamsizezyzna, Kurowcp, Hłuhoczek Wielki, Petryków, Jamkowce, Czerariechów, Nosowce, Małasziowce, Zarudzie, Nastasów, Bajkowce, Szlaohcińce,
Łozowa, Kurniki Szlachcinieckie, Stechnikowce, Łuka Wielka, Czartorja,
Ihrowica, Mszaniec, Ditkowce, Skomorochy. — Powiat Tremibowla; Salcjy
przedm. Trem/bowli, Wolica, Strasów, Ruzdwłany, Romanówka, Mogielnicki,
Laskowce, Budzanów, Janów, Dołhe, Podhajczyki, Słobódka Janowsika, Ko
byłowłoiki, Młyniska, Hleszozawa, Krowinka, Łoszniów, Boryczówka, Podgórzany, Zieleńcze, Semenów, Huimniska, Zaścinocze. Powiat Zaleszczyki- Burakówka, Sinków. — Powiat Zbaraż:- Koszlaki, Hołotki, Białożórjka przys.
Palczyc, Sieniawa, Zarudeczka, Roznoszyńce, Klimkówce, Dobromirka,
Iluszczaiki, Łozówka, Obodówka, Łubianki Wyżne, Bazarzyńce,' Kiebanówtka,
Jacowce, Iwaszkowce, Zarubińce, Opryłowce, Czumale, Netřeba, Nowiki,
Nowe Sioło*, Suebowce, Szielpaki, Hnilice Małe, Iłołoszyńee, Koziary, Toki,
Worobijówka, Prosówce, Berezowica Mała, Kobyła (R), Iwanczany, Kurniki,
Dobrowody, Stryjówka, Gzahary Zbarazkiie. — Powiat Zborów: Cecowa,
Grabkowce przys. Młynówce, Wołosówka ad Podhajczyki, Jeziorna, Bohutyn, Torhów, Machnowce, Kaine, Bodów, Rozwadów, Bubszczany, Pomo­
rzany, Żabin, Urłów, Pleśniany, Trawotłoki, Jezierzanka, Olejów, Biało
głowy, Reniów, Czystopady, Neterpińce, Załoźce, Batków, Manajów, Łukawiec, Makopol, Hnidawa, Ratyszcze, Wertełika, Blich, Milno, Podbereźce,
Zagórze, Panasówika, Seretec, iiwaczów, Nuszeze, Perepelniki, Hukałowce,
Harbuzów, Jarosławice, Moniłówka, Kudobińee. — Powiat Złoczów: Złoczów,
Zarzecze, Woromiaki, Białykamiień, Bużek, Rozważ, Czeremosznia, Usznia,

231
Krasne, Kiftkotrz, Bałuczyn, Bezbrudy, Olszanka Mała, Firlejów-ka; Stronnibaiby (B), Uciszków, Rusiłów, Ostrów grupa domów w Skwarzawie, Skwarzawa, Kotłów, Zazule, Chmielowa, Buda Kotłowska, Opaki, ,Werchobuż, Kru­
kowi, Lackie Wielkie, Lackie Małe, Zalesie,- Jasioniowce, Boniszyn, Chilcizyce,
Podlesie, Ożydów, Zakoimarze, Zaborcę, Podhorce, Hucisko Oleskie, Hucisko
Werchoibuskie, Podfilipce, Płuhów, Sasów (Sassów fR] ), Poliocz, Jelechowice, Horodyłów, Żulice, Bełżec, Poczapy, Oistrowczyk Polny, Pietryoze,
Sokołówika, Przewłoczna, - Bołożyinów, Sinowiaz, Remizowce, Szpikłosy, Czy­
żów, K r&smasielce, Ryków, Wicyń, Koropiec, Uherce, Żuków, Kropiwma.
13. Województwo warszawskie.
Powiat Płock: Bronwerz. — Powiat Radzymin: Dąbrówka, Kowalicha,
Sulejów.
14. Województwo wileńskie.
Powiat Swięeiany: Hoduciszki.
15. Województwo wołyńskie.
Powiat Dubino: Tarnawka (Sł.), Szepetyn, Stawrów,, Sady Małe, Sady
Duże (Wielkie [R]), Zaborcę Duże (Wielkie [R]), Krzywu-cha, Górniki, Wy­
gnanka, Strakłów, Demidówka, Krupiec, Siestratyn, Pełcza. — Powiat Horoohów: Chołoniów, Boroczyce, Cechów, Zwiniacze, Drużkopol, Błudów,
Podberezie, Koziatyn, Pieczychwosty, Wierichosław, Strzelce, Mirków, Łobaczówka, Rzynczów, Kołmów, Wolica, Burkacze, Kwasów. — Powiał Kostopol, Jarymówka, Stepań, Kraczylsk, Korost, Werbce Małe, Werbee Duże,
Rutejki, Mielnica, Komarówka, Kol. Stepań, Małyńsk, Zulnia, Ludwi-pol, Berezne, Mokwiń, Woronówka, Koziarnik Chotyński, Łęczyn, Białoszówka,
Witkowie ze, Rudnia, bobrowska), Rudnia Łęczyńska, Bystrzyce, Pohorełówka, Peresiekd, Chołupy, Wólka Ghołupochowska-, Ujściie, Bielczaki. —
Powiat Kowel: — Hołoby, Obłapy, Uchowiieck, Siedliszcze, Dorotyszcze, Serecho-wicze, Boża Wola, Sołowjiewo, Nieci, Karasiu, Maniewicze, Gródek
Liszindówka (R), Smolary, Łomaczanka, Horodelec, Nowe KoszaTy, Szajno,
Kruhel (R), Perewiisy (R), Dolgonosy, Moszozowa, Czerkasy, Różyin (Kol.
RóżynlR]).-—Powiat Krzemieniec: Pieiczorna, Wyszogródek, Dworzec, Bogdanówka, Dunajów, Sawczy-ce, Popowce, Kokorów Nowy, Żołoby, Rudka,
Wiilja, Tetylkow-oe, Nowosiółki, Jankowce, Podhajce, Rudłajówka, Folwar­
ki Małe, Folwarki Duże, Rybcza, Temnohajce (R), Rześniówka, Trychuiby ad
Krzyże, Wesołówka, Horynka, Ruszlin, Kuniniec Mały, Kuniniec Duży, Kołosowa, Szpikołosy, Białazórka1, Hnidawa, Kochanówka, Czajczyńc-e, Oryszkowce, Karnaczówika, Pachiniia, Miosiurowce, Wierzbowiec, Łopuszno, Marlyszfcowce, Waśkowce, Onyszkowoe, Zaiuże, Sadeczlki Małe (R), Nowy Taraź, Siary Taraż, Komaryn, Leduchów, Stary Poczajów, Borszczówka, Łosiatyn, Rosławk-a (R), Rrutniów, Budki, Jarydynka, Lewkowce, Rydoiml,
Zahajce Wielkie (R), Tatarizyńce, Świniu-chy. — Powiat Lubomi: Kueziany,
Leśmiaki, Borki, Mas-zów, Wiszmiów (R), Kocury, Rymacze, Wysocik, Binduh-a, Jagodzin, Swi-taź (R). — Powiat Łuck: Suchowola, Ławrów, Bakowce,
Werbojew (R),Pałha'nów, Ozdów, Ratniów, Anatol ja, Korszów, Mstyszyn,

232
Kołki, Uhrynów. — Powiat Równe: Kiecka Wielka, Majików, Kobyla (R),
Storożów, Rzeczki, Kozak, Hołyczówka, Morozówika, Korzec, Międzyrzecz,
Moszczany, Kryłów, Czernica, Bogda nówka, Bryków, Tudorów, Szpanów, Sa­
mostrzały, — Powiat Sarny: Jarynówkai, Chinocz, Dąbrowica, Orwianica,
Bereście, Placu ki, Ndweck, Sochy, Jasieniec, Sielec, Ostrowce, Moczuliszcze,
Krupowie, Zaleszczany, Ja cnie, Krzywica, Litwina, (Litwsk ÍR]), HTyćki, Kisorycze, Klesów, Tedorowka, Dibikowicze, Kamienne (R), Niemowicze, Masiewicze (R), Rokitno, Rudnia-Staryki (R), Rudnia-Lwa, Luchcze (R), RudniaZaławie (R), Wiry (R), Remczyce. — Powiat Włodzimierz: Łmizin (R), Zabołotce (R), Riliicze (R), Litowiż (R), Molmków, Zdziiary, Przewały. — Powiat
Zdołbunów: Wielbowno, Badówka, Tesów (R), Boezanica, Chreniów, Zawi­
szów, Michałkowce, Wilja.
IV. STĘPA MECHANICZNA.
1. Województwo białostockie.
Powiat: Ostrów Mazowiecki: Brańszczyk. — Powiat Wołkowysk: Mię­
dzyrzecz, Szyjki.
2. Województwo kieleckie.
Powiat Kozienice: Regów Nowy, Granica.
3. Województwo poleskie.
Powiat Drohiczyn : Alek sieje wieże.
4. Województwo poznańskie.
Powiat Gniezno: Gniezno miasto i powiat, Kłecko, Kiszkowo, Łubowo,
Witkowo, Czerniejewo', Mielno. — Powiat Jarocin: Mieszków, Chytrów, Skoraczew, Panienka, Góra, Łobzowie«, Wojciechowo, Żerków. — Powiat Koś­
cian: Donatowo, Morowica, Kościan, Kieiczewo, Lnbosz Stary, Śmigiel, Ka­
mieniec, Wilanowo, Łęki Wielkie, Puszczykowo, Parzęczewo, Konojad,
Maksymlljanowo, Jaskółki, Kotusiz, Luhiechowo, Kpjszarçiowo. — Powiat
Leszno: Mórkowo' Osieczna, Břemeno, Radzyna, Gostyń, Krobia, Robosowo.__
Powiat Międzychód: Ryżyn. — Powiat Nowy Tomyśl: Nowy Tomyśl, Stefanowo, Nowa Wieś Zbąska, Perzyny, Grodzisk Wielkopolski, Buk Granowo,
Sątopy, Białawieś. — Powiat Ostrów: Fabianów, Westrza. — Powiat Poznań:
5'ęszew, Chomencioe. — Powiat Środa: Międzychód, Bodzyniewo, Małpim,
Morka, Masłowo. Nowieczek, Ostrowieczmo, Dolsk, Zaniemyśl, Książ. __ Po­
wiat Szamotuły: Pniewy, Duszniki, Sękowo, Podrzewie. — Powiat Wolsztyn:
Dąbrowa Nowa, Solec, Wroniawy, Widzin Stary, Solec Nowy, Kłębowo, Łąkie.
5. Województwo wołyńskie.
Powiat Dubno: Sudoibieze. — Powiat Horochów: Rzyszczów. __ Powiał
Krzemiehitec: Ludwiszcze, Sosnówka, Borki, Cecyniówika, Nowystaw, Borsuki,
Właszozyńce, Wiśniowiëc Stary, Wanżułów, Maírtyszkowcé, Domaninfca (R),
Lano wice, Kra-snołuka — Powiat Łudk: Tychotyń, Babie. — Powiat Równe:
Korzec, Klewań.

233
V. STĘPA RĘCZNA.
(Występująca dawniej)
1. Województwo kieleckie.
Powiat Będzin: Milowice. •— Powiat Opoczno: Poświętne.
2. Województwo krakowskie.
Powiat Brzesko: Maszkienice, Olszowa. — Powiat Chrzanów: Dąbrowa,
Chełmek, .Dąb. — Powiat Gorlice: Rzepiennik Strzyżewski — Powiat Boch­
nia: Bochnia, — Powiat Grybów: Zborowice, Pławna. — Powiat Kraków:
Czołówek, Lusina, Piekary, Przeginia Duchowna, Rożnowa, Skawina, Sworzowice, Węgrzyce, Wola Justowska, Modlniozka, Radziszów, Opatkowice,
Tonie. — Powiat Limanowa: Chyżówki, Dobra, Glisne, Rostrza, Lipowe,
Łętowa, Pisarzowa, Półrzeczki, Porąbka, Poręba Wielka, Przyszowa, Słop­
nice, Stronie, Ujanowice..— Powiat Mielec: Dąbie, Przecław, Żarówka. —
Powiat Biała: Salmoipol. — Powiat Nowy Tajrg: Czarny Dunajec, Białka,
Groń, Leśnica, Gronków, Czarna Góra, Lasek, Gubałówka, Knurów. — Po­
wiat Maków: Skomielna. — Powiat Myślenice: Pcim. — Powiat Tarnów. Ja­
nowice, Uniszowa. — Po#iat Żywiec: Jeleśna (Jeleśnia [SŁ, R].
3. Województwo lubelskie.
Powiat Garwolin: Garwolin, Żelechów. — Powiat Łuków: Łuków.
4. Województwo lwowskie.
Powiat Jarosław: Skołoszów. — Powiat Kolbuszowa. — Dzikowiec. —■
Powiat Lwów: Rzęsna Polska, Rzęsna Ruska. — Powiat Rzeszów: Tyczyn,
Rzianka, Trzciana, Woliczka. — Powiat Żółkiew: Kulików.
5. Województwo łódzkie.
Powiat Koło: Tury, Sompolno. — Powiat Konin: Tuliszków. — Powiat
Łęczyca' Krasnodęby Nowe, Ozorków. — Powiat Piotrków: Apolinow, "Wol­
bórz, Bogusław,ice, Golesze. — Powiat Radomsko: Pajęczno, Sulmierzyce. —Powiat Wieluń: Chotyniin.
6. Województwo nowogródzkie.
Powiat Nowogródek: Naikryszki. — Powiat Słoniom: Żyrowicze.
7. Województwo poleskie.
Powirt Koissów Poleski: Kossów.
8. Województwo pomorskie.
Powiat Brodnica: Karbowo. — Powiał Chojnice: Brzeźno Szlacheckie,
Łąkie, Ostrowite, Prądzona-, Borowy Młyn, Jarcewo, Głowozewice. — Powiat
Działdowo: Szenkowo. — Powiat Kartuzy: Wygoda, Smołdzino. — Powiat

Kościerzyna: Wdzydze. — Powiat Starogard: Skórcz (Sł.) Skurcz (R). —
Powiat Świecie: Lniano, Półwieś, Dąbrówka, Stary Młyn, Mała Karczma,
Ostrowite. — Powiat Tczew: Gcrzędziej. — Powiat Wąbrzeźno: Golub. —
Powiat Wejherowo: Goszczyn»,. Wielki Kack, Kołibki, Mały Kack, Orłowo
Morskie, Ruimja, Zagórze.
9. Województwo poznańskie.
Powiat Leszno: Gostyń. — Powiat Nowy Tomyśl: Lwówek, Chmielinko,
Konin, Brody. — Powiat Wyrzysk: Gleśno.
10. Województwo stanisławowskie.
Powiat Rohatyn: Knihynicze, Potok, Czercze, Załuże, Wierzbołowce,
Kutce, Podwinie, Perenówka. — Powiat Tłumacz: Lackie Szlacheckie, We­
rona, Markowe©, Czarnołoźoe.
11. Województwo śląskie.
Powiat Bielsko: Strumień, Zabłoci©, Zbytków, Bąków, Zarzecze.. — Po­
wiat Cieszyn: Wielkie Górki, Lipowiec, Goleszów, Kozakowice Górne, Baża•nowiice, Istebna, Ogrodzona, Kisielów, Krasna, Gumna, Kostkowłce, Łączka,
Brzezówka, Pogwizdów, Międzyświieć. — Powiat Katowice: Katowice, Klodnica, Dąbrówka Mała. — Powiat Lubliniec: Brusiek, Strzcbiin, Cieszowa, Ko­
szęcin, Kolonja Strzebińska, Irki, Kamieńskie Młyny, Pawonków, Woźniki,
Bór, Dąbrowa Mała, Dąbrowa Wielka, Solarnia, Sułów, Łany, Głazówka,
Śliwy, Ligota Woźniaka, Skrzeszówika, Pakuły, Górale, Czarny Las. — Powiat
Pszczyna: Goezałkowiice-Zdrój, Rudołtowice, Golasowice, Kosztowy, Dzićko ■
wice, Smardzewice, Górki, Jaroszowiice, Wesoła, Orzesze, Paniowy, Krzyżo­
wiec, Szeroka, Borynia, Pawłowice, Stara. Wieś, Jankowice, Łąka, Tychy,
Paprocany, Wiiłkowyje, Międzyrzecz. — Powiat Rybnik: Pogrzebień, Bełk,
Czuchów, Leszczyny, Przegędza, Dębieńsko Stare, Dęhieńsko Wielkie, Gie­
rałtowice, Gorzyce Śląskie, Gorzyczki, Uchylsko, Turza Śląska, Czyżowice,
Jejkowice, Zebrzydowice, Gaszowice przys. Pogwizdów, Szczerbiee przys. Solamia, Chwałęcice, Pstrążnia (Szulczyk), Knurów, Nieboczowy, -Syrynia, Bu­
jaków, Paniówikii, Głożyny, Obszary, Adamowiiice, Dzimierz, Nowa Wieś,
Żytna, Bogunice, Ligota Rybnik, Piece, Łuków, Piietrzkowice, Książeniće,
Marklowice Dolne, Marusze, Turzyczka, Wilchwa, Wodzisław, Jedłownik,
Żory, Kleszczów, Rogoźna, Folwarki, Rówiień, Szcze jikowice, Palowice. —■
Powiat Świętochłowice:' Wielkie Hajduki, Łagiewniki Śląskie, Kamień. —
Powiat Tarnowskie Góry: Tarnowiec Stare, Repty Nowe, Repty Stare.
12. Województwo tarnopolskie.
Powiat Buczacz: Przewłoka, Żurawińce, Zielona, Petlikowce Stare, Bielawińce, Osowce, Bodulińce, Kurdwanówka. — Powiat Kopyczyńce: Horodnica, Samołuskowce, Raków-Kąt, Trybuchowce, Postołówka, Czamokońce
Wielkie, Czamokońce Małe, Wola Czarinolkoniecka, Borysz. — Powiat Tar­
nopol: Proniatyn, Janówka, Kutkowce, Zagrobela (na przedmieściu) Trem­
bowla, Budzanów. — Powiat Zbaraż: Bereztowica Mała,- Kobyła (R), Iwanczany, Kurniki, Dobrowody, Stryjówika.

235
*13. Województwo warszawskie.
Powiat Aleksandrów Kujawski: Jaranowo (Juraoowo [RJ). — Powiat
Mińsk Mazowiecki: Mińsk Mazowiecki.
'■
• -

WOJ. WARSZAWSKIE
O WYSTĘPUJE'RĘCZNA
&

tt

NOŻŃA

• WYSTĘPOWAŁA-RĘCZNA
+ MC WYSTĘPUJE

14. Mapa różnych odmian stępy w województwie warszawskiem. — Carte des va­
riantes de mortier à pilon dans la voïévodie de Warszawa.

VI. STĘPĄ NOŻNA.
(Występująca dawniej)
1. Województwo kieleckie.
Powiat Końskie: Rnski-Bród. — Powiat Opoczno: Błogie.
2. Województwo krakowskie.
Powiat Brzesko: Olszowa. — Powiat Grybów: Płąwna. — Powiat Kra­
ków: Buków, Kościełnifci, Krzyszkowice, Gaj, Lusina, Olszanica, Prokocim,
Przewóz, Skawina, Węgrzyce, Wołowiec, Borek Szlachecki, Opatkowice, Mo­
giła, Ledi-ica Górna, Rzozów, Modlnica. — Powiiat Limanowa: Laskowa, Ol­
szówka, Słopnice, Stronie. — Powiat Mielec: Dąbie,. Radomyśl Wielki. -—
Powiat Nowy Targ: Czarny.Dunajec. — Powiat Tarnów: Janowice, Jodłówka
Tuohowska, Meszna Opacka, Meszpa Szlachecka, Pleśna.

23C
3. Województwo lwowskie.

'

Powiat Dobromil: Welykie. — Powiat Drohobycz: Drohobycz. — Po­
wiat Jarosław: Skołoszów. — Powiat Lwów: Rzęsna Polska, Rzęsna Ruska. —
Powiat Przemyśl: Toriki, Szechyniia, Horko. — Powiat Rzeszów: Lubenia,
Tyczyn, Boguchwała, Lułoryż, Racławówka, Kielanówka, Zwiięczyca, Bzianka,
Trzciana, Świlcza, Woli czka. — Powiat Sanok: Sieniawa, Tyrawa Wołoska,
Bukowsko. — Powiat Żółkiew: Sulimów, Uhinów, Nadycze, Doroszów Wielki,
Doroszów Mały, Mierzwiea, Wiesenberg.
4. Województwo łódzkie.
Powiat Brzeziny: Niebrów. — Powiat Koło: Sompolno. — Powiat Piotr­
ków: — Sulejów. — Powiat Radomsko: Pajęczno, Soborzyce, Sulmierzyce. —
Powiat Wieluń: Łubnice.
5. Województwo poleskie.
Powiał Kossów Poleski: Kossów.
6. Województwo pomorskie.
Powiat Tczew: Janowo.
7. Województwo poznańskie.
Powiat Międzychód: Kwilcz. — Powiat Nowy Tomyśl: Lwówek, Chmdelinfco, Konin, Brody. — Powiat Środa: Mosina, Doliwiec Leśny.
S. Województwo stanisławowskie.
Powiat Kołomyja: Diatkowce, Oskrzesińce, Ceniawa, Korolówka.
9. Województwo śląskie.
Powiat Bielsko: Strumień. — Powiat Katowice: Katowice, Maciejkowice,
Kochłowiice, Dąbrówka Mała. — Powiat Lubliniec: Kalety, Drutamia, Jędrysek, Tiruiszczyce, Kuc, (a nie Kuczów), Zielona, Miotefc, Dyrdy, Mokrus,
Sośnica, Kolonjia Woźnicika, Sapotai, Bruisiek, Strzebin, Cieszowa, Koszęcin,
Kolonja Strzebińska, Itrkd, Kamieńskie Młyny, Bór, Dąbrowa Mała, Dąbrowa
Wielka, Sołarnia, Sułów, Łany, Głazówka, Śliwy, Ligota Woźnicka, Skrze
szówka, Pakuły, Górale, Czarny Las. — Powiat Pszczyna: Krasowy, Wisła
Mała, Tychy, Paprocany, Wilkowyje. — Powiat Rybnik: Gierałtowice, Knu­
rów, Chudów, Bujaków, Paniówki. — Powiat Świętochłowice: Wielkie Haj­
duki, Kamień. — Powiat Tarnowskie Góry: Repty Stare, Mikiołeska, Pniowiec, Boruszowice.
10. Województwo tarnopolskie.
Powiat Borsizczów: Germakówka, Krzywcze Górne, Krzywcze Eolne, Sapochów, Niwra, Babince ad Dźwimoigród, Dźwiinogród, Łatkowce, Paniowće,
Trubozyn, Wałkowee. — Powiat Brody: Berlinie, Jazłowc-zyk. — Powiat
Brzeżany: Taurów, Dmuchawiec, Kaplińce, Medowa, Wymysłówka, Płaucza

i

237
Wielka, Glinna, Złoczówka, Chorobow, Chorościec. — Powiat Buczacz: Dobropole, Kujdanów, Mateuszówka, Jazłowiiec, Nowosiółka Jazłowiecka, Bro­
wary, Przedmieście, Zaleszczyki Małe, Rzepińce. — Powiat Knpyczyńce: Howiiłów Wielki, Howiiłów Mały,. Krogulec. — Powiat Kamionka Strumiłowa:
Rzepni ów, Milatyn Nowy, Milatyn Stary, Niesłuchów. — Powiat Podhajce: So­
snow, Bieniawa, Siemilkowce, Rakowiec.— Powiat Radziechów: Witków Nowy,
Witków Stary, Suszno, Ordów, Wnika Suszańska. — Powiat Skałat: Sorocko,
Mołczanówka, Rosoohowaciec, Rorszyłówka. — Powiat Tarnopol: Wordbdjówka, Seredyńoe, Cebrów, Proniiatyn, Jainówka, Kutkowoe, Zagrobela (na
przedmieściu). — Powiat Trembowla: Darachów, Dereriiówka, Iwanówka,
Iławcze. — Powiat Zbaraż: Medyń, Pieńkowce, Skoryiki, Terpiłówka. — Po­
wiat Zborów. Zarodzie, Sławna, Beremowce, Brzo wica, Białokiernioa, Łopu«zany, Trościanłec Wielki. — Powiat Złoczów: Strutym, Folwarki, Bieniów.
VII. STĘPA MECHANICZNA.
(Występująca dawniej)

1. Województwo łódzkie.
Powiat Brzeziny: Niebrów. — Powiat Konin: Konin.
2. Województwo poleskie.
Powiat Prużana: Sucbopol, Radeck, Ldchosielce.
3. Województwo poznańskie.
Powiat Nowy Tomyśl: Lwówek, Chmielinko, Konin, Brody, Opalenica,
Bukowiec.

5. Omówienie map.
A. Mapy analityczne województw.
,Województwo białostockie. Obszar województwa biało­
stockiego w przeważającej części przedstawia obraz jednolity. Cała połać
wschodnia jest domeną występowania stępy ręcznej, której formy nawiązują do obszaru województw: wileńskiego, nowogródzkiego i poleskiego.
W części zachodniej występują nawiązania z południowym wschodem,
przez występowanie tu stępy nożnej. Część ta znacznie mniejsza, obejmuje
powiaty: Ostrołęka, Łomża, Grajewo i Ostrów Mazowiecka, czyli obszar
obejmujący mniejwięcej terytorjum, zamieszkałe przez Kurpiów. Środ­
kiem obszaru województwa białostockiego, w kierunku od południowegozachodu ku północnemu-wschodowi, przebiega pas, w którym brak jest
stępy, przerywany tu i ówdzie, przytem nierównomiernie poszarpany na
całej swej szerokości. Łączność z zachodnią częścią Polski, objawia się
w istnieniu stępy mechanicznej, występującej w powiecie Ostrów Mazo­
wiecka i Wołkowysk. Punkty rozprzestrzenienia geograficznego rozsiane
są bardzo nierównomiernie i w każdym powiecie występują duże luki te­
renowe. Szczególnie, w powiatach Suwałki, Augustów, Białystok i Grodno.
Materjał naogół wykazuje wartość mierną, gdyż podawany przeważnie

238

z zasięgu gminy zbiorowej, nie uwzględnia dostatecznie szeregu pomniej­
szych miejscowości, w których stępy znajdować się mogą. Na podstawie
'relacji, z jednej, lub paru miejscowości nie można wydawać ścisłego sąd‘u
0 stanie faktycznym, jaki istnieje w całej gminie. Miaterjał kontrolny
bardzo nikły.
Województwo kieleckie. Cały obszar tego województwa,
charakteryzuje prawie zupełny brak stępy. Narzędzie to zajmuje nie­
liczne już skupienia w powiatach: kozienickim, koneckim, kieleckim,
1 opatowskim. W innych, stępę spotyka się w zupełnie nielicznych wy­
padkach. Stępa ręczna, występuje naogół w powiatach zachodnich, jak:
Częstochowa, Zawiercie, Będzin i Olkusz. W pozostałych, przeważa stępa
nożna. Stępa mechaniczna, znajdująca się we wschodniej części powiatu
kozienickiego, wskazuje na łączność z obszarami zachodniemi Polski.
Wisła, jako granica południowa powiatu tworzy tu silną zaporę dla wpły­
wów idących z południa. Pewną rolę, odegrała również niegdyś przebie­
gająca tu granica b. zaboru rosyjskiego i austrjackiego. Luki, szczególnie
uderzające, na terenie powiatu Koneckiego i Kieleckiego. Materjał kon­
trolny, słaby. — Informacje materjałowe podawane przeważnie z zasięgu
gminy zbiorowej, typowane na podstawie skontrolowania miejsca sie­
dziby gminy, bądź jednej, lub' dwu 'innych sąsiadujących wsi, czy osad.
Narzędzie, to występowało jeszcze dość licznie na tymże obszarze, do czasu
wielkiej wojny, m nitejiwięoej od trzydzieści do pięćdziesiąt lat temu. Na
zupełny zanik stępy wpływa tu niewątpliwie sąsiedztwo zachodnich 'okrę­
gów przemysłowych.
Województwo krakowskie. Materjał, przeważnie z ca­
łego terytorjum województwa, został zebrany przez Urzędy Gminne, dla­
tego nie przedstawia się zbyt precyzyjnie. Na skutek tego uwidoczniają
się tu silne kontrasty w rozmieszczeniu punktów informacyjnych. W jed­
nych powiatach znajduje się bardzo duże ich ‘ zagęszczenie, w drugich
brak ich prawie zupełny. Najsilniejsze zagęszczenie punktów informacyj­
nych, znajduje się w powiatach brzeskim, tarnowskim i mieleckim. Pra­
wie najzupełniejszy ich brak, występuje w powiatach: Ropczyce, Nowy
Sącz, Żywiec, Wadowice i Biała. Stępa ręczna, występuje przeważnie
w powiatach południowych górskich i w zachodnich. Pozatem, w mniej­
szej ilości, w pasie środkowym i1 północno-wschodnim, mieszając się tu
ze znajdowaną w przewadze stępą nożną. Narzędzie to, w części zachod­
niej województwa ulega zanikowi, na całej szerokości obszaru, mniejwięcej po zachodnią granicę powiatu nowosądeckiego. Na całym obszarze
zanikania stępy, zauważyć też można jednocześnie dużą ilość miejsco­
wości, w których stwierdzono zupełny brak tego narzędzia. W części po­
łudniowej, szczególnie południowo-zachodniej, stępa bywa używana,
dzięki dogodnym warunkom geograficznym, t. j. terenom górzystym.
Materjał kontrolny, niezbyt liczny. Stępa, do połowy ubiegłego wieku,
występowała bardzo licznie na całym obszarze województwa krakow­
skiego i to zarówno w postaci ręcznej jak i nożnej. Obszar ten wiąże się
ze względu na występujące tu formy stęp, na północy z obszarem woje­
wództwa kieleckiego, na wschodzie z'pozostałą częścią Małopolski.
Województwo lubelskie. Lubelskie, to obszar przytłacza­
jącej ilości stępy ręcznej, która rozsiana jest równomiernie prawie we

Wszystkich tutejszych powiatach. Stępa nożna występuje w drobnych po­
zostałościach na zachodzie i południu województwa, pozatem pojawia
się pojedyńczo. Przeważnie, znajduje się w miejscowościach, gdzie rów­
nocześnie występuje stępa ręczna. Miejscowości, w których używają tylko
stępy nożnej istnieje stosunkowo znikoma liczba, w części zachodniej
i środkowej omawianego'obszaru. Miejscowości, w których stwierdzono
brak stępy, też niezbyt dużo, zaledwie w kilkudziesięciu wypadkach. Znaj­
dują się one, mniejwięcej rozrzucone przeważnie w pasie środkowym,

WCJ. WILEŃSKIE
O WYSTĘPUJE' RĘCZNA

+ NIE WYSTĘPUJE

(P

O

O

(9

15. Mapa różnych odmian stępy w województwie wileńskiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Wilno.

przebiegającym od południowego wschodu ku północnemu zachodowi.
Województwo lubelskie zajmując położenie centralne na obszarze Polski,
skupia na swem terytorjum węzły wiążące południowy-wschód z północnym-zaehodem i południowy-zachód z północnym-wschodem. Krzy­
żujące się tu powiązania, dotyczą głównych form narzędzia. Stępa nożna,
na obszarze Lubelskim to element względnie młody, nie rzadko wprowa­
dzony w uizycie już po wojnie, przez powracającą z niewoli rosyjskiej,
tamtejszą ludność. Informacyj dostarczono z zasięgu gmin zbiorowych,
podobnie jak zaznaczono wyżej. Brak wiadomości z niektórych powia­
tów
prawie zupełny. Np. z powiatu sokołowskiego, węgrowskiego, gar-

240

wolińskiego, łukowskiego i lubartowskiego. Mniejsze luki, znajdują się
w powiatach: Puławy, Janów, Chełm, Włodawa, Radzyń, Biała Podlaska
i Siedlce. Malerjał kontrolny niezbyt liczny.
Wcjewództwo lwowskie. Materjał z tego województwa
zebrano najdokładniej, w stosunku do całości obszaru Polski, Dorównuje
mu, pod tym względem, tylko materjał pochodzący z województwa ślą­
skiego, ale z obszairu 'prawie pięciokrotnie mniejszego. Zbiór danych
z obszaru województwia lwowskiego, dotyczący stępy, może najlepiej zo­
brazować imponująca cyfra ponad dwa tysiące punktów materjałowych,
pochodzących z około tysiąca miejscowości. Stępę ręczną spotyka się,
prawie na całem terytorjum województwa. Najsilniejszą jej bazą, to część
południowo - zachodnia województwa. Szczególnie obszar Podkarpacia
i samych gór. Obszar prawie wyłącznego występowania stępy ręcznej,
znajdujemy w powiatach: Turka, Lesko, Sanok, Dobromil, :Plrzemyśl,
Brzozów, południowo-zachodnia część powiatu drohobyckiego, zachodnia
część powiatu Samborskiego i południowa część powiatu krośnieńskiego.
Pozatem, znajdujemy ją rozrzuconą na całem terytorjum województwa
z wyjątkiem powiatu bóbreckiego. Obszar występowania stępy ręcznej
porównać można do kształtu trójkąta, którego podstawą będzie cięciwa
południowo-zachodnia, u wierzchołkiem powiat sokalski, bokami zaś,
granica północna Województwa i strona południowo-wschodnia woje­
wództwa, z pominięciem powiatu bóbreckiego. Odmienne rozmieszczenie
posiada stępa nożna. Ośrodkiem najsilniejszego występowania tej osta­
tniej, to północna część obszaru województwa. Zasiąg jej rozprzestrzenia
się od południowego-wschodu ku północnemu-zachodowi, i na'wysokości
powiatu jarosławskiego, część zasięgu przechodzi ukośnie ku południowamu-zachodowi, w połowie powiatu brzozowskiego i krośnieńskiego.
Ogólnie na całym omawianym1 obszarze stępa nożna występuje w zasadzie
w towarzystwie stępy ręcznej. Samodzielne występowanie stępy nożnej,
znajduje się na całym obszarze powiatu bóbreckiego, północno-wschod­
niej części powiatu drohobyckiego, wschodniej części powiatu rudeckiego
i w całym powiecie gródeckim, dalej w powiecie lwowskim, żółkiewskimi,
sokalskim, jaworowskim, jarosławskim, przeworskim, łańcuckim, rze­
szowskim, niskim, tarnobrzeskim i północnej części1 powiatu krośnień­
skiego. Miejscowości, w 'których brak stępy znajduje się niewiele na te­
renie województwa. Miejscowości te rozrzucone bardzo luźnie nie dają
żadnej podstawy do robienia jakichś spostrzeżeń, ani wysnuwaniu ja­
kichkolwiek wniosków. Dwa większe skupienia miejscowości, w których
brak stępy i znajdują się: jedno w powiecie krośnieńskim, drugie w po­
wiecie przeworskim. Brak stępy w tych dwóch skupieniach, tłumaczy
się niewątpliwie, istniejącemi tam ośrodkami przemysłowemu W jednym
nafta, w drugim cukier. Luki terenowe, t. zn. obszary co do których, nie
otrzymano żadnych informacji w sprawie stęp, stosunkowoi nieduże, cho­
ciaż dość liczne. Luki te, znajdują się prawie w każdym powiecie. Szcze­
gólnie zasługujące na uzupełnienie są w powiecie sokalskim, żółkiewskim,
jarosławskim, niskim, tarnobrzeskim, kolbuszowiskiin, rzeszowskim, sanoc­
kim, leskim., turczańskiui, drchofoyckim, rudeckim, Samborskim, brzozow­
skim, łańcuckim, przeworskim, jaworowskim i rawskim. Zanik narzędzia,
występuje przeważnie w okolicy miast. Stępa, przechowująca się jeszcze

241

w tradycji ludowej znajduje się prawie w, pasie środkowym obszaru wo- '
jewódzkiegO), rzucona fragmentarycznie tu i ówdzie, nie świadczy o niczem istotnem. Trzy większe skupienia miejscowości, w których stępa
przechowała się jedynie w pamięci mieszkańców, znajdują się: jedno
w powiecie rzeszowskim, drugie w przemyskim, trzecie na pograniczu
powiatu lwowskiego i żółkiewskiego. Skupienia te świadczą o wynisz­
czeniu stępy w tych miejscach, na skutek działań wojennych w okresie
wielkiej wojny — gdzie niejednokrotnie całe wsie i osady, uległy zupełnej
WOJ. WOŁYŃSKIE

O WYSTĘPUJE; RĘCZNA

NOŻNA I MECHANICZNA
RĘCZNA ! MECHANICZNA
RĘCZNA, NOŻNA ! MECHANICZNA
RĘCZNA ! NOŻNA
+ NIE WYSTĘPUJE

16. Mapa różnych odmian stępy w województwie wołyńskiem. — Carte des variantes
de mortier à pilon dans la voïévodie de Wolhynie.

zagładzie. Materjał kontrolny do obszaru tego województwa dość wystar­
czający.
Województwo łódzkie. Dane z obszaru województwa łódz­
kiego, przedstawiają się w szacie, więcej jak skromnej. To co zdołano ze­
brać, prawie w całości zawdzięczać należy p. inspektorowi dr. Łoziń­
skiemu i p. dyr. Jakubskiemu, którzy niezwykle uprzejmie odnieśli się do
prośby o pomoc w sprawie zebrania materjału. Materjał ten- w ilości ponad
sześćdziesiąt punktów (informacji), pochodzący z trzydziestu ośmiu
miejscowości nie może dać żadnych właściwych podstaw do zobrazowa­
nia procesów kulturowych stępy, jak i rozprzestrzenienia geograficznego
Lud. T. XXXIV.

16

242

tego narzędzia;, na obszarze omawianego województwa. Mimo wyraźnie
podkreślonej prośby w rozesłanym kwestjonarjuszu, o ścisłe i wyraźne
zaznaczenie, w których miejscowościach brak stępy — nie otrzymano
ina to odpowiedzi w tej formie, jak została sprecyzowaną. Ogólnikowa
odpowiedź, że poza nadesłanym materjąłem gdzieindziej stępa się nie
znajduje, nie może być wystarczająca dla opracowania konstruowanego
w tym typie, który tylko na podstawie ścisłego materjału ma zobrazować
zagadnienia dotyczące stępy. Odpowiedź tego rodzaju nie daje tej stu­
procentowej pewności, czy istotnie na badanym obszarze nie ma stępy,
czy dla jakichś powodów nie przeprowadzono wogóle wywiadów. Nie
mniej, wartość tych nielicznych zebranych informacyj przedstawia bardzo
dużą wartość orjentacyjną. Więcej to zawsze, jak zupełnie biała plama.
Te nieliczne wiadomości umożliwiają skontrolowanie pewnych nawiązań
i wyjaśnienie kwestji, które nawet może ważniejsze znaczenie posiadają,
poza tym obszarem niedostatecznie zbadanym. Stępa ręczna rozrzucona
była, prawie na terenie całego województwa. Obecnie, zachowała się
jeszcze w powiatach: północno-zachodnich, jak Konin, Koło, Łęczyca
i Kalisz. Stępa nożna miała i ma kierunek rozprzestrzeniania się od po­
łudniowego-wschodu, ku północnemu-zachodowi. Zaobserwowano ją
w powiatach: Radom, Piotrków, Brzeziny, Wieluń, Kalisz i Koło. Większą
tendencję do zanikania, wykazuje stępa ręczna: Do czasu wielkiej wojny,
stępa spotykana tu była prawie na całym obszarze bardzo licznie. Wy­
stępowała' też stępa mechaniczna, co dowodzi związku z obszarem1 zá­
chodkům Polski i migracji wpływów kulturowych Wielkopolski na ten
obszar, a stąd dalej na wschód. Stępa mechaniczna występowała na te­
renie powiatu konińskiego i brzezińskiego. Zupełny brak wiadomości,
dotyczy powiatu sieradzkiego. Materjału kontrolnego nie ma żadnego.
Województwo nowogródzkie. Do czasu wielkiej wojny
stępa występowała na całym obszarze województwa nowogródzkiego.
Jak poucza zgromadzony materjał, na całym tamtejszym terenie wystę­
powała i znajduje się tylko stępa ręczna. Obecnie, z powiodu ostatnich
sześcioletnich działań wojennych z okresu wielkiej wojny, narzędzie to
zostało silnie przetrzebione, 'szczególnie na terenie powiatów zachodnich
Ziemi Nowogródzkiej. Zestawiony tu materjał, wskazuje na zupełny pra­
wie zanik stępy w powiecie Słonimskim. Szkoda wielka, że materjał
z całego obszaru tego województwa tak bardzo jest nikły — i dlatego
nie można dokładnie zobrazować stanu faktycznego. Na mapie, z po­
wodu braku materjału, przy jednoczesnem, niedostatecznem skontrolo­
waniu większej ilości miejscowości, powstała duża ilość rażących luk
terenowych. Braik materjału daje się, szczególnie odczuwań. z tych miej­
scowości, które sąsiadują z takiemi, gdzie stwierdzono brak materjału.
Materjał zachowany w tradycji ludowej, ogranicza ,się zaledwie do dwóch
miejscowości. Niewątpliwie, będzie to również wynik niedostatecznych
badań terenowych. Zebranie dokładnego materjału z obszaru wojewódz­
twa nowogródzkiego, będzie najbliższej» i najważniejsźem zadaniem do
spełniania w łączności z tą pracą, ponieważ województwo nowogródzkie
kontaktuje bezpośrednio z terenami, na których występuje stępa nożna,
w powiatach północnych województwa Poleskiego. Materjał kontrolny
bardzo słaby. — Cały ten obszar nawiązuje się bezpośrednio do północy

243

Polski, szczególnie do terytorjum województwa wileńskiego - tak pod
względem form zewnętrznydh narzędzia, jak i z uwagi na wiążące się
z tym elementem liczne problemy.
Województwo poleskie. W przeciwieństwie do wojewódz­
twa nowogródzkiego cały obszar województwa poleskiego wykazuje silnie

17. Mapa obecnego zasięgu stępy ręcznej w Polsce. — Carte de 1 étendue présente du
mortier à pilon à main en Pologne.

występujące zróżnicowanie form stępy ręczne., i nożnej. Niejednokrotnie,
obydwa rodzaje stęp występują wspólnie, w punktach rozprzestrzenienia
geograficznego. Wspólne występowanie najsilniejsze znajduje się na ob­
szarze powiatu drohiczyńskiego, pozatem w powiecie stolińskim, pińskim,
w południowej części powiatu łuninieckiego i brzeskim — zatem wystepo16*

244

wlanie wspólne stępy ręcznej i nożnej przeważa w części środkowej i po­
łudniowej obszaru województwa. Część zachodnio-północna powiatu
prużańskiego nawiązuje do zachodu Polski, przez występowanie tu
dawniej — stępy mechanicznej. Część północna powiatów: Ikosisowskiego
i łuninieckiego, wiążą się ,z województwem Nowogródzkiem — a stąd
z północnym obszarem Polski. Większa część obszaru południowego, wy­
kazuje silne związki z południem, szczególnie z województwem wołyńskiem. Rozrzut punktów rozprzestrzenienia terytorjalnego, bardzo nierów­
nomierny. Największe ich zagęszczenie znajduje się w północnej części
powiatu drohiczyńskiego. Na obszarze innych powiatów, duże luki terytorjalne, szczególnie w powiecie koszyrskim — materjał reprezentowany
zaledwie z siedmiu miejscowfości. Ogólnie materjał podawany, również
z zasięgu gmin zbiorowych. Materjał kontrolny też bardzo nieliczny. Brak
stępy, zupełnie wyjątkowy.
Województwo pomorskie. Cały obszar województwa po­
morskiego, to obszar wyłącznego występowania stępy ręcznej, o bardzo ty­
powej formie stępora młotowego. Znaleziona w trzech miejscowościach stęipa nożna ilustruje wpływy kulturowe najnowsze obszarów południowych
Polski. Stępy te, to narzędzia osadników, przesiedlonych już w okresie po­
wojennym z terenu Małopolski. Znajdują się one w powiecie brodnickim,
chojnickim i toruńskim Jedyna jeszcze stępa nożna zachowana w tradycji
mieszkańców,, a znaleziona w powiecie tczewskim, nie przedstawia żad­
nej wartości badawczej, ponieważ poza stwierdzeniem wspomnienia, że
takie narzędzie niegdyś istniało, nic bliższego o tem narzędziu niewia­
domo. — - Poza tem w licznych miejscowościach stwierdzono brak stępy.
Będzie to wynikiem niedostatecznych i nieścisłych badań. Na ten brak
dokładności w przeprowadzanych badaniach, wskazuje także znikoma
ilość zwróconych kwestjonarjuszy i niezbyt przychylne stanowisko in­
formatorów, w stosunku do prośby o zebranie wiadomości o tem narzę­
dziu. Ta niechęć w przyjściu z pomocą, uzewnętrznia się w powstałych
lukach na mapie, ilustrujących brak wiadomości w odniesieniu do ob­
szarów stosunkowo dużych. — Materjał kontrolny dość nikły
Województwo poznańskie. Obszar Wielkopolski wy­
odrębnia się bardzo wyraziście od całości obszaru Polski pod względem
występujących tu form i rodzajów stępy. .Zapewne sprawa ta musi się
przedstawiać odmiennie, ale na stwierdzenie istotnego stanu rzeczy nie
pozwala brak materjału z części' niemieckiej Śląska i części niemieckiego
Pomorza. Na terenie Poznańskiego, występuje w ogromnej przewadze
stępa mechaniczna, która weszła w miejsce stępy ręcznej i nożnej, rugu­
jąc tę ostatnią. Mimo wszystko pewne prawidłowości dają się zauważyć.
Stępa ręczna, znajdowana jest w formie szczątkowej na północy, zacho­
dzie i a ci środkowej województwa, w powiatach: Wyrzysk, Chodzież,
Nowy Tomyśl, Leszno, Międzychód, Września i Środa. Stępa nożna
przeważnie występuje w powiatach południowych, jak: Kępno, Ostrów
Wielkopolski, Krotoszyn, Rawicz, Gostyń i Leszno. Zachowana w tradycji
ludowej występowała w pasie środkowym i części zachodniej, w powia­
tach: Nowy Tomyśl, Środa, Śrem i Szubin. Stępa nożna, występująca
na północy w jedynej tylko miejscowości powiatu wągrowieckiego, po­
chodzi z czasów już powojennych, przeniesiona tam przez osadnika

245

z obszarów południowych Polski. Obydwa te rodzaje stępy, występują
tak nielicznie i w tak niewielkiej ilości miejscowości, że nawet nie można
ustalić pewnych powiązań i nie ma się podstawy do wykazania pewnych
ruchów terenowych tego narzędzia na obszarze omawianego wojewódz-

POLSKA

ii \

ZASIĄG- STĘPY-NO ZNEJ

1'8. Mapa obecnego zasięgu stępy nożnej w Polsce. — Carte de l’étendue présente du
mortier à pilon à pied en Pologne.

twa. Tembardziej, że na obsza rach sąsiadujących na północy i południu,
z innymi obszarami Polski, stępa ręczna i nożna wogóle nie występuje.
Podobnie przedstawia się sprawa i w części wschodniej, gdzie poza jedną
lub paroma miejscowościami, w których stępa ręczna lub nożna wystę­
puje, na reszcie obszarów widać ich zupełny brak. Z tych powiatów gra­

246

nicznych należy wymienić: Kępno — na ocłudniu, Bydgoszcz, Wyrzysk,
Szubin, Chodzież, Wągrowiec, Czarnków i Szamotuły — od północy Ino­
wrocław, Mogilno, Gniezno, Września, Jarocin, i wschodnia część powiatu
ostrowskiego — od wschodu. — Charakterystyczną formą występującą na
obszarze Wielkopolski — to stępa,mechaniczna. Tak zwana tu „na wia­
traku“, znajduje się w części zachodniej, południowej i pasie środkowym.
Ma tendencję migracyjną ku południowi i przez środek, ku wschodnim
obszarom Państwa Polskiego. W części zachodniej Poznańskiego ulega
i ona tu i ówdzie zanikowi, na skutek ulepszanej stale formy gospodarki,
a zatem silnie zagospodarowanych młynów i usprawnianej przeróbki su­
rowca konsumcyjnego. Materjailu kontrolnego do tego obszaru, nie ma
prawie żadnego.
Województwo stanisławowskie. Wyszczególnia się,
wyłącznem prawie występowaniem stępy nożnej. Rozmieszczona równo­
miernie na całym obszarze, nie wkracza zbyt daleko w obszary górzyste.
Znajduje się na wschodzie, północy i w pąsie środkowym. Ku zachodowi
zasiąg stępy nożnej się kurczy, ustępując miejsca stępie ręcznej. Ta
ostatnia, występuje zwarcie w południowej części powiatu Stryjskiego na
wysokości Turki. Część tą, zaliczyć można na tej podstawie do kompleksu
stępy ręcznej, znajdującego się w południowej części województwa Lwow­
skiego. Względnie silne jej wpływy mają miejsce w południowej części
powiatu doliniańśkiego, a pozatem w nieznacznej ilości ujawnia się
w pasie środkowym województwa stanisławowskiego, przechodząc ku
południowemu wschodowi, znajdowana w nielicznych miejscowościach
powiatów: nadwórniańskiego, tlumackiegq, kołomyjskiego i kosowskiego.
Stępa ręczna znajdująca się w powiatach północnych, a więc w powia­
tach: Żydaczów, Rohatyn i północno wschodniej części powiatu Stanisła­
wowskiego, ma znaczenie nieco odmienne, dla całości obszaru1 Stanisła­
wowskiego, ponieważ znajduje się w posiadaniu ludności żydowskiej.
Stępa, przechowana w tradycji mieszkańców, w nielicznych osadach po­
wiatów: rohatyńskiego, łłumackiego i kołomyjskiego, była w użyciu
jeszcze do czaisu wielkiej wojny. — W okresie wojennym, została w tych
miejscowościach zniszczona. Zaznaczony w niedużej ilości osad brak
stępy, pochodzi również z czasu wojny, a w niektórych wypadkach, po­
dawano to fałszywie. Tak np. nadesłano wiadomości o braku stępy ,w po­
wiecie kałuskim, z części południowej i wschodniej, tymczasem materjał
kontrolny ostatnio zebrany przez Dr. J. Falkowskiego, wskazuje, że na
obszarze tym stępa istnieje i to stępa nożna. Podobnie przedstawia się
sprawa w powiecie doliniańskim, gdzie na skutek badań przeprowadza­
nych również przez Dr. J. Falkowskiego, w sierpniu br. (1936), zebrany
materjał kontrolny ujawnił istnienie stępy nożnej, a też występowanie
dawniej stępy ręcznej w południowej części tego powiatu, w samych gó­
rach, mimo, że zaznaczono tu na podstawie otrzymanych relacji — brak
stępy. Luki terenowe największe pochodzą z powiatów południowych,
stryjskiego, nadwórniańskiego, kałuskiego, doliniańśkiego i kosowskiego,
Te ostatnie, niejednokrotnie występują z powodu pokrywania się ich z za­
sięgiem obszarów górzystych, ale w dużej mierze białe plamy, jakie znaj­
dują się na mapie, będą wynikiem niedokładnego zbierania materjałów
i niedbałego traktowania rozesłanych kwestjonairjuszy. To ostatnie odnosi

247

się również i eto pomniejszych luk, jakie znajdują się na terenie innych
powiatów. Materjał kontrolny niezbyt d'uży i nie wystarczający. Obszar
stanisławowski, posiada prawidłowe nawiązania do terenów, sąsiadujących.
Województwo śląskie. Do jednego z nielicznych opraco­
wanych poprawnie, tak pod względem materjału, jak punktów rozprze-

POtSKA

H

ZASĄ C ■ STĘPY, MECUAŃicZNEj

19. Mapa obecnego zasięgu stępy mechanicznej w Polsce. — Carte de letendue pré­
sente du mortier à pilon mécanique en Pologne.

strzenienia geograficznego zebranego- materjału, należy obszar woje­
wództwa śląskiego. 'Obszar o przewadze występowania, także dawniej,
stępy ręcznej. Używanie i istnienie stępy ręcznej miało miejsce w sporej
ilości wypadków, około stu do pięćdziesięciu lat temu. Dziś znajduje się

24b

w zasadzie jalko zarzucony sprzęt, a wypadki używania bardzo nieliczne
w powiatach raczej południowych i zachodnich. Na południe od powiatu
Świętochłowice, występuje prawie wyłącznie stępa ręczna, na północ od
tego powiatu stępa ręczna znajduje się naogół w towarzystwie stępy nożnej
z nieznaczną przewagą tej ostatniej. Stępa nożna ma silniejszą tendencję
do znikania. Występuje obecnie i dawniej, raczej w częściach wschfodnich
województwa. Brak stępy, okazuje się również silny na całym obszarze
województwa, jak i jej występowanie. Narzędzie to szybko redukowane,
przez nowe procesy gospodarczej, znajduje się tutaj w stanie zupełnego za­
niku. Stosunkowo najsilniejszą pozycję, zajmuje jeszcze w okręgach rolni­
czych. Będą to powiaty: Rybnicki, Cieszyński i Bielski. Formy zewnętrzne
narzędzia, wykazują cechy nawiązujące do obszarów Małopolski, i to
części południowej, częściowo dają się zaobserwować też pewne związki
z obszarem Polski, północno-zachodniej. Materjał zebrany z tego terytorjum, z dużej ilości miejscowości, przedstawia się bardzo dobrze. Luki
terenowe, widoczne są w południowej części powiatu cieszyńskiego, biel­
skiego, pszczyńskiego, świętochłowickiego, północnej części powiatu tar­
nowskiego i w powiecie lublinieckim. W powiecie cieszyńskim, luki te
tłumaczą sę terenem górzystym. Pozostałe — w innych powiatach
usprawiedliwiają się dużem uprzemysłowieniem tych obszarów. Materjał
kontrolny słaby.
W o j e w ó d z t w to tarnopolski e. Odmiennie od obszaru woje­
wództwa stanisławowskiego przedstawia się obszar województwa Tarno­
polskiego. Chociaż, znajduje się tu również przewaga stępy nożnej, ręczna
rozsiana jest na całym terenie, obficie i dość równomiernie. Bardzo cie­
kawe występują tu formy zewnętrzne, obydwóch rodzajów narzędzia,
szczególnie stępy ręcznej. Dzięki dość dokładnie zebranemu materjałowi, obszar ten nawiązuje się dokładnie i prawidłowo do otaczających
go i sąsiadujących z nim bezpośrednio. Najsłabiej, przedstawia się
część południowa Ziemi Tarnopolskiej i częściowo strona wschodnia, pod
względem zebranego materjału i zbadanej ilości osad. Zupełny właściwie
brak materjału dotyczy powiatu zaleszczyckiego. Mniejsze luki dają się od­
czuwać w powiatach: Czortków;, • Brzeżany, Radziechów, Tarnopol i Ska­
lał. Miejscowości, w których stwierdzono brak stępy, stosunkowo dość
dużo i łączą się z temi miejscowościami, w których stwierdzono istnienie
narzędzia, ale tylko w tradycji ludowej. Łączność ta ma znaczenie, dla
uplastycznienia skutków ostatniej wielkiej wojny, gdy,ż na terenach miej­
scowości, w których stwierdzono te wyżej podkreślone fakty, znajdowały
się linje bojowe wojsk walczących. Stwierdzony brak stępy najsilniej za­
rysowuje się w powiatach: borszczowskim, skałackim, zbaraskim, podhajeckim i buczackim. Materjał kontrolny niezbyt liczny. Skutki ostatnich
kampanji wojennych ilustrują najlepiej stępy ręczne wykonywane z łu­
sek armatnich.
Województwo warszawskie. Z i tego obszaru, jak to wy­
raźnie uwidocznia się na mapie, tylko ze znikomej ilości miejscowości zdo­
łano zebrać materjały. Na zgórą trzysta wysłanych kwestjonarjuszy,
otrzymano z powrotem wypełnionych zaledwie ośm sztuk. Z tego- względu,
mjożna jedynie stwierdzić konieczność zbadania istotnego- stanu faktycz­
nego, w odniesieniu do stępy na terenie województwa warszawskiego.

249

Województwo wileńskie. Wileńsl -e. to obszar typowy
dla stępy recznej. Występuje tu ona wyłącznie, a formy zewnętrzne tego
narzędzia, wykazują zupełnie bezpośrednie powiązania kulturowe z ob­
szarami północmemi Euro-Azji. Odkryta w jednej miejscowości stępa nożna

POLSKA

w'/Łv

■ZASIAG STĘFY- RĘCZNEJ WYSTĘPUJĄCEJDAWNIEJ-

2-0. Mapa dawnych zasięgów stępy ręcznej w Polsce. — Carte des anciennes étendues
du mortier à pilon à main en Pologne.

została tu przeniesioną przez ludność pochodzenia tatarskiego, a służy
wyłącznie do tłuczenia garbnika. Stwierdzony brak stępy w trzech innych
miejscowościach, ma znaczenie lokalne. Materjał kontrolny w ilości wy­
starczającej. Pozatem, podawany z zasięgu gmin, na podstawie skontrolo­
wania jednej lub kilku miejscowości znajdujących się w danej gminie
zbiorowej.

250

Województwo wołyńskie. Zdjęcie analityczne, jakie otrzy­
mano z obszaru tego województwa, pod względem rozmieszczenia wy­
różnionych tu rodzajów stęp, przedstawia się bardzo różnobarwnie. Stępa
ręczna rozsiana jest ma całyim obszarze. Najsilniejsze jej występowanie
znajduje się w części zachodniej, północnej i pasie środkowym obszaru
całego województwa. Samodzielne I występowanie stępy ręcznej, w sto­
sunku do stępy nożnej, przedstawia się procentowo o wiele liczniej. Na
ogół stępa ręczna i nożna, występują na terenie województwa wspólnie.
Stępa nożna, rozrzucona podobnie jak stępa ręczna na całym obszarze.
Najsilniejsze jej skupienie, podobnie i samodzielne występowanie, znaj­
duje swój wyraz w powiatach południowych, jak: Krzemieniec i Dubno.
Wspólnie ze stępą ręczną występuje dość licznie w powiatach wschodnich,
sarneńskim, kos topol skini i południowo-wschodniej części powiatu ró­
wieńskiego. W mniejszych skupieniach znajduje się w powiatach kowal­
skim, Iubomelskimi, włodzimierskim i horach ows'k im. W zasadzie, stępa
nożna prawie na całem terytorjuim województwa wołyńskiego, w stosunku
do stępy ręcznej występuje w znikomej ilości, najwyżej do 5‘'/0. Oczywiście
mowa tu nie o miejscowościach wypunktowanych na mapie, ale o ilości
okazów narzędzia znajdowanych w poszczególnych osadach. Powiaty
krzemieniecki1 i dubieński, odcinają się dość ostro od pozostałego obszaru,
ponieważ występuje tu w dużej przewadze stępa nożna i mechaniczna.
Stępa mechaniczna, znajduje się w powiatach: Krzemieniec, Dubno, Hoiroebów, Łuck i Równe. Najsilniejsze skupienie tej ostatniej, znajduje się
na terenie powiatu krzemienieckiego. Znajdowana w omawianem tu wo­
jewództwie stępa mechaniczna ma tę wartość, że wskazuje bardzo cha­
rakterystycznie na związki tego' obszaru z południem Polski, szczególnie
z obszarami karpackiemi. Brak stępy, zaobserwowano w powiatach: ró­
wieńskim), dubieńskim i łuckim'. Rozmieszczenie tych miejscowości, nie
określa nic charakterystycznego i rzeczowego. Duże luki terenowe po­
wstałe na obszarze badanego województwa, na skutek zupełnego braku
odpowiedzi z tych terenów, stanowią dużą przeszkodę w'wytyczeniu do­
kładnych linji zasięgu geograficznego, badanych zagadnień. Luki' te dość
liczne, choć niezbyt duże, znajdują się w każdym powiecie. Materjał kon­
trolny dość wystarczający.
B. Mapy analityczno-syntetyzujące.
Zasiąg stępy ręcznej. Dla uplastycznienia zasięgu poszcze­
gólnych rodzajów narzędzia, przedstawiono te kwestje na osobnych ma­
pach, zaznaczając obszary występowania pewnego zjawiska, barwą
czarną. W ten sposób, wyznaczono kolorem czarnym na mapie — za­
siąg stępy ręcznej. Stępa ręczna znajduje się na całym obszarze Polski.
Najsilniej występuje W częściach północnych, wschodnich i południo­
wych Polski. Od1 wschodu zasiąg ten nie przekracza dolnego biegu Bugu
zbyt daleko, a im więcej ku południowi, zasiąg przesuwa się czem raz
silniej ku środkowi Polski, zatrzymując się na środkowym i górnym
biegu Wisły, nieprzekraczając tej ostatniej. Ekspansja stępy ręcznej ku
północy, następuje dopiero z terytorjum Śląska. Natomiast narzędzie to,
znajdowane na Pomorzu, należy do kompleksu zupełnie nieznanego i do-

piero dokładna analiza materjału i zbadanie obszarów sąsiednich wska­
zać będzie mogła na pochodzenie tych form stępy ręcznej, jakie tu znaj­
dujemy, Szczególnie chodzi tu o formę stępora.

POLSKA

il

zas/ąg- stępknoźheJ- wystçpoJaceJ.

DAWNIEJ-

21. Mapa dawnych zasięgów stępy nożnej w Polsce. — Carte des anciennes étendues
du mortier à pilon à pied en Pologne.

Ciekawie zaznacza się rozdział całego obszaru Polski nä część pół­
nocno-wschodnią i południowo-zachodnią. Wyjątkowo interesującą spra­
wą — to przebieg tej granicy podziałowej, w części wschodniej i środko­
wej terytorjum polskiego. Linja podziałowa, biegnąc północną granicą
województwa lwowskiego i dalej ma wschód przechodząc północną gra­
nicą województwa tarnopolskiego, potem południowemi powiatami woje­
wództwa wołyńskiego — wskazuje na dwa zupełnie odrębne zasięgi, dwu

252

rodzajów form stępy ręcznej. Potwierdza to istotnie więcej szczegółowa
analiza materjału, tu narazie nie uwzględniona. Obszar województwa sta­
nisławowskiego, tarnopolskiego i południowa część województwa wołyń­
skiego— okazuje się terenem mieszanym, na którym stępa ręczna występuje
w mniejszości. Na obszarze tym przeważają jednak wpływy zasięgu kar­
packiego południowo-zachodniego, stępy ręcznej. Środkowy obszar Polski,
wskazuje na nieznaczną ilość tego rodzaju stępy, ale to wynik niedo­
kładnych badań i braku materjału. Niezależnie od tego, pewne wyjaś­
nienie co do szlaku migracyjnego, powiązań kulturowych i ustalenia po­
szczególnych zasięgów form tego jnarzędzią, mimo tego szczupłego ma­
terjału da się skontrolować i sprecyzować, przy analizie bardziej szcze­
gółowej i ustaleniu typologji narzędzia. Czwartym kompleksem też róż­
nym od pozostałych to obszar Śląska i -Podhala. Dla ustalenia szczegó­
łowych granic zasięgu tych zaznaczających się czterech kompleksów stępy
ręcznej, konieczne jest uzupełnienie bardzo dokładne i zgromadzenie
większego materjału z obszaru Polski środkowej. Przedewszystkiem,
z terenu województwa warszawskiego, następnie łódzkiego, kieleckiego,
poznańskiego i pomorskiego. W końcu należy zaznaczyć, że został tu
wkreślony materjał przechowany w tradycji ludowej, a dla wyodrębnie­
nia go, narysowano osobną mapę — niżej omówioną.
Zasiąg stępy nożnej. Obszar stępy nożnej rozprzestrzenia
się od południowego-wschodu i wschodniej części Polski, ku zachodowi.
Za|siąg ten biegnąc środkową częścią Polski, wyłamuje tylko w jednym
Wypadku ku północy, sięgając obszaru Kurpi. Ta odgałęziająca się część
zasięgu idzie na północ, jakby w ślad dawnej drog1 handlowej greckiej,
a nawet i starszej, ciągnącej się od brzegów Morza Czarnego. W dalszym
przebiegu, zasiąg ten przechodzi granicą północno-zachodnią i zachod­
nią województwa kieleckiego i ku granicy, granicą północną wojewódz­
twa śląskiego. Dalszy zasiąg tej stępy w części zachodniej Polski, po­
cząwszy od zachodniej granicy województwa kieleckiego, znajduje się
na obszarach powiatów południowo-zachodnich województw: łódzkiego
i kieleckiego. Czy zasiąg ten jest częścią kompleksu posuwającego się
z wschodniej części Polski, czy są to peryferje jakiegoś zasiągu połu­
dniowego, znajdującego się poza granicami Polski — na to narazie
odpowiedzieć nie można. Powodem tego, to niedostateczny stan ba­
dań; brak większego materjału z obszarów województw łódzkiego i po
znańskiego i duża bardzo ilość nieskontrolowanych miejscowości znaj­
dujących się na tym terenie. Następnie brak materjałów wogóle z czę­
ści sąsiadujących obszarów, po strome niemieckiej. Sprawę tą, mogłaby
wyjaśnić dopiero szczegółowa analiza materjału. dokładnie zestawio­
nego tak z części polskiej jak i niemieckiej. Stępa nożna, znajdowana
w nielicznych miejscowościach położonych na północny-zaehód i pół­
noc,, od głównego kompleksu, pochodzi z części południowej i południo­
wo-wschodniej Polski — przeniesiona ostatnio, już w okresie powojen
nym, z wyjątkiem obszaru 'kurpiowskiego. Prócz zasięgu większego stępy
nożnej,, występuje też zasiąg mniejszy, ale więcej zwarty, tworzący jakby
trzon główny. Mniejszy zasiąg, zajmuje przestrzeń otoczoną z jednej
stronyr Karpatami, Podkarpaciem i Podhalem, z drugiej strony, zam­
kniętą granicą przechodzącą północną stroną powiatu krzemieniec-

253

kiego, środkiem powiatu dubieńskiego, horochowskiegq, województwa
wołyńskiego, północną granicą województwa lwowskiego, następnie
wznosi się trochę ku północy, sięgając do połowy powiatu janowskiego,
województwa lubelskiego, a w końcu, przesuwa się w kierunku połud-

POLSKA

V T-j



ZASIĄG-STĘPY- MECHANICZNE J.WY STĘPUJĄC EJ,
DAWNIEJ

22. Mapa dawnych zasięgów stępy mechanicznej w Polsce. — Carte des anciennes

étendues du mortier à pilon mécanique en Pologne.

nia, wzdłuż, granicy północnej województwa krakowskiego, kończąc
się na terenie powiatu krakowskiego. Ten ostatni zasiąg wchodzi klinem
na obszar Małopolski,, rozszczepiając dawne terytorjum stępy ręcznej.
Podobnie gałąź o kierunku północnym, występująca na obszarze kur­
piowskimi, tworzy jakby przedział, zaporę między wschodniemi a zachodniemi obszarami granicznemi, w okolicy granicy wschodniej woje­

254

wództwa warszawskiego. Mapa zasięgu stępy nożnej, obejmuje równo­
cześnie materjal, który zachował się w pamięci mieszkańców, a więc
materjał — przechowany w tradycji ludowej.
Zasiąg stępy mechanicznej. Narzędzie nazwane tu
„meohanicznem“ występuje w dwojakiej formie na terytorjum Polski
Jedną będzie stępa mechaniczna popędzana siłą wiatru, określana
w gwarze ludowej „na wiatraku“, druga poruszana siłą napędową
wody. Stępa na wiatraku jest .typową i charakterystyczną, dla obsza­
rów Wielkopolski. Zwarcie występuje w powiatach zachodnich, po­
łudniowych i środkowych województwa poznańskiego. Rozszerzanie się
tego rodzaju narzędzia, postępuje ku środkowi obszarów Polski, sięga­
jąc aż po wschodnią granicę państwa. Proces migracyjny prześledzić
można łatwo, obserwując występowanie jej na terenie województw:
łódzkiego, kieleckiego, białostockiego i poleskiego. Ekspansja stępy „na
wiatraku“ ma zatem kierunek północno-wschodni. Stępa mechaniczna
poruszana siłą spadkową wody, występuje na , obszarze województwa
wołyńskiego w powiatach południowych i środkowych do wysokości
mjniejwięcej północnej granicy powiatu rówieńskiego. Ten rodzaj stępy
mechanicznej zaliczyć można do kompleksu elementów kulturowych
wschodnich ' i połuctniowo wschodnich, ponieważ wiąże się ściśle z na­
rzędziem, które nie zostało tu narazie uwzględnione — mianowicie,
stępą mechaniczną służącą do zbijania i zpilśniania sukna. Stępę tę na­
zywa się „foluszem“. Folusz charakterystyczny jest dla obszarów gó­
rzystych 'i kultur pasterskich — szczególnie tych, które zajmują się
wypasaniem i hodowlą owiec. Podobnie jak na poprzednich mapach
i tu również uwzględniono, prócz materjału faktycznego, materjał prze-l
chowany w tradycji ludowej.
Zasiąg stępy ręcznej, w y s t ąp u jąc ej dawniej.
Na niektórych têrenach zachowała się stępa ręczna, jedynie w tradycji
ludowej, marny więc tu jej zasiąg historyczny. Spotykamy się z tem
w Małopolsee, miniej w połaci wschodniej, silniej w zachodniej, szcze­
gólnie w województwie Śląskiem. Następnie zanik stępy ręcznej, wi­
doczny jest w pasie środkowym i części, północnej obszaru polskiego
na Pomorzu. Będzie to wynik, niszczących skutków wojny z jednej
strony, z drugiej konsekwencja zmieniających się warunków gospodar­
czych i procesów społecznych. Prowincje zachodnie obszaru polskiego,
wykazują się bowiem stale wzrastającem uprzemysłowieniem i moder­
nizacją życia gospodarczego. Bliższe omówienie sprawy narzędzia prze­
chowanego tylko w tradycji, będzie miało miejsce niżej, w związku
z zaznaczeniem braku stępy — na mapie syntetycznej,
Zasiąg stępy nożnej, występującej dawniej.
Podobny częściowo obraz zanikania stępy noAj ej .zauważyć można
wówczas, gdy porówna się go z mapą poprzednią. Zanikanie;, zaobser­
wowano na obszarze Małopolski, w części zachodniej i północnej — po­
wyżej pasa środkowego, terytorjum polskiego. Występuje tu ciekawe
i pouczające zjawisko, zanikania stępy nożnej, w miejscach występowa­
nia stępy ręcznej i na obszarach, gdzie nawet w ostatnich czasach ten
rodzaj narzędzia został przeniesiony przez osadników. W jednym wy­
padku, ma to miejsce w powiatach górskich Małopolski, w drugim wy­

255
padku na obszarach północnych Polski, Poznańskiego i Pomorza, oraz
w powiatach północnych województwa poleskiego.
Zasiąg stępy mechanicznej, występującej daw­
niej. Stępa,mechaniczna znajdowana jako przeżytek tradycyjny, uwi­
docznia się na miejscu jej zwartego występowania i w pasie środkowym
Polski. Występuje tu podobne zjawisko, jakie można zaobserwować
w związku z zanikaniem stępy nożnej. Stępy na wiatraku, zanikają
w pasie środkowym obszaru polskiego, a więc niejako na terenie swej
ekspansji. Zanikanie na obszarze jej specyficznego zasięgu, w tym wy­
padku na terenie województwa poznańskiego, przypisać należy, wpły­
wom niwelacyjnym zmieniających się warunków gospodarczych, czy
też wskutek wprowadzenia narzędzia na teren odmiennych stosun­
ków gospodarczych. Podobna uwaga, nasuwa się przy przeglądaniu
mapy zasięgu stępy nożnej — występującej da'Wniej.
Obszary na których brak stępy. Brak stępy przeja­
wia się prawie we wszystkich częściach Polski. Brak ten, najsilniej wy­
stępuje na terenach zachodnich. W większości wypadków, ten zupełny
zanik narzędzia, a też zanik częściowy, sprowadzający się do przeżytku
pamięciowo-tradycyjnego, pochodzi z niszczycielskiej działalności operacyj wojennych i zarządzeń władz okupacyjnych, podczas ostatniej,
wielkiej wojny. Szczególnie na terenie byłego zaboru rosyjskiego, wła­
dze okupacyjne niemiećkie, nakazywały niszczenie narzędzia, celem
ograniczenia przemiału zboża. Zarządzenia te miały charakter więcej
niszczycielski, dla omawianego' tu narzędzk i o wiele silniej przyczy­
niły się do wytrzebienia go, jak same operacje bojowe i niszczycielskie
działanie walczących armiji.
Zupełny brak mater jału, materjał wątpliwy.
Dla uzupełnienia i zobrazowania całokształtu materjału wykreślona zo­
stała mapa) , na której przedstawiono te obszary (założone czarną bar­
wą) , co do których nie otrzymano żadnych informacji, względnie od
powiedzi na przesłane kwestjonarjusze. Zakreskowane, przedstawiają
obszary, uwzględnione na poprzedniej mapie, jako terytorji, na których
stwierdzono brak stępy — ale na skutek informacji ubocznych i materjałów kontrolnych okazuje się, że informacje stwierdzające brak stępy
są niezgodne z prawdą.
Luki mater jałowe (brak wiadomości i odpo­
wiedzi). W końcu, jako uzupełnienie poprzedniej mapy, umieszczono
na tej ostatniej zespoły miejscowości, które nie zostały skontrolowane,
przy sposobności gromadzenia materjałów. Chodzi tu o dokładne wy­
kazanie, jakie obszary wymagają skontrolowania i na których miej­
scach należy jeszcze- przeprowadzić badania, by uzupełnić materjał, ce­
lem zupełnie precyzyjnego i wyczerpującego opracowania zagadnienia.
C. Mapa syntetyczna.
Dla zsumowania rezultatów i przedstawienie całości,, wykonano
mapę ostateczną, na której zobrazowano wyniki przeprowadzonej ana­
lizy materjału. Przed omówieniem tej mapy, trzeba wyjaśnić pewne
kwestje techniczne wiążące się z jej opracowaniem. Znakowanie i sym­

256
bole, dostatecznie wyjaśniono w legendzie zamieszczonej na mapie. Do­
datkowo trzeba objaśnić tylko znakowanie stępy ręcznej. Zasiąg, tej
ostatniej,, zakreskowano na mapie linjami pioncwemi. W niektórych
niejscach, co drugą linję pionową, dzieli linją pionowa przerywana.
Takie znakowanie zauważyć można na obszarze’ województwa nowo­
gródzkiego i województwach południowych. Co do terenów małopol­
skich, częściowo obszaru wołyńskiego, znakowanie to oznacza, że stępa
ręczna występuje tu w mniejszych ilościach, jak znajdowana tu równo­
cześnie Można i miechainilczna. Prżytem stępa ręczna była niegdyś sil­
niej reprezentowaną. Natomiast na terenie województwa nowogródz­
kiego, a też na i małym obszarze w zachodniej częśc województwa kra­
kowskiego, znakowanie linją przerywaną, oznacza brak dostatecznego
materjału w stosunku do obszarów sąsiadujących, by móc poprowadzić
linję pełną, wskazującą na zupełnie pewnie s twierdzenie, występowania
s tÇPy ręcznej na całym obszarze objętym tego rodzaju znakowaniem.
Chodziło tu o ścisłość i wykazanie w tej formie, braków materjałowych
i wskazanie na konieczność ich uzupełnienia.
Mapa syntetyczna, Jprzedstawia obszar Polski, podzielony na sze­
reg wyodrębniających się prowincyj kulturowych. Na plan pierwszy,
wybijają się trzy wielkie zespoły, względnie zasięgi. Zespół, północnowschodni, będzie to cbszar dominacji stępy ręcznej, którego linja gra­
niczna przebiega ukośnie przez obszar, terytorjum politycznego Polski,
od północnego-zachodu na południowy-wschód. Poczynając od północy,
od cyplu powiatu chojnickiego województwa pomorskiego granica ta
przechodzi niedaleko linji granicznej ; północnej, terytorjum polskiego,
przecinając Wisłę w 'sąsiedztwie jej kąta bydgoskiego. Będzie to granica
powiatu grudziądzkiego. Dalej, granica tego zasięgu, trzymając się bli­
sko linji granicznej północnej terytorjum politycznego Polski, przesuwa
się ku linji granicznej wschodniej województwa warszawskiego. Na­
stępnie, na styku z linją graniczną północną powiatu siedleckiego w wo­
jewództwie lubelskiem, zasiąg ten przechodzi mniejwięcej w pasie środ­
kowym tego województwa, przyjmując kształt jakby wybrzuszenia,
w części południowej Lubelskiego, a wreszcie dochodząc do granicy pół­
nocnej województwa lwowskiego, przesuwa się ku wschodowi wzdłuż
tej ostatniej i północno-wschodniej województwa tarnopolskiego, aż do
linji granicznej wschodniej terytorjum politycznego obszaru polskiego.
Drugi zespół, południowy, obejmuje prawie cały obszar dzisiejszej
Małopolski, sięgając mniejwięcej granic północnych województw: tarno­
polskiego, lwowskiego i krakowskiego i rozciągając się ku zachodowi
dochodzi do połowy województwa śląskiego, w okolicy powiatu świętochłowickiego. Trzeci wyodrębniający się obszar, to pozostała część środ­
kowa i zachodnia terytorjum polskiego, na zachód od Wisły, wraz z ob­
szarem Wielkopolski.
Wyodrębniające się tutaj, te trzy wielkie zespoły stępy ręcznej, po­
krywają się prawie zupełnie prawidłowo z wynikami pracy prof. J. Czekanowskiegołl). Granice tych zasięgów, odnoszą się do bardzoi starych
1!lj J. Czekanowski: Zróżnicowanie etnograficzne Polski w świetle przeszłości.
Sprawozdania z czynności i posiedzeń Polskiej Akad. Um., tom XL, marzec 19,%,
Nr. 3, str. 64—67, mapa na str. 65.

257

prowincyj kulturowych,, sformowanych jeszcze z początkiem pierwszego
tysiąclecia przed Chrystusem. Pierwszy zespół północno-wschodni, re­
prezentuje potężny zasiąg lesistej północy — kultury ugro-fińskiej.

28. Mapa obszarów, na których brak stępy. — Carte des régions dans lesquelles on
ne rencontre point de mortier à pilon.

Drugi mniejszy południowy, przedstawia zasiąg graniczny kultur połu­
dniowych, szczególnie zaznaczających się tu—refleksów kultury trackiej.
Trzecia wyodrębniona tu zcicłioidnia prowincja kulturowa, pokrywa się
z dawnym obszarem kultury łużyckiej.
Na te różne prowincje kulturowe wskazywał w swych pracach już
Lud T. XXXIV.

17

258

A. Fischer12) * zarazem, wymienić tu należy mapy D. Zelenina1S) „
K. Moszyńskiego 14) i A. Bachmanna 15). Niektóre pomniejsze prowincje
kulturowe, zaznaczają się także na syntetycznej mapie stęp. Wi po­
łaci północno-wschodniej, jako pierwsza taka prowincja, to
obszar Pomorza. W szczególności, obszar zamieszkały przez Kaszubów.
Drugą, to> będzie część obszaru województwa białostockiego-, szczególnie
obszar zamieszkały przez Kurpiów. Trzecią to obszar wchodzący, w skład
województw: wileńskiego- i nowogrodzkiego, oraz część wschodnia woje­
wództwa białostockiego, od powiatu Grajewo na północy i powiatu Wjysokie Mazowieckie na południu. Do tej prowincji należy zaliczyć jednocześ­
nie, północny pas graniczny województwa poleskiego i północno-wschodni
skrawek województwa lubelskiego. Czwartą prowincją, to obszar reszty
województwa poleskiego, całe województwo wołyńskie i południowowschodnia część województwa lubelskiego. W kompleksie południo­
wym wyróżi da się jako pierwsza mniejsza prowincja, klin, którego pod­
stawa znajduje się na linji między granicą północną województwa tar­
nopolskiego a Gorganami. Zbiegając ku ostrzu tkwiącemu w wi­
dłach rzecznych Wisły i Sanu, strona północna przechodzi granicą pół­
nocną województwa lwowskiego. Strona południowa klinu, począwszy
od Huculszczyzny, przebiega Podgórzem, w połowie powiatu stryjski-ego
na wysokości lin.; Dolina—Stryj, na teren województwa lwowskiego.
W województwie lwowskiem granice zasięgu tej prowincji wyznaczyć
można, punktując ją miastami powiatowemi, jak: Drohobycz, Sambor,
Przemyśl, Rzeszów, a stąd do zbiegu Wisły i, Sanu. Drugą z kolei, to
będzie wschodnia część województwa tarnopolskiego, znajdująca się
między Dniestrem a Horyniem, a na zachodzie odcięta granicą wschod­
nią województwa lwowskiego. Trzecia — to obszar Karpat wschodnich
i środkowych, obejmujący też częściowo niziny w półkole, którego naj­
wyższy punkt zasięgu znajduje się u zbiegu linji granicznych powiatów:
Przemyśl, Jarosław, Przeworsk, Rzeszów i Brzozów. Podstawą tego pół­
kola to linja biegnąca Karpatami, zaczynająca się na wschodzie, na
wschodniej granicy powiatu stryjskiego, a kończąca się na granicy
wschodniej powiatu nowosądeckiego. Czwarta — to obszar Podhala
i Śląska, położony między Tatrami, od południa, a linją graniczną pół­
nocną województwa krakowskiego -od półno-cy. W t r z-ec i-im zespole
zachodnim wyodrębnia się prowincja Wielkopolska, utrzymująca się
mniejwięoej w granicach województwa poznańskiego. Południowe po­
wiaty województwa poznańskiego i część południowo-zachodnia woje12) A. Fischer: Lud Polski. Lwów-Warszawa-Kraków 1926, str. 13, mapa pol­
skich grup etnicznych, str. 206^-208. Tegoż: Rusini. Lwów-Warszawa-Kraków 1928,
str. 16--—17, tbl. I Ruskie grupy etniczne, oraz str. 1-60—161. Tegoż: Etnografji
Słowiańska, zesz. 3: Polacy, Lwów-Warszawa 1934, załączona mapa polskich grup
i obszarów etnicznych.
1S) D. Zelenin: Russische (Ostslavische) Volkskunde. Berlin-Leipzig 1927, Karte
der russischen Stämme und Mundarten in Europa.
14) K. Moszyński: Etnogeographische Studien in Ostpolen, Naukowe wyniki
wypraw „Orbisu“ pod redakcją 1. Sawickiego, tom I, Kraków 1927, str. 171. Tegoż:
Atlas kultury ludowej w Polsce, zesz. 1 i 2, Kraków 4934/1-935. P. A. U. Krakow.
15) A. Bachmann: Dach w słowiańskiem budownictwie ludowem, Lwów 1929,
ryc. na str. 20, 83 i 100.

259

wództwa łódzkiego, odcięta linją, leżącą między (powiatem .kaliskim na
północy, a powiatem piotrkowskim na południu, wraz z obszarem wo­
jewództwa kieleckiego i częścią pasa granicznego w stronie południowozachodniej województwa lubelskiego — tworzy drugą pomniejszą pro-

24 Mapa obszarów, z których brak materjału. — Carte des réglons dont on n’a pas
pu obtenir de matériel d observation.

wlimcję. Jeżeli potwierdzi to materjał uzupełniający, trzecią — tworzyć
będzie pozostała część północno-zachodnia województwa lubelskiego',
część północno-wschodhia województwa łódzkiego i cały obszar woje­
wództwa warszawskiego. Oczywiście, gdy i to również, znajdzie potwier­
dzenie, w odpowiedniej ilości zebranego materjału z tych obszarów. Tle
dwie ostatnie prowincje, określone zostały zatem warunkowo — bo choć
17*

260

dotychczasowy materjał wskazuje na pewne różnice, to nie są one na tyle
wyraźne (szczególnie granice zasięgów) by można być zupełnie icb pew­
nym. Posiadany materjaj z tych obszarów zbyt jest mały i niedokładny.
Ostateczny, jeden z ważniejszych wyników, jaki osiągnięto przez
Skonstruowanie mapy syntetycznej, to fakt możności ustalenia chrono­
logii względnej. Wracając mianowicie do mapy J. Czekanowskiego, w'
doczne jest tam kontaktowanie wielkiego zespołu północno-wschodniego,
z zasięgiem południowym kultury trackiej. Kontaktowanie to, potwier­
dza się również w występujących tu zasięgach stęp ręcznych. Jak to
wspomniano wyżej, te zasięgi stępy ręcznej pokrywają się z zasięgami
starych prowincyj kulturowych, których istnienie stwierdzono jeszcze
w pierwszem tysiącleciu przed Chrystusem. Na to stare podłoże kultu­
rowe, nawarstwia się o wiele później stępa nożna, najprawdopodobniej
około V. wieku po Chrystusie. Świadczą o tern następujące racje: stępa
ręczna chronologicznie musi być starszą, ponieważ występuje Iw więk­
szej ilości na obszarze Polski, jak stępa nożna. Stępa ręczna znajduje
się w Polsce prawie w każdej miejscowości skontrolowanej lub przecho­
wuje się " w tradycji ludowej. Rozsiana dość licznie, nawet na obszarach
zwartego występowania stępy nożnej i mechanicznej — wskazuje, iż
stępa ręczna, chronologicznie będzie starsza, od tych dwóch poprzednio
wymienionych. Występowanie stępy nożnej, o formach zupełnie po­
dobnych, do form, zewnętrznych stępy ręcznej, występujących na tym
samym obszarze — wskazuje na nawarstwienie się stępy nożnej, na
dawny obszaT stępy ręcznej. Nawarstwianie się to postępuje w tej for­
mie, że stępa ręczna ulega przetworzeniu się na stępę nożną, przez prze­
robienie niekiedy wprost narzędzia ręcznego na nożne, na drodze zmie­
nienia stępora kafarowego, na siępor młotowy i wbudowanie tego ostat­
niego w ramy połączone jz narzędziem — dawniej ręcznem, dostosowu­
jąc się w ten sposób do pracy nóg. Jeżeli na obszarach starych form stępy
ręcznej, różnicujących się jeszcze w pierwszem tysiącleciu przed Chrystu­
sem, oraz w miejscach kontaktowania tych wyodrębniających się form
stępy ręcznej —- znajdują się podobnie różnicujące się formy stęp noż
nych, to jasnem jest zupełnie, że będzie to nawarstwienie młodsze stępy
nożnej, występujące tu na drodze przerobienia starych stęp ręcznych.
Dalej, jeżeli weźmie się pod uwagę i to(, że mimo nawarstwienia się
stępy nożnej na obszar kontaktowania starych form stępy ręcznej,
form północno - wschodinich z formami południowemi, to ścieranie
się wpływu obydwóch starych zasięgów stępy ręcznej nadlał silę
utrzymuje, jak wskazuje na to zupełnie wyraźnie występujące tu
nadał obecnie różnicowanie się form stępy ręcznej na tych obszarach
kontaktowania — to potwierdza się koncepcja o stępie nożnej, jako elełj
mencie chrcnr gicznie młodszym. Jeżeli się weźmie pod uwagę fakt,
że na obszaracł ituculszczyzny i sąsiadujących znajduje się prawie wy­
łącznic stępę nożną, potwierdza to', że Hucufezczyzna prawdopodobnie
niedawno została zaludnioną16). W każdym razie zasiąg kultur połud­
niowych jeszcze w V. wieku po Chrystusie obejmuje terytorja na północ
16) Por. pracę P. Kontnego w Sprav.1. Tow. Nauk. we Lwowie XV—105—
203. Muszą to potwierdzić jeszcze badania prehistoryczne i protohisforycżne.

261

od Dniestru, prawie do połowy województwa tarnopolskiego, wchodząc
dalej zębem na północ w okolice Lwowa 17). Zasiąg ten potwierdza się
również i obecnie po zgromadzeniu -materjału do zagadnienia stępy
z tych terenów — mimo, że od czasu późnej epoki cesarstwa rzym­
skiego dzieli nas szesnaście wieków. Brak stępy ręcznej na obszarach

25. Mapa obszarów, z których materjały są niekompletne. — Carte des régions qui
ont fourni un matériel incomplet.
17) Jak potwierdzają to badania M. Śmiszki. Kultury wczesnego okresu epoki
cesarstwa rzymskiego w Małopolsce wschodniej, str. 177—182 i mapa na str. 183,
Lwów 1932. Czy obszar dzisiejszej Huculszczyzny znajdującej się w granicach poli­
tycznych Polski, byl zamieszkały wówczas? Prehistorja na ten temaf na razie nie
może się wypowiedzieć, bo nie przeprowadzono tam jeszcze badań, ale obszar ten
znajdował się długo w sferze panowania kultur południowych.

2C2
huculskich, wskazuje na późne ich zasiedlenie. Występowanie na obszarże tym istępek potwierdzą, dalsze działanie kultur południowych
i wschodnich. Znajdowana tu stępa nożna, świadczy o najmłodszęm
nawarstwieniu się tu wpływów kulturowych, idących z północy
i wschodu „dołów“.
Stępa ręczna, chronologicznie i genetycznie jest więc starszą na ob­
szarach Polski, co potwierdza się w jej zasięgach /reprezentujących
stan z około pierwszego tysiąclecia przed Chrystusem. Natomiast stępa
nożna, chronologicznie i genetycznie jest młodszą, a znajdowana na ob­
szarach wschodnich, południowych i południowo-wschodnich terytorjum politycznego Polski, reprezentuje młodsze nawarstwienie kultu
rowe występujące może tu nie wcześniej, jak w okresie wędrówki
ludów.
Rozprzestrzenienie się stępy nożnej postępuje na obszarze Polski
w kierunku od południowego-wschodu ku ipókiocnemu-zachodowi.
Znajdowana prawie wyłącznie i w większej ilości na terenach rolni­
czych, przedstawia ona narzędzie gospodarskie ludność rolniczej, upra­
wiającej ziemię w naturalnie dbgodnych warunkach, t. zn. na terenach,
które zawdzięczają swój poziom warunkom naturalnym, jak klimat
i gleba, w stosunku do terenów sąsiadujących, gdzie warunki naturalne
są gorsze i .stan gospodarczy jest niższy i więcej prymitywny. Przeci­
wieństwem, do tych jdwóch wymienionych, będą obszary gospodarki
intensywnej, na których bez względu na warunki naturalne, prowadzi
się gospodarkę rolną na zasadach celowych, przy jednoczesnem świadomem wykorzystaniu zdobyczy naukowych. Nadto stępa nożna wy­
stępuje w zasadzie na obszarach, produkcji twardego ziarna zbożo­
wego i trudnego do przeróbki, n. p. pszenicy, żyta, jęczmienia i ryżu.
Genetycznie i chronologicznie, najmłodszą warstwę reprezentuje stępa
mechaniczna. Stępa mechaniczna na wiatraku tak charakterystyczna
dla obszaru Wielkopolski, poddaje ciekawe spostrzeżenie pod uwagę:
czy rozsiane po literaturze wzmianki o polskich młynach, czy polskich
wiatrakach, nie mają istotnego uzasadnienia w znaczeniu rzeczowem?
Dokładne zbadanie zagadnienia wiatraków w Polsce byłoby nietylko
uzupełnieniem ważnemfz dziejów historji kultury Polski, ale pomogłoby
objaśnić występowanie stępy łącznie z występowaniem wiatraków, na
obszarze Wielkopolski.
•JP1 ^

6. Zakończenie.
A. Spostrzeżenia ogólne.
Zestawienie map ilustrujących i analizujących cały materjał.
uprawnia do poczynienia szeregu spostrzeżeń i wniosków. W celu przej­
rzystości bilans ich. należy podzielić na dwie części, dodatnią i ujemną.
Do spostrzeżeń negatywnych, zaliczy należy przedewszystkiem
fakt, że mimo wielkiego zebranego materjału nie przedstawia się on
jeszcze i zadowałniająoo. Duża luka, na obszarze środkowym Polski
i pomniejsze, jak: w zachodniej części Małopolski; szczególnie w woje­
wództwie krakowskiem, południowych częściach województw: stanisła­
wowskiego, tarnopolskiego i wotyńskiego; na terenie województwa no-

263

wogrodzkiego, białostockiego, poznańskiego, pomorskiego, kieleckiego
i lubelskiego nie Dozwalają na ostateczne rozwiązanie problemu stępy,
na obszarze Polski. Dużym brakiem, który też musi być uzupełniony,
to niedostateczny materjał, do zagadnienia stępy, z obszarów sąsiadu­
jących, przedewszystkiem z terenów leżących tuż za granicą południową
Polski, z południowych stoków Karpat. Ale nie lepiej jest też z zachodu,
północy i wschodu terytorjum polskiego. Równocześnie, do zupełnego
i ostatecznego rozwiązania problemu stępy, .konieczne będzie opracowa'nie elementów wiążących się i towarzyszących, jak: żarna, folusze,
prasy i wiatraki; musi być to jednak materjał wartości równorzędnej
do tego, jaki jednak dało się zgromadzić dla stępy. Żałować wreszcie
należy, iż prośby o odpowiedzi na wysłane kwestjonarjusze, nie wszę­
dzie znalazły oddźwięk, przychylne ustosunkowanie się i zrozumienie
dla wartości tego rodzaju opracowań, które mają cenne znaczenie nawet
dla innych zagadnień, nietylko naukowych.
Pozytywne spostrzeżenia, unaoczniają, że przeprowadzony ekspe­
ryment należy jednak uznać za ; udały. Już, opracowanie tylko małej
części zgromadzonego małerjału, i zaledwie tylko czterech cech, przy
uwzględnieniu zupełnie prymitywnego podziału, bez ustalenia typologji
właściwej, bez właściwego oświetlenia materjałem porównawczym, bez
wprowadzenia elementów towarzyszących i t. p. — dało możność
stwierdzenia szeregu ciekawych zjawisk kulturowych i potwierdziło
prawie w całości zasadnicze kwestje dotyczące terytorjów kulturowych
Polski. Za pozytywne spostrzeżenie, należy uważać też fakt koniecz­
nego opracowywania zagadnień poszczególnych elementów kulturo­
wych, w przyszłości, tylko na podstawie materjału o charakterze maso­
wym i przy możliwie jak najdokładniejszem zbieraniu materjałów, szcze­
gólnie do zagadnień z zakresu kul tury materjalnej. Jako następne spo­
strzeżenie, które tu należy zaliczyć — to przeświadczenie, że tylko przy
pomocy tak gromadzonych materjałów o dużej ilości notowanych Taktów i skontrolowaniu jak największej ilości jednostek terytorjalnych,
można uzyskać trwałą podstawę badawczą przy opracowywaniu zagadniep etnologicznych. Im bardziej jednostka terytorjalna będzie mniej­
sza, tern więcej oczywiście, wzrastać będzie precyzyjność opracowań
i ich wyniki. Najdogodniejszą jednostką terytorjalną, dla takich badań,
byłaby np. parafja. Gromadzenie materjału w tej formie, jak tu przed­
stawiono, pozwoli na sporządzenie właściwych map etnograficznych.
Opracowanie materjałów etnograficznych w tej dokładnej postaci — da
mcżność rozprawienia się szybko z zagadnieniami, dla których wyja­
śnienia potrzeba nieraz długich i żmudnych badań, przy jednoczesnem
posługiwaniu się kosztownym i .skomplikowanym aparatem statystycz­
nym.
B. Wnioski.
Zamknięcie rozważań, nad zagadnieniem stępy, występującej na
obecnem terytorjum politycznem Polski, przy uwzględnieniu podziału
wyróżniającego: brak stępy, stępę ręczną, nożną i mechaniczną
pro­
wadzi do sformułowania następujących wniosków:

264

J) Celem zupełnego i ostatecznego rozwiązania problemu „stępy
w Polsce“, należy uzupełnić jeszcze, dotychczas zgromadzony materjał,
daněmi z obszarowi, z których tych danych nie podano i których nie zba­
dano dostatecznie.
2) Brak stępy na pewnych obszarach, świadczy o wyższem zago­
spodarowaniu — doskonalszych formach gospodarki i większej zamoż­
ności materjalnej danego terenu. Brak stępy występuje, na skutek są­
siadowania, czy znajdowania się w sferze okręgu przemysłowego, od­
powiedniego obszaru. Ten brak, spostrzega się również i na tych obsza­
rach, gdzie występuje on, jako skutek działań wojennych, z czasów
ostatniej wielkiej wojny. N. p., brak stępy na terenie b. zaboru rosyj­
skiego, to „pomniki chwały“ administracji niemieckiej, okupacyjnej,
z tych czasów, na skutek wprowadzonych ograniczeń, przemiału ziarna
zbożowego. Na terenie Małopolski — to skutek prowadzonych tu krwa­
wych walk, w czasie których ulegały zagładzie niejednokrotnie cale
wsie. Najlepiej unaocznia to mapa analityczna województwa tarnopol­
skiego, gdzie dokładnie odtworzyły się, dawne linje walk pozycyjnych
(eaopy).
3) Podział na stępę ręczną, nożną i mechaniczną, pozwolił na wy­
odrębnienie trzech kompleksów kulturowych, występujących na obsza­
rze Polski, nadto jedenaście pomniejszych obszarowi, kulturowych.
Opracowanie w ten sposób szeregu zagadnień, przez zgromadzenie do­
kładne tak dużego materjału, dla innych elementów, poszczególnych
grup terytorjalnych — da możność ostatecznego rozwiązania problemu
tyczącego się 'grup etnicznych, występujących na obszarze Polski.
4) W związku ze stępą musi się też uwzględnić zagadnienia tyczące się
elementów towarzyszących, jak żarna, folusze, prasý^i wiatraki18).
5) Jedynie tego, rodzaju forma opracowań, daje możliwość ustale­
nia danych chronologicznych, lub choćby ustalenia chronologji względ­
nej, dla poszczególnych elementów kulturowych.
6) W wyniku rozważań, wyróżnia się stępa ręczna, jako zasadnicze
i właściwe narzędzie, a stępa nożna i mechaniczna, jako formy pochodne
stępy ręcznej. Analiza typologiczna stępy ręcznej, umożliwi ustalenie ty­
pów, form i rodzajów tego narzędzia, a następnie pozwać na właściwe
sklasyfikowanie stępy- .nożnej, jako młodszej i pochodnej. Na tern tle,
w formie uzupełnienia, ustalić będzie można także zagadnienie stępy me­
chanicznej.
7) Stępa ręczna, wskazuje na ubogie i prymitywniejsze warunki
gospodarcze, występowanie nożnej, na dogodniejsze warunki naturalne,
jak klimat i gleba, zasobniejsze i wyższe pod względem formy warunki
gospodarcze, a stępa mechaniczna na stan zagospodarowania najlepszy.
Przykładem najlepiej ilustrującym to ostatnie, to obszar Wielkopolski
z występującą tu charakterystyczną formą stępy mechanicznej — „na
wiatraku“.
*8) Braku materjałów etnograficznych, zwłaszcza odnośnie do kultury mate­
rjalnej, szerzej udowadniać nie trzeba. Odczuwa to każdy przy opracowaniu ja­
kiegokolwiek zagadnienia. Zwrócił na to uwagę prof. K. Moszyński. Brak także
typolog) do szeregu zagadnień z zakresu kultury materjalnej.

26. Mapa syntetyczna różnych odmian stępy w Polsce. ■— Carte synthétique des variantes de mortier à pilon en Pologne.

265
8) Stępa ręczna, jako najstarsza znajduje się na całem terytorjum
ohszaru polskiego. Stępa nożna, w Małopołsce, w części wschodniej ob­
szaru polskiego, aż po dawny szlak bursztynowy, w północnej części
Śląska i w małej ilości — na terenie powiatów południowych Wielko­
polski. Mechaniczna, na obszarze Wielkopolski i sporadycznie spotykana
w pasie środkowym terytorjuin polskiego, oraz w południowej części wo­
jewództwa wołyńskiego, jako peryferyczny zasiąg wpływów kulturo­
wych, zespołów południowych.
*
-Ą-.

Ą

W zakończeniu tej pracy, trzeba zaznaczyć, że jest to tylko szkic
informacyjny i sprawozdawczy z zebranego materjału, zapowiadający
wyczerpujące opracowanie „stępy w Polsce“, pod względem typologicz­
nym, oraz drobiazgową analizę tak całości problemu jak wchodzących
tu kwestyj ubocznych. Artykuł ten należy, więc uważać, za wstęp do
właściwego studjum.
Zebranie materjału, uporządkowanie go i ustalenie pewnych meto­
dycznych zasad' pozwalających panować nad całością tak dużego ma­
terjału kosztowało wiele W3',siłków i prób o charakterze eksperymental­
nym, które pożerały wiele czasu. W związku z tem, wyrazy gorącej po­
dzięki należą się Prof. A. Fischerowi, który udzielał autorowi rad i wska­
zówek, oraz poparcia przy gromadzeniu materjału. Wyrazy serdecznego
podziękowania, składa autor i tym wszystkim, którzy łaskawie nadesłali
materjał terenowy. Szczególna wdzięczność, należy się tym informato­
rom, któiych nazwiska zamieszczono w dołączonym spisie źródeł. Dzię­
kując za dostarczaną pomoc, autor zwraca się z uprzejmą prośbą, o dal­
sze nadsyłanie materjału szczególnie z tych obszarów i miejscowości,
które negatywnie uwidaczniają się na załączonych mapach. Prośba ta,
tyczy się też materjałów kontrolnych, koregujących błędne informacje
dotychczasowe.

Źródła malerjatowe.
Materjał do pracy o stępie dostarczyli, dla Województwa bia­
łostockiego: Komenda Wojewódzka P. P. Białystok, Muzeum Etno­
graficzne w Warszawie (rys. Dr. J. Tuwanówma), Prof. Dr. C. Jędrzejewiczowa, dyr. A. Chętnik i Muzeum Etnograficzne w Krakowie (fot. i rys. dyr.
S. Udziela) — za pośrednictwem Prof. Dr. A. Fischera, komisarz P. P. Dr. R.
Masłowski i K. Kiierasińska. W o j e w. kieleckie: B. Zełga, Mgr. J. Manugiewicz, Komenda Woje wódzi; a P. P Kielce. W o j e w krakowskie:
M. Kala, Mgr. A Bruehnal$iki, J. Wiśniak, J. Leyk — za pośrednictwem S.
Kryczyńskiego, Urząd Wojewódzki Kraków, Komenda Wojewódzka P. P.
Lwów, Muzeum Etnograficzne w Krakowie (rys. i fot. dyr. S. Udzielał. W ojew. lubelskie: Komenda Wojewódzka P. P. Lublin, dyr. L. Jakubslki,
B. Zełga. W o j e w. lwowskie: A. Haluza, I. Kosowska, Hrycek, J. Szpy■rało, S. Tuła, Dr. A. Jaworczak, ins. J. Wiśniak, Mgr. O. Gajekowa, M. Szmotołocha, K. Kierasińska, K. Berłowski, K. Dobrjańsfci, Dr. J. Falkowski, Do­

266
brzański, Komenda Wojewódzka P. P. Lwów, M Grycówna, Z. Ziębowicz,
B. Zełga, Dr. G. Fränklowa, Dr. M. Śmiszko, G Szmotołocha, K. Żurowski,
Komenda Wojewódzka P. P. Tarnopol. Woje w. łódzkie: dyr L. Jakubski, Komenda Wojewódzka P. P. Łódź. Woje w. poleskie: W. Ta­
bor, E. Bereś, Komenda Wojewódzka P. P. Brześć n/B. ,W o j e w. po n o rskie: Dr. J. Gajek, Komenda Wojewódzka P. P. Toruń, E. SukiertowaBiedraWina. W o j e w. poznańskie: A. Szałankiewioz, dyr. L. Jakubski, Komenda Wojewódzka P. P. Poznań, M. Jaworski, Zbiory ludoznawcze
fen. W. i H. Cichowicz (fot. H. Cichowicz) — za pośrednictwem Prot'. Dr. A.
Fischera. — W o j e w. stanisławowski e. A. Kimelówna, Dr. R. Jendyk, S. Melnyk, Muzeum Etnograficzne w Warszawie (rys. Dr. J. Tuwamówna), J. Mykietiuk, Z. Tyska, Komenda Wojewódzka P. P. Stanisławów, Dr.
J. Falkowski, Dr. M. Śmiszko, J. Gutterwil, W. Tabcr. W o j e w. ślą­
skie: Z. Ziębowiicz, Komenda Wojewódzka P. P. Katowice, Muzeum Śląskię w Katowicach (nadesłane przez dyr. Dr, T. Dobrowolskiego). Woje w.
tarnopolskie: A Haluza, Dr. T Hemzel, Dr. J Falkowski, Komenda
Wojewódzka P. P. Lwów, K. Żurowski, J. Turkiewicz, Z. Ziębowicz, M.
Czarnkowska, Dr. J. Bryik, W. Pałamar, S. Kryczyński, Komenda Woje­
wódzka P. P. Tarnopol, W. Charuk. W o j e w. warszawskie: B.- Zełga,
Komenda Wojewódzka P. P. Warszawa, K. Kopeć, Koło Uczniów gimna­
zjum państwowego w Płocku, Muzeum Etnograficzne w Warszawie (rys.
Dr. J. Tuwanówina), dyr. A. Chętnik — za pośrednictwem Prof. Dr. A. Fi­
schera, dyr. L. Jakubská. W o j e w. wileńskie: Prof. Dr. C. Jędrzejewiczowa, Komenda Wojewódzka P. P. Wilno, Dr. H.'Perls, Dr. J. Gajek,
Mgr M. Znamierowska-Pri ifferowa, E. Dylewski, Muzeum Etnograficzne
w Warszawie (rys. Dr. J. Tuwanówna). Woje-w. wołyńskie: J. Hoff­
man, — za pośrednictwem Prof. Dr. A. Fischera, A. Byczkowska, Komenda
Wojewódzka P P. Łuck, A. Prusiewiicz.

Wykaz literatury.
Chętmik A.: Jałowiec w życiu, obrzędach i wierzeniach Kurpiów, >Ziei
mia XIII, Warszawa 1928.
Cercha St.: Przebieczany, wieś w pow. wielickim, Materjały Antrop.
Archeol. Etnograficzne, IV, Kraków 1900.
Ciszewski St.: Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w pow. Olku­
skim. Zbiór Wiadomości do Antropol. Kraj. X, Kraków 1886.
Classen K. H.: Deutsche Volkskunst, Ostpreussen, X, München 1927.
Dybowski B.: Dwie Świtezie, Ziemia II,1 Warszawa 1911.
Ebrenkreutz C . Wilno i Ziemia Wileńska, Zarys Monograficzny, I,
Wilno.
27. Tablica stęporów i stęp. Tablica powyższa przedstawia formy stęp i stęporów, występujących na obszarze Polski. 1 a, b stępory kafarowe: 1 a Lutna pow.
Kamień Koszyrski, 11> Bachnowate pow. Turka; 2 stępor młotowy, Czyszkowy
pow. Chojnice; 3 stępa ręczna stojąca, Lutna pow. Kamień Koszyrski; 4 stępa
nożna stojąca, Rymacze, gmina Bereźcfe, pow, Lubomi; 5 stępa nożna leżąca,
Remczyce, gmina Dąbrowica, pow. Sarny; 6 stępą ręczna leżąca, Zwiniacze, gmina
Skobelka, pow. Horochów; 7 stępa mechaniczna katarowa, miasteczko Mikstat,

267

TABLICA* STĘPOROW i STĘP.

pow. Oslrzeszów; 8 stąpa mechaniczna młotowa, Roztoki, przysiółek Łużki-Potok,
pow. Kosów na Huculszczyźnie; 9 stąpa polska (kobylicowa) ręczna, Siersza,
pow. Chrzanów. — Tableau des pilons et des mortiers à pilon. Le tableau cidessus représente les formes de mortiers à pilon et de, battes, usités en Pologne.
1 a, b battes-moutons à piloter, la de Lutna, district de Kamień Koszyrski,
1 b de Bachnowate, district de Turka; 2 pilon-marteau, de Czyszkowy, district
de Chojnice; 3 mortier à pilon à main dressé, de Lutna, district de Kamień Ko­
szyrski; 4 morlier à pilon à pied, dressé, de Rymacze, commune de Bereite, dis­
trict de Lubomi; 5i mortier à pilon à pied, couché, de Remczyce, commune de
Dąbrowica, district de Sarnj® © mortier à pilon à main, couché, de Zwiniacze,
commune de Skobelka, district de Horochôw; 7 mortier à pilon mécanique, batte
mouton à piloter, petite ville Mikstat, district de Ostrzeszów; 8 mortier à pilon
mécanique, batte-marteau de Roztoki, bourgade Łużki-Potok, district de Kosów,
au pays des Houtzoules; 9 mortier à pilon polonais (au chevalet) à main, de
Siersza, district de Chrzanów.

268
Falkowski J. — Paszmyckii B.: Na pograniczu łemkowsiko-boj.kowskiean,
Lwów 1935.
Falkowski J.: Selo Wołosate liśkoho powitu, Litopyis Boj-kiwszczyny V,
i odb. Sambor 1935.
Falkowski J.: Ze wschodniego pogranicza Huculskiego, Lud XXXIV
i odb. Lwów 1936.
Fałkowski J.: Dolinami Prutu, Bystrzycy Nadwórmiańskiej, Bystrzycy
Sołołwińskiej i Łomnicy, Lwów 1936, rękopis.
Fischer A.: Lud Polski, Lwów 1926.
Fischer A.: Rusini, Lwów 1927.
Fischer A.: Etnografja Słowiańska, zesz. 3 — Polacy, Lwów-Warszawa
1934.
Fischer A.: Kaszubi na tle etnografji Polski, rozprawa z pracy zbiorowej
,,Kasizubi, kultura ludowa i język.“, Toruń 1934.
,
Gloger Z . Słownik gwary ludowej w Tykooińskiem, Prace Filologiczne IV,
Warszawa 1893.
Goyski M.: Odpowiedź na kwestj-onarjusz, Lud XIV, Lwów 1908.
Gulgowski E Von einem unbekanntem Volke in Deutschland, Berlin 1911.
Kantor J.: Czarny Dunajec, Momografja etnograficzna, Materjały Antrop.
Afcheol. Etnograficzne IX, Kraków 1907.
Kaindl F. R. : Haus und Hof bei den Huzulen, Mitteilungen d. Antrop.
Gesellschaft in Wien, N. F. XXVI, Wien 1896.
Kaindl F. R.: Bei den Huzulen in Pruththal, ein Beitrag zur Hausfexrschung in Österreich. Mitteilungen d. Antbrop. Gesellschaft in Wien, N. F
XXVII, Wien 1897.
Kaindl F. R.: Ethnographische Streifzüge in den Ostkarpathen, Beiträge
zur Hausbauforsebung in Österreich. Mitteilungen d. An-throp. Gesellschaft
in Wien, N. F. XXVIII, Wien 1898.
Karłowicz J.: Lud, rys ludoznawstwa polskiego, Lwów 1904.
Kolberg O.: Właściwości pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, Zbiór
Wiadomości do Antrop. Kraj. VI, Kraków 1882.
Kolberg O.: Krakowskie I, Kraków 1871.
Kolberg O.: Lubelskie I, Kraków 1883.
Kolberg O.: Mazowsze III, Kraków 1887.
Kolberg O.: Chełmskie I, Kraków 1890.
Króliński K.: Odpowiedź na kwestjonarjusz, Lud XIV, Lwów 1908.
Kyrie G : Siedluinigs- und Volkskundliches aus dem walhynischem Poljesie.
Malicki L.: Zarys kultury materjalnej górali śląskich, Katowice 1936.
Matlakowski W.: Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu, War­
szawa 1901.
Mauirizio A.: Pożywienie roślinne i rolnictwo w rozwoju dziejowym, War­
szawa 1926.
Meynen E.: Die Verbreitung des Holzmörsers, eine vergleichende Studie.
Ethnologica t. III, (1927) Leipzig. Str. 45 i nast. Praca ta, jakkolwiek przyto­
czona w spisie biibljogr aficz-nym, nie odegrała żadnej roli przy opracowaniu
zagadnienia stępy w Polsce.
Moszyński K.: Ethnogeogrnphische Studien in Ostpolen, Podróż po kre­
sach wschodnich zorganizowana przez „Orbis“, I, Kraków 1928-

269
Moszyński K.: Kultura Ludowa Słowian, I Kultura materjałna, Kraków
1929.
Moszyński K.: Polesie Wschodnie, Warszawa 1928.
Moszyński K.: Atlas kultury ludowej w Polsce, zesz. 1 i 2, Kraków
1934/1935.
Pfeiffer L.: Die Werkzeuge der Steinzeitmenschen, Jena 1920.
Pietkiewicz G.: Polesie Rzeczyckie, I, materjaly etnograficzne, kultura
materjalna, Kraków 1928
Pleszczyński A. ks.: Bojarzy Międzyrzeczcy, Warszawa 1893.
Poniatowski S.: Etnografja Polski, Wiedza o. Polsce III, Warszawa 1932.
Salon! A.: Lud wiejski w okolicy Przeworska, Wisła XI, Warszawa 1897.
Saloni A.: Zaściankowa szlachta w Delajowde, Materjaly Antrop. ATcheol.
Etnograf. XIII, Kraków 1914.
Saloni A.: Lud Rzeszowski, Materjaly Antrop. Archeol. Etnograf. X,
Kraków 1909.
Schnippet E.: Volkskunde von Ost- und Westpreussen, I, Danzig 1921,
II, Königsberg 1927.
Świętek J.: Borowa, Materjaly Antrop. Archeol. Etnograf. VII, Kraków
1904.
Szuchiewioz W.: Huculszczyzna I, Kraków 19C2
Zawada P.: Z życia górali w Istebnej i okolicy, Rocznik Oddziału Pol­
skiego Towarzystwa Tatrzańskiego „Beskid Śląski“ III, Cieszyn.

SEBASTJAN. FLIZAK

EKSPANSJA PODHALAŃSKIEJ KULTURY LUDOWEJ
(L’EXPANSION DE LA CIVISATION POPULAIRE DE PODHALE)

Kto znał przed wojną okolice Mszany Dolnej, Niedźwiedzia i Poręby
Wielkiej, ten przechodząc lub przejeżdżając tędy dzisiaj zdziwić się musi,
jak dalece zmieniło się obiicze tutejszych wiosek. W przeciągu 15 lat na­
stąpiły liczne zmiany w ubiorach, częściowo w budownictwie i zwycza­
jach. A stało się to nie pod wpływem nowych warunków życia, lecz pod
naciskiem mody, która idzie z dwóch stron: z miast i z Podhala. Gdy
w niedzielę w Mszanie Dolnej przypatruję się ludowi, nie chce mi się wie­
rzyć, że jestem w tej samej Mszanie Dolnej, którą znałem od dzieciństwa.
Jakieś nowe plemię wyrosło w uroczej dolinie nadrabskiej w tym czasie,
gdy zmienne losy trzymały mnie zdała od stron rodzinnych. Zamiast daw­
nych bogato cyfrowanych hazuk (ryc. 1. i 2) widzę tandetne kapoty,
kyrpce znikły najwcześniej i ustąpiły miejsca butom i trzewikom, kape­
lusz ozdobiony kostkami, stał się również rządkiem zjawiskiem. Z całego
dawnego kostjumu ostały się tylko portki z białego domowego sukna. —
Ale i w tej części garderoby zaszła duża zmiana: zmienił się krój i orna­
mentyka. Dawniej mieszkaniec Mszany albo Poręby nosił spodnie

270
wprawdzie nie tak szerokie jak Krakowiak, ale swobodnie spadające po
nogach z lampasikami z czerwonego „stamentu“ po bokach i dołem rów­
nież obwiedzione czerwonem wyszyciem.
Obecnie nogi młodej generacji tkwią w cias­
nych na podhalańską modłę skrojonych
i przyozdobionych nogawicach. Gdyby przed
20 laty miejscowy parobczak wdział na sie­
bie takie ubranie, stałby się przedmiotem szy­
derstw i nie śmiałby się w niem pokazać
w kościele ani na jarmarku. — „Widzicie,
jakie to mo klyscoki- '— szydziły jeszcze
przed wojną dziewczęta z chłopaka, któremu
krawiec uszył zbyt ciasne spodnie. Dziś z klyscoków już nikt nie szydzi, przyjęły s'ę pow­
szechnie i trwale. Jakże wyjaśnić tę ewolucję
w kroju i w ornamentyce portek, która się do­
konała na całym obszarze od granicy Nowotarszczyzny aż prawie po Myślenickie?
Oczywiście stało się to z chęci upodob­
Rýc. 1. Chłop z Podobina
w hazuce, stroju tradycyj­ nienia się do tej grupy etnicznej, która dzięki
nym, obecnie coraz bardziej literaturze, sztuce i publicystyce dostąpiła naj­
wychodzącym z użycia.
większej popularności między polskim; gó­
Fot. S. Flizak
ralami. Ale dlaczegóż stało się to dopiero
w ostatnich 15 latach, skoro sąsiedzkie sto­
sunki między Nowotarszczyzną a ich północnymi sąsiadami także w prze­
szłości były bliskie i ożywione? Otóż przypisać to należy propagandzie
w czasie powojennym przez inteligencję, prasę, przez zjazdy Podhalan,
przez letników i gości, którzy przyjeżdżając
w te strony przynoszą ze sobą konwencjonalny
kult podhalańskiej góralszczyzny przejęty
z literatury.
Jeszcze potężniejszym czynnikiem propa­
gandy podhalanizmu jest służba wojskowa.
Mamy podhalańskie pułki. Żołnierze noszą
pelerynki, imitujące zakopiańskie cuhy
i piórka przy czapkach, orkiestra wygrywa
im zbójnickie melodje i tańce, oficerowie wpa­
jają im sporą dozę regjonalnego patrjotyzmu.
Nic więc dziwnego, że chłopak z Mszany Dol­
nej albo z Poręby Wielkiej wynosi z wojska
przekonanie, że wszystko co z Nowotarsz­
czyzną i Zakopanem ma związek, jest naj­
doskonalsze i ładniejsze, że być Podhala­
ninem jest największym zaszczytem. Powró- Eyc. 2. Chłop z Mszany
.ciwszy zaś do rodzinnej wsi, uważa za rzecz Górnej w hazuce, obwiedzio
najpilniejszą przebrać się za doskonałego gó­ nej u dołu czerwonym sznur­
Ten ornament odróżnia
rala, jakim jest Podhalanin i zarzuca trady- kiem.
z reguły hazuki górno- i dolcyjny strój swych ojców, śpiewa z towarzy­ nomszańskie od porębskich.
szami przeciągłe zakopiańskie śpiewki
Fot. S. Flizak

271
i w obyczajach stara się naśladować podhalańskie maniery. Przebywając
w niaju b. r. w Podobinie, miałem sposobność przysłuchiwać się wieczo­
rami tym śpiewom, jak rozlegały się po wsi, jeszcze trochę niewprawne
i obce, i jak się mieszały z pobożnemi pieśniami' dziewcząt odprawiają­
cych swoje „majówki“ przy polnych kapliczkach.
Moda wypiera również rodzimy biały serdaczek bez rękawów (ry­
cina 3) a wprowadza zakopiański bronzowy. Pytam się parobezaka, dla­
czego młodzież wprowadza ten obcy ubiór,
kiedy miejscowy jest bezsprzecznie ładniejszy.
„Prowda, ze ładniejsy“ — odpowiedział —
„ale jak sie kany dalej jedzie, to sie ludzie
śmieją z naszych serdocków“. — Jasnem jest
dlaczego się śmieją. Tam dalej t. j. po mia­
stach i po wsiach bliżej miast publiczność
dawno się oswoiła z góralszczyzną zakopiań­
ską i przywykła patrzeć na bronzowy kożu­
szek i ciasne portki, jako na typowe znamiona
prawdziwego górala, podczas gdy chłop od
Mszany Dolnej przedstawia się tam dziś jesz­
cze jako gatunek pośledniejszy, w hierarchji
etnicznych ugrupowań stojący znacznie niżej
od Zakopańca.
Podhalańska moda zaznacza się również
coraz wyraźniej w budownictwie. Kto stawia Eyc. 3. Chłop z Podobina
w serdaczku bez rękawów
nową chałupę, zwłaszcza z przeznaczeniem barwy
białej. To okrycie rów­
na przyjmowanie letników, nadaje jej styl nież zwolna- jest wypierane
willi zakopiańskiej. Wiejscy ciesielkowie przez bronzowe serdaczki za­
Fot. S. Flizak.
w Porębie W. czy w Mszanie D. zapatru ją się kopiańskie.
na wzory w pobliskiej Rabce, która natural­
nie nawet w szczegółach kopjuje Zakopane.
I nikt nie stara się z miejscowych oryginalnych form, stanowczo od­
miennych od zakopiańskich,, wyprowadzić nowy uszlachetniony typ, jak
to uczynił Witkiewicz w Zakopanem.
Ten brak odporności na obce wpływy i wyzbywanie się rodzimego
charakteru, ma swoją głębszą przyczynę. Stwierdzić mianowicie należy,
że nie wyszedł stąd żaden twórczy genjusz w rodzaju Tetmajera lub Rey­
monta, w którymby ten szczep miał swego wyraziciela i przedstawiciela,
któryby w poezji, lub sztuce udostojnił tycie swych bliższych rodaków
i wobec szerokiego świata nadał im ten prestiż, jaki twórcy z Podhala na­
dali swym braciom z pod Tatr. A nawet najznaczniejszy człowiek z tej
okc’icy Franciszek Szmaciarz (pseudonim Wł. Orkan) udawał w swym
snobizmie Podhalanina i propagował podhalanizm.
Bardzo ciekawe jest śledzenie rozwoju tej ekspansji podhalańskiej
Powstaje pytanie, czy w ślad za materjalną kulturą podhalańską, przyj­
mie się także w tych stronach narzecze Podhalan, czy Porębianie i Mszaniczanie będą mówić: zito, cisty, czy też po dawnemu żyto, cysty.

272
Uchwały pierwszego Kongresu bajkoznawców w Lundzie,
wniesione przez Prof. Waltera Andersona i Prof. Oskara Looritsa,
przyjęte na końcowem posiedzeniu Kongresu dnia 8. listopada 1635.
1. Postęp bajkoznawstwa, podobme jak postęp badań folklory stycznych
wogóle, zależy przedewszystkiem od zakładania i celowej organizacji naro­
dowych archiwów folklorystycznych.
2. Każdy naród powinien w miarę możności posiadać własne centralne
archiwum folklorystyczne, zawierające wszystkie, kiedykolwiek zapisane
tradycje ustne danego ludu, bez względu na to, czy zostały one ogłoszone
drukiem czy też jeszcze nie.
3. Istnienie archiwów prowincjonalnych jest tylko pożądane, o tyle że
mogą one ułatwić zbieranie i przechowywanie tradycyj ludowych na mniej­
szych terytorjach. Jako zasadę inależy przyjąć, że wszelkie materjały, znaj­
dujące się w archiwach prowincjonalnych, powinny być w oryginale lub
odpisie również w archiwum centralnem.
4. Każde centralne archiwum folklorystyczne ma następujące zadania:
a) przechowywanie, w oryginale lub odpisie, wszelkich u danego ludu
już istniejących zapisów ludoznawczych;
b) dbałość o możliwie systematyczne uzupełnienie i sprawdzanie po­
siadanego materjału: l-o' przez wysyłanie w teren naukowo wyszkolonych
zbieraczy, 2-o przez organizowanie sieci dobrowolnych współpracowników
i systematyczne rozsyłanie kwestjoinarjuszy, 3-o przóź zachęcanie młodzieży
szkolnej do spisywania tradycyj ludowych;
c) porządkowanie i katalogowanie wszystkich materjałów w taki spo­
sób, by po potrzebne teksty ich badacze mogli zwracać się listownie a nie
musieli osobiście;
d) zbieranie, porządkowanie lub przynajmniej [sporządzanie bihljografji
wszystkich tekstów ludowych danego narodu, ogłoszonych drukiem, zwłasz­
cza rozproszonych w małozinanych lub niedostępnych publikacjach, w utwo­
rach literackich, dziennikach, czasopismach, kalendarzach i t. d.;
e) ogłaszanie posiadanych tekstów w sposób, odpowiadający wymaga­
niom naukowym.
5. Szczególnie ważnem zadaniem międzynarodowej organizacji badań
h '.koznawczych byłoby udostępnienie badaczom tekstów, spisanych w małoznanych językach. W tym celu pożądane byłoby przekładanie zbiorów tego
rodzaju tekstów na któryś ź języków światowych. Kongres oświadcza się za
przekładem tego rodzaju tekstów na język angielski i .za zdobyciem między­
narodowych środków finansowych .na ten cel. Kongres pragnąłby, by prze­
kłady te sporządzono w większej ilości egzemplarzy, przechowywanych
w najważniejszych ośrodkach specjalnych badań.
6. Kongres kładzie nacisk na potrzebę międzynarodowej organizacji
zbieractwa folklorystycznego w krajach, w których warunki miejscowe nie
pozwalają dotąd na zorganizowanie dostatecznie czynnych archiwów, oraz
na zdobycie międzynarodowych środków finansowych na wysłanie do tych
krajów zbieraczy-ludoznawców.
7. Kongres wyraża życzenie, by znaleziono ŚTodki, umożliwiające zwal­
nianie poważnych badaczy od części kosztów, związanych z zamawianiem
przez nich odpisów w archiwach.

273

RECENZJE I SPRAWOZDANIA.
S. J. Gąsiorowski. Le problème de la classification ergologique et la
relation de Fart à la culture matérielle. (Bulletin international de l’Aca­
démie Polonaise des Sciences et des Lettres, Classe de philologie — Classe
'd’histoire et de philosophie, No. supplémentaire 1 — 1936), Cracovie,
Imprimerie de l’Université, 1936, str. 65.
Praca znakomitego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego porusza cały
szereg bardzo skomplikowanych a równocześnie niezmiernie interesujących
zagadnień i dlatego dobrze będzie zapoznać się choćby w najogólniejszych
ramach z treścią toku myśli autora. Po przedstawieniu celu i planu pracy
w słowie wstępnem, rozdział pierwszy poświęcony jest kulturze materjalnej
staro-śródziemnomorskiej (paléo-mediterranéenne). G. zastanawia się nad
elementami ergologicznemi t. j. formami kultury «materjalnej w starożytnych
kulturach basenu morzą Śródziemnego i sąsiednich kręgach kulturowych,
poczem szereguje je w następujące określone grupy: 1) elementy ergołogi-czne
służące do racjonalnej i systematycznej uprawy roli, 2) narzędzia i broń
z miedzi i bronzu, 3) krążek (tournette), 4) wpz i drogi, 5) łódź. Powyższe
grupy elementów ergologiozinych dały podstawę do rozwoju: rolnictwa, rze­
miosła metalowego, ceramiki, transportu lądowego i morskiego. Rozważa­
nia iswe grupuje autor w dwóch częściach, przyezem w pierwszej omawia
czasy przedhistoryczne, protohistoryczne i wczesno-historyczne, zaś w dru­
giej zastanawia się nad dalszym rozwojem elementów ergologioznych w epoce
historycznej.
W rozdziale drugim, poświęconym zbadaniu pojęć pomocniczych do
zdefiniowania i klasyfikacji ogólnej kultury materjalnej, stwierdza autor, że
w nauce archeologicznej pojęcie kultury materjalnej jest właściwie do tej
pory niezdefiniowane i że wskutek tego także dotychczasowa klasyfikacja
wytworów tej kultury jest conajmniej niewyozerpująca. Te same uwagi na­
suwają mu się, gdy chodzi o pojęcia takie, jak „życie starożytnych“, „staro­
żytność“ (antiquité) i „realia“. Zdaniem jego bez znaczenia również jest
określenie „kart 'industriel“, bo miesza się tu pojęcie kultury materjalnej
z pojęciem techniki i technologii. Z kolei zastanawia się nad znaczeniem
określenia „kultura materjalna“ w etnologji, zajmuje się bliżej systematyką
wytworów kultury materjalnej Moszyńskiego (Ruitura ludowa Słowian, Kra­
ków 1932) i Mon lądem’a (Traité d’ethnologie culturelle, Paris 1934) przychy­
lając się w rezultacie do jasno sformułowanych koncepcyj tego ostatniego.
Montadon wyróżnia w całej kulturze ludzkiej trzy kałegorje fenomenów
kulturowych a mianowicie: l) kulturę materjalną (dyscyplinę naukową,
która się nią zajmuje badawczo, nazywamy ergotogją), 2) kulturę duchową
(ainimologja) i 3) kulturę socjalną (socjolog]a). Trzeba tu odrazu zaznaczyć,
że jakkolwiek i w tern ujęciu niekażdy fenomen kulturowy da się dobrze po­
szufladkować, i często pewne fenomeny mają ‘zarówno cechy ergo logiczne
jak i anrmologiczne, to jednak pojęcie kultury materjalnej jeśli idzie o etnol°gjĘ>.j€st jaśniej sformułowane aniżeli tam, gdzie rzecz dotyczy archeologii.
Rozważania poświęcone zdefiniowaniu pojęcia „kultura- materjalna“ są
przedmiotem III rozdziału. Gdy się szuka cech charakterystycznych dla kul­
tury materjalnej wylania się jako pierwsza ta, że wytwory kultury materjal­
nej posiadają cel użytkowy, t. zn. służą człowiekowi do zachowania życia,
Lud T. XXXIV.

18

274
przedłużenia go i uchronienia przed niebezpieczeństwami, grożącemi mu tak
ze strony natury jak i ludzi. Nie jest to wprawdzie cecha jedyna ale nie­
wątpliwie zasadnicza i dlatego G. definiuje 'kulturę m a t e r j a 1 n ą
jako zbiór zespołów aktywności ludzkiej o chara­
kterze utylitarnym, realizowanym w przedmiotach
mater ja lnych. Należy tu jednak dodać, że przedmioty te nie
mogą powstać beiz aktywności psychicznej. Z kolei
autor omawia typy wytworów kultury materjalnoj i stosunki, jakie między
niemi zachodzą, oraz zagadnienia metody typologicznej w badaniach nad
kulturą materjalną. (Nawiasem dodam, że' zagadnienia te poruszył autor
także już dawniej w swej rozprawie p. t. Metoda typologiczna w badaniach
nad sztuką, Przegląd Historji Sztuki, Kraków 1932). Czynnikami, które wa­
runkują rozwój kultury materjalnej .są klimat, fauna, stosunki -socjalne i t. p.
przyczem w obrębie jednej kultury rozwój poszczególnych fenomenów ergologieznych nie jest równomierny, jedne z nich bowiem ulegają pewnej stan­
daryzacji, drugie intemzywnemu rozwojowi a jeszcze inne regresji, (np.
w Grecji 'Starożytnej technika hronzownieza wyprzedzała gwałtownie rol­
nictwo). Kwestja możliwości wyróżnienia w ogólnym rozwoju danej kultury
jej poszczególnych faz rozwojowych i pytanie, jakie są kryterja odróżnia­
jące kultury prymitywne od kultur wyższych jest tematem dalszych roz­
ważań. Są niemi według G. pewne wynalazki czy też odkrycia, które zna­
lazły szersze zastosowanie, a więc wynalazek ognia, sporządzenie narzędzi
rolniczych, oswojenie zwierząt, ceramika, metalu-rjgja i użycie zwierzęcia
jako siły pociągowej.
Klasyfikacji kultury materjalnej jest poświęcony IV rozdział. G. bie­
rze za punkt wyjścia człowieka nagiego i bezbronnego (homo nudus et inermis) i stwierdza, że istnieją różne kryterja podziału kultury materjalnej,
a więc materjalne, fizjologiczne, mechaniczne, psychologiczne i socjologiczne.
Podział na „starożytności publiczne“ i „starożytności prywatne“ jest — jego
zdaniem — nielogiczny, albowiem nie istnieje granica między funkcją indy­
widualną a socjalną przedmiotów kultury materjalnej. Również podział na
przedmioty prymitywne i skomplikowane jest nie do przeprowadzenia. Autor
słusznie sądzi, że racjonalna klasyfikacja może być oparta tylko na kryterjach funkeyj przedmiotów materjalnyoh wykonanych przez człowieka.
Całość kultury materjalnej jest ściśle związana z egzystencją człowieka,
a więc z jego pracą produktywną, pracą służącą do obrony i zabezpieczenia
życia. Pierwsza kategorja przedmiotów kultury materjalnej służy do zaspo­
kojenia najniezbędniejszej ludzkiej potrzeby t. j. głodu, a więc chodzi tu
0 przedmioty, służące w najszenszetn lego słowa znaczeniu do wyżywienia
człowieka, jak narzędzia do polowania, do uprawy roli, do. produkcji oliwy
1 wina, naczynia do przyrządzania, gotowania i przechowywania potraw
i napojów i t. d. Druga kategorja to wyroby techniki i rzemiosła, które można
dzielić wedle rozmaitych kryterjów. G. daje następujący podział: 1) ogień
i jego następstwa jak oświetlenie, ogrzewanie, metahirgja, 2) broń i ma­
szyny wojenne, 3) narzędzia do różnych rzemiosł, 4) mieszkanie i sprzęty,
5) odzież i toaleta w najszerszem tego słowa znaczeniu. Trzecia kategorja to
narzędzia już wyższej formy jak środki transportu, wozy, statki, mosty,
drogi, a dalej wagi, miary, moneta i d. Te trzy kategorje stanowią pierwszą
grupę przedmiotów niezbędnych do życia. Drugą grupę stanowią przed­

275

mioty kultu, których wykonanie wymaga nietylko nowych pomysłów i form
lecz także specjalnych narzędzi, zaś do trzeciej grupy należą specyficzne
formy odnoszące się do zabaw, tańca i muzyki. Przy tych ostatnich czyn­
nościach używane są często przedmioty sporządzane do fumkcyj ujętych
w grupie pierwszej (mp. broń do tańca wojennego), co nie wyklucza także
przedmiotów pozbawionych, w swem pierwotnem założeniu, wybitnie celów
utylitarnych, a więc przedmiotów sporządzanych specjalnie (np. instrumenty
muzyczne). G. mniema, że w powyższe trzy grupy dadzą się włączyć wszystkie
formy kultury małerjainej, różnice zaś między niemi mogą być ilościowe
i jakościowe, co najsilniej można zauważyć w kategorji pierwszej.
Rozdział V traktuje o stosunku sztuki do kultury materjalnej. Autor
mówiąc o sztuce’ ma na myśli sztuki plastyczne. Sztuka jest wedle niego
drugą zasadniczą funkcją cywilizacji, realizującą się w wytworach kon­
kretnych, trójwymiarowych. Zastanawia się też, jakie stosunki zachodzą mię­
dzy temi dwiema dziedzinami twórczości ludzkiej i aby problem postawić
na jak najszerszych podstawach badawczych stara się ustalić pewtne za­
sadnicze pojęcia. A więc zastanawia się nad tem, czy istnieje różnica
między pojęciem wynalazku (l’invention) a .odkryciem (découverte), ak­
ceptując w tym względzie definicję Dixom’a, wypowiedzianą w pracy p. t.
The building of cultures. (Nawiasem wspomnę, że częściowo tem zagad­
nieniem zajmował się Leon Kozłowski, Problemat rozwoju formy w prehistorji, Lud 1925, seria II, tom IV, sfcr. 149, który postawił je jednak na
nieco odmiennej płaszczyźnie, bo. wyróżnił trzy rodzaje powstawania
nowych form: określił je nazwami: pożyczka, krzyżówka i wynalazek.)
G. dalej wyjaśnia kwestję anonimowości wynalazcy i artysty, różnicę,
jaka zachodzi między artystą a rzemieślnikiem, między formą utworu
kultury materjalnej a formą dzieła sztuki, oraz zastanawia się nad potencjonalnemi walorami artystyczncmi w utworach kultury materjalnej,
aby w końcu isformułować następującą tezę : Każdy przedmiot
'kultury materjalnej jest z konieczności er go logicz­
ny, lecz posiada konkretny potencjalny walor arty­
styczny, natomiast każde dzieło artystyczne spełnia
funkcję estetyczną, lecz może posiadać idealny po­
tencjalny walor utylitarny. Z kolei zastanawiając się nad
innemi cechami specyficznemi kultury materjalnej i sztuki, formułuje
autor dalsze tezy, mianowicie, że istnieje penetracja sztuki w kulturze
materjalnej, ale odwrotne zjawisko nie zachodzi. Każde dzieło eirgologiczne
posiada potencjalnie walory artystyczne. Przedmiot kultury materjalnej
■może być artystycznym przypadkowo., może uzyskać formę artystyczną
niezależnie od woli twórcy, natomiast przedmiot kultury materjalnej nie
może ipirzypadikowo być użytkowym, gdyż muisi nim być z natury swego
przeznaczenia. Z drugiej strony dzieło sztuki nie może być przypadkowo
estetyczne, jest ono bowiem estetyczne już z racji swego przeznaczenia.
Oto dlaczego wartościujemy utwór ergdlogiczny wyłącznie wedle kryterjów
jego użyteczności, natomiast dzieło sztuki wedle kryterjów artystycznych.
Penetracja sztuki w kulturze materjalnej jest w różnych jej działach od­
mienna, w jednych nasilenie jej jest większe, w innych mniejsze. G. pró­
bował w pierwszej części pracy podać własną klasyfikację właśnie w tym
celu, by sobie ułatwić śledzenie stopnia nasilenia penetracji sztuki w róż18*

276
mych działach kultury maiterjalnej, nie zaś by miał zamiar krytykować
inne klasyfikacje. W kaiegorji pierwszej, t. j. w wytworach pożywienia,
jako nietrwały ch, penetracja sztuki jest słaba. Również w Ł,ątegoirji drugiej
penetracja jest niezbyt silna, jak w uzbrojeniu, jak w narzędziach i w ce­
ramice, silniej natomiast przychodzi do głosu, penetracja sztuki w wytwo­
rach służących do mieszkania i ubrania. Te dwie, ostatnie klasy ergologiczne
są najbardziej chłonne w potencjalne walory artystyczne, wyjątek stano­
wią oczywiście narzędzia, których strukturą ściśle utylitarna wyklucza
penetrację przez sztukę. Również trzecią klasa fenomenów ergologicznych
jest zanadto praktyczna, aby być potencjalnie artystyczną. Z powyższego
dedukuje następujące prawo ogólne: Potencjalny walor arty­
styczny przedmiotów kultury niaterjalnej zależny
jest od stopnia użyteczności tychże przedmiotów,
t. zn. im bardziej jakiś przedmiot,dany ma charakter
utylitarny, łem mniej jest artystyczny j naodwrót.
Z kolei autor zastanawia się nad tern, jak przedstawiała się sprawa w sta­
rożytnym świeci« w basenie morza Śródziemnego i konstatuje, że materialna
kultura Egiptu posiadała bardzo silnie rozwinięty potencjalny walor arty­
styczny, natomiast mniejszy był on w Azji Przedniej. Potencjalny walor
artystyczny kultury mateirjalnej Egei- jest manifestacją bardzo ciekawą
a penetracja sztuki w tej kulturze była bardzo silna. Prawie tak samo było
w istarożytnej Grecji, mniej natomiast zaakcentowane były te walory w Rzy­
mie (np. w ceramice).
Zjawiska omawiane mogą być wyjaśnione w .różny sposób. Wedle G.
najprawdopodobniej decydującym faktorem jest smak i zamiłowanie do
luksusu í wogóle wyższy poziom życia ekonomicznego. Pozwoliłbym sobie
tę tezę sformułować nieco Inaczej, mianowicie wysoki poziom ekonomiczny
jakiegoś danego środowiska Stwarza warunki do silnej penetracji fenome­
nów artystycznych w wytworach ergologicznych. Jeżeli zaś istnieją pewne
środowiska, w których przy niskim poziomie ekonomicznym istnieje pene­
tracja sztuki w stopniu .nieproporcjonalnie silnym (jak np. u naszych Hu­
cułów), należy .ją uważać ®a zjawisko przeżytkowe. Zdaje mi się ,nie ulegać
wątpliwości, że pierwotnie środowisko to było ekonomicznie zn'acznie sil­
niejsze. G. jest skłonny raczej widzieć przyczynę tego zjawiska w instynk­
cie estetycznym, ale jestem przekonany, że instynkt me pomoże, gdy brak
warunków materjalnych; jedno i drugie wydaje mi się być absolutnie
konieczne. Wedle autora kulturą, której piastunowie posiadali wybitny
instynkt estetyczny, była kultura ikreteńska, natomiast słabo rozwinięty
instynkt estetyczny reprezentują kultury Azji zachodniej. G. sam jednak
zaznacza, że w szukaniu przyczyn nie wyczerpuje wszystkich, wysuwa
jedjxve najistotniejszą.
1 -echodząc w dalszym ciągu swych wywodów do ujęcia w świecie
sini;-:*- nym stosunku kultury niaterjalnej do sztuki, religji i filozofji,
stv
rnza uczony, że istnieje, między poziomem jednej i drugiej wielka
rozbieżność. W epoce paleolitycznej Francja, Hiszpanja i północna Afryka
posiadają malowidła i. rysunki skalne oraz rzeźbę stojącą ną wysokim po­
ziomie artystycznym a kulturę materjalną bardzo prymitywną. W epoce
meizolityozmej kultura materjalna podnosi się szybko (np. ceramika), nato­
miast obniża się poziom sztuki. W Mezopotamji od 3000 przed Chr. istniało

2T)
równomierne działanie obu sił ergiologioznej i artystycznej. W pierwszych
czasach historycznych w Egipcie sztuka swym poziomem przewyższa foulturę' materjalną, to Palestynie poziom kultury materjalnej jest wyższy od
poziomu sztuki. Na Krecie ma się rzecz podobnie jak w Egipcie. W Grecji
sztuka dominuje nad kulturą materjalną, w Rzymie istniała równowaga
obu czynników. Zbierając w końcu w całość wyniki swoich rozważań
stwierdza autor, że w kulturach śródziemnomorskich nie było stałych
relacyj między poziomem sztuki a poziomem kultury materjalnej i że wsku­
tek tego można też przyjąć, iż dla istnienia wysokiego poziomu sztuki nie
był konieczny wysoki poziom kultury materjalnej. Jest również dla G.
pewnem, że wielkie dzieła siztuki powstają często przy pomocy środków
technicznych dość pojedynczych i nieskomplikowanych. W rozdziale koń­
cowym autor zbiera wyniki swej pracy w zwięzłe formuły, dając czytel­
nikowi jasny pogląd na tok rozumowania.
Praca G., którą powyżej w bardzo szczupłych ramach streściłem, po­
rusza niewątpliwie zagadnienia niezwykle skomplikowane i poruszane
przez wielu uczonych,’ zagadnienia ciągle nierozwiązane i trzeba to dodać
odrazu wszelkie próby w tym kierunku zawsze były i będą zależne od
nastawienia badacza, od jego założeń • światopoglądowych. Ujmowanie fe­
nomenów cywilizacji w trzy zasadnicze grupy jest praktykowane tak przez
etnologów jak i historyków kultury. Wspomnę tu z polskich uczonych
T. Zielińskiego, który w swej „Historji kultury antycznej“ powiedziałbym
w sposób dość rygorystyczny układa poszczególne fenomeny (nazywając je
„formami“) w trzy grupy, v kultura materjalna, kultura społeczno-ekono­
miczna i kultura duchowa, przyczem, jak sam stwierdza, stając w swym
układzie na gruncie ideologicznym (raczej chyba na gruncie światopoglądu
idealistycznego ?), widzi w całej działalności człowieka dążność do reali­
zowania trzech zasadniczych ideałów: dobrá, piękna i prawdy. Podobne
ujęcia mamy u wielu innych historyków kultury. I dlatego czytającemu
uważnie pracę G. czytelnikowi nasuwa >się przedew-szystkiem jedna uwaga
mianowicie autor zamało uwzględnia literaturę przedmiotu, przez co czy­
telnik niema natychmiastowej możności kontrolowania tego, co jest ory­
ginalną 'myślą autora. Mam też wrażenie,
szereg myśli pozostających
w ścisłym -związku z rozważaniami nie 'zostało -poruszonych. Do takich
należy w pierwszym rzędzie kwestja metod badawczych w historji sztuki
i historji -kultury, a w tym względzie szereg interesujących uwag wypo­
wiedział Wł. Podlacha (Historja sztuki a historja kultury, Księga IV Zjazdu
historyków polskich w Poznaniu w r. 1925, Sekcja V), które może należało
rozwinąć i uzasadnić; by tem lepiej wykazać, że fenomeny ergologiczne
i artystyczne jako w siwej naturze różne wymagają różnych metod badaw­
czych. Jeżeli bowiem dzieło sztuki stanie się źródłem dla historyka- kultury
materjalnej, wtedy rozpatruje w niem wartości tematowe (rzeczowe), na­
tomiast historyk sztuki w tem samem dziele bada wartości plastyczne.
Jakkolwiek zgadzam się w ba-rdzn wielu punktach zasadniczych z tokiem
wywodów G., muszę zwrócić uwagę na pewne niejasności, jakie wkradły
się do jego rozważań. Otóż, jak z wywodów autora wynika, wyróżnia on
w cywilizacji ludzkiej niejako trzy wielkie grupy, które można nazwać
kulturą materjalną, kulturą społeczną i kulturą duchową, przyczem przez
kulturę duchową należy rozumieć religję, moralność, naukę, sztukę, zaś
że

278
sztukę — sztuki (plastyczne, literaturę piękną, muzykę, teatr i t. d.
Przypatrzmy się, jakie zespoły fenomenów porównuje więc ze sobą, badając
relacje między poziomem kultury materjalnej a poziomem sztuki. Otóż
z jednej strony mamy kulturę materjalną, z drugiej strony sztuki plastyczne.
Z klasyfikacji przyjętej przez G. wynika wyraźnie, że są to zespoły nierównorizędne, bo dla 'kultury materjalnej zespołem równorzędnym jest kulturą
duobo'wa, w której sztuki plastyczne należą ido jednej z jej licznych dzie­
dzin, czyli zachodzi pytanie, ozy zastanawianie się nad relacjami obu tych
kategoryj fenomenów posiada wartość badawczą. Cóż bowiem wynika z tego,
że jakiś naród posiadał wysoką kulturę materjalną a miską sztukę plastyczną,
należałoby jeszcze Stwierdzić, jaki byt poziom w tym narodzie literatury
pięknej, muzyki, teatru, dalej religji, nauki, moralności, słowem jaki był
paziom całego życia duchowego i dopiero gdy ono w 'sumie było niższe od
kultury materjalnej możemy stwierdzić, że mie zawsze wysokiemu pozio­
mowi kultury materjalnej odpowiada wysoki poziom kultury duchowej.
W przeciwnym wypadku musimy dojść do fałszywych wniosków. Dałbym
tu jako przykład naród żydowski, który nie wydał ani Platona, ani Michała
Anioła, ale wydał Chrystusa, a ta jedna olbrzymia wartość w dziedzinie du­
cha rekompensuje, sądzę, w (zupełności wszystkie inne braki. A tymczasem
porównywanie kultury materjalnej Żydów i ich sztuki plastycznej może nas
doprowadzić do fałszywych wniosków. W wywodach G. nie mogę się cza­
sami zgodzić na mieszanie pojęcia artystyczny przedmiot i estetyczny przed­
miot. Na str. 57 G. powiada, że dzieło sztuki nie może być estetyczne przy­
padkowo, będąc estetycznem z przeznaczenia. Wątpię czy da się to zawsze
twierdzić. Dzieło sztuki z przeznaczenia jest artystyczne, a nie estetyczne,
gdyż znamy wiele dzieł estetycznych, które nie są dziełami sztuki (kwiat,
pejzaż górski, ptak i wogóle dzieła .natury). Nie mogę się też zgodizić z au­
torem, który przyjmuje, że estetyczny równa .się artystyczny i. naprzemdan
operuje temi oboma określeniami. Dalszą konsekwencją tego jakby pomie­
szania pojęć estetyczny i artystyczny jest jedno z zasadniczych sformuło­
wań G. o instynkcie estetycznym, iako głównym motorze sztuki. Uważam,
że instynkt estetyczny, powiedziałbym raczej dyspozycja psychiczna do
przeżyć estetycznych w jakiejś jednostce czy grupie zupełnie nie wyczer­
puje zagadnienia od strony psychologicznej, a już zupełnie nie musi ta dys­
pozycja wykazywać zdolności twórczych. Do tego konieczną jest dyspozycja
do przeżyć artystycznych i to w dwóch formach, w aktywnej (twórczej)
u artystów i pasywnej (odbiorczej) u widzów, słuchaczy czy czytelników.
Te obie dopiero dyspozycje połączone z odpowiednim poziomem kultury
materjalnej dają warunki do .powstawania dzieł sztuki Nawet w skrajnej
nędzy może niekiedy wielki artysta tworzyć, ale społeczeństwo (mam na
myśli tę warstwę społeczną, w której artysta pracuje) o niskiej kulturze
materjalnej nigdy nie może posiadać wielkiej sztuki.
Chcąc ocenić pracę G. jako całość, trzeba stwierdzić, że mimo iż poru­
szony przez autora problem iń-ie jest nowy i posiada nawet wiele bardzo
poważnych badań, to wartość pracy leży nietylko w możliwie jasnem sfor­
mułowaniu postawionych sobie zagadnień, ale i w samodzielnej próbie ich
rozwiązania. I aczkolwiek mam zastrzeżenia co do kilku usterek, niemniej
jednak chciałbym z całem uznaniem podkreślić poważny i bardzo rzetelny
wysiłek twórczy, który zwłaszcza w polskiej literaturze naukowej, pozosta
przez

279
jącej ciągle w kwestjach teorji i smetodołogji nauk daleko w tyle poza nauką
zachodnio-europejską, posiada pierwszorzędną wartość. Autor ma dużą za­
sługę, że dał nam tyle nowych podniet, myśli. Za to trzeba, podziwiając jego
pracę, być mu wdzięcznym.
Edmund Bulanda.

E. Hoffmann - Krayer — H. Bächtold- Stäubli: Handwörterbuch
des deutschen Aberglaubens. Bd. VII. Pflügen-Signaitur. Berlin, Walter
de Gruyter et Go. 1935—'1936. 8° większe. Str. 1712.
Poprzednie tomy tego wydawnictwa omówiono już w „Ludzie“ XXVI
96, XXVII 133, XXIX 121, XXX 250, XXXI 144, XXXII 182, XXXIII 138.
Wydany obecnie VII tom świadczy, że tak ważna podręczna encyklopedja
niemieckiego folkloru dobiega już powoli do pomyślnego końca. W VII
łomie następujące artykuły zasługują na podkreślenie:
S. 2. Pfluggang, Pflugziehen. Obrzędy związane z pierwszym wyjazdem
w pole. — S. 25. Pilatus. Opowieści związane z Piłatem Ponckim. — S. 28
Pilze. Przesądy związane ze zbieraniem grzybów, opowieści o powstaniu
grzybów, zastosowanie, we wróżbach i w lecznictwie ludów om. —■ S. 36.
Planeten. Bardzo wyczerpująca rozprawa ma temat wpływu wyższej astrołogji na astrologję laicką, ze szozególnem uwzględnieniem wpływów wschod­
nich. — S. 307. Priester. Przesądy związane z osobą księdza katolickiego,
oraz z jego czynnościami ©brzędowemi. — S. 338. Prophet, Prophetie. Forma,
treść, podstawy psychologiczne i zjawiska towarzyszące przepowiadaniu
przyszłości. —- S. 366. Psychoanalyse. Znaczenie psychoanalizy dla wyja­
śnienia ludowego sposobu myślenia i powstawania ludowych wyobrażeń. —
S. 388. Puppe. Lalka w czarach, zabawach dziecinnych i obrzędach.
S. 427. Rabe. Kruk w mitach, wierzeniach, 'czarach i lecznictwie ludowem. — S. 463. Rad. Koło we wróżbach, wierzeniach i zwyczajach praw­
nych. — S. 529. Rauchnächte. Okadzanie domów w wilję ważniejszych
świąt. — S. 542. Raute. Ruta w obrzędach i w medycynie ludowej. •— S. 551.
Recht. Stosunek prawa rzymskiego. do prywatnego, prawo i zwyczaj, pier­
wiastek czarodziejski w dawnych 'zwyczajach prawnych. -— S. 577. Regen.
Bóstwa deszczu. Sposoby wywoływania ii powstrzymywania opadów deszczo­
wych. — S. 586. Regenbogen Tęcza w mitologji, wierzeniach ludowych
i astrologji. — S. 602. Regenvorzeichen. Zjawiska w przyrodzie zapowiada­
jące deszcz. — S. 630. Rein, Reinheit. Przepisy czystości i środki oczyszczal­
ne, — S. 638. Reise. Zabiegi ochronne związane z podróżą. — S. 65ß. Reli­
gion. Rozważania na temat stosunku wierzeń religijnych dawnych Germa­
nów do chrześcijańskiego systemu religijnego. — S. 695. Rind. Bydło jako
•aiłą pociągowa, jako zwierzę ofiarne, wskazujące drogę, oraz rola jego
w wierzeniach mitycznych i w lecznictwie ludow-em. — S. 702. Ring. Geneza
pięęcścienia,. jego imagja i symbolika. Autor artykułu uwzględnia także roz­
prawki Ganszyńca i Poniatowskiego drukowane w „Ludzie“ XXII i XXIII.—
S. 727 Ritualmord. Zestawienie chronologiczne oskarżeń Żydów o mordy
rytualne. Wśród tego materjału wiele poloniców, począwszy od przykładu
krakowskiego z r. 1407 do wypadku chojnickiego z r. 1900. — S. 753.
Rocken. Znaczenie pirzęślicy i schodzenie się na prządki. — S. 763. Roggen.
Przepisy uprawy żyta i zastosowanie żyta w leczniczych praktykach ludo­
wych. — S. 792. Rot. Psychologiczne podstawy wyróżniania barwy czer-

280
won ej, symbolika czerwieni, oraz stosowanie jej w lecznictwie sympatetycznem.
S. 871. Sage. Stosunek podania do baśni, rozmaite: rodzaje i formy
podań, ich wędrówki i przekształcenia. — S. 897. Salz. Zastosowanie soli
w różnych kultach, środek apotropiczmy i leczniczy. — S 918. Samstag
Sobota jako dzień świąteczny z obowiązującym zakazem pracy, dzień
szczęśliwy lub nieszczęśliwy, dzień w obrzędach rodzinnych, oraiz zajętiach
domowych i gospodarczych, oraz w lecznictwie. — S. 942. Sarg, Sargholz,
Sarglegimg, Sargnagel. Trumna, układanie zwłok, materjał używany na
trumny. — S. 974. Schaf. Owca jako zwierzę ofiarne, środki ochronne sto­
sowane przy jej chowie, oraz stosowanie jej w lecznictwie ludowem. —
S. 1002. Schatz. Wiiara w ukryte skarby i magiczne sposoby zdobycia tych
skarbów. — S. 1017. Schaukeln. Wierzenia związane z huśtaniem. — S. 1040.
Scheune. Wierzenia związane ze stodołą, która służy czasem do odprawia­
nia obrzędów. — S. 1045. Schicksal. Wiiara w los i przeznaczenie — w sta­
rożytności, na Bliskim Wschodzie i u Germanów. — S. 1058 Schiessen.
Schuss. Czarodziejscy i świętofcradzcy strzelcy. Strzelanie przy obrzędach
gospodarczych i rodzinnych, oraz w celach leczniczych. — S. 1080. Schlach­
ten. Zasady zabijania i dzielenia zwierząt domowych zwłaszcza nierogaci­
zny i bydła, oraz związane z tem święto domowe. .— S. 1091. Schlag, schla­
gen. Uderzanie w symbolice prawnej, obrzędach rodzinnych, domowych,
rolniczych, oraz uderzanie zieloną życiodajną wicią lub w celach czaro­
dziejskich. — S. Ulk. Schlange. Przesądy związane z naturą węża, uważa­
nego zwykle za zwierzę demoniczne. Resztki kultu tego zwierzęcia, właści­
wości wieszcizhiarskie, czarodziejskie i .magi-ozne węża, zastosowanie w lecz­
nictwie ludowem. Opowieści o wężach. — S. 1207. Schleier. Przesądy zwią­
zane z zasłoną-welonem. — S. 1237. Schmetterling. Etymologja licznych
nazw służących ma określenie motyla. Pojawianie się duszy, oraiz rozmai­
tych duchów i demonów w postaci motyla. — S. 1285. Schrat. Liczne materjały do tego ducha, ważne ze względu na staropolskiego „skrzata“. —
S. 1292. Schuh. Buty w wierzeniach, przesądach, czarach, wróżbach i ob­
rzędach. Szczególnie charakterystyczne jest ciskanie bucikami w celach
wróżbiarskich (s. 1354). — S. 1364. Schürze. Przesądy związane z fartuszkiem
kobiecym i znaczenie tej części odzieży w podaniach, obrzędach rodzinnych,
praktykach gospodarczych i w lecznictwie. — S. 1391. Schwalbe. Jaskółka
jako ptak święty, wies-zczbiiarski i przynoszący szczęście. — S. 1406. Schwan­
gerschaft. Zakazy i nakazy otaczające kobietę ciężarną. — S. 1431. Schwarz.
Barwa czarna, jako. barwa duchów i demonów, siła apotroipiczna czarnej
barwy, 'stosowanie czarnych -zwierząt ofiarnych. — S. 1460. Schweigen.
Znaczenie milczeniu przy obrzędach i szczególnie ważnych czynnościach
ludzkich. — S. 1470. Schwein. Przesądy, wierzenia i czary związane ze
świnią. — S. 1509. Schwelle. Próg jako siedziba duchów, zwłaszcza dusz
zmarłych. Ofiary skládáme na progu, wynoszenie zmarłych pod progiem,
próg jako granica i miejsce czarodziejskich praktyk, oraz stosowania środ­
ków ochronnych. — S. 1558. See. Tajemniczość niebezpieczna jezior i zwią­
zany z tem kult i ofiary dla jezlior. — S. 1568. Seelenüberfahrt. Motyw prze­
jazdu dusz na łodziach czy iminych środkach komunikacyjnych w zaświaty
znajdujące się za wodą. — S. 1582. Segen. Rozmaite odmiany zażegnywań
i ich trojakie źródła: istarożytność, chrześcijaństwo i czasy pogańskie. —

281
S. 1627. Selbstmörder. Przyczyny lęku przed zwtokami samobójcy. —
S. 1636. Semmel. Kult dla bułki ii jej różne odmiany obrzędowe. — S. 1662.
Sieb. Sito jako Środek oczyszczalny i apotropiczny, oraz potężne narzędzie
czarów. Uwzględniono polski przykład z wyprawy Konrada mazowieckiego
w r. 1209.
W sprawozdaniu tem podkreśliłem tylko artykuły ważniejsze i dłuższe,
ale nowy tom tego* tak podstawowego wydawnictwa, podobnie jak poprzed­
nie tomy, zawiera jeszcze wiele innych opracowań o zwięzłej formie, a bo­
gatej treści.

Adam Fischer.

Siegfried Hardimg- Die Vorladung vor Gottes Gericht. Ein Bei­
trag zuř rechtlichen und religiösen Volkskunde. (Bausteine zur Volks­
kunde und Religionswissenschaft, herausgegeben, von Eugen Fehrle,
Heft £). Bühl-Baden 1934, stron 98.

Stronie, która czuje się pokrzywdzoną wyrokiem w procesie, przysłu­
guje prawo odwołania się do sądu wyższego. Cóż jednak' począć ma jed­
nostka, której nie chciano naprawić krzywdy, łub którą spotkała niespra­
wiedliwość, przyczem prawo świadomie zostało złamane. Pozostawał jej
jeszcze jeden sąd, przed którym każdy człowiek stanąć musi, w którym wy­
rokuje sędzia sprawiedliwy i nieprzekupny, mianowicie Sąd Boski. Stąd też
bardzo wcześnie spotykamy się w źródłach ze wzmiankami o tem, jak osoba,
która nie może znaleźć sprawiedliwości w sądzie ziemskim, pozywa swego
przeciwnika, lub też sędziego, który świadomie zlámat prawo, przed sąd
najwvžszy, inttemi słowy zwracała się do Boga z prośbą, by obie stromy od­
wołał z tego świata przed Swój sąd i sam wymierzył sprawiec 'liwość. ^
Wzmianki o tego rodzaju odwołaniu stwierdza autor już w źródłach
starożytnych, szczególnie liczne zaś w źródłach żydowskich. Pod wpływem
chrześcijaństwa utrwala się wiara w Sąd, który stoi ponad sądem -ziemskim,
w całej Europie. Świadczą o tem opowiadania w najwcześniejszych kroni­
kach średnio wiecznych, jak naprzykład w „Historji Franków Grzegorza
z Tours, z VI stulecia. Opowiada on o biskupie Sydonjuszu, który przez
dwóch kapłanów pozbawiony został urzędu. Niebawem umiera biskup oraz
jeden z kapłanów. Pozostały przy życiu zajmuje urząd i sprawia wielką
ucztę. Nagle w czasie uczty wpada do komnaty przerażony podczaszy i opo­
wiada obecnym, iż przed chwilą miał widzenie: oto zobaczył biskupa i zmar­
łego kapłana przed sądem Boskim i usłyszał głos „idź i powiedz tamtemu
kapłanowi niechaj tu przybywa, albowiem biskup Sydonjusz prosił ó we­
zwanie go przed sąd“. Usłyszawszy to kapłan opuścił kielich, upadł na zie­
mię i po chwili skonał. Oto jeden z przykładów, których liczba z biegiem
czasu wzrasta. Autor przytacza 86 przykładów z okresu od wczesnego śred­
niowiecza, aż do czasów najnowszych. Autor uwzględnia głównie źródła nie­
mieckie, a częścibwo i francuskie. O ile chodzi o Polskę, to uzupełniając
wywody autora, możemy"stwierdzić, że i tu powoływanie na sąd Boski było
znane. Często zwłaszcza spotykamy w testamentach klauzulę, w której testator pozywa przed sąd .niebieski, tego, któryby ostatnią jego wolę ośmielił się
naruszyć. I tak naprzykład czytamy w testamencie z 1705 roku: „A iincjuntum by kto....... te ostatnią wole moie nieważno bydź usiłował y te annichilował, takowego każdego niebacznego iako adwersatora y kolatora testa-

282
mentu na straszny trybunał Boski przed strasznego y przenieinaiiętego sędzią
świata pozywam y sąd z niemi będę mieć, iako z przeciwnikiem woli
mo-iey“1).
W następnym (rozdziale podaje autor zestawienie dotyczące stauu spo­
łecznego, do którego 'należeli powód oraz poizwany. Jak z wywodów autora
i załączonej tabeli wynika rekrutowali się zarówno powód, jak i pozwany
początkowo, mniejwięcej do końca XV wieku, ze sfer wyższych, później
zwolna przeważać zaczynają sfery niższe. Zdaniem jednak naszem zestawie­
nie to nie pozwala nam na żadne dalej idące wnioski, pozostaje ono bowiem
w ścisłym 'związku z charakterem uwzględnionych przez autora źródeł.
Zrazu przeważa w średniowieczu literatura dworska i stąd owa przewaga
wzmianek w źródłach o osobach 'stojących na wyższym szczeblu hierarchji
społecznej, kiedy z biegiem czasu literatura niejako się popularyzuje, za­
częto .s.ię zajmować osobami niższych sfer społecznych.
O wiele ciekawiszem jest zestawienie dotyczące miejsca, do którego po­
wód pozywa swego przeciwnika. W źródłach do wieku XV mowa jesit
tylko o pozywaniu przed Sąd Boski. Od .końca XV stulecia występuje co­
raz częściej pozywanie przed sąd ostateczny, a przedewszystkiem do doliny
Josafata. Autor trafnie wyjaśnia mam skąd się wzięło pozywanie do doliny
Josafata. Wedle wyobrażeń średniowiecznych, opierających się na zdaniu
proroka Joeła (III. 2) „eongregabo omnes gentes et deducam eas in valleim
Josaphat et disceptabo cum eis“ w tej właśnie dolinie odbędzie się kiedyś
sąd ostateczny. Starano się nawet oznaczyć położenie geograficzne tej do­
imy identyfikując ją z doliną Kidrom pod Jerozolimą. Rozpowszechnienie
tego wierzenia na Zachodzie wiąże autor słusznie z wyprawami krzyżowemi
d licznemi pielgrzymkami do Ziemi Świętej. Z ustaniem tych pielgrzymek
zaczynają w,źródłach zanikać wzmianki o pozywaniu do doliny Josafata;
utrzymuje się wyłącznie pozew ina sąd ostateczny.
W osobnej tabeli zestawia następnie autor terminy, w których pozwany
miał się stawić przed sąd nadziemski. Autor stwierdza tu, co zresztą nie
mogło ulegać wątpliwości, silny wpływ czasokresów znanych ówczesne.]
praktyce sądowej, pozwany zateim miał się jawić przed sądem najwyższym
W ciągu 30 dni,, 40 d;ni, roku i t. d.
W następnych rozdziałach zastanawia się autor nad. podłożem, na ja­
kiem owa praktyka pozywania przed sąd nadziemski wyrosła. Słusznie do­
patruje się autor łączności 'tego rodzaju pozwu z zaklęciem i wiarą w sku­
teczność magiczną słowa.
Ciekawe są końcowe wywody autora dotyczące stanowiska uczonych,
zwłaszcza prawników, oraz ustawodawstwa wobec praktyki pozwu na sąd
nadziemski. Jeszcze w drugiej połowie XVIII stulecia znajdzie się prawnik,
który uzasadni dopuszczalność tego sposobu szukania sprawiedliwości. Jed­
nak już w wieku XVÏÏ starają się niektórzy pisarze ograniczyć dopuszczal­
ność stosowania tego rodzaju środka prawnego, tylko człowiek cnotliwy, nie
szukający zemsty, może pozywać .swego przeciwnika przed sąd Boski. Zakazanem jednak to być nie może, jak zaznacza inny pisarz (A. Cortrejus),
1) Akty izdawajemyje Wilenskoju Komissieju dla razbora drewnich aktów,
om XXVII, Wilno ltłOO. Nr. 22, str. 16; por. też* Nr. 63, str. 54: „synów moich
do wypłacenia obliguię y na straszny sąd Boski pozywam“.

283
który w os-oibnej pracy „Dissertatic j uridi ça de extrema provocatione. ad eon
stantissimum atque innocentissin'ium tribunal Jesiu Christi in causis civilibus
et crimiinalibuis“ poświęconej specjalnie temu problemowi, wykazuje, że
skoro uznany jest bieg instancyj w sądach doczesnych, to nie może być sitr<
lnie zakazane odwołhnie się do Najwyższego Sędziego. Ininy znów prawnik
broni tego środka prawnego dowodami iz praktyki, która jakoby wykazywała
skuteczność pozwu przed sąd nadziemski. Niektórzy

wszakże pragnęli ogra­

niczyć odwoływanie

się do wspomnianego sądu tylko w sprawach karnych,
nigdy zaś w sprawach cywilnych.
Równocześnie od wieku XVII rozpoczyna się walka z tego rodzaju wie­
rzeniem oraz praktyką. Rozpoczynają ją teologowie, którzy stwierdzają, że
pozywanie na sąd ostateczny jest niechrześcijańskie. Za nimi idzie szereg
prawników, którzy pozywanie do doliny Josafata uważają za niedopuszczalne.
Nie tylko teoretycy ale i władze zaczynają zwolna występywać przeciw oma­
wianej praktyce. Szczególnie ostro zwalczały ją władze weneckie, które na­
kazywały powodowi odwołanie takiego pozwu, dodając mu nadto porcję
chłosty. Ciekawym jest też wyrok lipskiego fakultetu prawniczego z r. 1650
skazujący studenta, który czując się skrzywdzonym odrzuceniem jego skargi
przez rektora pozwał go na sąd ostateczny, na odwołanie pozwu coram se­
natu academiae, przeproszenie rektora, karę pieniężną oraz relegację.
Wiek XIX przyniósł wyrugowanie stosowania wspomnianego rodzaju
pozwu i wiary w jego 'skuteczność.-Czy jednak zupełnie zdołał ją wykorzenić
jest rzeczą wątpliwą, potwierdzają takie przypuszczenie dzisiejsze wierzenia
ludowe.
Praca Hardunga bardzo sumienna, oparta na szerokiej podstawie źród­
łowej 'zasługuje-ze wszech miar na uznanie. Wartoby obecnie, opierając się
na wynikach jego pracy zbadać problem ten na ziemiach polskich. Jak już
dorywczo przez nas cytowane przykłady wskazują, pozywanie „na straszny
trybunał Boski“ i u nas było praktykowana.
Karol Koranip. ■

Acta ethnologica, 1936 I. (Levin & Munksgaard. Kobenhavn 1936)
stron 64 z 16 ryc. w tekście.
Gunnar Granberg rozpoczął wydawać nowe pismo etnologiczne, którego
współpracownikami są- Reidar Th. Christiansen, Gösita Berg, Martti Haavio,
Oskar Loorits, Kai Uldall i Kusitaa Vilkuna. Jak już z przytoczonych nazwisk
widać — a o ozem także dowiadujemy się ze słowa wstępnego, zredagowa­
nego w języku angielskim i niemieckim -— czasopismo to ma być poświę­
cone badaniom kultury ludowej — zarówno duchowej jak i materjalnej
kręgu skandynawisko-bałtyckiego, kręgu określanego przez geografów jako:
Balto-Scandia. Redakcja informuje we wstępie o specyficznych zagadnieniach
etn-ologji Skandynaw,sko-bałtyckiej i konieczności redagowania tego rodzaju
organu, w którym obok prac oryginalnych będą się pojawiać referaty i re­
cenzje.
Z pierwszego zeszytu (a ma ich się okazywać rocznie trzy) przekonuje
się czytelnik, że poziom zamierzonego wydawnictwa będzie naprawdę wy­
soki a charakter jego zdecydowanie badawczy. W pierwszym zeszycie po­
jawiło się kilka interesujących rozpraw. Pierwsza z -nich (A Finnish
fairy-tale in Nciway by Reidar Th. Christianyen,

284
Oslo) poświęcona jest niezmiennie ciekawemu zagadnieniu baśni, jej in­
filtracji w obce środowiska kulturowe i przemianom, jakim ona w nich
ulega. Za przedmiot swych badań Christiansen wybrał baśń, będącą włas­
nością jednej z grup emigrantów fińsikioh, którzy przed trzystu laty osiedlili
się w okręgach Solor w Norwegji i Vennland w Szwecji. Grupa ta zlała się
dziś z elementem skandynawskim, ale jeszcze przed stu laty izolacja jej
była zupełnie widoczna, jak dowiadujemy się o tem z relacji K. A. Gołtli'nd'a, który odwiedził te okręgi w r. 182G. Otóż wspomniani emigranci
fińscy, żyjąc w odmieninem etnicznie środowisku, długo zachowali własny
język, aczkolwiek w formie coraz bardziej wykoszlawionej i przechodzącej
w żargon, oiraz liczne utwory literackie, przekazywane ustnie z pokolenia
w pokolenie. Są to narracyjne ballady — r u n o t, i baśnie — 1 o i t s u t.
Te ostatnie, występujące w pogranicznych okręgach Norwegji, posiadają
szereg elementów nieznanych w tradycji baśniowej norweskiej, typowych
natomiast dla baśni fińskich. Jedną z tych baśni, znanych w okręgu Viager
na pograniczu sizwedzkiem, p. t. „Zła baba i djabeł“, zajmuje się autor
obszerniej, podając ją w całości, gdyż nie jest ona dotąd opublikowana
w źródłowem wydawnictwie: Norsk Folkemiminesamling. Jest to znane z nie­
zliczonych wersyj opowiadanie o babie, która ze swoim chłopem ciągle się
kłóci, dokucza mu i robi na przekór. Raz podczas takiej kłótni wpadła we
wściekłość, wybiegła na pole i na złość mężowi wskoczyła do pobliskiej rzeiki.
Na szczęście wyratował ją opodal przechodzący sąsiad, odprowadził do domu
do męża, który w nagrodę dał mu korzec jęczmienia. Jakiś czas panował
między małżonkami spokój, poczem znów doszło do kłótni. Tym razem
rozjuszona baba wypadła z chałupy, popędziła inad staw i utopiła się. I znów
zjawił się usłużny sąsiad, ale chłop nie skorzystał z jego pomocy, nie chcąc
narażać się powtórnie na kosztowny wydatek nagrody. Zabrał się sam do
poszukiwań -i w rezultacie zamiast baby wyłowił djabła. Dalsze przygody
chłopa z djabłem w poszozególnyćh wersjach są rozmaite, a więc czarodziej­
skie sztuczki djabła z chorą księżniczką, ślub chłopa z księżniczką, objęcie
przez niego tronu królewskiego i t. d.
Z kolei autor przetacza inną wersję tej baśni, pochodzącą z tego samego
okręgu ale z czasów o wiele późniejszych ok. 1920. Nazywa się ta baśń: „Zła
kobieta“. I w niej głównym motywem jest smutny los chłopa, obdarzonego
złą żoną, która w końcu tonie a on zamiast baby wyławia djabła. Powyższy
motyw baśniowy zinainy jest w wielu krajach. Prawdopodobnie pochodzi om
ze wschodu, a do literatury został wprowadzony stosunkowo bardzo wcześ­
nie. Jednym z pierwszych, który baśń tę wykorzystał był Machiavelli (Belfagor). Dalej autor stwićrdza, że nie zma tej baśni w tradycji norweskiej ani
w szwedzkiej, natomiast występuje ona u Szwedów żyjących w Finlandji
(Nylând), przyczem jest cna bardzo podobna do wersji fińskiej i najprawdo­
podobniej od Finów została zapożyczona. Oto treść tej baśni u Szwedów
fińskich.
Razu jednego wybrali się pieszo w drogę chłop i zla baba. Po drodze
wypadło im iść przez bagno, chłop radził nałożyć drogi i ominąć je, ale baba
uparta nie usłuchała męża, wpadła do bagna i utonęła. Chłop chcąc wyra­
tować babę wpuścił do bagna powróz i zamiast baby wyłowił — djabła.
W dalszej części baśń ta zbliża się do późniejszej wersji norweskiej: w kraju
zachorowała księżniczka, zabrał się do jej leczenia djabeł przy pomocy swych

/
285

sztuczek, po wyzdrowieniu księżniczka zaślubiła chłopa i uczyniła go dzie­
dzicem swego królestwa.
Z kolei Christiansen rozpatruje tę baśń w tradycji lapońskiej, w której
są dwie wersje- jedna z Utsjoki, druga z V aranger (,,Zła baba
i djabeł“). Różnice między obiema wersjami zachodzą w tych częściach,
w których jest mowa o księżniczce, naogół zaś obie są zbliżone do później­
szej wersji norweskiej. Świadczy to — zdaniem autora----o wspólnem źródle
pochodzenia tych wersyj, którem nie była ani tradycja szwedzka ani nor­
weska lecz tylko fińska. Baśń ta w tradycji fińskiej znaną jest w licznych
wersjach. Katalog fińskich .baśni uwzględnia 39 wersyj baśni o babie i djable
Co .się zaś tyczy geograficznego rozmieszczenia wspomnianych, wersyj to
autor stwierdza, iż prawie wszystkie występują we wschodniej części Finlandji, a tylko 3 wersje pochodzące z Satakunta, dwie zaś z południowo^
środkowego obszaru Tavastlanďu, odnoszą się do zachodniej Finlandji. Jest to ważna okoliczność w związku z tern co autor stwierdził po­
przednio, mianowicie, że omawiana baśń wiedzie .swój rodowód z Europy
wschodniej i zadomowiona jest zarówno w ludowej tradycji rosyjskiej jak
i ^estońskiej. Powyższe fakty skłaniają autora do wyrażenia słusznego przy­
puszczenia, że baśń ta przyszła .do Fintandji z Rosji. Ażeby jednak te i iJjacje
ustalić w szczegółach autor analizuje bardziej dokładnie wersję fińską. Bierze
dla przekładu wersję z północnej Karelji, Nurmes (pokrewną dwom wersjom
z innych rejonów fińskich, a to z rosyjskiej Karelji i z Ingrji), której tytuł
brzmi podobnie do tytułu wersji lapońskiej „Oike in paham akam kansisa
ei elä pirukaan“ (Nawet diabeł nie .może wyżyć ze złą babą).
Analiza powyższych wersyj służy autorowi do wykazania, że zarówno
norweska jak i lapońska wersja, omawianej, baśni wywodzi się z tradycji
fińskiej. Teza jego znajduje poparcie w danych historyczno geograficznych.
Wiadomo bowiem, że Lapończycy od najdawniejszych czasów po dziś dzień
pozostają w ścisłym i nieprzerwanym kontakcie z Finami. Wersja
z Utsjoki .pochodzi z Finlaindji, podobnie jak wersja norweska osadni­
ków fińskich z okręgu Solor. Temi wynikami kończy się artykuł Christiansena, mający nie .tylko wartość rzeczową, jako przyczynek do badań nad
baśnią skandynawsiko-bałtycką ale także metodologiczną, gdyż wskazuje,
jakiemi środkami badawczemi należy się posługiwać, ażeby wykryć treść
funkcjonalną pewnego elementu kulturowego w jego procesie historycznym.
Z zakresu kultury materialnej jest artykuł Die Kosa, eine nor­
dische F e s t s c h a 1 e von
K u s t a a Vilkuna (FI e 1 s i n, k i)
Punktem wyjścia dla rozprawy autora jest Olaus Magnus, który w swej
„Historia dé gentiibus septentrionalibus“ opisuje wśród wielu naczyń jeden
typ bardzo osobliwy, nazywany w językach północnych kosa, kaus, kas i t. d.
Autor zestawia to osobliwe naczynie, którego opis a także rysunki przekazuj
Olaus Magnus, z .drewmianemi naczyniami zachowanemi w niewielkiej ilości
(29 egzemplarzy) w muzeach Szwecji, Damji i Finlandji Naczynia te mają
kształt czaszy rozszerzającej się ku górze, z której wybiegają dwa duże
uchwyty razem połączone i bogato dekorowane^plastycznie i kolorystycznie.
Już w XVII w. wyszły one z użycia, stanowiąc oka? y zabytkowe.. Niektóre
z nich są bardzo do siebie podobne, tak że można je. uważać za produkty
tego samego war statu a nawet jednego mistrza. Z umieszczonych na niektó­
rych naczyniach dat można ustalić, iż najstarszy z zachowanych egzemplarzy

28č
pochodzi z 1. 1504, najmłodszy z r. 1681. Z kolei autor bada wzmianki o tych
naczyniach w inwentarzach majątków z w XVI, '»nachodzi też w innych
źródłach wiadomości o sposobie i okolicznościach ich używania. Z powyż­
szych danych wynika, że naczynia kosa używano u Finnów podczas uczt
weselnych a także podczas uczt w dniu imienin i na św. Szczepana (26 grud­
nia), kiedy to t. zw. śpiewacy Szczepana chodzą po domach, prosząc o „kousa“.
Dalej autor zajmuje się etymologją słowa kosa (które w różnych odmia­
nach występuje prawie u wszystkich ludów Europy północnej i wschodniej,
także w Polsce: kousz, kusz), problemem genezy zwyczaju picia z tego na­
czynia podczas pewnych .uroczystości i świąt oraz lokalizacją produkcji
i zasięgiem używalności tego typu naczynia (Załącza mapkę). Końcowe roz­
ważania autora skłaniają go do wyrażenia przypuszczenia, że geneza tego
typu naczyń najprawdopodobniej da się wyprowadzić z Finilandji, z pro­
wincji V a k k a.
Na tem kończy autor swą niezmiernie interesującą rozprawkę, słusznie
określając ją jako studjum wstępne, które posłuży za podstawę do przy­
szłych badań nad genezą tego typu naczynia i dziejami jego rozwoju.
Tnzeciin z kolei jest ar.tykuł poświęcony .sprawozdaniu «tanu badań nad
estońskim folklorem (Es toni an Folklore of łoday by Oskar
L o o r i t s, Tartu). W badaniach tych autor wyróżnia więc pięć okresów,
z których każdy w jemu dostępnych warunkach kładł podwaliny pod dzisiej­
szy gmach etnologji estońskiej. Szczegółowo omawia on dzisiejszą organizację
estońskiej etnologji, iskoncentrowaną w Estońśkiem Folklorystykin(?m Archi­
wum, sposób inwentaryzacji zabytków kultury ludowej, dalej rejestrację pie­
śni, podań .i baśni (Katalog ich zawiera już blisko 70.000 warjantów), w któ­
rej specjalne zasługi położył Anderson, .zbierający baśnie, zaś autor ni­
niejszego artykułu rejestruje podania ludowe („sagen“). Melodje ludowe
zbiera K. Leichter i H. Tampere, posługując się najnowocześniej­
szemu metodami fonografji. Ożywioną jest również praca nad zbieraniem
przysłowi estońskich. Osobną gałąź stanowią prace inwentaryzacyjne materjałów do kultury ludowej mniejszości narodowych w Estonj.i, a więc
szwedzkiej, łotewskiej, żydowskiej. Ponadto prowadzone są prace badawcze
z zakresu etnologji rosyjskiej, litewskiej, polskiej i Niemców bałtyckich,
przyczem estońskie instytucje etnologiczne utrzymują żywy kontakt z za­
kładami etnologicznemu wspomnianych narodów. Obszerny ten artykuł za­
wiera bogaty materjal informacyjny oraz wnikliwe uwagi nad warunkami
rozwoju etnologji estońskiej i jej 'niezbędnemu postulatami na przyszłość.
Pierwszy numer pisma zamyka dział recenzji, w którym wyczerpująco
są omówione następujące publikacje: Erixon, Schwedische Bauern- Ma 1er eien,
Jahrb. für hist. Volkskunde II F9É6; Erixon, Vara konstnärliga landskaps
karaktärer, Svensika ikuMurbilder 4: VII, Stockholm 1931, Erixon, Arv,- ny■bildning och degeneratioń i svemskt bonadsmaleri, Svenska ikulturbilder, 1:
II, Stockholm 1934; Julius Mark, Über das Roggendreschen bei den Esten
i Neue Bemerkungen über das Dreschen und Ernten bei den Esten (Sitzungs­
berichte der Gelehrten Estnischen Geselschaft 1931 i 1932) ; Sigfrid Svensson, Skaneš Folkdräfcter, en dräkthistorisk undensökning 1500—1900, Nordiska Museets Han T.ingar: 3, Stockholm 1935. Szata graficzna bez zarzutu.

K. W. Majewski.

287
Mieczysław Gładysz: Góralskie zdobnictwo drzewne na Śląsku.
Kraków 1935. Stor. VII+151. Z 125 rycinami w tekście, 108 tablicami
i 1 mapką.

Na podstawie zdobnictwa drzewnego w Beskidzie Śląskim usiłuje autor
zgłębić proces twórczy ludowego artysty, oraz określić ideał piękna wedle
zeznań samego ludu. W pierwszej części omówiono wrażliwość estetyczną
górali śląskich, oraz rozmaite podniety snycerskiej twórczości np. estetyczne,
religijne, magiczne, społeczne i t. d. Druga część pracy zajmuje się samą twór­
czością, a więc materjąłem, narzędziami, techniką, przedmiotami zdobiomemi, motywami zdobniozemi, a wreszcie układem tych motywów zdobniczych,
więc rytmem, symetrją, harmonją, kontrastem, oraz zastosowaniem pewnych
specjalnych motywów do pewnych przedmiotów.
Przy badaniach nad zdobnictwem górali śląskich stosował p. Gładysz
metodę eksperymentalną, która polegała na przygotowaniu dziewięciu tablic,
zawierających motywy: 1) bardzo dobrze znane na badanym terenie, 2j śred­
nio znane, 3) zupełnie nieznane W każdym z tych trzech rodzajów uwzględ­
niał autor motywy o układzie symetrycznym, rytmicznym i symetrycznorytmicznym. Prócz tego autor posługiwał się rysunkami kilkunastu zasadni­
czych elementów 'zdobniczych, wykonanemi w drzewie wiernemi kopjami
dwu dużych przęślic z Beskidu śląskiego, z których jedna posiadała jedna­
kowe, a druga rozmaite zdobnicze elementy, kilku rysunkami i fotografjami
zdobionych przedmiotów, pochodzącemi z miejscowego i obcego terenu. Na
podstawie tych rysunków i ornamentów badał autor, jakie motywy i kształty
wywierają na lud najsilniejsze wrażenia estetyczne i jak lud uzasadnia swe
upodobania estetyczne. Ta metoda dała wyniki bardzo ciekawe i niewątpliwie
w przyszłości pozwoli lepiej określić istotę sztuki ludowej, aniżeli zdołały to
dotąd osiągnąć dyletanckie i banalne zachwyty nad inaszą sztuką ludową.

A. Fischer.
Stanisław Dąbrowski: Pisanki lubelskie. Ilustrował Janusz Świeży.
Lublin 1936. Str. 68+20 tablic liłografowanych (11 barwnych).
Na obszarze ziemi lubelskiej pisanka podobnie jak inne wytwory sztuki
ludowej dotąd nie zanikła, nawet jest jeszcze zupełnie żywotna. Dzięki tej
szczęśliwej okoliczności p. Stanisław Dąbrowski mógł przedstawić nietylko
dawne materjały, ale i współczesne dotyczące ludowego zdobnictwa pisan■kowego w Lubelskiem. Praca obejmuje tylko 10 powiatów obecnego' woje­
wództwa lubelskiego mianowicie powiaty: lubartowski, puławski, lubelski,
chełmski, janowski, krasnostawski, zamojski, hrubieszowski, biłgorajski i to­
maszowski. Inne,, północne powiaty województwa lubelskiego, czyli obszar
Podlasia ma objąć druga podobna praca. Na podstawie dość licznego ma­
terjału omawia autor nazwy pisanek, rozmaite techniki wykonywania pisa­
nek, oraz przyrządy i barwiki do tego używane, okres barwienia, malarzy
i malarki, oraz motywy zdobnicze przez nich stosowane (zwłaszcza swastyka,
trikwetr, drzewo życia, linje i opaski, słońce, gwiazdy, napisy, monogramy,
daty). Zbadany obszar dzieli autor na dwie części, północną (Puławy, Lubar­
tów, Lublin, Chełm, Janów, Krasnystaw) i południową (Hrubieszów, Zamość,
Biłgoraj, Tomaszów). Pisanki północnej grupy są mniej ozdobne i barwne,
natomiast południowe odznaczają się barwami soczystemi, śmiało zestawio-

288
neinii, a linjarní pełnemi rozmachu i wyrazistości. Na zakończenie omówiona
została rola pisanki w wierzeniach i obrzędzie.
Praca zasługuje na' korzystne wyróżnienie ze względu na bogaty materjał, oraz liczne ilustrację. ,

A. Fischer.
Longin Malicki: Zarys kultury materjalnej górali śląskich. Kato­
wice 1936. Wydawnictwa Muzeum Śląskiego w Katowicach. Dział I.
Tom VI. Str. 1Ô3.
Praca podaje opis kultury materjalnej pięciu wiosek góralskich (Brenna,
Istebne, Jaworzynka, Koniaków, Wisła), położonych w Beskidzie na połud­
niowo' zachodnim krańcu województwa śląskiego
Na wstępie autor charakteryzuje ogólnie opisywane wsie, ich klimat,
osadnictwo,, .cechy antropologiczne i językowe. W następnych rozdziałach
autor przedstawia dokładnie rozmaite działy kultury materjalnej, jaik zbie­
ractwo, łowiectwo, rybołówstwo, chów zwierząt, pasterstwo szałaśnicze,
pszczelarstwo, uprawę .roli, przygotowanie pokarmów, obróbkę drzewa, ple­
cionkarstwo, obróbkę włókna, wełny, rogu i skór i żelaza, garncarstwo,
odzież, budownictwo, rozmieszczenie chałup, sprzęty1, higjenę ludową, trans­
port i komunikację. Dokładne zrozumienie starannych opisów ułatwiają
dobrze dostosowane ilustracje w liczbie 113.
Do obszaru zbadanego przez p. Longina Malickiego' nie mieliśmy dotąd
prawie żadnych materjałów, dlatègo nowe wydawnictwo- Muzeum śląskiego
posiada dla etnografji polskiej znaczną wartość.

A. Fischer.
Jan St. Bystroń: Kultura ludowa. Warszawa., Nakładem „Naszej
Księgarni“, 1936. 8°. Sitr. 462+1 nlb.
Tradycyjna kultura ludowa przechodzi w obecnej chwili poważny kry­
zys i ulega zupełnemu przekształceniu. Zanikają dawne obrzędy, jaik też
dawine stroje i pieśni. Zjawisko to zaznacza się już od szeregu lat i oddawna
pojawiają się nawoływania do przechowywania starej kultury ludowej. Prze­
ważnie te wołania nie dają żadnych wyników, ho nie mogą opanować pew­
nych naturalnych procesów rozwojowych Ogólny rozkład starej kultury lu­
dowej można zauważyć szczególnie od okresu powojennego gdy to w związku
z ogólnem przewartościowaniem różnych idei i autorytetów następuje także
wielki zanik dawnych treści tradycyjnych nietylko u nas ale w całej Euro­
pie. Jeżeli się zaś nawet te dawne treści kulturowe usiłuje świadomie zacho­
wać jak, np. w Niemczech i w Italji, to jednak występują one już w nowej
formie i w innym zespole pewnej nowej całości. Na temat tych różnych za­
gadnień nieraz wypowiada się rozmaite ogólne uwagi i dlatego bardzo aktu­
alna jęst wyżej wymieniona książka Prof. By,stronią.
We wstępnych rozważaniach teoretycznych autor analizuje pojęcie kul­
tury i treści kulturalnych, przycizem dochodzi do wniosku, że kultura ludowa
jako całość jest wytworzonym przez zbieg wypadków zespołem treści, które
nie muszą być ludowe. Na całokształt takiego zespołu składają się treści sa­
modzielne i zapożyczone, twórcze i tradycyjne, a o tem, dlaczego tylko pewne
treści md sobie przyswaja, rozstrzygają rozmaite autorytety. Takim głównym
autorytetem d-awnej wsi polskiej są ludzie starzy lub bardziej wpływowi,

289
którzy pilnują dawnej tradycji. Nawet choć wieś stara się odgrodzić od
różnych wpływów, jednak, różnemi drogami .zwłaszcza handlowemi przeni­
kają /zewnątrz liczne wpływy kulturalne. W związku z tęm prócz autoryte­
tów osiadłych na wsi mają znaczenie także ludzie wędrowni (żebracy, piel­
grzymi, żołnierze, flisacy, kupcy i t. d.), którzy ze świata przynoszą nowe
idee i wytwory kulturowe. Ale na kształtowanie się kultury ludowej oddzia­
ływały także inine czynniki, przede 'wszystkiem kościół, który niszczył dawne
elementy pogańskie lub je przekształcał w duchu chrześcijańskim, następnie
zaś działała wola pańska dziedzica, która poważnie .ciążyła na życiu wiejskiem i przekształcała je zwłaszcza w dziedzinie kultury materjałnej. Później
działała także administracja państwowa, która wyznaczała Tozmaite granice,
zmieniające się czasem w granice etnograficzne, oraz ograniczała rozmaite
formy ludowych obrzędów. Wreszcie działało także na wieś miasto tern sil­
niej, im bardziej poprawiały się stosunki komunikacyjne, a działanie to
szczególnie rośnie od końca XIX wieku. Oczywiście działała taikże szkoła nie
zawsze jednako, gdyż nie .zawsze miała ona równy poziom, ale pewien zakres
wiadomości z .niej wynoszono. Wszystkie te czynniki zostały pnzez prof.
Bystronia bardzo dokładnie omówione
W zakończeniu zastanawia się autor nad próbami podtrzymywania daw­
nej kultury ludowej zwłaszcza strojów, sztuiki, obrzędów i pieśni Usiłowania
te zaczynają się w wiekn XIX, a więc wtedy gdy się zorjentowano, że kultura
ludowa może .zawierać pewine głębsze wartości. Ale takie sztuczne ożywianie
kultury dawnej nie jest ozemś łatwem. Kultura może bowiem rozwijać się
tylko wtedy, gdy jest żywa, a żyć może o tyle tylko, o ile byłaby jak niegdyś
twórcza. Dlatego też 'nieporozumieniem jest przypuszczenie, że można wpły­
wać na ożywienie kultury ludowej przez propagandę motywów ludowych lub
organizowanie teatrów szopkowych czy używanie wyrazów gwarowych w li­
teraturze. Kultura musi być żywa. Z eksponatu muzealnego nie można odtwo­
rzyć żywego organizmu. Wielkie trudności z tern związane określił trafnie
stary góral, który pytał St. Witkiewicza, „jako -się trza utrzymywać, aby być
człekiem cywilizowanym, a przecie chtepem polskim ostać“. Odpowiedź na
to najbardziej właściwą widzi prof. Bystroń w następujących słowach Wł.
Orkana: „Wyzbyć się mylnego mniemania, że cywilizacja to jest coś wyż­
szego od kultury chłopskiej. Zrozumieć, że ta chłopskość równa sizlacheckości... I — n,a Boga — przestać się wstydzić się swej kultury, która ma
wieki za sobą, a dumą chłopską się wyproście“.
Talk przedstawia się w krótkim zarysie bieg myśli w nowej pracy Prof.
Bystronia, która ma niietylkc wartości naukowe, ale i propagandowe, gdyż
może zachęcić szersze koła czytelników do interesowania się także książkami
0 problemach etnograficznych.
Ą Fischer.

Edmund Schneiweis: Grundriss des Volksglaubens und Volks­
brauchs der Serbokroaten. Druiżba sv. Mohorja v Celju. -1935. Str. 267.
E. Schneeweis, profesor uniwersytetu niemieckiego w Pradze, dał pod
powyższym tytułem zwięzły zarys wierzeń i obrzędów serbochorwaok.ich.
W pierwszej części poświęconej wierzeniom omówiono demony pochodzenia
inanistycznego, duchy będące uosobieniem sił przyrody lub chorób, anioły
1 djabły, personifikacje świąt lub pewnych określeń czasowych, karły i ol­
brzymy, ludzi o mocy demonicznej, czary i wróżby, a wreszcie niektóre wieLni T. XXXIV.

19

290
rżenia z dziedziny kasmogonji. W drugiej części pracy zostały dokładnie
zanalizowane obrzędy ludowe talk rodzinne ((narodziny, wesele, pogrzeb),
jak doroczne i codzienne (t. j. związane z życiem dotnowem, zajęciami rolniczemi i hodowlanemii, oraz rozmaitemi zawodami).
Wartość pracy Prof. Schneeweisa jest tern większa, że opiera się on
nietyłko na literaturze dotąd drukowanej, ale także na licznych własnych
poszukiwaniach. Praca ma nietyłko charakter etnograficzny, ale także etno­
logiczny, a przy porównawczych zestawieniach nie brak też częstego cyto­
wania polskiego materjału porównawczego. Na podstawie porównań usiłuje
autor wyodrębnić rozmaite warstwy kulturowe, a więc starą warstwę sło­
wiańską, oraz rozmaite oddziaływania tak świata starożytnego jak też chrze­
ścijaństwa, a następnie wpływy sąsiadów, włoskie, niemieckie i tureckie. Bo­
gata literatura i dokładny indeks ułatwiają korzystanie z tej książki niezbęd­
nej dla każdego slawisty.
A. Fischer.

Zeitschrift für fłassenkunde und ihre Nachbargebiete, Band III.
Jahrgang 1936, Stuttgart 1936. Wydaje: Egon Freiherr von Eick sic dt.
Nakład: Ferdinand Enke, Stuttgart. Cena tomu 22 RM.
Trzeci tom czasopisma, podobnie jak i poprzednie tomy, zawiera
w dziale A (artykułowym) bogaty wybór artykułów mających w myśl założeń
pisma służyć do poznania człowieka we wszystkich przejawach życia, w czasie
i w przestrzeni.
Na tom trzeci składają isiię większe artykuły: E. Eickstedt, GanzheitsAnthropologie, artykuł programowy, omawiający zakres badań antropolo­
gicznych w związku iz człowiekiem; S. Alcobć, Die Eurafrikainiden und díle
Rassengliederumg der Iberischen Halbinsel; H. Koch, Die Abwanderung der
Begabten vom Dorf; autor podaje wyniki badań nad dziećmi jednej wsS
w ciągiu 35 lał. Zestawienie wykazuje, że z dzieci uzdolnionych wywędirowuje
około szósta część chłopów i prawie trzecia część dziewcząt; F. Keiiter, Daß
Vermischungstempo nachbarschaftsgebundener Bevölkerungen; J. Junge,
Frühgeschichte der oistimdogermanischen Saken, ciekawy przyczynek dla ru­
chów ludów aryjskich w Azji środkowej i przedniej; E. Schwarz, Probleme
der mittelalterlichen deutschen Ostwanderung, w którym autor zastanawia
się nad migracją elementu niemieckiego na wschód, omawia wyspy i wpływy
językowe niemieckie, przyozem dochodzi do' wniodku, że rozwiązanie tego
problemu polegać powinno ma badaniu ludowości (Volkstum) ; B. Oettekimg,
Über die geschichtliche Entwicklung der indianischen Volksdichte i wiele
innych artykułów o treści przeważnie antropologicznej.
Dobrze zredagowanemu działowi A (artykułów), odpowiada równie do­
brze zestawiony dział B, który obejmuje: Ij Drobne przyczynki, EL) Nową li­
teraturę, w której podano krótki przegląd .najnowszych wydawnictw, ME) Kro­
nikę naukową, zawierającą zestawienie wiadomości o zjazdach, wyprawach
naukowych, ruchu personalnym,, poczynaniach różnych ośrodków i t. p.
z 34 krajów całego świata.
Ze względu na bogatą treść czasopismo to jest nietyłko ważne dla
antropologów, ale także dla naufk pokrewnych (przedewszystkiem etnologji),
oraz dla tych wszystkich, którzy interesują się rozwojem badań nad czło­
wiekiem w najszerszem tego słowa znaczeniu.
J. Falkowski.

291

BIBLJOGRAFJA LUDOZNAWCZA ZA LATA 1931 i 1932.
Zestawił

Alfred Bachmann.
Rok 1931.
Bachmainn Alfred. Przemysł ludowy w wojew. tarnopolskiem. Woje­
wództwo Tarnopolskie. Tarnopol 1931, s. od 270—274.
Bąk Stanisław. Ze słownictwa ludowego w powiecie tarnobrzeskim.
Lud Słowiański 2 (1931). Dział A. Str. od 115—125.
Birkenimajer Józef. Legenda łysogórska o Bolesławie Chrobrym. Pa­
miętnik Literacki 28 (1931), s. od 25 —39.
Blicharzówna St. Wawiro, rzeźbiarz z Gorzenia. Orli Lot 12 (1931),
s. od 157—158,
Borkowski Adam. Jak świecono do niedawna. Zaranie śląskie 7 (1931),
s. od 1171—119.
Briickner Aleksander. O nazwach miejscowych. Sprawozdania Pol.
Akad. Um. 36 (1931). Nr. 10, s. od 3—6.
Bujak Fr. Ze istudjów nad rolnictwem polskiem w XVI w. (Chów bydła
w Księstwie oświęciimskiem i zatorskiem). Sprawozdania Pol. Akad. Urn. 36
(1931). Nr. 8, s. od 10—13.
Buzek Andrzej. Z archiwum szkolnego Zboru Ewangielickiego w Cie­
szynie. Zaranie Śląskie 7, (1931), s. od 25—28.
Bystroń Jan Stanisław. Socjologja. Wstęp informacyjny i bibliograficzny.
Warszawa, Kraków 1931. Gebethner & Wolff. 8°, s. 6 ulb., 154.
Caraman Petru. Une ancienne coutume de mariage. Étude d‘ethnographie du Sud-Est européen. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B., s. od 27—56.
Cehak Augusta. Polska bib'ljografja regjonalna Pomorza, W. M. Gdań­
ska i morza polskiego 1919—1930. Czasopismo Geograficzne 9, (1931), s. od
125—165.
Chętnik Adam. Żarna. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B., s. od 216—220.
Chroboczek Emeryk. „Mietlorz“. Taniec śląski. ZaTanie Śląskie 7 (1931),
s, 72.
Chybiński Adolf. Muzyka Podhalan. Kurjer literaoko-naukowy, nr. 24.
Kraków 15. VI. 1931.
Cierniak Jędrzej. Jak inscenizować zwyczaje i obrzędy Indowe. Orli Lot
12 (1931), s. od 4—7.
Cyganek Rajnold. Ludwik Pyka, snycerz ligocki. Orli Lot 12 (1931),
s. od 130—131.
Dekowski Jan Piotr. Jak djabeł chłopa zrobił pónem. Ziemia 16 (1931),
s. od 306—307.
Dekowski Jan Piotr. O charakterze ludu opoczyńskiego. Ziemia 16
(1931), ,s. od 305—306.
Dobrowolska Marja. Osadnictwo puszczy sandomierskiej między Wisłą
i Sanem. Kraków 1931. Nakł. „Orbis“ 8°, s. 26. Mapka 1.
Dobrowolska Marja. Studja nad osadnictwem w dorzeczu Wisłoki i Białej.
(Kraków 1931), 8°, s. 5. Z 1 mapką. Odb.: Wiadomości Geograficzne. R. 1931.
Nr. 6—7.

19*

292
Dobrowolska Wanda. Śląsk i Ślązacy w powieści polskiej. Zaranie Ślą­
skie 7 (1931), s. od 39—54.
. ,
Dobrowolski Tadeusz. Tradycje wołoskie w kulturze artystycznej górali
śląskich na podstawie zbioru Muzeum Śląskiego w Katowicach i Muzeum
Miejskiego w Ciesizynie. Cieszyn 1931. Odb.: Zaranie Śląskie. R. VII, zesz. II.
8° s-. 31.
Duehaussois Pierre. Wśród lodów polarnych. U Indjan i Eskimosów.
Tłum. Jadwiga Korzeniowska. Krobia (Wlpk.) 1931. Wyd. OO. Oblatów M. N.
8°, s. XV, 376, 4 nlb. Z 1 planszą.
.
Dyminycz Nazar. Obrzędy i wierzenia ludowe w okresie świąt Wielkiej
Nocy. Równe 1931. Nakł. Woł. Zarządu Okręg. Związku Pol. Naucz. Szkół
Powsz. 8°, ». 10. Od'b.: Rocznik Wołyński. T. II.
Falkowski Jan. Narzędzia rolnicze typu rylcowego. Studjum paleoetnoiogiczne. Lwów 1931. Nakł. Tow. Nauk., s. 1 nlb,, 132. (Archiwum Tow. Nauk.
we Lwowie. Dział IL T. VIII, iz. 2).

.
Falkowski Jan. Zarys kultury ludowej wojew. tarnopolskiego. Woje­
wództwo Tarnopolskie. Tarnopol 1931, s. 15'—23.
Fierla Adolf. O gorolu Brzękale. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. 202.
Figura według podania Św. Magdaleny (wieś Torkacze, pow. nowo­
gródzki). Ziemia 16 (1931), s. 119.
Fischer Adam. Zarys etnograficzny wojew. Lubelskiego. Monografja
statystyczino-gospodarcza wojew. lubelskiego I, s. 325 370. Z 1 6 rye. i odb.
Lublin 1931.
.
Fischer Adam. Zarysi dziejów etinografji łużyckiej. Ruch Słowiański 1J3H,
s. 43— 52.
.
.
Fischer Adam. Jabłko w obrzędzie weselnym. Księga ku czci Prot. W.
Abrahama, s. 231—236. Lwów 1931.
Fischer Adam. Etnografja słowiańska. Zesz. 1: Połabianie. Lwów, War­
szawa 1932 (1931). Nakł. Książnica-Atlas 8°, s. 4 nlb., 40, mapka 1.
Fischer Adam.
Geneza pisanki. Słowo Polskie, nr. 94. Lwów 1981.
Fischer Adam. II Międzynarodowy Kongres sztuki ludowej. Słowo
Polskie, nr. 257. Lwów 1931.
Fischer Adam. Pochody uroczyste w dawnej Polsce. Słowo Polskie,
nr. 121. Lwów 1931.
Franczak Jan. Jodła a świerk. Ziemia 16 (1931), s. od 75—77.
Ganszyniec Ryszard. Lecznica Asklepiosa. Filomata 31 (1931), s. od
687—697.
Gavaizzi Milován. Razvoj i stanje etinogxafije u Jugoslaviji. Lud Sło­
wiański 2 (1931). Dział B., s. od 72—106.
Grim Em. Rzut oka na właściwości narzecza istebniańskiego czy jabłon­
kowskiego. Zaranie Śląskie 7 (1931), s, od 222— 223.
Grim Em. ks. Trochę o nazwach. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. 222.
Grim E. ks. Zwyczaje ludowe. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 129 130.
Harhala Władysław. Gwara polska okolic Komarna. Lud Słowiański 2
(1931). Dział A., s. od 55—91 i od 156—177.
Hertz Aleksander. Miasto i wieś. Wiedza i życie 6 (1931), s. od 444'—453.
Hołub-Pacewicz Zofja. L‘habit pastoral et les migrations dans les Tatra
et dans la région siubtairique. Résumé du Nr. 1 des Travaux de la Commission

293
Géographique de TAcaidémie Polonaise des Sciences et des Lettres. Cracovie
1931, s* 20.
Hotiib-Pačtíwieżowa Zofja. Osadnictwo pasterskie i wędrówki w Tatrach
i na Podtatrzu. Kraków 1931. Nakł. Pol. Akad. Um. 8°, s» XX, 508. Z 38 plan­
szami.
Hryniewska Tekla. O sztuce ludowej w Nowogródczyźnie. Ziemia 16
(1931), s. od 110'—112.
Husarski Karol. O teatrze średniowiecznym. Wiedza i życie 6 (1931),
s. od 15—30.
He§ić F:r. Cieszyńsko-polska książka „Zaraza gorzałki“ (1844). Zaranie
Śląskie 7 (1931), s. od 1—14.
Ilimskij G. Iz oblasti slavjauskoj demonologii. Lud Słowiański 2 11931).
Dział A., s. od 125—127.
Inwentaryzacja wsi:. Kwestjonarjusiz. Orli Lot 12 (1931), s. od 162—164.
J. H. Pieśni śląskie. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 71—72.
Jabłoński Pius. Teksty gwarowe z Orawy. Ziemia 16 (1931), s. cd
162—163.
Janów Jan. „Sabałowa bajka“ H. Sienkiewicza i legendy o „Dziwnych
sądach bożych“. Lwów 1931. Nalkł. Tcw. Ludoznawczego. 8°, s. 72. (Odb.:
Lud. R 1931. Ser. Il, t. X.).
Karasek Alfred, Lueck Kurt. Die deutschen Siedlungen in Wolhynien.
Geschichte, Volkskunde, Lebensfragen. Plauen i/V. 1931. Verlag Günther
Wolff zu Plauen i/V. 8°, s. 2 nlb., 132, mapa 1.
Karger Wiktor. Rumuńska trówła weselna ze śląskich Beskidów. Za­
ranie Śląskie 7 (1931), s. od 114—117.
Kiiełczewslka Marja. Osadnictwo' wiejskie Wielkopolski. Poznań 1931.
Drulk. Książnica-Alias we Lwowie. 8°, s. 54. Plansze 2. Odb.: Badania Geogra­
ficzne nad Polską Półn.-zach. R. 1931, zesz. 6—7.
Klimaszewska Jadwiga. Niedziela palmowa. Opracowanie na podstawie
odpowiedizi Kół Krajoznawczych Młodzieży na kwestjonarjusz wielkanocny.
Kraków 1931. Nakł. Komisji Kół Krajoznawczych Młodzieży Szkolnej Rady
Głównej Pol. Tow. Krajozn. 8°, :s. 12.
Klimaszewska Jadwiga. Niedziela Palmowa. Orli Lot 12 (l93l), s. od
40—43 i 57—60.
Klinger Witold. Doroczne święta ludowe a tradycje grecko-rzymskie.
Kraków 1931. Gebethner i Wolff. 8° s. IV, 109, 1 nlb.
Kołomyj Piotr. Nazwy topograficzne zebrane we wsi Gródek pow. ró­
wieńskiego. Równe 1931. Nakł. Woł. Zarządu Okręg. Związku Pol. Naucz.
Szkół Powsz. 8°, s. 7, mapa 1. Odb.: Rocznik Wołyński. R. 1930. T. II.
Koniny Piotr. Przemysł ludowy Małopolski. Próba syntezy terytorjalnej
na obszarze wojew. lwowskiego, 'stanisławowskiego i tarnopolskiego'. Lwów
1931. Nakł. autora. 8°, ®. 16. Odb.: Kurjer Lwowski. (R IV. 1931. Nr. 247 a.)
Koira dębu na ból zębów. Orli Lot 12 (1931), s. 26.
Kosmowska J. W. Na Huculsizczyźnie. Ziemia 16 (1931), is. od 293—298,
Koštiál J. Der Fang des Büches in Krain. Lud Słowiański 2 (1931).
Dział B., s. od 212—214.
Kozierowski Stanisław ks. Nazwy geograficzne i osadźcy ziemi średzkiej.
Z mapą. Poznań 1931. Nakł. Wydz. Powiatowego w Środzie, 8°, s. 63.

294
Król Wlilhelm. Ludowe życzenia a wierszowane listy miłosne. Zaranie
Śląskie 7 (1931), «. od 70—71.
Krzyżanowski Juljan. Dwa intermedja lubelskie. Pamiętnik Literacki 28
(1931), s. od 636—643.
Kucharski Eugeniusz. „Pani Fana zabiła“ jako zabytek średniowiecz­
nej poezji dworskiej. Pamiętnik Literacki 28 (1931), s. od 349—376 i od
569—537.
Kutrzebianka Anna. Budownictwo ludowe w Zawoi. Kraków 1931. Nakł.
Muzeum Etnograf, w Krakowie. 4°, s. 6 nlb., 55.
Kuźdiubówna Marja, Jak powstają nici z lnu. Ofli Lot 12 (1931), s. od
158—161.
Łągwa Antoni. Instrumenty muzyczne dziatwy wiejskiej. Orli Lot 12
(1931), is. od 86—88.
Łęg a Władysław, ks.- Madera, Marokko, Hiszpanja. Wrażenia z wycieczki.
Grudziądz 1931. Nakł. Pol. Tow. Krajoznawczego'. 8®, s. 3 nlb., szpalty od
9—134.
Leszczycki Stanisław. Graficzna metoda prowadzenia notatek w terenie
dla badań osadniczych. Wiadomości Geograficzne 9 (1931), s. od 83—88.
Ligęza Józef. Jak ułatwić sobie pracę nad wypełnianiem etnograficz­
nych kweistjonarjnszy? Orli Lot 12 (1931), s. od 9C—91.
Londzin Józef ks. Stroje ludowe. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 139—152.
M. Resztki dawnych .Prusaków w województwie nowogródzkiem i wileńskiem. Czasopismo Geograficzne 9 (1931), s. 221.
Makosińska Jadwiga. Etnografja Polski w nauczaniu geografji. Objaś­
niona na fryzach ludowych PillatiegO'. Lwów, Warszawa 1931. Książnica
Atlas. 8°, s. 77, 1 nlb.
Małecki M. Polskie gwary w Gzadeckiem. Sprawozdania Pol. Akad. Um.
36 (1931). Nr. 10, ,s. od 6—7.
Małecki Mieczysław. Kilka uwag o gwarze orawskiej. Ziemia 16 (1931),
s. od 158—161.
Mańkowski Alfons, ks. O dawnych wierzeniach i zwyczajach w Szcze­
pankach pod Łasinem. Pelplin 1931. 8°, s. 10. Odb.: Pielgrzym. R. 1981.
Nr. 110, lit; 113, 114, 116. (Ks. A. M.)
Mainugiewicz Jan. Jarzmo. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B., s. od
223—229.
Marsówna A. Freski ruskie w katedrze w Sandomierzu. Sprawozdania
Pol. Akad. Urn. 36 (1931). Nr. 6, s. od 7—10.
Matuszkówna Stanisława. Zdobnictwo kobiecego stroju żywieckiego.
Kraków 1931. Nakł. Akad. Urn. 4°, s. 3 nlb., 32, plansz 38.
Metelski Aleksander. Z dorzecza Ełku. Ziemia 16 (1931), s. od 299—302.
Meyer Karl H. Vom Kult der Götter und Geister in slaviseher Urzeit.
Warszawa 1931. 8°, «. 1 nlib., od 454'—464. Odb.: Prace Filologiczne. R. 1931.
T. XV. Gz. II.
Mïelczarska Władysława. Starosta weselny w Polsce. Z 2 mapami.
Poznań 1931. Wyd. z zasiłku Kasy im. Mianowskiego. 4°, s. 8 nlb., 26, 2 nlb.
Mikulski J. W sprawie niewłaściwego stosowania nazwy „Podlasie“ do
rrektórycli powiatów województwa lubelskiego. Czasopismo Geograficzne 9
(1931), s. od 206—211.
Milewski Tadeusz. Zachodnia granica pomorskiego obszaru językowego

295
w wiekach średnich. Poznań 1931. Nakł. Inśtyt. Zach.-Słow. przy Un iw. Pozn.
8°, s. 30. Odb.: Slavia occidentale. R. 1931. T. X.
Misiórski Z. „Dobra Woda“. Orli Lot 12 (1931), s. od 84—85.
Misiórski Z. „Weselnica“. Orli Lot 12 (1931), s. od 82—83.
Morcinek Gustaw. Uroda Beskidil śląskiego. Wierchy 9 (1931), s. od
5—31.
Mortkowiczówna Hanna. Moda miasta i chłopski strój. Wiedza i życie 6
(1931), s. od 453—461.
Moszyński K. Pies w wierzeniach i obrzędach. Lud Słowiański 2 (1931).
Dział B„ s. od 70—72.
Moszyński Kazimierz. Stanisław Ciszewski. Lud Słowiański 2 (1931).
Dział B., s. od 3—9.
Moszyński Kazimierz. Wiedza astronomiczna ludu (kwestjonarjusz).
Orli Lot 12 (1931), s. od 14^17 i od 27—31.
Mycielski Jerzy. Dawne opłatki polskie. Orli Lot 12 (1931), s. od
122—127.
Nitsch Kazimierz. Jodła, świerk, smrek. Lud Słowiański 2 (1931). Dział
A„ s. od 206—222.
Nitsch K. i Mrozówna E. Mazowieckie nazwy przyrodnicze. Lud Sło­
wiański 2 (1931). Dział A., s. od 92.—114 i od 191—206.
Nowakowski Stanisław. Antropogeografja w Stanach Zjednoczonych.
(Warszawa 1931). 8°, s. 10. Odb.: Przegląd Geograficzny. R. 1930'. T. X.
Ohrębski Józef. Indeks do „Lecznictwa ludu polskiego“ Henryka Biegeleisena. Kraków 1931. Nakł. Pol. Akad. Um. 8°, s. 31.
Obrębiski Józef. Przyczynki do łowiectwa wschodniej części półwyspu
Bałkańskiego. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B., s. od 165—181.
Ohrębski Józef.. Rolnictwo ludowe we wschodniej części półwyspu Bał­
kańskiego. Lud Słowiański. T. 2. (1934). Dział B., s. od 9—27 i od 133—148.
Obrzędy Świętojańskie. Kwestjonarjusz. Orli Lot 12 (1931), s. od 92—93.
Pełenśkyj Ju. Pobut silskoji ditvory. Lviv 1931. 16°, s. 15. Odb. Vohni.
R. I. 1931. e. 3—4.
Petrovic Petair Ž. Národně lovacfce správě kod Srba i Chrvata. Lud
Słowiański 2 (1981). Dział B., s. od 182—197.
Piechówna Magdalena. O łutopcaeh. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od
69—70.
Pieniążek Józef. Sztuka i zabytki naszej Orawy. Ziemia 16 (1931), s. od
163—170.
Pies w wierzeniach i obrzędach. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B.,
s. od 221—223.
Pietkiewicz Czesław. Higjena w życiu Poleszuków. Lwów 1931. Nakł.
Tow. Ludoznawczego. 8°, s. 24. Odb.: Lud. R. 1931. Ser. II. T. 10.
Piwocki Ksawery. Zagadnienie metody w badaniach nad sztuką ludową.
Lwów 1931 Nakł. Tow. Ludoznawczego. 8°, s. 15. Odb.: Lud R. 1931. Ser. II.
T. 10.
Popiołek Franciszek. Muzeum Miejskie, jego powstanie, rozwój i stan
obecny (Cieszyn). Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 77—81.
Probosz Jerzy. Bilydno1 Willija. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 223—-224.
Pulikowski Juljan. Sześć polskich pieśni ludowych z r. 1819. Zaranie
Śląskie 7 (1931), s. od 130—136.

295
Reychman Jan. Podhalańskie dzwonlice drewniane. Rurjer Mteracko•naukowy, nr. 2. Kraków 12. I. 1931.
Rudnicki Mikołaj. Vasmer Max: Reiträge
slavischen Altertumskunde.
Wikingisches beiden Westslaven. Poznan 1931. Nakł. Instyt. Zach.-Slow. przy
Uni-w. Pozn. 8°, ». 14. Odb.: Slavia Occidentalis. R. 1931. T. X.
Rumszewiez Stanislaw. Spichrz w Łopatkach. Ziemia 16 (1931), s. od
226’—228.
Salmonowicz Antoni. Białorusini w województwie nowogródzkiem.
Ziemia 16 (1931), s. od 105’—110.
Samołówki łowieckie. Lud Słowiański 2 (1931). Dział R., s. od 220—221.
Sęk. Lyn. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. 69.
Sęk. Naczynia i narzędzia góralskie. Zaranie Śląskie 7 (1931), s, od
68—69.
Sęk. Zwyczaje weselne. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 224—226.
Sekułówna Pelagja. Godki o utopcach i świetlach. Orli Lot 12 (1931),
s. 131.
Semkowicz Władysław. Kiedy i skąd przyszli Polacý na Orawę. Ziemia
16 (1931), s. od 144—152.
Semkowicz Wł. Zabytki z okolic Grodna Spiskiego. Sprawozdania Pol.
Akad. Urn. 36 (1931). Nr. 9, s. od 26—27.
Semkowicz Władysław. Z dziejów zbójinictwa na Orawie. Ziemia 16
(1931), s. od 180—183.
Seweryn Tadeusz. Łowiectwo ludowe w Polsce. Lud Słowiański 2 (1931).
Dział R., s. od 55—69 i od 197—212.
Seweryn Tadeusz. Marzanna. Gaik. Dożynki. Orli Lot 12 (1931) s od
155—156.
Seweryn Tadeusz. Nasz „Opis kapliczek“. Orli Lot 12 (1931), s. od
106—108.
Seweryn Tadeusz. Pierniki krakowskie. Kurjer literacko-naukowy, nr.
52. Kraków 25. XII. 1931.
Seweryn Tadeusz. Technika malowania ludowych obrazków na szkle.
Lud (1931) Ser. Hi T. 10, s- od 145—186.
Seweryn Tadeusz. Wiersza lejowata. Lud Słowiański 2 (1931). Dział B,
s. 214—216.
Seweryn Tadeusz. Wystawa Etnograficzna. Orli Lot 12 (1931) s od
108—110.
Socha Szczepan. Kądzielnice. Orli Lot 12 (1931), «. od 83—84.
Srebrny Stefan. Forma widowiska teatralnego Wiedza i życie 6 (1931),
s. od 611—618.
Starczuik Jan. Technika malarstwa starożytnego. Kwartalnik Klasyczny
5 (1931), s. od 433—448; 6 (1932), s. od 13—24.
Steffen Augustyn. Zbiór polskich pieśni ludowych z Warmji. T. I.
( oznań) 1931. Nakł. Tow. Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej w Niem­
czech. 8°, s. XVIII, 252.
Suilimirski Tadeusz. Kultura wysocka. Z 3 mapami w teście 1 30 tabli­
cami. Kraków 1931, (1932). Nakł. Pol. Akad. Urn. 4°, s. 202, 1 nlb.
■ Świder Andrzej. Stodoły wieloboozne na Śląsku Cieszyńskim. Zaranie
Śląskie 7 (1931), s. od 66—68.
zut

297
Szaflarski J. Ki'ka uwag o osadnictwie sezonowe ni na Polesiu. Ziemia
16 (1931), s. od 287—288.
Szrajberówna Wanda. Pokucka ceramika ludowa. Lwów 1931. Nakł.
autorki. 16°, s. 15. Odb. Kurjer Lwowski. R. IV. 1931. Nr. 247 a.
Szrajberówna Wanda. Wieczór dyskusyjny w Towarzystwie Popierania
Przemysłu Ludowego. Ziemia 16 (1931), s. od 133—137.
Szydłowski Tadeusz. O drewnianym kościółku w Trybrzu i jego cen­
nej polichromji. Kurjer liiteracko-naukowy, «nr. 7. Kraków 16. II. 1931.
Udziela Seweryn. Ciężkowice pod Tarnowem. Orli Lot 12 (1931), s. 122.
Udziela Seweryn. Rośliny w wierzeniach ludu krakowskiego. Lwów 1931.
Nakł. Tow. Ludoznawczego. 8°, s. 42. Odb.: Lud. Ser. II. T. 10. R. 1931;
Udziela Seweryn. Szopki w kościołach orawskich. Ziemia 16 (1931),
s. od 174—176.
Udziela Seweryn. Wielkanoc. Kwestjonarjusz. Orli Lot 12 (1931), s. od
43—45.
Vakarelski Christo. Lovni sposobi i uredi. Lud Słowiański 2 (1931).
Dział B., s. od 149—164.
Viski Károly. Die ethnographische Tätigkeit in Ungarn Lud Słowiański
2 (1931). Dział B., s. od 106—130.
Walicki Michał. Drewniany kościół-muzeum. Kraków 193J. 4°, s. 2 nłb.,
12. Odb.: Ochrona zabytków sztuki. R. 1930/31. Zesz. 1—4.
Węgrzynowicz L. Obróbka lnu w Starem Bystrem. Orli Lot 12 (1931),
s. od 12—14.
Wiedza astronomiozina ludu i niektóre wierzenia o ciałach niebieskich.
Kraków (1981) Druk. „Orbis“. 8°, s. 5. (Kwestjonarjusz i wskazówki dla
zbierających meterjały do wierzeń ludowych).
Wiktor Jan. O twórczości ludowej na Orawie. Ziemia 16 (1931), s. od
183—187.
Wróża Ludwik. Niedola śpiewaków leśnych. Orli Lot 12 (1981), s. od
132—133.
Zahradník J. Goryczka i osłróżka. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od
194- 195.
Zanika! Robert. Księstwa Cieszyńskiego powieści, osobliwości1, lud i jego
obyczaje i t. p. Zaranie Śląskie 7 (1931), s. od 217—222.
Zaremba Jan Aleksander. Stare pogodki gorolśkie łod Żywca. Zbier I.
Żywiec (1931). Nakł. autora. 8°, s. 86, 1 inlb.
Zaręba Władysław. Pożywienie ludu wiejskiego. Orli Lot 12 (1931),
s. od 88—-89.
Zaręba Władysław. Przeróbka lnu. Orli Lot 12 (1931), s. od 80—82.
Zawada Paweł. Istebna. Wierchy 9 (1931), s. od 63-—74.
Zawiliński Roman. Budownictwo orawskie. Ziemia 16 (1931), s. od
171—174.
Za wistowi cz Kazimiera. Momenty zaduszkowe w 'obrzędowości świąt
Bożego Narodzenia. Warszawa 1931. 8°, s. 13, 1 nlb. Odb.: Wiedza i Życie.
R. 1931. Nr. 12.
Zawiiistowicz Kazimiera. Z wędrówki po krajach pirenejskich. (Wrażenia
i spostrzeżenia z wycieczki Institut d’EthnoIogie de la Sorbonne). Warszawa
1931. 8°, «s. 15. Odb!: Wie«lza i Życie. R. 1931. Nr. 7.

298
Zawiislowioz Kazimiera. O niektórych zwyczajach wiosennych. Ziemia
lß (1931), s,. od 248'—253.
Zawistuwiei Kazimiera. Święto zmarłych w 'okresie wielkanocnym. Zie­
mia 16 (1931), s. od 324—328.
Żborowski Juljusz. Drobne notatki z Podhala. Lud Ser. II. T. 10, R. 1931,
s. od 192—200.
Zborowski Juljusiz. Powstanie węgierskie w ■ pieśniach góralskich. Lud
Ser. II. T. 10, s. od 200—201.
Żółtowska Halina. Wierzba w praktyce i obrzędowości polskiej. Ziemia
16 (1931), s. od 127—133.

Rok 1932.
Albert Ignacy. Ze studjów nad wpływem sieci wodnej na położenie
geograficzne osiedli wiejskich. Czasopismo Geograficzne 10 (1932), s. od
198—208.
Bachimąnn Alfred. Biibljografja ludoznawcza za rok 1929. Lud 31 (1932),
s. od 163—175.
Bachmann Alfred. L‘ornementation des combles des chaumières pay­
sannes en Pologne. Art populaire I, 192 i n. Paris 1932.
Barabasz Stanisław. Sztuka ludowa na Podhalu Gz. IV. Kościół w Dębnie.
Lwów, Warszawa 1932. Książnica-Atlas. 4°, s. 15-. Tabl. 40.
Bajki ludowe z Łotwy. Orli Lot 13 (1932), s. od 10—12.
Białek Władysław. Kłódka „ozczasita“. Orli Lot 13 (1932), s. od 73—74
Biegunówna Marja. Solidarność i współzawodnictwo wsi. Orli Lot 13
(1932), s. od 88—90.
Bluhm-Kwiatkowski A. Zbiory etnograficzne oddziału P. T. K. w Ło­
wiczu. Ziemia 17 (1932), s. od 55—60.
Bogałyrew Petr. „Połaznik“ u jużnych slavjan, madjarov, siovakov,
poljakov i ukraincev. Lud Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 107—114.
Breza Krystyna. Zwyczaje w Wilkołazie. Orli Lol 13 (1932), s. 101—102.
Brzega Wojciech. Z noworocznych posiadów u Tomka Jewinego.
Wierchy 10 (1932), s. od 41—46.
Buzek Andrzej Jedem z najdawniejszych dokumentów języka polskiego
w Cieszynie. Zaranie Śląskie 8 (1932), s. od 33—35.
Canaman Petru. Une ancienne coutume de mariage. Étude d’ethno­
graphie du Sud-Est européen. Il-e partie. Lud Słowiański 3 (1932) Dział B.,
s. od 80—97.
Chętnik Adam. Gawęda Kurpiowska. Nowogród 1932. Muzeum Kur­
piowskie. 8°, s. 16.
Chętnik Adam. Krótki przewodnik po Kurpiach. Warszawa 1932. Wyd.
Oddz. Warsz. Polsk. Tow. Krajoznawczego. 8°, s. 61, 1 nlb.
Chętnik Adam. Zwyczaje wielkanocne na Kurpiach. Ziemia 17 (1932),
s. od 68—71.
Chmielińska Aniela. Muzeum etnograficzne P. T. K. w Łowiczu w 1931 r.
Ziemia 17 (1932), s. od 149—150.
Chyloński Adolf. Kolenda krakowska z roku 1809. Kurjer literackonaukowy, nr. 52. Kraków 25. XII. 1932.
Cińciała Andrzej. Obrzędy weselne w Cieszyńskiem. Zaranie Śląskie 8
(1932), s. od 166—172.

299
Dąbrowski Saturnin. Podstawy gospodarcze przemysłu ludowego. War­
szawa 1933 (1932). Tow. Popierania Przemysłu Ludowego. 8°, s. 24. Odib.:
Polska Gospodarcza. R. 1932. Zesz. 27 i 29.
Dróżka Celka. Jak się robiała imoja kiecka? Orli Lot 13 (1932), s. 73.
Falkowski Jan. Kultura ludowa Pomorza. Dziś i Jutro IX (1932),
s. 79—81.
Falkowski Jan. Zbiory etnograficzne w muzeach lwowskich. Yviadomości ludoznawcze I, s. 86—88. Łódź 1932.
Fiedler Arkady. Wśród Indjan Koroadów. Poznań 1932. Nakł. Księg.
Uniw. J. Jackowskiego. 8°, s. 201, 3 nlb., plansz 11.
Fischer Adam. Les éléments des croyances dans l'ornementation popu­
laire polonaise. Art populaire I, s. 108 n. Paris 1932.
Fischer Adam. Ernest Muka (* 1854—t 1932). Gazeta Lwowska 1932,
■nr. 238.
Fischer Adam. Etnografja słowiańska. Zesz. II. Łużyczanie. Z 41 ilu­
stracjami i 1 mapą. Lwów, Warszawa 1932. Książnica-Atlas. 8°, s. IV+ od
41—120. Mapa 1.
Fischer Adam. Kult N. P. Marji u ludu polskiego. Gazeta Lwowska 1932,
nr. 113 i 114.
Fischer Adam. Metoda etnogeograficzna w zastosowaniu do kultury spo­
łecznej i duchowej. Zbomiik radova na III Kongresu slovenskih geografa
i etnografa u Jugoslaviji, s. 15 i n. Beograd 1932.
Fischer Adam. Ochrona sztuki ludowej i przemysłu Indowego w woje­
wództwie stanisławowskiem. Ankieta w sprawie Karpat wschodnich 1931 r.
Warszawa 1932, s. 125'—134.
Fischer Adam. Kilka wyjaśnień w odpowiedzi na uwagi krytyczne prof.
Kazimierza Moszyńskiego, współredaktora „Ludu Słowiańskiego“. (Lwów
1932). Druk. L. Wiśniewskiego. 8°, s. 4 nlb.
Fischer Adam. Klon i jawor w kulturze ludu polskiego. Ziemia 17 (1932),
s. od 124'—126.
Franczak Jan. Socha i jej odmiany. Ziemia 17 (1932), s. od 270—276.
Gajewska Marja. Wróżby oraz zabobony wigilijne i noworoczne w Kijonacu (Lubelskie). Orli Lot 13 (1932), s. od 103—104.
Gavazzi Milován. Pregled karakteristika pučke muzike južnih Slavena.
Lud Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 45—61. Dod. nut., s. od 8—14.
Gładysz Mieczysław. Kwestjonarjusz, dotyczący demonologji ludowej I.
Poprzedzony wstępem o zbieraniu materjałów ludoznawczych. Cieszyn 1932.
8°, s. 4. Odb.: Zaranie Śląskie. R. 1932, s. 35—37.
Ilinskii T. K voprosu o smerdach. Slavia Occidentalis 11 (1932), s. od
18—22.
Jaczewski Tadeusz. Parę uwag o polskich nazwach niektórych zwierząt
i roślin egzotycznych. Ziemia 17 (1932), s. od 212—215.
Jak djoboł po starego Kirsza na bryczce przyjechoł. Zaranie Śląskie 8
(1932), s. od 229—230.
Janik Michał. Berwiński a Wyspiański. Pamiętnik Literacki 29 (1932),
s. 449—464.
Janów Jan. Exempium o czarcie wiodącym do zbrodni przez opilstwo.
Lud 31 (1932), s. od 12—24.

300
Jaworozak Aleksander. Szopka w Dąbrówkach pow. Łańcut. Lud. T. 31
(1932)., s. od 53—65.
Jodlkowski Józef. O czaiowniku Znaku na inkwizycji w Grodnie
w 1691 r. Lwów 1902. Nakł. Tow. Ludoznawczego. 8°, s. 12. Odb.: Kwartalnik
Etnograficzny „Lud“ R. 1901. Ser. TI. T. X.
Jodłowski Stanisław. Święty Marynus. Lud 31 (1932), s. od 47—52.
Jonkówiwi Franciszka. Na grabie. Zaranie Śląskie. 8 (1932), s. od
121—122.
Karger Wiktor. Najstarsza rycma szałasu beskidzkiego. Zaranie Śląskie
8 (1932), s. od 199—203.
Klinger W. Greckie Symplegady i Planikły a ruchome góry baśni współ­
czesnych. Sprawozdania Pol. Akad. Um. 37 (1932). Nr. 10, s. od 3—5.
Klinger Witold. Z dziejów obrzędowości Bożego Narodzenia. Kurjer
literacko-aiaukowy, nr. 52. Kraków 25. XII. 1932.
Koczy Leon. Źródła staronordyjskie do dziejów Słowian. Slavia Occidentalis 11 (1932), s. od 42—71.
Kolessa Filaret. Charakterystyka ukraińskiej muzyki ludowej. Lud
Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 31—44. Dod. nut., s. od 6—7.
Kołodziejczyk January. Pochodzenie polskich nazw roślinnych. Wiedza
i Życie 7 (1932), s. od 65—79 i od 193—203.
Komorowska Halina. Stanisław Bojarezuk — poeta ludowy. Orli Lot
13 (1932), s. od 105—106.
Koranyi Karol. O pochodzeniu zwyczaju t. zw. „oślego pogrzebu“.
Lud 31 (1932), s. od 44—47'.
Kowalski Karol. Stosunki rodzinne i zwyczaje spadkowe włościan w la­
tach 1775'—48 "0 w świetle tabuli prowincjonalnej cyrkułów lwowskiego i Sam­
borskiego. Warszawa 1932. Nakł. Państw. Instytutu Nauk. Gospod. Wiejsk.
w Puławach. 8°, s. 113.
Kowol A. Zatonica. Zaranie Śląskie 8 (1932), s 230.
Królówna Magdalena. Łodpusł na Biskupicach. Zaranie Śląskie 8 (1932),
s. 121.
Kryczyński Leon. O Tatarach rzemieślnikach w Polsce. Lud 31 (1932),
s. od 111—117.
Kryczyński Stanisław. Materjały etnograficzne. 1. Święcenie wody i soli
w dawnych czasach mieszczańskich. 2. Ubiory ludowe w Mieleckiem
w XVIII w. Lud 31 (1932), s. od 109—111.
Krzyżanowski Juljan. Dykteryjki kwestarskie Ignacego Chodźki. Pa­
miętnik Literacki 29 (1932), s. od 217—231.
Krzyżanowski Juljan. Facecje, zagadki i bajki ks. M. J. Kuligowskiego.
Lud. T. 31 (1932), s. 118—139.
Kuchta Jan. Motyw Matki Boskiej — ucieczki grzesznych w podaniach
ludowych o czarnoksiężniku Twardowskim. Lud. T. 31 (1932), s. od 100—109.
Kurrik H. O estońskiej sztuce ludowej. Ziemia 17 (1932), s. od 42—43.
Kwestjonarjusz w sprawie baśni o mówiącej fujarce. Orli Lot 13 (1932),
s. 152.
Land Euzebjusz. Z dziejów literatury pasyjnej w Polsce. Pamiętnik Li­
teracki 29 (1932), ‘s. od 504—510.
Leinbock F. Muzea estońskie. Ziemia 17 (1932), s. od 40—42.
Leńczytk Gabrjel. Skalne bogi. Orli Lot 13 (1932), s. od 84—85.

301


Leszczyeki Stanisław. Osadnictwo Kliszozaków w Beskidzie Wyspowym.
1932. 4°, s. 6, 1 imlb. Od;i>.: Ziemia. R. 1932. Nr. 4—5.
Leszczyeki St. Problem rozproszenia względnie skupienia osadnictwa
na obszarze województwa krakowskiego i śląskiego. Sprawozdania Pol. Akad.
Urn. 37 (1032). Nr. 10, s. od 35—36.
Leszczyeki Stanisław. Szałasy kamienne w Beskidzie Małym. Wierchy
1C (1932), s od 120—123.
Lomdzin Józef ks. Kościoły drewniane na Śląsku Cieszyńskim. Z po­
śmiertnych zapisków autora przejrzał, uzupełnił i do druku przygotował ks.
R. Tománek. Cieszyn 1932. Nakł. „Dziedzictwo błog. Jana Sarkandra“. 8°,
s. X, 1 nlb., 427.
Loorits O. Zaduszki w Estonji. Ziemia 17 (1932), s. od 44- -45.
Mach Henryk. Głosy ptaków. Orli Lot 13 (1932), s. od 42—45.
Mańkowski Tad. Zachód i Wschód w tkactwie polskiem XVII wieku
(Tkacze Koniecpolskich). Sprawozdania Pol. Akad. Urn. 37 (1932). Nr. 2,
s. od 19—21.
Manugiewioz Jan. Muzeum etnograficzne w Łodzi. 4°, s. 3 nlb. Odb.:
Ziemia. R. 1932. Nr. 4—5.
Mierczyński Stanisław. Muzyka podhalańska. Wierchy 10 (1962), s. od
65—76,
Moszyński Kazimierz. Kwestjonarjusz w sprawie ludowych narzędzi mu­
zycznych. Orli Lot 13 (1932), s. 132—135.
Moszyński Kazimierz. O badaniach muzyczno-etnografioznych na Po­
lesiu w r. 1932, Lud Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 69—79.
Moszyńśki Kazimierz. Stan obecny imelografji rdzennej Białorusi i Po­
lesia. Lud Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 61—69. Dod. ńut., s. 15.
Moszyński Kazimierz. Znaczenie etnografji Kankaz-u dla badań etnolo­
gicznych na Bałkanach. Lud Słowiański 3 (1932). Dział B., s. od 97—107.
Musioł L. Drewniana warownia średniowieczna na Górnym Śląsku. Za­
ranie Śląskie 8 (1932), s. od 84—88.
Ormicki Wiktor. Nasilenie wędrówek wewnętrznych w Polsce. Wiado­
mości Geograficzne 10 (1932), s. od 118—120.
Paszkowicz Adam. Wśród murzynów Angoli. Lwów, Warszawa 1932.
Książu k:;y Atlas. 8°, s. 142, 2 nlb. Mapka 1. Plansze 4.
Patkowski Aleksander. Sandomierskie. Studjum regjonałne. 1932. 8°,
s. od 105—111, 1 ijiib. Nadto,: Polska Twórcza.
Pieczenie korowaju. Orli Lot 13 (1932), s. od 123—125.
Pietkiewicz Czesław. Wielkanoc na Białorusi. Ziemia 17 (1932), s od
71—75.
Pilawska Franciszka. Kopce legendarne. Orli Lot. 13 (1932), s. od ,59—61.
PilohYwna M. Strzygom Zaranie Śląskie. 8 (1932), s. 228.
Piątkowski J. Z okolicy Myślenic. Ziemia 17 (1932), s. od 46—49.
Popławski Mieczysław St. Wianek dziewczęcy w pieśni ludowej. War­
szawa 1932. 8°, s. 29, 1 nlib. Odb.: Wiedza i Życie. R. 1932. Nr. 3 i 4.
Prus K. Z przeszłości Mikołowa i jego okolicy. Mikołów 1932.. Nakł.
Magistrat m. Mikołowa. 8°, s. VII, 458, 5 nlb., tabl. 24, mapy 2.
Ratoiej Zofja. Dialekt Bojków. Sprawozdania Pol. Akad. Urn. 37 (1932).
Nr. 6', s. od 15—29.

302
Rado m y.sk a S. Wesele w powiecie krasnostawskim. Orli Lot 13 (1932),
s. od 99—100.
Romanowska Marja. Zmiany w zaludnieniu Królestwa Polskiego w prze­
ciągu stulecia. Czasopismo Geograficzne 10 (1932), s. od 192—198.
Rychliński Stanisław. Badanie środowiska społecznego. Podstawowe za­
gadnienia metodologiczne. Warszawa 1932. Wyd. z zasiłku Wyższej Szkoły
Handlowej. 8°, s. 124, 1 nlb.
Seweryn Tadeusz. Łowiectwo ludowe na Wołyniu. Lud 31 (1932),
s. od 24—35.
Seweryn Tadeusz. Technika -malowania ludowych obrazków na szkle.
Z 12 ilustracjami. Lwów 1932. Nakł. T-ow. Ludoznawczego. 8°, s. 44. Odb.:
Lud. R. 1931. Ser. II. T. X.
Seweryn Tadeusz. Podłaźniki. (Studja z dziedziny sztuki ludowej).
Z G4 ryc. w tekście. Kraków 1932-. Nakł. Muzeum Etnograf, w Krakowie.
4°, s. 111, 1 nlb
Seweryn Tadeusz. T. izw. Duchy św. w sztuce ludowej. Kurjer literackonaukowy, nr. 20. Kraków *6. V. 1932.
Sippko Gustaw. Staropolskie zabytki górniczo-hutnicze. Ziemia 17 (1932),
s. od 267—270.
Ślisz Józef. O wyprawie S. S. Rogozińskiego do Kamerunu. (50 lecie
wyprawy). Wiadomości Geograficzne 10 (1932), s. od 95—108.
Stránská Drahomíra. Národopisné studium v Československu. Lud Sło­
wiański 3 (1932;. Dział B., s. od 115-—145.
Su-kiertowa - Bie-drawina Emilja. Kafle mazurskie. Ziemia 17 (1932),
s. od 243—245.
Sulliimirski Tadeusz. Rybołówstwo na górnym Sanie. Lud 31 (1932), s. od
35—44.
Świbówna Ernestyna. Stare zwyczaje Indu śląskiego. Zaranie Śląskie 8
(1932), s. od 44—47.
Szabłowski J. Architektura Kalwarji Zebrzydowskiej. Sprawozdania Pol.
Akad. Urn. 37 (1932). Nr. 4, s. od 7—8.
Szulczewski J. W. Rośliny w mianownictwie, przesądach i lecznictwie
ludu wielkopolskiego. Lud 31 (1932), s. od 93—100.
Szulczewski Jerzy Wojciech. Wpływ niektórych wierzeń ludowych na
ochronę zwierząt. Poznań 1932. 8°, s. 3. Odb.: Wydawn. Okręg. Komitetu
Ochrony Przyrody na Wielkopolskę i Pomorze w Poznaniu. R. 1932. Zesz. 3.
Tomaszewski Adam. Mowa ludu -polskiego w powiecie leszczyńskim.
Leszno 1932. 8°, s. 14. Odb.: Ziemia Leszczyńska. R. 1932, zesz. 2.
Udziela Seweryn. Miejsce Święte w puszczy augustowskiej. Orli Lot 13
(1932), s. od 19—22.
Udziela Seweryn. Sprawozdanie z działalności Muzeum Etnograficznego
w Krakowie za r. 1930. Lwów 1932. Nakł. Muzeum Etnograficznego w Kra­
kowie. 8°, s. 4.
Udziela Seweryn, Kirehmerowa Marja. Górale Beskidowi. Tekst opra­
cował Seweryn Udziela. Tablice kolorowe malowała Marja Rirchnerowa.
Kraków 1932. Polska Akad. Umiejętności. 4°,- s. 39, tabl. 14.
Uhorcziak F. Z metodyki badań nad .osadnictwem. Lwów 1932. Książnica-Atlas, 8°, s. 18. Odb.: Czasopismo Geograficzne. R. 1932, zesz. 1—-3.

303
Walicki Michał. Ze studjów mad malarstwem cechowem Ziemi Sądeckiej
w 15 wieku. Sprawozdania Pol. Akad. Urn. 37 (1932). Nr 2, s. od 17—19.
Wańtuła Jam. Starodawne roty przysiąg na Śląsku. Zaranie Śląskie 8
(1932), s. od 20—25.
Wasilkowski Eustachy. La rosace dans l'ornementation polonaise. Art
populaire. I, 196 i n. Paris 1932.
Wieczór przy pierzu. Zaranie Śląskie 8 (1932), s. od 228—229.
Wigilja pszczół. Orli Lot 13 (1932), s. 12—14.
Wójcik-Keupruliau Bronisława. Polska muzyka ludowa. Lud Słowiański
3 (1932). Dział B., s. od 3—33. Dod. mul., s. od 3—5.
Wysłouch Seweryn. Ziemia oszmiańska na rubieży dwu kultur. Wilno
1932. 8°, s. 62. Odb.: Pamiętnik Zjazdu Gospodarczego w Oszmianie. R. 1931.
Zajączkowski A. Turecka wersja bajki czopowej o żonie i śmierci. Pa­
miętnik Literacki. 29 (1932), s. od 465—475.
Zanibal Robert. Pastorałka ma Boże Narodzenie. Zaranie Śląskie 8 (1932),
s. od 38—44.
Zaremba Aleksander Jan. Ło nawracaniu -goreli zatraconyk. Wierchy
10 (1932), s. od 104—107.
Zawada Paweł. Sotony, nocnice, zmory, hele, panny (rusałki) leśne
i topielice. Zaranie Śląskie. 8 (1932), s. 118—121.
Zawiistowicz Kazimiera. Święty Jerzy w wierzeniach i obrzędach lu­
dowych. Warszawa 1932. 4fl, s. 7, 1 nlb. Odb.: Ziemia. R. 1932. Nr. 4—5.
Zawistowiez Kazimiera. Zasada wolności przy zawieraniu małżeństw
u Słowian. Sprawozdania Pol. Akad. Um. 37 (1932). Nr. 6, s. 53—55.
Zawisza Oskar. Kaplica zamkowa w Cieszynie. Zaranie Śląskie 8 (1932),
s. od 211—219.
Zborowski Juljusz. Drobne notatki z Podhala. Lwów 1932. Nakł. Tow.
Ludoznawczego. 8°, s. 12. Odb.: Lud. R. 1931. S. IL T. X.
Zborowski Juijusz. Jak Pcniezus ukoroł bogocke. Ziemia 17 (1932),
s. od 801—81.
Zborowski Juljusiz. Lekarstwa z tatrzańskich smoków. (Opowiadanie
Bartka Obrochty z Kościelisk, 1919 r.). Ziemia 17 (1932), s. 245.
Zborowski Juljusiz. Ludoznawcze przyczynki z Góralszczyzny. Lud.
R. 1932. Ser. II, T. 11, s. od 65—92.
Zborowski Juljusz. Złoto piwnica w dolinie Kościeliskowej. (Opowia­
danie Andrzeja Tyłki Suleji z Zakopanego, 1915 r.). Ziemia 17 (1932), s. od
111—112.
Znamierowska - Priifferowa Marja. Muzeum Etnograficzne U. S. B.
w Wilnie i jego przyszłość. Z 5 ilustr. Lwów, Wilno 1932. Nakł. Muzeum
Etnograf. U. S. B. 8°, s. 13. Odb.: Lud. R. 1932. Ser. II. T. XI.
Znamierowska. - Priifferowa Marja Ochrana kultury ludowej. Wilno
1932. Nakł. Oddz. Wileńskiego Tow. Krajoznawczego. 8°, s. 7. Odb.: Sprawy
nauczycielskie. R. III (1932). Nr. 6.
Znamierowska-Prüfferowa Marja. Przyczynek do rybołówstwa na Bugu.
Przykład wędrówki wytworu kulturowego. Ziemia 17 (1932), s. od 263—267.
Żółtowska Halina. Ptaki — nosiciele dusz. Ziemia 17 (1932), s. 4—7.
Żyranik Bogdan. Mity księżycowe. Łódź 1932. 8°, s. 19, 1 nlb. Odb.:
Wiadomości Ludoznawcze. R. 1932, zesz. 2—4.

ZESTAWIENIE KASOWE ZA ROK 1935
DOCHODY
d
J
i.
2.
3.
4.
5.
6.

ROZCHODY

WYSZCZEGÓLNIENIE

Pozostałość kasowa z 31. XII. 1934
Wkładki członków1)
Sprzedaż wydawnictw
Subwencja Ministerstwa W. R. i O. P.
Odsetki w P. K. O.
Gotówka podjęta z P. K. O. i złożona na książeczkę Banku Gospodarstwa Krajowego Nr 73,624

Zł.

gr-

722 33
717
231 18
2.000
6 38

1.
2.
3
4.

5.
1.000



Razem .

d

4.676 89

6.
7
8.

WYSZCZEGÓLNIENIE

Zł.

Druk „Ludu“
Klisze drukarskie do „Ludu“
Honoiaója autorskie (odbitki)
Wydatki Towarzystwa, Redakcji
i Administracji2)
Ekspedycja „Ludu“ tom XXXIII
i Prac Etnograficznych Nr. 2
Przekazana gotówka z P. K. O.
Manipulacja i druki w P. K. O.
Pozostałość kasowa w dniu 31. XII.
1935

1.550
142
190

1.109 31

Razem .

4.676 89

gr-

44b 43
232
1.000
7 15

Dr. Jan Falkowski

304

skarbnik

J) W tem mieści się kwota przekazana na rachunek Prac Etnograficznych (por. uwaga 2).
2) W tem mieści się kwota: 85 zł. na zakupno rękopisów etnograficznych, 42,80 zł., jako procent za zbieranie snładek
i 120 zł. przekazanych mylnie Towarzystwu, a zwróconych Redakcji Frac Etnograficznych,

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.