23d65b758de434728d53d7e9d095d112.pdf
Media
Part of Lud, 1933, t. 32
- extracted text
-
LUD
ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE
\
OMINĘ DE LI SOCIETE POLONAISE D'ETHNOLOOIE
REDAKTOR:
ADAM FISCHER
SERjA II - TOM XII — ZESZYT I—ÍV
OGÓLNEGO ZBIORU - TOM XXXII
WYDANY Z ZASIŁKU MIN. W. R. I O. P.
Z 15 ILUSTRACJAMI.
LWÓW — WARSZAWA — KRAKÓW — POZNA* — WILLO
NAKŁADEM TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE.- SKŁ \D
GŁÓWNY W WYDAWNICTW#, ŻAKI «.DU NARODOWEGO ÏM. OSSO
LIŃSKICH, LWÓW, KÁLECZA 5. — WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 72. -
KOMITET RED\KCYJNY „LUDU“:
PPOF. DR. WILHELM BRUCHNALSKI, PROF. DR. ADOLF CHYBIŃSKI,
PROF. DR. JAN CZEKANOWSKI, PROF. DR. ADAM FISCHER, PROF.
DR. EUGEN JUSZ FRANKOWSKI, PROF. DR. LEON KOZŁOWSKI.
REDAKTOR NACZELNY: PROF. DR. ADAM FISCHER.
LUD
wychodzi kwartalnie w zeszytach objętości 4—6 arkuszy. —
Prenumerata zniżona od r. 1934 z przesyłkę pocztowa rocznse 15 d. — Przedpłatę przyjmuje Administracja „LUDU“«
oraz Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
i wszystkie księgarnie.
Członkowie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie,
którzy uiścili wkładkę statutem przepisaną, t. j. 12 zł. rocznie,
otrzymują „LUD“ bezpłatnie.
Rękopisy, listy, czasopisma i książki przeznaczone dla redak
cji „LUDU“, oraz wszelkie pisma, odnoszące się dc Towarzystwa
Ludoznawczego we Lwowie, a także sprawy administracyjne,
reklamacje, zamówienia wydawnictw, zgłoszenia do Towarzystwa
Ludoznawczego we Lwowie i wkładki należy adresować:
ADAM FISCHER, LWÓW - UN 'WERSYTET, ZAKŁAD ETNOLO
GICZNY, UL. MARSZAŁKOWSKA 1.
„LUD' (Le peuple).
P.evue trimestrielle consacrée à l’étude d’ethnologie et d’anthropolo
gie polonaises, publiée par la Société Polonaise dEthnologie à Léopol.
Prix ďabonnement d’un an, 15 złoty.
„LUD“ sign Jera tous les travaux se rattachant à l’ethnologie et
à l’anthropologie. L’échange est accepté avec toutes les revues savantes.
Toutes les communications relatives à la rédaction, lettres, livres,
périodiques etc. devront être adressées à M. Adam Fischer, secrétaire de
la Société Polonaise d’Ethnologie, Institut ďEthnologie de l’Université
Jean-Casimir à Léopol (Lwów, Pologne).
LUD
ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE
OMANE DE LD SOCIÉTÉ POLONAISE D'ETliiiOLCGIE
REDAKTOR:
ADAM FISCHER
SERJA II - TOM XII — ROK 1933
OGÓLNEGO ZtílORU - TOM XXXII
WYDANY Z ZASIŁKU MIN. W. R. I O. P.
Z 15 ILUSTRACJAMI.
LWÓW — WARSZAWA — KRAKÓW — POZNAŃ — WILNO
NAKŁADEM TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE.-SKŁAD
GŁÓWNY W WYDAWNICTWIE ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSO
LIŃSKICH, LWÓW, KALECZA 5. — WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 72. -
f*
KOMITET REDAKCYJNY „LUDU“:
PROF. DR. WILHELM BRUCHNALSKI, PRCF. DR. ADOLF '
CHYBIŃSKI, PROF. DR. JAN CZEKANOWSKI, PROF. DR.
ADAM FISCHER, PROF. DR. EUGENJUSZ FRANKOWSKI,
PROF. DR. LEON KOZŁOWSKI.
REDAKTOR NACZELNY: PROF. DR. ADAM FISCHER
P Cj
]
—
(rt
3 w*y i/
DRUK. L. WIŚNIEWSKIEGO WE LWOWIE.
SPIS RZECZY
J. ROZPRAWY.
Str
Bystroń Jan St. : Pieśń o spotkaniu się rodzeństwa .
.
.
.
.40
Bystroń Jan St.: O psie, którego uczono mówić
......
48
Falkowski Jan: Gliniane paleniska i naczynia p’ecykowate
....
50
Janik Michał : Cech rotmański i sternicki w Ulanowie
.....
66
Kaczmarczyk Zdzisław: Przyczynek do gospodarki halnej XVIII wieku w „Pań
stwie Łodygowickiem“
..........
78
Salvini Luigi: Polska w ludowych pieśniach madziarskich
1
Zborowski Juljusz: O zapomnianej twórczości Zegoty Paulego
... 77
Znamierowska-Priifferowa Marja: Rybołówstwo w okolicach Druskienik
. 21
Znamierowska-Priifferowa Marja: Paski' w okolicy Druskienik
...
35
Zyranik Bogdan: Przeciwieństwo bóstwa-drzewa i bóstwa-kamienia w wyo
brażeniach ludowych ...........
82
II. RECENZJE I SPRAWOZDANIA.
Bykowski S. N. : K voprosu o totémisme (E. Kagarow) ..... 181
Bystroń J. St. : Przysłowia polskie (A Briickner)
...... 174
Fischer A. : Etnografja słowiańska III (A Briickner) ...... 177
E. Hoffmann-Krayer — H. Bächtold-Stäubli : Handwörterbuch des deutschen
Aberglaubens V (A. Fischer)
......... 182
S F. Oldenburgu k pjatidesjatiletija nauczno - obszczestvennoj dejatelnosti
(E. Kagarow)
............ 178
D. K. Zelenin : Imuszczestvennye zaprety kak pereżitki pervobytnogo komunizma (E. Kagarow) .
.
.
.
.
.
.
.
.180
D. K. Zelenin : Totemiczeskij kult aerevev u russkich i belorussov (E. Ka
garow) .............. 181
III. KRONIKA ETNOLOGICZNA.
Falkowski Jan: Dziesięciolecie Zakładu Etnologicznego Uniwersytetu Jana
Kazimierza we Lwowie 1924—1934 ........
XIX Walne Zgromadzenie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie
.
.
Zestawienie kasowe za rok 1933
.
........
183
T92
l9ó
TABLE DES MATIÈRES
du volume XXXII (Année 1933) de la Revue ethnographique „Lud“
(„Le Peuple“).
I. ÉTUDES.
Pag
Bystroń j. St Chanson sur la rencontre du frère et de la soeur.
40
Bystroń J. St. Histoire d’un chien auquel on enseignait à parler
...
48
Falkowski J. Les fourneaux en argue et les vases formant four.
...
50
Janik M. Corps de métier des lamaneurs et des pilotes à Ulanów.
.
. 66
Kaczmarczyk Z. Contribution à l’histoire de l’administration des alpages
dans la seigneurie de Łodygowice au XVIII siècle.
....
78
Salvini L. Pologne dans les chansons polonaises hongroises
.
.
1
Zborowski J. Production littéraire oubliée de Zegota Pauli
....
77
Znamierowska-Prüffer M. La pêche dans les environs de DrusKieniki. .
.
21'
Znamierowska-Prüffer M. Les ceintures des environs de Druskieniki
.
. " 35
Żyranik B. Antithèse de la divinité-arbre et de la divinité-pierre dans les
croyances populaires. ...........
IL CRITIQUES ET COMPTES-RENDUS
III. CHRONIQUE ETHNOLOGIQUE .
....
.
174-183
.................................................183-196
LUIGI SALVINI
POLSKA W LUDOWYCH PIEŚNIACH MADZIARSKICH
(ECHI POLACCHI NEI CANTI POPOLARI UNGHERESI)
Temat, który zamierzamy krótko rozpatrzyć w niniejszej rozpra
wie, 'jest niełatwy dla rozmaitych powodów.
Przedewszystkiem dlatego, że pieśń ludowa nie jest nigdy zja
wiskiem zamkniętem w sobie, odosobnionem, któreby nie miało związku,
nie łączyło się z innemi objawami życia danego narodu. Przeciwnie,
stanowi ona raczej jego dopełnienie, syntezę. Powtóre, poza tą trud
nością natury ogólnej, wyłania się w naszym wypadku jeszczę inna,
powiedzmy nadprogramowa. Oto bowiem cudzoziemiec, Włoch, za
mierza wejrzeć w stosunki, które łączyły dwa narody — Polskę i Węgry,
i chce to uczynić, uciekając się do formy artystycznej najbardziej specy
ficznie narodowej i złożonej, a mianowicie — pieśni ludowej. Wpraw
dzie powyższe stanowisko pozwala obserwatorowi na korzystną, pozba
wioną namiętności ohjektywność, zarazem jednak nie zawsze daje mu
wejrzeć dostatecznie w owe motywy ludzkie, bardziej psychologiczne
niż artystyczne, polityczne w najlepszem znaczeniu tego słowa, które
łączą dwa narody, dalekie autorowi tak rasą jak językiem, a do pewnego
stopnia i kulturą.
Prawdziwe więc znajdziemy zadowolenie, jeśli, pokonawszy nie
małe trudności, zdołamy wskazać jedno z ogniw tego łańcucha, który
niezależnie od wypadków historycznych łączy Polskę z Węgrami na
polu ducha i intelektu, —- jedynie reálnem i niezawodnem.
*
Mimo powinowactwa duchowego i przyjaźni, istniała i po dziś
dzień istnieje różnica zasadnicza między światem polskim a węgierskim.
Różnica owa, zdaniem naszem, daje się uchwycić drogą pośrednią, przez
oświetlenie pewnemi charakterystycznymi faktami. Uderzeni będziemy
n. p. stwierdzając, jak niektóre włoskie pierwiastki odrębną znalazły
interpretację u obu narodów i jak je przeniknęły inaczej. Uciekam się
Lud T. XXXII.
1
2
do tego środka, mogę bowiem przytoczyć? przykład niezbity na poparcie
mego twierdzenia.
I tak, podczas gdy w Polsce literatura narodowa wypływa nietylko
z źródeł własnej kultury, lecz przejmuje się do głębi życiem Europy,
zapoznaje się z płodami najświeższej twórczości, przekształca je, przy
swaja, asymiluje — podczas gdy w Polsce dzieło Tassa we wspaniałym
przekładzie Piotra Kochanowskiego staje się epopeą narodową, a „Dwo
rzanin“ Castiglione’a w tłumaczeniu Łukasza Górnickiego doradcą
szlachcica polskiego, — z niczem podobném nie spotykamy się na
Węgrzech. Oto np. za czasów swej największej wziętości, powodzenia
i wpływów — Tasso Mikołajowi feriny’emu, pierwszemu, wielkiemu
epikowi madziarskiemu poddaje jedynie myśl stworzenia „Oblężenia
Szigetu“, a jeśli wyjątkowo da się zauważyć jakiś wpływ natury epizo
dycznej, to jednak u Zriny’ego i pisarzy węgierskich nutą dominującą
będzie chęć współzawodnictwa artystycznego, a w żadnym wypadku ,
naśladownictwa, czy też prostego przekładu.
Dzieje się tak dlatego, że Węgier nie potrafi ocenić poety cudzo
ziemskiego w sposób typowo polski. Z jego mentalnością byłoby to nie
do pomyślenia — jest wprost wykluczone.
Nie należy stąd, oczywiście, wyciągać błędnych wniosków co do
charakteru literatury polskiej „Złotego Wieku“, uważając ją za czysto
naśladowniczą.Chodzi o pewną postawę Madziarów," ujawniającą rys
c I »araktérystyczny ich natury, a mianowicie oporność w przyswajaniu
sobie elementów obcych, chociażby powstałych na podłożu głębokiej
wspólnoty idej, kultury, religji. I oto widzimy, jak z tej oporności
wyłania się całkowita ich niemożność nagięcia rozwoju własnego życia
kulturalnego do czynników, któreby nie były już w pełni zrosłe z rasą
i przez nią zasymilowane.
Oto więc czynnik niesłychanie ważki dla zrozumienia tego, co
nastąpi: Madziarzy pomimo ścisłego współżycia z zachodnią Europą,
pomimo iż od tysiąca lat przyswoili sobie jej formy życia, nie potrafili
zrezygnować z koncepcji własnego, im właściwego świata. W tej odręb
ności narodowej upatrują główne zagadnienie własnej rasy, tragicznie
osamotnionej i związanej z terytorium, gdzie wraz z falami Dunaju
płyną interesy i żywotne sprawy ras i ludów różnorodnych, ale mają
cych, poza wspólnym pniem, powinowactwa językowe i rasowe.
Tragedja duchowa narodu węgierskiego jest zrozumiała — leży
w całkowitem jego osamotnieniu, w walce wielowiekowej nietylko
w obronie cy wilizacji zachodniej, ale i własnego prawa do bytu, prawa
do swobody kulturalnej.
Ojczyzna dla Węgra stanowi całkowity , mały, zamkniętym w sobie
kosmos, a granicami jej objęta jest również jego rasa. Węgier nie dąży;
do dopełnienia swego człowieczeństwa poza granicami własnego narodu,
jak to czynią inne ludy europejskie — odwrotnie, w ramach narodo
wych wydźwignie On dzieła ducha i genjuszu madziarskiego do poziomu
największych walorów zachodnich. Narodowość nie stanowi tu prze
szkody, nie podporządkuje jej Węgier pod formułę mesjanizmu czy
pod uczucia rasowe, jak to zdolne są czy nić ludy łacińskie czy Słowianie.
Ojczyzna jest mu wszystkiem, osią, dokoła której świat się dlań obraca.
3
istnieje przeto jak gdyby odwieczny, idealny lecz konkretny? anta
gonizm pomiędzy ową kulturą zachodnią, której Węgry od tysiąca lat
stały się dzieckiem przybranem i strażnikiem, a autonomją kulturalną,
a raczej obliczem formalnem, które powyższa kultura przybrać musiała
■dla Węgra. Owo oblicze nosiłoby inny charakter w interpretacji jakiego
kolwiek innego narodu, dla tej przyczyny, że u Madziara narodowość
i rasa stanowią jedno, —- rasa etnicznie i duchowo pochodzenia wschod
niego, różniąca się zasadniczo od innych grup europejskich, ludów
słowiańskich, łacińskich, germańskich i t. d., które u źródła posiadają
wspólne pochodzenie i pierwotną jednolitość.
Ale to rozdwojenie przybiera łagodne formy, Madziarzy bowiem
pragną współzawodniczyć z inneini narodami. Dzięki temu nie odrzu
cają kultury zachodniej, lecz wstępują na jej drogę oględnie, kroczą
ostrożnie, nie odchylając się od własnej linji ideologicznej. Najpiękniej
szym więc momentem w dziejach Węgier nie jest historja zewnętrzna
narodu, lecz zwycięski podbój duchowy pierwiastków zachodniej kul
tury. Tak oto na gruncie szlachetnego współzawodnictwa i czysto ma
dziarskiej interpretacji kultury Zachodu wyrasta to, co nazwać możemy
dualizmem duszy węgierskiej, na której wrażliwości, wyobraźni, instynk
tach ciąży jeszcze atawizm i dawny świat prymitywny, lecz którą od
tysiąca lat nagięto do form i koncepcyj europejskich.
*
To, cośmy dotąd stwierdzili, jest nietylko wstępem ogólnym, nie
odzownym dla zrozumienia pieśni madziarskiej i atmosfery, w której
powstała. Ukazuje nam zarazem ważną stronę problemu specjalnego,
który tu postanowiliśmy rozpatrzyć. Nie posiadamy mianowicie prawie
wcale materjałów, mogących przyjść nam z pomocą w dalszym rozwoju
badań na polu wpływów bezpośrednich, tak jednostronnych, jak obo
pólnych, pieśni ludowej madziarskiej na polską i odwrotnie.
Zarówno Madziarzy, jak i Polacy, przybywając do dzisiejszych
swy ch siedzib, mieli spuściznę kulturalną; składały się na nią wierzenia,
zwyczaje i obrzędy , którym prawdopodobnie towarzy szyły pieśni.
Ale podczas gdy Polacy pod wpływem dłuższych i bardziej bez
pośrednich stosunków z narodami germańskiemu, wówczas już ochrzczo
nemu, zatracili przeważną część tej spuścizny poetyckiej, tak że nie
znajdziemy? już jej śladów po ich nawróceniu na chrześcijaństwo, po
ezja ludowa węgierska jest w pełnym rozkwicie w chwili osiedlenia
się Madziarów nad Dunajem — i pomimo zaciekłej walki Kościoła,
przeciwko niej skierowanej, trwa jeszcze przez kilka stuleci. Poezja
ta opiewała bohaterów i prawdopodobnie przekroczyła już była fazę
mityczną i religijną pieśni, z którą spotykamy się dziś w Europie
jedynie u Finów, be« wątpienia musiała by ć ona żywotna i interesu
jąca, ale nic z niej nic pozostało. Część owych podań stała się coprawda źródłem, z którego czerpali kronikarze madziarscy, i przy
najmniej w ten sposób przechowało się o tej poezji wspomnienie.
Cały jednak materjał poetycki madziarski zaginął: pozostały jedynie
dwa wiersze, przełożone na łacinę, w kronice nieznanego autora
t'
4
oraz początek niejednej pieśni miłosnej, której melodja przetrwała
jeszcze do czasów Walentego Balassi’ego.
Że te dwie poezje pierwotne — polska i madziarska — nie od
działywały wzajemnie na siebie, twierdzić możemy z wszelką pewnością.
Ale chrześcijaństwo, które zniszczyło dawną poezję i prześlado
wało wytrwale, ostatnie jej przebłyski wszędzie, gdzie je napotykało —
stworzyło teraz nową poezję dla ludu. Była to podzja naiwna, czysta,
sławiąca Świętych, Matkę Boską, Jezusa; śpiewano ją podczas uro
czystości, wplatano do modlitw. A rymy układano już we własnym
języku, gdyż nieuczoiiy Polak, ani Węgier, nie zrozumiałby łaciny.
Również we własnym języku układali prawdopodobnie zakochani
wiersze dla swoich wybranek, podobnie jak i starej' z ludu, dzięki
którym przechowała się tradycja pieśni dworskiej i literackiej. Określe
nie rumuńskie „pieśni starców , nadane pieśniom epicfo-narracyjnym
jakoteż (serbskie) „pieśni kobiêce“ zdają się nam jasno wskazywać bo
gactwo i różnorodność źródeł nowych poezyj.
Nie z jednego pierwiastka powstała prawdopodobnie poezja lu
dowa, z którą się dzisiaj spotykamy; złożyły się na nią rozmaite czyn
ni ki kulturalne i ludowe, świeckie i religijne, — jedne wyk wille z na
tchnienia, stanu ducha, drugie z techniki rzemiosła. Wszystkie owe
pierwiastki, zespolone i przekształcone gdzie?1 około XVI wieku, przy
swoił sobie lud ostatecznie w okresie, gdy rozwój literatury' na Za
chodzie i indywidualność artystów starła ostatnie ślady świata średnio
wiecznego.
W tym drugim okresie przygotowania i równoczesnego istnienia
rozmaitych rodzajów poezji śpiewanej przez lud, znajdujemy więcej
podobieństwa formy i tematów, aniżeli śladów wpływów wzajemnych
pieśni polskiej na węgierską i vice versa.
U obu narodów spotykamy się z licznemi pieśniami opartemi na
naiwnej i głęboko religijnej wizji życia. Jak w Polsce „Bogarodzicę“ —
tak na Węgrzech mamy „Szüz Mariaröl“, obok zaś „Pieśni łysogórskich“ czy ballad pochodzenia szlacheckiego, jak „Pieśń o zabójstwie
Andrzeja Tęczyńskiego“ — bogaty' zbiór pieśni religijnych, a chociaż
poza kroniką Tinody’ego brak nam dokumentów w tej mierze, to
jednak istnienie pieśni historycznych nie może być podane w wątpli
wość. Istnieją również opowieści romanty czne: „Król Bela i córka Baki“,
„Książę Argiro“, lecz w tych ostatnich wyczuwa się już wplj'wy serbochorwackie. Oprócz tego w obu krajach kwitnie liry ka łacińsko-makaroniczna pochodzenia studencko-żakowskiego i jeśli w Polsce za czasów
Kochanowskiego naśladuje się Folenga, na Węgrzech ten rodzaj liryki
cieszy' .się wielkiem powodzeniem: cały' tom pięknego zbioru madziar
skiego, obejmującego dawnych pisarzy, „Regi Magyar Könyvtar“, jest
poświęcony' ternu rodzajowi poezji.
Należy' zaznaczyć, że w tej epoce kwitną na Węgrzech inne ro
dzaje poezji, bezwątpienia popularniejsze, np. słynne Viragénekek,
czyli pieśni kwiatowe, nazwane tak dlatego, iż ukochana bj'wa w nich
stale porówny wana do kwiatu, albo pieśni obrzędowe. Ale pieśni te
nie są tworzone przez igrców czy poetów wędrownych, lecz przez lud,
np. pibśń z okazji koronacji Macieja Korwina i kilka innych, które na
/
5
szczęście zostały zebrane i wydane w wielkim zbiorze Akademji ma
dziarskiej: „Régi Magyar Költök Tara“,. pod redakcją Arona Szilády’ego ').
Po roku 1500 nie wydaje się nam, aby pieśń ludowa polska i wę
gierska wzajemnie na siebie oddziaływały.
Po dziś dzień, pomimo kontaktów bezpośrednich, także etnicz
nych JJnp. w Tatrach — jeżeli się wykluczy tematy wspólne całej
Europie,,że przytoczymy słynną balladę o Jasiu i Kasieńce: „Jasio konie
poił, Kasia wodę brała“, której odpowiednik znajdujemy w madziarskiej
„Molnár Anna“,*2) — nie może być mowy o jakimś wpływie bezpośred
nim jednej poezji na drugą.
Conajwyżej, ponieważ pewna wymiana nie jest, zdaniem naszem,
wykluczona, nastąpiła ona prawdopodobnie za pośrednictwem Słowa
ków i Rusinów podkarpackich. Zdaje się natomiast, że istnieją po
między poezją obu narodów głębokie podobieństwa natury zasadniczej,
a mianowicie tendencja do dialogu, do syntezy i przeciwstawiania ele
mentów dramatycznych. Jeśli owe cechy nie występują tak wyraźnie
w pieśni ludowej madziarskiej, która nie jest uboższa od polskiej
w dreszcze i wzruszenia liryczne, to niemniej jednak istnieją i dadzą
się łatwo spostrzec, przy pomocy jakiegokolwiek zbioru współczesnego
czy dawnego. Jeśli na pieśni ludowej węgierskiej nie zaciążył wpływ
poezji polskiej, to niemniej ta ostatnia przeniknęła do klas kulturalnych
i wpływała na literaturę madziarską. Do penéjjacji tej pomogły nietylko częste stosunki między obu narodami, zwłaszcza podróże studen
tów i uczonych, którzy udawali się do Polski3), ale i bogactwo mu
zyczne ,które jest jednym z rysów charaktervs lyczn y eh pieśni polskiej
i dzięki któremu, „zachowując podkład melancholji, smętku właściwego
pieśniom słowiańskim, ludowa pieśń polska nie wyraża tych nastrojów
monotonnem powtarzaniem jednego i tego samego tematu, ale rozwija
całą gamę melodyjną warjacyj, fug, i wprowadza nowe tematy, które
wzbogacają znaczenie samych słów“ 4).
O przenikaniu ludowej pieśni polskiej na Węgry nie należy zapo
minać i dla tej przyczyny, że wiąże się ono ściśle z imieniem Walen
x) Régi Magyar Köllök Tara, kiaclja a Magyar Tudomânyos Akademia. Elsö
Kötel. Kózépkori magyar Költöi maradványok megbizásából Kôzzéteszi Szilády Aron.
Budapest 1877.
2) Jest to jedna z nielicznych legend o charakterze ogólno-europejskim, którą
odnajdujemy również w szacie węgierskiej. Arany Laszlo i Gyulai Pól, pierwsi zwró
cili uwagę na pokrewieństwo między Molnár Anna i innemi pieśniami cudzoziemskiemi, w notatkach dołączonych do Magyar népkôltési gyiijtemény, Pest 1872
(II ed.) str. 549 i nast., gdzie właśnie zwracają uwagę na podobieństwo między
pieśnią madziarską, a balladą niemiecką „Ulrich und Aennechen“ wydaną przez
Wolfa w jego Hausschatz der Volkspoesie (Leipzig, 1853), jak również balladą
lunmńską „Toma“, ogłoszoną przez Marianescu w Peszcie 1859. W swojej „Polskiej
pieśni ludowej“, Kraków 1925, prof. Bystroń odkrywa ślady wzajemnej zależności
między licznemi warjantami tej pieśni, upatrując ich źródło w pieśni „Halewina“
rozpowszechnionej w Holandji, prawdopodobnie pod wpływem epizodu biblijnego,
liistorji Judyty i Holofernesa, jak zresztą zdaje się potwierdzać temat ballady
i imię bohatera.
s) Aleksander Briickner, Dzieje kultury polskiej, Tom drugi, Kraków,
1931, str. 340.
4) Luigi S a 1 v i n i, Canli popolari polacclii. — Roma, 1932, str. 13,
6
tego Balassi’ego, który okrył sławą literaturę madziarską, będąc pierw
szym i bodaj największym lirykiem dawnfej poezji węgierskiej.
Współczesny Ronsard’a i Kochanowskiego, Balassi w najlepszych
swoich utworach zda się nam wyłaniać z jakiegoś świata dziewiczego
0 przedziwnej prostocie; umie patrzyć na życie, na przyrodę z entu
zjazmem i świeżością młodzieńca, do którego po raz pierwszy przemó
wiła miłość. W tym wieku wyrafinowania, kiedy zapomina o Marullu
1 staje się sobą, Balassi jest prymitywnym. Oto np., jak opiewa po
żegnanie z Ojczyzną, której zostaje wierny pomimo tego, że pozostawia
w niej bogactwa, żonę, która go porzuciła, przyjaciół i krewnych,
którzy go zdradzili:
Zima już śniegiem pokryła
Rosę w gaju i sady
I butów moich czerwonych ślady...
Daleko, wygnaniec, jadę,
Ojczyznę porzucam drogą,
Los w rę<3? oddaję Boga !
O ! lepiej mi z źórawiami.
Albo polnemi ptakami
W dalekie odlecieć strony:
Zdradzili mnie przyjaciele,
Kamraci, — wierni druhowie
Więc gorzki mi los sądzony !
O jakże ciężkie me życie
Ty co królujesz w błękipie
Wiesz o tern, o dobry Panie !
O jedno błagam Cię Boże
Ty prowadź — bo któż pomoże —
Ty prowadź i strzeż od złego !
Zawiedź w kraj obcy, daleki,
Gdziebym z narodem poczciwym
Spoczął po życiu burzłiwem.5)
Polska stała się istotnie tą ziemią gościnną i szlachetną, która
ukoiła zbolałe serce poety. Przypuszczalnie w Polsce również wszedł on
w kontakt z „credo“ artystycznem Renesansu. W Krakowie odetchnął
świeżem powietrzem. Tutaj atmosfera była lżejsza, wolna od trosk,
które zaprzątały umysły na Węgrzech po klęskach Mohacza i Budy.
5) Balassa Bâlint Kôlteményi — A. M. Töj-tenelmi társulat megbizásából szerskeszé, jegyzetekkels bevezetéssel ellálta Szilády Arpn, Budapest, 1879,
str. 165. — Przekłady poezyj, pióra p. Rościszewskiej, zachowują formę wierszową
oryginałów.
7
Żołnierz wytrawny, któremu Zamoyski poruczył reorganizację wojska
madziarskiego6), tu na polskiej ziemi zapragnął gorąco zostać naj
większym pisarzem węgierskim. W jakiej mierze przyczyniła się do
tego atmosfera kultury polskiej, wpływ dziada poety, Bornemissza,
który studjował we Włoszech. — wreszcie wpływ Wiednia — o tem
dokładnie nie wiemy. Pozostaje jednak faktem niewątpliwym, że Polska
zbudziła w nim poetę 7). Interesujące jest również, że właśnie Balassi
wprowadził oficjalnie ludową pieśń polską do literatury madziarskiej.
Poezje jego nietylko miały być czytane, ale też śpiewane i w tym celu
pod tytułem pieśni określał jej melodję. I tutaj właśnie zaznaczyć wy
pada niezmiernie ciekawy szczegół: obok pewnych melodyj madziar
skich, włoskich bip. Gianetta Padovana), niemieckich, rumuńskich etc.
spotykamy się również u niego z piosenkami polskiemi: „Byś Ty wie
działa“, „A pod lasem“, „Błogosław nas“8). Wspomnienia o życiu
polskiem wyłaniają się tu i ówdzie w poszczególnych poezjach: i tak
w jednym z utworów spotykamy się z nazwiskiem niejakiej Anny
Budowskionki9), kurtyzany, pod której urokiem zda się zostawał
poeta, — gdzieindziej znów znachodzimy pieśń, którą usłyszał z ust
polskiej dzieweczki, przy akompanjamencie cytry10). Ale nie koniec
na tem. W przekładzie bowiem Balassi’ego znajdujemy nader piękną
pieśń polską, prawdopodobnie nieludową, stylem i formą, głęboko
religijnemi, leży ona w charakterze pieśni tej epoki:
Boże, błogosław nas w dobroci Twojej !
Oświeć nas w miłosierdziu swojem
Blaskiem oblicza, darami ducha,
Byśmy obrali w życiu proste drogi.
e) A. Bruckner, op. fcit., str. 341.
7) B a I a s s 'a Bálint, op. cit., BevezetéS, str. XXXVII.
s) Na dziewięćdziesiąt pieśni, z których się składa „Śpiewnik“ Balassi’ego,
tylko około dwadzieścia nie ma oznaczonej melodji. Jako ciekawy szczegół podajemy
do wiadomości, że melodje madziarskie, najczęściej spotykane w pieśniach Balassiego
są następujące: „Csak bú báňat“, na którą śpiewa się ze siedemnaście pieśni, „Már
szintén az idö“ (cztery pieśni); melodja z Palko (sześć pieśni), „Lucretia ćneke“,
„Banja az úr isten“ i „Minden állat dicsért“. Co do melodyj cudzoziemskich, spo
tykamy jedną łacińską (XVI, 30) dwie rumuńskie (XXIX, 49; XXXV, 59), dwie
tureckie (XXVIII, 48; XXXIX, 64) jedną niemiecką — chodzi tu o „vilanellę“
(VIII, 16) i cztery włoskie Giannetla Padovana (V, 11) jedna Siciliana (X, 20) oraz
dwie nieokreślone (XXIII, 51; LXIII, 99). Ortografji włoskiej Balassi pozostaje dość
wierny, nie myli się nawet w podwójnych spółgłoskach co dowodzi, że znał więcej
niż powierzchownie nasz język. Daleko gorzej przedstawia się jego pisownia polska.
Oto jak wyglądają w ortografji Balassiego (przytoczonej wiernię) trzy polskie
melodje, których pierwszy wiersz cytuje: „Bisztj vegyala“ na którą się śpiewa dwie
piosenki
(XV, 29—XXII, 40)
„Apodlieszem“
(LX, 94, „Blahoszlaunasz“
(LXXVII, 121). Niedawno jednak Waldapfel (frodalomtörlenete Kózlemćnyek, 1927)
badając te sprawy doszedł do przekonania, że pieśń „Blahoszlaunasz“ jest przeróbką
pieśni czeskiej, którą znajdujemy już w zbiorze Comeniusa. W takim razie, ograni
czyłyby się do trzech pieśni Balassiego, oparte na melodjach polskich, z pewnością
znanych na Węgrzech; z ortografji Balassiego widzimy, że nie znał on języka
polskiego, a pisał wprost jak słyszał, okaleczając słowa w taki sposób, że z trud
nością możemy zrekonstruować ich pierwotne znaczenie.
9) Balassa Bálint, -op. cit str. 160
lc) Tamże, str. 158.
8
Pozwól, o Panie nasz, pełen łaskawości,
Byśmy Cię wszyscy prawdziwie poznali,
Z wól nam się cieszyć ową małą wiarą,
A gdy nas sądzić będziesz — Panie — bądź nam litościwy.
Nie daj nam nigdy oddalić się od Ciebie
I zwątpić w Ciebie nie pozwól w przyszłości
Daj, ąby dusze nasze odpoczęły w wierze,
Byśmy wierzyli we wszystko przez Ciebie.
Przeto cześć głośno oddajemy Panu,
By On jedynie miał nas w swojej pieczy.
O Panie ! sługom pobłogosław Twoim
My Syna Twego za to czcić będziemy.11)
To, co ma miejsce w epoce Balassi’ego, kiedy węzły między Wę
grami a Polakami się zacieśniają — jak to zazwyczaj bywa, gdy jedno
z państw chyli się do upadku, powtarza się później po roku 1800,
w okresie romantyzmu, gdy Polacy podejmują bohaterskie powstanie
1830 r.
Wówczas za gościnę, udzieloną wygnańcom węgierskim za czasów
inwazji tureckiej i wojny transylwańskiej, szlachta węgierska szczodrze
i szlachetnie odpłaci Polakom, pomimo nadzoru Austrji. Polaka nazjrwano wtedy na Węgrzech: „a mS lengyelünk“ „nasz Polak“, po
wiedzenie to stało się historycznem i pamiętnem dzięki swej naiwnej
dobroduszności.
Charakterystycznym przykładem tego nastawienia psychicznego
pozostał epizod z powieści Maurycego Jokaja: „Az uj földesur“ —
(Nowy właściciel). Awanturnik, który po roku 48 podszywa się pod
nazwisko Petöfi’ego, widząc, że oszustwo jego zostało odkryte i stra
cona wszelka nadzieja — próbuje podać się za hrabiego polskiego,
zapewniając, że brał udział w bitwie na przedmieściu Pragi i że pod
fałszywem nazwiskiem ukrył się wreszcie na Węgrzech. Wybieg,
którego chwyta się awanturnik, zdradza, jak wielka była sympatja
Madziarów do Polaków — emigrantów; wystarczało bowiem jednym
z nich się okazać, aby być serdecznie przyjętym w najbardziej szano
wanych domach węgierskich *12).
W epoce, kiedy odkryto ludowe pieśni słowiańskie, a Goethe się
niemi zainteresował, ludowe pieśni polskie stały się znów aktualne
na Węgrzech.
Nietylkc zaś zainteresowania natury folklorystycznej i wypadki
polityczne skierowały uwagę na Polskę. Pieśni polskie, uszlachetnione
i przeobrażone, w opracowaniu muzycznem Chopina czy Moniuszki,
zdobyły wszystkie salony Europy. Nie możemy tutaj przemilczeć
imienia Józefa Bajzy, jednego z najwybitniejszych poetów pierwszego
xl) Tamże, str. 121
12) J ó k a j ■ Mór, Az uj földesur, A Cenlenarium Kjadás, Budapest 1926,
str 33.
9
romantyzmu madziarskiego, który prawdopodobnie z jakiegoś albumu
„dumek“ przełożył następującą pieśń polską p. t. „Łódka“.
Przy brzegu łódka się kołysże,
Biją w mą tale,
Od brzegu ją odrywają,
Wciąż dalej, dalej porywają...
Wtedy do łódki, która się oddala,
Zielona trzcina woła:
„Wracaj, o wracaj łódeczko,
Odpocząć zechcřej w mym cieniu,
Spójrz, jak tu mćho na brzegu,
Prąd rzeki jak wartki, rwący.
Jeśli tu słodkie zacisze,
Prąd rzeki wartki i rwący,
Odpłynę niezbyt daleko
Potem do ciebie powrócę.
Nie wrócisz nigdy niestety !
Wśród trzcin kołysać się cicho —
Porwą cię fale — utoniesz
W morzu zdradzieckiem, burzliwem
Prądem i wiatrem porwana
Łódeczka nie. powróciła,
Trzcina oń pyta się morza —
Lecz morze nie odpowiada.13)
W symbolu tym zda się ukrywać pełne niepokoju pytanie, z którem poeta i naród węgierski zwracają się do Polski, zatroskani o jej
los w chwili, gdy pogrążyła się w odmęty powstania, które miało się
tragicznie zakończyć. Ale ten sam Bajza w 1834 r., oblekając w formę
poetycką to, co było myślą i poglądem ogólnie podzielanym przez
naród i mężów stanu madziarskich, — od Kölcsey’a do Deàk’a, od
Balogh’a do Paloczy’ego, — tak oto w swej „Apoteozięli podnosi na
duchu i krzepi Polaków:
Runęła piękna Ojczyzna i oto w- gruzach leży,
Ale powstanie z mogiły,
Jest na niebiesiech Sędzia,
Włada prawicą pełną siły
A kędy bracia w bitwach za ojczyznę
Krew przelewają w ofierze
Tam wykwitają na chwałę narodu
Kwiaty Wolności najpiękniejsze, świece...14)
*
13) Bajza Iózsef-Munkái, Kôllemények. Négyesy László bevezetésével,
A. Kislaludy Társaság Budapesten, b. d., str. 105.
14) Bajza tózsef, op. cit, str. 51, 52.
10
To, co dotychczas powiedzieliśmy, dotyczy stosunków, że tak po
wiemy, wewnętrznych, między pieśnią obu narodów. Stosunki, te nie
mogły i mieć nie mogą zbytniej ciągłości, nietylko ze względu na
postawę pełną nieufności i rezerwy, którą Madziar zachowuje wobec
przejawów cudzoziemszczyzny, ale i z powodu trudności lingwistycz
nych.
Natomiast zupełnie odmienny stosunek łączy Polaków i ich oj
czyznę z ludową pieśnią węgierską. Wieki walk obopólnych, ramię przy
ramieniu, od Warny do Mohacza, od Środkowej Rosji do wojen 48 r.
na Słowaczyźnie i w Transylwanji, wspólnota ideałów chrześcijańskich,
częste związki dynastyczne, 1— oto wszystko przyczyny, które nam
tłumaczą wzajemny szacunek, koleżeństwo, szczerą przyjaźń, łączącą
Madziara z Polakiem.
„Węgier — Polak, dwa bratanki i do szabli i do szklanki“ —
stwierdza znane polskie przysłowie.
To poczucie braterstwa znajduje wierne odbicie w twórczości naro
dowej Madziarów, a mianowicie w tej jej dziedzinie, która strzeżona jest
z największą zazdrością: w pieśni ludowej.
Wspomnień o Polsce nie brak również w najdawniejszej, napoły
religijnej poezji średniowiecza węgierskiego, składającej się przeważnie
z przekładów łacińskich. Przechowała się do dnia dzisiejszego w Ko
deksie Peer’a15), pieśń „Ének Szént László Kiralyröl“, która mówi
o Polsce. Jest to pieśń o królu, mądrym prawodawcy, który ostatecznie
w XI wieku skierował Węgry na tory chrześcijaństwa. Według legendy
zmarł on w Czechach, w chwili, kiedy miał objąć przewodnictwo nad
pierwszą wyprawą krzyżową.
Witaj łaskawy Królu Władysławie,
Węgier przemożna i słodka obrono,
Wśród królów świętych perło najcenniejsza,
Między gwiazdami gwiazdo jaśniejąca.
Tyś królu, sługą przenajświętszej Trójcy,
Kroczysz śladami Jezusa Chrystusa,
Ducha Świętego — przeczystę naczynie,
Panny Maryji — rycerzu wybrany !
Ziemi węgierskiej tyś królewskim kwiatem,
Jasnem zwierciadłem — królów dzieci Boga,
Ojcem Twym Bela — król pobożny wielce,
Ty Jego godnym Synem się okażesz.
Tyś się narodził nam na polskiej ziemi,
Z nieba zesłany, aby czynić cuda
Chrzest Cię do życia po raz drugi zbudził,
imię przybrałeś swojego pradziada.
ls) Bibljofeka „Magyar Nemzeti Muzeum“, str 308—325.
11
A kiedyś jeszcze małem był dziecięciem,
Na dobre Węgry przywiózł cię Król Bela,
Ażebyś Niebu i królestwu Węgier
Przysporzył wielkiej nieśmiertelnej chwały.16)
Pieśń ta powstała prawdopodobnie w Siedmiogrodzie, w okolicy
Nagy-Varadu, gdzie król został pochowany i nie przestaje być gorąco
czczony do dnia dzisiejszego. Utwór to interesujący nietylko ze względu
na pierwiastki natury estetycznej i religijnej, ale przedewszystkiem jako
wyraz uczuć narodowych. Poczucie i duma narodowa, które ożywiają
tę pieśń, początkowo przeznaczoną prawdopodobnie na użytek zakomiic
czy mnichów — nie mogą nas nie uderzyć, zwłaszcza gdy ją porównamy
z duchem czysto religijnym, w którego atmosferze powstają naówczas
analogiczne twory włoskie czy polskie.
Zachowało się w Siedmiogrodzie wspomnienie o drugim jeszcze
królu Polaku Władysławie III Warneńczyku. Lecz niestćty, o całej tej
epopei madziarsko-polskiej XV i XVI wieku nic się nie wie dokładnego,
nic z niej nie pozostało. Przetrwała tytko poezja faktów i historji. Po
został zaledwie jeden wiersz pieśni transylwańskiej, poświęcony Wła
dysławowi: „Lengyel Laszlo, Jó Kiralyunk“ 17)18„Polak Władysław nasz
dobry król“. Żyją natomiast wspomnienia owych wojen u Słowian
południowych, Bułgarów, Serbów, którzy poświęcili również Janowi
Hunyadiemu cały cykl pieśni, gdzie pod imieniem Jancula Wojewody
czy Janca Sibianina wychwalają i opiewają jego waleczne czynyls).
E znów u schyłku XVII stulecia, za czasów Emeryka Tököly’ego
i Franciszka Rakoczego II, podczas walk między Kurucami a Labańcami, w poezji madziarskiej mowa będzie o Polsce.
Poezja ta, przejąwszy z dawnych czasów ducha rasy i ofiarności,
nietylko roztacza przed nami wizję historyczną wypadków; udaje się
jej również wpoić w duszę czytelnika bunt duszy madziarskiej przeciwko
Wiedniowi, rozpacz Węgrów po dewastacji przez Turków ojczyzny,
rozdartej przez walki religijne między katolikami a protestantami,
i uwikłanej w sieć akcji planowo przeprowadzonej, w celu jej wynaro
dowienia.
Kiedy pokój w Szatmarze ukrócił próbę wzniecenia powstania —
większość Węgrów nie zechciała abdykować i pozostać w ojczyźnie,
wydanej obcemu najeźdźcy. Szukali schronienia zagranicą, — prze
ważnie w Polsce.
Poczynając od tego okresu, przyjmuje się w gwarze ludowej pol
skiej słowo Kuruce, którem w przyszłości określać się będzie niektóre
pułki austrjackie, przeważnie złożone z Madziarów.
Gościnność polska — jak już wspominaliśmy — była nacechowana
szczerą zaiste serdecznością, a echo wdzięczności węgierskiej brzmi
le) Régi Magyar Költök Tára, Szilády Aron, op. cit. 202. Tekst łaciński w no
tatkach, str, 277.
17; Magyar népballadák és románcok, Vargha Gyula bevezetésével, A. Kisfaludy
Társaság, Budapesten, b. d., sir. VI.
18) Balgarska literatura Cast II. Istorićeski očert na novata balgarska literatura
od Ot. Pajsi do dnes — Sastavil B. Angelov. Sofija 1924, str. 119 i nast.; K. Wiskowatyj, Pogłosy historji polskiej w epice jugosłowiańskiej. Praga 1933.
12
w ludowych pieśniach tej epoki. Wzrusza nas szczególnie pieśń zatytu
łowana ,,Egy bujdosó szegény legćny“ (Biedny młody wygnaniec).
Niedawno przybył na obcą ziemię
Biedny wygnaniec młody,
W ciemnego boru kryje się chłódy„.
By nawet słońce go nie dojrzało.
I w (jen i u drzewa rozłożystego
Spoczął strapiony i zadumany,
Z gałęzi płyną liści szafrany
I ptak się nad nim żali...
Koń uwiązany zdała się pasie,
Siodło nie cięży, nie krępują wodze,
Błyszcząca szabla na siodle podzwania
Nigdy nie będzie Serba już doganiał.
Na płaszcza swego białego połach
Spoczął młodzieniec strudzony po drodze,
I na kołnierzu z wilczego futra
Oparł zmęczoną głowę.
1 tylko liście żółte opadają,
I tylko ptaszek smętnie nad nim kwili:
Możesz odpocząć i założyć ręce
Na usta smutne cisną się piosenki.
Jakże świat gorzki od ojczyzny zdała,
Tułaczka czeka biednego żołnierza...
Jedynie matka nad nim się użala,
Gdy świat przeklina, gdy świat niedowierza.
Lasy, przełęcze i skaliste zbocza
Nasze' zbolałe ukrywają twarze
Jednak w ich mrokach kryje się bohater,
Oile spoczynkiem po bitèwnym gwarze.
I jeno drzewo swe listowie rpni,
Ono w swem cieniu kryje nasze kroki
I tylko ptaszek smutnym śpiewem dzwoni
Imiona pełne opłakuje chwały.
A więór odchodzę, odchodzę widzicie
Już nie przenikną do was o mnie wieści.
Lecz jeśli nawet będzie o mnie głucho
Wiem, że mi współczuć będziecie w boleści.
W rękach już dzierżę wodzę me czerwone,
Czerwone buty w strzemionach brzęczących
Zbliżam się zwolna do polskiej granicy
I za ojczyzną ronię łzy palące...
13
Żegnaj mi, żegnaj, ziemio ty rodzona,
Ojczyzną moją odtąd Polska będzie,
Ojczyzną moją odtąd Polska będzie,
Nawet gdy płacząc będę cię wspominał.
Dźwięczą kopyta konia mego w borze,
Las się nade mną nieszczęsnym lituje,
Głębokim cieniem okrywa, otacza,
Kroki młodego żołnierza-tułacza.
Niechaj te mroki strzegą cię od złego,
Niech cię ta ścieżka wiedzie w obce kraje,
Niechaj twe serce o wszystkiem zapomni,
Ty myśl o sobie — kiedy wróg się czai.
Nad brzegiem Unghu pieśń ta się zrodziła,
Pieśń co pamięta gorzkie nam wygnanie,
Gdyśmy na drogi tułacze wstąpili
Tyś nas prowadził, Boże nasz i Panie ! 1!))
W tej wspaniałej pieśni drżą akcenty tak silnego przywiązania do
Polski ,z jakiem nie spotykamy się już w całej ludowej poezji madziar
skiej. Polska jest jedyną ziemią, którą wygnaniec-Węgier nazwie oj
czyzną. Kto zna nietylko psychologję, ale i pieśni ludu madziarskiego,
wyczuje całą doniosłość owego hołdu złożonego bratniemu narodowi,
bezprzykładnego w przeszłości i przyszłości.
Na pieśniach Kuruców zamyka się okres, w którym Węgrzy, od
zyskawszy niepodległość i stawszy się panami sytuacji, wspominają
jeszcze Polskę i Polaków. Prawie po wieku milczenia, kiedy pieśń ma
dziarska odżywa w atmosferze romantycznej, stosunki układają się
w sposób zupełnie odmienny.
Odtąd Polska ograniczy się dla Madziarów do Galicji, do miast
polskich Krakowa i Lwowa, gdzie będą odsługiwać powinność woj
skową, lecz nie jako sprzymierzeńcy, ani towarzysze broni, lecz jako
żołnierze austrjaccy. W tym okresie powstają piosenki żołnierskie
zwane Katonadalok, opiewające Polskę i Polaków.
.Te nowe pieśni, powstałe w dziewiętnastym wieku, różnią się za
sadniczo uczuciami i poglądami od pieśni wieków ubiegłych. Przedewszystkiem sfery socjalne, które je stworzyły, różnią się bardzo od
tych, którym zawdzięczamy pieśni Kuruców czy też pieśni religijne.
Tak jedne jak i drugie, jeśli nawet nie wyrosły wprost w środowisku
kulturalnem, stojącem na wysokim poziomie intelektualnym, to były
z nim jednak w ścisłym kontakcie.
Pieśni religijne czy napoły religijne powstawały w atmosferze
kościelnej; posiadały zaś wzory nieopisanego uroku, nietylko w pieś
niach łacińskich i w psalmach biblijnych. Istniał już słownik poetyczny
10,i -Test to jedna z rzadkich pieśni Thaly’ego, którą krytyka uznała za auten
tyczną. Cfr. Magyar népballadak és románcok. Vargha Gyula bevezetésével. A Kisfaludy Tàrsasag, Budapesten, sir. 61.
14
obrazów i porównań, z którego poeta mógł czerpać prawdziwe skarby
pełnemi rękami.
Równie silne, jeśli nie silniejsze są węzły, które wiążą pieśni Ku
ruców z ośrodkami kulturalnemi.
Koloman Thaly 20), który, znał dokładnie tę poezję, podrabiał bo
wiem w sposób tak mistrzowski Pieśni Kuruców, że nie poznał się na
nich przez lat czterdzieści ani lud, ani uczeni madziarscy — zniszczył
ostatecznie tendencyjną legendę o brutalności i grubijaństwie Kuruców.
Kwiat młodzieży węgierskiej i transylwańskiej skupiał się właśnie
w Kurucach. Byli to ludzie hołdujący literaturze, muzyce, interesujący
się przejawami sztuki, ludzie, którzy conajmniej znali pieśni Walentego
Balassi’ego i poezje Piotra Benickiego, nowelki i poezje Gyöngyösiego,
Wesselényi’ego, liryki Romai’ego, jeżeli nie autorów cudzoziemskich —
ludzie którzy umieli tworzyć pieśni w rodzaju piosenki o biednym,
młodym żołnierzu-wygnańcu, — pieśni będące prawdziwemi skarbami
literatury i mogące wy Lr zy mać porównanie z dziełami największych
pisarzy. I prawdopodobnie między temi sferami kulturalnemi, szlacheckiemi, między oficerami, powstała najhardziej zajmująca i piękna część
pieśni z epoki Kuruców.
Natomiast piosenki żołnierskie z XIX wieku powstają w środowisku
prymitywnem. Przeważa w nich pierwiastek chłopski, nieliteracki.
Biedny żołnierz, którego Austrja wysyłała do Galicji, był to prze
ważnie nieokrzesany chłop, którego powinność wojskowa wyrywała
z prymitywnego otoczenia. Przybywszy na ziemię nieznaną, czuje się
nieswojo, zostaję pod rozkazami obcych oficerów, nie umie sobie wytłu
maczyć wypadków, których jest świadkiem, ani powodu, dla którego
walczy; marzy jedynie o ziemi ojczystej, o tem, by powrócić do dawnego
20) Thaly wydał w 1804 dwa tomy: „Régi magyar vitézi énekek és elegyes
dalók“, do których dodał w 1872 „Adalćkok a Tököly és Rákóczy-kor Irodalomtčrténetéhez“ również w dwóch tomach. Tak powstały eztery tomy liczące prawie
dwa tysiące stron olbrzymiego dzieła Thalyego, który w niem zebrał całą poezję
ludową madziarską oraz utwory poetyckie, które ta poezja natchnęła od XVI do
XVIII wieku. Ponieważ Thaly sam w przedmowie upewnia, że „uważałby za grzefch
wiernie je przepisywać“, a zatem je modyfikował — nikt nie podejrzewa o auten
tyczność najpiękniejszych z tych pieśni, które były nawet przedmiotem .studjńw
i dumy narodowej. Pieśni Kuruców miały też pewne znaczenie polityczne, i dopiero
po konkordacie Thaly je opublikował. Dopiero na początku drugiego dziesięciolecia
naszego wieku, niektórzy badacze jak Riedl i Tomai ustosunkowali się krytycznie
do dzieła Thaly’ego i drogą studjówT filologicznych nad dokumentami przez niego
wydanemi przekonali się sami i zdołali przekonać opinję publiczną oraz uczonych,
że w wielu wTypadkach ma się do czynienia z falsyfikatami pióra samego Thaly’ego.
W ten sposób Thaly może się zaliczyć do owTej grupy słynnych poetów-fałszerzy,
dziewiętnastego wieku, do których należą Hanka, Verkovic, Alecsandri. Ale Thaly
był nietylko poetą, — był również uczonym: poprzez dzieła podrabiane (chodzi
często o rekonstrukcje, gdzie fragmenty dawnych pieśni są połączone i zlewTają się
w całość dzięki ujęciu w nową formę artystyczną) potrafił on duchowo odtworzyć
świat epicki i liryczny Kuruców. Z tego punktu widzenia, poezja jego jest roman
tyczną interpretacją danych historycznych i naukowych dotyczących tej najsmut
niejszej, ale i najbardziej heroicznej epoki życia madziarskiego. Jeśli więc dzisiaj
jeszcze z pożytkiem się czyta owTé „falsyfikaty“, dzięki atmosferze, którą roztaczają,
niemniejszą wartość posiadają jego spostrzeżenia i tadania, oparte na solidnej
wiedzy, a tyczące się wTyżej wspomnianej epoki; przytaczając bowiem fakty i do
kumenty, oświetlił właściwie kulturę rewolucyjnych środowisk madziarskich
I
15
życia. Napróżno więc szukalibyśmy w pieśniach powstałych w tych
warunkach zarówno pierwiastku czysto historycznego, ze wzmiankami
o wypadkach, ludziach, czy bitwach, jak też wzniosłego stylu literac
kiego, któro.czynią tak uroczą lekturę pieśni Kuruców.
To, co przeważa w tych pieśniach i upiększa je, to głęboka tęsknota
za ojczyzną madziarską, przeżycia sentymentalne, wewnętrzne — a nie
świat zewnętrzny. Jednak nie są to cechy takie, by dzięki nim ma
dziarskie piosenki żołnierskie odbijały od ogólnego typu piosenek żoł
nierskich innych narodów, a zwłaszcza krajów Europy wschodniej.
Ale Madziar wyrwany ze swego środowiska, wysłany dla uciskania
sympatycznego mu narodu, z którym go wiąże tradycyjna historyczna
przyjaźń — odczuwa, że temu narodowi dzieje się niesłychana krzywda.
Na podłożu tych uczuć zwolna kiełkuje i krystalizuje się instynktowna
sympatja, postawa indywidualna, którą Madziar zajmie wobec Polaka.
W podobny sposób również Węgier tonem pełnym męskości oraz god
ności ludzkiej i narodowej, cechującym jego ducha, ozwie się podczas
wojny.
Pełne prostoty i siły powiedzenie określa głębokie przywiązanie
Węgra do ojczyzny: „Extra Hungariam non est vita, si est vita, non
est ita“.
Przedewszystkiem, jak już wspominaliśmy, w pieśniach madziar
skich koncepcja życia wojskowego w innych rysach się nam ujawnia,
aniżeli u innych narodów. Pole walki jest miejscem, gdzie może za
błysnąć męstwo narodu węgierskiego. Żołnierka nie jest przedstawiona
jako ciężki przymus, ale coś, do czego ma prawo każdy człowiek silny,
prawy i szanowany. Nie trudy i niebezpieczeństwa życia wojskowego
są troską Madziara, lecz fakt służenia obcej potędze.
Innemi słowy: nie żołnierka oburza Węgra — ale odsługiwanie
powinności wojskowej pod rozkazami Austrji.
W tern leży sedno zagadnienia.
Niektóre piosenki wyrażają nader jasno te uczucia np. Piosenka
z Nagy Szalonta:
Nie płacz różo moja, żem został rekrutem,
Nie płacz, żołnierzem nie będę,
Wolę w Puszcie żywot wieść bandyty,
Lecz nie będę nigdy służył cesarzowi.21)
Rzuca to światło nietylko na stosunki, jakie panowały między Ma
dziarami a Austrjakami, ale również na stosunki łączące Węgrów z in
nemi narodami w niewoli austrjackiej22). W ten sposób oświetlona,
ludowa pieśń madziarska staje się nader ciekawym dokumentem psycho
logicznym, zapoznaje nas z nastrojami, które panowały w pułkach
... 21) Magyar népkôltési gyüjtemény — XIV Kötet. Nagyszalontai gyüjtés
gyujttote a Folklore Fellows Magyar Osztályanák nagyszalontai gyüjto szovetsége.
Szrekesztette Szendrey Zsigmond. Budapest, .924., p. 67.
2 ') Luigi Salvini, L’Italia nei canti popolari magiari. Edizioni del
„Messaggero della Libreria italiana“, Roma 1933.
16
austrjackich, składających się z Węgrów, w stosunku do Polaków
i Polski.
I choć żołnierzowi madziarskiemu brak pierwiastków tej kultury,
z którą się spotykamy wśród świata oficerskiego, choć brak mu pod
staw historycznych i kulturalnych, które istniały w przeszłości — i ci
także Węgrzy instynktownie ożywieni są uczuciem koleżeństwa do
Polaków i sympatji do Polski.
Kiedy Węgrzy mówią o Polsce, nie dodają nigdy owych przymiot
ników. które towarzyszą np. słowu Italja, i które do pewnego stopnia
określają odległość między Madziarem a tym krajem, tak jak tytuł
honorowy służy do ustanowienia należytego dystansu. Polskę nazywają
poprostu Lengyelorszńg, Polska. A jeśli opatrzą Polskę jakimś przy
miotnikiem, będzie on wyrażał szczere wzruszenie, współczucie jej obec
nej doli: nieszczęśliwa, biedna Polska. Z piosenkami żołnierskiemi,
w których mowa jest o Polsce, spotkać się możemy na całem terytorjum
madziarskiem bez wyjątku, od Karpat transylwańskich do Karpat sio- ,
wackich, wzdłuż pasma górskiego i biegu Dunaju. Jedną z najdłuższych
pieśni, którą Polska natchnęła, jest właśnie pieśń siedmiogrodzka :
Ziarnem się żywi gołąbek biały,
Smutno podzwania wielki dzwon spiżowy,
A. zaś tak smętnie zapłakał on z wieży,
Bo róża moja ma zostać żołnierzem.
A na ulicach Transylwanji ciżba,
Bo młodych Węgrów daleko prowadzą,
Wiozą daleko, do Galicji wiodą,
W kraj nieszczęśliwy, w obcy kraj daleki.
O duszo moja, nie spiesz, niech cię spytam,
Gdy cię zabiorą, gdzież odnajdę ciebie ?
Gdy do Galicji przybędziesz — kochanie,
To mnie w koszarach odnajdziesz, zastaniesz.
Hen, hen w Galicji, w Galicji środkowej,28)
Rzędem kamiennym wznoszą się koszary,
Tam- młodzieńcy żyją w znoju,
Tam biednych goryczą poją.
Oto się miły przez okno wychyla,
A z kasku jego róża się rozwija,
Róża wyrasta — gwoździk chyli głowę,
Ukochanego nagle słyszę słowa:
I cóż mi po tern, że dźwięczą te słowa,
Jeśli mu przyszło Transylwanję rzucić !
Poczt siedemdziesiąt od Galicji dzieli,
Kędy mą różę w koszarach zamknęli.23
23) Ten motyw centralny wraca w licznych piosenkach żołnierskich.
17
Wróciłby do dom, ale mu nie dają,
Z bólu mu serce pęknie przed wieczorem,
Gdy pęknie, — w grobie spocznie mój jedyny —
1 to niestety będzie z mojej winy.24)
W tych samych okolicach powstała również pieśń niedługa, której
tematem nie miłość, lecz tęsknota za ojczyzną:
Na granicy Galicji jabłoń w kwiecie stoi,
Rok w rok na niej owoce słodkie dojrzewają,
Pod jabłonią spoczęli dwaj żołnierze młodzi...
O ziemio transylwańska, gdzie mnie matka chowała,
Ojczyzno, słodka Madziarów ojczyzno,
Czy powrócę ja kiedy do rodzinnej mej wioski ? 25)
Ulubionym tematem łych piosenek żołnierskich jest rozłąka z uko
chanym. Ten moment, że tak powiem klasyczny, zarówno poezji sto
jącej na wysokim szczeblu literackim, jak poezji ludowej, począwszy
od Homera do słynnego pożegnania rycerza krzyżowego, znajduje nowo
interesujące interpretacje poetyckie w duszy ludu madziarskiego. Pełną
finezji np. jest następująca piosenka:
Skrzydła, skrzydła, skrzydełka ma-ptaszę,
A wiciu słodkim matkom serce z bólu pęka,
A wielu słodkim matkom serce z bólu pęka,
Gdy syn do wojska staje — zaczyna się dlań męka.
Skrzydła, skrzydła, skrzydełka ma wróbelek szary,
Wielu młodzieńcom serce z bólu pęka,
Wielu młodzieńcom serce z bólu pęka,
Kiedy buty żołnierskie sznurują drżącą ręką.
A kiedy mnie powiodą ku polskiej granicy,
W stronę ojczyzny mojej jeszcze oczy zwrócę,
Serce zapłacze, serce się zasmuci,
Zatęsknię do rodziców i dziewczyny mojej.26)
Na innem znów miejscu zakochana dziewczyna nie chce uwierzyć
w smutną wiadomość i wówczas młodzieniec oświadcza:
Nie dajesz wiary, żem został żołnierzem,
Lecz gdy wyruszę, wówczas mi uwierzysz,
Rychło do Polski już wymaszeruję,
Wzrok załzawiony ku ojczyźnie zwrócę.
24) Magyar népkôltési gyüjtemény — Vadrózsak — Szekely népkôltési gyiijtemény — Szerkesztette Kriza Ianos I Rész, 1911, str. 22.
2B) Magyar népkôltési gyüjtemény. Kriza lanos, op. cit., str. 296.
2r’) Magyar népdalok — Kiadta és bevezeléssel ellálta Kováts Anlal. Magyar
Konyvtár — ‘Budapest, b. d., str. 23.
Lud T. XXXII.
n
£u
18
Kto z was madziarem, niech mą dłoń uściśnie,
Bogu wiadomo, czy mnie spotka kiedy, —
Na polu bitwy tysiąc armat czeka —
Więc różo moja, zostanę żołnierzem.
A wy mnie poty nie chowajcie, bracia,
Póki do róży listu nie wyszlecie,
Światłość obłoków niech mi trumną będzie,
Na grób niech przyjdzie dziewczę czarnowłose.27)
Jest to jedyna pieśń, w której znajduje się wzmianka o wypadkach
wojennych; możliwe, że mowa tu o powstaniu 30 czy 63 r., kiedy to
Madziarzy walczyli przeciwko Polakom. Ale taka wzmianka, mogąca
mieć podstawę realną, jest tak mglista, że do hipotezy podobnej należy
odnosić się z rezerwą.
O życiu garnizonowem w Polsce rzadkie wzmianki dochowały się
w pieśni ludowej. Ale możemy je mniej więcej odtworzyć na podstawie'
piosenek żołnierskich, które mówią o życiu garnizonowem we Włoszech.
Obco i nieswojo czuł się tam zawsze chłop-Madziar. Inni ludzie, zwy
czaje odmienne. Język trudny, dziwny. Niełatwo go sobie przyswoić.
Tęskni do kraju. Przybywał wprost z rodzinnej wsi, nie znając nawet
Budapesztu; we Lwowie, Krakowie jak i Medjolanie, przerazi go las
budynków i pomników, tłum uliczny, życie, które go otoczy. Będzie
wzdychał za spokojem własnego kąta. Zmieniając nazwy miast, możemy
zastosować doskonale do Polski słynną piosenkę chłopa z Abony:
W Nagy Abony widzisz tylko dwie wieże,
A w Medjolanie wież trzydzieści dwie strzela,
Lecz droższe sercu dwie wieże Abony,
Niż MedjoTanu trzydzieści dwie wieże.28)
O miłości i kobietach — cudzoziemkach niema wzmianki w KatonaDalok. Tęsknota za kobietą węgierską, sądząc z pieśni, zda się królować
niepodzielnie w sercu żołnierza węgierskiego. Pełna uroku piosenka
zaczyna się od słów:
„Dziewczyna węgierska stworzona jest do pocałunków“.
Piosenka ta, pochodząca z ubiegłego stulecia, niewątpliwie była
wyrazem tęsknoty jakiegoś żołnierza węgierskiego na obczyźnie. Tę
postawę moralną, pełną rezerwy wobec kobiet cudzoziemek, przemil
czanie przygód miłosnych, uważać należy za przejaw energji męskiej,
militarnej, która idzie w parze z etyką żołnierza węgierskiego. Na ob
czyźnie żołnierz nie zajmuje się kobietami, choć z drugiej strony po
dobne ustosunkowanie się Węgra do cudzoziemki łatwiej da się wytłu
maczyć przywiązaniem do własnej rasy i kobiety. Do tej kobiety, wiecz27) Kováts Antal — op. cit., str. 27.
2S) Magyar népkôltési gyiijtemény — Szerkesztik és Kiadjak Arany László
és Gyuíai Pál. I Kötet. Elegyes Gyüjtesek Magyarprszág és Erdély kiilönbözo részeibol. Pest, 1872, str. 284.
19
nej i świętej — jak ją określi Elżbieta Bagriana, — która jest żywym
łańcuchem wiążącym generacje i rasę.
Dowodem tych przekonań i poglądów jest piosenka przytoczona
poniżej, prawdziwie rozbrajająca swym naiwnym komizmem:
Gdybym ja dosiadł gniadego konika,
Pogalopowałbym do Polski chyżo,
Potem do pięknych mych Węgier powrócił,
Łzyby spłynęły po rumianej twarzy
Lecz jeśli teraz ruszać mam do Polski,
Jakże ja Polkę uścisnąć potrafię ?
Gdy ją uścisnę — zabolą ramiona —
Gdy pocałuję, popłyną łzy moje.29)
Nie należy w niej jednak dopatrywać się zamiaru uchybienia ko
biecie polskiej. Jest ona poprostu wyrazem niechęci, z jaką Węgrzy
zwykli się odnosić do cudzoziemek. Nietylko więc rozum i ostrożność,,
które stworzyły włoskie przysłowie: „Żonę i woły bierz ze swojej
ziemi“ — są tego powodem, ale raczej poczucie odpowiedzialności wobec
rasy, potomstwa, krwi madziarskiej. Osamotniony, w obcem mu śro
dowisku, niejednokrotnie źle traktowany przez oficerów, zaledwie
rozumiejący rozkazy wydawane w języku niemieckim, żołnierz wę
gierski oczekiwał niecierpliwie chwili powrotu do ojczyzny, godziny,
w której mógł powiedzieć:
Droga moja różo, oto powracam do domu,
Zjeździłem wszerz i wzdłuż nieznane kraje,
I po szerokim świecie się włóczyłem
Teęaz- ojczyzny będę wiernym synem.20)
I tak powracał żołnierz-chłop na ziemię swoją rodzinną, której
niema równej na świecie w jego mniemaniu, wracał do pracy na roli,
do swojej cichej, spokojnej wsi. W niedzielę spotkawszy się w „esardzie“
ze starymi przyjaciółmi, przy dobrem winie, wspomina swoje przygody,
gwarzy o krajach, gdzie bywał. I oto nagle ogarnie go tęsknota za Polską,
w której kilka lat życia spędził. I pije za zdrowie tego chłopa polskiego,
który podobnie jak on sam, pracą swoją czerpie z ziemi bogactwo
i dobrobyt swego narodu.
2B) Magyar népdalok. Vargha Gyula bevezetésével. A Kisfaludy Társaság. Budapesten, s. i .d. str. 84. Inny warjant, rzadko spotykany, znajduje się w zbiorze Arany
i Gyulai, op. cit., str. 283.
Niestety Niemiec strzyże mi włosy,
Gołąbkę moją muszę ja porzucić,
W nieznaną wyruszać ziemię,
Droga moja różo, już mnie nie zobaczysz.
Jakże potrafię wyruszyć do Lwowa ?
Jakże ja Polkę potrafię uścisnąć ? etc.
so) Magyar népkëltesi gyüjtemény — Szerkesztik és Kiadjak Arany Laszlo
ée Gyulai Pál-Csongrádmegyei gyütés-szerkesztette Török Károly. Pest, 1872 str. 187.
2
20
Użycz, Boże, Polakowi wszelkich Twoich darów,
Taniego wina i pieczystego,
Soli i plonów obfitych,31) —
A wrogom naszym przysposób trumny.
Daj Madziarowi, Boże,
Zdrowie i spokój,
Bogate winobranie i dobrobyt,
Piękne kobiety i dobre żonki.
aym „Bor-dalem“ czyli śpiewem o winie kończymy nasz przegląd
ludowej pieśni madziarskiej, która wspomina o Polsce czy też w ten
lub inny sposób stoi w związku z wypadkami historycznemi, tyczącemi
się Polski i Polaków.
*
Ten krótki przegląd, daleki od wyczerpania poruszonego tematu,
posłuży przynajmniej do ustalenia pewnych terminów, pewnych punk
tów zasadniczych. Możemy ledy stwierdzić, iż częste wzmianki o Polsce
w ludowej pieśni madziarskiej są dowodem odwiecznych stosunków
między obu narodami. Polska jednak nie jest głównym tematem czy
tłem tych pieśni, a ich forma artystyczna nie przewyższa poziomem
swym pieśni opiewających inne narody, np. Włochy. O Polsce i Pola
kach słyszymy jako o ziemi i narodzie związanych serdecznemi węzłami
z Węgrami i tylko w pewnych światłocieniach, w nuansach, przy inter
pretacji poszczególnych piosenek — owa przyjaźń nabiera głębszej,
duchowej wagi i to tylko wówczas, jeśli się jest obeznanym z rozwojem
kulturalnym i historją obu narodów. Kto zatem mniema, że przestudio
wawszy jedynie stosunki, które łączyły Polskę z Węgrami, dotrze do
nowych, wielkich rezultatów — ten będzie rozczarowany. Ale rozprawka
powyższa, jako przyczynek do całokształtu problemu, zdoła może za
chęcić do wejrzenia w wiele doniosłych zagadnień, mających związek
z pieśnią ludową Wschodniej Europy, a przedewszystkiem — z pieśnią
madziarską.
ECHI POLACCHI NEI CANTI POPOLARI
UNGHERESI.
La vicinanza geografie«, le frequenti unioni dinástiche e territorial!
valsero a stabilire fra Ungheresi e Polacchi rapporti scambievoli assai strettî
ed improntati spesso a cordialité, malgrado la diversité delle razze e delle
lingue. I più antichi documenti ehe riguardano la Polonia nella poésia
magiara sono i canti religiosi medioeyali, tradotti le più volte dal latino:
ma si tratta di semplici accenni di scarso interesse. E’al tempo del Rinascimento o, qnando i Magiari o per i loro studi, o per le calamità, successe
alla lorę patria o per ragioni militari e politiche si recano con maggior
frequenza in Polonia, ehe codesto interesse si manifesta più chiaramente
31) W tekście madziarskim czytamy: „A Iengyelnek sok borsót“ — (Polakowi
' uzo groszku), ale prawdopodobnie życzenie dobrobytu odnosi się do zbiorów całego
plonu, i tylko rym (koporsót- sót) poddat to określenie.
Vide: Vargha Gyula, Op. cit., (M. nd.) str. 151.
21
e eon opere di notevole valore artisüco. Non solo troviamo a questa epoca
ec hi di avvenimenti e di persone polacche nella poesia di Balassi, il primo
grande poeta lirico, ma anche accenni che ci t'anno capire corne i canti
popolari e popolareggianti polacchi fossero diffusi e conosciuti in Ungherta,
cosi che su melodie loro venivano cantate anche alcune canzoni magiare
Questo interesse tra i letterati magiari si ridesterà al tempo del primo Romanticismo, eon Bajza ehe traduce anzi un canto polacco. Opere più vaste,
e benchè nate in ambienti eolti, più atte a dimostrare la popolarità, délia
Polonia fra le masse, sono quelle nate ira gli insorti „Kuruc“, di cui gran
parte emigrerà in Polonia alla fine disastrosa délia guerra. Ma la messe
più vasta ci riservano i canti soldateschi sorti nell’ ultimo secolo, fra i magiari
di guarnigione in Galizia, corne Soldáti austriaci. Vero frutto di uns plebe
illetterata, questi canti sono un prezioso contributo per comprendere la
psicologia del niagiaro sotto l’Austria ed il suo atteggiamento verso un paese
corne la Polonia, suo amico secolare, ed al quale si sente legato da una
istintiva, profonda simpatia.
MARJA ZNAMIEROWSKA-PRÜFFEROWA
RYBOŁÓWSTWO W OKOLICACH DRUSKIENIK
(LA PÊCHE DANS LES ENVIRONS DE DRUSKIENIKI)
Okolice Druskienik, to dla etnografa cenny i ciekawy teren badań.
Pomimo bliskości ośrodka kuracyjnego, ściągającego oddawna na lato
do kilku tysięcy przyjezdnych z całej Polski, okolice te dotychczas nie
uległy zniwelowaniu pod względem kulturowym, i nie zatraciły w zupeł
ności dawnych tradycyjnych wartości, zwłaszcza w kulturze materjalnej.
Wystarczy wyjść kilka kilometrów poza Druskieniki, aby zobaczyć,
ile się jeszcze zachowało piękna dawnych, archaicznych form życia.
Piękna w swej prostocie, zaklętego w drzewie, włóknie, wici, w tern,
w co tak hojnie natura obdarzyła ten kraj. Każdy niemal dział kultury
ludowej na tym terenie może dostarczyć materjałów do głębszych
studjów.
Ludność najbliższych okolic Druskienik, wśród której często spo
tyka .się rosłe, jasnowłose i niebieskookie typy nordyczne, jest prze
ważnie litewska, pozatem polska. Na południowy wschód o 13 kim. od
Druskienik, we wsi Zapurwie (gminy Porzećze), mamy już białoruski
język. Ciekawą jest ta wieś nad jeziorem Dąb i Maszonka, gdzie ludność
dzięki sąsiedztwu i mieszanym małżeństwom mówi po białorusku, po
polsku i po litewsku. Druskieniki leżą więc na pograniczu terenu li
tewskiego i białoruskiego.
Okolice Druskienik pod względem etnograficznym nie są jeszcze
szczegółowo zbadane. Jan Czeczot notuje tu pieśni ludowe i pisze
„Piosnki wieśniaków z nad Niemna“, r. 1837 1). O włościanach tutej-* i
1) Piosnki Wieśniacze z nad Niemna, Dniepra i Dniestra. Wilno 1845. Piosnki
Wieśniacze z nad Niemna i Dźwiny, niektóre przysłowia i idjotyzmy. Wilno 1846
i inne.
22
szych we wstępie pisze tak: „Niefcądźmy, iżbyśmy i od nich nie mogli
się czego nauczyć. Wiele się nauczymy z poznawania ich stanu i uspo
sobienia; znajdziemy u nich podania, bajki, powieści i najobfitsze będzie
żniwo piosnek, dających poznać ich tkliwe, piękne, delikatne nawet
i głębokie uczucia“.
Grób Jana Czeczota z r. 1846 spoczywa pośród wysokich drewnia
nych krzyży na malowniczym wiejskim cmentarzu w Rolnicy, owiany
dziwnym urokiem ciszy i łagodnego smutku.
Zygmunt.Gloger2)3 niejednokrotnie przebywa w Druskienikach i prowadzi w okolicy badania archeologiczne i etnograficzne.
W latach 1872 i 1890 odbywa też po Niemnie podróż czajką. Opisuje
nadniemeńską okolicę Druskienik i podaje nieco terminologji litewskiej.
Eliza Orzeszkowa, czerpiąca w swej twórczości tyle
z okolic nadniemeńskich, odbywa z Z. Glogerem podróż po Niemnie
i pisze we wstępie do jego książki „Dolinami rzek“, (Warszawa 1903) : ,
„Zaznajamiamy się z nadwodną ludnością orylów, prowadzących po
Niemnie baty i wiciny, poznajemy jej odrębne cechy, zarobki, sposób
życia, narzędzia, któremi pracują“.
W 1859 r. Wł. Syrokomla spędza lato w Druskienikach
i tutaj tworzy. Druskieniki i okolice posiadają zatem piękne tradycje.
Badania dotyczące okolic Druskienik prowadziłam w roku 1932.
Tam zbadałam następujące miejscowości: 1) Gruta gm. Marcinkańce, 2) Kie rm u ż a gm. Marcinkańce, 3) Nierowo gm.
Marcinkańce, 4) Wiciuny gm. Marcinkańce, 5) Rotnica gm.
Marcinkańce i gm. Porzecze, 6) Łot -Jezioro gm. Porzecze,
7) Szandubra gm. Porzecze, 8) Zapurwięlgm. Porzecze, oraz
9) Druskieniki.
Badania swoje opieram na obserwacji rybołówstwa na Niemnie
z Rotniczanką i na następujących jeziorach: Gruta (Grut a s 8), Ilgis, Łot - J.-p, z i o r o (Łat-Ażeres), Dąb (Dub)
i Maszonka.
W związku z połowami ryb, szczególnie zimowemi, przy których
używa się wielkiego niewodu, istnieje podział terenu wód jezior na
t. zw. tonie (wałksties), określone staremi miejscowemi nazwami.
Zanotowałam tu następujące tonie:
Tonie Łot-Jeziora 4).
1. An apuszès.5)
2. An budàs.
3. An buktiałes mażńkies
4. An bùktos dzidziełes.
5. An bungina darża.
Buktiałe.
Maża buktà.
Didiełe buktè.
An lóngino darże.
2) Podróż Niemnem. „Wisła“, 1888.
3) Terminy litewskie i białoruskie w pisowni polskiej.
4) W pierwszej rubryce tonie z Łot-Jeziora zanotowane są według słów Józefa
Malukiewicza ze wsi Łot-Jezioro, w drugiej ze słów Michała Wojksznara z tejże wsi,
a w trzeciej według Leonarda Szyksznela ze wsi Szandubra.
Jak widać nie wszyscy pamiętali nazwy toni.
5) Miejsce akcentu oznaczam kreską.
23
Am pristajnos.
6. Am pristajnos.
7. An regiàlio.
8. An kałódzinu.
9. An kiàhnu.
10
11. Biełas kàmpas.
An kałódziniu.
An kiahnù.
Giła kàmpas.
12.
Maczuła.
Pa szônie.
13. An maczùlas.
14. Pa szônie.
15. Plikie.
16. Rabinka.
17. An regiàlio.
18. An ùpes.
19. An użołelio.
Rabinka.
Ràgas.
Upe.
Użwołeles.
An rèjsta.
Giłus kàmpas
Kazàckas.
An maczułu.6)
Rabinkas.
An ùpios.
Tonie jeziora Gruta 7).
1. Po södzom.
2. Po wiganu.
3. Po pircù.
4. Miszkièliu.
5. Po bardżńniszkie.
6. Po szalcinies.
7. An żocu.
8. Po grabem.
9. Pas itżwału.
10. Po màtulo bałały.
11. Po bônku.8)9
12. Po griszkia wałakiit.
Tonie jeziora Jlgis B).
4 Po ropièno.
5. Po stułpe.
1. Po ciłto.10)
2. Po sanowie.
3. Po maži meliu.
Tonie jeziora Dąb “).
1. Pad pień.
2. Pad kalnicu.
3. Chmieliszcze pad rièku.
4. Pad sanażać chmieliszcze.
5. Pad chwojku.
6. Pad ràdoczku.
7. W dùba.
8. Maczuła.
Nazwy ryb, występujących w okolicach Druskienik w Niemnie
i w jeziorach, opieram wyłącznie na relacji szeregu starych miejscowych
rybaków. Podaję też nazwy według ich miejscowego określenia. Tabela,
zestawiająca ryby, uwzględnia miejsce, w którem dany gatunek ma
występować; muszę jednak podkreślić, iż podana tabela zapewne nie
wyczerpuje występujących tu ryb i nie daje całkowitego pojęcia
o miejscu ich połowu.
6) W terminach bez akcentu, akcentu nie zanotowałam, ewentualnie nie
mogłam ustalić.
7) Informator Józef Waszczyło ze wsi Gruta.
8) Słyszałam raczej samogłoskę nosową.
9) Informator Józef Waszczyło ze wsi Gruta".
10) Słyszałam po ociłto.
11Ł) Informator Marek Łastówka ze wsi Zapurwie.
24
Hyby w okolicach Druskienik, podane według terminologii miejscowych rybaków.
P-
Nazwa
miejscowa
Nazwa polska
według ogólnie
przyjętej termi
nologii
1
Węgorzyce*)
Minóg rzeczny
2
Jesiatrù
3
4
5
6
7
Unguris
(ungurèj)
Lidiàkos
Łosoś (łososi)
Strąg (strągi)
Sygi
Jesiotr
(zachodni)
Węgorz
pospolity
Szczupak
Łosoś
Pstrąg górski
8
9
Wiùny (wijuny)
Alszànka
Piskorz
Strzelba
10
Kleń
11
Kleń (szapałukas)
Jalcy
Jelec
12
13
Jazi (jazie)
Płóć (płotka)
Jaz'
Płoć biała
L.
14
15
16
17
Miakszrèj
(miekszrèj)
Zabris
Krasnopiôry
(krasnopiorki)
Czyrwôna
kryłka
Zyżułe
(żieżułos)
Uklejà (uklèjka
okleja)
Aukszłe
(oukszłe)
Sucharèba
(sucharièba)
Sukarèbka
Bierżeła
Liàszczej
Jf
ff
Wzdręga
Miejsce występowania
Nazwa
łacińska
Petromgzon
fluviatilis L.
Acipenser
sturio L.
Anguilla AnguUla Flem.
Esox lucius L.
Salmo salar L.
Salmo fario L.
Coregonus
lavaretus ?
Cobiłis fossilis
Phoximus
laevis
Squalius
cephalus L.
Squalius
leuciscus
Idus melanotus
Leuciscus
rutilus L.
ff
ff
Scardinius
erythrophthalmus L.
Dąb
Ilgis
ŁotJezioro
Nie
men
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
„
ff
n
„
Ukleja biała
Alburnus lucidus Heck.
+
Blicca
björkna L.
+
»
Leszczyk, Krąp
+
ff
fł
Leszcz
Abramis
brama L
*) Nazwy ryb podano niejednolicie w liczbie pojedynczej lub mnogiej.
25
L.
Nazwa polska
według ogólnie
przyjętej terminoîogji
P-
Nazwa
miejscowa
18
Kiełb, (kiełby)
»
19
Kiłbas (kiałbcj)
kiełbńkaj
Lin (Iini)
Lin
Linas (linej)
Karaś (kràkies)
»»
20
Karaś
21
Karpi
Karp
22
23
Sum
Miętus
26
bumy (szàmas)
Miętuzy
(miękos)
Mniàk (mniaki)
Kolùszka
(kolùszki)
Ragńłas
(ragùlkas)
Jeżgar
(jeżgarze-y)
Eżgies (eżges)'8
Sondacz
Sandacz
27
Okuń (akuń)
Okoń
24
25
Kiełb
»
Kolka
Mie isce w3,rstępov/ania
Nazwa
łacińska
Dąb
Ilgis
LotJezioro
Nie
men
+
+
Gobio fluviatilis Cuv.
>»
+
Tinea vulgaris
Hils.
+
+
+
+
+
+
+
+
n
Carassius
vulgaris Nils.
Cyprinus
carpio L.
Silurus glanis L
Lota vulgaris L.
+
+
n
Gasterosteus
aculeatus
+
+
+
+
+
+
+
„
Jazgar
Acerina cernua L.
+
+
„
Aszaris (aszarèj, aszaraj)
Lucioperca
sandra Cuv
Perça fluviatilis L.
+
+
+
+
+
»»
Pozatem zanotowałam nazwy ryb takie, jak Bi a ł à s p i 6 r 13j
(Niemen) oraz Dul’ (Jez.-Dąb), których nie mogę zidentyfikować.
Narzędzia i sposoby połowu ryb.
1. Połów ręką
2. Głuszenie
3. Ość
4. Wędka
5. Sznury
6. Błyskawka
12)
7. Bucz
8. Więcierz
9. Czerpak
10. Brodzień na płozach
11. Brodzień z matnią
12. Kryga12
Z g twardem.
ąłaspiór jest to byé'moze Aspias rapa Lesk., podana dla gub.
grodzieńskiej przez Woronkowa w pracy pod tyt. „Rybołówstwo i rybowodstwo
w Siewiero-Zapadnom Kraje“. Pod red. Zografa. Moskwa 1907.
26
13. Włók
14. Klap
15. Siatka
16. Trehubica (zwykła
i pływająca)
17. Niewód i podwołok
Przechodząc do analizy poszczególnych sposobów łowu, rozpocznę
od najprymitywniejszego sposobu łowu ręką, kolejno rozpatrując inne.
1. Połów ręką. Ręką łowią ryby dzieci w Rotniczance, przy
ujściu jej do Niemna i w jeziorach. O rybach t. zw. ragulkach
(r a g ù ł a s), mówią rybacy, że to tylko „paskudzi jezioro“, że to
„kaliectwo jeziora“. Łowią też inne ryby pod kamieniami, a opowia
dają również, że w Niemnie, gdy po odwilży zamarznie woda, łapią
czasem rękami do 10 kg. ryb.
Kijami rzadko zabijają ryby przy samym brzegu Niemna.
2. Głuszenie. Głuszą tu ryby w zimie pod lodem w Niemnie
i na jeziorach zapomocą drewnianego młota, zwanego kùjes, kułe,
kujałes,
kułaś albo szlàha [Z]14),
kałatuszka lub
k à p o r [Z]. Następnie wyjmują ryby ręką lub czerpakiem.
3. Ość. Do dziś jeszcze istnieje tu pierwotny sposób łowienia ryb
zapomocą przebijania ich żelazną ością (ości, żeberkłej), którą
rybak zazwyczaj trzyma w ręku, czasem jednak z pewnej odległości
rzucają nią w rybę.
Możemy tu wyróżnić kilka typów ości: a) żelazna nasada, długości
14 cm., wygięta do góry, na swych końcach tworzy dwa boczne zęby,
ozdobna tulejka, w którą jest wbite drzewce, przechodzi przez środek
nasady, tworząc środkowy ząb; pozatem dwa zęby zagięte jednostron
nie, wbite są bezpośrednio w nasadę. (Ryc. 1 f.). b) Szeroka drewniana
nasada o wymiarach 13X9 cm., wbita jest w rozwidlone drzewce. Zęby
w liczbie ośmiu, bezpośrednio wbite w drewnianą nasadę, zacięte dwu
stronnie. (Ryc. 1 e.). c) Żelazna nasada o wymiarach 29 cm.X21/2, złożona
z dwóch części, połączonych zapomocą krótkiej żelaznej listewki,
wpuszczona jest w drzewce. Dziewięć zębów dwustronnie zaciętych
płasko przybito do boków nasady. (Ryc. 1 g.).
Łowi się ryby ością w dzień- i w nocy, paląc ogień w drucianym
koszu (t. zw. kaganiec, gagàniec, gagànczios), płynąc
w czółnie lub czajce.
4. W ę d k a. Wędką (m i e s z k i e r à, wùda[Z], ùda[Z]) łowią
tu pospolicie. W lecie łowią „na żywca“, w zimie zaś na przeręblu
kładą kijek i zapomocą niego spuszczają wędkę.
Na przynętę używają chróściki (s i p k o s), „robaki“ (s I i è k o s),
ważki (s t r i è ł o s), małe rybki i „różne żywioły lecącć“. ,
5. Sznury. Pospolicie łowią na Niemnie zapomocą zarzucania
na noc sznurów (szniùry, szniurèj), długości około 12 mtr.,
do których końców umocowane są kamienie, aby ich prąd nie unosił.
Mniej więcej co dwa metry przywiązuje się do tych sznurów krótsze
sznurki około pół metra długości, t. zw. troki (tarakèj). Rano
wyciągają je zapomocą małej drewnianej kotwiczki (t. zw. d r à c z k a,
ànkier, rakiacis). (Ryc. 1 h).
'
14) Literą [Z] oznaczani terminy, pochodzące z białoruskiej wsi Zapurwie.
27
Na haczyki, na przynętę, zakładają małe kiełbie, robaki, groch,
ugotowany z sadłem i cykorją, kartofle lub w ę g o r z y c e czyli małe
minogi. Często widzi się na Niemnie czajkę z rybakiem, który miarowym
ruchem zarzuca na wodę sznury. (Ryc. 2).
6. Blyskawka. Błyskawkę (błyskauka, biistnia,
Ryc. 1. Sprzęty i narzędzia rybackie, a == s z u f e ] do wylewania wody z czajki
(Druskieniki), b = szu refI do zmiany wody w czółnie (Szandubra),
c = wiej alk a używana również do wylewania wody (Gruta), d = pływak
(płudie) od niewodu (Łot-Jezioro), e), f), g), =** ości — Druskieniki,
h = draczka do wyciągania sznurów na Niemnie (Druskieniki), i = ka
mień do siatki (z okol Druskienik), j = pływak od niewodu ze wsi Łot Jezioro,
k = pływak od niewodu (okol. Druskienik), 1 = iglica do wyrobu sideł (ŁotJezioro), ł = deszczułka do wyrobu sieci (Łot-Jezioro), m = iglica do wyrobu
sieci (Szandubra), n = kamień z gliny do obciążania siatki (Kiermuza),
o = kamień z gliny do obciążania trubicy (Szandubra), p = pływak od
siatki (Druskieniki), r = pływaki od siatki (Kiermuża). Zmn. około 6 razy.
(Ze zb. Muz Etnograf. "LT. S. B. w Wilnie).
Fot. M. Znamierowska-Prüfferoiva
2«
b 1 è s z n i a [Z] ), robią z cyny, odlewając ją w foremce z drzewa lub
kartofla; łowią nią dość często w Niemnie i w jeziorach.
7. Bucz (bùczius, bùcza) kryty siatką, (wysoki 50 do
90 cm. o średnicy dolnej obręczy od 35—55 cm.) pospolity szczególnie
na jeziorach (Ryc. 3). Dawniej podobno były tu używane buczę ple
cione z łozy.
8. Więcierz (wenteris, wi e\n taris, wienciàr[Z]
páry, poros), występuje tu w dwóch postaciach. Jeden typ po
siada pięć obręczy, krytych siatką, w której zrobiono dwa gardła
(g i r k ł è). Od największej obręczy, o średnicy około 70 cm. odchodzą
dwa skrzydła spárna s, kryło [Z], długości około 2'/a mtr., szero
kości około 60 cm.
Drugi typ to więcierz o jednem skrzydle, długości około 31/a mtr.,
szerokości około 50 cm., zakończony w obu końcach pięcioma obrę
czami, z których największa ma średnicy zaledwie 50 cm. Wielkość
oczek w obu typach wynosi 2 cm.
Więcierzy używają na Niemnie i na jeziorach cały rok. W zimie
wyrębują przeręble i łowią ryby więcierzem, spuszczając go pod lód.
9. Brodzień na płozach (na pałazóch[Z]) prawdopo
dobnie wychodzi tu zupełnie z użycia. Spotkałam go tylko raz we wsi
Zapurwie.
10. Brodzień z matnią. Brodzień (bradzinis) — sieć skła
dająca się z dwóch skrzydeł długości około 3Vs mtr. i matni (matnia)
długości około 185 cm. do 250 cm. Końce skrzydeł przywiązane są do
dwóch kijków (kobyłki) długości około D/2 }n Ir. do 2 metr. Szero
kość skrzydeł przy kijach wynosi około 2 mtr., przy matni zaś około
3 mtr. Wielkość oczek — 1 cm.
Sieć ta, dość pospolicie używana na jeziorach, niegdyś podobno
robiona była z rzadkiego płótna, tkanego na krosnach i zwała się
wata. Brodniem w okolicy Draskienik do dnia dzisiejszego łowią
kobiety.
11. Czerpak (sàmcis, sômiec) jest to worek z siatki, osa
dzony na łukowatej obręczy (o nasadzie około 160 cm.; wysokość
obręczy około 60 cm.), umocowanej do kija długości około 3 mtr.
Wielkość oczek wynosi około 1 cm. Łowią nim ryby, przyciskając do
dna i ciągnąc do siebie. Jest to bardzo pospolita sieć, szczególnie uży
wana na wiosnę, gdy woda jest mętna. (Ryc. 4) .
Pozatem znają tu również małe czerpaki (nasada obręczy — około
60 cm., wysokość — 40 cm., długość kija — około 2 mtr.), które sto
sują przy połowie firnowym „jak ryby wzdychają pod lodem“.
12. K r ý g a (k r i g a s) workowata sieć, długości około 4 mtr.,
osadzona na dwóch kijach,, z których jeden ma długości około 4T/2 mtr.,
do niego przywiązana jest jedna część worka na przestrzeni około
3 mtr.; drugi kij ma około 2—21/2 mtr. długości. Worek na końcu ma
szerokości około 11/2 mtr. i rozszerza się, zbliżając do kijów. Sieć tę,
obciążoną kamieniami, spuszcza się na dno, krótszy kij wkręca się
w dno bliżej brzegu, a dłuższy stawia się między dwa wbife w dno
kołki. Sieć osadzona jest na sznurku górnym i dolnym (t. zw. obora).
29
Rybak, siedząc na brzegu, trzyma sieć za oba sznurki, przywią
zane do końców worka. Gdy ryba wejdzie do wnętrza, sznurek drgnie,
rybak zaś pociąga sznurek, zamyka sieć i wyciąga.
Łowią krygą na wiosnę, jak lód zejdzie, szczególnie gdy woda
jest duża.
Niektórzy rybacy twierdzą, iż kryga zjawiła się tu dopiero przed
kilku laty. Wymaga to bardziej skrupulatnego stwierdzenia.
13. Włók (włóka, wiedzie ja) — workowata sieę około
2V2 nitr. długości, rozpięta na dwóch kijach, z których jeden ma około
mtr., drugi około 5—6 mtr. długości. Do sieci tej przywiązane są
Í1sznury,
t. zw. Stróże, które rybak trzyma na palcu; gdy poczuje
rybę, wówczas ściąga sieć i podnosi kije.i
Ryc. 2.
Potów ryb na sznury na Niemnie w okolicy Wiciun.
Fot. M. Znamierowska-Priifferowa
i
Łowią włókiem na Niemnie, ciągnąc go z dwóch czajek.
14. Klap (kliàpas, klep, klèpa, ew. klapa, jezg à r n i k) jest to mały niewód o skrzydłach długości około 372—10 mtr., długość matni wynosi około 8 mtr. Do skrzydeł przywiązuje
się starą, skręconą na sznurze sieć, (t. zw. zamùty, zamùtaj,
kał tun y), długości około 60—70 mtr. i słomę. Zamuty te, sunąc po
dnie, straszą ryby.
Nazwę klap i zamuty stosują do całej sieci lub też do
części, przywiązanej na sznurze.
15. Siatka (cinkłas, sietka [Z]) — jednowarstwowa sieć,
tworząca ściankę. Oczka (a k i s) wynoszą około 4 cm. średnicy, długość
30
sieci około pięciu mtr., szerokość około 180 cm. U góry osadzone są t. zw.
p ł à u k i [Z], (ła n t i àł e s Ryc. lp),u dołu kamienie (a k m ö j)
zawiązane w gałganki, w starą siatkę (Ryc. 1 i) lub też ołowiane
ciężarki.
Zastawiają siatkę na noc od wiosny do zimy.
16. Trehubica, (t r ù b i c a, t r e ù b n i c a, trùbnica[Z],
g a n t[Z], gantas) — trójwrrstwowa sieć zastawna, długości około
50 mtr., szerokości 1 1/i mtr. Środkowa gęsta sieć zwie się c i n kła sv
a boczne rzadkie ścianki rètis, ratùlis, rieć[Z] i hustàja
s i è t k a [Z].
Sieć osadzona jest na sznurku, zwanym prawie we wszystkich
większych sieciach p a w a r a (górny i dolny sznurek — t. zw. w i e r
szucinie i apacinie pawarà). U góry pływaki z kory,
t. zw. plùdies (płudiał«s Ryc. 1 r), u dołu „kamienie“ z gliny
(Ryc. 1 n, o)
Łowią tą siecią na jeziorach w dzień, zapędzając ryby b oJ t akiem (bułtókas, bołtókas i boutàcz [Z]).
Na Niemnie używają pływającej trehubicy . (p ł a w u c z a tre
hubica). Ma ona około 5—6 mtr. długości. Łowi się nią, płynąc
w czajce po Niemnie: jeden rybak wiosłuje, a drugi ciągnie trehubicę
za łodzią.
17. Niewód (n i à wadas) — wielka sieć o matni (matnia)
długości około 20 mtr. i dwóch skrzydłach (sparná j), dłu
gości około 70 mtr.16), używana w lecie i w zimie na jeziorach. Konieć
matni nazywa się kutel (k u t i à 1 i s). Część matni przy skrzy
dłach — parage j (paroh i). Do górnego sznura, na którym osa ■
dzono niewód, uwiązane są pływaki (płńgias, płńdie, płaukii
z drzewa sosnowego, jodłowego i kory (Ryc. 1 d, j, k) u dołu ciężarki. Znaki
na skrzydłach zrobione ze sznura, potrzebne do ułatwiania równomier
nego wyciągania niewodu, nazywają się guzłe [Z] (np. pierwszy g u z i e ł,
drugi i t. d.). Robią też ze słomy na skrzydłach znaki (z noka j).
Do końców skrzydeł przywiązane są liny, t. zw. kobyły ( kumie1 è j a. kumiàlis, k a b y ł a [Z] ). Niewodem łowi w lecie 8 ludzi
z dwóch czajek. Przeważnie łowią z brzegu zataczając siecią półkole.
Jeżeli jednak łowią w środku jeziora, wówczas dla umocowania czajek
wbijają w dno żerdzie (p r i k r a). Na czajce umieszczają kołowrót
(k a ł w a r à t a s), na który nawijają liny niewodu. Aby się niewód
nie zatapiał i nie zaczepiał, przywiązują do niego słomę lub gałęzie,
t. zw. r i z e j.
W zimowym niewodzie do końców skrzydeł uwiązane są dwa
sznurki, t. zw. kobyły (kumiàlis), dalej idzie k a n a t albo
t. zw. wieróuka[Z], winda [Z], mugawka (mygoukatZ))
i wreszcie żerdź (szatra).
Przy zimowym połowie używają następujących narzędzi pomoc
niczych :
1) piejkenà, (piej kanà, pièsznia[Z]), czyli żelazne
ostrze, osadzone na drągu do wyrębywania przerębli; 2) łopata;
15) Długość skrzydeł i matni niewodu nie jest stała, zimowy niewód jest
znacznie większy niż letni.
31
3) mały czerpak (czerpókas), osadzony na żelaznej obręczy,
służy do wyjmowania lodu z przerębli; 4) kàuka (kàukos,
kliuczka[Z]) czyli rodzaj haka drewnianego do regulowania ruchu
żerdzi (rzadko tu używana) ; 5) widły (szàkies, sachariè[Z])
do popychania żerdzi pod lodem i 6) baba (bobà), czyli rodzaj
beczki :,a sankach, na którą zakłada się krzyżak (mataris, m ot a r’ [Z] ) i nawija się nań liny.
Zanim rozpocznie się zimowy połów na jeziorze, najbardziej do
świadczony i specjalnie opłacany starszy rybak, kierownik połowu,
t. zw. gàlmistro (g à j mistr [Z], zawodnik, zawodniczy,
burs, podobno dawniej zwany z a w a d j à s z e m [Z] ) wybiera toń
(w a ł k s t i e s), czyli określone miejsce połowu i „jodełkami“ lub
Ryc. 3. Bucz na ryby ze wsi ŁotJezioro. Znm. około 24 razy (Ze zb.
Muz. Etnograf. U. S. B. w Wilnie).
Ryc.
4.
Samcis czyli czerpak
wsi Łol-Jezioro.
we
Fot. M. Znamierowska-Priifjerowa.
czem innem oznacza miejsca, w których będą rąbać przeręble.
Przeręble rąbią tak zwani pejkinikas (pieszniàr[Z], sia
ka c z [Z]).
Pierwszy duży przerębel, do którego spuszczają niewód wraz
z żerdzią, nazywa się zapustnia (zapuśnia[Z]j. Następnie niewęd zostaje pod lodem posuwany dalej zapomocą wideł poprzez
mniejsze przeręble (akietàjties, p r a ł ô m k i(Z] ). Robią to tak
zwani żerdagóny '(żerdniki [Z], szatrawaris). Żerdź
płynie pod lodem i utrzymuje liny, które ciągną i nakręcają na babę
tak zwani bóbiniej (b à b n i k i [Z] ).
Na drugim końcu toni wyrąbany jest duży przerębel do wyciągania
niewodu, t. zw. w ý m a (w i m à).
Przy zimowym połowie rybacy noszą skórzany fartuch, t. zw. z atuła (chwartuch[Z]j i skórzane rękawice (pirsztinies,
rukawice [Z]).
Podwołok (podwołoka) jest to mały letni niewód o skrzy
dłach długości około 30 mtr.
32
Kaki.
Raki (ważinies) łowią tu ręką lub czerpakiem (sa mc i s), takim samym jak łowią ryby. Łowią raki na ogień, który palą
w kagańcu (gagànczios).
Sprzęty i narzędzia pomocnicze.
Wszystkie sprzęty rybackie, ogólnie biorąc, określają tu rybacy
jako rybackie statki (noczinos, rybny je n a r ę d z i a [Z] ).
1. Jaz. Dość rzadko na jeziorach lub na Niemnie stawiają tu
rodzaj płotu z kamieni i pali, przeplatanych gałęziami (t. zw. jaz,
jè z das, jèzde j, katùch[Z], t amowànie). Między ściankami
jazu stawiają zazwyczaj w środku bucz albo więcierz.
2.Czółno. Czółno (ł uóta s, miedziag à, czówien[Z])
(Ryc. 5) spotyka się na Niemnie dość często, rzadziej na jeziorach.
Do dnia dzisiejszego wyrabiają w Druskienikach i w okolicy czółna
wąskie o ostrym dziobie, drążone z jednego pnia. Czółno, przeważnie
sosnowe, ma około 4—5 mtr. długości i około 50—70 cm. szerokości.
Podobno dawniej przybijano doń po bokach rodzaj skrzydeł z desek
(t. zw. apławinos, płauchi). Przed trzydziestu laty jeszcze wy
rabiano na Niemnie czółna drążonej zaopatrzone na jednym końcu w ro
dzaj czopa czy rączki jak to podaje Gloger16).
Na końcu czółna znajduje się wydrążenie, napełniane wodą, prze
znaczoną na przechowywanie złowionych ryb w stanie żywym.
3. Czajka (nazwa stara, powszechna i pospolita) jest to sosnowa
łódka zbita z desek (Ryc. 6), występująca tu w kilku odmianach. Dno
zostaje wzmocnione przez odpowiednio zakrzywione drągi, (t. zw.
krywùli, krywulej).
Do wiosłowania używają przeważnie jednego wiosła (i r k 1 a s ,
wiasło [Z]).
4. Szu tel (szùplis,
kàuszas, kôuszyk [Z], wy
li u k a [Z] albo w i e j a u k a [Z] ) (Ryc. 1 a, b) służy do wylewania wody
z czajki lub z czółna i do zmieniania wody w tej części czółna, która
służy do przechowywania żywych ryb.
Do wylewania wody z czajki lub czółna używają często t. zw.
wiejauki, służącej zarazem do wiania zboża. (Ryc. 1 c).
Sprzęty do przechowywania żywych ryb.
5. Kosz (kàszikas, wórża, órża) (Ryc. 7 i 8) — rodzaj,
owalnego lub okrągłego kosza, plecionego z łozy, w którym trzymają
1<f) Gloger Z. Dolinami rzek. Warszawa, 1903.
Bat (botas), od dziesiątków lat używany na Niemnie, znany byl tu
jedynie jako środek przewozowy, służący do transportu cegieł, zboża lub innych
towarów z Grodna i Mostów. Podobno bat zabierał około 12—20 ludzi, gdyż liczy!
6—8 mtr. długości i ponad 3 mtr. wysokości, a zrobiony był z desek grubości 4—5
calowej. Bat ten posiadał z tyłu wiosło do regulowania drogi z biegiem Niemna.
W górę rzeki ciągnęło go około dwunastu ludzi, jeden zaś kierował wiosłem. Dziś
batów takich nie widzi się już w okolicy Druskienik.
33
w wodzie żywe ryby. Przechowują je też w wodzie w skrzyniach (ski
nia) lub w rodzaju torebek (cinklàlis), z siatki konopnej.
Wyrób sieci.
6. Iglica
i
deszczułka. Sieci „wiążą“ tu zapomocą
iglicy (miekstuwè, holka [Z] i deszczułki (łantiałe,
Ryc. 5.
Czółno
na Niemnie
Druskienikami.
pod
Ryc. 6. Czajka we wsi Zapurwie na jez. Dąb.
Fot. M. Znamierowska-Prüfferowa.
lapàtka |Z]). Robią iglice z brzozy, dębu, grabu i jesionu. (Ryc. 1 1,
1, m). Sieci wiążą tu mężczyźni i kobiety z konopi, lnu i bawełny.
Ryc. 7. Kosz na żywe
ryby ze wsi Szandubra. Zmn.
około 24 razy. (Ze zb. Muz.
Etnograf. U. S. B. w Wilnie).
Ryc. 8 Kosz na ryby z okol.
Druskienik. Zmn. około 12 razy. (Ze
zb. Muzeum Etnograf. U. S. B.
w Wilnie).
Fot. M. Znamierowslca-Priifferowa.
Suszą sieci zazwyczaj na kijach wbitych w ziemię (t. zw. wie
sz a 1 k o s , szóstki). Mniejsze sieci takie jak więcierze suszą na
palikach, wbitych w dno jeziora niedaleko od brzegu.
Lud T. XXXII.
I
3
34
7. Żabki (żabko s), czyli rodzaj żelaznych haków do chodze
nia po lodzie używano tu dawniej. Dziś pamiętają je tylko starsi ludzie.
Przesądy rybaków.
Niestety niewiele przesądów udało mi się znaleźć na tym terenie.
Zapewne było ich znacznie więcej, dziś jak i inne wytwory kultury
duchowej ludu zaginęły, lub uległy degeneracji.
Znane tu są następujące przesądy:
1) Źle jest spotkać idąc na ryby zająca, babę, księdza tub oopa.
2) Na pierwszą złapaną rybę należy popluć dla powodzenia.
3) W poniedziałek nie należy zaczynać połowu.
4) Złe oczy mogą zaszkodzić.
5) Dobrze jest zrobić początek „na pełni“, wówczas sieć często
będzie pełna.
6) Najlepiej zaczynać wiązać sieć, albo „blesznia wyliwać“, gdy
jest cicho, albo kiedy wszyscy pójdą spać.
Niektórzy rybacy uważają Świętego Piotra za patrona rybaków
i przy połowie ryb proszą go o pomoc.
Jak widzimy, w okolicy Druskienik, dzięki obfitości wód, rybo
łówstwo jest wyraźnie rozwinięte i dość zróżniczkowane oraz posiada
bogaty słownik rybacki, którego jeszcze nie wyczerpuje niniejszy szkic.
Mówiąc o języku rybackim, trzeba podkreślić, iż język litewski,
odwieczny na tym terenie, stworzył większość terminów rybackich.
Późniejsze nąwarstwienia białoruskie i polskie odegrały w języku ry
baków tutejszych mniejszą rolę.
Najwybitniejsze różnice w terminologji okolic Drusuienik dotyczą
białoruskiego języka który w odróżnieniu od innych wymienionych
tu wsi litewskich, panuje we wsi Zapurwie (gmina Porzecze).
Jako przykład można tu wymienić nazwy toni na jeziorze Dąb
we wsi Zapurwie (zob. tonie) oraz szereg nazw sprzętów rybackich jak:
wùda, kryło, siatka, prałomki i t. p.
Naogół zachodzi duża trudność przy ustalaniu zasięgów określo
nych nazw, gdyż rybacy zawodowi w związku z grupowemi połowami
wielkim, zimowym niewodem, odbywają wędrówki z jednej wsi do
drugiej zależnie od tego, gdzie się odbywa wielki połów ryb.
Zawodniczy, jeden z najstarszych rybaków, wraz z innymi często
kieruje połowami w kilku gminach.
Rybacy więc przenoszą terminologję rybacką ze wsi do wsi. Stąd
często w tej samej miejscowości spotyka się nazwy białoruskie obok
litewskich, lub też ten sam rybak dany sprzęt określa raz po litewsku
raz po białorusku lub po polsku. Dzięki temu analiza terminów rybac
kich wymaga dużej ostrożności.
Z Zakładu Etnologii U. S. B. w Wilnie.
RÉSUMÉ.
En 1932 l’auteur a étudié la question de la pêche dans le Niemen et dans
les lacs à Druskieniki et dans les villages suivants: Gruta, Kiermuża, Nierowo, Wiciuny, (commune collect. Marcinkańce) Rotnica (communes Mar-
35
cinkańce et Porzecze), Łot-Jezioro, Szandubra et Zapurwje (commune Porzecze) appartenant tous au district de Grodno.
La population des villages sus-mentionnés est en majeure partie lithu
anienne avec une petite minorité polonaise. Seul le village Zapurwje est
habité par des Russes-Blancs.
L’auteur énumère les anciennes apellations des parties des lacs LotJezioro, Gruta, Ilgis et Dąb sur lesquelles la pêche est pratiquée, les apella
tions locales des salmonidés, pêchés dans ces lacs, il décrit aussi les manières
de pêcher usitées dans la région: 1. la pêche-à la main, 2. à coups de batraque,
3. au harpon, 4. à la ligne, 5. à la palangre, 6. à l’émerillon, 7. à la nasse, 8. au
verveux, 9. à l’çpuiselte, 10 et 11 au filet à tir, 12. au filet à volet, 13. à la
senne, 14. au chalon, 15. au barrage, 16. au tramail, 17. au petit et grand filet
à traîne. Vers la fin de l’article l’auteur décrit les ustensiles et les outils de
pêche employés par les habitants de cette contrée. Ce sont le gord, le canot,
la nacelle, le puisoir, les paniers pour garder les poissons vivants et les
navettes servant à faire les filets.
A la fin de l’article- sont mentionnés plusieurs préjugés en rapport
avec la pêche.
De l’Institut (l’Ethnologie de VUniversité Etienne Batory, Vilno.
MARJA ZNAMIEROWSKA-PRÜFFEROWA
PASKI W OKOLICY DRUSKIENIK
(LES CEINTURES DES ENVIRONS DE DRUSKIENIK!)
Opracowując w 1932 roku rybołówstwo okolic Druskienik, zwró
ciłam uwagę na zanikający tu obecnie wyrób pasków.
Teren badany, o przeważającej ludności litewskiej, pozatem pol
skiej, w białoruskiej wsi Zapurwie (oznaczonej w tekście literą Z) gra
niczy z terenem zamieszkałym przez ludność białoruską.
W badaniach swoich uwzględniłam następujące miejscowości:
Kiermuża gm. Marcinkańce, Wiciuny gm. Marcinkańce, Rolnica
gm. Mąrcinkańce i gm. Porzecze, Łot-Jezioro gm. Porzecze, Szandubra
gm. Porzecze, Zapurwie gm. Porzecze oraz Druskieniki.
W okolicach Druskienik do dziś zachował się zwyczaj tkania
pasków (juôstas, p o j à s [Z] ) zapomocą małych krosienek niciel
nicowych.
Tkanie nicielnicowych pasków rozpoczyna się od snucia nici
osnowy (miàtminis, asnowa, [Z]), które zaczepia się o kołki
w ścianie, płocie (Ryc. 1), o jakieś hakowate przedmioty lub o nogę
(an koj o) ; nici snuje się, tworząc z nich koło, ilość nasnutych nici
będzie stanowiła szerokość paska, obwód koła będzie jego długością.
Po nasnuciu odpowiedniej ilości nitek, tkaczka, mając jeden koniec
pasma, stanowiącego zamknięty krąg, zaczepiony o*, jakiś hak, drugi
przywiązuje sobie na brzuchu lub zapomocą patyczka zakłada za pa
sek i rozpoczyna pracę.
3’
36
Mając nasnutą odpowiednią ilość nitek, bierze rodzaj drewnianych
widełek, na które zakłada co drugą nieparzystą nić osnowy w ten spo
sób, iż kolejno jedna nitka idzie pod spód, druga na wierzch każdego
ramienia widełek.
Po nabraniu nieparzystych nici osnowy, uwiązuje je mocno do
patyczka (s k i c t a s) i podnosząc je tworzy ziew, umożliwiający prze
tykanie nici wątka (audmiènos, wutók).
Nici, przeznaczone na wątek, zwija w kłębek (czasem nawija je
na rodzaj igliczki, takiej jaka służy do wiązania sieci) i po podniesieniu
Ryc. 1.
Litwinka przy robocie paska, w Rotnicy.
Fot. M. Znamierowska-Prüfferoiva.
nieparzystych nici osnowy, palcami przekłada nić wątka starając się
uszczelnić je i wyrównać również palcami.
Następnie zapomocą wtórnego ziewu, utworzonego przez zwią
zanie nici na rodzaj pętli, podnosi parzyste nici osnowy' i znowu prze
kłada nici wątka.
W zależności od projektowanego ornamentu podnosi odpowiednie
nici osnowy, pod którą przechodzą nici wątka. Barwny ornament
tworzą nici osnowy, uprzednio nasnute według projektowanego orna
mentu. Nici tworzące ornament nie są wetkane pomiędzy nici osnowy,
lecz leżą na podkładzie, utworzonym również z nici osnowy oraz
z wątka. Krótszy lub dłuższy ścieg ornamentu zawsze idzie wzdłuż
37
paska, czem się różni od naszych typowych tkanin, w których nici
wątka idą poziomo w stosunku do osnowy.
Długość paska waha się mniejwięcej od półtora do 3 mtr., szerokość
od półtora cm. do 7 cm. Zazwyczaj pasek 'zakończony jest rodzajem
frendzli (t. zw. t r a p k è j).
Barwy, szczególnie w szerszych pasach ulubione w okolicach
Druskienik to biała i czerwona, biała i niebieska, biała i zielona i biała
i fioletowa. Przytem tło stanowi kolor biały. Każdy pasek posiada obra
mowanie swego charakterystycznego ornamentu (rasztas). (Ryc. 2 i 3).
Paski te charakteryzuje or
nament geometryczny, występu
jący często w postaci różnego
rodzaju: 1) gwiazd, ułożonych
z kwadratów lub rombów, za
kończonych rodzajem promieni
(np. t. zw. r o ż a ł e Ryc. 2 b
i c), 2) grabi, ułożonych ukośnie,
pojedyńczo łub dwojga grabi
ułożonych do siebie równolegle,
w położeniu ukośnem (t. zw.
grebłalis Ryc. 3 e), 3) kwa
dratu przekreślonego nakształt
koperty (np. t. zw. gramat i e ł e Ryc. 3 g), 4) drobnych
kopytek i całego szeregu innych
form, częstokroć bardziej skom
plikowanych, jak np. widzimy
na Ryc. 2 a.
Kwestja nazw ornamentów,
opierająca się na podobieństwie
wzoru do różnych przedmiotów, Ryc. 2. Juosty z okolic Druskienik,
jak kwiaty, zwierzęta i t. p. wy a = Wiciuny, b = Rotnica (rozałe),
c = Rotnica, d = Druskieniki e = Wi
maga gruntownego zbadania. ciuny
(gwa jzdzikas), f -n Druskie
Dziś wraz z zanikiem wyrobu niki. Zmn. około 14 razy. (Ze zb. Muz.
pasków idzie zapomnienie nazw
Etnograf. U. S. B. w Wilnie.)
Fot. M. Znamierowska-Priifferowa.
wzorów. Zdarza się, iż ten sam
wzór różnie określają.
Ciekawe jest zjawisko przekazywania umiejętności różnych wzo
rów na paskach, wyłącznie drogą tradycji ustnej.
Dziewczęta już zamłodu uczą się od swoich matek i babek tkania
i pamiętają ilość nici, stanowiących ornament oraz kolejność ich podno
szenia. Częstokroć nazwę ornamentu łączą z ilością nitek, tworzących
wzór i określają dany ornament np. jako „jodełkę na pięć“ (nitek) i t. p.
zanotowałam tu następujące miejscowe nazwy ornamentów:
1) agłały, agłałe (jodełka)1); 2) grebłalis, h r a b i è 1 k i
[Z] (grabki) Ryc. 3e; 3) dzwilipis grebłalis (podwójne
grabki) ; 4) krèjwas grebłalis (krzywe grabki) ; 5) grama1) Dowolne tłumaczenie autorki.
38
tiełe (list) Ryc. 3 g; 6) tris gra^umatůliies (trzy liściki);
7) gwajzdzikas (gwoździki) ; 8) kryżikami [Z], (krzyżyki) ;
9) oszka nàgis, woszka n a g i e 1 i u , kazini s t u p i è ńc z y k [Z] (koźle pazurki) Ryc. 3 i; 10) rożńkie albo rożały
(różyczka); 11) spalgieniełe (kropelka); 12) suràlis, syrcz.ykami [Z] (serek); 13) war lały (żabka); 14) wàrnakis
albo wàrnos akitio, warony okami [Z] (wronie oczy);
15) weżalis (raczek); 16) żirgialis, konikami [Z] (konik);
17) żusia żarn os (gęsia kiszka).
Tkanie pasków zapomocą kro
sienek nicielnicowych znane jest
na Białorusi, Polesiu, Litwie,
Łotwie2) i w innych krajach3).
Podobno dawniej w okolicy
Druskienik tkano szersze pasy
(około 15 cm. szer.), na zwykłych ,
krosnach lub też kręcono je na
krosienkach tabliczkowych, które
dziś tu zanikły.
Obecnie w okolicy Druskienik
paski używane są przeważnie
przez mężczyzn do przepasywa
nia wierzchniej odzieży. Jeszcze
do niedawna z pasków takich
robiono lejce (w a g i a ł a s).
Podobno niegdyś ksiądz, jeż
dżąc po kolędzie, zbierał we
wsiach juosty i z większej ilości
(około 50) zeszywał kapy do
przykrywania koni.
Najpoważniejszą jednak rolę
Ryc. 3. Juosty z okolic Druskienik,
a = Wiciuny, b '
Kiermuża (r oodgrywały paski w obrzędach
załe), c = Druskieniki, d - - Rotnica,
weselnych. Każda niemal młoda
e = Kiermuża (grebłalis), f =
dziewczyna już od dzieciństwa
Rotnica (żirgialis), g ff., Kiermuża
robiła sobie zapas pasków na we
(gramatièle), h = Rotnica, i = Rot
nica. Zmn. około 14 razy. (Ze zb. Muz.
sele. Czasem już w drodze, ja
Etnograf. U. S. B. w Wilnie )
dąc z mężem po ślubie do domu,
Fot. M. Znamierowslca-Prilfferowa.
zarzucała paski na konie, lub
też po ślubie gdy pan młody
przywoził żonę do domu i brał do tańca, młoda zawiązywała mu paski
na szyi albo zawiązywała spodnie, a białe ręczniki rzucała na szyję.
Musiała też paskami powiązać swych drużbów lub braci męża.
Zazwyczaj szersze i najpiękniejsze pasy dostawał pan młody,
węższe zaś rozdawała młoda drużbom i rzucała tym, co śpiewali na
weselu. (Obecnie zamiast pasków ofiarowują drużbom ręczniki).
2) K. Moszyński Kultura Ludowa Słowian. I. Kraków 1929. Lietuvišku
Juostu Raštai. Kaunas 1928. Sodžiaus Menas. 4. Juostos Karmas 1932.
s) Zasięg tej techniki nie jest jeszcze dostatecznie zbadany.
39
Tradycje weselne jeszcze dziś żywo istnieją w pamięci starych
kobiet, które ze wzruszeniem opowiadają o dawnych zwyczajach
i chętnie śpiewają piosenki weselne, związane z momentem ofiarowy
wania pasków.
Dla przykładu przytoczę tu piosenkę w przekładzie polskim. Pio
senka weselna zanotowana we wsi Wiciuny (Łaksztukie, pauksztukie4).
Słowiku, ptaszku,
Gdzie nocowałeś ?
Nocowałem, leżałem
W zielonym Lesie.
Słowiczku, ptaszku,
Cóżeś zostawił ?
Zostawiłem, zapomniałem
Szare piórko.
Będę prosić, błagać
Szarego sokoła,
Żeby poleciał i przyniósł
Szare piórko.
Choć polecę, choć przyniosę,
Ale go nosić nie będę,
Zmokłe ośnieżone
Wiatrem zawiane.
Dziewczyno młoda,
Gdzieżeś nocowała ?
Nocowałam, leżałam
W wysokim świronku.
Dziewczyno młoda
Cóżeś zostawiła ?
Zostawiłam, zapomniałam
Ruciany wianuszek.
Choć pojadę ,choć przyniosę,
Ale go nosić nie będę
Oddam go, podaruję
Najmłodszej siostruni.
Z Zakładu Etnologji U. S. B. w Wilnie.
RÉSUMÉ
En 1932 l’auteur a recueilli des matériaux se rapportant à la fabrica
tion des ceintures tissées (appellation locale juostas) portées dans les envi
rons de Druskieniki, district de Grodno et dans les villages suivants: Kiermuża
et Wiciuny — comm. Marcinkańce; Rotnica — comm. Marcinkańce et Po4) Podaję przybliżony przekład. Zebranych tekstów litewskich z szeregiem
warjantów nie podaję ze względu na trudności notowania.
40
rzecze; Łot-Jezioro, Szandubra et Zapurwie — comm. Porzecze. Ces villages
sont habités en majeure partie par des Lithuaniens et par un petit nombre
de Polonais, seul le village Zapurwie possède une population de RussesBlancs.
Le tissage de ces ceintures commence par l’ourdissage des fils de la
chaîne en un rond fermé. Ensuite la tisseuse prend une espèce de petite
fourche en bois à laquelle elle passe chaque second fil (impair) de la chaîne,
elle attache ces fils à un petit bâton et en les soulevant elle produit un
bâillage qui permet d’entrelacer les fils de la trame. Ceux-ci sont pelottonnés
ou roulés sur une espèce de navette. Puis on fait un nouveau bâillage en
attachant les fils en lacs, ce qui relève les fils de la chaîne et permet d’entre
lacer à nouveau les fils de la trame. Les fils de la chaîne qui vont en long
servent à composer le dessin.
La longueur de ces ceintures est de 1 m. 50 à 3 mètres, la largeur de
1 cm. et demi à 7 oms. Comme .couleurs sont employés le blanc-et-rouge,
blanc-et-bleu et blanc-et-vert. Le fond est toujours blanc. La production de
ces ceintures tend aujourd’hui à disparaître. L’auteur mentionne dix-sept
appellations locales des dessins ornant les ceintures en question, comme:
jodełka (sapin), grabki (fourchette), gwoździki (clous-de-girofle) et autres.
Ces ceintures sont maintenant portées par les hommes et servent
à ceindre leurs vêtements de dessus. Récemment encore on en faisait des
rênes. Elles jouaient aussi un rôle important dans les cérémonies du mariage.
En revenant de l’église la mariée ornait les chevaux de ces ceintures ou bien
pendant la danse elle les attachait au cou du marié et des garçons de noce en
les leur offrant de cette façon. Pendant cette cérémonie on chantait des
chanson« s’y rapportant. L’auteur en cite une traduite du lithuanien.
De l’Institut cl’Ethnologie de l’Université Etienne Batory, Vilno.
JAN ST. BYSTROŃ
PIEŚŃ O SPOTKANIU SIĘ RODZEŃSTWA
(CHANSON SUR LA RENCONTRE DU FRÈRE ET DE LA SOEUR)
Pieśń o rodzeństwie,, o bracie i siostrze, którzy przypadkowo spo
tykają się nieznani sobie i poznają się w drastycznej sytuacji, ma wcale
wyraźny zasiąg: jest to pieśń znana północnej Polsce, i stamtąd przecho
dząca w Poznańskie i na Śląsk.
Większość tekstów pochodzi z Mazowsza. Kilka warjantów zano
towano na Mazowszu pruskiem; jeden z nich pochodzi ze zbioru Gizewjusza. Mamy więc teksty z okolic Szczytna1), Ostródy (Kraplewo)12),*
Olsztynka s).
Dalej mamy teksty z pow. przasnyskiego (Chojnowo)4), płockiego
1) Kolberg: Pieśni 20 d2) Kolberg: Pieśni 20 e.
s) Kolberg: Pieśni 20 f.
4) Wisła II. 134.
41
(od Bodzanowa, Mąkolin)"), pułtuskiego (od Serocka, Załubice)6),,
augustowskiego (Raczki)7), ostrowskiego i ostrołęckiego (Wysoce, Starawieś, Jelonki)8), wysoko-mazowieckiego (od Ciechanowca, Brańska)9),,
garwolińskiego (od Żelechowa, Korytnica10),* od Maciejowic, Samogoszcz)11). Najbardziej na południe wysuniętemi pozycjami naszej
pieśni jest tekst z pow. kozienickiego (od Zwolenia, Janowca)12)13i pu
ławskiego (od Końskowoli)18).
Z ziem zachodnich mamy tekst z Kujaw borowych od Racięcic
(pow. kolski)14) tudzież poznański od Kostrzynia (Iwno)15).* Na Śląsku
zanotowano cztery teksty, z tych jeden z pow. lublinieckiego 1li), drugi
z Bytomia17), trzeci z okolic Bielska w Cieszyńskiem1S), czwarty
wreszcie nieoznaczony bliżej, górnośląski, zapisany przez wieśniaczkę
Kolonową19). Zaznaczyć wreszcie można, że w parafji Żodziskiej pow.
święciańskiego zanotowano tekst białoruski, który jest częściowo wiernem powtórzeniem pieśni polskiej 20).
Rozmieszczenie geograficzne jest yyięc bardzo wyraźne: jest to pieśń
północnopolska, dochodząca na poluänie w okolice Puław, pozatem
jeszcze na Śląsku znana. Brak zupełny tekstów z południa historycznej
Polski, pomimo, że tu właśnie najwięcej jest materjału etnograficznego.,
jest bardzo charakterystyczny.
Oto jeden z tekstów (od Maciejowic) :
Kalinka w dole stojała
Czarne jagódki radzała.
Ptaszkowie na niej siadali
Czarne jagódki zjadali.
Panowie do nich strzelali
Kiej do wdowuli jechali.
I przyjechali w karczmi dom:
Po czemu pani piwa dzban ?
Po talerze go garniec jest
Pijże go waćpan jeśli chcesz.
") Kolberg: Pieśni 20 g.
®) Kolberg: Mazowsze III 281.
,
7j Kolberg: Mazowsze V. 298.
8j Kolberg: Pieśni 20 c.
B) Kolberg:. Mazowsze V. 298.
lc) Kolberg.: Pieśni 20 a.
u) Kolberg: Pieśni 20 b.
12j Kolberg: Pieśni 20 h.
13j Kolberg: Lubelskie jj. 292.
“) Wisla XVIII. 393.
1B) Kolberg: Poznańskie IV. 215.
le) Roger: Pieśni ludu polskiego w Górnym Śląsku, 1863, nr. 132.
17) Pieśni ludowe z polskiego Śląska, ed. Bystroń, 1927, str. 77.
ls) Tamże, str. 78.
19j Tamże, str. 77.
20) Wak XVII. 163.
42
Oj pani, pani, paneczka
Czy to twoja córeczka ?
Nie jest to moja córeczka
Tylko jest moja służeczka.
Coby to za to pani dać,*
Żeby z Kasinką pogadać ?
Dajże mi waćpan saskich sześć,
Gadaj z Kasinką kaj zechcesz.
Idźże Kasińku łoże słać
Będzież z panami se gadać.
Kasinka łoże śeiełała
Łzami poduszk: skraplała.
Nie na to ja się jednała
Żebym z panami gadała.
Skądżeś ty Kasiu rodem jest
Co ty z panami spać niechcesz ?
Ja jestem rodem Welbówna
Samego wójta wójtówna.
A ja też jestem Welbowic
Samego wójta wójtowie.
Nierychłośwa się poznali
Jużeśwa w grzechu zostali.
Podaj mi siostro ostry miecz
Zetnę se główkę, zetnę precz.
Pierwej się bracie spowiadaj
Wieleś panienek nazdradzał ?
Nie zdradziłem ich tylko sto
I ciebie rodzona siostro.
Niektóre teksty podają miejsce akcji. Tekst z okolic Szczytna za
czyna się:
A we Lbowie, we Lbowie
Zajeżdżają panowie.
Tekst z Chojnowa w pow. przasnyskim mówi również wyraźnie, że
rzecz dzieje się „w jednom mieście, we Lwowie“. W tymże tekście
dziewczyna podaje, że jest „z Ejbowa Ejbówna“, co oczywiście jest
przekręceniem Lwowa. „Welbówna“ nazywa się ona również w warjancie z okolicy Maciejowic. Tekst od Ostrowia i Ostrołęki zaznacza
z początku, że akcja dzieje się „w Dunowie“, a wójtówna pochodzi
„z Krakowa, z Dunowa“, najwidoczniej znów jakieś dalekie przekrę
cenie.
43
Tekst z okolic Bielska wspomina, że rzecz dzieje się „niedaleko
Krakowa“. Teksty, które bohaterami czynią krawczyków czy szewczy
ków, każą im ciągnąć od granicy, warszawskiej (jak w Raczkach),
tureckiej (w okolicach Kostrzynia) czy węgierskiej (na Górnym Śląsku,
tekst Kolonowej).
Miejsce pochodzenia rodzeństwa określone jest rozmaicie. Naj
częściej wymieniany jest tu Kraków (od Żelechowa; od Zwolenia; od
Końskowoli; od Kostrzynia; z pow. święciańskiego) ; tekst od Ostrowia
podaje „z Krakowa z Dunowa“. W okolicach Ciechanowca miejscem
pochodzenia jest Toruń. „Ejbów“ w tekście z Chojnowa jest zapewne
przekręceniem, Lwowa. Pbzatem jeszcze nieoznaczony bliżej tekst górno
śląski przedstawia dziewczynę:
Cera wójtowa
tego wójta z Knoblbwa.
Czasami spotykamy się też z nazwiskiem rodzeństwa, a więc
Orłówna i Orłowie (od Zwolenia i od Końskowoli), Cisówna i Cisowic
(od Ciechanowca), Welbówna i Welbowic (od Maciejowic) wzgl. Ejbówna (Chojnowo). Teksty śląskie wymieniają nazwisko ojca:
Mój ojciec jest Bawolski
Z tejto ziemi od Polski.
jak w tekście z pow. lublinieckiego; w Bytomiu nazwisko brzmi Warcholski. Warjant z okolic Bielska przekręca te słowa:
Mój ojciec jes bawarski
Stamty strony frajcuski.
Białoruski tekst z pow. świeeiańskiego wkłada w usta dziewczyny słowa:
A ja rodam z pad Krakowa
A nazwiskiem ja Wajtowa,
co świadczy wyraźnie, że pieśń została w polskiem brzmieniu przejęta
i przekręcona, skoro określenie godności wzięto za nazwisko. W tek, staoh, w których nazwiska nie ma, mówi się poprostu o wójtównie
i wójtowie n.
W kilku warjantach (mazowieckim, kujawskim, śląskim i biało
ruskim od Święcian) dziewczyna zwie się Kasia, tekst z okolicy Bielska
zwie ją Hanusią. Brat-kochanek znany jest w tekście z okolic Ciecha
nowca jako „Jasio, wielki pan“, w tekście-’święciańskim jako Jasieńko.
Bohaterem pieśni jest najczęściej „pan“, który w liczniejszem towa
rzystwie zajeżdża do karczmy:
A we Lbowie, we Lbowie,
Zajeżdżają panowie,
raz tylko wymienia się go imiennie: „Jasio; wielki pan“ (od Ciechanowca).
„Panowie, trzej szwami rajtarowie“, mówią dwa teksty śląskie; „strzel
cami“ nazywa ich wersja z okolic Zwolenia. Czasami bohater jest tylko
44
pachołkiem czy pacholęciem (od Olsztynka, od Serocka, od Bodzanowa) ;
tekst kujawski od Racięcic mówi o „owczarku“. Wreszcie w trzech
tekstach mowa o rzemieślnikach, mianowicie w jednym z tekstów
śląskich o szewczykach, zaś w poznańskim (od Kostrzynia) i mazowiec
kim z Raczków o krawczykach.
Siostra, o ile nie ma własnego imienia, nazywa się szynkarką,
kucharką, panną, lub też najczęściej poprostu dziewczyną. Pozatem
jeszcze występuje tu karczmarka, którą dwa teksty mazowieckie zwą
„wdowulą“. Ot i wszystkie clramatis personele, nieliczne choć różno
rodnie nazwane; nie mamy tu jednak podstawy do przypisywania tej
różnorodności jakiegoś większego znaczenia, gdyż najprawdopodobniej
są to zmiany lokalne, dla celów odtworzenia losów pieśni raczej obo
jętne.
Akcja pieśni rozwija się w dwojaki sposób; albo dochodzi
do incestu i wówczas brat może skończyć samobójstwem, albo:
też rodzeństwo poznaje się przedtem i następnie wspólnie razem od
jeżdża. Teksty typu pierwszego grupują się w centralnej Polsce, a więc
w pow. kozienickim, puławskim, garwolińskim, wreszcie wysoko-mazowieckim. W obu tekstach garwolińskich i kozienickich występuje
w związku z tern pytanie siostry, ile już brat panienek zdradził. Inne
teksty mazowieckie, kujawski, poznański i śląskie każą się poznać ro
dzeństwu na czas; w związku z tern łączy się tu motyw rozmowy
z karczmarką:
Pierwszy kury zapieli
Wstań dziewczę do kądzieli.
Jużeś ci sie wyspała
I wianeczek sprzedała.
Łżesz karczmarko jako pies,
Bo wianeczek cały jest.
(od Ostródy, Kraplewo) ; spotykamy go też w innych wersjach wschodnio-pruskich, dalej w pow. pułtuskim, przasnyskim, augustowskim,
wreszcie w tekście kujawskim i poznańskim. Miecz, którym przebijał
się bohater w wersjach pierwszego typu służy teraz jako groźba wobec
karczmiarki.
•
Ciekawym szczegółem jest jeszcze motyw pierścienia, który nosi
dziewczyna, a który bogactwem swem wskazuje na pochodzenie właści
cielki z wyższej sfery:
Dziewka wino toczyła
Rączka jej się świeciła.
Od sygneta złotego
Od diamenta drogiego.
(od Ostrowia i Ostrołęki). Motyw ten znajdujemy często, i to zarówno
w mazowieckich, jak i śląskich wersjach. Pozatem niema tu szczegółów
ciekawszych, ani też takich, któreby mogły pomóc do rekonstrukcji dzie
jów pieśni. Jedyna cena, za którą karczmarka odstępuje dziewczynę,
45
podawana jest w tekstach wschodnio-pruskich i poznańskim na „talar
sześć“; spotykamy to określenie także w tekście z okolic Ostrowia
i z pow. przasnyskiego, co wydawałoby się wskazywać na pochodzenie
tych warjantów z zaboru pruskiego, gdzie talar — aż do ostatnich
czasów — był powszechnem oznaczeniem 3 mk. Łączność tekstów
z Mazowsza pruskiego z wersją z Kujaw borowych i pow. płockiego
widzimy jeszcze w zaczęciu pieśni:
Z poniedziałku na wtorek
Przywędrował pachołek.
Grupa centralna (t. j. teksty z pow. garwolińskiego, kozienickiego i pu
ławskiego) zaczyna się od obrazu panów strzelających do ptaszków na
kalinie:
Kalinka w dole stojała i t. d.
Nadto mamy jeszcze khka rozproszonych i luźnie przyczepionych
z innych tematów szczegółów, jak np.
Cztery świece spalili
Niż się spać położyli
(od Szczytna, od Serocka, Chojnowo) ; dalej wezwanie dziewczyny:
Proszę dziewczę obróć się
Oj prawem liczkiem do mnie
znane z innych pieśni. Ale i te drobiazgi nie dają nam żadnej podstawy
do wniosków o genezie i losach pieśni.
Jest to niewątpliwie pieśń północno-polska. powstała chyba dość
późno, skoro nic zdołała rozejść się szerzej i wytworzyć wyraźnych
typów regjonalnych. Te same szczegóły, te same strofki powtarzają się
w dość przypadkowym zespole.
Źródła pieśni naszej szukać należy w Niemczech. Temat odnale
zienia przypadkowego, w drastycznych okolicznościach siostry, czy
też — rzadziej — córki, jest tu bardzo częsty. Znamy teksty szwaj
carskie, południowo-niemieckie, heskie, alzackie, z okolic Bonn i Kolonji, z okolic Halle, ze Śląska i t. d. Ojcem zgubionej dziewczyny jest
tu zazwyczaj jakiś możny pan: palatyn, margrabia czy nawet „ein
König überm Rhein“. Koniec jest zazwyczaj smutny, gdyż w większości
warjantów dziewczyna umiera. Pieśń ta była znana od czasów dawnych
i przedrukowywana w ulotnych starych zbiorach; z jednego takiego
zbioru przepisał ją Uhland i wydał pod tytułem Südeli (t. j. śmieciuch,
kopciuszek). Mamy cały szereg opracowań tej pieśni; niektóre są tak
bliskie wersjom polskim, że należy je z całą pewnością uważać za źródło
naszych tekstów. Oto np. tekst z obszaru Górnych Łużyc (prowincja
śląska, Guteborn, Kr. Hoierswerda (pow. wojerecki]), zapisany około
r. 1840 i przedrukowany wraz z całym szeregiem innych warjantów
w podstawowym zbiorze Erk Böhmego 21).
21) Erk Böhme I str. 549—563; tamże na str. 563 dane bibliograficzne.
Tekst z Guteborn, str. 554.
Es ritt ein Ritter wol über den Rhein
Er kehrte bei einer Frau Schenkwirtin ein.
Frau Schenkwirtin, schenkt ihr Bier oder Wein,
Oder nehmt ihr fremde Gäste ein ?
Ich schenke Bier und Brante-wein,
lind nehm auch fremde Gäste ein.
Und wer ein fremder Gast will sein,
Der zieh sein Ross zum Stall hinein
Frau Sehenkwirtin, ist das eu’r Töchterlein,
Oder ist’s ein gemietetes Mädelein ?
‘Es ist ja nicht mein Töchterlein,
Es ist ein gemietetes Mädelein.
Ich gebe eine Tonne Gold
Wer ich bei der schönen Magd schlafen sollt.
Geben sie mir nur eine halbe Tonn’
Dann können siê schlafen wie sie wolln.
Und als die schöne Magd dann zu Bette ging,
Der junge Herr auch mit ihr ging.
Wend dich mir und ich zu dir,
Und lehre mir deine Freundschaft hier.
Wie soll ich meine Freundschaft lehr’n,
Ich hab sie ja selber nicht kennen gelernt.
Der junge Herr aus dem Bette sprang,
Die goldene Kette vor ihr klang.
Was zog er aus ? ein langes Schwert,
Und hieb der Frau Schenkwirtin den Kopf zu Erd.
"jFrau Schenkwirtin, da hast du deinen Lohn,
Dass du meine Schwester hast gross gezog’n.
Der alte König wol über dem Rhein
Er wird der herzliebste Vater sein, etc
Zbieżności pomiędzy tym tekstem i polskiemi warjantami są bardzo
istotne i natychmiast rzucają się w oczy. Rycerz zajeżdża do karczmarki;
żąda napoju; pyta się czy dziewczyna jest jej córką, czy tylko służebną;
ofiaruje pieniądze karczmarce, która je przyjmuje; rozmowa w łóżku
i poznanie siostry; powrót do ojca. Zabicie szynkarki występuje w nie
których tekstach polskich jako groźba pod jej adresem:
bym ci ja tu szablę miał
Zaraz bym cię rąbać dał i t. d.
47
Przeglądając inne teksty widzimy, że mamy tu jeszcze kilka innych
szczegółów. Tekst alzacki w ten sposób prowadzi rozmowę 22j :
Mein Mutter ist Frau Bertha genannt
Meine Schwester heisst die schön Joland,
Mein Vater schreibt sich von Strassburg der Herr
Und Konrad heisst der Bruder mein.
So bist du-mein Schwester, die schöne Wallreit
-Die ich sieben Jahre gesuchet so weit’.
Kilka tekstów zna także motyw rannego wezwania dziewczyny przez,
karczmarkę, aby wstała do roboty; tak np. tekst szwajcarski23) :
Und wie es morndrigs Tages ward
Frau Wirtin für die Kammer tratStund auf, stur.d auf, du schiöde Hur,
Füll deinen Gästen die Häflein zu’.
O nein, lass du schon Annelein in Ruh,
Füll deine Häfeiein selbèr zu’.
Meine Schwester Annelin muss nimmer mehr tun.
Zapożyczenie tekstów polskich ze źródła niemieckiego nie może
więc ulegać wątpliwości; niaznane nam są jednak drogi, któremi pieśń
niemiecka mogła dotrzeć do Polski. Dopóki nie będziemy mieli szcze
gółowej monografji dziejów pieśni na terenie niemieckim, wszystkie na
ten temat przypuszczenia pozostaną w sferze dalekich"' możliwości.
RÉSUMÉ.
La chanson populaire sur l’histoire d’un frère et d’une soeur qui,
élevés séparément, ne se connaissent pas et ne écouvrent leur lien de pa
renté qu au dernier moment, dans une situation équivoque, est très Répandue
dans la Pologne septentrionale et de là est arrivée aussi en Posnanie et en
Silésie. L’action s’y développe de deux façons, ou à la suite de l’inceste
commis, le frère se suicide, ou ils se rendent à temps compte du lien qui les
attache l’un à l’autre et ils s’en vont ensemble. Les textes des chansons
appartenant au premier groupe sont particuliers à la Pologne du centre, et
les autres, ceux qu’on rencontre en Masovie, Cuyavie, Posnanie et Silésie*
racontent la parenté reconnue à temps.
C’est en Allemagne qu’il faut chercher la source de cette légende, car
plus d une version des chansons allemandes ressemble tellement aux versions
polonaises qu’elles doivent être considérées avec certitude comme la source
de ces dernières. (Comparez Erk-Boehme I. 549—563). Il est, pour le moment*
impossible de se rendre compte des chemins par lesquels la chanson alle
mande a pu s’infiltrer en Pologne.
22l Erk Böhme I 553.
23) Erk Böhme I 550.
48
JAN ST. BYSTROŃ
O PSIE, KTÓREGO UCZONO MÓWIĆ
(HISTOIRE D’UN CHIEN AUQUEL ON ENSEIGNAIT À PARLER)
W kołach amatorów dawnej kultury góralskiej i tradycyj zako
piańskich znana jest opowieść o księdzu Stolarczyku, pierwszym pro
boszczu parafji zakopiańskiej i o jego psie, którego chytry kościelny
uczył mówić. Wygląda ona mniejwięcej tak: Miał Stolarczyk psa, którego
bardzo lubił; kościelny, stary i sprytny góral, znając słabość proboszcza,
zawsze psa wychwalał, ale raz zaryzykował zdanie, że pies byłby dosko
nały, gdyby jeszcze mógł po ludzku mówić. Na żartobliwe pytanie
księdza, gdzie to psy uczą mówić, odpowiedział z całą powagą, że jest
baca na hali Pańszczycy, który ma rodzaj takiej szkoły dla psów i że
może za pewną opłatą także i proboszczowego psa wyuczyć pięknie
mówić. Ksiądz się zgodził, dał parę reńskich na naukę, a kościelnemu
też coś niecoś na wycieczkę i za fatygę; kościelny pieniądze zgarnął,
zabrał psa i poszedł. Wróciwszy po pewnym czasie opowiadał księdzu
cuda o postępach psa w nauce, i o tem, że baca, zachwycony zdolnoś
ciami swego psiego ucznia, wtajemnicza go w finezje językowe, ale wy
maga jeszcze dodatkowej opłaty. Kilka tak razy wyciągał kościelny
pieniądze od proboszcza, który wreszcie zniecierpliwiony nakazał mu
przyprowadzić psa w najbliższym czasie pod rygorem ostrych kar.
Kościelny znów wziął pieniądze na drogę, poszedł i po kilku dniach
wrócił, oczywiście bez psa, a rozgniewanemu proboszczowi złożył re
lację, że pies już świetnie mówił i dowiedziawszy się, że ma wracać
do Zakopanego, z radością z nim wybrał się w powrotną drogę i cały
czas rozważał, przeważnie o zakopiańskich stosunkach, o poszczegól
nych gazdach i t. d. Tak doszli do potoku Pańszczyckiego, który był
wezbrany, jak to zwykle na wiosnę; pies szedł pierwszy, wszedł na
kładkę i nagle coś mu się przypomniało, stanął, odwrócił się do
kościelnego i zapytał- „czy jegomość ksiądz Stolarczyk ciągle jeszcze
z tą Kaśką żyje ?“ „Nie mogłem wytrzymać — opowiada dalej
kościelny — prasnąłem go w mordę i zrzuciłem do wody, gdzie utonął.
Myślę sobie: nie dość, że to już ludzie o tem gadają, mają jeszcze psy
gadać ?“ Opowieść.? ta widocznie wystarczyła proboszczowi, bo już
nigdy do sprawy tej nie powrócił.
Gadkę tę słyszałem od majora Br. Romaniszyna, który znów zna
ją od jednego z górali z Nowego Targu. O ile wiem, nie była ona nigdzie
zapisana i drukowana.
Opowiadanie to ma wszelkie cechy tradycji lokalnej; charaktery
styczna postać ks. Stolarczyka żyje jeszcze w pamięci starszego poko
lenia gazdów zakopiańskich. Tymczasem okazuje się, że mamy tu do
czynienia z typowym motywem wędrownym.
Spotykamy więc temat nasz w wersji żydowskiej, zapisanej w po
pularnym zbiorze R. Geigera 1). Rabin chwali swego ulubionego psa,1
1) R. Geiger: Histoires juives, Paris 1923, nr. 203.
49
twierdząc, że jedynie brak mu mowy, a byłby doskonały, gdyż jest
inteligentniejszy od wielu łudzi. Znalazł się kombinator Mendel, który
doniósł rabinowi o istnieniu w Warszawie sławnego mędrca, uczącego
psy mówić, i za dwieście rubli podjął się pośrednictwa. Kilkakrotnie za
tem chytry Mendel jeździł do Warszawy i opowiadał po powrocie
o mądrości psa i o jego dyskursach, aż nakoniec wraca bez psa.
— Gdzie jest mój pies ? pyta rabin.
— Posłuchaj rabi! Co za genjalne zwierzę! Długośmy rozmawiali
razem. Niktby nie powiedział, że to pies! Nawet się nie jąkał. Pytał się
0 wszystkich.
— A co ci mówił o mnie ?
— Spytał się: a czy rabin ciągle żyje ze swą służącą ? Zląkłem się
1 pomyślałem, że on to wszystkim opowie, więc go utopiłem w rzece.
— Niech cię Bóg błogosławi, Mendlu, rzekł rabin. Dobrze zrobiłeś!
Ale i żydowska opowieść nie jest czemś oryginalnem: jestto również
jedna z wersji wątku, który jest daleko dawniejszy i powszechniejszy.
Na inną, o dwa wieki starszą wersję natrafiłem przypadkowo,
przeglądając nieciekawy zresztą siedemnastowieczny zbiór kazań ku
czci św. Jana Nepomucena, ułożony przez Karmelitę Kantego od św.
Juljana 2).3 „Niech to parabołką będzie. Pani jedna majętna i fortunna
była wielkiej ciekawości w rarytellach gospodarstwa swego. Dowie
dziawszy się o tern frant jeden babus przychodzi do niej na służbę;
spyta pani, coby też umiała nad inne dworki, odpowie: umiem nauczyć
kurczęta gadać. Ucieszyła się tą nowiną i dobry jej postąpiwszy jurgielt
na bogatym folwarku osadza babę. Po jednym i drugim miesiącu woła
do siebie onej gospodyni, pytając, jeżeli się już kurczęta wykłuły i jeżeli
już gadają; ta odpowiada: jeszcze nie są w pierzu, nie gadają, ale już
szepcą. Spyta pani ciekawa: a cóż takiego szepcą ? odpowie gospodyni:
szepcą między sobą cicho, że u jejmości sekretnie ta i owa kompanijka
bywa. Usłyszawszy to pani porżnąć kurczęta kazała. Kiedy teraz szepcą,
to w krótkim czasie jak podrosną, głośno piać o tem będą. Takci to
radziby łudzie, żeby świat nie wiedział o tem, co się u nich pokątnie
dzieje“.
„Parabołka“ ta nie jest inwencją wymownego karmelity, który
zresztą cytuje źródło; jest niem wielki zbiór kazań jezuity ks. St. Bie
lickiego2). Spotykamy tu ową opowieść prawie w tych samych słowach;
ustęp ów kończy się nauką, (zdaje się, dość oportunistyczną), że
„jeszcze to nie taki grzech gorszący, kiedy ludzie o nim sekretnie po
szeptają, ale kiedy to i nazbyt pieją, to ta effronterja, daemonium
damans“. Bielicki jednak, taniej od karmelity dokładny, nie podał
źródła swej „parabołki“, i na tem kończy się nasz ślad.
Oczywiście, Bielicki nie jest autorem „parabołki“; mamy tu za
pewne do czynienia z jakimś starym wątkiem, którego poszczególne
etapy mógłby bez trudu wyznaczyć ktoś, zajmujący się systematyką
motywów wędrownych w dawniejszej literaturze.
2) Pierwsze pole kaznodziejskie wielkiemu triumfatorowi Janowi Nepomuce
nowi poświęcone, Poznań 1752, str. 27.
3) Ks. Stanisław Bielicki S. J. Niedziele kaznodziejskie, to jest kazania na
niedziele całego roku Częstochowa 1712, str. 168.
Lud T. XXXI!.
4
50
RÉSUMÉ.
L’auteur fait remarquer une anecdote en vogue parmi les montagnards,
dans laquelle un bedeau confie le chien d’un curé à quelqu’un qui; soitdisant, devait lui enseigner à parler. Sous ce prétexte il extorque de l’argent
au curé crédule et, quand enfin le curé veut se rendre compte des progrès
de l’animal, le bedeau s’excuse de ce qu’il à dû faire mourir le chien, car
celui-ci a commencé à raconter indiscrètement des détails sur la vie privée
du curé.
Malgré que cette historiette a un caractère éminément local, elle possède
de nombreuses analogies tant dans les anecdotes juives (Geiger, Histoires
juives 203), que dans les sermons polonais du XVIII siècle.
JAN FALKOWSKI
_
—
i
GLINIANE PALENISKA I NACZYNIA PIECYKOWATE1).
(LES FOURNEAUX EN ARGILE ET LES VASES FORMANT FOUR).
Ognisko i piec w wielce rozmaitej postaci oto dwa najważniejsze
elementy służące do przygotowywania gorącego pokarmu12). Oprócz
pieców i ognisk (stałych lub czasowych) są w użyciu u wielu ludów
zamiast nich albo częściej równorzędnie, rozmaitego rodzaju piecyki,
które ze względu na to, że używa się do nich przeważnie węgla drzew
nego, podciągnąć można pod ogólną nazwę żarowni. Wszystkie żarownie podzielić się dadzą na następujące grupy: 1) żarowni służą
cych do ogrzewania czy to całych ubikacji, czy też tylko rąk lub nóg
i t. p. 2) żarowni przeznaczonych wyłącznie do przygotowywania
ciepłego pokarmu, odgrzewania go i t. p. 3) żarowni używanych do
celów kultowych jak np. rozmaite kadzielnice i t. p. wreszcie grupę
4) do której zaliczyć należy te żarownie, które służą do topienia metali,
zwłaszcza szlachetnych, w niewielkich ilościach. Oczywiście między
wszystkiemi temi grupami zachodzą b. często różne związki i podobień
stwa w formach i odmianach.
Z żarowniami służącemi rozmaitym, celom ogrzewalnym spotykamy
się na obszarze prawie całej Europy, a najliczniej występują one na
południu, gdzie często zastępują nawet piece do ogrzewania. Następnie
znane są one w całej Azji. Wykonane są z gliny albo metalu w naj
rozmaitszych kształtach. Zwłaszcza w Azji metalowe żarownie posia
dają formy bardzo artystyczne. Żarownie te używane są też np. w ten
sposób, że naczynie z żarzącemi węglami wstawia się pod specjalny
1) Z materjałów zebranych zagranicą za stypendjum Funduszu Kultury Na
rodowej. Rysunki wykonał autor. Wymiary w tekście podano w centymetrach.
Użyte skróty:
M. f. V. = Museum für Völkerkunde.
N. inw. = numer inwentarza.
Hough, Fire = Hough W.: Fire as an agent in human cplture. Washington 1926.
2) Chociaż zagadnienie ogniska i pieca jest niezmiernie ciekawem i ważnem,
nie zostało ono dotychczas w sposób dostateczny rozwiązane.
51
stolik, nakrywa się go kocem, pod który wszyscy obecni wsuwają ręce
i nogi. Podobnie sypia się też. Sposób ten jest znany np. z Afganistanu,
Chin, Japonji Z żarowniami ogrzewalnemi blisko spokrewnione są
(podobnie jak i z temi, które służą do gotowania) rozmaite żarownie
kultowe, kadzielnice. W Europie Kościół wytworzył typ jednolity. Na
tomiast np. w pół. Afryce i połud. Azji występują one bardzo 'icznie,
a wykonane są z gliny a przedewszystkiem z metalu o formach nie
zwykle artystycznych. Metalowe kadzielnice dosięgają nieraz wysokości
do paru metrów, będąc przytem prawdziwemi arcydziełami sztuki.
Kadzielnice te stoją w świątyniach lub też w ich podwórzach.
W artykule niniejszym zajmować będziemy się jednak wyłącznie
grupą żarowni służących do przygotowywania pokarmu. Żarownie te,
które są zawsze przenośne, podzielić się dadzą na trzy zasadnicze typy:
A) paleniska podstawkowe powstałe z połączenia trzech kamieni
ogniskowych,
B) naczynia piecykowate w kształcie rozmaitych naczyń (garnkowate, miskowate, nieckowate, kształtu okrągłego i t. p.),
C) paleniska podstawkowe kominkowate.
Do typu A (Tbl. I) zaliczam te wytwory, które powstały z połą
czenia w jedną całość trzech kamieni ogniskowych a także- te, gdzie
kamienie ogniskowe zostały zastąpione trzema podstawkami wyrobie
nemi z gliny.
Do typu B (Tbl. II i III) wszystkie wytwory powstałe z naczyń,
względnie kształtu naczyń, i takie, które kształt naczyń zatraciły nawet
w dużym stopniu albo nawet prawie całkowicie.
Do typu C (Tbl. IV) te wszystkie paleniska, prawie z reguły kształtu
czworobocznego, przeznaczone przeważnie na dwa a nawet trzy na
czynia a zbudowane nie w kształt naczyń, chociaż w pewnych nielicz
nych wypadkach istnieje niewielkie podobieństwo form.
Wszystkie żarownie używane do przygotowywania pokarmu prze
znaczone są przedewszystkiem na węgiel drzewny, chociaż w niektó
rych zwłaszcza większych używa się też drzewa. Żarownie te oprócz
przygotowywania pokarmu używane tą też do innych celów, np. na
Jawie'specjalna forma naczyń piecykowatych służy do grzania wosku
używanego przy batikowaniu tkanin.
Na całym obszarze zajętym przez paleniska gliniane i naczynia
piecykowate do przygotowywania pokarmów używa się przedewszyst
kiem ognisk, ułożonych bardzo często między trzema kamieniami, na
których stoi naczynie. Paleniska gliniane i naczynia piecykowate są do
pewnego stopnia świadectwem zamożności, a niektóre ich odmiany znaj
dywane są nader rzadko. Do podtrzymania w nacz. piecykowatem żaru
i rozdmuchiwania węgli używają w całej południowej Azji kawałków
bambusu, przez który dmucha się na żar.
A. Paleniska podstawkowe.
Typ ten jest mało zróżnicowany. Nie ulega wątpliwości, że proto
typem jego są trzy kamienie ogniskowe, znane z rozmaitych obszarów
np. Ameryki, Afryki, zwłaszcza północnej, Azji przedewszystkiem po4
52
łudniowej i t. p. Kamienie te są bądźto luźno naśladowane w glinie
bądź też połączone w jedną całość.
Najprostszą formą będą więc trzy nóżki ogniskowe wyrobione
z gliny a zastępujące trzy kamienie.
Ryc. 1. Tbl. I. (M. f. V. Berlin — N. inw. V. A. 2892 a—c) Indjanie
Ticńna,, połud. Ameryka. Glina szarawo-czarniawa. Nóżki wewnątrz
puste (śred. otworu u góry 5.5, u dołu 8). Wys. 14, śred. górna 9, śred.
podstawy 13.5.
Inną odmianę nóżek ogniowych przedstawia nam ryc. 2. Tb1. I.
(M. f. V. Berlin — N. inw. V. B. 4067 a—c) Indjanie grupy Tucano.
TABL.I
Żarowme typu A (paleniska podstawkowe).
Braisières type A. (fourneau à support).
Glina szara wypalona. Wewnątrz otwór o średnicy 5. Wys. 13.5, śred.
górna 12, śred. podstawy 12.
Formą bardziej złożoną są pierwotne trzy kamienie ogniskowe po
łączone w jedną całość. Ryc. 3. Tbl. I- (Hough, Fire, tbl. 2,2) przed
stawia nam takie palenisko podkowiaste pochodzące z Nowego Me
ksyku. Są to trzy kamienie ogniskowe, połączone w jedną całość dwoma
bocznemi ścianami. Trzeciej ściany nie ma celem ułatwienia roznie
cania i podtrzymywania ognia. Na ryc. 4. Tbl. I. (Hough, Fire, tbl. 2,3)
widzimy takie palenisko z ustawionem na niem naczyniem.
53
Ryc. 5. Tbl. I. (M. f. V. Leipzig — N. inw. MAf 11805) Akposo
w Togo, Afryka. Glina żółtawo-czarniawa, wypalona. Rozpiętość pod
stawy wraz z dwoma bocznemi występami 15. Zagłębienie 14, wys.
przednich występów 9, tylnego 12,8.
Odmianą stojącą w bliskim stosunku z podanemi na ryc. 3, 4 i 5. I.
paleniskami podstawkowemi podkowiastemi zdaje się być przedsta
wiona na ryc. 6. Tbl. I. (Hough, Fire, tbl. 15,2) podstawka paleniskowa,
okrągła z wycięciem z przodu, bez występów i posiadająca podstawę.
B. Naczynia piecykowate.
Trudno rozstrzygnąć, z których naczyń rozwinęły się naczynia
piecykowate. Naczynia piecykowate przybierają tak rozmaite formy,
że w wielu wypadKach trudno jest ustalić dla nich jakiś kształt prze
wodni. Najczęściej znaną formą, w jakiej występują naczynia piecy
kowate, jest kształt doniczkowato-garnkowaty. Jednak na wielu obsza
rach forma tych naczyń jest tak rozmaita, że trudno dla piecyków
takich ustalić jakieś kształty zasadnicze. Zwrócić bowiem należy uwagę,
że zasada piecykowatości oddziaływując na jakieś sąsiednie obszary
mogła zostać przyjęta nie w formie gotowego naczynia, lecz przeniesioną
na jakieś naczynie szczególnie używane na tym obszarze. W dodatku
duże obszary, na których naczynia piecykowate występują i stosunkowo
szczupły materjał też nie zawsze pozwala na odpowiedni podział. Dla
tego też opisując jako formę pierwszą piecyki doniczkowato-garnkowate dodaję i „formy mieszane“, objąłem bowiem tą formą wszystkie
piecyki w kształcie naczyń z wyjątkiem mis. Te ostatnie wraz z ich
pochodněmi tworzą formy bardziej zwarte i łatwiejsze do określenia.
Forma doniczkowato-garnkowata odznacza się tez tem, że na jej
górnej krawędzi występują trzy występy, przeznaczone do łatwiejszego
ustawienia na nich naczynia. W niektórych tylko wypadkach brak tych
występów, wówczas jednak piecyki przeznaczone są do czynności spec
jalnych. Dlatego w formie tej uwzględniłem też jeden piecyk (ryc.
6. II.) ,który właściwie posiada kształt miskowaty. Jednak ze względu
na to, że ma występy na krawędzi, a nie guzki jak w właściwej formie
miskowatej, zaliczyłem go do formy doniczkowato-garnkowatej.
a) formy doniczkowato-garnkowate i formy
mieszane.
Najprostsze żarownie tu należące posiadają kształt doniczkowaty
a służą nietyle do przygotowywania pokarmu co do odgrzewania go,
przechowywania żaru i t. p.
Ryc. 1. Tbl. II. (M. f. V. Wien —- N. inw. 90644) Sfaz i okolica,
połud. Tunis. Kanonn (t. j. genûn), piec, w którym się pali węgiel
drzewny. Ręcznie wykonany. Glina czerwonawo-brunatna, wypalona,
na krawędzi pomalowana na kolor ceglasto-czerwony. Trzy występy
na krawędzi górnej. Cała wys. 13, śred. górna 17.2, śred. podstawy 12.
Ryc. 2. Tbl. II. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 13.29 :169) L’Arat,
obszar Timor. Glina czarniawa, wypalona, na krawędzi pomalowana
54
Żarownie typu B [forma a) naczynia piecykowate doniczko wato-garnkowatel.
Braisières type B. (forme a) vase formant four, en forme de pot).
55
czerwoną farbą. Trzy występy na krawędzi górnej, pod każdym wystę
pem małe zagłębienie. Cała wys. 11, śred. górna 17.5, śred. podstawy 12.
Ryc. 3. Tbl. II. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 13.29 : 168) L’Arat,
obszar Timor. Glina czerwonawa, szorstka wypalona. Trzy występy
na krawędzi górnej, pod każdym występem trzy zagłębienia. Pod kra
wędzią nalepiony pasek gliny ozdobiony ornamentem palczastym. Cała
wys. 16, śred. górna 27, śred. podstawy 23.
Następne dwa piecyki posiadają kształt garnkowaty i oprócz wy
stępów na krawędzi, otwory paleniskowe. Są one przeznaczone już do
stawiania na nich naczyń, podczas gdy otwór paleniskowy służy do
swobodnego podsycania ognia.
Ryc. 4. Tbl. IL (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 9591) Genteng,
Jawa. Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Toczone na kole Kra
wędź nachylona ku wewnątrz, na niej trzy występy. Cała wys. 16, śred.
górna 19, śred. podstawy 14. Wymiary otworu 12.7X7.5.
Ryc. 5. Tbl. II. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 9605) Samarang,
Jawa. Glina słabo czerwonawa, szorstka, wypalona. Krawędź nachylona
ku wewnątrz, na niej trzy występy. Cała wys. 8.3, śred. górna 10, śred.
podstawy 8.2. Wymiary otworu 7.5X4.
Kształt zbliżony do piecyków przedstawionych na ryc. 4 i 5. II.
posiada piecyk pochodzący z Marokka, ryc. 6. Tbl. II. (Hough, Fire,
tbl. 13,7)). Jest on niższy od poprzednich (możnaby go nawet porównać
z misą o wgiętej krawędzi) posiada jednak jak i dwa ostatnie trzy wy
stępy na krawędzi wgiętej ku wewnątrz. Brak mu otworu palenisko
wego, posiada natomiast pod każdym występem okrągły otwór.
Piecyki wyżej opisane służyły bądźto celom odgrzewania, czy go
towania pokarmu, czy też tylko przechowywania żaru. Do celów cał
kiem odmiennych używane są następne trzy piecyki. Pierwszy z nich
posiada kształt doniczkowaty, drugi jest do niego zbliżony, trzeci na
tomiast różni się od nich znacznie.
Ryc. 7. Tbl. II. (M. f. V. Berlin — I. D. 4031 a) Ningpo, Chiny.
Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Nad otworem paleniskowym
nalepiony pasek gtiny ozdobiony ornamentem rytym. Cała wys. 27,
śred. górna 42, wym. otworu 16 (szer.)Xl8 (wys.). Ta odmiana pie
cyka, jak zobaczymy na następnym przykładzie, służy do celów specjal
nych, a jest tylko zdekompletowana.
Ryc. 8. Tbl. II. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 14232) Sjam. Glina
czerwonawa, szorstka, wypalona. Wys. 35, śred. górna 22.3. Do tego
naczynia piecykowatego należy jako część składowa pokrywa (M. f. V.
Berlin -— N. inw. I. C. 14277 Sjam), również z gliny czerwonawej, wy
palonej, zaopatrzona ośmioma dołkami, w które wkłada się kawałki
ciasta i wypieka na ogniu z węgla drzewnego umieszczonym w piecyku.
Jest to więc rodzaj znanych też i w naszem gospodarstwie domowem
„dołków“. Śred. zagłębień wynosi 6.9, głębokość 2.3. Cała śred. po
krywy, na krawędzi ząbkowato wycinanej, wynosi 38.
Odmianą spotykaną rzadko jest piecyk, w którym pokrywa górna
z zagłębieniami nie jest częścią osobną lecz tworzy jedną całość. Ryc.
9. Tbl. II. (M. f. V. Wien — N. inw. 17412) połud. Celebes. Glina czer
wonawa, wypalona. Część górna z siedmioma zagłębieniami złączona
56
w jedną całość z piecykiem. Piecyk ten różni się od poprzednich jeszcze
tem, że posiada podstawę.
Profil podobny do ostatniego piecyka, tylko zaokrąglony i bez nakrywy górnej posiada przedstawiony na ryc. 10. II.
Ryc. 10. Tbl. II. (M. f. V. Leipzig — N. inw. MAf 3442) Togo,
okręg nadmorski. Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Wys. 22,
największa śred. 30, śred. górna 22.5, śred. podstawy 26, wymiary
otworu 15X15. Podstawa pusta dolepiona.
Inna odmiana piecyka garnkowatego, posiadającego ruszt pochodzi
z Trypolisu.
Ryc. 11. Tbl. II. (Bause E.: Tripolis, Weimar 1912, str. 45), oaza
Muschia, Trypolis. Glina czerwonawa, wypalona. Piecyk ten posiada
ruszt. Piecyki takie (k a n û n) w wielkości od 20 wysokości (przy 8
śred.) do 35 (przy 40 śred.) wyrabiane są w oazie Muschia, skąd roz
chodzą się po okolicy.
Przechodząc do odmian mieszanych tej grupy jako pierwszą opi
szemy odmianę czarkowatą.
Ryc, 12. Tbl. IL (M. f. V. Hamburg — N. inw. 30.72:509) Dakka,
wschodnia Bengalja, Indje. Glina czerwonawa, wypalona. Cała wys. 11,
najw. śred. (wraz z uszkami) 23.
Podobny, piecyk czarkowaty tylko bez uszek ale z otworami
w ścianach bocznych pochodzi z Fezu w Marokku, ryc. 13. Tbl. II.
(Brunot L.: Noms de récipients a Rabat, Hesperis T. I. Paris 1921.
ryc. 49). Stamtąd również znany nam jest całkiem podobny tylko posia
dający nóżkę ryc. 14. Tbl. II. (Brunot, tamże, ryc. 50).
Inną odmianę piecyka przedstawia ryc. 15. Tbï. II. (Foa É.: Le
Dahomey. Exped. françaises 1891—1894. Paris 1895) z Dahomey.
Odmianą odbiegającą daleko od poprzednich jest naczynie piecykowate przedstawione na ryc. 16. Tbl. II. (M. f. V. Leipzig — N. inw.
MAf 2357) z Essa w północno-wschodniej Afryce. Glina wypalona żół
tawa. Wys. 26.5, śred. górna 20, śred. podstawy 19.5, największa sze
rokość (wraz z uszami) 30. Piecyk ten posiada identyczny kształt często
spotykanych w pół. wschód. Afryce kadzielniczek wysokości około 13.
Ten jest znacznie większy.
Z kolei przejdziemy w dalszym ciągu do odmiany garnkowatej,
w której część górna w kształcie naczynia, w pierwszym wypadku
z uszami i rusztem, ryc. 17. Tbl. II. (Hough, Fire, tbl. 18„ Portugalja)
służy do stawiania na niej naczynia, w drugim zaś z Korei, część górna
jest odrazu też naczyniem, w którem się gotuje. Ryc. 18. Tbl. II. (Hough,
Fire, tbl. 22,4).
Odmiana powyższa tworzy cały zwarty zespół, który ze względu
na kształt piecyków w nim występujących możnaby nazwać odmianą
wiadrowatą. Piecyk pierwszy tej odmiany (ryc 19. Tbl. II) nawiązuje
się do przedstawionego na ryc. 17. II.
Ryc. 19. Tbl. II. (Messerschmidt H.: Haus u. Wirtschaft in der
Serra da Estrêla, Portugal, Volkstum u. Kultur der Romanen T. IV.
Hamburg 1931, str. 262, ryc. 24) z Serra da Estrêla. Piecyk ten posiada
ruszt żelazny osadzony w ogniotrwałej wsadzce. Pali się w nim węglami
przygotowanemi przez pasterzy z korzeni wrzosu.
57
Następnych pięć piecyków stanowi taką samą odmianę jednak już
czystego kształtu wiadrowatego.
Ryc. 20. Tbl. II. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 24.49:11) Katanja,.
Sycylja. Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Ruszt z gliny z sied
mioma otworami tworzy jedną całość z piecykiem. Trzy występy, raczej
ozdobne na krawędzi górnej. Na wysokości rusztu dwoje uszu. Cała
wys. 23, śred. górna 23, śred. dolna 16.5. Wymiary otworu 5X7.
Ryc. 21. Tbl. II. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 24.49:9) Katanja,
Sycylja. Glina szarawa, wypalona, pobielona. Trzy występy na krawędź5
górnej. Ruszt z gliny tworzący jedną całość z piecykiem. W ruszcie
5 otworów. Ponadto na wysokości rusztu cztery otwory przechodzące
na wylot. Otwór okrągły śred. 8.5. Na wysokości rusztu dwa uchwyty
guzkowate. Cała wys. 21.3, śred. górna 23, śred. podstawy 15.
Ryc. 22. Tbl. II. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 11214 b) Sjam.
Glina czerwonawa, wypalona. W piecyk wprawiony ruszt gliniany,
łączący się w jedną całość z piecykiem. Trzy występy na górnej kra
wędzi. Służy do gotowania wody na herbatę. Cała wys. 16, śred. górna
14, śred. dolna 10.
Ryc. 23. Tbl. II. (M. f. V. Leipzig — N. inw. As. 5371) Chiny.
Glina czerwonawa, gładzona wypalona. W całość piecyka wprawiony
ruszt z białej gliny. Cała wys. 19.5, śred. górna 26.5, śred. podstawy 18.5.
Ryc. 24. Tbl. II. Piecyk pochodzący z Japonji (M. f. V. Berlin —
N. inw. VIII. D. 9631/27 — wedle fot.).
b) formy miskowato-nieckowate.
Do formy tej podobnie jak do poprzedniej zaliczam dlatego na
czynia piecykowate dwóch odmian, ponieważ przejście jednej odmiany
w drugą jest dość płynne i zasadniczą i ostrą granicę jest dość trudno
przeprowadzić, jak zresztą widzieliśmy to już w formie doniczkowatogarnkowatej.
Naczynia piecykowate objęte tą grupą posiadają za wyjątkiem
dwóch pierwszych wspólną zasadniczą cechę: dzielą się na część pale
niskową (żarową) i popielnikową, przyczem zasadnicza różnica między
odmianą miskowatą a nieckowatą występuje właśnie w budowie części
popielnikowej. Cały zespół tych form odznacza się jeszcze tern, że
występy przeznaczone do stawiania na nich naczyń nie wychodzą z kra
wędzi, lecz sterczą ze ścian bocznych piecyków w postaci mniejszych
lub większych guzów.
Jeżeli w formie a) były piecyki nie zawsze przeznaczone wyłącznie
do gotowania to w formie b) są to tylko wyłącznie naczynia piecyko
wate, przeważnie większych rozmiarów, służące do gotowania na nich
pokarmu (ryżu) również w większych naczyniach.
Ryc. 1. Tbl. III. (Hough, Fire, tbl. 13,6) Filipiny. Ten piecyk miskowaty z podstawą, posiada trzy duże, płaskie występy wyrastające
z dna misy. Podobny do niego jest następny z tą tylko różnicą, że
występy są okrągławe.
Ryc. 2. Tbl. III. (M. f. V. Leipzig — N. inw. SAs 8567) wyspy Aru.
Glina żółtawo-brunatnawa, wypalona. Trzy występy. Od wierzchołka
58
każdego występu do ściany zewnętrznej przeprowadzona dziurka śred.
około 7 mm. Cała wys. 13, śred. górna 37, śred. podstawy 20.
Następne cztery piecyki chociaż należą bezwątpienia do odmiany
miskowatej, posiadają pewną różnicę w budowie. Mianowicie dzielą się
na dwie części: paleniskową, w której znajdują się trzy guzy do
ustawiania naczynia i popielnikową niższą mniej lub więcej od pale
niskowej. Dwa pierwsze piecyki nie posiadają podstawy, mają ją dwa
następne.
Ryc. 3. Tbl. III. (Hough, Fire, tbl. 13,2) Filipiny. Odmiana bez pod
stawy tak jak i ryc. 4. Tbl. III. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 41538 a)
Żarownie typu B [forma b) naczynia piecykowate miskowato-nieckowate].
Braisières type B (forme b) vase formant four en forme de jatte ou d’auge à pétrir).
Filipiny. Ta odmiana posiada dno płaskie. Glina żółta wo-czerwonawa,
szorstka, wypalona. Cała wys. 5, dług. 15.7, szer. części paleniskowej 12,
części popiel. 14.
Ryc. 5. Tbl. IIJ. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 102) Manila,
Filipiny. Glina czerwonawo-żółtawa, wypalona. Dwa otwory w części
paleniskowej. Podstawa. Cała wys. 16, dług. 36, śred. podstawy 14.
Szer. części paleniskowej 28.5, dług. 20. Szer. części popiel. 33.5.
ł
59
Ryc. 6. Tbl III. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 29977) Luzon,
Filipiny. Glina czerwonawo-żółtawa, szorstka, wypalona. Jeden otwór
w części paleniskowej i trzy zagłębienia od strony środkowej. Cała
wys. 11, dług. 22. Śred. podstawy 9. Szer. części palenisk. 18.5, części
popiel. 20.
Dwa kolejne piecyki miskowate odbiegają od opisanych powyżej.
Różnica tej odmiany polega na tem, że część popielnikowa jest znacznie
niższa i z przodu rozszerzająca się wachlarzowato.
Ryc. 7. Tbl. III. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 14231) Sjam.
Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Cała wys. 6.9, długość 20. Część
* popiel.: dług. 11, szer. 18.
Ryc. 8. Tbl. III. (M. f. V. Berlin — N. inw. I. C. 14229) Sjam. Pie
cyk znacznie większy od poprzedniego. Glina czerwonawa, szorstka,
wypalona. Piecyk posiada sercowatą podstawę. Cała dług. 55.4, szer.
części palenisk. 27.5, popiel. 35.
Piecyki takie jak dwa ostatnio opisane mogą też być połączone
w pewnego rodzaju całość. Ryc. 9. Tbl. III. (Hough, Fire, tbl. 14) przed
stawia nam taki rodzaj całej kuchni umieszczonej w pewnego rodzaju
ławie. Jest to bezwątpienia połączenie trzech piecyków jak na ryc. 7
i 8. III. Oczywiście pozostał tylko ich wewnętrzny kształt.
Od ryciny 10. III. przechodzimy do odmiany nieckowatej.
Ryc. 10. Tbl. III. (M. f. V. Berlin
N. inw. I. C. 8125) południowowschodnia część Borneo. Nazwa = d a p u r. Glina szarawo-żółtawa,
szorstka, wypalona. W połowie wysokości części paleniskowej nalepiony
pasek gliny zdobiony ornamentem rytym. Cała wys. 16, dług. 45. Szer.
części: palenisk. 25 (dług. 17), popiel. 22,7.
Ryc. 11. Tbl. III. (M. f. V. Wien — N. inw. 30407) Lampong,
Sumatra. Nazwa = k ě r á n. Glina jasno czerwonawa, wypalona, na
krawędzi malowana czerwoną farbą z prostopadłemi fciałemi kreskami.
Dług. 49, szer. 31.
Ryc. 12. Tbl. III. (M. f V. Wien — N. inw. 17411) połud. Celebes.
Nazwa = d a p o. Glina czerwonawa, wypalona. Pod spodem dwie
nóżki przez całą szerokość podstawy. W części paleniskowej dwa
otwory. Cała wys. 16, dług. 45. Na piecyku stoi naczynie o dnie półkulistem, typu używanego do naczyń piecykowatych.
Odmianę mieszaną przedstawia ryc. 13. Tbl. III. (Hough. Fire,
tbl. 13,1, Filipiny). Piecyk ten posiada cechy miskowate, ponadto po
chodzi z Filipin, gdzie raczej występują piecyki tej odmiany.
Ryc. 14 i 15. Tbl. III. (Futerer K.: Durch Asien, T. I ryc. ze str.
282) Tanguci nad rzeczką Sche-tsche, półn.wschód. Tybet. Chociaż
odmiana ta jest wybitnie zdegenerowana, niewątpliwie należy ona do
odmiany nieckowatej. Wskazuje na to podział na część paleniskową
i popielnikową. Występy nie są guzkowate ale umieszczone na kra
wędzi jak w formie doniczkowato-garnkowatej.
C. Paleniska kominkowate.
W typie tym zbliżonym do pieców a raczej pewnego rodzaju ko
minków, którego kształtem przewodnim jest czworoboczność, rozróż
niam dwie formy, dość z sobą spokrewnione: a) formy palenisk ko
60
minkowych i b) formy palenisk czworobocznych. Te ostatnie są po
chodněmi pierwszych. W formie a) paleniska przeważnie nie posiadają
podstawy, tak że żar spoczywa wprost na ziemi. Do opalania obu form
używa się przeważnie węgla drzewnego. Typ ten zwłaszcza w formie a)
stanowi rodzaj palenisk bardziej stałych umieszczanych często w po
mieszczeniach specjalnych. Mimo tego nie są one związane z podłożeni
tak jak właściwe piece.
a) forma palenisk kominkowatych
Dwa pierwsze paleniska kominkowate są to podstawki podłużne,
na dwa naczynia, które wykazują największe podobieństwo do naczyń
piecykowatych. Jednak odbiegają od nich znacznie i raczej dopatrzeć
się w nich można wpływu typu B a) np. w występach przeznaczonych
do stawiania naczyń.
,
Ryc 1. Tbl. IV. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 28.112:7) Madras,
Indje. Glina czerwonawa, szorstka, wypalona. Wokół obu otworów, pod
trzema występami, ornament kreskowy ryty. Z przodu otwór pale
niskowy. Palenisko to używane jest często nie do gotowania, ale do
trzymania w stanie ciepłym potraw. Cała dług. 46, wys. 20.5.
Ryc. 2. Tbl. IV. (M. f. V. Wien — N. inw. 73616) Ampenan, Lombok. Glina żółtawa, miejscami poczerniona, wypalona. Dwa otwory na
dwa naczynia. Nalepione paski gliny z ornamentem kreskowym.
Z przodu wycięty otwór paleniskowy. Cała wys. 22, dług. 49, szer. 20.
Na piecyku stoją dwa naczynia o dnie kulistem.
Podobne paleniska znane mi są z północno-wschodniej Afryki.
Odpowiednikami tych dwóch palenisk są podobne do nich dwa
paleniska pojedyńcze. Odmiana ta nie będzie jednak rozwojowo niższą
ale uproszczeniem, przystosowaniem do jednego naczynia. Ryc. 13.
Tbl. IV. (M. f. V. Wien — N. inw. 73615) Ampenan, Lombok i ryc. 14.
Tbl. IV. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 28.112:8) Madras, Indje.
Z kolei przechodzimy do właściwych palenisk kominkowatych,
które uważać należy za pewnego rodzaju piece umieszczane na
stale w ubikacji do tego przeznaczonej. Są one jednak zasadniczo
przenośne.
Ryc. 3. Tbl. IV. (Hough, Fire, tbl. 16,7) Tybet. Ryc. 4. Tbl. IV.
(Hough, Fire, tbl. 16,9) Filipiny. Ryc. 5. Tbl. IV. (Hough, Fire, tbl. 16,8)
Jogo Kebu, Afryka. To ostatnie palenisko przystosowane jest na jedno
naczynie. Odmianą niejako najwyżej rozwiniętą tej formy palenisk
jest kuchenka japońska, ryc. 6. Tbl. IV. (wedle fot. ze zbiorów M. f. V.
Berlin). Mimo większych rozmiarów, są bowiem też przeznaczone i na
trzy naczynia (a także tylko na jedno) nie jest ona związana konstruk
cyjnie z pomieszczeniem, gdzie stoi. Pomieszczenie to jest osobną ubi
kacją w domu japońskim. Palenisko to jest umieszczane najczęściej
w pewnego rodzaju skrzyni drewnianej. Reszta wyrobiona jest z gliny.
Niekiedy część górna obita jest blachą. Paleniska takie są formą po
wszechną dla Japonji. Jako opał służy węgiel drzewny.
Ryc. 7. Tbl. IV. (Hough, Fire, tbl. 22,1) i ryc. 8. Tbl. IV. (Hough,
Fire, tbl. 22,2) przedstawiają podobne paleniska z Meksyku.
61
Źarownie typu C [paleniska kominkowate].
Braisières type C (fourneau à cheminée).
62
b) forma palenisk czworobocznych.
Należą tu paleniska zwykle niewielkich rozmiarów, łatwo prze
nośne, w którym to celu są często zaopatrzone w boczne uchwyty. Służą
najczęściej nie do gotowania potraw, ale np. do gotowania wody na
herbatę, kawy i t. p.
Ryc. 9. Tbl. IV. (M: f. V. Leipzig — N. inw. OAs 5372) Chiny.
Glina czerwona, wygładzona starannie, wypalona. We wkładce z białej
glinki umieszczony ruszt. Otwór paleniskowy zaopatrzony w przesuwalne zastawki. Cała wys. 20, szer. i dług. 20X20.
Ryc. 10. Tbl. IV. (Euting J.: Tagbuch einer Reise in Inner-Arabien.
Leiden 1914, T. I. ryc. 1. ze str. 83) szczep Kâf, Arabja. Glina wypalona,
biało malowana zdobiona ornamentem. Otwór około dwa cale szeroki
i jedną stopę głęboki. Cała wys. około E/s stopy.
Ryc. 11. Tbl. IV. (M. f. V. Hamburg —N. inw 24.49:310) Barce
lona. Glina wypalona, biało malowana. Całe palenisko opasane taśmami
żelaznemi. Na wysokości środkowej taśmy ruszt kupny, lany. Cała wys.
15.5, szer. i dług. 16.5X16.5. Szer. z uchwytami 19.3.
Ryc. 12. Tbl. IV. (M. f. V. Hamburg — N. inw. 26.36:29) Malakka,
Hiszpanja. Boki i spód obity blachą. Ruszt domowej roboty z taśmy
żelaznej. Część górna z kawałków polewanych kafli barwy niebieskiej
spojonych gliną. Część paleniskowa wylepiona gliną. Wys. 16.8, szer.
24.8, dług. (mierzona równolegle do otworu) 23.7.
Omawiając kolejno poszczególne typy, stwierdzić możemy, że typ
A palenisk podstawkowych powstałych z połączenia kamieni ognisko
wych mało jest zróżnicowany. Oprócz nóżek ogniskowych, palenisk
podkowiastych i paleniska okrągłego (ryc. 6. I.) nie można w tym typie
wyróżnić żadnej innej formy. Z tych trzech form najciekawszą jest
forma paleniska okrągłego, ponieważ do pewnego stopnia nawiązuje się
ona poczęści do naczyń piecykowatych, chociaż zupełnie śmiało można
ją uważać za formę rozwiniętą z paleniska podkowiastego. Te ostatnie
występują w Ameryce (Meksyku) i Afryce. Jest to potwierdzeniem
związków zachodzących między temi dwoma częściami świata,
związków bardzo starych a poświadczanych też przez inne wytwory
kulturowe.
Typem najbardziej wymieszanym, jest typ B przedewszystkiem
w formie a) uoniczkowato-garnkowatej. Widzimy tam najrozmaitsze
kształty, zasadę piecykowatości przeniesioną na najrozmaitsze naczynia.
Wymieszanie tc wskazuje dowodnie na dawne pochodzenie tego wy
tworu wogóle (wszystkich piecyków) i w szczególności w odniesieniu
do tej tylko formy. W typie tym piecyki przybierają najrozmaitsze
formy i nie tworzą zwartych grup na pewnych obszarach. Jedynie dwie
odmiany występują zwarciej: odmiana przeznaczona do wypieku ciasta
(ryc. 7, 8 i 9. II.) występująca na sąsiednich obszarach: Celebesu, Sjamu
i Chi i i druga odmiana piecyków wiadrowatych, występujących od
Chin aż po Hiszpanję. Wykreśleniu bardziej szczegółowych zasięgów
stoi na przeszkodzie brak materjałów ściślejszych. Również aby typ ten
mógł być należycie rozpatrzony, należy wpierw rozwiązać zagadnienie
pochodzenia naczyń piecykowatych wogóle. Bardziej zwartą tak co do
63
kształtu jak i co do zajmowanego obszaru jest forma b) typu B. Oprócz
dwóch pierwszych (ryc. 1 i 2. III.) mających ksztait misy reszta tworzy
zespół dość ściśle zjednoczony. Odmiany jak ryc. 5 i 6. III. dowodzą
jednak, że między odmianą miskowatą a nieckowatą zachodzi bliski
związek, tak że możnaby zaryzykować twierdzenie, iż piecyki nieckowate są pochodněmi miskowatych. Co do obszaru to występują one
w Sjamie, na Sumatrze, Borneo, Celebes i Filipinach. Odmiany zdegenerowane pochodzące z Tybetu dowodzą jednak, że powinna istnieć^
łączność między temi dwoma obszarami. Brak materjału nie pozwala
na jej stwierdzenie.
Najbardziej zwartą grupę tworzy typ C palenisk kominkowatych.
Typ ten pozostaje w bliskim związku z właściwemi piecami, czy też
kominkami złączonemi konstrukcyjnie z całą budowlą. Być może, że
na wytworzenie się tego typu działała potrzeba dostosowania pieca do
nietrwałego (czasowego) mieszkania. Mogło też być odwrotnie, że typ
ten był prototyperp pewnego rodzaju kominków. Podobnej zasady ko
minki (piece) stałe z kilkoma otworami na naczynia i osobnemi pale
niskami dla każdego otworu, związane konstrukcyjnie z domem znane
są np. z Afganistanu (por. Markowski B.: Die materielle Kultur des
Kabulgebietes. Leipzig 1932, tbl. XIV, 1). Podobnie też w Afganistanie
używane są przez złotników piecyki czworoboczne identyczne prawie
jak np. przedstawiony na ryc. 10. IV. Być może, że paleniska takie jak
przedstawione na ryc. 3, 4, 5, 6, i 7. IV. stoją w pewnym związku, jeżeli
idzie o ich powstanie, z ołtarzami ofiarnemi, na których w zagłębieniu
palono ofiarę bóstwu. Paleniska tego typu opasują równoleżnikowo całą
ziemię. Podobnie też są rozmieszczone i inne typy, opasując równoleżni
kowo na wysokości basenu morza Śródziemnego całą ziemię z tern
tylko, że z wyjątkiem niektórych form typu B a) tworzą bardziej zwarte
zespoły na pewnych obszarach.
Opracowanie niniejsze nie obejmuje całego materjału zwłaszcza
w jego rozmaitych formach i odmianach zdegenerowanych. Wystarczy
porównać np. u Hough’a, Fire, tbl. 17, 1 i 2, lub też np. najrozmaitsze
piecyki używane na Jawie do topienia wosku przy batikowaniu (por.
Loeber J. A. jun.: Das Batiken, Oldenburg i. O. 1926, ryc. 1 lub
Buschan G.: Illustrierte Völkerkunde, T. II. część II. Stuttgart 1923,
ryc. 583.) aby mieć pojęcie o różnorodności kształtów. Starałem się
w niniejszem opracowaniu zebrać materjał możliwie podstawowy o for
mach czystszych, do tego zagadnienia. Opracowanie zagadnieia pale
nisk i naczyń piecykowatych natrafia na wiele trudności i oczywiścieteż z tego powodu zawiera cały szereg błędów, które przedewszystkiem
liczniejszy materjał pozwoli poprawić i usunąć. Naczyniami piecykowatemi zajmował się właściwie jedynie poważniej Hough (Fire,
Washington 1926) jednak ujął on je zupełnie inaczej w związku z innemi zagadnieniami a w dodatku nie znał wielu form, jak wynika to
z jego opisów i materjału ilustracyjnego.
Z zagadnieniem żarowni łączy się także kwestja używania do nich
węgla drzewnego. Wszystkie a przynajmniej przeważna ilość żarowni
posiadających ograniczone rozmiary wymagała materjału mniej zaj<mującego miejsca niż drzewo. Węgiel drzewny rozwiązywał to za-
54
gacLnienie zupełnie pomyślnie. Żarownie te występują nietylko na obsza
rach, gdzie drzewa jest wiele ale i na takich, gdzie go brak i musi
być sprowadzane. Na obszarach bezdrzewnych także warunki naturalne
sprzyjały przyjęciu żarowni. Łatwiej bowiem transportować węgiel
drzewny niż drzewo. Czynnik ten mógł też w pewnym stopniu współ
działać przy powstaniu żarowni wogółe.
Przy zastanawianiu się nad powstaniem żarowni wogółe, trzeba
wziąć następujące wypadki pod uwagę:
Typ A powstał przez połączenie w całość trzech kamieni ognisko
wych. Przez takie wytwory jak na ryc. 6. I. możliwem było dojście do
typu C. Jednak więcej danych przemawiałoby za tem, że typ C powstał
w inny sposób. Jak wspomniałem wyżej, należałoby również wziąć pod
uwagę ołtarze ofiarne jako prototyp tego typu palenisk.
Typ B mógł powstać przez oddziaływanie rozmaitych palenisk
podstawkowych na różne naczynia. Przyczem tradycja trzech kamieni
ogniskowych zachowana została w trzech guzkach łub występach.
Zwrócić należy uwagę, że naczynia piecykowate jak na ryc. 1
i 2. III. są do pewnego stopnia jakby trzema kamieniami ogniskowani
wyjętemi z ziemi wraz z wypaloną pod niemi ziemią. Miejsce po
ognisku jest okrągłe i nieco zagłębione, czyli ma jakoby naturalny
kształt misy.
Musielibyśmy więc rozpatrywać pochodzenie tych wszystkich ża
rowni w ten sposób, że elementy A, B b) i C powstałyby samodzielnie.
Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Rozwiązania tego zagad
nienia szukać należy gdzieindziej a mianowicie zwrócić należy uwagę,
jakiego rodzaju naczynia są używane do opisanych wyżej żarowni. Są
to mianowicie prawie wyłącznie naczynia o dnie kulistem. Jasnem jest,
że aby móc użyć tego rodzaju naczyń do ustawienia ich na ogniu, to
trzeba je:
1) zawiesić,
2) przyczepić nóżki wprost do naczynia,
3) stworzyć osobną podstawkę, z jednej strony umożliwiającą usta
wienie naczynia, z drugiej zaś rozpalenie pod niem ognia.
Wszystkie te trzy wypadki są nam znane. Pierwsze to rozmaitego
rodzaju kociołki do zawieszania nad ogniem, drugie to kociołki i kotły
z trzema nóżkami, trzecie zaś to opisane wyżej żarownie.
Z tak wielkiego zróżnicowania wynikałoby, że naczynia o dnie
kulistem są najstarszą formą naczyń. Że tak jest w istocie, jest to nam
znane z materjału prehistorycznego. Na tej też drodze należy szukać
rozwiązania tego zagadnienia. Tak np. jedną z pierwszych ceramik
zjawiających się w kręgu kultur naddunajskich jest ceramika wstęgowa
cechująca się dnem kulistem. Jeżeli zaś idzie o kształt ceramiki wogółe,
to przeciwstawiają się w prehistorji dwie teorje. Jedna starsza, która
uważa za najstarsze naczynia o dnie kulistem i druga nowsza podająca
za takie naczynia o dnie spiczastem i naczynia nieforenme.W każdym
razie najstarsze naczynia nie miały dna płaskiego i z chwilą zastosowa
nia ich do gotowania pokarmu nie za pomocą rozpalonych kamieni ale
wprost nad ogniem pomysłowość ludzka musiała stworzyć coś, co
pozwoliłoby je ustawić bez obawy łatwego wywrócenia się ich. Wiemy
65
też z badań nad starożytnym Egiptem, że znany tam był rodzaj podsta
wek, żarowni, do naczyń o dnie kulistem. Pozatem naczynia o dnie
kulistem przetwarzają się najrozmaiciej w czasach prehistorycznych
jako różnego rodzaju naczynia użytkowe.
Szukanie analogji u ludów na niskim stopniu kultury w dzisiejszej
płaszczyźnie i na tej podstawie rozwiązywanie tego zagadnienia mo
głoby łatwo, jak to i w innych zagadnieniach da się stwierdzić, dopro
wadzić do zupełnie błędnych wniosków. Rozwiązanie tego zagadnienia
leży jedynie w materjale prehistorycznym, który opracowany metodami
etnologicznemi da bezwątpienia odpowiedź, w jaki sposób powstały
i rozwinęły się opisane wyżej żarownie 3).
Z Zakladu Etnologicznego U. J. K. we Lwowie.
RÉSUMÉ.
Outre les fourneaux et les fours, des braisières de foute sorte forment
un élément indispensable à la préparation des aliments. Elles sont généra
lement chauffées au charbon de bois. Les braisières ont des destinations
différentes et se laissent diviser, en groupes suivants: 1) Braisières (fourneaux
portatifs) de chauffage, 2) braisières servant à cuire les aliments, 3) braisières
destinées au cidte et 4) à la fonte des métaux, principalement de métaux
précieux en petite quantité.
L’auteur décrit les braisières servant à la cuisson, qu’on peut diviser
en trois types: A.) fourneaux à support, B.) vases formant four et C.) four
neaux à cheminée.
Le type A. prend une des trois formes: trépieds en argile (Tabl. L
Fig. 1, 2, Mexique), fourneaux à support en forme de fer à cheval (Tabl. I.
Fig. 3, 4, Mexique et Fig. 5, Togo en Afrique), fourneaux à fond sphérique
(Tabl. I. Fig. 6, Mexique).
Le type B. adeux formes: Vase formant four en forme de pot ou de
terrine (Tabl IL), qui n’apparaissent pas en groupes distincts, mais qu’on
trouve dans l’Afrique du Nord, dans l’Asie Méridionale et aux Iles.
On rencontre seulement deux variations de cette forme en groupes compacts,
ce sont
les foursservant à cuire la pâte (Tabl. II. Fig. 7, 8, 9, Celebes,
Siam et
Chine) etles poêles en forme de seau, (Tabl. II. Fig. 20—24.,). Ces
deux groupes sont repartis le long du cercle parallèle, à partir de la Chine
jusqu’à l’Espagne. La seconde forme de ce type, les vàâes en forme de four,
ressemblant plutôt à une jatte ou une auge à pétrir, apparaissent en groupes
plus denses (Tabl. III). On les rencontre sur le terrain du Siam, de Sumatra,
de Bornéo, de Célébès et des Philippines. Une forme pareille mais dégé
nérée apparaît au Thibet.
Le type C. (Tabl. IV ) forme aussi un ensemble sans lacunes peu diffé
rencié. On le recontre le long du cercle parallèle entourant toute la terre,
cercle qui passe par l’Afrique du Nord, ťAmérique Centrale, l’Asie Méri
dionale et Centrale et par leà Iles.
3) Opracowanie tego zagadnienia ukaże się prawdopodobnie w następnym
tomie „Ludu“.
Lud T. XXXII.
5
66
En recherchant l’origine de tous ces fourneaux, il faut prendre d’abord
en considération les pierres formant âtre (le type A.).
S’il s’agit du type B. il paraît que c*est en principe une braisière
à support, combinée avec un vase ou quelque autre ustensile du même genre.
Le type C. a plutôt quelque chose de commun avec le type A., mais en
recherchant son origine on devrait la reporter aux autels de sacrifice, dans
la cavité desquels on déposait les victimes et les offrandes.
Le différenciement et le mélange des 'formes de tous ces types dénote
leur origine très ancienne. Nous avons des preuves que les braisières
à support existaient déjà dans l’ancienne Egypte.
En voulant résoudre la question de l’origine des braisières, notis devons
nous rendre compte de ce que les récipients qui les forment ont pour la
plupart un fond de forme sphérique, il est donc clair que pour faire restée
debout un vase pareil, on devait inventer un support quelconque pour
assurer à la braisière l’équilibre et la stabilité.
C’est dans cette voie qu’on doit chercher la résolution de l’enigme en
cpiestion, donc elle ne peut être fournie qu’au moyen de recherches suivies
sur ce produit, qui ąst un des premier pas de la civilisation, notés par la
préhistoire.
MICHAŁ JANIK
CECH RÓTMAŃSKI I STERNICKI W ULANOWIE
(CORPS DE MÉTIER DES LAMANEURS ET DES PILOTES À ULANÓW)
W dawniejszych rocznikach „Ludu“ podałem kilka zajmujących
obrazów z przeszłości historycznej i obyczajowej miasteczka Ulanowa,
położonego przy ujściu Tanwi do Sanu., o 42 kim od „wybiegu“ Sanu
do Wisły, w dzisiejszem województwie lwowskiem. Artykuł „Flisacy“
z r. 1904 opowiadał treściwie o zwyczajach i obyczajach tamtejszych
małomieszczan na przełomie wieku dziewiętnastego i dwudziestego,
przyczem uwzględniał w najważniejszym zakresie terminologję zawodu
flisackiego, który stanowił w owym czasie główne zatrudnienie miesz
kańców Ulanowa. Artykuł „Z dziejów miasteczka polskiego w wieku
ośmnastym“, pomieszczony w rocznikach za lata 1907 i 1908, przypo
minał niektóre szczegóły z praktyki administracyjnej i sądowej tego
miasteczka za czasów dawnej Rzeczypospolitej, a to na podstawie za
pisków t. zw. „Księgi wiecznej“, prowadzonej od założenia Ulanowa
w r. 1612 aż do zagarnięcia go po pierwszym rozbiorze Polski przez za
borczy rząd austrjacki, zniszczonej, na nieszczęście, w budynku sądo
wym wskutek pożaru, wznieconego przez ustępujące stamtąd wojska
rosyjskie w r. 1915.
Obecnie, korzystając z dochowanych ksiąg cechu rotmańskiego
i sternickiego w Ulanowie, pragnę przedstawić pokrótce dzieje tego
cechu, ponieważ był to, jak się zdaje, jedyny tego rodzaju cech na
ziemiach dawnej Małopolski, a więc już choćby z tego względu zasłu
guje na poznanie.
67
Ulanów został założony przez właścicieli Bielin i Przędzela jako
miasteczko prywatne. Odnośny akt uzyskał zatwierdzenie króla Zyg
munta III. Mieszkańcy jego cieszyli się samorządem i rządzili się pra
wem niemieckim „według Saxonu“, posiadali całkowitą wolność oso
bistą i swobodę ruchów, nie byli obowiązani do żadnej robocizny czy
innych świadczeń, ale administracja i sądownictwo miasteczka znajdo
wały się pod powierzchownym zresztą nadzorem zwierzchności dwor
skiej w Bielinach i Przędzelu. Ta też okoliczność znalazła swój wyraz
w „konferowaniu praw“ cechowi rotmańskiemu przez ówcześną właści
cielkę Bielin w r. 1765. Cech sam istniał już dawniej, jak o tem świadczą
wcześniejsze zapiski. Nie umiem powiedzieć, czy to nadanie praw ujęte
było w jakieś paragrafy, gdyż księga cechowa żadnego takiego aktu
nie zapisała, czy też rzecz dokonała się na podstawie ustnego porozu
mienia. Prawdopodobniejszem jest, że akt taki został wystawiqny
i gdzieś zaginął, nie zostawszy wciągniętym do księgi cechowej.
Jak można wnosić z toku urzędowania cechu, przywileje jego
i uprawnienia były dość rozległe i miały charakter zawodowy, humani
tarny i religijny. W pierwszym rzędzie cech wyzwalał odpowiednio
wyćwiczonych młodych ludzi na rotmanów czyli sterników tratew
i innych spławów, kierowanych Sanem, Wieprzem, Bugiem i Wisłą do
Gdańska. Pod pewnym względem cech rotmański spełniał także funkcje
■komitetu kościelnego przy ekspozyturze kościoła parafjalnego pod
wezwaniem św. Jana Chrzciciela i przy prepozycie kościoła cmentar
nego pod wezwaniem św. Trójcy, zawiadywał bractwami św. Barbary
i św. Antoniego, starał się o światło na ołtarze brackie, zajmował się
muzyką kościelną, opiekował się pogrzebami zmarłych członków i braci,
pobierał opłaty i składki i udzielał wsparcia w razie uzasadnionej
potrzeby. Ponadto cech rotmański był również zrzeszeniem towarzyskièm i urządzał w pewnych czasach wspólne'biesiady dla starszych
i młodszych „braci stołowych“.
Wyzwalanie odpowiednio wyćwiczonego luzaka na rotmana czyli
mistrza (także majstra) odbywało się według ustalonego ceremonjału
i nazywało się „misterją“. Kandydat musiał się zgłosić osobiście przed
urzędem cechowym i prosić o przyjęcie swojej misterji do cechu. Przy
jęcie do cechu i na brata stołowego uwarunkowane było wolą starszych
i złożeniem opłaty, której wysokość zależała od tego, czy kandydat
pochodził z ojca rotmana czyli był „mistrzewicem“, czy też dostępował
godności retmańskiej jako pierwszy w swojej rodzinie. Oprócz opłaty
pobierano jeszcze napitek dla braci stołowych na „opłókanie“ miejsca,
jak to nazywano, oraz pewną ilość wosku na światło przy ołtarzach
brackich i w czasie pogrzebu zmarłego brata. Wszystkie te daniny były
o połowę mniejsze dla mistrzowiców. Fakt przyjęcia misterji do cechu
protokołowano w księdze cechowej, a czyniono to stereotypowo, tylko
■od czasu do czasu wprowadzając pewne odmiany w formule urzędowej,
czasem zależnie od pisarza, przeważnie od zmienionego ducha czasu,
który zmuszał do modernizowania utartej formuły.
Dla przykładu, jak taką misterję protokołowano, podaję dosłownie
pierwszy wpis w księdze cechowej, już po nadaniu cechowi nowego
prawa:
S*
68
„Działo się w UlanoWie w domu y cechu Sławnego Pana Marcina
Czarnoty Cechmistrza Starszego Konsztu Rotmańskiego y Sternickiego
przy bytności Słt. P. Jana Szafrańskiego Cechmistrza Wtórego y przy
bytności PP. Braci tak Starszych iako y Młodszych spoinie siedzących.
D. 26. Maj 1765 A-o
Mysterya Słt. P. Stanisława Łabęckiego
Przyszedszy przed Urząd Słt. P. Marcina Czarnoty y Słt. P. Jana
Szafrańskiego Gechmistrzów Konsztu Rotmańskiego przy Kongressie
całego Cechu P. P. Braci Słt. P. Stanisław Łabęcki Konsztu Sternickiego,
zadosyć czyniąc Prawu teraźnie jszemu świeżo konferowanemu z osobli
wej Łaski JO. Pani Cechowi Rotmańskiemu y Sternickiemu, upraszał
0 przyjęcie Mystérii swoiey do Cechu. PP. Cechmistrze z PP. Braciami
tak starszemi iako y młodszemi zważywszy, iż Słt. Stanisław Łabęck;
Rzemiosło Sternictwa miał z Rodzica śp. Wawrzyńca Łabęckiego, więc
zupełny Cech na połowę Misterji Onego dyspensuie, który oddał półtory piwa beczki, wódki półgarca, na Misteryą złt poi dwa, na wosku
funt ieden Tynffa iednego, z którey Mysteryi iako rzetelnie wypłaconey,
Słt. P. Stanisława Łabęckiego zupełny Cech kwitując za Stołowego
Brata przyimuie.y uznaie. Dat. ut supra“.
Kto».,,w kunszcie rotmaństwa nie był z rodzica swego wyćwiczony
1 wypolerowany (pisano także: i doskonały)“, tego „cały cech dyspo
nował na całą misterją“, a to: „piwa beczek trzy, wódki do każdej
piwa beczki trzy flasz, pieniędzy złt cztery, na wosku funtów dwa
tynfy dwa“.
Wybory czyli „elekcja“, jak protokołowano, na urzędy cechowe
odbywały się czasem corocznie, często nie bez sprzeciwów, czasem
raz na kilka lat, i były zatwierdzane przez zwierzchność dworską. Po
usadowieniu się rządu austrjackiego zwierzchność dworska już się
w te sprawy nie wdawała i nie wykonywała żadnego wogóle nadzoru
nad sprawami miasteczka, które wygrało nawet w tej sprawie proces,,
prowadzony ze zwierzchnością dworską przez kilka lat, naprzód we
Lwowie, potem w Wiedniu. Pierwsza taka elekcja bez zatwierdzenia
zwierzchności dworskiej odbyła się w r. 1791.
Podaję za księgą cechową dosłowny jBkst pierwszego zapisanego
w niej wyboru w r. 1768:
„Elekcja nowo obranych cechmistrzów rzemiosła wodnego z po
spólstwa PP. Braci młodszych i starszych i zaproszonych Słt. P. Anto
niego Gutkiewicza, Słt. P. Marcina Zgórkiewicza, Słt. P. Jana Steca
burmistrza i innych, wypisana d. 19 Februarii 1768 Ao. Jako to star
szym cechmistrzem obrany jest zgodnymi głosy przy kongressie zgro
madzonych P. Jakób Przysucha, wtorym alias kluczowym P. Krzysztof
Brzuch, P. Jakóba Gawłowskiego za podskarbiego, P. Franciszka Kanię
na pisarskim lokuje miejscu, a to bractwa św. Barbary i św. Antoniego.
Tę elekcją przez cech zgromadzony obranych na starszeństwo
w cechu rotmańskim, z Zwirzchności Dworskiej approbuję. Dt. 25 Febr.
1768 Ao. Raczyński w dworze bielińskim“.
Przy następnej elekcji w r. 1769 cechmistrzem pierwszym wybrany
został Marcin Czarnota, wtórym Wojciech Witkiewicz, podskarbim
Jakób Gawłowski, pisarzem Jan Witkiewicz.
69
Trzecia zkolei elekcja, zaprotokołowana w księdze cechowej, od
była się dopiero 17 kwietnia 1779, tym razem w domu wójta Słi.
P. Łukasza CjJnarowicza. Protokół podaje powód, dlaczego wybory
odbyły się w mieszkaniu zwierzchnika sądowego, pisze mianowicie:
„Zaszedł reskrypt od zwierzchności dworskiej przędzelskiej, wzglę
dem obranych Słt. P. Wojciecha Pańczyka, Słt. P. Antoniego Pokrywczyńskiego cechmistrzów przez PP. Braci konsztu wodnego, a przez
niektórych sprzeciwiających się obraniu rzeczonych PP. cechmistrzów,
więc Urząd Wójtowski po wysłuchaniu mszy świętej, zapoznawszy
PP. Braci konsztu wodnego do sądów swoich, którzy wziąwszy Pana
Boga na pomoc, po sprzeczkach między sobą, zgodziwszy się wszyscy
jednostajnie, zgodnie, obrali i zapisać w protokół swój cechowy pozwo
liwszy upraszali, to jest:
Słt. P. Wojciecha Pańczyka cechmistrzem pierwszym konsztu ret
mańskiego i sternickiego,
Słt. P. Antoniego Pokrywczyńskiego cechmistrzem wtórym,
P. Franciszka Karę podskarbim“.
Wybory wójtowskie nie zadowoliły jednak niektórych braci cecho
wych, którzy mieli niechęć do Wojciecha Pańczyka i „mieć go za
cechmistrza i słuchać rekuzowali“. Dnia 30 kwietnia 1779 odbyły się
powtórne, wybory, na których przepadli W. Pańczyk i A. Pokrywczyński, wybranymi zostali natomiast Słt. P. Wojciech Łabęcki i Słt.
P. Marcin Kościółek. Po wyborach panowie cechmistrze wykonali przÿsięgę na klęczkach przed Ukrzyżowanym (ad imaginem Crucifixi flexis
genibus) na następującą rotę:
„Ja N. przysięgam Panu Bogu etc., iż podług prawa cechowi na
szemu nadanego sprawy sądzić, rządzić, powinności cechowe od braci
odbierać sprawiedliwie bez obciążenia i sprawować się obiecuję, nie
dbając na przyjaźń ani na nieprzyjaźń, na miłość ani na nienawiść,
przychody sprawiedliwie notować, nic na swój własny pożytek, tylko
na chwałę Pana Boga, św. Barbary i św. Antoniego obracać przyrzekam.
"Tak mi Panie Bożp w Trójcy etc.“. +
Obecnymi przy tym akcie byli sławetni panowie: Marcin Czarr.ota,
Jan V'itek, Antoni Gutkiewicz, Jan Szafrański, Stanisław i Andrzej
Łabęccy, Sebastjan Szelążek, Wojciech Czarnota, Matjasz Janik, Józef
Cul piński, Antoni Pokrywczvński, Marcin Nicałek, Antoni Piłacik,
Jakób Przysucha, Grzech Sałęga i inni panowie bracia starsi i młodsi.
Przedstawiciel zwierzchności dworskiej, Kozdrajski, zanotował pod
protokołem wyborów, co następuje:
„Ponieważ Słt. P. Wojciech Łabęcki jest obrany od pospólstwa
to jest Braci starszych i młodszych cechmistrzem pierwszym, któremu
są przydani do pomocy Marcin Kościółek i Franciszek Kara, więc
Ť Zwierzchność Dworska tego approbuje z tym dokladem, aby się
podług nadanego prawa rządząc perceptę pieniężną jakowa będzifeh
i expens w regestra sumiennie zapisywał i przy dokonaniu roku ra
chunek z siebie zdał sprawiedliwy w Urzędzie Miejskim lub też, gdy
tego JMC Ksiądz Pleban wyciągać będzie, Jemu oddać będzie powinien.
Dt 30 Apr. 1779 Ao“.
70
Następna elekcja odbyła się dopiero w lat 12, a to 11 stycznia
r. 1791. Wybranymi zostali: Słt. P. Antoni Pokrywczyński pierwszym
cechmistrzem, wtórym Słt. P. Matjasz Kościółek, podskarbim Słt. P. Be
nedykt Czarnota, pisarzem Słt. P. Maciej Kuryłowicz. Po wykonanym
juramencie nowo obrani cechmistrze odebrali przy świadkach rachunki
od cechmistrza ustępującego, skwitowali go i stwierdzili podpisem, że
na przyszłe czasy nie będą sobie rościli do nich żadnej pretensji. Pod
pisali się także obecni świadkowie, między nimi. Grzegorz Janik i Antoni
Janik oraz wójt miejscowy Łukasz Cetnarowicz.
Odbyta w cztery lata później elekcja t. j. w r. 1795 jest o tyle
ciekawa, że zawiera szereg nakazów dla braci, przedewszystkiem treści
moralno-religijnej, a to: 1) aby każdy brat był na mszy świętej kwar
talnej pod winą groszy polskich 19, 2) aby po każdym pogrzebie na
jętym cechowi bracia więcej nie wypili wódki tylko po porcji jednej,.
3) suchedni za każdą ryzę (jedna podróż ze spławem do Gdańska, P. A.)
oddawać powinni (t. j. z pobieranego na każdy dzień „strawnego“
w tym wypadku niewydanego na jadło, P. A.), 4) każdy brat za zna
kiem (chorągwią) Braci stanąć powinien, 5) suchedni i inne należące
kwoty do cechu starzy cechmistrze wybrać powinni, a to z roku 1794,
6) we wszystkiem PP. Bracia posłusznymi być powinni PP. Cechmistrzom pod sztrofem wyznaczonym w n&kazie Wielm. Komisarza
(t. j. przedstawiciela zwierzchności dworskiej, P. A.) z dnia 22 stycznia
1795 roku. Wybranymi wtedy zostali: pierwszym cechmistrzem Słt.
P. Benedykt Czarnocieński, wtórym Słt. P. Benedykt Gromacki, pod
skarbim Słt. P. Jędrzej Kościeleeki, pisarzem cechowym Słt. P. Maciej
Kuryłowicz za pensją złp. 8. „Wyrażeni panowie cechmistrze — kończy
zapiska — wykonać mają w odebraniu swoich rządów jurament podług
dawniejszego przepisu przysięgi, którą elekcją jaka w przytomności
Magistratu dokonana podając i do wyższej zwierzchności do aprobaty
tak na to się zaproszeni rękami własnemi kładąc znak Krzyża Świętego
podpisujemy“.
Sposób protokołowania nazwisk w czasie tej elekcji i innych każe
mi zwrócić uwagę na wcale charakterystyczny szczegół, bo stwier
dzający próżność stanową, że wiele nazwisk było używanych w podwójnem brzmieniu, a to zarówno przy wpisywaniu elekcyj, jak i misteryj. Jedno nazwisko było pospolite, używane zwyczajnie, drugie niejakouszłachcone, używane dośr często w czasie zebrań urzędowych i przy
wpisach do księgi cechowej. Wymieniam je w obu brzmieniach: BernatBernacki, Brzuch-Brzuszkiewicz, Bąk-Bąkiewicz, Czajka-Czajkowski,
Czarnota-Czarnocieński, Gutek-Gutkiewicz, Grzesiak-Grzesiakiewicz, Jarzynka-Jarzynkiewicz, Gromada-Gromacki, Kara-Karski, KościołekKościelecki, Lach-Lachowicz, Małek-Małkiewicz, Kułacz-Kułaczkowski,
Nicałek-Nicałkiewicz, Pokrywka-Pokrywczyński, Bzepiela-Bzepielski,
Szelążek-Szelążkiewicz, Wasil-Wasilkiewiez, Witek-Witkiewicz, WróbelWróblowski, Zgórek-Zgórkiewięz. Za moich lat młodych, mniejwięcej
przed czterdziestu laty, wszystkie te nazwiska były w powszechnem uży
waniu w swojej formie zwyczajnej, jedni tylko Witkowie byli już stale
nazywani Witkiewiczami. Bzekome upiększanie nazwisk miało może-
71
swoje źródło w atmosferze rozbawienia przy kielichu, który krążył obficie
w dniach elekcyj i misteryj. Na trzeźwo wystarczało nazwisko pospolite.
Przy przeprowadzaniu elekcyj w latach 1804, 1819 i 1837 oprócz
braci z cechu rotmańskiego znajdowali się także przedstawi ’iele t. j.
cechmistrze cechu sukienniczego, szewskiego i garncarskiego. Było to
niezawodnie ustępstwo na rzecz bractw św. Barbary i św. Antoniego,
których dobro leżało na sercu nietylko braci rotmańskiej, lecz także
innym zrzeszeniom zawodowym, jakie były w Ulanowie. Sprawy reli
gijne interesowały pobożny ogół mieszkańców, więc wszyscy mieli coś
do powiedzenia przy wyborach.
Najbliższa elekcja odbyła się już następnego roku, a to 4 lutego
1796. Wybranymi zostali, pierwszym cechmistrzem Sit. P. Marcin
Kościelecki, wtórym Sit. P. Franciszek Karski, podskarbim Błażej
Wójcik, pisarzem Augustyn Zgórkiewicz. Z czasu ich rządów niejna
nic osobliwszego do zanotowania. Księga cechowa notuje tylko stereoty
pową formułę przyjęcia misteryj do cechu, ale już z pominięciem wy
rażenia „o prawie świeżo konferowanem“, a z powiększeniem opłaty
całkowitej na zip. 18.
Następna elekcja odbyła się dnia 5 kwietnia 1800 roku. Wybrano
wtedy: pierwszym cechmistrzem Sit. P. Józefa Janika, wtórym Sit.
P. Wojciecha Wróblowskiego, podskarbim Sit. P. Stanisława Lacha,
pisarzem Sit. P. Jana Bzepielskiego iun. I te rządy minęły bez oso
bliwszego wydarzenia. Godną przypomnienia jest chyba tylko zapiska
0 zwolnieniu od opłaty misterji Sit. P. Wincentego Sokołowskiego
w r. 1803. Czytamy tam w konkluzji: „Więc Sit. PP. Cechmistrze i Sit.
Panowie. Bracia, zapatrzywszy się na dowody Pana Wincentego SokołowsKiego, iż jest biegły w tej sztuce sternictwa i przykładny swoją
osobą do tegoż cechu i już oddawna założył stempel i jest z ojca
mistrzewic prawdziwy i do tego ofiarował cechowi na honor świętej
Barbary moźdz;erz do strzelania, który wart złp. 24, a zresztą zważając
na jego serce przychylne, ze wszystkiego, tak z całej misterji jako
1 z młodszeństwh (datku na poczęstunek, P. A.) uwalniamy i za stoło
wego brata go przyjmujemy“.
Elekcja następna z dnia 4 lutego 1804 roku wyniosła na urząd
pierwszego cechmistrza Słt. P. Jana Piłacika, na wtórego Słt. P. Woj
ciecha Wróbla, na podskarbiego Słt. P. Stanisława Lacha, na pisarza
Słt. P. Ignacego Małka. Protokół elekcji oprócz zgromadzonych braci
podpisali także przedstawiciele Urzędu Miejskiego: Antoni Pokrywczyński wójt i Wojciech Szkotnicki podwójci. Za ich rządów zdarzył
się po raz pierwszy wypadek w r. 1810, że do cechu rotmańskiego i na
braci stołowych przyjęto dwóch niemieszczan i nie pochodzących
z Ulanowa, a to: „uczciwego“ Marcina Nowoświata i „uczciwego“
Macieja Michalskiego. Protokół odmówił im jednak godności „sła
wetnych panów“, pomieszczając tylko „uczciwość“ . t. j. pochodzenie
wiejskie. Zdarzało się to niekiedy i w latach późniejszych, a protokół
zaznaczał zawsze tę różnicę pochodzenia.
Może ten dyshonor, wyrządzany kunsztowi retmańskiemu, sprawił,
że od r. 1810 Słt. P. Jan Piłaak przestał urzędować jako pierwszy cechmistrz, a miejsce jego zajął (niema śladu z przeprowadzenia elekcji)
72
Słt. P. Jan Gutkiewicz, pisarz zaś cechowy Słt. P. Ignacy Małek zaczął
się odtąd podpisywać Małkiewiczem.
Protokół z nowych wyborów zapisano dopiero pod datą 1 marca
1819 roku. Wybranymi zostali: pierwszym cechmistrzem Słt. P. Jędrzej
Kościółek, kluczowym Słt. P. Jędrzej Łabęcki, podsKarbim Słt. P.
Michał Wasilkiewicz, pisarzem cechowym Słt. P. Michał Pańczyk.
Wśród podpisanych braci stołowych figuruje- także uczciwy Marcin
Nowoświat, zapewne osiadł przez przyżenek w Ulanowie.
Urząd cechowy umiał być wdzięcznym, jak to już widzieliśmy na
przykładzie Wincentego Sokołowskiego. Dnia 5 marca r. 1819 uczynił
podobną, ale tylko częściową łaskę Słt. P. Franciszkowi Wójcikowi,
który miał złożyć opłaty tylko 6 złp. w srebrze, ale „pod tą kondycją,
że jak służył od lat piętnastu w tych urzędach czyli bractwie św. Bar
bary, obowiązuje się do skończenia życia swego służyć temu bractwu
św. Barbary t. j. że trzymać będzie chór od kapeli w kościele farnym
w Ulanowie“.
W r. 1820 przyjętym został do cechu rotmańskiego Jan Bernacki,
nie mający tego kunsztu z rodzica swego, a w r. 1821 w podobnych
warunkach Słt. P. Sebastjan Gradowski. Obaj zapłacili całą misterję
t. j. po 24 złp.
Bracia cechowi odnosili się z zaufaniem do urzędu cechowego,
wybranego w r. 1819, bo gdy zeszli się na wybory dnia 2 marca 1825
roku, uchwalili, ażeby Słt. P. Jędrzej Kościółek nadal urzędował do
r. 1826, „jednak z tą kondycją, że posłuszeństwo i uszanowanie swym
Przełożonym Bracia w każdym czasie przyrzekają i dla większej wagi
podpisem własnoręcznym to stwierdzają“. Podpisy te, z niewielu wy
jątkami, były poprzedzone krzyżykami.
W r. 1825 eęch rotmański otrzymał piękny podarunek, co „fun
dator“ zapisał własnoręcznie w księdze cechowej w słowach następu
jących: „ Wr. 1825 sprawione przez Bartłomieja Juśkę trąbki do grania
kościołów ulanowskich a osobliwie bractwa św. Barbary darowane
wiecznemi czasy i na to się sam podpisuję własną ręką i przy świadkach
oddane w ćechu za urzędowania cechmistrzów Andrzeja Kościółka,
Andrzeja Łabęckiego, Michała Wasilkiewicza podskarbiego, Michała
Pańczyka pisarza. Każda składana z sztuk pięciu Fondator Bartłomiej
Juśko m. p.“.
Dnia 26 lutego 1826 roku cech rotmański okazał nowy dowód
wdzięczności Słt. P. Tomaszowi Żołądkowi, przyjąwszy go bez żadnej
opłaty za brata stołowego, a to „zważywszy, że Słt. P. Tomasz Żołądek
położył zasługi w bractwie św. Barbary, raz w robieniu światła przez
lat 7, dalej przy odpuście św. Barbary różnych usług i rządzeniu się
dobrem przy wystrzałach, z czego, jak wiadomo Cechmistrzom i Bra
ciom, że uszczerbek na zdrowiu ponosił, oraz i nadalej wszelkie usługi
przyrzeka“.
Dnia 25 lutego 1826 przystąpiono do nowych wyborów, z których
wyszli: pierwszym cechmistrzem Słt. P. Jędrzej Łabęcki, wtórym Słt.
P. Marcin Witkiewicz, podskarbim Słt. P. Jan Piłacik, pisarzem ce
chowym Słt. P. Michał Pańczyk. Po trzechletniem urzędowaniu tych
wybrańców przeprowadzono elekcję dnia 14 marca r. 1829, która wy-
73
loniła nowy zupełnie skład urzędu cechowego. Pierwszym cech mis trzem
wybrany Słt. Szymon Przysucha, wtórnym Słt. P. Szczepan Kuryłowicz,
podskarbim P. Marcin Gutek, pisarzem cechowym P. Błażej Prącik.
Od r. 1834 protokoły cechowe powołują się niekiedy na „przepisy
monarchiczne“ w odniesieniu do opłaty cechowej, jednakże nie podają
nigdzie zapiski, na czem one polegały ani jakie było ich brzmienie.
Rodzina Wójcików cieszyła się szczególnemi łaskami urzędu ce
chowego. Jak w r. 1819 nagrodzono zasługi Franciszka Wójcika obni
żeniem mu opłaty cechowej, tak w dniu 3 grudnia 1835 roku uczyniono
podobną łaskę Bartłomiejowi Wójcikowi, obniżając mu opłatę za przy
jęcie na brata stołowego do połowy t. j. na 18 złp. Protokół notuje, że
„PP. Cechmistrze i PP. Bracia uchwalili za zasługi P. Bartłomieja
Wójcika, że usłużnym był do grania na każdej mszy św. brackiej
bractwa iw. Barbary i na każdym odpuście- był usłużnym i chce być
aż do śmierci swojej bezpłatnie, darować onemu połowę misterji i przy
jąć za brata stołowego“. Tegoż dnia i tegoż roku oraz w tych samych
słowach uczyniono taką samą uprzejmość Słt. P. Marcinowi Chmielow
skiemu, w którego potomstwie talent muzyczny przechował się do dnia
dzisiejszego. Był to szczęśliwy dzień na muzykantów, bo tegoż dnia
jeszcze większą łaskę, bo całkowite zwolnienie od daniny cechowej,
otrzymał P. Franciszek Kuźniarski, organista, ponieważ „był przychyl
nym cechowi w różnych potrzebach do robienia światła i grania na
mszach św. tegoż bractwa św. Barbary i deklarował się do usług ce
chowych kościelnych, dopóki mieszkać będzie w Ulanowie“.
Sympatyczną i ciekawą historycznie zapiskę znajdujemy w księdze
cechowej pod dniem 3 listopada 1836 roku. W dniu tym odbyła się
misterja IPana Wojciecha Dzierżyńskiego, profesora szkoły trywialnej
miasta Ulanowa. Stanąwszy osobiście IPan Wojciech Dierzyński przed
aktami cechowemi. upraszał Słt. Panów Cechmistrzów i PP. Braci, aby
był przyjętym do tegoż bractwa św. Barbary. Panowie Cechmistrze
i Panowie Bracia, zważając zasługi I. Pana Dzierżyńskiego w utrzymy
waniu nauki szkolnej w Ulanowie przeszło lat 44 (a więc od r. 1796.
P. A.), tegoż za brata stołowego przyjęli, za które przyjęcię dał I. Pan
Wojciech Dzierżyński do skrzyni cechowej złp. ośmnaście srebrem.
Są w księdze cechowej ślady, Ży profesor Dzierżyński korzystał już
w latach dawniejszych z gościnności braci cechowych, więc nie dziw,
że z wdzięczności zapragnął na stare lata należeć oficjalnie do gościn
nego bractwa, gdy nie mógł być przyjętym do cechu kunsztu rotmańskiego, skoro obrał zamłodu inne powołanie.
Następna elekcja odbyła się dnia 3 marca 1837 r. Pierwszym cechmistrzem obrano P. Marcina Kurnika, wtórnim P. Ignacego Żołądka,
podskarbim P. Józefa Sibitkę, pisarzem cechowym P. Jędrzeja Brzuszkiewicza. Po pięciu latach, na podstawie elekcji z dnia 15 lutego 1842
roku, na czele cechu rotmańskiego stanęli: pierwszy cechmistrz P.
Michał Karski, kluczowy P. Marcin Kurnik, podskarbi P. Franciszek
Brzuszkiewicz i pisarz cechowy P. Ludwik Kościółek.
Za urzędowania pierwszego cechmistrza p. Michała Kary-Karskiego
znowu jednego z muzyków spotkała wielka łaska urzędu cechowego,
74
jak o tem świadczy następująca zapiska w księdze cechowej, zaproto
kołowana dnia tl grudnia 1845 roku:
„Misterja Słt. P. Sebastjana Jaworczaka. Stanąwszy Słt. P. Sebastjan Jaworczak przed gronem Słt. P. Cechmistrzów i Słt. P. Braci
tak starszych jako i młodszych konsztu sternickiego i retmańskiego
a chociaż nie jest profesjant tegoż konsztu przecie tylko jedynie dla
zasług, które ma jedynie w fachu kapelistów, a przez to że jest po
słusznym prosi aby był przyjęty za brata stołowego do tegoż bractwa
Jtśw. Barbary. Przeto zważywszy Słt. P. Cechmistrze i Słt. P. Bracia
konsztu sternickiego i rotmańskiego, iż Słt. P. Sebastjan Jaworczak jest
jako muzykant roczny w kościele na każden odpust w Ulanowie, jest
posłuszny i ma aż do zgonu życia swojego bezpłatnie być posłusznym,
przeto pozwolili Słt. P. Cechmistrze jako i Słt. P. Bracia aby był przy
jęty za brata stołowego i tę daninę którą Bracia stołowi od łat setnych
płacili darują i od dnia dzisiejszego jest jak brat stołowy przyjęty
i z młodszeństwa solvit“.
To odznaczanie zasług muzykantów kościelnych świadczy z jednej
strony o wielkiem zamiłowaniu do muzyki w cechu rotmańskim, z dru
giej o żarliwej pobożności mieszkańców, którzy czynili, co mogli
w swoim zakresie, ażeby służba boża odbywała się uroczyście, a dobra
muzyka wtórowała chóralnym pieśniom kościelnym. Utrzymywała się
ta gorliwość przez długie lata, a owoce jej jeszcze dzisiaj dają się
widzieć w pięknym śpiewie kościelnym, wyróżniającym mieszkańców
Ulanowa w sposób bardzo sympatyczny.
Z biegiem lat cech rotmański tracił coraz bardziej charakter orga
nizacji zawodowej i stawał się raczej bractwem kościelnem. Ostatnia
bodaj elekcja na podstawie organizacji zawodowej odbyła się dnia
21 stycznia 1851 roku. Pierwszym cechmistrzem obrano P. Ludwika
Kościółka, wtórym P. Sebastjana Szelążka, podskarbim Antoniego
Nicałka, pisarzem Antoniego Iiuryłowicza, którą to elekcję ,,za ważną
i zgodną i rzetelnie zrobioną dla waloru bracia cechowi podpisami
swemi stwierdzili“.
Widać to bardzo wyraźnie z misteryj dwóch „włościan wsi Bielińca“: Jana Kotuły i Wawrzyńca Ślusarczyka, którzy „chociaż nie
zostają w tym to fachu sternickim i rotmańskim, ałejjże są skłonni dochwały Pana Boga i chcą do tegoż bractwa św. Barbary wstąpić, prze
łóż są przyjęci za braci stołowych ze wszystkiemi dobrodziejstwy, które
oni posiadają“.
Elekcja, dokonana 27 grudnia r. 1852, nié mówi już o cechu rot
mańskim, lecz o obywatelach, należących do bractwa św. Barbary,
którzy wybierają ,,w moc najwięcej głosów mających“ pierwszym pro
wizorem (już nie cechmistrzem!) obywatela P. Jana Michałkiewicza,
wtórym Antoniego Wróblewskiego, podskarbim Antoniego Nicałka,
a pisarzem tegoż bractwa Marcina Rzepielę. Przy protokołowaniu
misteryj pojawia się jeszcze stara formuła w księdze cechowej, lecz jest
już ona pozbawiona dawniejszej treści.
Podobnie przedstawia się elekcja, dokonana 23 lutego r. 1857.
Zebrani „obywatele do bractwa św. Barbary należący“ wybrali wtedy
pierwszym prowizorem p. Marcina Gradowskiego, drugim p. Jana
75
Zgórka, podskarbim p. Stanisława Szydłowskiego, a pisarzem w tern
bractwie p. Józefa Żołądka. W protokołach powtarza się jeszcze i teraz
stara formuła, bo siła tradycji nie dała się tak prędko wykorzenić. To
samo powiedzieć trzeba o elekcji z 3 marca r. 1862, która pozostawiła
tych samych prowizorów i skarbnika, a zmieniła tylko pisarza,
obrawszy nim Franciszka Prącika. Co więcej! Organizacja cechowa tak
dalece przestała być żywotną, a zamieniła się na organizację bracką, że
tegoż roku zaprotokołowano misterję niewiasty, a to sławetnej pani
Barbary Prącikowej, która przecież z zajęciem rotmańskiem nie mogła
mieć nic wspólnego, a chyba tylko mogła być żoną męża rotmana.
Misterje niewiast spotykamy odtąd coraz częściej, jakkolwiek sam wy
raz „misterja“ t. j. wyzwolenie na mistrza jest w tym wypadku pustym
tylko dźwiękiem i beztreściwym przeżytkiem. Taki stan rzeczy trwa
już od tej pory bez przerwy. Opłata bracka jest teraz obliczana w nu>
necie austrjackiej i wynosi 4 reńskie.
Nowy stan rzeczy nie uległ zmianie w czasie elekcji z 18 stycznia
1867, kiedy wybrano na urzędy Imci Panów: Antoniego Brzuszkiewicza,
Tomasza Łabęckiego, Antoniego Grzesiaka i Andrzeja Kuryłowicza,
ani też podczas elekcji z 21 lutego r. 1879, chociaż w protokole jeszcze
raz odżyła nazwa cechmistrzów, którymi zostali ci sami wybrańcy
z poprzedniej elekcji z r. 1867. Nazwa ta była już tylko śpiewem ła
będzim dawniejszej organizacji zawodowej, zmieniła się nawet formuła
protokołów, zachowawszy jedynie tytułową nazwę „misterja“. Jak da
lece sama ta nazwa stała się już niezrozumiałą, wynika stąd, że od
r. 1910 pojawia się natomiast dziwaczna w tych okolicznościach nazwa
„ministerjatt :
Przemiana cechu i bractwa na samo tylko bractwo, dokonana już
w r. 1852, została wyraźnie zaprotokołowana w księdze cechowej
w r. 1899 p. t. „Elekcja urzędników bractwa św. Barbary dnia 5 marca
r. 1899 na łat trzy“. Liczba wybranych urzędników rozrosła się nie
pomiernie w porównaniu z okresem organizacji cechowej, a między
wybrańcami znalazły się także kobiety jako urzędniczki. Starszym bra
tem czvli cechmistrzem został wtedy wybrany Michał Wasylkiewicz,
podskarbim Jędrzej Gutek, prokuratorem ołtarza Antoni Nagier, pisarzcąi Jędrzej Wolski, radnymi: Jan Wolanin, Jan Grzesiak, Franciszek
Witkiewicz, Wincenty Pityński, wizytatorami chorych: Ignacy Szulc,
Karol Kawecki, Tomasz Michałkiewicz i Jakób Bolibrzuch, wizytatorkami: Agnieszka Łabęcka, Marja Dąbrowska, Elżbieta Dąbrowska
i Marja Janik, podchorążymi: Tomasz Ząbecki, Marcin Gromada, Bene
dykt Wolanin, Antoni Nicałek i Jędrzej Prusterniak.
Ostatnia elekcja urzędników bractwa św. Barbary, wpisana do
starej księgi cechowej, odbyła się dnia 24 kwietnia r. 1910. Wybrani
wtedy zostali: starszym bratem Jan Szelążek, zastępcą Franciszek
Górski, prokuratorem ołtarza Jędrzej Pańczyk, pisarzem Jędrzej Sałęga,
radnymi: Jan Wójcik, Wojciech Kopyto, Ludwik Wojtyło i Józef Ńachajski.
Ostatni ślad żywszej pamięci o dawnym cechu rotmańskim znaj
dujemy w księdze cechowej w zapiskach z r. 1865, kiedy to w setną
rocznicę ukonstytuowania cechu na podstawie nadanego mu nowego
76
prawa posypały się hojne datki na „ustanowione od wieków“ bractwo
św. Barbary, a księgę cechową przeniesiono do siedziby bractwa „jako
przy urocz.\ffetości przeniesienia prawa sternickiego pod adorację św.
Barbary, patronki tutejszego miasta“.
Bractwo św. Barbary spełniało zkolei swoje obowiązki do r. 1913,
jeżeli bierzemy na uwagę zapiski w starej księdze cechowej. W rze
czywistości objawiało pewną żywotność także w latach późniejszych
i dopiero przed kilku Laty przestało funkcjonować jako instytucja
samorządna, a to w następstwie konkordatu, który podporządkował
bractwa proboszczowi parafjalnemu i podciął przez to ich żywotne
korzenię. Można też dzisiaj powiedzieć, że i cech rotmański i bractwo
św. Barbary w Ulanowie należą już do zamarłej przeszłości. Zwykłe
koleje ludzkich spraw i ustanowień! Jedynemi pomnikami minionej
zapewne bezpowrotnie przeszłości pozostała z pietyzmem dochowana
księga cechowa oraz ta żywa jeszcze tradycja, która natchnęła mnie
jako rodaka ulanowskiego, ażeby pamięć o tern, Co było, przekazać
następnym pokoleniom.
Nakoniec, niejako w uzupełnieniu dziejów cechu retmańskiego
i związanego z nim od początku bractwa św. Barbary, podaję w alfa
betycznym porządku nazwiska wszystkich U cli osób, jakie zapisano
w księdze cechowej jako uczestniczące w elekcjach i misterjach. Jakaś
setka tych nazwisk przechowała się jeszcze^.do dzisiaj w Ulanowie
w potomkach ówczesnych rodzin. Jest jednak dzisiaj w Ulanowie sporo
innych jeszcze nazwisk, których niema w tej księdze. Są to już na
zwiska niedawnych stosunkowo przybyszów, którzy napełniają nowym
gwarem stare miasteczko, zmienione i pod tym względem na niekorzyść,
o ile chodź; zwyczaje i obyczaje jego nowych mieszkańców.
Oto katalog dawnego patrycjatu ulanowskiego, zmniejszonego dzisią, z zapisanych 147 rodzin o 46 nazwisk, których właściciele albo
wymarli całkowicie albo przenieśli, się gdzie indziej, niekiedy do są
siednich miejscowości:
Antosiewicz.
Barański, Bąk, Bernat, Biegaj, Bielecki, Bis, Blandesiewicz, Bolibrzuch, Brzuch, Bryła.
Getnarowicz, Chmielowski, Gichowski, Gieplichowicz. Czajka, Czarnota, Czernecki, Czerniakiewicz.
Dąbrowski, Dobrowolski, Doliński, Dołowy.
Gawłowski, Gil, Góreczny, Górski, Gradowski, Gromada, Grudziń
ski, Grzesiak, Gutek, Gzik.
Janik, Jarosz, Jarzynka, Jasnos, Jaworczak, Jedliński, Juśko.
Kara, Kawecki, Konopka, Kopyciński, Kopyto, Kościółek, Kotula,
Kozieja, Kruczkowski, Królikowski, Krupiński, Kulesza, Kułacz, Kulpińskij Kurnik, Kurpiński, Kuryłowicz, Kuźniarski, Kwolkiewicz.
Lach, Lisowski, Litwin.
Łabęcki.
Machaj, Malinowski, Małaszowski, Małecki, Małek,' Mędrak, Michałkiewicz, Mroczek, Mścisz.
Nachajski, Nagier, Nicałek, Niedziałek, Niemkiewicz, Nowoświat.
Olechowski, Orczykowski, Owczarczyk.
77
Pańczyk, Paterkowskï, Pawłowicz, Pędrak, Piłacik, Piotrowski,
Pityński, Pokrywka, Porębski, Prącik, Prusterniak, Przedpełski, Przemilski, Przysucha, Ptasiński, Pucko, Pulikowski, Puskarczyk.
Rup, Rzepiela.
Sałęga, Sibitka, Sieczka, Skoczylas, Smoliński, Smoła, Smorągowicz, Sokalski, Sokołowski, Stanowski, Sudyło, Szafrański, Szajwaj,
Szczuciński, Szelążek, Szewczyk, Szkotnicki, Szulc, Szumilas, Szydłow
ski, Śmielowski, Śpiewak.
Tokarski.
[ tl liński, Umiński.
Warzycki, Wasil, Wasilkiewicz, Wasilowski, Witek, Witkiewicz,
Wojtyło, Wolanin, Wolski, Wójcik, Wróbel.
Zaborski, Zarębski, Ząbecki, Zdanowski, Zgórek, Ziarno, Ziemski,
Zięba.
Żołądek.
RÉSUMÉ.
En considérant les livres de comptes et les documents du-corps de
métier des lamaneurs et des pilotes à Ulanów (Petite Pologne), l’auteur fait
connaître l’histoire et la raison d’être du .corps en question.
Cette corporation avait pour but l’émancipation des apprentis du métier
de lamaneur, e’est à dire pilote de radeaux et autres flottages qui, par le
San, le Wieprz, de Bug et la Vistule, étaient dirigés vers Gdańsk (Danzig).
Le corps de métier des lamaneurs jformait aussi une confrérie de piété
et était en même temps une sorte de club. Vers l’an 1851 la corporation en
question s’est transformée complètement en une confrérie de pieté.
JULJUSZ ZBOROWSKI
O ZAPOMNIANEJ TWÓRCZOŚCI ŻEGOTY PAULEGO
(PRODUCTION LITTÉRAIRE OUBLIÉE DE ŻEGOTA PAULI)
Pracując nad zebraniem materjałów do tatrzańskiej bibljografji ze
starych czasopism, znalazłem kilka pozycyj, odnoszących się do lite
rackiej i naukowej działalności Żegoty Paulego. Nie mogłem dotąd
stwierdzić, czy jćst już wiadome, że Pauli, podpisując się „Ignaz Pauli“,
zamieszczał etnograficzne rozprawy i tłumaczenia w języku niemieckim
w czasopiśmie „Mnemosyne“. Wychodziło ono we Lwowie w pierwszej
połowie XIX wieku dla użytku niemieckich przybyszów, których obficie
nadsyłał rząd austrjacki do b. Galicji na posady urzędnicze, profe
sorskie, do starostw, leśnictw, uniwersytetu, szkół i t. d.1).
*) O wspótpracownictwie Paulego w czasopiśmie „Mnemosyne“ wspomniał
Jan Karłowicz („Wisła“ 1888, II, 655) jednakże wzmiankuje on jedynie o poezjach
Paulego, nie o etnograficznych przyczynkach.
78
Nie mając czasu na zupełne wyzyskanie materjałów ludoznawczych
i słowianoznawczych w wymienieniem piśmie, ograniczam się do
zwrócenia uwagi na kilka pozycyj, pochodzących z pióra Paulego.
I tak w roczniku 1824 w n-rze 100 znajdujemy artykuł: Sagen
des polnischen Volkes in Galizien (Gesammelt von Ignaz Pauli)“. Po
wstępie o znaczeniu ludowych podań, autor przytoczył legendę p. t.
„König Boleslaus der Kühne in den Karpathep“. Jest to jeden z warjantów podania o królu Bolesławie w Tatrach i o śpiących rycerzach.
Pauli podaje w objaśnieniach, że legenda o błąkającym się w górach
królu i o jego pobycie w „Karpatach“, powstała z reminiscencyj histo
rycznych, a mianowicie z wiadomości o podróży na Węgry. Bo gdy
po zabiciu Stanisława Szczepanowskiego za tajne knowania z Czechami,
Bolesław Śmiały z powodu papieskiej klątwy musiał opuścić Polskę,
udał się wT gościnę do węgierskiego króla. Pauli przytacza dla porówna
nia legendę niemiecką o Barbarossie, duńską o Olgerdzie, serbską
o Trajanie i czeską o rycerzach, śpiących w Blaniku.
W roczniku 1835 tejże „Mnemosyne“ znajdujemy również arty
kuły Paulego. Np. w n-rze 14: „Illyrische Romanze. (Aus dem Französi
schen). Der sterbende Hajduk“. Jest to tłumaczenie serbskiej opowieści
ludowej. W n rze 27 tłumaczy Pauli inną serbską pieśń ludową, tym
razem napewno z oryginału, mianowicie: „Königsohn’s Marko Bache“.
W przypiskacli podał tłumacz niezbędne objaśnienia. Numer 33 zawiera
tłumaczenie poematu rosyjskiego poety Konst. Batjuszkowa p. t. „Die
Baehantin“. W n-rze 35 wraca Pauli znowu do ludowej twórczości
Serbów i daje tłumaczenie poematu „Die Wiła, ein serbisches Volkslied“
wraz z przypiskiem, wyjaśniającym znaczenie wyrazu i pojęcia mi
tycznej istoty: wili. W n-rze 37 znajdujemy tłumaczenie małoruskiej
pieśni p. t. „Die Sklavinnen“. Numery 39, 40 i 48 zawierają artykuł
o najnowszej literaturze czeskiej.
Współpracownictwo Paulego trwa także w 1836 r. W tomie „Mnemosyne“ z tego roku znajdują się tłumaczenia serbskich pieśni, jak
np. „Fürst Georgs Abschied von Serbien“, „Klein-Radoica“, „Königsohn
Marko und zwölf Araber“ i „Die Türken in Russland^ ' (w n-rach 41,
45, 48 i 51).
ZDZISŁAW KACZMARCZYK
PRZYCZYNEK DO GOSPODARKI HALNEJ XVIII WIEKU
W „PAŃSTWIE ŁODYGOWICKIEM“
{CONTRIBUTION À
L’HISTOIRE DE L’ADMINISTRATION DES
ALPAGES
DANS LA SEIGNEURIE DE ŁODYGOWICE AU XVIII SIÈCLE)
W archiwum jasnogórskiem pomiędzy lieznemi extraneami odna
lazłem przypadkowo ciekawe rachunki gospodarskie tyczące się „pań
stwa łodygowickiego“ z lat 1702—1706. Między innemi znalazły się
79
dane do gospodarki halnej samego dworu jak i ludności wieśniaczej
w XVIII wieku. Monograficzna praca Włodzimierza Kubijowicza13) 2
0 życiu pasterskiem w Beskidach Magórskich nasunęła mi myśl wy
korzystania tych zapisek. Dziś bowiem, gdy życie pasterskie w tych
stronach jest bardzo nikłe i zamiera z powodu zmienionych warunków
ekonomicznych, własnościowych i ludnościowych, obraz bujnego życia
pasterskiego ujawni nam wielką przepaść między tem, co było wczoraj,
a co jest dzisiaj. Tych kilka więc zapisek niech będzie potwierdzeniem
faktu o wielkości dawnego pasterstwa i jego wielkiej roli w dziedzinie
.gospodarki w Beskidach.
T. zw. państwo łodygowickie niegdyś własność Komorowskich
z Żywca w XVIII wieku było w posiadaniu Domicelli Męcinskiej starościanki wieluńskiej 2). Należały do niego między innemi wsie Łody
gowice 3), Wilkowice, Mikuszowice, Rybarzowice. Był to więc obszar
ziemi zamknięty z jednej strony granicą śląską, z drugiej Beskidem, od
południa graniczył z Żywcem, od północy z Białą. Przez terytorjum to
przebiega dziś prawie cała linja kolejowa Biała-Żywiec. Wszelkie więc
cyfry i wiadomości dotyczyć będą stosunkowo drobnej części Beskidu
małego i to tylko jego części zachodniej, wznoszącej się w szczytach
Magórki 913 m. i Cupla 933 m. między Białą a Żywcem. Tu też znaj
dowała się hala dworu łodygowickiego na Magórze, a i inne gospo
darstwa halne ludności państwa łodygowickiego musiały się tu znaj
dować. Wpływała na to bliskość tej części Beskidu. Beskid śląski i ży
wiecki jako dalsze i na obcem terytorjum położone nie wchodziły
w rachubę 4).
Pierwszą notatką jest „Regestr spisany leśnego statku na halach
na Magorze za magerza Wawrzyńca Więzika zostającego pro 18 July
1702“. Poczem następuje wyliczenie sztuk, z tego jest owiec 111 i kóz
182, razem 293. Następny spis z 27 marca 1704 podaje liczbę 166 owiec
1 163 kóz, razem 329. Spis z 20 lipca 1705 przynosi 128 owiec i 186
kóz, razem 314, a z 2 października 1706, 102 owiec i 137 kóz, ra
zem 239.
Spisy te dotyczą jednego tylko szałasu dworskiego znajdującego
się zapewne na hali Magórki. Ilość ogólna statku w szałasie wynosi tu
średnio około 300 sztuk owiec i kóz. Z tego średnio po 120 owiec,
a resztę kóz. Ta przewaga kóz nad owcami jest uderzająca, raz tylko
liczba owiec w r. 1704 przewyższała lekko liczbę kóz. Objaw tak licznej
hodowli kóz dziś nie spotykany już musiał byc wypływem specjalnych
1) Wł. Kubijowicz Życie pasterskie w Beskidach magórskich, Kraków
192,7, Prace Kom. Etn. P. A. U. Nr. 2.
2) Domieelia Męcińska żona Kazimierza z domu z Wielkiego Chrzystowa Wierz
bowska 1° voto Warszycka. T. Źychliński, Złota księga szlachty polskiej I,
str. 174, Poznań 1879.
s) W r. 1618 Łodygowice Mikołaj Komorowski sprzedał dworzaninowi swemu
Morawskiemu ten drogą zamiany za inną wieś odstąpił ją ks. Jerzemu Zbaraskiemu.
Ł. w wianie otrzymał St. Warszycki za Heleną ks. Zbaraską. Z Warszyckich przeszło
na Domicellę Męcińską 1° voto Warszycką Słów. geogr. król. pol. V,
str. 676.
4) Dziejopis Żywietki, Kraków 1866, str. 30 opis granic.
80
warunków gospodarczych. Dziś już chów kóz poprostu się nie opłacaRoczne ubytki i zmiany w liczbie owiec i kóz wywoływały liczne sprze
daże pojedyńczych sztuk, część szła na użytek kuchni dworskich, parę
w ciągu roku zdechło, a parę jak podają rachunki, brał wilk. Te ostatnie
notatki „wilk wziął” lub „wilk zjadł“ powtarzające się regularnie co
roku są dowodem, że zdjęcie pasterskie w tych czasach do lekkich nie
należało i było połączone do pewnego stopnia z niebezpieczeń
stwem.
Na czele szałasu stał magierz coś jak dzisiejszy baca. Nie wiem
czy ta nazwa była pospolicie przyjęta, w każdym razie występuje we
wszystkich rachunkach. Podobieństwo nazwy magierz *6) do madziar,
maggiar wskazywałoby, że nazwa tego urzędu pochodzi z Słowacji
i nadawana była bacom z Słowacji, a potem i miejscowym.
Oprócz spisów szałasu dworskiego posiadamy jeszcze 2 spisy* do
bytku prywatnego poddanych z państwa łodygowickiego. Pierwszy
z nich nosi tytuł: „Regestr statków to jest owiec i kóz na halach zostaiących w państwie łodygowickim spisany 15 Mai 1705“. Spis ten zro
biony był zapewne dla celów kontroli lub finansowych w związku
z pewnemi opłatami za wypas na halach. Wylicza on 43 gazdów po
siadających własne owce i kozy z podaniem dokładnej liczby posia
danego dobytku. Ilość średnia posiadanego statku wynosi około 50
sztuk na osobę. Z tego 5 posiada nawet ponad 100 sztuk, najmniejsza
liczba i wyjątkowa zarazem jest 10 sztuk. Razem posiadają wymienieni
gospodarze 2489 owiec i kóz. Uderza tutaj również olbrzymia hodowla
kóz. Dokładnych liczb brak wprawdzie, ale fakt, że każdy z wymienio
nych gospodarzy posiadał w ogólnej liczbie statku owće i stale kozy
wskazuje, że było to zjawisko powszechne, a więc i ilościowo liczebne,
jak w szałasie dworskim. Osobno spis wyodrębnia 280 owiec i kóz,
w tem samych owiec Wawrzyńca Przybyły 200 sztuk, które nie zimo
wały. Reszta należy do 3 gazdów. TJ;waga „I zosobna którzy tu nie
zimowali“ wskazuje, że wypadek ten jest wyjątkowym i że zwykle
praktykowano całoroczny pobyt z zimowaniem na hali. Dziś są to juz
w Beskidach wypadki wyjątkowe i zanikające6). Następny spis: „Regest
statków na halach zostaiących w państwie łodygowickim to iest owiec
i kos spisany przy woytachl >'■ woiewodzie y całej gromadzie wałaski
18 Maii Anno 1706“. Ogólna ilość kóz i owiec wynosi 2531 sztuk,
. z tego największą liczbę posiada Wawrzyniec Przybyła bo 260, a 8 go
spodarzy ma ponad 100 owiec i kóz. Uderza tu przedewszystkiem zwią
zek gospodarki halnej z ustrojem wsi wołoskich tem ciekawszy’ że
spotykany na samej granicy Śląska cieszyńskiego jeszcze w XVIII stu
leciu'). Instytucja wojewody czyli krajnika znana była i w Żywiec
J) Magier — Madziar, Węgrzyn. S. B. Linde, Słownik języka polskiego. III.
str. 22.
6) W ł. K u b i j o w i c 4 Życie pasterskie, str. 38 zachodzi to jeszcze w Gor
cach lecz jest wyjątkiem.
7) Por. o Wołochach i Wałachach na Śląsku w pracy T. Dobrowolski.
Tradycje wołoskie w kulturze artystycznej górali śląskich, Cieszyn 1931, str. 3—G„
odb. z „Zarania Śląskiego“ 1931 rocz. VII z. II.
4
31
czyźnie pod nazwą wojewody wołoskiego, w tymże samym czasie t. j.
w r. 1706 wojewodą państwa żywieckiego był Tomasz Jaszek z Ka
mesznicy8). Dla państwa łodygowickiego istniał więc specjalny woje
woda, który miał przewodnictwo nad podległemi sobie Wołochami9).
Niezbity to dowód, że instytucja ta była czemś pospolitém w owych
czasach i rozpowszechnioną na zachodzie Beskidów. Podobnych zresztą
wojewodów spotykamy na Podhalu, Gieszyńskmm i Morawach10),11
a nawet dziś na Słowacji w szczątkowej formie, zanikającej w do
datku.
Porównajmy jeszcze cyfry z zapisek z cyframi dzisiejszemi. W za
chodniej części Beskidu małego są obecnie 3 szałasy z ogólną liczbą
samych owiec około 400 “). Tymczasem w r. 1706 z samego państwa
łodygowickiego pasło się na Beskidzie małym prawie 3000 sztuk owiec
i kóz. Różnica jest widoczna. Dziś na olbrzymim obszarze Beskidu
babiogórskiego wypasa się zaledwie 2560 owiec 12).
Na podstawie tych wszystkich wiadomości przychodzi się do
wniosków, że:
1) gospodarka halna organicznie była związana z osadnictwem na
prawie wołoskiem, z jego organizacją i zwyczajami. Na czele gromady
stoi wojewoda, sprawuje władzę przy pomocy wójiów w poszczegól
nych wsiach. Terytorjalnie władza jego pokrywa się z kluczem po
siadłości jednego właściciela.
2) Gospodarka ta była jeśli nie główną to najważniejszą gałęzią
gospodarki ogólnej w państwie łodygowickiem na początku XVIII wieku.
Jeżeli uwzględnimy jeszcze osobne spisy krów dworskich, to można
śmiało powiedzieć, że hodowla bydła była najważniejszą gałęzią eko
nomiczną.
3) Na czele szałasu dworskiego stał magierz (rodzaj urzędu).
4) Pobyt na halach trwał przez cały rok.
5) Obok owiec występuje olbrzymia masa kóz przewyższająca
nawet czasami te pierwsze (szałas dworski).
Takie mniejwięcej światło rzucałyby te drobne wycinki zapisek
archiwalnych na gospodarkę halną beskidzką w XVIII wieku. Wymowa
cyfr jest tu najlepszym wskaźnikiem i miarą, jak wielkie kiedyś zna
czenie posiadało pasterstwo w gospodarce folwarków podgórskich.
Dzisiejsze czasy są na tern polu wyraźnym krokiem w tył ku
zaniku.
Poznań.
8) E. Długopolski, Przyczynki do osadnictwa wołoskiego w Karpatach,
odb. z Spraw, filii c. k. gimn. św. Jacka w Krakowie 1916.
9) Por. K. Kadlec, Valaši a Valašské právo v zemích slovanských a uherskich Praha 1916, str. 430. „...Vejvoda jest muž, který ve jménu vrchnosti dozor
ma nad vrchy, lesy a zvqri a quasi soudce jest nad spory hraničnymi mezi pod
danými...“.
10) Zofja Hołub Pacewiczowa, Osadnictwo pasterskie i wędrówki
vv Tatrach i na Podtatrzu, str. 197—198
11 ) WŁ Kubijowicz, Życie pasterskie, str. 51.
rż) Ibid., str. 51—52.
Lud T. XXXII.
6
82
BOGDAN ŻYRANIK
PRZECIWIEŃSTWO BÓSTWA-DRZEWA I BÓSTWAKAMIEN1A W WYOBRAŻENIACH LUDOWYCH
(AN'GTHÈSE DE LA DIVINITÉ-ARBRE ET DE LA DIVINITÉ-PIERRE DANS
LES CROYANCES POPULAIRES)
W wierzeniach religijnych niektórych ludów na rozległych obsza
rach Starego i Nowego Świata napotykamy kzczątki prastarej koncepcji
wierzeniowej dwu przeciwnych sobie bóstw, z których jedno, dodatnie,
związane z krzemieniem lub wogóle z kamieniem, albo z wężem
(względnie kaczką) i z ciemnością, jest głównym przeciwnikiem i czę
sto bratem, przeważnie bliźniaczym, pierwszego, zwykle przezeń zabi
janym, najczęściej rozcinanym na dwoje, z czego powstają dwa ży
wioły, względnie istoty związane z dwoma żywiołami, alboteż góry
i skały. Wyjątkowo mamy pocięcie lub wogóle zabicie bóstwa dodat
niego przez jego przeciwnika
Terminu „dodatnie“ użyłem“ dla oznaczenia zespołu cech o zna
czeniu pozytywnem dla wyznawców danego bóstwa, gdyż np. określe
nie „jasne“ oczywiście nie we współczesnem pojęciu przenośnem, ozna
czałoby świetlistość postaci, tymczasem wykazanie owej świetlistości
jest jednem z zadań niniejszej pracy. Określenie „twórcze, tworzycielskie“ nie odróżniałoby'' go zasadniczo od owego przeciwnika, który
często stwarza również przedmioty lub istoty, tylko inne (złe, ciemne
etc.). „Dobre“, „sprawiedliwe“, „mądre“ etc. — żadne z tych określeń
nie obejmuje całości jego znaczenia, a wszystkie zawierają się właśnie
całkowicie w określeniu „dodatnie“.
Koncepcja ta stanowi zespół różnych wątków różnego pochodzenia.
W mitologji niektórych z posiadających ją ludów brak tego czy owego
wątku wynagradza obecność wspólnych szczegółów drugorzędnych.
W rozdziale I-ym przedstawiam ogólne zarysy tej koncepcji u po
szczególnych ludów z pominięciem związku bóstwa dodatniego z drze
wem, co wejdzie w skład rozdziału Ii-go, obejmującego charakterystykę
bóstwa dodatniego uderzająco zgodną u ogromnej większości znają. cych ją ludów; rozdział III-ci zawierać będzie wyjaśnienie owej kon
cepcji, jakoteż składających się na nią poszczególnych wątków,
a w czwartym przedstawię niektóre jej ślady zwłaszcza w judaizmie
i chrystjanizmie.
Praca niniejsza powstawała na marginesie innej. Dobór źródeł,
z których czerpałem, naogół był nieodpowiedni: często przypadkowy,
a czasem — dotyczy to głównie części epizodycznych — i niewystar
czający. Powodem były względy natury technicznej; odcięty bowiem
od bibljotek, skonieczności korzystałem częstokroć jedynie z przygod
nych, w różnych czasach poczynionych, zapisków. Dlatego np. wiado
mość z włoskiego folkloru (jak również wiele wiadomości z germań
skiej, greckiej, indyjskiej mitologji) wzięta została z Afanasjewa, pod
czas gdy treść pewnej bajki wielkoruskiej (jak i niektórych innych sło
83
wiańskich) — z włoskiego autora Gubernatisa, i t. p. W pewnj-ch
sprawach tłumaczonych jednakowo przez kilku autorów powoływałem
się nietyle na imię bardziej autorytatywne, ile na autora, co do którego
mogłem służyć odnośnikiem. Do pewnego stopnia ograniczyło to nawet
zakres mniejszej pracy w niektórych jej częściach.
ROZDZIAŁ I.
Konflikt między bóstwem dodatmem a jego przeciwnikiem.
Uderzenie i rozbicie krzemienia na dwie połowy,
z których jedna wiąże się z niebem (jasnością),
druga z ziemią (ciemnością) — u Wielkorusów.
Gzyto w bogatej rosyjskiej literaturze apokryficznej, czy w licz
nych zbiorach baśni, gadek, przesądów, a taksamo w nieprzebranem
bogactwie wątków poetyckich i mitologicznych, zawartych w ludowym
eposie rosyjskim, razporaz natrafiamy na ślady prastarych wierzeń
ï całych ich zespołów. Jednym z takich śladów przedrosyjskich, nawet
przedsłowiańskich mitów jest ustęp z apokryficznego podania o stwo
rzeniu ziemi w słynnym „Switku bożestwiennych knig“, kryjącym
w sobie ślady nauk sekty bogomilskiej 1), a przez nią, częściowo i nie
zależnie od niej, i niektórych przedchrześcijańskich mitów.
W ustępie tym bóg chrześcijański, zastępujący najwidoczniej jakieś
pogańskie bóstwo, rozbił na dwoje wydobyty z pierwotnego „morza
bezbrzeżnego“ krzemień, z którego jednej części wyskoczyły duchy nie
bieskie, a z drugiej — za sprawą djabła — moc djabelska. Djabeł wy
stępuje tu w postaci kaczki2). W jednym z warjantów tego ustępu3)
jest mowa o uderzeniu przez Boga młotem kamienia i stworzeniu w ten
Sposób mocy niebieskich — oraz uderzeniu młotem kamienia przez
djabła i stworzeniu „swego wojactwa“, a następnie o ciągłej wojnie
Boga i mocy niebieskich z djabłem i jego wojskiem, w której począt
kowo zwyciężał djabeł, aż został ostatecznie zwyciężony przez Boga.
Inną odmianą tego mitu jest ludowe powiedzenie, według którego Bóg
uderza krzemieniem o krzemień, z czego powstają anioły, archanioły,
cherubiny, serafiny, a następnie gdy szatan czyni tosamo, pojawiają
się duchy leśne (1 j e s z i j e). domowe (d o mowy j e), rusałki i babyjagi 4). Wedle poprzedniego warjantu duchami leśnemi (1 j e s o w i k i),
domowemi (domowiki), wodnemi (wodianiki), łaziebnemi
(b a j e n n i k i), podwórcowemi (dworowiki) i stodolnemi (r ifa z n i k i) stało się wojsko djabelskie, które powpadało do wody,
lasów, domów etc. po zwyciężeniu djabła przez Boga.
Duchy niebieskie oczywiście wiążą się z niebem, a djabelskie.,za
pewne z ziemią, skoro według innego apokryfu wielkoruskiego, miano
wicie „Wyznań Adamowych“ dziedziną Boga jest niebo, a djabła —
ziemia.
Afanasjew A., Poeticzeskija wozzrienija Słąwian na přírodu, 1867 r. t. II,
rft'
. 3) J- " ■ 461—62. 4) Dal W., Posłowicy russkago naroda,
1041 ; Dal W., Tołkowyj Słowar1 Wielikorusskago jazyka, t. II, s. Kriemień.
462.
6
84
Wyrwidąb
i
Waligóra.
W pieśniach a zwłaszcza baśniach wielkoruskich, a także innych
słowiańskich spotykamy dwu bohaterów, związanych: jeden — z drze
wem, a drugi z górą, która, jak wykazuję poniżej, odpowiada kamie
niowi. Tu będę głównie omawiał wielkoruskie ze względu na brak do
statecznych innych materjałów. Pierwszy nazywa się Dub-Dub ow i k 5),* albo D u b y n i c z °), albo D u b y n i a , Jelenia (j e 1świerk),
L j e s i n i a 7), albo
Wyrwidub8),
Wiertodub
Wiernidub9). Odpowiednikiem jego u nas jest Wyrwidąb,
a wraz z nim w jednej z bajek występują Wyrwi jedlica
i Wyrwibuk10),* u Słowaków odpowiednikiem tym jest V a 1 ibuk1J). Identyczny z owym bohaterem pod tak różnemd imionami
w różnych warjantach, a właściwie w różnych baśniach występującym,
jest I) o b r y nia12). Imię jego zapewne jest przetworzone z Dubyni;
może pod wpływem etymologji ludowej pod przestarzałe, niejasne już
znaczeniowo imię tego ostatniego podstawiono zbliżony fonetycznie
wyraz, z treści swej odpowiedni dla jasnego, dobrego bohatera lfl) jakim,
jest Dubynia (dobrynia — dobry człowiek). Drugi nazywa się GorG o r o w i k albo
Gorynia,
Waligor14),
Wiertogor,
Wiernigora15), au Małorusów nosi nieobce nam dzięki pieśniom
lirników ukraińskich na kresach dawnej Rzplitej, a zwłaszcza dzięki
upowszechnieniu go przez „Wesele“ Wyspiańskiego miano Wern yhory; u nas — Waligóry. Tak jak Dub-Dubowik i Dubynia
mają odpowiednika w Gor-Gorowiku i Goryni, odpowiednikiem Dubynicza byłby Gorynicz i rzeczywiście imię to istnieje i oznacza
pewnego bajecznego mieszkańca gór, jakim najczęściej jest wąż
względnie król wężów 16). Mitolog rosyjski Afanasjew dowodzi jego toż
samości z Gorymią i t. p.
Już imiona bohaterów świadczą o związku ich czyto z drzewem,,
czyto z'górą: imię pierwszego wiąże się z dębem, świerkiem, bukiem
i z lasem wogóle, drugiego — z górą. Pozatem tu i ówdzie występuje
związek z drzewem czy z górą jako rys ich życia mitycznego. Wyrwi
dąb wyrwał dąb i wroga swego wszczepił w to drzewo 17). Wyrwidub
rzucił dębem lf>), Wiertodub kładzie dęby wpoprzek drogi, by uchronić
pewnego bohatera przed pościgiem18), Dobrynia rozdziera dąb20),
a analogiczny doń w pewnych pieśniach21) słynny heros wielkoruskie,j
epiki ludowej, Ilja Muromiec, siedzi według tych pieśni na dębie 22).,
W jednej z pieśni białoruskich mowa o dębie bajecznym, którego nazwa
brzmi: Wirtadub23), równa się więc wielkoruskiemu Wiertodubowi. Tu mamy tożsamość owego bohatera z dębem, jaką nam sugero
5) Etnograficzeskoje Obozrienije, 1912 r., 300.
e) j. w. 275.
7) Afanasjew,
Poet. Wozzr. Sław., I, 638, 776—77.
8) Strielnikow I D., Religjoznyja priedstawlenija Indiejciew Guarani, Sborník Muzieja Antropolog, i Etnograf., Leningrad,
r. 1929, t. IX, 314.
®) Afanasj., P. W. SI. 1, 638, 776—77.
1(j Kosiński W.,
Materjały do etnogra"ji Górali Bieskidowych. Zb. Wiad. VII, r. 1883, 78. 11 ) Afanas,
j. w. 1, 295—96, 12) j. w. II, C72. 13) Afanasj. I, 777.
14) Strielnikow, Rei. Pr.
Ind. Guar., 314
16) Afanasj. I, ’76—77. “) Dal, Tołk. Słowar‘s. Żmij; aU" s II,
528; Kiriejewskij, Pieśni, Ukazatiel 152.
1T) Kosiński, Mater, do ein. Gór. Biesk.,
78.
ls) Afanasj. I, 777.
r!j j. w 638.
20). j. w. II, 672.
21 ) j. w.
22) i. w,
673. 23) Źiwaja Starina, 11, r. 1905, 94.
85
wało imię Dub-Dubowik i Dubynia (mniej Dubynicz, jako patrynomiczne). Związek drugiego bohatera z górą zaznacza się podobném
czynami: Waligor rzucił górą24). Wiertogor kładzie góry na drodze26),
Gorynia porusza górami2e), obraca niemi, przenosi je z miejsca na
miejsce 27). Olbrzymów podobnie poruszających górami, przynoszących
je etc. utożsamiano z samem! górami w podaniach skandynawskich28).
Wąż Gorynicz mieszka w górze2S), przyczem na podstawie związku
jego z górami opiera Afanasjew przypuszczenie, iż jest to właściwie
„duch gór“ 30), obok nazwy z miej- Gorynicz często ów Wąż
bajeczny ma epitet gorynskaja (zmieja)31). Wedycki wąż Vritra,
mieszkający taksamo jak Gorynicz w górze, sam jest przyrównany do
góry S2), a ludowe porównania przedmiotów w obrębię wierzeniowym,
równają się ich utożsamieniu, jak to mamy we wszystkich mitologjach.
Nietylko w Rosji czy w Indjach istnieją mity o wężu związanym
z górą, przebywającym w niej i t. p. i nietylko u wszystkich ludów
indoeuropejskich ss) ; posiadają one bezporównania rozleglejszy zasiąg,
np. u mieszkańców w. Fidżi mamy 34) mitycznego węża w górze etc.
W popularnym m. i. i u Indjan Ameryki Północnej micie o połknięciu
bohatera przez węża, smoka czy innego potwora mniejwięcej wężowa
tego kształtu i o następnem wydostaniu się zeń żywym i uwolnieniu
zarazem połkniętych wcześniej istot, według jednego z plemion
Siuksów, mianowicie Omaha, zamiast owego potwora połyka bohatera
góra, z której ten się wydostaje żywy, uwalniając zarazem połknięte
przez nią poprzednio istoty 35).
Jednoznaczność góry i kamienia m. i. w mitologji
słowiańskiej, germańskiej, indyjskiej i fińskiej.
Górze, z którą związany jest omawiany bohater, odpowiada często
skała, kamień. Gorynia nietylko obraca górami, ale i rzuca skały w po
wietrze 3e). W bajce słowackiej obok Walibuka a na miejscu Goryni,
Waligóry i i. p. występują dwaj bohaterowie związani: jeden ze skałą,
drugi z żelazem, jak na to wskazują ich imiona: Skali měj i Z elezomě j przyczem ten ostatni jest twórcą żelaznych cepów37).
Żelazo — prawdopodobnie tu weszło w miejsce krzemienia 3S). Bohater
Iwanko Miedwiedko jest analogiczny do Goryni39) (m. i. wypiastowany
przez niedźwiedzicę taksamo jak Waligóra)40). Otóż bohater odpowia
dający całkowicie Iwankowi Miedwiedkowi a przeto Goryni etc. w bajce
niemieckiej41) (on. i. przestawiający góry jak Gorynia)42) jest istotą
z żelaza 43) ; samo imię jego Eiseohans44) podkreśla ów związek
z żelazem. Poza Eisenhansem odpowiednikami Goryni, Waligóry i i. p.
w folklorze niemieckim są m. i. postaci bajeczne zwane Fe Isenkripperer i Steinzerreiber, a więc zamiast Waligóry
mamy coś w rodzaju Walikamienia. Odpowiadający Goryni we wło-* II,
2i) Afanasj. j. w. I, 777.
25) j. w. I, 638.
2e) Dal, Tołkow. Slow. s. Góra.
2T) Afanasj. I, 776—77.
2S) j. w. II, 656—7; Golther W., Handbuch d. Germanisch.
Mythol., 1895 r., 267.
2S) j w. II, 528.
so) j. w.
:i1) j. w. II, 528.
32) j. w.
II, 528—29.
33) j. w. i'i34) piatZj Der Mensch, 1898 r., 330.
36) Dorsey, Cegiha
language, 31—34, 577.
se) Afanasj. I, 7 7 7 .
371 j. w. 295—96.
38) p. n.
3ß) Afan. I, 777. 40) j. w. 765, 777
41) j w. 777
*2) j. w. 4S) j. w.
«) j. w.
86
skiej bajce bohater 4Ej m. i. podnoszący górę 4e) nazywa się w tłuma
czeniu) Mocny Grzbiet rodem z Twardej Skały IT). Pozatem Gorynia,
Waligor etc. jako olbrzym 4řj, rzucający i przenoszący góry i skały
z miejsca na miejsce 49), odpowiada najprawdopodobniej kamien
nemu olbrzymowi białoruskiemu, rzucającemu skałę 50), kamie nn e m u olbrzymowi skandynawskiemu, Hrungnirowi, rzucającemu
skałę 51), a także innym olbrzymom skandynawskim, związanym z ka
mieniami (skały zwane ich imieniem etc.)52), przynoszącym góry, rzu
cającym skały53) etc. Wogóle olbrzymy skandynawskie, skojarzone
z górami, które bywają ich postacią 54), wiążą się zarazem i z kamie
niami, lub zastępującemi je metalami. przedewszystkiem z żelazem,
zastępnikiem krzemienia55) ; np. taksamo jak przenoszą góry, przenoszą
i skały i kamienie 56), alboteż ściskają kamienie, aż z nich woda wy
cieka 57), zazwyczaj posiadają kamienne buławy i kamienne tarcze 58) ;
między nimi znajdują się olbrzymy o następujących imionach: larnasaxa, co znaczy —=■ żelazokamienny, Iarnhaus — żelazna czaszkaB9)
etc. W jednej z odmian mordwińskich omawianego mitu góra jest przeciwnikieąi bóstwa dodatniego 60), przeciwnikiem, w którego roli w in
nych odmianach mordwińskich (jak zresztą i w mitach wielu innych
ludów) występuje kamień Bajeczny wąż wielkoruski (Gorynicz ete.)
mieszka niekiedy pod kamieniem 61) analogicznie do kamiennego de
mona estońskiego, zwanego: „Znajdujący się pod kamieniem“62).
Albo też ihieszka w górze lub skale 6i!) analogicznie do kamiennego po
twora skandynawskiego, Hrungnira, jakoteż i do innych skandynaw
skich olbrzymów mitycznych, mieszkańców gór łub skał, a których
związek z kamieniami musi być bardzo znamienny, skoro według
Jakóba Grimma wydają się być ożywionemi kamieniami, albo olbrzymiemi istotami zamienionemi w kamienie e4). (Podobnie węże mityczne
i u wielu innych ludów zamieszkują bądź góry, bądź skały). Np. nasz
smok w górze Wawelskiej; a w „Nibelungach“ Beowulf spotyka smoka
w skale6’). Chmury w Rig-Vedzie zwane są górami albo kam i en
nemi miastami węża Vritry66). W mitach występuje zarówno „góra
wężowa“ )., jak „wężowy kamień“, oboje jako siedziba węża mitycz
nego W wielkoruskich baśniach krzemień lub wogóle kamień rzucony
za siebie przez bohatera uciekającego przed prześladowcą staje się
odrazu górą, rzucona następnie kropla wody staje się morzem6S).
A \viąc podobnie jak kropla jest cząstką wody, je_, zalążkiem niejako,
taksamo tu krzemień czy kamień uważany jest za cząstkę góry, za jej
pewnego rodzaju zalążek. Wogóle związek jakiejś postaci mitycznej
z górą przeważnie równa się związkowi jej ze skałą, z kamieniem^ albo
wiem góra i skała w relacjach ludowych wymieniane są często jako
równoznaczne.; skałę znów często lud zwie kamieniem poprostu. dlatego
też np. Felsenkriperer to ta sama istota co Steinzerreiber. ,
4B) Afanasj. II, 706.
4C) j. w.
4T) j. w.
48) j. w. II, 483.
40) j. w.;
Dal, Tolk. Slow. s. Góra.
B0) p. u
í^ý) p. n.
B2'j Afanasj. II, 656—57.
■’3) Grimm J., Deutsche Mythologie.
B4) Afanasj. II, 656—57.
BB) p. n.
°6) Grimm j u. B7) Afan. II,'656- -57. “«) j. w. b») j. w. «P) p. n. ei) Afan.
II, 528.
,i2) Eisen M„ Esthnische Mythologie, 1925 r. ., Lipsk, 81.
63) Afanasj.
tl, 655.
1,4) j. w., 656.
6B) j. w. 529.
««) i. w 528, 530.
e7) j. w. 528.
°8) j. w. 667.
87
Zabicie lub rozcięcie na dwie połowy góry, bę
dącej
bratem- bliźniakiem
względnie
wężem,
u Wielkorusów.
Gorynia i Dubynia 69), WaUgor i Wyrwidub 70), Waligóra i Wyrw:
dąb — są to bracia-bliźniacy. W jednej z bajek polskich Wyrwidąb
w walce z Waligórą zwycięża go w państwie podziemnem n). W jednej
z wielkoruskich baśni Dobrynia zwycięża w walce węża Goryńicza,
zwanego tu w formie zgrubiałej G_orync.ziszc.ze, i zabija gq 72) ; według
innej wersji rozrywa na dwoje dzieci owego węża w jego siedzibie
podziemnej (pieczarze białokamiennej)73). Wspomniany już wyżej jako
analogiczny w pewnych pieśniach do Dubyni, Dobryni etc.'4). Ilja
Muromiec (np. siedzi w kieszeni olbrzyma związanego z górami,
Światogora7S), jak Dobrynia w kieszeni olbrzymki górskiej'6) etc.)
walczy z olbrzymem leżącym na górze i będącym tam jak druga góra"),
a wręcz z olbrzymem-górą. Gdzieindziej zabija on Babę Goryninkę,
czyli Gorynczankę w podziemiu, dokąd zaprowadziła ona Ilję ,s), albo
w rezultacie walki z synem Baby Łatygorki rozrywa go na dwie po
łowy79). Otóż Baba Łatygorka równa się Babie Gorynince
Gorynczance oraz wężowi Goryniczowi, „gorynskoj zmiei“ so), alboteż okazuje
się matką tego węża 81), z górami taksamo jak on związana, na co
m. i. wskazują powyższe jej imiona a także jeszcze jedno: Siemigorka 8^). Syn Baby Łatygorki walczący z Ilją jest więc albo wężem
Goryniczem, alboteż synem węża Goryńicza (Baby Łatygorki), co na
jedno wychodzi, skoro obie postaci stapiają się ze sobą.
Obaj rozpatrywani bohaterowie stanowią zapewne bardzo starą
parę mityczną u ludów słowiańskich, skoro najczęściej występują epi
zodycznie jako pomocnicy lub towarzysze różnych innych bohaterów,
których dziejom poświęcone są pieśni czy baśni, przýczem rola tej
pary bohaterów jest bardzo niejednolita. Pierwotna koncepcja zatraciła
się w znacznej mierze w opowiadaniach o Wyrwidębie i Waligórze,
tak że zaledwie znaleźć w nich możemy ślady wątku o zabiciu przez
bohatera, związanego z drzewem, w walce swego brata-bliźniaka, zwią
zanego z kamieniem (górą) i niekiedy z wężem, a także o rozerwaniu
przezeń na dwie połowy węża, związanego z kamieniem i odpowiada
jącego owemu bratu-bliźniakowi, t. j. wątku, jaki mieliśmy powyżej.
Przykładem pomieszania postaci mitycznych może służyć bajka z Lu
belskiego, w której występuje Waligóra jako jeden z trzech braci, przyczem wszyscy trzej posiadają mniej więcej, ten sam charakter przez
swój związek bądź z kamieniem, bądź z wężem, jak o tern świadczą
ich imiona: Waligóra, Wąż morza i Żelazna pałka, a zarazem wszyscy
trzej posiadają charakter bohatera dodatniego właściwy Wyrwidębowi,
Dubyni etc. — walczą bowiem z panem podziemi. Żelazna pałka nietylko wiąże się z minerałem, ale prawdopodobnie i z wężem, skoro
w folklorze europejskim imię takie jest wyrażeniem oznaczającem węża.
69'. Strielnikow, rtelig. Pr. Ind. Guar., 314. 70) j. -w^ A l'an as.j. I. 777. 71) Ci
szewski S., Lud ’olniczo górniczy z okolic Sławkowa w pow. olkuskim, Zb. Wiad.
XI, (104—106).
72) Afanasj. II,' 672.
73) j. w. II 529
7i) p. w.
7r') Afan. II,
670—71.
7*) j. w. II, 673.
7T) j. w. 670—71.
7S) Kiriejewskij P., Pieśni (Ilja
Muromiec), 1869 r. 19, 26, 165.
79) j. w.
80) j. w.
81) j. w.
82) j. w.
38
W jednej z bajek z Podhala8S) występuje trzech braci: Wyrwidąb
Wyrwibuk i Wyrwijedlica. Przytem głównym bohaterem, który zwy
cięża wrogiego wszystkim trzem Dziada, jest Wyrwidąb. Braci jego
imiona i postaci utworzone zostały widocznie na wzór jego własnego
imienia i postaci; Wyrwidąb zapewne rozszczepił się tu na 3 osoby.
Charakter ciemniowy góry mitycznej m. i. u Sło
wian, Germanów, Arjów indyjskich, Finnów,
Egipcjan i Ind j an płn. - amerykańskich.
Baba Łatygorka według P. Bezsonowa oznacza chmurę 84). Co do
znaczenia mitycznego góry wogóle, z którą ów przeciwnik drzewnego
bohatera wiązał się czyto jako Baba Goryninka, czy wąż Gorynicz, czy
Gorynia, Waligóra etc. — oddawna zauważono, a następnie w szeregu
innych wypadków tłumaczono znaczenie jej jako wyobrażenia chmury,
m. i. — oczywiście nie pierwsi i nie ostatni — dowodzili tego Afa
nasjew * ) i O. Miller86). Stamtąd zacytuję jako przykład nazywanie
chmur w Védách górami węża Vritry. Góra, czy jako chmura czy na
podstawie innych wyobrażeń, kojarzy się również z wszelką ciemnością,
m. i. z nowiem. Górę kojarzono również z ziemią, z podziemiem np.
w Egipcie 87) ; algonkiński bóg tworzy ziemię, a w warjancie tego mitu
tworzy górę88) ; pani górskich duchów (Berh'a) była zarazem panią du
chów podziemnych 89). Zapewne na tej podstawie matce Thora nada
wano imiona, bądź Iördh (ziemia), bądź Fiörgyn (co najpewniej ozna
cza górę)90). Jako istota ciemniowa, góra była tworem djabła lub bóstwa
ciemniowego np. u hidów germańskich, słowiańskich, fińskich, północno-amerykańskich91). Jako wyobrażenie nowiu występuje góra
w micie Indjan Omaha, gdzie połyka bohatera Mactcinge, wcielenie
księżyca 92). Poza oznaczaniem chmury, nowiu, ziemi spotykamy gdzie
niegdzie w mitologji i inne znaczenie góry — jako nieba, a nawet
słońca, a niekiedy może księżyca.
Analogja krzemienia wielkoruskiego do bratabliźniaka bóstwa u innych ludów.
Na pierwszy rzut oka wydaje się mit o Wyrwidębie i Waligórze,
czyteż Dubyni i Goryni mało pokrewny mitowi pierwszemu — o ude
rzeniu krzemienia przez boga: tam rozcięcie lub tylko uderzenie mar
twego przedmiotu, tu — rozcięcie żywej istoty. Ale weźmy pod uwagę
kamienność postaci względnie związek z kamieniem zarówno rozciętego
na dwoje przedmiotu jak i rozciętej na dwoje istoty. Następnie to, iż
można przypuszczać na podstawie
1) analogji krzemienia wielkoruskiego rozciętego przez bóstwo na
dwie połowy, z których powstały duchy związane z niebem i światłem
i duchy związane z ziemią i ciemnością, do węża fińskiego (estoń
skiego) rozciętego przez bóstwo na dwie połowy, z których jedna
wiąże się z morzem, a druga z ziemią S3)
S3) Ktisińsild Mat. etn. Gór. Bieskid., 78. si) Kiriejewskij P„ Pieśni, (Ilia Mur.),
19.
) II, 528—29.
8e) Kiriejewskij, Pieśni, IV, 17—18.
87) Turajew B
Kłassiczeskij Wostok, 1924 r„ Leningrad, 247.
88) Hewitt, Nanabosho, Handb.
N.-Am Ind Dahnhardt O., Natursagen r. 1907, I, 81—87.
8i!) Grimm J. Deutsche
Mythologie, 249
so) p. n.
«) p. n.
8E) p. n.
«•>) p. U
89
i 2) analogji, m. i. u Finnów mitycznego węża do kaczkiM), która
częstokroć, zwłaszcza w mitach fińskich jest wrogiem i bratem bóstwa
oraz posiada postać kamienną, a pewnie i krzemienną B®),
że krzemień wielkoruski jest tą samą co i kaczka fińska postacią
mityczną a więc wrogiem i bratem bóstwa. Pozatem krzemień ów jest
analogiczny do kamienia z gadki polskiej zpod Kielc, z którego to ka
mienia taksamo po uderzeniu go wylatują złe duchy etc.96), a zarazem
według innej legendy z tych samych okolic kamień jest wrogiem
bóstwa dodatniego97). Jeszcze jedna analogja krzemienia wielkoruskiego, a mianowicie z krzemieniem irokezkim, taksamo rozciętym
przez bóstwo na dwie połowy, z których jedna wiąże się ze światłem,
a druga z ciemnością, a który był właśnie wrogiem i bratem bóstwa98),
przekonywa, że takim samym wrogiem i bratem bożym musiał być
krzemień wielkoruski. A więc był pojęty pierwotnie jako istota żywa
i cowięcej podobnie jak Gorynia i t. p. był bratem i przeciwnikiem
jasnego bóstwa. W pieśniach i baśniach, gdzie wspomina się o Wyrwi
dębie i Waligórze często niema mowy o konflikcie między nimi, który
to motyw jako zrzadka ale zato na krańcach (Wielkorusi syberyjscy
i Polacy) etnograficznego zasięgu tej pary mitycznej spotykamy, sta
nowi zapewne najstarszą część podania, należącą do tej samej osnowy,
z której pochodzi i strzępek mityczny o rozbiciu krzemienia przez
bóstwo.
W jednej z bylin powiatu pudożskiego bohater „kalika Iwaniszcze“
walczył ze „złym Tatariszczem“ aż go roztłukł na części "). Mamy więc
tu walkę bohatera ze złym przeciwnikiem, którego można roztluc
jak jakiś twardy i łomki przedmiot; jest to więc napewno odmiana
owego prastarego kamiennego czy krzemiennego przeciwnika bohatera
czy bóstwa dodatniego, przeciwnika zastąpionego tu przez wroga histo
rycznego. Treść tej byliny jest mtoże szczątkiem bardzo starego mitu,
skoro bohatera jej uważał badacz rosyjski, Biezsonow, za prawdopo
dobny prototyp wyżej wzmiankowanego Ilji Muromcewa 10°).
Pozatem w folklorze wielkoruskim istnieje ślad przeciwnika
bóstwa, jako kamiennego potwora w postaci kaczej 1(l1), będącego jak
już sama barwa symboliczna (czarna)102) wskazuje, istotą ciemniową.
Jest ona tożsama z djabłem-kaczką pierwszego warjantu wielkoruskiegolos).
Zwyciężenie brata-bliźn aka związanego z górą;
uderzenie kamienia, z którego powstają wężeduchy związane z ciemnością lub ziemią; kamień-przeciwnikiem bóstwa dodatniego u Po
laków.
U naszego ludu, jak wynika z rozpatrywanego wyżej mitu wielkoruskiego i polskiego, występuje również bohater związany z drzewem
(Wyrwidąb i walczący i zwyciężający swego brata-bliźniaka, związa
nego z kamieniem (Waligóra).94
94) p. n.
95) p. n.
96) por. niż.
97) p. n.
B8) p. n.
") Rybników P.,
Pieśni, cz. IV, Biezsonow P., Zamietki, 747. 10°) j. w. 767.
101) p. n. 102) p. n.
los) p. w.
90
Według jednego z opowiadań ludowych z okolic Kielc104) szedł
Jezus ze świętym Piotrem, do którego wyrzekł: „Piętrzę, idź na hańtą
wysoką górę, weź rózgi i chlaśnij w kamień, co na jej wierzchu stoparczy“. Gdy to Piotr uczynił, „z onego kamienia chmara wyleciała
przeróżnych wężów, gadów, robaków“. Chciał potem „stulić ten ka
mień, ale nie mógł“... Owe „węże, gady i robaki“ rozbiegły się „po
lasach, borach i polach“, w których dotąd mieszkają. Do tej kanwy
wierzeniowej wsnuty został wątek chrześcijańsko-dydaktyczny o narze
kaniu św. Piotra na to, że Bóg pewną matkę odjął dzieciom, na co
odpowiedział Chrystus, iż skoro wiedział o robakach, co były w skale,
tembardziej pamięta o dzieciach, którym zabrał matkę. Ponieważ wąż
jest nu i. w wierzeniach naszych częstą postacią djabła, głównego wroga
Boga, węże i gady (pomijam zazwyczaj łączono»z niemi w wierzeniach
ludowych robaki), wyskakujące z kamienia uderzonego i rozbiegające
się po lasach i polach, w których odtąd mieszkają, odpowiadają w zu
pełności złym duchom z mitu wielkoruskiego wyskakującym z kamie
nia uderzonego i wpadającym w lasy, pola, wody etc., które cdtąd za
mieszkują 1(l5). Następnie sam kamień, jak wynika z treści legendy
z tych samych co i poprzednia okolic, okazuje się istotą złą, wrogiem
Jezusa, ostatecznie przezeń przeklętym 106). Oczywiście Jezus zastąpił
tu pogańskie bóstwo dodatnie. Św. Piotr jako towarzysz i pomocnik
względnie wykonawca woli bóstwa dodatniego jest prawdopodobnie
albo rozszczepiną tego ostatniego, albo raczej zastąp:! związane z ka
mieniem bóstwo ujemne, występujące w wielkoruskim i ugrofińskich
mitach w roli towarzysza i pomocnika bóstwa dodatniego 1C7). A więc
kamień i zapewne św. Piotr to przeciwnicy bóstwa dodatniego, pier
wotnie zapewne związani ze sobą tożsamością. Najprawdopodobniej
jednak niema z ' tem związku pierwotne znaczenie imienia św. Piotra
(kamień, skała), jako postaci zbyt późno weszłej w obręb naszego folk
loru.
Nieobca jest też naszemu ludowi koncepcja kamiennego potwora
w postaci kaczej, jako przeciwnika bóstwa dodatniego 1CS), gdyż istnieje
strzępek mityczny o kaczce, jako twórcy gór w podaniu polskiem
o stworzeniu świata *109).
*
Kaczka (twórca gór) — przeciw nik i.em kamieńj nym bóstwa u Polaków, Wi elkorusów, Czere
misów, Mordwinów, W o g u 1 ó w i A 11 a j c z y k ó w.
t
Podobnież jak u nas utworzycielem gór jest kaczka w podaniach
o stworzeniu świata — wielkoruskiem 110),* czeremiskiem U1) oraz mordwińskiem112) (gór lub góry)113), a u Wogułów114) i Ałtajeży
ków llu) — gęś, równoznaczna wierzeniowe kaczce. W tejże roli u nie
których ludów, z jednej strony na zachód od wyżej wymienionych
104) Siarkowski W., Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach,
Zb. Wiad. VII, (116).
10d) p. w.
lt)6) Siarkowski, Podania i leg. o zwierzęt.,
drzew, i rośl. (119).
luT) p. n.
los) p. n.
109) Zbiór Wiad. VI, 125.1
110) Afanasj. II, 465-, Dähnhardt O., Natursagen, r. 1907, t. I, 47.
J11) Alanasj.
II, 462; Dähr.hardt j. w. I, 60. 112) Haberlandt A., w Buschana Völkerkunde, 1923 r.,
II, 924
113) Wisła, IV, 387—88.
" J Dähnh. j. w. [, 66.
11B) j. w. I, 3—4.
91
t. j. u Skandynawów ll(j z drugiej strony na daleki wschód t. j. u Al
gonkinów, Irokezów 117) i niektórych innych ludów indjańskich wy
stępuje potwór górski lub kamienny. Zrozumiałem jest przypisywanie
powstania gór i skał potworom górno-kamiennym, natomiast niejasne
przypisywanie tego samego kaczce (gęsi). Nasuwa się wniosek, iż
kaczka bądź odziedziczyła ten rys wierzeniowy po potworach kamien
nych czy górskich, które też ostatecznie są kamiennemi 118f, bądź też
jest raczej pozostałą po nich jedną z ich postaci. Potwierdza ten wnio
sek to, iż 1) spomiędzy wymienionych na początku 6-u ludów, u 3-ch
z nich, mianow. u Mordwinów, Wogułów i Ałta jeżyków kaczka (gęś)
jest owym kamiennym potworem 119). 2) Kaczka wielkoruska jest taksamo czarna (barwa symboliczna złego ducha, którym jest tam kaczka)
jak ałtajska, będąca postacią potwora kamiennego. 3)1 u niektórych
innych ludów, jak np. Wotjacy, kamienne potwory występują w po
staci kaczej 12°). 4) Kaczka u wszystkich wzmiankowanych wyżej ludów
z wyjątkiem Polaków ma takie same znaczenie istoty ciemniowej
i przeciwnika bóstwa (jako zły duch)121) jak potwory kamienne skan
dynawskie, indjańskie 122) i inne. 5) Kaczka wszędzie tam utworzyła
góry nrimowoli, najczęściej z wypadłej z dzioba garści ziemi1ZR)
podobnie jak mimowolnymi twórcami gór były potwory kamiennej
których ciało kamienne, czy jego rozpryśnięte części stawały się gó
rami i skałami124). Za ogniwo między potworem kamiennym będącym
conajmniej u Słowian i Germanów, a także u Indjan olbrzy
mem 125), a kaczką może służyć olbrzym czuwaski, który, podobnie
jak kaczka z dzioba, wytrzasnął ziemię z łapcia, z czego utworzyła się
góra126). A zatem u wszystkich wymienionych ludów: Polaków, Wiel
korusów, Mordwinów, Czeremisów, Wogułów i Ałtajeżyków prze
ciwnikiem bóstwa jest potwór kamienny m. i. w postaci kaczej. (Djabeł
występujący w tych mitach odziedziczył po kamiennym potworze
górotwórczość i postać kaczą).
J Białorusinów mamy jakby słabsze echo naszej ogólnej koncepcji
mitycznej w jednej z baśni: olbrzym rzucił wielki kamień, który rozbił
sie na dwoje, przyczem jedna część przebiła ziemię i utworzyła je
zioro12'). Jezioro w pojęciu oddalonego od morza Białorusina może
być nazwą zastępczą i wszelkiego większego skupiska wodnego, przedewszystkiem morza, w każdym bądź razie z jednej części rozbitego na
dwoje kamienia powstała woda; co się stało z drugą częścią i co z niej
powstało, tego już baśń nie dopowiada.
Uderzenie krzemienia lub kamienia, z którego
powstają duchy związane z niebem i duchy zwią
z a n e z c i^k mnością
u
W^ o t i a k ó w ,
Czeremisów
1 Wogułów.
Zrnełnie podobne do pierwszych wielkoruskich są mity Wotiakóm,
Czeremisów i Wogułów. W pierwszym matka boża uderza krzemień
lle) p. n.
117) p. n.
lls) p -Cf
p. n.
p. n.
*) p. n.
122) p. n.
i22) Dähnh. I, 3—1, 47. 60 66; Afanasj. II, 462, 465; Zb. Wiad. VT
1251
----_■ ir
* n
•
125.
4) P- n.
125) r,
p. „j
w. ;i p. „
n. 126\j Afanasj.
II, 667.
127) Afanasj. II, 666.
92
stalą i przez krzesanie iskier tworzy zeń dobre duchy, a następnie
Sajtan (zły duch) uderza krzemień, tworząc zeń złe duchy -128). W micie
czeremiskim bóg Jurna uderza kamień, skąd wyskakują aniołowie, na
stępnie czyni to samo złe bóstwo Keremet (w postaci kaczki;, dzięki
czemu wyskakują z owego kamienia złe duchy 129). W micie wogulskim
bóg Numi-Taroiń uderza dwa kamienie, z których powstają dwa archa
nioły, po uderzeniu zaś kamieni przez diabła, powstają z nich dwa złe
duchy 13°). W powyższych mitach fińskich tak jak w środkowym pol
skim i w ostatnim z wielkoruskich pierwotny wątek o uderzeniu krze
mienia czy kamienia jedynie przez stwórcę czy bóstwo, uległ później
szemu przeinaczeniu może pod wpływem nieobcej ludowi dążności do
symetryzowania w przedstawianiu rzeczy i zjawisk (dobry uderzył —
wyskoczyły dobre duchy, zły uderzył — wyskoczyły złe duchy). Przy
puszczenie to opieram na bardziej lokalnem, jak zobaczymy, rozprze
strzenieniu drugiego wątku (jedynie u Wielkorusów i części wschodniej
grupy Finnów europejskich, Wotiaków, Czeremisów i Wogułów a może
i u Polaków) w przeciwstawieniu do szerokiego rozprzestrzenienia
pierwszego (o uderzeniu czy rozbiciu kamienia tylko przez bóstwo do
datnie, względnie bohatera), który mamy również u Wielkorusów
i Wotiaków, u tych ostatnich w innym warjancie1S1), u Polaków,
a następnie u Lapończyków 132) u starożytnych Skandynawów133),
Algonkinów184), Irokezów135), Indjan Kutenai186) i Siuksów137),
i u starożytnych Hebrajczyków (p. niż. rozdz. IV), a prawdopodobnie
u starożytnych Persów 13S) i u Egipcjan 139). W micie wogulskim mody
fikacja' została posunięta jeszcze dalej w tymsamym symetryzującym
kierunku: podwoił się kamień pierwotny; również w jednej z odmian
mitów wielkoruskich mamy dwa krzemienie.
Uderzenie i rozbicie przeciwnika i niezawodnie
brata, związanego z kamieniem i kaczką, u Wo
tiaków.
Według innej odmiany mitu wotiackiego (o której wyżej wspo
mniałem) zamiast uderzonego lub rozbitego kamienia czy krzemienia
mamy górę, którą bóstwo chcąc rozbić, uderza kijem, a wtedy wyska
kuje Szajtan, w niej przebywający14C). W dotychczas wymienionych
mitach jedna część rozdwojonego kamienia czy krzemienia wiązała się
z djabłem a więc z ciemnością lub ziemią, a druga z niebem. U Mordwinów zaś góra odpowiadająca tu całkowicie kamieniowi, cała wiąże
się z djabłem podobnie jak kamień występuje w roli przeciwnika
bóstwa u Polaków. Przytem najprawdopodobniej ów związek góry
(kamienia) z djabłem oznacza ich utożsamienie, innemi słowy górną
a raczej skalną, kamienną postać Szajtana, skoro weźmiemy pod uwagę
trzy względy:
----- --- - -- —----- .
!
12S) Dähnhardt O., Natursagen, r. 1907, t. I, 62. 129) j. w. I, 60. 13°) i. w.,
T, 68. lsl)- p. niż. str. 4.
,2' p. n. 13S) p. n. 134) p. n. 13B) p n. 13e) p n.
t:l7) P- n13S) P- n.
13S) Dähnhardt, I, 61.
14°) Hewitt J., Tawiskaron,
Handbook of Amer. Indians north of Mexico (Bullet. 30 of Bureau of Amer Ethnology) ed. II, r. 1912, t. II, 709-b.
93
1) Pierwszy, iż samo znajdowanie się pojedynczego przedmiotu
wierzeniowego w pojedynczym lub nawet na pojedyńczym przedmiocie
wierzeniowym częstokroć zdradza tożsamość obu względnie oznacza
wcielanie jednego przez drugi. Np. w ciele irokezkiego odpowiednika
krzemienia czy kamienia ruskiego i fińskiego znajduje się krzemień 14Jj,
a zarazem w całości swej postaci wcielił on się w krzemień142) lub
występuje jako krzemień 143). Algonkiński odpowiednik ruskiego i fiń
skiego bóstwa pozytywnego przebywa w drzewie 144), a według innych
wersyj przeobraża się w drzewo14t>). Motyw przebywania w przed
miocie wierzeniowym wydaje się późniejszym, będącym poprostu
zracjonalizowanem wyjaśnieniem motywu przeobrażenia się w ów
przedmiot, a raczej jeszcze wcześniejszego ich utożsamienia. Tak np.
Djonizos zaczął uchodzić za przebywającego we wnętrzu drzewa
(Djonizos w drzewie)143), kiedy przestał być uważany za samo
drzewo 147).
2) Szajtan wotiacki w warjantach występuje w postaci kaczki,
m. i. jako brat bóstwa i wysłaniec na dno morskie po piasek dla
„stworzenia“ ziemi148). Otóż drugim względem przemawiającym za
utożsamieniem Szajtana z ową górą (kamieniem) jest jego zupełna
analogja do kaczek krzemiennej i miedzianej u Wogułów i Mordwinów
oraz kaczek będących postaciami kamiennego potwora — czefemiskiej, ałtajskiej, wielkoruskiej i prawdopodobnie polskiej, m. i. jakotakich samych jak on wysłanek 14°).
Związek
Greków,
Finnów,
kaczki z
kamieniem w wierzeniach
Rzymian,
Germanów,
Słowian, UgroAłta jeżyków i Indjan Ameryki Pół
nocnej.
3) Następnie trzecim względem jest analogja kaczki m. i. i wotiackiej, do kamienia i wogóle związek kaczki z kamieniem w rejonach.
Eurazji i Ameryki Północnej.
Kaczka w mitach wielkoruskich, ugrofińskich, ałtajskich i siukskich jest analogiczna z pewnych rysów -do kamiennego potwora.
Kaczka wielkoruska i fińska (wotiacka, czeremiska, mordwińska) jesl
bratem bóstwa pozytywnego (u Wielkorusów zwana jego bratem 150)»
też u Czeremisów151), u Wotiaków bóg sam nazywa ją swym bratem152),.
taksamo u Mordwinów 15a), gdzie według innej wersji nietylko jest na
zywana ale faktycznie jest bratem bożym)154). Jest ona zarazem głów
nym wrogiem tego bóstwa, jako zły duch czy złe bóstwo (u Wielko-* 256
11') Hewitt. Nanabosho, Handb. Am. Ind. II, 19.
142) Hewitt, Tawiskar.,
708—11. 14d) j. wyż
144) Skinner A., Satterlee J. Folklore of Menomini Indians,
Anthropolog. Papers of Amer. Museum of Natur. History, N-York, 541.
145) j. w.
256. 14<i) Die Religion in Geschichte und Gegenwart, t.Tl, 1672
147) Reinach S.,
Orpheus (przekl. polski) Warszawa 1929 r., 88—89.
148) Korobka N. w „Żiwa.ja
Starina“ 1910 r., 287.
149) por. niż. i wyż.
1B0) Afanasjew, II, 462—63, 553;
Dähnhardt, I, 46, 48.
151) Afanasjew, II, 462; Dähnhardt, I, 60.
1B2) Dähnh. I,
Korobka N., j. w. 287.
loS) Haberlandt A., w Buschana, Völkerkunde»
1923 r. t. II, 924; Ziwaja Starina r. 1902, 12. 154) Wisla, IV, 387.
94
.
rusów läii), Wotiaków lr'6), Czeremisów 157), Mordwinów 1B8), Wogułów)1Bi)), stale psującym wszystko co. dobre bóstwo twoi-zy (u Czere
misów) 1 G'j. Kaczka fińska odpowiada więc krzemieniowi u Algonkinów
i Irokezów oraz kamieniowi u Siuksów, jako również braciom bóstwa
dodatniego u pierwszych dwu ludów161) oraz głównym wrogom niszczą
cym wszystko, co dobry bóg tworzy u wszystkich trzech ludów162).
Przypomnę jeszcze przypisywanie kaczce u Słowian (Wielkorusi,
Polacy), Ugro-Finnów (Czeremisi, Woguli, Mordwini) i Ałtajeżyków,
utworzenia gór i skał*
16S) tak jak u Indian Algonkinów i Irokezów góry
i skały, a w warjantach tylko niektóre góry i skały, podobnie jak
i w skandynawskim micie, zawdzięczają swe powstanie potworom krze
miennym i kamiennym164).* 168
U siukskiego
*
plemienia Winnebago, kobieta
mityczna ciemniowa („spokrewniona ze złemi duchami“)160), która
w pewnym momencie wyglądała jak kaczka, oświadcza, iż ciało jej ma rozpaść się na dwoje 16B). Tern przypomina owe ciemniowe
krzemienie i kamienie rozcięte na dwoje, a zwłaszcza irokezidego, któ
rego imię brzmii: „Ten-którego-ciało-rozdzielone na-dwoje 16T).
Ten ostatni niemal równa się podobnej postaci mitycznej u Algon
kinów 16h), z których wierzeniami wierzenia irokezfcie mają bardzo dużo
wspólnego 16°) ; zaś Winnebago prawie całkowicie otoczeni przez tychże
Algonkinów, znajdują się pod silnym wpływem ich kultury170). Tak
jak kaczka w mitach conajmniej całej Północy globu ziemskiego oka
zywała się piękną dziewicą, podobnie np. „kamienne bóstwo“ estońskie
przeobraża się w piękną dziewicę 1T1).
Wreszcie gdzieniegdzie występuje utożsamienie albo ślady utożsa
mienia kaczki (gęsi), względnie zastępującego ją ptaka z krzemieniem
lub kamieniem. Zwykłym zastępcą kaczki (gęsi) jest łabędź i, zwłaszcza
w Azji Połudn.-Zachodniej a stąd następnie w południowo-wschodniej
Europie, paw. W mitologji kaczka miesza się z łabędziem, co stwierdza
m. i. Gubernatis 1|2) ; kaczka a zwłaszcza gęś i łabędź często zastępują
się wzajemnie 11 s) (np. w jednym z licznych warjantów wielkoruskich
o stworzeniu ziemi łabędź jest owym djahłem przynoszącym piasek
z dna morskiego1'4) zamiast kaczki), alboteż łączą się ze sobą jak np.
gusi-lebiedi wielkoruskich baśni, a także w pieśniach ludu małoruskiego
czy polskiego1'0), a sankrycka nazwa hańsa obejmuje zarówno ła
będzia, jak gęś i kaczkę1'6). Łabędź Leda jest analogiem gęsi Nemesis
(z Rhamnos)1'7), wiedźmy germańskie występują m. i. w postaci gęsi
albo łabędzi1'8). Według J. Grimma gęś wyparła łabędzia na pewnym
obszarze, zaś N. Thomas uważa słusznie, iż raczej odwrotny pogląd
loB) Dähnh., I, 46—48; Aîanasjew, II, 462—65.
lise) Dähnhardt, I, 60—62.
1B‘) Afanasjew, II, 462. 158) Żiwaja Starina, 1902 r., 12. 15S) p. n.
16u) Afanasi.
II, 462 ods. iei) p. n. 162) p. n. les) p. w. 1(H) p. □. «=) Schmidt W. P-i
D. Ursprung d Gottesidee, 1929 r., t. II, 622.
16e) j. w. 622, 627.
le7) p. n.
168) p. n.
I<!,!l) p. moją „The dominant group of deiiies m the north-americ.
folklore, its charakter and origin“.
17°) Schmidt, j. w., II, 601
171)* Eisen,
*
Esthn. Mylhol. 81.
1|2) Guberna! s A. D. Tiere in ď. indogermanisch. Mythologie
(przekł. niem.) r. 1874, 573.
17S) Korobka j. w., 303.
174) Dfhnh., 1 53.
) Wójcicki K. W., Zarysy Domowe, 1842 r., t. II, 191, 209. 17e) Gubernatis j. w.
its!'
-177) Siecke^ E > Götteratribute und sogenannte Symbole, 1909 r., 199.
,s) Klinger W., Źiwotnoje w anliczeskom i sowriemienn. àujewierji 253 odn.
95
będzie prawdopodobniejszy i że to samo dotyczy-kaczki119). Co do
pawia, np. u selyty Jezydów, należących do irańskiej gałęzi Kurdów,
jest on złym duchem, przeciwnikiem bóstwa pozytywnego, a zarazem
jego doradcą i pomocnikiem przy stworzeniu ziemi 18°), którym w Eu
razji Północnej i Ameryce Północnej bywa kaczka; u Serbów pawie
zdejmujące skórę ptasią i przeobrażające się w dziewice 1S1) zastępują
zwykłe w tej roli m. i. w folklorze europejskim łabędzie, gęsi i kaczki,
a także gołębie.
W ustnej tradycji nie daje się utrzymać jakiejś istoty mitycznej
niezmiennie w jednej postaci. Toteż kaczkę zamieniał niekiedy któryś
z ptaków (czy nawet innych stworień), zbliżonych ozemkolwiek do
niej. À człowiek daleki od bogactwa' indywidualizacyjnego naszej cywi
lizacji o wiele łatwiej zbliża ze sobą przedmioty dla nas bardzo od
mienne, o wiele łatwiej pomija i nie zauważa ich cech odrębnyęh.
Podróżnik Oberhummer opisuje, jak Arab, który poraz pierwszy ujrzał
gęś, z trudem dał się upewnić, że nie jest to poprostu wielka kura 182).
Według jednego z mitów któregoś z ludów północno-amerykańskich pośladki kaczek podobpych do kaczek z baśni europejskich jako
dopomagających bohaterowi radą przemienione zostały w kamienie 183) ;
jest to może tak pospolita w wierzeniach ludowych pars pro toto,
oznaka ich kamiennej postaci. U Greków starożytnych Zeus występował
m. i. w postaci łabędzia184) i pawia185), zaś obrazem Jowisza, a więc
najprawdopodobniej i Zeusa był krzemieńlse), przyczem pewien ka
mień w Gytheium (na którym Orestes siedząc miał pozbywać się Swego
szału) zwano: Zeus iiappotas 1S7). W germańskim folklorzl: wiedźmy
występują w postaci18S), jak i łabędzi j189) i zarazem są one, względnie
były (według Eddy) skałami 10°). Zapewne związek gęsi z żelazem,
które wyparło krzemień taksamo w wierzeniach jak w życiu 191), mamy
w postaci germańskiej bogini potwora Berhty. Opatrzona żelaznym
nosém, a według innych mitów cała z żelaza 192), posiada nogę gęsią193),
a sama jej nazwa brzmi: Gänsefuss 194) ; ponadto przypomina dziewicęłabędzia według twierdzenia Grimma 19B). Owa noga gęsia wyrosła za
pewne z tych samych założeń wierzeniowych co postać gęsia wiedźm
germańskich 19e), bezwątpieflia spokrewnionych z Berhtą, i co postać
kacza wiedźmy mordwmskiej 1BÏ), a także noga gęsia djabla w folklo
rze germańskim 19s) i gęsia a przeważnie kacza postać djabła u Finnów
i Wielkorusów 199). (Podobnież np. noga koźla djabła europejskiego jest
pozostałością jego postaci koźlej). Może i u nas imię pewnego rodzaju
wiedźmy zbliżonej do Berhty, a mieszkającej pod kamieniem i jeżdżącej* 253
17S) Hastings, Encyclop. of Ethics and Religion s. Swan.
lsc) Taylor, Anałolian Research, CXIV, CXXXV—VI odn.
181) Krauss F., D. Sagen und Märchen
d. Siidslaven, 1883 r., I t. 352—53.
1S2) Oberhummer R. Ueber Syrien und Kleinasien, 106. lss) Boas, Indianische Sagen 65 If, cytow. Wundt W , Völkerpsychologie
1909 r , cz. II, t. III
184) Reinach j. w. 90—91.
180 ) Gubernatis j. w 590.
S6) Reinach j. w 108.
187) Gardner P., Stones, Hastings Encyclop., r. 1920,
t. XI, 870-b.
ls°) Grimm J, Deutsche Mythologie, 1051.
18e) Klinger, Żi wolno je
253 odn.
190) Afanasj. II, 530.
191) p. n.
1!'2) Gubernat., j. w., 580; Grimm
j. w. 255.
19S) j. w
194) Grimm, j. w. 1023.
195) j. vv. 400.
1B6) p. w.
191 ) Szachmatow, Mord. Sborn. 487.
19S) Grimm, j. "vv., 1023.
199) p w
96
na stępie nie zwykłej a żelaznej i z takimż tłuczkiem 200), a więc imię
istoty związanej z żelazętń,; jest śladem jej gęsiej postaci. Mam na myśli
„babę jagę“, której imię „jaga“ jest równobrzmiące z wyrazem ozna
czającym gęś, przynajmniej w Olkuskiem 201). Jak wiemy pod kamie
niem mieszkały „kamienne bóstwa“ u Estończyków 202), a także węże
związane z górą i kamieniem w baśniach wielkoruskich i innych. Śla
dem związku gęsi czy kaczki z żelazem jest prawdopodobnie zastoso
wanie nazwy gęsi d kaczki do żelaza. Niemieckie g a n s oznacza
żelazo, masę żelazną203), eisen gans — kawał żelaza pewnej wiel
kości 204), angielskie g o o s e — żelazko duże (krawieckie) 205).* U nas
w Lubelskiem według Kolberga „dyszel ma na końcu żelazne okucie
w kształcie haczyka do zakładania naszelników; żelazo to zowie s:ę:
„kaczka“2<l<:). Zabawa polskich dzieci Mazowsza w puszczanie
kaczek polega na ciskaniu kamyków po wodzie ukosem w ten
sposób, aby się jak najwięcej razy odbiły od powierzchni207), formując
wielkie kręgi. Również i w Krakowskiem dzieci puszczają „kaczki“
t. j. kamyki na wodę ukosem.208). U Kaszubów gra chłopców „k a c z k i
k i d a c“ polega na rzucaniu płaskich kamieni po powierzchni wody 209).
Podobnież wyrażenie angielskie „to make ducks and drakęs
(robić kaczki i kaczory)“ oznacza ciskanie kamyków po wodzie (za
bawę)210). To porównanie kaczki do kamienia nie może opierać się na
podobieństwie wyglądu obu przedmiotów, naogół zupełnie różnego,
aniteż na podobieństwie ich ruchu: ciśnięty do wody i nieraz paro
krotnie odbijany od powierzchni, niejako skaczący, kamyk nie przypo
mina powoli i spokojnie płynącej kaczki, a kręgi na wodzie wytwarzają
najrozmaitsze przedmioty rzucone na wodę, nietylko kaczki czy kamyki,
a zatem nasz i angielski zwyczaj nazywania kamyków kaczkami musi
mieć inny punkt wyjścia — prawdopodobnie dawnowierzeniowe utoż
samienie kaczki z kamieniem.
Potwierdza to fakt, iż w Krakowskiem nietylko kamyk rzucany
w zabawie do wody nazywa się kaczką, ale nazwę tę noszą również
otoczaki211) (kamienie ogładzone przez wodę i znajdujące się na dnie
rzek i jezior), m. i. i krzemienie. Kamień znajdujący się na dnie wody
i zwany kaczką przypomina ów wielkoruski krżemień mityczny, wydo
byty z dna wód i analogiczny do fińskich kaczek kamiennych 212).
(Według niepotwierdzonej skądinąd informacji jednego z dzieci kacz
kami w Krakowskiem nazywają też piaskowce znajdywane nietylko we
wodzie, ale i na ziemi). Ewentualne nazywanie piaskowca kaczką u nas
należałoby zestawić z mitami skandynawskiemi o odpowiedniku kaczek
fińskich, kamiennym Hrungnirze, który jest piaskowcem (ciało jego
z piaskowca i odeń mają pochodzić skały piaskowe)213). Może taksamo
200) Afanasj. 1, 777.
201) Ciszewski, Lud roln.-górn., 42.
202) p. w.
20S) Słownik niemiec.-polski F. Booch-Arkossy‘ego (wyd. w Lipsku) s. Gans..
f04) tenże słownik niem.-połs. s. Eisengans.
205) Słownik ang.-polski (Eierst W.
i Gallier O., 1922 r. Lipsk) s. goose.
20e) Słownik Gwar Polsk., t. II, s. Kaczka.
207) Znana mi z okolic Warszawy i niektórych inn. miejscowości na Mazowszu;
słyszałem z ust ludu ze wsi Baczyn, pow. krakowski i ze wsi Frywałd, pow chrza
nowski.
208) Słown. Gw. j. vT
20B) Pobłocki G., Słownik kaszubski, 28 cytow.
Słown. Gwar. Polsk. s. kaczka.
210) Słownik ang.-polsk. s. duck.
211) sły
szałem we wsi Baczyn.
212) p. w. i p. n.
218) p. n
97
u nas jak prawdopodobnie tam piaskowiec dzięki podobieństwu do
, krzemienia pod względem twardości i gładkości występuje jako jego
odmiana wierzeniowa.)
W wielkoruskim micie kaczka przynosi krzemień z morza pier
wotnego podobnie jak przynosi z morza pierwotnego garść ziemi. Może
owo przynoszenie krzemienia wiąże się u Wielkorusów z utożsamie
niem kaczki z krzemieniem, jak przynoszenie garści ziemi przez kaczkę
u wielu ludów północnej Eurazji i Ameryki występowało zapewne naskutek utożsamiania jej z ziemią, utożsamiania, które musiało mieć
miejsce na szerokim obszarze, skoro znajdujemy je z jednej strony
u Egipcjan starożytnych, a z drugiej u Indjan Winnebago 214j. Tembardziej, że kaczka wielkoruska jest samotnym mieszkańcem morza
pierwotnego, a taksamo samotnym jego mieszkańcem jest i ów krze
mień wielkoruski215). Może więc istnienie kaczki i krzemienia jako
osobnych postaci mitycznych u Wielkorusów i zapewne u innych
jeszcze ludów jest skutkiem rozszczepienia jednej istoty ciemniowej
występującej zasadniczo pod obiema temi postaciami.
W micie wotiackim mamy więc niezawodnie uderzenie i rozbicie
(choćby zamierzone) przez bóstwo dodatnie swego przeciwnika i może
brata — ciemniowego (jako zły duch) potwora kamiennego w postaci
kaczki.
Przeciwnikiem bóstwa brat jego, potwór w po
staci kaczki z minerału, najprawdopodobniej
z krzemienia u Mordwinów i Wogułów. (Zastą
pienie krzemienia w mitach przez miedź i że, 1 a z o).
W micie mordwińskim występująca kaczka miedziana (ciało całe
z miedzi) oświadcza bohaterowi, iż jest ,,wysłanką boga“, a zarazem jest
ona złą wiedźmą 216), a więc istotą ciemniową. Wiemy, że u Mordwinów
jak i u niektórych innych ludów ugryjskich kaczka jest właśnie wysłanką boga (na dno morskie po piasek) i złvm duchem, a zarazem
i bratem bożym; a cowięcej postacią kamiennego potwora217). Ze
względu na powstanie tego typu mitów sprzed epoki metali, miedź
musiała zastąpić tu jakiś inny twardy materjał, którym najpewniej był
kamień. Zpowodu barwy kojarzona bywała z ogniem i piorunem
i dzięki ternu najprawdopodobniej zastąpiła w wielu wierzeniach —
jak w pewnym okresie dziejów europejskich w użyciu — krzemień,
powszechnie wiązany z ogniem i piorunem. Zapewne ten potwór z mi
nerału, a pierwotnie najprawdopodobniej z .krzemienia, w postaci
kaczki jest ciemniowym przeciwnikiem i bratem bóstwa.
W wogulskim micie o stworzeniu świata zostaje wysłany na dno
morskie po piasek nurek (ptak) żelazny, a następnie żelazna kura
wodna218).
Skoro zwrócimy uwagę na zasiąg tego typu mitów o stworzeniu
świata, na jego autochtoniczne istnienie u ludów nieznających użytku* i
f 214) P- n215) P- vv-', Afanasjew II, 463.
i Etnograficzeskij Sbornik, 486—87. zl7) p. w. i n.
Lud T. XXXH.
216) Szachmatow, Mordowskii
21S) Dähnh., I, 63.
7
98
żelaza, np. u dawnych ludów Ameryki północ.-zachodniej 219), należy
stwierdzić, że żelazo zastąpiło tu inny materjał, inny „kamień“, gdyż
żelazo uważane było za kamień, jak sądzić można choćby z imienia
mitycznego olbrzyma skandynawskiego Jarnasaxa, co znaczy: żelazokamienny 22°). Zaś ze względu na jego powszechność użytkową z jednej
strony, a moc i twardość z drugiej, można się spodziewać, że ów po
przednik również musiał być najpospolitszym alboteż najmocniejszym
i najtwardszym z ówczesnych materjałów użytkowych, a takim właśnie
był pod obu względami krzemień. Podobnież w lapońskich odmianach
naszego mitu — w jednej mamy krzemień, w drugiej przedmiot że
lazny (gwóźdź), oczywiście późniejsze żelazo wyparło tu wcześniejszy
krzemień. Żelazo wyparło krzemień nietylko z życia i wierzeń, ale
i z języka. Już zatarło się całkowicie staropolskie wyrażenie o „zakrzemienieniu serca“ 221), albo porównanie serca grzesznika do krzemienia:
„twardy w sercu grzesznik nad sam krzemień twardy“ 222). Dziś „serce
z krzemienia“ zostało zastąpione „sercem z żelaza“ lub „ze stali“,
alboteż pozostało „z kamienia“. Podobnie jak krzemień ma żelazo
w magji ludowej znaczenie zażegnawcze i lecznicze 223).
Najprawdopodobniej więc ów nurek a następnie kura były pier
wotnie z krzemienia. Nurek i kura wodna są lokalnemi odmianami
wierzeniowemi kaczki 224), zaś jeśli chodzi o europejskie ludy ugryjskie, nurka poza tym jednym warjantem wogulskim nigdzie tam nie
spotkałem, a kury wodnej poza owym warjantem nawet nigdzie
w Eurazji. Zresztą u tych samych Wogułów w innej odmianie tego
samego mitu mamy kaczkę, która w micie stworzeniowym ludów fiń
skich, jak Wotiacy, Cźęremisi, Mordwini, i w wielkoruskim jest postacią
złego ducha 225), a w jeszcze innej odmianie powyższego mitu wogulskiego, odzianej już w szaty chrześcijańskie, na miejscu nurka i kury
wodnej (a także kaczki) mamy właśnie złego ducha (Satanaiła)22e).
U Wogułów kaczka właśnie jest czy była pierwotnie postacią kamien
nego potwora22'), a więc zły duch występujący w postaci kaczki zwią
zanej z żelazem jest najwidoczniej dziedzicem ciemniowego potwora
krzemiennego, przeciwnika stwórcy. Niema tu tylko jak i u Mordwinów
wątku o rozbiciu go przez stwórcę. Kaczki z minerału obu bratnich
plemion ugryjskich, Wogułów i Mordwinów, są bezsprzecznie tym
samym pomysłem mitycznym i dlatego początkowo i jedna i druga
ęnusiała być z tego samego minerału, który zastąpiono u jednych przez
miedź, u drugich przez żelazo. To zwiększa prawdopodobieństwo, iż
owym minerałem był krzemień.
U Wotiaków mieliśmy kaczkę kamienną, u Mordwinów miedzianą,
u Wogułów żelazną. Może w owych różnych rodzajach minerału w warjantach tego samego mitu u ludów fińskich odzwierciadla się wpływ
epok kamiennej, miedziano-bronzowej i żelaznej na odwieczny mit
powstały napewno przed epoką miedzianą i żelazną u Ugro-Fimiów.
j W mającej wyjśćtw Waszyngtonie pracy mojej „The dominant group of
deities in the north-americ. folklore, ils character and oi-inin“
220^) Golther,
umihor
origin“.
Handb Deutsch. Mythol., 269.
221) Linde B., Słown. jęz. polsk. s. Krzemień.
222
j. w.
) p. n. rozdz. III.
224) P pracę moją (w rękopisie) „The dominant
group“
p. w.
22») Dähnh. I, 63.
227) p. w.
99
(Nawiasem dodam, iż może podobnie rzecz się ma z kamiennemi, mie
dzianemi i żelaznemi zamkami węża mitycznego; u starożytnych In
dusów mamy zamek kamienny (węża Vritry) 228), u Wielkorusów dom
miedziany' (ognistego węża)229), a w warjancie — zamek żelazny
(węża) 230). Ponieważ są to węże piorunowe--1), może prawzorem był
tu zamek krzemienny ze względu na powszechne uważanie za kamień
związany z piorunem przedewszystkiem krzemienia).
Rozcięcie na dwoje węża, którego jedna część
wiążk się z morzem, druga z ziemią, u Estoń
czyków.
W micie estońskim na miejscu krzemienia czy kamienia znajdu
jemy węża, którego bóg chrześcijański, zastępujący tu Jumę czyli
Toora, rozcina na dwoje, przyczem jedna część rozciętego potwora
wiąże się z morzem, a druga z ziemią *232). Wąż estoński jest odpowied
nikiem wyżej omawianej kaczki u niektórych innych ludów fińskich.
Charakter
kaczki mitycznej, równoznacznika
węża, u Fin nów, Słowian, Germanów, Irańczyków,
Arjów
indyjskich,
Egipcjan,
Ałta jeżyków
i I n d j a n Ameryki Półn.
Kaczka, której rozmieszczenie etnogeograficzne w roli przeciwnika
dobrego bóstwa jest bezporównania węższe aniżeli zasiąg węża w tym
charakterze, uważana być może za zastępczynię węża, tembardziej iż
zły duch, którego postacią u ludów fińskich i niektórych słowiańskeh
jest kaczka 2S3), przybiera powszechniej m. i. i u tych ludów wężową
postać. Słusznie już Afanasjew poznaje w wielkoruskim czy fińskim
szatanie omawianego tu mitu, a więc w owej kaczce, mitycznego węża,
który w opowiadaniach ludowych zlewa się z szatanem 234). U Słowian
wąż nieraz występuje analogicznie do kaczki 23ň) np. bohaterka byliny
wielkoruskiej jest zarazem łabędziA* odpowiednikiem kaczki2Se)
i wężem 237) ; podobnie w baśniach białoruskich kaczka i wąż to postaci
jednej istoty 23S).* Ta analogja wierzeniowa nie ogranicza się zresztą do
Słowian. Np. obok wogulskiej kaczki żelaznej 239) mamy węża że
laznego 24°), a obok mordwińskiej miedzianej kaczki, zapewne iden
tycznej z kaczką-wysłanką bożą przy stworzeniu ziemi241), a więc
pływającą po morzu pierwotnem, mamy wielkoruskiego węża mie
dzianego na morzu pierwotnem 242) lub niemieckiego smoka miedzia
nego 243) (oczywiście równającego się wężowi). Mityczna kaczka- mord22S) Afanasj. II, 550. 228) j. w. 589—90. 23G) j. w. 2S1) j. w. 550, 589—90.
232) Dähnhardt, III, 20—21. 233) p. w. 234) Afanasj. II, 464. 23B) por. Korobka
j. .v. 23e) p. w.
237) D'umézil G. Les Bylines de Michajlo Potyk et les légendes
indo-européennes de l'Ambroisie, Revue des Études slaves, 1925 r., t. V, 212.
23S) Gliński A., Bajarz Polski, 1886 r., Wilno, t. I.
239) p. w.
24°) Afanasj. II,
.527—28.
241) p. w.
242) Afanasj. II, 530.
243) j. w.
7
100
wińska mieszka bądź w wodzie, bądź w pieczarze* podziemne j *44)
taksamo jak różne węże mityczne, mieszkańcy wód lub pieczar podziem
nych. Związek pawia, wierzeniowego zastępnika kaczki ^ ), z wężem
mamy w opowiadaniu Aeliana, iż ktoś* Namierzający wykraść królowi
Egiptu świętego pawia, znalazł na jego miejscu żmiję24ü). Mityczne
wąż i kaczka wiążą się np. z górami 247j, pominąwszy już podstawowe
dla obojga związki z ziemią, ciemnością, nowiem, chmurą.
Ciemniowy i ziemny (podziemny) charakter węża niejednokrotnie
był wykazywany. Tutaj pragnę zwrócić uwagę na takiż charakter wie
rzeniowy kaczki, która, poza analogją z wężem, występuje analogicznie
do drugiego powszechnego wcielenia ciemności i ziemi — żaby. W mi
tach stworzeniowych szeregu ludów fińskich i słowiańskich kaczka
wysyłana była na dno morskie przez stwórcę 24S), w legendzie rumuń
skiej s twór>:■,asyła w tym samym celu (dla stworzenia ziemi) żabę249) ;
u Irokezów spomiędzy wysłanych w tymże celu zwierząt jedynie żaba
przynosi piasek z dna morskiego2S0),* natomiast np. u Algonkinów
czyni to m. i. kaczka£51). W niektórych wersjach tego mitu kaczka
doradza stwórcy stworzenie ziemi, a u północno-zachodnich Mongołów
rolę jej jako doradczyni przy stworzeniu ziemi gra żaba 2B2), zaś u Gru
zinów doradcą dla stworzenia ziemi jesî identyczny z szatanem
Samael 253). W folklorze europejskim bardzo pospolite są baśni o kacz
kach (zwłaszcza u Wielkorusów) albo łabędziach, gołębicach etc., zrzu
cających ptasią skórę i zamieniających się nocą w piękne dziewczyny,
pomagające bohaterom, zwykle najmłodszym z trzech braci w ich
robotach nadzwyczajnych, od wykonania których zależy- ich życie,
i wkońcu wychodzące za Jiicłi zamąż. U Serbów mamy baśń o ropusze,
która nocą zrzuciła żabią skórę i przemieniła się w piękną dziewczynę'
pomagała ona bohaterowi, najmłodszemu z trzech braci w jego pra
cach cudownych, których niewykonanie groziło mu śmiercią, a po
pewnym czasie wyszła zań zamąż 2"4).* Również w naszej czy ruskiej
bajce na rozkaz żaby-dziewicy siedem dziewic pomaga najmłodszemu
z trzech braci w nakazanych mu pracach 256), podołanie jak to czyni
w bajkach wielkoruskich najczęściej kaczka-dziewica (w innych zaś
gołębica, łabędź etc.), na rozkaz której siedem (trzy, dziewięć etc.)
sióstr jej, kaczek-dziewic pomaga bohaterowi, często również trze
ciemu bratu, w nakazanych mu pracach. Żaba ta związana jest z desz
czem i burzą 26C). Podobnie do znanej bajki słowiańskiej o znalezieniu
sobie przęż królewicza żony-żaby w sadzawce, (do której wpadła jego
strzała), w baśni wielkoruskiej ojciec radzi synowi, by znalazł sobie
żonę, następującemi słowy: „Idź do Moskwy, tam jest staw, w stawie
sieć; gdy kaczka wejdzie do sieci, weź ją“. Syn powrócił z kaczkążoną25'). Bohaterka pewnej baśni wielkoruskiej jest jużto łabędziem.
244) Hast. Enc. s. Mordvins, 846
24r) p. w.
246) Gubernatis, j. w. 589.
24T) co do węża — p. w.; co do kaczki — p. w.. 248) p. w.
249) Krickeberg W
w Buschan, Völkerkunde, r. 1922, t. I, 77.
2B0) Däl nt.. I, 71.
2fsl) Kroeber A
Traditions of the Gros Ventre, 1907 r., 92.
252) Dähnh. I, 71.
2B3) j. w., 31__ 32’
254) Krauss F., Sagen u. Märch. d. Südslav., II, 384 -91.
25c) Wójcicki K W*
Klechdy ludowe, 1922 r., Grudziądz.
2B«) j. w.
2e7) Gubernatis j. w. 57ö’
101
jużto kaczką, jużto żabą25S). Białoruska istota związana z deszczem
i burzą występuje m. i. w postaci kaczki i żaby ) ■ U Indjan Hopi
klan Kaczki równolegle z klanem Żaby należy do fratrji „Wodnego
Domu“ czyli „Chmury“ 260). U Indjan Winnebago babką bohatera
występującego w postaci zająca jest kaczka261), u Indjan Kutenai
babką takiegoż bohatera-zająca jest żaba 202) ; zarówno pierwsza jak
i druga jest uosobieniem ziemi2bd).
Przypuszczam, że sama pomoc kaczki przy stworzeniu ziemi,
a zwłaszcza przyniesienie niejako zalążka ziemi, polega na odwiecz
nym związku wierzeniowym kaczki z ziemią, taksamo jak mieliśmy
związek jej z górą — i utworzenie przez nią gór 264). Powyżej mieliśmy
związek białoruskiej kaczki z burzą i deszczem i związek kaczki Hopi
z chmurą, a następnie ucieleśnianie ziemi przez kaczkę u Indjan Win
nebago (Siuksów). Podobnie staroegipskie ucieleśnienie ziemi, bóstwo
Geb (albo Seb) wyobrażane z gęsią na głowie i czczone jako „wielki
gęgała (cackler) “ 265) było oczywiście pierwotnie gęsią. Częstokroć
w baśniach europejskich i nawet pozaeuropejskich występują kaczki,
gęsi i łabędzie jako istoty mieszkające w państwie podziemnem.
U Mordwinów „człowiek przeklęty“, a więc istota ciemniowa, ukazuje
się m. i. w postaci kaczki 266), podobnież i wiedźma26‘). Taksamo zły
duch u Mordwinów 26S),* a także u niektórych innych ludów ugryjskich,
jak Wotiacy 269), Czeremisi 270), Woguli271), następnie u Wielkoru
sów 272), Bułgarów 273), i u Ałtajeżyków 274) występuje w postaci kaczki
lub gęsi. Również u Germanów wiedźma przybiera gęsią postać (a także
łabędzią)275) podobnie jak niegdyś najniezawodniej i djabeł27e). Może
i nasza Baba-Jaga posiadała gęsią postać 277). Między postaciami Indry,
będącego m. i. bóstw em nowiu 278) znajdujemy pawia 279), odpowied
nika wierzeniowego kaczki 28°) ; w hymnie wedyckim jego konie mają
pawie pióra i pawie ogony 281). Paw jest także postacią djabła, pier
wiastkiem zła, a więc istotą ciemniową, u kurdyjskiej sekty Jezydów 282). Na Wołyniu pióra pawie uważane są za ozdoby djabelskie 28s). U nas, w Kieleckiem djabeł miał się przeobrazić w pawia,
i dlatego pawi nie jadają 284). Jak pisze uczony angielski, Elworthy,
wiele wykształconych (well-educated) osób w Anglji wzdryga się na
widok piór pawich użytych jako ozdoba albo przyniesionych do
mieszkania, gdyż mogą sprowadzić śmierć lub nieszczęście 285). El
worthy przesąd ten tłumaczy przyrównaniem barwnych plam na
258) Kiriejewskij, IV, Zamietki Biezsonowa CLV. 259) Gliński, Bajarz Polski I.
26°) Handbook of Am. Ind. north. Mex., I, s. Hopi.
261) Schmidt W., D. Ursprung
d. Gottesid., II, 620—27.
262) BoasF. Kutenai Tales, Smithon. Instit. Bureau of
Amer. Ethnol., 1918 r., Bullet. 59.
263) w mojej „Eminent Group“. 264) p. w.
2e5) Hast. Enc. s. Egyptians, 248-b.
266) Szachmatow, Mordowskij Etnograficz.
Sborník, 141.
2e7) j. w. 487. 26S) p. w.
269) p. w.
27°) p. w. 271) p. w.
272) p. w.
273) p. w.
274) p. w.
275) Klinger W., Żiwotnoje w anlicznom
i sowriemiennom sujewierji, 1911 r., Kijów, 253 odn.
276)j p. w.
27T) p. w.
27S) Oppert, Gottheiten d. Indier, Zeitschr. f. Ethnol., 321. 276) Gubernatis, D. Tiere
i. d. indogerm. Mythol., 588. 2ft0)l p. w.
281) Gubernatis j. w. 588.
2S2) Taylor,
Anatolian Research, CXIV.
283) Kopernicki J, Przyczynek do etnograf, ludu
ruskiego na Wołyniu, Zb, Wiad. XI, 219.
284) Kolberg O., Kieleckie, II, 204.
28S) Elworthy F. T. W. Hast. E. 1912 r., V, 610.
102
piórach pawich do ócz, co łączy z przesądem o „złem oku“. Owo
dawne w Azji południowej i w Europie południowo wschodniej zna
czenie ciemniowe pawia zostało przejęte przez Kościół katolicki i na
wiązane do wyzywającego piękna ogona pawiego jako symbolu pychy
szatańskiej. Paw w Indjach pozatem wiąże się z bóstwem ciemniowem,
burzowem a zarazem i księżyeowem, Šiva; Mayuresvara czyli PawŠiva — to nazwa jednej z linga (phallusów), emblematów Śivy 286).
Pozatem paw posiada znaczenie najprawdopodobniej świetlisto-księżycowe m. i. u Indusów (jako postać Buddy), u Greków (ptak Hery)
i Rzymian (ptak Junony). Być może iż ciemniowy charakter wierze
niowy otrzymał od kaczki, którą gdzieniegdzie zastąpił. W jednej
z baśni wielkoruskich gęsi-łafoędzie podobnie jak gdzieindziej zł&
potwory, węże, smoki, wiedźmy etc., ścigają dwoje dzieci, zbiegłych od
czarownicy, którym jednakże udaje się skryć podczas nocy przed
owem; ptakami 287), występującemi tu wyraźnie w charakterze istot
ciemniowych. Wspomniana wyżej, „wyglądająca jak kaczka“ kobieta
mityczna u Winnebago spokrewniona jest ze złemi duchami, według
słów jej wnuka 2S8).
Kaczce i gęsi przypisują nietyłko ciemniowy (chmura, nów, ziemia
etc.) charakter; przynajmniej gdzieniegdzie bywa ona obok tego i wcie
leniem księżyca. Być może, iż wynikło to ze zmieszania zwykłej roli
wierzeniowej tego ptaka z rolą wipźeniową świetlisto-księżycową łabę
dzia, a zwłaszcza gołębia (gołębicy) 289), z któremi to ptakami kaczka
często mieszana bywa w, mitach i baśniach.
Kaczka (względnie jej zastępnik wierzeniowy) nietyłko w baśniach
europejskich pojawia się jako pomocnik i doradca bohatera, spełniający
zan jego prace etc.290) (przyczem często nie zatraca swego charakteru
ciemniowego), alę nawet w mitach Indjan Ameryki Północnej wystę
puje w tej samej roli np. u Caddo kaczki ratują dwu bohaterów-braci
przed prześladowcą281), a u niewymienionego z nazwy ludu indjańskiego kaczki wspomagają radą bohatera w opresji 292) etc. Ten tak
szeroko rozpowszechniony rys mityczny kaczki jest najpewniej po
chodną ej znaczenia pradawnego, jako pomocnika i zarazem prfficiwnika bóstwa zwłaszcza przy stworzeniu świata, co mamy również,
na całej północy eurazyjsko-amerykańskiej 28s).
Rozcięcie
potwora krzemiennego, m. i. o postaci
ptasiej, u Lapończyków.
W jednym z mitów lapońskich mamy walkę bóstwa do
datniego z kamiennym przeciwnikiem, zakończoną najprawdopodob
niej rozcięciem tego ostatniego na dwoje, skoro badacz mitologji bał
tyckiej i fińskiej, E. Wolter twierdzi, iż jest to mit całkowicie "niemal
analogiczny z mitem skandynawskim o walce Thora z Hrungnirem,
„R„, 286) Gul,ei'mlis’ j- w- S»
287) j- w. 576—77.
288) Schmidt, j. w, 622.
/■i lii'ir "I1?'6-'
domin, group“.
29°) p. w.; a także Kiriejewskij IV, Priłożenija
Chvíli; Uowoyna-Sylwestrowicz M., Podania Żmujdzkie, I, 88—90 etc
29It Dorsey G. A., T. Traditions of t. Caddo, 1905 r., Washington 1*3
292i Wundt W.,
Völkerpsychol. Th II, Bd. III.
298) por. w.
1
103
przyczem przytacza warjant, w którym Thor rozcina potwora na
dwoje 2e4). W Laponji wyrabiano bałwany bóstwa dodatniego, zwanego
„bogiem drzewnym (muora jubmel)“ z drzewa brzozowego i „kamien
nego boga (kied kie jubmel) “ z kamienia 295). Pierwszemu wtykano
w głowę krzemień albo gwóźdź żelazny lub stalowy 296), albo dwa
gwoździe (gwóźdź metalowy to oczywiście znamię nowszych czasów)
albo też (łącząc widać dawniejszą tradycję z nowszą) krzemień i zara
zem gwóźdź żelazny297), widać na pamiątkę trafienia go w głowę
odłupkiem rozbitego przezeń przeciwnika (jak w skandynawskim
micie) 298), występującego więc najprawdopodobniej w postaci krzemie
nia. Ów przeciwnik występuje bądź w postaci ludzkiej bądź ptasiej 2"),
*
a więc najpewniej jako ptak krzemienny.
Wolter przypuszcza, że mit lapoński powstał pod wpływem skandy
nawskiego J0°). Jednak 1) istnienie pokrewnych w typie mitów i u tych
ludów fińskich, które jak Wotiacy, -Czeremisi i Woguli niP znajdowały
się tak dalece w obrębie wpływów germańskich, a następnie 2) cześć
bałwanów z drzewa i kamienia odpowiadających lapońskim, istniejąca
u całej „rasy ugryjskiej“, jak tę grupę językową nazywa Mc Ritchie301),
przemawia nie za wpływem skandynawskim bynajmniej, ale za wspólnem pochodzeniem zarówno skandynawskiego jak i fińskich mitów.
To samo dotyczy i imienia boga-stwórcy u Finnów, który poza wyrnienionemi wyżej imionami: Jurna, Czam-Pas, Numi-(Tarom), występuje
pod imieniem Taar, Taara, Toara, Tooru, Toor, Toro (estońs.), Tora,
Toiu, Tor (czuwas.), Torem, Torum, Turum (ostjac.) Tarom (woguls.) ;
taksamo „bóg drzewny“ lapoński występuje m. i. pod imieniem Tiermes
lub Tor. Jest to imię podobne, a czasem wręcz identyczne z imieniem
boga skandynawskiego: Tor, Thor, Thorra 302).* Ritchie uważa, że
gdyby imię Tor, Tora i t. p. mogło być rozpatrywane jako wtręt
teutońsk.', byłoby to nieznaczącym detalemS03) przy rozpatrywaniu
mitologji fińskiej. Słusznie twierdzi badacz tej mitologji, Eisen, iż
niemożliwe, by ludy fińskie przyjęły to bóstwo od Germanów, raczej
zarówno Finnowie jak i Germanie posiedli je z jednego źródła 304).
Oczywiście wzajemne przenikanie się Germanów i Finnów a następnie
sąsiedztwo Skandynawów z Filmami zachodnimi wpłynęło niewątpli
wie na wzmocnienie podobieństwa między bóstwem jednych i drugich.
Rozbicie kamiennego może krzemiennego, po
twora na dwie połowy; z jednej z nich powstają
skały, druga utkwiła w czole bóstwa niebie
skiego, u Skandynawów starożytnych.
W micie spiroskandynnwskim bóg Thor rozbija na dwoje Hrungnira, kamień-olbrzym, którego odłamkiem trafiony zostaje w głowę 305),
294 ) Wolter E., Finskaja mifołogija, Encikłopied. SłowaF, wyd. Brorkhaus
i Efron.
295) Mac Ritchie D„ Images and Idols (Lapps and Samoyeds), Hast.
Enc., r. 1914, VII, 148-b—149-a
-99) Wolter, Finskaja mifołogija.
297) Mac
Ritchie, Images and Idols, j. w. 148-b.
29S) p. n.
2") Wolter E., Finsk. mifoło
gija, Enc. Słów. Brockh. i Efr.
3ü0) Mc Ritchie,. j. w. 148-b.
301) j. w. 149-a.
302) Eisen M., Ęslluiische Mythologie, Lipsk, 1925 r„ 158—59; Encikłopied.
Słowar Brockh. i Efr., 1904 r., t. 41 s. Estonskaja mifołogija.
sos) Mc Ritchie
j. w. 148-b.
3M) 14sen. j. w.
3°9) Wolter, Finsk. mifołogija.
. ’
104
według innej wersji odłamkiem kamiennej broni tego potwora 306).
Według jeszcze innego warjantu o młot rzucony przez Thora rozłamuje
się na dwie połowy skała rzucona przez Hrungnira; jedna połowa spada
na ziemię i z niej pochodzą skały piaskowe, a druga uderza w głowę
boga. Bóg raniony rozbija głowę olbrzyma 307).* Ten olbrzym rzu
cający skałę, która się rozbiła na dwoje, przyczem jedna jej część padła
na ziemię (a druga poszła w górę — w głowę bóstwa niebieskiego)
przypomina żywo białoruskiego olbrzyma, rzucającego skałę,
która się rozbiła na dwie połowy, a jedna z nich spadła na ziemię, two
rząc jezioro 30S). Ze względu na podkreślone przez Woltera skrajne po
dobieństwo mitu tego z lapońskim, możnaby przypuszczać, że związek
Hrungnira z piaskowcem jest przerzutem z utożsamienia go z krzemie
niem, co najprawdopodobniej cechowało lapońskiego „kamiennego
boga“.
Rozcięcie
węża,
czasem
brata-b1iźniaka,
na
dwie połowy; z jednej z nich powstała ziemia,
z drugiej niebo — u Sumerów.
Mit sumeryjski, znany najpełniej z przeróbki babilońskiej w prze
kładzie asyryjskim z kujundżiikskiej bibljoteki Assurbanipala najbliżej
wiąże się treścią z mitem estońskim 309).
Mit ten mówi mianowicie o rozcięciu przez boga-stwórcę Marduka,
zamiast pierwotnego sumeryjskiego Ënlila 31°), z którym został Marduk
utożsamiony311) na dwoje potwora Tamat (Tiâmat), oznaczającego
morze312), a przeto ciemność, skoro „potęgi morza są potęgami ciem
ności podziemia“318), a podziemie właśnie wyobrażano sobie jako
morze, zamieszkałe przez węża (łub smoka), pana owego podziemia.
Tutaj podobnie jak w estońskim micie jedna z rozciętych części wiąże
się z ziemią, druga zaś, chociaż nie z morzem, ale z przedmiotem, który
bardzo często zastępowany bywa przez morze, lub się z niem utożsamia
w mityce, mianowicie z niebem: z jednej części powstała ziemia, z dru
giej nieboS14). Estońskie morze, jeśli porównać z innemi mitami, naj
prawdopodobniej oznaczać ma niebo. Tamat więc jako „potęga morza“,
a raczej jego wcielenie, jest i ucieleśnieniem „ciemnego podziemia“,
czyli pokrywa się z owym wężem, panem podziemia, uosobieniem
ciemności. I rzeczywiście Tamat wyobrażano w postaci węża lub
smoka 31S), a według objaśnienia kapłana babilońskiego z III w. prz.
Chr. Berossa „Bel (Marduk) rozciął ciemność na dwie połowy,
oddzielił niebo od ziemi i urządził świat“ 3le). Tamat więc symbolizuje
ciemność według świadectwa babilońskiego kapłana.
306) Golther
W.,
Handbuch d. germanisch. Mythologie, 1893 r., 268
3°8) p. w.
3°®) Turajew B., Kłassiczeski; Wostol,
^24 r. Leningrad, 227. 310) Zimmern H, Babylonians, Hast. Encycl., 1909 r.
t II, 312-a; Turajew j. w. 227. 311) Turajew, 223; Hommel F., Istorija driewniago
Wostoka (przekł. ros.) 1905 r., Petersburg, 45.
312) Hast. Enc. s. Sumero-Akkadians, 42-a; Zimmern j. w. 310-b.
313) Dähnh., I, 13—14.
314) j. w.
siśj Nie
buhr K., Jegipiet, w Helmholt T., Istorija czełowieczestwa (przekł. ros.) 1904 r
Petersburg, t. III, 40.
3le) Hommel j. w. 35.
) Afanasjew, II, 688.
105
Poza walką Enlila-Marduka z ciemniową Tamat, mamy podobną
walkę tegoż bóstwa ze swym bratem-bliźniakiem, Nergalem, w postaci
smoka317) (znaczeniowo pokrywającego się z wężem w mitologji).
Przytem według Hommela Tamat w późniejszej kościelnej redakcji
tego mitu wyparła wcześniejszego Nergala81S) ; być może, że jedno
z pradawnych uosobień ludowych ciemności (Nergal jest bóstwem
podziemia)318) w samej rzeczy zastąpione zostało tu przez takież drugie.
Prawdopodobieństwo tożsamości węża-przeciwnika z krzemieniem u Sumerów.
Walczącym ze sobą Enlilowi-Mardukowi i Nergalowi odpowiadają
walczący ze sobą Ozyrys czyli As ar (obok Usiri, Hesiri) 320) i Set
(Typhon)321) ; a wogóle Marduk jest niemal zupełnym analogiem Ozy
rysa, tak że istnieje myśl o ich pierwotnej tożsamości322), analogiem
także z imienia swego, mianowicie A s a x u , oraz z ideogramu klino
wego odpowiadającego hieroglifowemu ideograinowi Ozyrysa 323), a po
nadto imię jego pokrywa się być może częściowo z imieniem Ormuzda
(może w brzmieniu babilońskiem?), a mianowicie: Asaramaz. To
uderzające podobieństwo sumero-babilońskiego bóstwa do egipskiego,
a częściowo do perskiego, a więc do bóstw, których wrogowie i zarazem
bracia-bliźniacy w postaci węży najpewniej posiadały pierwotnie krze
mienną czy kamienną postać 324), rodzi przypuszczenie, że i mityczny
wąż, brat-bliźniak i wróg Enlila-Marduka związany był pierwotnie
rówrneż z krzemieniem czy kamieniem.
Przeciwnikiem bóstwa jego brat-bliźniak w po
staci węża u Egipcjan i Persów Starożytnych.
W egipskim micie o Ozyrysie jego bratem-bliźniakiem a zarazem
głównym przeciwnikiem jest wąż Set, uosobienie ciemności, który
porąbał boga na kawałki325) ; odwrotnie niż w dotychczasowych mitach,
gdzie właśnie przeciwnik boży zostaje pocięty.
Podobny jest staroperski mit o Ormuzdzie i jego stałym przeciw
niku a zarazem bracie-bliźniaku wężu Arymanie, wcieleniu ciemności
i podziemia — niema tu mowy o rozcięciu czy rozszarpaniu jednego
przez drugiego, przeważa tu raczej dualizm pojęć moralnych. Zapewne
etyzująca wierzenia religijne działalność staroperskich myślicieli i re
formatorów religijnych podobnie jak wiekowa działalność teologji
staro-egipskiej zatarły lub przeobraziły wiele cech obu mitów. Ale
bądźconądź odrajdujemy u obu pewną prastarą cechę naprowadzającą
na myśl o związku owego węża z krzemieniem, względnie z kamieniem
wogóle.
31 I J- w- 32, 34. 35.
IIS) j. w. 35.
319) Zimmern, j. w. 312-b.
S2l)) Fl.Petrie W , Egyptian Religion, last. Enc., 1912 r., t. V, 246-a. 321) Hommel i. w. 32.
322) Niebuhr, j. \v*., 635.
32S) j. w.
324) p. n.
325) Hommel, j. w. 32.
106
Możliwość tożsamości węża-przeciwnika z krze
mieniem u Egipcjan i Persów.
Otóż Set rodząc się, w przeciwieństwie do swego brata-bliźniaka*
gwałtownie, niszczy ciało matki32e) ; podobnież Aryman przy narodzi
nach przerywa ciało matczyne, podczas gdy Ormuzd rodzi się normal
nie32'). Podobnie przeciwnik bóstwa pozytywnego i jego brat-bliźniak
u Algonkinów, występujący w postaci krzemienia, rodząc się w sposób
gwałtowny w przeciwieństwie do normalnych narodzin swego brata,
przecina ciało matkiS2S). Taksamo krzemień u Irokezów gwałtownie
wychodzi z pachy lub z pępka matki, zabijając ją, podczas gdy jego
brat-bliiniak rodzi się normalnie 32B). Ten sam wątek znalazłem w le
gendach Siuksów, gdzie potwór kamienny narodzinami swe mi niszczy
ciało matki a jego brat-bliźniak pojawia się na świat w sposób
zwykły 330). Jakim sposobem owo niemowlę przecina czy w inny
sposób niszczy ciało matki, tego nam mit egipski ani perski nie wy
jaśnia, natomiast wyraźne wyjaśnienie znajdujemy w micie irokezkim,
w którym jako powód podano krzemienność jego ciała S31), to samo
zresztą wynika z treści pozostałych mitów indjańskich, w których prze
cinający etc. ciało matki potwór występuje w krzemiennej względnie
kamiennej postaci. Opierając się pozątem na bardzo wyraźnej analogji
w wielu szczegółach powyższych mitów Starożytnego Wschodu z powyższemi mitami indjańskiemi 332) należy domyślać się takiej jak wyżej
postaci i u Seta, tudzież Arymana. Wtedy dopiero zrozumiałem staje
się wyrażenie, że Typhon przerżnął się przez wnętrzności matki,
a więc nie jako dziecię ludzkie, czy wąż, czy inny mniej lub więcej
miękki nazewnątrz stwór, ale jako coś skrajnie twardego, co przerzyha.
Wierzenie o wężu przerzynającym się (najpewniej jako krzemień)
z ciała matki, jakie mieliśmy powyżej u Egipcjan i Persów Starożyt
nych, zapewne nieobce było i ludom europejskim, skoro prawdopo
dobne echo jego spotykamy w Italji, a może wogóle w Europie*
i w Polsce, gdzie rolę owego węża mitycznego zda się grać wąż wogólej
a raczej żmija, zapewne jako najzłośliwszy z węży europejskich
Według „Zwierzyńca (Bestiarium)“ Lionardo da Vinci 333) młode żmije
rosnąc w ciele matki rozdzierają jej brzuch i zabijają matkę. Przesąd
ten u nas występuje w zracjonalizowanej nieco formie: żmije wygry
zają się z żywota matki 334).
Zarówno egipskie jak i staroperskie bóstwo dodatnie naszej kon
cepcji znajduje się w stanie ciągłej walki >z bóstwem ujemnem, w której
początkowo zwycięża to ostatnie, aż ostatecznie samo zostaje zwycię-3
3~6) Pląterch, 358 (w liście do Klei, kapłanki Izysowej), nazwiska tłumacza
polskiego (którym był prawdopodobnie Joachim Lelewel) jak też i tytułu polskiego
nie znalazłem (egzemplarz był uszkodzony). :m) Dähnh., I, 10 11.
328) Schmidt
J.); Ursprung jd Gottesidee, II, 565. i £») Hewitt, Tawiskar. 709-a.
w” ’79’
] j'W'
332)P-n. 3 3) Pisma Wybrane (przekł. L. Staffa)
1JI3 i., Warszawa t. II, 374. Analogiczne to do innych „bestjarjów“ średniowiecz-'
nych i późniejszych, t. j. zbiorów opisów (przeważnie fantastycznych) zwierząt
przesądów i wątków baśniowych głównie o zwierzętach.
S34) Ciszewski S. Lud
rolniczo-górniczy z okolic Sławk. w pow. olkuskim, Zb. Wiad. XI (49).
107
żonę przez bóstwo dodatnie, przyczem u Persów dopiero ma nadejść
czas ostatecznego zwycięstwa, a u Egipcjan bóstwo ujemne zwyciężone
zostaje dopiero przez syna bóstwa dodatniego. Przypomina to mit wielkoruski, według którego bóstwo dodatnie znajduje się w ciągłej walce
z ujemnem, przyczem to ostatnie początkowo zwycięża, a ostatecznie
zostaje zwyciężone przez bóstwo dodatnie SS5).
Przeciwnikiem bóśtwa jego brat-bliźniak, paw
(zastępca kaczki), związany z wężem i może
z krzemieniem u Indusów Starożytnych.
U starożytnych Indusów mamy dwu boskich braci-bliźniaków,
Agni i Indrę, przeciwstawnych sobie (pierwszy jako bóstwo — pełni,
drugi nowiu) 336), przyczem w jednym z hymnów wedyckich opisano
ich walkę wzajemną zakończoną przeszÿciem Agniego włócznią przez
Indrę33'). Ów ciemniowy, nietylko jako bóstwo nowiu, ale
i — co jedno z drugiego wypływa — jako związany z chmurą i burzą
(spłodzony z mokrej chmury, nazywany „Słotnym“, uważany za uoso
bienie burzy) 338), brat-bliźniak jasnego (pełniowego) bóstwa wystę
pował m. i. w postąpi pawia 33il), odpowiednika mitycznego kaczki 84°).
Ponadto jako wielokrotny analog Zeusa, występującego również w po
staci pawia 341), może jest lub był pierwotnie krzemieniem jak tam
ten 342). A więc u Arjów indyjskich bóstwo jasne zabite zostało w walce
przez swego brata-bliźniaka i przeciwnika, związanego z wężem (jako
„posiadającego moc węża“)S4S), a zarazem z zastępnikiem kaczki i mol
z krzemieniem. Podobnie u Egipcjan bóstwo dodatnie zabite zostało
przez swego przeciwnika i brata bliźniaka, związanego z wężem i naj
prawdopodobniej z krzemieniem (kamieniem) 344). Jeżeli bóstwo to,
związane ze słotą i burzą, posiadało niegdyś postać kamienną, przypo
minałoby również olbrzyma z mitów skandynawskich, zwanego
„Wialr-Słola“ o kamiennej postaci 345).
Stosunek do siebie obu bóstw, Agni ego i Indry, nie był czemś
trwałem, taksamo jak charakter wierzeniowy każdego z nich nie był
czemś mezmiennem. Wogóle zakresy kompetencji bóstw indyjskich, ich
znaczenia religijnego i mitycznego są bardzo płynne, bóstwa owe wsku
tek słabo określonych granic indywidualnych zlewają się ze lohą 34<j.
I tak np. Indrze poświęcano Somę, której znaczenie równało się zna
czeniu Agnťego S4‘). Indra posiadał znamiona bóstwa jasnego obok
związku swego z nowiem, chmurą, słotą i burzą, skoro przypisywano
mu walkę z chmurą i4S), wężem, smokiem i t. p. potworami ciemnio
wemu Agn_ natomiast mimo swego świetlisto-księżycowego znaczenia
występuje niekiedy jako potwór ciemniowy, wąż etc.* 643
33°) P- W'
33e^ 0pPert G-’ Gottheiten d. Iudier, Zeitschr. f. Ethnol., XXXV11,
I*2'- ,, ') Renet Ch., L'évolution d un mythe, Açvines et Dioscurs, 1906 r., 30.
) Hast. Enc. s. Stars Moon (Hindu).
339) Gubernalis, j. w. 590. 34°) p w
Gubernalis, j*v. 590.
34g Reinach, Orpheus, 180.
343) Gubernalis, j.’ w!
643.
44) p. -w.
34B) Kolberg, Krak. III, 188—89; p. n.
346 ) Hast. Enc. s. Stars.
Moon (Hindu.).
S47) j. w.
34S) j. w.
J
108
Przeciwnikiem bóstwa gęś związana
niém u Ałtajczyków.
z
kamie-
U Ałtajczyków (połudn. Syberja) mamy przeciwnika bóstwa do
datniego w postaci gęsi prawdopodobnie związanej z kamieniem. Jest
nim „zły człowiek“, siedzący w postaci czarnej gęsi na skale. Skała ta
znajduje się pośrodku morza pierwotnego w czasie poprzedzającym
stworzenie ziemi, a siedząca na niej czarna gęś jest jedynym towa
rzyszem bóstwa 349). To odpowiada w zupełności mitowi wotiackiemu,
według którego w skale znajdującej się pośrodku morza pierwotnego
w czasie przed stworzeniem ziemi, siedzi zły duch i jedyny towarzysz
bóstwą, będący kaczką 31°). Powyższa anałogja gęsi ałtajskiej do wotiackiej kaczki najprawdopodobniej identycznej z ową skałą, następnie
anałogja jej do irokezkiego przeciwnika bóstwa dodatniego, który
według jednego z mitów stoi na kawałku krzemienia 3B1)% a według
innych jest tożsamością owego krzemienia 352), przemawia za tożsa
mością gęsi ałtajskiej ze skałą, innemi słowy za tern, iż jest to gęś ze
skały, gęś kamienna. Czarność tej gęsi obok znaczenia wrogiego do
bremu bóstwu: „złego człowieka“, stwierdza jej symbolikę ciemniową.
Rozbicie
brata-bliźniaka,
krzemienia, na ka
wałki, z których powstały bądź góry i skały,
bądź krzemień; lub na dwoje, przyczem z jednej
części powstaje żywot jasny, z drugiej ciemny —
u Algonkinów, Irokezów,
Kuten ai i Siuksów.
Prawdopodobieństwo tożsamości jego z wężem
u Irokezów. Kaczka — bratem bóstwa u Algon
kinów i Kutenai.
W Ameryce Północnej omawiana koncepcja wierzeniowa znajduje
się conajmniej u Algonkinów, Irokezów, Kutenai i Siuksów (Omaha
i Ponka).
Według Algonkinów główne bóstwo ich i „bohater kulturowy“
(culture-hero), Nanabosho, walczy ze swym stałym przeciwnikiem i bratem-bliźniakiem, Chakekenapok, który jest krzemieniem. Wreszcie
rozbija go na kawałki, z których powstały góry i skały, a z wnętrzności
potwora — winograd 353). Pozatem Wielki Manitu według któregoś
z plemion algonkińskich stwarza świat walcząc z wodą taksamo jak
Marduk 354). Wielki Manitu (Tajemny, Duch), jako stwórca, prawdo
podobnie pokrywa się z Nanabosho, uważanym za stwórcę u wszyst
kich plemion algonkińskich (choć nie pod tern samem imieniem) 355),
a jeśli tak mielibyśmy znamienny rys wspólny między bóstwem dodatniem algonkińskiem a sumero-babilońskiem.SoS
349) Dähnh. I, 3—i.
35°) p. w.
35i) Hewitt, Tawisk, 711.
352) j. w.
SoS) Hewitt, Nanabosho, Handb. Am. Ind., 20; Krickeberg, j. w. 111, Hewittj Tawiskaron, H; Am I., 708.
354) Reinach, Orpheus, 173.
355) w mojej pracy
„The dominant group of the deities“.
109
U Irokezów analogiczne do ałgonkińskiego bóstwo i bohater,
Teharonhiawagon podobnie walczy z takim samym wrogiem i bratem
swoim bliźniaczym, Tawiskaronem, również o krzemiennej postaci,
wkońcu go zabija, a z krwi i ciała zabitego powstają skały krze
mienne356),, W jednym z warjantów imię owego krzemienia brzmi:
„Ten-którego-ciało-rozdzielone-na-dwoje“ 357), a więc Teharonhiawagon, który mu śmierć zadaje, najwidoczniej rozcina go na dwoje, przyczem z jednej części Tego-którego-ciało-rozdzielone-na-dwoje powstaje
lato lub ciepło, a z drugiej zima lub lód S5S), innemi słowy — z jednej
powstaje żywioł jasny, z drugiej ciemny, gdyż zima w wierzeniach
irokezkich pokrywa się często z ciemnością. A więc zupełnie podobnie
jak było z krzemieniem wielkoruskim, z którego jednej części wyszły
duchy jasne, związane z niebem, z drugiej —- ciemne, związane prawdo
podobnie z ziemią 369), a także jak w micie sumeryjskim, gdzie z jednej
części rozciętego węża, być może zarazem i krzemienia, powstało niebo,
a z drugiej ziemia 36°), a wreszcie jak w estońskim, w którym dwie
części rozciętego na dwoje węża, analoga krzemiennych czy kamien
nych kaczek 36'), wiążą się — jedna z morzem (może oznaczającem
niebo), druga z ziemią 3e2).
Gdzieindziej znów mówi się o rozbiciu krzemienia przez niego sa
mego, a raczej przazj owego potwora, który jest i nazywa się Krzemie
niem. Otóż Teharonhiawagon prosi Krzemień-potwora, by mu ten
wydał krzemień, przez który żyje on na świeci e. Na to
odpowiada Krzemień: „Czy masz na myśli mą strzałę o końcu krze
miennym ?“ — Nie, ten krzemień, co jest w twojem ciele. Krzemień
zgadca się go wydać i otworzywszy usta wyrzuca ów krzemyk z ciała.
Brat jednak nie chce rozłamać kamienia mówiąc: „twe życie do
ciebie należy, sam możesz rozbić krzemień i dać mi“. Krzemień
rozbija ów krzemień 6S). Krzemień znajdujący się w ciele Krzemieniapotwora oznacza więc jego życie. A przeto tutaj Krzemień sam jest
wykonawcą wyroku śmierci na s'ebie; inna rzecz, że pomimo tego żyje
w dalszym ciągu. Jednym z jego epitetów jest Olbrzym 364); a zatem
olbrzym krzemienny rozbija krzemień podobnie jak u Skandynawów
olbrzym kamienny rzuca skałę, która rozbija się 365) i podobnie jak
olbrzym białoruski rzuca i rozbija skałęïee). U Huronów bóg Yonskeha
(t. j. Teharonhiawagon) 367) zabija swego głównego przeciwnika, który
po śmierci dopiero zamienia się w krzemień 368).
U południowej grupy irokęzkiej, Cherokee, istnieje ten sam mit
nieco różny w szczegółach. Otóż gdy Tawiskala (ów krzemień), zwany
również On-ustrojony-w-krzemień, był w gościnie u królika Wabos
(postaci Teharonhiawagona)36e), ten wbił w ciało pierwszego ostry klin,
powodując tętp rozpęknięcie się Krzemienia, a następnie rozrzucił jego
części-krzemieire we wszystkie strony, zaopatrując tym sposobem ' zie
mię w krzemień 37°). W warjancie z ciała owego potwora powstały
35e) Hewitt, Tawisk. , 708—710.
s57) j w 711-a.
35S) j w m a
3B9) p. W.
360) p_ W_.T
°61)
Pw362)
Pw.
363)
Hewitt,
Tawiskar. 709-b.
364) j
w_
365) p_ w_
) p. w.
se’; Hewitt, Tawisk. 711-b.
86E) j w
369) w mojej pracy „The domin groupü.
3T0) Hewitt, Tawisk. 710-b, do 711-a;
Dähnh. I, 168.
110
wegöle kamienie 3T1). Krzemień ten jest istotą ciemniową — u Irokezów
zowieasię on „Ciemny“ S7S) (według Brintona samo imię jego wiąże się
z ciemnością)373).
.
'
. _
„
Podobnie jak germański olbrzym Brungmr, „Człowiek lva liiienny“314), zostaje podstępnie przez dobre bóstwo zabity, a miano
wicie rozcięty na dwoje, przyczem z jednej połowy jego pochodzą
skaty (piaskowe)3!5); alboteż jak skała rzucona przezeń rozbija się, tak
i irokezki », On-Krzemień“ - „Olbrzym“ zostaje rozbity na dwoje prze? I
dobre bóstwo, a według innej wersji — na części, z których pochodzą
skały, alboteż sam rozbija krzemień, „przez który żyje“ i który znajdo
wał się w jego ciele. Także znajduje się kamień w ciele Hrungnira, jako
jego serce 3T6), a więc również jest to kamień, „przez który on żyje .
Wyrzucony z ciała Tawiskarona przez usta krzemień, „przez
który on żyje“ był najprawdopodobniej sercem, gdyż prosta ob
serwacja żywotności serca wyjętego z trupa człowieka czy zwierzęcia
rodziła myśl o sctcu jako ognisku życia; zaś ze wszystkich kamieni
wyobrażać serce mógł najprędzej krzemień ze względu na swą ogniodajność, a serce i krew naturalnie kojarzy się z pojęciem ciepła a po
zornie i z ogniem. W takim razie niewyszczególniony co do rodzaju
kamień-serce Hrungnira byłby również krzemieniem; eoprawda ol
brzym ten związany jest z piaskowcem "), lecz może piaskowiec jako
jeden z najtwardszych kamieni zastąpił krzemień, ów bodaj że naj
twardszy (po kwarcu) kamień. (Może stąd pochodzi przenośnia o krzeluiennem, potem kamiennem sercu, a zdaje się nigdy o krzemiennej
i kamiennej duszy. Gdyby bowiem przenośnia powyższa była czysto
metaforycznego pochodzenia odnosiłaby się równolegle do duszy, jak
wszystkie (odwieczne) przenośnie dotyczące serca, np. człowiek ma
łego, wielkiego, gorącego serca, wielkiej, małej, gorącej duszy, o złem,
dobrem, okrutnem sercu, o złej, dobrej, okrutnej duszy etc.).
Teharonhiawagon nazywany jest „Białym“, jego brat-krzemień
„Ciemnym“ 378), otóż ci bracia „Biały“ i „Ciemny“ odpowiadają wielkoruskim hraciom-kaczkom białej i czarnej, z których biały taksamo jest
bóstwem dodatniem naszej koncepcji, a czarny jego przeciwnikiem818),
jak u Irokezów.
W jednym z mitów irokezkich wspomina się o walce Teharonhiawagona z wielkim wężem wodnym, niszczącym wszystko, co Teharon
hiawagon stworzył380). Nie jest on zapewne niczem innem, jak tylko
postacią owego Krzemienia, alboteż wąż ten i Krzemień to dwie od
mienne postaci jednego bóstwa czy demona. Gdyż
1) Wąż irokezki występuje analogicznie do odpowiedników Krzemiena irokezkiego u niektórych ludów:
a) Jako wielki (niszczący wszystko co bóg stworzy) prze
ciwnik bóstwa, musi on być także czemś w rodzaju bóstwa, a ponieważ
:m) Hewitt, Tawis 7 1 0.
372) Hopkins E. W., Manitu, Hast. Enc., 1915 r.,
t. VIII, 404-b.
37S) Curtin J., Hewitt J,, Seneka Myths (Introduction), Anual Rep.
of Bureau of Amer. Ellmol., Bullet. 59, 1918 r., 63.
374) Golther, Handb, germ.
Mythol., 267. °75) j. w. 37e) j. w.; Afanasjew, H, 656. 37T) p. w. 378) Hopkins,
Maniło, 404-b
379) p. w. 3Sn) Hewitt, Teharonhiawagon, Handb. N-Am. Ind., 724.
111
jest wężem wodnym, więc ezemś w rodzaju bóstwa czy demona wod
nego, pana wód. Podobnie panem morza jest sumero-babiloński wąż
Tiamat, zarazem przeciwnik bóstwa; jest on odpowiednikiem irokezkiego Krzemienia381). Aztecki odpowiednik tegoż Krzemienia, wąż
Quetzalcouatl, związany z wężem i z kamieniem 382), występuje
w odzieży przedstawiającej morze 3S3), a więc również jako pan morza.
Mordwińska kaczka, wierzeniowy równoważnik węża ',t'4), musi być też
bóstwem lub wielkim demonem jako brat i główny przeciwnik
stwórcyS8B). Mieszka ona stale we wodzi«?86), a bóstwo (demon),
mieszkające we wodzie, jest bóstwem wody. Kaczka ta jest odpowiedni
kiem krzemienia irokezkiego (jako brat i stały przeciwnik stwórcy,
również o ciele z minerału najprawdopodobniej z krzemienia) 3S‘).
Pozatem i jako sługa złego bóstwa ziemi3S8) ; Krzemień irokezki bo
wiem jest stałym wykonawcą rozkazów swej babki 38s), będącej również
złem bóstwem ziemi S9°).
b) Jako pochodzący z wody, przypomina on Krzemień wielkoruski, odpowiadający irokezkiemu (rozcięty na dwoje, z czego dwa ele
menty etc.)391), również pochodzący z wody, „z morza bezbrzeż
nego“ S92).
c) Jako stwarzający zwierzęta pełzające, więc m. i. węże, a na
stępnie żaby 39S) i inne wcielenia zwierzęce ciemności np. sowy, nieto
perze 394), tak jak wąż Aryman stwarza węże, żaby i in. „nieczyste“
zwierzęta S9B), a wąż Tiamat stwarza wężej smoki i t. p. potwory ciem
niowe 396), zaś potomstwem egipskiego węża Seta, prawdopodobnie za
razem krzemienia 397), są krokodyle, hipopotamy 39S), (hipopotam —
wodne bóstwo 3"), może to postać Tiamat) i inne zwierzęta ciemniowe.
2) Wąż irokezki analogiczny jest bezpośrednio do Krzemienia
irokezkiego: jako niszczący wszystko, co Teharonhiawagon stworzył,
bo Krzemień ów także niszczył wszystko, co bóstwo stworzyło 4l,tj.
Wogóle w roli niszczycielskiego przeciwnika stwórcy występuje, jak
wiemy, bądź krzemień czy kamień (względnie inny minerał), bądź wąż,
bądź wąż i kamień, zlane w jedną postać 401).
3) Węże mityczne i poza obrębem naszego mitu tu i owdzie wiążą
się z kamieniem, skałą etc.402).
Zarówno w wierzeniach Algonkinów jak i Irokezów bóstwo do
datnie znajduje się w stanie ciągłej walki z bóstwem ujemnem, które
nieraz przemaga, aż ostatecznie zostaje zwyciężone przez dodatnie łaksamo jak w micie wiełkoruskim, staroegipskim i staroperskim40S).
? U Indjan Kutenai „bohater kulturowy“ Yankûéikam spowodowuje
zwyciężenie i rozbicie Krzemienia (podobnej istoty jak u Algonkinów
i Irokezów), podstępnie skierowując przeciw niemu inny twardy ka
mień, zaczem rozsypuje go po całej ziemi, obdarzając nim w ten* 89
S81) p. w.
3S2) p. wyż. i niż..
38s) Krickeberg, j. w. 200—01.
384) p. w.
S85) p. w.
38e) Hast. Enc., s. Mordvins.
s87) p. w.
38S) Hast. E. s. Mordv.
S89) Hewitt, Tawiskaron, Handb. N.-Am. Ind.
3SD) w mej rękopiśmien. „The
äominant group“.
s91) p. w. .392) p w.
sss) Handb. N.-Am. Ind., 710-a;
Hewitt, Tawisk.
384) j. w.
39E) Gener P., La Hort, 235.
S9e) Tbrajew, j. w.
227—228.
397) p. w.
39S) Niebuhr, Jegipiet j. w. 634—35.
3") j. w. 634.
4("j Hewitt, Tawisk. 710-a.
404) p. n.
4"2) p. n.
40S) p. w.
112
sposób ludzkość 404). Yanküéikam‘a bratem 405) a w innym micie bra
tankiem 406) jest kaczka. Podobnież i algonkiński Nanabosho nazywa
kaczkę swoim bratem 407).
U siukskich plemion Omaha i Ponka bóstwo Mactcinge, Mactcingein zwycięża i zabija Zimę, w postaci której wyłącznie występuje
i Omaha ów Krzemień, będący i u Algonkinów oraz Irokezów utożsa
miany z zimą 408), a także — i to zapewne pierwotnie — z ciemnością
(towarzyszącą zimowej porze roku w północnych i środkowych oko
licach Ameryki Północnej).
Ten mit zapewne nieobcy jest i Oto i Iowa, również plemionom.
siukskim, których bohaterem kulturowym jest Mictcine, według
Dorsey‘a 40°) zupełny odpowiednik omahańskiego Mactcinge. Brak mi
jednak materjałów co do mitologji Oto i Iowa.
Również jeszcze jeden, a może ten sam w innej postaci bohater
kulturowy Siuksów (nie wyszczególniono plemienia) Blodder (według
angielskiego tekstu) walczy ze swym złym bratem-bliźniakiem, potwo
rem z kamienia, analogicznym do algonkińskiego Krzemienia 410).
Przeciwnikiem-brat-bliźniak
związany
z
wę
żem i kamieniem u Azteków.
W religji Azteków istniały dwa bóstwa niebieskie, z których jedno.
Quetzalcouatl, w samem imieniu swem związane z kamieniem i wężem*
bo imię to znaczy: „drogocennokamienny wąż“, jest bratem-bliźnia
kiem i zarazem głównym przeciwnikiem drugiego o imieniu Tezcatlipoca (t. j. „dymiące zwierciadło“)411). Co do ich walki wzajemnej i jej
rezultatu brak mi bliższych danych. Quetzalcouatl jest m. i. bóstwem
wiatru 412) podobnie jak Indra.
Być możą, że tę samą koncepcję znajdujemy u ludu Quiche w po
łudniowej Guatemali, gdyż dwa ich bóstwa, Tepen Kutzumatz i Xurakan, według E. Selera odpowiadają413), a według Krickeberga poprostu równają się powyższym bóstwom azteckim 414).
Zabójcą bóstwa, jednego z braci - b 1 iźni aków,
rozpołowione kamienie u Guarani.
Dość różny od dotychczasowych, może jednak z niemi spokrew
niony jest mit połudn.-amerykańskich Guarani, według którego jeden
z braci-bliźniaków został pokawałkowany przez szybko otwierające
się i zamykające połowy kamieni415). A więc były to kamienie prze
połowione; może mamy tu dó czynienia z pospolitym w mitach zwielo
krotnieniem postaci (np. obok Ozyrysa-bóstwa istniały liczne Ozyrysy,
obok bogini Hołdy masa Hold-demonów etc.)416), i kamienie owe za4,ii) Boas, Kuten. Tales, 105—109.
4CF) j. w. 287.
406) j. w 281.
40') Skinner, Folki. Menom., 268.
4116) Dorsey G., Gegiha language, U. S. Geogr.
a. Geolog. Survey of Rocky Mount. Reg., Contribution to N.-Amer. Ethnok, VI, 12;
Hewitt, Tawiskar. 708.
409) Dorsey, Gegiha lang., 12.
41°) Dähnhardt, I, 79.
411) Krickeberg, | w., 201. 412) j. w.; Hast. Enc. s. Mexicans, 613.
4la) Seler E.r
Central America, Hast. Enc., 1910 r., t. III, 308-a.
4ł4) Krickeb., j. w. 20?.
41B) Strielnikow I. D., Religioznyja priedslawlienija indiejciew Guarani, Sbornik
Muzieja Antropol. i Etnograf., Leningrad, r. 1929, t IX, 311. 4le) Grimm, Deutsche
Mythol., 1109.
113
stąpiły jeden kamień rozdzielony na dwoje, który jak i w innych tego
typu mitach, gra tu rolę przeciwnika bohatera. Kawałki bohatera
zebrał jego brat-bliźniak, przywracając mu życie41'). Przypomina to
żywo poćwiartowanego przez węża, związanego najpewniej z kamie
niem, Ozyrysa, którego kawałki zebrała jego siostra-bliźniaczka Izys418),
a ożywił syn Horus. Tylko tutaj domniemany przeciwnik (a nie: prze
ciwnicy) bohatera nie był jego bratem-bliźniakiem, jak w egipskim
micie.
Przeciwnikiem — brat-bliźniak, związany z ka
meleonem,
wierzei: iowo
pokrewnym
wężowi,
u Wanyoro (Uganda).
W mitach Wanyoro (Banyoro) z Ugandy występują dwaj cioteczni
bracia-błiźnięta; są oni bowiem zrodzonymi jednocześnie synami dwu
sióstr rodzonych. Jeden jest istotą ciemniową, złym Kameleonem (wie
rzeniowe pokrewnym wężowi czy smokowi), a drugi Księżycem. Znaj
dują się w ciągłej walce, pierwszy bowiem niszczy wszystko, co drugi
tworzy; wreszcie bóstwo dodatnie (stwórca) dostaje się do nieba,
a ujemne (niszczycielskie) zostaje za karę na ziemi416). Przypomina to
powstanie duchów niebieskich (dobrych) i ziemnych (złych) w micie
wielkoruskim i niektórych ugrofińskich *42lj. Następnie ciągła walka
bóstwa dodatniego z ujemnem, w której początkowo ostatnie zwycięża
(niszczy wszystko), aż ostatecznie zostaje ukarane (wiecznym pobytem
na ziemi), zgadza się z mitami: wielkoruskim, staroperskim, egipskim,
algonkińskim i irokezkimáž1).
Bliską analogję do mitu lapońskiego i skandynawskiego znajdu
jemy aż w Afryce Południowej u Hotentotów. Istnieje tam mit o ka
mieniu, który rzucony przez Gama-Gorib, ciemniowego przeciwnika
bóstwa dodatniego Heitsi-Eibib, w tego ostatniego, utkwił w jego czole,
poczem odskoczył spowrotem do rzucającego, aż wreszcie Heitsi-eibib
uderzeniem zabił swego przeciwnika 422). Mamy więc tu tkwiący w gło
wie bóstwa dodatniego kamień, którym bóstwo uderzone zostało przez
swego przeciwnika, następnie zabicie tego ostatniego przez bóstwo do
datnie. Niema tu tylko nic o kamiennej postaci bóstwa ujemnego, ale
jeżeli oprzeć się na twierdzeniu P. W. Schmidta, że kamień oznacza tu
ciemną część tarczy księżycowej, a z drugiej strony, że ów ciemniowy
przeciwnik oznacza nów 423), przyjdziemy do wniosku o tożsamości
jego z kamieniem. Kamień ten początkowo tkwił w czole złego prze’
ciwnika bóstwa 424), podobnie jak kamień tkwiący w ciele Hrungnira,
a także w ciele irokezkiego Krzemienia, który go wyrzucił ze swego
ciała. Heitsi-eibib jest jednym z dwu braci-bliźniaków 426), przyczem
podobnie jak w micie Guarani nie jest tym drugim jego przeciwnik.
Zabija on swego przeciwnika podstępnie42e), iaksamo jak podstępnie
417) Strielnikow j. w., 311.
41S) Strielnikow, j. w., 313.
419) Piatz, Der
Mensch, 1898 r., 337; Steiner W., Die Religion d. afrikan. Naturvölker, Darstellungen
aus d. Gebiete d. nichtchristlich. Religionsgeschichte, 1891 r., t. \łUft, 86. 42°) p. w.
421) p. w.
422) Schmidt W., D. Urspr.' d. Gott., II, 612.
42S) Schmidt, j. vv. 618
424j j w.
425) Schmidt, 1926 r., t. I, 166.
426) j. w.
Lud T. XXX17.
8
114
zabił Thor kamiennego Hrungnira w którymś z warjantów 427), a irokezki bohater swego wroga kamiennego 428) i wreszcie kutenajski ka
miennego potwora 429).
Tak się przedstawia w ogólnych zarysach omawiana koncepcja
u ludów Europy, Azji, Afryki i Ameryki.
Zasięgi etnogcograficzne części składowych koncepcji.
Obecnie przedstawię zasięgi etnogeograficzne poszczególnych jej
składników podstawowych. Dla uwyraźnienia obrazu wzajemnej łącz
ności odmian omawianej koncepcji u poszczególnych ludów, ludy, które
stanowią ściślejszą grupę etniczną, jak Polacy i Słowianie wschodni,
jak Mordwini, Woguli, Czeremisi, Wotiacy i Estończycy, jak wreszcie
Aztecy i lud Quiche, alboteż ludy, posiadające wskutejs: współżycia
i wpływów wzajemnych w pewnym okresie dziejów bardzo zbliżone
pojęcia mitologiczne choćby tylko w zakresie naszego mitu, jak staro
żytni Persowie, Babilończycy i Egipcjanie480) oraz Algonkini, Irokezi,
Kutenai i Siuksowie481), łączę w grupy: słowiańską, u>gro-fińską, Staro
żytnego Wschodu, północno-amerykańską i środkowo-amerykańską.
W ten sposób wszystkich grup (obejmując tym terminem i oddzielnie
traktowane ludy) jest 12: słowiańska, ugro-fińska, lapońska, skandy
nawska, starożytnego Wschodu, indyjska, ałtajska, północno-amerykańska, środkowo-amerykańska, Guarani, Wanyoro i hotentocka. Co do
Guarani, znajdujemy u nich poza wątkiem 1-ym (z niżej wymienionych)
jedynie prawdopodobny wątek 6-ty i bardzo prawdopodobny ślad
wątku 3-go.
Wątki
zasadnicze.
1) Walka (zwykle stała) bóstwa pozytywnego
ze swym pr zt c iwnikiem — u wszystkich grup. Co do ałtaj
skiej, skoro istnieje tam stały przeciwnik bóstwa (jako zły duch), na
leży wnioskować o walce z nim bóstwa.
Grup — 12.
2) R oz bicie przez bóstwo przeciwnika na ka
wałki — słowiańska, północno-amerykańska.
Grup — 2.
3) Rozbicie
przez
bóstwo
przeciwnika
na
dwoje — słowiańska, ugrofińska, lapońska, skandynawska, starożytn. Wschodu, północ.-amerykańska i może Guarani.
Grup — 6+(l).
W dwu odmianach wielkoruskich i w większości ugro-fińskich ów
moment działania uległ osłabieniu: zamiast rozbicia przeciwnika — ude
rzenie, po którem powstają, taksamo jak gdzieindziej po rozcięciu na
dwoje, dwa żywioły. Że pierwotnie było i tu rozbicie, a nietylko ude
rzenie, stwierdza mit wotiacki, według którego bóstwo uderza górę
(zastępnik kamienia)*432) kijem, aby ją rozbić 433). U Guarani mamy
427) Golther, j. w. 276.
42S) p. w..
432) p. w.
433) Dähnhardt, j. w., I, 61.
429) p w.
43») p. w.
434) p. w.
115
rozbite na dwoje kamienie, które widocznie są wrogami bohatera, skoro
go zabijają. Początkowo był to może jeden kamień przepołowiony 4'i4).
4) Powstanie dwu elementów z dwu połów po
konanego przeciwnika — słowiańska, ugrofińska. Należy
przypuszczać, że i tam, gdzieśmy mieli tylko rozcięcie na 2 połowy,
jak u Skandynawów i Lapończyków, pierwotnie było też powstanie
dwu żywiołów.
Grup — 4+ (2).
5) Przeciwnikiem bóstwa — jego brat-błiźn i a k — słowiańska, ugrofińska, starożytn. Wschodu, indyjska, pół
noc.-amerykańska, środkowo-amerykańska i Wanyoro, a częściowo
Guarani i hotentocka, w których bóstwo owe jest jednym z dwu bracibliźniaków, jakkolwiek tym drugim zdaje się nie jest jego przeciwnik.
Grup — 7+ (2).
U Ugro-Finnów rys ten niejako osłabiony — przeciwnik jest tylko
bratem bóstwa.
6) Przeciwnik bóstwa — związany z kamie
niem (łub innym minerałem) — słowiańska, ugrofińska,
łapońska, skandynawska, ałtajska, północ.-amerykańska, środkowo
amerykańska, hotentocka i prawdopodobnie: starożytn. Wschodu, indjjska i Guarani.
Grup — 8+(3).
6 a) Przeciwnikiem bóstwa —- krzemień.
W mitach wielkoruskim, wotiackim, algonkińśkim, irokezkim,
Ku len ai i siukskim w roli przeciwnika występuje krzemień, w lapońskim — najprawdopodobniej krzemień 435), a o ile indyjski przeciwnik
związany jest z kamieniem, jest nim również krzemień43C), taksamo
krzemień występuje prawdopodobnie w mitach starożytn. Wschodu 43T).
W micie mordwińskm mamy miedź, w wogulskim żelazo, oba metale
są zastępnikami innego, którym najprawdopodobniej jest krzemień 438).
W micie skandynawskim występuje piaskowiec, zapewne również za
stępujący krzemień 439). W innym wielkoruskim, w polskim i w innym
wotiackim występuje góra, która zarówno pokrywać się może z ka
mieniem (wogóle), jak i z krzemieniem 440). W białoruskim i ałtajskim
mamy skałę, w czeremiskim, w innym wogulskim, w innym siukskim
i w hotentockim — kamień. I krzemień i niewyszczegółniony co do ro
dzaju kamień (czy skała) są w naszym roicie oczywiście jednego po
chodzenia, a ponieważ nazwy ogólniejsze mogą zastępować szczegól
niejsze, a nie naodwrót, więc kamień zastąpił tu najwidoczniej krze
mień; tak przynajmniej stać się musiało u tych ludów, w mitach któ
rych spotykamy równocześnie typ ogólny (kamień) i szczególny (krze
mień), a więc conajmniej u Słowian, Ugro-Finnów i Indjan Ameryki
Północnej.
434) p. w.
44°) p. w.
435) p
W.
43e) p. w.
4S7) p.
W,
43S) p.
W.
4S9) p. w.
8*
116
Grupy: słowiańska, ugrofińska, północno-amerykańska i prawdo
podobnie — lapońska, skandynawska, starożytnego Wschodu i in
dyjska.
Grup — 3r(4).
7) Przeciwnik bóstwa — związany z wężem —
słowiańska, ugro-fińska, starożytnego Wschodu, indyjska, środkowo
amerykańska i Wanyoro, prawdopodobnie i półn.-amerykańska.
Grup — 6+(l).
8) Przeciwnik bóstwa — związany z kaczką
(łabędziem etc.) — słowiańska, ugrofińska, indyjska, ałtajska
i może lapońska.
Grup— 4+(l).
7-a) Jeżeli kaczkę uważać za zastępnik węża, wtedy związek z wę
żem będzie u następujących grup: słowiańskiej, ugro-fińskiej, starożytn.
Wschodu, indyjskiej, ałtajskiej, środkowo-amerykańskiej, Wanyoro,
prawdopodobnie północno-amerykańskiej i może lapońskiej.
Grup — 7 + (2).
Ostatni ze składników rzeczonej koncepcji, mianowicie związek
bóstwa z drzewem, omówiony będzie w rozdziale drugim, po
święconym głównie podobieństwu postać' bóstwa dodatniego u róż
nych ludów.
Stosunek bóstwa do przeciwnika w momencie rozstrzygającym był
niejako odwrócony (bóstwo zabite przez swego przeciwnika) u staro
żytnych Egipcjan, Indusów i Guarani.
Poza ogólnem pokrewieństwem omawianego typu mitów u wzmian
kowanych ludów, u niektórych z nich mity owe wiążą się ze- sobą nadto
pewnemi szczególniejszemi rysami, przedstawionemi wyżej przy ich
rozpatrywaniu. I tak mit wiełkoruski był zasadniczo zupełnie analo
giczny do ugro fińskich, a z drugiej strony, choćby na podstawie jednej
ze swych odmian, zupełnie analogiczny do irokezkiego 441), zlekka przy
pominający staroperski, staroegipski, algonkiński i Wanyoro 442). Mit
skandynawski bliski był białoruskiemu i irokezkiemu 44S), uderzająco
bliski lapońskiemu 444). Sumero-babiloński był analogiczny do estoń
skiego 44°), spokrewnionego oczywiście z pozostałemi ugro-fińskiemi,
z drugiej strony zbliża się najwyraźniej do mitów staro-egipskiego
i staro-perskiego44e), a wreszcie do algonkińskiego, zaś staroegipski
i staroperski — do algonkińskiego, irokezkiego i siukskiego 447), a czę
ściowo do Wanyoro. Indyjski zbliżony do egipskiego 448). Ałtajski zu
pełnie podobny do niektórych ugrofińskich i słowiańskich44!l). Hotentocki pr-zypomina skandynawski i lapoński4B0). Guarani zbliżony do
egipskiego4nl). Porównanie właściwości bóstwa dodatniego tej kon
cepcji u różnych ludów w rozdziale następnym doprowadzi do wniosku
o pierwotnej jednolitości tego wyobrażenia wierzeniowego.
441 ) p. W.
«2) p. W
44S)
447) p. W.
44S) p. W.
4iB) p. w.
p.
w
444) p w
«B)
«0) p. w.
451) p. w.
446) p.
W.
117
ROZDZIAŁ II.
Podobieństwo charakterystyki bóstwa dodatniego u poszczególnych grup
etnicznych.
Od wykazania podobieństwa poszczególnych rysów naszej kon
cepcji u różnych ludów przechodzę do wykazania podobieństwa u nich
ogólnej charakterystyki jej bohatera. Z grup wyżej (w rozdziale I-ym)
wyszczególnionych usuwam ałtajską ze względu na brak jakichkolwiek
danych poza przedstawionemi wyżej rysami ogólnemi, podobnież grupę
Wanycro, a tembardziej Guarani. Pozostaje więc grup 9: słowiańska,
ugro-fińska, lapońska, skandynawska, starożytnego Wschodu, indyjska,
północ.-amerykańska, środkowo-amerykańska i hotentocka.
1. Związek z drzewem.
Bóstwo względnie bohater dodatni powyższej koncepcji przeważnie
wiąże się z drzewem. Imię wielkoruskiego (i białoruskiego) bohatera
oznacza dąb lub zaznacza się w niem związek z dębem, świerkiem lub
wogóle lasem, a pozatem samemu bohaterowi przypisuje się najrozma
itszy związek z dębem, m. i. siedzi on na dębie, a według jednej z pieśni
jest dębem *462). Taksamo związek z dębem a może także i z bukiem
przebija w samem imieniu polskiego bohatera i widoczny jest w jego
czynach. Bóstwo ugrofińskie, Jurna, Taara etc., u różnych ludów wiąże
się z lasem, poświęca się mu lasy i pojedyncze drzewa 453), m. i. „dęby
Taara“ 454) : podczas uroczystości nocnej na swoją cześć przebywa sam
w koronie drzewa 465). Wszędzie tam uważano drzewa za bóstwa 456),
zapewne jako obrazy bóstwa. Opiewane w najstarszych pieśniach
drzewo olbrzymie, uważane za władcę nieba, jest prawdopodobnie po
stacią najwyższego bóstwa (Jurny), jako władcy nieba u wszystkich
ludów ugrofińskich. Lapońskie „bóstwo drzewne“ wiąże się już nazwą
swą z drzewem, bałwanem jego jest pień brzozy 457), na ołtarz jego
kładą gałęzie 4oS). Skandynawski Thor taksamo jak słowiańskie i fiń
skie bóstwo wiąże się przedewszystkiem z dębem („dąb Thora“). Ozy
rys według wierzeń Egipcjan był drzewem 458*). Nanabosho algonkiński
przebywał w dziupli drzewa 4r,!’), albo przeobrażał się w drzewo, m. i.
w sosnę 46°). lrokezkiemu Teharonhiawagonowi dawano m. i. następu
jące apelatywy: „On-sam-się-przeobraził-w-małe-drzewo“, albo „Znówjest-on-drogim-pędem“4<a) ; siedział
również (według
Cherokee)
w dziupli drzewa 462). Kutenajskiego Yaukúéikama prawdopodobnie
obrazem jest Drzewo Wszelkiego Gatunku 463), a więc uosobienie wsze
lakiego drzewa. Siukski Mactcinge przebywa na drzewie, do którego
był przylepiony 464). Hotentocki Heitsi-eibib przebywa po śmierci na
452) p. w.
453)'Eisen, Esthn. Mythol., 156.
454 ) j. w.
455) j. w. 157.
456) j w 150. 4B7) p. w. 458) Mc Ritchie, Images, 149-a. 458*) Reinach, Orpheus,
31.
4Be) Skinner Folki. Menom. 541.
46°) j. w. 256.
4el) Hewilt, Tehar., 719.
462) Dähnh., i. \ IV, 241. 4es) w moj. rękopiśm. „Domin, group“.
4G4j Dorsey,
Cegiha lang., 55.
118
drzewie46B) ; na grób jego Hotentoci kładą świeże gałęzie 466), jak La
pończycy na ołtarz „drzewnego bóstwa“.
Związek z drzewem mamy więc u następujących grup: słowiań
skiej, ugrofińskiej, lapońskiej, skandynawskiej, starożytnego Wschodu,
północno-amerykańskiej i hotentockiej.
G r uj) — 7.
2. Związek z duchem zmarłych.
Czczenie tego bóstwa wiąże się z kultem przodków. Najczęściej
jest on niejako głównym przodkiem, praojcem rodu ludzkiego względ
nie danego plemienia. Bałwan lapońskiego „bóstwa drzewnego 4 nosi
m. i. miano „przodka“ (ajieke)467). Ozyrys jest panem św'ata zmarłych,,
idzie się doń po śmierci. Agni wiąże się z kultem przodków 468), jest
panem zmarłych. Nanabosho wyobrażany był jako „przodek“ 469),
pierwsze nasienie ludzkie na ziemi (właściwie „pierwsze nasienie ciem
nych ras“ 47C) jest to oczywiście modyfikacja uczyniona po pojawieniu
się „białego człowieka“ w Ameryce) pierwsza istota ludzka471) etc.
Jest on panem zmarłych, do niego idą po śmierci duchy zmarłych 472)..*
Teharonhiawagon jest ojcem ludzkości, przodkiem Irokezów l3), idą
doń duchy zmarłych 474). Heitsi-eibib praojciec Hotentotów 4‘5) lub
rodu ludzkiego 47e), prowadzi Hotentotów za sobą do państwa zmarłych
i przebywa złączony z nimi w ich grobach 4"). Wzywają go jako ducha
opiekuńczego, jednak według Steinera ma on częściowo naturę kobolda,
którą ludy pierwotne przypisują duchom zmarłych 4lS).* Występuje on
rzeczywiście jako duch zmarłego, śpiewając o sobie wedle jednego
z mitów: „jestem człowiek, który stał się martwy“ 479).
Związek bóstwa z duchem zmarłych występuje więc u następują
cych grup 5-u: lapońskiej, staroż. Wschodu, indyjskiej, północ.amerykańskiej i hotentockiej.
Grup — 5.
3. Rogatość.
Związek z rogami i rogacizną. Bóstwo ugro-fińskie nazywano
przynajmniej w pieśniach estońskich „rogatym“, co według badacza
mitów fińskich, Eisena, należy do miejsc niezrozumiałych 48°). „Drzew
nemu bóstwu“ lapońskiemu poświęcano rena (część mięsa zjadano,
a część spalano) ; za bałwanem jego umieszczano rogi, czaszkę i nogi
rena, a przed bałwanem niektóre inne części tego zwierzęcia481). Wóz
Thora ciągnęły kozły 482), święte zwierzęta tego bóstwa. Marduka sym
465) Steiner, D. Religion d. afr. Naturvolk., 56—57.
466) j. w. 57.
467) Mc Ritchie, Images, 148-b.
4es) Klinger, Żiwotn. w ant. sujew. 291.
4e9) Hopkins, Mamto, Hast. Enc., 404-b. 47°) Krickeberg, j. w. 242.
471) Hewitt,
Nanab.
47z) Skinner, Folki. Menom., 85; Thomas, Animal (Hare), Hast, Enc.
473) Hopkins, Manito, 405-a.
474) .Hewitt, Teharonhiawagon, 722.
475) Steiner,
Relig. afrik. Natury., 56—57.
476) Schmidt, Gottesid., Th. II, Bd. IV, 646.
477) Steiner, j. w. 56—57.
47S) j. w
479) j. w.
48°) Eisen, Esthn Mythol. 172.
481) Mc. Ritchie, Images, 149-a.
482) Schroeder, Arische Religion, II, 611.
119
bolizował byk, a jego znakiem zodjakainym był baran 483) ; Ozyrys był
również bykiem484) i baranem 485), oba zwierzęta były zarazem jego
symbolami486). Agni nazywany był „ostrorogim“ 487), występował w po
staci byka i barana 488). Heitsi-eibib występował w postaci byka 489),*
zrodzony był (nanowo, po śmierci) jako byk 49°). Nanabosho przeobra
ził się w łosia 493j ; w niektórych mitach łoś występuje analogicznie do
bizona 492).
Grup 7 : ugro-fińska, lapońska, skandynawska, starożytn.
Wschodu, indyjska, północno-amerykańska i hotentocka.
4. Wegetacyjność.
Bóstwo występujące w omawianej koncepcji jest przeważnie, a za
pewne bez wyjątku wegetacyjne. Bóg wielkoruski jest m. i. twórcą
wegetacji. Ugro-fiński jest bóstwem płodności i urodzaju4!u), bóstwem
wegetacji 494). Thor zaprowadził na ziemi rolnictwo 495).* Enlil-Marduk
jest stwórcą „bujnie tryskającego siewu“ 49e) ; Ormuzd — bogiem płod
ności i urodzaju, twórcą życia; Ozyrys wpływa na wzrost szczególnie
roślin. Taksamo Nanabosho wpływa na wzrost i płodnośę, stwarza
życie49T) ; Teharonhiawagon wpływa na wzrost i płodność49S), daje
płodność ziemi4"), nazywają go Irokezi bogiem życia albo panem
życia eo°). Tezcatlipoca jako bóstwo księżyca wzrastającego musi być
bóstwem wegetacyjnem, skoro m. i. u Azteków przypisywano księży
cowi, przedewszystkiem wzrastającemu wpływ na wegetację. Heitsieibib jest dawcą korzeni jadalnych 501), paszy dla bydła 602) etc.
Grup 7 : słowiańska, ugrofińska, skandynawska, starożytn.
Wschodu, północno-amerykańska, środkowo-amerykańska i hotentocka.
5.
Niebiańskość.
Prawie Wszystkie wymienione bóstwa są bóstwami niebieskiemi.
Bóg chrześcijański z wielkoruskiego mitu zastąpił najniezawodniej
jakieś bóstwo niebieskie. Wspomniane bóstwa ugrofińskie są władcami
i mieszkańcami nieba r,o:l). Thor jest bóstwem niebieskiem r’114). Sumerobabilońskie jest „bogiem nieba i ziemi“, perskie jest bóstwem nie
bieskiem 506), egipskiego królestwo jest na północo-wschodniem
niebie B06), indyjskie jest niebieskiem, jako bóstwo księżyca, algonkińskie i irokezkie są też bóstwami niebieskiemi 507), to ostatnie było wi
483) Hommel, Istor. Driewn. Wost., 45, 148.
484) Remach, Orpheus, 31.
485) Die Religion in Geschichte und Gegenwart, II, 1674.
48e) Chantepie de la
Saussaye, Istorija Religij (przekł. rosyjski], I, 117.
487)i Siecke D. sogen. Symb.,
231.
488) Oppert, Gottheit. Ind., 321.
4S9) Schmidt, Urspr Gottesid.,' Th.II, Bd.
IV, 646.
49°) Hast. Enc. s. Hotent. 822-b.
491) Skinner, Folki, of Menomini, 293.
492) w mojej rękopiśm. „The domin, group“.
493) Eisen, Esthn. Mythol.
494) Hast. E. s. Mordvins 844.
495) Afanasj II, 688.
49B) Roscher W. H., Lexikon
d. griech. u. röm. Mythol., II, 2367.
497) Hewitt, Nanabosho.
498) Hewitt
Teharonh
722.
4")
* Hartland E., Twins. Hast. Enc., 1921 r., XII, 499-b.
50°) Handb. N.-Am. Ind. s. White dog, 939-a; Hewitt, Teharon. 721
°01) Schmidt,
Th. II, Bd. IV, 645.
502) Steiner, Relig. afrik. Naturv., 58. 5*03) Eisen, Esthn.
Mythol. 151, 152—33, 156.
504) Golther, Handb. Germ. Myth., 242—283.
506) Roscher, Lexik, gr. u. röm. Myth s. Oromasdes.
e06) Fl. Petrie, Egypt. Rel.
243-a.
507) Handb. N.-Am. Ind. s. Mythol., I, White dog sacrifice, II, 943-b.
120
dziane na niebie 50S), Tezcatłipoca jako księżyc, jest oczywiście taksamo
bóstwem niebieskiem. Heitsi-eibib Nama-Hotentotów równa się Tsuikoab‘owi innego plemienia hotentockiego, a Tsuikoab mieszka w niebie
białem, leżącem nad niebem niebieskiem B09).
Grup 9: słowiańska, ugrofińska, lapońska, skandynawska,
starożytnego Wschodu, indyjska, północno-amerykańska, ‘•środkowo
amerykańska i hotentocka.
6. Stworzenie ziemi.
Stwórcą ziemi jest bóg wielkoruski, gdyż w ustępie poprzedzają
cym mit o rozbiciu krzemienia stwarza on ziemię ')1C), taksamo i bóstwo
ugrofińskie r,]1) ; stwórcami ziemi są następnie bóstwa sumerc-babilońskie*512),
* staro-perskie, algoukińskie 513),* irokezkie B14), azteckie515).*
Grup 5: słowiańska, ugrofińska, starożytnego Wschodu, półn.amerykańska i środk.-amerykańska.
7. Stworzenie ziemi z piasku.
Bóg wielkoruski stworzył ziemię z garści piasku przyniesionego
z dna morskiego przez kaczkę5ie). Zupełnie taksamo niektóre ugro
fińskie: mordwińskie 517), wogurskie B1S) i czeremiskie 519). A wreszcie
algonkińskie 52°).
Grup 3: słowiańska, ugrofińska, północ.-amerykańska.
8.
Pochłonięcie
ziemię.
<*
Do ziemi (podziemi etc.) lub do wnętrza potwora dostają się
i stamtąd wydostają: Dubynia,, Wyrwidąb etc. do podziemia skąd wy
dostaje się z pomocą ptaka 521) ; '-Enlil-Marduk do wnętrza 522) góry;
Ozyrys do podziemi 523) ; Nanabpsho do wnętrza króla ryb, wydostaje
się z pomocą ptaka lub ptaków 524) ; Mactcinge do góry 52B) ; Heitsi-eibib
do ziemi 526).
Grup 4: słowiańska, starożytnego Wschodu, północ.-amerykań
ska i hotentocka.
9.
przez
potwora
lub
Śmierć i zmartwychwstańii&nï
* Owo dostanie się do ziemi etc. i wydostanie się stamtąd zlewa
się u bóstw —sumero-babilońskiego, egipskiego i hotentockiego z ich
śmiercią i zmartwychwstaniem B27). Rzeczywista lub pozorna śmierć
508) Hewitt, Teharunh., 721. 509) Steiner, Rei. afrik. Natury., 54—55. B1°) Afanasj. II, 461-—63.
;; 11 ) Eiser, Esthn. Mythol., 151, 156.
B12) Turajew, Kłassicz.
Wostok, 247.
B13) Hewitt, Nanab., 22.
B14) Hewitt, Tehar., 721—22.
B1B) Tu
rajew, j. w., 247
Ble) Afanasj., II, 462—63, 553.
517) Wisła, IV, 387; Máchal,
Nákres slovanskeho-bájeslovi, 12.
51S) Máchal j. w. 12; Dähnhardt, I, 66.
515) Afanasj., II, 462.
52ü) Hewitt, Nanab.; Skinner, Folki. Menom., 257—260, 272,
Dähnhardt, 1, 81—83, 85—87.
521) Ciszewski, Lud roln.-górn. w Olkuskiem,
(204)—(206).
B22) Turajew, j. w. 247.
B23) Chantep. de Sąuss , I, rozdz. Jegipiet.
B24) Skinner, Folki. Menom. 273- 77. B2B) Dorsey, Cegiha language. 52e) Schmidt,
Th II, Bd. IV, 642.
B2T) Turajew, 247; Chantep, de S., j. w.; Steiner, j. w.
121
i zmartwychpowstanie przypisywane są nadto bogom: algonkmskiemu
który wpadł do wody, złamał się i leżał jak martwy, poezem spoił się
i wyszedł z wody 52®) ; irokezkiemu, który rzucony w krzaki na zatra
cenie, nie zmarł tam, lecz rósł nagle i pojawił się znowu 52°) ; kutenajskiemu, który został zabity i wrzucony do wody, a po paru dniach
ujrzano go żywym5ąo) ; a wreszcie siukskiemu, który został zabity,
a następnie zmartwychwstał631).
10.
Święto
śmierci i
zmartwychwstania.
Na cześć owego wydarzenia odbywała się uroczystość doroczna.
W Babilonie wypadała ona na wiosnę o nowiu 21 marca; śpiewano
wówczas hymn opisujący śmierć i zmartwychwstanie Marduka
,
było to główne święto babilońskie5SS). Uczczeniu śmierci i po 3-ch
dniach zmartwychwstania Ozyrysa poświęcone było najwcześniejsze
święto egipskie. U Irokezów taką- uroczystością było trzydniowe „święto
snu“ (równającego się śmierci)534) Teharonhiawagona, największe
święto irokezkie 585). A więc rzeczywiście lub pozornie umiera i zmar
twychwstaje bóstwo u grup 3-ch: starożytn. Wschodu, północno
amerykańskiej i hotentockiej. Uczczeniu tego wydarzenia służyło naj
ważniejsze ze świąt u 2 grup: starożytn. Wschodu i północn.-amerykańskiej.
11. Zrodzenie z dziewicy.
Część rozpatrywanych bóstw miała być zrodzona z dziewicy.
Matka Ozyrysa zapłodniona była promieniem (księżycowym lub sło
necznym) , matka Nananosho rodziła partogenetycznie 5Se), matka Te
haronhiawagona stała się brzemienna podczas zabawy (bez niczyjego
współudziału) 537). Również Tezcatlipoca, jak wogółe amerykańscy
boscy bliźniacy, musiał być niepokalanie poczęty 5S8). Heitsi-eibib zro
dzony został po possaniu przez matkę-dziewicę pewnej trawy 539).
Grup 4: starożytn. Wschodu, północ.-amerykańska, środkowo
amerykańska i hotentocka.
12.
Śmierć matki przy porodzie.
Matka bóstwa umiera przy jego narodzeniu u Starożytnych Per
sów i Egipcjan 54°), u Algonkinów, Irokezów i Siuksów 541) oraz naj
pewniej u Azteków, gdyż rys ten Krickeberg, ainerykaijista, przypisuje
wogóle podaniom o boskich braciach-bliźniakach Bi2).
Grup 3: starożytn. Wschodu, półn-amerykańska i środk. ame
rykańska.* 3
52S) Skinner, j. w. 218
528) Hewitt, Teharonhiawagon.
r,:iu) Boas
F.,
Kutenai Tales 121.
5S1) Dorsey, Cegiha lang.
532) TurajeW. Ktass. Wostok, 247.
SS3) j- W.
534) p. moją rękopiśm. „The domin, group.“.
53e) Hewitt, Tehar, 722.
ES6j Hewitt, Tawisk. 709.
537) j. w.
5SS) Krickeberg, j. w. 276.
539) Hart
land, Hottentots, Hast. -Ënc., 1913 r., VI, 822-b.
54°) p. w. 5il) p. w. 542) Kricke
berg, j. w. 276.
122
13.
Związek z życiem płci owe m
kobiety.
Bóstwo fińskie jest bóstwem opiekuńczem kobiet, czuwa nad poło
żnicami i noworodkami543), taksamo algonkińskie i siukskie związane
są z życiem płciowem kobiet, m. i. są twórcami menstruacji ',44).
Grup 2: ugrofińska i północ.-amerykańska.
14. Postać kobieca.
Tor skandynawski przebierał się za kobietę 54d) . Przebieranie się
potężnego boga za kobietę jest zapewne śladem przybierania postaci
kobiecej przez to bóstwo czy też śladem innego specyficznego związku
jego z kobietą. Algonkiński Nanabosho przeobrażał się w kobietę.
Grup 2: skandynawska i północ.-amerykańska.
15. Ciemniowy
(ziemny)
charakter matki.
Matką bóstwa mordwińskiego musi być ziemia, ponieważ jest ona
matką jego brata rodzonego, Keremetao4Ł). Thor także jest synem
ziemi. Enlil-Marduk jest synem względnie wnukiem lub prawnukiem
Tiamat (zależnie od obliczenia pokoleń: czasem Enlil jest jej dzieckiem,
a czasem przedziela go od niej jedno lub dwa pokolenia)54'); Tiamat
uosabia zarówno ciemność, jak podziemie i wodę. Ozyrys j^st synem
bóstwa będącego ucieleśnieniem ziemi (Seb, Keb albo Geb)B4S) a zara
zem synem bóstwa wody, skoro matka jego żyje w wodzie tak jak
Tiamat i ukazuje się jako hipopotam, zwierzę będące postacią bóstwa
wodnego *549*).* *Agni był synem wody B5°). Nanabosho wnukiem istoty
uosobiąjącej ziemię BB1), taksamo Teharonhiawagon 552), zaś Yauküéikam — wnukiem ziemi lub nowiu553). Heitsi-eibib był synem nowiu554).
Grup 6: ugrofińska, skandynawska, starożytnego Wschodu, in
dyjska, północ.-amerykańska i hotentocką.
16. Wrogość matki i brata.
Powyższy charakter ciemniowy matki lub babki bóstwa prze
ważnie równa się charakterowi jego brata. Matka bóstwa mordwiń
skiego jest ziemią, a brat jego występuje w postaci kaczki, która w mi
tach mordwińskich jest istotą podziemnąBBB). Indyjskie bóstwo jest
synem wody, a zarazem jego brat bliźniaczy jest upostaciowaniem
słoty Bo6). Hotentockie jest synem nowiu (matki) a zarazem stały prze
ciwnik jego, odpowiadający bratu analogicznych bóstw, jest także no
wiem °57). Toteż często przypisuje się obojgu podobną postać. Enlil543) Eisen, Esthn. Mythol.
544 ) Skinner, Folki. Menom.; Dorsey, Cegiha
lang., 21—22.
c4r>) Reinach, Orpheus, 170.
54e) Hast. Enc. s. Mordvins. 844-a.
547) Turajew, Kłass. Wost., 227—28.
B4S) FI. Petrie, Egyptian Rek, 248-b; Reinach,
Orpheus, 31; Chantepie de la Sauss., I, rozdz. o Egipcie.
549) Niebuhr, Jegipiet,
634—35.
55°) Schroeder, Ar. Relig., II, 518.
531) w mojej rQkopism. „The domin,
group“.
552) Thomas N., Animais, Hast. Enc., 491; Hewitt, Tehar., 722.
553) w mojej „The dom. gr.“.
554) Schmidt, Ursp. Gottesid., Th. II, Bd. IV, 647.
B5B) p. w.
556) p. w.
557) Schmidt, j. w., 647.
123
Marduk jest synem czy wnukiem wężaB5S), Ozyrys synem gęsi 559),
Yaukůéikam — wnukiem żaby 66°) (u siukskich Winnebago bohater,
analogiczny do Yaukůéikama561) jest wnukiem kaczki062). Enlil-Marduk
jest zarazem bratem węża, Ozyrys i zresztą wiele innych z omawianych
bóstw ma za brata węża. Bratem słowiańskiego, ugrofińskiego i ałtaj
skiego bóstwa bywa gęś lub kaczka. Bóstwo sumeryjskie, algonkińskie
i irokezkie walczy nietylko ze swym ciemniowym bratem-bliźniakiem,
ale i ze swą ciemniową babką, względnie matką. Sumeryjskie zabija
babkę (matkę) swoją, będącą zarazem przeciwniczką we władzy nad
światem563), a w innym micie walczy ono ze swym bratem-bliźnia
kiem564) . Algonkińskie zabija szkodzącą mu babkę własną565), a w innym
znów micie swego brata-bliźniaka566). Bóstwo irokezkie również walczy
z mszczącą jego dzieła babką i zwycięża ją w decydujących o władzę
nad światem zapasach567), a kiedyindżiej walczy znów ze swym bratem
bliźniakiem56S). W mitach pierwszych trzech ludów owa matka czy
babka występuje czasem przeciw bóstwu wespół ze swym kochankiem
(u Sumerów i Algonkinów), lub ulubieńcem (u Irokezów), którego
bóstwo zwycięża, a wreszcie (u Algonkinów i Irokezów) zabija. Ponadto
w micie sumeryjskim babka (matka) bóstwa, będąca wężem stwarza
potwory ciemniowe jak węże, smoki i t. p., a najstarszym z nich jest
jej oblubieniec56B) ; natomiast w irokezkim micie węże, żaby i t. p.
wcielenia zwierzęce ciemności stwarza ulubieniec babki bóstwa, przytem ta ostatnia odpowiada żabie, jako postaci analogicznej do
niej babki bóstwa kutenajskiego (Yaukůéikama) 570). W egipskim
micie potomstwem węża, brata bóstwa, są m. i. hipopotamy i kroko
dyle, a zarazem matka bóstwa występuje w postaci.hipopotama 571).
Grup 5: ugrofińska, starożytn. Wschodu, indyjska, północ.-ame
rykańska i hotentocka.
17. Związek z łodzią.
Bóg z wielkoruskiego mitu płynie łodzią po pierwotnej (sprzed
stworzenia świata) wodzie 572), taksamo i bóg mordwiński 573) ; bałwan
su mero babiloński wożony był na łodzi podczas uroczystości do
rocznej 5T4), wyobraziciel Ozyrysa byk Apis obwożony był po kraju na
łodzi w święto na cześć tego bóstwa 575) ; bóstwo algonkińskie również
miało jeździć łodzią5,e) m. i. po wodzie pierwotnej, taksamo kutě
najskie57') i irokezkii ;578) ; w czasie uroczystości na cześć tego ostatniego
poświęcano mu m. i. wielką łódź 579).
Grup 4: słowiańska, ugrofińska, starożytn. Wschodu i półn
amerykańska.
B5S) p. w.
p. w. B6°) Boas, Kutenai Tales. 105. 5el) w moj. „T. dom
group“. 002)
5621 p.
.. w.
...
063), Turajew, j. w 227—28; p. w. r'<14) p. w. B6B)’Stornier
˰lkk
rnom;; 252—53.
B66) p. w.
°67) Hewitt, Tehkronh.
568'i p. w
Turajew Klass. Wost 227-28.
B7B) w moj
kopiím. „T. dom. group“.
P- w572) Afanasj II, 462—3, 553; Dähnh. 1, 46, 48.
B™) Wisła IV 387Dahnh. I, 62. _ 574J Turajew, j. w. 247—48.
B7B) Chantep. de Sauss.,’l, i ozdz’
o Egipcie.
°ib) Owen M.} Algonquians, Hast. Enc., 1908 r., 320. * 577) Boas
Kutenai Tal 102
578) Hewitt, Tehar.
B7») Handb N.-Am. In. s. White dog
sacril., 940-b.
ř
124
18. Związek z naczyniem.
Bóstwu Uku, czyli Taara albo Jurna 58°) poświęcają Rinnowie pod
czas święta wiosny naczynie zwane „naczyniem Uku“ 581), Thor porów
nywany był do rzuconej nad ziemię olbrzymiej czaszy 6S2), Agni nazy
wany był „puharem bogów“ B83), Tezcatlipoca również był naczyniem,
a Heitsi-eibib przemienił się w garnek r,bł).
Grup 5: ugrofińska, skandynawska, indyjska, środk.-amerykań
ska i hotentocka.
19. Związek z burzą.
Jurna fiński związany jest z burzą, piorunami a taksamo i Thor'j8’).
Nanabosho jest panem wiatrów, sprawcą burz 5B0), i Teharonhiawagon
jest panem wiatrów B8‘). Zapewne oznaką tego związku z burzą, a głów
nie z piorunem jest młot Jurny B88), Thora B89), a także lapońskiego
bóstwa drzewnego B9°) i wielkornskiego boga 591).
Grup 5: słowiańska, ugrofińska, lapońska, skandynawska
i północ.-amerykańska.
20. Kawałkowanie i spojenie.
Ozyrys został rozerwany na kawałki, zebrane potem i złączone,
aż znowu stał się żywy 592). Nanabosho złamał się na dwoje, a potem
sam się spoił093). Mactcinge pokrajany był na kawałki, a po zebraniu ich
do koszyka, znaleziono go potem żywego i całego 594).
Grup 2: starożytn. Wschodu i póło.-amerykańska.
’ 21. Odnawianie się.
Nanabosho posiada moc odnawiania swego życia B9B). Teharonhia
wagon nie starzeje się, lecz co pewien czas sam się odmładza °96). Tez
catlipoca też się nie starzeje, posiada tajemnicę wiecznej młodości59').
Również Heitsi-eibib nie starzeje się, bo się sam odnawiQ B9S).
Grup 3: półn.-amerykańska, środk.-amerykańska i hotentocka.
22. Zmienność postaci.
Nanabosho posiada bezgraniczną zdolność przeobrażania się w naj
rozmaitsze istoty599). Tezcatlipoca‘ę charakteryzuje bezgraniczna zmien
ność postaci eo°). Heitsi-eibib również posiada moc przeobrażania swej
postaci i wielkości eo1), wyjątkową zmienność kształtu 602).
Grup 3: półn.-amerykańska, środk.-amerykańska i hotentocka.* 72
5S0) Eisen, Esth. Mythol. 151, 156; Brockh. i Efron, Encikłop. Słowar1 s. Estonskaja mifołogija.
r,B1) Eisen, j. w. 153.
B82) Afanasj., II, 693.
B8S) Hast. Enc.
s Stars (Moon-Hindu).
B84) Schmidt, j. w. 645. B8B) Schroeder, Ar. Rek, II, 630.
B8e) Hewitt, Nanab. B87) Spence L., Cherokee, Hast. Enc,, r. 1910, 503.
B88) Afa
nasj. I, 254.
B89) Schroeder, j. w. 630.
5i>0) Mc Ritchie, Images, 149-a.
B91j Afanasj. II, 461—62.
B92) Remach, Orph., 35.
59S) Skinner, Folki. Menom.,
298. B94) Dorsey, Cegiha tang. 20. B9B) Hewitt, Nanab., 20. E9e) Hewitt, Tehar.,
722.
B97) Krickeberg, j. w., 216.
698) Steiner, Rei. afr. Naturv., 56—57
a") Parkman, Jesuits in N.-America cytow. J. Powell w przedmowie do Narrative
Poems ot Jmngfehow, 1908 r., Chicago.
60°) Krickeberg, j. w. 200—01.
C01) Steiner 56.
602) Hartland, Hotent. 822-b.
125
23. Pierwszy bojownik śród bóstw przeciw zagra
żającemu im zagładą.
Enlil-Marduk jedyny spośród bogów walczy z demonami (w obro
nie boga Sina)60S) ; w innym micie jedyny pośród bogów zabija .Tiamat,
grożącą zagładą wszystkim bogom. Thor jest głównym bojownikiem
pośród bogów przeciw olbrzymom; według jednego z mitów zabija
Hrungnira, który zamierzał wymordować wszystkich bogów i:u)j. Teharonhiawagon jedyny spośród wszystkich bóstw-zwierząt zabija po
tworny krzemień, zabijający, łub chcący zabić wszystkie istoty wraz
z bóstwami-zwierzętami 805).
Grup 3: skandynawska, staroż. Wschodu i półn.-amerykańska.
24. Lecznictwo.
Marduk jest boskim lekarzem 606), tosamo Ozyrys 607), Nanabosho
posiada moc leczejpi, uzdrawianiaeos), dostarczył ludziom środków
leczniczych 6C9), nauczył ich tańca leczniczego, najważniejszego środka
magicznego przeciw chorobom610). Teharonhiawagon dał ludziom
środki lecznicze 611), uważany jest za twórcę towarzystwa egzorcystów,
wypędzających choroby e12). Heitsi-eibib jest nadprzyrodzonym leka
rzem 61á).
Grup 3: starożytn. Wschodu, półn.-amerykańska i hotentocka.
25. Mądrość.
Marduk jest „mądry pomiędzy bogami“ 614), jest on „mądrością
bogów“ 61n). Samo imię Ormuzda, Ahuramazda (mazda-mądrość) ozna
cza mądrego boga. Nanabosho jest wszechwiedzący610), a taksamo
Tezcatlipooa 81‘). Heitsi-eibib jest mądrym bohaterem, przewidującym
przyszłość 618).
Grup 4: starożytn. Wschodu, półn.-amerykańska, środk.-amery
kańska i hotentocka.
Ozyrys jest bogiem-sędzią, dał prawa ludziom. Taksamo Teharonhiawagon jest bogiem-sędzią619). Takiemi są zapewne i niektóre inne
z omawianych bóstw.
26.
Kaczka-wysłańcem
i
bratem.
U Wielkorusów i niektórych.ludów ugrofińskich kaczka jest wy
słańcem bóstwa (na dno morskie po piasek), jego bratem i przeciwni
kiem, ostatecznie ukaranym przezeń 620). Kaczka jest wysłańcem
60S) Turajew, Kłass. Wosl., 251.
eoD Golther, Handb. germ Mythol., 268
6 ) Spence, j. w.
606) Hast. Enc. s. Baby!., 312-a.
Wundt, Völkerpsychol.
II, Bd. III, 652.
608 ) Skinner, Associations and Ceremonies of the Menomini
Indians, Anthrop. Papers of Amer. Museum of Natur. Hist., N.-York, XIII, P. 2 198
6°9) j w
ero) Hewitt, Nanab., 20—21.
<:JM Handb. N.-Am. Ind. s. White dog
sacr. 941-a.
<:i2) Hewitt, Tehar 722.
(il3) Hartland, Hotent. 823-a.
614) Hast.
E. s. Babyl. 312-a.
615) Chantep. de Sauss., I, rozdz. o Marduku.
6le) Skmr.er
Folki, of Menom., 266.
617) Krickeberg. j. w. 108.
eis) Schmidt, Ursp. Gottesid.
j. vv. 641.
(n!') Hewitt, Tehar. 722.
62<j p. w.
126
bóstwa algonkińskiego na dno po piasek °21), albo z zaproszeniem na
ucztę 622), bóg ten zwie ją bratem 623). Kaczka okazuje nieposłuszeństwo
a raczej opozycję względem niego, za co bóg ją karze, a pamiątka tej
kary pozostała jej na wieczne czasy <;24). Taksamo w mitach Kutenai
kaczka jest wysłańcem bóstwa (z zaproszeniem na ucztę) 625), zarazem
jest jego bratem620) lub bratankiem021).
Grup 3: słowiańska, ugrofińska i półn.-amerykańska.
27. Poświęcenie
N.
Roku.
W Babilonie święto Nowego Roku, podczas którego czczono śmierć
i powstanie z niej bóstwa, poświęcono Mardukowi 628), u Irokezów —
Teharonhiawagonowi 629).
Grup 2: staroż. Wschodu i półn.-amerykańska.
28. Związek z siecią.
Enlil-Miarduk jako broń posiada m. i. ogromną sieć 63°), której
znaczenie oczywiście nie jest orężne, a symboliczne. Nanabosho w micie
stworzeniowym zarzuca wielką siećesl), sporządził on też olbrzymie
sidła.
Grup 2: staroż. Wschodu i półn.-amerykańska.
29. Nagły wzrost.
Teharonhiawagon rósł nagle e32), taksamo i Heitsi-eibib 63S).
Grup 2 : północ, -amerykańska i hotentocka.
(Na tle pokrewieństwa omawianych bóstw, pokrewieństwa opar
tego na całym szeregu wspólnych właściwości, może nie bez znaczenia
będzie podobieństwo imienia bóstwa sumero-babilońskiego: N us k u 634),
N u s z k u 63B)
do imienia
bóstwa
mordwińskiego:
Niszke 6S0). To ostatnie imię probowano tłumaczyć rozmaicie, m. i.
jako: niebieski, albo też jako połączenie wyrazu i n e — wielki z ver
bum s z k a — rodzić.) °37).
Jakkolwiek wiadomości do powyższych porównań czerpałem z materjału nader niejednolitego pod względem ilości danych dla poszcze
gólnych ludów, m. i. najwięcej ich miałem dla grupy północ.-amery
kańskiej, jakkolwiek więc wyniki mogą być w pewnej mierze przy
padkowe, jednak poważna liczba (29) rozpatrywanych właściwości* 26
C2r) Dähnhardl, Natursag., I.
622) j. w. 62.
62S) Skinner, Folki. Menom.,
268.
624) Skinner, Folki. Menom., 269.
e2B) Boas F., Kuten. Tales, 122—27.
62e) j. w. 287 .
627) j. w.
628) Hast. E. s. Babyl. 314-a.
C29) Handb. N. Am.
Ind. s. White dog sacr. 940—41. 6S0) Turajew, Klass. Wost., 154, 228. 6S1) "Dähnhardt, Natursag. I, 82.
e32) Hewitt, Tehar. 721—22.
e33) Schmidt, j. w., 646.
*'34) Turajew, Ktass. Wost.
635) Hast. E. s. Babylon., 313-a.
6se) Hast. E. s.
Mordvins, 844.
637) j. w.
127
bóstwa dodatniego, często bardzo swoistych, u 9 grup etnicznych tę
przypadkowość ogranicza. I derzające jest podobieństwo w zakresie
charakterystyki owego bóstwa między starożytnymi Egip
cjanami, Sumerami (i Babilończykami) oraz Per
sami z jednej strony, a niektóre mi ludami indjańskiemi Ameryki Półn. — z drugiej; posiadają bowiem
aż 19 wspólnych rysów na ogólną sumę ich 29-u. Następnie najwięcej
wspólności znajdujemy między północ.-amerykańskie mi
miiami a hotentockim — 16. Dalej między grupą
Starożytn. Wschodu a hotentocką — 13, oraz między
grupą ugrofińską i półn.-amerykańską — 12, na
stępnie między słowiańską a północ, - amerykańską —
10 (nie licząc słowiańsko-ugrofińskich zgodności), między
skandynawską i północ.- amerykańską -— 8, wreszcie
między ugrofińską grupą a grupą starożytnego
Wschodu — 8. Wszystkie inne zestawienia 2 grup mają już mniej
punktów wspólnych, względnie podobnych. Z zestawień 3-ch grup naj
więcej rysów wspólnych mają: starożytn. Wschodu —
półn. - amerykańska — hotentocką, bo 13, a następnie
ugrofińska
starożytn. Wschodu —- półn. - amery
kańska — 8. Z 4-ch najwięcej wspólności znajdujemy u następu
jących:
ugrofińskiej
—
starożytn. Wschodu —
półn. - amerykańskiej — hotentockiej 6.
Wyniki owych zestawień silnie więc podkreślają stwierdzone już
przedtem bliskie pokrewieństwo omawianej koncepcji u grup sło
wiańskiej i ugrofińskiej, słowiańskiej i półn.amerykańskie j, skandynawskiej i półn. - amer yk a ń skiej,
ugrofińskiej i półn. - amerykańskiej,
ugrofińskiej i starożytn. Wschodu, starożytn.
Wschodu i półn. - amerykańskiej. Aie główne znaczeąie
tych zestawień polega na stwierdzeniu pokrewieństwa tam, gdzie ono
w ogólnych ramach koncepcji nie było tak wyraźne i mogło się wyda
wać wątpliwe. Dotyczy to przedewszystkiem podobieństwa
mitu hotentockiego do skandynawskiego i lapońs k i e g o : grupa skandynawska tyleż ma tutaj wspólności
z grupą starożytn. Wschodu ile z hotentocką -—6, lapońska
tylomaż rysami związana z hotentocką co i z grupą starożytn.
Wschodu, a nawet z ugrofińską — 4-ma. Grupa indyjska naj
więcej wspólnych właściwości ma z hotentocką —6, następnie
jednakowo z grupą ugrofińską, starożytn. Wschodu
i półn. - amerykańską — po 5. Grupa środkowo-amerykańska najwięcej wspólności ma z północno-amerykańską i z hotentocką — po 7, a następnie z grupą starożytn.
Wschodu — 5. Grupa słowiańska poza wymienionemi wyżej
łączy się jeszcze z grupą starożytn. Wschodu 7-ma rysami
i z grupą hotentocką — 5-ma.
Reprezentowane u największej ilości grup właściwości omawianego
bóstwa, jak np. jego związek z niebem, drzewem, rogatość, wegetacyj-
128
ność, ciemniowy charakter matki etc. wraz z przedstawionemi w roz
dziale I-ym rysami mitycznemi, np. walka z bratem bliźniakiem-wężemkamieniem etc. przedstawia pewien element heroi-teistyczny wchodzący
w skład, a często stanowiący „podkład“ wielu bóstw i bohaterów
Starego i Nowego Świata (np. Ozyrysa, Nanabosho, Heitsieibiba etc.).
Poza wspólnemi właściwościami bóstw dodatnich u wymienionych
grup etnicznych trafia się analogja między niektóremi z szeregu owych
bóstw i niektóremi z szeregu ich ciemniowych przeciwników, czyli
niektóre cechy właściwe bóstwu dodatniemu odnajdują się u jego
przeciwnika bądźto u tego samego ludu, bądź u innego. Pomijając
powszechne w niniejszym lub większym stopniu mieszania się zna
czeń, postaci, właściwości różnych postaci mitycznych, jak to zapewne
rzecz się ma z poświęcaniem rena u Lapończyków nietylko bóstwu
drzewnemu, lecz i kamiennemu 638),* *albo
* z Agnim i Indrą
, własności
bóstwa pozytywnego znajdywane niekiedy u jego przeciwnika wywo
łane są związkiem ich wierzeniowym z tym samym przedmiotem.
Zwłaszcza aztecki QuetzalcouatJ posiada częściowo charakter bóstwa
dodatniego, jest bowiem wyobrazicielem księżyca malejącego, a brat
jego — przybierającego. Jest stwórcą jak i jego brat 64°), udaje się
ostatecznie na wschód, tak jak np. Nanabosho, wyobraziciel księżyca
wogóle <:'11), (co jest odtworzeniem zachodu księżyca) ; ma się pojawić
na łodzi64Z) (sierpie księżycowyin) 643) etc. Przeciwnik Enlila-Marduka,
Nergal, który oznaczał księżyc malejący, wpływał na płodność 844) a ten
wpływ przedewszystkiem przypisywany był Enlilowi-Mardukowi 645).
O pozytywnych cechach Indry mówiłem wyżej e4e) ; tutaj dodam, iż
m. i. przybierał postać byka podobnie jak Agni; nazywany był „panćnjj
puharu“ 647), może to jednak nie oznaczało bezpośredniego związku
z naczyniem, tylko że (w pewnym okresie) był panem Agniegc, „pu
haru bogów“.
Czasem naodwrót bóstwo" świetliste, księżycowe dzięki „organicz
nej“ łączności swej z nowiem otrzymuje niektóre cechy ciemniowe np.
postać wężowatą etc. Ozyrys występuje w postaci wilka 64S) tak jak
np. kamienny przeciwnik algonkiińskie49) etc. Co do rozcięcia czy zła
mania względnie złamania się bóstwa dodatniego, to w stosunku do
rozcięcia i złamania jego przeciwnika zachodzi zasadnicza różnica,
jako że bóstwo dodatnie powraca do dawnej postaci, podczas gdy jego
przeciwnik zostaje przeważnie pocięty nazawsze, a części jego ciała
zazwyczaj stają się czemś innem niż były. Oczywista, że analogji wza
jemnej między przedstawicielami obu szeregów (t. j. typu bóstwa do
datniego i typu bóstwa ujemnego) będzie bezporównania
mniej, aniżeli pomiędzy poszczególnymi przedstawicielami jednego
szeregu — i to właśnie jest rozstrzygające.
638) Ritchie Mc, Images, Hast. Enc., 149-a.
6S9j p. w.
c4"j Hast. E.
s. Mexicans, 613.
e41) w mojej rękopiśm. „T. domin, group“.
e42) Siecke,
Götterattribut., 79.
<;4;i) p. n.
,i44) Hast. E. s. Babylon. 312-b.
««*) p. w.
C4e) p. w.
647) Siecke, j. w. 181.
C4S) Reinach, Orpheus, 31.
e49) p w.
|
Z w ią z e k z d rz e w e m
Związek z duchem zmarłych
Słowiańska
-
Ugrofińska
—
Lapońska
—
Skandynawska
—
Starożytnego
Wschodu
—
—
Indyjska
—
—
7
—
5
cc l?
Srodkowo' amerykańska
7
j
|
2
Stworzenie ziemi z piasku
P o c h ło n ię c ie b ó s tw a
‘O
‘W
O
-M
CO
bo
o
|
*o
-w
0
S tw o rz e n ie ziem i
c*
o
CO
-M
O
bo
<D
— —
—
—
—
—
—
7
-o
‘W
o
-ii
W
‘C
•S
O
—
—
—
—
—
—
—
9
—
5
—
3
4
—
3
—
—
2
—
4
4
2
|
|
|
Ciemniowy charakter matki
—
—
—
—
2
6
— —
5
—
—
—
—
—
—
—
—
4
5
5
|
—
2
—
—
—
3
3
I
—
3
—
—
3
—
—
Hotentocka
4
—
1
P o ś w ię c e n ie N . R o k u
N a g ły w z ro s t
I
1
K a c z k à -b ra t i w y sła n ie c
Z w ią z e k z sie c ią
I
I
M ą d ro ś ć
L e c z n ic tw o
Najpierwszy z bóstw bojownik I
O d n a w ia n ie się
Z m ie n n o ść p o s ta c i
Kawałkowanie i spojenie bóstwa I
Z w ią z e k z b u rz ą
—
Z w ią z e k z ło d z ią
Z w ią z e k z n a c z y n ie m
W ro g o ść m a tk i i b r a ta |
P o s ta ć k o b ie c a
kobiety
Związek z życiem płciowem
Śmierć matki przy porodzie
Z ro d z e n ie z d z ie w ic y
Święto śmierci i zmartwycb'
v stania
Śmierć i zmartwychwstanie
Tablica właściwości bóstwa dodatniego, wspólnych częściowo 9-u „grupom etnicznym“.________
—
10
—
13
—
—
—
—
Północno
amerykańska
—
—
3 1 2 1 2 1 2
17
L ud T. XXXII.
|
Grupy etniczne
CN
^
29
5
9
20
e
28
8
130
ROZDZIAŁ III.
WYJAŚNIENIE KONCEPCJI DWU PRZECIWNYCH BÓSTW.
1. Charakter ciemniowy przeciwnika bóstwa dodatniego.
Jego związek szczególny z ciemnością u Wielko
rusów, Persów, Sumerów, Egipcjan i Indjan
Ameryki Półn., z podziemiem u Wielkorusów,
Ugrofinów i Sumerów, z morzem (pierwotne m)
u Wielkorusów, Ugrofinów i Sumerów, z nowiem
u Skandynawów, Egipcjan, Arjów indyjskich,
Hotentotów i Wanyoro, z ostatnią kwadrą u Su
merów i Azteków.
Dla wyjaśnienia omawianego typu mitów należy przedewszystkiem
przedstawić charakter wierzeniowy jego bohaterów. Przeciwnik bóstwa
dodatniego, jak już wspomniałem w rozdz. I, u wielu ludów uważany
był za istotę ciemniową. U Wielkorusów przeciwnikiem owym jest
krzemień, góra, wąż i kaczka, przyczem wąż i kaczka wiążą się tam
z górą. Wąż Gorynicz posiadający siedzibę swą m. i. w pieczarze pod
ziemnej jest istotą podziemną. Kaczka jest tu istotą ciemniową nietyle
jako djabeł, którego składniki wierzeniowe są bardzo różnorodne, ile
jak to mamy w micie zaoneskim — jako przeciwstawiona czarną barwą
białej barwie boga65°). Wiąże się również z morzem pierwotnem
(sprzed stworzenia ziemi), jako jego mieszkanka. Do rzędu wiełkoruskich bohaterów związanych z górą, poza omówionymi dopieroco, na
leży m. i. Baba Łatygorka, według dość przekonywującego dowodzenia
Afanasjewa przedstaw:ająca chmurę6B1) ; pozatem jako mieszkająca
w podziemiu, jest istotą podziemną, a zarazem wiąże się z morzem
pierwotnem jako pochodząca z morza „łatyrskago“, które istniało
jako jedyne na początku świata. U Ugro-Finnów mamy krzemień,
kaczkę i węża, przyczem kaczka wiąże się z krzemieniem czy zastę
pującym go minerałem 652). Kaczka ta jest istotą podziemną, jak to
wyraźnie mamy u Mordwinów, gdzie taka sama jak u innych ludów
ugrofińskich kaczka
djabeł i brat boży, biorący udział w stworzeniu
ziemi — żyje w podziemnej pieczarze, albo w morzu pierwotnem, naj
pewniej jako bóstwo wodne 653) ; podobnie jak np. potwór wodny, pan
wód, u Indjan Kutenai, mieszkający w podziemnej pieczarze i we wodzie.
Zarazem kaczka owa związana jest z bóstwem ziemi jako jego sługa 654),
a pierwotnie zapewne tożsamość. U Skandynawów kamień rzucony
w Thora, będący jużto ułomkieni zbroi kamiennego olbrzyma, jużto
samej jego osoby oznacza według prawdopodobnego tłumaczenia E.
Siecke‘go nów 65B), a więc i sam Hrungnir będący z tegoż materjału co
nów, jest zapewne sam nowiem, czy ciemną częścią tarczy księżycowej,
podobnie jak jego analog u Hotentotów656). Staroperski Aryman uosabia
- ,,r'fl) patrz wyż.
c51) patrz wyż.
c52) p. wyż.
Enc. s. Mordvins 846.
665j p. niż.
e56) p. niż.
aö3) p. wyż.
654) Hast.
131
wszelkie zło i wszelką ciemność631). Sumero-bcibilońska Tamat uosabia
ciemność, podziemie i morze658), jest mieszkanką morza pierwotnego (bo
sprzed stworzenia świata); zaś Nergal wyobrażał pierwotnie księżyc
malejący 659). 1 egipski Set uważany był za uosobienie ciemności,
chmury, przyczem przypisywano mu powodowanie zaćmienia jedynie
księżycowego eeo), a więc musiał uosabiać nów, jako zjawisko według
ogólnych pojęć ludowych tego samego początku co i zaćmienie księży
cowe. Indyjski Indra był bóstwem nowiu, a zarazem wiatru i burzy b61).
U Irokezów potwór krzemienny nazywano Ciemnym, a prócz tego za
równo u tego ludu jak i u Algonkinów zwykłe imię jego wiązało się
z pojęciem ciemności 662). U powyższych ludów, a taksamo u Kutenai
i Siuksów, potwór ten był zarazem wcieleniem zimy ees), która u tych
ludów północnych naturalnie kojarzy się z ciemnością. Aztecki Quetzalcouatl wyobrażał księżyc malejący, wyobrażano go w odzieży węża,
przedstawiającego morze, a przytem był bóstwem wiatru 664). U Ho
tentotów zarówno kamień rzucony w głowę Heitsi-eibiba66s) jak
■i sam ów przeciwnik
bóstwa oznaczał
według
dowodzenia
W. Schmidta — nów 666). Kameleon Wcinyoro, jako stały i naj
ważniejszy przeciwnik księżyca 667) musi oznaczać nów i ciemną
część tarczy księżycowej.
Ów przeciwnik wyobraża więc wogóle ciemność, zaś w szczegól
ności chmurę, podziemie, nów (i czarną część tarczy księżyca) albo
księżyc malejący, który nieraz w mitach podobną do nowiu gra rolę.
Pozatem wyobraża morze pierwotne. Otóż np. u Sumerów potęgi morza
były potęgami podziemia czyteż ciemności 668), morze u Germanów 669),
u starożytnych Hebrajczyków 67°) i u Azteków 671) wcielane było przez
węża, najwybitniejszego prawie wszędzie ze zwierzęcych uosobień ciem
ności i podziemi. U Ugrofinnów kaczka była bóstwem wodnem i podziemnem, u Kutenai potwór wodny mieszkał w podziemiu i t. d. Do
bardzo rozpowszechnionych bowiem na świeeie- wyobrażeń należy
przedstawianie podziemia, a następnie często i nowiu, w postaci morza,
którego mieszkańcami są istoty czy bóstwa podziemne, ciemniowe.
Wyobrażenia takie powstały najpewniej na gruncie znajdywania wody
pod ziemią, dotyczy to oczywiście w pierwszym rzędzie krain nadmor
skich, nadrzecznych etc. Z drugiej strony nów bezpośrednio przyrówny
wany bywa do morza, w którem tonie księżyc względnie bohater księ
życowy. Stąd to wiązanie i utożsamianie wody (morza etc.) z wężem,
kaczką, kamieniem, ziemią i innemi uosobieniami ciemności.
Postaci
przeciwnika
bóstwa
dodatniego,
mień (góra) i wąż (kaczka).
ka
Przeciwnik bóstwa dodatniego tej koncepcji związany jest albo
z kamieniem (lub innym minerałem), albo z górą, albo z wężem, albo
z kaczką (lub jej odmianą wierzeniową). Związek góry z kamieniem657 *
657) Gener P, La Mort (na różnych stronicach).
65S) p. wyż.
659) p. w.
"60) Gener P., La Mort, 61
661) p. w.
662) p. w.
®63) p. w.
mi) p. w.
”05) Schmidt, j. w. 648.
e6®) j. w, 64 7 .
667) p. w.
66S) p. w.
®69) Golther,
Handb. germ. MythoL, 178.
67°) p. w.
®71) p. n.
9*
132
i skałą, ich częste utożsamianie i dominująca wzajemna równoważność
wierzeniowa doprowadziła do wniosku, iż w obrębie omawianych
mitów góra równa się skale i kamieniowi6,2). Podobnież kaczki jest
jednoznacznikiem, zapewne zastępnikiem wierzeniowym węża 673).
Związek kamienia z wężem w wierzeniach Sło
wian, Germanów, Rzymian, Arjów indyjskich,.
Hebrajczyków, Persów staroż., Sumerów, Egip
cjan,
Azteków,
Irokezów
i
Polinezyjczyków.
A więc głównym przeciwnikiem omawianego bóstwa ,,est bądźto
kamień, bądź wąż; czasem — u tego samego ludu — i kamień
i wąż, czasem kamień związany z wężem. U Polaków węże wychodzące
z uderzonego kamienia odpowiadają kaczce (złemu duchowi) wycho
dzącej z uderzonej skały e74) i prawdopodobnie wyjście ich z kamienia
opiera się na uprzedniem utożsamieniu węża z kamieniem tak jak tam
na utożsamieniu kaczki ze skałą6'B). U Skandynawów walka Thora z ka
mieniem, może z krzemieniem (HrungnA) i zwyciężenie go było naj
ważniejsze z wszystkich walk i konfliktów tego bóstwa6'”), widocznie^,
ów kamień przedstawiał głównego przeciwnika Thora. Mity skandy
nawskie mówią nam jeszcze o innym głównym przeciwniku tego
bóstwa, o wężu światowym, z którym Thor stale walczy6'7) podobnie
jak odpowiadające mu bóstwo u Algonkinów i Irokezów z krzemieniem.
Jest to olbrzym 67S)676
podobnie jak kamień czy krzemień skandynawski,
żyje w morzu światowem67t>), czyli pierwotnem — jak np. krzemień
wielkoruski680), jest uosobieniem morza światowego681), a także, według
J. Grimma, podziemia i ziemi na podstawie tłumaczenia jego imion
(Iörmungandr i Midhgardsormr) 682). Wąż ten leży w morzu pierście
niem dokoła świata i koniec ogona trzyma w paszczy; analogiczny doń
wąż w mitach wielkoruskich również leżący w morzu pierścieniem na
około miasta, tak że głowa jego schodzi się z ogonem683), wiąże się z ka
mieniem: pośrodku tego miasta leży kamień, jest to „kamień wę
żowy“084) . Wąż bajeczny wielkoruski (Gorynicz etc.), pozatem związany
z górą, która równa się kamieniowi, mieszka w skale, a także pod ka
mieniem 685), co być może wskazuje na jego utożsamienie z kamieniem,
skoro podobnie i estońskie „bóstwo kamienne“ nietylko mieszka pod
kamieniem ale i nazywa się: Znajdujący Się Pod Kamie
niem686). (Nieco dalszy i może tu nie 'znaczący jest związek węża
z kamieniem ałatyrem, który węże liżą, czerpiąc zeń zdrowie) 687).
Następnie według bajek wielkoruskich pod morzem znajduje się
wąż ognisty w miedzianym domu 688). W Rig Vedzie jest mowa
0 kamiennych domach
(zamkach)
lub
miastach
węża 689) ;
1 u Wielkorusów dom miedziany powstał zapewne z kamien
672) patrz wyż.
®73) patrz wyż.
e74) patrz wyż.
e7B) patrz wyż.
676) Gjlther, Handt deutsch. Mythol.
677) Brockh. i Efr., Encikł. Słów. 1901 r„
XXXIII, s. Tor. ®78)* Golther, j. w. 178. 67!<) j. wyż. . 68°) p. wyż.
esl) Golther,
j. w .78. 682) Afanasjew, II, 122. 6SS) j. w. 549—50. 684) j w. 560. 685) j. w. 528..
68e) Eisen, Esthn. Mythol., 81.
6S7) Afanasjew, II, 560.
e8S) j. w. 589—90V80) j w. 530.
133
nego, a na podstawie przypuszczalnego wyparcia w wierzeniach
przez miedź (jak i przez żelazo; krzemienia 6B0), pewnie z krzemiennego.
Jest to wąż piorunowy, burzowy, a zatem tern większe prawdopodo
bieństwo, że jego dom jest pierwotnie z „kamienia piorunowego“ t. j.
krzemienia esi). W niektórych innych baśniach wiełkoruskich i wogóle
słowiańskich domy czy zamki wężowe zapewne, pierwotme kamienne
przeobraziły się w złote d srebrne pałace lub państwa 692), a jeszcze
większej uległy zmianie czy mieszaninie wierzeniowej w baśniach
niemieckich, w których pałace węży okrążają jużto miedziane, juz te
złote, już srebrne lasy 683), a pozatem znajdujemy tam miedziane lub
złote albo srebrne smoki. Miedź zapewne często pokrywała się w wie
rzeniach zd złotem dzięki podobieństwu, a właściwie jednakowości
barwy obu metali dla niewyćwdezonego w odcieniach oka człowieka
niecywilizowanego. Srebro znów często współwystępuje ze złotem jako
drugi metal drogocenny i jako drugi symbol świetlistości. U Wielko
rusów istnieje więc nietylko miedziany dom węża ale i miedziany wąż,
co zapewne jest temsamem, tak jak u Arjów indyjskich dom węża i wąż
są wyobrazicielami tego samego 664). Występuje ów wąż miedziany,
nazwany tu miedianica w jednem z zamówień; jest to najwi
doczniej jakiś wąż kosmiczny, gdyż znajduje się w słupie miedzianym
na morzu pierwotnem, przyczem słup ten obejmuje cały świat bezmała,
skoro ciągnie się on „od wschodu do zachodu, od ziemi do nieba“69'’), co
przypomina mieszkającego w morzu pierwotnem węża Tiamat- uosa
biającego pierwotną ciemność, z której dopiero powstały niebo i zie
mia 696), a także krzemień wielkoruski, wyjęty z morza pierwotnego,
a który również musiał być wielki jak świat, skoro dopiero z niego
powstały duchy niebios ■ duchy ziemi68'), pierwotnie najprawdopo
dobniej uosobienia nieba i ziemi. Zapewne wąż miedziany w słupie
miedzianym to szczątek tego samego wyobrażenia co i wąż ognisty
w domu miedzianym, i taksamo jak prawdopodobnie tamten, począt
kowo wąż miedziany był wężem krzemiennym, z krzemienia. Zapewne
w związku z wężem miedzianym, odpowiednikiem węża ognistego
w słupie miedzianym pozostaje nazwa smoka (Drache) nadana mitycz
nemu słupowi ognistemu u Niemców. U tegoż narodu, jak już wspo
mniałem, istnieje smok miedziany (a także złoty i srebrny, jak pewnie
i u Wielkorusów, gdzie mamy złote i srebrne pałace wężowe). W folklo
rze europejskim, zapewne albo słowiańskim albo germańskim, gdyż
Afanasjew, który cytuje to za Grohmannem, nie wymienia ludu, wąż leci
po niebie jako rozpalona pałka żelazna698). Oczywiście mowa tu o „wężu
ognistym“, piorunie („rozpalona“). Ze względu na przypisywanie krze
mieniowi związku z piorunem690),* *jakteż na prawdopodobne zastąpienie
krzemienia przez żelazo w mitach700) oraz istnienie węża miedzianego
w folklorze Słowian i Germanów, może i tu nie mamy do czynienia
z prostém porównaniem, ale z porównaniem opartem na wierzeniowej
łączności węża z żelazem, a początkowo z krzemieniem. W Rig Vedzie
kamienne zamki węży oznaczają chmury 701), a więc chmura była wy
690) p w.
69!) p n.
692) Afaiiasj. II, 530.
693 ) j. w.
6M) p. 11.
o»®) Afans.i. II, 527 odn.
e9G) p. w.
697) p. w.
e9S) Áfanasj. II, 527—28.
*") p. n.
70°) p. w.
™) p. w.
134
obrażana w postaci kamienia względnie bloku kamiennego, a z drugiej
strony sam wąż wyobraża chmurę ‘02). A więc tu kamień i wąż jedno
wyobrażają i dlatego wiążą się ze sobą. Starożytni Hebrajczycy czcili
węża miedzianego przechowywanego w świątyni jerozolimskiej. Według
tradycji był on „uczyniony“ przez Mojżesza celem leczenia ludzi od
ukąszeń węży 703). Może to również pozostałość wierzenia o wężu ka
miennym czy metalowym, jako istocie kosmicznej na początku świata.
Lecznicze znaczenie przypisywano taksamo wielkoruskiemu wężowi
miedzianemu w słupie miedzianym, gdyż wzywano go (w zamówieniu)
przeciw chorobom 7M). Wąż to jeden z pospolitych posiadaczy środków
leczniczych w mitologji; krzemieniowi również nadają powszechnie
znaczenie lecznicze. Ale u węży-.i krzemieni czy kamieni naszej kon
cepcji nie zauważyłem charakteru leczniczego, który naodwrót posiada
u niektórych ludów bóstwo dodatnie. Możnaby przypuszczać, iż węże
miedziane, wielkoruski i niemiecki, są echem biblijnego węża mie
dzianego, gdyby nie to, że podobne do węża miedzianego w miedzianym
słupie lub do węża ognistego w miedzianym domu wyobrażenia istnieją
nietylko w europejskim folklorze, ale lip. u rigvedyckich Indusów, gdzie
wąż mieszka w kamiennym zamku; wierzenia o równającej się wę
żowi kaczce również miedzianej mamy u Mordwinów 7C5), a o innych
kaczkach kamiennych czy metalowych u innych ludów ugrofińskich
i zapewne słowiańskich, ałtajskich etc.706). Musiały więc te wszystkie
bliskie sobie wyobrażenia rozwinąć się ze wspólnego pnia. Wąż. prawdo
podobnie wiązał się z kamieniem u Hebrajczyków 707), a taksamo wiązał
się najprawdopodobniej z kamieniem, jeżeli nie specjalnie z krzemie
niem, u starożytnych Persów i Egipcjan, a może i u Sumerów 70S).
U Polinezyjczyków na wyspie Banks matka bóstwa, bardzo przypomi
nającego bóstwo dodatnie naszej koncepcji, m. i. walczącego z własnym
bratem, związanego z drzewem, stwarzającego ziemię etc.709), więc
mniej więcej analogiczna do węża Tiamat, jako do matki lub babki
bóstwa dodatniego710), a także do równoznacznych wężowi zwie
rząt '“) — żaby u Indjan Kutenai i kaczki u Indjan Winnebago, babek
bóstw dodatnich712), jest kamieniem'13). U Irokezów mieliśmy w po
staci głównego przeciwnika bóstwa krzemień i węża, który zdaje się
być pierwotnie postacią owego krzemienia, a może raczej drugą postacią
potwora mitycznego, którego jedną jest krzemień 714). U starożytnych
Meksykcińczyków już w samem imieniu przeciwnika bóstwa dodatniego
D r o g o c e n n o k a m i e n m y w ą ż (z niemieckiego przekładu tego
imienia: Edelsteinschlange)715) mamy połączenie węża z drogocennym
kamieniem. U starożytnych Rzymian czy u innego ludu starożytnego —
według Plinjusza, który to słyszał z ust Sotaka — perski kamień „drakonit“ czyli „drakoncja“, a więc nazwą związany ze smokiem, otrzy
muje się z zastygłego mózgu smoka; mózg ten zamienia się w kamień,
wtedy gdy utnie. się głowę żywemu zwierzowi716). Wielkorusi i nie
702) Afanasjew, II, 528.
7CS) Reinach, Orpheus, 202.
704) Afanasjew, II,
527 odn.
70B) p. w.
70e) p. w.
707) p. n. rozdz. IV.
70s) p. w,
709) Ratzel, Narodowiedienije, (przekł. rosyjski) 307.
71°) p. w.
711) p. w.
712) p. w.
713) Ratzel, j. w., 307. 714) p. w. 71s) Krickeherg, j. w.
7le) Klin
ger, Żiwotnoje w anticz. siujewierji, 164.
135
które inne ludy europejskie także opowiadają o wężach mających
w głowie jakieś świetliste t. zw. w folklorze wielkoruskim „samocwietnyje“ kamienie717). Podobnież główny równoznacznik wierzeniowy
węża, żaba, a właściwie jeden z jej gatunków, , żaba rogata“ ma według
naszego ludu posiadać w „czubie“ na głowie kamień; jest to „żabi
kamień“, który w czubie głowy żabiej rośnie 71S). Niemcy nazywają ją
„kamienną (Steinkröte)“ ns). Może i wąż o kamieniu w głowie
jest gdzieindziej poprostu wężem „kamiennym“, tak jak poza ową żabą,
skandynawski Hrungnir lub irokezki Tawiskaron, posiadające kamień
w ciele, — ten ostatni także i głowę ma z kamienia („jak krzemienną
strzałę“), — są zarazem kamiennemi potworami 720). Klinger, który
podaje powyższe wierzenia o kamieniach w głowach wężych, pisze jak
następuje: „dziwne wierzenie, że smoki i węże zawierają w sobie drogo
cenne kamienie, należy być może uważać za wypaczenie (iskażenije)
wyobrażenia, że w zawiadywaniu tych stworzeń znajdują się bo
gactwa“ ,21). Może między powyższemi wężami: amerykańskim a an
tycznym i wielkoruskim zachodzi jakaś łączność — wtedyby związek
ich z drogocennemi świecącemi kamieniami miał jakieś osobliwe zna
czenie. Myślę jednak, że te drogocenne kanrenie w głowie wężej (jak
i niedrogocenne w głowie żabiej) nie spowodowane są zawiadywaniem
przez węże bogactwami, choćby skarbami podziemnemi, które przedè-T
wszystkiem ma Klinger na myśli, ileże dość rozmaity związek węża
mitycznego z kamieniem jest bardzo szeroko — i w świecie antycznym
i u Słowian i gdzieindziej jeszcze — rozprzestrzeniony. Ale związek
z kamieniem przetworzył się niezawodnie w związek z metalem nietylko
dzięki zastąpieniu w użyciu kamienia (krzemienia) przez metale, ale
i naskutek odwiecznego wiązania węży z ziemią, a przez to związku ich
z bogactwem podziemnem, które stanowiły głównie metale, od czasu
ich wydobywania, co przez Klingera wysuwane jest jako jedyny po
wód wiązania węży z metalem 722) (a więc zupełnie niezależnie od wią
zania ich z kamieniem). Drogocenność i świetlistość tych kamieni sta
nowi może odmianę, a raczej przeinaczenie pod wpływem jakichś czyn
ników zwykłego związku węża z kamieniem.
Obie postaci rzeczonego przeciwnika bóstwa, wąż i kamień, mają
tu oczywiście jedno znaczenie. Co do znaczenia węża mitycznego, to
u ogromnej większości ludów, wliczając i omawiane w zakresie naszego
mitu, dominuje charakter ciemniowy węża — gad ten w mitologji
uosabia bądź ciemność wogóle (np. Tiamat), bądź podziemie i zie
mię 723), bądź chmurę ,24), bądź morze (np. u Germanów morze świa
towe nazywane było wężem)'25), bądź nów i zaćmienie, ale głównie
księżycowe, i to taksamo np. w starożytnym Egipcie 72£j, jak w Indonezji, gdzie tylko zaćmienia księżycowego dotyczy nazwa n a g a - n o n,
co znaczy: wąż połyka ,27). Dzięki związkowi swemu z ziemią wąż po) J- 4'ÎVW1173'
. ■ Linde, Słown. jęz. polsk. s. Żaba.
71!,Y j. w.
' P w“*) Klinger, j w. 164. 7S2) Klinger, Żiwotn. w ant. sujew., 173—174.
-261 J' W'
-271 Afanasjew, ri> 528725) Golther, Handb. deutsch. Mythol., 178.
) p. w. • ) Maass A., Sterne und Sternbilder im malaiisch. Archipel, Zeitschr
ft Ethnol., 1921 r., t. 52, str. 61.
136
wszechnie bywa wcieleniem duszy zmarłego 72S). Pozatem wciela i inne
przedmioty czy zjawiska, np. księżyc, słońce etc., ale wyobrażenia te
o wiele mniej są powszechne od skojarzeń jego z ciemnością i ziemią,
przyczem z owym świetlistym charakterem węża współwystępnje pod
stawowy jego charakter ciemniowy.
Charakter ciemniowy kamienia w wierzeniach
Słowian, Bałtów, Germanów, Greków, Arjów in
dyjskich, Indjan Ameryki Północnej, Hotentotów i Polinezyjczyków.
Już na podstawie analogji kamienia u jednych ludów do węża
u innych należy przypuszczać o takimże jak węża, a więc przeważnie
ciemniowym charakterze owego kamienia. Z drugiej strony równoznaczność kamienia i góry, która często występuje w charakterze ciemniowca, częściowo również przemawiałaby za ciemniowością kamienia
W gadce polskiej z Kieleckiego kamień zostaje przeklęty przez
Jezusa, co świadczy o jego znaczeniu ciemniowem u naszego ludu.
W jednem z mctłoruskich zamówień (przeciw bólowi zębów) występują
trzej bracia: na wyspie dąb, na morzu niebieski kamień, na niebie
księżyc. Bracia owi oznaczają najprawdopodobniej 3 fazy księżyca, jak
na to wskazują warjanty tego zamówienia, gdzie obok księżyca wystę
pują pospolite wcielenia księżycowe, np. zając i rak etc. Księżyc wy
stępujący „we własnej osobie“ oznacza spośród faz — pełnię lub —
mniej prawdopodobnie sierp księżycowy. Natomiast ów kamień nie
przedstawia sierpa ze względu na nieodpowiadający przeciętnemu ka
mieniowi kształt jego, ani pełni — wobec obecności w tern zamówieniu
księżyca nieosłonionego żadnem ze swych wcieleń, jest więc najpraw
dopodobniej nowiem. Jest ów kamień niebieski, a więc barwy nieba
lub morza, które nieraz według wierzeń ludowych zdają się pochłaniać
księżyc, oznaczając przeto nów. Niemcy nazywają „kamienną ropuchą“
(Steinkröl e) żabę, w której głowie znajduje się według naszego
ludu kamień 7'!0), a więc kamień łączy się tu z takim samym ciemnio
wym tworem jak wąż. Skandynawski olbrzym kamienny, z którego
pochodzą kamienie, podobne jak z irokezkiego kamiennego potwora,
nazywał się „Wiatr-Słota“ 781), a więc był istotą ciemniową. Według
Eddy wiedźmy, istoty przeważnie ciemniowe, wiązane z chmurami etc.,
przemieniły się w skały, a przeważnie ciemniowa Berhta jest cała
z żelaza 32), które zastąpiło kamień sprzed metalowej epoki, pewnie
krzemień, jak starałem się wykazać wyżej. Według Sieckego kamień
(w pewnym micie) oznacza nów m. i. u Skandynawów, Bałtów i. Gre
ków. Na podstawie porównań warjantów litewskiej i łotewskiej pieśni,
czego jednak nie będę przytaczał, dochodzi on do wniosku, iż tam „nów
przedstawiony zostaje, jako trafienie a nawet przykrycie kamieniem
księżyca“ |S3). Tłumaczenie to rozszerza na analogiczne mity — skandy
nawski o rzuceniu kamienia w głowę Thora : grecki o przykryciu cięż
72S) Klinger, j. w., 155—157.
729) patrz wyż.
73°) patrz wyż.
7S1) Kolb.,
Krak. III, 188—89.
7S2) Afanasjew, III, 592.
7ss) Siecke, Götteratrib., 25—26.
137
kim kamieniem głowy Hydry, a nawet na mit o przeobrażeniu bogini
księżycowej Niobe w kamień 734). Również mitolog Lesman uważa, iż
wątek przedzierzgnięcia się potwora w kamień w wierzeniach arjoeuTOpejskich równa się „stawaniu się z białego czarnym“ w odniesieniu
do księżyca 736). Jednak przedzierzganie się w kamień, jak przeobraża
nie się w jakikolwiek przedmiot wierzeń może być także oznaką tożsa
mości obu. Podobnież kamień rzucony (w bóstwo) u Hotentotów tłumaczy
W. Schmidt jako nów73<i). Analogję do rzucenia kamienia w księżyco
wego bohatera, w którym kamień jakiś czas pozostaje, mani) np.
u Algonkinów, gdzie rzucone zostaje na księżyc wcielenie ziemi (babka
bohatera księżycowego) 737),* co oczywiście pokrywa się z nowiem. Ale
obok tego mamy i rzucanie na owe ciało niebieskie przedmiotów i istot
nieeiemniowych, a wcielających księżyc, otóż wcielenia księżycowe
wiązane są z księżycem najrozmaiciej, m. i. mają się znajdować na tej
bryle niebieskiej, i wątek rzucenia na księżyc przedmiotu wcielającego
księżyc jest najpewniej owego znajdowania się wytłumaczeniem.
U Arjów indyjskich kamienne zamki lub kamienne miasta wyobrażają
chmury73S). U grupy północno amerykańskiej krzemień zwany jest
Zimą albo także gdzieniegdzie: Mróz-Szron-Lód i t. p.739).
Otóż u Finnów występuje taksamo nazywany potwór, mianowicie:
Szron- Mróz (Rahkoi), który „czyni księżyc czarnym czę
ściami“740), a więc jest uosobieniem ciemnej tarczy księżycowej i nowiu;
zapewne więc i ów krzemień z mitów północno-amerykańskich nietylko jest ciemniowy 741), ale w szczególności wciela nów". U Poline
zyjczyków
babka bóstwa, bardzo pokrewnego bóstwu dodatniemu
naszej koncepcji, odpowiadająca jego ciemniowej matce lub babce,
jest kamieniem 742).
Charakter księżycowy kamienia w wierzeniach
Słowian, Germanów, Greków, Arjów indyjskich,
Babilończyków
i
mieszkańców
Afryki
połud
niowej.
Kamień w mitologji wielu ludów nietylko obrazuje nów i ciemną
część tarczy księżycowej, ale również i księżyc świetlisty., Częstokroć
bowiem tarcze księżycowe — biała i czarna uważane są za posiadające
taką samą formę albo będące z takiego samego materjału. Więc czasem
i tam gdzie kamień oznacza księżyc, nów będzie również wyobrażany
przez kamień. Według Lesmana kamień młyński w bajkach i mitach
cirjoeuropejskich oznacza księżyc 74S). U starożytnych Greków kamie
niowi o nazwie księżycowej selenites przypisywano zdolność od
734) J- w7SB) Lesman H., Aufgaben und Ziele d. vergleichend. Mythen
forschung, Mytholog. Bibliothek, r 1908, Leipzig, I, Heft IV.
73e) p. vv.
“V*7) w mojej rąkopiśm. „T. dom. group“. 7S8) Afanasjew, IX, 530. 739) Curtin J.,
Seneka Myths, Annual Rep. of Bureau of Am. Ethn., Bullet. 59.
74°) Krohn K.,
Finns, Hast. Enc., 25.
741) p. w.
742) p. w.
74:1 ) Lesman, Aufgaben u. Ziele
■d. vergleich. Mythenforsch., 39.
138
bijania blasku rosnącego i malejącego księżyca744), był to więc symbol
tego ciała niebieskiego. W wierzeniach indyjskich „łysy“ kamień płod
ności związany był z bóstwem księżycowem (i ciemniowem) Śiwą T4;j,
przyczem łysina i płodność w mitologji m. i. i indyjskiej wiąże się szcze
gólnie z księżycem. Napewno i babilońskie o tern samem znaczeniu ka
mienie porodowe bogini pierwotnie księżycowej Isztar wiązały się wprostz księżycem, jako najważniejszym patronem porodu. W Afryce połud
niowej na cześć księżyca układano stos kamieni 746). W zamówieniu
wiełkoruskiem 747) „srebrny kamień“ współwystępuje m. i. z tak wy
raźnym symbolem księżyca jak srebrny łuk bez cięciwy (sieriebrianoj
łuk bieztietiwnoj). Łuk (oczywiście nie pasterski refleksyjny) ze
względu na kształt jest częstym atrybutem bóstw księżycowych,
zwłaszcza srebrny ze względu na barwę, a to iż jest bez cięciwy, zu
pełnie wyraźnie określa jego symbolikę księżycową. Obok łuku mamy
tam srebrną strzałę bez pierza; srebrną strzałę znamy jako obraz sierpa
księżycowego u niektórych ludów, to iż jest bez pierza, bardziej ją doń
upodabnia. Obok łuku Srstrzały, wyobrażeń sierpowatych faz księ
życowych znajduje się tam ów srebrny kamień, a także srebrna wyspa
zapewne jako wyobraziciele pełni- a może i niedopełni, oraz srebrny
człowiek, zapewne istota księżycowa, wzywana do ostrzeliwania
z owego srebrnego łuku ową srebrną strzałą wszelkich rzuconych uro
ków (pritcżi. prizory, uroki) chorób [pieriełomy (złamania), gryżi
(przepukliny), padisżi (pomory), udary (uderzenia), postrieły (dusz
nice)] i złych duchów (wsiakuju nieczisť). Otóż w innein zamówieniu
przeciw chorobom (przepuklinie, „chorobom“, uderzeniom, bólowi
zębów, łamaniu i robakom) wzywany jest wprost księżyc wzrastający
„mład mołod miesiat“74S). Pomijam księżycowy według mnie cha
rakter bajecznego kamienia „ałatyria“ u Wielkorusów, gdyż udowod
nieniu jego znaczenia wierzeniowegp poświęciłem osobną pracę (niewydaną). Aryjczycy według Afanasjewa uważali słońce m. i. za ognisty
kamień'49). W jednym z najstarszych zabytków anglosaskich odpo
wiedź na pytanie „co to jest słońce“ brzmi następująco: Słońce to
ognisty kamień 75°). Tam gdzie słońce uważane jest jako kamień, tembardziej księżyc musi wydawać się kamieniem, dlatego też różne mi
tyczne „białe kamienie“ odnoszą się najpewniej do księżyca a nie
do słońca.
Piorunowy i burzowy charakter wierzeniowy
krzemienia m. i. u Ugrofinnów, Słowian, Bałtów,
Germanów, Greków, Arjów indyjskich i Indjan
Ameryki Półn.
Owym kamieniem — przeciwnikiem u grup słowiańskiej, ugro
fińskiej i północno amerykańskiej był przeważnie krzemień, a możliwe,
że i wszędzie indziej ,B1). Użycie w mitach tego kamienia zapewne za
744) Roscher W., Lexic. d. griech. und römisch. Mythol., 3 163.
745) Relig.
d Gesch. u. Gegenw. II, 506.
74e) Sunicow N., Zajac w narodnoj słowiesnosti,
r. 1891, 74.
747) Rybników, Pieśni, IV, 261.
74S) j. w 2G2
7491 Afanasjew, I,
214
75°)
j
yf
751 j
j.
139
znacza piorunowy i wogóle burzowy charakter przeciwnika bóstwa
obok ogólnie ciemniowego. Uosobienia burzy i pioruna przez ich zwią
zek z ciemnością zaliczają się najczęściej do istot ciemniowych, któ
rych władcami okazują się zazwyczaj istoty świetliste; oczywiście
trudno tu przeprowadzić linję demarkacyjną — oba rodzaje postaci
mitycznych dzięki związkowi wzajemnemu często się ze sobą mieszają.
Krzemień wiąże się z burzą i piorunem napewno dzięki swej ogniodajności. Ta jego cecha występuje zarówno w nazwach jak i w mitach.
Np. niektóre jego nazwy słowiańskie: ognij k (vind.), kżeszadn i k (łużycka), krešatni kameň (chorwacka), o g n i e w i k
(staro-bułgarsko-słowiańska)7B2) ; niemiecka: feuerstein, grecka:
pyromachos. Guatemalski mit opowiada, iż bóstwo Tohil wyobra
żone przez krzemień dało ogień potrząsaniem swych sandałów7BS).
Możność wykrzesania ognia z krzemienia rodzi przypuszczenie o znaj
dowaniu się w nim ognia, np. wielkoruskie przysłowie powiada:
„W czełowiekie dusza, czto w kriemnie ogoń“754).
Według wielkoruskiej bajki w czasie gdy woda i ogień walczyły że
sobą, ogień ukrył się w krzemieniu, skąd go uderzeniem żelaza wywo
łują ,r”). Z krzemienia widać przerzucono ową właściwość na pojęcie
ogólniejsze, dając początek przysłowiu wielkoruskiemu: ogień śpi w ka
mieniu 756). Jak rzekłem, krzesalność krzemienia powoduje jego zwią
zek z piorunem i burzą. U Ugrofinnów jest on „ognistym kamieniem“
boga Ukko 757), gromowładny'58), przyczem za ognisty kamień uważa
także lud czeski błyskawicę 7B0). W Ameryce Północnej, według wierzeń
Indjan Pawnóe krzemień bierze początek głównie z błyskawicy7eo),
według Cherokee (czy może sąsiedniego ludu) krzemień, a także i ka
mień, najwidoczniej przerzut z krzemienia, to emblematy pioruna701).
Lud niemiecki wiąże krzemień z burzą 762), m. i. podobnie jak Pawnee
uważa, że pochodzi on z burzy, że to pocisk piorunowy (donnerkeil) 763) ;
gdy dzieci bawią się na wiosnę wieloma krzemieniami, oznacza to
ciężkie burze w lecie 764). Krzemienne siekiery gładzone Saxo Gramatyk
określa jako kamienie albo młotki Jowiszowe; uważane były one za
..kamienie piorunowe“ 70B). Niemcy nazywają je podobnie jak i zwykłe
krzemienie pociskami piorunowemi czyli pociskami Thora 76°), a taksamo i młotami piorunowemi (donnerhämmer, blitzhämmer)767). Grecy
również łączyli je z piorunem, nazywając keraunia 76S). I w Indjcich
narzędzia krzemienne uważane są za strzałki piorunowe 769).
A więc krzemień — surowiec czy narzędzie — uważany był za
piorunowy kamień, piorunową strzałę czy pocisk albo za młot pioru
nowy. Kamień, strzała lub młot to atrybuty bóstw gromowładczych,
najwidoczniej jako wyobrażenia pioruna. Zupełnie zrozumiałe jest
przyrównanie, więc i uważanie błyskawicy za strzałę, zaś grzmotu za* * *
752) Linde, Słów. jęz. pols. s. Krzemień.
7e3) Spence L., Hast. Enc. s.
™fr°^ee‘
7l>4)
Tołkow. Słów. s. Kriemień.
755) Afanasjew. I 255
) j. w
7B7j J w 256
758) p w
759) Afanasj., I, 7 89.
76°) Dorsey G.,
ťawnee Mythology, 178 odsył.
761i Spence L., Cherokee.
762). Handwörterbuch
d. . eut.sch. Aberglaubens s. Kieselstein, IV, r 1931—32, 1308.
76S) j. w
64) j. w. ™B) Reinach, Orplwus, 143.
766i Afanasjew, I, 523.
7(;7) Reinach»
Orph., 143.
76S) j. w.
7e% Gardner P„ Hast. Enc. s. Stones (Indian).
140
uderzenie młota. Ponieważ ogień piorunowy ostatecznie zanika, lud
wynajduje go, względnie ogniste strzały i młoty, w kamieniach, zpośród
których brany jest pod uwagę przedewszystkiem ten, co ogień zdaje się
w sobie zawierać, a więc krzemień, także w postaci paleo- lub neolitycz
nych narzędzi krzemiennych, zwłaszcza siekierek, które zarazem —
0 ile są bez obsady — przypominają młoty bez trzonków, a następnie,
ze względu na formę strzałkowatą, czy raczej dzidowatą, belemnity
(skamieliny uważane są przez lud za kamienie). Tę ostatnie głównie,
obok krzemienia, uważane są za „strzałki piorunowe“. Mają to byc.
więc wszystko zastygłe pioruny, Z tego zapewne powstała myśl, na
pierwszy rzut oka dziwna wobec zygzakowatej formy pioruna (pomi
jam jako niezmiernie rzadki piorun kulisty), że oiorun jest kamieniem.
Np. u nas (w OlKuskiem) uważają piorun za kamień77H), lud czeski
wierzy, że błyskawica to kamień ognisty771), sanskryckie aśman
równające się a ś a n i znaczy kamień i błyskawica, co według Afa
nasjewa odpowiada greckiemu a k m o n , którym był Zeus uzbro
jony 772). W Kijowie około 980 r. stał drewniany bałwan Pieruna, trzy
mający kamień piorunowy7T3), czyli innemi słowy piorun w postaci
kamienia. Podobnież Stryjkowski opisuje, iż bałwan Perkunasa trzymał
kamień nakształt pioruna pałającego 774). Piorun pojęty jako kamień
występuje wszędzie tam, gdzie krzemień wiązał się z piorunem jako
jego emblemat czy jego kamień pocisk, strzała a pewnie i młot, a także
zapewne gdzie wiązał się z nim jako pochodzący z pioruna czy błyska
wicy, a więc u Niemców, Ugrofinnów, Indusów, Indjan Cherokee 77tj
1 pewnie u Indjctn Pciwnee ™;). Wyliczenia ludów w tym ustępie opie
rają się na bardzo szczupłej liczbie danych, nie dających nawet w przy
bliżeniu obrazu całości.
Może przeciwnik bóstwa pozytywnego u Ugro-Finnów w postaci
krzemiennej kaczki 777) to ptak piorunowy, z jakim walczy np. bohater
dodatni Yauküéikam u Indjan Kutenai 778). Podobnie jak owa kaczka
jest przeciwnikiem i zarazem pomocnikiem bóstwa dodatniego, taksamo np. piorun jest pomocnikiem, służką skandynawskiego bóstwa do
datniego jako gromowładcy, który zarazem prowadzi z nim jako
z olbrzymem Thrymrem (thrymr-piorun) walkę77!)). Gaunab hotentocki, odpowiednik Nama, hotentockiego Ga-Goriba 77
78°), owego prze
ciwnika bóstwa dodatniego, związany jest z błyskawicą i piorunem.
Może więc kamieniem, z którym był Ga-Gorib związany, jest również
krzemień. Toby potwierdzało przypuszczenie, że wszędzie powyżej
kamiennym potworem jest zasadniczo krzemień 781).
Nic dziwnego, że ciemniowy przeciwnik wiąże się z piorunem,
skoro przez ciemność i chmurę kojarzy się m. i. z burzą.
Przy stwierdzaniu ciemniowego charakteru poszczególnych prze
ciwników bóstwa dodatniego ominięci zostali wielkoruscy: krzemień,
bohater-góra (Gorynia etc.) i kamienny „Złój Tatariszcze“, polski bo
77°) Ciszewski, Lud roln.-górn., (3).
771) Afanasjew, III, 789
772) j. w., I,
773) Reinach, Orpheus, 158. 774) Afanasjew, I, 256.
77B) p w. 77,i) p w.
P■ w77S) Boas F., Kutenai Tales.
779) Schroeder, Arische Reh, II, «30
jSOj Schmidt, j. w. 657,
7S1) p. w.
253.
14i
hater-góra (Waligóra), estoński wąż, lapońskie kamienne bóstwo,
ałtajska kaczka i irokezki wąż, co do których bezpośredniej ciemniowości brakło mi dowodów. Wymienionych wyżej przeciwników w po
staci kamienia (krzemienia) i węża wiązać nie może z całą pozostałą
większością przeciwników w postaci kamienia (krzemienia) i węża)!
widomie ciemniowych, inny poza ciemniowym (i burzowym), cha
rakter wierzeniowy kamienia i węża. Potwierdzają to i pewne głównie
drugorzędne, względy. Otóż wielkoruski krzemień, pojęty nie jako
martwy kamień, ale jako potwór mityczny, był mieszkańcem morza
pierwotnego (sprzed stworzenia ziemi) 782). „Tatariszcze“ jest złą istotą.
Wąż estoński jest zupełnym analogiem węża sumeryjskiego uosabia
jącego ciemność, podziemie i morze pierwotne 78S). Lapońskie kamienne
bóstwo analogiczne jest do skandynawskiego potwora kamiennego,
oznaczającego nów 784). Ałtajska kaczka jest mieszkanką morza pier
wotnego i analogiem (jako przeciwnik i brat boży, biorący udział
w stworzeniu ziemi) ciemniowych kaczek — ugrofińskiej i wielkoruskiej ,85). Wąż irokezki, pan wód, analogiczny jest do ciemniowych
węży Wschodu Starożytnego
. Pomijam kamienie Guarani, gdyż
odnośny mit tego ludu różni się znacznie od reszty rozpatrywanych
w niniejszej pracy.
2. Element słoneczny w charakterze wierzeniowym przeciwnika bóstwa
dodatniego u Skandynawów i Egipcjan.
• U Skandynawów i Egipcjan starożytnych przeciwnik bóstwa do
datniego nietylko wiąże się z ciemnością, ale prawdopodobnie u pierw
szych i napewno u drugich, ze słońcem. W pieśni litewskiej analogicznej
do staroskandynawskiej sagi, rzucającym kamień w księżyc taksamo
jak Hrungnir rzucał go w Thora jest słońce 787), a w warjancie córa
słońca l88), równająca się słońcu, tak jak syn boga czy księżyca równa
się tam bogu czy księżycowi 7h‘f). Może za rys słoneczny charakteru
Hrungnira należy uważać posiadanie przezeń żółtej tarczy. U Egipcjan
wąż Set był bóstwem słonecznem, w które właściwie dopiero później
się przeobraził 79°).
3. Charakter księżycowy bóstwa dodatniego.
Skoro przeciwnik bóstwa dodatniego w rozpatrywanych mitach
jest uosobieniem ciemności, ziemi, burzy etc., walka bezpośrednia
z uosobieniem ciemności i burzy prowadzona być musiała przez istoty,
uosabiające jasność. Owa jasność pierwotnie nie była, rzecz oczywista,
pojęciem oderwanem, ale całkowicie konkrétném, oznaczała więc bądź
dzień, bądź któreś ze świateł (przyrodzonych). Nie natrafiłem na jakie
kolwiek ważkie związki bóstwa z jasnością dniową (pojętą oczywiście
jako niezależną od słońca) ; a ponieważ bóstwo owo było głównem lub
jednem z głównych, więc wyobrażać mogło jedno z głównych świateł
”2) P
W-
783) p-
W.
7«) p.
Ootterattribule u sogen. Symbole.
niol
AQA
W.
'“) P.
788) j. wyż.
‘
W.
786) p. w.
789) i. w.
767) Siecke>
79°) Niebuhr Tęgi&
142
w przyrodzie — słońce lub księżyc. Słońcem było wtórnie u Sumerów
i starożytnych Persów, a pierwotnie i tu i tam księżycem791). Tam
gdzie przeciwnik bóstwa dodatniego w szczególności wyobrażał nów,
jak u Lapończyków, Skandynawów, Arjów indyjskich, Egipcjan staro
żytnych, Hotentotów, Wanyoro 792), tam bóstwo dodatnie musiało być
księżycem świetlistym, a więc księżyc wyobrażali: Thor, Agni,
Ozyrys, Heitsi-eibib, Księżyc (Wanyoro) i zapewne „bóg drzewny“.
Pozatem i skądinąd wiadomo o charakterze księżycowym Ozyrysa,
jako bóstwa księżycowego, Agniego, jako bóstwa pełni księżycowej T9S),
no i rozumie się samo przez się Księżyca Wanyoro. Co do Heitsi-eibiba
już m. i. Reville, a za nim Chantepie de la Saussaye uważali go za
bóstwo księżycowe 794), a uczony niemiecki Steiner przytacza szereg
właściwości przypisywanych zarówno temu bóstwu jak i wprost księ
życowi ,9°), co przekonywa dostatecznie o charakterze księżycowym
pierwszego; m. i. i W. Schmidt uważa Heitsi-eibiba za wyobraziciela
.świetlistego księżyca79e). Siecke dowodzi charakteru księżycowego
Thora'9'); dodam tu jeden bardzo pod tym względem znamienny
i przekonywujący ustęp sagi, w którym „pod synem Jord (ziemi)“
czyli Thorem, udającym się na walkę „zadudniła ścieżka księżycowa“
(erdröhnte des Mondes Pfad — według niemieckiego przekładu) 798).
Ale i u większości pozostałych ludów bóstwo dodatnie posiada nieza
przeczony charakter księżycowy. Przedewszystkiem tam gdzie prze
ciwnik jego wyobrażał księżyc malejący, a więc u Sumerów i Azteków:
Nusku i zastępujący go Enlil-Marduk oraz Tezcaiłipoca wyobrażali
księżyc przybierający '"). O księżycowym charakterze Enlila-Marduka
świadczy również mit o dostaniu się tego bóstwa do wnętrza góry,
z której po pewnym czasie wydostaje się, przychodząc do nowego
życia ' ") ; zupełnie podobnie np. indyjski bohater mityczny Jadu, wyobraziciel księżyca 01), uwięziony w państwie podwodnem przejj
władcę tego państwa, króla wężów, podobnego górze, wydo
staje się stamtąd, a jego żony-gwiazdy „poczuły nowe życie“ 802). In
dyjski mit ze względu na znaczenie mityczne jego bohatera daje pew
ność, że zupełnie analogiczny mit sumeryjski jest taksamo zobrazowa
niem ginącej i pojawiającej się naszym oczom tarczy księżycowej.
Ormuzd perski był początkowo bóstwem księżycowem 803). Incljańskie
bóstwa (bohaterowie) Nanabosho, Teharonhiawagon, Yaukůéikam
i Mactcinge są bóstwami księżycowemi 804). Jeżeli gdzieniegdzie, jak
to było u Egipcjan i prawdopodobnie u Skandynawów, przeciwnik
uosabiał słońce (poza ciemnością), mielibyśmy tam dołączenie innego
wątku mitycznego o tem samem znaczeniu, a mianowicie walki księ
życa ze słońcem, v której pierwszy ma charakter bóstwa pozytywnego,
a drugie raczej niszczycielskiego, jako sprawca zaniku księżyca, zda
jącego się ginąć w promieniach wschodzącego słońca, z tego względu,
T no ■ p. W.„ . - ■
; .........
; Chantepie d. Saussaye, Istorija Relie.,
I, 22.
•■’■<) Steiner, D Relig. d. afr. Naturvolk., 56—57.
Schmidt i w
647797) Siecke, Götte attrib.
'“) Golther, Handb. germ. Mythol., 267.
p" w.
) Turajew, Ktassicz. Wost., 247: 8Ü1) Brockh. i -Efron., Enciklopied.
Slowar' s. Łunnaja dinastija.
2) j- w.
13 ) Turajew, Ktassicz. Wostok., 145.
řf04) w mojej „Domin, group'
143
że w analogicznym do skandynawskiego micie litewskim, gdzie owym
przeciwnikiem jest bezpośrednio słońce, bóstwem pozytywnem jest bez
pośrednio księżyc80fs). To że bóstwem dodatniem w micie litewskim
analogicznym do skandynawskiego, a zatem i do lapońskiego 80e), a taksamo do hotentockiego (rzucanie kamieniem)807), jest księżyc, świadczy,
że i pozostali analogowie muszą być księżycowymi, a więc lapońskie
bóstwo drzewne podobnie jak skandynawskie i hotentockie, czyli te,
0 których charakterze księżycowym i pozatem wiadomo 808).* Na świe
tlisty charakter bóstwa lapońskiego wskazuje umieszczanie wokół jego
głowy aureoli, na podstawie czego Scheiter, autor dzieła „Laponia“
z drugiej połowy w. XVII, przypuszczał, że bóstwo to uosabia słońce808) ;
ta świetlistość lapońskiego bóstwa wypływa jednak najpewniej z jego
charakteru księżycowego.
Księżycowy charakter właściwości przedstawio
nych w charakterystyce bóstwa dodatniego.
Właściwości wspólne omawianych bóstw u różnych ludów, przed
stawione w „Charakterystyce bóstwa dodatniego“, prawie wszystkie są
cechami albo głównie albo wyłącznie bóstw czy istot księżycowych
1 cowięcej wywodzą się z cech właściwych lub przypisywanych księży
cowi. Oczywiście trudno tu ze względu na szczupłe zkonieczności
rozmiary niniejszej pracy udowadniać charakter księżycowy każdej
z owych cech, muszę poprzestać bądź na paru przykładach posiadania
ich przez istoty czy przedmioty wyraźnie księżycowi' albo w miarę
możności na wyprowadzeniu ich z podłoża ludowej charakterystyki
księżyca.
Związek z drzewem. Np. w bajce białoruskiej księżyc jest
przywiązany do drzewa810), w micie hotentockim księżyc siedzi na
drzewie 811), a w micie jednego z plemion australijskich księżyc znaj
duje się w dziupli drzewa sl2). Przypuszczam, że tej właściwości nie da
się wyprowadzić bezpośrednio z charakterystyki księżyca, staram się
ów związek wyjaśnić poniżej inaczej81S). Związek z duchem
zmarłych. Na bardzo rozpowszechniony związek księżyca ze świa
tem umarłych niejednokrotnie zwracano uwagę. Księżyc jako pra
ojciec ludzi występuje w starożytnym Babilonie (Sin)814), na wyspach
Oceanji-815), w Ameryce Południowej816), w PółnocnejB7) etc. Zwią
zek księżyca z umarłymi opiera się z jednej strony na tem, iż śmierć
w pojęciu ogromnej większości ludów uzależniona jest od księżyca,
który, jedno ze wszystkich ciał niebieskich, zdaje się perjodycznie
zatracać się stopniowo, a z drugiej strony nów tłumaczony bywa bardzo
często jako dostawanie się księżyca do ziemi, miejsca pochówku zmar
łych u znacznej ilości ludów. Związek z rogami. „Rogaty“,
805) por. Siecke, Götterattr. u. sogen. Symbole.
806) p. w.
807) p. w.
808) p. w.
S09) .Mc Ritchie, Idols, 149-a.
M0) Federowski M„ Lud białoruski,
H. 296
811) Steiner, Rei. d afr. Naturv., 56—57.
812) Hast. Enc. s. Stars iMoon,
Primitiv.).
Sla) p. n.
814) Turajew, Kłass. Wost., ‘>49.
81E) Peekel G„ Zweigeschlechterwesen. Anthropos, r. 1929, XXIV, Ht. V, VI, 1023. S16) Krickeberg j. w.
276.
S1T) Dorsey G., Traditions of the Caddo, r. 1905, Washington] 7.
144
„Ostrorogi“838) to bardzo powszechne i zrozumiałe epitety księżyca; stąd
związek ze zwierzętami rogatemi, zwłaszcza z bykiem i baranem
Wyobrażany bywa księżyc jako byk i baran np. u Słowian sl9), u staro
żytnych Babilończyków 82°) etc. Wpływ na rozrodczość
i wegetację przypisywany jest księżycowi z rozmaitych względów;
jednym z ważniejszych jest zbieżność okresowa z menstruacją, od
której uzależniają powszechnie brzemienność kobiety i poród, a na
stępnie domniemane okresowe „rodzenie się“ i szybki wzrost księżyca.
Z pierwszym z przytoczonych wyżej powodów łączy się osobliwe wią
zanie księżyca z życiem płciowem kobiety, a następnie
częste przybieranie przez bóstwa księżycowe postaci kobiecej.
Związek z niebem jest dla księżyca oczywisty. Stwórcą
ziemi jest bóstwo księżyca np. u Sumerów (Enzu)821), u wielu ludów
amerykańskich 822), m. i. u Pawnee 82S), u Botokudów 824) etc. Tam
gdzie księżyc jest głównem bóstwem, tam powstaje zrozumiałe przypi
sywanie mu stworzenia ziemi. Wierzenia o pochłonięciu księżyca
przez potwora czy ziemię nieraz już były wyjaśniane jako zobrazowanie
nowiu. W. Schmidt uważa nawet dostanie się do podziemia i wydo
stanie się stamtąd za rys dowodzący księżycowego charakteru danego
bóstwa czy bohatera 8243j. Z poprzednią właściwością wiąże się po
zorna śmierć księżyca i jego zmartwychwstanie oraz
wielka uroczystość dla uczczenia tego zdarzenia tam, gdzie
mitologja księżycowa jest żywa. Podobnie np. jak Teharonhiawagon
rzucony został na stracenie w krzaki, „ale nie umarł“,/jeno rósł niezmier
nie szybko825), tak Księżyc u Wanyoro „zmniejsza się jakby umierał,
ale nie umiera, a potem znowu zwiększa się“ 82<i). Wątek o zrodze
niu bóstwa z dziewicy tłumaczy Schmidt jako zrodzenie
„młodego“ sierpa księżycowego z księżyca pojętego jako istota ko
bieca 827). Ponieważ matka księżyca ma zazwyczaj charakter ciemniowy
(m. i. ziemny), np. matka Heitsi-eibiba jest nowiem 828), matka księ
życa wedle Indjan Szoszonów jest nowiem w postaci żaby828), pramatka
księżyca, w wierzeniach mieszkańców Oceanji jest również nowiem
w postaci żaby 8S0) etc., należałoby raczej widzieć tu zrodzenie księżyca
z nowiu, (którym często ma być ziemia). Istota matki czy pramatki
księżyca jako nowiu m. i. w postaci żaby wyjaśnia ciemniowy
charakter matki czy babki bóstwa dodatniego naszej koncepcji, występującej czasem w tej samej lub pokrewnej postaci, np.
babka Yauküéikama kutenajskiego była żabą BS1), matka czy pramatka
Enlila-Marduka wężem 832) etc. Może dlatego też matka bóstwa
umiera podczas porodu: nów znika z chwilą pojawienia
się sierpa księżycowego. U wielu ludów księżyc malejący przedstawiany
jest taksamo jak nów i dlatego np. matką lub pramatką bóstwa księży
°18) p. w.
81S) Máchal, Nákres slovansk. bájesl., 49.
820) Turajew, j. w.
249; Honunel, Istor. driewn. Wostoka, 148. 821) Turajew, j. w. 249
822) Suracow,
Zając w narodn. slowiesnosti, 76.
823) Dorsey, Pawnee Mythol., 43.
821 ; Flatz’
D. Mensch, 338.
824*) Schmidt, [Ůrspr. Gottesid., II, Bd. IV, 642 .
825) Hewitt,
Teharonhiawagon.
82e) Platz, D. Mensch, 337.
*8-7) Schmidt, j w. 64g!
8“8) Schmidt, j. w 647.
82S) Schmidt W. P., Altstämme Nordamerikas, Festschr
z Ed. Seler, r. 1922, 487.
83°) Peekel.
831) Boas, Kutenai Tales.
832) p. w.
145
cowego czy księżyca bywa np. u Austronezyjczyków księżyc male
jący 83:i), taksamo jak bratem-przeciwnikiem bóstwa dodatniego był
jużto nów 833
834), już księżyc malejący 835).* Obie więc fazy: nów i księżyc
malejący są przeciwstawiane księżycowi wzrastającemu lub pełni, czy
księżycowi wogóle (względnie bóstwu księżycowemu). Bóstwo dodatnie
ma jako matkę czy babkę — nów lub księżyc malejący; z drugiej
strony te fazy, t. j. w poszczególnych wypadkach jedna z nich uoso
bione są w postaci jego brata. Tam więc, gdzie mamy do czynienia
z ciemniowym charakterem przeciwstawnych bóstwu
jego matki czy babki i brata, tam oboje przedstawiają
zapewne powyższe fazy, a więc matka (babka) przedstawia — nów,
a brat — księżyc malejący, alboteż naodwrót. Związek z naczy
niem. Zamianę Heitsi-eibiba w garnek objaśnia W. Schmidt jako
fazę księżycową: garnek napełnia się, czyli „nowy“ księżyc rośnie do
pełni, garnek opróżnia się (połykając włożony weń tłuszcz), czyli
pełnia maleje do nowiu83e). Wielkorusi księżyc przyrównują w za
gadce do czary z mlekiem S37), Schroeder dowiódł, że Graal m. i. będący
misą jest wyobrażeniem księżyca. Zresztą wyobrażenia księżyca jako
naczynia (które się napełnia lub opróżnia) są bardzo pospolite i znane.
Związek z łodzią. Podobnie powszechne są wyobrażenia
0 sierpie księżycowym jako łodzi ze względu na podobieństwo kształtu
obu przedmiotów oraz ze względu na podobieństwo pozornego ruchu
księżyca na niebie do płynięcia łodzi po wodzit?. Związek
z wiatrem i burzą. Księżycowi u wielu ludów przypisywano
wpływ na zjawiska atmosferyczne, wyobrażone bądźto w roli jego wro
gów, bądź jego sług, wysłańców, pomocników, etc. Według wierzeń
Indjan Pawnee w domu księżyca przebywają stale wiatr, piorun
1 chmura, będąca zapewne na posługach gospodarza. Pokawałko
wanie bóstwa, po którem następuje jego spojenie, to odtwo
rzenie pozornego — kawałkami — utracania swoich części przez księ
życ oraz następnego ich odzyskiwania. Pozorna okresowa zmiana
kształtu księżyca, wyraźniejsza i prawidłowsza od jakiegokolwiek
z bardziej zwracających uwagę przedmiotów w przyrodzie, rodzi mity
0 jego wielokształtności, nieograniczonej zmien
ności, jak np. na Oceanji 838). Po angielsku samemu określeniu zmien
ności służy wyraz: moonish (księżycowy). Odnawianie się
co jakiś czas jak i nagły wzrost istot mitycznych daje się
również wyprowadzić z przypisywanych nadewszystko księżycowi
właściwości. Właściwości lecznicze. Przynajmniej u prze
ważającej liczby ludów (według Roschera u wszystkich) 839) księżycowi
przypisywany jest wpływ na zdrowie, m. i. bóstwa księżycowe Greków
1 Rzymian były boskimi lekarzami 84°), tosamo w Indjach 841), u Indjan
Pawnee księżyc dał ludziom grę leczr iczą 842) i sam wyobraża taniec
leczniczy 84s) (por. Nanabosho jako dawcę ludziom tańca leczniczego)844)
833) Schmidt, j. w., III, 83—84
834) p. w.
83!S) p. w.
83e) Schmidt, II,
Bd. IV, 646,
837) Źiwaja Starina, 1898 r., 432.
838) Peekel, Zweigeschlechterwesen, 1018.
839) Roscher, II, 3154.
84°) j. w. 3157.
“») Hast. Enc. s. Stars
(Moon-Hindu).
842) Handb. Amer. Ind. north Mex., t. II, s. White dog sacrifice,
941-a.
84S) Dorsey, Pawnee Mythol., 46.
844) p. w.
Lud T. XXXII.
10
146
etc. Mądrość księżyca, a raczej bóstw księżycowych jest również
częstą ich właściwością. Imię sumeryjskiego boga księżyca Enzu zna
czy: władca mądry846) (dosłownie to samo co imię Ahuramazda)846).
Tam gdzie istniał kalendarz księżycowy i mitologja księżycowa, temu
światłu niebieskiemu poświęcane było święto Nowego Roku,
wypadające zawsze na nowiu, a raczej zaraz po nowiu. Sieć jako
broń posiada m. i. bóstwo księżycowe Sin u Babilończyków 847). Jako
jedyny spośród bóstw, czy spośród zwierząt etc. odważający
się na walkę z potworem występuje nieraz bohater księżycowy, choćby
w baśniach europejskich, jako „jedyny z rycerzy“ etc. Nie wspomnia
łem tu o dwu właściwościach z ogólnej liczby 29-u, ponieważ są dla
mnie niejasne w sensie wyprowadzenia ich z właściwości księżycowych.
A mianowicie — stworzenie ziemi z piasku wydoby
tego z dna morskiego przy pomocy ptaka, a także kaczka
jako wysłaniec i brat bóstwa.
Księżycowy charakter bóstwa dodatniego u Sło
wian, Ugrofinnów i Ałtaje zyków.
Niektóre — o ściśle księżycowem pochodzeniu — z omówionych
właściwości dodatkowo jeszcze stwierdzają charakter księżycowy tych
bóstw, u których był on już wyjaśniony, jak np. przyrównanie Thora
do czary czy misy, albo samoodnawianie się co jakiś czas Nanabosho
etc. Ale przedewszystkiem stwierdzają charakter księżycowy albo conajmniej element księżycowy bóstw, co do których takiego wy raźnego
stwierdzenia jeszcze nie znalazłem. To dotyczy przedewszystkiem
ugrofińskiego związanego tyloma wspólnościami z księżycowemi
bóstwami zwłaszcza starożytnego Wschodu i Ameryki Północnej, a na
wet z księżycowem bóstwem Hotentotów, przyezem międzyr temi właści
wościami są tak wybitnie księżycowe jak nazywanie bóstwa „rogatym“,
jego wpływ na urodzaj, związek z życiem płciowem kobiety, ciemniowy
charakter matki i brata, związek z łodzią, i z naczyniem *84S). Dodam tu
jeszcze dwie anałogj&j może zresztą o zbyt ogólnym charakterze,
między bóstwem ugrofińskiem a niektóremi bóstwami księżycowemi.
Przeciwnikiem jego jest kaczka, według mitu mordwińskiego żyjąca
bądź w pieczarze podziemnej, bądź w wodzie 849) ; podobnież prze
ciwnikiem bóstwa księżycowego sumero-babdońskiego jest wąż, pan
podziemi, żyjący w wodzie 8"°), a bezsprzecznie również i w pod
ziemiu, a bóstwa księżycowego kutenajskiego jest potwór wodny,
żyjący w pieczarze podziemnej 851), a oczywiście i w wodzie, przyezem
potwór ten wyobraża nów, gdyż połyka bohatera, wyobrażającego księ
życ 852). Czeremiska znów para boskich braci, pierwotnie najpewniej
bliźniaków SaS), z których jeden Jurna, jest mocny i jest bóstwem dodatniem, a drugi, przeciwnik jego, Keremeť — słaby S54), przypomina
południowo-amerykańską (w wierzeniach ludu Bakairi) parę boskich
845) Turajew, Kłass. Wost., 249.
84e) p. w.
84S) p. w.
849) p. w. . 8B°) p. w.
85i) p w.
8P3) p w.
S54) por. Afanasjew, II, 462 odn.
847) Turajew, j. w. 154, 228.
SB2) w moj. „Domin, group“.
147
braci-bliźniaków, z których jeden, Keri, bóstwo dodatnie, jest mocny,
a drugi, przeciwstawny mu, Kamę, słaby, przyczein tym pierwszym
jest księżyc 85i!). Słowiańskie (wielkoruskie) bóstwo ze względu na jego
niemal zupełną analogję z ugrofińskiem, a więc z księżycowem, a taksamo z księżycowem irokezkiem 856), nie może mieć, ponadto jako
bohater tej samej koncepcji, innego niż one charakteru. Także ałtaj
ska para braci-kaczek, bóstwa dodatniego i jego przeciwnika, równa
jących się zupełnie wielkoruskiej parze braci o takich samych posta
ciach i takie same grających role, świadczy, że i tu bóstwo dodatnie
musi mieć charakter księżycowy. Z wszystkich zatem bohaterów do
datnich powyższej koncepcji pozostaje nieokreślony co do charakteru
wierzeniowego bohater mitu Guarani, w ogólnych zarysach znacznie
różniącego się od wszystkich rozpatrywanych tutaj, wobec tego brak
podstawy do zaliczenia go do rzędu bóstw księżycowych wraz z po
zostałymi.
4. Znaczenie wątku o braciach-bliźniakach.
Wspólności między omawianą koncepcją a prze
sądami
i
zwyczajami
dotyczące mi
bliźniąt.
Wątek o braciach-bliźniakach w związku z omawianą koncepcją
nastręcza szereg zagadnień. A więc przedewszystkiem, czy jest on
„organicznym“ jej składnikiem, a wtedy czy pewne rysy innych wie
rzeń, a nawet przesądów i zwyczajów dotyczących bliźniąt nie są
dziedzictwem choćby częściowem przeciwstawnej sobie pary: księży
cowego bóstwa dodatniego i jego ciemniowego przeciwnika; a jeśli nie,
to czy pewne wierzenia o bliźniętach i zwyczaje nie wywarły wpływu
na ukształtowanie wierzeniowe rzeczonych bóstw dodatnich, z których
większość wchodzi w skład pary braci-bliźniaków. Tych wspól
ności jest bardzo dużo: przypisywanie złego charakteru wskutek nad
przyrodzonego wpływu jednemu z bliźniąt i napewno dlatego zabijanie
jednego z bliźniąt pospolitsze, aniżeli zabijanie obojga; przypisywanie
bliźniętom, a przeważnie jednemu z nich związku z burzą i piorunami,
związku z naczyniem (m. i. chowanie w garnku, uważanym za świę
tość bliźniaka zmarłego młodo w Peru 85T), zabijanie jednego z bliźniąt
i grzebanie go w garnku u Bontoc 858), co przypomina przeobrażenie
się Heitsi-eibiba w garnek) 859), następnie przypisywanie im związku
z płodnością i urodzajem, leczniczości, zrodzenia się bez udziału
ojca etc.
Niedźwiedź i wilk — krzemienny lub żelazny —
postacią przeciwnika bóstwa dodatniego u Sło
wian, Germanów i Indjan Ameryki Półn.
Jeszcze jednym wspólnym rysem między parą bliźnięcą omawianej
koncepcji a wierzeniami dotyczącemi bliźniąt istniejących w rzeczy
,855) por. Chamberlain, Heroes, Hast. Enc., 641-a.
8Be) p. w.
land E. S., Twins, Hast. Enc., 1921 r., 496-b.
808) j. w. 496-a.
8B7) Hart
S5B) p. w.
10*
148
wistości jest przypisywanie jednemu z bliźniąt związku z niedźwie
dziem lub wilkiem. U Wielkorusów bohater analogiczny do Goryni,
Waligóry etc., m. i. taksamo jak oni8ii0) przestawiający góry, wypiastowany przez niedźwiedzicę ptc.861), jest synem niedźwiedzia, a zara
zem pół-niedźwiedziem, pół-człowiekiem 862)
nazywa się niedźwie
dziem: M i e d w i e d k o 86S). Jest to niedźwiedź odpowiadający może
krzemieniowi, a w każdym razie żelazu, gdyż identyczny doń bohater
bajki niemieckiej jest potworem żelaznym — wykuty z żelaza i nazywa
się Eisenhans 864). W folklorze wielkoruskim przeciwnikiem boha
tera najprawdopodobniej księżycowego, Iwana, jest m. i. niedźwiedź bez
pośrednio związany z żelazem, jako Niedźwiedź o Żelaznej Sierści R<:'') Niedźwiedź prześladujący Iwana w niektórych baśniach zdradza charak
ter pana podziemi. Gorynia, Waligóra etc. również związani są z niedż
wiedziem albo z wilkiem, ale to samo dotyczy i ich brata Dubyni, Wyrwiduba etc. ; najczęściej gdy jeden z braci związany jest z niedźwiedziem,
drugi wiąże się z wilkiem868). Niedźwiedź w niektórych mitach algonkińskich odpowiada krzemieniowi-brat u irokezkiego bóstwa dodatniego
gdyż jest istotą ciemniową, kochankiem babki bóstwa i stałym wspól
nikiem jej w złych zamysłach przeciw bóstwu 867) tak jak u lrokezów
krzemień, również ciemniowy, jest ulubieńcem babki bóstwa dodatniego
i stałym jej wspólnikiem w szkodzeniu bóstwu 868). Bóstwo dodatnie
walczy z niedźwiedziem i zabija go S6°), tak jak irokezkie, a taksamo
i algonkińskie, zwalcza i zabija krzemień, brata swego. Niedźwiedź ów
żyje w pieczarze podziemnej 87C), lub pod wodą jako złe bóstwo8<1)
taksamo iak kaczka w micie mordwińskim. żyjąca w pieczarze pod
ziemnej lub w wodzie, będąca również złem bóstwem (szajtanem)8'2),.
a zarazem bratem najpewniej bliźniaczym 873) bóstwa pozytywnego
i jego przeciwnikiem, związanym z miedzią, a pierwotnie najpewniej
z krzemieniem874). Krzemieniowi-bratu irokezkiego bóstwa dodatniego
odpowiada niedźwiedź u innego jeszcze plemienia północno-zachod
niego wybrzeża Ameryki Północnej (niewymienionego przez Wundta,
skąd czerpię wiadomość). Niedźwiedź bawiąc tam w gościnie u królika,
bohatera księżycowego, analogicznego do królika irokezkiego 875), zo
staje przezeń zabity, jako istota ciemniowa 876). Królik irokezki (Che
rokee), równający się według folklorysty amerykańskiego Hewitta algonkińskiemu Wabosho87T), czyli Nanabosho, a więc postać księży
cowego bóstwa dodatniego, zabija krzemień, istotę ciemniową, która
przyszła doń w gościnę 878). Istnienie niedźwiedzia, istoty ciemniowej,
bóstwa podziemnego, związanego z twardym minerałem, prześladowcy
bohatera księżycowego u Wielkorusów i Indjan Ameryki Północnej
świadczy o pochodzeniu tego potwora mitycznego u jednych i drugich,
przyczem ze względu na przedżelazną epokę u Indjan wskazuje na to,
iż postać jego krzemienna napewno wcześniejsza jest od żelaznej, jaką
_860) p. w.; Afanasjew, II, 765, 777.
8,il) Afanasjew, II, 7 7 7 .
862) j. w.
86S) j- w. 864) j. w.
8e5) Kiriejewskij, Pieśni, IV, Priłożenija.
8ee) Afanasj. II,
675, 765, 777; Strielnikow, 314.
867) Skinner, Folki. Menom. 592.
86S) Hewitt,
Tawiskar.; Hewitt, Teharonhiaw.
869) Skinner, j. w. 592.
87°) j. w. 253.
874) j- w. 357—58. 8|2) p. w.
S7S) p. w.
S74) p. w.
875) w mojej „Womin.
group“.
S7(j j. w.
877) Hewitt, Teharonh. 710 b.
878) j. w.
149
posiada u Wielkorusów, co zgadza się z przypuszczeniem o wyparciu
przez żelazo krzemienia (lub miedzi)819).
W Eddzie olbrzymy kamienne, do których należy przeciwnik
bóstwa dodatniego, Hrungnir, wiążą się z wilkami 88°), np. jeżdżą na
wilku s81) etc. Pożarem jednem z trojga rodzeństwa, olbrzymów — istot
ciemniowych i kosmicznych jest wilk Fenrir, pozostali — to wąż świa
towy (Iórmungandr) i podziemie (Hella) 882). I gdzieindziej wilk obok
węża występuje jako podobna ciemniowa istota, np. w Aweście wilk
laksamo jak wąż jest tworem ciemniowego węża Arymana883), ów
wilk skandynawski, m. i. samem imieniem (f-en — morze)884), wiąże
się z morzem tak jak i niektórzy przeciwnicy bóstwa pozytywnego
w postaci kamienia lub wężaS85). W greckim micie wilk. postrach
trzód, zamienia się w kamień ,-') ; wilk tu może być albo utożsamiony
z kamieniem-ciemnością albo wyobrażać księżyc przemieniający się
w nów S87). U Białorusinów mamy wilka żelaznego, ziejącego ogniem,
prześladującego dwoje bohaterów-dzieci, które ratują się przed nim
przy pomocy ptaka i cielęcia 88S). Zapewne podobném wyobrażeniem
istoty ciemniowej, może burzowej, jest wilk żelazny litewski i ten z na
szego przysłowia „mówić o żelaznym wilku“. Jednak inne zdaje się
mieć znaczenie „żelazny wilk“ u Ostjaków jako postać pośmiertna
niektórych bohaterów pieśni ludowych, którzy żyją w niebie i biją
wrogów Ostjaków 889). U Jrokezów krzemień, brat i przeciwnik bóstwa
dodatniego, analogiczny do niedźwiedzia 89°) występował zarazem
jako wilk 891).
Związek
bliźniąt z niedźwiedziem
lub wilkiem.
Z drugiej strony jednemu z bliźniąt istniejących w rzeczywistości,
względnie gdzieniegdzie także i w mitach, przypisują u wielu ludów
związek z niedźwiedziem lub wilkiem. Kamczadale 892) i Incljanie Pół
nocno-zachodniego wybrzeża 893) uważają bliźnięta, lub jedno z nich
za zrodzone z niedźwiedzia lub wilka; niektóre ludy indjańskie Ame
ryki Półn. nazywają jedno z bliźniąt „niedźwiedziem w ludzkiej
postaci“ i wierzą, że po śmierci przeobrazi się w niedźwiedzia 894).*
W mitach i baśniach bliźnięta występują rzadziej jako zrodzone z tych
zwierząt, często natomiast jako wykarmione i wypiastowane przez nie,
co wydaje się być rysem późniejszym, śladem zrodzenia ich z tych
zwierząt alboteż tożsamości bliźniąt z wilkami lub niedźwiedziami.
U ludów arjo-europejskich, gdzie mamy piastowanie bliźniąt przez te
zwierzęta 88B), zwłaszcza przez wilki, w wielu baśniach bliźnięta są przez
nie prześladowane89e), podobnie w mitach Guarani bliźniacy karmieni
przez jaguary, są zarazem prześladowani przez te zwierzęta897). U bliź87il) p w.
88°) Afanasjew, II, 653.
8S1) j. w., 654.
882) j. w., 756.
S8S) Gener, La Mort, 235—36. 884) Golther, Handb. germ. Myth., 178.
885) p. w.
886) Bolte, I, 40.
887) p. w.
888) Federowski, Lud białor., II, 68—69.
889) Czaplicka M., Ostyaks, Hast. Enc., 1917 r., IX, 577-b. S90) p. w
Hi,!) Hewitt,
Tawiskar. 708.
892) Hartland, Twins, 497-a.
893) j. w. 497-a.
894) j. w. 497-a.
S9B) m. i. Strielnikow, Relig. priedstawl. Indiejciew, 314—15.
896\ i. w. 316.
897) j. w. 314—15.
150
maków tego typu mamy zarówno utożsamienie z niedźwiedziem lub
wilkiem, jak i prześladowanie przez któreś z tych zwierząt, ale tylko
jednego z bliźniaków: przeważnie gdy jeden występuje w postaci nie
dźwiedzia lub wilka, drugi jest przezeń właśnie prześladowany. Może
tradycję wierzeniową dotyczącą jednego z bliźniąt, jaka występuje
w tej prastarej koncepcji, przerzucono na bliźnięta wogóle, tembardziej,
że w stosunku do bliźniąt rzeczywistych zpowodu braku kryterjum
zachodzi trudność w rozróżnieniu ich pod względem przypisywanych
jednemu z nich właściwości.
Prawdopodobny
wpływ
powyższej
na niektóre wierzenia i zwyczaje
bliźniąt.
koncepcji
dotyczące
U Giljaków jedno z bliźniąt uważane jest za dziecię góry 89S). Mi
tyczny podkład tego przesądu nie ulega chyba wątpliwości. A mit
o związku jednego z bliźniąt z górą, istotą mityczną, jest jedną z od
mian naszej koncepcji. Coprawda jest nią u Polaków i Wielkorusów,
jednak szereg uderzających zgodności znajdowaliśmy w zakresie tej
koncepcji między Słowianami i nietylko ludami syberyjskiemi (Ałtajczycy), ale np. i północno-amerykańskiemi. W owych mitach słowiań
skich góra (Gorynia, Gor-Gorowik etc.) była bratem-bliźniakiem bóstwa
dodatniego, w niektórych baśniach zamiast góry mamy węża Gorynicza, ze względu na końcówkę patrynomiczną, zapewne dziecię góry.
Ten przesąd giljacki o bliźniętach, najprawdopodobniej echo rozpatry
wanej tu koncepcji, podobnie jak przypisywany bliźniętom, a częściej
jednemu z nich u niektórych ludów związek z naczyniem, z lecznic
twem, z płodnością (np. w Kongo)899), ze zjawiskami atmosferycznemi
(zwłaszcza burzą) etc., związek zrozumiały, jeśli się oprzeć na mitach
o braciach-bliźniakach. To wszystko przemawiałoby za wpływem mitu,
t. j. przedewszystkiem powyższej koncepcji na szereg wierzeń i zwy
czajów dotyczących bliźniąt. Co do zabijania jednego z bliźniąt i prze
ważnie przypisywania mu złego charakteru, co jest zgodne z całą
koncepcją, powodem bezpośrednim tego zwyczaju i tego przesądu jes!
zapewne nie mit, ale wiara w to, że z jednego ojca może być jednora
zowo tylko jedno dziecko, jedno z bliźniąt więc uważane jest za spło
dzone nadprzyrodzenie, często ze złego ducha etc.
Koncepcja
przeciwstaw n ości i koncepcja
ności bliźniąt mitycznych.
zgod
W mitach o bliźniętach zarysowują się 2 koncepcje: albo ich wza
jemna przeciwstawność, albo zgodność i nierozdzielność. Nastręcza to
cały szereg zagadnień, które tylko pobieżnie poruszę. A więc, czy obie
powstały niezależnie od siebie, czemu jednak przeczy ogromne podo
bieństwo szczegółów obu koncepcji. Czy jedna z drugiej, czy też obie
z jednego źródła. Tego tu szerzej rozważać nie będę, podam tylko dość
se8j Hartland, Twins 496-b.
') j. w. 498-a.
151
luźne przypuszczenie o pochodzeniu koncepcji „zgodnej“ z koncepcji
przeciwstawności na podstawie znajdowania się zasięgu etnograficz
nego pierwszej w obrębie takiegoż zasięgu drugiej i ponieważ niektóre
typowe mity pierwszej np. o Dioskurach, o Remusie^i Romulusie zdra
dzają ślady I-ej. A więc Dioskurowie występują zawsze na jednako
wych białych koniach, ale jeden z hymnów starodawnych wspomina
o białym koniu jednego i o czarnym drugiego 90tj. Co do rzymskiej
pary, zgodnie ze sobą żyjącej, budującej razem miasto etc., konflikt,
będący zapewne głównym punktem tradycji wierzeniowej o bliźniętach
mitycznych, odsunięto na koniec długiej historji ich zgodnego współ
życia (kłótnia zakończona bratobójstwem). Gdzieindziej' może zupełnie
go usunięto. Podobnie rzecz się ma z opowieściami o Dubyni i Goryni,
Wyrwidębie i Waligórze etc., którzy przeważnie przedstawiani są jako
zgodni współtowarzysze i tylko wyjątkowo napotyka się motyw walki
między nimi lub nawet bratobójstwa; ale już w imionach ich przebija
przeciwstawność8C1), wobec czego zaliczeni być muszą do koncepcji
I-ej. Powstanie koncepcji „zgodności“ z „konfliktowej“ może dałoby
się wytłumaczyć wpływem życiowej rzeczywistości ludzkiej, gdzie
naogół występuje o wiele większa bliskość wzajemna między bliźnię
tami, aniżeli między niebliźniaczem rodzeństwem. Nie rozwijając sze
rzej i nie rozwiązując właściwie zagadnień związanych z wątkiem
o bliźniętach, przejdę do udowodnienia jego charakteru księżycowego
(o ile na to pozwala zebrany materjał).
Charakter
księżycowy
wątku
o
bliźniętach.
Bliźnięta mityczne oznaczają według egzegezy ludowej prawie wy
łącznie albo słońce i księżyc, albo dwie fazy księżycowe — pełnię i nów,
lub pierwszą i ostatnią kwadrę. Przypisywanie im innego charakteru
np. łączenie ich z gwiazdą poranną i wieczorną, jak to mamy bodaj
tylko u Greków i może w Indjach starożytnych, obok łączenia ich
zarówno u jednych jak i u drugich z księżycem il02), jak i możliwe nie
które innaiwyjaśnienia o wąskim zasięgu mają znaczenie lokalne. Wy
mieniać tu będę mity o bliźniętach u różnych ludów nietylko według
wyjaśnień ludowych, ale i na podstawie dowodzeń badaczy różnych
własnych. U Słowian bajeczna para bliźniacza, Wyrwidąb i Waligóra,
to szczątek mitu o bohaterze księżycowym i potworze ciemniowym, za
pewne wyobrazicielu nowiu903). U Greków Apollo i Artemis, a więc
słońce i księżyc stanowią parę bliźniącą904). Ale pierwsze bóstwo zdradza
rysy czysto księżycowe, jak np. posiadanie srebrnego łuku etc.905), tak
że w każdym razie istnieje w niem wyraźny element księżycowy, a po
nieważ mitologja słoneczna występowała m. i. w Grecji później od księ
życowej, element księżycowy tego bóstwa wcześniejszy być musiał od
słonecznego, czyli pierwotnie były to prawdopodobnie dwa bóstwa księ
życowe, zapewne w różnych fazach, tak jak podobna para bliźniąt,
Ozyrys i Izyda u Egipcjan 90fj. Co do Dioskurów, według jednego mitu
9C0) Roscher, Reallexikon d. griech. u. röm. Mythol. s. Dioskuroi, s. Polydeukes.
901) p. wyż.
902) p. niż.
™3) p. wyż.
904) Strielnikow, Relig. priedstawl., 313.
90") Lesman, Aufgab. d. vergl. Mythenforsch.
90e) p. niż.
152
są to bohaterowie, co stali się gwiazdą poranną i wieczorną, według
innego — gwiazdozbiorem Bliźniąt. Oczywiście gwiazdozbiór ten
otrzymał nazwę od mitu o bliźniętach, a mity o Dioskurach zbyt są
dawne, aby powstały wtórnie od nazwy gwiazdozbioru. Co do związku
ich z gwiazdą poranną i wieczorną, to wobec szerokiego zasięgu mitów
0 bliźniętach, gdzie takiego ich charakteru niemal się nie spotyka, na
leży uważać ów związek za wyjaśnienie późniejsze o znaczeniu lokalnem. Mitolog Siecke twierdzi, iż „indyjscy Aśvinowie i greccy Dioskurowie bezwątpienia wyobrażają wzrastający i malejący księżyc“ 90ï).
Także ustęp jednego z hymnów starogreckich, wedle którego konie
Dioskurów były — jednego biały, a drugiego czarny808), wyklucza pierwotność wiązania ich z gwiazdami i wskazuje na księżycowy charakter
tego mitu, gdyż dotyczyć może, ze względu na niewątpliwy związek ich
z niebem 90B), jedynie zjawisk niebieskich, jak zresztą cały szereg in
nych jednakowych przedmiotów, różniących się tylko białą i czarną
barwą. Może jednak, jak zapewne wogóle w micie o bliźniętach, zna
czenie ich jako białej i czarnej tarczy księżycowej późniejsze od przy
pisywanego im słusznie przez Sieckego81u) oznaczania pierwszej
1 ostatniej kwadry, gdyż Dioskuroi są stwórcami w rodzaju azteckich
bóstw-stwórców, wyobrazicieli tych kwadr911), a nie np. Ormuzda
i Arymana, księżyca i nowiu, jednego jako stwórcy dobrych, dru
giego — złych rzeczy. U Arjów indyjskich para braci-bliźniaków, Agni
i Indra, jest wyobrażeniem pełni i nowiu 912). Co do Aświnów, może
i tu pierwotnie istniał ów element wierzeniowy, który dał początek m. i.
powyższemu wątkowi o Agnim i Indrze, gdyż postacią obu braci jest
gęś (czy łabędź), hansa, podobnie jako gęś lub kaczka była postacią
dwu braci, zapewne pierwotnie bliźniaczych, u Wielkorusów i Ałtajczyków, będących bóstwem księżycowem i jego wrogiem (nowiem
etc.)813). Następnie, skoro \wią<§pod uwagę ścisłe pokrewieństwo
Aświnów z Dioskurami, np. białe konie, jako ich zaprzęg, a pierwot
nie jako postaci914), możnaby przypuścić, że przeciwstawność białej
i czarnej barwy między obu Dioskurami, napomknięta w jednym
z hymnów 915), mogłaby się odnosić pierwotnie i do Aświnów. Pozatem
gęsi (hansa), jako postaci tych ostatnich zpewnością pierwotniejsze są
od koni, które w tym szerokozasiężnym micie o bliźniętach są nie
wątpliwie późniejszym rysem arjoeuropejskim, tembardziej, że skrzydła
koni Aświnów taksamo jak koni Dioskurów, względnie Dioskurów-koni
(Pegasos etc.) muszą być pozostałością ich ptasiej postaci. A więc gęsi,
jako pierwotne postaci Aświnów, mogłyby być barwy białej (jedna)
i czarnej. (druga), coby zupełnie równało się koncepcji boskich braci
w postaci białej i czarnej gęsi u Wielkorusów, czyli mitowi o księ
życu i nowit 916). Siecke uważa, że Aśvinowie przedstawiają pierwszą
i ostatnią kwadrę księżyca 917). U Persów starożytnych, z bliźniaczej
pary bóstw Ormuzd przedstawia księżyc, a Aryman nów, czy wogóle
ciemność918). U Sumerów zapewne, a następnie u Babilończyków
907) Götterattribut, u. sogen. Symbole, 40. 90S) p. w.
B09) Hartland, Twins,
498-a.
907
910)j *Götterattrib.,
*
40.
911) p. w.
912) p. w.
91s) p. w.
914) Gruppe,
Griechische Mythologie, r. 19C2. t. II, 725
915) p «
91e) p. w.
917) Götterattrib. 40.
91S) p. w.
'
153
walka braci-bliźniaków, Marduka z Nergalem była uważana za walkę
wiosennego słońca z jesiennem; ale w bardziej odległych czasach bo
haterem walczącym z Nergalem, który wyobrażał wówczas księżyc uby
wający, i zwyciężającym go był Sin, albo Nusku, wyobraziciel księżyca
wzrastającego<jl!'). A więc na miejscu księżyca wzbierającego, na
miejscu bóstwa księżycowego, Sina czy Nusku, występuje Marduk,
będący i skądinąd bóstwem księżycowem 02°). Widzimy więc tu nietyle
przerzut właściwości i roli postaci księżycowych na słoneczne, ile raczej
późniejsze nadanie znaczenia słonecznego bóstwom księżycowym.
W Babilonie istniała jeszcze jedna para bliźniąt niebieskich: Szamasz
i Isztar. Pierwsze bliźnię jest bogiem słońca, drugie bogirią gwiazdy
porannej, a także, i to pierwotnie, księżyca. Nie mogąc tu szerzej umo
tywować, przedstawię pokrótce moje przypuszczenie o księżycowym
charakterze babilońskiej trójcy boskiej: Sina, Szamasza i Isztar.
Pierwszy wyobrażał księżyc wzrastający 921) ; Isztar, jako bogini księ
życowa, przedstawiać musiała inną fazę aniżeli Sin, zapewne ostatnią
kwadrę i stąd przypuszczalnie jej schodzenie do podziemi. Szamasz,
słońce, w tej na podłożu sumeryjskiem ukształtowanej mitolcgji, wy
bitnie księżycowej, musiał zająć miejsce któregoś z bóstw księżyco
wych, przedstawiającego trzecią fazę księżycową, poza wyobrażanemi
przez Sina i Isztar, a więc pełnię. W takim razie owe bliźnięta przed
stawiałyby: jedno — pełnię, a drugie — księżyc malejący, a może wogóle sierp czy półksiężyc. Podobnie jak Apollo i Artemida 622), Szamasz
i Isztar. Pierwsze'bliźnię jest bogiem słońca, drugie boginią gwiazdy
bóstwem słońca, a żeńskie boginią księżycową. Ale właśnie Ozyrys jest
pierwotnie — pod cienkiem nawarstwieniem elementu słonecznego —
typowem bóstwem księżycowem 92S), co znowu przęmawia za księży
cowym pierwotnie charakterem Szamasza. Za księżycowym charakte
rem Szamasza, t. j. zastąpionego przezeń bóstwa, przemawia i to, że
miał być on zrodzony z księżyca w pewnej fazie (Sina) wraz z księży
cem w innej fazie (Isztar) ; to że Sin został głównem bóstwem księży
cowem, łączy się najpewniej z największą czcią oddawaną przez czci
cieli księżyca księżycowi po nowiu, który zarazem mógł być pojęty
jako ojciec następnych faz: pełni i ostatniej kwadry. I dlatego zapewne
Sin patronował temu miesiącowi, którego znakiem zodjakalnym są
Bliźnięta924). U Semitów zachodnich księżyc wzrastający zwał się ab
(ojciec), a malejący a m m (stryj) 925). Obie te fazy, pojęte jako bracia,
musiały być dz;ęki zupełnemń podobieństwu nietylko pod względem
kształtu, ale i barwy, i u zachodnich Semitów uważane za braci-bliźnia
ków. U Egipcjan parą bliźnięcą jest Ozyrys i Izyda 926), oboje bóstwa
księżycowe, zapewne więc wyobraziciele dwu faz księżycowych; a na
stępnie braćmi-bliźniakami są Ozyrys i Sef, księżyc i nów 82T). Zresztą
w wierzeniach i zwyczajach egipskich podobnie jak i w chamickich
względnie schamityzowanych Baganda bliźniacy związani są z księ
życem. Według mitu egipskiego pępowina Ozyrysa, będąca świętością,
154
uratowana została przed Setem przez Hora i położona na swem miejscu
w „Mieście Królewskiego Dziecka“ t. j. w Heraklopolis. Z wierzeń
i zwyczajów Baganda wynika 928), że owa pępowina uważana być mu
siała za bliźniaka Ozyrysa. Hartland przypuszczał, iż przedmiot na
głowie boga Chonsu, a może i sam Chonsu, według Niebuhr‘a zapewne
początkowo bóstwo księżyca wzrastającego 929), rozwinął się z królew
skiej pępowiny 93C). Tutaj więc mamy zapewne związek pępowiny kró
lewskiej, a więc zarazem brata-bliźniaka króla, który przy teokratycznej formie władzy był obrazem boga, z księżycem wzrastającym.
U Baganda pępowina uważana jest za bliźnię dziecka, któremu przyna
leży 931).932Pępowina króla, który niezawodnie taksamo był obrazem
bóstwa, jak egipski, uważana była za jego brata-bliźniaka. Przechowy
wana w specjalnie dla niej zbudowanej świątyni i zawiadywana przez
drugiego pod względem starszeństwa dygnitarza kraju była co miesiąc
po nowiu przynoszona do króla, który po obejrzeniu zwracał ją swemu
dygnitarzowi, poczem wystawiano ją przed wejściem do świątyni, by
księżyc świecił na pępowinę, a po namaszczeniu jej i po innych zabie
gach kładziono na dawnem miejscu w świątyni 9S2). A więc uroczyste
obnoszenie owej pępowiny odbywało się po nowiu, przyczem wysta
wiano ją pod światło księżyca wzrastającego, z którym przeto wiązała
się ściśle, prawdopodobnie jako wcielenie tej fazy księżycowej. Zwyczaj
ten wskazujący na wierzenie o związku, najpewniej o utożsamieniu
brata-bliźniaka króla (w postaci pępowiny) z fazą księżyca zdradza
widomie pochodzenie mityczne pokrewne mitowi egipskiemu o pępo
winie królewskiej lub o pępowinie Ozyrysa, dzięki związkowi obu
„bliźniaków“ z księżycem wzrastającym. Ponadto u pokrewnych Ba
ganda Wanyoro (Banyoro), taksamo mieszkańców Ugandy, mamy mit
o braciach-bliźniakach, Księżycu i Kameleonie, przedstawiających za
pewne dwie fazy księżycowe (może pełnię i nów albo księżyc wzrasta
jący i malejący) 933). W Ameryce Północnej u Algonkinów i Irokezów
para braci-bliźniaków oznacza księżyc i ciemność, zapewne nów9S4).
W mitach Indjan Zuni dwaj bracia-bliźniacy występują jako „prawa“
„lewa ręka“ istot słonecznych 935). U Azteków bracia bliźniacy, Tezcatlipoca i Quetzalcouatl, są wyobrazicielami pierwszej i ostatniej
kwadry 936). Krickeberg, który przytacza ten mit 937), na innem
miejscu ”’<h) wspomina o dwu niewymienionych z imienia braciachbliźniakach w mitologji meksykańskiej, jako o słońcu i księżycu, przy
czem z ustępu tego niewiadomo, czy za takich są uważani przez sam lud
czy też przez autora. W południowej Guatemali u Quiché istnieje mit
0 braciach-bliźniakach, Xunxunaxpu i Vukub9S9), czyli Hunahpu
1 Xbalanque, z których pierwszy stał się księżycem a drugi słońcem 94°),
a zarazem u tegoż ludu mamy dwoje bóstw stwórców, Tepen K‘ucumatz i Xurakan, którzy według Krickeberga i Selera równają się meksy
kańskim — Quetzalcouatl i Tezcatlipoca941), a więc taksamo muszą
92S) p. n.
!l211) Jegipiet, 639.
9S0) Hartland, Tvvins, 500.
SS1) j. w. 500.
932) Hartland, Twins, 500.
93S) p. w.
934) p. w.
93B) Chamberlain, Heroes,
641-a.
936) p. w.
937) Buschan, Völkerkunde, 201.
93S) j. w. 214.
9S9) j. w. 203—04.
!,4,j Seler, Centr. Amer., Hast. Enc., 308-a.
941) j. w. 308-a,
Krickeberg, j. w. 203.
155
wyobrażać dwie fazy księżyca. W mitologji Bakairi z dwu boskich
braci-bliźniaków, Keri i Kamę, pierwszy jest głównym bohaterem
legend tego ludu, mocniejszym i mędrszym od drugiego 942), praojcem
Bakairi 943), a imię jego w djalekcie araukańskim oznacza księżyc, na
tomiast imię jego słabszego i głupszego brata-bliźniaka znaczy
słońce 944).
A więc bliźnięta jako wyobrazicieli 2 faz księżycowych (księżyc
świetlisty względnie pełnia i nów; wzrastający i malejący) mamy
u Słowian, Greków (Dioskuroi), Arjów indyjskich, Persów starożyt
nych, Sumerów i Babilończyków, Semitów zachodnich (Marduk i Nergal; związek bliźniąt z księżycem), Egipcjan (Ozyrys i Set; Ozyrys
i Izyda; bliźniak związany z księżycem wzrastającym) Baganda (bliź
niak związany z księżycem wzrastającym), Wanyoro, Algonkinów,
Irokezów, Azteków i Quiche Bliźnięta przedstawiające słońce i księżyc
mieliśmy u Greków (Apollo i Artemis), Babilończyków (Szamasz
i Isztar), Azteków, Quiche i Bakairi. Pary te u dwu pierwszych ludów
przez analogję do egipskiej pary słońca i księżyca, która okazała się
parą faz księżycowych i dzięki pewnym rysom mitycznym były naj
prawdopodobniej pierwotnie taksamo księżycowe 945). Podobnie zresztą
jak bliźnięta babilońskie oznaczające słońce o dwu porach roku (Mar
duk i Nergal), a pierwotnie wyobrażające dwie fazy księżycowe. Co do
dwu następnych ludów, pary bliźniaków wyobrażających słońce i księ
życ istnieją (u Meksykańczyków może tylko według przypuszczenia
Krickeberga)946) obok par bliźniaków, wyobrazicieli faz księżycowych ;
cowięcej u Quiche, pierwszy z nich (ważniejszy) z bliźniaków jest księ
życem. U ostatniego ludu również pierwszy, będący tam głównym bo
haterem dodatnim ®47), mocny, mądry etc. jest księżycem. Ostatni rys
obu mitów świadczy o ich przynależności do mitologji księżycowej:
gdyby należały do słonecznej, słońce nie księżyc byłoby na pierwszym
planie. Zapewne domieszką mitologji słonecznej tłumaczy się wyobra
żanie słońca przez jednego z bliźniąt, poprzednio może przedstawiciela
nowiu czy księżyca malejącego (jako drugie, mniej ważne, słabsze etc.),
tak jak wdarciem się tej mitologji w domenę księżycowej w Mezopotamji czy w Egipcie tłumaczy się zamiana księżycowego charakteru obu
bliźniąt albo jednego z nich na słoneczny (Marduk i Nergal; Ozyrys).
Ponieważ mity, gdzie bliźnięta oznaczają słońce i księżyc leżą całko
wicie w obrębie etnogeograficznego zasięgu mitów o księżycowem zna
czeniu obu bliźniąt, i ponieważ nie ulega wątpliwości wspólne pocho
dzenie obu rodzajów mitów, poświadczone całym szeregiem wspólnych
właściwości (np. zrodzenie się z dziewicy, śmierć matki podczas porodu
etc., co mamy zarówno u bliźniąt eurazyjskich, afrykańskich i amery
kańskich księżycowych jak i u amerykańskich księżycowo-słonecznych)
nasuwa się wniosek, że bliźnięta „księżycowe“ przeobraziły się,
w „księżycowo-słonecznę“.
942) Chamberl., j. w. 641-a.
j. w.; Strielnikow, Relig. priedst., 313
Hartland, Twms, 499-b.
°45) p. w.
!,4(l) p. w.
944) Chamberl.,
947) o w.
156
Prawdopodobnie
walczącego
księżycowy charakter bóstwa
z kamieniem u Guarani.
Ze względu na pierwotnie najprawdopodobniej księżycowy cha
rakter mitu o bliźniętach wogóle, a w szczególności ze względu na
podobieństwo odnośnego mitu Guarani do odnośnego mitu Bakairi
(w obu np. matka-dziewica bliźniaków przed ich poczęciem została
porwana przez jaguary, u których mieszka, następnie bliźniacy w obu
byli raz karmieni, kiedyindziej prześladowani przez te zwierzęta94S) * * *
etc. etc.) oraz ze względu na podobieństwo mitu Guarani do mitu
egipskiego o Ozyrysie i Izydzie 949), czyli ze względu na podobieństwo
do mitów, w których główne bliźnię jest bóstwem księżycowem
(w egipskim i drugie jest księżycowe), należy dopatrywać się i w micie
Guarani księżycowego, charakteru owego bliźnięcia, odpowiadającego
bóstwu dodatniemu omawianej koncepcji, walczącemu z kamiennym
przeciwnikiem.
5. Rozpatrywany wątek mityczny — wyjaśnieniem zmian księżycowych.
Wątek mityczny, którego przeciwstawnymi bohaterami są księżyc
i ciemnia księżycowa (nów), względnie księżyc wzbierający i male
jący, jest według pojęć wielu ludów przedstawieniem „walki“
wzajemnej, jasnej i ciemnej tarczy księżycowej, względnie pierwszej
i ostatniej kwadry. To samo co mitolog Siecke twierdzj o walce Ozyrysa
z Setem, iż jest to typowy mit księżycowy 95°), możnaby rozszerzyć i na
pozostałe z omawianych (głównych) mitów w niniejszej pracy za wy
jątkiem może odnośnego mitu u Guarani. Jasną i ciemną tarczę księży
cową w nieprzenośnem znaczeniu, pojętą i wyobrażoną jako para wro
gich istot stale walczących ze sobą mamy np. w wierzeniach niektórych
Indów Oceanji951). Podobnież w wierzeniach owych ludów świetlisty
sierp księżyca i ciemnia księżycowa uważane są za istoty walczące ze
sobą, przytem sierp zawsze zostaje. zwycięzcą s°2). Przeciwstawienie
księżyca jako bóstwa dodatniego istocie czy bóstwu ujemnemu jest
szeroko rozpowszechniona poza obrębem cywilizacji. Jeden z wielu
przykładów: u Indjan Maidu księżyc jest najwyższą istotą953), dodatnią,
a zarazem pierwszą na świeciee“4), której przeciwnikiem jest istota
ujemna, zła, w postaci kujota 955).
6. Bóstwo dodatnie — ubóstwionym przodkiem.
Wiele z omawianych bóstw dodatnich, przynajmniej u 5-ciu grup
na ogólną ilość 9-ciu, cechuje związek z burzą. Nawet same imiona
niektórych z nich oznaczają piorun, jak np. Thor, albo błyskawicę, jak
np. Piknę-, jedno z wielu imion bóstwa fińskiego (Uku, Jurna). A cho
ciaż bóstwa te walczą z uosobieniem pioruna i wogóle burzy, np. Thor
94S). Strielnikow. Relig. priedstawl. Indiejc. Guarani, 311—313; Hartland,
Twins, 499-b.
949) p. w.
95°) Siecke, Götterattribut., 161.
9S1) Peekel, Zweigeschlechterwes., 1046. 9B2) j. w. 1036. 953) Schmidt W, Urspr. Gottesid., II, 306
9B4) j. w. 149—50.
95B) j. w. 149—50.
157
z Thrymrem, którego imię oznacza również piorun95b), Teharonhiawagon ze smokiem ognistym (symbolem błyskawicy)9oT), Yaukúéikam
z ptakiem piorunowym 958) etc., jednak samo przez się nie przeczy to
ich utożsamieniu czy wogóle ścisłemu skojarzeniu ze zjawiskami burzy,,
skoro w mitach nieraz spotykamy utożsamienie bóstwa czy bohatera
z istotą czy przedmiotem, przez nie zwalczaną, rozrywaną etc., alboteż
która zwalcza, rozrywa etc. owo bóstwo; np. Waligóra walił góry,
Wyrwidąb wyrywał lub rozrywał dęby, a zarazem pierwszy był utoż
samiony z górą, a drugi z dębem; a rozerwany przez kobiety-lisy
Orfeusz sam był lisem 958) i t. d. Ale wszystko wyżej powiedziane nie
przemawia jeszcze za jakimś burzowym czy piorunowym początkiem
tego bóstwa, z którego dopiero miałoby rozwinąć się pod działaniem
pewnych czynników bóstwo księżycowe. Bo właśnie księżycowi
u bardzo wielu ludów przypisywany bywa związek z burzą, zwłaszcza
kierownictwo nad zjawiskami atmosferycznemi, a nigdy naodwrót, t. j.
piorunowi i burzy nie przypisuje się nigdzie kierownictwa księżycem
i jego zmianami. Właściwym charakterem niektórych z tych bóstw
jest nietyle charakter „piorunowy“, ile gromowładczy — są one wład
cami wiatrów, wysyłaczami piorunów, burz etc.860).
Wspomniałem już, że związku bóstwa dodatniego z drzewem nie
udało mi się nawiązać do żadnej właściwości księżycowej 06') w prze
ciwieństwie do większości cech tego bóstwa. Przypuszczam więc, że
związek ten zawdzięcza ono nie swemu pochodzeniu księżycowemu, ale
innym względom. Otóż conajmniej u dwu grup (lapońskiej i hotentockiej) na pięć, którym jest właściwy związek bóstwa dodatniego z du
chem zmarłych (lapońska, Wschodu starożytnego, indyjska, północno
amerykańska i hotentocka) związek ten kojarzy się z drzewnością
bóstwra, z jego charakterem drzewa.
Według Hotentotów Heitsi-eibib przebywa na drzewie dopiero
jako „człowiek co stał się martw y“. U Lapończyków
bałwan „bóstwa drzewnego“ w postaci zaledwie zgruba ociosanego na
kształt człowieczy kloca nazywa się m. i. a j i e k e co znaczy: przodek.
Podobnie kawałek drzewa przedstawia przodka u Beczuanów i Hererów,
przytem u tych ostatnich według jednego z mitów praojcem ich jest
dąb afrykański (lub laur), dlatego pod tern drzewem odbywają się
uroczystości, na niem wieszają wota, a mają w iiïein przebywać dobre
duchy8b2). Taksamo pod dębem odbywają się uroczystości u ludów
zachodnio-fińskich, na nim wieszają wota, przyczeit* przebywać ma
w koronie tego drzewa, z którem mćgłby być utożsamiony,
Jurna, a więc bliski krewniak lapońskiego „bóstwa drzewnego1163).
Według mieszkańców wyspy Banks, jeden z braci, zapewne bliźnia
czych, jak można sądzić z odnośnego ustępu u P. W. Schmidta 964),
wyrzyna z drzewa człowieka, który staje się praojcem ludzi6er’).
V micie australijskim (Wiktorja) jeden z braci (Brambrambult), za
pewne również bliźniąt 966), po śmierci brata rzeźbi z drzewa nową* 662
956) Schroeder, Arische Relig., II, 630. !l") Hewiti, Handb., f. N.-A. Ind. s. Tehar
) Boas, Kuten. Tales.
95í>) Reinach, Orph., 93.
M0) p. w.
B(il) p. w
662) Tatzel, Narodowiedienije. 96S)p.w 964) Schmidt, Urspr. Gottesid., 1, 365—371.
9
j. w. 369—70.
®66) j. w. 365—371.
158
postać, którą nazywa „starszym bratem“, a która weďug Schmidta jest
również praojcem ludzi 967). Tutaj więc jeden z braci, skoro drugi na
zywa go „starszym bratem“ i który niejako zastępuje zmarłego brata
(po śmierci brata rzeźbi nową postać), najpewniej jeden z bliźnia
ków, jest wyrzeźbiony z drzewa i, jak twierdzi Schmidt, uważany _ma
być za praojca ludzi. Przypomina on więc lapońskie bóstwo, a z drugiej
strony jako przypuszczalny brat-bliźniak, przypomina cały szereg bóstw
tego typu co lapońskie, związanych z drzewem i będących braćmibliźniakami 668).
Wogóle wierzenia o związku, a w tern i o utożsamieniu drzewa
mitycznego z praojcem ludzkości lub danego plemienia są dość szeroko
rozpowszechnione. Np. według Greków starożytnych matka pierwszego
człowieka zwała się jesionem, a Zeus stworzył nowe pokolenie ludzkie
(po wyginięciu ludzi wieku złotego i srebrnego) z drzewa jesionowego.
Nunabosho stworzył z jesionu pierwszego człowieka 869). W wierzeniach
starożytnych Germanów duch opiekuńczy rodziny (bezsprzecznie duch
przodków) zamieszkiwał drzewo opodal jej siedziby 810) ; dlatego za
pewne wierzono, iż kto obala drzewo, ten zabija genjusza !l‘1). A więc
drzewo u Germanów wiąże się ściśle, może utożsamia się z duchem
przodków. Również bogowie germańscy mieli takież drzewo opiekuńcze,
Yggarasill 972), najprawdopodobniej postaciujące praojca bogów.
Nie miejsce tu na szczegółowe wykazywanie związku drzewa z pra
ojcem czy duchem przodków w wierzeniach ludowych.
U dwu grup, a mianowicie u grupy Wschodu starożytnego i północno-amerykańskiej bóstwo odpowiadające omawianym lapońskiemu
i hotentockiemu wiąże się z jednej strony z drzewem a z drugiej —
z przodkiem (umarłym). Tak samo jak u grupy lapońskiej i hotentockiej
związek bóstwa z drzewem a równocześnie z przodkiem zapewne taką
samą jak tam ma genezę. A więc bóstwo dodatnie częściowo i może
nie u wszystkich, a tylko u części omawianych grup, wywodziłoby
się z ducha przodków. Jako ubóstwiony przodek dziedziczyłoby właści
wości przypisywane duchom przodków, np. opiekuńczość, zabezpiecza
nie swych potomków, zwalczanie złych wpływów i złych istot, a m. i.
w związku z tem, nie . wyłączając innego i bardziej decydu jącego
wpływu w miarę rozwoju kopieniactwa a następnie rolnictwa stawałoby
się bóstwem wybitnie wegetacyjnem. Jednak większość właściwości
bóstwa dodatniego nie wiąże się z tym jego charakterem, jak np. wcie
lanie się w naczynie, rogatość, świetlistość, związek z łodzią i t. d.;
zespół tych właściwości charakteryzuje istoty czy przedmioty postaciu
jące (gdzieniegdzie może tylko pierwotnie) księżyc i jego fazy 8“!). krzy
czę m element księżycowy stanowi wspomniany wyżej wpływ, warun
kujący najznaczniej wegetacyjny charakter bóstwa. O przeważającym
elemencie księżycowym w uwarstwowieniu wierzeniowem tego bóstwa
była mowa poprzednio. Mamy więc zapewne dwa źródła rozpatrywa
nego tworu religijnego; przedewszystkiem mitologja księżycowa a na
sto)
!l(;7) Urspr. Gottesid., 1, 370.
Bes) p. w.
9C9) Hast. Enc. s. Algonkins, 320.
Reinach, Orpheus, 147.
971) j. w.
972) j. w.
97S) p. w.
159
stępnie (kolejność tu oczywiście nie chronologiczna) kult przodków.
Prawdopodobnie ubóstwiony przodek zlał się z bóstwem księżycowem.
7. Drzewo i kamień w mitologji (m. i, „drzewo świata“ i „kamień świata“)
w związku z bóstwem-drzewem i bóstwem-kamieniem.
Do podstawowych właściwości omawianego typu bóstwa zaliczam
właściwości przypisywane mu u największej ilości grup. Do nich na
leżą: związek z niebem (u 9-ciu) z drzewem (u 7-miu), wegetacyjność
(u 7-iu), rogatość (u 7-miu) i ciemniowy charakter matki (u 6-ciu)B,s).
Związek z niebem jakkolwiek charakteryzuje bóstwo dodatnie u wszyst
kich (poza ałtajską i Guarani) grup, ale zarazem nie jest obcy i prze
ciwnikowi bóstwa ze względu na to, iż walka między niemi jest pier
wotnie poprostu odtworzeniem zjawiska zachodzącego na niebie 97ł).
Ciemniowy charakter matki równie, znamienny jest i dia bóstwa ujem
nego, jako przeważnie brata bożego675). Wegetacyjność (tak samo zresztą
jak i związek z niebem) należy do cech nazbyt ogólnych w stosunku
do postaci mitycznych. Pozostaje więc związek z drzewem i rogatość.
Wybrałem z nich jako cechę najbardziej charakterystyczną dla bóstwa
dodatniego pierwszą właściwość ze względu na częstokroć spotykaną
w wierzeniach przeciwstawność drzewa i kamienia; a kamieniem jest
bóstwo ujemne najczęściej, bo u ośmiu grup, a prawdopodobnie nawet
u jedenastu, a więc prawie u wszystkich (wężem zaś i kaczką, jako
zastępnikiem węża, jest ono u siedmiu grup, a prawdopodobnie u dzie
więciu) 67e).
Obok istnienia drzewa-bóstwa i kamienia-bóstwa spotykamy nie
raz u tych samych ludów nadawanie boskiego znaczenia licznym drze
wom i kamieniom, alboteż sporządzanie bałwanów drzewnych i ka
miennych, a często i jedno i drugie. Niewątpliwie pozostają ubóstwione
drzewo i kamień, czyteż bałwany — drzewny i kamienny, choćby
częściowo, w stosunku genetycznym do omawianej pary bóstwT —
drzewnego i kamiennego, jakkolwiek ubóstwienie drzew i kamieni
’nny jeszcze może mieć początek czy nawet początki.
Dla Lapończyków pnie brzozy były bałwanami „drzewnego
boga“8'7), a liczne kamienie (sei ta), uważane za bóstwaB7S) były
napewno obrazami „kamiennego boga“. U ludów ugro-fińskich poszcze
gólne drzewa i kamienie były uważane za bóstwa B79), musiały to być
właściwie obrazy bóstw — drzewnego i kamiennego, skoro np. u Estoń
czyków pewne kamienie zwane „kamiennemi bóstwami“ (k i v i m a 1,
skrót od k i v i j u m a 1)88tl) były właśnie uważane za obrazy bóstwa981).
Podobne zwielokrotnienie postaci przynajmniej kamiennego bóstwa
występuje w mitologji skandynawskiej, gdzie szereg głazów i skał po
chodzić ma od olbrzymów. Otóż szereg kamiennych przeważnie olbrzy
mów, potworów mitycznych, niczem nie przypominających demonów,
pochodzić musi od jednej postaci mitycznej, co też utrzymują niektórzy* 979
87S) p. w.
874) p. w.
B7B) p. W.
S7e) p. w.
977) Wolter, Finskaja mifoł.,
Enc. Słowar“ ititchie, Images and Idols, 148-b.
978) Eisen, Esthn. Mythol 150
979) p. w.
s8°) Eisen, Esthn. Myth., 150.
SS1) j. w.
160
uczeni niemieccy 982).* Zponńędzy tych oamian czy obrazów kamiennego
bóstwa na pierwszy plan, jako główny przeciwnik Thora, mniejwięcej
odpowiednika „drzewnego boga“ lapońskiego i innych bóstw drzew
nych wysuwa się odpowiednik lapońskiego „kamiennego boga“ i innych
z omawianych wyżej bóstw, względnie potworów, — Hrungnir. Być
może więc, iż jest on najbliższy pierwowzorowi olbrzyma-bóstwa ka
miennego.
Omawiane bóstwa, jedno związane z drzewem, a drugie z kamie
niem (krzemieniem) często były uważane za najpierwsze istoty świata,
albo przynajmniej za istniejące „na początku świata“, m. i. jedno,
drawo. jako stwórca świata, a drugie, kamień, jako jego pomocnik
przy stworzeniu (i przeciwnik). Podobnież w mitach stworzeniowych
wielu ludów na początku świata na wodzie pierwotnej znajduje się
drzewo świata albo kamień świata lub też drzewo i kamień, czasem
drzewo na kamieniu 98S). M. i. w wielkoruskich pieśniach wspominane
są kamień albo dąb na morzu-oceanie, będącym wodą pierwotną,
gdyż czasem jest owo morze nazywane „w siem moriam
mat i“984). („N a morie na akijanie łeżyt biełyj ka
mień — Ałatyr’“ albo „stoit dub w i e t w i s t y j“) 985).
Alboteż na owem morzu leży kamień, a na nim stoi dąb.986) Czasem dąb
albo kamień ów stoi czy leży mie na morzu, a na rozdrożu, na polu, na
górze lub na niebie.987) Np. w szczerem polu leży kamień Łatyr’ wraz
z dębem N i e w i n (lub o innem imieniu) 988), w bajkach słowiańskich
wspominany jest kamień leżący pod dębem. Może i „t r i d i e w i ť d ubawych dwiariej da tridiewiť kamiennych pa
ła t“ z białoruskiej pieśni wielkanocnej, gdzie m. i. mowa o „b i e ł y m
ka muszki e“, da się nawiązać do współwystępowania mitycznego
dębu i kamienia.
Być może, iż pozostałością omawianej koncepcji jest mit Hererów,
gdzie mamy przeciwstawienie drzewa rajskiego, z którego wyszli ludzie,
skale, z której wyszły zwierzęta, a więc prawdopodobnie niższe od ludzi
istoty B89). Tembardziej, że owo mityczne drzewo hererskie pokrewne
jest cudownemu drzewu botentockiemu, na którem siedział Heitsieih'b, związany wogóle z drzewem i przeciwstawny kamieniowi 980).
Nieraz światowe drzewo i kamień występują obok bóstwa związa
nego z drzewem i bóstwa związanego z kamieniem w jednym micie.
Np. na środku morza pierwotnego widnieje kamień, a na nim drzewo,
oba często jako najpierwsze przedmioty świata oczywiście obok morza
pierwotnego, nieba etc.; poezem zjawia się bóstwo związane z drzewem
i bóstwo związane z kamieniem często jako najpierwsze istoty na
świecie. Czasem bóstwo związane z drzewem samo jest właśnie owem
drzewem świata 991 ).
8. Związek omawianej koncepcji z mitem o stworzeniu świata.
Moment stanowiący u przeważającej liczby grup jądro omawianej
koncepcji, a mianowicie rozcięcie na dwoje ciemniowego bóstwa czy
982) Lesman, j. w.
8SS) Dähnhardt, Natursag., I, 33.
1IM) Żiwaja Starina,
1905 r., 14 t., 43—44. 9S5) Żiw. Star., t. 12, 330. 986) j. w. 987) Żiw. Star., t. 12,
275, 341.
9SS) Rybników P., Pieśni, VI, Primieczanija cz. I, J49.
989) Steiner
Naturvolk., 76—77 .
99°) p. w.
991) p. n. rozdz. IV.
161
potwora przez bóstwo jaśniowe świadczy o kosmicznym charakterze
koncepcji, gdyż poza odtworzeniem zjawiska niebieskiego (najważniej
szych faz księżycowych), stanowi on mit albo wiąże się z mitem o pow
staniu świata albo pewnych jego elementów. Z jednego z owych wal
czących ze sobą bóstw powstają dwa elementy: ziemia i niebo, względ
nie morze (Estończycy, Sumero-Bcibiłończycy, może Skandynawowie),
a jako osłabienie pierwotnej koncepcji — duchy niebieskie i ziemskie
(lub podziemne) (Wielkorusi, Ugro-finnowie), albo lato i zima (Irokezi).
U Wielkorusów mit ten wchodzi w skład obszerniejszego mitu o stwo
rzeniu świata 992).
Mît ten wyraża bardzo powszechny pogląd o powstaniu świata
albo pewnych jego elementów, głównie ciemniowego i jaśniowego,
z ciemności, która tu przedstawiona jest przeważnie w postaci kamienia
(krzemienia) i węża (smoka, kaczki). Przytem z istoty czy bóstwa,
uosabiającego ciemność powstaje zwykle obok elementu jaśniowego
element ciemniowy często w takiej samej postaci jak istota czy bóstwo,
z którego oba elementy powstały. Gdzieniegdzie z owej istoty czy
bóstwa powstaje tylko element ciemniowy.
Np. u Wielkorusów z krzemienia ciemniowego 99s) powstały duchy
nieba : ciemniowe duchy ziemi 994). U Białorusinów jedna część kamien
nego potwora wiąże się z ziemią 995). U Estończyków z ciemniowego
węża, który wiąże się z ziemią (i z morzem) powstaje ziemia obok
morza, które tu zapewne jest zastępnikiem nieba 996). U Skandynawów
starożytnych z ciemniowego kamienia powstały kamienie albo też z jed
nej części powstała skała, a druga zapewne związała się z niebem, gdyż
utkwiła w głowie bóstwa księżycowego E7). U Sumero-Babilończykow
z uosobionej ciemności (i wody) powstaje ziemia, związana z ciem
nością, oraz niebo 998). U Irokezów z uosobionej zimy powstaje tak
samo zima a oprócz tego lato 9") ĄU tegoż i niektórych innych ludów
północno-amerykańskich z krzemienia ciemniowego powstają skały
krzemienne lub wogóle krzemień loco).
Z tym mitem stworzeniowym względnie częściowo-stworzeniowym
współwystępuje np. u Wielkorusów i w grupie północno-amerykcińskiej inny mit: o stworzeniu ziemi przez bóstwo z wyjętego piasku
z dna morskiego 1001). Zapewne zestawienie zasiągów etno-geograflez
ných obu mitów stworzeniowych dałoby interesujące wyniki.
9. Powyższa koncepcja wytworem ludności rolniczej.
W podłożu kulturowem wszystkich ludów posiadających oma
wianą koncepcję, a więc Słowian, Skandynawów, Ugro-Finnów, La
pończyków, Arjów indyjskich, Persów starożytnych, Sumerów, Babilończyków, Egipcjan starożytnych, Wanyoro, Hotentotów, Algonkinów,
Irokezów, Kutenai, Suiksów, Azteków i Guarani występuje jako jedyny
wspólny element kulturowy (w rozumieniu szkoły historycznej w etuologji), a więc jako wytwórca danej koncepcji,”— element rolniczy,* 11
w.
905) p. w.
99e) p. w.
997) p. w.
10C1) p. w.; w mojej „The dominant group“.
Lud T. XXXIÍ.
11
162
ściślej matrjarchalno-rolniczy. Gdyż nawet w kulturze pasterskich La
pończyków i Hotentotów wedle badań tej szkoły widoczne są ślady
elementu matrjarchalno-rolnićzego.
U wielu z wymienionych ludów samo bóstwo dodatnie zdradza
pochodzenie „rolnicze“. Może nie bez znaczenia pod tym względem
jest wyrażenie o Bogu z wielkoruskiej Knigi Trioch Swiatitieliej 1002),
który stwarza ziemię, nie sypiąc poprostu, ale siejąc piasek. Ku czci
fińskiego bóstwa Uku (Jurna) odprawiane uroczystości po siejbie wio
sennej loos) oczywiście jako ku czci bóstwa wegetacyjnego, m. i. zsy
łającego deszcze 1004). Według Eddy Thor zaprowadził na ziemi rol
nictwo 100r’). Thor zapewne był bóstwem jednem z najdawniejszych pra
starej ludności rolniczej Skandynawji zprzed najazdu elementu paster
skiego (szlacheckiego) : Edda powiada, że to bóg chłopów, a nie pa
nów 100c), a według norweskiej pieśni dworskiej Odyn stał się głównym
bogiem, którego ta picś.ń przeciwstawia chłopskiemu bogu (landsgott,
w przekładzie niemieckim), Thorowi.
Byę może, iż ten ostatni bóg niebieski jako związany z dębem, był
najwyższem bóstwem slarf»skandynawskiej ludności, skoro np. u Finnów najwyższe bóstwo związane było z drzewem 1007), a władcą nie
bios w pewnym okresie miał być dąb 1008), zapewne postać owego naj
wyższego bóstwa; przyczem głównym przeciwnikiem jego był karzeł,
pan wód 100°), którego odpowiednik germański, karzeł Alberyk, wystę
puje w postaci węża, a wężem w mitach germańskich jest również pan
wód, Midgardh. Zapewne więc zarówno u Germanów jak i u Finnów
mamy walkę dębu, jako postaci najwyższego bóstwa, z kamiennym
potworem lub z wężem. Zapewne i u Gallów dąb był obrazem naj
wyższego bóstwa, gdyż tak wielką cześć tam odbierał, że pewien autor
grecki czynił zeń boga najwyższego Gallów 101°). Pewnie i takie postaci
jak słowiański Dubynia czy Wyrwidąb są dziedzicami najwyższego
bóstwa niebieskiego tego typu.
Babiloński Marduk miał ludziom dać zboże1011), miano go za
stwórcę bujnie wschodzącego siewu1012). Bównież egipski Ozyrys dał
ludziom zboże 1013), uważany był za twórcę rolnictwa, którego nauczył
ludzi1014) ; był bogiem ziarna 1015). Starodawność tego bóstwa, będącego
bóstwem ludu o starodawnej kulturze rolniczej, stwierdza m. i. Flinders Petrie, uważając, iż cześć Ozyrysa powstała w czasach przedhisto
rycznych 101e). Według Beinacha głęboka starożytność mitu Ozyrysowego poświadczona jest stałym wpływem, który, jak się zdaje, wy
wierał na zwyczaje pogrzebowe Egiptu1017). Algonkinowie przypisują
bogu Nanabosho danie ludziom zboża101S) i zaprowadzenie rol
nictwa101''), którego ludzi nauczył 1020). Irokezki Teharonhiawagon takp. W.
3) Eisen, Esthn. Myth., 154; Brockhaus i Efr., *E«c. Słowar
s. Estonsk. mifołog.
1004) Eisen, Est. Myt!, 152—53.
') Afanasjew, II, 688.
i°06) Schroeder, Arische Relie., Il, r. 19 16 613
1007 p. w.
100s) Reinach,
n—i-----ioo9\
■
Orpheus, 170.
J w.
°) j w.
1011) Chantep. de Sauss., Istor. relig., I,
gława o Mard.
1012)” Roscher, II, ”2367.
101.3» Chantep. j. w. I, 117.
1014) Nie
buhr, Jegipiet 634.
Chant, j. w. I, 117.
i™) Hast. Enc.'s. Egyptian Reliíoíeí'
i, ' i\emach- Orpheus, 36.
lcls) Owen M„ Algonkins, Hast. Enc., 320.
1019) Handb. N.-Am. Ind. s. Algonk.
ww) j. w.
163
samo miał dać ludziom zboże, zaprowadzić rolnictwo 1021') i nauczyć go
ludzi 1022), nadto był wogóle stwórcą roślinności 102i!).
Nawiasem mówiąc podobną zasługę przypisują tu i ówdzie,
zwłaszcza w Ameryce, bezpośrednio księżycowi, najpewniej jako
głównemu lub wybitnemu bóstwu względnie bohaterowi mitycz
nemu ludności rolniczej. Np. wedle Indjan Pawnee księżyc dał ludziom
zboże 1024), taksamo wedle Caddo księżyc dał ludziom zboże i nauczył
ich rolnictwa 1025) etc. Może to być dodatkowem potwierdzeniem księ
życowego charakteru bóstwa dodatniego omawianej koncepcji. Może
na pewien ślad stosunków macierzystych (matrjarchalnych) u twórców
omawianej koncepcji wskazuje wysokie znaczenie społeczne kobiety,
matróny, przebijające z postaci owej babki czy matki bóstwa dodat
niego (często zarazem i ujemnego), a następnie wolność wyboru mał
żeńskiego kobiety np. przybrany mąż Kingu bogini Tiamat, niedźwiedź-1
kochanek babki boga Nanabosho etc.
ROZDZIAŁ IV.
Echa omawianej koncepcji.
Bliźnięta mityczne w związku z omawianą koncćpcją u mieszkańców Wiktorji (w Austral j i),
u Inkasów i Gil jako w.
Oczywiście ślady lub odbłyski omawianej koncepcji rozpowszech
nione są w mitologjach rozmaitych ludów świata. W micie tubylców
kraju Wiktorja, w Australji jeden z dwu braci (Brambrambult) zapewne
bliźniaczych, jak wyżej podano 1026), związany prawdopodobnie z drze
wem (kawałkiem drzewa) i praojcostwem, zostaje zabity (ugryziony
na śmierć) przez węża, poczem zmartwychwstaje 1021 ). Matką obu braci
jest żaba 1U2S), podobnie jak żaba jest babką kutenaiskich braci-bliźniaków naszej koncepcji;1029) ; w micie Luiseno, Szoszonów, żaba jesr
matką bohatera mitycznego — księżyca 1030). Według Schmidta1031)
ów bohater australijski zabity przez węża przedstawia księżyc świe
cący, tak samo jak rozpatrywane wyżej bóstwo dodatnie. W mitach
Inkasów występuje jeden z dwu braei-bliźniaków, potężniejszy od
drugiego, pan piorunów i błyskawic, mający za dzieci — strzałki pio
runowe 1032). Według Giljaków na urodzenie bliźniąt wpływ mają przed
mioty metalowe .3) ; trudno sądzić, czy przesąd ten znajduje się
w związku z metalową postacią jednego z bliźniąt naszej koncepcji 1034).
Żelazne
i kamienne niewiasty.
Germańska Berhta żelazna ma takiż ciemniowy i złowrogi cha
rakter jak potwór krzemienny czy wogóle kamienny, a z drugiej strony,
1021) Handb. N.-A. I. s. Teharonhiaw. 1C22) j. w. 1023) Handb. N.-A. t. s. Tehar.
i°24) Dorsey, Pawnee Mythol. 24, 27. 102B) Dorsey, Traditions of s. Caddo 1905 r.
Washingt., 27.
1026) p. w.
1027) Schmidt, Ursp. Gott I, 369.
1028) j. w.
102il) p. w.
103°) p. w.
10S1) Schmidt, I, 369—71.
1032) Hast. Enc. s. Twins
499-b.
io33j j w 496-b.
ic34j p w
11*
164
jak iego matka lub babka, tak samo związana z kaczką czy pokrewnym
jej wierzeniowo ptakiem 103°) • Warto zbadać bliżej żelazne baby (jak
np. białoruska Żelfznaja Baba, opiekunka pól i ogrodów, melitościwa
dla szkodników, postrach dzieci)1036) i wogóle żelazne potwory (np.
wspomniane wyżej żelazne wilki i niedźwiedzie)
), czy nie zdradzają
pokrewieństwa z krzemiennym czy wogóle kamiennym potworem, jak
to mieliśmy np. z fińską żelazną kaczką
) i t. p. Może w związku
z temi wyobrażeniami pozostaje kamienna dziewica, matka olbrzyma,
przeciwnika Jahweh, o imieniu Romulus, mająca alegoryzować im
perjuin rzymskie według żydowskiej literatury ludowej 10 ).
Ślady te spotykają się zarówno w Starym Testamencie jak i w nie
których innych księgach religijnych żydowskich.
Rozcięcie na dwoje ciemniowego węża prawdo
podobnie związanego z kamieniem przez bóstwo
jaśniowfe może związane z drzewem u starożyt
nych Hebrajczyków.
Tu i ówdzie wspomina się o walce Boga z morzem i o zwyciężeniu
morza. Bóg natarł na ocean 104°), „który jest najwyższy i z którego wód
świat cały czerpie“ 1041) ; ocean ten podobny jest więc morzu pierwot
nemu z wielkoruskiego mitu, które „wsiem moriam mati“. Bóg porąbał
księcia morza (sar szel jam), imieniem Rahab 1042) ; pan morza, jak to
mieliśmy w podobnych mitach u innych ludów pokrywa się z uosobie
niem morza 1043). Gdzieindziej jeszcze mówi się, że morze, a więc Rahab,
ze względu na to, że niżej przytoczone wyrażenie nie może dotyczyć
morza jako żywiołu, lecz tylko uosobienia morza, którem właśnie jest
Rahab, „nie chciało się rozpłatać“ 1044) wbrew widocznemu żądaniu
Boga. W innem miejscu mamy wzmiankę o rozpłataniu czy wogóle
rozdzieleniu przez Boga na dwoje morza pierwotnego „rozpostarciem“
t. j. nieb?muil4ri). Wreszcie następujący ustęp: „Bóg zniewala morze
i miażdży Rahaba, pod jego tchnieniem niebo się rozjaśnia, jego ręka
przebija uciekającego węża“1046). Krótkie te zdania przedstawiać muszą
pospołu pewien moment działalności bożej. Ucieczka węża i jego zabicie
podczas „zniewalania“ przez Boga morza i miażdżenia jego „księcia“
świadczy o związku węża z morzem i Rahabem, a ponieważ przedtem
ani słowem nie wspomniano o walce Boga z wężem, a tylko z morzemRahabem, stanowi on najprawdopodobniej postać Rahaba. Tembardziej,.
że podobnie w micie babilońskim wedle jednej wersji Marduk rozcina
morze-smoka na dwoje, a wedle innej przebija go kopją 1047). Na wężą
postać Rahaba wskazuje również ustęp, w którym Bóg zwraca się do
księcia morza z żądaniem, aby połknął wszystkie wody 104S), a więc aby
uczynił to samo, co czynią potwory-węże albo równoważne im żaby
lose) p. w_
1036) Pietkiewicz Cz„ Bóstwa rolnicze w wierzeniach Białorusi
nów, Wiadomości Ludozn,, r. 1933, Łódź, H, 17.
1037) p. w.
103S) 1039
p. w.
1039) Reinach, Orph., 272.
1040) Liljenfalowa R., Kult wody u starożytnych
Hebrajczyków, Archiw. Nauk Antropol., r. 1930, Warszawa, III N.” 2, 1. 1041) j w.
1 odn.
1042) j. w. 2.
1C4S) p. w.
1044) Liljent., 4.
1,143) p. n.
104(i) Reinach,
Orph., 197.
1047) Turajew, Kłass. Wost., 22 9.
1048) Liljent., 3.
165
w folklorze conajmniej eurazyjskim. W Piśmie Św. występuje wąż,
potwór apokaliptyczny, który „wypuścił z gęby swojej ... wodę jako
rzekę“ (rzekę tę potem połknęła ziemia)104“); rzeka w „gębie“ węża
nawiązuje zapewne do owego połykania rzek czy mórz przez mityczne
węże. Badaczka folkloru żydowskiego, Liljentalowa, uważa Rahaba
„za postać fantastycznego potwora“, może przypominającego krokodyla-smoka“ 105°) i powołuje się na Izajasza (51,9), gdzie jednak mowa
tylko o smoku: „o ramię Pańskie!... Izaliś nie ty jest, któreś zagładziło
Egipt i zraniło smoka ?“ 1051) Smok i wąż równoważą się w mitologji,
m. i. i w Piśmie Św. występuje ich równoznaezność, jak np. w nastę
pującym ustępie: „...smok wielki, wąż on starodawny, którego zowią
djabłem i szatanem“ 1052).
Sądząc z Ksiąg Proroków jednym z głównych czynów bożych było
„rozdzielenie morza“. „Ja zaiste jestem Pan. Bóg twój, który rozdzielam
morze...“ 105S) „Pan..., który rozdziela morze...“ 1054) „Mocą swą dzieli
morze...“ 1055) „Tyś mocą swą rozdzielił morze, a potarłeś głowy wielo
rybów w wodach. Tyś skruszył głowę Lewjatana...“ — mówi psal
mista 10Mj. Te wzmianki jednak nie zdają się, jak chcą komentatorowie,
dotyczyć znanego ustępu księgi Exodus, gdy Bóg mówi do Mojżesza:
„...wyciągnij rękę twoją na morze i przedziel je“ *1057) ; a gdy wyciągnął
Mojżesz rękę: „...Pan osuszył morze; a rozstąpiły się wody. I szli syno
wie Izraelscy środkiem morza po suszy; a wody im były jako mur, po
prawej stronie ich, i po lewej stronie ich“105R). Wspomina to jeszcze
m. i. psalm 78, 13: „...rozdzielił morze i przeprowadził ich“.
Ale po słowach Hjoba: „mocą swą dzieli morze“ następują: „a roz
tropnością swą uśmierza nawałności jego“ 1050), alboteż: „a mądrością
swoją zmiażdżył Rahaba“ loeo). To zdanie odnosi się więc bezpośrednio
do walki Boga z Rahabem. Pozatem, „rozdzielenie morza“ łączy się
wedle jednego z przytoczonych poprzednio urywków loei) ze zwycięże
niem wielorybów i Lewjatana, potworów wodnych, uosabiających
żywioł wodny 1062) i stanowiących (conajmniej pierwszy) postać czy
odmianę Rahaba loes), a więc tak samo jak wyżej łączy się z walką
Boga z morzem-Rahabem. Co do wieloryba jest on tak samo jak smok
największym potworem morskim według Pisma Św. Wieloryb, który
„jest królem nad wszystkiemi srogiemi zwierzętami i niemasz na ziemi
równego mu, który tak stworzony jest, że się niczego nie boi“ 1064),
„gdy się podnosi, drżą mocarze“ 1065), „czyni, że wre głębokość jako
garniec, a że się mąci morze jako w moździerzu“ 1006), wchodząc do
mitologji musiał zająć miejsce smoka fantastycznego, pana wód, albo
łeż stać się wierzeniową odmianą tegoż, a więc prawdopodobnie drugą
(czyteż którąś więcej) z postaci Rahaba. Co do Lewiatana mit o nim
wydaje się Liljentalowej pozostawać w pokrewieństwie z mitem o kro
104B) Objaw. św. Jana 12, 15—16. Wszystkie cytaty z Biblji według „Biblji
św. t. j. Całego Pisma Św. z hebr. i greek, języka wiernie i pilnie przetłómaczonej“
wyd. Brytyjsk. i Zagraniczn. Tow. Biblijnego, r. L930.
105°) Liljent., 6.
10E1) Izaj. 51, 9.
1052) Objaw. 12, 9
10BS) Izaj. 51, 15.
1C54) Jerem. 31, 35.
105B) Hjob 26, 12.
10B6) Psalm 74, 13—14.
1057) Exod. 14, 16.
105fi) j. w., 14,
21 i 22.
1059)* Hjob
*
26, 12.
1(l(;(l) Liljent., Kult wody, 4.
p. n.
1062) p. n.
loea) p. n,
1064) Hjob 41, 24.
]06B) j. w. 16
10C6) j. w 22
166
kodylu-smoku przypominającym Rahaba 1067). Wogóle morze pojęte
zoomorficznie najczęściej postaciowane bywa przez potwora wężowa
tego względnie rybowatego loes).
Ustęp więc z księgi Hjoba i ustęp z Psalmu są jednoznaczne, lecz ten
sam wątek przedstawiają nie temi samemi słowy: zmiażdżenie Rahaba
równa się zniszczeniu wielorybów i Lewjatana. Do tego samego wątku
nawiązują więc i pozostałe ze wzmianek o rozdzieleniu morza, z wy
jątkiem psalmu 78 1069). Samo rozdzielenie morza wraz z potarciem
głów wielorybów i następnie ze skruszeniem głowy Lewjatana przypo
mina niewolenie morza wespół ze zmiażdżeniem Rahaba i następnem
przeszyciem węża 1070). To rozdzielenie morza połączone z walką Boga
z morzem-Rahabem nawiązuje więc do najdawniejszych tradycji i do
tyczyć może tylko „rozdzielenia morza“, jakie w Piśmie Św. znajdu
jemy poza opisem omówionym wyżej, a mianowicie na początku księgi
Genesis, starożytniejszym bezwątpienia od dalszego ciągu tej księgi,
a zwłaszcza od nasyconego historyzmem Exodusu. Odnośny ustęp brzmi:
„...Niech będzie rozpostarcie w pośrodku wód, a niech dzieli wody od wód.
I uczynił Bóg rozpostarcie, uczynił też rozdział między wodami, które
są pod rozpostarciem; i między wodami, które są nad rozpostarciem;
i stało się tak. I nazwał Bóg rozpostarcie niebem. I stał się wieczór,
i stał się zaranek, dzień wtóry. I rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody,
które są pod niebem na jedno miejsce, a niech się okaże miejsce suche;
i stało się tak. I nazwał Bóg suche miejsce ziemią, a zebranie wód
nazwał morzem“ 1071). To nawiązanie do początku Genesis potwierdza
też inna wersja walki bożej z wodą, zachodzącej w czasie stworzenia
nieba, a następnie i ziemi 1072), Sama idea rozdzielenia morza na dwoje
w Exodusie również być może wywodzi się z rozdzielenia wód na
dwoje w Genesis; są tam i drugorzędne podobieństwa, np. i tu i tam
Bóg sprawia, że wody rozstępując się zostawiają miejsce suche.
Jednocześnie ze zwyciężeniem morza-Rahaba-węża przez Boga
„pod jego tchnieniem niebo się rozjaśnia“ 1073) ; Rahab-wąż, jak wogóle
potwory tego typu w wierzeniach ludowych oznacza nietylko morze,
ale i ciemność, a jak wynika z przytoczonego zdania, ciemność na
niebie.
Bardzo prawdopodobne, że Rahab wiąże się z kamieniem tak samo
jak bóstwo ujemne omawianej koncepcji, ponieważ 1) Wodę, której
Rahab jest uosobieniem, wiąże Pismo św. z kamieniem; poza wypły
nięciem wód ze skały uderzonej przez Mojżesza 1074), przyczem „wo
dami“ nazwane jest w innym ustępie Pisma św. (w Genesis) morze
pierwotne1C|5), gdzieindziej1076) wspomina się o „obróceniu“ skały
w jezioro wód, a krzemienia — w źródło wód; to ostatnie jest zdaje się
aluzją do powyższego „cudu“ Mojżeszowego, w każdym razie prze
miana spomiędzy kamieni właśnie krzemienia w źródło wód, w źródło
morza pierwotnego prawdopodobnie, przypomina inny związek krze
mienia z morzem pierwotnem, związek który wchodzi w skład owej
1067) Liljenl., Kult wody, 6.
106S) m. i. w mojej „T. Domin, group“.
lu69) p. w.
ł07°) p. w.
107:>) Genesis 1, 6—10.
1072) p. n.
107S) p w.
1074) Exod. 17, 6.
177n) Genesis 1, 4—10.
1C7é) Psalm CXIV, 8.
167
koncepcji u niektórych ludów1077). 2) Wodniki, „Wassermenschen“ folk
loru żydowskiego, w których Liljentalowa widzi jakby ślad postaci
Rahaba 1078), „przybierają postaŁ przedmietów martwych jak kamienie,
blaszanki i t. p.“1079). Wymienienie na pierwszem miejscu kamienia każe
się domyślać pospolitości występowania wodnika w postaci kamienia.
(Wymieniona w następstwie blaszanka może zawdzięcza swoje wymie
nienie temu, iż jest przedmiotem metalowym, a główne metale użyt
kowe, międź i żelazo, z biegiem wieków stają się zastępnikami
zwłaszcza krzemienia). 3) Jeżeli dalekie od rzeczywistości porównanie
serca wielorybiego, które jest „twarde jako kamień, jako sztuka spod
niego kamienia młyńskiego“'1080), jak często bywa w mitologji, wy
wodzi się z wcześniejszego utożsamienia obu przedmiotów, wieloryb
biblijny, odpowiadający czy może raczej postaciujący Rahaba, przypo
minałby potwory o sercu z kamienia, jak skandynawski Hrungnir lub
irokezki Tawiskaron, według wielu wersyj będące zarazem kamieniami .
(w całości swej postaci)1081). Zestawmy więc wypłynięcie ze skały lub
z krzemienia morza, którego uosobieniem jest wąż-Rahab, następnie
serce kamienne odmiany wierzeniowej węża-Rahaba (analogicznie do
niektórych potworów kamiennych naszej koncepcji) i postać kamienną
prawdopodobnego dziedzica węża-Rahaba u Żydów dzisiejszych
(„Wassermensch“).
Jahweh może się z drzewem, skoro występuje w postaci krzaka
ognistego, chociaż u żadnego z rozpatrywanych poprzednio ludów
drzewo jako postać bóstwa dodatniego nie zdaje się być ognistem.
Jahweh prawdopodobnie wyobrażany był pod postacią byka 1082),
a i ofiara z kozła oraz spożywanie w święto Paschy baranka lub koźlę
cia 1083) miało niezawodnie związek z odnośną postacią Roga 1084).
Jahweh jest bóstwem niebieskiem. Róstwo niebieskie zwyciężające
ciemność jest jaśniowem, a na podstawie przekonywujących wywodów
niejednego z badaczy należy uważać- Jahweh za bóstwo księżycowe,
a ściślej za bóstwo o przewadze elementu księżycowego.
Woda pierwotna według Genesis zajmowała miejsce zarówno pod,
jak i nad niebem stworzonem później1P85), a więc zajmowała „cały
świat“. Została drugiego dnia stworzenia rozdzielona na dwoje zapomocą „rozpostarcia“ nazwanego niebem, a więc przez stworzenie nieba,
poczem trzeciego dnia następuje osuszenie miejsca na dolnych wodach
i nazwanie go ziemią. (Jest to więc stworzenie nieba i ziemi po raz
wtóry, na początku bowiem Róg stworzył niebo i ziemię) 1080). Pozalem
stworzenie ziemi połączone było z walką Boga z wodą pierwotną. Otóż
Bóg wyrzekłszy: „niech się ukaże ląd!“, a więc w momencie stwarzania
ziemi, względnie wydobycia jej z odmętu, walczy z wodami sprzeciwiającemi się temu, a zapełniającemi świat cały i naciera na ocean, który
tratuje 1087),
W powyższem zestawieniu ustępów ze Starego Testamentu i in
nych ksiąg żydowskich zaznacza się uderzające podobieństwo do oma-* 101
1077) p. w. 107S) Liljent., Kult wody, 6 i 7. 1079) j. w. 6. 1<>80) Hiob 41 15
10S1) p. w.
1082) Reinach, Orph., 202.
1083) j. w.
3<’M) Stosunek ofiar z pew
nych zwierząt do zwierzęcej pierwotnie postaci bóstwa opracowuję w innej pracy,
ross) p w
lose) por Genes., 1.
108T) Liljent., Kult wody, 1.
168
wianego uprzednio mitu sumero-babilońskiego. Tutaj Bóg, związany
może z drzewem, zapewne z bykiem i z baranem, bóstwo niebieskie
0 mądrości niedocieczonej walczy z wodą pierwotną, zapełniającą sobą
cały świat, uosobioną najprawdopodobniej przez ciemniowego smoka
(węża), związanego zapewne z kamieniem, może z krzemieniem; na
ciera na nią i przeszywa ją albo rozcina na dwoje, stwarzając niebo,
a następnie stwarza (względnie wydobywa z odmętu) ziemię. Owo
rozcięcie na dwoje jest jednym z głównych, wysławianych potem przez
proroków, czynów Boga, który w podłożu hagjograficznem zawiera
znaczny element księżycowy. W micie sumero-babilońskim Enlil-Marduk, związany z drzewem, następnie z bykiem i z baranem, bóstwo
niebieskie, mądry władca, walczy z wodą pierwotną, wypełniającą sobą
cały świat (w ówczesnem rozumieniu), skoro powstaje z niej niebo i zie
mia, walczy z wodą uosobioną przez ciemniowego smoka (węża), może
związanego z kamieniem, może z krzemieniem, naciera na nią i prze
bija ją włócznią 1088) albo rozcina na dwoje, stwarzając niebo i ziemię.
Owo rozcięcie na dwoje to największy czyn Enlila-Marduka będącego
pierwotnie bóstwem księżycowem 1089). Poza analogją do bóstwa su
mero-babilońskiego mamy tu analogję i do bóstwa algonkińskiego,
które tak samo stwarza świat walcząc z wodą jak Marduk 109°), a więc
1 jak Jahweh.
Niezaprzeczenie ścisłe pokrewieństwo z mitem sumero-babilońskim, a także analogja do mitu algonkińskiego należącym do koncepcji
omawianej w niniejszej pracy, obok paru jeszcze względów, jak zwią
zek Jahweh z burzą Laki sam m. i. jak wspomnianego bóstwa algonkiń
skiego np. „...błyskawice z deszczem przywodzi, a wywodzi wiatry
z skarbów swoich“1091) wskazuje na wyraźne ślady tej koncepcji
w Biblji, głównie w starszych jej częściach, a przedewszystkiem w naj
dawniejszej, jakim jest początek księgi Genesis 1092).
Święte
drzewo
i
święty kamień
Hebrajczyków.
u
starożytnych
Może i nie jest obce Pismu Św. samo wyobrażenie bóstw drewnia
nego i kamiennego. Wspomina się tam o „bogach robocie rąk ludzkich,
drewnie i kamieniu“ 109S) ; mają to być bóstwa ludów, z któremi stykali
się Żydzi starożytni. Może dotyczy to właśnie bóstwa-drzewa i bóstwakamienia, a może różnych bóstw sporządzanych z drzewa i z kamienia,
a może samo sporządzanie bogów z jednej strony z drewna, a z dru
giej — z kamienia u tamtych ludów da się nawiązać do drewnianych
i kamiennych bałwanów bóstwa drzewnego i bóstwa kamiennego, jakie
mieliśmy np. u Finnów 1094), względnie do drzewa i kamienia jako
postaci przeciwstawnych sobie bóstw naszej koncepcji. U Żydów staro
żytnych mamy bądźcobądź zestawienie świętych — dęba z kamieniem,
„...wziął (Jozue) też kamień wielki i postawił go tam pod dębem, który
1088) Turajew, 229.
109Jj Jeremjasz, 10, 13.
1089) o Enlilu-Marduku, p. w. rozdz. I.
p w
1093) Deuteronom., 4, 28.
1092)
109°) p. w.
10B4) p. w.
169
był u świątnicy Pańskiej“ 1095). U miejsca świętego umieszczane są
przedmioty święte; kamień ponadto jak mówi prorok „będzie nam
świadectwem, albowiem on słyszał wszystkie słowa Pańskie...“ 1C96) —
takie jest tłumaczenie ówczesne jego dawniejszej zapewne świętości
i powód znajdowania się pod świętym dębem przed świątynią.
Z
uderzonej
skały czy
krzemienia
powstaje
norze,
prawdopodobnie
pierwotne,
którego
uosobieniem jest wąż u starożytnych Hebraj
czyków.
Napozór prosty wątek cudu wypłynięcia „wód“ ze skały uderzonej
laską przez Mojżesza celem ugaszenia pragnienia „narodu wybranego“
zdaje się tak samo kryć w sobie szczątek rozpatrywanej koncepcji,
oczywista bezporównania starodawniejszej od cyklu Mojżeszowego.
Przedewszystkiem owe „wody“ oznaczają morze, być może pier
wotne 10ST), a uosobieniem morza, przedewszystkiem pierwotnego jest
wąż (Rahab)109S). Następnie wedle słów psalmu1099), nawiązujących
według komentatorów biblijnych do owego „cudu“, obróciła się epoka
w jezioro wód, a krzemień w źródło wód 110°), a więc w źródło morza,
być może pierwotnego 1101), stąd prawdopodobne wielce, iż ową skałą
uderzoną przez Mojżesza miał być krzemień. Tutaj więc z uderzonej
przez Mojżesza skały, najprawdopodobniej z krzemienia, powstaje
woda (zapewne morze pierwotne), której uosobieniem jest wąż, tak
jak z uderzonej lub rozbitej przez bóstwo czy bohatera dodatniego
skały albo krzemienia powstaje również morze (obok ziemi) u Estoń
czyków 1102), jezioro u Białorusinów, zapewne równoznaczne morzu1103),
złe duchy ziemi m. i. i wodne (wodianiki) obok dobrych u Wielkorusinów 1104), zima równoznaczna ciemności obok lata równoznacznego
jasności lub niebu u Irokezów 1105), węże u Polaków 1106), kaczka równoznacznik węża1107), u Ugro-Finnów1108). Mit ten jest więc bliski
zwłaszcza estońskiemu i białoruskiemu (ze skały morze) a następnie
polskiemu i ugrofińskiemu (ze skały wąż), zdradza więc wspólne
z niemi pochodzenie, jest przeobrażeniem głównego momentu naszej
koncepcji. Do jednego z ugrofińskich, mianowicie do wotiackiego
zbliża się może ponadto drobnym szczegółem: że skała i tu i tam
uderzona zostaje przez bóstwo czy bohatera dodatniego za pomocą
kija. Oczywiście późniejsze wyjaśnienie owej skały, jako opoki du
chowej, którą jest Chrystus1109) przenosi nas w świat innych pojęć.
Owa skała czy ów krzemień muszą być analogicznie do pokrewnych
mitów u innych ludów przeciwnikiem bóstwa dodatniego czy bohatera,
w którego roli występuje tu Mojżesz. Mielibyśmy więc poza Słowianami,
Ugro-Finnami, Algonkinami, Irokezami i Kutenai, a prawdopodobnie
i poza Lapończykami, Skandynawami, Arjami indyjskimi, Persami sta
rożytnymi i Egipcjanami starożytnymi jeszcze jeden lud, w którego
mitach przeciwnik bóstwa dodatniego wiąże się z krzemieniem.
10B5) Jozue 24, 26.
Korynt. 10, 4.
109,i) j. w. 27.
109ń do llos) p. w.
llco) List do
170
Ślady
rozpatrywanej koncepcji
niźroie.
w
chrystja-
Pewne ślady powyższej koncepcji znajdujemy częściowo także
w Nowym Testamencie i innych pismach kanonicznych, częściowo
w literaturze apokryficznej.
Tak więc nieznaczny urywek legendy z wielkoruskiego dziełka
apokryficznego, a więc ze źródła stosunkowo bardzo późnego, przy
czynił się do odnalezienia jednej z najstarszych ze znanych nam kon
cepcji wierzeniowych, istniejącej lub która istniała u całego szeregu
ludów zarówno wymarłych już jak i żywych, ludów Wschodu i Za
chodu, „pierwotnych“ i cywilizowanych.
ŹRÓDŁA.
Afanasjew A., Poeticzesldja wozzrienija Sławian na přírodu, 3 t
(I-y r: 1867).
Biblja ś w. t. j. Całe Pismo Św. z hebrajskiego i greckiego języka
wiernie i pilnie przetłómaczona. Warszawa, r. 1930.
Boas F., Kutenai T a les* .Sm i t h o n i a n Instit. Bureau of Americ. Ethnology, r. 1918, Bulletin 59.
Chantëpie de la Saussaye, Istorija Religij (przekład rosyj
ski) t. I.
Ciszewski S., Lud rolniczo-górnic^y z okolic Sławkowa w po w.
olkuskim, Zb. Wiad. XI.
C u r t in J. a. Hewitt .1., Seneka Myths, Annual Report of the
Bureau of Americ. Ethnology, r. 1918, Bullet. 59.
Czaplicka M., Ostyaks, Hasting‘s Encyclop. of Ethios and Religion,
r. 1917, t. IX.
Dähnhardt O., Natursagen, r. 1907, t. I.
Dal W, Posłowicy Russkago Narbda.
D a 1 W., Tołkowyj Słowar Wielikorusskago Jazyka.
D o r s e y G., Cegiha Language, Un. St. Geogr. and Geolog. Surwey of
Rocky Mount. Region, Contribution to N.-Amer. Ethnology, t. VI.
D o r s e y G., Pawiiee Mythology.
D o r s e y G., Traditions of the Caddo, r. 1905.
Dowoyna-Sylwestrowicz M., Podania Żmudzkie, t. I.
■
Dumézil G., Les Bylines de Micliajlo Potyk et les Légendes indoeuropéennes de TAmbroisie, Revue des Études Slaves, r. 1925, t. V.
Eisen M., Esthnische Mythologie, r. 1925.
E 1 w o rt h y F., w Hast. Encycl., r. 1912, t. V.
Encikłopiediczeskij Słowar1, wyd. Brockhaus i Efron, s.
Estonskaja Mifołogija, r. 1901, t. XLI i s Tor., r. 1901, t. XXXIII.
Etnograficzeskoje Obozrienije, r. 1912.
F e d e r o w s k i M., Lud Białoruski, t. II.
Flinders-Petrie W., Egyptian Religion, Hast. Encyclop., r. 1912,
t. V.
Gardner P., Stones, Hast. Encycl., r. 1920, t. XI.
G e n e r P., La Mort.
Gliński A, Bajarz Polski, 2 t. (I-y r. 1886).
171
G o 1t h e r W., Handbuch d. germanisch Mythologie, r. 1895.
Grimm J., Deutsche Mythologie, 2 t.
Gruppe O., Griechische Mythologie, t. II, r. 1902.
Gube-rnatis A., Die Tiere in der indo-germanisch. Mythologie
(przekład niemiecki), r. 1874.
Haberlandt A., w Buschan‘a Völkerkunde, r. 1923, t. II.
Handbook of American Indians north of Mexico,
t. I, s. Hopi, s. Mythology; t. II, s. White dog sacrifice.
Hastings“ Encyclopedia of Ethics a. Religion s.
r. 1931—1932, t. IV.
H ar 11 a n d E., Hottentots, Hastings“ Encycl., r. 1913, t. VI.
Hartland E., Twins, Hast. Encybl., r. 1921, t. XII.
Hastings“ En c je c lopedia of Ethics a. Religion s.
Egyptians, s. Mexicans, s. Mordvins, s. Stars, s. Sumero-Akkadians, s. Swąp.
Hewitt J., Nanabosho w Handbook of Am. Ind. north of Mex.,
r. 1912, t. II.
H e w i 11 J., Tawiskaron w Handbook of Am. Ind. north of Mex.,
r. 1912, t. II.
Hewitt J., Teharonhiawagon w Handbook of Am. Ind. n-orth of Mex.,
r. 1912, t. II.
Homme], Istorija Driewniago Wostoka (przekł. rosyjs.), 1905 r
Hopkins E., Manito w Hast. Encycl., 1915 r. t. VIII.
Karłów i'p’z J., Słownik Gwar Polskich Kraków 1900—1911, t. 1—VI.
Kiriejewskij P., Pieśni (sobrannyja), r. 1869.
Klinger W., Źiwotnoje w anticznom i sowremiennom sujewierji,
1911 r.
Kolberg O., Kieleckie, t. II.
Kolberg O., Krakowskie, t. III.
Koperniciki J., Przyczynek do etnografii ludu ruskiego na Woły
niu Zb. Wiad., t. XI.
Kosiński W.,. Materjały do etnografii Górali Bieskidowych, Zb.
Wiad. VII, r. 1883.
Krauss F„ Sagen und Mythen d. Südslaven, 2 t. (I-y w r. 1883).
Krickeberg W., w Buschan‘a Völkerkunde, t. I, r. 1922.
Kroeber A., Traditions of the Gros Ventre, r. 1907.
Krohn K,, Finns w Hast. Encycl.
Liljentalowa R., Kult wody u starożytnych Hebrajczyków,
Archiw. Nauk Antropolog., r .1930, III.
Linde B., Słownik Języka Polskiego.
M a a s s A., Sterne und Sternbilder im malaiisch. Archipel, Zeit&chr.
f. Ethnol., t. 1921, t. LII.
Máchal, Nákres slovanského bájeslovi.
Niebuhr K., Jegipiet w Helmholťa Istorija Czełowieczestwa (przekł.
rosyjski), r. 1904, t. III.
O b e r h u m m e r R., Ueber Syrien und Kleinasien.
O p p e r t G„ Gottheiten der Indier, Zeitschr. f. Ethnol., XXXVII.
Owen M., Algonquians, Hast.^Encycl., r. 1908.
P e e k e 1 G., Zweigeschlechterwesen, Anthropos, r. 1929 B XXIV
Ht. 5.
172
Pietkiewicz C z., Bóstwa rolnicze w wierzeniach Białorusinów,
Wiadomości Ludoznawcze, r. 1933, t. II.
Platz, Mensch, r. 1898.
Plutarch, List do Klei kapłanki (przekł. polski).
P o w e 11 J-, przedmowa do Narrative Poems of Longfellow, r. 1908.
Mc Ritchie D., Images and Idols, Hast. Encycl., r. 1914, t. VII.
Ratzel F., Narodowiedienije (przekł. rosyjski).
Re in ach S., Orpheus (przekł. polski), r. 1929.
Religion in Geschichte und Gegenwart, t. II.
Renel C., L‘Évolution d‘un Mythe, Açvins et Dioscurs, r. 1896.
Roscher W., Lexikon d. griechisch, und römisch. Mythologie.
Rybników P., Pieśni (sobrannyja).
Schmidt W., Ursprung d. Gottesidee, t. I, r. 1926, t. II, r. 1929.
Schroeder L., Arische Religion, t. II.
Seler E., Central America, Hast. Encycl., r. 1910, t. III.
SiarkowS'ki W., Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i rośli
nach, Zb. Wiad. VII.
Siecke E., Götterattribute u. sogen. Symbole, r. 1909.
S'k inner A. i Satterlee J.„ Folklore of Menomini Indians
Anthropol. Papers of Amer. Museum of Natur. History.
S k i n n e r A., Associations a. Ceremonies of Menomini Indians.
S p e n c e L., Cherokee, Hast. Encycl., r. 1910, t. III.
Steiner W., Religion d. afrikan. Naturvölker, Darstellung aus d.
Gebiete d. nichtchristlich. Religionsgeschichte, r. 1891, t. V—VII.
Strielnikow I., Religioznyja Priedstawlenija Indiejciew Guarani,
Sborník Muz. Antropoł. I Etnogr., r. 1929, t. IX.
Szachmatow, Mordwinskij Etnograficzesk. Sborník.
Taylor, Anatolian Research.
Thomas N., Ammals, Hast. Encycl.
Tura je w B., Kłassiczesk. Wostok, r. 1924.
da Vinci L-, Pisma Wybrane (przekł. polski), r. 1913, t. II.
Wisła, t. IV.
Wójcicki K. W., Zarysy Domowe, r. 1842, t. II.
Wójcicki K. W., Klechdy ludowe, r. 1922.
Wolter E., Finskaja Mifołogija, Encikłopiedicz. Sio war* wyd.
Brockhausa i Efrona.
W u n d t W., Völkerpsychologie, r. 1909, cz. II, t. III.
Zimmer, Babylonians, Hast» Encyclop., r. 1909, t. II.
Żiwaja Star in a, r. 1898, 1902, 1905 i 1910.
RÉSUMÉ.
Tant dans la mythologie des peuples de 1‘antiquité, (Scandinaves, Aryens
de Finde, Perses, Sumériens et Babyloniens, Egyptiens, Aztèques), que dans
les croyances des habitants de FAmérique du Nord et du Sud, de F Afrique
centrale et méridionale, comme aussi dans le folklore de FEurope, on peut
percevoir la conception rudimentaire de deux divinités formant antithèse.
Ce sont le plus souvent des frères jumeaux, dont Fun, au caractère positif,
173
est personifié dans l'arbre et l'autre, personifié dans la pierre (plutôt dans
le silex), ou dans le serpent, apparaît dans le rôle du destructeur et de
l'adversaire principal du premier. Ce conflit est d'habitude terminé par la
démolition (le plus souvent en le coupant en deux) du second par le premier.
Le résultat de ce fait est le surgissement de deux éléments ou de montagnes
et de rochers.
Cet adversaire de la divinité positive, apparaît, spécialement chez les
peuples de l'Eurasie, sous la forme d'un canard, qui devient ainsi le rempla
çant symbolique du serpent. La conception de ces deux animaux est dans
la croyance de beaucoup de peuples en rapport avec celle de la pierre.
La caractéristique de la divinité „positive“ est conçue par chaque peuple,
et chez maints peuples on peut remarquer une concordance frappante, qui,
avec les traits principaux de cette conception, forme un certain élément
héroïque ainsi que théiste. C'est cet élément qui est la base de la conception
de la divinité chez beaucoup de peuples anciens, aussi bien chez beaucoup
de peuples modernes.
La divinité positive devient une divinité lunaire, quelquefois spéciale
ment la divinité de la lune croissante, pendant que son adversaire est une
divinité ou un monstre de ténèbres ou de la lune décroissante. Ce mythe
est le symbole de la soi-disant lutte ou bien il représente seulement l'anti
thèse de la pleine lune et de la lune nouvelle comme aussi de la lune
croissante et de la lune dpqroissante. Chez beaucoup de peuples il est le
mythe de la création de 1 univers ou forme une partie de ce mythe.
Le mythe faisant partie de cette conception et ayant pour motif les
frères jumeaux, semble être aussi de provenance exclusivement lunaire.
Beaucoup de superstitions* concernant les jumeaux, constituent entre autres
un héritage de cette croyance.
Un grand nombre de croyances et de mythes traitant du contraste sym
bolique des arbres et des pierres, ou bien des démons représentés par les
arbres et les pierres est l'écho de la précitée conception.
L unification de la divinité positive avec l'arbre se rapporte peut-être
à sor caractère qui, simultanément, représente l'ancêtre du genre humain
et l'âme des morts et qui est particulièrement lié avec l'arbre. Il semble
donc, que la divinité positive de la conception en question est formée de
deux éléments mythologiques, de l'élément lunaire et de l'âme des morts.
Cette conception est sans nul doute l'émanation de l'esprit d'une po
pulation. agricole. On en trouve encore des traces évidentes, entre autres
dans le judaïsme et le christianisme.
174
RECENZJE I SPRAWOZDANIA.
Jan St. Bystroń. Przysłowia Polskie. W Krakowie 1933. Nakładem
Polskiej Akad. Um. Str. 260, 8°.
Na podstawie głównie Księgi Przysłów Adalberga omówił autor, po
uwagach ogólnych, najpierw dzieje paremjografji polskiej. Dziwnym trafem
nie zauważył, że sto lat przed Rysińskim Biernat Lubelczyk każdą bajkę
Ezopową zaopatrzył w gnomę, które wszystkie Rysiński bez zmiany do
swych Przysłów wcielił, nie wspominając o poprzedniku, którego w rozpra
wie o Ezopach polskich wykazałem. W rozdziale trzecim omawia autor
„cechy formalne i artystyczne przysłów“ i jako takie wymienia mylnie
„rym, komizm, grę słów“, a wspomina i o przysłowiach niezrozumiałych.
Ależ przysłowiu rym był niegdyś zupełnie obcy, jeszcze Biernat nie
rymuje, co Rysiński rymuje, Biernat pisze: co wczas, to dobrze;
Rysiński co wczas, to z nas, albo: Złodziej domowy nie
przyjaciel prawy, Rys. Zł. d. n. gotowy (co fałsz, bo jeśli
domowy, toć zawsze gotowy, ale tu idzie o prawdziwy,
istotny!). Rymy polałszowały wszystkie gnomy i przysłowia, już od|
XIII wieku. Gnoma brzmiała tylko: experto crede; w XIV wieku
dodano dla rymu Roberto i nadano gnomie najogólniejszej cechę jakie
goś faktu tyczącego owego Roberta. I tak zawsze: beat u s qui tenet
albo b e a t i possid entes, u nas dodano dla rymu bez sensu: mówi
pan Benet a to ma być Wenet, Wenecjanin! Należy powy
rzucać setki „przysłów“, powstałych dla rymu bez sensu, np. fik mik
Dominik, Ro nie „na oznaczenie postępowania przebiegłego a także
lekkomyślnego“ str. 65) albo figi-migi u Jadwigi albo każda
Dorota ma swoje kłopota a każda Teresa ma swe
interesa i t. d. w nieskończoność, to tyle warte co niem. ist denn
k- e i n Stuhl
cl a für meine
Hulda albo Zur Amanda
auf die Veranda. Mówiła Gertruda jak się uda, ale
w XVI wieku mówiła dr u da jak się uda, jedno i drugie laki
sam nonsens, „ineptiae“, sądzi o nich słusznie Gnapius, taki sam jak np.
mówił kleszcz, będzie deszcz. Najstarszy zbiór przysłów
rosyjskich, z końca XVII wieku, aż do obrzydzenia wynachodzi do najzakazańszych imion rym i przypomina owego słynnego z łatwości rymowania
faceta, którego w kawiarni literat Askoczenskij poprosił o rym i do swej
„familji“, a facet uchwycił kij -bilardowy, w o t wam n a to c z e n s‘ k i j.
Przysłowie Łapaj Tomku póki na pomku nie należy do „nam nie
jasnych albo też zupełnie niezrozumiałych“ {str. 81), lecz Tomku przy
plątało się dla rymu i waży tyle co ów natoczen s‘k i j ; takie Mazar a k i... daj tabaki i wszystkie inne podobne szpecą Księgę Przysłów
i nic więcej, niemądre te wymysły tylko zapomnienia godne.
To co do imion osobowych, dotyczy taksamo miejscowych. Przy
jechała nędza od (albo) do Swarzędza, to nie „czyli od swarów
do biedy“ (str. 184), lecz znowu natoczenskij t. j. bez sensu, dla rymu.
Skąd data? z Mikstata nie „dla wykręcenia się niemądrym kon
ceptem powstało“ (str. 65), lecz dla rymu, jak ów chłop z Dysa i t. d.
albo reszta z Bnkareszta i tak ciągle. Sobie rzyć ło w.k a
zapisał Czech w XIV wieku, ale parę stron dalej dodał dla rymu: tak
175
prawi sówka, a to powtórzył Polak około r. 1450, str. 33, (ale na
stępne zayeczeho skoku i t. d. należy do impossibilia jak: sie
kiera Wisłę przepłynęła i t. p. t. j. do -str. 71)- „Jeden Wie
deń, Praga maga, Kraków miast o“, to nie „czego sens i po
chodzenie nam jest niejasne“ (str. 202), lecz niemądry rym i nic więcej,
dodany do chwały Krakowa. Powtarzam, wszystko to ineptiae, które Cnapius słusznie odrzucił.
Na str. 81 wylicza autor „przysłowia niezrozumiałe“, które dadzą
się wyjaśnić, o Tomku zob. wyż., hańba bohaterskie dzieci to
wiersz Horacego, łepaj Wałacha Pa rulu: Polak słyszał, jak
Mazur do Parula (drugiego Mazura, to imię u nich częste) wołał: ł u p
(mazowieckie ł e p a ć , por. Łempicki) wałacha i to mu śmiesznem
się .wydało i powtarzano to, aż do Rysińskiego doszło. Nie brój, Rachembergu, przed czasem zginiesz odnosi się do każdego
zawadjaki i powtarza w Księdze z innem nazwiskiem, pewny by
Turski z ogary i t. d. o tym, co się spóźnił, z ogarami po harapie
stanął; piesek Pępowskiego (str. 35) biegał za każdym, co mu
ochłapy rzucał czy pokazywał, gdy inne psy tylko od swoich je brały i t. d. —
nie 'święci garnki lepią. Na str,. 84 objaśnia autor: jak Pan Bóg do
puści to i z kija puści folklorystycznie, że tu mowa o suchym
kiju, który zakwitnie jak pałka Madejowa, a na str. 237 odniesiono to do
laski Aarona albo Mojżesza, ależ kij dostał się do przysłowia dopiero
w XIX wieku, przedtem zawsze o olstrze mówiono, np. Wyprawa Plebańska
1590 r.: Kiedy Bóg dopuści, o Ist r o same spuści, tak
samo u Rysińskiego Knapiusza i t d., więc o wystrzale, nie o kwiacie mowa.
Autor określił przysłowie jako „zespół słów powtarzany tradycyjnie“
i wskutek tego określenia nazwał przysłowiami wszelkie rymowane
powiedzenia, wszelkie morały-gnomy, wszelkie fachowe (rzemieślnicze, karcjarskie i i.) zwroty, nazwał też swoją książkę Przysłowiami Polskiemi,
chociaż o istotnych przysłowiach raczej nulczy. Dla przysłowia rozstrzyga
bowiem przenośnia: proces w przyrodzie, w świecie roślinnym czy zwierzę
cym, proces życiowy śród ludzi i ich otoczenia, anegdota są dla przysłowia
niezbędnym podkładem, bez którego się gnoma, morał, sentencja obchodzą.
Nie nadajemy więc imienia przysłowia suchym i bladym morałom, uczącym
wpiost, ani śmiechu godnym rymom o ludziach i miejscowościach; ani
zwykłym porównaniom; ani cytacjom biblijnym czy łacińskim. Dla nas jest
przysłowiem ręka rękę myje, morałem jak ty mnie tak ja
tobie; przysłowie polega często na anegdocie lub fakcie, wykręcił
się sianem i t. p.; przysłowie jest zawsze krótkie, dłużyzny, jakie
Rysiński lub Knapjusz, a szczególnie Żabczyc i Ostroróg powypisywali, są
ch wymysłem, np. w'szelkie djalogi (o głuchych i t. p.), wszelkie wyliczania
przymiotów konia, służby, żony i t. d. Innemi słowami, z około 30.000 nume
rów' u Adalberga jakich 25.000 wcale przysłowiami nie nazwiemy, ale
morałami chyba, żartami (przeważnie niemądremi), porównaniami, cy
tacjami.
Przysłowia są ludowe, nie książkowe; więc cytacje z Krasickiego (naj
częstsze), Kochanowskiego i i. zostawiamy na boku, podobnie tłumaczenia
albo odmiany z łaciny (np. gdzie się czego niespodziejesz,
t a m często n a i H z i p s z =
u r a \ i o r* .. ^
^
~ ____? „
176
pi s ci s erit), z niemieckiego (najczęściej dosłowne) i z czeskiego, bardzo
liczne na Śląsku. Do Śląska należy ziemiański staw a cesarskie
ryby (str. 126 mylnie wyłożone); kpina to z fiskalizmu austrjackiego:
staw do szlachcica należy, ale ryby cesarz zabiera; zarobił jak
Michałek na wieprzach (str. 88), to nie z polskiej, lecz z czeskiej
anegdoty wyszło: średniowieczny czarodziej Żyto (niby nasz Twardowski,
po którym jest wprawdzie tradytja, ale niema przysłowia — przeciw
str. 225), sprzedał tanio Michałowi pyszne wieprze, a gdy się do wody do
stały, odmieniły się w wiechcie słomiane.
Przysłowia, to utwór ludowy, więc nie należą tu niezliczone dykteryjki
szlacheckie, o ludziach (grzectzny jak B ad e n i), dworach i wioskach,
urzędach i dziejach; tylko szlachta wyrabia przysłowia „historyczne*, lud
ich nie zna, o Piaście, Popielu, Leszku i t. d. Jak rozprawiając o pieśniach
ludowych pomijamy Lenartowiczowe (i Karpińskiego), tak możnaby i te,
przeważnie regionalne drobiazgi, powstające i ginące z każdem pokoleniem,
ludowi zupełnie obce usuwać. Adalberg, powiększając zbiór o każdą cenę,
pozostawiał je wszystkie, ale usunął wszelkie obscoena (jest ich kilka,
nie wiem, czy ich Adalberg nie zrozumiał, czy je przemycił świadomie,
p. pod kuciapa, Jadwiga i i.), o co go autor strofuje (str. 56),
lepiej jednak, że nie oszpecił Adalberg pomnikowego dzieła nieprzyzwoitościami. Flajszhans włączył je do swego olbrzymiego zbioru przysłów:
stąroczeskich, ale bez nich byłoby się zupełnie obeszło; nie wniosły nic
uwagi godnego — z naszemi byłoby chyba nie inaczej.
Bardzo ważnego pytania, skąd poszło, że najważniejsze, najistotniejsze
przysłowia są ogólnoeuropejskie, autor nie poruszył; dał wprawdzie na
str. 18 i 19 kilkanaście tegoż przykładów', i obiecał wskazać „na jakiej
drodze nastąpiła recepcja tak wielkiej ilości przysłowi i zżycie się ich z rodzimemi? , ale zamiast tego wyłożył głównie drogę szkoły, książek, kazań
t. j. uwzględnił tylko książkowe, co poszły np. z Erazma Roterdamczy.ka i i.
Należało podkreślić, że my i Czesi, związani dziejami i kulturą z zachodem,
z zachodnich źródeł czerpaliśmy, inaczej niż Ruś i Bałkan, które z Grecji
i nawet z dalszego wschodu w towar paremjograficzny się zaopatrywały.
Dalej warto zaznaczyć, że Czesi nas wyprzedzili znacznie zbiorami przysłów',
już w XIV wieku, my od nich w XV czerpali, ale w XVI wieku i dalej
■odmienił się stosunek zupełnie, Komeński i i. czerpali z źródeł pol
skich, z Rysińskiego, Knapjusza, Lindego i in. Przysłowia u Flajszhansa
niemal na każdej stronicy polskie powołują źródła. Zwracam uwagę naszych
badaczy na to dzieło imponujące rozmiarami, dwa spore tomy in folio, już
dlatego, że Flajszhans uwzględnia źródła obce, zestawia porównania zewsząd,
czego wszystkiego u Adalberga i śladu niema. Zarzuciłbym jedynie, że
w jeszcze większej mierze niż Adalberg wszelkie zwroty, co do frazeologji,
nie do przysłów należą, powymieniał a nawet nazwisk (osób i rodzin) nie
skąpił, sikoro w nich coś anegdotycznego dało się upatrzyć; zakreśla więc
przysłowiom kręgi jeszcze obszerniejsze i przez to mąci tylko tę rubrykę.
Adalberg a za nim Bystroń zgromadzili razem wszystko, co przysłowiem
trąci, ależ jakiem prawem należą wymysły Żabczyca albo Ostroroga (Gospo
darstwo i t. d. 1696 r.) do Księgi Przysłów: Żabczyca i na rosyjskie tłuma
czono, ale przez to nie nabrały jego długie zwroty (o trzech lub czterech
„kolanach ') żadnego waloru ludowego przysłowiowego, takiem samem pra-
177
wem możnaby maksymy A. M. Fredry albo Larochefoucaulda między przy
słowia wstawiać. Zwartość, jędrność, krótkość, plastyka i malowniczość, oto
cechy prawdziwego przysłowia, a brak ich u Rnapiusza, Zabcżyca i i. wyłącza
ich wymysły albo pożyczki z liczby przysłów. Dalej wszelkie makarony,
które początek ich szkolarski również z naszej dziedziny wyklucza, a wiersze
przytoczone na str. 78 (Bst Albertus Olbracht i t. d.), to pamięciowe, leksy
kalne, nie przysłowiowe. Nawet z pieśni ludowych krążą niektóre urywki,
ale fora ze dwora dla rymu powstało, jak i przyszła kreska
na Matýska (por. uwagi autora str. 226—236); cytacje z pieśni nie
urabiają przysłów, chociaż niejedna gnoma istotnie z pieśni pochodzi,
jednak „żeniaczka wilka“ (str. 234) wyszła z anegdoty już starożytnej.
Najobszerniej wyłożył autor związki przysłów z kulturą życiową
(gospodarstwem, rzemiosłem, odzieżą, polowaniem i t. d.) i ludową, folklo
rem, we dwu rozdziałach, str. 89—158. Włączył tu jednak autor, za przykła
dem Adalberga, przepowiednie pogody, „przysłowia“ meteorologiczne, co
nic z przysłowiami nie mają spólnego, bo notują mniemane obserwacje
w ciągu roku, stanowią więc zupełnie oddzielną rubrykę, należą do kalen
darza, nie do zbioru przysłów — jakiż ich cel moralny czy dydaktyczny,
nieodłączny od przysłowia? I „rok obrzędowy“ t. j. następstwo świąt i dni
świętom poświęconych w „przysłowiach“ niemal stale rymowanych podob
nym brakiem się odznacza i również raczej do kalendarza należy.
Mojem więc zdaniem rozciągnął autor, jak Flajszhans, Adąlberg
i wszyscy niemal paremiografowie od starożytności począwszy, zbytnio po
jęcie przysłowia, nie wyróżniając go niczem od pospolitego morału, sen
tencji, gnomy. Postępują tak wszyscy inni, myślę że mylnie; istotne przy
słowie stoi przenośnią i tern się od pospolitych powiedzeń wyróżnia. Chętnie
jednak przyznam, że książka prof. Bystronia o obfity materjał oparta (np.
co do zwrotów z pieśni ludowych i i.) czyta się lekko i przyjemnie, że
obudzi może nowe zainteresowanie dla zaniedbanej u nas gałęzi, w której
jeszcze niejedno odkryć można. Np. chociaż to szlachecka, więc nie ludowa
dykteryjka u Rysińskiego: w maju się urodził, charpakiem
(bławatkiem) się bawi, „zdanie niezrozumiałe“ wedle Adalberga, który
„harpaka“ u Lindego nie odnalazł. Ustalając sens charpaka objaśniamy
„przysłowie“, nie mające więc osobliwszego znaczenia — jeśli to nie przytyk
złośliwy do niepewnego szlachcica, który w herbie dał sobie wymalować,
'nie okszę, łodzie i t. p., lecz byle kwiatek, który ma w herbie „mej“ (t. j. maj),
jak Stryjkowski szydził. Nie twierdzę, że moja kombinacja prawdziwa, ale
może prawdopodobna.
Berlin.
j\ Brückner.
Adam Fischer. Etnografja Słowiańska. Zeszyt trzeci. Polacy. Książ
nica Atlas. Lwów—Warszawa 1934. Str. VII i 121__256.
Jedyne pole, na którem stanęliśmy do spółzawodnictwa z nauką czeską,
o de słowiańszczyzny dotyczy, to etnografja. Gdy znakomity archeolog czeski,
Luber Niederle, całość starożytności słowiańskich w wielotomowem dziele
a obok niego świeżo (1931) i Podręcznik Archeologji Słowiańskiej opracował,
nasi etnografowie, Moszyński krakowski i Fischer lwowski, stan dzisiejszej
etnogra^ji słowiańskiej kreślą; Moszyński objął w tomie o 700 stronicach
(r. 1929) kulturę materjalną Słowian, odkładając do dwu dalszych „duchową
Lud T XXXII.
12
178
i społeczną“; wyłożył, jak się Słowianie ubierają, pożywiają, budują; jak
zwierzęta hodują a rośliny uprawiają, jak surowce obrabiają i t. d., w prze
szłości a głównie i w .teraźniejszości; inne literatury słowiańskie nie posiadają
nic podobnego.
Nierównie skromniejsza (co do rozmiarów) praca. prof. Fischera, uło
żona nie wedle działów (łowiectwo, odzież i t. d.), lecz wedle ludów i wypełnia
dla każdego z nich te same rubryki: obszar etnograficzny; kultura materjalna,
społeczna, duchowa; całość obejmie tom,.wydany w 12 zeszytach. Dotąd
wyszły pierwszy (Połabianie, szczep słowiański wygasły w XVII wieku)
i drugi (Łużyczanie, powoli gasnący), trzeci, Polacy. Liczne ryciny (nr. 60—
118) tekst uzupełniają, każdy rozdział zaopatrzony w wyczerpującą bibljografję.
Nie można na 136 str. wyczerpać etnografji polskiej, choćby tylko, wiej
skiej i dzisiejszej, ale jak. najzwięźlejsjie popularne przedstawienie życia
wiejskiego wedle różnych okolic powiodło się autorowi zupełnie, W końco
wych uwagach ogólnych zaznaczył autor główne odmianki typu północnej
i południowej Polski; zaznaczyłbym równje typowe odmianki między za
chodnią a wschodnią. Jeśli np, na str. 229 czytamy.: „wśród licznych kolęd
(śpiewanych w okresie Bożego Narodzenia) można zauważyć kolędy o cha
rakterze wyraźnie przedchrześcijańskim a treści nieraz niezrozumiałej“, to
naśladują te kolędy poprostu ukraińskie, bo spotyka się je tylko na pasie
pogranicznym ruskim, począwszy od Łemków i Bojków karpackich aż po
Wołyń, Polesie i Podlasie; tam one znachodzą swje objaśnienia. Trudno
wobec tak zwięzłego, powiedziałbym lakonicznego zarysu spierać się z auto
rem, dla czego tego lub owego nie zamieścił;, czytamy ,np. na str. 189:
„(obrzęd pogrzebowy kończy uroczysta uczta) zwana powszechnie styp ą“;
napisałbym: „zwana, do XV .wieku a znana nam od pogrzebu Atyli strawą,
którą to prasłowiańską nazwę od XV w. zastąpiła łacińska slip a“. Nale
gałbym na uwydatnianie zapożyczeń czy z litewskiego r e z g i n ] i czý
z ruskiej hołobli i duhy czy z niemieckich k o b i a ł e>k i t. d„
bo to rzuca nieraz ciekawe światło na rzecz samą i jej wędrówki. Pozostaje
jednak zasługą autora, że w bardzo silnym skrócie przedstawił obraz dzi
siejszej wsi polskiej, nie zapominając i o walnych różnicach wedle głównych
dzielnic.
Berlin
A. Bruckner.
Festschrift für S. F. Oldenburg. Leningrad 1934, Verlag der Akademie
der Wissenschaften, 642 pp., Preis Rub. 16. — (russisch ). S. F. Oldenburgu
k pjatidesjatiletiju nauczno - obszczestvennoj dejateťnosti 1882 —1932.
Sbornik statej.
In diesem stattlichen Jubiläumssammelbande finden wir eine ganze
Reihe von Aufsätzen, die die verschiedenen Fragen der Volkskunde behan
deln. So schildert N. P. Andreje w in seinem Artikel: „Zur Charakte
ristik des ukrainischen Märchenmaterials“ (s. 61—72) die Verbreitung ein
zelner Märchenmotive im ukrainischen Sprachgebiet im Vergleich mit dem
russischen Material auf Grund der Klassifikation von A. Aarne und
Thompson. Der Verl', zeigt, dass die Zahl der Motive in den sog. Tiermärchen
im ukrainischen Sprachgebiet fast dreimal so gross wie im Thompsonschen
Katalog und fünfmal so gross wie im russischen Material ist. Auch für
179
andere Märcherigruppen übertrifft das ukrainische Material der Reichhaltig
keit nach den Index von Aarne-Thompson und das russische Märchenma
terial bis auf die Schwänke vom einfältigen Teufel. Die Einzelheiten ersieht
man aus folgender Tabelle:
Thompson
Russische
Märchen
Ukrainische
Märchen
1. Tiermärchen...........................................
118
67
314
2. Zaubermärchen .........
162
144
187
3. Legendäre Märchen
47
56
196
74
154
45
76
.
....
•
4. Novellistische Märchen......................
58
5. Märchen vom dummen Teufel
.
108
6. Volksschwänke......................................
291
297
1350
784
683
2277
Summa
.
.
N. Grinkowaj „Die Frage nach dem Märchenerzähler in der russi
schen Volkskunde“ (s. 171—180) hebt die Bedeutung einer Erforschung der
Persönlichkeit des Märchenerzählers und seiner Rolle in der Erhaltung und
Fortpflanzung der Volksüberlieferung hervor.
V.
Schirm unski
„Problem der Folklore“ (S. 195—213) weist auf eine Kompliziertheit des
Bestands der Volkspoesie hin, die neben den archaischen Elementen gesun
kenes oder von oben importiertes Kulturgut und Resultate selbständiger
Produktion oder Umformung enthält, die alle in dauernder Wechselbe
ziehung zueinander stehen. Zugleich werden auch andere Fragen der Folkloristik, wie das Verhältnis des Kunstliedes zum Volksliede, die soziale Natur
der Volksdichtung usw., behandelt. Ferner bietet N. M. Mato rin, „Zur
Methodologie der Erforschung des religiösen Synkretismus“ (S. 337—358)
einen Versuch der Klassifizierung verschiedener Formen des Synkretismus.
Er unterscheidet dabei drei Gruppen der Erscheinungen: 1. Nachleben primitiwer Kulte in den späteren, historischen Religionssystemen, wie z. B.
Elemente des Fetischismus oder, der Magie im Buddhismus, Islam usw.;
2. Beispiele eines entgegengesetzten Prozesses, d. h. einer Eindringung der
Elemente von ausgebildeteren Religionen in primitive Kulte z. B. Einwirkung
des Lamaismus oder Christentums auf das Schamanentum. 3. gegenseitige
Kreuzung mehrerer Religionssysteme. Diese Dreiteilung wird an zahlreichen
Beispielen, meist aus der Ethnographie der Völker der Sowjet-Union illu
striert. A. Nikiforów, „Sozialökonomische Gestalt des nordrussischen
Märchens“ (S. 377—397) unterzieht einer vergleichenden Analyse die Tier
märchen und den Märchentypus n° 300 nach Aarne-Andrejew (Kampf mit
der Schlange). Es ergibt sich daraus, dass während sich im Tiermärchen
die vorrevolutionäre Dorfwirtschaft abspiegelt, schildert das Märchen vom
Schlangenbezwinger mit Vorliebe die Stadtverhältnisse. Im Tiermärchen
wird das patriarchale Leben des Bauerntums vorgèführt, dagegen trefferi
12*
180
wir im Schlangenmärchen eine Darstellung der sozialen Klassen; der Hof
gesellschaft, der Gutsbesitzer, der Kaufleute und der Dienerschaft. Das
Tiermärchen ist allmählich durch das Schlangenmärchen verdrängt worden.
N. Onczukow „Die Märchen eines Dorfes“ (S. 399—412) beschreibt
die Eigenheiten der in Szokszozero aufgezeichneten Märchen. Fehlen der
Legende, Fehlen der Bylinen, Vorherrschen des Tierepos u. a. E d. P e k a r s k i
„Das Jakutische Märchen“ (S. 421—426) behandelt die vier Märchenformen
der Jakuten: bylyr, — die Sagen, ustuoruja — Märchen russischer Herkunft,
käpsän — russifizierte jakutische Märchen und oloncho — ein Märchen, das
gesungen wird. Ivan Tolstoï (S. 509—522): „Der heimkehrende Gatte
in der Odyssee und in einem russischen Märchen“ sucht zu beweisen, dass
es zu Grunde der Odyssee und eines in Gouvernement Archangelsk nieder
geschriebenen Märchens ein und dasselbe uraltes Märchenmotiv liegt, wobei
das russische Märchen dem Inhalte nach älter ist. I. Trotzki, „Antiker
Mythus und modernes Märchen“ (S. 523—534) zeigt am Beispiele der
Polyphemsage u. a. wie die archaischen Züge, die sich im Märchen bewahrt
haben, im Mythus infolge einer Rationalisation verstümmelt oder verdunkelt
wurden. V. Czernyszew (S. 585—609) steuert bibliographische Noti
zen zu den gedruckten Märchensammlungen des XVIII Jahrh. bei. Die
Festschrift wird durch eine Würdigung S. F. Oldenburgs und seiner Rolle
in der russischen Folkloristik, die der Feder von M. K. Azadowski
entstammt, eingeleitet. Im Ganzen ist der Sammelband, der sehr inhaltsreich
und anregend ist, ein erfreulicher Zuwachs für die Volkskunde wie für
Literaturgeschichte und Orientalistik.
Leningrad.
Eugen Kagarow.
D. K. Zelenin. Imuszczestvennye zaprety kak pereżitki pervobytnogo
komunizma. (Eigentumsverbote als Ueberlebsel des primitiven Kommu
nismus). Trudy Instituta Antropologii i Etnografii Akad. Nauk I, 1, Lenin
grad 1934, 75 pp. Preis Rub. 2,25.
In vorliegender Arbeit behandelt der Verf. hauptsächlich die Verbote,
die mit dem Stammfeuer (rodovoj ogoń) und Ahnengedächtnis verknüpft
sind; es wird gezeigt, wie sehr dieSe Tabuvorschriften mit den magischen
Ideen, zum Beispiel mit der Furcht vor Zerreissen oder Durchbruch des
Zauber,kreises, Zusammenhängen. Andererseits haben sich in den Eigentums^
verboten die Reste des Matriarchats bewahrt. Die Produktionsmittel werden
‘meist als verbotene Objekte betrachtet und nicht gern den fremden Menschen
geliehen oder verschenkt. Diese Tabugruppe geht auf die Institution des
Familieneigentums zurück. Dagegen weist die Gebrauchsordnung der Kon
sumartikel am' das Kollektiveigentum hin.
Wenn man auch manchen Annahmen des Verf. (z. B. der Ausdeutung
von „Resten des Mutter,rechts“) nicht beipflichten kann, so muss man jeden
falls zugeben, dass das neue Werk D. Zelenins voll frischer, origineller
Gedanken ist und von einer eminenten Belesenheit zeugt. Wertvoll ist das
Bestreben des Verf. überall die Linie einer stadialen Entwicklung zu ziehen
und versch.edene Stufen der Tabuvor Stellungen mit der Geschichte der
sozialen Struktur der Urgesellschaft in Zusammenhang zu bringen.
Leningrad.
Eugen Kagarow.
181
D. K. Zelenin. Totemiczeskij kuVt derev‘ev u russkich i belorussov.
(Totemistischer Baumkultus bei den Russen und Weissrussen). Bull, de
1‘Acad. d. sciences de l‘URSS. 1933. Classe d. sciences sociales, 591—629.
Bekanntlich ist die Frage nach dem Totemismus bei den Völkern
Europas in der Ethnologie strittig: die weit verbreitete Sitte verschiedene
Bäume und Tiere als Ahnherren des Stammes mit Opfern, Tabu und anderen
kultischen Handlungen zu ehren wird meistenteils verschieden erklärt. Daher
ist der Versuch Zelenins die Elemente des Baumtotemismus bei den Ostslaven
festzustellen gewiss von Interesse und Bedeutung. Der Verf. analysiert fol
gende Erscheinungen, die er als Formen des Totemismus ansieht: Verbote
des Baumfällens, die aus der grossen wirtschaftlichen Bedeutung der Bäume
in der Urgesellschaft entstanden sind, das Winden der Kränze aus den
Zweigen des heiligen Baumes, rituelle Speisung des Totembaumes, Nach
ahmung der äusseren Gestalt desselben (z. B. Beschmückung der Mädchen
mit grünen Zweigen und Blättern), Gevatterschaft und Verbrüderungsfeste,
der Jungfrauen, Wahrsagung aus den Kränzen u. s. w. In der Entwicklungs
geschichte des Baumtotemismus unterscheidet der Verf. vier Stadien:
1. Verbot des Baumfällens. 2. Bundesverträge mit einzelnen Baumgattungen
und Auflösung des Baumfrevelverbotes. 3. Magische Behandlung derBäume, z, B. das Aneignen der Kraft und Jugendfrische der Bäume durch
Berührung ihrer Zweige und Blätter. 4. Vorstellung vom Baume, als Sitze
der Nymphe (Rusalka). Hier beginnen die individuellen Beziehungen der
Menschen zu den Baumgeistern: die Baumnymphe hilft den Mädchen in
ihren Heirats- und Liebesangelegenheiten u. a. Auf weiteren Stufen der
Entwicklung finden wir schon eine Zersetzung dieses Vorstellungen- und
Ri'tenkreises, der im Anfänge des XX Jahrh. nur noch in spärlichen Bruch
stücken und versteinerten Formen weiterlebte. — Die Abhandlung Zelenins
enthält eine Fülle feiner Beobachtungen und geistreicher, zuweilen kühner,
Annahmen.
Leningrad.
Eugen Kagarow.
S. N. Bykowski. K voprosu o totémisme. (Au sujet du totémisme).
Iz istorii dokapitalisticzeskich formacij (Études historiques sur les formations
de la société précapitaliste), Leningrad 1934, p. 59—71.
L‘auteur fait 1‘analyse des traits caractéristiques du totémisme et dé
montre que le totémisme n‘est pas seulement une forme de religion, mais
encore une organisation sociale particulière, un système clanaire à l'état
embryonnaire. L‘auteur nous montre que le totémisme ' développé est un
ensemble de groupes producteurs dont chacun est uni par la communauté
de production: chasse à un groupe fixé ďanimaux, ramassage de plantes
déterminées etc. L'interdiction de 1‘usage d‘un certain animal sacré ou'
d‘une certaine plante sacrée (totem) n‘eut d‘autre origine que soit disant
le droit individuel de disposer de ranimai tué ou du poisson capturé. L'orga
nisation totémiste serait une des formes du partage de travail primitif:
union du groupe à base de chasse à une race déterminée d'animaux. La
spécialisation dans ce métier, spécialisation liée à celles des armes et de la
technique de la chasse fut l'expression de l'accroissement des forces pro
ductrices de la société antérieure à la formation des classes.
Leningrad.
Eugen Kagarow.
Ï82
E IIofïmann-Kraysr — H. Bächtold-Stäubli: Handwörterbuch des
deutschen Aberglaubens. Bd. V. Knoblauch - Matthias. Berlin. Walter de
Gruvter et Co 1932—33. 8 większe. Str. 1871.
„
Poprzednie tomy powyższego wydawnictwa omówiono już w „Ludzie
XXVI 96—97,
XXVII 133—136,
XXIX 121—124, XXX 250 251,
XXXI 144__145. Obecnie ukończono wydanie tomu piątego, który podobnie
jak i pierwsze cztery zawiera wiele doskonałych opracowań.
Na szczególną uwagę zasługują następujące:
S. 16. Knoten. Zastosowanie węzła w celach tak ujemnych jak do
datnich. S. 29. Kobold. Naizwa, wygląd, właściwości oraz kult koboldów
w wierzeniach niemieckich. S. 49. Kochen. Pierwotne, obrzędowe i czaro
dziejskie gotowanie. S. 89. Komet. Wyczerpująca monografja wierzeń lu
dowych związanych z kometami, przedstawiająca dzieje wiaiy ludowej
w komety na całym terenie Europy, rolę komet w7 astrologji, oraz środki
ochronne przed kometami. S. 201. Kopf. Głowa jako siedziba sił życiowych,
oraz jej zastosowanie w praktykach czarodziejskich. S. 215. Kopflos. Wie
rzenia i opowieści o duchach bezgłowych lub głowonoścach. S. 249.
Korndämonen. Rozmaite rodzaje demonów zbożowych, oraz zmapowanie
ich, przyczem nieraz uw7zględniono także obszary Polski zachodniej. S. 352.
Krähe. Wierzenia związane z wroną i je’ rola wT mitologji i demonologji.
S. 381. Kranz. Znaczenie wianka w7 świecie klasycznym, oraz zastosowanie
wianka w kulcie i dorocznych zwyczajach ludowych. S. 462. Kreis. Koło
i jego rola izolacyjna. S. 516. Kreuzweg. Drogi rozstajne jako siedziba du
chów i złych mocy. S. 608. Kröte. Zastosowanie ropuchy w czarach i lecz
nictwie ludowem. S. 645. Kuchen. Pieczywm w wierzeniach i obrzędach lu
dowych. S. 689. Kuckuck. Bogaty materjał do w7ierzeń ludowych o kukułce.
S. 768. Kuh. Środki mające na celu ochronę bydła rogatego przed złemi
mocami. S. 817. Kunst. Zagadnienie czarnej magji. S. 841. Kuss. Symbolika
pocałunku w zwyczajach dorocznych i w7 prawne ludowem.
S. 938. Läuten. Dzwonienie w praktykach ludowych. S. 996. Leder.
Skóra w lecznictwie, wierzeniach, i podaniach ludowych. S. 1024. Leiche.
Czarodziejska moc zw7łok i praktyki związane ze zmarłym, mające na celu
uchronienie się przed jego szkodlrwem działaniem. S. 1082. Leichenmahl.
Różne sposoby urządzania stypy. S. 1123. Leichenzug. Przepisy wynoszenia
zwłok i orszaku żałobnego. S. 1167 Leihen. Przepisy i zakazy pożyczania.
S. 1176. Lein. Przepisy siania lnu i stosowania go w praktykach ludowych.
‘S. 1240. Licht. Światło w7 roli oczyszczalnej, oraz jako forma zjaw7 ducho
wych. S. 1279. Liebeszauber. Rozmaite odmiany czarów miłosnych. S. 1327.
Longinussegen. Geneza legendy o św7. Longinie. S. 1351. Los, losen.
Rozmaite sposoby i zasady losow7ania.
S. 1490. Mahl, Mahlzeit. Znaczenie uczty w7 obrzędach dorocznych,
domowych i gospodarczych. S. 1515. Maibaum. Zwyczaje związane z usta
wianiem drżew7a zw7anego „maikiem“. S. 1597. Märchen. Charakterystyka
baśni i jej zasadniczych elementów. S. 1638. HI. Maria. Postać N. P. Mar.ji
w wierzeniach, zwyczajach i legendach ludowych. S. 1708. HI. Martin.
Sw. Marcin w zwyczajach i wyobrażeniach ludowych, jako opiekun bydła.
S. 1744. Maske, Maskereien., Maski w zwyczajach ludów7 pierwotnych, oraz
u ludu niemieckiego. S. 1852. Mass, messen. Przesądy związane z miarą
i mierzeniem.
183
Oczywiście powyżej podkreślono tylko artykuły większe, które są jakby
pewnego rodzaju monografjami etnograficznemi ale prócz tego w tomie
piątym podobnie jak w poprzednich można znaleść bardzo wielką ilość
także drobniejszych odpowiedzi na rozmaite zagadnienia -etnograficzne,
zawsze zaopatrzone w bogatą bibljografję i materjał porównawczy.
Adam Fischer.
KRONIKA.
DZIESIĘCIOLECIE ZAKŁADU ETNOLOGICZNEGO UNIWERSYTETU
JANA KAZIMIERZA WE LWOWIE (1924—1934).
1. Powstanie Zakładu Etnologicznego.
Pierwsza katedra Etnologji na Uniwersytetach polskich przed wcjną
stworzona została w Uniwersytecie lwowskim w roku 1910. Katedrę tę
powierzono Stanisławowi Ciszewskiemu, który z powodu choroby zrezy
gnował 'Z iniej już po dwóch latach. Od 1-go października 1913 roku ka
tedra ta została przekształcona na katedrę antropologji i etnologji, którą
objął Prof. Dr. Jan Czekanowski. Powstanie pierwszej katedry , etno
logji właśnie we Lwowie nie było czemś przypadkowem, ale naturalnym
wynikiem ruchu etnograficznego, jaki się tu rozwijał od roku 1895, t. j. od
powstania Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie i organu tego To
warzystwa, Kwartalnika etnograficznego „Lud“. W ośrodku tym pracuje
od roku 1909 Adam Fischer, który od r. 1910 obejmuje redakcję „Ludu“,
a w roku 1921 habilituje się z etnologji w Uniwersytecie J. K. we Lwowie
i rozpoczyna wykłady i ćwiczenia, którym użycza gościny Prof. Czekanow
ski w Zakładzie antropologicznym. Rówinież dzięki staraniom J. Czekanowskiego w 1924 r. został Dr. A. Fischer mianowany nadzwycz. profesorem
etnologji w Uniwersytecie lwowskim, a z tą chwilą powstał odrębny Zakład
Etnologiczny U. J. K., którego lokal mieścił się przez cztery lata przy ul. św.
Mikołaja w starym gmachu Uniwersytetu, w dawnej sali XIII, następnie zaś
od roku 1928, przy ul. Marszałkowskiej 1, w nowym gmachu Uniwersytetu.
W grudniu 1930 roku został Prof. Fischer mianowany profesorem zwyczaj
nym. Od chwili otrzymania przez Prof. Dr. A. Fischera katedry, pełnił obo
wiązki asystenta Dr. Alfred Bachmann, następnie od 1-go stycznia 1931
Dr. Jan Falkowski, w czasie zaś jego studjów zagranicą Dr. Leon Popiel
i Dr. Aleksander Jaworczak. Po powrocie z zagranicy Dr. Jan Falkowski
objął z powrotem obowiązki tytularnego asystenta starszego, zaś Dr. L. Po
piel asystenta wpluntarjusza. Takie są sv krótkości dzieje personalne Zakładu
Etnologicznego U. J. K. we Lwowie.
2. Bibljoteka.
Od chwili utworzenia Zakładu etnologicznego U. J. K. główną troską
jej Kierownika było stworzenie bibłjoteki, która obejmowałaby nietylko
najważniejsze dzieła, ale też tworzyła pewną całość, obejmującą wszystkie
działy etnologji. Szybkiemu urzeczywistnieniu planów stał często ná prze
szkodzie brak środków materjalnych, wiadomo bowiem, że nowo stworzone
184
katedry mają skromne budżety. Mimo to stworzono biibljotekę zakładową,
liczącą w chwili obecnej 723 dzieł w 942 tomach. Nie zapomniano również
o zaopatrzeniu Zakładu w niewielkie podręczne zbiory etnograficzne dla
celów dydaktycznych, jak: pisanki, modele narzędzi, wyroby ceramiczne,
obrazy na szkle, ipróbki wyszywek i t. p..Ponadto przy Zakładzie znajduje
się archiwum materjałów etnograficznych z obszaru całej Polski, zebra
nych pracą zespołową w terenie. Archiwum to systematycznie powiększane
spełnia ważną rolę pomocniczą przy opracowywaniu rozmaitych zagadnień
przez uczniów i współpracowników Zakładu. Pracę tę ułatwia zbiór klisz,
fotografij i rysunków. Działy te powiększane z roku na rok, stwarzają
możliwość szczegółowego opracowywania poszczególnych elementów kul
turowych na obszarze Polski oraz obsząrów sąsiednich.
W dziale pomocy zakupiono aparaty: fotograficzny i projekcyjne, urzą
dzono też ciemnię fotograficzną. Dla usprawnienia administracji zakupiono
maszynę do pisania, cały szereg niezbędnych przyborów rysunkowych i t. p.
Bardzo ważnem uzupełnieniem zbiorów zakładowych a w wielu wy
padkach ich podstawą, zwłaszcza w dziale bibljotecznym, są zbiory To
warzystwa Ludoznawczego, oddane Zakładowi Etnologicznemu uchwałą
Walnego Zgromadzenia Towarzystwa Ludoznawczego z dnia 12 maja 1926
roku w wieczysty depozyt. Bibljoteka Towarzystwa liczy 1519 dzieł, w tem
346 czasopism. Bibljoteka ta wzrasta z roku na rok dzięki wymianie za
organ Towarzystwa Ludoznawczego, kwartalnik etnograficzny „Lud“, który
jest rozsyłany na wymianę do 62 krajowych i 152 zagranicznych pokrew
nych instytucyj. Podobnie jak bibljoteka, uzupełniają się nawzajem zbiory
Towarzystwa ze zbiorami zakładowemi.
3. Ćwiczenia i scmmarjuin.
Ilość uczestników w ćwiczeniach etnograficznych wynosiła w poszcze
gólnych latach szkolnych:
1924/25
1925/26
1926/27
1927/28
1928/29
1929/30
1930/31
1931/32
1932/33
1933/34
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
.......................
....................... 44
. . 102
.......................92
-
.
.
.
22
.......................26
Liczba uczestników ćwiczeń szybko rośnie, a w trzecim roku istnienia
Zakładu Etnologicznego, t. j. w r. 1926/27 wzrasta do 102. Ale rok ten
jest również rokiem wprowadzenia magisterjów. Dlatego chociaż jeszcze
w roku następnym (1927/28) było 92 uczestników, w latach późniejszych
ilość nagle spada. Pochodzi .to stąd, że w pierwszym i drugim roku wprowa
dzenia magisterjów, gdy nie weszły one dostatecznie w życie, studenci za
pisywali jeszcze przedmioty, które chcieli poznać czy to dla pewnych
zamiłowań czy też dla rozszerzenia wiadomości w związku z innerni na
ukami. Z chwilą jednak, gdy zaczęły obowiązywać nowe przepisy ma
185
gisterskie, studenci musieli już zdawać swoje obowiązkowe egzaminy,
a (nie mieli czasu na studjowąnie innych przedmiotów dla własnego za
dowolenia, zwłaszcza przedmiotów ściśle naukowych, nie dających żadnych
widoków zarobkowych. Stąd też nagły spadek uczestników ćwiczeń, który
w latach ostatnich zatrzymał się na pewnej stałej przeciętnej liczbie, dwu
dziestu kilku uczestnikach rocznie. Tematem ćwiczeń była szczególnie etnografja Polski na tle etnografji słowiańskiej. Ponadto uczestnicy opraco
wywali referaty dyskusyjne i zaznajamiali się z metodami etnologieznemi.
Ilość uczestników seminarjum etnologicznego wynosiła w poszczegól
nych latach szkolnych:
1924/25
............................
........................... 8
1925/26
............................
........................... 14
1926/27
1927/28
............................
............................
........................... 21
1928/29
1929/30
............................
............................
............................34
1930/31
............................
............................18
1931/32
............................
........................... 22
1932/33
1933/34
............................
.....
............................26
........................... 27
............................21
........................... 25
Podczas, gdy ćwiczenia wykazują duże wahania, ilość uczestników se
minarjum, a więc specjalistów - etnologów, trzyma się mniej więcej na
jednym poziomie. Uczestnicy seminarjum wykonywali obowiązkowe prace
seminaryjne, a wielu także prace magisterskie i doktorskie, których te
matem -były najczęściej poszczególne zagadnienia etnologiczne, jak rów
nież monografje etnograficzne. Wiele z tych prac zostało ogłoszonych dru
kiem, czy to w formie prac większych, czy też mniejszych, artykułów,
przyczynków i t. p.
4. Działalność naukowa.
Poniżej zestawiony wykaz przedstawia ważniejsze prace Zakładu, ogło
szone drukiem, a wykonane w Zakładzie przez Kierownika i współpracowni
ków w ostatniem dziesięcioleciu:
Adam Fischer: Die polnische volkskundliche Forschung 1914—1924. Cz I.
Zeitschrift für slavische Philologie- 1 (1924), s. 432—445, Cz. II. Zeit-'
schrift für slavische Philologie II (1925) s. 181—202.
— Dziesięciolecie ludoznawstwa polskiego. Lwów 1925. s. 19.
— Zwyczaje rolnicze ludu polskiego. Lwów 1926, s. 8.
— Lud polski. Podręcznik etnografji Polski. Z 3 mapami i 58 ilustra
cjami. Lwów 1926, s. IV-' 240.
— Opracowanie działu polskiego w E. Hoffmanna Krayera i P. Geigera,
Volkskundliche Bibliographie za lata 1923—1924, oraz 1925.
— Sól św. Agaty. Kalendarz Rolnika polskiego. 1925, s. 103—107.
— Prace ludoznawcze dotyczące Podhala. Wierchy III, s. 261—263.
— O współpracę nauczycielstwa szkół powszechnych na polu ludoznaw
stwa. Szkoła i Wiedza 1926, s. 25—27.
— Znaczenie ludoznawstwa dla szkoły polskiej. Ziemia 1926, nr, 13—14.
— Polskie pieśni ludowe. Ruch literacki 1926, nr. 5.
186
Adam Fischer: Luborowi Nieci er) emu w sześćdziesięciolecie urodzin. Prze
wodnik bibijograficzny 1926, ■ s. 238-—239. <
Karol Korany) Czary w postępowaniu sądowem, Lud XXV i odb., s. 7—18,
Lwów 1926.
Jan Kuchta: Polskie podania o człowieku na księżycu, Lud XXV i odb.,
«. 38—51, Lwów 1926.
Adam Fischer: Opowieści o czarownicach z doliny nowotarskiej, Lud XXV
s. 78—94, Lwów 1926 i odb. Lwów 1927, s. 19.
Michał Iwaszków; Ślady pobytu południowych Słowian na północ od Dnie
stru, Lud XXV i odb., s. 94—96, Lwów 1926.
Karol Koranyi: Czy 'tortury są dalszym ciągiem sądów Bożych, Lud XXV
i odb., s. 96—97, Lwów 1926.
Alfred Bachmann: Bibljografja ludoznawcza za rok 1925, Lud XXV i odb.,
s. 140—144, Lwów 1926.
— Z badań nad dachem słowiańskim, Przewodnik II. Z. S. G. i E., Kra
ków 1927.
— Kwestionarmsz w sprawie ozdób nadszczVtowych, Szkoła i Wiedza,
R. II, Lwów 1927.
— Bibljografja ludoznawcza za lata 1925* ,1927, Lud XXVI i odb., s. 18,
Lwów 1928.
Adam Fischer: Prace ludoznawcze dotyczące Podhala. Wierchy V (1927),
s. 165—167.
— Włodzimierz Hnatiuk (nekrolog), Lud XXVI, s. 117—119.
— Słowiańskie bóstwa urodzaju, s. 8, Lwów 1928.
— Okolica Lwowa pod względem etnograficznym, Przewodnik II. Z. S.
G. i E„ s. 202—205 + 1 mapka, Kraków 1927.
— Czerpaki, Wierchy V, ,i odb., s. 6, Kraków 1928.
— Djabeł w wierzeniach ludu polskiego, Studja staropolskie ku czci Prof.
Dr. A. Briicknera i odb., s. 198—209, Kraków 1928.
— Gnatfci, Prace polonistyczne ofiarowane Prof. J. Łosiowi i odb., s. 114—
118, Warszawa 1927.
— Kult Welesa u Słowian, Sborník prací věnovaných Prof. Dr. V. Tillovi
i odb., s. 46—51, Praha 1927.
— Przegląd polskich wydawnictw etnograficznych i etnologicznych za
lata 1925—1927, Kwartalnik Historyczny 41 i odb., s. 23, Lwów 1928.
— Rusini, zarys etnografji Rusi, s. VIII+192+3 tbl., Lwów 1928.
— Upiór, strzygoń czy wieszczy, Lud XXVI, s. 84, Lwów 1928.
— Kwestjonarjusz w sprawie chałupy, Szkoła i Wiedza R. L, s. 129—131.
— O współpracę młodzieży na polu ludoznawstwa, Orli lot, Kraków 1927,
nr. 2.
Włodzimierz Marków: Słownik nazw i przezwisk ruskich grup plemiennych
i lokalnych, Lud XXVI i odb., s. 44—66, Lwów 1928.
Karol Koranyi: Czary i gusła przed sądami kościelnemi w Polsce w XV
i pierwszej połowie XVI wieku, Lud XXVI i odb., s. 25, Lwów 1928.
Eustachy Wasilkowski: Rozeta w zdobnictwie ludowem, Lud XXVI, (1927)
s. 81—83.
•
Alfred Bachmann: L’ornementation des combles et les ornements du toit
chez les Slaves, Congrès International des Arts populaires, s. 54—55,
Paris 1928.
187
Alfred Bachmann: Bibljografja ludoznawcza za lata 1925—1928, Lud XXVII
i odto., s. 17, Lwów 1929.
— Dach w słowiańskiem budownictwie ludowem, Nakładem Tow. Nauk.
Iwowsk., s. 205 z 31 ilustr., Lwów 1929.
Adam Fischer: Principes de croyances dans l’ornementation populaire po
lonaise, Congrès International des Arts populaires, Résumés, s. 23—24,
Paris 1928.
— Volkstümliche Plastik, Malerei und Schnitzerei in Polen, Prager Presse
z 10. X. 1928.
— Siedmdziesięciolecie Prof. Dr. Jerzego Policki, Lud XXVII, s. 194 i n.
— W sprawie Muzeum etnograficznego we Lwowie, Słowo Polskie Nr.
306, Lwów 1928.
— Dziesięciolecie ludoznawstwa 1918—1928, Słowo Polskie Nr. 313, Lwów
1928.
— Udział Słowian w I Międzynarodowym Kongresie Sztuki Ludowej
w Pradze, Ruch Słowiański Nr. 2, Lwów 1928.
— Antoni Stoilow, Ruch Słowiański 1929, s. 45—46, Lwów 1928
— Siedmdziesięciolecie Prof. Józefa Skultety’ego, Ruch Słowiański 1929,
s. 94—95, Lwów 1929.
Karol Koranyi: Łysa góra, Lud XXVII, s. 57—74, Lwów 1928 i odb., s. 20.
— Beczka czarownic, Lwów 1928, s. 42.
— Wypraszanie od kary śmierci, Lud XXVII, s. 111—112, Lwów 1928.
Jan Kuchta: Nauki tajemnie w Polsce w XV i XVI wieku, Lud XXVII, s.
75—107, Lwów 1928 i odb., s. 35.
— Historyczność postaci Twardowskiego w świetle źródeł, Lud XXVII,
s. 112—124, Lwów 1928.
Eustachy Wasilkowski: La rosace dans Tornementation polonaise, Congrès
International des Arts populaires, Résumés, Paris 1928, s 43—44.
Alfred Bachmanin: Uroda artystyczna Huculszczyzny, Teatr Ludowy XXI,
Warszawa 1929.
— Strój huculski, Teatr Ludowy XXI, Warszawa 1929.
Adam Fischer: Zarys etnograficzny województwa pomorskiego, Serja Balticum zesz. 1, s. 70, Toruń 1929.
Przegląd polskich wydawnictw etnograficznych i etnologicznych za
rok 1928, Kwartalnik Historyczny XLIII i odb., s. 20, Lwów 1929.
— Die polnische volkskundliche Forschung 1925 —1928, Zeitschrift für
slavische Philologie VI i odb., s. 231—258, Lipsk 1929.
— Uzupełnienie dyskusji nad posągiem t. zw. Światowida, Slavia VII, s.
947—948, Praga 1929.
— Recherches ethnogéographiques en Pologne, Księga pam. ofiarowana
Prof. Jos. Schrijnen z okazji 60 r. życia i odb., s. 838—845 + 1 mapa,
Chartres 1929.
Polando no kekkon fuzoku (Polskie obrzędy weselne), Tokyo 1929.
— Etnografja na wystawie poznańskiej, Słowo Polskie Nr. 174, Lwów 1929.
— Związek etnograficzny Pomorza z Polską, Pam. Instytutu Bałtyckiego,
Serja Balticum zesz. 3, Toruń 1930, s. 25—33.
Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludu polskiego, Lud XXVIII i odb.,
s. 240—247, Lwów 1929.
188
Adam Fischer: Siedemdziesięciolecie Prof. E. Muki, Lud XXVIII, s. 105—106,
Lwów 1929.
Giza Fränklowa: Wycinanka żydowska w Polsce, Lud XXVIII i odb., s.
40—57, Lwów 1929.
Józef Gajek: Huculskie obrzędy rodzinne i doroczne, Teatr Ludowy XXI,
Warszawa 1929.
Karol Koranyi: „Snochactwo" we Włoszech północnych w IX wieku, Lud
XXVIII, s. 113—122, Lwów 1929.
Jan Kuchta: Rodzime wątki lokalne w podaniach o mistrzu Twardowskim,
Lud XXVIII i odb., s. 123—144, Lwów 1929.
Alfred Bachmann: Przemysł ludowy w województwie Tarnopolskiem, Wo
jewództwo tarnopolskie, Tarnopol 1931.
Jan Falkowski: Narzędzia rolnicze typu rylcowego, Sprawozdania Towa
rzystwa naukowego we Lwowie X, s. 138—142, Lwów 1930.
— Zarys kultury ludowej wojew. Tarnopolskiego, Województwo Tarno
polskie, s. 15—23, Tarnopol 1931.
Adam Fischer: Stanisław Ciszewski, Lud XXIX, s. 174—176.
— III Zjazd słowiańskich Geografów i Etnografów w Jugosławji, Lud
XXIX, s. 198—201.
— Międzynarodowa Konferencja sztuki ludowej w Rzymie w r. 1929, Lud
XXIX, s. 201—206.
— II Międzynarodowy Kongres sztuki ludowej w Belgji, Lud XXIX, s.
206—209.
— Wpływ czynników geograficznych na zjawiska etnograficzne, Pamięt
nik II. Z. G. i E. S., Kraków 1930.
— O ujednostajnienie określenia i zakresu etnografji i etnologji, Pamięt
nik II. Z. G. i E. S., Kraków 1930.
— Jabłko w obrzędzie weselnym. Księga ku czci Prof. Abrahama, s.
231—236, Lwów 1931.
— Zarys dziejów etnografji łużyckiej, Ruch Słowiański 1931, s. 43—52.
— Etnografja słowiańska, zesz. 1, Połabianie, s. 40 z ryc. -|- 1 mapa,
Lwów 1931.
Józef Gajek: Dział etnograficzny na wystawie regjonałnej w Łowiczu w roku
1929, Lud XXIX, s. 182—184, Lwów 1930.
Jan Kuchta: Zabytki i tradycje historyczne po Twardowskim, Lud XXIX
i odb., s. 55—72, Lwów 1930.
Jan Falkowski: Narzędzia rolnicze typu rylcowego, Nakł. Tow. Nauk. we
Lwowie, s. 132 z 76 ryc. i 1 mapą, Lwów 1931.
— Zbiory etnograficzne w muzeach lwowskich, Wiadomości ludoznawcze
I, s. 86—88, Łódź 1932.
Adam Fischer: Etnografja Słowiańska zesz. 2, Łużyczanie, s. 41—120 z 41
ryc. i 1 mapą, Lwów—Warszawa 1932.
— Zarys etnograficzny wojew. Lubelskiego, Monografja Statystyczno- go
spodarcza wiojew. Lubelskiego I. i odb., s. 325—370 z 16 ryc., Lublin
1931.
Ksawery Piwocki: Zagadnienie metody w badaniach nad sztuką ludową,
Lud XXX * odb., s. 1—13, Lwów 1931.
Alfred Bachmann: L'ornementation des combles des chaumières paysannes
en Pologne, Art Populaire I, s. 192 n. Paris 1932.
189
Jan Falkowski: Kultura ludowa Pomorza, Dziś i Jutro IX, s. 79--81, Kra
ków 1932.
Adam Fischer: Ochrona sztuki ludowej i przemysłu ludowego w wojewódz
twie Stanisławowskiem. Ankieta w sprawie Karpat wschodnich 1931 r.
Warszawa 1932, s. 125—134.
— Klon i jawor w kulturze ludu polskiego, Ziemia 1932, s. 124 n.,
Warszawa 1932.
— Dział polski w Paul Geiger: Volkskundliche Bibliographie f. d. Jahr
1926 i 1927, Berlin—Leipzig 1933.
— Les éléments des croyances dans l’ornementation populaire polonaise,
Art Populaire I, s. 108 n., Paris 1932.
— Zagadnienie etnografji połabskiej, Ruch Słowiański 1933, s. 63 n.,
1933.
— Metoda etnogeograficzna w zastosowaniu do kultury społecznej i ducho
wej, Zbornik radova na III Kongresu slovenskih geografa i etmo- '
grafa u Jugoslaviji, s. 15 n., Beograd 1932.
— O współpracę nauczycielstwa szkół powszechnych na polu ludoznawstwa, Nasza Praca, s. 7—10, Konin 1933.
Jan Falkowski: Lud i jego kultura, Krótki Przewodnik po Huculszczyźnie,
s. 24—41, Warszawa 1933.
— Notatki etnograficzne iz Polesia. Cmentarze, Wiadomości Ludoznawcze
II i odb., s. 9 z 7 ryc. Łódź 1933.
Adam Fischer: Dział polski w P. Geiger: Volkskundliche Bibliographie f. d.
Jahr 1928, Berlin—Leipzig 1933.
— Właściwości etnograficzne ludności polskiej. Kalendarz IKC na r. 1934,
s. 94—100.
Aleksander Jaworczak. Szopka w Dąbrówkach pow. Łańcut, Lud XXXI
i odb., s. 53—65, Lwów 1933.
Karol Koranyi: O pochodzeniu zwyczaju t. z. „oślego pogrzebu“, Lud XXXI,
s. 44—47, Lwów 1933.
Jan Kuchta: Motyw Matki Boskiej — Ucieczki grzesznych w podaniach
ludowych o czarnoksiężniku Twardowskim, Lud XXXI, s. 100—109,
Lwów 1933.
Alfred Bachmann: Bibljografja ludoznawcza za rok 1929, Lud XXXI, s.
163—175, Lwów 1933 i odb.
Jan Falkowski: Gliniane paleniska i naczynia piecykowate, Lud XXXII
i odb., s. 19, Lwów 1934.
Adam Fischer: Etnografja Słowiańska, zesz. 3, Polacy, s. 121—256 z 58 ryc.
i 1 mapą, Lwów—Warszawa 1934.
Józef Gajek: Kogut w wierzeniach ludowych, Nakł. Tow. Nauk. we Lwo
wie, s. 172, Lwów 1934.
Adam Fischer: Kaszubi na tle etnografji Polski. W wyd. zbiórowem. F.
Lorentz — A. Fischer — T. Lehr-Spławiński, Kaszubi. Kultura ludowa
i język. Toruń 1934, «. 141—247.
— Pierwiastki bałtyckie w ludowej kulturze kaszubskiej. Zbiór prac po
święcony E. Romerowi, Lwów 1934, s. 551—559.
W zestawieniu powyższem pominięto szereg artykułów mniejszych,
umieszczonych w prasie codziennej i t. p. oraz rozmaite sprawozdania i re-
190
. cenzje. Prof, Fischer wydał 10 tomów Ludu (XXIII—XXXII), a w roczni
kach tych zamieścił 147 recenzyj i sprawozdań na 120 stronach druku.
Ilość recenzyj krytycznych i sprawozdań, napisanych przez innych współ
pracowników Zakładu jest też dość znaczna.
Działalność naukową Zakładu może zilustrować tabela, przedsta
wiająca ilość stron wydrukowanych w ostatniem dziesięcioleciu przez kie
rownika Zakładu i jego współpracowników:
■
Inni
współpracownicy
Rok
Kierownik zakładu
1925
277
1926
549
35
1927
169
6
1928
443
1.83
1929
353
279
1930
287
25
1931
359
157
1932
376
6
1933
240
66
1934
485
191
Oprócz tego wykonano w Zakładzie szereg ujęć kartograficznych po
szczególnych elementów kulturowych na obszarze Polski. Wykreślono
mapy:
1) Polskie grupy etniczne [wykreślono 6 map, wprowadzając do nich
coraz bardziej dokładne rozgraniczenie poszczególnych grup etnicznych],
2) Ruskie grupy etniczne. 3) Ozdoby nadszczytowe w Polsce. 4) Formy
ustawienia krokwi na chałupie. 5) Grupy etniczne na obszarze wojew.
pomorskiego. 6) Grupy etniczne na obszarze Rarpat. 7) Mapa odmian po
dania o Madeju. 8) Mapa nazw przodownicy przy żniwach. 9) Mapa roz
mieszczenia nazw strzygoń, strzyga, wieszczy i t. d. 10) Mapa rozmie
szczenia nazw koszuli pośmiertnej. 11) Obszar uprawy lnu w Polsce.
12) Obszar uprawy konopi w Polsce. 13) Koń i niedźwiedź w wierzeniach
i obrzędach. 14) Mapa nazw uroczystości pożniwnej [2 mapy], 15) Mapa
ßhat ruskich [materjał budowlany], 16) Mapa techniki i typów pisanek
w województwach południowo-wschodnich.
Mapy te częściowo były publikowane w rozmaitych pracach wykona
nych przez Kierownika i współpracowników Zakładu.
Szczegółowa praca naukowo - badawcza Zakładu idzie w dwóch kie
runkach: etnograficznym i etnologicznym.
W zakresie prac etnograficznych gromadzone są materjały etnogra
ficzne z całego obszaru Polski. Jest to praca zespołowa, a materjały w ten
sposób zebrane są dużą pomocą przy opracowywaniu różnych zagadnień,
czy to' specjalnych czy też regjonalnych. .Rozesłano szereg rozmaitych
kwestj onarju szy etnograficznych do nauczycielstwa i t. p. W, ten sposób
zgromadźono obfity materjał, np. zebraną bardzo szczegółowe dane ,do
stępy w ilości kilkuset (około 800J rysunków i dokładnych opisów z całej
Polski: Materjał ten został opracowany w specjalnej pracy „Stępa, w Pol
sce“ (L. Popiel, rękopis). Oprócz pracy zespołowej nad pomnażaniem materjałów, odnoszących się do całej Polski, prowadzi Zakład zorganizowaną
pracę badawczą na pewnych ściśle określonych obszarach, a mianowicie
na Huculszczyźnie, Bojkowszozyźnie i Łemkowszczyźnie (całokształt za
gadnień góral, ruskich) i na Pomorzu. Na podstawie tych terenowych po
szukiwań przygotowano szereg prac, które w miarę możliwości ukażą się
w druku.
■W zakresie etnologicznym, oprócz prac ogólnych na rozmaite tematy,
prowadzi się sind ja nad poszczególnemi elementami kulturo.wemi, przyczem
główną uwagę zwraca się na problemy paleoetnologiczne, oraz na świa
towy zasiąg danego elementu. Prace dotyczą zakresu zarówno kultury ma-'
terjalnèj jak duchowej, a studja te mają na celu przygotowanie na tej pod
stawie pewnych .twmiosków metodologicznych.
Zakład utrzymuje ścisłą łączność z uczonymi krajowymi i zagranicz
nymi, która objawia się podwójnie»: przez korespondencję i udziały w zjaz
dach. Uczeni- tak krajowi jak i zagraniczni zwracają się często o udzie
lenie im rozmaitych informacyj naukowych. Związek z różnemi ośrodkami
krajowemi i zagrar.icznemi zacieśnia również szereg instytucyj naukowych,
mieszczących się w* Zakładzie Etnologicznym, jak:
1) Redakcja kwartalnika etnograficznego „Lud“
2) Sekretariat Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie.
3) Redakcja „Prac Etnograficznych“:
<
p Biuro Polskiej Komisji Sztuki Ludowej.
5) Sekcja ochrony swojszczyzny Towarzystwa Przyjaciół Hiiculszczyzny.
6) Redakcja polskiego działu „Volkskundliche Bibliographie“.
7) Redakcja polskiego działu „Handwörterbuch des slavischen Volks
glaubens und Volksbrauchs“.
Ze względu na wielkie znaczenie osobistego zetknięcia i wymiany po
glądów na międzynarodowych zjazdach, Kierownik Zakładu i jego najbliżsi
współpracownicy wzięli udział w następujących zjazdach: 1) II Zjazd Et
nografów i Geografów Słowiańskich w Polsce (1927), [Prof. Dr. A. Fischer
Dr. A. Bachmann i Dr. K Koranyij. 2) I Międzynarodowy Kongres Sztuki
Ludowej w Pradze (1928) [Prof. Dr. A. Fischer i Dr. A. Bachmann]. 3) I Kon
gres Filologów Słowiańskich w Pradze (1929) [Prof. Dr. A. Fischer],
4) I Międzynarodowa Konferencja Sztuki Ludowej w Rzymie (1929) [Prof.
Dr. A. Fischer]. 5) III Zjazd Etnografów i Geografów Słowiańskich w Jugosławji (1930) [Prof. Dr. A. Fischer], 6) II Międzynarodowy Kongres
Sztuki Ludowej w Belgji (1930) [Prof. Dr. A. Fischer], 7) Posiedzenie
Bureau de la Commission Internationale des Arts Populaires, Paryż (1931)
[Prof. Dr. A. Fischer],
,
’
Taki jest bilans działalności Zakładu Etnologicznego U. J. K. w pier
wszych dziesięciu latach jego istnienia. Działalność tę utrudniały w znacz
nym stopniu brak środków materjalnych na pomoce naukowe, oraz niemoż
ność uzyskania odpowiednich etatów dla sił pomocniczych. Naogół praco
192
wano przy pomocy środków bardzo skromnych. Wyniki tej pracy nie zaw
sze było można powyżej dość wyraźnie przedstawić. Wiadomo bowiem, ile
trzeba w założenie, a następnie prowadzenie Zakładu uniwersyteckiego wło
żyć trudu i pracy bezimiennej, którą trudno podciągnąć pod rubrykę jakie
goś wykazu. A praca ta i ten trud niewidoczny, a liczbowo nieuchwytny,
zwłaszcza żywe słowo, rzucane młodemu pokoleniu, posiadają nieraz war
tość zasadniczą.
Dr. Jan Fałkowski
St. asyst. Zakładu Etnologicznego U. J. K. we Lwowie
XIX Walne Zgromadzenie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie.
XIX Walne Zgromadzenie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie odbyło
się dnia 26 czerwcfy 1934 o godz. 18,30 wieczorem w sali seminaryjnej
Zakładu Etnologicznego U. J. K. we Lwowie, przy ul. Kościuszki 9, II p.
z następującym porządkiem dziennym:
1) Zagajenie Przewodniczącego, 2) Sprawozdanie Sekretarza i Redaktora
„Ludu“, 3) Sprawozdanie Skarbnika, 4) Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej,
5) Sprawy mianowania członków honorowych, 6) Wybory nowego Zarządu
i Komisji Rewizyjnej, 7) Wnioski.
Walne Zgromadzenie zagaił przewodniczący Prof. Dr, Jan Czekanowski,
poczem sekretarz Towarzystwa Prof. Dr. Adam Fischer przedsl teił nastę
pujące sprawozdanie z czynności Zarządu za lata 1926—1933:
„W okresie sprawozdawczym, podobnie jak w latach ubiegłych, główny
wysiłek Towarzystwa skupiał się w staraniach o utrzymanie or+r i Towa
rzystwa Ludoznawczego kwartalnika etnograficznego „Lud“. W V: z asie tym
wydano dalszych 8 tomów „Ludu“: T. XXIV za rok 1925, (str. 240),
T. XXV za. rok 1926, (str. 144+19), T. XXVI za rok 1927, (str. 160),
T. XXVII za rok 1928, (str. 204), T. XXVIII za rok 1929, (str. 255),
T. XXIX za rok 1930, (str. 212), T. XXX za ' rok 1931, (str. 276),
T. XXXI za rok 1932, (str. 176+4) i T. XXXII (w druku) za rak 1933.
Mimo ciągle rosnących trudności finansowych „Lud“ nie był wydawany
gorzej, przeciwnie papier był lepszy, liczniejsze ilustracje, a zarazem układ
tak zmieniony, że przy tej samej ilości stron zyskano około 20°/0 tekstu.
Niezależnie od wydawania „jLudu“ wydano także około 70 odbitek z rozpraw
zamieszczonych w „Ludzie“, a niektóre z nich były osobnemi wydawnictwami
Towarzy stwa.
Zbiory, a przedewszystkiem bibljoteka Towarzystwa rozwijają siej
w dalszym ciągu nader korzystnie dzięki temu, że mają pomieszczenie
w Zakładzie Etnologicznym U. J. K. we Lwowie. Bibljcteka Towarzystwa
wzrasta dzięki wymianie z licznemi pakrewnemi instytucjami krajowemi
i zagranicznemi. W roku ostatnim pozostawało Towarzystwo w stosunkach
wymiennych z 62 instytucjami krajowemi i 152 zagranicznemi, w tem:
Czechosłowacja 34, Jugosławia 16, Bułgarja 6, ZSSR 20, Niemcy 19, Austrja
5, Anglja 4, Danja 1, Szwecja 7, Szwajcarja 1, Holandja 1, Jra,ncja 5,
Italja 5, Portugalja. 3, Hiszpanja 1, Rumunja 7, Estonja 2, Finlandja 4,
Węgry 2, Łotwa, 3, Litwa 1, Stany Zjed. A. P. 5, Australja 1, Afryka 2,
Japonja 1. Ogółem wysłano w ostatnim roku sprawozdawczym 218 egzem-
193
plarzy wymiennych, podczas gdy w roku 1926 wysyłano 88. Oprócz wymiany
otrzymuje też Redakcja „Ludu“ egzemplarze recenzyjne.
Sekretarjat wysyła rocznie około 200 pism w różnych kwestjach na
ukowych, a równie liczną korespondencję prowadzi Administracja w spra
wach wymiany i t. p. Najważniejszą sprawą dla Towarzystwa jest pozyskanie
odpowiedniej ilości członków i wogóle zdobywanie środków materjainych
na wydawanie kwartalnika etnograficznego „Lud“. Trzeba sobie zdać jednak
sprawę z tego, że stan materjalny Towarzystwa jest obecnie bardzo zły. Gdy
w roku 1926 mieliśmy 182 członków to obecnie mamy ich 100 i to słabo
płacących. Dlatego bez subwencji nie bylibyśmy w stanie wydawać naszego
czasopisma. Nowy Zarząd Towarzystwa musi się więc zastanowić nad przy
szłością materjalną Towarzystwa.
W okresie sprawozdawczym Towarzystwo poniosło szereg bardzo
ciężkich strat. Wśród nich na pierwszem miejscu należy wymienić śp. Prof.
Stanisława Ciszewskiego, pierwszego profesora etnologji w Uniwersytecie •
lwowskim, badacza o niezwykłych horyzontach naukowych. Z kolei należy
się wspomnienie śp. Andrzejowi Gawrońskiemu, który był nietylko człon
kiem Towarzystwa, ajle także członkiem Zarządu i Komitetu redakcyjnego
„Ludu“, podobnie jak Prof. Józef Kallenbach, Prof. Adam Antoni Kryński,
oraz Prof. Jan Leciejewski. Odeszli od nas również wybitnie członkowiekorespondenci, Prof. Jan Baudouin de Courtenay, Prof. Jerzy Polivka i Prof.
Cenek Z’ rt. Byli oni dla Towarzystwa niezmiernie przychylnie usposobieni,
a dla etnografji słowiańskiej o doniosłych zasługach. Wreszcie utraciliśmy
z grona naszych członków cały szereg profesorów uniwersytetu, którzy pra
cowali
irawdzie na innych dziedzinach naukowych, ale tak dla spraw
Towarz^va jak i etnografji wogóle dobrze się zasłużyli. Należą tu tacy,
jak Prof. Benedykt Dybowski, Prof. Stanisław Dobrzycki z Poznania, Prof.
Ludwik Finkel, Prof. Bronisław Gubrynowicz, Prof. Jan Łoś, Prof. Stefan
Pawlik i Prof. Józef Siemiradzki. Wreszcie na wspomnienie serdeczne za
służyli tacy dawni i długoletni nasi przyjaciele jak Wojciech Biechoński,
zasłużony wydawca Kazimierz Jakubowski, wybitny działacz śląski i et
nograf Śląska Ks. Józef Londzin, Mieczysław Sołtys, Kazimierz Sochaniewicz, Stanisław Zarewicz i Bronisław Sokal'ski. Na zakończenie godzi się
wspomnieć o tragicznej postaci przedwcześnie zmarłego Bohdana Janusza,
który w „Ludzie“ zamieścił swego czasu wiele prac, a Towarzystwo Ludo
znawcze zawsze popierał w prasie codziennej. Wogóle bowiem wszyscy wy
żej wspomnieni nie byli tylko zwykłymi członkami ale także prawdziwymi
przyjaciółmi naszego Towarzystwa i czasopisma „Lud“ i popierali nas
w różnych naszych tak trudnych pracach. Cześć ich pamięci!“
Następnie sprawozdanie kasowe przedstawił skarbnik Towarzystwa
Dr. Jan Falkowski, a nawiązując do sprawozdania Sekretarza podkreślił;
zwiększające się z roku na rok trudności finansowe Towarzystwa^ „Lud“
jako czasopismo wyłącznie naukowe nie może być samowystarczalny, zwła
szcza obecnie, gdy wskutek ogólnego zubożenia liczba członków, prenumera
torów i zakupujących „Lud“ zmniejszyła się bardzo znacznie Wydawanie
„Ludu“ możliwe jest jedynie dzięki subwencjom Ministerstwa W. R. i O. P.,
a w latach poprzednich (do roku 1931) także Magistratu m. Lwowa. Poniżej
umieszczone zestawienie podaje ilość subwencyj otrzymanych w okresie
sprawozdawczym:
Lud T. XXXII.
13
194
Rok
1926
1927
1928
1929
1930
1931
1932
1933
Minist. W. R. i 0. P.
3.000
3.000
5.500
5.000
3.000
—
1.500
1.000
Magistrat m. Lwowa
—
500
590
500
500
500
—
—
Kwoty otrzymywanych subwencyj cmniejszają się z roku na rok a nie
przerwane wýdawame „Ludu“ możliwe było tylko dzięki oszczędnościom
poczynionym w latach ubiegłych, jak to udowodniają sprawozdania kasowe
ogłaszane co roku w bieżących tomach „Ludu“.
Po sprawozdaniu skarbnika zabrał głos Przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Dr. Jan Poratyński, stwierdził zgodność ksiąg kasowych, wyraził
podziękowanie skarbnikowi i postawił wniosek o udzielenie absolutorjum
Zarządowi, co zostało uchwalone jednogłośnie.
Następnie przystąpiono do sprawy mianowania członków honorowych.
Prof. Dr. A. Fischer stawia wniosek mianowania członkiem honorowym
Prof. Dr. Wilhelma Bruchnalskiego, długoletniego zasłużonego Prezesa
Towarzystwa, Redaktora „Ludu“ i członka Komitetu redakcyjnego Wniosek
przyjęto jednomyślnie, poczem przystąpiono do wyborów nowego Zarządu.
Na wniosek Dr. J. Pcratyńskiego uchwalono naprzód wybrać Prezesa Towa
rzystwa i dwóch Wiceprezesów. a następnie członków Zarządu. Na wniosek
Prof. Dr. A. Fischera wybrano przez aklamację
Prezesem Prof. Dr. Jama Czekanowskiego ('ponownie), a Wiceprezesami
Prof. Dr. Franciszka Bujaka i Prof. Dr. Jana Gwalberta Pawlikowskiego.
Dr. Jan Falkowski odczytał skład proponowanego nowego Zarządu
w osobach:
Dr. Alfred Bachmann
Prof. Dr. Wilhelm Bruchnalski
Prof. Dr. Adolf Chybiński
Prof. Konstanty Chyliński
Prof. Dr. Przemysław Dąbkowski
Dr. Jan Falkowski
Prof. Dr. Adam Fischer
Doc. Dr. Stefan Inglot
Prof. Dr. Jan Janów
Prof Dr. Jerzy Kuryłowicż
Zast. prof. Doc. Dr. Tadeusz Suli
mirski
Red. Bolesław Wysłouch.
Nowy Zarząd wybrano jednomyślnie z tern, że ukonstytuuje się on na
pieřwszem zebraniu organizacyjnemu Również jednomyślnie wybrano Ko
misję Rewizyjną w składzie: Prezes Dr. Jan Poratyński, Dr. Wilhelm Rolny
i Radca Walery Włodzimirski.
We wnioskach poruszono następujące sprawy:
a) konieczność zmienienia statutu, gdyż statut dotychczasowy ułożony
został jeszcze przy założeniu Towarzystwa i nie odpowiada wymaganiom
obecnym,
b) mianowanie członków korespondentów, de facto istniejących, a nie
zatwierdzonych oficjalnie, brak jest bowiem odpowiedniej klauzuli w sta
tucie, który należy zmienić w tym kierunku i
155
c) urządzania odczytów popularnych, ewentualnie wystaw etnograficz
nych i t. p imprez czy to we własnym zakresie czy też wspólnie z Uniwersy
tetem ludowym, Ligą ochrony przyrody, Muzeum Przemysłowem i i. Imprezy
te miałyby być pomyślane w ten sposób, aby zasiliły kasę Towarzystwa.
W dyskusji nad powyższemi wnioskami zabierali głos: Prof. Dr. J. Czekanowski, Prof. Dr. A. Fischer, Prof. Dr. J. G. Pawlikowski, Prezes Dr. J.
Poratyński, Dr. A. Bachmann i Dr. J. Falkowski, przyczem uchwalono: od
nośnie do a) i b) poruczyć opracowanie nowego statutu specjalnej Komisji
wybranej z członków Zarządu i zaproszonych osób, poczem ma zostać zwo
łane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie celem rozpatrzenia i uchwalenia
nowego statutu, odnośnie zaś do c) poruczyć sprawy te nowemu Zarządowi
do rozpatrzenia i ewentualnego zrealizowania.
Na tern Walne Zgromadzenie o godz. 21,40 zakończono.
J. Falkowski.
13
ZESTAWIENIE KASOWE ZA ROK 1933
DOCHODY
à
-J
i.
2.
3.
4.
5.
6.
ROZCHODY
WYSZCZEGÓLNIENIE
Pozostałość kasowa z 31 ! XII. 1932
Wkładki członków
Sprzedaż wydawnictw
Subwencja Ministerstwa W. R. i 0. P.
Odsetki w P. K. O.
Odsetki w Banku Gospodarstwa
Krajowego
ST-
d
J
WYSZCZEGÓLNIENIE
1.850 82
370 76
253 40
1.
2.
Druk „Ludu“
Klisze do „Ludu“
Honorarja autorskie (odbitki i rec.)
Wydatki Towarzystwa, Redakcji
i Administracji Ludu
Druk papierów, kopert firmowych
i kopert do ekspedycji Ludu
Ekspedycja Ludu Tom XXX1
Koszty manipulacji i druki w P.
K. 0.
Saldo kasowe z 31. XII. 1933
1.800 65
51 —
354 72
Razem .
3.542 37
Zł.
1.000 —
3.
4.
1 08
5.
6Č 31
6.
7.
8.
Razem .
3.542 37
Zł.
ST-
198 57
28 __
118 62
1 60
989 21
Dr. Jan Falkowski
skarbnik
Komisja szkontrująca sprawdziła wszystkie pozycje dochodowe i rozchodowe i stwierdziła najzupeł
niejszą zgodność zapisków księgi kasowej z przedłożonemi załącznikami. Stan kasy w dniu 31. XII. 1933
wynos:ł zł. 989.21, t
dziewięćset osiemdziesiąt dziewięć zł. 21/100.
We Lwowie, dnia 30 maja 1934.
£
TH
Dr. Wilhelm Rolny m. p.
Dr. Jan Poratyński m. p.
TOIAIZYSTWO LIBDZIAIEZE WE LWOWIE
poleca następujące wydawnictwa własne:
BĄK ST.: Chata vrlejska w okolicy Tarnobrzegu.................................
• j’EWSK1 ST : Czaszki ludzkie z kłódkami......................................
>ĄJRC VEXl ST.: Czapka i kapelusz w Lubelskiem
. . . . .
v '-_ KDWSKI E.: Zabiegi magiczne przy pożyczaniu, kupnie i sprze
daży u ludu polskiego...................................................................... .....
FRANKOWSKI E. : Wycinanie i ich przeobrażenia...........................
FRÄN KŁOWA G. : \ /ycinanka żydowska w Polsce z 16 ryc. . .
GANSZYNIEC R.: Czynnik racjonalny w wierze i w obrzędzie . .
— F je, ścień w wierzeniach ludowych starożytnych i średnio
wiecznych .................................................................................................
C OMME G. L. : Folklor, Podręcznik dla zajmujących się fudoznaw
stwem ...
....
GONET SZ. : Śpiewki z okolic Andrychowa. Z nutami......................
JANÓW J. „Sabałowa bajka“ H. Sienkiewicza.................................
KLINGER W. : Do wpływów starożytności na xolklor......................
KORANYI K.: Łysa Gora . , ..................................................................
KCRAN 'i A.: Czary i gusła przed sądami kościelnemi w Polsce
A. ‘IV i w pierwszej połowie XVI wieku................................ .....
CHIŃSKI WŁ. : Widowiska świąteczne w Makowie, Kalwarji i Żebrzydowicach. Z nutami......................................................................
KRZYWICKI L. : Początki własności indywidualnej...........................
KRZYŻANOWSKI J.: „Peregrynacja Maćkowa“.................................
KUCHTA J. : Rodzime wątki w podań .u o Twardowskim ....
LUD Kwartalnik etnograficzny. Komplet. T. I—XXX (Bez wyczer
panych zeczyrów III 2—3, IV 1, V 1—2, Ví 1, VII 1, VIII 3,
X 1—2) ....................
T. XI—XXIII, XXV—XXVI można nabyć o ’dz'elnie. Cena po
szczególnego tomu.................................................................................
— Cena ooszezególnego zeszytu (T. XI-—XXVl)................................
— Tom XXIV . .
....
...
— T. XXVII......................................................................
— T. XXVIII. z. 1-4.................................................
i
— T. VXIA. z. 1-4............................................................
— T. XXV z. 1—4.................................................................................*
ŁEMPICKI Z. : Podania o bohaterach......................................................
MATUSIAK SZ. : Wieszczba i źreb...........................................................
MĄCZEK SKI F. : Konik zwierzyniecki w Troi......................................
MŁYNEK L. : Uwag nad pieśniami ludu wielickiego......................
Fai liątnik zjazdu naukowego etnografów 1905 r......................................
Pieśni '.sabeżne. Z. 1—5. Cena poszczególnego zeszytu......................
PIŁSUDSKI BR, : Poez.a Gilaków
...........................................................
— Trąd Gilaków...........................................................................................
F.VOCKÎ K.: Zagadnienie metody w badaniach rad sztuka ludowa
PORĘBO,r CZ E. i Berta z dużemi stopami...........................................
RECHOWICZ K. : Sztuka budowania z drzewa w okolicy Skolego
SEWERYN T. : Hafty opoczyńskie...........................................................
SEWERYN T. : Kaszubskie złotogłowie z 18 r^c.
...
— O śpiewającym zbóju...........................................................................
— Tech.iika malowania iudowych obrazów na szkle
, . .
•SMOLEŃSKI T. : Lud gó ‘ncegipski. ...........................................................
ŚLIWINA W. : _ud lubartowski.................................................................
SOCHANIEWICZ K. : Miary i ceny na Podolu w XVI w. . . . .
W [TORT J. : Filozofja pierwotna (Animizm)...........................................
— Zarys prawa zwyczajowego ludu litewskiego...........................
ZBOROWSKI J. : Pieśń o Proćpakowej bandzie.................................
Zł. gr.
4'—
-■50
ISO
2.1 —
3—'50
1-—
2—
-■50
4-
-•50
1—
1-
-•25
-•50
150
1-—
325‘-
10-2.50
15--
1220-—
1S-20-—
—•50
—*50
-•25
-•25
—TO
11 —
1--
1-•50
-50
2-1-50
-•sc
4—
-■50
i—
!•—
r—
r—
1-
° ’">abycia w Wydawnictwie Zakładu Narodowego im.
Ossolińskich. Lwów — Kalecza i), Warszawa — Nowy Świat 72.
29552 ...
TRESC TOMU XXXH.
TT
J1
ROZPRAWY :
Str.
SALVINÍ LUIGI : Polska w ludowych pieśniach madziarskich ....
1
21. AMIEROW SKA- PRÜFFERO W A MARJA . Rybołówstwo w okolicach Druskienik
............
....
21
ZNAMIEROWSKA-PRÜFFÊROWA MARgA; Paski 'w' okolicy Druskienik........................................................................................................................35
BYSTROŃ JAN STANISŁAW : Pieśń o spotkaniu się rodzeństwa . .
40
BYSTROŃ JAN STANISŁAW : O psie, którego uczono mówić ...
18
FALKOWSKI JAN: Gliniane paleniska i naczynia piecykowate ...
50
JANIK MICHAL Cech rotmański i stern;eki w Ulanowie...................... 66
ZBÍ'RAWSKI JULJUSZ : O zapomnianej twórczości Zegoty Par. ego
77
KACZMARCZYK ZDZISŁAW : Przyczynek do gospodarki halnej XV"h
.
wieku w „Państwie Łodygowickiem“......................................
78
ZYRANIK BOGDAN : Przoci wieństwo bóstwa-drzewa i bóstwa-kamienia w wyobrażeniach ludowych
...........................................................
82
RECENZJE I SPRAWOZDANIA ........................................................
FALKOWSKI JAN : Dziesięciolecia Zakładu Etno ogicznego Uniwer
sytetu Jana Kazimierza we Lwowie (1924—1934)........................... 183
XIX Walne' Zgromadzenie Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie . 192
Zestawienie kasowe za rok 1933
TABLE DES MATIÈRES.
ÉTUDES: SALVINI L. Pologne dans les chansons populaires hongroises. —
ZNAMIEROWSKA-PRÜFFER M. La pêche dans les environs de Druskieniki. — ZNAMIEROWSKA-PRÜFFER M. Les ceintures des envi
rons de Druskieniki. — BYSTROŃ J. ST, Chanson sur la rencontre
du frère et de la soeur. — BYSTRCŃ J. ST. Histoire d’un chien
auquel on enseignait à parler. — FALKOWSKI J. Les “curneaux en
argile et les vases formant four. — JANIK M. Corps de métier des
lamaneurs et des pilotes à Ulanów. — ZBOROWSKI J. Production
littéraire oubliée de Żegota Pauli. — KACZMARCZYK Z. Contribution
à l’histoire ue Tadmiristratio- des alpages dans la seigneurie de Ło
dygowice au XVIII siècle — ZïR/j'IIK B. Antithèse de !a divinitéarbre et de la divinité-pierre dans les croyances populaires.
CRITIQUES ET COMPTES-RENDUS. CHRONIQUE ETHNOLOGIQUE.
DO SZANOWNYCH członków towarzystwa
LUDOZNAWCZEGO I PRENUMERATORÓW LUDU!
Ponownie zwracamy się z prośbą do wszystkich ncszyck członków i prenumeratorów, ażeby nietylko nie opuszczali naszych szeregów, ale starali się pozyskać
dla nas nowych członków, a nadto nie zalegali z należną nam prenumeratą,
lecz płacili ją choćby w ratach za pośrednictwem czeków na konto nasze
w P. KO. nr. 143.945. WKŁADKA WYNOSI TYLKO ZŁOTEGO MIESIĘCZ
NIE. Położenie pisma w niczem się nie poprawiło, gdyż liczba członków Towa
rzystwa nie zwiększyła się, a natomiast uległa zmniejszeniu subwencja Mini
sterstwa W. R. i O. P.
Drnk ukończono w październiku 1934.
17
