a47a733f213fa17f15bc52c4eb457908.pdf

Media

Part of Lud, 1924, t. 26

extracted text
LUD

ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA ETNO­
LOGICZNEGO, WYDAWANY PRZEZ POLSKIE
TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE WE LWOWIE

enGIH DE U SOtlEïE 0640
Jr,



JS

DTHH0L0GIE
,

-

f&i MJsť:

Wi » iù-’î

i'Ą REDAKTOR: ADAM FISCHER

.i^fckîYH'J

A>

-v:' ł*
,
- '•
•• • 1 A SEKJA /I - TOM VI - ROK ! 9 27
OGÓLNEGO ZBIORU - TOM XXVl

HAHA

J hic ir» ,i %f il WYDAMY Z ZASIŁKU. M. W. R. I O. P

Z 9 ILUSTRACJAMI

LWÓW — WARSZAWA — KRAKÓW — POZNAŃ — WILNO
NAKŁADEM TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO WE LWOWIE- SKŁAD
GŁÓWNY W WYDAWNICTWIE ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSO
LIŃSKICH, LWÓW, KALECZA 5. — WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 69. —
DRUKIEM L. WIŚNIEWSKIEGO WE LWOWIE, UL. OSSOLIŃSKICH L. 16.



■ W- .. .

, V” Ä,

KOMITET REDAKCYJNY „LlHátfei;
PROF. DR. WILHELM BRUCHNALSKI, PROF. DR. ADOLF
CHYBIŃSKI, PROF DR. JAN CZEKANOWSKI, PROF, DR.
AD/-M FISCHER, PROF. DR. EUGENJUSZ FRANKOWSKI,
PROF. DR. LEON KOZŁOWSKI.

REDAKTOR NACZELNY: PROF. DR. ADAM FISCHER.

DRUK L. WIŚNIEWSKIEGO WE LWOWIE.

SPIS RZECZY.
I. ROZPRAWY.
Koraryi. Karol : Czary i gusła przed sądami kościelnemi w Polsce, w XV
i pierwszej połowie XVI wieku......................................................... 1
Kozłowski Leon: Metoda kartograficzna w prehistorji

itr.
26

II. MATERJAŁY i NOTATKI ETNOGRAFICZNE.
Alme Vanda • Święto -lata“ w Skandynawii
73
Czarnock. Napoleon : Betlejka (Szopka) ...
.
.
.65
Marków Włodzimierz: Słoiynifc nazw Óprzezwiśk niskich grup plemien­
nych i lokalnych.........................................
.
.
.
46
Cawrzeniecki' Marjan : Szkoła Mag;i W Krakowie
.
69
Wiwrzenieck: Marjan: Rytuał picia,
. ił.
. .
.

MawrzeniecI a Mąr:an : Jak konstruowano u nas stos do palenia cza­
rownic 2
.........................................................
71
Wawrzenieeki Marjan: Namaszczanie się czarownic .
.
.72
>4& III. POSZUKIWANIA.
.F ischer Adam : Upiór, strzygoń czy wieszczy ?...
Scchaniewicz Kazimierz W sprawie zwyczaju tatuowania
.
Wasilkowski Eustachy : Rozeta w zdobnictwie ludowem ....
^řawrzemecki Marjan: „Pałamarka“
.
.
.
. - .
.
.

84
77
81
83

IV. RECENZJE i SPRAWOZDANIA.
Abraham Władysław : Zawarcie małżeństwa w pierwotnem prawie polskiem (A Fischer) .................................................................................. 85
Barabasz S .. Sztuka ludowa na Podhalu. Zizęść I—II. Spisz i Orawa
(A Fischer).................................................
.
.
.114
Biegcleisen Henryk : Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach i zwycza'ac i lu.—i polskiego (K. Koranyi)
......................................... 102
Corso Raffaele : Folklore (T. SuUmirski).................................
.
.100
Czeki nowski Jan : Wstęp do historji Słowian (A. Fischer)
90
Fehr Hans : Gottesurteil um Folter (K. Koranyi)
.
99
Fischer Adam: Lud Polski (W Kaminśkyj) ....
.
104
-Hoffmann-Krayer E. — Bächtold-Stäubli H. : Handwörterbuch des deut- sehen Aberglaubens (A. Fischer)......................................................... 96
Húsek Jan" Národopisná hranice mezi Slováky a Karpatorusy (A Fischer)
94
i .ientalowa Regina : Dziecko żydowskie (G Fränklowa) .... 106
Nikiforów A. I. Etnografja w szkole (A. Fischer) .....
87
- Persowski Franciszek : Osady na prawie ruskiem, polskiem, niemieckiem
■ wołoskiem V ziemi lwowskiej (A. Bachmann)........................ 101
^olivka Jiři : Výbor ludových rozpravok (A. Fischer)
. 110
Porazińska Janina: Wesele Małgorzatki, W Wojtusiowej izbie, Pastereczka (A, ".)
...
......................................... 110
Rogowski Jan: Mazurzy Pruscy (A Bachmann) ...
.90
Sawicki Ludwik : Jaskinia Nietoperzowa pod wsią Jerzmanowice (L Ko­
złowski)
.................................................

.
.
.111
Seweryn Tadeusz : C Chrystusie frasobliwym (A. Bachmann)
89
Soseňko Kseroroot : Prażereło ukrajinśkoho religijnoho svitohladu (M.
Iwaśzków)
. ■i .
.................................................113
Cdziela Seweryn : 2 podań i dziejów Ziemi bieckiej (A. Bachmann) .
89
■Volkskundliche Bibliographie 192 i —1922 (A. Fischer)
.
.
88

Zelenin Dmitrij: Russische (ostslavische) Volkskunde (A. Fischer) .
.
Zibrť Čeněk : Staročeské uměni kuchařské (A. Fischer) ....

Str.
97
109

V. KRONIKA ETNOLOGICZNA.
-j- Gawroński Andrzej : (J. Kuryłowiez) .
.
ý Świątek Jan
.......
.
.
Ý. Hnatiuk Włodzimierz (A. Fischer)
Błp. Lilientalowa Regina (G. Fr.änklcwa)
....
Rozporządzenie Ministra W. R. i O. P. w sprawie programy Ctudjów
i egzaminów w zakresie antrópologji, etnógraiji z etnologją ■' pre——
historji na stopień magistra filozofji
Kongres sźtuki ludowej w Rradże 1928 r. .
t' .
.
Zjazd Profesorów etr.ografji i etnologji w Warszawie w r. 1926
II. Zjazd Słowiańskich Geografów i Lnog-alów w PoBce w r. 19 >7
(A. Bachmann).................................................
Kolo nauk antropologicznych U. J. K we -wowi e (E. t. 'eks n)
Pięćdziesięciolecie pracy naukowej Prof. Aleksandra Brucknera
Wystawa Konserwatorska w Warszawie
.....
Wykłady etnograficzne na prowincji
Papieskie Muzeum Etnograficzne
.

Polskie wydawnictwo waz starożytnych
Opieka nad zabytkami .
............................................................
Wystawa polskiego zdobnictwa ludowego w Stressburgu
Regjonalizm w województwach.................................................
Ankieta Koła Etnologicznego Stud. Uhiw. Stefana Batorego .
VI. ALFRED BACHMANN: BIBLJOGRaFTA LUDOZNAWCZA ZA
LATA 1925—1927
.
...
ZESTAWIENIE KASOWE ZA R. 1926-7 .
.

115
117
117
119

121
23
126
126
130
132

\14
135

.35
.55
136
137
137
39
140
156

TABLÉ. DES MATIÈRES
du volume XXVI (Année 1927) de la Revue ethnographique
„Lud“ („Le Peuple")
I. ÉTUDES.
Pag.
Koranyi Ch. : La sorcellerie devant les tribdnaux ecclesiastiques en Pologne
au XVe et dans la première moitié du XVIe siecle
.
. 1 II.
v * IV.1
Kozłowski L. : La-méthode cartographique dans la préhistoire
. .
2S
II. MATÉRIAUX ÈT NOTICES ETHNOGRAPHIQUES.
Alme W. : La fête do ,,1’été" en Scandinavie
f
*
3
Czarnocki N. : Crèche représentant la scène de la Nativité . .
66
Marców Vh : Dictionnaire des dénominations et des surnoms de* groupes
ruthènesfamiliaux
et locaux
î6
i Wawrzeniecki M : Une école de Magie à Craepvie ,y,
I
.
.
69
— La r lanière de boire
,
.
-^
■ . ■ ;
70
1 — Comment on drossait en Pologne le bûcher sur lequel on brûla, t
les sorcières?
.
.
71
— L’cnction pratiquée sur elles-mêmes par les sorcières ,
kl RECHERCHES ETHNOGRAPH.1 QUES
Fischer A. : Revenant ou strige ?
........
84
Sóchaniewicz C. : Sur la coutume de tatouage ...
7
Wasilkowski E. : La rosace dans l'ornementa lion pcpulairt
81
Wawrzeniecki M. ■ „Pałamarka“ (gantelet de bois pour saisir le blé) .
83
IV. CRITIQUES \iT COMPTES-RENDUS
35 — 114
vCHRONIQUEETHNOLOGIQUE
,
.
.115
VI. A.BaCHMANN: B'B! IOGRAPHIE ETHNOGRAPHIQUF «925-1927 140

KAROL KGRANYI.

CZARY I GUSŁA PRZED SĄDAMI KOŚGEL NEMI
w polsce-w xv i w pierwszej połowie
XVI WEKU.
(LA SORCELLERIE DEVANT LES TRIBUN/.UX ECCLÉSIASTIQUES EN
POLOGNE AU XV» ET DANS LA PREMIÈRE MOITIÉ DU XVU SIÈCLE).

W czasie gdy na zachodzie toczą się liczne procesy o czary1),
a liczba ich z roku na rok nieustannie wzrasta, w Polsce jeszcze
głucho o nich až do początku XV stulecia. Możnaby wprawdzie
brak wiadomości o tego rodzaju procesach przypisać znikomej
ilości zapisek sądowych, jakie się z okresu poprzedzając ego
wiek XV zachowały, jednak nie da się zaprzeczyć, że i w cza­
sach, z których źródła sądowe w znacznej liczbie do nas prze­
szły, pojawiają się procesy o czary w aktach sądowych spora­
dycznie. Stan ten utrzymuje się aż do połowy, a raczej nawet
aż do końca XVI wieku. Właściwa epoka prześladowania cza­
rownic w Polsce rozpoczyna się dopiero w XVII wieku i trwa
po drugą połowę następnego stulecia.
Szczupła ednakowoż liczba procesów o czary przed XVII
wiekiem nie jest jeszcze dowodem, jakoby przedtem w czary
powszechnie nie ' derzono. Ze już wcześnie wiara w skuteczność
czarów była bardzo żywa wśród ludu, że niemało było takich,
którzy proceder czarodziejski uprawiali, świadczy fakt, iż party­
kularne ustawodawstwo kościelne od połowy XIII wieku wystę­
puje przeciw czarownicom i czarownikom, że instrukcja wizytatorskie nakazują wizytatorom pilnie śledzić po parafjach tych,
którzy śię czarami bawią, że wreszcie kaznodzieje z ambon ostro,
gromią tych, co się do czarów i guseł uciekają.4
4) Praen niniejsza jest Wyjątkiem, z większej całości, gdzie też szczeń .
gólowo omawiam stronę prawną niniejszego zagadnienia.
Cud, T K5EVI

l

2
A w skuteczność środków czarodziejskich wierzył nietylko
prosty lud, co to po porady do „wieszczycli bab“4) się udawał,
wierzyły, też w czary osoby na wyższym szczeblu stojące, jak
ówi sławetni rajcy miasta Poznania; którzy dla wykrycia nie­
znanego sprawcy kradzieży uciekli się do pomocy czaródzieja.
Nawel ludzie uczeni nie gardzili w ostateczności środkami
czarodziejskiemi, jak owi lekarze (medici), którzy nie mogąc
uleczyć chorego, radzili mu wkońcu, aby się zwrócił o pomoc
do starych bab (consuluerunt medici, ut muiieres antiquas super
-tali do.ore ćonsuluerit)2).
Jak rozpowszechniona była wiara w czary, świadczy jeszc-:e
okoliczność, że bardzo często odgrywają one ważną rolę w pro­
cesach, zasadniczo zupełnie innych spraw dotyczących.
Gdy w r. 1413 w procesie przeciw niejakiemu Jakóbowi
i dziedzicowi Międzylesia (haeres de Medzilesie) Mikołajowi, ten
ostatni obok innych sprawek, odpowiadał również za to, że
odciął noś jakiejś kobiecie (occasione abscicionis nasi cuidam
mulieri), usprawiedliwiał się tem, że działał bene zelo. chciał bo­
wiem uchronić w ten sposób pana Jakóba od szkodliwych skut­
ków czarów, któremi owa kobieta nań godziła (quod nasum
mulieri abscicit propter seeuritatem ipsius domini Jacobi, ne
fuissęt per sortilegia destructus)3).
W r. 1418 żąda przed sądem konsystorskim w Gnieźnie4)
Małgorzata z Dziedzic rozwiązania jej związku małżeńskiego
z Grzegorzem z Dziedzic, ponieważ małżeństwo nie zostało speł­
nione wskutek niemocy płciowej męża. Ten ostatni domaga się
oddalenia przez sąd skargi. Zawsze bowiem jak podaje, był spo­
sobny do sprawy małżeńskiej, a jedynie obecnie nie jest zdolny,
gdyż jest „separowany“ (se semper fuisse potentem, sed nunc
tempore maleficiatum) 5).
*) Acta capitulorum nec non iudiciorum ecciesiasticorum selecta cd B.
Ula'nowski (w Monumenta medii aevi res gestas Po'.oniaé dîustrantia) T. II.
zap. 1389 W dalszym ciągu cytuje „Acta“ z-podaniem tomu i liczby zapiski,
v . 2) Acta JL zap. 1835.
.
i'
i
S) Acta l. zap.. 1507. ...
r,.„ ,
^
..
4) Acta II. zap, 125.
5) Kwestja, czy w wypadku gdy małżeństwo wskutek „impotenta ex
maleficio“ nie zostało spełnione, ~ioże ono być unieważnione, zajmowała
przez szereg wieków biegłych w prawie kanonicznem. Szczególnej aktualności
nabrała ona w drugie, połowie' IX wieku, kikdý choJzbo o sprawą .rc/.wia/a-

3'
Przeć tymże samym sądem nie chciał się w roku 1419
pewien pozwany wdawać w spór z powódką, utrzymując, że ta
ostatnia nie posiada zdolności procesowej, ponieważ nie prze­
strzega przepisów kościelnych, nie spowiada się, ani się komu­
nikuje, a przedewszystkierr. ponieważ bawi się czarami (dixit ei
non est respondendum, quod ipsa ... facit sortilegia).1).
W r. 1430 domagał się w konsystorzu poznańskim rozwodu
mieszczanin Piotr Zawarty z powodu złej sławy swej żony Jadwigi,
zwłaszcza zaś z powodu tego, iż Jadwiga zajmuje się czarami. Za
swe praktyki, czarodziejskie była nawet skazana na śmierć, a je­
dynie dzięki pewnym osobom, które za nią u sądu prosiły,
została ułaskawiona (...quia sortilegia exercuit, propter quod.
ad mortem fuit condemnata, nisi ad prsces et ad petitionem
multorum hominum fuisset emissa) *2).1 Sąd jednakowoż zarzutów
Piotra nie uwzględnił i skargę jego oddalił.
Warto jednakowoż zaznaczyć, iż niegdyś w niektórych ustawodawstwach, uchodziło zajmowanie. się czarami, jako dosta­
teczna przyczyna do rozwodu. Wedle prawa burgundzkiego3)
i edyktu 7’eodor/ka króla Ostrogotów4), mógł mąż rozwieść
się z żoną, jeśli ona bawiła się czarami.
Forum, przed którem toczą się procesy o czary, jest w na­
szej epoce przedewszystkiem sąd duchowny. Nie brak wprawdzie
śladów, że i sądy świeckie, a zwłaszcza miejskie, niekiedy już
ma małżeństwa Lotara II i żony jego Teutbergi. Wskutek czarów bowiem
rzuconych na Lotara przez nałożnicę jego Waldradę, stał się Lotar ' niezdol­
nym do spełnienia małżeństwa. Ówczesny biskup z Reims, Hicmar wypowie­
dział wtedy w osobnej rozpi aWie „De diyortio Lotharii et Theutbergae“ (Mignę,
Patrologia Latina T. CXXV, str. 716 i nast.) swój pogląd na pytanie, czr
„impotentia ex maleficio“ jest możliwa, i czy z tego powodu może być mał­
żeństwo unieważnione. Na oba pytania odpowiada Hincmar twierdząco. Ana­
logiczne zapatrywanie wjrażają w powyższej kwestji i późniejsi uczeni, jak
Ivo z Chartres (1125) w swem Decretum .(VUI. c. 194), 'Gracjan (c. 1.—4. C.
33. qu. l), Piotr' Lombardus w „Liber Sententiarum“ (Lio. 4.' dist. 34.), Aj—
bertu^ Magnus, i uczeń jego Tomasz z Akwinu (Commenu. ad Lorąbarduml
inni. i późniejszych autorów szeroko sprawę tę omawia Hostlensis tHenryk
dę Segusia) w swej „Summa super titulis Decretahum“.
...
1, Acta II. zap. 147.

"
'
2) Acta II.. zap. 1016.
- Je jflB
3) Monuments Gęrmaniae Historiée juiges. Sectio_ J. Pars.IJ, Leges
Burgundionum art. XXXIV. De diyortio § 3. . .
. •4
;
Jjf
4) Monumenta Germaniae Historica. Leg es V. Edietum Theodorici cap. 54.

1*

4
w XV wieku sprawami temi się zajmują, są to jednak spora­
dyczne wypadki. Wyrok śmierci, o którym wzmianka była w po­
danym wyżej procesie z roku 1430, został wydany, jak przy­
puszczać można, przez sąd miejski. Z procesu o czary przed
sądem radzieckim w Poznaniu z roku 1436, zachował się nawet
protokół w najstarszej księdze miejskiej poznańskiej1 -.
W roku 1488 oddaje pleban szczerzecki jedną ze swoich
parafjanek podejrzaną o czary do więzienia miejskiego2).
Obok sądów miejskich zajmują się niekied y i sądy wiejskie
już w XV wieku sprawami o czary. We wsi Trześniowie roz­
grywa się proces w roku 14503).
Przeważna jednak ilość procesów o czary w XV, jak rów­
nież w pierwszej połowie XVI wieku toczy się, o czem już wyżej
wspominaliśmy, przed sądami duchownemi, mianowicie przed
sądami biskupiemi, nigdy zaś p*-awie przed :nkwirytorskiemi. Nie
spotykamy też w Polsce, w przeciwieństwie do zachodu, sporów
o właściwość w procesach o czary między sądami biskupiemu
a inkwizytorskiemi. Na zachodzie spory takie nie były spora­
dyczne-, czego dowodem, że okazała się potrzeba wyraźnego unor­
mowania sprawy kompetencji w procesach o czary przez władzę
najwyższą. W piśmie z dnia 13 grudnia 1258 skierowanem do in­
kwizytorów zakonu Franciszkanów i Dominikanów określa papież
Aleksander IV prawo inkwizytorów do Najmowania się sprawami
o czary jedynie w wypadku, gdy wykazują znamiona herezji,
„nisi haeresim sapiant manifeste“4). Postanowienie to przejął
Bonifacy VIII do „Liber Sextus“5). Powtarzają je później pod­
ręczniki inkwizytorskie, mianowicie „Directorium inquisitorum“
F.ymeryka (z r. 1376), jak i przeróbka tego dzieła, sporządzona
') Warschauer Die älteste Spur eines Hexenprozesses in Posen:
Zeitschrift der historischen Gesellschaft für die Provinz Posen IV. Jahrgang,
►'•oseň 1889, str. 213-215.
!) Acta officii consistorialis leopoliensis antiquissima edidit Gaili>1 raus
Rclny. Vol. I. Lwów 1927 (Zabytki i 'ziejowe T. IŁ).
8) Najdawniejsza księga sądowa wsi Yrześniow* 1419 — 1609 wydala
Helena Polaczkô’vna. Lwów'1923.
*) Hansen J. : Quellen und Untersuchungen zur Geschichte desHexenWahtts und der 1 'exenveifolg ur.jf n im Mittelalter. Bonn 1901, str. 1.
*) c. 8. § 4. in Vl-to de Haereticis V. 2.

5
przez Piotra, inkwizytora krakowskiego ’). Powyższe postano­
wienie nie załatwiło jednakowoż kwestji definitywnie. Określenie
„si haeresim sapiat manifeste“ można było w rozmaity sposób
‘ nterpretowań Inkwizytorowie staii na stanowisku, że wszelkie
praktyki czarodziejskie, o ile dokonywane są przy pomocy djabła
czy demona, noszą wyraźne znamiona herezji. Współcześni uczeni
poglądu tego jednak w całości nie podzieiali. Niektórzy z pośród
nich, jak Bernard Guidonis (f 1331), autor dzieła „Practica inquisirior is haereticae pravitatis“ i Oldradus de Ponte Laudensis
przyjmują zapatrywanie to z zastrzeżeniem, że za herezje czyn
ten uważać można jedynie wtedy, jeśli połączony jest z odda­
niem czci djabłu, samo zaś wzywanie djabła nie nadaje jeszcze
temu przestępstwu piętna herezji. Na przeciwnerr. natomiast
stanowisku stoi wspomniany Eymeryk. Zdaniem jego wszelkiwzywanie djabła przy praktykach czarodziejskich jest herezją.
(Daemones invocare et consule.e etiam sine sacrificio apostasiu
est a fide et per consequens haeresis).
Zasadę Eymeryka powtarza jedyry znany nam dotąd do­
kument z połowy XV wieku, odnoszący się do procesu przed
sądem inkwizytorskim w Polsce, a w którym spotykamy wzmiankę
o praktykach zabobonnych W toku mianowicie postępowania,
wdrożonego przez sąd inkwizytorski Henrykowi z Brzegu *2) o he­
rezję, a który już poprzednio odpowiadał był za to przestępstwo,
wychodzi na jaw, iż Henryk, szukając wraz z kilkoma towarzy­
szami skarbów, przypuszczalnie jak inni jego współcześni „magica
arte“, wzywał do pomocy demonów (ad suffragia daemonurr.
pro inveniendis thesauris aiiquociens habuit refugium). Obwi­
niony zasłaniał się tern, iż nie w:edział, jakoby to było grzechem
(credens id licere non esse pecatum), W wyroku skazującym go
za herezję, zostaje wprawdzie Henryk przez sąd inkwizytorski
uwolniony od przestępstwa wzywania pomocy szatana, niemniej
jednak uważa inkwizytor za nieodzowne zaznaczyć w wyroku,
że zasadniczo wzywanie demonów do pomocy nosi wyraźne

*) Wattenbach: Ueber das Handbuch ejnes Inquisitors in der KirchenhiWiothek zu Greiienwald. Abhandlungen der Preussischer. Akademie
der Wissenschaften 1888 Phil. Hist. Klasse, str. 15, 20.
2) Ulanowski B.: Formuj ae ad ius canonicum spectantes. Supplementum. Aichiwum Komisji historycznej T. V,, str. 341/2.

6
znamiona herezji (invocare daemones pro inveniendis thesauris
procul dubio haerésim sapiat manifeste).
Rzecz charakterystyczna, że z wyjątkiem omówionego wła­
śnie wypadku, nie mamy w żadnym naszym procesie o czary
wzmianki o djable. Wprawdzie w aktach naszych sądów kościel­
nych wspomina się go niekiedy jak np. w procesie przeciw
pracowitemu Jakóbowi Czabowi z Rzędzina, odpowiadającemu
w r. 1524 przed sądem w Płocku, za to, iż odprawiać miał
mszę św. na cześć djabła (in modům missae ad honorem diáboli),
parodjując przytem mszę świętą1) ; albo w opisie zajściaj jakie
miało miejsce w roku 1440 w Zbąszynie, gdzie księża husyccy
wypytywali szatana, który opętał był pewną dziewczynę, jaka
wiara jest lepsza, czy katolicka, czy też ta, którą oni wyznają
(a daemonio facerunt inquis'ticnem, si nostra fides catholica,
aut ipsorum secta erronea melior foret) *2), nigdy jednak niema
o nim wzmianki w procesach o czary. Odrrennie wprost ma
się rzecz na Zachodzie, gdzie w tym samym czasie o djable,
a w szczególności o zawieraniu z nim paktu, bardzo często
wspominają akta procesów o czary 3). Nie brak coprawda nie­
kiedy i w naszych procesach o czary wzmianki, że dana osoba
zajmuje się z podszeptu szatana — „ex suasu diabolico, suadente
diabolo“ — nié jest to jednak równoznacznem z zawarciem paktu
z szatanem. Wyrażenie „ex suasu diabolico“ powtarza się dość
często i w innych procesach karnych. Każde bowiem przestęp­
stwo, jak naprzykład kradzież4), zabójstwo, czy cudzołóstwo
uważano w średniowieczu, jako popełnione „suadente diabolo“,
za namową szatana, który zawsze czyha na sposobność, aby
człowieka sprowadzić z drogi cnoty 5),
W naszych procesach o czary odgrywa djabeł rc.ę za­
sadniczą dopiero od XVII wieku. Wtedy dopiero spotykamy
') Acta III. 7.ap. 432.
2) Acta II. zap. 1097.
3) Hansen J.: Op. cit. passim. Marx Jean: L’Inquisition en Dauph.nć.
Étude sur le développement et la répression de l’hérésie et de la sorcellerie du
XlV-e siècle au début du régne de, François I-er. Paris 1914, str. 32 i nast.
4) ..furta, suadente diabolo commiserit. Zeumer K.: Formulae Merovingici et Karolini Aevi, str. 647. (Monumenta Gerir.aniae Historica. Legum
Sectio V. Formulae).
5) F ehr H. : Gottesurteil und Folter. Eine Studie zur Dämonologie
des Mittel abers und der neueren Zeit. Berlin - Leipzig 1926, str. 3.

7
w aktach procesowych obszerne opisy jazdy na Łysą Górą,
zabaw tamże urządzanych, wreszcie wiadomości o pakcie zawie­
ranym z djabłem. Ale i w XVII czy XV1I1 wieku ten typ pro­
cesów o czary nie jest powszechny. Na znacznym obszarze
Rzeczypospolitej przeważają w tym czasie procesy o czary; w któ­
rych djabeł wogóle rie występuje, a w których chodzi wyłącznie
prawie o przestępstwo popełnione przez szkodzenie przy pomocy
rozmaitych środkow czarodziejskich zdrowiu, oraz dobytkowi
osób drug'ch, względnie o używanie niedozwolonych, często ta­
jemnych środków, celem udzielania komuś pomocy, czy przyspo­
rzenia 1 :orzyści.
Takie znamiona posiada przestępstwo, przeciw któremu
występują w naszej epoce sądy auchowne, a na którego okre­
ślenie w języku polskim znajdujemy w aktach tych sądów jedyny
wyraz „czar i“ (czary)1), względnie „czarę wacz“12). W prze­
ciwieństwie dc słownictwa polskiego terminologja łacińska jest
bardzo obfita. Najczęściej na oznaczenie czarów używanym wy­
razem jest : i c a n t a t ' o, incantationes facere, fr.cantare. Obok
tego wyrazu powtarzają się często wyrażenia sortilsgium, sortilegia facere, sortilegia exercere, malencium, diviňatio, rzadziej veneficium i nigromantia, wyjątkowo decantatio, augurium, ariollatio, coniuratio. Wyrazy te oznaczające rozmcite rodzaje praktyk
czarodziejskich, użyte są w aktach promiscue. Dzieje się to nietylko
u nas, ale i na zachodzie. Wyraźne odróżnienie między ncantatio, a sortilegium, divinat'C, czy innem podobném określeniem
spotykamy jeszcze tu i ówdzie w dziełach rozmaitych uczonych,
zajmujących się przestępstwem „czarostwa“. Praktyka sądowa
natomiast, oraz lud nie przeprowadzają jakiegoś zróżniczkowania,
znają jedno tyiko przestępstwo czarów, na które w języku ro­
dzimym jedno zasadniczo tylko istnieje określenie. Da się to
zauważyć już W cesarstwie rzymskiem, gdzie' lud rozmaitych
magów, wróżbiarzy i t. p. określał wspólr.em mianem, „malefici“ 3).
We wczesnem średniowieczu znów łączono czary z trucicielstwem.
Leges barbarorum traktują irucicielstwó jako rodzaj czarodziej­
1) Po raz pierwszy użyty w procesie z. r. 1476. Acta II I38Ë
2 i Acta II. zap. 1809.
3) Chaldei ac magi et ceteri, quos maleficos ob facinoruru magnitudinem vulgus appellat. c. 5. C. de Maleficis et Mathematieis IX. 18.

8
stwa1). Wyraz „veneficium“ oznacza jedno i drugie. Utrzymuje
się to do czasów nowożytnych nawet. W XVIII wieku jeszcze
mają postanowienia synodalne, odnoszące się do czarów tytuł
„De Veneficiis“ *2).
Akta sądów duchownych używają wy/azu „veneficium“ na
oznaczenie czarów, a wyrazu „venefica“ na oznaczenie osoby,
zajmującej się praktykami czarodziejskiemu Trucicielstwo okre­
ślają akta słowem „intoxicatie“ (intoxicare). Jak jednak zobaczymy,
łączy się to przestępstwo zazwyczaj bardzo ściśle z czarodziej­
stwem. Tu i tam bowiem posługiwano się często temi samem:
środkami, starając się o sprzątnięcie jakiejś osoby z tego świata.
Charakterystycznem jest, że o trucicielstwie mowa głównie
w aktach sądowych, dotyczących SDraw o rozwiązaniu mał­
żeństwa z powodu nastawania żony na zdrowie małżonka. Prze­
stępstwa takie były widocznie na porządku dziennym, skoro
władza do stanowczych nieraz uciekała się środków, aby do
nich nie dopuścić. Sąd konsystorski w Włocławku, żądając
w r. 1422 od Jakóba z Sądzina postawienia rękojmi, iż nie bę­
dzie kaleczył swej żony, a za występki karać ją będzie i eno tylko
rózgą, zmusił ojca żony do przyjęcia rękojemstwa za córkę, iż
ta ani trucizną (toxico), ar innym jakimś sposobem nie będzie
godziła na życie swego męża3).
Zajmowanie się czarami ścigane było przez sądy kościelne,
przeważnie z urzędu jako przestępstwa, naruszające religję. Do­
niesienie do władzy, zazwyczaj głos publiczny, obwiniający pewną
osobę o zajmowanie się czarami (communis fama, vox clamorosa,
rumor communis, publica vox et fama4) były dostateczną pod­
stawą, aby władza wszczęła postępowanie przeciw danej osobie,
zawezwała ją do stawienia się przed sądem i odpowiadania za
poczynione jej zarzuty 5). Nierzadko, jak dowodzą zapiski sądowe.
') Brunner H.- Deutsche Rechtsgeschichte II, 2. wyd , str 873,Leipzig
1928. EcunOB-b B. B.: OrpaiuneHie McTopHKO aomaT>ieCKoeH3CjrBjxoBaHÎe.
Wa rszawa 1896, passim.
2) N. p. Synod Włocławski z r. 1653. Montbach M : Sratuta synoda;:;
Sanctae Ecclesiae WratisIaviensis.'Wratislaviae 1855, str. 292. Synod Pozn. z 1720.
3) Acta III. zap. 463.
4) Acta II. zap. 465, 1837, 1574, 1578
5) Pozew taki zawiera wydany przez Ulanowskiego: Liber Formularum ad ius canonicum spectantium, ex actis Iacob. de Kurdanow, episcopi Plocensis maxima parte deromptarum (Archiwum Komisji Prawniczej T, I., str. 20)-

9
miały tego rodzaju zarzuty swe źródło w plotkach, rozsiewanych
przez, zawistnych sąsiadów (quod ex inviaia vicinarum infamata
fuit de predicto scelere seil, sortilegio)1). Czasem udav/ało się
osobie spotwarzonej położyć kres takim plotkom, a w dalszym
ciągu uchronić się od konseKwencyj, jakie powstała stąd „fama
publica“ mieć dla niej mogła, przez pociągnięcie kalummatorów
do odpowiedzialności sądowej za obrazę czci uzyskanie przeciw
nim wyroku skazującego. W księgach naszych sądów zachowały
się protokoły kilku takich procesów. Stroną obrażoną, jak i oDrażającą były zazwyczaj kobiety. W roku 1477 skarżyła się pewna
niewiasta przed sądem w Gdańsku na swą sąsiadkę, oraz jej
męża, zarzucających jej, iż jest czarownicą (quod sit divinatrix)
i ba wi się czarami, podczas gdy ona nigdy czemś podobném się
nie zajmowała (sc numquam talia perpétrasse) *2). Domagała się
nawet, aby pozwani sądownie udowodnui swe zarzuty. Podobne
procesy spotykamy w latach 1519 3) i 15284) w Poznaniu. Po­
wódki czują się dotknięte tern, że pozwane nazwały je publicznie
(pałam et publice), w obecności wielu osób (in praesentia multorum hominum) czarownicami (appellàndo ipsam incantatricem
et veneficam; incantatricem et veneficiis utentem).
Nierzadko jako strona pozwana występuje w aktach sądo­
wych pleban, który parafjankę swą nazwał czarownicą. I tak
pozywa w r. 1477 mieszkanka Długogaśiina, Katarzyna o tego
rodzaju obi azę plebana tamtejszego przed sąd konsystorski w Po­
znaniu (contra dominum, quomodo appellavit eam haereticam,
dicens quod faceret incantationes 5). W r. 1483 wnosi Katarzyna
Paszkowa skargę na plebana sokolnickiego przed sąaem kon­
systorskim we Lwowie6) o to, że ten nazwał ją z ambony cza­
rownicą. W r. 1488 występuje przed tymże sądem, w takiej
samej sprawie w imieniu swej żony Stanisław, kowal ze Szczerca,
przeciw tamtejszemu plebanowi7). Jaki obrót wzięła sprawa
w ostatnim wypadku nie w'r.domo. Proces natomiast z plebanem
h Acta II. zap. 465.
2> Acta III. zap. 892.
3) Acta II. zap. 1726.
*) Acta II. zap. 1809.
5) Acta II zap. 1373.
f) Acta officii consistorialis Leopoliensis I. zap 491.
7) Acta officii consistorialis Leopoliensis I zap 2200.

10
äokolnickim skończy! się ugodą stron, przyczem pleban zobo­
wiązał się odwołać publicznie i z ąmbony, poczynione powódce
zarzuty.
Czasem role się zmieniały. _ W r. 1457- pozywa pleDan z Sar­
binowa Bartłomieja Kwaśnego przed sąd biskupi za to, iż ter
publicznie go obraził, zarzucając mu, iż rozmaitym osobom po­
maga w praktykach czarodziejskich, wydając z kościoła potrzebne
im do tego celu krzyżmo (qucd pse propinaret crisma de ecclesia cer i is personis ad incantandum)1).
Obok wspomnianej wyże' zasady ścigania „czarostwa“
z urzędu spotykamy w aktach naszych także, nieliczne co-,
prawda,. wypadki wdrażania postępowania na podstawie skargi
prywatnej. Mała ilość tego rodzaju procesów była niewątpliwie
następstwem pewnych niedogodności dla oskarżyciela, zwią­
zanych z postępowaniem „per accusationem“. Wedle bowiem
reguł tego procesu główny ciężar dowodu spoczywał na oskar­
życielu, który upadał w sprawie, jeśli dowód mu się nie udał.
Ponadto spotykała go zazwyczaj jeszcze, choć nie zawsze, „poeha
talionis“, to jest karr, jakąby poniósł był oskarżony, gdyby się
oskarżycielowi dowód udał.
W r. 1483 przegrał proces przed sądem kościelnym w. Gdań­
sku Jan Ludeke, który oskarżył był Elżbietę Gronink, iż ona
przy pomocy jakiejś suchej i mokrej materji (materia sicca et
liquida) chciała oczarować jego samego, jego żonę, oraz bydło.
Ponieważ Ludeke nie potrafił przeprowadzić dowodu winy
oskarżonej (minime aliquid probavit), sąd uwolnił Elżbietę od
zarzutu zajmowania się- czarami, na oskarżyciela zaś nałożył
obowiązek „wiecznego milczer ia“ w tej sprawie, draż oznaczył
karę, którą ponieść ma w wypadku, gdyby sądownie, lub pozasądownie obwiniał Elżbietę o czary*2).
Jaki obrót wzięły inne procesy o czary, wszczęte na pod­
stawie skargi prywatnej, nie wiemy, brak bowiem w odnośnych
zapiskach wiadomości o dalszym przebiegu procesu. Protokoły
urywają się zazwyczaj na tern, :ż sędzia nałożył na oskarżyciela
obowiązek przeprowadzenia dowodu winy oskarżonej (et do­
minus actori probare mandavit). Na tern np. urywa się bardzo
*) Acta II zap. 1275.
2) Acta III. zap. 897.

IT
ciekawy proces, jak. się rozegrał w Poznaniu w r. 1528 między
Tomaszem Bukiem, a Jadwigą Szaloną Piotrową. Tomasz za­
rzucał Jadwidze, iż ona przez swoje czary uniemożliwiła mu
współżycie ' małżeńskie z zon ą i domagał się, aby sąd zmusił
Jadwigę do odczynienia tych czarów (petens ipsam ad recantandum. cogi)1).
Okoliczność, że v/ źródłach naszych mamy cały szereg za­
pisek, dotyczących tylko pewnego stadjum procesu, że zatem
podają one, albo wyłącznie tenor oskarżenia, albo tylko pro­
tokół zeznań oskarżonej czy świadków, albo wreszcie jedynie
treść wyroku a niekiedy związane z nim dalsze postępowanie (np.
złożenie przysięgi oczyszczającej), powoduje, iż nie zawsze mo­
żemy zorjentować się w szczegółach zarzutów stawianych oso­
bom oskarżonym o czary.
Z niektórych zapisek dowiadujemy się jedynie tyle, że
oskarżona osoba zajmuje się czarami2). Wyjątkowo tylko do­
dany jest drobny jakiś szczegół, dotyczący przedmiotów przytem
używanych. Mowa więc o jakichś ziołach (nerbae) i przyrządach
(instrumenta), jednakowoż bez podan.a nazwy pierwszych, a ro­
dzaju drugich3), wreszcie o maści, sporządzonej z dziecka niechrzczonego, żywcem upieczonego (puerum non baptisatum
assaret et ex eo unguentum maleficiandum conficeret), ale znów
bez bliższego określenia, do czego maść taka służyła4).
Ale obok tego rodzaju zapisek mamy cały szereg innych,
które wyjaśniają nam szczegółowo, w jakim celu uciekano się
do praktyk czarodziejskich i jakiemi przyterr posługiwano się
środkami.
Czarów używano w dwojakim celu. Albo posługiwano się niemi z chęci szkodzenia osobie drugiej, albo też z chęci przy­
sporzenia sobie, lub innej osobie jakichś korzyści.
Kto osobę jakąś sprzątnąć chciał z tego świata, ten często,
uciekał się do rozma-'tych środków czarodziejskich. Zazwyczaj
starano się na daną osobę sprowadzić jakąś śmiertelną chorobę
') Acta II. zap. 1808.
2) Acta II. zap. 1208, rok 1446; Acta II. zap. 1389, rok 1476; Acta II.
zap. 859, rok 1491; Acta II. zap. 1521, rok 1497; Acta II. zap. 1571, 1572,
1574, 1575, rok 1502; Acta II. zap: 1837, rok 1535.
3) Acta II. zap. 1389.
4) Acta II. zap. 1574.

12
przez zadanie jej czarów w jadle, łub napoju. Ten rodzaj praktyk
czarodziejskich pozostawał w ścisłej łączności z trucicielstwem.
Niekiedy bowiem posługiwano się w takich wypadkach wręcz
truciznami. Arszenikiem naprzykład pozbawić chciała życia Be­
nedykta, chirurga poznańskiego, żona jego Elżbieta w r. 1517*).
Inna zr.ów niewiasta dała do spożycia mężowi swemu grzyby
trujące „choroby ziemi“ (morbos terrae) mianowicie muchomory
i „peczecze“*2).1 Wreszcie Agnieszka z Szamotuł podała w r. 1513
mężowi swemu w jadłe pewien rcdzaj cykuty (species cicutae)3).
Zazwyczaj jednak starają się małżonki (one to bowiem
przeważnie występują, jako pozwane o zadawanie czarów, celem
wywołania choroby) usunąć niewygodnego sobie męża przy po­
mocy mniej w rzeczywistości szkodliwych, ale niemniej w ich
mniemaniu skutecznych środków. Anna, żona mieszczanina gnie­
źnieńskiego, usiłowała, jak świadczy zapiska sądowa z r. 1450,
zniszczyć zdrowie swego męża, dając mu w jadle obok innych
nieoznaczonych bliżej w źródłach trucizn (alia toxica) także włosy
(pilos cum caumate). Nie była to pierwsza sprawka pani Anny.
Już bowiem w nocy poślubnej (in prima nocte thori), jak skarży
się małżonek, zadała mu ciężką chorobę (procuravit ei infirmitatem), wskutek której ciało jego „padało szye“4). Inna Anna,
mieszczka włocławska, próbowała w r. 1497 pozbawić życia
męża swego, zadając mu w napoju czary w postaci sześciu roz­
tartych pająków (ded't sex araneas tri tas in poculo)5). Tym
samym sposobem starała pozbyć się męża swego pewna nie­
wiasta płocka w r. 15C96). Wspomniana wyżej Anna z Wło­
cławka daje mężowi, gdy inne środki służące do pozbawienia
go życia zaiwiodły, do wypicia „menstrua sua“. Gdy i ten środek
okazał się' bezskutecznym, Anna ucieka się do wróżb z wężów,
! Acta II, zap. 1709
1 Acta III. zap. 500, rok 1497.
s) Acta II zap. 1676. Cykuta trująca (cicuta virosa L.) pokrewna pietraszmkowi (Conium maculatum). Korzeniak tej rośliny jest grubszy od pie­
truszki i zawiera gwałtowną trucizną, także łodyga i nasiona są trujące.
Wywarem cykuty otruto Sokratesa. Wyjaśnienia te zawdzięczam JWPanu
Piof. Stanisławowi Hubertowi, zá co Mu w tem miejscu składam
serdeczne podziękowanie.
4) Acta II. zap. 487.
s) Acta III. zap. 600.
6) Acta III. zap. 291.

13
aby dociec, kiedy wreszcie małżonek jej umrze (et ex eo, scił.
serpente, experiri de morte sua) '). Do tego samego środka co
Anna z Włocławka, mianowicie do podania mężowi napoju
zmieszanego z krwią menstruacyjną celem sprzątnięcia go z tego
świata (propria menstrua dabat bibere viro suo animo occedendi)
ucieka się Agnieszka z Poznania, procesująca się w r. 1514
z mężem swym przed konsysiorzem poznańskim*2). Podobnego
środka, ale nie we formie napoju użyła w r 1532 Katarzyna
Kopeczowa przeciw mężowi swemu Stanisławów;, Zakupiła mia­
nowicie u kobiety odbywającej połóg, odchody porodowe, „quod
vulgo myasthko nuncupatur“, spaliła je na proszek i proszkiem
tym posypała męża swego, który wskutek tego ciężko zaniemógł3).
Innych całkiem środków, niż wspomnane niewiasty, chwy­
ciła się Bogumiła, mieszczka poznańska, celem uśmiercenia swego
męża, Andrzeja, kramarza poznańskiego. Oto za poradą jakiejś
czarownicy (ex instructione cuiusdam incantatricis) zadała mę­
żowi swemu czary, przez rozgrzewanie na ogniu trzech ka.rn.eni,
pochodzących z pieców trzech łaźni poznańskich (imposui igni
très lapides, quos recepi de fornącibus triům balneorum Posnaniae). Wskutek tych praktyk czarodziejskich dostał Andrzej cięż­
kich bólów głowy, od których wyleczyła go dopiero niejaka
Małgorzata, gdy do niej zwrócił się o pomoc za poradą lekarzy
nie umiejących choroby tej uleczyć. Małgorzata rr ianowicie od­
czynia (recantavit et curavit) czary, jakie zadała Andrzejowi
jego własna żona. Ale Bogumiła nie. ograniczała się do tego
jedynego tylko sposobu zadania mężowi czarów. W toku pro­
cesu rozwodowego między Andrzejem a Bogumiłą przed sądem
konsystorskim w Poznaniu w r. 3532. zeznała jedna z sąsiadek,
iż widziała, jak Bogumiła wraz z jakąś kobietą rzucały czary
na Andrzeła, sypiąc sól na ogi."ń, aby skwierczała (mingendo).
Celem tych praktyk było, aby jak sól na ogniu gorzała, tak
samo gorzały wnętrzności Andrzeja, i aby wskutek tego zejść
m jsiał z tego sv/iata (ut viscera mariti incenderentur et ex tali
incensione decederct)4).

') Acta 11 zap. 6C0.
2) Acta II. zap. 1691.
’) Acta II. zap. 1833.
*) Acta 11. zap. 1835.

14
Szerokie zastosowanie miały czary w praktykach, których
ćelem było rozerwanie związku małżeńskiego, oraz uniemożli­
wienia współżycia męża z żoną.
W r. 1501 żąda przed sądem konsystorskim we Włocławku,
mieszczanin tamtejszy Piotr, ukarania Doroty kucharki kanonika
Stanisława Żabińskiego za to, iż ta przez swe czary wywołała
niesnaski między nim, a żoną jego Katarzyną, w dalszym zaściągu sprawiła swemi czarami to, iż Katarzyna od niego uciekła
(propter maleficia et incantationes Katherina uxor sua ab eodem
fugit) ')•
Wspomniana wyżej Jadwiga Szalona Piotrowa, pozwana
w r. 1528 przez Tomasza Bąka przed sąd duchowny w Po­
znaniu, spowodowała była przez swe praktyki czarodziejskie,
mianowicie przez podrzucenie garnka z czarami (olla cum maleficiis) w y fosie zaręczyn Tomasza z obecną jego żoną, oraz
przez wylewanie czarów na progu domu to, iż Tomasz stał się
niezdolny do spełniania swych obowiązków małżeńskich (non
potest cum uxore, licet velit, matrimonialiter commanere propter
incantationem et maleFicium, quod... Hedwigis fecit)2).
bok wiadomości o praktykach czarodziejskich podejmo­
wanych w celu szkodzenia osobom, mamy w zapiskach sądo­
wych wzmianki o czarach stosowanych w celu niszczenia do­
bytku, przedewszystkiem odbierania pożytku z bydła.
Przez wyrzynanie na wierzejach domu plebana jakichś
znaków czarodziejskich pncantadones in postibus êxcudenat),
starała się przyswoić sobie pożytek z krów plebańskich (optans
usum a pecorious plebani in usum suurr. convertere) karczmarka
z Nieram'c oskarżona o to przez plebana w r. 1476 przed są­
dem w Wieluniu3). Elżbieta Gronink wecie zarzutów Jana Ludeke usiłowała przy pomocy jakichś bliżej nieokreślonych su­
chych i mokrych materyj oczarować w .r. 1432 jego bydło4).
Wreszcie kucharka plebana z Wyszkowa miała wedle zeznań
świadków, złożonych przed sądem biskupim w Płocku w r. 1501,
czarami swemi sprowadzać krewy’ ż domu biskupiego na plebanję (vaccas incantationibus suis coegisset de curia épiscopal!
*) Acta III. zap. 637.
2) Acta II. zap. 1808.
3) Acta II. zap. 845.
4) Acta III. zap. 897.

15
-ad curiam plebani). Jako dowód, że wspomniana kucharka jest
czarownicą, podają świadkowie fakt, iż kiedy ją pleban oddalił
ze służby, wówczas bydło za nią ryczało (licentiata per piebanum pecora post ipsam mugiebant)1).
Innego rodzaju szkody poczyniła była w Waliszewie koło
Poznania pewna bliżej w zapiskach nie nazwana kobieta, która
za swe niecne praktyki spalona zostaia żywcem w r. 1511. Gto
nietylko zadawała ludziom jad trujący, ale ponadto wyrządzała
im olbrzymie szkody materjalne, zniszczywszy swemi czarami sześć
browarów (maleficio suo destruxit sex braxeatoria cervisiae)*2).
Z drugiej jednak strony b}dy w użyciu rozmaite środki,
przy pomocy których można było przeciwdziałać owym Szko­
dliwym praktykom i zniszczyć ich zgubne działanie, albo też
przysporzyć komuś jakichś korzyści.
Widzieliśmy wyżej, sak Andrzeja kupca poznańskiego, ocza­
rowanego przez własną żonę, uleczyła pewna niewiasta, odczy­
niając swemi praktykami zadane mu czary ; albo jak Tomasz Bąk
wręcz sądownie domagał idę, aby Jadwiga Piotrowa go odcza­
rowała.
Niekiedy znów jednemu i temu samemu środkowi czaro­
dziejskiemu różne przepisywano skutki. Gdy w procesie między
Stanisławem Kopeczem a żoną jego Katarzyną, jeden ze świadków
zeznał, że Katarzyna przez posypanie męża proszkiem, sporzą­
dzonym z odchodów połogowych, usiłowała usunąć go z tego
świata, to inny znów świadek utrzymywał, że owo sypanie
-proszku m:ało na celu wywołania płodności u męża (ut posset
inter Katherinam et maritum proies aliqua fieri)3).
Oskarżona przez męża swego o usiłowane skrytobójstwo
przez zadanie cykuty w jadle, Agnieszka z Szamotuł —- broniła
się przed sądem tern, iż nie miała zamiaru otruć męża, a cykutę
dała mu do spożycia jedynie celem wzbudzenia w nim lubości
(rationé d'Iéctionis maritalis fiendaej. Naśladowała w tem zresztą,
jak zeznała panią, u której niegdyś w Poznaniu służyła, a która
również używała tej rośliny dla wzbudzenia miłości u męża (ut
«am dilexisset4).

i'

4) Acta 111. zap. 202.
2) Acta II zap. 1660.
Acta II. zap. 1833.
4) Actà II. zap. 1676.

'

16
O czarach miłosnych mamy pozatem wzmiankę tylko w jednej
jeszcze zapisce sądowej. W r. 1428 mianowicie żądał przed sądem
konsystorskim w Gnieźnie, pleban z Piesecz Goszczyński, uka­
rania syna tamtejszego sołtysa, Alberta, za praktyki czarodziejskie,
wywołujące ogólne zgorszenie w parafji (scandalizavit parochiam).
Oto Albert, pragnąc pozyskać wzglądy pewnej dziewoi, uciekł się
do.praktyk czarodziejskich. W nocy obchodził on dom, w którym
mieszkała wybrana jego serca, niosąc w ręku światło i garnek
ż piwem (amfora cervviae)
w ten sposób zadać usiłował jej
czary (incar.tahones faciendo) Ł).
Częstsze natomiast są wzmianki o innych rodzajach praktyk
czarodziejskich, podejmowanych dla udzielenia komuś pomocy,
a przedewszystk.em o praktykach, mających na celu zwalczanie
chorób. Wśród tych ostatnich odróżnić należy dwie kategorje.
Do pierwszej należą te, których zadaniem było uleczyć chorego,
do drugiej zaś te, które uchronić miały ludzi przed ewentualną
chorobą.
O rozmaitych czarodziejskich praktykach leczniczych zna-chodzimy wiadomości we współczesnych naszym zapiskom są­
dowym polskich kazaniach średniowiecznych z pierwszej połowy
XV wieku. Czytamy tam o środkach i praktykach czarodziej­
skich, któremi posługiwano się dla usunięcia bólu zębów, bólu
głowy, choroby ócz, oraz febry*2). W naszych zapiskach sądo­
wych mamy jedynie Wzmiankę o leczeniu febry. Niejak' Stanisław
Kuropatwa, duchowny, przebywający w Dobrzyniu leczył febrę
przy pomocy jakichś kartek (quibusdam litteris seu scripturis
febras curare). Z tego powodu stał sie podejrzanym o czaryt
a pleban dobrzyński zrobił na n:ego w r. 1473 doniesienie do
sądu biskupiego w Płocku, iż jest czarodziejem (quod sit incantator)3).
Do środków mających uchronić ludzi od chorób, uroków
i t. p. należały przedewszystkiem amulety. Sporządzano je z ko­
stek zwierzęcych, z metalu, głównie zaś z korzonków i roślin,
J) Acta II. zap. 221.
2) Bruckner A.: Kazania średniowieer v'e. Rozprawy Akademji Umiojętności, Wydział filologiczny, T. 24 i 25
3) Acta III zap. 109, por. Kazanie De Trinitate... „Diversi sunt qoi
febras cm are videntur... Alii scri'iunt quaedajn verba in porno vel in oblaJs
et dant petienti, alii i». pnpiro..." Brückner A.: Kazalia T. 24, si-. 345,

17
Tego rodzaju amulety nazywano „ligaturae" „nawęzy‘£. W r. 1492
oskarżona była przed sądem konsystorskim w Poznaniu Małgo­
rzata, żona rybaka z przedmieścia poznańskiego o sporządzanie
z ziół i korzeni amuletów, chroniących od chorób (quasdam
ligaturas pro infirmitate procuranda faciendo). Ale na tern nie
kończył się rejestr grzechów Małgorzaty. Robina ona, jak za­
rzuca jej akt oskarżenie, również amulety dla powiększenia uro­
dzajów (pro ubertate), jako też by chleb lepiej się udawał (pro
augmenta panům). W tym celu zalecała owe amulety, gdy cho­
dziło o urodzaje, włożyć pod nawóz względnie do nawozu (sub
seu in fimo), gdy zaś chodziło o wypiek chleba, zawieszać w ko­
minie (in caminis ignis suspendendo)J).
Szczególnie liczne były czary, któremi posługiwali się karcz­
marze, aby się im szynk darzył. Jadwiga Zawarta z Poznania kładła
(w r. 1430) do naczyń, w których warzyła piwo (vasa in quibus
propinabat cervisiam) palce odcięte wisielcom (digitos funeribus
in patibulo suspensis absciscendc)12). Karczmarka z Ostrowit
obok Trzemeszna, odpowiadająca w r. 1449 przed sądem kon­
systorskim w Gnieźnie, miała wedle stawianych fej zarzutów
używać jakichś ziół, jako czarów przy robieniu piwa (sortilegia
circa cervisiam per herbas)3). Karczmarze z Sarbinowa obok.
Poznania, jak świadczy zapiska sądowa z 14Ó7 r., posługiwali
się w swych praktykach czarodziejskich, mających na celu zwa­
bienie konsumentów (ut cervisia racione huiusmodi incantationis
gratius de tabernis reciperetur), krzyżmem świętem4).5
Nie wyjątkowy to wypadek, iż do praktyk czarodziejskich
używano świętości. Z protokołów rozprawy z r. 1528 dowiadu­
jemy się, że czarowano przy Domocy Krucyfiksu (quod imagine
crucifixi deberet incantationes facere, alias czarowacz)s). Kilka­
naście lat wcześniej, w r. 1497 pociągnięty był do odpowie­
dzialności przez sąd biskupi we Włocławku pleban gdański Maciej
Kikebosch za wydanie konsekrowanej hostü dla jakichś praktyk
magicznych, stosowanych przy szukaniu skarbów6).
1) Acta II. zap. 1477.
2) Acta II zap. 1016.
3) Acta II. zap. 465.
4) Acta II. zap. 1275.
5) Acta II zap. 1809.
6) Acta III zap. 551.
Lud. T. XXVI.

2

18
Chęć wzbogacenia s'ę, pragnienie posiadania skarbów, pchała
łudzi do chwytania si <* rozmaitych sposobów celem ich zdobycia.
Gdy jedni szukali skarbów, ukrytych w ziemi, to inni starali się
zdobyć złoto przy pomocy alchemji. W r. 1491 pozwał instygatcr przed sąd biskupi w Poznaniu, Kaspra bakałarza, altarystę tamtejszego kościoła Marji Magdaleny, za to, że zajmował
się alchemją i palił, do czego się zresztą sam oskarżony przyznał,
płynne złoto (aurum potabile combusisse)1). Proces, którego dalszy
przebieg nie zachował się w aktach, trwał przez długie lata.
Wreszcie w r. 1506 wydany został wyrok, zakazujący Kasprowi
zajmowania się kunsztem alchemickim (artem alchemiae practicare), sporządzania płynów, zwłaszcza zaś płynu oddzielającego
złoto od srebra (neque aliquas aquas et praesertim, quae se­
parat aurum ab a>'ger.to facere)s).
Ale tajemnice alchemji dostępne były tylko ludziom uczonym,
zwykły śmiertelnik wolał szukać skarbów zakopanych w ziemi,
aby zaś zapewnić sobie powodzenie, uciekał się do pomocy
czarów, zwłaszcza, że jak już wyżej mówiliśmy, niemało było
takich, którzy potrzebnych środków dostarczali, albo koniecznych
wskazówek udzielali. W r. 151C przed sądem konsystorskim
w Wieluniu oczyszczał się przysięgą od zarzutu udzielania rad,
oraz środków czarodziejsk'ch ludziom, szukającym skarbów, Paweł
prepozyt kościoła kanoników regularnych w Krzepiezach. Nie był
to wyłączny zarzut, jaki ir.stygator stawiał Pawłowi. Obwiniał
go również o to, iż przy pomocy sztuk czarodziejskich wyjawiać
miał interesowanym, gdzie znajdują się przedmioty zgubione,
a w wypadku kradzieży wskazywać na sprawcę kradzieży (faciebat civinaciones hominibus pro furtis et amissis recursum ad
eum habent.bos) *3).2
Bardzo wiele osób można było wówczas spotkać, które
uprawiały powyższy proceder. W Chrapiewie niedaleko Poznania,
umiała żona pasterza, czarując chlebem i wodą (per panem et
aquam sortilegia fecit), wykrywać sprawców kradzieży. Gdy
pewnego razu w kościele miechorzewskim wykradzione zostały
pieniądze z puszki (ex trunco) pasterka na podstawie swych
*) Acta II. tzap. 1470.
2) Acta II. zap. 1603.
3) Acta II. zap. 1994.

19
praktyk czarodziejskich (per incantationes) orzekła, że sprawcą
kradzieży jest Marcin, sługa kościelny. Dotknięty tak;m zarzu­
tem Marcin pozwał w r. 1435 pasterkę o czary przed sąd ko­
ścielny w Poznaniu ’).
Wspóiczeěme prawre żył w Poznaniu pewien ślepiec, na­
zwiskiem Jan Grelich, który umiał przepowiadać przyszłość (prenosticaciones futurarum rerum iacit) i czarować przy pomocy
jakichś zaklęć, znaków i przedmiotów (incantationes facit certis
verbis, sigais et rebus). Specjalnością żaś jego byłe wykrywanie
złodzieji i rzeczy zgubionych zapomocą różdżki, czy laseczki cza­
rodziejskiej, oraz jakichś słów, wypisanych na kartkach (habere
corulos et verba in scriptis, mediantibus quibus exploracionem
facit, cognoscendo furec aut res arhissas). 2 powodu tej umie­
jętności cieszył się Grelich w:elką popularnością i liczną posiadał
klientelę (propter ąuod multi ad eum concurrunt). Na tę dzia­
łalność jego. jako sprzeciwiającą się przepisom kościelnym, nie
mogła iednakowoż patrzeć obojętnie władza kościelna, to też
wdrożyła przeciw niemu proces o czary. W toku postępowania
przyznał się Grelich do zarzuconych mu czynów i poprzysiągł
przed oficjałem biskupim, że odtąd zarrecha wszelkich praktyk
czarodziejskich (peramplius incantationes et sortilegia non facere).
Zobowiązania tego jednak nie dotrzymał. W październiku 1452 r.
widzimy go znowu przed sądem konsystorskim w Poznaniu w cha­
rakterze oskarżonego o wykrywanie złodzieja przy pomocy czarów.
Oto przed samym świętym Michałem wspomnianego roku, wy­
kradli nieznani sprawcy pieniądze z ratusza w Poznaniu. Kiedy
wszelkie poszukiwania złodzieji pozostały bez rezultatu, zwrócili
się dwaj rajcy miejscy, Jan Siecz i Grzegorz Fryg, do Grelicha
z prośbą, by on przy pomocy swych sztuk wykrył sprawcę
(quatinus diceret dictarum paecuniai um furern). W nagrodę za tc
obiecali mu dać dobry kożuch, oraz pieniądze na obuwie. Grelich
długo się wzbraniał uczynić zadość ich próśb e, wreszcie jednak
dał się uprosić i obiecał wyjawić nazwisko złodzieja. Poleci!
więc obu wspomnianym radcom aby na kartce wypisali nazwiska
tych osób, których podejrzyw-ęą o kradzież. Rajcy wypisali na­
zwiska wszystkich swoich kolegów. Następnie wz.ął GféKëh ja­
kieś laseczki (corulos) i różdżki (v:rgultas), połeżył je na kartce
Ł) Acta II. zap. 1062.
2*

žq

í
i zaczął rozsuwać po wypisanych na kartce nazwiskach, mrucząc
przytem jakieś zaklęcia (quaedam verba proferebat). Po chwili
różdżki się zakrzywiły (vi-gu'ae sur.1: inclinatae). Wówczas Grelich,
sam będąc ślepym, poprosił rajców, aby mu odczytali nazwisko
Lego rajcy, przy którego nazwisku różdżki się wygięły. Gdy rajcy
oświadczyli, że różdżki zagięły się koło nazwiska Wawrzyńca,
rajcy poznańskiego, odrzekł Grelich: „otc macie złodzieja“.
Rajcy upewniwszy się raz jeszcze u Grelicha, że się nie pomylił,
daii mu dwa grosze i obiecali przysłać kożuch, oraz pieniądze
na obuwie. Jaki był epilog tej sprawy, o tern w zapiskach wia­
domości niema1).
Zauważyć należy, że Grelich jest jednym z nielicznych męż­
czyzn stanu świeckiego, który w zapiskach naszych występuje
jako oskarżony o czary. Inni mężczyźni, o to przestępstwo pi zed
sądami kościelnemi oskarżeni, to duchowni. Jest ich jednak bar­
dzo niewielu. Jeden z nich obwiniony jest o leczenie chorych
na febrę przy pomocy czarów, inny o używanie środków czaro­
dziejskich, celem śledzenia złodzieji, inny wreszcie podejrzany
jest o zajmowanie się czarami, ponieważ przechowywał książki,
traktujące o nekromancji między przedmiotami kultu (libros nigromanticos in loco venera bili sacramento deputato... deservat)*2)
Podejrzenie to jednak, jak wykazała rozprawa sądowa, odbyta
w r. 1504 w Płocku, było bezpodstawne.
Główny kontyngent osób obwin:onych o czary, stanowią
w naszych zapiskach sądowych kobiety. Jest to objaw, który
zauważyć się da ni etyl ko w Polsce, ale i na zachodzie, gdzie
wśród skazanych za czary na spalenie na stosie, spotykamy wy­
łącznie pravdě kobiety.
Sroga ta kara za czary nic jest jednakowoż w naszym
okresie w Polsce rozpowszechniona. Nawet w wypadku, gdy
wyrok opiewa na karę śmierci, nie zawsze się go wykonuje.
Tak naprzykład została w r. 1430 skazana na stos Jadwiga
Zawarta z Poznai.ia. Do egzekucji jednak r ie doszło. Na prośbę
bowiem pewnych osób została ona ułaskawiona. Z faktycznem
wykonaniem kary śmierci za czary, spotykamy się dopiero
w r. 1511. Karę tę jednak wymierzył sąd miejski, a nie kościelny.
') Acta II. zap. 1252.
2) Acta III. zap. 241.

21
W wyrokach sądów kościelnych znachodzimy tylko dwie
wzmianki o karze spalenia za czary. Po raz pierwszy mowa o (>combustione corporis nequissimi“ w wyroku wydanym w r. 1476 . na
Dorotą, „wieszczą babę“ z Zakrzewa]). Została ona jednakowoż
za poręką Adama, kmiecia z Dusznik, wypuszczona na wolność.
Drugą wzmiankę o karze spalenia zawiera protokół rozprawy
z r. 1535, przed sądem w Poznaniu. Instygator oskarżając Do
rotę Durczynę i Dorotę Skeczową, uwięź Dne za praktyki czaro­
dziejskie, domagał się od sądu, aby obwinione skazał na stos
(ad poenam cremationis condemnari). Kiedy jednak dwaj kmiecie
poręczyli za oskarżone, że na przyszłość odstąpią od swych
praktyk i publicznie odwołają swe błędy (ab divinationibus
cessabunt et easdem di dnationes publice revocare debebunt),
sąd wypuścił je z więzienia12).
Przeważnie kończyły się procesy o czary, z których wy­
roki się zachowały na tern, że sąd wypuszczał oskarżoną osobę
na wolność, nakładając na nią obok obowiązKU publicznego od­
wołania swych błędów, obowiązek złożenia przyrzeczenia popar­
tego uroczystą przysięgą, że na przyszłość praktykami czarodziejs «emi zajmować się nie ' będzie. Miało to miejsce w wypadku,
gdy oskarżona przyznała się do zarzuconych sobie czynów,
•a wina jej srwierd/ona została (convicta et confessa).
Gdy natomiast rozprawa dowodu winy nie dostarczyła,
■a stwierdzone zostało istnienie osławienia .„malae famae“, naka­
zywał sąd stronie obżałowanej, aby oczyściła się przysięgą od
zarzutu. Wedle zasad procesu inkwizycyjnego mógi sąd nie roz­
poczynając śledztwa, a stwierdziwszy istnienie diffamacji nałożyć
na stronę obowiązek złożenia wspoir;niane: przysięgi.
Tego rodzaju wypadek zdarzył się w Poznaniu w r. 1502
w procesie przeciw Bytkowskiej, obwinionej o czary. Instigator
officii zrzekł się przeprowadzenia dowedu winy Małgorzaty Eytkowskiej, o ile ona złoży przysięgę oczyszczającą (quamvis...
propositionem suam probare posset, tarnen... se probationibus
exonerando purgationi canonicae per eandem Margaretham faciendae detulit, quam per dominum eidem Margarethae indici
et assignari, et ad eandem faciendum ipsam compelli petiit,
1) Acta II. zap. 1389.
2) Acta II. zap. 1837.

22
eliaš allegationi suae responderi)1). Ponieważ Býtkowska oświad­
czyła gotowość złożenia takiej przysięgi, dalsze postępowanie zo­
stało żastancwione, a sąd oznaczył termin, w którym Byikowska
Wraz : sześcioma współprzysiężnikarri wykonać ma ową przysięgę,
s
Dnia 16 lipca 1502 r. złożyła Bytkowska przed konsystc
rzem w Poznaniu następującą przysięgę: ,„Ja Małgorzata przy­
sięgam i na mą duszę b’orę, iż nigdy żadnemi czarami w mieście
Poznaniu ani gdzieindziej się ne bawiłam i nikogo praktyk czaro­
dziejskich nie uczyłam; wyznaję wiarę katolicką taką, jaką uczy
święty Kościół rzymski, przysięgam, że także w przyszłości cza-,
rami zajmować się, am nikogo takowych uczyć nie będę. ’rak
mi dopomóż Bóg i obraz Chrystusa ukrzyżowanego“*2).
Rota zaś przysięgi współprzysiężników brzmiała : „Ja N. N>
przysięgam i na duszę moją biorę, :ż wierzę, że Małgorzata Byt­
kowska nigdy czarami cię nie bawiła, i że nikogo takowych nic
uczyła, wierzę równez, ze ona prawdziwie przysięgła. ak nr
dopomóż Bóg i obraz Chrystusa ukrzyżowanego 3).
Analogicznie brzmiały roty przysiąg, jakie składali w r„ 1510
przed sądem konsystorskim Paweł, prepozja kościoła w krzep’:
czach, oraz jego współprzysiężnicy4).
Częściej jednakowoż zdarzały się wypadki, iż oskarżonej
został udowodniony fakt zajmowania się czarami i nałożony na
nia obowiązek pub'icznego odwołana swych błędów, c~az zło­
żenia uroczystego przyrzeczenia, iż więcej praktykami czarodziej­
skiemu zajmować się nie będzie. I tak w r. 1446 wyrzekła się
przed sądem- kościelnym swych błędów Agnieszka z Pasirbicz
(abnegans omnes decsntationes) 5). Ckoło r. 1450 ślubował uro­
czyście przed sądem biskupim Jan Gręlich, iż więcej czarami zaj-.
*) Acta II. zap. 1574.
2) Acta II. zap. 1578. Ego Margaretha iuro et ad animam meani recipio,
quod nulla maleficia iń civitate Poznan, neque alias exercui, nec eadem aliquem,
homińum faciendum inform avi, credo que et profiteor s fidem cathölicam, quam
dočet s. Romana ecclesia et tenet, et ab hora in ante ea nulla maleficia perfięi am,
neque ea aliquem informąbo> ita me deus adiuvet et imago Christi crucefixi..
*3) Acta II. zap. 1578. Ego N. N. iuro et ad'animam meam, recipio, quia,
credo, quod Margaretha Bythkowska nulla maleficia' unquam exereuit, nec
eadem aliquem hominum faciendum informavit; similiter credo, quod iuste
iuravit, ita me Deus adiuvet et imago Christi crucifixi.
4) Acta II. zap. 1994.
5) Acta II zap. 1208.

23
mować się n: 2 będzie ). W
H91 poprzysięgła w Wieluniu,
uwięziona za czary na rozkaz biskupa, Małgorzata de Mosale, iż
nigdy więcej czarów i zaklęć używać nie będzie*2). Na publiczne
odwołanie swych niecnych praktyk skazana została w r. 1492
przez sąd w Poznaniu Małgorzata rybaczka3).
'Podobne wyroki spotykany j w nąstąpnem stuleciu.
W r. 1502 ody/ołują swe grzechy i oczyszczają się przysięga
oska“żona o cżaiy Małgorzata Bogdaczynka i dwie jej służące
Agnieszka4) i Jadwiga5), powołane o współudział w praktykach
czarodziejskich.
Op-s tej przysięgi podaje orotpkftł z 19 maja 1502 r.6),
W katedrze poznańskie,,, przed ołtarzem św. Trójcy, klęczała
oskarżona Małgorzata, i głośno, w obecności wikarego bisku­
piego odwoływała swe praktykprzyrzekała poprawę nastę­
pu jącemi słowy: „Ja Małgorzata, przysięgam, iż odłąd prze­
strzegać będę przepisów wiary katolickiej, wedle nauki św. Ko
ścioła rzymskiego, w żadne błędy i praktyki zakazane, wierze
katolickiej przeciwne, popaść od+ąd nie chcę; w szczególności
wyrzekam się i odwołuję wszelkie sztuki czarodziejskie i guślarskie, któremi się za podszeptem szatana zajmowałam. Przysię­
gam i obiecuję, że ani sama, ani za ^pośrednictwem innej osoby
niemi zajmować się nie będę : nikogo ich uczyć nie będę pod
karą określoną \v ustawie na tych, którzy ponownie w błędy
swe popadają. Wreszcie pokutę, jaka mi bęazie naznaczona,
wedle sił moich wykonać się będę starała i wykonam. Tak mi
dopomóż Bóg i obraz Chrystusa ukrzyżowanego“.
Jaka była kara na recydywistów, o której wspomina po­
wyższa rota przysięgi, na to pytanie zapiski nasze odpowiedzi
nie dają. Wedle zapiski z r. 1446 przypuszczać można, że była
to kara arbitralna, której rodzaj i wysokość oznaczał biskup
(et si dein ceps contra, eam probatum foret extunc submisit se
poenis.. ad quas per dominum epincopitm decerueretur)7)
J) Acta II zap 1252.
2) P eta II. zap. S59.
3) Acta II. zap. 1477.
4) Acta II. zap. 1572.
5I Acta II. zap 1575.
6) Acta II. zap. 1571.
7) Acta II zap. 1208,
-

1

24
Niekiedy, jak świadczy rozprawa Bogdaczynki, nakładano
na oskarżoną, obok obowiązku wykonania przysięgi oczyszcza­
jącej, także i pokutę.
Na czem pokuta taka polegała, wyjaśnia nam wyrok z r. 1492
wydany na Małgorzatę rybaczkę, która oskarżona była o czary.
Miała ona w najbliższą niedzielę po wydaniu wyroku i odwo­
łani swych czynów, stać przed bramą kościoła św. Marcina
w Poznaniu od chwili wyjścia procesji z kościoła aż do powrotu
tejże. P-zez cały ten czas trzymać ma w ręku wosk o wadze
dwóch talentów, który następnie zaofiarować winna wspomnia­
nemu koścołowi. Ponadto nałożono na nią obowiązek postu
w wigilję święta Panny Mary’1).
Podobną pokutę na żałujących swych grzechów czarowni­
ków przewiduje formularz Jakóba z Kurdanowa, biskupa płoc­
kiego z pierwszej potový XV wieku*2). W myśl jego postano­
wień winni pokutujący z obnażoną głową i boso towarzyszyć
procesji wychodzące;' z kościoła (capite discoperte et descalceatis pedibus). Po powrocie procesji do kościoła obnażeni po
pas mają pokutujący lec przed bramą-kościoła (ante foras prosternet corpore usque ad cingulum nudato) i wobec zgroma­
dzonego tłumu głośno wyznać swe uczynki. Celem takiej pokuty
było, jak mówi zapiska z 1492 r.: aby zbrodnie nie pozostały
bez kary, a innym złoczyńcom, aby jako przykład odstraszający
służyło (ne crimina maneant impunita, ut esset cértis deliquentibus i- exemplem).
RÉSUMÉ.
Contrairement a ce qui avait lieu en Occident, nous ne trou­
vons pas, en Pologne jusqu au XV® siècle, trace de procès de
sorcellerie ; même plus tard, jusqu’au XVIIe siede, ils sont chose
rare. Dans la période moderne ces procès se déroulent générale­
ment devant la justice épiscopale, exceptionnellement devant les
tribunaux de l’inquLsi t ion, et rarement devant les tribunaux sé­
culiers. Pour désigner la sorcellerie en langue polonaise nous ne
trouvons dans les documents qu’un seul terme, alors que la ter­
minologie latine est très abondante. En général on poursuivait
d’office uniquement ceux qui faisaient profession de sorcellerie.
*) Actá II. zap. 1477.
2) Akta Komisji prawniczej, Kraków 1895, T. I., sir. 23.

25
Les plaintes ’ provenant de particuliers forment exception. L’objet
de la plaii .te reposait sur l’accusation d’emploi de sorcellerie dans
Je but de porter préjudice à autrui ou dais celui, d’obtenir pour
soi ou pour autrui un bénéfice çfüelconque. Au premier groupe
appartiennent les procédés mis en oeuvre pour attenter à la santé,
ou pour porter atteinte à la propriété. On cherchait à ob­
tenir ce résultat, soit en mélangeant à la nourriture ou à la boisson
■des simples, des poudres, du sang pris à l’époque de ia men­
struation, enfin au moyen de pratiques consistant soit à répandre
du sel sur le feu, ou en incisant certains signes sur les portes.
Au second groupes appartiennent avant tout les pratiques et les
remèdes ayant pour but de mettre la personne à l’abri des ma­
ladies, des charmes au bien servant à procurer le bien-être.
On employait dans ce but des amulettes, des doigts de pendus
ou le saint chrême. Dais une catégorie spéciale prennent place
les pratiques de sorcellerie servant à retrouver ies objets perdus
ou à découvrir les voleurs. On se servait alors de pain et de sel
el parfois de bagnettes de sorciers. Parmi les accusés l’élément
féminin prédomine. Les peines sont relativement bénignes ; la
peine de mort fait exception. On i ifiigeait généralement aux ac­
cusés l’obligation de se purifier par le serment purgatoire et la
pénitence.
Z Zakladu Etnologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

LECN KOZŁOWSKI.

METODA KARTOGRAFICZNA W PREHISTORJÎ %
(LA MÉTHODE CARTOGRAPHIQUE DANS LA PREHISTOIRE)
TRESC : Teza ewolucyjnego rozwoju s. 25. — Analiza kartograficzna s. 28- —
Doktryna etnologiczna w prehistorji s. 29. — Określenie zespołu
kulturowego s, 34. — Synteza kartograficzna s. 38. —.Kartograficzne

ujęcie nawarstwień etnicznych s. 39. — Cykle kulturowe s. 42.

i

'



Teza ewolucyjnego rozwoju.
Badania prehistoryczne w drugiej połowie zeszłego stulecia
miały prawie wyiącznie na uwadze ustalenie kolejnego następstwa
okresów, które starano s:ę wiązać ze sobą w szereg rozwojowy,
wykazujący powolny rozwój ludzkości, od stanu zwierzęcego do
stanu kultury historycznej. Przy tym celu badawczym dokładne
ustalenie wieku względnego, a vsedle możności wieku absolut­
nego znalezisk, było naczelnym postulatem badań. Na ‘funda­
mencie ustalonej względnej chronologji, opartej na obowiązującym
do dziś podziale trzech epok, budowano rozwój czasów przed­
historycznych, który 'wyobrażano sobie jako obow ązujący dla
całej ludzkości. Pozostawało już tylko opracować szczegóły, wy­
kazując przebieg tego rozwoju dla poszczególnych krajów, przez
wykazanie wszystkich ogniw, pośrednich od pierwszego pojawienial
l) Artykuł niniejszy ma na celu wyjaśnienie stosowanych przezomnie
metod w prehistorii. Prace moje wywołały w Polsce dość rozległą i specjalnie
zabarwioną dyskusję, której przyczyna tkwi w niezrozumieniu stosowanych
przezemr.ie metod. Nie chcąc dalej tracić czasu i zapełniać miejsca w pismach
fachowych moją osobą i bezpłodną polemiką, zredagowałem niniejszy artykuł,
który wskazuje na istotę różnicy mego stanowiska naukowego, a stanowiska
moich przeciwników. Wskazując na tę różnicę w metodzie pracy, mam na
celu przerzucenie dyskusji z torów osobistych na tory sporu o metody pracy.

27
się. człowieka na danym obszarze, ąż do czasów historycznych.
Rzecz prosta üczono sie zawsze z możliwością, różnic, lokalnych
i lokalnych wykształceń. Stosowano jednak jeden schemat ogólny,
stanowiący ogólnie obowiązujące ramy rozwoju, a w jego obrębie
wykazywano dopiero różnicę i odrębności lokalne badanegokraju. Przy tej okazj:' D.rzeprowadz,ano ząwsze możliw i s szczegó­
łowy podział czasów przedhistorycznych badanego obszaru na
okresy i pedokresy.
Pas tępstwem tych prac obok podziału czasów przedhisto­
rycznych na epoki : paleolitu, neolitu, bronzu i. żelaza, oraz
dalszego ich rozczłonkowania na okresy, a nawet p odokresy,
są merogredje ujmujące całość czasów przedhistorycznych pew­
nych krajów. Taką dobrze zamkniętą naprzykład pracą w sto­
sunku do Polski jest książ.ca Prof. J. Kostrzewskiego: Wiel­
kopolska w czasach przedhistorycznych, Wyd. I, 19 i 4, Wyd. II
znacznie rozszerzone, 1923. Autor przeprowadza możliwie szcze­
gółowy podział czasów przedhistorycznych tej dzielnicy na okresy,
określa możliwie dokładnie wiek względny i przybliżony wiek
absolutny zabytków, siara, się wreszcie wykazać powolny rozwój
kultury przeddziejowej, uwzględniając wpływy obce, jakie na
kształtować ■ 5 się tego rozwoju, oddziałały. Rozpoczyna on od
pierwszej ludności, jaka dc Wielkopolski przybyła do epoce
lodowej i kończy na dzisiejszych jej mieszkańcach.
Ten typ monografji jest znany także dla innych krajowa
Niema dziś pravêe kraju, któryby analogicznej pracy bardziej lub
mniej szczegółowo przeprowadzonej nie posiadał. Klasyczną monografją tego typu, jedną z pierwszych, jest książka, M o n 161 i u s a
Om lifvet i Sverige under vikingatiden 1873, posiadająca liczne
wydania i tłumaczenia na język francuski, angielski i n emiecki,
w której autor przy ścisłem przestrzeganiu chronologii znale­
zisk, zs szczególnym naciskiem przeprowadza zasadę powolnego
ewoluçvjnego rozwoju, przj* oddziaływaniu jedynie wpływów ob­
cych, wywołanych głównie stosunkami handlowemi.
Prace te. niewiele, troszczyły się o mapę. Co najwyżej,
używały jej w celu wykazania większej lub mniejszej gęstości
zaludnienia pewnych obszarów w różnych okresach, zaznaczając
jedynie ubocznie pewne współcześnie istniejące różnice między,
poszczególnemi częściami badanego tepytormm ołównem ich

-28
zadaniem było ustalenie chronologii relatywnej i przybliżonego
wieku absolutnego wykopalisk, o“az wykaza: .e ogniw łączących
poszczególne okresy, w jeden łańcuch ewolucyjnego rozwoju.

Analiza kartograficzna.
Najbardziej nawet zdecydowani ewolucjon iści, rozpatrując}
czasy przedhistoryczne jako wynik powolnych przemian, pojętych
ściśle linearnie nie mogli pominąć obcych wpływów, które na
kształtowanie się tych przemian w różnych krajach oddziaływały.
Widziano w tych wpływach najczęściej rezultat stosunków han­
dlowych. Niemniej zjawiało s'ę zagadnienie dróg, któremi wpływy
te przenikały. Gdpow:edź na tc pytanie mogła dać jedynie mana.
To też coraz częściej widzimy prace zestawiające znaleziska wy­
robów pewnych typów, oraz mapy, na których zna'eziska te
umiejscowiano. Powstawać zaczęły mapy rozmieszczenia pewnych
typów, a na ich podstawie wnioskowano o stosunkach handlo­
wych i wpływach kulturalnych, które rozmieszczenia te tłuma­
czyły. Raz wytkniętą drogą poszły dalsze badania. Obok typów
wyrobów przemysłowych, jak naprzykład wyroby metalowe, za­
częto tworzyć mapy dla typów ceramicznych, niewątp] iw'e miej­
scowego pochodzenia, oraz mapy poszczególnych typów grobów.
Badania coraz dokładniejsze zespołów znalezisk przedhistorycz­
nych, dążąc do zobrazowania całokształtu kultury, wyróżniać
wreszcie zaczęły równocześnie w różnych krajach rozwijające
się kultury, których wzajemny stosunek najłatwiej uwidocznić
mogły mapy zabytków.
W ten sposób mapa stała się jednym z ważnych elementów
pracy badawczej. Służyła jednak prawie wyłącznie jako środek
analizy, przedstawiając rozmieszczen.e geograficzne poszczegól­
nych typów wyrobów lub rodzai zabytków. Mimo tej koncesji
na rzecz wyróżi dania współcześnie istniejących, kultur śledzenie
zmienności form i dedukowanie na tej podstawie ewolucji kul­
tury ludzkiej od epoki eolitów do czasów historycznych było
naczelnem zagadnieniem naukowego badania w prehistorji. Ba­
dacze dokładali wszelkich wysiłków, aby wykazać możliwie dro­
biazgowo wszelkie formy pośrednie i ogniwa łączące łańcuch
tego rozwoju dla każdego kraju i każdej prowincji. Dziś, gdy

*

29

ten sposób ujmowania zjawisk można zaliczyć już w prehistorji
do przeszłości, stwierdzić należy, ze dał on prehistorji funda­
ment, bez którego nie mogłaby się stać nauką, dał jej chrono­
logiczny podział zabytków, ustalając wiek relatywny i przybliżony
wiek absolutny znalez;sk. Mimo, że praca nad relatywnym i przy­
bliżonym absolutnym wiekiem znalezisk przedhistorycznych nie
jest jeszcze zakończona, mimo dość znacznych różnic w dato­
waniu bezwzględnem, a nawet sporów o wiek relatywny różnych
zabytków, a niekiedy i całych zespołów kulturowych, można
dziś stwierdzić, że ramy chronologji relatywnej i przybliżonej
chronologii absolutnej są już dziś załatwione. Wysunęły się jednak
nowe problematy i nowe zadania przed prehistorją, idą one nie
v/ kierunku wyszukiwania ogniw, łączących okresy w jeden łań­
cuch rozwojowy, lecz w kierunku jasnego wydobycia współcześnie
istniejących okręgów kulturowych i następujących po sobie na
danym obszarze nawarstwień etnicznych. Ten kierunek w pol­
skiej prehistorji reprezentują moje prace, a w głębokiej różnicy
między temi dwoma kierunkami badań, tkwiącej w sposobie
traktowania malterjału leży różnica, zaznaczająca się w Polsce
coraz istotniej między moim kierunkiem w nauce, a kierunkiem
reprezentowanym przez prof. Kostrzewskiego. Dałem tu
przykład z naszego terenu pracy, zaznacza się on również bardzo
silnie i w innych krajach. Kierunek bowiem ewolucjonistyczny
bynajmniej nie jest jeszcze zlikwidowany. Typ monteliusowskiej
monog-afji syntetyzujące; rozwój czasów przedhistorycznych kraju
czy też jego prowincji, stale jeszcze się utrzymuje, a wypierany
coraz silniej z pubükacy, ściśle naukowych, w wydawnictwach
popularyzatorskich posiada jeszcze bardzo licznych przedstawi
cieli. Tam to ciągle jeszcze jest wykazywany nieprzerwalny rozwój
kultury od czasów najdawniejszych aż do pierwszych źródeł
historycznych.

Doktryna etnologiczna w prehistorji.
Zazwyczaj już w czasie największego rozkwitu pewnego
kierunku sadań i największych triumfów święconych przez dok­
trynę, której ten kierunek służy, zaczynają się podnosić głosy
i pojawiają koncepcje, które przechodzą w pierwszej chwili nie-

30
spostrzeżenie i bez echa, a później dopiero zdobywają dla siebie
prawo obywatelstwa i rozpoczynają swój pochód triumfu. Kla­
sycznym przykładem 'est współczesny Darwinowi — Mendel,
którego prawa musiały być po latach trzybz’èstu po raz wtóry
odkryte, by stać się kamieniem węgielnym dzisiejszych badań
biologicznych. Rzecz podobna ma miejsce w prehistoiji. Już
w okresie niepodzielnego panowania doktryny ewolucyjnej po­
jawia się kierunek, który nazwać możemy etnologicznym. Kie­
runek ten nie szuka ewolucyjnych powiązań między kolejnemi
okresami czasów przedhistorycznych, lecz rozpatrywać zaczyna
współcześnie istniejące różnice kulturalnie, idąc w kierunku ge­
ograficznego wyróżniania zespołów kulturalnych. W początkowej
fazie kierunek ten nie jest jeszcze określoną metodą naukowego
badania, lecz ma na celu jedynie nawiązanie prehistorji do badań
historycznych. Traktując prehistorję jako naukę pomocniczą historji, badacze starają się dać odpowiedź na dzieje przeohistoryczne ludów historycznych i odszukać dla tych ludów odpo­
wiedniki w wyróżnionych zespołach kulturowych.
Pierwszym, który wysunął w prehistorji problem etniczny
i starał się w stosunku do Czech nawiązać poszczególne zespoły
kulturowe z ludami znanemi był P i ć, który pracę swego życia
zamknął w monumentalnem dziele Starožitnosti země české
(1899—1909). Pić wychodzi z założenia, że zespół zabytków
charakteryzujących całokształt kultury jest od powiednikiem grupy
etnicznej. Wychodząc z tej tezy Pic przypisuje kulturę łużycką
Słowianom, '-wyodrębnia w przedhistorycznych Czechach Celtów
i Germanów. Oczywiście dla rozważań tych punktem wyjścia
musiała być mapa. Wykreśla też mapy przedhistoryczne, wyzna­
czając na nich zabytki o charakterze miejscowym, w pierwszym
rzędzie mapy różnych typów ceramicznych, oraz mapy grobów
różnego typu. Metoda pracy Pica, mimo bardzo licznych błędów
przezeń popełnionych, głównie z powodu błędnej chronologji
relatywnej i absolutnej, nie pozostała bez echa. Wycisnęła ona
zwłaszcza piętno ńa prehistorji czeskiej, W której bardzo wcześnie
mapa stala się pedstawowym sposobem analizy materjału, a na
miejsce modnej doktryny ewolucyjnej uczeni czescy wysuwają
problem nawarstwień etnicznych. Nad rozwiązaniem tego za­
gadnienia pracują Buchtela, Niederle, a na Morawach
Červinka.

31
W Niemczech tezę etnologiczną wysunął Kossinna1). Wy­
chodź; on również z założenia, ie dobrze określony zesDÓł kul­
turowy, obejmujący określone terytorjurn, jest odpowiednikiem
pewnej grupy etnicznej. Jako przedmiot swych dociekań obrał
on $obie Germanów, oraz problemat pochodzenia indoeuropejczyków. Swoje rozumowania opiera po raz pierwszy na scisłej
metodzie geograficzne], przez wyodrębnienie grup kulturowych
i wykazanie ich rozprzestrzenienia na mapie. Korzysta przytem
w całej rozciągłości z klasyfikacji chronologicznej zabytków i sam
tę chronologię doskonali. Jednocześnie, niezwykle rozległe opa­
nowanie materjału nadaje wielką precyzję jego sądem. Wyod­
rębnia on po raz pierwszy zwarte okręgi kultur przedhistorycznych
i wykreśla ich zasiągi na mapach. Swoją metodę Kossinna
przeprowadził konsekwentnie tylko w odniesieniu do kultur,
które określił jako germańskie, wyznaczając zasiąg Germanów
w poszczególnych okresach czasć w przedhistorycznych. Usiłuje
on nadto tą samą metodą rozwiązać problemat pochodzenia
indoeuropejczyków.- Kossinna stoi na stanowisku, że ojczyzna
indoeuropejczykćw leży w krajach skandynawskich, a drogą
ekspansji z północy w epoce neolitu rozchodzą się oni szeroko
po Europie i przenikają do Azji. Należy tu podkreślić, że K o ss i n n a nie przeprowadził • swej analizy w stosunku do wszysłkich
ludów indoeuropejskich, a ograniczył się wyłącznie do Ger­
manów. Przez teorję zaś o pochodzeniu indoeuropejczyków chciał
jedynie rzucić podstawę dla dociekań nad pochodzeniem innych
ludów ndoeuropejskich. Tezy Kossinny i jego metoda, pedkopujące fundament dawnych poglądów ewolucjom?:tycznych
spotkały się z licznemi bardzo sprzeciwami. Zaczęto podważać
przedewszystkiem tezę Kossinny, że zwarty zespół kulturalny
na danem terytorjurn jest odpowiednikiem gruoy etnicznej.
Rozległa dyskusja przeprowadzona na ten temat oddała
jednaK słusznosć Kossinnie i zakończyła Się triumfem Szkoły
') Po raz pierwszy w r 1895 w odczycie „Oie Herkunft der Germanen“
(Zeitschr. d. Ver. £ Volksk. 6, 1895), późnie] w szeregu prac i artykułów,
z których najważniejszemi są : „Die indogermanische. Frage archäologisch be­
antwortet“ (Zeitschr f. Ethn. 1902). «Der Ursprung der Urfinnen und UrindoS-rmancn und Ihre Ausbreitung nach dem Osten“ (Mannus 1909—1910). „Die
Herkunft der Germanen“ 1912 (2 wyd.) 1920 „Die deutsche Vorgeschichte als
hervorragend nationale Wissenschaft“ 1912, (2 wyd.) 1914.

32
etnologicznej. Dyskusję tę podjęli nietylko sam Kossinna
lecz cała liczna jego szkoła. Uczniowie Kossinny prowadzą
dziś swe prace metodami etnologicznemi. Przyłączyli się do nich
niektórzy starsi badacze jak np. Schumacher i inni. Poza
Niemcami szkoła etnologiczna zyskała sobie również licznych
zwolenników i dziś do wyjątków należą uczeni, negujący tezę*
etnologiczną w badaniach prehistorycznych. Dawny ewolucyjny
kierunek stoi dziś raczej na stanowisku autochtonizmu ludów
obecnie na danym obszarze żyjących, niż na stanowisku nego­
wania doktryny etnologicznej. Zaczęto jednak z kolei podważać
wnioski etnologiczne Kossinny. Zwłaszcza sprzeciwiono się
tezie o rozejściu się indoeuropejczyków ze Skandynawji. Wy­
bitnie nacjonalistyczne zabarwienie wywodów Kossinny, której
to tendencji autor wcale nie ukrywa, co zna'azto nawet dobitny
wyraz w tytule jednej z książek Kossinny „Die deutsche Vor­
geschichte als hervorragend nationale Wissenschaft“ musiało obu­
dzić zastrzeżenia. Wiele też wywodów Kossinny, zwłaszcza
w odniesieniu do problematu rozchodzenia się indoeuropejczyków, późniejsze badania bardzo znacznie podważyły. Protesty
zaś ze strony językoznawców przeciwko północnej ojczyźnie
indoeuropejczyków oraz sprawa stanowiska wśród języków
.ndoeuropejskich języków germańskich również podkopywały
mocne wywody Kossinny
Wskazuję na tę dyskusję jedynie, aby podkreślić, że należy
odróżniać te czy inne nawiązania etriczne Kossinny i jego
szkoły, od wyróżnionych przez tę szkołę, metodą geograficzną,
okręgów kulturowych. Celem Kossinny, pedebnie jak Pica,
było niewątpliwie uczynienie z prehistorii nauki historycznej ;
w tym celu stworzono metodę, która pozostaje trwałą nieza­
leżnie cd tego, czy wysunięte nawiązania etniczne okażą sięsłuszne czy fałszywe.
Niezależnie więc od tego jak tocząca się polemika dla teorji
Kossinny wypadnie, jedno można stwierdzić stanowczo jako
fakt bezsporny: Kos sin na dał prehistorji nową metodę. Jest
nią metoda kartograficzna wyznaczania okręgów kulturowych
i operowania temi okręgami, jako jednostkami geograficznemi.
Jest to pozytywny fakt, niezależny od tego, czy takie lub inne
powiązanie danego okręgu kulturowego z tym lub innym ludem
okaże się słusznem czy fałszywem. Metoda też Kossinny staje

33'
się dziś w Dreh'storji podstawowym środkiem badawczym, a głów­
nym problemem badań jest dziś określenie zespołu kulturalnego,
wyznaczenie jego zasiągu na mapie oraz poznanie stosunków
wzajemnych współcześnie istniejących kultui
Jesteśmy świadkami, jak dziś znaczna większość badaczy
porzuca dawny sposób ujmowania materjału, jako rezultatu roz­
woju ewolucyjnego, a zwraca się ku dociekaniom wyjaśniającym
ruchy etniczne, r.a podstawie zmian zasiągu kultur w kolejno
następujących okresach. Niemniej pamiętać musimy, że stara
doktryna nie została zarzuconą i niejednokrotnie mamy jeszcze
próby odtwarzania rozwoju czasów przedhistorycznych, a różni
lokalni badacze w swej rodzimej prowincji widzą jescze ciągle
w czasach przedhistorycznych ieden łańcuch rozwoju, co naj­
wyżej zamącony przez chwilowe i przemijające zabory, dokony­
wane przez kultury ościenne, roDiąc w ten sposób koncesję na
rzecz nowych kierunków badania, lecz czyniąc mimo to wysiłki
pogodzenia ich ze starą koncepcją.
Może najcięższy cios tezie ewolucjonizmu zadał H. B r e u i 1
swą pracą „Subdivision du paléolithique supérieur“ (Genewa 1912),
w której wykazuje, że już w paleolicie nie mamy do czynienia
z linearnym rozwojem, jak to dawniej sądzono powszechnie, lecz
z szeregiem nawarstwień oraz okręgów kulturowych. W stosunku
do neolitu i epok późniejszych konieczność rozpatrywania tych
epok jako szeregu nawarstwień etnicznych zdobywa sobie coraz
większe prawo obywatelstwa. Dawne zaś pojęcie rozwoju kul­
tury ludzkiej zastępujemy dziś pojęciem cyklów rozwojowych.
W stosunku zaś do epok metali wyłania się nadto sprawa po­
wiązania ustalonych geograficznie i czasowo cyklów z grupami
językowemi i wczesnodziejowemi świadectwami historycznemu
Podnieść tu muszę, że szkoła etnologiczna, wysuwając pro­
blem etniczny w prehistorji, jedynie pośrednio przeciwstawiła się
szkole ewolucjonistycznej. Zagadnienie nomenklatury etnologicz­
nej jest dla niej zwykle tak istotne, że tylko wyjątkowo spoty­
kamy prace, które zagadnienie okręgów kulturowych traktują
niezależnie od takiego lub innego ich historycznego powiązania.
To powiązanie staje się często dla badacza rzeczą najistotniejszą..
Dlatego szereg autochtonistów będących w istocie najczystszej
wody ewolucjonistami uważa siebie za przedstawicieli szkoły
etnologicznej, tylko z tej przyczyny, że badacze ci nie operują
Lud. XXVI.

3

34
pojęciami ściśle kulturalnemi, lecz sprzęgają te pojęcia i udowad­
niają na starą modłę powolny rozwój autochtonów od pierwszej
ludności, jaka z etnicznemi określeniami ludów na dany teren
przybyła aż do dzisiejszych jej mieszkańcówJ). Jest to oczywiście
nieporozumienie. DJa metody kartograficznej w prehistorji sprawą
główną jest zagadnienie okręgu kulturowego, sprawa zaś jego
etnicznego określenia jest rzeczą dalszą. To określenie ma i mieć
musi zawsze charakter bardziej lub mniej prawdopodobnej hi­
potezy; może stać się nawet teorją, niemniej upadek hipotezy
o etnicznej przynależności badanego okręgu kulturowego w niczem nie zmienia jeszcze faktu, jakim jest wyróżnienie takiego
okręgu. Podobnie też jak zasługą doktryny ewolucjonistycznej
było stworzenie chronologji, która pozostała mimo odmiennych
doktryn łączących ze sobą rozpatrywane fakca, tak samo szkoła
etnologiczna niezależnie od prawdziwej lub błędnej etnologicznej
interpretacji, dała nam jasno wyodrębnione okręgi kulturowe.

Określenie zespołu kulturowego.
Podobnie jak dla ustalenia chronologji znalezisk poza da
nemi uzyskanemi na podstawie stratygrafji, doniosłą rolę ode­
grały znaleziska zamknięte, tak samo decydującą rolę posiadają
one dla określenia zespołu kulturalnego. Fundamentem badania
jest więc ustalona chronologja znalezisk. Zespół kulturowy jest
zespołem jednoczesnych zabytków, to znaczy należących do jed­
nego okresu. Bez ustalonej chronologji wszelkie rozumowania
etnologiczne i wszelkie wyodrębnianie zespołów kulturowych
jest bezprzedmiotowe. Wykopaliska odsłaniają nam kulturę materjalną. Całokształt tej kultury musi się złożyć na pojęcie ze­
społu kulturowego. Zespół ten charakteryzują groby, osady,
znaleziska luźne, skarby, sposób życia, wreszcie cały zespół na­
rzędzi i wyrobów, jaki się nam dochował. Znaleziskami zamkniętemi są groby i skarby. Osady charakteru znalezisk zamknię­
tych nie posiadają i tylko z zastrzeżeniami mogą służyć dla okre­
ślenia zespołu kulturowego. Niemniej dobrze zbadane, nowoczesnemi metodami, osady mogą odsłonić pozostałości wprawdzie
J) Por. Ko surze w ski: Wielkopolska w czasach przedhistorycznych.
Wyd. 2, 192.*.
ej?',
fj -

35
zawsze niejediioezesne, lecz mimo to należące do jednego tylko
okresu, nie zamieszane z inneini okresami i te mogą służyć za
podstawą dla naszych rozważań. Osady obok wyrobów użytko­
wych odsłaniają nam nadto sposób życia badanego ludu, typ
domu mieszkalnego oraz warunki fizjograficzne, w których za­
kładano osady. Zwykle powiązanie tych wszystkich różnorod­
nych rodzai znalezisk w jeden zespól, który charakteryzuje cało­
kształt kultury nie nastręcza większych trudności, dzięki powta­
rzającym się typom wyrobów w grobach, osadach, skarbach
znaleziskach raźnych. Często jednaK odczuwamy przy okre­
ślaniu zespołu kulturowego dotkliwe luki wynikłe z niedosta­
tecznych badań, tak np. dla znanych nam osad nie umiemy
wskazać grobów, lub naodwrót dla znanych grobów brak nam
osad. Może wreszcie zajść wypadek "błędu, że nienależące do
siebie zabytki połączymy razem, a więc groby jednej kultury
połączymy w jeden zespół z osadami innej, lub dwie różne
grupy kulturowe złączymy razem. Błędy te jednak możemy
łatwo rozpoznać posługując SLę mapą. Dobrze określony zespół
kulturowy obejmować musi zwarte terytorjum. Zasiąg grobów
pokrywać się musi z zasiągiem osad i naodwrót, a w dobrze
zamkniętym zespole kulturowym zabytki zamknięte powtarzać
będą taki sam zespół form. Cdy prowizorycznie wyróżniony ze­
spół wykaże na pewnej części swego obszaru formy nieznane
na pozostałej jego części, mamy podstawę do wyróżniania od­
rębnych grup kulturalnych.
»
Przykładem błędnie zamkniętego zespołu kulturowego może
być hipoteza prof. Antoniewicza1) o przynależności osad
z kulturą małopolską*2) do grobów z kulturą ceramiki sznurowej
typu złockiego.

5 Wł. Antoniewicz: Eneolityczne groby szkieletowe we wsi Złota
w pow. sandomierskim. Wiać. ArcheoL, IX, 1925; tenże: Eneolityczne groby
szkieletowe . ziemianki mieszkalne w Nowym Darominie pow. sandomierski.
Niederluv Sborník, str. 243—274 (1925).
2) Prof. Antoniewicz w miejsce mego określenia: kultura małopolcka
używa Lerminu kultura nordyjska. Uważam to za niewłaściwe. Kultura nordyjska (Die Nordische Kultur, Das Nordische Kulturgeb'èt) posiada inne,
o wiele obszerniejsze znaczenie. Do tego okręgu kulturalnego należą bardzo
różne kultury i. grupy kulturalne. Kultura nordyjska w Polsce jest również re­
prezentowana przez różne, samodzielnie rozwijające się kultury — megalityczną,
3*

36
Celem stwierdzenia bledności tej hipotezy wystarczy rzucić
znaleziska ceramiki sznurowej typu złockicgo i znaleziska kultury
małopolskiej na mapę. (Por, Kozłowski: Młodsza epoka ka­
mienna, 1924, mapa I, II i 111). Z map tych okazuje się, że kultura
małopolska występuje wyłącznie na loessach. Z wydm znany
jeden fragment naczynia workowego z Janiny pow. stopnicki.
Ceramika zaś złocka zajmuje wprawdzie również obszar loessów
sandomierskich, występuje jednak na znacznym stosunkowo ob­
szarze wydmowym, z którego brak znalezisk kultury małopol­
skiej. To rozejście się na mapie osad i grobów rzekomo tej
samej kultury uwidacznia najlepiej błąd, a tern samem zmusza
do odrzucenia wyciągniętych z tej hipotezy dalczycn wniosków
zwłaszcza chronologicznych. Kultura małopolska jest, jak to
wykazałem, rezultatem skrzyżowania wpływów morawskich
i śląskich z. rodzimą kulturą ceramiki promienistej. Na Mo­
rawach i na Śląsku kultura ta jest starszą od sznurowej, co
stwierdzonem zostało stratygraficzrie. W Polsce w znaleziskach
zamkniętych obie te kultury nigdy nie występują razem.
Każda posiada odrębny tryb życia. Kultura małopolska jest
osiadłą i rolniczą, nie zna o ile sądzić można, łuku i konia.
Kultura ceramiki sznurowej jest koczowniczo - pasterską, zna
łuk i konia.
To przeciwstawienie się kulturalne znajduje swój wyraz na
mapie. Jeszcze jaskrawiej różnica ta wystąpi, gdy zestawimy
zasiąg grupy ceramiki sznurowej złockiej, miechowskiej, maszwick'ej i turyńskiej z zasiągmm grup kulturowych, stojących
w związku z naszą grupą kultury małopolskiej.
Proste rozumowanie, wychodzące z założenia, że człowiek
niezależnie od czasu i charakteru kultury grzebał swych zmar-* i
wielkopolską i t. d. Kultura małopolska nawet w zestawieniu z grupami śląską
i morawską, obu należącemi do kultury nordyjskiej, reprezentuje szereg cech
odrębnych. Odrębność tej grupy winna być podkreślona w terminie i z tej^
przyczyny wprowadziłem też termin : kultura małopolska. Prof. Antonie­
wicz w kilku wypadkach poczynił analogiczne zatarcia istotnych bardzo
różnic lokalnych np. nie podtrzymał mego wyróżnienia dwóch grup ceramiki
sznurowej na wyżynie małopolskiej: miechowskiej i złockiej, mimo że różnice
między temi dwoma grupami są bardzo widoczne i jasno przezemnie uwi­
docznione.

37
łych w niewielkiem oddaleniu od osàd i że jest wykluczonem,
aby osady występowały na innym geograficznie obszarze jak
groby, pozwala wykazać objektywnie błąd rozumowania i jest
świadectwem, że metoda kartograficzna w prehistorji jest narzę­
dziem objektyw rej kontro;: wniosków i wysuwanych hipotez.
Analogiczny błąd do błędu prof. Antoniewicza po­
pełnił R e i n e r t h x). Wysunął on hipotezę, że osady typu „ Aichbiihl“ są osadami kultury ceramiki sznurowej. Błąd ten możemy
stwierdzić na mapie Reinertha (tab. XXXV). Osady typu
„Aichbühl“ występują prawie wyłącznie w porzeczu Dunaju,
groby zaś z ceramiką sznurową znów prawie wyłącznie w po­
rzeczu Renu, ten fakt najwymowniej stwierdza bezzasadność
wysuniętej przez Reinertha hipotezy.
Metoda kartograficzna pozwala nam, jak to z powyższych
przykładów widzimy, nietylko przedstawić zasiąg pewnych ze­
społów kulturowych, lecz jest również kontrolą dla popełnionych
błędów, w razie fałszywego powiązania ze sobą różnych rodzai
znalezisk. W wypadkach tak prostych, jak wyżej podane dwa
przykłady, dalsze precyzowanie metody jest zbyteczne. W wy­
padkach bardziej skomplikowanych, gdzie pow.ązanie ze sobą
znalezisk w jeden zespół przy powyżej podanej metodzie budzi
wątpliwość:, należy zastosować metodę bardziej precyzyjną. Wy­
kreślamy wówczas mapy dla wszystkich rodzajów- zabytków
i typów, wchodzących w rachubę, a następnie metodą diagnozy
różniczkowej, podaną przez prof. Czekanowskiego*2) i za­
stosowaną przezeń do etnologji, badamy stopień różnicy, zacho­
dzący pomiędzy zasiągami, jakie poszczególne rodzaje zabytków
między sobą wykazują. Metoda ta ma tę zaletę, że jest ściśle
objektyvvną i mechanicznie porządkuje zjawiska.
Powyżej omówiona metoda pozwala nam wyodrębnić na
podstawie rozporządzałnych znalezisk zespoły kulturalne. Po wy­
konaniu tej pracy przejść możemy do następnego zadania, do
syntezy kartograficznej.

*) H. Reinerth: Chronologie der jüngeren Steinzeit im Süddeutsch­
land, 1924.
2) Jan Czekanowski: Objektive Kriterien in der Ethnologie. Korres­
pondenz-Blatt für Antr. Ethn. u. Urgesch. 1911..

38

Synteza kartograficzna.
Dotychczasowe badania szły najczęściej jedynie w kierunku
badania pewnych tylko kultur, które opracowywa'no monogra­
ficznie. Możemy jednak iść o krok dalej i poznać rozmieszczenie
różnych współcześnie istniejących kultur na danym cbszarze.
Dla tego rodzaju badań nie wystarcza obszar jednej prowincji,
np. Wielkopolski lub Małopolski. Musimy brać pod rozwagę
większe jednostki geograficzne, jak kraje skandynawskie, Niemcy,
colska, półwysep Bałkański i t. d. Na takich bowiem dopiero
obszarach stosunek wzajemny poszczególnych, współczesnych
sobie kułtur może wystąpić wyraźnie. Synteza kartograficzna
zakłada, że poszczególne zespoły kulturowe zostały wyodrębnione
i skartowane, a ich współczesność udowodnioną. Przy tych do­
piero warunkach mamy prawo wykreślić mapę, przedstawiającą
zasiąg różnych współcześnie współżyjących kultur. Mapa taka
obok wzajemnego stosunku kultur, odsłania nam zachodzenie
jednego okręgu na drugi, to jest zazębianie się jednego okręgu
z drugim, oraz pustki graniczne, oddzielające jeden okręg kul­
turalny od drugiego. Jest znanym z etnologii faktem, że poszcze­
gólne ludy pierwotne oddzielone są od siebie obszarami bardzo
słabo, lub wcale niezaludnionemi. Poszczególne okręgi, gdy
badania są dość daleko posunięte, przedstawiają zazwyczaj jeden
lub kilka ośrodków gęściej zaludnionych i obszary rzadziej lub
wcale niezamieszkane. Posiadając takie skupienia, możemy teraz
sączić o centrach ekspansji i rozumiemy, dlaczego pewne obszary
wykazują dla niektórych okresów tak zastanawiającą często pustkę
w zaludnieniu. Niejednokrotnie mapa tegc rodzaju pustkę objaśnia
nam w sposób naturalny, stwierdzając, że brak zabytków na
pewnym obszarze jest spowodowany tem, że w danym czasie
obszar ten był obszarem granicznym dwóch różnych ludów.
O ile rozporządzamy dużą ilością znalezisk systematycznie
poznanych i jednolicie przeprowadzonemi badaniami na całym
obszarze, to wówczas synteza kartograficzna wykonana dobrą
metodą jest pracą mechaniczną. Gdy jednak badania są ułam­
kowe, jedne tereny lepiej, inne gorzej zbadane, a jeszcze inne
prawie nietknięte, jak np. w Polsce, gdzie owa nierównomierność badań bardzo ostro występuje, wówczas do syntezy karto­
graficznej, jaką np. p-zeprowadziłem dla naszego neolitu, należy

39



jeszcze sąd syntetyczny a priori. Sąd ten musi być stosowany
w tem wyższym stopniu, im niekompletniejszym rozporządzamy
materjałem. Sądem tym wypełniamy luki, wynikłe z materjału
i- dajemy obraz pełny w miejsce luźnego zbioru niezwiązanych
ze sobą faktów. Każdy sąd syntetyczny musi w większym lub
mniejszym stopniu posiadać cech}? sądu syntetycznego a priori.
Tkwi w takim sądzie zarodek możliwego błędu, jest on jednak
kanwą d;a dalszej pracy, która potwierdza, zaprzecza, lub uzu­
pełnia w szczegółach daną syntezę. Jako przeciwstawienie mojej
mapy neolitycznej uważać można mapę prof. Kostrzewskiego
znalezisk II i III okresu bronzu, która jest zbiorem punktów nie
związanych żadnym sądem syntetycznym, a tem samem repre­
zentuje tylko zbiór materjału, który dopiero należy kartogra­
ficznie przepracować. Synteza kartograficzna jest podstawą dla
wniosków etnologicznych.

Kartograficzne ujęcie nawarstwień etnicznych.
Szczegółowo przeprowadzony podział chronologiczny za­
bytków oraz synteza kartograficzna każdego z okresów badanej
epoki daje w rezultacie mapy, przedstawiające zasiąg kultur w ko­
lejno po sobie następujących okresach. Zjawiska prehistoryczne
dokcnywują się w czasie i przestrzeni. Są więc zjawiskami czasowo-przestrzennemi i muszą być badane w zależności od czasu
i przestrzeni. Chronologja daje nam podział w zależności od
rzędnej czasu, mapa daje obraz w przestrzeni. Pozostaje nam
teraz odczytać ruch dokonywujący się na skutek zmian w czasie
i przestrzeni. Przez odczytanie zmian, jakie w zasiągach różnych
kultur w kolejno następujących okresach na mapach naszych
się uwidoczniają, otrzymujemy świadectwo nawarstwień etnicz­
nych. Do analizy kartograficznej dołączyć się musi poznanie tych
wpływów, jakie złożyły s ę na wytworzenie danych kultur. Ana­
liza ta, odsłaniając nam genezę badanego zespołu, uwidocznia
jednocześnie kierunek działających wpływów. Kierunek ten mo ­
żemy zaznaczyć strzałką na mapie. Strzałka uwidocznia jedno­
cześnie różnice chronologiczne między znaleziskami r.aicżącemi
do jednej grupy. Każdy zespół kulturalny może być ąlbo rezulta­
tem rozwoju form okresu ubiegłego, albo rezultatem krzyżówki

40
dwóch lub kilku zespołów kulturowych. W stosunku do ba­
danego obszaru może być albo rodzimym, albo jest nawar­
stwieniem etnicznem. Posiadając mapy, przedstawiające syntezą
kartograficzną rozległych obszarów możemy teraz łatwo od­
czytać, czy dana kultura na danym terenie jest rodzimą, czy
reprezentuje nawarstwienie etniczne. Uwidocznia to mapa danej
kultury, Dla przykładu powołam sic; na mapy kultury łużyckiej
wyk-eśione przezemnie1). Wykazują one w rzeczywisty sposób
kierunki ekspansji ludności łużyckiej w różriych okresach, oraz
przesuwanie się względem siebie poszczególnych gruo tej kul­
tury. Z map tych odczytać możemy obszary, na które kultura
■łużycka wchodzi w pewnych okresach, jako etniczne nawar­
stwienie, obszary, które opuszcza, oraz obszary, na których '
dokonywa się powolny ewolucyjny rozwój kultury łużyckiej od
jednego do drugiego okresu, nie zamącony ruchami etnicznemi.
Przy nawarstwieniu etnicznem dawna ludność może być przez
przybyszów wypartą całkowicie, częściowo, lub może pozostać
na miejscu jako warstwa podbita. Dobrze narysowana mapa
i dokładna analiza zespołu kulturowego, oparta na wynikach
uzyskanych z analizy mapy, musi dać nam na powyższe pytania
wyczerpującą i niedwuznaczną odpowiedź. Gdy Z pewnego ob­
szaru dawna ludność wskutek inwazji obcej została wypartą, to
wówczas mapa winna nam wskazać kierunek, w którym wy­
parta ludność się udała. Jednocześnie na danym obszarze w nowej
kulturze nie znajdziemy żadnych śladów kultury ubiegłego okresu.
Wypadek ten jednak zachodzi rzadko. Zwykle ludność dawna
tylko częściowo zostaje wypartą. Wówczas mapa tak samo jak
w Wypadku poprzednim wskaże nam kierunek emigracji. Reszta
zaś ludności pozostała na miejscu wyciska w silniejszym lub
słabszym stopniu wpływ na kulturę przybyszów. Jako przykłady
tego wypadku mogę podać z Polski emigrację w neolicie kul­
tury małopolskiej na wschód pod náporem kultury ceramiki
sznurowej. Emigrację tą uchwycić możemy w znaleziskach kul­
tury małopolskiej na wschód od Wisły, a w tej liczbie w grupie
nałęczowskiej chronologiczne młodszej od grupy małopolskiej.
v7 grupie tej bowiem w znaleziskach zamkniętych stwierdzamy
kultury małopolskiej obok form kultury grobów*)skrzyn*) Kwartalnik historyczny 1926.

41
kowych megalitycznych. Jednocześnie jednak przeżytki kultury
małopolskiej odnajdujemy w kulturze ceramiki sznurowej typu
złockiego, co stwierdza, że część ludności z kulturą małopol­
ską pozostała na miejscu i została wchłonięta przez przybyszów.
Innym przykładem jest inwazja grobów skrzynkowych epoki
wczesnego żelaza na Pomorze i do północnej Wielkopolski.
Inwazja ta jest powodem emigracji znacznej części ludności łu­
życkiej na południowy wschód, czego dowodem są znaleziska
łużyckie tego czasu w porzeczu Bugu. Część jednak ludności
pozostała na miejscu i ona to jest ważnym czynnikiem oddzia­
ływującym na kształtowanie się kultury grobów skrzynkowych.
W trzecim wypadku, gdy dawna ludność nie została wy­
partą, emigracji oczywiście stwierdzić nie możemy, a jedynie
oczekiwać możemy dwóch możliwych wypadków wzajemnego
ustosunkowania się starej ludności do przybyszów: 1) następuje
skrzyżowanie się obu ludów i powstaje zespół mieszany, 2) następuje nawarstwienie jednego ludu na drugi, jako dwóch warstw
społecznych górnej -j dolnej.
Ponieważ inwazja tylko wyjątkowo jest przyczyną całko­
witego wyparcia dawnego ludu, a stąd w nowej kulturze prawie
zawsze znajdziemy przeżytki ubiegłego okresu, reprezentowanego
przez dawną ludność, dlatego zwolennicy tezy ewolucyjnej zawsze
prawie znaleść mogą dowody, potwierdzające ich tezę ciągłości
rozwoju.
Stosowanie metody etnologicznej w prehistorji doprowa­
dzić nas nieraz musi do rewizji pewnych oznaczeń chronolo­
gicznych, oraz tłumaczy pewne sprzeczności pozorne, które się
pojawiają, jeżeli operujemy jedynie chronologją. zbudowaną na
typologii bez uwzględnienia ruchów etnicznych. Oznaczenia bo­
wiem chronologiczne, służące dla jednego obszaru, nie zawsze
muszą obowiązywać dla innego obszaru. Jako przykład przyto­
czę czasze o kobiierzu lejowatym kultury małopolskiej, które na
loessach miechowskich i sandomierskich występują w .1 okresie
neolitu, a wędrówkę swą ku wschodowi odbywają poo naci­
skiem ludności ceramiki sznurowej i w Lubelszczyźnie, oraz na
Wołyniu (Równe) należą już do IV okresu neolitu. Liczyć się
też musimy z faktem, że na pewnych obszarach dawna ludność
może bez zmian większych przetrwać przez długie wieki. Przy­
kładem takiego przeżywania s-ę dawnej ludności jest rp. prze­

42
trwanie w Czechach kultury unietyckiej aż do środkowej epoki
bronzu. Z takiem przeżywaniem się jako regułą liczyć się mu­
simy odnośnie do każdej niemal kultury. Nowe nawarstwienie
nigdy nie usuwa dawnej ludności doszczętnie, a na obszarach,
do których nowe prądy etniczne czy kulturalne docierały słabo,
lub ze znacznem opóźnieniem, liczyć się zawsze musimy z prze­
trwaniem dawnej kultury w okresie, gdy powszechnie Danować
zaczęły już ncwe ludy, lub nowa kultura. Liczne przykłady ta­
kich reliktów znamy ze współczesnej etnografji. Dokładne też
poznanie ruchów .etnicznych ułatwia nam wyodrębnienie i roz­
poznanie takich reliktów minionych okresów. Dopiero wprowa­
dzenie tych poprawek powoduje, że odtwarzany obraz czasów
zamierzchłych upodobni się do ob~azu, jaki osiągamy, badając
współczesne zjawiska etnologiczne i uczyni z prehistorji etno­
logię prehistoryczną.

Cykle kulturowe.
«

r

Ujęcie czasów przedhistorycznych pod kątem widzenia współ­
cześnie istniejących różnic, a nie powolnej zmienności form pro­
wadzić nas musi do nowych wyników. Założenie martwoty formy
w przeciwieństwie do jej zmienności, które wysuwają na plan
pierwszy ewolucjoniści, jest źródłem dwóch różnych światopo­
glądów społecznych, przebijających się bardzo dobitnie w życiu
współczesnem. Te dwa różne założenia w efekcie praktycznym
dają dwa różne światopoglądy konserwatywny i radykalno libe­
ralny. Konflikt tych dwóch światopoglądów praktycznych ma
swe teoretyczne uzasadnienie w nauce i spór tych dwóch spo­
sobów ujmowania zjawisk stwierdzić możemy dziś we wszyst­
kich naukach społecznych. Jako reprezentant jednej z nauk
socjologicznych dałem szereg metodologicznych uwag w artyku­
łach: „Problem etniczny w preiistorji“ (Lud XXI) i „Problemat
rozwoju formy w prehistorji“ (Lud XXIV). W obecnym artykule
dałem dalsze uzasadnienie sposobu ujmowania zjawisk przy za­
łożeniu trwałości formy. Pozostaje mi jeszcze zastanowić się nad
mechanizmem rozwoju przy zachowaniu tej zasady. Teza ewolucjonistyczna, wychodząc z założenia zmienności form, tego za­
gadnienia nie zna. Pojawia się ono, gdy staniemy na stanowisku
martwoty i trwałości formy. Przy rozważaniu nad zmiennością.

45
formy wskazałem na stosunek treści do formy i wykazałem, że
gdy treść odpowiadająca danej formie zmianom nie ulega, forma
ulega przekształceniom tylko w zakresie własnych momentów
formalnych i że rozwój ten zajmyka się w cykl rozwojowy, który
określić możemy jako cykl rozwojowy elementów formalnych.
Rozpatrzmy z kolei, jak przedstawia się rozwój całego zespołu
kulturowego. Gdy zasięgi badanej kultury przedstawimy na ma­
pach przez szereg po sobie następujących okresów, to wówczas
prócz obszarów, na których dana kultura jest nawarstwieniem
etnicznem, możemy jeszcze wyróżnić obszary, gdzie rozwój danej
kultury dokonywa się nieprzerwanie niezamącony ruchami etnicz­
nem, przez szereg kolejnych okresów. Jako ilustracja mogą służyć
moje mapy kultury łużyckiej. Wynika z nich, że na pewnych
terenach rozwój kultuiy łużyckiej przechodził niezamącony in­
wazjami etnicznem! poprzez cały czas jej trwania. Oczywiście
dla rozważań nad mechanizmem rozwoju niezamąconego na­
warstwieniami tylko takie kartograficznie wykazane obszary
mogą być punktem wyjścia. Te terer.y pozwalają nam roz­
poznać cykle rozwojowe poszczególnych kultur. Cykl taki wy­
kazuje podobnie jak każda forma indywidualnie rozwój ele­
mentów formalnych w zakresie form cechujących dany zespół,
wzbogacony jedynie i skomplikowany przez pożyczki obce, wy­
nikłe ze stosunków handlowych i sąsiedzkiego oddziaływania
kulturalnego obszarów ościennych. Taki inwazją obcą niezamą­
cony rozwój, trwający dłużej lub krócej, nazywamy cyklem
kulturalnym. Gdy obca inwazja z ludnością miejscową wy tworzy kulturę mieszaną, ten nowy mieszaniec rozwijać się za­
czyna jako nowy cykl kulturowy, tak długo, aż nie zostanie
znowu przerwany przez nowe nawarstwienie, a nowy mieszaniec
nie rozpocznie nowego cyklu.
Rozwój cyklu kulturowego to rozwój form w zakresie ich
elementów formalr.ych wzbogacony wpływami kulturalnemi i sto­
sunkami handlowemi Tak samo jak każda forma indywidualnie,,
gdy treść zmianie nie ulega, przechodzi przez cykl rozwoju ele­
mentów formalnych, nowa zaś forma jest następstwem pożyczki,
względnie krzyżówki, wyjątkowo wynalazku, tak samo zespół
form tworzących kulturę, niezamącony inwazją obcą, tworzy cykl
rozwojowy. Przy inwazji albo nowem nawarstwieniu etnicznem

44
powstaje nowy zespół mifeszany, rozpoczynający nowy cykl roz­
wojowy. Takie cykle rozwojowe wykazać naprzykład możemy
w kształtowaniu się kultury łużyckiej1).

Prace prehistoryczne, o ile chcą wyjść poza ramy opisu
i nie chcą być jedynie odbiciem wiary w tezę ewolucyjną, lecz
chcą pozostać w zgodzie z faktami, muszą posługiwać się me­
todami kartograficznemu Położyć muszą nacisk na współcześnie
istniejące różnice i badać te różnice kartograficznie. Metoda
kartograficzna jest jednocześnie objektywnym sprawdzianem na­
szych rozumowań, umožLwia syntezę naukową i przekształca
prehistorję w naukę ścisłą z możliwością obiektywnego spraw­
dzania sądów.
Lwów, czerwiec 1926.

RÉSUMÉ.

L’auteur indique les buts et les méthodes de l’école évolu­
tionniste dans la préhistoire et lui oppose les principes de l’école
ethnologique, en indiquant la méthode cartographique qui pré­
sente les espaces de civilisation. Actuellement, à l’ancien système
qui consistait à considérer le matériel comme une résultante du
développement évolutif, or oppose l’étude des mouvements eth­
niques et des couches ethniques. La méthode cartographique est
en même temps un moyen de contrôler les conclusions ethnolo­
giques et elle fournit la possibilité de contrôler les groupements
des ensembles de civilisations. En ayant une chronologie
établie et des ensembles de civilisations, nous pouvons passer
à la synthèse cartographique en traçant les espaces de civilisations
existant simultanément les unes après les autres et pai ce moyen
on arrive à indiquer leurs relations réciproques et les rapports dé­
mographiques dans les espaces respectifs. Au moyen des cartes
représentant la portée des civilisations dans leurs périodes suc­
cessives, nous pouvons- déchiffrer : les mouvements ethniques et
différencier les civilisations indigènes des invasions ethniques, enfin,
distinguer non seulement les processus d’immigiation mais aussi
les émigrations parlant du territoire étudié. Nous arrivons, par
cette voie à ia connaissance des civilisations mixtes. Cette méthode* IV
*) Kozłowski L.: Kultura łużycka a problem pochodzenia Słowian.
IV Zjazd historyków w Poznaniu 1925.

45nous conduit enfin à la connaissance de es qui nous est parvenu
de la civilisation des anciens peuples sur les terrains déjà conquis
par les apports subséquents, ainsi qu’à la connaissance des terri­
toires où les anciennes civilisations ont duré plus longtemps que
dans les pays limitrophes. L’analyse des cartes représentant la
portée des civilisations dans les périodes successives, nous permet
enfin d’indiquer les territoires sur lesquels le développement de
la civilisation d’un peuple donné s’est accompli sans être influencé,
durant des périodes successives, par la moindre infiltration étran­
gère. Nous arrivons ainsi à particulariser les cycles de civilisation.
La méthode cartographique nous donne la possibilité de vérifier
objectivement les jugements et, par ce'a même, elle fa’t de la pré
histoire une science exacte.

MATERJAŁY I NOTATKI ETNOGRAFICZNE.
Słownik nazw i przezwisk ruskich grup plemiennych
i lokalnych.
Aboki — nazwa wieśniaków z Butyn, nadawa .a im przez
mieszczan z Uhnowa. Nazwa powstała stąd, że mówią „abó“
■oamiast ogólnie w tej miejscowości używanego „a ja! “ (36ip.
tJjiji Cenu,. XV 1).
Arcuhan — jest to nazwa zniekształcona, powstała z daw­
niejszej nazwy charcyz, używanej w gubernji charkowskiej, na
oznaczenie grabieżców i rozbójników z Zaporoża. (Mat. wł.)
Arhoty — nazwa rybaków nad dolnym Dnieprem. (Mat. wł.).
Babiji — nazwa mieszkańców wsi Koziwka, pow. Tar­
nopol. (Mat. wł.).
Babiwszczany — nazwa mieszkańców Mikuliniec. (Mat. wł.).
Bajbaky — przezwisko używane na Ukrainie, a nadawane
ludziom leniwym. (JlcTp , /AaJlOp. np03B., 16).
Bakaji —- przezwisko nadawane mieszkańcom wsi 3ryńce
zagórne przez mieszkańców wsi Bryńce cerkiewne (pow. Bobrka).
(Mat. wł.).
Baraby — przezwisko, używane na Huculszczyźnie na okre­
ślenie robotników Mazurów, zajętych przy budowie toru kolejo­
wego. (Mat. wł.).
Baranczuky — przezwisko nadawano na Ukrainie ludziom
głupim. (Sierp., MaJi. npo3B., 16).
Barany — nazwa Hucułów bukowińskich, nadawana im
przez Hucułów galicyjskich, a to z tego powodu, że tam księża _
i niektórzy chłopi noszą brody. Baranami orzozywaią także Moł■dawjan z gub. chersońskiej. (Szuch., Hue. I, 89).

47
Baszuky — przezwisko mieszkańców Ołekseniec, pow- Wiszniowiec, nadawane im przez okolicznych wieśniaków. (Mat. wł.).
Batiuky — nazwa większej grupy ludności, zamieszkującej
obszar — na północ od terytorjum Łemków. Nazwa powstała
cd używania tam pravdě wyłącznie słowa : „baťko“. (36ip. ąblJl.
CeKU. XV, 1).
Bąki — jest to przezwisko mieszkańców wsi Gaje koło
Tarnopola. (Mat. wł.).
3ełżanie — nazwa ludności, misszkc iącej w zachodniej po­
łaci powiatu sokalskiego po prawym brzegu Bugu aż do doliny
Sołokiji włącznie. (Sokalski, Pow. sokal. 50).

Bemky — nazwa mieszkańców niektórych wsi położonych
na pótnoc od obszaru zamieszkałego przez Łemków. Nazwa
powstała stąd, że mówię oni „benv‘ zamiast ogólnie w dawnej
Galicji używanego „budem, budemo“. (36ip. (J)ÍJ1. CeKU,. XV, 1).
Berwinkowcy — nazwa mieszkańców wsi Berwinkowej na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Beztołkowi — przezwisko mieszkańców przedmieścia Jelisawetgrada. (flerp., Majiop npo33., 17).
Bw.naky — nazwa używana na Huculszczyźnie na ozna­
czenie biednych gospodarzy. (MaTep. Jto yKp. pyc. eTHOJi. XV).
Bidnia — to samo, co poprzednio.
Biełoryźce — są to sekciarze prawosławni, chodzący w białem
ubraniu. (Bystroń, Nazwy i przezw. 116).
Bilaky — przezwisko mieszkańców wsi Pyłypcze, pow.
Eorszczów. (Mat. wł.).
Biioberezczieny — nazwa mieszkańców ws_ Biłobereźce na
Huculszczyźn-e. (Szuch., Hue. 1, 89).
Blachy — przezwisko mieszkańców środkowego obszaru
Rusi podkarpackiej. Powstało stąd, że palą oni z takich „pip“
(fajek), które do połowy są owite blacną. (EïHOrp. 36ip. II, 1).
Błochy — jest to przezwisko, używane na Ukrainie na ozna­
czenie ludzi prędkich. (51cTp., Ma/iop. npo3B., 17).
Bobyl — nazwa używana dawniej na Ukrainie na ozna­
czenie wieśniaków, nie posiadających roli. (Mat. wł.).
Bodnarczany — przezwisko mieszkańców wsi Kozowka,
pow. Tarnopo1. (Mat. wł.).
Bohatý\i — nazwa mieszkańców pewne, dzielnicy w mieście

Aleksandrji. Pochodzi od nazwiska rodowego, (sierp., Majiop.
npo3B., 15).

48
Bojary — nazwa ludności, mieszkającej w okolicy Między­
rzecza podlaskiego. (Bystroń, Nazwy i przezw. 96).
Bojki — nazwa mieszkańców zajmujących część obszaru
karpackiego, powstałą od używanej przez nich partykuły „boje“.
(3annc. liayK. T-a im. LLIeBH. Xl.1I, 8). Bojkami przezywają
także mieszkańców wsi Kozyna, pow. Skałat. (Mat. wł.).
Bołesznyky — przezwisko mieszkańców miasteczka Wybranówka, nadawane im przez mieszkańców wsi Bryńce cerkiewne;
powstało stąd, że jedzą or.i bułki. (Mat. wł.).
Borsuky — przezwisko mieszkańców wsi Borusów, pow,
Bobrka, nadawane im przez m;eszkańców wsi Brysice cerkiewne.
(Mat. wł.).
Bosiacy — nazwa bezdomnych włóczęgów rosyjskich, a także
ruskich nad Dnieprem. (Mat. wł.)
Brechuny — przezwisko używane na Ukrainie, na określenie
ludzi stale kłamiących. (JlcTp., Majrop. npo3B., 16).
Brodiahy — przezwisko używane na Ukrainie na określenie
ludzi, nie mających stałego zajęcia. (Mat. wł.).
Bruskieny — nazwa mieszkańców Brustur na Huculszczyźnie.
(Szuch., Hue. I, 89).
Bucy kamienieckie — przezwisko używane w gubernji chersońskiej na określenie wychodźców z gub. Kamieniec podoL
(fterp., Majiop. npo3B., 16).
Bukozuińcy — mieszkańcy Bukoviny. (Mat. wł.).
Butasy — nazwa niektórych mieszkańców na obszarze
Dołow. (36ip. (ftiji. CeKU,. XV, 1). ~
Burlaki — nazwa używana na Ukrainie na określenie ludzi
bezdomnych, najmujących się chwilowo do wszelkiej roboty.
(Mat. wł.)*
Buza,lie — nazwa mieszkańców wsi : Baranich Peretok,
Byszowa, llkowic, Skomoroch, Poturzycy, Konotop, Cieląż? i Tartakowa w pow. sokalskim. (Sokalski, Pow. sokalski, 50).
Byczkołupnyky — nazwa mieszkańców wsi Ziebów na Kuculszczyźnie. (Szuch., Hue 1, 89).
Byłaky — mieszkańcy w okolicach Przemyśla i Jarosławia..
(3an. liayK. T-a ím. LUeBW. XXXV, 1).
Cehlamyky — przezwisko mieszkańców wsi Dowżanka pow.
Tarnopol, (Mat. wł.).

49
Chachcł — przezwisko nadawane Ukraińcom przez Rosjan
(Mat. wł.).

Chamy — przezwisko mieszkańców v-s: Ihrowycia pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Charcyzy — nazwa na określenie w gub. charkowskiej gra­
bieżców i rozbójników. (CyMLi.op/b, KyjibtypHUfl nepe>KMB. 38).
Cheruwymy — przezwisko mieszkańców wsi Teki pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Chłystuny — nazwa Sekty religijnej w okolicach Staroszczerbynówki na Czarnomorskich stepach. (EïHOr'p. 36ip. II, 4 i 5).
Chochłatczyna — przezwisko pewnej wsi w gub. chersońskiej. (flcrpeöoBb, Majiop. npo3B. 17).
Chodaki — Przezwisko grupy lokalnej polskiej, występuje
jednak w analogicznej formie na pograniczu rus. na oznaczenie
ludności, chodzącej w postołach: (Bystroń, Nazwy i przezwiska 119).
Chomutečki honczari — nazwa mieszkańców miasteczka
Chomutci na Ukrainie — powstała stąd, że kwitnie tam prze­
mysł garncarski. (KnÏBCbi<a CrapbiHa XIII, 1885).
Choptiaky — jest to przezwisko mieszkańców wsi Dowżanka pow. Tarnopol. (Mat. wł.).
Chreplaky — przezwisko mieszkańców wsi Zełenycia, pow.
Nadworna. (Mat. wł.).
Chutorjanie — mieszkańcy chutorów na Ukrainie; jest to
również nazwa mieszkańców wsi Wysypiwci, pow. Tarnopol.
(Mat. wł.).
Cotaky — nazwa Słowiaków, powstała od używanej przez
nich partykuły cc. (3an. HayK, T-Ba ím. IlieBM. XXXV do
XXXVI, 12).
Curkały — przezwisko mieszkańców wsi Hołe i Seńkowice, którzy mówią c zamiast cz, s zamias* sz, z zamiast ż,
sc — zamiast szcz. (35ip. (j)ÍJI. CeKU.. XV 1 ns.).
Cybuliennyky — przezwisko mieszkańców Kut na Huculszczyźnie, które pochodzi stąd, że handlują cebulą. (Szuch.
Hue. I, 89).
Cyganie — przezwisko Mołdawjan w gub. chersońskiej.
(flcTp. Majiop. iip03B. 16).
Czadb — nazwa używana w dawnych czasach na terytorjum Rusi Czerwonej na określenie nu szych warstw społecz­
nych. (Ciszewski, Frace etnol. I, 71).
4
Lud. XXVI

50
Czapąji — nazwa niektórych mieszkańców na obszarze Do­
tów. (36ip. $íjt. CeKU,. XV, 1 ns.).
Czarny — przezwiska używane we wschodniej Gaiicji na
określenie Rusina wogóie. (Bystroń, Nazwy i przezw. 129).
Czarne Kłobuki — dawna nazwa, używana na Rusi na ozna­
czenie koczowniczych plemion turskich. (Bystroń, Nazwy i prze­
zwiska, 116).
Czasowennyje — nazwa pewnej sekty religijnej na Ukrainie,

(fcrp. Majiop. npo3B., 16).
Czeladb — nazwa używana w dawnych czasach na terytorjum Rusi Czerwonej na określenie niższych warstw społecz­
nych. (Ciszewski, Prace etnol. I, 71).
Czerepińky — przezwisko nadawane mieszkańcom wsi Czerepiń, pow. Lwów, (Mat. wł.).
Czereplaky — przezwisko mieszkańców wsi Iwanków, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Czerńce — nazwa zakonników prawosławnych. (Bystroń,
Nazwy i przezw., 116).
Czemiwczany — przezwisko mieszkańców wsi Zełenycia,
pow. Nadworna. (Mat. wł.).
Czubaryki — Czuby — jest to przezwisko nadawane Ru­
sinom; powstało wskutek noszenia przez nich długich włosów.
(Bystroń, Nazwy i przezw., 126).
' -zuchońce — jest to nazwa mieszkańców powiatu jasiel­
skiego, powstała od kusego stroju, który oni noszą. (Bystroń,
Nazwy i przezw., 117).
Czumaky — dawna nazwa kupców na Ukrainie, którzy
wozili na Krym pszenicę, a stamtąd przywoził: rybę i sól. (Mat.
własne).
Czyżynczuky — jest to przezwisko nadawane mieszkańcom
wsi Czyżycze przez mieszkańców wsi Bryńce Cerkiewne, pow.
Bobrka. (Mat. wł.).
Dechtizń — przezwisko wzgardliwe na mieszkańców Mo­
stów Wielkich. Wyrabiają oni maź do smarowania wozów.
(Mat. wł.).
Dochtiari — nazwa występująca na Ukrainie — na okre­
ślenie wieśniaków-Ukraińców. (Mat. wł.).
Dolan — jest to nazwa mieszkańca dolin wogóie. (Bystroń
Nazwy i przezw., 96).

51
Dolanin — Dolan.
Dpliňcy — nazwa mieszkańców Krasnego Lęku koło Ża­
biego, nadawana im. przez Hucułów. (Bystreń, Nazwy i prze­
zwiska, 96).
Doliszniaki — nazwa mieszkańców południowego obszaru
Rusi podkarpackiej. (ETHOfp. 36ipH. II, 1).
Doły — Dołyniane — nazwa nadawana mieszkańcom okolic
Przemyśla i Jarosławia przez górali ruskich. (3an. HavK. T-Ba
im.

LL'sbw. XXXV, 1).
Dołynci — nazwa mieszkańców wsi Stehniwci, pow. Tar­

nopol. (Mat. wł.).
bl°
Dołyniak — nazwa na okres'enie mieszkańca dolin. (Mat.
własne).
Dozuhopilci — nazwa mieszkańców Dowhopola na Huculszczyźnie. (Szuch., Hne. I, 89).
Drijbaky — przezwisko m: eszkańców wsi Huszczanka, pow.
Podwołoczyska. (Mat. wł.).
Dukaczi — przezwisko mieszkańców przedmieścia Saiiwka
w mieście Głodossie. (51cTp., MaJlop. np03B., 17).
Duky — przezwisko mieszkańców pewnego przedmieścia:
w gub. chersońskiej. (ÍIcTp., MaJiop. npo3B., 17).
Dworaky — przezwisko mieszkańców wsi Dowżanka, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Dyczky — jest to nazwa mieszkańców środkowego obszaru
Rusi Podkarpack:ej ; nazwa powstała stąd, że bardzo często pod­
czas głodu odżywiają się tylko samemi gruszkami. (oTHCfp
36ip. II,. i).
Dżusy — jest to przezwisko pogardliwe mieszkańców Kosmacza na Hucnlszczyźme. (Szuch., Hue. I, 89).
Fecłoriwczany — przezwisko mieszkańców wsi Czernichowce,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Fereskulcy - nazwa mieszkańców wsi Fereskuł na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Fujara — jest to przezwisko obraźliwe, nadawane mieszkań­
com Mościsk; wyrabiano tam bo wiem swego czasu fu jary. (Mat,,
własne).
Fyłypowane — nazwa części ludności dawnej Bukowiny.
(J iecrepOBCKiří, Becapafi. Pycmibi, 7).

4

52
Gbury — jest to przezwisko Słowiaków, nadawane im przez
Rusnakćw. (3nn. JiayK. T-Ba im. UieBH. XXXV—XXXVI, 14).
Gedzi — jest to przezwisko używane na Ukrainie na okre­
ślenie ludzi złych. ($JcTj9., Majiop. np03B., 12).
'erezujata — nazwa mieszkańców pewnej dzielnicy w Mszańcu
w pow. starosa rr.borskim. (3anncKH HayK. T-Ba im. 'JJeBHeHKa
LXXIX, 152).
*
Goj — nazwa wzgardliwa używana przez Żydów na ozna­
czenie chrześcijan-chłopów. (Mat. wł.).
Greki
jest to nazwa nadawana w gubernji chersońskiej
Moidawjanom. (51 CTp.” MaJiop. npo3B., 16).
adiuga — popularne przezwisko włościan ruskich —
częste w okolicach Lwowa i na Podolu. (Bystroń, Nazwy
i przezw., 138).
Hadiuki — przezwisko używane na Ukrainie na określenie
ludzi złych., (51cTp., Majiop. npo3B., 12).
Hajdamary
przezwisko Słowiaków, nadawane im przez
Rusnaków. (3an. HayK. T-Ba im. 1 UeBM., XLV, 232).
Hajowyky — przezwisko nadawane mieszkańcom Gajów
Roztockich i .arudy, pow. Zborów, przez mieszczan załozieckich. (Mat. wł.).
Halkaji
przezwisko wsi Spasów i Perwjatycze w pow. sokalskim; miejscowi ludzie bowiem mówią a zara. e, y. (Mat. wł.).
Hałky
przezwisko mieszkańców przedmieścia Bałka
w jelisawetgradzie. (51crp., Majiop. npo3B., 17).
Hałuchy
Hałuszky — przezwisko nadawane miesz­
kańcom gubernji połtawskiej przez mieszkańców gub. czerni­
chowskiej — za ich ulubioną potrawę (hałuszki). (Mat wł.).
Hałyczanie
nazwa mieszkańców d. Galicji, nadawana im
przez ludność z nad Dniepru. (Mat wł.)Hapcny
/ apuny
nazwa niektórych mieszkańców na

obszarze Dołów. (36ip.

CeKU.. XV, 1 ns.),

Harkany
nazwa mieszkańców w okolicy Kusenycz. (36ip.
CeKp. XV, 1 ns.).
Hawryło
nazwa używana na Rusi, na oznaczenie czło­
wieka nieokrzesanego, głupiego. (Bystror, Nazwy : przezw., Il2).
3sztcki
nazwa oleszuków, wołających na konie heta,
heszta, .nadawana im przez Ukraińców. (Bystroń, Nazwy i prze­
zwiska, 108).

*

53
Hirniaky — nazwa Łemków, nadawana im przez Zamieszańców (3an. Hayn. T-a im. LUeB'j. III, 155).
Hiuckodołynci — przezwisko mieszkańców wsi Zarubynci.
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Htucnokinci — przezwisko mieszkańców wsi Dowżanka,
pow. Tarnopoi. (Mat. wł.).
Hłytaji — jest to przezwisko nadawane na Ukrainie wie­
śniakom hardym i nieokrzesanym, wzbogacającym się w sposób
prawny i nieprawny na koszt swoich współplemieńców. (Cym-

UObtj, KyJibTypHbifl nepe>KHB. 38).
Hnydy — jest to przezwisko nadawane na Ukrainie lu­
dziom o białych brwiach, (iłcrp., Majiop. np03B., 16).
Hołowcy — nazwa mieszkańców, powstała od nazwy wsi.
(Szuch., Hue- I, 89).
Hołodiany — przezwisko mieszkańców wsi ™Crasr,osiIc\ pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Hcłopjziwci — przezwisko pewnej wsi w gub. chersońskiej.
(flcTp. Majiop. npo33. 17).
Hołuby — przezwisko, nadawane na Ukrainie ludziom dzi­
kim i płochliwym. (MaTepisuiH äo yKp.-pycb. eTHOJi. XVIII, 209).
Honczari — nazwa mieszkańców wsi Wertełka, pow. Tar­
nopol, ponieważ zajmują się garncarstwem. (Mat. wł.)
Horbaji — przezwisko mieszkańców wsi Dowżanka, pow.
Tarnopol. (Mat.' wł.).
Horbałizuczany — przezwisko mieszkańców wsi Iwanków,
pow. Tarnopol. (Mat. wł.).
Hord — nazwa ogólna, używana na określenie mieszkańców
gór, osobliwie we wschodniej części Karpat. (IiecrepOBCKi/i, Becapaö.

PycHHbi, 7).

Horjany — nazwa ogólna, używana na określenie miesz­

kańców gór. (HecTepoBCKiří, Becapaß. PycHHbi, 7).
flornd — nazwa mieszkańców wsi Nowosiłci, pow. Zbaraż.
(Mat. wł.).

Horwat — przezwisko madziarskie, nadawane Rusinom
spiskim. (3annc. HayK. T-a im. LLIeBW. XÜI, 8 ns.).
Horyniaky — przezwisko mieszkańców wsi Stehniwci, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Hremyhrim — przezwisko nadawane Hryniwcom na Hu-

54
culszczyźnie z tego powodu, że tam dają się słyszeć pierwsze
grzmoty. (Szuch., Hue. I, 89).
Hrycie — stara polska nazwa na oznaczenie Rusinów.
(Bystroń, Nazwy i przezw., Í08).
Hryniwcy — r.azwa mieszkańców, nadawana im od nazwy
wsi. (Szuch., Hue. I, 89).

Hucmr — ludność, zami ;szkująca wschodnią część Karpat.
(HecrepoBCKÎM, Becapaö. PycMHbi, 7).
Huniań — przezwisko nadawane mieszkańcom z powiatu
żółkiewskiego i z Rawy Ruskiej od ubioru, który noszą. (Mat. wŁ).
Indiuky — przezwisko, używane na Ukrainie, na ozna­
czenie ludzi pyszałkowaiych i chwalących się byie czem. (Mcip.,
Majiop. npo3B., 12).
Jadamowlane — przezwisko mieszkańców wsi' Krasnos:lci,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Jahogiennyky — przezwisko mieszkańców wsi Martynowa’
nad Dniestrem. (Janów, Gwara Moszkowiec 8).
Jass.iiucy — nazwa mieszkańców Jašieniowa na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Jasinczyky — nazwa mieszkańców wsi Zosyniec kolo TurkiStryj. (Mat. wł.),
Jordany — nazwa mieszkańców wsi Szelpaki, pow. Zbaraż.
(Mąt. wł.).
Jukmuci — przezwisko mieszkańców w okolicy Przemyśla
i Jarosławia, którzy mówią „ju“, zamiast uże, wże, (36Í0H. (j)ÍJ1.
CeKU. XV, 1 ns.).
Kacaby — przezwisko nadawane mieszkańcom Halicza.
(Mat. wł.).
Kacapy — przezwisko nadawane na Ukrainie Rosjanom,
(^crp., Majiop. npo3B., 16).
Kaftaniaki — nazwa nadawana mieszkańcom podgórza kar­
packiego od Liska do Sanoka. (3ystroń, Nazwy ■. przezw,, 119).
Kałaji — przezwisko nadawane mieszkańcom Krzyworówri
na Huculszczyźnie ; przezwisko pochodzi stąd, że są oni biedni.
(Kałannyk = biedny). (Szuch., Hue. I, 89).
Kałakut — przezwisko nadawane Rusinom unitom, a także
długowłosym i brodatym popom. (Bystroń, Nazwy i przezw. 126).
Kałytky — przezwisko mieszkańców wsi Siwki Naddniestrzańskiej. (Janów, Gwara Moszkowiec, 8).

55
Kapcan — nazwa oznaczająca człowieka do niczego, biedaKa, niedołęgą, podupadłego majątkowo. (Bystroń, Nazwy
i przezw. 124).

Kar.nasznyky — nazwa rybaków w Dobrudży; nazwa po­
chodzi od pewnego rodzaju ryb. (MaTep. JIO yKp. eTHOJI. I, 36).
Kartcch.y — nazwa wieśniaków z Butyn, nadawana im
przez mieszczan z Uhnowa, wskutek tego, że używają słowa
kartoch (= kartofla). (36ip. C*ÎÏJI.- CeKU,. XV, 1 ns.).
Kásai tótok — nazwa szaroskich i koszyckich Słowiaków,
nadawana :in przez Madziarów. (3an. HayK. T-Ba ím. 1 îbm.
XXXV—XXXVI, 12).
Katołyky — przezwisko nadawane Słowiakom przez Ru­
sinów, (3an. HayK. T-bs im LUeB4. XXXV—XXXVI, 14).
Kawuny — przezwisko mieszczan tarnopolskich, (Mać. wł.).
Kauky siwecki — przezwisko mieszkańców wsi -Siwk: Naddniestrzańskiej, powstałe stąd, że mówią kae, kau, zamiast: każe,
każ j. (Janów, Gwara Moszkowiec, 3)Kemyczany — nazwa nadawana mieszkańcom wsi Zarubynci, pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Kełlaky — jest to przezwisko ludności w okolicy ^borowa.
Nazwa pochcdzi od ketli (białej płótnianki), noszonej przez
ludność. (Mat. wł.).
Kinczany — przezwisko mieszkańców wsi Dobro mirka,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Kizia hołozuka — przezwisko Soko'iwcôw na Huculszczyźnie,
powstałe stąd, że chowają kozy. (Szuch., Hue. I, 89).
Klabusznyky — przezwisko mieszkańców jasieniowa na
Huculszczyźnie, powstałe od zakrzywionych (zakłebuszeni) lasek,
które noszą. (Szuch., Hue. I, 89).
Kłynci — przezwisko mieszkańców wsi Koniuchy, pow. B rze­
zany ; pochodzi stąd, że noszą oni spodnie szyte w klin. (Mat. wł.).
Kołtuny — przezwisko mieszczan lwowskich, a także miesz­
kańców wsi Kowtuny koło Zborowa, pochodzi od długich
włosów, noszonych przez tych mieszkańców. (Mat. wł.).
Kopacze — dawna nazwa mieszkańców Mikołajowa nad
Dniestrem. (3an. HayK. T-Ba ím. Ul eB4. XLlil, 11 Miscel.).
Koróbky — przezwisko nadawane na Ukrainie ludziom
głupim. (Sierp., MaJiop. npo3B., 12).

56
Kotołupy — nazwa przyjęta na Chersońszczyźnie dla wy­
siedleńców z gub. po/tav'skiej, którzy kupowali i obdzie, ali koty.

(JlcTp., Majiop. npo3B., 16).
Kocwiji — przezwisko mieszkańców przysiółka we wsi Borki
Wielkie koło Tarnopola. (Mat. wł.).
Kosmaczieny — nazwa mieszkańców wsi Kosmacza na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Kostryczieny — nazwa mieszkańców z pod góry Krynty
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 87).
Kowalszczane — przezwisko mieszkańców wsi Czcnichowce,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).

Krisaji — nazwa mieszkańców Uhnowa, Tehłowa i naj­
bliższej. okolicy. (36ip. (Jjiji. CeKU. XV, 1 ns.).
K^utyhołowci — nazwa mieszkańców wsi Mohylnycia, pow.
Yembowla. (Mat. wł.).
Kryntieny — nazwa mieszkańców z pod góry Krynty na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 87).
Krywczieny — nazwa mieszkańców z .pod góry Krywyci
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Krywońwci — nazwa mieszkańców Krzyworówni na Hu­
culszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Krywulane — nazwa nreszkańców wsi Czernichowcè, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Krywulaky — nazwa mieszkańców wsi Wysypiwc, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Kutaky — nazwa używana na Ukrainie na oznaczenie ludzi
pyszałkowatych i zarozumiałych, którzy wzbogacili się kosztem
swych współrodaków. (Cymu.OB’b, KyJibTypHDiH riepe)KHB. 38).
Kurtaki — na zwa Rusinów w powiecie jasielskim ; pochodzi
od kusego stroju. (Bystroń, Nazwy i przezw., 117).
Kutczieny — nazwa mieszkańców Kut na Huculszczyźnie.
(Szuch., Hue. I, 89).
Kułiane — nazwa mieszkańców wsi Czernichowce, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Kyczerkownyky — nazwa mieszkańców wsi 7osyniec koło
Turki-Stryj. (Mat. wł.).
Kyszkojidy — przezwisko mieszczan tarnopolskich. (Mat. wł.)
Lach — nazwa nadawana mieszkańcom Pokucia i Galicji
przez ruskich mieszkańców Bukowiny. Lachami przezywają Ru-

57

snący Słowiaków. Lachami, przez> wają też ludność polską w pow.
sokalskim. (HecrepoBCKiii, Becapaö. PycHHbi, 7., 3an. Hayn. T-Ba
ím. llleBH. XXXV—XXXVI, 14, i Mat. wł.).
Ladśki ludy — nazwa Pokuc:an i mieszkańców Galicji, na­
dawana im przez Bukowińców. (HecTepoBCKiři, Eecapaó PyCHHbl,

7).

Lisnyky — nazwa wsi Rekszyn, pow. Brzeżany. (Mat. wł.).
Łapacani — przezwisko nadane Białorusinom p rzez Małorusinów.

Nazwa pochodzi od obuwia (łapci). (B''stroń, Nazwy

i przezw., 123).
Łapaji — nazwa mieszkańców Mikuliniec. (Mat. wł.).
Łemczaky — albo Łemaky — nazwa ludności ruskiej, za­
mieszkującej południowe stoki gór karpackich w Czechosłowacji.
(3an, HayK. T-Ba ím. LU een XL, 1 ns.).
Łemky — nazwa ludności ruskiej mieszkającej w pow.
Lisko, Sanok, Krosno, Gorlice, Grzybów, Jasień i I owy Sącz.
Nazwa pochodzi od użyr/anej przez nich partykuły łem. (3an.
Hayn. T-Ba îm. WeBH. XL, 1 ns.).
Łendjeł — madziarskie przezwisko Rusinów na Spiszu. (3an.
Hayn. T-Ba ím. LUeBW. XLII, 8 ns.).
Łupajszkabri’ — przezwisko nadawane Stebniencom na
Huculszczyźnie, wskutek tego, że rąbią oni trzasic: , izicabri ).
(Szuch., Hüc. I., 89).
Łupiji — przezwisko mieszkańców miasteczka Witków. Lud­
ność trudni się zabijaniem i zdzieraniem skór z koni. (Mat. wł.)
Łynci — przezwisko mieszkańców Tarhowyci w gub. chersońskiej. (flerp., MaJlop. npo3B., 17).
Łypowany — nazwa części ludność na obszarze dawnej

Bukowiny. (HecrepoBCKiii, Becapaö. PycHHbi, 7).
Łyszaky — nazwa ludności mieszkającej w Marmaroszu
i w tych wsiach berehskich i ugoczańskich, ictóre sąsiadują
z Marmaroszem (ETHOrp 36íp. II, 2).
Magurieny — nazwa mieszkańców z pod góry Magury na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue, I, 89).
Makohonczyky — przezwisko mieszkańców wsi Krzywe,
pow. Brzeżany. (Mat. wł.).
Malowańcy — nazwa sekty religijnej. (Mat. wł.).
Małoros, Małorusini — nazwa Ukraińców wcgóle.

,58
Mandîuky — nazwa mieszkańców wsi Worochta, Prusinów,
Budynin, Machnówek i Kuliczków, w pow. sokalskim, a także mie­
szkańców z sąsiadujących z Sokalszczyzną powiatów. Nazwa po­
chodzi od mandyny — części ubioru. (Sokalski, Pow. sokalski, 64),
Masowjany — przezwisko mieszkańców wsi Zosyniec koło
Turki-Stryj. (Mat. wł.).
Maslaky — przezwisko nadawane mieszkańcom wsi Kołohury przez mieszkańców wsi Bryńce cerkiewne, pow. Bobrka.
Nazwa pochodzi od pewnego rodzaju grzybów. (Mat. wł.).
Matuli’iaky — nazwa rybaków w Dobrudży; pochodzi od
pewnego rodzaju ryb. (Ma-ep. jjo yKp. eTHOJi. I, 36),
Maziati — przezwisko na oznaczenie Rusinów na przed­
mieściu Chodorowa. (Mat. w*ł.').
Maznyci — przezwisko używane w gub. chersońskiej na
oznaczenie Małorusinów. (flcTp., Majiop. npo3B. 16).
Mazurzy
przezwisko Zamieszańców, nadawane -m erzez
Łemków. (3an. \ layic. T-Ba ím. IiJeBM. III, 155).
Merzki
przezwisko mieszkańców przedmieścia Jelisawett>rada. (5IcTp, Majiop. npo3B., 17),
Merci — przezwisko mieszkańców Słooódki Strusowskiej,
pow. Trembowla. (Mat. wł.).
Meżywidci — przezwisko mieszkańców Halicza. (Mat. wł.).
Mieszczanie — przezwisko naaawane mieszkańcom przy­

siółka w Mszańcu w pow. starosamborskim. (3aff. HayK. T-Ba
iM. LUeBM. LXXIX, 152).
Milany — nazwa mieszkańców Milna, pow. Zborów. (Mat.wł.).
Miszczuchy — przezwisko nadawane mieszczanom zało:zieckim przez mieszkańców Gajów Rostockich. (Mat. wł.).
Miziwczany — przezwisko mieszkańców wsi Kłebaniwka,
pow. Skałat. (Mat. wł.).
Modari — dawna nazwa opryszków w Karpatach. (Mat. wł.).
Moskale — nazwa na określenie Woły: iaków w pow. so­
kalskim i radziechowskim. (Mat. wł.).
Mułaki — nazwa Zaporożców, którzy osiedli na Kaukazie
w YJo.r oj Swanecji nad górnym biegiem Ingura, (KieBCican Crapbma XI, 404),
Nachatnyky — nazwa mieszkańców wsi Szelpaki, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).

59
Naddniprjańcy — nazwa mieszkańców Ukrainy. (Mat. wł.).
Naddnisłrjańcy—nazwa mieszkańców dawn. Galicji. (Mat.wł.).
Namiilaky —* nazwa południowego obszaru Rusi podkar­
packiej ; nazwa pochodzi stąd, że woda podczas wylewów często
zamula ich pola. (ETHOrp. 3Öip. II, str 1).
Namuliennyky — przezwisko mieszkańców Roztok na Hucuiszczyźnie ; pochodzi stąd, że płynąc ze spławami, spoczy­
wają w namulistych miejscach rzeki. (Szuch., Hue. I, 89).
Nasuszcznuku — nazv'a mieszkańców Riczycr. ,'36ip. cbijl.
CeKLU XV, 1 ns.).
Nejmèt — nazwa madziarska na oznaczenie Rusina na Spiszu.
(3an. HayK. T-ßa im. LileBH. XL1I, 8 ns.).
Newinczanci — przezwisko pewnej wsi w gub. chersońskiej, pochodzi stąd, że we wsi trafił się wypadek kazirodztwa,
(flerp., Majiop. npo3B., 16).
Nimci — przezwisko pewnej wsi w gub chersońskicj, gdzie
dawniej była kolonja niemiecka. (złcTp., Majiop. npo3B., 17).
Nowosilczuky — nazv/a mieszkańców Wsi Szelpaki, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Obderyseło — przezwisko nadawane Riżnienom na Huculszczyźnie. (Szuch.,’ Hue. I, 89).
Obłupykobyłtt — przezwisko, mieszkańców Riczki na Huculszczyżnie, pochodzi stąd, że mają b. chude konie. (Szuch.,
Hue. I, 89).
ObłupyP.otiuha — podobnie.
Ołah — nazwa madziarska na oznaczenie Rusina na Spiszu.
(3an. Hayn. T-sa im. UleBH. XL1I, 8 ns).
opolanie — nazwa ludności mieszkającej na północ od
Łemków. (3an. HayK. T-Ba im. flleBM. XXXV, 1).
Oros, Oroszok — madziarska nazwa Rusina na Spiżu. (3an.
HayK. T-Ba i'm. LlieBM. XLIÏ, 8 ns.).
Ołczenasznyky — przezwisko używane na Ukrainie, na
oznaczenie ludzi, udających pobożność. (5'cTp Majiop. npo3B., 12).
Fazuszany — przezwisko nadaware w gub. chersońskiej
kobietom ukraińskim, przybywającym z północy, (51cTp., Majiop.
npC3B., 16).
Peczeni — przezwisko mieszkańców wsi Bucki, pow. Skałat.
(Mat. wł.).

60
Perezuidnyky — nazwa Hucułów z Tiudowa, Szeszor, Luczy
i Dory (Szuch., Hue. I, 88).
Pidbyjtrbiwka — przezwisko mieszkańców wsi Biłoberezci na Huculszczyźnie ; pochodzi stąd, że nabijają tabiwky
mosiężnemi guzikami. (Szuch., Hue. I, 85).
Pidhorjeny, Pidhorjany — nazwa mieszkańców podgórza
karpackiego gal.cyjskiego. (Mat. wł.).
Pidhornyky — przezwisko mieszkańców wsi Kołodijiwka.
pow. Skałat. (Mat. wł.).
Pidsosnyky — przezwisko mieszkańców wsi Klebanówka,
pow. Skaiat. (Mat. wł.).
Pidsytnyky — nazwa przyjęta w Chersońszczyźnie na ozna­
czenie wysiedleńców z gub. połtawskiej, którzy robili sita. CHcrp.,
Majiop. npo3B., 16).
Płąfowi — nazwa używana na oznaczerie tych, którzy
mieszkają wzdłuż dróg górskich na Huculszczyźnie. (Szuch.,
Hue, I. 88).

Podlusiacy — mieszkańcy Podlasia. (Mat. wł ).
Podołanie lub Podolaki — mieszkańcy Podola (Mat. wł.).
Pohorjeny — nazwa mieszkańców z pod góry Poha" na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 88).
Pojduny — przezwisko nadawane w gub. chersońskiej przy­
byszom małoruskim z północy; nazwa ta pochodzi od pojdy,
t. j. długiej świtki. (ficrp., Majiop. npo3B. 16).
Pokucianie — mieszkańcy Pokucia. (Mat, wł.).
Polanie — nazwa dawnego plemienia słowiańskiego, której
używa się na oznaczenie mieszkańców pól wogô'e ; jest to
nazwa pewnej części ludności dawnej Bukowiny. Nazwę Polan
spotkać można u ludu Widynowa, koło Śniatyna. (HecTepOBCKiü,

Becapaß. PycHHbi 7).
Polanyći, Polancy, Poluchy, Polanicy (= mieszkańcy pól).
(Mat. wł.).

Poleny — nazwa, którą mieszkańcy wsi Byszek w pow.
brzeżańskim określają wszystkich mieszkańców Podola. (Zapis,
od kol. Michała Iwaszkowa).
Poliszczuky lub Poleszucy — nazwa mieszkańców Polesia.
(Mat. wł.).
Polszczaky — przezwisko używane w gub. chersońskiej
dla Małorusinów. (flcTp., Majiop. np03B., 16).

61
Poluchy — Poleny.
Połonińcy — nazwa górali, zamieszkujących pewną część
Karpat. (Zb. wiad. do antrop. kraj. XIII, 20).
Postolniki — nazwa Rusinów, chodzących w postołach.
(Bystroń, Nazwy i przezw., 123).
Postołatii — przezwisko nadawane w gub. chersońskiej Mołdawjanom. (flcTp., MaJiop. np03B., 16).
Probyjhołowy — przezwisko pewnej wsi w gub. chersoń­
skiej. (flerp., MaJiop. npo3B., 16).
Propańnawiky — przezwisko mieszkańców Ustierik na Huculszczÿznie. Nazwa pochodzi od złych dróg, które są w okolicy
tej wsi. (Szuch., Hue. I. 89).
Prodajflojery — przezwisko mieszkańców Tiudowa na Huculszczyźnie ; pochodzi stąd, że sprzedają oni „flojery“. (Szuch.,
Hue. I, 89).
Průsaky — przezwisko nadawane mieszkańcom we: Brustury
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Pryhorodnyky — nazwa mieszkańców wsi Toki, pow. Zbaraż.
(Mat. wł.).
Pundyky — przezwisko mieszczan w Załoźcach i w Podkamieniu, pow- Zborów. (Mat. wł.).
Pyłypony = Typowany = Pyłypowany.
Pyscnczuky — przezwisko mieszkańców wsi Rekszyn, pow.
Brzeżany. (Mat. wł.).
Pyżyky — przezwisko używane w pow. Charkows dm i wałkowskim na oznaczenie hardych i r -eokrzesanych wieśniaków,
którzy wzbogacili się w sposób nieprawny, kosztem swoich
współrodaków. (CympoBT?, KyJibTypHbiH nepełKHB. 38).
Rakojidy — przezwisko mieszkańców wsi Wodniki, pow.
Stanisławów. Bardzo Często jedzą raki. (Mat. wł.).
Rcky — przezwisko mieszkańców wsi Koziwka, pow. Tar­
nopol. (Mat. wł.).
Raskolnicy — nazwa sekty religijnej. (Mat. wł.).
Riczczieny — nazwa mieszkańców ws: Riczka l.a Huculszczyź nie. (Szuch., Hue. I, 89).
Riżkaczi — przezwisko mieszkańców wsi Koniuchy, pow.
B zeżany; pochodzi od skręconych w formę baranich rogów
brzegów kapelusza. (Mat. wł.).

62
Riżnieny — nazwa mieszkańców, pochodząca od nazwy
wsi. (Szuch., Hue. I, 89).
Rohaćzi — przezwisko używane na Ukrainie na oznaczenie lu­
dzi o krzywych nogach. (MaTepiíinHJiC/Kp.-pycb. eTHOJi. XVIII, 209).
Rozbójniki — przezwisko mieszkańców Stojanowa; po­
chodzi od awanturniczego usposobienia owych mieszkańców.
(Mat. wł.).
Roztoczleny — nazwa nadawana mieszkańcom wsi Roztoky
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Rusini — Rusnaki — Rusniaki — Rusinaki — Rusnacy.
(Mat. wł.).
Ruska nezjira — przezwisko używane w gub. chejsońskiej
na oznaczenie Wielkorusów. (McTp.. Majiop. npo33., 16).
Saliwszczany — przezwisko mieszkańców przedmieścia
miasta Głodossy. (flerp., Majiop. np03B , 17),
Sekały — przezwisko nadawane Ukraińcom przez Poleszuków; powsta'o wskutek częstego używania przez Ukraińców
wyrazu „se“. (Bystroń, Nazwy i przezw., 108).
Seiieny — nazwa używana na Huculszczyźnie na oznaczenie
tych, którzy mieszkają w środku wsi. (Szuch., Hue, I, 88 ns.).
Seluky — przezwisko nadawane okolicznym wieśniakom
przez mieszkańców Gajów Roztockich. (Mat. wł.).
Sełyśczuky — przezwisko mieszkańców wsi Koz'ary pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Senyczieny — nazwa mieszkańców z pod góry Senyci na
Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 88).
Siczowyky — dawni kozęcy zaporoscy. (Mat. wł.).
Sidlajpes —• przezwisko nadawane Hołcwcom na Hucul­
szczyźnie. Powstało wskutek tego, że mają chude konie. (Szuch.,
Hue. I, 89),
Słowiaki — nazwa mieszkańców rus. w djecezji prjaszowskiej. (3an. HayK, T-Ba ím. IlleBM. XXXV—XXVI, 12 i ns.).
Sokoliwci — nazwa mieszkańców, która powstała od nazwy
wsi. ySzuch., Hue. I, 89).
Sotacy — jest to nazwa Rusinów, żyjących w północn. Wę
grzech od źródeł Popradu az do góry Sopanie w marmarosskim
komitacie, (oan. HayK. T-Ba im. liieBM, XXXV—XXXVI, 12 i ns.).
Stari brykulîi — przezwisko mieszkańców wsi Chmyliwka,
pow. Trembowla. (Mat. wł.).

63
Staroobrjady — nazwa sekty religijnej.

(McTp., MaJICp.

npo3B., 16).

Statni gazdy — nazwa używana na Huculszczyźnie na ozna­
czenie bogatszych gospodarzy. (MaTep. Jto yKp.-pyc. eTHOJl. XV).
Stebniency — nazwa mieszkańców powstała od nazwy wsi
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Steciowyky — przezwisko mieszkańców wsi Zosyniec kołoTurki-Stryj, (Mat. wł;):
Stobrechy — przezwisko używane na Ukrainie na ozna­
czenie ludzi wiecznie kłamiących. (Mcrp., MaJIOp. np03B., 11).
Suhaky — przezwisko nadawane mieszkańcom Dowhopola
na Huculszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Susy — przezwisko nadawane Hucułom galicyjskim przez
Hucułów bukowińskich. (Szuch., Hue. Í, 89).
Sybirjaky — przezwisko nadawane na Ukrainie tym, którzy
się wybierają na Sybir, lub tym, którzy stamtąd powrócili.
(Sierp., Majiop. npo3B., 12).
Syhotnyky — przezwisko nadawane mieszkańcom Mszańca
w pow. starosamborskim; mówią bowiem oni przeciw ogól­
nemu zwyczajowi „sehodne“. (Mat. wł.).
Synii łatky — przezwisko Mazurów, nadawane .ni przez
Rusinów w ziemi chełmskiej. (Bystroń, Nazwy i przezw., 116).
Szarana, Szarańcza — przezwisko nadawane Rusinom przez
szlachtę zaściankową w Delejowie, pow. Stanisławów. (Bystroń^
Nazwy i przezw., 138).
Szki/ iyky — przezwisko mieszkańców wsi Toki, pow.
Zbć raż. (Mat. wł.).
Szkrumy — przezwisko nadawane Fereskulcom na Hu­
culszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Szlachta — przezwisko mieszkańców ws: Towsteńke, pow.
Skałat. (Mat. wł.).
Szlachetczyna — przezwisko mieszkańców pewnej wsi w gab.
chersońskiej. (McTp., Majiop. npo3B., 17).
Sztotaki — nazwa Rusnaków najdalej na zachód mieszka­
jących. (3an. HayK. T-Ba ím. HIcbm. XXXV—XXXVI, 12 ns.).
Sztundy — przezwisko jednej wsi w gub. chersońskiej, na­
dane im za ich religijny indyferentyzm. (SlcTp., Majiop. np()3B , 16)..
Szuty, Szutyci — przezwisko nadawane na Ukrainie lu­
dziom żartobliwym. (Sierp., MaJlop. npo3B., 11).

Szwaby — przezwisko mieszkańców wsi Nowosiłci, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Tckożnyky — nazwa pewnej grupy, zamieszkującej część
obszaru Batiuków; nazwa powstała wskutek tego, że mieszkańcy
używają słowa takcż. (3(5:pH. (j)ÍJl. Cêku,., XV, 1 i ns.).
Tamtobwzane — nazwa mieszkańców wsi Czernichowce,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Tiudiwcy — nazwa mieszkańców Tiudowa na Huculszczyźnie.
(Szuch., Hue. I, 85).
Tomczuky — przezwisko mieszkańców wsi Kołodijiwka,
pow. Skałat. (Mat., wł.).
Tucholcy — nazwa górali ruskich w okolicy Tuchli. (f/lat. wł.).
Turky — przezwisko mieszkańców wsi Torki w pow. sokalskim. (Mat. wł.)
Ukraińcy — na określenie ludności nad Dnieprem, w ostat­
nich czasach nazwa ogólna.
Ustiericzieny — nazwa mieszkańców wsi Ustieriki na Hu­
culszczyźnie. (Szuch., Hue. I, 89).
Werbołozy — przezwisko mieszkańców wsi Ihrowycia, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Werchiwci — nazwa na określenie Hucułów, mieszkają­
cych po wysokich górach. (Szuch., Hue Ï, 88).
Werchowińcy — nazwa na oznaczenie górali ruskich wogóle,
występuje specjalnie na Bukowinie, a taaże jest określeniem
mieszkańców północnej części Rusi Podkarpackiej. (EîHOrp.
3öip. II, 1 i ns.).
Werhuczany — przezwisko mieszkańców wsi IwanHSw, pow.
Tarnopol. (Mat. wł.).
Werniaczane — przezwisko mieszkańców wsi Czernichowce,
pow. Zbaraż. (Mat. wł.).
Wohliwci — przezwisko mieszkańców wsi Hoholiw w pow
sokalskim. (Mat. wł.).
Walochy — przezwisko mieszkańców wsi Wołświn w pow.
sokalskim. (Mat, wł.).
Wołosi — przezwisko nadawane Rusinom bukowińskim
przez Pokucian i mieszkańców d. Galicji. (HecTepOBCKÏM, Becapa6. PycHHbi, 6 ns.).
Wołyniacy — mieszkańcy Wołynia. (Mat. wł.).
Wowky — przezwisko mieszkańców pewnego przeomieścia
Jelisawetgrada. (51(JPp. Majiop. npo3B. 16).

65
IVuszyczi — przezwisko mieszkańców wsi Szeípaki, pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Zabużaki — nazwa mieszkańców prawego brzegu Bugu.
(Wisła II, 734, 742).
Zachomyky — przezwisko mieszkańców wsi Szelpaki pow.
Zbaraż. (Mat. wł.).
Zadrychwosty — przezwisko mieszkańców Jezupola w pow.
stanisławowskim. (Mat. wł.).
Zadzielaydt — nazwa górali ruskich, zamieszkujących po­
łudniowe stoki Karpat. (Bystroń, Nazwy i przezw. lOl).
Zahreblany — nazwa mieszkańców wsi Biłki pow. Tar­
nopol. (Mat. wł.).
Zahubypidkowa -— przezwisko mieszkańców wsi Barwin­
kowa na Huculszczyźnie; powstało ono wskutek tego, że są tam
złe drogi (Szuch. Hue. I. 89).
Zakoidońcy — nazwa używana w ustach ludu galic. na
oznaczenie mieszkańców Ukrainy. (Mat. wł.).
Załukiwczany — przezwisko mieszkańców Halicza (Mat.
własne).
Zamieszańcy — lub Zamiszányj narid — nazwa mieszkań­
ców osiadłych nad kolanem Wisłoki w następujących wsiach:
Błyzeńka, Hwozdianka, Korosteńka, Bonariwka, Opatiwka, Petrosza Wola, Wólka Bratkowska, Waniwka i Czornoriky. (3ar.
HayK. T Ba ím. LileBM. III. 155).
Zanesysokyra — przezwisko mieszkańców Roztok na Hu­
culszczyźnie (kradną siekiery) (Szuch. Hue. I. 89).
Zaporożcy — nazwa dawnych kozaków ukraińskich.
Zanczdny — nazwa mieszkańców wsi Rekszyn pow. Brzeżany. (Mat. wł.).
. zriczieny — nazwa Hucułów, którzy mają swoje siedziby
po drugiej stronie rzeki. (Szuch. Hue. I, 88).
Zarudkowcy — nazwa mieszkańców przedmieścia w Chodorowie. (Mat. wł.).'
Zawity — nazwa mieszkańców wsi Michałków pow. Borszczów. (Mat. wł.).
Zawitkaji — nazwa mieszkańców wsi Pyłypcze pow. Borszczów. (Mat. wł.).
Zawodnyky — nazwa mieszkańców wsi Mohylnycia pow.
Trembowla. (Mat wł.).
Lud. XXVI.

5

' ' Ziel rjucy — Ziebáky — nazwa mieszkańców urobiona od
nazwy wsi na Huculszczyźnie. (Szuch. Hue. I, 89).
Złodzieje — przezwisko mieszkańców Chołojowa w pow.
sokalskim, cieszących się złą sławą. (Mat. wł.).
Zwcirycze — nazwa włościan młodiatyńskich w okolicach
Peczeniżyna, gdzie niegdyś były żupy solne (Bystroń, Nazwy
i przezw. 134).
Zołubaji — przezwisko nadawane mieszkańcom wsi Towsteńke, pow. Skałat. (Mat. wł.).
Zywodery — przezwisko nadawane na Ukrainie ludziom
oiehtośclwym i o szorstkich obyczajach. (JlcTp. MaJiop npo3B. 16).
OBJAŚNIENIE SKRÓCEŃ:
Bystroń, Nazwy i przezw. = Prof. J. Bystroń, Nazwy i przezwiska polskich
grup plemiennych (odbitka z „Prac . i Materjałów
Komisji antropologicznej) Kraków 1925.
Ciszewski, Prace etnol. = S. Ciszewski, Prace etnologiczne, Warszawa 1925.
Janów,GwaraMoszkowiec= Prof. Dr. Jan Janów, Gwara Moszkowiec i Siwki
Naddniestrzańskiej, Lwów, 1926.
Sierp. MaJiop. npo3B.
= B. SIcTpeOoBb, Majiopycacie npo3Bm.ua xepcoHckoR ryßepniii, Oflecca 1893.
MaTep. Ao yKp. pyc. era = MarepisnH ao yKpaïncbxo pycbKOÏ eraoAboriï.
Mat. wł.
= Materjały własne.
HenepoFCKiił
= ßeccapaßcKie PycKHbi, BapmaBa 1905
Sokalski, Pow. sokalski — Bronisław Sokalski, Powiat sokalski, Lwów, 1893.
CyMuOBA.
= H. 0. CyMuoBb: KyAbTypHbm nepoKHBania
KieBA. 1890.
Szuch. Hue.
= Włodzimierz Szuchiewicz, Huculszczyzna, Kra­
ków (oakł. Muzeum Dzieduszyckich we Lwo­
wie) 1901’.
3annc.nayK T-aiM. LUsbm.= ZanuCKH HayKOBoro ToBapncraa imenw LLleB■jeiiKa.

Eraorp. 3Óip.

= EraorpacjiMmii 36ipmiK HayKOBoro ToBapHCTBa

iMeHH U lefiMCHra.
— 36ipnnK Oij7boj7bori>iHoï Ceiaw.
Zb. wiad. do antr. kraj. = Zbiór wiadomości do antropologji krajowej

36ip. cpiji. ccKii.

Włodzimierz Marków.

Betlcjka (Szopka).
(Z materjałów Pracowni Etnologicznej Uniwersytet n Stefana Batorego w Wilnie).

Spotykałem ją na wsi w kilku miejscach i w Słucku,
z czasem coraz rządz e:, gdyż byvrała >rześ]adewana. Ale za
pamiętałem (z drobnemi lukami) produkcje tylko jednej „be-

67
tlejki“ z Niedźwiedz.c, z których korzysiałem w domu (w Naczy)
prawie co roku mniej więce cd 1875 do 1895.
Jak zwykle było to ňíistéřjum religijne i część świecka.
Pierwsze zaczynało się, öd „Anioł pasterzom ..po polsku
(z drcbnemi niedokładnościami). Potem Trzej Królowie ze śpiewem
„Przynieśli mu dary otó: mirę, kadzidło i złoto“. Dalej Herod,
jego adjutant, Rachele. Rzecz charakterystyczna — Herod i jego
adjutant mówią po rosyjsku (nie po białorusku), Rachela wy­
powiada swoje gorzkie żale po polsku, a Herod na to „Wielu
otrocza ubiti, duszoj i ciełom nie skorbici“. Adjutant piką wy­
rywa dziecko Racheli. Chór śpiewa potem pieśń po polsku
z sensem oczywiście nadwerężonym, co się powtarza z niezrów­
nanym pietyzmem w ciągu dziesięcioleci :
„Strapiona Rachela, czy widzisz na czele.
Oni za swe rany son koronowany
Od Pana naszego dziś narodzonego“.
Przejście do części świeckiej komicznej stanowi scena z babą
białoruską, która widać nie orjentuje się (może z powodu różnicy
stylów), że to już święto, tłucze kucję i szepleniąc śpiewa :
„Bóg sze sz Panny narodzin
Ceło ziemstwo szwabadz a ...“
Zjawia się Anioł i przestrzega po polsku : „Ach ty babo
przeklęta, nie tłucz kucji, dzisiaj święto. Ciebie djabeł schwyci !“
Baba nie słucha. — „Ja paniczok, czorta nie bajusia. Maju
taukacz hrubý, wybju czortu znby. Zuby, huby wybju, dy baradu wysrr.alu“.
Tłucze * śpiewa dalej. Zjawia się djabeł, zarzuca jej łań­
cuch na szyję. Baba szamocze się i kłóci do upadłego. — „1 tarnamorec, adczapisie ! Andarak,1) Paciarki parwiesz !“
Przychodzi chłop z dużym brzuchem i chusteczką za pa­
sem i stęka:
„A maje panoczki abjeusia kuc. ,
Nie mahu ni sapci' ni iści“.
Za nim cygan z buławą:
„Prilaż maleńko,
Daj mnie twój płatoczek,
Palaczu twoi żywatoczek“
') Spódnica samodziałowa.

5*

68
Chłop układa się, cygar, wali go buławą po brzuchu, wy­
ciąga chustkę i ucieka. Chłop stęka bezradnie.
W ystępuje żyd, tónczy i śpiewa :
„Zadkom, pieriadkom
Pierfad panom Chv.'iedarkom
Nie ja skaczii H- niewola,
Bo tak każuć panowie !“
Potem kacap z niedźwiadkiem tresowanym:
„A nu, maluta, padajdżi pabliźe, pakłaniś poniżę
pakaży kak baby na rabotu idut,
kak z raboty, kak wodku pjut“.
Niedźw.edź pokazuje.
Anton z kozą śpiew? :
Anton charaszeńki,
Wiedzie kazu za rażeńki,
Tyc, myc, kaza nie jdzie,
Antanicha papichaje,
Na tabaku zarablaje.
Wychodź* żołnierz i wyzywa do bitki :
„Nie wiem, co to się ze mną zrobiło,
— Nie poddam sie jednemu, ni dwóm, ni trzem,
Ani też czwartemu!“
Przeciwnik wyzwanie przyj mije, łatwo kładzie zuchwalca
i wygłasza morał.
„Nie chwal się przed wainą,
Pochwal się wtedy, jak będzie spokojno“.
Wychodzi zaraz po pojedynku Węgier i mówi :
„Jestem Węgier, Sęgier s Marytana
Son to przychodź: tu do pana,
Son to przynosi różne olejki, prolejki“.
W stronę zabitego w pojedynku:
„Cna, cha, cha! Co io za panicz leży?
Żeby się ja pośpieszył, toby jego jeszcze pocieszył !
Ale i tak jemu nie wiele potrzeba :
Zajęczego skoku, panieńskiego biegu,
Z muchy podkowę, z komara tłustośc;
To wszystko w woskowym garnku zagotować,
Na strzesie postawić. Niech się tego napije
I niewodem nakryje — będzie zdrów.
Jako mucha bez wody“.

69
Zapewne na cześć pojedynkujących się żołnierzy chór śpiewa
polską piosenkę z drobněni b;aíorusk:emi błędami:
Ułanie, ułanie, malowane dzieci,
Nie jedna panienka za wami paleci,
Nie jedna panienka, nie jedna i wdowa
Za wami ułany, lacieci gotowa,
Paleci, paleci do samej Warszawy,
Tam będzie wyglądać, jak suczka Spod ławy.
Pary taneczne przemawiają przed tańcem delikatnie (po
polsku) :
„Skąd pan? — z Krakowa“.
„A pani? — Ze Lwowa. Proszę zagrać poleczkę“.
Albo niedelikatnie (po rosyjsku) :
„Pajdziom maja miłaja Parasza,
Pit’ kofie s pitierburskim kwasom“,
Albo (warjant):
Pajdiom w kanawu na lasprawu.
Nie pamiętam napewno, czy w tejże Betlejce, czy w cłuckiej
występował jakiś niedouczek, który chwalił się :
„Jak ja cbadz'u da szkoły, to jeu taki chleb pytlowany,
szto kali zhabiu skarynku, to sobaka try dni brechała —
dumała, szto wożyk (jeż) leżyć“.

Napoleon Czarnocki.

Szkoła Magji w Krakowie.
Nauka powinna uwzględniać wszelkie czynniki, jakie wy­
wierać mogą wpływ na kształtowanie się światopoglądu
ludowego czyli wierzeń i ich przeżytków u nas.
Dlatego zwracam uwagę na ciekawy ustęp, dotyczący śred­
niowiecznego Krakowa, jaki znalazłem w książce Nyström’a1)
na str. 192, że słynny Faust*2) studjował w Heidelbergu i v r
') Christentum und Freies Denken (Eine kritisch - historische Darstel­
lung). Zweite Auflage. Oesterheld und Co. Verlag in Berlin 1909. Ze szwedz­
kiego przełożyła Luise Wolf.
2) Prw. E. Kiesewetter: Faust der Geschichte und Tradition (1893)

70
1509 został tamie doktorem Ś-tej teolog-:, następnie zaś uczył
się w Krakowie m a g j i. Na str. 193 czytamy, iż tak jak w Sa­
lamance i Toledo, istniała w Krakowie szkoła magji.
Uczono tam t. zw. naturalnej meg;\ opartej na fizyce
i chemji, w połączeniu ż magnetyzmem i hipnotyzmem, prócz
tego studjowano Plinjusza, Alberta Wielkiego i innyck Jawnie
lub tajemnie zapoznawano się z przyniesionemi ze Wschodu
przez żydów naukami czarodzicjskiemi, uwzgiędniającemi zwią­
zek z szatanem, z zaklinaniami i mocą słów chaldejskich,
perskich, arabskich, greckich, oraz odpowiednich znaków, zamawiań, przepowiedni itp.
Ciekawe, że tek mało o tem wiemy, choć przecież Twar­
dowski ukazał Zygmuntowi Augustowi ducha Barbary Radzi­
wiłłówny, a jednak za to spalonym nie został i widocznie ten
czarownik cieszył się zupełną swobodą w swych praktykach
magicznych.
Zagadnienie to ma znaczenie dla ludoznawstwa, bo przeseż
taka tajemna czy jawna „Szkoła“ musiała pozostawić ślady w za­
bobonach, praktykach i gusłach samego miasta i jego okolicy.
Dlatego byłoby bardzo pożądane dokładniejsze wyjaśnienie
dziejów krakowskiej szkoły magji.

Marjan Wazurzen'ecki.

Rytuał picia.
W ciekawej książce: „Das Neuste von gestern“. Kultur­
geschichtliche interessante Dokumente aus alten deutschen Zei­
tungen“. 1. Band, das 16. und 17. Jahrhundert. Eberhard Buch­
ner. (München 1911) spotykamy wiele materjału dotyczącego
Polski a prócz tego trafiają się cenne „wycinki“, które rzucają
światło na dawne wierzenia.
Np. na s. 234 ped Nr. 484 spotykamy wycinek z gazety
berlińskiej: „Dinstagische Fama“ (Berlin 1687). — Korespondent
z Kopenhagi pod dniem. 26 sierpnia donosi, iż król duński przed
wyjazdem do Friedrichsburga cały dzień zajmował się sądzeniem
sprawy pewnego starego włościanina, oskarżonego o bluźnierstwo. Włościanin ten przy podejmowaniu zaproszonych gości
pierwszą szklankę napoju pił za zdrowie bogów pogań­
skich. W toku sprawy włościanin wyjaśnił, iż oddawna prak-

71
tykuje ten zwyczaj, aby przy wesołych zebrar iach pić najpierw
zdrowie bogów, w które wierzono przed przyjęć em chrześci­
jaństwa, a.następnie zdrowie panującego* który przywiódł Danję
do chrześcijaństwa. Zdaje się, iż to zręczne tłumaczenie się
usprawiedliwiło włość anina, gdyż puszczono go wolno do domu.
Również w Polsce można zauważyć charakterystyczny spo­
sób, w jaki wiościanie polscy piją wódkę lub inne napoje; zwra­
cają oni baczność na t. zw „szczere nalanie“ napoju, tj. by
napój dochodził do samych brzegów naczynia, a nawet, by parę
kropli płynu przelało się przez wierzch. Po wypiciu zaś kieli­
szkiem czy blaszanką zawsze czynią ruch taki, który pozwala
reszcie płynu w postaci paru kropli upaść na ziemię.
Możemy przypuszczać, iż w owych paru kroplach napoju
rozlanych przy t,szczerem“ napełnianiu Kieliszka jąkoteż w owej
odrobinie płynu wylanego po opróżnieniu kieliszka lub półkwa-;
terka, trwa szczątkowy i zupełnie już nawet dla samego ludu
niezrozumiały objaw ofiary ku czci bogów pogańskich, czczo­
nych przed przyjęciem chrześciiaństwa.
Obrzęd ten zaznacza się w różnych świętach zgodnie z tern,
co pisze o tern Br. Malinowski1), że „w ceremonjach religijnych
i magicznych spotykamy jedzenie, jako istotną część składową
rytuałów
dogmatów“. Jedzenie i p;-rie odgrywa ważną rolę
w obrzędach pogańskich Słowian. Mamy też kronikarskie za­
piski o napoju „miodzie“. Po żniwach badano róg wypełniony
miodem w ręku Swantevita w Arkonie, a kapłan miód ten uro­
czyście wypijałIstnieją przeto wyraźne nawiązania między obrzędami pogańskiemi, a ich dżisiejszemi szczątkami, przechowanemi u ludu.

Marjan Wawrzeńiecki.

Jak konstruowano u nas stos do palenia czarownic?
/

W „Dzienniku podróży po Polsce“ odbytej w latach
1670—1672 przez Uiryka Werduma12) znajduje się ustęp:
„Jechaliśmy zaś 27 czerwca z Łowicza przez piaszczystą
równinę i mały las do wsi Łagów, dwie rrr^e. Las ten zwie się
1) Malinowski Br.: „Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego“
Kraków 1915 str. 108.
2) Przewodnik naukowy i literacki. Dodatek do „Gazety Lwowskiej“ W
(1876). ś. 650. Wiadomość o tem zawdzięczam p. Kazů nierzowi Moszyńskiemu.

biskupim lasem, w którym w dniu tym jeszcze słyszeliśmy
słowika. Potem pod zamkiem Łyszkowicami przez bardzo uro­
dzajne grunta do Pszczonowa wsi z kościołem, leżącej na pa­
górku w głębokiej dolinie, pół mili. Dalej orzez krzaczaste grunta
do Kalenia i Uchania (Collyn und Uchol), dwóch wsi bez ko­
ściołów,, jedna mila. Pomiędzy temi wsiami1) spalono w tych
dniach czarownice, po których jeszcze leżały niektóre
kości wraz z drzewem i węglami w dole, ponad którym
ogień rozniecono. Petem przez krzaki a dalej przez równinę
do wsi z kościołem, która się zwie Kołacinek, potem do Kołacina, wsi z pięknym dworem nad jeziorem, z którego wypływa
wielki strumień. W tej okolicy sterczało na dachach chat
chłopskich naokoło pełno bylicy (Beifuss), którą w nocy S-go
Jana przeciw czarom zatykają, z powodu takiego samego
zabobonu, jaki panuje w Niemczech“.
Mamy tu więc opis naocznego świadka, iż stos stawiano
na lub przy granicy wsi, budowano go nad dołem wykopa­
nym poprzednio, w który po przepaleniu się drzewa opadały
kości, węgle i niedopałki.
Dla archeologa opis ten i układ nie jest nowym. Wszak
Krzyżacy na Litwie, świadkowie spalenia, zdaje się ciała Kiej­
stuta, opisi ją zupełnie podobne urządzenie stosu z tą różnicą,
iż bogobojni Niemcy mniemali, iż stos zapadł się w ziemię za
sprawą szatana, łaknącego ciała.poganina.
Prawdopodobnie ten sam motyw powodował konstrukcję
stosu nad dołem, aby wierni mniemali, że czarowrica zapada
się pod ziemię (do piekieł).

Marjan Wawrzeniecki.

Namaszczanie się czarownic.
Czytamy u Lukiana*2): „Gdy wieczór nastał, wiedzie mię
ku drzwiom pokoju, w którym państwo sypiali, każe zbliżyć
oko do wąskiej w nich szparki i śledzić, co się wewnątrz dzieje.
Patrzę, kobieta rozbiera się, następnie obnażona zbliża do
lampy, bierze dwa ziarnka kadzidła, kładzie do niej i stojąc
mruczy coś nad jej płomieniem.
0 Więc na granicy lub w jej pobliżu (Przyp. aut.).
2) Lukianes: „Przygody Lukiosa". Kraków 1911, str. 23.

73Potem otworzywszy sporą szkatułką, mieszczącą w sobie
mnóstwo pudełeczek, wyciąga z niej i dobywa jedno. Co się
w niem znajdowało, nie mam wyobrażenia; wyglądało to jednak
na oi:wę. Nabrafią z niego zawartością namaszcza całe ciało
począwszy od palców u nóg i... w jednej chwili wyrasta na niej
pierze, nos staje się rogowaty i krzywy, występują następnie
również i inne właściwości i znamiona ptaków: słowem robi
się z niej ni mniej ni więcej jeno puhacz. Skoro ujrzała, że
jest pierzem okryta, huknąwszy przeraźliwie, jak to czynią pu~
hacze, zerwała się i wionęła przez okno“.
*
*
*
Tessalskie czarownice miały „dobrą markę“ w starożyt­
ności — to też ich siostrzyce średniowieczne odziedziczyły po
tamtych obnażanie się, namaszczanie ciała i lot po oowietrzu ale przez kominy i na ożogu lub miotle, lub na zwie­
rzętach (kozie). Maść zastąpiono tłuszczem z trupów lub dzieci —
ale zasada pozostała nienaruszoną.

Marjan Wawrzeniecki.

Święto „lata“ w Skandynawji.
Wilję świętego Jana obchodzi się po dziś dzień w Skan­
dynawji co rok, a zowie się ją wieczorem świętego Jana, czyli
Sankt Hans Aften, albo Jónsok. Dzień ten zachował na pół­
nocy swój odrębny charakter w zwyczajach norweskich, szwedz­
kich ■ duáskich. Choć bowiem ze starych obrządków i zabaw
pozostało tylko jeszcze jedno palenie ogniska w ową noc, jest
ono świętem ulubionem i przestrzegar.em nie w znaczeniu kościelnem, ale obyczajowem do tego stopi "a, że czeladź wiejska
w niektórych okolicach Norwegji do dziś jeszcze tegc dnia bywa
zwalniana od zajęć gospodarskich. Jest to jakgdyby święto słońca:
kiedy noc jest najkrótsza, albo tak jasna właściwie, że, tak
w Norwegji jak i Szwecji, różni się od dnia zaledwie lekkim mro­
kiem, stanowiącym w skali tonów dziennych jeden z cenniej­
szych iej stopni, wtedy, o ile pogoda sprzyja, wylęga wszystko
poza mury miasta, aby w polu, na łąkach i wzgórzach, prze­
ważnie nad brzegiem 'eziora lub morza rozpalić ognisko i do
samego rana spędzić czas pod gołem niebem. Tradycja ta, po­
została zapewne z tych okresów pogańskich, kiedy w ów naj-

74
dłuższy dzisń w roku czczono panowanie słońca nad ziemią
1 dziękowano mu za okazywane dobrodziejstwa. Tej nocy, jak
okiem sięgnąć nad brzegami fjordu norweskiego, zwykle w miej’
scach wyniosłych, palą się jasno stosy „Świętego Jana“. Dawniej,
t. j. kilkaset lat temu jeszcze, tańczono i weselono się koło ta­
kiego ogniska; starano się zwlec na miejsce przeznaczone jak
najwięcej drzewa, a przedewszystkiem smolne beczki i stare
łódki, także przesiąknięte smołą, raz dlatego, że stanowiły one
św.etny materjał palny, a powtóre też dla tej przyczyny, że
smołę oddawna uważano za doskonałe lekarstwo na odpędzen i
nieczystych mocy. Zwyczaj rozpalania ognisk w wilję św. Jana
był tak da’ece rozpowszechniony w całym kraju, że drzewo
niezbędne do stosów wolno było brać wszędzie, bez pytania,
u każdego, nikt się nie skarżył, ani nie okazywał niezadowo­
lenia, gdy i z jego lasu lub gospodarstwa zaopatrywano się
bezpłatnie w kłody, gałęzie i chrust. Ogień był skuteczną bronią
przeciwko czarownicom i złym duchom. W Norwegji, obfitu­
jącej w różne zabobony i przesądy tajemnicze, uważano noc
2 23 na 24 czerwca za odpowiednią do walki z potęgami piekła
i wrogiemi mocami gór i morza. Aby więc np. uchronić bydło
od zarazy, -zapalano w bliskości obór i zabudowań gospodar­
skich ogniska. Jeżeli choroba nawiedzała zwierzęta domowo,
wtedy rozpalano nawet ogień pośrodku obory z 9 rodzai liścia­
stych drzew, wierzono bowiem, że w wilję św. Jana, zło, t. j,
czarownice, prześladujące np. krowy, muszą pokazać się lu­
dziom. Jako środek zażegnujący zło i nieszczęście, uważano
znak krzyża, malowany smołą na drzwiach, prowadzących do
obory, lub chlewu. Dawnemi czasy zalecano także w wilję św. Jana
strzelanie z broni palnej, dla odst-aszania złośliwych chochlików
(tussene), od których roi się każdy śpichrz, stodoła i komora.
Mały ludek krasnoludków jest do dziś bardzo ważnym i szano­
wanym elementem w Norwegji i Szwecji : całe szeregi piosenek
dziecięcych opiewają ich życie, zabawy i krzątanie się kcło ludz­
kiego gospodarstwa. Dlatego też istnieje na północy zwyczaj
w wilję Bożego Narodzenia stawiani? w stodole miski z ugotowa­
nym na mleku ryżem dla krasnoludków. Ryż na mleku jest bowiem
tradycyjną potrawę wigilijną Norwegji, jak i innych krajów skan­
dynawskich. Dlatego w dzień najpoważniejszego swego święta
i

75
jadłem tem dzieli się lud z domniemanymi mieszkańcami mysich
dziur i szpar w podłodze { ścianach.
I iczne opowieści opowiadają oeszcz£ o wielu innych, za­
niklých już dziś obrządkach, złączonych z wilją św. Jana. Uwa­
żano więc dzień ów także za najodpowiedniejszy do zaklinania
sil' przyrody celem wywołania dobrego urodzaju. A więc np.
gospodyń, wiejska brała ze sobą kilkoro dzieci i wyehodziia na
pole: tu obchodząc każdy zagon, zrywa z każdego kilka kłosów
i wybiera parę najpiękniejszych kwiatów polnych, p.zytem od­
mawia odpowiednie zaklęcie stanowiące właściwie prośbę o opiekę
nad polem. Z owych kłosów i kwiatów robi wiązankę, którą
wieczorem kładzie sobie pod poduszkę i na niej śpi całą noc.
Ubieranie zagrody gałęziami i zielonością należy także do zwy­
czajów tego dnia; dzisiaj czyni się to wyłącznic w celu upięk­
szenia domostwa, lecz dawny zabobon widział w rem skuteczny
środek przeciw zasadzkom czatown i, dlategc co przystrajano
ściany chaty i zabudowań gospodarskich różnemi rodzajami ga­
łęzi liściastych, między innemi jarzębiną, uważaną za doskonałe
lekarstwo przeciwko złym duchom. Także wianki są oddawna
symbolem szczęścia i powodzenia ; 23 czerwca wiejskie dzieci
zawsze zbierały kwiaty oplatając niemi obręcz zdjętą ze starej
beczki i obchodziły z nią chaty; wszędzie przyjmowane chętnie,
otrzymują wzamian za odwiedziny po parę groszy.
Zwyczajem, związanym ściśle z dawnemi obrzędami wilji
św. Jana jest kult, składany rzekom i źródłom. Dnia tego od­
prawiano nabożeństwa w najbardziej odległych i położonych
często na górskiem pustkowiu kościółkach i kaplicach. Niektóre
wody słyną siłą cudotwórczą, kąpiel w nich lub obmywanie się
niemi w wilję św. Jana uważano za środek leczniczy. Niektóre
miejscowość', położone 'nad rzeczkami cudownemi słynęły daw­
niej np. w Norwegji i skwapliwie ie odwiedzano, aby w po­
wyższy dzień, bo tylko wtedy woda działa skutecznie, odzyskać
stracone zdrowie. Jedno miasteczko głośne było znowu z cudow­
nego krzyża, na którego drewnianym Chrystusie tylko 23 czerwca
^koby pokazywał się kroplisty pot, którym potem pielgrzymi
pocierali chore miejsca na ciele i często, jak twierdzą kroniki,
odzyskiwali zdrowie.
Ze tego rodzaju pielgrzymki do cudotwórczych wód rze­
czywiście miały miejsce i odgrywały ważną rolę w dawnem życiu

i

76
m

skandynawskiem, widziitíy to z kohiedii Moliera północy, Holberga, p. t. „Kilderejsen" („Podróż do źródła''), opisującej po^
dobną wyprawę w wilję św. Jana.
Noc św. Jana jest ’:akże wróżką w zagadnieniach miłosnych ;
rej nocy dziewczęta, pragnące wyjść zamąż mogą we śnie ujrzeć
przyszłego oblubieńca. Muszą jednak położyć się do snu w ściśle
określonych, znanych z swych szczególnych w tym kierunku Lalet
miejscach, t. j. w górach, na łąkach, szczelinach skalnych i t. p.
Więc z bijącem serca wyrusza niejedna dziewczyna w góry, aby
tam przespać czaro\yr.ą noc.
Sankt Hans Aften, święto radości i życia iest wesołem
świętem, bo oddaje cześć światku, słońcu ! jego sile. Najdłuższy
dzień w roku, początek lata, po długiej, bo niekiedy do maja
trwającej zimie jes’: głębokim oddechem ludów spowitych przez
trzy czwarte roku mrozem i ciemnością, esc westchnieniem ulg.
i dziękczynną modlitwą za nadchodzące ciepło i rozkwit przyrody.

Wanda Almę.

POSZUKIWANIA.
W spawie zwyczaju tatuowania.
Zwyczajem tatuowania na ziemiach polskich do tej pory
etnologja się r:e zajmowała. W tej kwestji literatury naukowej
brak. Etnologowie zajmowali się tern zjawiskiem, przeważnie kie­
rując swą uwagę jedynie na pierwotne ludy pozaeuropejskie. O ile
chodzi o Euroosiczyków, można w te; mierze rozsypane uwagi
znaleźć w podręcznikach lekarskich, poświęconych higjenie skóry,
względnie kosmetyce. Zjawisko to traktowane jest naogół jako
„curiosum“, ale nie rozpatrywane ze stanowiska etnologji.
Zagadnienia, jakie się w tym kierunku nasuwają, są na­
stępujące :
I. Rozpowszechnienie tego zjawiska
a) pod względem terytorjalnym,
b> pod względem osobistym.
O ile chodzi o rozprzestrzenienie pod względem tery­
torjalnym, to zagadnienie łączy się ściśle z genezą danego zja­
wiska. Naogół przeważa opinia, że źródłem zwyczaju są wpływy
zamorskie, dzięk czemu zwyczaj tatuowania jest najbardziej
rozpowszechniony wśród marynarzy, w tym wypadku, jeżeli
chodzi o nasze stosunki, marynarz;' bałtyckich. Z natury rzeczy
możnaby mniemać, ::e zwyczaj ten powinien występować najczę­
ściej na wybrzeżach Bałtyku i obszarach najbliższych.
Tymczasem stwierdza się wypadki, iż zwyczai ten jest silnie
rozpowszeoir iony także i na kontynencie. Szczególnie daje się
on zauważyć u osób służących wojskowo, a przedewszystkiem
■u jednostek wchodzących w kolizję z kodeksem karnym. W tej
dziedzinie znane są wypadki, że więźniovae nawzajem tatuują sobie
rozmaite rysunki w czasie pobytu swego we więzieniu. W dobie

78
wojny światowej spotykałem się z rozlicznemi wypadkami, któ­
rych wykonawcą miał być słynny trucie: eł, były oficer sztabu
generalnego austrjackiego Hofrichter.
Co się tyczy rozpowszechnienia pod względem osobistym,
tc zagadnienie to zasługuje na rozpatrzenie przedewszystkiem
w zakresie rozprzestrzenienia się wśród obu płci. Dziś odpowie­
dzieć się nie da, czy i w jakiej mierze występuje zwyczaj ten
wśród osobników rodzaju żeńskiego. Następnie odgrywa tu po­
ważną rolę pochodzeme jednostki. Zwyczaj ten bowiem wystę­
puje zasadniczo wśród warstw niższych, zarówno w znaczeniu
ekonomicznem, tówárzyskiera i kulturalriem. Następnie występuje
on silniej wśród jednostek, mających tendencje zbrodnicze, lub
styczność ze zbrodnią lub zbrodniarzami. W tej mierze nasuwa
się przypuszczenie, czy zwyczaj ten nie jest wyrazem jakowychś
związków, przymierza i t. p. form zewnętrznych, wyrażających
przynależność do pewnej legalnej czy nielegalnej społeczności.
Nieobojętna jest tu kwestja wieku. W szczególność wchodzi tu
w grę okres dojrzewania płciowego. W tym wypadku
cooy
stanowiło analogję do zwyczajów związanych także z totemizmem
u ludów poza-europejskich — możnaby mniemać, że zwyczaj
tatuowânia symbolicznie sankcjonuje niejako na zewnątrz wi­
domym znakiem dojrzałość płciową. Nakoniec da się zat-ważyć,
że zwyczaj ten ma pewne związki z nstytucją pobratynstwa,
przyczem dwaj pobratymcy zaznaczają swój związek pi zez iden­
tyczne rysunki na analogicznych częściach ciała. W innych wy­
padkach rysunek wyraża stosunek do płci przeciwnej przez to,
że zawiera bądź imiona, bądź pewne znaki, żwiązane ż osobą
kochanki.
Ii. Rozmieszczenie zjawisk pod względem aratomiczno-topograficznym.
Pod tym względem w świetle dotychczasowych spostrzeżeń
da się zauważyć, że znaki wytatuowane występują na zewnętrznej
stronie śródręcza i w różnych punktach całego ramienia, naj­
częściej lewego, jeżeli właściciel sam swój znak wykonał. Pozatem występuje on w górnej części tułowia zwłaszcza na pier­
siach i górnej części brzucha. Rzadziej występuje na dolnych
kończynach. U ludów pozaeuropejskich rysunek zasadniczo
w swych stotnych częściach występuje na piersiach, zwłaszcza

o ile chodzi o wyrażenie totemu. Niepodobna dziś orzec, czy
zwyczaj tatuowania w Europie, q ile chodzi o jego anatomiczroto po graficzne rozmieszczenie, ;est wynikiem jakichś przesłanek
myślowych, czv też jest rzeczą przypadku i' okoliczności, oraz
czy jest tylko naśladownictwem zwyczaju poza-europejskiego,
czy też nawiązuje się do jakichś dawnych zwyczajów, rodzi­
mych, których jest szczątkowym objawem.
III. Osnowa rysunku.
Zauważone przezemnie rysunki, o ile chodzi o ich treść,,
nie różnią się naogół od typowych rysunków podawanych prze-/
lekarzy niemieckch. Należą tu znaki: a) napisowe, podające ja­
kieś imię lub słowo, b) literowe względnie monogramowe,
które podobnie jak poprzednie są wyrazem jakiegoś związku
osobistego, c) symbole, n, p. bardzo rozpowszechnione krzyż,
kotwica, serce czyli Wiara, Nadzieja i Miłość, d) obrazowe,
które mogą rrtieć charakter ornamentacyjny np. wieniec z liści,
kwiat róży itp., bądź też charakter kommemoracyjny np.
wizerunki osób (niby portrety), lub symboliczny, zależnie od
treści samego obrazu. Szczególnie obrazowe tatuowanie, o ilé
chodzi c jsgo topografję, mieszczące się na piersiach odznacza
się niejednokrotnie subtelnością rysunku, wielkością i ornamentacyjhem wykończeniem Celował podobno w těm Hofrichter,
który
sądząc z egzemplarzy przezemnie oglądanych — lubo­
wał się właśnie w tern obrazowem wykonaniu.
IV. Technika.
a ogół da się zauważyć jednolitość w technicznem wyko­
naniu rysunków. Są one dokonywane w sposób bardzo prymi­
tywny, przez nakłuwanie igłą i napuszczanie niebieską farbą
w ten sposób, że naogół skora jest gładka a blizny niewidoczne.
Rysunków barwnych oraz głębokich nacięć, pozostawiających
głębokie blizny, jakie się widuje u ludów pozaeuropejskich,
w Europ:e nie spotyka się.
Eadanie zwyczaju tatuowana uchyla się naogół z pod oka
etnologów i etnografów. Stykać się bowiem z temi zjawiskami
moż î jedynie człowiek, ctóry ma sposobność oglądać nagie ciało.
Tymi mogą być przede-vszystkiem lekarze, następnie antropo­
logowie, dokonujący pomiarów oraz policja, która bada zorodmazzy metodą antropometryczną z konieczności i dla celów

so
kryminalistyki, uwzględniając osobliwe i specjalne znaki spoty­
kane u poszczególnych osobników.
Chcąc zatem mieć dokładny i wyczerpujący materjał dla
etnologji musi się badania nad zwyczajem tatuowania przepro­
wadzać przy odpowiedniej organizacji pracy t. j. przy zapewnionera współdziałaniu wyżej wymienionych czynników. Do tego
celu, opierając się na wyżej podanych uwagach, proponuję na­
stępujący schemat (kwestjonarjusz) dla badań nad zwyczajem
tatuowania :
A. Persona1'a osobnika: imię, nazwisko, rok i miejsce uro­
dzenia, zawód, zawód rodziców, miejsce zamieszkania, z uwzglę­
dnieniem zmian pobytu, styczność z morzem i marynarzami,
wojskiem, więzieniem.
B. Wywiad co do sporządzonego rysunku: kiedy, przez
kogo, wśród jakich okoliczności, w jakim wieku został wyko­
nany rysunek, i jakie jego właściciel przywiązuje do tego ry­
sunku znaczenie.
C. Na której części ciała został rysunek wykonany, jaka jest
jego wielkość, i jak sobie jego właściciel tłumaczy obiór miejsca ?
D. Co stanowi treść rysunku (opis, względnie przerys na
kalce)?
E. Jaka jest technika rysunku? t. j. w jaki sposób wyko­
nano sam rysunek, (przez nakłucie igłą itp.) oraz jakiego ro­
dzaju farbą, z jakich składników złożoną, zakupioną, czy wła­
snego wyrobu i t. p.
Zaznaczyć trzeba, że informacje, o ile chodzi o wywiad,
-co do znaczeria rysunku, niejednokrotnie będą celowo w błąd
wprowadzające. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w wypad­
kach, kiedy będzie chodziło o stosunek do kobiety, pobratymstwo lub przynależność do jakiegoś związku, nie posiadając za­
ufania badanego osobnika, możemy się spotkać niewątpliwie
z odpowieazią wymijającą.
Przedkładając niniejsze uwagi wyrażamy przekonanie, że
może zainteresują one tych, którzy mają z omówionym materjałem
styczność, a którzy publikując swoje soostrzeżenia przyczyniliby
się do rozstrzygnięcia wątpliwości przez nas poruszonych.
Lwów, w lipcu 1925 r.

Kazimierz Sochaniewicz.

81
Rozeta w zdobnictwie ludowem.
(Kwestjonarjusz)

Lud nasz posiada wysoko rozwinięty zmysł piękna, który
przejawia się w całej sztuce ludowej, zwłaszcza w zdobnictwie.
W ornamentyce tej występują motywy trojakie: 1) motywy ze
świata roślinnego, 2) motywy ze św'ata zwierzęcego, 3) motywy
geometryczne. Te zdobnicze motywy znajdują zastosowanie przedewszystkiem w sprzętach codziennego użytku, jak łyżniki, ki­
janki, foremki do owczego sera itd.
Lecz w wolnych chwilach od zajęć, lud nietylko zdobi te
sprzęty, które są dla niego potrzebne, ale oddaje się również
jakby sztuce dla sztuki. Bo przecież wycinanki z kolorowego
papieru bardzo często nie mają
zastosowania praktycznego Cza­
sem spełniają rolę „koltryn“, t. j.
ozdób papierowych koło okien
Często jednak lud Wycina z pa­
pieru i kombinuje ozdoby dla
własnego zadowolenia. Podobnie
Ryc. 1.
Ryc. 2.
ma się rzecz z pisanką czy też
z kraszanką. Ale także zdobienie domostwa i różnych narzędzi
gospodarczych jest jedynie wypływem poczucia piękna. Bc
przecież kijanka ozdobiona spełnia taką samą funkcję prak­
tyczną jak r.ieozdobiona. Czy zaś ornament miał kiedyś cha­
rakter symboliczny i ochraniał posiadacza sprzętu oo złych
duchów i nieszczęść jest hipotezą i trudno udowodnić, czy
istotnie tak było.
Jednym z bardzo częstych mctywów zdobniczych jest ro­
zeta. Rozeta jest co motyw, któ­
rego szkieletem jest koło i wpi­
sana w nie gwiazda mniej lub
więcej ozdobna ; Drzeważa w niej
typ geometryczny, rzadziej roślin­
ny, a zwierzęcy najmniej. Naj­
mniej spotykamy rozetę na wy­
robach z drzewa, np. na łyżni­
kach, kijankach, sosrębach, parzerrcach i t. d., a także na wy
cinankach z papieru i na pisaninach.
Lud XXVI.

6

82
Rozeta na wyrobach z drzewa bywa trojakiego rodzaju:
1) rozeta rysowana cyrklem (najprymitywniejsza rozeta) w po­
staci koła opisanego na gwieździe sześcioram:ennej, zakres'onej
promieniem tego koła (rye. 6). Ta forma rozety występuje często
na sosrębach, drzwiach, na saniach i t. p.; 2) rozeta nakładana
t. zn., że na rysowaną rozetę nakłada się takie same części
z drzewa, przez co ornament uwypukla się i staje się efekto­
wniejszym (ryc. 2); ten typ ro­
zety spotykamy również na wy­
robach z drzewa. 3) Trzeci ro­
dzaj rozety jest bardzo piękny
i wymaga dużej techniki od na­
szego wiejskiego artysty ; jest to
rozeta wyczynana, która wystę­
puje bardzo często na parzeni­
cach, łyżnikach, na kijankach,
a czasem także na sośrębach
. Ryc. 5.
podhalańskich (ryc. 1, 4, 5).
Rozeta na wycinankach pojawia się przeważnie na Kur­
piach i na obszarach lubelskich. Rozetę na pisankach widzimy
na całym obszarze naszej ziemi; posiada ona wtedy często typ
roślinny, jak np. ria pisance radomskiej (ryc. 8).
Pozatem szkielet każdej rozety jest zawsze taki sam, t. zn.
że każda rozeta posiada dwie istotne sobie linje, t. j. koło
i gwiazdę wpisaną w to koło. Zasadniczo różnią się rozety od
siebie tem, że albo posiadają kilka kół (ryc. 4 i 7), a wstęgę
kół zdobi ornament kreskowy lub
inny, albo gwiazda jest tylko szkie­
letem, na którym się buduje trój­
kąty, listki, półkola, więcej lub mniej
ozdobne. Łatwo w;ęc zrozumieć, że
rozeta jako motyw zdobniczy geo­
metryczny daje zawsze dużo pola do
pomysłów i kombinacyj, bo nie trudno łączyć odpowiednie
punkty, wiedząc o tem, że z ich połączenia wypadnie zawsze
obraz symetryczny, a przez to harmonijny.
Dla objaśnienia oodaję 8 rycin podług Wł. Matlakowskiego :
Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu (ryc. 1, 2, 3, 4, 5),
Wł. Szuchiewicza: Huculszcżyzńa (ryc. 6), WŁ Antoniewicza:

83
Pisanki w Polsce, Ziemia, Tom IV (1913) (ryc. 8) oraz tegoż : Wzdłuż
roztocza lwowsko - tomaszowskiego, Ziemia, Tom IV(i913), (ryc.7).
Rolety 1—2 pochodzą z łyżników, trzecia z kijanki, czwarta
z foremki do owczego sera, piąta z sosrąbu podhalańskiego,
szósta z huculskiego sosrąbu. Rycina siódma daje obraz rozety
z tzw. „wici“ t. j. drewnianego znaku przy po­
mocy którego zwoływano cech zduński nn ze­
brania w Potyliczu, w pow. rawskim, jest wiąc
rozetą bardzo starą. Ostatnia (ryc. 8) jest ro­
zetą z pisanki radomskiej.
W motywie rozetowym zaznacza sią więc
u naszego ludu wielka różnorodność zdobnicza.
Ryc. 8.
Niestety brak materjałów nie pozwala na dokła­
dniejsze ujęcie tego zagadnienia.
Dlatego zwracam się z uprzejmą prośbą do czytelników
„Ludu“, zwłaszcza do nauczycielstwa, by zechciało udzielić wia­
domości o tym ciekawym motywie zdobniczym. Nie przedstawia
to właściwie większych trudności, bo jest to przecież jeden z naj­
częstszych motywów zdobniczych, łatwych do odrysowania nawet
dla słabo rysujących. W odpowiedzi proszę o: 1. podanie rysunku,
choćby nieudolnego, 2. dokładne określenie przedmiotu, na którym
rozeta występuje, 3. zapisanie nazwy, jaką lud stosuje do tego
ornamentu, 4. miejscowość, w krórej rozeta występuje, przyczem
także odpow'edz negatywna ma również wartość.
Lwów 1927.
Eustachy Wasilkowski.

„Pałamarka“.
W 1892 r. w czasie pobytu w Warnie (Bułgarja) zauważyłem rodzaj drewnianej rękawicy o otwo­
rach na trzy palce
lewej ręki \ (mały,
średni i serdeczny);
rękawica ta skut­
kiem przeciwstawności wielkiego pal
Ryc. 9. Pałamarka z Szumli. — AB = 0,15.
ca, służy w czasie
BC = 0,12. BD = 0,1. DC = 0,07. AC = 0,225
żniw do obejmo­
wania wielk'ej ilości zboża tak, ż żniwo idzie spieszniej. Na­
stępnie na I-ej powszechńej Bułgarskiej Wystawie (1862 r.) znowu
zetknąłem się z ową rękawicą w dziale etnograficznym wystawy.
61!

84
Dzięki uczynnej pomocy p. Stanisławy Rydzewskiej, wnuki
Władysława i Karola Brzozowskich w 1925 r. otrzymałem ory­
ginał takiej drewnianej rękawicy ze wsi Vojvoda z Szumenskiej
okolicy (Ryc. 9), gdzie nazywają ją „pałamarka“ i do tej pory
przy żrfiwie używają.
Czy lud nasz zr.a podobną -ękawicę przy żniwie?

Mcirjœi Wawrzeniecki.
Upiór, strzygom czy wieszczy?
Duch zmarłego ożywia niekiedy własne ciało, wyprowadza
je z grobu i w tej postaci błądzi nocną porą. Takiego złośli­
wego demona nazywa lud polsKi upiorem, strzygonicm
lub w eszczym.
Nazwa upiór wydaje się nam dziś najbardziej powszechna,
lecz przenikła ona prawdopodobnie na cały obszar polski raczej
drogą książkową. Niegdyś była właściwą raczej tylko ziemiom
kresowym.
Strzygoń występuje przeważnie na obszarze Małopolski,,
a wieszczy na Pomorzu i w Wielkopolsce
Tak więc w nazwach tych zaznaczają się charakterystyczne
różnice terytorjalne, które zasługują na dokładniejsze zbadanie.
Dlatego zwracam się do czytelników „Ludu“ z prośbą
o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy w danej okolicy (podać dokładnie miejscowość)
istnieje wiara w powracających zmarłych, którzy błądzą po
nocy, napadają na ludzi, duszą ich lub urywają im głowę.
2. Jak lud nazywa tych powracających zmarłych. — Przy
tern pytaniu oczywiście należy bardzo uważać, by nie poddawać
osobom pytanym ogólnie przyjętego w książkach upiora.

Adam Fischer.
Uwaga: Odpowiedzi na wszystkie powyżej ogłoszone kwestjonarjusze należy nadsyłać pod adresem: Redakcja „Ludu“, Lwów,
Uniwersytet — Mikołaja 4.

RECENZJE I SPRAWOZDANIA.
Władysław Abraham. Zawarcie małżeństwa u) pierwcinem
(Studja nad historją orawa pol­
skiego IX). 8°. S. 475.
Praca prof. Abrahama zawiera szereg zasadniczycn w’adoiności, które pozwalają we właściwy sposób zrozumieć ludowe
obrzędy weselne. Dlatego godz: się choćby w ogólnych zarysach
przytoczyć ważniejsze wyniki te: pracy.
Polacy w chwili wystąpienia na widownię dziejową w w. X
mieli już ustalony ustrój rodzinny, oparty na małżeństwie. Już bo­
wiem p.erwotni Słowianie znali instytucję małżeństwa, a nawet
w tych wypadkach, gdy mieli więcej żon, jedna była wyróżr ona,
a była nią albo pierwsza żcna, albo córka dynasty, albo też drogo
kupiona. Ale na niektórych obszarach słowiańskich, zwłaszcza na
wschodzie istnieją ślady braterskiej polyandrji albo też t. zw. sue ■
chactwo, które u ruskich górali długo przetrwało. Także różne
pierwiastki można zauważyć w ustroju rodzinnym. Zasadniczo
ustrój ■ est patrjarchalny, ale są także pewre echa matrjarchatu,
które wyrażają się w różnych obrzędach weselnych; tak np. na
pierwszy plan występuje matka narzeczonej, brat matki i brat
narzeczonej, a ojciec stoi zupełnie na uboczu.
Z dawnych form małżeństwa szczególnie powszechne są :
małżeństwo przez porwanie, lub przez kupno. Porwanie zaznacza
,ię szczególnie u Słowian południowych, gdzie „umyczka“ i „otmica“
przetrwała dc czasów najnowszych, -'.resztą w dzisiejszych obrzę­
dach są już słabe ślady dawnego obrzędu. Znacznie częstsza jest
forma kupna. Odnośnie do Polski wspomina o tern już relacja
Ibrahima ibn Jakóba. W obrzędzie lądowym zostały ślady dawnego
zwyczaju w pieśniach weselnych, przy sprzedaży warkocza dziew­
czyny, przy kupni; jej wianka, lub i ożdżki weselnej", a wreszcie
w przechowywanym zwyczaju targu na żony. Także cgolnosłow.
wyraz „wiano“ oznaczał zapewne' cenę kupna żony, ale w chwili
powstania państwa polskiego wyraz ten nie był już opłatą na
rzecz rodu, lecz darem składanym rodzicom narzeczonej.
Prócz porwania i kupna marny również umowę formalną,
która zczasem rozwinęła się jako powszechna. Po tej umowie

prawie połskiem. Lwów 1925.

86
dopiero następowało oddam s poślubionej; a więc zaznacza się to,
co lud wyróżnia w określeniech : zmówiny i zdawiny. Natomiast
dzisiejszej formy zaręczyn, jako przyrzeczenia zawarcia małżeństwa
w przyszłości nie spotykamy w naszych źródłach średniowiecz­
nych. Zdawiny obejmowały trzy momenty od ębne: a) główny
akt oddania wśród uroczystości weselnej, b) przenosiny do domu
męża, c) pokładźmy.
Pozatem w słowiańskiej swadźbie, podobnie jak u innych
ludów mdoeuropejskich możemy wyróżnić następujące zwyczaje:
umowę, włożenie ręki niewiasty w rękę męża, osłonięcie kobiety,
oprowadzenie jej około ogniska lub stołu, przy przenosinach prze­
niesienie jej przez próg domu męża, posadzenie na skórze, obrzu­
cenie ziarnem, oczepiny, podanie jej dziecka przy wstępie do
domu męża, wzajemne obdarowywanie się, wieńczenie gości we-,
selnych, zwłaszcza panny młodej, rozdzielanie korowaja i weselnej
gałązki, rozplećmy i postrzyżyny, symboliczne bicie kobiety,
wreszcie rozzucie męża.
Polski obrzęd możemy odtworzyć' na podstawie kronik, aktów
i zapisek sądowych. Kościół bowiem aż do czasów soboru try­
denckiego nie znał obowiązkowej formy zawarcia małżeństwa i po ■
czytywano jako ważne małżeństwo nawet bez interwencji kościoła
zawarte, jeśli tylko była stwierdzona u osób interesowanych wola
zawarcia małżeństwa. Wspomniane materjały historyczne świadczą
c istnieniu następujących obrzędów : 1 ) Pchanie rąk. 2) ,- aoie
lub zamiana wianka. 3) Danie lub zamiana pierścionka. 4) Poda­
runki. 5) Pocałunek. 6) Pokłony. 7) Wypicie napoju. Dane ludo­
znawcze mówią nam o innych jeszcze obrzędach jak : 8) Różdżka
weselna. 9) Rozpleciny i postrzyżyny. 10) Osłonięcie i oczepiny.
II) Kołacz (korowaj). 12) Uderzenie narzeczonej. 13) Obrzęd
oczyszczalry. 1 4) Obrzęd ogniska. 1 5) Urzędy weselne. 16) Prawne
formuły ślubne. I 7) Pieśni, tańce, ob-zędy czysio rytualne i ucztę
weselna.
Wogóle zaś w związku z formą zawarcia małżeństwa można
zauważyć charakterystyczną różnicę, jaka zachodzi między spo­
sobem zawarcia małżeństwa, a formą'tegoż zawarcia. Porwanie,
kupno, czy darowizna odpłatna, jak i umowa formalna były tylko
różnemi rodzajami zapewnienia sobie żony, czyli pozyskania jej,
tak jak dzisiejszy kulturalny obyczaj oświadczyn i układów przed­
ślubnych ; ale przez to porwanie, kupno realne, czy umowę ko­
bieta nie stawała się tem samem żoną, lecz potrzeba było jeszcze
wypełnienia różnych formalności, aby małżeństwo zaistniało. Po­
wstanie tych formalności rozwinęło się na tle pojęć sakralnych.
Nasza forma sakralna zawarcia małżeństwa posiada dwie
charakterystyczne cechy, jest bowiem właściwa już ludności osia­
dłej, znającej uprawę ziemi, co się w obrzędach pieczywa wesel­
nego uwydatnia, a przytem formą zwykłą w związkach rodowych,

skupionych koło wspólnego ogniska swego kultu tak, że w za­
warciu małżeństwa odłączenie od jednego ogniska i przyjęcie do
drugiego znajduje swój wyraz. Do tego zczasem dołączyły się
pewne elementy świeckie. Przy porównaniu naszej formy sakralnej
z podobną formą u innych ludów indceuropejskich, można za­
uważyć, że się prawie zupełnie nie różnimy od innych Indoeuropejczyków, ale przeważnie zbliżamy się więcej do rzymskich zwyczai, niż greckich i germańskich.
Natomiast we formie świeckiej zaznaczają się dwie nasze
oryginalne odrębności, a mianowicie: 1) znaczenie wianka, jako
symbolu zakładu, oraz 2) wypicie przez kobietę przy zmcwinach
podań sgo napitku. Pozatem nasze świeckie formalności są bardzo
zbliżone do form germańskich.
Później oczywiście kościół bardzo potężnie oddziałał na
ukształtowanie się form obrzędowych, przyczem rytuał kościelny
więcej oddziaływał na zwyczaj ludowy, niż odwrotnie.
Książka Prof. Abrahama omawia nadto wiele innych pro­
blemów z zakresu słowiańskich obrzędów religijnych, a zawsze
z wielkim krytycyzmem i na podstawie licznych, nowych materjałów. Możnaby chyba zrobić autorowi ten tylko zarzut, źe może
zbyt idealnie odtwarzą - małżeństwo starosłowiańskie. Nie ulega
bowiem wątpliwości, że choć już w stosunkach starosłowiańskich
str.ieje ustalony ustrój rodzinny, oparty na małżeństwie, to jednak
mamy tam jeszcze długo wiele, elementów zupełnie pierwotnych,
które u niektórych ludów słow:.ańskich dziś jeszcze po tysiącu lat
można zauważyć. Mamy tu oczywiście do czynienia z pewnemi
pozostałościami presłowiańskiemi lub obcemi wpływami.
Na zakończenie pozostaje wyrazić chyba jedynie życzenie, aby
i nasze obrzędy narodzinowe i pogrzebowe uzyskały tak świetne
tło prawne, jakie dał Prof. Abraham dla obrzędów weselnych.

Adam Fischei.
Nikiforów A. J. Etnografia u) szkole. Moskwa — Lenin­
grad 1926. Gosudarstwiennoje Izdatielstwo, str. 136.
Problem etnografji w programie szkolnym zajmuje bardzo
żywo zarówno rosyjskich etnografów, jak pedagogów. Niektórzy
jak Koropczewskij, Adler, Titow, Winogradów i i. domagają się
wręcz wprowadzenia etnografji jako osobnego przedmiotu na­
uczania. Nikiforów nie jest zwolennikiem takiego rozstrzygnięcia
sprawy, lecz doradza raczej przepojenie całej nauki szkolnej me­
todą etnograficzną, t. zn. uwzględnienie zagadnień etnograficznych
przy różnych przedmiotach. Wogóle autor dochodzi do następu­
jących wniosków: 1) Etnografja wprowadzona do szkoły już od
dłuższego czasu przez poszczególnych wychowawców okazała się
bardzo dodatnim czynnikiem pedagogicznym. 2) Względy peda­
gogiczne i naukowe skłaniają do stosowania etnogrefji w całym

88
ustroju szkolnym. 3) Etnografja może być uwzględniona w szko­
łach w dwojakiej formie, przez zbieranie materje ów ludoznaw­
czych, oraz przez odpowiednie wyzyskiwanie i opracowanie ze­
branych materja_'ów.
Już dotychczasowe wyniki, jak np. wystawa materjałów etno­
graficznych, zebranych przez młodzież w r. 1924 w Leningradzie,
jak wreszcie liczne modele, dostarczane przez uczniów do muzeów
rosyjskich, świadczą wyraźnie, że praca ta natrafiłaby na grunt
bardzo podatny. Działalność ta oczywiście przyniosłaby dodatnie
wyniki jedynie wtedy, gdyby była odpowiednio kierowana przez
wyszkolonego nauczyciela-instruktora, W tym celu Nikoforow dał
w swej pracy szereg wskazówek bibliograficznych, pouczenia me­
todyczne dla zbieraczy, oraz dokładnie opracowane kwestjonarjusze do zbierania materjałów ludoznawczych. Autor w związku
z tą ewentualną działalnością zbieracką zwraca uwagę, Że uzy
skane w ten sposób meterjały powinny być gromadzone w ory­
ginałach lub choćby kopjuch w jakiemś Centralnem Etnologicznem
Archiwum Rosyjskiem, w ktc rem byłyby dostępne dla wszystkich
uczonych. Nie trzeba dodawać, że myśl ta, częściowo urzeczy­
wistniona w Finlandji, zasługiwałaby w całej Dełni na reali­
zację i u nas.

Adam Fischer.
Volkskundliche Bibliographie f. d. Jahre 1921—1922, wyd.
E. H o f f m ann - K ray e r, Be-'in—Leipzig 1927. Walter de Gruyter
& Co., Str. XXVil + 414. 18 MW. niem.
Nowy tom tego bardzo pożytecznego wydawnictwa należy
powitać z radością, tern więcej, Że wedle zapowiedzi w przed­
mowie publikacja ma wychodzić i nadal tak, aby w możliwie
krótkim czasie wyró wnać wszystkie zaległe roczniki. Typ i układ
bib jogre fji zachowano raks jak w łatach poprzednich, a rozsze­
rzono natomiast zakres na cały szereg krajów, dawniej nieuwzględnionycn. Liczny zastęp ofiarnych współpracowników ze wszy­
stkich krajów europejskich dosta-czył bardzo licznych materjałów,
tak, że jedynie niektóre obszary, zwłaszcza słowiańskie, nie zo­
stały dostatecznie wyzyskane.
O ile idzie o Polskę, to wbrew temu, co podaje indeks
(tylko nr. 360—362) mamy polonica pod Nr. 2347, 4291, 4755,
4804, 5170, 2524, 3444, 3^45, 3449, 3640, 2691, 3650, 3585,
183, 1474,2017, 2101, 2127, 2349, 2351, 2447, 2452, 3728, 3952,
3989, 5217, 191S, 39I, 2252, 1659, 1123, 185, 2546, 3707, 4300,
186, 246, 1697, li24, 2177, 1180, 5050, 3446, 5139, 2592, 184,
191, 360, 3446, 1944, 1087, 1216, 5061, 2359, 1336, 1108, 974,
4576, 1698, 3745, 1492, 653, 654, 5062, 5138, 1795, 1596, a więc
w każdym razie 67 pozycyj bibljograhcznych.

89
Oczywiście jednak bardzo wiele ważnych prac pominięto,
a więc J. Czekanowskiego, Z badań uwarstwienia etniczno społecznego Polski, Poznań 1921, K. Kwiecińskiego, Krajoznawstwo
Małopolski, Lwów 1921, Ks. Kozierowskicgo, Badanie nazw topo­
graficznych na obszarze dawnej zachodniej i środkowej Wielko­
polski, Foznań 1921, rozmaite artykuły etnograficzne, zamieszczone
w czasopiśmie „Przemysł—Rzemiosło—Sztuka“, godne uwzględ­
nienia, skoro zanotowano czasem małoznaczne artykuły dzienni­
karskie, wreszcie A. Maurizio, Teoi je rozwoju rolnictwa, Lwów 1922,
S. Ciszewskiego, Studja etnologiczne I, Warszawa 1922, Br. Pił­
sudski Łgo, Krzyże litewskie 1922, Wł. Abrahama, Dz+ewosłęb,
Lwów, 1922, J. St. Bystronia, Wpływy słowiańskie w niemieckiej
poezji ludowej, Poznań 1921. Wymieniam oczywiście jedynie naj­
ważniejsze opuszczenia, ale możnaby ich podać bardzo wiele.
Np. o „Ludzie“ podano, że wychodzi w Warszawie.
Zaznaczone usterki nie umniejszają jednak w niczem war­
tości omawianej bibljogi-afji, która daje nam 5292 pozycyj z całej
europejskiej literatury ludoznawczej, i dlatego jest niezbędną dla
każdego etnografa.

Adam Fischer.
Udziela Seweryn. Z podań i dziejów Ziemi bieckiej. Kraków.
Nakładem księgarni geograficznej „Orbis“ 1926, s. 26 —f— 2 nlb.
z 4 ilustracjami.
Z okolicy miasteczka Biecza zanotował autor i podał do
szerszej wiadomości trzy piękne podania. Mają one służyć jako
przykład częstego opowiadania sebie podań, odnoszących się do
małych miejscowości i zachęcić do spisywania podobnych.
Pierwsze podanie dotyczy założenia miasta 3iecza. Lud
opowiada sobie, że miasto to założył ze zrabowane pieniądze
dowódca opryszków Becz, Węgier, i w ten sposób uwolnił się
od kary śmierci. — Wieś Sietn;ca ped Bieczem zawdzięcza nazwę
swą, wedle podania ludowego, dawnej siedzibie na tern miejscu
„Baby ßitnicy“. Jędza ta mieszkała w pałacu zbudowanym z siatki
sitowej i więziła w sobie zaklęte dziewice, ukazujące się myśliwym
jako łanie. Podano również akt lokacyjny wsi Sietnicy z r. 1348. —
Pod Ciężkowi cami nad rzeką Białą stało dawniej duże i b ogate
miasto. W mieście tern, zamku i okolicy panował niepodzielnie
bogaty rycerz, brutalny i gwałtowny, Podczas jego uczty weselnej
z własną córką straszna burza z gromami zniszczyła zamek i całe
miasto, które skamieniało. — Na dwu tablicach dodał autor stroje
ludowe i chałupę z okolic Biecza.

Alfred Bachmann.
Seweryn Tadeusz. O Chrystusie frasobliwym. Figurki Le­
gendy. Świątkarze. Nakładem księgarni „Orbis“. Kraków 1926,
s, 49, z 8 ilustr.

90
Autor podaje 8 rysunków figurek przydrożnych z różnych
okolic Polski. Przedstawiają one postać Chrystusa, jako zmęczo­
nego, stroskanego wędrowca, siedzącego ze wspartą* głową na
dłoni. Figurki te, znane u nas pod nazwą „Chrystusa Frasobli­
wego“, „Boleściwego“, „Miłosiernego“, „Dumającego“ i t. d. są
charakterystyczne dla naszego obszaru etnograficznego, a nieznane
naszym sąsiadom. Dokoła tych figurek („Świętych
l.bacyj“)
snują się apokryfy o tern, jak to Pan Jezus chodził w koronie
cierniowej po świecie, a znużony drogą odpoczął w Polsce na
przydrożnym kamieniu i zapłakał. Również niektóre nasze legendy
wyjaśniają ich genezę. Wkońcu poświęca autor parę słów tym
świątkom i świątkarzom, czyli nieznanym przeważnie twórcom
tych rzeźb.

Alfred Bachmann.
Rogowski Jan. Mazurzy Pruscy. Wydawnictwo Zakładu Na­
rodowego im. Ossolińskich. Lwów—Warszawa—Kraków 1926,
str. 6 nlb. —(— 35 —(— 3 nlb. z ilustracjami.
Książeczka zawiera również niektóre bardzo ogólne szcze­
góły etnograficzne z obszaru Mazurów pruskich. Wspomniano
w niej o codziennych zajęciach Mazurów, o chatach, zwróconych
bokiem do ulicy, o pazdurach i odrzwiach, o murze otaczającym
całą zagrodę, dodano fotografję chałupy wiejskiej i dwie, przed­
stawiające wnętrze chaty; tyle z zakresu kultury materjalnej. Na­
stępnie wspomniano o zwyczajach weselnych, w których występują
swaci, drużbowie na koniach, o zabiegach p. młodej zapewnienia
sobie głosu rozstrzygającego w małżeństwie, dale; o uroczystości
„jutrzni“, o zwyczaju obchodzenia sobótki i dożynek. Następujące
pieśni mazurskie przytoczno w całości: Piosnka na gody; Po­
budka dc żniwa; Plon niesiem, pion; Stoi konik przed sienią;
Miałem ja szabelkę, Służyła dziewczyna i o kalince. Wkońcu
podał autor legendę o „Świętym dębie“, związaną z klasztorem
w miejscowości Święta Siekierka (Heiligenbeil). W tych opo­
wieściach znajdujemy wzmiankę o bóstwach pogańskich: Patello,
Perkun, Potrim, dalej o smokach, wężach, o tajemnych siłach
straszących ludzi, oraz o krzyżyku i pierścieniu, jakc o przed­
miotach charakteru profilaktycznego.

Alfred Bachmann.
Jan Czekanowski. Wstęp do historji Słowian. Perspektywy
antropologiczne, etnograficzne, prehistoryczne i językoznawcze.
Lwów, 1927. Nakład K. S. jaKubowskiego 1927. S. XII -j- 326.
B E dania nad zamierzchłą przeszłoścTą Słowian przechodziły
rozmaite fazy. Najpierw bez względu na istotne dane puszczano
się śmiało na fale fantastycznych domysłów i przypuszczeń. Później
nastąpiła bezwzględna reakcja krytyczna, która w stosunku do
wielu zagadnień utrzymuje się po dni dzisiejsze, Stanowisko to cieszy .

91
się uznaniem tem większem, że jest ono pod wielu względami
bardzo wygodne. W ten sposób bowiem jedynie zbieranie materjałów uważa się za wartościową pracę naukową, a wszelkie
uogólnienia jako przedwczesne odizuca się z nieufnością.
Zapatrywania te były częściowo słuszne w niektórych dzie­
dzinach slawistyki, szczególnie w zakresie etnografji, gdzte istotnie
dotąd jeszcze brak danych wystarczających do syntezy. Lecz
w dziedzinie językoznawstwa, antropologii i prehistorii lękliwość
ta była do pewnego stopnia zbyteczna. Uprzedzenia te przełamał
zupełnie słusznie Prof. Czekanowski w swym „Wstępie do historji
Słowian“.
Praca Prof. Czekanowskiego pomyślana zrazu jako wstęp
do antropologii Polski rozrosła się w ciągu pisania i druku na
obszerną introdukcję do dziejów całej Słowiańszczyzny. Olbrzymi
materjał ujął autor w sposób zupełnie oryginalny i zajmujący nietylko dla zainteresowanej bezpośrednio rzeszy uczonych, ale i dla
całego inteligentnego ogółu. Dzięki zastosowaniu nowych metod
udało się uzyskać autorow: nowe wyniki we wszystkich opraco­
wanych działach.
Najpierw w rozdziale o terytorjach językowych Europy przez
opracowanie diagramu powinowactw języków indoeuropejskich
wystąpiło bardzo znamienne przeciwstawienie się grupy północnej
obejmujące; języki bałtosłowiańsk/e i germańskie, grupie połud­
niowej, w której skład wchodzą pozostałe języki. Zastosowanie
zaś współczynników asocjacyj do materjałów djalektolcgicznych
Nitscha pozwoliło wyodrębnić na obszarze Polski prócz takichprzewidzianych zespołów, jak; pomorski, mazowiecki, wielkopolski,
małopolski i śląski, jeszcze jeden zespół nieprzewidziany, a mia­
nowicie grupę sandomierską. Wreszcie przy pomocy kryterjum
ilościowego zaznaczyło się istnienie okresu wspólnoty prarusko —
południowo-słowiańskiej, na której podłożu nastąpił okres dal­
szego zróżniczkowania.
Bardzo trudne zadanie miał autor przy opracowaniu roz­
działu etnograficznego, gdyż badania nad kulturą ludów słowiań­
skich nie dały nam jeszcze ogólnych ujęć zebranych dotąd ma­
terjałów. Dyskusja doznała więc z konieczności pewnego ogra­
niczenia i odbywa się głównie na tle jednego zjawiska kulturo­
wego, jakiem jest dom. Również przy tych rozważaniach osiągnął
Czekano wski parę nowych wyników.
Przedewszystkiem jaskrawo przeciwstawiły się dwa zasad­
niczo różne typy budownictwa rosyjskiego; dom piętrowy, cha­
rakterystyczny dla północnej Wielkorosji i chata ustawiona bez­
pośrednio na powierzchni ziemi w południowej Wielkorosji. Przytem zaznacza się na tym obszarze zupełnie wyraźna zgodność
między zróżniczkowaniem językowem, a rozmieszczeniem poszcze­
gólnych typów domu.

92
Następnie zwrócił autor uwagę na liczne związki Słowiań­
szczyzny ze światem klasycznym. Do tych bezpośrednich oddzaływań św:ata rzymskiego należy zaliczyć dom podsieniowy, wła­
ściwy szczególnie Folsce zachodnie;, oraz wiele innych elementów
wspólnych całej Słowiańszczyźnie, jak np. gotowanie pożywienia
w garnkach, jak w świecie klasycznym, a nie w kotłach, używa­
nie łaźni i oznaczanie jej słowem „banja“, nazwanie pomostu do
spania słowem „pałata“ i w.
Przykłady te jak wiele 'nnych
pozwalają na przypuszczenie, że mamy tu do czynienia z następ­
stwem bezpośredniego kontaktu Słowian ze światem rzymskim
w okresie przed słowiańską ekspansją i że est to wynik oddzia­
ływania drogi bursztynowe;, prowadzącej do ujścia Wisły i po­
bytu rzymskich kupców nad Rałcykiem. W ZY/iązku z tern wypo­
wiedział autor bardzo oryginalną myśl, że prawdopodobni e w tern
dawnem oddziaływaniu świata rzymskiego tkwi przyczyna utrzy­
mania się katolicyzmu na terytorjam Słowiańszczyzny zachodniej.
Katolicyzm ;ako forma przetrwania kultury rzymskiej utrzymał
się jedynie aa obszarze dawnego państwa rzymskiego, a tak też
i tutaj utrzymał się na szlaku bursztynowym, natomiast na szlaku
wareskim mamy kościół bizantyński.
Niezwykle zwięźle przedstawiono obecny stan zagadnień
z dziedziny prehistoiji Polski, przyczem autor oparł się głównie
na rekonstrukcjach prof. L. Kozłowskiego. Mamy więc analizę
paleolitu i neolitu na naszych ziemiach i zgodnie z zapatrywa­
niami innych uczonych słowiańskich nawiązanie kultury łużyckie;
do kultury dawnych Słowian. Wreszcie na zakończenie działu
prehistorycznego dał prof. Cz. szereg ciekawych nawiązań antro­
pologicznych do kultur prehistorycznych.
Oczywiście najwięcej oryginalnych pomysłów mamy w części
antropologicznej tej pracy Przedewszystkiem obalił autor dotych­
czasowe zapatrywania, jakoby najistotniejszym rysem procesów
antropologicznych, zachodzących w Eurcpie, było stałe zanikan e
elementów długogłowych. Przec’wn'e bowiem właśnie ze wszyst­
kich typów rasowych, występujących w epoce paleolitycznej, je­
dynie typy skrajnego długogłowca (e) i długogłowca nordycznego
(u) dochowały się do epoki współczesnej.
\V dziedzinie paleoantropologji Słowiańszczyzny wykazał
-autor, że: 1. Ekspansja słowiańska pod względem antropologicz­
nym była ekcpansją typu nordycznego, 2. Ośrodek ekspansji słov/iańsk'ej musiał się znajdować na zachodzie, przypuszczalnie
w dorzeczu Wfsły, 3.'Wołyń tworzył prawdopodobnie dawny
ośrodek Słow_an wschodnich, zaznaczający się dotychczas w po­
staci wyspy typu nordycznego.
Rewizja dotychczasowych materiałów kranjolcgicznych prze­
prowadzona pr zez prof. Cz. pozwoliła też wyodrębnić różne ludy
stepowe, których fale uderzały o wschodni brzeg Słowiańszczyzny.

93
Już na podstaw-e tego krótkiego przeglądu treść możemy
zauważyć, że autor wyjaśni! wiele zawiłych problematów i dal
wiele r rskazań do dalszych poszukiwań ; licz1 te w ynik: zawdzięcza
prof. Cz, umiejętnemu zespoleniu wiadomości z zakresu antropoiogj’, etncgrafji, prehistorii i językoznawstwa.
Dzięki temu dochodzi autor do stwierdzenia ciągłości ro­
zwoju stosunków antropologiczno-etnicznych Europy. Ciągłość ta
występuje w niektórych dziedzinach badanych przez prehistorję
i etnografję w sposób bardzo jaskrawy. Np. na tęrytorjum germańskiem zaznacza srą wyraźnie istnienie kręgu kulturowego od
neolitu aż do doby obecnej, Prawie zupełnie zgadzają się z sobą
zasięgi: 1 Znaleziska tak zwanych starszych grobów olbrzymów
z epoki neolitycznej; 2 Tcrytcrjum Germanów w III i IV okresie
bronzu, ustalone przez Kossinnę na podstawie znalezisk skarbów
bronzowych; 3. Tęrytorjum domu starosaskiego nakreślone przez.
W. Pesslera na podstawie skartowania współczesnego budownic­
twa wiejskiego niemieckiego niżu; 4. Tęrytorjum narzecza dolnosaskiego. Na podstawie tych zgodności można przypuścić, że terytorjum to jest odwiecznym ośrodkiem Germanów zachodnich.
Zarazem w związku z tern można zauważyć rc vnie dawną
konsolidację tęrytorjum słowiańskiego i jego bardzo wielką od­
porność w stosunku do nacisku germańskiego. C ile bowiem eks­
pansja germańska w kierunku południowym doszła do ’00 km.
w głąb : doprowadziła do zupełnego wchłonięcia Celtów, to na­
tomiast w kierunku na wschód na obszar słowiański to przesu­
nięcie nastąpiło ledwie na 150 km. w głąD. Fakt ten dowodzi,
że mamy tu do czynienia ze stosunkowo równcmiernemi oporami
zwartego tęrytorjum, przeciwstawiającego się presji Germanów
w ciągu kilkunastu wieków. Tak więc stopień konsolidacji ger­
mańskiej nie był wówczas większy od konsolidacji Słowian
w okresie cofania się ich ku wschodowi. Zarazem świadczy to, że
Słowianie siedzą tu oddawna i muszą być nawiązani do t. zw.
kultury łużyckiej, gciyż odwiecznemu sąsiedztwu kultury germań­
skiej i łużyckiej odpowiada ścisłe powinowactwo językowe Ger­
manów i Bałto-słowian.
Twierdzenia swe poparł prof. Czekanowski bardzo liczuemi
mapami i diagramami, w których musi się podziwiać ogrom wło­
żonej pracy.
Do niektórych uwag autora mcżnaby dodać pewne uzupeł­
nienia: S. 79. Podobnie jak we Francji granicę Ligurow wyznacza
zasiąg języka prowansaisk; ego, tak we Włoszech zaznacza to djalekt liguryjski; ciekawe szczegóły do zasiągu Li_uiów w Europie
środkowej w pracy Schwederle, Vorgerman. Fluss u. Bachnamen
i. Ellsass 1912. — Między s. 126 a s. 138 istnieje sprzeczność
w określeniu kaszubszczyzny, zresztą me z winy autora, _.;cz cy­
towanego w obu wyDadkach prof K. Nitscha. Na str.
26

‘94
podano bowiem schemat K. Nitscha, który w gałęzi lechickiej
języków zachodnio-słoyrfańsklch wyróżnia języki: polski, ka­
szubski, połabski, a natomiast na str. 138 i n. przytoczono po­
dział narzeczy polskich w ujęciu K. Nitscha, który grupę ka­
szubską uważa za narzecze języka polskiego. — S. 170.
Prof Czekanowski twierdzi- że „właściwością domu słowiańskiego
jest budowa jego ścian z bierwion ułożonych poziomo, jedno na
drugiem i spojonych na węgieł“. W związku z tern zapatry­
waniem mamy na stronie 174 uwagę, że „budowanie w słup wy­
stępuje na ziemiach słowiańskich w czasach dopiero późnych“.
Tymczasem wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w kulturze
starosłowiańskiej mamy już oba typy budowy chat, tak węgłówkę
jak budowanie w sîup. A nawet chałupa słupowa znamienną jest
dla kultury łużyckiej, uznanej także przez Prof. Czekanowskiego
za kulturę słoweńską. Prw. Kostrzewski J. Wielkopolska w cza­
sach przedhistorycznych, 1923, s. 132—134. — S. 190. Wysoki
pomost do spania znany jest także w Polsce pod nazwą „wyrka“.
Prw. Karłowi rz J. Słownik gwar VI, 90.— S. 204-5. Do przy­
kładów wpływów rzymskich na kulturę słowiańską można do­
dać też drewniane zamk’ ludowe, szczególnie typ t. zw. kłodowy,
który w najdrobniejszych szczegółach można nawiązać do zam­
ków rzymskich. Prw. Neuburger A. Dis Technik des Altertums,
s. 339, ryc. 449—451. Możliwość bezpośrednich wpływów rzym­
skich na piec słowiański uznaje też Niederle L. w „Manuel de l'an­
tiquité slave“ II.
Oczywiście są to już zagadnienia szczegółowe, które dalsze
materjafy pozwolą dokładniej wyjaśnić. Zasadniczo jednak książka
prr.f. Czekanowskiego jest pierwszą, niezwykle śmiałą i zupełnie
oryginalną rozprawą na temat dziejów i kultury dawnych Słowian.
Choćby zaś nawet nie utrzymały się wszystkie tezy tu wygło­
szone, to jednak dzieło mieć będzie doniosłe znaczenie dla dal­
szej dyskusji nad temi problemami, a szczególnie dla metodyki
badań słcwianoznawczych.

Adam Fischer.
Jan Húsck. Národopisná hranice mezi Slováky a Karpa!orusy.
Bratislava 1925. Str. 509 —(— 3 nlb. Z ilustracjami i mapą.
Autor podjął się zadania bardzo trudnego, a mianowicie
ustalenia granicy słowacko-rusA.e;, W dotychczasowych badaniach
granica ta wypadała rozmaicie zależnie od podstawy podziału.
Jedni jak Sobolewski i Czambel dzielili wedle języka, inni wedle
wyznania religijnego, jak np. Kociubiński, Hołowacliij, albo też
wedle obu zasad jak Hnatjuk, Petrow, Tomasziwskij i i. Prof.
Husek do tych momentów wprowadza jeszcze inne, jak świado­
mość narcdową, oraz znamiona etniczne.
Na określenie Rusinów karpackich używa autor nazwy Karpatorusy, ponieważ wszystkie inne jak Rusy (Niederle, Czambel),

"

95
Rusini (Hnatjuk), Małorusini, Rusnakf nie wydają mu się właściwe.
Nazwa ta jest zupełnie trafna, bo ma wyraźne określenie tery­
torialne; lecz powinien był autor określić dokładniej mniejsze
grupy etniczne wśród tych Karpatorusów. Tak np. Rusnakami
nazywa się nietylko wszystkich Karpatorusów ze względu na
wyznanie, ale też grupę łemkowską, a więc zarówno Łemków,
jak Lemaków, wraz z naszymi Zamieszańcami. Naszym Bojkom
odpowiadają po stronie czeskoąłowackiej Werchowińcy, a w oko­
licach nizinnych tak zwani Dolinianie, Doliszniacy, Równiacy
lub Namulacy, oraz pośredni między temi grupami Blachy lub
Dyczki. W marrnaroskiem mieszkają tak zwani Łyszacy. Wszystkie
te drobne grupy winien był autor przedstawić na mapie, bo za­
siągi takich małych grup ułatwiają oznaczenie granicy większych
grup etnicznych.
Prof. Húsek dał dla swych rozważań bardzo staranne tło
przez dokładne uwzględnienie osadnictwa, oraz dziejów politycz­
nych, kulturalnych i kościelnych tych ziem. Przytem okazuje się,
że język nie może być czynnikiem decydującym przy wyznaczaniu
granicy rusko-słowackiej, ponieważ istnieje przejściowy typ Słoiciaka, który ze względu na wyznanie mógłby być zaliczony do
Rusinów, a ze względu na język do Słowaków. Właściwie jednak
i język ten jest tak mieszany, że możnaby go zaliczyć do tych
typowych, nieokreślonych gwar granicznych, trudnych do właści­
wego zaszeregowania.
Zdaniem autora także typ antropologiczny nie da się do­
kładnie określić ; mojem zdaniem pochodzi to jedynie z braku
materjałów, zebranych nowoczesną metodą, która dozwala' na do­
kładne określenie najbardziej mieszanego terenu.
W kulturze materjalnej różnice są zupełnie wyraźne, bo Ru­
sini reprezentują typ bardziej prymitywny, aniżeli Słowacy i stąd
też pochodzi ekspansja bogatszej kultury słowackiej na terytorja
ruskie. Także w kulturze duchowej (pieśni, opowiadania, sztuka)
i społecznej (zwyczaje i obyczaje, życie rodzinne) zaznaczają się
pewne różnice, które etnografowie powinni zbadać i kartogra­
ficznie unaocznić.
Prof. Húsek twierdzi, że Rusini węgierscy nie posiadają
prawie żadnej świadomości narodowej i dlatego podaje następu­
jące objaśnienia dat statystycznych, dotyczących obszaru od Po­
pradu po Uh. W całości obszar liczył wedle spisu oficjalnego,
sprawdzonego przez autora w latach 1922—1923 — 819.733 mie­
szkańców, w tern 433.380 Czechosłowaków, 154.252 Rusinów,
232.102 Węgrów, Niemców, Polaków, Żydów itd. Z tych 155.000
Rusinów (biorąc tę cyfrę okrągło) przypada na obszar wschodnio
słowacki 94.000, a 61.000 na Ruś podkarpacką. Jeśli się cyfrę tę
porówna z cyframi wyznaniowetni, to wypada deficyt 95.000 csób,
zapisanych jako Słowaków lub Węgrów, l ak więc ze 190.000

96

'

Rusnaków na Słowaczyżnie wschodniej, tylko 48.000 jest zdecy­
dowanych Rusinów, 60.000 zesłowaczonych, 12.000 zmadjaryzowanych, a wreszcie 70.000 indyferentnych.
Ludność polska została słabo podkreślona w omawiane;
pracy, z czego zresztą nie można robić zarzutu autorow*, bo
celem głównym była granica siowacko-ruska. Na map:e jednak
należało zaznaczyć ludność polską na Spiszu, bo wbrew p. Húskcwi (Prńdy 1927, s. 449) twierdzę, że na obsżarze Drużbaki,
Jaworzyna, Lubowfa, Biała-Spiska mieszkają przeważnie polscy
Spiszacy, a nie tylko Słowacy. Przecież nawet Boháč w r. 1913
z tern się zgadzał, a dopiero późnie; względy polityczne spowo­
dowały zmianę zapatrywań. (Prw. Romer, Polski Atlas Kongre­
sowy. Lwów '921, Tabl. XXXI, J. Wąsowicz, Narodowości Rzeczypospo'itej Polskiej. Lwów, 1927, mapa).
Oczywiście niezależnie od tych uwag należy przyznać, że
praca p. Húska oparta jest na bardzo dokładnych studjach i starannem wyczerpaniu całej literatury. Autor starał się zgromadzić
możliwie jak najwięce' danych na dowód swej tezy i całą bardzo
drażliwą dyskusję, jak wszystkie tego rodzaju graniczne rozwa­
żania, sprowadzić na tory ściśle naukowe, gdzie ma rozstrzygać
materjał statystyczny i badanie terenowe. Dzięki temu powstało
dzieło, które ma nietylko aktualne znaczenie, ale trwałą wartość
naukową.

Adam Fischer.
E. Hoffmann - Krayer — H. Bächicld - Stäubli. Handwör­
Berlin—Leipzig, Walter de
Gruyter & Co, 1927. Bd. I. Lieferung 1 - Aal-Ackerbau. 8° większe,
Str. LXXI -(- 160. 4 mk. niem.
Po długoletnich przygotowaniach i zebraniu olbrzymiego ma­
terjału, bo liczącego 600.000 kartek, przystąpili wreszcie . E. Hoff­
mann-Krayer i H. Bächtold - Stäubli do wydawnictwa encyklo­
pedii niemieckiego zabobonu. Już p.erwszy zeszyt pozwala nam
zorjentować się w typie pubuKacji. Słownik przesądnych wierzeń
n'ernieckich ma dwojaki cel: 1 usiłuje zebrać cały dotyczący rraterjał, rozprószony po rozmaitych, często niedostępnych publi­
kacjach, 2. stara się wyjaśnić genezę i znaczenie różnych prze­
sądów i zabobonów.
Przesądy zostały uwzględnione w możliwie szerokiem tego
słowa znaczeniu, a więc zaliczono tu obrzędy i zwyczaje łączące
się z dawnemi kultami, lecznictwo ludóws, oraz podania, o ile są
wyrazem pewnych przesądnych zapatrywań. Cały materjał ułożono
alfabetycznie wedle 2.500 haseł, a artykuły mają rozmaity cha­
rakter, albo są to rozprawki snecjalr.e, które dotyczą pewnego
przedmiotu czy “ośliny, albc też są to artykuły zbiorowe, ktćre
omawiają ogólnie rośliny, ryby itd., albo też dotyczą pewnych
abstrakcyjnych pojęć, jak np. animizm, przesąd itd.

terbuch des deutschen Aberglaubens.

9?
Zasadnicze uwzględnia słowni: współczesne wierzeria lu­
dowe z XIX i XX wieku, ale do porównania yrprowad cno cccywiście także materjał średniowieczny, oraz z XVI—XVIII stulecia.
Wogóle o poważnym typie całego wydawmetwa świadczy pierwszy
zeszyt w całej pełni. Na wstępie podano bardzo bogata iteraturę
á następnie mamy artykuły, omawiające węgerza, padlinę, ehlëb
źle wypieczony, lecznicze wsadzanie chorych do pieca piekar­
skiego, odgryzanie pazr.ogc;. obwiązywanie, abecadło, oprawcę,
Abla, chwilę wieczorną, mszę św., zorzę wieczorną przesądy do­
tyczące pukania, ustępy, Ab.acadabra, ucinanie włosow i paznogef
lecznicze pisanie, spędzan ie płodu, zabiegi apotropiczne, przesądy
rolnicze Do każdego artykułu dodano bardzo bogatą bibljografję.
Encyklopedja niemieckiegb zabobonu me również wielkie
znaczenie dla polskich etnografów, ponieważ ludowe wierzenia
niemieckie i no'skie są w bardzo wielu wypadkach zupełnie iden­
tyczne; tak więc i dla wielu naszych zagadnie] możemy znaleźć
tu podstawową bibljografję. Wogóle, o ile „Handwörterbuch des
dtsch. Aberglaubens“ będzie wydawany i nadal w tym typie, jaki
przedstawię pierwszy zeszyt, stanie się niezbędnym dla wszystkich
historyków kultury w najszerszem tegc słowa znaczeniu.

Adam Fischer.
Dmitrij Zelenin. I\i\ssische (ostslavische) Volkskunde .Berlin
Leipzig, Walter de Gruyter & Co. 1927, o°, S. '• - / -f-424 -f 5
tablic -f- i mapa.
Niemcy okazują w ostatnicn czasach dość znaczne zainte­
resowanie dla zagadnień slawistycznych. V/ tych wa.ru -kach mogła
się wreszcie urzeczywist.r.ć myśl zarysu słowiańskiej Eilologji i kul­
tury, wydawanego pt. „Grundriss der s.avischen Bhnologie und
Kulturgeschichte“ ped redakcją Prof. M Vasmera i f\. Trautnanra. Tak zdołano tu zrealizować pomysł, któi ego nie wykonała
Àkademja i osj'jska, a na razie poza projekt nie wyszła A lademja
czeska w Pradze. Dotąd wydano następujące tomy: ' Lorei-tza.
„Geschichte der pomeramschen (kaschubischen) opraebe , E. Kar­
skiego „Geschichte der weissruesischen Volksdichtung md Lite­
ratur“ i Dymitra Zelenina „Russische (ostslavische) ^ f iksk Inde .
Z prac tych szczególną wartość posiada dzieło D. Zelenina,
prof, uniwersytetu leni tigradzkiego, któiy dał wyczerpujące opra­
cowanie etnografii wschodmo-słowiańskiej, Zdaniem autora dzieje
tej nauki we wschodniej Słowiańszczyżrie dzielą się i a dwa
okresy: 1. okres początkowy do r. 1847, t. j. do założenia Towa­
rzystwa geograficznego ; 2. okres naukowego zbierania meverjîdôw,
gdyż prac syntetycznych właściwie nie wiele dałoby się zanotować.
Po przedstawieniu dokładnem dziejów mdoznawstwa wschodniosłcwiańskiego omawia różne grupy etniczne, przyczem w prze ci
wieństwie do dawnych podziało'v wyróżnia cztery grupy, a miaLud XXVI.

7

98
nowicie: 1. Wielkorusów północnych (gub. Nowogród, Włodzi­
mierz, Wiatka, Wołogda itd.)._2. Wielkorusów południowych (gub.
Rjazań, Tambow, Woroneż, Tuła, Oreł i Kaługa). 3. Białorusinów.
4. F usinów, zwanych też Małorusinami lub Ukraińcami.
Po tych wstępnych rozdziałach omówiono w I rozdziale
uprawę roli, a więc narzędzia rolnicze jak radio, pług- sochę,
kosulę, bronę, a następnie żniwa, suszarnię na zboże, młockę
i różne obrzędy związane z pracą na roli. Rozdz. II poświęcono
hodowli bydła, rybołówstwu i bartnictwu. W rozdz. III zastanawia
się autor nad przygotowaniem strawy i narzędziami służącemi do
iegc celu, jak stępa, młynek ręczny (żarna), a następnie miyn
wodny, wiatrak, olejarnia; w związku z temi zagadnieniami omó­
wiono sposoby rozniecania ognia, garncarstwo, pieczenie chleba,
sposoby przechowywania popraw, potrawy narodowe, zbiór dzi­
kich płodów roślinnych, napoje i masło. Rozdz. IV wypełniają
problemy transportu i środków komunikacyjnych, a więc zaprząg
i uprząż końska, jarzmo, sanie, śniegowce, łodzie, promy, no­
szenie ciężarów. Rozdz. V dotyczy sporządzania odzieży i obuwia,
a więc wyrobu płótna, sukna, obuwia i kapeluszów plecionych,
haftów, barwienia tkanin, oraz obróbki skóry. Rozdz. VI omawia
odzież i obuwie, t. zn. koszulę, spodnie, zapaskę, płachtę, płaszcz,
świtkę, kaftan, futro, pas, ubranie głowy i obuwie. Rozdz, VII za­
wiera szczegóły dotyczące pielęgnowania ciała, a więc uczesanie
głowy, kosmetyki kobiece, zasady higjeny i medycyny ludowej.
Rozdz. VIII przeprowadza analizę budownictwa, przyczem szcze­
gólną uwagę zwraca autor na dach, piec, plan, zdobnictwo, oświe­
tlanie, oraz na rozmaite przesądy i obrzędy domowe. Rozdz. IX
dotyczy życia rodzinnego, a więc obrzędów narodzinowych, we­
selnych i pogrzebowych. Rozdz. X poświęcony życiu społecz­
nemu omawia wspólne prace, wspólne zebrania młodzieży tak
w celach pracy jak zabawy, tańców, ucztowania itd. W rozdz. XI
zawarł autor obrzędy doroczne, a w rozdz. XII wiarę w demony
i czary, oraz ludową kosmologję.
Na podstawie powyższego przeglądu treśc: możemy odrazu
zauważyć, jakie zagadnienia zostały przez Prof. Zelenina pomi­
nięte. Nie znajdujemy więc tu w R. II. łowiectwa i omówienia
tych licznych pułapek na dzikiego zwierza. Nadto przy omawianiu
hodowli bydła brak wzmianki o rasach bydła u Słowian wschod­
nich. W R. V. należało uwzględnić również wyroby z rogu, kości
i metali, o ile służą one do uznpełuieria odzienia. Wogóle sztuka
ludowa n e została w omawianym zarysie uwzględniona. W R. VIII
brak danych dotyczących budynków gospodarczych. Po R. X
winien być krótki choćby rozdział dotyczący prawa ludowego.
Opowisści ludowe, pieśni, zagadki, przysłowia, i widowiska dra­
matyczne również zostały opuszczone.
Widzimy więc, że praca prof. Zelenina nie jest pełnym
obrazem etnografji wschodnio-słowiańskiej. Ale mimoto jest to

99
dzieło o wielkiej wartości ; tak dobrem ogó lnem ujęciem żadna
inna etnografja słowiańska pochwalić s'.ę nie może. Autor opra­
cował bowiem wszystkie zagadnienia bardzo samodzielnie, a uwagi
swe zaopatrzył w bogatą literaturę i nowy materjał /lustracyjny
(252 iiustracyj). Dlatego też publikację tę musi witać każdy etnograf
z prawdziwą radością.

Adam Fischer.
Hans Fehr. Gottesurteil und Folter. F'ne Studie zur Dämono­
logie des Mittelalters und der neueren Zeit. Berlin - Leipzig 1926
str. 24 (odbitka z „Festgabe für Rudolf Stammler zurr. 70 Ge­
burtstag“).
W pracach historyczno -prawnych zaczęto w ostatnich latach
ccraz silniej uwzględniać wierzenia, oraz rolę, jaką odgrywają
zwłaszcza w procesie i prawie karnem. Do historyków prawa,
którzy moment wierzeniowy wciągają w zakres swych badań na­
leżą Emil Goldmann, prof, uniwersytetu wiedeński ego, Eberhard
Künssberg, Claudius Schwerin, Fr. Bechmann (Zauber und Recht
in Roms Frühzeit 1923, prw. recenzję Küblera w Philologische
Wochenschrift, T. 44, str, 1066 - 8) a zwłaszcza profesor prawa
na uniwersytecie w Bernie szwajcarskiem Hans Fehr.
W podanej w nagłówku pracy wskazuje autor nowe dziedziny,
któremi się zająć winien historyk prawa. Ważnem wedle autora
zadaniem, byłoby zwrócenie uwagi w zakresie prawa karnego
na „demonologiczne nastawiei ie“ przestępcy (dämonologische
Einstellung des Verbrechers), oraz rozwiązanie kwestji stosunku
pewnych instytucyj procesowych do demonó v (das Verhältnis
gewisser Prozesseinrichtungen zu den Dämonen). W epoce fran­
końskiej, jak i późniejszej, wychodzili ludzie z założenia, że prze­
stępca, jest to człowiek omotany przez demona. Przestępca od­
daje się zupełnie w moc czarta, staje się jego bezwolnem na­
rzędziem. Jak długo szatan siedzi w duszy i w ciele człowieka,
tak długo nie posiada ten ostatni możności wypowiedzenia prawdy
przed sądem. Dlatego też trzeba użyć pewnych środków, aby czło­
wieka od złej mocy uwolnić. Proces sądowy to walka z szatanem.
Walkę tę prowadzi się przy pomocy ordaljóiO. One to posiadają
moc niweczenia siły djabła, one to przyczyniają się do tego, że
prawda zwycięża.
W późniejszych wiekach wiara, że przestępca to człowiek
znajdujący sie w mocy szarana, trwa nadał. V'7yraźnie akcentuje
to Malleus Maleficamm. Czart, w którego mocy znajduje się
przestępca, nie pozwala mu zeznawać prawdy przed sądem. Tę'
władzę złego ducha należy ziamać. Jak niegdyś służyły do tegc
celu ordalja, tak w późniejszych wiekach zadanie to spełniają
tortury. Na podstawie bardzo ciekawych przykładów z praktyki,
zwłaszcza sądów szwajcarskich, wykazuje autor, że tovtury służyły


-

■■

■ - ■

"

ňfíir

• -

‘ 1 -

ÿW

f•

100
do złamania mocy szatana, były narzędziem sitlżącem do odpę­
dzenia demona (ein d ämonenvertrer’beti des Instrument). Autor
cytuje liczne zeznania obwinionych, z których wynika, że szatan
dopiero na mękach opuszcza swą ofiarę.
Wywody autom rzucają, dzięki uwzględnieniu momentu wie­
rzeniowego bardzo ciekawe światło na istotny cel stosowania
tortur, oraz na związek, jak'1 zachodzi między niemi a ordaljami.
Wyniki, do których doszedł autor, mogą mieć niemałe znaczenie
dla baaań nad naszym procesem karnym. W pracy, ktcrą przy­
gotowuję, usiłuję wykazać, że i u nas, podobnie jak na zachodzie,
tortury uchodzą niejednokrotnie jako środek uwalniający prze­
stępcę od mocy złego ducha.

Karol Koranyi.
Raffaele Corso. Folklore. Słoria, obiełto, metodo, bibliografia.
Roma 1523 S. XIV-}- 150 z 9-ciu rycinam’ i 1 mapą.
Folklor bada przejawy życia, sposób myślenia, potrzeby
i rozrywk- warstw ludowych, wogó.e zajmuje się tern wszystkiem
co jest „ludowe“ i szuka w nich przeżytków dawnych wierzen
i zwyeża , pochodzących nieraz z zamierzchłych czasów. Dla
osiągnięcia tego celu potrzebne jest w pierwszym rzędzie zebranie
mater’ału, a następnie naukowe opracowanie tegoż. Materjaî zbie­
rany musi Dyć o ile możności jak naje ńe.niej oddany. Autor po­
daje sze~eg środków jak: gramofony, fotografowanie, różne sche­
maty, kwestjonarjusze itd., któreml w tym celu należy się posłu­
giwać. Od samego zbieracza żąda autor specjalnych uzdolnień
i dokładnej znajomości terenu pracy. 'Opracowanie materjalu ma
na celu wyszukanie form pierwotnych i miejsca pochodzenia 1 po­
wstania tychże. Dla osiągnięcia tego poleca autor metodę porów­
nawczą razera. Materjał należy podzielić na grupy ‘.okalne, dc
kładnie zanalizować, zestawić kategerjam: wedle pochodzenia lub
charakteru, a wtedy wystąpią ńa iaw elementy istotne i drugo­
rzędne.
osiągnięciu tego można przystąpić dc porównywania
meteijału z coraz to większych obszarów. Metodą tą będzie można
ujawmć związki, ‘aide łączyły w różnych czasach różne ‘eryto “ja
i wzajemne oddziaływania.
W szeregu innych rozdziałów kreśli autor hiśtorję folkloru.
Za poprzedniko w właściwych folklorystów uważa już średnio­
wiecznych przepisywaczy, moralistów i podróżników, którzy bez­
wiednie zostawi1:’ narr, sporo materjału folklorystycznego. Poprzed­
nikami byli również filozofowie XVIII w. a nawet braci Grimm
nie aważs autor 'eszcze za właśc-wych folklorystów. Dopiero od
połowy XIX w. od ustalenie w r. 1846 w „Ateneum“ londyński.em nazwy „fo moi“ zaczyna się ta nowa nauka, poprzednio
w różnych sirajach różn-e nazywana W drugiej połowie XI w
różne prądy nurtowały w nauce. Wyrazem "eh był szereg sz.cóf

101
mityczna — MüIIera, inc jan'styczna — Eenfeya, animistyczna —
yiora, Zażera i historyczna — BédLera. kV ostatnim rozdziale
zajmuje się autor histo ją folkloru we Włoszech, gdzie badacze
skłaniają się do różnych szkół powyższych. W ostatnich czasach
wytworzy?!. Włosi własne metody badania, których przedstawi­
cielami są Niceforo ; autor niniejszego podręcznika.

Tadeusz Sulimirskt.
Franciszek Persowski Osady na prawie mslÿem, pols^iem,
niemiec^iem i jjołoskiem to ziemi Iwotoskiej. Studjum z dziejów
osadnictwa. Lwów 1927. Skład giówny: Kasa im. Mianowskiego.
S. 160—f—3 mapki (29 rycin w tekście)
Prace powyższa dotyczy około 130 osad z'emi lwowskiej,
t, j. ;ych osad, do których źródła były bardziej wyczerpujące.
Prócz samego zagadnienia osadnictwa traktuje rozprawa również
o iormach budownictwa dla Każdego typu osady z osobna Autor
wykorzystał bardzo starannie wszelkie dostępne źródła i podał
ich charakterystykę.
Wyróżnione cztery zasadnicze typy esad: 1) wsie kupowe
2) kupowo-podłużne, 3) ulicówki i 4) osady rozrzucone. W osadacn założonych na prawie ruski em przeważa kształt kupowy,
któ -y autor uważa za właściwy tej grup.e osad. Kształt ten powstał
z jedr.odworczości dawnych osad, które z czasem się rozrastały,
zachowując nadal pierwotną bezpianowosć,- zabudowania stawiano
rozmaicie, co wytworzyło wiele małych krętych uliczek.
Pod wpływem prawe polskiego przekształcają się na ziemi
lwowskiej osady kupowe. Ziemia staje s’ę własnością szlachecką,
przez co osady przybierają kształt bardziej jednolity, stają się kupowo-podłużrem:. tworząc już pewien roazaj ulicy. Zaznacza się
większa regularność stawiania budynków gospodarczych; wewnątrz
ws. płynie często potok, otoczony wygonami.
Ulicówki lub części ulicowe dawnych osad powstały na
ziemi lwowskiej dz ęki kolonizacji idącej z zachodu. Pola podzie­
lono na wąskie, lecz długLe pasy ziemi; na tych wąskich łanach
ziemi powstają wzdłuż ulicy budynkiíV zajmujące przeważnie sze­
rokość łanu ; stoją one w ścisłem skupieniu obok siebie węższą
stroną do ulicy. Ulica przebiega zazwyczaj w linji preste]. T akie .
osady były lokowane przeważn e na prawie niemieckiem.
Osady rozrzucone powstały skutkiem pierwotnego typu go­
spodarki pastersko-bartnlczej. Zakładane były na gruntach osad
ruskich wedle prawa wołoskiego, nie dopuszczały wpływu prawa
polskiego i niemieckiego, przez co zatrzymywała osada pierwotną
dworzyskową formę. Charakterystycznemi cechami osad wołoskich
to brak robocizny i opłacanie podatków in natura.
Następuje rozdział o formach buoowr.' etwa, w których stara
się autor wykazać odmienność form budowniczych w wyodrębnio-

102
nych grupach osad. Rozpatruj więc dla każdej grupy oddzielnie
kwestję orjentacji budynku mieszkalnego i gospodarczych, materjału
budowlanego i ego sposobu użycia, wylepiania i bielenia ścian,,
sposobu osadzenia i formy drzwi i ęjkien, kształtu i poszycia da­
chu, kominów, pieca ogrzewalnego i piekarskiego i planu chałupy.
Przytaczam najważniejsze wyniki pracy. W grupie osad
ruskich i wołoskich domy zwrócone są do połudrla, w osadach
zaś polskich i niemieckich węższą stroną do ulicy. Budownictwo
w słup przeważa w osadach ruskich i niemieckich, węgłowe
w osadach polsk’ch i wołoskich. Bielenie ścian ogranicza się w osa­
dach ruskich i wołoskich tylko do niektórych części ścian zewnętrz­
nych. Dachy w osadach ruskich średniej wysokości, czterookapowe,
takież w osadach polskich, jednak często z okapem szczytowym
(dymnikowe) ; w osadach niemieckich częste przystrzeszki (ckapy
przyźbowe) oraz trójkątny otwór pod szczytem dla ujścia dymu ;
dachy wołoskie odznaczają się wybitną wysokością i stromością.
' an chałupy we wszystkich osadach dwudzielny (symetryczniedwuizbowy), w ruskich z sienią nieprzechodnią, w polskich
z przechodnią i z wydzieloną z sieni komorą; w osadach nie­
mieckich z wydzieloną kuchnią z s;eni oraz z umieszczeniem
stajni w jednej z izb domu, lub też przesunięciem stajni tuż pod
ścianę chałupy. W układzie wewnętrznym zbliża się osada wo­
łoska do polskf “j lub niemieckiej ; przy swej dwudzielności posiada
chałupa czasem boczną komorę.
Zestawienie to pozwala poznać jak sumiennie przystąpił
autor do pracy, która dała poważne wyniki. Pomimo zmieszan a
się na obszarze ziemi lwowskiej tylu różnych czynników, które
powodują upodabnianie się form jednych do drugich, mógł jednak
autor wyodręonić niektóre zespoły cech budownictwa charakte­
rystycznych dla wydzielonych grup osad. Często jednak używa
autor w swej pracy po,ęcia rozwoju form kulturowych, np. wpro­
wadza za Z. Glogerem ewolucję kształtu dachów i opisując te
kształty określa je jako n. p. „druga forma rozwoju dachu“. Tego
rodzaju ewolucyjne objaśnienia zostały jednak w najnowszych
badaniach podane w wątpliwość i dlatego nie można na nich
opierać jakichkolwiek wniosków.

Alfred Bachmann.
Henryk Biegeleisen. Matka i Dziecko w obrzędach, toterzzniach i zwyczajach ludu polskiego, (na okładce jest tytuł nieco
zmieniony : Matka i Dziecko w zwyczajach, obrzędach i prakty­
kach ludu polskiego), Lwów, 1927. Nakładem Ateneum, Str. 414.
P imiennictwo etnograficzne wzbogacone zostało w ostatnich
czasach przez bardzo cenną rozprawę H. Biegeleise ca o Matce
i Dziecku. Praca ta — owoc sumiennych studjów autora, oparta
na olbrzymim materjale przewyższa znacznie analogiczną pracę
uczonego niemieckiego H. Plossa „Das Kind“.

103
Autor rozpoczyna swą pracę od przedstawienia środków uży­
wanych przez kob:ety, ażeby zajść w ciążę, względnie od niej
się uchronić. W dalszych rozdziałach mówi o praktykach stoso­
wanych w okres' e brzemienności, podczas i po połogu. W na­
stępnej części w swej pracy zajmuje się autor już samem dzieckiem
w różnych fazach jego rozwoju Omawia rozmaite niebezpieczeń­
stwa, jakie grożą dziecku ze strony złych duchów, personlfikujących również chorobę, oraz zabiegi ludowe mające na celu
uchronić dziecko przed złerr.i mocami.
Autor nie ograniczył się w swem dziele wyłącznie tylko do
materjnłów polskich, ale oparł swą pracę na tle porównawczem
podając analogiczne zwyczaje innych ludów, zarówno europejskich,
jak i pozaeuropejskich Myśl autora przedstawienia zwyczajów
ludu polskiego na tle obyczajów innych ludów była trafna. Wszak
dopiero przez porównanie z zwyczajami innych narodów, określić
możemy, co w naszych zwyczajach jest rodzime, a co zaczerpnięte
zostało ze zwyczajów obcych, oraz czy i w jakiej mierze zwyczaje
naszego ludu wpływały na kształtowanie się zwyczajów u obcych
Na metodę jednak, którą się autor posługuje, nie możemy się
zgodzić. Przedewszystkiem nie cddziela autor w swej pracy wyraźn e zwyczajów naszego ludu od praktyk ludów innych. Oma ­
wiając jakiś zwyczaj ludu polskiego, przechodzi autor do przed­
stawienia tego zwyczaju u innych, by w dalszym ciągu tego
samego ustępu znowu wrócić do praktyk ludu polskiego. Fowtóre
nie uwzględnia autor pewnych kręgów kulturalnych. Należałoby
mówić najpierw o zwyczajach ludu polskiego, następnie ,o zwy­
czajach obcych, spotykanych na ziemiach polskich, wkońcu
o praktykach ludów sąsiednich. Tego systemu autor w zasadzie
nie przyjął, choć niejednokrotnie go stcsme. Sposób ujęcia kwestji
przez autora wpływa ujemnie na przejrzystość pracy. Ponadto
powoduje metoda, którą posługiwał się autor, częste powtarzania
tych samych rzeczy. Niejednokrotnie na tej samej stronie, np.
na stronie 40 w wierszu 5 od góry i 40 w werszu 16 od dołu
wspomina autor to samo wierzenie ruskie o szkodliwych na­
stępstwach przestrachu w czasie pożaru dla kobiety brzemiennej.
Na stronie 82 powtarza na rozmaitych miejscach przesąd zwią­
zany z zakazem wychodzenia kobiety brzemiennej w nocy. Na
stronie 57 i 114 powtarza dosłownie to samo o zwyczaju uży­
wanym przez kobiety w Czartowcu, aby płód, który spuścił się
na doi, poszedł do góry. Na stronie 80 i 143 podany jest ten
sam przesąd o płukaniu pieluch w 1 6-tjnm tygodniu po urodzeniu
się dziewczęcia, na str. 172 i 242 o zakazie wymąw-ania w obec­
ności niemowlęcia wyrazów „żaba“, „zając*5. Przykładów takich
możnaby podać więcej (np. str. 126 w. 4 od góry i str. 268
w. 11 od dołu, str. 212 w. 7 od dołu i str. 303 w. 6 od góry).
O ile co do metody nie zgadzam się z autorem, to ani na
chwilę nie zapoznaję wielkiej wartości jego pracy, która ze wszech
miar zasługuje na wyróżnienie.
Karol Koranyi.

104
Adam Fischer. Lud i Jliski. Podręcznik Etnografi Po!ski,
opracowany z zasiłku Ministerstwa wyznań Religijnych i Oświe­
cenia Publicznego.
3 mapami i 58 iluśttf. w tekście, Lwów—
Warszawa—'Kraków 1926. S. IV -f- 2 10.
Praca krajoznawcza, która w Polsce w grudniu 1926 r. ob­
chodziła 20 rocznicę swej zorganizowanej działalności, może do
swego bilansu dołączyć także podręcznik polskiej etnograf;: prof.
Fischera, który również wyszedł w 192ór. Potrzebę takiego pod­
ręcznika dyktował z jednej strony niezwykły rozwój krajoznawczej
pracy wogóle. a z drugiej wykładanie krajoznawstwa jako osobne]
nauki w szkołach średnich i wyższych.
Treść podręcznika prof. Fischera w głównym zarysie ,est
następująca: 1) Część wstępna; 2) Polskie terytorjum etnogra
ficzne ; 3) Kultura materjałna ; 4) Kultura społeczna; 5) Kultura
duchowa ; 6) Wnioski ogólne. Oprócz tego dodano : a) sprosto­
wania i dopełnienia, b) wykaz miejscowości, osób i rzeczy, c) spis
ilustracyj.
W części wstępnej uwzględnia autor następujące działy :
pojęcie etnologji i etnograąi i ich stosunek do innych nauk- EtnDlogja i folklor. Etnologiczne metody. Rozwój etnologji. Zadanie
ludoznawstwa i jego nauczanie w Polsce. Znaczenie ludoznawstwa dla literatury ; sztuki, a tak samo dla społeczeństwa i pań­
stwa. Wreszcie — etnologja w programie ogólnej oświaty. Co
do drugiej głównej części, to mamy tu : a) granice, b) ilość lud­
ności, c) polskie grupy etniczne, d) rozwój polskiego osadmctwa
i e) polskie typy antropologiczne.
Podstawową częścią podręcznika jest rozpatrzenie kultury
polskiej ; przyczem dzieli ją autor podręcznika nie na dwa, jak
zwykle robili i robią etnografowie, lecz na trzy działy, a miano­
wicie : a) ergologja, b) etnologja społeczna i c) folklorystyka,
którą autor całkowicie identyfikuje z pojęciem kultury ciuchowej
Do pierwszego działu prof. Fischer zalicza zjawiska kultury mate-jalncj, a mianowicie budownictwo (najdokładniejsza część),
sprzęty domowe i ich sporządzanie ; przyrządy rolnicze i gosp odarskie ; wiadomości rolnicze i gospodarskie ; przemysł domowy
■vtkactwo, ciesielka, bednarstwo, sitarstwo, koszykarstwc, ceramika,
wyroby z metalu, rymarstwo, krawiectwo, haftowanie) ; odzież ;
ozdoby ; sztuka ludowa ; instrumenty muzyczne ; do drugiego
z tych trzech działów autor zalicza takie zjawiska: obrzędy
rodzinne, weselne i pogrzebowe ; zwyczr je domowe (przy zakła­
daniu budynku, przebudowywał ’ie po pożarze ; t. d.) zwyczaje
doroczne, mianowicie kalendarz ludowy i wreszcie prawo ludowe.
■ o trzeciego działu zaHczono : demonologję, wyobrażenia o przy­
rodzie (kosmologia i kosmogonja), lecznictwo i czary, opowia­
dania ludowe (mity, bajki, opowiadania, facecje, legendy, poda­
nia), ji'aśni. zagadk’ i przysłowia, dramatyczne przedstawienia,
a tak samo gry, zabawy, tańce i muzykę.

105
Dodatkowy rozdnał (wnioski ogóine) oświetla polską kul­
turę w jej podstawowych rysach i przyiem wyznacza na nic. te
nawarstwienia, któis z dawnej przeszłość’ polskiego życia kolej no
pozostawały, a również te rozmaite wpływy, które cdti'1'y się na
życiu obyczajcwem danego obszaru. Wreszcie zaznaczają się i te
wpływy, które powstały już w ostatnich cztsach i któ^e obja­
wiają się w różnych działach bytu narodu polskiego. Celowo
dobrane ilustracje wyraźnie dowodzą, że autor postarał się, ażeby
podręcznik wywoływał miłe wrażenie.
I rzeczywiście podręcznik robi wrażenie pewnego wykoń­
czę nia i zaokrąglema. Autor unika pytań spornych; opierając się
na zebranym materjaie i ułożywszy go systematycznie, daje on
to, co jest w życiu i co życie zachowuje; przytem stara się
wykazać starożytność w zjawiskach życia polskiego Przewodnia
myśl autora —- całkiem słuszna — aby podać tylko wszystko
to, cc się odnosi do ludu polskiego, urzeczywistnić się z nie­
zwykłą konsekwencją i dlatego wychodzi pełny obraz, a nie
urywkowy.
Ku wielkiemu naszemu zdziwieniu, autor do terytorium po! ■
skiego zaliczył i te obszary, gdzie tyją Ukraińcy ; dlatego pojęcie
„lud polski“ traktuje się jakby w znaczeniu peństwowem, a me
etnograficznem.
Nie mówiąc o tern, że za lud polski uważa prof. Fischer
ludność Chełmszczyzmr, ziemi bełzldej, Polesia (na wschodzie),
Spiszu (na zachodzie), lecz kategorycznie zaznacza, że oprócz
Polaków „mieszkają też na obszarze państwa polskiego inne
udy“ (str. 18) i .u wylicza: Litwinów i Zmadzinów, Białorusini w,
Małorusinów („zwani zwykle Rus’nami“) a do terytorjum, gdz’e
żyją „w granicach państwa polskiego“ Ukraińcy, zalicza dział
wodny środkowego i dolnego Dniepru, całego Bohu i środko­
wego Dniestru; jest to nieporozumienie, którego w podręczniku
być nie powiano. Mówiąc o wpływach w ostatnich czasach na
Polskę, wspomina autor także „ruskie“ i dopatruje się ich w wy­
robach tkackich, żartach i pieśniach. Warto byłoby jednak
chociaż trochę poświęcić uwagi tym polskim etnografom, którzy
badając życie kulturalne Polski, nie mogli pominąć życic ukra­
ińskiego, które ma dużo wspólnego z polsk:ern. (Bohdan Zaleski1 'n ,
Wcgóle autor ignoruje Ukraińców i jakby nie uznaje ich za
naród. To powoduje . dużo nieporozumień i odbija pewną ten­
dencję, której przynajmniej w podręczniku o wykładzie dogma­
tycznym, być nie powinno '). Następnie w podręczniku jest luka :
prof. Fischer, oznaczywszy krótko i dokładnie folklor (wiedzę
ludu), etnografję i etnologję, nic nie mówi o słowie „kultura
Tymczasem w podręczniku ten termin trzeba koniecznie przed') Odpowiedzią na powyższe zarzuty będzie książka Prob Fischera
p. t. Rusini, która wyjdzie
najbliższych miesiącach i fcędzie jakby uzupeł­
nieniem i dalszym ciągiem „Ludu Polskiego“.
(Pvzgp. Red.).

106
stawić, dając mu pewną definicję. Pewne sprzeczności zaznaczają
się także w klasyfikacji głównych części ; ściśle logiczną podstawę
podziału przeprowadzono nie wszędzie z dokładną konsekwencją.
Między innemi J est dziwnem, dlaczego autor „pranie i prasowanie"
(str. 82—83) zalicza nie do domowych przemysłów, lecz do tych,
do których zalicza sadownictwo, ogrodnictwo etc. Rozdział „prawo
ludowe“ (§ 32) nie daje dokładnego zrozumienia, w czem tkwi
jego istota, oraz na czem polega charakter prawny zwyczajów,
które trzeba zaliczać do prawa ludowego. Mapy obecnego geo­
graficznego i państwowego obszaru Polski, są naszem zaaniem
niewyraźne. Dlatego trzeba było dać zwykłą mapę geograficzną
oprócz tych pcdanych. Wówczas znikłyby niektóre nieporozumienia
co do rozmieszczenia ludności.
Pomimo tego trzeba jednak powiedzieć, że podręcznik
ogarnął wszystkie podstawowe części nauki i daje elemen­
tarne pojęcia, ich tłumaczenia, metody naukowego badania z za­
znaczeniem ścisłego poglądu na podstawowe kierunki metodologji, ścisły historyczny obraz rozwoju nauki w Polsce, a także
jej wszechstronne znaczenie — tu zaznacza się moment pedago­
giczny i F atrjo tyczny. Opracowanie poszczególnych części pod­
ręcznika dąży do tego, ażeby niewielu słowy oświetlić istotę
pytania, ogarniając go jak najdokładniej i wogóle całość zbudo­
wano tak, że materjał jednej części nie przeważa nad drugą. Ta
harmonijna struktura łączy się całkowicie z materjałem, który
podaje najnowsze w nauce fakty. Podając uogólnienia z odpowiedniemi przykładami, podręcznik zaznacza i sam proces prze­
prowadzenia porównawczej metody czyto w zakresie specjalnego
zagadnienia, czy całego ich szeregu. Sam dogmatyzm wykładu,
pozbawiony suchej rygorystyczności, zaciekawia, określając pewne
pytanie i równocześnie odpowiadaiąc naukowym wymaganiom.
Po każdym rozdziale i niektórych jego częściach, podano odpo­
wiedni bibljograficzny wykaz najnowszych prac.
Uważamy, że autor wykonał zadanie swe zupełnie dobrze
pod względem pedagogicznym, gdyż ułożył podręcznik, który
może dopomóc młodzieży do poznania rodzinnego kraju za po­
średnictwem szkoły, a zrobił to tak, aby młodzież przez pozna­
wanie swej rodzinnej ziemi, zarazem bardzo głęboko ją pokochała.
Kijów, 1927.
Wiaczesław Kaminśkyj.
Regina Lilientalowa : Dziecko żydowskie Kraków 1927.
Nakład Akademji Umiej. (Prace komisji etnograficznej, nr. 3).
8° str. 97 + 3 tabl.
Autorka, — zmarła przed trzema laty — umieściła już w r.
1904 rozprawę na powyższy temat w „Materjałach Komisji antrop.-archeolog, i etnogr.“ Akademji Umiejętności w Krakowie
(t. VH. dz. II, str. 141). Praca obecnie wydana uzupełnia poprzednią
i ujmuje całość zagadnienia. Na podstawie obficie nagromadzo-

107
nego materjsłu częściowo znanego, częściowo zebranego przez
autorkę, — otrzymujemy jasno nakreślony obraz życia dziecka
żydowskiego.
Na wstępie zaznacza autorka, że pragnienie potomstwa jest
u ludu żydowskiego bardzo silne i kobi eta stosuje rozmai te środki,,
mające zapobiec bezpłodności. Od chwili zaś, w której poczuje
się matką, pamięta o całym szeregu zabiegów, ktc re chror.ić ją mają
od poronienia i przyczynić się do zdrowego rozwoju dziecka.
Następnie przedstawia autorka poglądy ludu żydowskiego na
kształtowa; ie się dziecka w łonie matki i jego ścisły kontakt
z aniołami, które objaśniają mu zagadki wszechbytu i ksiąg świę­
tych, aż do chwili przyjścia na św at. — Każde, dziecko rodzi
się ze swojem szczęściem, mazel które ma wpływ na całe
jego życie.
Poród sam zupełnie pominięto, jakkolwiek wśrcd ludu ży­
dowskiego rozpowszechnione są liczne praktyki, mające na celu
ulżenie rodzącej (np. podkładanie talesu pod poduszkę i i,). Po­
nieważ zaś praca uwzględnia poglądy na bezpłodność i wierze­
nia, dotyczące matki przed przyjściem dziecka na świat, należało
‘ może krótko uwzględnić także owe wierzenia i zabiegi.
Na matkę i noworodka czyhają ze wszech stron złe duchy
(Lilith, królowa Saba) i dopiero stosowanie pewnych praktyk za­
bezpiecza przed temi demonami. — Nadanie imienia następuje
u dziewczynki w pierwszą sobotę po urodzeniu, u chłopca na­
tomiast odbywa się obrzęd przymierza i nadanie imienia 8-go dnia,
a imię otrzymuje dziecię zawsze tylko po zmarłym przodku. Na­
stępuje dokładny opis tego obrzędu, a także „Pidjan ha’oen“ t. j.
uroczystości wykupu syna pierworodnego od kapłana w 30 dni
po urodzeniu.
Medycynie ludowej, ze szczególnem uwzględnieniem uroków
poświęca autorka dużo miejsca.
Nad kołyską dziecka wyśpiewuje matka żydowska niezliczone
kołysanki. Są one bardzo charakterystyczne i odmienne dla chłopców*
a odmienne dla dziewcząt. Matka żydowska pragnie zawsze,
by syn jej wyrósł na uczonego w Piśmie św. . bogobojnego czło­
wieka, który w życiu przyszłem otworzy rodzicom podwoje raju —
dla córki natomiast zadowala się życzeniem męża światłego bie­
głego w nauce Zakonu. — W myśl tego poglądu znacznie więcej,
uwagi poświęca się wychowaniu syna, niż córki Już w 3-cim
roku życia zaczyna chłopiec uczęszczać do ehedem, a pierwsza
taka wyprawa, — z którą łączą się rozmaite miłe niespodzianki —
bywa bardzo uroczysta, jak wogóle wszystkie przełomowe chwile
życia chederowego. Najpierw poznaje dziecko alfabet hebrajski,
a gdy już biegle czyta, następuje przejście 'do nauki Chumaszu
(Pięcioksięgu), które przypada na 5— 6 rok życią. Wydarzenie to
jest epokowem w życiu chłopca i przez długie lata, a często
przez całe życie pozostaje mu w pamięci
.

108
Szkoda, że autorka pominęła opisanie tej charakterystycznej
uroczystości, która jeszcze po dzień dzisiejszy sig zachowała-Zwie ona „Chumasz Sude“ (uczta cłiumaszcwa), a odbywa się
w pierwszą sobotę po rozpoczęciu nauki Pięcioksięgu. Rodzice
urządzają wielką ucztę, na którą spraszają krewnych i przyjaciół,
a także nauczyciela i kolegów chederowych syna. Solenizant,
ustrojony w możliwie największą 'lość zegarków z łańcuszkami,
staje na stole (w niektórych okolicach na jedwabnej chusteczce,
specjalnie na ten cel przygotowanej) i wygłasza "dość dług: e pi zemówienie, W przemówieniu .tern bierze udział także drug;. malec,
tzw. „pytający“, a wreszcie trzeć: chdopak błogosławi nowego
adepta nauk’. Przemowy te są bardzo c’ekawe i charakterysty­
czne, zacytowanie jednak tekst : w, k:6re udało mi się zebrać,
przekraczałoby ramy recenzji.
Zycie chederowe nie ’esi tak monotonne, jakiem się na
pozór wydaje. Temperament uczrn^w przejawia się często w swarach i kłótniach, a każdy chłopiec już po krótkim czasie zna całą
litanję rymowanych gróźb i klątw dziecięcych, kiórsmi s:ę w od­
powiednich chwilach wobec kolegów posługuje. 3ardzo liczne są
też gry i zabawy specjalnie chederowe. Polegają one na tern, by
zabawić się wesoło, w zupełnej ciszy i spokcju. Tuż obok bo­
wiem jest nauczyciel a bardzo często także jego małżonka, zna­
cznie jeszcze wrażli wszą na głośne przejawy wesołości dzieciece;.
(W.adomo, że izba chederowa wchodzi w skład mieszkania mełameda). Dlatego chłopcy znają rozmaite gry, polegające na kre­
śleniu kredą figur na stole, składają pap er w rozmaite formy,
sznurkiem zabawia ą się w „etl-betl“, a do głównych takicł roz­
rywek chederowych należą gry pouczające, do których konieczną
test książka. Polegają one na wynajdywaniu i składani, odpo­
wiednich liter, a jest tych gier bardzo wiele, począwszy od naj­
prostszych, a skończywszy na takich, w których znajdujemy ślady
prób kabalistycznych. Lubują srę też uczniowie ehedem w parodji,
a kilka takich c ekawych prób humoru dziecięcego cytiue autorka.
Charakterystyczne są również rozmaite zagadki chederowe, które
pobudzają do wynajdywania licznych sprzeczności, a ćwiczą by­
strość umysłu. Cytowane wigrsże, zagadki, mętowania i koły­
sanki zatraciły przez tłumaczenie bardzo wiele na swej oryginal­
ności — w żydowskiej gwarze ludowej brzmią zupełnie inaczej,
bo posiadają rytm i rym.
V /reszc: e omawia autorka g~y
zabawy uprawiane przez
dziatwę żydowską poza chedcrem. Wśród tych gier znajdujemy
już bardzo wiele ar.alogji do zabaw, rozpowszechnionych wśród
dziatwy polskie,, względnie także i u innych narodów. — Specjalne
gry J zabawy związane są ze świętami, a niekto e święta mają
też swoje specjalne zabawki (drejdl, grager i i.). Dodane na zakończenie 3 tab.ice rycin ilustrują starą tacę, używaną r.- Pidjan

109
ha’bon, tai: imany przeciw uiokorr, chorągiewkę na SimchathThora (wycinanka) i i.
Praca przedstawia dokładnie pewien fragment z życra i kul:ury żydów polskich, a przez to wypełria także lukę w etno­
grafii Polski.
Giza Fränklotßa.
L eněk Ziort. Staročeské uměni kuchařské. S původními
obrázky. Praha i 927. NaKl „Staře gardy mistru kuchařů“.
8° Str. 66G.
Dzieje pożywienia ludzkiego zawierają wiele ciekawych szcza
góło\ /, ważnych dia każdego etnografa. Zagadnienia te nie były
lednak dotąd dostatecznie opracowane, a szczególnie n ejasne
były nawiązania do ogólnej historjL kultury. Dlatego kciążka Prof.
li brta jest publikacją bardzo pożądaną zwłaszcza dla polskiego
historyka kultury, ktery znajdz: e tu najważniejszy materjał także:
dla dziejów polskiego kucharstwa.
Autor po ogólnych uwagach o sztuce kucharskiej podaje
cnarakterystykę kuchni grecko-rzymskiej, poczerń omawia książki
kucharskie włoskie, francuskie, : amandzkie, angielskie, niemieckie,
hiszpańskie, a wreszcie również pols.de,,ugosłowiańsk e i rosyjskie,
Ze starych polskich książek kucharskich podkreśla autor tylko
„kuchmistrzowstwo polskie“ z XVI wieku., które zostało się je­
dynie we fragmentach. Na zaznaczenie zasługiwałaby jeszcze
książka Stanisława Czarnieckiego p. t. Compendium Ferculcrum
albo zebr ar. e potraw, Kraków 1682, która później doczekała się
bardzo licznych wydań a pod nazwą „Kucharza doskonałego“
została uwieczruona w „Panu Tadeuszu“ (Gloger, Encyklopedia
staropolska III, 1 13®®-1 14).
Po tym wstępie przechodzi Prof. Zibrt do omawiania staroczeskich umiejętności kucharskich, Rozpoczyna od uwag o poży­
wieniu dawnych Słowian, od nazw potraw i napcjów, spotykanych
w staro czeskich glossach oraz w kronlicach, rocznikach i legendach
od XI—XIII wieku. Mamy następnie wiadomości o kucharzach
i kuchmistrzach królewskich od XIII—XVI wieku, o uczcie we­
selnej siostrzenicy Przemyśla Ottckara II z węgierskim krciewiczem
Belą w r. 1264, o tem, jak jadał i pijał Karol IV, wreszcie jakie
potrawy i' napoje zalecano krô’owi Wacławów; IV, królowi Zyg­
muntów . i Jerzemu z Podiebradu.
Czeska literatura Kulinarna rozpoczyna się od rękopiśmien­
nego zbioru kucharskich przepisów z XV stulecia, poczem mamy
wkrótce druki. Już z początkiem XVI wieku wytłoczył taką książkę
kucharską Severin Młodszy, a musiała ona misé powodzenia
skoro już w r.
335 Paweł Severin z Kapihory wydrukował
druga,. książkę kucharską p. t. Kucharstw’ i t. d., a z tego to tekstu
przełożono nasze „Kuchnrkstrzowstwo polskie ' z XVI wieku. Po
tych początkach publikacje kucharskie są coraz liczniejsze, a więc
J. Kantor przedrukował kuchars.wo Severina Młodszego, alchemik.

110
Bavor Rodowský wydał księgę kuchmiscrzowską w r. 1591, Ka­
tarzyna Koniašowa wydrukowała książkę kucharską w r. 1712
Lecz prócz tych książek drukowanych odpisywano i zbierano
rozmaite przepisy kucharskie tak, jak to trwa jeszcze do dni dzi­
siejszych. Z tych dawnych rękopiśmiennych notatek przedruko­
wał prof. Zibrt viele starych recept kulinarnych, pod względem
kulturalnym niezmiernie c.ekawych.
Byłoby bardzo wskazane, gdyby polscy historycy kultury
zestawili ten bogaty materjał z podobnemi polskiemi rękopisami
i książkami, gdyż wyszłyby tu na jaw bardzo silne wzajemne
wpiywy. Prof. Zibrt dał sam początek tego rodzaju poszukiwa­
niom przez wykazanie wpływu Pawła Severina na nasze „Kuch
mistrzowstwo“.
Adam Fischer.
Jiři Polivka. Výbor ludových rozpravok. V Turčianskom
Sv. Martine. 1927. 8°, Str. 330 + 4 nlb.
Prof. Polivka ogłosił wybór słowackich opowieści ludowych,
Łaczerpniętych przeważnie ze zbiorów Czambela i DobŠinský’ego.
Dla celów porównawczych przytacza też niektóre opowieści pol­
skie i ruskie; wydawca zaczerpnął z Malinowskiego, Powieści
spiskich (Mat. antr. arch. etn. VI, 134) polską wersję o bogatym
i bezbożnym kupcu, co przy pieniądzach zginął.
Teksty wydano bardzo starannie. Przy końcu mamy zwię­
zły przegląd głównych zbiorów obcych opowieści, następnie
krótkie omówienie badań nad ludowemi po dani am: słowackiemi,
a wreszcie treściwe zestawienie różnych teoryj, dotyczących ge­
nezy i rozprzestrzenienia ludowych gadek. Wartość wydania pod­
noszą liczne przypiski bibliograficzne i słowniczek wyrazć v gwa­
rowych.
Adam Fischer.
Janina Po*-azińska. Wesele Małgorzatki, Warszawa, B. r.
S. 48 nlb. — W WojtusiouJej izbie, wyd. III. Warszawa, B. r. S.
55. — Pasłereczka, Warszawa, B. r. S. 57 + 2 nlb. Ilustracje St.
Bobińskiego.
W twórczości polsKiej pojawiają się od czasu do czasu
wysiłki, by uwolnić się od obcych wpływów kulturalnych i dążyć
do stworzenia literatury, któraby była bardzie, zw’ązana z naszem
życiem kulturalnem i powstają prag ir.enia twórczości bliskiej sercom
polskim, a więc z serca własnego płynącej. I następuje wtedy
zwrot do twórczość, ludowej, jako rodzimej rdzennie polskiej.
Usiłowania idą też dalej także i w tym słusznym kierunku,
aby i dziecko polskie miało rodzimą strawę duchową; zadanie
to dobrze spełniają poezje J. Porazińskiej, oparte zupełnie dokładnie
na polskich motywach ludowych. Widzimy to zarówno w poetycz­
nej inscenizacji polskiego obrzędu weselnego, jait wreszcie w ani-

111
mizacji całego wnętrza Wojtusiowej izby. Wszystkie te utwory
dowodzą, że autorka zetknęła sie bezpośrednio z rzeczywistością
polskiego życia ludowego i umiała zrozumieć zagadki chłopskiej
psychy.
A. F.
Ludwik Sawicki. Jaskinia Nietoperzowa pod Wsią Jerzma­
nowice. Przegląd archeologiczny T. III. zesz. 1. (rocznik VII) 1925.
str. 1 - -8.
Prehistorja jako nauka opiera się na obserwowanych fak­
tach współistnienia różnych typów wyrobów. Stwierdzone przez
współwystępowanie zespoły wykopaliskowe są punktem wyjścia
wszelkich rozważań i wniosków naukowych. Dlatego jasna świa­
domość stanu faktycznego jest pierwszym warunkiem dalszej
pracy i podstawą wszelkich wniosków. Gd/ od tej zasady od­
stąpimy, prehistcrja przestanie być nauką, a nasze rozważania
staną się tylko subjektywnym stosunkiem do zjawisk, opar­
tym o metafizykę, lecz nie o zmysłowe spostrzeganie. Jaskrawym
przykładem takiego zanegowania faktycznego stanu rzeczy, a opar­
cia s:ę o dowolnie skonstruowany układ faktów jest praca p. Sa­
wickiego. Stan faktyczny stwierdzony przezemnie przy badaniach
w jaskimi Jerzmanowskiej nie może budzić najmniejszych wątpli­
wości. Mój opis tych badań stwierdza jasno, że odkryłem iedno
rozległe ognisko, a wszystkie publikowane przezem lic wyroby
znalazłem w ognisku względnie bezpośrednio nad ogniskiem
w glirle jaskiniowej. Zaznaczyłem wyraźnie, że wszystkie te wy­
roby stanowią jeden poziom stratygraficzny i jeden zespół
od
tym względem dla każdego, co czytał moją pracę i patrzył na
moje profile, fakt ten nie może ulegać wątpliwości. Przy ścianie
prawej korytarza pozostawiłem pas szeroki na IV2 m. nieprzekopany, aby przyszłym badaczem dać możncść przeprowadzenia
kontroli mech robót. P. Sawick' robót kontrolnych nie przepro­
wadzał. Lista fauny podana na str. 31 została zestawiona prze­
zemnie na podstawie mate/jału wydobytego i złożonego do mu­
zeum E. Majewskiego. Nie jest to lista zestawiona rzekomo przez
Romera, tę podaję na str. 34. Przy podanej na str. 31 liście
fauny uczynkem zastrzeżenie, (me będąc paleontologiem), że pa­
leontologiczny kostny materjał z jaskini Jerzmanowskiej opraco­
wany dotychczas nie został, być więc może, że lista fauny uło­
żona przezemn e, zostanie jeszcze pomnożona. P. Sawicki nowego
opracowania zebranej przezemnie fauny me przeprowadził. Tyle
o stanie faktycznym stwierdzonym przezemnie.
W r. 1874 prowadził proi. Romer badania w jaskini Nie­
toperzowej. Stan faktyczny stwierdzony przez Romera jest nastę­
pujący : Pod warstwą humusu natknął się Römer na pokład sta­
lagmitu o grubości kilku centymetrów. Pod nim zalegała warstwa
wilgotnej gliny jaskiniowej, barwy zielonkawej gruba 30 m. Pod
tą warstwą Dyło ognisko górne, grube 8—10 cm.,- Oraz znalazła

Í42
się tu warstewka drobnych gryzoń. Poniżej Zalegała warstwa
glir.y jaskiniowej 5C cm. gruba, a pod nią dopiero drugie cgnisko
grube 15 cm Römer nie podzielił odnalezionych wyrobów ^rze­
miennych x kościanych według poziomów, lecz opisał je razem,
bez zaznaczenia, z którego ogniska jakie wyroby pochodzą.
Wobec tego, że badania moje zastały namulisko jaskini
częściowo wyprzątnięte przez eksploatację nawozów íosforcwycb
przeprowadzoną nrzez Grubego oraz, że przekopując nie naru­
szone namulisko jaskini jeszcze nigdzie nie trafiłem na pokład
stalaktytu an: na pokład zielonkawej wilgotnej gliny ïsk’niowej,
lecz dopiero na właściwą glinę, askiniową cpisar.ą przez Romera
uznałem, że odkryte przezemnie ognisko jest doinein ogniskiem
Romera. Potwierdził to fakt, ze przekopując próbnerr.i rowami
wgłąo namulisko jaskini, drugiego głębiei leżącego ogniska nie
stwierdziłem. Ta prosta interpretacja i est jedyną możliwą do przy­
jęcie dla każdegc, kto zna dz.eje robót przeprowadzonych w ’askini Nietoperzowe;.
Sawicki opracowując w pracy swej po raz wtcry wydo­
byty materjał z ustalonym przezemnie stanem faktycznym zupełnie
się me liczy. Wbrew memu twierdzeniu bez przeprowadzenia
badań kontrolnych, dla których część namuliska pozostawiłem
nienaruszoną, rozrywa zesoó' wyrobów pochodzących z jednego
ogniska w ten spcsob, że jedno ostrze laurowate dwustronnie załuskane (tab. XII rys. 2) uważa za neolityczne, a resztę zespołu dzieli
na dwa poziomy starszy dolny i młodszy górny,. Ts zaś dwa
sztucznie utworzone przez sieb’e poziomy zestawia z ogniskami,
stwierdzonen i przez Römeia, twierdząc że op-sane przezemnie
ognisko jest górnem ogmsk’em Romera i do niego jedyme należą
wyroby, które p. Sawicki zalicza do godnego poziomu.
Na tej drodze musiał oczywiście p. Sawicki dojść do odmien­
nych ze mną wyników, a dziwić się tylko można, że nie oddalił
się od nich jeszcze bardziej. Dyskusja z p. Sawickim oczywiście
w zakresie tych wniosków staje się ogromnie trudną, gdyż całość
robi wrażenie, jak gdyby p. Sawicki nie umiał rozróżniać stanu
taktycznego od teorji, a wskutek tego nie jest mu łatwo posłu­
giwać się cudzą obserwacją. Pochodzi to prawdopodobnie stąd,
że do wmosków swoich doszedł nieco za pospiesznie. Jeżeli zaś
tego rodzaju praca została przedstawiona na posiedzeniu Towa-rzysćwa Prehistorycznego, to miało to miejsce prawdopodobnie
wskutek niedopatrzenia redaktora, z którego liberalizmem nauko­
wym, o ile chodzi o dyskusyne komunikaty tyczące się mej
osoby już dość Jawno czytelnicy „Przeglądu Archeologicznego“
mieli sposobność się zapoznać

Leon Kozłowski.

113
Ksenofont Sosenko : Pražereto ukrajinśf^ohp religijnoKo soiłohladu. Lwów 1923. Str. 80 —(— 4 tabl. Wyd. „Žyvi hroby“.
Książka wydana z pewnern’ pretensjami, bo prócz ładnej
winiety dołączono cztery tablice kolorowe, lecz treść niestety nie
harmonizuje z zewnętrznym wyglądem.
Treścią książki ma być mitologja ruska. Autor z góry okre­
ślił sobie wyniki pracy ; pisał ową pracę na dowód „že žyttja
ukrajiuśkoho narodu maje svoje praźereło v poludnevim Schodi,
a peredawsim i bezposeredno v Staroiranřčyni“. Wobec tego
używa wszelkich możliwych sposobów, żeby swoją hipotezę
umocnić. Praca pełna jest romantycznych uniesień. Na str. 5 r.p
podnosi autor, że jeden jedyny lud ruski zachował największą
ilość starych wierzeń i objaśnia to „bujnym i silnym pierwiast­
kiem życiowym“ tegoż ludu.
Autor zapomniał, że w takiej samej mierze a może nawet
większej zachował to lud biało i wielkoruski, oraz Słowianie po­
łudniowi, co nie objaśnia s:ę żadnym bujnym pierwiastkiem,
tylko dość wielką tolerancją kościoła wschodniego, który nie
tępił tak radykalnie wierzeń ludowych jak kościół zachodni.
W książce poruszono bez żadnego systemu (niema podziału
na rozdziały) różne zagadnienia z kultury społecznej i duchowej
a obok tego poumieszczał autor wywody o językach indoeuropejskich.
Pominąwszy, że autoi nietytko na każdej stronicy zachwyca
się starą mitologiczną teorją o kulcie słońca i ten kult przyczepia
gdzie trzeba i gdzie nie trzeba, n etylko prawi bajki o Ładzie,
której nigdy nie było, ale nadto tworzy śmieszne koncepcje na
podstavné refrenu „o liloj loli“.
Nadto opierając się na własnych dowodach lingwistycznych
powyjaśniał K. Sosenko wszystkie zawiłe kwestje i nietylko
wszystkie niejasne wyrazy języka ruskiego ale nawet rośliny lecz-!
nicze (arnika) i części wozu (pidojma) powiązał z jakiemiś bó­
stwami staroindyjskiemi lub babilońskiemi.
Również wyszywki zebrane w Komuchach (p. brzeżański)
zestawia z Leskami babilońskiemi.
Pozatem w książce wielka moc cytatów z różnych słowników
staroindyjskich, perskich, arabskich i tureckich. Niestety wartości
pracy w niczem to nie powiększa.
Na nic nie przydałoby się wyliczać wszystkie błędy filolo­
giczne, bo prawie każda etymologja jest błędna i zresztą na to
trzebaby napisać pracę kilkakrotnie większą od omawianej. Wspomnę
tylko, że takich pociesznych etymologij jak wyprowadzane wy­
razu kol’ad’a z sanskrytu, a ruskiego wyrazu bih == ps * bog't>
z nowoperskiego bih (dobry, piękny) jest bardzo wiele.
Wszystkie te błędy były wynikiem braku językoznawczego
przygotowan a u autora. Brał on tylko pewne wyrazy ruskie ; na
Lud. XXVI i

8

114
podstawie podobieństwa dźwięków wyszukiwał podobne w odpo­
wiednich słownikach. Metoda oczywiście zupełnie mylna, bo za­
miast staroirańskich i perskich można wziąć słowniki Botokudów
i Irokezów, a dojdzie się do podobnych wniosków.

Michał IiOaszkóiC.
St. Barabasz, Sztuka ludowa na Podhalu. Część I—II. Spisz
i Orawa. Lwów—Warszawa 1928. Książnica—Atlas. fol. S. ] 7 —J—
44 tablic. Cena 12 zł.
Książka odpowiada zupełnie potrzebom chwili, w której
znów można zauważyć wielki zwrot do sztuki ludowej zaró tvno
wśród artystów, „ak naukowych ba daczy tego problemu.
Część spiska zawiera 12 tablic z 84 rysunkami, a orawska
część posiada 32 tabl. a 132 rysunków.
Bardzo starannie wykonane rysunki pouczają nas, że Pod­
hale posiada zupełnie 'laką samą kulturę ludową, jak ta, którą
widzimy na Spiszu i Orawie. Jedynie domy orawskie z tak zwaną
wyżką znajdującą się pod dachem wzdłuż całego frontu domu
są czemś odrębnem. Zresztą wszędzie panuje dach podhalański,
a nie dwuspadkowy, jak pisze autor (s. 6). Odrzwia o typowych
pieskach w na różach, często zdobione kołkowaniem. Pozatem
w zdobnictwie tern występuje szczególnie często motyw słońca
tak na drzwiach, jak na szczytach dachów, jak wreszcie już
w kształcie rozety na sosrębach. Autor zwraca przytem uwagę,
że rozeta rzeźbiona na sosrębach może oznaczać słońce, skoro
na sosrębie suchogórskim mamy w jej miejscu półksiężyc, a w Chyżnen obok środkowego słońca księżyc w pełni i wietek. Nie
brak wreszcie na licznych tablicach przeróżnych stołów, stołków,
ławek, łóżek, szafek, skrzyń, łyżników itd.
Wydawnictwo również pod względem typograficznym przed­
stawia się bardzo dodatnio ; na zakończenie można wyrazić ży­
czenie, aby firma „Książnica—Atlas“ wydała więcej tego rodzaju
publikacyj, a również aby one pod względem ceny księgarskiej
były równie tanie skalkulowane, jak omawiana książka.

Adam Fischer.

KRONIKA ETNOLOGICZNA.
•j- Andrzej Gawroński (1885—1927). W lutym 1928 r.
Lwowskie Towarzystwo Naukowe i Polskie Towarzystwo Orjentaliscyczne obchodziły uroczystem posiedzeniem rocznicę śmierć i An­
drzeja Gawrońskiego, profesora językoznawstwa po.owna wczego i filologji indyjskiej na uniwersytecie lwowskim, członka komitetu re­
dakcyjnego „Ludu“. Gawroński łączył niezwykle rczległą ; grun­
towną znajomość ęzyków i literatur nietylko europejskich, ale
także wschodnich, z żywem zainteresowaniem dla -’nnych dziedzin
humanistyki, historji, filozofji i historji kultury. Z prac czysto ję­
zykoznawczych pozostawił niewiele. Pewna część 'ch to artykuły
i rozprawki, które ukazały się w „Języku Polskim“, t. IV—VII.
Większość spuścizny naukowej Gawrońskiego dotyczy różnych
dziedzin indologji, przedewszystkiem literatury indyjskiej. Prace
te, jako przeznaczone dla zagranicy, pisane są prawie wyłącznie
w językach obcych (niemieckim, angielskim i francuskim). Publi­
kował je zrazu zagranicą, później w „Roczniku Orjentalistycznym“
lub w „Pracach Komisji Orjentalistycznej“ Akademji. Z poszcze­
gólnych działów literatury indyjskiej pociągały Gawrońskiego prze­
dewszystkiem literatura buddystyczna i dramat. Zajmował się on
krytyką tekstu i chronologią pieśni eplcznych Aś/aghosy, poety
buddyjskiego z 2-go w. p. Chr. i przetłumaczył nawet wybór jego
utworów na rymy polskie (Bibljoteczka Wschodnia Nr. 2). W zbio­
rze rozpraw p. t. Notes sur les sources de quelques drames indiens
(1921, Prace Kom. Or. Nr. 4) wykazuje wpływ pierwiast­
ków ludowych aa kilka artystycznych dramatów indyjskich.
Szczególniej artykuł La genèse de Vacte IV de Vikramoroasi jest
bardzo interesujący dla folklorysty- Gawroński wykazuje w nim,
jak pewna legenda indyjska z bleg em czasu staje się bajką lu­
dową, z której zaczerpnął KâliüSsa fabułę swego dramatu. Ze
wżerem poety była bajka, a nie legenda, wynika z okoliczności,
że te właśnie motywy, których brak w legendzie, a które napo­
tykamy w bajce, są typowemi dla bajki indyjskiej. Przemiana le­
gendy na bajkę, ilustracja ekskluzywnej zresztą teorji braci Grimm,
spowodowana jest tutaj dwudziestowiekową ewolucją poglądów
religijnych. Nowa religja, buddyzm, przejmuje legendę, wegetującą

116
już tylko w postaci bajki ludowej, aby ją natchnąć nową treścią,
przedstawić bohatera zwykłej bajki jako nkarnację Buddhy. W tymże
artykule Gawroński wykazuje, jak we formie swej IV akt wymie­
nionego dramatu Kâlidâsy wykazuje wpływ misterjów krysznaickich, tych zaczątków dramatu indyjskiego. Jak owe misteria składa
się cn ze samych długich monologów, zawierających skargi mi­
łosne bohatera i jego ukochanej i zaopatrzony jest w liczne in­
strukcje sceniczne, dotyczące tańców i śpiewów. Także inny dramat
Kälidäsy : Sakuntala, opierający się głównie na wątkach czerpa­
nych z epcpei, zawiera, jak wykazał Gawroński, motywy z bajek,
powtarzające się w literaturach nietylko wschodnich, ale i zachod­
nich. Kombinację dwóch głównych motywów dramatu indyjskiego
(motywu pierścienia i motywu przekleństwa) odnajdujemy w pewnej
baśni węgierskiej. Dzięk: znajomości języków wschodnich, bałka/ skich, węgierskiego i fińskiego, Gawroński prz/gotowany był jak
nikt inny do podjęcia się olbrzymiego, dotąd zaledwie tkniętego
zadania opracowania wpływów wschodnich na .folklor i literatury tudowe europejskie. Szczególnie główne źródła tych wpływów, Indje,
były przecież jego specjalnością. Lecz zainteresowania metodyczne
wybijały się u niego na pierwszy plan. Zadowolnił się rozprawką
p. t.: La fable dramatique du Malatimadhaca adm la littérature populaire
turque, która jest wzorem metodycznym dla prac tego rodzaju.
Wykazuje on w niej, jak pewna bajka ludowa turecka, której
archetyp rekonstruuje na podstawie trzech wersyj (dwóch tureckich
i jednej albańskiej), zbliża się doborem i ugrupowaniem wątków
tak dalęce do fabuły dramatu staroindyjskiego IVL 'atimadhava (Bhavabbutiégo), że można mówić prawie o identyczności. Bajka "ndyjska,
która za niewiadomo jakiem pośrednictwem dostała się do I ureji,
nie zachowała się, ale istnieć musiała i albo była źródłem dramatu
indyjskiego, albo sama z dramatu powstała. Mamy tu do czynienia
z konkretnym wypadkiem wpływów literatury ludowej indyjskiej,
wpływów, które od prastarych czascw aż po późne średniowiecza
zanładniają literaturę Zachodu. Jeśli motyw jest prosty, pojedyn­
czy, często rozstrzygnąć trudno, czy idzie o monogenję czy
poligónję. Ciekawem pod tym względem jest np. podanie o kani
żywiącej się dżdżem, zaświadczone już w epopei starcir.dyjskiej
(poř. S. Stasiak Cataka R. O. II). Gawroński, który wyraźnie zdążał
do syntezy umysłowoścf. indyjskiej, nie zatrzymywał się daíej na
tych szczegółowych proc emach. Starał się raczej równomiernie
uprawiać wszystkie dziedziny filologjl indyjskiej. Do bistorji i chronologji indyjskiej pozostawił dwa przyczynki w języku angielskim
(w księdze pamiątkowej dla Windischa i w R. O. II) oraz artykuł
Trudności i UiłaściiOości bedań nad dziejami Indyj (Księga djazdu
Historyków 1925). Ten ostatni, jak również artykuł Między Wscho­
dem i 'adwdem („Przegląd współczesny“ czerwiec 1924) zawie­
rają głęboką i bystrą charakterystykę umysłowości indyjskiej, ujmu­
jącej wszystko sab suecie aeterniiatis i zrachodzącej swą równowagę

i

117
to kołysaniu się między krańcowościami. Dużo cennych przyczyn­
ków do charakterystyki filozofji, religji i kultury indyjskiej znajdu­
jemy w uwagach do tłumaczeń, które Gawroński pozostawił (Sadhańy Rabindranath’a Tagore, Pieśni epicznych Aévaghos’y, Zarysu
filozofji indyjskiej Deussen’a). — Myliłby się jednak ten, ktoby
z tych obszernych, częściowo egzotycznych zainteresowań śp. Ga­
wrońskiego wyciągnął wniosek, że oddany był jedynie zgłębiania
obchodzących, go problemów naukowych. Przeciwnie, ostatnią
część swego krótkiego żywota poświęcił on organizacja młodej
nauki polskiej, bądź to zabierając głos w kweshach podstawowej
wagi (por. jego artykuły Nauka narodowa czy międzynarodowa,
„Nauka“ tom IV i Sprawa nauki jęzfjków klasycznych W szkole
średniej „Przegląd Współczesny“, styczeń 1923) bądź też zabie­
gając około ugruntowania orjentalistyki jako nowej gałęzi nauki
polskiej. Owocem jego trudów jest z jednej strony Instytut Orjentalistyczny U. J. K. we Lwowie, z drugiej strony Polskie Towa­
rzystwo Orjentalistyczne, którego organ Rocznik Orjentahstyczny
(dotychczas tomów IV) stanął odrazu na wysokim poziomie na­
ukowym. Także czasopismo Język Polski zawdzięcza swe istnienie
w znacznej mierze inicjatywie śp. Gawrońskiego. WkońcU był on
jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa językoznatoczego.
Zarówno doniosłość metodyczna prac naukowych, jak też
działalność organizacyjna zapewniają śp. Andrzejowi Gawroń­
skiemu trwałe miejsce w historji Nauki Polskiej.

Jerzy Kiiryłowicz.
*j* Jan Świętek, em. inspektor kolejowy zmarł w Krakowie
3. VI. 1926 r. Był to jeden z bardzo dzielnych etnografów-amatorów, który pozostawił po sobie wiele prac o znacznej wartości.
Z dzieł tych na szczególne podkreślenie zasługują : 1 ) Lud nadrabski od Gdowa po Bochnię, Kraków 1893. 2) Zwyczaje i po­
jęcia prawne ludu nadrabskiego, Kraków 1897 (odb. z Mat. antr.
arch. etnogr, II). 3) Borowa, Kraków 1904 (odb. z Mat. antr. arch.
etnogr. VII) 4) O dotychczasowych badaniach nad wierzeniami
ludu polskiego i postulaty na przyszłość. Pamiętnik III. Zjazdu
historyków. Sekc. IV. 5) Liczby 3 i 9 w mitach, wyobrażeniach
mitycznych, praktykach i zwyczajach ludowych, Lwów 1904
Prócz tych prac wydanych oddzielnie ś, p. J. Swiętek za­
mieścił też wiele prac w czasopismach, zwłaszcza w „Ludzie“.
Dlatego Redakcja „Ltidu“ żegna go z prawdziwym żalem, nietylko jako znakomitego etnografa, ale jako długoletniego współ­
pracownika i członka Towarzystwa Ludoznawczego.
"f Włodzimierz Hnatiuk, zasłużony badacz na polu etnografji ruskiej zmarł we Lwowie dnia 6 października 1926 r.
Urodź, w Wełesnewie, w pow. buczackim 21 maja 1871 r.
uczęszczał do szkół w Buczaczu i w Stanisławowie, następnie na

118
wydział filozoficzny uniwersytetu lwowskiego, który ukończył
w r. 1898, poczem został suplentem I gimnazjum ruskiego we
Lwowie. Wkrótce jednak zrezygnował z posady nauczycielskiej
i poświęcił się wyłączr e pracy naukowej, jako sekretarz Towa­
rzystwa naukowego im. Szewczenki. Działalność jego była
bardzo intensywna w komisji etnograficznej Tow. nauk. im. Szew­
czenki, w której po śmierci Iwana Franki objął też przewodr ictwo,
Š. p. Hnatiuk, mimo słabego zdrowia odbywał liczne podróże po
całym kraju, a szczególnie dokładnie zbadał w sześciu podróżach
( 1895, 1896, 1897, î 899, 1903) Ruś podkarpacką. Wynikiem tych
podr iży były bardzo liczne prace.
Już jako student ogłaszał ś. p. Hnatiuk materjały etnogra­
ficzne w „Posłannyku” brzeżańskim w r. 1889, a następnie w piśrriie „Nowyj Hałyczanyn“. Dzieła jego dotyczą głównie t. zw.
wówczas Rusi węgierskiej. Na szczególne podkreślenie zasługują
następujące: 1) Pryczynok do isto ji znosyn hałyćkych i uhorśkych Rusyniw (Lit.-naukowyj Wistnyk 1899 i odb.). 2) Ruśki
oseli w Baczci (w połudn. Uhorszczyni) (Zapysky T. XXII i odb.).
3) Hungarico-Ruthenica. (Zapysky T. XXVIII i odb.). 4) SłowaćkyJ
opryszok Janoszik w narodnij poeziji. (Zapysky T. XXXI—XXXII
i odb.). 5) Rusyr.y prjasziwśkoji eparchji i jich howory. (Zapysky
T. XXXV—XXXVI i odb.). 6) Słowaky czy Rusyny? (Zapysky
T. XLII i odb.). 7) Legenda pro try żinoczi wdaczi. (Zapysky
T. XCVII i odb.). 8) Zapropaszczena zbirka uhroruśkych kazok.
(Zapysky T. CXVII — CXVIII i odb.). 9) Uhroruśk" duchowni
wirszi. (Zapysky T. XLVI — XLVII i XLIX i odb.). 10) Etno­
graficzni materijały z Uhorśkoji Rusy. T. I—VI, (Etnograficzny]
Zbirnyk T. III —IV, IX, XXV, XXIX —XXX). 11) WesiljewKeresturi (w poîud. Uhorszczyni). (Materjały do ukraińskoji etno­
logii T, X i odb.).
Innych ruskich obszarów dotyczyły dzieła: 1) Znosyny Ukraińciw iz Serbamy. (Naukowyj Zbirnyk pryswjacz. Prof. M. Hruszewśkomu). 2) Polski etnografy pro Rusyniw. (Zapysky T. XXXI
i odb.). 3) Wirszowana legenda pro rycarja smerť. (Zapysky
. L.’
i 4) Choceńśkyj spiwannyk Łewyćkych. (Zapysky
T. XCI i odb.). 5) Kupannje . pałennje wid m u Hałyczyni (Ma­
terjały do ukraińskoji etnol. T. XV i odb.). 6) Lirnyky. (Etnogr,
Zbirnyk. T. II). 7) Legendy z Chita śkoho Zbirnyka. I połow.
XVIII w. (Zapysky T. XVI). 8) Pisenni nowotwory w ukraińśkoruśkij narodnij słowesnosty. (Zapysky T. L i LII i odb.). 9) Ná­
rodní opowidannija pro tjutjunariw. (Zapysky T. CXXII i odb.).
10) Kusznirstwo u Hałyczyni, (Materjały do ukralńśkoji etnolog,,
T. I). II) Tkactwo u schidnij Hałyczyni. (Materjały T. III i odb.),
12) Narodna pożywa i spoc:o iji pryprawy u schidnij Hałyczyni,
(Materjały I i odb.). 13) Narodna pożywa na Bojkiwszczyni. (Na­
ukowyj Zbirnyk prysw. prof. M. Hruszewśkomu). 14) Bcjkiwśke
wesilje w Mszanci, starosamb. pow. (Materjały T. X i odb,).

119
15) Hałyćko-ruśki anekdoty. (Etnogr. Zbirnyk T. VI), 16) Hałyćko-ruśki narodni legendy. T. I—II, (Etnogr. Zbirnyk. T. XII—XIII).
I 7) Zr.adoby ďc ukraińskoji demonologii. T. I—II. (Etnograficzny]
Zbirnyk. T. XV, XXXIII —XXXIV). 18) Kołomyjky. T. I —III.
(Etnogr. Zbirnyk, T. XVII — XIX). 19) Narodni opowidannija pro
opryszkiw. (Etnogr. Zbirnyk. T. XXVI). Praca uzyskała nagrodę
Rosyjsk. Akademji Nauk im. A. Kotlarewskiego. 20) Pocboronni
zwyczaji i obrjady. (Etnogr. Zbirnyk. T XXXI—XXXII). 21 ) Koladky i szczedriwky. T. I—II. (Etnogr. Zbirnyk. T. XXXV—XXXVI).
22) Ukraiński narodni bajky. (Etn. Zbirnyk. T. XXXVII—XXXVIII).
23) Ukraińska narodnja słowesnist’. W sprawi zapysiw ukraińśkoho etnograficznoho materjału. Wiedeń 1917
rócz tego ogłosił
w Lipsku przy Kraussa „Anthropophytei“ odpowiedni materjał ruski
p. t. : Das Geschlechtsleben des ukrainischen Bauernvolkes. T. I—II.
Lipsk 1909—1912.
Już na podstawie w/mienionych tytułów można nabrać po­
jęcia o ogromie pracy ś. p. Hnatiuka. Jeden człowiek dokonał
dzieła, jakiem w innych warunkach chlubią się całe komisje.
A godzi się przytem dodać, że ten niestrudzony choć oddawna
ciężko chory etnograf nie poprzestawał na ogłaszaniu samego su­
rowego materjału, ale teksty swe zaopatrzył w bogate przypiski
porównawcze. Dlatego prace ś. p. Hnatiuka miały i zachowają
znaczenie nietylko dla ludoznawstwa ruskiego, ale dla całej etno­
graf i słowiańskiej. Wyrazem uznania tych ogólnych zasług były
nominacje ś. p. Hnatiuka na członka - korespondenta Rosyjskiej
Akademji Nauk w Petersburgu, „Ukraińskiej Akademji Nauk w Ki­
jowie, Národopisná Společnost Československá w Pradze, Verein
f. oesterreichische Volkskunde w Wiedniu i t. d. Towarzystwo ludo­
znawcze we Lwowie utraciło w ś. p. zmarłym jednego ze swych
pierwszych członków i jednego z najstarszych współpracowników
„Ludu“, dlatego z głębokim żalem oddaje cześć pamięci nie­
strudzonego i prawdziwie 'ideowego działacza na polu etnografji
słowiańskiej.

Adam Fischer.
Błp. Regina Lilientalowa, wybitna badaczka folkloru ży­
dowskiego w Polsce, zmarła w Warszawie dnia 4 grudnia 1924 r.
Urodzona w 1877 r. w Zawichoście, pierwsze wykształcenie ode­
brała w progimnazjum źeńskiem w Sandomierzu. Już od najwcześ­
niejszej młodości bardzo wieie pracowała nad sobą. V/ 20-tym
roku życia wyszła zamąz i przeniosła się do Warszawy, gdzie
miała możność oddawania się badaniom naukowym. Gdy w okre­
sie przedrewolucyjnym zorganizowano „lotny uniwersytet polski
w Warszawie“, Lilientalowa bardzo pilnie i systematycznie uczę­
szczała na wykłady i pod wpływem prof. Ludwika Krzywickiego
zainteresowała się żywo studjum etnolog.-.. Już od r. 1898 zaczy­
nają się ukazywać w „Wiśle“ i „Ludzie“ pierwsze jej prace. I tak :

120
„Przesądy żydowskie“ (Wisła, t. XII, XIV), „Wierzenia, przesądy
i praktyki ludu żydowskiego* (Wisła, t. XVIII, XIX), „Zaręczyny
i wesele żydowskie“ (Wisła, t. XIV), „Pieśni ludowe żydowskie“
(tłumaczone białym wierszem, Wisła, t. XVI—XVIII), „Zycie po­
zagrobowe i świat przyszły w wyobrażeniu ludu żydowskiego
(Lud, t. VIII).
Lilientalowa nie ograniczyła się jednak do studium folkloru
współczesnego, lecz sięgnęła w daleką przeszłość, badając barć zo
ściśle na podstawie literatury biblijnej i talmudycznej genezę i roz ivćj
dzisiejszych zwyczajów i obrzędów ludowych. Powstaje bardzo ob­
szerna i wyczerpująca praca: „.Święta żydowskie w przeszłości
i teraźniejszości, część I (święta pielgrzymie: Pesaeh, Szabuoth
i Sukoth, — Rozprawy wydziału filologicznego Akademji Umie­
jętności w Krakowie, t. XLV), część II (Rosz-Haszana i jomkipur, tamże, t. Li!) i część III (święta historyczne : Purim i Chanuka, tamże, t. LVIII). Pracę swą zaopatrzyła autorka w 20 tablic
wycinanek, zebranych z "óżnych okolic Polski, ponadto w ilu­
stracje rozmaitych zabawek ludowych i w melodje pieśni, śpie­
wanych w odnośne święta. — Prócz „Świąt“ ukazały się w druku
jeszcze następujące rozprawy: „Dziecko żydowskie' (Materjaiy
kom. antrop.-archeolog, i etnogr. Akademji Umiejętności w Kra­
kowie, t. VII, — również w „Mitteilungen zur jüd. Volkskunde“,
r. 1909 w przekładnie niemieckim Alfreda Landau’a : „Das Kind
bei den Juden“). „Legendy żyd. o wyjściu Żydów z Egiptu“
(Lud, t. IX), „Zjawiska przyrody w wyobrażeniu i praktyce ludu
żydowskiego“, („Safrus“, książka zbiorowa, poświęcona sprawom
żydowstwa, Warszawa 1905j. „Precz z barbarzyństwem. Rzecz
0 obrzezaniu“, (Warszawa 1908). „Kult ciał niebieskich u staro­
żytnych Hebrajczyków i szczątki tego kultu u współczesnego ludu
żydowskiego“ (Arch nauk antropologicznych, t. I, Nr._ 6), „żywot
Mojżesza na podstawie legend żydowskich“ („Nowe Zycie“, mie­
sięcznik, poświęcony nauce, literaturze i sztuce żydowskiej, ze­
szyt ÏI i dalsze, Warszawa 1924 r.). „Ajn ha’ra („złe oko“ w „Jü­
dische Philologie“, piśmie poświęconem żyd. językowi, literaturze
1 etnografji, Warszawa 1924). „Dziecko żydowskie“ Kraków 192. ’
Prace Kom. etnogr Akad. Um. Nr. 3. Ponadto przyjęto do druku:
„Kult ognia u starożytnych Hebrajczyków i szczątki tego kultu
u współczesnego ludu żydowskiego“ (w Arch. nauk antropolo­
gicznych), „Kult wody u starożytnych Hebrajczyków i szczątki
tego kultu u współczesnego ludu żydowskiego“ (tamże).
Wedle wiadomości, udzielonych mi łaskawie przez rodzinę,
pozostały w rękopisie dalsze prace : „Rzut oka na dzieje żydów
w Polsce“ i „Wykład snów, jako odbicie dziejów“ (odczytane na
posiedzeniu Polskiego Towarzystwa Etnograficznego w Warszawie,
18 maja 1922 r.). — Ostatnio zaś zebrała Zmarła wiele materjału
i rozpoczęła nowe prace na zamierzone tematy : „Święta żydowskie
i t. d., cz. IV (Sabath) i cz. V (święta pomniejsze i posty), Ob­

121
rzędy pogrzebowe u Żydów, Kult ziemi u starożytnych Hebraj­
czyków i szczątki tego kultu u współczesnego ludu żyd., Żydow­
skie obrzędy weselne (szerzej opracowane), Wierzenia i praktyki
ludu żydowskiego, związane z menstruacją, Lecznictwo ludowe
żydowskie, Angelologja i demonologja u żydów.
Niestety wczesny zgon przeszkodził spełnieniu tych zamie­
rzeń. Przejścia ostatnich lat, trudne warunki materjalne i ciężka
praca dla chleba podkopały zdrowie Lilientalowy. Nic też dziw­
nego, że wśród takich warunków prędko rozwinęła się choroba,
która w młodym jeszcze wieka (47 lat) kres położyła jej życiu.

Giza Fränkloica.
Rozporządzenie Ministra Wyznań Religijnych i Oświe­
cenia Publicznego z dr.i a 27. grudnia 1926 r. w sprawie pro­
gramu studjów i egzaminów w zakre .ie antropologji, etnografji z etnologią i prehistorji na stopień magistra
filozofji. Na podstawie art. 1 14 ustawy z dnia 13 lipca 1920 roku
0 szkołach akademickich (Dz. U. R. P. Nr. 72, poz. 494) i sto­
sownie do § 4 rozporządzenia Ministra Wyznań Religijnych i Oświe­
cenia Publicznego z dnia 2ó listopada 1925 roku L. 13054-IV/25
w sprawie egzaminów magisterskich na wydziałach fi ozoficznych
(humanistycznych i matematyczno-przyrodniczych) uniwersytetów
(Dz. U. Min. W. R. i O. P. z r. 1926 Nr. 8, poz. 65), zarządzam
w porozumieniu z Radami tych Wydziałów co następuje:
§ 1. Egzaminy z zakresu antropologji, etnografji z etnologią
1 prehistorji na stopień magistra filozofji oraz warunki dopuszczenia
do nich są następujące:
A. Egzaminy, obowiązujące każdego stuoenta, studjującego
w powyższym zakresie:
Trzy egzaminy z pośród następujących:
1. Antropologia (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
2. Etnografja z etnologją (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
3. Prehistoria (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
4. Psychologja (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
5. Geologja (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
6. Geografja (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
7. Socjologja (kurs elementarny). Egzamin jest ustny.
8. Jedna z nauk historycznych (historja, literatura, sztuka),
filo'ogicznych (slawistyka i t. p.) lub przyrodniczych, przyczem
jednym z egzaminów musi być egzamin wymiethiony pod 1 ), 2)
lub 3).- Egzamin jest ustny.
9. Główne zasady nauk filozoficznych. Egzamin jest ustnyWarunkiem dopuszczenia studenta do każdego z egzaminów,
wymienionych pcd A. od 1 do 8, jest wykazanie się świadectwem
czynnego udziału w odpowiednich ćwiczeniach wstępnych przez
conajmniej 2 trymestry.

122
B. Do wyboru przez studenta jedna z następujących grup
egzaminów:
a) Grupa antropologiczna:
10. Szczegółowa znajomość antropologji systematycznej, ogól­
nej, społecznej i etnicznej. Egzamin jest pisemny pod nadzorepi
i ustny.
I 1. Metody badań antropologicznych. Egzamin jest ustny.
Warunkiem dopuszczenia studenta do egzaminu pod B. 10
jest wykazanie się świadectwem czynnego udziału w pracowni
przez conajmniej 5 trymestrów. Warunkiem dopuszczenia do udziału
w pracowni jest uprzednie zdanie egzaminu pod A. 1.
b) Grupa etnologiczna :
10. Szczegółowa znajomość etnografji Polski i powszechnej
(kultury materialnej, duchowej i społecznej) oraz etnologji. Egza­
min jest pisemny pod nadzorem i ustny.
1 1. Metody badań etnologicznych Egzamin jest ustny.
Warunkiem dopuszczenia studenta do egzaminu pod B. 10
jest wykazanie się świadectwem czynnego udziału w ćwiczeniach
wstępnych lub w seminarjum przez conajmniej 6 trymestrów. Wa­
runkiem dopuszczenia do udziału w seminarjum jest uprzednie
zdanie egzaminu pod A. 2.
c) Grupa prehistoryczna :
10. Szczegółowa znajomość prehistorji Europy, Starożytnego
Wschodu i Afryki Północnej oraz prehistorji Polski. Egzamin jest
pisemny pod nadzorem i ustny.
1 1. Metody badań prehistorycznych. Egzamin jest ustny.
WarünKem dopuszczenia studenta do egzaminu pod B. jest
wykazanie się świadectwem czynnego udziału w pracowni przez
conajmniej 5 trymestrów. Warunkiem dopuszczenia do udziału
w pracowni jest uprzednie zdanie egzaminu pod A. 3,
C. Dowolnie wybrany inny przedmiot w zarysie, dla którego
jest przewidziany program osobném rozporządzeniem.
W czasie jednej sesji egzaminacyjnej student może zdawać
nie więcej, niż 2 egzaminy.
§ 2. Temat pracy magisterskiej student może otrzymać po
odbyciu conajmniej 6 trymestrów studjów oraz po zdaniu wszyst­
kich egzanrnów wymienionych pod A.
Praca magisterska powinna być wykonana na temat z dzie­
dziny grupy przedmiotów, wybranej z wymienionych w § 1 pod B.
Po otrzymaniu tematu pracy magisterskie], bądź po przy­
jęciu przez Komisję Egzaminacyjną do oceny pracy, przewi­
dzianej w § 6 al. 3 przytoczonego na wstępie rozporządzenia Nr.
13034-IV/25 student może zdawać egzaminy, wymienione pod B.
§ 3. Ostatnim egzaminem, przy którym Podkomisja Egza­
minacyjna przeprowadzać będzie ze .studentem dyskusję na temat
jego pracy magisterskiej i kontrolować również ogólną znajomość

123
całokształtu wiedzy studenta, jest egzamin wymieniony w § 1
pod B. 11.
§ 4. Każdy trymestr studjów studenta będzie mu zaliczony
do magisterjum, jeżeli łączna liczba godzin wykładów i ćwiczeń,
przesłuchanych i odrobionych z zakresu wiedzy, odpowiadającego
§ 1 niniejszego rozporządzenia, będzie wynosić conajmniej 10 go­
dzin tygodniowo.
Warszawa, dnia 27 grudnia 1926 r. (Nr. IV. S. W. 13510/26).
Minister, Kierownik Ministerstwa
Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego
(—) K. Bartek
Kongres sztuki ludowej w Pradze 1928 roku. Między­
narodowa Komisja współpracy Intelektualnej Ligi Narodów orga­
nizuje na koniec października 1928 r. w Pradze Międzynarodowy
Kongres Sztuki Ludowej. Zadaniem Kongresu ma być naukowe
opracowanie poszczególnych zagadnień sztuki ludowej r jej tere­
nowych przejawów. Nadto przez poznanie sztuki ludowej w róż­
nych krajach i. międzynarodową wymianę myśli w tej dziedzinie
kongres dążyć będzie do zbliżenia narodów.
Kongres będzie mieć wielce doniosłe znaczenie dlą badań
nad sztuką ludową. Program obmyślono bardzo szeroki, bo bro­
szura Centralnego Komitetu Kongresu zapowiada, że terenem ba­
danym przez Kongres międzynarodowy będwe Europa, Ameryka,
Azja, Afryka i Oceanja. Uzupełnieniem Kongresu będzie Między­
narodowa wystawa Sztuki Ludowe; w Bernie, prawdopodobnie
w roku 1931.
Kong" es da niewątpliwie ważny wynik teoretyczny przez
dokładne określenie pojęcia sztuki ludowej, które obecnie ;est
chwiejne i niejednolite. Nadto głównemi tematami obrad będą za­
gadnienia : 1 ) Rozprzestrzenienie geograficzne przejawów sztuki
ludowej. 2) Wykaz jej zabytków. 3) Sposoby zachowania sztuki
ludowej i jej rozwoju.
Szczególna uwaga skoncentruje się w dziedzinie sztuki lu­
dowej plastycznej i dekoracyjne; t. zn. : 1. Budownictwo (demy,
świątynie i t. d.), dekoracja zewnętrzna (rzeźba, malarstwo), dachy,
balkony, ogrody i f. d. 2. Dekoracja wnętrz. 3. Malowidła, dy­
wany tkane i haftowane. 4. Sprzęty. 5. Wozy, sanie, łodzie zdobione
i t. d., uprząż. 6 '' Narzędzia rolnicze i statki (laski, rączki rzeź­
bione, formy dc ciasta, sera i masła). 7. Ceramika i szkło. 8. Ple­
cionkarstwo i koszykarstwo. 9. Roboty z papieru, tektury, kory,
wosku, słomy, liści, kwiatów, muszel, drutu, rogu, kości, łuski, "
kamienia, kryształu. 10. Skory i futra (krój, technika zdobienia).
1 1. Tkaniny (technika pierwotna, ozdoby tkane, malowane, haft,
koronka i na ogół wszelkie wyroby zdobione z jedwabiu, wełny,
bawełny, rafji i włókien roślinnych, włosia, sznurków, piór i t. d.).

124
12. Stroje (nakrycia głowy, czapki, kapelusze, pasy, odzież, ręka­
wiczki, obuwie). 1 3. Ozdoby ciała, klejnoty, uczesania, grzebienie,
djademy, amulety, fetysze, l^f. Posągi i rzeźby z kamienia, gliny,
wosku, drzewa i metalu, 15. Obrazy, papiery malowane, alma­
nachy, karty, sztychy świeckie, religijne i satyryczne. 16. Stroje
odświętne i teatralne. 17. Pierwiastek artystyczny w obrzędach
• dorocznych i rodzinnych. 18. Lalki, marjonetki. 19. Zastosowanie
sztuki ludowej do teatru i misterjów. 20. Zdobnictwo w instru­
mentach muzycznych.
Nadto do tego zakresu wciąga się również muzykę i pieśni
ridcwe. Zarówno pieśni jak i muzykę instrumentalną Kongres
będzie rozważał same w sobie oraz towarzyszące tańcom i innym
ewolucjom, opartym na rytmice. Głównym i żywym dokumentem
będzie w tym wypadku pieśniarz lub grupa śpiewaków i muzy­
kantów czy tancerzy ludowych. W braku ich należy zbadać nuty
i fonogramy dokładnie rejestrujące przejawy muzyki ludowej.
Rozpatrywane będą następujące tematy. 1. Bibljografja zbioru
nut. 2. Repertuar zbiorów fonogramów. 3. Gammy i tonacje, rytm,
formy preludyjne, akompaniament i harmonja. 4. Technika wo­
kalna oraz ekspresja estetyczna i jej osobliwości (sposób emisji,
drganie głosu itp.). 5. Typy instrumentów, ich repartycja geogra­
ficzna, pochodzenie, fabrykacja, przesiąkanie wpływów. 6. Łą­
czenie głosu z instrumentem. 7. Czy muzyka i pieśń ludowa roz­
wijają się czy też podupadają i dlaczego? 8. Jakiemi środkami
możnaby uratować to, co przetrwało w różnych krajach i po­
magać w notowaniu i rejestracji tego, co nie zostało utrwalonej
Następnie uwzględnia się przedstawienia dramatyczne, or­
szaki, śvTięta ludowe, tańce. Pod nazwą teatru ludowego nie na­
leży rozumieć teatru tylko popularnego i taniego. Teatrem ludo­
wym w naszem rozumieniu jest taki, który samorodnie wykwitł ze
środowiska ludu, posiada repertuar pochodzenia i inspiracji ludo­
wej i ktô'egc aktorzy nie są zawodowcami lecz chłopami. W zakres
tego teatru wchodzą marjonetki, pantomimy, procesie i święta pu­
bliczne, w których w formie dramatycznej wyraża się oryginalna
twórczość narodu, rasy lub regjonu.
Zastosujemy te same metody badania co wyżej, modyfikując
je stosownie do potrzeby, a mianowicie; 1. Miejsce pochodzenia,
sfera wpływów i historja teatru ludowego. 2. Technika teatralna:
a) repertuar, b) organizacja społeczna teatru ludowego, c) insce­
nizacja, d) scena (akcesorja), e) aktorzy, f) kategorje kostjumów,
charakteryzacji, g) interpretacja (naturalistyczna, hieratyczna, sty­
listyczna etc.). 3. Warunki postępu i przyczyny upadku przejawów
teatru ludowego; środki potrzebne do zachowania ich i ich cha­
rakteru.
Wreszcie Kongres rozpatrywać będzie tańce z muzyką lub
pieśnią zarówno te, które są wyrazem osobistego wzruszenia, jak
i posiadające pierwiastki dramatyczne (orszaki, pochody ;td.). Na-

125
leży zbadać tańce: I. według klasyfikacji ogólnej: I. Tańce re­
ligijne, związane z kultem, tańce żałobne i symboliczne (np. tańce
ognia, pór roku itd.). 2. Tańce plastyczne i mimiczne (bachiczne,
weselne etc.). 3. Tańce charakterystyczne (tańce motyli, herbaty),
tańce wojenne, teatralne, akrobatyczne. II. Według charakteru na­
rodowego lub regjonalnego (np. czardasz, tarántella). III. Według
szematów choreograficznych : 1. ruchy i postawy : tańce indywi­
dualne, tańce we dwoje, tańce zbiorowe, kołowe, rzędami itp.
2. Czas i rytm (pas).
Polska zamierza wziąć bardzo żywy udział w pracach Kon­
gresu. W tym celu wybrano w Warszawie na posiedzeniu w dniu
1 I listopada 1927 Komitet Ogólny Sekcji Polskiej Kongresu, do
którego weszli: J. St. Byotroń, Adolf Chybiński, Adam Chętnik,
Jędrzej Cierniak, Cezarja Ehrenkreutzowa, Adam Fischer, Eugenjusz
Frankowski, Feliks Gwiżdż, Oskar Halecki, Aleksander Janowski,
Juljusz Kłos, Jan Fankau, Czesław Młodzianowski, Kazimierz Mo­
szyński, Janina Orynżyna, Józef Podoskÿ Władysław Podlacha,
Juljusz Pagaczewski, Stanisław Poniatowski, Helena Schrammówna,
Józef Stokłosa, Święcicki Hilary, Karol Tichy, Mieczysław Treter,
Jerzy Warchałowski, Kazimierz Witkiewicz, Romuald Ziemkiewicz,
Zenon Zniński.
Do prezydjum Sekcji Polskiej wybrano: Dra Mieczysława
Tretera, przewodniczącym, Prof. E. Frankowskiego i Prof. O. Haleckięgo, zastępcami przewodniczącego, a p. Janinę Orynżynę sekr
generalną Prócz tego do prezydjum Komitetu ogólnego wchodzi
po 2 delegatów z komitetów miejscowych miast uniwersyteckich
t. zn. z Krakowa, Fwowa, Fublina, Poznania i Wilna, oraz de­
legat Akademji Umiejętności w Krakowie.
Komitet lokalny lwowski odbył swe posiedzenie 20 grudnia
'927 r. i wyznaczył na delegatów A. Fischera i dyr. Hilarego
Święcickiego. Zarazem rozpoczął Komitet ożywioną działalność
w kieruiKU przygotowania odpowiedniej ilości referatów naukowych.
Sekcja Polska Kongresu poleciła do opracowania następujące
tematy :
I. Ogólny referat syntetyczny o sztuce ludowej w Polsce.
II. I. Budownictwo. 2. Strój. 3. Sprzęty. 4. Garncarstwo. 5. Tkactwo
wraz ze zdobnictwem, 6, Sztuka pasterska. 7. Sztuka puszczańska.
8. Piękno wnętrza izby. III. 1. Obrzędy doroczne. 2. Obrzędy
życia ludzkiego. IV. 1. Ornamentyka ludowa na obszarze z.em
Rzpltej. 2. Kolorystyka. 3. Pierwiastki twórcze w wyobraźni ludu.
V. Związki współczesnej sztuki ludowej z przedhistoryczną. VI.
Muzyka regjonalna. VII. Widowiska ludowe 'ako szczątki dawnej
obrzędowości. VIII. Tańce dzielnicowe i ich rozwój historyczny.
IX. Metoda badań sztuki ludowej. X. Muzeolcgja sztuki ludowej.
XI. Zagadnienia podtrzymywania i popierania sztuki ludowej.
XII. Opracowanie szczegółowej oibîjagrafji odnośnie do każdego
z wyżej wskazanych zagadnień.

126

Zjazd Profesorów etnografji i etnologii w Warszawie
w r. 1926. Na zebraniu odbytem dnia 5. XII 1926 w Biurze
Etnologicznem w Warszawie uchwalono następujące rezolucje:
I. Program magisterjum z zakresu etnologji i etnografji.
II. Prośba do Wydziału Nauki M. W. R. i O. P. w sprawie
uwzględnienia etnografji i etnologji przy magisterjum grup histo­
rycznej i filologicznej.
III. Prośba do Wydziału Nauki, w sprawie odpowiedniego
dotowania nowopowstających zakładów etnologicznych.
IV. Uchwała, aby w związku z założeniem muzeum etno­
grafji słowiańskiej w Pradze, piosić prof. E. Frankowskiego o po­
rozumienie się w tej sprawie z ministerstwem spraw zagranicznych.
V. Uchwała, by popierać nowopowstałe towarzystwo „Ogród
Polski“, jako bardzo pożyteczne dla etnogrcfji polskiej.
VI. a). Uchwała, by zorganizować wykłady zbiorowe z dzie­
dziny etnografji i etnologji w poszczególnych ośrodkach Polski,
przyczem na najbliższy termin oznaczono Lublin, Wilno, Toruń.
VI. b). Uchwała, by rozważyć potrzebę wykładów wymien­
nych z etnografji i etnologji między poszczególnemi uniwersytetami.
VII. Uchwała, by ożywić propagandę w sprawie etnografji
i etnologji przez pisanie artykułów w prasie oraz recenzje dzieł
z tego zakresu.
VIII. Uchwała, aby opracować katalog czascpism w bibljotekach pięciu ośrodków uniwersyteckich w Polsce.
ÏX. Uchwała, aby opracować skorowidze do Wisły, Ludu,
Z. W. Ak. Urn.

II. Zjazd Słowiańskich Geografów i Etnografć .v w Polsce
w r. 19Ż7. Zgodnie z postanowieniem I Zjazdu Słowiańskich
Geografów i Etnografów w r. 1924. w Pradze czeskiej, odbył się
w czasie od 2—12 czerwca 1927. II. Zjazd Słów. Geografów
i Etnografów w Polsce Zjazd rozpoczął się w Krakowie i miał
charakter podróży naukowej. Uczestnicy, przejeżdżając specjalnym
pociągiem, zatrzymywali się w ważniejszych ośrodkach Polski,
gdzie odbywały narady i posiedzenia naukowe, oraz zwiedzano
muzea i miejscowe osobliwości kultury, przyrody, górnictwa etc.
Posiedzenia plenarne odbyły się w Warszawie, Lwowie i Krakowie,
zaś zebrania sekcyjne w Warszawie, \Viinie, Lwowie i Krakowie.
Zjazd obradował w ośmiu sekcjach, z których sekcja VI. była
poświęcona zagadnieniom z zakresu antropologji, etnologji i et­
nografji.
I. Zgłoszono następujące referaty z zakresu etnografji i etno­
logji:

a) Zagadnienia ogólne, teoretyczne i terytorialne:
Bogatyrew P., Praha: Synchronisticzeskij metod i etniczeskaja
geografja.

127
Breżgo B., Daugavpíli: Referat o Słowianach w Inflantach.
Fischer A., Lwów: Wpływ czynników geograficznych na
zjawiska etnograficzne.
Fischer A., Lwów: G ujednostajnienie określenia ; zakresu
etnografji etnologji.
Frankowski E„ Warszawa: Pansłowiańskie muzeum etno­
graficzne jako nowy typ muzeum.
Gąsiorowski H., Grudziądz: Huculi, ginący ród góralski.
Hušek J., Bratislava: Národopisná organizace prac na Slo­
vensku.
Karskij E., Leningrad: Referat o stanie badań etnograficznych
w Rosji.
Klačko, Sv. Martin Turě: Praca etnografického odboru Ma­
rice Slovenské.
Moszyński K., Kraków Z zagadnień etnografji ziem sło­
wiańskich.
Przeworski S., Częstochowa: Hetyci jako ludność Palestyny
przedizraelski ej.
Románsky, Sofia: Les colonies bulgares en Valachie et
Moldavie.
Schneeweis E., Becgrad: Dar.asnje stanje jugoslav. etnologije.
Sišmanov I., Sophia: Nécessité ď une phorèmatologie com­
parée des peuples slaves.
Smoleński J., Kraków: Suri’ analyse cartograph. de rapports
entre les différents composants de la pcp lation.
Syřiště Fr., Praha: České kolonie na Volyni.
Turčin R., Praha: Čechoslováci v Chrvatsku a Slavonii.
Zupanić, Ljubljana: Referat o powstaniu i znaczeniu rodo­
wych nazw Ljach i Kujaw.

b) Kultura materjalna:
Bachmann A., Lwów: Z badań nad dachem słowiańskim.
Chętnik A., Warszawa: BursztyniarsCwo na Kurpiach.
Maurizio A., Bydgoszcz: Dzieje pożywienia w etnografji
polskiej.
Pražák V., Bratislava: Studj jm tyttů slovenské lidové vý­
šivky ze stanoviska etnografie a kulturní historie.
Przeworski S., Częstochowa: Wóz wojenny u Achajów
i Hetytów.
Stránské D., Praha: Některé starobylé znaky ve slovenských
krarich.

c) Kultura społeczna:
Ehrenkreutzowa C., Wilno: Obrzędy weselne ludu po’sldego.
Frankowski £., Warszawa : Wiosenny obrzęd kogutka na
ziemiach polskich.
Koranyi K., Lwów: Czary w Polsce (ze stanów, prawnego).

128
Schneeweis E., Beograd : Običaji oko rodenja i krstenja kod
Srba i Hrvaia.
Wakarelski, Warszawa: Obrzędy weselne u Bułgarów,
d) Kultura duchowa:
Fabian V., Praha: Malowaný nábytek lidowý.
Frankowski E., Warszawa: Znaczenie tykwy dla kultury
ludzkiej.
Gołąbek J., Warszawa: Widowiska ludowe u Słowian.
Horák J., Praha : Organisace a badání o lidowých písních
a podáních.
Kołessa A., Prague: Fe sujet mythologique lunaire et astral
dans 1’ ancienne chanson de Noël ukrainienne.
Kołessa A., Prague: Fes ouvrages folkloristes de Jean
] kanko.
Kołessa F., Lwów : Charakterystyczne cechy zachodnioukraińskich dialektów muzycznych w melodiach pieśni ludowych
z Łemkowszczyzny.
Kwitka. Kijów: Fe systéme pentatonique anémitonique chez
les peuples slaves.
Manning Cl. A., New York: Les oiseaux mnnstreux dans la
tradition russe.
Pank-'ewicz I., Użhorod: Les chansons ceremoniales se rat­
tachant á la vie de famille et de ferme sur les confins ruthénoslovaques entre Użhorcd et Michalovce.
Pospišil Fr., Brno: Taniec zbójnicki na Podhalu a jego
miejsce między orężnemi tańcami u Słowian (film).
Stoiłow, Sofja : Bułgarski folklor w ostatnich 3 latach.
Swięcickyj I., Lwów: Pierwiastek ludowy w ikonografj'
ukraińskiej dawnych wieków.
II. Referaty z dziedzin pokrewnych etnologii :
Betleja T., Katowice: Ludność Krakowa w XVIII wieku.
Buczyńska M., btudjuin rozmieszczenia i gęstości osiedli
w połud. województwach Polski.
Dědina V., Praha: Organisace práce vlastivědné a kulturní
dle přivozených krajin.
Dědina V., Praha: Unifikace slovanského názvosloví zeměvěd něha.
Deszczka, Poznań: C rožníeszczeniu domów mieszkalnych
wiejskich w Polsce.
Grodzicki L., Lwów: Rozmieszczenie ludności na Polesiu.
Ischiikoff, Sofia: La densité de la population en Bulgarie.
Janowski A,, Warszawa: Idea i praca krajoznawcza.
Keyha Z., Lwów: Przyrost ludności w Polsce południowowschodniej w latach 1900—1910—1921.

129
Kostic L. M., Beograd: G radovi u Jugoslaviji.
Kubijowicz W., Kraków: Główne typy życia pasterskiego
w Polskich Karpatach fliszowych.
Facewiczowa Z., Kraków: Życie pasterskie w Tatrach.
Pastwa J., Poznań: Gęstość zaludnienia a stosunki narodo­
wościowe w woj. pomorskiem.
Pawłowski St., Poznań: O rozmieszczeniu ludności polskie;
w woj. pomorskiem.
Piątkowski J., Lwów: Stosunki narodowościowe w woje­
wództwie wołyńskiem.
Sawicki L., Kraków: Osadnictwo na wschodnich kresach
Polski.
Semkowicz Wł., Kraków: Ziemie słowiańskie na mapach
Sali Garderoby.
Wąsowicz J., Lwów: Mapa narodowości w Polsce według
spisu ludności 1921.
III. Referaty antiopologiczne :
Czekanowski J„ Lwów: Metoda kartograficzna a kryterj urn
ilościowe.
Gryglaszewska M., Lwów: Z badań nad krar.jologją Szwajcarji.
Klimek St., Lwów: Elementy rasowe ludności Azji pół­
nocnej i wschodniej.
Lempertówna G„ Lwów: Studjum nad antropologią Ży­
dów lwowskich.
Mydlarski J„ Warszawa: Zagadnienia serologiczne w antro­
pologii.
Mydlarski J., Warszawa: Zagadnienie typów budowy fi­
zycznej ludności zrem polskich.
Mydlarski J., Warszawa: Struktura antropologiczna Polski
i zagadnienie doboru wojskowego.
Poniatowski St., Warszawa: Arjowie a rasa nordyjska.
Rosiński B., Lwów: Badania antropogenetyczne w pow
pułtuskim.
StołyLwowa, Warszawa: Wstępne badania kranjologiczne
nad materjałem z cmentarzyska w 1 wieku po Chr. w Oksywiu.
Stołyhwo K., Warszawa: W sprawie definicji typów antro­
pologicznych.
Wiązowski K., Warszawa: Zagadnienie budowy stopy na
ziemiach polskich.
Przeważna część zgłoszonych referatów ukazała się drukiem
przed rozpoczęciem Zjazdu, jednak w formie bardzo zwięzłej,
bo objętości zaledwie kilkudziesięciu wierszy. Dokładniejsze stresz­
czenia, do czterech stron druku formatu ósemki, będą pomiesz­
czone w księdze referatów II. Zjazdu Słów. Geografów i Etno­
grafów.
Lud XXVI

9

130
Nakładem komitetu organizacyjnego II. Z. S. G, i E. wy­
dano „Przewodnik Kongresowy“ Kraków 1927. S. 309. W zbiorowem tern wydawfiictwie zamieszczono szereg artykułów, infor­
mujących w sposób bardzo zwięzły o strukturze etnograficzne;
Rzeczypospolitej. Są tam następujące prace : J. Czekanowski
i J. St. Bystroń : „Struktura antropologiczna i etnograficzna terytorjum polskiego“, s. 37—45. K. Nitsch: „Stosunki narodowo­
ściowe na Śląsku“ s. 90—92 z mapką językową Śląska. E. Fran­
kowski: „Kaszubi“ s. 136—139. Ehrenkreutzowa C. : „Wycieczka
etnograficzna“ (okolice Wilna) s. 173—175. K. Moszyński: „Etnografja“ (droga Wilno—Łuniniec— Lwów) s. 184—189. A. Fischer:
„Okolica Lwowa pod względem .etnograficznym“ s. 202—205
(z mapą typów chałup w województwie lwowskiem), Z. Pacewiczowa: „Szałaśnictwo w Tatrach polskich“ s. 259—274 (z mapą
wędrówek pasterskich). S. Udziela: „Etnografja“ (Podhala) s. 278—
280 i S. Udziela : „Krakowiacy" s. 299—306 z 4 rycinami.

A. Bachmann.

Koło Nauk Antropologicznych Studentów U. J. K.
we Lwowie. I. Walne Zebranie Koła Nauk Antropologicznych
Studentów U. J. K.. we Lwowie odbyło się dnia 6 lutego 1928.
0 godzinie 19. w sali Zakładu etnologicznego przy ulicy Marszał­
kowskiej 1. II. p. Zebranie otworzył członek Komitetu Założycieli
Koła Edward Oleksin witając PP. Prof. Czekariowskiego, Kozłow­
skiego i Fischera, oraz licznie zebranych gości w osobach: p. Dr.
Fränklowej, Dr. Morwitza i innych.
Następnie w kilku słowach skreślił powstanie tego,koła, kła­
dąc główny nacisk na konieczność istnienia pierwszej i jedynej
w Polsce tego rodzaju placówki w dziedzinie nauk antropolo­
gicznych obejmującej antropologię, etnologję, prehistorję i nauki
pokrewne, celem rozszerzania i pogłębiania tychże nauk, nietylko
wśród samych członków Koła, ale także wśród szerszych warstw
społeczeństwa. Krótkie swe przemówienie zakończył wezwaniem
do współpracy, dziękując równocześnie PP. Profesorom za gor­
liwe poparcie pierwszych kroków w tworzeniu Koła.
Z kolei przystąpiono do dalszego punktu porządku dziennego
Walnego Zebrania, a mianowicie do uchwalenia statutu; po
dłuższej dyskusji, w której zabierali glos prof. Czekar.owski, prof.
Fischer, prof. Kozłowski, Dr. Fränklowa, Dr. Sulimirski i inni, stamt
został z poprawkami Dr. Sulimirski sgo jednogłośnie uchwalony.
Następnie Komitet Założycieli przedstawił Zebraniu listę kandy­
datów Zarządu Koła. którą przez aklamację przyjęto. W skład
tegc Zarządu wesz.i:
Prezes: Edward Oleke.n, zastępcy prezesa: Jan Falkowski
1 Tadeusz Henzel, sekretarz; Bronisław Nagel, skarbnik: S. Czortko cer. Członkowie Zarządu: M. Gryglaszewska, A. Neschelówna,
C. Smiszko i Józef Gajek.

131
Komisja rewizyjna: Dr. T. Sulimirski, Irena Gurgula, St.
Lenkawski. Wreszcie uchwalono wysokość wpisowego i wkładki
miesięcznej dla członków zwyczajnych i wspierających, a także
stałe dnie zebrań naukowych Koła.
Wkońcu przewodniczący, dziękując zebranym za przybycie,
zamknął Walne Zebranie.
Dnia 17. lutego o godzinie 19. w sali Zakładu Prehistorjl,
Marszałkowska 1. II p. odbyło się pierwsze Zebranie naukowe
Koła Nauk Antropologicznych Stud. U. J. K. we Lwowie z re­
feratem dyskusyjnym p, Dr. K. Kcranycgo, członka wspiera­
jącego Koła, p. t. „Czary i gusła przed sądami kościelnemi
w Polsce w XV i w pierwszej połowie XVI wieku.“
Po odczytaniu referatu w ożywionej dyskusji zabierali głos :
prof. Kozłowski, prof. A. Fischer i p. J. Gajek. Dyskusja toczyła
się nad zagadnieniem czarów i guseł w ogólności i ich zna­
czeniu.
Dnia 2. marca b. r. w sali Zakładu Prehistorji przy ulicy
Marszałkowskiej 1. odbyło się Zebranie naukowe Koła Nauk
Antropologicznych z referatem p. Dr. Stanisława Klimka p. t.
„O stosunkach rasowych i etnicznych w Australji“.
W dyskusji po referacie zabierali głos: PP. Prof. Kozłowski i Czekanowski, oraz referent p. Dr. Klimek.
Dnia 9. marca b. r. w sali Zakładu PieFstorji przy ulicy
Marszałkowskiej 1, odbyło się Zebrarie naukowe Koła Nauk
Antropologicznych Stud. U. J. K. we Lwowie z referatem p. Dr.
Jana Bryka p. t. „Typy antropologiczne pod względem
sprawność- i rozwoju fizycznegc
W referacie tym przy zastosowaniu metody podobieństwa
wyróżnił prelegent na terenie Wschodniej Małopolski pod względem
systematyki rodzaju ludzkiego prócz znanych typów a, ß, y i Ô
jeszcze typ laponoidalny A.
W dalszym ciągu przechodząc do omawiania zagadnienia
rozwoju i sprawności fizycznej stwierdził, że wszystkie typy roz­
wijają się dodatnip, jednak różnie i w różnym stopniu. Pod
względem rozwoju fizycznego grupy typów antropologicznych
wykazują tę samą tendencję rozwojową. Prelegent opierając się
na zbadanym przez siebie materjale wyróżnia:
1) grupę północno-europejską: typy a i y.
2) grupę o nawiązaniach azjatyckich : typy ß i A.
i 3) grupę południową, typ Ô.
Pod względem sprawności fizycznej typy c podobnej kon­
stytucji wykazują podobny rozwój. Prelegent wyróżnia tu gi ipę M i Ô,
i grupę ß i A. Typ 7 zajmuje stanowisko pośrednie zbliżając się
bardziej do grupy ß—A-owej.
Reasumując swe wyniki prelegent doszedł do wniosku że
zróżnicowaniom morfologicznym towarzyszą różnice fizjologiczne,
9*

czyli, Ż2 typom antropologicznym odpowiadają typy konstytu­
cjonalne.
W dyskusji zabierali głos : p. Dr. Klimek, który w dłuższem
swem przemówieniu zaznaczył, że ten nowy kierunek w badaniach
naukowych antropologicznych daje nam możność uchwycenia od­
powiedników między zróżnicowaniem morfologicznem a zróżnico­
waniem fizjologicznem i psychologicznemu Następnie przemawiał
p. Dr. Bachmann, zwracając uwagę na stosunki etniczne, które
dzięki badaniom antropologicznym występują tutaj jaśniej. Ks. Dr.
Doc. Rosiński podkreślił jak dalece momenty psychiczne oddziaływują na momenty fizjologiczne. W końcu zabrał głos p. prof.
Dr. Czekanowsk:, który w swem przemówieniu stwierdził, że praca
niniejsza jest podstawową w dziedzinie antropologii fizjologicznej.

Edward Olekßin.

Pięćdziesięciolecie pracy naukowej Prof. Aleksandra
Briicknera. Prof. Aleksander Brückner, członek honorowy Towa­
rzystwa Ludoznawczego we Lwowie, obchodził uroczyście w stycz­
niu 1928 roku pięćdziesięciolecie-pracy naukowej. Uroczystość ta
odbyła się w poselstwie polskiem w Berlinie, a przybyli na nią
jako specjalni delegaci profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego
dr. Ignacy Chrzanowski i dr. Stanisław Kot oraz dr. Muszyński,
dyrektor Krakowskiej Społk Wydawniczej, która swoim nakładem
wydała księgę pamiątkową ku czci Jubilata.
W salonach poselstwa, do którego przybyli prof. Bruckner
w towarzystwie sekretarza poselstwa, p Komarnickiego, zgroma­
dzili się członkowie poselstwa, konsulatu generalnego z konsulem
generalnym Zielińskim na czele oraz goście krakowscy z prof.
uniwersytetu berlińskiego d-rem M. Vasmerem, następcą prof. Bruck­
nera na katedrze filologji słowiańskiej.
Poseł polski w Berlin'e, minister Olszowski, powitał Jubilata
i gości krakowskich następującem przemówieniem:
„Od wieków zwykł naród wieńczyć skronie swych zasłu­
żonych synów, którzy hojnie zostali naturą ponad innych obda­
rzeni, a miłośc-ą kraju ogarnięci, imię jego i znaczenie na świetne
wynieśli Wyżyny. Działo się to jednak zazwyczaj we własnym
domu, gdy naród z pełnej korzystający wolności żył swem życiem
niezależnem i samodzielnem. Również zasłużony syn pracował
vtedy i tworzył, mając przed oczyma zupełnie konkretny, wprost
dotykalny cel. W jakże odmiennych jednak warunkach rozwija
się twórczość, gdy własny dom obcą zburzony ręką, str.Iał wy­
łącznie w dziedzinie ideału, a rzeczywistego bytu był pozbawiony',
gdy nadzieja na jego odbudowę w oczach niemal wszystkich
za złudną uchodziła marę. Praca twórcza musiała wtedy spoczywać
na odmiennem zgoła podłożu. Podłożem tem był duch nierównie
potężniejszy, niż to w zwykłych warunkach ma miejsce. Béz takiego
najwyższego napięcia ducha praca taka jest wprost nie do pomyśle-

133
nia. Jakże rzadk e, wprost fenomenalne byîy wypadki, że w okresie
twórczości dom własny odbudowany został. Dzięki temu to, co
przez dziesiątki lat było tworzone, do domu tego wniesione być
mogło jako dzieło skończone, budząc nietylko uznanie, lecz po­
dziw zarówno wśród swoich, jak wśród obcych.
Nie było rzeczą łaiwą przytoczyć w dziejach podobne wy­
padki. Oto jest powód, dla którego chwila obecna jest ponad
wszelki uryraz cenna. Nie sądzę, aby ktokolwiek był w stanie,
chwilę tę ocenić głębiej od poselstwa Rzeczypospolitej Polskiej
w Berlinie, gdy dane mu jest przyjąć w swych murach, w tej
lak podniosłej chwili zasłużonego syna kraju oraz przedstawicieli
najstarszej wszechnicy polskiei, którzy tu przybyli, by złożyć hołd
jego zasługom. Witając Czcigodnych Panów w imieniu poselstwa,
składam za zaszczyt ten wyrazy serdecznej podzięki“.
Po przemówieniu ministra Olszowskiego prof. Ignacy Chrza­
nowski zwrócił się w serdecznych słowach do Jubilata, przypo­
minając mu, że przed 35 laty, jako uczeń pracował pod jego
kierownictwem, dzisiaj zaś przybywa nietylko jako dawny uczeń,
ale jako serdeczny przyjaciel osobisty, by złożyć mu życzenia
najstarszej wszechnicy polskiej i wyrazy serdecznej czci i wdzięcz­
ności, jaką cały świat naukowy polski żywi dla prof. Brücknera
za jego twórczą zapładn.ającą pracę.
Następnie wygłosił krótkie przemówienie prof. Stanisław
Kot, podkreślając, że prof. Brückner całe życie swoje pracował
w odosobnieniu i samotności, tworząc dorobek naukowy o nie­
zwykłej wszechstronności, a jednocześnie wielkie, gruntowności
i głębokości. Prof. Kot podkreślił, że bib’jografja dz:eł prof. Bruck­
nera zawiera ponad 1.200 prac, ogłoszonych w języku polskim
i w innych językach i podniósł raz jeszcze oświadczenie prof.
Chrzanowskiego, że tak jak Polska niemal dz esięć stuleci musiała
czekać na pojawienie się tytana pracy takiego, jak Lelewel, tak
też nieprędko zapewne znajdzie nowego spadkobiercę pracy
i znaczenia lelewe'owego takiego, jakim jest prof. Briickner.
Potem dyrektor Krakowskiej Spółki Wydawniczej wręczył
Jubilatowi wspaniałe wydanie księgi jubileuszowej, złożonej z prac
29 dawnych uczniów i kolegów prof. Brucknera.
Księga ta wydana p. t. „Studja staropolskie“ (Kraków 1928)
zawiera następujące prace z zakresu ludoznawstwa i historji kul­
tury: 1) K. Tymieniecki, Ród i państwo w Polsce pierwotnej.
2) J. D ąbrowski, O kolebkę kultury polskiej. 3) E. Kucharski,
Mazowsze pierwotne i zagadnienie szczepów polskich. 4) M. Han­
delsmann, Na marginesie naszej najnowszej literatury o naj­
dawniejszych dziejach Polski. 5) R. Gródecki, Zbigniew książę
Polski. 6) Wł. Abraham. Proces przeciw księdzu polskiemu
o obrazę papieża Urbana VI. 7) St. Estreicher, Nieznane teksty
ortyli magdeburskich. 8) X. J. Fijałek, Początki cenzury pre­
wencyjnej w kościele rzymsko-katolickjn w Polsce. 9) L. Krzy-

134

ř

wieki, Pilkalnie na Litwie, 10) K, Chodynicki, Tradycja
jako źródło historyczne. 11) Jan St. Bystro ń, CLarakternicy.
12) A. Fischer, Djabeł w wierzei liach ludu polskiego.
Jubilat podziękował wszystkim dłuŻGzerr. przemówieniem 7
poczem uroczystość ze kończyła się przyjęciem w salonach doselstwa, które przeciągnęło się do godz. 6,30 wlecz.

Z związku z obchodem jubileuszowym nadeszło do posel­
stwa polskiego w Berlinie pod adresem prof. Brucknera kilka­
dziesiąt depesz gratulacyjnych, między innemi od wszystkich
Wszechnic polskich, Akademji Umiejętności, Towarzystw Nauko­
wych Warszawskiego, Wileńskiego, Poznańskiego, Lwowskiego,
od kilku redakcyj dzienników warszawskich Poza tern z zagranicy
nadeszły depesze z Rzymu oraz z uniwersytetu brukselskiego.
Również Towarzystwo Ludoznawcze wysłało depeszę z wy­
razami hołdu dla swego członka honorowego.

Wystawa konserwatorska w Warszawie. Z okazji zjazdu
konserwatorskiego w Warszawie, w listopadzie 1927 r. urządzoną
została wystawa konserwatorska w gmachu b. Szkoły Podchorą­
żych. Na wystawie tej zasłużyły na specjalne podkreślenie prace
uczniów Politechniki warszawskiej, prowadzone od szeregu lat
pod kierunkiem prof. Oskara Sosnowskiego, których wynikiem
jest olbrzymi matejał do historji sztuki, zawarty w rysunkach
i wykresach architektonicznych, zdejmowanych z zabytków całej
Polski. Każdy z uczniów prof. Sosnowskiego obowiązany jest
rokrocznie wybrać sobie jakąś wieś i, opracować ją architekto­
nicznie, to jest pomierzyć i wyrysować dokładnie budynki oraz
wszelkie przedmioty/ przedstawiające wartość artystyczną lub
kulturalną. Imponujące wyniki tych badań przedstawiono na
wystawie.
Księstwo Łowickie zostało roku zeszłego ostatecznie zba­
dane, a niema w niem an jednej chaty, do którejby nie zajrzał
uczeń Politechniki i nie odkrył czegoś nowego i charakterystycz­
nego. Chata łowLka, przedstawiająca samodzielny typ, budo­
wany przez wolnego włościanina, dzięki tym pracom jest do­
kładnie znana, a sumienność badaczy wykryła na terenie roz­
mieszczenia tej chaty dziewięćdziesiąt rodzai ognisk od pier­
wotnego kamienia, aż do czteropalnikowego ■ pieca, rozmieszczo­
nego w czterech izbach. Również ukończono prace nad bada­
niem szałaśnictwa wysokogórskiego w ’ /trach, będącego począt­
kiem form budowniczych w pierwszych stadiach osadnictwa ple­
mion pasterskich i nad formami bóżnic drewnianych w powiecie
białostockim, posiadających cechy budownictwa na wskroś pol­
skiego, a będących typowym przykładem niezmiernie wysoko
stojącej w Polsce sztuki ciesielskiej Do najciekawszych okazów
wystawy należą, kopje — modele wiązań dachów, wykazujące

135
odrębność i samorodność wiązań polskich średniowiecznych
będące do dziś dnia wzorem racjonalnej budowy wież kościelnych i wiązań dachowych
Byłoby rzeczą bardzo pożądaną, aby cenne wyniki tych
badań zostały ogłoszone i udostępnione w ten sposób szerszym
kołom etnografów polskich.

Wykłady etnograficzne r.a prowincji. Staraniem Zarządu
powszechnych wykładów uniwersyteckich we Lwowie wygłosił
Prof. Adam Fischer wykłady pt. „Lud Polski“ z przeźroczami
w r. 1926-7 w Brzeżanach, Lisku, Dobromilu.^ Przemyślu, Kamionce
strumiłowej, Przemyślanach, Jaworowie, Żółkwi a w r. 192'
w Krzemieńcu (26. XI), w Zdołbunowie (27. XI), w Równem (29. XI),
w Łucku (30. XI), w Kowlu (1. XII) i we Włodzimierzu Wcł.
(2. XII). W r. 1928 wygłosił Prof. Adam Fischer wykłady p. t. „Bo­
gowie słowiańscy“ we Lwowie (25. I) i w Jaworowie (26. II).
Papieskie Muzeum Etnograficzne, Z końcem 1927 r.
zostało oddane w Rzymie do użytku-publicznego Muzeum Etno­
graficzne założone przez Papieża w Pałacu lateraneńskim. Mu­
zeum to powstało z okazów, które przed dwoma laty figurowały
na Wystawie Misyjnej Roku Jubileuszowego. Na wystawę tę zło­
żyli się wtedy specjalnie misjonarze, którzy ze wszystkich zakąt­
ków ziemi poprzycyłali przeróżne zbiory, rysunki i zestawie­
nia, tyczące się prac misyjnych, oraz bytu najrozmaitszych
dzikich ludów, wśród których pracowali. W ten sposób zebrane
zcstały obfite materjały etnograf czne, dla studjów nad cywili­
zacją i religją ludów pierwotnych. Cały ten materjał zamiast żeby
po zamknięciu wystawy uległ rozpvószenu, został w swej naj­
cenniejszej części na wyraźne żądanie Papieża zachowany
w formie nowego Muzeum. Na czele Muzeum Papież postawił
znanego etnografa księdza W. Schmidta. Muzeum dzieli się na
trzy główne działy: historję mfśji, rezultaty misji i wreszcie ma­
terjały do etnografji ludów pierwotnych. Zbiory rozłożone są
w 26 olbrzymich salach i siedmiu galerjach, a zajmują dwa
całe piętra pałacu. Muzeum etnografji religijnej w Rzymie jest
ledynym w swoim rodzaju zbiorem, zwłaszcza w dziedzinie ma­
teriałów do badań religijnych nad pierwotnemi ludami.
Polskie wydawnictwo reprodukcyj waz starożytnych.
Związek Akademij całego świata (Union Académiqüe Internatio­
nale) zainicjował wydanie przez Akademje reprodukcyj wszyst­
kich znanych waz starożytiiych z całego obszaru ziem, lezących
nad morzem Sródziemnem, a więc: sgipsktch, palestyńskich, fenickich, syryjskich, małcazjatyckich, greckich, etruskich, italskich
i t. d. Akademje poszczególnych- krajów wydają zeszyty tej pu­
blikacji, noszącej nazwę: „Vases antiques“, a zawierające repro­
dukcje waz, znajdujących się w darem państwie. Obecnie przy-

136
stępuje także Polska Akademja Umiejętności do takiego wydania
reprodukcyj waz w Polsce s’.ę znajdujących. Z gorącą prośbą
zwraca się ona do wszystkich posiadaczy takich waz oraz za­
rządzających zbiorami, w których są takie wazy, o przesłanie
do niej (Kraków, Sławkowska 17) wiadomości o takich wazach
z podaniem, o ile możności, ilości okazów oraz . ich rodzajów,
by następnie mogły być przez je wysłannika na miejscu opisane
i sfotografowane dla tego pięknego wydawnictwa.

Opieka nad zabytkami. Notujemy ncwe rozporządzenie
z mocą ustawy „O opiece nad zabytkami“. Zabytkiem, w zro­
zumieniu ustawy, jest każdy przedmiot tak nieruchomy jak ru­
chomy, charakterystyczny dla pewnej epoki, posiadający wartość
artystyczną, kulturalną i historyczną, archeologiczną lub paleon­
tologiczną, stwierdzoną orzeczeniem władzy państwowej i zasłu­
gujący wskutek tego na zachowanie.
Za zabytk uważane mogą być jaskinie i groby, grodziska,
zamczyska, szwedzkie góry, okopy, szańce i Wały, ślady osad
lądowych i nawodnych, cmentarzyska, groby, kurhany, mogiły
i kopce, piece, kręgi kamienne, figury kamienne, głazy, stop­
nie i t. d., dalej budowle i szczegóły architektoniczne, wieże,
bramy, porta’e, kolumny, kaplice, drzwi, kominki, pomniki, słupy
graniczne, ruiny budowli, ogrody ozdobne, aleje cmentarne
i przydrożne drzewa sędziwe i okazałe, ołtarze, ambony, chrzciel­
nice, dzieła sztuk plastycznych, obrazy, rzeźby, rysunki, dzieła
sztuki zdobniczej i kunsztów cechowych, monety, medale, pie­
częcie, druki, archiwalja, rękopisy, autografy i oprawy ksiąg, lu­
dowe sprzęty domowe, wykopaliska, kolekcje muzealne, doku­
menty, przedmioty i pamiątki kultu religijnego. Obrazy cudowne
wyjęte są z pod działania ustawy.
Na skutek orzeczenia odnośnych władz konserwatorskich,
przedmioty te otrzymują charakter zabytków; a od chwili doręcze­
nia włascicielow_ ich orzeczenia tego, podlegają ochronie prawa.
Władze konserwatorskie dzielą się na władze pierwszej instancji
(wojewódzkie) i drugiej — Minister Wyznań Religijnych i O. P.
rawa i obowiązki konserwatorów, jako organów fachowych,
określa Minister Wyznań Religijnych i O. P. Konserwatorzy ci
w pierwszym rzędzie mają prawo i obowiązek badania wszel­
kich przedmiotów, w celu stwierdzenia ich wartcści zabytkowej.
W związku z tern, zarządy Związków Komunalnych, gmin
wyznaniowych, csób prawnych, kościelnych i zakopnych, wszel­
kie korporacje publiczno-prawne . stowarzyszenia, mające na celu
opiekę nad zabytkami, obow ązane są zawiadamiać właściwe wła­
dze konserwatorskie o posiadanych przedmiotach, co do których
zachodzą dane, że mają wartość zabytkową. Winni niezawiadomienia będą karani grzywną.

137
Nowe prawo, ochraniające tak cenne w znaczeniu kułtuTalnem zabytki przeszłości posiada duże znaczenie także dla za­
bytków etnograficznych.

Wystawa polskiego zdobnictwa ludowego w Strasburgu.
Dnia 3 maja r. b. w gmachu Muzeum Historycznego w Stras­
burgu zostanie otwarta wystawa zdobnictwa ludowego i sztuki
stosowanej, organizowana przez tamtejsze Towarzystwo Przyja­
ciół Polski. Zarodek tej wystawy stanowić będzie istn ejące już
w Metzu, a stworzone przez Związek Polskich Towarzystw we
Francji wschodniej, muzeum wy chodźtwa polskiego.

Kcgjonalizm w województwach. Min. Spraw wewnętrznych
wydało 30. XI. 1927 Oicólnik do wszystkich wo; cwodów w sprawie
studjów nad stosunkami województw jako jednostek regjonalnych.
Okólnik podkreśla, że każde województwo jest nietylko jednostką
podziału administracyjnego, ale także jednostką regjonalrą, po- >
siadającą swoją indywidualność i swoje własne życie odrębne od
życia innych województw. W interesie Państwa jako całości leży,
aby indywidualne życie każdego z województw było, jak naj­
bujniejsze i na;- wszechstronniejsze i ażeby tkwiące w odrębnycr
właściwościach każdego terenu siły i wartość- rozwijały się dla
dobra całości.
Dodane do okólnika załączniki podają zagadnienia, jakie
powinny być zbadane rozpatrzone. Zagadnienia dz-elą się na
dwie grupy:
1. Charakterystyka opisowa. 1. Właściwości przyrodzone te­
renu (klimat, ukształtowanie powierzchni, woda, gleba, bogactwa
naturalne itd.).
2. Ludność (stosunki narodowościowe, wyznaniowe, układ
socjalny i zawodowy, poziom kultury, typ psychiczny Itd.).
3. Układ sił gospodarczych i społecznych: a zasadnicze
gałęzie wytwórczości: rolnictwo i gałęzie poboczne, formy wiadaniz ziemią, stan kwestji agrarnej itd. kopalnictwo, przemysł,
stosunki robotnicze, rękodzieło, przemysł ludowy itd.). b) stan
zaludnienia wsi i miast i wynikające stąd problemy (przeludnienie,
kwestje zdrowotne, mieszkaniowe, odpływ ludności itd.). c) na­
turalne centra wytwórczości i wymiany w obrębie województwa,
ich charakterystyka itp.
4. Układ sił politycznych v województwie w związku z naturalnemi właściwościami terenu i ludności i stosunkami gospodarczemi i społecznemi.
5. Istniejący aparat działania : a) urzędy różnych resortów
i inne placówki państwowe (oddziały banków państw, specjalne
zakłady, szkoły etc.) b) samorząd terytorjalny, stan i charakte­
rystyką. c) inne formy organizacyjno c charakterze ' publiczno-

138

■*

prawnym I z'oy roi. liczę i przemysłowe, spółki drogowe i wodne
etc) d) zrzeszenia dobrowolne, gospodarcze i kulturalne.
6. Naturalne regjony w obrąbie województwa.
11. Charakterystyczne dla wojew idztwa problemy i postulaty
1) Regulacja granic wojewodzttva i powiatów z punktu widzenia
naturalnych regjonćw. 2) Podniesienie ogólnych warunków kultu­
ralnych i gospodarczych. 3) Skierowanie na właściwe tory i wzmo­
żenie wytwórczości. 4) Stworzenie nowych placówek podno­
szenia kultury. 5) Aparat działania. 6) Środki maieijalne, 7) Po­
żądane i możliwe ukształtowanie stosunków politycznych ze
względu na właściwości województwa jako regjonu.
W związku z tym okólnikiem województwa rozpoczęły dzia­
łalność organizacyjną. Dowody tej akcji w województwie lubelskiem przedstawia specjalna broszura ph „Regjonal’zm lubelski
ze szczególnem uwzględnieniem zadań administracji państwowej
i samorządowej. Praca zbiorowa podjęta z inicjatywy wojewody
lubelskiego Antoniego Remiszewskiego przy współudziale Komisji
regjonaustycznej Towa.zystwa Przyjaciół Nauk w Lublinie uzu­
pełniona bibljografją przedmiotu“. Wydanie Lubelskiego Urzędu
wojewódzkiego 1926. Z broszurki tej dowiadujemy się, że woje­
woda lubelski zwrócił się do wszystkich starostów powałowych
z wezwaniem, aby okazali jak najżywszą współpracę, oraz po­
parcie materjalne instytucjom, które regionalizmowi poświęciły spe­
cjalną uwagę, a wszczególności Tow. Przyj. Nauk w Lublinie,
które podjęło wydawnictwo kwartalnika, poświęconego regionaliz­
mowi lubelskiemu pt. Regjon lubelski.
Działalność orgartcw rządowych pozostaje w ścisłem poro­
zumieniu z Komisją regjonalistyczną Tow. Przyj. Nauk. w Lublinie.
Komisja ułożyła następujący najbliższy program działania. I ) Li­
teratura i sztuka a) zebran e i opracowanie pieśm i przyśpiewek
ludowych, b) zebranie i opracowanie literackie podań, baśni
i klechd ludowych dla użytku młodzieży, c) wydanie kwartalnych
zeszytów, jako oddzielnych całości o charakterze moncgrafij wy­
różnionych mniejszych regjonów, d) wydanie zbiorku wycinanek
i motywów ornamentacyjnych. 2) Rolnictwo i przemysł : a) Drzepiowarzenie kampanji i wszczęcie akcji przez organizacje rolnicze
dla ustalenia typu bydła rogatego na terenie regjonu, b) Spowo­
dowanie akcji dla ustalenia typu przemysłu ludowego, c) Urzą­
dzenie na jesieni pokazu prac z tej dziedz ny. 3) Spółdzielczość.
W celu urzeczywistnienia swego programu Komisja Regjonalistyczna T. P. N. w Lublinie utworzyła 16 sekcyj, a miano­
wicie 1) przyrodniczą, 2) antropologiczną, 3) etnograficznogwaroznawczą, 4) archeologiczną, 5) historyczną, 6) literackomuzyczną, 7) sztuk plastycznych, 8) szkolno-pedagogiczną, 9) bi­
blioteczną, 10) muzealną, 1 1 ) prasową, 12) administracyjrlo-samorządową, 13) gospodarczo-rolną, 14) przemysłowo-handlową, 15)
spółdzielczą, 16) ruchu społecznego.
A- '

139
Ankieta Koła Etnologicznego Stud. Uniw. Stefana
Batorego. W niektórych miejscowościach Polski np. w Święciańskiem (pow. wileński), w Górach Świętokrzyskich i w San­
domierskiem wyrabia się jeszcze dziś łańcuszki i naramienniki
z końskiego włosia (czy może tylko z grzywy końskiej?) gdzie­
niegdzie zwane „kopytkami“.
Łańcuszki te są bardzo kunsztownie wykonane. Niegdyś
bardzo rozpowszechnione, dziś juz zanikają, wypierane przez miej­
skie wyroby
Prosimy wszystkich miłośników sztuki ludowej o przysyła­
nie nam wzorów, ewentualnie rysunków tychże wraz z podaniem
miejsca pochodzenia ewent. nazwiska i adresu wykonawcy. Pro­
simy również o przesyłanie nam dokładnych wiadomości, gdzie
jeszcze wyrabiają tak e łańcuszki lub gdzie je kiedyś wyrabiano.
Odpowiedzi proszę skierowywać pod następującym adresem:

Koło Etnologtczne Stud. U. S. E Wilno, Zamkowa 11.

\

BIBLjOGRAFJA LUDOZNAWCZA ZA LATA
1925—1927 0
'

zestawił

Alfred Bachmann.
ROK 1925. (UZUPEŁNIENIE)2).
Ambroziak J. O panisku i djoble. „Orli Lot“ 1925. Nr. 10.
Ambroziak J. Tomasz Kalembasa. „Orli Lot“ 1925. Nr. 10.
Banach T., Półziemianki w Sandomierzu. „Orli Lot“ 1925.
Nr. 2—3.
Barwiński B., Wypraszanie od kary śmierci w dawnem pra­
wie polskiem od XVI — XIX wieku. (Pamiętnik historyczno prawny, T. II. zesz. 1). Lwów 1925. s 66.
Białkowski L. O znaczeniu ksiąg grodzkich dla historji oby­
czajów i kultury materjàliej. Str, 7 -)- 1 nlb. „Pamiętnik IV Pow­
szechnego Zjazdu Historyków PolsI <ch w Poznaniu 6—8 grudnia
1925. I. Referaty. Lwów, Nakł. Pol. Tow. Historycznego 1925
(1926)
Bonarek St
ius»a ludu z okolic Sandomierza. „Orli Lot“
1925. Nr. 10.
Brückner A., Podanie a zmyślenie (Księga jubileuszowa L.
Krzywickiego, Warszawa 1925, s. 19 — 27).
Bujak Fr., Narok. Lwów, 1925, s. 39 —f- 1 .nlb.
Bystroń J. SĚ, Zagadnienia etnograficzne w podr. geografji.
„Czasoprsmo geograficzne“ T. III. 1925, s. 180—187.
Cała M., Wiejska medycyna chorób dziecięcych. „Orli Lot“
1925. Nr. 8.
Ciszewski St., Tabu i zasie. (Księga jubileuszowa L. Krzy­
wickiego, Warszawa 1925, s. 65 i nast.).
Dobrzycki J. Seweryn Udziela a młodzież polska. „Orli
Lot“ 1925. Nr. 2—3.
Fischer V., Zmierzch ewolucjomzmu w etnologji. „Myśl Na­
rodowa“ 1925, s. 82—3.
J. D. Muzeum Etnograficzne na Wawelu. „Orli Lot“ 1925.
Nr. 10.
Kapliczka z Skrzydlnej. „Orli Lot“ 1925. Nr. 2—3.
0 W zestawieniu tem pominięto rozprawy ogłoszone w „Ludzie“.
2) Prw. „Lud“ T. &XV, s. 140-144.

141
Klinger W., Le pain de santé des Grecs et ses transforma­
tions modernes. (Eos 1925).
Kopernicki J. Textes tsiganes. Contes et poésies. (Wyd.
Komisji orjent. Akad. Um. T. 7). Kraków 1925, s. 102.
Kosmowska I. W., Dążenia niepodległościowe w naszej
współczesnej pieśni ludowej. „Ziemia“, R. X. Nr. 3 i 4. War­
szawa, 1925.
Kotwicz WÎ., O rolę ludów koczowniczych w historji. (.V.
Zjazd tust, polsk. w Poznaniu 1925).
Kozłowska A., Rolnictwo w Egipcie. „Czasopismo geogra­
ficzne“ T. III. 1925, S. 254—268.
Kozłowski L., Kultura łużycka a problem pochodzenia Sło­
wian (IV Zjazd historyków polskich,w Poznaniu 1925, Sekcja VI)
Kozłowski L., Mapy kultury łużyckiej. Kwartalnik history­
czny XL, s. 18—26.
Kropielniczka. „Orli Lot“ 1925. Nr. 10.
Lerouge R., Fetyszyzm w Gwinei Francuskiej. „Misje .Kato­
lickie“ 1925. z. 7.
Łęgowski-Nadmorski., Bóstwa i wierzenia religijne Słowian
lechickich. (Roczniki ^ ow. Nauk. w Toruniu XXXII. 1925,
s. 18—102).
Łukowski L., Obrzędy żniwiars.iie w okolicach Łodzi. „Orli
Lot“ 1925. Nr. 5—6.
Maliszewski E., Granica " szykowa polsko-litewska w b. pow.
trockim. (Księga L. Krzywick:ego), Warszawa 1925. s. 231—250.
Małecki K., Wśród Sartów. Kraków '925, s. 51 -}- 1 mapa.
Matynia L., Podanie o górze skalnej zwanej Piekłem. „Orli
Lot“ 1925. Nr. 8.
Moszyński K., O źródłach magji i religji. (Przegląd filozo­
ficzny 1925 i odbitka s. 13).
f
N. C., Pochodzenie Indjan Ameryki. „Przyroda i Techn.“
1923. z. IX.
N. W., Odżywianie się u różnych narodów. „Przyroda
i Technika", 1925. z. VIII,
Namysłowski B., Merki rybaków pomorskich. Przyczynek
do heraldyki i folkloru. (Z rysunkam’ merków). Odbitka z „Rocz­
nika Heraldycznego“ T. VII. Kraków 1925. Małe foljo, str. 30.
Nitsch K., Zbieranie właściwości mowy ludowej. „Orli Lot“
1925. Nr. 2—3
Polski przemysł ludowy i artystyczny a rynki zbytu za­
granicą. „Rzeczy piękne“, R. V. z. 1. Kraków, 1925.
Pomorski, Zagadnienia aryjskie. „Myśl Narodowa“ 1925,
s. 66—68.
Ptaśnik J., Kultura- wiekcw średnich. I. Zycie religijne i spo­
łeczne. Warszawa 1925. s. 304.

142
Schütze HL, Verteilung der Deutschen und Polen über das
Posener Land im Jahre 1918. „Deutsche wissenschaftücne Zeit
schrifi für Polen“. Poznań 1925. Nr. 5.
Semkowicz V7Í., C znakach symbolicznych i o potrzebie
ch zbierania. „Orli Lct“, 1925, nr. 2—3.
Seweryn T., Kilimy szwedzkie, jugosłowiańskie i polskie.
„Rzeczy Piękne“ R. V. z. 9—12. Kraków, 1925.
Seweryn T., Muzeum w checzy nad Jeziorem. „Rzeczy
Piękne“ R. V. z. 1. Kraków, 1925.
Seweryn T., O sławnym garncarzu polskim Aleksandrze
Bachmińskim, recte Bachmatniku. „Rzeczy Piękne“ R. V. z. 4.
Kraków, 1925.
Stokłosa J., Organizacja popierania przemysłu ludowego.
Warszawa, 1925. s. 47 -f- 1 nlb.
Stolarski Bł., Sługocice. Warszawa, 1925. s. VII -f- 240.
(Wydawnictwo Centralnego Związku Kółek rolniczych, Nr. 37).
Szafer Wł., Kilka uwag o t. zw. mannie. „Orli Lot“ 1925.
Nr. 2—3.
Szenkwicowa E., Skrzynie włoskie. „Rzeczy Piękne“ R. V.
z. 2 i 3. Kraków, i 925.
Ślązak St., Z życia górników w kopalni glinki białej w Sielcu.
„Orli Lot“ 1925. Nr. 8.
Udziela S., Pierwsze kroki na polu etnografji. „Orli Lot“
1925. Nr. 2—3.
Węgrzynowicz L , Motywy zdobnicze na owczych serkach.
„Orli Lot“ 1925. Nr. 2—3.
Witkowski St., Rasowe pochodzenie Hiszpanów (IV Zjazd
historyków polskich w Poznaniu, 1925).
Wołłosowicz S., Ziemia wileńska. Bibljoteka geogr. Orbis
S. III. t.' 8. Kraków, 1925. s. 130 + 24 ilustr.
Zwierzycki J., Nowa Gwinea i jej mieszkańcy. „Przegląd
geograf“ 1925. V. s. 71—92.
ROK 1926.
Anton.ew:cz V/., Muzealnictwo i muzeografja w I 1 roczn’
kach „Ziemi“. „Ziemia“ 1926. Nr. 23—24.
Antoniewicz W., Wzór muzeum regjonalnego w Polsce.
(Muzeum Tatrzańsk’ e w Zakopanem) „Ziemia“ 1926. Nr. 11.
Beltz R., Germanen und Slawen in Mecklenburg. „Der
ostdeutsche Volksboden“, s. 180—191. Wrocław, 1926.
Bieńkowski P., O Bastarnach w rzeźbie późno-rzymskiej.
„Bulletin International de l’Académie Polonaise des sciences et
des lettres. Classe de philologie, classe d’histoire et de philoso­
phie“. Année 1923 (1926). Nr 1 — 10.
Breżgo B., Muzea witebskie. „Ziemia“ 1926. Nr. 15—16.
Brückner A., Die Slawen. Tüb ingen 1926. (Religionsgeschicht­
liches Lesebuch hrsg. v. A. Bertholet, Bd. 3).

143
Brückner Ą. Z dziejów Słowiańszczyzny północno-zachod­
niej. „Slavia Occidentális“ T. V. Poznań, 1926.
Bujak F., O stosunkach plemion litewskich z germańskiemu
„Bulletin International de l’Académie Polonaise des sciences et
des lettres. Classe de philologie, classe d’histoire et de philoso­
phie“. Année 1923 (1926). Nr. 1-^îlO.
Bujak S., Śmigurt w Lubomierzu. „Orli Lot“, 1926. Nr. 8.
Buławski R., Skład zawodowy ludności polskiej. „Przemysł
i Handel“ 1926. z. ^3.
Bystroń J., Pojęcie i zakres psychologjl społecznej. „Bulle­
tin International de l’Académie Polonaise des sciences et des
lettres. Classe de philologie, classe d’histoire et de philosophie“.
Année 1923 (1926). Nr. 1 — 10.
Bystroń J. St., Nazwiska t. zw. szlacheckie. (Przegląd współ­
czesny 1926).
Bystroń J. St. Próba ujęcia całokształtu ludoznawstwa poiskiego. „Sprawozdania z czynności i posiedzeń Polskiej Akad.
Um.“ Tom XXXI. Nr, 1. Kraków, 1926.
Bystroń J. St., Dzieje nazwisk polsk-ch. „Sprawozdania
z czynności i posiedzeń Fol. Akad. Umiejętności“. Tom XXXI.
Nr. 1. Kraków, 1926.
Bystroń J. St. Wstęp do ludoznawstwa polskiego. Lwów.
Nakł. K. S. Jakubowskiego 1926. 8° str. VIII -f- 176.
Bystroń J. St., Charakternicy. „Sprawozdania z czynności
i posiedzeń Pol. Akad. Umiejęt.“. Kraków, 1926. T. XXXJ. Nr. 9.
Bystroń J. St., Nadawa] Je imion. „Sprawozdania z czynności
i posiedzeń Pol. Akad. Umiejętn.“ Kraków, 1926 T. XXXI. Nr. 9.
CałaM., Bartnictwo w powiecie rawskim. „Orli Lot“ 1926. Nr. 5.
Chłopkowna J., C-rcmnica w okolicy Piasków. „Orli Lot“,
1926. Nr. 9.
Chyb.ński A., O muzyce górali tatrzańskich. (Muzyka 1926.
s. 584 i nast.).
Cierniak J., Szopka krakowska. Warszawa, 1926. s. 94 -(- 2 nlb.
Ciszewski St., Umywać się czemu, albo do czego, do kogo.
„Sprawozdania z czynności i posiedzeń Pol. Akad. Umiejętności“.
Kłaków, 1926. T. XXXI. N:. 9.
Czarnowski S., Związki mityczne bajki o kozie, kózce i wilku.
Warszawa. Druk. A. Białobrzeskiego. 1926. 8°. str. 23 -f- I nlb
(odbitka ze Sprawozd, z działalności Wolnej Wszechnicy Pol­
skiej w r. akad. 1925/1926).
Czekanowski J., Kierunek historyczny w naukach antropo­
logicznych. str. 7 -f- 1 nlb. „Pamiętnik IV. Powszechnego Zjazdu
Historyków Folskich w Poznaniu 6—8 grudnia 1925“. I. Referaty.
Lwów. Nakł. Pol. Tcw. Historycznego. 1925 (1926).
Dąbrowski St. Dawne pierniki toruńskie. „Roczniki Tow.
Nauk. w Toruniu“. R, 33. Nakł. Tow. Nauk. w Toruniu. 1 óruń
1926. i odbitka 6L str. 73 —)— 3 nlb. -f 8 tabl.

3

144
Dobrowolska M., Metody kartograficzne w badaniach osad­
niczych. str. 7 + 1 nlb. „Pamiętnik IV Powszechnego Zjazdu
Historyków Polskich w Poznaniu 6—8 grudnia 1925' I. .Referaty
Lwów. Nakł. Pol. Tow Historycznego“. 1925 (1926).
Dobrowolski K., Ze studjów nad włościańskim testamentem
w południowej Małopolsce od XVI—XV11I w. „Sprawozdania
z czynności i posiedzeń Pol. Akad. Umiejętności . Kraków, 1926.
Nr. 9.
Dobrowolski K., Związki i tradycje rodowe na Podhalu, Spi­
szu i Orawie. „Bulletin International de 1’Académie Polonahe
des sciences et des lettres. Classe de philologie, classe d’histoire
et de philosophie. Année 1923 (1926,. Nr. 1 10.
Domaniewski J., Pochodzenie konia i historja jegc przy­
swojenia przez człowieka. „Wiedza i życie '.926. z. 7.
Fhrenkreutzcwa-Baudouin de Courtenay C., Wskazówki
dla zbierających przedmioty dla Muzeum Etnologicznego Uni­
wersytetu Stefana Batorego w Wilr.ie. Wya. staraniem pracowni
Etnologicznej U. S. B. Wino. '926. 8°. str. 2 nlb. -f- 28 4- 2 nlb.
Ehrlich B., Die alten Preussen. „Der ostdeutsche Volks­
boden“. s. 265—285. Wrocław, 1926.
Ejsmond J., Zabobony myśliwskie. Nakł. Tow. Wyd. „Rój .
Warszawa, 1926. str. 53 -J- 1 nlb.
Eisner P., Volkslieder der Slawen. Bibliographisches Insti­
tut. Leipzig, 1926. str. 32 -J- 560 opi. 4'25 mk. n.
Fil J., Narodni pisni szczo wynykły pidczas poszesty czudes na Podiłłi — Zboroweć Wasyl. Kam janeć na Podiłłi. 1926.
4". str. 12 -f- 1 ark. z nutami.
Fischer A., Lud polski. Podręcznik etnograąi Polski. Wyd.
Zakładu Nar. im. Ossolińskich. Lwów, 1926 8°. str. IV -f- 240.
Fischer A. Znaczenie ludoznawstv/a dla szkoły polskiej.
„Ziemia“ 1926. Rok XI. Nr. 13—14.
Fischer A. Zwyczaje rolnicze ludu polskiego. Lwów, druk.
L. Wiśniewskiego 1926. 8°, str. 8.
Fischer A. Polskie pieśni ludowe, „Ruch Literacki“ 1926. Nr. 5.
Fischer A. Refleksje etnologiczne. 1. Problem pracy. 2. ’ajne
związki. 3. Czynniki rozwoju społecznego. „Myśl Narodowa .
1-926. s 324—6.
Fischer A. Problem ludowych zwycza; iw wielkanocnych.
„Kurjer Polski“ Warszawa 1926. Nr. 93.
Fischer A. Ludoznawstwo a szkoła polska. „Myśl narodowa
1926, s. 4—5.
Gądzikiewicz W. Strój góral: podhalańskich pod wzgędćm
higjenicznym. Warszawa 1926. str. 38 -f- 1 nlb. Cabitka ze
„Zdrowia“. Nr. 1—2. 1926 r.
_
Gąsiorowski H. Uwagi o rozmieszczeniu siedzib hucuiskich
(Wierchy IV., s. 78—118) 1926.

145
' Gollub H. ■ Die Masuren. „Der ostdeutsche Volksboden“.
Verlag Ferd. Hirt in Breslau, 1926. str. 286—305.
Górski C. Tatry i Podhale w twórczości Jana Kasprowicza.
Zakopar.e 1926. s. 52.
Gródecki R. Saliny ziemi krakowskiej w wiekach średnich.
„Bulletin International de l’Académie Polonr.se des sciences
et des lettres. Classe de philologie, Classe ď histoire et de phi­
losophie. Année 1923“ (1926). Nr. 1 — 10.
Gródecki R. Zagadnienie wolnej ludności’ wieśniaczej w Polsce
średniowiecznej, str. 2. Pamiętnik IV. Powszechnego Zjazdu
Historyków Polskich w Poznaniu 6—8 grudnia 1925. I. Referaty.
Nakł. Pol. Tow. Historycznego 1925 (1926)
Humor a przesądy ludowe. Orli Lot, 1926, Nr. 10.
I. Cz. Praojczyzna narodów azjatyckich. „Przyroda i Techn.“
1925, z. I.
IJ’nskij G. Dzidzilelia Jana Dlugoša. „Slavia Occidentalis“
T. V. Poznaň. 1926 »,
Janów J. Gwara małoruska Moszkowiec i Siwki naddniestrzońskiej z uwzględnieniem wsi okolicznych. Wyd Towarzystwa
Naukowego. Lwów. 1926.
Janusz B. Projekty na motywach ludowych. „Kształt i Barwa“
Lwów. 1926, R. V.
Jarosz T. Topienie Judasza. „Orli Lot“, 1926. Nr. 8.
Jaskólski J. Sposób na jastrzębie i Kanie. „Orli Lot“, 1926, Nr. 4.
Kamocki S. Skąd dusze Francuzów wracają do swej ojczyzny.
„Orli Lot“, 1926. Nr. 4.
Kapała A. Podanie o Niebieskich Źródłach. „Orli Lot".
1926. Nr. 5.
Kędziora W. Budowr ictwo wsi onoczyńskiej. Wieś Kozenin,
gmina Janków. „Orli lot“, 1926. Nr. 4.
Klinger W. Obrzędowość ludowa Bożego Narodzenia, jej
początek i znaczenie prerwotne Fiszer i Majewski Księgarnia
Uniiwersytecka. Poznań, 1926. 8° str. 89 -f- 3 nlb.
Kołodziński W., Zwyczaje świąteczne w okresie świąt Bo­
żego Narodzenia w okolicy Piasków. Orli Let, 1926. Nr. 9.
Korybutiak Z. J., Białorusini. Orli Lot, 1926. Nr. 5.
Kosmetyka ludowa. Orli Lot, ! 926. Nr. 10.
Kostrzewski J., Czy jesteśmy tubylcami na ziemiach dzisiej­
szej Polski. „Z Otchłani Wieków“, Poznań 1926.
Kot J., Wycinanki Dobrzyńskiego. Nadbitka artykułu ogło­
szonego w „Ziemi Lubelskiej“ Nr. 203, 205—210 r. 1925. Druk,
S. Wyd. „Placówka Lubelska“. Lublin 1926. 8°, str. 21 —j— 1 nlb.
-f- 4 tabl.
Kotwicz Wł., O rolę ludó w koczowniczych w histor" (na
podstawie źródeł Dalekiego Wschodu). Str. 15 —f- 1 nlb. Pamię­
tnik IV Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich w Poznaniu
Lud XXVI

10

146
6—8 grudnia 1925. I. Referaty. Lwów, Nakł. Pol. Tow. History­
cznego 1925 (1926).
Kozierowsk St., Badania nazw topograficznych na obszarze
dawnej wschodniej Wielkopolski. Poznań i 926. S. X <rf- 3 nlb.
-f- 325.
Koz’erowski St., ‘"'ierwotne osiedlenie dorzecza Waty od
Koła do ujścia w świetle nazw geograficznych. „Slavia occidentalis“. T. V. Poznań 1926.
Kozłowski L., Kultura łużycka a problem pochodzenia Sło­
wian. Z tabelą str. 19 —j— 1 nlb. Pamiętrht IV Powszechnego
Zjazdu Historyków PoIsk;ch w Poznaniu 6-—8 grudnia 1925
I. Referaty. Lwów, Nakf. Pol. Tow. Historycznego 1925 (1926).
KrystasiaK St., Echa wakacyjne z Białorusi. „Orli Lot“
1926, Nr. 1—5.
Kubiak F., O zaklętem wojsku chłopski err. na Mazowszu
„Orli Lot“, 1926. Nr. 4.
Kub'_o wicz W. Rozmieszczenie ludność na Poiesiu. II. Sprawozd. Nauk. Krak. Koła Geogr. Kraków !926.
Kubijowicz W., Życie pasterskie w Beskidach Wschodnich.
Nakładem „Orbisu“. Kraków 1926. 8° str. 1 38 —j- 2 nlb. -f- 12 fot.
na 4 tabl,
Kubijowicz W. Zycie pasterskie w Karpatach Polskich.
Sprawozdania z czynności i posiedzeń Pol. Akad. Umiejętności.
Krakcw 1926. T, XXXI Nr. 9.
Kruszyński T. Pasy polskie wyrabiane w Niemczech i we
rancji. „Bulletin International de l’Académie Polonaise dej
sciences et des lettres. Classe de philologie, classe d’histoire et
de philosoph'e’'. Année 1923.(1926) Nr. i —10.
Krzysztof J. Pioblerrj żywiołu polskiego poza granicami
Rzeczpospolitej. „Oświata Polska” 1926. Rok III. Nr. 1—2
Kurnatowski J. Czechosłowacja i Czechosłowacy. Naki. Pol.
Księgarni Teofila Firuta. F/ysztat 1926. 8°. str. 204 -j~ 2 nlb.La Baume W. Dac Land an der unteren .Weichsel in vorund frühgeschichtlicher Zeit. „De. Ostdeutsche VolksboCen“
s. 87— 100. Wrocław, 1926.
Lach St. Przydrożne kapliczki. „Orli Lot“. 1926. Nr. 5.
Lorentz F., Die Kaschuben. „Der ostdeutsche Volksboden“.
Verlag Ferd. Hirt in Breslau. IÇ26, 3° 'str 244—264
Łęga W. Ks., Wycieczka do pojezierza brodnickiego.
„Ziemia“, 1926. Nń 22.
Łęgowski J.., Ukazanie się Słcwian lechickich nad Bałtykiem.
„Slav;a Occidenta'ls“. T. V. Poznań 1926.
Łysik St., Po oracji. „Orli Lot“, 1926". Nr. -8.
M. R., Kilka słów o ludzie okolic Krzemieńca. „Ziemia“
R. 1926. Nr. 7.
Maciesza A., Puszcza kurpiowska w pieśni. „Ziemia“ 1926.
Nr". 8.

47
Maleczyńsłti K.., Najstarsze targ: w Polsce i stosunek ich
do miast przed kolor :zacją na pJawie niemieckiem. Z mapą.
We Lwow'e. Nakł. Tow. Naukowego 1926 r. S. 204.
Małachowski—Łempicki St., Panteon induski. „W' edza i ży­
cie“ 1926. z. 9.
Matyskówna E., Loczego nasza rzyka nazywa sre Sirotka?
„Orli Lot“, 1926. Nr 9.
Maurizio A., Pożywienie roślinne i rolnictwo w rozwoju
dziejowym. Z 60 rycinami. Nakł. Kasy Mianowskiego. Warszawa.
1926.8°. str. XX + 409.
Mielert F., Ostpreussen nebst dem Memeigebiet und der
Freien Stadt Danzig. Mit I 15 Abb. u. 2 Kart. Velhagen und
i viasing, Bielenfeld. 1926, 4° str. 163.
Namysłowski W., Serbskie prawo karne w wiekach średnich.
„Bulletin International de l’Académie Polonaise des sciences et
des lettres. Classe de philologie, classe d’histci.e et de philoso­
phie“. Année 1923 (1926). Nr. 1 —10.
Niewiadomski St., Pieśń ludowa. „Muzyka“. 1926- Rok UI.
Nr. 6.
Ostrowśky: W., Nowi legendy Chołmszczyny. Warszawa.
Nakł. wydawnictwa „Nasza Besida“. 1926. 8°. str. 32.
Panfil J. 1 Ar.f.oł W., Humor ludowy. „Orb Lot“, 1926. Nr. 4.
Pierwszy Powszechny Spis Rzeczypospolitej Polskiej z dnia
30. września 1921 roku. Mieszkania, ludność, stosunki zawodowe,
Województwo Wołyńskie, Woj. Krakowskie, „Statystyka Polski“,
t. XXIII, XXVI, Warszawa, 1926.
Pietkiewicz Cz., Drogi na Polesiu Rzeczyckiem w drugiej
połowie XIX stulecia. „Ziemia“, 1926. Nr. 18.
Pietrykowski T., Pieśń o tumulcie toruńskim z r. 1724. na
Pomorzu. Zapisk’ Tow. Nauk. w Toruniu. T. VII. s. 91—95.
Toruń, 1926.
Pryszczyk F., Golenie młodziaka. „Orli Lot“, 1926. Nr. 5.
Rodziewicz E., Wielkanoc na ziemiach wschodnich (Wileń­
szczyźnie). „Orli Lot“, 1926. Nr 5.
•Rogowski J., Mazurzy pruscy (z ilustracjami). Lwów,. Nakł.
Zakładu Nar, im. Ossolińskich. 1926. 8P. str, 6 nlb. —p- 33 —3 nlb.
Rostafiński J., l uroń i Gody. „Bulletin International de '
Académie Polonaise des sciences et des lettres. Classe de phi­
lologis, classe d’histoire et de philosophie“. Année 1923 (1926).
Nr. 1 — 10.
Rozwadowski J., O starożytnej nazwie Donu Tanais, „Bur
lletin International de l’Académie Polonaise des sciences et des
lettres Classe de philclogie, classe d’histoire et de philosophie“.
Année 1923 (1926). Nr f—10.
Ruch naturalny ludności w województwach zachodnich i Ślą­
skiem. (lata 1922—1924). „Kwartalnik Statyst,“, .1926. t, III. z. 2.

10*

148
Rudnicki M., Cniev.-, ziemia W ańska i nordyjski t, zw. vanamyter (W anen" ythus). „Slavie occiaentalis“ T. V. Poznań, i926.
Rudnicki M., Bpstwa Jechickie. „Slav'a occijentalis“ I. VPoznań,’ Í 926.
Saternus J., Bójka czarownic. „Orli Lot“. 1926. Nr. 10.
Scoorr M., Palestyna starożytna w świetle źródeł. Kraków,
1926. s. 32.
Schorr M.t Problemy genetyczne i porównawcze prawa sta­
rożytnych ludów przednio-azjatyckiego wschodu, s. 2. Pamięt­
nik IV. Powszechnego Zjazdu historyków Polskich w Poznaniu
6-—8 grudnia 1925. I. Referaty. Lwów. Nakł. Pol. To w. Histo­
rycznego. 1925 (1926).
Schrammówna H., Uwagi o sztuce ludowej. Wiino. Nakł.
Twa Popierania Przemysłu Ludowego. 1926, 8°. str. 16.
Seweryn T„ Legendy c Chrystusie Frasobliwym, „Orb Lot“,
,926. Nr. 3.
Seweryn T., Ludowe figurki Chrystusa Frasobliwego. „Orli
Lot“, 1926.'Nr. 1—2.
Seweryn T., Polska kapliczka. „Orli Lot“, 1926. Nr. 1—2.
Seweryn T., Z żywym kurkiem po dyngusie. Sprawozda­
nia z czynności i posiedzeń Pol. Akad. Umiejętności. Kraków,
1926. T. XXXI. Nr. 9.
Seweryn T., S\ lątkarze Uch rzeźby. „Orli Lot“, 1926. Nr. 5.
Seweryn T., O Chrystusie Fra sobliwym. Figurk . L egendy.
Świątkarze. Nakładem Księgarni geograficznej „Orbis“. Kraków,
1926. sti. 40. z 8 ilustr.
Skorupiński B., Król Jan III w tradycji ludowej. „Ori‘ Lot“,
1926. Nr. 5.
Ślizowski St., O „kuli“. „Orli Lot“, 1926. Nr. 8.
Smoleński J., Względne przewyżki i niedobory ludności pol­
skiej na obszarze Rzeczypospolitej, Kraków, 1926. s. 33. (Prace
Instytutu Geograf. Uniw. Jagiell. z. VI).
Solarz I., Czem jest i czem powinna być kultura ludowa.
„Polska Ośw*a la Pozaszkolna“ 1926. Rok III. Nr. 4—5.
Stankiewicz A., Z pasyjką. „Orli Lot“, 1926. z. 4.
Stołyhwo K., Ludność Egiptu za czasów XVIII dynastji fa­
raonów w Tebach. str. 5 -f- 1 nlb. Pamiętnik IV Powszechnego
Zjazdu Historyków Polskich w Poznaniu 6—8 grudnia 1925.
Lwów, Nakł. F'oI. Tow. Historycznego. 1925 (1926).
Strzyżows.ci Wb, Przysłowia ludowe na poszczególne dni
w roku. Bydgoszcz. Nakł. Drukarni Narodowej 1926. 8°. str. 125
-f- 3 nlb.
Sukertowpi E, Wystawa mazurska w Mławie. „Ziemia“,
1926. Nr. 12.
Sukertowa E., Dusza mazurska w świetie legend. „Polska
Zachodnia“. Poznań. Nakł. Związku Obrony Kresów Zachodnich.
1926. Rocznik I.

m
Synowiec K», Obrzęd pegrzebu. „Orli Lot“» 1926. Nr. 5.
Sytíc.wiéc K., Pająki — okrasi* zby v iźjskiej. „Orli Lot“*
1926. Nr. 5.
Szaferowa J», Wikingowie i ich sztuka. „Wiedze i życie",
1926. z. 6.
Śwltkowski WÍ.; Wiik i chłop. „Orl* Lot“, 1926. Nr. 10.
Talko-Hryncewicz J,, Mieszkańcy Krakowa z X—-XX wieku.
Studjcm anlropo-bio-socjologićzne. Kraków. Nakł. Druk. Narodo­
wej 1926 (!927). 3°. str. 108 -f- 4 nlb. -f- 7 tabl.
Taszycki W., Najdawniejsze polskie imiona osobowe. Kra­
ków, 1926. s. 124. (Rozprawy iilo.og. A. U., T. LXII. Nr. 3).
Tilke M., Osteuropäische folkstrachten in Schnitt Und Farbe.
Wyd. E. Wasmuth. Berlin 1926. folio str 33 -j- 96 tabl.
’rzcr’eriieck i J., Góra ona w podaniach ludowych. „Zie­
mia“, 1926. Nr. 8.
Tuwim I., Tajemnice amuletów i talizmanów. Warszawa,
1926, (Bibl. Roj, !6).
Tymieniecki K., Geneza społeczeństwa polskiego, srr 10.
Pamiętnik IV Powszechnego t iazdu Historyków Dolskich w Po­
známe 6—8 grudnia 1925. ,. Referaty. Lwów. Nakł. Pol. Tow.
Historycznego. 1925 (1926).
Udziela S., Z podań i dziejów ziemi bieckiej. Kraków. Nakł.
„Orbisu“. 1926. 8°. I tabl. str. 26 —f— 2 nlb.
Udziela S., Etnografja i Kraioznawstwo. „Ziemia“, 1926. Nr. 8.
Udziela 5., Sw. Mikołaj w Krakowie przed 70 la:y. „Orli
Lot“, 1926. Nr. iO.
,
Udziela S., Muzeum etnograficzne w Krakowie. „Ziemia“
1926. Rok XI, Nr. 13—14.
Vasmer M,, Die Urheimat cer Slawen. „Der ostdeutsche
Volksboden“. Verlag Ferd. Hirt in Breslau. 1926.8° s. 118—143.
Warsicki J., Kraszanki i „kruck".“ rawsko-cpoczyrskie. „Orli
Lot“. 1926. Nr. 4.
Warsicki J., Wyrób wełniaków ludowych. „Orli Lot“, 1926,
Nr. 10.
Wąsowicz J., Mapa etnograficzna województwa poznań­
skiego. „Polski Przegląd Kartograficzny“ T. IL s. 101 —104.
Lwów, 1926.
Wąsowicz J., O polskiej wyspie etnograficznej koło Żyto­
mierza. „Polski Przegląd Kartograficzny“ 1926. Nr. 15— 16, s.
186—190..
Wielhorski Wł„ Litwa. „Wiedza i Życie“ 1926, z. 3
Wieruszewski À., Strój opoczyński. „Orii Lot“, 1926, Nr. 5.
Witkowski St., Historjografja grecka i nauki pokrewne.
(Chronograf]? — Biografja — Etnografia — Geografja) T. IJ. Nakł.
Polsk, Akad. Umiejętności. Kraków, 1926, 8°. str. VI -I- 2 nlb.
+ 316.

150
Witts H., Slawische Reste in Mecklenburg und an der Nie­
derelbe. „Der ostdeutsche Volksboder ‘ s. 192—205. Wrocław,
1926.
Wnęk J., Jak św. Stanisław spał pod kopą , siana. „Orli
Lot“, 1926. Nr. 8.
Wojewódzki B„ Świtkowski W., i Skorupińskl B., Sztuka zdo­
bycia majątku. „Orli Lot“, 1926 Nr. 4.
Zaborski B.„ O kształtach wsi w Polsce.i ich rozmieszczeniu.
(Prace Kom. etnogr. Po?.. Akad. Urn. Ńr. 1.) Kraków, 1926. s.
12 ! -j-- 1 mapa.

Zaloziecky W. R., Gotische und barocke Holzkirchen in den
Karpathenländem von... Krystall-Verlag Ges. MBH,’ en. 1926
8° 126 -|— 1 nlb. z 126 rycinami -(- 1 mapka.
Zibrt Č., Polské K.uchmistrzostwo překladem staročeského
Kuchařští " Pavla Sever, na z r. j 535. Lwów, Wyd. Zakładu Nar.
im. Ossolińskich 1926. 8°. str. 6 j- 2 nlb.
Zieliński E , „Dół Kumów“. „Orli Lot“, 1926; Nr. 5
Zieliński K., Sobótk: w ziemi bocheńskiej. „Orli Lot“, 1926.
Nr. 8.
Zwyczaje dawne polskie z różnych dzieł zebrał ks. „. J.,
Kępno,' Nakł. Drukarni Spółdzielczej, 1926. 8°. st~ 43 —f— I r.lb.
ROK 1927.
Bachmann A., Kwestjonarjusz w sprawie szdób nadszczytowych. „Szkoła i Wiedza “ R. II. z 2, Lwów, 1927.
Bastrzykowski A., Monograija historyczna parafji Jankowice
Kościelne Sandomierskie. Nakładem autora. Druk. Wł. Łazarskiego
Warszawa, 1927. 4° str. 296 + 58 tabl. 4 10 planów.
Biegeleisen H., Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach
i zwyczajach ludu polskiego. Lwów, 1927. s. 414
Boscert H. Th., Volkskunst in Europa Wyd. E. Wasmuth.
Berlin, 1927. foljo, str. XII—f- 46 4" i|32 tabl.
Brar.ła Br., Kapliczki w okolicy Siennicy. „Orli Lot“. 1927.
Nr. 10.
Bruckner A., Słownik etymologiczny języka polsk’ego. Kra­
ków, 1927. S. XIV Ą- 805.
Bystroń J. St., Stud;urn etnografji w Krakowie. „Wiad. ieograf.“ 1927. z. VT
\jjfcj c<
Bystroń J. St., Dawni ludoznawcy polscy. „Ziemia“ XII
1927. z. 11.
Bystroń J. St., Nazwiska polskie. Lv ów. Nakł. K, S. Jaku­
bowskiego 1927. 8° str. VIII 4” 243 4"- 1 n)b..
Eystroń J. St, Napisy na zewnątrz i wewnątrz domów.
„Ziemia“, 192Ł z. 12—17, 19 i 20.
Bystroń J. St. Pieśni ludowe z polskiego Śląska. Zesz. [.
Pieśni balladowe. Kraków. ■ Polska Akad. Umiejętności.
8'.

str.. 2 nlb. 4" 98.

151
Cnętnik A. Kościół i parafja w Nowogrodzie. Z il istracjami.
Nowogród. Wyd. Oddz. Kurpiowskiego Polskiego Tow. Krajo­
znawczego w Nowogrodzie Ło mżynskim. 1927. 8°, sir, 55 + 1 .nlb.
Ćhybiński A., O muzyce górali podhalańskich. Wyd. Muz.
Tatrzańskiego. Nr. 3. Zakopane 1927. s. 30 -f- 2 nil
Ciszewski St. Umÿwac się czemu, . komu, albo do czego.
„Język Polski“ 1927._ R. XII. Zesz. 1.
Ciszewsui St. Żeńska twarz. „Prace Kom sj, etnograficznej
Pol. Akad. Um.“ Nr. 4, Nakł. Pot. Akad. Urn. Kraków. 1927.
8° str. 36.
Congrès, II-e, de Géographes et Ethnographes Slaves en
Pologne du 2 au 12 juin 1927. Programme. Cracovfs. Impr.
„Orbis“. ;927. 8°. str. 42 + 6 nlb.
Czekanowski J. i Bystroń J. St., Struktura antropologiczna
i etnograficzna terytorium polsićego. „F zewodnik Kongresowy
II. Zjazdu Słów. Geogr. i Etr.cgr.“ Kraków, 1927. s. 37—45.
Czekanowski J. Wstęp do i istorji Słowian. Lwów. Nakł. K
3. Jakubowskiego 1927. 8°. str. XII + 326 + 2 nlfc- + 7 :abl.
Czerwiński M., Użycie wody dla celów gospodarczych w sta­
rożytności. „Przyroda i technika“ 1927. z. 2.
Dyba Cz., Łyżwy z kości. Orli L,ot“ 1927. Nr. 5
Dymińska M., Zapusty w Wielkopolsce. Tak zwany „Podkoziołek“. „Orli LoC. 1927. Nr. 3.
Ehrenkreutzowa — Limanowski — Remer. Wilno.-miasto.
(Wycieczka etnograficzna). „Przewodnik Kongresowy II. Zjazdu
Słów. Geogr. i Etnogr.“ Kraków, 1927.
Ehrenkreutzowa C„ Zy wyczaję wiosenne ludu . polskiego.
„Wiedza i życie“ 1927. Nr. 4.
Ehrenkreutzowa C., Palmy kwietnej niedzieli. (Kurjei wileńsk 1927. nr. 88).
Ehrenkreutzowa C., Kwiatki św. Jerzego. „Kurjer wileńs.d"
1927. nr. 93.
Eisner P., Volkslieder der Slawen, Leipzig 1927, s. 560.
Eismond J., „W puszczy“ (notatka w „Ziemi“ 1927 Nr. 23).
Felis Fr., Ilu mieszkańców liczy Krzemieniec obecnie? „Orli
Lot“. 1927. Nr. 6.
Fischer A., Dkolica Lwowa pod względem etnograficznym.
„Przewodnik Kongresowy II. Zjazdu Słów. Geograf, i Etnogr.“
Kraków, 1927. s. 2C2—205 + I mapka.
Fischer A., Słowiańskie bóstwa urodzaju. Odbitka z „Ka­
lendarza Rolnika Polskiego“ na r. 1928. Druk, L. Wiśniewskiego.
Lwów. 8°. s. 8.
Fischer A., Czerpaki. Odbitka z czasopisma „Wierchy“ T. V.
Kraków, 1927. s. 6,
Fischer A , Kwestjonarjusz w sprawie planu chałupy. „Szkoła
i wiedza“ I. s. 129- -131 Lwów, 1927.

152
Fischer A.* Gnatk Notatka etnologiczna. „Prace Poloni­
styczne* ofiarowane Prof. Janc w Łosiowi. Warsfca va. Dtuk. Za­
kładów Wyd. M. ArciŁ. 1927 i odbitka s. od 114—118.
Fischer A., Kult Wel :sa u Słowian. Sbomik Prąci věnova­
ných Prof. Dr. Vaçlavu Ti)loví, Praha, 1927. s. 46—51 i odbitka.
Fischer A., O współpracę młodzieży na polu ludoznawstwa.
(Kwestjonarjusz o zamkach drewnianych, o łyżwach i sankach
z kości). „Orli Lot“ 1927. (R. Vílí. Nr. 2.)
Fischer A., Djabel w ’*łierzeni&ch ludu polskiego. „Studj
staropolskie“ ku czci Prof. A. Brucknera. Kraków, 1927. s. *98 do
209 i odbitka.
\
Fischer A., Zarys etnograf; wschodnio-słowiańskiej. Słowo
Polskie, 1927, nr. 362
Frankowski E., Kaszubi. „Przewodnik Kongresowy II. Zjazdu
3łow. Geogr. i Etńogr”. Krakow, 1927. s. 136—139.
Gluziński J., Taniec a zwycza’ taneczny, Lwów, 1927.
s. 227 4- I nlb
Gulgowsk’ 1., Przemysł domo vy na Kaszubach. „Rzeczy
Piękne“ R. VI. z. 3. Kraków, 1927.
Culgowski I., Rozwój sztuki ludowej na Kaszubach „Rzeczy
Piękne“ R. VI. z. 2. Kraków, 1927.
Gumplowicz Wî., Norweg;a. „Wiedza : Życie“ 1927, Nr. 2.
Haberíandt A., Karte der Volker Europas nach Sprache
und Volksdichte mit Angaben zur Statistik, Religion und Geschi­
chte, 1 : 3,000.000. Wien 1927
Hajduk St., Stary kościółek „na Wieczność “ (w Tomaszów e
Maz.) „Orli Lot“. 1927. Nr. 5.
Hertz A., Jak myśli człov.'ek pierwotny. „Wiedza i Zycie“
1927. Nr. 1.
1 lołd Wielkopolski słowiańskim geografom i etnografom
3. VI. 1927. Jednodniówka. Poznań, Druk. Poznańska 1927. 4°.
str. 43 -j- 1 nlb.
I. D. Zabobony i wierzenia ludowe z pcwiatu irńsko-mazowieckiegc. „Orli Lot“ 1927. Nr. 10.
Janicki J. Zamki drewn:ane w S-er.ńicy. „Orli Lot“ 1927.
Nr, IG.
Jedliński St., Piosnki z okolicy m. Kielc ze wsi Czarnowa.
„Orli Lot“, 1927. Nr. 8—9.
Juszczyk E., A gdy ukończą się żniwa. „Orli Lot“, 1927,
Nr. 8—9.
Korybutiak Z. J-, ?.agroua litewska. „Orli Lot“, i 927. Nr. 1.
Kosibowicz E„ Prooletn ludów pigmejskicn. Kraków, >927.
s. 236 4 4 nlb.
Kubijowjcz W., Zyc:e pasterskie w Beskidach Magórskich.
„Prace Kom.sji Etnograficznej Pol. Akad. Umiejętności“. Nr», 2.
Nakładem Pol, Akad. Urn Kraków, E 927. 3°, str. 63 4 1 nlb. 4
4 tabl. 4 2 mapki.
.
Syk" »

153
' Krzepela J„ Rody ziem pruskich. Kjteków, 1927. s. 2Ó3.
Livret —- Guide du IL Congrès de Géographes et Éthnographes Slaves en Pologne 1927. Cracov’e. E,d. Le Comité d’
Organisation du II. C. G. E. 3. Imp. „Orbis“, 1927.8°. str. X-f342 -I- 49 ryc. w tekście.
M. R., Wędrówki ludów australijskich do Ameryki. „Przy­
roda i Technika“ 1927. z. 3»
Masłowski St., ^egenda o Perzowe;'górze. „Orli Lot“, 1927.
Nr. 8—9.
Massalski Wł., Ukazan e się Turków na widowni dz sjowej.
„Wiedza i życie“, 1927. Nr. 1.
Mazurowski Z., Cisownicka pieśń ludowa. Łuków. Nakł.
autora. 1927. 8°. str. 109 -j- 3 nlb.
Michalska ]., Legenda. „Orli Lot“, 1927. Nr. 3.
Michalska J., Podania ludowe z różnych okolic Wielkopol­
ski. „Orli Lot“, 1327. N. 3.
Migacz J., Zbierajmy pieśń1 ludowe. „Szkoła Powszechna“
1927. R. VIII. z. 2.
Mortkowiczówna H., Podanie o Wandzie. Warszawa, 192 ‘
s. 140. (Studja z zakresu mstorji literatury polskiej. Nr. 7.J.
Moszyński K., Ztnografja. (Przewodnik Kongresowy II. Zjazdu
Słów. Geogr. i Etnogr.) Kraków, 1927. s. 184—189.
Moszyński K., Lud polski w dorzeczu Wisły. „Ziemia“,
1927. s, 163—169.
Niećko J., Dożynki w Spalę, „Ziemia“, 1927. Nr. 19.
Nitsch K.., Stosunki narodowościowe na kąsku. „Przewod­
nik Kongresowy II. Zjazdu Słów. Geogr i Etnogr.“ Krakcw,
1927. s. 90-—92 (z mapką).
Oleksyn M., Zwyczaje świąteczne w Krzemieńcu i jego
okolicach. „Orli Lot“, 1927. Nr. 6.
Olszswicz B., L egendy geograficzne średniowiecza. Kraków,
1927, s> 96. (Bibl. geogr. „Orbis“, S. V, t. 1).
Orynżyna J., Przemysł ludowy w województwach: wileńskiem. nowogródzkiein, poleskiem i wolyńskiem. Warszawa, 1927.
s. 111 —J— 1 nlb.
Pace wieżowa Z., Sza.aśnictwo w Tatrach poiskich „Prze­
wodnik Kongresowy II. Zjazdu Słów. Geogr. i Etnogr." Kraków,
1927. s. 259—274 + 1 mapa.
Panfil J., Hafty ludowe w powiecie opoczyńskim. „Crli Lot“,
1927. Nr. 5.
Pawłowski St.p O rozmieszczeniu luducśc polskiej w woj.
Pomorskiem. (Wydawn. Instyt. Geograf. Univ,r. Poznańskiego.
Zesz. 2—3). Poznań, 1927..Í.'1’
y
Persowski F,, Osady na prawie ’uskiem, polskiem. niemieckiem i wołoskiern w ziemi lwowskiej. „Badania z dziejów spo­
łecznych :i- gospodarczych“. Zeszyt 3. Skład główny Kaśa im.
Mianowskiego. Lwów, 1927. 8°. str. 160 -1- 3 mapki.
• -

154
Dieśni ludowe z Polskiego Śląska, z. 1 . Kraków, 1927. ś. 97.

Y ''erras^ęwski J., Legepda o „Starym Sandomierzu“. „Zie­
mia“. .927.it: *'**«»
'•/;
»£41 ■
Poniatowski"'Sť., ‘ Uricln ; oczy, „Wiedza i tvcie“, 1927.
Nr. 6—9. ,
Porządek dzienny oos.edzef1 U. Zjazdu Słowiańskich Geo­
grafów i Etnografów w Polsce. 1927. „Orhis“. Kraków, 1927.
6° sir. 20.
Postula J., Przemysł włókienniczy. „Orli Loc“, ! 527. Nr. 6-—9.
Postula J., Wola J&chowa. „Orli Lot“, 1927. Nr. 8—9.
Postula J., Święty Emeryk“. „Orłi Lot“, I>y27 Nr. 8—9.
Przewodnik Kongresowy II. Zjazdu Słowańskich Geografów
i Etnografów w Polsce 1927 roku. Krak. v. „Orbis“, 1927. 8°.
str. 2 nlb. -J- od 307 do 310 -f- 306 -J- I5Ó ryc, w tekście.
Rutkowski K., Klasztor zapadły na Cudaku, ■ „Orli. Lot“,
1927. Nr. 8-9.
Sadowski J., Zamki drewniane we wsi Podczernie. „Orli
Lct“, 1927. Nr. 10.
Sawicka I., Zwyczaje świąteczne w okresie Pożego Naro­
dzeń: a w Gródku. (Ziemia XII. s. 104—107), Warszawa, 1927.
Schrammówna H., O wartości artystycznej samodziałów lu­
dowych w Wileńszczyźnie. „Wiedza i życie*', 1927. Nr, 6.
Skolarska W., Zwyczaje pogrzebowe na wsi w okolicy
Ostrowa. „Orli- Lot“, 1927, Nr. 3.
Slaboń P., Sw. Jan Nepomucen gniewa s<.ę o zanleczy
szczone „nows’e“. „Orli Lot“, 1927. Nr. 8—9.
Slaboń P., „Kopiec Popielów“. „Orl Lot“, 1927. Nr. 6—9.
Spis tymczasowy uczestników II. Zjazdu Słów. Geogr. iEtr-ogr
Kraków. Druk. „Orbis“, 1927. 8°. str. 12.
Sukertowa E., Mazurzy w Prusach Wschodnich. KraKÓw,
1927. s. 199 -J— 1 nlb. (Bibljoteka geogr „Orbis“, S. III. t. 10).
Szeląg P., Osobliwe krzyże.- „Orli Lot“, 1927. Nr. 10.
Szukiewicz T., Pogrzeb dygnitarza chińskiego. „Wiedza
i życie“, 1927. Nr. 10.
SzyHulewiczów r.a J., V/ielkanoc. „Orli Lot“, 1927. Nr. I.
Szwajcer St., Merlin. „W edza i życie“, 1927. Nr. 8—9.
Ślusarczyk S., „Sibiele“. (Pęczkowice, p. piotrkowski). „Orli
Lot“, .927. Nr. 5.
Switkowski Wł., Izba wiciska. (Ciebłowice, pow. opoczyń­
ski). „Orli Lot“, 1927. Nr. 5.
Udziela S., Etnografja. „Brzewodnik Kongresowy II. Zjazdu
Słów. Geogr. i Etnogr.“ Kraków, 1927. s. 279—280.
Udziela S., Krakow, acy. „Przewodnik Kongresowy II.. Zjazdu
Słów. Geog”. i Etnogr.“ Kraków, 1927. s. 299—306,
Udziela S., Podhalanie przed tizystu laty. „Ziemia“, 1927.
Nr. 23—24.

155
Uzdowski M., Z krainy cichego poranku. „Wiedzą i życie“,
1927. Nr. 3.
Tojnąązewski M., Kwćstj unarjusz w Oprawie planu chałupy.
„Szkoła I Wiedza“. Ř. II. z. 4. 1 927, s. 177—179.
Walicki M., Dawne kolędy polskie. „Wiedza i życie, 1927.
-Nr. 2.
Wasilewski L., Jak powstały obecne stosunki narodowo- >
ściowe w Polsce. „Wiedza i życie“, 1927. Nr.; li."
Wąsowicz J., Na marginesie mapy etnograficznej .Polski.
„Czasopismo geograficzne“, l927. z. 1.
Wąsowicz J., Mapa naiocowości Rzeczypospoiitei Polskiej.
Lwów, 1927. Podziałka 1 :850.000.
Widajewicz J., Licikaviki Widukinda- „Siavia Occ dentalis“.
T. VI. Poznań, 1927Witkiewicz K., Pozwój polskiego kilimu. „Rzeczy Piękne“.
R. VI. z. 7—8. Kraków, J92: .
Witkowski S„ Podstęp Leszka z kolcami u Kadłubka i jego
źródło. (Księga pamiątkowa ku czci C. Balzera. Lwów, 1927
1 odb.).
WitKOWski St., Historjografja grecka i nauki .okrewne.
T. III. Nakł. Pol. Akad. Umiejęt. Kraków. 1927. S. XIX 4- 581.
Wojrecki A., Czechosłowacja. „Wiedza i życie“, 1927. Nr. 4.
Wojtecki A., Jugosłowianie. „Wiedza î życie", 1927 Nr. 1.
Woźnowski M., Wycieczka w Czarnohorę. „Ziemia“, .1927.
Nr. '5—16.
Zamki drewniane przy drzwiach. Materjały zebrane przez
koło krajoznawcze uczr ów Państw. Seminarjum Naucz, 'w To­
maszowie Mazowieckim. „Prace Komisji Etnograficznej Pol. Akad.
Urn. Nr. 5.“ Nakł. Pol. Akad. Urn. Kraków, 1927. 8°. str. 22 +
2 nlb. + XXXIX. tabl. + 1 mapa.
Zawistowicz K., Z Polesia. Z' em;a“, 1927 Nr. 23.
Zbieranie słownictwa ludowego. „Język F vski“, 1927. R. XII.
Zeszyt 1.
'
Zjazd II. Słowiańskich Geografów i Etnografów w Polsce
2‘—12 czerwca ! 927. Program. Kraków. Nakł. Kon. itetu Organi­
zacyjnego II. Z. S. G. < E. Druk. „Orbis". 1927. 8°. str. 38.
II. Zjazd Geografów i Etnografów Słowiańskich w Polsce.
„Czasopismo Geograficzne“. T. V. z. 4. 1927.
Żarnowski J:, Kamień św. Wojciecha. „Ziemia“, |927. Nr. 20.

ZESTAWIENIE KASOWE
DOCHODY

L. p.

1.

WYSZCZEGÓLNIENIE

Szczegółowo

Zł.

gr.

a) W kasie gotówką

377

08

b) W P.K. O. Warszawa Nr. 143945

418

86

KAZEM

Zł.

gr.

Pozostałość kasowa z 31. XII. 1925

c) W Książnicy Polskiej Nr. X22

02

d) Inne Tow. finansowe razem

01

e) Na rachunku komisowym Zakł.
Nar, im. Ossolińskich

708

80

1504 77

2.

Subwencja Min. W. R, i O. P.

3000



3.

Wkładki członków

667

07

4.

Odsetki w P. K. O.

4

31

5,

Za sprzedane akcie rCsiążi icy

34

10

6.

Za sprzedaż wydawnictw

304 77

7.

Za ogłoszenie w „Ludzie“ T. XXIV

30



Ó54E

02

ZA R0& 1926. í

a

WYDATKI

L. p.

Szczegółowo

WYSZCZEGÓLNIENIE



ST.

RAZEM
Zł.

ST-

1.

Druk i ekspedycja „Ludu“

1694

07

2.

Honorarja autorskie (odbitki)

134

50

3.

Koszta manipulacyjne w P. K. O.

4

49

4.

Wkładka do Zw. Tow. Naukow.

15



5.

Za 500 listów firmowych z kopert.

27

50

6.

Portera, urgensy i drobne wyd.

152

51

7.

Saldo majątkowe z dn. 31/XII 1926

3516

95

5545

02

a) W kasie gotówką

3232

09

b) WP.K.O. Warszawa Nr. 143945

284

86

ł

Dr. Alfred Bachmann
skarbnik.

158

y* * r-

i

ZESTAWIENIE KASOWE
DOCHODv

L. p.

1.

2.

Szczegółowo

WYSZCZEGÓLNIENIE

Zł.

gr;

a) W kasie gotówką

3232

09

b) W P. K. (J Warszawa Nr. 143945

284 86

RAZEM

Zł.

gr-

3516

95

3500



628

70

6

84

1338

09

8990

58

Pozostałość kasowa z 31. XII. 1926

Subwencje :

a) Ministerstwa W. R. i O. P. Nr.
ÍV/N. 1605/27

1000



1000

__

100C

-—

500

_

b) Ministerstwa W. R. i O. P. Nr.
MN; 8428/27

c) Ministerstwa W. R. i O. P. Nr.
' IV/N. 10627/27

d) Mag:stratu m

Lwowa

6S145/27
3.

Wkładki członków

4.

Odsetki w P. K. O.

5.

Ze sprzedaży wydawnictw

L. M.

159

ZA ROK 1927.
WYDATKI

L. p.

Szczegółowo

WYSZCZEC ÓLN1ENIE

Zł.

gr

RAZiM

Zł.

gr-

1.

Druk „Ludu“

4344

95

2.

Honorarja autorskie (odbitki)

172

50

3.

Kosztą manipulacyjne w P. K Ü.

1

02

4.

Portorja' i drobne wydatki

228

24

5.

Za księgi administr. Towarzystwa

11

30

6.

Saldo majątkowe zdn. 31 . XII. 1927 :

4232

57

8390

58

a) W kasie gotówką

4006

09

b) W P. K. O. Warszawa Nr. 143945

226

48

\

Dr Alfred Bachmann
skarbnik.

POLSKIE TOWARZYSTWO HISTORYCZNE.

POD REDAKCJĄ:

PROF. JANA PTAŚNIKA
*

--------

PRENUMERATA ROCZNA 30 Zł.

=

CZŁONKOWIE OTRZYMUJĄ BEZPŁATNIE.
Y

WKŁADKA CZŁONKOWSKA 20 Zł.

Nadto posiada na składzie:
Indeks generalny do Kwartalnika Historycznego
1887-1922

................................................... 24 Zł.

Pamiętnik IV. Powsz. Zjazdu Historyków pol­
skich w Poznaniu 1925. 2 tomy

.

. 60 „

Conférence des Historiens des Etats de 1 Europe
t

Orientale et du Monde Slave 1927. 2 tomy 12 „

LWÓW, UNIWERSYTET
Nr. P. K. O. 152226.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.