6d29f50f71a429c67543775c1597a3ba.pdf

Media

Part of Z dziejów poezji ludowej / Lud, 1910, t.16

extracted text
1

TADEUSZ DĄBROWSKI.

Z dziejów poezyi ludowej.
Jakkolwiek zajęcie się poezyą ludową u nas ma za sobą
wiekową przeszłość, nie możemy się wcale poszczycić pracow­
nikami, którzyby materyały, nagromadzone dotąd w znacznej
obfitości, przejrzeć chcieli, zestawić je z sobą, uporządkować
i wyprowadzić naukowe wnioski. Wezwania R. W. Berwińskiego
w „Studyach o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej
i naukowej krytyki“ z r. 1854. pozostały pod tym względem
prawie bez rezultatu.
Nie mam zamiaru w szkicu niniejszym pracy takiej podej­
mować. Chcę tylko, wychodząc z jednego konkretnego przy­
kładu, wskazać wagę przedmiotu i postawić parę postulatów
metodologicznych w sprawie naukowego badania na tern tak
zaniedbanem u nas dotąd polu.
1. „Wojna żydowska“ i „Narodzenie Messyasza“.
Omawiając w „Wiśle“ (t. VI. 1892. str. 263—278, oraz
t. VII. 1893. str. 82—87) wątek opowieści ludowej o wyprawie
żydowskiej na wojnę i komicznych epizodach, które w niej za­
szły, o wzięciu lnu kwitnącego za wodę i morza za len kwi­
tnący, wskazać mógł Iwan Franko prócz prozaicznych opowia­
dań oraz paralel z czasów rozmaitych, nawet bardzo odległych,
trzy zaledwie utwory wierszowane, odnoszące się do tego wątku.
Była to „Żydowska wojna, co Żydzi narobili strachu dla całego
świata. Przez autora A. W.,“ utwór literatury odpustowej, wy­
dany bez oznaczenia roku u. Feitzingera w Cieszynie; drugi
— 337

Tadeusz Dąbrowski

wiersz ze zbioru rękopiśmiennego wierszy polskich i ruskich,
pisanego około r. 1780., a znajdującego się w posiadaniu dra
Franki, zaczynający się od słów „Swiże Nowiny Są Niesły­
chane“, wykazuje miejsca styczne z wierszem innym, również
odpustowej literatury o Lajbusiu, nowym Mesyaszu żydowskim;
trzeci wreszcie, utwór literacki, wydany według Wł. Smoleńskie­
go w początku stycznia 1792. r. „Żydoswaros“, autorstwa podo­
bno (według Estreichera t. V. str. 331) Hieronima Juszyńskiego.
Wracając przygodnie po latach do przedmiotu tego w pracy
„Do istoriji ukraińskoho wertepa XVIII w.“,1) wskazać mógł
dr. Franko prócz utworu „Wyprawa żydowska na woyne.
W Krakowie Roku P. 1606.“, autorstwa J. W. C., utworu zna­
nego z Maciejowskiego i Wiszniewskiego, którego ułamkowy,
bo kart tylko cztery zawierający egzemplarz, znajduje się w zbio­
rach Ossolineum pod I. 19.046, całkowity zaś sześciokartkowy,
w bibliotece Kórnickiej (skąd w ..Białych Krukach“ wydany
będzie przez p. Karola Badeckiego), a na który to utwór
zwrócił uwagę Rafał Lubicz (Hieronim Łopaciński) w „Wiśle“
(t. VII. str. 307—8), oraz kilku wierszy ze zbioru Kolberga
„Lud“ (serja VI. Nr. 424—8.): jeden jeszcze wiersz ze zbioru
rękopiśmiennego O. Petruszewicza w „Narodnim Domu“
z 1719 r., wydanego przez Michała Hruszewskiego w „Zapiskach
Nauk. Tow. im. Szewczenka“ (1897. t. XV. str. 13—16.) „O woini
zydowszkoyi“, zaczynający się od słów „Na mości rości trawa
murawa“.
Prócz znanych tych utworów udało mi się odnaleść w Biblio­
tece Jagiellońskiej w dziale: Poetae polonici 812 „Mieszaniny,
czyli zbiór różnych wierszy“, pod sygn. XXIV. 5.70, utwór inny
nieomawiany dotychczas, a przedstawiający duży interes z tego
powodu, że stanowi prawdopodobnie pierwowzór znacznej czę­
ści wymienionych utworów. Jest to książeczka, w której razem
oprawiono kilka broszurek, niewiadomego miejsca i czasu wy­
dania, jako to: „Historya o cudownej odmianie xiężney
i szewcowey“ (str. 1—6);2) „Piesn nowa
światowa“ (str.
!) Lwów 1906. Odbitka z „Zapisek nauk. Tow. im. Szewczenka
str. 71—74.
2) Pierwsza zwrotka brzmi:
Dziwne wyrokow Boskich wydały się znaki.
Będziesz miał dobry Przykład czytelniku taki,
Miał pewny Xiąże Zonę, także z Xiążąt Damę
Ta przez swoje chimery rozgłaszała Famę.

- 338

Z dziejów poezyi ludowej

7—8);1) „Seymik | zwierzęcy I od bawiących się Łowami złożony“
(str. 9—11); „Opisanie woynyzydowskiey“ (str. 12—16); „Na­
rodzenie Messyasza“ (kart nieliczbowanych trzy); „Opisanie obrze­
zania"; wreszcie „Rozmowa trzynastu mężatek i jednej wdowy“.
Ponieważ tekst niniejszy „Wojny żydowskiej“ drowi France
wogóle był nieznany, tekstu zaś „Narodzenia Messyasza“, jak­
kolwiek był mu znany, nie mając pod ręką, nie mógł użyć do
bliższego zestawienia, przedrukowujemy na tern miejscu obydwa,
aby z ich pomocą wykazać rozgałęzienia tekstów.
Opisanie woyny żydowskiey.
Bul to iednego Żydowskiego lata,
Co zrobił strachów na całego świata.
Zydziow się chodzili, By woysko zrobili,
Ay way mir.
Strachów wszędzie laźil, Kuglow iuż pieciono,
Z Czarnego barwiech też buło zrobiono,
Lasperdaki nowe, iuż buło gotowe,
Ay way mir.
Twulin i Cyces iuż tak wiele buło,
Ze się na tysiąc wozów nie zmieściło.
Na Ciosnkow Cebuli, Bryk tysiącow buli.
Ay way mir.
Woyskiem zaś buło dwadzieścia tysiącow,
A ciapkuw mieli z samego Zaiącow.
Tak ucionych buli, Co wszyskim mówili
Ay way mir.
Strzelbiech zaś mieli bardzo szlufowanych,
A śiabel duzim kułem nabiwanych,
Pistoleciech z rulem, Co miał wielkim dziurem.
Ay way mir.
Uren bul Wodzem i wielkim Hetmanem,
A Syn zaś iego naypierwszym Furmanem.
Szkolnik woźil grosiem, Rabin bul Dobosiem.
Ay way mir.
') Pierwsza zwrotka tego „Śpiewu studenta“ Niemcewicza brzmi
Świat srogi świat przewrotny,
Wszystko na opak idzie,
Kto nie wart, Pan stokrotny,
A Człek poczciwy w biedzie.

— 339 —

Tadeusz Dąbrowski
Uren Zyd mądry zawsie w Bublech siedział,
Nic on nikiego złego nie powiedział.
Każdego pochwalił, Sto świc przez noc spalił.
Ay way mir.
Samych parsiwych pięć tysiącow buło,
A głuchych dziesięć razem się liczyło,
Pięć zaś z iednem okiem, Którzy ¿’chodził bokiem.
Ay way mir.
Samych parsiwych, co naymędrsi Żydzi,
Co z iednym okiem to też więcey widzi.
Głuchych iak wol ryci, Gdy na drugich krzyczy.
Ay way mir.
A tak dobranych wszyscy się ruszyli,
Na koń odważnie wszyscy poskoczyli.
Uren ich prowadził, By świat cały zgładził.
Ay way mir.
A gdy bul wieczór źiwo iuź iechali,
Potem do Dworu pachołkiem posłali,
By wziął pieniądz z worek, Prosił o pachołek.
Ay way mir.
Wypchnęli z tamtąd takiego poślańca,
Gdy nic nie wskórał wrócił do kagańca
Do Izraelskiego, Woyskiem stoiącego.
Ay way mir.
Już bez Pachołka wszyscy się rusili
W dalszego drogiem, bo gwiazdow świecili.
Rzekł ieden drugiego, Nie boy się nikiego.
Ay way mir.
Ruszaiąc zaraz Ureń sipkiem krokiem,
Tysiącow wyślal co bul z iednym okiem,
By psiodkow iechali, Drogę uważali.
Ay way mir.
Jadąc powoli ow Żołnierz śmiałego,
Patrzył czi ne bul gdzie drogiem krzywego,
A gdy się rusili, Karćmę obaczyli.
Ay way mir.
Przy karćmię uyrzą iak chłopem wysoki,
Bez glowow niby co miał kiy pod boki.
Zaraz się wracaią, a Woysku znać daią.
Ay way mir.
340 —

Z dziejów jjoezyi ludowej
Wszystkich się zlękli,’Ureń mówi śmiele,
Ne boy [się] Woyskiem Izraelskiem wiele.
Zdaleka staniemy, To go zwoiuiemy.
Ay way mir.
Jadąc powoli z daleka stanęli,
Gdy się nie ruchał wraz strzelać poczęli.
Ziwo tu strzelali, Bo się go nie bali.
Ay way mir.
Arędarz ze snu porwał się swoiego,
Z Karćmow wybiega ze strachem wielkiego.
Aź tu Woyskiem widzi, A bul samych Żydzi.
Ay way mir.
Przybiega do nich, patrzy gdzie strzelaią,
Aź oni zewsiąd do pniow ognia daią.
Mówi na co tego, To pniow drewnianego.
Ay way mir.
Zgasili ogień iuź go nie dmuchali,
A pomalińku do pniow się zbliźiali,
Aby zobaczyli, Czy to prawdow buli.
Ay way mir.
A gdy iuź widzą źe pniow z drewna stoi,
Mówią niech się iuź Woyskiem zaspokoi.
Wsiąk to prawdow żywa, Co Arędarz śpiewa.
Ay way mir.
Tuź Arędarka przybiegł bul pochwili,
Krzyczy że iego dzieciom przestrasili.
Na sto [dyablow?] tego, Gwałtów zrobionego.
Ay way mir.
Pniow tego nogow ne ma [i] ne chodzi
On tu nykiego z ludziow nic ne szkodzi.
Na co tu galasić, Mego dzieciow strasie.
Ay way mir.
Wy ne dla tego macie strzelbow swoich,
Zięby strzelować kolo Karćmiow moich,
Do drewna suchego, Z kułem tak wielkiego.
Ay way mir.
Tuż z wielkim sercem wszystkich się rusili,
Aź gdzie bul Rećkow kwitnol natrafili.
Tam się iuź ne mała Woyskiem sprzećkow stała
Ay way mir.
— 341 —

Tadeusz Dąbrowski

Ureń naś mówi musi tu bydź ciego
Woyskiem zaś gadał, tu wodziem straśnego.
Ziaden nie chcial plinąć, Ani można minąć.
Ay way mir.
Posyła Ureń po Arędarz tego,
Co bul pomociem potićkow pierwsiego,
By i tu poradził, Albo przeprowadził.
Ay way mir.
Arędarz przybiegł skoro mu znać dali,
Pyta co chcecie oni tak wskazali,
Jak tych wodziow plinąć, Czy go można minąć.
Ay way mir.
Arędarz siwich pogłaskał swych brodziech,
Tu Rećkiem kwitną żadnych ne ma wodziech.
Tu samego Chleba, Plinąć ne potrzeba.
Ay way mir.
Zdziwił się wsistkich na sprawy takiego,
Mówią Arędarz idźże ty pierwsiego.
My na koń wskociemy. Za tobą poydziemy.
Ay way mir.
Przeszedli Rećkow Karćmarz odprawili,
Aż ne zabawem do lasów trafili,
Mówiąc tu kray światów, Biedaź tu do katów.
Ay way mir.
Ureń zaś mówi że to iest Fortece,
Sieroki długi, wielki tak dalece.
Daymy mu pokoiu, By ne bul w zaboiu.
Ay way mir.
Podźmy tamtego w bok idącym drogiem,
Zięby go minąć prędko suchiem nogiem.
By ne buło bidziech, Dla nas sławnych Zydziech.
Ay way mir.
Ody się noc skończył a nastąpił rano,
Zie to bul Lasów dopiero poznano.
O! iak źialowałi, że drew nie nabrali.
Ay way mir.
W tym daley idąc na morzow trafili,
Co będziem robić tak wsistkich mówili.
Pliwać ne umiemy, Do dom się wrociemy.
Ay way mir,
- 342

Z dziejów poezyi ludowej

Ureń zaś wskazał, co wy to mówicie,
Jak ia sam zrobię tak (i) wy to zrobicie.
Wsistkich przepliniemy, Za morzem staniemy.
Ay way mir.
Uyrzawszy kłodę co przy morzu pliwal,
Sam właz na nego, sznurkiem dna dobywał.
Przywiązał do nego Mocno nogiem swego.
Ay way mir.
Puścił się trochę, zaiąl kiiem ruchać,
Woyskiem zaś mówił aby iego słuchać.
Tak mówi pliwaycie, Zamną pospieszaycie.
Ay way mir.
A gdy iak plinąl przewrócił się kłody,
Głowę w wod schował; nogi strząś do wody.
Kłody tylko słuchał, Jak on nogiem ruchał.
Ay way mir.
Jak on poplinie wsistkiego patrzali,
Bo rozumieli, źe to żartów buli.
On iak raz głów schował, Już go ne wyimowal.
Ay way mir.
A gdy tak długo głów ne widać buło,
Wsistkiego Woyskiem tak iemu mowilo,
Oy nas Hetman Ureń, Jaki z niego dureń.
Ay way mir.
Jeszcze połowy morza nie przeplinąl,
Tylko co trochę od brzegu odminąl,
A iuź się ne rusi, Już pończochy susi.
Ay way mir.
Tak się iuź Woyna skończył bul wsistkiego,
Każdy się wrócił do Aręndow swego,
Mówiąc Ureń Ureń, To bul wielki dureń.
Ay way mir.

Narodzenie Messyasza.
Raduycie się Zydziowie,
Dobrze szlichać w Wlosiowie.
Już Szkolnikow śpiewaią,
Z Messyaszem witaią.
Ey wey tay day dum,
Ach way bim bom bum.
— 343

Tadeusz Dąbrowską

Laybuś ładna parsiwy,
Ay way wielki ten dziwy.
Znaleźli go w Pińczowie
Przywieźli go w Wlosiowie.
R.
Jeździł z wielkim paradem,
Wszystek Żydów gromadem.
Sabsay w przodzie wędrował,
Bosy szablo w piastował.
R.
Szlifowany Pistolet,
Trzymał Boruch Pachołek.
Jego pikie szlomiana,
Z wiatrem okręcowana.
R.
Woźil iego prosięta,
Przy niem chodził Zydzięta.
Ten bul z kiiem ten z palkiem
Każdy ze swym kawałkiem.
R.
Jechał w wielkim Korycie,
O pulnocy nie skrycie.
Za nim kupa Dworzanie,
Jeździł w taczkach Mospanie.
R.
Trzysta Zydziech i dwieście,
Zgromadził się bul w mieście.
Wszystkich krzyknol ach ach acli
I wystrzelił pach pach pach.
R.
Laybuś siedział iak Panie,
I bębnił w tarabanie.
Chodził nogiem za nogiem,
Zęby nie wziol batogiem.
R.
Laybuś bul się ustroił,
Bo mu suknie Srul skroił.
Koszuli wziol parcianych,
Rękawiczek drucianych.
R.
- 344 —

Z dziejów poezyi ¡udowej

Papierowy Kaftan miał,
Szklany portki na się wdział,
I stalowi Trzewiki,
Z likowatem rzemyki.
R.
Kaftan piękna gliniana,
Pas bogata szlomiana,
Szubę wdział bul lzowych,
Choć nie w modzie lecz zdrowych.
R.
Kołpok modne i lite,
Bul z psich futrów podszyte.
Miczka na leb od złota,
Zadnich skurkow od kota.
R.
Z wielkim pompem wiezdzowal,
Sam go Rabin witowal,
Do swoiego chałupie,
Zęby spoczol na dupie.
R.
Kazał obiad przynosić,
I z Laybusiem zaprosić,
Bardzo smacznych potrawie,
Postawił mu na lawie.
R.
Białe mleko koźiowe,
Laybusiowi na zdrowie.
Barszcz bul Jaykiem nadziany,
Cybulem szpikowany.
R.
Rzodkiew czarne z lupinem,
Co go wędził w kominemParę śliwek i śledzia,
Cztery Flaki z Niedźwiedzia.
R.
Wina dawał gęsiego,
Dla Laybusia małego.
Drozdzow z piwa szczerościech
A on wypił z milościech.
R.
— 345

Tadeusz Dąbrowski
Każdy Zyd mu basował
Zdrowia lepszych winszował.
A gdy wszystkich iuz wstali
Na Laybusia wołali.
R.
Witay Laybuś parsiwy,
Nasz miłośnik prawdziwy.
Niech z wieczora do rana,
Zyie dziećko kochana.
R.
Niechay iego plemienie,
Jak wesz rodzi na ziemie.
Niech ratuie swych Żydzie,
Bo iuz drugi nie przyidzie.
R.

346 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.