7766593430a1f9e5dab14c6c1644f4fb.pdf
Media
Part of Karol Estreicher (nekrolog) / Lud, 1909, t. 15
- extracted text
-
Karol Estreicher.
I my o Nim wspomnieć musimy, bo i na polu ludoznawstwa pozostawił po sobie niezatarte ślady, swej, jak zawsze,
sumiennej pracy.
Wielki nasz bibliograf, któremu w Słowiańszczyznie całej
niemasz równia, a którego zasługa u nas około literatury
może być zestawiana tylko z benedyktyńską pracą Lindego
około naszego języka lub Kraszewskiego na polu powieściopisarstwa, zajmował się przypadkowo i dopadkowo, ale przez
całe życie (o czem mało kto wie) także folklorystyką. Zajmował
się tylko jednym jej działem, gwarą złoczyńców, ale z wielkiem
upodobaniem i najlepszym skutkiem, do końca życia.
Jak wiadomo, ś. p. Karol Estreicher obrał sobie począt
kowo karyerę sądową. Otóż, jak sam rozpowiada, „u schyłku
krakowskiej rzeczypospolitej — a wtedy to karyerę sądową
rozpoczął — zajęcie w sądzie nie przeciążało pracą, a dostar
czało sposobności do samodzielnych badań. Zwierzchnik mój,
wyręczając się, powierzył mi na zaczątek kryminalnej karyery
sprawę niezmiernie zawiłą, morderstwo w drodze do Mogiły
dokonane na żydówce przez młodego woźnicę. Winowajca nie
przyznawał się, a w odpowiedziach wtórzył tylko lakonicznie: —
„nie wiem, nie pamiętam“.
6
K. Estreicher
Świadków czynu nie było — należało więc sztucznie bu
dować dowód ze zbiegu okoliczności. W toku indagacyi wyło
niło się posiadanie przezeń perły. Co wyraz perła oznaczał ?
Wywiadywanie się w murach więziennych odsłoniło, że perła
to znaczy: binda żydowska. Posiadanie bindy nawiodło na
resztę poszlaków. I oto motywa wyroku ze zbiegu okoliczności
wypadły, jak opowiadanie pod piórem francuskiego pisarza,
bo nawet nie brakło opisu przyrody podczas popełnionego
morderstwa. Jak tu binda podała mi wątek do dowodu, tak
w innym wypadku dowodem była groźba pokazania „czerwo
nego koguta“. To dało powód młodemu praktykantowi
sądowemu do zajęcia się tajemnym językiem złoczyńców.
Zaczął skrzętne zbierane takich wyrażeń i już r. 1852 ładny
zbiorek, słownikowo opracowany, miał gotowy.
W r. 1855 służba sądowa przerzuciła go do Lwowa, gdzie
dalej zbiorek swój uzupełniał, aż wreszcie r. 1859. wydał go
po raz pierwszy w Rozmaitościach lwowskich (Nr.
12—14). Ale na tern się nie skończyło. Rzecz uzupełniana w na
stępnych latach, zwłaszcza wyrażeniami z Królestwa polskiego,
objęła 500 wyrażeń i wyszła powtórnie w r. 1867 w Warszawie
w.Gazecie polskiej (Nr. 232—3).
Rzecz, przeznaczona pierwotnie dla praktyki sądowej, wy
warła niebawem wpływ i gdzieindziej. Z tej pracy ś. p. Estrei
chera „korzystał w pewnej mierze Paweł Kośmiński, wystawia
jąc w latach 1886—7 sztuki ludowe: Tajemnice Warszawy,
Dziecię starego miasta, Walkę o córkę. Wyrażenia
bohaterów sztuki przeniosły się rychło do ust ulicznej gawiedzi
warszawskiej, i język złodziejski przyswoił sobie motłoch, re
krutujący się głównie wśród pomocników mularskich“.
Nie skończyło się i na tern.
Ś. p. Estreicher uzupełniał dalej swój zbiorek, w mło
dzieńczych latach zaczęty, i jako starzec tak bardzo na tylu
polach zasłużony, wydaje r. 1903. w Krakowie u Friedleina
osobną książkę: Szwargot więzienny. Praca, która
w pierwszej edycyi obejmowała 391 wyrazów, w drugiej 500,
doszła w tej trzeciej do dwu tysięcy. Większego zbioru
takiego i umiejętniejszego literatura nasza nie posiada, a cóż
dopiero mówić o wstępie 1 Ten jest z powodu bibliograficznych
wiadomości wprost nieoceniony. Wszystko, co w tym zakresie
7
K. Estreicher
najgodniejszego uwagi posiada nasza literatura, od czasów naj
dawniejszych inne literatury słowiańskie, literatura niemiecka,
francuska, angielska... wszystko tu jestSz wa rgot więzienny, to nie tylko najznakomitszy nasz
słownik tego rodzaju, ale i kamień węgielny do dalszej tej
pracy, ważnej nie tylko dla języka samego.
Cześć pamięci znakomitego uczonego i obywatela 1
S. Matusiak.
8
