5fce546e6c0884ae3ad384267c7e09be.pdf
Media
Part of Konik zwierzyniecki w Troi / Lud, 1909, t. 15
- extracted text
-
PRZEMYSŁAW MACZEWSKI.
Konik zwierzyniecki w Troi.
Drobiazg, który tu ogłaszam, wyrwałem ze studjum o Wy
spiańskim w mniemaniu, że chociaż dotyczy artystycznego pomy
słu poety, może jednak zwrócić uwagę na niezwykle oryginalny
sposób powiązania uroczystości krakowskiej z poseidonowym mi
tem dawnej Grecyi, dając wątek szerszemu, porównawczemu
traktowaniu genezy Konika zwierzynieckiego, który mimo studjum
specjalne W. Ellasza-Radzikowskiego (Biblioteka krakowska 1898),
hasa jeszcze wciąż niepewnym szlakiem i budzi poważne wąt
pliwości, czy rzeczywiście się wywodzi od bohaterskiej obrony
Krakowa przez włóczków w r. 1281, podczas trzeciego napadu
Tatarów.
Przedziwna intuicja, fantazja i duża wiedza Wyspiańskiego
w zakresie mitologji polsko-słowiańskiej i greckiej uderza ka
żdego uważniejszego badacza jego dzieł. Czar zamierzchłych
mitów unosi się nad prastarem grodziskiem Wawelu, nad Wi
słą, nad Skałki świątynią. Władają tąziemicą i jej wodami opie
kuńcze duchy: bogi i pół-bogi, Marzanna i Żywią, Krak i Wanda,
rusałki i wiłkołaki. Węże i cudowne zioła, zaklęte wianki i ku
palne sobótki powstają pod zaklęciem poety-guślarza w żywej
— 211
________ _____________ Przemysław Mączewski
krasie wymarzonej baśni, w harmonijnym splocie artystycznie
ułożonych obrazów.
Nie mamy dotychczas poety, któryby w równej mierze,
z tak dokładną znajomością naszej chaotycznej wiedzy mitolo
gicznej, z podobnie trafnem i silnem poczuciem bajek i pieśni
ludowych, umiał wskrzeszać bajeczny świat lechickiej prze
szłości — co Wyspiański. Ani Woronicz, ani Słowacki, ani Kra
szewski daru tego w tak wysokim stopniu nie mieli.
Brak im było przedewszystkiem owej niezwykłej zdolności
odczuwania żywiołowego związku człowieka z całą przyrodą,
która wyróżnia Wyspiańskiego. Z tego odczuwania wypływa do
bitnie oznaczona w jego utworach zależność wypadków od pory
roku, od dnia i nocy, słońca i ciemności, co nazwałbym
„systematem solarnym“ poety. Wyspiański posługiwał się naj
nowszymi wynikami badań w zakresie mitologji i folklorystyki
porównawczej, grupował je logiką artyzmu i historycznej mo
żliwości, zbierał mitologiczne szczegóły, porozrzucane po sta
rych kronikach, w zbiorach pieśni i podań ludowych w Hanuschu i Lelewelu, u Lindego, Szulca, Karłowicza, i inn. badał
archeologję, godził sprzeczności, poprawiał uczonych szperaczy,
odkrywał dalekie, a jednak bliskie związki Demetry z Żywią,
Jarowitowego rumaka z koniem Odyna, skandynawskie Norny
i greckie Parki przemianował na polskie „Kumoszki“, w pro
stych na pozór alegoryach i znakach liturgicznych starych obrzę
dów odkrywał głębokie znaczenie zatartych już symbolów: stąd
ruski korowaj, symbol jedności dziedzictwa piastowego na Skał
ce, stąd chochoł, który dziś chroni krzewy delikatne od mrozu,
a niedawno jeszcze, jak świadczą Kolberg i inni, był jednem
z akcesoryów obrzędu dożynkowego, kojarzy się w umyśle
poety ze słomianą pokrywą topionej lalki Marzanny-Martwicy,
która znaczyła: śmierć, zdrętwienie, zimę i martwotę.
Mimochodem rzucam kilka tych uwag o Wyspiańskim mi
tologu — na innem miejscu rozwinę je obszerniej — podkre
ślam tu jedynie bogactwo jego mitologicznych konstrukcyi, które
posiadłszy już trwały walor w polskiej poezji, powinny zwró
cić na się uwagę baczną polskiej nauki.
Przystępuję do Konika zwierzynieckiego w Troi, a uwa
żam go za „sui generis“ arcydzieło nietylko pod względem
piękności pomysłu, lecz również za nader udatną i przekony
wującą próbę rozwiązania zagadki, którą kryje w sobie począ212 —
Konik zwierzyniecki w Troi
tek tej prastarej zabawy. Bo jakkolwiek Wyspiański podstawia
naszego Tatarskiego konika w miejsce bajecznego Konia Tro
jańskiego i ujmując greckiej legendzie niezwykłości, w bardziej
prosty sposób ją tłomaczy, a płzez to wyjaśnia przedewszystkiem problem mitologiczny, grecki, to nie mniej, tern samem
odnajduje rodowód naszego Konika tam, gdzie mało kto odnaleść się go spodziewał — w indoeuropejskim kulcie wody.
Jaką drogą dochodził Wyspiański do tego wniosku, nie
wiem dokładnie. Przypuszczam, że na ten pomysł złożyły się:
1. analogia dwóch koni, z których jeden wniósł do grodu
zgubę zdradziecką, a drugi stał się przypomnieniem rzekomej
zwycięskiej odsieczy włóczków;
2. szczegółowsze już rozmyślania nad faktem, że nasz Ko
nik należał do ceremonjału uroczystości włóczków, t. j. ludzi,
którzy trudnili się spławianiem drzewa na Wiśle, a nadto, jak
świadczy ich nazwa, mieli do czynienia z włokiem, t. j. siecią,
byli więc nadto rybakami i to rybakami zapewne przedtem, nim
się zabrali do spławu. Jako rybacy, byli ci włóczkowie związani
od najdawniejszych czasów, ze swym żywiołem, z matką żywi
cielką: Wisłą w szczególności, w ogólności z wodą.
3. Wyspiański znał dobrze mitologię grecką, znał zapewne
inne wierzenia i kulty aryjskie, w których występuje powszechnie
„koń“, jako symbol, jako zwierzę poświęcone wodzie. Czy poj
mować to, jako podobieństwo pieniących się fal morskich lub
rzecznych do grzywy końskiej, jak tłomaczą niektórzy mitolo
gowie, czy też inaczej, fakt pozostaje: Koń był powszechnie po
święcony żywiołowi wody.
4. Pewne napomknienia i ustępy llliady oraz t. z. cyklików
pohomeryckich skłoniły poetę do wniosku, że olbrzymi „Koń
trojański“, którego łatwowierni mieszkańcy llionu wprowadzili
na własną zgubę do grodu, był fetyszem-monstrum kultu nad
morskiego Poseidona, naczelnego boga wód, który żywił oddawna urazę do niewdzięcznych Trojańczyków.
5. Wyspiański rozczytywał się w książkach o „starym“
Krakowie, znał dobrze „Lud“ Kolberga, mógł więc z łatwością
wyczytać u Łepkowskiego („Przegląd krakowskich tradycyj“)
próby objaśnienia konika zwierzynieckiego metodą porównaw
czą, pójść w dociekaniach dalej, oparłszy się choćby na notatacb Łepkowskiego i Kolberga, który podaje za K. Łapczyń— 213 —
Przemysław Mączewski
skim wiadomość z Tyg. ill. 1867, że w Tyflisie na pograniczu
Europy i Azji, obchodzono uroczystość ludową, podobną do
pochodu naszego Konika, że we Francji również zabawa z ko
nikiem wśród ludu miejskiego, rok rocznie się powtarza. Możebne, że Wyspiański posiadał nadto i inne dane, które go umo
cniły w przekonaniu, iż te wszystkie ludowe uroczystości z ry
tualnym koniem, obchodzone w różnych stronach Europy,
a zapewne i Azyi, potwierdzają powszechność dawnego kultu
wodnego tego zwierzęcia i jego starożytność, na co znalazł do
wód w owym poseidonowym Koniu trojańskim.
6. Jeżeli nadto przypuścimy, że Wyspiański tłomaczył so
bie ów refren starej pieśni, śpiewanej przez włóczków podczas
pochodu tryumfalnego Konika, a zaczynającej się od zagadko
wych słów: „Laj koniku, laj“— nie tak, jak to czyni EliaszRadzikowski (lib. cit.), jakoby Iaj-lej oznaczało zachętę do „la
nia“ vulgo bicia buławą tłoczącej się gawiedzi, ale dosłownie
„lej , słowo, odnoszące się do wody, to ten zagadkowy imperativus poparłby lingwistycznie przypuszczenie, że Konik zwie
rzyniecki, konik rytualny włóczków-rybaków z nad Wisły, był
niegdyś jakimś fetyszem kultu wody (Wisły) i łączył się z pow
szechnym ceremoniałem obrzędów na cześć wody w innych
krajach, nawet najodleglejszych.
W ten sposób wyrasta Konik zwierzyniecki ponad swą
utartą legendę z XIII. wieku, z którą historja nie łatwo sobie
radzi (por. broszurę Eliasza) i pogłębia swą naturę, wnikając
trwalszymi korzeniami w grunt rozległego, indoeuropejskiego
mitu. I aczkolwiek tej przemiany dokonał poeta, sądzę, iż hi
poteza Wyspiańskiego posiada wartość nietylko poetycką. Po
myślana metodycznie i stylowo, winna zająć poczestne miejsce
w ułamkowej i ubogiej naszej mitografii.*
1)
’) W wielkiej Encyklopedyi Powszechnej ill. (t. 37—38, str. 613 i 614)
z r. 1904 umieścił L. Krzywicki wyczerpujący artykuł p. t.: „Konika ob
chód . I on, jak Wyspiański, (Achilleis drukowana w r. 1903) ujmuje rzecz
głębiej, nie dochodzi jednak do śmiałego pomysłu poety. Początek ob
chodu odnosi do przeszłości pogańskiej, wskazując pokrewne a „bliższe
pierwotnej uroczystości, niż konik zwierzyniecki" obrzędy t. zw. „konika“
i „koniarza“ (Puchery) w kwietną1 niedzielę, w Krakowskiem, nadto po
dobne zabawy wiosenne wśród Kurpiów i na Mazowszu. Okrzyk włócz
ków „Laj“=Iej wiąże Krzywicki z rzeczownikiem „lej“, który ma w pe
wnych okolicach Polski znaczenie śmigusa. Z analogii do uroczystości
214
Konik zwierzyniec k[ w Troi
Starałem się odgadnąć, w jaki sposób powstawał i kry
stalizował się pomysł stopienia Konika zwierzynieckiego z Ko
niem trojańskim w myśli i wyobrażeniu poety. Wnioski, do
których doszedłem, tropiąc jego ślady, wyjaśniły mi, dlaczego
Wyspiański, tak na pozór dziwacznie, wprowadził na grunt ba
jecznej Frygii, radosny orszak włóczków zwierzynieckich, przy
prawił im loki i fryzowane na modę medyjską peruki, pomięszał skoczne dźwięki tatarskich kotłów, dzwoneczków i krakow
skich skrzypek z muzyką fletni trojańskich? Nie ma już owego
konia Olbrzyma, który z powodu swego ogromu nie mógł się
zmieścić w bramy Troi, usunięty został wyszukany koncept
podrabiaczy Homera, odskakujący nieomal dziecinną naiwno
ścią od naturalnego, typowo homeryckiego biegu wypadków.
Autor Achilleidy, który przemyślał Iliadę, poddając ścisłej re
wizji główne sprężyny zatargu, wysnuł z niej nowe wnioski,
dopełniał, tłumaczył, niejednokrotnie przesunął i przeinaczył
zdarzenia, lub ich motywy, w duchu zgodniejszym z psychologją,
epoką dziejową i logiką. Jeżeli nie wahał się tykać Homera, bądź
co bądź jednolitego w ogólnym charakterze Iliady, tern mniej
krępował się fantazjami późniejszych „cyklików“. Wszak koń
w tej Troi, której mury stawiał Poseidon wraz z Apollonem,
był zwierzęciem poświęconem Bogu morza, odgrywał ważną
rolę w jego rytuale. Poseidon nieraz „miedzią podkute zaprzę
ga rumaki szybkopolotne, złotemi po biodrach grzywami po
kryte... i siada na swoim rydwanie i spiesznie popędza po fa
lach“ (Iliada XIII.).
Więc ów „Koń trojański" z pohomeryckiej poezji, może
być w naturalnym związku z kultem Poseidona. Doszedłszy do
takiego wniosku, odrzuca Wyspiański naiwną, niedorzeczną już
wobec nowej konstrukcji legendę o zdrajcach Achiwach, ukry
tych w brzuchu olbrzyma, zapoznaje się z okruchami dawnego
ceremoniału świąt na cześć morza w Grecji i Małej Azyi, a pa
trząc na żywy jeszcze szczątek tego prastarego kultu nad Wisłą,
wprowadza śmiałem przesunięciem Konika zwierzynieckiego do
Troi, na służbę Poseidona, kiełzając go w styl, właściwy miejkrakowskiej za granicą wychodząc, dorzuca Krzywicki wiadomość o obcho
dzie ludowej zabawy w Bretanii tzw. „le cheval Mallet“. Notatka p. t
„Konik zw. a zabawy ludowe u Indyan boliwijskich“, podana w „Ludzie
VII, 326 odnosi się właściwie do wołu, a nie do konia, nie ma więc dla
nas znaczenia.
— 215
Przemysław Mączewski
scu i epoce. Zostaje jednak w dramacie naturalny motyw zdrady
wzięcia grodu podstępem: Odyseusz z towarzyszami zdołał
oszukać Trojan i narzucił się chytrze na przewodnika uroczy
stości Poseidonowego konika, który obmyty w falach morskich
na znak przebłagania bóstwa, wraca do miasta, by spocząć po
skończonej ceremonii w „Świątyni llionu“. Przytaczam układ
sceny XXIV., gdzie nastaje przełom dramatu, bo odtąd poczyna
się katastrofa: „Słychać muzykę, pospólstwo wbiega, otaczając
orszak Poseidonowego konika — Odys skłania się w ceremo
nialne ukłony, to znów trójzębem —- znak Poseidona — (jak
Konik zwierzyniecki buławą!) tłum przegania, ustrojony z medyjska (nasz z tatarska), jako Poseidon na drewnianym koniku.
Tak zaś jest, że jeździec dźwiga sam na szelkach
ów tułów koński , na którym niby harcuje“ (tak samo zu
pełnie, jak konik zw.). I znów muzyka: tu frygijskie flety,
w Krakowie bębenki, dzwonki i skrzypki.
Gdy konik-Odyseusz ujrzał królewicza Troilusa, kłania mu
się „trzykrotnie“. Tak kłaniał się trzykrotnie konik - Tatarzyn
przed pałacem biskupa w Krakowie. Od tego ukłonu rozcho
dzą się drogi obu koników: nasz włóczek-zawadjaka galopował
z hojnym datkiem biskupim na Rynek, budząc okrzyki weso
łości w tłumie harcującej za nim gawiedzi — Konik Poseidona,
Odyseusz odsłania zdradzieckie oblicze i rzuca się, jak tygrys,
na osłupiałych Trojańczyków, którym nie przebrzmiały jeszcze
radosne słowa hymnu : „Zielony wał, zielonych wód ! Przejdziem go w bród, hej morze, falo, hej morze!
»Posejdon Bóg, potrząsa róg,
»Piorunem rwie przestworze.
»Rumaku hej, koniku hej,
»Wstań z wód, wstań z wód, wstań z wód« !
A od Sukiennic, od strony Wiślnej odpowiada, jakby echo,
ów prastary refren piosenki włóczków: ,.Laj koniku, laj, laj!“
216
