272d7caef71b0d54e8fb8f9a8dbbf759.pdf
Media
Part of Nowotarszczyzna / Lud, 1912, t. 18
- extracted text
-
!<»>na r
DR. WŁADYSŁAW BOGATYŃSKI.
Nowotarszczyzna.
i.
Najznakomitsze pasmo Karpat, Tatry — otoczyły trzy
walne doliny: od północy dolina Nowotarska, od zachodu do
lina Orawska, od południa i południowego wschodu dolina
Spisko-Liptowska. Dolina Nowotarska rozpostarła się między
Tatrami od południa a Beskidem zachodnim od północy, w tym
kierunku na przestrzeni czterech mil. Jeżeli w tym kierunku
przyjmiemy wymiar szerokości, to długość jej od zachodu na
wschód tj. od sąsiedniej doliny Orawskiej ku Pieninom wynosi
blisko ośm mil. Dolina Nowotarska stanowi wraz z sąsiednią
doliną Orawską jakby jedną wielką zapadłość podtatrzańską,
jedynie drobne wzgórza, tworzące garb na przestrzeni kilkuna
stu kilometrów rozdzielają te dwie doliny. Obserwowana z góry
przedstawia się dolina Nowotarska jako jednostajna płaszczyzna,
Jednak taką nie jest. Posiada bowiem liczne zmarszczki, fałdy,
z których największym jest wzniesienie na południowym skraju
doliny, ciągnące się wężem równolegle do Tatr, zwane wznie
sieniem Gubałowskiem albo krótko Gubałówką. Spada ona ła
godnie w dolinę Nowotarską, stromo ku Tatrom a raczej za
głębieniu, jakie rozdzieliło ją od Tatr. To zagłębienie zwane
często doliną Zakopiańską tworzy jakgdyby odrębną jakąś za
padłość, kryjącą w sobie szereg osad także etnograficznie ró— 58 —
Nowotarszczyzna
żnych od reszty osad doliny Nowotarskiej. Od północnej strony
staczają się na dolinę zwolna Zachodnie Beskidy, kolisto ją za
mykając. Poza tern jest dolina Nowotarska prawie jednostajną
płaszczyzną, w jednym niemal poziomie wznoszącą się, poprzerzynaną licznemi rzekami i potokami, które czynią z niej jedną
z najbogatszych dolin karpackich pod względem wód. Niewąt
pliwie zawdzięcza to w głównej części Tatrom i Zachodnim
Beskidom, które licznymi strumieniami zasilają bądź oba Du
najce, Biały i Czarny, bądź połączone w jeden Dunajec. Dwu
krotnie przerżnął Dunajec dolinę Nowotarską, w zachodniej jej
części jako Czarny, drugi raz środkiem doliny jako Biały, oba
razy z południa ku północy, by potem połączywszy się pod
Nowym Targiem, stolicą Nowotarszczyzny, pod wpływem za
pory, jaką stanął szeroki łańcuch Beskidów Zachodnich, przy
brać kierunek południowo-wschodni i przebiegłszy resztę wscho
dniej części doliny podążyć ku wapiennym, dziwnie uroczych
kształtów — Pieninom. Cała masa dopływów Dunajca i po
mniejszych strumieni odwadnia dolinę, daleko znowu stosun
kowo obficiej od strony południowej t. j. Tatr. Z tej bowiem
strony płynie najdalej na zachód Czarny Dunajec, powstały ze
zlania się dwóch głównie strumieni z doliny Chochołowskiej
i doliny Kościeliskiej, leżących po północnej stronie Tatr, z pod
Gubałówki płynie znowu bogaty w liczne dopływy Wielki
i Mały Rogoźnik, by przed samem ujściem do Czarnego Du
najca połączyć się razem. Środkiem Doliny, jak już wspo
mniano, toczy burzliwie swe fale Biały Dunajec, bogaty w li
czne strumienie i potoki, zewsząd zlewające do niego swe wody.
Podobnie, jak Czarny i on także powstaje ze złączenia się
dwóch głównie rzek: Zakopianki i Porosicy, które połączywszy
się u stóp Gubałówki w Biały Dunajec, przerywają ją, by śpiesznie potoczyć swe fale na spotkanie Czarnego Dunajca. Do
zbratanego już pod Nowym Targiem „wieczystym ślubem“ Du
najca znów zewsząd śpieszą rwące, górskie wody, wśród których
prym wiodą Leśnica, choć z niedaleka płynąca, bo z pod Gu
bałówki i Białka, ta z dalekiej wędrówki, bo z głębi Tatr, z do
liny tej samej nazwy. Wszystkie tutaj wymienione rzeki i stru
mienie płyną po południowej stronie doliny, nie brak jednak
ich i po stronie północnej z Beskidów Zachodnich, choć te
poskąpiły dla Dunajca i Nowotarskiej krainy swych wód, da
rząc szczodrzej za to sąsiednią Orawę i jej dolinę
— 59 —
Dr. Władysław Bogatyński
Gleba doliny Nowotarskiej składa się z łupków i piasko
wców oraz w znacznej mierze z iłów. Nie brak i wapienia na
wzniesieniu Gubałowskiem, bliżej Pienin, tu i ówdzie na doli
nie, stanowiącego może podkład geologiczny dla tutejszego
piaskowca karpackiego. Dopiero na tych utworach spoczywają
żwiry, gliny i piaski, z których znów pierwsze przeważają, za
legając wszędzie niemal dolinę, co geologowie tłumaczą jako
pozostałość i wytwór moren z okresu lodowcowego. Te żwiry
o składzie skał tatrzańskich, gliny i piaski składają wierzchnią
glebę doliny, a obok nich torf, który zjawia się tam, gdzie nie
przemakalne iły i iłołupki, oraz żwir. Torfowiska zajęły bardzo
znaczną część doliny. Mają one być dowodem istnienia niegdyś
w dolinie Nowotarskiej jednego wielkiego jeziora. Najwięcej
torfu występuje po obu brzegach Czarnego Dunajca, skutkiem
czego przedstawia się rzeka jak ciemno-zielona smuga, skąd
i nazwa rzeki w przeciwieństwie do Białego, który ubogi w torf
rozwija swą srebrną wstęgę, tocząc się z hukiem po łożu, zasłanem grubym odtokiem granitu jasnej barwy. Te torfowiska
nazywa lud tamtejszy borami lub pustaciami z powodu ubogiej
roślinności 1). Sosna błotna, pewien gatunek brzozy, rokita
i wierzba, — wszystko okazy skarłowaciałe, stanowią roślin
ność tych obszarów torfiastych obok licznych krzewów, a li
czniejszych jeszcze mchów. Torf doliny nie jest bez pożytku.
Wprawdzie miejsca torfiaste nie nadają się pod uprawę, (naj
wyżej na nieszczególne pastwisko), przecież sam jako środek
do uprawy roli przydatny, stanowi nawet znaczną podporę dla
tutejszego rolnictwa. Przerabiają go bowiem na nawóz w ten
sposób, źe mieszają z gnojem. Używają też torfu na opał, ale
spodniego, uwarstwowionego, który ryją. Roślinność tych tor
fowisk, jak twierdzą geologowie, nie była zawsze tak ubogą,
jak dzisiaj, owszem niegdyś musiał je pokrywać las wysoko
pienny, skoro ślady tego znachodzi się w torfach. W ślad za
tern musiała być i fauna bogata i naturalnie zupełnie odmienna
od dzisiejszej. Tłumaczenie torfowisk istnieniem niegdyś w do
linie wielkiego jeziora jest zbyteczne, skoro zasób wilgoci w na
szych warunkach klimatycznych może być doskonale utrzyma
nym przez iły, iłołupki i żwir, co sprzyjało wytworzeniu się
torfowisk i obecnie jeszcze dalszemu wytwarzaniu się sprzyja.
>) Maryan Raciborski. Z przeszłości Tatr. Wszechświat. Warszawa
1893. str. 33—7.
— 60 —
Nowotarszczyzna
KlimatŁ) Nowotarszczyzny ostry i wilgotny. Naturalnie
klimat taki, jaki jest, zawisł od znacznej wysokości terenu po
nad poziom morza, nadto od blizkości gór, szczególnie Tatr.
Niemało także przyczynia się do ostrości klimatu niszczenie
lasów. Rzecz charakterystyczna, że górale wschodnich Karpat,
jak Bojkowie i Huculi więcej dbają o lasy i gospodarstwo le
śne, niż wogóle górale zachodnich Karpat, a w szczególności
tatrzańscy. Klimat ostry, bo blizko 2/3 roku przypada na porę
jesienną i zimową, a Vs na wiosenną i letnią. W wiosennych
i letnich miesiącach średnia temperatura Nowego Targu bardzo
mała, niższa od średniej temperatury Krakowa. Natomiast im
bliżej Tatr, tern różnica większa. Średnia temperatura Poronina,
wzniesionego 742 m n. p. m. we wszystkich miesiącach w prze
cięciu o 2°R niższa niż w Krakowie. Jeżeli przyjmiemy za za
sadę, że na każde 170 rri. w górach spada ciepłota o 1°C.,
to również dojdziemy mniej więcej do tych samych wyników.
Opadów, których ilość również wzrasta w górach z rosnącą
wysokością, jest w Nowotarszczyźnie mniej więcej dwa razy wię
cej, niż w okolicach Krakowa i to w miesiącach letnich więcej,
niż w zimowych. Śnieg w zimie spada obficie pokrywając całą
dolinę, dopiero w t. zw. „małym maju“ znika pod wpływem
ciepła słonecznego, jednak stopniowo od północy ku połu
dniowi t. j. ku Tatrom, których niejeden szczyt i przez lato
bieleje od śniegu. Obok promieni słonecznych działają także
wiatry ciepłe i suche z południa, węgierskie. Czasem, zwykle
na wiosnę i w jesieni, wiatr taki dmie ze straszną siłą orkanu
w niejednostajnych przerwach i spada gwałtownie ze szczytów
Tatr po stokach ich północnych w dolinę. Wtedy nazywa się
wiatrem halnym, a siłą i skutkami, nie ustępuje foehnowi al
pejskiemu. Obok tych wiatrów zachodni przynosi deszcz, ulewy,
zamiecie śnieżne, wschodni pogodę. Klimat jest przytem wilgo
tny przez to, że torfowiska w znacznej mierze mszyste zatrzy
mują w sobie wielką ilość wody z opadów oraz strumieni i rzek.
Taki klimat nie sprzyja rolnictwu i tak już ubogiemu z powodu
małej ilości gleby uprawnej, znajdującej się w miejscach glinia') Dr. Daniel Wierzbicki. Wyniki spostrzeżeń meteorologicznych,
(Pam. Tow. tatrz. r. 1896, 1899, 1900).
L. Świerz. Wyniki spostrzeżeń meteorologicznych. (Pam. Tow.
tatrz. r. 1901).
61 —
Dr. Władysław Bogatyński
stych, osadowych przeważnie, które często trzeba oczyszczać
z szutru, by stały się podatnemi pod uprawę. Gleba ta jest
wcale płonną i jałową. Wogóle najwięcej udaje się owsa i zie
mniaków, mniej żyta i jęczmienia, kapusty i lnu, najmniej psze
nicy spotykanej tu wyjątkowo. Owoców też mało. W miejscach
niezdatnych pod uprawę w znacznej mierze rozpościerają się
łąki i pastwiska, nieraz bardzo bujne, umożliwiając chów bydła,
wśród którego owce i krowy, woły i konie największą mają
wartość. Statek ten czyli majątek na lato wypędzają na hale
w Tatry, możniejsi na własne, ubożsi na najęte. Gdy mało pło
dów rolnych, nie brak przecież roślinności, miejscami wcale
bujnej i bogatej, jak na Gubałówce, obfitującej w łąki i past
wiska na miejscu dawnych lasów, oraz w roślinność alpejską —
na wapiennych skalicach. Na ogół występują w dolinie Nowo
tarskiej wcale gromadnie lasy jodłowe, bukowe i świerkowe.
Nie brakuje i sosny na miejscach piaszczystych, jesionu, hodo
wanego przez górali, wcale ważnego w ich domowym przemy
śle, Leszczyna, jarząb, lipa, topola, kasztan, modrzew, olsza
i dzwonkowate kwiaty polne uzupełniają roślinność Nowotar
szczyzny. Odpowiednią do flory, klimatu i ukształtowania kraju
spotykamy faunę1). Różni się mało od fauny Karpat wscho
dnich. W najwyższych regionach powietrznych szybują orły
(mało ich) i jastrzębie, jest i puhacz, w borach za szyszkami
uganiają głuszce, nie brak w kniejach jarząbków i słomki, na
jałowcach widać kwiczoły, na bukach wiewiórki. Do rzadkich
już dzisiaj w Nowotarszczyźnie zwierząt należy niedźwiedź, je
szcze bardziej od niego ryś. Zresztą pospolity kret, jeż, tchórz,
nietoperz, kuny, sarny (mniej), borsuk, lis żółty, wilk. Płazy
i gady reprezentują żaby, jaszczurka zielona i żmija. W ryby
obfituje Nowotarszczyzna i to różnych gatunków. Głowacz,
brzana, kiełb zwany w Nowym Targu zmarzlicą lub nłocicą,
strzebel, uklej stebnowany, zwany w Nowym Targu siekierką,
jelec, świnka, łosoś zwany tu klępem, pstrąg, lipień, występują
gromadnie w rzekach Nowotarszczyzny. Dopełniają bogatej
fauny liczne gatunki motyli (charakterystyczny Apollo i pokłonnik) i owadów (pleń).
’) Sprawozd, Kom. fizyograficznej Akad. Umiej, r. 1867 1. Zapiski
o ssakach tatrzańskich. Ant Kocyan. Zapiski z fauny tatrzańskiej. Dr.
Nowicki.
62 —
Nowotarszczyzna
Zapadłość Nowotarska zasłużyła rzeczywiście w całej
pełni na nazwę doliny. Hołowkiewicz J) wyraża pięknem i słowy
wrażenie, jakie robi dolina. „Wśród morza gór i przepaścistych
uskoków“ pisze on „rozlewa się u naszych stóp rozkoszna do
lina, jedyna zasługująca wśród Karpat na nazwę prawdziwej
doliny, bo to nie kotlina, nie wąwóz, nie przesmyk, które czę
sto niewłaściwie nazywamy dolinami“. A dalej o Tatrach pisze
ten sam autor: „Od południa wspiął się nagle i stromo trzon
skalisty i zamknął widnokrąg. Potężne dolomitowe iglice i gra
nitowe turnie, poprzeplatane szaro-białymi płatami wiecznego
śniegu, składają się na ponuro majestatyczny widok — ale
groźny ten wyraz starają się złagodzić melancholijnem swem
obliczem niżej położone, świerkiem i kosodrzewiem szumiące
regle. To Tatry, najwspanialsza świątynia przyrody ziem pol
skich“. 1 nie należy się dziwić temu zachwytowi autora, gdyż
Tatry z doliny Nowotarskiej wyglądają wspanialej niż ze strony
południowej od Spisko-Liptowskiej zapadłości, mimo, iż z tam
tej strony wzniosły się nagle z niziny najwyższe szczyty Tatr.
Zawdzięcza zaś to Nowotarszczyzna raz położeniu Tatr, dostę
pnych z tej strony w całej niemal swej długości dla oka, to
znowu rzeźbie Tatr, która pozwala tylko z tej strony wejrzeć
do wnętrza pasma, gdyż szczyty najwyższe, wznosząc się ze
strony południowej nie zasłaniają tego wszystkiego, co przed
nimi od strony północnej leży. Nie w tym co prawda stopniu,
ale przecież pięknie przedstawia się strona północna i wscho
dnia doliny, gdzie rozwinął sią wspaniały łańcuch Zachodnich
Beskidów, z Babią Górą oraz cudnej formy skalice wapienne
na wschód wysunięte, znane jako Pieniny.
W tej uroczej, wspaniałym wiankiem wysokich gór owitej
dolinie Nowotarskiej leżą rozsiane liczne osady, wsi i mia
steczka.
W samym środku doliny świeci białym swym szczytem
wyniosłej wieżycy miasteczko, stolica Nowotarszczyzny — Nowy
Targ. Na rozległej dolinie, ubarwionej ciemnymi borami, a w lecie także zieleniejącemi polami, zasianej domostwami licznych
osad ludzkich, widnieje on już z bardzo daleka. Wokoło oto
czyły go gęsto wsi i osady ciągnąc się przeważnie wązkim pa•) Emil Hołowkiewicz. Dolina Nowotarska i jej torfowiska. Przew.
nauk, i liter, t. IX. r. 1881. 70.
63 —
Dr. Władysław Bogatyński
sem wzdłuż doliny Dunajca aż po Czorsztyn prawie Tylko na
północ od Nowego Targu i północny zachód rozpościerają się
szerzej, bo sięgają południowych stoków Beskidów Zachodnich
czyli t. zw. Gorców. Na wschód i południowy wschód od No
wego Targu po tej samej stronie Dunajca spotykamy kolejno
ku Czorsztynowi wsi: Waxmund, Ostrowsko, Ostrowiec, Łopu
szną, Grońków, Charklowę, Dębno, po drugiej stronie Dunajca:
Knurów, Hubę, Szlembark, Mizerną, Siegulin, Maniowy, Kluczkowice. Ostatnie osady stanowią przejście do górali pienińskich.
Na południowym zachodzie i zachodzie ku Czarnemu Dunaj
cowi i po obu jego stronach leżą: Rogoźnik, St. Bystre, Czarny
Dunajec, wybitnie na zachód Ludzimierz, Krauszów, Długopole,
Wróblówka, Dział, Załuczne, Odrowąż. Wreszcie ku półno
cnemu zachodowi i północy legły: Niwa, Lasek, Magdalenówki,
Klikuszowa, Obidowa, Morawczyna, Pieniążkowice, Pyrówka.
Wszystkie osady i wsi wybitnie na południe, południowy wschód
i zachód od Nowego Targu i okalających go wsi Nowotarszczyzny zaliczyć należy już do Podtatrza właściwego, świata
tatrzańskiego. Leżą bowiem bądź pod Gubałówką, bądź na niej
bądź wreszcie za nią w zapadłości u stóp samych Tatr zwanej
często doliną zakopiańską. Granica, dzieląca je od Nowotarszczyzny biegnie od zachodu na wschód Podczerwonem, Zaskalem, Maruszyną, Szaflarami ku rzece Białce, za którą znowu
zaczyna się już kraina górali pienińskich. Różnią się one wcale
wybitnie od rdzennych osad Nowotarskich, o czem niżej po
mówimy. Są to już osady górali, którychby można nazwać
zbiorowo „od Zakopanego“ albo w ściślejszym tego słowa zna
czeniu Podhalanami lub góralami tatrzańskimi w przeciwień
stwie do górali nowotarskich, zwanych zwykle obok licznych
lokalnych nazw a raczej przezwisk, góralami „od Nowego
Targu“ lub krótko Nowotarżanami.
II.
1.
W tak wytkniętych granicach Nowotarszczyzny leży prze
szło 30 rozsianych osad, o łącznej liczbie 30 tysięcy z górą
mieszkańców. Na czele stoi Nowy Targ, stolica Nowotarszczy
zny z 8 tysiącami prawie ludności, po nim idzie Czarny Duna
jec z blisko 3 tysiącami mieszkańców. Każda osada liczy prze— 64 —
Nowotarszczyzna
ciętnie do 1000 mieszkańców. Zastanawiając się nad obecnem
rozsiedleniem i zaludnieniem Nowotarszczyzny nasuwa się py
tanie, kiedy nastąpiło i w jaki sposób. Ruch osadniczy x) na
Nowotarszczyźnie i Podhalu zaczął się w XIII wieku, a osa
dnictwo dokonało się w przeciągu 4 wieków. Już w pierwszej
połowie XIII wieku spotyka się nazwy potoków tatrzańskich
i rzek nowotarskich, jak również kilku wiosek. Są dwa Du
najce, Czarny i Biały i ich dopływy: Ostrowsko, Rogoźnik
Wielki i Mały, Lepietnica, Leśnica, oba Poroniny i Piekielnik,
wsie: Ludzimierz, Rogoźnik, oraz łąki i pola: Dębno, Długo
pole, Ostrowiec, Ostrowsko, tj. Stary Ostrów i Wilcze Pole.
W r. 1327 istnieje już Nowy Targ, a obok niego osada Cło.
Spotyka się już w XIII. w. i myto książęce, co wszystko do
wodzi, że byli tu jacyś ludzie, a nawet nic nie sprzeciwia się
ich istnieniu w XII. w.
Ruch osadniczy popierają już w XIII. w. nadania książąt
dla rodów szlacheckich w tych stronach, dalej działalność go
spodarcza Cystersów w Ludzimierzu, a potem w Szczyrzycu
oraz klasztoru Klarysek w Nowym Sączu. Obok polskich wpły
wów znać na osadnictwie nowotarskiern od czasu najazdów ta
tarskich wpływy niemieckie z sąsiedniego Spiżu i węgierskie,
tern więcej, że małżonki naszych książąt krakowskich są Wę
gierkami i mają uposażenie w ziemi sądeckiej, w której skład
wchodzi z końcem XIII. wieku Nowotarszczyzna. W XIV. w.,
zwłaszcza pod koniec panowania Władysława Łokietka i za
Kazimierza Wielkiego wzmaga się tutaj niezwykle ruch osadni
czy, połączony z takimż ruchem w całym kraju. Klasztory przy
wołują Niemców. Cystersi w Szczyrzycu odgrywają w tym ru
chu poważną rolę, nie mniej rody możne, mające tu szereg
posiadłości, jak Śreniawici. Nowem wzmożeniem się ruchu osa
dniczego zaznacza się dopiero wiek XVI., dzięki bogacącej się
szlachcie małopolskiej. Jordanowie z Zakliczyna i Pieniążkowie
') Kar. Potkański. Pierwsi mieszkańcy Podhala. (Pam. Tow. tatrz.
1897. 82-93).
Kar. Potkański. Granica i osiedlenie Podhala. (Spraw, z posiedzeń
Akad. Umiej. 1896.)
St. Zakrzewski. Najdawniejsze dzieje klasztoru Cystersów w Szczy
rzycu. (Rozprawy Akad. Umiej, dział historyczno-filoz. t. 41. r. 1902).
St. Zachorowski. Węgierskie i polskie osadnictwo Spiżu do połowy
XIV. w. (Rozpr. Akad. Umiej, t. 52. r. 1909).
— 65 —
Dr, Władysław Bogatyński
stoją na czele. Powstają nowe osady, rozwija się przemysł
dzięki bogactwu lasów. Gospodarstwo pasterskie bierze zrazu
górę z powodu napływu wołoskich osadników-pasterzy na Spiż,
do Beskidu i Sądeczyzny. Prędko jednak, bo już za Stefana
Batorego rozwija się rolnictwo, powstają nowe osady polskie,
żywioł polski przeważa i asymiluje obcych przybyszów. W ca
lem tern osadnictwie Nowotarszczyzny rzeki miały pierwszo
rzędne znaczenie. Najwybitniejszą jednak rolę odegrał Dunajec,
po którym szedł prąd osadniczy dostawszy sią ku dolinie no
wotarskiej i krańcom Beskidu Skawą i Rabą. Cała Nowotarszczyzna dzieliła się na 3 rodzaje osad: Opatowszczyznę tj. wsi,
należące do Cystersów, Szlachetczyznę t. j. dobra, należące do
pewnych rodów szlacheckich, pochodzące przeważnie z nadań
książęcych czy królewskich, wreszcie na Królewszczyznę t. j.
główny zrąb Nowotarszczyzny, oddawaną w dzierżawę nieraz
przez kilka pokoleń zasłużonym ze szlachty. Rzecz ciekawa, że
chociaż od upadku Polski sto lat z górą upłynęło, przecież
podział ten, chociaż nie istnieje w rzeczywistości, utrzymuje się
jeszcze dotychczas w tradycyi ludu tutejszego.
2.
Góralszczyzna stanowi jakby odrębny świat w stosunku
do równin. 1 nic dziwnego. Natura'stworzyła inne warunki bytu
dla górali, inne dla „równiaków“, co przecież musiało odmienny
nadać im charakter fizyczny 1). Mniej zrozumiałe są różnice
i właściwości odrębne w łonie samej góralszczyzny karpackiej.
Lecz i tutaj zapewne nic innego, jak warunki fizyczne, taką od
znaczające się w górskich okolicach rozmaitością, musiały na
to wpłynąć.
Wzrost górala z Nowotarszczyzny jest średni, niższy sto
sunkowo od wzrostu „równiaków“. Barwa skóry, oczu i wło
sów u górali polskich stanowczo przeważa jasna, chociaż znowu
u Nowotarżan i Podhalan przewaga nie jest tak znaczną, jak
np. u górali Beskidu Zachodniego i mieszkańców równin.
W budowie czaszki u mieszkańców Nowotarszczyzny i Podhala
czoła i potylice mierne, wogóle znacznie przeważają nad szerokiemi i wąskiemi, jednakże górale Wschodniego Beskidu ró’) Charakterystyka fizyczna ludności galicyjskiej. (Zbiór wiadomo
ści do antrop. kraj. Wyd. Akad. Umiej. 1877. t. I ).
66
Nowotarszczyzna
żnią się pod tym względem od Nowotarżan i Podhalan oraz
górali Zachodnio-Beskidowych, a zbliżają się znacznie do mie
szkańców równin, u których czoła i potylice są bardzo często
szerokie. Długość twarzy jest zawsze znaczniejszą u mieszkań
ców równin, niż u górali Przecież Zachodnio-Beskidowi oraz
Nowotarżanie i Podhalanie mają twarze nieco dłuższe od Wscho
dnio-Beskidowych górali. Szerokość twarzy rzadsza u mieszkań
ców równin niż u górali, wśród tych ostatnich w Zachodnich
Karpatach częstsza stosunkowo u Zachódnió-Beskidowych oraz
Nowotarżan i Podhalan, niż u Wschodnio-Beskidowych. Kształt
twarzy wogóle u górali szeroki lub okrągły, przecież na Nowotarszczyźnie i Podhalu przeważa kształt okrągły. Nos zwy
kle prosty, spotyka się jednak nosy płaskie i zadarte, a nawet
orle, których znów więcej u rdzennych Podhalan, niż u Nowo
tarżan.
Wogóle więc Nowotarżanie są krótko lub krótkawo-głowi,
czoła i potylice mają mierne, rzadko szerokie lub wąskie, twarz
pospolicie szeroką lub okrągłą, nos prosty, niekiedy zadarty.
Dodajmy jeszcze silną budowę, kształtność ciała, zgrabność,
lekkość i zwinność, wzrok śmiały i bystry, powierzchowność
i wejrzenie przyjemne, a dostaniemy typ przeważający w góral
szczyźnie Karpackiej wogóle, w zachodnich zaś Karpatach szcze
gólnie. Mowa tu o typie męskim, który pod względem zalet
fizycznych i urody przewyższa znacznie powszechny typ ko
biecy i figurze okrągłej, policzkach wystających, nosie kró
tkim a grubym.
3.
Przypatrzmy się z kolei ubiorowi Nowotarżanina. Jest on
jak i Podhalanin przywiązany do swego rodzinnego stroju. Na
koszulę krótką, pod szyją spiętą spinką lub guziczkiem wkłada
nierozłączny serdak, na nogi zaś spodnie białe obcisłe wyszy
wane, nadto zarzuca na siebie gunię, zwaną cuhą koloru ka
wowego, za obuwie służą mu kierpce, chociaż spotyka się i buty.
Na głowę wkłada kapelusz o małym obwodzie. Strój odświętny
jest naturalnie bogatszy w ozdoby i z lepszego materyału. Ko
szula, którą dawniej nosili na wierzchu, a dzisiaj naśladując
Podhalan chowają do spodni, jest z cienkiego płótna, cuha
długa kawowa z wyszyciami „z oblamkiem“, spodnie sukienne,
wełniane, opięte, z wyszyciami: „z rakami i parzenicami“,
— 67 —
Dr. Władysław Bogatyński
kierpce z żółtej skóry, ozdobione „ryzami“ tj. ząbkami po bo
kach i na „nosie“, wkładane na stopę, okrytą lnianą onucką
(„onycką“). Naturalnie i kapelusz ozdobiony sznurkiem musze
lek i piórem. Strój taki noszą, tak Nowotarżanie jak i Podha
lanie. Wśród pierwszych spotyka się często, zwłaszcza blizko
Nowego Targu zamiast opiętych spodni, hajdawery „z paceśnego“ lub „zgrzebnego“ płótna. Są to wpływy górali Zachodnio-Beskidowych, pochodzące od chłopów nadwiślańskich. No
wotarżan można w stroju łatwo odróżnić od Podhalan po pe
wnych odrębnych właściwościach w stroju. „Cuha“ czyli „gunia“
górala z Nowotarszczyzny jest długa, kawowa w przeciwień
stwie do guni górala z Podhala krótkiej i białej. Także wyszy
cie ozdobne spodni mają Nowotarżanie zwykle z włóczki czer
wonej '), Podhalanie z niebieskiej. Ubiór codzienny kobiet i dzie
wcząt skromny. Na koszulę wkłada góralka serdak. Spódnice
wełniane lub perkalowe są łałdziste, krótkie. Kierpce na nogach
lub buciki, na głowie chusteczka kolorowa. Bogatszy daleko
strój odświętny góralki. Wtedy wkłada na koszulę, czerwono
wyszywaną na kołnierzu i mankietach, a pod szyją związaną
wstążką, gorset czerwony i niebieski z bogatej materyi, sznu
rowany wstążką na piersiach. Spodnie nakłada na się sporo,
ty wyglądać „kopiato“. Na wierzchnią z nich zakłada krótki
fartuszek (zapaskę). Buciki przeważnie zamiast kierpcy, kolo
rowa „tybetka“ lub „atłaska“ na głowie, zarzucona ciężka weł
niana chustka — uzupełniają strój świąteczny góralek.
4.
Jeśli spotyka się pewne odrębne właściwości w stroju między
Nowotarżanami a Podhalanami, to w daleko większym stopniu
spotyka się je w budowie domów, ich urządzeniu a zwłaszcza
ornamentacyi. Domy na Nowotarszczyźnie stoją zwykle wzdłuż
drogi (gościńców) z oknami zwróconemi ku ulicy (drodze) jak
w Czarnym Dunajcu lub Nowym Targu, bądź ku budynkom
gospodarczym, jak to spotyka się na Podhalu. (Wsie przewa
żnie leżą nad rzekami, które zawsze nęcą do siebie osadników)
Domy zbudowane są z okrąglaków (belek), z drzewa jodłowego
’) Czarno-Dunajczanie z włóczki niebieskiej. (Czarny Dunajec,
monografia etnograficzna. Józef Kantor. Materyały antropol.-archeol.
i etnogr. Wyd. Akad. Umiej. 1907).
— 68
Nowotarszczyzna
lub świerkowego, często przerżniętych na długość, a zwanych
wtedy płazami. Stąd też i nazwa domów na Nowotarszczyźnie—
płazówki. Dach domu spiczasto zbity z gontów i desek zw.
dranicami. Domy te zewnętrznie nie przedstawiają się dobrze,
często mają wygląd ubogich i brudnych chat. Wewnątrz jednak
przeważnie czyste, robią miłe wrażenie. Przez drzwi umieszczone
zwykle z boku chaty, rzadziej w środku wchodzi się do sieni.
Tu spotyka się czasem rodzaj kominka do warzenia strawy,
z sieni prowadzą schody lub drabinka na strych, pod schodami
otwór do piwnicy. Z sieni też wchodzi się do izb mieszkalnych,
z których dwie szczególnie zasługują na uwagę. Jedna czarna
czyli dymna, bo często brak komina, skromnie urządzona,
w której mieści się kuchnia, piec piekarski i warstat, jeśli wła
ściciel trudni się rzemiosłem. Podłogi tu drewnianej lub kamien
nej brak, zastępuje ją zwykle szuter wysypany. Zgoła odmien
nie przedstawia się izba biała czyli świetlica. Tu już jest i piec
z cegły a nawet u bogatszych kaflowy i podłoga. Łóżko wy
soko pościelą posłane a na ścianach listwy z talerzami i mi
skami za nie zatkniętemi. Na jednej ze ścian wisi przytwier
dzona do niej szafka czyli rodzaj kredensu, choć czasem zamiast
wisieć, stoi na niskiej szafce. Sprzęty najrozmaitsze, skrzynie,
stół, stołki, ławy uzupełniają urządzenie świetlicy. Nie brak też
zwykle w domu komory, która jest szatnią gazdowstwa. Jeśli
drzwi i sień, (co się rzadko spotyka na Nowotarszczyźnie) są
w środku chaty, wtedy izba czarna zwykle jest po lewej stronie,
biała po prawej, licząc od wejścia. Odmienniej nieco wyglądają
domy mieszkalne Podhalan. Są prawie zawsze zwrócone oknami
na południe. Z boku zaś pod kątem prostym przylega budynek
gospodarczy czy szopa. W ten sposób zakrywa się Podhalanin
od północy domem, od zachodu szopą, unikając przez to choć
w części przykrych objawów meteorologicznych. Nowotarżanin
jest mniej na nie wystawiony, to też nie tyle kieruje się tego
rodzaju względami przy budowie chaty. Przytem wogóle chata
podhalska a w szczególności zakopiańska nietylko stanowi
schronienie przed zimnem, deszczem czy wiatrem, lecz także
wyższy typ budownictwa drzewnego. W chatach podhalskich
okazalszych i zewnętrznie często ozdobnych drzwi są zawsze
niemal umieszczone w środku, po prostu wstawione jako rzecz
odrębna między dwie ściany, nie stanowiące konstrukcyjnie ca
łości organicznej ze zrębem ścian, przyczem szczególnie w Za- 69
Dr. Władysław Bogatyftski
kopanem wyróżniają się „z ostrokątnego charakteru linii całej
budowy łukowato wyciętą belką górną“ 1). Tymczasem w chacie
nowotarskiej drzwi nie stanowią odrębnej całości a umieszczone
z boku chaty, stanowią bramę (wrota), w której łukowata linia
górnej belki ledwie znaczna. A przytem w chacie Nowotarżanina
jakże mało ozdób, prawie ich niema w stosunku do ozdób
chaty Podhalanina, a cóż dopiero mówić o chacie górala Za
kopiańskiego. Tu już począwszy od zewnętrznej szaty domu,
skończywszy na sprzętach i naczyniach — wszystko ozdobne.
Im głębiej w Nowotarszczyznę, tern mniej ornamentacyi, wogóle stylu.
5.
Góral z Nowotarszćzyzny mimo wcale nieprzyjaznych wa
runków, jakimi go przyroda obdarzyła, ogólnie biorąc nie sta
nowi najuboższego odłamu góralszczyzny karpackiej. Zawdzięcza
to w pierwszym rzędzie sobie. Nowotarżanin — to góral nie
zwykle pracowity. A pracuje nietylko na swej roli, ale także
szuka innego zarobku czy to w przemyśle domowym, czy też
pracując na obcej roli. Góral z Nowotarszćzyzny rzadko po
siada większą ilość gruntu. Przeciętnie biorąc najmniejsza wła
sność nie przekracza czterech morgów, największa ośmiu. Ale
nie dość na tern. Ta skromna posiadłość zawsze prawie jest
rozbita, najczęściej z przyczyn fizycznych terenu. Drobną nieraz
własność spotkać w kilkudziesięciu parcelach nie należy do
rzadkości. Nawet kilka zagonów razem nie często się spotyka.
A przecież na ogół jest nawet względny dobrobyt. Glinkę, która
stanowi przeważnie glebę uprawną Nowotarszćzyzny, zwykle
płonną i jałową uprawia Nowotarżanin nawozami i to nietylko
rodzimymi lub rodzimego wyrobu z torfu, lecz także, co dzi
wniejsza, nawet sztucznymi np. z kości mielonych. Stara się
zatem o ile możności poprawić żyzność roli, co mu się nawet
udaje w pewnej mierze. A przecież jest on w posiadaniu lepszej
jeszcze ziemi niż Podhalanin bliżej Tatr lub pod samemi Ta
trami. Nowotarżanin sieje owies przedewszystkiem i najwięcej,
*) Drzwi chaty góralskiej w Zakopanem. S. Witkiewicz (Wisła II.
120-1).
Styl zakopański. St. Eliasz Radzikowski. (Lud. 1900. 172—193).
Budownictwo ludowe na Podhalu. Wł. Matlakowski. Kraków. 1892.
— 70 —
Nowotarszczyzna
skąd go zwą złośliwie Podhalanie „Owsiakiem“, jęczmień, żyto,
o pszenicy prawie mowy być nie może, do takiej należy rzad
kości. Nadto sieją koniczynę, len, sadzą ziemniaki (grule), ka
pustę, mniej groch. Na wiosnę, która tutaj przypada na kwie
cień, nieraz później zaczynają się roboty w polu i ciągną się
przez maj. Góral tutejszy rozwozi nawóz na rolę, orze płu
giem a po zoraniu sieje owies, jęczmień, żyto, potem sadzi
ziemniaki, sieje len i koniczynę, wreszcie zabiera się do ogrodowin: kapusty, grochu i innych. Naturalnie, jeśli gdzieś znaj
duje się jakiś skromny sad, nie omieszka w nim zrobić nie
zbędnych wiosennych prac. Sady są tu rzadkością, choć w wię
kszym jeszcze stopniu na Podhalu im bliżej Tatr, a nawet
uprawa ich nie pociąga górala, zdaje się dla małego zysku z po
wodu niedoborowych owoców, w czem znowu wina przyrody.
Skoro tylko zasiane czy zasadzone płody rolne zejdą, ćo przy
pada w maju, robota trwa dalej w polu, bądź przy plewieniu,
bądź, jak przy ziemniakach, plewieniu i „rusaniu“. Na czerwiec
często, zwłaszcza uboższy Nowotarżanin opuszcza rolę i idzie
czy jedzie na zarobek, lecz wraca już z końcem lipca, a w ka
żdym już razie z początkiem sierpnia. Z końcem bowiem lipca
odbywają się sianożęcia, w drugiej zaś połowie sierpnia żniwa,
(na Podhalu z końcem sierpnia), kiedy już na równinach da
wno po nich. Przy żęciu zboża używa góral tutejszy kos, sier
pów nie używa. Około św. Michała a więc późnym wrześniem
odbywa się kopanie ziemniaków. W październiku już pustki na
polach, chyba tylko śnieg zagości, co czasem już w czasie żniw
(koniec sierpnia) się zdarza, daleko naturalnie częściej na głębokiem Podhalu. Gdy zima zawita, góral jeszcze nie wypocząwszy po jednej pracy, zabiera się do nowej. Młóci zboże,
jeździ do boru po drzewo, rznie sieczkę dla koni, a gdy się
z tern wszystkiem upora, zabiera się do przemysłu domowego.
Wyrabia sukno z wełny, przeważnie dla siebie, taksamo płótno,
trudni się wyrobami koszykarskimi, jednak już na zbyt. Kobiety
przędą, płuczą płótno i pobielają, robią wyroby koronkarskie,
zresztą razem z mężczyznami zajęte są przy domu i gospodar
stwie. Góral bowiem z Nowotarszczyzny wszystkie sprzęty zwy
kle sam robi, również drobniejsze naprawy domu i budynków,
stąd ciesielka nie jest mu obcą, a nawet służy niektórym za
rzemiosło i zarobek. Bardzo dba o inwentarz żywy, w którym
główną rolę odgrywa bydło rogate, przedewszystkiem krowy.
71 —
Dr. Władysław Bogatyński
W „statku“ tym domowym widzimy owce, z których mleka
wyrabia góral tutejszy ser, a z wełny sukno, ze skóry zaś ko
żuchy, dalej kozy, które więcej mają tu znaczenia, niż na Pod
halu, wreszcie świnie. Naturalnie o jakiejś wybitnej poprawie
rasy nie może być mowy nawet z powodu warunków fizy
cznej natury. I tak jest jednak lepiej obecnie, niż było dawniej.
Kiedy bowiem przed 15 laty w okolicach Nowego Targu za
raza na bydło znaczne zrządziła szkody, dzięki poparciu materyalnemu Towarzystwa rolniczego, rządu i Wydziału krajowego
do dziś dnia zdołano polepszyć gatunek bydła. Tak płody
ziemi jak cały „statek“ i wyroby własnych rąk w bardzo nie
znacznym stopniu stanowią artykuły handlu. Z płodów ziemi
sprzedają len, który wywożą w znacznej ilości żydzi, a to z po
wodu braku przędzalni. Poza tern Nowotarżanie przeważnie
zużywają płody ziemi na utrzymanie własne, z wyjątkiem tylko
niewielu bogatszych, którzy się części zbytecznej wyzbywają.
Całe pożywienie niemal górala tutejszego jest niczem innem
jak owocem ziemi, rozmaicie przyrządzonym. Wszak głównemi
potrawami mieszkańca Nowotarszczyzny jest papka (bryja) na
wrzącej wodzie z mąki owsianej, żur, kwaśnica t. j. na kwaśno
przyrządzona kapusta, „grule“ czy „rzepy“, jak znowu nazy
wają w Czarnym Dunajcu ziemniaki i kluski owsiane. Resztę
pożywienia stanowi nabiał, w bardzo małej mierze i rzadko, bo
tylko chyba we święto — mięso. Nabiał jest także artykułem
handlu, częścią surowy, donoszony z okolic Nowego Targu do
miasta i na targi, tamże odbywające się, częścią przerobiony
na ser, bryndzę, masło. Zresztą z przemysłu zjawiają się w han
dlu wyroby koszykarskie, koronkarskie, z drzewa oraz specyalne
wyroby góralskie jak fajki, spinki i inne. Z tych ostatnich je
dnak znacznie więcej Podhale właściwe, a na niem wieś Ratułów pod Gubałówką. Pracy zatem głównie zawdzięcza Nowo
tarżanin, źe mimo nieprzyjaznych warunków przyrody nie cierpi
na ogół biedy. Obok pracowitości jest oszczędny, nieraz aż do
skąpstwa ¡.wyzysku. (Dlatego żyd w wioskach niektórych le
dwie wegetuje). Nad temi właściwościami Nowotarżan góruje
wielka zapobiegliwość. Gdy góral tutejszy nie ma gruntu lub
ma go bardzo mało, opuszcza grunt i rodzinę i wyjeżdża do
Ameryki „za szczęściem“. Ciekawe jednak, że je znajduje, że
zarabia tam na obczyźnie wcale nieźle, skoro przysyła pienią
dze do domu a i sam po paru lub kilku latach wraca do
- 72 —
Nowotarszczyzna
domu, przywożąc sporo nieraz ze sobą grosza. Niemało też
obok siebie zawdzięcza Nowotarżanin dobroczynnej działalno
ści licznych towarzystw ekonomicznych. Istnieje tu Towarzystwo
rolnicze powiatowe, Towarzystwo zaliczkowe rolnicze i kilka
kas Raiffeisena. Szczególnie Towarzystwo zaliczkowe rolnicze
i kasy Raiffeisena rozwijają dzięki pracy wybitnych jednostek
oraz poparciu rządu i Wydziału krajowego szeroką i pożyteczną
niezwykle działalność. Towarzystwo rolnicze zaliczkowe udziela
pożyczek na bardzo dogodnych warunkach, taksamo kasy Raiffaisena, w których znowu specyalne Kółka zajmują się podnie
sieniem gospodarstwa rolnego przez sprowadzanie nawozów
sztucznych. Jedna tylko instytucya tak pożyteczna i potrzebna
jak Towarzystwo Wzajemnych Ubezpieczeń najwięcej ma tu do
zwalczenia, trudno bowiem wytłumaczyć Nowotarżaninowi ko
nieczną potrzebę asekuracyi z korzyścią dla niego w pierwszym
rzędzie.
Tak w gospodarstwie, jak i zatrudnieniach widać różnicę
między Nowotarszczyzną a Podhalem. Gdy tutaj na Nowotarszczyźnie chów bydła niejako równoważy się z gospodarstwem
rolnem, tam na Podhalu przewyższa je, stanowi podstawę życia
i zatrudnień mieszkańców.
Wogóle gospodarka rolna na Podhalu niżej stoi, niż na
Nowotarszczyźnie z powodu bardziej jeszcze niekorzystnych wa
runków fizycznych.
6.
Natura i charakter Nowotarżanina odzwierciedlają się w jego
życia obyczajowem i duchowem. Życie rodzinne w stosunku
do przeszłości wykazuje charakter zachowawczy. Głową domu
jest wszędzie ojciec rodziny, on wszystkiem zarządza, o wszy
stko się stara. Pomocą jest mu żona, matka rodziny, także
dzieci, o ile są starsze. Jednakowoż żona jest wykluczona, jak
wogóle wszystkie niewiasty od spraw ważniejszych. Upatrują
w tern niektórzy badacze przyczyny rozwiązłości kobiet, do czego
dodają wszakże inne, może ważniejsze przyczyny, jak ostre po
wietrze, samotność, ciągłe zatrudnienie mężczyzn. Nowotarżanin
jest gościnny i chętnie gości przybysza w swym domu. W po
życiu codziennem z innymi gospodarzami (gazdami) wsi na ogół
panuje harmonia, choć względna, namiętność; bowiem do pieniactwa cechuje wybitnie tak Nowotarżan jak i ich najbliższych
— 73 —
Dr. Władysław Bogatyński
sąsiadów — z Podhala, W kierunku tym starają się przeciw
działać księża, którzy tutaj są panami sytuacyi. Dla Nowotar
żanina wszystkiem jest ksiądz, jego słowo — prawem. Nikt
we wsi nie ma takiej powagi i znaczenia jak ksiądz. Nowotar
żanin choć posłuszny władzom począwszy od wójta i Rady
gminnej, z któremi żyje mimo to wcale patryarchalnie, przecież
najwięcej słucha księdza i ma dlań najwyższe poważanie. Ksiądz
też często musi bronić szkoły i nauczyciela, ktorego Nowotar
żanin uważa za jednostkę narzuconą, nie umie ocenić jego
pracy, nie pojmuje doniosłości nauki. Góral tutejszy posyła
dzieci do szkoły, bo musi, ulegając przymusowi szkolnemu,
a trudno mu go ominąć np. wymówką wielkiej odległości od
miejsca zamieszkania, skoro niema prawie wsi bez szkoły choćby
jednoklasowej. Szkoła ma tu wielkie zadania do spełnienia.
Przedewszystkiem musi przekonać górala, że oświata konieczna,
powtóre uświadomić go narodowo. Chociaż pod tym względem
jest postęp w stosunku do tego, co jeszcze niedawno było,
ale bardzo nieznaczny, mimo usilnej pracy szkół, nauczycielstwa,
duchownych i wybitnych jednostek z inteligencyi. Szczególnie
trudno uświadomić górala narodowo. Póki w szkole słyszy
o Polsce, to coś tam o niej wie. Gdy opuści szkołę, wszystko
to puszcza w niepamięć, uważa się za górala w pojęciu naro
dowości odrębnej od Polaków z równin, których nazywa La
chami czyli mieszkańcami równin w znaczeniu pogardliwem.
1 choć ta odrębność do pewnego stopnia widoczna w cechach
antropologicznych, języku, stroju, zwyczajach, przecież to lud
polski z małą domieszką z czasów kolonizacyi osadników wo
łoskich, oraz szczególnie tutaj na Nowotarszczyźnie osadników
niemieckich, (których na Podhalu znacznie mniej się zmieszało).
Życie obyczajowo-zwyczajowe wraz z jego obrzędami roz
winęło się głównie w dwóch kierunkach: 1) w święceniu pe
wnych dni w roku, przeważnie świąt, 2) w urządzaniu i obcho
dzeniu pewnych uroczystości w życiu rodzinnem. W pierwszym
kierunku na szczególniejszą uwagę zasługuje Nowy Rok, w któ
rym obok zwykłych wzajemnych życzeń spotyka się odpowie
dnie wiersze, Trzech Króli (odbywa się znane święcenie kadzi
dła i pisanie kredą inicyałów imion trzech'królów, w ten dzień
też zwykle odchodzi ze służby czeladź lub umawia się z gazdą
na rok następny), Święto Matki Boskiej Gromnicznej (święcą
gromnice) Ostatki obchodzą na Nowotarszczyźnie stosunkowo
— 74 -
Nowotarszczyzna
suto, pieką mięso wieprzowe lub cielęce, piją wino, wódkę
i piwo. W niedzielę Białą czyli trzecią po Wielkiej Niedzieli
chodzą dziewczęta po domach ze „śmierzciom“ tj. lalką, ubraną
w białe płótno i śpiewają, w kwietną niedzielę święcą „bazicki“.
Święcone obchodzą uroczyście, młodzi w poniedziałek wielka
nocny leją dziewczęta wodą, często z sikawek. W Zielone
Święta gazda święci poczynające się zielenić zagony. Inne wy
brane dni czy święta w roku łączą się z podobnemi uroczysto
ściami czy obrzędąmi jak u naszego ludu 1), często tylko nazwa
odmienna. Tak np. w Boże narodzenie chłopcy chodzą po cha
tach przebrani „z żywą szopką“, co się zwie turoniem. Wtedy
też a raczej jeszcze w wigilię zwykli Nowotarżanie, odprawiając
rozmaite praktyki, przepowiadać, jaki będzie rok przyszły pod
względem meteorologicznym. W drugim kierunku trzy głównie
uroczystości, połączone także z obrzędami kościelnymi zwra
cają na się uwagę: Chrzest, Wesele, Pogrzeb. Chrzest, a ra
czej cała uroczystość chrztu w głównych zarysach nie różni się
od obrzędu u naszego ludu w Krakowskiem. Tak samo ojciec
szuka kumotrów, taksamo po obrzędzie kościelnym kumotrowie
obchodzą ołtarz ze świecami i rzucają na tacę ofiarę, taksamo
w domu odbywa się huczna zabawa, połączona z sutą ucztą,
Różnice polegają na drobnych właściwościach, bądź w samej
uroczystości domowej, bądź w pewnych nazwach lokalnych.
Natomiast koloryt zupełnie swojski posiada obrzęd weselny.
Rodzice zwykle układają małżeństwo, w którem równość ma
jątkowa bywa utrzymana. Przed ślubem rodzice panny młodej
dają panu młodemu ślubną koszulę, haftowaną, wyszywaną
i „kabat“ czarny. Panna młoda stara się o bukiet dla pana
młodego i drużbów. Drużbowie spraszają gości na wesele. Panna
młoda dostaje od rodziców parę ziarnek owsa, jęczmienia i lnu
do bucików, a za „pazuhe“ chleba kawałek, cukier i pieniądze.
(Taki zwyczaj jest w Czarnym Dunajcu2) nie zawsze i nie
wszędzie na Nowotarszczyźnie przestrzegany). Przed pójściem
do kościoła, więc do ślubu, odbywa się cała ceremonia szu
kania panny młodej przez drużbę, po błogosławieństwie idą,
częściej jadą do kościoła. Malowniczy to widok: stroje piękne,
') Na Matkę Boską Zielną święcą zioła, w dniu Zadusznym niosą
lampki z tłuszczem do kościoła i t. p.
2) Czarny Dunajec, monografia etnogr., jak wyżej.
— 75 —
Dr. Władysław Bogatyński.
barwne, jaskrawe, tak kobiet, jak i mężczyzn mienią się zwła
szcza w pogodny słoneczny dzień. A przytem co za huk, zgiełk,
fantazya u tych gości weselnych! Po ślubie (zwykle rano) we
sele i tany, w południe obiad, po obiedzie znów tany, przed
wieczorem czepiny, do których trzeba wykupić pannę młodą
z tańca z parobkami. Gaździny ubierają pannę młodą w czepek
muślinowy, biorą ją między siebie i rozpoczynają czepiny. Do
czepca wrzucają rodzice panny młodej i wszyscy goście weselni
pieniądze, które mają dla pary młodej służyć na zagospodaro
wanie. Po czepinach tańczą kobiety z panną młodą „poloneza“,
by pokazać, że bez mężczyzn się obejdą. Potem trwa w dal
szym ciągu huczna zabawa przez całą noc, poczem odprowa
dzają pannę młodą do pana młodego. Opisane tutaj wesele
wzięto z życia Czarno-Dunajczan J); przecież jednak wygląda
ona niemal taksamo na całej Nowotarszczyźnie, tu i ówdzie
tylko ulegając drobnym zmianom. Ciekawym jest wcale obrzęd
pogrzebowy, bo obfituje w mnóstwo zabobonów, tak znamien
nych dla Nowotarżan i Podhalan. Znów dla przykładu garść
szczegółów z pogrzebu u Czarno-Dunajczan. Gdy gazda kona,
należy zastukać do ula, obudzić pszczoły, także do stajni, obu
dzić bydło, by razem z konającym nie odeszli. Gdy bydło wtedy
na pastwisku, sprzedać je zaraz, boby się nie darzyło. Przy
wynoszeniu do kościoła trumny z ciałem nieboszczyka z izby,
gdzie spoczywała, należy ją trzy razy na próg postawić, by nie
boszczyk jako strach lub strzygoń nie przychodził do domu.
Poza tego rodzaju zabobonnemi wierzeniami, obrzęd żałobny
w głównym zarysie nie różni się prawie od takiegoż obrzędu
u ludu krakowskiego *2).
Zabobony i wierzenia, taką rolę wybitną odgrywające, ty
czą się głównie dziedziny przyrodniczej, a w tej znowu przedewszystkiem meteorologii. Przepowiadają, robiąc przytem często
pewne praktyki wróżbiarskie, jakie będzie rok przyszły, czy
zima będzie mroźna i obfita w śniegi, czy wiosna będzie wcze
sna i jaka, taksamo lato i jesień, jakie będą urodzaje i t. p.
Nierzadko też spotkać we wsiach Nowotarszczyzny wróżbiarki
i wróżbiarzy zwanych często płanetnikami. Nowotarżanie, poł) Czarny Dunajec... j. w.
2) Dawniej były różnice: np. trumnę z gazdą w nocy składano na
boisku w zabudowaniach gospod., trumnę gaździny w komorze, bo tam
były ich rządy.
— 76 —
Nowotarszczyzna
dobnie jak Podhalanie, stworzyli sobie cały świat duchów, stra
chów, rusałek, dziwożonów, strzygoniów, boginek. Mieszczą go
w przyrodzie, w której znów roślinom szczególne przypisują
własności, nieraz cudowne. Z roślin robią rozmaite leki, o roz
maitych jeszcze nazwach, ale — co ważniejsze — upatrują
w niektórych z roślin jakiejś mocy cudownej, dającej np. szczę
ście. 1 u nich, podobnie jak u ludu z równin, paproć odgrywa
niepospolitą rolę. Znają aż trzy rodzaje paproci: paproć zwykłą,
„florencyne“ i „słodycke“. Zdawałoby się, że wobec tej zabobonności, Nowotarżanin jest mało religijny. Tak nie jest. Jest
bardzo religijny, lecz jakoś ciekawie, po swojemu, umie wiarę
głęboką pogodzić z zabobonnością, wierzeniami, a nawet cza
sem czarami. Pod wpływem księży wyzbywa się ich powoli.
Wierzenia i zabobony znajdują często swój wyraz w li
cznych na Nowotarszczyźnie podaniach i opowieściach. W nich
to występuje także cała przyroda ze wszystkimi swoimi żywio
łami, ale obok niej nie brak tematów, opartych nawet na pra
wdzie z przeszłości, tylko suto ubranej, zmienionej nie do po
znania. Tu też należą liczne bardzo podania i opowieści o zbój
nikach z wodzem ich i bohaterem w oczach tutejszych górali,
Janosikiem. Jest to ulubiony temat, zwłaszcza na sąsiedniem
Podhalu. Ale obok takich tematów spotyka się dość często
opowieści, osnute na tle życia Świętych, nawet Samego Pana
Jezusa. To godzenie motywów, wziętych nieraz z biblii z mo
tywami natury zupełnie świeckiej, nieodpowiadającymi całkiem
tamtym jest właśnie tak charakterystyczne dla Nowotarżan, Pod
halan i wogóle ludu.
7.
Tensam charakter fizyczny i duchowy Nowotarżan odbija
się w mowie, pieśniach, muzyce i tańcach. Mową jest gwara
taka, jak podhalska z małemi zmianami i lokalnemi właściwo
ściami. Gwara ta, czy ją nazwiemy nowotarską czy podhalską
jest zdaniem badaczy jedną z najpiękniejszych gwar ludowych,
a nawet „bodaj, że najpiękniejszą“. Bron. Dembowski we wstępie
do „Słownika gwary podhalskiej“ ’) tak się o niej wyraża:
„Odmienna od reszty płaskiego kraju przyroda górska Podhala,
zgoła różne warunki bytu górali i długie ich odosobnienie od
') Br. Dembowski. Słownik gwary podhalskiej. (Spraw, kom. jęz.
Akad. Umiej. 1894).
— 77
Dr. Władysław Bogatyński
głównych arteryi życia narodowego wpłynęły z jednej strony
na oryginalność gwary ludowej i jej bogactwo, z drugiej znów
pozwoliły przechować się mowie ludu w prastarej i nieprzeistoczonej formie“. Obok tych cech odznacza się giętkością języka,
zwięzłością, obrazowością. Widać w niej tę czerstwość i zdrowie
fizyczne górala, widać spryt, energię, temperament i duże zdol
ności intelektualne.
Pieśni spotyka się mnóstwo, rozmaitych: miłosnych, pa
sterskich, wojackich, kołysanek, okolicznościowych, wreszcie
choć najmniej zbójeckich (w przeciwieństwie do Podhala). Naj
więcej jest okolicznościowych i miłosnych, które właściwie mie
szają się z sobą, gdyż niema prawie pieśni bez treści miłosnej.
Do typowych pieśni okolicznościowych należą pieśni, śpiewane
przez dziewczęta przy międleniu lnu, w czasie sobótek itd. Nie
rozłączną prawie całość z pieśnią stanowi u górala muzyka,
często połączona też z tańcem. Muzyka góralska nosi charakter
jakiejś monotonności, a przytem melancholijności i dzikości.
Taką jest też muzyka na Nowotarszczyżnie i Podhalu. Instru
mentów znają tu niewiele : fujarka, kobza, skrzypce, oto wszy
stkie. Odpowiedni muzyce jest taniec. Górale tutejsi znają roz
maite tańce. Najbardziej rozpowszechniony na Nowotarszczyżnie
„cyfrowany“ zwany także podhalańskim, bo jest równie częstym
na Podhalu. Jest to taniec solowy. Góral młody tańczy, a dzie
wczyna przebierając drobniutko nóżkami „bockuje“ wokoło tań
czącego. Z innych tańców najulubieńszych wymienić można
krzesanego, krakowiaka, polkę, poloneza.
ZAKOŃCZENIE.
Pokrótce skreśliliśmy życie fizyczne i duchowe Nowotarszczyzny, ciekawe ze wszech miar, bo dochowujące nam obraz
przeszłości, mało zmienionej z powodu ekskluzywności i konser
watyzmu mieszkańców. Widzimy w nim lud nietylko w obecnej
dobie, lecz także w dalekiej może przeszłości.
Kraków, 1912.
— 78
