306c0d63c96a1b5e2b12e8b0ca46c5eb.pdf

Media

Part of Sprawozdanie z Walnego Zgromadzenia / Lud, 1907, t. 13

extracted text
— 76 —

Sprawozdanie z Walnego Zgromadzenia.
Trzynaste Walne Zgromadzenie odbyło się dnia 6 lutego
1907 w sali XII Uniwersytetu lwowskiego. Prezes Tow. Dr. J. Kallen­
bach zagaił posiedzenie o godz. 7 wieczorem, protokół prowadził
sekretarz Tow. Dr. M. Janik.
1, Naprzód p. Szymon Matusiak odczytał nader zajmujący
referat p. n. „Sobótka“, którego streszczenie na tern miejscu po­
mijamy, gdyż ukaże się w całości w najbliższych zeszytach naszego
kwartalnika.
2. Następnie sekretarz Tow. odczytał sprawozdanie z działal­
ności Zarządu. Jakaś niedola cięży nad ludem naszym, nie tylko
w uświadamianiu go i pozyskiwaniu dla działalności narodowo-spo­
łecznej, ale nawet w ściśle naukowej nad nim pracy, w badaniu
jego prastarych zwyczajów i obyczajów, w poznawaniu właściwości
rasowo - plemiennych, — słowem w studyowaniu pierwiastko­
wych skłonności i najprostszych przejawów jego polsko - słowiań­
skiej duszy. Nie inaczej bowiem jak w latach poprzednich skarżyć
się musimy, że: żniwo wielkie, a pracowników nie wiele. Pierwszorzędnem staraniem Towarzystwa jest utrzymać „Lud na wyżynie
naukowej, boć to jedyny organ ludoznawczy w całej Polsce. Cóż
jednak mówić o pragnieniach naukowych, gdy samo tylko utrzyma­
nie pisma na najpoważniejsze napotyka trudności, a to zarówno ze
względu na niedomagające fnndusze, jak i na brak najistotniejszych
stałych i przedmiotowi oddanych współpracowników. I niema tu wy­
mówki. Jeżeli w innych gałęziach nauki stąpamy w tyle i niepewnie
za narodami Zachodu, staramy się uniewinniać wyjątkowo trudnymi
warunkami nauk ścisłych na naszej ziemi i możemy do pewnego
stopnia znaleść usprawiedliwienie; lecz o tych niedomaganiach jakże
może być mowa przy badaniach ludoznawczych. Wszak terytoryum
nasze etnograficzne obejmuje do szesnastu milionów polskiej zwarcie
ludności, około cztery miliony mieszka wśród pobratymców, a cały
ten obszar przedstawia jeszcze dzisia; jedno z najpodatniejszych śro­
dowisk do poszukiwań ludoznawczych. Gdy na Zachodzie lud pozbył
się już wszelkiej liczby dawnych swoich przeżytków i wszedł w wyż­
szy okres rozwojowy, u nas jak przed tysiącem lat dymią się jeszcze
kurne chaty, a rolnik analfabeta w Piastowskiej odzieży wróży sobie
urodzaj z ilości kłosów, przyczepionych za siestrzanem na gody,
jeszcze czarownica podbiera mu mleko, a człowiek nieżyczliwy rzuca
złośliwe uroki. Choć proces rozwojowy szybko się dokonywa, wsie

— 77 —
nasze jeszcze dzisiaj to istne muzea etnograficzne; i można być pe­
wnym, że gdyby cudzoziemiec oświecony coś podobnego posiadał,
wędrowałby do nich z tą samą ciekawością, z jaką my sami oglą­
damy gdzieindziej zabytki najpierwotniejszych stanów ludzkości.
A więc niema wymówki i jest tylko wina, tern cięższa, że ani nie
podnieśliśmy ludu naszego na wyższy stopień rozwojowy, ani nie ko­
chamy tego, co tak osobliwem u samych progów Europy pozostało.
Mimo najpiękniejszych powiedzeń — lud pozostał nam obcym, na­
wet na polu ściśle naukowego badania.
Jeśli pismo nasze cierpi na brak zawodowych współpracowni­
ków, łatwo zrozumieć, że stan funduszów niewiele korzystniej się
przedstawia. Trzystu kilkunastu członków Towarzystwa wpłaca około
2000 K. rocznie, gdy sam druk pisma i wynajęcie lokalu dochodzi
do dwukrotnej wysokości. Innemi słowy: naród dwudziestomilionowy
nie jest zdolny utrzymać własnymi śodkami jedynego organu ludo­
znawczego. Musimy więc żebrać o subwencyę i zapomogi, które
płyną bardzo skąpo. Ministeryum oświaty udzieliło w roku bieżącym
o 100 K. mniej, Sejm krajowy okazuje się więcej niż oszczędny,
jedna tylko gmina miasta Lwowa przyszła na razie z większym za­
siłkiem, niż za lata poprzednie. Najskąpsza gospodarka, jaką z ko­
nieczności prowadzić musimy, doprowadziła fundusze Towarzystwa
do pomyślnych pozornie rezultatów, bo zamknęliśmy rachunki z dro­
bną nadwyżką dochodu, ale szkodę na tern ponosi samo wydawnictwo,
którego nie możemy zaopatrywać i ozdabiać potrzebnemi ilustracyami,
które żyć musi bezinteresowność^ współpracowników, bo nie po­
bierają oni za pomieszczane studya najskromniejszego nawet wyna­
grodzenia, bo nareszcie marzyć nie możemy o rozszerzeniu pisma
i o szybszym jego rozwoju.
Cóż mówić o innych celach, które stoją na oku Towarzystwa!
Brak ludzi, a jeśli są tacy, którzy pracę naszą zrozumieją, a do łą­
czności z nami nie przystępują, tern większa ich wina. W ubiegłym
roku doprowadziliśmy przynajmiej do tego, że zajmujemy stały lokal
i nie narażamy biblioteki i zbiorów na bezużyteczność i poniewierkę.
Dlatego jak w latach poprzednich, zwracamy się do wiernych człon­
ków z najgorętszem wezwaniem, aby trwali przy nas, wspomagali
organ cennemi pracami, jednali nam członków, współpracowników
i przyjaciół. Prosimy o materyały, a jeszcze bardziej o prace syn­
tetyczne, i to nie tylko z zakresu ludoznawstwa polskiego, lecz także
słowiańskiego, cudzoziemskiego i ogólnego. Wspólnemi siłami mu­
simy utrzymać jedyny w Polsce organ ludoznawczy i podnieść go

— 78 —
na należny poziom naukowy, abyśmy nie potrzebowali wstydzić się
wobec potomności i wobec obcych, którzy nawet w tej pracy już
nas wyręczają (n. p Schlesische Gesellschaft für Volkskunde i inne).
Aby zachęcić współpracowników, Zarząd Towarz. postanowił
już w roku bieżącym płacić za prace syntetyczne skromne honoraryum po 20 K. od arkusza. Zamierzamy obficiej posługiwać się
ilustracyami, porządkujemy bibliotekę, ale na to wszystko i ludzi
potrzeba i pieniędzy. O jedno i drugie prosimy najgoręcej.
W redakcyi „Ludu“ z nowym rokiem nastąpiła zmiana. Z po­
wodu obowiązków zawodowych prezes prosił o zwolnienie od pracy
redaktorskiej, której kierunek objął łaskawie Dr. Wilhelm Bruchnalski z współudziałem panów: Dr. Gargasa, Sz. Matusiaka i M. Siwaka.
W ubiegłym roku Towarzystwo poniosło stratę czterech człon­
ków. S. p. Dr. Antoni Kalina, badacz języka ojczystego, długo­
letni prezes Towarzystwa, położył koło rozwoju i utrzymania czaso­
pisma największe zasługi. Towarzystwo uczciło Go mową pogrze­
bową, którą w imieniu Tow. wygłosił pr. Dr. Kallenbach, i złożyło
30 K. na fundusz im. Mickiewicza zamiast wieńca na trumnę. Ś. p.
Hieronim Łopaciński, sumienny pracownik naukowy, był pomo­
cnikiem naszym i chętnym przyjacielem. Tragicznie zgasł ś. p. Dr.
Kazimierz Wróblewski, zasłużony w gorącej pracy narodowej
i na polu krytyki literackiej. Ś. p. Leopold Lityński, ofiarodawca
zbioru sztychów z epoki Napoleońskiej dla Muzeum nar. im. Ossoliń­
skich, odznaczył się jako energiczny przemysłowiec. Cześć ich pa­
mięci!
Sprawozdanie to przyjęło Walne Zgromadzenie do zatwierdza­
jącej wiadomości.
3. Przyjęto do wiadomości sprawozdanie skarbnika p. Pelczarskiego z zamknięcia rachunków za r. 1906 i bilans majątkowy To­
warzystwa, przyczem jednogłośnie i przez aklamacyę wyrażono skar­
bnikowi gorące podziękowanie za gorliwą pracę i za wzorowe pro­
wadzenie ksiąg kasowych i udzielono Zarządowi absolutoryum. (Spra­
wozdanie kasowe, bilans i preliminarz, podane są na dalszem miejscu).
4. Przez aklamacyę wybrano nadal prezesem prof. Dra Józefa
Kallenbacha, wiceprezesami : prof. Dra Wilhelma Bruchnalskiego i p. dyr. Stanisława Bała. W miejsce wylosowanych
pięciu członków wybrano do Zarządu: Dra Ludwika Bernackiego,
Dra Michał Janika, insp. Szymona Matusiaka, Dra Stanisława
Eljasza - Radzi kowskiego i dyr. Mikołaja Rybowskiego. Pozo-

— 79
stali w dalszym ciągu w Zarządzie panowie: Dr. Zygmunt Gargas,
Jerzy Koller, ks. Józef Krechowicz, Józef Pelczarski, Michał
Siwak, Mieczysław Treter i Józef Trojnar. W skład komisyi
kontrolującej weszli panowie: Bolesław Lewicki, Władysław
Schmidt i Mieczysław Kiersz.
5. Przy wnioskach i interpelacyach rozwinęła się dyskusya i
zgłoszono kilka wniosków z przekazaniem ich Zarządowi. P. dyr.
Bal zwrócił uwagę, że Tow. im. Szewczenki pobiera od Sejmu
3000 K. zapomogi na cele etnograficzne, gdy nasze Towarzystwo
otrzymuje tylko 400 K Uznano za konieczne starać się o naprawę
tego stosunku, a to, aby Sejm i Towarzystwu ludozn. z większą
przyszedł pomocą. Dr. Gargas proponuje, aby Towarzystwo zamia­
nowało swoich przedstawicieli w Warszawie, celem jednania tam
członków i współpracowników; p. Siwak radzi zwrócić się do
dawnych współpracowników „Wisły“ z prośbą o czynny współ­
udział. Nareszcie p. Siwak i p. Bal radzą zwrócić się do krajowych
instytucyi finansowych z prośbą o zapomogę, jak to się dzieje n. p.
we Wiedniu, gdzie najwybitniejsze osobistości należą do Tow. „Ve­
rein für Volkskunde“, a instytucye finansowe wspierają związek ten
bogatemi subwencyami. Nareszcie proponowano częściej odnosić się
do prasy, zwłaszcza warszawskiej.
Obrady Walnego Zgromadzenia zakończono o godz. 9’45 wie­
czorem.

Dr. Michał Janik m. p.

Dr. Józef Kallenbach m. p.

sekretarz.

prezes.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.