1f8f12184b7255b52dcc1f9ccb4e6fe2.pdf
Media
Part of Najdawniejsze ślady gwary złodziejskiej w Polsce ; z przysłów flisackich / Lud, 1907, t. 13 (Rozmaitości)
-
extracted text
-
— 257
Siewna Matka już każę siać żytko zimowe;
Jadwiga rzepę kopie, a Tomasz domowe
Kole tłuste kwiczoły, Maciej do budynku
Rąbie drzewo; — miejże to od nas w upominku.
Własność każdego miesiąca.
Gdy się w styczniu stary i nowy rok styka,
Niech gościom grzecznym Bachus kufla nie umyka.
Być oziębły mrozami nie dokuczył luty,
Pal w kominie, a kożuch miej dobry na pluty.
Wrzuć groch w ziemię i insze siej jarzyny w marcu,
Żeby pustki nie były na ognisku w garcu.
Kwiecień każę panienkom pleć grządki ogrodne,
Aby miały wianeczki na skronie dorodne.
Gdy się w zieloną suknię świat oblecze w maju,
Z przychilną kompanią przechodź się do gaju.
Czerwiec owieczki strzyże i dla ich wygody
Siano zbiera przy chwili służącej pogody.
Lipiec do ułów żenie rojące się pszczoły,
A na przeszły urodzaj uprząta stodoły.
Sierpień woła: zaczynaj, więc z sierpem i kosą
Idą w pole, a drudzy w kopy snopy znoszą.
Jagody, śliwy, jabłka z drzew obiera wrzesień,
Wino tłoczy, tymczasem następuje jesień.
Gdy październik wymiątla z konopi paździora,
Kądziel sobie gotuje gospodyni skora.
Listopad sady z liścia odziera i lasy,
Lecz oracz żyto sieje na potomne czasy.
Grudzień z gruba brakuje ostro mroźne drogi,
Wieprza bije, drwa wozi dla zimowej trwogi.
Dr. M. I.
Rozmaitości.
Najdawniejsze ślady gwary złodziejskiej w Polsce. Ba
dania nad językiem złodziejskim w Polsce byłyby bardzo uła
twione, gdyby się udało znaleźć obfitsze wiadomości do jego
rozwoju tj. gdybyśmy posiadali zapiski do wieków dawniejszych.
— 258 —
Z początku w. XVII. posiadamy ustęp w „Scylurusie“ Jurkowskiego,
napisany gwarą złodziejską; również z w. XVIII. mamy zapiskę
w „Gazecie warsz.“, o czem obacz Estreicher Karol: Szwargot
więzienny (Kraków 1903) str. 1 — 4. W dawnych księgach sądo
wych przechowały się nieraz obfite wiadomości do tej gwary
i pożądanem by było, aby je kiedyś systematycznie pod tym
względem zbadano. Podaję poniżej zapiskę Ambrożego Grabo
wskiego — dotychczas nieogłoszoną — wyjętą z jego rękopisu
pt. Rozmaitości, a odnoszącą się do języka złodziejów krakow
skich w w. XVI.: Jak teraz (pisze Grabowski) tak i dawniej
rzezimieszkowie mieli własny swój język, za pomocą którego się
porozumiewali. W księdze spraw karnych miasta Kazimierza pod
Krakowem z r. 1580 częste są wzmianki o tej złodziejskiej mo
wie, którą oni pomiędzy sobą zwali po wał t ars ku. I tak
w jednej sprawie przywodzą te wyrazy:
Odkiwadło — znaczy na polskie wytrych.
Węzły — znaczy to kłódki.
Odkiwać — znaczy otworzyć.
W innej sprawie złodziej zeznaje, że „odkinęli trzy wę
zły, a Ślęzak się śmiał i mówił do nich po wałtarsku“.
Złodziej zeznał, iż „wie o tern, że Szymek ma odkiwadła. — Chodzić na drzymkę znaczy na polskie iść na kra
dzież.
Zeznał również, „iż z tym hakiem, czo go pthaszkiem
zową, czo go przy nim naleźli, tedy wywłaczał oknem, czo się
przytrafiło“.
Tyle Grabowski. Dodać do tego należy, iż żaden z tych
wyrazów nie jest już dzisiaj znany w gwarze złodziejskiej. Znanem jest tylko „kiwać“ w znaczeniu oszukać; — zapewne
w związku z tern stoi żartobliwie powszechnie używane „wyki
wać“ = oszukać.
St. E.
Z przysłów flisackich. 1. „Długa ryza, krótka sukmana'1.
Znaczy to, że oryl mało zarabia, gdy długo ryzuje (płynie z je
dnym spławem), bo pobiera tylko „strawne“, które spotrzebowuje, a długo czekać musi na „myto“.
2. „Deszczyk i licho,
Na oryla licho;
Wiatr i pogoda,
Na oryla wygoda“.
— 259 —
Gdy cicho w powietrzu, a deszcz pada, oryl musi płynąć
i moknąć; gdy wiatr towarzyszy pogodzie, tratwy nie mogą
płynąć, więc oryl „wyleguje się w budzie, aż go kości bolą“.
Zapisał i objaśnił Dr. Mi. Ja.
Analogie „Boskiej Komedyi“ w Egipcie i Persyi. Prof.
Edward Porębowicz w znakomitej swojej książce o Dantem
(Nauka i Sztuka, T. II.) zajmuje się w osobnym rozdziale (od
str. 73) źródłami „Boskiej Komedyi“ i przy tej sposobności ze
stawia opisy wędrówek po tamtym świecie u różnych narodów
w różnych czasach. Należy podnieść fakt nieznany prof. Porębowiczowi, że w r. 1880 odkrył egiptolog rosyjski Waldemar
Goleniszczew papirus z opowieścią ludową z czasów XII. dynastyi, której dał tytuł „Rozbitek“, a która jest najstarszą
znaną baśnią o żywym, dopuszczonym bezkarnie pomiędzy
zmarłych. Goleniszczew podał wiadomość o swojem odkryciu na
V. Kongresie międzynarodowym oryentalistów w Berlinie, przed
rokiem zaś (1906) ogłosił transkrypcyę hieroglificzną z przekła
dem francuzkim i komentarzem w „Recueil de travaux“ (tom
XXVIII). Ciekawych treści odsyłam do źródła, lub do „Contes
populaires de l’Egypte ancienne“ profesora Maspero (3-cie wy
danie, str. 84—92). Zaznaczam, że już Maspero zowie „Roz
bitka“ dalekim przodkiem „Boskiej Komedyi“ (ib. str.
LXX1). Niepodobna również w zestawieniu analogii pominąć
milczeniem perskiej „Księgi Ardai Virafa“ (autor Nikszapur?),
wydanej wraz z tłómaczeniem angielskiem przez Hauga (1872),
zawierającej szczegółowe widzenia rozkoszy niebieskich i kar
piekielnych w 101 rozdziałach, pod przewodnictwem posła bo
skiego Serosza i anioła ognia Atoro Jazada. Czas powstania
przypuszczalnie VI. lub VII. wiek po Chr. ; streszczenie w J. A.
Święcickiego „Historyi Literatury Perskiej“ (II. wyd., 1907, str.
150-157).
Tadeusz Smoleński.
„Kto daje i odbiera — ten się w piekle poniewiera“.
Analogia indyjska. J. A. Święcicki przytacza w swojej „Litera
turze indyjskiej“ (wyd. II., Warszawa 1907 — str. 263) epizod
z Bhagaraty Purany pt. „Krowa Brahmina“. W epizodzie tym
młodzi książęta podczas wycieczki w lesie znaleźli studnię wy
schniętą, na której dnie ujrzeli olbrzymią salamandrę. Kryszna
zdołał ją wyciągnąć, ale zaledwie dłoń jego dotknęła gada, sa-