a44671be4cb67eb75e6d61826ce8a67b.pdf

Media

Part of Wątek odkwitającej gałęzi / Lud, 1909, t. 15

extracted text
ADAM FISCHER.

Wątek odkwitającej gałęzi.
Już dawno zauważono w twórczości ludzkiej pewne podo­
bieństwo zwrotów, wyrażeń, form, wątków, jakieś jak gdyby
powinowactwo duchowe. I był czas, gdy w takich wypadkach
mówiono zawsze o zapożyczaniu się, o jakiemś naśladownictwie.
Wyswobodziły nas od tego badania psychologiczne, które usi­
łowały głębiej wniknąć w istotę naszego życia duchowego, zba­
dać siłę kształtującą, więc twórczą wyobraźnię; a w świetle tych
badań okazało się to zupełnie jasne i zrozumiałe, że jednostki
niezależne od siebie mogą patrzeć na pewną rzecz z tego sa­
mego punktu widzenia i w tym samym nastroju; dostrzega się
to bardzo wyraźnie w twórczości ludowej, gdzie widzimy dziwną
jednostajność idei i wyobrażeń, które wytworzyły sobie różne
ludy na wyjaśnienie ostatecznych przyczyn zjawisk przyrody,
pochodzenia i przeznaczenia człowieka. A i tutaj okazują bada­
cze zbyt wielką skłonność do przyjmowania teoryi wędrówki
pewnego tematu nawet tam, gdzie można przypuścić samoro­
dność pomysłu, bo może nie tak samo uzewnętrznia się przy­
roda pod każdą nieba połacią, lecz podobny jest często mi­
styczny stosunek jej do jednostki.
Podobieństwo wątków może mieć dwojaki stopień; albo
wątek jest taki sam i zastosowauie jego podobne, albo wątek
analogiczny, lecz znaczenie jego, zadanie, jakie w podaniu pewnem spełnia, odmienne.
—- 200 —

Wątek odkwitającej gałęzi.

Zbadanie podobieństw obcych podań do naszych jest nie­
zwykle ważne. Wyniki tych badań będą mogły mieć wielkie zna­
czenie ogólne, bo jeśli oddzielimy w podaniach naszych wątki
ogólnoludzkie, a więc wspólne też i obcym baśniom, od pew­
nych znamion, właściwych jedynie naszej poezji ludowej, wtedy
na podstawie tej reszty, nic cudzego nam nie przypominającej,
zdołamy określić charakter naszej wyobraźni twórczej A tak
zbliżymy się może najbardziej do tej drogiej nam, tak utęsknio­
nej wizji — duszy narodu.
Podwaliny do tych porównawczych badań folklorystycznych
założył u nas J. Karłowicz, więc i w tych wywodach, któ­
rych przedmiotem będzie wątek rozwijania się uschłej gałęzi w poezyi ludowej obcej i naszej, stanowi dla mnie punkt wyjścia
drobna garść uwag, jakie ten niestrudzony badacz rzucił w swem
studjum o podaniu o zbóju Madeju1).
Istnienie wątka odkwitającej gałęzi jest wielce znamiennym,
a zupełnie zrozumiałym i naturalnym wynikiem ogólnego pojmo­
wania sił przyrody. Śmierć wydaje się ludowej wyobraźni czemś
tajemniczem, zagadkowem, nienaturalnem, przeciwnem silnemu
popędowi samozachowawczemu, pragnieniu życia. Człowiek pa­
trzy na roślinę, jak się zieleni, kwitnie i owoce rodzi, a jednak
wreszcie ginie, w zupełną popada martwotę i już tylko jako
bezlistne drzewo uschłymi konarami świeci. A powiada dobrze
Żeromski, że podobnie człowiek „jak kwiat powstaje i skruszon
bywa“. Lud jednak nie może tego przyjąć, by ze śmiercią koń­
czyło się istnienie, przeto różnicę między życiem a śmiercią du­
sza tłómaczy, a duszy tej przypisuje nieśmiertelność, lub też
w każdym razie dłuższe trwanie, niż ciału. Ale wyobraźnia lu­
dowa idzie dalej i wierzy, że śmierć nie jest zawsze spełnieniem
konieczności beznadziejnem. Nieraz dobroczynna moc łaskawego
bóstwa martwe zwłoki wskrzesza; i może ożyć nawet ciało, po­
cięte w kawały, gdy się je w cudownem źródle Maribo 2) zanu­
rzy; ograniczoną jest śmierć w swej wszechwładzy; stąd drzewo,
choć zmartwiałe i pozbawione wszelkich żywotnych soków,
przecudnie zieleni się i potężnie ku niebu strzela dzięki potędze
bożej, co odwleka wykonanie wyroku zniszczenia.
*) Jan Karłowicz ; Podanie o Madeju. Wisła II (1888). Str. 804 i nast.
111 (1889) Str. 102, 300, 602, 881 i nast.
2) Pieśni skandynawskie. Przełożył L. Siemieński. Poznań 1843. Str.
55 i nast.

— 201 —

Adam Fischer

Wątek gałązki, rozwijającej się cudownie, zjawia się
w twórczości ludowej w trojakiem zastosowaniu: albo określa
czas trwania pokuty grzesznika (znaczenie pierwsze), albo jest
znakiem, dającym poznać wolę bożą (znaczenie drugie), albo
jedynie zwrotem wyrażeniowym dla określenia stopnia trudności,
niemożliwości czegoś (znaczenie trzecie).
W tern pierwszem znaczeniu wplata się wątek w podanie
Madejowe i stanowi jeden z istotnych jego rysów; we wszystkich
prawie odmianach tej baśni zbój za pokutę klęka przy własnej
maczudze, w ziemię zatkniętej, a gdy ta puszcza latorośle i w ja­
błoń wyrasta, kończy się czas jego pokuty. Naturalnie podania
różnią się między sobą w swych szczegółach. Więc najpierw ten
sam przedmiot niejako przybiera różne postacie, maczugi z ja­
błonki lub gruszy, uschłej gałązki, jabłonowej głowienki, a na­
wet toporu. Następnie rozmaita bywa podnieta zewnętrzna, która
uschły kawat drewna pobudza do rozwoju. W jednych baśniach
wystarcza modlitwa i żal za grzechy, w drugich konieczne są łzy,
w innych trzeba „palicę“ podlewać wodą noszoną na klęczkach
wiadrem lub nawet ustami, a jeszcze w innych następuje złącze­
nie obu tych szczegółów, więc zbój podlewa pałkę wodą i łzami.
W pierwszej postaci znaleźć można ten wątek w naszych
warjantach podania Madejowego, zapisanych u Wójcickiego1),
S i e m i e ń s k i e g o 2), Kolberga3), Ciszewskiego4),
i w wymienionem wyżej studjum Karłowicza5), a nadto
mają go dwie odmiany łużyckie,6) wreszcie czeska7) i białoruska.8)
’) Klechdy, starożytne podania i powieści ludowe zebrał K. W.
Wójcicki. Wyd. III. Warszawa 1876 Str. 105 i nast.
2) Podania i legendy polskie, ruskie, litewskie zebrał L. Siemieński.
Poznań 1845. Str. 145 i nast.
3) Kolberg Oskar: Lud. Serya VIII. Krakowskie. Część czwarta.
Kraków 1875 Str. 122 i nast.
*) Stanisław Ciszewski: Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa,
w powiecie olkuskim. Cz. II; Zbiór wiadomości do antropologii krajowej
Tom XI. Kraków 1887. Str. 106 i nast.
■') j. w. Wisła II. Str. 811, III. Str. 103, 883 i nast.
u) Próżnicki serskćgo ludu we gorejcnych a dołojcnych Luzycach
wyd. przez L. Haupta i I. E. Smolera. 1843 T. II. Str. 176 i nast.
Wendische Volkssagen und Gebräuche aus dem Spreewald von Wi­
libald von Schulenberg. Leipzig 1880. Str. 60 i nast.
’) Zapisana przez Kuldę w Morawské národné poliádky, povésti,
obyćeje, a povéry, Praga 1875, T. II Str. 203 i nast.
’) Karłowicz j. w. Wisła III. Str. 602 i nast.

— 202 —

Wątek odkwitającej gałęzi

Stosunkowo nieliczna jest druga grupa, to składają się na
nią tylko dwie nasze odmianki1), w których zbój przy pałce
klęczy i łzami ją skrapia, aż ona wreszcie świeże puszcza latorózgi. Wplata się więc tu nowy, niezwykle w podaniach rozpow­
szechniony wątek cudownej potęgi łez; w baśniach arabskich
z łez pokutującego Adama wyrastają przepiękne drzewa i zioła;2)
a w ogóle bardzo częste są wierzenia ludowe, że kwiaty jak gwoź­
dzik, stokrotka rodzą się z łez Matki Bożej lub Maryi Magdaleny.3)*
Możnaby utworzyć trzeci dział z tych podań, w których
rozbójnik podlewa maczugę wodą, noszoną na klęczkach; lecz
tu różnią się baśnie między sobą swymi drobnymi szczegółami;
w jednej części klechd nosi Madej wodę ustami; w tej postaci
posiadają też wątek ten 4 nasze odmianki,1) podane przez Ko­
sińskiego i Karłowicza, 3 białoruskie,5)6 a nadto 2 ruskie,0) sło­
wacka,7) łużycka,8) litewska,9) francuska10) i wołoska;11) druga
’) Przyjaciel Ludu czyli Tygodnik potrzebnych i pożytecznych wia­
domości. Rok drugi. W Lesznie 1835. Str. 19, 29, 38, 45 i nast.
Kolberg Oskar: Lud. Serya XIV. W. Ks. Poznańskie. Część szósta
Kraków 1581. Nr. 46. Str. 201 i nast.
Karłowicz j. w. Wisła III. Str. 884.
2) Natursagen. Eine Samlung naturdeutender Sagen, Märchen, Fa­
beln und Legenden herausgegeben von Oskar Dähnhardt Band I. Sagen
zum Alten Testament. Leipzig und Berlin. 1907. Str. 223 i nast.
3) Leist. A. Deutsche und slavische Pflanzensagen. Globus. 16 Band
(1869). Str. 122, 198 i nast.
*) Dr. Wład. Kosiński. Materjały do etnografii górali Beskidowych
Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. Tom V. Kraków, 1831. Str.
238 i nast.
Karłowicz j. w. Wisła 111. Str. 103, 884 i nast.
5) Karłowicz j. w. Wisła 111. Str. 111 i nast.
Lud białoruski na Rusi litewskiej przez M. Fedorowskiego. Tom II.
Część I. Kraków 1902. Nr. 342—3. Str. 310 i nast.
6) Karłowicz j. w. Wisła III. Str. 113.
Kulisz: Zapiski o Jużnoj Rusi I. Str. 309 i nast.
’) Dobrzyński: Prostonarodne slovenske povesti. 1883. Zeszyt II
Str. 12 i nast.
’) Schulenburg Wilibald: Wendisches Volkstum. Berlin 1882. Str.
13 i nast.
9) Leskien A. und K. Brugmann: Litauische Volkslieder und Mär­
chen aus dem preussischen und russischen Litauen. Strassburg. 1882,
Str. 500 i nast.
'") Luzel: Legendes chretiennes de la Basse-Bretagne T. I. Str.
204 i nast.
“) Schott: Walachische Märchen. Stuttgart 1845. Str. 165 i nast.

— 203 —

Adam Fischer

część podań przedstawia pokutę o tyle odmiennie, że pokutujący
grzesznik wodę nosi wiadrem, a ma to miejsce w odmiance ru­
skiej,1) rosyjskiej2) i chorwackiej.3)*
W czwartym typie podań krewnią się szczegóły drugiego
i trzeciego typu; Madej podlewa pałkę wodą 1 łzami szczerej
skruchy; mamy dwie nasze odmianki tego rodzaju, zapisane
u Kolberga, oraz u Haupta i Smolera?) W tern pierwszem za­
stosowaniu znajduje się wątek odkwitającej gałęzi także w Tannhauserze, któremu papież przyrzeka przebaczyć winy do­
piero wtedy, gdy uschły kij jego wypuści liście i kwiaty; przeto
po odpuszczeniu grzechów laska okrywa się zielenią.
Zaznaczyłem już na wstępie, że omawiany wątek wplata się
też często w osnowę utworów ludowych w drugiem znaczeniu,
a mianowicie jako widomy znak boskiej woli. W przytaczaniu
przykładów wypada rozpocząć od Ksiąg Starego Zakonu, a to
od zieleniejęcej się różczki Aronowej, tern więcej, że zdaniem
niektórych badaczy była ona pierwowzorem tego częstego wątku.
Ażeby analogię unaocznić przytaczam dosłownie:
„Y mówił Pan do Moyżesza, rzekąc: Mów do synów Izraelowych,
a weźmi od nich po lasce wedle pokolenia ich, od wszystkich książąt
pokolenia, lasek dwanaście y każdego imię napiszesz
na lasce iego: a imię Aaronowe będzie w pokoleniu Lewi, y iedna
laska wszystkie z osobna familie mieć będzie: y położysz ie w przybytku
przymierza przed świadectwem, gdzie będę mówił do ciebie: którego
z tych obiorę, zakwitnie laska iego: y zahamuię od siebie
uskarżania synów Izraelowych, któremi szemrzą przeciwko wam. Y mó­
wił Moyżesz do synów Izraelowych: y dali mu wszystkie książęta laski
z każdego pokolenia: y było lasek dwanaście oprócz laski Aronowey.
Które gdy położył Moyżesz przed Panem w przybytku świadectw?; na­
zajutrz wróciwszy się nalazł iż zakwitnęła laska
Aarona w domu Levi: y gdy napęczniało pąkowie, wy­
szły kwiatki, które, gdy się list rozwił, w migdały
się obróć iły“.5)
') Karłowicz j. w. Wisła III. Str. 302.
2) Afanasjew: Narodn. russk. legendy. Nr. 28.
3) Ze zbioru Strohala Hrvatskich narodnich pripoviedaka knjiga I;
Narodne pripoviedke iz sela Stativa. Fiume 1886; podana Karłowiczów;
przez J. Polivkę.
*) Haupt Smoler: Próźnicki serskego ludu. T. II. Str. 315.
Kolberg: Lud. XIV. Poznańskie VI Str. 197 i nast.
■’) Biblia łacinsko-polska czyli Pismo św. Starego i Nowego Testa­
mentu. Wydanie X. S. Kozłowskiego. Wilno 1861. Tom 1. Księga Liczb.
Rozdział 17. Str. 306.

— 204

Wątek odkwitającej gałęzi______

Że ten biblijny temat wszedł do poezji ludowej i na nią
oddziałał, wskazuje w doskonałem swem dziele O. Dähnhardt')
i przytacza z Pergera2) legendę, w której można dojrzeć prze­
kształcenie wątku laski Aronowej.
„In Schwaben geht die Sage, dass Josua und Kaleb, als sie in das
gelobte Land zogen, den Stab des Aaron Mitnahmen und demselben die
grosse Weintraube aus Kanaan trugen. Nachdem sie diese abgeladen
hatten, steckten sie den Stab in die Erde, und wo er gesteckt war, wuchs
das Arum (Arum maculatum, Pfaffenbinde), welches bis jetzt als Abbild
des Früchtesegens gilt, von welchem Josua und Kaleb erzählten .

Znamiona podobne do różczki Arona wykazuje też dawna
legenda, powtarzana w ślązkiej przemowie weselnej, jak to męża
Maryi będzie można poznać po tern, że gdy „przyjdzie ze suchom laskom do kościoua“, to mu „wyniknie i zakwitnie ta
latoroszczka z te laski suchy“.3)
Zbliżają się też tutaj podania, w których przyroda cała
wita przyjście na świat swego władcy lub jemu miłego; ziemia
okrywa się potężną zielenią i kwieciem, choć nie pora roku ku
temu; świat odradzać się zdaje; nastają dni piękne i złote. Wą­
tek ten częsty w legendach o narodzeniu Chrystusa, a zawarty
też w ruskich kolendach, zapisanych przez Moszyńską i Koper
nickiego. W jednej z kolend4) mamy wiersze:
„Pry rożdestwi Chrystowom sady zaćwiły,
Proćwitajte kużne derewo i rażnyji ćwity,
Rädujtesia wsi lude i małeńki dity“.

W innej zaś: 5)
„Archanhyła Hawryiła riki obłyły,
Szo k’ rożdestwu Chiystöwomu sady zaćwiły.
Ćwiły sady yynohrady biłeńkim ćwitom,
Zradujet’sia wsej mir chreszczennyj tym jasnym świtom“.
') Dahnhart. O. Natursagen j. w. Band I. Str. 319.
’) Perger: Pflanzensagen 1864. Str. 185.
’) Karłowicz j. w. Wisła 111. Str. 127.
*) Prof Dr. I. Kopernicki: Przyczynek do etnografa ludu ruskiego
na Wołyniu z materjałów zebranych przez p. Zofię Rokossowską we
wsi Jurkowszczyznie w Pow. Zwiahelskim; Zbiór wiadomości do antro­
pologii krajowej. Tom XI. Kraków 1887. Str. 149 Nr. 2.
•A 1 Moszyńska: Kupajło tudzież zabawy doroczne . inne z dodat­
kiem niektórych obrzędów i pieśni weselnych ludu ukraińskiego z okolic
Białej cerkwi. Zbiór wiad. da antropol. krajowej. Tom V. Kraków 1881.
Str. 69. Nr. 6.
— 205 —

Adam Fischer

Podobnie też opisaną bywa ta chwila, w której Buddha
ma przyjść światu z pomocą; gdy królowa Maya ma urodzić
syna, ziemia nagle wydaje z siebie tysiące kwiatów, by usiać
dla dziecięcia wygodne łoże,1) a drzewa okrywają się liśćmi,
kwiaty i owocy,2) choć nie jest to właściwa pora.
Legendy Chrystusowe wplatają się nieraz w żywoty Świę­
tych." Tak przywiąząna jest do urodzin św. Senana3) legenda,
że kawał suchego drzewa, jaki matka jego trzymała w rękach
w chwili wydania go na świat nagle zazielenił się i zakwitnął.
Taki sam wątek ma legenda o św. Krzysztofie; „podpierał on
nauki swe cudami rozmaitemi, które Chrystus przezeń czynił,
między innemi, kij, który w ręku nosił, w pięknie zielone i rodzajne drzewo, utknąwszy im w ziemi, obrócił".4)
Motyw odkwitającej gałązki stosowany też bywa w ludowej
poezji w trzeciem znaczeniu, a mianowicie dla określenia tru­
dności, niemożliwości a nawet ostatecznego nieprawdopodo­
bieństwa.
W tej postaci możemy go znaleść już u Homera, gdzie
Achilles tak się zaklina:
„val pa ToSe aKtjirrpov, to pev ov irore (f>v\\a Kal ö£ovs
cf)vaet, eirei öl) irpurra ropr¡v év ópeaeri ÁéÁoiirev,
ov§'iivaOr]\paeL irepí yáp peí é yaÁKos éÁex/rev
<¡)v\\a re xai ej)\oi6v“.
„Klnę się tem berłem, co nigdy podobno już liści i pędów
Z siebie nie puści, od czasu jak z pniem się na górach rozstało,
I nie zakwitnie; żelazo je bowiem dokoła złupiło
Z liści i kory".5)

Podobne zwroty można znaleść też w pieśniach ludowych,
tak w podaniu niemieckiem6) mówi przełożona klasztoru ryce­
rzowi, który swą ukochaną chce uprowadzić:
’) Peter Toldo: Leben und Wunder der Heiligen im Mittelalter.
Studien zur vergl. Litteraturgeschichte I. Band (1901) Str. 339.
2) Edwin Arnold: Światło Azyi. Warszawa 1905. Str. 8.
’) Peter Toldo j. w. Stud. z. vgl. Litt.-gesch. I. Band (1901). Str. 327.
*) Żywoty Świętych przez Piotra Skargę. Wydanie Ks. Konst. Maniewskiego. Wiedeń 1859. Str. 80.
5) Homer: Iliada. Księga I. wiersz 234 i nast. w przekładzie Augu­
styna Szmurły.
6) K. Simrok. Deutsche Sagen. Str. 247.

— 206 —

Wątek odkwitającej gałęzi

„Wird dieser Stab erblühen
von dürrem Maulbeerholz,
dann fruchten euere Mühen,
Um dieses Fräuleins Stolz“.

Zbliżona jest tu nasza piosnka ludowa,1) w której dzie­
wczyna biada nad swą niedolą:
Oj jakże to może być,
Za starego każą iść.
Kasiu uroda — jesce cię skoda,
Jasieńka ci pocekać.
Oj jakże to może być,
Suche drzewo kwiat puścić.
Oj nieuroda — za starego dziada,
nie mogę się utulić“.

Bardzo częsty jest zwrot ten w naszych pieśniach w poże­
gnalnych stówach kochanka, opuszczającego dziewczynę; słowa
te nawiązuje prawie zawsze do uschłej topoli lub leszczyny.
Najzupełniejszą piosnkę tego rodzaju znajduję u Kolberga2)
i przytaczam ją dosłownie, bo możemy ją w rozważaniach na­
szych uważać za zasadniczą, a inne tylko za jej odmianki:
Czy widzisz dziewczyno
topól się rozwija,
a jak się rozwinie
to ty będziesz moja!

Sucha topol sucha,
spiekłe dni się wleką,
powiadają ludzie
że miły daleko.

Patrzałam ja wczoraj
czy się już nie iści,
czy się nie zielenią
na topoli liście.

Wezmę koneweczkę,
będę wodę nosić,
będę podlewała,
będę Boga prosić.

Patrzała ja z dołu,
patrzała ja z niska;
nie widać, nie słychać
na topoli listka.

Już się i topola
zielenić zaczyna;
czemuż nie przyjeżdża
mój miły chłopczyna?

') Oskar Kolberg: Mazowsze, Obraz etnograficzny Kraków 1886.
Tom II. Nr. 219. Str. 95.
’) Kolberg: Lud. Serya I. Sandomierskie. Warszawa 1865. Nr. 165.
Str. 136.

— 207 —

Adam Fischer

Czyliś ty zapomniał,
coś wyrzekł przedemną,
czyli ja topolę
podlewam daremno?

Koneweczką chlustam
i deszczyk polewa,
już się zielonością
topola pokrywa.

Bardzo podobne piosnki znajdujemy w zbiorach Wacława
z Oleska1) i Glogera;2) zbliżona jest tu śpiewka z Podlasia, za­
pisana przez Wójcickiego,3) posiada ona atoli odmienne zakoń­
czenie. A mianowicie:
-.Wyglądała dzisiaj, wyglądała wczora;
Nie widać, nie słychać liścia na topola,
Smutnie kukaweczka, żałośnie kukała,
A smutna dziewczyna żałośnie płakała.
Oj! przyrzekł, lecz może i skłamał przedemną
A ja podlewała topola daremno“!
1 mamy cały szereg pieśni, zawierających ten wątek z tą
jedynie odmianą, że miejsce topoli zastępuje leszczyna; żaląca
się dziewczyna wyraża zawsze swą skargę przez opisanie, przez
odwrócenie jej do leszczyny; jest tu coś podobnego, jak w piosnce
francuskiej „Powrót z wesela“.4)
Dla przykładu przytoczę najpełniejszą śpiewkę z Wójci­
ckiego:5)
„O Jasieńku! już jedziesz!
Kiedyż do mnie przyjedziesz?
— Ach jak zakwitnie sucha leszczyneńka,
Wtenczas do cię przyjadę!
Ona nic nie robiła
Po sadeńku chodziła,
1 pytała się suchej leszczynenki
Czy kwiatuszek puściła.
') Wacław z Oleska: Pieśni ludu galicyjskiego Str. 288 i 294.
2) Z. Gloger: Pieśni dawne. Warszawa 1905. Nr. 115. Str. 64.
3) Pieśni ludu Biało-Chrobatów, Mazurów zebrane przez Kazimierza
Władysława Woycickiego. Warszawa 1836. Tom II. Str. 173.
*) E. Porębowicz: Pieśni ludowe celtyckie, germańskie, romańskie.
Lwów 1909. Str. 112.
5) K. W. Wójcicki: Pieśni ludu j. w. T. II Str. 292.

208 —

Wątek odkwitającej gałęzi
Leszczyna.
Ciężko tobie dziewczyno,
Jasiuleńka opuścić:
Ach! jeszcze ciężej suchej leszczyneńce,
Kwiatuszek wypuścić“.

Analogiczne są piosnki zapisane u Kętrzyńskiego,1) Wój­
cickiego,2) Kolberga3)4 i Petrowa.'*) Podobne zaś, lecz odmiennie
zakończone są dwie piosnki, jedna ze zbioru Petrowa5) a druga
z Wójcickiego6) Pierwsza, będąca właściwie tylko urywkiem
pieśni łatwej zresztą do odtworzenia, kończy się temi słowy:
„Rozwiń się kochana, rozwiń się leszczyna,
Póki ja jestem młoda dziewczyna“.

A pieśń Wójcickiego:
Oj! ty sucha leszczyna,
A ja biedna dziewczyna;
Oj! wychodziła ja nowe trzewiczki,
Już wychodziła,
A tyś się leszczyno,
Leszczyno sucha, jeszcze nie rozwiła“!

Znana jest też baśń fińska o młodzieńcu Dyrkę, który za­
kochał się w Aili, dziewczynie z ludu, ale rodzice wysłali go
w dalekie kraje, żeby zapomniał o swej wybrance. A on żegna­
jąc się z nią, dał jej suchą gałązkę z prośbą, by wsadziła ją
w ziemię i czekała, aż gałąź wypuści listki i okryje się kwiatami,
bo to będzie znakiem, iż niedługo wróci. Aila spełniła jego ży­
czenie, lecz gałąź mimo troskliwego podlewania została sucha.
Aż pewnego ranka ujrzała, że suchy kawałek drewna obsypał
się zielonymi listkami i kwiatami czerwonymi; w rok rozrosła
się gałąź w wspaniały krzew, a Aila pełna tęsknej nadziei wy­
czekiwała ukochanego, który też wkrótce powrócił. Rodzice,
') Dr. Wojciech Kętrzyński: O Mazurach. Poznań 1872. Str. 63
’) K W. Wójcicki: Pieśni ludu j. w. T. I. Str. 137.
3) Kolberg: Lud. Sandomierskie. Nr. 174. Str. 144.
4) Aleksander Petrow: Lud ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter,
mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki i t. p. Zbiór wiado­
mości do antropologii krajowej. Kraków 1878. T. II. Nr. 78 Str. 72.
6) Petrow j. w. Str. 69.
6) Wójcicki: Pieśni ludu j. w. T. I. Str. 129.

— 209 -

Adam Fischer

widząc w rozkwitnięciu gałązki niebieski znak, nie sprzeciwiali
się już zawarciu małżeństwa.
W podaniu tern zlały się więc różne zastosowania oma­
wianego przez nas wątku w jedną całość.
*
*
*
Nawet z tej drobnej notatki można się przekonać, jak
olbrzymie, prawie bezkresne obszary, wśród których się poru­
sza badacz folkloru; przedmiotem studjum był przecież drobny
wątek, nie jakiś znany temat podaniowy, a jednak jak szerokie
wypadało zataczać kręgi; a jest to zaledwie drobna część tego
olbrzymiego materjału, który bez wątpienia istnieje, ale jedno­
stce trudno go ogarnąć; w studjach folklorystycznych człowiek
pojedynczy nigdy nie zdoła wyczerpać przedmiotu; może nigdzie
nie jest potrzebna tak, jak tutaj, praca viribus unitis-

210 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.