3d663d7c99980f8170c7cdfc28819c24.pdf
Media
Part of Ludowy piosennik Edwarda Porębowicza / Lud, 1909, t. 15
- extracted text
-
ADAM FISCHER.
Ludowy piosennik Edwarda Porębowicza.
Pieśni ludowe celtyckie, germańskie, romańskie, spolszczył Edward Porębowicz. Lwów - Księgarnia H. Altenberga. Warszawa - E. Wende
i Spółka. 1909.
Wśród bezlicznych poematów tęsknoty, wyśpiewanych
w samotni, wśród marzycielskich tęcz i mgieł, wśród ciągłych
mniej lub więcej udałych wycieczek w przestwór po słońce,
księżyc czy gwiazdy, wśród mnogich wiązanek szkiców, wrażeń
i nastrojów, zalewających jednotonną falą księgarski targ, zja
wia się wreszcie książka, która jest jako wody krynicznej ożyw
czy zdrój. Umysł odwraca się z zadowoleniem od mistrzów
w mechanicznem ustawianiu rymów i słów, łudzących się wie
cznie tern, że mają „poetyczne na świat spojrzenie“, a ucho
czułe, wrażliwe na najsubtelniejszy dźwięk przyrody, czy ludzkiej
duszy ; niestety, podobne są często ich utwory jeno do sztucznych
ogrodów i parków, o pięknych klombach, alejach i symetry
cznie rozłożonych grupkach strzyżonych drzewek; przeto tern
większy czuje się zachwyt dla tej naturalnej, barwnej, jak kilim
wzorzysty, rzuconej jakby od niechcenia pod lasem kośnej łąki,
do której poważę się przyrównać piosennik ludowy w układzie
i przekładzie Edwarda Porębowicza.
„Pieśń ludowa jest jak gdyby wytworem przyrodzonym
i w pewnych warunkach powstaje koniecznie“. I dlatego jest
— 36 —
Ludowy piosennik E. Porębowicza
tak powabna, że wynika z naturalnego, wrodzonego popędu do
tworzenia. Każdy lud, choćby stojący na najniższym stopniu
oświaty, ma swe pieśni, przypowieści, bajki i podania, w któ
rych stara się pojąć i wyjaśnić siły przyrody i duszy ludzkiej,
a określa je równoważnikami estetycznymi, wyszukanymi mniej
lub więcej zależnie od szczególnych właściwości tworzącej je
wyobraźni ludowej; ale zawsze symbole te żyją, mają ciało
i krew, bo są wykwitem konieczności tworzenia, bo są najczystszem zwykle wcieleniem sztuki czystej, będącej jedynie ce
lem dla samej siebie. A ta konieczność istnienia pieśni ludowej
tłómaczy też ich powinowactwo, które dostrzegali już Herder
czy Chateaubriand, a które dziś stanowi przedmiot badań folk
lorystyki porównawczej. Pokrewieństwo zupełnie jasne, gdyż,
jak mówi tłómacz w przedmowie, „człowiek i natura mogą
w każdej strefie wyglądać inaczej, ale wykładnik ich stosunku
wzajemnego jest zazwyczaj jednakowy“.
Charakter poezyi ludowej zależy od trzech czynników: po
pierwsze od warunków geograficznych, a przykładem tego róż
nica między pieśnią z gór, z nad morza czy stepu, po drugie
od kultury danego ludu, co pojmiemy wcale dobrze przez ze
stawienie naiwnej śpiewki szwajcarskiej z misterną hiszpańską
seguidillą, po trzecie od odrębności etnicznego charakteru tak
w treści, nastroju, jak formie. Te różnice właściwości etnicznych
wykazuje autor w trojaki sposób: najpierw charakteryzuje po
kolei najbardziej typowe jej twory, następnie porównuje opra
cowanie takiego samego tematu w dwu dziedzinach tak od
siebie odległych, że nie można przyjąć teoryi wędrówki tej materyi, a musi się przypuścić samoistność tych pomysłów, choć
niezwykle do siebie podobnych, a wreszcie przez wybranie do
książki swej pieśni nadzwyczaj różnorodnych i dających przez to
doskonały przegląd poezyi wszystkich ludów europejskich, z wy
jątkiem słowiańskich.
Będziemy się więc starali rozpatrzyć krytycznie materyał,
składający się na ten pieśnioksiąg, a tern samem wykazać, jak
cennym nabytkiem dla naszej literatury jest dzieło Porębowicza.
Pierwszą grupę tworzą pieśni bretońskie, najmniej znane,
a jednak niezwykle zajmujące tak z powodu swej oryginalnej
odrębności, jak wysokiej wartości wewnętrznej. Pokrewne są
one nieco pieśniom germańskim, szczególnie szkockim, pełne
bezkresnego smutku i tkliwej rozpaczy; każda ballada jest dla
- 37 —
Adam Fischer
siebie dramatem. Z pieśniami bretońskiemi zaznajamiał nas już
Lucjan Siemieński1). Porębowicz wybrał ze zbioru F. M. Luzela -)
cztery nieznane u nas ballady, a mianowicie: „Ar bugel
koar", „M a r i v o n i c“, „Ar plac’h a zavas beure
mad“ i „Er geric wenn, traon ar menez“. Dziwna
jest pierwsza ballada. Córka pana z Penfeunteun, ulepiła „dziecko
z wosku“, dała ochrzcić świętokradzkiemu księdzu, a potem
„trzy razy na dzień je myła, trzykroć kłuła szpileczkami. Gdy
w nie wbiła szpilkę małą, ojciec czuł ukłucie w boku. Gdy
w nie wbiła szpileczkę dużą, ojciec w sercu czuł ukłucie. A gdy
je nad ogniem grzała, ojciec chudł i spadał z ciała“... Lecz
czary wykryto, a wszyscy winni t. j. córka niegodziwa, chrzestni
rodzice i ksiądz świętokradzki, ponieśli śmierć. Na niezwykły
ten pomysł składają się liczne elementa. Do powstania jego
przyczyniła się zapewne wspólna wielu ludom wiara, że duch
nowonarodzonego dziecka jest czemś niebezpiecznem, że należy
więc lękać się jego trupa, choć posiada on moc cudowną przy
różnych praktykach czarodziejskich. Wiadomo zaś, że wszystkie
ludy czczą zmarłych przez tworzenie ich posążków, które jednak
bardzo często zatracają swe cechy pierwotne, a tak się zlewają
z ideą, którą mają przedstawiać, iż bywają uważane właśnie za
jej wcielenie, czczone i używane jako amulet; amuletem zaś
można nietylko siebie od zguby uchronić, lecz na szkodę bliź
niego działać. Ten też podkład ma, mojem zdaniem, ballada
o „dziecku z wosku“. — Refleksem napadów Normanów na
bretońskie wybrzeża jest ballada o porwanej przez korsarzy,
pięknej Marivonic, która ratuje się od hańby skokiem w morską
toń. Zbliżona jest do niej nasza piosnka, zaczynająca się od
słów:
»Szła Kasia do dunaju nóżki myć«.3)
A dalej ballada o dziewczynie, co umarła z tęsknoty za
kochankiem; śpiewka prawie że taka sama znajduje się w zbiorze
pieśni bretońskich Siemieńskiego p. t. „Srebrne zwierzczadełko“ 4),
*) Piosennik ludów. Zeszyt pierwszy. Pieśni bretońskie. Przełożył
Lucyan Siemieński. Poznań 1842.
2) Luzel F. M. Gwerzion Breiz-Izel Lorient 1868—74. Soniou BreizIzel. Paris 1890.
’) O. Kolberg. Lud I. nr. 31 Str. 257-262.
ł) Pieśni bretońskie Str. 80.
38 —
Ludowy piosennik E. Porębowicza
a analogiczna do niej pieśń polska, choć bardziej pogodna i wesoła,
od słów ,,O matusiu moja!“ *) W ostatniej pieśni bretońskiej nieczuła
dziewczyna odtrąca swego wiernego wielbiciela. Pełna głębo
kiego liryzmu jest piosnka irlandzka o dziewczynie, co
z tęsknotą wyczekuje powrotu kochanka z wojny. Zbliża się
ona nieco do tej grupy pieśni, których tematem jest powrót
kochanka czy męża po długiej nieobecności, lecz o nich po
mówimy dokładnie niżej.
Pieśni ludowe skandynawskie, to znaczy duńskie,
norweskie i szwedzkie, są to ballady liryczno-epiczne, odróżnia
jące się od poezyi Skaldów i Eddy. Zazwyczaj mówi się wiele
o ich smutnym, ponurym charakterze; nie mogę się na to zgo
dzić bez pewnych zastrzeżeń. Oto jest tam mnóstwo przepięk
nych pieśni, w których wszystkie barwy życia są przedstawione.
Więc żart wesoły, rozkosz wielka, wierna miłość, bezdenny żal
i rozpacz najwyższa; a wszystko to przepojone wiarą w tajne
moce, które całą przyrodę ożywiają, nią rządzą; przeto nie
zwykłe wywiera wrażenie ten świat czarodziejskich jaskiń i la
sów, krysztalnych fal jeziornych i jasnych, urocznych nocy let
nich. A ziemię tę zamieszkują fantastyczne istoty, co czyhają
na zgubę ludzką. Ale i natura tych ludzi dzika, żądna krwi.
Słowa te odnoszę atoli do postaci typowych skandynawskich,
jak Wonwed, a nie do postaci właściwych i innym narodom,
a więc nie mogących być charakterystycznemi dla tej północnej
poezyi. Tak ballada „Dwie siostry“, opiewająca znany te
mat siostry-morderczyni, a otwierająca szereg pieśni skandynaw
skich w omawianym przez nas zbiorze, nie jest właściwą wy
łącznie Szwecyi, — z pięknego studyum W. Bug la*2) możemy
się dowiedzieć, że motyw ten znany jest w całej Europie. W tej
wielkiej ilości opracowań dadzą się atoli wyróżnić dwa różne
typy, różniące się odmiennym motywem odkrycia zbrodni;
w typie pierwszym rewelatorem zbrodni jest piszczałka lub
skrzypki, a należą tu waryanty litewskie, węgierski, 2 ruskie,
słowacki, bretoński, francuski, holenderski, 3 rosyjskie, a wre
szcie 8 polskich; w typie drugim, który przeważa na północy,
w Szwecyi, Norwegii, Danii, na Islandyi i wyspach Faróerskich,
*) Z. Gloger. Pieśni dawne nr. lit. Str. 62.
2) Włodzimierz Bugiel: Tło ludowe Balladyny. Studyum folklory
styczne. Wisła VII. (1893) str. 339 i nast.
— 39
Adam Fischer
w Anglii, Szkocyi, i Irlandyi, zdradza zbrodniarkę harfa, stwo
rzona z kości i włosów zabitej. Do tego typu należy też wy
mieniona wyżej ballada szwedzka „Dwie siostry“. Wprowadzenie
motywu harfy jest zupełnie zrozumiałe, jeśli zważymy, jak wielką
rolę odgrywa ten instrument muzyczny w skandynawskich pie
śniach. W bliskiem pokrewieństwie z grupą pieśni o siostrze-zabójczyni są śpiewki z motywem brata-zabójcy. Szkoda, że W.
Bugiel studyum swego w swoim czasie nie uzupełnił rozpatrze
niem pieśni o matce-zabójczyni. Typ ten przedstawia pieśń Sło
waków zbioru Szafarzyka, przełożona przez L. Siemieńskiegop. t.: „Zaklęta dziewczyna“*1) a zamieszczona
też u Wójcickiego’).
Jak wiele dawnych wierzeń przeszło na bajkę, przykła
dem „I or z H a v s g a a r d“, wesoła i żartobliwa ballada o mło
cie Tora, który przypadkiem dostał w swą moc Tossegreve i nie
chciał wydać jak za siostrę Freję; lecz przemyślny Loki wypra
wił Tora przebranego za pannę młodą do zamku Tossegreve,
a wtedy Tor z Havsgard złotym swym młotem sprawił wszyst
kim weselne gody, zabił Tossegreve i 55 olbrzymów. Echem
prastarych mitów, lecz jeszcze bardziej przekształconem jest
„Młody Svejdal“, znany temat zaczarowanej królewny, tęsknią
cej za wybawcą swym, który się wreszcie zjawia i wyzwala ją;
w balladzie tej jest powtarzający się nieraz w pieśniach skandy
nawskich motyw, że rycerz przed niebezpiecznem przedsięwzię
ciem udaje się do grobu rodziców z prośbą o cudowna zbroję;
młodemu Svejdalowi zmarła matka daje cudownego rumaka,
pierścień i miecz; podobnie rycerz Orm, gdy ma walczyć z ol
brzymem Berny puka do grobu ojca swego z taką silą, że skały
rozpadają się i ojciec zmartwychwstaje, daje synowi miecz,
o Orm zabija nim olbrzyma.
Najznaczniejsza i najoryginalniejsza część pieśni odnosi się
do pojęć o upiornych zjawach, co zamieszkują lasy, morza
i skały; w toniach mórz wodniki, w rzekach Niksy i Stroemkarle, a na równinach tańczą pół senne korowody Elfów i Elfie,
których spojrzenie, czy dotknięcie zadaje śmierć. I wiele ludzi
ulega ich mocy. „Malfreda“ została żoną króla Elfów, miała
') Dziennik domowy poznański r. 1840 str. 126—127.
2) Klechdy zebrał K. W. Wójcicki. Wyd. III. Warszawa 1876 str 207
i nast.
— 40 —
Ludowy piosennik E. Porębowicza
z nim stosunek przez ośm lat, a jednak przy matce mogła zo
stawać, jak długo się z tern nie zdradziła; pan Oluf zaś trafił
na tańczących Elfów, które go wabią w swe koło; on się wy
mawia napróżno swojem weselem, zostaje przeklęty przez Elficę, a ledwie dojechawszy do domu wieczorem umiera. Szczę
śliwszy był młodzieniec z duńskiej piosnki „Kurhan elfów“1),
który milczał tak długo, aż zapiał kur i w ten sposób uniknął
zguby. Analogiczną do pieśni o panu Olufie jest pieśń bretońska „Pan Nann i Korygana“2). Korygana należy do tej gromady
istot pokrewnych Elficom, jak niemieckie Feje, ruskie Rusałki,
serbskie Wile a nasze Dziwożony, Miawki i Wodnice3).
„Pana Bósmera“ zwabiła Elfica do wodnych głębin, a gdy
mu wrzuciła do puharu elfowy kłosek, zapomniał o wszystkich
dawniejszych przeżyciach swoich, pokochał Elficę i długą jej
tęsknicę ukoił. Zbliżona jest do niej szwedzka ballada o „księ
ciu Magnusie i Trolli“4), w której wodnica grozi opierają
cemu się jej rycerzowi szaleństwem, a w pieśni polskiej mamy
wiersz następujący:
A mam ci ja i żoneczkę — w wodzie toneczkę5)
Elfice porywają młodzieńców, a niksy dziewice w sposób
niezwykle przemyślny, jak to opiewa pieśń „Podstęp niksa“.
Podobała się rzecznemu dziwu królewna, więc przebrane za
rycerza Alfasta uprowadza ją w głąb swej kryształowej pieczary
i kryje się z nią na dnie wód. W balladzie tej jest pewien mo
tyw ciekawy z tego względu, że znajduje się w „Pani Twardow
skiej“. Oto niks „lepi siodło i cugle z białego piasku“, podo
bnie jak dyabeł ma Twardowskiemu „skręcić bicz z piasku“ 6).
Przeciw tym czarownym potęgom tylko czasami można się
obronić. Tak „Kjeld Runę“ tajemniczą potęgą runów zmie
nia topielicę w kamień. Ale przy pomocy runów można też sobie
’) L. Siemieński Pieśni skandynawskie. Str. 60.
2) L. Siemieński. Pieśni bretońskie. Str. 29.
•’) Podania i legendy polskie ruskie, litewskie, zebrał L. Siemień
ski, Poznań 1845. Str. 120, 123 i nast.
4) Pieśni skandynawskie. Str. 68.
•’’) O. Kolberg: Lud I. nr. 16c str 196.
E. Porębowicz: Przyczynek do pojęcia „romarityczności“ u Mi
ckiewicza. Pamiętnik Tow. lit. im. A. Mickiewicza — IV. str. 280.
— 41 —
Adam Fischer
każdą osobę zniewolić. Rycerz Tidemand rzuca runy na piękną
Blidelil, ale następnie, gdy ona przybywa na jego okręt, lekceważy
jej obłęd; ona rozżalona rzuca się w morze, a on za jej przykła
dem. Pan Oluf był takim mistrzem w rzucaniu runów, że nawet
w żonie swego przyjaciela pani Mette, pożogę namiętności wzbu
dził; nie puścił jej atoli do siebie, więc ona z rozpaczy sztyletem
się przebiła. W balladzie tej jest pewien motyw znamienny dla całej
poezyi ludowej Skandynawów: pan Oluf oczarował panią Metet
swą grą na harfie; potęga harfy jest niezwykłą; wszak w pieśni
„Potęga harfy“1) Niks pod wpływem jej dźwięków ża
łosnych oddaje porwaną dziewicę, a gdy zdradzona i za
pomniana kochanka trąci w harfiane struny, tak wzruszy swego
kochanka królewicza, że ten wraca ofiarując jej swą rękę. („Trzy
podarunki.“2)
„Dziewczyna wilczyca" to temat niedobrej macochy,
która, jak w jednej z pieśni skandynawskich każę swą pasier
bicę otruć, tak tu zmienia ją kolejno w nożyce, miecz, a wre
szcie w wilkołaka. Temat ten jest do pewnego stopnia także
w znanej duńskiej balladzie „Nieboszczka matka“3); matka
wraca z tamtego świata pocieszyć swe dzieci, dręczone przez
złą macochę. W naszych piosnkach nie brak również licznych
wzmianek o sierocej doli i okrutnej macosze, n. p.:
»Szła sierotka po wsi — opadli ją źli psi«4)
a także:
»Po bystrym dunaju szybko woda chodzi«5).
Motyw przemiany dziewczyny w wilkołaka również nie
jest nam obcy6).
Typem baśni niezwykle prostym i niezłożonym jest opo
wieść o „S m o k u“, będąca zasadniczym elementem tematu
„Amora i Psyche“, symbolu czarownej siły, która zakochanemu
odmienia świat. Królewicz zmienia się w lubieżnego smoka naj
częściej — tak jak w pieśni duńskiej i polskiej7).
’) Pieśni skandynawskie str. 83.
*) j. w. str. 58.
3) j. w. str. 42.
Ó Gloger Z. Pieśni dawne nr. 150. str. 74.
5) j. w. nr. 140. str. 71.
6) Siemieński, Podania i legendy nr. 139—143. str. 134 i nast.
’) O. Kolberg. Lud I. nr. 41. str. 295 i nast.
— 42 —
Ludowy piosennik E. Porębowicza
Zamyka dział pieśni skandynawskich „Potęga łez“;
przepiękna szwedzka ballada o dziewczynie, co płakała za
zmarłym kochankiem ; lecz ten w nocy do niej przyszedł, pro
sząc ją, by zaniechała łez, ból mu sprawiających. Temat ten
bardzo dawny, bo już Protesilas przychodził z krainy umarłych
nawiedzić płaczącą żonę. — Motyw, że łzy umarłych szkodzą
można znaleść w bardzo podobnej balladzie duńskiej „Age
i Elsę“ :
Lecz gdy tęsknota dojmuje,
Z główką chodzisz zwieszoną ;
Moja trumna, aż po wieko
Krwią zapływa czerwoną1).
Podobnie w piosence polskiej:
— Żal mojej kochanki
W grobie mię porusza,
Kiedy ona płacze,
Moja płacze dusza2).
Poezya szkocka i angielska, przeważnie balladyczna,
„dzięki zwięzłości dramatycznej posiada niewymowną wyrazistość,
a w swym tonie zimnym i okrutnie nieugiętym ma coś z ostrza
stali“. Rozpoczyna nową tę grupę ballada o „Duchu lubego
Williama“. Wynikła ona z wiary ludu, że śmierć zupełnie
nie zrywa węzłów, jakie jednostkę pewną łączą z jej otocze
niem, a zazwyczaj zmarły pociąga za sobą kochaną istotę3);
określił to doskonale Herder: „Alles trennt der Tod; Liebende
ziehet er nach“. „Duch Wilhelma“ jest to ballada najbardziej
typowa, pozbawiona wszelkich pierwiastków dekoracyjnych
i epicznych, a wzruszająca nas jedynie swym tonem cichym,
prostym i rzewnym, jedynie głębokim symbolizmem4), Ballada
ta jest pra-źródłem Lenory, a więc pośrednio i „Ucieczki".
Z powodu utworu Mickiewicza zajmowano się żywiej analo-
') Pieśni skandynawskie str. 47.
2) Gloger Z. Pieśni dawne nr. 88. str. 50.
3) Dr. St. Hock: Die Vampyrsagen und ihre Verwertung in der
deutschen Litteratur. Berlin 1900. str. 8.
4) Porębowicz. Przyczynek etc. Str. 279. Wilhelm Bruchnalski. Mickiewicz-Niemcewicz. Studyum historyczno-literackie. Lwów 1907. Str. 72.
43 —
Adam Fischer
gicznemi podaniami naszemi*1), więc nie będę tu otem mówił, lecz
zwrócę uwagę na przepiękną balladę bretońską „Brat mleczny2),
oraz na wspominaną już przezemnie pieśń duńską „Age i Elsę“.
Ciekawym przykładem przetwarzania zdarzeń historycznych
w pieśni ludowej jest ballada o „Ł o w a c h w C z e v i o c i e“,
osnuta na tle długiej zwady między rodami Percy’ch i Dougla
sów, oraz bitwy pod Otterborn, gdzie jeden z Douglasów padł
zabity przez Percy’ego.
Tematem ballady szkockiej „Srogi brat“ jest zabójstwo
siostry przez brata, a motywem tego czynu zemsta za nieposzanowanie praw rodowych. Ten sam motyw posiada pieśń
polska :
»Był tam stolarz mieszkający«3).
Tematowo pokrewną, lecz motywowo odmienną jest pieśń:
»Czemu Kalino w dole stoisz«4).
1 utaj motywem zbrodni jest niecnota. Dziwna rzecz, dla
czego dr. A. Ryniewicz5) nazywa ją pieśnią „Czemu Halino (!)
w grobie (!) stoisz“; jest to tern dziwniejsze, że błąd ten przy
pisuje Porębowiczowi. - Treścią ballady „Hind Horn“ jest
powrót kochanka po długich latach nieobecności. Tłómacz jej
przedstawia bardzo przejrzyście w przedmowie do swego dzieła
cztery zasadnicze typy tego tematu. Powracający kochanek czy
mąż zastaje swą ukochaną albo w grobie (typ pierwszy), albo
zamężną (typ drugi), albo idącą do ślubu z drugim (typ trzeci),
albo wierną w czekaniu. Typ pierwszy przedstawia piemoncka
pieśń „Powrót“. Odpowiada jej polska:
') Dr H. Biegeleisen: Tło ludowe ballady A. Mickiewicza p. t.
Ucieczka. Świt 1885. II. nr. 10 i nast.; Zdziarski Stanisław. Pierwiastek
ludowy w poezyi Adama Mickiewicza. Lwów 1908. Str. 101 i nast.; GarśC
baśni ludu ruskiego zebrał Stanisław Zdziarski. Kraków 1902. Str. 12
i nast.
2) Pieśni bretońskie. Str. 59.
3) Kolberg O. Lud I. nr. 23. str. 235.
4) Kolberg O. Lud i. nr. 18a. str. 207 i nast.; Gloger Z. Pieśni
dawne nr. 2. str. 6. ; Pieśni ludu zebrane przez K. W. Wóicickieso
str. 64.
5) Dr. Antoni Ryniewicz. Z ruchu literackiego. Słowo Polskie
1909. nr. 107.-
— 44
Ludowy piosennik E. Porębowicza
»Służył sługa u pana
Ze czterema sługoma«1).
Typ drugi przedstawia francuska „Żona marynarza“,
a odpowiada jej polska:
»A ty ptaszku krogulaszku,
Wysoko latasz, wysoko latasz«2)
a nadto klechda „Niewierna żona“3).
Okazem typu trzeciego jest wspomniana właśnie ballada
szkocka „Hind Horn“, której odpowiada polska:
»W kotły, bębny zabębniono
Na wojenkę zatrąbiono«4).
oraz podobna do niej bardzo:
»Poślubił Jasio Zosienkę«5).
Do typu czwartego należy pieśń niemiecka „Lipa w doli
nie“. w której wierna kochanka siedm lat czeka na kochanka;
w jednej z pieśni bretońskich próba ta wynosi aż lat piętnaście.
Analogiczna do niej jest pieśń nasza:
»Pani dwór buduje«,6)
Ballada o „Okrutnej matce“, co zabiła dwoje swych dzieci
a gdy powróciła do domu, zastała je, bawiące się na progu,
łączy w sobie temat dzieciobójczyni z motywem powrotu duszy
czek na ziemię. Pokrewna jest jej „Dzieciobójczyni“, znajdu
jąca się w dziale niemieckim, oraz nasza pieśń :
»Tam za Warszawą na błoniu«7)
a także do pewnego stopnia :
»Hej z porania w niedzielę«8).
’) O. Kolberg. Lud 1. nr. 14. str. 173 i nast.; Gloger Z. Pieśni
dawne nr 24. str. 20.
2) Gloger, j. w. nr. 1. str. 5.
3) K. W. Wójcicki. Klechdy str. 63; Siemieński L. Podania i le
gendy nr. 142. str. 137.
4) Kolberg. Lud I. nr. 22a. str. 224.
5) Gloger. Pieśni dawne nr. 25. str. 21.
6) Kolberg. Lud I 24a str. 236; Gloger Z. Pieśni dawne. Nr. 26 str. 22.
’) Kolberg. Lud. 1. 12a str. 151; Gloger Z. Pieśni dawne. Nr. 108.
str. 60.
s) Gloger, j. w. Nr. 151 str. 75.
— 45 —
Âdam Fischer
Pełną ponurego nastroju jest pieśń „Trzy kruki“: za
bitego na polu rycerza grzebie kochanka, by nie oddać go kru
kom na pastwę, a sama z żałości umiera. Ballada ta, swobodnie
przetworzona znajduje się też u W. Scotta.1)
W postaci duńskiej możemy znaleść ją u Andersena2)
p. t. „De to Ravne“. Na liczne opracowania niemieckie wska
zuje H. Tardel3).
Straszną zbrodnię kazirodztwa opiewa „Piękna łani“,
uwiedziona dziewczyna okazuje się siostrą uwodziciela i kończy
samobójstwem. W pieśni niemieckiej „Sudele“ kończy się
wszystko pomyślnie, bo sprawa w czas się wyjaśnia, podobnie
jak w szwedzkiej balladzie „Próba“4), gdzie dumny rycerz w piorącej nad rzeką dziewczynie poznaje swą siostrę. Mamy też
polskie osnowy na tern tle. Tragiczną, więcej zbliżoną do an
gielskiej jest nasza pieśń:
»W dole Kalinka stojała«5)
a również podanie „Brat i siostra“6), oraz ruska dumka:
»Wandruwało pachole z Kijewa do Lwowa«7).
Do typu pogodnej niemieckiej pieśni podobna jest:
»A we Lbowie, we Lbowie«8).
wkońcu dwie piosnki ruskie z Paulego9) i Zienkiewicza10),
omawiane w swoim czasie przez Prof. W. Bruchnalskiego przy
sposobności wykazywania motywów ludowych w „Renegacie“ n)
„Sir Patrick Spence" na rozkaz królewski wyprawia się
') Walter Scott. Minstrelsy of the Scottlsch Border Paris 1838 Vol.
I. Str. 308 „The twa corbies“.
2) Andersen: Samlede Digte; Kjöbenhaon 1833 str. 93.
3) Hermann Tardel. Zzm Volkslied von den „Zwei Raben“. Stu
dien zur vergl. Lit.-Gesch. (1905) str. 127 i nast.
*) Pieśni skandynawskie str. 81.
5) Kolberg. Lud. I. nr. 20 a. str. 217.
«) K. W. Wójcicki: Klechdy str. 179.
7) K. W. Wójcicki, j. w. str. 212.
s) Kolberg. Lud 1. nr. 20 d. Str. 220.
'■') Ż. Pauli. Pieśni ludu ruskiego w Galicyi str. 168—9.
10) R. Zienkiewicz. Piosnki gminne ludu pińskiego str. 194 nr. 7.
n) W. Bruchnalski, Kilka motywów ludowych wpoezyi Mickiewicza.
Odbitka z T. VI. Pam. Tow. lit. im. A. Mick. Str. 9.
— 46 —
Ludowy piosennik E. Porębowieza
w burzliwy czas na morze i ginie. Tematy, opracowujące walkę
człowieka z morskim żywiołem, są wogóle na północy dość
częste, żeby wymienić duńską balladę ,,Podróż morska“1)
i szwedzką o „Adelinie“2), tonącej w drodze do swego ko
chanka. Dział ballad angielskich zamyka „Lady Alice“, która
nie przeżyła straty kochanka, pochowano więc wiernych kochan
ków tuż obok siebie, a wtedy
Róże, co rosły na jego grobie
Oplotły jej kurhanek.
Ksiądz, co tamtędy mimo przechodził,
Próżno rozdzielał kwiecie.
Wskazuję umyślnie na ten niezwykle ciekawy motyw
w pieśniach ludowych, będący przedmiotem licznych badań.
Podkładem jego wiara w metempsychozę, w przechodzenie du
szy z organizmu w organizm. Występuje szczególnie wyraźnie
w piosnkach o nieszczęśliwych kochankach, co za życia nie
mogą się połączyć, a za to po śmierci splatają się drzewa lub
kwiaty, wyrastające na ich grobach w nierozerwalną całość3).
Jakość tych kwiatów zależy od ludu wytwarzającego piosenkę,
więc zazwyczaj w balladach angielskich są róże, w niemieckich
i skandynawskich lilje, w słowiańskich ruta, w francuskich dąb.
Sam motyw zrastania się tych kwiatów znaleść można w pieśni
niemieckiej „Modry kwiat“, w szwedzkiej pieśni ludowej „Klein
Rosa“4), w podobnej pieśni z Gottschee5), i w szwedzkiej pie
śni „Adelina“6). Zresztą kwestyą tą zajmuje się E. K. Blumml,
więc do ciekawych jego studjów odsyłam7).
Przeciwieństwem do okrutnej pieśni angielskiej jest prosto
duszna poezya niemiecka, łagodnie liryczna; choć i w niej
*) Pieśni skandynawskie str. 52.
2) Pieśni skandynawskie str. 71.
3) A. Koberstein. Weimarisches Jahrbuch f. deutsche Sprache, Lit.
und Kunst I. (1854) s. 95.
4) Th. Wedderkop. Bilder aus dem Norden. Oldenburg 1844. I.
322 i nast.
6) A. Hauffen: Die Sprachinsel Gottschee. Graz 1895. S. 178 i nast.
°) Pieśni skandynawskie. Str. 63
7) Emil Karl BlümmI: Zur Motivengeschichte des deutschen Volks
liedes. Studien zur vergl. Lit. gesch. VI. (1906) S. 409 i nast. VII. (1907)
S. 161 i nast.
- 47 —
Adam Fischer
zdarzają się nieraz momenta tragiczne: „Piękną Hannele“ porywa
topielec, „Córkę karczmarki“ mordują żołnierze, „Chłopiec za
zdrosny“ przebija swą kochankę, a „Chłopca zranionego“ śmier
telnie opłakuje dziewczyna; jest to jednak tragizm zupełnie
różny od tego lodowatego tchnienia Śmierci na północy, jest
to przeważnie tragizm jednostek, a nie ludzkości. Zato niezwy
kle silnym wyrazem odznacza się pieśń „Ulinger i Hanna“,
ballada o rycerzu, okrutnym uwodzicielu i mordercy młodych
dziewcząt, postaci podobnej do Sinobrodego czy Don Juana.
Ze względu na wyczerpujące studya J. Karłowicza1) nad tym te
matem, zaniechamy swych uwag o pokiewnych pieśniach pol
skich. Zbliżony typem jest tu katalański „Hrabia Garyn“,
a do pewnego stopnia niderlandzka „Królewna“. Przepiękną
grupę tworzą pieśni miłosne jak „Krynica“, „Zadźwięczały
sierpy“, „Tajemna miłość“, „Pieśń księżycowa“, „Moja dziew
czyna“. Pełną szczerego uczucia jest piosnka „Żal za dziew
czyną“, w której chłopiec wyrzeka na bezlitosne serce dziew
czyny i porównywa się do owdowiałej turkawki; tłómacz wska
zuje na analogiczne miejsce w jednej z portugalskich copras,
rys ten można odnaleść też w naszej pieśni:
»W zielonym gaiku«,2)
a nadto w „Chórze młodzieńców“ z „Dziadów“ i w analogi
cznej do niej pieśni ruskiej ze zbioru Wacława z Oleska.3)
Kończą grupę niemiecką niezwykle zręcznie przedkładane
korutańskie i styryjskie „wyrwasy krawczyków“ (Schnadahüpfl),
w tonie naszych krakowiaków.
W uczuciowych pieśniach francuskich przeplata się
czasem epicka opowieść. Więc na tle historycznem oparta
piosnka o „Margrabinie“ (pani de Montespan, kochance
Ludwika XIV). Pełną żałości niekłamanej ballada o „Janie Renaud“, który umarł z ran odniesionych na wojnie, a jego
małżonka łzy leje w komnacie i przez śmierć chce się z nim
na wieki połączyć. Młoda dziewczyna rozżalona na „małego
J) Jan Karłowicz. Systematyka pieśni ludu polskiego. Izabela i ry
cerz elf. Wista III. (1889) str. 535 i nast. IV. (1890) str. 393 i nast.
2) Gloger. Pieśni dawne nr. 147 str. 73.
’) W. Bruchnalski: Kilka motywów ludowych str. 12; St. Zdziarski.
Pierwiastek ludowy w poezyi A. Mickiewicza. Str. 88.
— 48 —
Ludowy piosehnik E. Porębowicza
Króla Anglii“ przebija go wrzecionem. Śpiewka o młodzieńcu,
co po pierścień wskoczył dla dziewczyny do rzeki i utonął,
zbliżona jest do różnych odmian pieśni polskiej :
»Z tamtej stony jezioreczka»’)
W wielu piosenkach myśl jest wyrażona przez opisanie,
przez aluzyę. Tak w jednej („Powrót z wesela“.) Dziewczyna
nie żali się wprost na natarczywość kochanka, lecz odwraca
skargę ku różanemu krzewowi, ku grzędzie, ku motyce. W piosnce
„Trzy księżniczki“ stała miłość objawia się tern, że nie wybiera
tylko szczęśliwców-bohaterów. Typem płochej niestatecznej chan
son jest „Marion“ i więcej rzewna śpiewka „Słowik w gaju“.
A wreszcie jakby refleksem rycerskich romansów to „Zamek
kochania“ i Ogród miłości“.
Im bardziej posuwamy się na południe, tern subtelniejsze
i wykwintniejsze spostrzegamy twory. Nie możemy tego zauwa
żyć jeszcze przy liryce prowanckiej, która nie mogła się
rozwinąć z powodu częstych przeszkód w rozwoju historycznym
i cywilizacyjnym tego kraju. W tym dziale ludowej poezyi pro
wanckiej mamy najpierw dwie pogodne legendy o Matce Bożej;
„Trzy krzesła białe“ i „Ucieczka do Egiptu“; w pierwszej wstawia
się Bogarodzica u swego Syna za grzesznikami, w drugiej spra
wia swą mocą cudowną, iż chłopkowi w ćwierć godziny zboże
wzeszło i dojrzało. Tragiczno-wesoła jest piosnka „W pierwszy
dzień majowy“ o śmierci nieszczęśliwych kochanków. Podobna
jest pieśń polska:
»Jest na polu rzeczka, rzeczka»,'*2)
a także :
»Ożeniła matka syna poniewoli«,3)
Zbliżone do pieśni prowanckich są śpiewki g as ko ńs k i e. Tak utwór „Na morzu“, opiewający przybycie trzech
statków do ojczystego brzegu po siedmioletniej wędrówce, za
mieszczony został błędnie w dziale pieśni francuskich. Z cyklu
podań o Maryi jest „Zaklęcie burzy“. A dalej cztery wdzięczne
i płoche piosnki miłosne, więc o „Małgorzatce“, wiernej Piotr’) Kolberg. Lud 1. ur. 16a str. 195.
2) Gloger: Pieśni dawne, nr. 124 str. 66.
3) Gloger: j. w. nr. 98 str. 56.
49 —
Adam Fischer
kowi w złej i dobrej doli, o sprzeczce między matką a córką
o chłopca, o małej „trzpiotce“, o „chorej mniszce“, pragnącej
kochanka.
Pieśń katalońska jest przejściem od pieśni prowanckiej do hiszpańskiej. Łatwo tu dostrzedz już wyższy stopień
bujności obrazów, większą wytworność. Dostojna jest pieśń
pochwalna na cześć „Damy z Aragonu“, pogodna baśń o „Królu
marynarzu“, co przyjął za żoną biedną żeglarzową dziewczynę,
zbliżona jest do niej włoska pieśń „Dziewczyna w winnicy“.
Długi czas cierpiał „paź w więzieniu“ za to, że go schwytano
w alkowie królewny, ale śpiewem swym zdołał wzruszyć królowę tak, że mu przebaczono, a królewnę oddano za żonę.
Bardzo podobna do tej kataiańskiej pieśni jest hiszpańska ro
manca o paziu Wergiliuszu1). Kończy dział kataloński pieśń
o „pasterce“.
W pieśniach włoskich jest jeszcze mniej epiki, a tern
silniej występuje pierwiastek liryczny. Znać też bardziej złożone
środki ekspresyi, naturalne wyniki wysokiej, prastarej kultury;
znać żywsze tętno uczucia, pełnego bujności i uniesienia. Hi
storyczne podłoże ma mieć „Donna Lombarda“, co chciała
otruć swego męża wężowym jadem, lecz on przejrzał zbrodni
czy zamiar i jej kazał wypić przygotowaną truciznę.
Bardzo zbliżona do niej jest piosnka nasza:
»Czarna rola, biały kamień«2)
oraz czeska3) i serbska odmiana4).
Następuje cały szereg drobnych utworów, niezwykle mi
sternych, a więc sycylijskie strambotti i sciuri, umbryjskie ruspetti, serenaty i fiori, toskańskie rispetti, serenaty i stornclli,
a wreszcie weneckie villote. Niemożliwą jest rzeczą omawiać
wszystkie te drobne klejnociki ludowej poezyi.
Nie możemy jednak zamilczeć o jednem toskańskiem ris
petti, w którem znajduje się temat „II contrasto“ Cielą dal Camo,
') Romancero generał. Madrid 1849—1851 ed. d. Augustin Duran.
nr. 283 str. 151.
2) Kolberg O. Lud I. nr. 8 a str. 115 i nast.
Gloger: Pieśni dawne nr. 6 str. 8.
K. W. Wójcicki: Pieśni Białochrobatów str. 71 i nast. str. 232, 389.
8) Wójcicki. Pieśni str. 311 i nast.
ł) Wójcicki j. w. str. 338.
— 50 —
Ludowy piosennik E. Porębowicza
dyalog przekorny rycerza i dziewczyny. Rispetti to zaczyna się
od słów:
»Jeśli sarneczką ucieczesz mi w góry,
Lwem się uczynię i sobie zniewolę».
Odpowiada temu tematowi znana pieśń polska:
»Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy,1)
Jest to pewien rodzaj dyalogu, w którym dziewczyna
uciekająca przed zalotami chłopca, grozi kolejno przemianą
w ptaka, pierścień, rybę, gwiazdę, on przemienia się również,
by ją pochwycić, więc ona w końcu ulega zniewolona jego
stałością. Pewną odmianą iej jest pieśń :
»Stanę ja się, stanę tym siwym kaczorem«. 2)
Dziwne, że Zdziarski3), przy omawianiu „Halki“ nie uważał
wspomnianych pieśni za analogiczne, do śpiewu Halki, lecz
tylko pieśń :
»A ja się stanę drobną ptaszyną«. 4)
Wchodzimy wreszcie w dziedzinę hiszpańską. Uderza
nas natura niezwykle wrażliwa, ognista, namiętna, a jednak
dworna i wykwintna, pieśni te pełne konceptu i pointy, pełne
retorycznych figur, przedziwnie kunsztownych, prawdziwie ba
rokowych, a mimo to nie są one czczą formą, lecz pełne
uczuć płomiennych, melodyi słodkich i bujnych obrazów.
A tłómacz nie szczędził nam tych drobnych klejnocików liryki
ludowej i sypnął całą ich garść, tak że olśnił prawie, prze
ważnie są te małe liryczne coplas, w zasadniczym temacie
swym mało różne, a tylko w szczegółach subtelnie i genialnie
odmienne. Stąd bardzo trudno wybrać je i ułożyć tak, aby
wiele piękna nie uszło uwagi czytelnika z powodu przytępienia
wrażliwości na wyszukane „concetos“. Układ Porębowicza jest
prawie bez zarzutu. Ale bezwzględnie wszystkim muszą się po’) Gloger j. w. nr. 90 str. 50.
Wójcicki j. w. str. 243.
2) Wójcicki. Pieśni, str. 141.
,
3) Dr. St. Zdziarski. Ludność w poezyi polskiej XIX. wieku. Lwów
1904 Str. 35.
4) O. Kolberg. Lud VI. nr. 257 str. 129.
— 51
Ludowy piosennik E. Porębowicza
dobać'segnidille, małe i subtelne strzały dowcipu. A wszystko
obraca się w tych strofach około miłosnej i melancholijnej
tęsknoty, atmosfera przesycona wonią róż, gwoździków i jaśmi
nów, śpiewem słowika i westchnieniami zakochanych. A nie
jest to jakaś konwencyonalna czułość; owszem czuć tu wielką
pierwotną siłę i świeżość uczuć, ubraną w błyszczącą,
dźwięczną formę z niewysłowionym wdziękiem i z niepoślednim
genialnym pomysłem.
Cudne piosnki miłosne znajdujemy w portugalskich
kancyonarzach; te cantigas de amigo noszą wszelkie cechy
ludowości. Najpiękniejsze pieśni pochodzą z t. z. kancyonarza
watykańskiego, ze zbioru pieśni króla Dyonizego. Piękna jest
piosenka z tego kancyonarza o dziewczynie, co kwiatów pyta
o wierność swego kochanka. Pełna wdzięku jest tradycyjna
portugalska serranilha, a copras wartością swą nie ustępują
hiszpańskim.
Oto jak się przedstawia zawartość tego niezwykle cennego
nabytku dla literatury polskiej wogóle, a dla ludoznawstwa
w szczególności, a więc il ne reste, plus qu’a conclure.
*
*
*
O ile możności staraliśmy się unikać wykrzykników za
chwytu na cześć tłómacza, który posiada już zbyt ustaloną
sławę i zupełnie nie potrzebuje tu naszej aprobaty. A jednak
musimy wyrazić nasze zdumienie, jak Porębowicz nie tylko
oddał myśl każdą, nie tylko każde prawie wyrażenie, ale i do
formy odpowiedniej nagiąć się umiał, a jak mimo to piękna
nic nie uronił: płynie tu wszystko gładko, jasno i dokładnie,
jak w dziele własnem, wszystko zestrojone w jeden zasadniczy
ludowy ton, doskonale uchwycony.
Książka zdobiona bardzo pięknie, choć nierównomiernie
przez St. Dębickiego.
52
