903df88d356a9a6b5e36993d999cd01e.pdf

Media

Part of Komety, meteory, areolity / Lud, 1909, t. 15

extracted text
Prof Dr. B. DYBOWSKI.

Komety, meteory, areolity.
W kwartalniku etnograficznym „Lud“, Tom XV., zeszyt
I—Il„ pomieściła p. Helena Nuzikowska notatkę pod
tytułem „Kometa w r. 1812 w Muszynie“. Po zacytowaniu
zdania p. Józefa Pawłowicza, ówczesnego burmistrza, „że
kometa stała w związku z powodzią, która nawiedziła Muszyn,
i po przytoczeniu jego rady, że gdy kto będzie żył na
ś wiecie, a gdyby się pokazała taka kometa, tedy
niechaj ludzie zawczasu majestat Boski bła­
gają, aby Bóg karę oddalił". Dodaje p. H. N. od
siebie co następuje „Ciekawem byłoby zbadać, czy i gdzie in­
dziej w Europie nie zauważano podobnych zjawisk w owym
czasie, łącznie ze zjawieniem się komety. A wtedy wierzenie
ludu, że kometa jest zapowiedzią klęski, lub, że „co dziwnego
ma się stać na świecie", straciłoby coś trochę swej cechy za­
bobonu“.
Z tych powyżej przytoczonych zdań widzimy, że się u nas
dotąd trzymają, tradycyą wieków, przekazane przesądy, doty­
czące komet. Ponieważ na rok przyszły oczekiwaną jest, peryodycznie wracająca kometa Halleya, która jeżeli wystąpi jako
gołem okiem widzialne zjawisko, może wywołać niepotrzebną
panikę wśród ludu, nie mającego najmniejszego pojęcia o tern,
czem są komety, uważałbym za stosowne pomieścić w wydawni­
ctwie „Lud“ streszczenie wiadomości naszych o kometach, które
tu podaję do użytku W. S. redakcyi kwartalnika rzeczonego
— 290

Komety, meteory, areolity

Komety, meteory, areolity.
Dla ludzi w różnych epokach historycznych, licząc od naj­
bardziej starożytnych, aż do epoki naszej obecnej, komety były
przedmiotem strachu, miały one oznaczać groźbę niebios i prze­
powiadać ważne wypadki, jak n. p. wojny, powodzie, trzęsienie
ziemi, a następnie i „koniec świata“.
Sceny jakie wywoływała panika przed kometami, opisy­
wano niejednokrotnie; parę przykładów przytoczę tutaj. Ziomek
nasz p. Szymon Tokarzewski, internowany w 80-tych
latach w Riazaniu, był świadkiem przestrachu ludności tego
miasta i podaje nam szczegóły następujące:
„Rozeszła się była pogłoska w tern mieście, o mającym
nastąpić końcu świata, pogłoska ta znalazła wiarę nawet po­
śród sfer względnie wykształconych. Dzień owego końca świata
był oznaczony, równie ściśle była oznaczona godzina, miano­
wicie pierwsza po północy. Moje gospodynie pytają mnie, ażalim o tym końcu świata czytał w gazetach. Starałem się prze­
konać, że ten koniec świata jest śmieszną bajką, gospodynie nie
uwierzyły. Wieczorem dnia krytycznego zalane rzewnemi łzami
żegnały mnie słowami „do widzenia w niebie“.
Do samej północy dochodziły uszu moich modlitwy
i płacz, oczekujących w śmiertelnych trwogach katastrofy.
Pogłoska o komecie rozniosła się po całej Syberyi, do­
tarła aż Kamczatki. Modlono się po cerkwiach. Składano hojne
ofiary. Popi cieszyli się z tej paniki głupiego tłumu, tak było
od dawna, tak bywa jeszcze i dzisiaj.
Kometa z r. 1860 napędziła strachu ogromnego; pomiędzy
cudami, która miała owa kometa wywołać, podają fakt nastę­
pujący. Oto w Rzymie mała kokoszka miała znieść jajko
„z rysunkiem komety na skorupie“.
W roku 1773 we Francyi panika dochodziła do stopnia
szaleństwa, o tern co się działo w Paryżu, opowiada świadek
naoczny „Wieść o odczycie astronoma L a 1 a n d a“ w akademii
paryskiej, gdzie miał mówić o komecie, wystarczyła, ażeby wy­
wołać strach olbrzymi wśród ludności Paryża. Były wypadki
wczesnych porodów i nagłych śmierci. Tłumy cisnęły się do
konfesjonałów, duchowieństwo udzielało grzechów odpuszczenia.
Komety pojawiają się na horyzoncie po kilka co roku
gołem okiem widzialne są rzadsze. Długi czas sądzono, że one
powstają pomiędzy ziemią i księżycem, czyli na przestrzeni
291

Prof. Dr. B. Dybowską

obejmującej 380.000 kilometrów. Arystoteles wyobrażał sobie,
że komety są to wyziewy ziemskie, które się zapalają od czasu
do czasu.
Dopiero dokładne badania astronomiczne wykazały, że
one występują w przestrzeniach dalekich wszechświatowych,
zbliżają się do słońca, przecinają drogę ziemi dokoła słońca,
odbywają obieg po wydłużonych elipsach; niektóre wracają
peryodycznie. Tak np. kometa H a 11 e y a ma już swoją historyę
pisaną, obejmującą przeszło 8 stuleci, w ciągu tego czasu wra­
cała jedenaście razy, w okresach siedemdziesiątkilkoletnich za
każdem jej ukazaniem się obserwowano ją i opisywano: w r.
1066 (za czasów panowania u nas w Polsce Bolesława II. Śmia­
łego 1058—1079), ukazała się jako „gwiazda straszna“ szerząca
postrach w całej Europie. W roku 1222 (za czasu panowania
Leszka białego 1206—1227), była widzialna jako piękna gwia­
zda pierwszej wielkości. W latach 1301 i 1378 (za czasów pa­
nowania Władysława Łokietka i Ludwika), była widzialna
w ciągu kilku tygodni, lecz wielkiego strachu nie wzbudziła.
W roku 1456 siała znowu postrach w całej Europie (za cza­
sów panowania Kazimierza Jagiellończyka 1444—1492). W roku
1531 (za czasów panowania Zygmunta I. Starego 1506—1548)
miała wygląd gwiazdy pierwszej wielkości. W roku 1607 (za
czasów panowania Zygmunta III. Wazy 1587—1632) podobnie
jak uprzednio miała wielkości gwiazdy pierwszej. W roku 1682
(za czasu panowania Jana III. Sobieskiego) widzialną była tylko
przez teleskopy. W roku 1759 (za czasów panowania Fryderyka
Augusta III. Sasa 1736 — 1763) była widzialna gołem okiem.
W roku 1835 obserwowano ją w miesiącu październiku. Obe­
cnie wróci w roku przyszłym 1910, ażeby zaświadczyć, że Pol­
ska istnieć musi. Czy będzie widzialna gołem okiem i czy wśród
ciemnoty wzbudzi przestrach? Zobaczymy.
Kometa składa się zwykle z jądra i warkocza, czyli ogona;
warkocz może być pojedynczy, albo podwójny, albo nawet nie­
kiedy pięciodzielny, taką kometę obserwowano w roku 1744
(za czasu panowania u nas Augusta III. Sasa). Długość ogona
wynosi do 80,000.000 kilometrów, jak np. ogon komety D onata 1858 r., zaś u olbrzymiej komety z r. 1843 ogon mierzył
250,000.000 kim.
Komety posiadają nadzwyczaj małą masę, która w poró­
wnaniu do mas planetarnych jest znikomą, to też nie grożą
— 292 —

________________ Komety, meteory, areolity _____________ ______

żadną katastrofą planetom, a więc i naszej planecie, ziemi,
przechowywamy ich szczątki w naszych muzeach mineralogi­
cznych i dzisiaj żartujemy z ich groźby, która taką paniką na­
pełniała serca naszych przodków.
Komety są prawie przeźroczyste, bo tak mało spoistą jest
ich budowa, nie wydzielają one samodzielnie światła, skutkiem
tego nie świecą w większych odległościach, dopiero gdy zbli­
żają się dostatecznie do słońca, które jest odległe od ziemi na
150,000.000 kilometrów, poczynają świecić odbitem światłem
słonecznem, a następnie światłem w nich samych wzbudzonem
przez słońce; zmiany jakim ulegają komety, gdy się zbliżają do
słońca są znaczne, z tych zmian wymienimy tylko następującą,
mianowicie tworzenie się ogona, który najbardziej ciemnotę
ludzką przestraszał. Ogony wytwarzają się pod działaniem
słońca, wydłużają się coraz bardziej i odwracają się od słońca,
ulegają one sile jego odpychającej. Ogony nie są stałą częścią
komet, zjawisko ich należy uważać za analogiczne do dymu,
wznoszącego się ponad kominem, gdy na paleniskach pieców
zarzą się węgle, lub drzewo.
Częstość komet na horyzoncie widzialnym gołem okiem,
albo przy pomocy teleskopów, nie jest małą, obliczają średnią
cyfrą na 6 ich w ciągu roku. Widzialne gołem okiem są rzadsze,
w analach historycznych zapisano takich komet do 500. Małych
komet odkryto w wieku XIX. 276. Astronom D e n n i n g sam
jeden odkrył takich komet 5.
Jądro komety otoczone jest czepcem, składającym się
z obłoku, dającego się oznaczyć za pośrednictwem badań wi­
dmowych, że jest złożony z gazu węglowodorowego i bezwo­
dnika węglowego; co do jądra samego, to składa się z tych
samych części, z których składają się meteoryty, albo areolity,
czyli tak zwane spadające gwiazdy, albo spadające kamienie,
mianowicie części ich składowe są następujące: argon, azot,
arszenik, chlor, chrom, cyna, fosfor, glin, helium, kobalt, krzem,
maynes, mangan, miedź, nikiel, potas, siarka, sod, titan, tlen,
wapień, węgiel, wodor, żelazo.
Pomiędzy meteorytami, a kometami zachodzi ścisły związek.
Kometa „Biela“ wyjaśniła nam ten związek. Rzeczona kometa
odkrytą została w r. 1826, następnie wracała w okresach 63/4 lat;
w roku 1842 rozdzielona już była na dwie komety, podział
szedł dalej, a w roku 1872 zamieniła się w rój meteorytów
— 293 —

Prof. Dr. B. Dybowski

i odtąd jako rój spadających gwiazd spotyka ją nasza ziemia.
Obliczenie elementów tego roju wykazało zupełną zgodność
z elementami drogi komety „Biela“, mamy więc zamiast ko­
mety, rój meteorytów, albo areolitów.
Prędkość, z jaką przebiegają komety, albo ich rozluźnione
części, meteory obliczają na 40 do 87 kilometrów na sekundę,
a więc pęd ich jest większy od ziemi, która przebiega w se­
kundę 30 kilometrów tylko.
Drogę ziemi dokoła słońca przecinają w różnych jej punk­
tach drogi rojów meteorytów. Roje te posiadają rozmaitą gę­
stość i rozmaitą szerokość. Najgęstsze roje napotyka ziemia
w sierpniu i listopadzie.
Meteory, zwane zwykle gwiazdami spadającemi, świecą
przy zetknięciu się z atmosferą otaczającą ziemię do wysokości
80 kilometrów. Ilość areolitów, spadających rocznie na ziemię,
obliczają na miliardy. Widok tak zwanych deszczów ognistych
jest wspaniały, jeden ze świadków tak opisuje: „W piątek dnia
27. listopada 1872 r., pomiędzy godziną 6 a 8 wieczorem nad
jeziorem Wolfgang, przy zupełnie jasnem niebie i najzupełniejszem spokoju w powietrzu, byliśmy świadkami zjawiska cudo­
wnego, którego piękność trudno oddać słowami; o wskazanej
godzinie rozpoczął się deszcz ognisty, albo raczej śnieżyca
świetlna. Tysiące tysięcy rakiet błyszczało na horyzoncie. Gdy
jedne gasły, nowe zastępowały ich miejsce. Odbicie tych ogni
w gładkiem zwierciadle jeziora podwajało efekt. Niebo dwoiło
się przed okiem widzów.
Komety i gwiazdy spadające są to bardzo zwykłe, a zara­
zem i niewinne zjawiska, ani powodzi, ani wojen nie powo­
dują. Przesądy datują się z wieków barbarzyństwa, otaczają
ciemnotę dzisiejszą, która nie chce lub nie może czerpać z księgi
wiedzy, lecz wierzy na słowo obłudnikom, mającym swój wła­
sny, egoistyczny interes w głupocie tłumu i jego strachu dzie­
cinnym.
20. kwietnia 1909.

— 294 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.