ab955347bfa606d1930be74d9830dd9e.pdf
Media
Part of Przyczynki do wiary w czary / Lud, 1907, t. 13
- extracted text
-
— 330
Większa część niniejszego materyału zebraną została
w Buczkowie, powiat Bochnia, dzięki pomocy tamtejszego na
uczyciela p. Fr. Szczepańskiego, gdzie w gminach okolicznych
wierzenia te i zabobony dotychczas przynajmniej w części się
utrzymały, choć obecnie ambona i szkoła wypiera je coraz bar
dziej. Dawniej, gdy wiara w gusła i zabobony żywszą była, tru
dno było dowiedzieć się czegoś od wieśniaka w tej materyi, chyba
przypadkiem się wygadał; dziś sam opowiada z uśmiechem na
ustach, jak to „dawni naród w bele bzdurstwa wierzuł“.
Stanisław Czyżewicz.
Przyczynki do wiary w czary.
Ogłoszony przezemnie w r. 1901 „Proces o czarostwo
nie wyczer
puje zupełnie kwestyi czarów w tej okolicy. Przeglądnięcie re
szty ksiąg, w Urzędzie gminnym się znajdujących (obecnie w Ar
chiwum krajowem w Krakowie), pozwala mi na uzupełnienie
danych, chociaż nie tak ciekawych jak wspomniany proces
z r. 1688 i 1689.
Pierwszy wypadek czarów zachodzi już nieco wcześniej,
bo już w r. 1622 Zofia Siciarka zarzuciła Tomaszowi Gabońskiemu, że nie ma szczęścia do sprzedawania przetaków i sit,
bo ją tenże zczarował. Urząd zarzutu tego nie uznał, owszem
za rzucanie poszlak skazał ją na więzienie w ratuszu, zapła
cenie grzywny za karę i przeproszenie Gabońskiego2).
W kilkanaście lat później po wielkim procesie, który objął
sprawy czarownic z całej okolicy Wiśnicza, w r. 1703 mamy
świeży proces3), w którym zarzucono Małgorzacie Magierskiej
z Wiśnicza, że będąc we wsi, nauczyła się od jednej baby „na
osutkę węża i jaszczurkę spalić“ i tego używać na lekarstwo.
Ze zeznań Wojciecha Poborskiego okazało się, że przyszedł do
niego „szlachcic y skarżył sie, ze u Magierskiego coś mu sie
w r. 1678 i 1689“, który się odbył w Wiśniczu1),
’) Lud, VII, str. 302—322.
s) Advoc. Wisnicen. Prot, od r. 1646—1668.
3) Advoc. et scab. Wisnicensia r. 1701 — 1712.
331 —
stało, ze mu gęba w kościele pałała, a tylko sie w wielką so
botę tamże przespał“. Szlachcic ten, siedząc w więzieniu za ja
kiś wybryk, wołał na Margośkę Magierzonkę „ze go oczarowała
y osuła“. W dalszym przebiegu śledztwa zeznaje dalej żona
Stanisława Muszyńskiego, że „zaprosieły ją Magierzonki w dom
swoy tak rok niewiedząc z iakiey okazyei y częstowały wódką,
seręm, gomółkami, przyszedłszy do męża zarazęm poczęła na
wnętrze styskować a niedługo wydała mi sie blacha na dołku
w piersiach a potym wszystkie piersi zczerniały“. Dopiero pro
siła niejakiego Iwanowicza „ten zadał lekarstwo iakieś, to mnie
trochy salwowało“. Z zeznań Anny Dukatowicowej pokazało
się, że „przyszła do niej w dom po ogień Magierzonka y poło-żyła pokrywkę na kuminie, stanęła przy córce moiey y rzekła
iey : Anuś rozprołać sie koszulka, w tym poszła a córka iey,
zaraz poczęła mdleć, a ze ią wodą świeconą omyła, na to
chorowała przez trzy niedziele“.
Dość łagodnie obszedł się sąd z obwinioną, albowiem ka
zano matce złożyć „iurament“, że nic „nie wie o złych uczyn
kach córki swoiey“; co się zaś tyczy samej obwinionej Małgo
rzaty sąd wydał „dekret“: „Ta zaś Małgorzata obwiniona lubo
na takie wielkie documenta y świadectwa zasłużyła to aby była
karana według swych uczynków iednak sąd ma respekt na
iey rodzicielkę y krewnych oraz y koszt mieiski, gdyzby zaraz
trzeba było po executora na nię posłać, sąd ieszcze iey prze
dłuża w tey sprawie, jednak powinna zasieść w więzięnie za
kratę do piątku a potym w piątek powinna otrzymać pułtorasta plag w ratuszu rózgami, a na potym gdyby miała ludziom
na zdrowiu szkodzić rożnym, iako y tym, którzy świadczyli na
nię taksamo przez sie iako y przez kogo innego za przeswiadczęnięm y do sądu opowiedzęnięm iuż nie plagami, ale tak
iako tych karzą, które ludzi czaruią, ognięm będzie karana,
a po egzekucyei piątkowey dekret będzie o pobicie między stro
nami y o nakłady“.
.
Nie upłynęło długo, już w r. 1709 nowe podejrzenia
o czary. Przed sądem uskarża się p. Kościńska na p. Gizicką,
że „ona ią udała przed wielą osób, iakoby u niey na czary
łayno w chuście sobaczyne obwinione w sięni podrzuciła,
z czego sobie poczytuie uczynek bolenia oczu meza y córek.
Do czego się p. Kościńska nie zna, aby to podrzucać miała,
ale iako za iey uproszęnięm wzięła kawałek łayna w koniec
Lud. Rocznik XIII.
23
332 —
rantucha tak ie na lekarstwo dziecięciu swęmu obróciła y na
bolącki ie przyłożyła onęmu za poradą p. Jadwigi Sowięńskiej,
co sie y z świadectwa pokazało, sąd te sprawę trutynuiąc we
dług decyzyi sądowey dekretem tak naznacza, aby p. Kościńska nagotowała sie do iuramentu na przyszły piątek także y p.
Sowięńska iako ona to łayno nie na żadne czary brała u p.
Gizicki, które ona sobie poczytuie, ale na lekarstwo dziecięciu
ani iey go nazad nie podrzucała, tam tedy dopiero sąd tę
sprawę concludować będzie“1)- Wymaganą przysięgę Kościńska
przed sądem złożyła, od zarzutu czarów została uwolnioną,
natomiast Gizicką za rzucanie kalumnii skazano na grzywny
i więzienie.
Z czarami już od tego czasu na długo spokój, ale jesz
cze nie koniec. W r. 1790 przed Zwierzchnością sądową pań
stwa wiśnickiego stawili się osobiście pozwani Maciej i Kata
rzyna Beretowie ze Starego Wiśnicza i opowiedzieli „iż gdy wę
drowny oleyarz przechodził, namówił nas oboje, abysmy ku
pili sobie ziela, które będzie skuteczne od czarów dla naprawy
nabiału tym sposobem, co potrzeba okadzić krowę, a ta która
oczarowała musi przyiść do was, ale jey dawać nic nie po
trzeba tylko ją wypchnąć, jakoż y stało się, ze gdy przyszła
córka tychże Krzywdów, obalilim ją na ziemię y wlałam jey
w gębę (mówiąc, zescie obie jednakie z matką), a gdy mąz
zainteressował się, popuściłam ja“ 2).
Od tych wypadków minęło już przeszło sto lat, cywilizacya postąpiła naprzód, mieszczanin tutejszy w przeważnej części
mimo tego nie zmienił się nic prawie. Jako członek sądu ław
niczego nie skazywałby już na stos czarownic, nie przestał jed
nak w czary wierzyć i często nie umiejąc wytłómaczyć sobie
chorób lub nagłego upadku majątkowego, przypisuje to cza
rom, mówiąc, że ten a ten „mu to uczynił“.
Na to złożyłby niejeden najuroczystszą przysięgę. Miesz
czanin innego zapatrywania należy do wyjątków, między kobie
tami nie byłoby może nawet nawet żadnych wyjątków.
Kazimierz Kaczmarczyk.
*) Tamże pod r. 1709.
2) Księga zwierzchności sądowej państwa wiśnickiego, skarga nr. 110.
