ea7188c8b2cef93ca94fe1eb741c23e5.pdf

Media

Part of Wesele „staroświeckie“ w Radłowie (powiat brzeski) / Lud, 1907, t. 13

extracted text
313 —
2. *) chyba, a) chłopcy, :l) wszystkiego całkowicie, 4) wierzch, 5) gdzie
e) rzeczywiście, ’) widzicie, s) beł=był, wychodzi to zwykle w po­
łączeniu jeśm, jeś, je, jeśmę, jeście, — ale rozłącznie, n. p. „Dek
jeś beł“ = przecieżeś był, ’) niższy, 10) bes = będziesz, także
forma od jestem: bem, bes, be, beme, becie, bedom, = będę, będziem i t. d., “) ich, ”) tutaj, ls) bierzemy w. g., ’*) O funkcyach
fizyologicznych zwykle bez wstydu mówią, jako o rzeczach zwy­
czajnych, nawet dziewczęta.
3. ') koło siebie, 2) mogę, 3) stół z pleców zrobiony, 4) lekkie kierpce
z grubego sukna, r') potem, “) całkiem, ’) wprzód, przedtem
“) dopóki.
4. ’) pamiętać, uważać, a) zawój sznurka do zaczepienia o coś, 3) lecz
p. sł., ł) nie można.
5. ‘) najradziej, najlepiej, 2) niedorostki, 3) barz, r i z trzeba czytać
osobno, ł) kawałeczek.
6. ') wyźni młyn w Jurgowie.
7. ") kęsek, nieco,
najbardziej, 3) zaś, 4) nie dotknął.
9. ’) nie podobało, 2) najmniej, 3) nie wypada, 4) kilka, 6) miara —
łokieć, 6) to znaczy: spinek, ’) wieje.
10. ') dla bab, 2) dopokąd.
11 ’) Gdy już ich wiele w stancyi, 2) skały, ’) przeciągnie, uderzy.

Skrócenia.
g. w.=góralski wyraz, p. sł.=pochodzenia słowackiego.

Józef Stokłosa.

Wesele „staroświeckie“ w Radłowie.
(Powiat brzeski).
Związki małżeńskie w Radłowie zawierane bywają zwykle
między 20 a 24 rokiem życia, t. j. kiedy młodzieniec „ukończy
klasy“, czyli kiedy jest już wolny od poboru wojskowego, lub,
kiedy ukończywszy służbę wojskową, wróci do domu na urlop.
Późniejszy czy wcześniejszy wiek dziewczyny jest obojętną rzeczą
dla młodzieńca, jeźli tylko „spodobają się sobie“. Znajomości
zawierają młodzi najczęściej podczas jarmarków, odpustów,
w drodze do kościoła, a niejednokrotnie nawet podczas roboty
w polu. Po dokładnem poznaniu się, kiedy młodzieniec jest już
pewny, że ze strony dziewczyny nie dostanie „odmowy“, po-

— 314
Czyna do niej zbliżać się poufałej, zaprasza ją do karczmy „na
pocęsną“, gdzie po wypiciu kilku szklanek lub kieliszków,
układają między sobą przyszły związek małżeński. Najzwyklejszą
odpowiedzią dziewczyny jest: „Jak ta oni będą chcieli“. Bardzo
rzadko zdarza się, by małżeństwo było zawarte wbrew woli
rodziców.
Ważną przy zawieraniu małżeństwa odgrywa rolę majątek.
Uroda i miłość stoją zazwyczaj na drugiem miejscu; często
można spotkać, że ojciec nawet najbogatszy nie da nic synowi,
jeźliby ten wbrew jego woli pojął za żonę dziewczynę biedną.
Do rzadkości należy odpowiedź odmowna ze strony ro­
dziców, gdyż wprzód, zanim się młodzi poznali, starzy wyba­
dali już obustronnie stan majątkowy, tudzież odpowiednie pro­
wadzenie się zalotnika: czy nie pije, nie lubi zwadzek w kar­
czmie, czy jest gospodarny i t. d.
Kiedy zatem młodzieniec jest już pewny ręki dziewczyny,
zaczyna do niej „chodzić na zaloty“. Całe wieczory schodzą im
na rozmowie gdzieś za węgłem domu lub za stodołą. Po dłuż­
szej takiej znajomości prosi wkońcu syn ojca, „zęby jakoś
pomówiuł z ji ojcami“. Wysyłają tedy rodzice kawalera jednego
z zaufanych sąsiadów do rodziców dziewczyny na „orędziny“,
by tenże w poufnej rozmowie wybadał całą sytuacyę. Po dokładnem zbadaniu stanu rzeczy wybiera się zalotnik wraz ze
swymi ojcami i kilku najserdeczniejszymi przyjaciółmi na „zmó­
wmy“ do dziewczyny. Przybrani w odświętne szaty, mając ze
sobą garniec wódki, lub ćwiartkę piwa, stają w progi chaty ro­
dziców dziewczyny, a wyrzekłszy: „Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus“ i usłyszawszy „na wieki wieków, witajcie“,
wchodzą do izby. Po przywitaniu prosi nowoprzybyły ojciec
o kieliszek, lub szklankę, a zasiadłszy wraz z sąsiadami za sto­
łem, rozpoczynają poczęstunek. Kiedy już humory się zaróżowią,
a język pocznie śmielej obracać się w ustach, wyjawiają nowo­
przybyli cel swego przybycia. Tymczasem dziewczyna, która
już poprzednio domyśliła się celu odwiedzin, znika z pośrodka
izby i albo się w niej gdzieś za piecem ukrywa, albo wybiega
za chałupę, aby tylko nie być świadkiem następnej, dla jej dzie­
wiczej skromności kłopotliwej sceny. Kiedy rozpocznie się picie,
wtedy i dziewczyna musi wejść do izby i przyjąć pity doń kie­
liszek z ręki zalotnika. Zbliżając się do chłopca, nieśmiało bierze
od niego kieliszek, odwróci się od gości, przysłoni sobie oczy

— 315
fartuszkiem i z wielkim trudem wypije. Po tej scenie siadają już
młodzi obok siebie, wszczynając rozmowę, a starsi tymczasem
rozpoczynają między sobą układy co do przyszłego małżeń­
stwa i wyposażenia dzieci. Posag dziewczyny składa się zazwy­
czaj z kilku morgów pola, jednej lub dwóch krów i całej wy­
prawy, jako to: naczynia kuchennego, pościeli, i t. p. Chłopiec
dostaje od ojca — jeźli jest jedynak — prócz pola, wszystkie
przyrządy gospodarcze, do uprawy roli potrzebne. Po przyrze­
czeniu otrzymania ręki córki, całuje chłopiec jej rodziców
w rękę, poczem oddalają się wszyscy do domu. Układy mają­
tkowe musi się załatwić aktem notaryalnym przed ślubem, by
obydwie strony wiedziały dokładnie, „na czem stoją“. W razie
nieprzyjścia do skutku wesela, ta strona, która zerwała, obo­
wiązana jest do poniesienia straty „za pocęsną“.
Po przyjściu do skutku układów, udają się oboje młodzi
w towarzystwie ojca w najbliższą sobotę „na pacierze“, a w nie­
dzielę słuchają już niecierpliwie, które pierwej „spadnie z am­
bony“. Po wywołaniu zapowiedzi zaczynają się przygotowania
do wesela. Najważniejszą czynnością panny młodej jest wyszu­
kanie drużek, z których najważniejszą rolę odgrywa druchna
pierwsza, t. zw. najbliższa. Do pana młodego należy zmówienie
drużbów oraz starosty. Tak druchny, jakoteż i wszyscy krewni
przysyłaią pannie młodej na wesele „donią“ t. j. podarunki,
składające się z masła, sera, jaj, a nawet i drobiu, choć do
większych darów nie są zazwyczaj skłonni. Uroczystość weselna
rozpoczyna się odśpiewaniem „dobrej nocki“. Zamówieni już
poprzednio przez pana młodego skrzypkowie przychodzą z wie­
czora wraz z drużbami i druchnami przed dom panny młodej,
a stanąwszy za oknami zaczynają:

1. DobrA nocka dobra, dziewczyno niedobra, żebyś dobre spała,
Dobra nocka dobra, dziewczyno nadobna, żebyś dobre spała,
A jutro raniutko z nami tu wszyćkiemi do kościoła sie wybrała.
2. Ozleciały mi sie siwe gołembisie po polu, po polu;
Poznam ci ja poznam swoje kochanecke, po stroju, po stroju.
3. Ozleciały mi sie siwe gołembisie, po prosie, po prosie;
Poznam ci ja poznam moje kochanecke, pi głosie, po głosie.
4. Ozleciały mi sie siwe gołembisie, po debie, po debie;
Poznam ci ja poznam moje kochanecke, po gebie, po gebie.
Lud. Rocznik XIII.

22

— 316 —

Po odśpiewaniu tej pieśni zaczyna pierwszy drużba wraz
z innymi pieśń następującą:
1. Puście nas ta puście, jeźliście nam radzi,
Abo komu kaźcie, niek nas odprowadzi.
2. Puście nas ta puście, abo komu kaźcie,
Niek nas odprowadzi do pana staroście.
3. Cyście nam są radzi, cyście nam nie radzi,
Bo sie nas tu wielga gromada prowadzi.
4. Puście nas ta puście, jakeście nam radzi,
Jak nas nie puścicie, to nas poziombicie.

Po odśpiewaniu takich i t. p. pieśni udają sią następnie
do pana młodego, gdzie posiliwszy się jadłem i napojem, roz­
poczynają muzykę i tany, przeciągające się zwykle do rana.
Nad ranem cały już niemal orszak weselny udaje się do panny
młodej. Zabawiwszy się jeszcze chwilkę, zjadają śniadanie, odpoczną — druchny przypną tymczasem drużbom, staroście
i skrzypkom’) bukiety do czapek i do boku i zaczną śpiewać:
1. Wychodź mamusiu z kumory,
Wynoś curusi ubiory.
2. Ruciany wianek, złoty pas,
Bo juz do ślubu jechać cas.
3. Wychodź Marysiu za dźwicki,
Lecąc z wianecka*2) i gwoździcki.
4. Są ta za mną me druzecki,
Będą zbierać rówionecki.
5. Wychodź Marysiu za progi,
Uchyć rodziców za nogi.
*) Bukiety w lecie robione z zielonego tak do czapek jakoteż
i do boku; w zimie zamiast zielonego bywają sztuczne z szpilkami
świecącemi.
2) gwoździcki = goździki.

— 317 —
6. Wychodź Marysiu za wrota ;
Rozwija ci sie rozeta.

Matka w tej samej melodyi:
1. Siadaj ze córko kochanie;
Juz koniki zaprzągane.
2. Śtery konie stoi w wozie,
Siadaj-ze córko nieboze.

Na to druchny imieniem panny młodej:
1. Jak-ze ja bede wsiadała,
Kiem sie z wami nie zegnała.
2. Onstaj z Bogiem ojce, matko,
Wychowaliście mie gładko.
3. A teraz juz nie bedziecie,
Bo ja bede w inksem świecie.
4. Ostańcie tu stoły, ławy
I ty piecu malowany.
5. Któż cie tu malował bedzie,
Gdy Marysia na ślub jedzie.
6. Pozostała młodsa siostra,
Ale jesce nie dorosła.
7. Bedzie ona dorostała,
Bedzie piece malowała.

Zwróciwszy się do matki:
8. Błogosław-ze nas Jezusie,
Od tej kochanej mamusie.
9. Błogosław-ze nam Maryja,
Slicny kwiatecku lelija.

— 318 —

Druchny:
10. Wychodź-ze, wychodź ze stola.
Bo ci tam wielga niewola.
11. Dosyć-ześ sie napłakała,
Cegóze bedzies siedziała.
12. Wychodź dziewcyna nie postój
I podziękuj bratom, siostrom.
13. Wychodź-ze, wychodź za progi,
Chytaj-ze ludzi za nogi,
14. By cie pobłogosławili,
Do kościoła prowadzili.
15. Do kościoła, do bożego,
Do stanu, do małżeńskiego.

Po odśpiewaniu pieśni klęka nasamprzód córka przed
matką, dla otrzymania błogosławieństwa, a następnie ojciec
udziela go młodej parze, pokropiwszy ją wodą święconą. Jeźli
panna młoda jest sierotą, to rolę rodziców spełnia jeden z naj­
bliższych krewnych, a druchny śpiewają:
1. Powstaj, powstaj, matko z grobu,
Błogosław dzicie do ślubu.
2. uOciec, matka, juz nie wstaje,
Błogosławiejstwa nie daje.
3. Lec znajda sie ludzie w świecie,
Pobłogosławią sierocie.

Po czułem, ze łzami połączonem pożegnaniu, wyprowa­
dzają druchny pannę młodą z następującym śpiewem:
1. Siadaj-ze, juz siadaj, jak chces z nami siadać,
Bo nase koniki nie umiejd gadać.
2. Jedziemy, jedziemy, drózecki nie wiemy,
K’ sobie i od siebie, dziewcyno od ciebie.

319 —
3. Nasa pani młoda, poćciwa somsiada,
Kto idzie, kto jedzie, do każdego gada.
4. Nasa pani młoda stoji u synkwasa,
Ozpuściła warkoc do samego pasa.
5. Nasej pani młody tak pieknie, tak ładnie,
Zbiera se kwiatecki na radłoskiem bagnie.

Po odśpiewaniu pieśni i otrzymaniu błogosławieństwa
umieszczają się weselnicy na wozach i wyruszają do kościoła.
Przodem postępuje dwóch drużbów na koniach, ubranych
po krakowsku. Przez lewe ramię przewiązana chustka pąsowa,
krakuska z pawiemi piórami na głowie, czerwona wstążka spi­
nająca koszulę pod szyją, szeroki pas skórzany ozdobny guzi­
kami metalowymi, lub też blaszkami żółtemi, zatknięta za cho­
lewę czerwona chorągiewka dodają drużbie coś rycerskiego.
Ale i konie nie idą w zwykłym stroju. Uzdy ubrane w strzepioty t. j. różnokolorowe wstążki papierowe, pozawieszane na
szyjach dzwonki, powplatane w grzywę koronki lub wstążki,
gruba kolorowa dera czyni je podobnymi raczej do fantasty­
cznych smoków. Za dwoma pierwszymi drużbami jadą na zaprzągniętym w cztery konie wozie państwo młodzi. Końmi po­
wozi dwóch woźniców. Jeden jedzie na siodłowym z pierwszej
pary koniu, z trzcinką w ręce, drugi siedzi na wozie, trzymając
w jednej ręce lejce, a drugą trzaskając silnie z bicza. Za nimi
jadą grajkowie, za tymi druchny, goście weselni, a naostatku
postępuje starosta wraz ze starościną. Starosta dzierzy w ręce
dużą różdżkę *) weselną, a starościna wiezie ze sobą kilka ko­
łaczy dla dziadów weselnych i ubogich. Różdżka podobna jest
do prawidłowo zbudowanego stożka: na środkowym drążku
podłużnym tkwią poumieszczane poprzecznie cienkie patyki,
a do nich przymocowane są corazto mniejsze obrączki; te
ubrane są w kwiaty i wstążki, a na samym końcu drążka głó­
wnego tkwi jabłko (symbol piękności panny młodej).
W tyle za starostą postępuje znów dwóch drużbów na ko­
niach, ubranych tak samo jak pierwsi. Druchny w weselu staroświeckiem ubrane są w czarny z aksamitu, szelążkami wyszy’) wichę.

— 320

wany gorset, duże pod szyją korale, biały, kolorowemi wstąż­
kami obszywany fartuch; czerwona wstążka w warkoczach,
włosy ozdobione szpilkami, rozmarynem i mirtem — oto strój
druchny.
Kiedy już pokażą się z niewielkiej odległości kopuły ko­
ścioła, zanucą druchny:
1. Juz my niedaleko świętego kościoła,
Komuz my ta, komu, wianecek oddowa?
2. Oddowa go ksiendzu, abo organiście,
Abo go puściwa po wodzie po Wiśle.
3. Beda ludzie mówić, cyje wianki płyną,
Tych radłoskich pannów, co je rade wija.

Przed kościołem opuszcza drużyna weselna wozy i udaje
się do kościoła, skrzypkowie tymczasem idą do karczmy na na­
pitek na koszt drużbów. Różdżkę wnosi starościna ze sobą do
kościoła i stawia ją tam na balustradzie przed wielkim ołta­
rzem. W kościele rozdziela starościna między ubogich placki.
To samo czyni też matka panny młodej. Podczas aktu ślubnego
zwraca się pilną uwagę na ołtarz, czy i jak się świece palą.
Jeźliby która świeca zgasła, uważają to za złą wróżbę dla przy­
szłego małżeństwa. Po ślubie zjada młoda para zaraz za ko­
ściołem przywieziony ze sobą kawałek cukru i chleba, by życie
ich było słodkie i by zawsze w miłości i zgodzie wszystkiem
tak się dzielili, jak teraz się dzielą. Resztki chleba i cukru
chowa pani młoda do zanadrza i przywozi je do domu, gdzie
następnie starannie je zawsze u siebie przechowuje.
W tym samym porządku, jak do kościoła, wraca wesele
do domu ; ale wprost wrócić nie może. W drodze muszą się
państwo młodzi okupić. Na najbliższej, do panny młodej wio­
dącej ulicy, musi się orszak weselny zatrzymać i „opłacić ślabant“. Brama, przy której ślabant urządzony, zbudowana jest
w sposób następujący: po obu stronach drogi wkopane są
w ziemię dwa wysokie słupy, połączone w górze poprzeczną
drabinką. W środku drabinki przymocowany jest zbity z drąż­
ków rodzaj trójkąta. Słupy ozdobione są wieńcami, wstążkami
i chorągiewkami. Górna drabinka umajona cała kwiatami natu-

— 321 —
ralnymi, a w zimie sztucznymi. Trójkąt zaś nad nią wylepiony
jest papierem czerwonym, a w środku widnieje z pasków bia­
łego papieru : „vivant“. W niewielkiej od ziemi wysokości przy­
wiązana jést do słupów silna lina, lub nawet łańcuch, by wo­
źnica lub który z drużbów nie odważył się przerwać zapory
końmi. Przy bramie stoi stolik; na nim kałamarz, papier, pióro,
kilka grubych ksiąg i dwie świece. Za stołem siedzi poważny
w okularach „pisarz“, a obok niego dwóch świadków. Po
wstrzymaniu przed bramą orszaku weselnego zapytuje pisarz
nowoprzybyłych, skąd wracają, dokąd dążą, co są za jedni. Po
dokładnem zbadaniu i wciągnięciu wszystkiego do ksiąg, każę
pisarz uroczyście złożyć opłatę. W uiszczeniu opłaty wyręcza
młodych starosta, składając na stole kilka kołaczy, flaszkę
wódki i kilka szóstek od drużbów, jako odszkodowanie za
salwy, jakie dają na cześć weselników ze strzelb lub pistoletów.
Po powrocie do domu zasiadają goście do śniadania, składa­
jącego się z placków i kawy. Po gości1), którzy zostali później
zaproszeni, wychodzą przed dom drużbowie z muzyką. Jeden
z drużbów trzyma w ręce wiechę, wywijając nią w takt muzyki,
inni klaszczą w dłonie przyśpiewując. Po odśpiewaniu i napiciu
się do nowoprzybyłych, gdy ci opłacili się już skrzypkom,
wchodzą do izby i zaczyna się dalej zabawa, przerwana dopiero
obiadem. Obiad składa się z rosołu, ziemniaków, kapusty,
mięsa i kaszy z flakami. Po obiedzie odśpiewują weselnicy przy
wtórze muzyki jakąś pieśń nabożną, najczęściej „Witaj królowo“ ;
po odśpiewaniu zanucą jednogłośnie „Zagrzmiała, runęła“ i za­
czynają tany, trwające aż do północy lub dłużej. Przed wieczo­
rem odbywają się „czepiny“. Druchny, które już poprzednio
przy pomocy starościny przygotowały czepek, wprowadzają
młodą do komory, gdzie ma się odbyć akt zaczepin. Staro­
ścina, której z „wieku i urzędu“ należy się na weselu pierwszeńswo, rozglądnąwszy się wokoło, zanuci :2)
1. Gdziez mamusia, gdziez kochana,
Ze jej jesce tu nie widać?
2. Haj w kumorze pościł wiąze,
By ci, córecko, wiano dać.
’) Gości zaprasza zazwyczaj młoda para.
2) Pierwszą zwrotkę śpiewa starościna, drugą nucą druchny.

322 _
1. Gdziez mamusia, gdziez kochana?
Ze jej jesce tu nie widać?
2. Haj w pilnicy ’), kieske licy, z)
By ci córecko wiano dać.
1. Gdziez mamusia, gdziez kochana,
Ze jej jesce tu nie widać?
2. Haj w oborze, konie wiąze,
Zęby córusi wiano dać.

Następuje akt czepienia, podczas którego nucą druchny :
1. Jak cie beda cepić, pojźryj-ze do nieba,
Zęby twoje dzieci nie wołały chleba.
2. Jak cie beda cepić, pojźryj — do powały,
Zęby twoje córki carne ocka miały.
3. Jak cie beda cepić, spoglądaj przed siebie,
Byś z twem mężem żyła, jak anioły w niebie.
4. A moja Marysiu, juześ ty niewiasta,
Weźnies se kosycek i pódzies do miasta.
5. Nie swarz-ze sie z mężem, jak z miasta powrócis,
Bo se całe sceście na wieki zamącis.

Po odśpiewaniu przez drużki pieśni do czepca, śpiewają
drużbowie swym druchnom:
1. Na radłoskiem polu carny piesek sceka,
Żadna panna nie wie, jaki ja los ceka.
2. Bo radłoskie panny zyja w nowćj modzie,
Dopiero ślub weźnie, myśli o rozwodzie.
3. I nic tez dziwnego, ze jak je pokochas,
Poznawsy je dobrze, zaraz sie w tył cofas.
’) pilnica = piwnica.
’) kieske licyć = liczyć pieniądze we worku.

323 —
4. ja se ogrodnicek, piekne róże sadze,
Która panna ładna, to ją odprowadzę.
5. Ja se ogrodnicek, kwiatecki sanuje,
Która panna ładną, to ja pocałuje.
6. Radłowiacek jedzie po zielonem błoniu,
W cerwonej capecce na cisawem koniu.
7. Ja se Radłowiacek, przyznacie mi tego,
Seśdziesiot kułecek u pasika mego.
8. Seśdziesiot kułecek u pasika brzecy,
Porachujcie panny, jeżeli nie wiecy.

Po odśpiewaniu i zakończeniu obrzędu czepienia wypro­
wadza starościna „młodą gosposię“ z komory pod rękę, stanie
przed muzyką, a zanuciwszy wesołą piosnkę, puści się w tany
z młodą. Po odtańczeniu ze starościną tańczy młoda z wszystkiemi druchnami, a potem te „wytańczą“ pana młodego.
Pierwsza do tańca z panem młodym staje najbliższa.
Wesele odbywa się huczno i gwarnie; wesołe krzyki „hu!
ha!“, żwawe piosenki, przybijania podkówkami o podłogę, aż
iskry lecą, brzmią bez końca. Wszystko wre i kipi życiem.
Zdaje ci się, że masz przed sobą ludzi, których całe życie
upłynęło tylko na zabawach. Młodzież tańczy i bawi się, a sta­
rzy, zasiadłszy za stołem, popijają piwko, przeplatają „mandarką“ ’) i zagryzają kołaczami, a przypatrując się z zadowole­
niem zabawie, wspominają z lubością młode swoje lata.
Nic też dziwnego, źe od czasu do czasu to jeden, to drugi
wybierze starą kumoskę i ku uciesze młodzieży puści się w koło.
Późno w nocy, lub nad ranem kończy się wesele. Jeźli
wesele trwało trzy dni, to pierwszy dzień jest u pani młodej,
drugi u młodego, a w trzeci pół dnia u starosty, pół dnia zaś
u najbliższej. W najbliższą niedzielę po weselu odbywają się
„poprawiny“, na które zazwyczaj schodzą się tylko drużbowie,
druchny i najbliżsi krewni. Na poprawiny bierze ojciec młodego
tylko ćwiartkę piwa i daje kilka kołaczy. Jeżeli zebrani zechcą
*) mandarka, zdrobniałe zam. wódka.

— 324 —
się dłużej zabawić, urządzają składkę na napitek. Skrzypków
płaci pan młody, prócz tego, co już sami zebrali od gości pod­
czas wesela. Każdy bowiem, kto chce „tańczyć na przodku“,
czyli innemi słowy prym wodzić, musi „zapłacić przodek“.
Wrzuca więc do basów 10 lub 15 ct., a czasem i więcej, i za to
przysługuje mu prawo wybierania sobie kawałków, jakie się
mu podobają. Przodek trwa mniej więcej do 15 minut. Naj­
częstszym i najprzyjemniejszym z tańców jest krakowiak, przy
którym drużba całą swą duszę wyśpiewuje. Prócz krakowiaka
tańczą: walce, polki-tramle, „śtajerki“, warszawianki t. j. polki,
w których co kilka taktów całe grono tańczących uderza równo­
miernie nogą w podłogę, dodając przez to więcej życia tańcowi.
Do rzadkości należy dziś polonez, palonesem zwany.
Do poloneza wybiera sam „pan starosia“. Kilka par, po­
łączywszy się rękami, chodzi dokoła śpiewając. Polonez kończy
się ogólnym tańcem, do którego taneczników wybierają sobie
same druchny.
Na weselu można najlepiej oglądać życie duchowe i hu­
mor wieśniaka. Ileż to słyszy się tutaj improwizowanych pieśni,
ileż płynie melodyi, jakie życie widzi się w ruchach tańczących,
gdy stanąwszy przed muzyką pocznie drużba całym korpusem
wykonywać ruchy w takt muzyki, a przyśpiewywać druchnom,
a bić nogą w ziemię i klaskać w dłonie. Lecz huczne takie
wesela wychodzą ze zwyczaju i już dzisiaj nazywają się „staro­
świeckie“.
Franciszek Gawełek.

Wiązanka wierzeń i przesądów ludu
z okolic Buczkowa i Okulic, tudzież Mokrzysk-Bucza.')
I.
Lud tutejszy, a szczególnie kobiety wierzą, że nie należy
wylewać wody z wanienki, w której kąpano niemowlę ani przed
wschodem, ani też po zachodzie słońca, bo dziecię nie mogłoby
spać.
*) W powiecie brzeskim i bocheńskim.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.