3af7d01675086e3bc691f8242719c9b4.pdf
Media
Part of Materyały i poszukiwania, cz. 3 / Lud, 1908, t. 14
- extracted text
-
MATERYAŁY I POSZUKIWANIA.
Nowe przyczynki
do drugiego wydania „Księgi przysłów“
S. Adalberga.
Setka 111.
201. Upić się 8. Prw. w „Zeznaniu“ J. Borkowskiego
„Jak Bela stanę spity“. — 17. Taksamo Bar. 71.: „upił sie,
jak Świnia“. — Dod. z Bar. 29.: „Aż (się znowu chłopowsko)
upije, jak cepy“.
202. Urban św. 8. Prw. horzyckie: „Urbanuw owes
Hawlowo żito, nechystej, sediacze, stodoły na to!“ i „Hawlowo
żito, Urbanuw owes, co z toho budę, sediacze, powieź!“
(NSOH 204.).
203. Urszula św. 4. odm. Woje, też w Stradomiu znana
(p. Witanowski ZWAK XVII. 3., 44.). Zwracam uwagę, że
niejest to przysł., lecz początek zagadki o rosie, prw. pod
1. 349 — 352. zbiór zagadek B. Gustawicza ZWAK XVII.
3., 237.).
204. Urwańska ulica. Na Litwie mówią, jak mię żona
objaśnia: „hałas, jak na Urwańskiej ulicy“ i tegosamego po
równania używają, gdy coś ginie z pod rąk.
205. Usta. Dziwna rzecz, że A. niepodaje nigdzie zwrotu
przysłowiowego : „Między ustami a brzegiem puharu , użytego
— 347 —
przez M. Rodziewiczównę jako napis powieści, a zachodzącego
już u Geljosa N. A. XIII., 18. w postaci heksametru: „-rroAAd
[leTałju ireAei kv\ikos Kai \eiAeos aKpov“ ; dalsze koleje w łacinie,
niem. i czeskim pokrótce prw. w Truhlarza „Ezopowych fabu
łach“ 1901., s. 332.
206. Wąchać, Dod. Tetm. Zaw. 28.: „Wąchajcież psa
w nos, (kie wom chłopy śmierdzom!)“ Na bruku lwowskim
mówią o całowaniu psa w nos z drastycznym dodatkiem rymo
wym, niepozostawiającym wątpliwości co do właściwego zna
czenia owego nosa.
207. Wawrzyniec św. 7. odm. Wójc. (z jedyną zmianą :
przez zam. bez) z wytłumaczeniem u ks. Sarny s. 118. Znana
taż odm. też w Stradomiu (Zlł71/( XVII. 3., 42.).
208. Wąs 7. Odm. w Szopce krak. I., 4.: „(To mojego
rodu herb,) Golę brodę, wara wąs 1“
209. Wesele 10. W Pamiętniku dla płci pięknej t. IV.,
s. 37. (z 1. X. 1830.) w art. „Kilka słów o Podolu“ autor bez
imienny omawia obrzędy weselne ludu tamtejszego i podnosi
bujność wyobraźni, która mu pozwala w pieśniach weselnych
mówić o bogactwach, przeznaczonych jakoby na podarki dla
panny młodej, choć w rzeczywistości niedostaje ona nic z tego.
„Z tejto zmiany stanu rzeczy— kończy — wynikło przysłowie:
Czyż to wszystko prawda, co na weselu śpiewają?" Adalberg
podał swój tekst bez źródła. Może pośrednio wziął go stąd,
ale w takim razie nasuwa się wątpliwość co do polskości tego
przysł., bo autor tego artykułu podaje wprawdzie wszystkie
teksty po polsku, ale widocznie tłumaczy tylko z ruskiego.
210. Wesół. Dod. ze Słowackiego „Balladyny“ III., 5.,
92- 3.: „Żyć będę, zawsze wesoła, jak wrona | Na cudzym
płocie“.
211. Wet 2. Prw. Załuskiego Z R III., 444.: „ja jej wet
za wet oddam“ i w cz. II. „Czarownika Twardowskiego“ Gust.
Zielińskiego : „ale się spodziewam | Tążsamą miarką oddać ci
wet za wet“.
212. Węgorz (prw. Wiercić się 2.) Dod. Tetm. Zaw.
82.: „(Ja mu takiego podsadzę ożoga), Że pstryknie w górę,
jak węgorz od żaru“.
213. Wianek 2. Do przytoczeń rejowskich należy dodać
też Rej Źw. II. I.: „(i wszytkoć się sporzyć i mnożyć będzie
około ciebie, jako ono powiedają), jako wianki wił“. Adalberg
34Ś —
umieścił też pod Bogaty 37. przysł., które należy tutaj raczej,
niż tam.
214. Wiatr 13. Prw. morawskie: „Dechem wietru neprzemużesz“ (Czesky lid VIII., 329.).
215. Wid. Prw. w „Psie i wilku“ Mickiewicza w. 8.: „(Juz
od lat kopy o was) ni widu ni słychu“.
216. Widzieć 6 Odm. Załuskiego Z R 111., 445—6.: „jak
widzą tu cię, | Tak piszą, tak też i czczą .
217 Wielkanoc. Dod- z art. W. Tetmajera w wydawnictwie
warszawskim „Na powodzian“ 1904., 351.: „Przyńdzie święta
noc, to pogodzi ludzi moc (mówią chłopi)“, jeśli to się odnosi
do Wnocy, a nie B. Narodzenia.
218. Wielki. Niemcewicz w „Papudze“ (1811. r.) pisze:
„(Mówi przysłowie, aż nadto prawdziwe): Wielcy małych uci
skają“. Niema go u A.
.
. .
„
, ,
219. Wieś 10. Odm. w odcinku H- Sienkiewicza Gaz. polsk,
1873. r.: „Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto (mówią wie
śniacy, broniąc wyższości swojej wsi ukochanej)1.
220. Wilk 39 Tekst z Reja Źw. II., III. przytoczono niedo
kładnie. Otóż mówiąc tam o królu-pomazańcu, że przedsię ma
coś bożego a strasznego w sobie, dodaje: „a pewnie, jako powiedają, iż musi mieć wilcze włosy między oczyma . — 71. Prw.
w „Kozie, kózce i wilka“ Mickiewicza w. 21—22.:. „O wilku
mówiono w izbie, | A wilk tuż siedział na przyzbie .
221. Wisieć 6 odm. Rtiap. znana też Słowackiemu {K.ordjan
I. 1., 95.) i Sabale {Stopka XII.). W wierszyku „Ucieczce ks.
Ponińskiego“, przypisanym przez Erzepkiego F. Zabłockiemu,
a wydanym w Pamiętniku liter. 1904. III., 248. z obszerniejszego
tekstu, czytamy: „co ma wisieć, nigdy nieutonie“.
222. Wit św. 12. Brzmienie pospolite też u ks. Sarny s.
117 Odmianka stradomska: „Na świnty Wit — słowik cyt
(Wilanowski ZWAK XVII. 3., 40.) — 17. Lepiej może po
wiada to przysł. czeskie: ,,O swatem Witie pul zrna w żitie
(NSOH 204.) — 18. Ks. Sarna s. 117. podaje to przysł.
z Moderówki w formie rozmowy następującej z P. Bogiem :
„Pyta się P. Bóg św. Wita: Wicie, Wicie, jest pół ziarnka
w życie? A św. Wit odpowiada: Niesłyszę, Panie, bo ptaki
śpiewają. I dlatego P. Bóg zakazał ptakom śpiewać, a one, po
słuszne rozkazowi, milkną od św. Wita“. W Stradomiu brzmi
to „przysłowie“ (boć to wcale nie przysł.): „Świnty Wicie, duża
— 349 —
pientka w życie? — Niesłyse, Panie, niech połowa ptastwa
ustanie“ (ZWAK. XVII. 3., 41.) Trafniej Petrow w swej monografji „Ludu ziemi dobrzyńskiej“ umieścił rzecz całą w dziale
wierzeń (ZWAK II. 3, 130. pod 1. 80.): „Pytali się ludzie
św. Wita: Św. Wicie, ile ziarnek w życie? A św. Wit na to :
Moi panowie, śpiewają w życie ptaszkowie, niemogę żyta poli
czyć. — I kazał P. Bóg niektórym ptaszkom, aby przestały
śpiewać od dnia św. Wita“. Ciszewski w rzeczy swej o „Ludzie
rolniczo-górniczym z okolic Sławkowa“ (ZWAK XI. 3., 40.)
umieścił to rzekome przysł. z gienezą pod h. Ptaki 2. Matlakowska w Wiśle XIV , 462. pod 1. 30. umieściła jako nieznane
A.owi przysł. : „Niesłyszę cię, panie (!), aż połowa ptactwa
śpiewać przestanie
niepoznała, że jestto ułamek niniejszego
numeru Aa.
223. Wlec się 17. (prw. Biec 6.) Prw. Rej Źw. I., VIII.:
„iż cię tak będą nosić po kolędzie, iż się długo nieobaczysz,
co się z tobą dzieje“.
224. Włoch. Daniczić RJA XII., 201. omawiając stary
rpśmienny zbiór przysłów serbskich z r. 1697., wydany przez
A. Hilferdinga w Petersb. 1868., podnosi znajdujące się tam
przysł.: „Jedno Vloh dosći popsovat mjestaczki“, przy którym
zbieracz dopisał wyr. Poljak, co według Daniczicia wskazuje,
iż przysł. to polskie. W zbiorze Adalberga niema jednak nic
podobnego.
225. Włos 2. Stopka podaje 2 odmianki pełną w r. XXVI.:
„(Niebedem sie z głupiom babom dogadował, bo to) u nik
włosy długie, ale rozum straśnie krótki“, ułamek w r. XVII.:
„(przyleciała baba). U niej rozum krótki“.
226. Woda 3. Józef hr. Borkowski w „Mowie kwiatów“
(Pisma I., 417.) pod h. Lobelia podaje odmiankę: „Ciche wody
brzegi rwią (!)“. Prw. odpowiedniki — czeskie : „Tichá woda
brzehy reje“ (w „Piet powidek“ W. Halka, wyd. Ustrzedni knihowna t. 119—121., s. 83.), chorwackie : „Ticha woda brieg dere
(lub : roni)“ i niemieckie: „Stille Wasser gründen tief“ (RJA
XXXI., 129.) — 50. Pierwszą część odnajduję w nowelce Św.
Czecha Żoli: „błazen, kdo wodu rzeszetem mierzi (a horszi,
kdo żenske wierzi)“. — 53. Podobnie F. Reuter w poemacie
swym „Hannę Niite“ wyraża się: „Dat was denn Water up ehr
Moehl“ t. zn. toć to była woda na jej młyn. — Dod. z „Podolanki“ (1836.) Kar. Sienkiewicza: „Wodę gotuj, woda będzie“,-
— 350
jeśli to nie przekład tylko znanego mi z bruku lwowskiego
przysł. ruskiego : „wary wodu, woda budę“.
227. Wojciech św. 5. Odm. stradomska : „Kiedy grzmi na
świntego Wojciecha, rośnie rolnikowi pociecha“ (ZWAR
XVII. 3., 132.) — 9. Podobnie: „Na św. Wojciecha w polu po
ciecha“ z wytłumaczeniem u ks. Sarny s. 116. — Dod.: „Jeśli
na św. Wojciecha deszcz pada, to będzie wiele mleka“ (tamże),
co mi wygląda na dwuwiersz zepsuty (Wojciecha: mleka).
228. Wola 1. Odm.: „chléb z solą i z dobrą wolą“ podał
Wójcicki Pr. liter. 1838., 194. Tekst główny też u Załuskiego
Z R III., 468.: „Chleb z solą, z dobrą wolą; (a zaś za złą
wolą | Piernik Chlebem razowym, cukier będzie solą)“. —
6. Tamże Z R III., 467.: „Bez dobrej woli — tak przysłowie
mieni — | 1 cukier nawet w piołun się odmieni“.
229. Wóz 2. Odm. w odcinku H. Sienkiewicza Gaz. polsk.
1875. : „Był szlachcic na wozie, będzie i pod wozem“ (prw.
Hösick, S. jako fejletonista s. 101) — 5. Brückner w książce
„Z dziejów języka polskiego“ s. 72. mówi: „Co z woza spadło,
to przepadło“.
230. Wpaść 8. Odm.: „(nie spodziewał się, że) wpadnie
z deszczu pod okap“ w „Godach życia“ A. Dygasińskiego
s. 42. — Dod. z „Ahaswerusa“ Cz. Jankowskiego : „Wieść jak
w wodę wpadła o tym człeku“.
231. Wrona 29. Podobnie Fr. Reuter: „Jitzt büst du Uhl
jo mang de Kreihen“ t. zn. teraz jesteś (jak) sowa między wro
nami {Hanne Niite) i: „Dor was hei denn nu as Uhl mnag de
Kreihen“ (Ut mine Festungslid).
232. Wróbel 6. Porównaj włoskie: „meio e a presente
ove, ca deman pogi (= poili) o pernixe“ (z Padwy) i: „meglio
fringuello in man, che tordo in frasca“ (Parodi, Studi liguri
w AGI XV., 71.), chorwackie: „Bolja je kukawica u ruci,
negó sokol u planini“, a niem.: „Besser ist ein Spatz in der
Hand, als ein Kranich über Land“. O żórawiu mówi też pewna
odmianka polska.
233. Wsiąść 2. Odm.: „na młodzika wsiadła, jak na łysą
szkapę“ w Magnuszewskiego „Zemście panny Urszuli“ r. V.
234. Wstawać 3-6. i 8. Odgłos tych przysłów w Tetm.
Zaw. 60.: „Zyska, kto wstał porą ranną“. — 4. tekst gł. jako
godło pisma „Przemysław“, w dawanego w r. 1831. w War
szawie,
— 351 —
235. Wyglądać 66. Odm.: „wyglądać, jak śledź wymo
czony“ w r. III. „Jana z Tęczyria“ Niemcewicza.
236. Wylatać 3. (bez źródła) Tak brzmi w. 101. „Pani
Twardowskiej“ Mickiewicza: „Wyleciał (potem), jak z procy“.
237. Wystroić się 2. Odm. w Załuskiego Z
III., 440.:
„wystrychniony, jako łątka jaka“.
238 Wywijać się. Dod. z „Kiedy kłamią“ A. Niemojewskiego : „Z rąk, jak węgorz, się wywija“.
239. Wziąć się. Dod. ze „Zbójeckiej chałupy“ K. Tetmajera
(Na skalnym Podhalu I.): „(Pochowano go w Iesie i postawiono
mu krzyż i długo słynęło przysłowie): Wzion się, jak Kuba
Pitoniów ku Zośce Mocarnej;“ opowiadanie wyjaśnia powstanie
tego przysł.
240. Zabawa Odwrotnie w „Samolubie“ Mickiewicza w.
69.: „Chleb to grunt, a sława — zabawa!“
241. Zaczepić się. Dod. z Załuskiego Z /? III. Addit. 4.:
„Owe wiedząc przysłowie: rzeczy dwojakie | Łatwo się zacze
piają, suknie ladajakie | Stare, także dziewoje młode, piękne“,
do czego biskup dołączył oryginał franc.: „Les vieilles robes
et Ies jeunes belles femmes sont accrochées aisement“.
242. Zając 14. Odm.: „Ona nie zając, to nieucieknie“
u Stopki r. XVII. — 15. Jestto nie przysł., tylko streszczenie
znanej bajki Ezopowej. — 16. Również nie przysł., jeno ustęp
ze znanej piosenki, zaczynającej się: „Pójdziemy na łów, towa
rzyszu mój“.
243. Zawisza 2. Odm., podana bez źródła u A.a w brzmie
niu : „Było przysłowie bojów towarzyszy: polegaj na nim,
jakby na Zawiszy!“ jest bezwątpienia tylko niedokładnym od
daniem tekstu „Śpiewów historycznych“ (XI.) Niemcewicza:
„Przysłowiem było bojów...“
244. Zgoda 19. Tekst główny z ust pewnego świadka na
uczyciela ludowego, w sądzie lwowskim przytacza Słowo poi.
1903., nr. 542., s. 2. — 26. Jestto przekład znanego zdania łać.:
„Concordia parvae res crescunt, discordia maximae dilabuntur“,
245. Ziarno 7. Pełniejszym jest dwuwiersz chorwacki:
„Zrno do zrna pogacza, Kamen do kamena palacza“ RJA
XVI., 57).
146. Ziele. Dod. ze „Skały w ogrodzie“ J. K. Pajgerta:
„(przyszło i poznanie, Że) co ziółkiem się rodzi, już ziółkiem
zostanie“,
— 352 —
247. Złe 40. odm. Now. = Orkan, Now. 17., a także
F. Morawski w szkicu „Ostatni pobyt Karpińskiego w Warsza
wie“ (Pisma IV., 101.).
248. Złodziej 8. Prw. morawskie przysł., podane przez
F. Bartosza w Cz L VIII., 328.: „Male zlodieje zawiraji, a welkym
se klanieji“. Tyrolczyk zaś mówi: „Klini Diab henkt ma, und
groassi Spitzbuba lat ma Iota“ (ZVV VII., 200.) — 11. tekst
główny = napis art. w Pielgrzymie polskim 1833-, s. 52.
249. Złoto 16. Odm.: „Nie wszystko złoto, co świeci“ sta
nowi napis szkicu J. Dzierzkowskiego w Przeglądzie powszech
nym (Lwów 1859., nr. 1. nn.) Prw. czeskie: „neni wszechno
zlato, co se trzpyti“ (Św. Czech w noweli „Jestrzab contra
Hrdliczka“).
250. zły. Dod.: „Złemu złą robotą płacą“, podane przez
Briicknera z dawnego rpsu w A. sl. Ph.\., 384.— Dod.: „zły,
jako wciornascy“ z Załuskiego Z R III., 442., gdzie to wyra
żenie włożono w usta chłopu.
251. Pilnować 1. = Szym. I., 33.
252. Pisać (niema u A.). Dod. Grusz. I., 93.: „To w komi
nie pisano.“
253. Piszczeć. Dod. Grusz. III., 57.: „(Tam — słyszę —)
bieda aż piszczy“ i IV., 24.: „tu bieda aż piszczy“, — Dod.
Sewer. II., 183.: „Dziewczyna zakochana, że aż piszczy.“
254. Piwo 24. Prw. Gl. III., 209.: „Nawarzyliście sami piwa“.
255. Pleść 14. Prw. Żmudź. 264.: „Pietą jakieś koszałki
opałki“. — 17. = 5zym. II., 24.
256. Płakać 4. Prw. Szym. II., 10.: „Jak bóbr się spłaka
łem“ i Gl. II., 218.: „popłakali się, jak bobry.“ — Dod. Szym.
I., 53.: „(jak przecyto, to) się spłacę... nijok baba na kazaniu.“
257. Pobłażanie (niema u A.). Dod. Świętoch. VII., 139.
(Moronowie): „Pobłażanie zdobi słabość, ale uwłacza sile“.
258. Pochmurny (niema u A.). Dod. Gl. IV., 20.: „po
chmurny, jak noc“, tak samo Żmudź. 69., 125., 208. i 253 (Prw.
niżej Posępny).
259. Podobny. Dod. Gl. III., 149.: „podobnym był do rzy
mianina, jak ostryga do pietruszki“.
260. Pokora 1. Odm. Świętoch. VII., 103.: „Pokora jest
karmicielką wszystkich cnót. Tak rzekł Pan“ (Moronowie) — 4.
Odm. Gl. I., 24.: „Pokora niebo przebija“, taksamo IV., 11.
- 353
261. Polak 35. Odm. w „Kozie, kózce i wilku“ A Mickie
wicza w. 20.: „(Niż gdybym miała kiedy być przysłowiem trzo
dzie:) Mądra koza po szkodzie“ i tegoż „Samoluba“ w. 70.:
„Mądry baron po szkodzie“.
262. Połeć 5. Prw. Świętoch. I., 106. (Klemens Boruta):
„Co ma tłusty połeć smarować -- lepiej, że ludziom da
się pożywić“.
263. Pomagać 11. Odm. Grusz. 111., 177.: „jest i to przy
słowie: pomagaj sobie, Bóg ci dopomoże!“ a IV., 145.: „niepomożesz sobie, i Bóg ci niepomoże.“ — 12. Odm. Gl. IV.,
325.: „(te lekarstwa) tyle pomagają, co umarłemu kadzidło“.
264. Porwać się 7. Odm. Żmudź. 197.: „z motyką na
słońce chcesz się porwać“.
265. Posępny (niema u A.). Dod. Gl. I., 160.: „posępny,
jak noc“ i IV., 420: „jak noc, posępniał“. Prw. wyżej Po
chmurny.
266. Posiać. Prw. Świętoch. V., 6. (Ojciec Makary), gdzie
Cecylja, dziecię miłości, mówi o sobie: „a do tego — jak po
wiada mój księżunio, gdy mnie chce zmartwić, — podobno
tam wyrosłam, gdzie mnie bóg nieposiał“. Odm. Żmudź. 174 :
„Ja jego nauczę schodzić, gdzie go nieposieją“.
267. Pościełać (!). Hasło to błędne, jak wogóle błędnie
piszą (i mówią?) poza Galicją i Poznańskim: poście/ać, gdy
tymczasem jedynie poprawnym jest bezokolicznik: pościełać
itd. Odm. Frischb. — napis powiastki Kwiatopolskiego w Atheneum Kraszewskiego z r. 1844. oddz. IV. Najbliższą też jest odmianki, którą czytamy w napisie powieści dla młodzieży: „Ksią
żę Almanzor i jego sługa Mustafa cz.: Jak sobie kto pościele,
tak się też i wyśpi“ (Brodnica 1852); autorem jest ks. M.
Osmański..
268. Potrzebny. Dod. Gl. II., 97.: „(niegrający i nietańczący) potrzebny jest, jak mysz w maku".
269. Powiadać 17. Odm. Grusz. III., 97.: „Wiedział, co po
wiedział“.
270. Pójść 8. Prw. Kosiak- 258.: „Poszedł ... jak zmyty“
271. Praca. Dod. Grusz. I., 61.: „Czyja praca, to i płaca“
272. Pracować 30. = Gl. III., 76. — Dod. Gl. IV., 20.
„pracuje, jak bydlę juczne“.
273. Prawda 43. Żarn. = A. Mickiewicz, Oklaski 63. —
Dod. Świętoch. VI., 143 (Za maską): „Prawda ma kilka wy
— 354 —
miarów“. — Dod. Gl. I., 99.: „w tym tyle prawdy, co smaku
w raku“.
274. Prorok 5. Odm. w redakcji pierwotnej wiersza Kra
sickiego „Do króla“, podanej z rpsu w Pamiętniku literackim
(Lwów, 1903. r. II., s. 434): „Nikt prorokiem w ojczyźnie —
wyrok to jest boży“.
275. Prosto 3. = Gl. III., 399.
276. Próg 3. Odm, w „Lisie i koźle (1831.) A. Mickiewicza
w. 7—8.: , Za wysokie progi Na lisie nogi'*, a Wys. 56.: (W nie
bie szlachty niepotrzeba,) Za wysokie progi!“
277. Przelewać (niema u A.). Dod. Grusz. III.: 118.: „Sie
dzieć na jednym Krzywcu) to przelewanie z pustego w próżne“.
278. Przepaść 2. Prw. A. Mickiewicza „Król Bobo i kró
lewna Lala“ w. 49.: „A pan młody zniknął kędyś, jak kamień
w wodę“ i Żmudź. 77-: „przepadł... jak kamień w wodę“ (taksamo 230., 254., 272.).
279. Przybytek. Dód. Grusz. III., 84.: „Gdzie niema przy
bytku, niema i ubytku“.
280. Przybywać. Dod. Gl. III., 218.: „gromada w codzień
powiększa się, jak nieprzymierzając grosz u żyda'.
281. Przydać się 4. (bez źródła). Prw. Szym. II., 169.: „psu
na budę nie zdało się to“ i Aug. 225.: „(jego zacinanie koni)
psu na budę się zdało“.
282. Przyganiać 2. Prw. Wys. 42.: „(Wszakże dobry pan
Hrehory, Lecz nie lepszy i pan Grzegorz!) Oba garnki dobrze
smolą!“
283. Przypiąć 1. Odm. w r. III. Króla zamczyska S. Go
szczyńskiego: „(że mi się wymknie słowo,) ni przyszył, ni przyłatał, jak powiadają“.
284. Przyzwyczajenie 2. = Gl. II., 23. Odm. Gl. IV., 48.:
„przyzwyczajenie staje się drugą naturą“.
285. Pulchny. Dod. Grusz. III., 307.: „pulchna, jak pączek“.
286. Pytać. 1. Odm. Szym. (Srul z Lubartowa): „i pies na
wet o cię niezapyta“.
287. Rachuba. Dod. z p. VI. Anny z Nabrzeża S. Go
szczyńskiego : „Rachuba ludzka — rachuba kobieca".
288. Rachunek. Doz. Grusz. V., 206.: „(Jestto...) rachunek
bez gospodarza“.
289. Raj. Dod. Grusz. IV., 101.: „Chciałaby dusza do raju“
(zwykle dodają: ale grzechy niepozwalają).
355 —
290. Rak. Dod. Gaw. 102.: „ale żeby mi zabraniał żenić
się, oho!... jak rak świśnie!“
291. Rana 7. Odm. Grusz. 1., 53.: „(chłop setny,) do rany
go przyłóż!“
292. Raz. Dod. Grusz. 1-, 176.: „tylko raz chwyci ryba
h aczek“
293. Robak 6. tekst gł. (bez źródła) = Grusz. IV., 43.:
„Każdy ma swego robaka“.
294. Robota 1. Prw. Szym. 1., 66.: „od roboty, jak i od
ochoty, nigdy nie uciekałem“.
295. Roić się 1. Odm. Gl. 11., 283.: „rojno, jak w ulu1.
296. Rosnąć 3. Cińć. — Szym. 1., 88., odm. Gl. IV. 111.:
„rósł, jak ciasto na drożdżach“.
297. Rozpacz (niema u A.). Dod. Swiętoch. VI., 75. (Pauzanjas): „Rozpacz jest matką męstwa“.
297. Równo. Odm. Grusz. IV., 8.: „równo, jak na stole •
299. Rózga. Dod. Grusz. 111, 29.: „Rószczką duch boży
dziateczki bić radzi!“ Rzecz dziwna, że tego przysł. pospolitego
niema u A.
. .
,
.
300- Róża (imię). Dod. Gl. 11,8.: „(Rozejrzyj się Anderku )
nie Fruzia, to Rózia (musi się waćpanu podobać).
Dr. Franciszek Krcek.
Budownictwo i zdobnictwo w Jurgowie
na Spiżu.
(Przyczynek do budownictwa podhalańskiego).
Opracował
Józef Stokłosa.
Przeniósłszy się z jakiejś wioski z pod Nowego Targu
do Jurgowa, na Spiż, spostrzeżemy zaraz różnicę w rodzaju
budowy: tam budują z drzewa, które przecież cechuje bu
downictwo podhalańskie, tu zaś z kamienia i cegły. Zbita wieś
(„dziedzina“) przy swych stromych dachach gontowych i bielo
nych murach wygląda na pierwszy rzut oka jakby mała mie-
— 356 —
ścina, której tylko rynku brakuje. Oprócz kościoła znajdzie się
w Jurgowie zaledwie kilka domów mieszkalnych z drzewa.
Stodoły i szopy z drzewa, stajnie często murowane, bywają
umieszczane zwykle w głębi osiedla, nie na widoku. Budynki
mieszkalne biegną szczytem przeważnie od ulicy.
Mury w obliczu Tater dziwnie się prezentują. Kamie
nie i drzewo są doborowem tworzywem tatrzańskiem, lecz
glina, jako materyał tworzący cegłę, jest w jak najgorszym
gatunku.
Murowanie wprowadzono do Jurgowa z wolą rządu wę
gierskiego ze względu na bezpieczeństwo przed ogniem. O ile
osiągnięto przez to cel praktyczny, o tyle odjęto piękna wiosce,
tern bardziej, że górale mają zamiłowanie w operowaniu two
rzywem drzewnem. W wioskach sporadycznie zabudowanych
stawiają domy przeważnie z drzewa.
W Jurgowie budują domy zawsze w kształcie prostokąta,
szczytami w kierunku południka. Prostokąt ten bywa podzie
lony na cztery, rzadziej na trzy części i to poprzecznie. (Fig. 1.).
Pierwsza część to sień z bramą wchodową, często osobno do
budowaną (fig. 12.). Jeżeli dom ma cokół, to do bramy prowadzą
schody drewniane. W sieni znajdują się schody na strych lub
do piwnicy, którą rzadko umieszczają pod budynkiem, znajdują
się oprócz tego rozmaite drobne sprzęty gospodarskie i większe
kuchenne, jak cebrzyki, szafliki, konwie, beczki i t. p., ku tyłowi
drzewo opałowe. Z sieni przechodzi się ku prawej ręce do
kuchni, w której w kącie płn. zachodnim mieści się palenisko
z kominkiem („kapą“), nalepą i blachami kuchennemi. Kapa
wisi nad blachami i przechodzi w komin, który w przekroju
poziomym ma kształt albo kołowy albo kwadratowy. Komin
— 357 —
kończy się. na strychu, gdyż domy zazwyczaj są kurne. Zwykle
kominki i piece są nieforemne i niesymetryczne, a blachy wraz
z nalepą przybief
rają długość niej
potrzebnie wielką.
Okno kuchenki wy
chodzi na wschód.
Na ścianie tuż nad
łóżkiem wiszą obrazy świętych, zaś
koło pieca naczy
nia kuchenne jak
garnki, łyżnik, solniczka, pudełko na
zapałki i t. p., zaś
po przeciwnej stro
nie szafka również
na sprzęty. W ku
chence znajduje się
oprócz tego warstat stolarski i ła
wka (fig. 1.). Ztąd
przechodzi się do
głównej izby mie
szkalnej, zajmują
cej 2/b prostokąta.
Ta izba ma trzy
okna, z których
dwa wychodzą na
wschód i dostar
czają światła, trze
cie zaś wychodzi
na zachód i ułatwia
Ot,
nj\3 ¿0.6X4,
obserwowanie in
nych budowli.
W kącie na lewo stoi wielki piec w przedłużeniu z kuchni1),
około pieca i ścian wysokie ławy do siedzeuia i na sprzęty,
>) Ognisko dąży w budownictwie ludowem ku środkowi domu
(Mokłowski „Sztuka ludowa“ str. 80—86).
— 358 —
w kącie przeciwległym do pieca stół (fig. 4. i. 5), naokół zaś
stołki. Po ścianach, począwszy od stropu, wiszą w dwu rzę
dach obrazy świętych, pod niemi pasyjka ręcznie rzeźbiona,
z nasadzoną dziewięciornicą, albo też mała kapliczka z figurą
*
ręcznie rzeźbioną. Około pasyjki wiszą, malowane w kwiaty
lub desenie, talerze i garnuszki. Poszukiwane są garnuszki zdo
bione figurami świętych. Wielkie uszanowanie oddaje góral
osobie, którą częstuje z takiego garnuszka.
— 359 —
Łóżko drewniane i szerokie składa się z dwu części
(fig. 6.), z których górna stała służy dla małżeństwa, dolna
wsuwalna pod górne służy dla dzieci.
Jeżeli powała nie
ma podsiębitki, to
tramy stropowe są
zdobione, a przymo
cowane do nich de
ski służą za półki dla
narzędzi stolarskich,
przędzalnych i t. p.
Z izby głównej
wchodzi się do ko
mórki. Ta przezna
czona jest na skład
beczek, skrzyń i na
podręczny spichlerzyk.
Rozkład ten domu
góralskiego jest w ty
pie ludowych domów
w całej Polsce1) z tą
różnicą, że brak tu
podziału drugorzęd
nego w kierunku dłuższego wymiaru prostokąta, oraz, że
często sień nie idzie pośrodkiem budynku. Jeśli budynek
biegnie szczytem do ulicy, to komórkę umieszczają po drugiej
stronie sieni2), zaś izba z jednem3) oknem szczytowem wybiega
na ulicę.
Chlewy, stajnie, chlewiki i t. p. budują górale w Jurgowie
razem ze stodołą albo jako jej integralną pod względem bu
dowy część, albo jako dobudowę. (Patrz fig. 7.).
Dachy kryją gontami albo dranicami.
Większa zagroda gazdowska trzyma się zwykle kształtu,
zbliżonego do kwadratu, albo też rzadziej prostokąta (fig. 8.).
’) Karłowicz „Chata polska“.
2) Może to „izba czarna“, według Karłowicza: „Chata polska“.
3) Izba jasna „świetlica“; Karłowicz „Chata polska“. Specyalnej
nazwy prócz „izba“ nie spotkałem w Jurgowie.
— 360 —
Mniejsza zagroda niema wybitniejszego typu. Wpływa na to
zbitość wsi, a skutkiem tejże brak i drożyzna miejsc budo
wlanych.
Większa zagroda stanowi jednolitą zamkniętą całość. Rysu
nek na fig. 8. przedstawia taką zagrodę w Jurgowie, zwaną :
„u Symcia“. Dom mieszkalny zajmuje swem położeniem
w stosunku do całości zwykle miejsce najbardziej wysunięte na
wschód, o ile ulica nie wymaga innego rozkładu. Tutaj (fig. 8.)
dom jest dwumieszkalny. Świetlicę i kuchenkę łączy w sobie
jedna izba. Pośrodkiem domu idzie sień, po której obydwu
stronach znajdują się po jednej izbie i jednej komórce. — Z ko
mórki prowadzą schody do piwnicy.
Stronę południową czworoboku zajmują w porządku :
1) brama „po wodę do potoka“ (fig. 9.), 2) stodofa na siano
wraz z boiskiem do wjeżdżania wozów, 3) owczarnia; zachodnią
stronę zajmują: 4) chlew dla prosiąt, 5) stajnia na krowy
(„statek“), 6) do tejże dobudowany chlew na świnie* 7) boisko
do wjeżdżania fur, służące również jako wozownia; stronę
północną czworoboku, dotykającą do ulicy, zajmują: 8) stajnia
na konie i młode cielęta, 9) poddasze („wypust“), dzielące się
na górną i dolną część; w dolnej części mieści się młockarnia,
sieczkarnia, młynki zbożowe i t. p., w górnej na powale
z przednim otworem na wejście zboże w snopach lub słoma;
z tej części zabudowań wchodzi się do stajni na konie z jednej
strony, z drugiej do 10) szopy, służącej w połowie na przecho
wanie sieczki, w drugiej połowie do umieszczenia skrzyń
— 361 —
z ubiorami czyli „odzieniem“. Drzwi do tej szopy mają futrynę
o_'pięknej,‘strukturze, (fig. 10.), składającej się z bocznych sze
rokich futrynek zapuszczanych w próg na czop, zaś z oczepem
na zamek w jaskółczy ogon z wcięciem. Połączenie wzmacniają
po obu stronach kołki wbite w kształcie cyfry 7 o załamanej
kresce, albo też w kształcie wasąga wielkiej niedźwiedzicy.
Brzeg futrynek zdobi wycięta linia zygzakowata, podobna do
zygzaków błyskawicy, lub do rzutu jednostajnej sprężynki na
płaszczyznę. Ornament dochodzi w pionowym kierunku do po
łowy futrynki, skąd skręca się w poprzek. Trójkątne pola mięLud. Rocznik XIV.
— 362 —
dzy zygzakami są również wycięciem zaznaczone. Do tychże
drzwi przy szopie (fig. 10.) ma góral, jak zauważyłem, wielkie
upodobanie i uszanowanie, nie wiadomo, czy z powodu krzyża,
czy samej ozdoby. ,,Bie, dyć to lubiem“ powiedział. Jeżeliby
w czasach powstania tego prostego ornamentu pobudką two
rzenia się jego miała być błyskawica, to sięgałby on czasów
pogańskich. Gontyny i świątynie pogańskie były zdobione wi
zerunkami bogów, ludzi i natury1); prawdopodobnie rysowano
lecący piorun Peruna w kształcie zygzaka. Piękny ornament
oczepu futryny składa się z dwu części: w środku znajduje się
roślina z kwiatem, z którego wyrasta krzyż, z obu zaś jego
stron dwa w kształcie litery S i zdające się pełzać jak ja
szczurka o grzbiecie kolczastym ornamenty. Rysunek (fig. 11.)
przedstawia inny rodzaj drzwi, lecz o wiele uboższy w łączeniu
i ornamentyce.
*) Otton z Bambergu i Dytmar Merzeburski: Mokłowski „Sztuka
lud.“ 281.
363
Na środku podwórza1), które zajmuje przestrzeń ponad
200 m2, znajduje się „kosarek“. Jest to miejsce do zbierania
gnoju.
') Podwórze zwią: „obora“ lub „dwór“.
— 364 —
czą się z domem mieszkalnym zapomocą dwu bram, które
wyglądają, jak na fig. 9. [Drzwi tejże bramy nie zamykają
górnej części pola otworu]. Przytoczona zagroda posiada od
strony wschodniej oparkaniony i na dwie części podzielony
6.
ogródek na kwiaty. W tej zagrodzie uderza to, że dom mie
szkalny nie ma okien do podwórza, lecz na zewnątrz, na wschód,
oraz dążenie do oddzielenia domu mieszkalnego od stajen ).
i) Na to zwraca uwagę Mokłowski, a szczególniej Karłowicz jako
na cechę, odróżniającą budownictwo ludowe niemieckie od polskiego.
— 365 —
Do budowli go
spodarskich należy je
szcze piwnica. Tu na
leży podać spostrze
żenie, że piwnice
budują zwykle/ poza
obrębem zagrody,
często nawet/ daleko
od niej w polu. Dą
żenie mazura w tym
względzie trzyma się
odwrotnego kierunku.
Piwnice tesą to lochy
wykopane w ziemi
najczęściej gdzieś w
brzegu pochyłości
(„na brzesku“), o łukowem podniebieniu,
podobne do ja
skini. Często zda- _____________________________ ______
rzy się spotkać
■ . ............... . ■ . ... — •••■ '•••----gowa grupy pi
wnic, w pewnym
porządku rzuco
nych. W takich
piwnicach mają
górale upodoba
nie. Zadaćby wartało pytanie, czy
i o ile szereg tak
budowanych i w pewnym porządku
rzuconych piwnic mógłby być odniesionym do kultury jaskiniowca.
W budownictwie drzewnem ty
pem jest łączenie na zamek,Jęcz
dadzą się znaleść i ślady typu słu
powego, niezależnego od istotnej
potrzeby. Widzimy ,to na rysun
kach; fig. 7. w głębi przy bramie,
s
366
— 367 fig. 12. i fig. 13. na przybu
dowanym do stodoły chle
wiku, gdzie mogło być za
stosowane połączenie na za
mek.
[Tu pozwolę sobie zwró
cić uwagę na twierdzenie inż.
Mokłowskiego („Sztuka lu
dowa“ str. 328), że twórcami
słupowego budownictwa1) są
Rusini i że granicą etnogra
ficzną w tym kierunku jest
linia, idąca przez Jarosław.
18.
Jakkolwiek na ziemiach etno
graficznie
czysto
polskich
panuje wieńcowy sposób
klecenia, to mimo to znaj
dujemy dość liczne okazy
słupowego łączenia, j. n. p.
tutaj; w Jagodnem2) wi
dzimy obydwa sposoby.
Że na ziemiach, zamieszka
nych przez Rusinów, prze
waża w budowie słup, to
na to wpłynęły brak materyału i kultura stepowych
plemion, namiotowców. , . 19.
/»W zwwwżi
W okolicy Ostapia na Po- i
dołu galicyjskiem,
gdzie jest obfitość
budulca drzewnego,
spotkałem wieńcówkę w przewadze. Wy
rabiam sobie prze
konanie, że twier
dzenie inż. Mokłow
skiego nie jest trafne i że może mieć inne znaczenie].
1) Mowa o budownictwie gospodarskiem.
2) Zygmunt Wasilewski „Jagodne“ str. 39 rys. 11,
— 368 —
Rysunek fig. 12. przedstawia ciekawy szczegół dobudowa
nej sieni. Futryna drzwi sięga aż do dachu. Dobudowa taka
występuje bardzo rzadko w budownictwie ludowem. Wszędzie
sień stanowi jednolitą całość z budynkiem. Na Podhalu, w cha
cie mazurskiej1) i krakowskiej, w Jagodnem2) idzie sień prze
ważnie pośrodkiem domu.
W budowie murowanej wyróżniają się wysokie i pofałdo
wane gzymsy (fig. 14. i 15.), okna (fig. 14. i 16.) i sufity (fig. 20.
w przekroju). Złagodzenie przekroju sufitu ze ścianą przybiera
dość znaczne zaokrąglenie, a przy podniesionym, często niesy
metrycznie, stropie w środku izby robi wrażenie sklepienia.
Ten szczegół odpowiada estetycznemu smakowi Jurgowian.
Piękne i ciekawe ozdobienie okna przedstawia obramienie
w rąbki na fig. 14. i pomysł gzymsu okiennego na fig. 16.
Często dadzą się widzieć ozdoby zewnętrzne murów w rodzaju
kwiatów odciśniętych (fig. 14.), pilaster w środku ściany (iig. 15.),
lub zdobione w desenie kapliczki w ścianie (fig. 19.).
Ze sprzętów domowych przytaczam dwa rodzaje stołów,
pierwszy krosnowy (fig. 4), drugi skrzynkowy lub pudełkowy
(fig. 5.); łóżko piąterkowe, składane, dla małżeństwa i dla
dzieci (fig. 6.); prostą lecz piękną szafkę (fig. 18.) i pięknie
rzeźbiony łyżnik (fig. 17.).
Poprawka: Rysunek fig. 8. zmniejszono blisko do połowy,
zatem i skala będzie zmieniona na 1.290.
Rozmaitości ludoznawcze ze Suchej
(POWIAT ŻYWIEC).
Zebrał
Szymon Gonet.
Wierzenia.
Psy, jak wyją a łby trzymają do góry, mówią, że na ogień,
a jak łby mają spuszczone na dół, to na śmierć.
Jak kura pieje, to albo sobie na śmierć, albo człowiekowi.
Jak kura pieje, oznacza wielki kłopot.
*) Karłowicz „Chata polska“ i „Lud“.
2) Zygmunt Wasilewski „Jagodne“ str. 35. Jagodne, wieś w Lubel
skiem, zbliża się do linii, stworzonej przez inż. Mokłowskiego.
— 369 —
Gdzie kura pieje, w tym domu źle się dzieje.
Kto pierwszej nocy po ślubie prędzej uśnie, to ten, albo
ta, prędzej umrze.
Gdy przy wilii wypadnie ojcu chleb z ręki, albo szkło od
lampy pęknie, to ojciec umrze.
Jak jest stary budynek, a kret ryje z pod niego do pola,
ktoś umrze w tym domu.
Jak kury idom siedzieć na gaja (drzewo) we dnie, abo
i w nocy; jes pogoda; jak idom do cienia popod gaje, to na
deszcz.
Jeżeli bociany przelatują nad wodami, będzie deszcz; jeżeli
ponad górami i dolinami: pogoda.
Jak żydzi mają sądny dzień i jest pogoda, to cała jesień
pogodna.
Kto garnek z mleka skrobie, to podczas ślubu jego, albo
jej, będzie deszcz lał
Jak kret wyryje w zimie kupkę gliny, będzie ciepło,
jak jest wielka rosa, a na końcach trawy są wielkie krople,
to będzie deszcz.
Jak pająk siedzi w pajęczynie, będzie deszcz ; a jak przę
dzie, to pogoda będzie.
Jak się muchy zbijają w kupy, będzie psota.
Jak kury siedzą na grzędzie, jak było, tak będzie. Jak
siedzą na płocie, zmaczają na drugi dzień pazury w błocie.
Jak wrony siedzą na wierzchołku drzew, będzie zimno ;
jak chodzą po ziemi będzie cieplej.
Jak jest pajęczyna po trawach i po gajach, to siew dobry
będzie.
Jak kobieta pierwszy raz żnie żyto, to się żytniem źdźbłem
opasuje, żeby ją w poły nie bolało.
Jak grzyby wyjdom wczas na wiosnę, pokazuje na wcześnom zimę. Mało grzybów, mało śniega.
Kto na konewce siedzi, to z długów nie wyjdzie.
Kto sprzęty miotłą ściera, to przyjacieli od siebie odgania.
Jak sroka do okna skrzecy, albo iskra z pod blachy wy
leci, to gość przyjdzie.
370 —
Kto w południe pracuje, ten nawet na śmiertelnom ko
szule nie zarobi.
Jak kukułka pierwszy raz na wiosnę kuka, kto ją usłyszy
i ma wtedy przy sobie pieniądze, tego przez cały rok będą się
pieniądze trzymały.
Aby się krowy nie bodły, biją kretowiną.
Kto zapomni chleb z pieca wyjąć po upieczeniu, czeka go
nieszczęście.
Kto zaśnie przy pasieniu bydła, albo kto pierwszy spotka
się z biegnącym zającem, będzie miał nieszczęście.
Komu dzwoni w prawem uchu : dobra nowina; jeżeli
w lewem : zła.
Jak kura zniesie pierwsze jajko, to je baba przez spódnicę
bierze, popiołem je posypuje, zażegnuje, pluje na nie, aby kura
dużo jajek niosła.
We wilię wieczór pochmurno, to krowy będą dużo mleka
dawały, a gdy gwiazdy ostro świecą, to kury będą dużo jajek
niosły.
O 12. godzinie we wilię wszystkie zwierzęta mówią do
siebie. We wilię po obiedzie najstarsza panna zamiata izbę, zbiera
śmieci do fartuszka i idzie wysypać je na gnój, to nadsłuchuje,
z której strony pies szczeka, bo z tej strony przyjdzie do niej
kawaler.
Jak się komu mleko psuje, niech idzie na krzyżową drogę
i niech strzeli ze strzelby do garnka z mleka, to mu się mleko
naprawi.
Jak się komu mleko psuje, wziąć sitko, przybić nade
drzwiami i strzelić ze strzelby do sitka, wtedy przyjdzie cza
rownica, która psuje mlekoJak się komu mleko zgotuje, to jedna drugiej czaruje.
Niech weźmie podkówkę, rozgrzeje, bije młotkiem o podkówkę,
a to mleko zewrzane niech leje na podkówkę, to musi przyjść
ta czarownica pożyczyć sobie czegoś, ale nie trzeba jej nic dawać.
Gdy się próżną kolebkę kolebie, to w niej później nie
chce dziecko spać.
— 371
O rzemieślnikach.
O rzemieślnikach krążą rozmaite wierszydła, a już szewcy
należą do tych, z których ogólnie najwięcej się naśmiewają.
Wierszydła takie zebrane w Suchej, pow. żywieckim podaję
poniżej.
Szewskie godzinki.
1. Zacznijcie przekupki przebierać wargami,
A wy, przeklęte szewcy, zwijać kopytami.
Powendrowali szewcy przez wysokom górę
I przyśli do garbarza, ukradli mu skórę.
Garbarka rano wstaje i skóry rachuje,
Powiada do garbarza, że jedny brakuje.
Przybili sewca nade dźwiami kołkami, ćwięckami,
A młodzi garbarzęta kłują go szydłami.
2. W tern tu Krakowie zakwitały śliwy,
Jedzie pięć tysięcy szewców na kobyle siwy.
Kobyla pochwała, szewcy pospadali
Zaledwie cechmistrza ze sławą złapali.
Och, dla Boga, szewcy, przecież się zlitujcie,
Weźcie kobyłę za ogon, przecież poratujcie.
3. Szli dwa szewcy ze Lwowa,
Naleźli kawałek węgla, myśleli, że smoła.
(Tańcowali szewcy trzy razy dokoła,
Naleźli psie g...o, myśleli, że smoła)
Śli od domu do domu,
Pytali się, czy nie zdechła kobyła komu ?
Kawał drogi, ze dwie mile
Zdechły panu dwie kobyle.
Jedna wczoraj, druga dzisiaj ;
Jedna bura, druga łysa,
Sewc ze psem jednyj myśli,
Razem do kobyły przyśli.
Obaj ciągną w jednę stronę :
Szewc za skórę, pies za dziurę.
— Piesku bury, nie psuj skóry 1 —
„Miły szewce, mnie sie jeś kce !“
Paweł Korczak.
— 372 —
4. Powendrowali szewcy przez Wideń, przez Kraków;
Jeden ukrad buty, drugi wiązkę flaków.
Wendrowali szewcy, wendrowali krawcy,
Teraz powendrujom piekarze, koślawcy.
Wierszydła bez nazwy.
1. W niedziele sie szewcy bili,
W poniedziałek w kozie byli ;
Ja tam zaszed raniuteńko
A tam szewców pełniuteńko.
2. Kogo biją ? Szewca biją 1
Niech zabiją tę bestyją !
3. A ty, szewce, kopyciarzu,
Goniłeś mie po cmentarzu ;
Ale mie bobek obronił,
Tyś mnie, szewce, nie dogonił,
Leci Świnia po ulicy,
Do góry ogonek nosi,
A pań szewc je bardzo pieknie
O jedne skucinke prosi.
A ty, szewce, tyś jest Świnia,
Zginęłaby twa rodzina,
Gdyby nie świński szczecina.
Wyłaz szewiec na stołek,
Myśli, że na tronie ;
Jak złapi skórę do zębów,
Jak ciągnie, tak ciągnie.
Herb szewski.
Kupa ludzkich odchodów, w niej trzy szczeci,
A na każdej szczeci wesz koziołka maga.
Godzinki o młynarzu.
Zacznijcie wargi mówić o Francuza młynie,
Korzec zboża mu przyniesie, połówka mu zginie.
Chleba se napiecze, kawy nagotuje,
Popije se chłopina, nic go nie kosztuje.
Szklarczyk Józef i Wojtyłko Michał
373
Bal rzemieślników w Makowie.
Słyszałem nowinę, co się Hajdziak chwaluł,
Jak się im szczęściło w Makowie na balu.
W Makowie na balu szewcy się pobili:
Za ratusa głuchy robił wielkie zgruchy.
Za ratusa głuchy robił wielkie zgruchy,
Chodził koło śtajerantu1) narobił tryjentu (?)
Pobili sie szewcy, mnie dziwno, mnie dziwno,
O jedne szczecinę, bili sie godzinę.
Bili sie i krawcy, mnie dziwno, mnie dziwno,
O kawałek nici bili się po rzyci,
Bili sie znów stolarze, mnie dziwno, mnie dziwno,
O kawałek deski, ni; wartała czeski.
Słupskiego Karola w mieście sie zebdziała,
Wszystkich Makowianów za miasto wygnała.
A Hajdziak od Steca ku samy północy
Wziął basy na plecy, do Makowa krocy.
Zased do M,akowa, na basach zaciarzuł2),
Co miał szewców zgodzić, to ich hardzi zjarzuł3).
Józasek z potoka tabackom częstuje,
Za to go popchnęły do krzykopy zbóje.
Tagem się dowiedział o Makowski sprawie,
Że sie pościgali ku Grzechejski4) ławie.
U Grzechejskie ławy tyle było wrzawy,
Szewcy sie pobili i tam sie godzili
A kościelny Franek nosił w garzci5 zbanek,
A we zbanku wodę, prosił ich o zgodę.
Wincenty Janiczek, muzykant.
Wierszydła o gównach.
Sucha, wieś.
Sucha, miasteczko.
Posed chłop do lasu
Zesrał się chłop pod wozem,
1
zesrał sie w lesie,
Związał gówno powrozem,
Wzion
gówno na ramie
A gówno sie urwało
1 do chałpy niesie.
I po mieście skakało.
*) Steueramt.
2) Raz pociągnął smyczkiem po wszystkich strunach
3) Zezłościł.
*) Grzechynia, wieś, należąca do parafii Makowa.
5) W garści.
374 —
Policyanci, ziandary
Związali go w kajdany,
Zawiedli do sędziego,
A pan sędzia pijany.
Przyniós go do chałpy,
Na ziemie je rzuciuł.
— Dawaj, babo, cepy,
Bede gówno młóciuł. -
A pan sędzia pijany
Przybił gówno do ściany,
A gówno się urwało
I sędziego zbabrało.
(Za kołnierz mu wleciało)
Umłóciuł go korzec
1 pótory ćwierci.
— Nie turbuj sie, babo,
Bedzie doś do śmierci.
Przekucajonce sie dziady.
Było dwok dziadów śpiewajoncych u kościoła. Jeden był
łysy, a łaziły mu po łysinie wszy; drugi był ślepy na jedno oko.
Ten ślepy, jak uwidział wszy na łysinie drugiego dziada, tak
mu zaśpiewał :
— Na jasny górze som Boskie sprawy,
Pasie sie bydełko, choć nié ma trawy.
A łysy mu odśpiewuje :
— Nie dziwna to rzec, że jednem okiem
Zobacył bydełko w polu szérokiem ?
Zagadki i dowcipne pytania.
1. Cztery kije, dwa patyki i jeden omiatacz. (Krowa).
2. Na łopatach chodzi, a rogiem się pasie. (Gęś).
3. Co to za pani, co sto kożuchów na niej. (Gęś).
4. Sześć nóg, jeden ogon i dwie głowy. (Jeździec na koniu).
5. W ziemi rośnie bez korzeni, służy całemu światu. (Sól).
6. Siedzi panna w gnatku w czerwonym kapotku. (Pluskwa).
7. Leci ptaszek popod lasek, sypie mu się z d..y piasek. (Mąka
z młynka).
8. Co chłop zrobi, to baba zepsuje. (Miotła).
9. Stoi za drzwiami, a ma pyszczek ubabrany. (Miotła).
10. Siedzi panna w pokoju, rozpuściła włosy po polu. (Marchew).
11. Komu głowę zetną, a krew mu nie ciecze? (Kapuście).
12. Chłopi depcą, a panowie jedzą. (Kapusta).
13. Czerwony kolor, smak winny, serce kamienne; dlaczego
takie? (Wiśnia).
375 —
14. Pełny chlewiczek białych cieliczek, a między niemi czerwony
byczek. (Zęby i język).
15. Czerwona grządka, białe kurczątka. (Dziąsła i zęby).
16. Stoi u słupa, czeka biskupa, przyszedł do niego żywy duch,
wraził mu kiszkę w brzuch. (Kłódka z kluczem).
17. Większe jak koń, a mniejsze jak Świnia. (Chomont).
18. Cztery panny stoją pod jednym parasolem. (Stół).
19. Stoi na płocie w czarnej kapocie. (Wrona).
20. Piecze się, smaży się, nie je' się. (Patyczek u kiszki).
21. Kto dba, to nie ma, a kto nie dba, to ma. (Pajęczyna).
22. Ani rąk, ani nóg, na górę wylezie. (Dym).
23. Styry dziury, dwie pyciury, w każdy dziurze po pyciurze.
(Osi u wozu).
24. Są w pokoju 4 kąty, w każdym kącie siedzi 1 kot, a przed
każdym kotem są 3 koty; ile jest wszystkich kotów?
(Cztery).
25. Kto jest w długach po uszy? (Kto chodzi w niezapłaconym
kapeluszu).
26. 4 łabędzie, 12 gęsi, 52 kaczki i 365 ćpaków (szpaków) i tylko
wszyscy razem jedno jaje znieśli. (Rok).
27. Jak sroka leci do lasu. (Krzyżem).
28. W koszuli się rodzi, a nago chodzi. (Ser).
29. Nóg nie ma, a biegnie; rąk nie ma, a bieże. (Rzeka).
30. W naszym domu jest taki panek, co ma na sobie tyle ranek,
jak w Krakowie Krakowianek. (Pniak do rąbania drzewa).
31. Dziesięciu chłopów ciągnie skórę na pierdasową górę.
(10 palców ciągnie spodnie).
32. Świętą jest, świętą będzie, a w niebie nigdy nie będzie.
(Ziemia Święta).
33. W studni dudni, a na wierzchu bulkoce. (Maślnica).
34. Jaki koń nie je siana, ani obroku ? (Drewniany).
35. Leci, leci, skrzydeł nie ma; siada, siada, dupki nie ma; szczy
pie, szczypie, dzioba nie ma. (Śnieg).
36. Dwie nogi ma i brzuch, a na głowie chodzi. (Taczki).
37. Kiedy najwięcej jest dziurek do nieba? (Jak deszcz pada).
38. Cieniutkie, króciutkie i ogon wlecze. (Igła z nitką).
39. Do jakiej beczki nie naleje wody? (Do pełnej).
40. Trzy konie o jednym ogonie. (Widły).
41. Zamek wodny, klucz drewniany, mysz uciekła, kot złapany.
(Morze Czerwone, laska Mojżesza, Izraelici, Egipcyanie).
_ 376 —
42. Biała krowa przez las przejdzie, a czarna nie. (Mleko przez
powązkę (szmatkę do cedzenia) przecedzi się, a dzbanek
nie). .
....
43. Szła panna przez kładkę, wylała serwatkę; księżyc to widzia ,
nic nie powiedział; słońce wstało, pozbierało. (Rosa).
44. Kto dwa razy do roku szaleje ? (Masło ; w zimie trudno je
rozmazać, a w lecie topi się).
45. Dwa kuliczki, na tych kuliczkach beczka, na tej beczce pa
łeczka, a na tej pałeczce las, a w lesie zwierzęta. (Człowiek).
46. Wszystko kupi, tylko czego nie kupi ? (Duszy);
47. Nie ma nóg, a chodzi; nie ma rąk, a bije. (Zegar).
48. Idzie baba z gór, niesie sto skór? (Cebula).
49. Siedzi panna w słupie, trzyma palce w d...e, wyjmuje kawalce, oblizuje palce. (Pszczoła, robiąca miód).
50. Ryczy wół na sto gór, a na trzysta go słychać. (Grzmot).
51. Cztery nogi i dwie d..y składają się do kupy, co mu da,
to zeżre. (Młynek Żarnowy).
52. Kto się żywi wodą i wiatrem ? (Młynarze).
53. Stoi Wach na drwach, wyciąga ręce ku Bożej męce. (Wiatrak).
54. W dzień jak obręcz, w nocy jak wąż. (Pasek).
55. Jest w zimie jakby umarte i obdarte. (Drzewo).
56. Z tyłu można, z przodu można, a najlepiej jak stoi. (Tramwaj).
57. Panowie chowają, chłopi wyrzucają. (Smarkociny z nosa).
58. Wysoki ojciec, nizka matka, głuchy zięć, ślepa niewiasta.
(Niebo, ziemia, wiatr, mgła).
59. Która wstążka najdłuższa, a jak się wyciągnie, to do nieba
dostanie. (Tęcza).
.
60 Kiedy ludzie są w domu bez głowy ? (Gdy wyzierają oknem).
61. Co jest na świecie najtłuściejsze i najżerniejsze? (Ziemia).
62. W lesie urżnięto, w domu ugięto, pod końmi legało, do
nieba sięgało. (Skrzypce).
63. Kto ma pod brodą wąsy? (Kobieta, która ma chusteczkę
związaną pod brodą).
64. Co to za zwierzę, co ma 4 rogi i pierze. (Poduszka).
65. Raz wrzaśnie, jak się rodzi; jednemu ulży, drugiemu za
szkodzi. (Pierdnięcie).
Szklarczyk, Janika, Bukowski,
Wiktorowicz, Witkowski.
— 377
Kurski pacierz.
W Inwałdzie (okolica Andrychowa) kursowało wśród dzieci
mentowanie, zwane przez nie „kurskim pacierzem“, które po
niżej podaję :
„Posed kłokłotek s kłokoseckom na ziarnecka.
Kłokosecka zbirała po ziarnecku, a kłokłotek po kłysecku.
Kłokłotek sie udawiuł.
Kłokosecka poleciała do morza.
— Morze, dej wody!-------Komu wody ? —
— Kłokotkowi wody, o mału nie zdechnie. —
„Nie dam ci wody, podwil mi nie przyniesies od panny
w i e ń c a“.
— Panna, dej wieniec 1------- Komu wieniec ? —
— Morzu wieniec, morze da wody.--------Komu wody ? —
— Kłokotkowi wody, o mału nie zdechnie. •—
„Nie dam ci wieńca, podwil mi nie przyniesies od świnie
k i e 1 c a“.
— Świnia, dej kielec 1-------Komu kielec ? —
— Pannie kielec, panna da wieniec.------ Komu wieniec? i t. d.
„Nie dam ci kielca, podwil mi nie przyniesies od dąb u zoł ą d z i a“.
— Dąbu, dej zołądzia! — — Komu zołądzia ?------ Świni
zołądzia, Świnia da kielec.------- Komu kielec? i t. d.
„Nie dam ci zołądzia, podwil mi nie przyniesies od byka łoją“.
— Byku dej łoją ! — — Komu łoją ? Dąbu łoją, dąb da zołą
dzia ; i t. d.
„Nie dam ci łoją, podwil mi nie przyniesies od kosarza siana“.
— Kosarz, dej siana!------ Komu siana ? --- ------Byku siana,
byk da łoją ; i t. d.
„Nie dam ci siana, podwil mi nie przyniesies od piekarza
chleb a“.
— Piekarz, dej chleba!------- Komu chleba ? — Kosńrzowi
chleba ; i t. d.
„Nie dam ci chleba, podwil mi nie przyniesies od mynarza
m o k i“.
— Mynarz, dej moki !-------Komu moki ? i t. d.
„Nie dam ci moki, podwil mi nie przyniesies od rolnika
z b o ż a“ ; i t. d.
Lud. Rocznik XIV.
- 378
„Nie dam ci zboża, podwil mi nie przyniesies od gospodyni
k 1 u c y“; i t. d.
Gospodyni sie ozgniwała, wszystkie kluce oskidała.
Kłokosecka sie zwyrtła, jedon kluc schytła, zaniesła go rol
nikowi.
Rolnik sie ozgniwał, wszystko zboże oskidał; kłokosecka i t. d.
Mynarz sie ozgniwał, wszystko moko oskidał; kłokosecka i t. d.
Piekarz sie ozgniwał, wszystki chleb oskidał; kłokosecka i t. d.
Kosarz sie ozgniwał, wszystko siano oskidał; kłokosecka sie
zwyrtła, jedno ścibło schytła; i t. d.
Byk sie ozgniwał, wszystki łój oskidał; i t. d.
Dąb sie ozgniwał, wszystkie zołodzie oskidał; i t. d.
Świnia sie ozgniwała, wszystkie kielce oskidała; i t. d.
Panna sie ozgniwała, wszystkie wieńce oskidała ; i t. d.
Morze sie ozgniwała, wszystko wodo oschlustało; i t. d.
Kłokosecka sie zwyrtła, jedno kroplo schytła, zaniesła je kłokotkowi. Kłokłotek sie napiuł i zawołał:
Kukuryku 1
Spisane w Inwałdzie w r. 1896.
Szymon Gonet.
Opis wesela w Juszczynie.
(POWIAT MYŚLENICE).
Podał
Nawalany Julian.
Pierwszą podbudką do opracowania niniejszego tematu
były mi niektóre piosenki weselne, zasłyszane od Wicherkowej
z Juszczyna, które mnie bardzo zaciekawiły. To też nie zanie
chałem się udać do wspomnianej wsi, gdzie dowiadywałem się
chętnie nowych szczegółów. Zasięgałem także rad i wskazówek
od Uczniakowej, żony byłego wójta, kobiety już okrytej siwizną,
ale nad wyraz krzepkiej i wesołej, bo żyje słodkiemi wspomnie
niami, które jej lat ujmują i wiecznym okraszają uśmiechem;
dawniejszemu' laty nie obeszło się bez niej na żadnem weselu.
Niełatwem było rozgraniczenie poszczególnych zwrotek i zba
danie co do czego należy, gdyż nieraz dyktowano mi tak, jak
komu co „żywnie na myśl przyszło“.
— 379 —
Pierwsze starania o rękę dziewczyny zaczynają się już
w noc noworoczną, kiedy młodzieniec idzie do niej na „pod
chody“. Źle mu się znaczy, gdyby jego wybranica nawet nie
wstała z łóżka. Uchodzi natomiast za dobrą wróżbę, jeśli wtedy
o północy otworzy drzwi ona sama.
Poufne zbliżenie się dwojga młodych następuje zwyczajnie
w jakieś święto lub niedzielę przed sumą koło kościoła para
fialnego. Gotowemu do ożenki porywa wówczas jedna z dziew
czyn dobrze mu znajomych czystą, białą chusteczkę, wystającą
nieco z kieszeni. Dzieje się to niby nieznacznie. Chłopiec ów
prosi ją po tygodniu do karczmy, gości cukierkami i piwem,
ta zakrywa sobie twarz i oczy, rumieni się i odwraca od niego,
mówi niewiele, poczem staje się wesoła i miła w zabawie. Pod
czas ożywionej rozmowy traci chustkę na rzecz kochanka. Są
to zaręczyny; ich symbolem z jego strony mogą być także
obrazki, pierścionek lub kulczyki.
Zazwyczaj we czwartek wieczorem jedzie 2—3 zaufanych
gospodarzy na „zmówiny“. Nasamprzód pochwalą Pana Boga;
następnie jeden znich zapytuje: „Poraili mi tu, ze mocie jakąś
jałówecke na sprzedoj; ile za nią?“ Jeśli dziewczyna nie „ucieknie“ lub wnet wraca stamtąd, gdzie się ukryła, to daje do po
znania, że ma szczerą chęć i ochotę wydać się za proszącego
o jej rękę. Skoro dziewczę usłyszy: „Poraili mi tu, żebyś sła
na służbę“, domyśla się, o co chodzi i zgadza na wolę ojca.
Po „dobiciu targu“ rozpoczyna się uczta. W razie natychmia
stowego zerwania układów — przybyli na swaty zabierają ze
stołu nieknięte flaszki z winem i piwa już nie przynoszą z wozu.
Za napitek żądają niekiedy zwrotu kosztów. Nazajutrz po za
warciu ugody biorą udział we wspólnem śniadaniu. Potem inte
resowani załatwiają sprawy gruntowe i matrymonialne u notaryusza i proboszcza. Przed drugą zapowiedzią jadą narzeczeni
do Suchej — każde z osobna, z powrotem razem. On jej ku
puje trzewiki z gumami, ona jemu bieliznę i ubranie. — Pań
stwo młodzi spraszają dostojników wesela, każde w swojej wsi,
jeśli te są odległe. We wigilię ślubu przychodzą o zmierzchu do
panny młodej drużbowie, którzy po przekąsce i tańcach idą
prosić gości na ślub. Dwie pierwsze druchny ubierają konie
choinkami, zdobnemi w sztuczne kwiaty i paski kolorowych pa
pierów. Przed drzwiami, koło których jest przybity wieniec, sta
wiają po 2 lub 4 jodełki tak, że tworzą bramę. Po tych przygo-
— 380 —
towaniach zaświta dla młodej pary piękny dzień ślubu, który
odbywa się zwyczajnie we wtorek i w karnawale. Byłoby złą
wróżbą przystępować do ołtarza we środę. We czwartek udziela
ksiądz ślubu za karę wprawdzie przed głównym ołtarzem, ale
wtedy nie odsuwają obrazu Matki Boskiej, lub częściej przed
bocznym, który zawiera obraz Michała Archanioła, pogromcy
czarta. To służy czasem za pretekst do wcale niesmacznego
żartu: „Przed tym dyabłem weźmiesz ślub“. Dziewczyna idzie
na śniadanie z druchnami i drużbami do swego oblubieńca, jeśli
ma u niego zamieszkać na stałe. Po przekąsce i czułem poże
gnaniu syna z rodzicami wracają do niej, gdzie oboje klękają
wśród poważnego nastroju. Matka oblubienicy zrasza młodą
parę święconą wodą; ojciec udziela błogosławieństwa. Przez ten
akt pokory ona niejako przeprasza rodziców, on dziękuje za
córkę. Goście wychodzą. Drużbowie stają przed bramą. Uderza
nas ładny, wiejski strój, co do którego parę uwag: Będzie temu
15—20 lat, jak panny młode nosiły białe, batystowe suknie
i z materyi zwanej muszlinem lub bengalem; wieniec mirtowy,
symbol dziewictwa, zdobił głowę i opadał na plecy do pasa;
szeroką wstążkę zieloną z kwiatami, ujętą w kokardę przypinało
się do włosów; jej końce opadały równo ze suknią. Dzisiaj:
jeden wianek mirtowy na głowie, drugi przeprowadzony przez
pierś od lewego ramienia ku prawemu; szarfy niema, do całej
zaś sukni są poprzypinane bukieciki mirtowe. Kawaler ma przy
bukiecie mirtowym białą wstążkę. Wdowcowi bukietu brak, tylko
dla żartu niekiedy wtyka sobie za kapelusz gałązeczkę jodły.
Wdowy chodziły dawniej w czepcach; obecnie noszą przeważnie
zieloną, drapową suknię i jedwabną chustkę. Panna po straceniu
wianka idzie do ślubu w ubraniu kolorowem i z gołą głową
jeśli proboszcz na to pozwoli.
Zanim wyruszą w drogę, kropi starościna wodą święconą
orszak weselny i sypie nań owsem. Wszyscy zwarci gromadnie,
nadstawiają kapelusze lub chustki, poczem te ziarenka składają
w darze pannie młodej, życząc jej równocześnie dalszego powo
dzenia. Jej cisną się wtedy łzy do oczu ; część darowanego owsa
bierze ze sobą do kościoła. Prócz tego ma w kieszeni kawałek
chleba i cukru, surowego ziemniaka i pieniądze „Święcony“ owies
mięsza się po ślubie z tym, co został w domu. Trzeba go za
siać, gdyż ma być, podobnie jak zasadzony ziemniak, rękojmią
dobrego urodzaju. Chleb daje pewność, że go nigdy nie braknie.
— 381 —
Cukier oznacza słodkie życie. Wreszcie pieniądze mają się za
wsze „trzymać“ przyszłej gospodyni. Branie lnianego siemienia
na „święcenie“ już wyszło ze zwyczaju.
Siadają na wozy. Weselnicy czują się podczas drogi przy
gnębieni, bo przed kościół parafialny w Makowie nie wolno
przyjeżdżać z muzyką*1). W tern miasteczku rozchodzą się druchny po sklepach, kupują bukiety fabryczne lub mirtowe i przy
pinają je drużbom. Każdy zanich rewanżuje się w kościele świecą.
Za jej wypożyczenie trzeba dać 10 h. Jeśli się zbierze kilka par
młodych naraz, to wtedy świece po ślubie oddaje się za pośre
dnictwem kościelnego do rąk uczestników następnego wesela.
Oblubieńcy wchodzą do kościoła nawą główną, wracają zaś bo
czną po ślubie i obejściu ołtarza według pewnego porządku i po
modlitwie przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. Grajkowie, bawiący
dotychczas w gospodzie, wychodzą naprzeciw i witają nowożeń
ców muzyką. Już na miejscu u pana młodego (jeśli ten ma
u żony zamieszkać) podają na obiad kapustę, ziemniaki z roso
łem, kaszę jęczmienną, omaszczoną słoniną i mięso z chlebem
lub plackiem. Izbą gościnną jest piekarnia lub inny poblizki dom.
Niezadługo rozpoczynają się pląsy. Każdy drużba wrzuca z ko
lei do basów 20 hal., zaśpiewa coś, każę sobie zagrać polkę,
mazurka lub walca, ale wszyscy tańczą prawie zawsze tylko kra
kowiaka. W skład muzykantów wchodzą miejscowi ludzie, z któ
rych każdy jest samoukiem. Klarnet, dwoje skrzypiec i basy —
to zwykłe instrumenta muzyczne.
W nocy dopiero proszą drużbowie na wesele tych, co się
jeszcze za dnia do domów rozeszli. Są to przeważnie starsze
osoby. Młodzi robią im miejsce za stołem na wezwanie gospo
dyni: „Idźcie tańczyć, bo inni wlezą“. Przykre słowa: „Wyście
tu już byli“ należą do wyjątków. Niefortunne powiedzenie pani
młodej: „Bo ją wywlekę za łeb“ miało raz miejsce. Z reguły
podejmuje się wszystkich ze staropolską gościnnością. Od czasu
do czasu słychać zachętę „Jedz, jak chces“. Mieszczanie piją
kawę, herbatę i piwo — zazwyczaj w osobnej izdebce, gdyż
wobec nich lubi się wieśniak krępować i zabawa straciłaby swój
*) Uwaga. Wprawdzie byli tacy, co rozumieli, źe w tern nic złego
i starali się złagodzić to zarządzenie a nawet, o ile to od nich zależało,
całkiem usunąć przez takie powiedzenie, jak: „Jedziecie z pogrzebem?“
lub „Już w Kanie galilejskiej grano na weselu, a wy nie?“, ale to nię
pomogło i zwyczaj wyrugowano,
382 —
rodzimy, wesoły charakter. Otoczeni czcią, narażają się w naj
lepszej chęci na wyrzut: „Nie gardźcie nami“. — Wśród dźwię
ków muzyki tańczą świeże partye. Rozlegają się piosenki we
selne. Dzisiaj pod wpływem szkoły zanika dość prędko ich lu
dowe brzmienie, lubo starzy nie mogą się jeszcze pogodzić
z myślą, że ich dzieci „sze-sze-sze“ wymawiają. Podamy je we
formie dawniejszej. Niektóre z nich budzą ogólny poklask i szczere
uśmiechy. Jeśli kto „odciął się“ porządnie, powstaje sprzeczka
a nawet bójka. Nie brak też ostrych przytyków do państwa
młodych:
Bodaj cią, dziewcyno, skały rozstrzaskały,
Zęby moje łocy na cią nie patrzały.
Bodaj cią, dziewcyno, piorun trząsł, piorun trząsł
Za moją urodę, za mój cas, za mój cas.
Widziołem cią, widzioł, kiedyś żyto zyna,
Trzy milem ujechoł, a tyś się nie zgiena.
Wysokoś i prosta, wysokiego wzrostu,
Aleś świdrowato, powiem ci po prostu.
Salała, salała rybecka za wodom,
Ale jo nie bede, dziewcyno, za tobom.
Kiedy jo, dziewcyno, za tobom nie saloł,
Tylko za konikiem, co mi łokulawioł.
Paliłaś, dziewcyno, surowemi drwami,
Puscałaś dym oknem, a chłopcyków drzwiami.
Bodaj ci, chłopcyno, słońce nie świeciło,
Kiedyś mnie nie kochoł, nie zwodzić mnie było.
Bodaj cią dziewcyno pierwsa kula biła,
Za moją poczciwość, jako jo se była.
Poznać se to, poznać, który chłop zyniaty,
Bo jak idzie przez wieś, mo łeb jarganiaty1).
*) jarganiaty = rozczochrany.
— 383 Nasiałam łowieska, mnie się zrodziuł koper;
Byłeś mój kawaler, bądźze mój kumoter.
Pocoście tu przyśli, moi Stasikowie,
Skoroście nie przynieśli wionecka na głowie ?
Odpow. Nie kciołeś, Wojtusiu, panny pod wioneckiem,
Boś ty wołał wdowę, pieniądze z woreckiem.
Smutek zawiedzionego chłopca znajduje wyraz w następu
jącym dwuwierszu:
Mój Boże jedyny, zol mi tej dziewcyny,
Com sie je nakochoł, teroz kocho inny.
Nowożeńcy przekomarzają się nawzajem i nie tracą otuchy
na przyszłość:
fcozyniłek ci sie, niegzeta, niegzeta,
Wzionek se dziewcyne, bedzie ta, bedzie ta.
fcozyniłek ci sie na biede, na biede,
Pewnie cią, żonusiu, łodyjde, łodyjde.
fcozyniłek ci sie, niegzeta, niegzeta,
Spoźre na żonusie, a żonusia zgięta.
Wiedziałaś, dziewcyno, ze jo huloł, pijoł,
Mogłaś i to wiedzieć, ze cią bede bijoł.
Nie bede cią bijoł jaz na święty Michoł,
Żebyś pamiętała świętego Michała.
Ty moja, dziewcyno, porachujze sobie,
Ile jo drózeczek narobił do ciebie.
Jednę dróżkę przez las, drugą przez lescynę,
Trzecią koło łóżka, cwortą pod pierzynę.
— 384 —
Łobjechałeś, Jasiu, za wysokie pole,
Zadno cią nie kciała, wróciłeś sie do mnie.
Chodziek sie wydała, to sie nie dom nędzy,
Pójdemy do lasu, nazbieramy rydzy.
Młodzież nie skąpi sobie wzajemnych komplementów. Je
dni rozpoczynają, drudzy „odśpiewują“. Częstokroć wywiązują
się pocieszne dyalogi, których obrót zależy od danej sytuacyi
i humoru. Niektóre z niżej podanych wierszy można tutaj zali
czyć. Podzielimy je na ogólne, dalej — śpiewane przez dziew
czyny i chłopców.'
Leciały gołębie, pływały karasie,
Kiedy ja cią kocham, to z innemi zasie.
Siwy gołąbecek na stole przybity,
Kiedy jo cią kochom, kochajze mnie i ty,
Dudni woda dudni w cembrowanej studni,
Trudno się zakochać, lecz odkochać trudni.
Muzycko, mi zagraj, basisto, zabasuj,
Niech jo sie uciese, gdym dorwała casu.
Świeci miesiąc, świeci na niebie wysoko,
Wpodłeś mi, chłopcyno, do serca głęboko.
Pozdrowiom cią, Jasiu, przez ten kwiatek biały,
Boś ty mi jest milsy, niżeli świat cały.
Wysoka przynica, jesce wyzse kłosy,
Mnie sie spodobały u chłopoka wąsy.
Poznać se to, poznać, który parobecek,
Bo jak idzie przez wieś, jakby janiołecek.
W moim łogródecku kwitnie róża polno,
Śliby do mnie chłopcy, ale im nie wolno.
— 385 —
Ciociaz ja dziubato, w kazdem dziubie dukot,
Pilnujcież mnie chłopcy, by mnie kto nie ukrod.
Chociaż jo nieładno, o to się nie trosce,
fcadnem i bogatem scyńścia nie zazdrosce.
Chociazem nieładną, i nie jestem gładko,
Który na mnie spoźry, łocy sobie zatko.
Kukułecka kuka w łogródku na grusce,
Wyspołeś sie, Jasiu, na moi podusce.
Kukułecka kuka, ale nie wiem kany,
Cyli u Jasinka, czyli u polany.
Jak ja se zaśpiewom w lesie u polany,
To mi nie potrefią Zawojskie łorgany.
Jak jo se zaśpiewom w Juscynie na górze,
To mi sie rozwinie spódnica na snurze.
Cegóz ty, Jasinko, po mnie kces, po mnie kses,
Kiedy jo ci dała chustecek jaze sześ?
Jednę jo ci dała wybijaną złotem,
Co moja matusia nie wiedzieli o tern.
Drugągek ci dała biolutką, biolutką,
Kiedyk była jesce dziewcyną malutką.
Trzeciągek ci dała z kwiotkami, z kwiotkami,
Kiś do mnie przyjechoł ze swemi bratami.
Cwortągek ci dała łozdobną, łozdobną,
Kiedy jo se była dziewcyną nadobną.
Piątągek ci dała ze ślakiem, ze ślakiem,
Kiedyześ przyjechoł kulawem konikiem.
— 386
Szóstągek ci dała z lelią, z lelią,
Bój się Boga, Jasiu, dej mi ją, dej mi ją.
Nie wrócę, nie wrócę, pod konika wrzucę,
Konik potratuje, reśte ci daruję.
Powiedzze mi, powiedz, dziewcynecko, powiedz,
W którą niedzieleckę domy na zapowiedź.
Cem dali w gęstwinę, prościjsa dębina,
Cem dali od ludzi, ładnijsa dziewcyna.
Poznać se to, poznać, któro dziewcynecka;
Idzie do kościoła poprawio wionecka.
Kochana dziewcyno, przyznaj mi tę prawdę,
Ze jo juz ładniejse nad ciebie nie znajdę.
U dziewcyny w sieni torniami zacieni/)
Tornie wyrąbali, dziewcynę porwali.
Wiedziałaś, dziewcyno, ze jo urlopnicek,
Pocóześ chodziła ku mnie na trownicek?
Ty moja dziewcyno, moje sto tysięcy,
Jak mi ciebie dadzą, nie stoję o więcy.
Wczesnym rankiem wraca pan młody z wesela do rodzi
ców, by w biały dzień znów pojechać ze swą drużyną w celu
zabrania żony. Wyprawę umieszczają tymczasem „spólnice (są
siadki z tej samej roli) w skrzyni; na spodzie chleb, zboże ró
żnego gatunku i placek weselny, potem dopiero korale, chustki
lub „kęsek“ (60 łokci) płótna. Tę skrzynię niosą drużbowie
wśród tańca, przyczem sobie ktoś nogę potłucze, i kładą na
wóz. Cztery starościnę i bogate dziewczęta siadają na „pościel“
związaną w płachcie. Przed wyjazdem śpiewają na nowo;
») zacieni = zagrodzili.
387 —
Pierwszy drużba.
Siadaj Maryś na wóz,
warkocki se załóz,
bo juz Wojtuś przyjechoł.
Pani młoda.
Nie bede siadała,
bom nie sprzeprosała,
bo mi łojca matki zol.
Pierwszy drużba.
Oj siadaj, siadaj, kochanie moje,
Bo ci juści nie pomoże płakanie twoje.
Pani młoda.
A ja nie bede z wami siadała,
Bom swojej matce1) nie dziękowała.
Dziękuję ci moja matko,
cesałaś mnie zawse gładko,
więcy nie bedzies.
Dziękuję ci, miły łojce,
chowałeś nas2) jako owce,
więcy nie bedzies.
Dziękuję ci, moja siostro,
robiłyśmy zawse łostro,
więcy nie bede.
Dziękuję ci, miły bracie,
pierałak ci zawse g...e,
więcy nie bede.
Dziękuję wom ławy, ściany
i ty piecu łopsarpany,
w którymek jeś gotowała,
więcy nie bede.
’) Przed każdą zwrotką dziękczynną powtadrza się ten czterowiersz
małą różnicą: swemu łojcu, swojej siostrze i t. p.
2) nas = rodzeństwo.
388' —
Starościnę.
Siadaj, Maryś, siadaj, cobyś ta chodziła,
Przeproś konewecki, coś wodę nosiła.
Zabieraj sie, Maryś, zabieraj się z nami,
Zawieś se wionecek w sieni nade drzwiami.
W sieni nade drzwiami, w sieni na łocapie,1)
Bo juz twój wionecek u matusi skąpie.
Chodziłaś, pijałaś i grywałaś w karty,
Myślałaś, Marysiu, ze to będą żarty.
Zabieraj się Maryś, zabieraj, zabieraj,
Tylko se do jedne spódnice pozbieraj.
Zabieraj się, Maryś, bo juz cas niemały,
Nie na rok, nie na dwa, ino na wiek cały.
Wszystkie Juscynianki, postanijcie w rzędzie,
Nad nasą Marysie pieknijse nie bedzie.
Świeci miesiąc, świeci, pomogo mu gwiozda,
Juz się ta rodzina rozlatuje z gniozda.
Patrzajciez, wy dziewki i wy tez mężatki,
Jak się ciężko wybrać od łojca, od matki.
Zodne dziecko łojcu nie nagrodzi tego,
Jako sie wybiero z domu rodzinnego.
Ty nasa dziewcyno, zabieraj sie z nami,
Bo tu juz nie bedzies ze swemi łojcami.
Pierwszy drużba wyprowadza panią młodą z domu i roz
wesela śpiewkami:
Myślałaś, dziewcyno, ze ci dobrze będzie,
Bedzies se siedziała z kurami na grzędzie.
') łocap — pierwsza belka poprzeczna nad oknem lub drzwiami,
— 389 —
Z kurami na grzędzie, z kackami na wodzie,
Nie trubuj sie1), dziewce, bo ci dobrze bedzie.
Nie krzyc juz, dziewcyno, cegobyś krzycała,
Dostałaś chłopcyka biolutkiego ciała.
Biolutkiego ciała, wysokiego wzrostu,
Obrałaś dziewcyno do swojego gustu.
Chłopcyno, chłopcyno, przecie z ciebie zrojca,2)3
Wykrodeś dziewcyne od matki, od łojca.
Chłopcyno, chłopcyno, wielkimeś tyranem,
Wykrodeś dziewcyne łoknem zawieranem.
Zabieraj sie, Maryś, ze swoje świetnice,1)
Przeproś łojca, matkę i wszyskie spólnice.
Na odchodzie nuci w ostatniej chwili sama pani młoda
lub zwykły ją wyręczać kobiety:
Wybiła godzina, zabierać sie muse,
Bracie i bratowo sanuj mi matusie.
Bywajcież mi zdrowe, wy łojcowskie progi,
Nie beda tu chodzić więcy moje nogi.
Ani nogi chodzić, ani ręce robić,
Nie bedziecie więcy nade mną przewodzić.
Jademy, jademy,
drózecki nie wiemy,
ale ludzie wiedzą,
to nam dopowiedzą.
Dwaj parobcy gubią gdzieś bicze po drodze i nie chcą ru
szać dalej, dopóki się ich nie poczęstuje cygarami. Gdy. już pań
») trubuj się = turbuj się (od- łac. turbo).
2) zrojca = zdrajca.
3) świetnica = świetlica.
— 390 —
stwo młodzi są w pobiżu swej chaty, napotykają zaporę ze żer
dzi. U góry — na poprzek widnieje napis: „Witamy gości!
Tuż obok z drugiej strony siedzi przy stole jakiś poważny go
spodarz, otoczony stosem ksiąg; niby w charakterze urzędnika,
przybiera wobec przyjezdnych nasrożoną minę, mierzy ich zwrokiem przez okulary z drutu, często bez szkiełek, powiada:
„Wyście z Jerozolimy, wyście śpiegowe, gdzie mocie poświadcenie?“ naco otrzymuje utarte wyjaśnienie: „My w tern domu
zamieskomy, my jesteśmy pewni'1. Tę całą pocieszną scenę
urozmaica komiczna rola i figura turonia, który, odziany w skórkę
cielęcą, chowa się do wydrążonej beczki, to znów, gdy jest przy
humorze a ze strony napitych parobków nie grożą mu guzy,
bodzie rogami nowoprzybyłych, gdyż ma on straszyć „obcych*
i pędzić ich z roli dotąd, aż ci się okupią sowicie baryłką piwa.
Z chwilą, gdy okup nastąpi, gospodarz ów przestaje się bawić
w protokolistę, nie robi już żadnych trudności, lecz wystawia
paszport, który pieczętuje n. p. kawałkiem buraka. Przejazd
wolny.
Kobiety.
Matusiu, matusiu otwieraj pałace,
Wiezemy niewiastę, ale bardzo płace.
Otwieraj, tatusiu, nowy dwór, nowy dwór,
Wiezemy niewiastę na wybiór, na wybiór.
Pierwszy drużba za panią młodą:
Łobiecoł mi tatuś polane darować,
Ino mi sie kozoł z Józusiem sanować.
Kobiety.
Nierada, nierada, matusia nierada,
Bo sie jej zrobiła u pieca zawada.
Nierada, nierada matusia niewieście,
Zaprzągojcie konie, zaroz ją odwieźcie.
— 301 —
Matka pana młodego:
Tu moja chałpecka, tu mój dom, tu mój dom,
Tu moja Marysia, tu ją mom, tu ją mom.
Kobiety.
Przysłaześ tu, Maryś, na inną fortece,
Bedzies sprzedawała korcami przynice.
Gdyś przysła do chałpy, weźmijsie do sprawy,
Pamiętaj to dobrze, nie pij nigdy kawy.
Ugotuj wodzianki, chleba razowego,
A trzymoj sie zawse gospodarstwa swego.
Bedzies miała kluce gospodarstwa w mocy,
Musis ik doglądać, jak wednie, tak w nocy.
Wyźryj-ze, Józecku, wyźryj-ze na pole,
Bo ci se wiezemy pociesynie twoje.
Pociesynie twoje i twoją zoninke,
Bosą bedzies mioł z niej, dobrą gospodynke.
Nima se to, nima, jako Juscynianki,
Gospodynie dobre i stałe kochanki.
U celu podróży sprowadza matka synowę z wozu, wita
się z nią serdecznie, całuje i gości chlebem ze solą i piwem.
Kiedy zaś ta przechodzi przez próg, powinna podłożoną miotłę
precz odrzucić, a okaże wielką sprawność i dowiedzie, że bę
dzie gospodarna. Jeśli się jej potoczy bochenek chleba prosto
ku bydłu, to ono nie zmarnieje i będzie się dobrze chowało.
Prócz stajni obchodzi również z matką izbę, piekarnię, komorę,
chleb zaś chowają do skrzyni z wyprawą, której nie wolno ru
szać przez cały rok z tego miejsca, gdzie ją raz ustawiono.
Przestąpienie tego zwyczajowego zakazu wróży świeżo wydanej
dziewczynie śmierć. Pierzynę chcą „ukraść“ drużbowie. Dawniej
kładziono ją chwilowo na nizkim piecu.
Około godz. 9. wieczorem siadają do uczty goście, pań
stwo młodzi i krewni. Gdy sobie podjedzą, popiją, opłaca sta
rościna muzykantów, wyśpiewuje okolicznościowe piosenki pod
— 392 —
adresem pani młodej, z którą tańczy. Na ten mniej więcej czas
przypada kłótnia bez tła realnego między matką a synową:
Chociaż jo uboga, ubogo sie nosę,
Żadnej ja matusi o syna nie prosę.
O syna nie prosę i prosić nie bede,
Zodnej ja matusi synową nie bede.
Choćby mi go dała, tobym go nie kciała.
Wciązby mi mówiła, ze mi syna dała.
Chociażby synowa od północka wstała,
Matkaby mówiła, ze nic nie robiła.
Choćby jej synowa ręce, nogi myła,
Matkaby mówiła, że nic nie robiła.
Wstaj ze ty synowa, cego bedzies spała,
Wyzyńze te krowy, coś ik tu przygnała.
Wiedziałaś, matusiu, ze jo krów nie miała,
Cóz mi teroz mówis, bym ik wyganiała.
Cicho być, synowo, nie otwieraj gęby,
Bo wezmę warzechę, wybiję ci zęby.
Nie potom tu przysła, żebyś mnie tu biła,
Tylko jo se po to, żebym ci robiła.
Jo na twoim chlebie zębów nie nabyła,
Żebyś mnie ty, małpo, skrobacyskiem1) biła.
Z rąk starościny bierze do tańca panią młodą pierw
szy drużba. Robią mu wyrzuty, jeśli mu ta ucieknie n. p. do
słomy i odwleka chwilę czepin, które odbywają się na ko
newce lub częściej na stołku z poduszką, żeby oczepiona
miała lekkie życie. Nie można dokonywać tego obrzędu na
„gnacie“ (pniak do rąbania drzewa) ani na dziżce od chleba.
Skoro dziewczyna opiera się i nie chce siadać, co sobie uważa
’) skrobacysko = warzecha, pogrzebacz.
- 393 —
za zaszczyt, pierwszy drużba używa przemocy i dopnie celu.
Gdyby już ze stołka uciekła, to powiadają o niej, że „kiedy
głupia, to niech leci“, nie szukają jej więcej a w pewnych ra
zach czepiny się nie odbędą. Nie zbyt pochlebnie sądzą ró
wnież o takiej, która wcale nie stawia oporu: „Leci jak ciele
na kołek. Dyć je juz zacepcie, nie może się dockać“. — Gdy
wdowa ponownie wyszła za mąż, to jeden mężczyzna przebiera
się za kobietę, wdziewa spódnicę, fartuszek, da się oczepić na
osobności, następnie okryty chustką wchodzi do izby, usiądą
i zawodzi ogromne żale za wiankiem, który co dopiero miał
utracić. Starościna wkłada pani młodej na głowę „cepiec“ i sztu
cznie składaną „chustkę“, którą na jednym rogu zdobią misterne
hafty w batyście lub na tinku. Z oczepinami łączą się następu
jące śpiewy:
Jak cią beda cepić spoźryj do powały,
Zęby twoje dzieci corne łocy miały.
Jak cią beda cepić spoźryjze do nieba,
Zęby twoje dzieci nie pragnęły chleba.
Jak cią beda cepić, spoźryj na tragarza,
Żebyś uchowała syna dla cysarza.
Jak cią beda cepić, spoźryj do polinie1),
Zęby cią kochały wszystkie gospodynie.
Nie krzyc-ze, dziewcyno, nie krzyc-ze juz wiele,
Złożyłaś wionecek Maryi w kościele.
Widzioł cią ksiądz probosc i pon łorganista,
Izes we wionecku do kościoła przysła.
Poproś łorganisty, księdza wikarego,
Zdyjmą ci wionecek z óntorza wielkiego.
O chmielu, chmielu, wysokie liście.
Była dziewcyna, zacepiliście.
’) polina = drzewo do suszenia.
Lud. Rocznik XIV.
27
— 394 —
Żebyś ty chmielu po gojak nie loz,
Tobyś nie robiuł z tych dziewcont niewiost.
Ale ty chmielu po gojak łazis,
Niejedno dziewce z wieńca wywodzis.
Wdzioli se ci, wdzioli na głowicke sacek1),
Nie bedzies wiedziała, gdzie jaki jarmacek.
Wdzioli se ci, wdzioli na główicke pęto,
Nie bedzies wiedziała, kiedy jakie święto.
Króla korunują,
to winecko piją,
a ty panie młody
dejze nam choć wody.
Sanuj-ze mnie sanuj,
za wionecek za mój,
za mój różanowy
coś mi go zdarł z głowy.
Bodaj cią, dziewcyno, za twój rozum krótki,
Straciłaś wioneck za kielisek wódki.
Myślałaś, Marysiu, ze ci bedzie lepi,
A tu ci sie nieroz postronkiem przylepi.
Nie bedzies, Marysiu, u nas wody nosić,
Bo je bedzies miała pod łokciami dosyć.
Sto razy do roku, sześ razy na tydzień,
Bedzies ty płakała nieomal w każdy dzień.
Mówili ci wcora, bywaj panno zdrowa,
A dzisiaj ci mówią, pani Józefowa.
Wcora była dziewka, a dzisiaj juz baba,
Przypatrzcie się ludzie, jak óna to rada.
*) sabek = „cepcysko niciane“.
— 395 —
W zajęcowy grusce, wszystko cosik chrusce,
Przypatrzcie sie, ludzie, jak Marysi w chusce.
Tu w Juscynie grusce wszystko cosik chrusce,
Przypatrz-ze sie, Jasiu, jak Marysi w chusce.
Patrzajcież, wy dziewki i wy też mężatki,
Jako to pasują ty Marysi smatki1).
Patrzajcie, wy młodzi, jak starzy tańcują,
Idą im kulchony, 2) ani nóg nie cują.
Pamiętaj, dziewcyno, ześ nam wionek dała,
Bo rok potem cosik bedzies kolebała.
Pamiętaj, dziewcyno, bo nadzieja blizko,
Zmieniłaś wionecek i swoje nazwisko.
Byłaś dobrą panną, bądź-że i mężatką,
Bądź-ze i dla dzieci ukochaną matką.
Mierziały cią Maryś stązki wywijane,
Teroz cią nie mierzi cepcysko niciane.
Mierziały cią, panno, wywijane stązki,
Teroz cią nie mierzi cepcysko z powązki.3).
Byłaześ w Juscynie, znałaś Juscynianki,
Teroześ w Żarnowce, znajze Zarnowianki.
Byłaześ dziewcyno, chodziłaś z dziewkami,
Teroześ kobieta, bedzies z kobietami.
We wianecku chodzić, we wianecku sypiać,
Jakże ci sie ni mioł wianecek rozsypać?
Wydać sie to wydać,
zęby jako wybrać,
zęby sie wymówić,
zęby ś nim nie legać.
') smatka = chustka kolorowa.
2) . Kulchony. :== nogi.
3) . powązka = płótno do cedzenia wydojonego mleka.
— 396 —
I wydać sie może
i wybrać sie może,
ale od lezyska
nima wymówiska.
Oj ciężki, oj ciężki jest ten kamień młyński,
A jesce dużo cięzsy ten stan małzyński.
Oj bo kamień młyński
ciągle wodą płynie,
a ten stan małżyński
nigdy nie zaginie.
W całym „opisie“, który doprowadziliśmy do końca, pio
senki ząjęły stosunkowo dużo miejsca. Prócz nowych, przyto
czyliśmy także mniej oryginalne, które są z pewnemi odmianami
wspólną własnością ludu polskiego, a to dlatego, że gdyby
wszyscy i ja na ostatku jedynie z tej racyi nie chcieli je spisać,
to skarby te, obecnie szeroko znane, byłyby kiedyś nieznane
nikomu.
Odpowiedzi na zapytania.
Goszyce, wieś w powiecie miechowskim, gub. kielecka.
1) Bocian — nie ma nic szczególnego. Wyraz „boćko“
oznacza i tu: straszydło.
2) Piast, piasta. Używa się na oznaczenie pewnej
części koła.
3) Stępa. Jest znana i używana; kształt zwyczajny (patyk
prosty, wydłubany itd.). Tłuką w niej krupy (jęczmień), a przez
tłuczenie zdejmuje się skórę z ziarna jęczmiennego, tak że zo
stanie samo czyste ziarno; jak jest suchy, skrapia się wodą.
4) Socha. Są to słupy w stodole do podpierania dachu.
5) O smokach: św. Jerzy — niema żadnych podań.
Maryan Goyski.
397 —
Odnośnie do zapytania w zeszycie I i 11 „Ludu“ (str. 183)
pogaję wiadomość z Królina, powiatu mościskiego:
1) Bocian. Nazywają go „buźko“. Przezwisk żadnych
mu nie nadają, bo mają dla niego wielki respekt Dobrze się
będzie wiodło temu, na czyjej chacie „buźko“ gniazdo założy.
Ktoby zaś gniazdo jego uszkodził, to „buźko“ z pewnością
przyniósłby w dzióbie ogień z pola i pożarby wzniecił. Paste
rze, zobaczywszy bociana, krzyczą:
„Buźko pan, buźko pan,
Maje skryła i żupan“.
2) Smok. Nazwa: c m o k, a częściej „drak“ (! Ciekawe,
w jaki sposób przyjęto od Niemców ten wyraz!). Cmok ma
7 głów i dwoje skrzydeł. 7 paszcz, zieje ogniem. W baśniach
występuje bardzo często.
3) Święty Jerzy. Był to rycerz, który ocalił pewną
królewnę, przeznaczoną na pożarcie „cmokowi“, to jest zabił
cmoka, a potem z królewną się ożenił.
4) Niema.
5) Niema.
6) Stępa. Narzędzie składające się. z 2 części: spodniej
i wierzchniej. Część spodnia zrobiona jest z klocu drzewa w ten
sposób, że w grubszej części wyżłobiono dziurę głęboką mniej
więcej 60 cm. a szeroka o średnicy 30 cm. Część ta nazywa się
głową. Poza głową kloc jest wyciosany w dwie równoległe
belki w poziomie wierzchu głowy, a ze spodu podciosane. Na
końcu wbite są nogi. W wydrążenie między obydwie belki
wchodzi część wierzchnia zwana stęporem. Jest to belka mająca
na tylnym końcu poprzecznie wbitą ośkę, a na przedniej kloc
dostosowany do wydrążenia w stępie. Powyżej tego kloca przy
bity jest do stępora kawałek klinowato zastruganego drewna
dla większego rozmachu.
W stępie tłuką proso na jagły, tudzież jęczmień na pęcak,
pszenicę na „kutię“ i siemię konopne i lniane na olej.
7) Niema.
8) Niema.
9) O b y ś c i e, Obejście. Nazwą tą objęta jest cała
zagroda z podwórzem, sadem itd. Części obejścia: podwórze,
zatyle, sad.
10) Niema.
Kazimierz Króliński.
— 398
Rozmaitości.
Pogrzeb
góralski w Mszanie przed
pół
wiekiem.
W książce: „Ułamek z podróży archeologicznej po Galicyi od
bytej w r. 1849 przez Józefa Łepkowskiego i Józefa Jerzmanow
skiego (Okolica podkarpacka, obwód sądecki) Warszawa 1850.“
czytamy: „Karpackie echo, zbudzone mszańskiemi dzwony,
smętnym, przeciągłym tonem rozległo się w okolicy. Niedługo
potem ukazał się orszak pogrzebowy, ciągnący do kościoła.
Nie uroczystym, powolnym krokiem, jak to w dolinach bywa,
ale szybko postępując, smagli górale, nieśli na marach sześć
trumien z trupami zmarłych na cholerę włościan. Ciekawość,
z jakiemi narodowemi obrzędami odbywa się w tej okolicy ów
stanowczy akt życia ludzkiego, zaprowadziła nas do świątyni.
Nigdyśmy się jednak nie spodziewali, aby ta pełna uroczystego
smutku chwila, co nas mimowolnie i bojażnią przyszłości przej
muje ; aby ta mówię chwila, rozśmieszyć mogła. Rzeczywiście
był to komiczny widok. Ślepy na jedno oko kramarz, wychudły,
obdarty dzwonnik, w uroczystej postaci z ogromnemi waltorniami postępowali naprzód. Niestrojnemi głosy, najpodobniejszemi do myśliwskich lub pasterskich zwoływań, napełnili świą
tynię. Za nimi szedł organista z bębnem, wybijając marsz,
jakby do ataku. Wreszcie ksiądz, i kondukt z trumnami zakoń
czyły pochód. Po ustawieniu zwłok na miejscu, trąby i bęben
założyły swą rezydenyyę na chórze, gdzie się od czasu do
czasu odzywały. Narzędzia te muzyczne przy każdei większej
kościelnej paradzie koniecznie użyte być muszą ; a biedny chło
pek więcej płaci za pogrzeb, byleby tylko owa trąba z bębnem
dodawała parady przy odniesieniu zwłok nieboszczyka na miejsce
wiecznego spoczynku“. (Str. 5—6).
Lekarstwo na ból zębów. W tej samej książce (str. 6),
czytamy: „Zwróciliśmy także uwagę naszą na babieniec, któ
rego drewniane ściany są całe utkane zębami
1 u d z k i e m i. Jestto zabobon, w skutku którego dla uratowa
nia się od bólu zębów wyrwane w przedsionku kościoła Bogu
jakby jakiemu pogańskiemu bóstwu składają w ofierze“. Cie
kawi jesteśmy, czy ten zwyczaj jeszcze się tam lub gdzieindziej
zachowuje ?
- 399 —
Ludzi mierz, Krauszów, Długopole i Kościeliska. W tejże
książce (str. 30) zapisano następujące podania ludowe, przy
wiązane do nazw tych miejscowości: „W czasie napadów ta
tarskich, dzicz ta w miejscu Ludzimierza ludzi mierzyła,
wybierając zdatnych do noszenia broni; niezdatnym w Krauszowie krajano czyli obcinano uszy, a uciekający chronili się
we wsi, którą na pamiątkę Długopolem przezwali. W Kościeli
skach zaś kości tatarskie zasiały pola“.
Wyrażenia góralskie. W tejże książce (str. 39) przyto
czono następujące wyrazy góralskie : lach (mieszkaniec dolin),
pyrć (ścieżka wydeptana od kóz), cierpiołka (męka Pańska),
zły raz (szubienica), niepili (obcy), statek (bydło), centyrz (cmen
tarz), guśla (skrzypce), watra (ognisko), duchanie (tytoń), drapa
(przykry bok góry), kirkak (na plecach), grula (ziemniak), fuja
wica (zadymka), skała (każdy kamień), niewiasta (synowa),
bursa (nasz karnawał), zboże (owies), jarzec (jęczmień), gadzina
(drób), gruby statek (nierogacizna), smerek (świerk), karpiel
(brukiew), gacek (nietoperz), ciekawy (złodziej), zdatny (oszust),
juhas (pasterz), baca (starszy pasterz), bacówka, (buda pasterska),
ciupaga, wataszka (siekierka), hawiarz (górnik), śrężoga (mgła
na pogodę), tyrzeń (tydzień).
Łosica konfederacka. Na str. 40 tejże książki czytamy:
„Godny tu jeszcze uwagi, dochowany w dworcu dziedzica Łopuszny, jako pamiątka familijna, ubiór z czasów konfederacyi
barskiej. Krój ten munduru zupełnie podobny do naszego sakpaltota : wyłogi pąsowopluszowe, takież klapy i zagięcia szoso
wych dolnych końców. Ponieważ mundur ten jest sporządzony
ze skóry łosiowej, przeto go w owe czasy łosicą zwano. Srebrne
guziki z orłami, i ładownica łosiowa z pąsowemi frędzlami,
z krzyżem wyszytym na klapie, dopełniają ten ważny dla ma
larzy zabytek".
Stopa św. Kunegundy. Na str. 57 tejże książki czytamy:
„Św. Kunegunda uciekając przed Tatarami, na drodze, którą
postępowała, zostawiać miała po kamieniach cudowne ślady
swej stopy. Kamień ten piaskowy, dziś w drewnianej skrzynce
zachowany, ma na sobie rzeczywiście ślad małej nogi, jakby w gli
nie wyciśniętej. Stopka ta w lesie pod w'sią Łopuszną zna
leziona
5. Matusiak.
- 400
I. Wieliczka miasto.
a) Jeżeli chorego (na cokolwiek) umyją, poczem odnośną
wodę wyleją na drogę czy ulicę, a koń przejeżdżający zaraz
potem wejdzie w tę wodę, to wówczas zachoruje ten koń
lub człowiek jadący. (Uroki jako powód tego zachorowania,
poczem następuje zwykły sposób odczyniania — takie jest prze
konanie i wiara u mieszkańców).
b) W drugie święto Wielkiej Nocy przebiera się jakiś męż
czyzna (zwykle chłopak) za starą kobietę, maluje twarz na
czarno i chodzi z kijem w ręku po ulicach. Tych, którzy się
nie opłacają pieniądzmi — bije.
II. Wał-Ruda, wieś w pow. brzeskim, w Galicyi.
Zwyczaj weselny. Przed wieczerzą weselną uroczysta, cicha
modlitwa każdego z uczestników, przyczem wszyscy, tak męż
czyźni, jak kobiety stoją lub klęczą, potem następuje spożywa
nie wieczerzy, poczem znowu modlitwa następuje, z dodatkiem
jednak potem jakiejś pieśni religijnej przy towarzyszeniu mu
zyki: pieśń tę kończy wesoły krakowiak, który dopiero rozpo
czyna tańce.
Gości znakomitszych, zaproszonych na wesele np. księdza,
witają uczestnicy uroczyście, wychodząc przed dom ; gdy gość
się zbliża, pada strzał jakby z kabzli lub moździerza, muzyka
weselna gra marsza, wszyscy uczestnicy wesela klaskają w ręce.
III. W okolicach Proszowic.
Z powodu tegorocznych (1908) deszczów i słoty jeden
z chłopów mówi do drugiego, że obecna słota jest karą Bożą
za złość i grzechy ludzkie. Na to drugi odpowiada: To nie
Pan Bóg, bo On stworzył ludzi na obraz i podobieństwo Swoje,
ale te u r z ę d n i k i niebieskie (sc. Święci Pańscy) tak
rządzą.
(Opowiadała p. M. Z.)
Maryan Goyski.
