0152125aefbaa7735ed4eca565c6be75.pdf

Media

Part of Dlaczego zajmujemy się ludoznawstwem ? / Lud, 1908, t. 14

extracted text
Dlaczego
zajmujemy się ludoznawstwem?1).
Opisujemy lud, jego charakter i strój, jego zabudowania,
sprzęty, zajęcia i narzędzia, jego sposób życia i naturę myśle­
nia. Staramy się poznać i przedstawić jego uroczystości doro­
czne i zwyczaje, jego obrzędy chrzestne, weselne, pogrzebowe.
Zapisujemy skrzętnie jego pieśni i podania, legendy, baśnie i
klechdy, gadki i anegdoty; wierzenia w demony i najrozliczniejsze siły nadprzyrodzone, jak czary i czarownice; pojęcia i po­
glądy o wszechświecie i życiu pozagrobowem; zabobony i prze­
sądy obrzędowe, gospodarskie, z życia ludzi, zwierząt i roślin;
wróżby i przepowiednie; lecznictwo w całym jego rozległym
obszarze ; zabawy i gry; zagadki i łamigłówki; przysłowia i przymówki. Staramy się poznać nazwy miejscowe i język ludowy.
Jednem słowem staramy się dać pełny obraz życia i du­
cha naszego ludu w chwili obecnej. I na co ta robota ? ciężka,
żmudna, mało komu znana, mało ceniona, prawie przez nikogo
(prócz wyjątkowych jednostek) nie popierana ? Na co to
i po co ?

’) Odczyt miany na walnem zebraniu Towarzystwa dnia 30. marca
1908 r.
Lud. Rocznik XIV.

1

- ź Cały Konrad Wallenrod kłębuje, wre i kipi uczuciem patryotycznem, potężnem, jak trzęsienie ziemi. Ale najwspanialszą
jego częścią jest niezawodnie PieśńWajdeloty, pieśń, która
rozwiązuje pytanie: W czem siła i moc narodu, który utracił
niepodległość ?
W dwu rzeczach — powiada poeta —- w wieści i pieśni
gminnejj Któż z nas nie pamięta owych słów równie wielkich,
jak prawdziwych :
O wieści gminna! ty arko przymierza
Między dawnemi i młodszemi laty.
W tobie lud składa broń swego rycerza,
Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty!
Arko! tyś żadnym niezłamana ciosem,
Póki cię własny twój lud nie znieważy.
O pieśni gminna! ty stoisz na straży
Narodowego pamiątek kościoła
Z archanielskiemi skrzydłami i głosem —
Ty czasem miewasz i broń Archanioła!
To, co Żydzi mieli najświętszego, złożyli w swej Arce
przymierza, z nią towarzyszyły im cuda, z nią odnosili zwycię­
stwa, z utratą jej szli na zgubę.
Taką świętością dla nas, takim talizmanem życia — lub po
utracie — śmierci, jest dla nas „wieść gminna“, inaczej „naro­
dowy pamiątek kościół“, którego skarbów strzeże „pieśń gmin­
na“ z „archanielskiemi skrzydłami i głosem“, a jeżeli potrzeba
i z „bronią“, z ognistym mieczem „Archanioła“. Jak ta arka
„żadnym niezłamana ciosem“, dopóki jej „lud własny nie znie­
waży“, dopóki się jej własny lud nie zaprze, tak niezwyciężony
niczem jest i ten stróż „narodowego pamiątek kościoła“, tej
„arki przymierza między dawnemi a młodszemi laty“, ten Ar­
chanioł boski, ta „pieśń gminna“, która żyć umie nawet wtedy,
gdy „podłe dusze“ nią wzgardzą i „nie umieją karmić jej żalem
i poić nadzieją“, bo wtedy jeszcze
Ucieka w góry, do gruzów przylega
I stamtąd dawne opowiada czasy.
Ta „wieść gminna“ to nie tylko podanie gminne, ale to
cała tradycya narodowa, bo to przecież „narodowy
pamiątek kościół", jak to inaczej poeta nazywa.

— 3 —
Ten „narodowy pamiątek kościół“ przez te pamiątki łączy
przeszłość z teraźniejszością, staje się „arką przymierza między
dawnemi i młodszemi laty“, w której naród składa to wszystko,
co ma najdroższego: „broń swego rycerza“ t. j. swoje dzieje,
„swych myśli przędze i swych uczuć kwiaty“, t. j. to wszystko,
co przez swą myśl i przez swoje uczucie stworzył: naukę i sztu­
kę, całą swoją kulturę, wszystkie swoje zdobycze i pamiątki
duchowe i materyalne. To jest ten „narodowy pamiątek ko­
ściół“, to jest ta „arka przymierza między dawnemi i młodsze­
mi laty“, której strzeże „pieśń gminna“. Ta „pieśń gminna“ to
znowu nie tylko sama poezya ludowa, ale to cała poezya
narodowa; ona podług Mickiewicza ma stać na straży tradycyi narodowej, ducha narodowego, ma podnosić na skrzydłach
Archanioła w sfery ideałów, przed skażeniem i niebezpieczeń­
stwem ostrzegać głosem Archanioła i bronić skarbów narodo­
wych ognistym mieczem Archanioła.
I oto wiatyk na drogę życia dla tych, co na grobie narodu
żywi zostali, a zarazem ostrzeżenie dla tych, co myślą, że nie­
szczęśliwych zgnębią.
Nie zginie naród, który ma wielką tradycyę narodową i
wielką swą poezyę, jeżeli sam nie stanie się podłym i tego
wszystkiego się nie wyrzecze, a dziki i nierozumny ten, co tego
nie pojmuje i na takim narodzie niegodnych dopuszcza się czy­
nów, nic nie zyska i szkodę tylko niepowetowaną zgotować so­
bie może.
Konrada dzieckiem uprowadzono w niewolę i zdawało się,
że dla narodu stracony. Nie zginął, bo na ruinie narodu została
tradycya i poezya narodowa, duch narodu, uzmysłowiony
w starym wajdelocie. Ten duch dostał się do serca Alfa, i roz­
gorzał w nim tern ogniściej, im straszliwiej od innych serce to
było skrzywdzone.
Otóż my, co się zbieraniem rzeczy ludowych zajmujemy,
rozumiemy dobrze, że ta wieść gminna i ta pieśń gminna, którą
poeta tak wysoko ceni, to tradycya i poezya narodowa, a nie
sama tradycya i poezya ludowa, ale obok tego wiemy także i to
dobrze, o czem drudzy zdają się zapominać, że tradycya ludowa
i pieśń ludowa jest cząstką tradycyi i poezyi narodowej, jednym
ze skarbów „narodowego pamiątek kościoła“, jedną ze święto­
ści w „arce przymierza między dawnemi i młodszemi laty“.
I oto pierwsza przyczyna, dla której zajmujemy się ludoznaw-

- 4 —
stwem. I wydaje nam się nawet, że byłoby grzechem śmiertel­
nym względem narodu, gdybyśmy tego nie czynili.
Tradycya ludowa i poezya ludowa jest, jak powiedzieliśmy,
cząstką tradycyi i poezyi narodowej, ale ona staje się dopiero
wtedy jednym ze skarbów „narodowego pamiątek kościoła“ i
jedną ze świętości w „arce przymierza między dawnemi i młodszemi laty“, gdy ją z serc i ust ludu zapiszemy i w tym naro­
dowym pamiątek kościele i w tej arce przymierza złożymy. Niezebrana i niezapisana z biegiem czasu idzie w zapomnienie i
niepowrotnie przepada. A strata to niesłychanie wielka, bo jak
cała tradycya i poezya narodowa, tak i cząstka jej, tradycya i
poezya ludowa, jest niewyczerpanym zdrojem życia narodowego,
źródłem, z którego wytwarzają się coraz to nowe skarby naro­
dowego pokarmu i napoju. Bez tradycyi i poezyi ludowej nie
można sobie pomyśleć zgoła naszej poezyi narodowej, zwanej
romantyczną. Czerpie z niej pełną dłonią nie tylko poezya na­
sza, proza nasza, śpiew, muzyka, malarstwo nasze, przemysł
artystyczny, nie tylko ogółem nasza sztuka, ale także nasza na­
uka we wszystkich swoich gałęziach i na całym swoim obszarze:
historya, prawo,medycyna, filologia, lingwistyka.
My, zbieracze rzeczy ludowych, nie chcemy, ażeby z tej
świętej arki przymierza, której istnienie naszem życiem, a zguba
naszą śmiercią, cokolwiekbądź, choćby najmniejsza pamiątka,
zaginęła, owszem pragniemy, ażeby to wszystko, co z tradycyi
ludowej i pieśni ludowej do niej należy, w niej się rzeczywiście
znalazło i stało się po wszystkie wieki chlebem i owocem ży­
wota na moc i nieśmiertelność narodu. I oto druga przyczyna,
dla której zajmujemy się ludoznawstwem.
Im lepiej poznajemy lud nasz, tern więcej przekonujemy
się, że to wszystko, co w nim jest, to kość z kości naszych,
to krew z krwi naszej, że wyrośliśmy z jednego ojca i z jednej
matki, że my wszyscy jedną rodziną, że my wszyscy jedno.
Tym sposobem miłość nasza do ludu instynktowa tylko lub
polityczna staje się świadomą siebie, zupełnie szczerą i pełną,
bezinteresowną, rodzinną naprawdę, naprawdę braterską. Tą mi­
łością przesiąka do gruntu nasze życie, nasza sztuka i nauka i
trafia do ducha ludu, bo z poznania jego ducha wynikła. Z dru­
giej strony lud nasz, kształcąc się i dojrzewając, zapoznając się
z dziejami narodu, z jego literaturą i sztuką, z jego myślą i ser­
cem i zasługami tych warstw, które im przodują lub przodo-

5
wały, spostrzeże, że te warstwy przodujące to nie coś obcego
mu lub wrogiego, ale to jego rodzina, bo on z tego samego
pnia wyrósł, że ta sztuka i nauka, która się zowie polską, jest
niczęm innem, jak tylko odźwierciedleniem jego własnego ducga, jego myśli i serca, że to jego najdroższe pamiątki i skar­
by; że te dzieje polskie to dzieje ojczyste, dzieje własne, swoje,
że to jego własny pochód od wczesnego zarania aż do krwawej
Golgoty dnia dzisiejszego, wśród nieprzerwanej walki o byt, o
najdroższe skarby własne i o ten własny kawałek ziemi, który
w pocie czoła uprawia, pochód ku przeznaczeniu, które mu
Stwórca wytknął, pochód, wśród którego bez hańby, grzechu
i samobójstwa ustać mu nie wolno. A spostzegłszy to, musi
stanąć ramię do ramienia z warstwami przodującemi tern zwarciej i silniej i ułatwić i przyspieszyć ten pochód coraz cięższy
i krwawszy. W ten sposób dokona się owo rozkucie „marzą­
cego w śnie olbrzyma“, o którym wieszczył Krasiński w Psalm i e miłości. Aby tę chwilę podług sił umożliwić i przyspięszyć, zajmujemy się „wieścią“ i „pieśnią“ gminną.
Stan dzisiejszy „wieści“ i „pieśni“ ludowej przedstawia
wielką rozmaitość: wiele z tych pamiątek doszło nas tylko
w odłamkach i resztkach, a niektóre, choć całe, jako rzeczy
prastare, jako rzeczy wyrwane z innych czasów i stosunków,
są już niezrozumiałe. Z tego, co ułamkowe, przy pomocy róż­
nych źródeł i nauk odtworzyć całość ; to, co niezrozumiałe, od­
nieść do czasów i stosunków, z których pochodzi, i wyjaśnić —
tym sposobem zajrzeć do „wieści“ i „pieśni“ narodowej dawno
zagasłych wieków; tym sposobem znajomość narodowych pa­
miątek rozszerzyć, pogłębić, uprzystępnić, źródłem narodowego
życia uczynić: oto znowu zadanie ludoznawstwa...
Na licznych przykładach, opartych na własnych studyach, (okażą
się w dalszym ciągu w „Ludzie“) wskazał następnie prelegent różne spo­
soby, kierunki, wyniki i cele pracy ludoznawczej i tak zakończył:

Wszystko to rzeczy nader ważne, a czasem swoją nad­
zwyczajnością nawet zadziwiające.
I możemy śmiało powiedzieć, że pod zaklęciem naszej
nauki, jak na dźwięk pieśni ludowej, ożywia się „umarła
przeszłość“, zbiega się i zrasta w olbrzymie kształty.
Z gruzów powstają kolumny i stropy,
Jeziora puste brzmią licznemi wiosły,

6 —

I widać zamków otwarte podwoje,
Korony książąt, wojowników zbroje,
Śpiewają wieszcze, tańczy dziewic grono...
I nie mogę inaczej zakończyć, jak życzeniem, ażebym mógł
Własne ognie przelać w serca słuchaczy i wzbudził jak najwię­
cej takich, coby pracę naszą zrozumieli i wsparli, czy dostar­
czeniem materyałów i rozpraw, czy prenumeratą, czy choć mo­
ralnie, zachęcając drugich do niesienia nam pomocy w pracy
tak dla całego społeczeństwa ważnej.

5. Matusiak.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.