29a98786382aeae728e2da3162a593ad.pdf
Media
Part of Z egipsko-arabskich opowieści ludowych o Panu Jezusie / Lud, 1907, t. 13
- extracted text
-
— 144 —
ścielni, a wnet za nimi zjawiają się „cyganie“. Szajka cyganów
składa się z czterech, w łachmany ubranych i sadzą posmaro
wanych chłopaków. Jeden z nich jako najstarszy przebrany jest
zwykle za żołnierza. W ręce dzierzy długą „kanciarę“ a do
boku przypasuje szablę. Drugą ważną osobistością jest cyganka.
Cyganka nosi na plecach zwitek słomy okręcony w szmaty,
mający przedstawiać jej syna Sobka. Cygan i żyd również po
malowani. Pierwszy ma w ręku kanciarę, drugi nosi ze sobą
rozmaitego rodzaju rupiecie. Przyszedłszy pod okna odzywa się
cygan: „Przyślimy tu pośmigurcie, parę jajek podarujcie, Wyleźcie na łaskę, urżnijcie kiełbaskę: ino nie blizko ręki, byście
sobie nie zadali wielkiej męki. Postery jajka po stery, żeby sie
wam kury nie kryły w pokrzywy“. Cyganka prosi o dary „dla
małego Sobka“, żyd zachwala swe towary, a żołnierz grozi
w razie odmowy. Jeśli nic uprosić nie mogą, opuszczają dom
ze słowami: „Chury, chury, chury!!! Nas....ły wam pełną dziezkę kury“. Czasami spadnie na nich gwałtowny strumień wody
wylanej przez okienko, znajdujące się zwykle w strychu. Ale
też i cygany nie żałują swych kanciar na pędzącą za nimi
gawiedź.
Po obejściu całej wsi topią uroczyście małego bałwanka
gdzieś w stawie.
To są zwyczaje, które się jeszcze po części utrzymały
w Radłowie.
Franciszek Oawełek.
Z egipsko-arabskich
opowieści ludowych o Panu Jezusie.
„Saidna Issa“ (Pan Jezus) doznaje od Arabów czci wyso
kiej; pełno też o Nim snuje się legend w świecie mahometańskim. Kilku opowieści dostarczył podpisanemu Mahmud Farag
w Rasua nad Kanałem suezkim (3 km. od Port-Saidu); sądzę,
że ich ogłoszenie będzie niepozbawdonym wartości przyczynkiem
do egipskiego folkloru. Trzy pierwsze legendy są już w arabskiem dziele aalima szeycha Abderrahmana Es-Safuriego es-szafaja p. t. „Nuzettin el magalys“ (Biesiada literacka), wydanem
w Kairze roku 1315 ery islamskiej; co do następnych nie wiem,
— 145 —
czy i gdzie są ogłoszone: dla nas niema to zresztą znaczenia,
boć arabica non leguntur. Panu Mieczysławowi Geniuszowi, który
mi wskazał Mahmuda Faraga i w zebraniu opowieści wielce był
pomocny, serdeczne składam podziękowanie.
I. Szarańcze Marjam. Jej zwiastowanie i poczęcie.
Marjam, matka Issy, pochodziła z rodu Salomona, w dwudziestem czwartem pokoleniu. Gdy raz pomodliła się do Boga,
aby jej dał do jedzenia mięsa bez krwi, Bóg zesłał jej szarańcze.
Kiedy Marjam była mała, modliła się z człowiekiem imienia
Jusef w świątyni (haram) jerozolimskiej; stała tam studnia
i każdy z modlących się po kolei szukał wody poza murami
w grocie Szamuila i przynosił do studni, żeby nigdy nie brakło
picia dla wiernych. Skoro przyszła kolej na Marjam, udała się
do groty po wodę, a mając się schylić przy czerpaniu zrzuciła
zwierzchnią szatę. Naówczas zjawił się anioł Gebrail w postaci
zwykłego człowieka, niosąc resztkę ziemi pozostałej ze stworze
nia Adama i ziemię tę wdmuchnął w rękaw zrzuconej szaty.
Marjam zaczerpnąwszy wody przywdziała zwierzchnią suknię
i natychmiast poczuła w żywocie ruszanie się dziecka. Gdy
później spostrzegła blizkość połogu, opuściła świątynię i poszła
do siostry swojej, żony Zakarija, będącej właśnie w ciąży.
Siostra stanąwszy naprzeciw przybyłej uczuła, że jej dziecko
w żywocie modli się do dziecka poczętego przez Marjam. Jusef
zwracając uwagę na otyłość Marjam rzekł: „Jakże ci się to
dzieje bez męża? Czyż rośliny wschodzą bez nasienia?“ Marjam
odpowiedziała: „Tak, roślina wschodzi bez nasienia. Wszak Bóg,
nim wzrosły rośliny, stworzył nasiona: i mnie zatem dał wprost
od siebie nasienie“. Marjam należy do najświętszych niewiast,
jakie kiedykolwiek żyły na ziemi, podobnie jak Assija Farao
nowa, Hadiga żona Abrahama i Fatma córka Mohammeda.
W ciążę zaszła Marjam mając lat trzynaście; gdy Saidna Issa
poszedł do nieba, miała lat 66; a umarła w 112 roku życia.
II. Pierwszy cud Issy w Egipcie. Wykrycie złodziei
w Kairze.
Kiedy Issa był mały, znalazł, przyszedłszy raz do pewnego
miasta, wielu ludzi zgromadzonych przed pałacem królewskim.
Zapytał więc: „Dlaczego zgromadziliście się tutaj?“ „Żona króla
rodzi“, odpowiedziano mu, „ale nie może urodzić. Cały zaś lud
146
modli się do bożków o pomoc dla królowej“. Saidna Issa po
stanowił wówczas spełnić pierwszy swój cud. „Jeśli wejdę“,
rzecze, „i położę dłoń moją na jej żywocie, dziecko natychmiast
zdrowe przyjdzie na świat“. 1 w istocie pozwolono Issie wejść
do pałacu; wszedł i tak odezwał się do króla: „Coś ci powiem,
a jeżeli to okaże się prawdą, wyrzeknij się bałwanów i uznaj
prawdziwego Boga. Oto dziecko, które jest w żywocie żony
twojej, jest płci męzkiej, ma czarny znak na obliczu, a biały na
plecach“. Król odparł: „Dobrze; jeżeli to będzie syn i ujrzymy
znaki przez ciebie zapowiedziane, zniszczę kamienne bałwany
i będę się modlił do prawdziwego Boga“. Tedy Issa położył
dłoń swoją na żywocie królowej i rzeki: „Chłopcze, oto kładę
dłoń na żywocie twojej matki, prosząc Boga, aby dał zdrowie
wszystkim. Wyjdź co prędzej zdrowy“. 1 zaraz urodził się syn,
a król znalazł na nim zapowiedziane znaki, uwierzył i chciał
modlić się do Boga. Ale sprzeciwił się lud i groził królowi za
biciem, twierdząc, że Marjam ze swym synem byli wyrzuceni
z Jeruzalem za czarnoksięstwo (sachar), a więc i teraz Issa cza
rami się popisał. Król uląkł się i nie dotrzymał obietnicy, a lud
zmusił Marjam wraz z Synem do opuszczenia miasta. Udali się
do Kairu. Żył tu pewien bogacz, który karmił wielu nędzarzy;
Issa z Matką nie znali nikogo w Kairze, więc poszli do niego.
Właśnie przed dwoma dniami jacyś żebracy rozbili kufry swego
dobroczyńcy i skradli wiele pieniędzy. Rozgniewany bogacz ka
zał wszystkich nędzarzy u siebie zatrzymać, badał ich po kolei,
ale nikt nie chciał się przyznać do zbrodni. Kiedy Marjam z Sy
nem przybyli, wprowadzono ich w gwarny tłum, a Issa, widząc
ogólne zamieszanie, pytał o jego przyczynę. Zebrawszy szczegóły,
kazał się poprawadzić przed bogacza, który skarżył się na do
znaną krzywdę: „Oto czynię“, mówił, „dobrze ubogim, a ktoś
z nich mnie okradł“. Issa odrzekł: „Znajdę złodzieja. Chodź,
a pokażę ci go“. I wszedłszy między tłum żebraków spostrzegł
ślepca i paralityka nie mogącego chodzić. „To są złodzieje“ —
powiedział. Wszyscy śmiali się z Issy mówiąc: „Jeden ślepy,
a drugi nogi ma sparaliżowane: jakżeż oni mogli ukraść? Chyba
zwarjowałeś?“ Issa jednak trwał przy swojem: „Tak, to oni
ukradli“. — „W jaki sposób“, pytano. — „Zaraz wam pokażę“.
Kazał paralitykowi wejść na bary ślepego i postępować naprzód,
aż doszli do kasy bogacza. Tak wyjaśnił Issa sposób dokonania
kradzieży.
— 147
III. Przemiana dzieci w świnie i małpy.
Kiedy Issa chodził do szkoły uczyć się z innemi dziećmi,
rzekł raz jednemu z towarzyszów. „Teraz twój ojciec zajada
w domu owoce“. Dziecko wróciwszy do matki, odezwało się:
„Daj mi tych owoców, któreście tutaj jedli!“ — „A kto“, zapy
tała matka, „powiedział ci, źeśmy tu jedli owoce?“ — „Jest
jeden chłopiec z nami w szkole, który to nam powiedział“.
Tedy rodzice orzekli, że to musi być czarnoksiężnik (sachar)
i wszyscy ojcowie odebrali swoje dzieci ze szkoły, aby nie zo
stały czarnoksiężnikami, jak Issa. Urządzili szkołę gdzieindziej,
a Issa przyszedłszy na drugi dzień tam, gdzie zwykle,
nikogo
z towarzyszów nie znalazł. Poszedł więc do domu, gdzie zało
żono nową szkołę i pytał tamtejszych ludzi: „Dlaczego nie po
słaliście waszych dzieci do szkoły?“ Kiedy dostał wymijającą
odpowiedź, wskazał na drzwi zamknięte od izby, gdzie dzieci
na nauce siedziały: „Co tam jest?“ — „Tam są świnie i małpy“.
Issa pomodlił się do Boga, żeby tak się stało w istocie i od
szedł. Tedy gospodarz szkoły otworzył drzwi i znalazł zamiast
dzieci same świnie i małpy.
IV. Ukaranie niewierności żony wskrzeszonej.
Żył raz śród pokolenia łsrail człowiek, któremu żona,
najpiękniejsza kobieta w kraju, umarła. Gdy ją zaniósł na
cmentarz i pogrzebał, nie mógł opuścić grobu nieboszczki, zo
stał i płakał, aż ziemia zazieleniła się pod jego łzami. Pewnego
dnia przechodził tamtędy Saidna Issa, a zobaczywszy człowieka
plączącego, zapytał: „Co ci się stało?“— „Żona mi niedawno
umarła, a że ją bardzo kochałem, nie jestem w stanie grobu
opuścić“. Tedy rzekł Issa: „Czy chcesz, żebym powrócił twoją
żonę do życia?“ — „Chcę, Panie“. Issa wziął gałąź palmową,
pomodlił się do Boga i uderzył nią w grób, który natychmiast
otworzył się i nieboszczka powstała, otrząsając się z ziemi.
„Czy to jest twoja żona“, spytał Issa. „Tak“, odrzekł ów czło
wiek i uradowany odszedł z żoną. Po drodze spostrzegł wielkie
drzewo, więc rzekł do wskrzeszonej: „Od twojej śmierci nie
spałem zupełnie, ani w nocy ani we dnie. Skoro żyjesz i je
steśmy szczęśliwi, pragnę się przespać, aby sobie odpocząć.
Pozwól, że na kolanie twojem oprę głowę“. Kiedy położył się
i głowę oparłszy o kolano żony swojej zasnął, przejeżdżał tam-
148 —
tędy piękny królewic. Zapytał kobietę: „Co to za człowiek?“
Ona odpowiedziała na migi, że mąż jej. — „Czy chcesz“, py
tał dalej królewic: „iść ze mną?“ kobieta zgodziła się, wysu
nąwszy kolana z pod głowy męża, usypała na to miejsce kupkę
piasku i królewic wziąwszy ją na tył swego konia, odjechał.
Gdy mąż się obudził, wołał żonę i szukał, a nie znajdując jej
spostrzegł ślady kopyt końskich i domyślił się, że to jest trop
człowieka, który mu porwał żonę. Pobiegł więc śladem i dopędziwszy konia zawołał: „Królewicu, to moja żona, pocoś mi
ją zabrał? Dla niej o mało co nie umarłem!“ Na to królewic:
„Kłamcą jesteś, to nieprawda, to nie twoja żona, lecz moja!“
Więc mąż zapytał kobietę: „Czyż nie jesteś moją żoną?“ Nie
wierna zaprzeczyła i śród ich kłótni przechodził właśnie Issa.
„Saidna“, zawołał mąż, „czyżeś nie wskrzesił tej oto mojej
żony?“ — „Tak“, odrzekł Issa, a zwróciwszy się do niej dodał:
„Czyż nie ciebie wyprowadziłem z grobu?“ — „Nie“, zaprze
czyła kobieta, „jestem żoną tego królewica“. Tedy pomodlił
się Issa do Boga i zawołał: „Oddaj mi, com ci dał!“ A kobieta
padła trupem. Mąż zaś ujrzawszy to, usunął się od świata
w góry i modlił się do Boga aż do dnia śmierci swojej.
V. Pouczenie św. Pawła o babskich krętactwach.
Wszedł raz Issa z uczniem swoim Polosem do wielkiego
ogrodu i znalazł ślepca, który obejmował pień ogromnego
drzewa. Śród górnych gałęzi siedziała kobieta z mężczyzną.
Issa zapytał: „Co robisz z tern drzewem?“ -— „Żona moja“,
odparł ślepiec, „siedzi na drzewie, więc obejmuję pień, żeby
żaden mężczyzna tam się nie dostał“. Kiedy to Polos usłyszał,
pomodlił się do Boga, aby temu człowiekowi wzrok powrócił.
Ale Issa zrobił uwagę: „Cóż mu po wzroku? Kobiety zawsze
znajdą wykręt dla siebie“. Polos upierał się: „Niechże zobaczy
i przekona się o niewierności żony!“ Issa zatem przystąpił do
ślepca. (A był to dzień świąteczny, ludzie przechadzali się po
ogrodzie i żona owa chciała przyjrzeć się licznemu zgromadze
niu. Mąż jej nie pozwolił samej odchodzić, bojąc się zaczepek
wobec samotnej niewiasty, lecz ona podała mu radę, żeby objął
pień drzewa, na które sama wyjdzie: w ten sposób wszystko
zobaczy, a nikt jej nie będzie napastował. Otóż dzień przedtem
przyjacielowi swemu kazała wyjść na drzewo...) Issa pomodli
się do Boga, naślinił palce i dotykając oczu ślepca powiedział:
— 149 —
„Patrz w górę!“ Tedy zobaczył mąż zdradzony żonę z kochan
kiem i czynił jej wyrzuty: „To tak ci zaufałem? Ale ona od
parła: „Gdybym tak nie zrobiła, tybyś nie przewidział“. A lssa
powtórzył Polosowi: „Oto mówiłem ci, że kobieta zawsze się
wykręci“.
Kair, w grudniu 1906.
Tadeusz Smoleński.
Nowe przyczynki
do drugiego wydania „Księgi przysłów“
S. Adalberga.
Setka 1.
W rocznikach VI., Vil. i IX. „Ludu“ ogłosiłem pięć setek
„Przyczynków“ do Księgi przysłów Adalberga, w roku zaś 1903,
rozpocząłem na tyleż setek obliczoną drugą seryę przyczynków
w „Wiśle“ p. n. „Na marginesie Ks. prz. S. A.“ Zanim tę seryę
zdołałem ukończyć, nazbierało się przy czytaniu przygodnem
tyle materyału nowego, że widzę się zmuszonym do rozpoczęcia
trzeciej seryi przyczynków. Dla jednolitości zachowywam układ
dotychczasowy, dorzucam tylko spis dzieł, przejrzanych wyczer
pująco, i wykaz skróceń nowych, użytych dla oszczędzenia
miejsca. Przejrzałem tedy dokładnie z nowszych tomików „Bi
blioteki pisarzów polskich“, wydawanej przez Akademię umiejęt
ności: Baryki sztukę „Z chłopa król“, Paprockiego „Koło ry
cerskie“, M. Szarzyńskiego „Poezye“, oraz: Wł. Bełzy „Poezye“
(Lipsk u Brockhausa), Józefa hr. Dunina-Borkowskiego „Pisma“
t. 1., (Lw. 1856), Czesława Jankowskiego „Poezye“ (Warsz. 1884),
A. Langego „Poezye“ Cz. II. (Krak. 1898), Matuszewskiego
„Zbiór wierszy i bajek, przełożonych z różnych autorów obcych“
Cz. I. (Warsz. 1803), A. Niemojowskiego „Poezye“ (Krak. 1901),
Józ. Kalas. Pajgerta „Bajki i wiersze różne“ (2 serje Lwów 1834.
nn.), „Prace literackie“, wydane przez J. hr. Dunina-Borkowskiego
(w Wiedniu 1838), A. Stopki książeczkę o „Sabale“ (Krak.),
„Szopkę krakowską“, wyd. przez dra J. Krupskiego (Krak. 1904),
K. Tetmajera dramat „Zawiszę Czarnego“ i wydawnictwo „Po
ziarnie“ (Wilno 1861).
