cf5a2b2b5d6b36120b2fbabb55116d12.pdf

Media

Part of Jaworzyna Spiska. — Zbójnik Krudynhop, a Madej zbój / Lud, 1906, t. 12

extracted text
325 —
Niechżeż więc nie pisze się „na przekór miłośnikom zakopiańszczyzny", — bo to chyba bezzasadne, a jeżeli, jak zre­
sztą być winno, Szan. Redakcya w sprawach wątpliwych szuka
poparcia w języku staropolskim i w wyrażeniach, „uświęconych
zwyczajem“, — to rodowód przymiotnika „zakopiański“ za­
sługuje, zdaje. mi się, na to ze wszech miar i bezwarunkowo.
Stanisław Eliasz Radzikowski.

Jaworzyna Spiska. — Zbójnik Krudynhop,
a Madej zbój.
W ostatnim zeszycie Ludu (T. XII. str. 273.) p. Mieczysław
Treter zdając sprawę z pracy mojej, ogłoszonej w „Tygodniu“,
p. n. „Wszystko się pomału traci“ — pisze: „szkoda,
że autor będąc w posiadaniu kilku fotografij nieistniejących już
dziś budynków, nie dał nam ich poznać z reprodukcyj; znając
zaś dobrze tamte okolice mógłby wizerunki objaśnić dokładniej­
szym opisem“.
Szan. p. sprawozdawcy muszę wyjaśnić, że przedewszystkiem redakcya „Tygodnia“ zaniedbała skorzystać z ofiarowanych
jej przezemnie fotogramów, kościółka i dzwonicy z Jaworzyny
Spiskiej — a następnie nie opisałem dokładniej szczegółów bu­
dowy, ponieważ nie ten cel miałem na oku, pisząc obrazek
o tern, jak to znikają dawne budowle i jak się zatracają „staroczesne zwyki“ pod Tatarami. Obrazek miał wykazać, że taki
sam „Niemiec psiajucha“, jaki za czasów Jagiełły niszczył
w Prusiech naszych nasze dziedziny i nasze tameczne zwyki,
i dzisiaj czyni to samo, tak daleko od swego gniazda, głęboko
w Polsce.
O ważności zbierania materyałów odnoszących się do sztuki
ludowej pisałem dawno w moim „Stylu zakopiańskim'*
i sam posiadam znaczne w tym kierunku zbiory. Trudno jedna­
kowoż przyczepiać do obrazka pisanego w innym celu opis
dokładny szczegółów konstrukcyi i zdobnictwa budowli oma­
wianych. Jeżeli więc Szan. Redakcya „Ludu“ zechce umieścić
podobizny fotogramów moich z Jaworzyny Spiskiej chętnie
mogę je oddać do rozporządzenia.
Lud. Rocznik XII.

22

— 326 —
Co się zaś tyczy kościółków poświęconych św. Annie
czyli Hannie, jak tam mówią, pod Tatrami dodam jeszcze
jeden szczegół, że i dalej od Tatr znajdują się jeszcze kościółki
takie jak np.- pod Podolińcem w dawnem starostwie spiskiem
stoi kościółek św. Hanny, ocieniony starodawną lipą. Miał go sta­
wiać zbójnik Krudynhop za pokutę za zbrodnie, a potem
tam osiąść i wieść życie pustelnicze. Podanie przypomina opo­
wieść o Madeju zbóju, ale jest o wiele ciekawsze pod
względem folklorystycznym i świadczy bardzo pochlebnie o zmy­
śle etycznym górali. Zbójnik ten bowiem Krudynhop u schyłku
życia wyspowiadawszy się przed zakonnikiem benedyktynem
i uzyskawszy rozgrzeszenie, zażądał sam kary ziemskiej za zbro­
dnie i sam ją sobie obmyślił. Oto ściąć sobie głowę uprosił
u zwierzchności z miasta Podolińca — i to na mogile dawnych
swych ofiar. Głowa stulała się z mogiły i trysnęły z obu oczu
strugi łez czystych, które pokazały zdumionemu ludowi, że ża­
łował dawny zhrodnień za swe przewiny. Zapadła się potem
głowa do ziemi, a w miejscu owem objawił się zdrój cudowny
uzdrawiający w niemocy, a zwłaszcza w schorzeniach oczu —
i zdawna tam lud pielgrzymuje.
Opowieść prześliczna, legenda sama o wiele pełniejsza jak
w podaniu o Madeju zbóju — zdaje się wskazywać, że to jest
pierwowzór. Wydaje mi się, że opowieść o Krudynhopie prze­
szła z pod Tatr w Beskidy wschodnie ze zmianą osoby i z upro­
szczeniem wątku. Podanie zresztą o Madeju zbóju, o ile wiem,
nie jest nigdzie spisane wprost z ust ludu. Może ktoś z czytel­
ników „Ludu“ poda mi bliższe wyjaśnienie i zechce ogłosić,
gdzie owo podanie o Madeju zbóju przechowało się, ale nie
powtarzane z książek. Zamierzam bowiem w przyszłości opra­
cować dokładnie opowiadanie o zbójniku Krudynhopie, oraz
ogłosić szczegóły o obrazie starym z wyobrażeniem owego
zbójnika i o pamiątkach po nim, które się podobno dotąd za­
chowały w ratuszu Podólińca.
Istnienie Krudynhopa sięgać może bardzo dawnych czasów,
a pewne szczegóły jak n. p. ograbienie pątnika wracającego
od pierwotnego grobu św. Wojciecha z Prus, a więc jeszcze
przed złożeniem ciała jego w Gnieźnie, — dowodzą ogromnej
starożytności wątku podaniowego.
Wprowadzenie benedyktyna dowodzi również bardzo
dawnych czasów — może sięgających nawet o życie św. Świe-

327 —
rada, pierwszego apostoła Podtatrza i również benedyktyna,
który był Polakiem a pochodzić miał z Opatowca nad Du­
najcem.
W ogóle można powiedzieć, że podania nasze, a przedewszystkiem góralskie z Podhala i Podtatrza są nieraz nadzwy­
czaj dawne i zbadane bliżej mogą dać nadzwyczajne wyniki,
które przydadzą się nietylko folklorowi naszemu, ale i historyi
naszej.
Stanisław Eljasz Radzikowski.

Uwagi z powodu „Figlików“ Reja ).
Odmianki figlika o „mnichu co niósł siodło do klasztora“.
W wydaniu drugim „Figlików“ Reja w liczbie 26-ciu takich,
których nie ma w wydaniu z r. 1562, mieści się na karcie E9.
następujący:

„Mnich, co niósł siodło do klasztora“.
Mnich ¡eden duży, mńiąc nie wielką dziewczynę,
Miasto siodła pod suknią niósł ią pod pierzynę.
Uyrzal wrotny, ano iey nogi widać było,
„Podnieś, bracie, tych strzemion“, rzekł; temu nie miło,
Bo się zlękł, aby go był starszemu nie wydał,
A dla takiego siodła kłopotu nie przydał.
Puścił ią wnet precz wolno, wrotnego iął prosić,

Aby tego przed bracią nie raczył roznosić“.

Z wybornej pracy p. Ignacego Chrzanowskiego o „Facecjach Reja“, Kraków 1894, odbitka z t. XXIII „Rozpraw wydziału
filologicznego Akademji Umiejętności“, str. 41, dowiadujemy się,
że treść tej facecji Rej zaczerpnął ze zbioru łacińskiego podob­
nych anegdot, wydanego w r. 1568 w Bazylei przfez Hulsbuscha
p. n. „Sylva sermonum iucundissimorumu ; tam na str. 98 jest
tacecja p. t. „Monachus volebatdeferre ephippium in coenobium,
qaeni accusant stapedes“. Dowcipne anegdoty tego rodzaju
o księżach wogóle, a zakonnikach w szczególności, krążyły już
') Ob. zeszyt III. Pamiętnika Literackiego z r. 1906. str. 310, nota.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.