d2e63ec10ee9d3001422feeef8d9955a.pdf
Media
Part of Głupi Maciuś / Lud, 1906, t. 12
- extracted text
-
MATERYAŁY I POSZUKIWANIA.
--- OCZDO -
Głupi Maciuś.
„Było sobie dwóch braci*). Jeden był głupi, a drugi
był mądry.1) Głupi siedział**) zawsze w chałpie i piekł
źmiaki, a choć się kiedy rusył, to ta nie było wielkiej ź niego
posługi. Dlatego nie lubiał go brat starsy, bo sam wszystko
musiał robić, a niedołęga leżał sobie spokojnie za piecem.
Raz posłał ojciec głupiego po świece do sklepu.-) Brat
mu chciał wypłatać figla, zasadził się na niego pod smęntarzem, bo tamtędy prowadziła droga.
Juści głupi musiał natrafić na brata, a choć ten odział
się w białą płachtę i dzwonił łańcuchami3), on nie bał
się i szedł spokojnie dalej — jak głupi. Wtedy brat rzucił się
na niego i zacął go niby dusić, ale głupi porwał kozika
i w bitce pokalecył brata srodze. Wtedy ojciec rozgniewał
się bardzo na głupiego i wypędził go z domu. „Gałganie jakiś“ — pedał — „braci będziesz, zbóju, zarzynał! Rusej
z domu i na ocy mi się więcej nie pokazuj!“
Cóż miał robić? Zabrał manatki i wybrał się na wę
drówkę.1) Na drugi dzień przyszedł do jednej wsi, gdzie
*) Wyrazy ¡zwroty podkreślone powtarzają się często
w ludowych podaniach
**) a=o.
— 32Q
stało stare zamcysko i zawsze od lat kilkunastu w nim
strasyło, tak, że nikt mieszkać nie mógł. Ludzie jak śli pod
wiecór, kiedy się już ściemniło, niedaleko niego żegnali się
i uciekali prędko do domu. O tern wszystkiem dowiedział
się głupi Maciuś (bo tak mu było na imię) w karczmie od pa
robków. „To tam nikt nie siedzi na zamcysku?“ spytał się
Maciuś — „to ja się tam przenocliguję. Wszyscy zacęli się śmiać,
myśleli nawet zrazu, że śpasuje, ale kiedy Maciuś obstawał
przy swojem, opowiedzieli o tern gospodarzom.
Gospodarze już byli trochę nietrzeźbi i chcieli jeszcze za
szkodzić biedakowi. Jeden mu obiecał kiełbasy, drugi chleba,
trzeci kacke.“) Żyd nawet dał kwartę wódki. Maciuś przystał,
gospodarze posłali poto, co który obiecał i koło dziesiątej0)
Maciuś wybrał się do zamcyska z chłopakiem, co mu niósł
chleb i kackę i miał mu pokazać drogę do zaklętego zamku.7)
Ale ledwie się zacerniły mury, chłopak cisnął kackę i chleb
i poleciał wdyrdy nazad do wsi, a Maciuś pozbierał wszystko
i powlókł się ku bramie. Przesedł bramę, wlazł do środka,
wreście dostał się do wielkiej izby, gdzie był komin,8)
bo chciał koniecnie kackę ugotować, a kiełbasę uskwarzyć.
Rozpalił ogień, oskubał kackę, nastawił garnek i rynkę
i gotuje. W tern coś zahucało w kominie i spadło gwał
townie na ogień.9) Maciuś zgniewany nie patrzył nawet, co to
jest, tylko pochwycił je prędko i odrzucił po same okna i zaczął
znowu dmuchać i gotować. Zaledwie się mu dobrze płomieniem
rozpaliło, znowu coś taksamo się w piecu zatłukło i z łoskotem
spadło na nalepę. Teraz Maciuś, jak wściekły, chwycił to cemprędzej i rznął o ziemię az jękło i znów zacął dmuchać, aż się
rozpaliło.
Kiedy się już wszystko dobrze ugotowało, Maciuś odsta
wił garki i obeźrał się za siebie i użrał jakiegoś pana za sobą.19)
Maciuś zmiarkował, ze pewnie głodny i prosi się o jadło, po
kostował kacki i kiełbasy, upalił spory kawał i podał go złemu.11)
Ale złe jak stało, tak stoi, nic nawet nie przegadało. „Pewnie
się mu mało widzi“, pomyślał se Maciuś i ukroił jesce kawał
kacki i kromę chleba, ale złe jak stało, tak stoi. Teraz dopiero
przypomniał sobie Maciuś, że głupstwo zrobił; na stole stała
wódka, a Maciuś nie cęstował nią pana, ale pan i wódki pić
nie chciał. Rozsierdżony Maciuś wypił większą część wódki
zabrał się do kiełbasy. Już ostatki dojadał, kiedy pan
321 —
zawołał: „dej mi to!“.12) „Trza było brać, kiedym dawał,
a teraz obyć się smakiem“, odpowiedział Maciuś i przychylił
{laskę do gęby. Wtedy strach rzucił się na niego i zacął
go mordować. Ale Maciuś dobył kozika i tak nim stracha wyczerebił, że ten upadł na ziemię. Potem nagle powstał i zawołał:
„Wybawiłeś mię! Byłem panem na tym zamku w tej wsi
i za życia rznąłem ludzi piłami na dworze, a teraz dyabli tak samo ze mną co noc robią. Dobrze, żeś mi nie
dał ostatniego kąsa kiełbasy, bobym był z pewnością cię
pokonał i znowu takie męki cierpiał .
Potem zaprowadziła go ta dusza do piwnic, gdzie było
pełno złota i śrybła.13) Maciuś nabrał co się dało do kieszeni,
do zanadrza i w capke, ale dusy już nie było. Wybawiona
poleciała prosto do nieba. A Maciuś z pieniądzmi wrócił
do domu, ojciec mu też darował. Za pieniądze kupił wielki
gront,14) a Maciuś po dawnemu piekł perki w popiele . —
To podanie pochodzi z Tarnowskiego15), od Skrzyszowa.
Opowiedział je gospodarz Bolesław Bujanowicz.
UWAGI.
*) To podanie jest zwykłą „gadką“ ludową. Występują w niej
dwaj bracia: jeden „głupi“ - a drugi „mądry“. Głupi młodszy mc
nie robi, tylko wylęguje się za piecem, piecze ziemniaki na nalepie i je
ciągle — mądry starszy, natomiast ciągle jest w robocie, robi za siebie
i za niego. To też „głupiego“ nikt we familii nie cierpi — a najbardziej
brat starszy i sam ojciec. Dokuczają mu wszyscy - a w końcu wypę
dzają go z domu.
. •
i „
Wszelako nad głupim czuwa Opatrzność Boża i mc mu się złego
stać nie może. Nawet mocy czartowskie są mu uległe. Głupotą swoją
pokonywa „Strachy“ i wybawia „Duszt Zaklęte“. Ta sama familia,
która go z domu wypędziła, zawdzięcza mu w końcu swoje wybawienie
z biedy. Za pieniądze Maciusiowe kupuje sobie „gront“.
Odrazu każdy pozna, że w gadce tej, jak i wielu innych, kryje się
na dnie nauka moralna, choć nie wyrażono jej wcale na końcu, ani
w żadnem innem miejscu. 1 to jest właśnie jej zaletą, której me posia
dają wszystkie inne gadki nieludowe, czyli przypowieści. Jestto wła
śnie „przykład“, w rodzaju śred. niem. „Bispel“.
Skąd się wzięły te „przykłady“ śród ludu?
Nie wątpliwie pierwsze stworzył sobie sam lud — przedewszystkiem rodzice, chcąc dać dzieciom swoim przykład, by się kochały razem
i nie pogardzały jedno drugiem - choćby które z nich było od natury
całkiem na rozumie i zdrowiu upośledzone, bo czasem się tra i,
— 322 —
że Opatrzność Boża umyślnie jednych stwarza mniej zdolnymi, — aby
je potem cudownie nad zdolnych i bardziej utalentowanych wywyższyć.
Ileż to dzieci głupich za młodu, szczęśliwszych jest później od tych,
co za młodu byli bardzo mądrzy! Niemiecko-francuski „Parsywal“
był również za młodu „głupi“
tumb“; wszyscy się z niego śmiali,
a potem tak zmądrzał przez liczne doświadczenia, że stał się „Królem
św. Gralu“. Mazurski „Głupi Maciuś pokonał na „Łysy Górze Ku
sego Dyabła“ — Lachoski „Głupi Maciuś“ wyjechał na „Sklanną
Górę i dostał „Królewnę“ za żonę.
W końcu postać „Głupiego“ brata — naiwnego — niewykształco
nego, a jednak bardzo szczęśliwego, weszła do kazań średniowie
cznych. Celem tych ostatnich jest wpojenie przekonania w lud, że do
szczęścia człowiekowi zupełnie nie potrzeba mądrości, ale owszem wy
starczy mu jego naiwna „głupota“ i prostota. Maciuś był głupi
a uszczęśliwił mądrzejszego od siebie brata i ojca, i wybawił pokutują
cego „Pana“. Głupotą swoją duszę Niebu przysporzył.
Gadka ta oprócz pedagogicznego i religijnego — ma jeszcze po
lityczne znaczenie. Głupi Maciuś — wybawia duszę zaklętego Pana,
„co .za życia chłopów rżnął piłami“. Kimże jest zatem głupi Maciuś?
To przeciwstawienie do „Mądrego Pana“, „młodszy brat“ do star
szego brata“- to prosty ¡ niewykształcony chłop! „Głupi Chłop“
jest w łasce Boga — „Mądry Pan“ tę łaskę przez swoję zbytki utracił.
Głupota chłopska mu tę łaskę przywróciła i Pana z Piekła
wybawiła.
Wyraz „głupi“ ma tu zatem trojakie znaczenie: „młody“, „głupi“,
„chłop“ — a wyraz mądry“: „starszy“, „mądry“, „Pan“; nadto „głupi“
„dobry“, „mądry“
„zły“.
Gwara, w jakiej nam p. Bujanowicz tę gadkę napisał n i e jest
zupełnie czysta, — ale p rze pełń io na wy rażeń i a mi właściwemi gwarze miejskiej. Jestto wpływ widoczny szkoły i miasta
na lud wiejski, który z każdym dniem się zwiększa.
’) „Smentorz“, „Strach w białej płachcie“, „brząka
jące łań cuchy“ są to cechy zwykłe „Dusz na pokuciu“ —„za
klętych“ — „Strachów“. (Porównaj mój wiersz w „Nowym Dzwonku“
z r. 1896 p. t. „Strach schwytany“1.
4) „Wędrówka , = „Wanderschałt“ i „głupi“ = „tumb“ przypo
minają nam bardzo niemieckie pochodzenie tej „gadki“ = „Bispel".
3) „świece“, „sklep“, „żyd“, kwartę wódki“, wyrazy później
sze znacznie aniżeli sama gadka.
6) „Dziesiąta godzina“ jeszcze bezpieczna, bo „Strzygoń
spi“. O „dwunastej Strzygoń wstaje i dusi — o „trzeciej“ znowu
>dzie spać. Tak samo zachowują się inne „duchy“.
’) „Zaklenty Zamek“
„na pokucie“, „wyklenty“ — „zaczaro
wany“. „Zaklinać“ pojęcie chrześcijańskie.
s) „brama“, „wielka izba“ z „kominem“: to cechy średniowie
cznych zamków.
— 323 —
’) „Komin“ — „nolepa“: miejsce pobytu bóstw domowych a w czasach chrześcijańskich „dyabłów“.
10) Miejsce przypomina „Strachy“ Odyńcowe: „Na wierzchołku
jednej góry“.
11) Zły“ = „Corny,,
„Dyoboł“. Porównaj uwagi zawarte
w mojej ’’rozprawie” „Góra Marcina“, zamieszczonej w Zeitschrift für
öst. Volkskunde“ z r. 1902.
.
.
12) „Duchy“ lubią tylko ostatki z wieczerzy. Porównaj: „UstatK,
o d w i eczerzy we Wigilię“.
...
,
,3) P odań o „zakle n tych skarbach“ w piwnicach zamko
wych“ jest pełno u naszego ludu. Świadczy to o wielkiej jego biedzie
¡tęsknocie za bogactwami „panów“, „co chłopów piłami rznęli1.
lłj 1 to miejsce jest wyrażoną tęsknotą za bogactwem pańskiem,
za „w i el ki em gron tem“.
.
w) Te gadkę słyszałem w Sie rczy p ow, W i e 11 c z ka. Nie jest
ona zatem specyalnie tarnowską.
Ludwik Młynek.
„Zakopiański“.
Będzie już lat 10, jak w Tygodniku lllustrowanym (1896,
Nr. 38) poruszyłem sprawę przymiotnika: zakopiański. Po
wstała polemika. W różnych miejscach i czasach zabierali głos
w tej .sprawie Karłowicz, Czubek, Bruckner, Redakcya „Poradnika
językowego“, że już pominę głosy dziennikarzy i znawców przy
godnych. Dziwi mnie tylko jedno* zdanie Szan. Redakcyi „Pora
dnika“, że, jak się wyraża, „nigdyśmy przymiotnika „zakopiań
ski“ nie polecali“1). Dlaczego? Zróbmyż raz koniec z bez
względnością w sprawach językowych tam, gdzie błędu niema
istotnego.
,
Dlaczego wszyscy piszący o Tatrach nie dorywczo, ale
wszyscy pisarze, tworzący już dzisiaj osobną dziedzinę literatury
tatrzańskiej, używają przymiotnika: zakopiański? Bo jest
miejscowym i odwiecznym. Przypominam, że Król Michał Wiśniowiecki wydając przywilej Zakopianom w r. 1670 pisze o pod
danych zakopiańskich, a wyraz ten powtarza się tam az trzy
razy a czwarty raz na tytule: „Conserwatia poddanych Zako
piańskich przy gruntach, lasach, pastwiskach“. Nie znam ża
dnego aktu nawet z czasów rządów austryackich, któryby użył
') Poradnik, II. Nr. 9. str. 141.
