1f37b5bebb91fd125c3b5c248d7002b2.pdf

Media

Part of Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych w socjalistycznej Polsce i Gruzji a współczesne ruchy kobiece / Lud, 2015, t. 99

extracted text
Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

Lud, t. 99, 185
2015

MAGDALENA GRABOWSKA
Instytut Filozofii i Socjologii
Polska Akademia Nauk
Warszawa

ZERWANA GENEALOGIA. SPRAWCZOŚĆ DZIAŁACZEK
SPOŁECZNYCH I POLITYCZNYCH W SOCJALISTYCZNEJ POLSCE
I GRUZJI A WSPÓŁCZESNE RUCHY KOBIECE

Wstęp. Ku niehegemonicznej wizji socjalistycznej
„równości kobiet”
Film dokumentalny Marii Zmarz-Koczanowicz Jestem mężczyzną to portret
małomiasteczkowego działacza partyjnego, sprawującego wiele funkcji społecznych, w tym przewodniczącego Ligii Kobiet Polskich. W charakterystyczny dla
schyłkowego okresu PRL (film pochodzi z 1986 r.), nieco prześmiewczy sposób,
dokument obrazuje fasadowość funkcjonujących w Polsce Ludowej organizacji
społecznych i brak legitymizacji ich działań. Po pierwsze, fakt, że mężczyzna jest
tu przewodniczącym organizacji kobiecej, unaocznia powierzchowny charakter
równości: choć pozornie LKP jest stowarzyszeniem kobiet, faktyczną władzę
sprawują w niej mężczyźni zajmujący stanowiska partyjne (por. np. Walczewska
1993). Po drugie, pojawiające się w dokumencie członkinie LKP nie wypowiadają się, a jedynie śpiewają i tańczą, ubrane w stroje ludowe. Ukazane są więc w rolach typowo kobiecych, potwierdzając tym samym, że działalność organizacji
opierała się w dużej mierze na utrwalaniu stereotypów dotyczących kobiecości
i męskości (por. np. Nowak 2009). Po trzecie wreszcie, znudzone i beznamiętne
twarze uczestników spotkań partyjnych są wyrazem sztuczności i braku zaangażowania; sugerują, że proponowana w socjalizmie formuła aktywności i zaangażowania społecznego została obywatelom narzucona i nie miała nic wspólnego
z oddolną mobilizacją kobiet czy innych grup społecznych (por. Gal, Kligman,
eds., 2000).
Obnażając szarość, beznadzieję i tragikomizm socjalistycznej rzeczywistości,
dokument Zmarz-Koczanowicz wpisuje się w kanon opisu PRL obowiązujący

186

Magdalena Grabowska

również dziś. W pojawiających się po 1989 roku narracjach dotyczących równości w socjalizmie, kobiety najczęściej ukazywane są jako bierne ofiary systemu,
w którym formalna równość szła w parze z faktycznym jej brakiem (Fuszara
2000; Nowakowska-Wierzchoś 2013). Socjalistyczny projekt „równości kobiet”
postrzegany jest nadal jako ideologiczny, narzucający kobietom marksistowską
wizję równości, a jednocześnie podtrzymujący „podwójny dzień pracy kobiet”
i ograniczający autentyczne, niezależne zaangażowanie polityczne i społeczne
(Fuszara 2000; Nowakowska-Wierzchoś 2013). Sytuacji nie zmieniał – zdaniem
wielu badaczy i badaczek – fakt, że w socjalizmie istniały organizacje kobiece,
ich działalność miała bowiem charakter fasadowy i była całkowicie zależna od
wytycznych partyjnych. Te podmioty, działające w ramach systemu, który był
zarówno autorytarny, jak i patriarchalny, nie tylko nie przyczyniły się na dłuższą
metę do poprawy sytuacji kobiet, ale są również postrzegane jako odpowiedzialne za bierność kobiet po upadku socjalizmu (Rosner 1997; Walczewska 1993).
Opisując w 1993 roku działalność Ligi Kobiet, badaczka społeczna i działaczka
– Sławomira Walczewska stwierdziła: „Jedynym efektem 45-letniego okresu jej
[Ligi – M.G.] istnienia, widocznym do dziś, jest bierność polityczna kobiet, ich
niezdolność do organizowania się i do obrony swych interesów grupowych (casus ustawy antyaborcyjnej)” (Walczewska 1993).
Część badaczek kwestii „równości płci” w krajach socjalistycznych i na Zachodzie podważa dziś jednak tezę o politycznej bierności kobiet w socjalizmie
(Penn, Massino, eds., 2009; Nowak 2009; Fidelis 2010). Najnowsze badania historyczne i etnograficzne pokazują, że w okresie socjalizmu istniał pewien zakres
autonomii i rozwinęły się rozmaite formy aktywnej podmiotowości, także w ramach systemu, jednak to zaangażowanie kobiet na rzecz równości płci wymyka
się istniejącym narracjom historycznym, które za paradygmatyczną uznają drogę
rozwoju zachodniego ruchu feministycznego (Fidelis 2010; Ghodsee 2012; de
Haan 2014). Jednocześnie badacze i badaczki (Penn, Massino, eds., 2009; Fidelis
2010), podkreślają, że dopóki okres socjalizmu traktowany będzie jako homogeniczny pod względem miejsca i czasu, specyfika sprawczości kobiet w ramach
tego systemu pozostanie nieujawniona.
Powstające dziś prace wywodzą się z przekonania, że socjalistyczny projekt
równości kobiet nie był jednorodny, zmieniał się w czasie i znaczył co innego na przykład w Gruzji, jednej z republik Związku Radzieckiego, a co innego
w krajach satelickich, w tym Polsce. W okresie porewolucyjnym bolszewicy
wprowadzili kilka radykalnych posunięć na rzecz równości płci, w 1919 roku
powstał Wydział Kobiecy (Żenotdieł), a Aleksandra Kołłontaj została Komisarzem Ludowym do Spraw Społecznych. Pierwotnym celem Żenotdiełu była
agitacja i propaganda – jego działaczki miały za zadanie zachęcać kobiety do
wstąpienia do partii. Sukcesy tych działań były niewielkie, a przywódczynie
Wydziału wysuwały postulaty przejmowania przez państwo lub spółdzielnie

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

187

kobiece takich zadań, jak opieka nad dziećmi czy gotowanie (Clements 1994).
Gruzja, która stała się częścią Związku Radzieckiego w 1921 roku, była, podobnie jak inne kraje kaukaskie, terenem oporu wobec sowietyzacji (Sabedashvili
2011). Jednocześnie, ze względu na duży odsetek ludności muzułmańskiej, pozostawała przedmiotem szczególnego zainteresowania działaczek, zainteresowanych wyzwoleniem kobiet z tradycyjnych struktur rodzinnych (Sabedashvili
2011).
W latach 20. XX wieku Żenotdieł stał się jednym z centrów oporu przeciw kolektywizacji, w konsekwencji czego jego działaczki zostały usunięte
z elit partyjnych, a sama komórka zamknięta w 1930 roku rozkazem Stalina.
Stworzone na jego miejsce, w latach 30., Żensowiety (Rady Kobiet), pozostały
zależne od partii, a ich działalność skupiała się na wąskiej pomocy rodzinom
wielodzietnym. W okresie stalinizmu wprowadzony został także zakaz aborcji, obowiązujący w Związku Radzieckim od 1936 do 1955 roku. Z kolei okres
lat 60. i początku lat 70. (Nowak 2009; Penn, Massino, eds., 2009), charakteryzował się znikomą aktywnością kobiet w polityce; poprzedził kryzys gospodarczy i polityczny lat 80. oraz pieriestrojkę, w czasie której podjęte zostały niewielkie wysiłki na rzecz aktywizacji Rad Kobiet (Hrycak 2000; Popa
2009).
W Polsce – oficjalnie – Społeczno-Obywatelska Liga Kobiet (w 1948 r. przekształcona w Ligę Kobiet) stanowiła kontynuację działań organizacji powstałej
w 1913 roku. Po 1945 roku Liga pozostawała w różnym stopniu zależności wobec, istniejących w PPR i PPS, a później w PZPR, Wydziałów Kobiecych (Wydziały Kobiece zostały połączone w 1948 r. w jeden Wydział Kobiecy PZPR).
W szeregach Wydziałów aktywne były doświadczone działaczki socjalistyczne
i komunistyczne, w tym: Irena Sztachelska, Alicja Musiałowa, Eugenia Pragierowa czy Edwarda Orłowska, które traktowały swoją pracę jako kontynuację
politycznego zaangażowania przed wojną. Okres odwilży w Polsce wiązał się
z „depolityzacją” kwestii równości kobiet w partii – w roku 1952 zlikwidowany
został Wydział Kobiecy PZPR (dużo później, w 1966 r., powołano Radę Kobiet
Polskich). W roku 1957 powstał, współpracujący z Ligą Kobiet, Komitet Gospodarstwa Domowego, którego działania skupiały się przede wszystkim na ułatwieniu kobietom godzenia pracy zawodowej z obowiązkami domowymi. W 1966
roku wydziały Ligi Kobiet zostały usunięte z miejsc pracy, najprawdopodobniej
wskutek tego, iż stały się punktem oporu wobec masowych zwolnień kobiet. Organizacja powróciła do zakładów pracy w 1981 roku pod nazwą Liga Kobiet
Polskich; po ogłoszeniu stanu wojennego zadeklarowała całkowite poparcie dla
Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.
W niniejszym artykule – podążając za badaczkami takimi, jak Małgorzata Fidelis, Basia Nowak czy Francisca de Haan (Fidelis 2010; Nowak 2009; de Haan
2014) – w oparciu o badania, które prowadziłam w latach 2010-2014, jeszcze raz

188

Magdalena Grabowska

rozważam tezę o bierności społecznej i politycznej kobiet w okresie socjalizmu1.
Przeprowadzałam rozmowy z kobietami, które były aktywne w organizacjach
społecznych i partiach komunistycznych przed 1989 rokiem w Polsce i Gruzji;
ich kariera zawodowa przypadała, w większości, na lata 60. i 70. minionego stulecia. Do uczestniczek badań docierałam wykorzystując istniejącą między nimi
sieć kontaktów.
Obrazu działań prowadzonych w Polsce na rzecz równości pomogła dopełnić
kwerenda archiwaliów PZPR z lat 1946-1952, dotyczących działalności Wydziałów Kobiecych. Dodatkowo, podczas wizyty w Smith College w Northampton
w Stanach Zjednoczonych, przeprowadziłam kwerendę dokumentów Światowej
Demokratycznej Federacji Kobiet, która, szczególnie w latach 1946-1968, była
najważniejszym forum promocji osiągnięć państw socjalistycznych w dziedzinie
równości kobiet. Niniejszy tekst prezentuje fragment moich badań i skupia się na
sprawczości działaczek społecznych w kontekście współczesnych ruchów feministycznych; opiera się przede wszystkim na wywiadach pogłębionych. W budowaniu zawartej w nim argumentacji staram się zachować równowagę pomiędzy
dwoma kontekstami społeczno-kulturowymi, w których prowadzone były badania. Zdaję sobie jednak sprawę, że zarówno większe zróżnicowanie dostępnych
materiałów na temat działań kobiet w okresie socjalizmu, jak i moje własne lepsze osadzenie w kontekście polskim może powodować, iż w niektórych fragmentach artykułu nacisk położony jest na działalność społeczną i polityczną kobiet
w Polsce.
Mimo podobnego wieku, moje rozmówczynie nie były grupą jednolitą, różniły je narodowość, klasa społeczna, wykształcenie, miejsce zamieszkania i życiowe trajektorie. Tak było na przykład w przypadku Haliny i Mariny: pierwszej
– pochodzącej z polskiej małomiasteczkowej inteligencji, drugiej – wychowanej na abchaskiej wsi. Halina opisuje swoje wstąpienie do partii przede wszystkim jako gest młodzieńczego buntu przeciw niechętnym systemowi rodzicom
i sposób na „ukierunkowanie rozmaitych zainteresowań i pasji”. Zaangażowana w działalność organizacji społecznych od czasów studiów, Halina z czasem
awansowała: w latach 70. była dyrektorką organizacji kobiecej, posłanką na sejm
i członkinią Rady Kobiet, w latach 80. pracowała w biurze pierwszej pełnomocniczki do spraw równości kobiet, którą została w 1986 roku Anna Kędzierska.
Z kolei pochodząca ze wsi w zachodniej Gruzji Marina wspomina, że w młodo1
W latach 2011-2014 byłam stypendystką Marie Curie Re-Intergration Grant, Komisji Europejskiej. Dzięki wsparciu finansowemu Narodowego Centrum Nauki przeprowadziłam (z pomocą Natalii
Paulovich i Iwony Kaliszewskiej) 60 wywiadów pogłębionych z kobietami w wieku 65-95 lat, o zróżnicowanym pochodzeniu społecznym, wykształceniu, stanie cywilnym i statusie rodzicielskim (28 wywiadów przeprowadzonych zostało w Gruzji, 32 w Polsce). Uczestniczki badania dobierano metodą
„kuli śniegowej”. Rozmowy prowadzone były po polsku w Warszawie, Łodzi, Zgierzu i Szczecinku;
po gruzińsku, rosyjsku i angielsku w Tbilisi i Kutaisi (Gruzja). Studia archiwalne dokumentów PZPR,
KPZR, kronik LKP, dokumentów i artefaktów osobistych (zdjęcia, ulotki, dyplomy, odznaczenia) uzupełniają przeprowadzone badania.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

189

ści nie interesowała jej ani działalność partyjna, ani aktywność polityczna czy
społeczna, starała się pogodzić studia w Suchumi i Moskwie z wychowywaniem
dzieci. Kiedy po skończeniu studiów podjęła pracę w jednym z największych
zakładów produkujących urządzenia gospodarstwa domowego w Gruzji, szybko
pojawiła się możliwość awansu. Był on jednak, jak twierdzi Marina, uzależniony
od wstąpienia do partii: „Kiedy poproszono mnie, żebym została zastępcą dyrektora generalnego ds. finansowych, członkostwo w partii było obowiązkowe.
Przedtem nie byłam w partii”. Marina przyznaje, że zrobiła karierę dzięki obowiązującym w Związku Radzieckim mechanizmom awansu kobiet: „Były w czasach sowieckich, w przedsiębiorstwach, kwoty; że musiał być określony procent
kobiet i mężczyzn. Chciała czy nie chciała, musiała być kobieta”.
W okresie tranformacji Halina wycofała się z życia publicznego. Podkreśla,
że choć czuje się częścią ruchu kobiecego i, jako anonimowa uczestniczka, bierze
udział w wydarzeniach takich, jak Kongres Kobiet, „jej czas” już minął. Z kolei
Marina, która po wojnie w Abchazji stała się jedną z 300 tys. „uchodźców wewnętrznych” (IDP: internally displaced persons), okres transformacji wspomina jako traumatyczny i mobilizujący jednocześnie. Choć jest już na emeryturze,
aktywnie angażuje się w działalność społeczną, jest między innymi współzałożycielką Kulturalno-Humanitarnego Funduszu Suchumi (Kulturul-humanitaruli
pondi Sochumi) – organizacji, której działalność koncentruje się wokół takich jak
ona: uchodźczyń wewnętrznych.
Biorąc pod uwagę rozmaitość życiowych trajektorii moich rozmówczyń,
w artykule zastanawiam się nad dostępnymi sposobami opisu i analizy sprawczości działaczek społecznych i politycznych w socjalizmie, z perspektywy feministycznej. W pierwszej części proponuję rozważyć możliwość zastosowania
niektórych kategorii i koncepcji metodologii feministycznej do badań nad socjalizmem. W drugiej i trzeciej analizuję, jakimi przesłankami kierowały się kobiety, które wybrały karierę w socjalistycznym państwie. Interesuje mnie kontekst,
w jakim podejmowały decyzję o wstąpieniu do partii i/lub organizacji kobiecej
i zakres autonomii, którym dysponowały działając w tych organizacjach. W ostatniej części artykułu podejmuję temat genealogii ruchu kobiecego. W oparciu
o przeprowadzone wywiady, zastanawiam się, jak usytuować można działalność
kobiet wiernych systemowi w okresie socjalizmu, w relacji do ruchów kobiecych
i feministycznych powstałych w latach 80. i 90. ubiegłego wieku.

Metodologia feministyczna a badania nad aktywnością kobiet
w socjalizmie
Choć debaty na temat instytucjonalizacji gender studies i ich obecności, jako
dyscypliny, w instytucjach naukowych wciąż budzą wiele emocji i kontrowersji,
to metodologia feministyczna, rozumiana zarówno jako perspektywa epistemo-

190

Magdalena Grabowska

logiczna, badawcza, jak i zestaw metod, stanowi dziś ważną część stosowanych
nauk społecznych i humanistycznych (Grabowska, Kościańska 2013). „Podawanie w wątpliwość zaakceptowanych przekonań, podważanie przyjętych założeń i przeformułowywanie pytań badawczych” to główne cechy feministycznej
perspektywy w nauce (Hawkesworth 2006: 4). Kluczowe jest dla niej również
podważenie apolitycznego charakteru wiedzy, przekonanie o konieczności zaangażowania, rozumianego jako krytyka kulturowa oparta na wydobyciu na światło
dzienne relacji władzy i zależności, których podstawą jest płeć społeczno-kulturowa (gender) i seksualność (por. np. Baer 2014). Jednocześnie, zmieniający się
obecnie krajobraz teoretyczny, w szczególności przejście od zwrotu lingwistycznego do afektywnego, dostarczają nowego kontekstu dla badań feministycznych.
Początkowo centralną kategorią metodologii feministycznej była kategoria
„doświadczenia” kobiet. Pojawiła się ona w latach 60. w krajach zachodnich
i stanowić miała przeciwwagę dla „męskocentrycznych” badań naukowych. Próbując odtworzyć kobiece doświadczenie, zwolenniczki „teorii punktu widzenia”
(standpoint theory) sugerowały istnienie odrębnej perspektywy epistemologicznej, charakterystycznej dla kobiet, i podważały paradygmatyczne w naukach
społecznych dążenie do „obiektywności” badań (Harding 1987; Hartsock 1999).
Przekonanie o istnieniu uogólnionej, uniwersalnej, kobiecej perspektywy poznawczej czy też kobiecego „doświadczenia” szybko jednak zostało zakwestionowane. Badaczki z kręgu krytyki poststrukturalnej i badaczki postkolonialne
pokazały, że używanie „kobiecej perspektywy epistemologicznej” jako narzędzia
analitycznego może prowadzić do homogenizacji doświadczenia rożnych kobiet,
a w konsekwencji do wtórnej marginalizacji rozmaitych grup kobiet, najczęściej
kobiet nieheteronormatywnych i niezachodnich. W słynnym eseju Doświadczenie
jako świadectwo, Joan Scott (1991: 773) argumentowała na przykład, że wiedza
i produkcja wiedzy „o doświadczeniu” są zawsze usytuowane w ramach istniejących i dostępnych narracji, i to one właśnie, a nie „fakty” stwarzają doświadczenie. Dla uniknięcia pułapki homogenizacji, studia nad marginalizowanymi
grupami, w tym kobietami, powinny brać pod uwagę to, w jaki sposób istniejące
i dostępne dyskursy konstruują możliwe podmioty narracji historycznej, innymi
słowy „wytwarzają doświadczenie”. Przy takim podejściu do „doświadczenia”,
narracje działaczek socjalistycznych nie mogą być rozważane jako świadectwa
tego, „o się wydarzyło”, nie są one historiami o „faktach”, lecz dyskursywnie
skonstruowanymi reprezentacjami pewnej wizji „prawdy” historycznej. Jednocześnie, nie sposób rozważać ich poza kontekstem dostępnych, upolitycznionych
dyskursów historycznych, w tym narracji o transformacji czy dominującej dziś
narracji feministycznej, zakorzeniającej współczesne ruchy feministyczne w zachodnim feminizmie lat 60.
W odtworzeniu wpływu umiejscowienia – rozumianego, jak proponuje Adrienne Rich (1984), zarówno jako miejsce na mapie, jak i „miejsce w historii”
– na „doświadczenie” kobiet, pomocna może okazać się również teoria postkolo-

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

191

nialna. Wskazuje ona na imperialistyczny charakter zachodniocentrycznej polityki reprezentacji, która utrwala istniejące wyobrażenia o kobietach niezachodnich
jako biernych ofiarach istniejących systemów. Ujawniając rolę „polityki reprezentacji” w procesie wytwarzania wiedzy (Mohanty 2003; Narayan 2000), badaczki postkolonialne otwierają również pole do debaty na temat usytuowanego
doświadczenia kobiet z „drugiego świata”: dostarczają narzędzi do destablizacji
dominujących narracji na temat „postępu” w dziedzinie praw kobiet, przedstawiających kraje postsocjalistyczne jako „opóźnione” wobec Zachodu (Grabowska 2012; Mizielińska, Kulpa, eds., 2011).
Badania, które prowadziłam, pokazały wpływ zarówno dominujących narracji, jak i umiejscowienia na sposób konstruowania opowieści o socjalistycznej przeszłości. W Gruzji, gdzie transformacja ustrojowa – przede wszystkim
ze względu na konflikt zbrojny i kryzys gospodarczy, które nastąpiły po upadku
ZSRR – częściej niż w Polsce postrzegana jest negatywnie (Sabedashvili 2011),
kobiety, z którymi rozmawiałam, chętniej mówiły o swojej socjalistycznej przeszłości. W ich opowieściach rzadziej pobrzmiewało zawstydzenie, częściej słychać w nich było nostalgię i tęsknotę za poprzednim systemem. Wyidealizowany
obraz świata, sprzed transformacji i sprzed wojny, przywołuje tu łzy rozrzewnienia, jak w przypadku Galiny, która wspominała: „Za czasów komunizmu wszyscy czytali książki, chodziliśmy do pracy, potem do parku albo do teatru. My,
Gruzini, jesteśmy prostym narodem, nie było nic innego, więc staraliśmy się wykorzystać to, co było. Potem przyszła wojna i wszystko się zmieniło”.
W Polsce, gdzie proces dekomunizacji odcisnął piętno na sposobach opowiadania o socjalizmie, wiele moich rozmówczyń potrzebowało czasu, by z dumą
i satysfakcją, bez zawstydzenia, opowiedzieć o swojej działalności. Na przykład
90-letnia Wiesława, emerytowana dyrektorka zakładów włókienniczych w Łodzi, stwierdziła: „Ja uważam tak, że ja się mogę z dumą za siebie obejrzeć, że
po mnie coś zostało. Ja byłam 35 lat dyrektorem i ani razu mnie na taczkach nie
wywieźli. Za to, po tylu latach na imieniny, ja mam bardzo dużo telefonów od
pracowników”.
Żarliwość moich rozmówczyń, powracające i przenikające się narracje wstydu i dumy, potwierdzają intuicję, że kwestia odczuć i emocji powinna być jednym z kluczowych aspektów badań nad socjalizmem. Taka konstatacja odsyła
nas do toczącej się dziś w naukach społecznych i humanistycznych debaty na
temat zwrotu ku, czy też powrotu do afektu (Rajtar, Straczuk, red., 2012). Przełom ten konceptualizowany jest wielorako: jako odejście od epistemologii i powrót do ontologii (Koivune 2009), jako reinterpretacja potencjału materialności,
w tym cielesności, dla teorii feministycznych (Grosz 1995) lub/i jako reakcja na
impas związany z nieproduktywnością i niepolitycznością podejść opartych
na hegemonii tego, co dyskursywne (Hemmings 2005). Dla badań nad aktywnością kobiet w socjalizmie najbardziej istotne są te wątki tej debaty, które odnoszą
się do metodologii badań, innymi słowy – do procesu wytwarzania wiedzy. Afekt

192

Magdalena Grabowska

opisywany jest jako potencjalny łącznik pomiędzy tym, co przeddyskursywne
a językiem, bądź też jako możliwy fundament budowania pozytywnej polityki w oparciu o przedefiniowane narracje o emocjach i doznaniach (Hemmings
2005). Badacze i badaczki rozważają w tym kontekście krytyczny potencjał afektu w badaniach, zarówno w ich prowadzeniu, jak i „czytaniu”, odbiorze pracy
naukowej (Liljeström 2009; Koivune 2009).
Zwrot ku afektowi można traktować jako kolejną odsłonę debaty na temat
metodologii zaangażowanej, dla której kluczowa jest zarówno refleksyjność badaczki/badacza na każdym etapie badań, jak i świadomość tego, jak znaczenia
są tworzone, przetwarzane i dystrybuowane w emocjonalnym i wielostronnym
dialogu, jakim jest proces „wytwarzania wiedzy”. Powrót do emocji może być
istotną wskazówką dla badaczy i badaczek sprawczości kobiet w socjalizmie:
uprawomocnia odczucia, które towarzyszą debacie o tym ustroju. Na poziomie
społecznym skłania do zastanowienia się, jakie emocje u rozmaitych grup odbiorczyń i odbiorców budzi teza, że okres socjalizmu przyniósł nie tylko brak
wolności politycznej, ale również swego rodzaju postęp, szczególnie w dziedzinie równości kobiet. Pozwala ukazać proces wytwarzania indywidualnych
i zespołowych narracji o ruchu kobiecym, jako wypadkowej wielkich procesów
historycznych, grupowych emocji oraz „prywatnych” namiętności i pragnień.
Daje również możliwość odczytania narracji na temat socjalizmu z perspektywy
uczestniczek systemu; sposobu ich konstruowania w celu ukazania racjonalnych
(jedynie możliwych) wyborów, chęci przystosowania się czy zaspokojenia potrzeby przynależności i zaangażowania społecznego.

„To był mój, racjonalny wybór”. Trajektoria kariery kobiet w partii
i organizacjach kobiecych
Była przewodnicząca Rajkomu (Komitetu Rejonowego Partii) w Tbilisi
i Rady Naczelnej Żensowietu, 83-letnia Alvina, opowiadała:
Dobrze się uczyłam w szkole, więc poproszono mnie, żebym została członkinią
organizacji pionierskiej, a potem Komsomołu. (…) Chciałam się zajmować działalnością naukową, więc poszłam do przewodniczącego komitetu i powiedziałam,
że nie chcę się już zajmować tą działalnością partyjną. Na to oni powiedzieli, że
teraz szukają na przewodniczącą kobietę.

Alvina przyznała, że członkostwo w partii było „propozycją nie do odrzucenia”. „Wpłynęli na mnie, mimo że tego nie chciałam” – stwierdziła. Jednak
„zaproszenie” ze strony władz partii stanowiło również okazję do negocjowania
i spełnienia własnych pragnień i ambicji: „Już w 1961 roku pracowałam w fabryce, a jednocześnie wykładałam”, konkludowała z satysfakcją.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

193

Dla Julii, 70-letniej naukowczyni, mieszkającej w Tbilisi, uchodźczyni z Abchazji, decyzja o wstąpieniu do partii, choć podjęta w kontekście kwot, miała
inny, bardziej polityczny charakter. Julia opowiadała:
Kiedy skończyłam studia, złożono mi ofertę wstąpienia do struktur partyjnych. Nie
czułam się z tym dobrze, bo istniał wtedy stereotyp, że jeśli jesteś dobrym specjalistą, powinieneś kontynuować jako specjalista, i że struktury partyjne są dla osób,
które nie są dobrymi specjalistami. Więc odmówiłam.

I kontynuowała: „Ale potem wstąpiłam do partii, bardzo szybko. Czytałam
wtedy bardzo dużo książek, one były bardzo jednokierunkowe, w kierunku komunizmu. Dla mnie ważne było, żeby coś robić, a w tamtym czasie jedyną możliwością bycia aktywną, było bycie w partii”.
Julia opisała system „zachęcania” kobiet do przystępowania do organizacji
politycznych i społecznych, w następujący sposób: „Wszyscy wiedzieli, że wiceprzewodniczący partii w Abchazji powinien być Abchazem, drugi przewodniczący Gruzinem i jeden Rosjaninem. I wszyscy wiedzieli, że przynajmniej jeden
wiceprzewodniczący powinien być kobietą. Przynajmniej 30 procent powinno
być kobiet”.
W Związku Radzieckim kwoty, które dotyczyły nie tylko płci, ale również
narodowości, nie miały jedynie charakteru formalnego, jednak żadna z moich
rozmówczyń nie potrafiła wskazać dokumentu prawnego, na podstawie którego
obowiązywały. Część z nich wiązała za to, w swoich opowieściach, kwoty z oddolnymi działaniami „radzieckich feministek”. Padały nazwiska kobiet takich,
jak Aleksandra Kołłontaj, Innessa Armand czy Nadieżda Krupska, które w latach
20. skupiały się przede wszystkim na przekonaniu bolszewickich przywódców,
iż emancypacja kobiet nie może być jedynie „produktem ubocznym” rewolucji,
ale wymaga zastosowania szczególnych narzędzi politycznych, takich jak kwoty
czy przejmowanie przez państwo prac wykonywanych dotychczas przez kobiety,
nieodpłatnie, w domu (Clements 1994). Julia stwierdziła:
To miało swoje korzenie jeszcze w latach 20-30., kiedy projekt równościowy traktowano bardziej „serio”. Może były to pozostałości oryginalnej teorii feministycznej, która dawała wolność seksualną obu płciom, tylko że już źle rozumianej. Bo
ten system początkowo był zbudowany na oryginalnej myśli wschodnioeuropejskich feministek, takich jak Aleksandra Kołłontaj, ale potem niektóre z tych prowizji zostały tylko jako formalność, inne zostały stracone.

Większość moich gruzińskich rozmówczyń nie miała wątpliwości, że w latach 60. i 70., na które przypadała ich aktywność, równość kobiet nie była kwestią priorytetową, jednak pozostała narzędziem politycznym czy ideologicznym.
Na poziomie międzynarodowym, obecność kobiet na wyższych stanowiskach

194

Magdalena Grabowska

służyć miała jako dowód wyższości ZSRR nad krajami Zachodu. Galina, 75-letnia lekarka, argumentowała: „Związek Radziecki chciał pokazać swoją wyższość
w dziedzinie równości, dlatego dbano o to, żeby kobiety były obecne i widoczne
na rozmaitych stanowiskach”.
Kiedy socjalizm stał się systemem obowiązującym w Europie Wschodniej,
także w Polsce, kwoty nadal stanowiły jego element, choć ich wprowadzanie od
początku spotykało się z oporem „terenu”. W pierwszych latach powojennych
z niechęcią wobec „parytetu” zmagały się działaczki z Wydziału Kobiecego PPR.
Podczas spotkania Wydziału, w maju 1946 roku, Edwarda Orłowska relacjonowała:
Komitety wojewódzkie i powiatowe nie doceniają znaczenia pracy wśród kobiet.
W Lubelskim sekretarz powiatowy, tow. Tomaszewski każe instruktorce kobiecej
zastępować przez cały miesiąc maszynistkę, która jest na urlopie. W Kieleckim,
nie zaprasza się na odprawy powiatowe instruktorek kobiecych (...) W Łodzi komitet wojewódzki nie interesuje się robotą wśród kobiet2.

90-letnia Wiesława, była dyrektorka zakładów włókienniczych i przewodnicząca wojewódzkiego zarządu LK potwierdziła, że problem pobłażliwego traktowania kobiet istniał także w latach 60. Tak opisała swoją rozmowę z jednym
z partyjnych decydentów:
W przemyśle wełnianym było sporo kobiet na kierowniczych stanowiskach. Kiedyś taka była okazja, rozmawiam z dyrektorem zjednoczenia przemysłu wełnianego i pytam się: „Panie dyrektorze, dlaczego Pan tyle kobiet wepchnął tam na
kierownicze stanowiska?”. A on mówi: „Proszę Pani, bo ja mam spokój. Mam do
nich zaufanie, wiem, że nie muszę ich pilnować”.

O ile w Związku Radzieckim można przynajmniej częściowo mówić o „oddolnym” charakterze mechanizmów promujących kobiety w polityce, w Polsce
socjalistyczna równość kobiet dużo częściej przedstawiana była, także przez
moje rozmówczynie, jako projekt nieposiadający historycznych korzeni. W rozmowach z byłymi działaczkami socjalistycznymi nieobecne są nazwiska Edwardy Orłowskiej, Zofii Wasilkowskiej czy Eugenii Pragierowej, chociaż każda
z nich pochwalić się mogła przedwojennym rodowodem emancypacyjnym – komunistycznym lub socjalistycznym (Fidelis 2010). Jednocześnie, o ile dla działaczek wcześniejszego pokolenia, takich jak Edwarda Orłowska, równość kobiet
była celem ideologicznym – służyć miała umasowieniu komunizmu – dla moich
rozmówczyń ważne były raczej aspiracje zawodowe i społeczne niż polityka.
Podczas jednego ze spotkań WK, Orłowska tak wykładała założenia komuni2

Notatki z posiedzenia Wydziału Kobiecego PPR, z dn. 26.10.1946 r., w Archiwum Akt Nowych.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

195

stycznej „roboty kobiecej”: „Musimy zorganizować masowy demokratyczny,
międzypartyjny ruch kobiet – objąć pod swoje wpływy pół miliona kobiet – to
sprawa honoru peperówek”3. Dwie dekady później, dla wyborów życiowych
moich rozmówczyń w Polsce ważniejsza niż cele polityczne czy ideologiczne
wydawała się praktyka życia codziennego. Kobiety, z którymi rozmawiałam –
także ze względu na pejoratywne konotacje określeń takich, jak „ideologia” czy
„marksizm” – nie wspominały raczej o „komunizmie”. Podkreślały natomiast
praktyczne aspekty swoich decyzji, starając się pokazać je jako uzasadnione. Halina stwierdziła krótko: „W okresie, w którym ja żyłam i działałam, wydawało się
to wszystko racjonalne”. I zaznaczyła: „Nikt mnie nie zmuszał do udziału w tym.
Ja po prostu zachowałam spokój, wtedy byłam tam (...). Ale jeśli się nie chciało,
to się nie było [w partii – M.G.]”. Inna rozmówczyni łączy swoje członkostwo
w Lidze Kobiet z awansem społecznym, dostosowaniem się do nowej rzeczywistości społecznej, którą stwarzał socjalizm. Barbara, 80-letnia była pracownica
zakładów farbiarskich, która wstąpiła do partii i Ligi Kobiet w połowie lat 60.,
niedługo po tym jak przeniosła się z rodzinnej wsi do niewielkiego, przemysłowego miasta pod Łodzią, swoją historię zaczęła następująco:
Ja na przykład przyjechałam do Zgierza, nie jestem ze Zgierza. (...) Próbowałam
zaaklimatyzować się w tym środowisku, w miarę przyzwoicie, pokazać się ze strony, jak mnie mama wychowała, żeby było względnie (…). To był rok 1965, ja
poszłam do pracy prosto po szkole (...). A jeśli chodzi o Ligę, na tej konferencji
w Dniu Kobiet, na którą poszłam jako młoda dziewczyna, młody pracownik, spotkałam panie z zakładowego koła Ligi Kobiet.

Jeszcze inna działaczka, Janina, kadrowa i była członkini Zarządu Miejskiego
LK, w małym mieście pod Łodzią, przywołała motywy bardziej osobiste i bardziej emocjonalne, przedstawiając członkostwo w partii jako możliwość aktywizacji społecznej: „Ja się zapisałam do partii częściowo dlatego, że mój mąż należał od 1957, ale też bo chciałam uczestniczyć w zebraniach, chciałam wiedzieć,
co się u nas dzieje, chciałam uczestniczyć w życiu zakładowym czy miejskim.
Byłam ciekawa i chciałam uczestniczyć w tym”.
Kobiety, z którymi rozmawiałam, wymieniały rozmaite powody, dla których
przystąpiły do partii. W Gruzji częściej były to istniejące ramy instytucjonalne,
w Polsce chęć przystosowania się do nowej rzeczywistości społecznej, racjonalne podejście do istniejących warunków. Poczucie historycznej ciągłości, obecne
w niektórych wypowiedziach działaczek gruzińskich, nie znalazło odbicia w Polsce, gdzie socjalistyczna równość kobiet, wdrażana w okresie „odwilży” i po
nim, miała niejednoznaczny charakter: łączyła w sobie cechy projektu emancypacyjnego z tradycyjnymi koncepcjami kobiecości. Potwierdza to tezę stawianą
3

Notatki z posiedzenia Wydziału Kobiecego PPR, z dn. 04.06.1946 r., w Archiwum Akt Nowych.

196

Magdalena Grabowska

w książce Women, Communism, and Industrialization in Postwar Poland przez
Małgorzatę Fidelis, która pisze:
Z jednej strony, (po śmierci Stalina) przymus w miejscu pracy osłabł. Kobiety
mogły wyrażać swoje poglądy bardziej swobodnie (...). Niektóre kobiety mogły
zrezygnować z pracy na cały etat, często w strasznych warunkach, i poświęcić się,
jeśli sobie tego życzyły, prowadzeniu gospodarstwa domowego na cały etat. Państwo zliberalizowało również prawo aborcyjne, sprawiając że procedura ta stała się
bardziej dostępna (Fidelis 2010: 170).

Z drugiej strony, ustanawiając w 1957 roku Komitet Gospodarstwa Domowego, którego działania nakierowane były na zmodernizowanie i usprawnienie
wciąż nieodpłatnej pracy kobiet w sferze prywatnej, reformy wprowadzane podczas odwilży – odchodząc od „radykalnych” rozwiązań okresu poprzedniego –
umacniały przedkomunistyczną hierarchię płci (Fidelis 2010).
Gdy mowa o motywach wstąpienia do partii, obok aspektów praktycznych
– zachęty ze strony państwa, możliwości realizacji planów zawodowych – zarówno w Gruzji, jak i w Polsce w wypowiedziach pojawiały się wątki osobiste,
emocjonalne. Część uczestniczek badań wskazywała, iż za ich wyborami stała
ciekawość, chęć czy nawet pasja działania społecznego; w Gruzji były to także motywy polityczne. Mając świadomość uwikłania w kontekst instytucjonalny i systemowy, kobiety, z którymi rozmawiałam, rzadko przedstawiały się jako
ofiary systemu. W swoich wypowiedziach podkreślały racjonalność dokonywanych wyborów, świadomość ich konsekwencji, skupiały na tym, co mogły osiągnąć w ramach istniejącego układu, zarówno na poziomie indywidualnym (realizacja pasji, kariery), jak i grupowym (praca na rzecz społeczności). To jednak,
jak wiele udawało im się z tych planów zrealizować, zależało w dużej mierze od
sposobu działania systemu, zmieniających się możliwości (względnie) niezależnego działania i warunków awansu kobiet.

„Wydawało mi się, że mam wpływ”. Przestrzenie dyskryminacji
i autonomii w systemie autorytarnym
Podczas międzynarodowego Kongresu Kobiet, zorganizowanego przez Światową Demokratyczną Federację Kobiet w 1969 roku w Kopenhadze, Walentina
Tierieszkowa, kosmonautka i działaczka społeczna, tymi słowami ogłaszała osiągnięcie równości kobiet i mężczyzn w bloku wschodnim:
W krajach socjalistycznych, w których wyzysk człowieka przez człowieka jest
przeszłością, kobieta otrzymuje równe prawa z mężczyzną i możliwość wzięcia
twórczego udziału w każdej sferze życia. Polityka państwa jest skierowana na za-

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

197

gwarantowanie pełnej równości dla kobiet w społeczeństwie, na stworzenie warunków, które pomogłyby im połączyć pracę na zewnątrz z prowadzeniem domu
i wychowywaniem dzieci (Tereshkova-Nikolayeva 1969: 4).

Na poparcie swojej diagnozy przewodnicząca Komitetu Kobiet Radzieckich
i członkini Rady Najwyższej Związku Radzieckiego przywołała statystyki, zgodnie z którymi w krajach socjalistycznych panuje faktyczna równość pomiędzy
kobietami i mężczyznami. Dziś wiele badaczek i badaczy podkreśla, że statystyk i badań produkowanych w okresie socjalizmu nie można traktować poważnie, podlegały one bowiem zafałszowywaniu i cenzurze (Fuszara 2000; Titkow
2001). Ich zdaniem liczba kobiet w rozmaitych ciałach politycznych nie przekładała się na realną władzę polityczną, która sprawowana była przez władze
partyjne, zarezerwowane dla mężczyzn.
Jednak niektóre z moich rozmówczyń w Gruzji utożsamiały się ze słowami
Tierieszkowej. Jasmina nie przypominała sobie, by kiedykolwiek była traktowana gorzej niż mężczyźni. Twierdziła, że socjalistyczne państwo zapewniało
rzeczywistą równość kobiet i mężczyzn, od wczesnych lat szkolnych: „Od kiedy
pamiętam, byłam uczona, że mogę robić wszystko to, co chłopcy. Mogę być traktorzystką lub kosmonautą, nie było w szkole podziału na zajęcia dla chłopców
i dla dziewcząt”. O tym, że socjalistyczna równość kobiet nie miała jedynie charakteru formalnego i przekładała się na możliwość działania, przekonana była
także Julia:
Nie wszystkie te kobiety były przygotowane do pracy ideologicznej czy społecznej, ale to pozostałe 70 procent mężczyzn również nie było przygotowane przecież.
(...) Ale dzięki temu, że kobiety były we władzach, miały możliwość poznawania
różnych ludzi, wyjazdów zagranicznych i miały szerszą wizję. I to było pozytywne. Jednak była to struktura bardzo formalna, a decyzje zapadały „na górze”.

Na ile jednak udział kobiet w ciałach politycznych czy równość w edukacji
przekładały się na autonomię działania i możliwość realizacji działań niezależnych od partii? Część moich rozmówczyń w Gruzji miała problem z oddzieleniem Żensowietu od partii. Na przykład, na pytanie o to, czy istniały w jej zakładzie jakieś organizacje kobiece, Marina odpowiedziała zdecydowanie: „Nie, nie
było”. Kiedy zaś spytałam ją o Żensowiet, wybuchnęła śmiechem: „A tak! Był,
był Żensowiet, i ja nawet byłam jego przewodniczącą! Ale nic nie robił, jakieś
obchody z okazji Dnia Kobiet, to wszystko”. Alvina z kolei, choć twierdziła, że
„Żensowiet nie był organizacją partyjną”, przyznała jednocześnie, że organizacja
była zależna od partii: „Problemy kobiet były podobne, a więc partia i Żensowiet zajmowały się tym samym. Tam, gdzie organizacja była bezsilna, bo była to
organizacja obywatelska i mogła tylko obserwować, dawałyśmy znać partii, bo
przecież to partia miała pieniądze”.

198

Magdalena Grabowska

W socjalistycznej Polsce, szczególnie po roku 1952, kiedy zlikwidowane zostały Wydziały Kobiece, nie mówiono publicznie o dyskryminacji kobiet – a tym
bardziej o dyskryminacji ze względu na płeć – z założenia bowiem system ten
rozwiązał kwestię nierówności kobiet. Ewa, 79˗latka z Łodzi, członkini koła
miejskiego Ligi Kobiet, stanowczo zaprzeczała istnieniu nierówności w miejscu
pracy: „Nie było żadnej dyskryminacji! Ja pracowałam tam, gdzie było dużo kobiet i jakby dyrektor nie szedł za tymi kobietami, to one by go tam powiesiły”.
Jednocześnie, w opinii moich rozmówczyń, polska scena polityczna lat 60. i 70.
była otwarta dla kobiet; zapisanie się do partii czy organizacji kobiecej otwierało możliwość zrobienia kariery politycznej, objęcia stanowiska kierowniczego
w instytucjach politycznych i zakładach pracy, sprawowania funkcji politycznych na poziomie lokalnym i narodowym, a nawet funkcji doradczych w rządzie
i Sejmie. Zdaniem Wiesławy, Liga odgrywała kluczową rolę w promowaniu kobiet, zarówno poprzez wsparcie formalne, jak i nieformalne: „Myśmy jako organizacja zabiegały, jeśli widziałyśmy jakąś kobietę, która spełnia warunki, to ją
wciągałyśmy. Stwarzałyśmy takie sytuacje, żeby się kobieta zaprezentowała”.
Wiesława przekonywała również, iż Ligia Kobiet miała wpływ na politykę państwa: „Jak ważny był głos kobiet, głos Ligi Kobiet Polskich, to ja Pani powiem!
Ja byłam członkiem Rady Społeczno-Gospodarczej przy Sejmie i jako przedstawicielka Ligi Kobiet ja opiniowałam wszystkie ustawy, projekty ustaw. Dopiero
potem one szły do Sejmu. Więc wpływ miałyśmy”.
Część moich rozmówczyń prezentowała Ligę Kobiet jako organizację w dużej mierze odrębną i autonomiczną wobec partii, a czasem nawet wobec niej antagonistyczną. Wiesława przywołała wspomnienia z pierwszych lat powojennych,
używając następującego języka: „Wymuszałyśmy4 zorganizowanie stołówek zakładowych. To było dobrodziejstwo dla kobiet, bo z zaopatrzeniem były kłopoty.
Walczyłyśmy też o zakładanie sklepów zakładowych, gdzie kobiety mogły robić
zakupy, nie stać w kolejkach”. Członkinie LK w Łodzi twierdziły, że nie zawsze
zgadzały się ze sobą co do tego, jakie rozwiązania były w tej kwestii dla kobiet
najlepsze, co sugeruje istnienie w organizacji przynajmniej szczątkowej debaty
na temat różnych modeli polityki społecznej. Wiesława kontynuowała:
Potem była bitwa o żłobki. (...) W latach 50. przy zakładach pracy były żłobki.
Były trzy miesięczne urlopy macierzyńskie, a po trzech miesiącach kobieta szła do
pracy. Ja jestem właśnie taką matką, która po trzech miesiącach szła do pracy. Ale
ja miałam żłobek w zakładzie pracy. Ja miałam to dziecko za dwoma ścianami. I to
było dla kobiety bardzo ważne.

Z kolei Danuta, 88-letnia prawniczka, łodzianka, była przewodnicząca wojewódzkiej LK, stwierdziła: „Myśmy wojowały o to, żeby matka, jadąca do pracy
4

Wszystkie wyróżnienia pochodzą od autorki.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

199

na piątą rano, nie musiała jechać z dzieckiem przez całe miasto, tylko żeby był
żłobek na osiedlu: że matka wychodzi z domu, zostawia dziecko i jedzie spokojnie do pracy”.
Zdaniem Basi Nowak, historyczki i autorki pracy doktorskiej na temat Ligi
Kobiet, na przestrzeni 40 lat PRL organizacja ta pełniła wiele ważnych funkcji
integracyjnych i społecznych, poczynając od dostarczania kobietom umiejętności
zawodowych, poprzez porady prawne i psychologiczne, po kreowanie przestrzeni wsparcia i rekreacji dla swoich członkiń (Nowak 2009). Również w wypowiedziach moich rozmówczyń widać to zróżnicowanie. Wiesława wspominała, że:
Zaraz po wojnie, kiedy ludzie wracali do swoich domów, Liga Kobiet organizowała na dworcach punkty matki i dziecka, gdzie matka po długiej podróży mogła
dziecko umyć, przewinąć i nakarmić. Równie ważne były sprawy związane z pracą, kwestie przyuczania do zawodu. Bardzo ważne było kształcenie kobiet, początkowo chodziło przede wszystkim o walkę z analfabetyzmem.

Celem wprowadzanych od lat 50. regulacji dotyczących urlopów macierzyńskich i opieki nad dziećmi było ułatwienie kobietom godzenia kariery zawodowej
i rodzicielstwa. Rozmaite kursy, pokazy i szkolenia z zakresu gospodarstwa domowego, główne aktywności organizacji kobiecych w latach 60. i 70., miały pomóc kobietom zarządzać czasem w sytuacji „podwójnego etatu”, gdy większość
obowiązków domowych nadal spoczywała na ich barkach. Barbara opowiadała:
Było tu (w Komitecie Gospodarstwa Domowego) pełne wyposażenie. Mówię, był
sprzęt. A ja byłam noga, wyszłam z domu jak miałam 14 lat, więc mama mnie niczego nie nauczyła, wszystkiego się tutaj nauczyłam. A to się wszystko przydało,
okazało, że człowiek wszystko może, ja spodnie robiłam, dżinsy szyłam, gotowałam.

Częściowe przejęcie przez państwo kwestii dotychczas uznawanych za domowe, takich jak macierzyństwo czy reprodukcja, nie doprowadziło do dekonstrukcji tradycyjnego porządku społecznego, opartego na podziale na sferę prywatną
i publiczną, ani do redystrybucji prac domowych pomiędzy kobietami i mężczyznami. Miało jednak, zdaniem niektórych moich rozmówczyń, wpływ na indywidualne postawy kobiet. Dawało poczucie sprawczości i pewną gwarancję „odpowiedzialności” ze strony państwa-pracodawcy. Halina opisała to w następujący
sposób:
Ja jako szef instytucji wiem dokładnie jak to wyglądało, co moje pracownice mówiły do mnie rodząc kolejne dziecko, za każdym razem ciąża, urlop macierzyński.
A jeśli trzeba było zatrudnić kogoś innego na to miejsce, one mówiły: „Ale przecież ja nie rodzę tego dla siebie, tylko dla społeczeństwa”. Więc postawy były.

200

Magdalena Grabowska

Po okresie względnej stabilizacji przełomu lat 60. i 70., także działaczki partyjne i aktywistki organizacji kobiecych w Polsce wspominają lata 80. jako okres
szczególnie trudny. W tym czasie członkostwo w partii i/lub Lidze Kobiet Polskich dawało możliwość zdobycia niektórych, nieodstępnych na rynku produktów, a więc stanowiło przywilej. Elżbieta, działaczka Ligi z północno-zachodniej
Polski, opowiadała:
Lata 80. to były ciężkie czasy (...). Bardzo ciężko się żyło kobietom, a my zawsze
coś mogłyśmy dostać. Ponieważ były różne koła: służby zdrowia, w komunikacji,
w szkole, to kobiety mogły się wymieniać usługami i dobrami. Nie było, na przykład pościeli. Załatwiałam dla wszystkich, nie tylko dla moich członkiń koła.

„Praktyczny aktywizm” (Nowak 2009) organizacji kobiecych z pewnością
pomagał ich członkiniom w radzeniu sobie z trudami życia codziennego, lecz realizował się w warunkach ograniczonej autonomii i ograniczonej równości. Halina przyznała wprost, że zdawała sobie sprawę z uwikłania w istniejący porządek
instytucjonalny, w którym faktyczną władzę sprawowała partia komunistyczna:
Nigdy nikt nie powiedział, że z kimś, z jakąś fabryką albo z jakimś profesorem nie
mogę pracować. Ale absolutnie prawdą jest to, że wszystkie te organizacje były
pod kuratelą Komitetu Centralnego. I wszystkie te organizacje miały tak zwanego
opiekuna, który na posiedzenie zarządu głównego co jakiś czas się zjawiał.

„Szklany sufit” z pewnością istniał także w okresie socjalizmu – wyższe stanowiska w partii były dla kobiet nieosiągalne. Halina, która w swojej karierze
zasiadała w najwyższych gremiach państwowych, opisała sytuację, w której formalna równość płci współistniała w PRL z „podskórnym” seksizmem, w następujący sposób:
W moim przypadku słowo dyskryminacja nie wchodzi w grę, bo ja zrobiłam karierę, potem pracowałam w gospodarce, zajmowałam wysokie stanowiska (...) Nawet
jak byłam na bardzo wysokim stanowisku, to nieustannie, kiedy siedziało 20 mężczyzn i ja jedna, to ja musiałam daleko mądrzej relacjonować problemy, z którymi
przyszłam, niż oni.

Nierówności doświadczały kobiety z różnych klas, na różnych szczeblach
kariery. Maria, 75-latka, była robotnica w zakładach farbiarskich, przyznała, że
była dyskryminowana w pracy:
Ja z zawodu, mam męski zawód i wyglądało to tak, że mimo mojej aktywności
(w LK) to co podwyżka jakakolwiek, to mój szef za każdym razem musiał iść
w mojej sprawie do dyrektora. Bo dlatego, że byłam kobietą. Nie mogli znieść, że
ja to zrobię co mój kolega, i dlatego że jestem kobietą, to jakżeż to. Mnie aż klucha
w gardle stawała, bo mi było głupio.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

201

Jak pokazuje w swoim artykule Raluca Popa (2009), w różnych krajach bloku socjalistycznego organizacje kobiece miały rozmaity status instytucjonalny
i różny poziom autonomii działania. Na przykład działania Rady Rumuńskich
Kobiet, która stanowiła część aparatu partyjnego, całkowicie podlegały partii,
podczas gdy członkinie Węgierskiej Rady Kobiet postrzegały się jako działaczki
organizacji kobiecej cieszącej się ograniczonym stopniem autonomii wobec państwa (Popa 2009). Podobny obraz wyłania się z moich rozmów. Rozmaite okresy działania organizacji i struktur, których celem było wdrażanie równości, nie
dadzą się sprowadzić do prostego przekonania o obecności lub braku autonomii
i sprawczości w działaniach moich rozmówczyń. Dodatkowo, choć działania te
często przynosiły wymierne rezultaty w postaci praw reprodukcyjnych, względnego bezpieczeństwa w miejscu pracy i możliwości łączenia kariery zawodowej
z macierzyństwem, nierówne traktowanie pozostawało w wielu przypadkach faktem. I choć część moich rozmówczyń ma świadomość tych nierówności, rzadko
nazywają się one feministkami.

Zerwana genealogia. Działaczki socjalistyczne i współczesny
ruch kobiecy
„Feminizm”: słowo, które zarówno w Polsce, jak i w Gruzji pojawiło się dopiero po upadku socjalizmu, moje rozmówczynie definiują i rozumieją rozmaicie. W Polsce, w odpowiedzi na pytanie, czy czuje się feministką i jak definiuje
to słowo, Danuta, przewodnicząca LKP w jednym z niewielkich miast zachodniej
Polski, żarliwie zaprzeczyła: „Nie, my nie gnębimy mężczyzn, mamy członków
mężczyzn. Nie jesteśmy na pewno radykalnymi feministkami”. W Gruzji, Irina –
75-letnia przewodniczka turystyczna z Tbilisi, odpowiedziała: „Feministka? Nie
wiem, co to znaczy. Ja jestem za normalnymi związkami z mężczyznami”. Natomiast Rosa, nauczycielka z Tbilisi, była działaczka Żensowietu, deklarowała:
„Jestem feministką, bo całe życie pracowałam dla kobiet. Myślę, że kobiety niosą
na sobie wielki ciężar, od urodzenia”. Julia twierdziła zaś, że feminizm odkryła
dopiero po upadku socjalizmu:
Feminizm zaczęłam odkrywać dopiero po wojnie [w Abchazji w 1993 r. – M.G.],
kiedy kobiety wzięły wszystko w swoje ręce, pracowały zawodowo, pracowały
w domu i do tego musiały opiekować się swoimi mężami, którzy po wojnie czuli
się niepotrzebni, zaczęli pić. Więc dla kobiet to nie było podwójne, ale potrójne
obciążenie, i musiałyśmy znaleźć sposoby, żeby sobie z tym radzić. I wtedy zwróciłam się do feminizmu.

W ciągu ostatnich 25 lat ruchy kobiece w wielu krajach postsocjalistycznych,
w tym w Polsce, przeszły gruntowną transformację – marginalne i rozproszone

202

Magdalena Grabowska

działania przekształciły się w urozmaicone, masowe i profesjonalne organizacje
i ruchy, które dziś wywierają istotny wpływ na procesy polityczne. Mimo dużego
zróżnicowania, rzadko która polska feministka uznaje dziś jednak kobiety takie,
jak Halina bądź Wiesława za swoje poprzedniczki czy prekursorki feminizmu
w Polsce. Ich działalność uznana została przez odradzający/rodzący się w latach
90. ruch kobiecy za fasadową i nieautentyczną, ale nade wszystko niefeministyczną. W 1997 roku Katarzyna Rosner pisała: „Przez kilka dziesięcioleci kultura polska niszczyła indywidualne strategie życia (tak mężczyzn jak i kobiet).
Trening ten nie mógł sprzyjać rozwojowi ruchu feministycznego, którego założeniem jest wolność kobiety do indywidualnego wyboru stylu życia i sfery samorealizacji” (Rosner 1997: 39).
Odrzucając okres socjalizmu jako potencjalne ogniwo w historii ruchów kobiecych w Polsce, badaczki i działaczki z lat 90. próbowały jednocześnie zakorzenić rodzące się w tym okresie działania na rzecz równości płci w narracji wobec tego kontekstu zewnętrznej – w liberalnym zachodnim feminizmie.
W konsekwencji, druga fala zachodniego, a przede wszystkim amerykańskiego
ruchu kobiecego pełni do dziś rolę najważniejszego punktu odniesienia w debatach na temat równości kobiet w Polsce. Strategia ta podyktowana była przede
wszystkim trudną sytuacją, w jakiej znalazł się polski ruch kobiecy na przełomie
lat 80. i 90. Walczewska przypomina, że:
w sytuacji, gdy feministki w Polsce, raz po raz musiały tłumaczyć, że nie są wielbłądem, wykształciły się pewne strategie przetrwania. Z jednej strony, trzeba było
uchronić się przed posądzeniem, że feminizm jest odrastającym łbem hydry komuny, a z drugiej strony – jakoś się wyartykułować (Walczewska 1997: 53).

Ucieczka feminizmu od socjalizmu miała być strategią przetrwania, jej produktem ubocznym stało się jednak wymazanie z historii ruchu kobiecego tej jego
części, która ma wspólne korzenie z socjalizmem.
W Gruzji okres socjalizmu oceniany jest mniej radykalnie, niektóre badaczki i działaczki zwracają uwagę na pozytywne aspekty socjalistycznej równości
kobiet i argumentują, że w okresie transformacji kobietom trudno było pogodzić
się z utratą „przywilejów” wprowadzonych przez poprzedni system (Badashvili
2013; Sabedashvili 2011). Część badaczek przyznaje, że okres radziecki wiązał
się w Gruzji z postępem cywilizacyjnym, także w dziedzinie praw kobiet. Socjolożka Medo Badashvili pisze: „okres radziecki obejmuje 70 lat uprzemysłowienia,
intensywnej urbanizacji i rewolucji naukowo-technologicznej w Gruzji” i dodaje, że w czasach komunizmu „państwo zabezpieczało równość szans w edukacji
i gwarantowało ścieżki pracy zawodowej” (Badashvili 2013: 212-213). Jednocześnie w Gruzji, pozostającej na obrzeżach Unii Europejskiej, zagrożonej agresją ze
strony Rosji i doświadczonej przez toczącą się w okresie transformacji wojnę, badaczki są ostrożniejsze w ocenie procesów zachodzących w latach 90. Przemiany

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

203

zachodzące po upadku Związku Radzieckiego nazywane są tu często „bolesnymi”
lub „nieefektywnymi” (Badashvili 2013). Jednak i w Gruzji nowoczesne strategie
budowania ruchu kobiecego opierają się raczej na przyjęciu rozwiązań wypracowanych na Zachodzie niż na istniejących w regionie tradycjach działań na rzecz
równości (Chkheidze 2011; Sanikidze, Pataridze, Javelidze 2006).

Zakończenie
„Polityka płci” stosowana przez minione reżimy, przeszły sposób definiowania ról kobiecych i męskich przez państwo i jego instytucje, mają głęboki wpływ
na współczesne relacje pomiędzy płciami, zarówno w sferze polityki, jak i kultury
i społeczeństwa. Kształtują również współczesny język rozmowy na temat praw
kobiet, wyznaczają kierunek działania organizacji kobiecych, ich cele i strategie.
W kontekście toczących się dziś debat na temat „backslashu” w stosunku do praw
kobiet (por. np. Graff 2014), warto z pewnością zadać pytanie, jakie znaczenie
mają przeszłe sposoby rozumienia i realizacji równości dla dzisiejszych debat
o płci społeczno-kulturowej. W przypadku krajów postsocjalistycznych należy
powrócić do najnowszej historii, w której lokalne spuścizny – w tym spuścizna
socjalizmu – przenikają się z wpływami transnarodowymi, w tym z dominującą
dziś tradycją zachodniego feminizmu liberalnego.
W procesie odkrywania wielorakich korzeni feminizmu i niejedoznacznego
wpływu, jaki miał na jego kształtowanie – niewątpliwie niedemokratyczny, lecz
jednocześnie wyrywkowo emancypacyjny – okres socjalizmu, historie kobiet zaangażowanych w jego tworzenie mogą okazać ważnym źródłem wiedzy historycznej i politycznej. Wsłuchanie się w narracje byłych działaczek socjalistycznych może na przykład pomóc w podważeniu przekonania o braku legitymizacji
socjalistycznej równości kobiet. Jednocześnie, naruszając obraz socjalizmu jako
homogenicznego pod względem miejsca i czasu, historie te pomagają zrekonstruować politykę płci wdrażaną przed 1989 rokiem jako projekt dynamiczny, realizowany w oparciu o rozmaite tradycje polityczne, którego swoistych kontynuacji
można dopatrzyć się w obrębie istniejących dziś systemów społecznych. I wreszcie, wydobycie na światło dzienne różnych wizji oraz praktyk społecznych i politycznych z okresu socjalizmu może okazać się kluczowe dla rekonstrukcji unikalnej genealogii ruchów kobiecych w postsocjalizmie. Pozwala także przełamać
dominujące dziś uznawanie „zachodniego” feminizmu jako jedynego punktu odniesienia dla marginalnych ruchów na rzecz równości kobiet poza Zachodem.
Słowa kluczowe: postsocjalizm, ruch kobiecy, metodologia feministyczna

204

Magdalena Grabowska

LITERATURA
Badashvili M.
2013
Tranformation to Democracy: The Struggles of Georgian Women, w: J. Kubik, M. Linch (eds.), Postcommunism from Within. Social Justice, Mobilization and Hegemony, New York: New York University Press, s. 211-229.
Baer M.
2014
Między nauką a aktywizmem. O polityczności, płci i antropologii, Wrocław: Uniwersytet Wrocławski.
Chkheidze K.
2011
Gender Politics in Georgia, Gunda Werner Institute, http://www.gwi-boell.
de/web/democracy-100-years-women’s-day-georgia-gender-politics3060.
html (23.05.2011).
Clements B.E.
1994
Daughters of Revolution: A History of Women in the U.S.S.R., Arlington
Heights, Ill.: Harlan Davidson.
Fidelis M.
2010
Women, Communism, and Industrialization in Postwar Poland, New York:
Cambridge University Press.
Fuszara M.
2000
New Gender Relationships in Poland in 1990s, w: S. Gal, G. Kligman
(eds.), Reproducing Gender: Politics, Publics, and Everyday Life after Socialism, Princeton: Princeton University Press, s. 259-286.
Gal S., Kligman G. (eds.)
2000
Reproducing Gender: Politics, Publics, and Everyday Life after Socialism,
Princeton: Princeton University Press.
Ghodsee K.
2012
Rethinking State Socialist Mass Women’s Organizations: The Committee
of the Bulgarian Women’s Movement and the United Nations Decade for
Women, 1975-1985, „Journal of Women’s History” 24: 4, s. 49-73.
Grabowska M.
2012
Bringing the Second World In: Conservative Revolution(s), Socialist Legacies and Transnational Silences in the Trajectories of Polish Feminism,
„Signs: Journal of Women in Culture and Society” 37: 2, s. 385-411.
Grabowska M., Kościańska A.
2013
Antropologia stosowana i zaangażowana wobec dyskryminacji ze względu na
płeć i seksualność, w: M. Ząbek (red.), Antropologia stosowana, Warszawa:
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Międzynarodowe Centrum
Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW, s. 273-290.
Graff A.
2014
Report from the Gender Trenches: War Against „Genderism” in Poland,
„European Journal of Women’s Studies” 21: 4, s. 431-442.
Grosz E.
1995
Volatile Bodies. Toward a Corporeal Feminism, Bloomington, Indianapolis: Indiana University Press.

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

Haan F. de
2014

205

Gendering the Cold War in the Region. An Email Conversation between
Malgorzata (Gosia) Fidelis, Renata Jambrešić Kirin, Jill Massino, and Libora Oates Indruchova, „Aspasia” 8, s. 162-190.

Harding S.
1987
Science Question in Feminism, Ithaca: Cornell University Press.
Hartsock N.
1999
The Feminist Standpoint Revisited and Other Essays, Boulder: Westview.
Hawkesworth M.
2006
Globalization and Feminist Activism, New York: Rowman and Littlefield.
Hemmings C.
2005
Invoking Affect: Cultural Theory and the Ontological Turn, „Cultural Studies” 19: 5, s. 548-567.
Hrycak A.
2000
From Mothers’ Rights to Equal Rights. Post-Soviet Grassroots Women’s
Associations, w: M. Desai, N. Naples (eds.), Women’s Activism and Globalization. Linking Local Struggles and Transnational Politics, New York:
Routledge, s. 64-83.
Koivune A.
2009
An Affective Turn? Reimagining the Subject of Feminist Theory, w: M. Liljeström, S. Paasonen (eds.), Working with Affect in Feminist Readings: Disturbing Differences, New York: Routledge, s. 8-15.
Liljeström M.
2009
Crossing the East-West Divide: Feminist Affective Dialogues, w: M. Liljeström, S. Paasonen (eds.), Working with Affect in Feminist Readings: Disturbing Differences, New York: Routledge, s. 165-182.
Mizielińska J., Kulpa R. (eds.)
2011
De-Centring Western Sexualities: Central and Eastern European Perspectives, London: Ashgate.
Mohanty Ch.T.
2003
Feminism Without Borders: Decolonizing Theory, Practicing Solidarity,
Durham: Duke University Press.
Narayan U.
2000
Undoing the „Package Picture” of Cultures, „Signs: Journal of Women in
Culture and Society” 25: 4, s. 1083-1086.
Nowak B.
2009
„Where Do You Think I Learned How to Style My Own Hair?”. Gender and
Everyday Lives of Women Activists in Poland’s League of Women”, w: S. Penn,
J. Massino (eds.), Gender Politics and Everyday Life in State Socialist
Eastern and Central Europe, New York: Palgrave Macmillan, s. 185-199.
Nowakowska-Wierzchoś A.
2013
Kobiety w Polsce Ludowej, Muzeum Historii Kobiet, Warszawa: Fundacja Feminoteka, http://www.feminoteka.pl/muzeum/readarticle.php?article_id=57 (16.07.2015).
Penn S., Massino J. (eds.)
2009
Gender Politics and Everyday Life in State Socialist Eastern and Central
Europe, New York: Palgrave Macmillan.

206

Magdalena Grabowska

Popa R.
2009

Translating Equality between Women and Men across Cold War Divides:
Women Activists from Hungary and Romania and the Creation of International Women’s Year, w: S. Penn, J. Massino (eds.), Gender Politics and
Everyday Life in State Socialist Eastern and Central Europe, New York:
Palgrave Macmillan, s. 59-75.
Rajtar M., Straczuk J. (red.)
2012
Emocje w kulturze, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Rich A.
1984
Blood, Bread and Poetry, Boston: W.W. Norton & Company.
Rosner K.
1997
Czy istnieje w Polsce ruch feministyczny?, „Pełnym Głosem” 5, s. 34-42.
Sabedashvili T.
2011
The Identification and Regulation of Domestic Violence in Georgia (1996-2006), rozpr. doktorska, Budapeszt: Central European University, www.
etd.ceu.hu/2012/gphsat01.pdf (17.06.2013).
Sanikidze L., Pataridze T., Javelidze E.
2006
The Reality: Women’s Equal Rights and Equal Opportunities in Georgia,
Tbilisi: UNIFEM.
Scott J.
1991
The Evidence of Experience, „Critical Inquiry” 17, s. 773-797.
Tereshkova-Nikolayeva V.
1969
Report „Women at Work”, World Congress of Women, Helsinki, June 14-17.
Titkow A.
2001
Kobiety, feminizm, demokracja, w: E. Hałas (red.), Rozumienie zmian społecznych, Lublin: Uniwersytet Marii Skłodowskiej-Curie, s. 217-243.
Walczewska S.
1993
Liga Kobiet: jedyna organizacja kobieca w PRL, „Pełnym Głosem” 1,
s. 4-7.
1997
Jaki feminizm, czyli dokąd idzie Marianna?, „Pełnym Głosem” 5, s. 53-55.

Magdalena Grabowska
BROKEN GENEALOGY. THE AGENCY OF WOMEN’S ACTIVISTS
IN SOCIALIST POLAND AND GEORGIA, AND CONTEMPORARY
WOMEN’S MOVEMENTS
(Summary)
The objective of this article is to challenge and destabilise existing approaches to state
socialism as a historical period during which women remained passive observers of social
and political realities. Beginning with the afterthought about the possibility of utilising
some of the concepts and categories of feminist methodologies within the post-socialist

Zerwana genealogia. Sprawczość działaczek społecznych i politycznych...

207

context, I present results of the research conducted, between 2010-2014, with women
active in communist parties and women’s organisations before 1989, in Poland and in
Georgia. Drawing from in-depth interviews and archival documents, including the United
Polish Workers Party and Women International Democratic Federation archives, I then
examine three aspects of the experience of women active socially and politically under
state socialism. First, I present diverse motives behind the decision to become a party
member. Second, I explore the amount of autonomy that, in their own words, women
active in the communist party and women’s organisations had at their disposal. And third,
I look at the ways in which socialist activists can be positioned within existing narratives
on feminism and women’s movements in post-socialism.
Key words: post-socialism, women’s movement, feminist methodology
Magdalena Grabowska
Institute of Philosophy and Sociology
Polish Academy of Sciences
72 Nowy Świat Street
00-330 Warszawa, Poland
magdagrabowska@yahoo.com

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.