21c6308000b46db10bb8b4d050efaa6a.pdf
Media
Part of Garść zapisków z Bolestraszyc /Lud, 1905, t. 11 (Drobniejsze rozprawki i wiadomości)
- extracted text
-
DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI
411
Garść zapisków z Bolestraszyc.
Dusza.
Szła Chudoska do cerkwi a jeszcze było zawczasu i wstą
piła do nas i mówiła mamie, co to takiego jest, że przychodzą
dusze z tamtego świata? A mama mówią: »A któż był?« —
A oni mówią: »Moja córka« — A mama pytają: »A czegóż
przyszła?« — Przyszła mi się pytać, czego ja płaczę za nią,
że przez to ma pełno wody w grobie. Ja mówię do niej:
»którędyś ty przyszła, skorom zamknęła dom?«.— Ona mówi:
»Poszłam do stodoły, stanęłam se na skrzynkę od sieczki, stamtąd
wlazłam na górę, z góry po żarnowce zlazłam do sieni i weszłam
do izby«. — Przyszła do mnie do łóżka, pomacała po głowie
jednę z dziewcząt, co przy mnie śpi, a ta zaraz przez sen mówi:
»Bardzo mi gorąco«. — A nieboszczka mówi: »Cicho, mamo,
cicho, bo to ja przyszła«. Pożegnała mnie, w rękę pocałowała
i poszła. Wyprowadziłam ją z izby do sieni; w sieni chciałam
jej otworzyć drzwi, ale szczezła i już jej nie zobaczyłam.
Opow. Ronią Ziuberówna.
Nieboszczka ożyła.
Jedna kobieta bardzo słabowała, leżała długo w łóżku
a potem umarła i zostawiła małe dziecko od piersi. Zaraz pier
wszej nocy po pogrzebie przyszła do domu i nakarmiła dziecko
i tak chodziła coś przez czternaście nocy. Wtedy jej mąż po
szedł do księdza, opowiedział, co się działo i radził się, co ma
robić. Ksiądz mówi: »Trzeba, żeby były dwa chłopy w domu
i zaświecić świecę i postawić ją koło łóżka, koło siebie. Jeden
niech leży w łóżku, a drugi niech siedzi przy świecy. Jak nie
boszczka przyjdzie, to niech ją jeden chłop chwyci za prawe
ramię«. Jak ksiądz kazał, tak zrobili. W nocy nieboszczka
weszła, ale skoro zobaczyła światło, chciała uciekać. Wtedy ją
chłop przytrzymał za ramię i nie puścił aż do rana, chociaż
wołała: »Puśćcie mnie, ja jeszcze tylko przez dwanaście dni
będę przychodziła !« Rano przyszedł ksiądz i wyspowiadał ją
a nieboszczka wtedy rozebrała się z tego wszystkiego, w co ją
ubrali do trumny i żyła jeszcze potem przez dwanaście lat.
Opow. Rózią Ziuberówna.
Błąd.
Siedziałam se na podwórzu, a mama siedzieli obok i zdrzymnęli się. Ja pozieram, a tu coś leci bez błonia, jakby latar27*
412
SEWERYN UDZIELA
nia, jakby światło leciało, jakby siutrówka (pociąg ciężarowy
wożący szuter, przyp. aut). Zbudziłam mamę i pytam się, co
to jest? A mama mi powiedzieli, że to błąd (błędny ognik,
Opom. Rózia Ziuberómna.
przyp. aut).
Pieśni.
A. Weselne.
Gdy wraca orszak weselny z kościoła, śpiewają:
1. Cztery konie w stajni, cztery za stajenką,
Cztery pojechały już z ładną panienką.
2. Cieszą się, cieszą się, moje przyjaciele,
Że ja zostawiłam wianeczek w kościele.
Cieszy się, cieszy się moja rodzineńka,
Źe ja donosiła do czasu wianeńka.
Przy rozplecinach panny młodej śpiewają:
Szczęśliwa godzineńka na świecie,
Ach, któż moje złote włosy rozplecie?
Prosiłabym ojca, matki, nie zecbcą,
Bo mają ciężkie żale na sercu.
Gdy panna młoda opuszcza dom rodzicielski, śpiewają:
Siadaj, siadaj (na wóz, przyp. aut.) ukochanie moje,
Już ci nie pomoże żałowanie twoje,
Cztery konie stoją w wozie,
Już ci twój płacz nie pomoże.
Jeszcze ja nie będę z wami siadała,
Jeszczem mojej matce nie dziękowała;
Dziękuję wam, moja matko,
Żem u was wyrosła gładko
Już więcej nie będę..
Siadaj, siodaj ukochanie moje, i t. d. jak wyżej
Jeszcze ja nie będę z wami siadała,
Jeszczem swemu ojcu nie dziękowała:
Dziękuję wam, drogi ojcze,
Zem chodziła u was w złocie,
Już więcej nie będę.
Siadaj siadaj ukochanie moje i t.' d. jak wyżej
Jeszcze ja nie będę z wami siadała.
Jeszczem mojej siostrze nie dziękowała:
