f71228b929ea026a64464215e5af9e63.pdf

Media

Part of Zwyczaje dawniejsze w Kamieniu (pow. krakowski) ; garncarstwo w Kołaczycach w Galicyi / Lud, 1905, t. 11 (Drobniejsze rozprawki i wiadomości)

extracted text
196

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

Zwyczaje dawniejsze w Kamieniu (pow. krakowski).
Dawniejsi mieszkańcy tutejszej wioski chodzili w siermię­
gach długich, płóciennych, zdobnych taśmami i guzami. Każdy
prawie wieśniak miał na siermiędze pas szeroki z frendzlami,
witkami i t. p. Na głowie nosili duże, wysokie kapelusze,
zwane żeleźniakami. Kapelusz taki zdobiła wstążka sze­
roka i pióra pawie. Kobiety chodziły w swojskich płócienkach.
W lecie uprawiano tu len, w zimie zaś zajmowano się
przędzeniem tegoż. We wsi było wielu tkaczy, którzy wyra­
biali płótna z tej przędzy.
Lud pił tylko wódkę, innych trunków nie znał.
Jeżeli gospodarz wyprawiał córce wesele, to trwało ono
tydzień. Drużbowie dostawali od druchien wielkie, długie,
z piór ułożone bukiety i wstęgi do nich. Druchny sporządzały
sobie wianki z rńżnego kwiecia i liści i zdobiły je wstążkami
szerokiemi.
Ks. Augustyn Błachut.
Garncarstwo w Kołaczycach w Galicyi.
Od wieków słynęło daleko garncarstwo kołaczyckie ze swoich
dobrych i pięknych wyrobów. Rozwożono je na jarmarki w ró­
żne strony, spławiano nawet Wisłą. Dzisiaj przemysł ten ginie
tutaj, a garncarze wymrą niedługo, bo nie mają ani czeladni­
ków, ani terminatorów. Zresztą któż się dzisiaj będzie kształ­
cił na garncarza, skoro ten nędzny żywot wiedzie, oddając
wyroby swoje za bezcen pośrednikom, handlarzom żydowskim.
Naczynia żelazne pobiły dzisiaj wyroby garncarnskie, to też
produkcya garncarzy jest bardzo mała, obliczona zaledwie na
zaspokojenie najniezbędniejszych potrzeb okolicy. Dawniejsza
artystyczna działalność garncarzy upadła prawie ze szczętem.
Polewają wprawdzie dzisiaj także i malują nawet naczynia gli­
niane, ale nie ma się czem w tym kierunku pochwalić.
Do malowania, które się przed polewaniem wykonuje, używają
glinki białej i braunszteinu. Glinka moczy się w wodzie i miele
w żarnach zwyczajnych. Stosownie do koloru glinki dodają
odpowiednią ilość brauszteinu, który się także z wodą miele.
Najciemniejsza glinka posiada w domieszce 10% braunszteinu.
Do malowania używa się »kałamarzy«. Są to małe garnu­
szki, do których przy dnie zakłada się w odpowiedni otwór
gęsie pióro. Przez stosowne nachylenie kałamarza wylewa się
ta gęsta masa na gliniane naczynie, tworząc na niem pożądany
rysunek. Podeschnięte naczynie oblewa się glinką n. p. białą,
bez braunsteinu, potem na tern tle maluje się innym kolorem
n. p. żółtym (glina z glinką) lub ciemno-szarym (glinka, braunst.)
nadając malowidłom różne kształty: kwiatów, ptaków, wazo-

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

197

nów z kwiatami, albo fladruje się, lub robi mozajkę tam, gdzie
nakrapia się dwoma, lub trzema kolorami, a te pokręcą się ze
sobą w różnych kierunkach. Wnętrze naczynia (niektórych)
wylewa się białą glinką. Niektórych naczyń nie dekoruje się
wcale. Najbogatszą dokoracyą cieszą się duże dzbanki. Po takiem malowaniu schnie naczynie, a gdy wyschnie zupełnie,
następuje polewanie.
Do polewy służy glejta z przysadą. Tą przysadą jest
biały piasek kwarcowy. Miesza się go z glejtą i miele w żar­
nach na sucho na pył miałki. Przysadą może być też zwykła
glina zwana »muli kie m« po połowie z glejtą. Pierwsza jest
przeźroczysta druga brunatno - czerwona. — Trzecią polewę
wiśniową, najpiękniejszą robi się w ten sposób, że miesza się
glejtę z braunszteinem (12% braunszt.) i miele się. Ten pył
urabia się z wodą na rzadką masę, jak farbę ścienną, macza
się w niej pędzel i maluje, podczas gdy drugi pracownik to
samo wilgne naczynie posypuje przez sitko tą samą glejtą su­
chą. Polewę wiśniową daje się naczyniom nie dekorowanym,
gdyż jest nieprzeźroczysta i połyskująca. Tak »omaczane« i ob­
sypane naczynie daje się do pieca garncarskiego i wypala.
To jest sposób malowania i polewania naczyń glinianych
kołaczycki, tylko kołaczycki, tani i dobry. Gdzieindziej wypa­
lają naczynie dekorowane, wyjmują z pieca, oblewają glejtą,
którą mielą razem z wodą i wkładają drugi raz do pieca
1 znowu wypalają. Jest to czynność bardzo mozolna, bo trzeba
wtedy przerzucić 50 kóp t. j. 3.600 lub więcej sztuk naczyń
2 razy; a ile ich się przy tem rozbije! Dawniej nie dekorowano
naczyń, tylko suche oblewano glejtą. Naczynie wszystko było
lakowe. Zieleni, miedzi pomieszanej z glejtą używano na zie­
loną polewę, lecz nie jest ona trwała.
Józef W.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.