afa01f0df63da69ccc7dd30d39987391.pdf

Media

Part of Legenda o Matce Boskiej ; pisanki we wsi Mołodycz w pow. jarosławskim w Galicyi / Lud, 1905, t. 11 (Drobniejsze rozprawki i wiadomości)

extracted text
DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

18T

Ksiądz wsiad; był teraz śmialsy, bo sie napiuł wina i pedo do
parobka: »Słuchejno przyjacielu; cisnąłeś kamieniem w kościół,
nicem ci nie mówiuł; nie zdjąłeś capki przed pogrzebem, nicem
ci nie mówiuł, modlułeś się pod siubienicą, takźem ci mc nie
mówiuł; ale teraz widzis figurę z Panem Bogiem, lacego capki
nie zdymies?— A parobek rzeknie: »Jegomościu, kce jegomość
wiedzieć? Modlułem się pod siubienicą, bo wisi tam niewinny
cłowiek!« — »Źle mówis« — powiada ksiądz — »przecie go są­
dzili i protokuła ściągali«. — »Tak, jegomość, ale go bili i mencyli i mówili: przyzndj sie, to cie puścimy darmo! On uwierzyb
przyznał się, choć tege nie zrobił, a za to go powiesili«.
Ksiądz, jako to ucona osoba, widział, ze dobrze gada; ale pyta.
•o: »Lacegoś capki nie zdjął przed figurom?« — »Latego je­
gomość, bo Panu Bogu wiency znacy ukłon w sercu, jak głupiom capkom«. A ksiądz, jako to mondra osoba, widział, źe pa­
robek dobrze gada. Korciło go przecie jesce i pyta! »Lacegoś
przed jednym pogrzebem nie zdjął capki, a przy drugiem, gdzie
nie było księdza, ani krzyza, tyś capkował?« A parobek rzeknie:
»Jegomość, ten pogrzeb bogaty, to był za piniondze; kmieć za
płacił, to mu z paradom śpiewali i wieźli grzyśne ciało do koś­
cioła, chociaż duse jego cart smażył na widłach w piekle; a z tern
ubogiem to święci aniołowie śli i śpiewali mu pieśni, bo się
nacierpiał dość na świecie, zył w biedzie i niedostatku«. Ksiądz
jako to mądra i można osoba, widział, ze parobek suśnie gada
i zamyślał się. Po chwilce peda; »ale lacegoś kamieniem rzu­
cił na dom boski?« — A parobek peda: — »Jegomość, bo ludzie
pijani i nietrzyźwi drzymali, kiedy ksiądz jem kazanie gadał,
lategom cisnął we drzwi, zęby się zbudzili!« — A ksiądz się
zadumał i nie wiedział, jak parobek stanął przed plebanią, ka­
pota zgrzebna zacęła mu sie blysceć, jak śrybło i złoto i poka­
zały się dwa skrzydełka i parobek ten uleciał jako anioł donieba.
Jan pyr<*.
Legenda o Matce Boskiej.

»Głos Narodu« z d. 8 grudnia 1904 umieścił piękną legendę
o Matce Boskiej, spisaną przez Dr. K. Rakowskiego na podsta­
wie, »autentycznego opowiadania« jednak bez dodatku, kto
i gdzie ją opowiadał. Zapytany o to listownie przezemnie, odpo­
wiedział uprzejmie p. R., źe ją słyszał w więzieniu od innego
więźnia, pochodzącego z Prus zachodnich, człowieka chorego
na łagodny obłęd religijny i zupełnie nie wykształconego. Dr.
R. przypuszcza, źe to, jak i inne, temu podobne opowiadania,
były jego własnego pomysłu.
Szczegół ten zapisuję tutaj dla wiadomości badaczy, bo
sądzę, źe na to zasługuje, a zarazem podaję krótką treść legendy.

188

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

»Na samym końcu wsi w maleńkiaj, nędznej, na pół wziemię zapadłej chacie mieszkał nieszczęśliwy, ociemniały i od lat
wielu ciężką niemocą nawiedzony staruszek. Jedyną jego opie­
kunką była córka jego Marysia, która wyszedłszy za mąż, wraz
z mężem ciężko pracowała, aby wyżywić siebie i sparaliżowa­
nego ojca. Ale praca nadmierna wyczerpywała prędko ich siły;
mąż zaczął pić i zmarł wskutek bójki karczemnej, pozostała
wdowa z maleńkiem dzieckiem. Wycieńczona pracą i nędzą
zarabiała coraz mniej; wszystkie sprzęty z chaty przeszły wkrótce
w ręce arendarza a wreszcie zabrakło wszelkich środków dożycia.
W tem położeniu Marysia wzięła pewnego ranka dziecko
i poszła z nim w stronę jeziora. Nikt nie zauważył jej na dro­
dze, bo ludzie byli zajęci pracą w polu. Stanąwszy nad brze­
giem jeziora M. nie zatrzymywała się długo, lecz przycisnąwszy
mocniej dziecię do siebie skoczyła z nim w głębinę.
Wkrótce jednak pokazała się nad powierzchnią wody jedna
ręka i pochwyciła się sitowia a tuż za nią druga wzniosła z nie­
słychanym wysiłkiem żywe jeszcze dziecko nad wodę i zosta­
wiła je na brzegu, czepiając się sama traw i korzeni, ale napróżno; zabrakło sił nieszczęśliwej i poszła na dno a tylko
z ostatnim jej oddechem wzleciało z topieli westchnienie ku
niebu: Najśw. Panienko ratuj moją dziecinę!
Usłyszała to N. Panna, stanęła przy sierotce, wzięła ją na
rękę i ogrzała własną piersią a niechcąc, aby się dziecko prze­
straszyło obcej osoby wzięła na siebie postać matki jego i po­
szła z niem do chaty. Zaledwie staruszek usłyszał szmer wcho­
dzących, począł czynić mniemanej córce wyrzuty, że tak długo
na próżno prosił o wodę. N. Panienka przyniosła mu wody
a starzec napiwszy się skonał trzymając w ręce dłoń N. Panny
w mniemaniu, że to ręka córki.
Wtedy N. P. zabrała ze sobą dziecinę do nieba a sta­
nąwszy na progu niebieskim, zapytała zaraz o matkę dziecka,
gdy się zaś dowiedziała, że jej w niebie nie było, łzy stanęły
jej w oczach; poczem spostrzegłszy, że miała jeszcze na sobie
szaty biednej wyrobnicy, zapytała aniołów ze zdziwieniem, jak
ją poznali. Ci odrzekli: po tej łzie, o Pani nasza! ludzka łza
inaczej wygląda. Na to N. Panna: »ludzie nie są źli, lecz nie­
szczęśliwi« i znów stoczyła się łza po jej twarzy i spadła na
ziemię a rankiem zabłysła kroplą rosy w każdej lilii. »Dlatego
— kończył opowiadający — lilie w naszej wiosce piękniejsze
od wszystkich innych na świecie, bo w każdej błyszczy na dnie
łza Matki Boskiej«.
Dr. W. Kosiński.
Pisanki we wsi Mołodycz w pow. jarosławskim w Galicyi.
Podczas Wielkanocy w Mołodyczy można widzieć pisanki
u młodzieży pokazującej je sobie nawzajem i porównującej,

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I

WIADOMOŚCI

189

która piękniejsza i lepiej wykonana. Otrzymują je chłopcy od
dziewcząt w podarunku za goszczenie w ostatnie zapusty. Zwy­
kle tutaj w ostatnie dni karnawału urządzają sobie zabawę,
czyto w karczmie przy muzyce (czego teraz księża wzbraniają),
czy też w domu prywatnym. Do karczmy wstęp wolny dla
wszystkich, do domu prywatnego i to do takiego, w którym
przynajmniej choć jedna dziewczyna jest na wydaniu, zwoły­
wani są tylko znajomi. Tu schodzą się zaproszone dziewczęta
i chłopcy, bawią się rozmową, a przy tem parobcy posyłają po
wódkę. Każdy z nich częstuje swoją wódką dziewczęta, do
których więcej sympatyi czuje. Dziewczyna zaledwie kieliszek
do ust przytuli, już znaczy tyle, że piła. Od którego parob•zaka piła dziewczyna wódkę, ma mu zato dać pisanki na Wiel­
kanoc lub w przewodnim tygodniu. Jedna i tasama dziewczyna
noże pić od kilku parobczaków, tak znów jeden i tensam parobczak może kilka dziewcząt ugościć, za to się spodziewa od
nich pisanek. W zabawie tej biorą udział także starsi, ale zwy­
kle siedzą na boku i przypatrują się, jak się bawi młodzież.
Gdy nadchodzi Wielkanoc, już dziewczęta składają jaja,
i przysposabiają kraskę. A że nie każda umie dobrze pisać,
więc daje jaja i farbę takiej, która w tej sztuce jest biegłą.
Zaczynają pisać jaja w wielkim tygodniu, ale najwięcej robią
pisanek w'trzeci dzień świąt, to jest, we wtorek wielkanocny.
Niektóre dziewczęta i kobiety zajmują się tem przeważnie, więc
zawczasu nakupią sobie farby czarnej lub czerwonej, u nich
zwanej kraską, kupią fajkę za kilka centów i wosku.
Przy pisaniu postępują w ten sposób: Najpierw robi pisząca maleńki lejeczek zwany kulką, z blaszki, którą była
fajka okuta. Tę kulkę macza w roztopionym wosku, który cią­
gle trzyma na ogniu, aby go utrzymać w stanie ciekłym, i tak
nabranym woskiem pisze deseń po jaju. Gdy napisała deseń
obmyślony na ezystem jaju, wtedy rzuca je w płyn dobrze
ciepły, w którym gotowała korę jabłoni i widłak wroniec py­
ły sznyk. Tu barwi się jajo na żółto, tylko miejsce zapisane
woskiem jest białe. Po godzinie prawie, wyjmuje ostrożnie
jaja z tej farby i kładzie na miskę, aby obeschły. Potem zno­
wu pisze deseń na zabarwionej żółto powierzchni i uzupełnia
go tak, aby razem z poprzednim tworzył całość. 1 eraz rzuca
jajo w kraskę, ale nie bardzo gorącą, w czarną, lub czerwoną.
Gdy jaja czas niejaki w niej postoją, wyjmuje je ostrożnie
i lekko ściera wosk z pierwszego i drugiego pisania. Na jaju
zostaje deseń żółty i biały na tle czerwonem lub czarnem. Pi­
sanki pozostają, jak surowe, jaja płynne wewnątrz, bo kładą je
zwykle tylko w gorącą farbę, aby się nie mogły ugotować.
W innych wioskach gotują jaja w farbie na twardo, lecz tu
umyślnie tak postępują, aby ci którzy je, otrzymają, mogli lepszy
użytek z nich zrobić, a mianowicie nasmazyć jajecznicy.

190

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

W przewodnim tygodniu, lub w niedzielę zanoszą dzie­
wczęta po pewnej ilości pisanek parobczakom, z którymi w kar­
nawale napijały. Dziewczyna bogatsza więcej jaj daje, bo po
dziesięć lub piętnaście pisanek nawet.
Obdarowani uradowani są pięknemi pisankami, cieszą się
ich widokiem a pokazując je jeden drugiemu, krytykują, która
piękniejsza, która brzydsza a w końcu biją je, smażą jajecznicę.
Tak prozaicznie kończy się ta zabawa, która z początku miała
■taki urok!
Dziewczęta dają także po dwie pisanki lub po jednej
w przewodnią niedzielę w cerkwi do mir o wania t. j. za
nabożeństwo, które się zwykle odprawia we wszystkie uroczy­
ste święta, prócz Niedzieli przed mszą św. Później oddaje pi­
sanki kościelny księdzu.
Justyna S.
Nazwy topograficzne.

Przy sądach powiatowych w Galicyi znajdują się mapy
katastralne wsi i miast; do tych map powpisywane są niektóre
nazwy gruntów ornych, części wsi, lasów i tym podobne. Zwy­
kle jednak są tam podane nazwy tylko większych części wiosek,
dlatego na każdej takiej mapie znajdujemy ich niewiele. Wskazanem jednak jest zebranie materyału tam pomieszczonego,
dlatego podaję poniżej nazwy topograficzne z map katastral­
nych sądu powiatowego w Dukli w powiecie krośnieńskim,
a obejmujące 17 wsi i jedno miasteczko zamieszkałe przez
ludność polską, tudzież 13 wiosek ruskich zajętych przez
Łemków.
A. Miejscowości polskie.
1. Cergowa z przysiółkami Popardy, Zakluczyn
i Nowa Wieś. Cergowa góra, Folwark, Jasionki, Liberty, Łazy
małe, Łazy wielkie, Maskuliska, Sołtystwo, Średnie, Wielka
góra, Zakliczyńskie pole, Zbicha.
2. Dukla (miasto).
Granice, Leśniczówka, Łazy, Obszar, Podlesie, Przedgórze, Wą­
doły, Zaklasztorne.
3. D r a g a n o w a.
Łan, Spaleniska, Zawsie.
4. Głojsce.
Biała górka, Bukowy las, Kokorzycka, Lipówki, Podlasie, Ró­
wniny, Wielorzeki.
5. lwia.
Borek, Chrustek, Góry, Helenówka, Lipowica, Łazy wielkie,

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.