45db2486cd5a630a3b53324a582f4cb6.pdf

Media

Part of Gromnice w Opatkowicach ; o księdzu i parobku (Wojnicz) / Lud, 1905, t. 11 (Drobniejsze rozprawki i wiadomości)

extracted text
DROBNIEJSZE

ROZPRAWKI i WIADOMOŚCI.
Gromnice w Opatkowicach.
Już po godzinie 8-mej rano dnia 2-go lutego wychodzą lu­
dzie do kościoła parafialnego w Gaju, biorąc ze sobą świece
większe lub mniejsze, stosownie do zamożności gospodarzy.
Świece te stroją często we wstążki i kwiaty robione, lub wa­
zonikowe. Owijają je także czasem stoczkami, zwanymi tutaj
»Błażejkami«. Święcenie gromnic poprzedza zwykle kazanie,
w którem poucza proboszcz ludzi, jak wielce pożądanem jest
dla każdego chrześcianina posiadanie gromnicy. Po kazaniu
wszyscy zgromadzeni w kościele zapalają świece, które ksiądz
poświęca. Kościół wtedy wygląda cudownie, gdy w rękach
mnóstwa ludzi, goreją świece. Po skończonej sumie ludzie ga­
szą gromnice, gdyż z powodu znacznej odległości od domów
i takby płonących nie donieśli. Przyszedłszy do domu zapalają
je powtórnie i na stragarzu w drzwiach i oknach robią płomie­
niem po jednym krzyżu. Czynią to dlatego, aby w chwili zbli­
żającej się burzy i grzmotów domostwa ich nie spalił piorun.
W niektórych domach po zagaszeniu świecy wdychają dym
z gromnicy, twierdząc, że to ich ochroni od bólu gardła.
Świece te poświęcone przechowują zwykle za obrazami
lub w skrzyniach. W czasie gwałtownych burz i grzmotów za­
palają je i stawiają w oknie lub na stole, przyczem klękają
i odmawiają litanie przeciw gromom a jeśli takiej w książce
nie mają, tó litanię do P. Jezusa lub Matki Boskiej, a skoro nikt
w domu czytać nie umie, odmawiają pacierze. W czasie grzmo­
tów i piorunów wstawiają też do komina zapaloną gromnicę
i kadzą wiankami poświęcanymi w oktawę Bożego Ciała.

186

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

Z niektórych domów, gdy grzmi, wynoszą przed dom ło­
patę, na której się do pieca chleb wsadza i pociosek, którym
wygarniają ogień z pieca piekarskiego, aby grzmoty ustały.
Świece te zaświecają także, gdy ksiądz przychodzi z Wijatykiem do chorego. Z niektórych domów wychodzą nawetz gromnicą zapaloną do sieni lub przed dom w chwili, gdy
ksiądz zbliża się. Konającemu podają w rękę zapaloną gromnicę
na znak wielkiej miłości i tęsknoty za Zbawicielem.
Gdy chory skona, zaświecają w głowach 1 lub 2 gromnice,
które zwykle świecą się dotąd, dopóki się zupełnie nie wypalą..
Kto ma na to, kupuje drugie po wypaleniu pierwszych i świeci
dotąd, dopóki umarłego z domu nie wyniosą.
Jeżeli gdzie w bliskości pali się, to również wychodzą
z niektórych chat ze zapaloną gromnicą przed domy i wynoszą,
obrazy Świętych, obracając je w przeciwną stronę ognia, aby
P. Bóg zachował domostwa od pożaru.
Kto gromnicy nie spotrzebował wśród roku, zostawia ją.
do następnego.
Stanisława Kruczkowska.
O księdzu i parobku (Wojnicz).

Był jeden ksiądz, co kciał dostać na suzbe takiego parobka,,
coby wiedział jego myśli; ale jakosi sie taki nie trafiał. A przysło księdzu jechać do krewnyk, więc prosi Pana Buoga podcas
msy, coby móg dostać tego parobka. Wraca do kuchni, a tu
spotyka ładnego młodzieńca; pyto się go: »Cego kces?« — »Jeśmi sie kce i suzby sukam«. — Dał mu ksiądz jeś i nic. A ten
bierze śniadanie i idzie do stajnie i daje koniom siano i pucuje
w stajni. Ksiądz sie uciesył, wraca do pokoju i zbiyra sie; patrzy,,
a parobek zajezdza juz pod ganek. Ksiądz siada i jedzie a niepowiedział mu nic, gdzie ma jechać. Jadom kole kościoła a ten
parobek bierze kamienia i buch we dźwi. Ksiądz nic; jadom
dalej. Idzie pogrzyb wielgi, ksiądz prowadzi i śpiewają ludzie;,
jegomość zdjął capkę na furze, a parobek w capce siedzi; ale
ksiądz mu nic nie mówi, patrzy końca. Jadom dalej a tu stara
babka ciągnie w półwoziu trumnę na smentarz; parobek zdjął'
capkę i modli sie. Ano nic, jadom dalej; jaz tu widzom siubienicę, a na niej wisielec dynda; ksiądz splunoł i patrzy w innom stronę; parobek złaz z woza i poszed pomodlić się pod
siubienicą. Ksiądz nic nie gada i ceka, co bedzie dalej.
Przyjechali nakoniec do krewnych; pytajom się księdza:
— »Cegóz jegomość nie przyjechał wcora, co był bal? — A ksiądz
pado: — »Nie miałem parobka; ale dostałem teraz, co każdą
myśl mojom zgadnie; co on bez druge cynił, to jest wielgi spo­
sób!« — Kiedy ksiądz sie nabalował, powiada do krewnyk: »Trza
jechać!« Patrzom, a parobek juz z końmi pod drzwiami ceka.

DROBNIEJSZE ROZPRAWKI I WIADOMOŚCI

18T

Ksiądz wsiad; był teraz śmialsy, bo sie napiuł wina i pedo do
parobka: »Słuchejno przyjacielu; cisnąłeś kamieniem w kościół,
nicem ci nie mówiuł; nie zdjąłeś capki przed pogrzebem, nicem
ci nie mówiuł, modlułeś się pod siubienicą, takźem ci mc nie
mówiuł; ale teraz widzis figurę z Panem Bogiem, lacego capki
nie zdymies?— A parobek rzeknie: »Jegomościu, kce jegomość
wiedzieć? Modlułem się pod siubienicą, bo wisi tam niewinny
cłowiek!« — »Źle mówis« — powiada ksiądz — »przecie go są­
dzili i protokuła ściągali«. — »Tak, jegomość, ale go bili i mencyli i mówili: przyzndj sie, to cie puścimy darmo! On uwierzyb
przyznał się, choć tege nie zrobił, a za to go powiesili«.
Ksiądz, jako to ucona osoba, widział, ze dobrze gada; ale pyta.
•o: »Lacegoś capki nie zdjął przed figurom?« — »Latego je­
gomość, bo Panu Bogu wiency znacy ukłon w sercu, jak głupiom capkom«. A ksiądz, jako to mondra osoba, widział, źe pa­
robek dobrze gada. Korciło go przecie jesce i pyta! »Lacegoś
przed jednym pogrzebem nie zdjął capki, a przy drugiem, gdzie
nie było księdza, ani krzyza, tyś capkował?« A parobek rzeknie:
»Jegomość, ten pogrzeb bogaty, to był za piniondze; kmieć za
płacił, to mu z paradom śpiewali i wieźli grzyśne ciało do koś­
cioła, chociaż duse jego cart smażył na widłach w piekle; a z tern
ubogiem to święci aniołowie śli i śpiewali mu pieśni, bo się
nacierpiał dość na świecie, zył w biedzie i niedostatku«. Ksiądz
jako to mądra i można osoba, widział, ze parobek suśnie gada
i zamyślał się. Po chwilce peda; »ale lacegoś kamieniem rzu­
cił na dom boski?« — A parobek peda: — »Jegomość, bo ludzie
pijani i nietrzyźwi drzymali, kiedy ksiądz jem kazanie gadał,
lategom cisnął we drzwi, zęby się zbudzili!« — A ksiądz się
zadumał i nie wiedział, jak parobek stanął przed plebanią, ka­
pota zgrzebna zacęła mu sie blysceć, jak śrybło i złoto i poka­
zały się dwa skrzydełka i parobek ten uleciał jako anioł donieba.
Jan pyr<*.
Legenda o Matce Boskiej.

»Głos Narodu« z d. 8 grudnia 1904 umieścił piękną legendę
o Matce Boskiej, spisaną przez Dr. K. Rakowskiego na podsta­
wie, »autentycznego opowiadania« jednak bez dodatku, kto
i gdzie ją opowiadał. Zapytany o to listownie przezemnie, odpo­
wiedział uprzejmie p. R., źe ją słyszał w więzieniu od innego
więźnia, pochodzącego z Prus zachodnich, człowieka chorego
na łagodny obłęd religijny i zupełnie nie wykształconego. Dr.
R. przypuszcza, źe to, jak i inne, temu podobne opowiadania,
były jego własnego pomysłu.
Szczegół ten zapisuję tutaj dla wiadomości badaczy, bo
sądzę, źe na to zasługuje, a zarazem podaję krótką treść legendy.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.