2c1221dc4f24f08a9d17a403dffa4956.pdf

Media

Part of Literatura, cz. 1 / Lud, 1905, t. 11

extracted text
LITERATURA.
4. Przegląd czasopism.
„Tygodnik ¡Ilustrowany“, poświęcony literaturze, nauce
i sztukom pięknym. Warszawa, 1904.
Ostatni rocznik Tyg. iii. zawiera cały szereg artykułów,
które mogą zainteresować czytelników »Ludu«. Rozpatrzmy
się najprzód w I tomie, obejmującym nr. 1—26. Spotykamy
tutaj: Pieśń o Waligórze J. Kasprowicza, dwie gadki ludowe
A. Piotrowskiego; dwie legendy japońskie: jednę »0 smoku
Jatama« podaną przez M. Rodysową, drugą O stworzeniu ko­
biety p. W. Bernarda; dalej »Nowy Rok w Japonii«, »Nasze
drzewa« E. Jankowskiego; »Pierwotna religia Japonii« przez
J. K., obszerne wspomnienie z podróży »Przez Syberyę i Mandżuryę do Japonii« W. Sieroszewskiego, »llanysek« M. Kono­
pnickiej, »Z czarnej magii« p. J. 0., Egzekucya w Chinach,
Wydawnictwa Tow. pols. sztuki stosowanej p. J. Kleczyńskiego,
Z Katedry na Wawelu W. Prokescha i in.
Zacznijmy od Kasprowicza. 0 Waligórze krążą wśród
ludu naszego rozmaite podania. Jedne przedstawiają go w to­
warzystwie Wyrwidęba lub jeszcze trzeciego jakiego siłacza,
w innych oprócz nazwiska nie ma on nic wspólnego z W-ą
Kasprowicza1), w innych wreszcie nie występuje wcale nazwisko
W-y, ale samo opowiadanie przypomina niektórymi szczegółami
owo podanie2), które K. tak opiewa: W-a spieszy ze szczytów
ku szałasom, skąd rozlega się tęskna piosnka o Janiczku, który
już krwią swoją zczerwienił górskie rzeki; podchodzi pod szałas
*) O. Kolberg. Krakowskie. Cz. IV. nr. 30 (O trzech wielkoludach).
Zbiór wiad. do antrop. t. VII, str. 78, t. XV, s. 9.
2) Zbiór wiad. do antr. t. II, s. 156.

LITERATURA

105

i mówi: »K’ to b ie, dziewko, serce mi się śpieszy«—i ofia­
ruje jej przytem korale i »złoto zagrzebione w knieje« ale gó­
ralka odpowiada »ni za koral, ni za garniec złota, do komory
otworzę ci wrota; powal grań tę a oddam ci serce«. W. wraca
w turnie, »z gniewnych oczu skry żelazne ciska«, staje pod
wysoką górą, »rozkrzyżował ręce na dwie mile, do wierszyczku
zmógł się drugie tyle« i niebawem »w gruzy runął boży tum
wspaniały«. Dokonawszy tego dzieła, pewien miłości góralki
wraca do szałasu i pochwaliwszy się swym czynem, żąda, aby
go wpuściła; ale dziewczyna odpowiada: »dwie Janiczek wy­
próbował prace, podważ staw ten, rada ci zapłacę«.
Odszedł znów W., »w głąb stawu zanurzył dwie olbrzy­
mie dłonie, w garście zebrał ciężar srebrno-siny i przez wirchy
wyrzucił w doliny«, potem poszedł ku potokom, ku siklawom
i wody ich wokoło po świecie rozciskał. Wtedy poczęła wrzeć
i huczeć »rozpętana grzesznych dni ulewa« a na tej bezbrzeżnej
topieli pokazała się łódź ogromna, »ogromniejsza nad zdumie­
nie boże«, po tej wezbranej wód powierzchni uderzają stumi­
lowe wiosła a sam Lucyper stoi u steru na straży.
Druga praca wykonana. W. wraca i puka toporczykiem
do dźwierzy szałasu, ale góralka, która właśnie głaska białe
jagnię i wciąż »ku Janiczku śpiewa«, zawodzi dalej w bolesnej
tęsknocie: »Hej, gdzie twoja szabla się podziewa? nie na szczycie
ni w jeziorze na dnie; w tajnym boru!« ale »gdzież ten wicher
co mi bory zniesie?« poczem dodaje, że jeżeli W. tę trzecią
pracę wykona, to mu za nie chętnie zapłaci.
W. udaje się w knieje, na jego wezwanie idzie za nim
wietrzyk, który wiał wśród ppszczy. idzie podmuch mroźny
dobywający się ze żlebu, potem zrywa się orkan a wreszcie
spływa ku niemu Wielki-Wicher Bytu. Teraz »W. szumi Wichrem
Boga, przed nim, za nim szumią lęk i trwoga«; wreszcie Wi­
cher zmiata las z powierzchni ziemi i Waligórę »topi w swej
toni«.
Jak widzimy z tego streszczenia, W. K-cza to nie zwykły
siłacz, ale jakaś postać demoniczna,, obdarzona niezwykłą siłą
i władzą, która dokonuje czynów nadludzkich, wywołując przez
nie straszne kataklizmy, pociągające za sobą zagładę i zniszczenie.
Pod względem języka należy zauważyć, że poemat za­
wiera wiele wyrazów używanych przez górali tatrzańskich
a mało albo wcale nieznanych w innych okolicach jak n. p.
cucha, grań, graźnie (źlebne), hyrny, jedla, krzesanica, perć,
piargi, siklawa, strąga, wierszyk, wierszyczek, wykrot, żleb i t. d.
Znaczenie jeżeli nie wszystkich, to z pewnością przeważnej ich
części jest dla wielu niezrozumiałe.
Nie myślę wcale robić z tego zarzutu autorowi, owszem
poczytuję mu za zasługę, że przyswoiwszy sobie wskutek czę­
stego przebywania pośród górali, ich język, nie używa w swej

106

LITERATURA

pieśni ich gwary we właściwem tego słowa znaczeniu, bo nie
naśladuje wcale ich wymowy, ale wplatając nader zręcznie
w zupełnie czysty i piękny język literacki wyrazy gwarowe,,
nadał właśnie przez to utworowi swemu charakter lokalny,
odpowiadający zupełnie jego treści. To też, gdyby komu wypadło nawet zaglądnąć do »Słownika gwar polskich«, nie po­
żałuje z pewnością tego zresztą niezbyt wielkiego trudu.
Dalsży ciąg szeregu artykułów E. Jankowskiego p. t.
»Nasze drzewa« stanowi rozprawka o lipie ’) Jestto temat bar­
dzo ponętny; historya naturalna, poezya, medycyna ludowa,
podania i legendy mogą dostarczyć obfitego materyału. na ca­
łość bardzo interesującą. P. J. wyzyskuje też ten materyał ile
możnośń należycie, rozprawiając o »poczciwej« lipie w sposób
zajmujący i z widocznem zamiłowaniem. Żałować tylko należy,,
że jeżeli zaglądał n. p. do Kluka, nie zajrzał też i do wyda­
wnictw zajmujących się ludoznawstwem boby tam był znalazł .
niejednę rzecz godną wspomnienia jak to niżej zaznaczam.
Autor przytoczywszy niektóre szczegóły z pierwotnych
dziejów i zwyczajów słowiańskich, z którymi lipa w związku
pozostaje, nadmienia o wielkiem rozpowszechnieniu tego drze­
wa w dawnych czasach i z ubolewaniem zaznacza, że dzisiaj,
te lasy lipowe »ustąpić musiały przed prozą trzeźwego życia«.
Przyznając, że lipa jako drzewo z natury swej mniej użyteczne,
musi ustąpić miiejsca innym drzewom, wnosi jednak gorącą
prośbę za poczciwą lipą, aby jej nie skąpiono miejsca przynaj­
mniej tam, gdzie róść może.
Następnie opisuje szczegółowo lipę, mówi o gruncie na
jakim się udaje, wymienia różne jej gatunki a wkońcu uzu­
pełnia to, co powiedział na początku, porównując ją pod wzglę­
dem użyteczności z innemi drzewami. Szkoda, że mówiąc
o kwiecie, nie wspomniał o bardzo rozpowszechnionem użyciu
jego w lecznictwie ludowem, co stosuje się także do liści i rdze­
nia lipy. W wierzeniach ludu uchodzi znów lipa za drzewo
święte, więc jej łyko broni od upiorów a można niem djabła
związać, bo ten nie potrafi go zerwać2). Jako najmilszy użytek
lipy wymienia autor wreszcie »te niezapomniane nigdy opo­
wiadania i rozmowy, które prowadziliśmy pod wielką lipą z ro­
dziną lub przyjaciółmi«. »A ileż to stare lipy słyszały zwierzeń
miłosnych! — dodaje autor — ilu dumań były niememi świad­
kami«! Tu znów nasuwa się mimowoli wiersz Malczewskiego;
»Pod staremi lipami dumał miecznik stary«.
*) W roku 1903 umieścił Autor w Tyg. artykuły: Klon, Sosna,
Świerk, Jodła i Jesion.
,
’) Zbiór wiad. do antrop. tom VI. str. 299 i in.

107

LITERATURA

Rozprawkę zdobią dwie illustracye J. Rapackiego, z któ­
rych jedna, kolorowa przedstawia wspaniałą lipę ocieniającą
skromny kościółek wiejski.
M. Konopnicka, która w licznych swych utworach z wielkiem zamiłowaniem zajmuje się wszystkimi maluczkimi i upo­
śledzonymi, kreśli w artykule p. t. Hanysek jeden z typów
órniczych w Dąbrowie, który poza obrębem tej miejscowości
zapewne mało komu jest znany. »Hanysek« albo »synek« jest
■o chłopiec w wieku od 7—14 lat, którego pochodzenie i wła­
ściwe nazwisko przeważnie jest niepewne. Wywodzi się z ko­
palni i do niej przynależy, ale zresztą nikt w szczególności nim
ię nie zajmuje i o niego się nie troszczy, chociaż każdy, kto
lice, nim się posługuje, używając go póki młodszy do najroz­
maitszych posyłek, a gdy jest już starszy także do czyszczenia
•óżnych przyrządów metalowych, do smarowania rzemieni itp.
‘łynące stąd przygodne jego dochody starczą zaledwie na najędzniejszą strawę, toteż bywa »przeraźliwie chudy i przera­
źliwie obdarty«. Z tej strony charakteryzuje go doskonale au!orka w następujących wierszach: »trochę marnych, mniej wię\j rachitycznych kości w umorusanej skórze, srodze zapadły
żywot, zagadkowa kurta i takież porcięta, konopiasta grzywa,
śmiejące się oczy, zawsze ładne zęby, długie, cienkie jak pizczele, ręce, — nogi, jak ta święta ziemia i fantazya od stu
dyasków — taki jest Hanysek«.
Jest on z jednej strony zupełnie niezależny a z drugiej
nadzwyczaj karny w obrębie kopalni i uważa się za jej oficyalistę. Hanyski tworzą między sobą ścisłe korporacye stosownie
do tego, do którego szybu przynależą i według tego jedni wo­
bec drugich uważają się za wyższych lub upośledzonych. Który
z nich przetrwa pomimo wielkiej śmiertelności te ciężkie czasy
i dojdzie do roku 14 go, przestaje być Hanyskiem i zostaje
»szleperem« (wozakiem) t. j. płatnym robotnikiem.
Wszystko to przedstawia autorka w sposób nader oży­
wiony i zdradzający znajomość stosunków miejscowych.
(C. d. n.)

Dr. W. Kosiński.

LITERATURA

B. Przegląd książek.
Wydawnictwo Towarzystwa „Polska
Sztuka Stosowana“. Materyały. Zeszyt V.
Kraków 1904, 2 str. nieliczbowane i 7

tablic ’).
Czynne, energiczne, młode Towa­
rzystwo Polskiej Sztuki stosowanej ob­
darzyło nas znowu piątym zeszytem
»Materyałów«. Wydany pod kierowni­
ctwem dobrze dla Towarzystwa zasłu­
żonego p. Jerzego Warchałowskiego i p.
Edwarda Trojanowskiego, jak zwykle
starannie, przynosi nam ten zeszyt zno­
wu nowe szczegóły piękna sztuki lu­
dowej, przynosi nowe »materyały«,
otwiera nowe źródła ożywczej wody
dla budowniczych przyszłej sztuki na­
rodowej.
Zeszyt 5 w okładce pomysłu p. Eu­
geniusza Dąbrowy zawiera 2 tablice
wykonane czarnym a 5 tablic kolorowym
drukiem. Czarno odbity jest łyżnik z Za­
kopanego, dom z Łaszczyna w powiecie
rawskim, w gubernii piotrkowskiej, ka­
pliczka z Poronina na Podhalu (te trzy
rysunki podajemy tutaj, korzystając z ła­
skawej uprzejmości p. J. Warchałowwskiego), kapliczka z Grywałdu pod
Czorsztynem i ozdoby wyciskane na
okuciach przy dyszlach w Raciborowi­
cach w powiecie krakowskim. Barwnie
odbito stół malowany z Zakopanego
i stamtąd malowania na odrzwiach pro­
wadzących z izby do komory, skrzynię
z Łowicza w gubernii warszawskiej i trzy
karty z wycinankami z gubernii war­
szawskiej, z tych 2 z Łowickiego. Szcze­
gólnie oryginalną i piękną jest wyci­
nanka łowicka ze wsi Niedzic, a ciekawem, bo rządkiem, jest malowanie stołu
i odrzwi z Zakopanego.
’) Patrz »Lud« X, 98, 352.

LITERATURA

109

Całość robi bardzo korzystne wrażenie tak pod względem
wykonania, jak pod względem doboru materyału, który uzu­
pełnia poprzednie zeszyty i daje już pewne wyobrażenie o cha­
rakterze sztuki ludowej, polskiej.
5. U.
Ks. Józef Londzin: Bibliografia druków polskich w Księstwie
Cieszyńskiem od roku 1716 do roku 1904, Cieszyn 1904, 8-ka,
str. 38.
Od lat 15 skrzętnie gromadzi dobrze już zasłużony koło
narodowej sprawy na Szląsku autor we własnej bibliotece wszel­
kie dzieła odnoszące się do Szląska, tak te, które na Szląsku

Dom z Łaszczyna w powiecie rawskim, w gubernii piotrkowskiej.

wydano, jako też i te, które o Szląsku mówią lub przez Szlę­
zaków zostały napisane. Rzadsze z nich mieliśmy sposobność
oglądać na ostatniej wystawie etnograficznej w Cieszynie. W pracy,
jaką obecnie mamy przed sobą pomieścił autor 787 tytułów,
a między nimi 10, odnoszących się do etnografii Szląska. Tylko
trzy z tych druków wyszło w Cieszynie: Dr. Andrzeja Cieli­
ci ały: Przysłowia, przypowieści i ciekawsze zwroty językowe
ludu polskiego na Szląsku w Księstwie Cieszyńskiem. Cieszyn
1885 r. —- Starosta weselny, czyli zbiór mów, używanych
przy weselach ludu polskiego na Szląsku austryackim. Z obraz­
kiem: Wesele wiejskie na Szląsku austryackim w okręgu Cie­
szyńskim. Cieszyn, 1896. — Dr. Farnik Ernest: O poezyi
ludowej na Szląsku Cieszyńskim. Cieszyn 1904. — Trzy prace

110

LITERATURA

wyszły w Krakowie: Dr. Andrzeja Cieńciały: Pieśni ludu
szląskiegoj w 1885 r. — Dr. Lucyana Malinowskiego:
Listy z podróży etnograficznej po Szląsku — i Studya Szląskie
w 1882 r. — W Warszawie opuściły prasę dwa druki o Szląsku:
Dr. Lucyana Malinowskiego: Zarysy życia domowego
na Szląsku w 1877 r. — i Bogumiła Iloffa: Lud cieszyński,
obraz etnograficzny w 1888 r. — Wreszcie we Wrocławiu wydał

Kapliczka z Poronina na Podhalu.

w 1863 r. Dr. Juliusz Roger: Pieśni ludu polskiego na Gór­
nym Szląsku — a w Przemyślu prof. Jerzy Harwot ogłosił
drukiem w 1893 r.: Cieszyn i ziemia cieszyńska pod względem
geograficzno-statystycznym. Dodaćby tutaj jeszcze należało nie­
małą garstkę materyału etnograficznego znajdującego się w cza­
sopismach szląskich a zwłaszcza w »Gwiazdce cieszyń­
skiej«. Szczupły ten spis możemy uzupełnić jeszcze kilkoma
drukami nie pomieszczonymi w pracy Ks. Londzina: Zdzisław
Świderski: Wieś Wisła. Szkic z wędrówki po Śląsku w roku
1885 odbytej. Kraków, 1889, w 8-ce, str. 62. — Mary a Wy-

LITERATURA

111

słouchowa: Przyczynki do opisów wsi Wisły w Cieszyńskiem.
w »Ludzie« tom II,. str. 126—141, Lwów 1896 r. — Lucyan
Malinowski: Powieści ludu polskiego na ttląsku. Kraków,
1901, 8-ka, str. 272.— Dr. Stanisław Karwowski: O zniem­
czeniu Szląska, w »Ludzie«, tom II, str. 115—125, Lwów 1896 r. —
Nazwa i ludność miasta Koźla na Szląsku, tamże na str. 193—
195. — Choroby i medycyna na Szląsku w XVII wieku, tamże
na str. 289—282. — Klechdy czyli baśnie ludu polskiego na
Szląsku. Warszawa, 1900, w 16-ce, str. 83. Wiele też wiado­
mości ludoznawczych, ze Szląska zamieszcza praski.»Ćesky lid«.
Spodziewać się należy, że ten nieliczny poczet dzieł, rozpraw
i artykułów etnograficznych o Szląsku powiększy istniejące
w Cieszynie młode Towarzystwo ludoznawcze, dla którego prac
łamy »Ludu z gotowością otwieramy. Seweryn Udziela.
PoHvka Georg:

Zu der Erzählung von der undankbaren Gatin.

Nachträge von ... (Sonderabdruck aus der Zeitschrift des Vereins
für Volkskunde in Berlin. Heft 4. 1903), 8-ka, str. 399—312.
W omawianej pracy dorzucił znany slawista praski, najgruntowniejszy dziś znawca podań słowiańskich, sporą wiązankę
przyczynków do rozprawy przedwcześnie zgasłego Gastona
Paris »0 niewdzięcznej żonie«, drukowany w tern samem cza­
sopiśmie (1903, str. l i nast.; 129 i nast.). Praca prof. Polivki
nie jest jedynie zbiorem materyałów, lecz pozatem badaniem
i szczegółowem roztrząsaniem kwestyi, jaką drogą odbywał po
Słowiańszczyźnie ów wpływ podaniowy, który, jak tego do­
wodzi rozprawa, rozszerzał się w kierunku z zachodu na wschód.
Autor rozpatruje szczegółowo (w myśl własnej teoryi o geograficznem badaniu podań ludowych) cztery wersye czeskie, zapi­
sane w zbiorach Bożeny Nemcovej, Bayera, Kuldy i Tillego,
pięć opowiadań polskich z okolic Kielc, Krakowa, Ropczyc,
Wieliczki i z Górnego Śląska, jednę baśń chorwacką, małoruską,
białoruską i opowieści rosyjskie, przy których rozbiera dotych­
czasową literaturę przedmiotu. Ponadto wymienia innego ro­
dzaju opowiadania, w których występuje tenże wpływ w od­
osobnieniu (czeskie, polskie, małoruskie, białoruskie, rosyjskie,
litewskie, serbskie -i bułgarskie). Wszystkie te z różnych okolic
pochodzące podania słowiańskie wzięły się najwidoczniej z je­
dnego i tego samego źródła zachodnio-europejskiego. Im dalej
ono rozpowszechniało się na wschód i na południe, tern słabsze
były jego oddźwięki.
Dr. Stanisław Zdziarski.

112

LITERATURA

C. Bibliografia.
A. R. Nowoczesny ruch ludności z szerszem uwzględnieniem

stosunków polskich. Poznań 1904, 8-ka, str. 23.
Baudouin de Courtenay J. A. Matieriały dia pizno-słowianskoj dia­

lektologii i etnografii. II. Petersburg, 1904 r., 8-ka, str. XXXII
i 240. "
Borzemski Antoni. Powiat sanocki w cyfrach (Studyum statysty­
czne). Sanok, 1904, 8-ka, str. 117.
Ks. Chmielecki Kazimierz. Wycieczka do grobowisk przedhisto­
rycznych w powiecie kartuzkim. Roczniki Tow. nauk,
w Toruniu. XI. Toruń 1904.
Czarnowski S. J. Jaskinie i schroniska na górze Smardzewskiej
na lewym brzegu Prądnika pod Ojcowem. Warszawa 1904,
8-ka, str. 24, z 5 tabl. w tekście.
— Czaszka z jaskini oborzysko wielkie na lewym brzegu Prą­
dnika pod Ojcowem. Warszawa 1904, 8-ka, str. 6.
Łopaciński Hieronim. Ślady powodzi u nas w historyi, archeo­
logii, języku, przysłowiach, podaniach, piśmiennictwie
i sztuce. Warszawa 1904, 8-ka, str. 26.
Matyas dr. Karol. Rabsice dawnej puszczy sandomierskiej, stu­
dyum etnograficzne. Przewodnik naukowy i literacki.
Lwów 1905.
Najnowszy bajarz polski. Ciekawe historye o djabłach i czaro­
wnicach, oraz o zaklętych skarbach i strachach. Warszawa
1905, 8-ka, str. 132.
Nitsch Kazimierz. Patronimika na -óc -ic ec w gwarach Prus
Zachodnich. Roczniki Tow. nauk, w Toruniu. XI. Toruń
1904.
Zawiliński Roman. Nieco o Słowakach. — Świat słowiański. —
Kraków 1905.

jTYb

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.