-
extracted text
-
181
MATERYAŁY HISTORYCZNE
reliquis vicinis suis Malastow
incolentibus nullo in loco tute
et secure conversari et commorari nequeunt. Praecavendo ¡ta
que cuiusvis integritati suae
praemissorum ratione eidem
officio praesenti iterum atque
iterum solemniter quaeruntur
et protestantur.
Castr. Biec. t. 186. str. 2030
—31.
łastowa nigdzie nie śmią bez
piecznie przebywać ani się po
kazać.
Dla zapewnienia sobie ostro
żności zatem (i) czuwania nad
bezpieczeństwem swojem z po
wodów wyżej wyrażonych, do
tegoż urzędu tutejszego pono
wnie i z naciskiem uroczystą
skargę i protestacyę wnoszą.
Dokument ten stwderdza, że u ludu w Polsce w XVII wieku
była we zwyczaju diffidatio czyli zapowiedź zemsty, którą je
szcze w XVI wieku dosyć powszechnie szlachta praktykuje.
Nie wiadomo, czy mamy tu do czynienia z dawnym zwycza
jem ludowym czy też przyjętym świeżo od szlachty. Wieś Małastów jest ruska, Rychwałdowianie zaś są niewątpliwie spol
szczonymi potomkami kolonistów niemieckich’). Również bar
dzo ciekawym jest fakt wzmacniania przysięgi a właściwie
zobowiązania dotrzymania »odpowiedzi« przez rzucenie
dwóch groszy na stół, niby zadatku. Jest to dosyć powszechny
w prawie średniowiecznem zwyczaj uświęcania umów drobną
ofiarą (pieniężną) na rzecz bóstwa (denarius Dei, Gottespfennig).
Porównaj o tem uwagi prof. St. Estreichera w gruntownej jego
pracy: »Początki prawa umownego« (Rozprawy Akad. Umiej,
wydz. hist.-filoz. tom XLI) opartej na bogatym materyale po
równawczym z zakresu prawa średniowiecznego i etnografii.
Fr. Bujak.
II.
Z książek starszych i nowszych materyały.
1. Krzysztof Zawisza, wojewoda miński, zmarły r. 1721
pozostawił pamiętniki, wydane dopiero r. 1862 w Warszawie
t) W Rychwaldzie pod Gorlicami mieszkają i mieszkali już w XVII
w. Rusini, Lemki. W roku 1480 Rychwałd, dawniej niemiecki został osa
dzony na prawie woloskiem. Zachowały się jeszcze podówczas ślady da
wniejszego niemieckiego osadnictwa.
182
MATBRYAŁY HISTORYCZNE
przez Juliana Bartoszewicza. Pod rokiem 1710 (str. 152) zapi
suje autor, że po odjeździe żony do zięcia, ks. Radziwiłła, po
został sam jeden w swoich Baksztach, w Oszmiańskiem, z małemi dziećmi, podobny do samotnego pelikana. Sam lutnista
i wielki muzyki miłośnik, słodził nią sobie chwilowe swoje
słomiane wdowieństwo. »Muzykę łebską miałem mińską z cym
bałem i zacinali dobrze staroświeckie taneczki: »Albo mene
barszczu dajte«, także: »Czerniec czernicu zawiow w pywnicu«,
także: »Anusiu, serdeńko, palisz moju duszu« i t. d.
Wzmianka Zawiszy świadczy o używaniu cymbałów,
które później wieszcz litewski uczynił nieśmiertelnemi koncer
tem Jankiela, oraz o zamiłowaniu do piosnek białoruskich. Nie
gardziła szlachta językiem ludu, owszem chętnie nim mówiła
i śpiewy jego powtarzała.
2. Znane są powszechnie satyryczne poemata z końca
XVIII wieku, szydzące z duchowieństwa zakonnego i świec
kiego, które w chwili upadku narodu samo także niekonie
cznie z własnej winy, w części ku upadkowi się chyliło. Roz
począł szyderstwa w sposób niezgodny ze stanowiskiem biskupa,
Krasicki a towarzyszyli mu Węgierski i Tadeusz Morski (VertVert, czyli szpak klasztornego chowania 1779). Mniej znanym
a raczej zupełnie nieznanym jest poemat bezimiennego autora:
»Asketomoria w sześciu pieśniach« ogłoszony bez podania
miejsca i drukarni około r. 1792, wspomina bowiem wydane
w tym roku dzieło Piramowicza o wymowie Książeczki (8oa
min. stron 75), pisana świetnemi oktawami jak Jerozolima wy
zwolona w przekładzie Piotra Kochanowskiego, natrząsa się
dowcipnie z ludzkich ułomności zakonników i mniszek. W pie
śni II przedstawiony jest sejmik osób zakonnych płci obojej.
Ma być wybrana marszałkowa. Spodziewa się tej godności dla
siebie ksieni (Norbertanek) z Buska w Krakowskiem. Tymcza
sem pominięto ją a rozżalona matrona, »mdleje, upada i zbladła
jak chusta«. Robi się zgiełk i rejwach na wieść o tej katastrofie.
Nie tak hamburskie prędko idą wieści,
Któremi się lud cieszy, albo trwoży:
Jako ten odgłos, bo klasztor niewieści
Nie ujmie nowin, jeśli nie pomnoży,
Zaledwie zbiegłe siostry cela mieści,
Ta życie z twarzy, ta śmierć z ręki wróży.
MATERYAŁY HISTORYCZNE
*
183
Ta mówi: »kona«! Tamta »już skonała«!
Wtem się mistrzyni stara odezwała:
Siostry! a gdzież też podziałyście głowy.
Gdy żadna poznać nie może uroku:
Wosku z paschału, wody Trzech Królowej,
To do prawego niech przyłoży boku,
Niech pije mleko, lecz od czarnej krowy,
Niech dziewięć razy naklnie złemu oku,
Niech jej koszulę przewrócą na nice:
Tak urzeczone leczą zakonnice.
Jeżeli mamy wierzyć poecie naśmiewcy, te wymienione
gusła znalazły wstęp aż za progi zakonne, a raczej ze świata
w ich obręb wniesione.
3. W jak późne czasy dochowywały się gdzieniegdzie
w zniemczonych nawet stronach z czasów pogańskich zaby
tki, świadczy kronika domowa 00. Jezuitów w zupełnie niemieckiem dzisiaj mieście Wałczu (Deutsch Crone), wojewódz
twa poznańskiego, teraz do Prus zachodnich przyłączonym.
Edward Raczyński w swych »Wspomnieniach Wielkopolski
(Poznań 1842, tom I, str. 89) opowiada, że w Wałczu jeszcze
w XVII wieku trwały ślady zabobonów pogańskich. W dzień
Zielonych Świątek i św. Jana rozpalano po ulicach i okoli
cznych polach ognie niby święte, przez które bez różnicy stanu,
płci i wieku skakano. O zmroku zaczynały się rozrywki ró
żnego rodzaju: muzyka, wesołe okrzyki, pijaństwo i inne zdrożności. Starania duchowieństwa świeckiego, aby znieść te zwy
czaje, były daremne. Dopiero 00. Jezuici w r. 1632 skutecznie
zabrali się do dzieła. »W dzień św. Jana«
opowiada ich
kronika — »gdy się już dobrze było zmierzchło, wyszli nie
spodzianie Jezuici, w kościelne stroje ubrani, przy odgłosie
dzwonów i świetle pochodni i udali się za miasto, gdzie ro
zniecone ognie i płoche skoki mieszkańców przypominały da
wne pogaństwa obrządki. Niespodziewany widok okazałej pro
cesy! i szanowanych powszechnie kapłanów wzruszył mieszkań
ców, którzy natychmiast rozbiegli się do domów i odtąd nie
przystojnej zaniechali zabawy«.
4. Uczony ks. prałat Stanisław Chodyński, rektor seminaryum duchownego we Włocławku ogłaszał od r. 1881 z archi
184
MATERYAŁY HISTORYCZNE
wum dyecezyalnego materyały, pod tytułem: »Monumenta hi
stórica dioceseos Wladislaviensis«. Tych Monumentów wyszło
dotąd zeszytów 22, dołączanych co rok do dyecezyalnej ru
bryki; w obiegu księgarskim ich wcale nie ma i dlatego są
prawie nieznane, chociaż ich treść dla przeszłości naszej ba
dana wcale nie jest obojętna, oczywiście poświęcona jest publikacya przedewszystkiem dziejom kościelnym dyecezyi, dru
kuje ważne niezmiernie wizyty dyecezyalne, z których dowia
dujemy się n. p., że w r. 1598 wizytator biskupi wszędzie po
parafiach zwiedzanych zapytywał, czy lud śpiewa Bogarodzicę,
uważaną jako rodzaj wyznania wiary katolickiej, a zaczynającą
w owym czasie z używania wychodzić; ale są też całe zeszyty
innym sprawom poświęcone, n. p. zeszyt VI (1886 r.) górnictwu
polskiemu, a zeszyt V (1885) sprawom o czary. Jest w nim
podanych 23 dokumentów łacińskich i polskich, z XVI—XVIII
wieku, których badacz tego smutnego objawu ucisku naszego
ludu pomijać nie może.
B. J. K. s Gniezna.